•  

    Nie miałam dziś za bardzo czasu napisać, ale dziś wyśniło mi się spotkanie z koleżanką, którą ostatni raz widziałam 12 lat temu. Nowy level w #snyxandry xDDD W sumie to drugi raz coś takiego mi się zdarzyło.

    We śnie spotkałam ją przypadkiem na ulicy i poszłyśmy na jakieś wino, potem na stare śmieci, gdzie poznałam ją jak przyjeżdżałam do babci jeszcze za podbazy. Niestety na tych starych śmieciach jakieś baby miały coś przeciw Patrycji i się na nas rzuciły, co skończyło się bijatyką. Potem przez pół snu włóczyłam się po budynku, w którym mieściła się między innymi komenda policji w celu przesłuchania na okoliczność pobicia. Z tym, że to hipermarket był i to wielopoziomowy... Wyszłam na chwilę na fajka z poczekalni i okazało się, że wszyscy się zmyli. Poszłam jeszcze w miejsce gdzie niby miał ktoś jeszcze być, ale za późno.

    Miałam wam opisać ten sen z adnotacją, że pewnie będzie się ciągnął przez kilka kolejnych nocy, ponieważ do przesłuchania nie doszło, gdyż był piątek i po 18tej (tak, znów patrzyłam na zegarek i czas upływał).

    Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie gdy wracam dziś ze sklepu i jakaś dość podejrzana, zniszczona życiem osobniczka woła mnie po imieniu. Nie poznałabym jej za Chiny i pół Tajwanu. Ogólnie wdała się w złe towarzystwo, schudła, twarz zniszczona alkoholem i narkotykami, no masakra. Chciała wysępić trochę kasy, ale skończyło się na tym, że zabrałam ją na obiad, bo naprawdę marnie wyglądała... Już wcześniej nie miała najlepszych znajomych, ale teraz to już niemal dno... Powiem wam, że dziwnie się czuje, bo nie śniła mi się baaaardzo dawno... I tu nagle tego samego dnia ją spotykam po 12 latach... (・へ・)

    #sen #sny #snyxandry #luciddream #czujedziwnieczlowiek
    pokaż całość

  •  

    Położyłam się na małą drzemkę o 16 tej i spałam ponad 6h... Ale po raz kolejny przekroczyłam w jednym śnie kilka barier, których ponoć nie da się przekroczyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Już od jakiegoś czasu czytam we śnie (i to całkiem długie teksty), wg badań większość ludzi nie potrafi czytać podczas snu, ponieważ wtedy nie pracuje rejon mózgu odpowiedzialny za czytanie. Jak widać nie u każdego. Z początku nie szło mi najlepiej, ale to się zmieniło.

    Kolejna rzecz to sprawdzane godziny na zegarku. Jest to nawet jeden z testów podczas świadomego snu. Nie da się odczytać godziny, otóż ja mogę. I to na zegarku cyfrowym jak i analogowym.

    Podobnie ma się sprawa z dzwonieniem przez telefon, można próbować zadzwonić, ale się nie da, ja mogę. Zabawne ( ͡° ͜ʖ ͡°) A ogólnie śniła mi się apokalipsa zombie, miałam taką strzelbę dziwną, z bębnami rewolwerowymi z obu stron, bo była dwulufowa, ciekawie to wyglądało, a jak fajnie się strzelało ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #sen #sny #snyxandry #ciekawostki #swiadomysen #luciddream
    pokaż całość

    +: k....i, 7845 +36 innych
  •  

    Ale miałam sen. Śniło mi się, że moja koleżanka otwierała studio filmowe i potrzebowała pomocy ogólnie w urządzaniu, a potem miałam jej robić jingle i podkłady i chciała żebym wpadła na chwilę. Miałam później do roboty iść na popołudniową zmianę, ale na chwilę w sumie mogę wpaść.

    Studio mieściło się w jakichś podziemiach totalnych, wszędzie ekipy remontujące, syf, bałagan. Ale nic to, mówi mi, że to będzie czad bo ma gości super do materiału. Idziemy w głąb tego schronu czy co to było, a tam siedzi sobie Musk z Zuckenbergiem i jarają blanta.

    No wej! Sobowtóry? pytam. A skąd. No i faktycznie to byli oni. Myślę sobie grubo. I nagle fragment ścian się zawalił i zostaliśmy odcięci od wyjścia z częścią ekipy. Zaczynamy się odkopywać, wszyscy pomagają. Nagle dostaję SMSa od szefa gdzie jestem i czemu nie w robocie. Kurde nie uwierzy mi. Idę do Muska i mówię, że mam problem z szefem.

    Nagraliśmy krótki film, w którym Zuckenberg i Musk kalecząc polski tłumaczą, że Xandrusia nie może przyjść bo mamy drobny problem techniczny, a potem Musk wysłał go na swojego tłita. Odpisałam szefowi: to nie żart, sprawdź tłita Muska i wyobrażałam sobie jego minę jak ogląda ten filmik xDDD A potem poszliśmy zajarać blanta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #sen #sny #snyxandry #musk #zuckerberg #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    źródło: musk-.png

  •  

    Kurcze dziś miałam najdłuższy świadomy sen ever i to 3x. Sen zaczął się normalnie, zmienił się w świadomy po chwili i co ciekawe nie skończył się dość szybko, jak to przeważnie u mnie bywa, tyko trwał i trwał, aż zaczęłam się martwić czy nie jestem w jakiejś śpiączce po wypadku, albo co. Obudziłam się nie bez trudności, sprawdziłam że jestem bezpieczna w łóżku, zasnęłam ponownie i... wróciłam do poprzedniego snu. A potem jeszcze raz się obudziłam by skoczyć do łazienki i... znów wróciłam do poprzedniego snu. Nie będę was zamęczać tym co tam robiłam, ale to był przyjemny sen, jak zwykle pełen detali i niesamowicie realistyczny, może nawet bardziej niż rzeczywistość, bo odczuwałam wszystko intensywniej (。◕‿‿◕。)

    #sen #sny #snyxandry #swiadomysen #luciddream
    pokaż całość

    •  

      @xandra Z technicznego punktu widzenia to wykonujesz pracę która wymaga dużo skupienia wzrokowego na projektach które robisz co nie jest bez znaczenia w LD.Np. techniki tybetańskie jako ćwiczenie wstępne zalecają koncentrację wizualną na obiekcie zewnętrznym.Robiono badania które wykazały że gracze komputerowi mają więcej LD niż inne osoby.

      Nie dziwi mnie Twoje zainteresowanie snami.Jako artystka masz swoje źródło inspiracji.

      Nie słuchałem jeszcze twojej muzyki bo coś czuję że to jest coś świetnego i nie chcę dokonać profanacji słuchając tego na telefonie.Jak wrócę do domu to posłucham tego na spokojnie na dobrym sprzęcie ( ͡º ͜ʖ͡º) To chyba space ambient, gatunek który lubię ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

      +: xandra
    •  

      @Dreampilot: Całkiem możliwe, że masz trochę racji... Miłego słuchania, bo sama nie wiem co to za gatunek, pewnie el-rock, choć pewnie space ambient też się znajdzie na liście ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Znowu mi się globalna katastrofa śniła, nikt nie wiedział co to ma być, ale schowaliśmy się w domach. A rano z okna na drugim piętrze wyszłam sobie na usypane z piasku wydmy i piękną rzekę płynącą między nimi. Zniknęło sporo drzew i budynków, a ja robiłam zdjęcia lustrzanką i martwiłam się, jak dotrę na rozmowę w sprawie pracy, na którą byłam umówiona. W wiadomościach podawali, że teraz wszystko się zmieni, będzie lepiej, ludzie będą szczęśliwsi, a świat lepszy. Ale te wydmy i błękitna rzeka były śliczne (。◕‿‿◕。)

    #sen #sny #snyxandry
    pokaż całość

  •  

    Ale miałam sen. Śniło mi się, że zaczęłam pracować w jakimś lombardzie w centrum handlowym i kazali mi przyjechać tak wcześnie, że parking i stojące przed nim samochody, drzewa itd jeszcze się nie wyrenderowały xD Normalnie wypiekane tekstury były z AO i GI + siatka viewportu
    (✌ ゚ ∀ ゚)☞ I sobie tak myślę, a może faktycznie żyjemy w symulacji?

    #sen #sny #snyxandry #grafika3d pokaż całość

  •  

    Znów miałam dziwny sen, ale się wystraszyłam. Byłam w jakimś budynku i przez okno zobaczyłam spadającą, kręcącą się wokół własnej osi powoli ogromną, ognistą kulę. Ciągnęła za sobą warkocz gęstego, czarnego dymu i chwilę później uderzyła o jakieś wzgórze niedaleko mnie, poczułam wstrząs i schowałam się przerażona pod parapetem, kilka sekund i potężny huk, szkło się posypało i... nagle ciemność, całkowita i czuję jak coś mnie przygniata do ziemi, straszny ciężar, nie mogłam się ruszyć. To trwało bardzo krótko jak przeraziłam się, że po prostu umarłam właśnie we śnie, takie to było realistyczne, obudziłam się w końcu, a serce omal mi z piersi nie wyskoczyło tak mi waliło ( ͡° ʖ̯ ͡°) Nie polecam takich snów (・へ・)

    #sen #sny #snyxandry
    pokaż całość

  •  

    W ogóle jaki sen dziś miałam... Ogólnie u nas ostatnio jakoś słabo grzeją, odkryłam się, trochę zmarzłam, więc lekko się przebudziłam, ale czuje kitka grzeje mi nogi i teraz sytuacja taka: nie wiem czy to jawa czy sen, realizm over 9000.
    Słyszę takie ŁUP, ŁUP. Ki uj w środku nocy? ŁUP, LUP, głośniej! Wstałam, podchodzę do okna wyciągając stopery z uszów, ŁUP! ŁUP - głośno jak cholera, czuję wstrząsy, jakaś łuna się pojawia za oknem, odsuwam zasłonę, a tam w tym samym momencie SRUUUUU - na niebie, wysoko - dokładnie nad budynkiem przelatuje ogromna skała, cienie na ziemi się przesuwają, a z tej rozgrzanej, topiącej się skały odpadają tak lawinowo różne fragmenty... O kuwa, asteroida się odbija - myślę... Aż mi się nogi ugięły. W powietrzu latają płonące i dymiące kawałki skał i dup, dup, spadają jakoś z tyłu. Pięknie - myślę - zaraz jakiś walnie w budynek i wezmę i umrę... I walnął ( ͡° ʖ̯ ͡°) I się obudziłam, ufff...
    Obrazek poglądowy, bo ta moja asteroida zajmowała 3/4 nieba...

    #sen #sny #snyxandry
    pokaż całość

  •  

    Mirki, ale miałam pojebany sen... Będzie trochę długo i chaotycznie, ale "na żywca" spisane. Śniło mi się, że byłam policjantką, taką początkującą co jeszcze dodatkowo chodzi na jakieś zajęcia. I trochę zaspałam rano, pakuję się w ten obowiązkowy na zajęcia mundur, czyli spódnica, garsonka itd, ale leje na dworze, więc jeszcze wzięłam kurtkę. A potem jeszcze dokumentów w torebce nie mogłam znaleźć, a miałam tam i odznakę i gnata i kajdanki i sto innych rzeczy.

    Dobra znalazłam, chcę wychodzić, a tu telefon od mojej koleżanki dawnej z liceum, że muszę natychmiast do niej przyjechać, bo sprawa życia lub śmierci. No nic myślę sobie, najwyżej spóźnię się na pierwszą godzinę zajęć. Pojechałam do niej, a ta cała pobita. Wystraszyłam się, a ona, żebym tylko policji nie wzywała, że w porządku tylko muszę coś gdzieś zawieźć jak najszybciej bo ona w takim stanie nie może. Jezu, no dobrze. Ta daje mi gruby zwitek setek i mówi, że mam to zawieźć do jakiegoś klubu i oddać kolesiowi co tam będzie... No rzeźnia, spóźnię się masakrycznie. I pakuję tą kasę do torebki i co? Oczywiście wyleciała mi odznaka i giwera. Ta przerażona, ja ją zapewniam, że spoko, załatwię sprawę i nic nikomu nie pisnę.
    Wzięłam taryfę i pojechałam do tego klubu, wysiadłam i idę w dół po schodkach, skręcam za róg, a tam dwóch kolesi klęczy nad trzecim, który leży na ziemi, krew się leje, i jeszcze jeden koleś taki blondynek z nożem chce uciekać, ale mnie zauważył i do mnie, żebym dawała torebkę. O kutwa, przecież mu nie dam, z tą kasą w środku, mówię, że tylko sobie dokumenty wyciągnę i niech bierze, i jakimś cudem za pierwszym razem udało mi się chwycić giwerę, ten mi wyrywa torebkę a ja mu: Stój policja, gleba! Ten rzucił torebkę i chciał uciekać, ale strzeliłam w powietrze i się zatrzymał, ci kolesie pomogli go skuć i kit, musiałam czekać na przyjazd policji.

    No i się zaczęło, co tu robiłam, powiedziałam, że prywatna sprawa, ale kryminalni się uparli, a ja dalej w zaparte, patrzę, a drugi już mi w torebce grzebie, pytam jakim prawem, a on dobro śledztwa, i żebym zaczęła gadać i wyciąga kasę. I co, przyszło się koleżanko po narkotyki! O gruwa! Przecież nie będę im opowiadać o problemach koleżanki, co za wstyd i mówię, że powiem tylko mojemu oficerowi prowadzącemu. Raz, dwa pyk i w bransoletkach wylądowałam w suce na przeciw kolesia z nożem. Ten się tak na mnie z politowaniem popatrzył, uśmiechnął się, a ja do niego, że niech się tylko na mnie krzywo spojrzy to mu wbiję obcas w oko.

    No i faktycznie zawieźli mnie na posterunek i tam temu mojemu oficerowi tłumaczę co i jak, i że wstyd i dlaczego tak i że w ogóle się na zajęcia spóźnię i co ja im powiem. A tam awantura, komendant wściekły bo ten mój oficer załatwił jakiegoś ponadplanowego szczeniaka i chciał go sobie zostawić, bo inaczej by go uśpili, ale nic to. Powiedział mi, że spoko, napisze mi usprawiedliwienie i w ogóle to trzeba zrobić prowokację i tamtego kolesia z klubu, co mam mu kasę dać trzeba nagrać jak mu daję tę kasę to go zamkną. Zaczęłam protestować, ale on do mnie, czy chce koleżankę zostawić w takiej dziwnej sytuacji. No nie myślę sobie... Więc założyli mikrofon, kamerę i pojechaliśmy z powrotem do tego klubu.
    Wchodzę tam, oczywiście od razu mnie tam rozpoznali, myślę sobie dupa - nic nie załatwię, koleżanka mnie zabiję, potem zabiją ją... Ale nic, mówię, że mam prywatną sprawę i w całej akcji znalazłam się przypadkiem, przysyła mnie Jolka i mam coś oddać. Najpierw się ociągali, ale jak wyciągnęłam kasę to się przełamali. Dałam kasę temu kolesiowi, a on mi rzucił jakąś torebkę i w słuchawce żebym zeszła z linii strzału, wpadli czarni i reszta policjantów, z którymi przyjechałam. Zadyma jak 105. Zgarnęli tamtego kolesia i było wiadomo, że już się nie wywinie i mogłam zadzwonić do Jolki, że dostanie ochronę i ją gdzieś przeniosą itd.

    Wracamy na posterunek, a ten mój oficer do mnie, żebym jeszcze żarcie dla psa kupiła. Wysadzili mnie po drodze, kupiłam to żarcie, wracam, znów skręcam za róg, a tam dwóch policjantów w zielonych kamizelkach celuje do łebków takich po 12 lat, którzy mieli jakieś maski na twarzach, ale broni u tych łebków żadnej nie widziałam. A ja przecież cały czas mam kamerę i łączność z moim oficerem więc pytam go półgębkiem, czy on to widzi, odpowiedział, że tak i że mam wyciągnąć blachę i kazać im przestać się kompromitować. Tak zrobiłam, oczywiście tamci, żebym spadała, łebki to wykorzystały, jeden z nich kopnął drugiego policjanta w kostkę i chodu, oczywiście policjant za nim pobiegł, a ten co został zaczął się rzucać i do mnie celuje. Wyrwał mi torebkę grzebie tam łapskami i co? Oczywiście kryminalni zapomnieli zabrać dowodu, czyli narkotyków. No i drugi raz w kajdanach wylądowałam... I kto przyjechał po mnie? Ci sami, co mnie zgarnęli pod klubem... Tego upokorzenia już nie wytrzymałam i się obudziłam. ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #sen #sny #snyxandry
    pokaż całość

  •  

    Ale dziś to miałam pokopany sen. Śniło mi się, że jestem jakąś DJką (puszczam sobie zmiksowaną muzykę przez streama na YT czy coś) i zaprosili mnie na jakąś imprezę dla takich DJów, tyle, że było tylko kilku Polaków, których nie znałam i reszta sami Niemcy. Tam jakieś imprezy towarzyszące - na przykład pokazywali jakieś sprzęty, słuchawki, rozdawali próbki szamponów do włosów, mnie się spodobał taki w kolorze kawy z mlekiem - bardzo ciekawy, pastelowy brąz.

    No i zaczęła się główna część imprezy, koleś puszczał jakieś filmy i szprechał, a ja ni w ząb nie panimaju, myślę zwinę się po cichu i zaczęłam się zwijać, coraz bliżej wyjścia i smyrnęłam na korytarz. Tam sobie tą próbkę chciałam obejrzeć w świetle słonecznym i traf chciał, że podeszłam do okna, przy którym leżały jakieś słuchawki bardziej przypominające chełm pilota. Ni stąd ni zowąd zaczął biec w moim kierunku jakiś spasiony Murzyn, najwyraźniej właściciel tychże słuchawek myśląc, że chcę dokonać agresywnego przejęcia mienia. Kurde wstyd myślę sobie i stoję czekając aż się dotoczy i tłumaczę po angielsku, że o - próbkę mam szamponu i chcę obejrzeć, ten się zaczął pluć coś, więc go olałam i poszłam sobie na zewnątrz.

    A na zewnątrz było kilka basenów obok siebie z piękną błękitną wodą jak w jakichś lagunach, a kolesie na skuterach wodnych pływali sobie po nich przeskakując z jednego do drugiego, strasznie fajnie to wyglądało. Niestety jeden coś źle obliczył i wypadł z basenu rozbijając taką zajebiście dużą szybę, która poleciała na ludzi wewnątrz budynku. Podbiegam, patrzę, a tam mój były szef z agencji reklamowej goni tego kolesia, a na ziemi leży jego dzieciak przysypany szkłem.

    Pojebany, myślę sobie, nawet nie zobaczył co z dzieckiem i już widzę, że dzieciak pokrojony tym szkłem, noga praktycznie oddzielona od ciała, próbuję go odkopać, sprawdzić, czy żyje, pokaleczyłam się. Ludzie w okół się tylko gapią, nikt nie dzwoni po karetkę... Odkopuję tego dzieciaka, próbuję wyczuć puls, ale nic nie czuję. I wtedy nadbiegła matka tego chłopca i tak zaczęła strasznie krzyczeć, ja ją próbowałam zatrzymać, żeby tam nie szła i nie patrzyła, że się obudziłam siadając na łóżku.

    No i ciekawe spostrzeżenie, to już kolejny raz, gdy tak się przebudzam, a wcześniej mi się to nie zdarzało. Inne, które w zasadzie potwierdza się u mnie od dawna to pomieszania lokalizacji, bo część akcji działa się w jednym miejscu i mieście, a na przykład baseny były w dwóch różnych miastach, ot ciekawostka.

    #sen #sny #snyxandry
    pokaż całość

    +: K.........a, Antonyo77 +4 innych
  •  

    Dziś śniło mi się, że płynęłam na statku, którego część dziobowa była pomalowana na biało i ginęła w mgle unoszącej się z nad jeziora. Pięknie to wyglądało, takie fajne pasma ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #sen #sny #snyxandry

  •  

    A w ogóle jaki miałam dziś sen. Śniło mi się, że byłam w marines i goniliśmy za obcym, tym obcym, ale na Ziemi, w jakiejś fabryce, obcy siedzieli w podziemiach, i niestety oni pogonili nas. Schowaliśmy się na górze, i chcieliśmy helikoptery wezwać, ale nadchodziła potężna burza i huragan, oglądaliśmy wiadomości, niebo było sino czarne. Zaczął padać deszcz i wszystko zalewała woda i było jasne, że teraz obcy się rozprzestrzenią, strasznie dołujący sen... (・へ・)

    #sen #sny #snyxandry
    pokaż całość

    +: M..........e, Maneharno +6 innych
  •  

    Yo mirki, #dziendobry właśnie mi się śniło, że przez jakiegoś debila z PiSu muszę chodzić na studia jeszcze rok i dzwonię do koleżanki, WTF? Dzienne też? Ona mówi, że tak. Ale czego się będziemy uczyć? Będziemy powtarzać ostatni rok.
    - Jaja sobie robisz?
    - Nie...
    - Ale ja to wszystko już umiem! - i jadę autobusem na uczelnię, zbieram się do wysiadania, ale pasażerowie mi mówią, że autobus już się tam nie zatrzymuje. Jak to kurde?!? Naciskam przycisk na żądanie, pasażerowie - Nie, NIE! - O so chosi? I zamiast sygnału dla kierowcy odzywa się z głośnika obok przycisku jakiś koleś.
    - 112 słucham?
    - Yyy, nie mogę wysiąść z autobusu? Jakie 112? - zdziwiona rozglądam się po tym autobusie, a pasażerowie zaczynają się chować pod siedzeniami.
    - Już wysyłamy komandosów!
    Zaczęłam się tak śmiać, że się obudziłam xDDDDD

    #sen #sny #snyxandry #dobrazmiana #bekazpisu i trochę #polityka
    pokaż całość

  •  

    Kurde, ale miałam sen! Śniło mi się, że poszłam załatwiać coś w sekretariacie szkoły i babka się na mnie tak dziwnie patrzy. Myślę sobie o co chodzi? Podeszła do szafy takiej wielkiej, w drzwiach było zamontowane ogromne lustro i się zobaczyłam ᶘᵒᴥᵒᶅ Czarne wysoko upięte włosy w fantazyjnego koka, ciemny, ale delikatny makijaż, długie kolczyki w kształcie spirali, czarna aksamitka z białym kamieniem, ubrana byłam w czarną koronkową bluzkę z wyhaftowanymi motywami florystycznymi w strategicznych miejscach, szeroki pasek z białymi kamykami na skórzanej klamrze, czarną, skórzaną mini do pół uda, siateczkowe pończochy z podobnymi motywami jak na bluzce i czarne kozaczki do pół łydki na wysokim obcasie. I teraz truskawka na torcie. Od grzywki przez całą długość szło sobie białe cieniutkie pasemko, które zwisało na ramię, w tym miejscu biała wstawka na bluzce szerokości może 2mm takim esem-floresem sobie biegło w dół do paska, który również miał białą wstawkę, podobnie jak spódnica i pończochy, a także buty do samego obcasa. Ja pierdykam, jaki to był piękny strój to nie macie pojęcia xD Wyglądałam trochę jak Elwira z gry o tym samym tytule ;)

    #sny #sen #snyxandry
    pokaż całość

  •  

    To zabawne. Przypomniały mi się młode lata. Jak spalona słońcem na heban prawie poszłam do nowej szkoły. Wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą. Pewnie tak było, zwracałam na siebie uwagę przez ten kolor skóry. Ale blondynka, jasne oczy... Hmm. Zabawne jest to, że dziś śnią mi się rzeczy właśnie tam, w nowym domu gdzie, mieszkałam, a gdy tam mieszkałam nic. Ehhh

    #gownowpis #snyxandry pokaż całość

  •  

    Drogie mirki, węgierki, renklody, panie kierowniku, wysoka izbo. Składam formalny wniosek - zabijcie mnie. Pół nocy nie mogłam usnąć przez to żebro, jak już się jakoś ułożyłam to zawsze coś mi przeszkadzało zasnąć. A to robiło mi się nagle niewygodnie, a to włosy łaskotały mnie w nos, a to kota przyszła się ułożyć w nogach i zaczęła czyścić futerko... W końcu usnęłam nad ranem. Śniło mi się, że dostałam jakiś nowy program graficzny, PhotoMax (akurat zapamiętałam), takie skrzyżowanie Photoshopa, DreamWeavera i InDesgina i jarałam się nim bardzo. Był skomplikowany i wyświetlał dodatkowo skrypty jakieś.
    Później przeglądałam jakieś magazyny, a do jednego był dołączony prezent, taka płócienna torba, a w środku fajne etui na telefon, takie otwierane.
    Potem troszkę się przebudziłam i przyśniło mi się, że, jest wieczór - jestem we Francji i za oknem biegają podejrzani osobnicy, w pewnym momencie wjechał w nich samochód i 4 poturbował. Pozostali podnieśli ich i zaczęli nieść na pogotowie. Bałam się oczywiście i słusznie, bo chwilę później zaczęli rzucać kamieniami po szybach i nagle ni stąd ni zowąd trzech typów się zmaterializował na moim balkonie (II piętro) i próbowało wejść do środka, a ja ich przeganiałam moim liquid english, oni coś pyskowali po francusku. Ale się darłam, że nie chcemy was tu i wynocha z mojego domu. I w końcu się obudziłam, czuję się okropnie obolała, wzięłam proszek i teraz stukam w klawiaturę. Poza tym mi zimno i w ogóle porażka...

    #sen #sny #snyxandry trochę #chorujzwykopem i #isis
    pokaż całość

    źródło: dietering.com

  •  

    Kurde, dziś doświadczyłam najdłuższego w życiu świadomego snu. Chodziłam sobie po centrum handlowym i trollowałam ludzi robiąc im różne psikusy, a potem jak mnie ochrona próbowała łapać zmieniałam się w kogoś innego xD Albo z nimi walczyłam. Najlepsze było to, że chwilami czułam, że się przebudziłam, ale po kilku sekundach wracałam do tej samej sytuacji i tak kilka razy. Niesamowite. (。◕‿‿◕。)

    #sen #sny #swiadomysen #snyxandry
    pokaż całość

    •  

      @miesozerna: Też po pewnym czasie brakowało mi rano czasu i zacząłem swoje sny nagrywać na dyktafon w telefonie, niestety po formatach nie mam archiwalnych nagrań ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Prowadzenie dziennika polega na tym, że rano na spokojnie sobie przypominasz po kolei swoje sny(nawet do 5/6) i je zapisujesz, im więcej szczegółów tym lepiej ;p
      Chodzi w tym o to, że jeśli nie poświęcisz chwili na zapamiętanie snów z nocy to bardzo szybko o nich zapomnisz, albo nawet nigdy nie dowiesz się o swoich sennych przygodach bo zwyczajnie nie będziesz ich pamiętać. Np zdarzało mi się w życiu pamiętać sny , jednak dziś nic o nich nie wiem, natomiast te które zapamiętałem dzięki dziennikowi pamiętam do dzisiaj ;p

      Taka sama sytuacja może nastąpić z LD, bez dobrej pamięci do snów możesz nie wiedzieć, że tej nocy w ogóle LD miałaś.
      Poza tym zapisywanie snów i trenowanie pamięci sennej zwiększa naszą uwagę na rzeczywistość i różne anomalie.
      Np. uświadomiłem się kiedyś na korytarzu własnego domu, bo zauważyłem, że włączony odkurzacz ma wtyczkę niepodpiętą do prądu xD

      Jednym zdaniem, dziennik to świetna sprawa, ale trzeba niestety poświęcić na to trochę czasu i uwagi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: xandra, k.............v
    •  

      @xandra:

      mój jest taki, że wymyślam sobie opowiadania przed snem, takie z naprawdę wieloma detalami i szczegółami, dialogami, wizualizacją miejsc, sytuacji czy przedmiotów.
      Znaczy co wizualizujesz, w jakim charakterze, celu? Znaczy się erotyczne wizualizacje wykonujesz? ; D

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Tl;Rl - miałam niesamowity półświadomy (bo jak nazwać sen, w którym jest się świadomym, ale jest się jego więźniem), ultra realistyczny sen... W tle macie poprawioną wersję The Last Sunset ;)

    Sen zaczął się w sumie całkiem zwyczajnie. Ot siedzę przy kompie i włączyłam sobie jakiś film. Zaczyna się od niesamowitego ujęcia jakby z drona, fabryka, wiecie jakieś budowle, dziwne instalacje. Kamera leci między nimi w kierunku ulatniającej się w powietrze dziwnymi pasmami zielonej substancji z jakiegoś zbiornika, ale nie tak zwyczajnie. Cały czas pokazuje a to biegnących robotników, płynnie przechodzi do nawołujących się ludzi, przelatuje między tymi rurami i innymi dziwnymi rzeczami, normalnie jak kamera u J.J. Abramsa w VII epizodzie Gwiezdnych wojen, cały czas na kogoś pokazuje, ktoś inny wbiega w kadr, a potem następuje wybuch. Ale nie taki zwykły, piękny, pomarańczowe, żółte płomienie zmieniające kolor na zielony.

    I nagle znalazłam się w postapokaliptycznym Sosnowcu (mieszkałam tam kiedyś), wiem, że zdarzyło się coś złego, ludzie i zwierzęta też, zmieniają się w dziwne i często rządne krwi bestie. Jestem z mamą obok dworca PKP. Na wielkiej białej płachcie przymocowanej do elewacji namalowany jest czerwony krzyż. Mama ma zranioną nogę, ale już jest opatrzona. Mamy uciekać z miasta pociągiem, który przyjedzie za kilka godzin, ale nie ma z nami babci. Muszę po nią iść.
    Okolica jest przerażająca żywcem wyjęta z Fallouta, ludzie zbici w grupki, jakieś stragany, z różnymi rzeczami, powiewające szmaty, budynki z powybijanymi szybami w oknach, w niektórych powiewają firanki. Witryny pozabijane deskami. Znam tą okolicę, ale jest jednocześnie tajemnicza, nieznana i groźna. Z jednej strony to fascynujące, z drugiej przerażające. Nad głową mam chmury koloru ołowiu, przesuwają się leniwie, w niektórych miejscach nawet granatowe, ogólnie panuje taki półmrok. Nie umiem opisać klimatu panującego napięcia i strachu jaki mnie ogarniał.

    Muszę iść po babcie do domu, mama dała mi parę stówek i poszłam do jednego ze straganów kupić jakąś broń. Wyszło że stać mnie tylko na maczetę, ale taką fajną z szelkami i kaburą tak, że mogłam ją sobie umieścić na plecach pod kurtką rękojeścią w okolicy bioder. Nic nie widać. Miasto wygląda strasznie, a ludzie jeszcze bardziej. Wszyscy są przestraszeni, obdarci. Różne typki się kręcą. Ale obok dworca jest wojsko, żołnierze z automatami.

    Do przebycia mam ok 4km. Nie mogę iść najbliższą drogą, bo tam szwędają się zombiaki albo jacyś bandyci, muszę nadłożyć drogi. Miasto jest przerażające i smutne, wiecie jak to w snach czasem, znacie jakieś miejsce ale jest trochę obce. I rozpisałam się za bardzo. Więc skrócę (tu wywaliłam stronę tekstu xD ). Spotkałam kumpla, ale nie chciał ze mną iść, szukał sklepu z fajkami, kit ci w oko. Poszłam sama dalej. Spalone wraki samochodów, przewrócone tramwaje, smród palonego mięsa z wypalonych wraków, ciała na ulicy. Bałam się jak cholera, szłam środkiem ulicy. Nagle warkot taki zbliżający się, z za budynków wyleciał ogromny samolot czterosilnikowy, dwa z nich płonęły, próbował manewrować, ale nic z tego, wbił się w blok. Huk był straszliwy, aż się przewróciłam i wtedy stało się coś dziwnego. Miałam zdartą dłoń i to cholera bolało. Myślę sobie coś jest nie tak. Sen stał się świadomy, ale niestety nie miałam wpływu na nic poza tym co mogę robić zwyczajnie, czyli zero latania, przesuwania przedmiotów siłą woli itd.

    Wystraszyłam się bo z jednej strony wiem, że to co widzę nie może być prawdą, z drugiej jestem tu i doświadczam wszystkiego tak jakby to było realne. Zaczęłam się zastanawiać co jest grane, umarłam? I trafiłam do piekła? A masz ateistko, dobrze ci tak! Wszystko było tak realne, deszcz, który zaczął padać i moczyć mi włosy, podmuchy wiatru, nieprzyjemne zapachy...
    Cokolwiek by to było idę po babcię. Po drodze spotkałam jeszcze jakiegoś zombiaka (przygód było więcej, skracam), zerwał się i zaczął mnie gonić, a ciało odpadało od niego płatami tak, że zostawały tylko ścięgna i zakrwawione kości.
    W końcu dotarłam do domu, część mieszkań spłoneła, na klatce znalazłam martwą sąsiadkę, sama klatka też była pokryta krwią. Dotarłam do mieszkania i wtedy coś się na mnie rzuciło. Walczyłam, ale nie miałam szans. To było jak paraliż przysenny, ale bardziej realne. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam.

    #snyxandry #sny #sen #swiadomysen #paralizsenny
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Ale miałam sen znów. Śniło mi się, że byłam u ciotki w Siemianowicach, na jakiejś uroczystości i na weekend miałam zostać. Ona ma dość duże mieszkanie 90m2, ale we śnie było ze 4x większe, ciągle się tam gubiłam, byli tam inni goście i ciągle na kogoś wpadałam, nie mogłam trafić do swojego pokoju, a potem do wc. W końcu wylazłam gdzieś na zewnątrz, a tam piękne nowoczesne osiedle, pawilony, budynki, zieleń, no po prostu marzenie. Oczywiście byłam przerażona, że się jeszcze bardziej zgubiłam, aż w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że sen stał się świadomy i zaczęłam sobie to osiedle zwiedzać, były tam stawy, mostki nad jakimś strumyczkiem, góry w tle, no raj :) Ale zdawałam sobie, że niestety u mnie świadomy sen trwa bardzo krótko, od chwili uświadomienia sobie tego... I niedługo potem się obudziłam... Ale co się napatrzyłam to moje ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Echh ta podświadomość...
    #swiadomesny #snyxandry #sen #sny
    pokaż całość

  •  

    Ale miałam dziś fajny sen. Śniło mi się, że grałam w jakąś grę na #amiga która miała świetną grafikę, taką rozpikselowaną, ale inaczej była ustawiona paleta barw, mniej więcej jak na obrazku poniżej. Super sprawa. Co ta podświadomość potrafi stworzyć ( ͡° ͜ʖ ͡°) #snyxandry #sny i trochę #grafikakomputerowa

    źródło: avatar.jpg

    +: f...k, Zdzisiu1 +7 innych
  •  

    Obiecany dalszy ciąg snu. Poprzednia część tutaj. Ogólnie chciałam sobie zmienić te szpilki na coś wygodniejszego, ale ona miała za duże stopy, w ogóle wyższa była ode mnie - jak modelka w mordę jeża i moje buty nie pasowały. Wyszłam na zewnątrz i przed domem znalazłam jej samochód, czarnego SUVa. Pomyślałam, że co się będę, skorzystam jak jest. Potem bujałam się trochę po Krakowie i stwierdziłam, że idę wciąć jakieś ciastko i kawę, a niech jej pójdzie w biodra! W jakiejś kawiarni podrywał mnie jakiś koleś, ale go zbyłam.

    W końcu pojechałam oddać ten mój projekt, nie było problemów, kasę przelali mi na konto i postanowiłam się zmywać z powrotem zastanawiając się jak to wszystko odkręcić. Jak wracałam jechał za mną czarny mercedes, i nie mogłam go zgubić. Zatrzymałam się w końcu, wzięłam pistolet (oczywiście zabrałam go ze sobą, jak wychodziłam) i podeszłam do tego samochodu, ale jak podchodziłam to odjechali z piskiem opon. Pomyślałam, że trzeba coś wymyślić. Pojechałam do centrum handlowego, nakupiłam za jej kasę trochę ciuchów, wygodniejsze buty i szampon koloryzujący do włosów, a potem pojechałam do hotelu wynająć pokój, tym razem taksówką. Ktokolwiek za mną jeździł tak szybko mnie nie znajdzie.

    W pokoju zmyłam tapetę z twarzy, pozbyłam się tipsów i stwierdziłam, że zetnę włosy, szybciej będzie z farbowaniem. Z blondynki stałam się szatynką, a włosy miałam teraz do ramion, oj pożałujesz lampucero jedna! Jak malowałam oczy ktoś wpadł do pokoju robiąc hałas, zaraz zajrzał do łazienki - łysy typ z pistoletem wyposażonym w tłumik. Byłam przerażona, ale tak sobie myślę - do tego szamponu dostałam taki fartuch, wyglądałam prawie jak pokojówka i mówię do kolesia, że ja tu tylko sprzątam i poszedł! Nie poznał jej. I dobrze, zwinęłam się i wyszłam tylnym wyjściem przez kuchnię. Znów wzięłam taksówkę, ale tym razem pojechałam dwie ulice dalej. Niestety jak wróciłam do mojego wynajętego mieszkania pod klatką stała policja, straż, i właśnie wynosili zwłoki w worku czarnym. I wiedziałam, że to moje ciało...

    I tu niestety sen się kończy, coś mi się jeszcze śniło, ale kotowate zaczęły po mnie łazić rano i nie zapamiętałam reszty :/
    Takie to mam sny dość często...

    Wołam @Primusek: @Zdzisiu1: @pestis:
    #sen #snyxandry #sny
    pokaż całość

    +: Stachu06, F..O +8 innych
  •  

    A w ogóle mirki, jaki ja miałam znowu dziś #sen ʕ•ᴥ•ʔ Śniło mi się, że robiłam jakieś zlecenie dla firmy w Krakowie i w tym celu wynajęłam tam mieszkanie. Wstaję sobie, a tu telefon od jakiejś laski, że ktoś jej mnie polecił i czy nie mogłabym jej małego projektu poprawić, dobrze zapłaci. Było wcześnie rano, ja jeszcze w szlafroku, do firmy z gotowym projektem miałam się stawić około południa, kit, niech wpada.

    Przyjechała piękna blondynka z burzą włosów. Niby ubrana trochę niedbale, ale widać było, że wszystko wysokiej jakości, obwieszona bransoletkami, pierścionkami i w ogóle. Siadam przy kompie, ona daje mi pena, otwieram jakieś pismo i ona mi mówi, że mam tu tylko pieczątkę wrzucić z drugiego pliku. WTF? Mam niby dokumenty podrabiać? Ona, że daje 1k za to. Nie no sorry kochana, ale nie będę nic fałszować. Ta wpadła w szał, rzuciła się na mnie, zaczęłyśmy się tarzać po podłodze, ona wyszarpnęła z torby jakiś cudem... pistolet, no kurde, zastrzeli mnie głupia pinda. Tarzamy się dalej, wpadłyśmy na szafkę, usłyszałam strzał i ciemność.

    Ocknęłam się trochę, cisza, otwieram oczy, przekręcam się i... widzę samą siebie leżącą kawałek dalej, nieprzytomną. WTF?!? Przeniosłam się jakimś cudem do jej ciała?!? O w mordę. Pozbierałam się z podłogi, jej ciuchy i kudły mi przeszkadzają, jeszcze szpilki na nogach, nie no... Co robić?!? Ja mam ten projekt oddać w firmie... Sprawdzam czy moje ciało żyje. Nieprzytomna, ale żywa. Strzał z pistoletu poszedł w sufit, o tyle dobrze. Muszę ją związać i zakneblować i z tym projektem, potem się będę martwić co dalej. Ale jak to zrobić? Wysłałam ze swojego telefonu SMSa do zleceniodawcy, że projekt gotowy (no musiałam lekkie poprawki wprowadzić jeszcze), i że się rozchorowałam strasznie, moja przyjaciółka przywiezie ten projekt.

    Dobra, poszłam po linkę jakąś, szmaty, związałam moje ciało jak szynkę, zakneblowałam i wzięłam się za poprawki, gdy skończyłam i zgrałam wszystko na płytę i na pena, zaczęłam grzebać w torbie tej laski (taka spora, wełniana na ramię) - jakieś teczki z dokumentami, karty kredytowe, gotówka, zapasowy magazynek, klucze, klucze to auta. Przejrzałam dokumenty, jakaś Paulina, studentka ekonomii. Kit, wywaliłam teczki z torby, zapakowałam laptopa i napisałam jeszcze kartkę, którą przyczepiłam na ścianie obok łóżka, żeby się nie próbowała uwalniać, niedługo wrócę to ją uwolnię i pomyślimy co dalej.

    No właśnie mirki, chcecie wiedzieć co dalej, bo jeszcze kawałek snu mi zostało do opisania :P

    #sny #snyxandry
    pokaż całość

  •  

    Ale miałam dziś fajny sen. Śniło mi się, że pojechałam do Chin z mamą szukać... byłej dziewczyny ojca, z którą ponoć miał dziecko. Nie wiem po co. Fabuła snu nie jest aż tak ważna, bo dużo się nie działo poza widokami. Były piękne, i wcale nie chodziło o zielone krajobrazy. Jechaliśmy autobusem z przewodniczką jakąś po szerokiej, równej autostradzie, a dookoła niej wybudowano industrialne budynki, ogromne, błyszczące bryły stali i szkła w kolorze złota i srebra. Niektóre miały dziwne kształty, a najbardziej dziwiło mnie, że wszystkie te okna są takie czyste - wyglądało to mniej więcej jak na zdjęciu poglądowym. Ale to jeszcze nic, mieliśmy przystanek przy odrestaurowanym zamku ze średniowiecza. Tu też wszystko było nowe, oczywiście zgodne z architekturą średniowieczną, ale bloki kamienne, bruk itd wyglądały jak nowe. W około pełno zieleni. A ja dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że przecież mogę robić zdjęcia i wrzucić wam na mirko (ale ze mnie przegryw :) Super sen.

    Później jeszcze śniło mi się, że wracałam do domu, ale w oknie czekał mój pies i babcia go wypuściła, a on wybiegł z klatki i się witał ze mną, a potem poszliśmy na długi spacer. A później sąsiad zaczął robić remont w pokoju się obudziłam ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #sen #snyxandry #sny
    pokaż całość

  •  

    Obiecany rano sen ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dziś śniła mi się przyszłość. Pracowałam na innej planecie w ziemskiej kolonii przy jakichś próbkach. Napadli na nas kosmiczni piraci, ale nikogo nie zabijali. Chcieli tylko jakichś surowców i ostrzegli, że niedługo zaatakują nas cyborgi, więc jeżeli ktoś chce, to może się z nimi zabrać, bo będzie za późno. Jedyny warunek to taki, że przyłączymy się do nich i będziemy z tymi cyborgami walczyć w miarę naszych możliwości.

    Część osób się zgodziła włącznie ze mną. Nie będę wam opisywać wszystkich detali, pięknych widoków, zapachów, statków, kombinezonów, broni, o emocjach, które przeżywałam nie wspomnę, bo wyszła by z tego okropna ściana tekstu. A więc dostałam pistolet, parę magazynków i z dwoma innymi kolonistami przyłączyliśmy się do pierwszej potyczki. Teraz zaczyna się najlepsze.

    Zdałam sobie sprawę, że nie do końca panuję nad sobą. To znaczy wykonywałam bezwzględnie rozkazy, choć wcale nie miałam na to ochoty, było to bardzo dziwne, ale nie rzucali naszej trójki jakoś na pierwszy ogień, raczej osłanialiśmy odwrót, bądź sprawdzaliśmy okolicę. I wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem w grze. Ale nie jako gracz, ale jako postać, którą ten gracz kieruje. Okropne uczucie, na dodatek zaczęłam rzucać głupimi tekstami. Gdy zdałam sobie sprawę, że misja się zakończyła i ekran się wygasza rzuciłam:
    - Proszę nie gasić światła, kolega chce zadzwonić na miasto.
    Chyba każdy kojarzy ten tekst z Seksmisji. Potem było było tych tekstów coraz więcej, a ja się “rozwijałam”. Nasz “oddział” zmniejszył się o jedną, a potem o dwie osoby, zostałam sama. I zyskiwałam nowe umiejętności.

    Gdy byłam w pobliżu morale i siła ataku innych “żołnierzy” wzrastała, potem mogłam trochę podleczyć rannych, następnie dawałam im dodatkowe tarcze, byłam jak Jim Raynor, albo raczej Sara Kerrigan i ciągle rzucałam mniej lub bardziej dowcipnymi tekstami z filmóœ. Działo się też co innego, łamałam czwartą ścianę, zwracałam się bezpośrednio do gracza, wyśmiewałam konwencję, stereotypy znane z gier. Na przykład “uważajcie, zaraz coś się stanie, muzyka się zmieniła” (tak, słyszę muzykę w snach i to taką, której nie znam :).

    Zaczęłam sugerować graczowi, że coś jest nie tak, jednocześnie ktoś chciał mi coś przekazać przy pomocy wizji, które z początku były niewyraźne, zamglone, rozmyte... Aż w końcu podczas jednej z akcji, gdy byłam całkiem sama, a ja ze swoim biednym pistolecikiem zostałam otoczona przez cyborgi zobaczyłam wszystko jasno i z przekazem. Zobaczyłam siebie, a raczej strzępek mnie, kawałek tułowia, jedna ręka i głowa zamkniętą w pojemniku wypełnionym płynem, podłączoną do setek rurek i przewodów.

    Firma, która stworzyła grę, w której byłam grywalną postacią wykorzystywała ofiary wypadków i katastrof jako doskonałe “AI”, obiecując graczom niemal ludzkie reakcje i zachowanie postaci w grze. Takich jak ja były setki i któreś z nich, odpowiadających za inne operacje czy reakcje przekazało mi przerażającą prawdę. A potem umarłam, bo nie dałam rady obronić się przed wszystkimi cyborgami... Ja to mam poryte sny, co? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wołam @rubytree: @Zdzisiu1
    #sen #snyxandry #sny
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: r......e, pestis +4 innych
  •  

    Jak dobrze wstać skoro świt... ( ͡° ͜ʖ ͡°) #dziendobry

    pokaż spoiler nie dobrze ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Później wam napiszę co mi się śniło... Teraz to już masakra #sen #snyxandry #sny

    źródło: fotogalerie.pl

    +: aaarrrlll, D..k +8 innych
  •  

    Rany jaki koszmar miałam ( ͡° ʖ̯ ͡°) Śniło mi się, że znalazłam się w jakimś dziwnym miejscu, krainie? Wszędzie było dużo mgły, takiej żółtawej, dookoła dość rzadki las, pełno pagórków i dolin. Szłam tam zastanawiając się, co tam robię. Dziwnie jakoś czułam. Przyjrzałam się swojemu ubraniu - było jakby ze średniowiecza, ale spodnie? I nagle zrozumiałam. Włosy miałam upięte w kok, rozpuściłam je szybkim ruchem, niestety spinka wpadła mi w trawę. Włosy były jasno szare - prawie białe, ale nie siwe. Jestem... jestem Ciri? Dotknęłam policzka, na lewym była szrama... Zaraza! Byłam wiedźminką!

    Rozejrzałam się po okolicy dokładniej. Czasem między drzewami przemykały jakieś kształty, jakby ludzi, ale także jakichś potworków. Nie bałam się ich, ale wiedziałam, że muszę ich unikać. Dużo się wspinałam po tych pagórkach. Z prawej miałam jakąś drogę, a przy takim moście z wielkim łukiem był rozbity wóz, ktoś leżał obok niego. Był ranny, ale ja nie mogłam mu pomóc, nie miałam żadnych eliksirów. Gdy umarł rozpadł się na miliony cząsteczek, które spiralnie uniosły się w górę i tam rozpłynęły.

    Poszłam dalej. Jakieś stwory próbowały mnie atakować, ale robiłam uniki, bo nie miałam miecza ani nawet noża. W końcu dotarłam do jakiejś wieży i stamtąd wyleciał prawdziwy smok! Był ogromny, szary. Zaczęłam uciekać, przecież nie będę go atakować, zresztą nie mam jak i dosłownie wpadłam na jakiegoś żołnierza, o sympatycznym wyglądzie Johna Rhysa Daviesa (ten sprytny turek z przygód Indiany Johnesa). On mi wytłumaczył, że jesteśmy w krainie po między jawą a snem, można to też nazwać czyśćcem. On przybył tu uwolnić swojego kompana. Ale żeby to zrobić musi pokonać innego wędrowca, a stwory, które widziałam mają przeszkadzać.

    Powiedział, że nie musi to być walka, może to być wyzwanie i... Przenieśliśmy się na coś w rodzaju boiska, które było otoczone żywopłotem, miałam piękny trzecioosobowy okrążający najazd kamery. Na boisku było 6 piłek, a wyzwanie polegało na tym aby wkopnąć je do bramek, tyle, że były one bardzo wąskie. Mnie się udało 2 razy, jemu raz więc wygrałam i w mojej ręce zmaterializowała się księga, księga która mogła uwolnić kompana tego wojaka. Myślę sobie, po co mi ona, więc oddałam ją wojakowi. On mnie zapytał po co ja tu przybyłam, powiedziałam, że nie wiem. On zaproponował, żebym ja go wyzwała, to się dowiem.

    I wtedy pojawił się diabeł, miał karykaturalny wygląd, rogi i cały był pokryty sierścią oprócz okolic nosa i oczu. Powiedział, że coś kombinujemy, on tu pilnuje i w takim razie ustala zasady. Powiedział, że mamy walczyć, ale żeby nie było mi za łatwo to z ziemi wyrosły takie pale, które utrudniały poruszanie się. Tak więc zaczęłam walczyć z tym wojakiem, który nie miał szans mimo przeszkód. Znów zmaterializowała mi się w ręce księga i już miałam ją otworzyć, ale z ręki wyrwał mi ją diabeł, krzycząc, że oszukujemy.

    Zmienił się w... dzika z rogami i chciał uciec do nory. Wojak złapał go za te rogi, ja za ogon, ale wyrwał się i wskoczył do tej nory. Była za mała, a wojak powiedział, że przecież mogę się tam teleportować. Zrobiłam tak więc i wylądowałam na zmumifikowanych zwłokach tego diabła. Widocznie przeniosłam się też w czasie. Ale księgi nie było. Za to ja byłam w korytarzu, jasno oświetlonym pochodniami. Na ścianach wisiały gobeliny i obrazy, którym zmieniały się twarze.

    Doszłam do jakiejś komnaty, było tam więcej obrazów i gobelinów, starodawne meble. A na jednym z foteli siedziała moja mama, prawdziwa mama (która zmarła kilka lat temu) ubrana w starym stylu i włosami upiętymi jak z Wiedźmina. Podbiegłam do niej, usiadłam obok, dotknęłam policzka. Wiedziałam, że była tu uwięziona. Powiedziałam, że ją uwolnię, ale wtedy zaczęłam usypiać, walczyłam z tym, w końcu zerwałam się na równe nogi na porządnym wdechu. Wiedziałam, że się nie obudziłam, przez chwilę sen stał się świadomy, ale tylko na chwilę.

    Mama leżała skulona za mną, w komnacie pojawił się zmiennokształtny demon, znacznie potężniejszy od tego diabła. Chciałam go złapać, ale wymykał mi się, zmieniając jednocześnie wygląd raz kobiety, raz mężczyzny, i nawet teleportując się nie mogłam go dorwać. W końcu rzuciłam się w kierunku jednego z obrazów i zaczęłam pazurami drzeć płótno, zrozumiałam, że tylko tak go dorwę. Zaczęłam dusić, sycząc że uwiężę go tu na miliony lat jeśli nie uwolni mojej mamy. Walczyłam, nie dawałam rady...

    Obudziłam się naprawdę, dokładnie tak jak na filmach, siadając na łóżku. Lewą dłoń miałam zawiniętą wokół włosów, prawa była zaciśnięta tak mocno, że paznokcie prawie przebijały mi skórę. Po ciele przeszedł koszmarny dreszcz, taki zimny nieprzyjemny, jakbym naprawdę umierała. Rozchodził się od kręgosłupa na boki. Byłam zlana potem, a gardło miałam wyschnięte na wiór, jak przełykałam, to bolało jak nie wiem. Musiałam dłuższy czas oddychać gwałtownie przez usta.

    Sorry, że tyle czekaliście, ale musiałam dojść do siebie i dłonie jeszcze mi drżały...

    #sny #sen #snyxandry i trochę #wiedzmin3 #wiedzmin
    wołam jeszcze @Stefancveluszko: @namzio: @Mikolajkrzyk:
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ale miałam dziś sen... Śniło mi się, że miałam pracować w fabryce produkującej tramwaje (sic!) w Myszkowie. Akcja snu zaczyna się w momencie gdy już znajduje się w tej fabryce. Miałam tam pracować przy testowaniu elektroniki, czyściutka praca, wchodzisz z tabletem do kabiny, podpinasz się pod panel i sprawdzasz czy wszystko pyka. Git manojez... majezon.
    I zaczęło się od tego, że dostałam jakiś kombinezon taki szary z czerwonymi paskami po bokach. Wysłali mnie do przebieralni i... okazało się, że to męska. Dwie mężczyzny właśnie się przebierały, więc udałam się szukać obok, znalazłam. Zostawiłam rzeczy w szafce, plecak, ubranie. Potem wysłali mnie po sprzęt, jak się okazało znów nie tam gdzie trzeba, przy okazji dowiedziałam się, że jest to kombinezon noszony przez miejscową straż pożarną... Sytuacja powtarzała się kilkukrotnie, po prostu robili sobie jaja z nowej i nie zdążyłam nawet zacząć pracy zanim się skończyła zmiana. A jeszcze w fabryce panowało pogotowie przedstrajkowe, bo pracownicy produkcji chcieli dostępu do wygodniejszych stołówek czy coś i musiałam omijać niektóre miejsca, bo były pozamykane. Nie będę wam wszystkiego opisywać, ale detali, zdarzeń itp rzeczy było znacznie więcej.

    Udałam się do szafki, głodna jak diabli, a tam... brak mojego plecaka i kartka, że został chwilowo przeniesiony do depozytu, bo coś tam. Piknie, ani kanapek, ani portmonetki z kasą. Na szczęście miałam trochę kasy w kieszeniach spodni. Poszłam sobie kupić batonika i jak go otworzyłam pojawiło się nie wiadomo skąd parę osób, które bezczelnie odłamały sobie po kawałku, tak, że mi na gryza zostało, no szlag. Nic, pora wracać do domu. Jakoś dotarłam na dworzec i... ktoś "uprzejmy" skierował mnie do złego pociągu. Ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Chciałam kupić bilet, widzę jest coś na kształt opcji takiej jak w tramwajach, że można u motorniczego kupić, ale pociąg ruszył, okienko się zamknęło i dupa zbita. Myślę kupię na następnej stacji. Szukam sobie miejsca, gdzie można usiąść, ale w około same podejrzane typy, w końcu gdzieś sobie kicnęłam. Nagle jakiś taki lekko poobijany chłopaczek zaczął się dopytywać, gdzie może oddać bilet miesięczny. Nie minęła chwila a jakiś sebix zaczął mu ręcznie tłumaczyć, że ma się zamknąć, wołam ludzi, żeby mu pomogli. I pomogli... Tylko nie temu co trzeba. Bałam się potem iść kupić ten bilet, przesiedziałam skulona. Aż dojechaliśmy...

    Do Bytomia nie do Częstochowy! Nosz... Wylądowałam na dworcu, galeria jak się patrzy, kawiarnie, żarcie, kwiaty, książki i na samym końcu kasa biletowa. Proszę grzecznie bilet do Częstochowy, pani woła 10zł, myślę sobie nie tak źle, grzebię po kieszeniach 7 zeta w drobniakach, w drugiej dycha i dwie dychy, daję pani takie trochę zwinięte, ta rozwija i... dychy jest połowa, patrze na trzymaną w rękach dwudychówkę - ta także - ktoś zabawny udarł mi po połówce banknotów! KU%$A! Pani mnie opierdzieliła i w ogóle co ja sobie z niej jaja robię. Zwinęłam się i po drodze do wyjścia pytam w okienku jakiejś hamburgerowni gdzie ja tu znajdę dworzec autobusowy bo o banku, gdzie mi wymienią zniszczone banknoty nie mam co marzyć, zrobiło się późno, zaczyna się ściemniać. Znowu ochrzan, że co zawracam głowę, co to oni są informacja... Ehh.
    Wyszłam z dworca i zaczęłam się bezradnie rozglądać w okół, nie wiadomo skąd pojawił się jakiś koleś w płaszczu i zaczął mnie namawiać na datek dla jakiejś organizacji, pogoniłam drania, a ten dosłownie zaczął uciekać i wpadł pod autobus :/ Wtedy się przebudziłam. Ma ktoś takie porypane sny jak ja? xD

    #sny #snyxandry
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #snyxandry

Archiwum tagów