•  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Każda historia, nawet najpiękniejsza, musi się kiedyś skończyć. Zaczynaliśmy podobnym zdjęciem, to i kończymy podobnym. EDIT: Zasłoniłem znak solarny, mam nadzieję, że to pomoże. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Naprawdę NIE PROPAGUJĘ/NIE GLORYFIKUJĘ.

    Dzisiaj - długo oczekiwane podsumowanie największego cyklu na tej stronie, więc będzie długie. Z serca. Oto setny wpis o Barbarossie.

    W grudniu 1941 roku niemiecka machina wojenna stanęła. Niemcy wbili się pancernymi klinami daleko wgłąb ZSRR. Doskonale dowodzone oddziały Guderiana, von Mansteina, von Kleista i wielu innych świetnych dowódców miażdżyły opór punkt po punkcie, miasto po mieście, linia po linii. Postępy zagonów pancernych były wręcz oszałamiające - po 50, 100, 150 kilometrów dziennie. Liczby zniszczonego sprzętu wroga i wziętych do niewoli jeńców były wręcz niewyobrażalne. Nigdy wcześniej nikt nie dokonał takich wyczynów. Gdyby wybitny teoretyk Armii Czerwonej, generał Władimir Triandafiłłow, dożył tej chwili, z pewnością z uznaniem popatrzyłby na wcielenie jego idei ''głębokich operacji'' w życie. Było prawie tak, jak powiedział Gröfaz: ''Wystarczy tylko pchnąć drzwi i cała przegniła budowla zawali się z trzaskiem.''

    Ale Niemcy nie docenili Sowietów. Lekceważyli ich - choć też mocno przeceniany - potencjał mobilizacyjny. A ten był olbrzymi. Połączony z dość sprawną ewakuacją przemysłu na wschód, dostawami sprzętu i konsolidacją społeczeństwa pozwolił Związkowi Radzieckiemu przetrwać najtrudniejsze miesiące. Po zaskakującym stężeniu oporu nastąpiła seria kontrofensyw, które zachwiały niemieckim frontem i zatrzymały stalowy walec Panzerwaffe.

    W ciągu pół roku Niemcy i ich sojusznicy stracili 743 tys. ludzi - zabitych, rannych, zaginionych, chorych. Utracono 2840 czołgów i dział pancernych oraz 2827 samolotów. Sowieckie straty były... astronomiczne. Armia Czerwona straciła 900 tysięcy samych zabitych, do tego 1,5 miliona rannych i 3,5 miliona wziętych do niewoli. Do tego 21 200 (!) samolotów i 20 700 czołgów. To była katastrofa.

    Operacja Barbarossa zakończyła się patem. Trudno bowiem uznać zwycięstwo którejkolwiek ze stron. Sowieci uniknęli zagłady, to prawda, ale utracili 70 % stanu swojej armii, nie wspominając o najbardziej zaludnionych i rozwiniętych przemysłowo terytoriach. Armia Czerwona z najwyższym trudem, ściągając oddziały aż znad granicy z Japonią, angażując ostatnie rezerwy, powstrzymała Wehrmacht dopiero na przedmieściach Moskwy.
    Niemcy poczynili olbrzymie postępy i dosłownie zadziwili świat, to także prawda, ale nie osiągnęli tego, co zamierzali. Należy tutaj powiedzieć wprost, że osiągnięcie planowanej linii Archangielsk-Astrachań było niemożliwe, nawet zakładając zerowy opór Armii Czerwonej. Niemcy, stawiając sobie taki cel najwidoczniej pominęli kwestie logistyczne.

    A to właśnie logistyka Wehrmachtu była jego największą bolączką. Niemcy nie byli przygotowani ani na potoki błota, ani na straszliwy mróz. Brakowało środków transportu, w tym głównego sposobu przerzutu wojsk od dziesiątków lat: kolei. Mania Gröfaza o autostradach doprowadziła do demontażu sieci kolejowej. Niemcy mieli mniej pociągów, niż w 1914 roku. Już nie wspominając o słabym zapleczu, co przełożyło się na powolne kładzenie pojedynczych nitek torów w Rosji. Niemcom dramatycznie brakowało ciężarówek i porządnych ciągników, żołnierze marzli i umierali, bo wielu nie otrzymało zimowego odzienia. Brakowało paliw, smarów, amunicji, żywności, lekarstw, wszystkiego.

    Bardzo kontrowersyjna do dziś wydaje się decyzja o skierowaniu oddziałów GA ''Mitte'' na południe, by zamknąć kocioł kijowski. Podobnie, jak wielu historyków, ja też uważam, że to właśnie wtedy Niemcy przegrali. Gdyby zagony pancerne Guderiana zamiast iść na południe, ruszyłyby w stronę Moskwy, mogłyby ją zająć jeszcze przed końcem września - i nic by Niemców nie zatrzymało. Starannie zbudowaną linię obronną na linii Wiażma-Briańsk i siedem broniących jej armii Niemcy zmietli z powierzchni ziemi niemal z marszu.

    Paradoksalnie jednak uważam, że Niemcy wcale nie musieli osiągać linii A-A, by wygrać wojnę. Upadek Moskwy rozsadziłby Sowietów od środka. Już w październiku ludność Moskwy cicho kibicowała Niemcom, by ci przyszli i uwolnili ją od bolszewickiego terroru. Sowieci to wiedzieli i dlatego zażarcie bronili stolicy.

    Z całego serca chciałbym wierzyć, że Niemcy nieśli wyzwolenie, o którym tak często mówili. Chciałbym wierzyć, gdy czytam relacje o radości ludzi od Bugu do Newy i Moskwy, którzy witali wojaków Wehrmachtu kwiatami. Starsi wyciągali skrzętnie chowane ikony i dziękowali niemieckim oficerom na kolanach, że ci przyszli ich wyzwolić. Młode dziewczyny rzucały się na szyje piechurom o ogorzałych, okrytych kurzem twarzach. Dzielili się z Niemcami wszystkim, choćby czerstwym chlebem, by wyrazić swoją wdzięczność. Niejednokrotnie walczyli z nimi ramię w ramię. Być może ci frontowi żołnierze Wehrmachtu naprawdę wierzyli, że wyzwalają tych udręczonych ludzi.

    Tak, chciałbym w to wierzyć.

    Ale życzenia są spełniane tylko w baśniach.

    Tam, gdzie szli Niemcy, tam otwierały się dziesiątki, setki, tysiące, miliony grobów. Za wojskami Wehrmachtu jak złowrogie cienie podążały Einsatzgruppen i Gestapo, mordując wszystkich ''wrogów Rzeszy''. Wcielając w życie obłąkany plan hitlerowskiego ''ostatecznego rozwiązania''. Czyniąc z ludzi niewolników i sługusów ''niemieckich nadludzi''. Pionki na mapie Generalplan Ost.

    Ponary. Babi Jar. Lwów. Kowno. Ryga. Jassy. Odessa. Winnica.

    Wszędzie tam zapełniły się groby ofiar niemieckiego nazizmu. ''Podludzi''. Polaków, Żydów, Rosjan, Białorusinów, Ukraińców. Mordowano ich, rabowano, gnębiono, deportowano. Z milionów jeńców, którzy wręcz błagali o możliwość walki z bolszewizmem, uczyniono ofiary szalonych eksperymentów i ludzki nawóz.

    Niemieckie hasła o wyzwoleniu, piękne i szlachetne idee walki z bolszewizmem, walki o wolność - okazały się tylko pustymi frazesami.

    Zapytacie: czemu zatem nie kibicować drugiej stronie. A kto po niej stał? Totalitarny twór, który nie miał nic wspólnego z cywilizacją ludzką. Pomyślcie, jak potworna musiała być sowiecka okupacja, że ludzie - wszystkich wyznań i narodowości - witali Niemców jak wyzwolicieli.

    Łobuzy spod czerwonej szmaty gnębiły i mordowały ludność od ponad 20 lat. Groby ich ofiar rozpościerały się od Brześcia nad Bugiem po Kamczatkę. Ze wszystkich, których mieli w zasięgu, uczynili swoich niewolników. Z Gruzinów, Ormian, Tatarów, Ukraińców, Kozaków, Azerów, Łotyszy, Estończyków, Polaków - i Rosjan. Miliony pozamykano w lodowych więzieniach łagrów na dalekiej Północy i na Syberii, czyniąc z wielkich połaci jeden wielki obóz koncentracyjny. Od samego początku swego istnienia czerwona Rosja nurzała się we krwi swych ofiar - poczynając od zapomnianego już ludobójczego ''rozkozaczania'' w 1919 r. i gazowania chłopów w guberni tambowskiej, poprzez kolektywizację, Hołodomor i Akcję Polską, a kończąc na ''rozładowaniu więzień'', gdy niemieckie bombowce już dominowały na niebie, to zbiry z NKWD mordowały tysiące ludzi, wrzucając granaty do cel i rozbijając głowy ofiar drewnianymi młotami. W zaledwie 20 miesięcy okupacji Polski Sowieci wymordowali więcej Polaków, niż Niemcy w tym samym czasie. Wspólnie ze swoimi nazistowskimi sojusznikami oficerowie NKWD ustalali, że do 1975 roku pozbędą się ''tych przeklętych Polaków''. Nie inaczej było na Litwie, Łotwie, w Estonii. Gdyby nie doszło do walk z Niemcami, Sowieci okazaliby się zapewne równie morderczy, co naziści.

    Być może, gdyby po drugiej stronie stała Ruś cara Mikołaja, jak 20 lat wcześniej, to jej kibicowałbym z całego serca. Ale po drugiej stronie stał potwór, miażdżący całe narody.

    W tej krwawej rozprawie dwóch strasznych totalitaryzmów stoję jednak po stronie sprzymierzeńców Niemiec. Jest mi bowiem do nich bliżej, aniżeli do Sowietów. Stoję zatem po stronie bohaterskiej Finlandii, maleńkich Węgier, odważnych Włoch. Po stronie kochających swoje kraje i walczących o ich wolność Gruzinów, Ormian, Tatarów, Estończyków, Rosjan. Tych, którzy stanęli u boku jedynego sojusznika, jakiego mieli. Sojusznika, dla którego byli tylko pionkami, który ich wykorzystywał - ale który był i dał im chociaż namiastkę wolności. Nie potępiam nawet tych frontowych żołnierzy Wehrmachtu.

    ''Wychodź ku nam i Ty, towarzyszu,
    Jeśli kochasz ojczyznę jak my''

    Tak mówiła piosenka antybolszewickich ochotników rosyjskich. Czasem coś ściska w gardle, jeśli się pomyśli, że ludzie ci naprawdę kochali swoją ojczyznę i byli gotowi sprzymierzyć się z samym diabłem, byleby ją ocalić.

    Być może gdyby Niemcy nie zachowywali się jak konkwistadorzy, jak łupieżcy, gdyby dali tym ludziom to, czego oczekiwali, to operacja Barbarossa zakończyłaby się inaczej. Zaślepieni swoimi obłąkanymi teoriami nazistowscy paladyni ani myśleli zwracać wolność, czy traktować ludność podbitą przyzwoicie. Józef Mackiewicz przytoczył następującą anegdotę:

    „Do wsi przyjeżdża Niemiec i dawaj wywlekać z chlewu parsiuka. No wiadomo, gospodarz zastąpił się, nie daje. To Niemiec w twarz jego kułakiem. A on spojrzał tylko na Niemca, jakby myśl jemu jakaś przyszła i mówi: »Bij drugi raz!«. To Niemiec drugi raz jego w twarz uderzył. A on: »Bij w trzeci raz!«. Niemiec jego trzeci raz. A on mówi: »Mało tego, bij czwarty raz«. To wtedy Niemiec zastanowił się i pyta: »A dlaczego chcesz, żebym ja ciebie bił koniecznie«. A on odpowiada: »Bo zasłużyłem na to, żeby mnie bić«. »Czymże takim zasłużyłeś na taką karę?« – pyta Niemiec. »A tym – odpowiada – że was czekałem jak zbawienia losu«...".

    Stalin dobrze wiedział, jak to wykorzystać. Zjednoczył wokół siebie ludność, obnażał niemieckie zbrodnie, odwoływał się do haseł i historii. Przypominał Aleksandra Newskiego, Iwana Groźnego, Michaiła Kutuzowa. Cywile sami garnęli się do walk partyzanckich i na ochotnika wstępowali do Armii Czerwonej. By pokonać Niemców, Stalin odwołał się do Tego, którego zwalczał i nienawidził przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Błagał o pomoc Boga. Zaprzestał ludobójstwa i prześladowań. Z niektórymi, jak z Polakami, zawarł przymierze, pozbawiając tym samym Niemców potencjalnych sojuszników. Gdy czerwony satrapa miał na gardle nóż, był gotów na wszystko, na wszelkie ustępstwa i kompromisy. Z rozpaczy i strachu przed Niemcami miliony ludzi zwróciły się z powrotem do komunizmu.

    „Jeśli [Gröfaz] nie posłuchałby rozbestwionych diabełków w swojej głowie, lecz przyszedł do ZSRS jako prawdziwy wyzwoliciel spod jarzma bolszewizmu, jego szanse na zwycięstwo solidnie by wzrosły. [Gröfaz] miał wspaniałą szansę, ogromne rezerwy ludzkie na okupowanych terenach plus 4 mln czerwonoarmistów wziętych do niewoli w pierwszych miesiącach wojny. Ilu spośród nich mogłoby wziąć do ręki karabin i skierować go przeciwko bolszewizmowi, o odrodzenie Rosji, jeżeli by takie hasło rzucił [Gröfaz]? Ja myślę, że przytłaczająca większość!", pisał historyk Aleksandr Nikonow.

    Ponownie przytoczę słowa Talleyranda:

    ''To gorzej, niż zbrodnia - to błąd!''.

    Czasem myślę o tym, jak podobne były oba systemy. Niemcy też zaczęli się przepraszać z ludnością podbitą, gdy mieli nóż na gardle - ale to już im nie pomogło. Gdy III Rzesza sypała się w gruzy, jasnym było, że nikt masowo nie stanie po jej stronie. Sowieci stali się pojednawczy, gdy można coś było jeszcze ocalić.

    Osobiście uważam, że lepiej byłoby, gdyby Niemcy wygrali z Sowietami. Unicestwili ludobójczy komunizm zanim rozpełzł się po świecie niczym dżuma. Gdyby powtórzył się scenariusz roku 1918 - zwycięstwo Niemiec na wschodzie i ich klęska na zachodzie. Bo to, że Niemcy II Wojnę by przegrały, jest dla mnie pewne. Dla Polski i wielu innych narodów była to jedyna szansa, by nie wpaść na stałe w łapy któregokolwiek z oprawców. Zwycięstwo ZSRR doprowadziło do półwiecznej dominacji komunizmu w połowie Europy. I pomyśleć, że gdyby te niemieckie czołgi zdołały pokonać Stalina w 1941 roku, to dzisiaj nad wieloma narodami nie pochylałby się złowrogi cień Kremla. Tak niewiele zabrakło...

    Mam nadzieję, że ten post dobitnie niektórym uświadomi, że nie jestem proniemiecki, ani nie mam żadnych ''sympatii nazistowskich''. Jestem zwyczajnie antysowiecki do bólu. Słówko wyjaśnienia należy się też, czemu nie piszę o niemieckich zbrodniach.

    Otóż po pierwsze - nie zajmuję się tym (interesuje mnie głównie walka na froncie i aspekty z nią związane), po drugie - niemieckie zbrodnie są doskonale udokumentowane. Opisałem te, które były bezpośrednio związane z działaniami wojennymi. Niemieckie bestialstwo zna każdy, kto choć trochę interesuje się II WŚ. O sowieckich zbrodniach mało kto słyszał.

    Kończąc ten przydługi wpis (nowy rekordzista na stronie, 12 tys. znaków!), jestem prywatnie bardzo zadowolony. Zadowolony z tego, że podjąłem się tak ambitnego zadania i udało mi się opisać praktycznie wszystko, co chciałem. Zrobiłem 65 merytorycznych, długich wpisów, opisując chyba każdą ważniejszą bitwę Barbarossy. Zebrało się tego tyle, że można byłoby wydać niewielką książkę. Cieszę się, że przez cały ten czas byliście tutaj, czytaliście i dopingowaliście mnie w tym zadaniu. Dziękuję Wam.

    Teraz temat Barbarossy zawieszamy na ponad pół roku.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: Zgadzać się nie musisz ale nie myślisz logicznie.

      1) Niemcy wygrywajac z Rosja walcza już tylko na jednym froncie.

      2) Mogą odeslać dobrze wyszkolone, doborowe dewizje, wyćwiczond w boju do Francji. Gdzie nie mieliby wielkszego problemu z młokosami z USA i Bryt. Walcząc na plażach Francji.

      3) Lekceważysz ciężar jakim dla Niemiec była Armia Czerwona.

      4) Na froncie wschodnim bylo zmobilizowanych 4-5 ? mln żołnierzy Wermahtu? 25-40% z tej grupy a Francja jest miejscem nie do odbicia.

      5) Piszesz o lądowaniu w 43r. Jakim bo plan Barbarossa wystartowała w czerwcu 44r.
      To brytyjskie lądowanie było fuszerą i kompletną porażką. Alianci nie byli gotowi w 43r. na inwazję.

      6) Kto Ci naopowiadał że Niemcy mieli zamiar zajmować teren za Uralem? Potrzebowali wyeliminować Bolszewików, zająć kopalnie i roponośnie pola.

      7) Wzrost morale i nastawienia Niemców do wojny po wygranej na wschodzie byłby taki jak w 41r.

      Podsumowując Twoje zalożenia że Niemcy mieliby problemy z utrzymaniem porządku co nie pozwoliłoby im przerzucić doborowych dewizji na zachód jest mżonką. Bo właśnie do Francji cała ta ekipa spod Moskwy by pojechała.
      pokaż całość

    •  

      @Good-Bad:

      1) Niemcy wygrywajac z Rosja walcza już tylko na jednym froncie.

      1) Nie. Walczą na przynajmniej dwóch (a bardziej na czterech): w Afryce i Bliskim Wschodzie oraz na Atlantyku i nad Europą. Nie wiem, czemu w Polsce panuje ta moda ignorowania walk na morzu i w powietrzu, dużo ważniejszych od walk na lądzie, gdzie jeden U-Boot z 50 ludźmi był więcej wart o dywizji pancernej. Ale to chyba pozostałość po PRL i konsekwentnym ignorowaniu przez komuchów tych frontów, gdzie Armia Czerwona guzik zrobiła. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      2) Mogą odeslać dobrze wyszkolone, doborowe dewizje, wyćwiczond w boju do Francji. Gdzie nie mieliby wielkszego problemu z młokosami z USA i Bryt. Walcząc na plażach Francji.

      No i zrobili to w Normandii. Latem 1944 roku Amerykanom i Brytyjczykom opór stawiał kwiat niemieckiej armii, uzbrojony w najnowsze zdobycze techniki - i jakoś nie wygrali.

      Najpierw te dywizje muszą dojechać, mieć paliwo, części zamienne i amunicję. A czy Niemcy by je mieli? No cóż, skoro nie mieli ich w 1944 roku, to skąd mieliby je mieć w tym wypadku?

      3) Lekceważysz ciężar jakim dla Niemiec była Armia Czerwona.

      Ty lekceważysz masę innych faktów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      5) Piszesz o lądowaniu w 43r. Jakim bo plan Barbarossa wystartowała w czerwcu 44r.

      Barbarossa wystartowała w czerwcu '44 roku? Co? (ʘ‿ʘ)(ʘ‿ʘ)(ʘ‿ʘ)

      Co do lądowania - operacja ''Husky'' się kłania. Notorycznie ignorowana w Polsce, bo pan Stalin tak powiedział.

      6) Kto Ci naopowiadał że Niemcy mieli zamiar zajmować teren za Uralem?

      A ja gdzieś napisałem coś takiego? (ʘ‿ʘ)

      Podsumowując Twoje zalożenia że Niemcy mieliby problemy z utrzymaniem porządku co nie pozwoliłoby im przerzucić doborowych dewizji na zachód jest mżonką. Bo właśnie do Francji cała ta ekipa spod Moskwy by pojechała.

      Well, ignorujesz fakt, że Niemcy musieliby okupować olbrzymie połacie Rosji i tworzyć swój obłąkany Generalplan Ost. A może ty myślisz, że Niemcy po zwycięstwie i triumfalnym zatknięciu Hakenkreuza na Kremlu spakowaliby manatki i pojechali do domu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W Jugosławii Niemcy, Węgrzy, Chorwaci, Włosi i Bułgarzy musieli utrzymywać ok. 600 tysięcy ludzi całą wojnę. W Polsce, w samym GG, stacjonowało 550 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu i SS. Pomyśl sobie, ile musiałoby stacjonować w ZSRR. Ja obstawiam co najmniej 1,5-2 miliony samych Niemców. Do zabezpieczania szlaków transportowych, do budowy infrastruktury, do utrzymania porządku w miastach, do prowadzenia osiedleń i deportacji etc.

      Do tego, co najmniej jedna GA zostałaby skierowana przez Kaukaz do Iranu, Syrii i Iraku, by połączyć się z Rommlem, czyli dalsze 400-500 tysięcy ludzi.

      I już niemiecka przewaga topnieje.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (46)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Statki w okrytym śniegiem porcie w Kerczu, grudzień 1941 r. Jest to już naprawdę ostatni, 65. wpis o Barbarossie (więc będzie dłuższy), jutro podsumowanie i kończymy temat na pół roku.

    Poprzednim razem, przy wpisie o zajęciu przez Niemców i Rumunów Krymu wspomniałem, że operacja przebiegła gładko, jednak Sowieci szykowali własną niespodziankę.

    Front w końcu grudnia stanął. Niemcy zawiesili działania zbrojne, czekając na lepsze warunki i przygotowując się do zdobycia Sewastopola na wiosnę. Tyle, że Sowieci nie zapadali w sen zimowy - 7 grudnia STAWKA wydała rozkaz opracowania planu odbicia Krymu. Operacja miała być de facto pierwszą operacją desantową Armii Czerwonej w historii, a plan opracował jeden z najlepszych sowieckich strategów, gen. Fiodor Tołbuchin. Plan był bardzo ambitny, ale RKKF zwyczajnie brakowało jednostek - ze względu na brak okrętów desantowych, żołnierze musieli załadować się na trawlery, promy i tratwy. Dlatego też miejsca desantu ograniczono tylko do Kercza i Teodozji na Półwyspie Tamańskim. Do zadania wyznaczono początkowo 79. brygadę morską i 345. DS, ale niemiecki szturm 21 grudnia spowodował wysłanie tych jednostek do Sewastopola, co więcej, oczekiwanie na krążowniki ''Krasnyj Kawkaz'' i ''Krasnyj Krym'' opóźniło operację. Zmieniono plany i w Kerczu lądować miała 51. Armia z 83. brygadą morską i 224. DS, a w Teodozji - 44. Armia ze 157. DS. Co więcej, atak miała wspierać flota oraz spadochroniarze. Zgromadzono aż 250 okrętów i 500 samolotów. Siły atakujących liczyły 42 tys. ludzi.

    Niemcy odkryli przygotowania do desantu, ale XXXXII. Korpus gen. von Sponecka dysponował na Półwyspie tylko 46. Dywizją Piechoty i rumuńską 8. brygadą kawalerii, bo reszta sił oblegała Sewastopol.

    Pierwsza część operacji rozpoczęła się 26 grudnia pod Kerczem... i zakończyła się chaosem. Trawlery i barki, nieprzystosowane do przewozu ludzi wywracały się lub rozbijały o skały, ludzie tonęli w lodowatej wodzie, brakowało koordynacji i łączności. Wychodził brak przygotowania. Niemcy zareagowali późno i użyli głównie lotnictwa, zatapiając m.in. statek ''Woroszyłow'' z 500 żołnierzami na pokładzie. Sowieci posunęli się tylko kilometr w głąb lądu, zanim zostali zatrzymani niemieckim oporem. Na południe od Kercza 302. Dywizja Górska została zatrzymana bardzo silnym oporem dwóch batalionów niemieckiego 42. pułku piechoty. Niemcy stawili tak zażarty opór, że zdołali nie tylko zniszczyć kilka statków ogniem z moździerzy, ale odparli w ogóle desant w tym rejonie i unicestwić w śmiałym kontrataku kompanię radzieckiej piechoty morskiej. Ostatecznie wylądowało tylko 2175 żołnierzy z 5200. Pojmany sowiecki oficer wskazał cele lądujących, więc z Teodozji wezwano pozostałe pułki 46. DP i Rumunów. 27 grudnia Niemcy ruszyli do kontrataku i zmiażdżyli sowiecką 83. brygadę. Zabito i wzięto do niewoli 760 radzieckich żołnierzy. Pozostały tylko niewielkie grupki oporu, jednak Kercz pozostał w sowieckich rękach.

    29 grudnia z kolei rozpoczął się desant w Teodozji. Tam Niemcy mieli tylko dwa bataliony artylerii nadbrzeżnej i batalion saperów ppłk. von Ahlfena. Zanim Sowieci ruszyli do desantu, stracili już jeden okręt - niszczyciel ''Sposobnyj'' wszedł na minę i zatonął z 200 ludźmi na pokładzie. O 4 nad ranem radzieckie okręty oświetliły port, a potem rozpoczęły 13-minutową nawałę ogniową. Mała grupa marynarzy zajęła latarnię morską i dała sygnał, że niemieckich sił w porcie nie ma. O 5 rano z krążownika ''Krasnyj Kawkaz'' wyładowało się 1200 żołnierzy ze 157. DS. Niemcy skoncentrowali ogień na okręcie i trafili go kilka razy, przez co krążownik szybko opuścił port. Niemcy wycofywali się jednak z miasta, a Sowieci do rana mieli na brzegu 4,5 tys. ludzi. Ciemną stroną operacji było to, że w Teodozji Sowieci brutalnie wymordowali 160 niemieckich rannych ze szpitala. Rannych wyrzucano przez okna, bito i okaleczano (niektórym obcinano genitalia), a na koniec oblewano wodą i zostawiano, by zamarzli. Sprawę opisywał, o ile pamiętam, Sepp Allerberger w swoich wspomnieniach.

    Generał von Sponeck nakazał wycofanie się 46. DP, obawiając się okrążenia. Uczynił to wbrew rozkazom von Mansteina, przez co jego decyzja do dziś jest bardzo krytykowana. Śmiałe próby kontrataku przeprowadzili Rumuni, ale zostali odrzuceni. 46. DP przebyła w dwa dni, w zawiei śnieżnej 120 km, porzucając część swoich pojazdów. Udało się jej przebić przez sowieckie linie, ale poniosła spore straty. Niemiecką panikę pogłębił fakt, że 31 grudnia Sowieci w nocy dokonali desantu 250 spadochroniarzy pod Ak-Monaj. Niemcy nie wiedzieli, jaką siłą dysponują Sowieci i wpadli w panikę, uciekając dalej na zachód. Za swoje działania von Sponeck został zdymisjonowany i postawiony przed sądem parę tygodni później. Skazano go na 7 lat więzienia. Wybiegając nieco w przyszłość - rozstrzelano go 23 lipca 1944 r. Marna to strata, gdyż generał był mocno zamieszany w działaniach Einsatzgruppen i mordach na ludności cywilnej. Z kolei 46. DP została oficjalnie potępiona przez sztab GA ''Süd'' i zawieszono przyznawanie jej żołnierzom odznaczeń, bo ''zhańbili honor armii''.

    Von Sponecka zastąpił dotychczasowy dowódca 72. DP, gen. Franz Mattenklott. Ten szybko zreorganizował obronę na zachód od Teodozji, wykorzystując elementy swojej dywizji. Udało mu się zaryglować postępy sowieckiej 44. Armii, która straciła jednocześnie okazję do odcięcia całej 11. Armii i odbicia Krymu.

    Operacja zakończyła się patem. Z jednej strony Sowietom udało się odciążyć Sewastopol i być może uratować go od klęski jeszcze w grudniu 1941 r., ale z drugiej - siły desantowe się nie przebiły do miasta i zostały zablokowane. Do 2 stycznia Sowieci stracili aż 42 tys. ludzi, z czego większość to zabici i wzięci do niewoli. Co więcej, w styczniu ruszył niemiecki kontratak, który wypchnął Sowietów z zajętych pozycji w Teodozji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Jutro postu nie będzie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Lodowa rzeczywistość Fronte Russo. Zdjęcie ukradłem Wojna Mussoliniego, ale mam nadzieję, że zrozumie, że to na chwałę Regio Esercito. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oczywiście, według niemieckiej propagandy i powojennej historiografii, to Włosi byli niechcianym sojusznikiem itp. bzdury.

    Niemcy tak ich nie chcieli, że na początku stycznia 1942 r. Grofaz zaczął naciskać na Mussoliniego, by ten wysłał większą liczbę żołnierzy do ZSRR. Duce przystał na tę prośbę i wiosną 1942 r. wysłano do Rosji elitarny batalion narciarski ''Monte Cervino'', 6. pułk bersalierów i 120. pułk artylerii.

    Tymczasem na froncie było nadal gorąco. Mimo oparcia się o rzekę Mius i ciężkich walk o Haczapetowkę, Sowieci wyprowadzili kolejne kontrataki w grudniu 1941 r. Ofensywa, którą później nazwano jako ''Bitwę Bożonarodzeniową'' spadła na pułk bersalierów i legion Czarnych Koszul. Ciężkie walki trwały pięć dni, bersalierzy zostali czasowo okrążeni, jednak udało im się wyrwać. Utracono ponad tysiąc żołnierzy. Walki zakończyły się jednak włoskim zwycięstwem i odparciem kolejnych prób ataku. Do kontrataku ruszyły dywizje ''Celere'' i ''Pasubio''. Sam Mussolini tak o tym pisał:

    „W okresie świątecznym 1941, używając sił i uzbrojenia o wiele potężniejszych, niż realna siła i materialne środki włoskich dywizji, Rosjanie przystąpili do brutalnego ataku. Liczyli, że wezmą Włochów z zaskoczenia, przynajmniej w sensie moralnym. Utwierdzili się w przekonaniu, że uderzą na żołnierzy pogrążonych w chwilach przygnębienia i tęsknoty za domem, wynikających z ponownej, wspaniałej uroczystości Narodzin Pańskich, którą mężowie ze słonecznej Italii musieli spędzać z dala od swych rodzin i swego kraju. Kalkulacje bolszewików okazały się wszakże błędne. W krwawej, trwającej tydzień bitwie, włoscy żołnierze pokonali wojska bolszewików i zmusili je do ucieczki”.

    Walki później zamarły. Duży wpływ miało wyczerpanie obu stron, straszliwe zimno, braki w opale i paliwie, oraz krótkie dnie. Sowieci ograniczali się do walk partyzanckich i szybkich rajdów. Jeden z takich ataków opisał Leon D.: „Pewnej nocy na południu odcinka silne elitarne oddziały kozackie przedarły się przez głęboki śnieg na swych zwinnych koniach. O świcie zdołały bez przeszkód otoczyć trzy wioski zajmowane przez Włochów, ponieważ wartownicy byli zajęci snem albo miłością. Zaskoczenie było zupełne. Sowieci szczególnie nie cierpieli Włochów. Nienawidzili ich bardziej niż Niemców. Zawsze traktowali ich na froncie wschodnim ze szczególnym okrucieństwem. Za jednym zamachem zajęli trzy wioski. Nikt nie zdążył chwycić za broń. Jeńcy zostali doprowadzeni w pobliże studni i rozebrani do naga. Rozpoczęły się tortury. Kozacy nabierali lodowatą wodę do wielkich wiader i rycząc ze śmiechu, oblewali nią swe ofiary. Było trzydzieści, trzydzieści pięć stopni poniżej zera. We wszystkich trzech wioskach nieszczęśni jeńcy umierali, zamarzając żywcem. Nie przeżył nikt. Nawet lekarze. Także kapelan […]”.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Radzieccy żołnierze pod Moskwą, listopad 1941 r.

    16 listopada 1941 roku żołnierze 2. batalionu 1075. pułku piechoty 316. Dywizji Strzeleckiej gen. Panfiłowa zapisali się w walkach o wieś Dubosiekowo na przedpolach Moskwy. Zaledwie 28 żołnierzy stawiło bohaterski opór nacierającym niemieckim czołgom. Dowodzący nimi komisarz Wasilij Kłoczkow wypowiedział słynne słowa: „Rosja jest wielka, ale cofać się nie ma gdzie - za nami jest Moskwa!”.

    Żołnierze zniszczyli 18 czołgów z 54 atakujących i zabili aż 800 niemieckich żołnierzy. Obrońców, którzy polegli co do jednego, odznaczono pośmiertnie Złotymi Gwiazdami Bohatera ZSRR. Historia nabrała rozpędu, o bohaterskich panfiłowcach pisano w gazetach.

    Zdążyliście się wzruszyć? Wstrzymajcie łzy.

    Cała powyższa opowieść to kłamstwo.

    Historyjkę o bohaterskich panfiłowcach wymyślił przebywający wówczas na froncie korespondent wojenny głównego organu prasowego Armii Czerwonej - ''Krasnej Zwiezdy'', Wasilij Korotiejew. Oparł ją na podstawie relacji komisarza Siergieja Jegorowa z 8. Dywizji Gwardii, który powiedział, że słyszał o walce o Dubosiekowo, przed którą rozstrzelano 2 żołnierzy, którzy chcieli się poddać.

    Korotiejew wrócił do Moskwy i złożył relację redaktorowi naczelnemu gazety. Ten zapytał, ilu żołnierzy liczyła grupa. Korotiejew odparł, że 30, z czego 2 rozstrzelano. Liczbę tę zmyślił.

    Po radzieckiej kontrofensywie w styczniu 1942 r. inny dziennikarz gazety, Aleksandr Kriwicki i grupa oficerów, udali się do odbitego Dubosiekowa i ''ustalili'' zarówno nazwiska żołnierzy i przebieg walki.

    Całe kłamstwo zaczęło się rozłazić w maju 1942 r., gdy NKWD aresztowało jednego z domniemanych panfiłowców, Daniła Kużebergenowa, który zeznał, że walka w ogóle tak nie wyglądała, jak ją opisano. NKWD obiecało mu zmniejszyć wyrok, jeśli zaprzeczy oficjalnie, by miał coś wspólnego z panfiłowcami. Na kilka lat historia ucichła.

    Po wojnie aresztowano innego panfiłowca, Iwana Dobrobabina, który nie tylko przeżył walkę, ale dostał się do niewoli i służył w niemieckiej policji pomocniczej, a gdy zbliżał się front, uciekł do Armii Czerwonej i pod zmienionym nazwiskiem walczył do końca wojny. Po wojnie był nawet fundatorem... własnego pomnika w rodzinnym mieście!

    Sprawa Dobrobabina spowodowała, że sprawą panfiłowców zainteresowała się prokuratura Armii Radzieckiej. Jej szef, gen. Nikołaj Afanasiew przeprowadził drobiazgowe śledztwo i udowodnił, że cała historia to bzdura. Poza ww wojnę przeżyło jeszcze przynajmniej 4 żołnierzy. Kriwicki zeznał, że przebieg walki sam wymyślił. Kończąc raport do Stalina, gen. Afansiew napisał, że walka panfiłowców „nigdy się nie wydarzyła. Jest to czysta fantazja.”

    W przypadku Sowietów to nic nowego. Wymyślili oni wiele podobnych historyjek, jak sprawa Aleksandra Gorowca, czy niedawno odkryte kłamstwo Ludmiły Pawliczenko. Nie przeszkadza to jednak w Rosji stawiać pomników i kręcić filmy o wymyślonych bohaterach.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Niemiecki jeniec'' wzięty do niewoli w bitwie pod Moskwą. Jedna z wielu sowieckich fotografii propagandowych, zaś dość swobodny dobór wyposażenia pozwala sądzić, że to ustawiane zdjęcie. Styczeń 1942 r.

    Wiele się mówi o radzieckich jeńcach w niemieckiej niewoli. Sam o tym pisałem (i miałem wielką uciechę z tych, którzy mnie wyzywają od nazistów, a wówczas jakoś zamilkli). Jednak Sowieci nie byli wcale lepsi od Niemców.

    Ponieważ w 1941 roku Armia Czerwona głównie się cofała, nie było za bardzo okazji, by wziąć jakiegoś Niemca do niewoli. Wyjątkami byli zestrzeleni lotnicy ci jednak żywot najczęściej kończyli tuż po wylądowaniu. Tak było m.in. z pułkownikiem Wolfgangiem Schellmannem, zestrzelonym 22 czerwca 1941 r., zamordowanym przez NKWD jeszcze tego samego dnia. Podobnych przypadków było więcej, także na ziemi. Herbert Brunnegger w swoich wspomnieniach opisuje odnalezienie okaleczonych zwłok żołnierza Wehrmachtu, któremu m.in. wyłupiono oczy i odcięto genitalia. Informacje tego typu są niestety szczątkowe i trzeba je samemu składać. Pewne jest tylko to, że dopiero podczas bitwy o Moskwę Sowieci dopadli większą liczbę jeńców - sowieckie źródła mówią, że wzięto ich wówczas aż 120 tysięcy, co jest liczbą raczej przesadzoną (całe niemieckie straty w bitwie wyniosły 174 tys.). Końca wojny doczekało bardzo niewielu z nich - skoro z toczonej rok później bitwy pod Stalingradem niewolę przeżyło zaledwie 5 tys., to można się domyślać, że jeńcy spod Moskwy nie doczekali końca wojny. Guy Sajer opisuje metodę uśmiercania jeńców, polegającą na wbijaniu młotkiem pustej łuski w czaszkę. Głód, zimno, praca katorżnicza... niemieckich jeńców spotykał ten sam los, co sowieckich w niemieckiej niewoli.

    Jednak Sowieci pastwili się nie tylko nad jeńcami. W ZSRR mieszkała bardzo duża mniejszość niemiecka - Niemcy Nadwołżańscy (Wolgadeutsche) i Niemcy Kaukascy (Kaukasiendeutsche). Społeczność liczyła około miliona osób, mieszkająca od kilku stuleci w Rosji. Większość nigdy nie była w swojej ojczyźnie. Wielu uciekło z Rosji po rewolucji, wielu zginęło podczas kolektywizacji. Ich najgorszy czas dopiero miał nadejść. Jeszcze w czerwcu Stalin wysłał Berię i Mołotowa do Niemieckiej Autonomicznej Nadwołżańskiej SRR, by ocenili, co trzeba zrobić z Niemcami.

    12 sierpnia zatwierdzono, że Niemców trzeba deportować za Wołgę i na Syberię, 28 sierpnia wydano odpowiedni dekret. Zakazano też przyjmowania ich do Armii Czerwonej. Operację rozpoczęto we wrześniu i rozdzielano mężczyzn od kobiet. Zesłano łącznie ok. 570-580 tys. ludzi. Dziećmi i starcami nikt się nie przejmował - trafiali do łagrów, kobiety i mężczyźni od 15 r.ż. trafiali do Trudarmii - jednostek roboczych i pracowali przy wyrębach lasu, lub w kopalniach. Ginęli z głodu, z zimna, z powodu bicia, kobiety były gwałcone. Większości Niemców nigdy nie pozwolono wrócić na Powołże, nielicznych szczęśliwców puszczono w końcu lat 80. W łagrach zginęło około 200 tysięcy z nich.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierze dywizji SS ''Totenkopf'' w ZSRR, lato 1941 roku. Wracamy do tematu Barbarossy - edycja III.

    Jak pamiętacie, Niemcy na terytorium Łotwy wdarli się jeszcze w czerwcu po zmiażdżeniu Sowietów pod Rosieniami i rozerwaniu frontu 8. i 11. Armii (album poniżej). Mosty na Dźwinie w okolicach Dyneburga zdobyli niezastąpieni brandenburczycy. LVI. KPanc. gen. von Mansteina po zdobyciu mostów wzmocniono dywizją SS ''Totenkopf''. Dowódca nowo-utworzonego Frontu Bałtyckiego, gen. Fiodor Kuzniecow nakazał 21. KZmech. odbicie Dyneburga. Korpus liczył dwie (42. i 46.) dywizje pancerne, wzmocnione jedną zmotoryzowaną (185.). Dodatkowo, do walk skierowano ''paraszutistów'' - czyli spadochroniarzy z 5. Korpusu Spadochronowego oraz jednostki sąsiedniej, 22. Armii.

    Kiedy sowiecki atak się rozpoczął, esesmani z dywizji ''Totenkopf'' musieli się cofnąć. Żeby front nie uległ przerwaniu, odważne kontrataki z dwóch kierunków wykonały 3. Dywizja Zmotoryzowana i 121. DP. Niemiecki atak był tak zaskakujący, że Sowieci nie tylko przerwali natarcie, ale okazało się, że część ich jednostek... sama znalazła się w okrążeniu. Po krótkiej walce 21. KZmech został unicestwiony - na polu walki pozostało 100 czołgów sowieckich. Zdesperowany Kuzniecow próbował do walk ściągnąć mocno poharatany 12. KZmech., ale natarcie Sowietów skończyło się, zanim się zaczęło - II. i L. Korps, wraz z LVI. KPanc. rozbiły formację. Niemcy wzmocnili swoje siły przybyciem 290. Dywizji Piechoty, a następnie sforsowali Dźwinę. Sowieci, upokorzeni klęską, 30 czerwca chcieli ustanowić nowe pozycje na linii Psków-Noworżew-Porchow. Chcieli, bo rozkaz ten został odwołany przez Gieorgija Żukowa z Ludowego Komisariatu Obrony.

    Wprowadziło to jeszcze większy zamęt, niż był (coś podobnego), a sowieckie jednostki bezładnie jeździły wte i wewte. Dopiero 5 lipca udało się ustabilizować chaos. Niemcy nie czekali natomiast, bo do tego momentu pancerne zagony Mansteina nie tylko sforsowały Dźwinę, ale wdarły się 60 km w głąb ZSRR. Co gorsza, nowe linie obronne też były za słabe i niemiecka 36. Dywizja Zmotoryzowana przerwała je po krótkim boju, zmuszając znowu cały front do odwrotu. Niemiecka 18. Armia dotarła do Tartu w Estonii i jeziora Pejpus, gdzie 699 lat wcześniej klęskę ponieśli Kawalerowie Mieczowi w starciu z Aleksandrem Newskim... Dla Sowietów to była ich klęska, a Niemcy stali u bram Tallinna, w którym kilka tygodni później odniosą druzgocące zwycięstwo.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Post oczywiście, jak zwykle, z przesunięciem czasowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Każda opowieść, choćby była najpiękniejsza, zawsze będzie mieć swój koniec. Dzisiaj kończymy, jeszcze nim 2018 rok się skończy, zamkniemy Barbarossę. Będzie jeszcze parę wpisów, ale datą graniczną jest 5 grudnia. Oto 99. wpis na ten temat - nieco dłuższy. Jako 100. będzie podsumowanie, dzisiaj wieczorem.

    Radzieccy łącznościowcy podczas bitwy o Moskwę, 1 grudnia 1941 r.

    Niemcy byli już w Moskwie, zaledwie 29 kilometrów od Kremla, gdzie dzisiaj stoi pomnik, upamiętniający najdalszy zasięg niemieckiej ofensywy. Parli do przodu, ale jasnym było, że nie uda im się zwyciężyć. Potworne zimno, braki logistyczne (zimowe wyposażenie utknęło w korkach w Polsce) i silny opór Armii Czerwonej ich znacznie spowalniały. Marzenia o powrocie do domu na Boże Narodzenie rozpływały się...

    Sowieci nie spali. Wyprowadzali zażarte kontrataki, wyrzucając Niemców z zajętych pozycji. 1. Armia Uderzeniowa odepchnęła 7. Dywizję Pancerną znad kanału Moskwa-Wołga. Pod Kaszyrą zmontowany pospiesznie korpus gen. Biełowa odrzucił czołówki Guderiana. By powstrzymać Niemców, Sowieci wysadzili tamy na Wołdze i zbiorniku Iwankowo, zatapiając 40 miejscowości na mocy rozkazu 0428. STAWKA uznała, że działania te będą bardzo skuteczne w powstrzymaniu Niemców. 5 grudnia 1941 r. niemiecka ofensywa stanęła. Guderian napisał w dzienniku: ''Ofensywa na Moskwę zawiodła... Nie docenialiśmy siły przeciwnika i potęgi klimatu.''

    Sowieci pospiesznie ściągali siły pod Moskwę. Z Syberii i Dalekiego Wschodu przybyło 1700 czołgów i 1500 samolotów. Do jednostek włączano czołgi z Lend-Lease, niektóre brygady dysponowały głównie brytyjskimi Matildami. Siła Armii Czerwonej wzrosła do 58 dywizji. Konratak, proponowany przez Żukowa i Wasilewskiego, został zatwierdzony przez Stalina. 5 grudnia uderzył Front Kaliniński, 6 grudnia - Fronty Zachodni i Południowo-Zachodni.

    Niemcy, wyczerpani, zmarznięci, z brakami zaopatrzenia, nie byli w stanie ich powstrzymać na swoich pozycjach. Grofaz zakazywał jednak odwrotu rozkazem nr 39. Bronić każdej piędzi ziemi do ostatniego żołnierza. Okopy kazał budować, strzelając z haubic w zamarzniętą ziemię. Generałowie mówili mu, że pozycji nie da się utrzymać, że trzeba się cofnąć. Nie słuchał...

    W połowie grudnia generałowie Halder i von Kluge dali rozkaz wycofania swoich żołnierzy. Przypłacili to dymisją. Tak samo Guderian, który protestował. Zdymisjonowano też Hoepnera, von Bocka i von Brauchitscha. Wszystkich, którzy mieli czelność powiedzieć, że pozycji nie da się obronić i trzeba ratować armię...

    Sowieci parli do przodu. 7 grudnia odbili Klin i zaskoczyli sztab LVI. KPanc. Żukow i Koniew próbowali złapać w kotły niemieckie jednostki, odpłacić się tym samym, co dotychczas robili Niemcy. 3. Grupa Pancerna zdołała się jednak wycofać. 2. Grupa Pancerna powstrzymała zaciekłymi kontratakami Sowietów pod Tułą. W centrum Sowietom w końcu grudnia udało się odbić Małojarosławiec i Kaługę, ale tam atak posuwał się dużo wolniej.

    4 stycznia, wreszcie, przejaśniło się na tyle, że Luftwaffe mogła ruszyć z pomocą kolegom na ziemi. Śmiem powiedzieć, że maszyny z czarnymi krzyżami wybawiły od zniszczenia GA ''Mitte''. Stukasy zaciekle atakowały sowieckie czołgi i działa, skutecznie powstrzymując dalsze natarcie. Ju-52 zrzucały zaopatrzenie dla oddziałów i ewakuowały ciągle rannych i chorych. Powietrzna tarcza zatrzymała napór Sowietów.

    Sowiecka ofensywa zatrzymała się 7 stycznia 1942 r., odrzucając wyczerpane niemieckie oddziały o 100 km od Moskwy. Stalin żądał dalszego kontrataku i zniszczenia niemieckich oddziałów, ale Armia Czerwona była już wyczerpana i Niemcy zatrzymali jej oddziały.

    Bitwa o Moskwę zakończyła się. Niemcy stracili 174 tys. ludzi, Sowieci - ponad milion. Wraz z zatrzymaniem się niemieckiej ofensywy zakończyła się też operacja ''Barbarossa''. Niemiecka klęska pod Moskwą przypieczętowała porażkę wielkiej operacji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dalej, dalej! Widać już czerwone gwiazdy na Kremlu! 11. Dywizja Pancerna na Szosie Wołokołamskiej, około 60 kilometrów od Moskwy.

    W połowie października 1941 r. Niemcy dotarli do linii obronnej pod Możajskiem, obsadzanej przez cztery sowieckie armie. Sowieci byli bardzo osłabieni po niedawnej katastrofie pod Wiaźmą i Briańskiem. Do armii wciągnięto kogo się dało - milicjantów, urzędników, studentów. Przed Wiaźmą Sowieci mieli 81 dywizji, po Wiaźmie... Zaledwie 90 tys. ludzi i 150 czołgów broniło sowieckiej stolicy w październiku w czterech armiach: 16., dowodzona przez gen. Rokossowskiego pod Wołokołamskiem, 5. Goworowa i 43. Gołubowa pod Małojarosławcem i 49. Zacharkina w Kałudze. Ćwierć miliona cywilów gorączkowo rozbudowywało linie obronne pod Moskwą. Wszystkie fabryki przekształcono w zakłady zbrojeniowe - fabryki zegarów produkowały zapalniki min, samochodów - karabiny, a warsztaty samochodowe przekształcono w punkty naprawcze czołgów.

    Niemcy wznowili swój atak, chcąc okrążyć linię i powtórzyć żelazne obcęgi spod Briańska - na północy przez słabo broniony Kalinin, na południu - przez Tułę. Zamknąć Moskwę w pierścieniu i zadusić. Atak początkowo się powiódł - zdobyto wszystkie cele, poza Tułą: padł Możajsk, Małojarosławiec, Wołokołamsk i Kalinin. Z końcem października, przerażony Żukow cofnął się na linię rzeki Nara, chcąc uniknąć okrążenia. Na południu zażarcie broniła się Tuła - wojska gen. Guderiana dotarły tam dopiero 26 października. Początkowy atak odrzuciła obrona sowieckiej 50. Armii, wspartej przez robotników i milicjantów, a później działania wstrzymano przez rasputicę.

    Przez dwa tygodnie - to dla tych, którzy bagatelizują znaczenie pogody - Wehrmacht stał i czekał. Wzmacniał siły. Naprawiał pojazdy. Dostarczał amunicję i paliwo. I czekał na ustąpienie błota. Ale i Sowieci się wzmacniali przed tą ostateczną bitwą. Zbudowano sieć umocnień, artyleria i saperzy czekali wzdłuż dróg, gdzie spodziewano się Niemców. Z Dalekiego Wschodu przerzucono 30 dywizji, wzmocnionych przez ponad tysiąc czołgów i tysiąc samolotów. Sowieci mocno rozbudowali obronę w głąb - pierwszy raz w ciągu tej wojny.

    15 listopada 51 dywizji GA ''Mitte'' wznowiło operację ''Tajfun''. Sowieci stawiali zażarty opór, cofali się dużo wolniej. Przeciętny postęp wynosił ok. 5-10 km dziennie. Żołnierze cierpieli z powodu mrozu - dramatycznie brakowało ciepłej odzieży, samoloty nie mogły startować przez opady śniegu, pojazdy nie zapalały. Nawet z pocisków trzeba było usuwać zamarznięty smar przed wystrzeleniem, a olej napędowy rozcieńczano benzyną. Temperatura spadła do -45 stopni. 23 listopada 3. Grupa Pancerna zdobyła Klin. Na południu Guderian zdobył Stalinogorsk, a 26 listopada - Kaszyrę, węzeł komunikacyjny na drodze do Moskwy. 27 listopada 7. DPanc. dotarła do kanału Moskwa-Wołga, ostatniej większej przeszkody przed stolicą, raptem 35 kilometrów od Kremla. 27 listopada byli w Krasnej Poljanie - 29 kilometrów od centrum Moskwy.

    Tego dnia Niemcy pierwszy raz zobaczyli przez potężne lornety artyleryjskie czerwone gwiazdy na murach Kremla. 2 grudnia niemiecki batalion motocyklowy dotarł do pętli autobusowej w Chimkach, 30 km od Placu Czerwonego. Niemcy byli już w Moskwie. Wydawało się, że tylko cud może ocalić Sowietów...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemcy już zauważyli, że do walk włączył się najlepszy rosyjski dowódca... Niemieccy żołnierze grzeją się przy ognisku, koniec listopada 1941 roku, Szosa Wołokołamska.

    Pamiętacie, gdy pisałem o raspitucy - straszliwej błotnej powodzi, która zatapiała całe czołgi? Niemcy modlili się, by nadszedł mróz i zatrzymał potoki błota, by choć trochę zestalił ziemię, by można było po niej iść.

    Mróz przyszedł. Nadszedł ten, który wiele razy ratował Rosję z opresji. Wyobrażano go sobie jako sędziwego mężczyznę, ze srebrzystą brodą, z czapą zrobioną z lodu i płaszczem, stworzonym ze śniegu. Najwierniejszy sprzymierzeniec Rosji - Generał Zima. Przybył i w 1707 roku, wypędzając Szwedów króla Karola XII, i w 1812 roku, gdy pokonał niezwyciężonego Cesarza Francuzów, był i w 1918 roku, gdy interwenci przybyli zdławić bolszewicką rebelię. I w 1941 roku nie zawiódł.

    Gdy potężna niemiecka armia szykowała się do ostatecznego ciosu, mającego zniszczyć czerwone imperium, w sukurs Armii Czerwonej przyszła pogoda.
    Początkowo Niemcy się ucieszyli, bo pojazdy wreszcie mogły ruszyć z błotnistej mazi. Jednak z czasem okazało się, że mróz wyrządza spustoszenie. Niemiecka machina wojenna, tak doskonała na polach i lasach Europy, nie dawała sobie rady z temperaturą, która spadła do -40 stopni. Świetne ciągniki, ciężarówki i czołgi nie odpalały - załogi musiały uruchamiać co jakiś czas silniki, by te nie zamarzły, nierzadko rozpalano ogień pod pojazdami, by choć trochę je rozgrzać. Woda w chłodnicach zamarzała i rozsadzała silniki. Poszycie samolotów pękało na mrozie. Zamki karabinów zamarzały, zdarzało się, że amunicja nie odpalała. Stanęła niemal cała sieć kolejowa - niemieckim lokomotywom (ok. 75 %) popękały z mrozu przewody, doprowadzające wodę do kotłów. Tylko upór gen. Rudolfa Gerckego, odpowiedzialnego za logistykę, ocalił Wehrmacht od katastrofy.

    Najbardziej cierpieli żołnierze. Wskutek arogancji dowództwa i bałaganu logistycznego armia nie otrzymała zimowej odzieży. Niewielu otrzymało coś więcej, niż letnie mundury, w których szli w czerwcu przez granice. Zdesperowani Niemcy rabowali domy i owijali się wzorzystymi serwetami, by zapewnić sobie choć trochę ciepła. Pożądane stały się grube radzieckie buty - walonki, oraz waciane kurtki i futrzane czapki, które zdzierano nawet z zabitych. Tysiące żołnierzy zmarło, lub ucierpiało z zimna.

    Leon D. wspominał: ''Kiedy wysiedliśmy w stepie, byliśmy przekonani, że umrzemy wszyscy. Podmuchy wiatru biły po twarzach i przewracały. Oficerowie i żołnierze padali w śnieg. Wielu z nas miało straszne twarze, pokryte czerwonymi pręgami, obrzmiałe, fioletowe. Białka oczu były krwistoczerwone od popękanych żyłek. (...) Inni mieli odmrożone stopy, które później zamienią się w długie skrawki poczerniałej, rozkładającej się tkanki. Niektórzy odmrozili uszy. Po pewnym czasie będą wyglądały jak wielkie morele, z których sączy się pomarańczowa ropa.''

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Podoficer dywizji SS ''Wiking'' prowadzi swoich ludzi pod drutem kolczastym, ZSRR, jesień 1941 r. Dywizja SS'' Wiking'' była jedną z sześciu dywizji tej formacji, które wzięły udział w Barbarossie. Ponadto istniały też dwie nienazwane brygady SS. Jesienią 1941 r. w składzie ''Wikingów'' znaleźli się ochotnicy z Finlandii, Szwecji, Norwegii. Jako ciekawostkę można podać, że w styczniu 1942 r. do jednostki jako oficer medyczny dołączył Josef Mengele, okryty złą sławą lekarz z Auschwitz, prawdziwy ''Anioł Śmierci''. Był on jednym z niewielu lekarzy z kacetów, którzy odbyli służbę frontową. Za uratowanie dwóch żołnierzy z płonącego czołgu otrzymał Krzyż Żelazny.

    Sowieci wdrożyli ''obronną operację rostowsko-donbaską'' we wrześniu i październiku 1941 r. Częścią tych walk były opisane wcześniej przeze mnie walki na brzegu Morza Azowskiego. Po rozbiciu ataków sowieckich 9. i 18. Armii, Niemcy podzielili swoje siły. 11. Armia skierowała się na Krym, a 17. Armia na Rostów. Do ataku skierowano niemieckie korpusy pancerne: XIV. i LIV., wsparte jednostkami włoskimi, słowackimi, rumuńskimi i chorwackimi. 17 października siły koalicji zajęły Stalino (też opisywałem) i Taganrog. Drugie miasto zajęły siły dywizji SS Wiking i LSSAH, przebijając się czołgami do portu. Czołgi z marszu otworzyły ogień do ewakuujących się sowieckich statków i barek. Sowieci twierdzili, że Niemcy stracili ponad 35 tys. ludzi, ale niemieckie dane tego nie potwierdzają i mówią o zaledwie 138 poległych. Niemcy złapali też ponad 500 jeńców. W Taganrogu też Sowieci spalili żywcem cały pociąg jeńców...

    Klęski zmusiły Sowietów do wznowienia odwrotu. Jednak w sukurs Sowietom przyszła pogoda. Tak, jak na innych odcinkach frontu, tak i tutaj spowolniła Niemców na prawie miesiąc. Dopiero 17 listopada Niemcy byli w stanie kontynuować atak. Po czterech dniach walk zdobyli Rostów - ''bramę na Kaukaz'', jak go nazywano - biorąc 10 tys. jeńców.

    Niemieckie linie były jednak znacznie rozciągnięte, a oddziały wyczerpane. Dowodzący 1. Grupą Pancerną gen. von Kleist ostrzegał, że jego oddziały nie utrzymają się, zwłaszcza, że nadeszły mrozy.

    Sowieci to dobrze wykorzystali i 27 listopada do ataku ruszyły cztery sowieckie armie w operacji rostowskiej. Głównym ostrzem ataku dowodził gen. Anton Łopatin, bardzo zdolny dowódca 37. Armii, kontratakując przeciw oddziałom von Kleista. Niemcy musieli się wycofać. Wściekły Gröfaz zdymisjonował von Kleista i zakazał się wycofywać. Dowodzący GA ''Süd'' gen. von Rundstedt odmówił wykonania tego rozkazu. Także i on został zdymisjonowany, jednak marszałek von Reichenau przekonał Gröfaza, że odwrót jest nieunikniony. Niemcy wycofali się za rzekę Mius. 2 grudnia 1941 r. bitwa zakończyła się.

    Mimo, że Sowieci ponieśli dużo wyższe straty (33 tys. ludzi wobec 4316), to porażka w Rostowie była pierwszym większym niemieckim odwrotem podczas II WŚ. Samo miasto Niemcy odbili pół roku później, latem 1942 r. podczas Fall Blau.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemieccy żołnierze w Tallinie, sierpień 1941 r. Nad nimi widać flagę Estonii.

    Estonia, tak, jak Litwa i Łotwa trafiła w 1940 roku pod sowiecką okupację. Maleńki naród nie miał żadnych sojuszników. Jedynie równie słaba Finlandia chciała chronić swoich mniejszych braci. Sowieci, tak i tutaj przystąpili do okrutnego terroru. Od razu aresztowali 8 tys. ludzi i zamordowali 2500 z nich, w tym 400 oficerów (połowę korpusu oficerskiego estońskiej armii). Dotychczasowy prezydent Estonii, Konstantin Päts, został deportowany i zmarł na Syberii 10 lat po wojnie, wraz z nim 10 z 11 ministrów i większość parlamentarzystów. Podobnie jak na Łotwie, tak i tutaj tuż przed atakiem Niemiec na ZSRR Sowieci deportowali 12 tys. Estończyków. Większość z nich nigdy nie wróciła.

    Gdy o 3:15 22 czerwca rozpętała się burza ognia i stali nad granicą, w Estonii wybuchła radość. Tak, jak w wielu miejscach, tak i Estończycy cieszyli się, że być może zostaną wreszcie oswobodzeni. W lasach kryło się 12 tys. ''Leśnych Braci'', którzy atakowali jednostki NKWD i 8. Armię.

    Jednak Sowieci nie zamierzali odpuścić tak łatwo Estonii. Utworzono specjalne bataliony niszczycielskie NKWD, a które prowadziły pacyfikacje wsi - zniszczyły m.in. wieś Viru-Karbala, mordując wszystkich jej mieszkańców, w tym dzieci. Sowieci zabili ponad 2 tys. ludzi. NKWD mordowało ludzi w więzieniach, tak, jak w Polsce i na Litwie - w samym Tartu zamordowano 220 osób. Co więcej, Sowieci niemal od razu powołali ponad 30 tys. Estończyków do batalionów roboczych - zginęła blisko połowa z nich. Sowieckie działania doprowadziły do tego, że Estonia została oswobodzona jako ostatnia z Państw Bałtyckich.

    Leśni Bracia bardzo się mścili. W Anstla i Vasteiina 5-7 lipca zniszczono dwa bataliony NKWD. Wspólnie z niemiecką 18. Armią wypychali okupantów ze swojego kraju. Walczyli ramię w ramię o Narwę, Tartu - zażarta bitwa trwała blisko dwa tygodnie - i stolicę kraju - Tallinn, gdzie w sierpniu triumfalnie wywieszono estońską flagę. W walkach z Leśnymi Braćmi (którzy przeformowali się w milicję ''Omakaitse'') Sowieci stracili 4800 poległych i 14 tys. wziętych do niewoli.

    Estończycy walczyli nie tylko razem z Niemcami. Z kilkudziesięciu uciekinierów z Estonii w armii fińskiej utworzono grupę ''Erna'', liczącą 80 ludzi. Jednostka, podzielona na dwa zespoły wylądowała w Estonii - część przerzucono morzem, część zrzucono ze spadochronami. W bitwie pod Kautla 24 lipca ocalili oni 2 tys. cywilów, kiedy dosłownie w ostatniej chwili przerwali pacyfikację wsi i pokonali sowiecki batalion niszczycielski.

    Estonia ciężko ucierpiała w trakcie walk, ale szczęśliwa ludność cywilna, z wielkim wzruszeniem witająca Wehrmacht bramami powitalnymi i skromnymi podarkami, nie wiedziała, że Niemcy nie byli zainteresowani wolnością Estonii. Kraj ten, strasznie nieszczęsny, dla nich był tylko kolejnym punktem na mapie Generalplan Ost - i miał stanowić kolonię dla ''nadludzi''...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    To jest prawdziwy powód, dla którego Kevin Spacey nie zagrał w ostatnim sezonie House of Cards. :v Wiedziałem, że kiedyś mu to wynajdą.

    Francuscy ochotnicy z LVF.

    Kiedy Niemcy uderzyli na ZSRR, w wielu krajach zapanowała radość. Nie inaczej było we Francji (gdzie antykomunizm był wbrew pozorom bardzo popularnym poglądem, zwłaszcza wśród weteranów Wielkiej Wojny), gdzie przywódca Francuskiej Partii Ludowej, Jacques Doriot wysunął propozycję powstania ochotniczego francuskiego legionu walczącego na Ostfroncie. Niemcy wyrazili zgodę, ale ograniczyli liczbę chętnych do 15 tys. 5 sierpnia 1941 r. utworzono ostatecznie Legion Ochotników Francuskich przeciw Bolszewizmowi - LVF (Légion des volontaires français contre le bolchevisme). Zgłosiło się aż 13 tysięcy ludzi, ale zaledwie połowę tego zakwalifikowano do szkolenia. Sporą część stanowili francuscy jeńcy wojenni, którzy nie chcieli pracować przymusowo w Niemczech. Byli nawet dawni ochotnicy z Brygad Międzynarodowych z Hiszpanii, którzy byli zrażeni do komunizmu. Niedługo później utworzono drugą jednostkę, La Légion Tricolore, ale została ona wchłonięta przez LVF niedługo później.

    We wrześniu 1941 r. pierwszych 2400 ochotników przybyło do obozu szkoleniowego w Dębicy w Polsce. Otrzymali, jak wszyscy, mundury Wehrmachtu z francuską tarczą na prawym ramieniu. Dowódcą został francuski oficer wojsk kolonialnych, płk Roger Labonne. Ostatecznie utworzono dwubatalionowy 638. pułk piechoty (Französisches Infanterie-Regiment 638), który został włączony do niemieckiej 7. DP. Sporym problemem było złożenie przysięgi na wierność Grofazowi. Kapelan jednostki, ks. Jean de Mayol de Lupé odprawił mszę, w której przypomniał o pobudkach ochotników, czym nakłonił ich do złożenia przysięgi. Niedługo później jednostkę wysłano na Front Wschodni, na słynną Szosę Wołokołamską, 60 km od Moskwy.

    Największym wrogiem Francuzów okazało się być potworne zimno. Temperatury, spadające do -30 i niżej stopni Celsjusza, zamiecie, opady śniegu odbijały się bardzo negatywnie na żołnierzach. Już na początku LVF stracił wielu żołnierzy z powodu odmrożeń i chorób. Mimo to, 1 grudnia ochotnicy ruszyli do ataku na sowiecką 32. Dywizję - świeżo przerzuconą z Syberii. Mimo dużej woli walki i odwagi, jednostka ponosiła spore straty - Sowieci mieli po prostu lepiej przygotowane pozycje obronne. Po tygodniu walk LVF wycofano z frontu. Stracił on 190 poległych i rannych, oraz 300 chorych.

    Po walkach pod Moskwą przesunięto ich do Polski, gdzie LVF zreorganizowano i uzupełniono. Wysłano go ponownie do ZSRR, gdzie toczył boje z partyzantami w rejonie Smoleńska, a później - na Ukrainie. Po rozpoczęciu sowieckiej ofensywy latem 1944 r. Francuzi przebijali się na zachód i dotarli na Pomorze, gdzie spotkali swoich rodaków w mundurach Waffen-SS. LVF ostatecznie rozwiązano, a jego członków przydzielono do formującej się właśnie brygady francuskiej SS.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: Być może ktoś się "zgłosił" ale to nie ma znaczenia - ważny jest system, który ochotniczym nie był. W III Rzeszy panował powszechny pobór do sił zbrojnych i nikt o zdanie części Polaków (uznanych za osobników na tyle przypominających germańskich ludzi że mogli służyć) nie pytał. Twoje zdanie natomiast sugeruje odwrotny obrót spraw.

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: piękna orka. Niektórzy zobaczą pustą kartkę w książce Bishopa i powtarzają głupoty bez namysłu. Rozumiem, że tak osobliwy fakt, jak gen. Anders wstawiający się za 14. Dywizją Grenadierów SS przed deportowaniem wgłąb Sowietów, bo w jej składzie byli obywatele polscy ukraińskiego pochodzenia - zburzyłby ich światopogląd.

      Widać jak bardzo temat jest drażliwy. Napisałeś tylko, że również zgłaszali się na ochotników (np. Kresowiacy, którzy trafili do GG po 1941 r., a którzy zasmakowali okupacji sowieckiej), a brązownikom historii puszczają nerwy. Sami sobie dopowiadają, jak kilkaset tysięcy Polaków trafiło do Wehrmachtu (i że tylko z przymusu, jak jeden geniusz wyżej). pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Oberfeldwebel z Chorwackiego Legionu Lotniczego stoi obok swojego Do-17Z, Ostfront, październik 1941 roku.

    W wielkiej operacji przeciwko ZSRR nie zabrakło też ochotników z maleńkiej Chorwacji, najwierniejszego chyba sojusznika Niemiec. Już 22 czerwca 1941 r. przywódca NDH, Ante Pavelić spotkał się z przedstawicielami władz wojskowych i cywilnych, by zdecydować o pomocy dla Niemców. Jednogłośnie zgodzono się na to, że Chorwacja powinna wziąć udział w operacji. Porozumiano się z gen. von Horstenauem, przedstawicielem Rzeszy w Chorwacji. Ten zasugerował napisanie listu bezpośrednio do Berlina, tak też uczyniono. Grofaz przyjął propozycję. Rozpoczęto formowanie jednego pułku piechoty, liczącego 3900 żołnierzy, jednak do 15 lipca zgłosiło się aż 9 tys. chętnych!

    Z ochotników sformowano Verstärken Kroatischen Infanterie-Regiment 369. Jego żołnierze, tak, jak inni cudzoziemscy ochotnicy, nosili mundury Wehrmachtu, a na ramieniu - tarczę narodową: biało-czerwoną szachownicę. Oddział liczył trzy bataliony piechoty, batalion artylerii oraz po kompanii przeciwpancernej, karabinów maszynowych i zaopatrzenia. Dowódcą został płk Iwan Markulj. Jednostka odbyła szkolenie w Austrii, a następnie przetransportowano ją na Front Wschodni, gdzie dołączono do 100. Dywizji Lekkiej (w ogóle GA ''Süd'' była bardzo multinarodowa: byli tam Walonowie, Chorwaci, Włosi, Węgrzy, Rumuni i Słowacy oraz dywizja ''Wiking''). Pułk wziął udział w walkach nad rzeką Mius i o Stalino w październiku. Wybiegając nieco w przyszłość, Chorwaci walczyli też o Charków w 1942 r., a następnie wzięli udział w batalii stalingradzkiej, walcząc z wielką odwagą m.in. o słynny silos zbożowy i fabrykę ''Krasnyj Oktjabr''. W Stalingradzie pułk został w większości zniszczony. Ocaleli żołnierze zostali wycofani do Chorwacji, gdzie utworzyli 369. DP.

    Osobną jednostką był Chorwacki Legion Lotniczy. Niemcy pozwolili Chorwatom na utworzenie dwóch jednostek lotniczych w ramach ww Legionu. Były to 4. Skrzydło Myśliwskie (jako 15. (Kroatische)/JG 52) i 5. Skrzydło Bombowe (jako 15. (Kroatische) KG 53). Obie formacje utworzono w lipcu 1941 roku, trafiły na front w październiku. Skrzydło myśliwskie pozostało na nim aż do lata 1944 roku, osiągając znaczne sukcesy - 283 zestrzelenia wobec 5 utraconych własnych maszyn i 2 pilotów. 14 pilotów otrzymało statusy asów. Najlepszym pilotem był Mato Dukovać, mający aż 44 zestrzelenia. Skrzydło bombowe wylatało 1247 misji, biorąc udział w nalotach m.in. na Moskwę i Leningrad. W grudniu 1942 roku zostało ono wycofane do Chorwacji w celu zwalczania partyzantki. Straty na Ostfroncie wyniosły 5 samolotów i 20 ludzi.

    Pokrótce warto też wspomnieć o Chorwackim Legionie Morskim, liczącym 343 ludzi, który operował na Morzu Czarnym. Legion posiadał 130 jednostek, głównie kutrów i małych statków i zajmował się głównie trałowaniem min i patrolowaniem stref przybrzeżnych. Na Morzu Czarnym służył aż do wiosny 1944 r.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierz 6. Dywizji Górskiej SS "Nord" w Laponii. Jednostka powstała w lutym 1941 r. jako "KG Nord", jako pierwsza górska jednostka SS (na bazie pułków SS "Totenkopf"), a we wrześniu rozbudowano ją do rozmiarów dywizji.

    Kiedyś opisywałem porażkę operacji "Silberfuchs" korpusu górskiego Dietla, a dzisiaj przyjrzymy się jej ostatniej fazie, operacji "Polarfuchs", skierowanej na południe w rejon Salla, okupowany od 1939 r. przez ZSRR. Do zadania wyznaczono mieszany XXXVI. Korpus gen. Hansa Feiga. Złożony był ze wspomnianej dywizji "Nord", 169. DP, 40. i 211. batalionu pancernego (Panzer II i H39) i fińskiej 6. Dywizji. Wspierać go miał fiński III. Korpus. Warto wspomnieć, że część jednostek przerzucono koleją przez neutralną Szwecję do Laponii. Atak miał zdobyć miasto Kandałaksza i przeciąć połączenie kolejowe z Murmańskiem. Naprzeciw atakujących stanął Front Północny gen. Frołowa, liczący dwie armie 7. i 14.

    Atak zaczął się w nocy 1 lipca - ponad tydzień od rozpoczęcia Barbarossy. Cały efekt zaskoczenia już opadł. Sowieci mieli bardzo dobrze przygotowane pozycje obronne, a broniące rejonu Salla 104. i 122. DS stawiły na tyle twardy opór, że dywizja "Nord" wpadła w panikę. Na ich usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że byli kompletnie nieprzygotowani do walk zimą, a ich jednostka była przeformowana na szybko z pułków policyjnych.

    Niemcy przerzucili w ten rejon 163. DP i wreszcie 6 lipca zajęli Salla. Sowieci nie dali za wygraną i odbili miasto, po czym znowu zostali pokonani. 163. DP atakowała dalej w kierunku Kayraly, ale Sowieci przygotowali tam silne pozycje obronne i zatrzymali natarcie. Po trzech tygodniach wznawianych ataków, ciężkich walkach w lasach i wysokich stratach Niemcy wstrzymali ofensywę.

    Nieco lepiej poradziła sobie fińska 3. Dywizja, atakująca bardziej na południe - jej oddziały posunęły się o 60 km naprzód, aż do miasta Kestenga, ale i oni zostali zatrzymani przez posiłki sowieckie - 88. DS i Brygadę "Grywnik".

    Generał Feige przeorganizował plany i w sierpniu wyprowadzono nową ofensywę siłami 169. i 3. DP, okrążając i niszcząc znaczną część sowieckiego 42. Korpusu. Zachęceni sukcesem Niemcy ruszyli naprzód, ale Sowieci wycofali się za dawną granicę z Finlandią na umocnione pozycje. Ataku 9. pułku SS i 388. pułku zakończyły się porażką. Finowie poczynili nieco lepsze postępy w listopadzie, w niektórych miejscach przekraczając granicę, ale dalszy atak wstrzymał osobiście Mannerheim 17 listopada, zasłaniając się wyczerpaniem jednostek. Niektórzy sądzą, że był to efekt nacisków politycznych ze strony USA i Wlk. Brytanii.

    Operacje na północy zakończyły się porażką. Mimo, iż Sowieci ponieśli ciężkie straty, to nadal utrzymywali Murmańsk i Kandałakszę. A utrzymanie Murmańska gwarantowało ciągłość dostaw Lend-Lease i wsparcie Aliantów (w tym rajd Royal Navy na Petsamo i Kirkenes, zakończony zatopieniem kilku statków). Co więcej, we wrześniu przybył tam RAF, broniący miasta i portu.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Węgierski czołg Toldi I 38.M, jesień 1941 r. Węgrzy, których potraktowałem nieco po macoszemu, na początku wojny wystawili dość silny kontyngent - Grupę Karpacką - jednak po dwóch tygodniach została ona rozwiązana. Trapiły ją te same bolączki, co Słowaków - mała ruchliwość i niewydolna służba logistyczna. W efekcie w lipcu 1941 r. wydzielono z niej Korpus Szybki (dowodzony przez gen. Belę Miklosa), operujący pod rozkazami 17. Armii, resztę - 1. brygadę górską i 8. brygadę graniczną - przeniesiono do działań okupacyjnych. Muszę przyznać, że jeśli idzie o kolorowe zdjęcia, to z Węgrami jest naprawdę bardzo bogato.

    Węgrzy, jak pisałem, brali udział w walkach w Galicji, potem przełamali Linię Stalina w rejonie Baru, nad rzeką Boh toczyli ciężkie walki pancerne (tam też duże straty poniosły tankietki L3, bez trudu niszczone przez sowieckie działa ppanc.). Pod Humaniem dwa samochody pancerne Csaba, dowodzone przez chor. Laszlo Meresza najpierw rozbiły oddział sowieckiej kawalerii, następnie zniszczyły kolumnę 20 samochodów (jeden z nich Meresz osobiście staranował), a potem unieszkodliwiły dwa sowieckie czołgi. Chorąży otrzymał za to Złoty Medal za Odwagę. Oba pojazdy wystrzeliły łącznie 13 tys. pocisków. Pod Nikołajewem 16 sierpnia batalion z 4. pułku węgierskich huzarów mjr Kalmana Miekecza przeprowadził śmiałą szarżę z szablami na sowieckie pozycje. Potem Węgrów skierowano do zadań obronnych.

    W październiku Węgrzy przeprawili się przez Dniepr, a następnie prowadzili natarcie na Izium - leżące na wschodniej Ukrainie miasto nad Dońcem. Korpus stoczył tam bitwę o miasteczko Mecsebelowka pod koniec października. Były to ostatnie walki Węgrów - niedługo później, pod naciskami Miklosa Horthy'ego wycofano do stycznia 1942 r. na Węgry. W zamian za to, szef sztabu węgierskiej armii obiecał przysłać większe siły w nowym roku. Dało to Węgrom kilka miesięcy oddechu. W ciągu czterech miesięcy kampanii Węgrzy przebyli ponad 2 tys. km, wzięli 17 tys. jeńców. Utracono łącznie, ze wszystkich przyczyn, 3822 żołnierzy i 87 czołgów.

    Walki w ZSRR uświadomiły Węgrom, że ich armia jest nieprzystosowana do nowoczesnej wojny. O ile Węgrzy, jako jedyni, poza Włochami, byli oparci głównie o własny sprzęt, o tyle sprzęt ten był mocno przestarzały. Czołgi Toldi były zbyt lekko uzbrojone i opancerzone na warunki wojny z ZSRR. Węgrzy mieli szczęście nie spotkać sowieckich czołgów ciężkich i średnich i tylko dlatego ich nie zmasakrowano. Bataliony cyklistów koniec końców okazały się równie wolne, co piechota. Największym minusem była słabość logistyczna - brakowało środków transportu, a te, które były (często cywilne), często się psuły i nie miał ich kto naprawić. Jeszcze przed rozpoczęciem wojny dowództwo ostrzegało przed utratami czołgów, bo Węgry nie były w stanie uzupełnić strat. Zresztą wnioski wyciągnięte z kampanii i tak sprowadziły się do tego, że Węgrzy musieli oprzeć się na niemieckiej pomocy oraz zdobyczach na wrogu.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ponieważ fb usunął poprzedni post o Legionie Walońskim, to napiszę go jeszcze raz - nikt nie będzie kasować mojej pracy i okrajał mojego supercyklu o Barbarossie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Leon D. (nazwisko do wiadomości redakcji IIWŚwK) jako porucznik Legionu Walońskiego. Zdjęcie i wpis NIE PROPAGUJĄ ideologii totalitarnych.

    Żeby zrozumieć kwestię powstania Legionu Walońskiego, trzeba kilka słów powiedzieć o ruchu ''Christus Rex'', czyli belgijskich reksistach. Na ich czele stał wspomniany D., który utworzył go w 1935 r. Ruch był nacjonalistyczny i faszystowski, mieszając koncepcje różnych ideologii. Początkowo cieszył się dość sporym uznaniem, jednak z biegiem lat jego poparcie topniało (z 19 % do 4,4 %). Nie było w tym nic dziwnego, bo reksiści ideologicznie byli niebezpiecznie blisko pewnej partii, wykorzystującej symbole solarne.

    W 1940 r. D. został aresztowany przez Francuzów wraz z tysiącem innych członków, ale po zawieszeniu broni zwolniono go. Początkowo stał w opozycji do Niemców i okupacji, ale gdy powstał Niemiecko-Flamandzki Związek Pracy, głoszący hasła podziału Belgii, D. zmienił zdanie, widząc w tym szansę na utrzymanie Belgii w całości. Jego nadzieje wzrosły po ataku Niemiec na ZSRR. Wtedy D. zaproponował utworzenie kolaboracyjnej jednostki, walczącej u boku Wehrmachtu z Sowietami. Niemcy wyrazili zgodę.

    Zaczęto tworzyć jednostkę, jednak D. w międzyczasie wybył do Paryża, a kiedy wrócił, nie pozwolono mu objąć dowództwa nad formacją. Dowodzenie przypadło kpt. Georgesowi Jacobsowi, oficerowi belgijskich wojsk kolonialnych. Organizacją zajmował się Fernand Rouleau, przywódca bojówek reksistowskich. Niezrażony tym D. wstąpił w szeregi tworzonego Legionu Walońskiego jako szeregowiec - i szybko piął się po szczeblach kariery. Wymusił na Niemcach jednak, by jednostka miała osobnego kapelana - a tym został ks. Georges Sales.

    Jednostka liczyła 860 ludzi w czterech kompaniach - byli tam też ''biali'' Rosjanie. Jej żołnierze nosili mundury WH z belgijską tarczą narodową. W sierpniu 1941 r. włączono ją do Wehrmachtu jako Wallonische Infanterie Bataillon 373. Po złożeniu przysięgi i szkoleniu trafiła ona do Dniepropietrowska w listopadzie 1941 r., dołączona do 101. Dywizji Lekkiej. Początkowo formację skierowano tylko do zadań wartowniczych i przeciwpartyzanckich - bo Niemcy mieli kiepskie zdanie o ochotnikach. Dopiero zimą 1941-42, w trakcie ciężkich walk z kontratakującą Armią Czerwoną Walończyków rzucono na front. Ci wykazali się dużą odwagą, stawiając czoła liczniejszym Sowietom, a także wyprowadzając zacięte kontrataki w walce o każdy dom. Jednostka straciła 1/3 stanu, ale Niemcy uznali męstwo Walończyków i skierowali ich do walk w ramach 100. DL. Wybiegając nieco w przyszłość, Walończycy walczyli u boku Wehrmachtu jeszcze rok, a następnie, w 1943 r., przeszli do SS, gdzie utworzyli SS-Freiwilligen Sturmbrigade Wallonien, która to zapisała się zażartą obroną pod Czerkasami w 1944 roku.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Rumuńscy żołnierze na Krymie.

    Pokonanie Sowietów nad Morzem Azowskim doprowadziło do rozdzielenia oddziałów. 17. Armia miała atakować na Rostów, zaś 11. Armia przeniesionego von Mansteina oraz rumuńskie 3. i 4. Armie miały skierować się na Krym, atakując przez Przesmyk Perekopski. Naprzeciw nim stanęła 51. Armia sowiecka gen. Kuzniecowa, wsparta przez jednostki Floty Czarnomorskiej.

    Ze względu na całkowite rozbicie sowieckich sił we wcześniejszych bitwach, Niemcom i Rumunom bez większego problemu udało się przełamać sowiecką obronę i zająć większość Krymu. 24 września 1941 r. Niemcy i Rumuni przeszli do ofensywy (siłami grupy bojowej LIV. Korpusu Armijnego, XXXXIX. Korpusu Górskiego i rumuńskiej 3. Armii) i przełamali sowieckie linie oparte o tzw. ''Wał turecki'', zajmując 26 września miasto Armiańsk. Von Manstein prosił o dodatkowe oddziały w celu kontynuowania ofensywy, ale gen. von Rundstedt, dowódca GA ''Süd'' odmówił - celem głównym był Rostów, więc tam skierowano większość oddziałów. Sowieci stracili 112 czołgów, 135 dział i 10 tys. jeńców. Kolejne walki miały miejsce miesiąc później o Iszun. Do 30 października Niemcy porozcinali sowiecką obronę na odizolowane od siebie punkty oporu. Resztki wojsk wycofywały się na pozostałe pozycje. Von Manstein opanował niemal cały Krym.

    Wyjątkami stały się dwa najważniejsze punkty na półwyspie - Kercz i Sewastopol. Sewastopol, będący główną bazą sowieckiej Floty Czarnomorskiej, został zamieniony w twierdzę. Silnie ufortyfikowany, wsparty rozlicznymi działami i artylerią okrętową został okrążony 30 października. Niemcy przypuścili dwa szturmy - 11 i 30 listopada we wschodniej i południowej części miasta, ale oba zakończyły się porażką. Co więcej, Sowieci odważnie wyprowadzali własne kontrataki, a w tych celowali spieszeni marynarze Floty Czarnomorskiej. Ostatnia próba szturmu przypadła 17 grudnia. Niemcy przygotowali się i ściągnęli spore siły artylerii, w tym swojego największego asa z rękawa - działo kolejowe 802 mm Schwerer Gustav. O 6 rano rozpoczęło się bardzo krótkie, trzyminutowe przygotowanie artyleryjskie, po czym do ataku ruszyli Niemcy. Szturm początkowo był bardzo udany, Sowieci ponieśli spore straty i dopiero przysłanie posiłków 21 grudnia do Sewastopola - 79. brygady morskiej i 345. DS, które od razu weszły do walki - oraz silne wsparcie artylerii okrętowej powstrzymało Niemców.

    Von Manstein nie spodziewał się jednak, że Sowieci przygotowują własną operację, która będzie miała na celu odbicie całego Krymu - i po części się powiedzie...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Witajcie w naszym kraju!'' Szczęśliwe Łotyszki świętują z żołnierzami Wehrmachtu, Ryga, 1 lipca 1941 roku. Wpis miał być dawno, ale nie miałem zdjęcia.

    Łotwa, podobnie jak inne kraje bałtyckie, została anektowana przez Związek Radziecki w 1940 roku. Zaczął się ''Baigais Gads'' - ''rok terroru'', jak nazywa się go do dziś na Łotwie. Maleńki kraj stanął w obliczu brutalnej okupacji komunistycznej. Sowieci zaczęli aresztowania, przesłuchania, konfiskaty. Pierwszym celem Sowietów stali się ''reakcyjni'' oficerowie, zwłaszcza ci, którzy ośmielili się w 1918 roku stawić opór czerwonym bandom i walczyć o niepodległość swojego kraju. Do jesieni 1940 r. 12 tysięcy oficerów zostało aresztowanych. Pozostali trafili do utworzonego 24. Korpusu Strzeleckiego - jedynej łotewskiej jednostki Armii Czerwonej. Symbolem okupacji stał się spokojny dziś lasek w okolicach Litene w północno-wschodniej Łotwie. Tam to w nocy z 13 na 14 czerwca 1941 r. 560 oficerów zostało aresztowanych przez NKWD i w większości zamordowanych. Dla Łotwy Litene to jej Katyń.

    Była to część większej operacji deportacyjnej, kiedy tego samego dnia Sowieci aresztowali 16 tys. ludzi i wywieźli ich na Syberię. W ciągu jednego roku okupacji NKWD aresztowało blisko 36 tys. osób, chociaż plany były bardziej ''ambitne'' - zamierzano wywieźć lub zabić 700 tys. obywateli Łotwy.

    Plany, które ledwo tydzień później, 22 czerwca o 3:15 pokrzyżował huk armat i ryk samolotów z czarnymi krzyżami...

    Atak Niemiec przyjęto na Łotwie z wielką radością. Ludzie cieszyli się, że być może wreszcie będą wolni. Po lasach kryli się partyzanci (aż 129 oddziałów), którzy ruszyli do akcji w momencie wybuchu wojny. Reagowali też żołnierze 24. Korpusu - większość zdezerterowała, a następnie zaczęli atakować posterunki i bazy sowieckie. Opanowali miasta Sigulda i Smiltene, przecięli też ważną drogę na Psków. Niewielu Łotyszy uciekło wraz z Sowietami.

    Kiedy Niemcy wkraczali do Rygi, witały ich flagi ze swastykami i wdzięczne tłumy. Młode dziewczyny rzucały się na szyje żołnierzom o ogorzałych, pokrytych kurzem twarzach i wręczały im kwiaty. Okryte chustami babuleńki płakały ze szczęścia, całując po rękach niemieckich oficerów. Maleńki naród dziękował - jak mu się wydawało - za oswobodzenie.

    Jednak Niemcy nie byli zainteresowani niepodległością Łotwy. Dla nich to był kolejny punkt na mapie Generalplan Ost. Niedługo potem przystąpili do swoich obłąkanych planów ''ostatecznego rozwiązania''. Chociaż była to zmiana jednego okupanta na innego, to Łotysze, nie mając wyboru, walczyli pod niemieckim przywództwem o swój kraj.

    Tragedią narodów bałtyckich było to, że porzucono je na pastwę totalitaryzmów. Nie miały one żadnych sojuszników i nikt nie upominał się o nie na arenie międzynarodowej. I tylko III Rzesza wiedziała jak wykorzystać tę szansę.

    Z ogłoszeń parafialnych: fb z niewiadomych powodów (sami nie podali jakich) usunął mój post o Degrelle'u. (Ale już wrócił - Mleko)

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Orkiestra 52. Dywizji Piechoty ''Torino'' w zdobytym Stalino (dzisiaj Donieck), październik 1941 roku. Reupload posta, bo poprzedni miał bardzo słaby zasięg - a nie po to coś piszę, żeby nikt tego nie widział. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Włosi również parli do przodu. Po zwycięstwie w bitwie o Petrikowkę włoski korpus ekspedycyjny zabezpieczał flankę 1. Grupy Pancernej gen. von Kleista. Celem Niemców i Włochów było Donieckie Zagłębie Węglowe. Tak jak wszędzie, tak i tutaj błota spowalniały tempo natarcia. Co gorsza, Dniepr miał podniesiony stan wód, bo Sowieci wysadzili w sierpniu tamę w Zaporożu (zginęło wówczas 120 tysięcy osób!), więc był trudny do sforsowania. Większość zadań przejmuje więc 3. Dywizja ''Celere'', bo konie nie są tak uwięzione jak pojazdy, więc kawalerzyści chronią flanki i czoło. W połowie października oba sławne pułki kawalerii - Savoia Cavalleria i Lancieri di Novara - rozbijają sowiecką obronę na rzece Suchyje Jali i we wsi Uspienowka, co otworzyło drogę na Stalino - ważne centrum przemysłowe (i centrum wydobycia węgla), nazwane po wąsatym Gruzinie. Włosi wyprzedzali całą GA Süd i po dwóch dniach ciężkich walk zdobyli je. Jednak ze względu na powolne tempo natarcia Sowieci zdołali ewakuować fabryki. .

    Na początku listopada 9. DP ''Pasubio'' zajmuje jeszcze zakłady hutnicze w Gorłowce, ale wiadome było już, że trzeba wstrzymać natarcie ze względu na zbliżającą się zimę. Włosi przebyli 800 km, trzeba było przegrupować oddziały i naprawić sprzęt. Sowieci wiedzą o tym i zaciekle kontratakują - wypychają Niemców z Rostowa (następny wpis o tym będzie). Pod Haczapetowką 5-14 grudnia dywizja ''Torino'' stawia twardy opór 95. pułkowi NKWD. Włosi cofają się za rzekę Mius. Czasowo został okrążony pułk ''Roma'', ale zdołał się wyrwać z matni. Sowieci na pozycje ''Celere'' rzucają trzy swoje dywizje, wsparte artylerią i lotnictwem.

    Ciekawostką jest to, że Włosi, w odróżnieniu od Niemców, lepiej przygotowali się na zimę w Rosji, korzystając z doświadczeń w Grecji i dzięki temu mieli relatywnie niewiele ofiar chorób i odmrożeń. Jeszcze ciekawsze jest to, że Sowieci nie grali kartą propagandy ''tchórzliwych Włochów'' - uważali ich za zdyscyplinowanych i agresywnych w działaniu, niebezpiecznych na równi z Niemcami.

    Zupełnie inną kartą grał ten nawiedzony belgijski naziol, którego zdjęcie dałem (i za które niektórzy się tak oburzyli). Leon Degrelle wspominał: „Włosi kochali Mussoliniego i przy lada okazji wydzierali się ‘Du-ce! Du-ce! Du-ce!’ do zdarcia gardeł. Ta wylewność jednak miała wyłącznie uczuciowy charakter. Nie byli skażeni marzeniami Mussoliniego o imperialnej wielkości. Byli dumni jak koguty, ale bez ambicji”.

    Włosi nie byli dłużni i z Niemcami często dochodziło do starć. Pewien Rosjanin wspominał: „Kiedy w Dobruszy stacjonowali Włosi Niemców nie widzieliśmy. Bali się pokazywać. Włosi ich łupili, nie zabijali, ale bili. Oficerowie nie pozwalali ich zabijać, bo za takiego Niemca mogli ucierpieć wszyscy.”

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Znacie to uczucie, kiedy oglądacie ostatni sezon serialu i wiecie, że sezon ten będzie ostatni i nie skończy się jak poprzednie - a bohaterowie zginą, a historia zakończy się upadkiem - ale mimo to nadal oglądacie? Ja tak miałem przy ostatnim sezonie ''Zakazanego imperium'' (polecam, tak nawiasem mówiąc). Zapraszam na ostatnią, V. już edycję ''Barbarossy''. A że to ostatnia część tej długiej opowieści... to zakończymy ją z wielkim hukiem. Musimy już wracać do tematu, jeśli chcę zrobić to jeszcze przed Świętami.

    Żołnierze Szwedzkiego Korpusu Ochotniczego atakują miotaczem ognia sowiecki bunkier. Półwysep Hanko, sierpień 1941 r.

    Jednym z ważniejszych celów Finów podczas walk z sowieckimi okupantami był półwysep Hanko, okupowany (''wydzierżawiony'') od 1940 r. Sowieci założyli tam bazę oraz baterie artylerii nadbrzeżnej, zaś garnizon stanowiła jedna brygada piechoty, silnie wzmocniona jednostkami pancernymi i inżynieryjnymi. Całość była dowodzona przez gen. Dzikowa i liczyła ponad 25 tys. ludzi.
    Finowie do ataku przeznaczyli Grupę ''Hanko'', wydzieloną z 17. DP i wzmocnioną grupą artylerii z setką dział. W składzie grupy walczyli też szwedzcy ochotnicy. Sam Mannerheim rozkazał: ''Zrzucić w morze radziecką bazę morską!''.

    Pierwszy atak lądowy nadszedł 1 lipca 1941 r., jednak radziecka obrona była zbyt silna, spychając fińskich żołnierzy na pozycje wyjściowe. Walka przyjęła charakter pozycyjny, a fińska grupa została uszczuplona i jej aktywność ograniczała się głównie do patroli, wypadów i ostrzału artylerii. Bazę bombardowała jednak Luftwaffe i fińskie lotnictwo. Finowie odesłali większość sił do Karelii, pozostawiając tylko wspomnianą grupę, która miała prowadzić oblężenie. Sowieci jednak wyprowadzili serię kontrataków, m.in. dokonując lądowania na wyspie Morgonland (wzięli do niewoli aż 6 jeńców) i Bengtskär (doszło do zaciętej walki i silnych bombardowań, w której poległo 32 fińskich żołnierzy, jednak zadano dwukrotnie wyższe straty Sowietom). Obie strony prowadziły niewielkie operacje desantowe. Fińska marynarka wojenne postawiła zapory minowe, ryglując w ten sposób szlak zaopatrzeniowy na półwysep i archipelag.

    Szybkie postępy Niemców, duże straty, oraz pogarszająca się sytuacja aprowizacyjna na półwyspie spowodowały, że Sowieci postanowili się wycofać. Ewakuacja trwała od 16 października 1941 r. do 2 grudnia. Radziecka flota straciła na fińskich i niemieckich minach trzy niszczyciele i dwa transportowce (jeden nosił nazwę - nomen omen - ''Iosif Stalin''). Straty fińskie wyniosły łącznie 961 ludzi, w tym 297 poległych. Sowieckie były wyższe i wyniosły 2 tys., w tym 800 poległych.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Uwięzione w błocie pojazdy (w tym Stug III) ze 177. batalionu dział szturmowych, okolice Kosselskaja, październik 1941 r. Dzisiaj będzie ostatni wpis o Barbarossie przed przerwą.

    ''Kto nie docenia znaczenia błota w kampanii rosyjskiej, ten nie zrozumie niczego z tego, co działo się przez cztery lata na europejskim froncie wschodnim'' - Leon Degrelle.

    Związek Radziecki mógł wydawać się osamotniony w swym boju. Jednak tak jak setki lat wcześniej, tak i teraz po swojej stronie miał klimat i najwierniejszych sprzymierzeńców: deszcz i śnieg. Wielokrotnie pisałem o tym, że niemieckie natarcie powstrzymane zostało przez obfite opady deszczu. Przełom września i października to okres rasputicy, gdy wszelki ruch zostaje uniemożliwiony. Silne opady deszczu zamieniają drogi gruntowe w potoki błota, glebę zamieniają w gąbkę, która może wciągnąć ludzi i pojazdy.

    Nie inaczej było w 1941 roku. Błoto było głębokie na pół metra, a czasem na metr. W ZSRR drogi nie były tknięte nogą Rzymianina, który utwardzał od razu to, po czym szedł. Były tylko wydeptane gruntowe wertepy. Na nic zdawały się tam świetne ciężarówki i transportery, stworzone do poruszania się po twardych nawierzchniach. Czołgi, mieląc błoto gąsienicami z trudem się poruszały. Niemieccy, fińscy, rumuńscy, węgierscy, włoscy, słowaccy żołnierze, klnąc na czym świat stoi próbowali łopatami daremnie wykopywać zagrzebane motocykle i działa. Wiele pojazdów ugrzęzło dokumentnie i ich załogi musiały je porzucać. Ciężarówki były za ciężkie i zbyt nisko zawieszone, grzęzy w brązowej mazi aż po osie. Po raz kolejny sięgnięto po sprawdzony sposób transportu - konie. Jednak ich liczba musiała być zdwojona - o ile jedno działo ciągnęło sześć koni w normalnych warunkach, w błocie musiało to być aż 12. Ale i konie zdychały z przeciążenia. Sięgnięto po zdobyczne sowieckie ciężarówki i traktory, dużo lepiej przygotowane do nędznych warunków. Nawet uszkodzone i porzucone sowieckie czołgi wykorzystywano jako ciągniki. Wiele ekwipunku i uzbrojenia żołnierze ciągnęli na własnych barkach.

    Rozwiązaniem na to byłaby kolej, gdyby nie inny rozstaw szyn w ZSRR, niż w reszcie Europy. Niemieccy inżynierowie, dwojąc się i trojąc kładli nowe nitki torów, ale to było dużo za mało i za wolno. Deszcz i chmury uziemiły niemieckie lotnictwo, które też grzęzło na polowych lotniskach. Niemcy poruszali się w ślimaczym tempie naprzód - jak było dobrze, to 8-9 kilometrów dziennie. Generał von Waldau, dowódca X. Fliegerkorps skomentował to krótko i celnie: ''Nasze najśmielsze marzenia zostały zmyte przez deszcz i śnieg. Wszystko ugrzęzło w bezdennym bagnie''. Pod koniec października Niemcy musieli wstrzymać dalszą ofensywę, bo nie byli w stanie dalej iść.

    Tak, jak wielu historyków, jestem zdania, że to nie pod Moskwą ''Barbarossa'' zakończyła się klęską. To deszcz i błoto położyły potężną, śmiałą operację i to one zaważyły na jej wyniku. Siły natury pokonały umysł i zdolności człowieka.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Fiński pancernik obrony wybrzeża ''Ilmarinen''. Finlandia posiadała dwie jednostki tego typu - drugą był bliźniaczy ''Väinämöinen''. Oba okręty nosiły nazwy po bohaterach fińskiego eposu narodowego ''Kalevala'' - Ilmarinen był wielowiecznym kowalem, zaś Väinämöinen - zaklinaczem.

    Okręty te były przewidziane bardziej jako pływające baterie artyleryjskie, a nie realne okręty. Okręty miały niską dzielność morską - płytkie zanurzenie, połączone z bardzo wysoką wieżą artyleryjską i skupionymi nadbudówkami oraz silną artylerią powodowały, że były chybotliwe i kołysały się jak łupinki na morzu. Uzbrojone były w cztery działa 254 mm i osiem 105 mm.

    Jesienią 1941 r. Niemcy podjęli dwie operacje ''Beowulf''. Pierwsza była kopią planu ''Albion'' z I WŚ i doprowadziła do zajęcia całej Łotwy. Druga operacja miała na celu opanowanie wysp Hiuma i Sarema, dużych wysp u wybrzeży Estonii. Na wyspach broniło się 23 700 radzieckich żołnierzy z 3. Brygady Strzeleckiej. Do ataku Niemcy wyznaczyli 61. Dywizję Piechoty, wspartą dodatkowym batalionem saperów i artylerią. Jednostkę zgromadzono na 250 barkach, promach i amfibiach na estońskim wybrzeżu w okolicach Virtsu.

    By odciągnąć uwagę Sowietów, Niemcy rozpoczęli szereg operacji pozorujących, które miały zasugerować, że desant nastąpi od strony morza, a nie lądu. Jedną z nich była ''Nordwind''. Do tego zadania wyznaczono pancernik ''Ilmarinen'' i kilkanaście mniejszych jednostek. 13 września flotylla wypłynęła na południe, jednak jej szlak nie został jeszcze oczyszczony z min, co miało się niedługo zemścić. Jedna mina przyczepiła się do trału morskiego pancernika. Próbowano ją rozbroić, jednak nie udało się to. Wieczorem zespół otrzymał rozkaz zawrócenia. ''Ilmarinen'' wykonał zwrot na sterburtę, by uniknąć wybuchu miny. Jednak ta wybuchła, powodując duży przeciek. Okręt przewrócił się i zatonął zaledwie siedem minut od wybuchu, grzebiąc w swoim wnętrzu 271 marynarzy. Operacja nie udała się, a Sowieci najpewniej w ogóle nie zauważyli zespołu ''desantowego''.

    Porażka operacji ''Nordwind'' nie wpłynęła jednak na operację ''Beowulf II''. 9 września zajęto wyspę Vormsi, a 14 września Niemcy wylądowali na Muhu, połączoną z Saremą (Ozylią). 23 września Sowieci zostali zepchnięci na ufortyfikowany półwysep Sorve, ostatnią linię obrony. Tam do ataku weszli niemieccy saperzy, wsparci silnym ostrzałem z morza krążowników lekkich ''Koln'', ''Emden'' i ''Leipzig'', niszcząc jedno sowieckie działo po drugim. Walki trwały blisko dwa tygodnie, a ostatni żywi Sowieci poddali się 5 października. Walki na Hiumie (Dago) trwały dziewięć dni - od 12 do 21 września. Żaden sowiecki żołnierz nie zdołał uciec z wysp. Zginęło 4700 czerwonoarmistów, 19 tys. poszło do niewoli. Straty niemieckie i fińskie to 2850 ludzi.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Im bliżej zwycięstwa i zdobycia Moskwy, tym więcej działacie. Dobrze! Oby tak dalej!
    Niemieccy żołnierze z działkiem ppanc. 37 mm na ulicach Charkowa, październik 1941 roku. Działka te, ze względu na słabość przeciwko sowieckim czołgom ciężkim, określono w '41 mianem ''kołatek''.

    Po zmiażdżeniu Sowietów pod Kijowem i nad Morzem Azowskim Niemcy musieli przegrupować siły - oddziały od trzech miesięcy rwały naprzód, miażdżąc opór na swej drodze. Oczywiście, pierwszeństwo uzyskała operacja ''Tajfun'', czyli marsz na Moskwę, ale należało zabezpieczyć flanki. Do ataku na Charków przeznaczono 17. Armię gen. von Stülpnagela. oraz 1. Grupę Pancerną gen. von Kleista. Zdobycie Charkowa - ważnego centrum przemysłowego i komunikacyjnego - zmusiłoby Sowietów do cofnięcia się do Rostowa, aż do Stalingradu.

    Główną szpicę ataku stanowił LV. Korpus Armijny gen. Vierowa. Naprzeciw siebie miał poharatane wojska Frontu Południowo-Zachodniego Timoszenki. Z północy miała atakować 101. Dywizja Lekka, z południa 57. DP (wsparta artylerią i batalionem Stugów), zaś 100. DL miała pozostać w rezerwie. 22 października 228. pułk ze 101. DP przeprowadził rozpoznanie, badając sowiecką obronę, po czym został zaatakowany. Silnie wzmocniony artylerią, w tym działami 88 mm pułk, odparł atak i przekazał informacje do sztabu. Po południu ruszyła niemiecka ofensywa. Miasta broniła sowiecka 216. Dywizja Strzelecka i 57. Brygada NKWD. Jednak natarcie 101. DL przetoczyło się po nich jak walec, podobnie atak 57. Dywizji na południu. Walki w samym Charkowie trwały cztery dni, w których Niemcy stracili 1000 ludzi, a Sowieci - 13 tys. (w wyniku ofensywy utracono 96 tys. ludzi) Sowietom jednak, przed upadkiem miasta, udało się wywieźć 320 pociągów z wyposażeniem 70 fabryk.

    Co do samego Charkowa, to warte wspomnienia są znowu miny sterowane radiem. Armia Czerwona, wycofując się, zaminowała część obiektów, wysadzając je w listopadzie. W ten sposób 14 listopada zginął gen. Georg Braun, dowódca 68. DP i część jego sztabu. Atak ten przypisuje się słynnemu radzieckiemu specowi od dywersji, Ilji Starinowowi. Niemcy odpowiedzieli represjami i aresztowaniami, biorąc tysiąc zakładników (część z nich później rozstrzelano).

    Kilka słów trzeba powiedzieć o ewakuacji sowieckich zakładów. O ile prawdą jest, że taka miała miejsce i była zakrojona na szeroką skalę (chociaż i tak Niemcy przejęli sporą część przemysłu), to trzeba wprost powiedzieć, że przecenia się tę operację. Z 700 zakładów ewakuowanych na wschód zaledwie 270 dojechało. Uratowano zaledwie 12 % potencjału przemysłowego. Sowieci olbrzymim nakładem pracy musieli stawiać nowe zakłady, często w chałupniczych warunkach produkując niezbędne rzeczy. Zarzucono produkcję wszystkiego tego, co nie strzelało i nie jeździło, warunki były prymitywne, ale dzięki wielkim wyrzeczeniom, pracy i wzorowaniu się na amerykańskiej produkcji kryzys zażegnano. Chociaż tylko na pewien czas.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Poszliście, że tak powiem, jak Tajfun z lajkami - miło mi, że tak się spodobało. Dzisiaj miało być o Charkowie, ale będzie w nagrodę o czymś innym. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu: rozpoznawczy Ju-88 z 2.(F)/122, zestrzelony nad Istrą 25 lipca 1941 r. Załoga zdołała przyziemić, ale jej los jest nieustalony do dzisiaj. Pięć dni później samolot wystawiono na Placu Swierdłowa w Moskwie. Do listopada 1941 r. Luftwaffe wykonała 90 nalotów na Moskwę. Wbrew pozorom, niemieckie ataki były dużo słabsze, niż analogiczne na Londyn, i zakończyły się relatywnie niewielkimi zniszczeniami.

    Katastrofa pod Briańskiem i Wiaźmą była przerażająca. Zdarzało się, że Sowieci atakowali tam Niemców z drewnianymi atrapami broni. W nieco ponad tydzień Armia Czerwona została zredukowana o 40 % swej siły. Niemcy do niewoli wzięli 665 tys. jeńców, zdobyli 5 tys. dział i 1200 czołgów, o innym uzbrojeniu nie wspominając. Do murów Kremla czołówki Wehrmachtu miały ledwo sto kilometrów...

    A co tam się działo? Panika. Na przełomie września i października Sowieci w najwyższej tajemnicy przewieźli trupa Lenina z mauzoleum na Placu Czerwonym do Kujbyszewa. W mieście panował chaos. Setki ludzi uciekały. Drogi były zablokowane przez dziesiątki samochodów uciekających bonzów partii bolszewickiej i ich rodzin. Szli także zwykli ludzie, próbując ocalić dobytek. Na rogatkach czekało jednak NKWD z pepeszami gotowymi do strzału i zawracało wszystkich seriami w powietrze. Co bardziej opornych aresztowało i w trybie pilnym skazywało na parę lat łagru.

    Nie lepiej było na dworcach kolejowych. Perony były zawalone ludźmi, próbującymi złapać jakikolwiek pociąg z miasta. Znajdowano całe walizki pełne porzuconych legitymacji partyjnych. Dochodziło do regularnych strzelanin z milicją i NKWD - cywile mieli broń, znalezioną, bądź odebraną siłą. Niedługo potem przestała działać cała infrastruktura miejska - nie jeździły tramwaje, autobusy, metro. Milicjanci zniknęli z ulic, powołani do tworzonych ad hoc jednostek obrony, zastąpili ich sędziwi starcy, pamiętający chyba jeszcze cara Aleksandra. Do obrony powoływano kogo się dało - Armii Czerwonej zaczęło brakować ludzi. Kobiety przymusowo wysłano do prac w kołchozach, bo mężczyźni poszli na front.

    Coraz gorzej było z zaopatrzeniem sklepów - nie można było niczego kupić. Widokiem codziennym stały się długie kolejki po podstawowe towary. Normą stały się też rozruchy i okradanie sklepów, nawet za dnia. Muzea, teatry i kina zostały zamknięte. Padał czarny śnieg - bo na Łubiance hurtowo palono wszystkie akta i archiwa.

    Do NKWD trafiały kolejne skargi i zażalenia dyrektorów fabryk zbrojeniowych - nikt nie odbierał towaru, który zalegał na składach, więc wstrzymywano produkcję. NKWD dyrektorów aresztowało za sabotaż. Robotników trzymano pod kluczem, bo spóźnienie się do pracy traktowano jako sabotaż i karano rozstrzelaniem. NKWD, szukając ''dywersantów'' jeździło po mieście i strzelało nawet do ludzi stojących w kolejkach. Szukano przebranych w sowieckie mundury niemieckich spadochroniarzy, rzekomo zrzuconych na Moskwę. Mówiono, że Beria i jego siepacze nie kładli się spać, bo mieli tyle ''pracy''...

    Zaczęły się czystki na Łubiance. Rozstrzelano sędziwych Christiana Rakowskiego i Mariję Spiridonową - ostatnich przywódców niebolszewickiego proletariatu. Ten sam los spotkał Ninę Tuchaczewską, żonę rozstrzelanego w '37 marszałka, i Olgę Kamieniewą - siostrę Trockiego i żonę Lwa Kamieniewa.

    W mieście panował chaos. Obywatele jawnie wygrażali i wyklinali ''wodzów proletariatu'', nie bacząc na NKWD. Lud Moskwy czekał na Niemców. I karę, jaka miała spaść wraz z nimi na bolszewickich paladynów. A ta jawiła się jak słodka zemsta.

    16 października ludzie stali jak zwykle w kolejkach po chleb. Dzień zaczął się trzeszczeniem szczekaczek na ulicach, a potem głosem Jurija Lewitana, słynnego spikera sowieckiego radia, znanego ze swojego basowego głosu. Lewitan zaczął: „Komunikat Sowinformbiuro. Przez…”...po czym głos nagle się urwał, a z głośników popłynęła melodia marsza. Przechodnie na ulicach wzięli ją początkowo za sowiecki ''Marsz Lotników'', ale nie pasowały słowa. Gdy nagle przetoczyły się przez ulice, niczym zimny powiew wiatru, fragmenty o towarzyszach rozstrzelanych przez reakcję i komunistów, ludzie zrozumieli, że jest to niemiecka ''Horst Wessel-Lied'', słynny marsz NSDAP. Niemcy byli tak blisko, że zdołali zagłuszyć moskiewskie radio. Brzmiało to niczym proroctwo. Po chwili marsz urwał się i Lewitan dokończył audycję, jakby nic się nie stało: „Sytuacja w okolicach Moskwy uległa znacznemu pogorszeniu”.

    Rząd sowiecki ewakuował się do Kujbyszewa. Z zamiarem takim nosił się sam Stalin. Podobno nawet pojechał na dworzec i przespacerował się po peronach, wahając się. Jednak zdecydował pozostać. Przerażony niemieckimi postępami dyktator próbował porozumieć się z Niemcami za pośrednictwem Bułgarii, kazał dowiedzieć się Berii, czego oczekuje Rzesza.

    Gdy pozostał, zaczął błagać o zmiłowanie i pomoc nawet tego, którego lekceważył i zajadle zwalczał przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Błagał o pomoc Boga. Przeprosił się z metropolitą Sergiuszem, kazał zamknąć antyreligijne organizacje i czasopisma. Do samolotu polecił wsadzić ikonę Matki Boskiej i trzy razy okrążyć Moskwę.

    7 listopada 1941 r. odbyła się defilada na pamiątkę rewolucji październikowej. Żołnierzy maszerujących przed wąsatym satrapą pognano z Placu Czerwonego prosto na front. Paradę nazwano później ''defiladą strachu''. Stalin, stojąc na pustym mauzoleum Lenina zakończył przemówienie, jakby próbując samego siebie przekonać: ''Śmierć niemieckim najeźdźcom!''.

    Imperium sowieckie wydawało się rozpadać, gdy pancerna pięść Trzeciej Rzeszy rozrywała kolejne linie obrony...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemcy przemierzają pomału sowieckie bagna i rozmiękłe drogi. Pomału zbliżamy się do końca IV. edycji Barbarossy - jeśli chcecie przerwy od tematu, dajcie znać.

    Zmiażdżenie Sowietów pod Kijowem i zwycięstwo pod Smoleńskiem rozpoczęło główne danie niemieckiego ataku - operację ''Tajfun''. Niemcy nieubłaganie zbliżali się w stronę Moskwy.

    30 września 1941 r. oddziały XLVII. Korpusu Zmotoryzowanego przełamały sowieckie linie na rzece Desna, na południe od stolicy ZSRR. Posuwające się dalej oddziały wyłamały linie sowieckiego Frontu Briańskiego. Sowieckiej 13. i 50. Armii zagroziło okrążenie, więc wojska, dowodzone przez gen. Andrieja Jeriomiankę, musiały się cofnąć. Jednak Jeriomianko rozumiał ideę obrony w głąb i przygotował dwie dywizje strzeleckie, jedną pancerną i jedną brygadę pancerną do obrony. Silnym wzmocnieniem było przybycie czołgów T-34. Dla przykładu, 1. Dywizja Gwardii (weteranki spod Jelni, dawnej 100. DS) gen. Leluszenki i 4. Brygada Pancerna gen. Katukowa w rejonie Mcenska zaczaiły się na oddziały niemieckiej 4. DPanc. Zagrzebane T-34 pozwoliły Niemcom przejechać i dopiero potem otworzyły ogień, niszcząc część kolumny.

    Jednak Niemcy nie wystraszyli się tak T-34, jak by mogło się wydawać, chociaż Guderian wydał osobiście instrukcje, jak zwalczać te czołgi. Jednakże, oznaczało to, że Sowieci pomału zaczynają reorganizować swoje wojska. Sowiecki opór zaczął tężeć, a tempo natarcia spadać, także przez pogodę. Jeriomianko wycofał swoje oddziały, chociaż poniosły one bardzo duże straty. Mimo to, Niemcom udało się siłami 2. Armii gen. von Weichsa i 2. Grupy Pancernej okrążyć 13., 3. i 50. Armię 6 października.

    Jeszcze gorzej dla Sowietów było na północ, w rejonie Wiaźmy, gdzie 3. i 4. Grupy Pancerne okrążyły cztery sowieckie armie (19., 20., 24. i 32.) 2 października. Walki w kotle Wiaźmy trwały jedenaście dni, Niemcy musieli ściągnąć 28 dywizji, żeby wytłuc Sowietów. W obydwu kotłach zniszczeniu uległo siedem armii z dwóch frontów. Niemcy wzięli do niewoli 673 tysiące jeńców, poległo ok. 200 tysięcy sowieckich żołnierzy. Wydawało się, że Związek Radziecki rozpada się w oczach... Niemcy byli od zaledwie o sto kilometrów od murów Kremla.

    Jednak to bezsprzecznie wielkie zwycięstwo było już sygnałem dla Niemców, że opór będzie coraz większy. Sowieci wykorzystali kilkanaście dni, kiedy pancerne zagony Wehrmachtu wybijały ich towarzyszy i ściągnęli znaczne siły w rejon Moskwy, w tym przerzucone świeżo siły z Syberii oraz wzmocnili linie obronne w rejonie Możajska i Tuły, co miało stać się problemem już niedługo...

    Ciekawostką jest fakt, że pod Briańskiem walczył pewien młody, 22-letni dowódca czołgu ze 159. brygady pancernej. Został ciężko ranny w bitwie z czołgami 16. DPanc., ale gdy leżał w szpitalu owładnęła go obsesja, by stworzyć karabin, zdolny powstrzymać Niemców i wyrzucić ich z ZSRR.

    Nazywał się Michaił Kałasznikow.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Zostały po nich tylko plakaty. Pozostałości po sowieckiej okupacji w Viipuri, wrzesień 1941 r.

    Dzisiaj będzie nietypowo, bo o piosence. Pięknej, ludowej, piosence, którą wygrywali na akordeonach u progu swych chat mieszkańcy Finlandii. Piosence tęskniącej do poprzecinanej jeziorami i rzekami krainy, i tańcu. I przedziwnej bitwie, w której melodia pokonała oręż.

    Mowa oczywiście o Säkkijärven Polkka! Melodia ma co najmniej dwieście lat, ale jej najsłynniejsze wykonanie przypadło Viljo Vesterinenowi, który w 1930 r. zaadoptował ją do swoich koncertów. Skoczna, wesoła piosenka, mówiąca o tęsknocie za utraconą Karelią stała się jeszcze bardziej popularna i modna po agresji Sowietów na Finlandię i zagrabieniu najbogatszych ziem Finów.

    Gdy Sowieci znowu napadli na Finlandię, tym razem Finlandia im oddała i wdarła się w ich granice, zajmując utraconą Karelię. Zdobyto m.in. Viipuri.

    Okazało się jednak, że wycofujący się Sowieci pozostawili na terenie miasta miny odpalane za pomocą fal radiowych. Miny eksplodowały, gdy odegrane zostały trzy dźwięki - każda z nich miała inny sygnał aktywujący (by nie doszło do jednoczesnej eksplozji). Finowie początkowo sądzili, że to wybuchy min z opóźnionym zapłonem, ale gdy pod mostem nad rzeką Kuopio odkryto przypadkiem jeden z ładunków wybuchowych, kpt. Jouko Pohjanpalo stwierdził, że to miny aktywowane radiowo.

    Gdy tylko odkryto, jak działają miny, Yleisradio (główna stacja radiowa Finlandii) dostarczyło samochód radiowy, który miał coś grać, zagłuszając sowiecką częstotliwość. Wybór padł oczywiście na Säkkijärven Polkkę - bo czyż mogłaby być bardziej pasująca piosenka, by ratować fińskie miasto z Karelii? Samochód jeździł po mieście i nieprzerwanie wygrywał melodię w wykonaniu Vesterinena, a saperzy szukali min. Obliczono, że baterie w minach nie wytrwają dłużej, niż trzy miesiące, a przy próbach nadawania czas ten skróciłby się znacznie. Podobne miny znaleźli Niemcy w Kijowie, ale podeszli do tego inaczej - zaczęli wysadzać maszty radiowe.

    Do końca 1941 r. polka rozniosła się ponad 1500 razy, a saperzy znaleźli blisko 4,5 tony materiałów wybuchowych, ratując sporą część miasta przed zniszczeniem. Dzisiaj, chociaż już nie ma fińskiego Viipuri, to Säkkijärven Polkka nadal uznawana jest za wybawcę tego miasta - bo, ''choć już straciliśmy Karelię, nadal mamy naszą polkę''.

    Ale mam szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś ta piękna melodia rozlegnie się pod murami starego, potężnego zamku, na którym znów będzie powiewać biała flaga z niebieskim krzyżem i złotym lwem na czerwonej tarczy...

    Tule, tule, tyttö, nyt kanssani tanssiin
    kun meillä on riemu ja suvinen sää!
    Säkkijärvi se meiltä on pois,
    mutta jäi toki sentään polkka!

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Stona: podałem Ci casus Litwy. :) Ale Tobie nie pasuje to do faktów, więc spoko, zignorowałeś to sobie, bo tak. Najpierw wymyśliłeś kryterium odmienności kulturowej, potem dodałeś sobie, że tylko Europa się liczy. Nie chce mi się z Tobą dyskutować - dokonujesz manipulacji i imputujesz mi rzeczy, jakich w ogóle nie powiedziałem i nie miałem na myśli. W XX wieku w historii Europy jest pełno przypadków, kiedy zmiany graniczne następowały drogą pokojową. Jeszcze powiedz mi, że jestem nacjosebkiem i w ogóle kibolem.

      Jak będziesz miał kiedyś coś inteligentnego do powiedzenia, to wróć.
      pokaż całość

      +: drect
    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: weź go olej, bo też zauważyłem, że śmiesznie zawęża kryteria, a tu klops. Typowy wykopowy mędrzec.

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierze LSSAH traktują sowiecki sztandar z należytym szacunkiem, Ukraina, lato 1941 r. Tak na marginesie - każda GA otrzymała ''swoją'' dywizję SS. 1941 rok był jeszcze czasem, kiedy jednostki SS traktowano lekceważąco i raczej jako dodatek do oddziałów frontowych - była to wprost kontynuacja z Kampanii Polskiej 1939, gdy pułki SS dołączano do dywizji Wehrmachtu. Miały one siłę raczej wzmocnionych brygad i dysponowały słabszym sprzętem. Miało się to zmienić - także i dzięki opisywanej bitwie.

    Po całkowitym zniszczeniu Frontu Południowo-Zachodniego Niemcy ruszyli na południe w kierunku Morza Azowskiego. Celem były Krym i Rostów. Siły niemieckie to 11. Armia, dowodzona przez gen. Eugena von Schoberta, jednak ten zginął 12 września 1941 r. Jego samolot Fi-156, zmuszony ostrzałem lądował na polu minowym i eksplodował. Von Schobert był pierwszym niemieckim dowódcą armii, który zginął w II WŚ. Na jego miejsce mianowano demona Blitzkriegu - generała von Mansteina, odwołanego spod Leningradu.

    Niemcy stanęli przed nieco trudnym zadaniem, bo spora część sił rumuńskich (stanowiących istotną część GA ''Süd'') była nadal zaangażowana w oblężeniu Odessy, a LIV. Korpus Armijny toczył ciężkie boje o Krym. Manstein szybko przeorganizował siły - zluzował LIV. KA siłami mniejszych dwóch korpusów oraz ściągnął siły rumuńskiej 3. Armii gen. Petre Dumitrescu.

    Rumuni zostali jednak zaskoczeni niespodziewaną kontrofensywą sowieckich 9. i 18. Armii z Frontu Południowego 26 września, które uderzyły siłami 12 dywizji. Atak objął też XXX. Korpus, atakujący Krym. Kontrofensywa zagrażała całej południowej flance, ale wtedy do akcji wkroczył XXXXIX. Korpus Górski i dywizja LSSAH. Zaciekły opór esesmanów zatrzymał sowieckie natarcie. Zajęci atakowaniem Sowieci nie zauważyli, że z północy 1. Grupa Pancerna gen. von Kleista przygotowuje się do kontrataku.

    A ten nastąpił 1 października i złamał sowieckie linie obronne. Do kontrnatarcia przeszła też LSSAH z zachodu, rozbijając sztab sowieckiej 30. DS. 5 października zdobyto Melitopol, a 7 - czołówki XIV. Korpusu Pancernego gen. von Wietersheima połączyły się z LSSAH, zamykając sowiecki kocioł, w którym znalazło się 7 dywizji. Wtedy też zginął dowódca sowieckiej 18. Armii, gen. Andriej Smirnow, pochowany później ze wszystkimi honorami wojskowymi przez Niemców. Próbował wyrwać się z okrążenia, odmawiając ewakuacji przysłanym przez Stalina samolotem.

    Cztery dni później bitwa była skończona. 150 tysięcy sowieckich żołnierzy zginęło, albo dostało się do niewoli. Sowieci stracili też ponad tysiąc czołgów i dział. Niemieckie straty to 12 tys. ludzi, ale były zapewne niższe, bo dane dotyczą całej GA, a tylko jej część była zaangażowana w walkę. Po bitwie 11. Armia została skierowana do walk na Krym, a LSSAH, w ramach 1. GPanc., miała nacierać na wschód. Droga na Charków i Rostów stała otworem.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: Maldibon, S............z +24 innych
  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Rumuńscy żołnierze w Odessie, październik 1941 r.

    Rejonu Odessy broniły na początku sierpnia 1941 r.cztery radzieckie dywizje (ok. 34,5 tys. ludzi), jednak liczba ta stale się zwiększała i wyniosła ostatecznie 86 tys. żołnierzy, dowodzonych przez generała Sofronowa. Siły te utworzyły tzw. Samodzielną Armię Nadmorską, wspartą także oddziałami sformowanymi z robotników oraz Flotą Czarnomorską. Sowieci nie zasypiali gruszek w popiele i rozpoczęli, rękami 100 tys. ludzi, sprawną budowę fortyfikacji w trzech liniach, skoordynowano także działania z okrętami. W sierpniu obronę podzielono na trzy sektory. Miasto było silnie bombardowane od 22 lipca przez niemieckie i rumuńskie lotnictwo.

    Naprzeciw nich stanęła rumuńska 4. Armia dowodzona przez generała Nicolae Ciupercę. Liczyła ona 120 tys. żołnierzy w czterech korpusach (V., IV., I. i III.) Rumuńska przewaga istniała wyłącznie na papierze - jak pisałem już kiedyś, brakowało im niemal wszystkiego, zwłaszcza ciężkiej artylerii. Rumunów wsparła niemiecka grupa specjalna płk von Courbiera, złożona z pułków szturmowego, piechoty i dwóch artylerii.

    Po odbiciu Besarabii Rumuni przekroczyli Dniestr 6 sierpnia 1941 r. i próbowali okrążyć miasto od zachodu. Ciężkie walki trwały o miejscowość Bujalik, szturmowaną przez rumuńską 1. DPanc., która jednak poniosła dość duże straty. Sowieckie armaty 76 mm zwyczajnie rozpruwały francuskie i czeskie czołgi Rumunów. Udało się jednak 13 sierpnia ostatecznie zamknąć pierścień okrążenia. Rosyjskie źródła podają, że Niemcy zrzucili kompanię spadochronową w sowieckich mundurach, ale nie znalazłem jakiegoś potwierdzenia tej informacji. Niemiecko-rumuńska ofensywa została zatrzymana i wznowiono ją 20 sierpnia. I tym razem natarcie utknęło, zatrzymane 15 km od miasta huraganowym ogniem artylerii okrętowej. Sytuacja względnie ustabilizowała się - Rumuni stracili 27 tysięcy ludzi i musieli przerwać ataki. Sowieci darowany czas wykorzystali na przerzut jednej dywizji strzeleckiej do miasta. Ewakuowano na bieżąco także rannych i chorych, dzięki czemu linie cały czas były obsadzone. Rumuni z kolei prowadzili ostrzał nękający, chcąc zdemoralizować obrońców. Sowieci zaskoczyli jednak oblegających i 22 września przeprowadzili silny kontratak, odbijając 120 km kwadratowych, odrzucając dwie rumuńskie dywizje i zdobywając całkiem pokaźne ilości wyposażenia. W następnych dniach Sowieci wyprowadzili dalsze dwa kontrataki - oba z sukcesem, a następnie 9 października odrzucili ostatnią próbę szturmu na miasto.

    Ze względu na pogorszenie się sytuacji na froncie, zdecydowano się na ewakuację garnizonu. Ewakuacja drogą morską trwała od 1 października i zdołano wycofać niemal wszystko: 350 tys. żołnierzy i cywilów, sprzęt wojskowy, a nawet wyposażenie fabryk. Miasto upadło ostatecznie 16 października - po 73 dniach oblężenia. Sowieci stracili ok. 69 tys. ludzi. Rumuni - ok. 93 tys. Tuż przed końcem oblężenia odwołano nieudolnego generała Ciupercę.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Some men just want to watch the world burn. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Fiński zdobyczny czołg OT-133 na ulicach Pietrozawodska, 1 października 1941 r. Pojazd to pancerny miotacz ognia na bazie czołgu T-26.

    Dość często pisze się, że Finowie nie zamknęli pierścienia wokół Leningradu, bo zatrzymali się na swoich granicach sprzed 1940 roku. Oczywiście jest to nieprawda.

    Równolegle z podbojem Przesmyku Karelskiego i okolic Jeziora Ładoga, Finowie rozpoczęli ofensywę we Wschodniej Karelii. Finowie na wschód ruszyli siłami VII. Korpusu. Jednak postępy nie były tak dobre, jak ich kolegów na zachodzie - uwikłali się w ciężkie walki, a wspierająca ich trzybrygadowa Grupa Oinoen została zatrzymana niemal natychmiast. Na początku września udało się dotrzeć do granicy sprzed 1940 r.

    Do nowej ofensywy (co ważne, przekraczającej granicę z 1939 roku) Finowie przeznaczyli cztery dywizje w dwóch korpusach (VI. i VII.), jedną w rezerwie (7.), trzy grupy - Lagus, Kuussaari i Oinoen, wsparte niemiecką 163. DP. Sowieci w tym rejonie dysponowali 7. Armią, podzieloną na dwie grupy operacyjne - Pietrozawodską i Ołoniecką GO, z czterema dywizjami piechoty, dywizją milicji i brygadą marynarki.

    Ofensywa rozpoczęła się 4 września największą nawałą artyleryjską, jaką widziała fińska armia. Finowie błyskawicznie przełamali sowiecką obronę i przekroczyli rzekę Tuloksa. Następnie Grupa L, korzystając ze swojej mobilności, dotarła do Ołońca już następnego dnia i zdobyła go. 5. i 7. DP również ruszyły naprzód, niemal okrążając sowieckich milicjantów, którzy w ostatniej chwili uniknęli kotła. Przecięto połączenie z Murmańskiem. Fiński wyłom miał 40 km szerokości i 10 km głębokości.

    Ciężkie walki trwały o Pietrozawodsk. Finowie po raz kolejny użyli swojej ukochanej taktyki motti i zamknęli całą GO w potrzasku. Sowieci, rozpaczliwie próbując się wyrwać, ponieśli potworne straty. Udało im się to resztkami sił, porzucając ciężki sprzęt. Nieprzejęci tym Finowie zgotowali im kolejny motti, zamykając w nim 3. Dywizję Milicji, a następnie ją miażdżąc. Ciężko poharatana sowiecka 313. DS zdołała wymknąć się z okrążenia, głównie dlatego, że fińskie natarcie spowolniły opady deszczu i potoki błota.

    23 września Grupa L dotarła do brzegów jeziora Onega. Pozostałe jednostki dotarły tam na początku października. Pietrozawodsk został zdobyty 1 października i przemianowano go na Äänislinna - ''zamek Onegi''. Upadek miasta przypieczętował klęskę sowieckiej obrony na południu. Finowie dotarli do rzeki Świr i przekroczyli ją, zatrzymując ofensywę na południe. Na północy ofensywę kontynuowano aż do grudnia, gdy zajęto Miedwieżjegorsk i Powieniec na północ od jeziora Onega. Sowieci wycofując się, wysadzili tamy na Kanale Stalina, zatapiając teren. Wówczas to marszałek Mannerheim wydał rozkaz wstrzymania ofensywy, co oznaczało kres fińskich postępów.

    Zemsta za Talvisotę dokonała się.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Samoloty Macchi MC 200 ''Saetta'' (''Strzała'') na froncie wschodnim z 20. Gruppo Caccia. Samoloty mają pomalowane na żółto osłony silnika w celu szybkiej identyfikacji. Rosyjscy jeńcy przetaczają beczki z paliwem. Lato 1941 r.

    ''Saetta'' powstała jako odpowiedź na Hurricane'a. Kiedy wchodził do produkcji w 1939 r. był już nieco przestarzały, zaś największą wadą był słaby 840-konny silnik. Mimo to, samoloty te były lubiane przez pilotów i dawały sobie dobrze radę z brytyjskimi maszynami, mając przewagę w niektórych aspektach, Minusem było słabe uzbrojenie, wynoszące dwa km 12,7 mm.

    W Rosji Włosi wydzielili Comando Aviazione des Corpo de Spedizione, liczące 92 maszyny, mające osłaniać wojska lądowe, w tym 51 myśliwców ''Saetta'', 21 samolotów rozpoznawczych i 20 transportowych Ca. 311. Samoloty operowały z lotniska w Krzywym Rogu i już parę dni po przybyciu Włosi zestrzelili 8 sowieckich samolotów bez żadnych strat własnych. Wybiegając nieco w przyszłość - pod koniec roku włoskie samoloty przebazowano do Zaporoża, gdzie wspierały ogniem kolegów na ziemi. ''Saetty'' bardzo dobrze się spisały, zestrzeliwując 66 na pewno i 16 prawdopodobnie sowieckich maszyn do wiosny 1942 r. Ogółem w ZSRR Włosi zestrzelili 88 maszyn sowieckich i wylatali 2557 misji, tracąc 15 ''Saett''.

    Włosi, siłami dowodzonego przez gen. Messe CSIR, front nad Dnieprem obsadzili po długiej, tysiąckilometrowej podróży 3 sierpnia 1941 r. Niemcy pokpiwali z włoskich sojuszników - ale do czasu, kiedy dywizja ''Pasubio'' po długim i wyczerpującym marszu z miejsca włączyła się do walki i odcięła drogę ucieczki sowieckiemu 469. pułkowi, co wzbudziło uznanie. Jednak to był dopiero przedsmak włoskich możliwości. 16 września reszta sił CSIR dotarła nad Dniepr i od razu spadły na nie silne kontrataki Sowietów, zaciekle próbujących zniszczyć przyczółek. Jednak Włosi wyprowadzili śmiały kontratak, siłami 80. pułku piechoty ''Roma'', tworząc następny przyczółek. Plan zakładał następnie okrążenie miasta Petrikowka - z północy ''Pasubio', z południa ''Torino''. Rankiem 28 września Włosi ruszyli do ataku, napotykając na twardy opór sowieckiej 261. DS, przełamano go jednak tego samego dnia. Wsparcia udzieliła też dywizja szybka ''Duca d'Aosta'', wysyłając dwa bataliony elitarnych bersalierów. O 18 zamknięto pierścień okrążenia. Sowieci szybko się poddali - do niewoli poszło 10 tys. jeńców, zniszczono 450 wrogich czołgów, zdobyto duże ilości zaopatrzenia i uzbrojenia. Włoskie straty wyniosły zaledwie 87 poległych, 190 rannych i 14 zaginionych.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ambasador Imperium Japonii w III Rzeszy, generał Hiroshi Oshima, podczas koncertu w Monachium, 1942 r.

    Często się mówi, że Japonia nie chciała uderzyć na ZSRR, mimo wielu próśb Niemców. Jest to NIEPRAWDA.

    Japonia w XX-leciu balansowała między sojuszem z Niemcami, a państwami zachodnimi, a za swojego głównego wroga uznawała właśnie ZSRR. Rozpoczęcie wojny chińsko-japońskiej było darem dla Stalina, który zaczął wspierać antykomunistyczny rząd Czang Kaj-szeka. Doprowadziło to do starć japońsko-sowieckich nad jeziorem Chasan w 1938 r. i rzeką Chałchin-Goł w 1939 r. W obu bitwach Sowieci, mając przewagę, ponieśli poważne straty. Japonia więc miała świadomość, jakim kolosem na glinianych nogach rzeczywiście są Sowieci. Upewniła ich w tym ucieczka komisarza NKWD, Gienricha Luszkowa, który zdradził wiele informacji Japończykom.

    Niemcy, rozpoczynając planowanie ''Barbarossy'' w ogóle nie poinformowali o niej Japonii. Nieświadoma tego Japonia zawarła z ZSRR pakt o neutralności wiosną 1941 r. Wizytujący III Rzeszę minister SZ Japonii, Yosuke Matsuoka od Ribbentropa usłyszał, że w ogóle Japonia nie powinna się przejmować ZSRR, bo Niemcy poradzą sobie sami. Co więcej, on i Grofaz namawiali Japończyków do ataku na Singapur, sugerując, że tak bardziej pomogą Niemcom.

    Kiedy Niemcy uderzyli na ZSRR, w Tokio uznano to za upokorzenie, bo pominięto najsilniejszego sojusznika III Rzeszy, dysponującego potężniejszą machiną zniszczenia, niż wszystkie europejskie państwa Osi razem wzięte. Co więcej, Japonia jako jedno z niewielu państw miała doświadczenie bojowe w walce z Sowietami, w dodatku była usadowiona w newralgicznym punkcie.

    Przez następne dwa tygodnie w Japonii trwała burzliwa debata na temat tego, czy Cesarstwo powinno uderzyć na ZSRR. Gorąco przekonywał do tego ww Matsuoka, zwłaszcza, że raporty były obiecujące - szef wywiadu, gen. Kiyotomi oceniał, że Armia Czerwona straciła 70 % swoich sił pancernych i lotniczych i zaczęła przerzut jednostek znad granicy z Japonią do Europy. Matsuoka przytomnie argumentował, że rozpad ZSRR doprowadzi też do zakończenia wojny w Chinach, zaś atak musi być natychmiastowy, by zdążyć zadać cios przed zimą.

    Jednak jego apele pozostały bez odzewu. Japońscy politycy nie byli zainteresowani wsparciem Niemiec, bo nikt ich o nie nie prosił. Co więcej, podnoszono, że atak na ZSRR oznacza całkowite odsłonięcie się przed działaniem Wlk. Brytanii i USA oraz złamanie dopiero co zawartego paktu z ZSRR. Jako że Matsuoka nie przedstawił żadnego zaproszenia ze strony Niemiec (listowne apele Grofaz ledwie tolerował), jego sugestie odrzucono 2 lipca 1941 r., a on sam musiał ustąpić ze stanowiska. Jak na ironię, tuż po tym, 14 lipca, Grofaz, upojony zwycięstwem, przez krótki czas namawiał ambasadora Japonii, gen. Oshimę, do dołączenia do ataku na ZSRR. Jednak wkrótce potem znów wskazał południe.

    Japonia miała skierować ostrze swego miecza na południe - co przypieczętowało klęskę Osi w II WŚ.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Radziecki komisarz polityczny w niemieckiej niewoli, lato 1941 r. Być może już wie, co go czeka...

    Zanim jeszcze rozbrzmiały działa, a pancerna pięść Wehrmachtu rozbiła szeregi Armii Czerwonej, na długo przed tym wszystkim, 30 marca 1941 r. w Berlinie odbyła się konferencja z udziałem Grofaza i najwyższych stopniem niemieckich dowódców. Na konferencji tej Grofaz zapowiedział, że ''Barbarossa'' będzie zupełnie inną wojną - brutalną i krwawą, a jej celem będą główne ogniska ideologii komunistycznej.

    6 czerwca 1941 r. Wilhelm Keitel podpisał dokument pt.: „Wytyczne w sprawie traktowania komisarzy politycznych”, znane szerzej jako ''Kommissarbefehl''. Dokument ten wyłuszczał zagrożenia związane z istnieniem komisarzy politycznych w Armii Czerwonej i nakazywał ich bezwzględną eksterminację lub przekazywanie grupom SD.

    Komisarze polityczni, znani szerzej jako politrucy, w Armii Czerwonej pełnili rolę dyscyplinującą. Funkcja ta istniała, z przerwami, od 1919 roku. Zajmowali się oni propagandą, ''edukacją polityczną'', a w wypadku wojny - kontrolą dowódców i stanem morale w jednostce. Mieli oni prawo dokonywać aresztów, przeprowadzać przesłuchania i egzekucje. Niejednokrotnie wtrącali się w sprawy czysto wojskowe, mimo miernego wyszkolenia i grozili rozstrzelaniem oficerom, którzy chcieli się wycofać. Zabijali też żołnierzy - za dezercję, tchórzostwo, bądź ''wrażą propagandę''. Politruków można śmiało nazwać ideologami komunizmu. Brutalnymi ideologami.

    Po ataku na ZSRR Niemcy z całą bezwzględnością przystąpili do wybijania komisarzy. Tych niejednokrotnie wydawali sami żołnierze - czasem zdarzało się, że jednostka Armii Czerwonej zabijała swoich politruków, by przejść na niemiecką stronę. Niemcy wymagali też od swoich sojuszników, by wyłapywali komisarzy i przekazywali ich Wehrmachtowi. Dopiero jesienią 1941r. próbowano złagodzić podejście do komisarzy, ale bezskutecznie - Grofaz nie wyraził zgody.

    Po wojnie niemieccy generałowie, próbując ratować się przed odpowiedzialnością (rozkaz był nielegalny i łamał Konwencję Haską) zaprzeczali, by rozkaz wykonywano w podległych im jednostkach. Twierdzili tak m.in. Guderian, von Manstein i b. adiutant Grofaza, Nicolaus von Below. Była to oczywista nieprawda, a opozycja zdarzała się rzadko - głównie w postaci piłatowskiego umywania rąk i przekazywania politruków SS. Rozstrzelano ok. 3-4 tys. komisarzy i w większości wypadków - bez żadnego ponaglenia. Raport z 27. pułku podawał: ''Rosjanin zachował podczas egzekucji stoicki spokój, ale komisarz upadł na kolana i błagał o życie. Nic mu to nie pomogło.''

    Od siebie dodam jednak, że ciężko mi wykrzesać współczucie dla komisarzy politycznych. Byli nosicielami dżumy, zarazy, która eksterminowała miliony ludzi - w tym dziesiątki tysięcy Polaków. Tak, jak niezbyt współczuję zabitym nazistowskim paladynom z Gestapo i NSDAP, tak i niezbyt zamierzam żałować politruków.

    Co nie znaczy, że rozkaz był słuszny. Bo nie był.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Radzieccy żołnierze w okopach pod Leningradem, wrzesień 1941 r.

    Ostatnio wspomniałem, że Niemcy stanęli u bram Leningradu. Cel był niemal na wyciągnięcie ręki, ale wojska GA ''Nord'' musiały wstrzymać natarcie i się przegrupować. W połowie lipca natarcie wznowiono.

    1. DPanc., 6. DPanc. i 36. DZmot. atakowały w kierunku Krasnogwardiejska, XXVIII. Korpus, wzmocniony 269. DP i dywizją SS ''Polizei'' nacierały w kierunku Ługi, zaś X. i LVI. Korpus atakowały Nowogród. Natarcie rozwijało się szybko, Niemcy nadal wchodzili w sowieckie linie jak w masło - udało się zabezpieczyć północną Estonię i miasta Narwa oraz Kingisepp. Lecz na odcinku X. Korpusu Sowieci zorganizowali silną obronę. Rejonu miasta Stara Russa broniła 34. Armia. Co gorsza, Sowieci wyciągnęli swojego asa z rękawa - słynne ''katiusze''. Dopiero wsparcie dywizji SS ''Totenkopf'' i 3. DZmot. zmusiło Sowietów do odwrotu. Pod Ługą zaś dywizja ''Polizei'' poniosła wysokie straty - policjanci, gorzej wyposażeni, atakowali w szyku marszowym. Zginął też jej dowódca. Silna obrona była także w rejonie Nowogrodu. Niemcy kilka dni zmiękczali obronę nalotami, a następnie uderzyli siłami dwóch dywizji. Atak powiódł się całkowicie, okrążono w kotle pięć sowieckich dywizji i stopniowo unicestwiono. Niemcy zdobyli 300 czołgów i 600 dział.

    Do Leningradu na początku sierpnia czołówki pancerne gen. Hoepnera miały raptem 30 km. Niemcy byli jednak wyczerpani - np. 12. DPanc. miała zaledwie 42 sprawne czołgi. Uzupełnień brakowało, ale Niemcy mieli wyraźny rozkaz: zdobyć Leningrad.
    Sowieci wpadli w panikę. Przez opóźnienia niemieckiego natarcia zyskali bezcenny czas. 400 tys. mieszkańców gorączkowo budowało umocnienia, a 160 tys. zaciągnęło się do milicji ochotniczych. Chyba nigdzie indziej Armia Czerwona nie dostała takiego zastrzyku poborowych.
    Niemców spowalniała także pogoda. Rozpoczęły się opady deszczowe, zamieniające drogi w potoki błota. Pojazdy grzęzły w nim aż po osie.

    Mimo to, pancerna pięść Wehrmachtu uderzyła raz jeszcze. W ciężkich walkach Niemcy zdobyli Peterhof i nieubłaganie posuwali się naprzód. W zaciętych walkach o Duderhof ciężkie straty poniosły 291. i 58. DP. 1. DPanc. wyszła nad Zatokę Narewską - do Leningradu miała raptem pięć kilometrów, 122. DP przecięła linię kolejową do Moskwy, a 7 września 20. DZmot. zajęła Szlisselburg, odcinając wszelkie połączenia lądowe z Leningradem. W mieście znalazły się siły trzech armii (42., 55. i 8.), wsparte milicją i niemal całą Flotą Bałtycką.

    9 września, w strugach deszczu i błocie, ruszyło generalne natarcie na miasto. Niemcy jednak posuwali się w ślimaczym tempie i ponosili wysokie straty. Było jasne, że szturm bezpośredni pochłonie wiele ofiar i dlatego zniecierpliwiony Grofaz wydał rozkaz 22 września wstrzymania ataku, przesunięcia 3. i 4. GPanc. na centralny odcinek frontu i rozpoczęcia oblężenia.

    Oblężenia, które miało trwać niemal trzy lata i pochłonąć cztery i pół miliona ofiar...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: S............z, Falcon999 +41 innych
  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemiecki Gefreiter opatrywany przez kolegów, bitwa o Kijów, sierpień 1941 roku. Wiecie, co to oznacza, prawda? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tak! Wracamy do naszego sztandarowego cyklu. Czwarta odsłona ''Barbarossy'' przed nami! Zostawiamy płaczków o ich ulubionego generała i halsujemy dalej. Będzie dłużej, bo i bitwa wielka...

    GA ''Mitte'' pruła przez sowieckie pozycje na wschód, mimo pojawiających się gdzieniegdzie trudności. Jednakże, mimo zwycięskiej bitwy pod Humaniem, na południu frontu powstało wybrzuszenie. A w wybrzuszeniu tym znajdował się niemal cały Front Południowo-Zachodni. Istniała zatem groźba ataku z flanki, jeśli Niemcy będą kontynuować natarcie na Moskwę. Zwłaszcza, że wybrzuszenie to było silnie oparte o umocnienia (m.in 750 bunkrów i 100 tys. min), wsparte przez jednostki rzeczne i było największym zwartym ugrupowaniem Armii Czerwonej w tym okresie (zasilonym przez lokalnych rekrutów i nadal mającym łączność z Kremlem). Decyzja, podjęta w następnych dniach w OKH dzieliła już wtedy i będzie dzielić historyków jeszcze przez wiele lat. Być może to właśnie wtedy pogrzebane zostały nadzieje na zwycięstwo...

    Niemcy mogli iść dalej na wschód, w kierunku Moskwy, a mogli też zmienić oś natarcia i skierować się na południe, by wesprzeć GA ''Süd'' w walce z Sowietami i zlikwidować wybrzuszenie. Zdecydowano się na wariant drugi, bo wojska GA ''Süd'' były dużo słabsze od GA ''Mitte''. W związku z tym, wydzielono znaczną część 2. Grupy Pancernej gen. Guderiana, która miała uderzyć z północy, a po zakończeniu operacji wrócić na centralny odcinek frontu.

    Niemcom sprzyjał przeciwnik. Frontem Południowo-Zachodnim dowodził Siemion Budionny, czyli bodaj jeden z najgorszych sowieckich marszałków. Mierny, ale wierny kawalerzysta-półanalfabeta ostał się w czystkach. Mianowany przez Stalina dowódcą, pojechał, zwymyślał szef sztabu, gen. Bagramiana, postraszył plutonem egzekucyjnym i... zwiał do Połtawy, by organizować własny sztab. Tak się bał niemieckich samolotów, że wozem sztabowym uczynił czołg. Zdarzało mu się w nim spać.

    Niemcy atakowali błyskawicznie. 12 września 1. Grupa Pancerna gen. von Kleista sforsowała Dniepr niemal z marszu, a następnie przecięła tyły Frontu, atakując z Czerkasów i Krzemieńczuka. 16 września napotkała oddziały 2. GPanc. w rejonie Łochowicy (190 km na wschód od Kijowa), co oznaczało, że gigantyczne siły Armii Czerwonej zamknięto w kotle - były to siły 21., 26., 5. i 37. Armii. Budionny został złapany w pułapkę, po czym Stalin wreszcie zdjął go ze stanowiska, a jego miejsce zajął gen. Michaił Kirponos. Ten jednak był typowym nieudolnym sowieckim dowódcą lata 1941 roku - niemal do samego końca był przeciwny wycofaniu się za Dniepr, w myśl życzeń Stalina. Niemcy porozcinali front, a gdy 18 września Stalin wreszcie zezwolił na wycofanie się, było już za późno. Kirponos zginął próbując wyrwać się z kotła 20 września wraz z najbliższymi współpracownikami ze sztabu: generałami Tupikowem i Pisariewskim. To oznaczało zagładę Sowietów - pozbawionych jednolitego dowództwa, łączności i sprawnych sił pancernych. W kotle znalazły się tylko 64 sprawne czołgi.

    Krok po kroku, dzień po dniu, kilometr za kilometrem pięć niemieckich armii stopniowo zaciskało żelazny pierścień okrążenia, zaduszając nim czerwonoarmistów. Dowodzący operacją "żelazny rycerz Niemiec", generał Gerd von Rundstedt metodycznie wybijał Sowietów, którzy próbowali stawić opór. STAWKA nakazała utrzymanie Kijowa (ten padł 19 września), groziła sądem, rozkazywała kontrataki. Na próżno. Pozbawione jednolitego dowodzenia siły sowieckie po dziesięciu dniach walk musiały się poddać 26 września. Cały Front został zniszczony. Niewielkiej części wojsk udało się wyrwać, w tym Budionnemu, Timoszence i Chruszczowowi. Przepadło jednak ponad 800 tysięcy żołnierzy - zabitych, rannych, zaginionych, wziętych do niewoli. Niemcy zniszczyli 411 czołgów, 343 samoloty i 28 tys. dział i moździerzy. Straty Wehrmachtu wyniosły 31 tys. poległych i zaginionych.

    Klęska była niesłychana na skalę światową - Sowieci stali na skraju katastrofy.

    Niemcy zaś przygotowywali się do operacji "Tajfun", która miała zmieść czerwone gwiazdy z baszt Kremla...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: pestis, S............z +102 innych
    •  

      I drobne rozważania [tej samej osoby] na temat wagi Moskwy w całej operacji:

      [Do dyskutanta] zakładasz zdobycie Moskwy z końcem roku, kiedy rzecz rozchodzi się o to, że mogła zostać zajęta przez Wehrmacht wczesną jesienią [gdyby nie feralna dyrektywa nr 33 - dotycząca m.in. zwrotu na Ukrainę, omawianego wyżej].

      Większość z 500 fabryk ulokowanych w przestrzeni moskiewsko-gorkiewskiej nie zostałoby ewakuowanych (bodajże najważniejsze skupisko, gdzie ulokowano przemysł ciężki; zakłady odpowiedzialne za c. 15-20% przedwojennej zdolności przemysłowej Sowietów), zajęto by najważniejszą magistralę kolejową i komunikacyjną w zachodniej części ZS (pozostałe fronty zostałyby odizolowane i walczyłyby o swoje przetrwanie - a nie o zatrzymanie Niemców, bo groziłoby im całkowite okrążenie), najważniejszy region gromadzenia i ekwipowania nowo powstałych armii sowieckich (40% użytych w bitwie o Moskwę sił zostało tam sformowanych) oraz główne centra odpowiedzialne za wytwarzanie energii elektrycznej.

      W trakcie kampanii z 1941 r., Moskwa była najważniejszym celem, czego nie chciał na przekór obranej strategii dostrzec Hitler, ponieważ Stalin doskonale o tym wiedział. Dlatego on i jego generałowie robili wszystko, żeby zapobiec utracie Kremla. To nie wymaga wyjaśnień. Wystarczy spojrzeć, że aż 9. armii postawiono na linii obronnej przed stolicą, w okresie, gdy Niemcy unicestwiali kocioł kijowski. 8. z nich zostało zmiecione z powierzchni w pierwszych dwóch tygodniach Tajfuna (Wiaźma i Briańsk). Śmiem twierdzić, że to błoto było głównym czynnikiem, który wykoleił ofensywę zapowiadającą zajęcie głównego ośrodka politycznego ZSRS ze Stalinem wewnątrz (celowo zaryzykował, bo ewakuacja wraz z administracją, która rozpoczęła się 16 października, byłaby ostatecznym dowodem na rozpad silnie scentralizowanego reżimu). Ale tego błota by nie było pod koniec sierpnia, kiedy Niemcy wznowiliby pochód na centralnym odcinku frontu, zamiast zwrotu na Ukrainę.

      Przed zimą 1941/1942 r., Niemcy byliby świetnie umocnieni i gotowi do odparcia serii sowieckich kontrofensyw. Zresztą, jak one by wyglądały, bez zaplecza logistycznego, które gwarantowało posiadanie regionu moskiewskiego? Gdzie skomasowano by te siły i jak zapewniono by im niezbędne materiały, bez transportu kolejowego, na którego kontrolowaniu odbywała się wojna na froncie wschodnim? Kaukaz stałby otworem dla Niemców na przyszłą kampanię. Poważne braki ropy pojawiły się w III Rzeszy dopiero w 1944 r., po kampanii bombardowań (z-alianckich) ośrodków produkujących paliwo syntetyczne. Z faktycznymi zapasami, mogli sobie pozwolić na odłożenie wejścia na Kaukaz do przyszłego sezonu letniego.

      Ale to tylko moje zdanie. :)
      pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: świetny artykuł :)

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemieccy żołnierze na ulicach Tallinna, sierpień 1941 r. Dzisiaj będzie długo. :3 [A]

    Śmiała niemiecka ofensywa nie pozostała bez wpływu na sowiecką Flotę Bałtycką. 26 czerwca 1941 r. Niemcy zajęli bez trudu port Liepaja na Łotwie. Sowieci byli zmuszeni zatopić siedem okrętów i porzucić olbrzymie ilości materiałów wojennych, m.in. 700 min. 3 lipca Niemcy wkroczyli do Rygi, co w zasadzie ograniczyło bazy Floty Bałtyckiej tylko do Leningradu, niewielkiej bazy Hanko i właśnie okupowanego Tallinna.

    Niemieckie postępy budziły takie przerażenie, że już 9 lipca miasto było zapchane sowieckimi żołnierzami - dotarło tu aż 75 tys. Sowieci gorączkowo rozpoczęli rozbudowę linii obronnych, zmuszając do pracy 25 tys. cywilów. Linii było trzy - pierwsza przebiegała 40 km od miasta. Niemcy, do tej pory skupieni pod Pskowem, ruszyli do ofensywy 20 sierpnia, bez trudu przełamując pierwszą linię obrony. Obrońców desperacko próbuje wesprzeć czerwona flota, ale skutki są raczej mizerne - ciężki krążownik ''Kirow'' w ciągu tygodnia wystrzelił łącznie 270 pocisków (dla porównania - niemieckie okręty w obronie Kołobrzegu wystrzelić potrafiły 1000 pocisków).

    Niemcy pomału zdobywali miasto, a sytuacja obronna stawała się tragiczna. Admirał Tribuc, dowódca Floty Bałtyckiej, i komisarz obrony, Klimient Woroszyłow, błagali wręcz Stalina o zezwolenie na ewakuację. Wąsaty satrapa udzielił jej wreszcie 26 sierpnia. Następnego dnia, pod ostrzałem artylerii, wśród kłębów dymu, w ogniu pożarów, wśród ryku silników niemieckich samolotów zaczyna się ewakuacja. Sowieci spychają wagony i parowozy do wody, nie mogąc ich ewakuować. Na ''Kirowa'' załadowano zrabowane złoto z Banku Estonii. W porcie zostaje 38 okrętów i statków - zabiera się tylko te największe. Liczba uciekinierów to ok. 28-30 tys. ludzi, z czego 20 tys. wojskowych.

    Jednak nemezis czekała. Niemcy i Finowie doskonale wiedzieli, że czerwoni będą próbowali uciec. Ze względu na słabość własnych sił morskich, postawili na najtańszy sposób unicestwienia konwoju - miny. Niemieckie i fińskie stawiacze postawiły łącznie blisko 1400 min w zaporze nazwanej ''Juminda''. Wszystko pod okiem potężnej sowieckiej floty, która nie zdecydowała się odpędzić powolnych i słabo uzbrojonych okrętów...

    Ruch spod Tallinna jest duży. Codziennie w obie strony kursują kolejne statki. Nie ma w zasadzie dnia, by jakiś nie zatonął - do rozpoczęcia ewakuacji na zaporach minowych zatonęły 33 jednostki. Ewakuacja rozpoczęła się 28 sierpnia - wtedy to 129 statków, podzielone na 4 konwoje próbowały przebić się do Leningradu. Długi na prawie 27 kilometrów ''łańcuch'' statków jest doskonale widoczny z powietrza - do ataku rusza Luftwaffe. Sowieckie statki, unikając bomb, wpadają na miny - pierwszy z nich, ''Ella'', tonie wraz z 900 ludźmi na pokładzie. Do północy jego los podzieliło 29 innych jednostek. Mimo bliskości baz, sowieckie lotnictwo nie pojawia się, a Junkersy z KGr. 806 i KG 77 szaleją, wybierając co ''tłustsze'' kąski. Atakuje dzielnie wielką armadę również słaba fińska flota. Nikt nie ratuje rozbitków. Sowieckie okręty wojenne, w tym ''Kirow''... stchórzyły i ruszyły naprzód, porzucając resztę konwoju. Ten, całkowicie zdewastowany, dociera z dużym opóźnieniem - ostatnie statki przybywają 2 września. Jeszcze przez tydzień zbierano rozbitków z okolicznych wysepek.

    31 sierpnia Niemcy zdobyli Tallinn, wywieszając triumfalnie flagę ze swastyką na zamku. Zdobyto olbrzymie ilości zaopatrzenia, w tym 7500 min i torped. Wzięto do niewoli 11 tys. jeńców. Konwoje zaś... poniosły potworne straty. Ze 165 jednostek łącznie zatopiono od 65 do 85. Wiele było poważnie uszkodzonych. Straty w ludziach wyniosły minimum 12 tys. zabitych, choć niektóre źródła podają nawet liczę 25 tys. (!). Na czterech statkach - ''Bałchasz'', ''Viron'', ''Everita'' i ''Naissaar'' zginęło 10 tys. ludzi. Z 29 dużych statków transportowych do Leningradu dotarł jeden. Ocalały głównie niewielkie jednostki. Utracono też 9 okrętów wojennych, w tym 5 niszczycieli. Niemcy nie ponieśli ŻADNYCH strat

    Tak to, za śmieszną sumę, jaką warte było 1400 min Niemcy spowodowali jedną z najkrwawszych bitew morskich w historii...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: szkucik14, z.........m +66 innych
  •  

    Jutro postu nie będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Parada wojsk fińskich w wyzwolonym spod bolszewickiej okupacji Viipuri, 31 sierpnia 1941 r. [A]

    Poprzednio, hu hu czasu temu, wspominałem, że Finowie ruszyli w trzech ofensywach przeciw agresorom. Pierwszą opisałem - było to przecięcie frontu i dotarcie do brzegów jeziora Ładoga. Drugą - dzisiaj opisywaną - atak na okupowaną Karelię Zachodnią.

    Przesmyk Karelski atakować miały również dwa korpusy - II. i IV., dowodzone przez generałów Laatikainena i Oescha (ten drugi był chyba najzdolniejszym z fińskich generałów). Oba korpusy posiadały sześć dywizji piechoty (jedna jako odwód) i jeden wzmocniony pułk piechoty. Naprzeciw nim stanęły dwa radzieckie korpusy - 19. i 50., ale większość tego drugiego wycofano w końcu lipca pod Leningrad, gdyż zagrażało mu uderzenie niemieckie. W efekcie Sowieci dysponowali trzema dywizjami piechoty, jedną zmotoryzowaną i jednym pułkiem zmotoryzowanym.

    Fiński atak zaczął się 31 lipca 1941 r. i natychmiast rozciął front, okrążając sowiecką 115. DS. Niemniej, absolutny brak dróg mocno spowalniał natarcie i Finowie musieli iść przez lasy. Fińscy wojownicy jeszcze raz sięgnęli po swoją przerażającą taktykę ''motti'' i rozcięli sowiecką obronę na odizolowane od siebie kotły, a następnie, metodycznie, wybijali jeden po drugim. Sowietom udało się, rozpaczliwym wysiłkiem, wyrwać przez Ładogę 26 tys. ludzi, ale reszta trafiła do fińskiej niewoli 23 sierpnia. Dwa dni później fińska 18. Dywizja dosłownie rozjechała dopiero co przybyłą na front 265. DS i ją doszczętnie rozbiła - sowiecka jednostka straciła 6 tys. ludzi. Fiński sukces pozwolił na opanowanie większości Przesmyku, a 18. Dywizja przekroczyła graniczną rzekę Vuoksi.

    Przyszedł czas zemsty i odzyskania swojej własności - miasta Viipuri. Kiedy IV. Korpus ruszył do ataku, Sowieci już byli w fazie wycofania się, a 115. DS ruszyła do kontrataku. Sowiecki atak ruszył 24 sierpnia siłami dwóch dywizji i spadł na Lekką Brygadę T (o sile de facto pułku piechoty - złożona z batalionu jegierskiego, batalionu pancernego, trzech kompanii niszczycieli czołgów i kompanii saperów, dowodzona przez płk. Tiiainena, poległ następnego dnia). Brygada, nie będąc w stanie powstrzymać Sowietów, musiała się cofnąć. Ale wtedy do ataku poszły odwody i odpędziły napastników, przecinając ich linie zaopatrzeniowe. Tego samego dnia wszystkie trzy sowieckie dywizje znalazły się w - a jakże! - motti. Część 115. i 123. DS uciekły przez Karelię, ale 43. DS została unicestwiona pod Porlampi (napiszę i o tym). Finowie popędzili na południe siłami trzech korpusów (w tym nowym I.) i wyzwolili Viipuri (31 sierpnia). 2 września zajęli Koivisto i wieś, od której zaczęła się sowiecka agresja - Mainila. 9 września, po dotarciu do granic przedwojennych, Finowie zatrzymali ofensywę.

    Finowie także stanęli u bram Leningradu.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ale jak to się wycofali? Zakurzeni Niemcy w przerwie od ofensywy. Prawdopodobnie okolice Pskowa, lipiec 1941 r.

    Bajzel, jaki wywołał Żukow swoim odwoływaniem rozkazów ciągnął się przez kolejne dni. Z dowództwa Frontu odwołano gen. Kuzniecowa. Na jego miejsce mianowano dowódcę 8. Armii, gen. Sobiennikowa. Niemcy 4 lipca 1941 r. siłami 1. DPanc. dotarli do Ostrowa i zajęli go niemal bez walki wraz z prowadzącymi przez rzekę Wielika mostami - w mieście był tylko sowiecki 398. pułk piechoty i 154. batalion karabinów maszynowych. Sowieci rozpaczliwie ruszyli do kontrataku, próbując odbić mosty siłami 3. DPanc., ale na ich nieszczęście Niemcy do tej pory nauczyli się już rozbijać ataki formacji pancernych. Kiedy dziesiątki radzieckich czołgów ruszyły do ataku, niemal natychmiast nakrył je ogień niemieckiej artylerii, a następnie przetoczył się wał ogniowy, miażdżący wszystkie pojazdy. Co gorsza, mająca atakować wraz 3. DPanc. 111. Dywizja Strzelecka... zwyczajnie nie ruszyła do ataku i własne, spóźnione natarcie rozpoczęła kilka godzin później. Sowieci dwa razy zdobywali miasto, ale bez wsparcia piechoty musieli się wycofać, tracąc 140 czołgów. Niemcy wykorzystując wyciągnięcie przeciwnika z umocnionych pozycji wyprowadzili swój kontratak i zajęli dotychczasowe linie sowieckie. Czerwoni ponawiali swoje ataki, tym razem siłami 28. DPanc., ale i tym razem bez skutku. Resztki sowieckiego 1. KZmech. stopniały do pułku motocyklowego, który włączono do 41. Korpusu Strzeleckiego.

    Wspomniany 41. KS gen. Kosobuckiego przejął zadanie powstrzymania niemieckiego XLI. KPanc. gen. Hansa Reinhardta - biły się więc dwa związki o tym samym numerze. Niemiecki korpus, wspierany przez 8. DPanc. i 3. DZmot. szedł na Tartu. Kiedy 41. KS przygotowywał się do ataku, Niemcy wznowili swoją ofensywę i rozbił koncentrujące się oddziały sowieckie. Czerwonym artylerzystom na tyłach brakowało amunicji, a co gorsza, wielu z nich zdezerterowało, przyłączając się do uciekających z pierwszej linii. Całość była notorycznie nękana przez niezmordowaną Luftwaffe. Radziecka 11. Armia była armią już wyłącznie na papierze, próbując się bronić w okolicach Pskowa. Jednak Niemcy ominęli miasto i skierowali się na wschód, rozbijając do reszty pozostałości 41. KS, porzucone przez dowódców. Resztki korpusu odnaleziono dopiero po tygodniu, porozrzucane po lasach. Generał Kosobucki podzielił los wielu innych oficerów - i został rozstrzelany za poniesienie klęski.

    Klęska Sowietów pod Pskowem oznaczała, ze GA ''Nord'' wypełniła swoje zadanie zasadnicze - dotarła do granic obwodu leningradzkiego. W zaledwie 18 dni Niemcy pokonali ponad 600 kilometrów. Sowieci stracili 90 tys. ludzi, 2523 czołgi, 3651 dział i 990 samolotów. Klęska pod Pskowem oznaczała też, że cała Flota Bałtycka i pozostałe w Estonii i na Łotwie jednostki są okrążone, a Front Północno-Zachodni się rozpadał jak domek z kart.

    Niemcy stali u bram Leningradu.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @marcus1a Ale nawet jeśli, to kto wyszukuje sobie po południu czy tam rano w drodze do pracy czy na uczelnię, Atak Niemiec na ZSRR? No ja nie. Wolę wejść na tag, i trochę sobie poczytać bo po pierwsze jest wygodniej, a po drugie, Czy serio nigdy nic nie kopiowałeś z internetu czy chociażby z "nielegalnego" źródła? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Hę? Wyluzuj trochę kolego. Pozdrawiam.

    •  

      @drect: Wybacz, cenię twoją wiedzę lub niewiedzę (nie znam sie na tyle by oceniac), ale przeszkadza mi twoj dość agresywny styl odpowiadania oponentom ( ͡° ͜ʖ ͡°) oczywiście cieszę się że jest ktoś taki jak ty kto pisze w komentarzach na temat wpisu!
      @Mleko_O: Kopiowanie, wrzucanie - jak dla mnie jeden czort. Nie no czytam zarówno jedno i drugie bo po raz: mało ostatnio wartościowych wpisów, a po dwa: czasem fajnie czyta się pękających dup ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemieccy żołnierze podczas walk na terenie Litwy, lipiec 1941 r. Wracamy do tematu Barbarossy - edycja III.

    Jak pamiętacie, Niemcy na terytorium Łotwy wdarli się jeszcze w czerwcu po zmiażdżeniu Sowietów pod Rosieniami i rozerwaniu frontu 8. i 11. Armii (album poniżej). Mosty na Dźwinie w okolicach Dyneburga zdobyli niezastąpieni brandenburczycy. LVI. KPanc. gen. von Mansteina po zdobyciu mostów wzmocniono dywizją SS ''Totenkopf''. Dowódca nowo-utworzonego Frontu Bałtyckiego, gen. Fiodor Kuzniecow nakazał 21. KZmech. odbicie Dyneburga. Korpus liczył dwie (42. i 46.) dywizje pancerne, wzmocnione jedną zmotoryzowaną (185.). Dodatkowo, do walk skierowano ''paraszutistów'' - czyli spadochroniarzy z 5. Korpusu Spadochronowego oraz jednostki sąsiedniej, 22. Armii.

    Kiedy sowiecki atak się rozpoczął, esesmani z dywizji ''Totenkopf'' musieli się cofnąć. Żeby front nie uległ przerwaniu, odważne kontrataki z dwóch kierunków wykonały 3. Dywizja Zmotoryzowana i 121. DP. Niemiecki atak był tak zaskakujący, że Sowieci nie tylko przerwali natarcie, ale okazało się, że część ich jednostek... sama znalazła się w okrążeniu. Po krótkiej walce 21. KZmech został unicestwiony - na polu walki pozostało 100 czołgów sowieckich. Zdesperowany Kuzniecow próbował do walk ściągnąć mocno poharatany 12. KZmech., ale natarcie Sowietów skończyło się, zanim się zaczęło - II. i L. Korps, wraz z LVI. KPanc. rozbiły formację. Niemcy wzmocnili swoje siły przybyciem 290. Dywizji Piechoty, a następnie sforsowali Dźwinę. Sowieci, upokorzeni klęską, 30 czerwca chcieli ustanowić nowe pozycje na linii Psków-Noworżew-Porchow. Chcieli, bo rozkaz ten został odwołany przez Gieorgija Żukowa z Ludowego Komisariatu Obrony.

    Wprowadziło to jeszcze większy zamęt, niż był (coś podobnego), a sowieckie jednostki bezładnie jeździły wte i wewte. Dopiero 5 lipca udało się ustabilizować chaos. Niemcy nie czekali natomiast, bo do tego momentu pancerne zagony Mansteina nie tylko sforsowały Dźwinę, ale wdarły się 60 km w głąb ZSRR. Co gorsza, nowe linie obronne też były za słabe i niemiecka 36. Dywizja Zmotoryzowana przerwała je po krótkim boju, zmuszając znowu cały front do odwrotu. Niemiecka 18. Armia dotarła do Tartu w Estonii i jeziora Pejpus, gdzie 699 lat wcześniej klęskę ponieśli Kawalerowie Mieczowi w starciu z Aleksandrem Newskim... Dla Sowietów to była ich klęska, a Niemcy stali u bram Tallinna, w którym kilka tygodni później odniosą druzgocące zwycięstwo.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Fiński żołnierz przy zdobytym sowieckim uzbrojeniu, rejon jeziora Ładoga, sierpień 1941 r.

    Rozpoczęta bolszewicką agresją na Finlandię Jatkosota obróciła się na niekorzyść Sowietów. W lipcu rozpoczęto planowaną w końcu czerwca ofensywę. Pierwsza z nich obejmowała atak w kierunku jeziora Ładoga. W tym celu utworzono Armię Karelii, dowodzoną przez gen. Heinrichsa, złożoną z dwóch dwudywizyjnych korpusów (VI i VII) oraz Grupy Oinonen, złożonej z z trzech brygad, w tym stanowiącą szpicę ataku 1. Brygadę Jegierską. W rezerwie zatrzymano jedną dywizję, która miała blokować okupowany przez Sowietów półwysep Hanko. Ogółem front był obsadzony przez cztery korpusy, idąc od zachodniej Karelii: IV, atakujący Viipuri, dalej na wschód II. i VI., atakujące na południe, w stronę Ładogi oraz VII., idący na Sortavala, najbardziej na wschód.Naprzeciw nim rozlokowała się sowiecka 7. Armia, oparta o umocnienia.

    10 lipca VI Korpus ruszył do ataku, szybko przełamując sowieckie linie, dopiero przy jeziorze Jänisjärvi prawa flanka napotkała na silny opór, który zatrzymał ich aż do 16 lipca. Do walki weszła też pozostająca w rezerwie 1. Dywizja, rezerwowa 17. DP oraz niemiecka 163. DP, które miały zająć miasteczko Suvilahti. Niezbyt dobrze radziła sobie Grupa Oinonen, której atak zatrzymał się tuż po tym, jak się zaczął, zatrzymany silnym sowieckim oporem.

    Jednak Finom - siłami wyczerpanej 110-kilometrowym natarciem 1. Brygady - udało się 16 lipca dotrzeć do brzegów Ładogi, 21 lipca zdobyli szturmem graniczne miasteczko Salmi, wybijając okrążony sowiecki 452. pułk zmotoryzowany, zaś 23 lipca dotarli do przedwojennej granicy w pobliżu jeziora Onega. Mannerheim nakazał kontynuowanie natarcia i przygotowanie pozycji obronnych bardziej na południe. Finowie skierowali się na Sortavala i Pietrozawodsk, jednak spora część żołnierzy odmówiła przekroczenia granicy z 1939 roku. Sowieci próbowali kontratakować siłami 198. Dywizji Zmotoryzowanej przez rzekę Jänisjoki, jednak Finowie przechwycili ich plany i zmusili do odwrotu 1 sierpnia. Sortavala została wyzwolona 15 sierpnia, a Finowie okrążyli sowiecką 168. Dywizję Strzelecką nad brzegiem Ładogi, rozcinając sowiecki front na pół (wschodnią i zachodnią Karelię) i zdobywając duże ilości zaopatrzenia, którego Sowieci nie mogli wyewakuować przez jezioro.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Naprzód, przeciw bolszewizmowi! Węgierski żołnierz podczas ataku, rejon Humania, lato 1941 roku.

    Stalowy walec Wehrmachtu przetaczał się przez zachodnie połacie ZSRR. Niemal równocześnie z kotłem smoleńskim miała miejsce bitwa pod Humaniem, która zaczęła się 15 lipca 1941 roku. Niemcy bez trudu zmiażdżyli cztery sowieckie korpusy pancerne w trójkącie dubieńskim i, dowodzeni przez mojego ulubionego generała, starego Prusaka, Gerda von Rundstedta, parli na wschód, do Kijowa. Zdesperowani Sowieci próbowali kontratakować, jednak tak i tutaj ich ataki były źle skoordynowane i odparte bez trudu przez Niemców. Co więcej, Wehrmacht otoczył siły dwóch sowieckich armii - 6. i 12., okrążając je pod Humaniem.

    10 lipca głównodowodzącym frontem południowo-zachodnim został jeden z niewielu starych marszałków Stalina - Siemion Budionny. Tego samego dnia pancerny klin von Rundstedta rozerwał front między Kijowem, a Humaniem. Niemiecka 17. Armia, a wraz z nią jednostki węgierskie, dowodzona przez gen. von Stülpnagela, atakowały na południe, zaś 11. Armia gen. von Schoberta uderzała na północ, spod granicy rumuńskiej. Sowieci uważali, że Niemcy i Węgrzy będą próbowali forsować Dniepr w pobliżu Czerkasów i zlekceważyli kocioł humański. Nie wydano nawet rozkazu o wycofaniu się 6. i 12. Armii, co skazało je na unicestwienie.

    Tymczase Niemcy parli na południe i 2 sierpnia 1. Grupa Pancerna zamknęła kocioł. Tego samego dnia Węgrzy wkroczyli do akcji, następnego dnia łącząc się z 16. Dywizją Pancerną. Walki trwały jeszcze sześć dni, kiedy Niemcy metodycznie wybijali okrążonych w kotle. Kocioł pod Humaniem okazał się być dla Sowietów katastrofą - do niewoli poszło ponad 100 tysięcy żołnierzy, w tym dowódcy obu armii sowieckich. Sowieci stracili też przeszło 100 tysięcy zabitych i rannych, ponad 300 czołgów i 850 dział.
    Duży udział mieli w tym sukcesie także Węgrzy, cechujący się wysoką dyscypliną i odwagą.

    #barbarossa #unternehmenbarbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mawrycyj: nie rozpowszechniam żadnego mitu. Proszę mi wskazać, gdzie stwierdzam, jakoby Wehrmacht był zmechanizowany (!). Jak bardzo byś się nie starał, to i tak stopień mechanizacji był wysoki, a ty próbujesz odebrać wojskom niemieckim ten przymiotnik. To, że konie w setkach tysięcy były zaprzęgnięte do machiny wojennej (głownie do transportu), nie przyćmiewa w żaden sposób jakości, jaką prezentowały siły mobilne. Niemcy nie atakowali na koniach, po raz kolejny, tylko w czołgach, transporterach opancerzonych, ciężarówkach i samolotach. Wykańczaniem rozbitych sił zajmowała się idąca (o sile własnych mięśni) za pancernym walcem - piechota.

      Jeśli już jesteśmy przy tym temacie, to proszę, powiedz mi, jak z kolei wyglądał poziom zmotoryzowania obu armii. Ja wiem, że sama GA Środek (przed rozpoczęciem inwazji) miała więcej pojazdów samochodowych na stanie niż wszystkie fronty RKKA razem wzięte.

      Epizody kawaleryjskie miały miejsce, ale po stronie sowieckiej i polskiej.
      pokaż całość

    •  

      @drect Masz racje nie stwierdziles tak.

      Oczywiscie ze tak, stopien mechanizacji calej armii nie byl wysoki. Jakosc to jedno, ilosc to drugie. Co do ilosci srodkow transporotwych, nie mam teraz dostepu do zrodel wiec Ci nie odpowiem. Natomiast przybliżone liczby czolgow pamietam, 3k do 23k Armii Czerwonej. Ja z kolei nie napisalem ze atakowano konno, transport i zaopatrzenie owszem, glownie na zwierzakach bazowal.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Napisałbym jakiś zjadliwy komentarz na temat portretów tych łobuzów, ale sobie daruję. Wracamy do tematu Barbarossy. Żołnierz Waffen-SS ogląda pozostałości po sowieckim kołchozie, rejon Smoleńska, lipiec 1941 r.

    Niemiecka ofensywa pruła bardzo szybko przez sowieckie ziemie. Jak pamiętacie, sowieckie próby oporu były wyjątkowo nieskuteczne i zdezorganizowane, a Niemcy rozbijali w pył całe korpusy i armie. Nie inaczej było na początku lipca w rejonie Smoleńska. Mimo, że Sowieci byli oparci o dwie rzeki - Dźwinę i Dniepr oraz umocnienia Linii Stalina, sowiecki dyktator nakazał przeprowadzić serię kontrataków.

    Radzieckie 5. i 7. KZmech. z 20 Armii gen. Kuroczkina uderzyły na niemieckie linie rankiem 6 lipca 1941 r. Nadziały się jednak na czołgi sławnej 7. DPanc. i w konsekwencji oba korpusy zostały praktycznie unicestwione. 10 lipca Niemcy przeszli do natarcia. Z południa uderzała 2. Grupa Pancerna gen. Guderiana, dziesiątkując osłabioną sowiecką 13. Armię gen. Fiłatowa i okrążając sporo sowieckich jednostek pod Mohylewem. Z północy, 3. Grupa Pancerna gen. Hotha przekroczyła Dźwinę i oskrzydliła Witebsk, zaciskając żelazną obręcz wokół trzech sowieckich armii.

    Od 11 lipca sowieckie 19., 20., 21. i 3. Armie atakowały linie obu niemieckich grup pancernych w rejonie Witebska i Bobrujska. Sowieckie kontrnatarcia były tak źle skoordynowane i słabo przeprowadzone, że Niemcy praktycznie w ogóle nie zwracali na nie uwagi - jeśli jakiejś próby ataku nie zmiotła Luftwaffe, to bez problemu zajmowała się tym artyleria. 3. Grupa Pancerna zajęła Witebsk i Połock, idąc równolegle do wojsk Guderiana, z kolei 29. Dywizja Zmotoryzowana wdarła się do Smoleńska, zajmując większość miasta. Guderian, przewidując sowieckie próby kontrataku, wysłał w rejon miasteczka Jelnia 10. Dywizję Pancerną.

    W końcu, 3. Grupę Pancerną spowolniła pogoda i teren. Moczary i padający deszcz zakopywały pojazdy w błocie. Niemcom brakowało tylko 16 kilometrów do zamknięcia kotła. Nowooddelegowany do walk Rokossowski przeprowadził lokalny kontratak, zatrzymując czasowo 7. DPanc. Kontratak pozwolił jednak utrzymać lukę w okrążeniu, przez którą mogły wydostać się okrążone jednostki. Jednak zmasowane ataki Sowietów nie wywarły na Niemcach większego wrażenia i kocioł udało się ostatecznie zamknąć 30 lipca, odpierając wszystkie sowieckie kontrataki. Części sowieckich sił udało się przerwać okrążenie i wycofać się pod dowództwem 20. Armii, jednak większość sił zamknięto ponownie w kotle i zniszczono. Sowieci ponieśli potworne straty: 400 tys. zabitych i rannych, 300 tys. jeńców i 3 tys. czołgów.

    Mimo, iż bitwa była miażdżącym sukcesem Niemców, to stanowiła pierwszą oznakę groźby niepowodzenia inwazji i podzielenia niemieckich sił w przyszłych bitwach pod Kijowem i Humaniem, co zemściło się pod Moskwą.

    #barbarossa #unternehmenbarbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Spojrzenie w oczy potwora. Reichsführer SS, Heinrich Himmler wizytuje sowiecki obóz jeniecki. Ten wpis z radością dedykuję tym, którzy wyzywają mnie od neonazistów. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Niemcy, przygotowując operację ''Barbarossa'' byli świadomi tego, że Armia Czerwona jest bardzo liczna. Z tego względu zakładano wzięcie do niewoli przynajmniej miliona jeńców. Plany dotyczące postępowania z nimi opracowano już w kwietniu i maju 1941 roku. Wtedy też upoważniono dowódców średniego i niskiego szczebla do wprowadzania terroru na podbitych terenach wobec osób ''wrogich wobec Trzeciej Rzeszy''. Niezależnie od tego, wydano również słynny rozkaz o komisarzach (Kommissarbefehl), nakazujący natychmiastową eksterminację każdego wziętego do niewoli oficera politycznego Armii Czerwonej, bądź przekazywanie ich oddziałom SD. Ponadto, wprowadzono liczne obostrzenia dla jeńców wojennych: ich nazwiska nie miały być udostępniane Czerwonemu Krzyżowi, nie wolno było dopuszczać do nich pomocy ze strony CK, a środki dyscyplinarne pozostawały w gestii komendantów. Jeńcy nie mogli być przetrzymywani na terenie Reichu (z obawy o prowadzenie przez nich agitacji komunistycznej).

    Nawet bardzo surowe założenia sprzed ''Barbarossy'' musiały ulec rewizji, kiedy Niemcy zaatakowali ZSRR - do niewoli trafiła gigantyczna liczba czerwonoarmistów. Niemcy z jednej strony nie byli przygotowani na przyjęcie takiej liczby jeńców, z drugiej zaś - kompletnie im na nich nie zależało. Jeńcy byli bowiem na końcu listy priorytetów Wehrmachtu. Brakowało dla nich środków transportu, opieki medycznej i żywności. O ile od biedy można to zrozumieć w kontekście jednostek frontowych, które faktycznie nie mają czasu na zajmowanie się jeńcami, o tyle postępowanie wobec jeńców na zapleczu było czystym barbarzyństwem. Rannym jeńcom odmawiano udzielenia pomocy medycznej i medykamentów, w efekcie tysiące zmarły z ran i chorób. Ci, którzy byli w stanie iść, byli pędzeni na piechotę dziesiątki kilometrów. Nie wydawano im żadnej żywności, ani nawet wody, a próbującym pomóc cywilom Niemcy grozili rozstrzelaniem. Jeńców ładowano też na odkryte platformy i do bydlęcych wagonów, gdzie marli z zimna, bądź uduszenia - z wagonów zimą wypadały setki zamrożonych ciał... Jeśli jeńcy dotarli do obozów jenieckich, to mieli szczęście, jeśli byli gdzieś zakwaterowani. W wielu wypadkach ''obozy'' stanowiły tylko ogrodzone drutem kolczastym kawałki pola. Jeńcy byli w nich tak stłoczeni, że nie mogli leżeć, ani nawet siedzieć. Z głodu wyrywali trawę i jedli ją, cierpiąc później na dyzenterię - dostawali zaledwie 700 kcal/dziennie. Wielu nie miało siły się odczołgać na bok i leżeli we własnym kale. Jeśli udawało się coś zbudować, to prymitywne nory, kopane gołymi rękami jeńców, bo Niemcy nie dostarczali im narzędzi. Jeńców trapiły choroby: wszawica (bo nie było możliwości umycia się), dyzenteria, tyfus, szkorbut. Marli tysiącami, upodleni do granic możliwości. Niemieccy strażnicy bili ich i dręczyli na wszelkie możliwe sposoby, wielu mordowano za byle przewinienie. W samych Stalagach 307 i 319 w Dęblinie i Chełmie zmarło, bądź zostało zamordowanych 150 tys. jeńców. W Mińsku - 110 tysięcy. Taki to był ten ''rycerski'' Wehrmacht...

    Niezależnie od tego, tysiące jeńców osadzono w obozach koncentracyjnych. W Auschwitz zamordowano ich 20 tysięcy, w Buchenwaldzie - 7 tys., w Sachsenhausen - 26 tys. Przeprowadzano na nich obłąkane hitlerowskie ''eksperymenty'' i zagazowywano w komorach. Mordowano komisarzy politycznych, członków partii i Żydów. Wehrmacht umywał ręce piłatowskim gestem, ''zwalniając'' jeńców - ergo przekazując ich w łapy ludobójców z SS. Ci, którzy przeżyli resztę 1941 roku, też nie mogli mówić o szczęściu - wielu jeńców wysłano do pracy niewolniczej w niemieckiej gospodarce. Ogólnie oblicza się, że zginęło od 1,2 do 3,3 miliona jeńców. Nawet po zakończeniu wojny ich udręka się nie skończyła - wąsaty łobuz z Kremla nie darował ''zdrady'' nikomu. A jeńcy dla niego byli ''zdrajcami''.

    Wiem, że nie uszczknąłem nawet tematu, bo ten nadaje się na grube księgi. Biorąc jednak pod uwagę, jak wielu czerwonoarmistów pragnęło walczyć po stronie Niemiec przeciwko czerwonym oprawcom i jak witało - jak myśleli - swoich wyzwolicieli, postępowanie Niemiec wobec radzieckich jeńców można skomentować tylko cytatem Talleyranda:

    ''To gorzej niż zbrodnia – to błąd.''

    Tym wpisem kończymy czerwcowy cykl o Barbarossie, powrócimy do niego za dwa tygodnie.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mleko_O:

      Ja słyszałem historię o jedzeniu banana bez obierania

      To było chyba w książce "Zapiski Oficera Armii Czerwonej" - znaleźli te banany w jakimś niemieckim magazynie, myśleli, że to taka wielka fasola i zeżarli je z musztardą xD Były tam jeszcze inne kwiatki, jak np. to, kiedy nie mieli żadnej wody, ale w którymś z magazynów znaleźli mnóstwo butelek wina, więc zrobili sobie ciasto na pierogi z winem.

      Ale gdzieś obiło mi się o oczy, że ta książka to był stek bzdur, taka bardziej humoreska, a na pewno nie prawdziwy pamiętnik ;)
      pokaż całość

    •  

      To pokazuje, że jeśliby tylko odrzucili pogardę i ideologię, mogli mieć niepomijalną, dodatkową ilość żołnierzy znających te tereny, potrafiących się w nich odnajdywać.
      Z resztą jeśli się nie mylę, Niemcy wcale nie byli do końca przygotowani na prowadzenie działań wojennych w aż tak trudnych warunkach. Warunkach, które dla tych setek tysięcy jeńców były stanem normalnym.


      @PrinsFrans: Hiwisów w logistyce i tak wykorzystywali na masową skalę. Ledwie udawało im się zaopatrzyć i uzbroić te wojska, które mieli na froncie, a gdy linie zaopatrzeniowe się skróciły - jest wielce wątpliwe czy radzieckim jeńcom zechciałoby się bronić Rzeszy i przedłużać jej agonię. Tworzenie z nich formacji bojowych kosztem wojsk złożonych z Niemców w 41-43 nie miało wielkiego sensu.
      pokaż całość

      +: Ex3
    • więcej komentarzy (31)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Radzieccy żołnierze weseli z powodów sukcesów Wehrmachtu. A nie, moment...Na zdjęciu mamy słynnych ''Brandenburczyków'' w sowieckich mundurach.

    Niemieckie formacje specjalne są mocno przyćmione przez Brytyjczyków i ich komandosów. Wiele lat myślałem, że Niemcy na polu operacji specjalnych nie robili niczego przez całą wojnę - a to przecież nieprawda. Jedną z nich był pułk ''Brandenburg''. Godłem jednostki był pytajnik i miecz - dobrze oddający charakter siejących zamęt i chaos komandosów. Można byłoby się rozpisywać o akcjach Brandenburczyków i ich szkoleniu, i na pewno zrobię to w jednym z wpisów.

    W momencie operacji ''Barbarossa'' Brandenburczycy byli zgrupowani w trzybatalionowy pułk ''Szkolno-Budowlany Nr 800''. Kompanie porozdzielano po różnych armiach i korpusach jako samodzielne jednostki na niemal każdym odcinku.

    Zanim jasną czerwcową noc rozjaśniły setki luf, a naprzód ruszył stalowy walec Wehrmachtu, przez granicę ruszyli po ciemku komandosi. Jedna z grup została przyłapana przez Sowietów w Augustowie i musiała się wycofać. Wrócili jednak po rozpoczęciu ostrzału i wmieszali się w tłum, a następnie zajęli most, otwierając tym samym drogę na Grodno. Inna, trzyosobowa grupa została niemal wyeliminowana - pozostał tylko jej dowódca, który samodzielnie bronił niewielkiego mostu aż do nadejścia oddziałów Wehrmachtu. Inna grupka została schwytana, bo podała nieaktualne hasło. Komandosów prowadzono do sztabu na przesłuchanie. Byli w radzieckich mundurach, więc groziła im śmierć. Dowódca grupy zachował zimną krew i zastrzelił obu konwojujących go żołnierzy, po czym z drugim żołnierzem zajęli most w Lipsku. Do ataku poszedł nawet pluton spadochronowy Brandenburczyków, który zrzucono niedaleko Lidy na spadochronach z wysokości zaledwie 55 m! Pluton, mimo, że poniósł duże straty, zdołał zająć most i utrzymać go aż do nadejścia czołgów - nie wiem, czy to wydarzenie nie było kanwą dla skądinąd niezłego rosyjskiego serialu ''Ostatni pociąg pancerny''. Było parę innych spektakularnych akcji - w tym przejęcie dokumentów sztabu w Brześciu, rajdy amfibiami Küstenjäger-Abteilung po Bałtyku i Morzu Czarnym, oraz przejęcie mostu w Dyneburgu nad Dźwiną 28 czerwca 1941.

    Oddział szturmowy por. Knaaka na dwóch zdobycznych ciężarówkach miał zająć most i ochronić go przed wysadzeniem. Oddział otarł do mostu, jednak został zdemaskowany, a Sowieci położyli silny ogień zaporowy. Brandenburczycy nie stracili zimnej krwi i zdołali dotrzeć do końca mostu, po czym przecięli kable i odpierali ataki Sowietów aż do nadejścia oddziałów LVI. KPanc. generała von Mansteina.

    Działania Brandenburczyków pozwoliły zająć 7 kluczowych dla przebiegu operacji mostów, ponadto pogłębiały chaos i dezinformację na sowieckich tyłach. Komandosi atakowali posterunki, przecinali linie komunikacyjne i rozsiewali plotki, wydatnie zwiększając bałagan. Duży sukces ugruntował pozycję jednostki w sztabie OKW.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Zdjęcie nie w kolorze, ale pozwolę sobie je wykorzystać. Bo temat trudny - a ważny.

    Niemieccy żołnierze we Lwowie z chusteczkami na twarzach. Oglądają ''dzieło'' zbirów z NKWD.

    Atak niemiecki poza wywołaniem paniki w Moskwie i rozbiciem wielu związków Armii Czerwonej, spowodował jeszcze jeden skutek. W sowieckich więzieniach siedziały dziesiątki tysięcy ludzi - liczbę oblicza się na ok. 50 tysięcy. Tych miano ewakuować na wschód na wypadek konfliktu, ale tak się nie stało. Nikt nie miał do tego głowy, brakowało taborów kolejowych, węgla, jedzenia, nawet wody do lokomotyw.
    W większości byli to ''polityczni''. Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Łotysze, Estończycy, Rumuni. Co z nimi zrobić?
    Szef NKWD, Ławrientij Beria wydał rozkaz 24 czerwca. Wymordować ''wrogów władzy radzieckiej''.
    Sowieci zwolnili, albo pozwolili uciec więźniom kryminalnym, natomiast politycznych czekał straszny los.

    Zanim Sowieci ich zabili, męczyli ich i katowali godzinami. Oględziny ciał wykazały m.in. zdzieraną skórę dłoni, obcięte palce i genitalia, czy ślady palenia żywcem. W lwowskim więzieniu Brygidki NKWD zamurowywało ludzi żywcem. Niektórych wieszano na hakach rzeźniczych. ''U wszystkich ofiar stwierdzono liczne okaleczenia tępym narzędziem. Kobiety były zgwałcone, miały poobcinane piersi. (...) Zostali zamęczeni na śmierć'', tak określał widok we lwowskim więzieniu przy ul. Łąckiego niemiecki lekarz.

    ''Ciała kobiece były w większości pozbawione ubrań. Na ich brzuchach i narządach rodnych widniały liczne rany, miały piersi nabiegłe krwią oraz ślady uderzeń tępymi i ostrymi przedmiotami. U niektórych ofiar - tak mężczyzn, jak i kobiet - widać było zmiażdżone palce, a skóra na rękach była sztucznie ściągnięta'', wspominał żołnierz Wehrmachtu, Josef Brachetka widok w Brygidkach.

    Więźniów duszono, do cel wrzucano granaty, rozstrzeliwano. W kopalni soli Salina więźniom rozbijano głowy młotami najeżonymi kolcami i wrzucano do szybu. ''Cały szyb był zasypany ciałami. Na górze leżała młoda kobieta. Obcięte piersi... rozpruty brzuch... bardzo pobita głowa'', wspominał świadek.

    W samym Lwowie wymordowano 7 tysięcy ludzi. W Tarnopolu - 1800, w Łucku - 2000, w Czortkowie - 1000, w Stanisławowie - 2500... Tych, których nie zamordowano, to pędzono w marszach śmierci na wschód. Z Mińska, z Wilejki, z Berezwecza. Pchano też polskich jeńców, którzy budowali drogi. Gnano ludzi bez wody, jedzenia, pod bombami i ostrzałem niemieckich samolotów. Konwojenci mordowali bez żadnego powodu. Samych jeńców polskich zginęło 10 tysięcy.

    Liczba ofiar jest trudna do ustalenia. Oblicza się samych zamordowanych w więzieniach na 30 tysięcy i ok. 20 tysięcy zamordowanych w marszach śmierci.

    O ile niemieckie zbrodnie są dobrze znane i udokumentowane, o tyle sowieckie - nie. Dlatego należy je przypominać.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj wpis z dedykacją dla @funkmess bo wspominałeś właśnie o Rumuńskiej flocie

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Rumuński niszczyciel ''Regele Ferdinand'' podczas wejścia do Konstancy, lipiec 1941 roku. [A]

    Rumuńska flota stanowiła trzon sił morskich państw Osi na Morzu Czarnym przez całą wojnę. Nie było to dziwne - w końcu każdy inny kraj musiał swoje okręty transportować drogą lądową, siłą rzeczy nie mogły być to potężne jednostki. Niemcy zdołali przerzucić drogą lądowo-rzeczną sześć małych okrętów podwodnych typu IIB, dziesięć Schnellbootów i 23 uzbrojone promy, Włosi - sześć miniaturowych okrętów podwodnych typu CB i flotyllę ścigaczy torpedowych, zaś powstały latem 1941 r. Chorwacki Legion Morski posiadał ok. 130 jednostek, w większości niewielkich kutrów i trawlerów, oraz parę małych statków.

    Na tym tle Forțele Navale Române prezentowała się niemal jak armada - posiadała bowiem aż cztery niszczyciele i dziesięć fregat i torpedowców. Co ciekawe, spora część sprzętu morskiego, artyleryjskiego i lotniczego była włoskiej proweniencji - w tym będące ozdobą floty niszczyciele typu ''R'' - Regele Ferdinand, o wyporności ponad 1400 ton każdy.

    Siły te były jednak nadal śmiesznie słabe, biorąc pod uwagę potęgę przeciwnika. Sowiecka Flota Czarnomorska dysponowała w rejonie jednym pancernikiem, pięcioma krążownikami i 17 niszczycielami. Całość sowieckich sił wynosiła blisko 200 okrętów - i to realnych, dużych okrętów wojennych, a nie uzbrojonych w karabin maszynowy trawlerów.

    Pierwsze działania morskie podjęto już cztery dni po ataku na ZSRR, ale przygotowania trwały znacznie wcześniej. Zimą 1940/41 w rejonie Konstancy Niemcy wybudowali baterię artylerii nadbrzeżnej ''Tirpitz'', uzbrojoną w trzy działa 280 mm, zaś tydzień przed wybuchem wojny rumuńskie stawiacze min postawiły zaporę przed wejściem do portu.

    Sowieci uderzyli rankiem 26 czerwca 1941 r. na Konstancę. Dysponowali krążownikiem ''Woroszyłow'', liderami ''Charków'' i ''Moskwa'' oraz czterema niszczycielami. Jako rezerwa 100 mil dalej trzymano pancernik ''Pariżskaja Komuna''. Do ataku przyłączyły się też ocalałe z dotychczasowych walk bombowce. Radzieckie okręty otworzyły ogień, zapalając zbiorniki z paliwem i niszcząc zabudowania - oba lidery wystrzeliły ponad 350 pocisków. Ale reakcja była szybka. Rumuńskie niszczyciele ''Regina Maria'' i ''Marasti'' otworzyły ogień z dystansu 22 km i po ośmiu minutach trafiły ''Charków''. Ogniem bluznęła też bateria ''Tirpitz'', trafiając ''Moskwę''. Zaskoczeni oporem Sowieci zaczęli się wycofywać, ale wpadli na zaporę minową. ''Moskwa'' zatonęła, grzebiąc w swoim wnętrzu 268 marynarzy. Kolejna mina uszkodziła ''Woroszyłowa''. Sowieci utracili też 9 bombowców. Rumuńskie ścigacze próbowały atakować uszkodzonego ''Charkowa'', ale odpędził je ogień z krążownika. Dla Sowietów rajd zakończył się gorzką porażką - nie osiągnęli prawie nic, a ponieśli ciężkie straty. Następne walki na morzu nastąpiły dopiero w sierpniu.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Nacisk ze wschodu zawsze jest skierowany na nas''.

    Oficjalne stanowisko Finlandii, 26 czerwca 1941 r.

    Na zdjęciu: fińscy strażacy próbujący ugasić pożar Helsinek, 25 czerwca 1941 r.

    Finlandia, mimo bohaterskiego oporu w 1940 roku, została ograbiona ze swoich najbogatszych ziem przez łobuzów spod czerwonej szmaty. Z okupowanych ziem przeniosło się pół miliona Finów, co zaowocowało niedoborami żywności. Niedaleko Helsinek, na Półwyspie Hanko rozlokowała się sowiecka baza wojskowa, a okupanci chcieli coraz więcej: dostępu do kopalni w Petsamo, zniszczenia umocnień na wyspach Alandzkich.

    Finlandia nie miała żadnych przyjaciół. Była osamotniona w swym upokorzeniu. Do czasu. Kiedy Niemcy zaczęli planować inwazję na ZSRR, zaczęli potajemnie sprzedawać uzbrojenie Finlandii. Zachęcali też Finów do odrzucenia sowieckich żądań. W maju 1941 r. na tereny Laponii trafiła niemiecka AOK ''Norwegen'', chociaż pierwsze oddziały niemieckie w Finlandii stacjonowały już w 1940 r. Fińska armia była znacznie silniejsza, niż podczas wojny zimowej - liczyła teraz blisko pół miliona żołnierzy, wspartych 300 samolotami.
    22 czerwca 1941 r. rozpoczęła się operacja ''Barbarossa'' i niemieckie armie zaatakowały czerwonego kolosa. Ale nie z Finlandii - Finowie nie zamierzali atakować. Rozpoczęli za to operację ''Kilpapurjehdus'' (''Regaty'') i zajęli - siłami trzech kanonierek i 5 tys. żołnierzy - zdemilitaryzowane wyspy Alandzkie, uprzedzając ewentualny atak Sowietów. Ci za to dokonali 25 i 26 czerwca agresji na Finlandię - 460 radzieckich samolotów uderzyło na 19 fińskich lotnisk. Wiele bomb spadło jednak na miasta, powodując poważne straty. Finowie nie stracili ani jednego samolotu, ale agresorzy już tak - 23 samoloty radzieckie zostały zestrzelone. Sowieci rozpoczęli także ostrzeliwać z artylerii fińskie umocnienia i wybrzeże, a pod Parikkala granicę przekroczyły sowieckie oddziały.

    Dla Finów, dyszących od ponad roku pragnieniem odwetu, nadszedł słodki czas zemsty. Wojna otrzymała miano ''Jatkosoty'' - ''Wojny Kontynuacyjnej'', bowiem Finowie chcieli odzyskać to, co w bandycki sposób ukradli im Sowieci, a wojnę traktowano jako kontynuację Wojny Zimowej. W taki oto sposób i napadnięta ponownie Finlandia dołączyła do krucjaty.

    <Säkkijärven polkka intensifies>

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Pedroo: Taki podobny poziom, że zaczynasz od "gadasz głupoty". Nie jest to normalny sposób polemiki, do którego po moim upomnieniu teraz wróciłeś. Ja Ci na razie nie okazałem braku szacunku.

      Poza komentarzami niejakiego Magnolii, który miał w zwyczaju czepiać się słówek (np. krucjaty wyżej - jest to określenie historyczne z tamtego okresu właśnie) to ja nie bardzo widzę tu jakiekolwiek wybielanie. Chyba że masz na myśli brak potępiania - z tym, że to zupełnie co innego. Okej - są wpisy o zbrodniach aliantów. Część osób już tego nie wytrzymuje psychicznie, samo przyzwolenie społeczne na takie zbrodnie jest gigantyczne. Padają argumenty typu sami chcieli, Niemcy też mordowali jeńców (co to ma do rzeczy? Robimy oko za oko? To gdzie była Norymberga dla aliantów?) albo właśnie że to wybielanie.

      Poza tym odpiszę Ci to samo co Magnolii - uważasz, że to wybielanie i manipulacja - rób własne wpisy, gdzie będziesz pokazywał ogeom zbrodni hitlerowskich ew. bohaterstwo np. dzielnych Amerykanów, czy tam innych Rosjan, niech się wyrówna. Szkalowanie i łapanie za słówka jest typowo hejterskie i wnosi bardzo mało.
      pokaż całość

    •  

      @Waspin: nie rozumiem takiego argumentu " nie podoba się to zrób swoje/lepiej" nie poto jest mikroblog żeby właśnie dyskutować na tematy jakie użytkownicy umieszczają? Nacechowanie widać w tych wpisach na kilometr (nie we w wszystkich ale większości), jak wpisy są na temat III Rzeszy czy to Włoch to są rzucane przymiotniki typu "bohaterscy", "rycerscy" natomiast na temat aliantów sa one stonowane. Obserwowałem profil II wojna światowa w kolorze dość długo i wcześniej wpisy były naprawdę ciekawe, mało stronnicze,, wrzucane na prawdę dobre zdjęcia. Teraz wydaję mi się że robione są one specjalnie żeby być podstawą takiej właśnie dyskusji - dywagacji kto był bardziej zbrodniczy a kto bardziej honorowy itp. pokaż całość

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Zniszczony radziecki czołg KW-2. Armia Czerwona dysponowała 334 tymi pancernymi potworami w 1941 r.

    Koncepcja superciężkiego - jak na owe czasy - czołgu zrodziła się pod wpływem wojny zimowej. Stalowe monstra, dysponujące haubicą 152 mm i pancerzem czołowym o grubości 75 mm były niezniszczalne dla ówczesnych dział ppanc. Niemniej, czołgi te trapiły bolączki typowe dla serii KW: niewielka prędkość, usterki techniczne (zwłaszcza zawieszenie, które nie dawało rady utrzymać kolosa) i niska prędkość obrotu wieży. Jednak czołgi tego typu miały udowodnić swoją przydatność na polu walki.

    22 czerwca 1941 r. GA ''Północ'' gen. von Leeba ruszyła do ataku, kierując się na Kowno i Rygę - pierwszego dnia Niemcy pokonali 80 km. Ich przeciwnikiem był Front Północno-Zachodni dowodzony przez gen. Fiodora Kuzniecowa. Niemcy szybko posuwali się naprzód (mimo planowanego sowieckiego kontrataku), najpierw do rzeki Dubissa, a wieczorem tego samego dnia sforsowali Niemen, dokonując wyłomu o głębokości 80 km. Następnego dnia, 23 czerwca w okolicach Rosieni gen. Kuzniecow wydał rozkaz do kontrataku - oddziały z 3. i 12. Korpusu Zmechanizowanego uderzyły na niemiecki XLI. KPanc. Sowieci byli jednak bardzo osłabieni, ponieważ koncentracja ich wojsk została odkryta przez niezmordowaną Luftwaffe, która natychmiast zbombardowała kolumny wojsk. Latające na niskim pułapie Ju-88 siały ogniem z karabinów maszynowych po przerażonych czerwonoarmistach, niszcząc 40 pojazdów i powodując duże straty radzieckiej 23. DPanc.
    Jednak atak się rozpoczął i wtedy Sowieci wyciągnęli swojego asa z rękawa. Radziecka 2. DPanc. z 3. KZ uderzyła na oddziały niemieckiej 6. DPanc. (konkretnie na KG ''Seckendorff'') w rejonie Skaudwili. W ataku wzięły udział KW-2. Trudno sobie wyobrazić, jakie przerażenie musiał wywoływać pancerny potwór, odporny na ogień broni ppanc. Blisko setka niemieckich czołgów próbowała rozpaczliwie powstrzymać 20 KW-2. Niewzruszone ostrzałem monstra dosłownie rozjeżdżały stanowiska działek ppanc., a nawet podobno taranowały czołgi. Niemcy jednak szybko próbowali przeciwdziałać, obracając działa plot. 88 mm i używając ich przeciwko stalowym kolosom. Artylerzyści szczególnie celowali w gąsienice, starając się unieruchomić radzieckie pojazdy. Następnie do ataku ruszali saperzy z granatami i ładunkami wybuchowymi. Niemniej, niemiecka grupa poniosła tak ciężkie straty, że musiała się cofnąć.

    Następnego dnia pojedynczy KW-2 cały dzień powstrzymywał ataki KG ''Raus'' z 6. DPanc., ostrzeliwany ze wszystkiego co się dało, aż wreszcie wysadzili go niemieccy saperzy, używając granatów, wrzuconych do środka przez dziury po pociskach.
    Mimo sukcesów ''tankistów'', Sowieci byli cały czas spychani - 8. i 11. Armia wycofały się do 25 czerwca, co wytworzyło lukę we froncie i spowodowało, że Niemcy okrążyli oba sowieckie korpusy zmechanizowane. Luftwaffe latała non stop, próbując wytłuc radzieckie czołgi, wspomagała je w tym artyleria. Niemalże całkowicie unicestwiono radzieckie 3. KZ i 2. DPanc. 12. Korpus, z ciężkimi stratami, zdołał przebić się z okrążenia.

    Tymczasem LVI. KPanc., dowodzony przez chyba najlepszego niemieckiego generała, Ericha von Mansteina, ruszył naprzód, docierając do Dźwiny, forsując ją bez problemu, bo Sowieci nie wysadzili mostów. 29 czerwca Niemcy byli już w Rydze, a linia frontu się załamała. Niemcy mieli wielką szansę zająć Tallinn, a następnie ruszyć na niemalże niebroniony Leningrad. Jednak niemieccy czołgiści musieli czekać na piechotę, co potrwało tydzień - dając Sowietom bezcenny czas...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Kiedy rozpoczęła się operacja Barbarossa, świat wstrzymał oddech z podziwu.

    I tak kończył się dzień 22 czerwca 1941 roku. Pełen niespodziewanych zdarzeń, dumy, radości, nadziei, złudzeń, szoku, strachu i niepewności.

    Jedno było tylko pewne.

    Sowieci, okupując przez nieco ponad 1,5 roku wschodnie ziemie RP swymi zbrodniami przewyższali nawet hitlerowskich ludobójców. Wymordowali ponad 100 tysięcy Polaków, a dziesięć razy tyle wywieźli na Syberię i do Kazachstanu. Niewolili, dręczyli i mordowali tysiące obywateli innych narodowości: okupowanych przez nich Litwinów, Łotyszy, Finów, Rumunów, Estończyków, Białorusinów, Ukraińców. Można śmiało przypuszczać, że gdyby zrealizowali swój plan ataku na Niemcy latem 1941 roku, to unicestwiliby do końca ludność na Kresach, a potem realizowaliby swoje ludobójcze praktyki w reszcie Polski. Polski całkowicie zniszczonej przez działania wojenne, bo tutaj planowano unicestwić Wehrmacht i ruszać na zachód.

    W momencie, kiedy w granice ZSRR, na okupowane przez czerwonych łobuzów ziemie, wdarły się pancerne zagony Wehrmachtu, zbiry z NKWD wymordowały momentalnie 30 tysięcy ludzi. Wrzucali granaty do cel, podpalali budynki, rozbijali głowy młotami, wrzucali do kopalni.

    Nic dziwnego, że narody udręczone przez sowiecki ''ład'' witały Niemców jak wyzwolicieli.

    Operacja Barbarossa de facto powstrzymała sowieckie ludobójstwo. Kiedy Sowieci wkroczyli znowu na te tereny w 1944 roku, nie mogli swojej zbrodniczej polityki już realizować. O godzinie 3:15 22 czerwca 1941 roku Stalin przegrał nie wojnę, ale całą ideę komunizmu - ideę, mówiącą o eksporcie rewolucji na zachód, gdzie sowiecki bojec miał chłodzić nogi w wodach Atlantyku.

    Niemcy zachowywali się równie po bandycku, to też fakt. Przegrali i nie zrealizowali swoich obłąkanych, ludobójczych planów. Szkoda tylko, że wraz z nimi ucierpiały niewinne narody, znowu zagarnięte przez sowieckich okupantów.

    Latem 1941 roku mieszkańcy okupowanych przez Sowietów ziem liczyli szczerze na powtórkę z 1914 roku i czekali na rychły rozpad bolszewickiego imperium.

    Gdyby nie zbrodnicza, obłąkana polityka nazistów, cała Europa dolewałaby im benzyny do baków i dostarczała chleb, byleby tylko Wehrmacht przepędził czerwonych morderców. Albo i sama szłaby na Wschód.

    Wspomniany kapitan Hans von Herwarth pisał: „Wielu sowieckich żołnierzy natychmiast po dostaniu się do niewoli wypytywało nas, czy nie mielibyśmy dla nich jakiejś pracy, zdradzali ochotę pomaszerowania dalej z nami. Większość z nich szczerze pragnęła podjąć z Niemcami dzieło zniszczenia znienawidzonego systemu, który skolektywizował ich gospodarstwa i pociągnął za sobą tak wielkie ofiary".

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: Plusowałem twoje wpisy, ale zaczynasz przeginać z fascynacją, przeczytaj swój post. Nie gloryfikuje się bydlaków, tylko dlatego, że walczyli z innymi bydlakami. Nie wszyscy Niemcy tacy byli ( rozumiem i szanuję) ale ty generalizujesz, a tak nie można.

    •  

      @Puter Eh
      a) nie jestem autorem postu
      b) czytałem post więcej niż raz
      c) rozumiem, że "Niemcy zachowywali się ... po bandycku" czy to, że ich plany były "obłąkane" i "ludobójcze" jest formą przesady i gloryfikacji...
      d) jak się podoba to plusuj, jak się nie podoba - nie plusuj, co mam Ci więcej powiedzieć?
      e) nie mierz wszystkich swoją miarą - jednych bawią żarty z JP2 dla innych jest to niezrozumiałe przegięcie pokaż całość

    • więcej komentarzy (114)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Zniszczony sowiecki bombowiec SB-2 w okolicach białostockiego lotniska, 22 czerwca 1941 r.

    Na centralnym odcinku niemieckiego walca doszło do pierwszych starć. Poza bitwą brzeską GA "Środek", dowodzona przez marszałka Fedora von Bocka, dysponująca 2. i 3. Grupami Pancernymi generałów Guderiana i Hotha oraz 4. i 9. Armia. Dysponując 33 dywizjami, wspierani przez 2 Luftflotte stanęli naprzeciwko Frontu Zachodniego generała Dmitrija Pawłowa, liczącego cztery armie: 3., 4. 10. i 13. Sowieci dysponowali trzykrotną przewagą pancerną, w tym minimum 600 czołgami T-34 i KW.

    Pancerne kleszcze Hotha i Guderiana rozwarły się już 22 czerwca, okrążając 3., 4., 10. i 11. Armię (pochodzącą z Frontu Północno-Zachodniego). Celem Niemców był Mińsk. 3. Grupa Pancerna ruszyła przez Niemen, a 2. - przez Bug. Sowieci próbowali wyrwać się z matni, biedny generał Pawłow (bohater ZSRR z wojny domowej w Hiszpanii, pospiesznie awansowany na generała), jednak niemieckie 4. i 9. armie przecięły radziecki kocioł, zmierzając do Mińska. Rozpaczliwie kotratakowała 10. Armia, a później dwa korpusy zmechanizowane i kawalerii, ale oba ataki zakończyły się katastrofą - niewielu jednostkom udało się wyrwać z kotła. Niemcy posuwali się nieubłaganie naprzód, wbijając się klinem między Słonimem, a Wołkowyskiem, zmuszając Sowietów do odwrotu. Ci, porzucając z braku paliwa pojazdy uciekali pieszo. Na darmo.

    27 czerwca Niemcy zamknęli pierścień na wschód od Mińska, wdzierając się na ponad 300 kilometrów wgłąb ZSRR. Było to niesłychane osiągnięcie i rekord, jaki chyba nigdy nie padł. Być może wybitny radziecki teoretyk wojskowości, generał Triandafiłłow, gdyby wówczas żył, z uznaniem patrzyłby na wcielenie jego teorii ''głębokiej operacji'' w życie...

    Następnego dnia, 9. i 4. armie połączyły się na wschód od Białegostoku, rozcinając kocioł na pół. Sowieci jeszcze raz próbowali kontratakować siłami pancernymi i spadochronowymi, ale ponieśli ponownie klęskę, a kocioł został zamknięty. Po pięciu dniach walk - do 3 lipca - niemal wszystkie zamknięte w kotle armie przestały istnieć. Niemcy zniszczyli ok. 20 dywizji i 1700 samolotów. Nieustanne bombardowania, ostrzał artyleryjski, brak paliwa i jedzenia oraz często niechęć do komunizmu zmusiły Sowietów do kapitulacji. Oficer Abwehry, kpt. Hans von Herwarth wspominał: ''Jednym z pierwszych [jeńców] był młody kapitan artylerii, który koniecznie chciał poznać położenie naszych pozycji artyleryjskich. Oświadczyłem mu, że jako jeńca nie powinno go to obchodzić. Na to on: »Chcę panu tylko wyjaśnić, jak powinna celować pańska artyleria, bo w tej chwili wasze działa przenoszą o jakieś kilkaset metrów«''.

    Niemcy do niewoli wzięli blisko 300 tys. jeńców, zniszczyli 1500 dział i 2500 czołgów. Dla generała Pawłowa klęska oznaczała śmierć - mimo, że wyrwał się z kotła, został oskarżony o zdradę (której nie popełnił!) i rozstrzelany. Dla Niemców - droga na Smoleńsk stała otworem...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''To jest rzeż niewiniątek!'' Tak wiadomości o zniszczonych samolotach Wojenno-Wozdusznych Sił miał skomentować Albert Kesselring. Trudno mu się dziwić - na zdjęciu zniszczone radzieckie myśliwce I-153 Czajka.

    Niemcy uderzyli o 3:15 siłami czterech flot powietrznych na 66 radzieckich lotnisk, m.in. w Odessie, Sewastopolu, Kijowie, Mińsku i Rydze. Uderzenie było potworne w skutkach. Dwie fale ataku zniszczyły na ziemi 1800 samolotów przy stratach własnych zaledwie 61 maszyn! W sztabie sam Goering nie wierzył w te wyniki, uważając, że piloci go okłamują. Niemieccy lotnicy ostrzeliwali cele jak na paradzie, do wyczerpania amunicji, niszcząc w ogóle niezamaskowane sowieckie składy paliw, bomb i amunicji. W ciągu pierwszych trzech dni Niemcy zniszczyli blisko cztery tysiące radzieckich maszyn! Nie niepokojone Stukasy zrzucały potężne, 1800-kilogramowe bomby, nazywane ''Satan'', na Brześć, na drogach szalały szturmowe Henschle Hs-123 i myśliwsko-bombowe Bf-109, ostrzeliwujące długie kolumny wojskowe, bombowe Ju-88 i He-111 unicestwiały lotniska. ''Ledwo co wierzyliśmy własnym oczom. Rząd za rzędem, samoloty rozpoznawcze, bombowce, myśliwce stały wyrównane jak na paradzie'', wspominał Expert Hans von Hahn z JG3. Jeśli jakieś radzieckie samoloty podnosiły się do walki, to zostawały niemal natychmiast zestrzelone, rzadko kiedy mogąc stawić opór. Czasami się udawało - kiedy jeden I-153 staranował Bf-109 pułkownika Wolfganga Schellmanna, weterana z 25 zestrzeleniami. Pułkownik zresztą wyskoczył ze spadochronem i został najpewniej zamordowany przez NKWD z bezsilnej wściekłości i pragnienia zemsty na Luftwaffe...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: Mam nadzieję, że kiedyś rzucisz coś, tak wiem że skopiowane, odnośnie dwugłosu pt. "Niemcy a naziści". Ból anusa osób nieobeznanych w temacie jest cudny. Sam kiedyś popełniłem taki artykuł, portal już nie istnieje a szkoda, w tym temacie i jedynym zarzutem ludzi negujących tezę o poprawności zwrotu "naziści", ze względu na solidne uźródłowienie z mojej strony, było to, że wybielam Niemców, bo wszakże wiadomo, że Strzałokrzyżowców, Żelaznego Wilka, czy innych wesołych ludzi nie było. W skrócie - tak trzymaj. pokaż całość

    •  

      @Guzkow A dziękuje. Już kiedyś w komentarzu pisałem, że Niemiec!=Nazista. I autor też kiedyś miał post o nazistach, jeżeli znajdę i jeszcze go fb nie usunął to może po cyklu o Barbarossie wrzucę ( ͡º ͜ʖ͡º)

      +: Guzkow
    • więcej komentarzy (43)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów