•  

    Podsumowanie 1. kolejki #plusliga
    W siatkówce nie ma czasu na oddech. Dwa tygodnie po zakończonych Mistrzostwach Europy rozpędza się kolejny pociąg - tym razem ten dojeżdżający do najdalszych stacji, czyli sezon klubowy z naciskiem na PlusLigę. W naszej lidze gra multum ciekawych zawodników, a o jej sile stanowią nie tylko Polacy, ale także obcokrajowcy na czele z mistrzami olimpijskimi zasilającymi Jastrzębie, licznymi Amerykanami z Olsztyna, Kędzierzyna czy Suwałk oraz dla przykładu reprezentantami Serbii i to tymi szóstkowymi. W tej kolejce główną rolę odegrali dosłownie różni zawodnicy, bo ciężko zdefiniować kto był silny. Moc pokazali siatkarze świeżo po kadrze (Semeniuk, Kovacević, Fornal, Bieniek, Clevenot), ale także ci którzy mieli nielimitowany czas na przygotowania (Bołądź, Takvam, Ma'a, Szymański, Waliński, Zniszczoł, Popiwczak, Petković, Kwolek itd.). Czas jednak na podsumowania. Kolejka zaczęła się w piątek w Lublinie meczem miejscowej LUK Politechniki z obrońcą tytułu Mistrza Polski Jastrzębie, a zakończenie nastąpiło w poniedziałek starciem Lubinian ze Skrą Bełchatów. Najwięcej działo się w sobotę i niedzielę, ale jak to w pierwszych kolejkach zazwyczaj się dzieje - nie było spotkań na absolutnym szczycie, a jedynie ciekawie zapowiadające się jak Zawiercie-Suwałki czy Olsztyn-Resovia. Myślę, że nie można się było zawieźć, a problem można mieć jedynie z poziomem, zwłaszcza u drużyn, które miały komfort przygotowań.

    LUK Lublin 1:3 Jastrzębski Węgiel
    15:25 21:25 25:21 16:25
    MVP - Tomasz Fornal - 17pkt - 13/22 w ataku, 2 bloki, 2 asy, 59% w przyjęciu

    Indykpol AZS Olsztyn 0:3 Asseco Resovia Rzeszów
    22:25 18:25 20:25
    MVP - Fabian Drzyzga - 3pkt - 2 asy, 1 blok

    Stal Nysa 0:3 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
    22:25 21:25 20:25
    MVP - Kamil Semeniuk - 16pkt - 13/20 w ataku, 1 blok, 2 asy, 42% w przyjęciu

    Aluron CMC Warta Zawiercie 3:1 Ślepsk Malow Suwałki mecz kolejki
    25:23 23:25 25:23 25:21
    MVP - Uros Kovacević - 25pkt - 23/45 w ataku, 2 bloki, 41% w przyjęciu

    GKS Katowice 3:2 Trefl Gdańsk
    25:20 25:20 19:25 21:25 15:12
    MVP - Micah Ma'a - 4pkt - 2 blok, 2 asy

    Cerrad Enea Czarni Radom 0:3 Projekt Warszawa
    16:25 17:25 23:25
    MVP - Bartosz Kwolek - 13pkt - 13/21 w ataku, 56% w przyjęciu

    Cuprum Lubin 1:3 PGE Skra Bełchatów
    22:25 19:25 25:22 25:27
    MVP - Dick Kooy - 15pkt - 12/23 w ataku, 2 asy, 1 blok, 40% w przyjęciu

    Z racji na obfitość spotkań nie jestem w stanie wszystkim meczów zrecenzować i wystosować poważnej i pewnej opinii. Staram się jednak jak mogę i w obliczu tego tworzę power ranking rodem z F1, który będzie działał na podstawie moich obserwacji i zmieniał się co kolejkę. Będzie on na bazie statystyk i moich własnych odczuć co przyda się przy ocenie rozegrania. Rankingi będę tradycyjnie podawał w komentarzach, a gdzieś od 5-6 kolejki będę podawał ocenę, bo teraz przy szczątkowej liczbie danych nie jest to konieczne. W tych wpisach będę się starać także tworzyć dream team kolejki, ale z racji na wyżej podane zasady rankingów mogę zaryzykować, że szóstka kolejki to będą najwyżej rozstawieni zawodnicy w rankingach. Też warto dopisać, że ocena do power rankingu będzie zaliczana tylko u zawodników, którzy są w statystykach jako ci zaczynający set - nie będzie zmienników w trakcie seta. W takiej sytuacji ocenieni są i Firlej, i Jankiewicz, bo drugi rozgrywający Olsztyna zaczynał trzeciego seta.
    Zatem pozdrawiam i miłego czekania na następną kolejkę.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

    źródło: 1 kolejka.png

  •  

    Dziesięciu zawodników do oglądania w sezonie 2021/2022, czyli siatkarze, których z różnych względów będą obserwował w najbliższym sezonie plusligi mocniej.

    1. Tomasz Fornal - Jastrzębski Węgiel - 24 lata - przyjmujący - 200cm

    Wielki talent o którym słyszeliśmy jeszcze za czasów jego gry w Spale. W momencie przejścia do Radomia nie od razu też stał się czołowym przyjmującym zespołu. Pracował na to trzy lata i wtedy też zdecydował się na odejście do Jastrzębia. To był strzał w dziesiątkę. W kampanii 19/20 był jednym z najlepszych przyjmujących całej ligi i imponował w Lidze Mistrzów. Pod trenerem Kovacem rozwinął się do bardzo wysokiego poziomu. Po wstrzymaniu rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa Fornal został w Jastrzębiu i też zaczął świetnie sezon 20/21. Gorzej było potem, bo miał kontuzje i dużo szkód wyrządził sam wirus, którego przechodził także pod koniec ligi. Sporo przerw nie przeszkodziło mu być pewnym i mocnym punktem zespołu w Playoffach. Imponował tam mocą i dynamiką co nie zawsze było u niego oczywiste. Stał się Panem Tomaszem. Takiego samego rozwoju liczę od przyszłego sezonu w którym wróci do LM i znów będzie mógł błyszczeć na jaśniejszym tle.

    2. Norbert Huber - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - 23 lata - środkowy - 207cm

    Huber idzie podobną drogą kariery co wyżej wymieniony Fornal. Dla obu trampoliną do lepszych klubów był Radom. Obaj zresztą odeszli z mazowieckiego zespołu w tym samym roku. Nowym klubem Hubera została Skra Bełchatów, ale pozostał w niej tylko dwa lata. Spowodowane to było głównie sporą rywalizacją na pozycji, gdzie przecież walczył o miejsce w składzie z Kłosem, Kochanowski i Bieńkiem. ZAKSA będzie dla niego ważnym miejsce do pokazania swoich umiejętności w najważniejszych spotkaniach, ale także innym rodzajem presji. Teraz to on musi trzymać miejsce w składzie, a nie naciskać. To jednak nie powinno być trudne.

    3. Marcin Janusz - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - 27 lat - rozgrywający - 195cm

    Od odejścia Zagumnego naszą kadrę etapami prowadziło trzech graczy z czego jeden z tych etapów ciężko nawet tak nazwać. Liderem po odejściu Gumy miał być Drzyzga, ale za czasów Lubina niespodziewanie formę złapał Łomacz, którego polubił też Antiga. Wyszło tak, że od Pucharu Świata 2015 do Igrzysk w Rio grę prowadził Grzegorz Łomacz. Po odejściu francuskiego szkoleniowca jedynką w reprezentacji został Fabian. Do dnia dzisiejszego jedynie Komenda dostał szansę w Final 6 w Chicago i skorzystał z jej. Zmiennikiem Marcina w USA był Marcin Janusz i to jego aktualnie możemy nazwać przyszłością rozegrania w Polsce. Jego kariera płynie bardzo powoli - nie ma skoków jakie zaliczają niektórzy zawodnicy o większym potencjale. Janusz siatkarsko rozwinął się w Bełchatowie. Skra była jednak dla niego za ciasna w 2018 i postawił na swoim odchodząc do Trefla. Z perspektywy czasu był to błędy Skry jakich wiele. W Gdańsku Marcin Janusz od razu zaczął się rozwijać i przede wszystkim bardzo dużo grać. Grał pod trenerem Anastasim i Winiarskim. Teraz dla Janusza bardzo ważny sezon, bo trafi do zespołu grającego w LM i to broniącego tytułu. W dodatku będzie porównywany do Bena Toniuttiego. Nie będzie łatwo, ale kto powiedział, że będzie. Na pewno plusem jest to, że płynny rozwój jaki możemy w przypadku Janusza obserwować powoduje, że jestem jakoś dziwnie spokojny, że sobie poradzi.

    4. Bartosz Kwolek - Projekt Warszawa - 24 lata - przyjmujący - 193cm

    Niedawno widziałem na twitterze statystykę efektywności w ataku zawodników poniżej 20 roku życia wraz z dwudziestolatkami. Kwolek z sezonu 16/17 miał najlepszą efektywność i to wśród takich zawodników jak Kurek, Michajłow, Deroo czy Płotnycki. Chodziło tylko o ligi top3. Faktycznie Bartosz Kwolek błyskawicznie osiągnął w lidze wysoki poziom i z niego nie schodzi. Co może być powodem mimo wszystko mniejszego rozwoju w porównaniu do Fornala, Bednorza, Śliwki czy Semeniuka? Nie wiem do końca, ale prawdopodobnie może chodzi o strefę komfortu wytworzoną w Warszawie. Nie ma jednak gwarancji, że zmiana klubu przywróciłaby go do reprezentacji. W zeszłej kampanii Kwolek był topowym przyjmującym fazy zasadniczej. Grał równo i bardzo dobrze - spokojnie na poziomie Semeniuka i Śliwki. Playoffy były w jego wykonaniu słabe w zasadzie tylko oprócz rywalizacji o brąz. Zagrywka, stabilne przyjęcie, atak z sytuacyjnej piłki, świetny nadgarstek. Ma wszystko, żeby wejść na poziom wyżej, ale problemem może być klub, który nie jest stabilny i jeszcze nie jest gotowy na walkę o mistrzostwo.

    5. Aleksandar Atanasijević - PGE Skra Bełchatów - 30 lat - atakujący - 200cm

    To będzie pierwszy obcokrajowiec, ale nie jedyny. Atanasijević ostatnie sezony miał ciężkie pod względem zdrowia. Znamy walory siatkarskie tego zawodnika, ale w obliczu kontuzji trochę one zaginęły. Serbowie zresztą na ME grali dość słabo na prawym skrzydle. Atanasijević jak i Luburić w kluczowych meczach nie dawali rady. Jest to o tyle zastanawiające, że jest to ich bardzo silna pozycja. Wracając do Skry to w obliczu amerykańskiego problemu jakim stał się Sander Aleksandar będzie miał musiał kończyć najważniejsze piłki i to na niego spadnie jeszcze większa odpowiedzialność. Skład Skry jest zbudowany bardzo dziwnie i myślę, że mogą oni znowu nie załapać się do trójki. Atanasijević na dystansie sezonu powinien dać radę, największym pytaniem będzie jak poradzi sobie w kluczowych meczach przeciwko Jastrzębiu, Kędzierzynowi czy Resovii.

    6. Bartłomiej Lipiński - Trefl Gdańsk - 24 lata - przyjmujący - 201cm

    Przyjmujący wyjęty ze starej rosyjskiej szkoły siatkówki. 201cm, ale i według strony plusligi 105kg. Jeden z mocniej zbudowanych siatkarzy posturą przypominający raczej szczypiornistę. Nie przeszkadza mu to jednak dobrze grać w siatkówkę, a przecież znamy podobnie zbudowanych przyjmujących jak Łukasik, młody Kurek, Borges czy Fromm. W zeszłej kampanii miał ledwie 18% perfekcyjnego przyjęcia, ale aż 49% w ataku co jak na pełen rozegrany sezon to wynik bardzo dobry. Miał też około 34% efektywności w ataku co jest normalnym wskaźnikiem. Nie pękał w najważniejszych dla Trefla spotkaniach. Pamiętam jego świetny występ w 1/4 Pucharu Polski i też kilka w fazie zasadniczej. Jeśli zagra kolejny taki sezon albo i lepszy to powinien wskoczyć na naszą wesołą karuzelę przyjmujących w reprezentacji Polski.

    7. Facundo Conte - Aluron CMC Warta Zawiercie - 32 lata - przyjmujący - 198cm

    Piękna historia jaką napisali Argentyńczycy była jeszcze piękniejsza biorąc pod uwagę ojca Facundo - Hugo Conte. Historia lubi się powtarzać, ale to aż niedorzeczne, że 33 lata temu w Seulu Argentyna pokonała w meczu o brąz... Brazylię. Oczywiście wtedy w składzie był Hugo Conte, teraz jest Facundo. Cóż przynajmniej kolejny medal możemy zakładać w ciemno kiedy grać będzie potomek Facundo. Wracając do samej siatkówki to Argentyna na Igrzyskach zachwycała, ale na skrzydłach nie była do końca skuteczna. Najlepszy był Lima, później Palacios i dość przeciętnie na przestrzeni Igrzysk atakował Conte. Statystyki ataku w jego przypadku pozostają jednak bez znaczenia kiedy spojrzymy na jakość przyjęcia. Nie wiem czy nie był najlepiej przyjmującym ćwierćfinalistą. Jeśli nie był to był w ścisłym topie. Dokładał także zagrywkę i bloki. Był uniwersalny. Takim Conte powinien być Kubiak, ale coś nie wyszło. Teraz czekam na jego grę w naszej pluslidze. Facundo to jeden z moich ulubionych siatkarzy więc pewnie to też ma jakieś znaczenie, ale myślę, że siatkarsko para Conte-Kovacević to coś czym możemy się w świecie chwalić, a na pewno Zawiercianie.

    8. Jan Firlej - Indykpol AZS Olsztyn - 24 lata - rozgrywający - 188cm

    Kolejny stosunkowo młody polski rozgrywający. Po Januszu czas na Firleja, którego charakterystyka jest inna. Jan jest raczej z tych kreatorów, którzy najwięcej zyskują dobrym przyjęciem. Te w Katowicach zapewniali Buchowski i Kwasowski. W Olsztynie dostarczać piłkę będą trochę słabsi Salehi i Defalco. To raczej nie wpłynie na grę Firleja, ale może mieć wpływ na cały zespół. Jeszcze wracając do Firleja to pomimo właśnie częstego upiększania jest w stanie zachowywać spokój i grać odpowiedzialnie. Trochę się utarło, że jest takim latynoskim dotykiem w naszym rozegraniu, ale to nie jest do końca prawda. Firlej rzadko gra typowo latynosko, czyli jakieś zaskakujące akcje ze środkowymi i częsta gra przez plecy. W Olsztynie o upiększanie też nie będzie chodzić. Butryn, Salehi i Defalco nie kombinują na skrzydłach. Na kontrze będą woleć podwieszane wysokie piłki. Środkowi w ataku to też nie będą Sebastian Sole czy Lucas. Trochę zatem ciężko będzie uruchomić potencjał Firleja, ale to też nie powinien być problem. Pamiętamy na przykład Lube za czasów Rezende. Pomimo wież na skrzydłach grał fenomenalnie. Czegoś podobnego oczekuję od Firleja i mam nadzieje, że to będzie taki sezon na przełamanie.

    9. Maciej Muzaj - Asseco Resovia Rzeszów - 27 lat - atakujący - 208cm

    Znalazłem sobie też poważny powód, żeby oglądać Resovię. W naszej kadrze na ME przypomniał o sobie Kaczmarek, który grał bardzo porządnie i pokazał, że jest w stanie udźwignąć rolę zmiennika Bartosza Kurka. To było czymś potrzebnym po Igrzyskach, które zostawiły nas z tym pytaniem. Nasza siatkówka ma jednak niezrównany potencjał i chcemy go uruchomić wszędzie. Na rozegraniu przychodzi to nam od lat z trudem, ale atak to już inna półka. Tutaj mamy pełno siatkarzy do odblokowania, a wydaje się, że Kaczmarek już to zrobił. Do Muzaja trzeba doliczyć jeszcze Butryna czy Bołądzia. Co do samego Maćka to pamiętam jego grę z sezonu reprezentacyjnego 2019, gdzie pod Fabianem Drzyzgą był jedynką naszego ataku. Nieźle wykorzystał nieobecność Kurka i był w miarę stabilny. W kluczowym meczu ze Słowenią sobie jednak nie poradził, ale sumarycznie wyglądało to dobrze. W Resovii powinno być podobnie.

    10. Bartłomiej Bołądź - Ślepsk Malow Suwałki - 26 lat - atakujący - 203cm

    Kolejny atakujący na tej liście i kolejny z tych perspektywicznych. Zabrakło miejsca dla Butryna, ale stwierdziłem, że skoro był już jeden zawodnik z Olsztyna to teraz dam atakującego Suwałk. Są to jednak zawodnicy o podobnym poziomie. Bołądź w zeszłym sezonie nie miał takich zawodników wokół siebie jak Butryn i dlatego też wyniki Ślepska nie były takie jak Resovii, ale w podobny sposób obaj atakujący targali swój zespół. Przechodząc detalicznie do Bołądzia trzeba zwrócić uwagę na jego dwuletni rozwój. W pierwszym sezonie nie był tak skuteczny, ale było to spowodowane wpływem na drużynę Szerszenia, który pomagał Bartłomiejowi zdobywać punkty. W zeszłej kampanii nikogo takiego nie było na szerszą skalę. W tym sezonie powinniśmy zaobserwować pod tym względem poprawę, bo Halaba i Łukasik wydają się być lepsi niż Rousseaux i Waliński. To się jednak okażę, a na ten moment myślę, że można być o formę Bołądzia spokojnym.

    #siatkaspam #siatkowka #plusliga
    pokaż całość

  •  

    Taka wieczorna myśl. Nie zapominajmy o tym co przede wszystkim buduje naszą siatkówkę. Nie przeczę, że na piedestale stoi i stać powinna kadra seniorów, bo to jest naturalna kolei rzeczy. Problem jest jednak w naszym narodzie z oglądaniem siatkówki klubowej. Nikogo nie zmuszam, ale liczby nie są wysokie. Jest na to wiele wytłumaczeń - głównym jest po prostu to, że brakuje nam historycznie mocnych ośrodków. Wiele mocnych klubów powstało i wybiło się dopiero w momencie przejścia naszej ligi na profesjonalizm (2000 rok). Najlepsze historycznie kluby obecnie nie są takie silne (Olsztyn, Wrocław, Szczecin, Legia, Milowice, Świdnik). Przetrwali zdecydowanie najsilniejsi i teraz tytuły należą do Kędzierzyna, Jastrzębia, Rzeszowa czy Bełchatowa. Tożsamość kibicowska tych nowych klubów nie jest jeszcze tak silna i spojona, ale wciąż się buduje i dobrze, że przynajmniej ta czwórka (z wyjątkowo słabszymi niektórymi sezonami) jest w stanie trzymać się wysoko. Mamy oczywiście też wspomniany Olsztyn, Zawiercie, Warszawę, Gdańsk czy Suwałki.
    Posługiwałem się miastami co wskazuje na dwie kolejne rzeczy.
    - wielokrotnie zmieniane nazwy klubów co też nie ułatwia budowy ligowej siatkówki - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Cerrad Enea Czarni Radom, Aluron CMC Warta Zawiercie czy Verva Warszawa Orlen Paliwa to prawdziwe wyrazowe pociągi. Przeciętnemu nowemu kibicowi ciężko utożsamić się z firmą więc ważne, że przynajmniej w niektórych klubach udaje się zostawić stałą nazwę obok miasta. Takie wyrazowe pociągi nie są złe, bo ściągają pieniądze, ale nie wyglądają zwyczajnie dobrze.
    - wielkie miasta nie grają w siatkówkę - akurat jest to trend z którym się nie zawsze zgadzam, ale faktycznie jest coś w tym, że naszą siatkówkę budują głównie nie za duże miasta jak Kędzierzyn, Bełchatów, Jastrzębie, Zawiercie czy Radom. Takie miasta jak Gdańsk, Warszawa, Olsztyn, Rzeszów czy Lublin to na szczęście coraz częstszy trend. Właśnie powitaliśmy w lidze Politechnikę Lublin, a w niższej lidze o awans do plusligi walczyć będzie zapewne długo Wrocław. Zresztą nawet w piłce nożnej nie zawsze te największe miasta mają najłatwiej, a kieruje tym trochę przypadek.

    Jeszcze na koniec ważną myślą jest to kto transmituje siatkówkę klubową. Od lat robi to Polsat i na początku dało to impuls, ale powoli zdaje się kończyć pewna idea. Nie myślę tu od razu o zmianie praw telewizyjnych, ale o może innym kontrakcie, który faworyzowałby kluby (na ten moment przychód od TV dla klubów jest dość mały). Można by też pomyśleć o sprzedaży praw dla Volleyball World TV, która właśnie na ten sezon będzie mieć Serie A, a na codzień transmituje mecze pod egidą FIVB. Wszystko jest do zrobienia, ale widzę od paru lat pewien status quo, status uśpienia, który może dopaść naszą siatkówką kiedy skończą się sukcesy. Nie można do tego dopuścić i ciągle pracować na sukces i rozwój. Plusliga pod względem marketingowy w Polsce stanęła. Kluby PRowo stoją nisko w porównaniu do klubów piłkarskich czy żużlowych, a przecież jest wiele przestrzeni, którą siatkówka może na luzie w polskim sporcie klubowym zająć.

    Taki trochę wywód o wszystkim i o niczym z tego wyszedł, ale jakieś swoje żale chciałem dzisiaj jeszcze wylać.
    W ten weekend nie ma jeszcze plusligi - są turniej towarzyskie. Dwa (memoriał Gołasia i Giganci Siatkówki) transmitowane będą w Polsacie.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

    •  

      @vasos jeszcze jest kwestia dostepnosci do polsatu sport itd - ja specjalnie biore pakiety sportowe, ale mam mase znajomych, ktorzy maja podstawowe pakiety telewizyjne i czesto nie obejmuja one polsatu sport, nie mowiac o extra, super czy costam costam. I nie namowisz nikogo kto nie ogladal do tej pory ligi, zeby doplacil 20-50zl miesiecznie zeby obejrzec dwa razy w miesiacu mecz siatkowki.

    •  

      @vasos: jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy - ilość drużyn w PLS a co za tym idzie ilość meczów i transmisji. Liga została rozszerzona, co w moim zdaniu wpłynęło na poziom (oczywiście negatywnie) jak i oglądalność. Może i sumaryczna oglądalność wzrosła poprzez więcej kibiców danej drużyny, ale oglądalność kibiców niezależnych się rozmyła. Czyli współczynnik widz na godzinę transmisji mógł się paradoksalnie obniżyć. Nie mam danych na ten temat, wnioski wyciągam na podstawie mojej, mojego ojca i kilku znajomych. Tak jak kiedyś z braku laku oglądało się wszystko, tak teraz mecze tych gorszych drużyn (oprócz mojego AZS Olsztyn) mnie niezbyt ciągną, również w ogóle nie interesowały mnie mecze typu zaksa - będzin czy jastrzębie - nysa. pokaż całość

      +: vasos
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Dzisiaj swój niemały dorobek powiększył także nasz talizman Piotr Nowakowski. Kolejny medal do kolekcji, sprawniejsze oko może wyłapie jakiego medalu brakuje z ostatnich lat, ale było to spowodowane jego przerwą.
    #siatkowka #siatkaspam

    źródło: nowakowski.png

  •  

    Bardzo optymistyczna ( ͡° ͜ʖ ͡°) statystyka, czyli mecze naszej kadry od 2019 roku, które możemy oznaczyć jako ważne:

    L - POL 1:3 Rosja - Final Six VNL 2019 - półfinał
    W - POL 3:0 Brazylia - Final Six VNL 2019 - mecz o brązowy medal
    W - POL 3:0 Francja - Kwalifikacje Olimpijskie w Gdańsku
    W - POL 3:1 Słowenia - Kwalifikacje Olimpijskie w Gdańsku
    W - POL 3:0 Niemcy - Mistrzostwa Europy 2019 - ćwierćfinał
    L - POL 1:3 Słowenia - Mistrzostwa Europy 2019 - półfinał
    W - POL 3:0 Francja - Mistrzostwa Europy 2019 - mecz o brązowy medal
    L - POL 1:3 Stany Zjednoczone - Puchar Świata 2019
    L - POL 2:3 Brazylia - Puchar Świata 2019
    W - POL 3:0 Słowenia - Final Four VNL 2021 - półfinał
    L - POL 1:3 Brazylia - Final Four VNL 2021 - finał
    L - POL 2:3 Iran - Igrzyska Olimpijskie - faza grupowa
    W - POL 3:0 Włochy - Igrzyska Olimpijskie - faza grupowa
    W - POL 3:0 Japonia - Igrzyska Olimpijskie - faza grupowa
    W - POL 3:0 Kanada - Igrzyska Olimpijskie - faza grupowa
    L - POL 2:3 Francja - Igrzyska Olimpijskie - ĆWIERĆFINAŁ KURWA JEGO MAC
    W - POL 3:0 Rosja - Mistrzostwa Europy 2021 - ćwierćfinał
    L - POL 1:3 Słowenia - Mistrzostwa Europy 2021 - półfinał

    18 spotkań - 10 zwycięstw - 8 porażek

    55% zwycięstw - za mało jak na nasz potencjał, a statystykę też trochę poprawiłem meczami grupowymi w IO z Japonią i Kanadą. Z Heynenem gramy na miarę, ale nie jesteśmy w stanie przeskoczyć tej minimalnie wyższej poprzeczki. Boli bardzo, bo przecież tacy siatkarze powinni to zrobić. Heynen nie był w stanie zmienić swoich idei. Chciał grać Kubiakiem - grał i przegrał wszystkie złote medale, a to powinien być cel i to wcale nie nierealny. To teraz co - oglądamy PlusLigę - zachwycamy się Fornalem, Semeniukiem, Śliwką, Kochanowski, Popiwczakiem, Bieńkiem, Kwolkiem. Raz na jakiś czas włączę Leona w Perugii jak niszczy wszystko, Bednorza jak mam nadzieje odbudowuje się przy Christensonie. Po tym sezonie niestety raczej nie włączę meczów Panasonic Panthers. Mam nadzieje, że nasza kadra przejdzie swoiste katharsis, bo ciężko się już to wszystko ogląda. Miałem przez cały turniej bardzo mało emocji, dopiero wczoraj mnie ten mecz podminował i zagotował.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

    •  

      @Marek1991: no dobra pasowałoby wszystkie playoffy, ale jednak wziąłem pod uwagę poziom Finlandii jak i dwa lata wcześniej Hiszpanii. To były mecze raczej "do jednej bramki" i choć były ważne to wynik był raczej znany. Tak samo wyrzuciłem mecz grupowy IO z Wenezuelą i parę ważniejszych meczów z PŚ jak z Rosją, Argentyną czy Japonią.

      +: tzim
    •  

      @vasos wychodzi to co pisalem jeszcze przed imprezami - nie mozemy opierac kadry na zawodniku, ktory od kilku lat gra w ogorkowej lidze i nie ma regularnych przeciwnikow, przeciwko ktorym musi sie wysilic.

      Tzn mozemy, ale konczy sie to tak jak widzimy.

      +: tzim
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Kolejny ważny mecz i znowu smutek, bo jak inaczej opisać odpadnięcie w półfinale mistrzowskiej imprezy przed własną publicznością. W sumie to chce mi się tu rzucać kurwami, bo mocno się zagotowałem, ale postaram się pozostawić to dla siebie i zająć się siatkówką, bo to nam coś ostatnio nie wychodzi.
    - skuteczność skrzydeł - od 3. seta graliśmy na jednego stabilnego skrzydłowego i był nim Leon. Nasz przyjmujący zakończył mecz 64% skuteczności w ataku i dwóch asach. Bardzo mocny występ Leona nie współgrał dzisiaj z Kurkiem, który zaczął z przytupem, ale wraz z trwaniem spotkania Bartosz obniżył swój poziom i wylądował na 43% i 0/6 w 4. secie. Kubiak poza chwilowym impulsem w 4. secie także nie grał dobrze. Przy takiej nierówności ciężko zbudować coś stabilnego. Na szczęście jest coś na plus.
    - skuteczność środkowych - niesamowite, że przy ważnym meczu Drzyzga nie zapomniał o środkowych i to jak z nimi grał było lepsze niż poprawne. Coś wspaniałego. 4/5 Nowakowski, 6/6 Kochanowski, Bieniek 3/4. W pełni wykorzystaliśmy lukę, którą był środek Słowenii. Szkoda, że tak nie hulali obok Le Goffa i Chinenyeze.
    - niewykorzystanie potencjału zespołu - przy wyżej wymienionym problemie z Kubiakiem nie doszło do błyskawicznej zmiany. Semeniuk po wejściu skończył 3/6 piłek i nie grał gorzej od naszego kapitana. Ja bym go osobiście zostawił na boisku, ale już jestem w pewnym sensie nasiąknięty niechęcią do Kubiaka, który mnie mega w tym sezonie rozczarował. Fakty są takie, że tym razem powrót Kubiaka się jakoś obronił. Gorzej z atakiem, ale miejsca na reakcje nie było dużo. Gra Kurka w ataku załamała się przy grze na przewagi, a wtedy raczej po zawodnika z kwadratu się nie sięga.
    - granie na dwóch libero - po chuj? - pamiętacie udane interwencje Wojtaszka? No ja też nie za bardzo, ale za to Kovacić po drugiej stronie grał bardzo solidnie. O graniu na dwóch libero mówiło się już dużo i dalej nie ma to dla mnie większego sensu.
    - podwójna zmiana - sugerowałem to Heynenowi po meczu z Francją w Tokio i posłuchał, ale wziął sobie tę radę za bardzo do serca. Przeciągnięta zmiana w drugim secie i za wczesna w 4. secie to sporo błędów jak na jeden mecz. W dodatku jakościowo na obu tych zmianach nie rozpieszczał Łomacz, który dalej w formie Bełchatowskiej. Mityczna szerokość składu nie obowiązuje na rozegraniu, gdzie jednak lepiej postawić na Drzyzgę.
    - mental, czyli gdzie się podziało szczęście - oglądając VNL w naszych przeróżnych składach najlepszą i najbardziej motywacyjną dla mnie rzeczą było zawsze to, że uśmiech nam z buzi nie schodził. Nie chodzi nawet o prowadzenie, ale nawet przy stykowym czy lekko niekorzystnym rezultacie jest ogromna radość z siatkówki. To coś co moim zdaniem wyróżnia naszą siatkówkę. Jako zespół jesteśmy brutalnie szczęśliwy z gry i widać to głównie po juniorach. Tutaj uśmiechu dużo nie było. Było zdenerwowanie, bladość i wręcz strach przed kolejnym odbicie. Psychologiem nie jestem i nigdy nie będę, ale moim zdaniem w tej drużynie coś pękło. I to nie jest ćwierćfinał z Tokio, to nie jest mecz z Iranem w Japonii. To mogło być coś czego nie widzimy. W końcu zespoły żyją ze sobą przede wszystkim poza okiem kamery.
    - system blok-obrona - zauważyłem pewną prawidłowość, że zespoły lubiące szanować piłkę w ataku mają na nas patent. Słowenia, Francja i Iran to są zespoły techniczne i naprawdę cierpliwe. Do tego należy dodać wręcz denerwujący styl ataku takiego Ebadipoura, Ngapetha, Clevenot czy Urnauta. Są to zawodnicy stworzeni pod nasz blok. Teoretycznie wygraliśmy blokiem 10:7, ale korzyści więcej mieli Słoweńcy. Kolejna rzecz to obrona. Jedną rzecz zauważyłem, są ustawienia przy zagrywce Kochanowskiego, gdzie w naszej drugiej linii jest Kurek, Leon i właśnie Kochanowski. Jak te trio ma coś obronić? Kiedy Kurek jest w drugiej linii to proponowałbym raczej Kubiaka co dałoby szansę do lepszej obrony. Kwiatków z ustawieniami też było dużo. Często wpadała nam piłka sytuacyjna po prostu w boisko i powtarza się to zazwyczaj w każdym przegranym przez nas meczu w tym roku.

    Przestało mi się chcieć siatkówki. Ten mecz pokazał mi, że pomysł z Heynenem, ale i Kubiakiem chyba nie ma sensu kontynuacji. Mamy ogromny potencjał na przyjęciu, nie możemy sobie pozwolić, żeby w jakimkolwiek stopniu pojawiła się tam dziura, a z Kubiakiem regularnie są problemy. Nie wiem dla mnie to jest już po prostu zabawne i chyba tak ten mecz będę traktował - jako nieśmieszny żart, który ktoś nam zaserwował.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

  •  

    Zdrowie piszę to i można zająć się bieżącym siatkarskim świętem, czyli Mistrzostwami Europami, które wchodzą w absolutnie decydującą fazę. Zostały nam już tylko 4 mecze i będzie to zamknięcie reprezentacyjnego sezonu w Europie. Przed półfinałami rozegrano ćwierćfinały i dla postronnego widza były one zapewne rozczarowujące. Nie wiele się działo, a wyniki były przewidywalne. W tym wypadku jednak polski kibic może być wręcz szczęśliwy, bo gdańska Ergo Arena praktycznie odleciała po zwycięstwie nad Rosją 3:0. Takich samych odczuć zapewne oczekiwali czescy kibice zgromadzeni w ostrawskiej Ostravar Arenie. Po rewelacyjnym zwycięstwie nad Francją nie udało się jednak pójść za ciosem i Czesi odpadli po trzysetowej walce ze Słowenią. Te dwa ćwierćfinały należy ocenić jako najciekawsze i najbardziej wyrównane. Trochę podziało się także w meczu Holandii z Serbią, ale w tym wypadku odczuwana była spora kontrola nad pojedynkiem i choć wyniki setów były zbliżone to nie odczuwałem, żeby ktokolwiek poza Nimirem był wstanie wejść na wyższy poziom. Najmniej wyrównanym spotkaniem nieoczekiwanie stało się starcie Niemiec z Włochami. Szybka zmiana Grozera, mało produktywne lewe skrzydło i słabe przyjęcie powodowało, że gra Niemiec nie miała prawa się podobać. Włosi natomiast napędzani kolejnymi skutecznymi akcjami przypominali zespół złożony z totalnych siatkarskich wyjadaczy. Nie będę przytaczał średniej wieku włoskiej drużyny, ale należy do jednej z najniższych w turnieju. Siatkówka we Włoszech ma piękną przyszłość przed sobą i to związaną przede wszystkim z kadrami siatkarek i siatkarzy. Trochę zazdrościmy, ale w sumie to nie ma czego - przynajmniej w przypadku mężczyznom.
    Nie pochylając się już specjalnie nad ćwierćfinałami pora przyjrzeć się półfinałom, gdzie stawka jest nadal bardzo wysoka. Pary 1/2 finału podzieliły się w dość specyficzny sposób. Jeden zespół (Włochy, Polska) przyjechał na ME po rozczarowaniu olimpijski i stara się zmazać tokijską plamę. Drugi zespół (Słowenia, Serbia) to kadra cały sezon przygotowywana na ten turniej i wręcz prowadzona tylko z myślą o tych Mistrzostwach. Zobaczymy, która grupa zespołów okaże się silniejsza.

    Pierwszy półfinał - Spodek - Katowice - 17:30 18.09.2021
    Polska - Słowenia

    Można powiedzieć, że to już tradycja. Czwarty raz z rzędu Polska i Słowenia mierzą się ze sobą w playoffach Mistrzostw Europy. Do tej pory statystyki nie są dla nas korzystne. Wygrywa zespół aktualnie prowadzony przez Alberto Giulianiego 3:0. Każda z tych porażek wynikała z czegoś innego. Chyba najbardziej mimo wszystko niespodziewana była ta z 2019 roku, kiedy byliśmy w formie potwornej. Graliśmy siatkówkę kosmiczną i to z Muzajem na ataku. Coś jednak w tym półfinale pękło, a my skądś to znamy, bo Heynen przeprowadził wtedy szereg nieuzasadnionych zmian, które ostatecznie nic nie wzniosły. Nie byliśmy także w stanie zatrzymać pierwszej akcji rywala nawet po ich negatywnym przyjęciu. Nieciekawa stała się także w ostatecznym rozrachunku porażka z 2015 roku. Graliśmy wtedy ćwierćfinał i byliśmy świeżo po Pucharze Świata. Jak wiadomo - pomimo jednej porażki w 11 spotkaniach nie awansowaliśmy na Igrzyska i było widać rozgoryczenie i smutek podobny do tegorocznego - może w trochę mniejszej skali. Po dobrej fazie grupowej trafiliśmy w 1/4 na Słowenię i choć byliśmy blisko odwrócenia losów ze stanu 0:2 to przegraliśmy 2:3. To był taki można powiedzieć początek końca tej drużyny, która nie miała czasu już się psychicznie odbudować i tego już do Rio nie zrobiła. Historia naszej rywalizacji jest przepełniona smutkiem i rozczarowaniem. Pokonaliśmy ich w znaczący sposób dwukrotnie - w tym roku w półfinale ligi narodów i dwa lata temu w kwalifikacjach olimpijskich. Trzeba jednak przyznać, że jest to jeden z niewielu rywali przed którymi musimy mieć ogromny respekt i pełną wolę walki. Co do tego turnieju to Słowenia podobnie do nas jest na fali wznoszącej. Tuż przed turniejem mieli pozytywny wynik testu na koronawirusa i przed startem zespół był uziemiony. To spowodowało braki w treningu, które trochę widać. Słowenia nie jest tak dynamiczna i wyskakana jak normalnie. Słabiej wygląda Cebulj, ale znakomicie Urnaut. Dobrze także wchodzi w turniej Stern. Jeśli mielibyśmy pokonać Słowenię w ważnym meczu to myślę, że jest to moment na to idealny.

    Drugi półfinał - Spodek - Katowice - 21:00 18.09.2021
    Włochy - Serbia

    Szukając koneksji pomiędzy Italią, a Serbami musimy trochę nagiąć fakty, ale w praktyce nie jest to trudne. Chodzi o turniej kwalifikacyjny do Igrzysk w Tokio. Grupa złożona z Serbii, Włoch, Australii i Kamerunu rozgrywała swoje mecze w Bari. Serbowie zostali wtedy zdeklasowani 3:0, coś podobnego jak my wtedy pokonaliśmy Francję. Brak awansu w pierwszym terminie jak się później okazało zamknął drzwi Serbii do Tokio na amen. W kwalifikacjach w Berlinie byli kompletnie poza walką i odpadli z grupy nie wchodząc do półfinałów. Serbia na pewno będzie chciała o sobie przypomnieć Włochom i to jest dobra okazja. Potencjału Serbii nie trzeba przypominać, ale jest on trudny do uruchomienia na turniejach do których są krótkie przygotowania. Takie moje luźne spostrzeżenie. Patrząc na sam potencjał to lepszych siatkarzy do zaproponowania ma Serbia, ale to jak grają Włosi w tym turnieju przechodzi ludzkie pojęcie. Linia skrzydeł Pinali-Michieletto-Lavia prowadząca Italię do półfinału ME? Jakbym to komuś powiedział rok temu to by mnie wyśmiał. Skład Włochów jednak wyjątkowo się zazębił. Głównymi architektami tego niemałego sukcesu będą zapewne Gianelli i trener De Giorgi, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby otwierać szampany. Włosi wciąż mogą zająć czwarte miejsce, ale jakoś w to nie wierzę. Co do samego meczu to będę poważnie zaskoczony jeśli któryś z zespołów go zdominuje. W pierwszym półfinale jestem w stanie uwierzyć w scenariusz, gdzie szybko łamiemy Słoweńców zagrywką i blokiem. W tym meczu po prostu nie jestem w stanie w takie coś uwierzyć. Małymi faworytami z racji na doświadczenie i obycie powinni być Serbowie, ale to Włosi są na fali i grają po prostu przyjemną, kompaktową siatkówkę. Będę kibicował pięciosetowej batalii ze wskazaniem na Serbów, których bardzo lubię (Kovacević to jeden z moich absolutnie ulubionych siatkarzy - chyba się tym nie chwaliłem). Dla nas również chyba lepiej, żeby awansowali Serbowie, bo mają lepiej do nas pasujący styl. To jest jednak czysta spekulacja, bo na przykład uważam, że Włosi na przeciwko nas mieliby ciężko zagrać z naszym blokiem i także zagrywką (ale w mniejszym stopniu niż Serbia).

    To by było na tyle, mam nadzieje, że jutro obejrzę dużo dobrej siatkówki, bo przecież o to w turniejach mistrzowskich chodzi. Chciałbym też fajną atmosferę w Spodku podczas niepolskiego spotkania. Coś podobnego do finału dwa lata temu, gdzie nie było Francji, a atmosfera była bardzo spoko.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

    •  

      @vasos: wyjmę na chwilę swoją szklaną kulę i wywróżę wynik: łatwe 3:0. Słowenia gra na tym turnieju dosyć przeciętnie, jedyny jej mecz z naprawdę solidna drużyna to wyraźna przegrana z Włochami. Gdyby Francja nie dostała dziwnego paraliżu w meczu z Czechami, to śmiem twierdzić, że Słoweńców w ogóle by w półfinale nie było.
      Mecz z poprzednich ME nie ma już prawa się zdarzyć, to co wychodziło wtedy Słoweńcom to był jakiś kosmos. pokaż całość

      +: vasos
  •  

    Bardzo szybkie wnioski po Rosja-Polska
    - jednak potrafimy w tym bloku - 5:6 w blokach przegraliśmy z Rosją, ale o ile więcej dał nam pasywny blok i współpraca z obroną. Byliśmy dzisiaj ciężkim do przebicia murem. Rosjanie niby mieli więcej punktów blokiem, ale jakość znacznie słabsza
    - torpedowanie na zagrywce - pamiętam doskonale czasy, kiedy zagrywka była naszym najsłabszym elementem. Zazdrościliśmy Włochom Zaytseva, Amerykanom Andersona, Rosji Michajłowa czy Muserskiego. Nie mieliśmy takiej jakości w tym elemencie, żeby dusić rywali. Dzisiaj spektakularnie wyglądały zagrywki większości naszego zespołu na czele z niezmordowanym Leonem, Kurkiem czy Kochanowskim.
    - niska jakość ataku środkowych - kolejny ważny mecz i kolejny raz nasi środkowi gasną w skuteczności w ataku. Jest to poniekąd wina samych środkowych, ale też czytelnej gry Drzyzgi. Nie było to przeważające o wyniku, ale gdyby rywal zagrał lepiej to pewnie byłoby tak jak z Francją
    - Kubiak nie musi atakować, ale mógłby - idąc tokiem niedawnego wywiadu naszego kapitana napiszę jedynie, że przyjmował na poziomie 58% i miał 6/15 w ataku. Statystyki pozostawiam wam. Wynik się zgadza, chyba nie ma co już się znęcać
    - podwójna zmiana - w 2018 roku Heynen stosował podwójną zmianę regularnie, w 2019 roku trochę było tego mniej, ale zawsze kojarzyłem Vitala jako trenera, który ten manewr stosuje. Trochę późno w tym sezonie sobie o tym przypomniał, ale lepiej późno niż wcale.
    - Kurek i Leon się w tańcu nie pierdolą - kolejny satysfakcjonujący występ tej dwójki, Bartosz 69% w ataku i aż 3 asy, Leon z kolei 74% w ataku, ale za to bez asa choć z bardzo mocnymi trafieniami (w zasadzie cud, że żadnego asa nie było). Z każdym takim występem mam coraz większe zdziwienie, że Tokio się tak zakończyło
    - solidny Drzyzga - klasyczne powtórzenia topiące lekko środkowych, ale chyba nie ma się do końca do czego przyczepić. Fabian zagrał swój normalny dobry mecz i choć miał pewnie kilka gorszych wystaw to bronił się wyborami. Łatwo się wybiera jak gra tak Leon czy Kurek, ale myślę, że wizualnie nie wyglądało to na grę lewe-prawe, a o to głównie chodzi.

    Też chyba warto napisać o dyspozycji Rosji, która dzisiaj chwytała się brzytwy i bardzo mocno się pokaleczyła. Kluka i w miarę grający Woronkow nie byli w stanie zaprowadzić Rosji na wyższy poziom. Wróciły demony, które schowano w Japonii, czyli słabość przyjęcia i rozegrania oraz chimeryczni w ataku środkowi. Siła ognia Rosjan nie była w stanie nas powalić i to pokazuje, że mentalnie i fizycznie jesteśmy na Słowenię/Czechy gotowi.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

  •  

    https://natemat.pl/372965,byly-reprezentant-polski-o-heynenie-sytuacja-najwyrazniej-go-przerosla
    Ostatnio nazbierało się wiele wywiadów z byłymi reprezentantami Polski - szeroko pojętymi ekspertami. Ja na swoich opiniach nie zarabiam, a moje słowa są mało znaczące, ale wydaje mi się, że padło tutaj wiele dziwnych opinii i tak jest zazwyczaj. W ogniu niestandardowych odpowiedzi zdarzają się perełki jak np. wypowiedź o braku rywalizacji dla Drzyzgi oraz świetna forma naszych środkowych, którzy wyglądają w tym Eurovolleyu najlepiej.
    W obliczu ogromnego prowadzenia Włochów w 4. secie meczu z Czechami wszystko stało się jasne jeśli chodzi o drabinkę, a tak wygląda to wstępnie (kolejność nieprzypadkowa)

    Polska - Finlandia
    Rosja - Ukraina
    Francja - Czechy
    Słowenia - Chorwacja
    Holandia - Portugalia
    Serbia - Turcja
    Włochy - Łotwa
    Niemcy - Bułgaria

    Kolejność nieprzypadkowa, bo każdy kolejny zwycięstwa poszczególnych spotkań 1/8 mierzy się ze sobą. W takim wypadku trafimy po zwycięstwie nad Finami na Rosję/Ukrainę, a w półfinale pewnie Francję/Słowenię. Takich ścieżek jednak już nie wypatruję - w Tokio wybieraliśmy sobie już z kim zagrać w finale.
    Zatem po kolei:
    Finlandia - zespół prowadzony przez Joela Banksa wjechał do 1/8 jako gospodarz swojej grupy. Po oczekiwanych i gładkich zwycięstwach nad Macedonią i Hiszpanią nie udało im się dźwignąć w tabeli grupy C wyżej, choć nie można powiedzieć, że nie sprawili problemów takiej Turcji (z którą zresztą wygrali) czy Holandii. Statystycznie po stronie Finów świetnie wygląda Sivula, który po 5 spotkaniach atakuje ze skutecznością 55% (86/156), ma 2 asy i 3 bloki. Kłopotem zatem nie jest prawe skrzydło, a zapewne lewe. Suihkonen poza meczem przeciwko Holandii nie rozpieszcza w ataku. Ma jednak stabilne ponad 50% przyjęcie i to jest klucz do gry Finlandii. Turcja nie była w stanie zatrzymać przyjęcia Finów i to powodowało, że chociaż dysproporcja przyjęcia obu zespołów była ogromna to atak podobny. Można sobie wyobrazić jaki wynik byłby gdyby Turcy zagrywali lepiej. Jest to bardzo trudny do oceny zespół. Jeśli ktoś potrzebuje analogii to jest to taka Francja bez siły ognia jak Trójkolorowi. Takie zespoły z reguły mają ciężej pokonać wyraźnie lepsze zespoły i to na pewno może trochę uspokoić naszą sytuacje.
    No właśnie - my myśląc o zwycięstwie musimy zdusić Finów w zarodku, czyli zagrywać najlepiej jak potrafimy. Tutaj przydałoby się wystawić Bieńka i Kochanowskiego na środek i Semeniuka na przyjęcie, żeby dosłownie spuścić ze smyczy naszą zagrywkę - broń której przeciwnicy muszą się obawiać. Tak ofensywne ustawienie pozwoliłoby nam przeważać siłą nad rywalem - tak jak to robili Holendrzy czy Rosjanie. Turcja z kolei jak wspomniałem nie była w stanie tego zrobić. Myślę, że nie będę wchodził w szczegóły, bo ten mecz raczej nie będzie się w szczegółach rozstrzygał. Szybki wjazd na rywala i robienie błyskawicznych break pointów blokiem i zagrywką to wymarzony scenariusz, który wcale nie jest nierealny. Miejmy zatem nadzieje, że będzie to kolejny szybki mecz bez historii jakich wiele za kadencji Heynena. Jak najszybciej zamartwiajmy się ćwierćfinałem.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

    •  

      @vasos: Szacun, że Ci się chce to analizować, raz, że po blamażu na igrzyskach nie mogę się zmusić do oglądania naszej kadry z otyłym fabiankiem na czele, dwa, że przecież mistrzostwa europy w tym roku to klepanie przeciwników z tieru nawet nie B a C. Mecz z serbami to jakiś dziwny wyjątek, teraz dopiero w półfinale trafimy kogoś bardziej wymagającego, jak przejdziemy 1/4 xD

      +: Raveen
    •  

      @SiemaNagor: szczerze to dość łatwo się po tym podniosłem. Stwierdziłem, że lepiej bedzie zyc kolejnymi spotkaniami i trochę spróbować zapomnieć o tej porażce. Chyba mi się udało, ale przebijający się ból będzie mi towarzyszyly jeszcze wielokrotnie

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Dość szybko odpuścili ten mecz Ukraińcy. Sytuacja podobna do tej sprzed dwóch lat kiedy w podobnych okolicznościach mogli sobie na to pozwolić. My za to sobie dość szeroko pograliśmy. Spora rotacja przyjmujących i prężnie działająca podwójna zmiana. Ćwiczymy coś czego nie robiliśmy miesiąc temu z kawałkiem w pewnej azjatyckiej miejscowości. Wyciąganie wniosków chyba po tych 4 meczach zaczęło działać. Na odpowiedź należy jednak poczekać do 1/8, gdzie zapewne zmierzymy się z Finami. Później czeka nas Rosja/Turcja/Ukraina. Nie będę się rozwodził nad drabinką, bo trwa właśnie mecz to ustalający, więc zajmę się podsumowaniem naszych zmagań grupowych.

    Polska 3:1 Portugalia
    25:16 22:25 25:16 25:19

    Polska 3:2 Serbia
    25:21 23:25 20:25 25:20 16:14

    Polska 3:1 Grecja
    25:15 25:22 20:25 26:24

    Polska 3:0 Belgia
    25:18 26:24 25:16

    Polska 3:0 Ukraina
    25:15 25:20 25:21

    Z każdym meczem nasz zespól rośnie i to widać po wynikach - dlatego chciałem je przytoczyć. Nie jest to jednak koniec dobrych informacji. Odblokowaliśmy sobie dwie ważne postacie, czyli Kaczmarka i Nowakowskiego. Pierwszy z nich ma za sobą nieprzekonujący sezon w reprezentacji. Ledwo wygrał rywalizacje z będącym w sezonie 20/21 pod formą Muzajem. Na Igrzyskach nie zachwycił w spotkaniu z Wenezuelą. Tutaj zagrał bardzo dobrze z Grecją i Belgią czym pokazał, że nie jest w kadrze przypadkiem. Nowakowski z kolei się totalnie odblokował. Gra na ten moment najlepiej w turnieju blokiem i solidnie w ataku. Na tak grającego "Pita" aż miło patrzeć, bo jest to moim zdaniem absolutny top środkowych w historii - zapewne bez medalu olimpijskiego ;(((
    Zapominając jednak o często wracających olimpijskich flashbackach należy podkreślić nasze poszukiwania na lewym skrzydle. Każdy zawodnik poza Leonem nie jest w 100% pewny. Mam jednak wrażenie, że najbliżej setki (w końcu także według Vitala) jest Semeniuk. Dzisiaj krótką szansę dostał także Fornal, który zaprezentował bardzo ciekawe ataki - typowe dla niego wstrzymania ręki w ataku, agresywne kiwki i solidne strzały po kierunkach. Swoboda w ataku jest i też w tej hierarchii na pozycji urósł. Najsłabiej wyglądał Kubiak, słabsze fragmenty miał także Śliwka.
    W końcu mam także chęć pogadać o rozegraniu. Nie wiem czy zauważyliście, ale raczej pomijam ten temat. Wiem bowiem na czym stoimy. Ani Drzyzga, ani Łomacz to nie jest poziom Bruno, De Cecco czy nawet takiego Maroufa. Mam jednak prawo oczekiwać wyższej jakości niż mało kreatywny Jovović czy taki Kasampalis z Grecji. Już nie wspominając o Igrzyskach to nie jest wielki sezon Fabiana, który trochę zapomniał co było jego siłą w kadrze. Nigdy nie upiększał gry, był rzemieślnikiem. Mało kto pamięta, ale wiele dał nam na MŚ 2014, gdzie jego zgranie z Wlazłym było na niesamowitym poziomie i pozwoliło nam np. wygrać z Brazylią w Atlas Arenie czy pokonać Niemców w 1/2. To były jednak stare czasy, a Drzyzga wciąż powinien być ten sam, czyli staranny, dokładny i nawet trochę przewidywalny. W Tokio do perfekcji opanował sztukę niepotrzebnego powtarzania akcji i przeszacowywania swoich kolegów na kontrach (za szybkie, za wysokie, za niskie piłki - zawsze coś). Tu was jednak zaskoczę, że postawa Drzyzgi to ostatnie co zawiniło na Igrzyskach. To nie był nasz problem. Nasza gra była z założenia okej, ale głównym problemem Drzyzgi był trener Heynen, który zamurował go w szóstce. Nigdy nie byłem rozgrywającym, ale wydaje mi się, że kiedy nie idzie to zmiana sypacza jest bardzo ważna. Łomacz to nie inwalida, a rozgrywający, który parę ważnych meczów zagrał. Teraz natomiast przechodząc do meritum. Albo masz jednego wielkiego rozgrywającego (Brazylia - Bruno, Argentyna - De Cecco) albo dwóch niezłych/bardzo dobrych (Rosja - Pankow/Kobzar, Francja - Brizard/Toniutti) i nimi rotujesz. Przecież nawet Rezende potrafił dostać zmianę w kluczowych meczach. Jaki to był problem zmienić Fabiana? Należy zapytać Heynena. Nie chce mi się już liczyć kamyczków w ogródku Belga, ale jest ich za dużo. Dobrze zatem, że Heynen ograł Łomacza, który z Belgią zagrał nieźle. Dzisiaj natomiast to samo można powiedzieć o Drzyzdze, za wyjątkiem powtórzeń do Semeniuka o których pisałem wcześniej. Chłopak miał słabszy fragment gry i Fabian nie chciał za wszelką cenę go schować. Nawet Łomacz przeciwko Belgii konsekwentnie chował Kubiaka.
    Tak jak już kiedyś pisałem, pokolenie naszej siatkowki, której jesteśmy świadkami było wręcz zobligowane do medalu, a to, że się nie udało, automatycznie nie jest w 100% spowodowane siatkarzami. Ktoś kto teraz bierze Heynena w parasol ochronny albo jest toporny, albo nie jest w stanie pojąć pewnych prostych kwestii.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

  •  

    Luźne przemyślenia po meczu:
    - Kubiak 8/25 w ataku - 45% w przyjęciu - nie ma co gnębić, gra słabo choć pierwszy set był w jego wykonaniu najlepszy pewnie od 2018 roku. Od tego momentu równia pochyła i zdecydowanie zbyt późna zmiana Heynena. Na szczęście przyniosła ona korzyść
    - Śliwka jako pierwszy zmiennik na przyjęciu - okej ma to sens jeśli zmienia Kubiaka lub Leona do drugiej linii. Wzmacnia wtedy przyjęcie które jest jego stabilnym elementem. Gorzej jeśli wchodzi do pierwszej linii i dostaje siatkarskie śmieci na lewą stronę co jeszcze bardziej ściąga go w dół. W dodatku w tym sezonie widać, że Śliwka jest wyraźnie zestresowany i nerwowy. Fajnie jakby dostał szansę od pierwszego seta w meczu przeciwko Grecji dla przykładu.
    - manewry Bieńkowo-Nowakowskie - kolejny mecz, który pokazuje, że nie ma wymiernej korzyści. Można to powtarzać, trenować - dalej sprawdzać, ale tak jak mówię nie dostaliśmy jeszcze z tego powodu wyraźnych korzyści, więc lepiej byłoby postawić na lepszego, a na dzisiaj wyraźnie Bieniek przewyższa Nowakowskiego w ofensywie.
    - Kurek i Leon z dożywotnim szacunkiem - obaj ciągnęli dzisiaj naszą grę w setach w których nie było Semeniuka - Kurek 18/39 w ataku, as i 3 bloki - Leon 12/29 w ataku, 5 asów, 2 bloki. Tutaj warto nadmienić, że mecz oscylował w ataku w granicach 45% co jest poniżej średniej męskiej siatkówki, a wynikało to z typowo męskiego elementu, czyli mocnej zagrywki. Od meczu Polska-USA w 2018 nie widziałem takiej łupanki na zagrywce. Tutaj także propsy do Leona, że to wytrzymał, a także nie załamał się po kilku słabszych atakach.
    - wejście smoka, czyli skromnego Kamila Semeniuka - 5/7 w ataku, 57% przyjęcia przy 7 próbach oraz parę mocnych zagrywek świeżo po wejściu. Taka zmiana przypominała mi mocno wejścia Douglasa czy Podlesnych na Igrzyskach. Jest to o tyle smutne, że Kamil od tych dwóch siatkarzy jest półkę wyżej. Mam nadzieje, że Heynen już nie odda parkietu Kubiakowi, bo dzisiaj miejsce w składzie wywalczył sobie Semeniuk. Jeśli Leon/Semeniuk poradzili sobie z zagrywkami Serbów to nie ma innej, lepiej na kontynencie europejskim zagrywającej drużyny. Vital się obudził i to w najlepszym możliwym momencie.
    - manewry libero - Zatorski dzisiaj nie był tak stabilny jak w Tokio. Powodów może być wiele, ale najważniejszym jest gra na dwóch libero. Wojtaszek swoje obronił, ale czy warto było dla tego powodu zabierać pewność Pawłowi, któremu gra na dwóch libero ewidentnie nie pasuje? Nie mam zdania, ale chyba lepiej byłoby postawić na jednego.

    I teraz najważniejsze - pierwszy raz w tym roku wygraliśmy tiebreak. Co najważniejsze seria przegranych tiebreaków ciągnęła się za nami długo i już się zakończyła, a o to ta lista z wyboldowanymi ważnymi (zazwyczaj medalowymi) spotkaniami przegranymi po piątym secie:

    2:3 vs Francja - Tokio 2020
    2:3 vs Iran - Tokio 2020
    2:3 vs Francja - VNL 2021
    2:3 vs Brazylia - Puchar Świata 2019

    Ostatnie takie zwycięstwo to mecz z finałów VNL 2019 w Chicago i 3:2 przeciwko Brazylii. Szmat czasu. Na szczęście udało się mini klątwę przełamać. Jak tak jedziemy z klątwami to dawajcie od razu Paryż.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio mało czasu, więc wpis o grupie D pojawi się jutro.
    To jest jednak nieważne w stosunku do tego co się dzieje na Eurovolleyu. Turniej nam się nieśmiało rozpędza, a rozpoczęło się od prawdziwego trzęsienia ziemi i zwycięstwa Turcji nad Rosją, a niezapowiadane problemy sprawiła Grecja Ukrainie. W obu tych spotkaniach grę kreowali siatkarze znani nam z Superlegi, czyli Lagumdzija (19pkt - 47% w ataku) i Płotnicki (24pkt - 67% w przyjęciu, 58% w ataku). Do tych dwóch zawodników dopasowali się Wijecki i Mandiraci.
    Wczorajsze spotkania nie były jednak celem mojego wpisu. Chciałem napisać o tym co mnie martwi. Otóż nasza reprezentacja powoli zaczyna przybierać postać bańki, którą kojarzę z dwóch lat o których chciałbym reprezentacyjnie zapomnieć, czyli 2013 i 2017. Mam na myśli takie pole ochronne, które unosi się nad kadrą. Nie można złego słowa powiedzieć, a przez większość kibiców (zwłaszcza przez mocno oddane środowisko reprezentowane przez kobiety) jest to odbierane jak hejt. Ze wszystkim i wszystkimi trzeba obchodzić się jak z jajkiem. Też wiadomo nie o to chodzi, żeby teraz jechać po każdym, ale wszyscy żyjemy dla dobra polskiego narodu siatkarskiego. Moim zdaniem jest to wstyd, że dwukrotny mistrz świata, kraj żyjący siatkówką, mający wiele talentów co potwierdziło się wczoraj w Iranie, ma dwa razy mniej medali olimpijskich od Argentyny, która miała dwa ciekawe (lepsze od średniej tego narodu) pokolenia i zrobili maksa z igrzysk w Seulu i Tokio, a przecież aktualna generacja miała jako największy sukces 4. miejsce w LŚ - 10 lat temu.
    Zamiast próbować zapomnieć o ćwierćfinale powinniśmy żyć tym meczem aż do 1/4 Igrzysk w Paryżu. Powinniśmy także otwarcie mówić o problemach w grze i je krytykować. Przez całą VNL uspokajano, że Kubiak musi wrócić do formy, że Drzyzga na pewno nie będzie tak zauważalnie rozgrywać, że nasz blok-obrona będzie działać, że nie damy obijać sobie rąk. W pierwszym meczu wiele rzeczy mi się nie podobało, ale to jest akurat pierwszy mecz turnieju i rdza, która się pokazała musi jak najszybciej puścić. Od tego był mecz z Portugalią, a Serbia powinna być półką wyżej. W spotkaniu z Tavaresem i spółką pokazały się jednak kolejne problemy, czyli nonszalancki, dziwny sposób gry Kubiaka, granie na dwóch libero dziwne decyzje Heynena (cały rok dziwnych zmian). Zapowiada się kolejny turniej ciągnięty przez Leona i Kurka. Obyśmy tym razem dowieźli wynik lepszy, ale potrzeba zmian i to wyraźnych na czele ze zmianą prezesa i trenerów kadry męskiej i żeńskiej.
    #siatkowka #siatkaspam
    pokaż całość

    •  

      @vasos: Mam taką drzazgę (nie Drzyzge) w sercu, że nie mam ochoty oglądać siatkarzy do kolejnych igrzysk. Pewnie i tak się niedługo złamie, ale dla kogoś pamiętającego kadrę Murka, Zagumnego, Świderskiego, Gruszki, mecze komentowane przez Zdzisława Ambroziaka, niemożliwym do uwierzenia było to, że przegraliśmy z Francją na IO.

    •  

      @Ice_Glaze: tutaj chce nadmienić, że po prostu nie trafiają do mnie argumenty za pozostawieniem Heynena. To, że po wejściu zdobył Mistrzostwo Świata jest faktycznie jego złotem, bo wydobył potencjał, który był głęboko zakopany, ale to, że nie ma pomysłu na zespół z tak grającym Kurkiem i Leonem i sprowadza go do postaci tak nierównej jak Kubiak? Pomijając to, że Michał potrafi grać bardzo dobrze to jego świetne momenty w reprezentacji przypadły na lata 2015-2018 i to mocno naciągając 2017, gdzie po prostu grał.
      No i kolejna rzecz to to, że ja naprawdę jestem za tym, żeby ta reprezentacja zdobyła cokolwiek na tych Mistrzostwach, ale pomimo wyniku Eurovolleya według mnie pewien pomysł się wyczerpał
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów