•  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}
    Słowiański kalendarz zbiorów

    Że istniały wśród Słowian jeszcze przed przyjściem piśmiennictwa chrześcijańskiego rożnego rodzaju zapisy mnemotechniczne, świadczy wzmianka w Apologii mnicha Chrabara z początku wieku X o tym, że w czasach pogańskich umiano "certami i rezami ctaachu i gadaachu", czyli kreskami i nacięciami czytać i wieszczyć. Jedno z naczyń z Lepiesówki ma obwód wylewu podzielony dwunastoma różnymi rysunkami, które wolno rozumieć jako podział roku na dwanaście miesięcy.
    Spośród nich trzy oznaczone są krzyżem skośnym, znakiem ognia - co wskazywałoby na miesiące, kiedy krzeszono "ogień żywy": w folklorze ukraińskim w zimowe przesilenie dnia z nocą, na równonoc wiosenną i na Kupałę, a więc kolejno styczeń, marzec i czerwiec. Uzupełniając je: znak radła na kwiecień, znak kłosa na sierpień, znak sieci do łowienia ptactwa na wrzesień, znak pasma lnu na październik.

    Naczynie z Romaszek ma podobny język graficzny składający się z rysunków: drzewa, dwu krzyżyków skośnych i znaku piorunowego znanego na Białorusi i Rusi północnej - sześcioboku z trzema krzyżującymi się przekątnymi , oraz zygzaków; są też linie faliste poziome i pionowe.
    Kalendarzowy układ na naczyniu wobec obrzędów agrarnych w ukraińskiej kulturze ludowej oraz warunki agrotechniczne i klimatyczne Naddnieprza doprowadził do hipotezy istnienia kalendarza, organizującego w taki oto sposób okres wegetacyjny w roku słowiańskim. Jego twórcy podzielili go na 127 dni, pogrupowane na trzy fazy; 52 dni kiełkowania, 41 dni kłoszenia się zboża, 34 dni dojrzewania kłosów i ich zbioru

    Kwiecień (dawna nazwa ruska berezozol: 1-25 IV orka, siew; 25 IV-1 V pokazanie się kiełków)
    Maj (dawniej traven): 2 V zazielenienie się pól, początek ścisłej rachuby dni w tym kalendarzu; 23 V rozwijanie się liści; 20-30 V pola łakną deszczu w czasie kształtowania się liści

    Czerwiec (dawniej kresen, isok): 4 VI dzień Jaryły, święto młodej zieleni i płodotwórczych sił ziemi, obrzęd zwany semik - od przeniesienia na siódmy dzień po Wielkanocy, w którym obiektem kultowym była młoda brzoza; 9 VI początek życia w kłosach zbóż jarych; 11-20 VI potrzeba deszczu dla wykształcenia kłosów i ustawania deszczów w dobie kwitnienia; 19-24 VI tydzień rusałek wodnych; 24 VI dzień Kupały, święto słońca, ognia i wody

    Lipiec (dawniej cerven): 3 VII dojrzenie soku w ziarnie; 4-6 VII potrzeba deszczu; 12 VII przygotowania do święta Peruna: 15-18 VII potrzeba ostatnich deszczów podczas dojrzewania łuski ziarna; 20 VII święto boskie niebios, Peruna: modły o koniec deszczu i burz, o zejście wód do podziemia w związku z dojrzewaniem zbóż; 24-25 VII początek żniwa sierpami; 26-28 VII początek stawiania snopów

    Sierpień (dawniej serpen, zarev): 7 VIII koniec zbiorów zboża jarego, i koniec kalendarza

    Budowa kalendarza wskazuje na istnienie ustalonych dni obrzędowych, które w późniejszym rozwoju musiały częściowo podporządkować się kalendarzowi kościelnemu z ruchomą datą wielkanocną. Wystąpił związek wielkich świąt z cyklem wegetacyjnym, w szczególności Jaryły z Zielonymi Świątkami 4 czerwca, Kupały z dniem św Jana 24 czerwca i Peruna z dniem św Ilji 20 lipca. Ten ostatni dzień został oznaczony dużym sześciobokiem apotropaicznym z zygzakiem piorunowym w dół

    Poniżej naczynie z Romaszek
    #slowianie #rodzimowierstwo #ciekawostki #rolnictwo
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian
    pokaż całość

    źródło: ajajajaja.png

  •  

    Sensacja archeologiczna w Krakowie. Odkryto największy XV-wieczny cmentarz w mieście.

    Podczas budowy sieci ciepłowniczej MPEC w Krakowie odkryto część cmentarza z końca XV wieku. To największa tego typu nekropolia w mieście. "Odnaleźliśmy na razie 17 pełnych szkieletów i bardzo dużo luźnych kości" - przyznaje Justyna Jarosz-Romaniec. Na terenie cmentarza, obejmującego prawie 3 ha, może znajdować się nawet kilkadziesiąt tysięcy pochówków typu sarmackiego.

    Link:https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-sensacja-archeologiczna-w-krakowie-odkryto-najwiekszy-xv-wie,nId,4515393?fbclid=IwAR3Ze6wbYc-KZ7yNJ9eyrsCdiesRsK9u_oeYUvONA19IkXtC7XZWoIxbNQU

    #slowianie #krakow #archeologia #sarmatia #rodzimowierstwo #sarmaci #historiapolski #ciekawostkihistoryczne #polska
    pokaż całość

    źródło: Huge_Slavic_Nekropolia_with_Sarmatian_graves_Krakow.jpg

  •  

    Wreszcie znalazłem kilka map etnicznych, w tym Bizancjum( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■ #bizancjum #historia #slowianie #mapy #bliskiwschod #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia

    źródło: etnicznaAnatolia.jpg

  •  

    Niczym prastara wiara w najlepszych czasach
    Płoń ma Swarzyco, śpiewaj we mnie,
    Słońce śród śniegów, prawieczna dumo
    Moja czarna swastyko, śpiewaj we mnie!

    #stworz #wolosozary #rodzimowierstwo #slowianie

    źródło: P1050026.jpg

  •  

    Porównanie prawdziwego zdjęcia budynku ze skansenu wsi pogórzańskiej do tego samego budynku zeskanowanego i wstawionego do naszej gry komputerowej osadzonej w słowiańskim świecie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cały wpis na temat tego procesu można przeczytać na naszej stronie tutaj: https://www.endofsun.com/2020/05/20/from-real-ethnographic-museum-building-to-the-video-game-location/ #gry #slowianie #rodzimowierstwo #ciekawostki #polska

    Gra jest obecnie na kickstarterze (w końcowej części głównego video można zobaczyć więcej materiału z za kulis) https://www.kickstarter.com/projects/endofsun/the-end-of-the-sun
    pokaż całość

    źródło: COMPARISION.jpg

  •  

    Wykopiecie? :)

    Znalezisko -> Strachy na lachy, czyli bestiariusz staropolski - Według wierzeń naszych przodków Rzeczpospolita w epoce nowożytnej zamieszkana była przez różnego rodzaju nadprzyrodzone istoty, zarówno te dobre, jak i złe. Kim były, gdzie można było je spotkać i jak wpływały na życie ówczesnych ludzi?

    Na ilustracji: Współczesne wyobrażenie strzygi. Janek Sielicki, „The Sarmatian Bestiary” (rys. Filip Gutowski, CC BY-SA 4.0).

    #nauka #liganauki #gruparatowaniapoziomu #historia #swiatnauki #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #slowianie #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: Współczesne wyobrażenie strzygi. Autor Filip Gutowski. Janek Sielicki....jpg

    +: Harmideron, TroskliwyDziad +35 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Obrzędy cykliczne Słowian na przykładzie Kupały

    Badaczka radziecka Natalia N. Wielecka rozpatrzyła wnikliwie w 1978 roku cały zespół archaicznych obrzędów słowiańskich. Wyszła z założenia, że wyraża on koncepcję świata polegającą na wieczystym obiegu dialektycznej triady życia - śmierci - życia, co znamionowałoby słowiański rytuał wyprowadzenia z tego świata w inny. Korzenie rytuału i jego funkcje wytworzyły się z pojmowania relacji obu światów jako stosunku przodków do potomków i wpływu zmarłych na ziemskie życie. Kult przodków występował też w formie agrarnej w tym sensie, że przypisywano im moc zapewnienia normalnego toku wegetacji, a to dzięki uczestniczeniu zmarłych, zwłaszcza osób dostojnych, zasłużonych dla rodu i społeczności, w kosmicznym świecie istot nadprzyrodzonych. Istotą obrzędów, nie tylko pogrzebowych, było wysyłanie w określonym rytmie czasu posłańców w ów inny świat dla podtrzymania prawidłowego biegu rzeczy na ziemi.

    W cyklu kalendarzowym świąt podstawowych upatruje ona ślady ofiar ludzkich zastąpionych przez ich symboliczne znaki, jak kukły topione w wodzie bądź palone w ogniu. Że były to obrzędy pełne treści sakralnej, wskazują na to ich udramatyzowane relikty, m.in. w postaci zabaw, jak przejazd połączonego rzędu wozów przez wieś jugosłowiańską ze staruchą i kukłą na przedzie, połączony z tańcami i topieniem kukły. To samo tyczy się figur zapustowych i szczegółowej scenografii - powiększone brody, maski, maczugi, trójzęby itd. Palenie kukły, gałęzi, słomy, zdobionych w wieńce kwietne, girlandy czy wstążki oznaczało zastąpienie nimi owych posłańców w inny świat. Zbliżoną treść mają niektóre składniki obrzędów żniwnych: ostatni snop, ostatni kłos, wieńce ze zbóż, niekiedy antropomorficzne z nazwami takimi jak: stary, dziad, baba.

    Kupała

    Jednym z najbardziej znanych obrzędów cyklicznych na Słowiańszczyźnie była Kupała. Na Rusi ma poświadczenie już w XIII wieku jako kupalija, potem jako Kupała i Kupało, Iwan-Kupała (24 czerwca), oznaczające święto, a także kukłę - kupało, kupajło - używaną przy obrzędzie. Może też określać istotę mityczną, dziewczynę rozdającą kwiaty przy wróżbach sobótkowych. Etymologia wywodzi tę nazwę - według świadectw staroruskich i bułgarskich - z obrzędowej pierwszej w roku kąpieli w rzecze (kopadlo).

    Marcin z Urzędowa zapisał w roku 1562 "U nas dzień św. Jana tam też w nocy ognie paliły, tańcowały, śpiewały, diabłu cześć a modłe czyniąc. Tego obyczaju pogańskiego do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać niewiasty". Poetyckim zaś zapisem tej tradycji stała się Pieśń świętojańska o sobótce Jana Kochanowskiego (1575), czerpiącego swe obserwacje z czarnolasu. Mimo związania z kalendarzem kościelnym (24 czerwca), wszystko, co się działo, budziło potępienie kleru zarówno wschodniego jak zachodniego. Najdłuższy w odczuciu ludu dzień w roku pozostał właściwym terminem tego święta, aczkolwiek jeszcze w latach czterdziestych XIX wieku, jak stwierdzał Władysław L. Anczyc "w krakowskiem palą sobótki w dniach Zielonych Świątek. Wieczorem od Ojcowa do Lanckorony, od wzgórz Chełmskich aż poza mogiłę Wandy, cały widnokrąg goreje tysiącem ognisk po wzgórzach, jak nieprzejednane obozowisko wśród nocy".

    Trzonem obrzędu były ogniska. Marcin z Urzędowa zapisał, że zakładano je w Polsce "krzesząc ognia deskami", a więc w archaiczny sposób rytualny. Podobnie postępowano w XIX wieku w Starej Ładodze, na górze Pobiediszcze, gdzie ogień dobywano tarciem z drewna nazywając go ogniem żywym. Tańcom kobiecym kołem przy ognisku towarzyszyły pieśni, których analiza na podstawie materiału rosyjskiego wskazuje archaiczność struktury muzycznej i zazwyczaj nastrój powagi i smutku, choćby słowa były nie pozbawione radości; wykazują też one zbieżność melodyczną z pieśniami noworocznymi. Kobiety są przepasane bylicą (bylicą piołunem, Artemisia absinthium), zielem magicznym i leczniczym, teksty pieśni zawierają w szerokiej gamie od inkantacji z motywem słońca do wróżb i swatania młodych par. Skakanie pojedynczo lub parami przez ogień należy do powszechnego rytuału, podczas gdy najlepiej w folklorze ukraińskim, białoruskim i rosyjskim zachował się obyczaj palenia słomianej kukły.

    #slowianie
    #mitologia
    #rodzimowierstwo
    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: wiaraprzyrodzona.files.wordpress.com

    +: wujek_mikazjusz, Harmideron +8 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Świętowit w Arkonie

    Obszerny opis działania kultu jaki roztaczali nad bóstwem Rugiowie, dzięki relacji Saksa Gramatyka (XIV 39), który przekazał go opisując wojny Waldemara (duński król, który zdobył Arkonę w roku 1168). Tekst według przekładu Aleksandra Brucknera;

    _"Środek grodu zajął plac, na którym widziałeś wcale piękną bożnicę z drzewa, słynną nie tylko dla okazałej służby, ale i dla posągu w niej umieszczonego. Zewnętrzny obwód bożnicy ciekawił rzeźbami i malowidłami rozmaitymi bardzo pierwotnymi. Otworem w nim stało dla przechodniów tylko jedno wejście. Samą świątynię otaczał rząd podwójny: zewnętrzny, ze ścian, o dachu czerwonym; wewnętrzny, tylko o czterech słupach, miał zamiast ścian kobierce zawieszone, a podzielał z zewnętrznym tylko dach i kilka belek poprzecznych. W świątyni stał olbrzymi posąg, przewyższający wielkością wszelkie rozmiary ciała ludzkiego, rażący czterema głowami i tyluż szyjami; dwie w przów, dwie w tył patrzyły, jedna głowa na prawo, druga na lewo.

    Wąs był tak ogolony a głowa tak przystrzyżona, że umyślnie wyraził artysta fryzurę u Rugian zwyczajną. W prawej ręce trzymał róg urobiony z wszelakiego kruszcu, który kapłan świadomy obrzędu dorocznie winem nalewał, aby móc z płynu wróżyć o urodzaju przyszłego roku. Lewe ramię opierało się o bok niby zgięciem. Suknia posągu sięgała goleni, z drzewa innego urobionych, a tak nieznacznie w kolana wpojonych, żeś tylko przy starannych oględzinach dojrzał miejsca znitowania. Nogi spoczywały wprost na ziemi, gdyż sama podstawa była w ziemi ukryta. Obok widziałeś wędzidło, siodło i liczne odznaki; miecz niezwykłej wielkości powiększał dziw, którego pochwę i rękojeść pysznej roboty srebro zalecało.

    Uroczystość obchodzono w sposób następujący. Kapłan, co przeciw zwykłemu ziomków strojowi długimi wąsami a włosami się wyróżniał, umiatał dzień przed uroczystością najstaranniej swątynię, do której sam jeden mógł wstępować, bacząc aby w niej nie oddychał; więc ilekroć miał wydychać, tylekroć biegł ku wejściu, aby oddech ludzki boga nie owionął, a przez to niepokalał. W dzień następny, gdy lud przed wejściem czekał, brał posągowi puchar z ręki, a bacznie obejrzawszy, czy co z własnego płynu nie ubyło, wieszczył o nieurodzaju przyszłym, a gdy to sprawdził, polecał, aby nowe żniwo na przyszły czas zachowano. Jeśli zaś nic nie ubyło, wieszczył o przyszłej obfitości; na tej to podstawie rozstrzygał o hojniejszym lub ściślejszym szafowaniu zasobami.

    Wylawszy stare wino u nóg posągowych na ofiarę, świeżym puchar napełnił, a uczciwszy posąg, jakoby mu dał pić, błagał potem w uroczystej modlitwie najpier sobie, potem krajowi o wszystko pomyślne, ziomkom zaś o pomnożenie majątku i nowe zwycięstwa. Po modlitwie przechylił puchar ku ustom i duszkiem go wypił, a napełniwszy go znowu winem, włożył ponownie posągowi w prawicę. Przyniesiono także na ofiarę miodownik okrągły, niemal na wielkość człowieczą. Stawiał go kapłan między siebie a gmin i pytał, czy go za nim widzą. Gdy to potwierdzali, wyrażał życzenie, aby ciż sami go po roku dojrzeć nie mogli: lecz nie o śmierć, ani sobie ani ziomkom, upraszał, ale o przyszłe żniwo obfitsze. Potem pozdrawiał zebranych niby od bożka, a upomniawszy ich, aby i nadal mu wierni zostali, a uroczystość troskliwie obchodzili, obiecywał im zwycięstwa na lądzie i morzu jako najpewniejszą odpłatę.

    Resztę dni zapełniali dziką wesołością, spożywając potrawy ofiarne aż do przesytu, gdyż ofiary bogu ślubowane służyły ich obżarciu. Za czyn bogobojny uchodziło w te gody mierności unikać, za grzech jej przestrzegać. Każdy mężczyzna czy kobieta, rocznie jeden grosz dobrowolnie na cześć bałwana składali. Jemu też ofiarowano trzecią część zbroi i zdobyczy nieprzyjacielskiej, jakby to za jego pomocą rzeczy tych zdobyto. Przydzielono dalej temu bogu trzysta koni i tyleż ich jeźdźców; ci całą zdobycz, zbrojnie czy ukradkiem nabytą, oddawali kapłanowi; z tej zdobyczy sporządzał on wszelkie odznaki i ozdoby dla świątyni, a składał je do skrzyń pod zamknięciem, gdzie obok mnóstwa pieniędzy złożone były liczne drogie materie, starzyzną odleżałe. Było tam dalej widać mnóstwo podarunków od gmin czy od osób prywatnych, jakie zniosły tu przyczeczenia tych, co upraszali o jakąś łaskę. A ten bałwan, czczony zabiegami całego Słowiaństwa, i sąsiedni królowie darami swojemi nachodzili. Po różnych miejscach miał ten bóg jeszcze inne świątynie, rządzone przez kapłanów mniejszych godności i znaczenia.

    Miał oprócz tego własnego wierzchowca białosza, a za grzech uchodziło wyrywać włos z grzywy czy ogona. Tylko kapłan śmiał tego konia paść i jeździć na nim, aby nie zmniejszyła się zwierza boskiego cena, gdyby go częściej zażywano. Wedle wiary Rugian walczył Świętowit, bo tak się bałwan nazywał, na tym koniu przeciw wrogom swej czci, a dowodziło tego, że koń, acz na noc zamknięty w swej stajni, rany nieraz tak zziajany a ubłocony wyglądał, jakby w powrocie z wyprawy bardzo znaczną przebiegał drogę. Wróżono również tym koniem, a to tak: gdy zamierzali podjąć walkę przeciw jakiej ziemi, rozstawiali kapłani przed świątynią włócznie w trzech rzędach; w każdym z nich dwie włócznie na krzyż, z grotem w dół, były wbite do ziemi, a rzędy był w równej od siebie odległości.

    W czasie przygotowań do wyprawy wyprowadzał kapłan po uroczystej modlitwie konia z przedsionka w uździennicy, a jeśli koń przekraczał te rzędy wpierw prawą niż lewą nogą, uchodziło to za pomyślną wróżbę dla toczenia walki; jeśli zaś choćby raz tylko lewą, pierwej niż prawą, przekraczał, zaniechiwano napadu na obcą ziemię! Również nie podejmowano wyprawy morskiej rychlej, dopóki nie spostrzeżono trzykrotnego raz po raz przekroczenia dobrej wróżby. Kto zaś śmiał wyruszać za wszelaką sprawą, sądzili wedle tego, jakie zwierzę najpierw potykali, czy życzenie ich spełni się lub nie, Na wróżbę pomyślną radośnie w drogę ruszali, na niepomyślną wracali do domów. I rzucanie losów nie było im obce: trzy drzewka, z jednej strony białe, z drugiej czarne, rzucali do łona zamiast losów; białe im pomyślność, czarne niepowodzenie zmianowały. I kobiety znały się na tym, bo siedząc u ogniska bez rozmysłu w popiele na oślep linie kreśliły. Jeśli się potem liczby parzystej doliczyły, uważały to za wróżbę pomyślną, przy nieparzystej za szpetną (...)"_

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #ciekawostkihistoryczne
    #mitologia
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Piorunowe strzały

    Starożytność tradycji bałto-słowiańskiej wyrażała się najmocniej w broni Peruna. Uderzał on piorunem kamiennym. Odnajdywane kamienie podłużne - bądź belemnity (skamieliny mięczaków), bądź fulguryty (szkliwo kwarcowe wytopione przez piorun), bądź to przedmioty paleo- i neolityczne - nazywano wszędzie na Słowiańszczyźnie ogólnie strzałami oraz wyjaśniająco: piorunowymi strzałami, bożymi lub piorunowymi prątkami. Na Ukrainie to hromowa strilka lub strilka boża, u Seróbw strijela, u Słoweńców strela. Gdzieniegdzie, jak na Mazurach, potrafiono odróżnić fulguryty, nazywając je bożymi prątkami, od narzędzi kopalnych określanych jako kliny piorunowe.

    Znalezienie takiego przedmiotu uważano za dar losu; wkładano go do kolebki niemowlęcia, pocierano nim wymiona krów, gdy ta traciła mleko, w Słowiańszczyźnie południowej umieszczano go pod dachem dla ochrony przed piorunem. Strzałem używano w leczeniu chorób oczu, boleści, od uroku, przy połogu. Zdaniem Władysława Kupiszewskiego, podobne wierzenia utrzymują się w Polsce do dzisiaj

    Broń kamienna w postaci ostrza strzał, a w strefie bałtyjskiej w formule młota, znajduje piękną analogię aż w hetyckim malatt - "broń", i w młocie kamiennym boga Tora wśród kultów germańskich, co przenosi nas gdzieś w pogranicze neolitu indoeuropejskiego. Podobnie za atrybut i broń bóstwa uważano topór i podobnie wierzono w jego moc magiczną, kładąc go pod łoże rodzącej, na próg obory, na pole w czasie siewu i przeciw gradowi. Broń Perunowa zabezpieczała i chroniła przed nieczystą siłą oraz chorobą. Stąd ogólnosłowiański obyczaj uderzania się po głowie kamieniem, czasem żelazem, gdy rozlegnie się pierwszy grzmot wiosenny; na Ukrainie - po trzykroć ze słowami: "kamen hołowa", aby nadać głowie odporność kamienia.

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #mitologia
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: nextews.com

    +: S.............o, Billybob +4 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Niewielu dziś zdaję sobie sprawę z tego, ile magii drzemie w nazwie gatunkowej niedźwiedź. Wyraz ten etymologicznie oznacza jedzącego miód. Słowo to wywodzi się z prasłowiańskiej formy medъvědь (medъ ‚miód’ + v +*ēd, od *ěsti ‚jeść’), która ma swą kontynuację niemalże we wszystkich językach słowiańskich: ros. медведь, chor. medvjed, czes. medvěd, słow. medved, biał. мядзьведзь, głuż. mjedwjedź, dłuż. mjadwjeź, ser. медвед, kasz. miedzwiédz, spol. miedźwiedź oraz nieco odmienne ukr. ведмідь. Nazwa ta jest typowo słowiańska, czego najlepszym dowodem jest brak podobnych form w innych językach. Wyjątek stanowi wyłącznie węg. medve, które łatwo można uzasadnić zapożyczeniem od państw słowiańskich, z którymi Węgrzy historycznie od zawsze byli blisko

    https://www.slawoslaw.pl/niedzwiedz-w-wierzeniach-slowian/

    #slowianie
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #jezykpolski
    pokaż całość

    źródło: slawoslaw.pl

    +: Harmideron, aksal89 +17 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Po lewej grot strzały z tulejką i zadziorami, a po prawej groty bełtów do kuszy, jakimi posługiwali się Słowianie na terenie Sandomierza gdzie przybyli w VI i VII wieku
    http://www.archeologia-sandomierz.pl/?sekcja=wczesne_sredniowiecze

    #slowianie
    #archeologia
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: bo.png

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Najbardziej niezwykłe konotacje wyrazu Perun oczekują na nas w tekstach hetyckich z XIV wieku p.n.e., gdzie perunas - "skała", jest także wielką boginią Perunas, matką kamiennego potwora Ullikummi zrodzonego z ojca, boga Kumarbi, zupełnie tak jak islandzka Fjorgynn była matką Tora. Nie brak też niespodzianki wedyjskiej; bogini Pardżajna dba o deszcze i błyskawice - jest to świadectwo, że Bałtowie i Słowianie ocalili z epoki protoindoeuropejskiej zespół wyobrażeń mitologicznych, dla których imiona Peruna i Perkuna stanowią skuteczne hasła wywoławcze. Przekazali je także swoim sąsiadom ugrofińskim, wśród których Mordwini znają bóstwo piorunowe Purginepaz, strzelające gromem w Ruś, a oszczędzające Mordwę.

    #rodzimowierstwo
    #slowianie
    #mitologia
    pokaż całość

    źródło: slowianskibestiariusz.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    W Wolnej Polsce obchodami państwowymi będą cztery główne święta solarne;
    – Szczodre Gody obchodzone w dniach 21-23 grudnia,
    – Jare Gody obchodzone w dniach 20-22 marca.
    – Noc Kupały obchodzona w dniach 21-23 czerwca.
    – Plony obchodzone w dniach 22-24 września.

    A dodatkowo 12 czerwca, a więc dzień upadku Arkony, ostatniego bastionu wolnych Słowian, zostanie uznany Dniem Pamięci O Wszystkich Obrońcach Wolnej Słowiańszczyzny

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #bekazkatoli
    #polska
    pokaż całość

    źródło: wolnemedia.net

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Miód i bartnictwo na słowiańszczyźnie

    Miód w świecie Słowian stanowił jeden z najważniejszych środków spożywczych. Często wykorzystywany jako ofiara dla bogów, element świąt, uroczystości czy niezawodne lekarstwo, a przede wszystkim podstawowy składnik miodu pitnego - najważniejszego trunku jakim raczono się wśród ówczesnej ludności. Najlepiej do wyobraźni przemówią nam liczby - zapasy miodu pitnego w książęcej piwnicy osiągnęły w roku 1146 wielkość 500 „berkowców”. Ilość tą można przeliczyć na oszałamiające 81 900 kilogramów.

    Jako pierwszy używanie miodu przez Słowian opisał Priskos z Panion w roku 448 ("dostarczano nam… zamiast wina czegoś, co tam na miejscu nazywa się „medos”). W ten właśnie sposób medos, a więc miód i miód pitny z terenów Słowiańszczyzny, zagościł na kartach historii. Na ziemiach Słowian bartnictwo może poszczycić się wielowiekową tradycją. Doskonale świadczą o tym słowa Herodota w 444 p.n.e.; „Wedle powieści Thraków tak wielka ma być za Dunajem jilość pszczół, że trudno daléj postąpić. Wszakże mnie się to niepodobném do prawdy zdaje, ponieważ pszczoła znacznego zimna znieść niemoże; mniemam że raczéj z powodu zbytecznego zimna okolice bieguna północnego niesą zamieszkałe”

    Barcie

    Wyraz bartnictwo wykształcił się od słowa "barć", a więc formy ula wydrążonego w pniu drzewa i oznacza profesjonalną hodowlę pszczół. Początkowo drążenie pni (dzianie barci) odbywało się za pomocą pieszni - przyrząd występujący na terenie całej słowiańszczyzny i dobrze znany z wykopalisk na stanowiskach wczesnośredniowiecznych - w drzewach rosnących w puszczy. Drzewa te były najczęściej leciwe, pozbawione liści i o grubym pniu, a barcie drążono na wysokości kilku metrów. Do wspinaczki na taką wysokość potrzebne były specjalne przedmioty - od standardowej drabiny do leziw, a więc haków z zawieszanymi na gałęzi deseczkami do siedzenia. Miodne zbiory (łaźbienie), w skład których wchodził również pszczeli wosk, odbywały się późnym latem i jesienią, najczęściej między lipcem a wrześniem.

    Uliszcze

    Ukryte w lasach barcie posiadały wiele minusów. Poza uciążliwą i długotrwałą pielęgnacją, największe wyzwanie stanowiło potencjalne spotkanie z królem okolicznych terenów, a więc niedźwiedziem, które często kończyło się dla bartnika w tragiczny sposób. Aby uniknąć śmierci i zoptymalizować swoje zbiory, nasi przodkowie stworzyli pierwsze "uliszcza" w pobliżu uprawianych pól i na leśnych polanach. Nazwa "uliszcza" została uformowana w X wieku za sprawą arabskiego geografa ibn Rosteha, który zanotował, że „Słowianie wschodni mają rodzaj naczynia zrobionego z drzewa, którego używają jako gniazda dla swych pszczół i miodu i nazywają je ulszdź".

    Najstarszy typ ula stanowił ul kadłubowy. Od barci różnił się głównie wyżłobionym pniem z daszkiem. Pozostałości po podobnych konstrukcjach odnaleziono m.in. w Oldenburgu na terenie dzisiejszych Niemiec. Bartnicy nieustannie unowocześniali konstrukcję uli, z czasem zmienili ich formę na typ leżakowy. Pasieki ochoczo stawiano również w ogródkach przyległych do podgrodowych folwarków. Świadczy o tym znalezisko archeologiczne z Kalisza, datowane na XI wiek - zwęglona deseczka z przylepionym plastrem węzy.

    Prawo bartne

    W średniowieczu bartnictwo stało się powszechnym zawodem. Głównie przez środek płatności jaki najczęściej stosowała ówczesna ludność. Nad obrotem monetarnych górowała zapłata w naturze. Znacznie łatwiej żyło się więc właścicielowi zboża, zwierząt czy miodu. Zwłaszcza ten ostatni stanowił silną walutę - nie psuł się, dlatego przez długi czas mógł zachowywać swoją wartość handlową.

    Od strony prawnej była to silnie chroniona profesja, a restrykcyjne kary nakładano na każdego, kto ośmielił się podnieść rękę na pszczelarza. Za zabicie bartnika, kradzież pszczół, miodu bądź produktów pszczelich, winny był karany grzywną lub śmiercią przez powieszenie. Przed wykonaniem wyroku wszyscy obecni bartnicy musieli dotknąć powrozu (ówczesne drabiny). Najstarsze prawo bartnie pochodzi z 1347 roku i weszło do statutu króla Kazimierza Wielkiego. Obejmowało prawa bartników, prawa procesowe, przepisy karne, spadkowe i zwyczajowe. Bartnicy tworzyli wyodrębnioną grupę społeczną, a każdy z nich musiał wykazać się ślubnym pochodzeniem, składać roczną daninę i przybywać na zgromadzenia sądowe.

    Nie ma w tym nic dziwnego. Dla Słowian miód i rozwinięta tradycja pszczelarska stanowiło nie tylko źródło okolicznej dumy, ale przede wszystkim pokaźnych dochodów. Do rozwoju i umacniania pasiek przykładano wielką wagę - kto przez kilka lat zaniedbywał barcie, ten tracił do nich prawo. Stanowiły również rodzinny biznes, a głowa rodziny często przekazywała je swojemu synowi. Popularnym zwyczajem było też nacinanie drzew bartnych, w celu identyfikacji właściciela. Kobiety ani nie mogłyby być pszczelarzami (pszczelarkami?), ani też nie przysługiwało im prawo do dziedziczenia pasiek, natomiast będąc wdowami mogły je utrzymać w rodzinie jedynie poprzez ponowne zamążpójście.

    Zdrowe życie i obrzędy

    W miodzie poza cukrami znajdują się wartościowe kwasy organiczne, enzymy oraz wiele potrzebnych organizmowi makro- i mikroelementów. Ważną substancją jest również bakteriobójcza inhibina, która najprawdopodobniej była już znana naszym przodkom - w medycynie ludowej zalecano przykładanie świeżego miodu na trudno gojące się rany, natomiast miody spadziowe z drzew szpilkowych oraz miody lipowe i grykowe stosowano przy chorobach wątroby, nerek, serca, gardła oraz płuc.

    Miody pitne były też głównym napojem ofiarnym Słowian. Kapłani składali je pod postacią obiaty, a w Arkonie przepowiadano przyszłość sprawdzając zawartość rogu Swiętowita, w którym znajdował się właśnie miód. Sporządzano je, poddając miód fermentacji, tak jak wino. W zależności od proporcji określa się je jako półtorak (jeden litr miodu na pół litra wody), dwójniak (jeden litr miodu na jeden litr wody), trójniak (jeden litr miodu na dwa litry wody), czwórniak (jeden litr miodu na trzy litry wody). Okres dojrzewania miodu jest dość długi i wynosi dla czwórniaka pół roku do ośmiu miesięcy.

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/130844/kuchnia-slowian-o-zywnosci-potrawach-i-nie-tylko

    #slowianie
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #miod
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: F4eddy, Harmideron +12 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Srebrny naszyjnik z kaptorgami i krzyżowatą zawieszką z Dziekanowic

    Naszyjnik pochodzi z grobu, w którym została pochowana kobieta na cmentarzysku wczesnośredniowiecznym w Dziekanowicach. Za Gallem Anonimem;

    A nie była to tania pstrokacizna byle jakich ozdób […] Bo za czasów Bolesława każdy rycerz i każda niewiasta dworska zamiast sukien lnianych lub wełnianych używali płaszczy z kosztownych tkanin, a skór, nawet bardzo cennych, choćby były nowe, nie noszono […] bez [podszycia] kosztowną tkaniną i bez złotych frędzli […] Za jego [Bolesława] czasów […] ogół rycerstwa nosił łańcuchy złote […] Niewiasty zaś dworskie […] chodziły obciążone złotymi koronami, koliami, łańcuchami na szyję, naramiennikami […] i klejnotami…

    Wczesnośredniowieczne cmentarzysko określane jako Dziekanowice, (gm. Łubowo, woj. wielkopolskie) położone jest na wschodnim brzegu jeziora Lednica, około 90 metrów od jego krawędzi. Nekropola znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z najważniejszych ośrodków grodowych Piastów, grodu będącego jedną z rezydencji pierwszych władców Polski, usytuowanego na Ostrowie — wyspie jeziora Lednica, w centrum Wielkopolski, w samym sercu domeny piastowskiej. To właśnie na tej wyspie pierwsi władcy z dynastii Piastów założyli jeden ze swoich grodów stołecznych. W jego obrębie postawili zespół obiektów sakralnych, stanowiących najstarsze zabytki tego typu na naszych ziemiach. A ich położenie na wyspie sprawiło, że do naszych czasów przetrwały w formie trwałej ruiny

    Zachowane do dzisiaj palatium i baptysterium, a także kościół, stanowią unikatowy zespół pałacowo-sakralny średniowiecznej Europy. Jego wyjątkowy charakter podkreślają dodatkowo zabytki o charakterze sakralnym, militaria przedmioty utylitarne pozyskane w trakcie wieloletnich badań archeologicznych. Na obu brzegach wokół jeziora w czasach piastowskich funkcjonowały osady, warsztaty produkcyjne, rejony eksploatacji rolniczej, a także miejsca chowania zmarłych powiązane strukturalnie i funkcjonalnie, a stanowiące bezpośrednie zaplecze osadnicze grodu na Ostrowie Lednickim
    http://studialednickie.pl/wiadomosci/biblioteka-studiow-lednickich/40d0e151ade103eee4d1f2d571716cd4.pdf

    #slowianie
    #archeologia
    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: zls.png

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Duńskie wyspy słowiańskich piratów

    Bornholm, duńska wyspa na Bałtyku, nie była w średniowieczu jednolita etnicznie i kulturowo. Choć nie zachowały się na ten temat żadne źródła pisane ani obco brzmiące nazwy, istnieją podstawy by sądzić, że napływ ludności słowiańskiej istotnie wpłynął na miejscową gospodarkę i kulturę. Archeolog dr Magdalena Naum z Uniwersytetu w Lundzie wykazała, że odkryta ceramika, narzędzia i ozdoby mogą dostarczyć informacji o trwaniu i zaniku tożsamości słowiańskich imigrantów na Bornholmie.

    Najbardziej dziś widocznym dla archeologów elementem słowiańskiej kultury na Bornholmie (i w jego szeroko rozumianej okolicy) jest tzw. ceramika bałtycka. Według Magdaleny Naum ceramika ta jest pozostałością po ośrodkach produkcji sprowadzonych tutaj wysoko wyspecjalizowanych garncarzy. Ich doskonałej jakości wyroby podbijały skandynawskie rynki i wpłynęły na zmianę sytuacji ekonomicznej Bornholmu.

    (...) Na podstawie podobieństw sposobów produkcji i samej stylistyki naczyń, Naum dochodzi do wniosku, że bornholmscy garncarze wywodzili się z rejonu Zalewu Szczecińskiego i północno-wschodnich części Meklemburgii – Pomorza Przedniego. Obszary te w owym czasie podlegały związkowi plemiennemu Luciców. Gwałtowne przemiany w ceramice odkrytej na Bornholmie ujawniły się w XI w. i w wyrazisty sposób trwały przez dwa następne stulecia.

    (....) Naum nie poprzestała jedynie na wyciąganiu wniosków natury gospodarczej w odniesieniu do produkcji garncarskiej. W związku z tym, że wyroby te i ich wytwórcy były szeroko znane i cenione miały one również znaczenie dla zachowania tożsamości imigrantów. Przypominały one przybyszom ich słowiańską ojczyznę, stawały się w obcym środowisku jednym z elementów poczucia wspólnoty, może nawet dumy.

    Podkreślaniu na co dzień poczucia odrębności mogły służyć przedmioty wywodzące się z terenów słowiańskich, takie jak kabłączki skroniowe w przypadku kobiet i przynajmniej niektóre okucia pochewek noży w przypadku mężczyzn. Słowianie po zamieszkaniu na Bornholmie kontynuowali wykorzystywanie tych elementów stroju zapewne nie tylko z przyzwyczajenia. W otoczeniu Duńczyków słowiańskie ozdoby nabierały znaczenia dla zasygnalizowania odmiennej etniczności.

    http://mediewalia.pl/publicystyka/dunskie-wyspy-slowianskich-piratow/

    #archeologia
    #slowianie
    #gruparatowaniapoziomu
    #skandynawia
    pokaż całość

    źródło: mediewalia.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Dąb Bartek - historia zaklęta w konarach

    Dąb Bartek liczy sobie od 645 do 670 lat, choć według tradycji drzewo ma aż 1200 lat. Pierwsza notatka opisująca dąb ukazała się w 1829 r. w piśmie „Sylwan”, drzewo miało wówczas 14 konarów głównych i 16 bocznych. Obecnie posiada 8 konarów głównych. Pierwsze naukowe badania Bartka i sporządzenie jego „metryki” miało miejsce w 1860 r.

    W 1934 r. sąd konkursowy, pod przewodnictwem profesora Władysława Szafera, uznał Bartka za „najokazalsze drzewo w Polsce”. A ze względu na swój sędziwy wiek, w 1954 r. uznany został za pomnik przyrody i objęty ochroną prawną. Drzewo mierzy obecnie 30 metrów wysokości, obwód pnia na wysokości 1,3 m wynosi 9,85 m, a średnica korony to ok. 40 metrów.

    W obrzędowości Słowian dąb otaczany był szczególnym kultem, uważano go za drzewo święte. Był najważniejszym i największym z drzew, które dla człowieka było zarówno siedzibą złych jak i dobrych mocy, z jednej strony podziwianym i chronionym, pełniącym ważną rolę w praktykach magiczno-leczniczych, ale również cenionym za swoje drogocenne twarde drewno. W medycynie ludowej zastosowanie miały poszczególne części dębu, tj. kora, liście, narośla na liściach (galasówki, dębówki) oraz żołędzie.

    Bartek, podobnie jak inne dęby w Polsce, ma swoje imię. Świadczy to o tym, że w naszej słowiańskiej świadomości potężny dąb to Coś, co zasługuje na własne imię. Głównie są to imiona słowiańskie: Bartek, Lech, Czech, Rus, Mieszko, Chrobry, Bolko, Bolesław. Znaczenie drzew dębowych i ich wyjątkową pozycję w życiu wsi potwierdzają toponimy utworzone od nazwy tego drzewa: Dąbrowa, Dąbrówka, Dąbrowiec, których jest ponad 700 na terenie Polski.

    https://rme.cbr.net.pl/index.php/archiwum-rme/629-lipiec-sierpien-nr-74/kultura-i-tradycje-ludowe1/915-dab-bartek-historia-zakleta-w-konarach

    #slowianie
    #natura
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: img-ovh-cloud.zszywka.pl

    +: S.............o, nightrain +11 innych
  •  

    Archeolodzy odkryli unikatową średniowieczną osadę na terenie rzeszowskiego Zalesia! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/5492675/rzeszow-archeolodzy-odkryli-unikatowa-sredniowieczna-osade/

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    #rzeszow #archeologia #slowianie #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #podkarpacie #sredniowiecze #poszukiwacze #wykrywaczmetalu
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    @ArcheologiaZywa: Radogoszcz - świątynia wzniesiona na rogach dzikich zwierząt.

    Jedną z największych zagadek wczesnośredniowiecznej Słowiańszczyzny Połabskiej jest kwestia położenia głównego grodu Związku Lucickiego – Radogoszczy / Retry. Było to miejsce plemiennych wieców ze słynną wyrocznią i świątynią, gdzie szczególnej czci doznawał Swarożyc. Mimo 400 lat intensywnych poszukiwań i wskazania kilkudziesięciu potencjalnych lokalizacji grodu, wciąż jesteśmy daleko od jego odkrycia.

    Więcej o Radogoszczy w najnowszym numerze Archeologii Żywej: ⚡ https://bit.ly/kup-AZ76

    #archeologia #rodzimowierstwo #religia #slowianie #historia
    pokaż całość

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Leśne duchy, niedźwiedzie, dziki, wilkołaki - las oczami Słowian

    Demony ujawniające się w puszczy nie należą do świata zmarłych ludzi. W tej dziedzinie przebijają się przez folklor słowiański wierzenia zwrócone ku samoistnej osobliwości i tajemniczości lasu. Pozostaje on sferą nieoswojoną, rządzoną przez inne siły. Słowianie idą tu tą samą ścieżką mitotwórczą, co wiele innych ludów indoeuropejskich.

    Na czele sił ujawniających się w puszczy stoi personifikacja demoniczna ducha leśnego, władcy zwierząt. To rosyjski leszy (ruski lesij, lesovik) i białoruski lesavik, wielostronnie oświetlony przez etnografię; ich odpowiedniki polskie: borowy, boruta, laskowiec i leśny duch, serbsko-chorwacki vucji pastir ("wilczy pasterz") oraz odmiana kobeca gorska majka, sumina mati ("górska matka", "leśna matka") żyją niklejszym wspomnieniem. Jest to duch władczy, leśny car chłopów rosyjskich, wobec ludzi nieprzyjazny, zwodzi ich na manowce. Przybiera postać wilka, puchacza, także wichru. W przedstawieniu huculskim pasie on trzody jelenie, sarnie i zajęcze, a jego straż tworzą niedźwiedzie. Odpowiednie ofiary składane w lesie, zamawiania i zabiegi magiczne umożliwiają myśliwemu i pasterzowi spokój od leśnej zmory. Pojawia się też Baba Jaga, jako Pani lasu, częściej jednak włada nim dziak (ded)

    Pełen uznania patrzył chłop słowiański na niedźwiedzie, wierząc w jego moc apotropaiczną. Na Białorusi i w Bułgarii obchodzono swoiste święta - uczty mu poświęcone, aby łaskawiej mógł się ułożyć na zimowym legowisku (30 listopada) i wstać z niego (25 marca). Lęk przed ukrytymi siłami wiążącymi się z tym zwierzem, spowodował w wielu językach pokrycie jego nazwy osłoną tabu. Słowianie zarzucili jego indoeuropejską nazwę (indyjska rkash, grecka arktos, łacińska ursus) na rzecz eufemicznego miodojada, staropolskiego miedźwiedzia, dziś niedźwiedzia. Gliniane łapy niedźwiedzie znalezione w jednym z kurhanów w wieku XI we Włodzimierzu nad Klaźmą, oprowadzanie niedźwiedzi po wsi przez ruskich skomorochów - wszystko to należy do objawów szczególnej czci dla tego zwierza, o którym chłop białoruski mawiał, że "jest mocniejszy od czarta"

    Przedmiotem podobnie apotropaicznego kultu był dzik, jak na to wskazuje czaszka dzicza z dużymi kłami wrośnięta w pień starego dębu wyłowionego z Dniepru u ujścia Desny. W licu zewnętrznym wału grodu gnieźnieńskiego z X wieku tkwił wyrzeźbiony łeb dziczy. Kły dzicze (i wilcze), podobnie jak pazury kreta i ptasie szpony, tudzież poroże zwierzyny płowej, miały bronić od uroku; znane są z folkloru całej Słowiańszczyzny. Tkwiły w tym zalążki mitów, spośród których rozbudowaną postać miało przekonanie Redarów zapisane w ustępie Thietmara (VI 24) w początku XI wieku, że "ilekroć grożą im srogie przeciwności długiej wojny domowej, wychodzi z jeziora potężny odyniec z pianą połyskującą na białych kłach i na oczach wszystkich tarza się z upodobaniem w kałuży wśród straszliwych wstrząsów"

    W tym stosunku do mieszkańców lasu tkwiła zarówno bojaźń, jak i chęć imitacji cech potrzebnych człowiekowi w walce o byt. Stąd powszechne amulety mające odstraszać złe moce, jak też dodające siły, odwagi i przebiegłości tura, żubra, niedźwiedzia czy wilka. Picie z turzego rogu dawało bohaterom bylin ruskich siłę, noszenie rzemienia z turzej skóry ułatwiało ich niewiastom połóg.

    Wilkołaki

    Wśród ludów słowiańskich występowało podejrzenie, że zwierzęta słyszą i rozumieją język ludzki. Stąd myśliwi powinni używać tabu słownego. Stąd m.in. domysły typu morfogenetycznego w stosunku do niedźwiedzia - niekiedy mówiono, że pochodzi od człowieka, z racji jego podobieństw do człekokształtnych. Słowianom nie obce było też wierzenie w czasowe lub stałe przekształcanie się w zwierzę, np wilka, czyli wilkołactwo albo lykantropia. Wilkołaki - po staropolsku wilkołoki. Wilk obok obaw, budził też podziw. Posuwano się nawet do "wilczych świąt" w Bułgarii i wśród Hucułów, zapraszano na ucztę wigilijną. Unikano wymawiania jego nazwy ("nie wywoływać wilka z lasu").

    Genezę wilkołaka dyskutuje się w nauce europejskiej od wielu lat, wysuwając różnorakie przypuszczenia, od zjawisk psychopatycznych począwszy, aż po swoiste okoliczności społeczne. Poszukuje się mianowicie powstania wilkołactwa jako wierzenia w obrzędowych inicjacjach młodzieży wojskowej, w jej "przekształcaniu" rytualnym w "zwierzęta".

    Drogą doświadczenia magiczno-religijnego, nie bez napojów oszałamiających, doprowadzano w kilku znanych nam kręgach kulturowych owych młodych wojowników do bezgranicznej agresywności. Narzucenie skóry drapieżnika miało przekształcać ich psychikę, zwalniając z norm ludzkich. Powstawały związki męskie poświadczone wśród wielu ludów indoeuropejskich w starożytności i wczesnym średniowieczu, między innymi skandynawscy bersërkr ("niedźwiedzie skóry"). Według tej hipotezy, znaczna część wierzeń w wilkołactwo tłumaczyć się może folkloryzacją owych zabiegów inicjacyjnych. Najstarsza wzmianka - z V wieku p.n.e. - o wilkołactwie, dotycząca obszaru, na którym przebywali Prasłowianie, odnosi się do ludu Neurów u Herodota (księga Iv)

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #zwierzeta
    #mitologia
    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: las.png

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}
    Popielnica z Białej

    Naczynie zostało odkryte w 1936 roku na cmentarzysku we wsi Biała podczas wykopalisk prowadzonych przez oddział prehistoryczny Miejskiego Muzeum Etnograficznego w Łodzi. Waza służyła pierwotnie jako urna (tzw. popielnica) na szczątki z ciałopalenia. Pochodzi ona z przełomu II i III wieku naszej ery i została wykonana przez ludność kultury przeworskiej.
    Waza z Białej jest bogato zdobiona ornamentem geometrycznym i zawiera przedstawienia zagadkowych postaci, zwierząt oraz charakterystycznych swastyk i krzyży o ramionach zakończonych „grzebykami”. Te symbole miały zapewne charakter rytualny bądź magiczny, lub tworzyły scenę narracyjną o znaczeniu religijnym.

    Podczas II wojny światowej władze okupacyjne wykorzystywały wazę z Białej jako element nazistowskiej propagandy ze względu na przedstawienia swastyk znajdujące się na naczyniu. Zabytek popularyzowano umieszczając jego zdjęcia i rysunki w prasie codziennej, w czasopismach naukowych, na pocztówkach, plakatach oraz na znaczkach pomocy zimowej. Działania takie miały potwierdzać germańską genezę ziem wcielonych do III Rzeszy.
    Oryginał naczynia został wywieziony z Polski w 1944 roku. Do zbiorów Muzeum powrócił dopiero w latach 90’tych.

    Popielnica z Białej jest unikatowym zabytkiem, który świadczy o tym, że nasi przodkowie żyli w świecie skomplikowanych wierzeń i symboli, których znaczenie do dziś pozostaje niewyjaśnione.
    Replika zabytku znajduje się na wystawie stałej Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, zaś oryginał przechowywany jest w muzealnym magazynie.

    https://www.facebook.com/163379517116031/videos/2315394985358987/

    #slowianie
    #ciekawostkihistoryczne
    #archeologia
    pokaż całość

    źródło: pop1.png

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Głaz z Leźna pod Kartuzami

    Jest to czerwony kamień granitowy wysokości około 80 cm, szerokości i grubości około 60 cm, znaleziony w roku 1856 w Leźnie pod Kartuzami, pokryty z trzech stron płaskorzeźbami wyobrażającymi jeźdźca na koniu, stojącą przed nim postać oraz mężczyznę z rogiem do picia w prawej ręce. Obiekt przez swoją półamorficzną formę kamienną z reliefem nie ma powiązań stylistycznych ani ze sztuką zachodnioeuropejską, ani z rzeźbą skandynawską.

    Pozostaje natomiast w związku z kultową rzeźbą bałtyjską z ziem dawnych Prusów: z tzw babami kamiennymi przedstawiającymi - wbrew nazwie - mężczyzn z rogami do picia, czasem z mieczami, wyjątkowo z przedmiotem kolistym lub zygzakowatym. Uważa się je za pomniki nagrobne wodzów plemiennych, na co wskazywałoby odkrycie takiego przedmiotu w Glisnie pod chojnicami na mogile kamiennej (przeniesiony do Wabcza pod Chełmnem) oraz analogiczne obiekty z Ukrainy, Kaukazu i stepów Eurazji, gdzie służyły jako nagrobki; możliwe również, że są to przedstawienia bóstwa opiekuńczego typu perunowego.

    Ich chronologia to wczesne średniowiecze, a przynależność na ziemiach polskich wydaje się dwojaka: na pewno bałtyjska na obszarze pruskim i słowiańska na Mazowszu i Pomorzu oraz Połabiu, poddanym wówczas silnym wpływom kulturowym ze strony ludów bałtyjskich. Najbardziej prawdopodobna droga przejęcia tego rodzaju rzeźby przez Bałtów i Słowian zachodnich prowadziłaby poczynając od połowy VI wieku do początków VIII wieku z obszaru słowiańsko-sarmackiego i od ludów tureckich przez obszar Słowian wschodnich.

    http://www.lucivo.pl/2013/05/gaz-z-lezna.html
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #archeologia
    pokaż całość

    źródło: 2.bp.blogspot.com

  •  

    Światowid ze Zbrucza

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Wprawdzie wszystkie sanktuaria przekształcały przestrzeń ziemską w magiczny krąg przeznaczony do kontaktowania się z bóstwami, lecz nie wszystkie i nie zawsze zawierały jego upostaciowanie. Najstarsze pokłady religii indoeuropejskich odbywały się bez wizerunków. Zagadnienie, kiedy i jak do nich doszli Słowianie, wymaga najpierw rozpatrzenia zachowanych świadectw ikonograficznych. Mimo niepewnej z natury rzeczy chronologii zabytków archeologicznych, wiele wskazuje na to, że najwcześniej tego rodzaju monumentalne wyobrażenia kulturowe akceptowali Słowianie wschodni.

    Wskazywałaby na to także historia ogólnosłowiańskiego wyrazu na oznaczenie idolu, posągu bóstwa. Jest nim wyraz bałwan u Słowian zachodnich i południowych, bołwan u Słowian wschodnich. Jest to prastara pożyczka od ludów wschodnich, zestawiana z kirgiskim palvan, balvan - "siłacz", "bohater", wschodniotureckim palvan, z perskim pahlevan - "bojownik", "bohater" i "słup" na jego cześć, ale także "kloc", "bryła". Podzielanie tego pojęcia i słowa przez ogół ludów słowiańskich podsuwa myśl, że weszły one do życia religijnego wcześnie, ale poprzez kontakty irańskie bądź tureckie. Długo jednak czekały na poświadczenie archeologiczne, co nie dziwi zważywszy, że jeśli były z drewna (a wyraz posąg - sąg drewna - na to wskazuje), ulegały łatwo zniszczeniu. Najstarsze zachowane w kamieniu pochodzą ze wschodniej Słowiańszczyzny i dzielą się na posągi bóstw oraz na rzeźby o funkcjach przede wszystkim nagrobno-kultowych.

    W slawistyce historycznej, w pierwszej grupie dominuje tzw Światowid zbrucki. Ta sławna rzeźba w kamieniu została wyłowiona w roku 1848 ze Zbrucza koło Liczkowiec, w danym powiecie husiatyńskim, a znajduje się od roku 1851 w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Jest to wapienny słup czterograniasty wysokości 2,7 m, zwieńczony czterema twarzami, na każdym z czterech boków pokryty przedstawieniami figuralnymi, wykonanymi jak gdyby przez snycerza przywykłego raczej do drewna niż do kamienia. Jego autentyczność archeologiczną potwierdziły analizy petrograficzne i chemiczne; wykryto nawet ślady zdobiącej go niegdyś barwy czerwonej.

    Wyobrażenia na posągu zbruckim objaśnił Rybakow w następujący sposób. Ujęte w trzy sfery poziome trzonu, stanowią symboliczne odwzorowanie świata. W strefie pierwszej znajdują się niebiosa z bóstwami; w strefie drugiej - ziemia z mężczyznami i kobietami, którzy trzymają się za ręce jakby w korowodzie; w trzeciej - obszar dolny z trzygłowym bóstwem chtonicznym, podtrzymującym ziemię. Pośród bóstw przedstawionych na poziomie górnym - z lewa ku prawej - badacz ten upatruje najpierw bóstwo żeńskie z pierścieniem lub czarką, następnie inne bóstwo kobiece z rogiem do picia, które utożsamia z bóstwem płodności, najprawdopodobniej Mokoszą. Tę stronę posągu Rybakow uznaje za główną, ponieważ bóstwo chtoniczne na dole tejże strony ma pozycję frontalną; mógłby to być Weles. Trzecie bóstwo jest bez wątpienia wojenne, uzbrojone w miecz i z koniem; byłby to sam Perun. Wreszcie na czwartym miejscu - bóstwo anonimowe. Ogólny kształt posągu Rybakow określa jako falliczny i symbolizujący przez to ideę płodności. Statua ta nie była wyobrażeniem antropomorficzny, ale stanowiła rodzaj ideogramu bóstwa najwyższego, patrzącego na cztery strony świata z wierzchołka posągu.

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: S.............o, MojWlasciciel +14 innych
  •  

    Znalezisko - Bezmyślnie zniszczono tysiącletnie unikatowe Grodzisko Stulsko
    Chrześcijanie (katolicy lub prawosławni) niszczą stare grodzisko by zbudować pomnik pewnej Żydówce.

    Zgodnie z informacją jaką podała ukraińska strona Lwów Opillya, osada która jest rezerwatem historycznym i kulturowym oraz zabytkiem archeologicznym o znaczeniu krajowym została zniszczona. Od ponad dwóch tygodni są tam prowadzone prace ziemne, polegające na zasypywaniu piwnic i budowie na nich dużą skalę wałów usypanych wałów. Wszystko to ma na celu zbudowanie instalacji pod figurkę Matki Boskiej. Pod którą zrobiono już zresztą zbrojone fundamenty.
    #bekazkatoli #slowianie
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

    +: FigaroAresHugo, S.............o +11 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Ziemia w świecie Słowian

    Pojęcie ziemi jako matki należy do najstarszych przedstawień, ale nie uzyskało ono, lub nie wytrzymało wszędzie swojego pełnego wymiaru mitologicznego. Bywa tłumione innymi kultami, oddalane ze świadomości religijnej, jak to się stało z Geą znaną Hezjodowi. W parze z niebem, ziemia jest stroną bierną nawet w kosmogoniach tellurycznych, czyli uwzględniających jej udział w tworzeniu i rodzeniu świata.

    Z owego najdawniejszego zrębu wierzeń przetrwały bardzo długo trzy zwyczaje: kładzenie nowo narodzonego dziecka na ziemi, grzebanie dzieci zmarłych w odróżnieniu od spalania zwłok dorosłych oraz układanie na ziemi chorych i umierających. Są one znane folklorowi słowiańskiemu, nie mogły one jednak pobudzić wyobraźni mitologicznej. Więcej dawała do myślenia zgodność pojęć urodzajnej gleby i płodnej kobiety, bruzdy ornej i młodej panny, odczuwana przez społeczeństwo rolnicze. Orkę pojmowano jako akt płciowy wobec ziemi.

    Najpiękniejszą postacią tego wierzenia jest mit zapisany na środkowym Polesiu: "na wiosnę grzech bić ziemię; jest brzemienna na wiosnę, wypuszcza płód; żyto, kwiaty, wszelka trawa". Stąd zakazy - zwykle do Zwiastowania 25 marca (starego stylu) lub 7 kwietnia (nowego stylu) - wbijania kołów, grodzenia, orania, a i potem nie zezwala się dzieciom bicia ziemi kijem i trwania trawy; upadek człowieka na ziemię wymaga prośby o przebaczenie, podobnie splunięcie.

    Jeśli tytułowanie ziemi matką zachowało się najlepiej w Rosji, to tytułowanie jej świętą było powszechne, często także nazywano ją bogatą. Wartości religijne wyrażały się w klątwach i przysięgach na ziemię i z jej grudką w ręce, w całowaniu ziemi ornej. Tekst staroruski Grzegorza Teologa z XI wieku wspomina o tym, kto "kruszę darni na głowę pokłada". Jest też nieco folklorystycznych śladów ofiar składanych ziemi na wiosnę, zakopywania chleba, jaj, kur, resztek święconego.

    Z praktyk magicznych wymienić można odbywanie lub udawanie aktu płciowego na gołej ziemi, co ma dopomóc w zapładnianiu, toczenie jaja po ziemi - "żeby była pełna"; tarzanie się po niej - "aby wywołać urodzaj". Znane też było oblicze chtoniczne ziemi. Jedno z podań zapisanych przez Oskara Kolberga w Krakowskiem przekazuje nakaz boży wobec niej: "Ty będziesz ludzi rodziła i będziesz pożerała; co sama urodzisz, to sama zjesz, bo to twoje"; każdy z nas musi po śmierci do ziemi powrócić.

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #gruparatowaniapoziomu
    #slowianie
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: magnapolonia.org

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Duchy domowe w mitologii Słowian

    W odróżnieniu od dusz ludzi zbyt rychło lub nienaturalnie zmarłych, które przekształcają się albo w demony trapiące jako zmory, albo w duchy wodne, duszki domowe w części - ale tylko w części - pochodzą od zmarłych śmiercią zgodną z porządkiem społecznym. Duchy domu są przyjazne i pożyteczne, przebywają u pieca czy ogniska, na strychy, w zagrodzie, opiekują się bydłem, przysparzają mienia i zboża. Słowem, są to duchy rodzinne, duchy podstawowej jednostki społecznej i gospodarczej, znane w mitologii indoeuropejskiej na poziomie larów i penatów. Warto tu przypomnieć, że dawni Rzymianie dzielili świat widziany na dwie strefy; jedną - opanowaną przez ludzi, i drugą - dla nich obcą; w pierwszej działali i wspomagali różnoracy Lares, a w domu Penates; w drugiej zaś zupełnie inne bóstwa, m.in Faun i Sylwan. Takie widzenie rzeczy trzeba uznać za dziedzictwo indoeuropejskie, podzielane również przez Słowian.

    Najbardziej uniwersalny z nich to duch domowy, pełniący wiele funkcji członek rodziny. Rozporządzamy obszernym rosyjskim materiałem folklorystycznym, który uwydatnia bliskie stosunki domowego, domowika, z gospodarstwem, mieszkaniem i dobytkiem chłopskim, pozbawione jednak aureoli groźnego sacrum. Duch ten nie trafiał do pieśni, byliny lub bajki, ale pozostawał w strefie rzeczowej informacji słownej, wyrażanej krótkim anegdotycznym opowiadaniem o jego zachowaniu się wobec ludzi i bydła. Panowało przekonanie, że znajduje się i chodzi nocą w każdym domu, mieszkając w chlewie, lub gumnie. Jego obraz ustabilizował się wokół kilku cech' gospodarności i współodpowiedzialności za dom i przychówek. Przy przenosinach na nowe mieszkanie, upraszano go pójść razem.

    Niekiedy widziano go - zawsze nocą lub o zmierzchu - czarnym i rogatym, ale przeważała opinia, że jest stary i siwy, przypominając zmarłego dziadka bądź ojca. Choć niewidoczny, domowy odbierał cześć i poczęstunek, uważano go za członka rodziny, odżywiano go, aby miał siłę przepędzania z domu obcych duchów. Wierzenie to nadal jest tak mocne, że wybitny historyk radziecki, Michail N. Tichomirow zapewniał, że jeszcze przed kilkunastoma laty jego pomoc domowa w Moskwie stale zostawiała wieczorem mleko dla "domowego".

    W Polsce duchy domowe to duszyczki, bożęta, domownicy, gospodarze, dobrochoty, żyrownicy. Termin "ubożę", jak sądzi Stanisław Urbańczyk, powstał w czasach chrześcijańskich, kiedy ducha domowego zepchnięto do rzędu kultów zakazanych, kiedy stał się ubogim, biedactwem. Wśród Słowian południowych pojęcie ducha domowego łączy się z czcią węża domowego, co bywa też na Białorus, gdzie trzymano po chałupach zaskrońce. W Serbii to żmija cuvakuca, a więc ta, co czuwa nad domem. W Bułgarii to dobrotliwy stopan, wybitny dzięki uzdolnieniom przodek rodziny, obdarzający ją szczęściem i płodami, w zamian za jedzenie o które upomina się specjalnym gestem. Ofiarę składa mu uroczyście najstarsza kobieta, zarzynając u ogniska czarną kurę tak, aby krew spłynęła do małego dołka zakrywanego potem gliną. Cząstki kury wraz z chlebem i winem zanosi się na poddasze. Rytuał tego obrzędu - stopanova gozba (gozba - "jadło") - ma szerokie analogie słowiańskie, bałtyjskie, kaukaskie i ugrofińskie.

    Przy budowie domu lub studni na Bałkanach, ale dawniej i w Polsce, zakopywano pod belką w narożniku domu czarnego koguta, jajko lub głowę zwierzęcą. jak to pokazują wykopaliska w Szczecinie i Gdańsku w warstwach z XI-XII wieku. Jest to forma ofiary dla duchów domowych, a przez poszerzenie zakresu ich działania, także dla ducha całego grodu, o czym świadczy ofiara zakładzinowa złożona w połowie XIII wieku pod wałem grodu w Bonikowie koło Kościana, w postaci kilku garnków ze zbożem, kaszą i napojami. Na podobne zabiegi wskazują liczne dary zakładane pod węgły domów w Gdańsku w X-XII wieku

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #mitologia
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: em.wattpad.com

    +: Harmideron, toporow17 +23 innych
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Sakralna wartość wody w świecie Słowian oraz okoliczna demonologia

    Siła magiczna emanująca ze szmeru i toczenia się strumienia, z tafli jeziora czy fali morskiej wywoływały uczucia złożone z obawy i fascynacji, co przełożone na język mitów mogło zaludniać pobrzeża wód istotami niebezpiecznymi. Natomiast znaczenie kultowe samej wody sprowadza się w folklorze słowiańskim do mocy oczyszczania i uzdrawiania; znamy modlitwy przy zanurzaniu i obmywaniu się z choroby oraz złych mocy. Słowianie znali ponadto zabieg "karmienia" żywiołu, mianowicie ofiary z chleba, soli, kur, jagniąt, składane do wody przy wezbraniu rzeki lub posusze, w czasie podróży wodą, przy młynach, przy budowie grobli lub mostu. Tekst staroruski powiada: "Byli zaś wtedy poganie ofiarujący jeziorom i studniom i zaroślom, jako i inni poganie". Z żywieniem wody koresponduje pogląd, że człowieka tonącego nie ratuje się, aby wody nie osłabić.

    Słowiański poczet demonów wodnych składa się częściowo z nie określonych bliżej duchów akwatycznego pochodzenia, objawiających swoją siłę w wodzie, a częściowo jest ciągiem dalszym demonów ludzkiej proweniencji. Ta część pochodzi z dusz zmarłych nagle lub przedwcześnie, w szczególności zaś topielców, i to im najczęściej, a nie żywiołowi wody ofiarowywano dary przebłagalne i zabezpieczające. "Wodni topcowie" jak nazywa ich Wykład katechizmu ks. Pawła Gilowskiego z roku 1579, topielce, utopki wywodzą się z rzędu duchów ludzi utopionych i dzieci przeklętych przez matkę. W Rosji noszą nazwę vodjanoj lub łobasta ( z tureckiego albasta). Są to istoty pełne złości, celują w chwytaniu i topieniu ludzi, wciągając ich w wiry wodne. Wylegują się na przybrzeżach wód, odmieniają swoją postać w zwierzęta i ryby. U Czechów i Słowaków to vodniki, vodni, czasem w postaci dziecka nęcącego żywych do wody przy blasku księżyca.

    Z archaicznego zakątka folkloru, jakim była dawna gubernia archangielska, pochodzi wiadomość o ofiarowaniu całą gromadą konia demonowi wodnemu. Kupowano zwierzę nie targując się o cenę, namaszczano jego łeb miodem i "przywiązawszy dwa kamienie młyńskie do szyi, konia topiono". "Nad jednym z większych jezior augustowskich - jak zapisał Zygmunt Gloger w roku 1887 - w którym wedle miejscowego mniemania corocznie ktoś utonąć musi, lud aby temu zapobiec, rzuca każdego roku kurę w tonie jeziorne dla topielców". Wskazanym było również, aby mijając łodzią miejsce zamieszkania wodnika, zdjąć czapkę.

    Wodne demony

    Dusze dziewcząt przechodzą w rusałki, znane tylko na Białorusi i Ukrainie. Urodziwe, nagie, z rozpuszczonymi włosami, przybrane w wianki z ziół. Tańczą przy nowiu księżyca na polanach, wabią i napastliwie stawiają zagadki do rozwiązania, łaskoczą ludzi aż do śmierci ze spazmatycznego śmiechu. Są to istoty wodne w zimie, a leśne i polne od wiosny. Niebezpieczne zwłaszcza w tygodniu zielonoświątecznym, uważanym za dni zaduszne. Poprzednią nazwą rusałek - jak twierdzą niektórzy badacze - mogły być rosyjskie załoznyje, osoby zmarłe nagłą śmiercią, a najprawdopodobniej - wiły. Dziewczęce wiły występują w staroruskich tekstach kościelnych z XI-XII wieku. Składano im ofiary pod drzewami, w jaskiniach, na kamieniach. Są to istoty ogniostookie, czasem kozionogie, odprawiają pląsy o blasku księżyca (samodivske igrisca). To piękne i nagie dziewczyny, gromadą czarujące młodych chłopców. Mogą przybierać postać łabędzi, sokołów i koni.

    Polskimi odpowiednikami tworów z tejże krainy są boginka, wieszczyca, mamuna, siubiela, odmienica, także łamija. Wedle Postępku prawa czartowskiego z 1570 roku "dzieci z kolebek pisnych kraść, a inne podrzucać umiała". To także białoruska łojma i czarcicha, podkarpacko-ukraińska dziwa-baba i lisyvka. Były to istoty na ogół odrażające, długopierśne i wielkogłowe, prały bieliznę kijami o północy, napastowały kobiety ciężarne i położne, kradły niemowlęta. Lista mitycznych mieszkańców wód obejmuje też świeczniki i świetliki, zwodzące ludzi w topieliska.

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #gruparatowaniapoziomu
    #natura
    pokaż całość

    źródło: cdn.natemat.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Pośmiertne rytuały Słowian

    Prasłowiańskie wyrazy *duch i *dusa - używane zamiennie w swoich kontynuantach słowiańskich - obejmują szeroki zakres znaczeniowy życia psychicznego, a ich związek z fizjologią oddychania wskazuje na rozumienie tchu jako najpewniejszej oznaki życia. Słowianie dzielą ten rdzeń wyrazowy z Bałtami (litewskie dausos - "powietrze", dvase - "duch", "dusza", dusauti - "wdychać"); ma on daleki związek z greckim theos - "bóg"; nosiłby więc w przeszłości indoeuropejskiej zabarwienie sakralne.

    Zakres pojęciowy ducha i duszy wśród Słowian jest szeroki, o granicach zatartych: obok duszy-jaźni i duszy-życia, czyli oddechu, a więc określeń stanu własnej świadomości psychicznej i siły życiowej, istnieje dusza-widmo. Jest to obraz-kopia człowieka za życia, w odniesieniu do zmarłego nazywany wprost nieboszczykiem (współczująco, bo to tyle co niebogi, niebogaty), marą, zmorą, cieniem; obraz ten po śmierci odlatuje z wiatrem, ale i powraca, może jeść i pić, odchodzić w zaświaty, gdzie przebywa.

    Ciałopalenie

    Parotysiącletni słowiański obrzęd ciałopalenia zmarłych, łączący się z uznaniem oczyszczających mocy słońca i ognia, dominował aż do progu chrześcijaństwa. Relacje arabskie dotyczące Słowian wschodnich, zwłaszcza Ibn Rosteha przekazującego informacje z IX-X wieku, odtwarzają rytuał grzebalny: "Kiedy kto z nich umrze, palą go w ogniu, zaś ich kobiety, kto gdy im umrze, krają sobie nożem ręce i twarze. Gdy zmarły zostanie spalony, udają się do niego nazajutrz, biorą popiół z owego miejsca, dają go do popielnicy i stawiają ją na pagórku"

    Słowianie wschodni wznosili nad takimi pochówkami niewielkie domki, których relikty etnograficzne trwały do XIX wieku. Wtóruje temu zjawisku relacja Kosmasa (III 1) o księciu Brzetysławie, który obejmując tron czeski w roku 1092 zastał jeszcze "pogrzeby, które odbywają się w lasach i na polach, i korowody, które odprawiali podług pogańskiego zwyczaju, na dwóch i trzech rozstajnych drogach, jakby dla spokoju duszy. Także i bezbożne igry, które wyprawiali nad swoimi zmarłymi tańcząc z nałożonymi na twarz maskami i wywołując cienie zmarłych"

    Powszechnie stosowano też ciałopalenie w dobie migracji Słowian na Bałkany w VI i VII wieku, a cmentarzyska birytualne - zawierające także pochówki szkieletowe - przypisuje się tam oddziaływaniu kultury awarskiej. Słowiańszczyzna zachodnia na północ od Karpat trwała przy ciałopaleniu aż do nasilenia się wpływów chrześcijaństwa w X i XI wieku. Z tekstów bizantyńskich i arabskich wiemy o obrzędach grzebalnych, wśród których - zapewne w grupie możnych - występowało zadawanie sobie śmierci, mniej lub bardziej dobrowolnie, przez żonę zmarłego. Jest to, podobnie jak dary grobowe, wyrazem przekonania o konieczności wyposażenia nieboszczyka w jego dalsze, pozagrobowe życie, ale także myśl, że wszystko co cenne, co należy do niego, powinno z nim odejść, aby nie miał po co wracać

    Słowiańska stypa

    Kult dusz zmarłych przejawiał się w modłach i ofiarach, przede wszystkim w ucztach zadusznych, a zarazem po zgonie w stypie, po staropolsku strawie, po chorwacku karminie, po starorusku tryznie, której urządzania po swojej śmierci zakazywała chrześcijanka, księżna Olga. Odprawiano stypę w różnych terminach po śmierci, na przykład po 40 dniach lub w jej rocznicę. Poświadczona w latopisarstwie ruskim tryzna, oznacza też zapasy i, jak u Kosmasa, igrzyska. O uczcie pogrzebowej jako przesądzie pogańskim donosi mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem stwierdzając (I 19) że jeszcze dziś się odbywają. Zapisy folklorystyczne z ziem polskich mówią o pozostawianiu miejsca przy stole dla nieboszczyka w czasie tego "bożego obiadu.

    Na Białorusi w czasie takiej gospodarz wzywa przodków zwracając się do nich "Święci dziadowie, przychodźcie do nas wieczerzać, proszę was na wieczerzę". W kraju tym popularna jest również opowieść o dalekiej rzecze, przez którą dusze przewozi się łódką lub idą same po moście czy kładce, a nawet w bród. Aby to ułatwić, budowano po zgonie kładkę przez potok, a czasem nawet z wycięciem śladu ludzkiej stopy; wrzucano do trumny grosz na zapłatę za przewóz

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: em.wattpad.com

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Głowa z Jankowa

    Ze średniowiecznym grodem na Jeziorze Pakoskim wiąże się jedno z najciekawszych znalezisk na terenie wyspy – tzw. głowa z Jankowa, ludzka głowa rzeźbiona w drewnie dębowym. Zabytek ów został odkryty w 1887 r., w trakcie pogłębiania kanału przy brzegu wyspy, w zamulonym dnie jeziora na głębokości 2 metrów. Głowa była wysoka na 24 cm, a u jej dołu znajdowało się czworoboczne wgłębienie.

    Kierujący pracami zarządca dóbr jankowskich i archeolog-amator Pahlke oczyścił znalezisko, zakitował je i i zakonserwował kwasem salicylowym, a następnie opisał i przesłał dokumentację do niemieckiego towarzystwa historycznego w Poznaniu. W efekcie głowa znalazła się w poznańskim Muzeum Archeologicznym, gdzie została poddana badaniom niemieckiego historyka i archeologa Kurta Langenheima, specjalizującego się w problematyce Wikingów.

    Na podstawie oględzin wysnuł on teorię, iż głowa została wyrzeźbiona przez Wikingów (lub jej autorem był skandynawski artysta), a swoje spostrzeżenia i wnioski zawarł w opublikowanym w 1944 r. artykule pt. „Der Kopf von Adolfinenhof Kreis Mogilno, eine Wikingische Holzplastik”. Owa koncepcja była później łączona z nacjonalistyczną teorią o pragermańskim osadnictwie na tamtejszych ziemiach, wypartym przez znacznie później przybyłych Słowian. Teoria ta miała świadczyć o prawach hitlerowskich Niemiec do tych ziem.

    Niestety, koncepcji Langenheima nigdy nie udało się zweryfikować, gdyż jankowska rzeźba zaginęła pod koniec II wojny światowej. Pojawiły się nawet pogłoski, że z muzeum zrabował ją sam niemiecki badacz. Na szczęście zachowały się jej zdjęcia oraz dokumentacja, które pozwoliły na wysnucie kilku innych, konkurencyjnych koncepcji.
    http://jankowo.org/glowa-bostwa-z-jankowa/

    #slowianie
    #archeologia
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: jankowo.org

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Słowiańska "ofiara zakładzinowa"

    W świecie wierzeń dawnych Słowian funkcjonował kult bóstwa domowego, które należało obłaskawić przez specjalne ofiary składane pod podwaliną domu. Były to ofiary z głów zwierząt lub pokarmów złożonych w glinianych naczyniach. Dwa z takich naczyń odkryto w pobliskich Żmijowiskach.

    Badane przez archeologów domostwo należało do tzw. typu półziemiankowego o wymiarach ok. 5 x 4,5 m. Jak udało się ustalić, w narożniku wschodnim usytuowany był kuchenny piec – pierwszy tego typu obiekt na terenie Kotliny Chodelskiej. Cóż było w nim tak niespotykanego? Posiadał on gliniany trzon obłożony granitowymi kamieniami, czworokątne palenisko, a duża przestrzeń wokół niego wylepiona była warstwą gliny, która utwardzała luźne, piaszczyste podłoże.

    - W trakcie wykopalisk archeologicznych prowadzonych na osadach, badających materialne ślady życia naszych przodków, rzadko zdarza się, aby można było się otrzeć o ich kulturę duchową, aby odkryć zabytki, które są pozostałością wierzeń i obrzędów – mówi Paweł Lis, kierownik Grodziska Żmijowiska, oddziału Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym. – My w tym roku, badając w Żmijowiskach pozostałości dwóch chat z X wieku, mieliśmy niebywałe szczęście natrafić na dwa naczynia ceramiczne: jedno niemal nienaruszone, drugie nieco popękane. Muszę wyznać, że odkrywając te naczynia czuliśmy dreszczyk emocji. Powodowanie było to spowodowane nie tylko stanem zachowania obu zabytków, ale czymś, co archeolodzy nazywają "kontekstem odkrycia". Otóż te dwa gliniane garnki nie były, jak tysiące innych odkrywanych podczas różnych wykopalisk, niechcący zgubione czy porzucone w przypadkowym miejscu. One stały dokładnie tam, gdzie człowiek ponad tysiąc lat temu specjalnie, intencjonalnie je postawił w ściśle określonym celu.

    - Funkcjonalnych wyjaśnień może być kilka, ale układ warstw użytkowych, tzn. stratygrafia dopuszcza w zasadzie tylko jedno wytłumaczenie: ofiara zakładzinowa – mówi Paweł Lis. – W świecie wierzeń dawnych Słowian funkcjonował kult bóstwa domowego, wyobrażanego pod różnymi postaciami np. węża, którego przychylność i opiekę nad domostwem należało pozyskać przez specjalne ofiary. Jedną z takich ofiar było składanie pod belką przyciesi, tzn. podwaliną domu, ofiar z głów zwierząt: konia czy dzika, jajek lub naczyń z jedzeniem czy napojami.
    https://www.kazimierzdolny.pl/news/ofiara-dla-bogow/35670.html

    #ciekawostki
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #archeologia
    pokaż całość

    źródło: i.nocimg.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Koziołek Lednicki

    Około 10- lub 13-centymetrowa dębowa rzeźba przedstawiająca stojącego rogatego kozła z ogonem, z jednej strony zaopatrzonego w spiralny róg, a z drugiej w długie ucho, z dwoma sterczącymi rogami (oprócz spiralnego) i wyciętymi na brzuchu znakami w kształcie krzyżyków oraz trójkątną figurą przedzieloną na dwoje.

    Obiekt znany jest od drugiej połowy XIX wieku i doczekał się bogatej literatury. Stał się przyczyną powstania kilku hipotez, często dalekich od uzasadnienia naukowego. W 1874 Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, z inicjatywy Albina Węsierskiego, wysłało na Ostrów Lednicki wyprawę badawczą. Po przeprowadzeniu badań archeologicznych uczestnicy udali się do majątku zakrzewskiego, do Albina Węsierskiego, który był właścicielem Ostrowa Lednickiego. Węsierski pokazał wtedy po raz pierwszy figurkę koziołka, który znaleziony miał zostać poza wałem otaczającym lednickie ruiny, a według innych źródeł w Imiołkach.

    Według Władysława Jażdżewskiego (1888) trójkąt na brzuchu kozła przypominał jeden ze znaków umieszczonych na kamieniach mikorzyńskich. Uważał koziołka za prasłowiańskiego bożka. Według Janiny Rosen-Przeworskiej (1964) znaki były runami i nawiązywały do mitologii celtyckiej. Rzeźba mogła mieć proweniencję średniowieczną (technika wykonania i wyobrażenie ikonograficzne), jednak nawiązywała do rozwiązań znacznie starszych. Helena Cehak-Hołubowiczowa (1965) widziała w figurce analogie do koziołków z Opola i uważała, że rzeźba związana jest z magią urodzaju. Jerzy Gąssowski (1972) interpretował figurę jako posążek Welesa, a jego ikonografię wiązał ze znakami ze Ślęży.

    Dotychczasowe interpretacje dotyczące omawianej rzeźby wiązały ją z magią urodzaju, z odradzaniem życia. Obrzędy o
    podobnym znaczeniu występują do dziś na terenie Słowiańszczyzny. W widowiskach, zabawach i obrzędach podczas obchodów godowych, zapustnych i innych często przewija się postać kozy lub kozła (K. Moszyński, 1968, s. 276- 292).

    Jednym z obrzędów, gdzie ważną postacią jest koza, a zwłaszcza kozioł są zapusty (J. Klimaszewska, 1981, s. 127 - 154). Na wtorek przed popielcem przypada interesująca zabawa zwana w Wielkopolsce podkoziołek (J. Dydowiczowa, 1967, s. 38). We wtorek zapustny po przejściu przez wieś pochód przebierańców zachodził do karczmy, gdzie odbywała się uczta z darów i ogólna wesoła zabawa. O oznaczonej porze drzwi zastawiano stołem, a przed muzykantami stawiano beczkę. Na beczce obok talerza, na który młode panny rzucały zapłatę za taniec, stawiano symboliczną figurkę przedstawiającą kozła lub chłopca naguska (J. Dydowiczowa, 1967, s. 38 i 42; B. Stelmachowska, 1933)7. Obecnie figurka bywa zastępowana różnymi symbolami, a sens samego obrzędu jest już dziś chyba zatracony, o czym wspominał już O. Kolberg (O. Kolberg, 1982, s. 191 - 194) 8

    http://studialednickie.pl/wiadomosci/tom-i/87e6cd81919af6b8b5627e10dc824938.pdf

    #archeologia
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Posążki z Powiercia pod Kołem

    Ciekawe odkrycie stanowią dwa posążki z Powiercia pod Kołem. Jeden (uszkodzony, bez głowy) trzyma w rękach naczynie lub bochen chleba, drugi zaś pozbawiony jest rąk, a na głowie ma czapkę. Niestety niewiele wiadomo o ich odkryciu, co przypuszczalnie nastąpiło około połowy XIX w., posążki te bowiem przekazał do Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie hrabia Aleksander Przeździecki (1814-1871). Bochen chleba kojarzy się z kultem urodzaju. O istotnej roli pieczywa w obrzędach religijnych świadczy rytuał z kołaczem, odprawiany w świątyni arkońskiej. Kapłan stawiał ogromny kołacz przed sobą i pytał zgromadzonych, czy go widzą. Gdy ci potwierdzali, wyrażał życzenie, aby w przyszłym roku go nie widzieli (co miało zwiastować bogatsze zbiory).

    https://twojahistoria.pl/2019/10/08/belbuk-swarozyc-a-moze-odyn-kogo-przedstawialy-tajemnicze-rzezby-z-terenu-ziem-polskich/

    #archeologia
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: h9.png

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Święte drzewa Słowian

    Spośród drzew uznawano za właściwe do określania jako święte dąb, lipę, klon, wiąz i jesioń. Otaczano je ochroną i przypisywano im, podobnie jak źródłom w ich pobliżu, moce lecznicze. Folklor rosyjski i południowosłowiański obfituje w świadectwa czci takich wydzielonych lasów i drzew, ale nie tyle jako przedmiotów kultu, ile jako miejsc ujawniania się, lub przebywania tam ubóstwionego lud demonicznego sacrum. Thietmar (VI 37) wspomina o wytrzebieniu przed rokiem 1009 gaju zwanego Świętym Bore (Zutibure), któremu tubylcy oddawali pełną cześć boską i za nietykalny zawsze poczytywali (dziś Schkeitbar pod Lutzen)

    Obserwatorzy chrześcijańscy - i niektórzy uczeni - bywali skłonni przypisywać te zjawiska ubóstwianiu samego drzewa. Z Friulu, z XII wieku, pochodzi oskarżenie Słowian, że "czcili pewne drzewo i źródło, które było u jego korzeni". Niektóre drzewa, jak to zapisał w połowie wieku XIX Vuk Karadzić, zwano sjenovitem (od sjen - "cień") i przypisywano im moc uśmiercania lub karania długotrwałą chorobą tego, co je zetnie. "Cień" trzeba było rozumieć jako obraz duszy, a znany już nam drugi człon nazwy świętego drzewa (vit) wskazuje na jego mitologizację. Biskup Otto w ciągu swej misji zamierzał ściąć "drzewo orzechowe przedziwnej urody poświęcone idolowi" rosnące w Szczecinie, jak to relacjonuje Herbord (III 22) i zrezygnował wobec oporu ludności, przywiązanej także do cienia i owoców, i wobec złożonej mu obietnicy, że orzech ten przestanie być czczony.

    Oznak kultu odprawianego pod drzewami nie należy odnosić do wybranego drzewa i do jego animizacji, ale do siły sakralnej, która się w nim kryła. Według Konstantyna Porfirogenety, Rusowie w X wieku - naśladując na pewno zwyczaj miejscowy, mijając już porohy dnieprowe "na wyspie św Grzegorza (Chortica) obiaty czynią przed wielkim dębem ofiarującym żywe ptaki albo chleb i mięsiwo". Jeszcze w XIX wieku młoda para w guberni woroneskiej szła po ślubie do starego dębu, trzykroć go obchodząc i składając ofiarę. Dąb w całej słowiańszczyźnie pomawiano o związek z gromowładcą, który ma go najczęściej nawiedzać. Lipa, którą oszczędza piorun, skupiała wierzenia o zabarwieniu leczniczym, jak świadczy przekaz słowieński z 1629-30 roku o czci, całowaniu drzewa i ofiarach.

    W ciągu chrystianizacji skojarzono z lipą kult Matki Boskiej, Ludy ugrofińskie i część północno - wschodniej Rusi ceniła brzozę, którą w XVII wieku w Nowogrodzie Wielkim odwiedzały kobiety z jedzeniem, tańcząc i śpiewając. Są ślady podobnych ofiar ruskich przy jałowcu, a to w związku z czcią zmarłych i wobec apotropaicznych cech jałowca w kulturze ludowej. Pełną wartość religijną nadawało drzewu ograniczenie wokół niego przestrzeni sakralnej. Widać to z licznych świadectw odnoszących się do świętych gajów, co zdaje się potwierdzać wyraz "gaić", słowiańskie *gajiti, w znaczeniu "ogradzać"

    #rodzimowierstwo
    #slowianie
    #drzewa
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: static.tezeusz.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Wspólna etymologia Słowian i ludów irańskich

    Na szczególną uwagę zasługuje tutaj sąsiadowanie dawnych Słowian, w szczególności z ludami irańskimi, co ma istotne znaczenie dla komparatystyki religioznawczej. Sąsiedztwo przebiegało na północ od Morza Czarnego i zostało przerwane dopiero w pierwszych stuleciach naszej ery. Prasłowianie graniczyli tam w II tysiącleciu p.n.e. z dość zróżnicowaną wspólnotą językową irańsko-scytyjską. W pierwszym tysiącleciu, zapewne od VIII/VII wieku p.n.e. reprezentowali ją, niemający bezpośredniego styku z Prasłowianami, raczej prymitywni Scytowie, a po nich, począwszy od III wieku p.n.e. - Sarmaci, których współżycie ze wschodnią grupą ludów prasłowiańskich i osobno z Prabałtami mogło przybierać nawet formy koegzystencji politycznej i kulturowej.

    Wpływ irański na ludy słowiańskie dokonywał się na wspólnym podłożu indoeuropejskim, wzbogaconym przez treści swoiste wspólne odtąd Irańczykom i Prasłowianom, co wyróżnia ich razem spośród innych grup indoeuropejskich. O ile imiona bóstw irańskich, w szczególności sarmackich, pozostawały prawie niezauważone przez Prasłowian, o tyle istnieje wspólny irańsko-słowiański zasób słów wyrażających życie duchowe. Wkład irański w słownictwo słowiańskie - około trzydzieści słów - tym bardziej interesuje, że określa płaszczyznę stosunków jaka ukształtowała się pomiędzy obiema społecznościami.

    Przyjrzyjmy się niektórym z tych zapożyczeń, wykrytych przez Andre Meilleta, Jana Rozwadowskiego, Romana Jakobsona, Jerzego Kuryłowicza i Kazimierza Moszyńskiego. Irańczycy i Prasłowianie usunęli ze swojego słowinictwa religijnego protoindoeuropejski termin dla "nieba" i "boga jasnego nieba" - *dieus. Jedni i drudzy przeprowadzili to, co Jakobson nazywa "swoistą rewolucją religijną". Zamienili mianowicie *dieus na oznaczenie "nieba" wyrazem pierwotnie znaczącycm "chmura", mianowicie irańskim "nebah" (słowiańskie nebo, polskie niebo)

    Przymiotnik *deiwos, utrzymany w innych językach indoeuropejskich do określenia tego, co niebiańskie i boskie, Irańczycy i Słowianie używają w innym sensie, posługując się nim w odniesieniu do istot demonicznych lub dziwnych, zdumiewających (irańskie daeva, słowiańskie div poświadczony też poza dziwem w słowiańskiej demonologii wyrazami divozena, polska dziwożona).

    Ludy irańskie posługują się terminem baga, a słowiańskie wyrazem bog - zarówno dla "dobra", "bogactwa" jak i jego nadprzyrodzonego rozdawcy "boga". Co najdziwniejsze, inskrypcja Dariusza mówi; "bagahja radi", "dla boga", a więc tak, jak w jakiejś skamielinie językowej trwa do dziś dnia w języku rosyjskim boga radi.

    Pole semantyczne wyrazu bóg i wyrazów zbliżonych jest w językach słowiańskich szerokie i obejmuje manifestacje bogactwa, dostatku rzeczy, zwłaszcza zboża, co w folklorze słowiańskim oznacza się jeszcze trzema innymi wyrazami o zabarwieniu mitologicznym. Jeden z nich to raj ( z irańskiego ray) który zanim posłużył do oznaczenia nieba w zaświatach, mógł być, jak w pieśni białoruskiej, istotą boską (Raj, Rajek), podobnie jak personifikowane Dobro oraz Spor (spor, por.sporzyć, przysporzyć). W ten sposób wpływ irański, szczególnie wydajny w wyrazie bóg, mógł ułatwić ludom słowiańskim podtrzymywanie idei aktywnej postaci bóstwa.

    #gruparatowaniapoziomu
    #slowianie
    #jezyki
    pokaż całość

    źródło: static.tezeusz.pl

    +: Harmideron, wolfcross +11 innych
  •  

    Rosyjski rolnik odkrył 2000-letni szkielet „śmiejącego się Sarmaty” - wojownika z wydłużoną czaszką i doskonałymi zębami.

    Rolnik dokonał zaskakującego odkrycia szkieletu wraz ze skarbem starożytnej biżuterii i broni. W centrum znaleziska znaleziono „uśmiechniętego” młodego wojownika z naturalnie wydłużoną czaszką w kształcie jaja i doskonałymi zębami, które przetrwały dwa tysiące lat.

    „Po sprawdzeniu miejsca pochówku zrozumieliśmy, że jest to kopiec królewski, jedno z miejsc, w których nasi przodkowie chowali swoją szlachtę”.

    Uważa się, że pochówek należy do przywódcy Sarmatów z V wieku naszej ery. Archeolodzy znaleźli jego kolekcję noży, złote przedmioty, małe lustro i różne amfory, co sygnalizuje jego elitarny status. Umarł on najwyraźniej z „uśmiechem na ustach”.

    Źródło: "The Sun".

    Link: https://www.thesun.co.uk/news/9080745/skeleton-laughing-man-skull-ancient-jewellery-russia/

    #slowianie #archeologia #sarmatia #sarmaci #ciekawostkihistoryczne #rosja #starozytnosc #ciekawostki #qualitycontent #historiaslowian #liganauki
    pokaż całość

    źródło: thesun.co.uk

  •  

    Jak wyglądała ciągłość zaludnienia na terenie Polski w epoce neolitu i brązu? Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/5475003/jak-wygladala-ciaglosc-zaludnienia-na-terenie-polski-w-epoce-neolitu-i-brazu/

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    #polska #historia #ciekawostki #nauka #gruparatowaniapoziomu #archeologia #genetyka #slowianie #badania #ciekawostkihistoryczne #podkarpacie #malopolska #qualitycontent
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Płyta na górze Perun w Chorwacji.

    "Żmijo... on ciebie,
    gromem ubije,
    piorunem spali,
    wiatrem rozmiecie popiół".

    Źródło:https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Peurun_Mala_Ucka.jpg

    #slowianie #chorwacja #perun #rodzimowierstwo #religia #wiara #gory pokaż całość

    źródło: Peurun_Mala_Ucka.jpg

  •  

    Złoty herb Jagiellonów - prezent Władysława Jagiełły podarowany swojej walecznej Gwardii Waregów z Sewastopola na Krymie.

    Inskrypcja została wykonana własnoręcznie przez króla Władysława Jagiełłę dla jego bohaterskiej drużyny Waregów:

    "OT LIOCHENOJO KARÓLA PULOSTROWEMU, MEMU W ARJA RARAG-JAGJO LOTÓW SEWASTOPOLU - SEWAROGO PORTU GEROJÓW ."

    Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Wladislaus_II_of_Poland_gift_to_Varangian_Guards.jpg

    #patriotyzm #artefaktnadzis #historiapolski #jagiellonowie #ciekawostkihistoryczne #polska #ukraina #rosja #rodzimowierstwo #swarog #slowianie #imperiumlechitow #sztuka
    pokaż całość

    źródło: Wladislaus_II_of_Poland_gift_to_Varangian_Guards.jpg

  •  

    Rzymska łódź i słowiańskie dłubanki znalezione na dnie Dunaju (Galeria + film) Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/5461701/rzymska-lodz-i-slowianskie-dlubanki-znalezione-na-dnie-dunaju-galeria-film/

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    #archeologia #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #slowianie #ciekawostki #rzym #statki #serbia #kopalnia #poszukiwacze #wykrywaczmetalu
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #slowianie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0

Archiwum tagów