•  

      @gwiezdny_wodnik: Napisałam to, aby podkreślić różnice. Mircy często piszą wysrywy o tym, jak kobiety patrzą na wygląd - u mnie tak to nie działa, to po pierwsze. Poza tym facet był szczwany, widział że lubię spędzać czas na rozmowach, więc na początku naprawdę się starał. Zwłaszcza, że bywał w świecie i miał różne spostrzeżenia na temat obcych kultur. A potem nagle tematy się wyczerpały.
      A co do akceptacji dowolnych niedoskonałości: wolałabym, gdyby był niższy (nigdy mi to nie przeszkadzało), brzydszy (nigdy mi to nie przeszkadzało), grubszy (nigdy mi to nie przeszkadzało), niż niestety - głupi.

      @Illidank dlaczego po pierwszym kontakcie? Wielu rzeczy nie da się stwierdzić "od pierwszego wejrzenia", przeważnie trzeba się spotkać parę razy, przeprowadzić może parę rozmów przez telefon... Moje słowa odnosiły się do sytuacji typu: gość ma zainteresowania ograniczone do jego auta i jego fryzury, albo ograniczone do jednego rodzaju sportu i tylko na tym się skupia, porusza podczas pierwszych randek te same tematy, no to ja już wiem, że jego życie kręci się wokół małego fragmentu świata.
      pokaż całość

    •  

      Jestem sama, bo osoby które są z kolei zainteresowane mną, nie zawsze tą inteligencją grzeszą, a ja naprawdę nie mam czasu na takie "próbowanie", czy nam się uda czy nie. Jeśli nie ma widoków na to, że poza typowo fizycznym kontaktem, będzie jakieś porozumienie na poziomie mentalnym, to po co mi taki związek?

      @Marysienka84: Z ust mi wyjęłaś!

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzień dobry Mireczki!

    Od dwóch miesięcy siedzę sam. Zostawiła mnie narzeczona po 8 latach związku. Żadnego bolca na boku, po prostu stwierdziła że to nie to. Siedzę teraz sam i naprawdę nic nie sprawia mi radości. Poznałem nawet fajny #rozowypasek z którą się przespałem, ale to kompletnie nic nie zmienia. Cały czas siedzę, żre śmieciowe jedzenie, oglądam do nocy seriale i nic nie robię. W pracy pomimo kierowniczego stanowiska mam wyjebane. Przepierdalam hajs zamiast oszczędzać. Kompletnie nie mam systemu jak teraz normalnie funkcjonować, na początku jeszcze coś robiłem, sprzątanie itp, teraz robi się coraz większy syf a ja nie mogę znaleźć motywacji do ruszeni dupy i zrobienia czegoś ze sobą. Jak u Was wygląda życie w #przegryw? Organizacja dnia? Czasem mam wrażenie że prócz sprzątania / prania / gotowania / zmywania po pracy po prostu na nic innego nie ma czasu, więc przestałem to robić, ale z drugiej strony nie robię nic innego :P Jak znaleźć motywacje?

    #przegryw #anonimowemirkowyznania #zwiazki #singiel

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Lodówka silnego niezależnego mężczyzny #chwalesie #zalesie #gownowpis #heheszki #singiel #zakazhandlu

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Jasna Góra zaprasza na weekendowe spotkanie singli i singielek, którzy szukają "drugiej połówki" z myślą o małżeństwie. Pomóc ma w tym m.in. mszalne spotkanie z księdzem-egzorcystą. Nie, to nie żart!

    http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,23539230,na-jasnej-gorze-spotkaja-sie-single-modlitwa-z-egzorcysta.html#Z_BoxLokCzeLink
    #heheszki #singiel #singielka #rozowepaski #niebieskiepaski #bekazkatoli #jasnagora #czestochowa
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Po trzech latach zakończyłem związek. Pomimo wielkiej miłości jaka czuje do mojej juz ex oraz wielu prób naprawy naszych relacji niestety zdecydowałem się na ten krok. Ex była za bardzo rozszczeniowa, chciała wszystko za darmo nie dając nic od siebie. Ten opis nie wyjaśnia sytuacji bi jest dość skomplikowana. W każdym bądź razie jestem juz poza sferami tego toksycznego związku. Jakieś porady żeby nie zadreczaly mnie myśli i żebym nie próbował ratować znowu?

    #zwiazek #singiel #iktoterazbedzietrzachalpalma
    pokaż całość

    +: Doomnewsuit, n....................z +7 innych
  •  

    @Adatoniewypada: To znowu jaaaa! #empiriarandki, #bridgetjonesdlaubogich. Wracam z kolejną dawką przygód. To już rozdział szósty, damn, wesolutko! Tradycyjnie, Magda, pozdro, baw się dobrze, mam nadzieję, że nie mokniesz w swojej części miasta, a jeżeli jesteś gdzieś indziej, to też mam nadzieję, że nie mokniesz, chyba, że lubisz, ale nie chwaliłaś się, więc, ok...
    JADYMY!

    Rozdział szósty: P., PSYCHOLog
    To jest takie trochę creepy, dziwne, w zasadzie na własne życzenie i obleśne. Czyli to, co lubicie :3.
    Jak patrzę na to z perspektywy moich schabów, to kurna, nieźle mi się trafiło. Całkiem powiem powabny. Poznaliśmy się na apce. Obczajam se foty, legalnie, tutaj jakiś kurwa kanion, jeziorko, bajorko, szmery bajery, uśmiech perlisty i równy. Jak ma zdrowe zęby to nie ma na co czekać. Biere. Ni ma co. Od słowa do słowa, pogadanka przez telefon, 1,5h, spoczko. Chuj, że trochę byłam podpiwszy, ale no sobota była, coś mi się od życia należy. Takie wiecie pierdolety: góry czy morze? pies czy kot? majonez czy musztarda? kiszone czy jednak pikle? Poważni ludzie rozmawiają o poważnych rzeczach.
    Umówilismy się. Lokal jest. Centrum wszechświata. Spoko. Jednak będąc w pracbazie na drugi dzień coś mnie tknęło. Hehe. Tknęło. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu. He he.
    W każdym razie. Napisałam sms-a czy aby na pewno będzie miejsce w sobotę o tej porze? Odpisał, że jak nie, to pójdziemy do niego obejrzeć film. Mówię, Panie, zrób rezerwację, wolę neutralny grunt. Zrobił.
    Ja naprawdę jestem hobbitem. Nigdy nie komentuje wzrostu innych, bo ludzie są różni, wiadomo, tolerancja, w końcu szukam męża, to co będę wybrzydzać, co nie? No.
    Stoję se na tej patelni. Spóźniony, kurwa, jak wszyscy. Jak nie za szybko, to za późno, nigdy wtedy, kiedy trzeba. Ech... Życie. No i słucham sobie mojego przaśnego disco i tak sobie myślę. Ciekawe, czy będzie wysoki. Dobrze się zapowiada... Miły, zabawny. I tak zaczynam zaklinać rzeczywistość ,,tylko żeby nie był niski, tylko żeby nie był niski, KURURUWUUAAAUWAAA. Jest niski". NOSZ KURWA BYŁ NIŻSZY ODE MNIE (nie, nie był karłem, uprzedzam pytania).
    Bardzo nie lubię, jak ktoś skraca dystans. Kurwa, hejtuje to z całego serca. Nawet koleżanek nie przytulam na powitanie, a co dopiero obcego kolesia. Ja zawsze podaje dłoń i się przedstawiam. Konkrety. A nie pedalskie jakieś całusy. Właśnie... dostałam buziaka w policzek i musiałam ukryć swoje zakłopotanie. Nienawidzę tego bo nagle mi mózg wyłącza i nie wiem co mam zrobić. To jak z kotami, jak się je złapie za kark, ja mam tak samo z buziakami na przywitanie. Paraliż i pozamiatane.
    Poszliśmy do tej nieszczęsnej restauracji. Boże... jak to komicznie wyglądało. Usiedliśmy. Dobrze się ubrał, schludnie ładnie, sikorem nie świecił, ale swojego ajsrona wyjął już po sekundzie. Spytał czy cokolwiek pamiętam - no wtedy, jak podpiwszy, gadałam z nim przez telefon. Powiedziałam, że pamiętam. Mi się film nie urywa. Sprawdzał mnie. No dobra, kilka rzeczy mi umknęło, bo nie pamiętałam kurwa czy jednak musztarda czy majonez. Chryste... Zamówiliśmy fantazyjne piwo no i tak próbujemy klecić gadkę. On w telefon, ja w menu, udaję, że czytam z zainteresowaniem. No mega akward. Ale myślę se, a chuj. Odkładam nonszalancko menu, chwytam kufel, patrzę się na niego. Zagajam, żartuję, coś tam podpytuje. Ten raz się na mnie patrzy, raz w menu, raz się bawi czymś. Myślę sobie jaki chuj? O so hozi? Ale, poczekałam chwilę. I zaczęło robić się coraz dziwniej. Ja wiedziałam, że na studniówce chłopak nie był... (dlaczego nie wiem po dziś dzień).
    Generalnie, okazał się mega zamknięty w sobie, cyniczny, wredny a po kilku chwilach robił się bardzo milusi i słodziusi. No jakbym rozmawiała z dwoma różnymi facetami. Ale. Ok. Luuuuz. Tak sobie siedzimy, gadamy, raz się udało pośmieszkować. W rozmowie jestem słodka i urocza, chociaż myślę sobie ,,rozgryzę Cię frajerze". No i w pewnej chwili, coś tam zaszczebiotałam, hehehe, hihii, więc dotknął moich włosów, zakręcił moim lokiem. Aż się wzdrygnęłam. Nikt kurwa nie ma prawa dotykać moich zajebistych loczków. Moje loczki, moja świętość. Wkurwiłam się, obczaił. Damn. Odsłoniłam się frajersko jak na wojnie. I zaczęło się pierdolenie ,,aj, uśmiechnij się, ładnie wtedy wyglądasz". Aż musiałam się napić piwa, żeby mu czegoś nie powiedzieć, bo plan był taki, że dowiem się w końcu co to za kategoria debila. Jak już mówiłam, koleś mega dziwny. Po jakimś czasie zeszliśmy na tematy uczelnia/praca/dom. Trochę szydził z mojego wykształcenia, miałam wrażenie, że raczej nie wierzy w to, że dostanę lepszą pracę – czekałam na telefon. Gadka szmatka, jakieś pierdoły, naprawdę miałka rozmowa. No i wtedy zaproponował, że pójdziemy do kina. Do kina? W kinie to się filmy ogląda, a nie rozmawia - mówię. Albo na bilard. O. To już lepsze. Dodam, że mam uraz do filmów przez najbliższe kilka miesięcy. Serio. Kazał mi dzwonić, wybierać… Okej. Mówię, ty chcesz iść, to ty się tym zajmij. Ja tu chętnie zostanę. Bilard - nie było nigdzie miejsca. Bo i jakim cudem? W sobotę o tej porze? Naciskał na to kino. Zaprosił mnie obok siebie, żebym usiadła przy nim i sprawdziła repertuar… ok… Siadłam, objął mnie.
    ,,Na pewno będzie mało ludzi o tej porze, serio. Będzie można na luzie gadać. Chodźmy”. Że ja się na to zgodziłam to nie wiem co ja miałam w mózgu wtedy. Trociny mam zawsze, ale wtedy to chyba hulał sam wiatr. Zgodziłam się na to kino. Zapłacił za piwo. Ja kupiłam bilety. Boże Święty, jak ja dziękuję, że sala była wypełniona po brzegi. Leci film. Mija chwila i zaczyna się dobieranie. Tu złapał mnie za kolanko, przytulić się chciał, coś tam bąknął o masażu…!! Wkurwiłam się. Odsunęłam się, nakryłam się kurtką, chuj, że zaraz zemdleje z gorąca.
    - Wiesz... jak chcesz iść na autobus i to musimy już wyjść.
    Argumentem przeciw filmowi był fakt, że mieszkałam w pizdę daleko i nie chciało mi się bujać nocnym.
    - Wiesz co, jak już jesteśmy to, poczekam - mruknęłam. BŁĄĄĄD! Koleś uznał to za dobrą monetę - mogę dobierać się dalej. Coś tam zaczął do mnie gadać, kurwa, chciałam obejrzeć w spokoju. W końcu warknęłam, że w kinie się ogląda film, a nie się Gada, pierdoli znowu jakieś idiotyzmy. Mówię, żeby siedział cicho. Kurna, w końcu kupiłam te zasrane bilety to chociaż film obejrzę. I wtedy, jak kurna w jakimś dennym romansidle, roześmiał się jak Hugh Grant, złapał mnie za podbródek i chciał przysunąć moją twarz do siebie, żeby mnie pocałować. TAKIEGO CHUJA PANIE! Odsunęłam głowę, chociaż niejedna by w majtach miała gęsto. Już byłam na takim wkurwie, ale, siedzę dzielnie. Po prostu chciałam obejrzeć ten kurwa film, bo naprawdę był dobry.
    Cały czas się wiercił skubany. Byłam w takiej konsternacji, że nawet nie macie pojęcia, nigdy w życiu moje mięśnie nie były tak napięte przez tyle czasu. Ale, moja wina, zgodziłam się, biere na klate. Film się skończył. Wyszliśmy, ten jeszcze próbuje rzeźbić - zaciągnąć do siebie na herbatę. Myślę, no chyba cię pojebało lamusie. Grzecznie się wymigalam. Mówi, że jak mam faktycznie daleko to może mnie przenocować. Nie. Miałam mu ochotę to wykrzyczeć prosto w ryj, ale...Ech. Wracam i chuj mnie bolisz. Wsiedliśmy razem do metra. Pyta się dlaczego jestem zła. Mówię, że chyba doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Naprawdę po moim zachowaniu było to widać, po tym jak wypowiadałam zdania w kinie. Nawet jak już z kina wychodziliśmy to gardziłam. Karakan jeden. A nawet karakan, nie zasługuje na wielką literę.
    - Jak nie chcesz powiedzieć, to może chociaż później napiszesz?
    Przemilczałam. Wysiadł, elo, mordo, żegnaj. Ja jadę dalej.
    Stoję już sobie na przystanku u siebie, czekam na nocny. Napisał. O co mi chodziło. Kuuurwa serio? Tępy jesteś, czy co - myślę sobie. No heloł. To mu wyjaśniłam, że chyba mu się coś pomyliło, że nie jestem dziewczyną od ,,masażu” w kinie itd. Wiecie o co kaman. I teraz najśmieszniejsze. ,Dostaje sms-a - ,,Wcale tak nie myślę. Nie miałem nic złego na myśli. Chcę cię poznać bardziej”. Taaaa… A ja nie. Na drugi dzień napisał: Dzień dobry.
    - No zobaczymy czy będzie dobry - c'est moi.
    Cisza.
    Po czasie, za jakieś 2 godziny odpisałam: ,,oj tak, jest bardzo dobry ;)”
    Dostałam tę pracę maleńki i tyci zboczeńcu.

    #hejprzygodo #singielka #singiel #randka #empiriarandki #mylifesucks #zycie #tinder #takizemniesmieszek #lamersko
    pokaż całość

    +: 6............e, salmonistasty +5 innych
  •  

    @Adatoniewypada: Po przerwie wracam z nową dawką cyklu #empiriarandki i #bridgetjonesdlaubogich (za określenie serdecznie dziękuję, serio, to podsumowuje moje życie w 100%). Istnieję naprawdę Mireczki i Mirabelki, te historyjki to nie artykuł do Cosmo ani innego gówna, tak naprawdę wygląda rzeczywistość randkowa kobiety w wieku oscylującym w granicach ćwierćwiecza. I takiej ze schabikami. Ale ja schabowe lubię, schabowe lubią mnie (chyba), więc jest okej. Równowaga we wszechświecie zachowana. Hehe. Waga. He… Jadymy! Będzie znowu długo. Enjoy. A i standardowo pozdrawiam Madzię! ,,Wróćmy do naszych baranów”.

    Rozdział piąty: S., ojciec.
    Jak się jest w stałym związku to często się zapomina, że ludzi jest naprawdę sporo na świecie i są bardzo różni. Ma się chłopa, stałe grono przyjaciół, stabilizacja pełną mordą. A potem jest szok. Taki przyzwyczajony do tych samych ludzi człowiek, idzie po czasie na randkę i zderza się z rzeczywistością. Na tej randce nie byłam. Na szczęście. Chociaż mało brakowało, ale posłuchajcie.
    Mówiłam już o S.? Prawda? Mówiłam. Uratował mnie od nieszczęsnego kota versus aligatora. Gadaliśmy, mieliśmy się spotkać, ale nie było okazji, był chory albo coś tam. Pierdolety. Ta znajomość rozwijała się ponad miesiąc. Spokojnie.
    Ta historia jest naprawdę dziwna… Tak, jak mówiłam, skumplowałam się z kolesiem, fajnie, żarciki, można sobie pogadać o ,,dupie Marynie”. Jednak, w pewnym momencie, trochę się wystraszyłam. Gadamy sobie wesoło i nagle pisze do mnie, żebym wysłała mu zdjęcie. No ok. Ma je na aplikacji, ale ok. Wysłałam. I wtedy zaczęły się dziać rzeczy, które fizjologom się nie śniły, jak to mawiał Ferduś.

    - To nie ty – dostaję wiadomość

    - Jak to nie ja, a kto?

    - Nie wiem, tu masz inną buzię, twarz inaczej, włosy inaczej.

    - Jakim cudem inną buzię? Masz moje zdjęcia na fejsie, na apce, więc…?

    I wtedy dzieją się jeszcze dziwniejsze rzeczy. Dostaję wiadomości sms i na apce. Myślę sobie… What the kurwa fuck? ᄽὁȍ ̪ őὀᄿ

    - Hej, piękna co tam – pyta niczym chłopek roztropek co ma mały młotek. No cóż, odpisuję mu na tej nieszczęsnej apce, żeby obczaić o co kaman.

    - Po co tu piszesz, przecież rozmawiamy na MSN? (poprawiłam się, będzie teraz MSN).

    - Hurra, juuupi, to jednak ty.

    Myślę sobie znowu what the kurwa fuck?

    - Nie rozumiem? Myślałeś, że piszesz z kimś innym, skoro masz mnie na aplikacji, mój numer telefonu i fejsa? WTF? Widziałeś pierdyliard moich zdjęć? Przecież podałam ci tutaj swojego fejsa?

    Cisza.

    Znów przez mózg przetacza się what the kurwa fuck?

    - No tak, tak, racja, chciałem się tylko upewnić.

    Naprawdę nie wiedziałam co mam myśleć. Szybka ANALiza-ELIZA.
    1.Poznałam jakiś czas temu kolesia.
    2. Gadamy na aplikacji.
    3. Aplikacja nas denerwuje.
    4. Przenosimy się na MSN.
    5. Rozmawiamy prawie codziennie.
    6. Podaje mu mój nr.
    7. Rozmawiamy przez telefon.
    8. Piszemy sms-y.
    9. Wysyłam mu zdjęcie przez MSN.
    10. Twierdzi, że to nie ja i się za kogoś podaję.
    11. Mózg mi się rozjebał o ścianę. Patrzę w lustro. Tak, to jednak ja.
    12. Skąd się biorą tacy debile?
    13. Ok. Dobra, mógł mieć wątpliwość, bo wiadomix, dresik w hello kitty, bluzka z Arką Noego, spoko. Mógł się chłopak zdziwić, ale cholera, gębę mam tę samą. Zwłaszcza chomicze pucki mam jedyne w swoim rodzaju. Damn.
    14. Znowu patrzę w lustro. Yup. Still me.
    Ja jestem dobrym człowiekiem. Wybaczyłam tę głupotę, zapomniałam, każdy może mieć zawiechę umysłową. Serio. I to był błąd. Ojjj… Ale. Po tej akcji, żeby zachowana była jakaś chronologia czasowa, wspomnę, że u mnie w życiu zaczęło się kumulować dużo rzeczy na raz. Adventure Time razy 99. Powiedziałam, żeby odezwał się za 2 tygodnie, wtedy wszystko będzie już okej. Zrozumiał. Przestał pisać. Ale… Jak to głupia ja… Któregoś wieczora upiłam się z koleżankami i wracałam do domu. Żałość i tylko żałość, więc bez namysłu, jak to pijany człowiek, zadzwoniłam do S. I mówię, że jestem pijana, że wracam, że muszę z kimś pogadać. Gadał ze mną całą drogę. Później napisał sms-a czy już wszystko ok, bo się przecież musiałam wypierdolić na lodzie… Że chciałby się do mnie przytulić. Dwa tygodnie jeszcze nie minęły, ale zaczęłam z nim znów gadać. Było naprawdę spoko. Wszelkie wątpliwości dotyczące jego głupoty zniknęły.
    Po czasie S. zaczął być nachalny. Mówił przyjedź, chce się do Ciebie przytulić coś tam, coś tam. Cały czas chciał ode mnie zdjęcia, mówiłam, że nie, żeby dał mi spokój, ma zdjęcia na apce, fejsie, nie jestem jakąś pojebaną siksą, co se foty szczela co dwa kroki. No cholera. Zaczął być rubaszny, nie przeszkadzało mi to przez pewien czas. Przez pewien… Nadal się nie spotkaliśmy bo nie było kiedy. Z czasem zaczęłam się denerwować, ba wkurwiać, bo zaczęły się pojawiać pytania co masz na sobie. Oczywiście, można tak spytać, ale zależy to od kontekstu, sytuacji, relacji itd. Ale. Myślałam, że będę cwana. Nope. E-E. Znów znak, że nie umiem w życie. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że dresik w hello-kitty, bluzkę z Arką Noego i puchate skarpetki. No i for fuck sake znów błąd.
    D. mi kiedyś powiedział (o nim też będzie), że ,,nie tobie oceniać co się facetom podoba”.
    I puchate skarpetki zrobiły robotę słuchajcie. I zaczęło się ,,a tylko w tych skarpetkach to byś ten teges?”. Nosz kurwa. Serio. Serio? Błagam. No i się okazało, że fetyszysta stóp. Spoko, luzik, ja naprawdę wiele zniesie i zrozumiem, bo każdy jakieś tam upodobania ma (heloł, nadal chodzę w koszulce z 4 klasy z Arką Noego, przynajmniej wtedy, bo już mi się podarła), ale zaczęło się robić naprawdę wkurwiająco. Zaczął być nachalny. Powiedziałam mu, że hej chłopie, chyba sobie mnie za bardzo wkręciłeś, wyluzuj. Nie podoba mi się to w jaki sposób do mnie piszesz itp. No i zaczęła się kłótnia. Że jestem dzieciakiem, który nie wie czego chce. WTFFFFF, wszystko mu wyjaśniłam, jak na dłoni. Że nie wkręca sobie mnie bo nie jest jakimś pojebem. Oj, nie miał racji. I masa innych rzeczy. Powiedziałam, ok, spoko, elo ziomuś, nie mój poziom abstrakcji, wracam do swojej jaskini, a ty tam sobie rób co chcesz, ale nie ze mną. Myślałam, że się kolesia pozbyłam, ale nie. Pisał, że mu się śniłam, a sny są przeciwieństwem rzeczywistości i się nie spotkamy itd., itd. No kurwa? Stary? Dałam ci kopa w dupsko. Obraziłeś się. A piszesz. Nie wiem, może to, że ma dziecko wcale mi nie przeszkadzało (dowiedziałam się później, ale stwierdziłam, że jak nam się dobrze gada, to w sumie mi to wisi – nie miał żony) i to spowodowało tę całą lawinę. Nie mam zielonego pojęcia. Odpisywałam zdawkowo, niechętnie odbierałam telefon, olewałam na MSN. Standard. No i była awantura pewnego razu, że znowu jestem dziecinna, jak ja się zachowuję. Ok… Niech się wypluje do końca, aby się go pozbyć. Powiedziałam jeszcze raz, że nic z tego nie wyjdzie, żeby przestał mnie katować wiadomościami, już mu tłumaczyłam, że mi się to nie podoba. Co usłyszałam? Że jestem sztywniarą, nie mam poczucia humoru. Powiedziałam, żeby się odczepił i dał mi spokój, definitywnie. Ucichło. Ale skubany pamiętał, że u mnie teraz jak na kolejce górskiej, więc poczekał. Napisał po jakimś czasie. Powiedziałam, żeby jednak do mnie nie pisał. I teraz wisieneczka na torciku. Wyśmiał mnie znów, że dzieciak jestem. No ok… Przeżyje… Ale dzień zrobił mi tekst ,,Zablokuj mnie! Wyrzuć ze znajomych! Zablokuj mnie wszędzie. Nie chcę na Ciebie patrzeć!”. O kurwa, grubo. No cóż, zrobiłam jak chciał (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■).

    #hejprzygodo #singielka #singiel #randka #empiriarandki #mylifesucks #zycie #tinder #takizemniesmieszek #lamersko
    pokaż całość

    +: Coolish, H.....e +5 innych
  •  
    k.......6

    +15

    Plusują ten post tylko osoby, które są singletonami.

    #singiel #zwiazki #matematyka #heheszki #programowanie #pdk

    +: M4lutki, p......n +13 innych
  •  

    #przegryw #tfwnogf #oswiadczenie #rozowepaski #feels #friendzone
    #wygryw

    Jeśli nie możecie poradzić sobie ze znalezieniem różowego dzisiaj odmiennie od innych tutoriali jak znaleźć różowego, będzie Jak zmienić przegryw w wygryw.

    Istnieje wiele odmian przyczyn i skutków przegrywu. Nieśmiałość, nieufność, Piwnica, Komputer uroda, Quasimodo/10 etc.

    Zadajcie sobie jedno zajebiście ważne pytanie. Po co chcecie mieć Dziewczynę??? Dla #swag #lans chęci posiadania, bo tak wypada, bo się starzeję, bo nie chce jechać na ręcznym, #feels emocji , wydawania hajsu, posiadania dzieci.... Owszem te uczucia są bardzo ważne ale również nie najważniejsze. "Jeśli chcesz uszczęśliwić bliską ci osobę, musisz umieć uszczęśliwić siebie" Popatrzmy na typowego #sebix który chce wyrwać Kupuje sobie zdezelowane A4 TDI albo E46 .... Jak odwrócić przegryw???? Samodoskonalenie się ciągła poprawa chęć i Nauka...Zamiast rwać karynę możesz hajs na disko czy nowego GTXa przeznaczyć na wyjazd na tor... Potem akcja gdy sebix nie może swoją audicą dogonić marnego clijo w gazie pokazuje że aż micha się cieszy... Rozwój swojego hobby Owszem ktoś może powiedzieć "Komputer to moje hobby" Wracając do wcześniejszych tutoriali Czytanie książek, bieganie 15km i wrzucanie na endomondo zrobienie trasy 70 kilosów na rowerze gdy twoi znajomi nie mogą zrobić podjazdu a ty zwiększasz kadencję...Uwierzcie przekraczanie własnych granic pozwala zaakceptować samego siebie... Nawet pewne odmiany pracoholizmu (nie darmoholizmu ). Mówisz sobie Ja jestem lepszy od takiego sebixa co ma karynę ... i Taka postawa procentuje. Samorozwój powoduje że lepiej akceptujemy siebie i innych Rywalizacje budziła w nas te emocje i odruchy które powodują że pokazujemy wszystko co najlepsze i najgorsze... I kwestia Jeśli jesteś lepszy od innych i twoja samoocena 10/10 to wtedy akceptacja powoduje że feelsy nie są takie mocne a ty czujesz się wartościowy ... Teraz tak spotykasz się 3 lata z różowym, inwestujesz w nią w chuj floty i nagle panna ci mówi spadaj na drzewo powoduje przegryw.... Poprawa własnych wad ograniczeń, umiejętności nie powoduje że ktoś ci powie że jesteś przegrywem... a jeśli nawet to jest to oznaka zazdrości zawiści polactwa i cebulactwa ponieważ ty będziesz zarabiał #15kola a Sebix który będzie utrzymywał Karynę i owoc ich wpadki w bejcy będzie robił za #najnizszakrajowa....

    Gdy Friendzone mnie zfriendzonował kupiłem sobie motocykl i zamiast w różowego inwestowałem w wiedzę (kursy językowe, Siłka treningi ) Jednak najważniejsze jest podejście i trening mentalny gdy twoje ja odblokowuje jakiś nowy performance Czułem się jak jebany król życia gdy schodziłem z czasami o kilka dziesiątych i gdy na winklach robiłem 848 954RR i litry... Goście mając litra byli czerwoni jak buracy gdy na oczach ich różowych które przyjechały na plecaku miały szoł jakjakiś #singiel (czyli ja) robił ich bez mydła na 600. Wtedy oni by mieli feelsy na #singiel bo chcieli zapierdalać jak ja Pamiętajcie siłka to nie wszystko Trening mentalny i podejście jest kluczem do akceptacji .

    Nie sprzęt lecz technika zrobi z ciebie zawodnika. Ciężary dieta kreatyna zrobi z ciebie sku*****na
    pokaż całość

    •  

      PS @andrzejcebula Zachowuję jednak trzeźwość gdyż wiem że działanie wg mojego schematu posiada wiele wad np. odnośnie znalezienia różowego jest awykonalne (wyznaczenie celu znalezienia różowego bardziej z chęci zrealizowanie postawionego celu niż dążenia do rozwijania siebie) Trafnie wskazałeś że wychodzę z przegrywu i zdaję sobie sprawę że moja taktyka posiada wady... Ale zwyczajnie chcę codziennie rano i wieczorem gdy patrzę w lustro że to co zrobiłem i to co się nauczyłem pozwala stać się lepszym człowiekiem... Na mnie działa gdyż zwyczajnie czuję się spełniony z każdej rzeczy która miała->ma ->będzie miała wpływ na mnie i na moje dalsze życie pokaż całość

    •  

      @Szlaufman:

      Jeśli realizuję pozytywnie wyznaczone przez siebie i innych cele jeśli ktoś z boku obiektywnie mnie chwali to dlaczego mam nie być usatysfakcjonowany i jak mogę nazwać inaczej uczucie zadowolenia????

      nie no, przecież pisałem że satysfakcja to wręcz podstawa. Czerpanie radości z pochwał też. Ale problem w tym, że niektórzy od pochwał uzależniają satysfakcję, samemu nie potrafiąc się cieszyć z własnych osiągnięć. Dlatego o ile pochwały są miłym dodatkiem o tyle przede wszystkim my sami musimy wiedzieć, że to co zrobiliśmy jest wartościowe i o ile nie pojawią się rzeczowe argumenty to nikt nas nie może przekonać że jest inaczej (bo ludzie mogą to np. robić z zawiści).

      Zachowuję jednak trzeźwość gdyż wiem że działanie wg mojego schematu posiada wiele wad np. odnośnie znalezienia różowego jest awykonalne (wyznaczenie celu znalezienia różowego bardziej z chęci zrealizowanie postawionego celu niż dążenia do rozwijania siebie)

      To nie jest wada Twojego schematu. Po prostu ten schemat jest ograniczony przez Twoją moralność. No niby dlaczego nie miałbyś zostać zawodowym ruchaczem traktującym panienki jak kolejne "oczka" na liczniku? Siadasz sobie w fotelu, zerkasz na notes z liczbą wyrwanych a potem rzuconych dziewczyn i napełniasz się satysfakcją, jaki to Ty zajebisty jesteś. To też może być cel. Ale nie będzie to zgodne z Twoim sumieniem.

      Poza tym - świetnie sobie radzisz :) Napiszę jeszcze posta, taki spin-off cyklu. Także zapraszam :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Moj #rozowypasek właśnie krzyknął do mnie, że to już koniec. A ja siedzę na mirko...

    #mikromojezycie #singiel #moznarwac #tylkomirko

    +: A.....q, StayAlive +6 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów