•  

    30 stronnicowe - Doskonałe opracowanie analityków dotyczące pro rządowej organizacji Tiger Forces: struktura, dowodztwo i wiele innych ciekawych tematów.

    pokaż spoiler Po wejściu w twitta, trzeba wejść w link który przekieruję na stronę i z niej trzeba pobrać pełną wersję opracowania.


    Miłej lektury (。◕‿‿◕。)

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #ruskiagentcontent
    pokaż całość

    źródło: twitter.com

  •  
    R............7

    +189

    Wszystkiego najlepszego z okazji 53 urodzin, dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz spełnienia marzeń życzy @RuskiAgent1917 wraz z pro rządowymi mirkami z #syria (。◕‿‿◕。)

    100 lat panie prezydencie (。◕‿‿◕。)

    #syria #syriafaq #ocieplaniewizerunkubaszara #ruskiagentcontent pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    W związku z nadchodzącą historyczną ofensywą, naszło mnie na trochę "obszerniejszy" wpis. Chciałbym też podziękować @JanLaguna za to, że umożliwił mi wystąpić gościnnie z poniższym tekstem, na łamach Pulsu Lewantu ( ͡° ͜ʖ ͡°). Zapraszam do czytania
    -------------------------------------------------------

    Świt nad Idlib

    W 2015 r. prowincja Idlib stała się teatrem tragicznego spektaklu. Wiosną syryjska armia poniosła tam serię porażek, które końcem marca zaowocowały utratą miasta Idlib na rzecz rebeliancko-dżihadystycznej Armii Podboju. Zaledwie miesiąc później padło drugie największe miasto prowincji, Dżisr asz-Szugur. Sytuacja była na tyle trudna, że w czerwcu po raz pierwszy odniósł się do niej w swoim przemówieniu sam Baszar al-Assad. Rozpaczliwe próby kontrataku nie przyniosły oczekiwanych rezultatów i zarówno Idlib jak i Dżisr asz-Szugur z każdym dniem oddalały się coraz bardziej od linii frontu. W trakcie desperackiej próby utrzymania pozycji na równinie Al-Ghab, życia mało nie stracił pułkownik Suheil al-Hasan, którego Tygrysom powierzono niemalże samobójczą misję poprowadzenia kontrofensywy. Ostatni akt tej tragedii rozegrał się we wrześniu, w Abu Duhur, gdzie garnizon oblężonej od 3 lat bazy lotniczej padł pod naporem dżihadystów z Frontu-al Nusra i Islamskiej Partii Turkiestanu...

    Od tych wydarzeń minęły 3 lata i przez ten czas bardzo wiele się zmieniło. Państwo Islamskie zostało rozbite, a rebelianci zredukowani do obszarów leżących na północnym-zachodzie Syrii. Siły rządowe przy wsparciu sojuszników, zdołały odzyskać kontrolę nad większością kraju i dzisiaj są gotowe by ponownie wrócić do Idlib - gdzie tym razem chcą walczyć na podyktowanych przez siebie warunkach. Operacja „Idlib Dawn”, bo taki kryptonim ma nosić ofensywa, jest obecnie w zaawansowanej fazie przygotowania. Do jej bezproblemowego rozpoczęcia wciąż jednak są wymagane pewne ustalenia pomiędzy najważniejszymi graczami regionu...

    W oczekiwaniu

    Gdyby kwestia ofensywy zależała tylko od Damaszku, prawdopodobnie już bylibyśmy świadkami ostatecznego starcia pomiędzy siłami rządowymi, a rebeliantami z Idlib. Na nieszczęście Assada, większość tamtejszych ugrupowań znajduje się w sferze wpływów tureckich, a sama prowincja na mocy postanowień z Astany, została otoczona kordonem 12 tureckich posterunków obserwacyjnych, które notabene ostatnimi czasy są wzmacniane dodatkowymi oddziałami. Tak więc by jakiekolwiek poważniejsze działania w Idlib mogły dojść do skutku, konieczne jest porozumienie Turcji z Rosją. O ile obie strony są zgodne co do konieczności rozprawienia się z tzw. „terrorystami” to wydają się różnić wizją realizacji tego przedsięwzięcia.

    Turcja jak na razie jest przeciwna jakimkolwiek akcjom zbrojnym wojsk syryjskich. Głównym powodem jest obawa przed falą uchodźców, która może ją zalać w przypadku rozpoczęcia walk. Obawy te wydają się być uzasadnione. Wg tureckich szacunków w prowincji Idlib obecnie ma się znajdować nawet od 2 do 3 mln ludzi. Duża część z nich to rodziny rebeliantów, które reprezentują skrajnie anty-rządowe nastawienie. Mała szansa, że osoby te zdecydują się dobrowolnie wrócić pod jurysdykcję Damaszku, w szczególności, że część z nich już raz przed nią uciekała korzystając z „zielonych autobusów”. Kolejnym problemem Turcji jest ryzyko utraty wizerunku i wpływów jakie zbudowała przez ostatnie lata w kontrolowanej przez rebeliantów, północnej-zachodniej części Syrii. Nie wiadomo jakie dokładnie Erdogan ma plany wobec tych terenów, jednak porzucenie idei ochrony zamieszkującej je ludności, z pewnością położyłoby im ostateczny kres.

    Rozwiązaniem, które prawdopodobnie pasowałoby Turcji najbardziej, byłoby wykorzystanie swoich wpływów, do całkowitego rozdzielenia przychylnych sobie rebeliantów od tzw. „terrorystów”, a następnie wykorzystanie swoich proksy do ich pokonania. Bardzo możliwe, że ten scenariusz zakładałby ograniczoną interwencje sił tureckich w celu udzielenia wsparcia swoim sojusznikom, jak w przypadku Al-Bab lub Afrin. Pozwoliłoby to turkom zachować wpływy w Idlib oraz wytrąciłoby argument Rosji oraz Damaszku, mówiący o konieczności rozprawienia się z ugrupowaniami „terrorystycznymi”. Jednak z tego samego powodu, należy uznać ten scenariusz za mało realny. Oczywiste bowiem jest, że Rosja ani tym bardziej Damaszek, tak łatwo nie zaakceptują całkowitego przejęcia Idlib przez Turcję.

    Rosjanie podkreślają, że „terroryści”, którzy w Idlib znajdują swoje schronienie, stanowią zagrożenie dla Damaszku i ten ma pełne prawo by się przed nimi bronić. Często się zdarzało, że Rosjanie przedkładali w Syrii własne cele ponad cele Damaszku. Skąd więc u nich taka determinacja do przeprowadzania ofensywy w Idlib, skoro może ona nadszarpnąć poprawiające się relacje z Turcją? Wszystko wskazuje, że Rosjanie nie są do końca zadowoleni z obecnego kształtu kontrolowanego przez rebeliantów terytorium. Idlib wciąż bowiem stanowi zagrożenie dla Aleppo i Hamy. Jeszcze ważniejsza może być jednak chęć zabezpieczenia bazy lotniczej Hmejmim, która od ostatnich kilku miesięcy jest celem ciągłych ataków z wykorzystaniem uzbrojonych dronów startujących z terytorium rebeliantów. Nic więc dziwnego, że dla Rosjan scenariusz gdzie gdzie jakoś udałoby się rozwiązać problem "terrorystycznych ugrupowań" przy braku zmian terytorialnych jest mało atrakcyjny.

    Z przebiegu dotychczasowych rozmów można wywnioskować, że pomimo różnicy zdań, zarówno Rosja jak i Turcja wydają się stawiać dobro wzajemnych stosunków na pierwszym miejscu. Nie powinno to być niespodzianką, w szczególności, że Rosjanie będą próbować wykorzystać kryzys w relacjach turecko-amerykańskich do głębszego wciągnięcia Turcji we własną sferę wpływów. W związku z tym należy spodziewać się rozwiązania, które nie nadszarpnie zbytnio relacji obu tych państw. Najbardziej realny scenariusz zakładać będzie więc konieczność przystania na pewne kompromisy przez obie strony. Prawdopodobnie operacja "Idlib Dawn" dojdzie do skutku, jednak będzie obejmować uzgodnioną wcześniej część prowincji, co pozwoli Rosji i siłom rządowym poszerzyć strefę buforową wokół newralgicznych lokacji. W tym czasie pro-Tureccy rebelianci powinni przejąć wpływy w pozostałej części Idlib. Rozwój wydarzeń będzie też w dużej mierze zależeć od tego co zrobi... Hayat Tharir al-Szam.

    „Padamy na kolana tylko przed Bogiem”

    Hayat Tahrir al-Szam (HTS) czyli dawny Front al-Nusra – niegdyś główna siła dzięki której udało się opanować Idlib, a dziś powód dla którego nad tą ostatnią, rebeliancką prowincję nadciągają kłopoty. To ich bowiem jednym głosem Turcy i Rosjanie nazywają „terrorystami”, z których Idlib musi zostać oczyszczone. Pod ich kontrolą znajduje się jakieś 60% prowincji i choć może już nie są najliczniejsi, to jednak dzięki swej bitności i fanatyzmowi wciąż mogą tytułować się mianem najsilniejszego z rebelianckich ugrupowań.

    Wydaje się, że czasy współpracy HTS-u z pozostałymi rebeliantami, która pozwoliła na osiągnięcie sukcesów pod sztandarem Armii Podboju, minęły bezpowrotnie. Większość ugrupowań skupiła się wokół Turcji i obecnie weszła w skład jej nowego projektu zwanego „Narodowym Frontem Wyzwolenia” (Dżabhat Watanijah lil-Tahrir). Przy HTS pozostało jedynie kilka ugrupowań satelickich, a także Ḥurras ad-Din czyli nowa filia al-Kaidy, oraz dżihadystyczna Islamska Partia Turkiestanu (TIP). Od pewnego czasu ścieżki obozu pro-Tureckiego i skupionego wokół HTS, rozeszły się na tyle, że praktycznie wszystkie nieporozumienia kończyły się rozlewem krwi. Dziś w obliczu nadchodzącego „Świtu”, rebelianci będą musieli ostatecznie zadecydować co zrobią i którą stronę wybiorą. Jak się zachowają rebelianci z Narodowego Frontu Wyzwolenia? Wydaje się, że pozostaną wierni rozkazom Turcji - oczywiście o ile ta jakimś cudem pod namową Rosji nie zdecyduje się pozostawić ich samym sobie. Jeśli chodzi natomiast o Hayat Tahrir al-Szam, to wydaje się, że nie powinno być zaskoczeń...

    W swojej najnowszej produkcji filmowej zatytułowanej: „Padamy na kolana tylko przed Bogiem”, HTS zapowiada, że nie będzie żadnego pojednania ani kapitulacji, jedynie walka do samego końca - jaki by on miał nie być. HTS gani pozostałe ugrupowania za brak woli walki i łatwość z jaką poddały Wschodnią Ghoute i południe kraju. Jednocześnie od własnej strony pokazuje trwającą mobilizację oraz przygotowania w celu odparcia ataku nieprzyjaciela i jego sojuszników. W wypuszczonym niedawno przemówieniu, lider HTS-u, Mohamed Julani, oprócz już wspomnianych rebeliantów, krytykuje także Turcję za mieszanie się w sprawy Idlib. Podkreśla też, że rozprawi się ze wszystkimi którzy będą próbować negocjować z wrogiem - i wygląda na to, że nie rzuca słów na wiatr. Od kilku dni pojawiają się doniesienia o aresztowaniach przez HTS wszystkich osób, które promują "pojednanie" z rządem.

    Czy HTS jest jednak rzeczywiście gotowe polec w walce do ostatniej kropli krwi, zgodnie
    z głoszonymi przez siebie ideałami? Jakiś czas temu pojawiły się plotki o możliwości samorozwiązania ugrupowania i "wmieszania się" bojowników HTS w Narodowy Front Wyzwolenia. Propozycja ta miała wyjść z inicjatywy tureckiej, jednak miała zostać odrzucona przez dowództwo HTS-u. W odpowiedzi na te plotki HTS wydało kilka dni temu oświadczenie gdzie określiło informacje o samorozwiązaniu jako fałszywe i potwierdziło wolę walki oraz gotowość do odparcia ataku "Nusajri" (czyt. rządowych). Co ciekawe, w oświadczeniu padła sugestia, że poszukują też rozwiązania, które pozwoliłoby uniknąć rozlewu krwi wśród ludności Idlib - nie zdradzono jednak więcej szczegółów, jak miałoby ono wyglądać.

    Gdy nastanie świt

    Od gruntu politycznego będzie zależeć skala i kształt ofensywy, jednak sam fakt nastąpienia jakiejś operacji militarnej wydaje się być przesądzony. Przygotowania do ofensywy trwają już od zakończenia działań w Darze. Obecnie od ponad miesiąca pojawiają się liczne nagrania pokazującymi konwoje czołgów, haubic, wyrzutni rakiet i transporterów opancerzonych zmierzających w okolice Idlib - co zdaje się potwierdzać, że skala operacji będzie przebijać wszystkie dotychczasowe ofensywy. Nie powinno to być też zaskoczeniem. Po zabezpieczeniu większości kraju, wojska rządowe dysponują ogromną ilością wolnych żołnierzy, którzy wcześniej musieli być zaangażowani do obsadzenia innych frontów. Oprócz tego rządowi, w trakcie operacji w Darze przejęli kilkadziesiąt czołgów i pojazdów opancerzonych od poddających się rebeliantów. To wszystko zrekompensuje straty poniesione w trakcie ostatnich miesięcy walk i zwiększy ich potencjał ofensywny w nadchodzącej bitwie. Jeśli chodzi o jednostki, które mają wziąć udział w walkach po stronie rządowej, to z potwierdzonych można wymienić: Oddziały Tygrysa, 4 Dywizję Pancerną, 1 Dywizję Pancerną, 5 Korpus, a także Gwardię Republikańską. Nieoficjalnie mówi się też o Hezbollahu i szyickich milicjach, które mają uderzyć spod Aleppo. Cała operacja ma się odbyć pod osłoną i ze wsparciem rosyjskiego lotnictwa.

    Już ostatnia ofensywa sił rządowych, której celem było zdobycie Abu Duhur obaliła mit, o tym jak trudne i kosztowne mogą być próby ataku na prowincje Idlib. Nietrudno zauważyć, jak bardzo ostatnie 3 lata wojny odcisnęły swoje piętno na rebeliantach z Idlib. Oprócz Państwa Islamskiego byli oni bowiem jedyną siłą, która przez ten czas brała na siebie ciężar walk z wojskami rządowym. Dwie kosztowne ofensywy na Aleppo i trzy próby zdobycia Hamy - każda z nich ostatecznie zakończona porażką. To wszystko pozostało nie bez wpływu na potencjał militarny rebeliantów. Już ostatnia ofensywa na Hamę z października 2017 r., pokazała, że rebeliantom brakuje czołgów i transporterów opancerzonych. Sytuacja z pewnością jest jeszcze trudniejsza u ugrupowań z obozu skupionego wokół Hayat Tahrir al-Szam, które nie mogły
    w przeciwieństwie do ugrupowań pro-Tureckich liczyć na dostawy sprzętu od Turcji. Z drugiej strony nie należy się też spodziewać, że atak na Idlib będzie dla Armii Syryjskiej spacerkiem. Rebelianci pomimo że podzieleni i osłabieni, to od dłuższego czasu przygotowują się na tą ostateczną konfrontacje. Do tego ugrupowania, w które ta ofensywa ma być przede wszystkim wymierzona, czyli HTS i jej sojusznicy, słyną z waleczności i fanatyzmu.

    Jeśli chodzi o przebieg ofensywy, to należy się raczej spodziewać uderzenia kierunkowego, na kilku obszarach, które wcześniej zostały uzgodnione pomiędzy Turcją a Rosją. Siłom rządowym będzie przede wszystkim zależeć na poszerzeniu strefy buforowej wokół miast Hama i Aleppo. To drugie obecnie jest w szczególności narażone na ataki rebeliantów - niektóre dzielnice, znajdują się bowiem tak blisko frontu, że są w zasięgu ognia moździerzowego. W dalszej perspektywie siły rządowe będą z pewnością chciały zabezpieczyć autostradę M5 prowadzącą z Hamy do Aleppo. Będzie to jednak trudne zadanie, z racji konieczności zdobycia kilku ważnych „twierdz” rebeliantów, jak Chan Szejkun, Ma’arrat an-Numan czy Sarakib. Jeśli chodzi o Rosjan, to ich priorytetem z pewnością będzie odsunięcie rebeliantów od bazy Hmiejmim na tyle, by raz na zawsze uniemożliwić im ataki rakietowe i ataki dronami. By to osiągnąć, konieczne będzie oczyszczenie gór Latakii, równiny al-Ghab i być może nawet miasta Dżisr asz-Szugur, które stało się bastionem Islamskiej Partii Turkiestanu. Gdyby rozpatrywać co dalej, to na obecnym etapie wizja ataku na samo miasto Idlib wydaje się być tak mglista i odległa, że trudno oceniać, czy dojdzie do skutku. Jeśli dojdzie do turecko – rosyjskiego porozumienia, które uwzględni tureckie obawy związane z możliwym kryzysem humanitarnym, to bezpośredni atak na stołeczne miasto prowincji wydaje się być mało prawdopodobny. Jeśli jednak dyplomacja zwiedzie, możemy być świadkami jednej z najkrwawszych bitew tej wojny. Nie będzie to wtedy jedynie walka przeciw HTS-owi i jego sojusznikom, ale przeciw wszystkim rebeliantom, którzy w obliczu wspólnego zagrożenia, mogą ponownie ramię w ramię stanąć do walki.

    Chmury nadciągające z zachodu

    W nadchodzącej ofensywie, Turcja nie jest jedynym zmartwieniem Rosjan i Asada. Państwa Zachodu wydają się być jeszcze bardziej przeciwne jakimkolwiek działaniom militarnym wobec rebeliantów z Idlib. 22 sierpnia administracja Trumpa, ustami Johna Boltona ostrzegła, że próby użycia broni chemicznej w Idlib przez wojska syryjskie, spotkają się ze zdecydowaną odpowiedzią. Amerykanom wtórowały zarówno Francja jak i Wielka Brytania. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miało to być ostrzeżenie dla Asada i sojuszników by nie próbowali atakować Idlib. 3 września Trump osobiście, w charakterystyczny dla siebie hiperboliczny sposób, odniósł się do ofensywy, ostrzegając Syrię, Iran i Rosję przed lekkomyślnym atakiem na Idlib, który może skutkować śmiercią „setek tysięcy ludzi”. Rosjanie nie odpowiedzieli oficjalnie na to ostrzeżenie, jednak dziwnym zbiegiem okoliczności, po miesiącu przerwy postanowili wznowić naloty na pozycje rebeliantów z Idlib.

    W związku z możliwością wystąpienia kolejnego ataku chemicznego i groźbą zachodnich nalotów na Syrię, Rosjanie zawczasu próbują zgromadzić na Morzu Śródziemnym odpowiednio duże siły „odstraszające”. Ostatnim razem nie mieli tak naprawdę wystarczających argumentów siłowych na poparcie swojej dość ostrej retoryki, którą próbowali prowadzić. Tym razem, chcąc być z góry przygotowanym na każdą ewentualność, zgromadzili u wybrzeży Syrii bezprecedensową dotąd liczbę ponad 25 okrętów. Wzmocniono też kontyngent lotniczy m.in.
    o samoloty Tu-142 wyspecjalizowane w zwalczaniu okrętów podwodnych. Oficjalnie to wszystko
    w związku z odbywającymi się na Morzu Śródziemnym, właśnie akurat teraz, ćwiczeniami

    Kwestia potencjalnego ataku chemicznego jest trudnym tematem, bo dyskusja na jego temat coraz częściej podszyta jest pewnego rodzaju dogmatyzmem. Z jednej strony przeciwnicy Assada, twierdzą, że „krwawy dyktator” jest gotów bez wahania użyć broni chemicznej, bez względu na okoliczności i wbrew jakiejkolwiek logice. Same motywy użycia, są często tłumaczone jako przynoszące jego wojskom korzyści militarne i strategiczne. Przykładowo zbombardowanie okrążonej Dumy miało przyspieszyć jej kapitulację, a atak na Chan Szejkun miał odwieść rebeliantów od kontynuowania ofensywy na Hame. Z drugiej strony, zwolennicy teorii, że to nie wojska Assada stoją za atakami, często zadają pytanie: „Kto tak naprawdę odnosi większe korzyści z ataków chemicznych? Assad, który miałby użyć zakazanej borni, pomimo ostrzeżeń
    i konsekwencji do tego mając tak naprawdę zwycięstwo w kieszeni, czy może też rebelianci, którym na rękę jest sprowokowanie militarnej interwencji Zachodu”. Jedno jest pewne, o ile Assad ma swoje za uszami, to trudno mu zarzucić głupotę. Nawet jeśli by przyjąć, że wbrew zdrowemu rozsądkowi, jest gotów na każdy krok, to warto pamiętać, że w tej układance są jeszcze Rosjanie, którzy zbyt dużo zainwestowali w utrzymanie jego rządu, by ot tak pozwolić na działania, przez które musieliby później ryzykować konfrontacją z USA i zniweczeniem swoich wysiłków. Niestety, wszystko wskazuje, że tym razem, podobnie jak w Ghoucie, żadne śledztwa ani dyskusje nie będą potrzebne, bowiem z ostatnich wypowiedzi wynika, że Amerykanie już znaleźli winowajcę...

    Spotkanie w Teheranie

    Niełatwo jest dokładnie przewidzieć co wydarzy się w nadchodzących dniach. Jak wiadomo wojna w Syrii potrafiła nieraz już zaskoczyć obrotem wydarzeń, więc wszelakie spekulacje są trudne i ryzykowne. Niemniej, na ten moment jedno jest pewne: 7 września odbędzie się spotkanie przywódców Rosji, Iranu oraz Turcji w Teheranie, gdzie najprawdopodobniej zadecydują się dalsze losy prowincji Idlib. Przed tym terminem, nie należy spodziewać się jakichś decydujących rozstrzygnięć lub rozpoczęcia operacji „Idlib Dawn”.

    -------------------------------------------------------
    Źródła:

    https://www.aljazeera.com/news/2018/08/bolton-act-strongly-syria-chemical-arms-180822081216464.html
    https://www.rferl.org/a/western-powers-us-france-britain-warn-syria-assad-not-use-chemical-weapons-again-assault-idlib-province-last-remaining-rebel-stronghold/29446661.html
    https://www.middleeasteye.net/news/turkey-hopes-find-solution-syrias-idlib-russia-622086555
    https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2018/08/turkey-syria-ankara-moves-to-form-joint-army-in-idlib.html
    https://www.middleeasteye.net/news/turkey-pushes-diplomacy-idlib-what-s-next-700219297
    http://ortadogudan.com/makaleler/149/idlib-in-kaderi-turkiye-ye-bagli/
    https://international-review.org/we-kneel-only-to-god-hts-chastises-rebel-allies-in-new-video/
    https://twitter.com/HoWaziri/status/1034574224139210752
    https://warisboring.com/a-russian-fleet-gathers-near-syria/
    https://twitter.com/realdonaldtrump/status/1036740691211284480
    https://twitter.com/samueloakford/status/1037082721263202304

    #syria #syriafaq #bitwaoidlib #rosjawsyrii #turcjawsyrii #gruparatowaniapoziomu #bliskiwschod
    pokaż całość

    źródło: Idlib.png

  •  
    R............7

    +41

    Sprawa oddziałów rebelianckich na Pustyni Syryjskiej w prowincji Homs (v.3).

    Witam. Dawno temu zrobiłem dwa wpisy o sytuacji w rejonie Al-Tanf. Od tego czasu trochę się pozmieniała sytuacja nawet nie tyle w tym kotle, co na około niego. Zniknęły wszystkie rebelianckie tereny na zachód tego terenu, oraz tereny Państwa Islamskiego skurczyły się jedynie do terenu Al-Safa. Oczywiście nadal na Pustyni Syryjskiej działa partyzantka ISIS, lecz jest ona na tyle słaba że nie jest w stanie zagrozić nawet oddziałom NDFu.

    Postanowiłem lekko zaktualizować poprzednie dwa wpisy (lipiec 2017) oraz (październik 2017) tworząc nowy (myślę że ostatni) wpis na temat tego rebelianckiego obszaru. @JanLaguna ma swój Idlibstan+Turkiestan , a ja mam rejon Al-Tanf + Pustynię Syryjską ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ale do rzeczy...( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Teraz omówię poszczególne tematy:

    1.Ugrupowania rebelianckie oraz ich punkty oporu. Dodatkowo: oddziały specjalne wojsk zagranicznych.
    2.Ugrupowania pro-rządowe i ich plany.
    3.Plany USA w tym rejonie oraz sprawa ewentualnego dealu z Rosją

    Zaczynamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    1.Ugrupowania rebelianckie oraz ich punkty oporu.

    P.S: Liczebności nie będę podawał bo szacunkowe liczby tych bojowników są niedokładne,nieaktualne i przeszacowane.

    Z ugrupowań rebelianckich na Pustyni Syryjskiej (obecnie są tylko w prowincji Homs), którym udało się do tego czasu przetrwać są:

    1. Jaysh Usud al-Sharqiya - (Lions of the East Army). Siedziba: Al-Tanf. https://en.wikipedia.org/wiki/Lions_of_the_East_Army

    (Ta grupa jest słynna ze stworzenia ciekawej konstrukcji wojskowej na bazie ciężarówki):

    Link:https://www.youtube.com/watch?v=ZcIfCCUWMls

    (Owe ugrupowanie skupia też wiele innych mniejszych grup):

    Link:https://017qndpynh-flywheel.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/04/JUaS-infographic-1200x1011.jpg

    2. Forces of Martyr Ahmad al-Abdo. Siedziba: Al-Tanf. https://en.wikipedia.org/wiki/Forces_of_Martyr_Ahmad_al-Abdo

    3. Jaysh Maghawir al-Thawra - (Revolutionary Commando Army), wcześniej znana jako: Jaysh Suriyah al-Jadid - (New Syrian Army). Współpracują też z organizacją Ghosts of the Desert. Siedziba: Al-Tanf - US Military Base.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Revolutionary_Commando_Army

    (Te grupy objęte były kiedyś programem CIA, lecz po likwidacji tego projektu, finansowaniem zajął się Pentagon)

    4. Jabhat al-Aisalat wal-Tanmia - (Authenticity and Development Front). Siedziba: ?

    https://en.wikipedia.org/wiki/Authenticity_and_Development_Front

    5. Southern Front (A dokładniej resztki grup które się ostały a które wchodzą w tą koalicję). Siedziba: ?

    https://en.wikipedia.org/wiki/Southern_Front_(Syrian_rebel_group)

    FSA Groups

    Southern Front Groups

    6.Army of Free Tribes - Siedziba - ? https://en.wikipedia.org/wiki/Army_of_Free_Tribes

    7. Resztki oddziałów Jaysh al Islam oraz Faylaq al Rahman.

    1.1 Punkty oporu: (Na mapie którą przygotowałem jest to oznaczone)

    Legenda:

    Fioletowy Kwadrat: Rukban Refugee Camp.; (Znajduje się tam obecnie ponad 50 tysięcy uchodźców).

    Niebieskie Kreski (od lewej): Al-Zaawih Border Crossing.; (Ostatnie przejście graniczne z Jordanią)
    oraz Al-Tanf Border Crossing.

    Żółte Kwadraty (od lewej): Al-Tanf City; Al-Tanf US Military Base; Al-Zuquf US Military Base. (obecnie zlikwidowana)

    P.S: Ciekawa rzecz znajduje się na tym terenie zaznaczonym żółtymi strzałkami (podejrzewam że jest to kolejna amerykańska baza wojskowa). W komentarzu wrzucę screeny.

    Różowa Linia - Opuszczone posterunki graniczne przy granicach z Jordanią oraz Irakiem.

    Bordowe Krzyżyki - Wszystkie wzgórza w rebelianckim rejonie Al-Tanf.

    Brązowe Kwadraty - Wszystkie wioski w rebelianckim rejonie Al-Tanf.

    Czarna Plama - Teren opanowany przez Państwo Islamskie w rejonie Al-Safa.

    I tyle ¯\_(ツ)_/¯

    1.2 Oddziały specjalne wojsk zagranicznych:

    - Wojska Specjalne USA + US Army (2014-2017) - Navy Seals, Rangers, Marines (Stacjonują obecnie w Al-Tanf Military Base; Al-Tanf Border Crossing; Al-Tanf City i prawdopodobnie w tym zaznaczonym przez mnie obszarze)

    - Wojska Specjalne UK + UK Army (2014-2017) - SAS - (Prawdopodobnie nie wycofały się i nadal stacjonują wraz z oddziałami amerykańskimi.)

    - Wojska Norweskie (2017) (Stacjonują obecnie w Al-Tanf Border Crossing lub/oraz w Al-Tanf Military Base)

    - Wojska Francuskie/Niemieckie/Kanadyjskie/Australijskie/Nowozelandzkie i inne (2015-2016/2017) - (Wycofały się)

    - Wojska Jordańskie (2015-2016) - (Wycofały się)

    2.Ugrupowania pro-rządowe

    SSNP/Oddziały szyickie/NDF/Tribal Forces/ oraz inne mniej znaczące grupy.

    Nie wiem czy siły rządowe mają teraz jakiś plan na zdobycie tego terenu ale myślę że ewentualna ofensywa mogła by być liczona nie w dniach lecz w godzinach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Deal USA-Rosja.

    Prawdopodobny lecz najpierw trzeba by ogarnąć sprawę terenów SDFu.

    Koniec.

    #syria #syriafaq #ruskiagentcontent #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    +: C.........0, JanLaguna +39 innych
  •  

    Bitwa o Idlib - ostatnie starcie syryjskiej wojny domowej

    Od dwóch tygodni trwają medialne spekulacje na temat nadchodzącej ofensywy syryjskiej armii na prowincję Idlib – „twierdzę” syryjskiej rebelii. Pro-rządowi aktywiści twierdzą, że będzie to największa operacja od czasów zajęcia Aleppo w 2016 roku. Niestety często artykuły poświęcone planowanemu atakowi na Idlib zupełnie pomijają skomplikowane podziały wewnętrzne istniejące wśród rebeliantów z Idlib, a także fakt że Idlib pozostaje tureckim protektoratem. Właśnie dlatego zdecydowałem się na publikację serii „Bitwa o Idlib - ostatnie starcie syryjskiej wojny domowe" (robocza nazwa "Idlibistan"), czyli trzech artykułów poświęconych rywalizacji wewnętrznej w obozie rebeliantów, roli Turków w Idlib i wpływie tych czynników na przyszłą ofensywę wojsk rządowych.

    Teksty pojawiały się wcześniej na #syria, ale myślę że warto pokazać je szerszemu gronu i wrzucić całą serię na wykopalisko - tym bardziej, że większość tekstów lądowała na wykopie w dziwnych godzinach np. o 1 nad ranem i dużo osób mogło je przeoczyć. Jeśli ktoś już przeczytał całość i spodobało mu się to poproszę o "wykop" - o tutaj KLIK a jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z tekstem to zapraszam w ekscytującą podróż po północnej Syrii.

    Teksty są uzupełnione o bardzo ciekawe źródła, dzięki czemu można na bieżąco weryfikować podawane przeze mnie informacje. Wołam @Martwiak, bo on szczególnie liczył na takie linkowanie.

    1. Al-Julani – ojciec chrzestny syryjskiej rebelii
    Pierwszy artykuł został poświęcony najważniejszemu rebelianckiemu ugrupowaniu - Hay'at Tahrir al-Sham. Próbuję odpowiedzieć w nim jak to się stało, że małe ugrupowanie powiązane z Al-Kaidą przejęło kontrolę na rebelią w północnej Syrii.

    2. Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Obecnie Turcja jest jednym z najważniejszych graczy biorących udział w syryjskiej wojnie domowej. Każda operacja rebeliantów w północno-zachodniej Syrii, która ma mieć szanse powodzenia, najpierw musi zostać uzgodniona z Ankarą. Jednak nie zawsze tak było. Dzisiaj postaram się przybliżyć jak turecka polityka względem rebelii ewoluowała i jak to się stało, że Ankarze udało się zyskać tak duże poparcie ze strony rebelii. Zapraszam na „Sen o Halep, czyli o tym jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią” - drugi artykuł z serii Idlibistan.

    3. Idlib, czyli ostatnia twierdza rebelii

    Syryjska armia mobilizuje swoje siły pod Hamą i Aleppo. Wszyscy z niecierpliwością czekają na nadchodzącą ofensywę lojalistów, którzy już wkrótce mają wedrzeć się do prowincji Idlib. Jednocześnie Turcja zastanawia się jak zatrzymać wojska rządowe. Moskwa wydaje się oferować Turkom pomocną dłoń, ale czy Ankara zdecyduje się ją przyjąć? Jak podziały wewnątrz rebelii i Damaszek szachują próby zawarcia rosyjsko-tureckiego porozumienia? Zapraszam na „Idlib, czyli ostatnią twierdzę rebelii” – trzeci artykuł z serii Idlibistan pełen ciekawych opisów i kontrowersyjnych tez.

    Dziękuję wszystkim Mireczkom za bardzo miłe komentarze, które pojawiały się pod każdym z tekstów. Wasze słowa są dają mi naprawdę dużo motywacji do dalszego rozwijania bloga. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syriafaq #syria #bliskiwschod #turcja #rosja #iran #lagunacontent #bitwaoidlib #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama
    pokaż całość

    +: C.........0, bart3k2198 +228 innych
    •  

      Lepiej oddać te regiony Assadowi, pod warunkiem anty-kurdyjskich gwarancji i utrzymania dotychczasowej administracji tych ziem

      @JanLaguna: Mimo, iż Kurdowie nigdy nie byli specjalnie szanowani w Syrii to nie widzę pola dla takich gwarancji. Przecież Asad musi się zaraz dogadać z Kurdami. Tą turecką administrację utrzymałby może 5-10 lat, do czasu gdy kraj się trochę odbuduje.
      Nie widzę sensu w wychodzeniu Turków z Syrii. Zapewne sobie tym zaszkodzą, trzymając ten region w biedzie i robiąc z niego wylęgarnie terrorystów, ale czy w Turcji już teraz nie jest podobnie w wielu miejscach?

      A w całym tekście zabrakło mi szacunków jakie siły może zaangażować Asad w Idlib, i ile właściwie liczą te Irańskie szyickie milicje.

      Dla Asada najlepiej byłoby chyba w pierwszej kolejności wyeliminować NLF, a za terrorystami już nikt później nie będzie się upominał...
      pokaż całość

    •  

      Mimo, iż Kurdowie nigdy nie byli specjalnie szanowani w Syrii to nie widzę pola dla takich gwarancji. Przecież Asad musi się zaraz dogadać z Kurdami.

      @puszkapandory: Bardziej chodzi mi o gwarancje względem terytoriów, które Turcja miałaby opuścić a nie tych, które są teraz pod kontrolą Kurdów. Wydaje mi się, że Turcy - jako takową gwarancją - zadowolili by się nawet powieleniem przez Assada polityki Tito względem Kosowa.

      Mimo, iż Kurdowie nigdy nie byli specjalnie szanowani w Syrii
      Mało powiedziane, przecież część z nich do tej pory nie ma syryjskich obywatelstw

      jakie siły może zaangażować Asad w Idlib

      @puszkapandory: Póki co pojawiają się tylko nazwy jednostek SAA, żadnych konkretów. Część jednostek ma tylko ułamek swojej siły żywej sprzed wojny. Szacowanie ilu ludzi miałby rzucić Assad jest bardzo ryzykowne.

      i ile właściwie liczą te Irańskie szyickie milicje.

      @puszkapandory: One akurat pewnie by atakowały całym stanem osobowym. Same Brygady Fatymidzkie to ok. 10 tysięcy ludzi. Podobnie brygady Abu al-Fadhal al-Abbas - też 10k. Nujaba to ok. 5k. Na prośbę Teheranu Hezbollah też mógłby wysłać sporo ludzi - wg. szacunków z 2017 roku w Syrii było 8k bojowników Nasrallaha (teraz prawdopodobnie dużo mniej). Ogólnie to podejrzewam, że "szyickie milicje" mogą liczyć ok. 20-30k ludzi. Ciężko ustalić dokładną liczbę, bo opozycja zawyża dane dotyczące irańskiego zaangażowania, bo chce pokazać że rebelia walczy nie z Syryjczykami, lecz z Irańczykami.

      Dla Asada najlepiej byłoby chyba w pierwszej kolejności wyeliminować NLF, a za terrorystami już nikt później nie będzie się upominał...

      @puszkapandory: Teoretycznie tak, ale w praktyce nie do zrealizowania.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  
    R............7

    +13

    Russian Military Campaign in Syria 2015-2018.

    #syria #syriafaq #rosjawsyrii

    źródło: youtu.be

  •  

    Najnowsza infografika pokazująca jakie obecnie ugrupowania funkcjonują w Idlib

    #syria #syriafaq

    źródło: pbs.twimg.com

  •  
    R............7

    +27

    Skandynawscy ochotnicy walczyli w 2017 roku z Państwem Islamskim. Oczywiście byli oni po stronie sił rządowych. Jak widać Norwegowie nie tylko siedzą w Al-Tanf po stronie Rebeliantów.

    Link:https://southfront.org/scandinavian-volunteers-participated-in-battles-against-isis-on-side-of-syrian-government/

    #syria #syriafaq (b.ciekawe info) #bliskiwschod
    pokaż całość

    źródło: southfront.org

  •  
    R............7

    +48

    Terytoria Państwa Islamskiego w południowych dzielnicach Damaszku vol.2.

    Vol.1: https://www.wykop.pl/wpis/31779141/terytoria-panstwa-islamskiego-w-poludniowych-dziel/

    Witam, w związku z tym że moje przewidywania co do tego że ISIS zostanie zlikwidowane do 13 maja 2018 roku nie do końca sprawdziły się ( ͡° ͜ʖ ͡°), stworzyłem kolejny (miejmy nadzieję że już ostatni ( ͡º ͜ʖ͡º)) wpis o tym rejonie w którym toczą się bardzo ciężkie walki. Od 5 maja kiedy stworzyłem pierwszą część opisującą ten kocioł, SAA oraz siły pro rządowe zdobyły całkowicie dzielnicę al-Yalda oraz przejęły kontrolę nad kilkoma innymi dzielnicami w których władzę sprawowały ugrupowania rebelianckie. Były to dzielnice Beit Sahm, al-Yalda, oraz Babila.

    Dzisiaj opiszę krótko jakie jeszcze dzielnice kontroluje Państwo Islamskie oraz ile może mieć jeszcze żołnierzy i kiedy możemy być świadkami ostatecznego upadku tego kotła.

    Otóż Państwo Islamskie kontroluje jeszcze (resztki dzielnic):

    1. Dzielnica al-Yarmouk
    2. Dzielnica al-Hajar al Aswad
    3. Dzielnica al-Taqaddom
    4. Dzielnica al-Yarmouk Palestinian Camp
    5. Dzielnica al-Tadamon

    W ciągu tego tygodnia SAA z sojusznikami poczyniła ogromy postęp zdobywając w tych wszystkich dzielnicach kilkaset budynków oraz sporo ważnych strategicznych obiektów. Wszystko to dzięki silnym morale żołnierzy oraz intensywnym bombardowaniom tych dzielnic przez SyAF.

    Prawdopodobna liczba żołnierzy Państwa Islamskiego która jeszcze może się bronić na tym terenie wynosi prawdopodobnie około 400 żołnierzy. Natomiast liczba atakujących czyli SAA + sojusznicy wynosi ponad 8 tysięcy żołnierzy. Dodatkowo wczoraj wieczorem na twitterowym profilu Ivana Sidorenko pojawiła się informacja o tym że elitarna jednostka Tiger Forces opuściła rejon nieistniejącego już praktycznie kotła ar-Rastan ponieważ prawie wszyscy rebelianci i ich rodziny wyjechały wczoraj i dzisiaj zielonymi autobusami do Idlib/Jarablus. Owa jednostka ma za niedługo trafić do rejonu kotła ISIS w południowych dzielnicach Damaszku żeby przyspieszyć likwidację tego kotła.

    Prawdopodobnie cały dżihadystyczny kocioł zostanie całkowicie zlikwidowany do 24 maja 2018 roku. Ale tak naprawdę wszystko zależy od stopnia radykalizacji i fanatyzmu bojowników ISIS, oraz oczywiście od tego ile mają broni i amunicji oraz narkotyków.

    P.S: Jeżeli do 24 maja SAA nie zlikwiduje tego kotła to może zlikwiduje go do 31 maja/1 czerwca. Dlaczego akurat do tej daty ? Nie wiem, po prostu przypuszczam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #ruskiagentcontent
    pokaż całość

  •  
    R............7

    +55

    Terytoria Państwa Islamskiego w południowych dzielnicach Damaszku.

    Witam, przedstawiam dzisiaj krótki tekst (mam nadzieję że za kilka dni będzie już nieaktualny ( ͡° ͜ʖ ͡°)) który opisuje resztki terenów ISIS w południowych dzielnicach Damaszku. Informacji na temat tego kotła jest mało i można jedynie opierać się na przypuszczeniach i doświadczeniu dlatego dzisiaj postaram się troszkę opisać wam samą końcówkę ofensywy SAA w tym rejonie ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Na mapie podzieliłem tereny ISIS na dzielnice które realnie jeszcze kontrolują, są to: (resztki dzielnic)

    1. Dzielnica Al Hajar al Aswad
    2. Dzielnica Al Yarmouk
    3. Dzielnica Al Yarmouk Palestinian Camp
    4. Dzielnica Al Tadamon
    5. Dzielnica Al Taqaddom
    6. Dzielnica Al Yalda

    W wyżej wymienionych dzielnicach kontrolę nad tym terenem sprawuje Wilayat Dimashq czyli stricte Państwo Islamskie w przeciwieństwie do terenów obok Wzgórz Golan gdzie kontrolę sprawuje powiązana z ISIS grupa Jaysh Khalid ibn al Walid oraz sprzymierzone z nią grupy np. Yarmouk Martyrs Brigade oraz Jaysh al Jihad.

    Po rozpoczęciu ofensywy parę tygodni temu liczba żołnierzy ISIS drastycznie zmalała ponieważ Syryjskie i Rosyjskie siły lotnicze rozpoczęły bardzo ciężkie i zmasowane bombardowania tego gęsto zabudowanego terenu. Dodatkowo tereny ISIS w tamtym rejonie zmniejszyły się o 3/4 przez co licząc optymistycznie że przed ofensywą miało być 1200 bojowników z rodzinami którzy mieli jechać autobusami na pustynię, i zakładając że liczba rodzin bojowników mogło liczyć ze 400 osób) to zostaje 800 żołnierzy ISIS z czego różne źródła podają że do teraz mogło zginąć około 300 bojowników ISIS i na tą chwilę tego terenu może bronić około 500 żołnierzy ISIS.

    Według mnie ofensywa SAA zakończy się całkowitym sukcesem do 13 maja 2018 roku ponieważ od kilku dni widzimy znaczny spadek morale bojowników ISIS i obserwujemy utratę przez nich sporych terenów i strategicznych punktów w tamtym rejonie.

    Miejmy nadzieję że bombardowania się nasilą jeszcze bardziej ( ͡° ͜ʖ ͡°) a pro rządowe ugrupowania nie stracą wielu odważnych żołnierzy i cennego sprzętu wojskowego.

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #ruskiagentcontent
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj w późnych godzinach nocnych doszło do głośno zapowiadanego ataku USA, Francji i Wielkiej Brytami, na obiekty wojskowe syryjskich sił rządowych. Miała to być odpowiedź za zeszłotygodniowy atak chemiczny, rzekomo przeprowadzony przez wojska Assada w trakcie krótkich walk o ostatni bastion rebeliantów w Ghoucie - miasto Duma.

    Przez cały tydzień, byliśmy świadkami szumnych zapowiedzi ze strony amerykańskich, francuskich i brytyjskich przywódców, dotyczących możliwego uderzenia na Assada. Było kilka nerwowych dni, kiedy wydawało się, że uderzenie jest już niemal pewne, jednak do niczego większego nie dochodziło. Dopiero wczoraj, późnym wieczorem pojawiały się plotki, że tej nocy w Białym Domu będzie miało miejsce jakieś ważne oświadczenie. Podczas oczekiwania, pojawiały się przecieki, że będzie ono dotyczyć ataku na Syrię. W międzyczasie pojawiały się też informacje, że w administracji zdania co do skali ataku są mocno podzielone. Miały się wytworzyć dwa obozy. Jeden pod przewodnictwem Jamesa Mattisa, sekretarza obrony, który apelował o rozwagę i w obawie o eskalację oraz możliwą konfrontacje z Rosjanami, optował za ograniczonym atakiem. Drugi obóz tzw "jastrzębi" z Johnem Boltonem na czele, miał być za zmasowanymi atakami, które zniszczyłby resztki potencjału militarnego Syrii. Ok 3 naszego czasu zgodnie z oczekiwaniami Trump oświadczył, że "przed momentem zarządził atak na cele w Syrii".

    O 4 rano czasu lokalnego w Syrii, pojawiły się pierwsze informacje o wybuchach. Koalicja USA, Francji i UK miała wystrzelić łącznie jakieś 100 rakiet. Z czego 66 to rakiety Tomahawk. 19 to JASSM-ER, wystrzelone z bombowców B-1B (pierwsze użycie bojowe w historii). 12 rakiet SCALP wystrzelonych przez Francuzów i 8 Shadow Storm przez UK. Jeśli chodzi o sam przebieg ataku to mamy 2 wersje wydarzeń, amerykańską i syryjską (częściowo odtworzoną z relacji i doniesień, które pojawiały się na bieżąco w trakcie ataku). Podam obie:

    Wg amerykanów zaatakowane zostały 3 cele. Pierwszym z nich było centrum badawcze w dzielnicy Barzeh, w Damaszku. Miało w nie uderzyć 58 rakiet Tomahawk i 19 JASSM-ER. Centrum [1, 2] zostało doszczętnie zniszczone, co też potwierdziła strona rządowa. Drugim celem był skład rzekomej broni chemicznej koło Homs, w Shinshar w który uderzyły 22 rakiety [3,4]. 3 celem miały być jakieś bunkry i składy rzekomo zawierające broń chemiczną, też w tej samej okolicy [5]. Amerykanie twierdzą, że wszystkie rakiety osiągnęły swoje cele, żadna nie została zestrzelona. Syria miała wystrzelić 40 rakiet przeciwlotniczych, jednak bez efektu.

    Wg doniesień, drugiej strony, Koalicja zaatakowała dużo więcej celów. Tak więc oprócz wspomnianych wyżej 3, na celownik wzięto też rzekomo: lotnisko Mezzeh pod Damaszkiem, bazę lotniczą Dumajr, bazę lotniczą Duwali, ośrodek Jamraya, bazę na górze Kasjun. Strona rządowa twierdzi, że ponad 60 z tych ok. 100 wystrzelonych rakiet zostało zestrzelonych, dzięki czemu wyżej wymienione obiekty nie zostały zniszczone. Miało ucierpieć jedynie Barzeh, Shinshar i Mezzeh. Wiadomo, że syryjska OPL była bardzo aktywna, co miałyby potwierdzić liczne nagrania [np. 6,7] - jednak nie można z nich wywnioskować jaka była jej skuteczność. Mamy też jedno zdjęcie przedstawiające rzekomo szczątki francuskiego SCALP-a [8].

    Jak było rzeczywiście? Trudno powiedzieć, zdjęcia satelitarne od Pentagonu i materiały zamieszczam pod wpisem - niech każdy sobie oceni sam. Choć zastanawiające jest jednak ilość rakiet jaka spadła na zaledwie 3 obiekty, z czego 2 to nieduże składy. Owszem na bazę lotniczą Szjarat wystrzelono 58 rakiet, jednak jest to kompleks składający się z wielu różnych elementów (schronohangarów, stanowisk OPL, składów, samolotów, śmigłowców).

    Jak można ocenić efekty tego ataku? Trudno oszacować czym tak naprawdę zajmowały się obiekty zaatakowane przez Amerykanów, jednak wydaje się, że żaden z celów w Shinshar nie wygląda na jakiś istotny obiekt wojskowy. Ot kilka budynków i skład. Co innego centrum badawcze w Berzeh, które było rozbudowanym kompleksem. Niemniej pokuszę się o stwierdzenie, że zeszłoroczny atak na Szajrat zabolał syryjską armię dużo bardziej, jeśli chodzi o bezpośrednie straty w sprzęcie wojskowym. Nie wiadomo czy w ubiegło nocnym ataku zginął ktokolwiek. Nie będzie to też specjalnym zdziwieniem, skoro o potencjalnym ataku Syria wiedziała od dawna i z tego co wiadomo ewakuowała większość z zagrożonych obiektów.

    Można powiedzieć, że tym razem wygrał zdrowy rozsądek i atak był umiarkowany, a celem stały się rzeczywiście miejsca o niejasnym przeznaczeniu. Nie doszło po raz kolejny do wieszczonej przez niektórych 3 wojny światowej, gdyż zgodnie z przewidywaniami, na cel nie wzięto Rosjan, ani ci sami nie próbowali w amerykańskim ataku przeszkodzić.

    Wydaje się że Mattisowi się udało ostudzić zapędy bardziej agresywnej części administracji Trumpa. Nie mniej, Trump oświadczył, że USA będzie odpowiadać na ataki chemiczne aż nie ustaną. Każe się to zastanowić, czy wkrótce po raz kolejny nie usłyszymy o użyciu broni chemicznej...

    1. Ośrodek Barzeh przed i po ataku
    2. Lokacja Ośrodka w Barzeh
    3. Obiekt 1 w Shinshar przed i po
    4. Lokacja obiektu 1 w Shinhar
    5. Lokacja obiektu 2 w Shinhar
    6. Nagranie syryjskiej obrony przeciwlotniczej 1
    7. Nagranie syryjskiej obrony przeciwlotniczej 2
    8. Rzekome szczątki jednej z przechwyconych rakiet
    9. Mapa kierunków uderzenia

    10. Konferencja Pentagonu po ataku

    #syria #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Gdy terroryści rządzą ratuszem

    Dziennikarze New York Timesa przeanalizowali blisko 15 000 stron dokumentów wydanych przez administrację IS. Dzięki tym dokumentom, a także urzędnikom administracji kalifatu do których dotarli, możemy zobaczyć jak biurokracja kalifatu wyglądała od środka. Co ciekawe, badacze - po analizie dokumentów - doszli do wniosku, że to wcale nie dochody z ropy naftowej były najbardziej lukratywnym biznesem dla terrorystów z IS. Polecam bardzo gorąco, Jan Laguna.

    LINK

    #isis #syria #irak #bliskiwschod #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: 1.png

  •  

    Wróg u bram! - podsumowanie 7. tygodnia tureckiej inwazji na Afrin
    Standardowo zachęcam do czytania na Steemit a poniżej całość tekstu

    Siły kurdyjskie zostały niemal całkowicie rozbite. Ich działania są chaotyczne i nieskoordynowane ze sobą. Kurdowie nie są w stanie zatrzymać tureckich ataków na żadnym z odcinków frontu. Pro-kurdyjscy aktywiści piszą co prawda o taktycznym odwrocie i skupieniu się na obronie samej stolicy kantonu, ale brzmi to bardziej jak robienie dobrej miny do złej gry niż rzeczywisty powód porażek YPG.

    Upadek Cindirese
    W czwartek, 8 marca, Turcy wkroczyli do Cindirese na południu kantonu i jeszcze tego samego dnia opanowali całe miasto. Prawdopodobnie duży udział w tym zwycięstwie miała, wyspecjalizowana w miejskich operacjach antyterrorystycznych, turecka żandarmeria – o jej przybyciu do Afrin pisałem kilka tygodni temu. Po upadku Cindirese niemal cała dolina Afrin wpadła w tureckie ręce. 11 marca Turcy opanowali wioskę Bablyat, którą od Afrin dzieli zaledwie 3,5 km.

    Sytuacja w dolinie Afrin po upadku Cindirese

    Między młotem a kowadłem
    Na północ od Afrin sytuacja Kurdów także wygląda źle. Po opanowaniu Mashale oddziały tureckie podzieliły się na dwie grupy. Pierwsza ruszyła wzdłuż drogi prowadzącej do Afrin. Po „oczyszczeniu” okolicznych wzgórz, z których jak na dłoni widać stolicę kantonu, rozstawiono na nich artylerię, która rozpoczęła ostrzał miasta. Natomiast druga grupa odbiła nieco bardziej na wschód i podąża w kierunku wiosek Nubl i Zahra – pozostających pod kontrolą rządu z Damaszku. Celem tej drugiej grupy jest całkowite odcięcie Afrin od dostaw sprzętu i ludzi, który cały czas jest przerzucany do kantonu z innych regionów Rożawy.

    Sytuacja na północ i wschód od Afrin

    Kowalski, opcje?
    Afrin znalazło się katastrofalnej sytuacji. Od północy i południa miasto jest cały czas ostrzeliwane przez turecką artylerię. Do ataków na miasto zostało zaangażowane także tureckie lotnictwo. Prawdopodobnie za kilka dni Afrin zostanie całkowicie oblężone. Sytuacji obrońców nie ułatwia fakt, że Afrin jest miastem, które niezwykle trudno bronić – jest położone w dolinie a wokół niego znajdują się liczne wzgórza, które stanowią idealne stanowiska dla artylerii.

    Kurdowie prawdopodobnie nie poddadzą miasta i spróbują desperackiej obrony. Pytanie tylko czy taka obrona będzie miała jakikolwiek sens, gdyż turecka przewaga jest przygniatająca a Kurdowie nie mogą liczyć na żadną odsiecz – zarówno Damaszek jak i Moskwa nie kwapią się do pomocy.

    Sytuacja wokół Afrin

    Wiadomości okołofrontowe
    Ostatnio pojawia się sporo ciekawych informacji z Afrin. Niestety jednak, ze względu na panujący chaos informacyjny, ciężko je wszystkie zweryfikować. Podobno 11 marca kurdyjskie milicje aresztowały Hasana Bayrama – szefa administracji Afrin – gdy ten próbował uciec na tereny pozostające pod kontrolą Damaszku.

    Pojawiła się także informacja, że wojska rządowe przejęły kontrolę nad wioską Zarete, leżącą na północ od Nubl. Natomiast jeszcze inne źródła mówią, że armia rządowa i rosyjski kontyngent wycofali się z Tal Rifat na wieść o planowanej tureckiej ofensywie na miasto – to jest o tyle dziwna informacja, że nie ma dowodów na to, że Rosjanie i SAA w ogóle kiedykolwiek stacjonowali w Tal Rifat.

    Lokalizacja Zarete i Tal Rifat - ale podejrzewam, że wykopowi eksperci wiedzą gdzie to jest bez klikania ( ͡° ͜ʖ ͡°) W końcu znają geografię Syrii lepiej niż Polski #pdk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dodatek

    Jako, że dzisiejsze podsumowanie było dość zwięzłe i część osób może czuć po jego przeczytaniu mały niedosyt wrzucam jeszcze kilka ciekawych linków:
    - nagranie z tureckiego helikoptera T129 ostrzeliwującego Kurdów
    - relacja Pawła Pieniążka z Afrin. Prawdopodobnie jest to jedyny Polak, który przebywa obecnie w tym mieście
    - widok na Afrin z tureckich pozycji
    - turecki konwój w okolicy Azaz

    Mapa HD(5K)
    Mapa HD(9K)

    Jeśli się spodobał Ci się mój tekst i chcesz być na bieżąco to możesz:
    - zacząć obserwować mnie na Twitterze lub na Facebooku lub Steemit lub po prostu na Wykopie. ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
    - jak masz konto na Steemit to możesz dać mi upvotea, o tutaj, a jak nie masz tam konta to i tak wbij w link (będę mógł się dowiedzieć do ilu osób docieram). ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Sorry, że tak późno, ale miałem sobotę pełną wrażeń. Mam nadzieję, że wy też. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #syria #syriafaq #turcjawsyrii #bitwaoafrin #steemit #lagunacontent - tutaj wrzucam wszystkie swoje teksty, zachęcam do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: a.jpg

  •  

    Mamy niedzielę, dokładnie 3 tygodnie od rozpoczęcia operacji #damascussteel przez Armię Rządową, mającą na celu zajęcie obszaru zwanego Wschodnią Ghoutą, położonego na obrzeżach Damaszku.

    Okrągła miesięcznica dopiero za tydzień, ale akurat wydaje się, że kończy się jeden z etapów tej operacji, tak więc jest okazja. Co prawda jeszcze nie doszło do przecięcia Ghouty na pół, ale na pewno wkrótce do tego dojdzie (chyba, że rebeliantom uda się nagle ściągnąć jakieś dywizje z Syberii).

    Po równo trzech tygodniach operacji wojska rządowe kontrolują około 50-55% Wschodniej Ghouty. Szybkość postępów wojsk rządowych zaskoczyła chyba wszystkich. Oczywiście większość obserwujących konflikt zdawała sobie sprawę, że po przełamaniu linii obronnych na wschodzie worka, tj. tam gdzie są tereny rolnicze raczej nic poważnego nie będzie w stanie zatrzymać SAA aż do terenów zurbanizowanych, ale i tak poszło szybko.

    Operacja zaczęła się 18 lutego. Po kilku dniach wojskom rządowym udało się przełamać linie obrony rebeliantów w północnej części worka. Właściwie tą linią obrony była rzeka. Sytuacja wyglądała następująco: rzeka miała stosunkowo wysokie brzegi i była na tyle głęboka, że czołgi nie mogły pokonać jej w bród. O ile żołnierze przekraczali ją swobodnie, o tyle do poczynienia postępów potrzebowali wsparcia pancernego. Tylko w jednym miejscu można było postawić most, niestety, podczas wycofywania się po jednym z nieudanych ataków czołg się przewrócił blokując możliwość przeprawy.

    Po kilku dniach udało się sforsować tą „przeszkodę”. W sumie od tego momentu obrona rebeliantów posypała się jak domek z kart. Mogę zaryzykować twierdzenie, że poza kilkoma wypadkami na początku operacji (w szczególności gdy SAA wpadało w zasadzki ponosząc dotkliwe straty) Rebelianci nie stawili wojskom rządowym jakiegoś poważnego oporu. Oczywiście walczą, zadają im straty ale trudno byłoby ich opór nazwać szaleńczym.

    Na dzień dzisiejszy wojskom rządowym udał się zająć praktycznie całe tereny na wschodzie worka, czyli obszary rolnicze. Kolejnym etapem operacji będzie (zgodnie z załączonym obrazkiem) będzie przecięcie Ghouty na pół (ta kreska z podpisem „1 km”) a w konsekwencji odcięcie miasta Duma od reszty worka, a następnie prawdopodobnie odcięcie Harasty (kreska z podpisem „800 m”).

    (zaczynając pisać do podsumowanie czytałem newsy o rozpoczęciu zdobywania Mudayrah, natomiast kończąc są już niepotwierdzone informacje o zdobyciu miasteczka i przecięciu Ghouty na pół).

    Opór rebeliantów na chwilę obecną nie ma już jakiegokolwiek sensu (właściwie od 3 lat nie ma, ale mniejsza z tym). Oczywistym jest, że w walkach miejskich, w szczególności w takim Jobar czy Haraście są w stanie zadać Armii Rządowej duże straty, natomiast ich opór jest absolutnie bezcelowy, ponieważ nie są w stanie odnieść zwycięstwa. Miejmy nadzieję, że pójdą po rozum do głowy i zgodzą się na wycieczkę do Daary i Idlib, dzięki czemu oszczędziliby cierpień wszystkim, w tym ludności cywilnej.

    #syria #damaszek #damascussteel #bitwaoghoute lekko #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Nacjonalizm, panarabizm i socjalizm. Ideologia syryjskiej partii al-Baas

    Rewolucja z 8 marca 1963 roku dała początek rządom partii al-Baas, które trwają do dnia dzisiejszego. Partia Al-Baas ze względu na swój panarabski charakter nie istnieje jedynie w Syrii, ale nie posiada równocześnie ogólnoarabskiego zwierzchnictwa. Jej odłamy występują lub występowały w Iraku, Libanie oraz Jordanii. Poniższy artykuł w całości skupia się na jej syryjskiej gałęzi, gdzie też partia ta się narodziła.

    GENEZA

    Chociaż formalnie partia została założona w roku 1946 tuż po odzyskaniu przez Syrię niepodległości jej początki sięgają działalności dwóch nauczycieli szkolnych Michela Aflaka, Salaha ad-Din al-Bitara, a także Zakakiego al-Arsuziego. W latach 30. dwaj pierwsi studiowali w Paryżu i tam sformułowali pierwszy zarys ideologii przyszłej partii oparty na elementach nacjonalizmu, marksizmu i islamu. Na początku lat 40. mężczyźni tworzyli studencki klub dyskusyjny Inkilab (Przewrót), w którym omawiano sprawę kondycji społecznej i politycznej Arabów i szukano rozwiązań mających ją poprawić. Członków studenckiej organizacji łączyły poglądy anarchistyczne i poparcie dla przeprowadzania reform poprzez zamachy stanu. W 1946 roku utworzyli Arabską Partię Odrodzenia – APO, a w roku 1952 ugrupowanie połączyło się z Arabską Partią Socjalistyczną – APS Akrama al-Huraniego, co doprowadziło do powstania partii, którą dziś znamy pod nazwą Partia Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego, al-Baas (Hizm al-Baas al-Arabi al-Isztiraki). Al-Baas po raz pierwszy weszła do syryjskiego parlamentu w 1954 roku. Od samego początku liderzy odwoływali się do idei jedności Arabów bez względu na ich wyznanie i pochodzenie społeczne. Różnice te można było dostrzec nawet u przywódców partii, Aflak był pochodzącym z kupieckiej rodziny grekoortodoksem, al-Bitar był muzułmaninem odłamu sunnickiego, a al-Arsuzi był alawitą.

    Pierwszy publiczny komunikat wydano jeszcze w czasach panowania Francuzów w roku 1943. Można w nim znaleźć między innymi następujące słowa:

    „Reprezentujemy ducha arabizmu przeciwko materializmowi komunizmu. Reprezentujmey całkowity nacjonalizm arabski wyrażający autentyczną osobowość przeciwko pustemu nacjonalizmowi, który poprzestaje na głoszeniu pustych haseł i który jest przeciwny każdej etyce. Reprezentujemy świętą prawdę arabizmu przeciwko profesjonalnej polityce. Reprezentujemy nowe arabskie pokolenie”.

    W tym samym komunikacie znalazła się deklaracja określająca partię jako „reprezentanta nowej arabskiej generacji niosącej przesłanie arabizmu”.

    Al-Baas od momentu swojego powstania głosiła iż Syryjczycy są przede wszystkim Arabami, a dopiero w drugiej kolejności muzułmanami lub chrześcijanami. Nie oznaczało to zerwania z tradycyjnymi więzami łączącymi Syryjczyków, ale zwrócenie szczególnej uwagi na trudną przyszłość rozpościerającą się przed nowym państwem.

    Przedstawiając przyczyny sukcesu zamachu stanu przeprowadzonego między innymi przez członków partii al-Baas należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, iż po odzyskaniu przez Syrię niepodległości w roku 1946 tamtejsze społeczeństwo nie mogło się cieszyć nawet krótkim okresem stabilizacji. Pomiędzy rokiem 1949, a 1963 w kraju doszło do siedmiu zamachów stanu, a w między czasie kraj zdążył nawet zniknąć z mapy świata, gdyż w efekcie unii z Egiptem utworzono Zjednoczoną Republikę Arabską. Dopiero ósmy zamach stanu przeprowadzony 8 marca przez Narodową Radę Dowództwa Rewolucyjnego, czyli zbrojne ramię partii al-Baas doprowadziło do względnej stalibilizacji sytuacji politycznej w kraju. Niestety nie kończyło to zmian na stanowiskach przywódców państwa, gdyż kolejne lata stały pod znakiem siłowych rozwiązań pomiędzy partyjnymi i wojskowymi liderami. Do pierwszego puczu doszło już w trzy lata po poprzednim. Dopiero bezkrwawy zamach stanu z 13 listopada 1970, gdy do władzy doszedł Hafiz al-Asad zakończył ponad 20 lat walk o władzę w kraju.

    Ponadto aż do roku 1963 główną siłę społeczną w Syrii stanowiły wielkie rodziny burżuazyjne z Aleppo i Damaszku, które od momentu odzyskania niepodległosci rywalizowały ze sobą o wpływy. Po przejęciu władzy przez partię al-Baas wprowadzono w życie koncpepcję nacjonalizmu odrzucającego wszelkie podziały na patriotyzmy regionalne dążąc do integracji całego narodu. Oznaczało to zakończenie hegemonii wielkich rodów Aleppo i Damaszku. Równocześnie rządy al-Baas oznaczały pozbawienie wpływów polityków starej generacji i oddanie władzy w ręce młodych. Ponadto warto odnotować, że poza zmianą pokoleniową władzy pozbawiono przedstawicieli burżuazji wywodzących się głównie z rodzin sunnickich, a na ich miejsce przyszli politycy pochdzenia chłopskiego wywodzący się z mniejszości religijnych: alawitów, chrześcijan, druzów, ismailitów.

    Jak już wspomniano zamach stanu z 1963 roku nie oznaczał końca zmian poltycznych w kraju. Sama partia al-Baas nie była monolitem, co doprowadziło do wenętrznych starć o podłożu ideowym, ale również personalnym między zwolennikami radykalnych rozwiązań grupujących się we frakcji lewicowej (wspieranej przez Hafiza al-Asada), a działaczami optującymi za umiarkowaymi działaniami (prawica Baas – Michel Aflak i Salah ad-Din al-Bitar). Ostatecznie zwyciężyli zwolennicy pierwszej opcji, a Aflak i al-Bitar musieli wyemigrować. W efekcie z partii zostali w całości wyrugowani umiarkowani działacze wywodzący się z mieszczaństwa i ustąpili oni pola młodszej generacji polityków pochodzenia chłopskiego. Zmiana na szczeblu władzy była zgodna z bazą społeczną składającą się głównie z ludzi młodych pochodzących z terenów wiejskich, która stanowiła zdecydowaną większość wśród szeregowych członków partii. Warto odnotować, że w przyszłości to właśnie spośród pozbawionej wpływów burżuazji wywodzić będą się przyszli członkwie wrogich wobec władzy fundamentalnych organizacji islamskich, takich jak Bractwo Muzułmańskie.

    Zastanawiając się nad czynnikami, które doprowadziły do powstania nowego ugrupowania na syryjskiej scenie politycznej należy wymienić przede wszystkim zagrożenie w postaci Syryjskiej Partii Komunistycznej oraz Syryjskiej Partii Ludowej z jej hasłem „Wielkiej Syrii”, a także istnienie partii fundamentalistów islamskich w postaci Bractwa Muzułmańskiego. Głównym czynnikiem spajającym zwolenników partii al-Baas była idea panarabizmu, o której będzie można mowa w dalszej części artykułu. Nowa partia budowała swoją siłę na sprzeciwie wobec europejskiego imperializmu. W Syrii nastroje narodowe i antyimperialistyczne były zdecydowanie bardziej dostrzegalne niż w sąsiednich państwach ze względu na bezwzględne rządy Francuzów do roku 1946. Nastrojom tym towarzyszyło silne przekonanie o konieczności zjednoczenia wszystkich Arabów w jednym państwie, gdyż według części elit politycznych tylko w ten sposób Arabowie mogli przeciwstawić się zarówno zagrożeniom zewnętrznym, jak i czekającym ich wyzwaniom społecznym.

    Nacjonalizm i Panarabizm

    Głównym celem partii jest zgodnie z nazwą partii (al-Baas dosłownie znaczy odrodzenie, zmartwychstanie) odrodzenie świetnośći narodu arabskiego. Ideologia partii ma na celu stworzenie podbudowy pod tożsamość panarabską. Naród arabski był pojmowany jako byt odwieczny oraz jako wspólnota o trwałych cechach moralnych, która posiada swoją odwieczną misję – niesienie nadziei i człowieczeństwa reszcie świata. Wiara w mesjanistyczną misję narodu arabskiego ukształtowała ideologię partyjną. Zadanie stojące przed Arabami nie wynika z nakazów islamu, a raczej z heglowskiego ducha dziejów. Islam był zaś podstawą arabskiej tożsamości i stanowił źródło jej uduchowienia. Islam jako twór arabski miał według Aflaka przyczyniać się do integracji i moralnej odnowy arabskiego narodu. Odwołując się do złej kondycji ekonomicznej i politycznej Arabów u progu XX wieku rozumiał go jako szczególny dar, który miał wyzwolić „arabskiego ducha”, pisał: „gdy naród pozbywa się materialnego bogactwa i samolubstwa, jest w stanie uświadomić sobie swoją wieczną misję pośród innych narodów”.

    W doktrynie baasistowskiej wilokrotnie pojawia się przekonanie, iż naród arabski jest stałym, niezmiennym bytem w historii. Główny ideolog partii Baas definiując naród arabski pisał tak: „nie jest on liczbową sumą, lecz Ideą, Duchem ucieleśnioną w jej całości lub części”. W wywiadzie, którego udzielił Benoist-Mechinowi swoją filozoficzną koncepcję narodu ujmował następująco: „Człowiek jest w pełni sobą gdy działa wewnątrz narodu. Naród to scena na której człowiek odgrywa rolę którą jest jego własny los. Jeśli usuniemy scenę, człowiek upadnie pozbawiony znaczenia”.

    Szczególne miejsce w ideologii Aflaka znajdowały odniesienia do przeszłości Arabów i próba zespolenia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Pogląd ten stał w wyraźnej opozycji do zachodnich ideologii kapitalizmu i komunizmu, w których autor dostrzegał zagrożenie. „Tam gdzie komunizm odrzuca przeszłość, wzywa narody do rozpoczęcia wszystkiego od nowa, baasizm jest uwarunkowany przez akceptację przeszłości i jej twórcze wykorzystanie”.

    J. Skuratowicz pisząc o nacjonalizmie w wydaniu baasistowskim podaje opinię francuskiego historyka: „Baas jest jedyną nacjonalistyczną partią arabską, która usiłowała dać narodowi arabskiemu byt oparty na rzeczywistości, nie na mitach. Starała się uczynić z niego żyjącą rzeczywistość, istniejącą jeszcze przed islamem i grupującą ludzi równych sobie brz względu na wyznanie – „Arabem jest każdy kto mówi po arabsku, żyje na ziemi arabskiej lub asymiluje się z życiem arabskim i wierzy w swą przynależność do narodu arabskiego” – głosi statut partii”.

    Idea panarabizmu ma swoje korzenie w czasach kolonializmu i sięga lat, gdy Syria była jeszcze francuskim terytorium mandatowym. Niechęć i wrogość Arabów wobec europejskiego imperializmu stanowiła podatny grunt do rozwoju idei nacjonalistycznych.

    Baasiści uważają, że Arabowie będą prawdziwie wolni dopiero wtedy, gdy odrzucą funkcjonowanie w sztucznych państwach postkolonialnych z narzucomymi im granicami. Partyjna ideologia wskazuje na związki kulturowe, wspólny język i doświadczenia historyczne, które stanowią podstawę wspólnoty, która dla osiągnięcia jedności i wolności powinna funkcjonować w ramach jednego państwa.

    Pierwsza z Fundametalnych Zasad partii głosi:
    „Arabowie stanowią jeden naród, który ma swoje naturalne prawo do życia w ramach jednego państwa i do bycia nieskrępowanym w rozwijaniu swego potencjału. Wobec powyższego al-Baas uważa, że Arabska Ojczyzna stanowi niepodzielną jednostkę polityczną oraz że żadnej kraj arabski nie może uznawać swojego istnienia w oderwaniu od innych krajów arabskich”.

    Partia głosiła konieczność zniesienia wszelkich podziałów wśród Arabów, szczególnie zwracano uwagę na kwestie wyznaniowe i etniczne. Ideologia baasistowska stworzyła podstawę dla tożsamości politycznej, która mogłaby być fundamentem nowoczesnego narodu arabskiego. Pomimo nierealności, czy wręcz utopijności wizji złączenia wszystkich Arabów w jedno państwo (wszelkie dotychczasowe próby zakończyły się bardzo szybkimi porażkami, gdyż do głosu dochodziły lokalne nacjonalizmy) jest ona nadal bardzo popularna, gdyż stanowi jedynę alternatywę dla politycznego islamu i narzuconej siłą westernizacji.

    Aflak definiował nacjonalizm arabski (panarabizm) jako „miłość przede wszystkim”. Wielokrotnie w dokumencie, którego jest autorem i który stanowił podstawę wykładni ideologii baasistowskiej pisał w odniesieniu do nacjonalizmu o „arabskim duchu”, który miał emanować siłą całego narodu arabskiego, który jego zdaniem byłby zdolny do pokonania wszelkich przeszkód na drodze do swojej wielkości. Wspomniany „arabski duch” był według Aflaka wymierzony w zachodni kapitalizm i materialistyczny komunizm. Obie te ideologie zdaniem autora działały na niekorzyść arabskiej jedności narodowej. „Doktryna marksistowska jest zagrożeniem dla Arabów, gdyż grozi eliminacją ich charakteru narodowego oraz dlatego, że narzuca współczesnej myśli arabskiej sztuczną i stronniczą perpektywę, niszcząc wolność i pełnię jego myśli”. W innym miejscu pisze: „Świadomy Arab nie może być komunistą. Komunizm jest obcy wszystkiemu co arabskie”.

    Aflak i inni baasiści wielokrotnie dobitnie okazywali swoją niechęć do zachodu i odcinali się od wszelkich więzów łączących Arabów z zachodnimi wartościami. Aflak pisał: „arabski duch nie jest ideą importowaną z Zachodu, lecz stanowi nie dającą się zredukować esencję dostępną dla wszystkich członków narodu wyłącznie poprzez wiarę”. Zachodni świat należało według ideologa radykalnie odrzucić ze względu na jego wartości, ideologie i filozofie, które zagrażały narodowi arabskiemu. „Historia narodu arabskiego rozwijała się niezaleznie od historii Zachodu i Europy. Teorie i formy organizacji pochodzące z Zachodu i rozwijane w tamtejszych warunkach nie odpowiadają potrzebom środowiska arabskiego i nie spotykają się z jego uznaniem, naród arabski nie jest małym narodem o drugorzędnym znaczeniu, który mógłby przyjąć przesłanie inne niż własne”.

    Po sukcesie zamachu stanu z 8 marca 1963 roku w wyniku, którego partia Baas doszła w Syrii do władzy na VI kongresie partii przedstawiono trzy podstawowe zasady świadczące o panarabskim charakterze partii:

    - jedność i wolność narodu arabskiego w ramach arabskiej ojczyzny

    - wiara w specjalny charakter narodu arabskiego, wyrażający się w zdolności do ponownego przebudzenia
    - wiara w specjalną misję narodu arabskiego, która wyraża się w idei antykolonializmu

    Zaś w deklaracji ministerialnej uchwalonej niedługo po przejęciu władzy w kraju stwierdza się: „Walka ludu syryjskiego przeciwko imperializmowi zakończyła się 8 marca 1963 roku. Miała ona na celu wyzwolenie i zjednoczenie narodu arabskiego.”

    Wśród Syryjczyków dominuje przekoanie, że ich ojczyzna jest ostatnim arabskim państwem, które nie ugięło się siłom zachodu. Ducha syryjskich Arabów nie złamały ani wyprawy krzyżowe, ani okupacja osmańska, a później francuska, ani powstanie Izraela i przegrane z nim wojny, ani też obecna hegemonia USA z regionie. Dlatego też syryjscy baasiści uważają, że to w oparciu o Damaszek i ideę Wielkiej Syrii powinno powstać przyszłe państwo skupiające wszystkich Arabów.

    Celem, a zarazem sloganem partii jest hasło: jedność (al-wahda), wolność (al-hurijja) i socjalizm (al-isztirakijja).
    Aflak uzasadniał, że jedność jest pierwszym podstawowym celem, gdyż dopiero po uzyskaniu pełnej jedności państw arabskich będzie można budować w jednym arabskim kraju socjalizm. „Nasz socjalizm zwycięży dopiero wtedy gdy Arabowie uzyskają wolność, gdy znikną bariery takie jak imperializm, feudalizm i polityka kreśląca granice geograficzne”. Jednocześnie uznawał, że wszystkie trzy są niezbędne do zjednoczenia Arabów funkcjonujących w ramach sztucznych postkolonialnych państw. Baasiści uważali, że warunkiem powrotu Arabów do czasów ich świetnych czasów jest zjednoczenie oparte o zasady sprawiedliwości społecznej. Uniemożliwiają to wrogie siły w postaci syjonizmu i imperializmu, dlatego pryncypialne miejsce w ideologii baasistowskiej zajmowała walka z tymi ideologiami.

    Drugi człon hasła Baasistów, czyli wolność, rozumiana jako nierozerwalnie związana z nacjonalizmem i z niego wynikająca, miała być bezwarunkowa i „w interesie mas” i może zostać urzeczywistniona tylko i wyłącznie w państwie, które powstanie z woli narodu. Baasistowskie rozumienie wolności oznacza odrzucenie demokracji, która ich zdaniem jako wytwór burżuazji fałszuje istotę wolności. Wolność oznaczała z jednej strony wolność od kolonialnej spuścizny i od wyzysku, z którym kojarzono świat zachodu, a zwłaszcza od kapitalizmu, a z drugiej strony wolność miała dawać możliwość twórczego wkładu w rozwój cywilizacji ludzkiej.

    SOCJALIZM

    Sam Aflak uważał, że arabski socjalim jest specyficzny i nieczerpiący tylko z jednej doktryny, ale korzystający z wszelkich teorii i doświadczeń, dzięki czemu w przyszłym państwie Arabów miano zbudować socjalizm w pełni dostosowany do sytuacji i zgodny z dążeniami narodu. Wyraźnie dystansował się od recepcji na gruncie arabskim rozwiązań ideologicznych ze Związku Sowieckiego, gdyż były one wrogie nacjonalizmowi oraz religii, co było całkowicie nie do zaakceptowania. Według niego: „socjalizm arabski jest sposobem życia, a nie tylko ekonomicznym porządkiem. Dotyczy wszystkich aspektów życia – ekonomii, polityki, edukacji, życia społecznego, zdrowia, moralności, literatury, nauki, historii i innych większych lub mniejszych”.

    Socjalizm w wydaniu baasistowskim dąży do „organizowania gospodarki narodowej, dzieląc jej bogactwa w świecie arabskim, kładąc podstawy gospodarki zapewniającej równość i sprawiedliwość wszystkich obywateli”. W zjednoczonym państwie, które miało obalić granice klasowe i państwowe bogactwa naturalne miały stać się własnością wszystkich Arabów.

    Aflak podchodził do socjalizmu raczej jak do życiowej postawy niż jak do ideologii, którą należy dogmatycznie wprowadzać w życie, „Socjalizm to nie reguły i prawa, ale określony pogląd na życie” (...) Socjalizm dąży do uwolnienia człowieka od tyranii i wyzysku, do wyniesienia człowieka do poziomu ludzkości i do wzmocnienia jego godności”. Aflak wyraźnie pisał w swoich pracach, że wprowadzenie rozwiązań socjalistycznych będzie możliwe dopiero po obaleniu imperializmu, feudalizmu i granic państwowych. W wymiarze społecznym i gospodarczym celem partii była likwidacja różnic między klasami uprzywilejowanymi, a pozostałymi, ale mając świadomość że burżuazja nie będzie skłonna do rezygnacji ze stanu posiadania Aflak był gotów na „zastosowanie siły przeciw tym, którzy stanowią przeszkodę w rozwoju”. Warto jednak w tym miejscu odnotować, że Aflak nigdy nie nawoływał do likwidacji własności prywatnej.

    Swoje podejście do socjalizmu przedstawiał następująco: „Nasz socjalizm opiera się na przekonaniu, że społeczeństwo arabskie ma swoje własne potrzeby, własne uwarunkowania historyczne i cechy szczególne. Filozofia partii al-Baas jest nie do pogodzenia z materialistycznymi koncepcjami komunizmu. Nasz socjalizm opiera się na jednostce i jej osobowości. Socjalizm al-Baas uznaje, że główna siła narodu leży w indywidualnych motywacjach, które pobudzają ludzi do działania, dlatego nie chcemy zniesienia własności prywatnej, a jedynie zapewnienia, że nie będzie ona nadużywana”.

    W statucie partii w odniesieniu do ekonomii stwierdza się między innymi, że „zasoby ekonomiczne powinny być własnością państwa, zasoby naturalne i wielkie zakłady przemysłowe mają podlegać administracji państwowej”. Ponadto „koncesje zagranicznych spółek powinny być cofnięte, (...) robotnicy powinni brać udział w zarządzaniu przedsiębiorstwami przemysłowymi”. Zaś w odniesieniu do polityki społecznej wymienia się następujące cele: konieczność obalenia różnic klasowych, zapewnienie pomocy niezdolnym do pracy, zlikwidowanie feudalnego systemu plemiennego beduinów, dążenie do arabizacji edukacji, likwidacja zagranicznych instytuacji oświatowych. Sama edukacja powinna być darmowa i obowiązkowa do poziomu szkoły średniej.

    Jednocześnie sama ideologia baasizmu była ideologią rewolucyjną, przemiany społeczne powinny następować na drodze rewolucji, gdyż ewolucyjny proces zmian łączy się nierozerwalnie z uzależnieniem od Zachodu. Ponadto Aflak uważał, że problemy gnębiące arabski świat są tak znaczące, że próba ich rozwiązania na drodze powolnych zmian byłaby niemożliwa. Jedynie rewolucja umożliwiłaby sprostanie duchom czasu i zrealizowanie celów partii.

    Twórca ideologii baasitowskiej wyraźnie zaznaczał, że al-Baas nie ogranicza swoich celów jedynie do pozbycia się wpływów kolonizatorów:

    „Nasze dążenia nie ograniczają się do wydalenia imperialistów z naszej ziemi czy zmniejszenia wyzysku stosowanego przez wewnętrznych ciemiężycieli ani do zapewnienia narodowi wolności i dobrobytu. Są to razem wzięte środki do wyzwolenia ganiuszu tego narodu, w kierunku twórczego i konstruktywnego udziału w cywilizacji ogólnoludzkiej”.
    W niedługim czasie po zdobyciu władzy Baasiści rozpoczęli wprowadzanie zmian w sferze gospodarczej zgodnie z partyjną ideologią. Rozpoczęto proces nacjonalizacji przedsiębiorstw przemysłowych, banków oraz przeprowadzania reformy rolnej, co wywołało niezadowolenie burżuacji i wpływowych feudałów.

    ISLAM

    Choć sam Aflak był chrześcijaninem obrządku prawosławnego szczególną uwagę poświęcił Islamowi. Pisał: „islam dla Arabów nie jest tylko wiarą do samego końca, ani zbiorem moralizmów, jest nawyższą ekspresją ich uniwersalnych uczuć i spojrzenia na życie. Stanowi najmocniejszą ekspresję całkowitej jedności ich osobowości. Islam jest obrazem ich języka i literatury i największą częścią ich narodowej historii. Dlatego związek islamu z arabizmem nie jest taki sam, jak innej religii w stosunku do innej narodowości”. Alfak wielokrotnie wykorzystywał islam do szerzenia ideologii partii i do zdobywania wiekszej liczby sympatyków. Doszukując się związków nacjonalizmu z islamem twierdził, że przebudzenie Arabów jest związane z religijnym przesłaniem.

    Pomimo tego partia al-Baas podkreśla w swoim programie świeckie wartości kultury arabskiej, a państwo hołduje zasadom sekularyzmu. Jak pisze F. Pichon „Władze syryjskie donośnie głoszą laickość państwa. Trzeba jednak przyznać, żemnijeszości chrześcijańskie były uprzywilejowane względem innych wyznań, a to z powodu ich znaczenia ekonomicznego i politycznego. Dzięki tej ochronie, za którą odwdzięczyli się lojalnością polityczną, od dojścia partii al-Baas do władzy chrześcijanie mogli czuć się w pełni bezpieczni”.

    Zamiast zakończenia

    Po przejęciu władzy i kolejnych zmianach na stanowiskach kierowniczych na pierwszy plan wysuwano sprawę palestyńską i związane z tym kwestie rywalizacji z Izraelem. Po klęsce z roku 1967, która doprowadziła w partii do wewnętrznego sporu wynikającego z rozbieżności poglądów co do dalszych kroków w sferze politki zagranicznej. Radykalne skrzydło lewicowe określano „postępowcami” będące u władzy, z Salahem Dżadidem na czele, opowiadało się za dążeniem do zbrojnej konfrontacji z Izraelem. Dżadid był przy tym zwolennikiem przeprowadzenia pełnej nacjonalizacji majątku narodowego i wprowadzenia całkowitej kontroli państwowej nad wszystkimi aspektami życia społecznego. Natomiast frakcja bardziej umiarkowana nazywana „narodowcami” na czele której stał Hafiz al-Asad uważał, że należy ograniczyć radykalne rozwiązania socjalistyczne w wewnętrznej polityce kraju oraz tymczasowo zrezygnować z agresywnej retoryki wobec konserwatywnych władz w pozostałych państwach arabskich. Według niego miałoby to pozwolić na zbudowanie odpowiedniego potencjału militarnego i gospodarczego, co umożliwiłoby odzyskanie zajętych przez Izrael ziem. Ostatecznie obie strony doszły do kompromisu, co pozwoliło Asadowi odbudować potencjał armii oraz wymienić korpus oficerski dzięki czemu 13 listopada 1970 roku przejął władzę w wyniku ostatniego udanego zamachu stanu w historii Syrii.

    W 1971 roku w wyniku referendum Hafiz al-Asad został prezydentem Syrii. Konstytucja przyjęta dwa lata później określiła partię al-Baas jako „wiodącą siłę narodu”, a Asad został jej sekretarzem generalnym pomimo tego, że nigdy nie był typem działacza partyjnego i miast struktur partyjnych i rozbudowanej ideologii politycznej stawiał na silną armię, która ostatecznie zapewniała mu władzę i pozwoliła mu się u niej utrzymać.

    Po przejęciu władzy przez Hafiza al-Asada kwestie ideologiczne zeszły na plan dalszy, a rola partii została ograniczona. Niemniej ideologiczna retoryka była i jest do dziś obecna w propagandzie, ale istotniejsze stało się budowanie kultu jednostki. W czasie swoich rządów Hafiz al-Asad zwracał szczegółną uwagę na konieczność obrony ojczyzny i sprawy arabskiej przez Izraelem oraz na zapewnienie stabilizacji i bezpieczeństwa wewnętrznego. W państwowej retoryce zrezygnowano z promowania idei socjalistycznej postrzeganej przez Syryjczyków jako ideologia antyreligijna. Jak pisze Łukasz Fyderek kwestie socjalistyczne „zredukowano do haseł egalitaryzmu i solidarności społecznej”.

    Jakby kogoś interesowało to mogę przesłać wersję word, tam są przypisy :)

    #bliskiwschod
    #wojna
    #syria
    #gruparatowaniapoziomu
    #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: ziad_nadia_1.jpg

    +: cqwtg1355, r......7 +179 innych
  •  

    Powstanie Islamistów w Syrii 1979-1982 – 36 rocznica upadku

    Trwający od 2011 konflikt w Syrii – najpierw typowa wojna domowa, następnie tzw. proxy war- jest powszechnie znany. Nie jest to jednak pierwsza konfrontacja zbrojna, która targała tym śródziemnomorskim krajem. Oprócz generalnie kojarzonych konfliktów z Izraelem, w latach 1979 – 1982 Syrią targał wewnętrzny konflikt – powstanie islamistów. W wigilię 36 rocznicy jego upadku przypomnijmy sobie jego przebieg.

    pokaż spoiler tekst miałem wrzucić jutro, w rocznicę, ale może mnie nie być


    28 lutego 1982 roku walki w Hamie powoli dogasały. Gdzieniegdzie jeszcze bronili się ostatni powstańcy. Większość z nich wolała zginąć, niż oddać się w ręce mukhabaratu. Po niespełna miesiącu intensywnych bombardowań i krótkotrwałych walk powstanie zostało zdławione w zarodku. Całe historyczne i zabytkowe centrum Hamy zostało zrównane z ziemią. Nigdy potem go nie odbudowano.

    Logo Bractwa Muzułmańskiego

    Wszystko zaczęło się trzy lata wcześniej - 16 czerwca 1979 roku grupa alawickich kadetów, uczniów Szkoły Artylerii w Aleppo – tej samej, o którą walki stały się symbolem bitwy o miasto podczas trwającej wojny – została wezwana na pilne zebranie w stołówce szkoły. Możemy przypuszczać, że spodziewali się niezapowiedzianych ćwiczeń lub wykładów.

    Na miejscu przywitały ich serie z broni maszynowej. Źródła podają różną liczbę ofiar, zazwyczaj pomiędzy 50 a 83. Zamach został przypisany syryjskiemu odłamowi Bractwa Muzułmańskiego. Dało to początek wydarzeniom zwanym „powstaniem islamistów w Syrii”. Zradykalizowani sunnici podjęli próbę pokonania rządzącej partii Baas oraz przejęcia władzy w kraju.

    Ostatnim akordem wystąpienia była trwająca od 2 do 28 lutego 1982 próba zajęcia Hamy – miasta w zachodniej części Syrii, położonego pomiędzy Aleppo a Damaszkiem, która skończyła się ostateczną klęską islamistów.
    Co doprowadziło do wybuchu powstania? Dlaczego powstańcy zdecydowali się na podjęcie próby zajęcia Hamy, która to zakończyła się - jak określali to wprost członkowie Bractwa - „rzezią ich organizacji”? Czy Bractwo nie miało nic wspólnego z masakrą w szkole artylerii? Zacznijmy od początku.

    Wstęp

    Inaugaracja pierwszej kadencji prezydenta Hafeza Al-Assada. Prezydent w pierwszym rzędzie z lewej

    W niniejszym tekście będą często posługiwał się terminem „umiarkowany” bądź „radykalny”. Są one bardzo mylące – przede wszystkim nic nie stoi na przeszkodzie, żeby „umiarkowany” muzułmanin był „radykalny” w swojej wierze (tak jak i katolik), a zarazem nie przejawiał tendencji do siłowego narzucania go innym. W niniejszym tekście (jak i w innych które będę wrzucał) „umiarkowany” równoznaczny jest z wyznawcą, który nie przejawia tendencji do siłowego narzucania swojej jedynej wiary innym oraz nie zwalcza siłowo innowierców, natomiast „radykalny” to muzułmanin, w którego programie polityczno-religijnym znajdują się również dążenia do siłowego, odgórnego narzucenia jedynej słusznej interpretacji islamu oraz akceptuje siłowe zwalczanie innowierców, ewentualnie daleko idącą ich prawną dyskryminację.

    Po drugie, w tekście korzystam z angielskich transkrypcji nazw arabskich. Korzystam głównie ze źródeł angielskich, a zarazem nie jestem językoznawcą tak więc nie czuję się na siłach by przeprowadzać transkrypcję. Przykładowo, w tekście imię prezydenta Syrii to Hafez, mimo, że polskie źródła często określają go jako Hafiza.

    Geneza

    Każdy konflikt ma jakąś genezę, często najbardziej błahą. Spróbujmy ustalić co doprowadziło do wybuchu opisywanego powstania.

    W roku 632 zmarł prorok Mahomet. Po jego śmierci wśród muzułmanów powstał konflikt dotyczący sukcesji. Nie wchodząc w szczegóły – ci którzy za prawowitego następcę Mahometa uznają Alego Ibn Abi Taliba nazywani są szyitami (szī'at Ali _ -zwolennicy Alego). Pozostali, uznający za kalifów Mu'awiję i jego następców to sunnici. Półtora tysiąclecia później szyici stanowią większość jedynie w Iraku i Iranie, natomiast sunnici opanowali resztę świata islamskiego. Wyjątkiem jest jedynie Oman, gdzie dominuje _ibadytyzm.

    W Polsce często wszystkich wyznawców Allaha określa się mianem muzułmanów. Jest to oczywiste określenie słuszne – ale niejako zaciera ogromne różnice wśród wyznawców Allaha. Pomiędzy sunnitami a szyitami od śmierci Alego trwają mniej lub bardziej zażyłe spory i prześladowania. W skutek odrodzenia religijnego islamu trwającego od XIX wieku jak również w wyniku przemian geopolitycznych XX wieku konflikt ten przybrał na sile.

    Pozwolę sobie na subiektywną wstawkę – moim zdaniem radykalny sunnita/szyita może tolerować – bądź nie – innowierców takich jak żydzi czy chrześcijanie. Natomiast – odpowiednio – radykalny szyita/sunnita jest dla niego zdrajcą, który występuje przeciwko prawu boskiemu i którego należy zwalczać. Oczywiście różnice między odłamami są daleko dalej idące, chociażby w sferze religijnej, ale to nie miejsce by nimi się zajmować. Koniec końców, przez ostatnie półtora tysiąca lat pomiędzy dwoma głównymi odłamami islamu trwają – mniej lub bardziej nasilone – walki.
    Sunnici i szyici stanowią dwa główne odłamy islamu. W wyniku złożonych procesów kulturalnych powstały również grupy etniczne, których religie często określane są jako odłamy islamu – alawici, jazydzi czy druzowie. Nie będziemy zajmować się szczególnym ich opisem. Poprzestańmy na tym, że alawici i druzowie – w maksymalnym uproszczeniu – wywodzą się ze wczesnych wierzeń szyickich, natomiast Jazydzi to wyznanie łączące w sobie elementy islamu, chrześcijaństwa, judaizmu i wierzeń pierwotnych. Teoretycznie klasyfikuje się ich jako muzułmanów, ale to daleko idące uproszczenie. Alawici, jazydzi i druzowie żyją w stosunkowo pokojowych stosunkach z szyitami – w końcu wszyscy byli prześladowani przez sunnitów, stanowiących zdecydowaną większość wyznawców Allaha.

    Jakie to ma znaczenie dla naszego powstania? Zasadnicze. Konflikty pomiędzy poszczególnymi odłamami islamu często destabilizują wewnętrznie państwa, w szczególności jeżeli jedna z grup poczuje się dyskryminowana. A wierzcie – o to bardzo łatwo.

    Według spisu powszechnego z 1960 roku w Syrii 75% obywateli to sunnici, 14% szyici w tym 11% alawici, 3% druzowie, 8% chrześcijanie i około 0,2% żydzi.

    W roku 1946 Syria uzyskuje niepodległość. W tym okresie Syrię możemy określić jako kraj na swój sposób demokratyczny, z jednoczesnymi częstymi zamachami stanu (jakkolwiek by to nie brzmiało sprzecznie). Do 1963 roku władzę sprawują głównie elity z Damaszku, najczęściej sunnickie rodziny notabli miejskich, dzierżące swoją wysoką pozycję już od czasów osmańskich.

    W 1963 roku zamach stanu przeprowadzony przez grupę młodych oficerów wyniósł do władzy Partię Baas (ﻟﺒﻌﺚ - „odrodzenie”, skrót od Hizb al-Baas al-Arabi al-Isztiraki – Partia Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego). Następnie, wewnętrzny przewrót przeprowadzony przez Hafiza Al-Assada w 1971 roku wyniósł go do niepodzielnej władzy, dzierżonej przez niego aż do śmierci w 2000 roku, gdy po jego śmierci zastąpił go jego drugi syn – Baszar.
    O partii Baas na pewno będzie traktował jeden z moich przyszłych wpisów. Ujmując zwięźle, jest to partia o charakterze panarabskim, nacjonalistyczna a zarazem socjalistyczna. W realiach bliskiego wschodu obywatel jest klasyfikowany w pierwszej kolejności przez pryzmat wyznania i klanu/plemienia/narodu z którego podchodzi. Partia Baas – w teorii – odchodziła od takiej, jednocząc wszystkich Arabów bez względu na wyznanie czy pochodzenie.

    Oczywiście, program partii Baas nigdy nie znalazł pełnej realizacji – przede wszystkim, pomimo prób, nigdy nie powstało państwo panarabskie. Co ciekawe, dwa kraje w których władzę partia dzierżyła – Syria i Irak – potrafiły prowadzić przeciwstawną politykę zagraniczną. Chociażby Hafez al-Assad „poparł” inwazję na Irak przeprowadzoną w 1991 roku przez Stany Zjednoczone.

    W sumie to lekkie niedopowiedzenie. Te kraje były wobec siebie jawnie wrogie. Irak też dorzuci kamyczek do naszej historii.

    W realiach syryjskich, pomimo głoszenia zasady panarabizmu, najważniejsze stanowiska w państwie, armii i służbach specjalnych przeznaczone były dla alawitów, do których należał również Hafez. Do szerokiego kręgu władzy wchodzili również przedstawiciele wszystkich innych wyznań, za wyjątkiem „radykalnych” sunnitów.

    Przewrót z 1963 roku nie doprowadził tylko do zmiany władzy. Przede wszystkim, nowe elity wywodziły się głównie z warstwy robotniczo-chłopskiej, która odsunęła w cień dawne elity damasceńskie. Syria pod rządami Partii Baas jest krajem który można określić mianem świeckiego – zasadniczo panuje w nim wolność religijna. Prowadzona polityka socjalistyczna uderzała również we wspomniane elity damasceńskie, które to zdążyły wcześniej zakumulować w swoich rękach dużą część kapitału, a którego chociażby w wyniku reformy rolnej częściowo zostali pozbawieni.

    Pewnym symbolem jest tutaj pierwotny projekt konstytucji syryjskiej (następnie uchwalonej w 1973 roku) który nie wymagał by prezydentem kraju był muzułmanin. Wywołało to wściekłość radykalnie usposobionych sunnitów. Ostatecznie, obowiązek wyznawania islamu przez Prezydenta znalazł się w konstytucji, a szyicki imam wydał fatwę potwierdzającą, że alawita – Hafiz Al-Assad – jest muzułmaninem. W kraju odchodzono również od prawa szariatu na rzecz prawa cywilnego, w którym – teoretycznie – każdy obywatel był równy, bez względu na wyznanie.

    Tak prowadzona polityka spotkała się z ostrym sprzeciwem części sunnitów, dla których Koran to jedyne źródło prawa natomiast państwo świeckie jest dla nich bluźnierstwem. Prowadziło to do ich radykalizacji, jedną z jego konsekwencji było opisywane powstanie.

    Kończąc powoli zarysowanie sytuacji, trzeba wspomnieć o ostatnim aktorze wydarzenia – Bractwie Muzułmańskim. Powstałe w 1928 roku w Egipcie, poprzez studentów syryjskich którzy kończyli uczelnie egipskie dotarło w latach 30 i 40 do Syrii. Na fali odrodzenia religijnego islamu, Bracia Muzułmanie jako panaceum na bolączki islamu zalecali odrzucenie wpływów zachodu i szeroko rozumianej nowoczesności. Postulowali powrót do konserwatywnych zasad Koranu i prawa szariatu. Próbując sklasyfikować organizację za pomocą prostych przymiotników można określić ją jako organizację sunnicką, odrzucają sekularyzm i nowoczesność, dla których idealnym państwem jest to, w którym panuje konserwatywnie pojmowane prawo szariatu. Można ją również określić jako „radykalną”.

    Hassan al-Banna, założyciel Bractwa

    Większość opracowań wskazuje Bractwo jako głównego prowodyra wybuchu powstania islamistów. Jest to typowy przykład stwierdzenia, które jest jednocześnie prawdziwe, będąc jednocześnie błędnym. W całym konflikcie ogromną, zasadniczą rolę odegrała „at-Tali’a al-Muqatila”, po angielsku Fighting Vanguard. Na polski nazwę tą można przetłumaczyć jako „awangardę walki”, co brzmi trochę jak nurt w malarstwie, będę więc używał nazwy angielskiej.

    Była to grupa młodych, radykalnie nastawionych sunnitów, dążących do walki z reżimem, z których większość była członkami lub sympatykami Bractwa. Ich pierwszym przywódcą był Marwan Hadid. W pewien ciekawy sposób jego drogi skrzyżowały się z Hafezem Al-Assadem. W 1970 roku król Jordanii Hussain zdecydował o wydaleniu z kraju członków Organizacji Wyzwolenia Palestyny, mających na jej terytorium swoje obozy szkoleniowe. Do pomocy OWP ruszył między innymi Marwan Hadid. Jednocześnie, w tamtym okresie władza w Syrii nie była jeszcze zjednoczona w rękach jednego człowieka, i kilka jednostek pancernych Syryjskiej Armii Arabskiej przekroczyło granicę z Jordanią celem pomocy bojownikom OWP. Niespodziewanie, generał lotnictwa Hafez Al-Assad, który kontrolował siły powietrzne Syrii, wstrzymał pomoc lotniczą dla wojsk pancernych, w skutek czego syryjskie czołgi zostały rozstrzelane przez lotnictwo jordańskie. Ostatecznie OWP musiało – przynajmniej oficjalnie – wynieść się z Jordanii. Między innymi to wydarzenie, oprócz chociażby klęski w wojnie sześciodniowej, ostatecznie wywiodło go rok później do niepodzielnej władzy.

    Celem tej organizacji było zbrojne obalenie reżimu, co w pewien sposób kontrastowało z działalnością Bractwa, które przynajmniej do 1976 roku postępowało stosunkowo spokojnie i starało się – w miarę możliwości – unikać otwartej konfrontacji z reżimem. Wzrost znaczenia Fighting Vanguard był związany w szczególności ze swoistą zmianą pokoleniową w łonie samej organizacji. Tak zwana frakcja damasceńska, odgrywająca początkowo główną rolę w Bractwie, celująca raczej w umiarkowane działania, została wyparta przez „frakcję północną” tudzież „frakcję z Hamy” – zdecydowanie bardziej zradykalizowaną i nastawioną na konfrontację z reżimem.

    Trudno dzisiaj określić jak bardzo zażyłe były powiązania pomiędzy Fighting Vanguard a samym Bractwem. Nie ulega wątpliwości, że samo Bractwo zbytnio nie walczyło z przypisywaniem czynów Vanguard. W późniejszych publikacjach widoczna jest tendencja byłych członków Bractwa do zrzucania odpowiedzialności za wszystko co złe na Fighting Vanguard, w opozycji do umiarkowanego i racjonalnego bractwa. Jak było? Nigdy się nie dowiemy.

    Podsumowując, po dojściu do władzy partii Baas w Syrii na sile przybrał konflikt pomiędzy radykalnie nastawionymi sunnitami, a władzami państwa. Można powiedzieć, że opierał się on na następujących płaszczyznach:

    1) odrzuceniu przez sunnitów państwa sekularnego, na rzecz państwa religijnego z prawem szariatu;

    2) konflikcie pomiędzy szyitami oraz alawitami, a w mniejszym stopniu chrześcijan, jazydów i druzów z sunnitami, opartego na płaszczyźnie religijnej;

    3) utraceniu władzy przez sunnickie elity damasceńskie, które dzierżyły ją w pierwszych latach niepodległości Syrii, a następnie wśród których znalazło się wielu sympatyków Bractwa Muzułmańskiego na rzecz partii Baas, wywodzącej się z warstwy robotniczo-chłopskiej, w której władza była skupiona głównie w rękach alawitów.

    Powstanie

    Mniejsze lub większe natężenie konfliktów między Bractwem a Damaszkiem trwało praktycznie od zamachu stanu 1963 roku, przy czym w początkowym okresie ich przebieg był raczej spokojny (na tyle na ile rozganianie protestów przez wojsko może zostać uznane za spokojne).

    Kiedy wysiadł ze swojego Peugeota 504 i zaczął iść w stronę wejścia do budynku, jeden z członków bractwa poszedł za nim, a następnie strzelił mu pięciokrotnie w głowę z pistoletu z tłumikiem a następnie uciekł.

    (opis zamach na Ibrahima al Saririego, bratanka prezydenta Hafeza Al-Assada przez członków Bractwa)

    Konflikt stopniowo nasilał się od 1976 roku. Wynikało to przede wszystkim z powolnego przejmowania sterów przez nastawionych na konfrontację członków Bractwa ze wspomnianej wyżej „frakcji północnej”, która majoryzowała nastawionych bardziej ugodowo i dążących do pewnego rodzaju pokojowego funkcjonowania członków kół z Damaszku. W okresie 1976 – 1979 coraz częściej zdarzały się zamachy przeprowadzane przez Bractwo na osoby kojarzone z kręgami rządowymi. Z pewnym zdziwieniem członkowie Bractwa przyjęli reakcję Damaszku na te wydarzenia która… była dosyć… stonowana? Słaba? Jakkolwiek by jej nie określić, w tym momencie terror skierowany wobec członków organizacji był jeszcze stosunkowo umiarkowany. Aż nadszedł 16 czerwca 1979 roku.

    Była to sobota, co w realiach muzułmańskich oznacza taki nasz poniedziałek (dla muzułmanów piątek jest dniem świętym). Położona w Aleppo w dzielnicy Ramouseh Szkoła Artylerii była kuźnią przyszłych oficerów Syryjskiej Armii Arabskiej. Do wyższych stanowisk w wojsku dopuszczani byli – zasadniczo – jedynie alawici, tak więc stanowili oni większość jej kadetów. 37 lat później walki o szkołę stały się jednym z symboli bitwy o Aleppo.

    Szkoła Artylerii w trakcie trwającego konfliktu
    źródło

    Oficer zmianowy - Ibrahim el-Youssef - wezwał uczących się w szkole Alawitów do szkolnej stołówki. Nie podejrzewając niczego, kadeci udali się do niej, spodziewając się zapewne niespodziewanych ćwiczeń bądź wykładów. Chwilę wcześniej wspomniany el-Youssef wpuścił na teren szkoły członków Fighting Vanguard. Przewodził im Adnan Uqla.
    Wezwanych kadetów zamiast ćwiczeń bądź wykładów powitały serie z karabinów maszynowych. Nieuzbrojeni kadeci mogli jedynie próbować uciekać. Oficjalnie podaje się, że zamordowano pomiędzy 50 a 83 kadetów. Sami członkowie Bractwa twierdzili, że ofiar było 250. Nie sposób już dzisiaj stwierdzić kto miał rację, przy czym członkowie Bractwa raczej mocno zawyżali tą liczbę.

    Wkrótce po masakrze rząd w Damaszku poinformował, że wśród zabitych kadetów byli również chrześcijanie i sunnici. Natomiast niektórzy członkowie Bractwa zaprzeczali, by ich organizacja przeprowadziła masakrę – ich zdaniem została ona przeprowadzona przez służby specjalne rządu w Damaszku w celu uzyskania powodu do rozpoczęcia otwartej wojny z Bractwem. Czy wśród ofiar byli chrześcijanie i sunnici? Dzisiaj nie sposób tego stwierdzić. Tak jak nigdy nie dowiemy się, czy Bractwo faktycznie zorganizowało masakrę, czy była ona samodzielnym aktem „Fighting Vanguard” czy może prowokacją rządu w Damaszku. Zauważyć jednak należy, że Bractwo nieszczególnie starało się przeciąć swoje powiązania z zamachowcami.

    Przez kraj przelała się fala brutalnej przemocy, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Powstańcy polowali głównie na osoby kojarzone z rządem i partią, uderzając również w cywili-alawitów których uważali za ich forpocztę. Rząd nie pozostawał dłużny, brutalnie polując na członków Bractwa, w tym również w osoby jedynie podejrzane o wspieranie organizacji.

    Nie muszę dodawać, że członkami Bractwa mogli być jedynie sunnici, w skutek czego represje dotykały głównie ten odłam muzułmanów, a jednocześnie powodowały, że część sunnitów którzy wcześniej raczej nie przejawiała skłonności do przemocy zostawała członkami Bractwa lub popierali jego działania.

    Nie sposób opisać wszystkich aktów przemocy, które miały miejsce w trakcie powstania. Skupmy się na najważniejszych.

    8 marca 1980 roku, w 17 rocznicę przewrotu baasistowskiego Bractwo zorganizowało wystąpienia antyrządowe w praktycznie całym kraju, doprowadzając do paraliżu jego funkcjonowania. W większości dużych miast odbyły się protesty i przestoje w działalności przedsiębiorstw. Bractwo znajdowało często poparcie u stosunkowo niezradykalizowanych sunnitów, których dotknęły represje – często ślepe – ze strony rządu. Doszło do tej tragicznej sytuacji, w której nawet chcąc zachować neutralność i żyć normalnie musisz opowiedzieć się po którejś ze stron, ponieważ druga może w ciebie uderzyć.

    W kwietniu 1980 roku powstańcy podjęli próbę zajęcia Aleppo. Przejściowo udało im się nawet opanować niektóre dzielnice miasta. Armia zareagowała w oczywisty sposób – wysyłając wojsko w tym wozy pancerne i helikoptery przeciwko powstańcom. Dosyć szybko Damaszkowi udało się odzyskać „kontrolę” nad miastem, przy czym starcia pomiędzy walczącymi stronami trwały jeszcze do lutego 1981 roku. Po stronie bractwa liczbę ofiar zazwyczaj szacuje się na około 1000-2000, natomiast w samym Aleppo w tym czasie zostało zabitych około 300 alawitów, nie licząc żołnierzy i pracowników siłowych rządu z Damaszku.

    Cytadela w Aleppo, centrum operacyjne wojska Damaszku w ówczesnym czasie

    Wydarzenia w Aleppo stanowiły dopiero wstęp do rozlewu krwi. 26 czerwca 1980 roku prezydent Hafiz Al-Assad oczekiwał na gości w Pałacu Gościnnym w Damaszku. Spokojne oczekiwania zakłóciły wybuchy dwóch rzuconych w kierunku prezydenta granatów ręcznych, i posłane serie z karabinów maszynowych. Członkowie Bractwa próbowali zabić prezydenta, który cudem uszedł z życiem. Śmierć poniósł jedynie jego ochroniarz.

    Patrząc na represje po nieudanym w końcu zamachu, Bractwo powinno się cieszyć, że zamach się nie udał.
    Kilka dni po zamachu, prezydenckim dekretem numer 49 samo podejrzenie (sic!) członkostwa w Bractwie zostało uznane za podstawę do orzeczenia kary śmierci. Przypominam, że członkami Bractwa mogli zostać tylko sunnici, tak więc z zasady powyższemu dekretowi podlegali jedynie oni.

    Byliśmy tropieni przez służby bezpieczeństwa. Jeżeli nas znaleźli, mogły nas spotkać 4 rzeczy: więzienie, tortury, śmierć lub wszystkie po sobie”.

    (były członek Bractwa)

    Jednocześnie, członkowie Bractwa radykalizowali się, żądając ostrzejszych akcji przeciwko rządowi w Damaszku.
    Wcześniej wydarzenia przybrały bardziej krwawy obrót.

    27 lipca 1980 roku w Palmirze wylądowały helikoptery z członkami Kompanii Obronnych, paramilitarnej organizacji dowodzonej przez brata prezydenta – Rifata (po próbie przejęcia przez niego władzy w 1983/84 roku kompanie zostały rozwiązane, a zadanie obrony władzy partii przejęła Gwardia Republikańska – głównie żołnierze z 4. i 5. dywizji gwardii). W Palmirze mieściło się więzienie Tadmor w którym przetrzymywano wielu członków Bractwa. W doniesieniach prasowych o obecnym konflikcie często pojawiają się doniesienia o więzieniu Sednaya i panującym w nich warunkach. Cóż, Tadmor na pewno nie było letnim sanatorium. Pewnym chichotem historii jest to, że więzienie Tadmor zostało zamknięte przez Baszara wkrótce po objęciu władzy, co ówcześnie traktowano jako zapowiedź liberalizacji polityki w państwie.

    Członkowie Kompanii Obronnych weszli do więzienia i otworzyli ogień do więźniów. Do przepełnionych cel wrzucano granaty. Trudno określić dzisiaj liczbę ofiar masakry, często podaję się liczby powyżej 1.000. Oddajmy głos członkowi Kompanii Obronnych:

    Otworzono nam drzwi do wspólnych cel, w których siedziało 600-700 osób. Sam oddałem około 15 strzałów z broni maszynowej. Łącznie musieliśmy zabić jakieś 500-550 tych „paskudnych” członków Bractwa; po naszej stronie zginął jeden, dwóch było rannych. Wyszliśmy z więzienia. Porucznik zmywał ze swoich rąk i butów krew, którą były całe pokryte. Cała operacja trwała maksymalnie godzinę. W jej trakcie panował niewyobrażalny hałas i tumult, poprzecinany wybuchami granatów i okrzykami płaczu „Allah Akbar”. Na koniec wróciliśmy do helikopterów. Po powrocie major przywitał nas i pogratulował efektów naszej pracy

    Klik
    (Więzienie Tadmor na zdjęciach zrobionych przez ISIS, które po zajęciu miasta je wysadziło. Źródło)

    Trzeba wspomnieć, że akcja zorganizowana przez Rifata Al.-Assada mogła być jego osobistą inicjatywą, bez konsultacji z bratem. Faktem jest też, że nie spotkały go z tego tytułu żadne nieprzyjemności.

    Wskazane wyżej wydarzenia to największe starcia stron w trakcie konfliktu. Oprócz nich dochodziło do nich permanentnie w latach 1979-1982 w całym kraju – powstańcy organizowali zamachy na osoby kojarzone z rządem i Alawitów, wojsko polowało na członków Bractwa, przy czym nikt nie mówi, że wszyscy aresztowani mieli cokolwiek wspólnego z Bractwem. Ten okres nazywa się najczęściej pierwszym etapem powstania, w trakcie którego trwały typowe, partyzanckie i nieregularne walki pomiędzy stronami.

    Luty 1982 r. – Powstanie w Hamie

    Chociaż chyba lepiej nazywać rzeczy po imieniu – masakrą.

    Najbardziej zradykalizowani członkowie bądź sympatycy Bractwa, w szczególności zgromadzenie w Fighting Vanguard chcieli pójść dalej. Zamiast prowadzić walki partyzanckie pójść o krok dalej, zajmując jakieś miasto z których powstanie mogło rozlać się na cały kraj. Hama, miasto w którym mieszkało wielu zwolenników Bractwa, wydawała się idealnym wyborem. Nie wszyscy Bracia zgadzali się z tą decyzją.

    Kiedy dowództwo centralne Bractwa poinformowano, że Adnan Uqla (późniejszy dowódca powstania, który przyjechało do miasta wkrótce przed powstaniem z Amanu w którym się ukrywał) odwiedził Hamę i rozpoczął planowanie otwartego powstania przeciwko reżimowi baasistowskiemu w Ammanie odbyły się konsultacje na ten temat. Członkowie Komitetu Wykonawczego Bractwa nie sprzeciwili się dążeniom Adnana. W zasadzie zgodzili się z nim, że najlepsza drogą do obalenia reżimu Assada będzie pełnoprawne powstanie w Hamie, bastionie islamskiej aktywności w Syrii, która zgodnie z ich nadziejami miała spowodować podobne wystąpienia w Damaszku czy Aleppo i innych dużych miastach. Niektórzy członkowie bractwa nie zgadzali się z tą decyzją.

    2 lutego 1981 roku oddział wojsk rządowych przeczesujący centrum Hamy został zaatakowany przez oddziały uzbrojonych zwolenników Bractwa, i odcięty w mieście. Bojówką Bractwa dowodził Omar Jawwad (zwany też Abu-Bakrem – po pierwszym kalifie). Zasadzka była sygnałem do wywołania powstania – w wielu meczetach położonych w Hamie imamowie rozpoczęli wezwania do walki z niewiernymi wojskami partii Baas. Powstańcy, korzystając z elementu zaskoczenia udało się zająć niektóre dzielnice miasta – w tym również zabytkową starówkę. Przy okazji oczywiście mordowano cywilów podejrzewanych o związki z rządem lub partią Baas.

    Adnan Uqla

    Dowodzący powstańcami Adnan Uqla miał do dyspozycji około 2000 uzbrojonych bojowników i cywili.
    Wybuch powstania stanowił punkt z którego nie ma odwrotu. Rząd w Damaszku podjął decyzję o krwawej rozprawie. Zresztą, w pewnym sensie ta sytuacja była dla niego korzystna – członkowie bractwa zgromadzili się „jawnie” dzięki czemu nie trzeba było ich ścigać a wystarczyło zabić w oblężonych dzielnicach.

    Powstańcy zostali okrążeni w kontrolowanych przez siebie dzielnicach. Rząd w Damaszku działał spokojnie – nie musiał nigdzie się spieszyć, a ówczesna sytuacja międzynarodowa dawała pewność, że nikt nie spróbuje podjąć interwencji w obronie rebeliantów. Do miasto zostały ściągnięte liczne oddziały wojska, a przede wszystkim Kompanii Obronnych – paramilitarnej organizacji, składającej się praktycznie wyłącznie z alawitów stanowiących „straż” władzy Assadów w Syrii. Na Hamę spadł grad pocisków, wystrzeliwanych zarówno z ziemi, jak również zrzucanych przez lotnictwo. Siły rządowe liczyły około 30.000 ludzi, mniej więcej połowa z Kompanii Obronnych a połowa z regularnej armii.
    Teoretycznie Damaszek wezwał ludność cywilną do opuszczenia obszaru walk, natomiast trudno stwierdzić ile osób z tej propozycji skorzystało, i czy przypadkiem rebelianci nie blokowali takiej możliwości. Na to pytanie nigdy nie uzyskamy odpowiedzi.

    Przez trzy kolejne tygodnie ostrzał miasta był tak intensywny, że niektóre dzielnice zniknęły z powierzchni ziemi. Zabytkowa, starożytna zabudowa została zniszczona do gołej ziemi. Stare Miasto na południe od rzeki legło w ruinach. Armijne buldożery wkroczyły aby „spłaszczyć” ruiny dzięki czemu armia mogła operować. Tysiące ludzi próbowały uciec z miasta, pozostali bezdomni i z traumą. Liczba ofiar waha się pomiędzy 10 000 a 40 000, i nigdy nie będzie możliwa do precyzyjnego ustalenia.

    Po kilkunastu dniach wojska Damaszku ruszyły do szturmu. Pozycje powstańców w niczym nie przypominały obecnie kontrolowanych przez nich umocnionych twierdz w miastach. Nie mieli też wystarczającego uzbrojenia. Mimo zadania pewnych strat Damaszkowi, po kilku dniach powstanie zostało spacyfikowane. Tysiące ludzie zginęły lub zostały aresztowane.

    Wojska rządowe straciły około 1 000 zabitych. Straty powstańców i cywili (których trzeba tu liczyć razem, często trudno było ich odróżnić) zależą od źródła – te bliżej Damaszku podają ich liczbę między 1 000 a 2 000, natomiast powstańcy i organizacje ochrony praw człowieka wskazują na liczby pomiędzy 20 000 a 40 000 zabitych.

    Epilog

    Powstanie, a w szczególności wystąpienie w Hamie przyniosło tragiczne skutki. Zginęło wiele osób z jednej i drugiej strony, często niewinnych, zabitych tylko za bycie alawitą bądź podejrzenie bycia członkiem Bractwa. Kręgosłup islamistów został przetrącony, i długo nie odzyskali oni dawnej siły.

    W latach 90-tych XX wieku i pierwszej dekadzie XXI wieku Bractwo podjęło próbę powrotu do bardziej otwartej działalności, korzystając chociażby z okazji amnestii ogłoszonej przez Baszara Al-Assada po objęciu przez niego władzy. Bractwo deklarowało poparcie dla demokracji i odejście od rozwiązań siłowych i odwoływania się do prawa szariatu.

    Po wybuchu konfliktu w 2011 roku, Bractwo weszło w skład organizacji opozycyjnej - Syryjskiej Koalicji Narodowej na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych.

    Korzystałem z następujących źródeł:

    Łukasz Frydek - Pretoriane i Technokraci w reżimie politycznym Syrii
    Katarzyna Czajkowska, Anna Diawo-Sitko - Systemy polityczne wybranych państw Bliskiego Wschodu
    The New Cambridge History of Islam - Uniwersytet Cambridge

    i przede wszystkim:

    Rafphael Lefevre - Ashes of Hama. The Muslim Brotherhood in Syria. Wszystkie cytaty pochodzą z tej książki. Tłumaczenia robiłem osobiście, z zastrzeżeniem, że starałem się dosłownie oddać sens cytatu, drugorzędnie patrząc na dokładne tłumaczenie

    Wszystkie grafiki - Wikipedia, chyba, że napisano inaczej. We wpisie - zniszczenia Hamy.

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Tekst wrzuciłem także na portal Steemit. Jeżeli masz tam portal i tekst spodobał Ci się, będę wdzięczny na upvote.

    Jeżeli podobają Ci się moje teksty -> #akademiakleksa -> obserwuj. Zazwyczaj będą one dotyczyć bliskiego wschodu, rzadziej innych obszarów.

    #syria #bliskiwschod #syriafaq #wojna #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: media.npr.org

    +: U....n, 2PacShakur +166 innych
  •  

    Jak domek z kart... – podsumowanie 5. tygodnia tureckiej inwazji na Afrin #lagunacontent ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kurdyjskie linie obrony załamały się. Turcy cały czas prą naprzód, zajmując wioskę za wioską. Do Afrin ściągają ochotnicy z terenów rządowych, ale nawet i oni nie są w stanie zatrzymać tureckiego walca. Kurdowie, nie widząc szans na wygraną na polu bitwy, próbują pertraktować z rządem w Damaszku. Jednak na drodze do porozumienia staje im niedawny sojusznik. Kto to taki? O tym i o wielu innych rzeczach w podsumowaniu 5. tygodnia tureckiej ofensywy.

    Standardowo dla leniuszków:
    Mapa w jakości HD(5K)
    Mapa w jakości HD(9K)

    #syria #syriafaq #turcjawsyrii #steemit #geopolityka - pewien wątek, może was zainteresować ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: a.jpg

  •  

    Prezydent Baszar Al-Asad mianował nowych gubernatorów prowincji Deir er Zor (Abdelmajid al-Kawakbi) i Al-Kunajtira (Hammam Sadeq Dbayat).

    O ile połowa prowincji Deir er Zor (w granicach przedwojennych) jest pod władzą Damaszku (drugą kontrolują Kurdowie) o tyle fotel gubernatora Kunajtry to raczej stanowisko honorowe - jest to malutka prowincja przy Wzgórzach Golan, obejmująca większość terenów odzyskanych przez Syrię w trakcie wojny Jom-Kippur (zwanej w nomenklaturze Syryjskiej Wyzwoleńczą Wojną Październikową), obecnie w większości pod kontrolą rebeliantów, którzy kontrolują też samą stolicę prowincji.

    Miasteczko Al-Kunajtira jest zresztą bardzo symboliczne dla syryjczyków. Po jego odzyskaniu okazało się, że jest ono w całości zniszczone, przez co stało się symbolem brutalności Izraela. Przed obecna wojną praktycznie nikt w nim nie mieszkał, natomiast do miasta organizowano swojego rodzaju wyjazdy turystyczne, żeby pokazać "dzieło" Izraela osobom postronnym.

    Samo stanowisko gubernatora w syryjskim systemie politycznym ma dużą rangę. Wyżej właściwie jest tylko Prezydent i Rząd, przy czym do rządu najłatwiej dostać się przez skuteczną działalność jako gubernator. Jest to więc swojego rodzaju sprawdzian dla polityków, czy są godni piastowania stanowisk w rządzie.

    Parlament Syryjski - Zgromadzenie Ludowe teoretycznie ma jakieś kompetencje, ale w praktyce jest to organ fasadowy. Liczy 250 posłów, z których około 200 stanowią członkowie partii Bass i partii satelickich zgromadzonych w Narodowym Froncie Postępu (to takie nasze ZSL czy SD za czasów PRL). Pozostali członkowie to głównie niezrzeszeni przedsiębiorcy, którzy obecność w zgromadzeniu wykorzystują dla reklamy swojej firmy. Połowę parlamenty, zgodnie z konstytucją, muszą stanowić osoby wywodzące się z warstwy chłopskiej lub robotniczej.

    Miało być o gubernatorach, a wyszedł skrót ustroju Syrii :)

    #syria lekko #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: sana.sy

  •  

    W naszym tagowym #syriafaq wspominaliśmy, że tzw. worki rebelianckie w okolicach Dumayr oraz Wschodniego Qalamoun to jedne z najspokojniejszych frontów na wojnie. No cóż, chyba delikatnie się to zmienia.

    Armia Islamu siedząca w tych workach ostrzelała dzisiaj bazę lotniczą Dumeir z Gradów. Ta organizacja jest główną siłą rebeliancką we Wschodniej Ghoucie, wydaje się więc, że chcą pomóc swoim kolegom. Mogą się jednak przeliczyć - pomóc im nie pomogą, a armia może sobie o nich przypomnieć. Tym bardziej, że jest to jeden z tych worków, z których zdobyciem nie bezie żadnych problemów dla SAA, a które dotychczas zostawiano w spokoju ze względu na porozumienia z rebeliantami, ich niezdatność do prowadzenia działań ofensywnych oraz konieczność działania na ważniejszych odcinkach frontu. A te powoli się kończą.

    Film w linku.

    #syria #bitwaoghoute
    pokaż całość

  •  

    Kilka dni temu wrzuciłem pierwszą część zaktualizowanego FAQ dotyczącego sytuacji w Syrii w 2018 roku, zawierającego zwięzłe i lakoniczne przedstawienie podstawowych informacji o obecnym stanie konfliktu w Syrii – kto z kim walczy, co się zmieniło przez ostatnie dwa lata i ewentualnie prognostyki na przyszłość.

    Poniżej druga część, tym razem mająca charakter pracy grupowej, zawierająca odpowiedź na najczęściej pojawiające się na tagu oraz pod poprzednim FAQ pytania. Obok pytania napisany jest autor odpowiedzi.

    Ponownie jak wcześniejszym razem, dążyliśmy do jak najprostszego wyjaśnienia zagadnień, w taki sposób, aby były one przyjazne dla osób nie zaznajomionych z tematem.

    Jeżeli odpowiedź na jakieś pytanie zadane w komentarzach nie została udzielona, to prawdopodobnie nie znalazł się nikt gotów udzielić w terminie na nie odpowiedzi, albo musimy jeszcze troszkę dany temat ogarnąć Prędzej czy później, ale raczej później pojawi się jakaś trzecia część.

    Ostatnia uwaga - większość nazw arabskich posiada kilka różnych transkrypcji na język polski. Na przykład na tagu zazwyczaj posługujemy się nazwą Wschodni Ghouta i Deir er Zor, natomiast polskie media często określają je jako Wschodnia Guta i Dajr az-Zaur. Obie formy są poprawne

    Pozwolę sobie zwołać wszystkich plusujących wcześniejszą część.

    SPIS TREŚCI
    1. Źródła, z których korzystamy czerpiąc wiedzę o konflikcie – autor: @pan_kleks8;

    2. Rebeliancki worek we Wschodniej Ghoucie – autor: @60groszyzawpis;
    3. Pozostałe rebelianckie worki – autor: @cocojumbo20
    4. Powstanie Państwa Islamskiego, krótki rys – autor: @papier96
    5. Użycie broni chemicznej w Syrii – autor: @Ungern
    6. Czy Assad zostanie u władzy? – autor: @pan_kleks8;
    7. Co w Syrii robią Amerykanie? Jaki jest ich cel? – autor: @pan_kleks8;
    8. Kto walczy po stronie Tureckiej? – autor: @pan_kleks8;
    9. Zaangażowanie Iranu w Syrii - autor: @60groszyzawpis
    10. Czy Kurdowie bez pleców amerykańskich poradzą sobie z zachowaniem niezależności? – autor: @bilas.
    11. Naloty Izraela na terytorium Syrii – autor: @Liesbaum;

    W pracach pomocne było wsparcie wielu Mirków, że tylko wspomnę o @2pacshakur czy @JanLaguna czy @ruskiagent1917. Za wszelką pomoc dzięki.

    1. Źródła, z których korzystamy czerpiąc wiedzę o konflikcie – autor: @pan_kleks8;

    Konflikt syryjski, jak również wojna z ISIS toczona w Iraku wprowadziły dziennikarstwo wojenne w nowy wymiar. Dzięki postępowi technologicznemu już we wcześniejszych konfliktach toczących się w XXI wieku mogliśmy otrzymywać informacje „na żywo” bezpośrednio z linii frontu – tyle, że w większości przekazywanych przez dziennikarzy tzw. „dużych mediów” lub oficjalnych organów prasowych sił zbrojnych. Pamiętam, jak w 2003 roku przeżywałem transmisję na żywo z czołgów Amerykańskich nacierających na Bagdad. Cóż, odbywała się ona w transmisji o jakości mniej więcej 144p - dla odmiany, początek Bitwy o Mosul był transmitowany… na żywo przez Kurdyjską telewizję w HD.

    Dzięki upowszechnieniu się dostępu do Internetu, jak również smartfonów najlepszym źródłem o tym, co aktualnie dzieje się w Syrii są osoby będące bezpośrednio na miejscu. Wolni strzelcy dziennikarze, sympatycy którejś ze stron czy żołnierze bezpośrednio na linii frontu. Oczywiście pojawia się tutaj podstawowy problem – czy są oni obiektywni? Czy ich działalność nie jest propagandą jednej ze stron? Otóż, żeby to ustalić potrzebna jest ich uważna obserwacja, analiza i porównywanie, dzięki temu wiemy, jakie źródło jest dobrze poinformowane, a jakie zajmuje się propagandą. Często sprowadza się to do wierzenia sympatykowi jednej ze stron na słowo – ale jeżeli wcześniej wielokrotnie podawał sprawdzone informacje, czemu by tego nie robić? Może się nawet okazać, że agencja prasowa Państwa Islamskiego jest dobrym źródłem informacji (tak, to nie pomyłka!). O tym niżej.

    Zanim przejdę do konkretów, przedstawię wam pewien hipotetyczny przykład pokazujący jak należy filtrować i segregować informacje. Czasami na kontach twitterowych osób popierających jedną ze stron pojawia się nawał informacji o ich ofensywie, odzyskaniu dużego obszaru terenu i zabiciu tysięcy żołnierzy wroga – ostatnio głównie u Rebeliantów, bo mocno brakuje im sukcesów. Tymczasem na kontach sympatyków drugiej strony (w naszym akademickim przykładzie – rządowych) panuje milczenie. Nikt nawet nie próbuje zaprzeczać lub zdementować, po prostu panuje cisza o domniemanej ofensywie drugiej strony. Najczęściej oznacza to, że taka ofensywa miała miejsce jedynie na twitterze, a rozmiar jakiejś zwykłej strzelaniny został rozdmuchany do niebotycznych rozmiarów. Innym razem jedni piszą, że zdobyli 5 wiosek, drudzy potwierdzają, że stracili jedynie 2 co najczęściej oznacza, że te dwie stracili a o trzy pozostałe toczą się walki. I tak się żyje w tej Syrii.

    Podkreślam to jeszcze raz – często będę polecał jakieś źródło, które jest na przykład wielkim miłośnikiem Putina, a w jego materiałach przebrzmiewa miłość do matuszki rassiji. Nie oznacza to, że podzielam jego poglądy. Trzeba odsiewać propagandę od informacji faktycznych o przebiegu konfliktu.

    Spróbujmy to troszeczkę usystematyzować:

    a) Oficjalne media – zarówno pro zachodnie (CNN, BBC itp.), jak i pro wschodnie (Sputnik, Russia Today) oraz takie w miarę stojące po środku (Rzeczpospolita w Polsce na przykład). Coż, do wszelkich informacji podawanych przez tzw. wielkie media należy podchodzić z ogromnym dystansem. Niestety, jak sami wiemy część z dziennikarzy ma pewne sympatie polityczne, i przez ich pryzmat stara się podawać informacje. Widać to w szczególności przy kolejnych doniesieniach o domniemanych atakach gazowych, kiedy raczej nieprzychylne Assadowi media masowo o tym piszą, rezygnując często z relacjonowania walk czy bardziej złożonej analizy sytuacji w kraju. Są również oczywiście artykuły dobrze przedstawiające sytuację, ale jak mówię – należy je traktować z dystansem i odpowiednią rezerwą.

    Jednakże, w moim subiektywnym odczuciu, mediom powiązanym z Kremlem (Sputnik) częściej zdarza się napisać coś co ma jakąś wartość merytoryczną, ale to tylko moje zdanie i nie stanowi ono przejawu sympatii do sąsiada ze wschodu ani jego polityki. Mam tu oczywiście na myśli informacje o przebiegu konfliktu, a nie propagandową sieczkę.

    Podam wam zresztą pewien przykład. W trakcie walk o Aleppo na linii frontu było trochę dziennikarzy rosyjskich, o tyle z mediów zachodnich było ich… 0. No chyba, że za takiego liczymy Bilal Abdul Kareema. Kim jest nasz kolega? Wygooglujcie jego zdjęcie i pewnie od razu zrozumienie. Radykalny sunnita, miłośnik państwa religijnego, wspierający opozycję islamską. Swojego czasu nawet miał trafić na amerykańską listę osób do skreślenia z tego świata, co również dużo o nim mówi.

    b) Wolni strzelcy na miejscu, żołnierze, sympatycy jednej ze stron.

    Informacje przekazywane głównie na kontach twitterowych przez w/w są najlepszym źródłem przebiegu konfliktu. Są to osoby które albo są na froncie, albo mają kontakt z żołnierzami na miejscu. Dzięki temu stanowią najlepsze źródło informacji. Chociaż jak pisałem wyżej – trzeba je trochę poobserwować, żeby wiedzieć kto dostarcza wiarygodnych informacji, a kto sieje propagandę.

    Jako przykład mogę podać konto twitterowe Ivana Sidorenko. Jest freelancerem nastawionym mocno pro-rządowo. Posiada bardzo dużo dojść i źródeł wśród żołnierzy w tym na linii frontu, dzięki czemu bardzo często dostarcza ciekawe informacje, które później się potwierdzają w innych źródłach, lub w rzeczywistości.

    Z drugiej strony można przedstawić przykład Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka. Jest to organizacja sympatyzująca z Rebeliantami. Podobnie jak Sidorenko, Ci również mają dużą liczbę informatorów – z tym, że wśród Rebeliantów. Stanowią więc ciekawe źródło o tym, co dzieje się po drugiej linii frontu.

    Gorąco dokumenty tworzone przez ANNA NEWS – reporterzy tej rosyjskiej (a dokładniej – abchaskiej) stacji przebywają bezpośrednio na linii frontu. Nagrali wiele świetnych dokumentów, w których znajdziemy oczywiście trochę propagandy (Państwo Islamskie, które jest zakazane w Rosji tudzież wspierani przez amerykańskich najemników Kurdowie), ale stanowią świetne źródło pokazujące co się dzieje bezpośrednio na froncie, oraz miastach zaraz po ich zdobyciu. Polecam w szczególności:

    3 dni do Deir er Zor – dokument o walkach bezpośrednio poprzedzających przełamanie oblężenia Deir Er Zor. Kamera stacji była wraz z żołnierzami, którzy pierwszy raz od 3 lat dotarli do odciętej bazy drogą lądową.
    Deir er zor – upadek Kalifatu – godzinny film z Deir er Zor.
    Mayadin – o operacji mającej na celu odbicie miasta.

    c) Oficjalnie źródła Rządu Syryjskiego, Armii Rosyjskiej, Rebeliantów, ISIS.
    Zazwyczaj podają informacje z pewnym opóźnieniem – gdy faktycznie zdobędą kontrolę nad jakimś obszarem lub go stracą a sytuacja robi się ustabilizowana. Najczęściej stanowi ostateczne potwierdzenie zdobycia bądź stracenia danego miasta/obszaru, co w praktyce następuje kilka dni wcześniej, ale zazwyczaj trzeba odeprzeć kontrataki.

    Swoistym ewenementem jest tutaj AMAQ – agencja prasowa Państwa Islamskiego. Otóż, gdy jeszcze Państwo Islamskie prowadziło działania zaczepne na szeroką skalę było to… jedno z najbardziej rzetelnych źródeł. Tak, to nie pomyłka. Oczywiście trzeba było odsiać konkretną informację od propagandy (Żołnierze wielkiego kalifatu w trakcie ataku na…) jak również odpowiednio wymiarkować podane przez nich straty ludzkie (Zabiliśmy 50 żołnierzy SAA, straciliśmy 2 zazwyczaj oznacza, że zabili 10, a stracili 3) ale jeżeli AMAQ podawał informację o zdobyciu jakiejś wioski, to najczęściej tak było. Informacja była zazwyczaj potwierdzona zdjęciem z geolokacją (czyli z jakimś charakterystycznym punktem, w Krakowie na przykład byłoby to zdjęcie na tle Wawelu). No ale od momentu kiedy Państwo Islamskie ponosi same klęski AMAQ nie ma za bardzo o czym informować.

    2. Rebeliancki worek we Wschodniej Ghoucie – autor: @60groszyzawpis;
    W momencie w którym większość Mirków czyta ten tekst, właśnie trwa rozpoczęty niedawno atak sił Rządowych na worek we Wschodniej Ghoucie. Świetne informacje o tym napisał kolega @60groszyzwpis, tak więc nie ma potrzebny ich powtórnego pisania, a jedynie odesłania do tekstu sporządzonego przez kolegę – klik

    3. Pozostałe rebelianckie worki – autor: @cocojumbo20

    Al Dumayr, Wschodnie Qalamoun

    Worek, znajdujący się w prowincji Damaszek, na północny wschód od stolicy. Worek składa się z dwóch części. Pierwsza część to miasteczko Al-Dumayr, które zamieszkuje około 20 tysięcy ludzi. Druga część to tzw. Wschodnie Qalamoun, pustynno-górzysty teren składający się z miast Ruhaybah i Jayrud oraz kilku wiosek, łącznie może tam przebywać od 30 do 35 tysięcy ludzi. Na obszarze worka operują ugrupowania Jaish Al Islam, Ahrar al Sham oraz kilka pomniejszych grup o marginalnym znaczeniu. Łączne siły rebeliantów na tym obszarze wynoszą od 3 do 5 tysięcy bojowników.

    Z całą pewnością można powiedzieć że worek Al Dumayr/Wschodnie Qalamoun to najspokojniejszy front w całej Syrii. Między miasteczkiem Al Dumayr a Wschodnim Qalamoun został utworzony korytarz dla rebeliantów, do tego dochodzi swobodny handel między mieszkańcami worka a tymi z terenów rządowych. W 2016 roku doszło do niebywałęj sytuacji. W czasie walk z ISIS rebelianci otrzymali wsparcie rządowego lotnictwa. Wszystko wskazuje na to że prędzej czy później dojdzie do pojednania z syryjskim rządem i nad tymi terenami znowu będą powiewać czerwono-biało-czarne flagi.

    Al-Rastan-Talbisah

    Worek znajdujący się w północnej części prowincji Homs, na mocno zaludnionym obszarze zajmującym strategiczną drogę (z Damaszku na północ kraju jechało się nią przed wojną) większe miasta wchodzące w jego skład to Al-Rastan, Talbisah, Taldou, Houla i Tall Dhahab. Worek ten zamieszkuje około 100 tysięcy ludzi. Organizacje dominujące w tym worku to Hayat Tahrir al Sham oraz Ahrar al Sham. Siły rebeliantów oceniane są od 5 do nawet 10 tysięcy.

    Od dłuższego czasu nie prowadzi się tam działań wojennych co wcale nie oznacza że relacje z rządowymi są dobre. Problemem jest dominacja islamistycznych ugrupowań, które nie chcą iść na żadne porozumienia z rządem co doprowadziło nawet do protestów ze strony mieszkańców worka (rozpędzonych przy użyciu broni). Całkiem możliwe że ten worek może być następnym celem SAA po zdobyciu Wschodniej Ghouty. Zanim oficjalnie potwierdziło się, że obecnym kierunkiem natarcia SAA będzie Ghouta, pojawiły się informacje o przedstawieniu rebeliantom znajdującym się w tym worku propozycji poddania się. Oczywiście nie została ona zaakceptowana.

    Al-Tanf

    Spory obszar na pustyni syryjskiej przy granicy z Irakiem oraz Jordanią. Jedyne zamieszkałe na jego terenie miejsca to spory obóz dla uchodźców oraz amerykańska baza wojskowa Al-Tanf. Właściwie ten worek już dawno przestałby istnieć gdyby nie wyżej wspomniana amerykańska baza i utworzona wokół niej strefa bezpieczeństwa, która właśnie pokrywa się z wielkością worka. Oprócz amerykańskich żołnierzy znajduje się tam też rebeliancka grupa New Syrian Army, która jest przez amerykanów szkolona oraz uzbrajana. Mimo tego ich zdolności militarne są zerowe, dochodzi do tego jej bardzo mała liczebność (różne szacunki podają od kilkudziesięciu do kilkuset bojowników).
    Ten worek będzie istniał tak długo, jak będzie działała amerykańska baza. Syryjska armia z łatwością poradziłaby sobie z NSA, dodając do tego niezadowolenie mieszkańców obozu dla uchodźców, jednak amerykanie skutecznie to uniemożliwiają co już pokazali w 2017, kiedy SAA próbowała się zbliżyć do Al Tanf i została mocno ostrzelana. A kiedy amerykanie opuszczą tamtą okolicę? Nie wiadomo, o ile wcześniej chodziło o blokadę szlaku Syria-Irak, tak po wyzwoleniu Al Bukamal ich obecność na pustyni jest co najmniej niezrozumiała.

    Południowy Damaszek

    Worek znajdujący się na południowych przedmieściach stolicy, podzielony mniej więcej po równo między rebeliantami a ISIS. Składa się z dzielnic: Qadam, Yalda, Hajar al-Aswad, Beit Sahem, Babbila oraz dzielnicy dla palestyńskich uchodźców Yarmouk Camp. W przeciwieństwie do drugiego worka w stolicy - Wschodniej Ghouty, nie stanowi on zbytnio zagrożenia dla rządowych. Wynika to z tego że jak już wcześniej wspomniałem, jest on podzielony między rebeliantami z Jaish Al Islam i Hayat Tahrir al Sham oraz ISIS co wiąże się ciągłymi walkami o dominację w worku. Niestety nie udało mi się znaleźć danych ilu bojowników każdej ze stron przebywa w tym worku to raczej nie są to jakieś potężne siły.
    Jak będzie przyszłość tego worka? Prędzej czy później rządowi będą musieli się za niego wziąć, chociażby z powodów propagandowych. Na pewno nie będzie mowy o pojednaniu, w końcu siedzą tam sami islamscy fanatycy.. Możliwe, że po zdobyciu Wschodniej Ghouty obecne w damaszku jednostki zostaną po prostu przerzucone do tej dzielnicy.

    4. Powstanie Państwa Islamskiego, krótki rys – autor: @papier96

    Dla wielu osób, które nie śledziły nigdy z wielką uwagą sytuacji na Bliskim Wschodzie, historia samozwańczego Państwa Islamskiego jest historią ostatnich czterech lat. W istocie jednak pierwsze podwaliny pod zinstytucjonalizowany ekstremizm islamski zostały położone już w 2003 roku. W poniższym tekście, krótko postaram się nakreślić czynniki, postaci oraz wydarzenia, które w rezultacie doprowadziły do restytucji kalifatu na terenach Syrii i Iraku w 2014 roku.

    9 kwietnia 2003 roku zakończona została II wojna w Zatoce Perskiej. Wojska Stanów Zjednoczonych wraz z sojusznikami zajęły Bagdad, a prezydent Bush ogłosił koniec wojny. Główna figura Iraku do tamtej pory, Saddam Husajn wypadł z szachownicy kilka miesięcy później lądując w celi więziennej. Łatwe zwycięstwo kampanii wojennej okazało się zaledwie preludium do problemów jakie świat zachodni napotkał nad Tygrysem i Eufratem. Amerykańska strategia na ułożenie nowej irackiej rzeczywistości była kalką tego co zrobiono na terenach Niemiec po II Wojnie Światowej. Wszystkie osoby powiązane z dawną administracją, a w szczególności z armią zostały usunięte i pozostawione same sobie. Efektem takich działań było powstawanie zbrojnych bojówek, złożonych z byłych żołnierzy i oficerów dawnej armii, które rozpoczęły walkę z nową władzą.

    Pośród takich ugrupowań powstała pod przywództwem Abu Musaby az-Zarkawiego w 2004 roku powstała Al Kaida w Iraku (AQI). Pośród walk w wojskami NATO, w tym także z polskimi żołnierzami, dochodzi do niesławnych bitew o Faludże, a az-Zarkawi staje się jednym z najbardziej poszukiwanych na świecie. Polowanie na dowódcę AQI kończy się w czerwcu 2006 roku, gdy bomby lotnicze spadają na jego kryjówkę. Jeszcze przed jego śmiercią Al Kaida wraz z innymi sunnickimi ugrupowaniami zbrojnymi powołuje Radę Mudżahedinów, która po śmierci pierwszego przywódcy wybrała jego następcę, Abu Ajub al.-Masri z Egiptu. Pod nowym kierownictwem powstało 15 grudnia 2006 roku Państwo Islamskie w Iraku. Samozwańczy twór w ciągu dwóch lat istnienia tworzy instrumenty, które w przyszłości na dużo większą skalę stworzą potęgę ISIS. Jednym z najważniejszych osiągnięć było stworzenie uporządkowanych struktur administracji oraz systemu ekonomicznego, który pozwalał na utrzymanie quasi-państwa. Koniec działalności ISI w 2010 roku nie oznaczał, że jego struktury zostały rozbite. Przygotowani na to sunnici zeszli do podziemia
    W tym miejscu warto wspomnieć o śmierci al Masira w 2010 roku. Wtedy to wybrany przez Radę Mudżahedinów zostaje Abu Bakra al Baghdadi, który do tej pory stoi na czele Państwa Islamskiego. Ciekawym faktem jest, że Abu Bakra od 2004 do 2009 roku przebywał w więzieniu, z którego został zwolniony.

    Na skutek wzmożenia aktywności wojsk USA, a także zwiększenia ich ilości organizacje ekstremistyczne z coraz większym powodzeniem były rozbijane, a sytuacja w 2008 roku zaczęła się stabilizować. Drugim czynnikiem była zmiana podejścia Amerykanów do ludności irackiej. Rozpoczęte zostały działania mające na celu wkupienie się w łaski ludności lokalnej. W niektórych administracja wojskowa wchodziła w sojusze z plemionami, które walczyły z ugrupowaniami powiązanymi z Al Kaidą. Pozorne ustabilizowanie sytuacji w Iraku pozwoliło Barackowi Obamie ogłosić w 2011 roku zakończenie misji stabilizacyjnej i powrót żołnierzy do domu. Tak też się stało z końcem 2011 roku.

    Arabska Wiosna, która wybuchła pod koniec 2010 roku w Afryce Północnej w 2011 roku dotarła do Syrii i gwałtownie przerodziła się w wojnę domową, która rozerwała Syrię na strzępy. Niestabilna sytuacja stworzyła idealną pożywkę dla organizacji Baghdadiego. Równolegle w Iraku, z którego wycofywali się żołnierze koalicji, coraz silniej uzewnętrzniały się konflikty polityczno-religijne. Szyicki premier Nuri al.-Maliki pozbawiony wsparcia potężnego sojusznika znalazł się w ogniu krytyki. Główne oskarżenia pochodziły ze strony środowisk sunnickich, które jako będące odepchnięte od władzy poczuły się zaszczute. Przeżarta korupcją administracja i wisząca w powietrzu rebelia sunnitów zostały wykorzystane przez ukryte Państwo Islamskie w Iraku do wznowienia swojej działalności. Rozpoczęła się droga do odbudowy kalifatu, większego, silniejszego i nieporównywalnie groźniejszego niż ten utworzony w 2006 roku.

    Wybuch wojny domowej w Syrii był okazją do nowego rozdania kart w świecie polityki. Państwa Zatoki Perskiej, a zwłaszcza Katar i Arabia Saudyjska, wraz ze Stanami Zjednoczonymi chciały wykorzystać wojnę domową do obalenia rządów Baszara al Assada i włączenia Syrii w swoją strefę wpływów. Głównym narzędziem, które miało pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu była broń i pieniądze, które w znacznych ilościach były transferowane między innymi przez państwa byłej Jugosławii do rebelianckich organizacji, które walczyły przeciwko władzy w Damaszku. Środki przekazywane dla opozycji zaczęły także przepływać do bojowników powiązanych z organizacją Baghdadiego.

    Dozbrojona i dofinansowana organizacja wyszła z podziemia. Szybka ekspansja przez rozpaloną wojną Syrię i rozdarty problemami wewnętrznymi Irak sprawiła, że do tej pory uznawane za martwe państwo powróciło z siłą, która zatrwożyła cały świat. Szybka ekspansja w Iraku i zajęcie granicy z Turcją pozwoliło na utworzenie stałego źródła finansowania dla kampanii wojennej islamistów. Baghdadi oparł gospodarkę quasi państewka o nielegalny handel ropą. Do końca 2013 roku pozwoliło to na zgromadzenie budżetu szacowanego na prawie miliard dolarów. Kolejnym zastrzykiem gotówki było brawurowe zajęcie Mosulu (o samym upadku miasta poniżej), gdzie z banków zrabowano około 430 milionów dolarów.

    Wykorzystując swoją potęgę, przywódca Państwa Islamskiego w 2012 roku wyłożył swoją wizję budowy państwa muzułmańskiego opartego o prawo szariatu. Taka idea nie spodobała się części organizacji antyrządowych w Syrii, co doprowadziło do konfliktu, który z czasem przerodził się w wojnę rebeliantów z radykałami. Również radykalna an-Nusra wystąpiła przeciwko planom Baghdadiego. Przeciwko IS opowiedział się także przywódca Al Kaidy, Ajmana az Zawahiriego, następca Bin Ladena.

    Po sukcesach w 2013 i 2014 roku plan Baghdadiego ziszcza się. 29 czerwca 2014 roku ogłoszone zostaje powstanie Państwa Islamskiego. Sam przywódca przyjmuje imię Ibrahima i mianuje się kalifem, duchowym przywódcą wszystkich wyznawców Allaha. Deklaracje złożone przez nowego kalifa spotkały się z mieszanymi reakcjami. Hołd przywódcy złożyła część grup islamskich z Syrii i Libii, a także niektórzy członkowie Al Kaidy. Przyszłość pokaże także, że swoich zwolenników Państwo Islamskie znalazło także w południowo-wschodniej Azji i centralnej Afryce.

    Na końcu chciałbym wspomnieć o bitwie o Mosul, a właściwie o poddaniu Mosulu przez irackie wojska. Siły Zbrojne Iraku tworzone były środkami państw NATO, szkoleni przez zachodnich instruktorów żołnierze oraz bardzo nowoczesne uzbrojenie (czołgi Abrams, wielozadaniowe F-16). Zdawać by się mogło, że Irak dysponował siłą, która bez problemu powinna oprzeć się kilkuset terrorystom. Jednak pomimo treningów i sprzętu wśród żołnierzy irackich zabrakło ducha walki, a problemy polityczne dzielące Irackie społeczeństwo znalazły odbicie również wśród wojskowych. Podziały wewnątrz armii pogłębiły dodatkowo nominacje oficerskie, które zależne były od klucza politycznego oraz wszechobecna korupcja. Na to wszystko nałożyły się problemy etniczno-religijne gdzie szyiccy żołnierze nie chcieli walczyć o sunnickie miasto. Skutkiem tego świetnie wyekwipowana, ale fatalnie dowodzona i zdemoralizowana armia uciekła przed garstką fanatyków na przysłowiowych pick-upach. Skala problemu była tak duża, że bojownicy ISIS przez pewien czas zagrażali nawet stolicy Iraku- Bagdadowi. Dopiero interwencja państw zachodnich pozwoliła odzyskać kontrolę na postępami IS.

    5. Użycie broni chemicznej w Syrii – autor: @Ungern

    Syryjski program budowy arsenału broni chemicznej rozpoczął się już w latach ’70 ubiegłego wieku. W odpowiedzi na militarne zagrożenie ze strony Izraela Syria we współpracy z Egiptem oraz Związkiem Radzieckim rozpoczęła program gromadzenia śmiercionośnych gazów oraz szkolenia syryjskich chemików w zakresie jej użycia. W momencie wybuchu wojny domowej syryjski arsenał oceniany był na ponad 1000 ton chemikaliów takich jak sarin, gaz musztardowy czy gaz VX. Syria nie była również członkiem Konwencji o zakazie broni chemicznej. Budziło to uzasadnione podejrzenia, że wraz z rozpadem syryjskiej armii magazyny z bronią chemiczną mogą dostać się w niepowołane ręce. Istniało również zagrożenie, że w obliczu zbliżającej się porażki – a przypomnijmy że na początku wojny domowej momentum było zdecydowanie po stronie rebeliantów – rząd w Damaszku może posunąć się do użycia broni chemicznej w swojej obronie.

    Pierwszy poważny kryzys związany z bronią chemiczną nastąpił latem 2013 roku. Po domniemanym użyciu broni chemicznej przez rebeliantów w Chan al-Asal w wyniku którego zginęło 10 cywilów oraz 16 żołnierzy syryjskiej armii, obie strony konfliktu zaczęły wzajemnie oskarżać się o używanie zakazanej broni. W związku z tym rząd w Damaszku zgodził się na przybycie do kraju specjalnej misji Organizacji Narodów Zjednoczonych, która miałaby zbadać sprawę.

    Zaledwie kilka dni po przybyciu inspektorów ONZ doszło jednak do o wiele bardziej poważnego incydentu. W kontrolowanej przez rebeliantów dzielnicy Damaszku, wschodniej Ghoucie, użyto gazu bojowego na bezprecedensową w tej wojnie skalę. W wyniku ataku z użyciem sarinu zginąć miało od 250 do nawet 1700 cywilów. Rządy krajów zachodnich szybko wydały wyrok i uznając atak za przekroczenie czerwonej linii rozpoczęły przygotowania do interwencji przeciwko siłom rządowym. Wysiłki rosyjskiej dyplomacji a także brak woli politycznej w parlamentach krajów sojuszniczych Stanów Zjednoczonych doprowadziły do podpisania porozumienia, na mocy którego Syria zgodziła się na przystąpienie do Konwencji o zakazie broni chemicznej i zniszczenie swoich zapasów gazów bojowych we współpracy z międzynarodowymi obserwatorami. Zgodzono się również na zawieszenie broni celem przeprowadzenia śledztwa na miejscu ataku.

    Dochodzenie wykazało, że bez cienia wątpliwości we wschodniej Ghoucie doszło do użycia gazu bojowego, sarinu. Śledczy nie wskazali jednak winnego ataku. Sprawa do dzisiaj budzi kontrowersje a obie strony wypierają się odpowiedzialności. Wśród zwolenników rządu w Damaszku najczęściej używanym argumentem jest ten o strategicznym braku sensu użycia gazów w bojowych w momencie kiedy oczy całego świata zwrócone były na Syrię. Syryjskim żołnierzom przebywającym w okolicy ataku nie rozdano także środków ochrony przed bronią chemiczną, na odcinku na którym przebywali prowadzili również skuteczną ofensywę przeciwko rebeliantom, co czyniło użycie sarinu bezzasadnym również i z taktycznego punktu widzenia. Swego czasu popularną była również dosyć osobliwa teoria o ataku fałszywej flagi, którego dokonać miał turecki wywiad, celem sprowokowania międzynarodowej interwencji.

    Pewnym jest, że od momentu podpisania porozumienia i zniszczenia syryjskiej broni chemicznej ilość ataków z jej użyciem znacząco spadła a taki z użyciem sarinu przeszły do historii. Wciąż zdarzały się jednak przypadki bojowego użycia chloru i to przez prawie wszystkie walczące strony. Beczki z chlorem zrzucane miały być przez rządowe helikoptery na pozycje rebeliantów, rebelianci nie pozostawali dłużni, wystrzeliwując w kierunku rządowych umocnień butle wypełnione gazem. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka zwracały również uwagę na używanie przez rebeliantów gazów bojowych w kontrolowanej przez Kurdów dzielnicy Aleppo. Również i dżihadyści z organizacji Państwa Islamskiego stosować mieli gaz musztardowy.

    Do kolejnego kryzysu doszło w kwietniu 2017 roku, kiedy to położona w północno-zachodniej Syrii miejscowość Chan Szejchun miała zostać zaatakowana przy użyciu sarinu. W wyniku ataku zginęło co najmniej 74 cywilów. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, nie czekając na jakiekolwiek śledztwo obarczył rząd prezydenta Assada winą i już w trzy dni po ataku wydał rozkaz wystrzelenia 59 rakiet Tomahawk w kierunku lotniska, z którego startować miały samoloty odpowiedzialne za śmiercionośne bombardowania.

    Również i w tym wypadku nie obyło się bez pytań o zasadność takiego ataku. Chan Szejchun to miejscowość położona za linią frontu, w momencie ataku siły rządowe posiadały inicjatywę, atak więc musiałby mieć wyłącznie charakter ataku terrorystycznego, obliczonego na zastraszenie populacji zamieszkującej terytoria kontrolowane przez rebeliantów. Rosyjscy sojusznicy Damaszku sugerowali również, że śmierć cywilów była wynikiem zniszczenia przez rządowe samoloty magazynu rebeliantów, w którym składować mieli oni gazy bojowe. Zastanawiająca jest również dosyć pochopna i impulsywna decyzja prezydenta Trumpa.
    Podsumowując, użycie gazów bojowych jest stosunkowo stałym elementem syryjskiej wojny domowej i używają jej praktycznie wszystkie walczące strony. Kontrowersyjną pozostaje kwestia wykorzystywania jej do terroryzowania ludności cywilnej a także często wątpliwej wiarygodności doniesienia rebeliantów o atakach z użyciem gazów bojowych w momencie sukcesów rządowych ofensyw. Nie możemy jednak z góry zakładać tezy, że wszystko co robi autorytarna władza w Damaszku jest racjonalne i że nie popełnia ona błędów w ocenie sytuacji. W końcu gdyby tak było, prawdopodobnie do wojny domowej nigdy by nie doszło.

    6. Czy Assad zostanie u władzy? – autor: @pan_kleks8

    Rozpoczęta w 2015 roku interwencja Rosyjska po stronie rządu Syryjskiego miała jeden zasadniczy cel – utrzymanie rosyjskich wpływów w kraju. Wpływów a nie samego Bashara, chociaż co oczywiste cele te początkowo były ze sobą zbieżne.

    Niespełna trzy lata później możemy stwierdzić, że Rosjanie swój cel osiągnęli. Nie wiemy oczywiście jak będzie wyglądał ostateczny powojenny podział Syrii, ile kto otrzyma wykroi sobie z syryjskiego tortu, ale wpływy Rosyjskie w tym regionie zostaną zachowane.

    Czy więc rządząca od niespełna 50ciu lat rodzina alawickich Al-Assdów zachowa władzę w Syrii? Czy w Syrii jako jedno z niewielu państw Arabskich nie nastąpi zmiana władzy w wyniku Arabskiej Wiosny? Niekoniecznie. Jak wspomniałem na początku, celem Rosjan nie było utrzymanie Assada u władzy, a swoich wpływów w Syrii.

    Zdaniem części osób śledzących konflikt, w tym również piszącego ten tekst po zakończeniu konfliktu może się okazać, że Rosjanie postanowią kulturalnie wymienić Bashara na kogoś innego. Dlaczego? Abstrahując w tym momencie od walki o wpływy pomiędzy Rosją a Iranem, jednym z głównych powodów jest dbanie o tzw. „PR” przez Rosję. Nawet takie państwo jak imperium rządzone przez Władimira Władimirowicza musi dbać o jak najlepsze postrzeganie na świecie. Tymczasem Bashar ma fatalną opinię na zachodzie – tyrana, mordercy, gościa który zajmuje się głównie gazowaniem cywilów. Nie ma znaczenia, czy jest to prawdą czy jest to wymysł dziennikarzy – ma taką a nie inną opinię i nic jej zmieni.

    Może się więc okazać, że po zakończeniu konfliktu, Rosjanie spróbują podmienić go na kogoś innego. – oficjalnie informując na przykład, że stan zdrowia Bashara nie jest najlepszy, dlatego wyjeżdża na odpoczynek do sanatorium w Moskwie/Teheranie, a przez czas jego nieobecności zastąpi go ktoś inny. Oczywiście czas nieobecności przedłuży się w nieskończoność.

    Kto może go zastąpić? Naturalnym kandydatem wydaje się wspomniany już wcześniej Suheil al-Hassan, zwany Tygrysem, dowódca „Tiger Forces” czyli najlepszej jednostki sił rządowych walczących w konflikcie. Od dawna w jego otoczeniu pojawia się dużo Rosjan (m.in. jego osobista ochrona to Rosjanie), on sam otrzymuje od nich wysokie odznaczenia, uczestniczy też w spotkaniach z rosyjskimi politykami i wojskowymi, w tym z Putinem (co nie jest takie oczywiste, gdyż posiada stopień odpowiadający naszemu generałowi brygady, czyli najniższemu stopniowi generalskiemu). Dodatkowo, jest Alawitą – od lat najważniejsze stanowiska w administracji kraju piastują Alawici, tak więc taka zmiana nie tworzy niebezpieczeństwa konfliktu religijnego w strukturach władzy Syryjskiej.

    Czy Bashar Al-Assad utrzyma się u władzy (przynajmniej na tej części Syrii nad którą będzie miał władzę)? Czy zostanie podmieniony przez kogoś innego? Jaki wpływ na wynik tej rozgrywki będzie miała rywalizacja Rosyjsko – Irańska? Przekonamy się w przeciągu kilku lat.

    Na marginesie – Bashar nie był początkowo wyznaczony jako następca swojego ojca Hafiza. Do tej roli szykowany był najstarszy z rodzeństwa – Bassel. Był on człowiekiem znanym z zamiłowania do dynamicznego i wystawnego życia, takim trochę „playboyem” można byłoby powiedzieć. Zginął w 1994 roku w wypadku samochodowym, który sam spowodował swoją nieostrożną i zbyt szybką jazdą. Dopiero wtedy pałeczkę przejął Bashar, który zmuszony był przerwać podyplomowe studia lekarskie w Londynie. Wcześniej prawdopodobnie nawet nie był brany pod uwagę do pełnienia jakichkolwiek ważniejszych funkcji w kraju – świadczy o tym chociażby wybór drogi edukacyjnej.

    Bashar i Bassel mają jeszcze trzeciego, najmłodszego brata – Mahera. Na początku wojny pełnił on funkcję dowódcy Gwardii Republikańskiej. Później miał zostać ranny w zamachu, i od kilku lat nie pokazuje się publicznie. Również znany z porywczego charakteru, parokrotnie pojawiał się w doniesieniach medialnych o użyciu gazów bojowych w Syrii.

    7. Co w Syrii robią Amerykanie? Jaki jest ich cel? – autor: @pan_kleks8

    Obawiam się troszeczkę odpowiedzi na to i następne pytanie. Po pierwsze, że jest ona bardzo złożona. Po drugie, wchodzimy tu jednak na pewien poziom polemiki politycznej. Można powiedzieć, że dla osób popierających politykę USA ich obecność świadczy o podjęciu próby zaprowadzeniu demokracji w Syrii i obaleniu złego Assada. Miłośnicy Rosji powiedzą wprost odwrotnie, że Amerykanie wspierają Al-Kaidę. Prawda jest jak pewna część ciała której nazwa składa się z 4 liter – każdy ma swoją, i tak jest w tym przypadku. A fakty to kwestia subiektywnego podejścia. Spróbujmy odrzucić warstwę propagandy politycznej, i określić cel obecności Amerykanów w Syrii.

    Amerykanie, tak jak każde wielkie imperium (Chiny, Rosja) jak i pomniejsze (Francja, Wielka Brytania) zachowuje sobie prawo do rozszerzania swoich wpływów. Tak było, jest i będzie czy nam się to podoba czy nie. Amerykanie zrobili tak z Europą Wschodnią po 1989 roku, ostatnio z Ukrainą.

    Krótki rys historyczny – przed wojną stosunki pomiędzy Syrią a USA nie były najgorsze. Oczywiście jedni na drugich narzekali, ale Assad (najpierw ojciec potem syn) poparli obie wojny przeciwko Irakowi. Amerykanie oczywiście zarzucali Syryjczykom łamanie praw człowieka. Później Syria udostępnia swoje terytorium do przerzutu przez CIA więźniów. Nie wiemy, i nie dowiemy się przez najbliższe lata czy rewolucja w Syrii została przez Amerykanów zainspirowana, czy tylko przyłączyli się do nadarzającej się okazji.

    Faktem jest, że od początku Stany Zjednoczone udzieliły poparcia umiarkowanym rebeliantów. Cel był prosty – rozszerzenie swoich wpływów, wyparcie Rosjan z Syrii. Gdyby Rosjanie zostali wyparci z Syrii, straciliby swój ostatni przyczółek na Bliskim Wschodzie (po Libii). Wszystkie pozostałe państwa są albo pro amerykańskie, albo prowadzą neutralną politykę (a z takimi jest problem, bo trzeba je non stop czymś przekonywać do siebie). Amerykanie dostarczali umiarkowanym rebeliantom broń, głównie wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW.

    W pewnym momencie Amerykanie zorientowali się jednak, że to lekki przypał nadal udawać, że istnieje nadal umiarkowana opozycja, i przerzucili się na pełne wspieranie Kurdów. To wsparcie trwa do dzisiaj, i na jego podstawie Amerykanie chcą budować swoje wpływy w Syrii. Jak to się skończy? Jak na to zareaguje Turcja? Nie wiemy tego. Po prostu nie wiemy i jeszcze jakiś czas nie dowiemy się.

    Pozwolę sobie na pewne subiektywne wtrącenie. Otóż, jestem przekonany, że Obama dążyłby do zachowania wpływów Amerykańskich w Syrii, ale jednocześnie chciałby się dogadać z Assadem i Rosjanami. Jego polityka wobec Iranu i Kuby wskazuje, że był gotów na ustępstwa w zamian za dogadanie się. Natomiast działalność Trumpa jest prosta – leci on ostro i bez pardonu, więc stawiam, że będzie szedł swoją drogą i olewał wszystkich. No, ale jego kadencja skończy się za 4 lata i na pewno nie zostanie wybrany na drugą. Rozstrzygnięcia polityczne raczej będą zapadały już za nowego prezydenta.

    Podsumowując, celem Amerykanów jest rozszerzenie swoich wpływów na obszarze Syrii, wraz z jednoczesnym ograniczeniem wpływów Rosyjskich i w dużej mierze Irańskich. W ten sposób Amerykanie wspierają również Saudyjczyków

    Teraz kilka historyjek/faktów z działalności Amerykanów w Syrii. Pośrednio pokazują one jak bardzo jest tam skomplikowana sytuacja, oraz, że nawet takie Mocarstwo może się pomylić.
    W 2013 roku miał miejsce pierwszy głośny przypadek domniemanego ataku gazowego Assada na rebeliantów, we Wschodniej Ghoucie (o atakach gazowych szerzej w następnym punkcie). Prezydent Obama stwierdził wtedy, że tak nie może być i robimy interwencję lądową. Rebeliantom morale wystrzeliły w kosmos, a z wojsk rządowych rozpoczęły się dezercje, bo co jak co ale z Hamburgerami to tak średnio walczyć. Po kilku dniach okazało się, że wszyscy dotychczasowi sojusznicy Ameryki stwierdzili, że to głupi pomysł i oni nie będą wysyłać żołnierzy do Syrii po doświadczeniach z Irakiem i Afganem. No i się zrobi przypał, interwencję Obama odwołał, a trochę żołnierzy podezerterowało i za bardzo nie miało do czego wracać.

    Amerykanie postanowili również wesprzeć uzbrojeniem rebeliantów – głównie poprzez dostarczanie im przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW. Cóż, broń miała trafiać do rąk umiarkowanych – i faktycznie w większości tam trafiła (bardziej radykalne ugrupowania przejęły jedynie niewielką ich część). Problem w tym, że wkrótce okazało się, że część z ugrupowań umiarkowanych udziela w walce wsparcia radykalnym ugrupowaniom, w tym za pomocą TOWów. Technicznie było więc wszystko w porządku – obdarowani używali uzbrojenia przeciwko Assadowi. W praktyce jednak wspierało ono nie umiarkowaną rewolucję, a radykalne ugrupowania. Dziękować Bogu, że nikt nie wpadł na genialny pomysł uzbrojenia ich w rakiety przeciwlotnicze.

    W momencie, gdy powoli stawało się jasne, że opozycja się zradykalizowała i to jednak średni pomysł, żeby wspierać organizacje która jest de facto Al-Kaidą Amerykanie stworzyli jednostkę zwaną 30 Dywizją Wolnej Armii Syrii, która miała stanowić zalążek nowych umiarkowanych sił rebeliantów. Na marginesie – w Syrii wszystko nazywa się dywizjami, korpusami, frontami, armiami a w praktyce rzadko tej jednostki osiągają wielkość batalionu (który liczy ok. 1000-1200 ludzi). Sama 30 dywizja liczyła trochę ponad stu członków. Co się stało, gdy przekroczyła granicę z Turcją? Większość z nich została wyłapana przez Front Nursa, część z nich dołączyła do organizacji. Pozostali rozpierzchli się po kraju, zasilając różne inne jednostki, nie tylko rebelianckie. Koniec końców, miało wyjść dobrze, a wyszło jak zwykle.

    W początkowym okresie protestów zdarzało się, że protestujący… zarzucali Assadowi współpracę z Amerykanami, co miało stanowić zdradę ich kraju. Jak widać, sympatie polityczne potrafią się szybko zmieniać.

    8. Kto walczy po stronie Tureckiej? – autor: @pan_kleks8;

    Myślę, że warto wytłumaczyć kilka kwestii dotyczących wojsk tureckich uczestniczących w interwencjach przeciwko Kurdom. Czasami na tagu przychodzi ktoś niespodziewanie z pytaniem „A czemu im idzie tak wolno?” „A czy naszym Leopardom też tak wieże latają”?
    W pierwszej części pisałem, że członków Rosyjskich Sił Zbrojnych jest w Syrii stosunkowo niewielu, większość to oficjalnie najemnicy a nie członkowie SZ Federacji Rosyjskiej. Podobnie wygląda sprawa jeśli chodzi o Turków uczestniczących w interwencji. O ile piloci, załogi czołgów, obsługa artylerii czy Siły Specjalne są Tureckie, o tyle większość zwykłych żołnierzy to członkowie tak zwanej Turkish Free Syrian Army.

    Kim są Ci panowie? To byli rebelianci, zarówno umiarkowani jak i religijni. Część z nich uciekła na terytorium Turcji, część została przez Turków kupiona. Chcieli dalej prowadzić walkę, a Turcja im to umożliwiła.

    Sęk w tym, że nazwa Turkish Free Syrian Army jest mocno myląca, chociaż oficjalna i pozostająca w powszechnym użytku. W praktyce jednak nie mają oni nic wspólnego z jakimikolwiek rebeliantami. To zwykli najemnicy, psy wojny, którzy nie umieją nic innego robić, a Turcja umożliwiła im walkę. Część to byli umiarkowani rebelianci, którzy szukali dla siebie miejsca a nie chcieli bądź nie mogli dogadać się z Assadem. Część to rebelianci religijni, którzy zwietrzyli możliwość uzyskania wsparcia. Koniec końców są jednak zwykłymi żołnierzami za pieniądze, a nie dla jakiejkolwiek

    Dlatego też ocenianie armii Tureckiej przez pryzmat działań w Syrii jest mocno mylące. Żołnierz-rebeliant, nawet najlepiej wyszkolony, nadal nie będzie dorównywał porządnie wyszkolonym żołnierzowi w klasycznej walce. W trakcie wcześniejszej operacji zdarzyło im się ponieść kilka wręcz hańbiących porażek. Słynna była w szczególności ta, gdy osłaniający czołgi Leopard 2 tureccy rebelianci uciekli przed Państwem Islamskim, co w konsekwencji zmusiło Tureckie załogi do porzucenia swoich czołgów. Co prawda nie trafiły one na długo w ręce Daesh, ponieważ wkrótce zniszczyło je Tureckie lotnictwo, ale sama ich utrata oraz sposób w jaki się to odbyło nie przyniosło Tureckim rebeliantom chluby.

    Z tego też powodu, często widoczna tendencja do wystawiania oceny całej armii Tureckiej przez pryzmat jej aktywności w Syrii jest daleko idąca i prowadzi do błędnych opinii. Jednocześnie, wcześniejsze doświadczenia spowodowały, że aktualnie Turcja prowadzi operację znacznie bardziej cierpliwie i powoli, starając się minimalizować straty. Stąd też, postępy jak na miesiąc walk mogą wydawać się niewielkie. Nie ulega jednak wątpliwości, że są stałe i jeżeli wkrótce nie nastąpi jakaś daleko idąca zmiana w sytuacji politycznej, Kurdowie z Afrin zostaną podbici.

    UWAGA W momencie pisania w/w pojawiało się coraz więcej informacji o zawarciu możliwego sojuszu pomiędzy Kurdami z Afrin a SAA który zmieniły sytuację w kantonie o 180 stopni. Zapraszamy do śledzenia sytuacji bezpośrednio na tag.

    9.Zaangażowanie Iranu w Syrii - autor: @60groszyzawpis

    Jeśli chodzi o bezpośrednie zaangażowanie w konflikt to początkowa rola Iranu w Syrii ograniczała się do obecności wojskowych doradców, pomagających w szkoleniu wojsk rządowych, oraz przy rozpoznaniu pola bitwy i gromadzeniu danych wywiadowczych. Rosnące wsparcie zewnętrzne dla rebeliantów i pogarszająca się sytuacja Assada z czasem zmusiła Iran do zwiększenia zaangażowania w konflikt syryjski. Jednym z bardziej znaczących wydarzeń było z pewnością „uruchomienie” wspieranego przez Iran Hezbollahu. To świetnie wyszkolone szyickie ugrupowanie z Libanu wielokrotnie pozwoliło przechylić szale zwycięstwa na korzyść syryjskich sił rządowych. Przykładem takiej sytuacji niech będzie wygrana bitwa o strategiczne miasto Al-Kusajr w 2013 r., gdzie mniej liczny od syryjskiej armii Hezbollah wziął na siebie praktycznie cały ciężar walk. W następnych latach Iran jeszcze wielokrotnie używał swoich wpływów w regionie do organizowania kolejnych bojówek gotowych do pomocy wojskom Assada - i tak też wkrótce, w Syrii pojawiły się szyickie milicje z Iraku, Afgańczycy czy też nawet Pakistańczycy.

    Irańskie wsparcie obejmowało też działania polityczne. W lipcu 2015 r. słynny dowódca irańskich sił Ghods, generał Kassem Solejmani odbył wizytę w Moskwie. Jesienią, ku zaskoczeniu wszystkich, Rosja ogłosiła rozpoczęcie interwencji militarnej w Syrii – miał to być efekt osiągniętego kilka miesięcy wcześniej w Moskwie, rosyjskiego – irańskiego porozumienia. Co prawda nikt nie wie czyja to była inicjatywa, jednak krążące plotki o tym, że Iran miał dużej mierze pokryć początkowe koszty rosyjskiej interwencji, każą się zastanowić, czy to aby nie Iran udał się do Moskwy by przedstawić plan wspólnej operacji, mającej przechylić szalę zwycięstwa na korzyść zaprzyjaźnionego z oboma państwa, syryjskiego rządu.

    Tego samego roku, wraz z pojawieniem się Rosjan, do Syrii zaczęły napływać masowo oddziały Irańskich Strażników Rewolucji (IRGC), którzy mieli wkrótce wziąć udział w wielkiej ofensywie w południowym Aleppo. Był to pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz kiedy regularne oddziały Iranu w takiej liczbie pojawiły się w Syrii. Wraz z IRGC do Aleppo ściągnięto też mnóstwo szyickich milicji zarówno z Iraku jak i Afganistanu. Celem Irańczyków miało być odblokowanie oblężonych przez rebeliantów, szyickich wiosek – Fuah i Kefraya. Po zakończonej umiarkowanym powodzeniem bitwie i pewnych perturbacjach na linii Iran – Rosja, wynikających z różnych wizji i priorytetów obu państw, większość regularnych żołnierzy IRGC wróciła do kraju. Głównymi wykonawcami irańskich planów w Syrii ponownie stały się milicje i bojówki szyickie - tym razem już jednak pod bezpośrednim dowództwem oficerów i generałów IRGC, których obecność w Syrii stawała się coraz bardziej zauważalna.

    Poza organizowaniem ochotników do walki, Iran swoim sojusznikom zapewniał też w miarę możliwości dostawy sprzętu militarnego. Oprócz strony rządowej, głównymi beneficjentami irańskich dostaw były przede wszystkim szyickie milicje - zarówno lokalne jak i te z regionu. Spośród sprzętu dostarczanego przez Iran warto wymienić, drony, wyrzutnie rakiet Toophan czy też pojazdy Safir. Oprócz tego zdarzały się też jednorazowe dostawy „ciekawszych” rzeczy: i tak podobno w 2014 r. Iran przekazał osłabionemu lotnictwu syryjskiemu część posiadanych po-Irackich samolotów Su-22. Inna taką sytuacją było pojawienie się czołgów T-90 w rękach pro-irańskich ugrupowań szyickich - wszystko wskazuje, że część T-90, które się pojawiły w Syrii wraz z przybyciem Rosjan, została opłacona przez Iran a następnie przekazana jego „podwładnym”.

    Poza wsparciem militarnym, warto też wspomnieć o irańskim zaangażowaniu we wsparcie humanitarne. Chodzi tu przede wszystkim o oblężoną przez rebeliantów w sercu Idlib, szyicką enklawę Fuah i Kefraya. Przez ostatnie kilka lat irańskie zrzuty zaopatrzenia, były jedyną szansą na przeżycie dla mieszkańców tych dwóch wiosek. Poza Fuah i Kefraya, irańskie samoloty transportowe, często pojawiały się też nad miastem Deir ez-Zor, które przez kilka lat znajdowało się w oblężeniu Państwa Islamskiego.

    Trudno powiedzieć jak wygląda kwestia strat w walkach w Syrii po stronie irańskiej. Większość danych podaje łącznie liczbę zabitych Irańczyków i walczących wraz nimi sojuszniczych, szyickich milicji. Generalnie szacuje się jednak, że w Syrii życie straciło co najmniej kilkuset Irańczyków, w tym kilkudziesięciu dowódców różnego szczebla. Największe straty przypadły na początek interwencji rosyjskiej, kiedy to zaangażowanie Iranu było największe. Na ten moment, pomimo redukcji liczby regularnych żołnierzy IRGC, obecność Irańczyków w Syrii wciąż pozostaje znacząca.

    10. Czy Kurdowie bez pleców amerykańskich poradzą sobie z zachowaniem niezależności?– autor: @bilas.

    Wiele wskazuje na to, że jak zwykle nie ma przyjaciół, są wyłącznie góry, i sojusz Kurdów Amerykanami był jedynie przelotnym romansem tych drugich. Przez ostatnie lata wsparcie USA wzmacniało pozycję bojówek Kurdyjskich, zarówno na szachownicy syryjskiej jak i w samej koalicji anyt-ISIS. Jednak wraz z upadkiem PI potrzeba wsparcia bojowników walczących z dżihadystami stała się mniejsza. Również międzynarodowa opinia publiczna zapomina stopniowo o „Obrońcach Kobane” co również zmniejsza ich rolę na arenie międzynarodowej.

    Operacja „Gałązką Oliwna” i atak Truków na Afrin osłabił relacje między USA a Kurdami. „Myślę, że nie jest jasne, dokąd rzeczy będą zmierzać. Dokładnie wszystkiemu się przyglądamy” – powiedział amerykański Sekretarz Stanu Rex Tillersona podczas wizyty w Ankarze. Tak wyglądała reakcja największego sojusznika Kurdów na Turecki atak na Afrin. Żadnych Tomahawków, żadnych “pięknych dzieci”... Upadek ISIS i zabezpieczenie wschodu kraju – faktycznie przedzielonego Eufratem, sprawiły, iż cele USA w Syrii, częściowo zostały osiągnięte, zaś upadek Assada jest coraz mniej prawdopodobny. Tym samym amerykanie nie muszą już tak bardzo grać kartą kurdyjską. A bez ich wsparcia, Kudowie mogą niewiele.

    Najlepszym przykładem aktualnych możliwości Kurdów, było niepodległościowe referendum w Iraku we wrześniu 2017 roku. Rząd Iraku sprzeciwił się organizacji referendum, nie zyskało ono również poparcia międzynarodowego. W efekcie referendum, 16 października wojska irackie oraz Siły Mobilizacji Ludowej, po krótkotrwałych starciach na przedpolu miasta, wkroczyły i praktycznie bez walki przejęły kontrolę nad Kirkukiem i jego okolicami, wypierając Kurdów. Orędownik referendum - Prezydent irackiego Kurdystanu Masud Barzani ustąpił ze stanowisk 1 listopada 2017r. co zostało odczytane jednoznacznie jako porażkę ambicji kurdyjskich.

    „Gałązką Oliwna” czyli atak Turcji na Afrin, zbliżenie Turcji z Iranem oraz spory Kurdów z Irakiem i Syrią, sprawiły, że poza USA jedynym państwem, które wspiera Kurdów, jest Izrael. Należy jednak pamiętać, że nie wynika to z więzi pomiędzy tymi narodami, czy wspólnych celów, lecz chęci Tel-Awiwu do osłabienia krajów Arabskich. Izrael używa Kurdów, tak samo jak USA i nie należy mieć wątpliwości, że w momencie zmiany strategii Izrael pozostawi Kurdów.

    o ile północno wschodnia Syria może uzyskać jeszcze jakąś formę niezależności (jeśli Kurdowie będą w stanie współdziałać z SDF), o tyle zachód terenów kurdyjskich w Syrii staje się polem ekspansji Turcji – pod nadzorem (lub jego brakiem) mocarstw. Od początku „Gałązki Oliwnej” pojawiają się głosy, że Assad już wkrótce porozumie się z Kurdami aby bronić Afrin, Ci drudzy ciągle jednak temu zaprzeczają. W międzyczasie zaś, powoli ale konsekwentnie siły tureckie przejmują region To pokazuje główny problem, który sprawia, że możliwości Kurdów są ograniczone: brak wyczucia i płynności w polityce międzynarodowej, nadmierny romantyzm i wiara w swój heroizm oraz postawienie wszystkiego na Zachodniego Sojusznika (może właśnie to sprawia, iż Kurdowie cieszą się taką sympatią nad Wisłą).

    Kurdowie nie poradzą sobie bez pleców amerykańskich z zachowaniem niezależności, bowiem przez ostatnie lata właśnie wsparcie USA (i pewność siebie z tym związana wykazywana na około) sprawiły, iż ich relacje z wszystkimi sąsiadami uległy pogorszeniu a potencjalnych sojuszników nie pozyskiwano. Jedyne co może pomóc utrzymać Kurdom tereny w północnej Syrii to współpraca z SDF.

    UWAGA W momencie pisania w/w pojawiało się coraz więcej informacji o zawarciu możliwego sojuszu pomiędzy Kurdami z Afrin a SAA który zmieniły sytuację w kantonie o 180 stopni. Zapraszamy do śledzenia sytuacji bezpośrednio na tag.

    11. Naloty Izraela na terytorium Syrii - @liesbaum

    Wbrew pozorom Izraelskie lotnictwo nie jest tak częstym gościem na Syryjskim niebie jak mogłoby się wydawać, lecz gdy tam zagości zaznacza dość wyraźnie swoją obecność. Siły lotnicze Izraela(IAF) dokonały najprawdopodobniej mniej niż 30 ataków na cele na terytorium Syrii od początku trwania wojny domowej, liczba ta nie jest pewna, ponieważ Izrael nie przyznaje się do większości bombardowań. Celem nalotów są głównie rządowe magazyny i konwoje z bronią, często powiązywane z Iranem i Hezbollahem, lecz znane są też przypadki ataków na siły rebeliantów i Państwa Islamskiego. W dodatku część tych nalotów była prowadzona bez naruszania syryjskiej przestrzeni powietrznej.

    Syria przed wojną domową utrzymywała całkiem pokaźny arsenał obrony przeciwlotniczej (lecz jego większość nie należała do najnowocześniejszych), ponieważ jako główne zagrożenie uznawała Izrael i jego IAF. Wybuch wojny sprawił, że najpoważniejszym zagrożeniem dla syryjskiego rządu stał się wróg wewnątrz granic, nie posiadający lotnictwa przez co część oddziałów została relokowana z sił OPL do innych jednostek. Dodatkowo wiele systemów defensywnych, zarówno tych mobilnych jak i stacjonarnych zostało przejętych przez oddziały opozycji i zniszczonych. Podobny los spotkał siły lotnicze, przy czym nawet przed wojną stanowiło on mniejsze zagrożenie dla IAF niż syryjskie systemy rakiet ziemia-powietrze. Syryjskie media kilkukrotnie donosiły o sukcesach w obronie prze IAF w tym tak spektakularnych jak zestrzelenie F-16 czy nawet F-35, lecz dopiero w tym roku doczekaliśmy się, że informacja taka znalazła potwierdzenie w faktach.

    W ramach kontyngentu Rosji interweniującego w Syrii znalazły się również nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej, lecz nie posłużą one raczej obronie przeciw izraelskiemu lotnictwu, ponieważ oba państwa łączą pozytywne stosunki. Kolejnym przeciwwskazaniem dla takiego rozwoju wypadków jest to, że rosyjskie rakiety znajdują się głównie w północnej Syrii, a Izrael działa zazwyczaj na południu.

    Rosjanie nie mają jakiegokolwiek powodu, żeby strzelać do samolotów państwa, z których chcieliby utrzymać przyjazne stosunki. Dodatkowo, Izrael atakuje najczęściej siły Hezbollahu lub szyickich bojówek powiązanych Iranem. Natomiast jeżeli już atak nastąpi na Syryjczyków, Rosjanie mogą próbować im to po prostu wynagrodzić – mają w magazynach wystarczającą liczbę sprzętu do oddania.

    Podsumowując Izrael wcale nie lata w Syrii jak u siebie, a Syryjczycy nie czekają z rękami w kieszeniach, tylko nie są w stanie trafić nowoczesnego sprzętu agresora przy użyciu ograniczonych i starych systemów obronnych. Dopiero popełnienie błędu przez Żydowskich pilotów pozwoliło na sukces rządowych wojsk w tej nierównej walce. Często zdarza się też, że samoloty Izraela atakują znad Państwa Żydowskiego bądź Libanu, co tworzy dosyć skomplikowaną sytuację prawną. W szczególności próba zestrzelenia samolotu nad Izraelem mogłaby zostać uznana za próbę ataku na to państwo – wojna z Izraelem jest w tym momencie ostatnią rzeczą, jakiej potrzeba Syryjczykom.

    P O D S U M O W A N I E

    Mam nadzieję, że przynajmniej kilkoro z was skorzysta dzięki naszemu ”informatorowi” "FAQ". Specjalne podziękowania dla wszystkich, którzy uczestniczyli w jego tworzeniu jak również udzielali nam wsparcia. Dziękujemy za uwagę.

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #kurdystan #turcja #wojna #geopolityka #izrael #iran #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Syria.jpg

  •  

    Turecka maszynka do mięsa - podsumowanie 4. tygodnia tureckiej inwazji na Afrin #lagunacontent

    Czy Turcy prowadzą w Afrin wojnę na wyniszczenie? Czy ich celem nie jest samo zajęcie Afrin, lecz fizyczna eliminacja jak największej liczby bojowników SDF? Czy trwają tajne negocjacje Kurdów z rządem w Damaszku? O tym i o innych rzeczach możemy przeczytać w podsumowaniu 4. tygodnia walk o Afrin.

    Zapraszam. Podsumowałem działania militarne, odniosłem się do pewnych teorii, które krążą na temat ukrytych motywów tureckiej inwazji. Na samym końcu wrzuciłem także małą informację o tym nad czym aktualnie pracuję. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dla leniuchów:
    Mapa HD(5K)
    Mapa HD(9K)
    #syria #syriafaq #turcjawsyrii #steemit
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Wszystko wskazuje, że już wkrótce będziemy świadkami kolejnej wielkiej bitwy miejskiej. Po Aleppo przyszła w końcu pora na całkowite odbicie przedmieść Damaszku z rąk rebeliantów. Wschodnia Ghouta bo o niej mowa - to rebeliancka enklawa która istnieje niemalże od najwcześniejszych lat wojny. Obejmuje ona silnie zurbanizowane przedmieścia syryjskiej stolicy, jak Dżobar, Duma, Harasta, Irbin, skąd rozciąga się jakieś 20 km na wschód do mniejszych rolniczych, jednak wciąż bardzo gęsto zabudowanych miejscowości.

    Szacuje się, że obecnie w Ghoucie pozostało od 10 - 15 tysięcy rebeliantów. Dla porównania we wschodnim Aleppo mówiło się jedynie o kilku tysiącach bojowników. Nikt natomiast nie wie dokładnie ile w Ghoucie przebywa cywili. Większość szacunków opiera się na danych sprzed wojny, które kompletnie nie uwzględniają migracji nią spowodowanych oraz ilości osób które już zginęły. W każdym razie, te bardziej realistyczne szacunki mówią o co najmniej 100 tys. cywili, którzy wciąż mieszkają w tym rebelianckim worku.

    Wschodnia Ghouta jest rejonem w którym działa kilka rebelianckich ugrupowań. Oprócz grup działających w całej Syrii jak np. Hayat Tahrir Al-Szam czy Aharar asz-Szam, mamy też te bardziej lokalne, jak Armia Islamu (Jaish al-Islam) czy też Legion Rahman (Faylaq al-Rahman). Co ciekawe w Ghoucie to nie HTS ani Ahrar rozdają karty, ale właśnie Armia Islamu i Legion Rahman, które razem kontrolują niemalże 80% powierzchni worka. Pierwsze ze wspomnianych ugrupowań czyli Armia Islamu, jeszcze niedawno było jednym z głównych kandydatów do odegrania znaczącej roli gdyby udało się obalić Assada. To wszystko dzięki dużemu wsparciu Państw Zatoki i posiadaniu silnego i charyzmatycznego przywódcy – Zahrana Alousha. Niestety dla Armii Islamu, końcem 2015 r. ich sztab dowodzenia został zbombardowany przez Syrię lub Rosję w wyniku czego Alousha zginął. Od tego momentu sytuacja Armii Islamu zaczęła się znacząco pogarszać. Poniosła ona wiele porażek przeciwko rządowym oraz wdała się w bratobójcze walki z Legionem Rahman - niemniej wciąż stanowi ona potężną siłę która kontroluje większość wschodniej Ghouty. Drugie z ugrupowań czyli, Legion Rahman określa się jako część Wolnej Syryjskiej Armii (FSA). Powstało ono w 2013 r. pod przywództwem dezertera z Syryjskiej Armii, kapitana Abdula al-Nasr Shamira. Pomimo przynależności do FSA, Legion al-Rahman można jednak określić jako ugrupowanie o ideologi islamistycznej. Legion kontroluje tereny w gęsto zabudowanej zachodniej części worka.

    Rebelianci z Ghouty są bardzo dobrze uzbrojeni. Zdobyli oni bowiem w początkowej fazie wojny liczne bazy wojskowe znajdujące się pod Damaszkiem, wraz dużą ilością pojazdów opancerzonych i uzbrojenia. Granatniki RPG-29 nie są więc rzadkimi widokiem w rękach rebeliantów z Ghouty. Co więcej, Armia Islamu jako jedyne ugrupowanie zdołało uruchomić własną obronę przeciwlotniczą, która została oparta o zdobyte systemy Osa. Swego czasu zdołali przy ich pomocy zestrzelić kilka rządowych śmigłowców, a podobno także i samolotów. Obecnie jednak wiele wskazuje, że zdobyte wyrzutnie zostały zniszczone lub są nieaktywne z powodu braku amunicji.

    Walki w Ghoucie toczą się od wielu lat i praktycznie od samego początku są wyjątkowo trudne dla obu stron. Pewnie wiele osób kojarzy słynne nagrania czołgów z GoPro, które w 2013 i 2014 r. obiegały internet, a gdzie już wtedy można było zobaczyć jak ciężkie i mozolne są walki o każdy kolejny budynek przedmieść stolicy. Bardzo gęsta zabudowa połączona z siecią okopów i tuneli (miejscami tak szerokich, że umożliwiają transport pojazdów) spowodowały, że jakiekolwiek ofensywy są bardzo kosztowne dla którejkolwiek ze stron. Oprócz tego w Ghoucie cały czas trwa też wojna „podziemna”, polegająca na niszczeniu tuneli czy wysadzaniu umocnień i budynków przeciwnika przy pomocy tzw. „bomb tunelowych”. Patrząc na to wszystko, można powiedzieć, że nie na darmo Wschodnia Ghouta wypracowała sobie miano najtrudniejszego frontu w całej Syrii.

    Przez dłuższy czas sytuacja w Ghoucie była patowa, jednak mniej więcej od 2015 r. siły rządowe powoli acz konsekwentnie redukowały wschodnią, lżej zabudowaną część worka. Od pewnego jednak czasu wszystkie działania na tym obszarze zostały wstrzymane, a ciężar walk przeniósł się na zachód - do dzielnic samego Damaszku. Wszystko rozpoczęło się od momentu kiedy wojska syryjskie przystąpiły do odbijania Kabun. To wtedy rebelianci przystąpili do jednej z większych ofensyw ostatnich lat na terenie Ghouty próbując przebić się do oblężonego Kabun. Kontrofensywa rebeliantów zakończyła się jednak niepowiedzeniem, a siły rządowe zdobyły dzielnicę Kabun -był to jeden z pierwszych i ostatnich sukcesów armii, na tym odcinku frontu w ostatnich latach. Dalsze ataki rządowych na Dżobar czy Ain Terma nie przyniosły żadnych postępów, a ich rezultacie, życie straciło setki żołnierzy. Kolejnym punktem zapalnym ostatnich miesięcy, stała się wysunięta baza sił rządowych w Haraście. Rebelianci kilkakrotnie próbowali najpierw odciąć bazę od zaopatrzenia, a później przejąć nad nią kontrolę. W ostatecznym rozrachunku siły rządowe zdołały utrzymać bazę, jednak obie strony poniosły ciężkie straty.

    Co raz większa zuchwałość rebeliantów w prowadzonych ofensywach i zagrożenie dla nieobjętych wojną dzielnic stolicy, przy jednoczesnym braku woli do podjęcia negocjacji pokojowych, prawdopodobnie spowodowały, że naczelne dowództwo syryjskie podjęło decyzje o konieczności ostatecznego rozprawienia się ze wschodnią Ghoutą. Obecnie do Ghouty ściągają jednostki z całego kraju. Ofensywa ma być prowadzona przez elitarne Oddziały Tygrysa. Będzie to pierwszy raz kiedy te jednostki wezmą udział w walkach o Ghoute. Oprócz tego w ofensywie będzie też uczestniczyć 1, 4 i 9 Dywizja, 3 brygady Gwardii Republikańskiej, a także 14 dywizja oddziałów specjalnych.

    Trudno prognozować przebieg walk, jednak należy się spodziewać, że nie będą one łatwe. Operacja prawdopodobnie rozpocznie się od uderzenia we wschodniej, lżej zabudowanej części worka, gdzie utrata terenów rolniczych, powinna szybko zmiękczyć rebeliantów. Należy się też spodziewać silnego odzewu zachodnich mediów, które zdecydowanie będą chciały potępić ofensywę sił rządowych. Już teraz, podobnie jak w Aleppo, możemy obserwować kampanie rozpoczęte przez rebelianckich aktywistów mające na celu zwrócić oczy świata na Ghoute. Oczywiście smutną prawdą jest, że zginie prawdopodobnie wielu cywili, choć to wszystko będzie zależeć od woli rebeliantów do walki i sposobu prowadzenia ofensywy przez rządowych. Jak pamiętamy, przy Aleppo pojawiały się podobne prognozy, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, odbicie wschodniej części miasta przebiegło wyjątkowo szybko i sprawnie. Miejmy nadzieje, że może i tym razem będzie podobnie.

    #syria #syriafaq #bitwaoghoute
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    W 2016 roku @2PacShakur napisał FAQ do wojny w Syrii. Skończyliśmy już swój dżihad na tagu (KMWTW, OKWD), a ja mam niestety dużo wolnego czasu, także postanowiłem zrobić pewną aktualizację powyższego wpisu, opisującego co działo się w ostatnich dwóch latach, i starając się przewidzieć jak to się wszystko skończy.

    FAQ WOJNY W SYRII - AKTUALIZACJA NA 2018 R.

    Początkowo chciałem zrobić wszystko na raz, ale tylko ten wstęp ma blisko 8 stron czcionką 11, także jutro/pojutrze będzie druga część. Pierwsze 5 punktów dotyczy ogólnego podsumowania sytuacji. W dalszej części znajdują się konkretne odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania na tagu, takie jak: co z tymi workami? Dlaczego nikt ich nie zlikwiduje? Dlaczego Izrael lata jak u siebie i nikt do niego nie strzela? Kto walczy po stronie Tureckiej? Coś szerzej o ugrupowaniach rebelianckich? Co tam robią amerykanie? Czy naprawdę Rosjanie nie mają co robić tylko bombardują szpitale?

    Masz pytanie? Pisz! Odpowiem lub ktoś odpowie Ci w komentarzu.

    I teraz konkrety. Jeżeli jesteś mirkiem spoza tagu lub niezorientowanym za bardzo, najpierw przeczytaj wrzucony powyżej wpis. Nie będę tu kopiował wyjaśnienia skrótów, a posługuję się nimi w treści tego FAQ.

    Jednocześnie wyjaśniam pewną rzecz – śledzę wojnę w Syrii od dwóch lat. Nie jestem jednak aż takim specjalistą jak kilku naszych kolegów z tagu, którzy o 3 w nocy są w stanie wymienić wszystkie bojówki szyickie które walczą po stronie rządowej wraz dowódcami i imionami ich kochanek. Pisałem to podsumowanie z zamiarem lapidarnego i jak najprostszego przedstawienia sytuacji dla osób które nie śledzą tego konfliktu lub śledzą pobieżnie. Mam nadzieję, że to się udało.

    Jeżeli jesteś Mirkiem niezorientowanym, wejdź sobie na liveuamap.com, wybierz Syrię i obserwuj mapę, w tym cofaj się w czasie (opcja po prawej).

    W pierwsze kolejności opisuję Rządowych, potem Kurdów, Rebeliantów, ISIS, Turków.

    1.Mapka

    W załączeniu do wpisu mapka. Ta na dole przedstawia stan na luty 2016 roku, czyli okres kiedy @2pacshakur pisał pierwotne FAQ. Powyżej obecna sytuacja. Legenda:
    Kolor czerwony – pod kontrolą wojsk rządowych.
    Kolor żółty – pod kontrolą szerokorozumianych Kurdów. Cyferka 1 to Kurdowie na wschodzie, mający plecy i wsparcie Amerykanów i państw zachodnich. 2 to Kurdowie z kantonu Afrin, zwanego też Rożawą.
    Kolor zielony – Turcja i ich rebelianci.
    Kolor czarny – ISIS
    Kolor zielony – Rebelianci, w tym cyferka 3 to prowincja Idlib, główny obszar przez nich kontrolowany, zdobyty w 2015 roku. 4 to Wschodnia Ghouta i obóz Yarmouk. 5 to front południowy. 6 to tzw. na potrzeby tego opracowania „inne worki” – wyjaśnienie w drugiej części. 7 To Al Tanf, obszar pod kontrolą USA

    2.Kto walczy? U kogo ma plecy?

    Rządowi – Syryjska Armia Arabska wraz z milicjami, w szczególności szyickimi i Irańskimi. Mają plecy u Rosjan i Iranu, a w mniejszym stopniu u Lepszej Korei, Iraku, Białorusi, Chin. Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, także należy pamiętać, że sojusz irańsko-rosyjski jest dosyć kruchy. Iran chciałby zwiększać swoje wpływy, tak więc zależy im na utrzymaniu jak największej władzy Assada nad terytorium Syryjskim. Rosji zależy na utrzymaniu swoich wpływów i baz, co w gruncie rzeczy już teraz sobie zapewnili.

    Tutaj trzeba wyjaśnić jedną rzecz. Na ten mądry pomysł wpadli już dawno temu Francuzi i Hiszpanie, zakładając swoje legie cudoziemskie. O korzyściach wynikających z takiego postępowania przekonali się Amerykanie i ich sojusznicy (w tym Polacy) w Iraku i Afganistanie. O co chodzi? Gdy wyślesz żołnierza na wojnę i on zginie walcząc w oficjalnych siłach zbrojnych to jest przypał. Nawet w średnio demokratycznym kraju jak Rosja zaraz to wyjdzie i trzeba się tłumaczyć. A notowania są jak kiełbasa, nie odrosną tak łatwo. Putin może sobie mieć obecnie i 90% poparcia, ale jak go straci to nie będzie mu łatwo utrzymać władzy. Jak rozwiązać ten problem? Najemnikami, którzy ostatnio popularnie zwani są kontraktorami. Zamiast wysyłać swoich żołnierzy, lepiej zlecić pełnienie niektórych funkcji PMC (Private Military Company). Jak taki najemnik zginie to cóż, przykro nam, ale to nie nasz żołnierz, wiedział na co się pisze podpisując kontrakt na służbę w Syrii. Dlaczego o tym wspominam?

    Członków Rosyjskich sił zbrojnych w Syrii jest stosunkowo niewiele. To głównie piloci, sztabowcy (wspomagający żołnierzy Syryjskich nawet na poziomie batalionu – według informacji, Rosjanie traktowali interwencję jako pole szkoleniowe, i jako wsparcie przez syryjskie sztaby przewinęły się setki oficerów), obsługa systemów pplot (dlaczego Rosjanie nie strzelają do samolotów Izraelskich? będzie w drugiej części) i Siły Specjalnie. Większość Rosjan w Syrii, bezpośrednio wspierających Rządowych to żołnierze PMC, głównie zakładanych w Ameryce Południowej. Zwani są popularnie Wagnerowcami, od pseudonimu ich dowódcy – pułkownika Wagnera. Oficjalnie więc Rosjan w Syrii nie jest tak dużo, a przecież za legalnie działających z upoważnienia rządu Syryjskiego najemnikach Putin nie może odpowiadać . Ot, nie mamy pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi?

    Kurdowie – na potrzeby tego wpisu podzielmy ich na Kurdów wschodnich oraz Kurdów z Afrin. Zanim jakiś prawilny mirek z tagu dostanie zawału na określenie „Kurdowie ze wschodu” – YPG, YPJ, PKK niezorientowanym nic nie powie, a te organizacje się przenikają. Jeżeli popatrzycie na mapę sytuacyjną, na północy na zielono zaznaczony jest obszar kontrolowany przez Turków (o tym niżej). Kurdowie na wschód od tego obszaru to proxy Amerykanów i państw zachodnich. Mają ich oficjalnie wsparcie. Zazwyczaj używa się wobec nich określenia „Rożawa”, czasami pod tym terminem rozumie się wszystkich Kurdów syryjskich, w tym tych o których mowa w akapicie niżej. Cyferka 1 na mapie.

    Ci z zachodu to Kurdowie z kantonu Afrin. Aktualnie są atakowani przez Turków. I przegrywają. Z wielu powodów, przede wszystkim ze względu na brak realizmu politycznego. Nie mają oficjalnego wsparcia Amerykanów, ani nikogo innego. O jakim braku realizmu mowa? Otóż, zamieszkujący ten kanton Kurdowie próbowali uzyskać wsparcie Stanów Zjednoczonych. Nie udało im się to. Zgodnie z doniesieniami, już od drugiej połowy zeszłego roku Rosjanie i Syryjczycy informowali ich, że Turcja szykuje się do inwazji i lepiej byłoby gdyby wrócili pod skrzydła. Syria jest nadal uznanym międzynarodowo państwem z legalnym rządem, także atak na terytorium Syryjskie byłby znacznie bardziej donośny w skutkach niż atak na prowincję pod kontrolą nieuznawanych przez nikogo Kurdów. Taka propozycja została jednak odrzucona. No i koniec końców skończą pod Tureckim butem. Mogą co prawda uciec do swoich ziomków ze wschodu, ale raczej chyba nie o to im chodziło. Cyferka 2 na mapie.

    Rebelianci. Odsyłam do prawilnego wpisu Mireczka @Ungern który opisuje losy tej opozycji syryjskiej, która była rzeczywiście umiarkowana i pro-syryjska a nie pro-islamska. Mówiąc w skrócie – została wybita lub wchłonięta przez radykalnych rebeliantów. Obecne siły rebeliantów głównie wokół organizacji Hayat Tahir al Sham (wcześniej pod nazwą Front Al Nursa, jest to de facto syryjska Al Kaida). Inni to Ahrar al Sham (z wieloma ugrupowaniami współpracującymi), Jaysh al-Islam (Armia Islamu), Turkistan Islamic Party.

    Jednym z powodów dla którego obecnie sytuacja rebeliantów jest bardzo zła są tarcia pomiędzy rebeliantami. Poza sytuacjami kiedy bronią się przed Rządowymi zazwyczaj zajmują się wzajemnym wybijaniem się. Jak brzmi nasze przysłowie „Rebelianci razem, ale nie tym razem”. Wspominam o tym specjalnie. Gdyby nawet rebeliantom udało się wygrać wojnę, zaraz wybuchłaby kolejna wojna domowa pomiędzy nimi. Te tarcia w zasadzie uniemożliwiają jakiekolwiek porozumienie pomiędzy nimi i prowadzenie wspólnych operacji.

    Często pojawia się pytanie – czy Ci radykalni rebelianci mocno różnią się od ISIS jeśli chodzi o postępowanie czy ideologię? Część rebeliantów (większość) chce zbudować państwo religijne, ale jedynie Syryjskie. Niektóre ugrupowania, tak jak ISIS chciałby jednak zbudować wielki kalifat, przy czym różnią się metodami którymi miałyby to osiągnąć.

    Jeśli chodzi o postępowanie, to posłużę się przykładem z mającej miejsce na początku sierpnia 2014 roku bitwy o Arsal – miasteczko Libańskie. Już wtedy radyklani rebelianci Syryjscy z organizacji Front al Nursa) bardzo się nie lubili, jednak jak widać potrafili się dogadać i podjąć wspólne działania w Libanie. Ich szturm na miasto Arsal został odparty przez Armię Libańską i lotnictwo syryjskie. Wycofując się, dżihadyści wzięli ze sobą kilku jeńców. Jaki był ich los? Ci złapani przez Al – Nursę zostali rozstrzelani. Państwo Islamskie swoim obcięło na żywca głowy. Wiadomo, lepiej zostać rozstrzelanym niż mieć odciętą głowę bądź zostać spalonym żywcem, ale skutek jest ten sam.

    Jeśli chodzi o różnice pomiędzy samymi rebeliantami, jak również między rebeliantami a ISIS oddajmy głos koledze @Ungern:

    Umiarkowani rebelianci, opozycja, islamiści, Al-Kaida, ISIS - czym to się od siebie różni?

    "Umiarkowani rebelianci to nazwa używana przez kraje wspierające syryjską rebelię na określenie tych z rebeliantów, którzy nie są w bezpośredni sposób powiązani z organizacjami terrorystycznymi takimi jak Państwo Islamskie czy Al-Kaida. Początkowo trzon żołnierzy rebelii stanowili dezerterzy z syryjskiej armii, w większości ludzie o poglądach świeckich i nacjonalistycznych. Jednak wraz z generalną amnestią ogłoszoną przez prezydenta Assada z syryjskich więzień wypuszczono setki, jeśli nie tysiące, aktywistów o poglądach islamistycznych. W ten sposób powstało wiele niezależnych grup rebelianckich, takich jak chociażby Dżajsz al-Islam, które odrzucały przywództwo polityków syryjskiej opozycji. Pod koniec roku 2011 do walk przeciwko siłom rządowych dołączyła Al-Kaida, tym samym stawiło to państwa wyjątkowe w niezręcznej sytuacji. Aby uniknąć oskarżeń o wspieranie terrorystów ukuto więc termin "umiarkowani rebelianci". Chociaż moim zdaniem trafniejszą nazwą byliby rebelianci nacjonalistyczni.

    Opozycja zaś to politycy opozycjni, zgromadzeni w Syryjskiej Koalicji Narodowej na Rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjcnych. Jest to swego rodzaju syryjski opozycjny rząd na uchodźtwie, który obecnie ulokowany jest w Stambule. Politycy w nim zasiadający mają w większości poglądy świeckie, nacjonalistyczne i konserwatywne. Ich wpływ na działania w Syrii jest jednak niewielki, bojownicy Wolnej Armii Syryjskiej uznają ich przywództwo tylko formalnie, natomiast islamiści odrzucają całkowicie ideę świeckiego rządu.

    Wspomniana wcześniej syryjska Al-Kaida obecnie występuje pod zmienioną nazwą i jako Hayyat Tahrir Al-Sham pozostaje w konflikcie z Państwem Islamskim. Do rozłamu doszło po ogłoszeniu przez PI restauracji kalifatu. Mimo zbieżnych celów, czyli ustanowienia państwa w którym władza opierałaby się na nauczaniach Koranu i prawie szariatu, Al-Kaida i ISIS różnią się jednak metodami jakimi miałyby te cele zostać osiągnięte. W dużym skrócie ISIS zakłada nadejście Kalifatu od góry - utworzenie państwa islamskiego, które byłoby awangardą i narzucałoby prawo szariatu na podbitych terytoriach. Al-Kaida zaś widzi nadejście państwa islamskiego od dołu, stąd wielki nacisk kładziony jest na przekonywanie ludności poprzez akcje "ewangelizacyjne", charytatywne a także zdecydowanie większa elastyczność jeśli chodzi o zawieranie sojuszu z siłami trzecimi.

    To pozostawia nam ostatnią z grup, czyli rebeliantów islamistycznych. Do tego szerokiego zbioru zaliczyć możemy organizacje takie jak wspomniana wyżej Dżajsz Al-Islam, Ahrar al-Szam, Harakat Nur Ad-Din Al-Zinki i wiele innych. Ich celem jest utworzenie w Syrii państwa opartego o prawo szariatu, lecz byłoby to państwo syryjskie. Najbliższym rzeczywistym ekwiwalentem takiego państwa byłby Egipt rządzony przez Bractwo Muzułmańskie po obaleniu prezydenta Mubaraka lub w wersji mniej demokratycznej Irak Saddama Husajna po roku 1991. Demokratyczność takiego państwa, na przykładzie programu Ahrar al-Sham, zakładałaby istnienie systemu politycznego opartego na prawie szariatu, w którym to systemie wyborcy wybieraliby swoich przedstawicieli, którzy ów szariat mieliby egzekwować. W przeciwieństwie do zwycięstwa terrorystów, po zwycięstwie islamistów Syria starałaby się utrzymywać zapewne poprawne relacje z resztą świata, gdyż ich celem nie jest utworzenie globalnego kalifatu."

    Niedobitki dawnej umiarkowanej opozycji znajdują się na południu, przy Wzgórzach Golan. Kilka organizacji działa w prowincji Idlib. Trudno jednak powiedzieć na ile faktycznie zachowali oni swój umiarkowany charakter, a na ile są już dawno przejęte przez radykałów, ale nadal działają pod starą nazwą – dla PRu. Co najważniejsze, nie mają one zbyt dużej siły i będą istniały tak długo, jak radykalni na to pozwolą.

    ISIS. Państwo Islamskie poniosło przez ostatnie dwa lata strategiczną klęskę. Nie istnieje już jako organizacja terytorialna z wyjątkiem trzech worków (dlaczego rządowi nie likwidują worków? Będzie w części drugiej). Obecnie działają tak jak Al-Kaida – opierają się na terrorze i zamachach. Zwiększają również swoją działalność w Afganistanie i na Filipinach. Na Filipinach udało im się również przejściowo opanować miasto Marawi.

    Turcja – Turcja wspiera część rebeliantów, w szczególności z ugrupowania Ahrar al Sham. Mogą dążyć do zachowania poprzez te ugrupowania kontroli nad częścią Syrii, żeby rozszerzyć swoje wpływy na obszarze bliskiego wschodu. Innymi słowy, po Cyprze Północnym będziemy mieli Syrię Północną. Czy tak się stanie? Tego nikt nie wie. Czy dogadają się z Assadem z którym kiedyś byli najlepszymi kumplami? Nikt tego nie wie.

    A ich stosunek do Kurdów? Przed przewrotem Ataturka Imperium Osmańskie było państwem w którym twoja pozycja w dużym stopniu zależała od wyznawania Islamu. Dlatego Kurdowie żyli w nim normalnie, mieli normalną pozycję. To oni byli jednymi z wykonawców rzezi Ormian. Nie piszę tego by ich o to obwiniać, lecz dać zarys sytuacji. Co prawda już wtedy w Imperium Osmańskim było coraz wyraźniej zarysowane działania sił pro-narodowych, ale technicznie Imperium jeszcze istniało.

    Po zmianie torów – z państwa religijnego na państwo narodowe, rozpoczął się konflikt turecko-kurdyjski. Przymusowa nauka języka, ograniczanie praw ludności nie-tureckiej. Konflikt ten ciągnie się do dzisiaj.

    Dochodząc do konkluzji. Nie wiemy co stanie się z Kurdami po wojnie – czy pozostaną neutralni, czy będą mieli własne państwo, czy dogadają się z rządowymi. Dlatego powstanie każdej niezależnej formy państwowości Kurdyjskiej jest dla Turcji ogromnym zagrożeniem, powodując wzrost napięcia i tendencji do przyłączenia się Kurdów tureckich do nowego państwa, a w konsekwencji oderwania blisko 1/3 terytorium Tureckiego od państwa. Skutkiem tego były dwie operacje przeprowadzone przez Tureckie wojsko, których celem jest ukrócenie niezależności Kurdów. Opisałem je niżej.

    3.Co się zmieniło?

    Wszystko. Wojna się wyklarowała i zmierza ku końcowi. Po pierwsze, w grudniu 2016 roku wojska rządowe ostatecznie odbiły Aleppo. Jaki był tego skutek? Zwolnienie tysięcy żołnierzy którzy mogli być przerzuceni na inne linie frontu. Przede wszystkim jednak – gdyby Rebelianci opanowali Aleppo, wojna musiałaby się zakończyć przynajmniej remisem na ich korzyść. Rządowi nie mieliby szansy na odbicie takiego miasta jak Aleppo, chyba, że Rosjanie przysłaliby im regularne wojska, czego jednak nie zrobią.

    Jeśli chodzi o odbicie Aleppo – odsyłam do wpisu @60groszyzawpis, który również umieścił tam linki do innych wpisów, w których wyczerpująco wyjaśniono przebieg bitwy o Aleppo, aż do zdobycia miasta przez wojska wierne rządowi.

    Zwolnione jednostki, w szczególności Tiger Forces ruszyły na ISIS na terenach na zachód od Eufratu, odbijając w te tereny w całości, a w szczególności przełamując 4 letnie oblężenie Deir er Zor. Dodatkowo, tutaj dużo informacji jeszcze sprzed przełamania, aktualnych również po nim]. Niestety, bohaterski generał Zaharedine dowodzący oblężonymi jednostkami wkrótce potem zginął. Na pierwszej linii, tak jak kochał żyć. Kilka lat życia na pierwszej linii w oblężonym mieście, by ponieść śmierć na minie. Niestety, nie doczekał wyzwolenia swojego ukochanego miasta, które ostatecznie zostało wyczyszczone z sił Państwa Islamskiego kilka tygodni później.

    Na marginesie – generał Zaharedin miał pewną zaletę w porównaniu do innych dowódców Syryjskich. Nie chodzi tylko o to, że oprócz Suheil al-Hassan (pseudonim „Tygrys”, od którego wzięła nazwę jednostka „Tiger Forces” – elita armii Syryjskiej, jedyny oddział który w miarę można nazwać wojskiem w rozumieniu Europejskim) był najlepszym dowódcą polowym. Otóż – nie można mu nic zarzucić. Walczył, wygrywał, przegrywał, ale nie można mu przypisać nawet teoretycznej odpowiedzialności za jakiekolwiek zbrodnie przeciwko cywilom.

    Na dzień dzisiejszy, obszary na zachód od Eufratu aż po wybrzeże Morza Śródziemnego, za wyjątkiem worków i prowincji Idlib i Afrin znajdują się pod kontrolą wojsk rządowych.

    Oczyszczono również kilka mniejszych worków, między innymi odzyskano kontrolę nad dostawami wody do Damaszku – wcześniej kontrolowanym przez rebeliantów z worka Wadi Barada. Przede wszystkim jednak, za wyjątkiem Wschodniej Ghouty i obozu Yarmouk zlikwidowano wszystkie malutkie worki wokół stolicy. Dzięki temu zwolniono tysiące żołnierzy które można było przesunąć na inne fronty, jak również zapewniono stosunkowy spokój stolicy. Podkreślić należy, że w tych małych workach wokół stolicy siedziały głównie oddziały starej opozycji. W większości zawarli oni porozumienie z Rządem – bardziej radykalny element wyjechał do prowincji Idlib, reszta… walczy w szeregach SAA. Tak, to dosyć częsty scenariusz dla dawnych umiarkowanych rebeliantów. Śmierć, dołączenie do radykalnych, bądź powrót pod rozkazy Damaszku.

    W wyniku ostatniej ofensywy zdobyto około 1/3 prowincji Idlib (3 na mapce) – głównego terytorium Rebeliantów, zdobytego po ofensywie w 2015 roku. Zabezpieczono również drogowe połączenie pomiędzy Libane-Syrią-Irakiem-Iranem. A to bardzo nie spodobało się Amerykanom, Saudyjczykom i Izraelowi. O tym w następnych częściach FAQ.

    Rebelianci od utraty Aleppo tylko raz spróbowali jeszcze podjąć ofensywę na większą skalę – w kwietniu 2017 roku w północnej Hamie/południowym Idlib. Zakończyła się ona ich całkowitą klęską. Rozmiary tego opracowania uniemożliwiają bardzo dokładne opisanie sytuacji militarnej każdego z ugrupowań Rebelianckich i przez pryzmat tego ocenę ich możliwości militarnych. W skrócie – jest chujowo, i wcale nie stabilnie. Rebelianci nie mają już sił na podejmowanie jakichkolwiek działań zaczepnych. Stracili większość sił pancernych, a to co mają stanowi łakomy kąsek dla lotnictwa. Właściwie poza wspomnianą wyżej ofensywą od upadku Aleppo nie są w stanie podjąć jakiejś większej ofensywy. To już nie czasy, gdy koalicja rebeliantów pod nazwą "Armia Podboju" była w stanie poważnie zagrozić Aleppo (więcej informacji o tym w zalinowanym powyżej wpisie). Ustawiczne tarcia pomiędzy nimi doprowadziły do sytuacji, którą można porównać z sytuacją która panowała w Europie we wrześniu 1944 roku. Wszyscy wiedzieli, że Niemcy przegrają, potrzeba na to było jednak jeszcze trochę czasu.

    Rebelianci są jednak w stanie w dalszym ciągu się bronić, i to w sposób bardzo skuteczny. Największy problem sprawia zdobywanie terenów miejskich, w których rebelianci stworzyli gęstą sieć okopów i innych punktów obrony.
    Państwo islamskie utraciło blisko 100% swojego terytorium a na pewno 100% terytorium o znaczeniu strategicznym, na którym możliwe byłoby utrzymanie jakiejkolwiek państwowości. Pozostały im trzy worki, które czekają na likwidację. Jeżeli spojrzycie na mapę z 2016 roku i porównacie ją z obecną sytuacją, widać jak wielką klęskę poniosło Daesh. Nie istnieje już jako organizacja terytorialna. Obecnie organizacja koncentruje się na zwiększeniu swoich wpływów w Afganistanie i na Filipinach, oraz prowadzeniu terroru i destabilizowaniu sytuacji w Syrii.

    Największą aktywność ISIS podejmuje na obszarze na wschodzie Eufratu, na granicy Iracko-Syryjskiej, skąd nie zostali jeszcze wyparci przez Kurdów. Dlaczego nie zostali? Otóż to zagadka na którą nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Jedną z możliwości jest wycofanie wsparcia lotniczego przez Amerykanów, bez którego Kurdowie tracą 75% swoich możliwości. Wspomnę o tym w następnych częściach.

    Turcja w Syrii. Wiem, że się powtarzam, ale opisanie całościowe polityki Tureckiej wobec Syrii i Kurdów to co najmniej praca na habilitację. Może jeden mirek, który pomagał mi w pisaniu tego FAQ wolnych chwilach pomiędzy drukowaniem faktury wziąłby się za to – zobaczymy

    Dla Turcji kwestią strategiczną, może nie życia i śmierci ale przynajmniej zdrowia jest niedopuszczenie do powstania jakiejkolwiek organizacji quasi państwowej Kurdów. Dlaczego? Kurdowie rozrzuceni są po trzech państwach – Turcja, Irak, Syria i w mniejszym stopniu Iran.

    Powstanie Kurdyjskiej organizacji quasi państwowej na obszarze któregoś z w/w państw skutkowałoby dążeniem Kurdów zamieszkujących Turcję do przyłączenia się do niej, a więc jeszcze dalej idącą wojną domową w Turcji. Warto przypomnieć, że Kurdowie zamieszkują około 1/3 terytorium Turcji. Nie muszę mówić, że żadne państwo nie odda bez walki takiego obszaru swojego terytorium.

    W celu zapobieżenia tym planom Turcja na przełomie 2016 oraz 2017 roku przeprowadziła operację Tarcza Eufratu. Dzięki niej zajeli tereny zaznaczone na mapce kolorem zielonym Jaki był tego skutek? Oficjalnie Turcja wystąpiła przeciwko Państwu Islamskiego, które zajmowało wtedy te tereny. W praktyce chodziło o uniemożliwienie połączenia się Kurdów ze wschody z tymi z kantonu Afrin. I to się udało.

    W związku z brakiem takiego połączenia, oraz na skutek klęski prowadzonej polityki i nie uzyskaniu „pleców” kogoś silniejszeg, Kurdowie z Afrin pozostali bez wsparcia jakiegokolwiek duże gracza na arenie międzynarodowej. Od dłuższego czasu Turcja szykowała się do inwazji na ten kanton. Ostatecznie operacja pod kryptonimem „Gałązka Oliwna” (mają tupet, co nie?). Idzie im na razie bardzo powoli, ale taka jest taktyka walki Turków – wykryć punkt oporu (a nawet wycofać się z zajętych pozycji), po czym wezwać wsparcie lotnicze i zrównać obszar z ziemią. W trakcie wcześniejszej operacji taka taktyka doprowadziła do ogromnych szkód materialnych i cywilnych. Weźmy chociażby jako przykład szpital w Al-Bab o którego toczyły się ciężkie walki który został totalnie zrujnowany. Jest to tym bardziej smutne, że kanton Afrin do tej pory nie zaznał wojny i zniszczeń.

    Nikt jednak nie ma wątpliwości, że Turkom uda się osiągnąć zakładane cele i w całości pokonać broniących tej prowincji Kurdów. Piękna w teorii, socjalistyczno-femisnistyczna rewolucja Kurdyjska w tym kantonie napotkała na poważną przeszkodę – rzeczywistość - i skończyła się nim na dobre zaczęła. Gorąco polecam artykuły Mireczka @JanLaguna na tagu #bitwaoafrin, który regularnie przedstawia przebieg walk w bardzo przystępny sposób.

    Jednocześnie Turcja przebąkuje, że po rozprawieniu się z Kurdami z Afrin ruszy na tych ze wschodu kraju. Czy to zrobi? Nie wiemy. Tamci mają plecy u Amerykanów. Z drugiej jednak Strony amerykanie nie zaryzykują konfliktu z Turcją bo jest dla nich nieskończenie ważniejsza niż Kurdowie. Erdogan oficjalnie stwierdził, że celem Turków jest stworzenie 20-30 kilometrowego buforu na granicy Turecko – Syryjskiej a pozostałe tereny wrócą do Syrii. Nie powiedział co prawda do której, bo równie dobrze może być to stworzona przez niego Syria Północna. Pojawiają się też doniesienia, że na zajęte tereny ma zamiar przesiedlić uchodźców z Syrii którzy schronili się w Turcji. Jaki byłby tego skutek? Otóż tereny te z terenów z większością Kurdyjską zmieniłyby się w tereny na których występuje po równo Arabów i Kurdów. A pamiętajcie – Arab zawsze wybierze Araba, a Kurd Kurda. Innymi słowy – zanim Kurdowie chcieliby podjąć jakiekolwiek działania polityczne na swoim obszarze, musieliby wcześniej dogadać się lub pokonać Arabów. A to nie takie proste.

    „No dobrze pan_kleks, ale jak to się skończy?” pomyślała pewnie część z was. Otóż spieszę wyjaśnić – nie wiemy. Nie wiemy jak zakończy się konflikt turecko-kurdyjski. Czy Erdogan weźmie Kurdów pod tureckiego buta? Czy stworzy quasi państwo rządzone przez niego marionetkowo? Czy dogada się z Syrią? Czy Kurdowie wspierani przez Amerykanów dogadają się z Syrią? Nikt z nas, nawet największy specjalista tego nie wie. Jest tutaj tyle zmiennych i nie wiadomych że jest to po prostu wróżenie z fusów.

    „A twoim zdaniem pan_kleks”? Moim zdaniem Turcja dostanie 30 km zdemilitaryzowany bufor na granicy. Mam nadzieję, że Kurdowie ze wschodu ogarną trochę realizmu politycznego, a Rosja pogrozi Assadowi, i Kurdowie się z Assadem dogadają, tworząc państwo federalne. To jedyna szansa na zachowanie jakichkolwiek praw i wolności dla Kurdów, bo takowych pod Tureckim butem nie ma. A wolnego Kurdystanu nie będzie.

    4.Kto z kim walczy?

    Rządowi walczą z Państwem Islamskim (chociaż teraz lepiej mówić, że z jego pozostałościami), Rebeliantami (przy czym z tymi mniej radykalnymi albo mają zawieszenia broni, albo często dogadują się i udzielają im amnestii i wcielają do swojej Armii). Z Kurdami jak na razie oficjalnie nie walczą, a ich stosunki można określić jako neutralno-w miarę przyjazne. Ale czy taka sytuacja się utrzyma? Czy wybuchnie wojna Kurdyjsko-Syryjska? Czas pokaże.

    Turcja walczy z Kurdami. Kiedyś walczyła z Państwem Islamski ale już go nie ma na północy kraju. Z rebeliantami w części współpracuje, co do pozostałych nie podejmuje działań zastępczych.

    Rebelianci – to zależy Ale zasadniczo walczą z rządowymi, Rebelianci Tureccy walczą z Kurdami, część Rebeliantów walczy z ISIS. Głównie jednak rebelianci zajmują się wybijaniem siebie nawzajem.

    Kurdowie – Ci z Afrin obecnie walczą z Turcją. Ci ze wschodu obecnie przez tereny rządowy dostarczają tamtym wsparcie. Oprócz tego, tym ze wchodu zostało do oczyszczenia jeszcze trochę pustyni po swojej stronie, czego z niezrozumiałych względów nie robią.

    ISIS walczy dla odmiany z każdym :)

    5.Podsumowanie.

    Wojska rządowe odniosły strategiczne zwycięstwo w ostatnich dwóch latach. Odbiły Aleppo, zniszczyły Państwo Islamskie na zachodnim brzegu Eufratu i obecnie kontrolują większość zachodniej części Kraju. Kurdowie wspierani przez Amerykanów zrobili to samo na większości wschodniego brzegu.. Obecnie nie ma wątpliwości, że Assad lub ktoś inny wspierany przez Rosjan utrzyma się u władzy (Rosja może chcieć PRowo wymienić Assada na kogoś innego, nadal im wiernego, ale lepiej się do tego nadającego. Chociażby na Tygrysa, bohatera z Aleppo i pogromy Państwa Islamskiego).

    Turcja dorzuciła swoje trzy grosze i prowadzi anty-kurdyjską politykę. Amerykanie mają swoje proxy w postaci Kurdów na wschodzie kraju.

    Rebelianci ponieśli klęskę, nie posiadają już zdolności ofensywnych, chociaż nadal są w stanie skutecznie się bronić i nikt nie mówi, że rozprawa znimi będzie szybka.

    Państwo Islamskie utraciło swoje terytorium i przechodzi do działań partyzanckich.

    Kiedy się to wszystko skończy? Teoretycznie mogłoby w tydzień. W praktyce – nie wcześniej niż w 2019 roku, a moim zdaniem w 2020 roku. A w jaki sposób? Jeżeli oczekiwałeś drogi Mirku lub Mirabelko na stanowczą odpowiedź, to niestety Ci jej nie udzielę. Assad lub ktoś kto zajmie jego miejsce utrzyma raczej władzę nad Damaszkiem. Turcja pewnie zabezpieczy się przed Kurdami. A Kurdowie, Turcja? Naprawdę trudno powiedzieć. Jest tu tyle zmiennych i sprzecznych interesów Państw, że naprawdę trudno zawyrokować.

    Moim zdaniem z części prowincji Idlib powstanie swoista „Syria Północna” gdzie będą rządzili rebelianci wspierani przez Turcję. Podobnie będzie z obszarem przy Wzgórzach Golan, ale tam pieczę nad rebeliantami będzie miał Izrael. Turcja utworzy sobie pas bezpieczeństwa od Kurdów. A sami Kurdowie jakoś dogadają się z rządem centralnym (w dużej mierze pod przymusem Rosji) i stworzą państwo federacyjne, z zastrzeżeniem, że kontrolę nad częścią pól naftowych będzie sprawować USA.

    Uff, opisałem się. Mam nadzieję, że mój wpis pomoże wam zrozumieć podstawy tego co dzieje się w Syrii obecnie. Na pewno rozwinę to FAQ, to co znajduje się powyżej to podstawa.

    I wiem, że powtarzam się po raz kolejny ale jeżeli oczekiwałeś/oczekiwałaś prostych i klarownych odpowiedzi jak skończy się ten konflikt, to niestety nie można takich udzielić. Dziesiątki zmiennych po prostu to uniemożliwiają. Najlepiej obserwować tag, wpisy mireczków wymienionych powyżej i wkrótce na pewno wyrobisz sobie swój pogląd

    Ogromne podziękowania dla @Ungern (kilka fragmentów jest pisana w mocnej współpracy z Mirkiem, a fragment o różnicach jest jego), @60groszyzawpis @CocoJumbo20 @2PacShakur @papier96 @ruskiagent1917 za pomoc. Jeżeli o kimś zapomniałem to od razu dodam! :) I przepraszam za wszystkie literówki.

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #kurdystan #turcja #wojna #geopolityka
    pokaż całość

  •  

    Atak na turecki konwój w Syrii + posumowanie 2. tygodnia walk o Afrin #lagunacontent

    Wieczór 29 stycznia, prowincja Idlib(Syria), okolice autostrady Aleppo-Hama. W oddali, na jednej z szos, widać migające w oddali światła pojazdów. To turecki konwój, który zmierza do Al Eis pod Aleppo. Składa się z kilkunastu pojazdów w tym: wozów bojowych Otokar Cobra, pojazdów opancerzonych BMC – Kirpi oraz tirów - na przyczepach, których znajdują się transportery opancerzone ACV-15. Konwój jest bardzo liczny i rozciąga się na ok. 1km. Obok pojazdów tureckiej armii jadą motocykliści – to dzihadyści z HTS(syryjska odnoga Al-Kaidy). Nagle na horyzoncie pojawia się krwista smuga a po chwili następuje wybuch, a w chwilę za nim kolejne. Radia Turków rozgrzewają się do czerwoności – ci z końca kolumny myślą, że awangarda konwoju oberwała. Powstaje ogromne zamieszanie, jedne pojazdy stają, inne jadą dalej, dowódcy wrzeszczą na swoich podwładnych. Dopiero po kilku minutach sytuacja zostaje opanowana. Okazuje się, że słyszane przez żołnierzy wybuchy pochodzą z wioski położonej naprzeciw – Al-Qammari. To rosyjskie lub syryjskie lotnictwo urządziło jej mieszkańcom nocny koncert. Turecki konwój zatrzymuje się, bo żeby dojechać do swojego celu – Al Eis – musi przejechać właśnie przez Al Qammari, co w obecnej sytuacji jest niemożliwe. Co prawda Turcy mogą dojechać do Al Eis okrężną drogą, ale jest bardziej niż prawdopodobne, że wtedy także pojawi się nad nimi eskadra wrogiego lotnictwa, która zatamuje im trasę „ścianą nalotów”. W końcu turecki dowódca uznaje, że dalsza podroż jest zbyt niebezpieczna i wydaje rozkaz odwrotu do granicy. To jednak nie koniec wrażeń jakie czekają Turków tamtej styczniowej nocy*.

    dalsza część, tutaj się wygodniej czyta, dużo zdjęć
    Mapka(5K) - 9K jest w linku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #syria #syriafaq #turcjawsyrii #steemit
    pokaż całość

    źródło: a.jpg

    +: Keybowsky, U....n +54 innych
  •  

    Operacja "Gałązka Oliwna" - turecki atak na Afrin(podsumowanie 1. tygodnia walk i mapa)

    Wrzuciłem na steemit, bo imho czyta tam się wygodniej niż na wypoku(zdjęcia między tekstem), i ew. jak ktoś ma konto to może mi dać upvote i zarobię z 0.01$ ( ͡€ ͜ʖ ͡€), co przeznaczę na Efesa strong - transparentność w biznesie to podstawa. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Poniżej fragment zachęcający do czytania:

    Wieczorem 19 stycznia tureckie naczelne dowództwo ogłosiło początek operacji „Gałązka Oliwna”, a turecka armia rozpoczęła ostrzał artyleryjski kantonu Afrin. Następnego dnia do walki zaangażowało się lotnictwo, które dokonało 72 nalotów na wybrane wcześniej cele – liczba 72 jest bardzo symboliczna, bo właśnie tylu żołnierzy tureckich zginęło podczas operacji „Tarcza Eufratu”.

    Nad ranem 21 stycznia rozpoczęło się tureckie natarcie na lądzie. Turcy nie skupili się na ataku w jednym miejscu, lecz jednocześnie zaatakowali na kilku odcinkach. Walki były zażarte, ale przed zapadnięciem zmroku Turkom udało się ustanowić przyczółki po drugiej stronie granicy

    pokaż spoiler Uff, po wielogodzinnych walkach udało się i skończyłem, chociaż jestem zmęczony jak Ocalan, gdy szukał azylu po całej Europie ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    Podsumowanie 22 stycznia
    Podsumowanie 23 stycznia
    Podsumowanie 25 stycznia

    HD(5K): https://i.imgur.com/HhP4k34.jpg
    HD(9K): http://www.mediafire.com/view/hon28q186kikzsd/Afrin27-01-2018.jpg

    #syria #syriafaq #turcjawsyrii #bitwaoafrin #steemit
    pokaż całość

  •  

    Kazamaty Mukhabaratu pod Damaszkiem, 2022 czasu polskiego

    Panowie dzisiaj omówimy sytuację w telegraficznym skrócie, bo mam jeszcze spotkanie z Solejmanim i delegacją z Brygad Fatymidzkich i Nujaby, a wiecie że rozmowy z tymi szyitami nigdy nie są krótkie, zawsze znajdą jakiegoś "ostatniego" Efesa czy też "ostatni gram haszu".

    Góra Barsaya(1)
    Sytuacja na wzgórzu nadal jest niepewna, nie ustaliliśmy także która wersja wczorajszych wydarzeń - kurdyjska czy turecka - była prawdziwa.. Nad ranem Turcy przystąpili do szturmu i ogłosili, że ponownie zdobyli szczyt Basraji, jednak nie ma żadnych zdjęć, które potwierdziłyby to w 100%. Pojawiło się zdjęcie tureckiej piechoty, na którym widać okop, podobny do tych ze szczytu Basraya, ale to nie jest zbyt mocny dowód. Jednocześnie YPG twierdzi, że to oni kontrolują wzgórze i na potwierdzenie daje ten filmik - on także mnie nie przekonuje, gdyż fortyfikacje na szczycie Basraya, na wczorajszych materiałach tureckich, wyglądały inaczej. Prawdopodobnie ani Kurdowie ani Turcy nie zajmują aktualnie szczytu i pozostaje on "ziemią niczyją".

    Kurdyjski kontratak(2)
    Kurdowie obawiają się okrążenia miasteczka Bulbule(dlaczego jest ważne pisałem wczoraj) i dlatego przeszli w jego okolicy do kontrofensywy. Ich łupem padła wioska Korne. Co prawda front ruszył się tylko minimalnie, ale jak widać wystarczyło to, żeby na jakiś czas zatrzymać turecką ofensywę - po stracie Korne Turcy zajęli się umacnianiem zdobytych wcześniej pozycji i nie podejmowali działań zaczepnych w regionie Bulbule.

    Szengal jednak kurdyjskie(3)
    Pierwszego dnia tureckiej inwazji pojawiła się informacja, że miasteczko Szengal zostało zdobyte przez pro-tureckich rebeliantów. Od tamtej pory nie pojawiały się z tamtego regionu żadne informacje, lecz dzisiaj YPG opublikowało film, na którym widać kurdyjski patrol przechodzący właśnie przez Szengal - wygląda na to, że Turcy do miasteczka nigdy nie weszli, ewentualnie zostali z niego szybko wyparci.

    Czy Adam to tureckie imię(4)
    Wyjaśniła się także sytuacja w rejonie miasteczka Adama. Wcześniej Turcy twierdzili, że w tamtym regionie opanowali miasteczka Adama, Bali Koy i Ali Baki. Jednak dzisiaj potwierdzili, że w ich rękach pozostaje tylko miasteczko Adama, któe leży zaraz przy granicy.

    Dalsze postępy wokół Syriatel(5)
    Wczoraj Turcy zajęli wzgórze Syriatel, natomiast dzisiaj opanowali miasteczko Umar Ushaghi, położone na północ od Syriatel. Trzeba przyznać, że nie są to zbyt imponujące postępy.

    Atak na Cindirise(6)
    Już 3 dzień z kolei Turcy próbują przekroczyć granicę turecko-syryjską w regionie Cindirise, lecz nadal bezskutecznie. Dzisiaj nad ranem Turcy wkroczyli do miasteczka Hemame i prawdopodobnie opanowali je w całości. Jednak kilka godzin później nastąpił kurdyjski kontratak i YPG odzyskało kontrolę nad miastem. Wygląda na to, że Hemame zaczyna wyrastać na kurdyjskie Westerplatte - i mówię to ja assadysta. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Hemame jest bardzo ważne w tureckich planach inwazyjnych, gdyż jest to jedyny ważny punkt na drodze do Cindirise, które z kolei stanowi południową bramę do Afrin. Cindirise jest położone w szerokiej dolinie, która prowadzi wprost do Afrin. Przez Cindirise prowadzi najdogodniejsza droga do Afrin. Dla Turków Hemame i Cindirise są bardzo ważne, gdyż opanowując te miejscowości uzyskają dogodną drogę do miasta, która nie będzie zagrożona ryzykiem zasadzek - tak jak jest to w przypadku pozostałych dróg do Afrin, które prowadzą przez wąskie przełęcze.

    Mapa została opracowana na podstawie raportów kurdyjskich i tureckich. Starałem się być jak najbardziej obiektywny, co jest nieco trudne, gdyż większość materiałów jakie pojawiają się z Afrin pochodzi od Turków a materiały kurdyjskie są bardzo enigmatyczne. Jest to prawdopodobnie spowodowane tym, że Turcy używają wszelkiej maści "jammerów" przez co w prowincji Afrin nie działają telefony ani nie ma tam internetu.

    Od jutra mogę nie mieć zbyt dużo czasu i nie wiem czy takie podsumowania będą pojawiać się codziennie.

    Pomarańczowym kolorem oznaczono tereny sporne, na których trwają walki, a sytuacja jest niepewna.
    Mapa(5K): https://imgur.com/OuH80Q8
    Mapa(9K): http://www.mediafire.com/file/91i9c3vxa991q9m/Afrin23-01-2018.jpg

    #syria #turcjawsyrii #bitwaoafrin #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Kwatera główna Liwa al Baba Francis, podziemia Damaszku, 2135 czasu polskiego

    Panowie, właśnie odebrałem raport wywiadu na temat dzisiejszej sytuacji w Afrin. Sytuacja jest poważna, pozwolicie że wam go teraz zreferuję. Ekhem. Scarfi? Scarfi mógłbyś zabrać tego niedźwiedzia? Wiem, że to twoja maskotka, ale chłopaki się trochę boją. Dzięki!

    Szejk Haruz(1)
    Zacznijmy od frontu północnego. Siły tureckie nadal stopniowo wchodzą w głąb Afrin na wschód od miasteczka Bulbule. Dzisiaj pro-tureccy rebelianci opanowali wioskę Ebudane oraz Szejk Haruz i okoliczne wzgórza. Dzięki temu drogi prowadzące do miasteczka Bulbule dostały się pod turecką kontrolę ogniową. Wkrótce samo Bulbule najpewniej padnie - gdy się to stanie Kurdowie mogą bardzo szybko stracić kontrolę nad całą północno-wschodnią częścią Afrin.

    Shengal&Adama(2)
    Brak informacji o tym co dzieje się w okolicach Shengal oraz Adama - prawdopodobnie Turcy walczą tam z Kurdami o okoliczne wzgórza.

    Rajo(3)
    Tymczasem dalej na południu - w okolicach Rajo - Turcy uczynili duże postępy i zajęli wzgórza, z których jak na ręce widać samo miasteczko Rajo. Prawdopodobnie wkrótce z tych wzgórz rozpocznie się ostrzał miasta a w chwilę później rebelianci ruszą szturmować miasto.
    https://twitter.com/OmerOzkizilcik/status/955412716004564992 - nagranie od rebeliantów, w tle miasto Rajo

    tzw. Syria Tell(4)
    Jeszcze dalej na południu - Turcy i rebelianci przekroczyli granicę i opanowali tzw. Syria Tell(szczyt, na którym znajduje się przekaźnik syryjskiego operatora telefonicznego). Jest to jeden z najwyższych punktów w okolicy. O ile wcześniej kurdyjski wywiad liczył, że atak na Siye nastąpi od frontu, to Turcy postanowili przechytrzyć swoich przeciwników i obejść miasto od strony gór.
    https://pbs.twimg.com/media/DUKM7zkXkAEiaQ_.jpg:large - zdjęcie ze wzgórza, na którym jest przekaźnik SyriaTel

    Cindirese(5)
    W okolicach miasta Cindirese Turcy nadal nie przekroczyli granicy. Co prawda pojawiło się z tamtego regionu sporo zdjęć, które pokazują duże zgrupowania sprzętu i ludzi, jednak do tej pory Turkom nie udało się ustanowić tam przyczółka. Nasz wywiad nie był w stanie ustalić czy wynika to z zaciętego oporu Kurdów czy może z racji tego, że Turcy póki co wysyłają w tym regionie tylko i wyłącznie grupy zwiadu.

    góra Barsaya(6)
    Bardzo ciekawa sytuacja ma miejsce w regionie góry Barsaya, we wschodniej części kantonu Afrin. Dzisiaj w godzinach popołudniowych, rebelianci przystąpili do szturmowania pozycji kurdyjskich znajdujących się na tym wzniesieniu. Mimo tego, że pozycje kurdyjskie były silne ufortyfikowane, to obrońcy uciekli po ok. 1h walki. W ręce rebeliantów dostało się ok. 10 jeńców. Gdy zwycięzcy weszli do kompleksu obronnego na górze Barsaya ich oczom ukazał się bardzo rozległy kompleks umocnień - w części podziemnych. Nasz wywiad doniósł, że w godzinach wieczornych rebelianci opuścili wzgórze Barsaya i wrócili na pozycje wyjściowe - jednocześnie nasz wywiad nie był w stanie ustalić czym było to spowodowane. Źródła kurdyjskie twierdzą, że odwrót rebeliantów to zasługa ich kontrataku. Natomiast źródła tureckie twierdzą, że rebelianci nie byli w stanie zbadać całego kompleksu i dlatego postanowili wycofać się w obawie przed zasadzką. Po opuszczeniu góry przez rebeliantów turecka artyleria rozpoczęła prewencyjny ostrzał umocnień, tak aby nie mogli wrócić do nich Kurdowie.
    fotki umocnień - https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_Cpo661NGCugbqisUiAPglb9qR117ctBk.jpg
    nagranie od rebeliantów - https://twitter.com/Ataturk_61/status/955413241508741120
    https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_CUqXK48LJ3dq2wReqOLfGIQhI44ABHHZ.jpg
    https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_c13Sy64U8jCQq5FKOp7L9lAC8j1mLHjg.jpg - fotki jeńców

    Gdzie jest generał(7)
    Jeszcze jedna wiadomość. Nadal nie wiadomo co dzieje się z szefem kurdyjskiego sztabu generalnego - Matador al Bolandi. Nasz wywiad próbuje się z nim skontaktować, gdyż Tygrys czeka na nowe plany ofensywy, lecz ten Kurd zniknął bez śladu. Gdy pojawią się jakieś informacje w tym zakresie, podzielę się nimi natychmiast.

    pokaż spoiler Punkt 7 to oczywiście heheszki ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    HD(5K): https://imgur.com/Z7AlxMF
    HD(9K): http://www.mediafire.com/view/2ihjsemsqniol86/Afrin22-01-2018.jpg
    #syria #turcjawsyrii #bitwaoafrin #syriafaq #lagunacontent
    pokaż całość

    +: U....n, 2PacShakur +76 innych
  •  

    Matka wszystkich informacji z Syrii

    Odkopałem 11. Dywizję Pancerną na Fejsie - wołam plusująch wpis o nich @2PacShakur, @niepokonany_baklazan, @FrankJUnderwood
    https://www.facebook.com/Division11.Tanks/

    Przy okazji wrzucam kilka stronek z - w miarę pewnym - info(głównie piszą po arabsku, habibi) ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak ktoś ma też jakieś wartościowe, to zachęcam do wrzucania. Ludzie z TT biorą info głównie z fejsa, a to co jest na fejsie czasami nie przebija się na TT - czasami nawet bardzo wartościowe rzeczy nie mają siły przebicia.

    https://www.facebook.com/Tigerforces01/ - Tygrysy, prowadzi to ktoś ściśle powiązany z Tygrysami, dużo info, dużo zdjęć
    https://www.facebook.com/SyrianReporters/ - agencja prasowa
    https://www.facebook.com/Men.of.God.in.the.land.of.the.Euphrates/ - z tego co pamiętam to tutaj pojawiało się info z DeZ, gdy miasto było jeszcze odcięte od reszty terytorium kontrolowanego przez rząd
    https://www.facebook.com/مجموعة-الشهيد-القائد-نافذ-اسد-الله-1114304001993830/ - info z DeZ
    https://www.facebook.com/محبي-العميد-الركن-القاسم-غسان-اسكندر-طراف-1503937049888881/ - info z DeZ, prowadzi to ktoś powiązany z grupą al-Qassema(stali bywalcy tagu znają tego pana)
    https://www.facebook.com/MoqawamaSourria/ - komuniści z Syrian Resistance, ot taka perełka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    https://www.facebook.com/alqudsbrigade.sy/ - Brygady Jerozolimski, tych chłopaków chyba nikomu nie trzeba przedstawiać
    https://www.facebook.com/mod.gov.sy/ - syryjski MON

    pokaż spoiler tekst trochę bez ładu i składu, ale jestem zmęczony i nie chce mi się wprowadzać korekt ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #syriafaq
    pokaż całość

  •  

    Oto zebrane pytania od Mirków na poczet przyszłego #jemenfaq. Cześć scaliłem bo były podobne ale dodałem też parę których brakowało, a myślę, że dotyczą tematów, które warto poruszyć.

    Idea jest taka, że chętni Mircy, którzy czują się na siłach i dysponują wystarczającą ilości wolnego czasu, wybierają sobie po zagadnieniu z poniższej listy i starają się napisać coś na dany temat. Podkreślam, że nie jest konieczne, by robić jakieś elaboraty jeśli ktoś się nie czuje na siłach, bo czasem nawet kilka sensownych zdań wystarczy by mniej więcej nakreślić sytuację.

    Co do samego wyboru, to niestety tylko przychodzi mi do głowy forma kto pierwszy ten lepszy, ale myślę, że ewentualnie zawsze można się wymienić/dogadać. Poniżej wpisujcie numery tematów, które chcielibyście opracować. Żeby było uczciwie, ja wezmę coś z tematów które zostaną. Oczywiście jak będzie widać przez najbliższe dni, że nie ma za dużo chętnych, to jeśli ktoś chce, może odpowiedzieć na większą liczbę pytań. Nie jest też konieczne przy rozbudowanych tematach opisywanie całości - starczy zaznaczyć który fragment ktoś chce opracować.

    Jeśli ktoś skończyłby to proszę o informacje na priv. To co będzie, to się zbierze i wrzuci w formie FAQ. Myślę, że nawet odpowiedź na prę z tych pytań będzie pomocna dla reszty.
    -------------------------------------------------------------

    1. Zjednoczenie się Jemenu i sytuacja po tym aż do wybuchu wojny domowej.
    2. Geneza konfliktu w Jemenie, strony walczące.
    3. Czy ostatnie wybory w Jemenie były wolne?
    4. Arabska Wiosna, a konflikt w Jemenie.
    5. Jaki wpływ dla regionu ma ten konflikt?
    6. Wsparcie Iranu i Koalicji Arabskiej dla stron konfliktu (interes Arabii Saudyjskiej i Iranu w w angażowaniu się w ten konflikt).
    7. Saleh - dlaczego poparł rebelie Houtih?
    8. Zmiana stron przez Saleha. Walka Huti - Saleh.
    9. Stosunek Unii Europejskiej, USA Izraela i Rosji do Wojny w Jemenie.
    10. Sytuacja humanitarna w Jemenie.
    11. Straty cywilne po stronie jemeńskiej.
    12. Jaką bronią dysponują poszczególne strony konfliktu i jąka stosują taktykę?
    13. Kwestia ostrzału rakietowego koalicji anty-Huti i zaopatrywania Huti przez Iran w broń rakietową
    14. ISIS w Jemenie.
    15. Al-Kaida w Jemenie
    16. Huti w Syrii
    17. Na jakim stadium jest wojna i ile może jeszcze potrwać.
    18. Konsekwencje przewagi/wygranej jednej bądź drugiej strony
    19. Czy jest szansa na powrót do koncepcji Jemen Południowy - Jemen Północny?
    20. Którzy to ci dobrzy i kogo popiera Mirko? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -------------------------------------------------------------

    #jemen #bliskiwschod #syria #syriafaq #huti
    pokaż całość

    źródło: trybun.org.pl

    +: r......7, pestis +112 innych
  •  

    Dobra Mircy, taka inicjatywa: Ostatnia ankieta pokazała, że jest popyt na to żeby trochę przybliżyć sytuację w Jemenie i można by zrobić coś podobnego do #syriafaq dla #jemen.
    -----------------------------------------------------------------------------------

    Pod tym wpisem możecie zamieszczać pytania i zagadnienia dotyczące konfliktu w Jemenie, które chcielibyście by zostały wyjaśnione lub przybliżone.

    Postaram się później zebrać to co tu się pojawi i zamieścić w osobnym wpisie w formie tematów do wzięcia, na które ja i inni, zainteresowani mircy, którzy czują się na siłach mogli by udzielić odpowiedzi. Czemu tak? Samodzielne opracowanie takiego FAQ to sporo roboty, a z racji tego że mamy tu sporo osób orientujących się w temacie #bliskiwschod to może wspólnymi siłami uda się prędzej coś takiego przygotować. Oczywiście nie chodzi tu o to by robić jakieś elaboraty ale w miarę możliwości w paru zdaniach opisać co i jak.

    Jak się nie uda to trudno, a jak się uda to zbierze się wszystko i zrobi wpis z FAQ, który można będzie zmieścić w opisie tagu #jemen tak jak mamy w #syria.

    Na pytania czekam do weekendu
    pokaż całość

    +: U....n, JanLaguna +80 innych
  •  
  •  
    R............7

    +22

    Bardzo dobry artykuł od Belingcat'a na temat chrześcijańskich milicji biorących udział w wojnie w Syrii po stronie sił rządowych oraz sił kurdyjsko-arabskich.

    Link:https://www.bellingcat.com/news/mena/2017/11/04/sign-will-conquer-christian-militias-syrian-conflict/

    #syria #syriafaq
    pokaż całość

    źródło: 47.jpg

    +: C.........0, Lukasy +20 innych
    •  

      @Abu_Hajar_ibn_Zbigniew: No w skrócie to nic nie wiadomo bo każdy chce walczyć z każdym xD

      Turcy chcą się pozbyć problemu Kurdów najlepiej nie na swojej ziemi, Ruscy najchętniej by pozabijali Turasów, ale raczej jak zawsze nikt otwartego konfliktu nie zwiastuje, USA stoi po stronie KURDÓW i IRAKU gdzie Irak już pokazał coś myśli o ich niezależności i USA nawet chyba palcem nie kiwnęło. No tylko pytanie gdzie w tej układance faktycznie zajmie pozycja Syria i Rosja bo z tego co słyszałem to z obecności Karaluchów to sam Assad zadowolony nie jest.

      Tam jest taki kurwidołek geopolityczny że sam jestem ciekaw jak kto zagra.
      pokaż całość

      +: C.........0, chemiczny_bogdan +1 inny
    •  
      U....n via Android

      +4

      @KochanekAdmina To nie są ci sami Kurdowie co w Iraku. W Syrii USA nie mają takiego dylematu, bo już dawno postanowili że rząd syryjski nie będzie ich partnerem w globalnej wojnie z terroryzmem. Do tego syryjscy Kurdowie nie zrobią takiej akcji jak Barzani że ogłoszą niepodległość bez wsparcia międzynarodowego. A te plemiona to staną po stronie każdego kto tam się pojawi. Jeżeli Assad będzie bardziej słuchał swoich rosyjskich niż irańskich doradców to nic złego się nie stanie. A Kurdowie zajmują pola naftowe bo taki był układ między Rosjanami a Amerykanami. Nie ma co się podniecać. pokaż całość

      +: Liesbaum, A....................w +2 innych
    • więcej komentarzy (15)

  •  
    R............7

    +52

    Sprawa oddziałów rebelianckich na Pustyni Syryjskiej w prowincji Homs (v.2)

    Witam ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Ponad 3 miesiące temu (12 lipca 2017) stworzyłem wpis o rebeliantach na Pustyni Syryjskiej. Przez ten czas, dużo się zmieniło w tamtym rejonie:
    - Rebelianci stracili terytorium w prowincjach Suwaida oraz Damascus.
    - Spora część rebeliantów podjęła się procesowi pojednania z rządem Syryjskim.
    - Spora część rebeliantów zginęła też w nieudanych ofensywach przeciwko SAA+Sojusznikom.

    Postanowiłem zrobić ten wpis ponieważ warto uporządkować oraz zaktualizować informacje i dodać kilka ważnych notek i linków gdyby ktoś chciał prowadzić dalszy research we własnym zakresie.

    Postanowiłem podzielić mój wpis na kilka punktów w których po kolei będę opisywał różne rzeczy dotyczące danego zagadnienia.

    Spis treści:
    1.Ugrupowania rebelianckie oraz ich punkty oporu. Dodatkowo: oddziały specjalne wojsk zagranicznych.
    2.Ugrupowania pro-rządowe i ich plany.
    3.Plany USA w tym rejonie oraz sprawa ewentualnego dealu z Rosją

    Zaczynamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    1.Ugrupowania rebelianckie.

    P.S: Liczebności nie będę podawał bo szacunkowe liczby tych żołnierzy są bardzo niedokładne,nieaktualne i przeszacowane.

    Z ugrupowań rebelianckich na Pustyni Syryjskiej (obecnie tylko urzędują w prowincji Homs), którym udało się do tego czasu przetrwać są (od najsilniejszych):

    1. Jaysh Usud al-Sharqiya - (Lions of the East Army). Siedziba: Al-Tanf.

    (Ta grupa jest słynna ze stworzenia ciekawej konstrukcji wojskowej na bazie ciężarówki):
    Link: https://www.youtube.com/watch?v=ZcIfCCUWMls

    (Owe ugrupowanie skupia też wiele innych mniejszych grup):
    Link: https://017qndpynh-flywheel.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/04/JUaS-infographic-1200x1011.jpg

    2. Forces of Martyr Ahmad al-Abdo. Siedziba: Al-Tanf

    3. Jaysh Maghawir al-Thawra - (Revolutionary Commando Army), wcześniej znana jako: Jaysh Suriyah al-Jadid - (New Syrian Army). Współpracują też z organizacją Ghosts of the Desert. Siedziba: Al-Tanf - US Military Base.
    (Te grupy objęte były kiedyś programem CIA, lecz po likwidacji tego projektu, finansowaniem zajął się Pentagon)

    4. Jabhat al-Aisalat wal-Tanmia - (Authenticity and Development Front). Siedziba: ?

    5. Southern Front (Dokładniej resztki grup które się ostały a które wchodzą w tą koalicję). Siedziba: ?

    Widzimy dokładnie że bieda totalna; zostały praktycznie 2-3 ugrupowania których liderzy, dowódcy i żołnierze każdego miesiąca się poddają i przechodzą na stronę SAA.

    Przejdźmy więc do kolejnego podpunktu jakim są:

    1.1 Punkty oporu:

    Po ostatniej ofensywie SAA+Sojuszników, rebelianci stracili wszystkie terytoria w prowincjach Suwaida oraz Damascus. Tam jednak nie było punktów strategicznych dla rebeliantów a praktycznie sama pustynia. Problem dla SAA leży w prowincji Homs gdzie znajdują się: (Na mapie którą przygotowałem jest to oznaczone)

    Legenda:
    - Kolor pomarańczowy: Baza US Army w Al-Zuquf; (Nie istnieje - zdjęcia satelitarne potwierdzają że baza została zrównana z ziemią przez amerykanów którzy parę miesięcy wcześniej ją zbudowali).
    - Kolor fioletowy: Rukban Refugee Camp; (Znajduje się tam obecnie około 50 tysięcy uchodźców).
    - Kolor brązowy: Al-Zaawih Border Crossing; (Ostatnie przejście graniczne z Jordanią)
    - Kolor niebieski (od lewej) - Al-Tanf City oraz Jabal Al-Tanf (wzgórze); Al-Tanf US Military Base; Al-Tanf Border Crossing.

    1.2 Oddziały specjalne wojsk zagranicznych:

    **- Wojska Specjalne USA + US Army (2014-2017) - Navy Seals, Rangers, Marines (Stacjonują obecnie w Al-Tanf Military Base; Al-Tanf Border Crossing; Al-Tanf City)
    - Wojska Specjalne UK + UK Army (2014-2017) - SAS - (Wycofały się)
    - Wojska Norweskie (2017) (Stacjonują obecnie w Al-Tanf Border Crossing lub/oraz w Al-Tanf Military Base)
    - Wojska Francuskie (2015-2016) - (Wycofały się)
    - Wojska Niemieckie (2015-2016) - (Wycofały się)
    - Wojska Jordańskie (2015-2016) - (Wycofały się)

    I tyle ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    2.Ugrupowania pro-rządowe

    - SAA
    - NDF
    - Local Tribal Forces
    - SSNP
    - itp.

    2.1 Plany pro-rządowych

    1.Zdobycie Rukban Camp
    2.Zdobycie części autostrady prowadzącej do Iraku, do miasta Al-Tanf.
    3.Zdobycie Al-Zuquf
    4. ???

    Z resztą może być problem bo:

    3.Plany USA w tym rejonie oraz sprawa ewentualnego dealu z Rosją

    Plany USA ma takie że pilnuje Al-Tanf żeby wojska Syryjskie i Irackie nie mogły bez problemu jeździć autostradą tylko w utrudnieniu po pustyni Syryjskiej przez granicę. W sytuacji kiedy dojdzie do prawdopodobnego ataku SDF na resztki ISIS we Wschodniej Syrii, US Army wycofa się z Al-Tanf ale to mało możliwe więc chyba zostaną i będą dalej szkolić Jaysh Maghawir al Thawra.

    Przydatne linki:
    FSA Groups
    Southern Front Groups

    Koniec ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Trochę się rozpisałem ale warto chyba było poświęcić ponad godzinę na ten wpis (i to bez sarinu) ʕ•ᴥ•ʔ

    #syria #syriafaq #ruskiagentcontent
    pokaż całość

    źródło: FSA.png

    +: U....n, pan_kleks8 +50 innych
  •  

    UFO zdecydowało się w końcu po czyjej stronie konfliktu stanie i będzie to strona Amerykańska, wysyłają już lotnictwo do Syrii, rozważane jest również wysłanie sił lądowych. MSZ Rosji wydało już notę dymplomatyczną do ambasadora konstelacji Oriona w Moskwie: "[...] o zaniepokojeniu i obawach rządu na temat dalszej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie." Ambasador odpowiedział na łamach gazety "Komsomolskaja Prawda" następująco: "Robimy to co uważamy za dobre dla naszych interesów i interesów naszych partnerów, działamy w słusznej sprawie, Rosjanie nie powinni czuć się zaniepokojeni zaistniałą sytuacją, przypominam tu o wiążących nas sojuszach." No to nieźle Mirki xD
    #syria #syriafaq #konflikty #rosja #rosjawsyrii #usa #ufo #heheszki #polityka
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  
    Centurion1488

    +9

    Mirki, ogarnia może ktoś jak wygląda rekrutacja do SAA? Pobór ochotniczy? Czy każdemu jak stuknie 18 to musi iść do wojska?

    #syria #syriafaq

    +: K.........a, szasznik +7 innych
  •  
    A....................w

    +8

    W związku z kolejnym na tagu wylewem nienawiści do Kurdów mam pytanie do syryjskich Miurków. Kilku z was deklarowało że jakakolwiek sympatia do Kurdów odparowała po starciach w Hassace. Nie obserwowałem wtedy wojny w Syrii, więc wiem tyle ile napisano na EN Wiki: zatargi kurdyjskich Asaish z NDF przerodziły się w potyczki, do gry weszło syryjskie lotnictwo i wyszło tak, że rząd stracił większość z centrum miasta ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co więc wg was zaszło dokładnie i co takiego zrobili Kurdowie, że narazili się na gniew #syria ? ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #syriafaq (używam specjalnie, bo kwestia kurdyjska przewija sie na tagu i watro wyjaśnić o skąd takie nastawienie)
    #kurdystan #kurdowie
    pokaż całość

    +: r......7, pan_kleks8 +6 innych
    •  
      A....................w

      0

      @recovery: a wkroczyli i kazali ( ͡° ͜ʖ ͡°) Skąd na tagu ta inba o Kurdów prześladujących Asyryjczyków? Czemu akurat ich a nie Arabów, jazydów czy chrześcijam? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      r......y

      0

      Skąd na tagu ta inba o Kurdów prześladujących Asyryjczyków? Czemu akurat ich a nie Arabów, jazydów czy chrześcijam? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Abu_Hajar_ibn_Zbigniew: przecież ci napisałem że arabów też, aresztowania bo nie po kurdyjsku chcą uczyć, jazydów zmuszają do gnębienia asyryjczyków a sami niszczą ich świątynie. Dla kurdów każdy inny to wróg nie dziwię się bo oni się tam wszyscy w około zabijają od wieków. pokaż całość

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    24 sierpnia 2014 r. upada okrążona przez Państwo Islamskie baza lotnicza pod miastem Tabka. Ponad 200 pojmanych żołnierzy garnizonu ginie w masowej egzekucji przeprowadzonej przez bojowników Kalifatu. W oddalonym o kilkaset kilometrów Deir ez-Zor, generał Issam Zahreddine, który kilka miesięcy wcześniej został tam przerzucony wraz 104 brygadą powietrzno desantową Gwardii Republikańskiej, zapowiada, że miasto nigdy nie podzieli losu Tabki i stanie się grobem dla bojowników ISIS. Generał słowa swego dotrzymał i miasto wytrzymało ponad 3,5 letnie oblężenie aż do 5 września 2017 r., kiedy to po trwającej kilka miesięcy kampanii przeciwko ISIS na wschodzie Syrii, siły rządowe zdołały w końcu przebić się Deir ez-Zor.

    Szybkie postępy islamistów w 2014 r. i 2015 r. spowodowały, że Deir ez-Zor nagle znalazło się w sercu Państwa Islamskiego, a najbliższe pozycje sił rządowych oddaliły się o setki kilometrów. Pomimo lądowego odcięcia miasta od reszty terytorium , przez większość czasu funkcjonował transport powietrzny. Posiłki i amunicja były dostarczane przy pomocy śmigłowców, natomiast paliwo czy też pomoc humanitarna dla ponad 100 tys. cywili były zrzucane na spadochronach z samolotów. Niestety wojskowe lotnisko pod miastem było zbyt niebezpieczne by przyjąć jakiś większy samolot. Już sam przelot śmigłowcem do oblężonego miasta był obarczony ogromnym ryzykiem gdyż niejednokrotnie podczas startu i lądowania maszyny były niszczone w wyniku ostrzału prowadzonego przez ISIS. Do tego każda burza piaskowa sprawiała, że miasto było zdane tylko na siebie. Korytarz powietrzny do Deir ez-Zor nie pozwalał też na uzupełnienie strat które obrońcy ponosili w sprzęcie ciężkim, a który w późniejszym okresie był na wagę złota. Jak się okazało, w dniu przybycia odsieczy obrońcy miasta dysponowali zaledwie dwoma sprawnymi czołgami...

    Siły rządowe w mieście liczyły ok 5000 żołnierzy. Główny ciężar walk o miasto brała na siebie 104 brygada Gwardii Republikańskiej dowodzona przez generała Zahreddina oraz żołnierze 137 brygady zmechanizowanej. Jednostki te były wspierane przez lokalny NDF oraz plemienne milicje. W walkach o miasto siłom rządowym pomagał fakt, że pod ich kontrolą znajdowały się liczne instalacje wojskowe - wliczając w to wielką bazę 137 brygady oraz bazę lotniczą skąd eskadra samolotów prowadziła ciągłe bombardowania nacierających bojowników ISIS.

    Przez te wszystkie lata garnizon musiał stawiać czoła niezliczonym ofensywom islamistów. Każda z nich kosztowała życie wielu bojowników Kalifatu, jednak pomimo licznych strat, ISIS atakowało zaciekle i z każdym rokiem, powoli wyszarpywało obrońcom miasta kolejne pozycje.

    Początkiem 2016 r. sytuacja obrońców, zaczęła się zdecydowanie pogarszać. Właśnie wtedy miał miejsce jeden z większych jak do tej pory ataków ISIS. W jego wyniku islamiści zajęli dzielnice Begaliyah, Ayyash, a także bazę Saiqa oraz ogromne składy broni w Ayyash. Życie straciło od 250-300 żołnierzy i cywili, a garnizon miasta nie zdołał już nigdy odbić utraconych pozycji.

    Pół roku później doszło do kolejnego wydarzenia, które dramatycznie pogorszyło sytuację sił rządowych. W trakcie jednej z ofensyw ISIS, lotnictwo amerykańskie omyłkowo zbombardowało bazę syryjskiej armii na górze Turda, w wyniku czego zginęło 100 żołnierzy. Po tych wydarzeniach linie obronne sił rządowych szybko zostały przełamana przez islamistów, a pozostali żołnierze zostali zmuszeni do wycofania się i oddania pozycji na górze Turda. Od tego momentu baza lotnicza stała się dużo bardziej narażona na ataki islamistów.

    Najgorsze chwile obrońcy przeżyli jednak w styczniu 2017 r. To właśnie wtedy, miesiąc po drugim zdobyciu Palmiry, ISIS postanowiło uderzyć na osłabiony garnizon Deir ez-Zor jeszcze raz. Kontrola nad górą Turda umożliwiła bojownikom Kalifatu na wcielenie w życie ambitnego planu wielkiej ofensywy mającej odciąć lotnisko od bazy 137 brygady i reszty miasta. 15 stycznia 2017 r. ogromne siły ISIS atakując z północy i południa zdołały przeciąć rządowe terytorium na dwie części i okrążyć lotnisko. Groźba upadku miasta była realna jak nigdy dotąd, w szczególności, że po stracie Palmiry szanse nad szybką odsiecz były równe zeru. Po zaciętych walkach garnizon pozostały w bazie lotniczej zdołał wyprzeć islamistów którzy przedarli się do jej zachodniej części. Nie udało się jednak zlikwidować wyrwy i od tego momentu lotnisko pozostało już odcięte od reszty miasta. Kolejne miesiące upłynęły na próbach połączanie obu rządowych enklaw, jednak osłabiony garnizon nie miał wystarczająco sił by samodzielnie sprostać temu zadaniu.

    Kampania przebicia się do Deir ez-Zor na dobrą sprawę zaczęła się tuż po wyparciu rebeliantów z Aleppo. Właśnie wtedy Siły Tygrysa dowodzone przez generała Suheila al-Hassana ruszyły z ofensywą przeciwko ISIS na wschód od Aleppo. Po oczyszczeniu prowincji z islamistów, wkroczyły przez równinę Maskana do prowincji Rakka gdzie kontynuowały ofensywę wzdłuż Eufratu, na wschód. Z drugiej strony ruszyła ofensywa 5 korpusu i innych jednostek rządowych silnie wspieranych przez lotnictwo rosyjskie. Po ponownym odbiciu Palmiry 2 marca 2017 r. i zabezpieczeniu jej okolic, rozpoczęły się mozolne walki w celu przebicia się do ostatniego większej miejscowości na drodze do Deir ez-Zor – miasteczka Sukna. 12 sierpnia Sukna została zdobyta, a kilkanaście dni później nacierające od północy Oddziały Tygrysa spotkały się frontem idącym od Palmiry do Sukna. Z tego miejsca oba połączone fronty mogły ruszyć na Deir ez-Zor. Już po kilku dniach, 31 sierpnia, niespodziewanie pojawiła się informacja o zajęciu przez Oddziały Tygrysa góry Biszri – ostatniego masywu stającego na drodze do miasta. Z tego miejsca ofensywa potoczyła się już błyskawicznie i 5 września pojawiły się pierwsze zdjęcia żołnierzy Oddziałów Tygrysa witających się z obrońcami Deir ez-Zor na terenie bazy 137 brygady. Po ponad 3,5 roku oblężenie zostało przełamane, a już kilka dni później (9 września), żołnierze zdołali przebić się do odciętej bazy lotniczej.

    ISIS wielokrotnie szukało w Deir ez-Zor zwycięstwa, które byłoby ogromnym, a ostatnio jakże potrzebnym sukcesem propagandowym. Niezliczone próby zajęcia Deir ez-Zor kosztowały życie tysiące bojowników ISIS, a sam fakt istnienia tej enklawy w środku Kalifatu wiązał znaczące siły, które ISIS mogłoby wykorzystać gdzie indziej. Teraz kiedy oblężenie zostało przełamane, a groźba upadku miasta została zażegnana - bohaterska obrona Deir ez-Zor przed Państwem Islamskim z pewnością powinna przejść do historii.

    Mapka pokazująca drogę do Deir ez-Zor od początku roku:

    #syria #syriafaq #bitwaodeirezzor
    pokaż całość

    źródło: Syria.jpg

  •  

    Ciekawa mapka pokazująca gęstość zaludnienia wraz z kontrolą terytorialną (07.08.17) poszczególnych stron konfliktu.

    #syria #syriafaq

    źródło: pbs.twimg.com

    +: Freakz, M.......S +28 innych
  •  
    R............7

    +36

    Czas na małą aktualizację sytuacji na Pustyni Syryjskiej

    Syryjskie Siły Rządowe + Sojusznicy zdołali dzisiaj opanować spory kawałek terenu w prowincjach Suwaida oraz Damascus

    SAA+Sojusznikom zostały jeszcze 3 sektory do zabezpieczenia na Pustyni Syryjskiej.

    Gdyby ktoś nie rozumiał sytuacji jaka tam panuje to zachęcam do przeczytania mojego wpisu apropo tego rejonu, link niżej.

    Link:https://www.wykop.pl/wpis/25254319/sprawa-oddzialow-rebelianckich-na-pustyni-syryjski/ Trzeba go trochę zaktualizować co tutaj uczynię.

    1.Ugrupowania Rebelianckie i ich liczebność:

    - New Syrian Army - Jaish Suriyah al Jadid później przemianowane na Revolutionary Commando Army - Jaish Maghawir al Thawra - Liczebność:250 (A nie 300 bo 50 żołnierzy w dwóch grupach przeszło do SAA w ostatnich tygodniach) Do tego składu dochodzi też grupa dowódcza Ghosts of the Desert oraz grupa Division 30 Siedziba:Al-Tanf

    - The Authenticity and Development Front - Jabhat al-Aisalat wal-Tanmia Liczebność:40 (około 10 żołnierzy zginęło w walkach z SAA) Siedziba:Al Tanf

    - Al-Rahman Legion - Faylaq al-Rahman Liczebność:80 (około 20 żołnierzy zginęło w walkach z SAA)

    - Lions of the East Army - Jaysh Usud al-Sharqiya Liczebność:1200 (Około 100 żołnierzy zginęło w ciężkich walkach z siłami SAA+Sojusznicy) Siedziba:Al Tanf

    Rebelianci w walkach z SAA stracili w ciągu miesiąca około 130 żołnierzy. Łączna liczba rebeliantów pozostałych przy życiu na Pustyni Syryjskiej to około 1570 szczurów + Kilkudziesięciu specjalsów z imperialistycznej ameryki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    USA posiada na terenie Pustyni Syryjskiej dwie Bazy Wojskowe: Na mapie zaznaczone na Niebiesko - Al-Tanf oraz na Pomarańczowo - Al-Zuquf

    #syria #syriafaq #ruskiagentcontent
    pokaż całość

    +: rybak_fischermann, p........u +34 innych
    •  

      @RuskiAgent1917:

      Sam napisałeś że rebelianci zawyżają swoją liczebność.

      Bo tak się zdarza. Ale nie powiedziałem o ile, bo nie wiem. Za to Ty wyskoczyłeś z informacjami, że jedna zawyża dwukrotnie, a druga pięciokrotnie, i zastanawiam się skąd to wiesz.

      A liczba 80 dla Faylaq al Rahman dlatego jest to prawdopodobne że tylu rebelsów z tej grupy tam jest nadal.
      No ale gdzieś taka liczbę widziałeś, czy tak sobie wymyśliłeś że akurat 80?
      pokaż całość

    •  
      R............7

      0

      Bo tak się zdarza. Ale nie powiedziałem o ile, bo nie wiem. Za to Ty wyskoczyłeś z informacjami, że jedna zawyża dwukrotnie, a druga pięciokrotnie, i zastanawiam się skąd to wiesz. No ale gdzieś taka liczbę widziałeś, czy tak sobie wymyśliłeś że akurat 80?

      Nic sobie nie wymyśliłem , te liczby rebeliantów można ocenić na podstawie dziesiątek zdjęć,oświadczeń oraz filmów z ofensyw.(A także jak SAA nagrywa ciała rebeliantów porozrzucanych na pustyni kiedy ofensywa im się nie uda) pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  
    R............7

    +81

    Twierdze ISIS w Syrii

    Chciałbym podzielić się z wami moją krótką pracą dotyczącą wyżej wymienionych twierdz ISIS na terytorium Syrii.

    Co to jest ?

    Otóż jest to miasto,miasteczko,wioska lub baza wojskowa/lotnicza która stanowi swego rodzaju barierę ponieważ jest to bardzo silnie broniony teren przez wojska Kalifatu. W momencie upadku takiej twierdzy , upada cały teren wokół niej. Najczęściej takie obiekty stanowią ogromną bazę surowcową dla ISIS i po utracie jej , wojska Baghdadiego muszą wycofać się do silniej bronionej innej bazy. Ktoś zaraz zapyta czy to jakaś nowa taktyka ISIS ? Nie , takie twierdze obserwowaliśmy jak upadały od 2015 roku a teraz przedstawię kilka przykładów i w kogo ręce wpadły.

    SDF/YPG ----------> Manbij,Al-Shadadi
    SAA ---------------> Deir Hafir,Al-Khasfah,Jirah Airbase,Maskanah,Resafa,Palmira,Arak,T3 Airbase
    TFSA ----------------> Jarabulus,Al-Bab,Dabiq

    O tych wszystkich terenach mówiono że są to silnie bronione punkty czytaj. twierdze ISIS, a gdy padły, to w ciągu kilku dni/tygodni padały wszystkie tereny Kalifatu wokół tych obiektów.

    Jakie jeszcze twierdze ISIS się ostały ?

    Na mapie zaznaczyłem białymi kropkami owe obiekty które jak upadną to sobie głupi ryj rozwalą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Lista:
    1.Uqayribat [Prowincje:Hama,Homs]
    2.(Od dołu):Al-Sukhnah,Al-Taybah,Al-Kawm,Al-Kadir [Prowincje:Homs,Hama,Aleppo,Rakka]
    3.(Od lewej):Skrzyżowanie na granicy prowincji Rakka-Deir ez Zor,Maadan,Al-Tibni [Prowincje:Rakka,Deir ez Zor]
    4.Al-Shoula [Prowincja Deir ez Zor]
    5.T2 Airbase [j.w]
    6.Miasto Deir ez Zor [j.w]
    7.Al-Mayadin - Stolica Państwa Islamskiego.[j.w]
    8.Al-Bukamal [j.w]
    9.Al-Busayrah [j.w]

    Reszta Twierdz ISIS w Syrii + Libanie

    1.Liban:Rejon miasta Arsal
    2.Yarmouk Camp - Damaszek
    3.Teren przy wzgórzach Golan [Prowincje:Quneitra,Daraa]
    4.Ar-Rakka

    P.S: Wieczorem przygotuje materiał o twierdzach ISIS w Iraku.

    #syria #syriadyskusja #syriafaq #ruskiagentcontent
    pokaż całość

  •  
    R............7

    +52

    Sprawa oddziałów rebelianckich na Pustyni Syryjskiej w prowincjach Suwaida-Damascus-Homs.

    Jak większość osób śledzących ten tag na pewno wiecie o tym że kilka dni temu US Army przetransportowała Helikopterami Bojowymi oraz Samolotami Transportowymi żołnierzy rebelianckiej organizacji Jaish Maghawir al Thawra do miasta Al-Shaddadi które jest pod kontrolą SDF. Według źródeł zostało przetransportowanych tam 150 bojowników JMaT. W tym samym mieście US Army utworzyła kolejną już Bazę Wojskową. Zdjęcia jej pojawiły się też na tagu niedawno bo właśnie kilka dni temu ją utworzono.

    Teraz chciałbym się skupić na dwóch kwestiach:
    1.Jakie ugrupowania rebelianckie zostały jeszcze na Pustyni Syryjskiej i jaka jest ich liczebność ?
    2.Jaki jest plan SAA ?
    3.Jaki jest kolejny plan USA ?

    1.Ugrupowania Rebelianckie i ich liczebność:

    - New Syrian Army - Jaish Suriyah al Jadid później przemianowane na Revolutionary Commando Army - Jaish Maghawir al Thawra - Liczebność:300 Do tego składu dochodzi też grupa dowódcza Ghosts of the Desert oraz grupa Division 30 Siedziba:Al-Tanf

    - The Authenticity and Development Front - Jabhat al-Aisalat wal-Tanmia Liczebność:50 Siedziba:Al Tanf

    - Al-Rahman Legion - Faylaq al-Rahman Liczebność:100

    - Lions of the East Army - Jaysh Usud al-Sharqiya Liczebność:1300 Siedziba:Al Tanf

    Oddziały Specjalne Zagraniczne:

    - Wojska Specjalne USA + US Army (2014-2017) - Navy Seals , Rangers , Marines
    - Wojska Specjalne UK + UK Army (2014-2017) - SAS
    - Wojska Norweskie (2017) , Francuskie (2015-2016) , Niemieckie (2015-2016)
    - Wojska Jordańskie (2015-2016)
    - Dodatkowo SAA znalazła w Al-Zuluf we wschodniej Suwaidzie paczki z Izraelską amunicją.

    USA i UK posiada na terenie Pustyni Syryjskiej dwie Bazy Wojskowe: Na mapie zaznaczone na Niebiesko - Al-Tanf oraz na Pomarańczowo - Al-Zuquf

    2.Jaki jest plan SAA ?

    SAA+Sojusznicy (SSNP,Hezbollah,Arab Nationalists i inni) muszą opanować trzy wyznaczone na mapie sektory.

    W pierwszym sektorze nie ma żadnych punktów oporu , jedynie kilka wiosek i kilkanaście wzgórz.
    W drugim sektorze sytuacja jest taka sama.
    W trzecim sektorze punktami oporu mogą być jedynie Al-Tanf i Al-Zuquf ale tu dochodzimy do kwestii nr.3 pt. Jaki jest plan USA ?

    3.Jaki jest plan USA ?

    USA widząc że plan na Pustyni Syryjskiej nie wypalił przechodzi do planu B , a mianowicie co kilka dni będzie następowało wywożenia Rebeliantów z Pustyni Syryjskiej do Al Shaddadi. Łączna liczba Rebeliantów to 1750 + 50 żołnierzy ww. Armii zagranicznych. 1800 - 150 wywiezionych już Rebeliantów daje nam 1650 ludzi którzy zostali na Pustyni Syryjskiej. Dodajmy informacje że wskutek ostatniej i nadal prowadzonej ofensywy we wschodniej Suwaidzie zginęło około 50 żołnierzy Rebelianckich i wychodzi nam liczba 1600 żołnierzy rebelianckich oraz zagranicznych. Te 1600 osób ma zostać wywiezionych w okresie lipiec-sierpień 2017 ponieważ na wrzesień 2017 ma być przeprowadzona ofensywa SDF (już po zajęciu Ar-Rakki) na Wschodnią Syrię na północnym brzegu Eufratu w celu zajęcia obszarów roponośnych oraz gazonośnych i nie doprowadzenia do zajęcia tych terenów przez SAA które zajmą w tym czasie tereny na południowym brzegu Eufratu. Oczywiście 1600 osób nie zostanie wywiezionych tylko znacznie mniej ponieważ niesforni dżihadyści z Faylaq al Rahman muszą zginąć żeby nie stanowili elementu wywrotowego na terenach SDF ale reszta leci z US Army. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    P.S: Dzisiaj pojawiła się informacja o tym że jeden z dowódców Lions of the East Army - Jaysh Usud al-Sharqiya - Commander Abu Saddam postanowił się poddać i przejść na stronę SAA (pewnie z częścią swoich zaufanych ludzi co już zmniejsza liczbę żołnierzy rebelianckich. Niestety nie mam informacji ilu się poddało).
    Link: https://twitter.com/WithinSyriaBlog/status/885146498954125314
    Zdjęcie: https://pbs.twimg.com/media/DEir5CtW0AAn_PV.jpg

    #syria #syriafaq #ruskiagentcontent

    Przygotowuje materiał na temat Mosulu , cieszycie się ? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    pokaż spoiler Obiecuje że już nie będę odpierdalał takich akcji jak 6 lipca w nocy ( ͡º ͜ʖ͡º) Ale wariatem - mordeczką pozostanę o to się nie martwcie Mireczki Assadowcy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: Syrian.png

    +: U....n, Azariah +50 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów