Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    bądź Tunezyjczykiem, wyznawaj Allaha
    codziennie masz sny erotyczne z jakimiś dyktatorami
    homopanika.jpg
    podobno jakaś francuska psychoterapeutka przyjmuje pacjentów u siebie na dachu
    w sumie co ci szkodzi...

    Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Komedia „Arab Blues” (w kinach od 14 sierpnia) przypomina, że powroty w rodzinne strony nie zawsze bywają łatwe. Tak jest w przypadku wychowanej we Francji Selmy, która postanawia wrócić do Tunezji, aby otworzyć gabinet psychoanalityczny. Na miejscu okazuje się jednak, że nie tylko nikt tam na nią nie czeka, ale jej zawód i styl życia nawet najbliższym krewnym wydają się cokolwiek podejrzane. Kulturowe różnice generują serię pomyłek i nieporozumień, które debiutująca reżyserka Manele Labidi ze swadą rozbraja humorem.

    ZWIASTUN

    Niezależna, niezamężna, żyjąca na własnych zasadach Selma jest solą w oku konserwatywnej rodziny i miejscowej władzy. W ulubionych dżinsach i z papierosem w ustach szybkim krokiem przemierza ulice, korytarze i pokoje, odkrywając po drodze nie tylko absurdy lokalnego prawa, ale i własną tożsamość. Charyzma, urok i ekranowy magnetyzm odtwórczyni głównej roli, Golshifteh Farahani (gwiazda „Patersona” Jima Jarmuscha oraz „Co wiesz o Elly” Asghara Farhadiego), sprawiają, że od początku kibicujemy szalonym planom psychoanalityczki. Kibicujemy też jej kolejnym pacjentom, którzy - wychowani w opresyjnej kulturze - wreszcie przyznają sobie prawo do depresji, lęku i bycia tym, kim naprawdę są.

    Słoneczna, pełna światła i soczystych kolorów komedia Manele Labidi opowiada o uniwersalnym konflikcie tradycji z nowoczesnością oraz zbiorowości i jednostki. Pokazana w „Arab Blues” Tunezja dochodzi do siebie po arabskiej wiośnie i jak nigdy wcześniej, potrzebuje zbiorowej terapii. A film w ciepłym, lekkim i dowcipnym tonie podkreśla, że nie ma politycznych rewolucji bez codziennej obyczajowej rewolty: przeciwko rodzicom, szkole, politykom, zasadom tak sztywnym, że nie pozwalają oddychać. I przypomina, że humor zawsze był najlepszą z terapii.

    Film dostał nagrodę publiczności na festiwalu w Wenecji, gdzie pokazywano go w tej samej sekcji, co polskie „Boże Ciało".

    #film #filmy #festiwale #kino #zwiastun #zwiastuny #trailer #trailery #ladnapani ¯\_(ツ)_/¯ #kultura #religia #tunezja #islam #kobiety #terapia #psychologia #psychoterapia #psychiatria #francja #kinofrancuskie
    pokaż całość

  •  

    #zwiazki #milosc #rozowepaski #niebieskiepaski #alkohol #alkoholizm #terapia #narkotykiniezawszespoko #zycietocwel

    Hej. Chcę wam coś powiedzieć. Będzie trochę o miłości, o chlaniu, trochę o nadziei, o walce, o zwątpieniu czy walka w ogóle ma sens.

    Wyszedłem miesiąc temu z ośmiotygodniowej terapii uzależnień od alkoholu. Przedwczoraj miałem najgorszy kryzys od opuszczenia ośrodka, ale jakoś sobie z nim poradziłem. Stwierdziłem, że mam chyba ochotę napisać co teraz czuję. Trochę dlatego bo nie mam nikogo z kim mógłbym o tym porozmawiać, a trochę ku przestrodze.

    Na początek - czym jest alkoholizm? No alkoholizm polega na chlaniu, nie? Otóż kurwa nie do końca. Choroba alkoholowa polega głownie na nieumiejętności radzenia sobie ze swoimi emocjami. Alkoholik nie daje sobie z nimi rady, więc "reguluje" je za pomocą alkoholu. Pije bo jest smutny, pije bo jest wesoły, pije bo wygrał dychę w lotka, pije bo go teściowa wkurwiła, a na koniec pije bo słońce wstało a on jeszcze się nie zapił. W skrócie: u osoby zdrowej jest taki schemat:

    problem -> przykra emocja -> rozwiązanie problemu -> ulga
    a u alkoholika:
    problem -> przykra emocja -> alkohol -> "ulga"

    Chyba nie muszę tłumaczyć, że ulga jest tutaj pozorna. Problem cały czas pozostaje, picie go nie rozwiązuje. W związku z tym dalej pojawiają się przykre emocje, w związku z tym alkoholik dalej pije co przysparza mu dodatkowych problemów, w związku z tym pije coraz więcej i częściej. Zamiast rozwiązać problem użala się nad sobą i obwinia wszystkich wokół o swój los. Teściowa zła, żona niedobra, rząd do dupy, szef się uwziął a słońce za mocno napierdala. Brzmi znajomo?

    Generalnie na początku alkoholicy pewnie mają jakieś powody tego, że piją. Swoich już nie pamiętam, może brak ojca, może to, że matka piła, może awantury w domu o byle pierdoły, może patola za dzieciaka w domu. Nie jest to jednak mocno istotne. Potem już po prostu piłem dlatego bo byłem uzależniony a reszta to były tylko wymówki.

    W każdym razie ja byłem taki sam. Piłem bo moja matka pije, piłem bo martwiłem się o siostrę, piłem bo dziewczyna nie chciała żebym pił, w końcu piłem bo nie mogłem spać. Po alkoholu czułem się jak Bóg, byłem najmądrzejszy, wszystko wiedziałem najlepiej. Z kolei na kacu gdy docierało do mnie co zrobiłem byłem malutki. Przerażony, pełen poczucia winy i zadający sobie pytanie "kim ja jestem"

    Skąd to pytanie? Bo chciałem się uważać za dobrego człowieka. Bardzo tego broniłem i wiele wysiłku wkładałem w to, żeby mi ta wizja nie runęła. A fakty temu przeczyły więc trzeba było dużo fikołków umysłowych, żebym dalej w to wierzył. Garść faktów:

    Po pracy poszedłem pić z koleżanką Ukrainką. (Chociaż szczerze mówiąc nie szedłem tam z nią. Ja szedłem z wódką.) Wywaliłem litr gorzały w parędziesiąt minut, nic dalej nie pamiętam. Obudziłem się na izbie wytrzeźwień następnego dnia koło godziny 10, posiedziałem tam do 20-21 po czym oddali mi rzeczy. Byłem wściekły na wszystko i wszystkich oprócz siebie za to co mnie spotkało. (z perspektywy czasu stwierdzam, że złość na personel była zasadna. Nie pozdrawiam pracowników wrocławskiej wytrzeźwiałki, chorzy skurwiele i sadyści.)
    Oczywiście jak leżałem gdzieś najebany zanim ogarnęła mnie policja (albo i oni? cholera wie) ktoś ukradł mi portfel i telefon. Na szczęście nie zabrali siatki tej Ukrainki. Nie wiem czemu ją miałem, nie pamiętam. Było tam jebiące już mięso i inne zakupy a na dnie światełko w tunelu - JEJ PORTFEL. O słodka wódeczko, tak mi się pić chce, już po ciebie idę. Ukradłem jej 50 zł, poszedłem do sklepu kupiłem fajki, browary i do domu wróciłem już najebany. Z izby wytrzeźwień. Gdzie nikt nie miał ze mną kontaktu od ponad 30 godzin. Bez telefonu. Była już wtedy dziewczyna udawała, że się tym nie przejmuje (wtedy jeszcze z nią mieszkałem)

    Nie przejmowałem się emocjami kobiety którą kochałem, nie przejmowałem się tym, że rodzina się będzie o mnie martwić, nie myślałem, że być może kradnę koleżance jej ostatnie pieniądze. Liczyło się dla mnie żeby się napić. Nic więcej.

    Czemu była dziewczyna? Nie muszę chyba tłumaczyć. W każdym razie jedną z najbardziej smutnych dla mnie sytuacji jest moment kiedy się z nią wcięty pokłóciłem o jakąś pierdołę żeby mieć pretekst do picia, a ona trzymając mnie za rękę, klęcząc w przedpokoju ledwo łapiąca dech przez szloch błagała mnie żebym nie wychodził z domu dalej pić. A ja tam stałem, zimny skurwiel, serce z lodu. Nawet mi przez myśl nie przeszło żeby nie wychodzić. Pieprznąłem drzwiami i mnie nie było.

    A kochałem ją strasznie. Dalej kocham zresztą. Odpierdala mi z tej miłości czasami ale staram się nad tym panować. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że pomieszkamy osobno i będziemy się spotykać po prostu. Raz przyjechała na noc, ja sobie na noc przygotowałem "turbo-colę". Innym razem ja pojechałem do niej, korzystając z chwili nieobecności wywaliłem na szybko 4 browary i 200ml wódki. Szczytem było jak w moje urodziny już miała mnie dość i nie chciała ze mną rozmawiać. Nie piłem wtedy trochę czasu, więc stwierdziłem "jak nie zadzwoni do 20 to idę się najebać" xD Logiczne, nie? Nie gada ze mną bo piję, więc się napiję. No to się upiłem, dzwoniłem do niej ponad 100 razy bo chciałem ją opierdolić, że mi życzeń nie złożyła, w końcu zadzwoniłem do jej matki koło 2 rano, że się puszcza gdzieś w Warszawie i nie odbiera. No pojebany nie?

    Krótko potem chciałem się zabić, wiedziałem, że albo się zapiję albo się sam zabiję i resztka człowieczeństwa krzyknęła o pomoc. Zapisałem się na terapię, poczekałem na nią u wujka i na nią pojechałem.

    Przez dwa miesiące uzbrajali mnie tam w wiedzę jak sobie radzić z tą chorobą i opiekowali się mną pokazując kierunek. I tutaj chciałem powiedzieć jedno. To nie jest tak, że zamykają cię w ośrodku na 2 miesiące wychodzisz i jest zajebiście. Ja naprawdę cholernie ciężko tam nad sobą pracowałem. Sam. Myślałem, płakałem, wyrzucałem z siebie całe to gówno, cierpiałem i obserwowałem siebie, swoje myśli uczucia i zachowanie.

    W każdym razie naprawdę dużo pracy w to włożyłem. Najlepsza "szkoła" do jakiej do tej pory uczęszczałem. W tym momencie jakby mi dali tabletkę o nazwie "kontrolowane picie" to bym jej nie wziął. Ja po prostu już nie chcę pić. A motywację do tego daje mi ilość gówna jakie po swoim pijackim życiu muszę teraz sprzątać. Tak naprawdę mam teraz prawie 30 lat i... nie mam nikogo i nic.

    Po terapii trochę wymusiłem spotkanie z tą swoją byłą. Poszło chyba nieźle, bo odblokowała mój numer i czasem ze mną rozmawiała. Też się dużo wydarzyło przez ten miesiąc, dowiedziałem się, że się z kimś spotyka, potem trochę przyczyniłem się do tego, że zerwali, też dowiedziałem się, że zdążyła się z nim przespać (a to mnie mocno zabolało, kiedyś byłem kurwa romantykiem i "straciłem" parę okazji do przelecenia jakiejś laski. Spałem tylko z nią a ona do tamtej pory tylko ze mną i marzyłem, żeby do końca życia tak zostało. No ale nie mogę jej winić, że po zerwaniu z alkoholikiem który ją krzywdził próbowała ułożyć sobie życie.) W każdym razie przedwczoraj się widzieliśmy znów. I szczerze porozmawialiśmy. Tzn mówiła mi wcześniej, że nie chce do mnie wracać, ale przedwczoraj to chyba dopiero do mnie dotarło. Powiedziała też, że nie chce mi spróbować zaufać. Nie, że nie potrafi. Nie chce.

    I powiem wam kurwa że nie potrafię sobie tego wybaczyć. Myślałem, że ja już nigdy nie poczuję silnych emocji. Ale po tej terapii to jest jakaś masakra. Przepełnia mnie wściekłość na siebie, smutek i cierpienie z powodu całej tej sytuacji, gdy sobie uświadamiam jak ja ją mocno krzywdziłem. Ogromne poczucie straty. Ja naprawdę tą kobietę kocham tak, że mógłbym dla niej zrobić wszystko. Uważam ją za najwspanialszą kobietę na świecie, czułą, inteligentną, troskliwą. A 10 lat nie potrafiłem jej tego okazać, niszczyłem jej poczucie własnej wartości, pozbawiałem poczucia bezpieczeństwa i przysparzałem cierpienia. A ona przy mnie stała... I wściekły na siebie jestem, że nie ogarnąłem się wcześniej. Bo ona mi już pewnie nigdy nie zaufa. A nie ma pojęcia ile się w mojej głowie zmieniło. Nie wiem czy się kiedyś jeszcze napiję, wiem, że zrobię wszystko żeby do tego nie dopuścić. Za dużo chorego gówna narobiłem i nie chcę tego sobie i innym ponownie wyrządzać.

    A z tą kobietą mógłbym naprawdę wiele. Chciałbym żeby była matką moich dzieci, wiem, że byłaby ze mną szczęśliwa. Bo my naprawdę do siebie pasowaliśmy. Nie wiem, ja wierzę w miłość. Tą taką wielką i prawdziwą. I to chyba było to... A ja swoim kretyńskim zachowaniem to zaprzepaściłem. I wątpię, że kiedyś jeszcze będę w stanie tak mocno pokochać.

    Mógłbym tu jeszcze pisać jak chlaniem niszczyłem swoje zdrowie, karierę, relacje z rodziną i tak dalej. Ale chyba już mi się nie chce. Najbardziej żałuję właśnie tego, że straciłem najbliższą mi osobę, która kochałem i kocham jak nigdy nikogo, i pewnie dalej będę kochał. Co by się nie stało.

    Także moja prośba do was. Niby w AA mówią, że dopóki ktoś sobie tego głupiego ryja o dno nie rozwali to nie przestanie chlać. Ale nie chcę w to wierzyć. Jeśli wasza rodzina mówi wam, że macie problem z piciem. Jeśli wprowadzacie sobie zasady w stylu "udowodnię, że mogę nie pić tydzień/miesiąc/rok" (nie-alkoholicy nie muszą sobie ani nikomu takich rzeczy udowadniać). Albo jeśli już gdzieś tam w środku wiecie, że macie problem - zróbcie coś. Zapiszcie się do poradni uzależnień, idźcie na mityng AA, może rozważcie zamkniętą terapię. Mówię wam to ja - człowiek który przez to, że pił, stracił wszystko na czym mu zależało. A niby do samego "końca" pracowałem i wiodłem w miarę normalne życie. Uświadomcie sobie, że alkoholik to nie tylko menel spod przystanku. To może być wasz podwładny, to może być wasz szef, któryś kumpel którego nawet o to nie podejrzewacie, a możecie to być wy. I też się nie podejrzewać. Zróbcie to zanim stracicie tyle co ja. Jeśli chcecie porozmawiać, macie wątpliwości, pytania - piszcie. Postaram się pomóc na ile będę mógł.

    Jeśli wyszło chaotycznie to wybaczcie, pisałem prawie że na jednym wdechu.
    pokaż całość

  •  

    Psycholoszka kazała zapisywać 3 pozytywne rzeczy, które mnie spotkały danego dnia - cieżka sprawa ¯\_(ツ)_/¯.

    #psychologia #depresja #terapia

    •  

      @Blueweb: Hej, napiszę Ci własne - może coś będzie inspiracją do zauważenia własnych:
      -dobrze mi się spało - nie budziłem się w nocy, nic mnie nie bolało
      -przywitał mnie piękny ranek, mnóstwo słońca, lekki wiatr
      -po wypiciu kawy sprawy w pracy szły jedna za drugą, wymiatałem e-mail za e-mailem
      -ciągle ktoś dzwonił i o coś mnie prosił - jestem potrzebny, moja praca jest ważna, inni mogą na mnie polegać
      -wszedłem na wykop i mam okazję komuś pomóc

      5x na poczekaniu. Czas na Ciebie ;) Nie szukaj czegoś wyjątkowego, bardzo skomplikowanego - pozytywy z życia są bardzo proste.
      pokaż całość

    •  

      @Blueweb: super ćwiczenie, kiedyś mi pomogło, ale ja robiłam na zasadzie wdzięczności - 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczny danego dnia. Dzięki temu uczysz się szukać pozytywów w swoim życiu. Może z dnia na dzień nic nie zmieni, ale po jakimś czasie zauważysz różnicę, mózg się powoli przestawia na inne myślenie.
      I jak wyżej - nie szukaj cudów na kiju, wystarczy, że była ładna pogoda, czy że masz przysłowiowy dach nad głową :P chodzi o samo skupianie się na pozytywach, a nie o pozytywy same w sobie, z czasem zaczniesz ich widzieć więcej. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Dziś z detoksu przechodzę na terapię, nie chce już pić.
    Trzymajcie kciuki żebym po wszystkim nie wrócił do tego gówna, nie warto tracić na to życia. Miłego dnia Mirki i Mirabelki.

    #alkoholizm #terapia #dziendobry #motywacja

  •  

    Wczoraj byłem pierwszy raz na terapii leku grupowej. Co mnie zaskoczyło, że grupa składa się głównie z osób 30-40+, prócz mnie to tylko jedna osoba ma 20 parę lat.

    Miałem mylne wrażenie, że ludzie dorośli nie mogą mieć problemów czy coś. Bo głównie są to osoby w stałych związkach, mają dzieci, dobra pracę.

    Narazie jest za wcześnie by ocenić te 2 godziny, ale jakiś spokojniejszy wyszedłem, z jakąś tam nadzieja, że może być lepiej ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #oswiadczenie #terapia #przegryw #psychologia
    pokaż całość

    źródło: FB_IMG_1581016177276.jpg

  •  

    Idę zaraz do biura rozwiązywania problemów alkoholowych. Jeszcze do końca sam siebie nie przekonalem, ale zalecił mi to psychiatra. Życzcie powodzenia.

    #depresja #terapia

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dlaczego nigdy się nie uśmiechasz? Dlaczego ciągle masz taką groźną minę? Czemu jesteś takim gburem? Czemu jesteś taki niemiły? Dlaczego na wszystko reagujesz agresją?
    Często słyszę te pytania i jest jedna odpowiedź - bo mnie kurwa zniszczono.
    To ja byłem tym chłopakiem, gnębionym przez szony wstawiające cytaty o depresji na fejsbuka, to ja byłem tym chłopakiem który robił za kukłę treningową dla szkolnych osiłków, to ja byłem tym chłopakiem, którego nie szanował nikt. Nikt nigdy mnie nie szanował, nawet nauczyciele, nawet rodzice. Dlaczego? Byłem kurewsko miłym i bezinteresownym dzieckiem - to wystarczyło. Szkolne osiłki wychowane w patologii, uznawały każdy miły gest za oznakę słabości, więc zostałem ich ulubionym workiem treningowym, stłamszono mnie, do tego poziomu, że każdy mógł mi bezkarnie dojebać, każdy nawet największy lamus, nawet najgłupsza kurwa, bo w szkolnej hierarchii byłem na poziomie klasowego zwierzątka. Jak na to wszystko reagowali nauczyciele? "Podajcie sobie ręce, nie obchodzi mnie kto zaczął"? Bynajmniej. Nie reagowali wcale, a wręcz sami brali udział w tym pierdolonym anty-ludzkim procederze. Czasami tak jest, że nauczycieli chcąc wprowadzić trochę luzu podczas lekcji i/lub coś uświadomić klasie na podstawie przykładu, bierze danego ucznia i stawia go w hipotetycznej sytuacji, "Gdyby Mirek był średniowiecznym chłopem. Gdyby Mirek pojechał do Anglii". Normalny nauczyciel, jeśli już koniecznie coś takiego chce zrobić, wybierze ucznia o największym dystansie do siebie, a sama sytuacja będzie ... hmmm normalna. Otóż w mojej szkole nie, jeśli nauczyciel wybrał mnie do jakiegoś przykładu, mogłem być pewien, że będzie to coś zajebiście zawstydzającego, mój faworyt:
    "W Szwecji przez 41 lat obowiązywało prawo sterylizacyjne. Gdybyśmy żyli w XX wiecznej Szwecji, ofiarą tego prawa mógłby paść np. OP". Zabawne, nie? W końcu cała klasa się śmiała, więc musiało być zabawne.
    Chyba nie muszę wspominać o tym, że nauczyciele byli świadomi jaki mam status w klasie...
    O rodzicach nawet nie chce mi się pisać, bo to jest po prostu przykre, jak bardzo można mieć wyjebane w swoje dziecko. Z jednej strony zapewnienia o miłości i wsparciu, a z drugiej strony wystarczyło, że kurwa wychowawczyni zapewniła rodzica, że "wszystko jest w porządku" i matka mogła spać spokojnie.
    Gnębienie zapoczątkowali mężczyźni, pojawiała się przemoc fizyczna z ich strony, ale najgorzej zapamiętałem dziewczyny. Dziewczyny były ... specyficzne. Z jednej strony zawsze chciały utrzymywać pozory, jeśli nauczyciel był w pobliżu, to one były pierwsze święte siostry burdelanki, jeśli były pewne, że nikt nie widzi, to zamieniały się w diablice. Kobiety preferują przemoc psychiczną, są w tym konsekwentne i zawsze wiedzą, gdzie wbić szpilę, żeby bolało. Pamiętam witanie się ze mną "hej brzydalu/potworze", pamiętam uszczypliwe teksty na każdy temat, pamiętam wysyłanie walentynek z wulgaryzmami, pamiętam wpisy w zeszycie/na tablicy, pamiętam fejkowe wyznania, pamiętam przerabianie zdjęć, pamiętam wszystko, będę pamiętać i nie wybaczę, więc nie dziw się babo jedna z drugą, że mówiąc mi "cześć" na ulicy i udając, że wszystko jest w porządku, słyszysz głośne "spierdalaj". Zresztą trudno mówić o wybaczeniu, jeśli nigdy nie było przeprosin.
    Jaka była moja radość, gdy w drugiej klasie gimnazjum, otrzymałem wiadomość od jednej dziewczyny, że wszystko sobie przemyślała, że Ona nigdy nie chciała brać udziału w tym całym gnębienie, że chciałaby mnie przeprosić i w ogóle to jej się podobam, prosiła mnie żebym przyszedł po lekcjach na "spot" (taka miejscówka). Jako osoba gnębiona, desperacko potrzebowałem akceptacji. Szkoda, że nie poszedłem okrężną drogą, może zobaczyłbym połowę klasy kryjącą się za budynkiem z odpalonymi telefonami.
    W 3 klasie zacząłem się bronić. Dostawałem jeszcze większy wpierdol, ale warto było na koniec dnia spojrzeć w lustro bez wstydu. Nauczyciele wreszcie zaczęli reagować. Ponieważ, nie miałem problemu przy nauczycielach powiedzieć dziewczynie, o jej matce z wątpliwą moralnością, która wysrała na świat takiego diabła pozbawionego empatii.
    W technikum byłem obcy i tylko bardziej się nakręcałem. Już właściwie na wejściu sprzedałem komuś plaskacza. Z tyłu głowy miałem, że bycie miłym, mało stanowczym to oznaka słabości, więc na wszystko reagowałem agresją. Z nikim ze szkoły średniej nie utrzymuję kontaktu, nauczyciele i uczniowie uważają mnie za psychola. Pewnie mają racje.
    Chodzę na terapię, ale nie widzę efektów. Ludzie myślą, że przeszłość nie ma znaczenia. Przecież mają dzieci, pracują, nie łamią prawa, wzorowi obywatele. Przeszłość MA i zawsze będzie mieć znaczenie. Moi drodzy, byli koledzy i koleżanki z klasy, nie udawajcie, że zapomnieliście, przecież mijamy się na mieście, widzę jak odwracacie głowy jak patrzę wam w oczy. Nie myślcie, że będę się na was mścił w jakikolwiek sposób, jestem ponad to, ale przeszłość którą mi zgotowaliście, niszczy moją teraźniejszość, więc nie oczekujcie, że będę udawał, że szkolne czasy nic nie znaczą. W głębi duszy, w tej resztce empatii i wiary w ludzi którą mam, mam nadzieję, że przynajmniej wychowacie swoje dzieci na lepszych ludzi.
    Najgorsze, że nigdy czegoś takiego, jak moi oprawcy, nie będę miał. Nigdy nie wybiorę się z żoną i dzieckiem na beztroski spacer. Ja po prostu nie potrafię zaufać ludziom, nie potrafię kochać, nie potrafię się przed nikim otworzyć, ja już nawet kurwa się nie uśmiecham. Jestem pierdolonym golemem, ulepionym rękoma moich oprawców.

    #szkola #zalesie #gnebienie #truestory #terapia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  
    VictorNikiforov via iOS

    +12

    Mój kot jest uzależniony od plemion :c jak będzie 1000 plusów to zgłosi się na terapie
    #kot #pokazkota #terapia #gry #uzaleznienie

    źródło: IMG_1246.JPG

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zdarza się, że osoby które są/uważają siebie za nieatrakcyjne i/lub nie mają szczęścia w miłości, łatwo nadinterpretują normalne relacje/przypadkowe zdarzenia i wydaje im się, że dana osoba się w nich zakochała.
    Ja jestem taką osobą. Nigdy nie miałem szczęścia z kobietami, nie mam koleżanek płci pięknej, uważam siebie za nieatrakcyjnego, jestem nieśmiały, od najmłodszych lat z głową w chmurach i zawsze chciałem być kochany.
    Ilekroć na mojej drodze trafi się różowy pasek, który będzie dla mnie miły, w mojej głowie od razu rodzi się nadzieja, że BYĆ MOŻE ta osoba coś do mnie czuje.
    Kilka razy zmieniając pracę, osobą która pomagała mi się zaadaptować, była kobietą. Kultura osobista, skupienie swojej uwagi na mnie, czasami wspólny język i bum, jestem zauroczony i czuję, że Ona też.
    Patrzę się na nią, Ona patrzy się na mnie - "O kurwa! Patrzy się na mnie!"
    Przechodzi kilka razy obok mojego stanowiska - "O chuy, to nie może być przypadek!"
    Uśmiecha się do mnie - "No ewidentnie jest mną zauroczona"
    I teraz STOP, ponieważ brzmi to jak opis pojebanego stalkera, ale nigdy jeszcze nie podjąłem żadnych kroków, jestem racjonalnym człowiekiem i zawsze staram się sam sobie przetłumaczyć, że wyobraźnia galopuje zbyt daleko, ale nawet mimo takiej postawy, nadal serce mi krwawi kiedy widzę, że mój obiekt westchnień poświęca swoją uwagę jakiemuś innemu pracownikowi, bądź co gorsza, gdy okazuje się, że kobieta jest już w związku. Piszę głównie o pracy, ale w latach szkolnych, też się tak zdarzało.
    Desperacko pragnę miłości i wszędzie jej szukam, dlatego łatwo mnie zauroczyć i nieświadomie sprawić mi ból. Uprzedzając - nie chowam urazy do kobiet, może jestem lekko skrzywiony i zdesperowany, ale nie jestem pojebany. Powiem więcej, jestem zły na samego siebie, że nie potrafię się ogarnąć.
    Czy można to jakoś "wyleczyć"? Do kogo powinienem się skierować, psycholog, psychiatra, terapeuta?

    #psychologia #terapia #tfwngf #ciekawostka #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      Nie wierzę jaka ta książka jest genialna.
      Przeczytałem dopiero 33 strony, a czuję się, jakby autor znał mnie na wylot i na tej podstawie napisał książkę.


      @AnonimoweMirkoWyznania: WOW. To się cieszę bardzo, że mogłem pomóc, tak przypadkiem o tym pomyślałem.

      To w sumie jest jedna z tych książek co poleca się jak ktoś potrzebuje terapii a nie stac go - by przerobił sobie samodzielnie to, razem z dziennikiem. (Inna tego typu książką jest Susan Forward Toksyczni Rodzice - klasyk jak ktoś obwinia rodziców za to kim jest, bo wreszcie ktoś mówi wprost, że to jest wina rodziców i nie ma obowiązku wybaczenia). No ale cieszę się, że mogłem pomóc. Sam nigdy nie przebrnąłem ale może dlatego w życiu nie idzie za dobrze ;) Zachęciłeś mnie w sumie by sięgnąć znowu.

      @Sercio: polski pdf pewnie jest na chomikuj po angielsku jak wygooglasz six pillars of self-esteem pdf to od razu znajdziesz.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Drodzy Wykopowicze! :)

    Przyznam na wstępie, że się trochę stresuję swoim debiutem na tej stronie – na tak szerokie wody jeszcze ze swoim projektem nigdy nie wypływałam :) Mam nadzieję, że Was zainteresuję swoją opowieścią - zajmuję się rękodziełem artystycznym - tworzę Chorobeły i Zmoroby. Co to takiego?

    Chorobeły i Zmoroby to niezbyt mądre i do tego bardzo strachliwe stworki. Lubią chodzić za ludźmi, jednak doskonale unikają ludzkiego wzroku. Jak już się uczepią człowieka, to bardzo trudno jest się ich pozbyć. Naukowcy są w trakcie badań nad tym dziwnym gatunkiem, jednak przedstawili niepokojącą teorię, że te stworki cenią ciepłe zakamarki, dlatego żyją sobie głęboko
    w ludzkich umysłach...

    Te słodko-straszne stworki powstały z myślą wspierania osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi. Chorobeły i Zmoroby są personifikacją ludzkich uczuć, myśli, kryzysów emocjonalnych i zaburzeń psychicznych.

    W wielkim skrócie:

    - Stworki mają ułatwić zdystansowanie się, pomóc w nazwaniu i uzewnętrznieniu problemów oraz choroby, która nie jest częścią osobowości chorego – często właśnie takie myślenie powoduje niską samoocenę i dalsze pogorszenie stanu zdrowia.

    - Niesienie wsparcia i zrozumienia – wiele osób czuje się bardzo samotnych i nieszczęśliwych. Chorobeł/Zmoroba ma dodawać otuchy i przypominać o tym, że chory nie jest sam w swoich zmaganiach.

    - Przy ich pomocy w plastyczny sposób opowiadam historię zmagań z własną nerwicą lękową, a także przedstawiam inne zaburzenia psychiczne nękające ludzi. Edukowanie w lekki i przyjazny sposób, by zapobiec demonizacji zaburzeń oraz stygmatyzacji chorych.

    - Chciałabym zaznaczyć, że mój projekt ma wspierać, dodawać otuchy, ale nigdy nie zastąpi leczenia i terapii! Dlatego ważnym punktem jest kierowanie ludzi w odpowiednie miejsca, gdzie otrzymają fachową pomoc – tworzenie bazy psychologów, terapeutów, a także stron, grup, fundacji zajmujących się pomaganiem osobom dotkniętych zaburzeniami i chorobami psychicznymi.

    Wszyscy teraz zajmują się zbliżającą się katastrofą ekologiczną, globalnym ociepleniem, nadchodzącym kryzysem itp. Wiadomo - trzeba przeciwdziałać i się zmobilizować – jednak aby coś z tym zrobić, trzeba najpierw zająć się ludźmi, którzy nie patrzą we własną przyszłość z ekscytacją lub choćby nadzieją, a często nie widzą jej wcale. Każdego roku liczba osób dotkniętych zaburzeniami i chorobami psychicznymi rośnie, szczególnie wśród młodzieży. Myślę, że najpierw trzeba pomóc tym ludziom, by chcieli zawalczyć o swoją, ale i naszą wspólną przyszłość. Ten projekt, to moja mała cegiełka dołożona w budowie tego lepszego jutra.

    Drodzy Wykopowicze - jeśli Wy również widzicie sens w moim projekcie – proszę o pomoc w promowaniu mojego projektu, aby mógł dotrzeć do ludzi, którym moje stworki mogłyby się przydać :)

    Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam Was serdecznie! :)

    Po więcej informacji zapraszam na moją stronę, gdzie w opisie jest rozwinięcie tematu powstania tych dziwnych stworzonek oraz inne prace plastyczne im poświęcone. Można również zamówić własnego stworka.

    https://www.facebook.com/dojasnejchorobely

    https://www.instagram.com/chorobely_i_zmoroby/

    #handmade #psychologia #terapia #rekodzielo #dziendobry #pytanie #tworczoscwlasna #niewiemjaktootagowac #chorobelyizmoroby #depresja #nerwica #sztuka #art
    pokaż całość

  •  

    Będę już 10 lat na wykopie - bardziej jako obserwator, kilka banów się posypało podczas afer - nie opłacało się ale było warto ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Jednak dzisiaj piszę, żeby się pochwalić, bo czuje, że w końcu coś osiągnąłem (studia inżynierskie to był pikuś).
    Od pół roku rozwijam z przyjaciółką fundację zajmującą się wsparciem i terapią poprzez zajęcia artystyczne.
    Po wielu miesiącach remontów, inwestycji i roboty papierkowej zajęcia ruszyły pełną parą.

    Fundacja Akademia Pasji i Rozwoju ma pod sobą trzy marki: Bielskie Studio Piosenki, BBajka Festival, Bielski Dzidziuś

    Co robimy? Jakie to zajęcia prowadzimy? Muzyczne (śpiew, pianino, gitara, perkusja), Aktorskie i Taneczne. Organizujemy przeglądy, koncerty, warsztaty i spotkania, festiwal.

    Wrzucam filmik jednej z naszej uczennicy: https://www.youtube.com/watch?v=TkGMt74DdPA

    Gdyby, ktoś miał jakiekolwiek pytania, chętnie zrobię #ama z zakresu otwierania i prowadzenia fundacji czy prowadzenia swojego rodzaju terapii poprzez sztukę. Spotkaliśmy się z wieloma przeszkodami oraz z pomocą w najmniej oczekiwanych momentach. Chętnie odpowiem na pytania.

    Jeśli ktoś chce wesprzeć fundację to obecnie zbieramy na #pomagampl środki na bezpłatne zajęcia dla dzieci i młodzieży.

    Wychodzę z założenia, że jak społeczność internetowa potrafi wspierać patostreamy to coś co ma faktycznie wartość dla wielu ludzi też zdobędzie środki.

    https://pomagam.pl/fundacjapasja

    Będzie nam bardzo miło jeśli spojrzycie :)

    #fundacja #pomagajzwykopem #muzyka #sztuka #terapia #psychologia
    pokaż całość

  •  
    l.........e

    +76

    Akcja na terapii:
    - Z rozmowy wyłania się temat portali randkowych. Opowiadam o tym, jak próbowałem korzystać z tindera ale zawsze w ten sam dzień usuwałem konto, bo nie udawało mi się zdobyć praktycznie żadnej pary. Następnie wyjaśniam nierówną sytuację mężczyzn i kobiet na portalach randkowych wynikającą z ogromnej przewagi liczebnej mężczyzn, a zwłaszcza tych zasranych spermiarzy. Terapeutka wydawała się słyszeć i rozumieć to co do niej mówię. Powiedziałbym, że nawet wykazała pewne zainteresowanie.
    - Tydzień później na sesji z tą samą terapeutką opowiadam o swoim uczuciu osamotnienia, które nie daje mi spokoju. Terapeutka na to: "A probówałeś tinderka?"
    To był koniec mojej kolejnej terapii.
    #przegryw #terapia #tinder

    pokaż spoiler FUCKING NORMIES!!!!!!!!!!!!!!!!!11111
    pokaż całość

  •  

    Mirki leczył się ktoś u psychiatry lub psychoterapeuty?
    Bo gość do którego chodzę jest mega dziwny.
    Nie wiem czy to jest normalne.
    Po dzisiejszym spotkaniu mam taką minę: ( ಠ_ಠ)

    Dziwnie mi było opowiadać o swoim przegrywzyciu i sekretach zwracając się na "Pan".
    Powiedziałam o tym i poprosiłam o przejście na TY bo niezręcznie się czuję.
    Odmówił i powiedział: Ja tak nie pracuję.
    No okej..

    Potem wypytywał przez 15 minut o moje zarobki, wydatki i pieniądze.
    Było mi w chuj nie zręcznie.

    Chciałam pracować coś robić, żeby ruszyło do przodu. A tu w sumie godzina pierdzielenia o niczym.

    Ciągle powtarza, że "jest ciężko", "ciężka sytuacja".
    Tak dobitnie po X10 razy na spotkanie.

    Zawsze ktoś do niego dzwoni. Dziś akurat miał wibrację więc przypału nie było. No ale przynajmniej raz nam przerywa jego telefon.

    Teraz to nie wiem czy to istotne.
    Patrzy na zegarek. A raczej zerka. Ten zegarek stoi na stoliku pośrodku no i ogólnie jak patrzę na niego, to przypomina mi się moje 150zl za wizytę.

    Miałam wrażenie, że na siłę chciał przekonać mnie do tego żeby były 4 wizyty w miesiącu a nie trzy.
    Stąd tez ten temat hajsu, który walkowal.
    (Tak mi się wydaje).

    Na koniec mnie przepraszał, że pytał o hajs tyle.

    Czuję się zmieszana..
    #psychologia #terapia #psychiatria #depresja #pytanie #przegryw
    pokaż całość

    •  

      @Hinata_: Zmień terapeutę. To jest całkiem normalna sprawa, że nie zawsze pierwszy terapeuta jest tym najlepszym dla Ciebie, a temu Panu jeśli możesz wystaw opinię gdzie tylko się da, szkoda żeby potrzebujący pomocy do niego trafiali.

      +: co_jest
    •  

      @Hinata_: Trafiłem na podobnych. Nie chodzę do psychologów/terapeutów bo to wyjebka w biały dzień. Siedzisz, gadasz godzine o sobie, płacisz 150 zł. Jak Ci ma to pomóc? Tacy "specjaliści" unoszą swoje ego bo są doświadczeni/wykształceni a oprócz cytowania "Charakterów", które leżą w gabinecie, wnoszą mniej niż jakby się gadało do psa.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Właśnie odpuściłem mury oddziału XIII odwykowego szpitala Psychiatrycznego w Toszku. Rozpoczynam nowe, trzeźwe życie :)
    Trzymajcie kciuki Mirki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #odwyk #leczenie #alkoholizm #terapia #szpitalpsychiatryczny #toszek #trzezwosc

  •  
    A......n via Android

    +31

    W przeszłości byłem bity przez starych, bo nie chciałem chodzić do kościoła. Mam przez to do dziś problemy z jakimkolwiek dotykiem. Głupie podanie ręki czy też granie w gry zespołowe sprawiają, że czuję irracjonalny lęk przed zostaniem uderzonym. Dlatego uważam, że państwo powinno przeprowadzać testy psychologiczne oraz z wiedzy o rodzicielstwie ludziom ubiegającym się o potomstwo, żeby do takich sytuacji jak moja dochodziło możliwie jak najrzadziej. Choć i tak idealnie by było dopiero wtedy, gdyby wszyscy ludzie zaprzestali zupełnie prokreacji, no ale to marzenie ściętej głowy ¯\(ツ)/¯ Na szczęście dzięki #terapia i #prostytucja (to ja jestem prostytutką) powoli przełamuję się do dotyku.
    #bekazkatoli #bekazprawakow #antynatalizm #katolicyzm #ateizm #psychologia #filozofia
    pokaż całość

  •  
    M..............9

    +7

    Terapia by zajęła kilka lat.
    W tym czasie stracę najlepsze lata i będę gotowy do normalnego finkcjonowania w wieku ~25 lat kiedy to będę postrzegany w stylu;
    Czy dobrze zarabia?
    Czy ma mieszkanie?
    Czy jest opiekuńczy?
    Czy jest odpowiedzialny?

    Czyli zero miłości emocjonalnej.
    Tak potrzebuje tej fascynacji młodzieńczej i nikt mi tego nie zabroni.
    Chce przeżyć taką miłość jak normalny nastolatek.

    #przegryw #foreveralone #samotnosc #tfwnogf #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #milosc #zwiazki #mlodosc #doroslosc #psychologia #psychiatria #terapia #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    +: S.........o, Kashankovsky +5 innych
  •  

    Jestem tu nowa, więc z góry wybaczcie, jeśli nieświadomie złamię jakieś niepisane reguły.

    Zakładam to konto, ponieważ lekarz zalecił mi robić notatki co do moich 'ataków nieświadomości', powiązanych, jak mniemam, z niedrgawkowym stanem epileptycznym.

    Chwilowo diagnoza brzmi 'padaczka', bez specyfikacji, ale biorąc pod uwagę że moim głównym problemem są, jak wspomniałam, 'ataki nieświadomości', dodatkowo WIELOGODZINNE, podczas których nie ogarniam co się dzieje, ich częstotliwość(co ciekawe, zawsze pod wieczór)... Przy czym, w przeciwieństwie do brata, nie mam tak zwanych ataków grand mal, powiązanych z napadami toniczno-klonicznymi.

    Szczerze pisząc, nie do końca wiem, od jak dawna to trwa, ponieważ zaczęłam zwracać uwagę na swoje 'ataki', dopiero, gdy zaczęły mi znikać godziny z życia.
    Ponad dekade temu byłam pod 'opieką neurologa', ale jako że nie potrafili pomóc mi z permanentnym bólem głowy i tylko marnowałam czas i pieniądze (wtedy jeszcze rodziców), dałam sobie spokój do chwili obecnej.

    Poszłam do lekarza, zrobiłam TK (na szczęście bez zmian) i EEG.
    Z góry wiedziałam, że będzie nieprawidłowe, bo było takie odkąd pierwszy raz robiłam to badanie, ponad dekadę temu - była tam 'napadowa czynność uogólnionych fal theta'.
    Jednak tym razem pojawiły się również iglice, których wcześniej nie było...oraz fale delta w trakcie hiperwentylacji.

    Ale bez dalszego medycznego bełkotu, który większość z was pewnie nudzi.

    Funkcjonuję, pracuję(paradoksalnie w służbie zdrowia) i żyje normalnie. Jednak mam nadzieję, że dzięki tym notatkom, uda mi się usystematyzować to co wiem i uzupełnić luki w swojej wiedzy, dzięki mądrości i doświadczeniu innych.

    #epilepsja #neurologia #ataki #zalecenia #swiadomosc #padaczka #lekarz #terapia #eeg #psychologia
    pokaż całość

  •  

    pijcie ze mną kompot mireczki, w dniu dzisiejszym zakończyłam terapię (。◕‿‿◕。) nie jest idealnie, ale warto było włożyć ten wysiłek w prace nad sobą, bo jest o wiele lepiej :)
    #terapia #psychoterapia #depresja

  •  

    kiedyś poznałam dziewczynę, którą rodzice wysłali na terapię elektrowstrząsową ze względu na #homoseksualizm

    Ogólnie działo się to prawie 20 lat temu, ale to w sumie nie sama #terapia jest sama w sobie straszna...
    Ale co skusiło rodziców do tego żeby to zrobić.

    Miała z 9 czy 10 lat i była na koloniach. Jak wiadomo w tym wieku ma się różne pomysły i bawiła się w "doktora" ze współlokatorką z pokoju.
    Współlokatorka wygadała to wychowawcy i ten od razu powiadomoił rodziców wyżej wspomnianej koleżanki o sytuacji. (Btw.ta koleżanka została adoptowana, nie byli to jej biologiczni rodzice).
    Od razu zabrali ją na elektro no i mega zjebki, kara itd.

    Masakra, coś takiego małemu dziecku robić (ง✿﹏✿)ง
    A mam wrażenie, że dużo wykopków zareagowałoby tak samo, albo i gorzej...

    #ciekawostki #oswiadczenie #teczowepaski #creepy
    pokaż całość

  •  

    Umówiłam się na następny czwartek do psychologa. Czas zrobić porządek w życiu. Życzcie mi wytrwałości, bo to moje drugie podejście (pierwsze zakończone połowicznym sukcesem) i szekli, żeby starczyło ( ͡° ͜ʖ ͡°) #psychologia #terapia #zwiazki #dobrywieczor

  •  

    Mam straszny #overthinking od dłuższego czasu (od zawsze?). Szukałam wielu rozwiązań, ale najczęstszą radą jest medytacja. Niestety nie dla mnie, bo... za dużo myślę. Dzisiaj trafiłam na taką poradę. Brzmi całkiem prawilnie:

    JAK NAUCZYĆ MÓZG, BY PRZESTAŁ SIĘ MARTWIĆ?

    1. Zapisz swoje zmartwienie

    Gdy trenujesz mózg, aby przestał się martwić, ta technika może przynieść Ci nieocenione korzyści. Jeśli Twój mózg nie pozwala Ci spać, ponieważ wciąż myślisz o czymś, co może się stać, zapisz swoje zmartwienie na papierze lub w komputerze. Dzięki temu Twój mózg będzie mógł odetchnąć, ponieważ nie będzie już musiał wciąż Ci o nim przypominać. Jeśli martwisz się tym, co podać podczas spotkania z przyjaciółmi, zapisz: „Co podać?”. Zrobienie notatki jest też świetnym sposobem, aby zasygnalizować mózgowi, że „to jest na tyle ważne, aby to zapisać”. Dzięki temu Twój mózg wie, że powinien zaangażować swoje zasoby w rozwiązanie tego problemu zamiast tylko się nim martwić.

    Dlaczego warto coś zapisać? Badacze wykazali, że osoby, które dużo się martwią, często unikają też rozwiązywana swoich problemów. W badaniu opublikowanym w piśmie „Anxiety, Stress & Coping” naukowcy poprosili martwiące się osoby o to, by zapisały trzy możliwe scenariusze, według których może się rozwinąć sytuacja, którą się martwią. Następnie przeanalizowali ich odpowiedzi odnośnie sposobów rozwiązania tego problemu.

    Jak podsumowują naukowcy:
    – „Gdy odpowiedzi uczestników przeanalizowano pod kątem konkretyzacji rozwiązań, okazało się, że istnieje odwrotny związek między stopniem martwienia się a konkretyzacją rozwiązań. Im więcej dana osoba się martwiła, tym mniej miała konkretnych pomysłów na rozwiązanie. Ten wynik stanowi wyzwanie dla wcześniejszej interpretacji zjawiska martwienia się jako sprzyjającego lepszej analizie problemu. Wręcz przeciwnie, wyniki pokazują, że martwienie się wiąże się z unikaniem rozwiązania problemu.”

    Źródło i reszta artykułu, w którym wymieniają oprócz tego medytację i ćwiczenia całego ciała

    #ciekawostkipsychologiczne #psychologia #terapia
    pokaż całość

  •  

    Hejka Mireczki, jak wam minął najbardziej depresyjny miesiąc roku? Humor urus, zmalau?

    Kiedyś psychiatra powiedziała mi, ze listopad to najgorszy czas (ale nie tylko) dla depresiaków. Słoneczko świeci coraz krócej, z szafek wyciągamy ciepłe ubrania, coraz więcej czasu spędzamy w domach. Wczesna piękna jesień powoli zaczyna przeradzać się w szarugę, a do tego jeszcze miesiąc zaczynamy takim nostalgicznym świętem. Ponoć w listopadzie lekarze starają się unikać odstawiania leków psychotropowych u swoich pacjentów, w sumie ma to duży sens.

    Dla mnie tegoroczna jesień jest wyjątkowo łaskawa. Mimo, że bałam się jej ogromnie, w końcu to pierwsza jesień po depresji i to jeszcze bez leków. Zdarzyło mi się tylko kilka gorszych dni, takich w których serio poczułam, że nie mam siły na nic. To był dobry czas żeby poobserwować czego już nauczyłam się na terapii. Bo nawet jeśli przychodzi gorszy dzień to ten smutek nie jest taki depresyjny. Moja terapeutka mówi, że to zadziwiająco szyba zmiana schematu myślowego. Może być tak, że to tylko pozorna zmiana i to wszystko jeszcze jebnie, czy tak będzie? Nie wiem, wolałabym żeby zostało tak jak jest. Czuje, ze to dość silna i trwała zmiana więc trzymajcie kciukasy, bo może się okazać, że dzięki temu uda mi się w przyszłości uniknąć nawrotu. ᕙ(✿ ͟ʖ✿)ᕗ

    Jakiś czas temu miałam sesje poświęconą omawianiu sukcesów, które osiągnęłam przez pół roku terapii. Kurcze powiem wam, że czuje się zupełnie inną osobą tak wewnętrznie i ta sesja dała mi ogromnego, energetycznego kopa. Ale też na własnej skórze mogłam się przekonać o tym, co zawsze jest mi powtarzane, że terapia przebiega spiralą a regres i wracanie do tych samych tematów to nic dziwnego. Więc po tym pozytywnym akcencie z czasem zaczęłam zauważać, że jeszcze nie wszystko jest tak kolorowe jak mi się wydaje. Ta, jak wtedy myślałam, tak mocna poprawa mogła być spowodowana tym, że wtedy nie wiele się działo w moim życiu spektakularnego. Obecnie dzieje się wiele, bo zmiana mieszkania, wkrótce zmiana pracy i parę innych rzeczy, więc wychodzą wszystkie niedopracowania i to jak wiele pracy jeszcze przede mną. Nie chce umniejszać temu co już osiągnęłam ale wiem, że idealnie jeszcze nie jest, ale mam ogromną motywację żeby działać dalej.

    Mireczki i Mirabelki, pamiętajcie że terapia to nic strasznego. Namawiam każdego z was, jeśli macie gorszy czas, lub po prostu jest coś z czym sobie nie radzicie, pójdźcie pogadać z psychologiem.
    Terapia to nie tylko walka z zaburzeniami ale przede wszystkim nauka – o sobie, swoich emocjach i sposobach ich przeżywania. Bo jeśli wiesz dlaczego coś Cie przeraża lub przerasta to zamiast uciekać możesz spróbować sobie z tym poradzić. To głupie jak wiele chcemy wiedzieć o naszym ciele a jak mało skupiamy sie na naszych emocjach, które tworzą całe nasze życie.

    Standardowo, wołam plusujących pierwszy komentarz. Dzięki, że jesteście już ze mną tyle czasu. (⌒(oo)⌒)

    pokaż spoiler Jeśli masz jakieś pytania, potrzebujesz porady lub po prostu coś to pisz śmiało!


    #wezsielecz #depresja #jesien #terapia #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

    +: m....k, Szpurka +129 innych
  •  

    Moja najlepsza terapia antynarkotykowa było zajebanie na raz 250 mg alfy-pvp a potem w narkotykowym szale poprawienie jeszcze porządnym węgorzem tak z 200 mg. Tamte wydarzenie obrzydziło mi tak używki że przez 2 lata nie napiłem się nawet piwa a przez 2 kolejne melanzowalem raz na pół roku

    #bojowkamedycznegoklefedronu #narkotykizawszespoko #terapia pokaż całość

  •  

    Dzisiaj, czekając w kolejce do terapeutki czekało przede mną 3 typowych dresów. Jeden z nich taki wystrzelony, że ja pierdolę. Nawet ja taki nigdy nie byłem. No szczena to mu drgała jak wibrator na maksymalnych obrotach. XD Najlepsze było to, że przez cały czas czekania na swoją kolej, umawiali się u kogo najlepiej się zaopatrzyć w kryształ. Te biedne chujki nie wiedzą, że zapewne przez całe wakacje brali mój klef, do którego lubiłem dodać coś od siebie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #detoksconscribo #terapia #narkotykizawszespoko #bojowkamedycznegoklefedronu
    pokaż całość

  •  
    c.............l via Android

    +8

    Za godzinę będę wchodził do pana od #terapia
    Dzisiaj możliwe że diagnoza, zaraz porzygam się z stresu :--D
    #psychologia #przegryw #depresja #oswiadczenie

  •  
    S....e

    +7

    Cześć, Mircy. Mam "lekką" depresję, fobię społeczną (też chyba lekką), no i jestem mega zagubiony w życiu. Myślałem, że może jestem introwertykiem i tak musi być, ale chyba jestem po prostu spierdoliksem, który sobie wmawiał introwertyzm (chociaż kilka cech do mnie pasuje, heh). Chciałbym to naprawić, póki jeszcze jestem w miarę młody i mam szansę nabrać znajomości na studiach (22 lata), jestem zdecydowany na terapie, byłem już u psychiatry, biorę leki (duloksetyna). Pytanie do osób, które miały już jakąś styczność z terapią. Zastanawiam się między terapią psychodynamiczną, a poznawczo-behawioralną, co lepsze, albo jaka Wam terapia pomogła (╯︵╰,)? Wiem, że z tego wyjdę, ale nie wiem czy nogami do przodu, czy z twarzą ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ja chcę normickie życie (╯°□°)╯︵ ┻━┻.

    #lublin #psychologia #terapia #depresja no i #psychiatria
    pokaż całość

    +: JanuszPomusz, B.......i +5 innych
    •  
      p.....n via Android

      0

      @Sajjfe terapia bez leków jest ciężka, wiem bo są po pół roku wróciłem na tabletki, nie idzie sobie dać rady, co do rodzaju to imo zależy od terapeuty. moja pierwsza terapeurka była mega słaba, obecna lubię (。◕‿‿◕。), a nawet nie wiem w jakim nurcie pracuje

    •  
      p.....n via Android

      0

      @stallowa jak ma mega chaos w głowie nie ma co się męczyć, naprawdę. Dostanie fluo albo serotoninę na początek, pewnie coś nerwicowego ew doraźnego (fobia) da mu lekki zastrzyk, a terapia pójdzie sprawniej. Łatwiej się pracuje na lekach niż bez

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    hejka depresyjne świry
    ile kosztuje wizyta u terapeuty
    ile takich wizyt potrzeba miesięcznie
    ile potrzeba ich łącznie
    jaki jest miesięczny koszt terapii
    jaki jest łączny
    po jakim czasie można spodziewać się pierwszych efektów

    mowa o poznawczo-behawioralnej w kontekście ostrej nerwicy / agorafobii / lęków społecznych no i też anhedonii / depresji

    pokaż spoiler wbrew pozorom nie chodzi wcale o mnie


    no i pytanie bonusowe
    czy jesteście w stanie kogoś polecić w warszawie

    #depresja #fobiaspoleczna #nerwica #psychologia #psychiatria #nerwicalekowa #agorafobia #terapia
    pokaż całość

    +: PiccoloColo, F......_ +7 innych
  •  

    Coś płodna ostatnio tu jestem, ale dobra jedziemy z tym #wezsielecz

    pokaż spoiler Na początek z innej beczki, ostatnio dodaje wpisy w takich godzinach, że nie mają one "wzięcia" szczerze powiem, że trochę to deprymuje, a może odzywa się we mnie atencjuszka xD, ale dlatego właśnie proszę o plusk dla zwiększenia zasięgu. Wielu z was pisało mi, za co ogromnie dziękuję, że moje wpisy są super i wam pomogły. Mi też zależy żeby dotarły do jak największej ilości osób więc proszę o plusika dla poszerzenia zasięgu. #zalesie no i mimo wszystko #atencyjnyrozowypasek xD


    Oglądam sobie właśnie filmiki Pauliny Mikuły z mówiąc inaczej i natknęłam się na bardzo fajny odcinek
    Porusza ona w nim dość istotną kwestię, czego nie mówić komuś, kto chodzi na terapię. Jaki ten filmik jest prawdziwy! Sama spotkałam się z większością zawartych tam komentarzy i nie jest przyjemnie wysłuchiwanie takich rzeczy. Dodałabym jeszcze do tego: "Chodzisz do terapeuty? Czyli masz przyjaciela za pieniądze?" albo "on Ci pomaga tylko dlatego, że mu płacisz". Raz nawet ktoś na wykopie napisał mi "różowe jesteście łatwiejsze do manipulowania dlatego terapia na Ciebie działa" oraz "widać, że jesteś słabo wykształcona więc dlatego wydaje Ci się, że to działa" (づ•﹏•)づ(╯°□°)╯︵ ┻━┻

    W większości są to słowa osób które nigdy nawet terapeuty na oczy nie widziały, a o leczeniu psychiatrycznym i psychologicznym nie mają zielonego pojęcia. Myślę, że chodzi tu o zasadę - nie znam się ale się wypowiem.

    Kochani moi, terapia nie jest czymś tak błahym i prostym jak wam się wydaje. To nie jest tak, że idzie się i rozmawia tam o dupie Maryni, zresztą można to wywnioskować z moich poprzednich wpisów. Terapia polega na zrozumieniu samego siebie, swoich zachowań i schematów działania. Dlaczego działamy tak a nie inaczej, jakie to ma podłoże i co najważniejsze co możemy z tym zrobić.

    Czym różni się rozmowa z przyjacielem od rozmowy z terapeuta?
    Jak idziesz do przyjaciela i mówisz, że Ci źle od Cie pociesza, spędza z Tobą czas czy robi cokolwiek innego żeby poprawić Ci nastrój. Kiedy idziesz do terapeuty i mówisz, że Ci źle on Cie raczej nie pocieszy, bo to nic nie da. Ok będziesz mieć lepszy humor, ale co z tego skoro ten problem cały czas w Tobie siedzi. Przyjaciel nie przeanalizuje z Tobą dlaczego np. nie potrafisz zauważyć swoich sukcesów a widzisz same porażki, a terapeuta pomoże Ci zajrzeć wgłąb siebie, obejrzeć to co dzieje się w środku i zrozumieć - Aha, to dlatego siebie nie doceniam bo np. moja mama nie umie docenić tego co robię i takiego schematu myślowego się nauczyłam.

    Zahaczając o rodziców, raz ktoś napisał mi tez komentarz, mniej więcej "dla mnie to gadanie o tym, że tak nauczyli nas rodzice to pierdolenie" Ja w tym momencie rozkładam ręce i nie wiem co mam mówić. ( ಠ_ಠ)
    To rodzice uczą nas jak żyć, jak radzić sobie z emocjami i jak mamy funkcjonować w społeczeństwie więc to logiczne, że jeśli uczymy się na wadliwym przykładzie (bądź po prostu nie dostosowanym do tego jacy jesteśmy) to sami nie zauważymy, że da się inaczej, bo nikt nas tego nie nauczył. Na terapii właśnie uczy się na nowo, czasem bardzo prozaicznych rzeczy jak w moim przypadku, że każdy czasem popełnia błąd i nie trzeba się za to winić i karać.

    Okej, miałam trochę inny zamysł na ten wpis ale w miarę pisania wyszło inaczej. ¯\_(ツ)_/¯

    Chyba najważniejsze dwie konkluzje są takie
    1) Nie krytykuj czyjejś terapii
    2) Nie mów o czymś o czym nie masz nawet najmniejszego pojęcia.

    A dla tych którzy na terapie chodzą, nie wstydźcie się tego, bo nie ma czego! :)

    #przemyslenia #psychologia #psychiatria #terapia

    Chętni do wołania na kolejny plusują pierwszy komentarz :) Z fartem mordeczki xD
    pokaż całość

  •  

    Jeśli ktoś z was kto czyta moje wpisy a czuje, że ma potrzebę/powinien pójść do psychologa nie zastanawiajcie się nad tym. Teraz z czystym sercem mogę stwierdzić, ze terapia to najlepsze co mogło mnie spotkać.

    Po ostatnim wpisie #wezsielecz następna terapia była najcięższą jak do tej pory. Obejrzałam film który miałam jako zadanie domowe – Destrukcja z 2015r. (który, swoją drogą polecam każdemu, kto stracił kogoś, czy to chłopaka czy może zmarł mu ktoś bliski i ciężko mu sobie z tym poradzić, ale też polecam jako film bo moim zdaniem jest super!) Tak wyszło, że obejrzałam go dosłownie przez wizytą, a ja bardzo emocjonalnie reaguje na takie filmy i mocno wczuwam się w emocje tam pokazane. Praktycznie od pierwszych minut terapii płakałam, otworzyła się we mnie puszka pandory którą skutecznie zamykałam długi czas. Z emocji i nerwów prawie zemdlałam i zwymiotowałam. To aż dziwne jak zwykła rozmowa może wzbudzić tyle nerwów w człowieku i jak ciężko organizm na to reaguje. Pierwszy raz od dawna mówiłam to co naprawdę czuje i nie oszukiwałam samej siebie, nie było to łatwe. Po spotkaniu, ledwo żyłam, przyjechałam do mieszkania i od razu poszłam spać, czułam się bardziej zmęczona niż po całym dniu fizycznej pracy. Kolejne 2-3 dni były ciężkie, chodziłam struta i nie w humorze ale z każdym kolejnym dniem moje myśli układały się tak jak powinny i czułam, że zrobiłam duży krok ku lepszemu.

    Teraz mijają dwa miesiące mojej przygody z psychologiem. Wiedziałam, że efekty kiedyś przyjdą ale nie sądziłam, że sama zacznę zauważać je tak szybko a to dopiero początek całej terapii! Spotkania opierają się cały czas na moich przemyśleniach, które gdzieś mnie dopadły w ciągu tygodnia, staram się każdą rzecz która mnie dręczy opowiedzieć a moja terapeutka coraz lepiej mnie poznaje i zauważa w czym tkwi problem. Nie naprowadza mnie na odpowiedzi, nie mówi co mam robić tylko zadaje pytania na które sama muszę sobie odpowiedzieć, bo przecież to moje życie i sama muszę wiedzieć jak chce żeby wyglądało, nikt nie może narzucać mi swoich wizji z czym mam dość duży problem, bo próbuję każdego zadowolić i zatracam gdzieś w tym samą siebie. Ostatnio zauważyłam nawet, że mam trochę odważniejsze marzenia. Wiem, że dla wielu z was brzmi to totalnie absurdalnie, bo jak można bać się marzyć? Ale jeśli masz marzenia, to chciałbyś je spełniać, ja bałam/boje się marzyć o rzeczach/decyzjach które mogą nie spodobać się innym. Teraz zyskuje większą pewność w to, że sama mogę decydować o swoim przeznaczeniu. Niby to tak proste i tak oczywiste dla każdego, ale jednak jak widać, każdy ma mniejsze bądź większe bariery.

    W tym tygodniu pierwszy raz mam przerwę w terapii z powodu wyjazdu, jestem ciekawa czy wpłynie to jakoś na moje samopoczucie, bo jednak wyczekuje tego jednego dnia w tygodniu, kiedy będę mogła wyrzucić z siebie to co do mnie przyszło. Dzięki temu mam mniejszy mętlik w głowie, mnie natrętnych myśli. Lista pozytywów terapii robi się coraz dłuższa i to sprawia, że mam jeszcze więcej siły i energii by walczyć. Chociaż z tego co mówi pani psycholog terapia przebiega jak sinusoida, kiedy dotknie się jakiegoś problemu, o którym czasem samemu się nie widziało może przyjść gorszy czas, bo trzeba będzie stawić temu wszystkiemu czoła.

    Trzymam mocno kciuki za wszystkich spod tagu #depresja nie bójcie się pójść do lekarza czy psychologa, nie wmawiajcie sobie, że jeszcze dajecie rade. Lepiej zadziałać kiedy ma się więcej sił niż podnosić się z samego dołu. Przełamcie strach i dumę przyznajcie sami przed sobą, że problem istnieje i potrzebujecie pomocy. Jeśli nie wiesz czy Twoje myśli, zachowania czy inne są „normalne” albo się z nimi męczysz to czasami jedna wizyta u psychologa może pomóc a oni nie gryzą ani nie są tam tylko i wyłącznie dla Twoich pieniędzy. (Chodź pewnie i tacy się zdarzają) A jeśli nie czujesz, ze Twoja terapia albo leczenie przynosi skutki spróbuj zmienić lekarza albo terapeutę.

    Mam nadzieje, ze moimi wpisami pomogę chociaż jednej osobie, bo po to tutaj powstają, żeby trochę edukować i pokazywać, ze nie ma się czego bać. Jeśli tak uważasz proszę zostaw plusika, żeby więcej osób mogło to przeczytać a jeśli chcesz być wołany do kolejnego wpisu zaplusuj pierwszy komentarz.

    #psychologia #terapia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Trochę musieliście poczekać na kolejny wpis z mojej terapii i #wezsielecz ale już się tłumacze.
    Obecnie jestem po 5 spotkaniu terapeutycznym. Co działo się do tej pory?
    Póki co nic spektakularnego, stąd taki przestój, sesje polegają obecnie głównie na tym, że mówię jak minął mi tydzień, bądź co mi leży na sercu i poprzez to moja terapeutka przez pierwsze 2/3 sesje mnie diagnozowała. Okazało się, że #depreja oraz zaburzenia lękowe #nerwica to tylko objawy tego, że mam bardzo duże problemy z radzeniem sobie z emocjami, nie umiem ich przeżywać jak „zdrowy” człowiek, nie zostałam tego nauczona w dzieciństwie przez co całe życie chowam w sobie to z czym nie umiem sobie poradzić i od kiedy tylko sięgam pamięcią zawsze miałam myśli samobójcze i pomniejsze stany depresyjne. Jestem bardzo emocjonalną osobą i przeżywam wszystko bardziej niż większość ludzi a to, że nie wiem jak te emocje układać, rozładowywać tylko utrudnia mi normalnie funkcjonowanie. Przez lata udało mi się samej wypracować jakieś sposoby ale są one bardzo koślawe i jak widać totalnie nie spełniają swojej roli, ale nigdy nie miałam dobrego wzorca więc teraz będę musiała uczyć się wszystkiego od nowa.
    Wcześniej wspominałam, ze będę leczona terapia poznawczo-behawioralną, jednak moja terapeutka uznała, że w moim przypadku bardziej skuteczną metodą będzie wywodząca się z w/w terapia dialektyczno-behawioralna, opierająca się na bardzo podobnych zasadach jednak nieco zmodyfikowana. Co to znaczy? Jak to będzie wyglądać? Szczerze powiem, nie zagłębiałam się w temat aż tak bardzo, żeby nie nastawiać się w jakiś konkretny sposób na terapie, po prostu daje się prowadzić.
    Na wczorajszej sesji dostałam swoje pierwsze zadania domowe:
    - Treningi relaksacyjne: minimum raz dziennie mam robić trening relaksacyjny Jacobsona, jest to 30 min nagranie, w którym dostaje się konkretne instrukcje jak zrelaksować się i głęboko odprężyć. Jako, ze należę do osób, które nieustannie mają natłok myśli w głowie takie treningi, z czasem coraz bardziej zaawansowane, mają na celu w przyszłości nauczyć mnie medytować i jak to określiła moja terapeutka „zrobić w mojej głowie miejsce na relaks”. Jestem po pierwszym razie z Jacobsonem i powiem szczerze, ze to działa, przynajmniej na mnie.
    - Obejrzenie filmu: Początkowo miało to być Inside Out, ale że już to widziałam mam obejrzeć film Destrukcja.
    Czy są już jakieś efekty terapii? Tak naprawdę to ona się jeszcze nawet dobrze nie zaczęła. Statystycznie leczenie trwa 2 lata, czasem mniej, czasem więcej widmo jak to ze statystyką bywa. Mimo to widzę pierwsze pozytywne działania na moje myślenie. Wiem, że walczę z tym co we mnie „nie działa” więc myśli samobójcze nie pojawiają się tak często, staram się tez inaczej patrzeć na cały świat i zauważać, zrozumieć kwestie które poruszamy na spotkaniach.
    Co do mojej terapeutki, przez ten miesiąc tylko utwierdziłam się w tym, ze trafiłam do odpowiedniej osoby. Czuje, że to co mówię nie jest bagatelizowane, nie traktuje mnie z góry, nie ocenia a wręcz przeciwnie widzę, ze stara się bardzo dopasować swoja strategie do mojej osoby i wiem, że to przyniesie największe efekty. Nie traktuje jej jako mojej przyjaciółki, bo nigdy nią nie będzie ale jest to bardzo czysta relacja w której ja jej ufam i nie boje się o niczym powiedzieć a ona wie, jak na to zareagować tak, żebym wyniosła z tego jak najwięcej, żebyśmy razem dotarły do źródła problemu który we mnie siedzi. Czuje też, że nie jestem jej obojętna, że nie jest jak maszyna która tylko siedzi tam bo musi ale przejmuje się tym, czy dobrze poukładam sobie wszystko w mojej głowie i żebym czerpała z tego maksymalnie najwięcej korzyści.

    Standardowo w pierwszym komentarzu daj plusa jeśli chcesz być wołany do kolejnego wpisu.

    #psychologia #terapia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od zawsze wiedziałem że coś jest ze mną nie tak, miałem okres depresji będąc na bezrobociu, zamykałem się w sobie. Teraz przez ostatnie miesiące było prawie normalnie, ale to złudna normalność. Dzisiaj miałem bardzo stresującą sytuację w której sobie nie poradziłem- facet kopnął mój samochód bo blisko niego przejechałem. Zaparkował w wąskim miejscu i przechodził bardzo powoli mając ewidentnie w dupie to że przejeżdżam ( ja bym przepuścił auta zanim bym wsiadł)więc zwolniłem i minąłem go. Kopnął a ja pojechałem dalej bo się zestresowałem, poczułem się wręcz bezsilny jak dziecko. Przestraszyłem się że coś mi zrobi, a przede wszystkim nie wiedziałem co mam zrobić w tej sytuacji i pojechałem do domu. Na chłodno to powinienem się zatrzymać, sprawdzić czy mi nic nie uszkodził itp. itd.
    O co chodzi w tej historii- poczułem bezsilność, strach i silny lęk. Sam gniew był niewielki bo tak się zestresowałem tym. Nie radzę sobie w takich sytuacjach, gdy mózg mówi walcz lub uciekaj ja praktycznie zawsze uciekam, towarzyszy mi przy tym kołatanie serca(które badałem, jest w normie "tylko się stresuję za bardzo". Warto zaznaczyć że jestem wątłej budowy ciała, ale walka to również konfrontacja słowna a ja zawsze źle znosiłem krytykę.
    Od lat chciałem coś z tym zrobić, bo to tylko czubek góry lodowej- czy #psychologia to rozwiązanie? Jakaś #terapia ? Z tego co niby już sam wiem to jestem #nerwica -owcem, trochę #chad, i huk wie co jeszcze dlatego chciałbym żeby w jakiejś poradni dobrze mi doradzili terapię (może grupowa? nie wiem chyba oni tam będą wiedzieć?). Na ogół jestem niby cichym, spokojnym i opanowanym " nice guyem" ale to tylko pozory. W środku jestem sfrustrowanym zyciem dzieckiem błądzącym we mgle.
    Sorry za chaotyczny wpis ale jeszcze czuję nieprzyjemne dreszcze, dawno nie czułem się tak nieprzyjemnie. Czy ktoś mógłby polecić kogoś w #warszawa lub północne okolice? A i w jakich godzinach są zazwyczaj wizyty? Przyjmują wieczorami?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    +: Canova, J.............y +5 innych
  •  

    Miałam to napisać z anonimowych, ale co tam.
    Wydaje mi się, że powoli dojrzewam do pójścia do psychiatry. Historia mojej depresji to osobna sprawa, ale ten post ma być o czym innym: odczuwam złość i rozczarowanie sobą na myśl, że miałabym wylądować na prochach, kolejna ofiara całego tego syfu. Mam wrażenie, że to taka choroba cywilizacyjna i że życie mnie pokonało jeszcze przed trzydziestką, a antydepresanty będą taką szyderą z moich wszelkich wyobrażeń, planów i samooceny. Czuję, że leki to będzie przypieczętowanie mojej porażki, wiecie, o co mi chodzi?

    Jest tu jakaś mądra głowa od takich problemów?

    #depresja #psychologia #psychiatria #antydepresanty #terapia #gorzkiezale
    pokaż całość

    •  
      P......l

      0

      @BarkaMleczna: Nie rozumiem dlaczego wszyscy uwazaja prochy za zla rzecz. Skoro maja ci pomoc to co w tym zlego? Ja mam 17 lat i niedlugo tez dostane prochy od psychiatry i nie jest dla mnie to powod do wstydu. Wstydzic powinny sie osoby ktore naduzywaja alkoholu, pala dwie paczki fajek dziennie i niszcza sobie zdrowie, a nie osoba, ktora bierze leki zeby poprawic swoje zdrowie.

    •  

      @Naxster: Bo to się naprawdę wszystko popierdoliło. Wiem, że przed nami były wojny, Wielka Depresja (he he) lat trzydziestych i w ogóle niby teraz jest miodzio tak w skali czasów, ale cóż...
      @Naxster: Juz w poprzednich latach miewałam takie bardzo łagodne objawy, ale ostatnie pół roku to jakiś absolutny koszmar. Ale troche też przeraża mnie płacenie za te wszystkie wizyty, bo przecież nie na NFZ ;/
      @Perminal no i ja wiem, że Ty masz rację i kiedyś podobnie ludziom doradzałam, ale czasami swoich własnych rad słucha się najmniej. Tak czy siak, chyba czytanie waszych komentarzy trochę pozwala spojrzeć na to z innej perspektywy, a to już coś.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Może to jej urok? A może to borderline? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Wielu z was tutaj podejrzewa swoich bliskich o to, że mają borderline. Zazwyczaj niebiescy podejrzewają o to wściekłe różowe w swoim otoczeniu. Postanowiłam, że trochę przybliżę to zagadnienie, bo to chyba najbardziej stygmatyzowane zaburzenie. Sama kiedyś usłyszałam "wiesz, @QuentinTortellini, to BPD". Chyba nigdy nie bałam się żadnej diagnozy tak mocno, nawet późniejszy ChAD wydał mi się całkiem "normalny" w porównaniu do tego.

    Dobra, co to takiego?
    Borderline to zaburzenie osobowości (a o zaburzeniu osobowości mówimy wtedy, gdy u danej osoby stwierdzamy cechy uniemożliwiające normalne funkcjonowanie i adaptację do niektórych sytuacji życiowych), które cechuje niestabilność i impulsywność względem innych. Wydawałoby się, że diagnoza jest prosta, ale osoby z tym zaburzeniem są różnorodną grupą. Same symptomy BPD mogą dać 256 kombinacji, do tego dochodzą różne inne współistniejące zaburzenia (ChAD, uzależnienia, anoreksja, bulimia, OCD). Borderline ma także rodzeństwo – osobowość chwiejną emocjonalnie: typ impulsywny i typ agresywny. Różnice między nimi są bardzo, bardzo subtelne i zazwyczaj wstępnie diagnozuje się po prostu osobowość chwiejną emocjonalnie, by później, razem z biegiem terapii i lepszym poznaniem pacjenta, doprecyzować diagnozę. Możliwy jest też tylko rys osobowości (pewne cechy zaburzenia, ale jest ich zbyt mało, by mówić stricte o zaburzeniu).

    Jakie objawy występują przy tym paskudztwie?
    Według ICD-10: zaburzony obraz siebie, uczucie pustki, intensywne związki, lęk przed porzuceniem, autoagresja.
    Według DSM-IV: wysiłki mające na celu uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia, niestabilne związki z innymi przejawiające idealizację i dewaluację, niestabilny obraz samego siebie, impulsywność w minimum dwóch sferach życia (seks, nadużywanie substancji, wydawanie pieniędzy, samookaleczanie), wahania nastroju, uczucie pustki, niestosowne wybuchy gniewu, myśli paranoiczne.

    Sądzę, że ktoś z mojego otoczenia to ma.
    Porozmawiaj, zaproponuj wizytę u psychiatry/psychologa. Tylko specjalista jest w stanie cokolwiek zdiagnozować. Autodiagnoza/diagnozowanie kogoś może zrobić krzywdę. W przypadku podejrzenia jakiegokolwiek zaburzenia wykonywany jest wywiad + szczegółowy test (nie, nie znajdziesz ich na chomikuj.pl). W przypadku borderline test ma ok. 150 pytań, poprzedza go wnikliwy wywiad. W Polsce najlepiej od razu uderzać do psychiatry, postawi wstępną diagnozę i w razie potrzeby wystawi skierowanie do psychologa.

    Jestem w związku z borderem.
    Kto jest w związku z kimś z borderline, ten w cyrku się nie śmieje. Pewnie dużo dziwnych rzeczy już przeżyłeś przez to – humorki, wybuchy gniewu, grożenie samobójstwem, silna zazdrość popadająca w paranoję, w oczach tej osoby raz byłeś świetny i kochany, by za dwie godziny stać się najgorszą szują i mendą. Na początku pewnie było miło, ten ktoś przykleił się do Ciebie jak mokra koszula, by potem wjechać z buta w Twoje życie i zrobić z niego zamęt. Jeśli czujesz, że to toksyczne i już nie możesz, to po prostu odejdź. Nie masz obowiązku tkwić w jakiejkolwiek relacji, a Twoje zdrowie jest najważniejsze. Jeśli odejdziesz, wyjdzie z tego okropna awantura, możesz czuć się wtedy manipulowany. Pamiętaj, że manipulacja = premedytacja. Osoba z BPD nie planuje swoich zachowań, działa impulsywnie, także ciężko tutaj o manipulację. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest upierdliwa, ale nie potrafi inaczej, bo pcha ją do tego lęk, złość, smutek, nad którymi nie panuje. Pamiętaj jednak, że w tym wszystkim jest ona świadoma swoich zachowań. Jeśli zdecydujesz się zostać, poniekąd decydujesz się pomóc. Co wtedy zrobić? Polecam ten i ten artykuł.

    To dotyka tylko różowych, najczęściej niezrównoważonych nastolatek, jestem bezpieczny.
    Zła wiadomość: borderline występuje tak samo często u kobiet i mężczyzn, będzie dawać jednak lekko inne objawy. U mężczyzn raczej wystąpią problemy z uzależnieniami, cechy aspołeczne i/lub paranoiczne, ataki paniki + niestabilność emocjonalna i impulsywność. Źródło tutaj.

    Nie ma czegoś takiego, to tylko rozkapryszenie. Idź pobiegać.
    Według badań mózg osoby z BPD cechuje mniejsze ciało migałowate (im mniejsze, tym bardziej wrażliwe i ma problem z właściwym przetwarzaniem emocji), stale pobudzony hipokamp (odpowiada on za reakcję ucieczki, przy stałym pobudzeniu może ciągle interpretować pewne czynniki jako zagrożenie). Poza tym kortyzol – "hormon stresu" – w borderline jest on podwyższony. Transmitery serotoniny też nie działają najlepiej. Jest niefajnie i nie jest to rozkapryszeniem. Źródło tutaj.

    Właśnie, a jak wygląda leczenie?
    W moim przypadku terapia + leki. Największą skuteczność ma terapia dialektyczno-behawioralna, obszerne informacje na jej temat znajdziesz na wiki. Czasem ciężko jest złapać więź z terapeutą, a tylko na więzi będzie opierać się zdrowa i skuteczna terapia. Osobom z tym zaburzeniem zdarza się rezygnować terapii przedwcześnie, zrażają się. Najważniejsze to próbować znaleźć specjalistę, który będzie odpowiadać, w razie niepokojących sygnałów zmieniać. Ja mam za sobą dwóch psychologów, pięciu psychiatrów.
    Jeśli chodzi o farmakologię – w osobowości chwiejnej emocjonalnie stosuje się stabilizatory nastroju, stabilizator + lek przeciwdepresyjny, neuroleptyki (w małych dawkach), więcej info tutaj. Żaden z tych leków magicznie nie uzdrowi, pomaga on tylko na niektóre objawy zaburzenia np. lęki, wahania nastroju. Jaka substancja będzie najlepsza? Tutaj już każdy reaguje inaczej i niekiedy dopiero któryś lek będzie pasować.
    Z podjęciem leczenia nie ma co czekać. Im wcześniej, tym większe szanse na skorygowanie osobowości. Od niedawna diagnozuje się także nastolatków. Pocieszające jest to, że z wiekiem niektóre objawy mogą się wyciszyć.

    Napisz coś więcej o sobie.
    Na koniec mała prywata. Do psychologa trafiłam jako piętnastolatka, niedługo później do psychiatry. Początkowo leczono mnie na nerwicę. Objawy BPD w pełni dały o sobie znać, gdy skończyłam liceum. Ciągle nowy partner, morze substancji psychoaktywnych, samookaleczenia, wybuchy gniewu, ucieczka z domu. Za dwa lata doszła do tego próba samobójcza, uzależnienie, zdrady, rozwinęła się też choroba dwubiegunowa. Od paru miesięcy chodzę na terapię, dzielnie biorę lamotryginę (75mg) + kwetiapinę (25mg na dobre spanko). Żyję sobie, całkiem normalnie, nawet stabilnie, da się.

    W razie pytań chętnie odpowiem i dopowiem.

    #borderline #zaburzeniaosobowosci #psychologia #psychiatria #terapia
    pokaż całość

  •  

    Czas na uwiązanie czarnego psa na smyczy

    #depresja #terapia #farmakoterpia

    źródło: i.pinimg.com

    +: JakTamCoTam, A.....s +5 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nigdy nie mogłem znaleźć sobie miejsca w żadnej grupie. Zawsze uważałem się za outsidera. W życiu ogólnie jestem w pewnym sensie przegrywem. Może i mam potencjał, ale się go wstydzę. Nigdy nie potrafiłem się odnaleźć w żadnym "boys club". Nigdy nie miałem odwagi wyrywać dziewczyn. Chciałem zostawić żonę (moją jedyną partnerkę do tej pory), ale zanim do tego doszło spędziłem pół roku na kłótniach z nią. Więc poszedłem na terapię, bo stwierdziłem że coś ze mną nie tak. Po kilku spotkaniach, już wiem co ze mną nie tak. Problem w tym, że wiedząc to, to jedyne co mam ochotę zrobić, to zebrać w jednym miejscu ludzi za mój stan odpowiedzialnych i rozstrzelać. Centralnie k***a zwołać spotkanie rocznikowe z ludźmi z gimnazjum, ludźmi z poprzednich firm w których pracowałem, matką i paroma jeszcze innymi osobami. I wziąć na to spotkanie AR-15 i wyładować na nich kilka magazynków. One shot, one kill. Albo wysadzić budynek z nimi wszystkimi w środku. Chcę poczuć to, że niszczę ich poukładane, piękne życia, tak samo jak zniszczyli moje. Chce poczuć krew na rękach. Chce oddychać dymem.

    Tylko jedyny problem, że to, prócz dostarczenia mi dzikiej satysfakcji, nie zmieniło by nic.
    Kurwa mać.
    Jeszcze dużo terapii mnie czeka. Tyle że podobno terapia nie zmienia człowieka, tylko pomaga mu zrozumieć. A ja nigdy nie potrafiłem wybaczać.

    #terapia #psychologia #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jutro idę z własnej woli na całodobowy Oddział Terapii Uzależnienia od Alkoholu, dajcie kilka plusów żebym się nie wyłamał. Mam dopiero 23 lata ale już wiem że sam sobie z tym nie poradzę #alkoholizm #terapia #alkohol

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: NowyJa
    pokaż całość

    +: p.......3, Olek_CK +223 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nigdy nie mogłem znaleźć sobie miejsca w żadnej grupie. Zawsze uważałem się za outsidera. W życiu ogólnie jestem w pewnym sensie przegrywem. Może i mam potencjał, ale się go wstydzę. Nigdy nie potrafiłem się odnaleźć w żadnym "boys club". Nigdy nie miałem odwagi wyrywać dziewczyn. Chciałem zostawić żonę (moją jedyną partnerkę do tej pory), ale zanim do tego doszło spędziłem pół roku na kłótniach z nią. Więc poszedłem na terapię, bo stwierdziłem że coś ze mną nie tak. Po kilku spotkaniach, już wiem co ze mną nie tak. Problem w tym, że wiedząc to, to jedyne co mam ochotę zrobić, to zebrać w jednym miejscu ludzi za mój stan odpowiedzialnych i rozstrzelać. Centralnie k***a zwołać spotkanie rocznikowe z ludźmi z gimnazjum, ludźmi z poprzednich firm w których pracowałem, matką i paroma jeszcze innymi osobami. I wziąć na to spotkanie AR-15 i wyładować na nich kilka magazynków. One shot, one kill. Albo wysadzić budynek z nimi wszystkimi w środku. Chcę poczuć to, że niszczę ich poukładane, piękne życia, tak samo jak zniszczyli moje. Chce poczuć krew na rękach. Chce oddychać dymem.

    Tylko jedyny problem, że to, prócz dostarczenia mi dzikiej satysfakcji, nie zmieniło by nic.
    Kurwa mać.
    Jeszcze dużo terapii mnie czeka. Tyle że podobno terapia nie zmienia człowieka, tylko pomaga mu zrozumieć. A ja nigdy nie potrafiłem wybaczać.

    #terapia #psychologia #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    źródło: s-media-cache-ak0.pinimg.com

  •  

    Jak wiele rzeczy oprócz jedzenia, ubrania i dachu nad głową tak naprawdę potrzebuje człowiek?

    "Pieniądz jest korzeniem wszelkiego zła”. Niekiedy uważa się, że powiedzenie to pochodzi z Biblii. Tymczasem Księga ta mówi, że „korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy” (1 Tymoteusza 6:10, Biblia warszawska, kursywa nasza). Niektórzy naprawdę kochają pieniądze i bez reszty poświęcają się ich gromadzeniu, a nawet stają się ich niewolnikami, przez co ściągają na siebie poważne kłopoty. Jednak gdy środkami materialnymi gospodaruje się właściwie, okazują się one pożytecznym narzędziem. Biblia przyznaje, że „pieniądze rozwiązują wiele problemów” (Kaznodziei 10:19, Holy Bible — Easy-to-Read Version). [.....] Jak wynika z licznych sondaży, ci, którym bardziej zależy na ludziach niż na pieniądzach, są szczęśliwsi. Niestety, niektórzy pozwalają, by owładnęła nimi chciwość. Gdy już w wystarczającym stopniu zaspokoją swoje podstawowe potrzeby, rzucają się w pogoń za bogactwem. Ale jak wiele rzeczy oprócz jedzenia, ubrania i dachu nad głową tak naprawdę potrzebuje człowiek? Pisarz biblijny wspomniany na początku tego artykułu oznajmił: „Mając więc wyżywienie i odzież oraz schronienie, będziemy z tego zadowoleni” (1 Tymoteusza 6:8). Pielęgnowanie takiego nastawienia chroni przed miłością do pieniędzy i przed wynikającymi z tego problemami.

    Miłość do pieniędzy pociąga za sobą wiele zgubnych skutków. Pieniądze mogą się stać twoim panem — jeśli do tego dopuścisz. Ale jeżeli będziesz rozsądnie nimi gospodarować, mogą dać pewną miarę niezależności, która pozwoli ci zabiegać o sprawy ważniejsze w życiu, takie jak bliska więź z rodziną, przyjaciółmi, a także z Bogiem. Niestety, w dzisiejszym świecie chyba nie sposób zupełnie uwolnić się od trosk finansowych. Czy pieniądze zawsze będą przysparzać zmartwień? Czy jest nadzieja na to, że kiedyś nastanie kres ubóstwa? Odpowiedzi znajdziesz w ostatnim artykule tej serii."

    Źródło: http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/102009082#h=8

    #psychologia #terapia #obrazki #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: 15492355_1236455869782433_761056542927095798_n.jpg

  •  

    Kolejne trzeźwe dni za mną. Kilkanaście ciężkich dni upłynęło pod znakiem trzęsących się rąk. Maj był zawsze moim ulubionym miesiącem, ponieważ pogoda w tym miesiącu jest dosyć "pewna" i skutecznie umożliwiała spożywanie różnych trunków w plenerze. Kilka dni temu wychodząc z mieszkania poczułem zapach trawy, rozkwitających kwiatów itd. i kurwa zdałem sobie sprawy, że ostatni raz ten zapach czułem pewnie wtedy gdy byłem nastolatkiem. Alkohol skutecznie otępia nasze zmysły o czym również dowiedziałem się na ostatniej terapii.

    Udało mi się załatwić kilka "małych" spraw, które ciągnęły się za mną od kilku miesięcy, ale niestety dni wolne zazwyczaj przesypiałem albo siedziałem przed komputerem odświeżając co 5 minut te same strony. W pracy znajomi dziwią się, że nie zostaje razem z nimi na tzw. "fajrant" i nie ładuję kolejnych browarów z szybkością ekspresu. Drogę z pracy i do pracy wypełniam audiobookami z wiedźminem :)

    Na terapii skład się pomniejszył, i czuję, że będzie zmniejszał się dalej. Serio było mi bardzo przykro jak dwóch gości po prostu się nie pojawiło, pomimo tego, że odbył się dopiero 3 spotkania. Zaprzątam sobie głowę co się z nimi dzieje, i liczę na to, że przemyślą sprawę i pojawią się jutro z jakimś wytłumaczeniem swojej nieobecności. Czy jest coś co na terapii mi się nie podoba? Tak, problem jest, że dużo ludzi nie potrafi odpowiedzieć na zadane im pytania tylko starają się przekierować prowadzącego na jakieś inne tory i opisują wszelkie sytuację bardzo ogólnikowo. Zupełnie jakbym słyszał wypowiedzi jakiegoś rzecznika rządu, który boi się bądź nie może nazwać rzeczy po imieniu. Podejrzewam, że to również sprawka alkoholu.

    Muszę jeszcze zaznaczyć, że po pierwszym wpisie zasypała mnie fala wiadomości z dobrym słowem. Dostałem numery telefonów z zastrzeżeniem, że mogę zadzwonić kiedy chce w razie jakichś "kłopotów". Serio kurwa, dla ludzi z tym problemem to bardzo dużo. Na co dzień nie mam z kim o tym pogadać, z resztą nigdy na trzeźwo nie rozmawiałem o swoich problemach tak więc serio, dzięki Panowie :)

    #alkoholizm #uzaleznienie #terapia #mirkogw
    pokaż całość

  •  

    #krakow #psychiatra #psycholog #depresja #dda #terapia #nerwica

    Czy ktoś mógłby polecić dobrego psychologa na dłuższą terapię z osobą z depresją, syndromami dda, a ostatnio także i śmiercią bliskiej osoby? Potrzebny jest dobry ogarniacz na terapie solo, który interesuje się losem swoich pacjentów. Chodzi tu raczej o typową terapię psychologiczną, farmacja ewentualnie mocno pomocniczo. Może być na pw. Ktoś coś cokolwiek?
    Z góry zakładam prywatnie, ale jak ktoś ma namiar na dobrego terapeutę z nfz to też poproszę.
    pokaż całość

  •  

    Drodzy wykopowicze, jestem terapeutą zajęciowym. Były pracownik zakładu opiekuńczo leczniczego, a aktualnie terapeuta dzieci z autyzmem. Jeśli macie ochotę i pytania (np. kogoś w rodzinie w ZOLu i chcecie dowiedzieć się jak to faktycznie funkcjonuje lub pytania dotyczące autyzmu) chętnie odpowiem na nie jeśli tylko znajdą się chętni.
    #ama #autyzm #starosc #terapia #choroby #szpital pokaż całość

    +: G.........k, noicoztego +6 innych
    •  

      @monte1: dzięki, jak nie masz nic przeciwko to co jakiś czas zadam jakieś pytanie. Od czego mają zacząć osoby u których diagnozuje się autyzm w wieku dorosłym?

    •  

      @Tuff: pytanie dotyczy jak diagnozować, czy co po diagnozie? Jeśli co dalej gdy już mamy postawioną diagnozę to wszystko zależy jak autyzm się objawia. Jeżeli daje lekkie symptomy to nie robić nic, żyć i starać się wspierać taką osobę, jednak jeżeli osoba z autyzem nie potrafi poradzić sobie z codzoennością to warto rozejrzeć się za Warsztatem Terapii Zajęciowej. Co do diagnozy jak diagnozować niestety nie jestem ekspertem, bo ja pracuję z dziećmi :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów