•  

    Ciekawostka o absurdach służby zdrowia w USA:

    Zdjęcie poniżej przedstawia jak wygląda darmowa pomoc stomatologiczna dla nieubezpieczonych Amerykanów. Organizacje charytatywne organizują takie mobilne punkty w najbiedniejszych rejonach USA (np. w hali Lakersów w Los Angeles:). Polega to na tym, że ciężarówkami lub nawet samolotami zwozi się do jakiejś szkoły lub na stadion fotele, rentgeny i cały ten medyczny sprzęt. Przez weekend przyjmują tylu pacjentów ilu zdołają, czasem to ponad 5000 osób. W takie miejsca zjeżdżają tysiące ludzi, który koczują na parkingu. Spędzają w samochodach lub namiotach jedną czasem dwie noce. Rejestracja zaczyna się o 3:00 w nocy, a pacjentów zaczynają przyjmować w sobotę o 6:00 rano - kto pierwszy ten lepszy, trochę jak u nas:) Jak masz pecha to na fotelu usiądziesz dopiero po dwóch dobach czekania...albo wcale się nie doczekasz.
    Ludzie przyjeżdżają czasem z sąsiedniego stanu. Czytałem historię kobiety, która z bolącym zębem jechała 500 mil w jedną stronę. Trochę absurdalne-w Polsce wizyta u dentysty kosztowała by ją mniej niż paliwo. Co ciekawe 1/4 pacjentów na tych eventach ma ubezpieczenie, ale mimo to nie mogą się dostać normalnie do lekarzy, albo muszą czekać wiele tygodni. Korzystają więc z takich okazji. Nie wiem dlaczego to tak działa.

    No dobra to jeszcze na koniec trochę statystyk:
    W USA średnio jeden stomatolog przypada na 1600 osób ale różnice między stanami są piramidalne. Najlepszy stan to 1 na 355 osób a najgorszy to 1 na 22300...czyli są takie stany, w których dostęp do opieki stomatologicznej jest na poziomie krajów trzeciego świata. Dla porównania w Polsce jest 1 na 3000 i jesteśmy ostatni w Europie.
    W USA jest 40-50 mln osób bez ubezpieczenia zdrowotnego.

    ...a tak przy okazji jest jakaś różnica między "dentysta" a "stomatolog"?

    #ciekawostki #usa #stahs
    pokaż całość

    źródło: media.timesfreepress.com

  •  

    Dziś historyjka o tym jak Koreańczycy zbudowali farmę krewetek na środku Sahary i dlaczego ta informacja jest przerażająca

    W 2011 Koreańczycy rozpoczęli współpracę z Algierią przy projekcie budowy farmy krewetek na środku Sahary. Farmy wielkości 12 boisk piłkarskich za 6 milionów dolarów. Dwa lata temu "wyprodukowali" tam pierwsze 500 kg krewetek...na środku pierniczonej pustyni?! Dlaczego właśnie tam? Kij z tym, że krewetki potrzebują wody...bardzo dużo wody. Problem w tym, że potrzebują MORSKIEJ wody a ta jest kilkaset kilometrów dalej. Więc o co tu chodzi?

    W skrócie o to by uratować życie jakiś 3 miliardów ludzi. Efektu cieplarnianego już nie powstrzymamy, jest za późno. I o tym wiedzą już wszyscy naukowcy i całkiem sporo polityków. Konsekwencje zmian klimatu już są zauważalne i nie chodzi tylko o to, że mamy lato w październiku czy meduzokalipse, o której kiedyś pisałem. Po prosty czeka nas głód. Wydajność klasycznej produkcji żywności (roślin i zwierząt) spadnie drastycznie np.: zbiory zbóż mają się zmniejszyć o 30% w 30 lat (a nas czeka przesiadka z ziemniaków na kukurydzę:). Połowy ryb w pięciu największych łowiskach w tym samym czasie spadną o 75%. Pierwsi głód odczują Japończycy, potem reszta Azji...i oni o tym już wiedzą i to jest właśnie troszkę przerażające.

    Rozwiązanie jest w zasadzie tylko jedno: stworzyć technologię zdolną produkować żywność niezależnie od warunków środowiskowych przy ograniczonym wykorzystaniu wody, nawozów, pasz itp. I akwakultura czyli sztuczna hodowla zwierząt i roślin wodnych jest jedyną jaką mamy szanse rozwinąć w 20-30 lat bo tylko tyle mamy czasu. Paradoksalnie hodowla ryb wymaga mniej wody niż hodowla bydła czy uprawa ziemniaków i przetwarzanie potem takiej żywności. Ziemniaki potrzebują 600 litrów wody na kilogram przyrostu masy, podobnie pszenica. Dlatego te rośliny stracimy jako pierwsze. Już dziś spadki plonów spowodowane suszami sięgają w Polsce 60%. I w tym miejscu na scenę wchodzi nasza krewetkowa farma na Saharze.

    Pustynia jest tu poligonem wykorzystywanym w "wyścigu zbrojeń". który trwa od początku lat 90. W tym wyścigu chodzi o opracowanie jak największej liczby technologi zamkniętych cykli hodowlanych. Takich, w których cały cykl rozrodczy odbywa się w sztucznych warunkach (poza naturalnym środowiskiem) pod pełną kontrolą i na skalę przemysłową. Spośród zwierząt morskich potrafimy to robić z bardzo niewielką liczbą gatunków. Może kilkanaście. Najpopularniejsze krewetki białe udało się w taki sposób opanować zaledwie 30 lat temu. Aktualnie w wyścigu przodują Chińczycy, ale Koreańczycy poza krewetkami pracują nad zamkniętym cyklem węgorzy, Japończycy z tuńczykami, Nowa Zelandia z Lucjanami (takie ryby).

    Ale zamknięcie cyklu to jeszcze nie wszystko. My tych rybek będziemy musieli naprodukować w cholerę dużo...tak mniej więcej połowę tego co teraz zjadamy. Nie mamy tyle karmy żeby je utuczyć ani tyle prądu żeby filtrować wodę. Ale jeśli uda się na Saharze to uda się wszędzie, dlatego właśnie Koreańczycy tam to zbudowali.

    Farma jest specjalna pod kilkoma względami. Wodę czerpie ze źródeł podziemnych. Pompują ją w ten sposób, że jest zasalana przez słone warstwy gleby, ale to nadal nie wystarczy. W tradycyjnej hodowli krewetek trzeba często wymieniać wodę, a my jej tyle nie mamy. Możemy filtrować, ale to w cholerę drogie. Oni zastosowali rewolucyjną biotechnologię: w uproszczeniu do wody dodają specjalne bakterie, które żywią się odchodami krewetek. Potem jakieś biochemiczne czary mary powodują, że bakterie łącza się w masę a ta jest zjadana przez krewetki - no perpetuum mobile po prostu. Dzięki tym bakteriom łatwo utrzymać jakość wody a ilość potrzebnej karmy spada o połowę.

    Tak przy okazji:
    W ciągu 40 lat produkcja z morskich akwakultur wzrosła z 1 miliona ton do 55 milionów ton rocznie.
    W latach 80 ludzkość zjadała 1,5 miliona ton krewetek rocznie - wszystkie z połowów. Teraz zjadamy 8 milionów ton z czego połowa z hodowli.
    Koreańska farma na pustynie nie jest jedyna. Amerykanie mają też swoje np. na pustyni Mojave
    Krewetki są najpopularniejszym morskim pokarmem zjadanym przez Amerykanów
    Chińczycy w ciągu 20 lat wprowadzili trzy kolejne wersje zmodyfikowanych genetycznie krewetek. Ostatecznie są o 60% większe od pierwowzoru.

    Nie ma fajnych zdjęć tej farmy na Saharze więc daje zdjęcie tradycyjnej farmy krewetek...największej jaka istniała Belize.
    #ciekawostki #stahs #przyroda #technologia #ekologia
    pokaż całość

    źródło: blogs.umass.edu

    •  

      @drzuo: Ale wiesz, że zwykły pomidor też jest wegetariański? Pomidorów nie jesz, bo są wege? Pan z tych co powiększają sobie kutasa tym ile to mięsa nie jedzą?
      Dorabianie filozofii mówisz... No tak. Są tacy, jak ty co myślą najdalej o tym, żeby podrapać się po dupie i coś zjeść na obiad, są też tacy, którzy myślą szerzej, bardziej globalnie i chcą zmieniać świat, aby ocalić też twoje tępe i ograniczone dupsko.

    •  

      @stahs:

      Oni zastosowali rewolucyjną biotechnologię: w uproszczeniu do wody dodają specjalne bakterie, które żywią się odchodami krewetek. Potem jakieś biochemiczne czary mary powodują, że bakterie łącza się w masę a ta jest zjadana przez krewetki - no perpetuum mobile po prostu.

      Próbowali kiedyś czegoś podobnego z krowami i rezultat nie do końca można nazwać sukcesem... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (114)

  •  

    Fajna ciekawostka historyczna: poniżej wrzucam obraz Johanna Michaela Wittmera z 1833r. Przedstawia krajobraz z ruinami świątyni Zeusa i Akropolem. Przyjrzyjcie się uważnie tym ruinom...widzicie coś niezwykłego? (powiększcie sobie)

    Tak. Na szczycie kolumnady stoi coś dziwnego. To pustelnia, schron, cela? Nie wiem nawet jak to nazwać, generalnie mieszkali w tym czymś tacy ekstremalni pustelnicy. Nazywano ich stylici lub słupnicy. W akcie dobrowolnej pokuty prowadzili życie w odosobnieniu, przebywając na słupach. Akurat ci, o których mówimy urządzili się luksusowo. Wykorzystali kolumny świątyni, na których wybudowali sobie willę z pięknym widokiem. Jedzenie dostarczali im okoliczni mieszkańcy (wciągali je koszami na górę). Miejsce to było podobno zamieszkiwane w ten sposób przez wiele lat, może nawet pokoleń. Ostatni tamtejszy pustelnik zmarł w 1860 r. Jeśli to prawda to jest to niezły wynik w utrzymywaniu tradycji.

    Pierwszym na świecie słupnikiem był Szymon Słupnik ur. ok 390 roku. Co ten gość odwalał by się Bogu przypodobać to głowa mała! Opisy hagiograficzne mówią nam, że „krępował ciało sznurem z łyka palmowego, gęsto przetykanym cierniami”, „kazał zamknąć się w kamiennej cysternie na wodę”, „mieszkał w tak ciasnej pieczarze, że nie mógł w niej rozprostować nóg”, "„przykuł się do głazu kilkumetrowym łańcuchem”no i na koniec zbudował sobie kamienny słup wysokości około 18 m, na którym umieścił platformę o powierzchni około 4 m kw. Przebywał na niej blisko 40 lat, tam modlił się, wygłaszał kazania oraz rozmawiał z odwiedzającymi go tłumami ludzi...podejrzewam, że nie przebywał tam stale, bo jeśli tak to szacun.

    Wracając do budki na świątyni Zeusa to została ona zburzona po tym jak Grecja uwolniła się od Imperium Osmańskiego. Jakieś przybudówki na spuściźnie narodowej nie były mile widziane, a szkoda bo to byłaby fajna atrakcja turystyczna:)

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #stahs #religia #historia
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Dam Wam dziś historyjki o tzw "Błędzie przeżywalności", czyli dlaczego rzucanie studiów by składać komputery w garażu to nie jest przepis na sukces.

    Najpopularniejszym w internetach przykładem prawidłowego uwzględnienia błędu przeżywalności jest historia o Abrahamie Waldzie, który to w czasie II wojny światowej analizował uszkodzenia alianckich bombowców po to by wskazać gdzie umieścić dodatkowe opancerzenie tak by zwiększyć ich przeżywalność. Wojsko przeanalizowało uszkodzenia setek bombowców wracających z misji. Zauważyli, że najwięcej uszkodzeń jest na skrzydłach, ogonie i w środkowej części kadłuba i te obszary chcieli dopancerzyć. Wald natomiast twierdził, że paradoksalnie opancerzyć trzeba te elementy, które miały najmniej uszkodzeń. Dlaczego? Ponieważ te samoloty, które miały uszkodzenia w tych obszarach nie wróciły do bazy, więc wśród danych o uszkodzeniach tych samolotów nie było. Uszkodzenia samolotów, które wróciły nie były istotne, ważne były te których nie widać w samolotach strąconych. Dlatego wzmacniano silniki, kokpit i tylną część kadłuba - elementy, które w badanych samolotach nie były uszkodzone.

    Innym znanym szkoleniowym przykładem jest tzw. "bezcukrowa cukiernia". Była taka sieć cukierni, która serwowała ciasta z niższa zawartością cukru. Wyniki finansowe były takie sobie, więc zarząd zamówił badania satysfakcji klientów. Firma, która to robiła rzetelnie ankietowała klientów cukierni. W każdym kolejnym badaniu wychodziło, że im mniej słodkie ciastka tym bardziej smakują klientom, więc serwowali coraz mniej słodkie...tylko klientów było coraz mniej. Sieć cukierni zbankrutowała, a problemem był właśnie błąd przeżywalności. Pytali o zdanie tylko osoby, które kupowały ich produktu a nie te, które zrezygnowały z takich usług.

    Kolejny przykład to testy sprawnościowe do oddziałów specjalnych (internety podają, że Seals, ale pewnego źródła nie znalazłem...potraktujmy jako ciekawostkę:). Testy te oczywiście były trudne i nikogo nie dziwiło, że sporo kandydatów odpada. Aż znalazł się pewien specjalista, który zwrócił uwagę na "błąd przeżywalności" i przebadał nie tych , którzy testy przetrwali, ale tych co odpadli. Okazało się, że wielu z nich nie mogło spać przed testem. Były to oczywiście osoby bardzo sprawne fizycznie..ale przyzwyczajone do spania w komfortowych, klimatyzowanych sypialniach. A przed testami spali w drewnianych barakach bez klimatyzacji. Po tych badaniach wprowadzono do instrukcji, którą dostawali wszyscy kandydaci informację o aklimatyzacji - coś w stylu "spijcie przez miesiąc bez klimy"...ilość kandydatów zaliczających test sprawnościowy zwiększyła się o połowę.

    To samo dotyczy geniuszy biznesu takich jak Jobs, Gates, Zuckerberg, Musk - podziwiamy tych, którzy przetrwali a nie widzimy tych którzy zbankrutowali.
    Załóżmy, że sukces w biznesie jest losowy - coś jak rzucanie monetą. Wygrywasz jak wyrzucisz orła. 10 000 osób zaczyna rzucać. Po pierwszym rzucie (decyzji biznesowej) połowa odpada. Jakieś 10 kolejek później zostaje 10 mistrzów. Geniusze biznesu. To oni piszą poradniki jak osiągnąć sukces. Prowadzą szkolenia motywacyjne i udzielają wywiadów w TV...ale nic nie wiemy o tych 49 990 którzy odpadli.

    #ciekawostki #statystyka #militaria #stahs
    pokaż całość

    źródło: 0.jpg

  •  

    Taka ciekawostka o tym co wspólnego mają Gwiezdne Niszczyciele ze Star Wars z niemieckim działem kolejowym z 2 wojny światowej...czyli o tym jak budować modele by wyglądały realistycznie.

    Jednym z problemów na jakie natrafiono tworząc modele do Gwiezdnych Wojen było to, że miały grać w filmie główne role a nie tylko być tłem. To oznaczało, że będą filmowane z różnych perspektyw, z bliska i z daleka i zawsze musiały wyglądać jak prawdziwe maszyny, a nie jak uproszczone modele. Spece z Industrial Light & Magic zastosowali w tym celu ciekawą technikę. Pokrywali modele statków kosmicznych drobnymi elementami "ukradzionymi" z innych modeli prawdziwych pojazdów. Dodawało to modelom szczegółowości i sprawiało, że nawet z bliska wyglądały realistycznie. Te elementy nazywano w ILM "Greebles" Jest też coś co jest "świętym Graalem" modelarzy tzw. "Universal Greeblie" - to kołpak osłaniający koła z modelu niemieckiego działa kolejowego w skali 1/72. Ten element można znaleźć niemal na wszystkich statkach kosmicznych od Star Destroyerów po Raidery Cylonów. Stał się tak popularny z kilku powodów: jest ich kilkanaście w każdym zestawie, w każdej skali wygląda naturalnie, nie jest rozpoznawalny, "zawiera w sobie" zarówno kształt koła jaki i kwadratu = pasuje do każdego miejsca. Ten element znajduje się nadal na statkach z nowej serii SW ponieważ ILM i inni go zeskanowali i jest stosowany w grafice komputerowej. Stosują go nawet algorytmy do automatycznego nakładania greeblis w programach do grafiki 3D. I tym oto sposobem niemiecka technologia wojskowa wpłynęła na technologie nie tylko Gwiezdnych Wojen ale chyba wszystkich technologii sci-fi. Firma Hasegawa nieprzerwanie produkuje ten model działa od lat 70...może zarobili by więcej wydając tylko wypraski z universal greeblie

    Dodatkowa ciekawostka: Gwiezdne Niszczyciele miały być ciemno szare czy nawet czarne ale okazalo się, że bardzo trudno je oświetlić tak by nie było widać tła a model był rozpoznawalny. Myślano o konwencji, w której statki kosmiczne były by ledwo widoczne w cieniu...w końcu w kosmosie jest ciemno. Na szczęście zrezygnowali z tego. Biały kolor "odkryto" przez przypadek. Podczas prób zdjęciowych wykorzystano nie ukończony model, nie był pomalowany. Okazało się, że wygląda rewelacyjnie a nienaturalność bieli "znika" przez cienie które były wyraźnie widoczne na modelu...i tak już zostało.

    Przy okazji jeszcze coś. Gdy kręcono pierwsze SW kleje typu Superglue były dostępne tylko do użytku przemysłowego. Statek Lei klejono klejem, który schnął 10 minut...każdy model tworzono godzinami i dniami. Rozwiązanie dostarczył modelarz zatrudniony na dwumiesięczne zlecenie. Kiedy wszedł do ILM pomyślał " Boże to jest pieprzona fabryka"...i w związku z taką skalą modelarstwa mógł zamówić wiadro superglue. Inni o tym kleju nie wiedzieli. Pokazał im działanie przyklejając długopis do spodu stołu w 1 sekundę...podobno 10 minut później miał już pracę na stałe w ILM:)

    No dobra to jeszcze jedna ciekawostka. Przy filmowaniu wybuchów statków itp. potrzebne są odłamki by eksplozja wyglądała realistycznie. Próbowali wielu rzeczy, ale najlepszy okazał się ...makaron. Jest dostępny w wielu kształtach, kruchy, łatwo go pokruszyć do pożądanego rozmiaru. Więc pakowali makaron do Gwiazdy Śmierci. Przy okazji wodospady na Naboo to...cukier, tak cukier sypany po aksamicie. Skubani wymyślili to w kilkanaście godzin, zanim spece od CG zdążyli porozmawiać z Project Managerem:)
    #ciekawostki #stahs #starwars #wejscieodzakrystii #modelarstwo
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    +: Yossarian82, J......r +189 innych
  •  

    Przy okazji wyprawy polskich strażaków do Szwecji zdziwiła mnie skala tej wyprawy - 45 full wypas wozów wysłaliśmy w pizdu gdzieś na biegun. To co zostało u nas?! No to sprawdziłem sobie statystyki...i trochę mi szczena opadła. My jesteśmy jakąś światową potęgą strażacką!
    Liczba wozów strażackich (engines):
    USA - 70 500
    Niemcy - 41 200
    Japonia - 21 954
    ...i czwarta Polska - 19 800
    potem jakieś podpierdółki typu:
    Rosja - 17 100
    Austria- 8 825
    Francja - 8 533
    ...a dalej to już skromniutko:
    UK - 2900
    Włochy - 2300
    Węgry - 952
    No to powiem Wam, że w "strażarnictwie" to my jesteśmy ustawieni na bogato:) Generalnie prawie 10% światowych zapasów wozów strażacki jest nasze.

    I dodatkowo w Chinach jest tylko 130 000 etatowych strażaków i 7 500 000 ochotników, W Polsce mamy 30 000 etatowych i 260 000 ochotników. W Polsce 1 strażak przypada na 133 mieszkańców i jesteśmy gdzieś w górnych 25%, w Izraelu 1 na 3 421, we Włoszech 1 na 1 247.
    Czy to się przekłada na bezpieczeństwo? Trudno ocenić po danych statystycznych, zbyt dużą rolę odgrywają rodzaje pożarów. My mamy 1,3 śmierci na 100 000 mieszkańców i jesteśmy gdzieś w połowie stawki. Najgorzej jest w Rosji i Białorusi ok 6 śmierci, potem idą Ukraina, Łotwa, Litwa, Estonia, Rumunia 3-4 zgony. Najlepiej stoją Lichtenstein, Wietnam (345 wozów strażackich...tam pewnie non stop pada więc ich nie potrzebują:) Włochy, Wielka Brytania, Chorwacja, USA - od 0 do 1 zgonu. Także trochę ciężko to ocenić. Tym bardziej, że chyba zadania straży są różne w różnych krajach np.: we Francji pożary to tylko 7% wezwań a 76% to pomoc medyczna. W Polsce medyczne to tylko 3,2%.
    W 2015 r na świecie rannych zostało 69 000 strażaków z czego 68 000 w USA... i to jest bardzo dziwna liczba.
    #strazpozarna #statystyka #ciekawostki #stahs
    Na zdjęciu najbardziej zaawansowany wóz dowodzenia i łączności którym dysponuje Straż Pożarna - 2,3 mln zł. Jego najciekawszą cechą jest podobno to, że potrafi się łączyć ze światem i korzystać ze wszystkiego co sobie wykryje. Nieważne wi-fi, sieci komórkowe, radio, satelity jakieś routery co to ja ich nie rozumiem, siec telefonii kablowej. Nawet jak pierdalnie GPS , komórki, internet to ten drań i tak sobie poradzi...no kurwa weźmie i się połączy po kablu od elektrycznego pastucha( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: radioexpo.pl

    •  

      @wyestymowany: Ten sposób z aircrackiem, który podałeś, to typowy atak słownikowy. Jeśli hasło nie jest podatne na atak słownikowy, to go tym sposobem nie złamiesz. Tak że działa to w jakimś procencie sieci, ale na pewno nie we wszystkich - nie mozesz mieć gwarancji, że to zadziała.
      Poza włamywanie się do cudzych sieci jest nielegalne (nawet dla straży pożarnej w akcji) i nikt nie wyposaży takiego wozu w oprogramowanie automatyzujące włamywanie sie do sieci - to byłaby niezła afera... pokaż całość

    •  
      m..............z

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (195)

  •  

    Z okazji końca weekendu ciekawostki wojenne pod pewną ryzykowną tezę:

    Od czasu końca II wojny światowej nie wprowadziliśmy żadnej nowej technologi wojskowej - stoimy w miejscu.

    Ale jak to?! Gościu a drony, rakiety i te kanciaste samoloty to niby co?
    Ano nic nowego:

    DRONY - Super nowa technologia? Tylko, że pierwsze drony latały już w 1916 i od razu budowano je do zastosowań bojowych - miały niszczyć Zeppeliny. W czasie drugiej wojny dronów było już całkiem sporo. Amerykanie mieli ich prawie 200 (TDR-1) i były wykorzystywane na Pacyfiku do bombardowań Japończyków. Do tego Projekt Afrodyta, przebudowa B-17 na zdalnie sterowane bomby i parę innych. Technologię TV też bardzo rozwinięto przy okazji projektów dronów.

    POCISKI STEROWANE - wymyślone przez Niemców pod koniec wojny. Ruhrstahl X-4 był pierwszym kierowanym pociskiem powietrze-powietrze. Kierowany przewodowo. Na jego podstawie opracowano pierwsze przeciwpancerne pociski kierowane. Pociski manewrujące. Też nic nowego to potomkowie V-1 np.: amerykański Regulus opracowany na podstawie właśnie V-1

    KOMPUTERY - pierwsze komputery ze zmiennym oprogramowaniem powstały w 1941. Były używane do łamania szyfrów.

    GPS - podstawy funkcjonowania GPS zostały opracowane w czasie 2 wojny światowej na potrzeby nawigacji bombowców.

    TECHNOLOGIA STEALTH - też druga wojna. Teoretyczne założenia opracowane przez Amerykanów i Brytyjczyków, a Niemcy nawet coś próbowali zbydować: Horten Ho 229

    Dobra można by tak długo. Napiszcie jak znajdziecie jakąś zupełnie nową technologię wojskową wymyślona po 1945r. Satelity są chyba jedyną nową wykorzystywaną militarnie od czasu końca wojny...ale i tak wynosimy je sposobem wymyślonym jeszcze przez Von Brauna:)

    Jak się chwilę zastanowić to chyba największe inowację poczyniono przy czołgach - pancerze warstwowe i reaktywne automatyczne systemy obrony optyka oraz w wyposażeniu żołnierzy kamizelki z wkładami balistycznymi, kevlar, noktowizja, celowniki, broń przeciwlotnicza i przeciwpancerna.

    Przy okazji tych przemyśleń. Podam kilka rzeczy, które zawdzięczamy wojnie a nie są tak oczywiste jak czołg czy bomba atomowa:

    BIEDRONKI -Tak, duże sieci handlowe oraz rozproszona produkcja np. samochodów jest możliwa dzięki rozwiniętemu na potrzeby produkcji wojennej systemowi zarządzania łańcuchem dostaw i nowym metodom zarządzania projektami. To jedna z najważniejszych innowacji wdrożona w czasie wojny. Dzięki tym rozwiązaniom można było montować jednego B-24 co godzinę. Oczywiście wcześniej też były linie produkcyjne i magazyny, ale nie stosowano masowej produkcji organizowanej w kilkudziesięciu fabrykach z różnymi właścicielami itd

    SZKOLENIA - znacie to: flipchart, projektor, stoły ustawione w podkowę i gość bazgrze coś na tablicy. Tak, ta metodologia uczenia też powstała w czasie wojny. Głównie na potrzeby szkolenia pracowników zakładów produkcyjnych. Szybko trzeba było uczyć czy nawet przebranżawiać dziesiątki tysięcy osób, a potem co chwilę zmieniano to co montowali. Nowa wersja lufy do czołgu, nowy celownik i od początku szkolimy jak to montować. Nie miał kto tego robić, dlatego wtedy zaczęto na masową skale stosować filmy edukacyjne. Wyświetlać mógł każdy. Nie musiał się znać, potem szkoleni sami między sobą wyjaśniali szczegóły.

    DIETETYKA - a dokładnie to całe liczenie kalorii itp. Oczywiście cała dziedzina byłą już przed wojną, ale to w trakcie wojny zaczęto bardzo poważnie traktować to co i ile żołnierz musi zjeść i jak zrobić żeby ważyło jak najmniej. Kupę pieniędzy wydali żeby się dowiedzieć co wkładać do racji bojowych (przy okazji wymyślili kilka rzeczy np.: kawę liofilizowaną)

    KUCHENKI MIKROFALOWE - mamy je bo wojsko chciało wsadzić radar w nos samolotu, a klasyczny się nie mieścił, Więc mamy teraz takie małe coś co napiernicza falami.

    Telefony Komórkowe i inne Bluetoothy - to, że te wszystkie fale latają nam nad głowami i się nie mieszają to dzięki temu że problem najpierw musiał być rozwiązany przy radiowym sterowaniu torpedami, Tak by wyeliminować zakłócanie sygnału.
    Tu więcej o tym napisałem

    Za dużo już literek, więc reszta bez opisów: podpaski, antybiotyki, kanistry na benzynę, syntetyczny olej, nylon, dezodorant, folia spożywcza, spodnie typu cargo (?), taśma klejąca (pierwotnie do zaklejania skrzynek z amunicją, ochrona przed wilgocią. Żołnierze szybko odkryli że można stosować do wszystkiego:), okulary przeciwsłoneczne - te tzw pilotki? Mają taki kształt bo były dla lotników i miały chronić całe pole widzenia, sztuczne soczewki do przeszczepiania do oczu...i tysiące innych

    Na zdjęciu TDR-1 amerykański dron z II wojny światowej
    #ciekawostki #wojna #stahs #technologia #militaria
    pokaż całość

    źródło: airwar.ru

    •  

      @stahs: W twoim rozumieniu tego słowa to nigdy nie doszło do żadnego przełomu.
      Co nie mówię że jest do końca nieprawdziwe bo jak popatrzysz się nawet na najbardziej przełomowe rzeczy to często była wcześniej tego część. Głównie ta cała przełomowość to sprowadza się chyba do ignorancji ogółu.

    •  

      @stahs Masz troszkę racji gdyż wielkiej rewolucji w wojskowości nie bylo od tego czasu, głównie z braku konieczności.
      Istnieją pewne koncepty takie jak egzoszkielety bojowe czy systemy na nich oparte pracują nad nimi usa, rossyia, turkje.
      Systemy sa w gruncie rzeczy gotowe tyle że bardzo drogie.
      Dalej railguny, w grucie rzeczy również sprawne i zdatne do zamontowania np na okretach klasy zumwalt. Jedyne problemy to wytrzymałość materiałowa. Były też miny elektroniczne, male zestawy pozwalające pokryć spory teren (ladunki sa wystrzeliwane i spadają na cel od góry) i niewybuchajace 50 lat po konflikcie. Nie wiem czy prace postępują. Broń typu metal storm działająca na zasadzie elektrycznego odpalania pocisków już umieszczonych w lufie np pistolety, moździerze.
      Jeszcze może kilka by bylo.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    Czasem wpadnie mi do łba jakieś głupie pytanie i nie spocznę dopóki sobie nie odpowiem. Dziś wpadło mi takie:

    Ile kosztował sprzęt wojskowy wyprodukowany w czasie 2 wojny światowej i co się z nim stało?

    Alianci wydali 100 000 000 000 aktualnych dolarów - ok. 60% to wydatki USA
    Państwa Osi 10 000 000 000 aktualnych dolarów - ok. 60% to wydatki Niemiec
    Ponad 100 mld dolarów...wow!
    Dla porównania wojna w Iraku kosztowała USA do 2013r 1 700 000 000 000 dolarów (ale razem z dodatkami takimi jak 466 mld $ dla weteranów i inne)
    Afganistan to ok 1 000 000 000 000$ (dane z 2014r) np.:
    500 mln $ na transport samolotów dla armii afgańskiej, które po 3 latach zostały zezłomowane
    34 mln $ na budowę bazy...nigdy nie użytej.
    134 mld $ na leczenie rannych żołnierzy...tak, miliardów nie pomyliłem się.
    8 mln $ na dostawy amunicji: torped i pocisków do dział okrętowych...o tak, macie rację tam nie ma marynarki¯\_(ツ)_/¯
    itd itp
    Skąd Amerykanie biorą na to pieniądze? Ano pożyczyli - odsetki kosztowały dotychczas 260 mln $

    No dobra wróćmy do 2 wojny światowej. Samolotów wyprodukowano 900 000 z czego 630 000 alianci z czego 330 000 USA. Do produkcji samolotów potrzebne jest głównie aluminium. Zużyto 6 300 000 ton - USA w tej chwili produkuje 840 000 rocznie. Czołgów naprodukowali 330 000 z czego USA i Wlk Brytania ponad 150 000, Niemcy 68 000. Ropy poszło 1 100 000 000 ton (współczesna światowa produkcja to ok 250 000 000 ton rocznie - czyli praktycznie całe możliwe wydobycie było zużywane przez wojsko!)

    Po wojnie cały ten majdan trzeba było zniszczyć, nie był już potrzebny. Część sprzętu zezłomowano klasycznie, bardzo dużo zniszczono topiąc w morzu, zakopując czy po prostu rozjeżdżają buldożerami np.: samoloty. Dobrym przykładem jest tzw. Million Dollar Point - to atrakcja turystyczna dla płetwonurków gdzieś na Pacyfiku. Amerykanie mieli tam bazę, po wojnie chcieli za półdarmo sprzedać cały sprzęt brytyjskiej administracji kolonialnej. Brytyjczycy jednak odmówili licząc, że Amerykanie i tak zostawią cały sprzęt opuszczając bazę. Takie skąpstwo sojuszników tak wkurzyło Amerykanów, że ci po prostu wszystko co mieli zatopili w morzu. Ciężarówki, czołgi, samoloty, maszyny do pisania i zapasy coca coli. Wszystko poszło do morza na złość Brytyjczykom.

    Sporo sprzętu sprzedawano lub oddawano cywilom Czołgi były masowo wykorzystywane przez farmerów zamiast klasycznych traktorów. Rozdawano nawet bombowce np.: Lancastery wyprodukowane w Kanadzie sprzedawano rolnikom za 250-350 dolarów - kto chciał mógł sobie kupić bombowiec. Rolnicy kupowali je głównie ze względu na glikol, olej i paliwo bo sprzedawano sprawne i wyposażone maszyny (bez uzbrojenia i celowników). Robiono z nich kurniki, zbiorniki na wodę i takie tam. Byli też tacy, którzy próbowali przerabiać je na samoloty pasażerskie - to oczywiście legalne nie było i karą za takie kombinowanie było obcięcie...skrzydeł. Przychodzili Panowie z piłami i obcinali końcówki skrzydeł żeby już nie poleciał.

    Ale kupowanie sobie bombowców to jeszcze nic. Był taki gość co kupił sobie pancernik...tak, jebany pancernik Tirpitz. Dumę niemieckiej floty za 75 000 koron. Nówka sztuka trzylatek w dieslu, co prawda trochę zatopiony, ale tylko trochę:) Pytanie tylko po co? I tu ciekawostka okazuje się, że 2 wojna światowa stworzyła nowe biznesowe możliwości. Mianowicie próby jądrowe i bomby zrzucone na Japonię "skaziły powietrze" i stal produkowana w po tych próbach też była "napromieniowana" (jak ktoś się na tym zna to pomóżcie i opiszcie to sensowniej) Dobra stal sprzed ery atomowej była potrzebna do liczników Gigera, sprzętu medycznego, naukowego itp. Tirpitz stanowił największe źródło takiej stali - 43 tysiące ton! Z czego większość nadawała się do wydobycia bo zatonął w płytkim fiordzie. Wydobycie stali trwało do 1957 roku, a Niemiecko-Norweska firma, która się tym zajmowała do dziś sprzedaje stal z Tirpitza. Niemcy to zrobią biznes nawet na własnej klęsce.

    Amerykanie większość swojego sprzętu zniszczyli bardzo szybko, można powiedzieć że w pośpiechu, Dlaczego? Istnieje teoria, że z powodu obaw Wielkiej Brytanii, która po wojnie przestała być imperium. Natomiast i z lewa i z prawa miała dwa nowe potężne imperia. Błyskawicznie zaczęły rodzić się obawy, że USA wykorzysta swoją gigantyczną przewagę i przejmie pełną kontrolę nad Europą, więc może sojusz z Sowietami? Teraz brzmi śmiesznie, ale wtedy różne koncepcje rodziły się w głowach polityków. Pamiętajmy, że Churchill chciał wyzwalać Polskę i Czechosłowację i że była też koncepcja kontynuowania wojny tak by "został tylko jeden" ZSRR lub USA. Uspokojenie UK mogło mieć znaczenie - "patrzcie, wszystko niszczymy. Już nie chcemy wojny. To co przyjaźń?"

    Poza USA sprawa wyglądała trochę inaczej. Niemiecka i nie tylko niemiecka broń była używana masowo głównie w Afryce i Azji. Niemieckie czołgi walczyły w Syrii jeszcze pod koniec lat 60. Mausery były w Wietnamie. Czeskie Messerschmitty kupił Izrael. STG44 jest nadal w użyciu np.: w Syrii, zresztą T-34 też gdzieś tam nadal walczy. Po wojnie sprzedawano wszystko wszystkim i to za bezcen - każdy miał setki tysięcy niepotrzebnego sprzętu, na który w końcu stać było każde biedniejsze państwo.

    W komentarzach dorzucę więcej zdjęć, więc wróć tu za chwilę.
    Na zdjęciu farmerzy holują swojego Lancastera - kupionego za 250 dolarów
    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #militaria #2wojnaswiatowa #stahs <-tego taga możecie sobie poobserwować, jak się podoba
    pokaż całość

    źródło: vintagewings.ca

  •  

    Kilka ciekawostek o tym jak kobiece potrzeby wpływają na konstrukcje samochodów.

    W USA jest 1,5 mln więcej kobiet kierowców niż mężczyzn. 62% nowych samochodów kupują kobiety, a wpływają na wybór samochodu w 85% zakupów - producenci o tym dobrze wiedzą i zmieniają samochody tak by były bardziej przyjazne dla kobiet.

    Jednym z punktów przełomowych w tej branży był sławny eksperyment w General Motors. Stu inżynierów z GM ubrano w "spódnice" z łatwo drącej się foli, założyli im buty na obcasach i sztuczne paznokcie. Dali im wózki z lalkami i damskie torebki, a potem każdy z nich musiał na czas posadzić lalkę w foteliku, zapakować wózek do bagażnika, wsiąść do samochodu, włączyć radio i odpalić...i ten eksperyment zmienił bardzo wiele. Następny zaprojektowany przez nich model SUVa sprzedał się 15% lepiej niż model z poprzedniego roku.
    W samochodach jest wiele elementów zaprojektowanych z myślą o potrzebach kobiet. Oto kilka przykładów:

    1. Głęboki schowek w konsoli między fotelami.. Jest miejscem gdzie kobiety mają chować swoje torebki. Większość chce mieć je pod ręką ale nie w widocznym miejscu. Teraz te schowki są w wielu samochodach, często za małe na torebki, ale takie było ich pierwotne przeznaczenie.
    2. Klamki. Kiedyś były takie, a teraz są takie. Chodzi oczywiście o paznokcie, w starych łatwo było je złamać.
    3. Progi. Przydatne głównie dla kobiet w wąskich spódnicach.
    4. Czujniki parkowania. Szefowie Volvo zadali sobie pytanie: Czego ludzi się boją/nie lubią w samochodach? Kobiety odpowiadały najczęściej o bezpieczeństwie i właśnie problemach z parkowaniem.
    5. Boczne kurtyny powietrzne i inne pierdoły związane z bezpieczeństwem. Szefowa Citroena powiedział: Mężczyzn interesuje jak szybko samochód przyspiesza do setki, a kobiet jak szybko zahamuje do zera. I to jest istotna przyczyna traktowania kwestii bezpieczeństwa jako narzędzia marketingowego. GM wprowadził pierwsze chowane pasy bezpieczeństwa wymyślone przez kobietę. Boczne poduszki powstały z myślą o dzieciach.
    6. Prędkościomierz na środku konsoli. - tak, to irytujące dziadostwo to również przez baby. Chodziło o to, że kobiety bardziej przejmują się ograniczeniami prędkości i częściej patrzą na prędkościomierz...tak często, że może to być niebezpieczne, więc przenieśli go wyżej tak by nie odrywać wzroku od drogi.
    7. Podwyższone rzędy foteli. Wcale nie chodzi o to by ci z tyłu widzieli co jest przed samochodem, ale żeby matka za kierownicą widziała w lusterku swoje dzieci. Kontrola nad dziećmi z tyłu nadal jest nierozwiązanym problem - i to jest podobno bardzo poważnie traktowany problem. Wprowadzanie szyberdachów nad tylnymi rzędami też jest z tego powodu...żeby się nie nudziły i nie wierciły
    8. Uchwyty na kubki. Mężczyźni wsiadają do swoich samochodów jak do bolidów F1, tak je traktują. Kobiety traktują samochód jak kolejne pomieszczenie w mieszkaniu "rozmawiam z mężem , dziećmi, słucham ulubionej muzyki, mam swoja kawę, a dzieci soczki...ale gdzie mam to postawić?!" Ściganie się producentów w ilości uchwytów na kubki stało się już tak sławne, że zdążyły się na to wkurzyć feministki. Tak, oburzały się że traktuje się kobiety jak głupie którym wystarczy dodać dwa uchwyty i kupią wszytko:)
    9. Trudne do wymiany żarówki itp. No niestety badania to potwierdziły. Kobiety nie tylko nie wymieniają żarówek, płynów itp. ale również nie chcą by tego od nich jako kierowców oczekiwano. Uniemożliwienie drobnych napraw traktują jako zaletę. To samo dotyczy (częściowo to jest powód) obowiązkowych przeglądów. Japończycy próbowali sprzedawać w USA niektóre modele bez konieczności wykonywania niektórych przeglądów - sprzedaż spadła, głównie wśród kobiet, które przeglądy traktują jako zabezpieczenie, gwarancje niezawodności.

    Jest jeszcze wiele ale byłoby za długo. Na filmie reklama SUVów z USA. Wrzucę wam jeszcze w komentarzach parę reklam samochodów dla kobiet.

    I tak przy okazji w USA 60% mężczyzn z pokolenia "milenialsów" uważa, że kobiety są lepsze w wyborze samochodu i są lepszymi negocjatorkami.
    #ciekawostki #stahs #samochody #feminizm
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Na zdjęciu pokład lotniskowca USS Ronald Reagan, na którym przewożone są samochody należące do marynarzy. Lotniskowiec był przebazowywany na czas remontu i modernizacji, która miała trwać rok. Zdjęcie samo w sobie ciekawe, ale najlepsze rzeczy wychodzą jak poczytamy o powodach takiego transportu.

    W US Navy służy ok 330 000 osób, z tego ok 40 000 na lotniskowcach uderzeniowych (to te największe). Marynarka ma od lat bardzo poważne problemy z zapewnieniem personelu dla lotniskowców. Służba na nich jest ciężka i nie jest lubiana. Szeregowy personel mieszka w 180 osobowych pomieszczeniach, trudniej o awanse, długotrwałe misje, niskie pensje itd. To wszystko powoduje, że zbyt mało jest chętnych (nadających się:) do służby na lotniskowcach. Np. podczas pokazu siły na morzu japońskim przynajmniej jeden z trzech lotniskowców popłynął z niepełnym składem. No dobra, ale co to ma wspólnego z samochodami na pokładzie?

    Marynarka stosuje różne psychologiczne sztuczki żeby utrzymać jak najwięcej ludzi. Jednym z takich zagrań jest zasada "załoga z okrętem" - nieważnie gdzie i w jakim celu okręt płynie razem z nim płyną tam wszyscy (no może z wyjątkiem personelu latającego). W przypadku remontu 3300 marynarzy z rodzinami rok mieszkało w obcym mieście i udawali, że coś robią. Większość z nich nawet nie zobaczy w tym czasie swojego okrętu. Po co? Bo okazuje się, że gdyby zostawić ich na miejscu to w ciągu roku 40% z nich znajdzie sobie nową prace lub zażąda przeniesienia. Załogę trzeba będzie na nowo kompletować i szkolić co zajmie kolejny rok po remoncie.

    Od kilku lat na lotniskowcach wdrażane są zmiany poprawiające warunki bytowe marynarzy. Robią to w oparciu o badania jakiś psychologów czy socjologów. Wprowadzają np.: działające 23h na dobę bary z fastfoodami, bo brak możliwości zjedzenia hamburgera o dowolnej godzinie był podawany jako problem przez większość najmłodszych marynarzy. Na większym obszarze wprowadzono wi-fi, zwiększają liczbę kobiet (podobno tam się wszyscy non stop pieprzą). Zmieniono zasady przebywania na pokładzie - wcześniej na pokład mogły wejść tylko odpowiednio przeszkolone osoby = większość nie wiedziała morza prawie wcale. Zmniejszono kary za bójki, alkohol, narkotyki itp. Obowiązuje niepisana zasada "co się wydarzyło na okręcie, pozostaje na okręcie". Zmieniono procedury dla kobiet w ciąży (to jeden z najpopularniejszych sposobów ucieczki z lotniskowca - miesięcznie ucieka w ten sposób 10-30 kobiet) Zmieniono czas trwania misji - są rzadziej ale dłuższe. Teoretycznie dwie 7 miesięczne misje w 3 lata, ale Nimitz był 10 miesięcy na Morzu Czerwonym.
    #ciekawostki #militaria #stahs #usa #usnavy
    pokaż całość

    źródło: i.dailymail.co.uk

  •  

    Opowiem wam historyjkę o tym jak brak pędzla doprowadził do wynalezienia najdoskonalszego wzoru wojskowego kamuflażu...w którego skuteczność prawie nikt nie wierzy.
    Na zdjęciu jest pierwszy na świecie pojazd pomalowany w tzw "digital camo", a właściwie w "texture match" - bo tak nazwał ten wzór jego wynalazca Timothy O'Neill. W 1976 r osobiście i "od ręki" pomalował ten transporter używając wałka do malowania. Zrobił to by przekonać wojskowych, że kwadraty, które nie występuj powszechnie w przyrodzie, są jednak dobrym sposobem na maskowanie. Nie do końca mu się udało.

    Większości osób jak widzi tego typu wzór maskowania, kojarzy to z komputerami, technologiami cyfrowymi...no generalnie musi być to coś bardzo "digital". W rzeczywistości z technologią cyfrową nie ma to nic wspólnego. Wzór powstał przez przypadek. O`Neill pracując nad nowymi wzorami maskowania malował deski w różnokolorowe plamy, zawoził gdzieś do lasu czy inną dzicz i tam sprawdzał jak się sprawdza wzór w terenie. Pewnego razu chciał wypróbować kilka połączeń kolorów, ale okazało się, że zgubił gdzieś pędzel. Jedyne co miał to wałek do malowania. Ok, chciał tylko sprawdzić czy kolory pasują, więc pomalował deski wałkiem malując na nich właśnie różnej wielkości i kolorów kwadraty. No bo wałkiem trudno się maluje nieregularne plamy. Kiedy postawi dechy w lesie i zaczął zaczął oglądać raz z bliska raz z daleka to, jak sam opowiada przez półgodziny powtarzał w kółko "holy crap"...co tak naprawdę odkrył?

    Ano Świętego Grala wszystkich speców od projektowania wzorów kamuflażu. Sposób na to by wzór maskował skutecznie zarówno z bliska jak i z daleka. Problem z wzorem maskowania jest taki, że duże plamy są skuteczne z dużej odległości a małe z małej. Jak pokryjesz pojazd czy mundur małym wzorem i spojrzysz z daleka to twój mózg nie będzie się pierdoli w rozpoznawanie tych drobiazgów tylko zmiesza wszystkie plamy razem i diabli wzięli całe maskowanie. Widzimy jeden kolor do tego często wyróżniający się od tła. To ma nawet fachową nazwę "problem 100 yardów". Natomiast kwadraty o odpowiednim układzie i wielkości są postrzegane przez mózg inaczej. Z bliska pojedyncze małe są interpretowane jak liście itp a z daleka "łączą" się w większe ale ponieważ to kwadraty to mózg nadal je wyróżnia bo nie są typowe dla otoczenia...taki bug ewolucyjny.

    Dlaczego więc tzw "Digital Camo" nie opanowało wszystkich armii na świecie. Sam twórca mówi, że powodem jest psychologia całe lata trwało przekonywanie ludzi, że kwadraty maskują, ale większość i tak w to nie wierzy. Nawet jak uda się to gdzieś wprowadzić to za chwile jest wycofywane bo pojawia się jakiś ważniak, który to wyśmiewa. Jak widać sposób w jaki działa ludzki mózg jest jednocześnie największym sprzymierzeńcem i wrogiem tego wynalazku.

    Wzory podobne do "texture match" były i są stosowane ale przyjmują się z dużą trudnością. Amerykanie malowali tak swoje pojazdy w Europie pod koniec lat 70. Chińczycy stosują teraz. Wzory CADPAT i MARPAT również wywodzą się z tego pomysłu.
    #militaria #ciekawostki #historiajednejfotografii #stahs
    pokaż całość

    źródło: ichef.bbci.co.uk

  •  

    Ciekawostkę znalazłem o zabójczym błędzie brytyjskich architektów. Budynek na zdjęciu to Bridgewater Place w Leeds. Ten budynek spowodował śmierć jednego człowieka a kilkadziesiąt innych ranił. Wygląda jak zwykły, brzydki biurowiec więc co w nim takiego zabójczego? Otóż architekci nie przewidzieli jak będzie wpływał taki właśnie kształt budynku na wiatr. Budynek jest najwyższy w okolicy, nic go nie osłania. Jego duża płaska część z "korytarzem" wzdłuż całej ściany działa jak gigantyczny szyb wentylacyjny kierujący w dół powietrze. Dodatkowo zaokrąglona cześć nie rozprasza podmuchów, ale kieruje je dokładnie na skrzyżowanie przed budynkiem. Efektem są podmuchy dochodzące do 130km/h...to co taki podmuch robi z przechodniami byłoby nawet zabawne gdyby nie ranni i zabici.

    W 2011 r podmuch wiatru przewrócił ciężarówkę, która przygniotła przechodnia. Mężczyzna zginął. Wcześniejsze złamania, potłuczenia czy porwania wózków z dziećmi można było ignorować, ale latających ciężarówek już nie. Najpierw zamknięto ulicę w czasie silniejszych wiatrów, potem zamontowano barierki żeby piesi mogli się ich łapać, a potem zamontowano przezroczyste osłony wzdłuż chodnika. Wszystko to było mało. Ostatecznie zdecydowano się przebudować budynek. Ma mieć dodany dach nad półokrągłą częścią i dwie ażurowe bariery na płaskiej ścianie. I przede wszystkim trzy ogromne ekrany nad ulicą mające rozpraszać podmuchy wiatru.

    Przy okazji - Burdż Chalifa, najwyższy budynek świata powodowałby podmuchy przekraczające 200km/h...gdyby tego nie przewidziano:) Dlatego ma niesymetryczną konstrukcję. Takie naprzemiennie obniżone "schody", które zmuszają zstępujący prąd powietrza do spiralnego ruchu dookoła budynki rozbijając go dodatkowo o wystające ściany...nie wiem czy to sensownie opisałem( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Takie wymuszanie spiralnego ruchu powietrza to dość częste rozwiązanie - drugi najwyższy budynek Shanghai Tower też jest spiralny...okazuje się, że te fikuśne kształty drapaczy mają głębszy sens.

    Jak to się spodoba to następnym razem napisze wam o wieżowcach smażących ludzi i roztapiających samochody.
    #ciekawostki #architektura #trustmeimanengineer #stahs
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: Magadanka, Z........e +2214 innych
  •  

    Nadciąga meduzokalipsa!
    Serio. Meduzy stają się powoli jednym z większych zagrożeń, z którym jak na razie nie potrafimy sobie radzić. Rosnące populacje meduz powodują wyłączenia nadmorskich elektrowni chłodzonych wodą morską - takie przypadki były w USA, Szwecji, Wlk Brytanii, Japonii. Największy blackout był na Filipinach gdzie 50 ton meduz zapchało system chłodzenia elektrowni pozbawiając prądu 1 mln ludzi i doprowadzając do poważnego kryzysu w szpitalach, fabrykach itp
    Meduzy unieruchomiły lotniskowiec USS Ronald Reagan podczas jego wizyty w Australii, podobno problem był tak poważny, że zarządzono częściową ewakuacje okrętu. Chińczycy dla ochrony swojego lotniskowca wprowadzają właśnie ciekawe rozwiązanie. Jeden z okrętów ma ciągnąc za sobą długie na kilkaset metrów stalowe sieci wyposażone w ostrza. Taka sieć ma ciąć na małe kawałki meduzy i dopiero tak oczyszczonym szlakiem będzie płyną za nim lotniskowiec - to świadczy jak poważny jest to problem.
    Meduzy mogą wkrótce poważnie zagrozić turystyce, ponieważ rośnie też populacja meduz takich jak osa morska, która może zabić człowieka. Rekiny to przy tym żadne zagrożenie tym bardziej, że te meduzy pojawiają się w akwenach dotychczas dla nich za zimnych oraz coraz bliżej plaż. Wkrótce surfing może być zapomnianym sportem.
    Europa też nie jest bezpieczna - w 2007 roku ogromne, szacowane na 26 km² rojowisko miliardów meduz świecących, zabiło 100 000 łososi na farmie w Irlandii Północnej, powtórzyło się to w 2014 tym razem zabiły 300 000 ryb.
    Meduzy stanowią oczywiście ogromne zagrożenie dla rybołówstwa. O skali problemu niech świadczy przypadek załamania ekosystemu u wybrzeży Namibii. Najpierw intensywne połowy zredukowały populacje sardynek, które jedzą meduzy. Następnie populacja meduz pozbawiona naturalnego wroga gwałtownie wzrosła "wypychając" z akwenu większość ryb. Wezwani na pomoc naukowcy odkryli szokujący fakt: biomasa meduz była tam 4x większa niż biomasa ryb! Sytuacja do dziś nie wróciła do normy.
    Japońska i Chińska gospodarka również ma problemy, coraz więcej połowów ryb kończy się pełnymi sieciami meduz. Problem polega na tym, że tamtejsze meduzy są wielkości lodówki i mogą ważyć 50-60kg. Skupiska meduz uniemożliwiają praktycznie przemysłowe połowy ryb. Ocenia się, że połowy mogą spaść o 30% w ciągu 10 lat...dla takiej Japonii to katastrofa.
    Skąd ta inwazja meduz?
    Globalne ocieplenie, nadmierne połowy ryb, które jedzą meduzy (np.: co roku zabija się kilkaset milionów rekinów),
    Co robić?
    Wiele krajów płaci duże pieniądze na badania nad problemem. Chińczycy mają 5 letni program badawczy, w którym zaangażowanych jest ponad 200 naukowców. Mają znaleźć sposób na wykrywanie meduz, zwalczanie polipów na dnie morza (możliwe jest budowanie na dnie mórz automatycznych struktur zabijających polipy chemikaliami) Problemem jest też rozprzestrzenianie się polipów przyczepionych do kadłubów statków. Amerykanie próbują wykrywać skupiska meduz przy pomocy satelitów.

    #ciekawostki #globalneocieplenie #przyroda #ekologia #stahs (reaktywuję tag:)
    pokaż całość

    źródło: popsci.com

    •  
      e....t via Android

      0

      @stahs
      @Wychwalany
      Byłem w tym roku na gibraltarze. Pierwszego dnia, podjarany wszedłem do morza po pas i już miałem dawać nura... Po czym zobaczyłem brązową meduzę obok siebie, rozejrzałem się wokół i spostrzegłem, że poza wydzielonymi kilkudziesiecioma metrami kwadrstowymi, wszyscy pływają na canoe, materacach itp. Dzieciaki lowily meduzy do siatek i zanosily ratownikom.

    •  

      @stahs: Satelity, lasery, podwodne ostrza. Wszystko kuwa, oprócz najprostszego rozwiązania - wpieralać mniej ryb. Zostawcie sardynki w spokoju, będą miały meduzie eldorado i wpierniczą wszystkie. Problem z głowy. No ale lepiej z satelity do nich z lasera strzelać. Debile :/

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Fajne zdjęcie znalazłem. Idealnie oddaje specyfikę pierwszej wojny w zatoce. Płonące szyby naftowe to pierwszy symbol tej wojny Tu o tym więcej pisałem Żołnierze pozujący do zdjęć to drugi. Wojna z czwartą największa armią świata i wielu wieszczyło koalicji straty podobne do Wietnamu...okazała się dla większości żołnierzy "wycieczką turystyczną". Z pamięci cytuję wspomnienia jednego z żołnierzy amerykańskich: Cała ta wojna to był jakiś absurd, jeździliśmy po pustyni w te i z powrotem - 10 mil w jedną 5 w drugą. I tak w kółko szukając czegokolwiek do czego można by strzelić
    Irak miał ponad 1 mln żołnierzy ok 5000 czołgów i ta milionowa armia zabiła...147 żołnierzy koalicji.

    Tak przy okazji strat to Irak w czasie tej wojny zaatakował też Izrael - wystrzelili kilkadziesiąt rakiet balistycznych SCUD. Straty w Izraelu 74 osoby z tego 2 w wyniku ostrzału, 4 się udusiły w maskach przeciwgazowych reszta zmarła na zawał serca.

    Tak przy okazji Izraela to mimo, że oni nie przystąpili do wojny (żeby nie drażnić arabskich koalicjantów) to i tak wydali na działania zabezpieczające ok 600 mln $. (np. ludziom ewakuowanym z zagrożonych atakiem obszarów płacono 20 tys $ dziennie za koszty hoteli itp.) Wojna spowodowała straty dla izraelskiej gospodarki na poziomie 3-4 mld $ Po wojnie dostali "odszkodowanie", ale jedynie 31 mln $ od ONZ i 74 mln $ od Iraku.

    Tak przy okazji Izraela to ich siły specjalne przygotowywały zamach na Saddama Husajna. Zamach odwołano po tym jak członkowie oddziału zginęli przygotowując się do akcji. Mieli go zabić rakietą, ale podczas ćwiczeń pocisk eksplodował zabijając kilku członków oddziału.

    To jeszcze jedna ciekawostka -wojna zaczęła się od zmasowanych nalotów bombowych. W trochę ponad miesiąca samoloty koalicji zrzuciły 88500 ton bomb. Dla porównania w czasie II wś w nalotach strategicznych na Niemcy zrzucano ok 20000 ton miesięcznie. Piloci Gwardii Narodowej wykonywali średnio 2-3 misje dziennie (Air Force i Navy mniej:) W Iraku to była chyba ostatnia już wojna w historii, w której zastosowano tak intensywne w czasie bombardowania. Po pierwsze nie ma już takiej potrzeby bomby są coraz mniejsze, precyzyjniejsze a rozpoznanie lepsze. Po drugie nie ma już na świecie armii, która byłaby do tego zdolna - amerykańskie lotnictwo dysponuje aktualnie zaledwie 1/3 zdolności uderzeniowej, w porównaniu z 1991r.

    Dobra to jeszcze jedna ciekawostka. Pewnie wielu słyszało, że jedną z przyczyn/pretekstów do II wojny w zatoce była broń chemiczna, której nie znaleziono. Wielu koalicjantów poczuło się oszukanych (Tony Blair miał chyba z tego powodu spore problemy). Broń chemiczną ostatecznie po wielu latach odnaleziono w Iraku, ale nie tą co trzeba...znaleźli amerykańskie pociski wyprodukowane w Europie i napełnione w Iraku na zachodniej produkcji liniach technologicznych( ͡° ͜ʖ ͡°)
    No dobra a co było powodem I wojny? Oficjalnie inwazja Iraku na Kuwejt, ale to za mało. Amerykańskich podatników gówno obchodził jakiś Kuwejt, a do wojny w demokracjach potrzebne jest poparcie społeczeństwa. Punktem przełomowym, który pozwolił Amerykanom przejść z pasywnej operacji Desert Shield do aktywnej Desert Storm było zeznanie 15-letniej Nayirah przed Komisją Kongresu - głównie fragment o tym jak iraccy żołnierze wyrzucali dzieci z inkubatorów w kuwejckim szpitalu. Historia wstrząsnęła Ameryką. Relacje TV z zeznania oglądało ok 50 mln Amerykanów - poparcie dla wojny skoczyło do 79% - dla Saddama to był wyrok śmierci. Problem w tym, że wszystko było zmyślone. Nayirach to córka ambasadora Kuwejtu w USA, a całą akcje przygotowała agencja PR Hill&Knowlton, która działa też w Polsce...warto wiedzieć jak wywołuje się wojny.

    pokaż spoiler Ja to jestem jednak pojebany, miałem wrzucić jedno zdjęcie a napisałem pół encyklopedii( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ciekawostki #stahs #fotohistoria #historiajednejfotografii (skoro tyle literek wyprodukowałem to się chyba nadaje:) #irak
    pokaż całość

    źródło: s019.radikal.ru

  •  

    Takie sobie porównanie komunikacji miejskiej w USA i Polsce.

    W pracy mi dziś opowiedzieli o Amerykance, która była tak zachwycona poznańską komunikacją, że aż fotografowała przystanki, biletomaty itp.– nie bardzo wierzę w te mity o Amerykanach co to autobusu na oczy nie widzieli, więc sobie sprawdziłem. Do porównania wybrałem Milwaukee- podobna do Poznania powierzchnia i populacja. W rankingu 48 miast w USA zajmuje 13 miejsce pod względem systemu transportu – czyli wysoko ale nie najlepiej.

    pokaż spoiler Jak są tu jakieś amerykańskie Mirki to skomentujcie i skorygujcie jak coś pochrzaniłem, z poziomu piwnicy ciężko się porównuje:)


    Ilość linii:
    Milwaukee – ponad 60 (w tym linie dowożące kibiców na stadion, studentów na campus i szkolne autobusy. Wiele linii jeździ tylko w godzinach szczytu, albo nie jeździ w weekendy)
    Poznań – ok. 130 (wliczając niektóre podmiejskie + nocne)

    Ilość przystanków:
    M: 5500 (w tym 790 z wiatami, reszta to po prostu miejsca gdzie autobus się może zatrzymać na żądanie)
    P: ok. 1300 (prawie wszystkie z wiatami …lepszymi lub gorszymi;)

    Tabor i zatrudnienie:
    M: 410 autobusów i 1100 pracowników
    P: ok. 548 autobusów i tramwajów i 2300 zatrudnionych

    Przejechane kilometry rocznie:
    M: 29,5 mln km
    P: 30 mln km

    Wiek taboru:
    M: Najstarsze 9 lat Większość ok 5-6 lat
    P: Autobusy średnio 7 lat, tramwaje średnio 15 lat

    Ilość przewiezionych osób:
    M: ok. 40 mln rocznie
    P: ok. 250 mln rocznie

    Finansowanie:
    M: 25% z biletów reszta dofinansowanie federalne, stanowe, miejskie.
    P: 30% z biletów reszta dofinansowanie

    Ceny:
    M: 24h = 4-6$
    P:24h = 13,60 zł

    W obu miastach są systemy zniżek i można używać kart z doładowaniami, ale w Poznaniu ten system jest bardziej rozbudowany

    Patrząc tylko na cyfry to TEORETYCZNIE Milwokee ma całkiem dobrą komunikacje tylko oni nie chcą z niej korzystać. I wygląda na to, że mają do komunikacji trochę inne podejście. Płaci się w automacie przy kierowcy, rowery można przewozić w stojaku zamontowanych na zewnątrz przed autobusem, czyli nie zależy im na pośpiechu. Obciążenie tych linii nie jest chyba zbyt duże. Różne raporty i artykuły opisują system transportu publicznego tak jakby to była forma pomocy socjalnej. Padają pytania ile miasto na tym zarabia (w sensie zwiększenia produktywności i rozwoju inwestycji) i czy warto w to inwestować dla 16% gospodarstw domowych, które nie mają dostępu do samochodu. Co ciekawe mają na stronie tutorial jak jeździć autobusami:)

    BRT (Bus Rapid Transit) oba miasta mają zamiar wdrożyć takie rozwiązania. Tylko, że to co Amerykanie uwzględniają w BRT to są rzeczy, które w Poznaniu już częściowo funkcjonują (bus pasy, tablice z informacją ile do następnego tramwaju, uprzywilejowanie na światłach)

    Każde miejsce w Milwoukee znajduje się w odległości max ¼ mili od linii autobusowej. Poznań nie ma szans się nawet zbliżyć do takiego wyniku, ale to głównie przez układ ulic w obu miastach. Milwokee to klasyczne amerykańskie kwartały. Równoległe proste ulice aż po horyzont, nieważne jak daleko od centrum jesteś odległość miedzy dwoma ulicami jest taka sama. Chyba dlatego mniej linii potrafi obsłużyć tam większy obszar. W Poznaniu układ ulic przypomina pajęczynę im dalej od centrum tym odległość między głównymi drogami jest większa. Poza tym są „zielone kliny” które dochodzą nawet do centrum miasta i naturalnie rozdzielają dzielnice.

    Milwoukee ma plany uruchomienia linii tramwajowej – ciekawe są argumenty, którymi urzędnicy zachęcają do inwestowania w tramwaj:
    - wielu mieszkańców nigdy nie będzie jeździło autobusami, nieważne jak korzystne to będzie. Tramwaj nie budzi tak negatywnych skojarzeń
    - tramwaj to atrakcja turystyczna
    - tramwaj daje mieszkańcom poczucie stabilności. Jeździ zawsze tą samą trasa i miasto nie może zrezygnować z niego tak łatwo jak z autobusu (bo tory są na stałe)
    - tramwaj zużywa energię produkowana lokalnie a nie benzynę sprowadzana z innych stanów – wpadlibyście na to?
    - trudno pomylić tramwaj z innymi autobusami. Czyżby tam był problem z tym że ludzie nie rozróżniają autobusów (jeżeli bardzo rzadko z nich korzystają to wcale nie musi być takie dziwne)
    #ciekawostki #komunikacjamiejska #stahs #usa #poznan
    pokaż całość

    źródło: onmilwaukee.com

    •  

      @stahs no tak, w USA każdy porusza się samochodem, a komunikacja jest dla najbiedniejszych i nikomu nie chce się w nią inwestować, co w tym dziwnego?

    •  

      @Fidelis: Nie wiem, ja w godzinach szczytu jeździłem wyłącznie po przedmieściach, tam było naprawdę OK, zero korków. Wieczorami w miastach też całkiem luźno, wiadomo - raz czy dwa gdzieś stanąłem, ale na krótko i naprawdę tylko ze dwa razy przez kilka tygodni pobytu. Na pewno dużo mniej się korkuje niż u nas w Poznaniu.

      Warto też wspomnieć, że na standardy amerykańskie Milwaukee to trochę dziura. W Chicago lepiej do ścisłego centrum było wjechać kolejką/metrem, bo nikomu nie chciało się myśleć o szukaniu parkingu - tam faktycznie nie było ich za wiele. Plusem jest duży, darmowy (w cenie biletu za kilka dolców) P&R, gdzie bez problemu zostawiasz auto - i to nie na obrzeżach w krzakach, a w normalnej dzielnicy.

      Oczywiście w Nowym Jorku czy Los Angeles sprawy mogą się mieć nieco inaczej, tamte metropolie są niesamowicie przeludnione, terytorialnie kilka razy mniejsze od Polski, a ludnościowo tylko o połowę. Takie zagęszczenie może rodzić pewne problemy komunikacyjne, ale przykład Tokio pokazuje, że nawet gdyby wepchnąć wszystkich do metra, to i tak będzie tłok. Po prostu, takie aglomeracje są już mocno przesadzone :)
      pokaż całość

      +: Fidelis
    • więcej komentarzy (25)

  •  

    30 lat mija w tym roku od wybuchu pierwszej Intifady - palestyńskiego powstania zwanego też "wojną kamieni". Znalazłem trochę ciekawostek, głównie o roli kobiet, to się z wami nimi podzielę.
    Pewnie większość kojarzy Intifadę głównie z "ikonicznych" zdjęć chłopców rzucających kamieniami w czołgi. To właśnie takie obrazy były pokazywane na Zachodzie. Jednak Pierwsza Intifada była pokojowa - zgodnie z izraelskimi danymi 97% wszystkich działań podejmowanych przez Palestyńczyków była pokojowa - różne strajki, bojkoty, protesty, tworzenie różnych organizacji, samopomoc sąsiedzka itp. I wiecie co mnie zaskoczyło? Bardzo ważną rolę w tych działaniach pełniły kobiety. To one przez pierwsze 18 miesięcy dowodziły Intifadą (męskich przywódców deportowano). W wielu przypadkach były główną siłą napędową powstania.
    Brały udział w demonstracjach i to na czele. To one te demonstracje organizowały i nimi dowodziły. Dlaczego? Ponieważ mężczyźni byli bardziej narażeni na aresztowanie, natomiast kobiet i dzieci żydzi wtedy jeszcze nie aresztowali. Kobiety wymyśliły specjalne sposoby biernego oporu, które okazywały się niezwykle skuteczne np.: na czele demonstracji szły młode niezamężne kobiety, które były często "molestowane werbalnie" przez żołnierzy wtedy kilka podbiegało do takiego wojaka i zaczynały go opierdalać i wyśmiewać, ale tak na maksa - efekt był szokujący, młodzi żołnierze nie wiedząc jak zareagować często po prostu odchodzili. Była też taktyka obrony przed aresztowaniami. Kiedy żołnierze próbowali aresztować jakiegoś Palestyńczyka kobiety przykrywały go sobą krzycząc "to mój syn!" lub "to mój mąż!" czasem wskakiwały za aresztowanymi do samochodu obejmowały ich nie pozwalając się usunąć. Wojsko nie mogło aresztować kobiet więc wypuszczali dla świętego spokoju wszystkich. Opisane są też przypadki jak matki z małymi dziećmi na rękach podbiegały do aresztowanych wciskały im w ramiona swoje dzieci krzycząc "Jak się dałeś złapać to teraz się nim zajmuj!" i uciekały...tak, zostawiały obcemu gościowi własne dziecko. W tym momencie żołnierze nie wiedzieli co z tym zrobić i puszczali gościa wolno.
    Kobiety wymyśliły też taktykę negocjacji uwolnienia aresztowanych (podobno do dziś uczą o tym na Harvardzie), Taktyka wykorzystywała stereotypowe myślenie o kobietach, że głupsze i nie ogarniają. Więc delegacje kobiet ignorowały całkowicie argumenty dotyczące bezpieczeństwa, prawa, przepisów a koncentrowały się na emocjach i relacjach rodzinnych. Do tego masowo nachodziły areszty. Jak tylko ktoś rozpoczynał strajk głodowy zawsze znajdował się jakaś kobieta, która podawała się za jego matkę, która go zmusi do jedzenia jak ją do niego wpuszczą. Jak już była w środku robiła imbę stulecia, o dziwo skutkowało:)
    Kobiety tworzyły komitety sąsiedzkie, które organizowały wszystko: planowały i informowały o terminach strajków, pomoc medyczna, szkoły itp. To kobieta wymyśliła i wdrożyła tzw "victory gardens", czyli wykorzystanie przydomowych ogródków do uprawy warzyw, które później były wspólnie zbierane i przetwarzane. Dzięki temu udało się częściowo uniezależnić od dostaw żywności z Izraela.
    Zorganizowały edukację m.in. przeszkolono prawie 1000 kobiet na księgowe i finansistki, gdyby intifada odniosła pełny sukces w Palestynie bankami rządziłyby kobiety:)
    Kobiety opracowały też dziwny sposób na pacyfikacje wsi. Żydzi wpadali do wsi i robili tam totalna rozpierduchę, kradli, bili itp - taka wojna psychologiczna. Rano w wiosce pojawiały się kobiety z komitetu i zaczęły sprzątać...tak po prostu sprzątać. W rezultacie całkowicie niwelowały efekt demoralizujący jaki chcieli uzyskać żołnierze. Czasem również patrolowały nocą wsie i dzielnice (tak nocą samotne kobiety w muzułmańskim kraju!). Jak weszli żołnierze to "własnymi ciałami" chroniły domy sąsiadów co było bardzo skuteczne...mężczyzn by pobili i aresztowali z babami nie wiedzieli co zrobić.
    Wszystko było zorganizowane perfekcyjnie, pokojowo i nawet była szansa na takie jakby wspólne państwo żydowsko arabskie, ale do gry wszedł Hamas potem Hezbollah. Druga Intifada, w której kobiety też uczestniczyły, ale już nie grały takiej roli no ale to już inna historia.
    Twarz kobiety w chuście jest jednym z nieoficjalnych symboli Pierwszej Intifady taka jak na tym graffiti

    #ciekawostki #stahs #palestyna #izrael #feminizm
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Zdjęcie pokazuje jak wyglądała burza piaskowa w USA w czasie tzw "Dust Bowl"

    Dust Bowl – okres między1931 a 1938 r, w którym ogromne obszary USA i Kanady zostały dotknięte katastrofą ekologiczną - prawie 75% obszaru USA, 27 stanów odczuwało skutki tej katastrofy. Została ona spowodowana wieloletnią suszą i intensywną eksploatacją rolniczą gruntów.
    Nie stosowano płodozmianu, stosując w zamian coraz głębszą orkę i intensywne wypasanie bydła. Po latach trawy, porastające dawniej prerie i zatrzymujące wilgoć po opadach, zostały wykorzenione, a wierzchnia warstwa gleby wystawiona na erozję. To ułatwiało powstawanie burz pyłowych zwanych "dusterami". W roku 1932 przez Wielkie Równiny przeszło 14 "dusterów", w 1933 roku już 38. Do roku 1934 ponad 15 mln hektarów straciło całkowicie wierzchnią żyzną warstwę gleby, to mniej więcej tyle ile jest wszystkich użytków rolnych w Polsce. Kolejne 40 mln ha straciło większą część żyznej warstwy, a kolejne 50 mln ha było zagrożone postępującą erozją! Ocenia się, że tylko w roku 1935 ok 850 mln ton gleby zostało "zdmuchnięte" z ziemi

    Farmerzy w najgorszych okresach tracili 25 mln ówczesnych dolarów dziennie, ale katastrofa nie była tylko ekonomiczna. Pylica stała się choroba powszechną, a wiele osób po prostu się udusiło podczas burz. Zdychały zwierzęta, które po przejściu dustera miały czasem pełne żołądki i płuca pyłu.
    Rząd wprowadzał kolejne plany ratunkowe: w 1933r 200 mln $ na pomoc w spłacie kredytów rolniczych, w 1935 525 mln $ na walkę z suszą (to ok. 10 mld na dzisiejsze dolary!) By pomóc farmerom próbowano sztucznie zwiększać ceny mięsa np w 1933 zabito 6 mln świń, a mięso w większości zniszczono. Dochodziło do wielkich strajków farmerów, z zamieszkami, w których ginęli ludzie.

    Apogeum nastąpiło w "Czarną Niedzielę" 14 kwietnia 1935 roku. Wielka chmura ruszyła z szybkością 100 km/h z Oklahomy docierając do Kanady i wybrzeża Atlantyku. Pozbawieni domów i ziemi rolnicy ruszyli w poszukiwaniu pracy, dołączając do tych, których dotknął kryzys ekonomiczny. Często były to po prostu paniczne ucieczki przed nadchodząca burzą, ludzie porzucali domy, pakowali ile się dało do samochodu, albo wozu i uciekali. W 1936 Arizona i Oregon próbowały zamykać przez "uchodźcami" granicę.
    W 1937 Roosevelt mówił, że doprowadzono do tego, że już 1/3 narodu "klepie biedę". W tym samym roku wprowadzono plan zalesiania w pasie o szerokości 100 mil między Kanadą a północnym Texasem - to miało pomoc w powstrzymaniu erozji.
    Skutki suszy były odczuwalne aż do końca lat 40, a w niektórych obszarach są widoczne do dziś. Obszary najbardziej zniszczone nie nadawały się już do uprawy roślin więc przerzucono się na hodowlę bydła. Paradoksalnie można powiedzieć, że amerykańska miłość do steka wywodzi się z biedy.

    Będzie więcej zdjęć za chwilę...
    #ciekawostki #stahs #usa #historiajednejfotografii ...będzie więcej zdjęć za chwilę;)
    pokaż całość

    źródło: phactual.com

    +: r......a, Taco_Polaco +330 innych
  •  

    Na zdjęciu są Henry Ford (przebrany za kowboja) i Thomas Edison podczas jednej ze wspólnych wycieczek. Panowie się bardzo przyjaźnili i możliwe, że to właśnie ich przyjaźń doprowadziła do tego, że dziś jeździmy głównie samochodami spalinowymi a nie elektrycznymi. Zanim opowiem dlaczego, kilka faktów które może was zdziwią:
    -samochody elektryczne powstały pół wieku przed spalinowymi.
    -na przełomie XIX i XX wieku, 40% amerykańskich samochodów było napędzane silnikami parowymi, 38% silnikami elektrycznymi i zaledwie 22% spalinowymi.
    -już 100 lat temu były samochody elektryczne zdolne do pokonania 300km na jednym ładowaniu (bardzo wolnego pokonania, ale jednak)
    -samochód elektryczny pokonał barierę 100km/h w 1899r
    -pierwszy na świecie samochód hybrydowy powstał w 1900r, osiem lat przed Fordem T
    -floty elektrycznych taksówek były w miastach wiele lat przed tym jak Ford założył swoja firmę.
    - I Ford i Edison próbowali skonstruować elektryczny samochód tak tani jak Ford T
    ...więc co poszło nie tak? Ano Edison opatentował m.in akumulator niklowo-żelazowy, miał on wiele zalet, ale średnio nadawał się do takich samochodów. Był bardzo drogi i miał słabe właściwości w niskich temperaturach. Jednak ze względu na przyjaźń Ford uparł się, że jego samochód elektryczny będzie napędzany akumulatorami Edisona. No i dupa, walczyli z tematem przez kilka lat, ale ani jeden ani drugi nie dali rady. Ford wpakował w projekt 1,5 mln $ (ówczesnych dolarów!) i kupił prawie 100 000 akumulatorów Edisona, wszystko na nic.
    Ford T podobno wcale nie miał akumulatora dlatego, że akumulator Edisona nie nadawał się do rozruchu samochodu, a Ford powiedział albo Edisona albo wcale. Dostał podobno furii jak dowiedział się, że konstruktorzy za jego plecami eksperymentowali z akumulatorami kwasowo-ołowiowymi. Po tym nikt już nawet nie sugerował Fordowi innych rozwiązań, a przecież choćby akumulatory niklowo-kadmowe wynaleziono już w roku 1898r
    I tak oto przez przyjaźń dwóch wynalazców Ford nie wyprodukował masowego taniego samochodu elektrycznego, który najprawdopodobniej wyparł by szybko spalinowe.

    pokaż spoiler tak, wiem poza akumulatorami to jeszcze było lobby nafciarskie, które przekupiło Forda:)

    #ciekawostki #historiajednejfotografii #stahs #100lattemu #samochody
    pokaż całość

    źródło: 3.bp.blogspot.com

    +: SDammtsg, g........e +435 innych
    •  

      dzie ona ma start do LaFerrari.

      @Ravill: Kiedyś widziałem filmik na 1/4 właśnie te dwa auta. Niestety teraz nie mogę go znaleźć poza filmikiem gdzie jakiś chorwacki koncept jest porównywany z tymi dwoma samochodami. Także odniosę się do cioci wiki. Według niej Tesla P90d do setki w specjalnym trybie ma 2,8 do setki. Laferarri poniżej 2,8. Dodajmy do tego, że Ferrari w przeciwieństwie do Tesli ma napęd RWD i dodatkowo silnik wolnossący. Więc można by było poprawić ten wynik. pokaż całość

    •  

      @Zydomasoneria: ale to tylko oznacza, ze Tesla może się ścigać z LaFerrari na 1/4 mili. W pojedynku na torze zostanie przerobiona na wióry. Ledwo co złamane 9 minut na Nurgburgringu vs chociażby 458 latająca tam okolice 7:30 (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Lektor czytający gazetę robotnikom w fabryce cygar na Florydzie. Ok. 100 lat temu większość robotników w fabrykach cygar to byli hiszpańskojęzyczni imigranci, najczęściej analfabeci. Robotnicy wynajmowali lektora żeby czytał im w czasie pracy gazety, książki a nawet poezję. Decyzję o wyborze lektora oraz lektury podejmował komitet składający się z Sekretarza, Skarbnika i "Presidente de la lectura"...jak widać to była poważna sprawa w fabryce, coś jakby namiastka związków zawodowych. Obecność lektorów w fabrykach była często przyczyną konfliktów - właściciele twierdzili, że lektorzy mają negatywny wpływ na ich pracowników. Lektorów obwiniano za sianie wśród robotników socjalistycznych poglądów i strajki. Czytano nie tylko "Nędzników" czy "Hrabiego Monte Christo" ale też pisma anarchistyczne. Chyba największa zadyma wybuchła w obronie Francisco Miliana w 1902 kiedy to właściciel fabryki kazał zbierać pieniądze na lektora poza fabryką. Milan uznał to za zniewagę i zrezygnował co spowodowało strajk całej fabryki. Milana po tym porwano, pobito i zmuszono do opuszczenia kraju. Wywołało to strajk generalny we wszystkich fabrykach cygar w mieście. Strajk spowodował triumfalny powrót Milana, który dalej mógł czytać gazety robotnikom. Jak widać dobry lektor to była ważna osoba:) Lektorom płacono ok 75$ tygodniowo, pracownik zarabiał 20$. Lektorzy zniknęli z fabryk wraz z falą strajków w 1920 i wprowadzeniem maszyn do produkcji cygar jednak jeszcze przez jakiś czas robotnicy spotykali się by słuchać lektorów w przerwach lub po pracy, dzięki temu mieli nadal dostęp do niecenzurowanych wiadomości. Wielu lektorów zostało politykami lub dziennikarzami. Victoriano Manteiga, który był lektorem w Tampa przez osiem lat, założył "La Gaceta" w 1922, gazeta jest wydawana do dziś i jest jedyną trzyjęzyczną gazetą.

    #historiajednejfotografii #ciekawostki #stahs #100lattemu
    pokaż całość

    źródło: 1.bp.blogspot.com

    +: Luris, M.................r +822 innych
  •  

    Yuda Braun były żołnierz izraelskich sił specjalnych postanowił użyć "sztuki" by pokazać Żydom i Palestyńczykom absurd sytuacji w jakiej żyją. Powołał do życia oddział, który "patroluje" różne obszary Izraela, Gazy, Hebronu itp - cały myk w tym, że swoje mundury i plastikową bron pomalowali na biało... i nagle całą powagę strefy okupacyjnej szlag trafia. Ani izraelscy żołnierze ani Palestyńczycy nie wiedzą jak się mają zachować w tej sytuacji. Reguły zostały złamane pokazując jak na dłoni absurd i groteskę tej sytuacji. Widać jak żydowscy żołnierze nagle zdają sobie sprawę jacy są śmieszni, także Palestyńczycy zupełnie nie potrafią się znaleźć w sytuacji typu "it`s a prank bro" uciekając w typową martyrologię.
    Chyba lepiej takie rzeczy pokazywać na Wykopie niż...zresztą nieważne.
    7:14 - wspólne przeszukanie, żołnierz odchodzi bo nie wie co ma zrobić, potem wygrany pojedynek "na groźne spojrzenia"
    10:15 - odwiedziny u Palestyńczyków (po angielsku)
    Dodatkowy link do reportażu na vimeo:
    https://vimeo.com/45998547
    #sztuka #performance #izrael #palestyna #muzulmanie #humor #stahs
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: qlf00n, M....s +10 innych
    •  

      Ani izraelscy żołnierze ani Palestyńczycy nie wiedzą jak się mają zachować w tej sytuacji. Reguły zostały złamane pokazując jak na dłoni absurd i groteskę tej sytuacji. Widać jak żydowscy żołnierze nagle zdają sobie sprawę jacy są śmieszni, także Palestyńczycy zupełnie nie potrafią się znaleźć w sytuacji typu "it`s a prank bro" uciekając w typową martyrologię.

      @stahs: Popatrz tylko na wzork tego młodego żołnierza, na jego oddech, wzrok. Nie wydaje mi się, żeby można to było określić 'ojojo, ale jesteśmy śmieszni, chyba zostanę pacyfistą'.

      W rejonie gdzie od bomb i kul karabinów giną ludzie, gdzie dwie frakcje walczą o przetrwanie na śmierć i życie nie dziwie się, że koleś nie potrafi się wczuć w sytuację 'its a prank bro'.

      Wcale nie pokazuje to absurdu i groteski. Pokazuje to, że sprawa jest poważna a atmosfera mocno nerwowa.

      Szczerze mówiąc, mocne.
      pokaż całość

      +: Z.................k, Rzuku +1 inny
  •  

    Hedy Lamarr - gwiazdka Hollywood, której zawdzięczamy wi-fi

    Przeszła do historii już w wieku 17 lat, gdy zagrała pierwszy orgazm utrwalony na taśmie filmowej. Film był tak skandaliczny, że papież Pius XI nazwał go „niemoralnym i szkodliwym”, Amerykański Urząd ds. Obyczajowości* zakazał wwozu kopii filmu na teren kraju a Adolf Hitler zakazał jego wyświetlania.
    Rok od tego skandalu, wyszła za mąż za austriackiego bogacza, producenta broni. Jej mąż znał i gościł w domu Musoliniego i Hitlera (pewnie nie przeprosił jej za zakaz wyświetlania filmu - tym bardziej, że ona i mąż byli żydami) To prawdopodobnie podczas takich spotkań młodziutka mężatka od podawania herbaty podsłuchała coś co okazało się niezwykle ważne dla naszego nowoczesnego świata...ale o tym na końcu, bo laska miała całkiem ciekawe życie. Od swojego milionera uciekła w przebraniu pokojówki, zabierając tylko biżuterię. Popłynęła do USA i rozpoczęła karierę aktorki. Gazety opisywały ją jako najpiękniejszą kobietę świata. Hedy gra w filmach z Clarkiem Gable'em i Spencerem Tracym. Nie jest jednak najlepszą aktorką, wielkiej kariery nie robi. Może to i dobrze, bo w wolnych chwilach zajmowała się wynalazkami takimi jak coca-cola w pigułkach czy...Wi-Fi:)

    We wrześniu 1940 r. niemiecka łódź podwodna storpedowała brytyjski statek, którym z Londynu uciekało 90 dzieci. Przeżyła trzynastka. To wtedy Hedy, postanawia wytoczyć Niemcom swoją prywatną wojnę.

    Jedną z przyczyn, dla których niemieckie U-booty panoszyły się po Atlantyku, był brak zdalnie sterowanych torped, które można by zrzucać z samolotów, a potem naprowadzać na U-boota. Hedy wymyśliła, jak bezpiecznie sterować torpedą za pomocą fal radiowych.

    Oczywiście myślano o tym wcześniej, ale nierozwiązanym problemem było zakłócanie sygnału. Lamarr wymyśliła by sygnał sterujący torpedą wysyłać na zmieniających się częstotliwościach - możliwe, że usłyszała o tym na spotkaniach u swego pierwszego męża. Kluczowe było, żeby odbiornik i nadajnik dostrajały się do nowego pasma komunikacji w tym samym rytmie. I tu pomocny okazał się jej przyjaciel Antheil, którego największym osiągnięciem była awangardowa kompozycja napisana na 16 pianoli, dwa fortepiany, trzy ksylofony, siedem dzwonków elektrycznych, trzy śmigła, syrenę, trzy bębny basowe i jeden tam-tam. Wszystkie te instrumenty naraz obsługiwał sam Antheil. Obmyślił do tego zmyślny system zdalnej synchronizacji i sterowania za pomocą papierowej taśmy perforowanej, na której zapisana była informacja o częstotliwości i czasie trwania dźwięków. To on poradził Hedy, by rolki z taśmami - takimi samymi, jakie synchronizowały armię jego instrumentów - wsadzić do torpedy.

    W 1941 r. Hedy Lamarr i George Antheil rejestrują w urzędzie patentowym ideę Bezpiecznego Systemu Komunikacji. To był moment narodzin współczesnej bezprzewodowej komunikacji, takiej jak telefonia komórkowa, wi-fi czy bluetooth.

    Dwójka wynalazców bezpłatnie udostępniła swój patent marynarce wojennej USA. Nie został wykorzystany podczas wojny. Specjaliści mieli wątpliwości, czy rolki papieru nie będą się zacinały i czy będzie je można umieścić w torpedzie. Niepotrzebnie Antheil w opisie wynalazku pochwalił się, że jego inspiracją były pianole. Podobno jeden z ekspertów wykrzyknął: "Zwariował?! Mamy wsadzić fortepian do torpedy?".

    Dopiero po roku 1980, po odtajnieniu patentu, pomysłem zajął się przemysł. Dziś Bezpieczny System Komunikacji (zwany fachowo FHSS, czyli rozpraszanie widma przez "skakanie po częstotliwościach") jest powszechnie używany w bezprzewodowej komunikacji. Znajdziemy go w sieciach radiowych, telefonii GSM, urządzeniach GPS itp.

    Oczywiście rolki papieru zastąpiły elektroniczne układy. I dziś nie chodzi o zmylenie wroga, ale o to, by sygnały od wielu rozmówców nie zakłócały się wzajemnie.

    Duet Lamarr i Antheil był bardzo niedoceniony za swoje zasługi. Dopiero w 1997 roku, czyli 56 lat po opatentowaniu systemu, fundacja Electronic Frontier Foundation nagrodziła parę Nagrodą Pioniera. Później w tym samym roku, Lamarr stała się pierwszą kobietą wyróżnioną prestiżową nagrodą BULBIE Gnass Spirit of Achievement Award, która jest „Oskarem wynalazców”.

    #ciekawostki #stahs #wynalazki #2wojnaswiatowa

    Nie wygląda na zbyt inteligentną( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: i.dailymail.co.uk

    +: qwerte, k..........e +381 innych
  •  

    Znasz firmę MindGeek? Oj chyba jednak znasz:) To jedna z najbardziej wpływowych firm na świecie. Powinno się ich wymieniać jednym tchem razem z Google, Facebookiem czy Twitterem...a czemu się nie wymienia? Bo to chyba największa firma pasożytnicza na świecie. Ich model biznesowy jest genialny w swojej prostocie: wykupują najpopularniejsze firmy dostarczające płatną treść np.: producentów filmowych a potem udostępniają ich produkty za darmo na stronach internetowych, których są właścicielami...tak, to piractwo, ale jaka firma pójdzie do sądu z pozwem przeciw swojemu właścicielowi? Dzięki takiemu modelowi odbierają zyski producentom, aktorom i wszystkim innym zaangażowanym w tworzenie treści. Nie muszą się z nimi dzielić. Zarabiają natomiast na reklamach na swoich pirackich stronach. Działają od 10 lat, od mniej więcej 5-6 są praktycznie monopolistą w swojej branży. Między innymi dzięki nim treści pirackie w necie tak trudno wyeliminować. Skutkiem ubocznym ich działań jest m.in. względne bezpieczeństwo prawne torrentów (mimo, że nie należą oczywiście do nich), ale ruszenie torrentów to też atak na nich, więc robią wszystko by zachować status quo. Ponieważ są wśród pięciu największych firm wykorzystujących światowe pasmo internetowe (kiepskie tłumaczenie, ale chyba wiadomo o co chodzi) każdy musi się z nimi liczyć, nawet rządy - to oni stoją za pomysłami identyfikacji/logowania się do sieci użytkowników w Wielkiej Brytanii itp. - cóż za wspaniały pomysł dla dostawcy reklam!
    ...a teraz pytanie. Domyślacie się już w jakiej branży dominuje MindGeek?

    pokaż spoiler Tak, to największy gracz w internetowym porno. Większość stron typu "tube" należy do nich (redtube, pornhub, youtube, xtube itd) Większość producentów należy do nich, lub jest z nimi powiązana (Brazzers, Playboy itd) Dziwny wzrost popularności tzw amatorskiego porno, czy różnych dziwacznych stron fetyszowych to też uboczny efekt ich działań, po prostu to jedyny sposób producentów na ucieczkę w nisze, gdzie jeszcze mogą zarabiać dla siebie, a nie dla MindGeek. Zyski producentów porno spadły o 50-70% od czasu gdy wkroczył MindGeek (wcześniej zwany Manwin)


    #ciekawostki #stahs #buisnessodkuchni #nsfw <--żebyście wiedzieli kto was karmi:)
    ...jak chcecie to możecie w tym wpisie wrzucać przykłady ich twórczości:)
    pokaż całość

    źródło: quickmeme.com

  •  

    Obraz Karola de Prevot z katedry w Sandomierzu przedstawiający Żydów dokonujących rytualnego mordu dzieci. Żydzi spuszczają krew z dziecka wrzuconego do nabitej gwoździami beczki. Tuż obok leżą poćwiartowane zwłoki dziecka, którego odcięte członki pożera pies. Nad nagim niemowlęciem w rogu obrazu pochyla się ponura postać z nożem w dłoni, a kolejna, w czerwonym odzieniu kusi następne dziecko. Do 2014r obraz był zasłonięty, teraz wisi przy nim tabliczka tłumacząca o co chodzi.

    Namalowanie tego obrazu zlecił Karolowi de Prévot w 1710 roku ksiądz Stanisław Żuchowski, proboszcz sandomierski. Artysta miał uwiecznić na płótnie morderstwa, które wstrząsnęły miastem w ostatnich latach.

    Pierwsze oskarżenia Żydów o mordy rytualne i profanację hostii pojawiły się już w XIII wieku. Najwięcej wytoczono ich w Niemczech, a potem zabobon zaczął się rozlewać na inne kraje. Wyobrażenia mordów rytualnych nawiązywały do scen męki Chrystusa, stąd obrazy przebijania dzieci gwoździami.W Polsce w 1576 roku wnoszenia bezpodstawnych oskarżeń o mord rytualny zakazał pod karą śmierci król Stefan Batory

    Krążyły kiedyś(...i dziś:) mity, jakoby Żydzi mieli używać krwi ludzkiej. Teorii na ten temat było bardzo wiele. Niektórzy wierzyli, że Żydzi rodzą się ślepi i dopiero przetarcie oczu krwią chrześcijan pozwalało na odzyskania wzroku. Nie brakowało i takich pomysłów, że przy pomocy krwi niewinnego dziecka Żydzi sprowadzają zarazy na chrześcijan i ich zwierzęta albo, że krwi dodają do macy.

    Była w czasach komuny taka legenda miejska o czarnej wołdze, do której porywane są dzieci. Wielu wierzyło, że to właśnie żydzi w tej wołdze dzieci na krew porywają...a to było raptem ze 40 lat temu.

    pokaż spoiler Tak naprawdę to legenda czarnej wołgi przybyła do nas z Moskwy- gdzie w czasach mrocznego komunizmu dygnitarze partyjni przed imprezami wysyłali kierowców na miasto po panienki...jak nie znaleźli prostytutek to brali do wołgi napotkane przypadkiem dziewczyny.


    #ciekawostki #sztuka #historia #stahs #goyimknowshutitdown
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: M.........a, fejku +244 innych
  •  

    Był taki człowiek, który uratował miliony ludzi i zabił miliony ludzi.
    Nazywał się Fritz Haber - to człowiek który wynalazł sposób na produkcję przemysłową nawozów. Czemu to takie ważne? Od 1700 do 1900 roku populacja Europy zwiększyła się ze 100 mln do 400 mln, zaczynało brakować jedzenia. Uprawy nawożono ptasimi odchodami sprowadzanymi statkami z wysp Pacyfiku albo saletrą wydobywana na pustyniach. (Chile, które siłą zagarnęło Peru i Boliwii bogatą w saletrę pustynię, na jej eksporcie zarabiało krocie - tak, wtedy wojny toczyły się o nawóz nie o ropę.) Ale to było za drogie i za mało, bez rozwiązania problemu do 1930 roku z głodu umarłoby 40 mln ludzi (i tak umarło sporo ale przynajmniej nie z głodu, ale o tym potem) Ratunkiem okazała się wynaleziona przez Habera metoda syntezy amoniaku z azotu i wodoru, za którą dostał nagrodę Nobla - oj pasował do tej nagrody jak rzadko kto:(
    Mówi się o nim, że to człowiek, który stworzył chleb z powietrza, że 2 na 5 ludzi żyjących współcześnie żyje dzięki jego pracy. Wiemy już jak uratował miliony, a jak zabił?
    To on jest ojcem gazów bojowych. Pierwszy atak przy wykorzystaniu jego gazu miał miejsce pod Ypres w 1915 roku. Haber otrzymał promocję i został kapitanem w niemieckiej armii – ale podczas nocy kiedy celebrował swoją promocję w willi w Berlinie, jego żona popełniła samobójstwo, nie mogla znieść tego co zrobił. Nie przejął się specjalnie, rankiem wyruszył znów na front by testować gazy bojowe.
    Ale to jeszcze nie koniec. Haber chciał poprawić swój bilans ratując ludzkość przed epidemią wszy/tyfusu i innego robactwa. On wspólnie ze swoim zespołem wynalazł środek do odwszawiania ubrań - wiecie już do czego to doprowadziło? Tak, do powstania Cyklonu B, którym uśmiercono miliony ludzi w obozach. A dopełnieniem chichotu losu jest fakt, że Haber był...Żydem i jego własna rodzina również została zagazowana jego wynalazkiem.

    Einstein nazwał go ofiarą nieodwzajemnionej miłości do własnego kraju.
    #ciekawostki #stahs #historiajednegoczlowieka #historiajednejfotografii

    Fritz Haber pod Ypres - to ten wskazujący ręką, przed nim pojemniki z chlorem
    pokaż całość

    źródło: blog.nuclearsecrecy.com

  •  

    Wiecie, że istniały lotniskowce "słodkowodne" - takie, które pływały po jeziorach.

    Podczas II wojny światowej amerykanie wpadli na nietypowy pomysł zbudowania lotniskowców, które miał pływać tylko i wyłącznie po jeziorze Michigan. Okręty te powstał jako jednostki treningowe dla pilotów, którzy mieli służyć na prawdziwych dużych lotniskowcach. Nazywały się USS Wolverine i USS Sable.

    US Navy postanowiło zakupić i przerobić na lotniskowce dwa 150-metrowe parowce pływające po jeziorze Michigan Seeandbee i Greater Buffalo.
    Seeandbee trafił w ręce floty w 1942 roku. Zakupiono go za kwotę 756 000 dolarów (około 10 mln dolarów w 2014 roku). Po przejściu do stoczni w Chicago prace na parowcu ruszyły pełną parą. Blisko 1200 stoczniowców pracowało dzień i noc, aby przerobić statek na lotniskowiec. Ostatecznie jednostka była gotowa 12 sierpnia 1942 roku i weszła do służby jako niesklasyfikowany okręt floty wsparcia (bądź po prostu „unclassified miscellaneous auxiliary”) o nazwie Wolverine. Greater Buffalo trafił do nowego właściciela 7 sierpnia 1942 roku. Przebudowa zakończyła się wejściem jednostki do służby 8 maja 1943 roku, pod nazwą USS Sable.

    Oba okręty zachowały swój pierwotny napęd, będąc tym samym jedynymi na świecie bocznokołowymi lotniskowcami, oraz jedynymi amerykańskimi lotniskowcami opalanymi węglem. Ze względu na brak hangarów, lotniskowce działały tak długo, jak było miejsce na ich pokładzie na przyjmowanie samolotów. Obie jednostki służyły do szkolenia pilotów w zakresie startu i lądowania na poruszającym się okręcie. Typowy dzień treningowy zaczynał się od wysłania w powietrze wszystkich samolotów, a następnie przyjmowania ich z powrotem.

    Oba lotniskowce miały bardzo spokojną służbę. Za wyjątkiem kilkuset wypadków lotniczych z udziałem rekrutów, nie działo się na ich pokładzie nic specjalnie ciekawego. W toku służby na ich pokładzie szkolenie przeszło 17 820 pilotów. Wykonali oni około 130 000 startów i lądowań. 135-300 samolotów uległo wypadkom
    #militaria #militarneciekawostki #2wojnaswiatowa #stahs #fotohistoria
    Na zdjęciu USS Sable
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: papier96, p..........r +518 innych
  •  

    Gołębie jako "technologia" łączności były wykorzystywane kilka tysięcy lat. W 2002 r oficjalnie odeszły na emeryturę w Indiach gdzie były wykorzystywane najdłużej (jako awaryjny system łączności na wypadek kataklizmów).
    W czasie II wojny światowej na ogromną skale korzystali z nich Brytyjczycy (wiedzieli przecież, że łączność radiowa nie jest bezpieczna - Enigmę mieli złamaną:)
    W służbie było 250 000 gołębi.

    Brytyjski wywiad pracował nad gołębiami "zdalnie sterowanymi" za pomocą radia. Próbowano wykorzystać nawyki gołębi do siadania na przewodach i antenach - chcieli wysyłać na terytorium wroga gołębie uzbrojone w ładunki wybuchowe, które eksplodowały, gdy gołąb siedział nieruchomo. Myślano również o przenoszeniu bakterii za pomocą ptaków - rzekomo możliwe było wytresowanie ptaka tak by leciał do wskazanego celu (...gabinetu Hitlera:) Amerykanie pracowali nad bombą naprowadzaną zdalnie na okręty wroga przez gołębie.

    ...ale w praktyce służył głównie do łączności. Ptaki te były na wyposażeniu samolotów, statków i łodzi podwodnych. Z poczty gołębiej korzystały wojska łączności obu stron konfliktu, a także agenci wywiadu i żołnierze sił specjalnych jak np. komandosi lądujący w Normandii w celu unieszkodliwienia niemieckiej artylerii ostrzeliwującej plaże.
    Niemcy obsadzili całe wybrzeże Francji sokolnikami, którzy mieli "wyłapywać" gołębie wracające z meldunkami do domu.
    #ciekawostki #fotohistoria #stahs

    pokaż spoiler Będzie kilka więcej zdjęć - wróć za chwilę. Tag #stahs można dodać coś tam będę wrzucał co jakiś czas:)


    Na zdjęciu członek załogi bombowca niosący dwie klatki z gołębiami, które wypuszczano gdy samolot lądował awaryjnie. Jednym z takich ptaków była angielska gołębica „Winkie”, która znajdowała się na pokładzie brytyjskiego samolotu wykonującego zadanie u wybrzeży Norwegii. W drodze powrotnej samolot spadł do Morza Północnego, a operator zdążył jedynie nadać sygnał SOS, bez podania współrzędnych katastrofy. Akcja poszukiwawcza nie przyniosła rezultatów i została odwołana. „Winkie” przebyła dystans 200 km, jaki dzielił rozbity samolot od bazy, pomimo iż cała umazana była smarem i paliwem samolotowym. Na podstawie czasu jej lotu udało się obliczyć przybliżone miejsce katastrofy. Wznowione poszukiwania pozwoliły odnaleźć załogę. „Winki” była pierwszym z 32 gołębi odznaczonych za swoje zasługi medalem Dickin – odpowiednikiem angielskiego Krzyża Wiktorii i amerykańskiego Medalu Honoru.
    pokaż całość

    źródło: i.kinja-img.com

    •  

      W trakcie II wojny światowej było bardzo dużo podobnych przykładów ratowania wielu ludzkich istnień przez jednego gołębia. Największe z tych wydarzeń miało miejsce 19 IX 1944 r. w okolicach holenderskiego miasta Arnhem, gdzie jeden z pułków alianckich komandosów został otoczony przez dwie doborowe dywizje SS. Jak w większości przypadków, tak i w tym, przyczyną użycia gołębia przez komandosów były kłopoty z radiostacją. Wypuszczony przez nich ptak przebył trasę o długości 420 km lecąc z prędkością 100 km/h (tak jest w żródle...chyba przesadzili:). Dzięki dostarczeniu przez niego prośby o pomoc, wysłano posiłki, które pozwoliły na ewakuację 2 tys. alianckich żołnierzy. Po zakończeniu II wojny światowej wystawiono w Londynie pomnik upamiętniający zwierzęta, które pełniły "służbę" w wojsku. Należy pamiętać, że ptaki te częstokroć leciały po kilkadziesiąt kilometrów, ostrzeliwane przez wrogich żołnierzy i atakowane przez sokoły. O ich bohaterstwie napisano wiele książek, a w ostatnich latach pojawiło się także kilka ciekawych filmów. Gołębie jeszcze przez kilka lat oddawały swoje usługi żołnierzom różnych krajów, w tym także Polski, aż całkowicie ustąpiły miejsca nowoczesnym środkom łączności. pokaż całość

      źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      @stahs:

      GIF

      źródło: 37.media.tumblr.com (881KB)

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Jedyny udokumentowany przypadek uderzenia meteorytu w człowieka. Stało się to w miejscowości Sylacauga w stanie Alabama. Kamień z nieba przebił dach domu i skaleczył Ann Hodges.

    34-letnia Ann Hodges czuła się tego dnia źle, bolała ją głowa, położyła się więc w salonie na kanapie. Obudził ją huk i ból w lewym biodrze. Kiedy podniosła się przerażona, na podłogę stoczył się czarny kamień wielkości dużego grapefruita. Stojący obok odbiornik radiowy był zmiażdżony, pokój był pełen kurzu, w suficie ziała dziura. Kamienny intruz przebił dach, uderzył w radio i rykoszetem trafił w drzemiącą kobietę.

    Policja skonfiskowała tajemniczy kamień i przekazała przedstawicielom wojska z pobliskiej bazy sił powietrznych, którzy prawie natychmiast przylecieli helikopterem na miejsce zdarzenia. W tym czasie w Ameryce panowała histeria związana z doniesieniami o niezidentyfikowanych obiektach latających, które widziano w wielu miejscach. Wielu uważało, że to Rosjanie testują superbroń, która ma przenosić ładunki jądrowe.

    Małżeństwo Hodgesów przeżywało chwile sławy - bez przerwy dzwonił telefon z prośbą o wywiad dla gazet i magazynów, no i zjawili się kolekcjonerzy, którzy za meteoryt oferowali całkiem spore kwoty. Przybył także przedstawiciel Smithsonian Institution, który chciał kupić kamień do kolekcji muzeum w Waszyngtonie. Zapowiadało się, że oprócz wielkiego siniaka kamień może przynieść Hodgesom niezłą fortunę. Tym bardziej, że z pomocą prawnika udało się im dość szybko odzyskać kamień od wojska.

    Ale pojawił się inny problem. Hodgesowie nie byli właścicielami domu. Wynajmowali go od Birdie Guy, wdowy, która upierała się, że meteoryt należy do niej. Spadł wszak na terenie jej posiadłości, zniszczył dach jej domu. Jej prawnik wyszukał precedensy, które w sądzie powinny przechylić sprawę na jej korzyść.

    Prawna batalia trwała prawie dwa lata, w końcu doszło do ugody i kamień pozostał w rękach Hodgesów, ale na ich nieszczęście w tym czasie wygasło zainteresowanie całym zdarzeniem. Nikt już nie chciał kamienia, przynajmniej po cenie, za jaką Hodgesowie chcieli go sprzedać. Przedstawiciel Smithsonian Institution zadowolił się zakupem innego fragmentu meteorytu, który, jak się okazało, w tym samym czasie spadł nieopodal, nikomu nie robiąc krzywdy, i został znaleziony przez czarnoskórego farmera na polnej drodze. Plotki mówią, że ten farmer był - oczywiście oprócz prawników - jedyną osobą, która zarobiła na tym kosmicznym wydarzeniu (mówiono, że stać go było na kupno nowego domu i samochodu).

    Hodgesom ta historia nie wyszła na dobre, podobno walnie przyczyniła się do ich rozwodu kilka lat później. Meteoryt wart był fortunę, ale koniec końców nie dostali ani centa. Ann ciężko przeżyła chwile, kiedy na krótko stała się sławna na cały kraj. Miała serdecznie dość roli celebrytki, nie chciała więcej słyszeć o nieszczęsnym kamieniu, który nie spełnił wygórowanych nadziei i w dodatku nie nadawał się do niczego użytecznego (z wyjątkiem przytrzymywania drzwi wejściowych, do czego przez jakiś czas służył). Podarowała więc meteoryt Muzeum Historii Naturalnej w Alabamie, gdzie znajduje się do dziś.

    Kilkanaście lat temu miasteczko Park Forest koło Chicago zbombardował deszcz meteorytów i już następnego dnia zjawili się kolekcjonerzy z całego świata, skupujący od mieszkańców kamienie oraz uszkodzone dachówki, potrzaskane szyby, złamane żaluzje okienne i fragmenty podziurawionych ścian.

    W roku 1992 w Peekskill koło Nowego Jorku meteoryt spadł na samochód. Auto - chevrolet malibu - sprzedano i do dziś jest atrakcją wielu wystaw i giełd minerałów. Oczywiście z rozbitym bagażnikiem. Podobno zapłacono za nie 100 tys. dol. i wciąż nabiera wartości.

    My też mieliśmy swoje hammery - jak w świecie kolekcjonerów nazywa się meteoryty, które spadły i wyrządziły jakieś szkody. Jak gorące bułeczki sprzedały się fragmenty dachu, który kilka lat temu przedziurawił meteoryt w Sołtmanach koło Giżycka.

    #historiajednejfotografii #ciekawostki #stahs
    pokaż całość

    źródło: news.nationalgeographic.com

  •  

    Stonehenge aż do 1918 roku był prywatną własnością. Znajdował się na terenie należącym do rodziny Antrobus. Na przełomie wieków Sir Edmont Antrobus miał z tym zabytkiem spore problemy, chciał sprzedać ziemie rządowi za 600 000 dolarów, ale oferta nie została przyjęta - komu potrzebna kupa kamieni:) Ostatecznie ziemie z kręgiem wystawiono w 1915r na aukcji - kupił ją Sir Cecil Chubb jako prezent dla swojej żony. Wcale nie chciał kupować- na aukcje przyszedł z nudów. Zapłacił 6600 funtów, ale żona nie była zachwycona prezentem. Trzy lata później Chubb postanowił przekazać Stonehenge narodowi...pewnie po jakiejś kłótni z żoną:) Postawił jednak warunki: 1. bilet nigdy nie może kosztować więcej niż 1 szyling (teraz bilet kosztuje chyba z 15 funtów-trochę go oszukali:) 2. okoliczni mieszkańcy będą mogli wchodzić na teren za darmo - podobno to nadal działa? Dziś Stonhenge jest wart teoretycznie ok 50 mln funtów.
    Na zdjęciu Stonehenge w 1885r
    #fotohistoria #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #stahs #archeologia
    pokaż całość

    źródło: files.abovetopsecret.com

    +: mala_kropka, g.....k +270 innych
    •  

      teraz tam się dostać to masakra, czekanie w kolejkach itp. Jak byłem w "gościach" u miejscowego angola (lvl 60+) to opowiadał, jak spędzał dzieciństwo skacząc po tych kamulcach bawiąc się w berka z kolegami ;)

      +: Rzuku
    •  

      bylem tam i powiem tyle, napompali tę atrakcyję.
      może i jest to interesujące dka znajomych w tej tematyce, dla zwykłago człowiek to tylko takie podumanie typu a ciekawe a i takie i takie, to spierdalamy. wiecej tam nie pojade... jak na odległość od londynu i bilet za wejscie, wybiore bilet do hiszpanii na promocji. przykro mi stonhendż

      +: Rzuku
    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Kobiety samuraje
    Wszyscy znają mężczyzn samurajów, natomiast niewiele osób zdaje sobie sprawę z istnienia w feudalnej Japonii instytucji kobiet samurajów. Właściwie były one określane mianem "onna bugeisha" ("ta, która czeka w domu") i szkoliły się w pełnym zakresie sztuki wojennej w celu obrony dzieci i domów przed najazdami obcych pod nieobecność mężów biorących udział w bitwie. Obowiązywał je dokładnie taki sam kodeks jak mężczyzn samurajów wraz z honorem na pierwszym miejscu. Nosiły przy sobie krótki sztylet i w przypadku splamienia własnej czci, dumy czy honoru były gotowe na natychmiastową śmierć. W czasie wojny ich rolą było również preparowanie odciętych głów pokonanych dowódców wroga do ich późniejszej "prezentacji" pojmanemu generałowi w celu obniżenia morale wśród żołnierzy wroga i pozbawienia ich chęci do dalszej walki.

    Kobiety samuraje nierzadko brały również udział w bitwach i wielkich wyprawach wojennych. Jedną z najsławniejszych kobiet samurajów wszechczasów była Tomoe Gozen, walcząca w szeregach armii generała Yashimoto. Opisywano ją jako kobietę o szczególnej urodzie, długich włosach i ogromnym uroku, niezrównaną łuczniczkę i ekspertkę miecza. Była bezcennym wojownikiem, wartym tyle, co stu innych żołnierzy. Żaden zresztą mężczyzna nie był w stanie jej dorównać i to bez względu na to czy w walce pieszej czy konnej. Przy całej swojej kobiecości, na polu bitwy była bezwględna, zawzięta, bezlitosna i gwałtowna. Z chwilą rozpoczęcia walki general Yoshinaka wysyłał Gozen na pierwszą linię, która odziana w cieżką zbroję, z wielkim łukiem na plecach i z potężnym mieczem w dłoni siała postrach i zamęt w szeregach wroga.

    Kobiety samuraje odegrały niebagatelną rolę w historii feudalnej Japonii. W przeciwieństwie do mężczyzn nie mogły posiadać majątku ani pełnić funkcji państwowych. W historii odnotowano jednak przypadki kiedy żona samuraja zdobywała ogromną, rozciągającą się czasem nawet na cały kraj, władzę – jak w przypadku żony Ashikagi Yoshimasy, VIII Szoguna Japonii. Z kolei żona Toyotomi Hideyoshiego, przywódcy zaangażowanego w proces zjednoczenia Japonii miała tak ogromy wpływa na swojego męża, że całkowicie nim sterowała.

    Kobiety – wojowniczki były zwolnione z prac fizycznych, mogły zdobywać wiedzę, uczyć się pisania i czytania, a także studiować literaturę, filozofię i poezję.
    #ciekawostki #japonia #stahs #historia
    pokaż całość

    źródło: s-media-cache-ak0.pinimg.com

    +: 2ndLaw, A...n +45 innych
  •  

    Ten dom jest położony w Nanning w południowych Chinach. Na wyburzenie nie zgadzają się właściciele. Według chińskiego prawa nie można zburzyć czyjejś posiadłości bez zgody obu stron (...a w Polsce można - jest od tego specjalna ustawa). Lokalne chińskie gazety twierdzą, że jest niezamieszkały, a walka o ten teren trwa już ponad dekadę. To pozostałość po wiosce, która została tu przeniesiona w latach 90.

    W Chinach, gdzie podobnych historii jest coraz więcej, takie ostańce zwą domami-gwoździami. Bo wystają i trudno je usunąć, niczym uparte gwoździe. Historie "gwoździ" trafiają do internetu, który śledzi ich walki z urzędnikami. Władze zwykle stosują różne formy nacisku, by wymusić zgodę właścicieli na przyjęcie proponowanej rekompensaty. Odcinają np. wszystkie media lub rozpoczynają rozbiórkę, gdy mieszkańców nie ma w domu...albo po prostu rozpoczynają budowę dookoła "ostańca" licząc że właściciel nie wytrzyma presji.

    Warto dodać, że Chińska Republika Ludowa od stosunkowo niedawna uznaje prywatną własność nieruchomości swoich obywateli. Od 2007 roku rząd ma prawo wywłaszczyć tylko w przypadku, gdy odbywa się to w interesie publicznym - nie do końca jednak wiadomo, co to znaczy. Ustawa nie reguluje także kwestii, czy "interes publiczny" obejmuje prywatne inwestycje mieszkaniowe. Stąd właśnie pojawiające się coraz częściej w chińskim krajobrazie domy-gwoździe.

    Będzie więcej zdjęć - wróć tu za chwilę...

    #ciekawostki #chiny #stahs #historiajednejfotografii (kilku tym razem:)
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Właśnie mija 100 lat od umieszczenia w dożywotniej izolacji Mary Mallon zwanej Tyfusową Mary - nieświadomie zaraziła ona 47 osób (z czego 3 zmarło). Od roku 1901 pracowała w domach na terenie Nowego Jorku jako kucharka. Wszędzie tam gdzie pracowała odnotowano zachorowania na dur brzuszny. Nie znaleziono jednak żadnego chorego który łączyłby te przypadki. Jedynie pani Mary Mallon odwiedzała wszystkie te miejsca ale ona była zdrowa!

    Jak to możliwe aby zdrowa osoba zarażała?!
    Początkowo wydawało się to śmieszne. Dowody były jednak jednoznaczne - kucharka musiała być chora i o tym nie wiedzieć. I rzeczywiście tak było!

    Dzisiaj takie osoby które są chore ale nie mają objawów choroby nazywamy "asymptotycznymi nosicielami". To co uczyniło Mary sławną, jest to jak się zachowała w czasie całej tej afery z zachorowaniami.Nie współpracowała z lekarzami którzy prowadzili dochodzenie. Uciekała. Zmieniała pracę, nazwisko a nawet atakowała dręczących ich lekarzy grożąc, że ich zarazi. Odmawiała przyznać się, że jest chora, a tymczasem wokół niej chorowali kolejni ludzie.

    Aresztowano ją a potem wypuszczono po długim czasie przetrzymywania w izolacji o ile przysięgnie nie pracować w zawodzie w którym mogłaby zarażać. Zgodziła się, po czym...uciekła i zaczęła znowu zarażać.

    Skończyło się to tak, że w końcu odnaleziono ją i odizolowano na całe życie na wyspie North Brother. Dokładna historia jej pobytu na wyspie nie jest do końca poznana i jasna. Wiadomo na pewno, że Mallon bardzo pomagała w szpitalu, dzięki czemu w 1922 roku nadano jej tytuł „pielęgniarki” a nieco później, także „pomocnika szpitalnego”. W 1925 roku zaczęła pomagać w szpitalnym laboratorium jako technik.

    Po śmierci Mary Mallon określenie "Tyfusowa Mary" (Typhoid Mary) weszło na stałe do anglosaskiej popkultury i języka. Określa się nim nie tylko nieświadomego roznosiciela zarazków chorobotwórczych, ale także rozsiewających wirusy komputerowe, a nawet osoby często zmieniające pracę. Mianem tym nazwano także jedną z przeciwniczek Daredevila, postaci komiksowej stworzonej w 1964 roku.

    Mary Mallon nie była najbardziej „zabójczym” nosicielem. Mallon przypisano 47 przypadków zachorowań, w tym trzy ze skutkiem śmiertelnym. W wyniku tego odizolowano ją od społeczeństwa na 27 lat. Tymczasem inny bezobjawowy nosiciel, Tony Labella, przyczynił się do 122 przypadków zachorowań, z czego 5 zakończyło się zgonem chorego. Różnica była jednak tak, że Labella został poddany jedynie dwutygodniowej kwarantannie, po czym opuścił szpital.
    Na zdjęciu na pierwszym planie Mary podczas pierwszej przymusowej kwarantanny
    #ciekawostki #historiajednejfotografii #100lattemu #stahs
    pokaż całość

    źródło: assets.nydailynews.com

  •  

    Na zdjęciu 34-letni Homer Peel całuje swoją 12-letnią żonę (pobrali się 2 lata wcześniej) Dzieje się to w USA w 1937 r. na schodach sądu, po tym jak sędzia uznał ich małżeństwo. Prawdopodobnie żyli razem aż do 1975 kiedy się rozwiedli. Małżeństwa z takimi dużymi różnicami wieku były wtedy częste w USA. Powodem nie była religia tylko konieczność zapewnienia bytu - dlatego sądy akceptowały czasem związki z bardzo młodymi kobietami.

    Inną ciekawostką tego typu jest pani Alberta Martin, która zmarła w 2004r i była ostatnią osobą pochowaną z honorami należnymi weteranom wojny secesyjnej. Ona też była ostatnią osobą pobierającą zasiłek po weteranach tej wojny - jak to możliwe? Ta pani w wieku 20 lat poślubiła 81-letniego weterana wojny secesyjnej - także po to by zapewnić byt sobie i swojemu synowi.
    Tak więc rząd USA w sumie wypłacał pieniądze najpierw dla weterana, a potem dla wdowy...razem przez 140lat:)
    #ciekawostki #fotohistoria #usa #stahs #historiajednejfotografii
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Na świecie zachowało się tylko 75 samolotów z pionierskiego okresu lotnictwa i z czasów I w.ś. 15 z nich znajduje się w Polsce w Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Muzeum to posiada również największą na świecie kolekcje Migów.
    Muzeum jest w posiadaniu m.in. 25 samolotów pochodzących z kolekcji Hermana Göringa, obecnie stanowią przedmiot niemieckich roszczeń wobec Polski
    CNN zrobił ranking najlepszych muzeów lotnictwa na świecie. Muzeum w Krakowie jest na 8 miejscu spośród ok 3000 muzeów na świecie - #mojkrajtakipiekny :)
    ...i wstyd się przyznać, ale ja tam nigdy nie byłem:(
    Na zdjęciu LFG Roland D.VI, którego drewniana konstrukcja była robiona taką samą metodą jak łodzie wikingów, to jedyny zachowany egzemplarz.
    #aircraftboners #lotnictwo #ciekawostki #szmatoplaty #stahs
    pokaż całość

    źródło: muzeumlotnictwa.pl

  •  

    Jedną z technologii najczęściej wykorzystywanych przez NASA przy produkcji wszelkiego typu statków kosmicznych jest technologia, która ma już prawdopodobnie 9000 lat. Jest stosowana w kosmosie w niemal nie zmienionej formie. Tą technologią są węzły...takie supełki:) Na poniższym zdjęciu łazika Curiosity widać, że przewody są mocowane w dość prymitywny sposób. Okazuje się jednak, że ludzkość niczego lepszego dotychczas nie wymyśliła. Oczywiście to nie są zwykłe supełki...
    #ciekawostki #nasa #stahs #kosmos
    pokaż całość

    źródło: i.livescience.com

    +: n............r, brrrum +71 innych
  •  

    Wiecie, że pierwszą na świecie książkę w cyrylicy wydrukowano w Krakowie i to w kolorze!...no może dwóch kolorach:).
    Krakowska drukarnia to pierwsze dzieło napisane cyrylicą wydała już w 1491r, promując kulturę rosyjską - sami nie potrafili:)

    Książka nosi tytuł: "Oktoich" który pochodzi od greckich słów "osiem" i "głos". Tytuł nawiązuje do układu książki. Jest to bowiem dzieło liturgiczne zawierające osiem nabożeństw. Autorem "Oktoicha" jest teolog Ioan Damaskin, który stworzył dzieło w języku greckim. W kolejnych latach było ono jednak wielokrotnie przeredagowywane i uzupełniane. Krakowskie wydanie z XV wieku było jego pierwszą publikacją w języku starocerkiewnosłowiańskim - to też trochę nasz język, bo to najstarszy literacki język słowiański.

    Zachowało się tylko 8 egzemplarzy, teoretyczna wartość jednego to kilkaset tysięcy dolarów-ciężko powiedzieć dokładnie, bo tego się raczej nie sprzedaje:)

    Istnieje egzemplarz, który ma dopisek:
    "KTO KSIĄŻKĘ TĘ SKRADNIE, TEMU RĘKA PO ŁOKIEĆ ODPADNIE."
    ...coś jakby zaklęcie magiczne;)
    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #stahs #slowianie
    pokaż całość

    źródło: grafik.rp.pl

    •  

      promując kulturę rosyjską - sami nie potrafili:)

      @stahs: W Wielkim Księstwie Moskiewskim drukarni rzeczywiście nie było, ale trudno nazwać to nazwać promowaniem rosyjskiej kultury. No bo co w tym było rosyjskiego? ;)

    •  

      promując kulturę rosyjską - sami nie potrafili:)

      @stahs: Wtedy jej jeszcze nie było, to była kultura ruska, powstała w Rusi Kijowskiej, która uległa silnemu rozbiciu dzielnicowemu, a potem podbili ją Mongołowie, cyrylica jak widać używana była w Królestwie Polskim (nie urzędowo, ale jednak Rusini tam byli), Wielkim Księstwie Litewskim (urzędowy język), Nowogrodzie, Pskowie, Moskwie, Riazaniu, Twerze i innych ruskich państewkach, które wchłonęło Księstwo Moskiewskie, dopiero potem jak się car hajtnął z córką czy dalszą potomkinią ostatniego cesarza Bizancjum nazwali się "Trzecim Rzymem" i przyjęli dwugłowego orła za godło przy okazji zmienili nazwę na Rosja, które to po grecku znaczy po prostu "Ruś", a w Polsce byli nazywani Moskalami aż do XIX wieku( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

      +: Bambamdilla, L.........a +2 innych
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Katarczycy mogą być pierwszym narodem, który wyginie z powodu bogactwa.
    W ciągu dwóch pokoleń stali się najbogatszym państwem na świecie i przenieśli się z lepianek do klimatyzowanych apartamentów ze służbą - tak szybki skok cywilizacyjny jest dla nich zabójczy. Ok. 70% Katarczyków ma nadwagę. Cukrzyca jest tam epidemią - teraz choruje na nią 25% ale w ciągu 5 lat ma to być już ponad 30%. Powodem są zwyczaje plemienne, które zostały im jeszcze z czasów koczowniczego wędrowania miedzy oazami (no może lekka przesada). Otyłość jest tam postrzegana jako oznaka bogactwa i prestiżu. Lenistwo i nic nie robienie jest cnotą. Każde spotkanie towarzyskie jest obfitą ucztą - taki zwyczaj. Katarczycy wykonują tylko lekkie prace - innymi rzeczami zajmują się emigranci. Tam jest ok 250 tys uprzywilejowanych Katarczyków i ok 1,5 mln emigrantów. Do tego ok 40% małżeństw jest zawieranych w gronie bliskiej rodziny, i nie ma żadnej możliwości by ten zwyczaj wyplenić - nikt nie wyda córki do innego klanu, plemienia. Maja więc najwyższą ilość chorób genetycznych, dzieci z downem rodzi się dwa razy więcej niż w Europie.

    pokaż spoiler Będzie więcej zdjęć -wróć za parę minut. Można obserwować tag #stahs...jesli fajny

    #stahs #ciekawostki #katar #zdrowie
    Tak wygląda porównanie ich luksusowych budynków z 1950 i współcześnie
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: n............r, PITSTOP +523 innych
  •  

    Osiedle bezdomnych w Central Parku w Nowym Jorku 1933r. W czasie wielkiego kryzysu takie "osiedla" powstawały w całych stanach. Podobno w takich osiedlach mieszkało 25 mln ludzi - większość z nich straciła domy nie mogąc spłacać kredytów. Takie slamsy zwano powszechnie "Hoovervilles" na "cześć" prezydenta Herbert Hoovera
    #fotohistoria #ciekawostki #usa #stahs pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Węgry 1946r, sprzątanie pieniędzy zalegających na ulicach. To pengo dawna waluta na Węgrzech zastąpiona w roku 1946 przez forinta, z powodu rekordowej hiperinflacji, wynoszącej w szczytowym okresie około400% dziennie (co, mając na uwadze postęp geometryczny, dawało astronomiczną liczbę 41,9 biliardów procent miesięcznie). - najwyższy nominał miał wartość 100 000 000 000 000 000 000 pengo!
    Jedzenie kupowane po południu było już dwa razy droższe niż rano. To powodowało, że ludzie jeździli z zakupami do pracy.
    #ciekawostki #fotohistoria #hiperinflacja #stahs #kryzys
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Miejsce jak z horroru, ale istnieje naprawdę. Wioska Nagoro na japońskiej prowincji powoli wymiera. Zostało już tylko 37 mieszkańców, ale ci którzy umierają lub odchodzą są zastępowani przez lalki, których w mieście jest już 10 razy więcej niż żywych ludzi...trochę creepy:) Lalki robi artystka, która zaczęła od zrobienia stracha na wróble-podobnego do jej ojca, taki był początek.
    #ciekawostki #creepy #horror #japonia #stahs

    pokaż spoiler Pod tagiem #stahs jest też inna historia o podobnym miejscu
    pokaż całość

    źródło: img.weburbanist.com

    +: s....i, b.......k +42 innych
  •  

    Produkcja raf koralowych
    #ciekawostki #foto #tankboners #stahs

    źródło: turborotfl.com

    +: bezznaczenia, n............r +71 innych
  •  

    Oto pokój francuskiego żołnierza, który zginął podczas I wojny światowej. Ten pokój jest utrzymywany w takim samym stanie w jakim opuścił go wyjeżdżając na front...to już 96 lat i możliwe, że będzie tak przez następne 400 lat! Do 1935 rodzice tego żołnierza dbali by w pokoju nic nie zmieniać, potem wyprowadzili się ale zastrzegli, że pokój ma pozostać niezmieniony przez 500lat. Kolejni właściciele domu przestrzegają umowy mimo, że nie ma ona właściwie żadnej mocy prawnej.
    Żołnierz nazywał się Hubert Rochereau zginął 26 kwietnia 1918 r.
    #ciekawostki #fotohistoria (chyba pasuje?) #stahs #iwojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: static.guim.co.uk

    +: obsCYCKI, n........o +335 innych
  •  

    XF-84H to prawdopodobnie najgłośniejszy samolot jaki zbudowano. Końcówki śmigła poruszały się z prędkością ponaddźwiękową produkując hałas przekraczający poziom bólu u obsługi. Nawet gdy poruszał się na ziemi był słyszalny z odległości ok.40km! Gdy poruszał się w pobliżu wieży kontroli obsługa zatykała uszy i chowała się pod biurkami. Z powodu wibracji wyłączano wiele urządzeń na lotnisku, więc kontrolerzy lotów komunikowali się z pilotem przy pomocy sygnałów świetlnych. Podobno były przypadki poronień u kobiet mieszkających blisko bazy. Zakazano testów w głównej bazie i przeniesiono je dalej od obszarów zamieszkanych. To jednak nie pomagało obsłudze naziemnej. Fala uderzeniowa od śmigieł była wystarczająca by przewrócić człowieka. Hałas powodował nudności i bóle głowy. Zdarzały się przypadki utraty przytomności, nawet u osób które były w innym samolocie...nieźle jak na samolot który miał służyć w marynarce:)
    Zbudowano 2 prototypy, które wykonały tylko 12 lotów, z czego 11 zakończyło się awaryjnym lądowaniem - i dali sobie z nim spokój.

    pokaż spoiler Nie gwarantuje, że to wszystko 100% prawda - znalezione na wiki + skan z jakiejś książki


    #ciekawostki #aircraftboners #stahs #militaria
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: bedebordo, b......k +37 innych
  •  

    Kobieta w Mongolii skazana na karę śmierci z głodu. Prawdopodobnie za cudzołóstwo, lipiec 1913r Autor: Stéphane Passet (pogmerajcie w google - warto)
    #fotohistoria #stahs #100lattemu #fotografia

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Pacjenci chorzy na Ebola uciekają ze "szpitali" z powodu głodu. Biegają po mieście w poszukiwaniu jedzenia i wody.Wyłapują ich specjalne ekipy. Na zdjęciu 8-letni uciekinier w drodze do szpitala. Monrovia, Liberia
    #realproblems #ebola #ciekawostki #stahs #afryka #swiat

    źródło: media4.s-nbcnews.com

    +: F...t, imarid +59 innych
  •  

    "Isla de Las Munecas", czyli wyspa lalek znajduje się w Meksyku. Dla wielu osób jest to najbardziej przerażające miejsce na świecie. Zdarzali się turyści, którzy dostawali na wyspie ataku histerii. Wyspa stworzona została przez jednego człowieka: Juliana Santanę Barrerę, który udekorował ją tysiącami okaleczonych lalek. Dlaczego to robił to przez 50 lat? Kiedyś z kanału, który płynął w pobliżu domku, usłyszał krzyki tonącej dziewczynki. Rzucił się jej na pomoc, ale nie udało mu się jej uratować. Wkrótce po śmierci dziecka Barrera wyłowił z wody lalkę. Następnego dnia znalazł w wodzie kolejną lalkę, a potem jeszcze jedną. Przekonany, że był to znak z zaświatów, Barrera zaczął zbierać stare lalki i wieszać je na drzewach na wyspie. Wierzył, że lalki były "domami" dla dusz, które dotrzymywały zmarłej dziewczynce towarzystwa i chroniły wyspę przed złem. I w tym miejscu historia staje się bardzo mroczna... Niektórzy twierdzą bowiem , że Barrera zmarł w niezwykle tajemniczych okolicznościach, że zamordowały go same lalki zamieszkałe przez duchy. Inni przysięgają, że byli świadkami tego jak lalki ożywały w nocy, i że po śmierci Barrery przejęły rolę strażników wyspy. W 2001 roku znaleziono zwłoki Juliana w kanale otaczającym jego dom. To był ten sam kanał, w którym wcześniej widział ducha dziewczynki, od której się to wszystko zaczęło.

    Zdjęcie na zachęte + losowa galeria z imgura, inne zdjęcia da wam google

    W komentarzach dodam kilka powiązanych ciekawostek więc wróć tu za kilka minut

    #ciekawostki #stahs #turystyka #horror #film #robotyka #creepystory

    pokaż spoiler Sprawdź co jest pod tagiem #stahs ...jeśli się podoba dodaj do obserwowanych


    http://imgur.com/gallery/BdCWn
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: a.....k, gosvami +169 innych
  •  

    Spitfire, jak wiele myśliwców z czasów II w.ś., miał grube szyby przednie wykonane z kuloodpornego szkła. Ale boki i owiewka były produkowane z przezroczystego plastiku nazywanego plexiglasem Nazwa chemiczna tego związku to polimetakrylan metylu (PMMA - chyba?) . Podczas II wojny światowej, brytyjski chirurg Harold Ridley operował wielu pilotów Spitfire`ów, którzy mieli odłamki PMMA w oczach. Owiewki kokpitu często były rozbijane w "drobny mak" w wypadkach lub podczas walki. Chirurg zauważył, że oczy lotników tolerowały obojętny materiał zaskakująco dobrze. Dziwne znalezisko zainspirowało Ridleya, który później wynalazł sztuczną soczewkę wykonaną z właśnie z PMMA. Wszczepił swoją pierwszą soczewkę w 1949 roku W następnych latach miliony pacjentów skorzystało z niezwykłego odkrycia chirurga.
    ...wojna najlepszym przyjacielem innowacji:)
    #aircraftboners #ciekawostki #medycyna #stahs #militarneciekawostki
    pokaż całość

    źródło: fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net

    +: echelon_, b......k +988 innych
  •  

    Te zdjęcia pewnie widzieliście, ale wiąże się z nimi kilka ciekawostek. Autorem jest Arthur Mole (z pomocą Johna Thomasa), który do perfekcji doprowadził technikę takich zdjęć grupowych. Na zdjęciu ze statuą jest...18 000 żołnierzy z czego 16 000 tworzy pochodnie. Od fotografa do ostatniego żołnierza na pochodni było prawie pół kilometra. Podczas robienia zdjęcia było ok 40stC i kilkuset żołnierzy zasłabło co podobno miało wpływ na kształt figury. Przygotowania trwały kilka tygodni. Mole przykładał do obiektywu szklany szablon i przy pomocy megafonu i znaków dawanych flagą ustawiał najpierw asystentów, którzy wyznaczali zarys. Ustawienie żołnierzy trwało kilka godzin i stosowano specjalna taktykę umieszczania przyjaciół w pewnej odległości. Ludzie, którzy się znali łatwiej się komunikowali i tworzyli "węzły" spajające całą figurę.
    #fotohistoria #fotografia #ciekawostki #historia #iwojnaswiatowa #stahs #militaria

    pokaż spoiler Zgodnie z życzeniem ludu dodaje tag #stahs - jeśli osiągnie masę krytyczną będe go stosował do wpisów ciekawostkowych, takich jak ten
    pokaż całość

    źródło: behindthephoto.org

  •  

    Bibliotekarz w Mauretanii.
    To miejsce na Saharze jest centrum handlowym od 777 roku i jest znane ze swoich starożytnych bibliotek. Kto by pomyślał.
    Inne zdjęcia - polecam!
    #fotografia #afryka #geografia #stahs #podroze

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Jest taki pechowy okręt, który nigdy nie wypłynął w morze, ale jest co noc bombardowany, podpalany i zatapiany. USS Trayer to najnowocześniejszy i największy na świecie symulator katastrof. Replika niszczyciela umieszczona w ogromnym basenie w ośrodku szkoleniowym. Kosztowała 90 mln $. Stworzyli ją spece od efektów specjalnych i atrakcji w parkach rozrywki. Złudzenie jest doskonałe. Zbudowano nawet nabrzeże. Wentylatory udają wiatr. Rozpylają jakieś substancje żeby pachniało morzem. W środku jest sztuczny dym i ogień. Podgrzewane mikrofalami powietrze. "Ranne" manekiny, które krzyczą i błagają o pomoc jak ktoś obok nich przechodzi. Na pokładzie jest nawet sztuczne ptasie gówno.
    Maja rozmach, s...
    #militaria #ciekawostki #wojsko #usa #stahs

    pokaż spoiler Zgodnie z życzeniem ludu dodaje tag #stahs - jeśli osiągnie masę krytyczną będe go stosował do wpisów ciekawostkowych, takich jak ten


    Kilka zdjęć wklejam poniżej, a galeria jest tutaj: KLIK
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów