•  

    Użytkownik @oficer-prowadzacy: został zbanowany, a tag #tanieegzotyki podupadł, już od 7 miesięcy nikt tu nic nie publikuje. Jednakże ponad 376 osób dalej obserwuje ten tag!

    Czy mielibyście ochotę abym przejął ten tag i kontynuował wrzucanie opisów egzotycznych, rzadkich samochodów, które są relatywnie tanie, a przy tym dodając sporo informacji i ciekawostek na ich temat opiszę pokrótce co jest w nich specjalnego? ;) Chętnie zrobiłbym sobie taką kolumnę czytelniczą, a moja pasja do samochodów i jakaś tam wiedza - wreszcie miałyby ulot ;D

    Do tej pory powstały z tego co widzę 4 wpisy:
    1. Rolls Royce Silver Shadow
    2. Chevrolet Corvette C6
    3. Ferrari Mondial
    4. Aston Martin DB7

    Myślę że zacząłbym od Bentley'a Arnage T - auta które jest stosunkowo tanie na tle starszej gamy Bentleya oraz innych egzotyków (kosztuje poniżej 100tyś. zł) - a nadal jest wzbudzającym szacunek oraz dającym jedno bardzo specyficzne doświadczenie dla jego właściciela.
    Mimo wartości mniejszej od przeciętnego mercedesa, pozwala on mu dołączyć do pewnego rodzaju kręgu VIP. Chodzi oczywiście, o obsługę odprowadzenia samochodu na parking - przed każdym kasynem, restauracją, teatrem i jakimkolwiek innym szanowanym miejscem gdziekolwiek by się ten pojazd pojawił. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zaczerpnięte z kanału właściciela takowego.

    Chętnie napiszę więcej jeśli wyrazicie zainteresowanie ;)
    #samochody #motoryzacja #carboners
    pokaż całość

    źródło: historics.co.uk

  •  
    o...............y

    +90

    #tanieegzotyki - "My name is Bond. James Bond."

    Wiele osób się zastanawia na czym polega fenomen filmów o Jamesie Bondzie i faktu że była to jedna z pierwszych serii filmowych w której zastosowano na dużą skalę product placement (już nawet najstarsze części serii typu Goldfinger miały na ekranie, oprócz kultowego DB5, niemal same auta koncernu Forda).
    Odpowiedź jest raczej dosyć prosta - może i nigdy nie będziesz Jamesem Bondem, ale możesz być jak James Bond i kupić gadżety znane z filmów - Walthera PPK, zegarki Omega, no i oczywiście kultowe auta typu Lotus, BMW oraz przede wszystkim najbardziej kojarzona z serią marka - Aston Martin (którą Bond jeździł już nawet w książkach). A to wszystko popijając wstrząśniętym i niezmieszanym Martini.
    Niestety, jak można się domyślić, przeciętny człowiek raczej nie ma szans kupić kultowego DB5. Tak samo modele które wystąpiły w filmach po 2000 roku (Vanquish oraz DBS V12) z racji niewielkiej produkcji dobrze trzymają cenę i są poza zasięgiem. Ale to nie znaczy że nie da się kupić żadnego Astona Martina do 150 tysięcy złotych, bo w tym wpisie zamierzam przedstawić dwie takie propozycje (aczkolwiek żadna z nich nie była autem Bonda, ale jeśli ktoś nie jest fanatykiem aut/filmów o Bondzie to najpewniej i tak nie zauważy różnicy ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

    Pierwsza (i tańsza opcja) to produkowany w latach 1994-2004 Aston Martin DB7. Samochód ten powstał jako odrzucony projekt Jaguara XK8, a ponieważ w latach 90. zarówno Jaguar jak i Aston Martin należały do koncernu Forda to (zamiast sprzedać go Daewoo jak zrobiono to z modelem Kensington, który stał się Leganzą) oddano go pod skrzydła Astona Martina jako uzupełnienie większego i starzejącego się już modelu V8. Pod maską znalazł się sześciocylindrowy rzędowy jaguarowski silnik AJ6 o pojemności 3.2L, stosowany również w modelu XJ/Sovereign, co akurat w przypadku nietypowych aut jest dużym plusem, bo współdzielenie części z tańszymi modelami daje szansę że kupno takiego auta nie zrujnuje budżetu.
    W kwestii designu to był niewątpliwie pierwszy nowoczesny Aston Martin - wpływy obłych linii widać nawet we współczesnych modelach. Choć nie we wszystkich aspektach się tak dobrze postarzał o czym więcej w komentarzu.

    #samochody #motoryzacja #carboners #astonmartin #kupautozmikro #jamesbond
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

    +: r......y, PtactwaWiele +88 innych
  •  
    o...............y

    +98

    #tanieegzotyki - Dlaczego nie warto kupować replik Ferrari

    Kto by nie chciał jeździć Ferrari - tak zapewne wychodzi z założenia większość osób które budują na bazie Pontiaca Fiero albo Toyoty MR2 kopie klasycznych aut Maranello z lat 80. (w przypadku tego pierwszego było nawet w opcji oficjalnie nadwozie imitujące Ferrari 308 GTB - Pontiac Fiero Mera).
    Niestety tanie kit cary zazwyczaj oferują również fatalną jakość - mają problemy z odwzorowaniem proporcji imitowanego auta i prawdopodobnie nawet laik połapie się że ma do czynienia z podróbką. Natomiast droższe repliki odwzorujące oryginał w wielu detalach potrafią już kosztować w okolicach 100 tysięcy złotych. I tutaj dochodzimy do sedna problemu - dokładając kilkanaście tysięcy złotych więcej możemy już mieć prawdziwe Ferrari.
    Prawdopodobnie najtańszym modelem Ferrari jest Mondial, którego ceny sprawnych egzemplarzy wahają się między 110-150 tysięcy PLN - jest to smukłe czteromiejscowe coupe z umieszczonym centralnie silnikiem, ale z racji takiego układu miejsca z tyłu są jedynie po to żeby mieć tańsze ubezpieczenie (no chyba że ktoś akurat ma dzieci z amputowanymi kończynami dolnymi). Niemniej jednak ma wszystkie elementy typowe dla Ferrari z lat 80. - sylwetkę żelazka, wloty po bokach przypominające strumień przepływającego powietrza oraz oczywiście podnoszone do góry światła - dzięki temu idealnie kwalifikuje się do tagu bo wygląda jak drogi egzotyk.
    Zatem dlaczego jest tak relatywnie tanie? Otóż znowu mamy do czynienia z autem które wyprodukowano w dużej liczbie egzemplarzy - do czasu wprowadzenia modelu 360 Modena było to najliczniej wyprodukowane Ferrari - powstało 6149 sztuk. Ale przede wszystkim osiągi Mondiala były fatalne. I nie chodzi mi o to że w dzisiejszych czasach supersamochody z lat 80. jest w stanie objechać pierwsze lepsze Audi TDI w lizingu, one były słabe nawet jak na ówczesne standardy. Do tego z wad dochodzi typowa włoska "solidność", która szczególnie uwidaczniała się w tamtej epoce - słabe wykonanie, masa upierdliwych awarii, do tego niegarażowane egzemplarze w wilgotniejszym klimacie niż południowy żarła ruda (choć z drugiej strony raczej mało osób trzymało Ferrari pod blokiem) - mogłoby się wydawać że do tak drogich aut dadzą lepszą blachę niż we Fiacie Uno, ale gdzie - nawet Testarossy potrafiły czasami przyrdzewieć xD
    Niemniej jednak fakt że było to "Ferrari dla ludu" nieco ratuje sytuację - części są względnie tanie, do tego silnik V8 był współdzielony z Lancią Themą, zatem w przeciwieństwie do droższych i równie awaryjnych włoskich supersamochodów Mondial aż tak nie zruinuje właścielowi budżetu. Jako ciekawostkę warto dodać że był również oferowany model bez dachu i jest to po dziś dzień jedyny czteromiejscowy kabriolet z centralnie umieszczonym silnikiem.

    #samochody #motoryzacja #carboners #ferrari #mondial #80s

    P.S.: Zanim ktoś zapyta - raczej nie będzie w serii nic o Lamborghini - w przeciwieństwie do Ferrari, nawet najbardziej niekochane przez fanów marki modele typu Jalpa są dużo droższe i jedynye Lamborghini łapiące się w założonej kwocie tagu to ciągniki rolnicze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: rmsothebys-cache.azureedge.net

  •  
    o...............y

    +121

    Jako że poprzedni wpis spotkał się ze znacznym zainteresowaniem to kontynuuję tag #tanieegzotyki czyli nietuzinkowe auta w osiągalnym budżecie.

    Tematem dzisiejszego wpisu będzie legenda amerykańskiej motoryzacji, Chevrolet Corvette, która jest produkowana od ponad 65 lat i doczekała się siedmiu generacji. Dlatego też w dzisiejszym odcinku będzie naprawdę sporo rozstrzał cenowy. Auta z dwóch pierwszych generacji na chodzie raczej są powyżej założonego górnego progu 150 tysięcy złotych > (pomijając niektóre tańsze egzemplarze, jak np.: ten), poza tym pierwsza Corvette nie była zbyt sportowym autem (dopiero kolejne generacje stały się czymś pośrednim między muscle carem, a supersamochodem). Natomiast obecna generacja C7 została wprowadzona do produkcji niecałe 5 lat temu i również raczej przekracza założone kwoty. Dlatego też postanowiłem się skupić na generacjach C3, C4, C5 i C6.

    Pierwsze dwie wymienione generacje to naprawdę tanie pojazdy których ceny zaczynają się już w okolicach 15-20 tysięcy. Dlaczego są takie tanie? Podobnie jak w przypadku Rolls Royca Silver Shadow jest to głównie kwestia ilości - przez ponad 14 lat produkcji modelu C3 między rokiem 1968 i 1982 wyprodukowano ponad pół miliona samochodów (najwięcej ze wszystkich modeli Corvette. Czwarta generacja może i nie pobiła tego rekordu, ale też powstało 358 tysięcy egzemplarzy, do tego w jej przypadku na cenę ma również wpływ fakt że nie cieszy się zbytnim szacunkiem fanów z racji uwalenia osiągów wczesnych egzemplarzy przez zaostrzenie norm emisji w latach 80.
    Z tego też względu osobiście wolałbym C3, poza tym bardziej do mnie przemawia butelkowy design z lat 60, niemniej jednak jeśli ktoś w liceum był wielkim fanem Jarka Jakimowicza i oglądał Młode Wilki ze sto razy, to C4 też z pewnością też mu się spodoba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Corvette C5 to trochę kompromis pomiędzy starszymi modelami, a współczesnymi, które mogą już aspirować nawet do miana supersamochodu, ceny startują w okolicach 40-50k zł, jednak można zawsze dopłacić kilkanaście tysięcy więcej i mieć już wczesne C6, które jeszcze było produkowane 5 lat temu (chyba że ktoś jest fanem #popupheadlights - wtedy pewnie bez wahania weźmie C5). Z kolei produkowane w latach 2005-2014 C6 ma już naprawdę solidny rozstrzał cenowy - najtańsze kosztują 60 tysięcy, najdroższe wersje sportowe z nowszych roczników przekraczają założenia tagu. Przy odrobinie szczęścia może komuś się uda jeszcze trafić najnowsze C7 z początku produkcji, ale raczej też jest poza przewidzianym zasięgiem cenowym (no i głupie jest przepierdalanie na auto całego założonego budżetu).

    Parę słów o zaletach i wadach - zalety to głównie egzotyczny wygląd - może i w USA to auto nie łapie się jako typowy egzotyk, ale w Europie jest ich niewiele i z pewnością robi wrażenie na motoryzacyjnych normikach. Do tego na bardzo duży plus należy wziąć pod uwagę niewielkie jak na takie auto koszty eksploatacji - wiadomo, nie będzie to tak tanie jak Tico w gazie, ale część elementów jest współdzielona z innymi modelami, części są pospolite (choć w Europie prawdopodobnie trzeba będzie je ściągać z USA), a same Corvetty mają pod maską V8 które konstrukcyjnie sięga zamierzchłych czasów i doskonale nadaje się pod LPG. Mitem też jest że to auto dobre wyłącznie na proste - Corvetty na Nürburgringu osiągają czasy porównywalne z europejskimi autami. Jeśli chodzi o wady to przede wszystkim zalicza się do nich tandetne amerykańskie wykonanie wnętrza, jakość plastików wnętrza w takim aucie woła o pomstę do nieba, zwłaszcza w egzemplarzach z lat 90. i wczesnych 20.
    Ogólnie to jak ktoś jest fanem amerykańskiej motoryzacji to szukając Corvette ma naprawdę szeroki wybór jeśli chodzi o ciekawe auta, począwszy od klasyków z lat 60, po współczesne modele.

    #samochody #motoryzacja #carboners #kupautozmikro

    Na zdjęciu Corvette C6
    pokaż całość

    źródło: cloudlakes.com

  •  
    o...............y

    +388

    Od dłuższego czasu myślałem nad serią #tanieegzotyki - o samochodach za którymi każdy się obejrzy na ulicy, a znajdują się w zasięgu budżetu przeciętnego Kowalskiego (powiedzmy poniżej 150 tysięcy złotych, zatem ceny nowego Passata albo Mazdy 6 z salonu). Na razie odcinek pilotażowy, ale jeśli będzie zainteresowanie tagiem to seria będzie kontynuowana

    Na pierwszy ogień wybrałem powstały w latach 1965-1980 samochód Rolls Royce Silver Shadow, najliczniej wyprodukowany model firmy Rolls Royce (ponad 30 000 egzemplarzy).
    Mimo że wygląda jak auto za co najmniej pół miliona, to ceny przeciętnego egzemplarza wahają się w zależności od stanu między 30-70 tysięcy PLN. Zatem już za cenę nowej Dacii z salonu dostajemy auto za którym każdy będzie się oglądał na ulicy, wpuszczą was na ekskluzywne przyjęcia, a somsiad pomyśli że trafiłeś szóstkę w totka i dostanie kurwicy. Biorąc pod uwagę że handlarze obecnie wołają podobne kwoty za Fiaty 125p, to jest to niemal idealny deal.
    Co prawda Rolls Royce z serii Silver Spirit/Dawn/Spur są jeszcze tańsze, ale według mnie nie wyglądają już tak klasycznie jak Silver Shadow (a bardziej jak Mercedes z grillem Rolls Royca).
    Na minus fakt że auto nie należy do liderów niezawodności, ale technologia pod maską sięga lat 30. ubiegłego wieku zatem można je serwisować nawet u Cytryna i Gumiaka. Poza tym sam fakt że to Rolls Royce rekompensuje jakiekolwiek wady - możesz jechać nim ulicą paląc ukraińskie cygara z przemytu i czuć się lepszy od reszty plebsu. Albo po prostu pomalować w hipisowskie wzory jak John Lennon. Stay classy.

    #samochody #motoryzacja #klasykimotoryzacji #carboners #ciekawostki #kupautozmikro #rollsroyce
    pokaż całość

    źródło: rmsothebys-cache.azureedge.net

    •  

      @oficer-prowadzacy: trochę tego jeździ w Polsce, głównie jako wozy do ślubu, co trochę odbiera im prestiżu. Warto też pamiętać, że taki wóz pali około 30 litrów na setkę. No, ale i tak bym jeździł. Choć Bentleyem Arnage jeszcze bardziej.

      +: o...............y
    •  

      @oficer-prowadzacy: Dobry wpis, dałem subskrybcję.
      Da się do tego kupić części eksploatacyjne, jak rozrusznik, alternator czy wycieraczki bez kredytu w prowidencie?
      Szkoda że nie dałeś linka do przykładowej aukcji na otomoto. Lubię czytać Złomika, właśnie z takimi poglądowymi linkami.

      +: o...............y
    • więcej komentarzy (60)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów