•  

    #thelongdark
    Zaczęłam od ML gdzie w Chacie Trapera założyłam wstępną bazę. Gdy już ogarnęłam karabin, ciepłe ubranko oraz łuk i strzały postanowiłam się wybrać do docelowego miejsca czyli do Timberwolf Mountain.

    Muszę przyznać, że było tam dość przyjemnie. Przetrzebiłam populację wilków, poskładałam ciuchy z jelenich i króliczych skórek. Brakowało mi tylko łosia, ale kompletnie o nim zapomniałam, bo zapas mięsa ustawiał mi siły na noszenie dodatkowych 5 kg.

    Pewnego dnia wybrałam się za chatkę by nazbierać trochę drewna. Ten wielki skurwysyn dosłownie wpadł na mnie. Patrzyliśmy przez chwilę na siebie, on zaszurał kopytami wydając nieprzyjemne dźwięki i już wiedziałam, że nie zdołam uciec. Wyciągnęłam karabin i strzeliłam. Byłam pewna, że to go nie zatrzyma i skończę z połamanymi żebrami, ale strzał był krytyczny - prosto w łeb mojego niedoszłego przyjaciela łosia.

    Potem wszystko układało się dobrze, więc postanowiłam zdobyć szczyt. Obłowiłam się tam, spędziłam noc a o poranku zrobiłam selekcję co zabrać. U mnie nie ma pierwszej czy drugiej kolejności. Zapakowałam się do pełna, ale tak by jakoś się ruszać i zaczęłam drogę w dół.

    Jeśli kiedyś schodziliście tą drogą to wiecie, że bez środków przeciwbólowych lepiej nawet o tym nie myśleć. Ja się dowiedziałam, że z małą liczbą pigułek też lepiej o tym nie myśleć.

    Połowa drogi zejścia ze szczytu szła całkiem nieźle, ale gdzieś zboczyłam z drogi i dwukrotnie musiałam zeskakiwać z półek. A to wiązało się ze skręceniami kończyn. Dość szybko okazało się, że wyczerpuję i tak marne zapasy painkillerów. Na jednej z większej z półek postanowiłam odpocząć kilka godzin i poczekać aż skaleczenia same się naprawią. Nie sądziłam, że w tak niebezpiecznym miejscu będzie mi dane spędzić noc. I przeżyć. Tuż przed wieczorem nadeszła zamieć. Widoczność ograniczona do zera.

    Dalsze zejście nie było możliwe. Rozpaliłam małe ognisko, krótkie, z herbatą by się rozgrzać i rozłożyłam śpiwór. Nie brałam więcej niż dwie gałązki z góry, bo ważniejsze rzeczy musiałam zabrać z kontenerów. Nagle się dowiadujesz, że na co ci kolejna siekierka i ciężki młot i dodatkowe swetry skoro nie masz drewna by rozpalić ogień i przeżyć zimną, brutalną noc.

    Mi się udało. Na pewno pomogła na początek gorąca herbata, a potem dwugodzinne drzemki, by się przekonywać, że zamieć nie ustaje, a robi się coraz zimniej.

    Mimo wszystko jakoś udało się nie zamarznąć i dotrwać do poranka. Zamieć już się skończyła i mogłam zejść na dół.

    To było moje drugie wejście na szczyt, ale za pierwszym razem z podekscytowania nie zrobiłam screena. Tym razem się udało, ba! nawet aurora przyszła by pomóc w efektach wizualnych. Na screenie więc widok ze szczytu Wilczej Góry.

    Teraz udam się do mojej ulubionej Doliny Spokojnej Rzeki. Mimo, że całkiem nieźle ogarniam już tam ten rejon to została jedna rzecz do zdobycia - miejsce tajemniczego sygnału.

    Nie wiem czy przeżyję, bo to moim zdaniem najtrudniejszy rejon w tej grze - surowy, brutalny z nielicznymi śladami ludzkiego bytu. Wilki i niedźwiedzie mogą ci dosłownie wyjść na przeciwko gdy wędrujesz po nierównym terenie.
    Mam nadzieję, że tym razem przeżyję.
    pokaż całość

    źródło: szczyt.jpg

  •  

    Żona ma urodziny, więc sprezentowałem jej weekend w spa dla niej i dwóch przyjaciółek. Wyjeżdża za 2 godziny. Ja szybko jeszcze pozałatwiam sprawy, potem do Tesco po litrowego Jegerka, cziperki i jakieś racje żywnościowe. Telefon w tryb DND, rolety w dół i cały weekend pykania w The Long Dark ( ͡º ͜ʖ͡º)
    To będą najlepsze urodziny mojej żony jakie miałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #heheszki #czujedobrzeczlowiek #gry #thelongdark #zwiazki pokaż całość

  •  

    #thelongdark
    479 h na rozkładzie a popełniłam tak głupi błąd (zdjęcie poniżej).

    To już droga powrotna z ponad 20 grotami do strzał, po drodze zatrzymał mnie wilk, którego ustrzeliłam, a dosłownie nie opodal łaził sobie łoś. Miałam pełen magazynek i doszłam do wniosku, że gra jest warta świeczki. Ustrzelę byka i po powrocie do Chaty Trapera ususzę skórę na tobołek.

    Podeszłam bliżej, rozpaliłam ognisko, zrobiłam parę kroków do przodu i padł pierwszy strzał. Łoś nie zaatakował, tylko uciekł. Niebawem wrócił w to samo miejsce. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, ale w końcu udało mi się dobrze wycelować. Cała zaaferowana, że teraz olbrzym padnie, nie pomyślałam, i pociągnęłam za spust. Ucieszyłam się gdy faktycznie łoś wydał z siebie ostatnie westchnienie.

    Dopiero po chwili dotarło do mnie co zrobiłam... Truchło łosia pozostało na lodzie. Kruchym lodzie. Nie ma szans by zebrać cokolwiek. Brawo ja...

    Swoją drogą to takie lekkie niedopatrzenie twórców, że truchła właśnie łosia czy jeleni, czy nawet żywe zwierzęta, mogą sobie hasać po tym słabym lodzie, a ważą więcej niż człowiek. Ale wystarczy parę sekund za długo na mych człeczych nogach na tym "terenie" i już zaliczam mroźną kąpiel. Ech.
    pokaż całość

    źródło: los nie nie.jpg

  •  

    #thelongdark
    Nie ma historii tym razem. Niech przemówią screeny z gry.

    źródło: The Long Dark Screens.jpg

  •  

    #thelongdark

    Dawno nie było opowieści z The Long Dark. Dziś o tym jak się nie zanudzić w tej grze.

    Trzeba stawiać sobie cały czas nowe cele. Dopóki kraina wciąż grozi nam śmiercią, atakuje śnieżycami, a zza drzewa może wyskoczyć niedźwiedź lub wilk to znaczy, że wciąż jest wiele tu do zrobienia. Czyli przeżyć, jak zawsze.

    Moim celem było wspięcie się na najwyższy szczyt w grze. Zaczęłam od Mystery Lake, tam się ładnie ustawiłam, a gdy już dopadła mnie nuda (jedzenie, skóry, broń, wszystko było) wzięłam tylko najważniejsze rzeczy i ruszyłam do Timberwolf.

    Tam kolejna "ustawka", założenie obozu w chatce nad jeziorem i powolne zwiedzanie terenu (udało mi się tam ubić na dodatek dwa niedźwiedzie i łosia). W końcowym etapie zaatakowanie szczytu. Poszło nader gładko, niestety, nie zrobiłam screena, zajęta zbyt rozkoszowaniem się kontenerami pełnymi broni, narzędzi, jedzenia, ubrań. Cały dzień robiłam selekcję, zagraciłam tym wszystkim plecak i zeszłam tą mniej bezpieczną drogą (linami nie da rady zejść gdy jest się obciążonym, a nie chciało mi się tego dzielić na fazy).

    Chyba z trzy razy coś sobie skręciłam w drodze na dół, ale ostatecznie dotarłam do chatki.

    I co teraz? Odstawiłam grę na kilka dni, bo miałam poczucie spełnienia. A jednak chęć wejścia ponownie w ten świat wygrał.
    Kolejny cel to Hushed River Valley. Zabrałam to co najpotrzebniejsze i jestem już w Milton, tutaj chwilę zostanę, przeszukam chaty i dopiero wtedy wyruszę w kolejną drogę.

    W Hushed nie będę miała jak lootować, więc przyda się każdy nabój jaki tu znajdę. Czy tym razem uda mi się zrobić całą mapę? To niebezpieczna kraina i nie wiem jak to będzie wyglądać. Ostatnio też weszłam w nią przygotowana, a jednak wykończyły mnie częste śnieżyce i ataki drapieżników.

    Jestem jednak dobrej myśli. Mam płaszcz z wilczej skóry, rękawiczki ze skór królików i spodnie z jeleniej skóry. Do tego dużo tkaniny, sprawny łuk z kilkunastoma strzałami i karabin z paką prawie 40 naboi. O zapałkach nie wspominam, starczy tego na kilka takich map. Plus to co znajdę w samej dolinie.

    Wybieram tam się z drżącym sercem, ale czuję, że tym razem podołam.
    pokaż całość

    źródło: the long dark.jpg

  •  

    #thelongdark

    Zbliżającą się setkę w dniach przeżycia postanowiłam uczcić w nowym regionie.

    Hushed River Valley

    Znudzona innymi rejonami zapakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy (strzelba, łuk, strzały, nóż, toporek, rzeczy do naprawy ciuchów oraz trochę wody i pożywienia). Pierwsze noce spędziłam w śnieżnym schronieniu, które odkryłam niedaleko wyjścia z jaskini. A potem ruszyłam w drogę.

    Na początku wydaje się, że po prostu zwiedzasz teren od jaskini do jaskini. Nie ma tam żadnych budynków, śladów trwałej bytności człowieka. Jedyne co zobaczysz to zamarznięte zwłoki, przy których możesz znaleźć jakieś rzeczy. Poza tym góry, rzeka, wodospady, wilki i inne zwierzęta. I śnieżyce, i mróz. Ale głównie śnieżyce.

    Na szczęście znalezienie jaskini to żaden problem. Do tego są jeszcze lodowe jaskinie, z systemem przejść, bez pochodni raczej łatwo się tam zgubić. Mój poziom gotowania wykrojony na maksa nie pozwalał mi się użalać na brak jedzenia. Z chęcią szłam na konfrontację z wilkami, ubijając je i magazynując mięso przy najbliższej jaskini.

    Problem zaczął się gdy przy tworzeniu mapy zagubiłam pierwotną drogę do wyjścia z regionu. Nie mogłam się połapać, a może już zapomniałam jak tam doszłam (róbcie notatki w trakcie gry! ja rzadko robię, a potem wychodzi jak wychodzi...).

    Ale twardo zwiedzałam dalej, powiększając na mapie nieodkryte rejony Rzeki. Znalazłam też, co dziwne, martwego łosia. Po prostu jego zamarznięte truchło leżało sobie na śniegu. Zabrałam trochę mięsa i skórę, którą w trakcie nocek w jaskiniach suszyłam sobie, bo mój tobołek ze skóry wcześniej zabitego łosia zaczynał powoli tracić na jakości.

    I tak się żyło na tej... dzikości. Ostatecznie postanowiłam rzucić wszystko na jedną kartę i wrócić do Milton. Miałam w plecaku skórę łosia i wiele gałęzi brzozowych i klonu, dużo noży i parę osełek. Dobra podróż, można rzec. Obciążona, ale zadowolona ruszyłam w drogę.

    Co nie okazało się łatwe, nie mogłam ogarnąć mapy - zapomniałam czy doszłam do danej okolicy wspinając się na linii, czy szłam wzdłuż gór, czy może szłam rzeką.

    Kontemplując mapę na jakiś pagórkach słyszałam jakby coś się zbliżało, ale nie mogłam umiejscowić źródła dźwięku. Może gdybym po prostu zabrała nogi za pas... Ale zamiast tego zostałam na miejscu, zrobiłam krok w stronę najbliższego pagórka by z góry ocenić gdzie znajduje się drapieżnik.

    Znajdował się tuż przede mną. Zdążyłam tylko wystrzelić w panice, trafiłam skurczybyka, ale niedźwiedź i tak zdążył mnie dorwać.

    Kiedy ze mną skończył (welcome to the Zjawa) oceniłam straty: duże straty zdrowotne, ale dzięki temu, że wszelkie potrzebne leki miałam w plecaku, szybko postawiłam się na nogi, ciuchy w większości przetrwały, ale straciłam jedną czapkę, a wiele innych rzeczy wymagało natychmiastowej naprawy zanim wejdę w kolejną śnieżycę.

    Wylizałam się jako tako ze strat w najbliższej jaskini i zdeterminowana ruszyłam w drogę powrotną. Teraz już wiem, że trzeba było przeczekać parę dni, odnaleźć truchło niedźwiedzia, który ostatecznie wykrwawił się na drugi dzień z powodu mojej kuli, odzyskać w pełni zdrowie i dopiero ruszyć w drogę. Ale niestety... postanowiłam inaczej. Niecierpliwość w The Long Dark to pierwszy krok ku unicestwieniu, zapamiętajcie.

    Przy tak średnim stanie zdrowia dałam się zaatakować wilkowi, co znów postawiło mnie przed ścianą. Tylko zastrzyk mógł mnie uratować, ale po kwadransie byłam tak wydrałowana z sił, że nie było czasu szukać jaskini. Do tego dopadła mnie zgroza tego miejsca - natychmiastowa śnieżyca. Znalazłam jakieś ustronne miejsce przy skałach by rozpalić ognisko, ale parę patyków nie wystarczyło ani na zrobienie kubka kawy, ani na godzinną drzemkę. Ognisko szybko zgasło, a ja już ledwo idąc, kołysząc się na boki ruszyłam w ostatnią drogę. W drogę poddania się - prostu w dół. Rzuciłam się ze skał, wiedząc, że mój kres i tak nadszedł, a ja tym wyborem tylko przyspieszam jego nadejście.

    Mimo wszystko polecam wizytę w Hushed River Valley, choćby dla takich widoków.
    pokaż całość

    źródło: TLD.jpg

  •  

    #thelongdark
    Zaczęłam nad Tajemniczym Jeziorem i uprawiałam sobie sielankę w chacie Trapera. Gdy mi się znudziło przeprowadziłam się do Milton. Tam zadomowiłam się na farmie, ustawiłam sobie porządne życie, podobnie jak wcześniej na TJ. Mnogość mięsa i skórek, zapasowa woda, i takie tam. Czując się dobrze, wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i postanowiłam ruszyć w stronę drogi za kościołem.

    Moja ambitna wycieczka zakończyła się na... cmentarzu. Dosłownie.

    A więc od początku. Po spędzeniu nocy w kościółku ruszyłam w drogę. Nie doszłam daleko a przyuważył mnie wilk. Nie miałam ochoty schodzić z obranej ścieżki by mu uciec więc zostawiłam przynętę i chciałam go zastrzelić (strzały czy naboje, jedna rzecz ostatnio, gubię okrutnie strzały na zwierzaki, dotychczas odnalazłam tylko dwie...). Chybiłam... ale wilk uciekł. Co z tego skoro jakby spod nóg przybiegł następny. Zdołałam go zranić, ale niestety, nie zabiłam i musiałam z nim walczyć. Znów szykowała się noc w kościele - by odetchnąć po tym bliskim spotkaniu z drapieżnikiem. W drodze powrotnej upolowałam jelenia, wzięłam mięso i wróciłam do kościoła. Tam rozpaliłam ognisko i zaczęłam piec mięso. Nowy system pieczenia... oczywiście przypadkowo się zatrułam. Zmęczenie po walce z wilkiem, zatrucie, poranne pragnienie - to wszystko sprawiło, że nad ranem obudziłam się w bardzo kiepskim stanie. Kolejna noc w kościele. Zastanawiałam się jak blisko brakowało, żebym została na tym cmentarzu na zawsze.

    Gdy już jako tako wydobrzałam musiałam się cofnąć na farmę - tam naprawić ciuchy i wyleczyć się porządnie przed kolejną wyprawą.

    Kocham wszystkie aptejdy tej gry, ale wkurza mnie niemożebnie notoryczne gubienie strzał - nawet gdy odtworzę ścieżkę "krwi" za zwierzęciem to i tak nie znajduję, to samo przy truchle. Nowy system gotowania już dwa razy przyprawił mnie o przypadkowe zatrucie. Ech...

    Śmierć zajrzała mi w oczy. Ale teraz odpoczywam w domu, może jeszcze tam zostanę, czas zrobić nowy łuk i wtedy jeszcze raz zaatakuję tamtą trasę.

    Milton, Milton... niby tyle domków, tyle zapasów, ale śnieżyce i wilki potrafią nieźle przystopować w eksploracji terenu.
    pokaż całość

    źródło: milton.jpg

  •  

    #gry #pcmasterrace #thelongdark

    Prezentacja nowego, ostatniego darmowego updatu do gry. Dodany nowy region i rozbudowa gotowania głównie. Twórcy The Long Dark mają dużo RIGCzu. Bardzo mocno gra się rozwinęła, zdecydowanie warta zakupu jeśli się lubi gry survivalowe.

    źródło: youtube.com

  •  

    #thelongdark
    Po głupiej śmierci zaczęłam nową grę na customie. Dziwnie tam poskładałam ustawienia, ale ogólnie wywaliło mnie na Dolinę, bez śpiwora, zapałek i godności. Szybko jednak się ogarnęłam, zabrałam karabin z wieży i po małym buszowanku po Dolinie udałam się natychmiast nad Jezioro. Tam rozbiłam obóz w chacie Trapera i udałam się na krótkie zwiedzanie Milton. Nazbierałam dużo ciuchów i żarcia w puszkach.

    Ale nadal byłam bez noża czy siekierki nie wspominając o śpiworze. Ostatecznie podczas gry znalazłam dwa młotki, dwie piły do metalu i ostatecznie jeden nóż! Siekierkę zrobiłam sobie sama, przy okazji gdy wyrabiałam groty na strzały i ruszyłam na Autostradę zapolować na drugiego niedźwiedzia z zapasem naboi i strzał.

    Pierwszego ubiłam w pierwszych dniach ogarniania karabinu. Skurczybyk wylazł mi praktycznie zza pleców na Bezimiennym Stawku. Szybko wskoczyłam na ambonę (gdzieś czytałam, że tam drapieżniki nie wlezą), strzeliłam do miśka, ten natychmiast zaczął szarżę. Nie miałam zamiaru sprawdzać w praktyce czy uda mu się mnie dostać i oddałam drugi strzał. Niedźwiedź padł. Pierwsza skórka na śpiwór była.

    Ostatecznie nie udało mi się dorwać drugiego miśka na Autostradzie, bo złapała mnie dwudniowa śnieżyca. Za to znalazłam stary śpiwór, połatałam go i mogłam wracać do Chaty.
    Gdzieś (znów!) czytałam, że zamiast metody na niedźwiedzia "shoot and hide" dobra jest ta: ustrzelenie drapieżnika i potem wyczekanie aż podbiegnie bliżej i wystrzelenie mu na łeb racy. Wtedy niedźwiedź ucieknie zamiast nas poćwiartować.

    To oznaczało wyprawę do Ravine. Zaopatrzyłam się jakbym miała tam spędzić tydzień - ale musicie mnie zrozumieć, mimo zwierzęcych ręcznie dzierganych ubrań pogoda w customie staje się coraz gorsza, więc wolałam się zabezpieczyć.
    Dzikim trafem pogoda dopisała idealnie. Zeszłam po linie, zebrałam pistolet racowy i w wagonie znalazłam kolejny młotek! Spędziłam noc w jaskini objadając się upolowanym królikiem i mięsem padliny z jelenia.
    Teraz czas na niedźwiedzią skórę numer dwa.

    Swoją drogą, najłatwiej metodą "shoot and run" jest operować na ML przy ostatniej chatce na jeziorze, tuż obok jest jaskinia niedźwiedzia. Zabunkrowałam się tam na wiele dni - drewno brałam z chatki, patyki z okolicy, i objadałam się przez tydzień rybami. Ale niestety, niedźwiedzia ani śladu.

    W kronice pokazuje mi, że zabiłam dwa niedźwiedzie, tak, w Desolation Point strzelałam do jednego, ale po drugiej próbie nie trafiłam a niedźwiedź uciekł. Z powodu pogody musiałam stamtąd zwiewać. Wątpię by po tak długim czasie truchło jeszcze tam było do znalezienia.
    Niestety, nie widziałam jeszcze ani jednego łosia... Za to wilków ustrzeliłam całą masę.
    pokaż całość

    źródło: pustkowie.jpg

  •  

    #thelongdark #gry
    Wyprawa do Milton okazała się... zabójcza. Wszystko szło aż za prosto. Mam tak dobry skill łucznictwa, że jedna strzała wystarczyła by zabić wilka. Przy wraku samolotu spotkałam jeszcze jednego, też otrzymał śmiertelny strzał.
    Żarcia w Milton jest mnóstwo, ale trzeba uważać. Przynajmniej ja trafiałam często na puszki nadające się właściwie do wywalenia. Problemy żołądkowe praktycznie gwarantowane. Ogólnie szybko znudziło mi się zwiedzanie Milton, ale ruszyłam jeszcze na jedną wyprawę na wysokościach. Też nie znalazłam tam nic ciekawego ale była satysfakcja ze zwiedzenia nowych terenów. W drodze powrotnej zaciekawiła mnie wnęka na górze. Weszłam tam i... szybko okazało się, że nie ma jak stamtąd wyjść. Próbowałam zejść po ścianie, ale ostatecznie runęłam w dół roztrzaskując się na kawałki. Tyle z pięknej i długiej przygody.
    Czas na nową. Życzcie mi powodzenia.
    pokaż całość

    źródło: tld milton.jpg

  •  

    #thelongdark
    W wieży na Przybrzeżnej Autostradzie nie znalazłam nic ciekawego, a że zaraz obok było przejście do Doliny to postanowiłam tam wpaść od razu, zamiast cofać się do Jeziora, tam ochłonąć, pożyć parę dni, kontynuować szycie wilczej kurtki i wtedy znów wyruszyć.

    I może trzeba było tak zrobić, bo przy schodzeniu na niziny wypadł zza zakrętu na mnie wilk. Nie miałam czasu by rzucić przynętę i ustrzelić bestię z łuku. Pozostał nóż w dłoni i nadzieja, że szybko mu się odechce ataku. Niestety, zwierzę mocno mnie pokiereszowało. Skryłam się w pobliskim aucie, pozszywałam się i spędziłam tam noc. Wilk zapewne wykrwawił się gdzieś nie daleko.

    Rankiem ruszyłam dalej by znaleźć jakiś orientacyjny punkt - moją misją w Dolinie jest znalezienie bunkra. Poszłam zamarzniętym strumykiem. Zauważyłam brzozowy las, a że materiałów na strzały nigdy nie za wiele więc skręciłam tam. Nawet nie doszłam do pierwszego drzewa gdy w oddali wyłonił się niedźwiedź. Wzięłam nogi za pas, ale byłam przeciążona, jak zwykle zresztą. Chyba już tego się nie oduczę. Na szczęście niedźwiedź szedł powolnym tempem. Zobaczyłam w oddali stodołę.

    Z ciężkim plecakiem, oddechem miśka w tle, ruszyłam w krótką przecież drogę. Ale ta wydłużyła się miłosiernie gdy zobaczyłam, że koło stodoły kręci się stado wilków. Trzeba było obejść szlak dookoła. Wilki nie zauważyły mnie, a ja z oddechem ulgi skryłam się w stodole. Napełnię bukłak, poczytam książki, pozszywam poszarpane ubranie i na następny dzień ruszę na poszukiwania bunkra.
    pokaż całość

    źródło: TLD PV.jpg

  •  

    Polecam #thelongdark, można nabyć bardzo przydatnych umiejętności.

    pokaż spoiler #heheszki #humorobrazkowy

    źródło: longdark.jpg

  •  

    Ciekawa sprawa, od jakiegoś półrocza ciupię już w the long dark i po raz pierwszy zdarzyło mi się spaść z mostu kolejowego na na przejściowym etapie Ravine's Bridge (chodzi o ten drewniany most jak z westernu). O dziwo udało mi się przeżyć, ale nijak nie dało się wejść z powrotem. Poszedłem więc wzdłuż rzeki, a potem kanionem, który skręcał w prawo i kończył się krawędzią mapy. Ciągnęło mnie, by skoczyć z tej krawędzi i zakończyć grę, ale jednocześnie nie chciałem dać tak łatwo za wygraną. Wspiąłem się po stoku i po drugiej stronie zobaczyłem piękną równinę. Wszedłem na nią i po przejściu kilkudziesięciu metrów spojrzałem w górę i zobaczyłem wnętrze jakiegoś szczytu, po czym zacząłem spadać w dół. Nagle rąbnąłem o jakieś twarde podłoże. Rozejrzałem się wokół - tory, jakieś górki wyglądające znajomo. Obróciłem się i moim oczom ukazało się wejście na Ravine's Bridge od strony Mystery Lake - byłem uratowany, podobnie jak moja 45-dniowa rozgrywka. Nie wiem, czy twórcy to przewidzieli, ale nie wyglądało to na totalny przypadek (kanion wyglądał na zamieszczony celowo), chociaż myślę, że chcieli, by gracz skoczył poza krawędź mapy.

    #thelongdark
    pokaż całość

  •  

    #pcmasterrace #gry #smiesznypiesek #ankieta #pytanie #thelongdark

    Twórcy The Long Dark nie mają serca. W aktualizacji wprowadzili nową możliwość polowania na zająca. Ogłusza się zająca kamieniem, chwyta się go w ręce już przytomnego i ma się dwie opcje do wyboru. Zabić albo wypuścić. Nie umiem zdecydować sam, ma taki fajny pyszczek i oczka, więc pytanie do was. Tylko do 18.00 bo nie można sobie gry zapisywać kiedy się chce i musi zostać odpalona w oknie na pauzie. pokaż całość

    źródło: zajac.png

    +: s..........r, vanrzuf +6 innych

    Co zrobić z Zającem ?

    • 89 głosów (69.53%)
      Zabić.
    • 39 głosów (30.47%)
      Wypuścić.
  •  
    T.....y

    +11

    Kupiłem sobie #thelongdark (w sumie zachęcony recenzją Quaza) i powiem, wam że ta gra jest cudowna. Z dala od wszelkich raczysk early accesu i super hiper survivali. Wprawdzie mam dopiero 2 godziny ale z przykrością odchodzę od gry, zostawiając kolejny wpis w dzienniku, bo staram się każdego dnia coś napisać, żeby później móc do tych wpisów wrócić. Jeśli macie dość biegania z fiutem na wierzchu i strzelanie się z innymi graczami to szczerze polecam The Long Dark, niby alpha a bardziej dopieszczone niż inne survivale, które na rynku są już od kilku lat ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #earlyaccess #gry
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

  •  

    #thelongdark
    Kurde, popierdoliło mnie. Kilka miesięcy temu przestałam grać w gry. Nie dlatego, że "ojojoj gry to płytka rozrywka" itp, ale po prostu przestałam mimo 200 gier na #steam, bo miałam co innego do roboty w wolnym czasie. Kilka dni temu włączyłam "na kwilkę przecież tylko" The Long Dark i napierdalam dziennie po kilka godzin po tym śniegu.

    Już trzy razy nie wycelowałam tą jebaną strzelbą i wilki mnie pogryzły, skurwiele jedne. Na szczęście jednego potem znalazłam martwego, oskórowałam i zjadłam.

    Raz przez tory miałam wracać na chatę i mnie złapała zamieć. Hurr durr przeca dojdę, to tylko dwa kilometry. Skręciłam nie wiadomo gdzie, idę gdzieś, postać płacze, że zaraz umrze z zimna. Fuksem wlazłam do jakieś spalonej chaty koło wyrąbiska chyba. Rozpaliłam ognisko na dwie godziny i jeb w śpiwór. Budzę się - dalej zamieć. A gałązek brak. Znów w zamieć - zbierać gałązki. Nazbierałam. Nie wiem jakim cudem znalazłam drogę powrotną. Powtórka, ognisko na dwie godziny, żarło jakieś, spać i budzę się dalej zamieć.

    Spacer po następne gałązki i trafiłam na obrzeża wyrąbiska, zamieć znikła, ale moja postać już ledwo żywa. Jeszcze z kilka razy musiałam powypalać ognisko zanim dolazłam do jakieś chaty.

    W realu takie ekstrema to mnie w tym roku spotkały na kajakach jak z kanapką i jeszcze jednym mirkiem siedzieliśmy pod drewnianym mostem kucnięci gdy nad nami napierdalała burza z piorunami od których szło ogłuchnąć, tak blisko nawalały. Reszta luda stała pod drzewami.
    pokaż całość

    źródło: wilki jakies.jpg

  •  

    #thelongdark #gry #earlyaccess

    Zakupiłem w promocyjnej cenie (11€) The Long Dark. Nie pisuję recenzji ale gra spodobała mi się na tyle, że napiszę co nie co.

    Gra surwiwalowa (offline, wczesny dostęp) zrobiona przez wzglednie mały zespół Hinterland. Nie ma co ukrywac jest to ubogi projekt ale to jego wielka zaleta.

    Nie ma tutaj wybuchów, UFO, minigunów, zombie, upiorów, helikopterów w ogniu i innych bajerów. Jest za to śnieg, drzewa, śnieg, wilki, śnieg, niedźwiedzie i kilka domków. To wszystko przedstawione za pomocą fajnej prostej grafiki. Mimo, ze nie jest to silnik z Unreala, czasami mozna przystanąć i zadumać się patrząc na zachodzące/wschodzące słońce ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    I właśnie ta pustka i minimalizm nadaje grze niepowtarzalnego klimatu. Do tego świetny dźwięk. Pękanie lodu pod nogami, chrupanie śniegu, wycie wilków, zamieć śnieżna - wszystko to idealnie wpasowuje sie w pustkę, która panuje dookoła.

    pokaż spoiler Moje wkręcenie w grę potęgowało dodatkowo to, ze wczoraj za moim oknem irl ostro pizgało :D


    Budzimy sie w losowym miejscu na jednej z wybranych przez nas map i walczymy z bezlitosną matką naturą. Gromadzimy żywność, opał, podstawową broń, szukamy idealnej "bazy" w postaci domu z łóżkiem i kominkiem (+ ewentualnie stół do majsterkowania). Unikając przy tym spotkania z wilkiem lub niedźwiedziem. Z tym pierwszym jest szansa wygrać, chyba ze zaatakują nas 2-3 na raz. Oczywiście jesli znajdzie sie broń to jest pewnie łatwiej, choć naboje znajdujemy pojedynczo.

    pokaż spoiler Jak na razie znalazłem całe... 7 kul. Nic nie wystrzeliłem.


    Na spacer nie mamy za duzo czasu, bo na zewnątrz jest zimno, a czasami po prostu jest taka zamieć, że zgubilibysmy się odchodząc kilkanaście metrów od swojej tymczasowej bazy. Czasami lepiej chodzić nocą, z lampą naftową albo pochodnią/racą.

    Z minusów na pewno trzeba wspomnieć o tym, ze mapy nie są nowo generowane za każdym startem gry więc ogarnięci szybcy gracze po paru godzinach będą wiedzieli gdzie znajdują się najlepsze lokacje. Dlatego mimo tego, ze w necie sa dostępne mapy z gry, nie warto z nich korzystać, bo od razu traci się frajdę płynącą z niewiedzy "co bedzie za zakrętem".
    Mozna jeszcze powiedzieć, ze na razie mamy dostęp tylko do sandboxa i wyzwań, na historie trzeba jeszcze poczekać.
    Poza tym? Na razie wszystko ok.

    pokaż spoiler Te minusy ratuje trochę możliwość wybrania rożnych poziomów trudności (loot i zagrożenia sie zmieniają)


    Podsumowując, mimo że jest to early access wydaje się, ze dostajemy gotowy produkt. Nie spotkałem sie z żadnymi bugami (pozdro #dayzsa). Pewnego rodzaju plusem jest to, ze jest to gra offline wiec nigdzie nie zaskoczy nas żadna "syka blat" z bazuką w helikopterze ( ͡º ͜ʖ͡º) To tyle. Polecam motzno.

    Wołam @mieffer i @python, bo lubicie takie klimaty. #wykopz
    pokaż całość

    źródło: embed.wistia.com

  •  

    Ktoś pyka ?
    Uwielbiam tą grę, 150h rozrywki murowane, nawet i 200h zanim się znudzi. do niedawna częste updaty, na dniach będzie story mode....

    Najlepiej wydana kasa na steam ever !

    #tld #thelongdark #gry

    źródło: cdn.akamai.steamstatic.com

  •  

    #thelongdark ta gra jest świetna, myślałem że to kolejny nudny survival, ale sie mylilem. Mysalem że #theforest jest najlepszy w tym gatunku ... ale to jak można się wczuć w long dark to jest coś.
    Na początku daleko nie zaszedłem bo była taka wichura ze chatka rybacka na środku zamarzniętego jeziora nie wystarczyła.
    Następna próba to dopiero adrenalina (niby zwykła gra i to jeszcze ze śmieszną grafika , a serce przyspiesza i chcesz przeżyć, nie można zapisywać)
    1 dzien - Miałem szczęście, odrodziłem się niedaleko chaty pełnej przydatnych rzeczy (bandaże, trochę jedzenia, narzędzia, opał, lekarstwa)
    2 dzien - Kończy się jedzenie, a na strychu znalazłem karabin (bez amunicji) planuje znaleźć nowe schronienie i wyruszam na północ, tam widzie szopę, jednak nic w niej niema oprócz paliwa i ciuchów. Postanowiłem wrócić do swojego pierwszego obozu, jednak wichura prawie nieumozliwiła mi dotarcie do niego. Wyszedłem rano wrócilem rano nastepnego dnia, prawie zamarzłem
    4-5 dnia - Trwa wichura. Prawie umieram z głodu. Postanawiam poszukać pożywienia i porzucić swoje schronienie które dokładnie oczesałem. Nic tam nie mogłem znaleźć oprócz drewna. Wyszedłem niewyspany, bez jedzenia, tylko z wodą i antybiotykami, bandażami, na wypadek spotkania z niedźwiedziem, albo chorobą. Próbowałem zapamiętać każde drzewo i kamień żeby móc tam kiedyś wrócić (co jest bardzo ciężkie gdy jest zamieć). Ledwo idzie, oczy się zamykają, głód daje znaki.
    Przeszukuje rozwalone chatki które mijam po drodze. Widze zamarznięte ciało człowieka - jednak nic przy sobie nie ma, również plastikowy pojemnik przy nim jest pusty. Myśle że to juz koniec zabawy i zaraz umre bo postac dodatkowo zamarza.
    Nagle w oddali w sniegu widzie ciało jelenia które juz pewnie troche leży, nie tracąc czasu jem go na surowo. Okazuje sie że to błąd... moja postać zachorowała, jednak nie jest juz tak mocno głodna. Rozpalam ognisko w rozwalonej chatce i pije kawe. Troche pomogło. Idę dalej bo znowu jestem głodny w koncu prawie nic nie zjadłem. Choroba daje swoje znaki, zmęczenie również, mróź także... Mówie sobie nie bedzie drugiej szansy.. zdechne.
    Ide pod sporą góre i jakies 20 m obok ukazuje sie niedźwiedź.. mowie sobie nie moglo byc gorzej ,ale było fajnie.
    To nie koniec, zmieniam kurs prosto na las i widzie coś jakby skrzynie wystającą ze śniegu, podbiegam. Okazuje sie że to znowu jakieś szczęście, jakiś bunkier pod ziemią. Ktoś trzymał tutaj ogrom zapasów jedzenia i picia, jest też ciepło i mogę żarzyć leki i sie wyspać.
    6 dzien - Wstaje rano, próbuje dojść do mojego pierwszego schronienia gdyz tam było dużo drewna, a bunkier jest cały z metalu. Zabieram wszystko co potrzebne i idę, po drodze widzie jak wilk zabija jelenia, wystraszylem go i zabrałem 6kg miesa i flaki i skóre. Potem ognisko, bo zamarzam, kawa i ruszam. Znowu widzie wilka który zabija jelenia, byłem tak długo głodny że bede zachłanny, znowu odstraszyłem wilka i zabrałem mieso. Ledwo ide jestem obciązony, zbliza sie noc. Nagle wyłania mi sie moje pierwsze lokum. Teraz mam 10kg miesia, dużo puszek żarcia, wode i ognisko.
    To wszystko jest #truestory, rzadko mi sie zdardza tak wkrecac w #gry dla dzieci, a jednak.
    Mam propozycje na nowy tag w tej grze, chetnie poczytam historie w takim stylu jesli komus sie chce.
    Proponuje tag #mylongdarkstory (sorry za wszystkie błędy jest już pózno i na koncu juz mi sie nie chciało pisać, bo grałem od 19 do 1:00, sorry za te przecinki, ale pewnie rano by mi sie już nie chciało tego pisać a może sie komus spodoba ten pomysł na tag) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    ta gra przypomina mi film #zjawa
    pokaż całość

    +: kokson, R....0 +6 innych
  •  

    #thelongdark #gry #survival #czujedobrzeczlowiek #syndromjeszczepiecminut
    Muszę się tym podzielić. ;)
    Nowa rozgrywka. Jeśli znajdujesz karabin szybciej, niż nóż czy siekierę to coś jest na rzeczy. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Dwa dni później zużyty 1 pocisk, 1 flara i 1 pułapka na króliki, efekt: 1 truchło wilka, 2 truchła jelenia, 2 truchełka królika. ( ͡€ ͜ʖ ͡€)
    To jedna z tych gier, gdzie nie ma ostatecznego celu, a zginąć można równie łatwo na początku jak i w pełnym rynsztunku w dalszej fazie gry. "Problem" z nią jest taki, że po długiej rozgrywce, którą kończy głupi błąd zaraz chce się do niej wracać. Także kto nie ma dużo czasu - nie polecam. :D
    pokaż całość

    źródło: i1.kym-cdn.com

    +: ninetyeight, S............a +6 innych
  •  

    Buahahaha klasyk mirko w The Long Dark (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #thelongdark #gry btw @GreenScream dzięki. super robota!

    źródło: 305620_screenshots_2015-02-19_00003.jpg

    +: V.........d, 8_in +7 innych
  •  

    SUKCES!
    Nasze spolszczenie dostępne jest teraz w Warsztacie Steam (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    LINK: http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=391344371

    Duży krok w przód, ale roboty nie brakuje bo wciąż potrzeba testów.
    @Deralian @Wiedmolol
    #thelongdark #spolszczenia #steam #gry #pcmasterrace #zielonytlumaczy
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów