•  

    idealny związek wyobrażam sobie tak - mój Towarzysz Życia wraca z pracy, siada przed telewizorem, odpala meczyk, a ja podaję mu obiad (pomidorową na rosole z wczoraj na przykład), a jak skończy to zimne piwo Perłę export albo jakieś inne. ehhhh marzenia #gownowpis #tfwnobf

  •  

    byłam w escape roomie z trzema chłopakami ze swoich studiów, przez ponad 50 minut byliśmy uwięzieni w małym pokoju. pachneli tak pięknie i praktycznie cały czas dotykałam ich dłoni. czuję się jakbym była na haju... to były najlepsze chwile mojego życia. jak pójdziemy jeszcze raz to złapię jednego z nich w talii i powiem, że przypadkowo

    #stulejacontent #tfwnobf #gownowpis pokaż całość

  •  

    Człowiek, który chce pomóc przegrywowi :
    "Idź do psychiatry, weź skierowanie na psychoteriapię, możesz iść pobiegać ale to tylko pomaga w terapii a nie ją zastępuje"

    Normik:
    "Jesteś brzydki? Stań się ładny. Jesteś biedy? Zarób pieniądze. Jesteś niski? Urośnij. Byłeś gnębiony całe życie przez 'fajnych' gości w szkole, przez lochy traktowany jak śmieći obywatel 3. kategorii? To nie jest żaden powód. Pięścią w stół, 'dobra, basta' i osiągam swój cel"
    "No hejka ja też kiedyś byłem przegrywam przez dwa dni jak mnie dziewczyna rzuciała w lieum, ale spiąłem dupę, poszedłem na imprezę i poderwałem inną, jak widać, da się!"
    "Nie wiem, jak wy możecie miećproblem z lochami. Przecież one same skaczą na kutasa. Teraz wprawdzie mam żonę i dzieci, ale zdradzam ją regularnie, poza tym w młodości ruchałem jak pojebany. Mam nadzieję, że informacja, że mi się powiodło (a tobie nie) podniesie cię na duchu ( ͡° ͜ʖ ͡°)"

    Jak nie umiecie nam pomóc, #normiki, to zostawcie nam nasz tag #przegryw w spokoju. To jedyne miejsce w świecie, gdzie względnie czujemy się bezpiecznie. Ale wy lubicie rozjebać nam nawet to.

    #stulejacontent #lochytocoorvy #rozwojosobistyznormikami #spierdolenie #tfwnogf #tfwnobf
    pokaż całość

  •  

    Dzięki wykopowi zrozumiałam, że nawet jak się uleję i nie pomaluję to i tak nie muszę ograniczać się do facetów poniżej szóstki, bo i tak znajdzie się dla mnie jakiś wysportowany chad (✌ ゚ ∀ ゚)☞ Dziękuję Panowie z tagu #przegryw i #tfwnogf za podbudowanie ego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #przegryw #tfwnogf #tfwnobf #heheszki #takaprawda #logikarozowychpaskow #atencyjnyrozowypasek #rozowepaski #wygryw #niebieskiepaski pokaż całość

    +: Th3SuperSaiyan, mokry_sen_polonisty +142 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od miesiąca planuję napisać ten wpis. Dzisiaj chyba w końcu się odważę.

    Jeśli koleżanka ma konto na wykopie to przypał straszny.

    Krótko o mnie: mam 24 lata, jestem taki 3,5/10 - 4/10 wg mirabelek z wykopu, więc realnie pewnie jeszcze mniej. Zawsze odrzucany przez dziewczyny, w liceum miałem jedną dziewczynę, która była trochę gruba. Potem schudła, faceci zaczęli się za nią oglądać i wymieniła mnie na lepszy model. Wiem jak to jest gdy jest się brzydki, żadna nigdy nie zagada, brak matchy na tinderze, nie da się z nikim umówić. Przynajmniej koleżanki mówią, że wyglądam uwaga uwaga

    pokaż spoiler sympatycznie

    ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Ale przynajmniej jestem mężczyzną i wielu jest podobnych do mnie. Ba, mam wielu kolegów w wieku 23 - 26 , ktorzy są prawiczkami i żyją całkiem szczęśliwie. Podróże, gry, praca, znajomi i tak jakoś sobie żyjemy ;)

    Jakieś 3 miesiące temu jechałem sobie busem do mojego rodzinnego miasta. Jechała również taka dziewczyna, którą kojarzyłem z liceum. Gdybym miał kiedykolwiek wskazać jak wygląda dziewczyna 1/10 to wskazałbym ją. Bóg ją pokarał jeśli chodzi o wygląd. Wielkie odstające uszy jak u Sminema, garbaty nos, wysokie czoło, męska sylwetka (szerokie ramiona, praktycznie brak piersi, bioder i pupy), do tego trądzik i szeroko rozstawione oczy.
    Beznadziejnie się czuję gdy muszę tak o niej pisać, ale chciałem ją opisać żebyście wiedzieli o co chodzi.

    Tak sobie pomyślałem jak ona miała przejebane w liceum. Pamiętam, że koleżanki z klasy się z niej śmiały. Pamiętam, że jak się zaczęła malować to się dopieprzali do niej, że jej nawet makijaż nie pomoże, jak była bez to wtedy że nie dba o siebie. Koledzy też lepsi nie byli. Smutne to było. Ja jej za bardzo nie znałem, bo chodziliśmy do innych klas, a byłem bardzo nieśmiałym chłopakiem i nigdy nie zagadywałem do dziewczyn z innych klas.

    Ja często myślę jak to przystojni mają dobrze w porównaniu do brzydkich facetów. Ale porównajcie sobie ładną dziewczynę która jest co chwilę zagadywana, lepiej traktowana zarowno przez kobiety jak i mezczyzn do bardzo brzydkiej kobiety do ktorej raczej nikt nie zagada, a jej wyglad bedzie mial negatywny wplyw na postrzeganie w pracy. Pracuje w IT i czesto to widze, ze facet moze wygladac jak chce, ale ladna kobieta ma zawsze lepiej, a brzydka duzo duzo gorzej.

    I wiecie co? Pomyślałem, że przysiądę się do niej i spytam czy mnie kojarzy z liceum i sobie pogadamy. Tym busem jadę 1,5h więc trochę przypał jakby gadka nie siadła xD
    Okazało się że nawet pamięta moje imię, zrobiło mi się miło. Ja jej imienia nie pamiętałem. Okazało się, że to bardzo miła dziewczyna z fajnymi zainteresowaniami, fotografia, gry, rysunek. Spoko się gadało i te 1,5h minęło szybko.
    Ale wiecie co jest najlepsze? Miałem takie wrażenie, że ona naprawdę się ucieszyła, że ją zagadałem. Normalna dziewczyna to by się wkurwiła, że jakiś creep ją zaczepia (nieraz mnie to spotkało...).

    Dodałem ją do znajomych na fb i często pisaliśmy ze sobą. Ona coraz bardziej się otwierała przede mną, często pisała o swoich problemach, że jestem jedyną osobą, z ktora utrzymuje regularny koleżenśki kontakt i nie chcialaby tego stracić. Sporo o depresji, chodzeniu do psychologa, braku akceptacji siebie, własnego ciała itd. Ja jestem bardzo empatycznym i wrażliwym chłopakiem, bardzo mi jest miło że mogę jej pomóc. Czasem wyskakujemy razem do baru czy do restauracji. Ona sama wstydzi się nawet pójść do McDonalda bo boi się, że każdy patrzy się na nią i myślą o tym, że ona jest brzydka. Ma mega kompleksy.
    Chyba śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi teraz.

    Tak wiem, pewnie większość oczekuje teraz że będziemy razem i taka super historia z happy endem. No nie do końca. Mimo to, że tak ją lubię i mamy wspólne zainteresowania to nie czuję pożądania do niej. Wiecie, jeśli by chciała seksu to po koleżeńsku bym jej to dał, bo uważam że każdy powinien mieć szansę na seks bez względu na wygląd. Akurat tematu seksu nie było, chyba nie jest to dla niej ważne. Ale kiedyś powiedziala, ze chcialby raz w zycu kogos pocalowac no to mowie ze nie ma problemu xd Ja akurat lizalem czasem pijane karyny z klubu, wiec bylo spoko porownujac do karyn xd.

    W każdym razie czasem czuję, że jestem powierzchownym dupkiem skoro aż tak ppatrzę na wygląd. Dziewczyna 10/10 jeśli chodzi o charakter, zainteresowania, a jednak nie chcę z nią być. Może kiedyś dorosnę do tego, że charakter >>> wygląd?
    Z drugiej strony kto wie czy ona by mnie chciala? Moze lubi przyjazn ze mna i nie chcialaby nigdy nic wiecej? Często sie zali ze nikt nigdy sie nia nie zainteresuje, nigdy nie zalozy rodziny, a bardzo by chciala itp. Ale wprost nigdy nie zapytala czy bym nie zechciall z nia byc.

    #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #przegryw #tfwnogf #tfwnobf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #przegryw
    #tfwnogf
    #tfwnobf
    #przemyslenia
    #gownowpis
    #rozowepaski

    tl;dr: aaa moja dupa normiki R U C H A N I E

    Ten wpis to refactor mojego postu sprzed paru miesięcy. Robię to, bo boli mnie dupsko, że ostatnio coraz częściej widuje pod w/w tagami jakieś agresywne kocopoły typu wpisy @kociooka Piecze mnie straszliwie jak widzę, że szczęśliwi ludzie nie doceniają tego co mają, jeszcze im mało, i muszą podbić samoocenę kopiąc leżącego(odsyłam do jednego z błędów atrybucji, czyli tzw. atrybucja w służbie ego) samemu będąc wielokrotnie wyżej w hierarchi społeczeństwa, mając możliwość bezbolesnego trwania w matrixie i czerpania z życia pełnymi garściami(udane relacje międzyludzkie to chyba najważniejszy filar do szczęśliwego życia). I tutaj nie chodzi mi o zaprzeczanie zasadności pracy nad sobą, tego typu rzeczy, ale raczej o pokazanie rzeczywistości, i tego że samorozwój pod kobiety(a niestety wydaje mi się, że bez kastracji każdy zdrowy facet będzie miał z tyłu głowy że zdobędzie kobiety dzięki temu) nie ma najmniejszego sensu.

    Tak więc tak:

    Nie czaję trochę tego, jak ludzie nie rozumieją prostych mechanizmów rządzących relacjami międzyludzkimi. Mimo setek tłumaczeń, 'typical normies' w różnorakich dyskusjach nt. braku powodzenia przegrywów u płci przeciwnej, dalej co rusz wyskakują z jakimis wyciągnietymi z tyłka przykładami 155cm zakolnikami grubasami w okularach obracającymi setkami
    panien(o dziwo jakoś nikt nigdy nie przytoczył przykładu brzydkiej kociary z atrakcyjnym brunetem u boku).

    Przyjmijcie do wiadomości: przeciętna kobieta jest wielokrotnie więcej warta niż przecietny facet, z punktu widzenia natury. Dlaczego? Chodzi tu o możliwości rozrodcze. Jeden, najsilniejszy samiec może zapłodnić wiele samic, więc oczywiste, że najlepsza sytuacja to kiedy kilka-kilkanaście procent najlepszych samców(z punktu widzenia natury) przekazuje swoje najbardziej przystosowane geny, a reszta.. zajmuje się przynoszeniem dóbr, ewentualnie jakąś tam opieką nad samicami.

    Na kanwie tej niesprawiedliwości wymyślono np. monogamię(ale to znowu, pogrążyłbym się w dygresjach), a teraz ten system zaczyna się sypać. Z tego także powodu WIĘKSZOŚĆ(podkreślam, nie wszyscy) facetów musi nadrabiać braki w podstawowym towarze(czyli genotypie) na relacyjnym rynku dostarczaniem różnorakich dobr, od usług, przez pieniadze,
    kończąc na bardziej skomplikowanych kwestiach jak bycie trampolina do jakichs dobr(np. twoje znajomości pozwolą twojej dziewczynie na jakies przywileje/podróże/whatever/sukces).

    I niech ktoś mi tu kurwa wyskoczy z "A bo ja nic nie mam, jestem jaki jestem a dziewczyny się do mnie kleją" - tzn. jesteś atrakcyjny fizycznie i się ciesz :)

    Z tego również powodu, dla przykładu kobiet nie wysyła się na wojnę, kobiety w większości sytuacji społecznych mogą czuć się znacznie bezpieczniej i bardziej komfortowo niż mężczyzna - wymaga się od nich mniejszego obycia w społeczeństwie; kobiety znacznie częściej otrzymują pomoc w drobnych, codziennych sytuacjach, w szczególności wymagających użycia siły, niż na odwrót; dla przykładu choćby w klubie, czy tramwaju czy jakimkolwiek miejscu w sytuacji ataku, kobieta otrzymuja NATYCHMIASTOWĄ pomoc, kiedy mężczyzna dużo rzadziej. Lekceważy się też jednocześnie agresję psychiczną kobiet wobec mężczyzn, którą uprawia bardzo wiele różowych, w szczególności w starszym wieku.

    Popatrzcie - to w większości sytuacji kobiety są bierną stroną, to faceci się starają o nie. Kobiety gdzie się nie obejrzą, dostają atencję, co utwierdza ich tylko w przekonaniu o zajebistości i pompuje ego. Jakie wrażenie robi tekst "chłopak się o nią stara"? Żadne, bo to normalna sytuacja. A "dziewczyna o niego się stara"? Dla mnie to abstrakcja. To faceci stworzyli praktycznie cały nasz otaczający świat - komputery, urządzenia, samochody, internet - wkład kobiet w to wszystko to jakiś mały procent. Tu chodzi o kolejny efekt psychologiczny - hiperkompensację(dygresje...).

    Większość kobiet może pozwolić sobie na proste zycie, pozbawione wyzwań, nie musza praktycznie nic osiągać, do niczego dochodzić i już osiagaja sukces z punktu widzenia reprodukcyjno - biologicznego. W związkach chodzi o to, żeby zaoferować te usługi, ale jednocześnie oczekiwać czegoś w zamian - tj. twoja laska poleci na hawaje, ale najpierw musi ci dac dupy (czy tez na odwrot.. :) - tzn. zeby zasygnalizować, że twoja obecnosc jest jej/jemu caly czas potrzebna, ale żeby biznes nie wyglądał tak, że ona coś dostanie za free. W dalszej fazie zwiazkow w gre wchodza jeszcze bardziej skomplikowane pierdy typu przyzwyczajanie sie, wygodnictwo, zwiazanie na poziomie chemicznym(wazopresyna & oksytocyna), ale rozwazam tu poczatki nawiazywania relacji(wszak bez poczatku nie ma konca). Mam wiele koleżanek, które w wieku nawet 21-25 lat jeżdzą na wakacje za pieniądze rodziców/chłopaków. Znacie odwrotną sytuację, kiedy facet baluje za hajs dziewczyny?

    W ujęciu bardziej ogólnym, relacje międzyludzkie(to znaczy, i męsko-damskie i jednopłciowe i grupowe) to wielki rynek rządzący się zasadami barteru - w przypadku tych pierwszych, najcenniejsze są dobre geny, potem pieniądze, tzn. zasoby materialne, następnie przydatność - czyli cały zbiór różnego rodzaju przysług, które robimy lub dostajemy.

    W przypadku tych drugich i trzecich jest już różnie, głównie korzyści i wygoda tutaj kieruje ludźmi bym rzekł. Generalnie "podobanie się sobie" i dobór partnerów seksualnych jest dość prosty, ale zawieranie przyjaźni i długoterminowych związków bardziej skomplikowane.

    Wracając, na własnej skórze przekonuję sie jak ważne jest nadrabianie - sam nie lubię dawać, i wręcz wzdrygam się przed traktowaniem kogoś lepiej, tylko dlatego że ma szparkę między nogami(co robi mnóóóóstwo białych rycerzy, widzę to praktycznie cały czas, na studiach, imprezach, spotkaniach itp.). Nie mówię komplementów(bo sam ich nie dostaję...), nie zapraszam na randki, nie daje atencji(pamiętajcie, ze zaproszenie gdziestam jakiegoś chłopaka/dziewczyny, zwiększa pewność siebie beneficjenta zaproszenia, sam to odczułem na własnej skórze) i ogólnie nie daję NIC poza ewentualnym rozpoczęciem rozmowy(o ile można to uznać za jakis benefit). No i?? No i chuj, mam dość niewielką atencję od dziewczyn(chyba, ze jestem ślepy, co już pewien różowy pasek probowal mi udowodnic na privie, pozdrawiam internetową koleżankę @Megatrrron_ ), jedynie doceniam jakąś mikro nawet inicjatywę od tych nielicznych różowych - problem z nimi jest taki, że nie dość że są to sytuacje ultra rzadkie, to do tego zbyt urodziwe zazwyczaj nie są :)

    Tak popatrzyłem na ten post, i to wszystko co tu napisałem jawi mi się jako truizmy - ale skoro tyle ludzi trwa w błędzie to może warto je w kółko powtarzać? Tzn. ja wiem że i tak 99% normików którzy zawitają na te tagi i tak splunie na to wszystko i wykrzyczy "abababa ja wiem lepiej niż naukowcy i miłość istnieje i nauczcie się kochać"(wersja różowych) albo "bebeb bądź PEWNY SIEBIE"(wersja niebieskich), ale w sumie chuj. Chyba niesienie kaganka oświaty w ciemne gaje to moja życiowa misja.
    pokaż całość

  •  

    Czy w obecnych czasach istnieje jeszcze prawdziwa bezinteresownie miłość, czy to już przeżytek i nie mam się co łudzić?
    #tinder #zwiazki #milosc #tfwnobf

    +: Psia_syrenka, odciskipalc0w +115 innych
  •  

    nawet w pracy mnie mają za przegrywa. takiego żaba dostałam z życzeniami, żeby się znalazł jakiś książę (・へ・)
    #przegryw #tfwnobf #smutnazaba

    źródło: DSCN0146.JPG

  •  

    Poszłabym na randkę takom. Takom z rozmową, kawą i spacerem.

    #tfwnobf #gownowpis #feels

  •  
    Alyy via iOS

    +319

    Gardzę kobietami, które nie potrafią zachować dziewictwa do ślubu. Rozkładają nogi oddając się byle komu, a później zakładają białe sukienki i udają cnotki. Ja postanowiłam stracić wianek po ślubie, jednak jako otwarta i nowoczesna kobieta zgadzam się na seks analny. W ten sposób mogę cieszyć się udanym życiem seksualnym i zachować czystość dla swojego przyszłego męża. Trzeba się szanować. #przegryw #wygryw #tfwnogf #tfwnobf #stulejacontent #ruchajzwykopem #seks #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow pokaż całość

  •  

    Wybrałam się na wieczorny spacer na pola i łąki za moją wsią. Słońce już zaszło, a ja spaceruję samotnie wśród saren i krów. Tak bardzo chciałabym być teraz z jakimś niebieskim i móc potrzymać go za rękę...( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #przegryw #tfwnobf #dzienniknomada

  •  

    #tfwnobf wiecie gdzie zagadać do niebieskiego? Na zakupach! Tak na zakupach. Jeżeli widzisz, że niebieski sam kupuje ubrania w galerii to na 99% nie ma nikogo. Jak ktoś ma różowego to nie kupuje sam ubrań.
    #ubierajsiezwykopem #rozwojosobistyznormikami #zwiazki

    źródło: enexperth.com.au

    +: lubie-sernik, odciskipalc0w +178 innych
  •  

    Ale rak... XD podobno w Polsce też są takie xd #przegryw #bekazpodludzi #tfwnogf #tfwnobf #patologiazewsi

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1533301170895.jpg

  •  

    Ehhh dlaczego inteligentnym różowym tak trudno znaleźć niebieskiego? Dlaczego się nas boicie? #przegryw #wygryw #niebieskiepaski #rozowepaski #logikarozowychpaskow #tfwnogf #tfwnobf

    +: apopleksja, Shengen +86 innych
  •  

    Złota rada #367 by Stuleyyan Method

    Mam z was beke trochę #przegryw. Złotą zasadą jest ponoć nawiązywanie do opisu bądź szczegółów ze zdjęcia. Otóż nie. To najgorsze co możecie zrobić. Dlaczego? Bo wszyscy tak roba i to jest irytujące. Niestety to pułapką, którą dziewczyny same nieświadomie na siebie zakładają.

    1. Chcą dobrze i piszą opis do którego łatwo nawiązać. Ew wrzucają bardzo nietypowe/charakterystyczne zdjęcie bo chcą ułatwić kontakt płci przeciwnej.
    2. Faktycznie to działa
    3. Jednak prawie każdy mężczyzna zaczyna rozmowę tak samo. O ten sam detal bądź fragment opisu. Zaczyna to być frustrujące i męczące dla naszej wybranki

    Więc. Możecie ten mechanizm obrócić na swoją korzyść. Piszcie o czymś zupełnie innym

    KONKLUZJA:

    pokaż spoiler NIE NAWIĄZUJCIE DO OPISU I ZDJĘCIA KURWA BO TO NIE DZIAŁA WSZYSTKICH WKURWIACIE I JESTESCIE NUDNI


    Uwaga! Porada działa również dla Pań. Nie mniej najlepiej działa dobre ciało. Dziękuje

    #tinder #przegryw #podrywajzwykopem #tfwnogf #tfwnobf
    pokaż całość

  •  

    Skąd się wziął taki kult robienia mięśni u #niebieskiepaski? Przecież im chudszy tym lepszy. Jak widzę takiego typa z bicem większym od głowy to myślę tylko, że spokojnie by mi mógł wyjebac jakby chciał xD
    #przegryw #tfwnobf #stulejacontent

  •  

    Właśnie wniosłam mega ciężką walizkę na czwarte piętro bez windy, żodyn mi nie wmówi że potrzebuję mężczyzny w swoim życiu, żodyn XD
    #gownowpis #tfwnobf #silnainiezaleznakinderczekolada

  •  

    Przeszłam wczoraj Detroit:Become Human i osiągnęłam nowy poziom spierdolenia. Zakochałam się w postaci z gry. #detroitbecomehuman #spierdolenie #tfwnobf #pokazniebieskiegopaska

    +: SzmuglerRumu1333, polpot +5 innych
  •  
    PoltoraMetraWygrywa

    +14

    Ale nute znalazłem o p0lkach

    Najpierw bierzesz mnie całego
    Potem zmieniasz tak jak klocki Lego
    To wyrzucić, tamto zmienić
    Żywe drzewo ale bez korzeni


    p0lkom nigdy nic nie pasuje w partnerze, zrobisz najmniejszą rzecz źle lub inaczej niż sobie wyobrażały i chcą cię zmienić, a same myślą że są idealne. jest na odwrót, to p0lki mają masę irytujących cech, ale facet ma mózg i nie próbuje jej zmienić, bo się nie da.

    Po co brałaś mnie takiego
    Skoro chciałaś mieć, mieć innego?


    tutaj jest bardzo ważna kwestia, która mówi że p0lki biorą kogo mają pod ręką. Nie łudźcie się, że jesteście w #zwiazek bo pasujecie do siebie, gdyby pojawił się lepszy samiec, to p0lka od razu was zamieni.

    Śmiać się nie chcesz w PKS-ie
    Marzy Ci się tylko w Mercedesie


    p0lki dbają tylko o pieniądze, wiecie, byłoby to zrozumiałe gdyby p0lka sama coś sobą reprezentowała. a kończą te swoje zarządzanie polem namiotowym, czy inne wymyślone kierunki, sporo tego macie w polsce i oczekuj high life. xD Oczywiście facet ma na wszystko zapracować, a ona zarabia jakieś śmieszne pieniądze lub jest bezrobotna

    Mówisz do mnie że zdradzałem
    Wybacz ale z ręką już nie chciałem
    Sushi, wino, kino, kawa
    No i z łaską, raz w miesiącu seks zabawa


    tutaj zarzuca się (prawidłowo) p0lkom, że są chujowe w #seks Trzeba się napracować jakimiś kolacjami, winem, żeby raz w miesiącu zaruchać. typ nie wytrzymał i poszedł na #divyzwykopem

    Mam być Twoim bankomatem?
    Ja chcę zawsze być Twoim chłopakiem


    p0lki traktują swoich chłopaków jak bankomaty, co autor zauważa i wie że tak jest traktowany

    Chcę byś była przy mnie blisko
    Byś stworzyła nam w domu ognisko
    Dzieci rodzić, ogród pielić
    Na facebooku nie, nie pierdzielić!


    tak naprawdę oczekuje ciepła od drugiej osoby, nie księżniczkowania, ale p0lki nigdy tego nie zrozumieją, bo są zepsutymi karynami, co autor zauważa powtarzając

    Rzucę Ciebie, rzucę nas
    Nie chcę tańczyć tak jak grasz


    czyli pierwszy rzuca ohdyną p0lkę, niż ona go zamieni na bogatszego. JA PIERDOLE, NAJLEPSZY DISS NA P0LKI.

    #przegryw #stulejacontent #rozowepaski #rozowypasek #tfwnogf #tfwnobf #zwiazki
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kurde Mirki, jakoś sobie radzę z rozstaniem, ale nie radzę sobie z opcją zaufania komukolwiek więcej.
    Long story short: wielka miłość, roczny związek, niebieski wyjeżdża na kontakt. Po 2 miesiacach prosi, żebym coś sprawdziła na jego komputerze, podaje hasło. Coś mnie tyka, szperam - odkrywam mnóstwo płatnych kamerek, odkrywam archiwum gg, gdzie przez cały nasz związek pisał do innych i jednej konkretnej. Teksty typu miłość mojego życia, naciski na spotkanie, codzienne pisanie (był wtedy w pracy, albo ja gotowałam, sprzątałam a on z nią pisał - myślałam wtedy, że po prostu lurkuje internet), wymiany ostrych fotek i tak dalej. Rozmowy o ich wspólnej przyszłości przeplatane wysyłaniem maili do jubilerów z projektami pierścionka zaręczynowego dla mnie, żalił jej się, jaka jestem okropna, a pomimo to ja byłam szczęśliwa, on szczęśliwy, wśród znajomych i rodziny byliśmy idealną parą. Gościu dużo starszy, ale do rany przyłóż, no cóż... Wystarczyło tylko porozmawiać. Że ma takie problemy, takie potrzeby, zrozumiałabym, razem byśmy to rozwiązali. Ale po co, lepiej komuś niszczyć rok życia, co nie?

    Gościa wyjebałam z mieszkania natychmiastowo, wymeldowałam, wywiozłam jego rzeczy, w 3 dni zamknęłam ten etap życia.

    Jak ja mam teraz komuś zaufać? Jak mam nie mieć paranoi, że niby wszystko jest w porządku, a za moimi plecami... Sam ex twierdzi, że jestem ideałem a on debilem i pójdzie na terapię i bla bla bla... Oczywiście nie wierzę, ale ani on, ani rodzina, ani przyjaciele, ani osoby postronne nie widzą w tym mojej winy. Odpierdałam taki szajs, żonka na medal. Co ja mam teraz zrobić? Skąd mam mieć gwarancję, że i tym razem nie zostanę wyjebana na szaro? Że ktoś nie będzie prowadził podwójnego życia, nie kłamie prosto w oczy? Nie ma tej drugiej na boku, a przecież wszystko jest świetnie, wielka miłość i tak dalej? Jak wypracować w sobie kredyt zaufania wobec obcych? Aktualnie to nawet własną matkę podejrzewam, nie wyobrażam sobie iść na randkę, później piszę sobie z typem a on w tym czasie może pukać inną czy być na 456789 innych randkach. Znowu się zaangażuję i ktoś sobie tym wszystkim dupe podetrze.

    Wiem, że powinnam iść do specjalisty - pierwsza wizyta dopiero 30.08

    #zwiazki #pytanie #chcepogadac #rozowepaski #tfwnobf
    pokaż całość

  •  

    ehhh Mirki mam problem. mam w ten weekend wesele (nie moje rzecz jasna, bo #tfwnobf). kupiłam specjalnie na tę okazję nową kieckę i piękne buty na słupku. kosztowało to wszystko niemało.

    zapytacie w czym problem? otóż tylko jeden mój kolega i to po usilnych prośbach zgodził się ze mną pójść i prawdopodobnie planuje mnie teraz wystawić. dlaczego?

    wczoraj napisał do mnie, żebym wysłała mu fotkę swojej stylówki. gdy ją zobaczył to od razu powiedział, że jeśli pójdę w butach ze zdjęcia to on ze mną nie idzie i że mam iść na płaskiej podeszwie, bo inaczej on będzie przy mnie wyglądał jak pajac. mamy mniej więcej tyle samo wzrostu. wkurzyłam się, bo jak wiecie nie mam najlepszej figury, niektórzy nawet twierdzą, że jestem ulana (nie pozdrawiam cię @Mesmerised ty gnoju) i tylko na wysokim obcasie wyglądam w miarę w tej sukience. dodatkowo jest ona do ziemi, więc bez obcasów się o nią zabiję, a skrócić jej u krawcowej już nie zdążę.

    on powiedział, że zdania nie zmieni i jeśli się nie ugnę to on ze mną nie pójdzie. odebrałam to jako próbę szantażu i zostawienia mnie na lodzie w ostatniej chwili, więc popłakałam się i obraziłam.

    ale nie wiem co teraz, nie wiem jak rozwiązać ten problem. czy z mojej strony #logikarozowychpaskow czy jednak #logikaniebieskichpaskow i chamsko się zachował?

    taguję jeszcze #modadamska #wesele #kiciochpyta
    pokaż całość

  •  

    #tfwnobf

    Chce mieć takiego o chłopaka, i będę jemu gotowała i dbała o niego:) a tu tylko #samotnosc :( nawet nie ma się do kogo przytulić :( tyko #staropanienstwo

  •  

    Ehh lubie gotować, lubie gotować dla kogoś więcej niż tylko dla siebie.
    Niestety ostatnio nie miałam takiej okazji. Jedzenie i gotowanie w pojedynkę nie uszczęśliwia tak jak trzeba, lubię popatrzeć na zadowolonego niebieskiego który po posiłku podziękuje i uśmiechnie się, wtedy czuje się potrzebna...

    #tfwnobf #logikarozowychpaskow #gownowpis

  •  

    Nie wiem co się ze mną dzieje niby przeszkadza mi to, ze nie mogę w pracy niby wychodzić do toalety i kiedy potrzebuje, może za często, ale z wyników nic nie wyszło u urologa (wtedy nawet inne ciśnienie jak trzeba było się napić trzy kubki) nie wiedziałem, że o taki stres chodziło jak było na szkoleniu bhp nigdy się nie stresowałem raczej tak w życiu, nawet na egzaminie gimnazjalnym, po prostu nie zdawałem sobie sprawy, nie przejmowałem się, mam fobie społeczna i nie jest moim wymysłem, że niektóre osoby się patrzą, bo miałem uwagi odnośnie mojej pracy, nie wiem co już zdobić naprawdę nie daje rady i bagatelizuje (a raczej lekarz rodzinny), że nie wytrzymuje, miał mi skierowanie wypisać, ale nie wiedział jakie potrzeba do instytutu psychiatrii, aby tam na mnie leki próbowali. Coraz bardziej widzę, że jest jedyne wyjście nikt mnie nie wyprowadzi z błędu, bo nawet szans nie mam na nikogo bez doświadczenia (dobrego) chociażby z dziewczynami #badoo #tinder tak mnie oszukiwano, że przystojny a widać, że to chuja prawda na dzisiejsze czasy, z drugiej strony lepiej tak już się przkknaywac niż przez charakter i „rozmowe” moja... #przegryw #psychiatria #zycie #tfwnogf #tfwnobf #pomocy #pomoc #feels pokaż całość

    +: autystycznyblues, Jestem_spokojny +5 innych
  •  

    Dzień 57 od ostatniej rozmowy z dziewczyną na żywo. (Nie liczę dzień dobry do pań w sklepie) Efekty izolacji społecznej zaczynają przynosić negatywne efekty. Byłem dziś w urzędzie, bo musiałem osobiście załatwić pewne sprawy i interakcja wymagala ode mnie więcej niż dzień dobry do pani w sklepie. Bardzo się zestresowalem i cały się spociłem ze stresu. Chciałbym zmienić swoje dotychczasowe życie. Bo nadal nie mogę znaleźć pracy a pieniądze powoli się kończą.
    #przegryw #stulejacontent #fobiaspoleczna #tfwnobf
    pokaż całość

  •  

    #tfwnogf #tfwnobf #przegryw
    macie na pocieszenie, obrazek z pewnej grupy na fb i sporo różowych też się z nim zgadzało #anime

    źródło: mghhn.png

    +: Makise, macny +7 innych
  •  

    #tfwnobf #tfwnogf
    A na mnie w łóżku czeka najlepszy facet! Wasi partnerzy/partnerki się do niego nie umywają! ʕ•ᴥ•ʔ

    #pokazpsa i #pokazposciel

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Wstałam i nadal nie dostałam niebieskiego ani nim nie zostałam.

    pokaż spoiler jak ja was nienawidzę

    #przegryw #tfwnobf

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Jesteś z człowiekiem, rok mieszkasz, myślisz, ze go znasz i planujesz jakaś wspólna przyszłość, wszystko jest w najlepszym porządku.
    I nagle, zupełnie znikąd, ten dobry i kochany człowiek

    pokaż spoiler Zamawia kurwa mac pizzę hawajska.

    Wiele mogę unieść ale nie to.

    #zwiazki #truestory i chyba #tfwnobf pokaż całość

  •  

    Wczoraj rozmawiam z psiapsi i opowiada mi o swoich problemach z chlopakiem (tych natury seksualnej tez). Słucham, staram się jakoś doradzić, ale w pewnym momencie naszła mnie taka refleksja. NO TO SIE PYTAM "Karyna w sumie czemu ty się mnie radzisz, skoro ja ani nie rucham ani sie z nikim nie spotykam?". Ona na to "Żebym mogła zrobić zupełnie inaczej niż ty mówisz." #przegryw #tfwnobf #listanieruchajacych pokaż całość

  •  

    #tfwnobf #tfwnogf #randkujzwykopem
    Poszłabym sobie na randkę, takom fajnom... ᄽὁȍ ̪ őὀᄿ

  •  

    Co tu taki wylew #rozowepaski że nie mają chłopaka i jest im źle. Niby atencja musi się zgadzać, ale poco zaśmiecać mirko i robić konkurencję jak możecie napisać do mnie ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #heheszki #logikarozowychpaskow #tfwnobf

  •  

    Czasami wchodzę do jakiegoś sklepu i robię sobie zdjęcie z manekinem, że niby hehe z chłopakiem i wysyłam znajomymi... Oni wtedy "ooo Alyy masz nowego chlopaka????" a ja "no hehe jakos tak wyszlo", a tak serio to nikt mnie nie chce i juz glupio mi, kiedy wszystkie moje psiapsi sie z kims spotykaja ehhhh.. #przegryw #tfwnobf #wygryw #logikarozowychpaskow #rozowepaski pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_3012.JPG

  •  

    Zdałam sobie sprawę, że jedyną radość w te wakacje będzie mi sprawiać opieka nad stadem bezdomnych kitków

    #kitku #koty #smiesznekotki chyba trochę #tfwnobf ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    #rozowepaski spotykal sie ktos z was obcokrajowcem studiujacym w Polsce? Jakies rady i opinie? Lepiej od naszych ziemniaczanych krolewiczow?

    pokaż spoiler Stuleje prosze o nie wypowiadanie sie


    #zwiazki #tfwnobf

  •  

    "Ogranicz alkohol, usuń wykop, a wtedy poznasz jakiegoś fajnego faceta" tak powiedziała mi ostatnio przyjaciółka.
    Już się nie przyjaźnimy.
    #przegryw #tfwnobf #alkoholizm #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski

    +: b...........m, Urtah +124 innych
  •  

    taka jeszcze mnie smutna refleksja naszła przed snem, że jeśli mimo 28 lat nigdy nie byłam w żadnym związku, to już nie będę, bo nawet nie umiałabym być
    #przegryw #tfwnobf

  •  

    Dobra Mircy - powrzucałem kilka heheszkowych wpisów, ale teraz będzie trochę poważniej. Uwaga, bo będzie naprawdę szczerze – do takiego stopnia, że niektórzy powiedzą; „Z każdym dniem oddalamy się od Boga”

    ** Prolog **

    Czuję potrzebę wyłonienia moich „demonów” na światło dzienne. Nie mam zamiaru się tu uskarżać, ani nic podobnego. Po prostu, w głębi siebie czuję, że to jest coś, co muszę zrobić. Świadomy jestem też tego, że inni w życiu mają gorzej, ale to nie jest licytacja, czy jakieś zawody…

    Nie będę wyjaśniał jak czuje się osoba z #fobiaspoleczna lub #depresja, bo ci, którzy na nią cierpią, dobrze wiedzą jak to jest, natomiast ci, którym się pofarciło - i tak nie rozumieją. Porównałbym to tylko do zatrucia tlenkiem węgla – nie wiesz co ci jest, nie czujesz, że się dusisz, do puki jest już bardzo źle.

    ** Rozdział 1: Dzieciństwo **

    Jak już kiedyś pisałem, byłem bardzo rozseksualizowanym dzieciakiem. Nawet nie wiem od czego to się zaczęło… pierwsza rzecz jaką pamiętam, to to, że w wieku ok. 3 lat chciałem zobaczyć co koleżanka ma pod spodem i nie wiem dlaczego już wtedy starałem się z nią gdzieś schować - tak, żeby dorośli nie widzieli.

    Następną sytuacją jaką pamiętam, to jak byłem ok. lvl4. Spałem ze starszym i zadzwonił do niego telefon, a ja się przebudziłem. On myślał, że śpię dalej i zostawił włączony telewizor - nie wiem, czy to pojawiło się po jakimś czasie, czy on to oglądał, ale były ogłoszenia typu „zero siedemset”, no i kobiety lizały sobie tam sutki. Oglądałem i zastanawiałem się co one odjebują, ale podobało mi się to. Jak wrócił i zobaczył co oglądam, to zaraz: „Alojzy, to nie dla ciebie! Długo to oglądasz?!”

    Też jakoś przy lvl4 „opiekowała się” mną, moim młodszym bratem i kuzynką, jej matka - siostra ojca. Przyszedł do niej mąż i rżnęli się w naszym pokoju, podczas, gdy my niczego wówczas nie świadomi oglądaliśmy jakieś kreskówki w salonie. Dopiero po kilku latach ogarnąłem co się tam działo. Pamiętam, że matka (wtedy to nawet razem z ojcem chyba) zrobiła niezłą awanturę, jak domyśliła się (z naszych relacji z dnia jak mniemam) co tamci odjebali.

    (lvl5) Kiedyś rodzice w moim zeszycie z przedszkola zobaczyli rysunki mojego kolegi, który tłumaczył mi co przyuważył w jakimś pornolu – wtedy nie ogarniałem, o czym on pierdzieli xD Miałem wtedy ze starszymi niezłą pogadankę i pamiętam, że próbowałem wcisnąć im kit, że to przedszkolanka jebnęła takie freski. Chyba nie kupili tej wersji xD

    Kolejna sytuacja (lvl7). Ojciec znów się schlał, znów zaczął odpierdalać - krzyki, awantury i takie tam… nawet nie chce mi się tego przypominać. W każdym razie matka powiedziała, że dzwoni po milicję, a typ zgarnął telefon (stacjonarny) i pierdolnął o ziemię. Policja i tak przyjechała, bo jakiś sąsiad się odważył i zadzwonił. Ja schowałem się gdzieś w kąt, tak żeby nie było mnie widać, ani słychać.

    Jakiś czas później facetka z podstawówki pyta mnie: „Kto tam tak u Was w domu cały czas na telefonie siedzi? Ciągle zajęte, nie można się do Was dodzwonić…”. Co miałem jej powiedzieć? Że telefon rozpizgany? Że te rany na kolanach i dłoniach, to od tego, że jak jeździłem resorakami po podłodze, to się odłamkami pokaleczyłem?

    (lvl5-8?) Potem zacząłem robić rzeczy, których nie będę przytaczał – tak się tego wstydzę. Któregoś razu, po kolejnej kłótni matki ze starym, ta rzuciła do niego tekst: „Przez te twoje pornole Alojzy robi takie rzeczy” - po czym wyjęła jakieś gazety i wyjebała do kosza. Serio… po kilku latach ogarnąłem co to było. Nie wiedziałem, że starszy miał pochowane świerszczyki.

    W przedszkolu, na balu przebierańców, kiedy wszystkie dzieciaki świetnie się bawiły, ja płakałem pod maską, bo czułem się źle – jak mam się cieszyć z innymi, kiedy poprzedniego dnia matka dostała wpierdol, kiedy płacze po nocach? Czułem niewypowiedziany dysonans… Wtedy dostałem wstrętu do potańcówek, szkolnych dyskotek i klubów.

    Czuję, że przez te wszystkie sytuacje mam jakiś hamulec w głowie działający na zasadzie: seks/uczucia = coś złego - pojebana sytuacja.

    W podbazie była jakaś sytuacja, że dziewczynka płakała, już nie wiem z jakiego powodu, ale zrobiło mi się jej bardzo przykro… nagle poczułem, że dzieje się ze mną coś dziwnego – czułem, że zaraz pierdolnę w kalendarz, że wszystko dookoła jest nierzeczywiste. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że był to atak paniki. Myślę, że skojarzyłem płacz koleżanki z sytuacją w domu. Takich napadów miałem kilka w życiu, ale teraz już spoko.

    Generalnie między moimi rodzicami układało się tak chujowo, że w końcu się rozwiedli. Dziwne to było w chuj, bo to tak, jakby dwie rodziny żyły w jednym mieszkaniu - np. ojciec gotował sam dla siebie, a mama dla naszej trójki (ja, brat i ona). Stary miał swój pokój, a my z mamą swój. No, ale potem w końcu się wyprowadziliśmy do babci.

    Spotkania z ojcem co dwa tygodnie (chyba) – jakaś porażka. Z początku, to może i mu się nawet chciało, ale z czasem, to odczuliśmy z bratem, że robi to z przymusu. Zamiast wyjść gdzieś, lub się z nami po prostu pobawić, porozmawiać, to włączał TV i #wyjebane, a my czekaliśmy do tej 18:00, żeby nas odwiózł. Znalazł sobie jakąś typiarę i potem to już w ogóle nawet nie dzwonił. Nie widziałem go ze 12 lat… a nie, przepraszam – kiedyś podskoczyłem do niego, żeby mi jakąś zgodę podpisał. Byłem tam z 5 minut i nawet nie chciało mi się z nim gadać.

    Tam u babci dostaliśmy swój kącik i jakoś to było… do czasu, bo mama musiała wyjechać za pracą do stolicy co oznaczało, że ja z bratem zostaliśmy pod opieką dziadków i wójka na wsi :/ No i przyszedł czas wyjazdu mamy. Na poziomie świadomości nie przeszkadzała mi taka rozłąka, ale teraz dopiero widzę jak się przez to zmieniłem… Nie to, że starego widywałem co dwa tygodnie, a i to nie zawsze, to teraz nawet rodzicielki nie było w pobliżu.

    Zaczął się nowy rok szkolny - nowa szkoła, nowe codzienne rytuały, nowi nauczyciele, nowi „koledzy” z bardzo hermetycznego środowiska – malutka wioska, gdzie każdy zna każdego do trzeciego pokolenia, zero dostępu dla ludzi z zewnątrz, zero przyjaciół. Do tego brak poczucia takiego zwykłego bezpieczeństwa, stabilizacji i możliwości przytulenia się do mamy, czy do kogokolwiek. Mimo tego, że jesteś gówniak, to musisz dodatkowo opiekować się bratem i pilnować, żeby nikt mu zębów nie przestawił. Nie masz takiego miejsca, które uznawałbyś za twoje, za bezpieczne – nawet jakiś malutki kącik w pokoju, wszystko obce.

    Pół roku takiego bytowania. W końcu i my z bratem wyprowadzamy się do Warszawy, do mieszkania cioci. I od nowa Polska Ludowa: nowa szkoła, nauczyciele, „koledzy”. Jeszcze raz próbujesz wpasować się w towarzystwo, ale gówniarze próbują wejść ci na głowę – nic strasznego, niedawno to przerabiałeś. Zawsze zostajecie z bratem w szkolnej świetlicy jako ostatni, dzień za dniem, przez kilka semestrów, bo mama pracuje do późna, żeby mieć wam co do ryja włożyć. Wielki #szacun dla niej.

    ** Rozdział 2: Dorastanie **

    (lvl10?) W podstawówce (tej trzeciej) udało mi się wyprosić mamę na hajsy na jednodniową szkolną wycieczkę autokarem. No i w tym autobusie naszła mnie myśl: kurde, ale fajna ta (powiedzmy) Daria… Pomyślałem, że jebnę jakiś obrazek, a’la laurkę. Narysowałem coś i dopisałem „Jesteś fajna”, albo coś takiego xD Poprosiłem, żeby podać to do niej. Ona przeczytała uśmiechnęła się i dała mi odtwarzacz MP3 xD #spoko Dużo z tego zajścia nie pamiętam, ale następnego dnia w szkole, koledzy z klasy dowiedzieli się co się święci i chcieli, abyśmy wyszli paczką na pizzę, czy coś. I chyba wtedy ostatecznie zaskoczyło we mnie spierdolenie społeczne. Pomyślałem: „Nie mam własnego kieszonkowego, a wstydzę / boję się znowu poprosić mamy.” „Co o mnie pomyśli?”, „Przecież czucie czegoś do dziewczyny jest złe, tak jak seks, bo zawsze wiązało się to z przypałem.”, „Pokazać przy innych swoje emocje? Yyy… nie. Musisz być twardy za siebie, brata i mamę”, „Chyba nigdy nie byłem w pizzerii - nie będę wiedział jak się zachować.”, „Co pomyślą o mnie inni?”. No i trzymałem tak tę biedną dziewczynę jakiś czas, aż w końcu dała sobie spokój, ale do końca naszej znajomości widziałem, że cholernie ją zraniłem… mimo, że mieliśmy po te 10-11 lat. Przepraszam.

    Ta „Daria” niby tak mnie unikała i nie chciała znać, ale jak zarywałem do innej, to robiła mi jakieś wyrzuty sumienia. Mówię: „Jebać. Nie to nie.” Spodobała mi się (nazwijmy ją) Marysia. Nie umiałem w te klocki więc obmyśliłem, że spróbuję tak jak wcześniej jakimś liścikiem, czy coś takiego. Napisałem co o niej myślę i w ogóle, ale jakoś tak nie mogłem się przemóc i wręczyć jej tego osobiście. Wymyśliłem więc, że włożę wiadomość do kieszeni kurtki w szatni.

    Tak jak do tej chwili, byłem dzieciakiem po przejściach, tak od tej pory jestem przegrywem. Nie, że ze swojej winy… przecież nie zrobiłem czegoś złego. Nie chcę obwiniać tej „Marysi”, ale… zniszczyła resztki czegokolwiek we mnie. Wzięła ten list i przeczytała go przy całej klasie. Jak wiecie, sprawy sercowe wiążą się z i tak dużym… jak to nazwać… No jest to dosyć krępujące, a ona odjebała jeszcze taką manianę. Wiadomo jak to dzieciarnia - zaraz „uuu… ale kochaś”, „no proszę, Alojzy” i takie podśmiechujki, docinki i dowcipasy do końca szkoły. Bardzo mnie tym zraniła. Bardzo… do tego stopnia, że do teraz mam problem, żeby rozmawiać z płcią piękną, nawet w przypadkach, gdy to „ona” do mnie zarywa, ale o tym później.

    Od tamtej pory zamknąłem się na amen. Znów zadziałał mechanizm: uczucia/seks = zło. Jedyne co mi zostało, to kot i muzyka, której słuchałem od kiedy tylko nauczyłem się obsługiwać radio w samochodzie i podkradać kasety wujkowi. Muzyka, której i tak nikt nie rozumiał, nawet matka :/ Czułem się cholernie wyobcowany - po raz kolejny. Powiedziałem sobie, że pierdolę, Po prostu przeżyję takie coś jeszcze raz.

    Odkryłem porno i masturbację – kolejny gwóźdź do trumny. Pamiętam, że po kilku dniach walenia czułem się niewyobrażalnie śpiący. Czułem tę senność, której nie można było odespać przez kolejne 10 lat i nie wiedziałem od czego to jest.

    Jeszcze dobrze się nie zaaklimatyzowałem w tej szkole, a już zaczynałem naukę w gimbazie. Właściwie wszyscy z klasy poszli do innej szkoły, bo mieli przydział rejonowy. Został jeden kolega. Lubiłem go. Tak jak ja lubił sport, parkour, no i dawał mi pograć w Battlefielda xD Potem przyłączył się do nas kolejny spoko typek, a potem jeszcze jeden. Mieliśmy wspólne tematy, razem broiliśmy, razem śmieszkowaliśmy - petardy w kiblu, świece dymne w szatni, strzelanie z gumek recepturek, ping pong co przerwa, granie w karty na fanty, pisanie pojebanych wierszyków, muki, majsterkowanie. Fajnie było.

    Kolejna przeprowadzka, ale tym razem już na swoje. Nie daleko, nawet nie musiałem zmieniać szkoły… Ale mieszkanie było w stanie gorszym niż melina. Przez pół roku mieszkaliśmy jak jakaś żulioneria – wszystkie toboły na podłodze i porobione tylko takie korytarze do kibla, kuchni i do łóżka (a raczej dmuchanego materaca na którym spaliśmy we trójkę). Łazienka była tak chujowa, że bałem się myć, żeby nie dostać syfa. Nie mieliśmy za bardzo mebli, więc jak ktoś wystawiał jakieś krzesła, lub szafkę na śmietniku, to z bratem targaliśmy to na czwarte piętro, żeby mieć na czym dupę posadzić i gdzie chleb schować. Były też dni w których nic nie jadłem.

    Co do tego kolegi z podbazy… Zachłystnął się „popularnym” towarzystwem… Znudziły mu się próby hakowania Librusa i ściąganie gierek na Symbiana. Pojawił się w jego życiu alkohol, papierosy i seks. W ciągu roku, z „bardzo w porządku” chłopaka, który był lubiany przez wszystkich, stał się typowym dresem, ale takim aż do bólu. Zamiast spędzać czas w naszym towarzystwie, to jarał szlugi po garażach, popijając VIP-em, krzycząc „kurwa… hehe no i elegancko mordo!” Pojawiło się zioło. Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś tak szybko się stoczył. Szkoda chłopaka, bo był w nim ogromny potencjał.

    Powiedziałem sobie, że nigdy taki nie będę. Zadałem sobie pytanie – czy jako ten mały chłopiec bałbym się siebie dorosłego? Czy byłbym w stanie sobie zaufać? Czy byłbym z siebie dumny? Czy byłbym dobrym rodzicem? Nie potrafiłem wtedy odpowiedzieć.

    I tak minęło te gimnazjum – czas w którym ludzie zaczynają żyć trochę po swojemu, zaczynają interesować się związkami i cielesnością. A ja? Ja powiedziałem sobie przecież, że pierdole to, że mam wyjebane, że dosyć mam kolejnych ciosów. Wolałem pograć sobie na kompie. Mimo, że w środku cały czas czułem, że chcę kogoś kochać i być kochanym, to hamowałem to w sobie.

    Każde wakacje, od końca czerwca do końca sierpnia, od 10 do 21 roku życia, zamiast ze znajomymi na trzepaku, koloniach, czy też na rybach, spędzałem na wsi u tej rodziny w ramach odpracowania za pomoc. Tylko ja i brat, właściwie zero kontaktu z rówieśnikami. 11 lat pańszczyzny za nie swoje winy. Przynajmniej nauczyłem się rzeczy, które ojciec powinien mnie nauczyć.

    Przyszedł czas na średnią. Z kolegami z gimbazy nie utrzymywałem kontaktu, bo nauczyłem się, że palenie za sobą mostów, to jest coś co robi się po zmianie środowiska. Fobia społeczna narastała – każdego dnia bałem się wstać i pójść na zapchany przystanek, gnieść się i dusić przez godzinę w przepakowanych autobusach, czekać na przeludnionych szkolnych korytarzach, rozmawiać z ludźmi, pracować w grupach, wypowiadać się na głos, nawet jak znałem odpowiedź i mogłem zgarnąć ocenę. A potem tak samo wracać do domu. Bałem się rozmawiać z nieznajomymi, bałem się, że zrobię coś głupiego i, że znowu będę miał przejebane.

    Była taka sytuacja, że wpadły mi w ręce dwie wejściówki na koncert ulubionego zespołu, ale na samą myśl, że mam wejść pomiędzy tysiące ludzi odcinało mi zapłon. Ludzie ze szkoły mówili; „Alojzy… jak ja miałbym taką szansę to brałbym bez zastanowienia”, ale oni nie rozumieli… Na szczęście była osoba, która mnie na ten koncert wyciągnęła.

    Wspomniałem też wcześniej, że nie potrafię rozmawiać z różowymi, nawet kiedy one zagadują. Otóż była w średniej taka (powiedzmy) Patrycja – miała przepiękne oczy! (i cycki też xD) Podbiła do mnie po jakiejś lekcji i tak z niczego: „A ty czego słuchasz?”. Dobrze trafiła, bo o muzyce, to ja mogę w nieskończoność… :D No ale zaczęła się kolejna lekcja i pogadane. Na następnej też chciała coś porozmawiać, ale w kółko nie będziemy o muzie dyskutować, no i się zblokowałem. Potem podbijała jeszcze do końca semestru, a ja paliłem buraka.

    No blokowało mnie. Plus waliłem kilka razy dziennie, byłem więc jak chodzące zombie, jak naćpany. Kolega powtarzał często: „Alojzy… ale ty jesteś opanowany i spokojny”. Typie… ja byłem martwy w środku! Ja nic nie czułem. Trzepałem, żeby nic nie czuć! Już wtedy wiedziałem, że nie jest do dla mnie dobre, ale nie mogłem przestać… ten strzał dopaminy, ta ulga, zapomnienie, oderwanie od świata, chwila spokoju, chwila bez zmartwień.

    „Patrycja”, podobnie jak „Daria” dała sobie siana. Szkoda, bo całkiem fajnie mi się z nią rozmawiało. Jakiś czas później zaczęła do mnie podbijać inna - (niech będzie) Ula. Tak czułem, że jest coś na rzeczy, ale sam bałem się zagadać. Na pewniej przerwie, kiedy nauczyciel spóźnił się dobre 15 minut i wiadome było, że lekcji nie będzie, ona usiadła koło mnie i zapytała czy wiem coś o jakiejś tam poprawie. Ja takie: „wtf? Niby skąd mam to wiedzieć?”. No ale ona dalej ciągnie, potem zmieniła temat, ale ja, jak to ja – po heblach i ani kroku dalej, zero inicjatywy z mojej strony, blokada… Coś tam próbowała żartować, ale… nic z tego nie wyszło - nie otworzyłem się. W końcu wstała i wróciła do koleżanek, które dziwnie się na mnie patrzyły, a jedna mi pomachała :/ Pojebana sytuacja. Więcej chyba nie gadaliśmy.

    Ogólnie, to każde wyjście ze szkoły wyglądało tak samo – ludzie spotykają się przed wejściem do budy i albo się żegnają, albo idą na piwo. A ja? Ubrać się, wyjść nie patrząc nikomu w oczy i prosto na przystanek. Aby do domu, aby to się skończyło… i tak do końca średniej.

    Studniówka to porażka. Na szczęście miałem z kim tańczyć, bo koleżanka z klasy, taka dobre 2/10 (ale bardzo pozytywna) mnie „poprosiła” – nie wiem czy to dobre określenie, może raczej zlitowała się. Ale do meritum… Już chuj z tym polonezem, powiedzcie co mam potem robić? Siedziałem przy tym stoliku i zamulałem, do momentu, w którym moja partnerka do poloneza po wielu namolnych prośbach wyciągnęła mnie na parkiety. Chwilę potańczyliśmy do jakiegoś disco-gówna, a potem znowu do stolika i przymuła. Chciałem się stamtąd wyrwać, ale transport za 6 godzin :/ No umrę chyba. Wjebałem się w kolejkę jak ciągnęli z gwinta na parkingu i zaaplikowałem kilka procent na krzywy ryj. Szczerze, to ja byłem tam chyba najbardziej trzeźwą osobą wśród uczniów i nauczycieli, a i tak jak wychodziłem z kibla, to czyjś ojciec skwitował mnie, mówiąc do innego typa: „O… patrz. A temu to już dawno starczy.” xD Może jak się bardzo stresuję, to wyglądam jak najebany.

    ** Rozdział 3. Dorosłość **

    Mimo, że przez cały okres kształcenia byłem jednym z najlepszych uczniów, mimo, że brałem udział w olimpiadach, to matura, taki jeden jebany papierek, mówi co sobą w zakresie edukacji reprezentuję – to jest kurwa dramat. Dobry jeszcze byłem, bo zamiast na maturę uczyłem się na olimpiadę, z której odpadłem w ostatnim etapie i chuja z tego mam.

    Po tym wpadłem w taką deprechę, że za naukę wziąłem się dopiero dwa tygodnie przed maturą. Chujowo, ale przynajmniej zdana. Ledwo dostałem się na wymarzone studia. Miałem szansę iść na studia wojskowe o tym profilu, ale jak kurwa wytrzymać w trybie skoszarowanym? Odpada.

    Tydzień przed maturą zacząłem pracę w takim sklepie osiedlowym. Napisałem egzamin z polskiego, zjadłem coś na mieście i szedłem do pracy, przebierałem się i pracowałem do 19. Potem matura z matmy, z angielskiego i innych przedmiotów – taki sam schemat. Tak nienawidziłem tej roboty, tak nienawidziłem kontaktu z ludźmi, byłem tak cholernie wypalony przez depresję, maturę, fobię społeczną i pracowanie do późna, że nie miałem siły wieczorem się umyć i zjeść. Nie mogłem znieść ciągłej styczności z obcymi ludźmi, w miejscu z którego nie mogłem tak po prostu uciec od 7:00 do 19:00. Jest to chyba najgorszy okres w moim życiu. Znajomi wyjeżdżali na wakacje, planowali sobie życie, kupowali samochody, chodzili na randki, imprezowali, a ja gniłem z każdym oddechem. Nawet jak słucham teraz muzyki, której w tamtym okresie słuchałem, to mam nieprzyjemne odczucia.

    Przyszedł czas na studia i myślicie pewnie sobie – najlepszy okres w życiu: imprezy, ruchanie, zabawa, towarzystwo, wakacje, luzik. Noo… nie w moim przypadku. Dalej przyjebany jak kilo gwoździ. Teraz przynajmniej mam jakiś plan na wyjście z przegrywu. Dodatkowo jak nie ogarnę się do września, to wypierdolą mnie z uczelni, ale może dam radę.

    Przez fobię społeczną boję się podjąć jakąkolwiek pracę, a więc nie mam hajsu, a od matki to głupio brać. Nie mam na dentystę, psychoterapeutę, nie mam na bilet miesięczny, ubrania, książki i zeszyty, nie mam na wyjścia ze znajomymi. Kurwa… przecież ja nie mam znajomych! To są tylko ludzie, którzy pojawiają się na chwilę w życiu. Na szczęście mam przyjaciela - wyszedł z przegrywu, ma piękną dziewczynę i układa sobie życie. Patrząc na niego wiem, że jest nadzieja, bo był w o wiele gorszej sytuacji.

    Chciałbym rozwijać pasje: rysunek, survival, pływanie, spróbować w końcu gry na perkusji. Chciałbym mieć przestrzeń w którą mógłbym uciec, mieć możliwość robienia tego co chcę, przynajmniej raz życiu. Mieć coś o sobie do powiedzenia.

    Mam nadzieję, że nie znacie uczucia, kiedy matka mówi wam, że jesteś chujowi, że jesteście porażką, kiedy nie rozumie przez co przechodzicie, kiedy sami nie wiecie co wam jest, gdy po ponad dekadzie spędzonej w trumnie, nie potraficie nawet wyrazić co i jak czujecie.

    ** Epilog **

    Wiem, że to co przydarzyło się mi w życiu nie do końca jest moją winą, ale to ja muszę ponieść za to odpowiedzialność. Muszę się z tym zmierzyć, żeby w końcu wyjść z tego błędnego koła. Muszę pracować nad sobą, zagryzać zęby, zaciskać pięści, pokonywać cały świat i samego siebie dzień za dniem, upadać i powstawać. Dosyć mam tego więzienia bez krat, lizania cukierka przez papierek. Dosyć życia, które polega na czekaniu. Dosyć gnicia z każdym oddechem. Chcę w końcu prawdziwie żyć, bez lęku.

    Śmieszki z wykopu mają rację – przegryw to nasza wina, przegryw to my, a nie to co nas w życiu spotkało. I mówię to pomimo tego co przeżyłem, mimo, że całe to zło uderzyło w taki sposób, że jestem teraz spierdoliną. Zgadzam się z normikami, mimo, że nawet nie wyobrażają sobie o czym piszą. Możemy pokonać przegrywa wewnątrz nas. Odkąd zacząłem nad sobą pracować widzę znaczną poprawę, ale wiem, że jeszcze długa droga przede mną.

    Tak jak przytoczyłem w swoim pierwszym wpisie – jeśli spotkalibyście mnie na ulicy powiedzielibyście, że normik jak normik, może wyższy, bardziej umięśniony, przystojniejszy od reszty (no i skromny też), ale nie przeszłoby Wam przez myśl jak dewastujące i silne żywioły targają jego duszą.

    Mam nadzieję, że kiedy już poradzę sobie z fobią i depresją, to przez to co przeżyłem będę dobrym człowiekiem, który rozumie innych, który będzie dla innych oparciem, dobrym partnerem, ojcem, przyjacielem, synem, kolegą.

    Chciałbym jeszcze raz powtórzyć, że nie pisałem tego, żeby się nad sobą użalać, albo oczekiwać poklepania po plecach. Mam nadzieję, że przez wyciągnięcie tych brudów, trochę się oczyszczę. Może i wy spróbujcie…

    Pozdrawiam i życzę wam powodzenia.
    Alojzy Koniował
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #tfwnobf #nofapchallenge #feels
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #tfwnobf

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów