•  

    1. Amerykański koncern GE Power wygrał przetarg na dostarczenie elementów wyposażenia dla częsci turbinowej elektrowni El Dabaa w Egipcie. Projekt będzie realizowany przy współpracy z rosyjskim Atomenergomashem. Turbiny Arabelle pracujące we Francuskich elektrowniach jądrowych mają wskaźnik niezawodności na poziomie 88,96% przy ponad 400 000 godzinach pracy, sama turbina według koncernu wytwarza o 2% więcej mocy niż tradycyjne zespoły trubinowe. W elektrowni jądrowej El Dabaa mają powstać cztery rosyjskie reaktory WWER-1200. W 2015 roku Rosja udzieliła pożyczki Egiptowi na kwotę 25 miliardów dolarów. Po uruchomieniu wszystkich bloków elektrownia będzie miała moc 4800 MW elektrycznych.

    2. Amerykański departament energii utworzył nowe struktury dotyczące cywilnej kooperacji w przemyśle jądrowym z Chinami. Polityka obejmuje eksport technologii i wyposażenia do Chin.

    3. Rozpoczęcie budowy budynków przemysłowych dla cyklu paliwowego reaktora BREST-OD-300 w Siewiersku rozpocznie się w 2021 roku, natomiast budowa samej elektrowni rozpocznie się nie wcześniej niż w 2026 roku.
    Przypominam, że jest to reaktor chłodzony ołowiem, pracujący na neutronach prędkich, jak również jest to reaktor powielający.
    OD w nazwie pochodzi od опытный демонстрационный, czyli prototyp doświadczalny.

    4. Wycofanie się Szwajcarii z energetyki jądrowej spowoduje utratę przynajmniej 20 TWh energii w skali roku. Chcąc wypełnić taką lukę rząd Szwajcarii będzie musiał wytworzyć takie ilości energii z innych paliw kopalnych. Żeby skompensować taką stratę będzie koniecznie użycie innych paliw kopalnych, lub w innym przypadku Szwajcaria zwiększy import energii elektrycznej zza granicy, np. z Francji (( ͡º ͜ʖ͡º)). Cały raport do ściągnięcia tutaj: Energy Policies of IEA Countries: Switzerland 2018 Review
    Co więcej w trakcie zimy energetyka jądrowa pokrywa tam nawet do 45% zapotrzebowania na energię elektryczną.

    5. Budowa elektrowni jądrowej w Turcji nabiera tempa. Rosjanie zgodzili się na oddanie pierwszego bloku jądrowego dwa lata przed terminem czyli w roku 2023. Obecnie na miejscu pracuje około 500 specjalistów, z czego ponad 80% osób to lokalni budowniczowie. Ponadto, w marcu tego roku pierwszych 35 młodych specialistów z Turcji ukończyło rosyjski МИФИ (taka najbardziej prestiżowa polibuda w Rosji, dodatkowo nakierowana również mocno na EJ)

    6. Chcąc w pełni realizować plan dekarbonizacji, każdego roku na całej planecie powinno być oddawanych od 100 do 200 nowych reaktorów rocznie, to wynika z raportu przedstawionego w The Huffington Post. "Bazując na naszych analizach, to co trwałoby ponad rok w przypadku energetyki odnawialnej można osiągnąć w ciągu 20 lat z energetyką jądrową."

    I co was najbardziej zainteresuje: Do zbiornika chłodzącego w Kalilinskiej elektrowni jądrowej wypuszczono ponad 1,6 ton ryb. ᶘᵒᴥᵒᶅ

    Na obrazku troszkę statystyki, #ciekawostki , podłączenia i wyłączenia bloków jądrowych na przestrzeni lat.

    #ejdlakazdego <- mój tag, nie chcesz czytać jądrowych niusów - czarnolistuj
    #energetyka
    #gruparatowaniapoziomu
    Państwa, których tyczy się wpis:
    #usa #rosja #egipt #szwajcaria #turcja
    pokaż całość

  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z pysznym jedzeniem

    Tureckie słodycze oraz herbata w typowej szklance w jednej z setek ciastkani w Istambule.

    Muszę przyznać, że podoba mi się to w Turcji, że jest masę miesc, gdzie można wyjść późnym wieczorem i nie pić piwa czy innego alko. Oczywiście wynika to, że dominującą religią jest tu Islam. W Istabule jest masa knajp z piwem winem i raki, ale większość jest w jednej dzielnicy.
    Jako, że muzułmanie też chętnie wychodzą wieczorem jest tutaj pełno kawiarni, herbaciarni, lodziarnini itd otwartych do bardzo późna. Dużo z nich jest naprawdę eleganka z masą równego rodzaju ciast i deserów do wyboru. Do tego miejsca gdzie można zapalić sziszę (nargile).
    Ja tam lubię się napić piwa czy wina, ale brakuje mi innych opcji w Polsce. Wszystko jest dość wcześnie zamykane. Później zostają bary. Niby można herbatę w barze zamówić i nawet w niektórych mają coś więcej niż czarną Lipton, ale jednak i tak atmosfera w barach czy pubach bardziej sprzyja piciu piwa.
    Tak samo podobało mi się we Włoszech, gdzie na wszystkich głównych placach nawet dość późno wieczorem, bez względu na porę roku można kupić pyszne lody, czy kawę.

    A wracając do tureckich słodyczy. Dość dobre, ale mega słodkie. W wielu tych ciastach są pistacje czy inne orzechy. Nie wiem czy bakława to ogólna nazwa na wszystkie ciastka czy tylko na te z takiego wielowarstwowe ciasta.

    To zdjęcie z jednej znanej sieci ciastkarni. W komentarzu jeszcze parę zdjęć.

    #jedzzwykopem #slodycze #podrozujzwykopem #turcja
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, darek-jg +9 innych
  •  

    Podczas wizyty Erdogana w Kolonii tureccy ochroniarze sami rozwijali taśmy odgradzające demonstrantow od swojego prezydenta.Policja niemiecka nie miała o tym zielonego pojecia.Malo że Erdogana ośmieszył Niemców podczas przemówienia to teraz jego ludzie wyręczają niemiecka policję .Chyba bardziej Niemcy nie mogli dać się skompromitować

    Foty z Twittera jak Turcy odgradzają demonstracje
    https://twitter.com/chefreporterNRW/status/1046348042830589957

    W latach 70tych była podobna historia podczas wizyty irańskiego Szacha w Niemczech wtedy irańska ochrona pakowała niemieckich demonstrantów.
    Gdzieś jest film na YouTube z tej akcji

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    #4konsery #neuropa #turcja
    pokaż całość

  •  

    Jadę "camperem" do #gruzja dzisiaj będę w #sofia jutro w #stanbul #turcja jeżeli przepuszcza mnie przez granicę bo zapomnialem o przeglądzie xD jakby ktos chciał wyjść na piwo, spacer, czy cokolwiek to dajcie znać, taguje tez #autostop bo może ktoś być #podroze

    +: lubie-sernik, Migfirefox +8 innych
  •  

    W Berlinie aresztowano policjanta który miał szpiegować dla Turcji .Policjant miał przekazywać ambasadzie tureckiej w Berlinie informacje na temat opozycjonistów tureckich mieszkających w Berlinie

    #ciekawostkizniemiec

    https://www.rbb24.de/politik/beitrag/2018/09/polizist-berlin-vorwurf-spionage-tuerkei-erdogan.html

    #berlin #szpiegostwo #policja #4konserwy #turcja
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, TS050 +64 innych
  •  

    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w Turcji zbanuje Netflixa!

    Turecka Rada Radiofonii i Telewizji podejmuje pierwsze kroki w celu zbanowania serwisu Netflix na terenie całego kraju. Czyżby kolejny krok w konflikcie Turcja vs USA?
    #swiat #netflix #turcja #polityka #seriale #film #mikroreklama pokaż całość

    +: lubie-sernik, bitcoholic +7 innych
  •  

    Ciężko się żyje po urlopie All Inclusive :(

    W #turcja było tyle dobrego jedzenia i alkoholu, że nie szło przejeść/przepić... Wróciłem wczoraj, przespałem się i chciałem coś zjeść, idę do kuchni a tam tylko ogórkowa (╥﹏╥) Powrót do rzeczywistości boli ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #jakzyc #urlop #wakacje #gownowpis

  •  

    #rosja #turcja
    Rosyjska dziennikarska RIA nowosti, Irina Ałksnis podzieliła sie na swoim fejsie bardzo interesującą sugestią. Sugestia była na tyle interesująca, że Ałksnis od razu zaznaczyła, ze niczego nie sugeruje...
    Otóż opisała ona co się stało po strąceniu w listopadzie rosyjskiego samolotu przez Turków, w wyniku czego zginął pilot. Po trzech miesiącach od tego wydarzenia PPK przeprowadziła zamach terrorystyczny, którego ofiarami padli tureccy wojskowi. Zupełnie przez przypadek w tym zamachu zginęło 17 tureckich pilotów, co było tylko i wyłącznie zbiegiem okoliczności, bo przecież Rosja absolutnie nie mogła mieć z tym nic wspólnego. pokaż całość

    źródło: ia.JPG

  •  

    Podpisy na dokumencie, którym prezydent Turcji Erdogan zatwierdził decyzję Erdogana o powołaniu Erdogana na szefa funduszu narodowego o wartości 200 miliardów dolarów.

    Niestety to nie #heheszki
    #polityka #cotusieodpierdala #turcja

    źródło: embed.jpg

  •  

    #turcja #bliskiwschod

    zgnilem

    Erdogan kazał aresztować wszystkich strajkujących. 500 robotników za kratkami https://www.wykop.pl/link/4530745/erdogan-kazal-aresztowac-wszystkich-strajkujacych-robotnicy-za-kratkami/

    tl,dr:

    Prezydent Recep Tayyip Erdogan ma osobiście dokonać w październiku inauguracji tego lotniska.

    Strajkujący wznosili podczas piątkowej demonstracji okrzyki: „Nie jesteśmy niewolnikami” i domagali się wypłaty zaległych wynagrodzeń, polepszenia warunków, w jakich mieszkają na budowie, wydania ubrań roboczyc

    Gdy delegaci uczestników strajku nie zdołali przy stole rozmów osiągnąć porozumienia z przedstawicielami inwestorów, policja rozproszyła demonstrację z użyciem gazu łzawiącego.
    W nocy z piątku na czwartek przeprowadziła aresztowania.

    nie ma takiego strajkowania xD
    tylko #wolnyrynek ! tylko #korwin !
    #bekazlewactwa #bekazprawakow #polityka
    pokaż całość

  •  

    No i jest jak mówiłem Erdogan zabrał Assadowi kanapkę z mielonym i nie będzie ofensywy bo ten teraz płacze w kącie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #syriaspam #turcja #turcjawsyrii

  •  

    W akcji MIT w Latakii ujęty został Turek Yousuf Nazik, rzekomo główny organizator zamachu bombowego w 2013 w mieście Reyhanlı leżącym przy granicy turecko-syryjskiej, w którym zginęły 53 osoby, dodatkowo wywołując lokalną panikę i niechęć wobec syryjskich uchodźców. Turcja o zorganizowanie zamachu oskarża Mukhabarat, są również wersje mówiące o Alkaidzie, pojawiają się też sugestie, że w zamachu maczał palce turecki wywiad.

    Oczywiście, do wersji tureckiej warto zachować dystans. Warto zwrócić uwagę, że gdyby były mocne dowody na zlecenie zamachu przez Mukhabarat, zamach mógłby, jako atak na członka NATO, stanowić mocny pretekst do zagranicznej interwencji celem obalenia rządu syryjskiego, co w 2013 nie było takie nieprawdopodobne.

    Pytanie też, czy pojmanie odbyło się to współpracy z Rosją? Powściągliwość notatek prasowych sugeruje, że nie, a przecież rejon musi być mocno kontrolowany przez służby zarówno rosyjskie, jak i syryjskie.

    W przemówieniu Nazik przyznaje się do wszystkiego po linii Ankary, na koniec nawołuje pozostałych organizatorów zamachu o poddanie się zanim P O T Ę Ż N A Turcja sama ich złapie ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    https://twitter.com/Ozkok_/status/1039902414785208320

    #syria #turcjawsyrii #turcja
    pokaż całość

    +: R............7, Secours +9 innych
  •  

    @Klub_Jagiellonski: Wiemy, że jest tu dużo fanów #geopolityka, więc łapcie tekst o roli Turcji w regionie na tle ostatnich wydarzeń w tym kraju: https://klubjagiellonski.pl/2018/09/04/oni-maja-dolary-ale-my-mamy-allaha-analiza-kondycji-gospodarczej-turcji/

    "Na recesji i przecenie tureckich aktywów najbardziej skorzystają prawdopodobnie Chiny, które stopniowo zwiększają swe zainteresowanie Bliskim Wschodem.

    W ten sposób Zachód może stracić wpływ na Turcję, czyli jedno z najsilniejszych państw w kluczowym regionie Bliskiego Wschodu, z największą tamtejszą gospodarką (większą niż Arabia Saudyjska) i największą armią. Truizmem jest stwierdzenie, że osłabi to wpływy Zachodu, a wzmocni Rosji i Chin. Z naszej perspektywy z pewnością nie jest to scenariusz korzystny."

    Warto obserwować co dzieje się w Turcji i całym regionie, bo to jeden z najważniejszych obszarów wpływów największych światowych graczy a w Polsce mało się o tym pisze. Miłej lektury i zaglądajcie do nas regularnie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #turcja #polityka #chiny #polska #rosja #iran #izrael #arabiasaudyjska #klubjagiellonski
    pokaż całość

  •  

    Erdoğan chce jak najszybszych dostaw S-400dla Turcji.

    Link

    Przypomnę, że Grecja również posiada system S-300 jeszcze od lat 90-tych.

    Link

    Poza tym Grecy mają jeszcze rosyjskie TOR-M1 i OSA oraz amerykańskie Patrioty.

    #turcja #grecja #wojsko #s400
    pokaż całość

    źródło: S-400.jpg

  •  

    Grosicki idzie do Bursasporu. Z tej okazji warto pokazać, jak wygląda stadion popularnych "Krokodyli" #mecz #pilkanozna #reprezentacja #turcja

  •  

    Cześć Mireczki i Mirabelki. Jestem teraz na wycieczce w Turcji, gdzie większość to Polacy i Rosjanie. Moje pierwsze wrażenia: poznałam grupę Polaków (dwie pary). Przyjechaliśmy do hotelu z lotniska w środku nocy. Teraz jest 18.00, morza jeszcze nie widzieli, ale już są narąbani w trzy dupy i czerwoni jak raki. Bo all inclusive (✌ ゚ ∀ ゚)☞ Dodatkowo jedzą na zapas, a ilości "kurw" na godzinę już nie zliczę. Rozumiem, że ludzie lubią się bawić i przyjechali odpocząć i nic mi do tego. Po prostu czuję zażenowanie."
    #wakacjezbulbaszka #turcja #truestory #wakacje #polacyzagranica
    pokaż całość

    •  

      @Bulbaszka: nie słuchaj bredni że na własną rękę wyjdzie taniej. xD

      Tak piszą osoby, które na śniadanie jedzą trochę warzyw, potem cały dzień nic i na koniec obiadokolacje, jeden posiłek. Znam takich ludzi, twierdzą, że oszczędzają w ten sposób.

      Allinclusice jest tańsze. Jest dla biedniejszych ludzi, sam tak latam co roku.

      Wróciłem z Turcji 11 sierpnia, byłem na 15dni, nie doświadczyłem niczego takiego o czym piszesz. Nie brałam się z nikim w samolocie o hotelu, ale też nikogo z Polaków nie widziałem by robił coś nie właściwego. Niestety standard definiuje cena, jak lecisz na 7 dni za 1500zl to z całą pewnością Seba i Karyna też wybrali taką ofertę. Trzeba trochę przepłacać i przy okazji brać wyższy standard hotelu, w pakiecie jak ja dostaniesz kulturalnych ludzi w różnym wieku. Co nie zmienia faktu że lecę odpocząć, więc co najwyżej wymieniam się z Polakami pozdrowieniem i na tym kończę, bo nie chce mi się z nikim rozmawiać xD pokaż całość

    •  

      @ravau: Da się spędzić też wakacje na własną rękę tanio ale w Turcji łatwe to nie będzie. Po pierwsze loty tanie nie są.Po drugie jak ktoś lubi wypić to alkohol w Turcji jest dość drogi. Ale i tak warto poznać Turcję z innej strony i jasne pojechać nad morze ale w jakieś rejony gdzie nie ma tylu turystów. Np Turcy bardzo lubią jeździć pod namiot więc i to jest tania opcja, i można zjeść coś bardziej lokalnego. Ale dobry hotel plus dużo jedzenia i alko- łol inkluziw zdecydowanie wyjdzie najtaniej. pokaż całość

      +: ravau
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Parę dni temu w wyniku tureckiego nalotu w okolicy miejscowości Sinjar na północnym zachodzie Iraku zabity został wysoki dowódca PKK o pseudonimie Zaki Shingali. Turecki dron zbombardował konwój samochodów, którym zabity wracał z żałobnych ceremonii upamiętniających ludobójstwo Jazydów przez ISIS. Poza Shingali zabitych zostało również czterech członków lokalnej milicji jazydzkiej YBS (również uznawanej przez Turcję za organizację terrorystyczną jako odgałęzienie KCK).

    Miejsce ataku znajduje się ok. 100 km od Tureckiej granicy. Irak oficjalnie oprotestował atak i zaprzeczył pogłoskom o współpracy z Turcją. Międzynarodowa koalicja antyterrorystyczna z kolei wiedziała o akcji i nie zgłaszała sprzeciwu, choć miała nie znać dokładnego celu nalotu.

    Zaki Shingali to urodzony w Turcji İsmail Özden, w latach 90' wydalony w Niemczech za udział w anty-tureckiej działalności. Od 2014 jako dowódca PKK brał aktywny udział w walce z ISIS w północnym Iraku, przypisuje mu się ważną rolę w ratowaniu dziesiątek tysięcy Jazydów oblężonych w górach Sinjar. Był umieszczony na czerwonej liście terrorystów przez tureckie służby bezpieczeństwa, choć nie znalazłem informacji, o co dokładnie jest oskarżony (poza działalnością w PKK).

    Jazydzi są zbulwersowani i określają atak jako kontynuacje ludobójstwa ISIS.

    Z kolei NY Times napisał, że "Shingali był uważany za bohatera przez wielu irackich Jazydów", co wywołało ból dupy u Turków, którzy gwałtownie zaatakowali gazetę za to określenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2018/08/turkey-airstrike-kills-pkk-leader-sinjar.html

    http://www.hurriyetdailynews.com/turkey-neutralizes-most-wanted-pkk-suspect-in-northern-iraq-135849

    www.rudaw.net/english/kurdistan/150820182

    http://www.rudaw.net/english/middleeast/17082018

    Nagranie z ataku:

    https://twitter.com/eha_news/status/1030161092142682112

    Na zdjęciu pozostałości białego pickupa, widocznego na nagraniu.

    #irak #bliskiwschod #turcja
    pokaż całość

    źródło: rudaw.net

  •  

    Bitwa o Idlib - ostatnie starcie syryjskiej wojny domowej

    Od dwóch tygodni trwają medialne spekulacje na temat nadchodzącej ofensywy syryjskiej armii na prowincję Idlib – „twierdzę” syryjskiej rebelii. Pro-rządowi aktywiści twierdzą, że będzie to największa operacja od czasów zajęcia Aleppo w 2016 roku. Niestety często artykuły poświęcone planowanemu atakowi na Idlib zupełnie pomijają skomplikowane podziały wewnętrzne istniejące wśród rebeliantów z Idlib, a także fakt że Idlib pozostaje tureckim protektoratem. Właśnie dlatego zdecydowałem się na publikację serii „Bitwa o Idlib - ostatnie starcie syryjskiej wojny domowe" (robocza nazwa "Idlibistan"), czyli trzech artykułów poświęconych rywalizacji wewnętrznej w obozie rebeliantów, roli Turków w Idlib i wpływie tych czynników na przyszłą ofensywę wojsk rządowych.

    Teksty pojawiały się wcześniej na #syria, ale myślę że warto pokazać je szerszemu gronu i wrzucić całą serię na wykopalisko - tym bardziej, że większość tekstów lądowała na wykopie w dziwnych godzinach np. o 1 nad ranem i dużo osób mogło je przeoczyć. Jeśli ktoś już przeczytał całość i spodobało mu się to poproszę o "wykop" - o tutaj KLIK a jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z tekstem to zapraszam w ekscytującą podróż po północnej Syrii.

    Teksty są uzupełnione o bardzo ciekawe źródła, dzięki czemu można na bieżąco weryfikować podawane przeze mnie informacje. Wołam @Martwiak, bo on szczególnie liczył na takie linkowanie.

    1. Al-Julani – ojciec chrzestny syryjskiej rebelii
    Pierwszy artykuł został poświęcony najważniejszemu rebelianckiemu ugrupowaniu - Hay'at Tahrir al-Sham. Próbuję odpowiedzieć w nim jak to się stało, że małe ugrupowanie powiązane z Al-Kaidą przejęło kontrolę na rebelią w północnej Syrii.

    2. Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Obecnie Turcja jest jednym z najważniejszych graczy biorących udział w syryjskiej wojnie domowej. Każda operacja rebeliantów w północno-zachodniej Syrii, która ma mieć szanse powodzenia, najpierw musi zostać uzgodniona z Ankarą. Jednak nie zawsze tak było. Dzisiaj postaram się przybliżyć jak turecka polityka względem rebelii ewoluowała i jak to się stało, że Ankarze udało się zyskać tak duże poparcie ze strony rebelii. Zapraszam na „Sen o Halep, czyli o tym jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią” - drugi artykuł z serii Idlibistan.

    3. Idlib, czyli ostatnia twierdza rebelii

    Syryjska armia mobilizuje swoje siły pod Hamą i Aleppo. Wszyscy z niecierpliwością czekają na nadchodzącą ofensywę lojalistów, którzy już wkrótce mają wedrzeć się do prowincji Idlib. Jednocześnie Turcja zastanawia się jak zatrzymać wojska rządowe. Moskwa wydaje się oferować Turkom pomocną dłoń, ale czy Ankara zdecyduje się ją przyjąć? Jak podziały wewnątrz rebelii i Damaszek szachują próby zawarcia rosyjsko-tureckiego porozumienia? Zapraszam na „Idlib, czyli ostatnią twierdzę rebelii” – trzeci artykuł z serii Idlibistan pełen ciekawych opisów i kontrowersyjnych tez.

    Dziękuję wszystkim Mireczkom za bardzo miłe komentarze, które pojawiały się pod każdym z tekstów. Wasze słowa są dają mi naprawdę dużo motywacji do dalszego rozwijania bloga. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syriafaq #syria #bliskiwschod #turcja #rosja #iran #lagunacontent #bitwaoidlib #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama
    pokaż całość

    +: CocoJumbo20, bart3k2198 +226 innych
    •  

      Lepiej oddać te regiony Assadowi, pod warunkiem anty-kurdyjskich gwarancji i utrzymania dotychczasowej administracji tych ziem

      @JanLaguna: Mimo, iż Kurdowie nigdy nie byli specjalnie szanowani w Syrii to nie widzę pola dla takich gwarancji. Przecież Asad musi się zaraz dogadać z Kurdami. Tą turecką administrację utrzymałby może 5-10 lat, do czasu gdy kraj się trochę odbuduje.
      Nie widzę sensu w wychodzeniu Turków z Syrii. Zapewne sobie tym zaszkodzą, trzymając ten region w biedzie i robiąc z niego wylęgarnie terrorystów, ale czy w Turcji już teraz nie jest podobnie w wielu miejscach?

      A w całym tekście zabrakło mi szacunków jakie siły może zaangażować Asad w Idlib, i ile właściwie liczą te Irańskie szyickie milicje.

      Dla Asada najlepiej byłoby chyba w pierwszej kolejności wyeliminować NLF, a za terrorystami już nikt później nie będzie się upominał...
      pokaż całość

    •  

      Mimo, iż Kurdowie nigdy nie byli specjalnie szanowani w Syrii to nie widzę pola dla takich gwarancji. Przecież Asad musi się zaraz dogadać z Kurdami.

      @puszkapandory: Bardziej chodzi mi o gwarancje względem terytoriów, które Turcja miałaby opuścić a nie tych, które są teraz pod kontrolą Kurdów. Wydaje mi się, że Turcy - jako takową gwarancją - zadowolili by się nawet powieleniem przez Assada polityki Tito względem Kosowa.

      Mimo, iż Kurdowie nigdy nie byli specjalnie szanowani w Syrii
      Mało powiedziane, przecież część z nich do tej pory nie ma syryjskich obywatelstw

      jakie siły może zaangażować Asad w Idlib

      @puszkapandory: Póki co pojawiają się tylko nazwy jednostek SAA, żadnych konkretów. Część jednostek ma tylko ułamek swojej siły żywej sprzed wojny. Szacowanie ilu ludzi miałby rzucić Assad jest bardzo ryzykowne.

      i ile właściwie liczą te Irańskie szyickie milicje.

      @puszkapandory: One akurat pewnie by atakowały całym stanem osobowym. Same Brygady Fatymidzkie to ok. 10 tysięcy ludzi. Podobnie brygady Abu al-Fadhal al-Abbas - też 10k. Nujaba to ok. 5k. Na prośbę Teheranu Hezbollah też mógłby wysłać sporo ludzi - wg. szacunków z 2017 roku w Syrii było 8k bojowników Nasrallaha (teraz prawdopodobnie dużo mniej). Ogólnie to podejrzewam, że "szyickie milicje" mogą liczyć ok. 20-30k ludzi. Ciężko ustalić dokładną liczbę, bo opozycja zawyża dane dotyczące irańskiego zaangażowania, bo chce pokazać że rebelia walczy nie z Syryjczykami, lecz z Irańczykami.

      Dla Asada najlepiej byłoby chyba w pierwszej kolejności wyeliminować NLF, a za terrorystami już nikt później nie będzie się upominał...

      @puszkapandory: Teoretycznie tak, ale w praktyce nie do zrealizowania.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Turcja planuje otwarcie nowego przejścia granicznego z Irakiem. Ma mieścić się koło miejscowości Faysh Khabur - na czwórstyku Turcji, Syrii, Irackiego Kurdystanu i kontrolowanej przez rząd w Bagdadzie prowincji Niniwa. Przy czym status tej ostatniej jest na ten moment skomplikowany, ponieważ jej północ, zamieszkana przez Jazydów i leżąca bezpośrednio przy granicy tureckiej, została przejęta przez Kurdów w wyniku wyparcia Państwa Islamskiego i jeszcze nie powróciła pod pełną kontrolę rządu irackiego - niezgodnie z ustaleniami dotyczącymi granic Regionu Kurdyjskiego, choć Kurdowie uznają ją za część Kurdystanu. Niewątpliwie Turcja będzie naciskać na rząd w Bagdadzie, aby do tego doszło i ma do tego mocne narzędzia - w szczególności eksport energii elektrycznej (której brak wywołał niedawne zamieszki w Basrze) oraz wodę (z Tygrysu, z którego pochodzi ponad 50% wody dostępnej w Iraku).

    Nowe przejście ma znajdować się zaledwie 20 km na zachód od funkcjonującego obecnie przejścia granicznego Ibrahim Khalil, znajdującego się na terenie autonomii kurdyjskiej. Jest to więc wyłącznie kwestia bezpośredniego połączenia Turcji z Irakiem, z pominięciem Regionu Kurdyjskiego.

    Zyski dla Turcji potencjalnie są spore - szersze otwarcie granicy wspomoże turecki eksport do Iraku i ułatwi udział w odbudowie kraju. Ustanowienie nowego przejścia dodatkowo pomogło by w rozdzieleniu syryjskich i irackich terytoriów kurdyjskich. Rząd w Bagdadzie również jest tym zainteresowany, ponieważ na ten moment autonomia kurdyjska cła na przejściach pobiera niezależnie, zatrzymując zyski dla siebie (choć ma się to zmienić).

    Cała sytuacja jest dość specyficzna - w tym posunięciu Turcja de facto uznaje Iracki Kurdystan za niezależny od Bagdadu, oficjalnie sprzeciwiając się niepodległości tego rejonu.

    #bliskiwschod #irak #turcja

    https://www.iraqinews.com/features/iraqi-kurdistan-says-border-crossings-still-full-control/

    https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2018/08/erdogan-abadi-talk-border-crossing-krg-turkey.html

    Czerwona kropka - obecne przejście graniczne, zielona - planowane.
    pokaż całość

    źródło: map.png

    +: Liesbaum, R............7 +13 innych
  •  

    Idlib, czyli ostatnia twierdza rebelii

    Syryjska armia mobilizuje swoje siły pod Hamą i Aleppo. Wszyscy z niecierpliwością czekają na nadchodzącą ofensywę lojalistów, którzy już wkrótce mają wedrzeć się do prowincji Idlib. Jednocześnie Turcja zastanawia się jak zatrzymać wojska rządowe. Moskwa wydaje się oferować Turkom pomocną dłoń, ale czy Ankara zdecyduje się ją przyjąć? Jak podziały wewnątrz rebelii i Damaszek szachują próby zawarcia rosyjsko-tureckiego porozumienia? Zapraszam na „Idlib, czyli ostatnią twierdzę rebelii” – trzeci artykuł z serii Idlibistan pełnen ciekawych opisów i kontrowersyjnych tez.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Przed zapoznaniem się z tym artykułem polecam przeczytanie dwóch wcześniejszych części "Idlibistanu":
    1. Al-Julani – ojciec chrzestny syryjskiej rebelii
    2. Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Upadek Króla?

    HTS, mimo utraty swojej dawnej potęgi, nadal jest dominującym ugrupowaniem syryjskiej rebelii. W momencie swojego powstania, tj. w styczniu 2017 roku, grupa liczyła ok. 30 000 mudżahedinów – z czego 20 000 było członkami ex-Nusry. W lipcu 2017 roku Ruch Zenki, liczący ok. 7000 ludzi, odłączył się od HTS-u i wkrótce potem przeszedł na stronę Turcji. Zmiana stron przez Zenki była ogromnym ciosem dla Julaniego. Chcąc utrzymać dominującą rolę w prowincji, HTS rozpoczął, zakrojoną na szeroką skalę, akcję rekrutacyjną wśród lokalnej ludności. Jednocześnie szeregi ugrupowania były stale zasilane małymi grupami mudżahedinów napływających do Idlib dzięki rządowym ewakuacjom.

    Obecnie liczba członków HTS-u jest bardzo trudna do ustalenia, ale wydaje się że wynosi ok. 30-40 tysięcy. Jest to liczba dużo niższa niż szacunkowa liczebność pro-tureckiego NFL-u – ok. 50-60 tysięcy. Jednak potęga HTS-u nie leży w liczbie jego bojowników, lecz w ich świetnym wyszkoleniu, dyscyplinie i ekstremalnym fanatyzmie.

    Bojownicy Nusry/JFS, źródło: al-Manarah al-Bayda

    Ładunki wybuchowe, samobójcy i sabotaż

    Ludzie Julaniego powszechnie wykorzystują niekonwencjonalne sposoby walki np. SVBIEDy czy bojowników inghimasi. SVBIEDy to samochody wyładowane po brzegi ładunkami wybuchowymi, za kółkiem których siedzi samobójca. Samochody te są często mocno opancerzone, co ma ułatwić im dojechanie do linii frontu. SVBIEDy są wykorzystywane w Syrii bardzo często. Mają służyć jako element zaskoczenia i wprowadzać zamieszanie w szeregach wroga, co ma pozwalać na szybkie przełamywanie linii frontu. SVBIEDy to bardzo prymitywny rodzaj broni, ale zabójczo skuteczny. Rebeliantom, przy pomocy SVBIEDów, wielokrotnie udawało się przełamać linie obronne wojsk rządowych np. podczas bitwy o Aleppo to właśnie SVBIEDy umożliwiły rebeliantom przebicie się przez dzielnicę Ramouseh. Co ciekawe Ahrar, czyli główny przeciwnik HTS-u bardzo rzadko korzysta z SVBIEDów. Zamiast tego wykorzystują oni VBIEDy, czyli zdalnie sterowane auta.

    Natomiast inghimasi to samobójcze oddziały szturmowe. Są to małe grupy, które stanowią szpicę natarcia i najczęściej atakują zaraz po eksplozji SVBIEDa. Inghimasi mają wprowadzić jak największe zamieszanie w szeregach wroga. W momencie gdy zabraknie im amunicji, wysadzają się przy pomocy ładunków wybuchowych przytwierdzonych do ciała. Z zasady są to misje samobójcze, jednak czasami bywa i tak, że już sam atak inghimasi kończy się zdobyciem danej pozycji i grupa, zamiast do „dżanna”, wraca do bazy. Oddziały inghimasi są bardzo niebezpieczne i są w stanie wprowadzić ogromne zamieszanie w szeregach wroga – na własnej skórze przekonały się o tym rządowe garnizony broniące np. bazy lotniczej w Deir Ezzor czy bazy artylerii w Aleppo.

    Od marca 2018 roku taktyka walki HTS-u ulegała ogromnej zmianie. Julani uznał walki z początku 2018 roku za osobistą porażkę i nakazał reorganizację podległych mu wojsk – tak przynajmniej wynika z nieoficjalnych informacji docierających z Idlib. Mudżahedini HTS-u mają obecnie trenować w małych grupkach i szkolić się w akcjach sabotażowych i dywersyjnych. Grupy te mają służyć jako „Piąta Kolumna HTS-u” – w sytuacji gdy dojdzie do kolejnych walk ze „skrzydłem pro-tureckim” zaczną oni atakować posterunki, magazyny i kwatery wroga. Taka taktyka była stosowana przez HTS już wcześniej, jednak obecnie wygląda na to, że Julani chce ją zastosować na niespotykaną dotąd skalę. Jaki jest tego powód? Po powstaniu SLF-u, siły pro-tureckie są liczniejsze od HTS-u. Mimo, że HTS dysponuje lepszą taktyką i fanatyzmem (który na polu bitwy czyni ogromną różnicę), to jednak właśnie SLF dysponuje lepszym sprzętem, który może być na bieżąco uzupełniany z Turcji. W tej sytuacji odniesienie zwycięstwa przez HTS w otwartej walce jest mało prawdopodobne. Dlatego też Julani uznał, że za pomocą małych grup, będzie w stanie wprowadzić na tyłach wroga tak duże zamieszanie, że uda mu się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

    Atak SVBIEDa Nusry w Sheik Miskeen, Dara, źródło: al-Manarah al-Bayda

    Magazyny emiratu

    HTS wykorzystuje dużo nowoczesnego uzbrojenia przejętego od wojsk rządowych, jak i pro-tureckich bojówek. W lipcu 2017 roku, gdy Ahrar i HTS skoczyły sobie do gardeł, ludzie Julaniego niemal całkowicie rozbroili jednostki FSA stacjonujące pod Aleppo. W ten sposób dzihadyści przejęli tony nowoczesnego sprzętu, który wcześniej został dostarczony FSA przez Zachód. W ręce HTS-u wpadły m.in. znaczne ilości wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW. Ponadto dzihadyści, w poszukiwaniu sprzętu wojskowego, często zapuszczają się na tereny kontrolowane przez wojska rządowe.

    W rezultacie HTS posiada dość duże zasoby broni lekkiej. Jednak w ich magazynach brakuje ciężkiego sprzętu, niezbędnego do przeprowadzania akcji ofensywnych. Od upadku Aleppo w 2016 roku, liczba czołgów i pojazdów opancerzonych HTS-u, systemie zmniejsza się. Moskwa oraz Damaszek regularnie bombardują obozy i magazyny ugrupowania. Obecnie HTS dysponuje prawie wyłącznie starymi modelami czołgów np. T-55 czy T-62, które i tak są w opłakanym stanie. Czasami uda im się przejąć nowszy sprzęt, lecz z powodu braku zaplecza technicznego, jest on następnie porzucany. Podobnie wygląda sytuacja z transporterami opancerzonymi.

    Zatem jeśli idzie o wyposażenie, to HTS wypada blado w porównaniu z pro-tureckimi bojówkami, które dysponują tonami nowego sprzętu dostarczonego przez Turcję np. wielozadaniowymi wozami bojowymi Otokar Cobra czy opancerzone transportowce Ejder Yalçın 4X4 . Ludzie Julaniego od czasu do czasu atakują magazyny pro-tureckich bojówek, ale póki co nie udało im się przejąć żadnych większych ilości nowoczesnego sprzętu.

    Bojownicy Nusry/JFS podczas ataku na południowe Aleppo, źródło: al-Manarah al-Bayda

    Strategiczne terytorium

    Jednocześnie jednak, mimo braków materiałowych, HTS jest nadal bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Obecnie to właśnie ludzie Julaniego kontrolują większość Idlib, w tym najważniejsze punkty na mapie prowincji:
    - Bab Al Hawa – przejście graniczne z Turcją, HTS pobiera tutaj opłaty celne, które mają bardzo duży udział w budżecie organizacji
    - miasto Saraqib – bardzo strategiczna lokacja położona obok autostrady M5, łączącej Aleppo z Hamą. Kontrola nad Saraqib pozwala szybko przerzucać siły między różnymi częściami prowincji. Za każdym razem, gdy wybuchają walki o Idlib, to okolice Saraqib są miejscem jednych z najkrwawszych starć
    - miasto Idlib – największe miasto regionu i strategiczny węzeł transportowy.

    Jednak kontrola nad strategicznymi pozycjami to nie wszystko. Julani ma jeszcze jednego asa w kieszeni – w przypadku ostatecznej konfrontacji z NLF-em może liczyć na pomoc ze strony bardzo „egzotycznego” ugrupowania.

    Tereny kontrolowane przez HTS w Idlib (kolor szary), źródło: Suriye Gündemi

    Mudżahedini made in China

    Jedną z najciekawszych rzeczy w Idlib jest fakt, że znajduje się tam wielu cudzoziemców, którzy przyjechali do Syrii, aby wziąć udział w „świętej wojnie” (dzihadzie). Część z nich dołączyła do już istniejących ugrupowań – głównie do Nusry i IS. Jednak z niektórych regionów przybyło tak dużo mudżahedinów, że zaczęli oni powoływać własne ugrupowania.

    Największą cudzoziemską formacją w Idlib jest Islamska Partia Turkiestanu (TIP). Jej członkowie są Ujgurami i wywodzą się z chińskiej prowincji Sinciang. TIP kontroluje miasto Dżisr al Szogur oraz Karkur w południowym Idlib. Nikt dokładnie nie wie co dzieje się na terenach kontrolowanych przez Ujgurów, gdyż jedyne informacje, które docierają stamtąd, pochodzą od Islam Avazi – mediów kontrolowanych przez samą TIP.

    Niekiedy tylko w sieci pojawiają się zapisy rozmów z uchodźcami z Dżisr al Szogur, którym udało się przedrzeć na tereny kontrolowane przez rząd. Według ich relacji, bojownicy TIP-u sprowadzili do Dzisr swoje rodziny i zamienili miasto w ujgurską kolonię. Te zeznania wydają się prawdziwe, gdyż na zdjęciach kolportowanych przez Islam Avazi często można dostrzec młodych chłopców, pozujących z bronią lub naszywkami TIP-u.

    Liczba bojowników TIP-u nie jest znana. Niektóre źródła mówią o ok. 2000 bojowników. Moim zdaniem ta liczba jest nieco zaniżona lub uwzględnia wyłącznie stan czynny TIP i pomija jej możliwości mobilizacyjne.

    Bojownicy TIP-u, źródło: Islam Avazi

    Alarm w Pekinie

    TIP odegrało dużą rolę w syryjskiej rebelii. Jej członkowie brali udział w walkach o Aleppo czy Hamę. Świetnie wyszkoleni, dobrze zorganizowani, fanatyczni, odważni – tak Ujgurzy są określani zarówno przez żołnierzy SAA, jak i rebeliantów. Bitna postawa TIP-u zyskała jej sławę nie tylko w Idlib, ale także wśród dzihadystów z całego świata. Aktywność TIP nie uszła także uwadze Pekinu. Chińczycy zaczęli się obawiać, że Ujgurzy zamienią Dżisr w bazę szkoleniową, gdzie zaczną przygotowywać plany ataków terrorystycznych na zagraniczne placówki Pekinu.

    Chińczycy postanowili działać. Pierwsi wojskowi z Państwa Środka pojawili się w Syrii prawdopodobnie w 2015/2016 roku, a przynajmniej wtedy ich obecność została uwieczniona na fotografiach. W 2016 roku prezydent Xi Jinping powołał do życia urząd Specjalnego Wysłannika Rządu Chińskiego ds. Syrii, którym został Xie Xiaoyan. Oficjalnie Xiaoyan miał zajmować się wyłącznie monitorowaniem lokalnych rozejmów i wspieraniem działalności humanitarnej. Jednak, według źródeł nieoficjalnych, jego misja wygląda zupełnie inaczej – Xie ma koordynować z Rosją i Iranem działania wymierzone w TIP.

    „Specjalny wysłannik” to nie jedyny dowód na obecności Kraju Środka w Syrii. Damaszek kupuje od Pekinu ogromne ilości sprzętu wojskowego, razem z którym do Syrii przypływają chińscy instruktorzy. Jednak to też tylko przykrywka dla zupełnie innej działalności. Część z tych instruktorów nie jest „zwykłymi wojskowymi”, lecz oficerami chińskiego wywiadu. Zajmują się oni przesłuchiwaniem ujgurskich jeńców pojmanych przez SAA, co ma pozwolić na rozpracowanie schematu organizacyjnego TIP-u, odkrycie ich kanałów komunikacyjnych z Sinciangiem i ustalenie przyszłych celów.

    Prowincja Sinciang zaznaczona na mapie Chin, źródło: Joowwww, wikipedia.org

    Czeczeni

    Kolejną bardzo ciekawą grupą jest Ajnad al Kawkaz. Jest to nieliczna grupa czeczeńskich mudżahedinów, licząca łącznie ok. 200-300 osób. Jej członkowie to w większości weterani wojen czeczeńskich. Po upadku Groznego i nasileniu represji ze strony Moskwy, postanowili oni uciekać m.in. do Syrii. Tutaj znaleźli oni względny spokój w górach Latakii, które – sami Czeczeni – nazywają „syryjskim Kaukazem”. Tajemnicą poliszynela pozostaje to, że samo GRU pomagało Czeczeńcom wyjeżdżać z Rosji.

    Ajnad al Kawkaz, podobnie jak TIP, jest uważane za jedną z najlepiej wyszkolonych grup zbrojnych w Idlib. Główny zrąb ugrupowania tworzą mudżahedini, którzy zdobywali swoje doświadczenie wojenne podczas walk z Rosjanami na Kaukazie. Jednocześnie Czeczeni, w odróżnieniu od Ujgurów, są grupą dużo mniej medialną. Po części wynika to z tego, że Ajnad al Kawkaz sam usunął się w cień, gdyż nie chciał przykładać ręki do wewnętrznych walk w Idlib.

    Na marginesie można dodać, że Ajnad al Kawkaz to nie jedyne ugrupowanie w Syrii, w którym można spotkać Czeczenów. Swojego czasu było ich sporo w Nusrze, a jeszcze więcej w IS np. Abu Umar asz-Sziszani, z pochodzenia Czeczen, był „numerem 2” w IS.

    Bojownicy Ajnad al-Kawkaz, źródło: AaK

    As w rękawie

    W przypadku gdy w Idlib dojdzie do ostatecznej konfrontacji między HTS-em a NFL-em, TIP oraz Ajnad al Kawkaz będą musiały opowiedzieć się po którejś ze stron. O ile Czeczeni pozostaną raczej neutralni, to TIP może sporo namieszać. Przez wiele lat ujgurscy dzihadyści utrzymywali przyjazne kontakty z Turcją. Ankara postrzegała ich przede wszystkim jako lud turecki, a dopiero potem jako organizację terrorystyczną. Według chińskiej prasy to właśnie Turcy mieli dostarczać Ujgurom paszporty, dzięki którym opuszczali oni Chiny i wyjeżdżali na dżihad. Dopiero w sierpniu 2017 roku, pod presją Pekinu, Ankara uznała TIP za organizację terrorystyczną – co jednak nie pociągnęło za sobą żadnych stanowczych posunięć.

    Póki co TIP prawie nie angażowała się w konflikty wewnętrzne w Idlib. Co prawda w niektórych okresach dochodziło do starć Ujgurów i pro-tureckich bojowników, lecz były to raczej lokalne starcia, które nigdy nie przybrały takiej skali jak walki HTS-u z Ahrarem. Wkrótce jednak TIP będzie musiała bardziej zaangażować się w walkę o wpływy w Idlib. Jeśli pro-tureckim bojówkom uda się opanować Idlib to – w najlepszym przypadku – Ankara zmusi Ujgurów do rozwiązania TIP-u i emigracji.

    TIP nie może się na to zgodzić. Idlib jest dla nich spokojną przystanią, gdzie mogą przygotowywać się do konfrontacji z Pekinem. Dlatego też w interesie Ujgurów leży, aby obecny status quo w prowincji utrzymać tak długo jak to możliwe. Jeśli HTS zacznie walczyć z NFL-em i szala zwycięstwa zacznie przechylać się na stronę Turków, to bardzo prawdopodobne, że TIP przyjdzie Julaniemu z pomocą. Biorąc pod uwagę strategiczne położenie Dżisr al Szogur oraz doświadczenie ujgurskich bojowników, TIP może stanowić bardzo potężnego sojusznika, który co prawda nie da Julaniemu zwycięstwa, ale z pewnością uchroni go przed porażką.

    Ujgurscy mudżahedini, źródło: Islam Avazi

    Götterdämmerung

    W ciągu ostatnich miesięcy wojska rządowe odniosły spektakularne sukcesy, najpierw opanowały wschodnią Gutę, a następnie – niczym walec – przetoczyły się przez południe kraju i zabezpieczyły granicę z Jordanią. Te sukcesy tylko zaostrzyły apetyt Assada. Zdaniem niemal wszystkich mediów kolejnym celem SAA będzie Idlib. Pro-rządowi aktywiści przechwalają się, że już za kilka tygodni lojaliści będą organizować parady zwycięstwa na głównych ulicach Idlib. Wiele osób uważa, że pomysł ofensywy na ostatnią twierdzę rebeliantów jest popierany przez Moskwę i Teheran. Cała sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana.

    Assad chce zająć Idlib, gdyż położyłoby to kres długoletniej wojnie domowej. Nikt nie mógłby wówczas kwestionować jego legitymacji do rządzenia Syrią. Po upadku Idlib na drodze do zjednoczenia kraju staliby już tylko Kurdowie, z którymi i tak prowadzone są już dyskusje na temat pojednania. Co prawda pod kontrolą turecką pozostawałby jeszcze teren od Afrin po Jarabulus, ale zagrażałoby to wyłącznie syryjskiej integralności terytorialnej, ale nie samej władzy klanu Assadów.

    Jednak cele prestiżowe to nie wszystko. Pozycje SAA w okolicy Aleppo i Hamy są słabe i stale narażone na ataki ze strony rebeliantów. Aleppo nie ma żadnego buforu bezpieczeństwa, który chroniłby miasto przed ostrzałem rebelianckiej artylerii. W nieco lepszej sytuacji znajduje się Hama, która co prawda znajduje się poza zasięgiem wrogiej artylerii, ale nadal przed miastem brakuje barier naturalnych (poza górami Zayn al-Abdeen i Kafraa), o które mogłaby rozbić się ofensywa przeciwnika. Dlatego też przesuniecie frontu w głąb Idlib o kilkanaście kilometrów jest koniecznością, bez której garnizony Aleppo i Hamy nie będą mogły czuć się bezpiecznie.

    Ponadto zdobycie Idlib przez wojska rządowe podkopałoby podstawy tureckiej obecności w północnej Syrii. Prowincja Idlib jest powszechnie uważana za turecki protektorat – działają tutaj pro-tureckie ugrupowania, a nawet stacjonuje tu regularna turecka armia. Gdyby SAA zaatakowała Idlib i odniosła zwycięstwo, podczas gdy Turcy biernie przyglądaliby się pochodowi wojsk rządowych, to już wkrótce Damaszek zaatakowałby także Afrin i Al Bab, gdzie także stacjonują tureckie wojska okupacyjne.

    Członkowie pro-rządowego NDF-u, źródło: NDF

    Każda armia musi jeść

    Zdobycie Idlib jest ważne dla Damaszku nie tylko ze względów prestiżowych i wojskowych, lecz także ze względów gospodarczych. Syryjska gospodarka znajduje się w ruinie. Aleppo i Damaszek, które przed wojną stanowiły centra przemysłowe kraju, zostały w dużym stopniu zniszczone – zwłaszcza Aleppo. Jednocześnie ogromnym problemem jest stan syryjskiego rolnictwa. W wyniku działań wojennych wydajność upraw znacznie zmalała. Każda z walczących stron cierpi z powodu braku odpowiedniej ilości żywności. W szczególnie złej sytuacji znajduje się rząd w Damaszku. Mimo, że to na kontrolowanych przez niego terenach znajduje się najwięcej ludności, to kontroluje on bardzo mało terenów nadających się pod uprawę. Rządowe uprawy istnieją w zasadzie wyłącznie w okolicach Deir Hafer, Hamy, Homs, Damaszku i na południu kraju. Tereny te nie wystarczają, aby wyżywić wszystkich obywateli. Tymczasem „wielkie spichlerze” Syrii znajdują się na północy kraju i są kontrolowane przez Turków i Kurdów. Idlib jest jednym z tych spichlerzy. To właśnie tutaj znajduje się m.in. żyzna równina Al-Ghab czy ogrody oliwne pod Saraqib.

    Damaszek, mówiąc o Idlib, często twierdzi, że odzyskanie tej prowincji to kwestia honoru i konsekwentna realizacja polityki Assada, który w jednym z wywiadów powiedział, że „każdy cal syryjskiej ziemi wróci pod kontrolę władzy w Damaszku”. Jednak kwestia żywności jest dla rządu równie ważna, a być może nawet ważniejsza. Obecnie, gdy idzie o wyżywienie, Syria jest zdana na łaskę Rosji i Iranu oraz – w mniejszym stopniu – innych krajów, które przysyłają ją do Syrii w ramach pomocy humanitarnej. Jednak taki model, w perspektywie długoterminowej, jest nie do utrzymania. Ponadto stoi on w sprzeczności z polityką Assada, który chce zachować jak największą niezależność – zarówno od Moskwy, jak i Teheranu. Co prawda realizacja tej polityki nie zawsze się udaje, ale Damaszek wyraźnie stara się balansować i nie stawać jednoznacznie po żadnej ze stron.

    Tereny syryjskie nadające się pod uprawę, źródło: USDA Foreign Agriculture Service

    Niezdecydowany Teheran

    Ciężko określić jakie jest stanowisko Teheranu względem ofensywy na Idlib. Przez wiele lat Iran był zwolennikiem krwawego rozprawienia się zarówno z rebeliantami, jak i Kurdami. Jednak obecnie reżim Ajatollahów spuścił z tonu. Co prawda nie krytykują oni planów ataku na Idlib, ale także otwarcie ich nie popierają. Jest to w dużym stopniu spowodowane stanowiskiem Turcji względem amerykańskich sankcji, które w sierpniu mają z powrotem zostać nałożone na Iran. Ankara twierdzi, że nie będzie przestrzegać tych sankcji i nadal będzie handlować z Teheranem.

    Tymczasem Iran znajduje się w bardzo słabej sytuacji. Cena riala leci w dół, ceny żywności szybują w górę, coraz więcej ludzi protestuje przeciwko rządowi a amerykańska pętla zaciska się. Dlatego też Iran robi wszystko, aby utrzymać korzystne relacje z państwami, które – chociażby w najmniejszym stopniu – mogą zniwelować wpływ sankcji na irańską gospodarkę.

    Tymczasem powodzenie inwazji na Idlib zależy w dużym stopniu od błogosławieństwa Iranu. To właśnie pod kontrolą Teheranu pozostają liczne milicje szyickie stacjonujące w południowym Aleppo np. Liwa Fatemiyoun czy Harakat Hezbollah al-Nujaba. Co prawda milicje te nie są świetnie wyszkolone, ale mają na stanie bardzo nowoczesne uzbrojenie np. rosyjskie czołgi T-90. SAA wie, że atak na Idlib, które zostało zamienione w jeden wielki obóz wojskowy, wymaga dużych sił i próbuje przekonać Teheran, aby ten wspomógł Syryjczyków swoimi milicjami. Jednak pomoc Teheranu nie jest wcale taka oczywista. Irańczycy mają teraz na głowie dużo większe problemy niż syryjska rebelia. Ponadto Ankara niespodziewanie poparła Teheran w sporze z Waszyngtonem. Wydaje się, że Teheran ma trudny orzech do zgryzienia i póki co nadal nie zajął ostatecznego stanowiska w sprawie ofensywy.

    Bojownicy Liwa Fatemiyoun na T-90, źródło: LaF

    Niedźwiedź

    Moskwa podchodzi do sprawy z bardzo dużym dystansem. Z jednej strony najchętniej przesunęłaby rządowe linie o kilkanaście kilometrów w głąb Idlib i tym samym zabezpieczyła Hamę, Aleppo oraz własną bazę lotniczą w Hmejmim, która ostatnio jest nieustannie ostrzeliwana przez rebeliancką artylerię oraz uzbrojone drony – tylko w sierpniu br. baza była 16 razy atakowana z powietrza.

    Jednak z drugiej strony Rosja rozumie, że pełnoskalowa ofensywa na Idlib oznaczać będzie koniec „paktu przyjaźni” z Turcją. Relacje rosyjsko-tureckie są obecnie w najlepszej kondycji od wielu lat. Jeśli Rosja poprze ofensywę na Idlib to znowu może pchnąć Turcję w objęcia Zachodu. Dlatego bardzo mało prawdopodobne, aby Moskwa uznała, że kilka tysięcy km2 syryjskiej ziemi jest warte więcej niż przyjazne relacje rosyjsko-tureckie.

    Poparcie przez Moskwę ofensywy na Idlib jest tym mniej prawdopodobne, że Rosja wielokrotnie szła na ustępstwa wobec Turcji. Wiele wskazuje, że operacja „Gałązka Oliwna”, czyli turecki atak na Afrin, odbyła się za błogosławieństwem Rosji, która na kilka dni przed ofensywą wycofała swój kontyngent z kantonu.

    Prezydent Putin, źródło: kremlin.ru

    Smok

    Co ciekawe w sprawę Idlib zaangażowało się także Państwo Środka. Jak już wspomniano, Chiny przywiązują dużą wagę do zagrożenia ze strony TIP-u. O ile wcześniej Pekin ograniczał się do monitorowania działań Ujgurów i przejmowania pojmanych członków TIP, to obecnie postanowił podjąć aktywniejszą politykę. Widząc toczącą się dyskusję na temat przyszłości Idlib, Chiny zaczęły nakłaniać Rosję i Turcję do wspólnej operacji wojskowej przeciwko Ujgurom. Zarówno Moskwa, jak i Ankara powinny być zainteresowane tą propozycją. Rosji pozwoliłoby to zabezpieczyć północną Latakię, a Turcji pozbyć się „nieproszonych lokatorów”.

    Jakkolwiek, otwarta akcja Turków przeciwko TIP nie wchodzi w grę, gdyż byłoby to niezgodne z polityką panturkizmu promowaną przez Erdogana. Jednocześnie jednak bardzo prawdopodobne, że Ankara dałaby Rosjanom zielone światło na operację w regionie Dżisr Al-Szogur, gdzie stacjonuje TIP. W ten sposób Turcja, bez strat własnych, pozbyłaby się najpotężniejszego sojusznika HTS-u i jednocześnie nie zniszczyła swojego wizerunku obrońcy świata tureckiego.

    Prezydent Xi, źródło: kremlin.ru

    Damaszek odzyskuje podmiotowość?

    Balansowanie Damaszku między Moskwą i Teheranem jest kluczem do zrozumienia przyszłej ofensywy na Idlib. Póki co Damaszek kurczowo trzymał się rosyjskiego i irańskiego wsparcia. Jednak im więcej terenu odzyskuje syryjska armia, tym bardziej niezależną politykę próbuje prowadzić Assad. Jednocześnie rozdźwięk między Rosją a Iranem staje się coraz większy. Dla Assada jest to idealny moment do prowadzenia polityki balansu, która ostatecznie ma doprowadzić do odzyskania przez Syrię podmiotowości na arenie międzynarodowej.

    Damaszek świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że Moskwa nie zaryzykuje pogorszenia relacji rosyjsko-tureckich, które są najlepsze od wielu lat, i nie poprze operacji w Idlib dopóki nie zostanie ona uzgodniona z Ankarą. Jednocześnie jednak Damaszek liczy, że – jeśli nie Rosja – to Iran poprze ofensywę na Idlib. Co prawda Teheran raczej niechętnie pochodzi obecnie do operacji anty-tureckich. Z drugiej jednak strony, popierając Assada w sprawie Idlib, Teheran mógłby znacznie poprawić swoje stosunki z sojusznikiem z Damaszku – stosunki, które od kilku miesięcy przeżywają widoczny kryzys.
    Assad doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że atak na Idlib bez rosyjskiego i irańskiego wsparcia może zakończyć się katastrofą. Jednocześnie jednak gdyby SAA odniosła sukces, to wyraźnie pokazałaby, że Syria nie jest już tylko przedmiotem, lecz podmiotem stosunków międzynarodowych. Wydatnie poprawiłoby to wizerunek Syrii w regionie i mogłoby doprowadzić do nieoczekiwanych przetasowań. Wydaje się, że Assad jest gotów postawić wszystko na jedną kartę i spróbować ataku na Idlib, nawet jeśli jego armia miałaby ponieść tam ogromną klęskę.

    Prezydent Assad, źródło: kremlin.ru

    W mieście jest nowy szeryf

    Jednak to czy dojdzie w ogóle do ataku na prowincję Idlib w dużym stopniu zależy nie od Damaszku, co od Ankary. Erdogan, dzięki konsekwentnej polityce prowadzonej od początku 2017 roku, podkopał wpływy Julaniego. Pro-tureckie NFL coraz bardziej wybija się na rolę lidera rebelii. Według szacunków autora, NFL utrzymuje pod bronią ok. 50-60 tysięcy mudżahedinów, czekających na rozkaz Ankary do ataku na HTS. Ponadto w Idlib znajduje się 12 tureckich posterunków obsadzonych przez 1300 żołnierzy regularnej armii tureckiej. Jakby tego było mało, w Afrin stacjonują tureckie siły okupacyjne a NFL kontroluje przełęcze na granicy Afrin i Idlib, którymi Ankara może zaopatrywać swoje bojówki.

    [Prezydenci Rouhani, Putin, Erdogan, źródło: kremlin.ru](https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e2/Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg)

    Kulisy ataku na Afrin

    Warto w tym miejscu zastanowić się jakie motywy stały za wkroczeniem Turków do Afrin. Turecka propaganda państwowa twierdziła, że celem operacji „Gałązka Oliwna” było zniszczenie komórek PKK (kurdyjska organizacja terrorystyczna) przenikających z Afrin do południowej Turcji. Co prawda Kurdowie z Afrin sympatyzowali z bojownikami PKK i być może udzielali im jakiejś pomocy, ale nigdy nie stanowiło to realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa Turcji. Siły kurdyjskie stacjonujące w Afrin były bardzo źle uzbrojone – lokalna YPG posiadała minimalne zapasy broni ciężkiej i zaledwie 3 czołgi. Bardzo wątpliwe, że Kurdowie z Afrin mogliby przekazywać PKK dostawy sprzętu, które w zauważalny sposób zmieniłyby oblicze wojny partyzanckiej w południowej Turcji. Ponadto, w styczniu 2018 roku, gdy Turcy wkraczali do Afrin, nie istniało już ryzyko stworzenia kurdyjskiego kordonu wzdłuż syryjsko-tureckiej granicy.

    Moim zdaniem Ankara zdecydowała się zaatakować Afrin nie po to, aby zlikwidować zagrożenie ze strony PKK, lecz po to aby zdobyć dogodne pozycje wyjściowe do ataku na Idlib. Od lipca 2017 roku niemal cała granica Idlib z Turcją znajduje się pod kontrolą HTS-u. Tylko kawałek granicy w północnej Latakii pozostaje pod kontrolą pro-tureckich bojówek. W rezultacie Turcy nie mogli jawnie przerzucać sprzętu dla swoich stronników przez granicę, gdyż szybko zostałby on przejęty przez HTS. Turcja musiała skupić się na szmuglowaniu, co jednak jest o tyle trudne, że uniemożliwia przerzut dużej ilości sprzętu. Ponadto na terenach „Tarczy Eufratu” utknęły tysiące pro-tureckich bojowników, którzy w żaden sposób nie mogli wrócić do Idlib.

    Zdobywając Afrin, Turcy znów uzyskali bezpośrednie połączenie ze swoimi bojówkami w Idlib. Od teraz tureckie zaopatrzenie może płynąć do Idlib szerokim strumieniem przez przełęcze na wysokości Darat Izza, które zostały przejęte przez NFL w czasie walk z HTS-em w marcu 2018 roku. Jednocześnie jednostki, które uczestniczyły w „Tarczy Eufratu” mogą teraz bezpiecznie dostać się do Idlib i tam dołączyć do oddziałów NFL-u.

    Turecka operacja „Gałązka Oliwna” źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, openstreetmap.org

    Tureckie plany wobec Idlib

    Turcja nie chce odrywać kontrolowanych przez siebie terenów od Syrii i tworzyć z nich czegoś na miarę Cypru Północnego. Taki scenariusz byłby dla Ankary bardzo nieopłacalny. Obecnie w Turcji przebywa ok. 3,5 mln syryjskich uchodźców. Taka ilość ludzi generuje ogromne koszty, których Ankara nie jest w stanie pokryć sama – zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie bolączki tureckiej gospodarki. Co prawda Turcja otrzymuje pomoc międzynarodową, która ma iść na utrzymanie uchodźców, jednak kwoty te nie są na tyle duże, aby Ankara nie musiała wykładać pieniędzy z własnej sakiewki. To właśnie ze względu na ogromne koszty Turcja zdecydowała się zamknąć granicę przed emigrantami napływającymi z Syrii.

    Gdyby Ankara postanowiła przekształcić obszar od Idlib po Jarabulus w coś na kształt „Tureckiej Republiki Północnej Syrii”, to pod jej władzą znalazłyby się tereny niewyobrażalnie zniszczone wojną, zamieszkiwane przez ok. 3-3,5 mln osób – w tym duży odsetek radykalnych islamistów, o różnych niebezpiecznych powiązaniach.

    Wydaje się, że Ankara widzi sytuację z dużo szerszej perspektywy. Turcy prawdopodobne będą chcieli wykorzystać kontrolowane przez siebie tereny jako kartę przetargową podczas rozmów pokojowych w Astanie. Biorąc pod uwagę wypowiedzi tureckich oficjeli, Ankara jest zdecydowana zwrócić północną Syrię Damaszkowi, lecz nie za darmo. Ciężko jednak powiedzieć co Turcja będzie chciała w zamian. Z pewnością Erdogan zażąda od Damaszku anty-kurdyjskich gwarancji. Ponadto Turcja może także chcieć większej decentralizacji władzy, co wydatnie osłabiłoby rządy Assada.

    Flagi Turcji i FSA zawieszone na górze Basraya, źródło: Qasioun News Agency

    NFL,czyli dziadek do orzechów

    Jednak, zanim Turcy zaczną stawiać warunki w Astanie, najpierw muszą przejąć pełnię władzy w Idlib. Mimo teoretycznej przewagi NFL-u porażka HTS-u nie jest wcale taka pewna. Jeśli dojdzie do decydującej walki o Idlib to Julani rzucili do walki wszystko: bojowników inghimasi, SVBIEDy, grupy sabotażowe, Ujgurów. Ludzie Julaniego to fanatycy, a ci lubią być nieobliczalni. Dlatego obstawianie zwycięstwa NFL-u to bardzo ryzykowny zakład.

    Sytuacja jest o tyle niepewna, że ciężko przewidzieć czy – w sytuacji starć z HTS-em – Ankara zdecydowałaby się skierować do walki armię, która obsadza posterunki obserwacyjne w Idlib. Turcy konsekwentnie unikają angażowania dużych grup regularnej armii do walki ze swoimi przeciwnikami w Syrii. Zarówno w trakcie operacji „Tarcza Eufratu”, jak i „Gałązka Oliwna”, główny ciężar walki został zrzucony na barki rebeliantów. Armia zajmowała się głównie koordynowaniem całej operacji, a do bezpośredniej walki angażowała się tylko w miejscach o strategicznym znaczeniu, gdzie wcześniej rebelianci ponieśli sromotne porażki np. na górze Basraya.

    Użycie tureckiego wojska w Idlib byłoby ponadto o tyle trudne, że jest to obecnie jedna z najgęściej zaludnionych prowincji w kraju. Wejście Turków oznaczałoby potencjalnie duże straty wśród cywilów, co mogłoby negatywnie odbić się na wizerunku Turcji. Pod Al-Bab czy w Afrin sytuacja była o wiele łatwiejsza, gdyż albo były to tereny słabo zaludnione („Tarcza Eufratu”) albo Turcja nie musiała liczyć się stratami po stronie cywilów („Gałązka Oliwna”) – działania tureckie podczas inwazji na Afrin były nastawione na arabizację tych ziem.

    Ponadto pojawia się jeszcze kwestia propagandy. Dwie poprzednie operacje Turcji w Syrii spotkały się z bardzo dużym poparciem społeczeństwa, gdyż – w powszechnym mniemaniu Turków – zarówno IS, jak i YPG, są organizacjami terrorystycznymi. Bardzo wątpliwe, że atak regularnej armii na Idlib spotkałby się z tak ciepłym przyjęciem jak operacja „Gałązka Oliwna”. Tureckie media, co prawda uznają HTS za grupę powiązaną z Al-Kaidą, lecz nie piętnują jej tak jak media zachodnie. Gdyby armia wkroczyła do Idlib, to operacja ta spotkałaby się, co najmniej, z niezrozumieniem ze strony większości Turków. Ponadto turecka operacja mogłaby spowodować trudne do przewidzenia skutki – takie jak np. zamachy terrorystyczne HTS-u i TIP-u w Turcji.

    Bojownik NFL-u na pozycji, źródło: NFL

    cz. II w komentarzu - wykop nie ogarnia aż tak długich tekstów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #turcja #rosja #iran #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Obecnie Turcja jest jednym z najważniejszych graczy biorących udział w syryjskiej wojnie domowej. Każda operacja rebeliantów w północno-zachodniej Syrii, która ma mieć szanse powodzenia, najpierw musi zostać uzgodniona z Ankarą. Jednak nie zawsze tak było. Dzisiaj postaram się przybliżyć jak turecka polityka względem rebelii ewoluowała i jak to się stało, że Ankarze udało się zyskać tak duże poparcie ze strony rebelii. Zapraszam na „Sen o Halep, czyli o tym jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią” - drugi artykuł z serii Idlibistan.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Al-Assad musi odejść
    W początkowym okresie syryjskiej wojny domowej głównym celem Turcji było obalenie Assada i ustanowienie w jego miejsce rządu sunnickiego, który zostałby wciągnięty w turecką strefę wpływów. W tym okresie Ankara prowadziła iście makiawelistyczną politykę i zgodnie z zasadą „cel uświęca środki” współpracowała z niemal każdym ugrupowaniem rebelianckim – w tym z Nusrą. Ankara liczyła, że dzięki bliskiej współpracy z rebeliantami i dostarczaniu im ton sprzętu wojennego, ostatecznie uda jej się przejąć kontrolę nad całą rebelią. Wkrótce jednak okazało się, że tureckie plany są zupełnie oderwane od rzeczywistości.

    Gdy 28 marca 2015 roku Armia Podboju dumnie wkroczyła do Idlib w Ankarze strzelały korki od szampanów. Turcy uważali, że upadek Idlib to pierwszy, duży krok na drodze do zwycięstwa. Kolejnym celem rebelii miało być Halep (turecka nazwa miasta Aleppo) i marsz, przez Hamę i Homs, na Damaszek. Jednak tureckie plany nigdy nie doczekały się realizacji. Po wypędzeniu armii rządowej z prowincji Idlib, rebelianci skoczyli sobie do gardeł i zaczęli walczyć między sobą o rolę lidera. Nikt nie chciał już słuchać Ankary i jej wezwań do zachowania jedności.

    Konflikty wewnętrzne rebelii świadczyły o porażce ówczesnej polityki Ankary wobec Syrii. Dotychczas Turcy skupiali się na formowaniu jak największych sojuszy powstańczych, które tworzono z ugrupowań zarówno umiarkowanych, jak i radykalnych. Turcy byli świadomi, że takie działanie jest obarczone ogromnym ryzykiem, ale liczyli że uda im się zachować jedność rebelii poprzez skupienie jej na walce z Assadem. Jednak wydarzenia, które rozegrały się po upadku Idlib pokazały, że tureckie stanowisko było błędne.

    Prezydent Syrii, Baszszar al-Asad, źródło: kremlin.ru

    Podpatrzone w Arabii Saudyjskiej, aby Turcja rosła w siłę
    Pod koniec 2015 roku Turcja znalazła się w bardzo złej sytuacji. Nusra i Ahrar, czyli dwa bardzo radykalne ugrupowania, nad którymi Turcja nie miała zbyt dużej kontroli wybiły się na liderów rebelii w północnej Syrii. Jednocześnie na południu kraju coraz większe wpływy zyskiwała Armia Islamu (Jaish al Islam) – wspierana finansowo i materiałowo przez Arabię Saudyjską. Jaish al Islam była bardzo ciekawym przypadkiem. Z jednej strony JaI było potężnym ugrupowaniem, które siało postrach we wschodniej Gucie pod Damaszkiem – ich defilada wojskowa przeszła do historii syryjskiej wojny domowej jako jeden z największych pokazów siły ze strony rebeliantów. Z drugiej jednak strony JaI działało zgodnie z wytycznymi otrzymywanymi od mocodawców z Rijadu.

    Wydaje się, że to właśnie działalność Armii Islamu doprowadziła do rewizji tureckiej polityki względem Syrii. Ankara odrzuciła ideę tworzenia szerokiej koalicji, która objęłaby całą rebelię na rzecz stworzenia własnej wersji Armii Islamu. Zadanie to było o tyle łatwe, że Turcja – w odróżnieniu od Saudów – bezpośrednio graniczyła z terenami kontrolowanymi przez rebeliantów.

    Parada Armii Islamu w Gucie, 2015 rok, źródło: JaI

    Początki pro-tureckiego stronnictwa
    Zimą 2015 roku Turcy zaczęli wprowadzać swój plan w życie. Zamiast tworzyć „frakcję pro-turecką” od zera, postanowiono stworzyć ją na kanwie mniejszych, bardziej umiarkowanych ugrupowań, które zostały zmarginalizowane przez Nusrę i Ahrar. Ugrupowania te, czując zagrożenie ze strony Nusry, szybko przyjęły pomocną dłoń wyciągniętą przez Ankarę. Pierwszym ugrupowaniem, które Turcy zaczęli przeciągać na swoją stronę było FSA, które dotychczas podchodziło do sąsiada z północny ze stosunkowo dużym dystansem. Jednocześnie Turcy zacieśnili jeszcze – i tak już szeroką – współpracę z tzw. Brygadami Syryjskich Turkmenów – głównym i najbardziej znanym członkiem BST była Dywizja Sułtana Murada.

    W efekcie, w Idlib, w cieniu Nusry i Ahraru, zaczęły tworzyć się zaczątki frakcji „pro-tureckiej”. Ankara podeszła do tego sojuszu bardzo poważnie. Wkrótce szeroki strumień zaopatrzenia płynącego z Turcji dla rebelii został skierowany do grup pro-tureckich. W rezultacie oddziały lojalne Ankarze, mimo że mało liczne i rozbite rozbita na wiele drobnych ugrupowań, stały się jedną z najlepiej uzbrojonych grup w północnej Syrii.

    Już wówczas – tj. pod koniec 2015 roku – Turcja zaczęła wykazywać duże zaangażowanie sojuszem z Ahrarem. Porozumienie się z tym ugrupowaniem było o tyle istotne, że była to druga – po Nusrze – najpotężniejsza grupa w Idlib. Ponadto to Ahrar kontrolował przejścia graniczne, przez które Turcja chciała przerzucać sprzęt dla FSA i Turkmenów. Jednak Ahrar odrzucił sojusz z Turcją. Póki co grupa nr 2 w Idlib wykazywała dużą niezależność i starała się balansować między Ankarą a Rijadem – swoimi głównymi sponsorami. Jednocześnie jednak Ahrar miał wyrazić duże zrozumienie dla tureckich działań i zagwarantować Turcji swobodny transport broni przez granicę.

    Przejście graniczne Bab al-Hawa przed wojną, źródło: Patrickneil, wikimedia.org

    Niespodziewani goście
    Rosnąca rola Nusry i walka o wpływy z Suadami nie były jedynymi trudnościami, z którymi w 2015 roku musiała zmierzyć się Turcja. 30 września 2015 roku Rosjanie weszli do Syrii a tureckie możliwości działania zostały znacznie ograniczone. Wejście Rosjan wywróciło do góry nogami turecką politykę względem Syrii. Wcześniejszy cel Ankary, czyli wyeliminowanie Assada i instalacja w jego miejsce pro-tureckiego rządu, stał się niemożliwy do osiągnięcia. Nic też dziwnego, że napięcie na linii Ankara-Moskwa zaczęło rosnąć, czego kulminacyjnym punktem było zestrzelenie przez Turków rosyjskiego bombowca Su-24M 24 listopada 2015 roku.

    Trudno przewidzieć do czego doprowadziłyby dalsze turecko-rosyjskie tarcia, gdyby nie noc z 15 na 16 lipca 2016 roku, gdy w Turcji doszło do nieudanego zamachu stanu. Do tej pory trwają ostre dyskusje czy zamach ten był zainscenizowany/sprowokowany przez stronnictwo pro-erdoganowskie w armii. W każdym razie jedno jest pewne. Od lipca 2016 roku pozycja prezydenta została znacznie wzmocniona a sama Turcja zaczęła coraz bardziej przypominać państwo autorytarne. Przemiany w Turcji wywołały stanowczą krytykę ze strony krajów członkowskich NATO i UE. Odpowiedź Turcji była równie ostra – Ankara zaczęła oskarżać rządy państw europejskich i USA o wspieranie spisku Gulena. Jednocześnie jeden człowiek dostrzegł w tym całym zamieszaniu okazję – Władimir Putin. Prezydent Erdogan uznał, że chwilowy sojusz z Putinem to idealna odpowiedź na zaostrzającą się krytykę ze strony zachodnich sojuszników. W ten sposób Ankara rozpoczęła niebezpieczną grę, w której stara się balansować między Moskwą a Waszyngtonem. Wkrótce ta gra miała doprowadzić do turecko-rosyjskiej współpracy w Syrii.

    Opancerzone transportowce Ejder Yalçın 4X4 przekazane przez Turcję Legionowi Szamu, źródło: SL

    Kwestia kurdyjska
    Jednak póki co, Turcy musieli sami zmierzyć się z zagrożeniem, które zaczęło zbliżać się do ich południowych granic. W sierpniu 2016 roku Kurdowie, z amerykańską pomocą, zaczęli dążyć do połączenia swoich sił stacjonujących pod Afrin i Manbij. Gdyby im się udało cała północna granica syryjsko-turecka zostałaby opanowana przez Kurdów. Turcja musiała działać. W ciągu kilku dni tysiące członków „tureckiego skrzydła” zostało ewakuowanych z Idlib do południowej Turcji. 24 sierpnia 2016 roku rozpoczęła się operacja „Tarcza Eufratu”. Mimo wielu błędów w sztuce wojennej, turecka operacja zakończyła się ogromnym politycznym sukcesem – ryzyko połączenia się sił kurdyjskich zostało zażegnane.

    Jednocześnie jednak Turcja wygrywając w Al Bab, przegrała w Idlib. Większość mudżahedinów z „tureckiego skrzydła” wzięła udział w „Tarczy Eufratu” a w Idlib pozostały tylko oddziały rezerwowe. Po zakończeniu operacji duża część bojowników nie chciała wracać do Idlib, gdyż przebywając pod opieką Turków nie musieli martwić się rosyjskimi bombardowaniami, walkami wewnętrznymi i uśpionymi komórkami IS. Ci którzy zdecydowali się na powrót nie mogli liczyć na ciepłe przyjęcie, gdyż zaraz po przekroczeniu granic Idlib byli rozbrajani przez JFS/HTS. Turcja była świadoma utraty wpływów w Idlib i, nie mogąc liczyć na powrót swoich sojuszników do Idlib, postanowiła zacieśnić stosunki z Ahrarem, który z coraz większym przerażeniem patrzył na, rosnącą w siłę, ex-Nusrę.

    Początkowa faza operacji „Tarcza Eufratu”, źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, openstreetmap.org

    Astana, czyli nowe rozdanie
    Tymczasem Rosja – widząc, że Turcja bardziej niż Assadem jest zainteresowana pacyfikacją Kurdów – zaproponowała Ankarze współpracę. Tak właśnie, w grudniu 2016 roku, powstał tzw. „format astański”, w skład którego weszły Rosja, Iran i Turcja. To właśnie Astana ma być miejscem, gdzie zostanie uzgodniony status powojennej Syrii.

    Zgadzając się na współpracę z Moskwą i Teheranem, Ankara zrezygnowała z obalenia Assada za pomocą siły. Od teraz Turcja postanowiła dążyć do uzyskania jak największego wpływu na losy powojennej Syrii – to czy Assad zostanie w Damaszku stało się kwestią drugoplanową. Jednak cel ten miał zostać osiągnięty nie tylko przy pomocy zręcznej dyplomacji, ale także – a może i przede wszystkim – siły zbrojnej.

    Po ogłoszeniu powstania „formatu astańskiego”, rebelianckie ugrupowania z Idlib zrozumiały, że jeśli chcą przetrwać to muszą zacząć bliżej współpracować z jednym z 3 partnerów z Astany. Nie mogąc liczyć na pomoc ze strony Rosji czy Iranu, rebelianci zwrócili się o pomoc do Ankary. Tym samym Turcy powrócili do gry o Idlib i tym razem to oni rozdawali karty. Dzięki Astanie, Turcja nie musiała już starać się o poparcie ze strony rebeliantów – teraz to oni musieli starać się o poparcie Turcji.

    Turcja postanowiła nie zaprzepaścić swojej szansy na objęcie dowództwa nad rebelią. Na swojego głównego sojusznika w Idlib Turcy wybrali Ahrar. O ile wcześniej Ahrar i Ankara współdziałały w ramach układu partnerskiego, to po powstaniu „formatu astańskiego”, Ahrar całkowicie uzależnił się od tureckiego sojusznika.

    Widząc zbliżenie swojego największego rywala z Turcją, Nusra/JFS postanowiła działać. 20 stycznia 2017 roku, na 2 dni przed rozpoczęciem pierwszej tury rozmów w Astanie, Julani wydał rozkaz do rozpoczęcia prewencyjnego ataku. Tego samego dnia bojownicy JFS zaatakowali posterunki oraz magazyny Ahraru i jego sojuszników. Ahrar odpowiedział ogniem. Od tamtej pory Ahrar i Nusra cały czas pozostają w stanie wojny, który przeplatany jest krótkimi okresami rozejmu. Szala zwycięstwa przechyla się to na jedną, to na drugą stronę, lecz żadna z grup nie jest na tyle silna, aby całkowicie wyeliminować przeciwnika. Strategiczne lokacje, jak np. Saraqib, przechodzą z rąk do rąk. Obok regularnych walk między HTS-em a Ahrarem, nieustannie dochodzi do zamachów bombowych organizowanych prawdopodobnie przez IS, co wprowadza jeszcze większe zamieszanie w prowincji.

    [Prezydenci: Rouhani, Putin i Erdogan, źródło: kremlin.ru](https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e2/Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg/1280px-Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg)

    Idlib, czyli rebeliancki kurort
    Przed wojną prowincję Idlib zamieszkiwało ok. 1,5 mln osób. Na skutek działań wojennych i ucieczek cywilów z terenów kontrolowanych przez rząd liczba ta znacznie zwiększyła się i według szacunków wynosi obecnie od 2,5 do nawet 3,3 mln osób. Większość z tych „nowych mieszkańców” Idlib to uchodźcy wojenni, ale nie wszyscy. Część trafiła tu za pomocą rządu z Damaszku i „zielonych busów”.

    Po zdobyciu Aleppo w 2016 roku, SAA przystąpiła do likwidacji „rebelianckich worków” istniejących w różnych częściach kraju. Część z tych kotłów znajdowała się w terenie mocno zurbanizowanym (tak było np. w Damaszku) – tym samym atak na nie oznaczałoby ogromne straty po stronie atakujących. Dlatego też armia wpadła na ciekawy pomysł. Przystępując do likwidacji każdego z kotłów, siły rządowe dawały rebeliantom wybór – poddajcie się i jedźcie do Idlib albo walczcie i gińcie. Zdecydowana większość rebeliantów wybierała tę pierwszą opcję. W ten sposób armii udało się odzyskać wiele strategicznych pozycji – czasami nawet bez strat własnych. Jednak likwidacja kotłów nie była jedynym celem jakim kierowała się armia oferując „wywózki” do Idlib. Przede wszystkim liczono, że „zielone busy” doprowadzą do eskalacji napięć istniejących w Idlib.

    Wkrótce ewakuacje stały się powszechne. Worek za workiem poddawał się a jego obrońcy, wraz z całymi rodzinami, wyjeżdżali do Idlib. Ewakuacje prowadzone były w charakterystycznych busach koloru zielonego, co szybko stało się obiektem żartów ze strony armii i pro-rządowych aktywistów np. gwiazdy na flagach FSA zaczęto zamieniać na zielone busy.

    Początkowo ewakuowani rebelianci byli witani w Idlib jak bohaterowie. Jednak gdy liczba ewakuacji zaczęła gwałtownie wzrastać, szybko się to zmieniło. Ugrupowania rebelianckie z Idlib zaczęły dostrzegać, że napływ bojowników z różnych części kraju prowadzi do zachwiania równowagi sił panujących w prowincji. Najbardziej na „zielonym procederze” traciła Nusra/JFS, gdyż jej bojownicy, stanowiący i tak mniejszość poza Idlib, najczęściej odrzucali układy z armią i wybierali walkę do końca. Dlatego też po kilku „wywózkach”, Nusra zaczęła rozbrajać rebeliantów przybywających do Idlib (armia pozwala wywożonym zatrzymać broń osobistą). Ponadto duża część ewakuowanych oficerów „zaginęła” po przybyciu do Idlib – prawdopodobnie trafili oni do więzień Nusry.

    „Zielone ewakuacje” jeszcze bardziej zaogniły już i tak napiętą sytuację w prowincji. HTS stara się uniemożliwić ewakuowanym dołączanie do Ahraru czy tworzenie nowych frakcji., jednak ludzie Julaniego działają na oślep. W efekcie represje dotykają nawet tych, którzy nie mają negatywnego stosunku do HTS-u. Tymczasem część ewakuowanych zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Często przyjeżdżający do Idlib przeżywają szok kulturowy (dotyczy to zwłaszcza bojowników FSA z południa kraju) – myślą, że po ewakuacji znajdą się w jedynej wolnej prowincji w kraju, lecz w rzeczywistości trafiają do samozwańczego „emiratu” rządzonego prawem szariatu. Mówiąc o ewakuacjach do Idlib warto wspomnieć o ciekawym kazusie Jaish al Islam (Armii Islamu). Jej głównym regionem działania była wschodnia Guta. Gdy na początku 2018 roku armia rządowa przystąpiła to likwidacji tego kotła, JaI rozpoczęło negocjacje dotyczące ewakuacji. Początkowo rebelianci zgodzili się na warunki zaproponowane im przez armię, jednak gdy usłyszeli że jadą do Idlib odrzucili umowę. W Idlib struktury Armii Islamu prawie nie istnieją – lokalna filia była bardzo mała i została wchłonięta przez Ahrar. Ponadto w Gucie wielokrotnie dochodziło do walk między Nusrą a Armia Islamu. Dlatego też JaI zaproponowała rządowi, aby – zamiast do Idlib – wywieziono ich na tereny kontrolowane przez wojska „Tarczy Eufratu”. Na to jednak armia nie chciała się zgodzić, gdyż dałoby to Armii Islamu szansę na dołączenie do stronnictwa „pro-tureckiego” i reorganizację pod tureckim nadzorem. Cała sprawa zaczęła wyglądać jak niskobudżetowy czeski film, gdyż przez około 1 tydzień armia i JaI w kółko ogłaszały rozejmy i wznowienia walk. Ostatecznie Armia Islamu została wywieziona do Idlib. Tam potwierdziły się ich obawy – jej szeregowi członkowie zostali rozbrojeni przez HTS a dowódcy osadzeni w więzieniach. W efekcie, trzęsąca niegdyś wschodnim Damaszkiem, JaI przestała istnieć.

    Tymczasem Ankara nie oceniała „zielonych ewakuacji” w tak jednoznacznie negatywny sposób jak HTS. Turcy zaczęli dostrzegać plusy całej sytuacji. Julani zupełnie nie wiedział jak radzić sobie z masami ludzi napływającymi do Idlib. Fala aresztowań, która miała chronić HTS, doprowadziła do serii protestów ludności cywilnej. Rządy Nusry zaczęły tracić społeczne poparcie i w coraz większym stopniu opierać się na terrorze. Ankara postanowiła wykorzystać tę sytuację i zachęcać napływających bojowników do wstępowania w szeregi pro-tureckich bojówek. W rezultacie „zielone busy” stały się kolejnym punktem zapalnym w stosunkach HTS-u i frakcji pro-tureckiej.

    Ewakuacja rebeliantów z Aleppo, źródło: Ruptly, youtube.com

    Nusra wobec rosnących wpływów Turcji

    Tureckie plany przejęcia kontroli nad rebelią nie uszły uwadze HTS-u. Wcześniej Julani nie postrzegał Turcji jako swojego wroga. Mało tego, HTS wielokrotnie zgadzał się na ograniczoną współpracę wojskową z Turcją przeciwko wojskom rządowym. Jednak Astana zmieniła wszystko. Od pierwszego spotkania przedstawicieli Moskwy, Ankary i Teheranu, wiadome jest, że konfrontacja HTS-u z siłami pro-tureckimi jest tylko kwestią czasu.

    Julani próbuje grać na czas. Z jednej strony stara się pomagać Turkom np. to bojownicy HTS-u eskortowali tureckie konwoje gdy te wjeżdżały do Idlib, aby założyć tu – zgodnie z postanowieniami z Astany – 12 posterunków monitorujących zawieszenie broni. Z drugiej strony – gdy tylko jest ku temu dogodna okazja – HTS atakuje ugrupowania pro-tureckie. Ciężko powiedzieć na co liczy Julani – niemal w każdym scenariuszu końca wojny w Syrii nie ma miejsca na dalszą obecność HTS-u.

    Według różnych niepotwierdzonych informacji Julian wysyła do krajów europejskich i arabskich tajnych wysłanników, którzy mają wystarać się o protekcję tych krajów. Jeśli to prawda, to jest to bardzo ciekawa inicjatywa, lecz – moim zdaniem – od początku zdana na klęskę. Nikt nie będzie chciał negocjować z ugrupowaniem dowodzonym przez mężczyznę wpisanego na listę poszukiwanych terrorystów przez USA i Rosję. Jeśli HTS chce zachować jakiekolwiek szanse na przetrwanie to – moim zdaniem – musi skupić się na utrzymaniu status quo i liczyć na kolejne – podobne do tego z Astany – przetasowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie.

    Abu Mohammad al-Julani, źródło: JFS

    Marsz na Idlib

    W lipcu 2017 roku Ankara poczuła się bardzo pewnie. Od kilku miesięcy tureckie ciężarówki, wyładowane sprzętem wojennym, codziennie przekraczały przejście graniczne Bab al-Hawa. Dwa miesiące wcześniej, w maju 2017 roku, w Astanie, uzgodniono, że Idlib będzie jedną z 4 stref deeskalacji, które nie będą już dłużej atakowane przez siły pro-rządowe.

    Turcja uznała, że jest to idealny moment na konfrontację z HTS-em i zaczęła coraz mocniej naciskać na Ahrar, wówczas już bardzo mocno związany z Ankarą, aby ten w końcu podjął zdecydowaną akcję przeciwko ugrupowaniu Julaniego. Jeśli Ahrar odniosłoby sukces to Turcja mogłaby zaprezentować się w Astanie jako jedyny legalny przedstawiciel rebelii. 14 lipca 2017 roku Brygady Suqour al-Sham (część Ahraru) zaatakowały posterunki HTS-u w okolicy Saraqib i w górach Zawiya. HTS dało się zaskoczyć, lecz sukcesy Ahraru nie trwały długo. W ciągu kilku kolejnych dni HTS zmobilizował setki bojowników i przeprowadził szeroką kontrofensywę przeciwko Ahrarowi w różnych częściach Idlib. W rezultacie, po zaledwie 9 dniach walki, HTS przejęło kontrolę nad: całym miastem Idlib, przejściem granicznym Bab al-Hawa, którym Turcy zaopatrywali swoje bojówki, strategicznymi miastami Saraqib oraz Atarib oraz niemal całą granicą Idlib z Turcją.

    Porażka z lipca 2017 roku była bardzo dotkliwa, nie tylko dla Ahraru, ale dla całego stronnictwa pro-tureckiego, które utraciło dogodne pozycje w północnym Idlib i zostało niemal całkowicie zepchnięte na równinę al-Ghab. Oddziały, którym udało się utrzymać na północy, schroniły się w trudno dostępnych miejscach np. w górach Zawiya. Porażka uświadomiła Turkom, że póki co jej bojówki są zbyt słabe, aby stanąć do walki z HTS-em jak równy z równym. Ponadto zauważono, że jednym z powodów porażki były chaotyczne działania Ahraru i FSA, które nie potrafiły skoordynować swoich natarć. W żadnym wypadku tureckie bojówki nie mogły mierzyć się ze dyscyplinowanym i świetnie zorganizowanym HTS-em. W związku z tym Ankara zdecydowała się przeprowadzić radykalne zmiany i przekształcić skrzydło pro-tureckie w jednolitą formację z centralnym systemem dowodzenia.

    Walki w Idlib w lipcu 2017 roku, wersja HD, źródło: archiwum autora

    Syryjski Front Wyzwolenia

    Plany Ankary zmaterializowały się 18 lutego 2018 roku. Tego dnia Ahrar oraz Nour ad Din Zenki powołały do życia Syryjski Front Wyzwolenia (SLF). Zenki była wówczas trzecią, pod względem liczebności, grupą w Idlib – ok. 7000 bojowników. Ruch Zenki odznacza się daleko idącą radykalizacją ideologiczną, co zresztą widać w działaniach grupy – pierwotnie Zenki weszło w skład HTSu. Ponadto Zenki posiada też wiele rys na swoim wizerunku – chyba najbardziej znanym „incydentem” z ich udziałem było morderstwo, którego dopuścili się w 2016 roku w Aleppo – ich bojownicy ucięli głowę ok. 12-letniemu chłopcu oskarżonemu o członkostwo w Liwa Al. Quds, pro-rządowej milicji, werbowanej z palestyńskich uchodźców.

    Powstanie SLF było przełomowym momentem w historii Idlib. Po raz pierwszy Zenki tak wyraźnie opowiedziało się po stronie Turcji. Co prawda już wcześniej członkowie tego ugrupowania wykazywali pewną dozę sympatii względem Ankary np. brali udział w operacji Tarcza Eufratu, lecz ich współpraca z Turcją był luźna. Jednocześnie sformowanie SLF-u spotkało się z ostrą reakcją ze strony HTS-u – nota bene Zenki było członkiem HTS-u do lipca 2017 roku. O ile wcześniej ex-Nusra nie postrzegała tureckich bojówek w kategorii zagrożenia dla swojego istnienia, to po powstaniu SLF-u musiała zrewidować swoje stanowisko.

    Logo Syryjskiego Frontu Wyzwolenia, źródło: SLF

    Gdy kosa trafi na kamień

    Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli Julani postanowił działać. 19 lutego 2018 roku bojownicy HTS-u zaczęli atakować posterunki SLF w całym Idlib. Pretekstem do rozpoczęcia walk było zabójstwo wysoko postawionego członka HTS, Abu Aymana al-Masriego (nie mylić z Ahmedem Hassanem Abu al-Khayrą al-Masrim, który był bohaterem poprzedniej części), o które oskarżono Ruch Zinki. Walki trwały ponad 2 miesiące – do 24 kwietnia 2018 roku. Szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą z wojujących stron. Niektóre miasta kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk a siedziby walczących nieustannie nękane były zamachami bombowymi.

    Ostatecznie walki zostały uznane za nierozstrzygnięte. Jednak moim zdaniem ten epizod walk o Idlib zakończył się strategicznym zwycięstwem SLF-u. Co prawda Ahrarowi i Zenki nie udało się rozbić HTSu, lecz w końcu – po wielu wcześniejszych porażkach – „skrzydło pro-tureckie” pokazało, że jest w stanie walczyć z ex. Nusrą jak równy z równym.

    Na początku starć wydawało się, że HTS odniesie łatwe zwycięstwo nad rozproszonymi siłami SLF-u, które na wielu odcinkach musiały działać samotnie, odcięte o kilkadziesiąt kilometrów od swoich głównych sił. Jednak SLF wykazało się nadzwyczajnymi zdolnościami koordynacji swoich działań, co wyraźnie zaskoczyło ludzi Julaniego. Ponadto Ahrar i Zinki nie ograniczały się wyłącznie do obrony przed HTS-em. W wielu miejscach podjęły one ambitne działania zaczepne, a prawdziwym popisem stało się przebicie rebeliantów z równiny Al-Ghab do oblężonych gór Zawiya i odblokowanie walczących tam mudżahedinów, a następnie wspólny atak na Marat al-Numan zakończony zdobyciem miasta.

    Wynik wspomnianych walk odbił się szerokim echem w całym Idlib. SLF postanowiło maksymalnie wykorzystać swój sukces i rozpoczęło akcję propagandową wśród innych ugrupowań, która miała zachęcić je do stworzenia wspólnego bloku rebelianckiego, który będzie w stanie przejąć władzę w Idlib. W ten sposób 28 maja 2018 roku, z inicjatywy SLF, powstał Narodowy Front Wyzwolenia (NFL). W jego skład weszły m.in.: Legion Szamu, Wolna Armia Idlib, 1. Dywizja Przybrzeżna, Jaysh al-Nasr, 23. Dywizja. 1 sierpnia 2018 roku dotychczasowi członkowie SLF – Ahrar oraz Zinki – także dołączyli do NFL.

    Obecnie Narodowy Front Wyzwolenia liczy ok. 50-60 tysięcy mudżahedinów (szacunki autora). Taka siła jest w stanie nie tylko stanąć do walki z HTS-em jak równy z równym, lecz także zniszczyć ugrupowanie Julaniego. NFL stworzyło ramy organizacyjne, w które wciągnięte zostały niemal wszystkie liczące się ugrupowania rebelianckie, które nie zostały jeszcze wchłonięte przez HTS. Narodowy Front Wyzwolenia jest potężnym narzędziem, które – w odpowiednich rękach – jest w stanie zniszczyć dotychczasowe Idlib i zaprowadzić nowe porządki. Jak? O tym w kolejnej części.

    Walki w Idlib w styczniu-marcu 2018 roku, źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, SuriyakMaps, openstreetmap.org

    -----------------------------------------------

    Dzisiejszy artykuł miał pojawić się wczoraj, ale zabrakło mi mocy przerobowych - za co przepraszam tych, którzy czekali na post (m.in. kolega @Liesbaum). Jutro jest święto, także trzecia część pojawi się już terminowo. Jutro zajmiemy się podsumowaniem obecnej sytuacji w Idlib i porozmawiamy na temat ewentualnej ofensywy wojsk rządowych na Idlib. Prośba @Martwiak o źródła także zostanie spełniona - wrzucę wszystkie źródła jutro i przyporządkuję je do poszczególnych artykułów. Miałem to zrobić dzisiaj, ale to jeszcze bardziej opóźniłoby wstawienie tekstu. Grafika przypięta do posta pochodzi z kremlin.ru
    -----------------------------------------------

    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #turcja #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Członek RPP chwali Erdogana. "Kurs liry korzystny dla eksportu"

    - Dynamiczne, nacechowane bardzo wysokim poziomem dumy narodowej wypowiedzi prezydenta R. T. Erdogana przyczyniły się do ukształtowania się kursu liry tureckiej na poziomie korzystnym dla tureckiego eksportu oraz tureckiej turystyki – powiedział Łon. Jak dodaje, jego zdaniem tureckie doświadczenia pokazują, że „możliwe jest sprytne wykorzystanie suwerenności monetarnej” i "posiadania własnej waluty".
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Czlonek-RPP-chwali-Erdogana-Kurs-liry-korzystny-dla-eksportu-7609203.html

    Tagi:

    pokaż spoiler #ekonomia #heheszki #neuropa #4konserwy #gospodarka #bekazpisu #polityka #turcja #finanse #pieniadze #swiat #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Ktoś ma więcej info o tych starciach w kwestii ofiar, zniszczonego sprzętu lub konsekwencji?

    Do starć pomiędzy żołnierzami Tureckich Sił Zbrojnych a Wolną Armią Syrii (FSA) miało dojść w północno-zachodniej części prowincji Idlib kontrolowanej wciąż przez „rebeliantów”. Powodem wybuchu walk miało być zastrzelenie syryjskiego rolnika przez tureckiego snajpera we wsi Kafr Hum.

    #turcja #turcjawsyrii #syria

    Źródło
    pokaż całość

    +: bilas, R............7 +11 innych
  •  

    Shitcoin turecki to the moon prawdziwie w stylu krypto xD Oby zapędy naszego Erdogana naród ukręcił wcześniej.
    #gielda | #forex | #kryptowaluty | #turcja

    +: pabloooga, drakkar +6 innych
  •  

    Nic mnie bardziej nie wkurza, niż ludzie uważający, że wszystko w Polsce jest OK, bo jest Internet, wolność zgromadzeń, itp. A upadają tylko jakieś abstrakcyjne, postkomunistyczne instytucje.

    Ludzie! Autorytaryzm nigdzie nie rodzi się z dnia na dzień i zwykle zaczyna łagodnie i cichutko wyjmuje bezpieczniki ustrojowe, które są zbyt abstrakcyjne dla zwykłych ludzi. Erdogan jawne czystki zrobił dopiero po 14 latach władzy, w 2016 roku, a pełne kompetencje dyktatorskie przejął w 2017/2018 roku. No a teraz wychodzi na jaw że turecka gospodarka to kolos na glinianych nogach i wybuchł kryzys. Ale to już bez znaczenia, bo Erdogan, jeśli niczego nie spierdoli, to niezależnie od wszystkiego pozostanie u władzy. Maduro ostatnio nawet "wygrał" wybory w Wenezueli (po 3 latach ciężkiego kryzysu!), więc co to za problem żeby Erdogan utrzymał się w siodle.

    #4konserwy #neuropa #polityka #polska #turcja #dobrazmiana #tklive
    pokaż całość

  •  

    Oglądanie liry tureckiej niezmiernie mnie bawi. Niech będzie to lekcja jak kończą gospodarki "narodowe", takie jak ta którą próbuje tworzyć PiS.
    #neuropa #4konserwy #polityka #ekonomia #turcja

  •  

    #4konserwy często oburzają się na zestawianie ich ukochanych Węgier z Turcją czy Rosją. Pomijając szeroko pojętą i łatwą do udowodnienia korupcję tamtejszej władzy (przykłady: #postkomunistycznepanstwomafijne), chyba dobrze byłoby samemu Orbanowi zostawić prawo do samookreślenia?

    [Orban] caused considerable alarm around the European Union in July 2014 when he declared that Hungary would remain a democracy but become an “illiberal state”, citing the examples of Russia, Turkey and China. Mrs Merkel criticised the term on her visit, but was firmly rebuffed by her host.

    Kurtyna.

    ( https://www.economist.com/europe/2015/02/12/the-viktor-and-vladimir-show )

    #neuropa #polityka #demokracja #wegry #rosja #turcja
    pokaż całość

    źródło: 1-format43.jpg

    +: ZaplutyKarzelReakcji, GordonLameman3 +42 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów