•  

    Rekonstrukcja Rzymskiego Pilum i testowanie

    Współczesna rekonstrukcja pilum. Trzeba przyznać że technika bojowa Legionów była niesamowicie skuteczna wobec zabezpieczeń "barbarzyńców" z tamtego okresu. Dodatkowo piechur posiadał 2-3 takie oszczepy, lub nawet i więcej.

    Link do znaleziska: https://www.wykop.pl/link/4381795/pilum-i-jego-efektywnosc-wobec-tarczy/

    Ten wpis to inicjatywa podnoszenia poziomu na wykopie przez wołanie do znalezisk o merytorycznych treściach. Jest nas już ponad 200 osób. Zeby dolaczyc nalezy kliknac na ten link https://mirkolisty.pvu.pl/list/1UH8sCyT1AtCCdXr nastepnie zalogowac sie swoim kontem wykop.pl i kliknac dolacz w tej grupie. Przepraszam jak troche wymagajace nie ja to wymyslalam :(

    #gruparatowaniapoziomu #nauka #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #rzym #starozytnosc #starozytnyrzym
    pokaż całość

  •  

    Łaciński słownik - czyli to, co każdy Tiro (rekrut) Legio XXI Rapax musi się nauczyć przed egzaminem na Milesa (żołnierza).

    C - czyt. "K"
    V - czyt. "U" lub "Ł"

    Cz. I - Uzbrojenie

    Cingvlvm - pasy wojskowe
    Galea - hełm
    Lorica - pancerz
    Lorica Segmentata - pancerz segmentowy
    Lorica Hamata - pancerz kolczy
    Lorica Squamata - pancerz łuskowy
    Lorica Musculata - pancerz "anatomiczny"
    Manica - osłona rąk
    Svbarmalis - "przeszywanica" pod zbroję
    Scvtvm - tarcza legionowa
    Parma - okrągła tarcza
    Tegimen - skórzany pokrowiec marszowy na tarczę
    Gladivs - miecz
    Pilvm - włócznia
    Pvgio - sztylet
    Fvnda - proca

    --------------------------

    https://www.facebook.com/legioxxirapax/

    http://www.legioxxirapax.com
    --------------------------
    #legioxxirapax #historia #rekonstrukcjahistoryczna #legion #starozytnyrzym #imperiumromanum #cesarstwo #carnuntum #rzymianie #roma #legionista #antycznyrzym #antyk #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    Kontynuując serię krótkich wpisów o starożytnej wojskowości pochylmy się dzisiaj nad najciekawszym uzbrojeniem żołnierzy pochodzących z Półwyspu Iberyjskiego. Na terenie dzisiejszej Hiszpanii w starożytności nie udało się wyjść poza strukturę plemienną, przez co na dłuższą metę miejscowi nie mogli się opierać naporowi Kartagińczyków i Rzymian, jednak ludy tam zamieszkujące stały na stosunkowo wysokim poziomie cywilizacyjnym, a w szczególności wyspecjalizowały się w wytwarzaniu doskonałych jakościowo mieczy, przewyższając pod tym względem zarówno Rzymian jak i Kartagińczyków. Iberowie posiadali także doskonałą reputację jako żołnierze, stanowili kręgosłup kartagińskiej armii, a w przyszłości, po romanizacji tej prowincji, stanowili jedną z najlepszych baz rekrutacyjnych do rzymskich legionów.

    To od Iberów w III w p.n.e. Rzymianie przejęli swoje słynne, krótkie miecze, zapamiętane jako gladius hispanicus. Natomiast poniżej widzimy drugi podstawowy typ iberyjskiej broni - falcetę. Ostrze nadawało się zarówno do pchnięć jak do cięcia, a zakrzywiony kształt oraz rozszerzona klinga pozwalały na zadawania cięć od góry, lub z boku, omijając tarczę przeciwnika, która zatrzymywała dolną część klingi, ale już nie górną, zakrzywioną.

    Inną bronią bazującą na tej samej zasadzie była tracka/dacka sica - Dakowie siali wśród Rzymian takie spustoszenie tymi mieczami, że mniej więcej w czasach wojen dackich górna część rzymskich hełmów musiała zostać wzmocniona dodatkowymi metalowymi elementami, aby zapewnić lepszą ochronę przed tą groźną bronią.

    #historia #rzym #kartagina #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    Okrętowy taran powstały prawie 2300 lat temu, znajdujący się na dnie Morza Śródziemnego, niedaleko Wysp Egackich, koło Sycylii.

    2300 lat temu rzymscy lub kartagińscy rzemieślnicy ogromnym wysiłkiem i kosztem, na zlecenie urzędnikow państwowych, odlali ten przedmiot z brązu, a pracownicy ówczesnych stoczni umocowali go na dziobie okrętu wojennego licząc, że skutecznie będzie dziurawił kadłuby wrogich jednostek. W 241 r. p.n.e., niedaleko Sycylii, okręt ten został użyty w bitwie morskiej zapamiętanej jako Bitwa u Wysp Egackich - nie wiemy czy taran zdołał wbić się w jakiś cel, natomiast okręt na którym został zamontowany poszedł na dno, zapewne samemu stając się ofiarą takiej samej broni.

    Taran poszedł na dno wraz z okrętem i tą częścią załogi która nie zdołała się ewakuować. Drewno i ciała poległych rozpadły się w morskich głębinach, za ,,towarzystwo" miał więc tylko hełmy, amfory, metalowe elementy wyposażenia które razem z nim przetrwały upływ czasu. Mijały lata, całe wieki, państwa które toczyły wojnę do której odlano taran przeminęły i stały się tylko wspomnieniem, nadeszło średniowiecze, renesans, oświecenie, rewolucja przemysłowa, druga wojna światowa, a nasz przedmiot spokojnie spoczywał na dnie morza.

    Nadszedł wiek dwudziesty pierwszy. Garstka miłośników przeszłości penetrowała morskie dno szukając jakiegoś śladu dawnych wojen. Po dwudziestu trzech wiekach na nasz taran ponownie spojrzał człowiek, ponownie dotknęły go ludzkie ręce. Gdyby nie był martwym przedmiotem miałby pamięć - głosów które słyszał kiedy go tworzono, łaciny, greki oraz języka fenickiego, dźwięku trąb, pękającego drewna i krzyku słyszanego w czasie swojej ostatniej bitwy. Oraz ciszy w której przeleżał 2300 lat, większość spisanej historii rodzaju ludzkiego.

    #historia #starozytnosc #rzym #kartagina #feels
    pokaż całość

    źródło: beak.jpg

  •  

    Artykuł z głównej z kwantowo.pl wywołał u mnie nadzieję, że będzie można się do niego odnosić, gdy znowu ktoś będzie pisał bzdury o Wielkiej Piramidzie i Egipcie ogólnie. Niestety się zawiodłem, bo autor prześlizguje się po tematach i postanowiłem napisać własny. A przynajmniej pierwszą część ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dlaczego faraonowie^ budowali piramidy?

    Poza kontekstem religijnym, odpowiedź w wymiarze ludzkim jest dość prosta. Bo mogli. Okres, gdy budowali piramidy w Gizie to szczyt potęgi Starego Państwa. Po podbojach całej podbijalnej okolicy przez Snofru państwo było bajecznie bogate.

    Paradoksalnie koszty ich budowy tak bardzo nadwyrężyły gospodarkę Egiptu, że władza faraonów uległa osłabieniu na rzecz kapłanów, a następnie zarządców nomów("województw") żeby w efekcie tego po 300 latach doprowadzić do upadku Starego Państwa. Dopiero w okresie Średniego Państwa - prawie tysiąc lat później - Egipt powrócił do stabilności i bogactwa z czasów budowy piramid w Gizie.

    Skąd się się wzięły piramidy?

    Piramidy to bezpośrednia ewolucja z mastab, które zaczęły się pojawiać już za I dynastii u zarania cywilizacji egipskiej. Mastaba to budowla przypominająca dom, obudowująca szyb ziemny z komorą grobową. Chociaż te należąca do władców przypominały raczej pałace niż domy. Archeolodzy uważają, że pierwsza piramida powstała "przypadkiem", gdy któryś władca uznał, że jest to zbyt mało okazały dla niego grobowiec i nakazał dobudowywać kolejne piętra. Tak powstała piramida schodkowa.

    Ciekawa w tym kontekście jest Mastaba 3038(~2900 p.n.e.) z I dynastii należąca do króla Andejiba, gdyż była przebudowywana 2 razy, prawdopodobnie za jego życia. Pierwotnie była standardową mastabą z płaskimi ścianami, następnie została obudowana schodkami tworząc pierwszą jednokondygnacyjną piramidę schodkową, aby ponownie zostać przebudowaną do płaskiego frontu.

    Za pierwszą prawdziwą egipską piramidę schodkową uznaje się piramidę wybudowaną przez Imhotepa^^ dla Dżosera. Ukończona została około 2648 roku p.n.e. Od tej pory chyba wszyscy władcy aż do piramid w Gizie i bardzo wielu później jako grobowce wybierali właśnie te budowle. Warta odnotowania jest tutaj też piramida łamana Snofru, przy której obliczeniach poszło coś nie tak i nie schodzi się majestatycznie ku górze, tylko w połowie zmienia się jej kąt nachylenia. Egipscy inżynierowie nie byli nieomylni.

    Niestety nadal powszechnym mitem jest to, że piramidy były budowane przez niewolników. Otóż nic bardziej mylnego. Piramidy budowane były przez obywateli Egiptu. Więcej można dowiedzieć się tutaj, z obszernego artykułu na ten temat.

    Kto zbudował Wielką Piramidę?

    Bez wątpienia Wielką Piramidę zbudował Chufu, są na to 3 bezpośrednie, imienne dowody z tego okresu:
    1. Inskrypcja z kartuszem odnaleziona wewnątrz ścian na jednym z bloków, pozostawiona przez budowniczego.
    2. Pieczęć odnaleziona w 1839 roku wewnątrz piramidy.
    3. Dziennik Merera, najstarszy znany zapisany papirus, w którym brygadzista jednej z brygad prowadził notatki z przewozu wapienia użytego do jej okładziny.

    Dziennik jest tutaj szczególnie interesujący, bo to "jeszcze gorące" znalezisko z 2013 roku, ciekawskich odsyłam do tekstu oraz do znaleziska na ten temat.
    Tekst wraz z opracowaniem: https://www.dropbox.com/s/hwrvxjkilwlwd69/1705_Tallet.pdf?dl=0
    Znalezisko z fajnym dokumentem na ten temat: https://www.wykop.pl/link/4379053/tajemnice-piramid-stan-aktualnej-wiedzy-o-piramidach/

    Dlaczego piramidy są puste?

    Piramidy zostały ograbione niedługo po ich wybudowaniu. Kilka akapitów wcześniej pisałem, że ich budowa doprowadziła do upadku gospodarki, a w końcu państwa. Nie wiemy, kiedy dokładnie zostały obrabowane, ale być może w trakcie Pierwszego Okresu Przejściowego, gdy Egipt ogarnął chaos i wojny domowe. Być może nawet wcześniej.

    Istnieje również hipoteza, że właśnie ze względu na rabusiów przeniesiono gdzieś mumie faraonów w bezpiecznie miejsce do innych grobowców, ale nie ma na to jak do tej pory potwierdzenia. Kto wie, może uda się je jeszcze odnaleźć?

    Kiedy przestano budować piramidy?

    Ostatnie piramidy powstawały ok. 600 roku p.n.e. Budowane były przez kuszycką XXV dynastię na terenie dzisiejszego Sudanu. Więcej na ten temat tutaj

    Uwagi ogólne

    Warto zauważyć, że w momencie, gdy powstaje piramida Dżosera na terytorium Egiptu państwowość rozwija się od 1500 lat, a od 600 lat można mówić o istnieniu państwa tak jak je rozumiemy dzisiaj. W tym okresie powstają pierwsze duże budowle: pałace, świątynie, mastaby.

    ^ Faraon to tytuł pojawiający się dopiero ok. 1500 roku p.n.e. w Nowym Państwie ale żeby nie mieszać w głowie będę go używać przy Starym Państwie.
    ^^ Legenda Imhotepa jako genialnego inżyniera i matematyka tak bardzo się rozwinęła, że 2000 lat później Egipcjanie uznali go za boga.

    Jeśli będzie zainteresowanie, to może napiszę jeszcze jeden wpis o samej budowie piramid lub ogólnie o technologii egipskiej, ale to będzie wymagało szerszego researchu i przygotowania do wpisu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu piramida łamana Snofru.

    #historia #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc #egipt #gruparatowaniapoziomu #archeologia #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: zabytkiegiptu.pl

  •  

    Bitwa u przylądka Eknomos została stoczona u wybrzeży Sycylii w 256 r. p.n.e., pomiędzy flotą Republiki Rzymskiej oraz Kartaginą, w czasie I Wojny Punickiej. Zwycięstwo pozwoliło Rzymianom na przeprowadzenie pierwszej w swojej historii (nieudanej) inwazji na Afrykę. Była to jedna z największych bitew morskich w dziejach świata, podczas której wzięło udział prawie 700 okrętów wojennych z załogami liczącymi łącznie niemal 300 000 osób.

    #rzym #kartagina #starozytnosc #historia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Powstanie Aristonikosa

    Powstanie Aristonikosa zwane w rzymskim źródłach jako Bellum Asiaticum było ważnym etapem w budowie Imperium Rzymskiego. Utworzenie rzymskiej prowincji w miejsce państwa Attalidów otwierało nowy rozdział w historii Azji Mniejszej.

    Link do znaleziska: https://www.wykop.pl/link/4357803/powstanie-aristonikosa/

    Ten wpis to inicjatywa podnoszenia poziomu na wykopie przez wołanie do znalezisk o merytorycznych treściach. Jest nas już ponad 200 osób. Zeby dolaczyc nalezy kliknac na ten link https://mirkolisty.pvu.pl/list/1UH8sCyT1AtCCdXr nastepnie zalogowac sie swoim kontem wykop.pl i kliknac dolacz w tej grupie. Przepraszam jak troche wymagajace nie ja to wymyslalam :(

    #gruparatowaniapoziomu #antycznyblog #ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #rzym #starozytnosc #starozytnyrzym
    pokaż całość

  •  

    Chętni na kolejną wycieczkę w czasie?
    Tym razem zabiorę was do odległych czasów, w którym to barbarzyńskie ludy zmieniały porządek świata.

    Hunowie przyczynili się do gwałtownych przemian w Europie w IV i V wieku. Swoim najazdem wymusiły migracje w całej Europie. Słabe Cesarstwo Rzymskie nie potrafiło się przeciwstawić. Upadek imperium doprowadził do kształtowania się do państw barbarzyńskich na ziemiach dawnego cesarstwa a w dalszej perspektywie do kreowania się państw narodowych tj. Francja czy Niemcy.

    Link do znaleziska Hunowie - piekło w Europie

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #prawo #geografia #kultura #handel #pieniadze #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polityka #technologia #polska #francja #wojsko #historia #nauka #pakt #sredniowiecze #imigranci #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    Masz wielkie ambicje polityczne i militarne, ale większość Twoich poddanych to bieda-pasterze z których śmieje się cały hellenistyczny świat? Uzbrój ich w 6-metrowe zaostrzone kije i wyszkól do stania i manewrowania w ciasnym szyku. Co mogłoby pójść nie tak? xD

    pokaż spoiler Wszystko poszło jak trzeba xD


    #historia #macedonia #starozytnosc pokaż całość

  •  

    Legio V Macedonica - najdłużej istniejący rzymski legion.

    Legion ten został zawiązany w 43 r. p.n.e. przez Gajusza Oktawiana, po zabójstwie jego przybranego ojca Juliusza Cezara którego dokonali ustroju republikańskiego, ale o jego początkach niestety nie wiemy zbyt dużo. V Legion walczył po stronie Oktawiana w czasie wojny domowej, w ostatecznej batalii o władztwo nad Rzymem przeciwko Markowi Antoniuszowi zwieńczonej Bitwą pod Akcjum w 31 r. p.n.e. Po zakończeniu wojny w 30 r. p.n.e. został ulokowany w Macedonii, gdzie nabył swój przydomek.

    Legion brał udział w zwycięskiej wojnie przeciwko Partom toczonej w latach 58-63. Podczas jego służby na wschodzie miało miejsce wielkie powstanie żydowskie, które wybuchło w 66 r. i w którego tłumieniu legion ten brał udział.

    Kolejnym etapem w ,,karierze" legionu była służba na granicy z Dacją (na Dunaju, dzisiejsza granica Rumunii i Bułgarii). W jego szeregach służył przyszły cesarz Hadrian, legion ten brał udział w podboju Dacji (101-106). W II w. legion stacjonował w różnych obozach na terytorium Dacji, gdzie min. brał udział w rozbiciu armii najemników wynajętej przez zbuntowanych górników z miejscowych kopalni złota i okazjonalnie był przerzucany na wschód przeciwko Żydom czy Partom/Sassanidom, gdy sytuacja militarna tego wymagała. W 274 r. Rzymianie opuścili Dację i legion powrócił na granicę wyznaczoną przez rzekę Dunaj. Po podziale Cesarstwa w 395 r. V Legion stał się częścią armii Cesarstwa Wschodniorzymskiego które wyewoluowało w Cesarstwo Bizantyjskie. W 411 r. baza legionu została zniszczona przez Hunów.

    Ostatecznie Legio V Macedonica został przerzucony do Egipu, gdzie stacjonował w Memfis. Ostatnie wzmianki o jego służbie w Egipcie pochodzą z 635/636 r. W 637 r. muzułmańscy Arabowie rozpoczęli podbój Egiptu i po tej dacie V Legion znika z kart historii. Najprawdopodobniej został całkowicie zniszczony w trakcie obrony bizantyjskiego Egiptu oraz cywilizacji grecko-łacińskiej w tym rejonie przed arabskimi najeźdźcami.

    #historia #rzym #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    Rzymianie nie tylko wypracowali perfekcyjny system walki piechoty na szczeblu manipułu/kohorty/legionu/armii, ale także w zakresie taktyki walki pojedynczego legionisty. Duża tarcza i krótki miecz stworzone były do walki na bardzo małym dystansie, właściwie twarzą w twarz, gdzie wróg nie mógł wykorzystać swojej broni tak skutecznie jak legionista swojego niewielkiego gladiusa. Legionista był przyuczany do naprzemiennego kłócia z góry, ponad swoją tarczą oraz do niskich ataków na uda, biodra i podbrzusze przeciwnika. Zaskoczony takim agresywnym atakiem przeciwnik zazwyczaj wystawiał dolne części ciała na te ataki, co kończyło się jego szybkim wyeliminowaniem. Za broń ofensywną służyła również ciężka tarcza. Impet szarży pozwalał obalić za jej pomocą wroga, a umieszczone w centrum umbo wzmacniało uderzenia tarczą w trakcie walki,

    Dodatkowo typową akcją legionisty był atak na przeciwników znajdujących się nieco obok. Schowany za swoją tarczą Rzymianin zasłaniał się przed atakami umiejscowionych przed nim centralnie wrogów, a wyprowadzał atak na nogi, ręce i bok przeciwnika znajdującego się obok, który skupiony na innym legioniście wystawiony był na atak jego towarzysza.

    Stosunkowo prosty system walk i żelazna dyscyplina pozwoliły zamienić italskich pasterzy kóz i oraczy ziemi w najskuteczniejszą armię starożytnego świata.

    #historia #rzym #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Gajusz Juliusz Cezar jest prawdopodobnie najbardziej znanym rzymskim wodzem na świecie. Ta niezwykle wybitna i obecna w dzisiejszej kulturze postać zawdzięcza swoją sławę między innymi zwycięskiej kampanii przeciwko Galom, przejęciu siłą władzy w Wiecznym Mieście, czy też jego zabójstwie w idy marcowe przez senatorów pod przewodnictwem Marka Juniusza Brutusa i Gajusza Kasjusza. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że Juliusz Cezar został pewnego razu porwany przez piratów, co ostatecznie nie skończyło się dla nich zbyt dobrze, delikatnie mówiąc.

    Link do znaleziska: Porwanie Juliusza Gajusza Cezara przez piratów

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #historia #rzym #starozytnosc #ciekawostki #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    ACYLIUSZ AWIOLA - KONSUL, KTÓRY UMARŁ NA WŁASNYM POGRZEBIE

    Acyliusz Awiola (Manius Acilius Aviola) był rzymskim arystokratą, który dorobił się zaszczytnego stanowiska - w roku 54 został konsulem. I w zasadzie to był jego jedyny sukces. Nie wygrał żadnej bitwy, nie wybudował niczego okazałego, nie był mecenasem sztuki. Nie brał nawet udziału w żadnym obyczajowym skandalu.

    Najpewniej historia szybko by o nim zapomniała, gdyby nie jedno wydarzenie - jego własny pogrzeb. Ta poważna uroczystość sprawiła, że wspomnieli o nim rzymscy historycy i pisarze tacy jak Pliniusz Starszy i Waleriusz Maksymus.

    Nie zachowały się daty śmierci i pogrzebu Awioli, ale jeden szczegół opowiadany był później długo po pogrzebie. Otóż gdy ciało konsula złożone zostało na stosie, który podpalono, a jego płomienie zaczęły dosięgać Awiolę, ten nagle... ożył!

    Krzycząc i wymachując rękami, Rzymianin próbował za wszelką cenę wydostać się z płonącego stosu pogrzebowego. Na próżno. Nikt nie mógł mu pomóc i konsul kolejny raz wyzionął ducha. Tym razem już ostatecznie.

    Pliniusz Starszy, który podobno był świadkiem tego wydarzenia, zanotował:
    „Awiola, były konsul, ożył na stosie, a ponieważ nie można było nieść mu pomocy z przyczyny przemagających płomieni, spalił się żywcem”.

    Na zdjęciu:
    Rzymska urna na prochy, zawierająca łacińską inskrypcję. Druga połowa I wieku n.e.

    #wmrokuhistorii #historia #starozytnosc #rzym #ciekawostki #europa #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Geneza brody

    Historia i wpływ na świat

    W tym wpisie nie tylko prześledzimy jak przez historię patrzono na brodę, ale także jak wygląda ona w oczach dzisiejszego człowieka który całe dziedzictwo - także dotyczące wyglądu - odziedziczył po przodkach.

    Sumeryjczycy - pierwsi znani nam założyciele cywilizacji - nie nosili bród. Babilończycy, Akadyjczycy, Asyryjczycy jak najbardziej - żyli z długą i gęstą a im dłuższą i gęstszą tym bardziej szlachetną. Żydzi nosili krótkie bródki zaś Rzymianie golili się aż do 2 wieku naszej ery.

    Broda jak wykażemy we wpisie nie jest tylko czczym dodatkiem do ciała. Jest też symbolem czasów oraz pewnych koncepcji które wracają wraz z brodą. I choć sama nie daje jasnych wskazówek co do cywilizacji i jej procesów w których żyjemy w naszym wpisie przejdziemy od szczegółu - brody do ogółu - zjawisk społecznych i pokażemy - za pomocą analogii historycznych, że męska broda znaczy o wiele więcej gdyby się jej przyjrzeć na serio.

    W starożytnym eposie sumeryjskim - Eposie o Gilgameszu - Gilgamesz ma przyjaciela Enkidu - był to stwór który był w całości owłosiony i żył ze zwierzętami. Enkidu jednak chciał być człowiekiem podobnym do Gilgamesza - Wielkiego Męża i Władcy Uruku, sporego miasta w Sumerze. Enkidu ostatecznie odkrył w sobie człowieczeństwo przez trzy rzeczy - odbycie stosunku miłosnego z kapłanką Isztar, wypicie piwa i zjedzenia chleba. Jak mówi najstarszy epos głosem kapłanki:

    Jedz chleb Enkidu, tak to jest w życiu! Pij napitej chmielony taki jest świat! Spożył więc chleba do syta, chmielu wychylił siedem dzbanów. Zagrała w nim wątroba raźno, swobodnie, serce się w nim weseliło, twarz promienieje. Ciało swe włochate wziął i obmacał, starł z siebie sierść kudłatą, olejkiem się namaścił, do ludzi stał się podobny, w odzież się odział, mężem stał się z wyglądu. (przekład Roberta Stillera)

    Sumeryjczycy jasno odrzucili naturę zwierzęcą. W Eposie o Gilgameszu tytułowy bohater i Enkidu stawiają czoło wielu potworom - przede wszystkim zwierzęcym. Natura nie jest bukoliczna i miła - walczy z człowiekiem który próbuje ją ujarzmić i udaje mu się to z różnym skutkiem - przykładem niech będą wylewy Tygrysu i Eufratu. Ale Babilończycy i Akadyjczycy weszli na wyższy poziom, ich broda, ich dzikość, miała być gładka i dobrze ostrzyżona. I tak jak Sumerowie nie byli Semitami tak Akadyjczycy i Babilończycy byli i prowadzili aktywniejszą politykę przede wszystkim w sztuce podbojów. Broda była więc rzeczą podobną do maski, która miała ukrywać emocje i wzbudzać strach w "cywilizowanych" ludach bez brody. Zapuszczona i zadbana broda była podobna do grzywy lwa którego zabijał król Asyryjczyków - także Semita - pokazując swoją wyższość nad naturą.

    Bardzo ciekawie sprawa jawiła się w Starożytnym Egipcie. Na co dzień faraon nie miał brody, był gładki tak samo jak skrybowie różnych kancelarii - wynikało to za pewnie z higieny, statusu i praktyczności. O dobrą brodę trzeba dbać a skrybowie jak i zajęty faraon nie mieli na to czasu. Jednak, gdy dochodziło do spraw kultu czy wojny faraonowie przyczepiali sobie małą, podłużną brodę. Robiły to także kobiety-faraonki ergo nie była to cecha tylko męska. Co dokładnie to znaczyło możemy tylko się domyślać - być może było to rozróżnienie między bogiem a bogiem-na-ziemi bowiem bogowie egipscy rzadko kiedy nosili owłosienie.

    W kolejnych wiekach broda znaczyła już znacznie więcej - u Żydów była symbolem mistycyzmu - u Greków długa, zadbana, gęsta broda była symbolem mądrości i tak została zachowana w kulturze Zachodu (wystarczy wspomnieć Gandalfa z #lotr) Inaczej na te sprawy patrzyli Rzymianie którzy jak wiadomo są podstawą zachodniego myślenia. Dla wczesnych Rzymian (VIII w.p.n.e do II w.n.e) broda była symbolem barbarzyństwa i przede wszystkim Germanów którzy jak wiadomo - nie golili się. Człowiek ogolony to człowiek Cywilizowany dlatego, że zgolenie brody wymaga nakładu pracy i pieniędzy - brzytwy w końcu kosztują. Rzymianie uważali, że człowiek nieogolony boi się pokazywać własne emocje i próbuje wyglądać na bardziej męskiego. Człowiek ogolony zaś nie boi się okazywać własnych emocji, jest prosty i szczery w swoich poglądach.

    Analogicznie Rzymianie niechętnie ustosunkowywali się do aktorów i wszelkiej maści ludzi zmieniających role. Aktor bowiem nie żyje - zgodnie ze sobą i swoją naturą - ale wchodzi w różne postacie, przebiera się, manipuluje. Dla Rzymian jest to patologia - człowiek winien być prosty, szczery i prawdziwy a zarazem powinien pozostać sobą. Broda uniemożliwia okazywanie czystych emocji musi być więc usunięta.

    Modę na zadbaną brodą zaczął więc dopiero Hadrian filhellenista. Obok stawiania wszędzie limesów (chciał wzmocnić granicę Państwa) podróżował wraz z całą swoją świtą. Za pewnie z tych podróży wyciągnął swoją krótką acz gęstą brodę. Prawie każdy kolejny cesarz będzie nosił brodę aż do rozbicia Imperium Romanum na dwie części i tak na Zachodzie cesarzowie jak i barbarzyńcy szturmujący ich limesy będą mieli owłosienie. Co ciekawe w Bizancjum zwykle bród nie noszono a cesarz przesiadujący w Konstantynopolu zwykle nie posiadał zarostu.

    Od tego momentu nie zmieniło się wiele i większość poglądów o brodzie jest nietkniętych. I tak, dobrze ostrzyżona broda to opanowana męskość jak i pewny spirytualizm, który można zauważyć u rosyjskich popów. Brak brody to próba chodzenia drogą prostoty i pragmatyzmu - większość uczonych, księży jak i w ogóle ludzi na Zachodzie nie nosi brody. Dzika kępa włosów którą widzimy u bezdomnych alkoholików jest smutnym widokiem braku ogłady, pewnego barbarzyństwa i przegranego życia.

    Na Zachodzie ludzie jednak coraz częściej noszą brody. Wpływa na to kilka czynników takich jak: protest wobec negacji norm płci - vide skrajny feminizm, wpływ kulturowy islamu (który brodę nosi) oraz spirytualizmu chrześcijańskiego; wzrost średniego bogactwa na Zachodzie - ludzie mogą sobie pozwolić na coraz ładniejsze owłosienie a także coraz bardziej skomplikowana struktura społeczna, różnorakie kryzysy. Jednym słowem - niepewność. Świat więc pragnie czegoś prawdziwego, silnego a zarazem odpowiedzialnego i dobrego - tutaj więc odpowiedzią jest broda która coraz częściej występuje w roli męskości i zadumy.

    Wygląd coraz częściej nie tylko oznacza poglądy społeczne i polityczne (jak rozpoznać feministkę?), ale także wewnętrzne próby charakteru i rutynę danego człowieka. Czy pochodzi on z Rzymu czy z Aten to sprawo drugorzędna.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ****
    Homoseksualizm w starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    O potrzebie wychowania fizycznego - https://www.wykop.pl/wpis/28714753/o-potrzebie-wychowania-fizycznego-czy-silownia-jes/

    ****

    #modameska #broda #publicystyka #moda #ubierajsiezwykopem #ciekawostkihistoryczne #historia #religia #islam #historia #socjologia #przegryw #wygryw #publicystyka #historiamody #kultura #starozytnosc #starozytnyrzym

    Na zdjęciu - Cesarz August
    pokaż całość

  •  

    Optio, żołnierz w stopniu ,,oficera" w zawodowej armii rzymskiej, pełniący funkcję zastępcy dowódcy kohorty. W trakcie bitwy przebywał na tyłach formacji i pilnował porządku w szyku, jeśli trzeba przywracając dyscyplinę wśród żołnierzy myślących o złamaniu formacji i wycofaniu. Pomagała mu w tym charakterystyczna, długa laska którą widać na obrazku, pomagająca w wydawaniu rozkazów i służąca do okładania co bardziej niezdyscyplinowanych żołnierzy.

    Poza bitwą jego zadaniem było dopilnowanie poprawnego wykonania rozkazów wydanych przez centuriona, czy pełnienie niektórych obowiązków administracyjnych.

    #historia #rzym #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    @w-mroku-historii:

    Drodzy Miłośnicy Historii,

    Wielu naszych czytelników od dłuższego czasu namawiało nas, abyśmy zagościli na słynnym "Wykopie". Z okazji 5-tych urodzin bloga "W mroku historii" postanowiliśmy dać się w końcu namówić i oto jesteśmy :)

    Witamy Was bardzo serdecznie i zapraszamy do lektury wielu ciekawych artykułów. Na blogu znajdziecie również recenzje i zapowiedzi bardzo interesujących książek "literatury faktu"...

    "W mroku historii" to strona o historii ukrytej za fasadą mitów i legend, otulonej płaszczem sekretów, skandali i kontrowersji. Opowieści o pasjach, namiętnościach, zbrodniach i zdradach, o ludziach wielkich i małych, znanych i zapomnianych. Razem oddzielmy prawdę od legend i dowiedzmy się, jak to naprawdę było...

    Na wykopie będziemy publikować krótkie artykuły oraz ciekawostki historyczne, nawiązujące do tematyki naszej strony. Mamy nadzieję, że każdy znajdzie u nas coś interesującego. Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku.

    Pozdrawiamy serdecznie!

    opis odnośnika

    #historia #wmrokuhistorii #ciekawostki #starozytnosc #sredniowiecze #nowozytnosc #xixwiek #iiwojnaswiatowa #xxwiek
    pokaż całość

  •  

    #ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc

    Kościane zęby, drewniane nogi, żelazne ręce oraz złote płytki w czaszkach. Tysiące lat przed narodzinami współczesnej medycyny nasi przodkowie potrafili zastąpić utracone kości sprawnie działającymi protezami oraz implantami.

    Starożytni Celtowie zapisali się na kartach historii jako nieustraszeni wojow­nicy, utalentowani rzemieślnicy oraz zaradni kupcy. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że na długiej liście ich niewątpliwych osiągnięć znajduje się także... wynalezienie implantów zębowych. Jeden z ostatnich numerów „Antiquity” donosi, że na terenie północnej Francji odkryto najstarszy w zachodniej Europie frag­ment sztucznego zęba. Znalezisko pochodzi z III w. p.n.e. W bogato wyposażonym grobie arystokratki zespół Guillaume’a Seguina z fir­my badawczej Archeosphere odkopał żelazny gwóźdź mocujący koronkę. Choć większość kości czaszki rozłożyła się, zęby zachowały się w anatomicznym układzie - gwóźdź znajdował się na miejscu jednego z górnych siekaczy. Miał 24 mm długości i do złudzenia przypominał te, którymi dziś mocuje się sztuczne uzębienie. Badacze podejrzewają, że stanowił bazę dla ko­rony z drewna lub kości zwierzęcej. Niestety, z powodu zbyt kwaśnej gleby koronka ta się nie zachowała.

    Zespół Seguina jest przekonany, że arystokratka straciła ząb przez przypadek. Być może spadła z konia, przewróciła się lub uderzyła w coś głową. Taką wersję wydarzeń sugeruje znakomity stan reszty jej uzębienia - nie miała próchnicy ani parodontozy, śladu najmniejszych ubytków. Co samo w sobie jest dosyć ciekawe, bo dziś każdy z nas, będąc w jej wieku (czyli mając 20-30 lat), ma już kilka dziur. Ponieważ brak górnego siekacza raczej nie utrudnia jedzenia, uczeni podejrzewają, że bezpośrednią przyczyną zamocowania im­plantu w szczęce były względy estetyczne lub fonetyczne (bez przedniego zęba kobieta mogła seplenić). Pierwsza hipoteza wydaje się jednak bardziej prawdopodobna z uwagi na rozmach, z jakim wyposażono pochówek arystokratki - pas zrobiony z brązu, cztery zapinki, wspaniała bransoleta na lewej ręce, brązowa ozdoba na włosy jasno dowodzą że mamy do czynienia z osobą, która miała określone wyobrażenie na temat tego, jak powinna prezentować się ^ przedstawicielka jej warstwy społecznej.

    Wiele wskazuje na to, że obyczaj używania żelaznych gwoździ do mocowania fałszywych zębów był galijską specjalnością. W idealnie zachowanej czaszce ok. 30-letniego mężczyzny, pochowanego we francuskiej miejscowości Chantambre na przełomie I i II wieku n.e., znaleziono metalowy bolec, który wciąż mocno tkwił w szczęce. Nie wiadomo, czy pokrywała go jakaś korona, bo był znacznie grubszy niż poprzednie znalezisko, mógł więc uchodzić za coś w rodzaju żelaznego przedtrzonowca. Naj­bardziej jednak zaskakujący jest fakt, że implant zrósł się z kością (osteointegracja). Ponieważ taki proces zajmuje od trzech do sześciu mie­sięcy, badacze są przekonani, że metalowy bo­lec został umieszczony w szczęce co najmniej rok przed śmiercią mężczyzny. Osteointegracja żelaza z kością jest o tyle dziwna, że współcze­śnie uważa się, iż jedynie implanty z tytanu się do tego nadają. W opinii dzisiejszych stomato­logów żelazo zbyt szybko koroduje, by proces zrastania był bezpieczny, a sztuczny ząb - uży­teczny. W przypadku mężczyzny z Chantambre stało się jednak inaczej, być może metal został w jakiś specjalny sposób przygotowany, ale nie udało się tego wykryć. Wiele do myślenia daje także fakt, że dowód prawdziwego mistrzostwa w dziedzinie protetyki stomatologicznej znale­ziono w grobie przeciętnego mieszkańca wsi. Czyżby wówczas każdego było stać na dobrego protetyka? Nie wiadomo, ale z całą pewnością sztuczny ząb z Chantambre miał bardziej prak­tyczne zastosowanie niż siekacz arystokratki. Pomagał w gryzieniu pokarmów, zwłaszcza że mężczyzna nie miał zębów trzonowych po le­wej stronie.

    Sztuczne zęby czy koronki wstawiano nie tylko żyjącym. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że więk­szość tego typu „wynalazków” opisy­wanych w literaturze archeologicznej to estetyczne upiększenia zmarłych. Najstarsze z nich pochodzą z Afryki. Około 7 tysięcy lat liczy czaszka z Faid Souar w Algerii - na miejsce drugiego górnego przedtrzonowca wstawiono w niej kawałek kości. Z kolei w egip­skim Gebel Ramlah, na cmentarzysku sprzed 5,5 tys. lat (gdzie wykopaliska prowadziła ekipa naszych archeolo­gów z instytutu Archeologii i Etnologii PAN), znaleziono siekacz zrobiony z kawałka muszli. Pradawnym Afrykańczykom wyraźnie przeszkadzało, że zmarły mógłby ruszyć w swą ostatnią podróż ze szczerbatym uśmiech i sta­rano się uzupełnić jego defekty.

    Skąd wziął się galijski obyczaj wstawiania implantów? Zespół Guillaume’a Seguina suge­ruje, że inspiracją dla Celtów byli Etruskowie. Wiadomo, że już ok. 400 r. p.n.e. obydwie gru­py utrzymywały ze sobą intensywne kontakty handlowe. Mniej więcej w tym samym czasie celtyccy osadnicy pojawili się niedaleko Etru­rii, na terenie dzisiejszych północnych Włoch, zakładając m.in. Mediolan. Dotychczasowe badania dowodzą że Etruskowie byli prawdzi­wymi mistrzami protetyki stomatologicznej. Specjalizowali się jednak nie w implantach, lecz zaawansowanych technikach łączących lub trzymających zęby razem.

    Mostki - bo o nich mowa - robili ze zło­ta. Miały postać taśm lub drucików, niektóre utrzymywały w miejscu ubytków fałszywe zęby zrobione z kości lub zębów zwierzęcych. Pierwsze takie cacka pojawiły się około 630 r. p.n.e., ale najwięcej pochodzi z V—III w. p.n.e. Jednym z najlepszych przykładów mistrzostwa etruskich protetyków jest odkrycie z grobu zwanego Poggio Gaiella (IV w. p.n.e.) nieopo­dal Chiusi w Toskanii. Osiem górnych zębów (od pierwszego lewego przedtrzonowca do pierwszego prawego) spoczywającej tam ko­biety owija złota taśma. Możliwe, że zęby się ruszały, dlatego starano się utrzymać je w miej­scu. Interesujące, że mostki spotyka się jedy­nie u wyjątkowo zamożnych przedstawicielek płci pięknej, co sugeruje, że oprócz praktycz­nych celów, złoty uśmiech był dla etruskich dam oznaką wysokiego statusu społecznego (to zresztą miało powtarzać się w przyszłości, zwłaszcza na terenie Europy Wschodniej).

    Złoto świetnie sprawdzało się w roli pro­tezy czy mocowania zębów, ponieważ jako me­tal szlachetny nie korodowało pod wpływem wody, śliny ani powietrza. Wyjątkowe właści­wości tego materiału znano także w Ameryce prekolumbijskiej, gdzie wykorzystywano je do uzupełniania ubytków kości w czaszce, czyli kranioplastyki. Prawdziwymi mistrzami w tej dziedzinie chirurgii były ludy zamieszkujące tereny dzisiejszego Peru. W tekście opubliko­wanym w „Neurosurgery” w 2000 r. dwaj le­karze Raul Marino oraz Marco Gonzales-Portillo, zamieścili zdjęcie czaszki przechowywanej w Limie, w Museo del Oro, na którym widać, że doszło do integracji złotej płytki z kością.
    Jak wynika z artykułu, operacje głowy były na porządku dziennym wśród ludów kultur Paracas (I tys. p.n.e.), Nazca (przełom I tys. p.n.e. i I tys. n.e.) oraz Wari (I tys. n.e.). Dlaczego? Używane przez wojowniczych In­dian hełmy „cascos” były wykonane z drewna lub cienkiego metalu - nie stanowiły więc naj­lepszej ochrony. Wielu badaczy podejrzewa na­wet, że pełniły funkcję ozdobną W rezultacie pęknięcia i wgniecenia czaszek były wśród tych ludów na porządku dziennym. Prekolumbijscy medycy wyspecjalizowali się więc w usuwaniu kawałków zmiażdżonych kości, czyli kraniotomii oraz kranioplastyce. Jak dowodzą Marino i Gonzales-Portillo, przeżywalność pacjentów wynosiła aż 70 proc.! Trzeba też pamiętać, że część pacjentów umierała nie dlatego, że ope­racja się nie udała, lecz z powodu zbyt ciężkich obrażeń. Choć złoto było jednym z głównych materiałów wykorzystywanych do uzupełnia­nia ubytków, zdarzały się także implanty ze srebrnych płytek czy... kawałków tykw.

    Co ciekawe - jak wynika z tekstu zamiesz­czonego na łamach „Neurosurgery” przez inną parę lekarzy Abhaya Sanana i Stephena Hainesa - w starożytnej Europie prawdopodobnie nie znano kranioplastyki. Nie wspominają o niej ani pisma Hipokratesa, ani Galena, choć znano przecież trepanację. Pierwsza informa­cja o złotej blaszce zamiast kawałka kości w głowie pojawiła się w europejskich tekstach medycznych dopiero w XVI wieku!

    Nasi przodkowie radzili sobie nie tylko z brakiem zębów czy utratą fragmentu czaszki. Dotychczasowe badania pokazują, że potrafili stworzyć także w pełni funkcjonalne protezy kończyn. O sztucznej metalowej ręce, którą posługiwał się rzymski generał Marek Sergiusz Silus, bohater m.in. wojen punickich, wspomi­nał historyk Pliniusz Starszy w „Historii natu­ralnej”. „W swojej drugiej kampanii Sergiusz stracił prawą rękę. (...) Choć niepełnospraw­ny, służył w wielu kolejnych kampaniach. (...) Czterokrotnie walczył tylko lewą ręką i padły pod nim dwa konie. Miał prawą dłoń zrobioną z żelaza i przymocowaną do kikuta. I tak wal­czył w bitwie i prowadził oblężenie Cremony, bronił Placencji i zdobył dwanaście obozów nieprzyjacielskich w Galii (chodziło o Galię Przedalpejską - przyp. red.)” - pisał rzymski uczony. Podejrzewa się, że żelazna ręka służyła generałowi do trzymania tarczy.

    Niestety, ani ręka Sergiusza, ani żadna inna starożytna proteza tego typu nie zachowa­ła się do czasów współczesnych. Dysponujemy jednak pozostałościami sztucznych nóg i stóp. Najsłynniejszym tego typu znaleziskiem jest proteza z Capui (a raczej była, bo została znisz­czona w 1941 roku podczas bombardowania Londynu). Na szczęście zachował się jej gipsowy odlew przechowywany aktualnie w lon­dyńskim Science Museum, a także dwa bardzo dokładne opisy tego artefaktu sporządzone w 1920 i 1926 r. przez niemieckich badaczy - Karla Sudhoffa i Waltera von Brunna. Drewniano-metalowa proteza pochodziła z około 3 00 r. p.n.e. Jej drewniany rdzeń został wydrążony, prawdopodobnie po to, by umożliwić przycze­pienie sztucznej stopy lub metalowego kołka. Wiele wskazuje na to, że za pomocą skórzanych pasków mocowano ją do specjalnego pasa no­szonego na brzuchu. Z kolei w szwajcarskim Banaduz w grobie z V-VII w. znaleziono męż­czyznę ze sztuczną prawą stopą. Przypominała skórzaną torbę wypełnioną sianem czy mchem, której spód wzmocniono drewnem przybitym do skóry żelaznymi gwoździami.

    Nie wiemy jednak, jak sprawowały się opisane powyżej protezy, czy były wygodne oraz czy łatwo się ich używało. Nie wykona­no bowiem rekonstrukcji, a bez tego trudno orzec o ich funkcjonalności. Z całą pewnością jednak egipskie wynalazki tego typu z I tys. p.n.e. sprawowały się znakomicie. Dr Jacky Finch z University of Manchester pokusiła się o przetestowanie dwóch protez dużego pal­ca u nogi znalezionych na terenie kraju nad Nilem. Pierwsza z ok. 600 roku p.n.e. zosta­ła zrobiona z nasączonego klejem roślinnym płótna pokrytego gipsem, któremu nadano kształt palca, a nawet namalowano paznokieć. Druga, pochodząca z grobu kobiety żyjącej ok. 950-710 r. p.n.e., była z drewna i skóry.
    W ramach eksperymentu dr Finch zleciła wykonanie replik egipskich protez oraz sta­rożytnych sandałów i poprosiła dwie osoby po amputacji o sprawdzenie, jak sprawują się takie zestawy. Spacery ochotników sfilmowa­no i poddano specjalistycznej analizie. Oka­zało się, że w przypadku płóciennego palucha uzyskano aż 87 proc. elastyczności zdrowej stopy, zaś drewnianego - 78 proc. Co jednak ważniejsze, uczestnicy eksperymentu zgodnie twierdzili, że obydwie protezy są wygodne, a zwłaszcza ta drewniana. Po co jednak w ogó­le wykonywać taką protezę? Podczas chodzenia duży paluch dźwiga 40 proc. ciężaru ciała - bez niego człowiek po prostu by się przewracał!

    Wygląda więc na to, że tak jak w wielu innych dziedzinach, tak i w produkcji funkcjo­nalnych protez starożytni Egipcjanie mieli duże osiągnięcia. I nie sposób się oprzeć wrażeniu, że gdy w grę wchodzą sekrety sztuki medycz­nej, współcześni lekarze mogliby się wiele nauczyć, studiując teksty opisujące odkrycia archeologów oraz historyków.

    źródło: http://www.focus.pl/artykul/historia-stomatologii-jak-dzialaly-starozytne-protezy-i-implanty?page=3
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #pokazmiecz - nie wierzę, że ktoś obserwuje ten tag xD
    Ale skoro znalazła się przynajmniej jedna osoba, to avanti! Postujcie swoje miecze, katany, tasaki, szable, rapiery, długie noże i co tam tylko macie. Wiem, że jest tu pełno osób ze wszelkiej maści #rekonstrukcjahistoryczna

    #fantastyka #bron #miecze #sredniowiecze #starozytnosc pokaż całość

    źródło: vectir.jpg

  •  

    Czemu Homer wychwalał Achillesa, skoro był on w sumie obrzydliwą kreaturą?

    „Iliada” i „Odyseja” to nie tylko pierwsze pomniki europejskiej literatury, ale również studium specyficznej etyki z czasów, gdy nikt jeszcze nie myślał o Sokratesie i Platonie.

    PATRONEM DZISIEJSZEGO TEKSTU JEST ŁUKASZ ZELEZNY.

    Grecja czasów Homera to kraj zdecydowanie daleki od szczytów jej potęgi

    Akcja eposów dzieje się kilkaset lat przed współczesnością ich autora, jednak nawet wtedy gdy Homer chadzał po ziemi Grecja była niezbyt rozwiniętym tworem, który swoje największe osiągnięcia cywilizacyjne, w tym filozofię, miał mieć jeszcze przed sobą. Jak łatwo się więc domyśleć, oba utwory są źródłem historycznym równie cennym jak zimne piwo w poranek po sobotniej nocy.

    Dotyczy to także etyki

    W dzisiejszych czasach, jeżeli dojdzie przykładowo do meczu, w którym jakaś drużyna przegrywa walkowerem z powodu wbicia jej pseudokibiców na boisko, to ciężko jest postawić jakiś zarzut piłkarzom. Tymczasem, etyka homerycka niezbyt wysoko kazałaby cenić sobie przegranych piłkarzy. Nawet jeżeli przegraliby z nieswojej winy.

    U Homera przymiotnik „agathos” który przetłumaczyć możemy jako „dobry” nie odnosił się tyle do wartości, tylko do faktów

    „Dobry” wojownik to wojownik waleczny. Waleczność stanowiła „arete” czyli coś co się tłumaczy powszechnie jako „cnotę”, ale jest to dosyć mało obrazowe tłumaczenie, gdyż cnotę uważamy za coś leżącego jakby po stronie naszej woli czy psychiki. „Arete” u Homera to raczej pewna umiejętność którą psoiada dany człowiek. „Arete” była więc jakby obserwowana z zewnątrz: każdy mógł bez problemu ustalić który z wojowników ją posiada, gdyż odnosił on sukcesy na wojnie i nie miało tu znaczenia, czy miał po prostu w życiu szczęście, czy naprawdę był biegły w walce.

    Naturalnie taki system etyki nie pozostawał w oderwaniu od realiów społecznych

    Ówcześni Grecy żyli w ściśle określonym, hierarchicznym porządku społecznym. Etyka homerycka wiązała się z właściwym wykonywaniem poszczególnych ról społecznych przypisywanych w związku z takim, a nie innym pochodzeniem. Dziś oczekiwalibyśmy, przykładowo, że jeżeli ktoś jest odważny to zostanie żołnierzem, w tamtych czasach to z bycia rycerzem zakładano odwagę. To samo dotyczyło innych ról społecznych, od króla po pasterza.

    Świat starożytnych Greków, w tym porządek społeczny, były zdeterminowane wolą bogów

    „W tobie ja winy nie widzę, gdyż winni są tylko bogowie” mówi król Priam do Heleny. Uważano więc, że jeżeli ktoś zajmuje wysoką pozycję w społeczeństwie, cieszy się ich łaską i jest „dobry”. Inny przykład, to zalotnicy zabici przez Odyseusza – lecz za to, że myśleli niezgodnie z faktami iż jest już wdową. Biorąc pod uwagę, że Odyseusz nie wracał do domu przez 10 lat, to ciężko byłoby dziś czepiać się do kogoś, że uznaje takiego człowieka za zmarłego.

    Etyka czasów Homera to etyka skutku

    Za „dobrych” uważano wyłącznie zwycięskich wojowników, władców, których decyzje okazywały się skuteczne i mędrców, których rady dawały dobre rezultaty. Nikogo nie obchodziła moralna ocena tych ludzi w sposób jaki zrobilibyśmy to dzisiaj. Choć Achilles jawi się nam raczej jako gość o mentalności dresiarza, to w homeryckiej Grecji byłby ubóstwiany.

    Taką właśnie etykę zwycięzców podziwiał tysiące lat po Homerze nie kto inny jak Friedrich Nietzsche. Achilles śmiało mógłby być wzorem nietzschańskiego nadczłowieka, zaś sama etyka homeryckich zwycięzców najlepszą etyką. Nietzsche miał też pomysł w jaki sposób ludzkość od niej odeszła.

    Tymi winowajcami mieli być Sokrates i jego największy uczeń, Platon.

    To właśnie Sokrates uważał, że „arete” to nie tylko cecha przysługująca najlepszym przedstawicielom danej profesji, lecz pewien obiektywny wzór postępowania, który jest słuszny niezależnie od swoich rezultatów. Dla Homera dyktator byłby „dobrym”, jeżeli wywiązywał się skutecznie ze swoich obowiązków – sprawowania władzy, niezależnie od metod jakimi się posługiwał. Sokratejski władca musiałby się jednak wykazać nieco innymi cnotami, by na miano „dobrego” zasłużyć.

    Bibliografia:
    A. MacIntyre - Krótka historia etyki

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #filozofia #etyka #grecja #literatura #historia #starozytnosc #matura #matura2018 #jezykpolski
    pokaż całość

    źródło: 206wzq.jpg

    •  

      @loginnawykoppl Bardzo ciekawe i wręcz niesamowite. Ci ludzie żyli w świecie gdzie kurek był przyczyną i na odwrót.

      Jakby się nad tym zastanowić to wiele kobiet nadal posługuje się taką "logiką"

    •  

      @loginnawykoppl to nie do końca tak, efektywność i skuteczność była ceniona przez Greków oczywiście. Ale Hektor nie utracił arete (czy też okazał się jej pozbawiony, kwestia interpretacji) tylko dlatego że przegrał walkę z Achillesem, tak samo jak ten ginąc. Arete była to ogólna doskonałość, wspaniałość, piękno, zdolność i umiejętność do działania. Te cechy były szczególnie cenione przez Greków czasów homeryckich. Efektywność była jednym z nich, ale śmierć w walce również była agathos, i zasługiwała na pochwałę i szacunek. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    11 kwietnia 217 roku cesarzem został Marek Opelliusz Makryn.

    Po zamordowaniu 8 kwietnia 217 roku Karakalli Imperium Romanum pozostało bez władcy.
    O wyborze nowego cesarza mieli zadecydować żołnierze. Największe szanse na purpurę mieli dwaj prefekci pretorianów - Adwentus i Makryn.

    Sympatia armii najpierw kierowała się w kierunku Adwentusa, ten jednak odmówił objęcia władzy, wymawiając się podeszłym wiekiem.

    Wówczas oczy żołnierzy zwróciły się na Makryna. Prefekt początkowo również wzbraniał się przed zostaniem cesarzem, ostatecznie jednak uległ i 11 kwietnia 217 roku przywdział purpurę.

    Makryn w momencie objęcia władzy miał ponad 50 lat, jako ciekawostkę można dodać, że był pierwszym cesarzem w historii Cesarstwa Rzymskiego, który nie był senatorem.

    Nowy cesarz przyjął przydomek Severus i zadeklarował, że będzie kontynuował politykę Sewerów.

    Zresztą tak się złożyło, że Dies Imperii Makryna wypadło akurat w dzień urodzin Septymiusza Sewera.

    Panowanie Makryna było krótkie, w maju 217 roku część niezadowolonych z rządów Makryna legionów okrzyknęło cesarzem Heliogabala. Po krótkiej wojnie domowej Makryn przegrał i został zgładzony 8 czerwca 217 roku.

    Zdjęcie: J.L.B Ribeiro, Wikipedia.

    Antyczny.blog

    #antycznyblog #starozytnosc #starozytnyrzym #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Makryn.jpg

  •  

    9 kwietnia 193 roku żołnierze z Legio XIV Gemina ogłosili cesarzem namiestnika Panonii Górnej Lucjusza Septymiusza Sewera.

    Końcówka 192 i początek 193 roku przyniosła duże zamieszanie w Cesarstwie Rzymskim. 31 grudnia 192 roku zamordowany został Kommodus, jego następca Pertynaks zginął 28 marca 193 roku z rąk zbuntowanych pretorianów. Wakującą purpurę kupił sobie Dydiusz Julian, jednak i jemu nie było pisane długie panowanie.

    9 kwietnia 193 roku żołnierze z Legio XIX Gemina proklamowali Septymiusza Sewera cesarzem. Wybór ten niebawem poparli legioniści z legionu I Adiutrix i X Gemina.

    Sewer początkowo udawał, że nie chce przyjąć purpury. Była to gra pozorów, żeby nikt nie oskarżał go o zorganizowanie puczu. Namiestnik Panonii wypłacił żołnierzom po 2 tysiące sesterców na głowę, żeby umocnić ich lojalność wobec siebie.

    Nowy cesarz szermował hasłem zemsty za śmierć Pertynaksa. Szybko i łatwo udało mu się zwyciężyć Dydiusza Juliana, o wiele trudniejsi do pokonania okazali się dwaj inni pretendenci do cesarskiej władzy - Gajusz Pesenniusz Niger, wspierany przez armię Wschodu i Klodiusz Albin, namiestnik Brytanii.

    Ostatecznie po kilku latach walk Sewer pokonał wszystkich rywali i zdobył pełnię władzy.

    Antyczny.blog

    #antycznyblog #historia #starozytnosc #starozytnyrzym #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    8 kwietnia 217 roku zamordowano cesarza Karakallę.

    8 kwietnia 217 roku cesarz wyruszył w towarzystwie niewielkiego orszaku z Edessy do Karre. Zamierzał złożyć ofiarę w tamtejszej świątyni boga księżyca. Mniej więcej w połowie drogi cesarz siadł z konia i udał się za potrzebą fizjologiczną. Ten moment wykorzystał Juliusz Marcjalis, oficer gwardii, który podszedł do Karakalli i wbił mu sztylet w kark.

    Zamachowiec próbował zbiec z miejsca zbrodni, ale został dogoniony przez germańskich jeźdźców z gwardii i zabity. Pierwszą osobą, która podbiegła do konającego cesarza był Makryn.

    Starożytne źródła obarczają odpowiedzialnością za śmierć Karakalli wspomnianego wyżej prefekta pretorianów Marka Opelliusza Makryna. To on miał namówić braci Aureliusza Apollinarisa i Aureliusza Nemezjana, trybunów gwardii pretoriańskiej oraz oficera przybocznego cesarza Juliusza Marcjalisa do zabójstwa imperatora.

    Marcjalis miał osobiste porachunki z Karkallą, który skazał na śmierć jego brata. Ponadto cesarz odmówił mu awansu na centuriona i szydził z niego przy każdej okazji.

    Makryn miał zawiązać spisek z obawy o własne życie - cesarz wyśmiewał prefekta i groził mu śmiercią. Niewykluczone jednak że oskarżenie jest bezpodstawne.

    Prefekt pretorianów został po śmierci Karakalli nowym cesarzem, nie panował jednak długo, po czterech miesiącach został obalony przez legiony, które okrzyknęły imperatorem Heliogabala.

    Zarówno Heliogabal, jak i Aleksander Sewer podawali się za synów Karakalli. W ich interesie było więc przedstawić Makryna jako zabójcę "ojca" i tym samym podkopać legalność jego rządów.
    Tak więc możliwe jest, że Makryn nie miał nic wspólnego z zamachem, a padł jedynie ofiarą czarnego PR-u wrogów politycznych.

    Antyczny.blog

    #antycznyblog #historia #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc
    pokaż całość

    źródło: Caracalla.jpg

  •  

    8 kwietnia 1820 roku pewien wieśniak odnalazł na jednej z greckich wysp posąg Wenus z Milo.

    Wenus w rzymskiej kulturze od II wieku p.n.e utożsamiana była z grecką boginią Afrodytą. Jako ciekawostkę można dodać, że za potomka Wenus uważał się Gajusz Juliusz Cezar.

    Wenus z Milo powstała na kanwie o wiele starszej rzeźby, mianowicie Afrodyty z Knidos, dłuta Praksytelesa, datowanej na IV wiek p.n.e.

    Afrodyta z Knidos uważana była w starożytności za arcydzieło, niedościgniony wzór piękna.

    Uważa się, że modelką, która posłużyła za wzór Afrodyty była Tespijka, Fryne, jedna z najsłynniejszych heter w historii. Prakstyles był pod wielki wpływem tej pięknej kobiety i sporządził kilka posągów hetery.

    Tak więc luksusowa prostytutka zapisała się na zawsze w historii sztuki, chociaż niewielu o tym wie.

    Co do losów samego posągu Afrodyty z Knidos, to został on zakupiony przez mieszkańców miasta Knidos, gdzie przebywał przez kilkaset lat.

    Rzeźba była bardzo sławna i stała się obiektem zakusów wielkich tego świata. Nikomedes, król Bitynii usiłował odkupić Afrodytę, obiecując, że spłaci wszystkie długi Knidos. Była to suma niebagatelna, bo Knidyjczycy byli zadłużeni po uszy, ale nawet tak hojna oferta nie wystarczyła, żeby odkupić rzeźbę.

    Dopiero w czasach Imperium Romanum, cesarz Konstantyn Wielki zabrał rzeźbę do Konstantynopola, gdzie Afrodyta stała przed Luzejonem. Niestety dzieło sztuki przepadło w pożarze, który wybuchł w Konstantynopolu w 476 roku n.e.

    Na zdjęciu Wenus z Milo, źródło Wikipedia.

    Więcej ciekawostek na fanpage Antyczny.blog

    #antycznyblog #historia #starozytnosc #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Wenus z Milo.jpg

  •  

    Homoseksualizm w starożytności

    Religia, Obyczaj, Bluźnierstwo

    W starożytności bardzo ciekawie wyglądało rozróżnienie między aktem homoseksualnym a intelektualnym homoseksualizmem, który wyrażony odważniej mógł kończyć się śmiercią lub utratą obywatelstwa. W tym wpisie opiszę różnicę między światem łacińskim i inpudicusem (od pudeo - wstydzić się) oraz światem greckim w którym pokażemy jak akty homoseksualne były wdrożone w system polityczny Aten. Przyjrzymy się dziełom Ajschinesa i Arystofanesa a potem przejdziemy do dzieł z Imperium Romanum - przede wszystkim Salustriusza - O spisku Katyliny.

    Jeszcze przed Grekami i Rzymianami, którzy są kluczowi dla kultury chrześcijańskiej, świątynie Isztar i Inanny, rozsiane na dużym obszarze Bliskiego Wschodu, akceptowały wewnętrzne akty homoseksualne. Każdy zdrowy mężczyzna miał w niektórych krajach Tygrysu i Eufratu raz pójść do świątyni Bogini Miłości by tam, spółkując z kapłanką, dać nowe życie. Jeśli jednak wolał uprawiać stosunek z osobą swojej płci nic nie stawiano mu na przeszkodzie. Problemy zaczynały się, gdy mężczyźni chcieli połączyć akty homoseksualne z byciem intelektualnym homoseksualistą. Jaka następowała różnica?

    W świecie w którym każda kropla nasienia, czy to zboża czy człowieka liczyła się, rodzina była przedłużeniem ramienia Państwa. W tych czasach, kiedy miasto było osobnym organizmem państwowym, rodziny były kluczowe dla zachowania władzy i ciągłości kultury. Jednakże najważniejszym czynnikiem, który wpływał na stosunek do miłości były Boginie Miłości - czy to Isztar czy Inanna. Akty homoseksualne, uprawiane w świątyni Bogini były ofiarą dla niej, nie dla ludzi biorących w tym udział. Dlatego w przyszłych wiekach, aż do naszych czasów, różni się miłość między dwoma kobietami a dwojgiem mężczyzn. Dwie kobiety, uprawiające seks wciąż czczą Boginię - Miłość w postaci kobiety. Ale mężczyźni podążający tą drogą dopuszczali się bluźnierstwa przeciw zazdrosnej Miłości i tym samym odrzucali jej boską postać - abstrakcję. To niestety kończyło za pewnie śmiercią, jak każde bluźnierstwo przeciw bogom na starożytnym (ale też i współczesnym) Bliskim Wschodzie. Musimy zrozumieć, że bogowie - abstrakcje pewnych przymiotów czy działań - byli strażnikami porządku i tak kiedy atakowano Marduka - symbol władzy - atakowano samego króla-kapłana.

    W Grecji z około 150 poleis najbardziej liberalną w dzisiejszym tego słowa znaczeniu były Ateny, które umożliwiały związki homoseksualne wysokim arystokratom. Ale znowu każda z tych osób najczęściej posiadała żonę i dzieci i musiała prowadzić życie w którym nie bluźniła bogini Afrodycie, która także potrafiła pokazać swój gniew - chociażby warto wspomnieć wojnę trojańską. Tak czy inaczej w Uczcie Platona sam Sokrates podejmuje względy o pięknego, młodego Alkybiadesa. Dochodzi do czegoś co moglibyśmy nazwać grą wstępną, ale do stosunku nie dochodzi. Dlaczego tak się dzieje?

    Można uznać, że Sokrates nie był osobą intelektualnie homoseksualną, ale wtedy dlaczego zabiega tak znacząco o Alkybiadesa i jego łoże? Ano dlatego, że najwidoczniej w samym Sokratesie tliła się obawa o posądzenie o bycie osobą bierną w związku/stosunku co było ujmowane za wstyd i hańbę. W słynnym dialogu Ajschinesa - Przeciw Timarchosowi - autor dialogu oskarża Timarchosa o prostytuowanie się i zabieganie o mężczyzn w wieku młodzieńczym. Znajdujemy tam tez ciekawy fragment w którym pisze, że "bezwstydni starcy (homoseksualiści) wypatrują młodych na agorze" I tak mimo to starszym arystokratom umożliwiano takie związki - były to jednak osoby zasłużone i z rodzinami - co pewnie było wyrazem szacunku i miłości pełnej ,jak ujmował ją Platon, który przecież prowadził swoją szkołę także poza granicami miasta co było znanym symbolem braku akceptacji Państwa. Taki sam aparat potem posiadł Rzym - świątynie nie akceptowane przez Senat były zakładane poza Rzymem.

    Młodzi chłopcy, niestety, którzy dopuścili się aktów homoseksualnych w młodym wieku byli - jak to widać w Thesmoforiach Arystofanesa - uznawani za ekscentrycznych szaleńców. Nie dochodzili do wysokich urzędów chyba, że zeszli na dobrą drogę i założyli rodzinę. Na starość znowu mogli zacząć prowadzić swoje zabawy. Gdyby jednak odrzucili miłość w postaci Afrodyty najczęściej - w okresie klasycznym Grecji - Rada zarządzałaby ich wygnanie. W tym brutalnym świecie jednostka, która nie dodaje się do wspólnego dobra jest nieważna. Już dla Greków pasożytnictwo było złem, jeśli nie największym, to wielkim. Wróćmy na chwilę do Thesmofori, które jako komedie, były pokazywane w czasach świąt Dionizosa. W przedstawieniach mogli brać udział (jako obserwatorzy i aktorzy) tylko dorośli mężczyźni ergo poruszona problematyka w której w wielkim skrócie "chłop się przebrał za kobietę" było dla statycznych Ateńczyków czymś komicznym.

    Rzym posiadał parę pojęć dla starożytnego homoseksualisty. Jednym z nich jest inpudicus czyli bezwstydnik. Tym słowem określano młodych chłopców wchodzących w związki homoseksualne ze starszymi mężczyznami. Starszym mężczyznom, znowu z regionów arystokracji, czasami pozwalano na takie ekscesy, ale zwykle patrzono na nie z niesmakiem. Większość złych cesarzy czy to w biografiach Swetoniusza czy Tacyta dopuszcza się seksualnych ekscesów i im na to pozwalano z racji ich rangi. Kaligulę czy Nerona czy w końcu szczyt - Heliogabala - zabijano a w przypadku Heliogabala, pohańbiono, odcinając członki i wrzucając do rzeki. Rzymianie, jak w każdej rzeczy, byli dość statyczni i pewni. Salustiusz w swoim Spisku Katyliny opisywał jak ten wróg Republiki z 63 roku przed naszą erą zbierał wszystkich jej wrogów. Byli to ludzie którzy mieli długi, dokonali rozbojów, wchodzili w związki homoseksualne w młodym wieku a także dokonywali rzezi. Nie było to najlepsze towarzystwo i najlepiej dla młodego Rzymianina było, kiedy już w młodym wieku szalał za kobietami - najlepiej nie z własnej rodziny - ale młodymi dziewczętami Rzymu. Częstym obrazem było, że to ojciec brał młodego syna na prostytutki - ale nigdy na bylejakie - aby syn szybko nauczył się panować nad żądzami i nad swoim penem (Państwo domyślą się jaki jest mianownik od tego słowa)

    Chrześcijaństwo w końcu dokonało odwrócenia tego brutalnego systemu gdzie potępiało się osobę a nie czyny. Chrześcijanie powiedzieli i pokazali jasno, że należy karać i potępiać czyny, nie osobę i dzięki temu dokonał się znaczy postęp gdzie można było wybaczyć osobie nie-moralnej i czekać na jej poprawę. Resocjalizacja i nawrócenie szły ze sobą w parze.

    Jeśli więc ktoś uważa, że starożytność było symbolem wolnej miłości i rozpusty niech zważa na to jak traktowano tych, którzy nie dokładali się do Republiki, Cesarstwa czy Miast-Państw. Kto pracował, żył a kto nie pracował umierał. W Atenach które były najbardziej liberalne pod tym względem homoseksualnym starcom pozwalano na uwodzenie młodzików. Jednak Ci biedni młodzi mieli potem olbrzymie problemy natury prawnej czy obywatelskiej. Kiedy Timarchos oskarżył Ajschynesa o wzięcie łapówki od Filipa II - króla Macedońskiego - Ajschynes zarzucił mu rozpustę, kłamstwo i seks na agorze. Ogólne wrażenie było takie - Kim jest ten bezwstydnik? I ten ów oskarża mnie? Prawowitego, rodzinnego, czystego obywatela? -

    Ajschynes wygrał sprawę a Timarchos popełnił samobójstwo.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    O wielości bogów - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/

    Demokracje a Perskie imperium - https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - Obraz "Róże Heliogabala" Ma to przedstawiać rozpustę cesarza, który miał wręcz kąpać się w kwiatach.

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #filozofia #publicystyka #religia #katolicyzm #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #historia #grecja #rzym #starozytnosc #kultura #socjologia #4konserwy #redpill #kulturoznawstwo #neoreakcja
    pokaż całość

  •  

    #polandball #starozytnosc #starozytnyrzym #historia #heheszki #anime
    II Wojna Punicka w skrócie xD

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: bZBaPqi.png

  •  

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc #religia
    ILE JUDASZ ZAROBIŁ NA JEZUSIE?

    Dzisiaj za 30 srebrników apostoł-zdrajca mógłby kupić 10-letni samochód, 2000 lat temu - dobre sandały albo pięć kilo wieprzowiny. Sprzątacz kloak na takie pieniądze musiałby pracować cztery miesiące, ale współczesna babcia klozetowa prawie dwa razy dłużej.

    Z wyliczeń naukowców wynika, że 30 srebrników dziś byłoby warte 10 tys.-12 tys. zł. To wciąż szokująco mało za wydanie na śmierć nauczyciela, przyjaciela, a według 2,5 mld chrześcijan - Syna Bożego, ale z drugiej - dla biedaka była to kwota wręcz niewyobrażalna.

    W czasach Chrystusa rzemieślnicza elita - murarze i piekarze zarabiali około 6 tys. złotych miesięcznie, sprzątacz kloak - 3 tys. zł, malarz fresków - 18 tys. zł. O wiele więcej dostawał odpowiednik dzisiejszego nauczyciela akademickiego, który za każdego ucznia liczył sobie aż 30 tys. zł miesięcznie! Roczny żołd jednego ze 150 tys. legionistów wynosił około 27 tys. zł. Niewiele zmieniło się, jeśli chodzi o zarobki gwiazd sportu. Zwycięzca wyścigu rydwanów inkasował jednorazowo 1,5 mln zł!

    STAROŻYTNA DROŻYZNA

    Niezła kasa, prawda? Sęk w tym, że ceny podstawowych produktów znaczenie obiegały od dzisiejszych. Krawiec za uszycie szaty życzył sobie do 6 tys. zł (to dlatego o szaty Jezusa rzucono kości). Szewc za sandały pierwszej jakości mógł żądać nawet równowartość 12 tys. zł. Pół kilograma chleba kosztowało 8 zł, 0,5 l wina - 30 zł, bilet do łaźni - 2 zł. To wydaje nam się jeszcze całkiem racjonalne, ale 900 zł za 0,5 kg mięsa wołowego może szokować. Za pół kilo wieprzowiny trzeba było zapłacić - 1400 zł, a za gęś... 20 tys. zł. Tylko dziesięć razy więcej trzeba było zapłacić za niewolnika (190-280 tys. zł).

    Bardzo droga była sól - 0,5 kg kosztowało 1200 zł. Zdarzało się, że żołnierze dostawali żołd w tej postaci. Był to bardzo cenny surowiec, na którego wydobycie państwo miało monopol, a wywóz poza granice cesarstwa był surowo zabroniony. Nie mniej cenne były... warzywa i owoce. Jedno jabłko kosztowało ok. 40 zł za sztukę.

    - Wysokie ceny warzyw czy owoców to kwestia braku odpowiednich miejsc do produkcji oraz jej niskiej opłacalności. Uprawy często padały ofiarą szkodników. Generalnie to był towar luksusowy, zresztą dieta mieszkańców Imperium Rzymskiego była diametralnie inna od wyobrażeń na temat diety śródziemnomorskiej - objaśnia archeolog profesor Piotr Dyczek. - Podstawą były chleb, oliwa i produkty z oliwek oraz figi, które dostarczały dużo energii ze względu na wysoką zwartość cukru. Ceny tych produktów były zazwyczaj niskie, ponieważ leżało to w interesie państwa.

    Rzymianie wiedzieli, że jeśli społeczeństwo ma być ekonomicznie sprawne, to musi być dobrze odżywione. Dlatego funkcjonował system pomocy społecznej. Najbiedniejsi dostawali za darmo miesięczny przydział chleba i oliwy. Bezpłatne rozdawnictwo żywności rozregulowywało rynek, ale w pozytywnym sensie. Dzięki temu ceny podstawowych produktów były na niskim poziomie. Dochodziło do ogromnych różnic majątkowych, ale ludzie rzadko przymierali głodem.

    ANTYCZNY PARYTET

    Srebrnik nie był rzymską jednostką monetarną jak polski złoty, dolar czy euro. Było to określenie rodzaju monety, wskazujące na stop, z którego została wykonana, oraz jej pozycję w monetarnym systemie Cesarstwa Rzymskiego. Niektórzy z badaczy podejrzewają, że monetami, które otrzymał Judasz, były szekle, ale historycy nie mają co do tego 100-procentowej pewności. Zwłaszcza że w tym czasie na terenie imperium w obiegu było wiele różnych monet, a o ich wartości decydowała waga. Można więc pokusić się o wyliczenie, ile byłyby dziś warte takie monety, lecz jak zaznacza profesor Piotr Dyczek, kierownik Ośrodka Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, jest to operacja trudna i obarczona sporym ryzykiem błędu.

    - Dokonując takich szacunków, trzeba uwzględnić nie tylko wartość kruszcu, ale i siłę nabywczą pieniądza. Trzeba pamiętać, że wszelkie wyliczenia mogą służyć jedynie podkreśleniu pewnych relacji, nie można mówić o tym, że tak było na pewno - zaznacza profesor.

    Jak podkreśla, rzymski system płatniczy to skomplikowana i nie do końca jeszcze zrozumiała dla nas materia. - Wciąż odkrywamy nowe rodzaje pieniędzy, jak na przykład w Rhizon w 2010 i 2012 r. Na początku wybijano je w świątyni bogini Junony Monety, stąd pochodzi zresztą dzisiejsza nazwa podstawowego środka płatniczego. Aby usprawnić system, różne miasta w prowincjach rzymskich stopniowo zyskiwały prawo do bicia pieniądza. Decentralizacja ograniczyła problemy związane z płynnością finansową, lecz pojawiła się kwestia kontroli lokalnych emisji. Dochodziła jeszcze inflacja. Ciężko było weryfikować zawartość masy poszczególnych metali - tłumaczy prof. Dyczek.

    Jak podaje, Rzymianie za czasów Chrystusa najczęściej posługiwali się trzema rodzajami pieniądza: złotym aureusem, srebrnym denarem oraz brązowym sestercem. Przelicznik między nimi ustalony był na sztywno. Do reformy w III wieku 1 aureus był wart 25 denarów, a 1 denar - 4 sestercje. Sęk w tym, że "nominałów" pośrednich było o wiele więcej. Każdy miał swoją nazwę. Na przykład pół sestercji nazywano dupondiusem, w obiegu były między innymi asy, kwinary czy kwadranse.

    KUSZENIE JUDASZA

    Na co dzień Rzymianie operowali pieniędzmi brązowymi - sestercem i jego połówkami oraz ćwiartkami. Ich zarobki były bardzo zróżnicowane, wszystko zależało od zajmowanej pozycji, wykonywanego zawodu, a także prowincji, w której żyli.

    Apostołowie pochodzili z niskiego stanu i w większości byli to ludzie biedni albo wręcz bardzo biedni. Istnieje przypowieść o cudownym połowie ryb po zmartwychwstaniu Jezusa, podczas którego Piotr wyłowił 153 ogromne ryby. Był to połów wręcz niezwykły, taki, który nie zdarzał się codziennie. Jednak jak wynika z wyliczeń naukowców, dziś byłyby one warte ok. 400 zł. Jak widać, rybak nie miał zbyt dużych zarobków.

    Nie wiadomo, jaki zawód wykonywał Judasz, zanim został uczniem Jezusa. Być może również był rybakiem. Jednak na pewno nie był człowiekiem bogatym. Kwota 30 srebrników mogła być dla niego nieosiągalna, a nawet wręcz niewyobrażalna. Jeśli przez całe życie operował tylko najniższymi, brązowymi monetami, mógł nawet tyle srebra nie widzieć wcześniej na oczy.

    http://finanse.wp.pl/kat,104124,title,Ile-Judasz-zarobil-na-Jezusie,wid,15449719,wiadomosc.html
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    28 marca 193 roku Marek Dydiusz Julian został pod presją pretorianów okrzyknięty cesarzem.

    Śmierć Pertynaksa 28 marca 193 roku wywołała panikę w Rzymie. Obawiano się zamieszek i gwałtów ze strony pretorianów.

    W tych pełnych grozy godzinach doszło do przedziwnej licytacji, której stawką była cesarska purpura.

    O przychylność pretorianów rywalizowało dwóch ludzi - prefekt miasta, Flawiusz Sulpicjan i senator, Marek Dydiusz Julian.

    Sulpicjan zaoferował żołnierzom po 20 tys. sesterców na głowę, Julian przelicytował tę ofertę, dając po 25 tys. sesterców na głowę. Pretorianie wybrali hojniejszą ofertę i okrzyknęli Marka Dydiusza Juliana cesarzem, co wkrótce zalegalizował senat. Senatorowie nie mieli zresztą nic do powiedzenia, gmach posiedzenia został otoczony przez uzbrojonych pretorianów których obecność skutecznie sterroryzowała senatorów.

    Marek Dydiusz Julian nie cieszył się długo władzą, miał panować zaledwie 66 dni, aż do momentu, gdy został obalony i zgładzony przez pretorianów, którzy chcieli w ten sposób wkraść się w łaski Septymiusza Sewera.

    Ostatnie słowa cesarza miały brzmieć: "I co ja zrobiłem tak strasznego?"

    Antyczny.blog

    #antycznyblog #historia #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc
    pokaż całość

  •  

    Dzisiejszy odcinek będzie trochę inny, bo muszę sobie zrobić małą przerwę od chrześcijaństwa. Poza tym, nieładnie się tak ograniczać i pomijać bogactwo innych kultur. Niestety, bardzo ciężko wyjść z europocentryzmu. Dlatego też ten wpis będzie miksem tego, co “obce” i tego, co znane - mianowicie zajmiemy się najbardziej wysuniętymi na Wschód państwami greckimi i ich relacją z buddyzmem. W przeciwieństwie do głównego cyklu nie będę mocno wnikał w szczegóły, ponieważ tekst piszę dla odprężenia.

    Wracając do tematu, to nieco przewrotnie można by napisać, że moda na „mądrości Wschodu” wśród przedstawicieli kultur europejskich ma nieco dłuższy rodowód niż ruch hippisowski i duchowość a’la New Age. Jednym z pierwszych, dobrze udokumentowanych religijnych kontaktów między Indiami a Europą było zderzenie Greków z subkontynentem w IV wieku przed Chrystusem.

    Zapewne każdy kojarzy postać Macedończyka i fakt, że dotarł on aż do Indii, gdzie również podporządkował sobie pewne terytoria. Tyle tylko, że od tego momentu narracja się zwija. Żołnierze się buntują, Aleksander zawraca, umiera na terenie Persji, a jego imperium dzielą między siebie diadochowie. Kto bardziej uważny, ten kojarzy, że gros terytoriów na Wschodzie przypadła Seleukosowi.

    I to w zasadzie na tyle. Podręczniki koncentrują się na relacjonowaniu wydarzeń z Bliskiego Wschodu, te zaś zachodzące na dalszym, traktują po macoszemu albo całkowicie zlewają. W moim przypadku podręcznik olał temat całkowicie, w związku z czym, jako licealista byłem przekonany, że widocznie greckie panowanie się tam nie utrzymało i lokalsi sobie, a świat hellenistyczny sobie.

    Tyle, że to nieprawda.

    W 330 roku przed Chrystusem Aleksander zawitał do perskiej Baktrii i podporządkował sobie ten region. Gdy ruszył żeby podbijać dalej, zostawił na miejscu 3500 kawalerzystów i 10k piechoty. Mieli oni za zadanie strzec nie tylko władzy Aleksandra, ale także spokoju miast i osad przez niego założonych. Bardzo podobny scenariusz powtórzył się w północno-wschodnich Indiach. Aleksander miał rozmach - według podań, samych Aleksandrii założył koło 70.

    Nieprzypadkowo nieco późniejsi greccy i rzymscy geografie określali baktryjską część Azji Środkowej jako „krainę tysiąca miast”. Ściągający tu greccy osadnicy przynosili ze sobą swoje wierzenia, tradycje i kulturę. Wbrew sceptycyzmowi niektórych badaczy, wiele z tych osad stała się (lub była od początku) miastami pełną gębą, a Baktria przeobraziła się w żywotne centrum kultury hellenistycznej. Sztandarowym przykładem jest Ajchanom, ze swoim pałacem, agorą, teatrem i gimnazjonem.

    Grecy nie byli jednak jedynymi mieszkańcami tych wszystkich Aleksandrii, Antiochii (nazwa na cześć seleudzkich Antiochów) i Seleucji (nazwa na cześć eee… seleudzkich Seleukosów). Materiał archeologiczny, taki jak na przykład inskrypcje, poświadcza, że w użyciu było kilka języków - grecki, aramejski, sanskryt i pali. Z czasem widać, że Grecy zaczęli przejmować coraz więcej elementów z otaczających ich kultur. Przykładem mogą być indyjskie i irańskie symbole pojawiające się na monetach, inskrypcjach i płaskorzeźbach.

    Działało to jednak w obydwie strony - tożsamość helleńska „przechodziła” również na miejscową ludność, czego przykładem jest zmienianie imion na brzmiące bardziej grecko. Kultura grecka była w regionie poważana przez długi czas, na co dowodem jest fakt, że elity Saków, Partów czy Kuszanów, którzy zastąpili Greków w roli władców, przejmowały jej elementy. Miksy te były możliwe dzięki polityce Aleksandra, który wbrew swojemu wychowawcy, rojącemu o wyższości Hellenów Arystotelesowi, popierał model etnicznej integracji.

    Helleńskie miasta były bogate dzięki przejęciu achemenidzkich skarbców, eksploatacji surowców naturalnych i rozbudowanej sieci handlowej, łączącej Daleki Wschód z wybrzeżem Morza Śródziemnego. Buzujący handel i możliwość dorobienia się przyciągały osadników z Bałkanów i Azji Mniejszej. Bogactwo i szukanie nowości nie ograniczały się jednak do przybyszów z Zachodu. Te same popędy kierowały zapewne ludnością irańską i indyjską, która również ściągała do poleis. I to nie tylko tych dalekowschodnich - ze źródeł wynika, że ta najsłynniejsza, egipska Aleksandria miała w I wieku przed Chrystusem indyjskich i irańskich mieszkańców.

    Nie wszyscy jednak przemierzali drogę Zachód-Wschód lub Wschód-Zachód dla bogactwa, sławy czy przygody. Niektórzy robili to, bo umiłowali mądrość i byli ciekawi co do powiedzenia mają jej miłośnicy z innych części świata. Już w trakcie samej kampanii, Aleksandrowi towarzyszył filozof Onesykrytus, który zbierał informacje o indyjskich systemach wierzeń. Do świty Macedończyka dołączył Kalanus, jeden z gimnosofistów (nagich sofistów), jak Grecy określali miejscowych ascetów.

    Ze źródeł wynika, że na bardzo wczesnym etapie Grecy byli świadomi tego, że w indyjskiej tradycji religijnej istnieją (uwaga: uproszczenie) dwa główne nurty - bramiński i śramański. Ten drugi, to (również uproszczenie) nurt, gdzie mocno akcentowano ascezę. Wywodzą się z niego takie religie jak buddyzm i dżinizm oraz trzy nieortodoksyjne szkoły hinduizmu: Ćarwaka, Adźnana i Adźiwika.

    Wschód fascynował, a motywy z podbojów Aleksandra weszły do ludowych tradycji i podań. Według Diogenesa Laertiosa, fascynacji tej uległ Pyrron z Elidy wraz ze swoim mistrzem Anaksarchusem. Udali się oni w podróż, w trakcie której pobierali nauki od perskich magów i indyjskich nagich sofistów. W twórczości Pyrrona widać te wpływy - w przeciwieństwie do Platona nie uważał samopoznania za rzecz wartą zachodu ani źródło szczęścia.

    Uważał wręcz, że poznanie (nie tylko samopoznanie, ale poznanie w ogóle) jest niemożliwe. Skoro więc nie da się dojść do prawdziwej własności rzeczy, lepiej wstrzymywać się od osądów. To jego zdaniem prowadzi do ciszy (aphasia), a ta umożliwia powstanie niezakłóconego stanu spokoju (ataraxia). Między Pyrronem, a buddyzmem jest tyle podobieństw, że badacze analizujący podania o nim uważają, że nie ma możliwości żeby jego filozofia rozwinęła się bez wpływów śramany.

    Dodatkową wskazówką jest styl życia Pyrrona, który opisywał w swoich pracach jego uczeń, niejaki Tymon. Według jego relacji, prowadził on bardzo ascetyczny tryb życia. Preferował przebywanie w samotności, ciszę i odrzucenie zmysłowych przyjemności. Dźwięki skupisk ludzkich przyrównywał do roju os. Widać tutaj podobieństwa do praktyk indyjskich ascetów. Mimo to, w żadnym z tekstów nie padają sformułowania charakterystyczne dla wczesnego buddyzmu - stąd nie wiadomo czy Pyrron nie inspirował się jakimś innym nurtem śramany.

    Początki buddyzmu datuje się na V-IV wieku przed Chrystusem. Mimo to, wydaje się jednak, że do czasów powstania imperium Maurjów (ok. 320 roku p.n.e), ruch zapoczątkowany przez Buddę nie zrobił wielkiej kariery poza terenami nad środkowym Gangesem. Państwo Maurjów założył Ćandragupta i było to imperium indyjskie o największym zasięgu terytorialnym w historii. Rzeczony władca pokonał Greków panujących w Pendżabie. Nie oznaczało to jednak końca ich obecności w Indiach. Mimo agresji w Pendżabie, utrzymywał dobre stosunki z Grekami w Baktrii i Seleucydami, których przedstawiciel, filozof Megastenes, stale rezydował na jego dworze.

    Kluczową postacią dla naszej opowieści jest jednak wnuk Ćandragupty - imperator Aśoka. Zanim objął on samodzielną władzę, panował w Taxili, która miała wielu greckich mieszkańców i przed zwycięstwem Maurjów, była stolicą greckiej satrapii. Aśoka początkowo prowadził bardzo ekspansjonistyczną politykę, ale pod wpływem okropieństw wojny, których był świadkiem w trakcie podboju Orissy (wschodnie Indie), nawrócił się na buddyzm i stwierdził, że ułoży swoje państwo w zgodzie z jego nauczaniem.

    Od tego momentu Aśoka zaczął intensywnie działać na rzecz propagowania buddyzmu. Według źródeł zwołał synod 300k mnichów i przekazał im miliard sztab złota. Relacja ta jest zapewne przesadzona, ale przekaz - imperator stawia na buddyzm - jest prawdziwy. Nie poprzestał jednak na donejtach. Wspierał inicjatywy misyjne i próbował przyciągnąć do buddyzmu ludzi pochodzących z różnych grup etnicznych. W tym celu nakazał pisanie w różnych językach, w tym po grecku.

    Jedna z inskrypcji spisanych w grece głosił:

    „Podbój przez Dharmę miał tutaj miejsce, na granicach a nawet sześćset yojanas (4k mil) stąd, gdzie panuje grecki król Antiyoga (Antiochos) oraz dalej, gdzie rządzi czterech królów zwanych Tumayama (Ptolemeusz), Antikini (Antygon), Maka (Magas) i Alikasudara (Aleksander). Tak samo stało się na wschodzie wśród Ćolów, Pandjów i aż do Tamraparni. […] Tak samo na terytorium królewskim, wśród Yonów (indyjskie określenie Greków)… lud wszędzie przyjmuje instrukcje Aśoki dotyczące dharmy”.

    Niestety - z racji braku źródeł zachodnich nie wiemy czy misjonarze buddyjscy dotarli do miejsc przeznaczenia. Jasno jednak widać, że Aśoka podjął próbę nawrócenia swoich greckich poddanych i ich niepodległych kuzynów z Baktrii. Prawdopodobnie triumfalizm z inskrypcji jest nieco przesadzony, ale mamy dobre powody by wierzyć, że jakaś część Greków przeszła na nową religię. Widać to choćby po wysokim stylu greki z inskrypcji buddyjskich, takich jak ta z
    Aleksandrii Arachozyjskiej. Zaświadcza ona o helleńskiej wspólnocie zwolenników buddyzmu w tym mieście.

    Inskrypcji tego typu jest więcej i w wielu przypadkach nie są one wiernym tłumaczeniem tekstów spisanych w sankrycie czy po aramejsku. Autorzy musieli bardzo dobrze znać nie tylko grekę, ale i kulturę helleńską. Widać bowiem, że nie ograniczali się do tłumaczenia, ale tak dobierali sformułowania, aby przedstawić zawarty w tekście koncept w sposób jak najbardziej zrozumiały dla rodaków. I tak na przykład, fragment o powstrzymywaniu się przed zabijaniem i jedzeniem zwierząt jest podany za pomocą sformułowań przypisywanych Pitagorasowi, żyjącemu w VI wieku p.n.e.

    Zatem - dopiero panowanie Aśoki i jego konwersja sprawiły, że buddyzm stał się prawdziwie międzynarodową religią. Dzięki temu, że pod jego panowaniem oraz w sąsiedztwie żyli Grecy, na dzień dobry trafił także do nich. Z czasem zaczął pozyskiwać także wpływowych konwertytów i sprzymierzeńców, nawet wśród elit helleńskich państw. No właśnie - państw. Z czasem, greckie poleis w Baktrii zostały zjednoczone w ramach jednego królestwa. W okolicach 125 roku przed Chrystusem państwo to jednak upadło pod ciosami stepowych najeźdźców.

    Nie był to koniec miejscowego hellenizmu. Po pierwsze: to, że Grecy utracili tam władzę nie sprawiło, że zniknęli z powierzchni ziemi. Jak już wspominałem, następujący po sobie panowie tych ziem podziwiali grecką kulturę jeszcze przez kilka wieków. Po drugie: w tak zwanym międzyczasie, władcy greko-baktryjscy zdołali podbić część północno-wschodnich Indii. Ich ekspansja zbiegła się w czasie z upadkiem imperium Maurjów. Te podboje dały początek tak zwanemu królestwu Indo-Greckiemu. Jego najwybitniejszy władca, Meneander I, miał jakoby nawrócić się na buddyzm.

    Tak przynajmniej twierdzi „Milindapanha”, niekanoniczne (ale wciąż istotne) pismo buddyjskie. Kwestia tej akurat konwersji jest przedmiotem dyskusji między badaczami. Na pewno Meneander był życzliwie nastawiony do buddyzmu, a bite przez niego monety aż ociekają od buddyjskich symboli. Ma to znaczenie o tyle, że monety nie były tylko środkiem płatniczym, ale także propagandowym, za pomocą którego starożytni i średniowieczni władcy manifestowali promowane przez siebie ideologie.

    „Milindapanha” jest zapisem dialogu między królem, a Nagaseną, buddyjskim mędrcem. Zdaniem niektórych badaczy, dzieło nosi znamiona wpływów greckich dialogów filozoficznych, ale inni twierdzą, że jest to nadinterpretacja i pismo to jak najbardziej wpasowuje się w lokalny kanon. Jest to o tyle istotne, że ewentualne greckie wpływy mogłyby zaświadczać o istnieniu buddyjskich mnichów o greckiej proweniencji (ich istnienie i tak uważa się za pewnik, ale to byłby dodatkowy argument).

    Skąd to wiadomo? Wzmiankują o tym źródła ze Sri Lanki, bazujące na indyjskich, które opisują misje buddyjskie. Wymieniają one co najmniej jednego greckiego mnicha-misjonarza. Dharmaraksita zostaje wprost opisany jako Yona (Grek). Do tego mamy Maharakkitę, który został wysłany do kraju Greków (stąd twierdzenie, że był Grekiem). Inne źródła wspominają o misjonarzach z greckich krain, którzy działali na terenie Sri Lanki. W myśl tych przekazów greccy buddyści odegrali sporą rolę przy konwersji wyspy. Wiemy również o ożywionej działalności misyjnej ośrodków helleńskich w Azji Środkowej pod panowaniem Kuszanów.

    Tworzący wiele wieków później tybetański historyk Taranta, autor „Historii buddyzmu w Indiach”, wspomina o konwersjach wśród Greków. Pisze o królu zwanym Mi-nar (identyfikowany z Meneandrem), jego poddanych, którzy czcili boga niebios (Zeusa) i nie znali rozróżnienia na cnotę i występek (robi to w sposób, przywodzący na myśl misteria dionizyjskie). Według podawanej przez niego legendy, arahant Ditika przyleciał (tak, przyleciał, to nie przejęzyczenie) w trakcie jednego z takich festiwali, a Grecy wzięli go za Zeusa i usłuchali jego instrukcji.

    Oczywiście te wszystkie podania należy traktować z dużą dozą sceptycyzmu i zdrowego rozsądku, ponieważ są pełne nie tylko przesadzonych liczb, ale także latających mnichów, cudów, bogów, demonów itp. (to, że na Zachód sprzedaje się te bardziej filozoficzne odłamy buddyzmu czy religii wschodnich w ogóle, to jeszcze nie znaczy, że one takie są w formie masowej). Nadnaturalna narracja nie oznacza jednak, że opisywane wydarzenia nie miały miejsca. Na dodatek znajdują one potwierdzenie w wykopaliskach, inskrypcjach i numizmatyce.

    Bernard zauważa ponadto, że w przypadku królestwa Indo-Greckiego i jego stosunku (oraz ewentualnej konwersji) do buddyzmu, w grę wchodziły dodatkowe czynniki. Tereny te były przez około sto lat pod panowaniem Maurjów, którzy ze wszystkich sił promowali buddyzm. Mamy więc prawo uważać, że znaczna część populacji, w tym elit, wyznawała tę religię. Nawet jeśli helleńskie elity rządzące nie zdecydowały się na pełną konwersję, to, znając ich politykę religijną, na pewno „mrugały oczkiem” do swoich poddanych, demonstrując szacunek dla ich wierzeń, symboli, pojęć itd.

    Na zakończenie - gra między hellenizmem a buddyzmem była dwustronna. Wpływy Greków widać przede wszystkim w sztuce sakralnej. Temat jest debatowalny, ale zdaniem wielu badaczy to greccy artyści zaczęli jako pierwsi tworzyć antropomorficzne przedstawienia Buddy. Przedtem był on prezentowany tylko i wyłącznie za pomocą symboli. Między zaś sposobem przedstawiania stojącego Buddy a Apollem Belwederskim jest wiele podobieństw. Fakt, że pierwsze takie rzeźby pochodziły z Gandhary, gdzie wpływy helleńskie były bardzo silne, jeszcze dodaje wiarygodności tej tezie.

    Wydaje się również, że Herakles z lwią skórą, który był bóstwem opiekuńczym Demetriusza I, posłużył za inspirację dla prezentacji postaci znanej jako Wadżrapani - „ochroniarza” Buddy. Również sposób zobrazowania japońskich Nio (tamtejsi ochroniarze Buddy) przywodzi na myśl inspiracje Heraklesem. Uczeni tacy jak Tanabe, doszukują się także podobieństw między przedstawicielami panteonu helleńskiego, a bogami występującymi w Mahajanie.

    Konkludując - hippisi wcale nie byli tacy oryginalni jak im się wydawało. Ludzie wywodzący się z Europy (czy szerzej z tego, co my uznajemy za europejski krąg kulturowy) nie tylko mieli coś wspólnego z buddyzmem, ale nawet mieli nań pewien wpływ i dołożyli swoją cegiełkę do jego rozwoju.

    P.S.1. Wielkie podziękowania za pomoc przy korekcie dla @robson7, którego cierpliwość i zapał do ślęczenia nad Wordem intensywnie ostatnio testuję (to trzeci tekst na przestrzeni tygodnia). Mam nadzieje, że to daje jakieś bonusowe punkty na Sądzie Ostatecznym albo, w przypadku tego tekstu, na drodze do osiągnięcia Nirwany. Jakby się jednak nie udało wyłapać wszystkich błędów albo jak napisałbym coś, co jest obrazą dla faktów i/lub stanu aktualnej wiedzy na ten temat, tradycyjnie proszę o stosowną korektę w komentarzach. Tym bardziej o nią proszę, że moje pojęcie o temacie jest nikłe.

    P.S.2. Starałem się streszczać jak mogę i nie wchodzić w szczegóły, mam nadzieję, że się udało. Nie martwcie się jednak fani ścian tekstu - w serii o chrześcijaństwie wszystko będzie tak jak Bóg przykazał.

    P.S.3. Z góry przepraszam jeśli są błędy w transkrypcji indyjskich nazw. Dla wielu z nich nie udało mi się znaleźć polskich tłumaczeń i robiłem to na własną rękę - są zatem szanse, że zrobiłem to źle, bo nie mam pojęcia o sanskrycie.

    P.S.4. Bibliografia w komentarzu

    #gruparatowaniapoziomu #niedoszlahistoria #historia #4konserwy #neuropa #religia #buddyzm #zainteresowania #neoreakcja #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc

    Wadżrapani/ Herkules i Budda, Gandhara, II wiek
    pokaż całość

    •  

      @niedoszly_andrzej: @luvencedus: Na Zachód trafia najczęściej na tyle zeświecczony i uproszczony buddyzm, że niektórzy uważają go za "ateistyczny system filozoficzny"! ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      pokaż spoiler Oczywiście jest jeszcze drugi biegun, który w Polsce reprezentuje min. **mister Ceyrowsky**, a który charakteryzuje się zastąpieniem zdrowego rozsądku przez tzw. 'interpretatio christiana' i postrzeganiem buddyzmu przez pryzmat "bałwochwalstwa" i "czczenia demonów". (-‸ლ)
      pokaż całość

    •  

      zen jest dla intelektualistów i wymaga troszeczkę wiedzy nt buddyzmu

      @luvencedus: Intelektualiści wszystko przeintelektualizowują i to im zwykle przeszkadza w praktyce zen :). Zen jest bardzo prosty i wymaga przede wszystkim praktyki :). Wiedza na temat buddyzmu nie jest tu wcale potrzebna, owszem, może być przydatnym dodatkiem (ale tylko dodatkiem) na późniejszym etapie praktyki, kiedy ktoś chce się rozwijać w kierunku zostania nauczycielem.
      Ale zen to "specjalny przekaz poza słowami", czyli poza intelektem i intelektualną wiedzą...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    W marcu 59 roku została zamordowana Agrypina Młodsza, żona cesarza Klaudiusza i matka - Nerona.

    Cesarzowa została zamordowana z polecenia własnego syna Nerona, który obawiał się że Agrypina pozbawi go władzy.

    Imperator próbował najpierw uśmierć rodzicielkę podstępem - wysłał matkę w podróż specjalnie uszkodzonym statkiem. W czasie podróży statek rozpadł się, Agrypina zdołała się jednak uratować.

    W katastrofie zginęła służąca Agrypiny, która udając swą panią wzywała pomocy. Zamiast ratunku została jednak zatłuczona wiosłami.

    Neron przestraszony nieudanym zamachem postanowił nie bawić się w podstępy, ale jawnie wysłał Ancietusa, oficera floty, z zadaniem zgładzenia matki.

    Jako powód mordu podano rzekomy spisek na życie Nerona, który miała zorganizować Agrypina.

    Na zdjęciu obraz Arturo Montero Calvo, Neron nad ciałem Agrypiny.

    Antyczny.blog

    #starozytnyrzym #starozytnosc #historia #antycznyblog #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Nerón.jpg

  •  

    #pasta #heheszki #starozytnosc

    jesteś mną.
    żyjesz w Cesarstwie Rzymskim
    pochodzisz z Galii Przedalpejskiej
    nie przelewa się
    chodzisz do gimnazjonu bo tate nie stać na niewolnika do nauki
    mimo tego nie uczysz się źle
    lubisz grekę
    nauka motzno
    idziesz do gaju oliwnego odpocząć
    spotykasz loszkę 9/10
    troche taka typowa Tulia, ale to nic
    wstydzisz się
    na Jowisza co tera
    a chuj zagadam
    podchodząc widzisz że czyta Homera
    Adonis_mode on
    mówisz "mowa słodsza niż miód" bo znasz Homera
    "porozmawiajmy więc"
    dobrzeposzło.jpg
    spotykacie się jeszcze kilka razy
    zaczynacie chodzić za rękę
    wszystko pięknie jak w eposie
    pewnego dnia niewolnik przynosi list
    to od niej
    czujesz kłopoty
    "Anonus, jest ktoś inny"
    wkurwiasz się
    idziesz do gaju zobaczyć co to za fagas
    widzisz ją
    prowadzi się z poetą - Horacym
    kurwa przecież on nawet nie jest Rzymianinem
    pytasz co on ma czego ja nie mam
    no wiesz, on taki poeta, a ty tylko pierdolisz o tym homarze
    on mówi "chwytaj dzień, ale nie pytaj co przyniesie jutro"
    wkurwiasz się
    wracasz do domu
    czujesz wielkie feelsy
    zaczynasz pisać wiersze
    "będę lepszym poetą niż ten kutasiarz"
    zawsze zmienną jest kobieta
    "no, to jest dobre"
    co dziewczyna mówi zakochanemu, na wietrze i płynącej wodzie można zapisać
    wydajesz swoje wiersze
    zdobywasz sławę
    Oktawian prosi cię o napisanie eposu o Rzymie
    czujesz dobrze
    wydajesz Eneidę
    jesteś wielkim poetą
    zaprzyjaźniasz się z Oktawianem Augustem
    loszek i daktyli pod dostatkiem
    myślisz o zemście
    będzie wielki konkurs poezji na sympozjonie
    będzie Horacy
    teraz mu pokażę i tej jego Curvii czy tam Tulii
    mówisz swój wiersz i zbierasz oklaski
    wygrywa Horacy
    czemu kurwa :/
    napisał odę do Mecenasa, lizus jebany
    wkurwiasz się
    chuj z tą poezją, postanawiasz zająć się rzemiosłem
    chcesz zapomnieć o wszystkich upokorzeniach
    rzeźbisz
    mija wiele lat
    zdobywasz duże umiejętności
    w nowej świątyni na Kapitolu ma stanąć posąg
    ogłoszono konkurs
    ma być twardy jak Rzym xD
    rzeźbisz zajebisty pomnik ze spiżu
    idziesz pokazujesz go jakiemuś Gajuszowi
    no sorry Anonus ale wygrywa Horacy
    cokurwa
    pytasz dlaczego
    "wybudował pomnik twardszy niż ze spiżu"
    coś w tobie pęka
    przypominasz sobie wszystkie złe chwile
    łzy w oczach
    wściekłość lvl 9001
    widzisz tego kutasiarza
    nie wytrzymujesz i podbiegasz do niego
    "zabiję cię kurwiu"
    "nie wszystek umrę"
    zaczyna spierdalać
    gonisz go przez Kapitol
    gonisz przez miasto
    wbiega w ślepą uliczkę
    już prawie go masz
    odwraca się i ściąga maskę
    co tu się odjebao
    to Oktawian August, princeps zawadiaka i twój kolega
    nie wiesz o co tu chodzi
    dlaczego zniszczyłeś moje marzenia?
    patrzy na ciebie wzrokiem Augusta
    rozdziera szaty i mówi
    "czy dobrze odegrałem swoją rolę w tej życiowej farsie?"
    pokaż całość

  •  

    Wielość bogów

    Czy Babilończycy, Wikingowie, Grecy i Rzymianie czcili te same bóstwa?

    Jakkolwiek na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne to ludy Europy a dalej nawet Hindusi czy Chińczycy czcili podobne bóstwa. Kluczowym elementem dla zrozumienia ich panteonów jest to czym są te bóstwa - tutaj podamy ich definicję - oraz dlaczego, na tak wielkim obszarze nie ma wielkich różnic w tym co te bóstwa przedstawiają.

    Może też zaskoczyć, że ostatecznie te bóstwa w postaci rzymskiej - Wenus, Mars, Jowisz trafiają do sal Watykanu ale i to spróbujemy wyjaśnić i pokazać, że nie ma z tym żadnego problemu tak jak nie ma i z Diogenesem pokazanym na Szkole Ateńskiej a przecież jego niektóre działania - publiczna masturbacja czy załatwianie potrzeb na agorze - wołają o pomstę do zdrowego rozsądku.

    Wyjdźmy od emocji którą nazywamy Gniewem ponieważ jest to jedna z niewielu tak uniwersalnych emocji, którą można spotkać na całym świecie. Bogiem Gniewu a zarazem Wojny w Starożytnej Grecji był Ares, w Rzymie Mars, w Skandynawii i Germanii Tyr zaś w Babilonii - Nergal, Pan Zniszczenia i Pastwisk.

    Jest to uniwersalna emocja dostępna wszystkim zdrowym na ciele i umyśle ludziom. Dodatkowo, nie przedawnia się i tak samo gniewać mógł się paleolityczny łowca, Perykles, Chińczyk z dynastii Ming a nawet, bliski nam, Napoleon. Gniew choć jest abstrakcją dla ludzi starożytnych ma jeszcze jedną cechę, która pokazuje jak myśleli ludzie starożytności, był on bowiem niezależny od ludzi a gdy człowiek dostawał się pod panowanie boga Aresa (co absolutnie normalne) nie panował nad sobą bo przecież kto panuje nad sobą w wielkim gniewie? Musi to być pustelnik albo szaleniec.

    I tak skoro ustaliliśmy, że Gniew jako wieczna abstrakcja jest nieprzedawniona a zarazem niedostępna do szafowania ludziom ot tak, można wysnuć wniosek, że sam Bóg Ares był władcą, zasadą istnienia Gniewu - co ważne nie był samym Gniewem ponieważ, znowu, nie mógłby nad nim panować. Jest więc panem Gniewu, abstrakcji która jest wieczna, która dotyka ludzi, ale też narodziła się kiedyś dawno - ponieważ wszyscy bogowie, choć są nieśmiertelni, kiedyś się narodzili i tak Gniew w Biblii powstał gdy, Kain zabił Abla. Ale Biblia podaje Gniew jako abstrakcję pozbawioną jej boskich przymiotów, można więc powiedzieć, że Żydzi...weszli na wyższy poziom abstrakcji.

    Żeby wyklarować to co napisaliśmy wyżej weźmiemy na warsztat boginię Freję która w Grecji była nazywana Afrodytą, w Rzymie zaś nazwano ją Wenus. Freya, była panią miłości a sama miłość przekracza wydaje się czasy ludzkie i uderza nawet w instynktowny związek między samicą a jej dziećmi - przeto mamy wilczycę rzymską. Miłość jako abstrakcja jest niezależna od ludzi i gdy oddamy się prawdziwej Miłości - tracimy nad nią kontrolę i już wiemy, że kogoś kochamy. Wydaje się też, że sama Pani Miłości - Freya i Afrodyta mają nas za nic i często wpadamy w ich sidła czy to będąc we wspaniałym związku czy to trafiając na złośliwość drugiego partnera. Grecy jak i inne ludy starożytności wierzyli, że to nie ludzie panują nad tymi boskimi bytami, które zdefiniowaliśmy jako Coś co Rządzi Pewną Abstrakcją, ale te byty (Miłość, Gniew a u Jowisza czy Dzeusa - Porządek Kosmiczny) rządzą nami.

    Jak można w tym momencie zaprzeczyć, że istnieją bóstwa które czcili starożytni? Tydzień starożytny od okresu późnej epoki brązu zaczynał się wraz z Dniem Słońca czyli z Dniem Porządku - była to nasza niedziela, która u wszystkich ludów starożytności była poświęcona Bogowi Słońca - W Babilonie był to Utu, bóg porządku, sprawiedliwości i moralności (czyż to nie w niedzielę wielu z nas chodzi do Kościolów?) a w Rzymie i w Grecji zaś Słońce samo w Sobie. Znaczy to, że i Rzymianie i Grecy weszli na wyższy poziom rozwoju i Słońce a także Księżyc (Dies Solis i Dies Lunae) były "ogarnięte" przez te ludy a ich kalendarz, którzy uporządkowywał świat Działał co było jednym z większych osiągnięć tych ludów.

    Jako ciekawostkę dodam tylko, że Friday pochodzi od Freya Day i jest to niewątpliwie Dzień Freyi, Dzień Afrodyty, Wenus a także Inanny w panteonie babilońskim. Nic się nie zmieniło i każdy idący do klubu w piątek lub ten kto spotyka się ze swoją ukochaną oddaje cześć tym starożytnym bogom, którzy w świecie post-chrześcijańskim stali się "zwykłymi" abstrakcjami nad którymi próbujemy panować. Zgodnie jednak z ich wolą, zwykle nam się to nie udaje.

    Obserwuj #ockham

    Bibliografia :

    Mitologie świata, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe - Mitologia Arabów, Greków, Mezopotamii, Starożytnej Itali 1989

    ***
    Inne moje wpisy:

    O pewnym ciekawym rzeczowniku arabskim - https://www.wykop.pl/wpis/29935577/o-pewnym-ciekawym-rzeczowniku-arabskim-otwieranie-/

    O analizie Trójcy Świętej - https://www.wykop.pl/wpis/29339319/filozofia-trojcy-swietej-roznice-miedzy-allahem-a-/

    O różnicach między Grekami a Persami w V wieku przed naszą erą - https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - Wyobrażenie Freyi

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #mitologia #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #4konserwy #publicystyka #kultura #religia #4chan #starozytnosc #grecja #rzym #religioznawstwo #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #mikromodlitwa
    pokaż całość

  •  

    17 marca 45 roku p.n.e Gajusz Juliusz Cezar pokonał armię Pompejusza Młodszego w bitwie pod Mundą. Było to ostatnie zwycięstwo w karierze Cezara.

    Antyczny.blog

    #historia #ciekawostkihistoryczne #antycznyblog #starozytnosc

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #starozytnosc

0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1

Archiwum tagów