•  

    #anonimowemirkowyznania
    Dowiedziałam się, że mnie zdradził na początku naszego związku. Przed zupełny przypadek. Cały mój świat się zawalił. Za dwa tygodnie mamy ślub i wesele. Nie wiem co ze sobą zrobić. Jestem wrakiem...
    Przeczytałam wiadomości jakie ta dziewczyna mu napisała. Musiał ktoś jej przekazać, że bierzemy ślub.
    Nie wylogował się z fb na moim laptopie. Zapikało i myślałam, że to coś do mnie. Zobaczyłam nowe okno rozmowy i przeczytałam całość...
    Dla mnie nie ma różnicy czy seks czy spotykanie się na randki. Zdrada to zdrada, jej forma najmniej mnie boli...
    Zostawiłam mu kartkę i smsa z informacją, że o wszystkim wiem. Zabrałam kilka potrzebnych rzeczy i jestem w hostelu... Zablokowałam go gdzie się da. Nie chcę z nim rozmawiać. Ta rozmowa była jednoznaczna a dziewczyna pisała długie wiadomości ze szczegółami. Z tego wywnioskowałam o jaki czas chodzi. Byliśmy razem od kwietnia a ona pisała o wakacjach, lecie. Wysłała nawet ich wspólne zdjęcie. Kontekst się zgadza, zgadzają się takie szczegóły jak to, że kupił wtedy nowy samochód (pisała o jego marce i że pamięta jaki był wygodny i super) i zgadzały się jego 23 wtedy urodziny o których również wspomniała.
    Nie wrócę tam, to jego mieszkanie. Ja również mam własne ale jest wynajęte... Nie wiem co ze sobą począć. Czuje ból w każdym kawałku ciała...
    To już jest koniec, nie ma do czego wracać. Mam swój honor i godność. Ale to nie sprawia, że czuje się lepiej albo mniej boli. Jest mi okropnie, czuje się jak wrak.
    Zostawiłam mu na tej kartce, że żadnego ślubu nie będzie. Ze swoimi gośćmi poradzę sobie, poproszę mamę o odwołanie ich... Jedyne co mi zostało to zabrać swoje rzeczy. Więcej tematów do rozmowy nie ma, nie chce dokładać sobie więcej bólu. Koniec związku i rozpad wszystkiego...

    #zwiazki #uczucia #zdrada #depresja #slub #smutek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Co robią z nami negatywne emocje?
    Czy mamy się ich wystrzegać?
    Czego nauczyć się od "złych" uczuć?

    Rozmyślania Jordana Petersona z "12 Rules for Life" w.w.t.

    Negatywne emocje, tak jak ich pozytywne odpowiedniki, uczą. Musimy się uczyć, bo jesteśmy głupi i łatwo nas skrzywdzić. Możemy umrzeć, to niedobrze, i nie czujemy się z tym dobrze. Jeśli tak by nie było, pragnęlibyśmy i szukalibyśmy śmierci, wtedy umieramy. Ale nie czujemy się dobrze nawet z tym że MOŻEMY zginąć. I to cały czas. W ten sposób negatywne emocje, mimo swojego negatywnego działania, chronią nas. Czujemy się urażeni, wystraszeni i obrzydzeni żeby unikać szkód. I jesteśmy na nie bardzo podatni. Nawet bardziej niż na pozytywne emocje. Czujemy większy ból przy stracie
    danych "rozmiarów" niż radość przy zysku podobnych. Ból jest potężniejszy niż radość, a lęki potężniejsze niż nadzieja.

    Emocje, pozytywne, lub negatywne dzielą się na dwa rodzaje. Satysfakcja (technicznie, dosyt), mówi nam, że to co zrobiliśmy było dobre, gdzie nadzieja (technicznie, nagroda zachęcająca), informuje o tym, że coś dobrego nas czeka. Ból sprawia, że nie czujemy się dobrze, więc zwykle nie powtarzamy czynności, które sprawiły, że odczuliśmy obrażenia osobiste, czy izolację od innych (gdyż samotność to jeden z rodzajów bólu). Niepokój sprawia, że staramy się trzymać z dala od krzywdzących nas ludzi i złych miejsc, żebyśmy nie musieli odczuwać bólu. Wszystkie te uczucia muszą być zbilansowane, i ostrożnie osądzane, ale wszystkich potrzebujemy, by żyć i prosperować.

    Miłego dnia wykopki. My work here (for today) is done!

    #jordanpeterson #psychologia #filozofia #uczucia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Czasami jak idę ulicą to mam wrażenie, że ludzie sie na mnie patrzą i po cichu śmieszkąją ze mnie
    #feels #uczucia #przegryw #stulejacontent

  •  

    Skończyłem oglądać #clannad - piękna historia, pełna humoru, smutku, nostalgii i nie tylko... Czytałem, że strasznie wzbudza #feels, więc sam postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie ta bajka wbije mnie w podłogę i sprowadzi do pozycji embrionalnej wyciskając ze mnie resztki uczuć. Oglądając s1 stwierdziłem, że ktoś tu przesadza. Kreska średnia, historia taka o życie licealne, trochę uczuć, zaloty takie tam, ale mimo to dużo śmiesznych scenek, więc uznałem, że takie sobie, jak każde inne (oczywiście w s1 nie zabrakło, wzruszającego wątku, dzięki któremu łezka się w oku zakręciła). Dopiero s2, już praktycznie od pierwszych odcinków, sprowadził mnie na ziemię. Doczekałem się tego, o czym była mowa: pokrętna, bardzo smutna, wzruszająca historia wyciskająca łzy i budząca niepokój w człowieku.. Generalnie wolę oglądać śmieszne rzeczy/akcję, coś co nie budzi przykrych uczuć... ale tym razem ta melancholia okazała się pięknym uczuciem. Opowieść o ciężkim, bezcelowym bycie, który odnajduje sens istnienia, a potem go traci. Ale czy na pewno? Kończąc sezon drugi, kilka odcinków przed zakończeniem, pomyślałem, że wyleje z siebie feelsy, pisząc o tym, że faktycznie mnie poruszyło i wprowadziło w lekką apatię... Lecz ostatnie odcinki obracają sytuację o 180 stopni, całe to przykre napięcie jest rozładowane, gdyż nie jest to jednoliniowa opowieść, a świat w którym życie/historia nie istnieje w tylko jednej płaszczyźnie, niczym sen. Nie leżę w pozycji embrionalnej i nie wypłakuję resztek emocji, jestem wręcz zachwycony i zdumiony tym co zobaczyłem. Cieszę się, że wpadłem na to anime, jeżeli ktoś chce przeżyć coś pięknego, to polecam Clannad i Clannad After story, historię łamiącą i krzepiącą serce, budzącą pełen bukiet #feelsow - tych najlepszych. Swoją drogą, podkład muzyczny też jest piękny (。◕‿‿◕。) #anime #manga #mangowpis #film #uczucia #feels #feelsmusic pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, jestem w rozsypce.
    Moja dziewczyna zaszła w ciążę, którą po około 7 tygodniach straciła. Ojcem oczywiście być miałem ja, ubiegając komentarze śmieszkow. W każdym razie, było ciężko. Starałem się wiązać koniec z końcem, ogarniać uczelnię, pracę, uczyłem się, abysmy tylko dali sobie radę. Gdy poroniła, po pobycie w szpitalu, coś w niej zgasło. I trwa to już 5 miesięcy, nie funkcjonuje normalnie. Gdy słyszy dzieci zbiera jej się na płacz, gdy w serialu zobaczy wątek ciąży zaczyna rozpaczać. Często ogląda zdjęcia z usg, ma folder z meblami do pokoju dziecięcego.

    Mieliśmy wszystko zaplanowane, ślub itd. Plany przez ciążę przesunęliśmy troszkę w czasie, by wejść w związek małżeński jak najszybciej. Oczywiście do tego również nie doszło. Teraz, widząc, że koleżanka jest zaręczona, że przyjaciółki które studiują w innym miescie nie dzwonią do niej, a do jej współloaktorki, czuje się odrzucona. Każdy poród znajomej, małżeństwo znajomej, szczęście znajomej, staje się dla niej powodem do cierpienia. Zazdrość i zawiść nie mają końca, kiedy, jak to mówi "jej koleżanki mają idealne życie".

    Staram się wspierać, ale to jest tak bardzo chore, ze czuję jakbyśmy się od siebie odsuwali. Awantury robi mi dość często. Gdy sugeruję psychologa, gdy koleżanka dostaje pierścionek zaręczynowy, gdy muszę kończyć rozmowę telefoniczną. Oczywiście uważa, że ja nie mam prawa "nie dawać sobie rady".

    Zacząłem też słuchać, że to źle, że nie chodzę do kościoła, że będziemy chodzić razem. Sugeruje mi, żebyśmy starali się o dziecko ponownie.

    Co więcej, czego wcześniej nie było, czepia się mnie o czytanie komiksów w wolnym czasie, o zrobienie sobie wolnego od zajęć, kiedy choruję, o granie na komputerze z kumplami, o każdą czynność, którą uważa za dziecinną albo "żałosną".

    Mam wrażenie, jakbym do czasu tej ciąży w ogóle jej nie znał. Nie wiem już co się dzieje, wyraźnie w związku sobie nie radzę, to mnie przerasta. Powinienem być dla niej silny? Staram się. Ale ta żółć którą wylewa na swoje znajome, te ciągłe pretensje, ataki, ten brak jakichś marzeń, tylko "ślub i dziecko"...

    Mirki, to tak cholernie trudne.

    #zwiazki #ciaza #uczucia #zalesie #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @dobrzecisiewydaje: Z wszystkim co mówisz się w pełni zgadzam oprócz

      Pamiętaj tylko, że ona ma prawo w dowolny sposób wyrażać swoje emocje po stracie dziecka
      Bzdura. Ja rozumiem jakiś okres żałoby, ale albo się z tym ogarnia (5 miesięcy to już dość dobry czas żeby się podnieść z dołka) albo niech komuś innemu zatruwa życie. Widać że OP chciał podporządkować swoje życie na przyszłość pod tym kątem, a w zamian dostaje mentalny wpierdol za coś nad czym nie miał kontroli.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nie rób tego sobie, broń boże kolejna próba jeśli jest taka dla Ciebie. Albo się ogarnia, i potem można myśleć nad kontynuacją oryginalnego planu albo ułóż sobie życie z normalną osobą.
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: tego już nie cofniesz, im szybciej sobie to uświadomisz, tym lepiej, przytul ja i jak gdyby nigdy nic zacznij normalnie rozmawiać i tak dalej

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam wrażenie, że nigdy w życiu z nikim nie rozmawiałem szczerze. Nigdy nikomu nie zdradziłem swoich prawdziwych uczuć, mam wrażenie, że sam ich nie znam.

    Jestem DDA. Dorosłe dziecko alkoholika. Nie jest to post przegrywa, nie użalam się nad sobą - po prostu siebie nie rozumiem.

    Bez zgłębiania się w szczegóły dzieciństwa, bo one nie są istotne - mój ojciec pił, kto choć raz miał dłuższe perypetie z alkoholikiem wie czym to śmierdzi, dosłownie i w przenośni. Na moim dziecięcym umyśle, duszy, zostawiło to niemałą rysę, albo pęknięcie co najmniej.

    Odkąd pamiętam zawsze coś w sobie dusiłem. Z wierzchu twardy, samodzielny gość, nie bojący się mówić co myśli. Może i tak było, ale jeśli chodziło o kwestie uczuciowe nigdy w życiu nie byłem szczery z kobietą. W głowie lustruje mi się fajny związek, oparty na zaufaniu poznaję kogoś, sielanka, snucie planów na przyszłość a nagle STRACH. Dopisywanie historii, szukanie wad na siłę. Robię dosłownie wszystko, żeby tę relację zniszczyć, nieważne jak dobra by była. Nie wiem po co, nie wiem dlaczego. I tak się w końcu dzieje - niszczę ją. Niszczę też kawałek siebie. Boję się z kimś związać, boję się, że się zawiodę, że ta osoba będzie przeze mnie cierpiała, chociaż gdybym tylko chciał to bym był człowiekiem do rany przyłóż.

    Próbowałem już kilka razy, nie udało się. Chyba koniec prób. Starczy patrzenia jak ludzie którzy mnie obdarzają uczuciem (odwzajemnionym zresztą) cierpią przez moją przeszłość, przez spierdolenie mojego ojca. Próbowałem, naprawdę.

    Psycholog powiecie. Byłem. I co? I mam w swoim życiu tak silne przeświadczenie, że ze wszystkim muszę poradzić sobie sam, że przekraczając próg drzwi już żałowałem tej decyzji, z niczego się nie zwierzyłem, nie byłem szczery, usłyszałem tylko, że tworzę w okół siebie 'bańkę' i nikogo tam nie wpuszczam.

    Dorosły człowiek, samotność która go boli - którą sam sobie gotuje.
    Musiałem to z siebie wyrzucić.

    #dda #alkoholizm #przeszlosc #uczucia #zwiazki #tfwnogf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Kurwa, ale ze mnie(albo we mnie) prostak.

    Właśnie odkryłem, że podświadomie sprawiała mi satysfakcję świadomość, że moja była jest sama(jak ja teraz).
    Po cichu licząc, że wróci do mnie na kolanach, bo pewnie chlipie samotnie w poduszkę, bo nikt nie może wytrzymać z jej charakterem.

    Taki chuj. Zapomniałem, że to silna, niezależna dziewczyna i jeśli jest sama to z wyboru(jak nie ja teraz), bo nienawidzi półśrodków czy protezy partnera.

    Mały, zazdrosny, parszywy, wredny gnojek zawistny ze mnie czasami ;////// ;(

    Trochę ją idealizuję, ale zawsze podziwiałem, zazdrościłem (i dostałem od tego rykoszetem), że nigdy nie czyniła z drugiej połówki priorytetu i sensu życia. Jak jej coś nie pasowało to odwracała się na pięcie i "arrivederci, you need me but I don't need you".

    Trochę sam sobie jestem winien, bo zamiast poszukać sobie spokojnego pewnego kucyka to spadłem z jej wysokiego dzikiego grzbietu. I chyba połamałem kręgosłup, bo od kilku lat leżę w miejscu.

    Cieszę się, że po raz pierwszy w życiu coś(znaczy Ona) mnie tak jebło, stopiło lód i obudziło uczucia. No ale ten kac, żal po stracie i tęsknota mogłyby już puścić, bo chyba powinienem jakoś dalej żyć. A nigdy młodszy niż dzisiaj nie będę.

    Wygodniej by mi się żyło gdyby jej nigdzie na świecie nie było.
    Ale jest i żyje sobie szczęśliwa beze mnie, szczęśliwa pośród przyjaciół (dzisiaj nawet ich już nie mam przy sobie).

    "O Peggy Brown, o Peggy Brown kto Ciebie ukochać będzie umiał?". No kurwa raczej nie ja. Chciałbym, ale nie potrafiłbym zaufać, a jej by to nawet przez myśl nie przeszło. Nie mamy żadnego kontaktu. Dzisiaj wzbudzałbym w niej tylko żal i politowanie, nawet nie tani sentyment. Jak małe skrzywdzone zwierzątko, które wzbudza żal, ale nie rozpala pożądania, miłości. I tej świadomości bym nie zniósł. Dlatego nie chciałbym już nigdy na nią wpaść (czasami mamy wspólne tereny życia).

    Poużalałem się to idę pozmywać gary w zlewie, a potem poprzeglądam oferty pracy wykrawania kurczaka w hurtowni tysiąc kilometrów od domu, za zbyt dużo euro żeby umrzeć i zbyt mało żeby dorobić się przed 40-stką mieszkania.

    Zawsze idźcie na całość. Patrzcie najpierw na siebie. Czujcie, że żyjecie, ale uczucia mogą Wam uprzykrzyć marsz przez życie. Pamiętajcie: Jedno życie.

    Sorry, że nie umiem tl:dr, ale Ty umiej zachować debilny komentarz dla siebie.

    Już mi lepiej. Na trochę.
    Życie jest po to żeby je przeżywać, a nie prześlizgnąć się cichaczem, bez emocji.

    #feels #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #uczucia #emocje #psychologia #zalesie #depresja #samotnosc #oddychaj #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    Mirki przyznać się który to taki zakochany. Wiele tygodni to mijam i ciągle zapominam zrobić zdjęcie... Dobrej jakości zdjęcie.

    Jakiś zakochany Mirek poświęcił sporo swojego siana na to! Musi być prawdziwa miłość ;-)

    #rolnictwo #rolnikszukazony #wies #milosc #heheszki #szczecin #morze #zakochanywykop #uczucia #nieiwemjaktootagowac pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Co to znaczy dla was kochać kogoś? Czym przejawia się to, że kogoś kochacie? Skąd wiecie że "kochacie"?
    Wiem, że wiele osób mówi, że "to sie czuję po prostu", ale jakie zachowania, odczucia i myśli o drugiej osobie sprawiają, że wiecie że kochacie daną osobę? Jak w ogóle rozumiecie to słowo i uczucie?
    Jestem z moją różową trochę ponad 2 lata, wydaje mi się, że ją kocham... ale czasami się zastanawiam czy aby na pewno robię to tak jak powinno się to robić. No własnie, jak?
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zwiazki #milosc #uczucia #feels #przemyslenia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: miłość to nie jest uczucie, to postawa względem drugiego człowieka i seria decyzji, jakie się podejmuje. Miłości się nie czuje, tylko się nią żyje. Kochasz, bo kiedyś tak zdecydowałeś

      +: kasiaen
    •  
      m.....i

      +2

      @AnonimoweMirkoWyznania: jestem introwertyczką; czuję się z nim lepiej, niż sama. Kocham jego głos i zapach. Nie zgadzamy się kompletnie politycznie, ale rozmawiamy na te tematy. Nie zgadzamy się w wielu kwestiach społecznych, ale rozmawiamy na te tematy. Kocham jego dotyk. Nie ma tabu. Gdy któreś z nas chce mieć godzinę czy dwie dla siebie, nie ma sprawy - a tego bałam się jako intro mający zamieszkać razem z kimś. Jemy różne rzeczy, często wychodzimy oddzielnie. Seks jest świetny.

      Ładujemy przy sobie baterie, podczas gdy inni ludzie obniżają mi poziom naładowania tej baterii, tzn. kontakty z nimi.
      pokaż całość

      źródło: i.pinimg.com

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #zwierzaczki #wyznanie #feels #nocnazmiana #uczucia
    Opowiem Wam małą historię z mojego życia, jak mały piesek w dużym stopniu ukształtował mnie.

    Wychowywałem się na wsi, więc ze zwierzętami codziennie miałem do czynienia. Po podwróku zawsze biegał pies albo dwa, a nawet i trzy, ale ot po prostu biegały, szczekały, jadły. Dodam też, co istotne w tej historii, że jestem jedynakiem. Jednak pewnego dnia zapadła decyzja, że się przeprowadzamy do bloku. Ja w tym czasie miałem 9 albo 10 lat. Pieski zostały (oczywiście nie same) a my się przeprowadziliśmy. Podstawówka, nowe środowisko, ja byłem nieśmiały i dość zamknięty w sobie i jakiś zakompleksiony. Czasem zdarzały się przykre sytacje w szkole, ponieważ jako bardzo dobry uczeń byłem szykanowany, a wtedy moja wrażliwość była bardzo wyeksponowana i wszystko bolało. Po szkole przychodziłem do domu, robiłem lekcję, potem rozrywka - sam zawsze wymyślałem sobie zabawy (nie potrzebowałem nawet super zabawek, wystarczyły proste rzeczy), wyobraźnia działała, czy kopałem piłkę (samemu) bo nie byłem na tyle dobry, żeby mnie wzięli do drużyny. Dzień po dniu tak leciał. Rodzicom nigdy nic nie mówiłem bo mieli dużo pracy i obowiązków i nie chciałem im zaprzątać głowy. Ale jak długo 10-cio letnie dziecko może samo się bawić. Coraz częściej siedziałem i się po prostu "nudziłem". Po jakimś czasie tata zauważył, że coś jest nie tak. Wiedział też, że kocham psy, zawsze mówiłem, że chce mieć ich 10 jak będę duży. Kupił mi pekińczyka. Wtedy pierwszy raz widziałem takiego psa. Przyzwyczajony do kundli, a tu jakiś rasowy z "płaskim pyszczkiem". Tu pominę proces wychowawczy psa i przejdę do meritum. Przez kolejne lata podstawówki, gimnazjum i liceum wracając do domu już myślałem co u mojego psa. Przez wiele lat żżyłem się z nim niesamowicie i cholernie go kochałem. Gdy miałem problemy w szkole to jemu opowiadałem i wtulałem się w jego puchatą sierść. A ta bestia zawsze wiedziała, kiedy było coś nie tak. Przychodził i zaczepiał, kładł się na klatce piersiowej albo nogach. Był kapryśny jak choler*, ale to było w nim też wyjątkowe. Wychodząc z nim na spacery poznałem wielu kolegów, budził zainteresowanie, dzięki czemu zyskiwałem nowe znajomości. Z czasem okazałem się już "nie być za słabym" do drużyny i grałem z kolegami w piłkę. Na pierwszej randce też byłem z moim psem - chciałem ukryć przed mamą, że idę na spotkanie z dziewczyną i wziąłem ze sobą psa xD 2 gimnazjum - można wybaczyć. Będąc na wakacjach pewnego razu na wsi, mój pies wdał się w bitwę z większym od siebie. Podbiegłem żeby je rozdzielić i zobaczyłem że mojemu psu jedno oko dosłownie wypadło. Rozpłakałem się jak bóbr. Była sobota, żaden weterynarz z okolicy nie chciał się podjąc operacji. Musieliśmy czekać do poniedziałku. Akurat przyjeżdzała jakaś rodzina i kazali mi go schować w stodole bo brzydko wygląda...Wytrzymałem może 10 minut i poszedłem do niego, cieszył się tak mocno, że do niego przyszedłem...i zostałem z nim resztę dnia i długo w nocy aż mama przyszła mnie siłą do łóżka zaprowadzić. W niedzielę to samo. W poniedziałek rano pojechaliśmy do specjalistycznej kliniki - operacja. Zostałem z nim na czas całej operacji, mimo że był w narkozie, to trzymałem go cały czas za łapkę.Weterynarz potem powiedział mamie, że był pod wrażeniem, że mnie nie brzydziło, jak miał usuwane oko. Jedną z najbardziej wzruszających rzeczy, która mnie spotkała, to gdy wracaliśmy do domu, trzymałem go na kolanach (bokiem, bo język musiał wystawać, żeby się nie zadławił) zaczął się budzić i jak go przytuliłem to delikatnie mnie polizał i poszedł spać dalej. Wiedziałem, że to było podziękowanie. Nigdy tego nie zapomnę. Pamiętam też, że kiedyś musieliśmy iść na autobus 2 kilometry, bo zima nas zasypała i widziałem, że nie ma siły iść przez zaspy i go niosłem przez 2 km na ręcach. Przez 2 dni mnie nie odstępował potem na krok. Był ze mną i dla mnie zawsze kiedy go potrzebowałem i ja dla niego byłem zawsze. Gdy wyjechałem na studia do innego miasta, przyjeżdzałem na weekendy, z czasem 2 razy na miesiąc i rzadziej. Wiadomo, dorosłe życie zaczynało pochłaniać. Mama pewnego razu zadzwoniła, że wydaje jej się, że nasz piesek z tęsknoty coraz bardziej się rozchorowuje. Wyprowadziłem się we wrześniu, od listopada zaczął chorować. Zastrzyki, tabletki, kuracja. Skończyłem pierwszy rok studiów, mama zadzwoniła, że nasz piesek zdechł...Mirki jak ja płakałem, 3 dni leżałem w łóżku i płakałem. Najgorsza była myśl, wiedziałem z relacji mamy, że położył się i umierał kilkanaście minut, że nie było mnie przy nim wtedy, że nie mogłem mu okazać jeszcze, jak bardzo był dla mnie ważny. Minęło od tego czasu 6 lat. Do tej pory jak mam jakieś problemy to ten kapryśny skubaniec mi się śni, że ze mną jest. Wiem, że dla wielu z Was może być to śmieszne, wiem też, że wielu z Was ma też takich puchatych przyjaciół. Ja dzięki niemu nauczyłem się odpowiedzialnośći, miłości, troski, pewności siebie, zyskałem znajomych, odważyłem się na randkę i nigdy nie byłem dzięki niemu sam i doświadczyłem, że przyjaźń to najpiękniejsza rzecz na świecie. pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Męczy mnie już moje życie romantyka, niepoprawnego romantyka - chciałbym być "zimnym draniem" ale nie potrafię :(

    Miałem dom. Mam kilkuletnie dziecko, miałem żonę, która mnie jechała od góry do dołu i wykorzystywała - emocjonalnie i finansowo. Rozwiodłem się ale nadal nie potrafię normalnie żyć.

    Nie jestem samcem alfa, który szuka niezobowiązującego seksu i krótkich przyjemności, mało tego w ogóle nie potrafię pójść do łóżka z kobietą, z którą nie łączy mnie uczucie! To chore!
    Nie pasuję do tego świata. Wszystkie kobiety, które spotykałem mówią mi, że jestem bardzo wrażliwy, dojrzały emocjonalnie, daję bardzo dużo ciepła i szczęścia ale po pewnym czasie zwyczajnie się ewakuują z relacji a ja nie wiem dlaczego i zostaję sam. Czuję się wtedy zwykle bardzo wykorzystany - bo sam jestem pozbawiony jakiegokolwiek egoizmu, na pierwszym miejscu stawiam Ich szczęście i zadowolenie, poczucie bezpieczeństwa i komfort psychiczny a wewnętrznie męczę się sam ze sobą kiedy nie dostaję nic w zamian - nawet ciepłego słowa.
    Czasem myślę, że w jakiś sposób rozumiem kobiety, rozumiem czego chcą ale daję im zwyczajnie za dużo i je tym przytłaczam. Niszczę w nich poczucie tego, że też muszą się postarać bo na starcie dostają wszystko - włącznie ze totalną szczerością i otwarciem - bo jak kiedyś powiedziałem "Wolę cię stracić niż budować z tobą cokolwiek na kłamstwie albo niedopowiedzeniu" - no i ją straciłem :(

    Nie czuję się mężczyzną przez to, nie pasuję do tego świata.

    Nie szukam krótkich przyjemności i przygód. Szukam zwyczajnego ciepła, bliskości. Chcę się przytulać, rozmawiać całymi nocami... W czerwcowe popołudnia zbierać polne kwiaty, grać na gitarze, trzymać się za ręce... Podziwiać zachody słońca i po prostu być blisko. Mam zbyt romantyczną duszę, nie nadaję się i czuję, że nigdy nie będę szczęśliwy bo po prostu żadna takiego nie chce...

    Pizda jestem a nie facet. Facet musi mieć jaja i być twardy a nie uczuciowy.

    Możecie teraz hejtować :(

    #zwiazki #milosc #uczucia #logikaniebieskichpaskow #malzenstwo #kobiety #romantyzm #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    zakochaj się w mirku
    zabawa trwa, rozmowa się klei i on nagle usuwa konto
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    nie życzę wam czegoś takiego, nawet jeśli macie tutaj wszystkich za gówna i spierdoliny życiowe nie życzę wam abyście tak się przejechali

    #uczucia #zwiazki #wykopowezwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    #heheszki #coolstory #uczucia

    Drogie mirasy, muszę się podzielić bo mnie rozsadzi. Co się odkurwiło to dla mnie nie jest do pojęcia.

    Opowieść zaczyna się w 2011 roku.
    Jak zaczynałem robić filmiki na YT, to znaczy nędzne animacje, to jednym z pierwszych moich widzów był 13-letni Tomek z Wałbrzycha ukrywający się pod nickiem Prusek10. Zaprzyjaźniliśmy się, dużo wymienialiśmy się opiniami, wysyłaliśmy sobie filmiki, porady itd no to jak gówniarze. No i jakiś czas potem on mi pisał na gg że jego mama jest chora, i pewnego dnia sobie wzięła i umarła. On mi pisał że chce sie zabić.
    Ja jak to 15-latek nie za bardzo wiedziałem co pisać, w tym wieku i w tej epoce nie było tak często akcji z zarzutkami ani jebany modami na "ZABIJ SIE HEHE XD". To było na serio. Więc go uspokajałem itd, że daj spokój, że jakoś to bd, że ona by tego nie chciała, by sie zabijał, że wiele przed tobą. Natomiast on mówił że jego stary go nienawidzi, że życia nie będzie miał. I przyznał się że skoczył z łokna w szkole, ale nic mu sie nie stało i kazali nauczyciele mu wykurwiać do domu.
    Ja wtedy sie osrałem tak że uspokajawszy go powiadomiłem starego o zaistniałej sprawie. Mój tate przedzwonił na bagieciarnie by mu zrobili wizytę, mops jakiś czy inna zielona karta. Chuj, sprawa ucichła, Prusek10 znikł z mojego życia.
    Minęło 5 lat, skończyłem gimbazę, liceum, poszedłem na studia. Pojawiły się kwejki, minecraft, memy z papieżem, i ruchanie na moręce. Zmienił się świat ogólnie rzecz ujmując. Dzisiaj rano (23.03.2017) wchodzę na TS3, gadam sobie z ziomeczkami i nagle nawinął się temat "kto kiedy założył sobie facebook". No to ja mówię chuj, sprawdzę, z ciekawości, nudów. A że usunęli te guziki do przeskakiwania na osi czasu to musiałem przewijać (w ten sposób doszedłem do tego posta o którym nie wiedziałem, że lubię stronę o przedłużaniu benisa xD). Ale między innymi znalazłem też tam lajk jakiegoś Tomasza Prusa z 2011. I od razu ogarnąłem że to nikt inny jak Prusek10.
    Pożerała mnie ciekawość, czy w ogóle żyje ( ͡° ʖ̯ ͡°) Wchodze na jego profil a tam się okazuje że uwaga - że jebany został raperem.
    Ale nie takim, kurwa, bonusem BGC czy kulom z krynicy pięknej ulicy. ZOSTAŁ W CHUJ DOBRYM RAPEREM. On nakurwia koncerty juz tam u siebie w Sulechowie i Wałbrzychu a jest 2 lata młodszy ode mnie xD [dodam tu że sam trochę jedną nogą w tym siedzę, robię sobie muzyczkę i projekt jeden mam na wykończeniu :3] Ale wracając do akcji:
    Napisałem do niego, nie pamiętał ale jak wspomniałem o YouTube i starych gównach jakie razem kręciliśmy to odpisał "XDDDDD".
    Rozwinęła się rozmowa, okazało sie że on zna KURWA OSOBIŚCIE moich ulubienców tj. Nulla i Porka ze świętej pamięci Trzeciego Wymiaru o którym płakam do dzisiaj ;_; No i że ogólnie robi se muzyke.

    Po fajnej rozmowie musiałem jechać na zajęcia, obiecując że posłucham więcej jego kawałków na soundcloud.

    Przed chwilą posłuchałem tego albumu, w chuj dobry pod każdym względem, lepszy 100x od popków sropków i innych gówien,
    https://soundcloud.com/pruseknzg/sets/autor-wlasnego-zycia-2014
    i tam na końcu NAWIJA O TYM JAK TO CIĘZKO MU BYŁO WTEDY I GO ZIOMKI URATOWALI PRZED ZABICIEM SIE.
    I mowa tam o mnie :3
    I że niby PSY PRZYJEŻDŻAŁY Z PSYCHOLOGIEM GO RATOWAĆ XDDDD pewnie do dzis myśli że to ze szkoły zadzwonili. Taki chuj kurwa, dzwonił mój tate.

    Link do ziomeczka:
    https://www.facebook.com/tekapetkp/?ref=ts&fref=ts

    pokaż spoiler #rap #muzyka #hiphop #polecam #feels #cotusieodjebalo
    pokaż całość

  •  

    #programowanie #windows #uczucia #heheszki

    To óczucie gdy chcesz pokodzić a łindołs muwi "nie" i wtedy wyciągasz drógiego kąpa, ale tam też jest łindołs ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Podobno za wszystkimi wyjątkowymi sukcesami mężczyzn stoi jakaś kobieta, dla której okazali się za mało wartościowi, a oni na przekór wszystkim postanowili udowodnić jej, że się myli. Tak samo za każdą depilacją i wybieraniem bielizny, której góra pasuje do dołu stoi jakiś facet, który jest tego warty (a przynajmniej ma się taką nadzieję).
    Mówi się, że ludzie dla miłości cierpią, walczą, potrafią oszaleć, schudnąć, ściąć włosy, przeprowadzić się na drugi koniec świata, nauczyć się holenderskiego i zmienić swoje życie.
    Nie mówi się jednak tego, że ludzie potrafią też usprawiedliwić miłością każde gówno, jakie robią drugiej osobie.

    *

    Znam kobiety, które chodzą do kina, uśmiechają się i marzą, ale od wewnątrz są pomalowane smutkiem, niepewnością i niskim poczuciem własnej wartości. Kiedy są w związku, każdego ranka budzą się i czekają aż ich chłopak spojrzy na nie swoimi brązowymi oczami i obejmie w pasie. Wypełnia je wtedy szczęście, ale nigdy na tyle silne, żeby zdławić irracjonalny lęk, że kiedyś w jego firmie pojawi się jakaś długonoga stażystka, do której on odejdzie. Dlatego wypytują go o wszystkie szczegóły. Dyskretnie odpychają od przyjaciół i rodziny. Czytają jego maile. Robią afery o to, że za długo patrzył na ekspedientkę w sklepie. Wbijają w niego setki bolesnych szpileczek robiąc z jego życia bolesną papkę. Wiążą jego jaja w supeł i nawet widząc, że uśmiecha się coraz rzadziej zamieniając się w osowiałego miśka w sztruksach, nie przestają tego robić.
    W końcu robią to dlatego, że tak bardzo go kochają i nie chcą go stracić.

    *

    Znam mężczyzn, którzy miesiącami potrafią mieć w dupie osobę, z którą żyją. Jeszcze niedawno mówili jej, że gdyby mieli do wyboru zwiedzić cały świat lub zostać z nią w domu i jeść pizzę to jedliby tą pizzę do końca życia, żeby tylko z nią być. Teraz ważniejsze jest od niej wszystko. Nie dzielą się z nią swoimi myślami, nie spędzają razem czasu i nie doceniają. W końcu zawsze dzieją się dwie rzeczy:
    1) Ona otwiera wino i w połowie butelki patrzy na niego i oznajmia: „Już dłużej tak nie mogę. Odchodzę”.
    2) Wtedy oni nadymają się jak przerośnięci dziesięcioletni chłopcy i mówią oburzeni: „Ale przecież cię kochałem!”. Tak jakby to, co czuli, ale tego nie okazywali miało wystarczyć.

    *

    Znam ludzi (ludzi, bo płeć nie jest tu istotna), których zachowanie po rozstaniu wypełnia wszystkie znamiona stalkingu, prześladowania, grożenia i nieumiejętności pogodzenia się z tym, że nic nie jest wieczne. Takich, którzy do swoich prywatnych problemów angażują jej lub jego rodzinę i przyjaciół albo takich, którzy potrafią drugą osobę zwyzywać i kazać jej spierdalać, a później czekać na nią po pracy i tłumaczyć:
    - Poniosło mnie, ale cię kocham.

    * * *

    Wszystkie te osoby używają słów „Kocham Cię” jak brudnej szmaty, którą próbują wyczyścić swoje zachowanie. Tak jakby ich uczucia były wystarczającym usprawiedliwieniem. Jakby dawały im to prawo do traktowania innych źle. Jakby to, że kochają cofało każde gówno, które komuś robią.

    Zdradzę ci sekret – miłość nie jest tym co czujesz, miłość jest tym, co robisz.

    Szczepan Twardoch napisał kiedyś kilka ważnych zdań:
    Nie mylić miłości z zakochaniem. Zakochanie to jest reakcja fizjologiczna, jak erekcja. To się po prostu zdarza, czasem samo z siebie. (…) A miłość to nie jest uczucie, to postawa względem drugiego człowieka i seria decyzji, jakie się podejmuje. Miłości się nie czuje, tylko się nią żyje. Kocham swoją żonę, bo kiedyś tak zdecydowałem: „Będę kochał właśnie ciebie”.

    Daliśmy sobie wmówić, że to, co czujemy jest najważniejsze. W mojej opinii to nieprawda. I nie mówię tego dlatego, że jestem fajny, mądry i nieskazitelny. Też zachowywałem się jak kretyn. Myślałem, że moje uczucia stanowią odpowiednik licencji na zabijanie Jamesa Bonda – traktowałem je wtedy jak przepustkę do okazywania swoich frustracji i rozczarowań. Przecież mam do nich prawo, prawda? Jasne, ale to nie jest prawo bezwzględne. Jeśli jestem wkurwiony i jadąc samochodem ochlapię kobietę z małym dzieckiem, bo tak mi będzie lepiej, to ani trochę nie usprawiedliwia mnie to, co wtedy czułem.
    Nie liczy się posiadanie dobrego serduszka, ale to, jak wpływa się na inne osoby. Jesteśmy swoimi zachowaniami, a nie myślami, chęciami, planami, wymówkami i usprawiedliwieniami.

    Jeśli spychasz kogoś na siedemnaste miejsce w hierarchii życiowych priorytetów, to bez względu na to, co czujesz, okazujesz wtedy lodowatą obojętność, a nie miłość.
    Jeśli traktujesz innych jak darmowych terapeutów mając gdzieś jak demotywująco może na nich działać przewlekłe wywlekanie własnych zmartwień, to jest to ignorowanie ich uczuć, a nie miłość.

    Jeśli jesteś zazdrosny lub zazdrosna i przez swój strach ograniczasz wolność innej osoby, to odbierasz jej szczęście, a nie okazujesz miłość.

    Jeśli podczas kłótni nazwiesz kogoś kurwą lub chujem, popchniesz lub uderzysz, to nie znaczy, że wasz związek jest namiętny i przypomina rollercoster, ale że jesteś niestabilnym emocjonalnie dorosłym bez elementarnego szacunku do innych.

    Jeśli nie potrafisz się pogodzić z tym, że miłość nie zawsze jest wzajemna i myślisz, że możesz zdeptać czyjąś prywatność i godność, żeby zmienić czyjeś zdanie, to jesteś tylko małym, płaczliwym dzieciakiem, który ryczy w Tesco, bo nie dostał zabawki.

    Dlatego nie tłumacz, że robiłeś/aś coś dlatego, że kochałeś/aś. Gdyby tak było to patrzyłbyś i patrzyłabyś na to, jak to wpływa na te osoby, ale woleliście patrzeć tylko na siebie.

    I to też nie jest miłość. To nazywa się „posiadaniem w dupie potrzeb innych” i to cię nigdy nie usprawiedliwia.

    Źródło: http://volantification.pl/2016/08/10/milosc-cie-nie-usprawiedliwia

    Polecam bloga i wpisy Volanta, może co poniektórym poukłada się dobrze w głowie po nich :)

    #zwiazki #tfwnogf #tfwnobf #milosc #uczucia
    pokaż całość

    •  
      m............k

      +1

      @bgonzo: kojarzę go, czytałam jego parę tekstów. Z jednymi się zgadzałam, z innymi tylko po części, ale ten tekst, który wkleiłeś jest tak banalnie prosty, a tak prawdziwy i częsty, że aż dziw, że człowiek czasem uświadamia sobie niektóre rzeczy dopiero jak je przeczyta, chociaż od dawna o nich wie, tylko..gdzieś to się w pomiędzy czasie zawieruszyło. Jak niewiele i wiele potrzeba czasem do szczęścia.

      +: mersi
    •  

      @bgonzo: pierwszy akapit jest bardzo trafny, im dalej tym gorzej i wieksze bzdury

    • więcej komentarzy (2)

  •  
    1........e

    +619

    #magik #uczucia #heheszki
    Kiedy zjebałeś pierwszą randkę, ale ona chce ci dać drugą szansę( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: 11.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam problem natury związkowej i mentalnej. Będzie troche czytania wiec na wstepie uprzedzam.
    Moja dziewczyna z którą jestem 2 lata miała wypadek motocyklowy w sierpniu tamtego roku.
    Prowadził jej ojciec który w sumie chuja ma w głowie. Ale dobrze ze się chociaż wykosztował na stroje dla obojga i dobre kaski.
    Ojciec wylądował z swoją córką (moją dziewczyną) na czołówkę z samochodem z przeciwka. Na zakręcie go niby ZNIOSŁO na lewą. I twierdził ze jechal 50km/h. Tiaa, na pewno go wyniosło przy takiej prędkości. Chyba by musiał rowerem z 10 murzynami na plecach jechać. Ale to już mniejsza.

    Ja mówiłem dziewczynie że jak już jeździć to samej i że kiedyś prędzej czy później natrafi na coś na drodze i może się różnorako skończyć.
    Ale ona za ojcem w opór bo to jedynaczka i jeszcze rodzice rozwiedzeni to wiecie jak to jest. Ojca sie nie ma za młodu to potem najlepszy na świecie i wszystko robić byle robić z ojcem.

    Wypadek skończył się tak że dziewczyna wylądowała na intensywnej z zaburzeniem funkcji życiowych. Czyli krytyczny. Ojciec zatrzymał sie na kierownicy i chuja mu się stało. Moja dziewczyna wyleciała przez niego i przypierdoliła o asfalt głową. (reszta stroju nawet nie tknięta, zero szlifa, kask pękł)
    No i reset. Miesiąc w śpiączce. Chuj wie czy by się wybudziła czy nie, nawet nie wiecie jakie to chujowe uczucie.
    Obudziła się, oczywiście lewa strona sparaliżowana. Chodzenie uczone od nowa, pół roku rehabilitacji. Dość szybko stanęła na nogi (chociaż tyle) ale dalej zaburzenie równowagi, dalej nie ma właściwej motoryki (jak normalny człowiek rusza obiema rękami w równej prędkości tak lewa dłoń się gubi itp.)

    Dziewczyna z talentem muzycznym, malarskim. Kilka stopni w kickboxingu. No po prostu zajebista laska. Z charakterem, dobrze mi się z nią dogadywało. Powiedzmy że to własnie ta połówka na resztę życia. A tutaj ze wszystkim koniec. Dlaczego? Od intubacji straciła głos (pół roku leczenia dalej nic, mówi jak facet po całonocnym darciu się na meczu), rysowac/malować się nie da bo ręce nie te. Koniec z tańczeniem, jeżdżeniem na rowerze i czymkolwiek bo brak równowagi jak u małego dziecka. I żeby to jeszcze wracało, a tu chyba doszła do swojego takiego punktu gdzie dalsze ćwiczenia to tylko jakieś dziesiętne % poprawy.

    Sorry że tak to muszę rozpisywać. Ale inaczej nie podaże do zrozumienia mojego problemu.

    Nie mogę z nią nic już robić, nie słyszałem jej od roku. Na buzi się zmieniła (naruszenie pnia mózgu robi swoje), nie uśmiecha się tak samo, nie wygląda tak samo. Tylko charakter pozostał. Co nie zmienia faktu ze mi brakuje dawnej 'jej'

    Dochodzi do tego jebnięta matka która całe życie przeciw mnie, a ciekawe kto kurwa u niej był dzień w dzień w szpitalu i szukał lekarzy i wszystkiego. Chuja tam, wiecie co odpierdala? Moja dziewczyna dostała odszkodowanie. Trochę tysięcy. Chciałem ją zabrać w sierpniu na wakacje nad morzę żeby trochę odpoczęła i no po prostu nam obojgu się należy. A ona że nie ma mowy, że jest po wypadku, że jej sie stanie chuj wie co, że mi nie ufa, że co my będziemy robić nad tym morzem... A później telefony do ich dziadków (rodziców matki) że ja ją na hajs koszę, że to pewnie moja dziewczyna za to płaci. Jak mnie suka wkurwiła (opowieść dziewczyny, całe szczęście mnie przy tym nie było bo bym jej klapsa na dziąsło chyba zasadził) Po tym wszystkim, ma czelność jeszcze takie historie wypierdalać i mówić że nie jestem godny zaufania.

    Dziewczyna przez tą swoją matkę nie może normalnie żyć. Odbija sie to też na mnie bo mnie to wkurwia i ogranicza nas oboje. Banda wariatów. Cała rodzinka od strony matki to takie popierdolce. Ona ryczy nonstop że praca zła, że życie chujowe, że co ona może zrobić #kek
    Ale to typ takiej osoby że mowi sie ze sie NIE DA i koniec i będzie gnić w tym swoim spierdoleniu. Ogląda kiepskich na Polsacie i he he to sie najebiemy...

    Wszystko mnie już przytłacza. Co pare dni wraca mi myśl żeby ją zostawić i iść w pizdu bo to męczy. Męczy patrzenie na tak na prawdę inną, a niby taką samą osobę. Męczy jej rodzina. Męczy brak jakichś perspektyw, celów. Wolnej ręki i pewności że ona będzie mogła być taka jak dawniej. Ja 21 lvl, ona 20lvl no i nie chciałbym aby ani ona, ani ja niemarnowali swojego życia. Bo człowiek się obudzi a zaraz stuknie 30-ka, albo wpadniemy w dziecko i trzeba będzie na siłę ze sobą siedzieć. Ona niby mnie bardzo kocha, ja już nie mogę tego tak określić. Kiedyś dla niej wszystko, a teraz nie wiem na jakim jestem stopniu.

    Ogółem nie wiem co robić bo czasem jest mi z nią dobrze, w łóżku też jest nawet nieźle. Ale kurwa ciągle mam tą pustkę, niepewność, coś leży na sercu.

    I tak, rozmawiałem z nią o tym.

    #feels #uczucia #depresja #gorzkiezale #zwiazki #anonimowemirkowyznania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    •  

      OP: @Bonnie_Parker: @Janusz_Radek: Janusz wyczerpał praktycznie wszystko co sam chciałem napisać. I napiszę tylko taką anegdotkę. Gdy jeździłem do mojej dziewczyny gdy miała stacjonarną rehabilitacje, byłem tam co 2 dni. Przez 12 tygodni. Był tam pewien chłopak w moim wieku również bo wypadku motocyklowym. Też miał swoją cudowną księżniczkę, która miała go nigdy nie zostawić. Gdy dowiedziała się że miał wypadek uciekła od niego po tygodniu :) Chłopak kompletnie nie chodził, miał zaburzenie mowy, i palce u rąk miał sparaliżowane jak ludzie z zespołem downa. Wszystko od uderzenia w głowę. Kobieta pękła i nie wytrzymała. A ty mi pierdolisz o karmie i o tym że jestem niedorozwojem. A patrzyłem na moją kobietę która leży jak kłoda pod aparaturą i ryczałem cały miesiąc. Później patrzyłem jaka była niedołężna i byłem przy niej codziennie. Czelność masz jeszcze tak pierdolić. Zobaczysz co to życie może za parę lat. Bo my też sobie tak słodko pierdoliliśmy że na zawsze i co by się nie działo. Jak kolega wcześniej napisał, życie weryfikuje.

      "jeżeli masz wątpliwości co do was, to przestań z nią sypiać [...]" - wiem, biorę to pod uwagę. Nie jestem z nią dla seksu i rozmawiałem z nią o tym. Nie mamy tajemnic, wszystko co boli mnie lub ją jest wypuszczane na światło dzienne. Nie lubię niedomówień i udawania.

      "Jej nie wyrwiesz od toksycznej rodzinki bo samice zawsze są uzależnione od bliskich" - no akurat tutaj logika różowych. U mnie jest to samo. Ale skutecznie staram się jakoś chociaż ją dystansować od nich.

      @chromatografia: brakuje mi tej troski i spokoju. Tak było dobrze kilka tygodni przed wypadkiem że było po prostu aż ZA DOBRZE. No i bang.

      Mogę napisać szczerze że ją Kocham. Ale nie potrafię sobie poradzić z tym co mnie otacza. I jak nie miałem dość gdy bylem przy jej rehabilitacji, tak po tych 10 miesiącach pękło we mnie coś i nie potrafię sobie tego poskładać i zanalizować.

      To jest anonimowy komentarz.
      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling
      pokaż całość

    •  

      Anonim: @AnonimoweMirkoWyznania: Tkwisz w tym związku, choć nie masz teraz zaufania czy szacunku, a to są rzeczy, po których facef czuje się kochany - to jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, to piszesz, że jak nie będziesz z tą dziewczyną, to boisz się, że będziesz sam lub z kimś niewłaściwym - popracuj nad swoją wartością, spotykaj się i rozmawiaj z innymi dziewczynami (ale nie w formie randek, podrywu, oczywiście). Popracuj, bo inaczej będzie ci przeszkadzać to, co ona robi nie po twojej myśli.

      To jest anonimowy komentarz.
      Zaakceptował: Asterling
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Powiem Wam coś Mirki na temat #seks z punktu widzenia #rozowypasek. Z moim facetem w łóżku jest mi tak dobrze, że mogłabym robić to z nim codziennie, nie raz i myślę, że wiem dlaczego. Zna mnie lepiej niż ja samą siebie, zawsze na pierwszym miejscu dla niego była moja przyjemność, potrafi z użyciem jedynie ust i dłoni doprowadzić mnie do pełni satysfakcji. To jak pewnie się przy nim czuję i jak w pełni mu się oddaje nie jest proste do opisania samymi słowami. To jest coś więcej w tym metafizycznym znaczeniu, ale wcale nie jest to seks jedynie " romantyczny". Wierzcie mi, że kluczem do wszystkiego jest SZACUNEK. Kiedy wiemy, że nas szanujecie, a to wynika z różnych sytuacji życiowych, to potrafimy Wam w pełni zaufać i nie boimy się w łóżku, totalnie puszczają nam hamulce. To już jest pewnie zależne od temperamentu jak to się objawia, ale wierzcie mi, że pozwolimy się z przyjemnością totalnie upodlić, a wręcz będziemy się tego domagać, JEŚLI będziemy czuły szacunek, kiedy będziemy wiedziały, że nie spotka nas z Waszej strony żadna krzywda. Dlatego szanujcie nas, poznajcie, no i jeszcze jedno - postawcie na pierwszym miejscu zamiast siebie - a spotka Was coś dużo lepszego niż gdybyście sami nastawili się głównie na swoją przyjemność.

    Może zaraz będzie #hejt, ale whatever, ważne, że my z #niebieskimpaskiem nie mamy ochoty wychodzić z łóżka (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #zwiazki #seks #uczucia #mikroporady

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://p4nic.usermd.net )
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

  •  
    l.....e via Android

    +6

    Mirki z #legnica czy istnieje jeszcze to kino?
    Pytam bo to ważne miejsce w moim życiu. Na początku lat 90-tych ub.w. mając buntowniczy etap egzystencjalny miast do szkoły (energetyk) to często siedziałem w tym kinie. Zawsze modliłem się by ktoś jeszcze przyszedł (godziny poranne) bo właściciel nie chciał uruchamiać sprzętu tylko dla mnie.
    Pewnego zimnego, jesiennego dnia pojawiła się ona, zwykła dziewczyna, niezwykła we wszystkim co robiła, też buntowniczka. Przez jakiś czas oglądaliśmy razem filmy a ja ukradkiem spoglądałem na nią, jak przeżywa każdy, nawet ten najmarniejszy.
    Gdy zdałem sobie sprawę, że się zakochałem i chciałem jej powiedzieć jak bardzo jest dla mnie ważna... zniknęła. Znów byłem sam...

    P.S.
    Obok kina była taka knajpka z pizzą na grubym cieście.
    #pytanie #nostalgia #uczucia #feels
    pokaż całość

  •  

    Mireczki! Na fali popularności #polonizacjamemow i #zarzutka pójdźmy na całość i rozpocznijmy pełnowymiarową akcję #polonizacjatagow Byłoby to kolejne wielkie osiągnięcie w historii polskiego Internetu.

    Proponuje używanie spolonizowanych wersji anglosaskich tagów:
    #uczucia jako #feels
    #losowechinskiebajki jako #randomanimeshit
    #prawdziwahistoria jako #truestory
    #przeklejka jako #pasta
    #zts jako #diy
    #polskapilka jako #polandball

    To tylko przykłady, proszę podawać kolejne sugestie i rozprzestrzeniać ideę.
    pokaż całość

    źródło: polskasila.png

  •  

    Dość z #polonizacjamemow. Trzeba pójść dalej: #polonizacjatagow. Mamy przecież kilka antypolskich tagów! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kilka propozycji:
    #cebuladeals → #cebulowybiznes
    #pcmasterrace → #komputerosobistyrasapanow
    #feels → #uczucia
    #rakcontent → #trescrakotworcza
    #steam → #para
    #nsfw → #nwp

    pokaż spoiler A wygrywa ten, kto znajdzie polski zamiennik dla #prokuratorboners i innych *boners.


    pokaż spoiler Ale mi się oberwie za spam popularnymi tagami. #czarnolisto witaj.
    pokaż całość

  •  

    UWAGA, UWAGA

    Komunikat dla wszystkich lalusiów, pedziów, stulejek, sebixów i matixów, januszy, pantoflarzy zajebańców i pajaców w pseudo depresji co żadnej baby nie mieli nie majo i mieć nie bedo dopóki nie zmienią swojego stosunku do tych roszczeniowych księżniczek z toną tapety na ryju.

    Macie tu od wuja dobra-rada, ekspertua związków itd. jedyną, niezawodną metodę na to by w ogóle zostać zauważonym, w pozytywnym sensie, przez różowe:

    Jedyne co musicie to zwyczajnie:

    pokaż spoiler Mieć w nie wyjebane (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


    Brzmi zbyt prosto i zwyczajnie? Tylko brzmi - patrząc po niektórych frajerach co się za nimi tak uganiają bezskutecznie.

    Serio - spróbujta Mirki mojo zasadę w życie wprowadzić, a po pierwszych efektach podziękujecie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W myśl zasady miej wyjebane, a będzie Ci dane żyjcie i pierdolcie na ryj tę tzw. płeć piękną

    pokaż spoiler niby one ją reprezentują ale to My, Niebiescy, nie musimy się malować przed wyjściem HEHE ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    to by było na tyle, pozdro dla kobiet wiernych z wartościami, a szlaufom, gówniarom, feministkom, roszczeniowym księżniczkom śmiertelny chuj w serce. Pozdychajcie se. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    POZDRAWIAM!
    #takaprawda #takasytuacja #zwiazki #milosc #rozowepaski #rozowypasek #rozowy #rozowe #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #feels #uczucia #heheszki #bekazrozowychpaskow #truestory
    pokaż całość

    +: RafiX99, S......y +10 innych
  •  

    Ten wpis miał być krótki i dotyczyć zupełnie zupełnie innego tematu.

    Stojąc na przystanku autobusowym, widzę z oddali idącą parę, mężczyzna na rękach trzyma koc. Kiedy zbliżyłi się na tyle blisko by było ich widać, wtedy dojrzałem na ich twarzy smutek, mężczyzna przechodząc kolo mnie tylko chlipnął. W głowie od razu pojawiła się pewna myśl...

    pokaż spoiler To była ostatnia droga ich ukochanego zwierzaka, którego to mieli właśnie w tym kocu.


    Po mimo, że sprawa mnie nie dotyczyła, to jednak kiedy o tym teraz pomyślę, również mam chęć płakać (╥﹏╥)

    pokaż spoiler Koło przystanku znajduje się klinika weterynarii


    #zwierzeta #smierc #kot #pies #uczucia #emocje #ostatniadroga
    pokaż całość

  •  

    Znacie to uczucie gdy piszecie sobie z laską, pokładacie nadzieję w tym, że to właśnie ona, bo rozsądna, bo dziewica, a okazuje się, że wyjechała na wakacje i dała dupy pierwszemu lepszemu bułgarowi zostawiając was z wielkim bólem serca i jeszcze większym dupy?

    pokaż spoiler Ja też nie, ale są tu tacy co znają.

    #uczucia #pdk #zwiazki pokaż całość

  •  

    Mirki mam takie #pytanie

    Mieliście kiedyś do czynienia z taką typową femme fatale ? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Kobietą, która zauroczyła was swoim wdziękiem, sprawiała wrażenie dostępnej, stwarzała iluzję szansy bycia z nią itp. Kobietą, o której myśleliście wiele tygodni, miesięcy, lat po jej poznaniu / zobaczeniu?

    Jeśli nie - macie ogromne szczęście, kasę w portfelu i niezłamane serce. ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Jeśli tak - I know that feel bro macie nauczkę na przyszłość i idealną sytuację do przemyślenia sytuacji i wyciągnięcia odpowiednich wniosków, że nie można bezgranicznie ufać swoim oczom i bonerowi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Niestety, baby już takie so ( ͡° ʖ̯ ͡°)


    #gorzkiezale #zycie #feels #zwiazki #uczucia #femmefatale #rozowepaski #rozowypasek #logikarozowychpaskow #kiciochpyta #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    Mirki i Mirabelki pomóżcie bo ja już na prawdę nie wiem co robić.
    Wewnętrznie czuję, że chcąc-niechcąc otaczam się ludźmi (łagodnie mówiąc) toksycznymi, bez żadnych ideałów, dla których liczy się tylko fałszywa rzeczywistość i imprezowanie. Nie potrafię się odnaleźć wewnętrznie w tym towarzystwie, a co najgorsze jestem póki co na nie skazany, czuję się niezrozumiany. Nie chcę się izolować od nich z jednej strony bo wezmą mnie za jakiegoś antyspołeczniaka, ale czuję że wewnętrznie umieram razem z nimi. Doradźcie mi co robić? Mam wiele zainteresowań i uprawiam sporty. Nie mam mirabelki, nie lubię tańczyć za bardzo, nie piję bo po alko czuję się jak gówno i mam doła (szczególnie, jeśli było pite w towarzystwie Mirabelek), nie palę fajek (nigdy w sumie nie odczuwałem takiej potrzeby), nie biorę narkotyków, ale czuję się niedoceniony. Mam jakieś tam kompleksy ale myślę, że jakoś sobie z nimi daję radę, aczkolwiek czasami bywa ciężko... W sumie mam kilku cumpli, z którymi staram się trzymać ale to chyba nie przyjaźń. Mam poczucie własnej wartości, ale wydaje mi się, że czasami te wartości i ideały nie pasują do świata, w którym żyję... Dorzućcie coś od siebie, czekam na odpowiedzi.

    #truestory #coolstory

    #feels #depresja #uczucia #milosc #swiat #spoleczenstwo #wartosc #ideal #zycie #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    To óczucie gdy podnosisz swojego wymarzonego, za drogiego dla ciebie skina i jarasz się, że będziesz grał nim następną rundę, a potem giniesz w 5 sekundzie od AWP bez oddania strzału
    #csgo #uczucia #zawszetosamo

  •  

    1 podjedz do domu
    2 zobacz uśmiechnięta sąsiadkę, od niedawna twoją byłą
    3 podejdź zagadać, bo chyba nie wszystko stracone
    4 uśmiech znika, sztywna rozmowa
    5 co ja tu robię?
    6 feelsy mocno
    7 musimy iść do swoich obowiązków
    8 feelsy jeszcze mocniej
    9 chuj strzelił całą myśl, że dobrze mi idzie układanie życia od nowa i że będzie lepiej niż z nią.

    pokaż spoiler Jeśli tylko możecie stosujcie się do dewiz z bloków, miej wyjebane a będzie Ci dane oraz kto wybrzydza ten nie rucha. #feels #przegryw #uczucia
    pokaż całość

    •  

      @smirk0: Wszyscy dobre rady chcą dawać mi, 
      nie potrafią sami korzystać z nich. 
      Wszyscy dobrze wiedzą, że to nie da nic.

      +: suowik, x.......x
    •  

      @smirk0: When I find out all the reasons 
      Maybe I'll find another way 
      Find another day 
      With all the changing seasons of my life 
      Maybe I'll get it right next time 
      An now that you've been broken down 
      Got your head out of the clouds 
      You're back down on the ground 
      And you don't talk so loud 
      An you don't walk so proud 
      Any more, and what for 

      Well I jumped into the river 
      Too many times to make it home 
      I'm out here on my own, an drifting all alone 
      If it doesn't show give it time 
      To read between the lines 
      'Cause I see the storm getting closer 
      And the waves they get so high 
      Seems everything We've ever known's here 
      Why must it drift away and die 

      I'll never find anyone to replace you 
      Guess I'll have to make it thru, this time- Oh this time 
      Without you 

      I knew the storm was getting closer 
      And all my friends said I was high 
      But everything we've ever known's here 
      I never wanted it to die
      pokaż całość

      +: suowik, s....0
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Przeklejka z pewnego bloga. W skrócie: czemu związki psują się po kilku latach i nie czujemy już robaków w brzuchu po pewnym czasie. Poniekąd zgadzam się z tekstem, acz zdaje mi się, że niektóre dane są wyssane z palca. Mircy, co sądzicie?

    Zakochanie od strony naukowej.
    W zasadzie każdego z nas to czeka, w zasadzie jako uogólnienie, bo są przecież wyjątki.

    A i oto tekst:
    Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli PEA (fenyloetyloamina). Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia).
    Proces zakochania zachodzi generalnie w 3 etapach…

    Gdy spotykacie się pierwszy raz…
    1. Oczy zbierają informacje o
    wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę glosu i śmiechu, a nos rejestruje bezwonne feromony.
    2. Sortowanie danych i porównywanie z
    przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny – proces ulega zamrożeniu, jeżeli
    pozytywny – mózg przechodzi do fazy 3.
    3. Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie serce zaczyna szybciej bić, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć.

    Fenyloetyloamina występuje w czekoladzie, serach oraz w wodzie różanej. Czy to przypadek, ze na reklamach producentów czekoladek (np. Wedel) najczęściej są zakochani ludzie?
    Substancja ta może wywołać: szybsze bicie serca, brak tchu, "ściskanie w dołku", działa pobudzająco, energizująco i uzależniająco… czyli wszystkie znane nam objawy zakochania.
    Za euforię, która towarzyszy zakochaniu się odpowiedzialna jest dopamina i norephetamina.
    Dzięki nim ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia, sprawiają, że zwiększa się nasza tolerancja na głód, ból czy zimno. Wiara we własne możliwości staje się niebezpiecznie wysoka, a trzeźwa ocena sytuacji zanika (mówi się czasami: klapki na oczy), mniej więcej tak jak po zażyciu
    amfetaminy czy MDMA. Główne działanie kokainy polega na stymulowaniu wydzielania dopaminy w mózgu. Analogicznie – zmniejszenie ilości wydzielanej dopaminy w mózgu objawia się: cierpieniem, depresją, utratą energii i znamionami głodu
    narkotykowego (niespełniona miłość, związek który się rozpadł).
    Feromony, czyli substancje semiochemiczne bezwiednie wydzielane przez kobiety i mężczyzn. Biorą one udział w procesie zakochania i przekazują informacje (posługuje się nimi większość żywych organizmów).
    Dowiedziono, że znajdują się one w oddechu i pocie, decydując o ich atrakcyjności, ich stężenie jest bardzo małe.
    Niektórzy producenci perfum i afrodyzjaków, zapewniają o tym, że ich produkty zawierają stężone ludzkie feromony.
    Produkty takie dostępne są na
    przykład na aukcjach Allegro.pl,
    jednak ich skuteczność nie została nigdy potwierdzona (no chyba że brać pod uwagę komentarze zadowolonych
    allegrowiczów, zapewniających o nadludzkich wyczynach i miłosnych igraszkach po ich zastosowaniu).
    Testosteron odpowiada u obydwu płci za pożądanie seksualne.

    A gdy emocje opadną…
    Organizm wytwarza wtedy endorfiny, które w działaniu przypominają morfinę. Substancje te dają poczucie bezpieczeństwa oraz stabilizacji życiowej. Dodatkowo u kobiet wytwarza się oksytocyna, która wydziela się również w trakcie orgazmu i przy porodzie. U mężczyzn natomiast jest to wazopresyna (bliskość i przywiązanie). Endorfina odgrywa najważniejszą rolę w czasie, gdy poziom PEA w organizmie spadł do bardzo niskiego poziomu (jego wytracanie trwa średnio około 2 lat). Dlatego wiele (nawet dobrze rokujących) związków upada po tym czasie, a w wielu przypadkach na widok
    partnera serce już nie wyrywa nam się z klatki piersiowej i nie czujemy tego samego podniecenia co w okresie
    zakochania…
    Opisane powyżej zmiany, które
    zachodzą w naszym organizmie noszą
    znamiona neurotyczne. José Ortega y
    Gasset w swoich Szkicach o miłości
    (przekład K. Kamyszew, Warszawa,
    1989) uważał zakochanie za “przejściowy imbecylizm i psychiczną anginę “. Co więcej, uderzająco podobne są objawy zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (między innymi nałogowi hazardziści, pracoholicy, notoryczni złodzieje i
    nieuleczalni mitomani, czyli osoby z
    utratą równowagi psychicznej) z zachowaniem osób świeżo zakochanych!

    Jest nadzieja!…
    Niektórzy uczeni – jak chociażby
    doktor Angelique Pas-Vraiment ze
    szwajcarskiego Institute de Therapie
    Emotionnelle – twierdzą, że zakochanie wykryte na wczesnym etapie, czyli wówczas, gdy naszego
    organizmu nie ogarnia jeszcze
    biochemiczne zauroczenie, jest w
    pełni wyleczalne (jeśli, oczywiście,
    założymy, że rację mają ci, którzy miłość uznali za chorobę zarejestrowali ją na liście WHO jako pozycja F63.9).

    Źródła: http://www.sciaga.pl/tekst/39742-40-chemicznie_o_mi_o_ci http://zyjmylepiej.fora.pl/zwiazki-damsko-meskie,5/o-milosci-naukowo,7.html http://pl.wikipedia.org/wiki/Feromony (licencja: GNU FDL) http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopamina (licencja: GNU FDL)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87#7_form_mi.C5.82o.C5.9Bci (licencja: GNU FDL)
    http://portalwiedzy.onet.pl/54348,,,,dopamina,haslo.html

    pokaż spoiler #milosc #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #feels #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #uczucia
    pokaż całość

  •  
    s.......k

    +9

    "Wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami".

    Mariusz Szczygieł, który dzisiaj obiegł internet. W jutrzejszym Dużym Formacie. Męcząco mocny, jeszcze bardziej męcząco trafny. Trochę w tym nadziei, usprawiedliwienia, trochę pośpiechu a już najwięcej rzeczywistości.

    Królewskie zdanie. Julianna Jonek ma nad biurkiem. Ja mam nad łóżkiem. Zdanie na godziny rozmów o nim. Na wiele etapów.

    Tu link - https://www.facebook.com/TygodnikDuzyFormat/photos/a.115723021820568.15453.115721688487368/856972461028950/?type=1&permPage=1

    A tu własny nowy tag - #kulturwpis
    #wolnewnioski #duzyformat #mariuszszczygiel #czechofilia #zwiazki #uczucia #ludzie #kultura i chyba mogę - #ksiazkowecytaty
    pokaż całość

    +: Tobian, b......s +7 innych
  •  

    #thatfeel #uczucia
    Smutno, ale muszę odciąć się od mojej pierwszej miłości, ranię się każdego razu kiedy z nią rozmawiam, bo wiem że nic miedzy nami nigdy więcej nie będzie, chociaż ona chce mieć jako #friendzone.

    Usuwam ją ze wszystkiego FB, numery telefonu itp. Dajcie jakies słowa wsparciaaa:(

  •  

    Czy ktoś oprócz mnie też czuje się zażenowany kiedy ludzie składają mu życzenia urodzinowe?
    Średnio to lubię, właśnie szykuję się psychicznie, bo dzisiaj jest ten dzień.
    Jednak plusy od Was z przyjemnością przyjmę ;-) Powiedzmy tak w chuj tych plusów, no tak z 22 (bo tyle dziś kończę).
    #urodziny #pytanie #uczucia

    +: V.....z, c....k +216 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #uczucia

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów