•  

    #historiekamerzysty #studniowka #truestory

    W komentarzach pod ostatnim wpisem mogliście znaleźć mój kawałek tekstu gdzie pisałem, że zrezygnowałem ze studniówek, a najgorsze są te bogatych dzieciaków z dobrych szkół. Ja dzisiaj o tym.

    Jakoś dwa lata temu przyszło mi nagrać jedną ze studniówek. Po wcześniejszej rozmowie telefonicznej z jednym z organizatorów wiedziałem, że to nie będzie zwykła impreza. Nie pamiętam jaki to był kierunek szkoły, ale na pewno jeden z tych, gdzie bogaci rodzice chcą aby zawód pozostał w rodzinie (prawnik, lekarz). Z doświadczenia wiem, że takie dzieciaki są najgorsze, bo miałem już przyjemność z taką klasą pracować. W domu i szkole są nienaganni, zawsze pięknie uczesani, najdroższe zegarki oraz garnitury. Pięknie dobrane słowa, wyrafinowane gesty, wszystko jak kukiełki. Wystarczy jednak trochę swobody połączonej z wniesionym pod marynarką alkoholem aby hamulce puściły.

    Dojechałem na miejsce i zacząłem rozkładać sprzęt. Zabrałem wtedy ze sobą jednego z moich lepszych pomocników. Pech chciał, że chłopak w przeszłości wylał na siebie wrzątek, przez co teraz ma bardzo widoczną bliznę na całej prawej stronie twarzy oraz tę część ma sparaliżowaną. Mimo to cholernie cieszy się z życia, jest mega kumaty oraz uwielbiam z nim rozmawiać i pracować. Nie o tym jednak dzisiaj.

    Po przywitaniu, sztucznej, powielanej pewnie co roku gadce nauczycieli, oraz nieszczerych intencjach wydukanych z kartki przez uczniów, przyszedł czas na odejście do stołów. W czasie kiedy ja przygotowywałem sobie kamery, mój pracownik podłączał zamówioną przez szkołę fotobudkę. Jeśli ktoś z was nie wie czym jest owa fotobudka, to już śpieszę z wyjaśnieniem. Jest to prostokątna skrzynia z aparatem, drukarką i komputerem. Rozstawia się ją np. w korytarzu, na wprost rozciąga się stelaż z jakąś grafiką jako tło. Obok stawiamy karton z akcesoriami (maski, śmieszne okulary, kolorowe peruki itp.) Na ekranie wystarczy nacisnąć przycisk, zmieścić się w 10 sekundach na ustawienie się ze znajomymi na tle grafiki oraz zrobienie głupiej miny. Po wszystkim dostajemy 3 kopie zdjęć oraz możemy wrzucić je kolejnym przyciskiem na instagram lub facebook mojej firmy.

    Gdy rozstawiałem kamery zauważyłem, że w moją stronę idzie dyrektor.

    - Witam pana, panie Trawker. Czy mogę mieć prośbę?
    Burknął stanowczym, grubym jak jego brzuch głosem.

    - Witam. Tak, słucham?

    - Nie chciałbym być niemiły, ale pański pracownik ehm... jakby pan go mógł odwieźć do domu, poczekamy z pierwszą piosenką.

    - Nie rozumiem, czy coś jest nie tak?
    Zdziwiłem się, gdyż wiedziałem, że ten człowiek jest całkowicie bezproblemowy oraz jakby mógł, to by dzielił się swoim dobrym nastawieniem z kim tylko się da.

    - Nie, skąd. Chodzi o to, ehm...
    Guziki w jego opiętej na brzuchu marynarce zaczęły skrzypieć.
    - Gorszy dzieciaki. Proszę go odwieźć. Dziewczyny narzekają. Wie pan, chcą mieć udaną studniówkę, wszystko na cacy.

    W tamtym momencie stanąłem jak wryty. Miałem ochotę mu oraz tym pierdolonym księżniczkom wepchać statyw po samo gardło. Oczywiście zaprotestowałem, jednak zmieniłem zdanie wchodząc do korytarza gdzie mój pracownik walczył z kablami. Wtedy postanowiłem go sam z siebie odwieźć. Wchodząc tam zobaczyłem, że jakieś dwie córeczki tatusiów, które wyszły tam na fajkę, po prostu w żywe oczy chichrają się z Mateusza. Komentują jego twarz tak głośno, że przygrywka DJa nie była w stanie tego zagłuszyć. Oczywiście damulki pierwsza klasa, najdroższe szpileczki, sukienki oraz papieros palony z takiej czarnej przedłużki ala lufka.

    Podszedłem.
    - Co was tak bawi?

    - Hihihihi.
    Poszły.

    Mateuszowi musiałem powiedzieć, że już zrobił wszystko co chciałem i nie ma sensu aby ze mną gnił na tej studniówce. Skłamałem, i chyba on dobrze o tym wiedział. Nie zrobiłem tego, bo dyrektor mi kazał. Zrobiłem to, bo nie chciałem go dłużej trzymać z tą bandą rozpieszczonych bufonów. Myślicie, że to koniec? Czytajcie dalej.

    Młodzież się bawiła, ja robiłem swoje. Było już koło 23:00 jak zawołał mnie jeden z chłopaków do korytarza. Większość już zataczała kółka, jednego wynieśli zarzyganego z sali na zgonie.

    - E! Panie kamera, fotobudka nie działa, chodź!

    Poszedłem. Zaciął się papier w drukarce. Kazałem wszystkim odejść i poczekać, bo muszę pogrzebać. Był tam taki jeden Alvaro Soler - rozpięta koszula, włoski na żel, fajka w buzi i mustang na butach. Podszedł i zaczął walić w ekran dotykowy fotobudki.

    - Włączaj to!
    Ryknął.
    - Hihihihi.
    Zaszeleściły gówniary.
    Wkurwiłem się jeszcze bardziej.
    - Mógłbyś nie walić w ten ekran? Nie widzisz, że coś przy niej robie?

    - Chuj mnie to obchodzi frajerze!
    Po czym strzelił z pięści w skrzynie.

    Zacząłem iść w jego stronę. Gdyby nie mój wybawca to nie wiem co bym zrobił temu szczylowi. Nie zdążyłem podejść jak z lewej strony nadleciała pięść jakiegoś chłopaka. Wszystko przypominało ten moment w filmach Sci-fi, gdzie kometa uderza w planetę, tylko w tej sytuacji planeta to była głowa alwaro, który mnie obrażał a kometa pięścią mojego cichego obrońcy. Okazał się nim jeden z uczniów, który był na tyle ogarnięty, że zobaczył co wyczynia jego kolega. Zaczęli się prać, z bójki dwuosobowej zrobiła się mini ustawka, wszyscy się szarpali. Wleciał dyrektor z ochroniarzami, porozdzielał wszystkich i wyrzucił do domu. Ja swoją pracę skończyłem w tym momencie, oznajmiłem, że nie będę pracował w takich warunkach. Zresztą i tak powoli miałem już się pakować do domu, bo po stanie gości widać było, że impreza się kończyła.

    Bilans: uszkodzona skrzynia fotobudki, brak połowy gadżetów, a niektóre z tych co zostały okazały się być połamane. Przy wychodzeniu z sali ściągałem jakiejś dziewczynie z głowy koronę, którą sobie przywłaszczyła z pudła. Protestowała, ale ochroniarz mi pomógł. Na odchodne usłyszałem tylko od kafara, że muszę mieć stalowe nerwy, bo sam musi łykać przed imprezą tabletki na uspokojenie.

    Dlatego nie nagrywam już studniówek.
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      Te dzieciaki "banany" co mają hajsiastych rodziców prawników lub lekarzy nadzór rzadko idą na studia bo są debilami ;)

      @paramedic44: brednie, iq jest w przeważającej mierze dziedziczone, dzieci lekarzy i prawników mają na pewno średnie iq wyższe niż ogól społeczeństwa.
      znam dzieci 3 lekarzy tak naprawdę wysoko postawionych (jeden jest jednym z najbardziej utytułowanych kardiochirurgów w Pl) i żadne z dzieci nie poszło na te studia,w gimnazjum jedna była laureatką z bio, nawet nie składała papierów na biol chem, dzieci lekarzy często mają w planach inne kariery, bo słuchając opowieści rodziców o pacjentach obsranych, których kał miesza się z zapachem ropy, decydują się na dobrze płatne ścieżki zawodowe mniejszym kosztem (nie chodzi mi tu o wysiłek naukowy, bo jak idą na sgh, to robią tysiąc innych kursów/rzeczy/praktyk jednoczesnie), po prostu zawód lekarza jest specyficzny, tyle. Nie dla każdego zawód tak niedogodny fizycznie (te zapachy są gorsze niż widok jakichkolwiek wnętrzności) to szczyt marzeń. To prędzej szczyt marzeń dla kogoś, kto rodziców lekarzy nie ma. o ile w przypadku prawników takie coś raczej nie występuje, bo to zawód marzeń, jesli ma się kogoś w bliskiej rodzinie, to zawód lekarza jest na tyle specyficzny, że dziwą mnie takie uogólniania. Tym bardziej ktoś, kto wychował się w dobrych warunkach nie będzie chciał obsługiwać śmierdzących pacjentów, sorry taka prawda.
      Matura jest schematyczna na tyle, że nawet tępak, który ma bogatych rodziców wyuczy się na tyle, by iść na uczelnie prywatną, tam są niższe progi, a w zasadzie wyuczyć się można nawet na te 160 pare punktów jak się zrobi kilka tysiecy zadań i iść na dzienne na publicznej, błagam tu żadna wyższa inteligencja nie jest potrzebna.
      pokaż całość

    •  

      @Trawker: słyszałam podobne historie o studniówkach w liceum katolickim, prywatnym, gdzie czesne kosztuje 4 stówki miesięcznie, ale to naprawdę jest nowobogacka hałastra, nikt normalny nie będzie wydawał kasy na prywatne liceum, gdzie nawet nie ma 100% zdawalności matur, a rodzice szantażują nauczycieli o wyższe oceny, bo płacom, to im się należy. Za to uczyłam się w 2 liceach, które są w pierwszej trójce w województwie i były tam w większości dzieci lekarzy/prawników/wykładowców itp. naprawdę dobrze wychowane. pokaż całość

    • więcej komentarzy (85)

  •  

    Desperacja seksualna z domieszką alkoholu czasem przynosi nieoczekiwane rezultaty. Miałem 19 lat, #tfwnogf ,zerowy kontakt z płcią przeciwną oprócz 'dzień dobry' do pani na kasie w Biedronce, generalnie jak rówieśniczki na mnie patrzyły to opuszczałem wzrok na ziemię i kręciłem stopą niczym 5-latek przyłapany na masturbacji. No właśnie, masturbacja, to był mój sposób na rozładowywanie napięcia seksualnego i powoli ujawniającej się desperacji, że jak to, 19 wiosen na karku mam a wciąż penisa dotykam sam. W klasie licealnej miałem kilka ładnych dziewczyn, ale naturalnie wstydziłem się do nich odezwać, więc jak tylko napatrzyłem się na nie na lekcji biologii to czym prędzej biegłem do domu, wpadałem do łazienki, zamykałem oczy i wyobrażałem sobie jak zanurzam swego czeladnika w ich milkach aż dziewuszki jęczą, krzyczą, piszczą. Taką mam moc, taką mam potęgę między nogami, krzyczałem sam do siebie w swej fantazji erotycznej, po czym wydalałem budyń, ocierałem przyrodzenie, łzy w kącikach oczu i powracałem przed ekran komputera sfrustrowany, że ci dwaj durnie, Mati i Seba mimo inteligencji strusia mają dziewczyny, a ja, oświecony, inteligentny, ciągle chowam głowę w piasek widząc na horyzoncie uroczą niewiastę.

    Było chujowo, a godziny, dni, miesiące, lata ciągnęły się w nieskończoność. Pobudka, szybka masturbacja fantazjując o cycatej Monice, potem 8 godzin w szkole wpatrywania się w kształtną blondynkę Tamarę, po czym szybki powrót do domu i fantazja o niej, gdzie byłem panem, władcą, robiła co jej kazałem, od przodu, od tyłu i w prawo i w lewo i w górę i w dół gdzie jest ta dziewczyna co spuszczę się w nią. Nigdzie jej nie było. Samotne stulejarskie wieczory doprowadzały mnie do szaleństwa, a sen z powiek spędzał fakt, że niebawem studniówka. Myślałem, pierdolę, nie pójdę, bo i tak przyjdę sam, będzie sztywno, wydam pieniądze, a potem wrócę załamany do domu. Na szczęście miesiąc przed studniówką okazało się, że udział w niej zadeklarował mój jedyny znajomy Tymek, też stulejarz i ciamajda w relacjach damsko-męskich. No nic, przynajmniej mam pewność, że on też przyjdzie sam, więc może się wybiorę, przynajmniej się nawpierdalam, pogadamy i jakoś to przeżyję.

    Grudzień i styczeń szybko zleciały, w końcu budzę się a to ten dzień. Studniówka. Piszę do Tymka, gdzie się ustawiamy, a ten, że sam przyjedzie i spotkamy się w hallu. Myślę sobie spoko, odpaliłem ulubionego pornosa, zjadłem kaszę mannę, wycisnąłem pryszcza spod oka, odziałem garnitur i wybrałem się do szkoły. Jeszcze przed wejściem się załamałem widząc jak to Mati, Seba i inne koksy wysiadają z limuzyn wraz ze swoimi partnerkami, a ja zakurwiam pieszo i do tego samotnie. Już miałem myśl, aby się cofnąć i wrócić do domu, gdy nagle z tyłu idzie wychowawczyni z jakimś przydupasem. Miła babka, nawet ją lubiłem, bo nie sprawiała problemów, generalnie to całkiem dobry milf, wielokrotnie ocierałem biały nektar tuż po intensywnym seksie z nią w swoich myślach, normalna sprawa mając 19 lat i będąc zdesperowanym. Spytała czemu ja bez partnerki, na co zwiesiłem wzrok, że 'a, jakoś tak', nie chcąc za wszelką cenę patrząc w oczy ani jej, ani jej przydupasowi, który miał mnie za spierdolinę życiową. A co, nie miał racji? Jasne, że miał, i to tym bardziej mnie dołowało. Wymigałem się, że muszę już lecieć, wpadłem do szkoły, idę do hallu a tam Tymek. Podbijam, gadamy chwilę, on też wystrojony, już mi lepiej, że on też samotny strzelec, pomyślałem jak to fajnie mieć kumpla #przegryw gdy nagle z toalety wychodzi jego kuzynka Daria. Robię wielkie oczy do Tymka a on, że głupio mu było samemu przyjść więc poprosił kuzynkę. No spoko kurwo. Pierdolony cwel. Odwróciłem wzrok, powiedziałem, że chodźmy może już do sali bo będą tańczyć poloneza. No to poszliśmy w trójkę.

    Na sali wypatrzyłem wszystkie 27 osób z klasy, i gdy tylko znajdowałem wzrokiem kolejną osobę to ilość potu jaki wydalałem wyraźnie wzrastała. Każdy kurwa z partnerką, każda kurwa z partnerem. Tylko jeden jebany ja przybył samotnie. Nie, przecież ja nie przeżyję 10 godzin takiej sytuacji. Nawet nie poklaskałem tym co tańczyli, tylko czym prędzej czmychnąłem do stołu, nalałem sobie coli, chapnąłem naraz i omiatałem stoły wilczym wzrokiem. Ależ ładne kurewki. Wszędzie wymizdrzone, wymalowane, trzepoczące rzęsami 18, 19, 20-latki. Pal licho sam fakt bycia jedynym samotnikiem, ale co chwilę Mati i Seba pytali 'hehe Klaudiusz, a ty co sam przyszłeś? 'nie pierdol, żeś gej hahaha' i salwa śmiechu. Reagowałem spokojnie, z uśmiechem na ustach, odpowiadając ironicznie, nie dając po sobie poznać, że dałbym wiele za możliwość ulotnienia się stamtąd szybciej niż dochodziłem na myśl o Wioletcie, najładniejszej dziewczynie z klasy. No tak, Wioletta. Zerknąłem na koniec stołu, a obok Wioletty siedział 190-centymetrowy opalony brunet, z lekkim zarostem, olśniewająco białym uśmiechem i ciętym dowcipem. Zajebiście. Przybył pierwszy posiłek, potem drugi, przynajmniej miałem się czym zająć. Potem tańce. Wszyscy ruszyli do stołów robiąc wygibasy, a ja sobie siedziałem sącząc powoli ulubiony napój coca-cola light. Wiadomo, taniec pedalska rzecz. Czy myślałem wtedy, że tańcząc miałbym okazję dotknąć, może nawet porozmawiać jakąś dziewoję? Nie, aż tak byłem wkurwiony. Wrócili wszyscy zasapani, uśmiechnięci, wielcy kurwa tancerze z Broadwayu. Mati i Seba przejmują stery i konspiracyjnym szeptem zapraszają do sali biologicznej, gdzie będzie wódka. Myślę sobie, spoko, najebię się, nie będę musiał myśleć, idę. Chlałem jak wariat, jeden kieliszek za drugim, i jeden, i drugi, i jeszcze jeden, aż Tymek przerażony zaczął mnie uspokajać, powstrzymywać, o mało co nie wywiązała się szarpanina, na szczęście kuzynka trzymała rękę na pulsie. W pijackim amoku pomyślałem, że szkoda, że nie na moim kutasie. Wówczas mnie olśniło. Przecież to kuzynka Tymka, więc ona też jest jakby sama, a Tymek do niej nie zarwie! Ja jebię, to moja szansa. Zacząłem się bacznie przyglądać kuzynce. Morda, tzn. buzia niezbyt wyględna, 3/10. Kształtna za bardzo też nie jest, ale wiecie, po alkoholu wskaźniki się zwiększają niczym objętość napletka po kontakcie z ciepłą dłonią. Atakuj, usłyszałem w głowie dziwny głos. Czy był to mój głos? Nie wiem, dużo wypiłem. Podszedłem jednak do Darii i przepraszam za tą prawie że awanturę, a ta, że nie szkodzi. Dobra, przystępuję do ataku.

    'Daria, Daria, a właściwie to ile Ty masz lat, 17 czy 18?' 18. 'Oh, to już za rok masz maturę, też Cię to czeka co mnie i Tymka, hehe'. Ależ mi dobrze szła gadka, nawijałem niczym Ridge Forrester, szkoda tylko, że nie miałem jego twarzy, tylko swoją pryszczatą mordę i nos symetryczny jak wieża w Pizie. Kieliszek po kieliszku, kieliszek po kieliszku. Tymek tak się przysłuchuje, poprawia co chwilę okulary, w końcu mówi, że musi do łazienki bo bolą go oczy. A chuj z tobą, pomyślałem. Przed oczami miałem tylko Darię, piękną Darię, 8/10 co najmniej, ładne oczy, piękne ciało, świetnie mi szło, Daria co chwilę ryczała z moich opowiadań, jak to uciekałem przed naćpanymi Ukraińcami w Bieszczadach, jak to oszukałem listonosza, że jestem swoim ojcem, jak to ugrzązłem w windzie i zrobiłem tam siusiu. Łgałem jak najęty, dzięki wódce miałem multum pomysłów, doprowadzałem Darię do łez ze śmiechu, a chciałbym doprowadzić do orgazmu. Ta myśl sama sformułowała się w mojej głowie, jeszcze zanim Daria, po jednym kieliszku, rzekła: 'Klaudiuuuusz, nie wiedziałam, że jesteś taki zabawny'. Myślę sobie, to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Dobra, trzeba się tylko pozbyć tego ćwoka Tymka. Ale gdzie on jest? No tak, poszedł do łazienki. Mi też zachciało się lać, więc idę tam, otwieram a moim oczom ukazuje się pijany w sztorc Tymek leżący na posadzce. Wracam po Darię, uspokajam ją, że nic mu nie będzie (kładąc rękę na jej ramieniu), zabieramy go do samochodu Darii, którym przyjechali, a po drodze mijają nas wybałuszone spojrzenia wychowawczyni i innych nauczycielek. Ładujemy Tymka na tylne siedzenie, Daria jedzie, zawozimy go pod dom, wnoszę sukinsyna, jego matka załamana, że taki grzeczny chłopiec a taki numer zrobił. Uspokoiliśmy, że to zatrucie kabanosami, odstawiliśmy go i wracamy do auta. Co teraz, myślę sobie, rżnąć ją na tapicerce czy czekać na rozwój zdarzeń?

    Daria przejęła inicjatywę mówiąc dosadnie: "wiesz co, nie chcę już wracać do szkoły, jedźmy do mnie, u mnie nikogo nie ma". Stanął mi. Gdyby nie moje samozaparcie to doszedłbym bez kontaktu fizycznego z ręką. Ja pierdolę, zarucham. Podjarałem się tak bardzo, że zaczerwieniły mi się uszy i policzki, na szczęście Daria prowadziła i niczego nie spostrzegła. Uff. Dotarliśmy. Poczułem stres, bo przecież ja prawiczek, niby wiem, co w pornosach robią, ale nie byłem pewny jak włożyć siusiaka do środka. Wchodzimy do środka. Daria nie w ciemię bita, od razu jak tylko zamknęła drzwi oplotła mnie ramionami, na początku przeraziłem się, że zakłada mi nelsona i chciałem jej wyjebać, wiecie, po alkoholu mózg inaczej pracuje. Dobrała się do moich ust, wymieniłem pierwszy w życiu pocałunek. Nie polecam, mokre, dziwne uczucie smyrania jęzorami niczym pawiany na sawannie, ale cierpliwie zniosłem etap 1 aby przejść do etapu 2 czyli ruchanka. Rzucamy się, ciągle objęci ramionami i językami na łóżko, a prawa ręka Darii już zmierza do mojego penisa. Spoko, skoro zaczęła to niech się bawi, ja sobie pomacam cycki, a cipkę zostawię na później. Tak też uczyniłem, miętosiłem jej niezbyt dorodne piersi przez minutę, podczas której Daria zdejmowała mi spodnie, aż w końcu dobrała się do mojego sztywniaka. Achhhh, co za uczucie, o wiele lepsze niż szarpanie własną ręką. Ułożyłem się błogo, zamknąłem oczy, beknąłem i oddałem się rozkoszy. Po dwóch minutach Daria wzięła go do buzi a ja poczułem, że odpływam, odpływam, a odpływałem tak bardzo, że prawie bym się zrzygał. Ocknąłem się szybko, pomyślałem, że lepiej pozostać trzeźwym i z przyjemnym posmakiem w mordzie. Po kilku minutach niebiańskiej rozkoszy doszedłem w jej ustach. Polecam, wspaniałe uczucie.. Byłem tak podniecony, że żylasty przyjaciel mimo wykonania zadania ciągle był w gotowości. Przystąpiłem do ataku, rzuciłem się na Darię, zdjąłem jej sukienkę, stanik, pieściłem nagie piersi, po czym dobrałem się do krocza. Zdjąłem jej czerwone majtki, złapałem za jej wygolone jądra po czym przesunąłem dłonią ku nasadzie i zacząłem rytmicznie zsuwać jej napletek. Tak, miała w kroczu kutasa, trochę się zdziwiłem, ale tak szczerze miałem to w dupie, tak bardzo byłem napalony. Zwaliłem jej tak szybko i zręcznie, że po minucie doszła. Miała ładnego, ogolonego, pachnącego siusiaka, który przypadł mi do gustu. Daria chyba się bała mojej reakcji na to, że jest obojniakiem czy innym chujem, ale ja przekręciłem ją do tyłu i wparadowałem w jej odbyt. Ależ uczucie, ależ rozkosz, ależ dzień, ależ jestem wspaniały, wreszcie straciłem dziewictwo, ależ rucham dziwadło. Po 5 minutach zmiana i tym razem to Daria penetrowała mój odbyt w rytm cambio dolor. Na koniec oboje spuściliśmy się sobie do pępków i padliśmy wykończeni na łóżko. Wreszcie utracone dziewictwo, wreszcie tego dokonałem, stałem się prawdziwym mężczyzną. Całowaliśmy się jeszcze chwilę, po czym radośni i uśmiechnięci zasnęliśmy.

    Rano odwiedził nas Tymek. Wszedł bez pardonu krzycząc 'hehe co tam?', zobaczył nas nagich w sypialni, po czym prędko wyszedł. 3 godziny później zapłakana mama Tymka przekazała, że jej syn powiesił się na żyrandolu. Wstrząśnięta, obwiniająca się o jego śmierć Daria chciała wyjechać na ferie do Paryża, i zostać tam już na stałe u cioci Dolores, ale nie pozwoliłem jej na to, mordując zawczasu i zakopując ciało jebanego obojniaka w pobliżu opuszczonej leśniczówki, między brzozą a bugiem. Nie mogłem pozwolić, by obojniak zdradził co zaszło na studniówce. Sam wyparłem moją inicjację seksualną z pamięci i wstąpiłem do młodych skautów. Zero masturbacji, zero alkoholu. Po latach dostałem kilka orderów, osiedliłem się w Pcimiu Dolnym pracując jako certyfikowany drwal i każdego dnia ścinając sosnę, jodłę, czy świerk wspominam jak u nasady ścięło się moje życie.
    #pasta #przegryw #studniowka #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio nagrywałem studniówkę i takie intro wymyśliłem. Czuć lata 90.? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #studniowka #filmowanie #filmmaking #bialystok - może kogoś znajomego wychaczycie. ;-)

    źródło: youtube.com

  •  

    Akat trafiłem na plebiscyt miss #studniowka w #lodz.
    http://www.dzienniklodzki.pl/plebiscyt/miss-studniowki-2017-dziennika-lodzkiego,38144,t,id.html
    Serio ta dziewucha, która ma najwięcej głosów jest aż taka ładna? Ja rozumiem, że ma duże cyce, ale z twarzy tak średnio bym powiedział. IMO są dużo ładniejsze kandydatki, a głosującym to cycki się w dupach poprzewracały.
    #rozowepaski #niebieskiepaski #lodzkurwa #licbaza
    pokaż całość

  •  

    Dajcie parę plusów, bo dziś studniówka, a moje lęki społeczne każą mi stąd uciekać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #plusokurwa #studniowka #przegryw #gownowpis

    •  

      @Shatter: Ja ze ścianki zadowolona jestem, bo miałam niedobór zdjęć z niebieskim :)
      U nas też, od X lat wszyscy robili w willi niedaleko mojego domu, myślałam, że będę mieć blisko do piwnicy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @SweterWPaski Ja tam zdjęć zbyt wielu sobie nie robię, od zawsze średnio widziałem siebie usmeichajacego się do zdjęć więc dla mnie to słaba zabawa. Nawet na fb nie mam profilowki xD
      Ale ogólnie rzecz ujmując uważam że 300 złotych za parę to max tego co można zapłacić za studniówkę. Zanosi się na to że moja będzie droższa. Cóż, różowy chce iść, ja średnio.

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    #pasta #studniowka #minalroknadalsmieszy

    Desperacja seksualna z domieszką alkoholu czasem przynosi nieoczekiwane rezultaty. Miałem 19 lat, #tfwnogf ,zerowy kontakt z płcią przeciwną oprócz 'dzień dobry' do pani na kasie w Biedronce, generalnie jak rówieśniczki na mnie patrzyły to opuszczałem wzrok na ziemię i kręciłem stopą niczym 5-latek przyłapany na masturbacji. No właśnie, masturbacja, to był mój sposób na rozładowywanie napięcia seksualnego i powoli ujawniającej się desperacji, że jak to, 19 wiosen na karku mam a wciąż penisa dotykam sam. W klasie licealnej miałem kilka ładnych dziewczyn, ale naturalnie wstydziłem się do nich odezwać, więc jak tylko napatrzyłem się na nie na lekcji biologii to czym prędzej biegłem do domu, wpadałem do łazienki, zamykałem oczy i wyobrażałem sobie jak zanurzam swego czeladnika w ich milkach aż dziewuszki jęczą, krzyczą, piszczą. Taką mam moc, taką mam potęgę między nogami, krzyczałem sam do siebie w swej fantazji erotycznej, po czym wydalałem budyń, ocierałem przyrodzenie, łzy w kącikach oczu i powracałem przed ekran komputera sfrustrowany, że ci dwaj durnie, Mati i Seba mimo inteligencji strusia mają dziewczyny, a ja, oświecony, inteligentny, ciągle chowam głowę w piasek widząc na horyzoncie uroczą niewiastę.

    Było chujowo, a godziny, dni, miesiące, lata ciągnęły się w nieskończoność. Pobudka, szybka masturbacja fantazjując o cycatej Monice, potem 8 godzin w szkole wpatrywania się w kształtną blondynkę Tamarę, po czym szybki powrót do domu i fantazja o niej, gdzie byłem panem, władcą, robiła co jej kazałem, od przodu, od tyłu i w prawo i w lewo i w górę i w dół gdzie jest ta dziewczyna co spuszczę się w nią. Nigdzie jej nie było. Samotne stulejarskie wieczory doprowadzały mnie do szaleństwa, a sen z powiek spędzał fakt, że niebawem studniówka. Myślałem, pierdolę, nie pójdę, bo i tak przyjdę sam, będzie sztywno, wydam pieniądze, a potem wrócę załamany do domu. Na szczęście miesiąc przed studniówką okazało się, że udział w niej zadeklarował mój jedyny znajomy Tymek, też stulejarz i ciamajda w relacjach damsko-męskich. No nic, przynajmniej mam pewność, że on też przyjdzie sam, więc może się wybiorę, przynajmniej się nawpierdalam, pogadamy i jakoś to przeżyję.

    Grudzień i styczeń szybko zleciały, w końcu budzę się a to ten dzień. Studniówka. Piszę do Tymka, gdzie się ustawiamy, a ten, że sam przyjedzie i spotkamy się w hallu. Myślę sobie spoko, odpaliłem ulubionego pornosa, zjadłem kaszę mannę, wycisnąłem pryszcza spod oka, odziałem garnitur i wybrałem się do szkoły. Jeszcze przed wejściem się załamałem widząc jak to Mati, Seba i inne koksy wysiadają z limuzyn wraz ze swoimi partnerkami, a ja zakurwiam pieszo i do tego samotnie. Już miałem myśl, aby się cofnąć i wrócić do domu, gdy nagle z tyłu idzie wychowawczyni z jakimś przydupasem. Miła babka, nawet ją lubiłem, bo nie sprawiała problemów, generalnie to całkiem dobry milf, wielokrotnie ocierałem biały nektar tuż po intensywnym seksie z nią w swoich myślach, normalna sprawa mając 19 lat i będąc zdesperowanym. Spytała czemu ja bez partnerki, na co zwiesiłem wzrok, że 'a, jakoś tak', nie chcąc za wszelką cenę patrząc w oczy ani jej, ani jej przydupasowi, który miał mnie za spierdolinę życiową. A co, nie miał racji? Jasne, że miał, i to tym bardziej mnie dołowało. Wymigałem się, że muszę już lecieć, wpadłem do szkoły, idę do hallu a tam Tymek. Podbijam, gadamy chwilę, on też wystrojony, już mi lepiej, że on też samotny strzelec, pomyślałem jak to fajnie mieć kumpla #przegryw gdy nagle z toalety wychodzi jego kuzynka Daria. Robię wielkie oczy do Tymka a on, że głupio mu było samemu przyjść więc poprosił kuzynkę. No spoko kurwo. Pierdolony cwel. Odwróciłem wzrok, powiedziałem, że chodźmy może już do sali bo będą tańczyć poloneza. No to poszliśmy w trójkę.

    Na sali wypatrzyłem wszystkie 27 osób z klasy, i gdy tylko znajdowałem wzrokiem kolejną osobę to ilość potu jaki wydalałem wyraźnie wzrastała. Każdy kurwa z partnerką, każda kurwa z partnerem. Tylko jeden jebany ja przybył samotnie. Nie, przecież ja nie przeżyję 10 godzin takiej sytuacji. Nawet nie poklaskałem tym co tańczyli, tylko czym prędzej czmychnąłem do stołu, nalałem sobie coli, chapnąłem naraz i omiatałem stoły wilczym wzrokiem. Ależ ładne kurewki. Wszędzie wymizdrzone, wymalowane, trzepoczące rzęsami 18, 19, 20-latki. Pal licho sam fakt bycia jedynym samotnikiem, ale co chwilę Mati i Seba pytali 'hehe Klaudiusz, a ty co sam przyszłeś? 'nie pierdol, żeś gej hahaha' i salwa śmiechu. Reagowałem spokojnie, z uśmiechem na ustach, odpowiadając ironicznie, nie dając po sobie poznać, że dałbym wiele za możliwość ulotnienia się stamtąd szybciej niż dochodziłem na myśl o Wioletcie, najładniejszej dziewczynie z klasy. No tak, Wioletta. Zerknąłem na koniec stołu, a obok Wioletty siedział 190-centymetrowy opalony brunet, z lekkim zarostem, olśniewająco białym uśmiechem i ciętym dowcipem. Zajebiście. Przybył pierwszy posiłek, potem drugi, przynajmniej miałem się czym zająć. Potem tańce. Wszyscy ruszyli do stołów robiąc wygibasy, a ja sobie siedziałem sącząc powoli ulubiony napój coca-cola light. Wiadomo, taniec pedalska rzecz. Czy myślałem wtedy, że tańcząc miałbym okazję dotknąć, może nawet porozmawiać jakąś dziewoję? Nie, aż tak byłem wkurwiony. Wrócili wszyscy zasapani, uśmiechnięci, wielcy kurwa tancerze z Broadwayu. Mati i Seba przejmują stery i konspiracyjnym szeptem zapraszają do sali biologicznej, gdzie będzie wódka. Myślę sobie, spoko, najebię się, nie będę musiał myśleć, idę. Chlałem jak wariat, jeden kieliszek za drugim, i jeden, i drugi, i jeszcze jeden, aż Tymek przerażony zaczął mnie uspokajać, powstrzymywać, o mało co nie wywiązała się szarpanina, na szczęście kuzynka trzymała rękę na pulsie. W pijackim amoku pomyślałem, że szkoda, że nie na moim kutasie. Wówczas mnie olśniło. Przecież to kuzynka Tymka, więc ona też jest jakby sama, a Tymek do niej nie zarwie! Ja jebię, to moja szansa. Zacząłem się bacznie przyglądać kuzynce. Morda, tzn. buzia niezbyt wyględna, 3/10. Kształtna za bardzo też nie jest, ale wiecie, po alkoholu wskaźniki się zwiększają niczym objętość napletka po kontakcie z ciepłą dłonią. Atakuj, usłyszałem w głowie dziwny głos. Czy był to mój głos? Nie wiem, dużo wypiłem. Podszedłem jednak do Darii i przepraszam za tą prawie że awanturę, a ta, że nie szkodzi. Dobra, przystępuję do ataku.

    'Daria, Daria, a właściwie to ile Ty masz lat, 17 czy 18?' 18. 'Oh, to już za rok masz maturę, też Cię to czeka co mnie i Tymka, hehe'. Ależ mi dobrze szła gadka, nawijałem niczym Ridge Forrester, szkoda tylko, że nie miałem jego twarzy, tylko swoją pryszczatą mordę i nos symetryczny jak wieża w Pizie. Kieliszek po kieliszku, kieliszek po kieliszku. Tymek tak się przysłuchuje, poprawia co chwilę okulary, w końcu mówi, że musi do łazienki bo bolą go oczy. A chuj z tobą, pomyślałem. Przed oczami miałem tylko Darię, piękną Darię, 8/10 co najmniej, ładne oczy, piękne ciało, świetnie mi szło, Daria co chwilę ryczała z moich opowiadań, jak to uciekałem przed naćpanymi Ukraińcami w Bieszczadach, jak to oszukałem listonosza, że jestem swoim ojcem, jak to ugrzązłem w windzie i zrobiłem tam siusiu. Łgałem jak najęty, dzięki wódce miałem multum pomysłów, doprowadzałem Darię do łez ze śmiechu, a chciałbym doprowadzić do orgazmu. Ta myśl sama sformułowała się w mojej głowie, jeszcze zanim Daria, po jednym kieliszku, rzekła: 'Klaudiuuuusz, nie wiedziałam, że jesteś taki zabawny'. Myślę sobie, to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Dobra, trzeba się tylko pozbyć tego ćwoka Tymka. Ale gdzie on jest? No tak, poszedł do łazienki. Mi też zachciało się lać, więc idę tam, otwieram a moim oczom ukazuje się pijany w sztorc Tymek leżący na posadzce. Wracam po Darię, uspokajam ją, że nic mu nie będzie (kładąc rękę na jej ramieniu), zabieramy go do samochodu Darii, którym przyjechali, a po drodze mijają nas wybałuszone spojrzenia wychowawczyni i innych nauczycielek. Ładujemy Tymka na tylne siedzenie, Daria jedzie, zawozimy go pod dom, wnoszę sukinsyna, jego matka załamana, że taki grzeczny chłopiec a taki numer zrobił. Uspokoiliśmy, że to zatrucie kabanosami, odstawiliśmy go i wracamy do auta. Co teraz, myślę sobie, rżnąć ją na tapicerce czy czekać na rozwój zdarzeń?

    Daria przejęła inicjatywę mówiąc dosadnie: "wiesz co, nie chcę już wracać do szkoły, jedźmy do mnie, u mnie nikogo nie ma". Stanął mi. Gdyby nie moje samozaparcie to doszedłbym bez kontaktu fizycznego z ręką. Ja pierdolę, zarucham. Podjarałem się tak bardzo, że zaczerwieniły mi się uszy i policzki, na szczęście Daria prowadziła i niczego nie spostrzegła. Uff. Dotarliśmy. Poczułem stres, bo przecież ja prawiczek, niby wiem, co w pornosach robią, ale nie byłem pewny jak włożyć siusiaka do środka. Wchodzimy do środka. Daria nie w ciemię bita, od razu jak tylko zamknęła drzwi oplotła mnie ramionami, na początku przeraziłem się, że zakłada mi nelsona i chciałem jej wyjebać, wiecie, po alkoholu mózg inaczej pracuje. Dobrała się do moich ust, wymieniłem pierwszy w życiu pocałunek. Nie polecam, mokre, dziwne uczucie smyrania jęzorami niczym pawiany na sawannie, ale cierpliwie zniosłem etap 1 aby przejść do etapu 2 czyli ruchanka. Rzucamy się, ciągle objęci ramionami i językami na łóżko, a prawa ręka Darii już zmierza do mojego penisa. Spoko, skoro zaczęła to niech się bawi, ja sobie pomacam cycki, a cipkę zostawię na później. Tak też uczyniłem, miętosiłem jej niezbyt dorodne piersi przez minutę, podczas której Daria zdejmowała mi spodnie, aż w końcu dobrała się do mojego sztywniaka. Achhhh, co za uczucie, o wiele lepsze niż szarpanie własną ręką. Ułożyłem się błogo, zamknąłem oczy, beknąłem i oddałem się rozkoszy. Po dwóch minutach Daria wzięła go do buzi a ja poczułem, że odpływam, odpływam, a odpływałem tak bardzo, że prawie bym się zrzygał. Ocknąłem się szybko, pomyślałem, że lepiej pozostać trzeźwym i z przyjemnym posmakiem w mordzie. Po kilku minutach niebiańskiej rozkoszy doszedłem w jej ustach. Polecam, wspaniałe uczucie.. Byłem tak podniecony, że żylasty przyjaciel mimo wykonania zadania ciągle był w gotowości. Przystąpiłem do ataku, rzuciłem się na Darię, zdjąłem jej sukienkę, stanik, pieściłem nagie piersi, po czym dobrałem się do krocza. Zdjąłem jej czerwone majtki, złapałem za jej wygolone jądra po czym przesunąłem dłonią ku nasadzie i zacząłem rytmicznie zsuwać jej napletek. Tak, miała w kroczu kutasa, trochę się zdziwiłem, ale tak szczerze miałem to w dupie, tak bardzo byłem napalony. Zwaliłem jej tak szybko i zręcznie, że po minucie doszła. Miała ładnego, ogolonego, pachnącego siusiaka, który przypadł mi do gustu. Daria chyba się bała mojej reakcji na to, że jest obojniakiem czy innym chujem, ale ja przekręciłem ją do tyłu i wparadowałem w jej odbyt. Ależ uczucie, ależ rozkosz, ależ dzień, ależ jestem wspaniały, wreszcie straciłem dziewictwo, ależ rucham dziwadło. Po 5 minutach zmiana i tym razem to Daria penetrowała mój odbyt w rytm cambio dolor. Na koniec oboje spuściliśmy się sobie do pępków i padliśmy wykończeni na łóżko. Wreszcie utracone dziewictwo, wreszcie tego dokonałem, stałem się prawdziwym mężczyzną. Całowaliśmy się jeszcze chwilę, po czym radośni i uśmiechnięci zasnęliśmy.

    Rano odwiedził nas Tymek. Wszedł bez pardonu krzycząc 'hehe co tam?', zobaczył nas nagich w sypialni, po czym prędko wyszedł. 3 godziny później zapłakana mama Tymka przekazała, że jej syn powiesił się na żyrandolu. Wstrząśnięta, obwiniająca się o jego śmierć Daria chciała wyjechać na ferie do Paryża, i zostać tam już na stałe u cioci Dolores, ale nie pozwoliłem jej na to, mordując zawczasu i zakopując ciało jebanego obojniaka w pobliżu opuszczonej leśniczówki, między brzozą a bugiem. Nie mogłem pozwolić, by obojniak zdradził co zaszło na studniówce. Sam wyparłem moją inicjację seksualną z pamięci i wstąpiłem do młodych skautów. Zero masturbacji, zero alkoholu. Po latach dostałem kilka orderów, osiedliłem się w Pcimiu Dolnym pracując jako certyfikowany drwal i każdego dnia ścinając sosnę, jodłę, czy świerk wspominam jak u nasady ścięło się moje życie.
    pokaż całość

  •  
    stosiedem via MirkoWP

    +89

    Mireczki, zaraz jedziemy z różowym na studniówkę więc małe #pokazmorde ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #studniowka #modameska #pdk #modadamska #pokazrozowegopaska

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 14199146_1187501234648196_6807311576791472281_n.jpg

  •  

    Tak więc pewnie wielu z was czeka na ten post po-studniówkowy. Tutaj macie link do poprzedniego znaleziska, w którym był kosztorys: klik

    Przedstawię parę informacji:

    1. Ochroniarze - Ochroniarzy z plakietką było dwóch. Jeden przy wejściu, nie było jakiegoś specjalnego "trzepania", chyba nawet nikomu nie spojrzeli do damskiej torebki. Był też drugi ochroniarz, który pilnował, by osoby nie chowały się po kątach i palili itp. Aczkolwiek tak było tylko na początku, więcej w następnym punkcie. Przy wyjściu była jeszcze jedna pani, która miała plakietkę i sprawdzała listę. Tak więc osób z plakietką - 3. Każda klasa miała swoją salę, gdzie mogła zostawić swoje rzeczy i do te sale były pilnowane przez rodziców. Nie mam pojęcia, czy pracowali za darmo, czy ktoś im płacił za wartę.

    2. Ten punkt nie jest jakiś specjalnie ważny, ale myślę że warto napisać. Z alkoholem nie było żadnego problemu, w łazience kto chciał to sobie zapalił, tak więc liberalnie. Ochroniarz później przymykał oko Jeśli chodzi o pijane osoby czy coś - nie było osób, które by rzygały czy coś takiego, pomimo dość dużej ilości alkoholu, nie było jakichś incydentów

    3. Sprzątaczki - nie rozmawiałem z nimi, ale usłyszałem pewną rozmowę. Podobno każda za pracę na studniówce dostanie dodatkowe 100 zł do pensji. Nie było ich wiele, może z 3 widziałem, a musiały pracować całą noc, bo całe wydarzenie trwało od 19 do 6 rano. Tak więc do kosztów sprzątania, chyba powinno to sprzątać 28 sprzątaczek + pół sprzątaczki (bo koszt wynosił 2850 zł)

    4. Rzecz, na której na pewno był przekręt - dj. Jak się okazało, dj'em za 3500 był, jak sam się przedstawił, "Didżej Rafał". No jak ja to usłyszałem to już wiedziałem czego się spodziewać. Pierwsze myśl w głowie - "o to ten wujek z remizy spod Wołomina". No i nawet się nie pomyliłem. Jestem w dużej mierze przekonany, że to był dj pendrive. Nawet nie było płynnego przejścia między utworami. Po prostu coś w stylu playlisty na winamp/media player/jakikolwiek prosty program do odtwarzania muzyki. A jeśli chodzi o rodzaj muzyki to jak dla mnie klapa. Trafiały się jakieś lepsze utwory do tańczenia, ale niektóre były tak bezpłciowe, że ani do tego tańczyć w parze, ani jakieś "solo", no po prostu wtedy stałem na parkiecie i zadawałem sobie pytania - dokąd zmierzamy. Ogólnie bardzo przeważały utwory "średnie". Ale ludzie jakoś się bawili.

    5. Catering - Było sporo jedzenia. Na pierwsze danie była zupa krem, na drugie chyba kurczak - niestety bez polotu, kiedyś jak chodziłem na stołówkę to takiego jadłem, ale może się nie znam. Na dnie talerza gdzie leżały kurczaki były pieczone jabłka, tak dla urozmaicenia. Były kopytka i łosoś, podobno bardzo dobry. Ja nie przepadam, więc polegam na opiniach innych. Potem był deser - szarlotka z lodem. Wegetarianie mieli przygotowane odpowiednie potrawy, chyba też nie były jakieś złe. Aczkolwiek wszystko raczej w takim normalnym stylu. To była kolacja. Oczywiście później był szwedzki stół i każdy jadł jak chciał. Pozytywnym zaskoczeniem była obecność dobrego sushi. Był też jeszcze jakiś makaron z mięsem, ale nie miałem okazji go spróbować, ale wyglądał na smaczny. Była też fontanna czekoladowa, oraz ekspres do kawy z dotykowym ekranem. Gdy się robiła kawa to na ekranie włączał się krótki film z windowsa 7 - ten na którym były różne zwierzątka, chyba każdy wie o który mi chodzi. Kawa dobra. Bardzo duży minus dla soku pomarańczowego w dzbankach. Tak się składa, że w miarę lubuję się w sokach pomarańczowych. Po spróbowaniu od razu rozpoznałem ten specyficzny, kwaskowy, dość niedobry smak. Sok z półki "K-classic", "Tesco value", "Caprio", który najczęściej pije się do wódki i najczęściej wieczorem się go zwraca. Sok jabłkowy też bez polotu, ale było ok.

    6. Kamerzyści oraz fotografowie - kamerzystów było chyba dwóch, jedna kamera była na takim "rusztowaniu" (nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi). Fotografów chyba też dwóch. Kto chciał mieć zdjęcie ten miał. Zobaczymy jak w kwestii udostępnienia tych materiałów.

    7. Kabaret - kabaret był super i nic do niego nie mam. Było dość sporo aktorów, gdzie duża część z nich miała peruki, stroje, rekwizyty, które na pewno były wypożyczone.

    8. Dekoracje - dam zdjęcie i sami zobaczycie. Były ładne, ale czy kosztowało to 12 000 zł - dość trudne pytanie.

    Zdjęć dużo nie robiłem, bo trochę nie miałem czasu. No i mam teraz dość ambiwalentne uczucia. Ogólnie studniówka była fajna, dużo ludzi się bawiło. Wystrój też mi się podobał. Wizualnie wywarła na mnie dość dobre wrażenie. Atmosfera też była ok i było lepiej niż przewidywałem. Z drugiej strony, koszt nadal wydaje się podejrzliwy. Czy warto kręcić "inbę" - sam nie wiem. Podejrzewam, że spora część mirków stwierdzi jednoznacznie - kręcić. Wolałbym, żeby zrobić to na chłodno i bez emocji. Ogólnie taka afera może odbić się negatywnie na szkołę razem z nauczycielami (jakoś nie jest mi bardzo szkoda, ale jednak), na wielu uczniów, oraz na mnie. To już nie skończyłoby się na popisywaniu maili i "sielance adwokackiej", że tak kolokwialnie to ujmę. Postaram się porozmawiać z uczniami i dowiedzieć się jakie jest ich zdanie, czy popieraliby moje działania, czy może też byliby przeciwko. Ja zapłaciłem za studniówkę 240 zł - dla mnie nie jest to dużo. Jeśli mam walczyć tylko o siebie - to bez sensu, bo ja jakoś nie czuję się na stratnej pozycji. Jeśli uczniowie uznają, że według nich nie ma sensu na robienie afery to nie będę tego robił. To oni zapłacili 340 zł, to ich pieniądze i powinni być świadomi swoich działań. Jeśli zrobię przeciwko ich woli, mogę sobie narobić wrogów i złego zdania na temat mnie. Natomiast jeśli uznają odwrotnie - można działać. Tak więc to tyle, w komentarzu dodam parę zdjęć. I tutaj zatrzymujemy się w momencie, gdzie albo już jest koniec, albo będzie coś dalej. Póki co, mogę tylko podziękować wielu osobom, które w poprzednich postach wyrażało swoje opinie oraz dawały dobre rady. Gdyby sprawa została kontynuowana - będę wołał. Jeśli nie wołam to znaczy, że nic się nie dzieje. Jeśli będę miał jakieś drobne wieści, nie mające dużego wpływu na losy sprawy - wszystko pod tagiem #studniowka . Nie będę wołał tak dużej ilości osób do błahych spraw.

    Nie wiem czy wszystko napisałem. Gdyby ktoś miał jakieś dodatkowe pytania to wiadomo - komentarze.

    #warszawa #studniowka #januszebiznesu #oszukujo
    pokaż całość

    •  

      @elklepo: u mnie była dekoracja za 20k a i tak wszystkiego nie zrobili xD

    •  

      Nie było ich wiele, może z 3 widziałem, a musiały pracować całą noc, bo całe wydarzenie trwało od 19 do 6 rano
      100zl wiecej do wypłaty za 10h siedzenia w nocy plus pewnie darmowa szamka?


      @KendziorSC: @artur200222: tak abstrahujac juz od kosztow i ich zawyżenia - ja tylko pozwole sobie zauwazyc jeszcze, ze panie sprzatajace zapewne w szkole spedzily jeszcze kilka dobrych godzin juz PO imprezie.
      Sprzatanie po takiej zabawie raczej nie nalezy do najprzyjemniejszych - ogolny syf, byc moze zarzygane toalety, ogolnie malo przyjemne. I podejrzewam, ze musialy zrobic to w niedziele (gdzie raczej mają przeciez wolne).

      Myślisz że w szkole nie ma środków czystości?

      @4minuty: ale je tez trzeba kupic, prawda? Znikad sie nie biora przeciez, ani na lekcjach chemii ich dzieciaki nie wytwarzają raczej. Wiec tak, czy siak, koszt jakis jest. Choc no raczej nizszy niz kwota zapodana oficjalnie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (146)

  •  

    Skąd sie wzięła moda na to zjebane pokazywanie czerwonych gaci na studniówkach? Zupełnie nie rozumiem co trzeba mieć w głowie, aby pokazywać publicznie bieliznę xDDDD
    #licbaza #studniowka

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Jednak słowa dotrzymała ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Chociaż gość na tych zdjęciach wygląda jak młodszy brat wtulający się w starszą siostrę...
    http://www.eska.pl/news/ola_kot_na_studniowce_za_lajki_-_jak_sie_bawila_w_zawierciu_z_damianem_foto/138585
    #studniowka #heheszki #problemypierwszegoswiata i trochę #stulejacontent pokaż całość

    źródło: fsdf.JPG

Ładuję kolejną stronę...