•  

    Dejcie ze dwa plusy, bo dziś egzamin a nic nie umiem xDD.

    #studbaza

  •  

    Strasznie wczoraj zachlałem. Piłem piwa do trzeciej rano. Teraz mnie łeb napierdala. Trochę się przespałem, ale musiałem rano wstać bo mam obowiązki. Mam referat otwierający sesję na konferencji naukowej. Niektórzy mówią, że nie można chlać jak się jest na konferencji naukowej, ale to nieprawda. Można, tylko trzeba ramo wstać. Na tym polega odpowiedzialność.

    życzcie mi powodzenia :)

    #heheszki #studbaza #nauka #trailerparkboys
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj (no, wczoraj, bo już po północy) zaczęłam wreszcie pisać pracę inżynierską. Po całym dniu stwierdzam że strona tytułowa jest gotowa ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #gownowpis #studbaza

    •  

      @SzubiDubiDu: na 3 różnych uczelniach nigdy nie miałem problemu z dziekanatem i paniami które tam pracuja. Być może dlatego że zawsze podchodziłem do sprawy jak człowiek dorosly i wiedziałem co i jak, a taki studencik przyjedzie świeżo oderwany od sukienki mamusi i się dziwi że jednak pani w dziekanacie dookoła niego nie skacze i nie załatwia za niego xD

  •  

    KIEDYŚ, KILKA LAT TEMU NA PEWNYCH ZAJĘCIACH Z ANATOMII GRZEBIĘ SOBIE W BEBESZKACH TRUPA. PRZY ODKRYWANIU SIECI UNACZYNIENIA TRZUSTKI SŁYSZĘ JAK JEDNA STUDENTKA MÓWI DO DRUGIEJ "A WIDZIAŁAŚ TEN OBRAZEK NA KWEJKU WCZORAJ? NIE? TO PATRZ'' PO CZYM SŁYSZE TAKIE ODGŁOSY JAKBY HEHE I HIHI.

    NAGLE DOCHODZI DO MOICH USZU TAKIE SYCZĄCE "DO DIASKA" A NASTĘPNIE WIDZĘ JAK TRUP ZACZYNA SIĘ RUSZAĆ. ZDJĄŁ SZMATKĘ Z TWARZY I PODNIÓSŁ SIĘ DO POZYCJI SIEDZĄCEJ NA STOLE SEKCYJNYM. POPATRZYŁ MI W OCZY I POWIEDZIAŁ "PAN WYBACZY NA MINUTKĘ" PO CZYM WSTAŁ I ZACZĄŁ IŚĆ W STRONĘ NIC NIE SPODZIEWAJĄCYCH SIĘ DZIEWCZYN. JA ZAMUROWANY TYLKO PATRZĘ CO TU SIĘ WYPRAWIA. KADAWER STANĄŁ ZA NIMI, POPATRZYŁ PRZEZ RAMIĘ W TELEFON, ODSUNĄŁ SIĘ PO CZYM ZAJEBAŁ Z PÓŁOBOROTU W POTYLICE JEDNEJ Z NICH TAK MOCNO ŻE WYLĄDOWAŁA TWARZĄ W TACCE Z NERKAMI NA DRUGIM KOŃCU SALI. NASTĘPNIE SPOJRZAŁ PROSTO W TWARZ DRUGIEJ I POWIEDZIAŁ "TYM CHUJOWYM CONTENTEM SPROFANOWAŁYŚCIE ZWŁOKI" PO CZYM PIERDOLNĄŁ JEJ PIĘŚCIĄ MIĘDZY OCZY.

    PO CAŁEJ AKCJI DENAT CHŁODNYM KROKIEM WRÓCIŁ DO MNIE, USIADŁ NA STOLE SEKCYJNYM I POWIEDZIAŁ "W RAMACH REKOMPENSATY ZA NIEDOGODNOŚCI POKAŻĘ PANU JAK IDZIE U MNIE ŻYŁA WROTNA GDYŻ JEST TO EWENEMENT ANATOMICZNY". TYDZIEŃ PÓŹNIEJ ZDAŁEM KOLOKWIUM PRAKTYCZNE WŁAŚNIE DZIĘKI WSKAZANIU TEGO EWENEMENTU. DZIĘKUJE PAN TRUP ZA TO I ZA DBANIE O QUALITY CONTENT WŚRÓD MŁODYCH ADEPTÓW SZTUKI LEKARSKIEJ

    #pasta #medycyna #studbaza #anatomia
    pokaż całość

  •  

    Jak mnie wkurwia gdy wykładowca pyta się z kim chce robić projekt i mówię, że sam, a ludzie patrzą się na mnie jak na idiote. Czy to źle że jestem prostolinijny i nie chce prezentować z jakimś leniwym Januszem, z którym na komunikację i oczekiwanie na pół projektu będę czekał pięć razy dłużej, a finalnie i tak będzie on czytał swoją kwestie z kartki? Zrobię to sam szybko i sprawnie. Sam kurwa mam normalne życie znajomych dziewczynę i mnóstwo zainteresowań i nie wiem czemu dla niektórych praca w grupie na tym etapie nauczania jest pozycją obowiązkową która niby buduje relacje międzyludzkie z jakimiś dziwnymi randomami, bo jak chcesz coś robić sam to przecież jesteś pojebanym piwniczakiem z tagu #przegryw ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Beka z uprzedzonych stulejarzy xD

    #przemyslenia
    #studbaza
    #projektowanie
    #studia
    #bekazpodludzi
    #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Kwintesencja polskiej edukacji :
    -przedmiot rachunkowość finansowa na polibudzie w stolicy
    -prowadząca pokazuje sposób rozliczania VAT i księgowania z VATem
    -Pytam ją czy przypadkiem jednolity plik kontrolny nie zmienił zasad księgowania i zapisu
    -Prowadząca odpowiada, że tak, zmienil, ale syllabus jest taki i że musi tak uczyć , bo nie zaktualizowal się jeszcze XD

    Chuj, że jakbyś sam tak prowadził księgowość, to by cie skarbowy dojechal, ważne, że zgodnie z syllabusem XD
    #studbaza #edukacja #polibuda #truestory
    pokaż całość

  •  

    Nie mam dzisiaj zajęć na uczelni.

    Wstałem o 13, zjadłem śniadanko, pije właśnie 3 kawe i gram sobie w szachy na lichess. I to wszystko zamiast uczyć się do zbliżającej się sesji.

    pokaż spoiler I tak to się powoli żyje na tych studiach


    #studbaza #zycie #wygryw

  •  

    Dzisiaj na praktykach miałam fantastyczne przygody w drugiej klasie podstawówki.

    Zaczęło się od płaczącej ddziewczynki, która poskarzyla się, że jeden z chłopców ją mocno uderzył. Na tyle mocno że... spuchlo jej w tym miejscu. W chwili gdy nauczycielka zajmowała się tym dzieckiem, chłopiec zaczął dusić innego chłopca. Założył mu taki chwyt, że dzieciak nie mógł z tego wyjść. Nauczycielka natychmiast podjęła próbę rozdzielenia ich. Atakujący chłopiec ją ugryzł, drugi rzucił w nią plecakiem i wybiegł z klasy. Nauczycielka kazała innemu dziecku przeprowadzić psychologa, a resztę klasy zajęła zabawą. W tym czasie agresywny dzieciak zaczął biegać po klasie, wyrzucać wszystko z piórników innych dzieci, po czym zaczął bazgrac na tablicy wielkie słowa CIPA, CHUJ. Następnie, po nieudanej próbie złapania przez nauczycielkę, złapał zaz brudną gabke do tablicy i wymazal nią buzię dziewczynki, która na poczatku lekcji uderzył.

    #coolstory #takbylo #pracbaza #studbaza #szkola #dzieci
    pokaż całość

  •  

    Cześć Mireczki i Mirabelki.
    Mam prośbę, moja koleżanka potrzebuje kilku ankiet do swojej pracy licencjackiej.
    Temat dotyczy zakupów online. Potrzeba na ten moment ankiet od #niebieskiepaski, ale jak #rozowepaski coś wyślą, to też nie zaszkodzi.
    Jakbyście mogli poświęcić kilka minut na wypełnienie to byłaby bardzo wdzięczna. Całość zajmuje jakieś 3 minuty.
    LINK DO ANKIETY
    A jeśli szkoda czasu, to przynajmniej pluśnijcie, coby wpis zasięgu zyskał.
    Dzięki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #zebrowpis #prosba #ankieta #studbaza #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Plusujecie albo dodaje insulinę do wody i nie przeniosę rybki do glukozy.
    #studbaza #ryby

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Dostałem polecony z uniwersytetu - skreślony z listy studentów

    i bardzo kurwa dobrze ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #studbaza

  •  

    Ech. Młodzież siedziała na ławce za blokiem i piła piwo (spokojnie, bez hałasów) jak wczoraj się kladłem spać. Teraz, jak wstałem do pracy, dalej siedzą. Smutłem mocno, przypomniały się czasy studenckie, ech.
    #nostalgia #studbaza

  •  

    Zawsze wasze plusy mi pomagały dlatego proszę o kilka plusów przed jutrzejszym (a raczej dzisiejszym) kolosie z histologii i piątkowym kolosie z anatomii.

    #studia #studbaza

  •  

    Mieszkam na akademiku z ukrainką, która ma naprawdę wiele zaburzeń, ale z jednego mam wyjątkową beke xD Mianowicie mamy stoliki obok siebie (w rogu pokoju jest telewizor, potem jej stolik i moj), dlatego zawsze gdy oglądam TV to chcąc nie chcąc muszę się obrócić w jej stronę. I za każdym razem gdy ona coś je (co swoją drogą zdarza się rzadko) i ja obracam się w jej stronę bo chcę obejrzeć coś to rzuca widelcem lub łyżką, fuknie pod nosem i przestaje jeść xD Serio, kiedyś przez 50 min jadła dwie kanapki, aż ser zaczął jej sie tak wysuszac xD albo ostatnio odgrzała coś, ja zaczełam oglądać film i przez bite 1,5 godz nie tkneła tego dopóki nie odeszłam :D od chwili gdy obczaiłam, że nie je gdy się patrze w jej strone to specjalnie odpalam tv i czekam aż jedzenie jej wystygnie albo zacznie sie robić obślizłe xD W skali od 1-10 jak bardzo złym człowiekiem jestem?
    #bekazpodludzi #ukraina #gownowpis #heheszki #studbaza
    pokaż całość

  •  

    Jest taka dosyć dziwna sprawa. Czy ktoś z Was kto posiada skaner, mógłby zeskanować odbicie swojej stopy(jak na zdj)? XDDD Facetka na #studbaza kazała nam zrobić pomiary oceny geometrii i wad stóp w ramach biomechaniki. Byłby ktoś w stanie podesłać coś podobnego? Ja niestety nie mam możliwości XD Trochę krępująca prośba ( ͡º ͜ʖ͡º)

    To ze zdj to odbicie stopy Jej męża, i nie można tego użyć niestety #pytanie #pomocy pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    jak kiedyś zajmowałem się wynajmem mieszkania znajomych, którzy byli w Anglii to #rozowepaski mieszkające w tym mieszkaniu zawsze płaciły mniej niż było w umowie. Kiedyś wpadłem do ich mieszkania i na oczach jednej z nich zakręciłem wodę w łazience i powiedziałem, że nie ma wody dopóki nie dopłacą.

    Przez dwa dni nie wpadły na pomysł, żeby samemu odkręcić wodę i dostawałem rozpaczliwe smsy, że nie mogą się myć. XD

    Po dwóch dniach uregulowały zaległość to wpadłem i im odkręciłem.

    XDDDDD

    #studbaza #heheszki #wynajem #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Od teraz możecie na mnie mówić inż. Fistinger Cumshoter (。◕‿‿◕。)
    Dajcie parę plusów w nagrodę za obronę pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #studbaza #chwalesie

  •  

    Kurła ten uczuć, kiedy wychodzisz na jebany przystanek, tylko po to aby dojechac po 30 min w korkach na uczelnie, a tu się okazuje, że zajecia odwołane, a kolejne są za 3h ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #studbaza #krakow #gorzkiezale #gownowpis

  •  

    #krakow #studbaza Ejj ak byłem studentem, to kilka razy mi się zdarzyło usłyszeć taką historyjkę, że ponoć w krakowie gdzieś była jakaś kawiarenka, gdzie MILFY szukały sobie faceta.Polegało to na tym, że taki student przychodził do kawiarni na stoliku kładł paczkę zapałek (to znak, że szuka milfa), wtedy zaciekawiony osobnikiem milf podchodził i wyrywał studenta?? Ruchanko i darmowy hajs - prawda to, czy sobie bekę robili a słyszałem tą historię z 10 razy chyba. pokaż całość

  •  

    Kto zarwał dwie ostatnie nocki, żeby napisać uber ważne prace na uczelnie?

    pokaż spoiler No ja


    Kto zaczyna jedyne zajęcia na których można je oddać za 3 minuty?

    pokaż spoiler No też ja


    A komu zamek w drzwiach zacial się tak, że nie można go ruszyć w żadną stronę i nawet uderzanie młotkiem nie pomaga?

    pokaż spoiler No kurwa klasycznie mi


    #studbaza #gownowpis no i zdecydowanie #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Ze stresu boli mnie serduszko ;_; eh czemu ja wszystko zostawiam na ostatnią chwilę (╯︵╰,)

    #studbaza #jestemdebilem #zalesie

  •  

    I tak nikt nie będzie czytał mojej pracy, więc co mi tam xD

    pokaż spoiler #japierdole co ja robię ze swoim życiem xDDD

    #nocnazmiana i #wesoleperypetie na #studbaza

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Mirasy, jutro idę do pracy pierwszy dzień jako wykładowca :D

    Co prawda szkoła prywatna, ale jednak wyższa. Jakie macie porady? Na co uważać? Jak wyrobić sobie szacunek wśród studentów ? Jakie są wasze opinie? #studia #studbaza #wyklady

  •  

    kiedy przyjechałeś na studia do Polski i imprezujesz z kumplami z akademika ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #heheszki #gownowpis #humorobrazkowy #polska #akademik #studbaza

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Zrobiłam ciemnozieloną prezentacje na #studbaza żeby moje włosy ładnie wyglądały na jej tle. Czy to ta słynna #logikarozowychpaskow?

  •  

    Kurwa, 20lvl here, nie poszedłem na studia tylko do pracy, robię to samo co robiłbym z wykształceniem wyższym, więc wyjebane. W ten weekend są u mnie w mieście juwenalia, z ciekawości poszedłem obczaić co tam się dzieje. Przerosło to moje wszelkie oczekiwania xD
    Uczestników można podzielić na kilka typów:

    kuc z polibudy najebany tanim piwem, koszulka jakiegoś kuczespołu i glany, najczęściej darli ryje w stylu JU WE NA LIA KTO NIE PIJE TEN KANALIA

    jakieś kurwa biedne normidła - na sobie tanie szmaty, w kieszeni ksiałomi, w kubku przemycona wódka z sokiem, jak pomyślałem że żyją z jakiejś zapomogi czy tam innych resztek z pańskiego stołu to w sumie mi się smutno ich zrobiło

    orgazmusy: YEEEE BRO I GOT SO FUCKED UP U HAVE SOME WEED BRO?

    banany - było w sumie sporo pięknych, młodych chłopców w przehajpowanych ciuszkach i białych butach, no ale wiecie jak jest, zastaw się a postaw się, a potem trzeba chodzić na darmowe imprezy

    samice dzieliły się na kurwiszony śliniące się do ciapatych albo bananów, oraz cipy chichoczące w swoim gronie z nadzieją że jakiś desperat się do nich przyklei i będą miały komu pociągnąć druta xD

    było sporo cichych spierdolin, ewidentnie jakieś nerdy z kierunków ścisłych, stali tylko w małych grupkach przerażeni xD

    Było trochę normalnych ludzi, ale podobnie jak ja poobserwowali, wypili rozwodnione piwo, posłuchali muzyki i poszli do domu xD i tak wytrzymałem ten festiwal żenady dość długo, bo chyba z godzinę. No ale kurwa błagam, tym ludziom ma się cokolwiek należeć bo są HEHE STUDENTY? Nie dość że "uczą się" za moje podatki, to jeszcze mają zniżki i psują rynek pracy, bo po co komuś dawać UoP, skoro można wziąć studenta na śmieciówkę, i to jeszcze za mniejszą stawkę godzinową? Tfu.

    #studia #studbaza #zalesie #patologiazewsi #patologiazmiasta
    pokaż całość

  •  

    ja pierdolę, jak wkurwiają tacy hehe studenci. "jestę studętę 1 roku politechniki czy UW, muszę chodzić najebany i zachowywać jak zwierzę. bo hehe studencka tradycja"
    #warszawa #studbaza #pw #uw

  •  

    Spoko przebranie kolesi na juwenaliach w Olsztynie aka Kortowiada XD

    #oswiadczenie #heheszki #humorobrazkowy #nosaczsundajski #polak #olsztyn #kortowiada #studbaza #studentynieroby

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: shared.jpg

  •  

    Właśnie przyszła somsiadka i mówi do mojej matki, że jej wnusia to tak się dobrze uczy na tych studiach

    pokaż spoiler I NAWET SAMA NAPISAŁA PRACĘ MAGISTERSKĄ XDDD


    pokaż spoiler myślałem, że tam jebne śmiechem. Podstawowa rzecz o jaką chodzi w studiach, a ona NAWET sama ją zrealizowała (╯︵╰,)


    #bekazpodludzi #studbaza
    pokaż całość

  •  

    Za kilka godzin mam najważniejszy, finalny egzamin na studiach. Trzymajcie za mnie kciuki, Mircy.
    #studbaza

  •  

    Rekompensatą dzisiejszych kilkugodzinnych terenówek w deszczu był ten #smiesznypiesek :3

    #studbaza #las #salamandra #plazy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Są juwenalia
    jesteś ma ostatnim roku studiów
    ostatnia szansa by choć raz wybrać się na Juwenaliowy Korowód
    z okazji że nie ma zajęć na uczelni wyłączasz budzik
    budzisz się godzinę po tym jak korowód się skończył (╥﹏╥)

    #krakow #przegryw #studbaza

  •  

    Jezu ale mam obsraną zbroję... Dziś mam rozmowę o pierwszą poważną pracę w moim życiu. Jestem dopiero na 3 roku studiów a pracy bardziej związanej z moją branżą chyba nie da się wyobrazić. Trzymajcie za mnie kciuki mireczki, po 17 dam wam znać jak poszło #pracbaza #studbaza #cnc

    •  

      @haker_proker super, gratuluję :) zawsze będziesz miał drogę otwartą żeby wrócić do MTU w Jasionce, tak mi się wydaje. A jak oceniasz firmę? Jakie plusy i minusy? Bo domyślam się że oprócz płac nie ma zbyt dużej różnicy między Polską a Niemcami.

    •  

      @dowidzenia: dzięki, taki tez mam plan żeby kiedyś wrócić. A z różnic to pewnie krótszy czas pracy i więcej urlopu. A dokładnie to działa tak, że czas pracy to 35 h/tydzień i np w piątki pracujemy 6-12 na pierwszej zmianie i 12-18 na drugiej a te „nadgodziny” z innych dni są do odbioru w postaci urlopu i do ustawowych 30 dni dochodzi dodatkowe ~30 dni

    • więcej komentarzy (40)

  •  

    Dajcie kilka plusów bo dzisiaj kolokwium z ośrodkowego układu nerwowego.
    #studbaza #studia

  •  

    Dziś kolokwium z anatomii....
    rano dzwoni budzik
    nie chce ci sie w chuj
    kac męczy
    myślisz sobie, jebać tego kolosa, te studia i całą tą uczelnie....
    wyłączasz budzik
    idziesz spać dalej
    wstajesz 3h później
    na grupie czytasz gównoburze
    ludzie czekają do 40min na profesora który nie przyszedł i kolosa nie było
    część osob wkurw bo sie uczyła całą noc i stracili czas żeby tam przyjść inni zadowoleni bo im sie "upiekło"
    a ja mam wyjebane i przekładam termin kolokwium po świętach.
    jak dobrze być profesorkiem na uczelni która rządzi sie swoimi prawami

    #heheszki #takbylo #studbaza #studia #anatomia #pasta
    pokaż całość

  •  

    Szkolnictwo w Polsce (wersja uzupełniona i poprawiona)

    1. Jak to się zaczęło?

    Aby zrozumieć, dlaczego system państwowej edukacyjny obowiązujący w Polsce, USA i innych rozwiniętych i rozwijających się państwach jest szkodliwy dla gospodarki musimy na początku cofnąć się do jego początków. W nowożytnych czasach po raz pierwszy państwowy przymus chodzenia do szkoły wprowadzono w Prusach – w najbardziej despotycznie rządzonym państwie XIX w. Europy. Jak pisze Murray Rothbard w książce „Education: Free and Compulsory” był to skutek przegranej z Napoleonem bitwy pod Jeną, w 1807 r. Król Fryderyk Wilhelm I pragnął zbudować nowe, niepokonane Prusy i oprzeć siłę nowego państwa na bezwzględnie posłusznych żołnierzach i urzędnikach.

    Dlatego wszystkie szkoły przeszły pod kontrolę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Od 1810 r. każdy nauczyciel był zatwierdzany i certyfikowany przez państwo. Wprowadzono dzwonki na lekcje, tak by uczniowie, jak na rozkaz, porzucali swoje aktualne zajęcie. Pojawiły się listy zatwierdzonych przez państwo lektur, tak by przypadkiem młodzi sami nie próbowali szukać treści, które byłyby dla nich nieodpowiednie. Położono nacisk na pracę indywidualną i osiągnięcia indywidualne, bo ludzie, którzy nie potrafią współpracować, nigdy nie będą w stanie się zbuntować przeciwko absolutnemu władcy. Zdelegalizowano wszystkie prywatne szkoły, a później pozwolono im działać, ale musiały uczyć według ustalanego przez państwo programu. Szkole zbudowanej na takich instytucjonalnych podwalinach, przyświecały szczytne idee, równość wszystkich w dostępie do wiedzy, wolność, samodzielność każdej jednostki dzięki zdobytej przez nią wiedzy. Nie było jednak tak różowo. XIX-wieczne Prusy były monarchią absolutną i pruski dryl miał niemałe przełożenie na szkołę. Nauczyciele mieli za zadanie kształcić posłusznych państwu obywateli. Umiejących czytać i pisać urzędników oraz żołnierzy, gdyż Prusy już od czasów Fryderyka Wielkiego przybrały kształt takiego państwa-armii (to w XIX wieku zaroiło się od pamiętników pisanych na europejskich frontach). Obywateli wykształconych na tyle, ile trzeba, ale nie wolnomyślnych. Sprawnych rzemieślników w swoim fachu, ale nie artystów. Posiadających podstawy wiedzy by jakoś się w tym świecie, sięgającym ponad granice wyznaczone przez swoje gospodarstwo i poletko ziemii poruszać, ale nie zbyt szerokie horyzonty. Jest to dosyć zrozumiałe w czasach, gdy nad kontynentem unosi się wciąż widmo rozprzestrzeniającej się rewolucji napoleońskiej.

    Tym samym wydawać by się mogło, że oto nadeszło upragnione rozwiązanie problemu braku dostępu do nawet podstawowej edukacji klas niższych, robotników, chłopów, szansa na wyciągnięcie ich z ciemnoty, zacofania i "ucywilizowanie". Nie do końca. Masowość zawsze koliduje z jakością i w sposób trwały skutkuje jej obniżeniem. Są to naczynia połączone.

    Jak podaje John Gatto w książce „The Underground History of American Education” jeszcze w połowie lat 30. XX w. w USA było wśród osób powołanych do wojska tylko 2 proc. funkcjonalnych analfabetów (czyli takich, którzy nie potrafili zrozumieć prostego rozkazu na piśmie). W czasie II wojny światowej było to 4 proc., podczas wojny w Korei – 19 proc., a w 1970 r. (w czasie wojny w Wietnamie) już 27 proc.! Tymczasem na przykład w 1840 r., czyli w czasie kiedy nie było w USA obowiązku szkolnego, w stanie Connecticut tylko 1 na 579 obywateli nie potrafił czytać i pisać (dane ze spisu powszechnego).

    Niszczycielski efekt pruskiego modelu edukacyjnego na kreatywność (rozumianą jako umiejętność widzenia możliwie wielu różnych rozwiązań problemu) amerykańskich dzieci opisali także George Land i Beth Jarman w książce „Breakpoint and Beyond: Mastering the Future Today”.

    Otóż, okazało się, że podczas pierwszego badania aż 98 proc. dzieci, które wówczas były w wieku przedszkolnym (3–5 lat), miało tę umiejętność na poziomie geniuszu. Kiedy miały 8–10 lat, czyli chodziły już do szkoły – odsetek geniuszy spadł do 35 proc., po kolejnych pięciu latach – do 10 proc., by wśród dorosłych zatrzymać się na poziomie 2 proc.\

    Jednak gdy nastała druga połowa XIX stulecia, nowy system podbił całą niemal Europę, trafił do Ameryki i nawet na daleki Wschód. Okazało się, że doskonale spełnia też potrzeby przemysłowców, którzy w początkach epoki industrialnej potrzebowali pracowników na tyle wyedukowanych, by przeczytać podstawową instrukcję i zrozumieć podstawy procesów produkcji, przygotowanych już w szkole do posłuszeństwa i monotonnej rutyny pracy. Najwięksi przemysłowcy przełomu XIX i XX wieku współfinansowali systemy oświatowe. Dla Henry'ego Forda, który jako pierwszy w swojej fabryce w Detroit, USA (1914), wprowadził taśmę produkcyjną, zarzucając metody rzemieślnicze, szkoła w typie pruskim była doskonałym dostawcą pracowników. Przyzwyczajonych do posłuszeństwa i monotonnego wykonywania zaplanowanych mechanicznych czynności. Biernych i uległych. Nie muszę chyba pisać że system pruski w świecie przemysłu XX wieku miał się świetnie. Również w Polsce.

    2. W kraju nad Wisłą

    Nie inaczej było w Polsce, która poszła śladem swoich sąsiadów i jak tylko odzyskała upragnioną niepodległość w roku 1918, od razu wprowadziła w życie rozwiązania w sferze oświaty żywcem skopiowane z modelu pruskiego. Ta tendencja nie zmieniła się przez ponad 100 lat i kolejne rządy, czy to PPR/PZPR i okres Polski Ludowej, jak również po roku 1989 utrzymywały te same rozwiązania. Zmieniła się może kwestia dostępności do rynku i możliwości rozwoju szkolnictwa prywatnego. W lutym 1989 r. - wkrótce po rozpoczęciu obrad Okrągłego Stołu jedna z liderek ruchu na rzecz szkolnictwa niepublicznego wygrała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym proces z ministrem edukacji o pozwolenie na założenie szkoły. Decyzja ta położyła podwaliny pod ważny przełom w polskim systemie edukacji. Pierwsze szkoły niepubliczne zaczęły powstawać we wrześniu 1989 r., kuratoria oświaty wydały wówczas zgodę na utworzenie 32 takich szkół. Dwa lata później Sejm przyjął w ustawie o systemie oświaty zapisy umożliwiające rozwój edukacji niezależnej.

    Obecnie funkcjonuje ponad 3 tys. szkół niepublicznych dla dzieci i młodzieży, stanowią one około 10 proc. wszystkich. Uczy się w nich blisko 180 tys. uczniów, czyli niecałe 4 proc. Większość szkół niepublicznych dla dzieci i młodzieży to szkoły podstawowe i gimnazja. Jednak podstawowe założenia systemowe jak i programowe szkolnictwa w PL pozostają niezmienne od lat. Mimo to, od wielu lat słyszy się wołania i coraz liczniej podnoszące się głosy o drastycznym spadku poziomie nauczania jak i samego poziomu rzesz "studentów" przyjmowanych szerokim strumieniem na uczelnie wyższe. Przy czym zjawisko to nabrało charakteru absolutnie masowego w ostatniej dekadzie. Dlaczego tak się stało? Dlaczego jeszcze na początku dekady lat 90-tych poziom studiów był wyższy, mimo że opierał się na tych samych, państwowych podwalinach?

    3. Rok 1999

    Przełomowym momentem w najnowszej historii Polski powinien być rok 1999. Wtedy to doszło to pierwszych, poważnych zmian strukturalnych w szkolnictwie. Ówczesna ekipa rządząca, koalicja AWS-UW podjęła decyzję o wprowadzeniu ustawy Polegała ona na stworzeniu zupełnie nowego typu szkoły - gimnazjum, czyli skróceniu edukacji na poziomie szkoły podstawowej z 8 do 6 lat, oraz na poziomie szkoły średniej z 4 do 3 lat.

    Ogólne założenia reformy z roku 1999:

    1. Wyrównanie szans edukacyjnych dzieci z różnych środowisk (wiejskich i miejskich)
    2. Upowszechnienie wykształcenia na poziomie średnim i zwiększenie na poziomie wyższym
    3. Zniwelowanie „analfabetyzmu funkcjonalnego” – zwiększenie nacisku na umiejętności i zrozumienie.
    Wyłonienie tzw. umiejętności kluczowych (folia)
    4. Wspomaganie naturalnego rozwoju ucznia – podejście podmiotowe
    5. Dostosowanie kształcenia zawodowego do zmieniających się potrzeb gospodarki rynkowej
    6. Dostosowanie systemu edukacji do zapisu Konstytucji oraz do reformy ustrojowej państwa
    7. Zmiany w systemie finansowania szkół – zwiększenie autonomii

    8. Zmiany w systemie oceniania uczniów;
    - Wprowadzenie oceny opisowej w kl. I-III
    - Ocena wewnętrzna (standardy wymagań)
    - Ocena zewnętrzna (testy kompetencji po kl.VI,
    testy preorientujące po gimnazjum, matura)
    9. Zmiany w systemie awansu zawodowego nauczycieli
    - Nauczyciel stażysta
    - Nauczyciel kontraktowy
    - Nauczyciel mianowany
    - Nauczyciel dyplomowany

    Czy to "wypaliło"? Chyba niekoniecznie, zdania są od lat podzielone. Nie milkną głosy, że gimnazja, ze względu na to że przypadają na trudny, burzliwy okres dojrzewania w życiu młodych ludzi i zmieniające się środowisko, jak również kosmetyczne zmiany w programie nauczania nie zdały egzaminu. Gimnazja często są molochami (bywa, że w jednym roczniku w szkole jest nawet osiem klas równoległych) oraz, że trafiają tam uczniowie wtedy, gdy są w najtrudniejszym rozwojowo i wychowawczo okresie życia co sprzyja często rozwojowi patologii oraz zachowaniom, które dawniej przy starym systemie nie występowały w takim natężeniu. Krytycy gimnazjów uważają, że lepiej by było dla uczniów, by w tym wieku nadal byli pod opieką nauczycieli, którzy znają ich od kilku lat, oraz uczyli się w mniejszych szkołach, gdzie trudniej o anonimowość, ponadto większość materiału to powtórka plus parę nowych rzeczy jak podstawy fizyki itp.

    Dopiero w zeszłym roku rząd przyjął ustawę o reformie edukacji, która wejdzie w życie wraz z 1 września 2017 roku. Od tego czasu, system nauki w Polsce będzie przypominał ten, który pamięta wiele osób urodzonych przed 1986 rokiem. Wraca 8 klas szkoły podstawowej. Uczniowie będą mogli wybrać dalszą naukę w 4-letnim liceum, 5-letnim technikum lub 2-letniej szkole branżowej, która zastąpi dobrze znane szkoły zawodowe. Będą działały na takiej samej zasadzie. Dokładnie 15 grudnia 2016 uchwalono nowe prawo oświatowe.

    Reforma 1999 r. wprowadziła też obowiązkowe egzaminy zewnętrzne na zakończenie trzech etapów nauki, czyli sprawdzian dla szóstoklasistów, egzamin gimnazjalny i nową maturę, jednolite w całym kraju przeprowadzane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Sprawdzian i egzamin gimnazjalny po raz pierwszy przeprowadzono w 2002 roku. Planowano wtedy także przeprowadzić egzamin maturalny według nowych zasad. Zrezygnowano jednak z tego przesuwając jego wprowadzenie o 3 lata (jednocześnie umożliwiając abiturientom rocznika 2001/2002 wybór między zdawaniem nowej i starej matury).

    Ostatecznie nową matura na stałe weszła do liceów ogólnokształcących w 2005 r., a do techników w 2006 r.

    Jednolitość egzaminów w całym kraju, i idącą za nimi porównywalność wyników, umożliwiła odejście od egzaminów wstępnych na studia. Uczelnie zostały zobowiązane do posługiwania się przy rekrutacji właśnie wynikami z nowej matury. Był to tragiczny w skutkach błąd, który mścić się będzie na młodych ludziach jeszcze przez wiele, wiele lat.

    4. Na studia przyszła elyto!

    Mniej więcej u progu XXI wieku w Polsce pojawił się nowy trend, nachalnie promowany w ośrodkach masowego przekazu. Starano się z wszystkich sił przekonać młodych ludzi i wmówić im, że tylko dzięki wyższemu wykształceniu są kimś. Nowoczesną, postępową elitą, motorem napędowym kraju, prawdziwymi europejczykami (ten argument nasilił się szczególnie mocno w okolicach traktatu akcesyjnego Polski do UE w roku 2003 i trwa w nawet większym natężeniu po dziś dzień). Zohydzano na wszelkie możliwe sposoby wykształcenie średnie, a szczególnie zawodowe, przedstawiając ludzi ich posiadających, jako po prostu kogoś gorszego. Ten sprytny zabieg socjotechniczny podchwyciły szerokie rzesze młodych ludzi. Jednocześnie masowo zamykano i likwidowano szkoły zawodowe, technika, promując i na pierwszym miejscu stawiając licea ogólnokształcące. W efekcie liczba przyszłych absolwentów, goniących za "nowym, lepszym światem", szturmujących komisje rekrutacyjne lawinowo rosła co roku powiększając statystyki. I tak w krótkim czasie Polska stała się krajem z największym odsetkiem młodych ludzi z wyższym wykształceniem w Europie.

    5. Skąd ta propaganda?

    Nie jest tajemnicą, że wskutek przemian przede wszystkim w sferze gospodarki po roku 1989, majątek narodowy Polski został w dużej mierze roztrwoniony, rozsprzedany i uwłaszczyła się na nim była nomenklatura partyjna (tej grabieży poświęcę osobny wpis na mikroblogu). Nieomal za darmo oddaliśmy różnego rodzaju zagranicznym biznesmenom krajowy, blisko 40-milionowy rynek zbytu, dużą część dochodowych przedsiębiorstw, cenne grunty śródmiejskie i wartą miliardy dolarów rocznie przestrzeń tranzytową. Lawinowo wzrosło bezrobocie, osiągając swój rekordowy poziom 20% w roku 2003, by rok później znacznie spaść ze względu na otwarcie granic po wstąpieniu Polski w struktury UE, kiedy to zagranicę wyjechała szeroka rzesza młodych ludzi, z których większość z nich nigdy już do kraju nie wróci, trwale osłabiając potencjał innowacyjny kraju. Przemysł praktycznie przestał istnieć. Jak w takich warunkach uczelnie techniczne mają wychodzić z przekazem wiedzy poza salę wykładową jeśli nie posiadają zaplecza technologicznego poza lichymi laboratoriami, w których sprzęt z braku środków pamięta jeszcze czasy wczesnego Gomułki? W jaki sposób absolwenci mają potem znaleźć zatrudnienie po kierunku technicznym, kiedy Polska stała się montownią zachodnich koncernów i neokolonią? Przy czym taki zakład, oparty na zachodnim kapitale, który już od 1990 był w pozycji uprzywilejowanej względem polskich podmiotów gospodarczych, zawsze można raz dwa zwinąć i przenieść dalej na wschód, gdzie siła robocza jest jeszcze tańsza, to żaden problem. Co wtedy?

    Tylko praktyka, nie beznamiętne przepisywanie regułek i wzorów ze slajdów ugruntowuje pozycję zawodową na rynku. Praktyczna styczność z zagadnieniem, podbudowana teorią książkową, która pełni rolę jedynie uzupełniającą na etapie zdobywania szlifów zawodowych jest kluczem do zdobycia wymarzonej pozycji/zarobków/satysfakcji życiowej/spełnienia. A człowiek szczęśliwy, to człowiek wydajny

    Dlatego też tak pchano młodych ludzi na studia. Żeby zatuszować drastyczny obraz braku perspektyw dla nich w Polsce, gigantyczny rabunek, niekompetencję ludzi u sterów władzy po 1989 roku (a może celowe działanie?). Żeby nie wypychać ich na niebyt, na poniewierkę braku zatrudnienia, tym samym poprawić statystyki dotyczące bezrobocia. Niech przez te 5 lat sobie postudiują, bo będziemy mieli zaraz wskaźnik osób bez pracy rzędu 30%, a potem? Potem to już nie nasz problem.

    6. Brak egzaminów wstępnych

    Radykalne obniżenie poziomu już na etapie rekrutacji oraz rezygnacja z egzaminów wstępnych, które były najbardziej racjonalnych mechanizmem wyboru i selekcji potencjalnych studentów, nie mogło się skończyć inaczej niż pojawianiem się na studiach rzesz osób, które ze względu na zbyt niskie możliwości intelektualne, czy to determinowane czynnikami i uwarunkowaniami genetycznymi, czy też (rzadziej) środowiskowymi, czy nawet podstawowe kompetencje kulturowe, pojmowanie świata, jego ciekawość, nigdy nie powinny przekroczyć progu uczelni wyższej. Dodajmy do tego matury, czy już nawet egzaminy gimnazjalne układane tak, żeby wpasować się w klucz programowy. ZZZ. Zakuj-zdaj-zapomnij.

    Bo powiedzcie sami, czy stosy śmieci, butelek, puszek po piwie zalegających na trawnikach nad Wartą i wyrzucanie szerokim łukiem na moich oczach tychże butelek do rzeki uchodzi za przejaw elitarności? Podsłuchałem sobie o czym jedna grupka gaworzyła. Jakim językiem Ci ludzi rozmawiają? Dlaczego w co drugim zdaniu słyszę jakieś angielskie wtrącenia? Gdzie my jesteśmy, w Polsce czy w USA? Dlaczego tak kaleczą swój ojczysty język? Co znaczy słowo loffffkii? Dlaczego tak często mówią "masakra"? Co to za osobliwy slang nam się tutaj wytworzył? Strzelam że zasób słownictwa tych ludzi jest nad wyraz ubogi, 200 słów to maksimum czym się posługują i im to w zupełności wystarczy. Bo nie mają nawet szans na kontakt z innym środowiskiem. Z jakim przystajesz, takim się stajesz.

    Mam wrażenie, że autonomia intelektualna w ogóle nie mieści się w horyzoncie myślowym bardzo dużej części studentów. Studentów? Powiedzcie sami, pochylcie się sami nad sobą, którzy to czytacie, spójrzcie w lustro, czy kogokolwiek zanurzonego w necie, w portalach społecznościowych, instagramie, w świecie selfie i słit foci, stać na taką autonomię? Jej uzyskanie to zawsze długich, mozolnych godzin pracy z trudnymi tekstami i sporów z wymagającymi dyskutantami. Tutaj nie ma drogi na skróty.

    Zaoferowano młodych ludziom podmiotowość konsumpcyjną i radykalnie odpuszczono im podmiotowość społeczną i polityczną. Możesz zmienić auto, kupić nowego smartfona, kino domowe, nowe meble do salonu, możesz w krótką chwilę znaleźć się na drugim końcu świata.

    Ale broń Cię Panie Boże nie interesuj się za bardzo tym, w jaki sposób zarządzana jest Twoja spółdzielnia mieszkaniowa, firma, instytucja, miasto, kraj, ile z wypłaty zabiera Ci państwo i czy na pewno zachowuje się wobec Ciebie w porządku. Słowem, nie pytaj o nic, konsumuj, żryj, wydalaj, bierz kredyt na kilkanaście la i podpisuj najlepiej kolejną umowę kredytową tumanie. Tyle ma ten świat do zaoferowania młodym ludziom.

    Kim zatem jest obecny inteligent tytuujący się mianem studenta? Grzegorz Braun na jednym ze swoich spotkań (polecam obejrzeć całość https://www.youtube.com/watch?v=clGhh0w5PUc) przypisał mu syndrom urojeniowo-uroszczeniowy. Na pewno osoba taka często ma silną motywację by piąć się po szczeblach kariery w korpo, ciężej pracuje, a nawet staje się bardziej przedsiębiorcza. W pewnym sensie jest odważna, ale szuka ścieżek rozwoju w ramach kolein wytyczonych przez kogoś innego, w ramach zastanych, często skostniałych schematów organizacyjnych i kulturowych. Nie kwestionuje zastanej rzeczywistości, nie próbuje jej negować, a nawet się przeciwko niej buntować. Jest uległa i spolegliwa, nie posiada krytycznej zdolności analizy tego co otacza, co uważam za podstawową składową umysłu inteligenta. Tutaj zostało jej to zabrane, a nawet nigdy się nie wykształciło, lobotomia umysłowa nastąpiła właśnie w wyniku uporczywego, wieloletniego duraczenia jakie oferuje państwowy system edukacji.

    Osoba taka nie wyniosła z domu rodzinnego, ani z przebiegu swojej kariery zawodowej wizji, że mogłaby być współtwórcą nowego ładu, że mogłaby znaleźć innych, podobnych sobie, z którymi budowałaby nowe instytucjonalne wzory i ramy oddziałujące na resztę społeczeństwa. Ten problem dotyczy wszystkich. Nie tylko lemingom, tak samo profesorów i moherów. Jest to jedna z największych bolączek i wad polskiego społeczeństwa. To jest właśnie to, co określam syndromem polactwa. Chroniczna, patologiczna, wrodzona bierność, problem który pojawiał się już w ogromnej skali w XIX wieku, na który narzekał również Roman Dmowski.

    Postkolonialna mentalność wśród inteligencji, chociaż być może tylko tej w pierwszym lub drugim pokoleniu jest tak samo silna jak wśród ludzi niewykształconych, przywiązanych do swojej parafii w niewielkim miasteczku. i młodzi ludzie, którzy idą ze wsi czy miasteczka na uczelnie, spotykają profesorów, którzy mają podobny, prowincjonalny schemat myślowy jak ich rodzice, mimo że niektórzy jeżdżą na konferencje po całym świecie. Różnica dotyczy faktu posiadania papierka poświadczającego ukończenie wyższej uczelni. Na poziomie mentalnym, inteligencji emocjonalnej, mamy to samo.

    7. Bo mama mi kazała

    Nie oszukujmy się. Większość ludzi nie ma skrystalizowanej wizji tego co chcą robić w przyszłości. Ja także nie miałem. Trudno wymagać od 19-latka, żeby w wieku, kiedy w głowie zabawy, towarzystwo, naturalne prawa młodości, miłości, uniesienia hormonalne, decydował w tak sprawach tak ważnych jak jego przyszłość, dlatego tak duża część osób dokonuje błędnych wyborów. Albo też idzie za podszeptami rodziców, którzy na siłę pchają dziecko na studiach. Wrócę na moment do tego przykładu Uniwersytetu Medycznego. Przypomniałem sobie wczoraj, że znałem kiedyś dziewczynę z okolic Poznania, która studiowała farmację. Myślę sobie, no ok, potem się okazało, że jej matka jest farmaceutką po tej samej uczelni... Moja, mieszkająca obecnie w Anglii, eks-dziewczyna, z którą ostatnio rozmawiałem przez telefon była przez lata męczona przez swoją matkę żeby poszła na architekturę, kilka razy rzucała te studia, skończyła je po 8 latach, jak sama mówiła, nie czuła tego, głęboko nienawidziła tych studiów, a szczęście znalazła dopiero po wyprowadzce z domu rodzinnego, ucieczce zagranicę i założeniu własnej firmy zajmującej się rękodziełem artystycznym, którą sukcesywnie rozwija. Jest spełniona, a mamusia się do niej odzywa, bo chciała mieć córkę Panią architekt, żeby wszystkim się móc pochwalić. Ile jest takich przypadków w Polsce? Idź na studia, żebyś był kimś. Ile jest sytuacji ze ktoś został prawnikiem, ale czuł że to nie jego powołanie? A może byłby wspaniałym stolarzem, robiłby przepiękne stoły, meble, krzesła, stałby się autentycznym fachowcem i artystą w swoim fachu, a nic nie daje takiego spełnienia i komfortu, jak poczucie że robisz coś, co kochasz i zarabiasz jeszcze za to pieniądze. W Polsce panuje kult zawodu/pozycji, zbyt mocno ocenia się ludzi pod kątem tego czym się zawodowo zajmują, jakie posiadają wykształcenie. Ile było dramatów, bo ktoś wypalił się zawodowo, stracił cel w życiu, albo się przestrzelił ze swoją profesją? Ile hektolitrów alkoholu i łez rozpaczy popłynęło, bo ktoś uległ presji społecznej i tego, żeby ktoś decydował za niego?

    Mój apel do młodych, często pogubionych ludzi: Zawsze róbcie swoje. Nie oglądajcie się na rodziców i to co Wam mówią a nieraz nakazują. To Wasze życie, nie ich, Wy się na świat nie pchaliście, drugiej szansy nie dostaniecie, miejcie odwagę robić swoje, zawsze i wszędzie i żyć tak jak chcecie. Nikomu nic do tego. Zacznijcie żyć prawdziwym życiem, nie tym na portalach społecznościowych, odrzućcie podszepty fałszywych proroków, uwolnijcie się z tych społecznych kajdanów, kopcie nawet rowy jeśli to da Wam szczęście i spełnienie. Każdy z nas jest egoistą i nie ma nic w tym złego.

    8. Wszechobecne państwo

    Państwo to wielka fikcja, dzięki której każdy usiłuje żyć kosztem innych. jak to rzekł Frederic Bastiat. Artykuł 4 ust. 1 konstytucji kwietniowej z 1935 roku, gdzie czytamy, że „w ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa”. To znaczy, że to „państwo” a więc – urzędniczy aparat państwa wyznacza owe „ramy” i metodami władczymi „kształtuje” w ich obrębie nie tylko stosunki gospodarcze, ale całe „życie społeczeństwa”. Według ust. 2, to „państwo” zapewnia mu (tj. społeczeństwu” - SM) „swobodny rozwój”, a gdy dobro powszechne wymaga, nadaje mu kierunek lub normuje jego warunki. Nie ulega wątpliwości, że ocena, czy „dobro powszechne” czegoś wymaga, czy nie, należy do wyłącznych kompetencji „państwa”, które wtedy „nadaje kierunek” całemu społeczeństwu. Czy w sytuacji, gdy „państwo” działając w sposób sobie właściwy, to znaczy – rozkazując i wymuszając spełnienie swoich rozkazów siłą - „nadaje kierunek”, można jeszcze mówić o „swobodnym rozwoju”? Czy można mówić o swobodzie wyboru kiedy monopol edukacyjny w Polsce spoczywa w rękach państwa, a szkolnictwo prywatne prezentuje jeszcze niższy poziom niż państwowe? Jak możecie pozwalać na to, żeby państwo mówiło Wam czego macie się uczyć, jaką wiedzę przyswajać? Żeby odgórnie narzucało Wam programy kształcenia, listy lektur? Ile z tego badziewia pamiętacie ze szkoły? Ilu z Wam ta wiedza przyda się na późniejszym etapie życie, szczególnie w momencie weryfikacji Waszych umiejętności przez rynek pracy? Czego praktycznego nauczyła Was szkoła? Co wiecie o tym jak poruszać się w życiu dzięki nauki wyniesionej z ławy szkolnej? Umiecie wypełnić PIT dzięki szkole? Założyć firmę i ją rozwinąć? Ah, zapomniałem, przecież umiecie policzyć ile to cosinus z 90 stopni i wiecie jaką pojemność miały akwedukty w starożytnym Rzymie...\

    A czy nie lepiej by było - nieskrępowany rozwój szkolnictwa prywatnego i każdy decyduje do jakiej szkoły posłać dziecko? Jeden do sportowej, inny do katolickiej, jeszcze inny do... wstawcie tutaj dowolne słowo jakie Wam przychodzi do głowy w oparciu o to jaki szkoła może stworzyć sobie profil.

    Co ciekawe, ustawy o przymusowej edukacji, które zobowiązują dzieci do nauki według określonych przez państwo programów nauczania, są rzadko omawiane w kontekście reformy edukacji. Pozorna dobroczynność tych praw pozwala demagogom zmarginalizować przeciwników i stłumić każdą próbę poważnej debaty. Skutkuje to daleko idącymi regulacjami określającymi, czego i w jaki sposób osoby prywatne powinny uczyć, co uniemożliwia uczniom otrzymanie zindywidualizowanej edukacji, której potrzebują.

    Szkoły prywatne i domowe rzadko są prawdziwie wolnorynkowymi alternatywami dla oświaty państwowej. Przez wymuszanie obecności stany mają kontrolę nad naturą prywatnej edukacji. Wszak, aby program nauczania został zatwierdzony przez władze stanowe, prywatne podmioty muszą spełnić pewne wymogi co do programu, sprawozdawczości i testów.

    Na przykład szkoły domowe w Nowym Jorku muszą wnieść zgłoszenie zamiaru prowadzenia nauczania (notice of intent), sprawdzać obecność i wypełniać raporty kwartalne, a także wypełniać Indywidualny Plan Edukacji Domowej do zatwierdzenia przez stan. Dodatkowo, uczniowie muszą przejść ocenę na koniec roku, w tym obowiązkowe, standaryzowane testy dla klasy 9. i wyższych. Być może najbardziej problematyczny jest wymóg, by edukacja dziecka „przynajmniej w znacznym stopniu odpowiadała minimum dla wieku lub osiągnięć w szkołach państwowych”. Jest to prawo, które ewidentnie może się stać źródłem urzędniczych nadużyć. Zmusza ono rodziców do przestrzegania systemu wartości regulatorów, którzy mogą zdefiniować sformułowanie „w znacznym stopniu odpowiadać” wedle uznania.

    W przypadku, gdy wartości wyznawane przez rodzica są inne niż wartości promowane przez stan, ostatecznie wygra interes stanu. Ten konflikt został przedstawiony przez Murraya Rothbarda, aby pokazać, że rdzeniem debaty o przymusie szkolnictwa jest „pogląd, że dzieci należą do państwa, a nie do swoich rodziców”. Jeżeli spróbujesz podważyć ten pogląd, twoje dziecko może otrzymać łatkę „wagarowicza”, a ty możesz podlegać grzywnom, więzieniu i przymusowemu posłaniu twoich dzieci do szkoły państwowej w twoim miejscu zamieszkania. W ten sposób państwo narzuca definicję „edukacji” wszystkim obywatelom — nawet uczącym się prywatnie.

    Państwowy monopol w sprawach oświaty w sposób nieunikniony dławi inne poglądy, w wyniku czego eliminuje kompleksowość i różnorodność, które powinny panować na rynku. Zamiast tego, do nauczania różnych uczniów stosuje się wystandaryzowany, jednolity system, co stanowi kolejny koszt przymusowej edukacji.

    Szkoły powinny być tak zróżnicowane jak samo społeczeństwo. Program nauczania, metodyka i długość zajęć są tylko kilkoma z mnóstwa czynników, które muszą być dopasowane dla zaspokojenia indywidualnych potrzeb dziecka. Rothbard zauważył, że przewaga wolnej edukacji bazuje na tym, że „na wolnym rynku pojawi się presja, by powstawały różne rodzaje szkół i zaspokoiły każdy rodzaj popytu”.

    Regulacje określające charakter nauczania służą jedynie uciszeniu żądań rodziców oraz hamują przedsiębiorczość i innowacje. Nie można sobie nawet wyobrazić kształtu i zakresu programów nauczania, które by mogły powstać. Kościoły, organizacje pozarządowe i przedsiębiorcy powinni móc swobodnie tworzyć innowacyjne metody nauczania.

    Większości rzeczy w swoim życiu nauczyłem się sam, szczególnie w dobie udogodnienia jakim jest internet, gdzie można znaleźć niemal wszystko. Szkoła mi tylko w tym przeszkadzała.

    9. Czy na pewno darmowe?

    Wszyscy korzystając z tzw. służby zdrowia, czy placówek edukacyjnych, jesteśmy tak naprawdę nabywcami pewnej usługi. Wbrew propagandowej retoryce, a nawet kłamliwym deklaracjom zapisanym w konstytucji (art. 70 ust. 2 konstytucji: nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna), wszyscy za te usługi płacimy, nawet jeśli osobiście ich akurat nie potrzebujemy. Gdyby bowiem np. ochrona zdrowia, albo edukacji rzeczywiście były bezpłatne, to ani lekarze ani nauczyciele nie dostaliby złotówki pensji. Tymczasem jedni i drudzy jakieś pensje otrzymują. W życiu nic za free nie ma.

    Postaram się to prosto wyjaśnić. Spójrzmy na taką sytuację, mamy dwie osoby. Jedna pochodzi z biednej rodziny, zwyczajnie nie posiada środków materialnych do studiowania, czy możliwości wyprowadzki do innego miasta, bo musi wspierać rodzinę, druga jest z tych lepiej usytuowanych, więc idzie na państwowe studia. Często idąc tam chce sobie przedłużyć młodość, baluje imprezuje, chleje itp. Zdaje sobie doskonale sprawę, że dokonuje pewnego uproszczenia i generalizacji, uprzedzając zarzuty i są studenci solidni, sumienni i pracowici, ale nie ma czasu rozbijać każdego przypadku osobno. Generalizacja to gwarancja przetrwalności. Pierwsza osoba już od najmłodszych lat podpada po system podatkowy, płaci daniny i obciążenia, podatek dochodowy, składki emerytalne. Nie ma możliwości zabawy jak jego bogatszy rówieśnik i beztroskiego grillowania całymi popołudniami nad brzegiem Warty. A na co idą pieniądze które płaci tyrając w podatkach? Ano właśnie m.in na edukację państwową, na to żeby ten drugi mógł balować i bimbać sobie beztrosko. Rozumiecie o co chodzi? Biedny został podwójnie oszukany i potraktowany niesprawiedliwie, bo nie dość że nie miał dostępu do edukacji i kształcenia, nawet jeśli miał ku temu predyspozycje i chęci, to sponsoruje pośrednio studia tego bogatszego, a często nawet jego świadczenia otrzymywane z uczelni w postaci stypendium socjalnego, jako że sam byłem studentem, to wiem jakie ludzie potrafili robić wałki, ukrywać dochody rodziny, żeby je dostać. jest to czysty sposób wydawania pieniędzy w sposób socjalistyczny, etatystyczny, zbiurokratyzowany.

    Biedni i klasa średnia są najbardziej poszkodowani przez brak innowacji wynikający z rządowego monopolu na edukację, ponieważ nie mają środków na skorzystanie ze sztucznie zawężonej oferty edukacji prywatnej. Zamiast tego dzieci są zmuszone chodzić do słabych szkół państwowych, które często mało się przejmują indywidualnymi zdolnościami uczniów. Jest prawdopodobne, że taka ujednolicona przymusowa edukacja tylko opóźni ich rozwój, przygasi talent i zaszczepi trwałą niechęć do nauki.

    Milton Friedman, znany ekonomista szkoły chicagowskiej, lauerat Nagrody Nobla w swojej książce "Free To Choose" (polski przekład "Wolny Wybór") zaproponował ciekawe rozwiązanie:czek oświatowy. Polega on na tym, że zachowując publiczny charakter finansowania sfery oświaty, wprowadza się elementy wolnego wyboru i konkurencji. Każde dziecko w wieku szkolnym, wyposażone byłoby w czek opiewający w konkretną kwotę. Rodzice płaciliby tymi czekami szkołom za naukę swoich dzieci. Czek oświatowy nie mógłby służyć do regulowania żadnych innych należności,a le też szkoły dostawałyby tylko tyle pieniędzy, ile czeków oświatowych zdołałyby zgromadzić. Jeśli uczeń zmieniałby szkołę, jego czek podążałby za nim. Zachęcałoby to szkoły do przyciągania uczniów a rodzicom dawałoby prawo wyboru. Czek oświatowy nie jest konieczny dla przeprowadzenia prywatyzacji sfery usług edukacyjnych, ale jest dla niej pożyteczny ze względów psychologicznych. Dzięki niemu nauczyciele szybciej i lepiej uświadomiliby sobie, że tak naprawdę ich pracodawcą nie jest państwo a rodzice uczniów. a Ci z kolei mogliby lepiej zrozumieć, że to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za właściwe wykształcenie swoich pociech. przy powszechnym zrozumieniu i aprobacie tych rzeczy sam proces prywatyzacji sfery usług edukacyjnych przebiegałby sprawniej. Czy to naprawdę jest takie trudne do zrozumienia dla klasy rządzącej?

    10. Przymus szkolny

    Być może najpoważniejszym kosztem przymusowego szkolnictwa jest jednak implikacja, że wolność jest odgórnie nadawana. W tym środowisku prawa indywidualne są gwarantowanie jedynie dopóki, dopóty masa krytyczna demagogów nie ustali inaczej. Obowiązkowe korzystanie z prawnego środka płatniczego, powszechny pobór do wojska i obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne są krewnymi przymusowej edukacji — wszystkie narzucają określone działania jednostkom i bazują na przesłance, że obywatele podlegają interesom państwa.

    Przymus szkolny jest jak gdyby zaproszeniem do kolejnych ingerencji w nasze życie prywatne. Niestety, socjaliści, którzy popierają legalizację marihuany, oraz konserwatyści, którzy chcą szerokiego dostępu do broni palnej, w dalszym ciągu nie potrafią dostrzec tej oczywistej zależności. Ujmując rzecz prosto: wolność jako opcja do wyboru jest zamaskowaną tyranią — nie jest możliwe poświęcenie jednego prawa bez narażania innych praw na niebezpieczeństwo. Jeżeli brak innej przyczyny, to takie regulacje powinny być odrzucone, ponieważ pomagają torować drogę do despotyzmu.

    Co by się stało ze społeczeństwem, gdyby zniesiono przymus edukacyjny? Czy zdegradowalibyśmy się do społeczeństwa analfabetów i ignorantów? Oczywiście nie. Gdyby rodzice byli aż tak źli, moralna i intelektualna konstrukcja społeczeństwa rozpadłaby się bez względu na takie prawa.

    Religia, zorganizowany sport i grupy młodzieżowe potrafią sobie całkiem dobrze radzić przez ingerencji rządu i dekretów. Edukacja w dalszym ciągu byłaby dostępna dla każdego i tylko w nielicznych przypadkach poważnych zaniedbań rodziców dziecko nie zdobyłoby wykształcenia. Korzyści netto znacznie przewyższają wszystkie potencjalne niedoskonałości takiego rozwiązania.

    Rodzice mieliby więcej swobody w decydowaniu, jak są uczone ich dzieci, a przedsiębiorcy i filantropi tworzyliby modele edukacji, które nikomu się nie śniły. Szkoły prywatne i domowe byłyby wolne od męczących regulacji, szkoły publiczne straciłyby swój faktyczny monopol i rywalizacja o dzieci zmusiłaby je do doskonalenia się. Dziećmi zaniedbanymi zajęłyby się instytucje dobroczynne, lokalne społeczności i organizacje religijne.

    11. Przyzwolenie na cwaniactwo

    Na koniec. Problem leży również częściowo w nas samych. W naszej polskiej mentalności. Gdy byłem dzieckiem, słyszałem od babci - "nie podskakuj, nie mądraluj się". Mądrość tamtego pokolenia, była taka, żeby nie iść na podbój świata, tylko wpasowywać się w istniejące struktury i przemykać między nimi. Nie jest to to podejście rzadkie, w jakiś warstwach, czy regionach, taka mentalność jest nadal na co dzień przekazywana. Gdy miliony obywateli nie wierzą, że w życiu można do czegoś dojść uczciwą pracą, bo widzą na dco dzień, nepotyzm, kolesiostwo, załatwianie wszystkiego po znajomości, niepisaną siatkę wzajemnych, towarzysko-sąsiedzkich zależności w których kryterium powodzenia nie są kompetencje, zasady, czy zwykłe sympatie i antypatie, to degradują nie tylko siebie, ale także swój kraj.

    W takim kraju jak Polska na początku nowego kursu przychodzi nauczyciel , czy to w szkole wyższej czy średniej i oznajmia - oto program, trzeba zakuć to i to, przeczytać taką listę lektur. Naiwni się nawet przejmują, a ci doświadczeni i otrzaskani wiedzą, że nauczyciel tylko tak mówi pro forma, a potem i tak prawie wszyscy zaliczenia dostaną. ten model sytuacji w której nauczyciel udaje, że uczy i wymaga, a uczniowie udają, ze w to wierzą i się uczą to powszechna praktyka w kraju na Wisłą. To milczące przyzwolenie na instytucjonalną bylejakość. A potem ów nieuk i nierób idzie na rynek pracy i okazuje się, że nie tylko wszystkie dobre miejsca są zajęte przez kolesiów z układu,, ale często dostrzega też, że nie ma żadnych wolnych miejsc pracy.

    Przy czym wcale nie tak łatwo wyjść z tej pułapki. Jeśli nauczyciel nagle zaczyna dobrze uczyć i nagle ktoś ma atrakcyjne, wartościowe zajęcia, to wokół niego może zrodzić się fama, że jest zawsze wzorcowo przygotowany. A taka fama oznacza, że reszta już niekoniecznie. Uuuuuu... to już mu koledzy i koleżanki nie popuszczą tego i dadzą popalić. Po drugie jeśli ma się nie tylko wartościowe zajęcia, ale też zaczyna się wymagać od studentów, to przestaje się to podobać samym studentom. No bo jak to tak? Pozostali dają zaliczenia za samą obecność, a ten ma czelność zadawać jakieś prace i jeszcze je sprawdzać? To studenci w arkuszach ocen piszą, że nauczyciel jest zbyt wymagający. Nawet nie po to, żeby mu zaszkodzić, tylko ze inni którzy nie wymagają, wyznaczyli niski standard i ich do tego standardu przyzwyczaili. Jak on może tego wymagać, skoro inni to olewają? I to jest największa pułapka społeczna. Jeśli ktoś się wyłamuje, nawet bardzo pozytywnie, co z tego - skoro spadnie na niego lawina gromów i może zostać napiętnowany. Trzeba mieć naprawdę silną psychikę, żeby się w określonych sytuacjach wyłamać, postawić na swoim i nie ulec wpływowi.

    Co się stało podczas II WŚ i podczas 45 lat komunizmu? Jak to pisał Rafał Ziemkiewicz, autor słynnej, głośnej książki "Polactwo" elity zostały przetrzebione i został miejski lud postchłopski o cwaniackości antypańskiej. Bezrefleksyjnie godzący się, z tym, że definicje społecznych sytuacji wyznaczają inii, "ONI". My jesteśmy od wpasowywania się w układy, cwaniakowania, ewentualnie od buntowania się.

    Dlatego taka plaga ściągania nie spotykana chyba na żadnych uczelniach w innych krajach, kombinowania, oszukiwania, krętactwa. Byle jak najmniejszym kosztem, byle tylko do przodu. Mamy jako naród tak mizerną tkankę narodową, że nie umiemy z niej wytworzyć elit i klasy średniej, posiadającej odpowiednie kompetencje by kontrolować rząd i wyłaniać rządzących naprawdę klasy ultra i patrzeć im jednocześnie cały czas na ręce.

    Polacy!!! Sami jesteście nie tylko częścią systemu, Waszymi działaniami, przyzwoleniami, Waszą bylejakością, Waszymi przyzwoleniami i zaniechaniami ten system aktywnie, chociaż podobno wbrew Wam tworzycie. Chcąc go naprawić, musicie jednocześnie uruchomić głęboki program przebudowy samych siebie. Praca od podstaw. Można to nazwać programem rekonstytucji narodu. To Wasze nawyki, wzmacniane przez lata, automatyzmy reagowania na sprawy publiczne, na myślących inaczej, stanowią drugi wymiar matni. Można powiedzieć że ten wymiar uchwycił w sposób mistrzowski sposób w swojej publicystyce Rafał Ziemkiewicz pisząc o mentalności postkolonialnej.

    #przemyslenia #polska #edukacja #szkola #studbaza #pracbaza #poznan #wyksztalcenie #gownowpis

    Wołam:

    @HasmikLaVey @emilkos8 @snakeboy @strusmig @KrolSandaczPierwszyRozrzutny @viljuska @Wejszlo @maze @JudeMason @Delfin17 @jamtojest @Alfa_ale_Beta @pan-bartolomeu-dias @fottiti @T4L1B @setaneiro @mikik41
    @e3b0c @Unreal6277 @Ayamee @donbrovsky @Gluten @specjaltohu @peoplearestrange @rikshawn1 @Pedro2137 @PLAIBOIIKRISTOF @mirek-kania
    pokaż całość

    •  

      @DonVincento: Fajnei że chciało Ci sie napisać ten tekst. Pozwole sobie jednak zadać pytanie czy nie uważasz że sam sobie przeczysz pisząc o mentalności postkolonialnej i społeczeństwie postchłopskim a pracą u podstaw którą mogę wykonać jedynie świadome jednostki przy wsparciu innych świadomych jednostek? W POlsce tego nie ma i nie zanosi sie by było dlatego ten naród jest i jednocześnie go nie ma. Duża grupa ludzi zamknięta przez ostatnie 70 lat między Odrą a Bugiem i przekonana że sa jakims narodem.

      Tez chodziłem na studia i to nie tak dawno i osobiście stykałem się z tym cwaniactwem. Nie było żadną tajemnicą poliszynela że ludzie masowo oszukiwali i ściągali. Ale dosłownie 90% roku to popierało i nie widziało w tym nic złego. Każdy sobie to potrafił zracjonalizować że przecież oszukiwanie to radzenie sobie.

      W związku z powyższym ja widzę tych ludzi troche inaczej niż Ty zaprezentowałeś w swoim poście.
      Mianowicie to grupa ludzi bez wewnętrznych zasad i osobistej świadomości - nawet nie zainteresowana jej nabyciem. Społeczność pozbawiona głowy i kierunku który by ona wytaczała co bezpośrednio prowadzi do braku jakiejkolwiek kultury narodowej.
      pokaż całość

    •  

      Dodaj jeszce, że Polacy nie lubią mówić o sobie, zwłaszcza o swoich błędach i problemach. Mamy jakąś blokadę wykształconą przez wieki, że jest jak jest, bo musi tak być. Mało ktory rodzic rozmawia z dzieckiem o prawach rządzących światem. Prostu przykład, komuś z tu obecnych rodzic powiedział, że hajs rządzi światem? Myślę, że większości wpajano, że ciężka praca, nauka, studia, stanowiska i inne duperele i będziesz kimś. Pozostaje tylko pytanie kim?
      A żeby się do czegoś przyczepić, to statystyki z książki Johna Gatto są trochę bezsensowne, ponieważ wszystko jest podane w punktach procentowych, ale kluczowa, przełamująca schematy liczba analfabetów w stanie Connecticut jest podana 1 na 579 obywateli. Czyli ile punktów procentowych? Nic to nie mówi, nijak się odnosi do poprzednich danych.
      Bardzo merytoryczny i refleksyjny post, pozdrawiam cieplutko (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #studbaza

0:0,0:1,0:3,0:6,0:2,0:3,0:2,0:3,0:0,0:2,0:3,0:4,0:0,0:1,0:4

Archiwum tagów