•  

    Co wy wiecie o #przegryw

    Wyobraź sobie siedzieć pol dnia w robocie, gdzie jest chujowa atmosfera, potem wracasz na chatę, nie masz co ze sobą zrobić wiec zamawiasz pizze, w międzyczasie idziesz do biedry po słodycze za + 60 zł i wpierdalasz to wszystko przez resztę dnia. A na koniec wszystko spuszczasz w kiblu. Chce się żyć...

    #bulimia #zaburzeniaodzywiania #depresja #spierdolenie #narkotykizawszespoko #uzaleznienie pokaż całość

  •  

    Podjąłem decyzję.
    Mimo że palenie pomagało mi bardziej niż leki. Były miłą odskocznią, pomogły mi w relacjach z innymi ludźmi i ogólnie były dla mnie przyjemnością to zdecydowałem, że kończę z tym gównem.
    Nie chodzi o pieniądze. Nie było mi szkoda pieniędzy, póki mi pomagały w depresji i zyskałem dodatkowe przerwy w pracy ( ͡º ͜ʖ͡º) bo przecież stać 5 min bez celu jest nienaturalne, a palenie już tak.
    Chodzi o zdrowie. Zamiast pomagać to stały się rutyną i dołożyły mi problem. Ciężko mi się oddychało, coraz większe problemy ze skupieniem etc. Nie wiem co jeszcze, bo podejrzewam, że kawa też robi swoje i narazie jej nie piję, ale nie jest to postanowienie jak przy fajkach.

    W każdym razie życzcie mi powodzenia.

    #palenie #uzaleznienie #depresja #papierosy
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_2021-11-22-17-35-42-82_0573414aad30ff5d204513a90704fe7e.jpg

  •  

    Robię sobie studia podyplomowe i prowadzący przesyłają nam transkrypcję wykładów. Czytam właśnie temat o uzależnieniu od alko i współuzależnieniu i babka pisze o tym w taki sposób jakby tylko faceci mogli być uzależnieni od alkoholu, a współuzależnione mogły być tylko kobiety. Używa stwierdzeń "żony alkoholików" "współuzależnione pacjentki" itd. Trochę dyskryminujące. #alkoholizm #uzaleznienie #alkohol #rownouprawnienie pokaż całość

  •  

    7 dzień bez fajka, rzucanie palenia jest strasznie wkurwiające

    #uzaleznienie #rzucaniepalenia #rzucampalenie i przy okazji #alkoholizm

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: photo1635513640.jpg

  •  

    Te wszystkie coming-outy wszelkiej maści uzależnionych, te wywiady (Siekielski), te podcasty (Co ćpać po odwyku) i ich wzajemne brandzlowanie się, jest bardziej szkodliwe niż pomocne dla ludzi.

    #depresja #uzaleznienie #alkoholizm

  •  

    Hej, jestem seksoholikiem. W trakcie procesu diagnozy oraz leczenia zauważyłem, że ludzie nie wiedzą czym jest seksoholizm, skąd się wziął i jak działa np. ludzie myślą, że uprawia się co roku seks z dziesiątkami kobiet lub, że seksoholizm bierze się z oglądania porno.

    Czy ktoś jest zainteresowany AMA?

    BTW. jestem tutaj od 2007 roku ale jakoś nigdy nie czułem potrzeby tworzyć konta
    #produktywnyseksoholik
    #uzaleznienie #zwiazki #seks #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @kocha_to_poczeka: związek seksoholika z seksoholiczką (nimfomanka=seksoholiczka)?

      Uzależnienie jak każde inne, jeśli możesz być z alkoholikiem lub narkomanem to i z seksoholikiem. Ważne by ta osoba była świadoma co się z nią dzieje i korzystała z terapii.

    •  

      @hej_wisos: trzy przykłady z życia:
      a) umawiasz się na spotkanie i kiedy na nim jest kobieta to masz wrażenie, że jest zainteresowana Tobą seksualnie. Bez względu na jej wygląd i wiek masz takie przeświadczenie.
      b) masturbujesz się 5x w tym dniu a obiecujesz sobie od pół roku przerwę dwutygodniową od masturbacji
      c) wierzysz, że Twoje życie stanie się prostsze jak będziesz w związku z Tą kobietą

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Człowiek nawet jak idzie się wysrać to bierze ze sobą telefon do scrollowania, nie jest dobrze

    #przegryw #internet #uzaleznienie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 25 lat i jestem po 3 odwykach, nie pije ani cpam zadnego gowna juz 2 lata i szczerze to nic nie daje. Duzo ciekawsze zycie i znajomych mialem jak sie "bawilem". Survival zyciowy kazdego dnia. Nie ma nic w zyciu co daje jakakolwiek dopamine. Z ludzmi juz nie mam nawet po co gadac, koledzy znikneli tak o w moment. Mieszkam z rodzicami nie pracuje, a ze mam w miare bogatych starych to nie musze sie specjalnie w zyciu wysilac, tylko siedze i mysle ze to juz jest over. Slaby genetycznie osobnik popadl w uzywki kjtore we lbie zostana do konca zycia. Ale znowuz nie chce do tego wracac bo jak sobie przypomne te wszystkie detoxy, chorych pojebow pozytywnie oczywiscie pierdolnietych to szczerze juz wole odczuwac aktualny marazm zyciowy i czekac na powolny zgon, moze raka dostane od palenia szlugow i zdechne. Do pracy sie nie nadaje a jak juz pojde to mnie mecza ludzie wiec wole siedziec w domu bezpiecznie w pokoju mam, nikt mnie nie wkurwia, mama tylko sie pyta co jadlem albo co robilem a ja zawsze mowie ze sobie siedzialem na fotelu. Chodze do terapeutki ale ona tez pierdoli mi bluepillowe teorie albo zebym poszedl do pracy a jak ktos mi mowi zebym poszedl do pracy to z automatu sie wkurwiam w chuj ehhhhh. Ja sie poprostu do roboty nie nadaje bo jestem na to za glupi jakakolwiek by nie byla. Niech mi ktos powie co zrobic po kolei zeby jakos polepszyc jakosc zycia? Moze pojsc sie najebac i sie stoczyc poprostu? #alkoholizm #uzaleznienie #spierdolenie #zalesie #depresja #itsover #przegryw #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #61544884d9339d000a112dfc
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #perfumy #uzaleznienie

    Mogę przestać kiedy tylko zechcę.
    Nie to co Wy czuby.

    # Ma ktoś Molinard Osmanthus do odlania?

  •  

    Miruny, podjąłem challange odstawienia trucizny, od której byłem tak uzależniony, że nie mogłem zrobić dnia przerwy. Mówię o kofeinie. Wykorzystałem, że się czułem źle trzy dni temu i nie wypiłem kawy, tylko leżałem w łóżku. Postanowiłem, że będę to ciągnął najdłużej jak się da. Kofeina mi nie służyła i namieszała w układzie nerwowym i trawiennym.

    Dziś jest czwarty dzień. Jeszcze czuję ból głowy i senność.

    Mam nadzieję, że uda mi się wytrzymać jak najdłużej i ciało się zregeneruje, będzie lepszy sen. Mówią, że kofeina zdrowa, ale mnie to ewidentnie nie służyło i źle na mnie wypływało. Może mam taki organizm, ale o wiele lepiej czuje się bez kofeiny. Spokojniejszy i zasypiam w 15 minut. Jak piłem kawę to znacznie dłużej, nawet jeśli piłem tylko jedną, małą rano.

    Pewnie wrócę do tego, ale przerwa dobrze zrobi i po przerwie będzie lepiej działać.

    #kawa #kofeina #yerbamate #herbata #uzywki #narkotykizawszespoko #uzaleznienie #odwykkawowy #bezsennosc #nauka #mozg #medycyna
    pokaż całość

  •  
    c.........l

    +64

    okej, nadeszła ta smutna chwila odciągana od wieków na później, tym razem już oficjalnie rzucam marihuanę
    Kończę właśnie mój worek ostatnim małym blancikiem, usuwam wszystkie możliwe wickry i sessiony z telefonu i oddaje się powolnemu umieraniu, które poumilam sobie zakupami i dobrym jedzeniem (o ile będę miała ochotę na żarcie)
    Mam zamiar wytrzymać póki co chociaż tydzień (mój rekord to 3-4 dni), codziennie przepalam coś między 3-5, nigdy nie przekraczam 5 prostym łatwym sposobem: nie przynoszę paczek po 10, bo paliłabym pewnie 10.
    Ogólnie jestem raczej zmotywowana i nastawiona dobrze (mam zamiar rzucić i odkładać sobie na konto pieniądze i zobaczyć czy się uda. Wkurwie się jak to będzie jak z tymi ludźmi co pierdola że gdyby się nie jaralo szlugow to by się jeździło ferrari, a ja nie znam żadnego niepalącego w takim XD)
    Codziennie będę wrzucać aktualizacje, jak dam dupy to tez się przyznam

    #oswiadczenie #uzaleznienie #detoks #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

  •  

    No i się udało! Po prawie 6 latach palę już bez nikotyny - zerówki. Teraz tylko pozbyć się nawyku "puszczania dymka" i mój portfel się wzbogaci ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Papierosy analogowe -> Papieros elektroniczny 12mg nikotyny -> 9mg -> 6mg -> 3mg -> 0mg bez nikotyny!

    Jestem kur$a BOGIEM! WRESZCZIE! W pyte jest!!!! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #papierosy #epapierosy #uzaleznienie #chwalesie #czujedobrzeczlowiek
    pokaż całość

    źródło: lh3.googleusercontent.com

  •  

    Wczoraj spłaciłem wszystko co przejebalem w #hazard #bukmacherka #kasyno #uzaleznienie

    Nie ma czego świętować ale jest ulga.

  •  

    To już pół roku od kiedy zmieniłem swoje życie. Pójście na terapię oraz rzucenie alkoholu i narkotyków było najlepszą decyzją w moim życiu. Jestem z siebie dumny. Nigdy nie byłem w lepszej kondycji psychicznej.

    Mógłbym napisać esej na temat swojego uzależnienia i zmian w życiu. Byłem smutnym, niepewnym siebie, zakompleksionym ćpunem i alkoholikiem z depresją. Dziś jestem przeciwieństwem tej osoby. Jestem nowym człowiekiem. Zmieniłem wiele swoich nawyków oraz zapełniłem pustkę po substancjach zmieniających świadomość. Czytam książki, słucham sporo podcastów, jeżdżę rowerem, chodzę na basen. Zainteresowałem się tematem uzależnień, psychologią, filozofią oraz duchowością. Zaczynam być takim człowiekiem, jakim chciałem być kiedyś. To długi proces, który powoli realizuję. Wiadomo, że życie nie jest niekończącym się szczęściem. Czasem mam gorszy dzień i czuję się w chujowo. Mam świadomość, że to przejdzie. Moim największym problemem jest obecnie walka z samotnością. Moja introwertyczna natura utrudnia mi kontakt z innymi ludźmi. Lubię samotność. Jednak brakuję mi czasem drugiej osoby do pogadania. Kontakt z innymi jest potrzebny do zdrowienia. Pracuję nad tym i mam nadzieję, że uda mi się bardziej otworzyć na ludzi. Chodzi tu o jakieś bliższe relacje. Nie mam zbyt dużego problemu ze small talkiem w pracy czy innym miejscu.

    Dzisiaj się czuję wspaniale. Przyznałem się przed sobą, że jestem uzależniony. Przed innymi też coraz łatwiej mi to przychodzi. Wiem, że to choroba, której sobie nie wybrałem. Cieszę się, że rośnie świadomość społeczeństwa w kwestii uzależnień. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać ten problem. Coraz więcej osób rozumie też, że uzależniony to nie tylko żul z ławki czy ćpun z dworca. To może być każdy. Prawnik, budowlaniec, ksiądz, sprzątaczka, dyrektor ogromnej firmy czy ktokolwiek inny. Terapia grupowa trwała 8 tygodni. Wielu osób stamtąd zazdrościło mi, dostrzegłem problem w wieku 24 lat. Większość z nich była ode mnie sporo starsza. Regularnie chodzę na indywidualne spotkania z terapeutką. Raz na jakiś czas zdarzy mi się wpaść na mityng Anonimowych Narkomanów. Każdego dnia pamiętam o tym z jakiego gówna wyszedłem. Uzależniony będę do końca życia. Dostałem wsparcie oraz narzędzia do radzenia sobie z tą chorobą. Codziennie staram się być lepszy. Czuję się wolny i nawet szczęśliwy.

    #depresja #uzaleznienie #alkoholizm #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    To już pół roku od kiedy zmieniłem swoje życie. Pójście na terapię oraz rzucenie alkoholu i narkotyków było najlepszą decyzją w moim życiu. Jestem z siebie dumny. Nigdy nie byłem w lepszej kondycji psychicznej.

    Mógłbym napisać esej na temat swojego uzależnienia i zmian w życiu. Byłem smutnym, niepewnym siebie, zakompleksionym ćpunem i alkoholikiem z depresją. Dziś jestem przeciwieństwem tej osoby. Jestem nowym człowiekiem. Zmieniłem wiele swoich nawyków oraz zapełniłem pustkę po substancjach zmieniających świadomość. Czytam książki, słucham sporo podcastów, jeżdżę rowerem, chodzę na basen. Zainteresowałem się tematem uzależnień, psychologią, filozofią oraz duchowością. Zaczynam być takim człowiekiem, jakim chciałem być kiedyś. To długi proces, który powoli realizuję. Wiadomo, że życie nie jest niekończącym się szczęściem. Czasem mam gorszy dzień i czuję się w chujowo. Mam świadomość, że to przejdzie. Moim największym problemem jest obecnie walka z samotnością. Moja introwertyczna natura utrudnia mi kontakt z innymi ludźmi. Lubię samotność. Jednak brakuję mi czasem drugiej osoby do pogadania. Kontakt z innymi jest potrzebny do zdrowienia. Pracuję nad tym i mam nadzieję, że uda mi się bardziej otworzyć na ludzi. Chodzi tu o jakieś bliższe relacje. Nie mam zbyt dużego problemu ze small talkiem w pracy czy innym miejscu.

    Dzisiaj się czuję wspaniale. Przyznałem się przed sobą, że jestem uzależniony. Przed innymi też coraz łatwiej mi to przychodzi. Wiem, że to choroba, której sobie nie wybrałem. Cieszę się, że rośnie świadomość społeczeństwa w kwestii uzależnień. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać ten problem. Coraz więcej osób rozumie też, że uzależniony to nie tylko żul z ławki czy ćpun z dworca. To może być każdy. Prawnik, budowlaniec, ksiądz, sprzątaczka, dyrektor ogromnej firmy czy ktokolwiek inny. Terapia grupowa trwała 8 tygodni. Wielu osób stamtąd zazdrościło mi, dostrzegłem problem w wieku 24 lat. Większość z nich była ode mnie sporo starsza. Regularnie chodzę na indywidualne spotkania z terapeutką. Raz na jakiś czas zdarzy mi się wpaść na mityng Anonimowych Narkomanów. Każdego dnia pamiętam o tym z jakiego gówna wyszedłem. Uzależniony będę do końca życia. Dostałem wsparcie oraz narzędzia do radzenia sobie z tą chorobą. Codziennie staram się być lepszy. Czuję się wolny i nawet szczęśliwy.

    #depresja #uzaleznienie #alkoholizm #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Odpuściłem sobie Wykop na 3 dni i już jakiś taki szczęśliwszy jestem, mniej zdenerwowany i sfrustrowany. Jestem szczęśliwszy. ¯\_(ツ)_/¯ Brak debili z dziecinnymi memami / żartami, brak polityki, kłótni między "nami" a "wami" którzy napuszczają jednych na drugich, juleczki, przegrywy, oskarki, jakaś neuropa i 4konserwy... pff, żałosne. (ಠ‸ಠ)

    Ale należy pochwalić tagi nauka liganauki ciekawostki hobby zainteresowania wykopefekt czy ludzi pokroju @RFpNeFeFiFcL gdzie jeszcze mają chęci ratować ten tonący statek godziwymi treściami.

    Kiedyś ten serwis bawił, teraz jak człowiek staje się coraz bardziej starszy i dorasta to przestają go bawić takie prostackie i tępe "żarciki" ¯\_(ツ)_/¯ Czas aby stąd uciec na stałe.

    #czujedobrzeczlowiek #chwalesie #uzaleznienie #socialmedia #wykop
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Ten lockdown jest dla rządzących jak narkotyk. Uzależnili się od tego, bo można tyle wałów i przekrętów na kasę odjebać przy okazji, że to się nigdy nie skończy. Ile jeszcze będzie tych fal?
    #lockdown #pandemia #koronawirus #bekazpisu #polska #koronawirus #koronawykres #covid19 #gospodarka #polityka #uzaleznienie #narkotykizawszespoko pokaż całość

  •  

    Rozumiem ze pewna PiSowska gazeta nie wie jak dziala redukcja szkód ;)

    Chociaż czasami mefedron jest sprzedawany jako substytut kokainy czy MDMA, dawki tych substancji są różne. Nigdy nie należy zażywać więcej niż 500 mg w jedną noc.
    Staraj się brać tylko na specjalne okazje. Wybierz odpowiednie środowisko - bądź w bezpiecznym i komfortowym dla ciebie miejscu, wśród ludzi, którym ufasz. Unikaj spożywania samemu i jeżeli jest to możliwe, powiedz komuś bliskiemu, że zamierzasz zażyć
    Zacznij od niskiej dawki i poczekaj co najmniej godzinę przed ponownym spożyciem
    — to tylko część informacji na temat mefedronu, słabo zbadanego narkotytku. Z broszurki możemy dowiedzieć się także, aby podczas zażywania unikać dusznych i gorących miejsc, zachowywać ostrożność, mieszając substancję z alkoholem czy depresantami, jak również - że droga doustna jest bezpieczniejsza niż donosowa - a jeśli już wciągać, należy unikać dzielenia się rurką.


    No tak, bo jak ktos zdecyduje sie juz brac to najlepiej zeby nie wiedzial JAKA dawke mial brac, bo to nie tak ze wysokie dawki koncza sie smiercia, tak samo z mieszaniem

    Szczytna inicjatywa, choć chyba słabo korespondują z nią ulotki i broszurki z instrukcjami bezpiecznego zażywania różnego rodzaju narkotyków i które substancje można bezpiecznie mieszać, a których lepiej nie. 

    Moze pan redaktor bardziej uwazal na religii niz na biologii ale jak wezmie sie dwa srodki ktore sie wzajemnie poteguja to moze nastapic katastrofa i to dotyczy nie tylko narkotykow wezmy taki tramadol i leki na depresje, ich polaczenie moze sie skonczyc zespolem serotoninowym

     Z jednej strony mamy więc „profilaktykę uzależnień oraz informację na temat zmniejszania ryzyka związanego z używaniem”, „objaśnienia mechanizmów uzależnienia”, „sesje wsparcia społecznego”, „terapię uzależnień”, wsparcie dla rodzin osób uzależnionych

    Ale to sie nie wyklucza panie redaktorze xD Likwidujemy zagrozenia jakie daje np mieszanie czy nieprawidlowa dawka i leczymy uzaleznienia

    z drugiej „programy korekcyjne dla osób używających ryzykownie i szkodliwie” (jak gdyby używanie nie było ZAWSZE ryzykowne i szkodliwe i nie prowadziło do uzależnienia, o którym mowa w poprzednich punktach).

    Thank you captain obvious, wie pan co jeszcze szkodliwe? Alkohol, ten sam po ktorym poslowie bija zony ale to nie problem co nie? Zwlaszcza ze statystki PARPA pokazuja ze jest coraz wiecej pijanej młodzieży

    . W których zresztą brakuje jednej, może najważniejszej rzeczy: ostrzeżenia, aby po prostu nie zaczynać. I że stosowanie substancji psychoaktywnych zawsze niesie ze sobą niebezpieczeństwo i jest ryzykowne nawet wtedy, gdy będziemy stosować się do zaleceń zawartych w broszurkach. Wydaje się, że w profilaktyce uzależnień i eliminowaniu ich negatywnych skutków chyba nie do końca o to chodzi.

    Moze zaczalby Pan od siebie? Odlozyl alkohol, papierosy albo pisanie do gazet bo ta uzywka ewidentnie Panu nie służy

    Ponizszy tekst to polemika

    https://hyperreal.info/news/ucza-jak-bezpiecznie-zazywac-narkotyki-druk-broszurek-finansuje-mst-warszawa

    #narkotykizawszespoko #narkotyki #redukcjaszkod #uzaleznienie #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Brawo Grzegorzu, to już rok, 2 miesiące i 24 dni abstynencji od narkotyków. tak trzymać!
    #georgefloyd #uzaleznienie #narkotyki #heheszki #usa

    źródło: poptown.eu

  •  

    Alkoholizm, narkomania a może papieroski? Co wy możecie wiedzieć o prawdziwych uzależnianiach, tak tylko przypominam ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #przegryw #uzaleznienie #alkoholizm #narkotykizawszespoko #papierosy #tibia #spierdolenie

    źródło: youtube.com

  •  

    #alkohol #alkoholizm #zwiazki #uzaleznienie

    W takim w miarę bliskim mi otoczeniu rozpadły się w ciągu ostatnich miesięcy cztery małżeństwa. Dziwne że tak wszystko nagle bo wcześniej nie miałem styczności z takimi sytuacjami.

    Co w tym ciekawego? Zgadnijcie ile z nich przez alkohol.

    pokaż spoiler Tak, wszystkie cztery


    Staż różny, od 5 do 20 lat.

    Wina też różnie. W dwóch przypadkach po połowie, w jednym ewidentnie z winy kobiety w drugim ewidentnie z winy faceta.

    W żadnym z przypadków nie było żadnej widocznej patologii. Normalni ludzie z domami, praca, samochodami. Z wierzchu normalna szczęśliwa rodzina z dziećmi.

    To gówno tak przeżera mózg, że ludzie są w stanie zostawić swoją najbliższą rodzinę która przeszkadza im w piciu.

    Stay sober!
    pokaż całość

  •  

    Przykładowa sesja CBT
    Terapeutka: Witaj John, miło cię poznać. Może opowiesz mi, dlaczego się tu znalazłeś?
    Pacjent: Jestem tu tylko dlatego, że muszę. Dostałem w zeszłym tygodniu naganę za „publiczne upijanie się”. Powiedzieli mi, że muszę tu przyjść albo mnie wywalą ze szkoły.
    Terapeutka: Rozumiem. Jak myślisz, ile wtedy wypiłeś?
    Pacjent: No, nie wiem. Nie więcej niż zwykle. Wszyscy poszliśmy razem i wypiliśmy po kilka piw, nic wielkiego.
    Terapeutka: Wypiłeś kilka piw i co się potem stało? Skąd się wzięła nagana?
    Pacjent: Jakiś głupek z naszego piętra poskarżył się na głośną muzykę i przyszedł opiekun do naszego pokoju i zobaczył te wszystkie piwa. On się po prostu na mnie uwziął. To była tylko wymówka, żeby mnie dopaść, przecież wcale takdużo nie wypiłem.
    Terapeutka: Co opiekun ci powiedział?
    Pacjent: Kazał nam się rozejść i zaczął wylewać nasze piwo do zlewu, a to mnie wkurzyło, bo mam już 21 lat i mogę pić.
    Terapeutka: Więc rozzłościłeś się na niego i co mu powiedziałeś?
    Pacjent: Powiedziałem mu, że to nie jego interes, co robimy w pokojach. Wszyscy mamy już ponad 21 lat i on nie będzie nam mówił, co mamy robić.
    Terapeutka: Domyślam się, że nie bardzo mu się to spodobało. Co się wydarzyło potem?
    Pacjent: Głupi kapuś poszedł i wezwał kampusową policję. Wszyscy wyszliśmy z akademika, ale oni się pojawili, jak byliśmy jeszcze na dziedzińcu. Wszystkich nas spisali, ale ja musiałem tu przyjść, bo w moim przypadku to już trzeci raz. Beznadziejne! Bo jeśli jeszcze raz mi się coś takiego przydarzy, to nie pozwolą mi ukończyć roku.
    Terapeutka: To wygląda dosyć poważnie. A wygląda mi na to, że naprawdę zależy ci na tym, żeby ukończyć szkołę.
    Pacjent: Muszę po prostu przypilnować, żeby mnie już więcej nie złapali pijanego.
    Terapeutka: A jak myślisz, jak możesz to zrobić?
    Pacjent: Jak nie będę pił, to mnie nie złapią.
    Terapeutka: To prawda, to jest najbezpieczniejsze rozwiązanie, które pozwoli ci ukończyć szkołę. Czy myślisz, że uda ci się nie pić w ogóle alkoholu od dziś do maja?
    Pacjent: Nie powiedziałem, że nie będę w ogóle pił. Ale mogę się postarać nie pić na terenie kampusu.
    Terapeutka: To na pewno dobry początek – dopilnować tego, żebyś nie pił na kampusie, ale może się okazać, że trudno jest tak zorganizować życie z podziałem na picie i niepicie. Czy kiedykolwiek próbowałeś ograniczyć ilość pitego alkoholu?
    Pacjent: W niektóre dni nie mam ochoty pić, to nie piję.
    Terapeutka: To dobrze, że potrafisz zdecydować, że nie pijesz, kiedy nie masz na to ochoty. Możesz mi powiedzieć coś więcej o takich dniach? Dlaczego w niektóre dni nie masz ochoty się napić?
    Pacjent: No, nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Po prostu wiem, że czasem nie mam ochoty się napić – że nie powinienem pić codziennie. Więc w niektóre dni nie piję.
    Terapeutka: Wydaje mi się, że trochę cię martwi całe to twoje picie i czasem świadomie się powstrzymujesz od picia.
    Pacjent: Taaa.
    Terapeutka: A co konkretnie cię martwi?
    Pacjent: Nie chcę zostać pijakiem. Nie chcę musieć pić. Chcę pić tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę.
    Terapeutka: Znasz problem alkoholizmu i wiesz, jak mocno może kogoś spętać. Próbujesz tego uniknąć.
    Pacjent: Tak, znam paru gości, co są, no, wie Pani, jakby alkoholikami. Ja taki nie jestem.
    Terapeutka: A co najbardziej cię martwi na myśl o takich ludziach?
    Pacjent: Są zupełnie popaprani. Piją bez przerwy. Nic ich nie obchodzi. Wylatują ze szkoły, nie mają pracy. To by było okropne. No bo po co iść na studia, jak się nie ma zamiaru skończyć i pójść do porządnej pracy po studiach?
    Terapeutka: Myślę, że masz rację. Z pewnością nie chciałbyś tak skończyć.
    Pacjent: Nie ma mowy!
    Terapeutka: To co w takim razie masz zamiar zrobić, żeby zapobiec następnemu wykroczeniu i żebyś nie skończył tak, jak nie chcesz?
    Pacjent: Nie wiem. Zdaje się, że dlatego muszę tu przychodzić.
    Terapeutka: Tak. Myślę, że mogę z tobą nad tym popracować, ale to będzie wymagało do ciebie sporego wysiłku. Będziesz naprawdę musiał zmienić styl życia i dopilnować, żeby picie nie było już jego elementem. Czy jesteś gotów, żeby to zrobić?
    Pacjent: Zdaje się, że będę musiał. Nie mam chyba wyboru.
    Terapeutka: Prawdę mówiąc, tu bym się nie zgodziła. Myślę, że masz wybór. Możesz dalej pić, tak jak dotąd, wiedząc, że może to doprowadzić do tego, że zostaniesz wydalony ze studiów, albo możesz postanowić przestać pić, skończyć szkołę i znaleźć porządną pracę, tak jak zawsze chciałeś.
    Pacjent: Tak, pewnie ma Pani rację. Wydaje się, że taki mam wybór. Nie podoba mi się to, ale chyba muszę tak zrobić.
    Terapeutka: W czasie, jaki nam pozostał do końca spotkania, chciałabym z tobąporozmawiać o tym, jaki rodzaj terapii tutaj stosujemy. Nazywamy ją terapią poznawczo-behawioralną, co oznacza, że prowadzi do lepszego zrozumienia twoich zachowań czy myśli związanych z piciem. Terapia trwa osiem tygodni i w każdym tygodniu będziemy omawiać jakiś aspekt twojego picia. Między sesjami codziennie będziesz miał do wykonania ćwiczenia. Nie będą ci zajmowały dużo czasu, ale pomogą ci pamiętać o tym, o czym rozmawiamy na spotkaniach. Każde z nich ma objętość mniej więcej jednej strony i będziesz mógł je przechowywać na biurku czy w plecaku. Najlepiej będzie, jeśli wyznaczysz sobie stałą porę wykonywania tych ćwiczeń, tak żeby stały się częścią twojego planu dnia. Na przykład przed spaniem albo zaraz po wstaniu lub przed obiadem. Myślisz, że możesz to zrobić?
    Pacjent: Tak, myślę, że tak.
    Terapeutka: Dobrze, bo prosiłabym, abyś przynosił je na kolejne spotkania, bo będziemy o tym rozmawiać.
    Pacjent: OK, ale nie będę musiał dużo pisać? Już i tak mam dosyć roboty.
    Terapeutka: Nie, nie będziesz musiał dużo pisać, ale chcę, abyś dużo myślał o tym, co masz napisać. Nie o to chodzi, żebyś wypełnił puste miejsca na kartce, ale o to, żeby to miało dla ciebie znaczenie i żebyś mógł przestać pić i skończyć studia we właściwym czasie.
    Pacjent: OK. Ale jak te prace domowe wyglądają?
    Terapeutka: Tu jest formularz, który chcę dziś z tobą przejrzeć. Zasadniczo alkohol może zmieniać to jak myślimy i co czujemy i jak się zachowujemy. Na przykład, przypuszczalnie nie rozzłościłbyś się tak bardzo, gdyby sąsiad skarżył się na głośną muzykę, gdybyś tylko jej słuchał, a nie pił.
    Pacjent: No, nie wiem, może bym nie pyskował tak opiekunowi. Może nie po piciu alkoholu. Ale na pewno byłbym wkurzony.
    Terapeutka: Może by cię zeźliło, że ktoś się skarży, ale wątpię, czy opiekun wzywałby policję kampusową.
    Pacjent: Pewnie ma Pani rację.
    Terapeutka: Alkohol osłabia nasze hamulce wewnętrzne, prawdopodobnie więc powiedziałeś opiekunowi coś, czego byś nie powiedział na trzeźwo. I z pewnością nie poszedłbyś się awanturować na dziedzińcu, gdybyś nie pił.
    Pacjent: Racja, tego byśmy nie robili, a do tego policja by nas nie spisywała, gdybyśmy nie byli po alkoholu.
    Terapeutka: No właśnie, więc alkohol wpływa na to, co czujesz – sprawia, że słabną zahamowania. Czy może też sprawić, że czujesz się bardziej atrakcyjny towarzysko?
    Pacjent: Taa.
    Terapeutka: Ponieważ alkohol zmienia to, co czujesz, myślisz i jak się zachowujesz, musimy się dowiedzieć, w jakich sytuacjach najczęściej sięgasz po alkohol. Nazywa się je „sytuacjami wysokiego ryzyka”. Chcemy ustalić, jakie zdarzenia wywołują u ciebie chęć picia i podtrzymują picie. Wtedy będziemy mogli znaleźć jakieś inne sposoby, abyś mógł sobie z nimi radzić bez picia. W jakich sytuacjach pijesz?
    Pacjent: Kiedy jestem z kumplami.
    Terapeutka: Najczęściej pijesz ze znajomymi. Czy pijesz o określonej porze dnia, z określoną grupą znajomych, w określone dni?
    Pacjent: Wszyscy moi znajomi piją. No, znaczy wszyscy, z którymi się zadaję. Zwykle dopiero wieczorem zaczynamy pić. Około 8–9. W weekendy może trochę wcześniej.
    Terapeutka: O czym myślisz, zanim zaczniesz pić? Czy planujesz, że będziesz pił, czy też to się po prostu jakoś tak dzieje?
    Pacjent: Mamy lodówkę pełną piwa. Przychodzę po zajęciach czy po egzaminie i myślę sobie: „Jestem wykończony. Muszę się napić piwa”. Jeśli ktoś już jest w mieszkaniu, to często już i tak piją, więc podają mi piwo albo sobie sam biorę.
    Terapeutka: Jak myślisz, czy pijesz więcej, kiedy jesteś zmęczony, czy kiedy chcesz przyjemnie spędzić czas ze znajomymi?
    Pacjent: Chyba i jedno, i drugie. Lubię pić, jak wszyscy piją. Ale, taaak, chyba chce mi się napić, jak wracam do mieszkania po ciężkim dniu.
    Terapeutka: To są dwa dobre przykłady sytuacji wysokiego ryzyka. Jedna – kiedy miałeś ciężki dzień i chcesz się napić, żeby się odstresować, a druga, kiedy widzisz, że inni piją i ty też chcesz w tym uczestniczyć.
    Pacjent: Więc to mam napisać na tej karcie?
    Terapeutka: Tak, możesz zanotować te dwa przykłady. Weźmy teraz ten pierwszy przykład. Przypomnij sobie, kiedy miałeś ostatnio ciężki dzień i opowiedz mi, co się wydarzyło.
    Pacjent: No, na przykład cztery dni temu. Dostałem marną ocenę z egzaminu, a myślałem, że mi całkiem nieźle poszedł. To mnie naprawdę wnerwiło.
    Terapeutka: I co się zdarzyło, kiedy dostałeś tę ocenę?
    Pacjent: Byłem naprawdę wkurzony. Poszedłem do akademika i wziąłem piwo. Uważałem, że mi się należało to piwo, bo naprawdę porządnie się uczyłem.
    Terapeutka: Potraktowałeś piwo jako sposób wynagrodzenia sobie za niesprawiedliwą, twoim zdaniem, ocenę.
    Pacjent: Tak, chyba tak.
    Terapeutka: A potem? Co się wydarzyło potem? Ile wypiłeś tego dnia?
    Pacjent: Wypiłem trzy czy cztery piwa, zanim wrócili moi współlokatorzy. Wypili ze mną jeszcze kilka piw. Zdaje się, że się dosyć uwaliłem tego wieczoru.
    Terapeutka: A jakie były pozytywne skutki picia w tej sytuacji?
    Pacjent: Pozytywne skutki?
    Terapeutka: Tak, co dobrego się stało dzięki temu, że się tego wieczora napiłeś? Przecież byś nie pił, gdyby picie nie przynosiło pozytywnych skutków.
    Pacjent: Dzięki temu zapomniałem o egzaminie.
    Terapeutka: Tak, alkohol może tak działać. A jakie były negatywne skutki? Jakie były negatywne skutki tego, że tak dużo wypiłeś tego dnia?
    Pacjent: Następnego dnia miałem kosmicznego kaca. Nie mogłem się nawet zwlec na zajęcia.
    Terapeutka: Rozumiem. Negatywne skutki picia pojawiły się trochę później, dopiero następnego dnia. Wydaje się też, że negatywne skutki nieobecności na zajęciach mogły stać się kolejnymi wyzwalaczami do dalszego picia. Opuściłeś zajęcia następnego dnia, co może mieć jeszcze bardziej dalekosiężne konsekwencje, na przykład przeoczenie ważnych informacji potrzebnych, żeby dobrze zdać następny egzamin. A słabe wyniki egzaminów wywołują u ciebie chęć picia. W ten właśnie sposób picie może być częścią błędnego koła. Pijesz w celu osiągnięcia pozytywnych efektów, które zwykle są bardzo krótkotrwałe, ale negatywne efekty są odroczone i często przypominają sytuacje, które prowokują do picia.
    Pacjent: Zdaje się, że rozumiem, co Pani ma na myśli.
    Terapeutka: No to dokończmy ten przykład w formularzu.
    Pacjent: Czy tak jest dobrze?
    Terapeutka: Tak. A teraz wróćmy do tego drugiego przykładu – kiedy widzisz, że znajomi piją, co wtedy zaczynasz myśleć albo czuć?
    Pacjent: Że też potrzebuję się napić.
    Terapeutka: Masz na myśli, że zaczynasz odczuwać głód alkoholu, czy raczej, że chcesz się poczuć dobrze wśród znajomych.
    Pacjent: Chyba obie te rzeczy.
    Terapeutka: To zapisz obie.
    Pacjent: A w kolumnie zachowanie mam napisać „Piję”?
    Terapeutka: Tak. Przypomnij sobie, kiedy ostatnio wróciłeś do swojego mieszkania, a tam koledzy już pili. Jak myślisz, ile wtedy wypijasz?
    Pacjent: Nie wiem, dziewięć czy dziesięć piw. Chyba.
    Terapeutka: Zapisz to i wymień też pozytywne konsekwencje picia tamtego wieczoru.
    Pacjent: Nie sądzę, żeby w ogóle były. To wcale nie był jakiś fajny wieczór.
    Terapeutka: To dlaczego ciągle piłeś, zamiast przestać?
    Pacjent: Bo wszyscy pili. Bo nie chcę wyjść na frajera, co mówi, że musi się uczyć czy coś takiego.
    Terapeutka: Więc korzyścią z picia było to, że jesteś z przyjaciółmi, a nie sam.
    Pacjent: No tak, chyba tak.
    Terapeutka: A jakie były negatywne konsekwencje tego wieczoru? Czy później żałowałeś, że tak dużo wypiłeś?
    Pacjent: Nie przypominam sobie, żebym żałował, ale to jednak było głupie. Okazało się, że w tamtym tygodniu wydałem na alkohol więcej niż chciałem. Poszedłem spać wcześnie. Wcale nie było fajnie.
    Terapeutka: No to jako negatywne konsekwencje możesz zapisać, że wydałeś za dużo pieniędzy i że wcale się dobrze nie bawiłeś.
    Pacjent: Tak, a ja przecież piję właśnie po to, żeby się dobrze bawić, bo mi się nudzi i nie chce mi się siedzieć samemu w pokoju.
    Terapeutka: Właśnie. Te negatywne konsekwencje często prowadzą z powrotem do sytuacji, które wywołują picie, tak jak powiedziałeś. Teraz więc musimy zastanowić się nad tym, co możesz zrobić innego wtedy, gdy znajdziesz się w takiej sytuacji – kiedy jesteś znudzony, masz stresujący dzień albo patrzysz, jak inni piją. W ten sposób, kiedy to się zdarzy, będziesz mógł zachować się w inny sposób niż dotychczas, czyli nie pić.
    Pacjent: Rozumiem. Czyli kiedy mam zły dzień, powinienem zrobić coś innego fajnego, a nie pić. Albo nie powinienem zaczynać pić tylko dlatego, że moi kumple to robią, tylko może pójść do kina albo pograć w kosza.
    Terapeutka: To są znakomite pomysły. Myślę, że świetnie zrozumiałeś, o co chodzi w tym ćwiczeniu. Jak myślisz, jak trudne to będzie, żeby wyjść z pokoju, kiedy się okaże, że wszyscy twoi kumple z mieszkania piją?
    Pacjent: O, mogę to zrobić, żaden problem. Ciągle tak robię – kiedy muszę się uczyć albo mam ochotę na ćwiczenia, to wychodzę. Nie muszę pić tylko dlatego, że oni piją.
    Terapeutka: Cieszę się, że tak mocno wierzysz w swoją zdolność powstrzymania się od picia. Chciałabym w takim razie, żebyś codziennie od dziś do naszego następnego spotkania za tydzień notował przynajmniej jedną taką sytuację, która skłania cię do picia. Opisz, jak się w niej czułeś i czy byłeś w stanie powstrzymać się od picia. Jeśli nie będziesz pił, a taki jest cel, to zanotuj pozytywne konsekwencje niepicia tego dnia. Można mieć nadzieję, że nie będzie negatywnych konsekwencji niepicia, ale gdyby były, to je zanotuj w ostatniej kolumnie. Zapisz także negatywne skutki picia, gdyby się jednak tak zdarzyło, że wypijesz pod wpływem tej sytuacji. Jeśli będziesz pił, zanotuj pozytywne i negatywne konsekwencje. Czy to jest jasne?
    Pacjent: Tak, rozumiem.
    Terapeutka: Dobrze więc, do zobaczenia za tydzień. Pamiętaj, żeby przynieść ten formularz i przejrzymy go razem. Myślę, że zrobiłeś dziś duży postęp. Jestem też pewna, że uda ci się wytrzymać do końca roku, jeśli będziesz nad tym pracował i starał się osiągnąć swój cel.

    #alkoholizm #terapia #uzaleznienie
    pokaż całość

    źródło: tabela.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #seks #logikarozowychpaskow #uzaleznienie #krakow
    Wynajmuje w Krakowie trzy pokojowe mieszkanie.
    Pokój 1 - Ja
    Pokój 2 - Ukrainka
    Pokój 3 - Studentka
    No i mamy tą ukrainkę, młoda dziewczyna, co studiuje i pracuje, ma 20 lat. No i dawno do mnie przyszła i mi powiedziała, że jakbym miał jakąś potrzebę to:
    - lodzik 40 zł
    - ręczna robota 20 zł.
    No i na początku zacząłem się zastanawiać o co chodzi, że zrobi tu nam na mieszkaniu burdel i będzie przyprowadzała sobie tu kilku chłopów dziennie, no ale nic z tych rzeczy, bo nikt do niej nie przychodził.
    Jakoś po miesiącu od tej propozycji, jak wyjechała druga współlokatorka, poszedłem do Ukrainki(Tatiana) i zapytałem czy ta propozycja jest dalej aktualna.
    Ona mówi, że tak.
    No to daje jej 50 zł, ściągnęła mi spodnie i robi swoje.

    No i tutaj pojawił się mały problem bo się cholernie od tego uzależniłem. Niemal codziennie chodzę do niej na "robótkę ręczną" albo piszę do niej na messengerze, żeby wpadła do mnie do pokoju. I tylko wyczekuje takich dni, gdzie współlokatorka nie wróci na mieszkanie, żeby zamówić sobie lodzika.
    No i nadwyręża to mój budżet, nie zarabiam jakoś źle ale też nie najlepiej; 4300 na rękę mam, a na te moje "uzależnienie" wydaje miesięcznie średnio 1000 zł.

    Do tego ta ukrainka co chwile mnie namawia i jest mega otwarta, no rzuca co chwilę do mnie jakieś żarty typu:
    - to może jakiś lodzik przed spaniem.
    - gotuję w kuchni obiad, to może masaż jajek, żeby lepiej smakowało.

    Nieraz jak mam gorszy dzień, a jest jakiś weekend to potrafię to niej pójść z 6 razy dziennie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60e6bd14ae4a3c000a405332
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Jak przestać być uzależnionym od internetu kurwa cale dnie mi spierdalają na jakims gownie i nie umiem sie opanować
    #uzaleznienie #pytanie #przegryw

    źródło: rrrrr.jpg

  •  

    Mirki, dziesięć lat temu wjebałem się w heroinę, potem mefedron i benzo, straciłem żonę i dziecko, siedem razy kończyłem w psychiatryku po próbie samobójczej.

    Od dziesięciu lat trzeźwy, prowadzę własna praktyke leczenia uzależnień, schudłem 62kg, zaręczylem się dwa lata temu, kupiłem mieszkanie a dzisiaj jadę po nowe autko. Pijcie że mną kompot, życie jest piękne. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler Chociaż i tak umrzemy. ¯\_(ツ)_/¯


    #chwalesie #uzaleznienie #narkomania #przegryw
    pokaż całość

  •  

    „SZCZERZE CIĘ NIENAWIDZĘ” – BOLESNY LIST DOROSŁEGO JUŻ CZŁOWIEKA, DO WŁASNEGO OJCA

    List, który niestety napisało samo życie i którego publikacja mam nadzieję przyczyni się do tego, że chociaż jedna osoba w przyszłości nie będzie musiała go ponownie napisać.

    Dostałem ten list w skrzynce mailowej kilka dni temu, z prośbą o anonimowość. Autor opisuje w nim swoją relację z ojcem, który wychowywał go zgodnie z tym, co kiedyś uznawano za „dobre wychowanie” (niestety u niektórych dalej się to nie zmieniło). List publikuję jedynie z poprawkami kosmetycznymi, aby jak najwierniej zachować pierwotną formę i przekaz.

    Wierzę, że jeśli dotrze on do dość szerokiego grona, to pozwoli otworzyć oczy tym, których w inny sposób nie da się przekonać do tego, aby traktowali swoje dzieci z szacunkiem.

    Publikuję go też dlatego, że chociaż może to wyglądać na pojedynczy, bądź wręcz przekolorowany przypadek – ja sam osobiście znam conajmniej kilkanaście osób, które mogłyby się pod tym listem podpisać. Dla jednych może i jest to niewyobrażalne piekło, bądź wręcz abstrakcja czy fikcja literacka. Niestety dla wielu innych to była (i w niektórych przypadkach dalej jest) codzienność.

    LIST
    „Wiele niewyjaśnionych spraw ciągła niepewność, strach, brak wiary w siebie, poczucie beznadziei, nienawiść i imitacja rodziny…

    Jestem tu, bo jest to mój pierwszy protest, pierwsze słowa, które chciałbym Tobie powiedzieć, jako osoba równa tobie. Nie gorsza, nie mniejsza, nie zastraszona, nie poniżona , nieodarta z godności, ale równa tobie.

    „Generalnie dzieci się nie bije, ale lepsze bite niż śmierdzące…”

    W zasadzie w tych słowach można zawrzeć wszystko to, czego nienawidzę w tobie, dlaczego Cię nienawidzę, dlaczego nie mogę czasami na Ciebie patrzeć, dlaczego mam odruch wymiotny, gdy na wigilii mówisz, że mnie kochasz, a wątroba mi się przewraca, gdy to słyszę…

    Chodzę na terapię do psychoterapeuty, bo postanowiłem zrozumieć, to wszystko, dlaczego nie potrafię przebić szklanego sufitu, dlaczego moje zachowania były czasami nieracjonalne i co tak naprawdę się ze mną dzieje, ponieważ doszedłem do ściany i moje życie było na zakręcie…

    Okazało się, że byłem i jestem nieszczęśliwym człowiekiem, bo nikt nigdy mnie nie pokochał, tak jak się powinno kochać dziecko.

    Wypierałem to wszystko przez lata, ale to wszystko, co się wydarzyło w przeszłości miało i ma wpływ na to jakim człowiekiem jestem i jak się zachowuje. Biłeś mnie pasem, sznurem, szmatą i czym tam pod ręką dało się skarcić. Mnie i moje rodzeństwo… Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego ze sobą tak walczyliśmy? Dlaczego nie potrafiliśmy się porozumieć? Dlaczego wykorzystywaliśmy się nawzajem, przezywaliśmy? Poniżaliśmy? Szantażowaliśmy?

    Ty debilu! Ty pętaku! Ty gnoju! Ja w waszym wieku robiłem już tyle, że wstyd, że tego nie potraficie! Lepsze byłyby dzieci z domu dziecka niż wy, bo potrafiłyby docenić to co mają! Wojska wam brak! Inni się uczą a wy tylko przed telewizorem! Nie uczycie się! Jazda mi zrób to! Z wyra do roboty! Zatyraliście matkę (osobiście tego najbardziej nienawidzę)!

    O wszystko opierdziel, pretensje i wyżywanie się na nas za gorszy dzień moment, ale najgorsze było to błaganie…

    „Tato nie bij, już będę grzeczny, proszę nie bij…”

    Ten pas trzymany w ręku i Ty jak Capo, który mógł zdecydować, czy dostanę na goły tyłek, czy tym razem zostanę ułaskawiony, bo wystarczająco błagałem o litość, odzierając się po raz kolejny z godności i jak ten śmieć rzucony na ziemię znów dotknąłem dna. Marzyłem o tym, aby nie czuć tego bólu, poniżenia i bezsilności wobec ciebie… Silniejszego, większego, który wymagał posłuchu i dyscypliny…

    Nie potrafiłeś z nami rozmawiać

    Nigdy nie rozmawiałeś, tylko komunikowałeś a każda próba rozmowy i różnicy zdań kończyła się kłótnią, bo Ty teraz jesteś w okresie dojrzewania i dlatego jesteś taki! Każda sprawa powierzona Tobie, była później wykorzystana tak, że odechciewało się wszystkiego i zasłona milczenia rosła…

    Wszystkie problemy, niepewności rozczarowania dusiłem w sobie, bo nie zawsze byli koledzy, z którymi mogłem porozmawiać, bo czym tu się chwalić, że ma się przesrane życie, brak wakacji, brak własnych planów i wieczną niepewność… Bo wracając ze szkoły do domu nigdy nie wiedziałem, czy dziś będę mógł odrobić lekcję, pójść z kolegami na piłkę, czy będę musiał pracować, bo akurat sobie przypomniałeś, że musimy coś zrobić.

    Nawet później się do tego przyzwyczaiłem zawalając szkołę, marzenia i plany, bo jakie plany może mieć młody chłopak, który pracuje jak dorosły bardzo często, potrafi tak wiele, ale jest debilem, który nic nie potrafi, nie uczy się i zatyrał własną matkę? Tylko debil mógłby mieć marzenia w takiej sytuacji…

    Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego jestem, byłem taki rozkojarzony? Dlaczego nie potrafiłem się skupić? Dlaczego bujałem w obłokach? Bo w głębi serca ciągłe marzyłem o byciu sobą. O dzieciństwie, jakie miały inne dzieci obok, o spokoju, którego nigdy nie miałem, bo żyłem w wiecznym strachu, niepewności i obawie. Obawie, że dziś znów wykorzystasz moją słabość i powiesz, że mam coś zrobić, a ja posłusznie wykonam to, bo przecież najłatwiej siąść przed telewizorem i powiedzieć jazda mi to zrobić. Albo majstersztyk manipulacji „niech ktoś mi to zrobi..” i się zaczynała walka na wyzwiska, poniżanie i kto kogo pierwszy załatwi i przegra batalię o zleconą pracę…

    Często mama tłumaczyła, że to budowa domu i musimy ciężko pracować, jeśli chcemy mieć własny pokój, do którego zaproszę kolegów. Żeby mieć łazienkę, abym nie wstydził się zaprosić kogokolwiek… zaciskałem zęby i wiedziałem, że muszę pracować, ale dlaczego spierdoliłeś nam dzieciństwo traktując nas jak swoich parobków, jak pomiotła, jak roboli, którzy musieli stać się dorosłymi ludźmi w tak młodym wieku? Wyjałowieni z emocji, uczuć i hodowani w zimnym chowie?…

    Do tego stopnia spierdoliłeś naszą relację, że każda próba komplementu z Twojej strony kończyła się odrzuceniem, odpychaniem, bo przecież to nie ja… Wszystkie dzieci zawsze były lepsze, mądrzejsze, lepiej się uczyły, a my ciągle nie mogliśmy dorównać Twoim oczekiwaniom, bo próbowaliśmy mieć swoje zdanie.

    Chcieliśmy mieć swój czas. Mieliśmy marzenia, których nie pozwoliłeś nam realizować.

    Zastanawiam się, jak bardzo byłoby inaczej, gdyby w tej biedzie była odrobina miłości z Twojej strony. Poświęcony czas nam i spędzony wspólnie z rodziną. Pamiętam tylko raz, gdy zabrałeś mnie nad wodę i byłeś ze mną, a poza tym czarna dziura… z jednej strony nie dziwię się sobie, że się buntowałem i uciekałem od kontaktu z tobą, bo jak można mieć dobry kontakt z kimś, kto traktował mnie jak śmiecia? Jak chłopca do bicia, bo tak leczył własne kompleksy małego człowieka, który bije, bo wtedy się mści, ma władzę i rządzi…

    Nigdy nie pamiętałeś o moich urodzinach, nigdy ich nie obchodziliśmy, nie celebrowaliśmy wspólnie nie robiliśmy niczego z przyjemnością, tylko traktowaliśmy wykonywanie obowiązków jako karę, bo do tego nasz przyzwyczaiłeś… Nigdy nie potrafiłeś rozróżnić pracy od odpoczynku i nigdy nas tego nie nauczyłeś.

    Zmarnowaliście sobotę! Przeleżeliście cały Boży dzień! I ta pierdolona niepewność, czy dziś przyjdziesz i będziesz biadolił, że znów nic nie zrobione! Przyzwyczaiłeś się, że rozdzielałeś obowiązki na nas, a jak my się zaczęliśmy buntować, to manipulowałeś lub jątrzyłeś przy mamie, że nic nie zrobione, bo ona też jest wciągnięta w Twoją grę i podświadomie też nie potrafiła oddzielić pracy od odpoczynku i nakręcałeś ją, aby nam robiła awantury! Kurwa nienawidzę Cię za to.

    Szczerze Cię nienawidzę!

    Nie dałeś mi żadnego przykładu bycia mężczyzną, wręcz mam ogromną urazę do ciebie, bo przez Ciebie mama nie była na urlopie 30 lat! W kinie 30 lat! Kiedy ostatnio ją gdzieś zabrałeś? Zrobiłeś przyjemność? Kupiłeś prezent? Cokolwiek?! Tylko żono uśmiechnij się no uśmiechnij proszę!….I ona przez zaciśnięte zęby i nieszczęśliwe oczy się uśmiecha dla świętego spokoju!

    Zamiast gadać, wziąłbyś się uśmiechnął i zrobił coś, aby miała powód do tego uśmiechu. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby się śmiała, żeby była szczęśliwa lub żeby planowała cokolwiek poza pracą w domu i w gospodarstwie. No bo Ty, Pan i Władca, przecież nigdy nic nie potrafisz dopilnować, zaplanować, zawsze na ostatnią chwilę, zawsze spóźniony…Weź no mi leć to kup! Wypastuj mi buty raz dwa! Robisz z siebie ciotę, idiotę i miękką faję!

    Dziś już przekonany jestem, że to nie było nieprzemyślane głupstwo, lecz wyrafinowane skurwysyństwo!

    Mama ogarniała wszystko w tym domu i za wszystko praktycznie była odpowiedzialna! Zrobiłeś z nas cioty, które nie pomagały, nie sprzątały, nie przygotowywały nic wspólnie, ale my zaczynamy to rozumieć, ze tak dalej się nie da i mama dłużej tak nie wytrzyma! Zrozumieliśmy też, że to nie w nas jest problem tylko w Tobie i w Twoim pieprzonym światopoglądzie! Może zrobiłbyś coś, aby mama nie miała tego na głowie? Zaszalej i niech mama zapomni, że znowu musi za Ciebie coś zrobić (podkreślam za Ciebie), bo po raz kolejny nie ogarnąłeś!

    Zaskocz wszystkich i ogarnij się!

    Zrobiłeś z nas cioty, które przeniosły te wszystkie zachowania do pracy, będąc uległymi, nie potrafiącymi wypowiadać swojego zdania i jak myślisz jakie to miało skutki? Jak myślisz, dlaczego nie radziłem sobie ostatnio w pracy? Dlaczego ktoś wyczuł moją słabość i to skrzętnie wykorzystał? Jak myślisz jak się mogłem czuć ? Gdy czułem, ze ktoś trzyma pas nade mną i uderza, a ja znów byłem śmieciem nic nie wartym…

    Nadal uważasz, ze lepsze bite niż śmierdzące?

    Zastanawiałeś się, dlaczego się nie wyprowadzaliśmy tak długo? Pewnie było Ci to na rękę, bo miałeś kim tyrać. Miałeś kogoś, kto zrobi wszystko za Ciebie, bo Ty jak zawsze jesteś zbyt leniwy, by się ogarnąć…

    Jak myślisz mamy skrzydła, aby zacząć latać? Czy upierdalałeś je za każdym razem, gdy tylko próbowały rosnąć? A może wyginałeś je pod swoje podobieństwo?

    Wyprowadzka była najlepszą decyzją, jaką podjąłem w ostatnim czasie, bo z tej perspektywy jeszcze bardziej zobaczyłem, jak bardzo nas skrzywdziłeś i jak spierdoliłeś to wszystko. Te przepłakane noce, myśli samobójcze. Tyle razy zasypiałem z myślą, ze jutro nie chcę się obudzić…

    I to szukanie akceptacji poza domem, bo przecież nikt mi nie powiedział, że ja jestem ważny, mądry i jestem jaki jestem, bo przecież nie pasowało to do Twojego światopoglądu.

    Nie dawałeś mi przykładu, tylko mówiłeś, jak mamy żyć, co robić i nie rozumiałeś, że czegoś nie chcę. Wyśmiewałeś to później przy pozostałych członkach rodziny, dlatego nigdy nie byłeś kimś do rozmowy, do spędzania razem czasu, bo traktowałeś nas jak swoich podwładnych, bo wojsko ci się marzyło… Teraz przypomnij sobie dziadka, który był twoim ojcem… po raz kolejny powtarzam ci, ze cieszę się, że go nie pamiętam, a Ty teraz spójrz na swoją rodzinę, rodzeństwo i spójrz w lustro i zastanów się kogo widzisz i jak się z tym czujesz?

    Ja się czuję jak, ktoś kogo obdarto z marzeń, miłości, dzieciństwa i najgorsze jest to, że już tego się nie da cofnąć, bo to już jest stracone i nie mogę tego odzyskać… Mam ogromne poczucie straconego czasu. Podejrzewam, że miałem depresję, choć obecnie jest już lepiej. Dalej nad sobą jednak pracuję, bo jeszcze wiele jest do zrobienia. Wykształciłem się na tyle ile potrafiłem. Pracuję ciężko codziennie, choć mam wiele braków i boję się czasami, że ktoś mnie wykorzysta lub znów będę tym chłopcem, który się nie obroni przed kimś większym, mądrzejszym i czy znów się nie zamknę w sobie, bo nie dałeś mi poczucia własnej wartości i poczucia bezpieczeństwa. Bo nie pozwoliłeś mi być dzieckiem…”

    https://www.blogojciec.pl/dzieci/szczerze-cie-nienawidze-bolesny-list-doroslego-juz-czlowieka-wlasnego-ojca/

    #ojciec #ddd #rodzina #psychoterapia #emocje #uzaleznienie
    pokaż całość

  •  
    A...........j

    +43

    Dobra, dość żartów
    od dziś do soboty:
    -bezwyjatku nie bedę wchodził na mirko
    -nie bedę sprawdzał nic w internecie w celach rozrywkowych do godziny 20.00
    -połnoc to bezwarunkowa granica wyłączenia internetu
    -komunikatorów socjalnych nie usunę ale wchodzą w kategorię rozrywka
    -ściagnę na telefon muzyke i coś do słuchania dłuższego, żeby nie korzystać z internetu kiedy nie trzeba(zrobię to dopiero jutro)
    -telefon i internet nie bedzie pierwszą i ostatnia rzeczą którą robię każdego dnia
    Tyle wystarczy na początek

    Możecie mi życzyć powodzenia i bez odbioru

    pokaż spoiler ciekawostka, gdy piszę na telefonie to mam zwykle wywalone na polskie znaki. Gdy pisałem ten post, pod koniec mimo to poprawiłem jeszcze polskie znaki, żeby dluzej pogapić sie w telefon. To chyba dobrze obrazuje jak niby banalna sprawa stala sie duzym problemem


    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #rozwojosobisty #feels #depresja #internet #uzaleznienie #uzaleznienieodinternetu #spierdolenie #heheszki
    #oswiadczenie
    pokaż całość

    źródło: i.kym-cdn.com

  •  

    Wpis powstał na podstawie filmu na youtube pt. Jak działa uzależnienie: https://www.youtube.com/watch?v=H_Jq4F3sP4I a także na podstawie moich doświadczeń, opisów innych internautów oraz we współpracy z Międzynarodowym Instytutem Danych z Dupy. Serdecznie zapraszam.

    Ocena całej sytuacji i wszystkie spostrzeżenia są czysto subiektywne.

    Uzależnienia są skutkiem problemów, a nie ich przyczyną

    Opisując ostatnią historię: O Mirku, który jeździł koleją (Nie jest potrzebna do zrozumienia wpisu, a jest tylko dodatkiem i moim eksperymentem) chciałem przedstawić jedną z wielu historii, jakie ludzie znają i co poniektórzy mogą się identyfikować, aby wyjaśnić dlaczego ludzie popadają w uzależnienia. Do napisania tego wpisu skłonił mnie jeden komentarz, pod jednym z moich ostatnich wpisów, brzmiał on mniej więcej tak:

    Dawanie klapsów dzieciom jest wstępem do bicia, tak samo jak marihuana jest wstępem do cięższych narkotyków.

    Udzieliłem wtedy prostej odpowiedzi: Jeśli jesteś słaby psychicznie i sobie nie radzisz to tak właśnie jest.

    Tematem wpisu było zupełnie co innego i nikt tego nie ciągnął, więc postanowiłem rozwinąć go teraz. Dawanie klapsów dzieciom było wstępem do ich bicia w wielu przypadkach. Gdy dziecko, krzyczy, awanturuje się, wchodzi ci na głowę to koniec końców, któregoś dnia możesz zastosować użycie klapsa, by je uspokoić (klaps czyli uderzenie otwartą dłonią w pośladki dziecka) i nagle przekonasz się jak proste jest to rozwiązanie i jak szybko udało się ci ustawić dziecko do pionu. Rozmowy nic nie dawały, a klaps tak? Opisywałem to szerzej w mojej trylogii odnośnie bicia dzieci (Klapsy to zuo) dlatego nie będę się rozwodził na ten temat. Skupię się na tym co następuje w osobach słabszych psychicznie, nie radzących sobie z problemami.

    Przekonując się że to działa, rozpocznie regularne dawanie klapsów, co szybko przerodzi się w bicie. Skończą się krzyki, bicia, awantury, a dziecko stanie się całkowicie podległe swojemu katowi. Proste rozwiązanie dające spokój.

    Osoby popadające w uzależnienia to zazwyczaj jednostki z problemami psychicznymi, wynikającymi z wielu czynników, niekoniecznie zależnych od nich samych. Mogą to być warunki rodzinne, ekonomiczne, genetyczne, które kształtują zachowanie i poglądy danej jednostki. By zrozumieć szerzej ten temat, opiszę eksperyment z szczurzym parkiem, który został omówiony w wyżej wymienionym przeze mnie filmiku.

    Ogólnie założenie wielu naukowców, mediów, zwykłych szarych ludzi, było proste. Jak dasz komuś możliwość wzięcia używek to on z nich skorzysta, dlatego powinno się zabronić sprzedawania narkotyków, alkoholu i innych, ponieważ ludzie są idiotami i każdy tylko myśli, żeby się upić, naćpać i walić bez gumy.

    Na potwierdzenie tych argumentów, naukowcy przeprowadzili eksperyment na szczurach, które zamknięto pojedynczo w klatkach i miały do wyboru dwa dozowniki: jeden to była zwykła woda, drugi woda z heroiną. Oczywiście szczury w większości wybierały wodę z heroiną, a badania posłużyły mediom, dużym firmom i politykom do udowodnienia swoich racji. Ludzie są tacy sami i jak dasz im wybór to będą woleli się naćpać. Przez wiele lat to kłamstwo było tak skutecznie propagowane, że do dziś zwłaszcza u osób starszych można usłyszeć, że marihuen to wstęp do gorszego świństwa. Co jest nieprawdą, ale tutaj też wchodził czynnik związany z ekonomią i polityką. Szerzej ten temat, mogę omówić, gdy ktoś będzie ciekawy. Jeśli mam opisać to w skrócie to powiem tak: Koniec prohibicji, doprowadził do tego, że potrzeba było przyczepić się do czegoś innego. Duże firmy dużo by straciły, bo wytwarzały materiały, szkodząc środowisku i za wiele większą kwotę, niż można by to było robić z konopi indyjskich.

    Wracając do tematu. Szczury to zwierzęta stadne, więc jakiś co bardziej rozgarnięty facet stwierdził, że badanie to jest dziurawe i niezbyt miarodajne, więc wymyślił, że przeprowadzi ten eksperyment po swojemu. Jako iż trochę na szczurach się znał to wiedział: potrzebne są im zabawy i co najważniejsze drugi szczur. To takie podstawy w ich hodowli.

    Zbudował szczurzy park rozrywki, zapewniając im wszelkie wygody i zabawy jakich potrzebują, a także ogarnął stadko, które wpuścił do zbudowanej przez siebie placówki. Nie zapominając oczywiście o dwóch dozownikach: z wodą i heroiną.

    I co? Nagle okazało się, że szczury jednak nie lubią heroiny, a mając zapewnione wszystkie swoje potrzeby nie tykały używki Nawet jeśli parę się takich osobników trafiło, to szybko przestawały korzystać z tej możliwości, bo były wykluczone przez resztę zgrai. Co ciekawsze, szczury wcześniej zamknięte w jednoosobowych celach, które uzależniły się od hery, lądując w szczurzym parku, szły na dobrowolny odwyk i wracały do życia społecznego.

    Jednak ludzie są inni od zwierząt czyż nie? No nie do końca. Zasada działania jest ta sama, tylko mamy bardziej skomplikowany system społeczny, jednak zaraz do tego wrócę.

    W filmie został podany przykład z żołnierzami, którzy podczas wojny w Wietnamie, popadli w nałóg i zaczęli regularnie brać heroinę, bo nie mogli sobie poradzić z wojną, ciągłą wizją śmierci itp. Media wtedy trąbiły na alarm, że po ich powrocie zaleje ich fala naćpanych zombie, którzy nie będą mogli funkcjonować w społeczeństwie. Tak się jednak nie stało i większość osób, które się uzależniły po powrocie do domu i swoich rodzin. Przestało brać i wrócili bardzo szybko na łono społeczeństwa. Niczym te szczury, wykluczone społecznie.

    Dopiero ten eksperyment, rzucił inne światło na temat uzależnień ich przyczyn i skutków. Jednak w świadomości ludzkiej lata tłuczenia czegoś innego doprowadziło do tego, że ludziom ciężko jest to zrozumieć i nadal patrzą na osoby uzależnione, jak na kogoś gorszego. Kto po prostu nie miał tyle siły i samozaparcia jak oni, żeby nigdy nie popaść w nałóg.

    Historia Mirka, którą opisałem, opowiadała o gościu bez perspektyw, życia towarzyskiego itp. Taka osoba idealnie nadaje się do tego by popaść w nałogi: alkohol, narkotyki, papierosy, pornografia, media społecznościowe. Każda z tych rzeczy pozwala mu zastąpić to, czego nie jest w stanie dostać w prawdziwym życiu. Alkohol zagłusza ból istnienia, narkotyki poprawiają nastrój, papierosy uspakajają, pornografia daje ujście popędowi seksualnemu, media społecznościowe dają złudną iluzję relacji międzyludzkich. Wszystkiego z tych rzeczy mu brakuje i musi znaleźć to wszystko gdzie indziej. Są oczywiście inne przyczyny jego stanu, ale dzisiaj się skupiamy na skutkach, a nie przyczynach jego problemów. Skutki są takie jak napisałem wyżej i póki potrzeby te nie będą zaspokojone to niemal zabójcze dla niego będzie ich odstawienie. Bo człowiek bez spełnienia swoich podstawowych potrzeb, tylko coraz bardziej się zatraca. Zabranie mu tych zamienników wcale mu nie pomoże.

    Ludzie z uzależnieniami wokół nas to podobne istoty. Są pewne podstawowe potrzeby ludzkie, które muszą być spełnione, jeśli nie, to wasz mózg wywrze na was presję, aby te potrzeby spełnić. Idealnym przykładem jest tutaj Piramida Maslowa.

    Potrzeby fizjologiczne (ciekawe jak szybko poczujecie głód i jak bardzo będzie on dla was uciążliwy)
    Potrzeby bezpieczeństwa (Ciekawe jak uspokoicie swój umysł wiedząc, że żyjecie z miesiąca na miesiąc, a w każdej chwili możesz stracić pracę. Jedna wypłata dzieląca cię od bycia bezdomnym)
    Potrzeby przynależności (Czyli relacje międzyludzkie)
    Potrzeby uznania (na ten moment nieważne)
    Potrzeby samorealizacji (Czyli coś co pasuje do wielu rodziców. Jeśli dziecko nie ma zapewnionych wszystkich potrzeb powyżej to jak możesz oczekiwać, że ono będzie się realizować? Sam nie potrafisz, a zmuszasz kogoś!)

    Zazwyczaj osoby, które kończą z depresją, nerwicą itp. Nie mają zapewnionych nawet tych trzech podstawowych potrzeb z samej góry. Mówienie Mirkowi, żeby poszedł na kursy, studia itp. Jest bezsensowne, bo bez zaspokojenia podstawowych potrzeb jak ma to zrobić? NO JAK?! Zaczynanie od dupy strony to nie jest rozwiązanie. Jak masz bałagan na strychu to zaczynasz od piwnicy.

    Może powinien zacząć rozmawiać z ludźmi w pracy? Tylko, że przez tyle lat był tak pomiatany i wykluczony społecznie, że nie był w stanie przez najmłodsze lata zbudować relacji. Jak ma to zrobić teraz, będąc w sumie społecznym inwalidą? No jak?

    Rady, które otrzymuje to tylko puste słowa osób, które mając zaspokojone podstawowe potrzeby, potrafią komuś mówić co ma robić i nie potrafią wczuć się w sytuację tej osoby. Niczym Oskarek, któremu skarżysz się, że nie stać cię na mieszkanie, a on beztrosko ci mówi żeby ci rodzice kupili tak jak jemu i nie będziesz miał problemu. Super rada! Tak samo bezużyteczna jak kazanie komuś w depresji się uśmiechnąć, albo żeby sobie kogoś znalazł, albo żeby wyszedł do ludzi. Super! Rodzice wam już kupili to mieszkanie czy nie?

    Przepaść między ludźmi ,,normalnymi” a tymi z depresją jest tak wielka, jak bananowych dzieci w stosunku do zwykłych ludzi. Rady przez nich dawane są tak samo bezwartościowe jak Oskarka, żeby rodzice kupili ci dom.

    #smiecizglowy epizod 42

    Wołam użytkowników, którzy zamówili prenumeratę:

    pokaż spoiler @Sandrinia @lostinwonderland @Zgrywajac_twardziela @misiafaraona @roadie @pierwszylepszywolnylogin @Malinozaur @karuzelpl @Drzewo3


    #uzaleznienie #przegryw #depresja #psychologia #nerwica #przemyslenia #gorzkiezale
    pokaż całość

    źródło: konkurs-800x445.jpg

    •  

      @Garztam: właśnie z tym zapleczem to tylko do pewnego punktu. Potem takie zaplecze tylko utrudnia wyjście x nałogu. Dlatego rodzinom ludzi uzależnionych od dragów/alko w pewnym momencie terapii mówi się "zostaw go pod tą klatka", "nie podnoś go z ulicy", " Nie karm go". To jest jeden z najtrudniejszych momentów dla tych ludzi, bo wszyscy im wokół mówią, że muszą się opiekować z całych sił, a to wcale nie pomaga nikomu.
      To bezpieczne zaplecze ma być dostępne dla osoby uzależnionej, ale tylko pod pewnymi warunkami (porzucenia nałogu).

      Jak czytam Twój wpis, to widzę np moją przyjaciółkę, która 1,5 roku spędziła z alkoholikiem, bo "rodzice mu nie dali miłości, ale jak ona mu zrobi takie bezpieczne zaplecze, to on się wyleczy".
      pokaż całość

      +: Garztam
    •  

      @r__k:

      właśnie z tym zapleczem to tylko do pewnego punktu. Potem takie zaplecze tylko utrudnia wyjście x nałogu. Dlatego rodzinom ludzi uzależnionych od dragów/alko w pewnym momencie terapii mówi się "zostaw go pod tą klatka", "nie podnoś go z ulicy", " Nie karm go". To jest jeden z najtrudniejszych momentów dla tych ludzi, bo wszyscy im wokół mówią, że muszą się opiekować z całych sił, a to wcale nie pomaga nikomu.
      To bezpieczne zaplecze ma być dostępne dla osoby uzależnionej, ale tylko pod pewnymi warunkami (porzucenia nałogu).

      Jeśli uzależniony nie chce rzucić nałogu to nic na to nie poradzisz i te rady typu: zostaw go pod klatką, nie podnoś go z ulicy. Mają sens. Bo nie dość, że niszczy sobie życie to jeszcze tobie. Człowiek musi sięgnąć dna i albo się odbije, albo zginie. I to jest brutalne i jedyne wyjście dla takiej osoby. Nic poza tym...

      Jak czytam Twój wpis, to widzę np moją przyjaciółkę, która 1,5 roku spędziła z alkoholikiem, bo "rodzice mu nie dali miłości, ale jak ona mu zrobi takie bezpieczne zaplecze, to on się wyleczy"

      Jak napisałem, jeśli uzależniony tego nie chce to nic z tym nie można zrobić i tylko zmarnowała czas i swoje zdrowie.

      Rozumienie to nie to samo co akceptacja.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Siedzę na telefonie po 14 godzin dziennie, bo mi się laptop zepsuł. Na laptopie pewnie jakoś średnio godzine więcej siedzialem. Jutro chcę to przerwać, zero wykopu, twitterów, twitchów, gierek. Jedynie dopuszczam sobie możliwość szukania pracy. Nie wiem, czy dam radę. Myślę, że będzie mną telepać nieźle, ale trzeba przerwać ten cykl spierdolenia.
    #neet #przegryw #rozprawaoczlowieku #uzaleznienie pokaż całość

    źródło: IMG_20210506_231536.jpg

  •  

    Zaczynamy pierwszy dzień bez gry. Od początku roku utopione 3700zł
    1/x
    #hazard #uzaleznienie #depresja #przegryw

    +: P......z, A.............2 +8 innych
  •  

    Ja: "nie będę grał w gry bo zabierają mi dużo czasu"
    Też ja: leżę od trzech godzin i skroluję wykop mimo że chce mi się sikać

    Żałosne.

    #przegryw #uzaleznienie

    źródło: st3.depositphotos.com

  •  

    nie wywinę się już z tego życia, trzeba to doprawić alko, lekami i innymi spluchniaczami, bo nie da rady już normalnie funkcjonować ;( niedługo pewnie z miesiąc w psychiatryku i potem do piachu marsz..:)
    #gownowpis #depresja #feels #psychologia #smierc #uzaleznienie

    +: t..........y, MshL +14 innych
  •  

    #narkotykizawszespoko
    #uzaleznienie
    #wykopjointclub

    Nie palę już od długiego dla mnie czasu około 2 msc ( w pierwszych 2 tygodniach zapaliłem raz na tydzień)

    Wcześniej jaralem po przynajmniej pół grama dziennie przez jakieś 4/5 lat może więcej nie pamiętam.

    Ostatnio nie spotkałem się z dziewczyną natomiast kocham seks po zielsku....
    I tak mnie korci bo w ten weekend się spotkamy.

    Nwm myślicie że to szkodliwe w rzucaniu takie zapalenie raz na msc lub więcej?

    Nie muszę z nią palić za każdym spotkaniem ale jakoś tak mam wrażenie jakbym miał coś stracić jak nie zapalę ( lepsze doznania chillout)

    xD jarać czy nie jarać pomocy.

    Ogólnie po tych msc zauważyłem jedna zmianę.
    Oharnaim trochę lepiej bieżące sprawy jak wracam z pracy to sprzątam robię obiad itp.
    Nie odkładam tak wszystkiego na później.

    Co do pamięci czy bystrości umysłu mam wrażenie że jest taka sama.

    Mam to do siebie że nawet po twardych narkotykach myślę w miarę racjonalnie mam opory czyje wstyd itp.
    Trzeźwość mnie nie opuszcza.

    Liczyłem na jakieś spektakularne efekty po rzuceniu ale może jeszcze muszę poczekać.

    Jedyne z czego mam duży fun to że znowu mam pełno snów i tego mi brakowało.

    Pozdrawiam was ćpuny trzymajcie się.
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, w sprawie #uzaleznienielvlhard od smartfona, to jak można do tego pdoejśc nie od strony walki z objawami?
    #pytanie #psychologia #psychoterapia #pytaniedoeksperta

    Ciężko walczyć z tym jak z alkoholizmem czy z nofapem, bo te polegają na kompletnym odstawieniu, jednak telefonu nadal "muszę" używać, a wszystkie serwisy i tak są w zasięgu laptopa.

    pokaż spoiler Ale laptopa mam w pokoju i sali wykładowej.


    Jaki byłby w ogóle cel?
    Chodzi mi o wolność do zdrowego użytkowania telefonu pomimo możliwości FB/Wypoku/YouTube'a i tak dalej.
    Naturalnie, tutaj czynników może być więcej: wyuczona bezsilność, prokrastynacja, depresja, głód ciągłych małych strzałów dopaminowych.
    Chcę umieć się nudzić :D

    Przejrzałem mnóstwo artykułów, stron internetowych, filmów na YouTube'ie. Wszystko sprowadza się do:

    1. Zrób sobie #nosmartphonechallenge.

    Otóż, nie. To właśnie walka z objawami. Cóż mi z tego, że kupię BlackBerry Bolda 9900 (tu z kalendarzem, notatkami, mailem, qwerty, jakimś aparatem, odtwarzaczem muzyki - coby nagle nie nosić wszystkiego ze mną #minimalizm) albo jakąś Nokię 3310? Przecież i tak, ostatecznie, zostanie telefon.
    Przez dwa pierwsze lata studbazy używałem jakiejś starej nokii, i to tylko w jednym pokoju w domu. Ten "odwyk" jednak nic nie dał, bo wróciłem później do smartfona, a okazało się, że ja nadal głupi.

    2. Zablokuj aplikacje w telefonie, usuń je, ustaw czas używania, ogranicz do jednego pokoju, ogranicz w konkretnych godzinach, wyłącz notyfikacje.

    Znów nie - bo wtedy te >obostrzenia< trzymają przed ekscesywnym użyciem smartfona, działają jedynie na objawy. Jednak problem jest nieustannie taki sam: prędzej czy później wrócisz do tego tak jak wraca pies do wymiocin swoich.

    3. Medytuj, czytaj Marka Aureliusza, stoicyzm, dasz radę, weź to w swoje ręce.

    Zgoda, jednak to już jest #uzaleznienie i w ogóle #przegryw - tutaj takie rady, choć pomocne, nie zmienią układów/schematów zachowań i przyzwyczajeń. To już za daleko zaszło, z pewnością wielu próbowało zbyt wiele razy.

    Jest jakaś terapia, jakieś sposoby i możliwości nauki, odzwyczajenia się od nadużywania telefonu? Wydaje mi się, że, o ile mam rację, jedyna opcja to używanie "głupiego" telefonu do końca życia. Mowa przecież o uzależnieniu, a propozycje, z którymi się spotkałem, są raczej leczeniem objawów albo dość wczesnego etapu wpadania w możliwość uzależnienia.

    Zapraszam do dyskusji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: andthecyclecontinues.jpg

    •  

      @Anekito: Ja mam strasznie duży problem z korzystaniem z telefonu, dziennie jakos 9 godzin

    •  
      d........i

      +1

      Przez dwa pierwsze lata studbazy używałem jakiejś starej nokii

      @Anekito: ja do dzisiaj tylko używam klasycznych komórek i żyję. Mam smartphon, ale służy jako nawigacja, albo żeby sobie pograć jak jadę pociągiem. Smartphona nie używam do dzwonienia czy smsowania, bo jest bardzo nieporęczny. Ponadto kupiłem go za grosze, żeby po prostu zobaczyć, co to ten android. Głupio było jak mi ktoś dawał swój smartphon, żeby coś na YT znaleźć, a ja nie ogarniałem tego ekranu dotykowego. Ze smartphonami chyba jak z każdymi używkami, nikt nie ma na tyle silnej woli, żeby sobie poradzić z tym, więc najlepiej unikać popadnięcia w uzależnienie. Trzeba też rozgraniczyć na ile smartphon ułatwia nam życie, a na ile to już jest jednak problem. pokaż całość

      +: Anekito
    • więcej komentarzy (1)

  •  
    T.........n

    +9

    Odwiedziła mnie dzisiaj moja eks różowa, każdego dnia żałuję że postanowiłem zakończyć ten związek. Po wszystkim strasznie się zmieniła. Wali po nochalu i pogrążyła się w życiu chwilą. Okazało się, że chciała tylko skoczyć na benka po czym od razu wyszła z domu i zablokowała mnie wszędzie. Siedzę jak debil paląc 2 paczkę fajek i płacząc przy Vipok. Będzie magik kurwa, nigdy nie wchodź w relacje z alterkurwą Mireczku. Brakuje mi żeby się do kogoś przytulić i poczuć się zrozumianym.
    #zwiazki #seks #milosc #uzaleznienie
    pokaż całość

  •  

    Hej w związku z OCA (online chess addiction) zakładam tag #nochesschallenge. Będzie służył póki co do opisu mojej walki z nałogiem ale zapraszam też innych ktorzy chcieli by spróbować.

    Cel: pół roku bez szachów online.

    1/180

    #szachy #gry #uzaleznienie #motywacja

    źródło: youtube.com

    •  

      @PoteznyMagWody: powodzenia. Ja prędzej czy później też będę musiał dać mózgowi odpocząć od szachów. Niestety niedawno odkryłem bulleta i takie dawki dopaminy są ekstremalnie uzależniające. Na razie się w tym taplam ale podobnie jak kolega wyżej, codziennie zasypiając mam przed oczami szachownicę i różne taktyki mi migają w głowie.

    •  
      O........s

      0

      @PoteznyMagWody: Przynajmniej dobrze, że nie mam mózgu na bulleta. Gram se tylko 15|10 i 30 min i nie chce mi się uczyć żadnej teorii. Jak to mnie uzależnia i się nie mogę oderwać to nie wiem co by było jakbym ogarniał te szybkie. Już w 5 minutowych robię żenujące błędy, które mnie skutecznie zniechęcają do tych szybkich.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Nie no mirasy nie mogę dziś zwaliłem i obejrzałem porn no i jestem wściekły na siebie za to ale nie mogłem się powstrzymać. Widzę że ten nauk jest silniejszy i po prostu nie kontroluje tego że włączam porno. Postanawiam sobie że nie będę oglądać a jednak nie wiem w jaki sposób zaczynam nagle oglądać i dopiero później się orientuje gdy jest już za późno :(
    Chciałbym wreszcie wytrwać dłuższy okres na nofapie bardzo bym chciał 90 dni no ale jakoś nie potrafię przez to porno i przez to że uczę się zdalnie i siedzę w domu większość dnia :(
    Mam pełno jebanych pornosow zapisanych w telefonie i wielokrotnie je zapisywałem w innych albumach i nie zapominałem hasla, usuwałem, blokowałem, rozpierdolilem stary telefon, kupiłem nowy telefon, ale nic nie pomoglo a więc podejmę się dość dużego dla mnie kroku czyli detoksu od telefonu oraz od socjal mediów. Jest to dla mnie trudne bo się mega uzależniłem od nich.
    Myślę że to jedyne rozwiązanie a więc od 1 marca postanawiam zamknąć telefon w szafce na klucz i wyjebać ten klucz gdzieś abym nie znalazł.
    Telefon nie jest mi tak naprawdę potrzeby bo z nikim się nie kontaktuje praktycznie a zawsze mogę na tablecie taty mieć kontakt z innymi a tam głupio mi porno przeglądać.
    Raz już zrobiłem taki detoks i wytrzymałem 29dni więc dość dużo i było zajebiście. Teraz na pewno będzie wiele trudniej bo siedzę cały czas w domu i trochę są nudy no ale co wierzę że się uda!
    Porno, fapping oraz uzależnienie od socjal mediów mnie wyniszcza i muszę z tym skończyć!

    Dziekuję za uwagę mirasy. Trzymajcie się!
    #nofapchallenge #nofap #noporn #masturbacja
    #uzaleznienie #socialmedia #zalesie #przegryw
    pokaż całość

    •  

      @Dan188: ja wiem nie wiem po co to czytałem co prawda nie traktuje na poważnie tego co tu pisze większość Mirasow, ale dzięki wielkie za przypomnienie.
      Ja pamiętam że na nofapie biłem rekordy siłowe i treningowe, potrafiłem robić po 300 pompek dziennie codziennie itd i potrafiłem robić garaż więcej więc no to oznacza że najwyższy czas. Od dzisiaj prawdopodobnie odcinam się od wypoku jak i interentow i wierzę że się uda. Pozdro Mirek! pokaż całość

    •  

      @imanubba: Dla mnie najlepszym rozwiązaniem okazały się aplikacje blokujące porno na telefonie (SpinBrowser- wolna przeglądarka, ale skutecznie filtruje pornorafię), dodatkowo blokada innych przeglądarek na telefonie (za pośrednictwem "blokady aplikacji)- hasło zapisane i schowane w trudno dostępnym miejscu. Na komputerze BlueCoat K9 web protection- hasło schowane z pozostałymi. Jeśli miałem dużo zajęć, całymi miesiącami nie zaglądałem do porno, najgorsza jest nuda i samotność- wtedy czasem relapsowałem, ale z perspektywy czasu widzę, że to juz był ogromny postęp. Od pół roku nie oglądam w ogóle, ale to też dlatego że znalazłem dziewczynę (nie uprawiamy seksu, po prostu od wtedy porno zupełnie przestało mnie interesować. Fakt, że czasem wejdzie M, ale bez P. Ciąglę nad sobą pracuję. Polecam ci blokady o których mówiłem- ja długo nie mogłem się zdecydować (że niby jestem taki silny i nie potrzebuję programu do przestania), ale działają jak marzenie. pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    W sumie to przejebałem 15 lat życia ale nie mam na razie jaj zrobić challenge jak mireczek z głównej od #alkoholizm
    #hazard #uzaleznienie

    +: Mathieu_gbw, okolicznosciowy +4 innych
  •  

    Dlaczego uzależniamy się od smartfonów? Częściowo dlatego, że aplikacje projektowane są tak, aby na jak najdłużej nas do telefonu przykleić. Główny powód jest jednak zazwyczaj taki, że nasze życia ‘poza smartfonem’ są po prostu zajebiście nudne.

    Pisałam już kiedyś o tej książce - czyli o “Digital minimalism” (lub w wersji polskiej - “Cyfrowy minimalizm”) Cala Newporta. Jest to natomiast książka z rodzaju tych, które mają zastosowanie na tyle praktyczne, że można je zastosować jako środek doraźny w momencie, kiedy powraca do nas jakiś problem. Moim problemem są niezmiennie media społecznościowe. Chociaż zrobiłam w kierunku ich ograniczenia duże postępy, to kiedy nawet na chwilę wrócę do starych nawyków, szansa, że kolejne trzy godziny spędzę na autoodtwarzaniu sugerowanych mi przez YouTube filmów jest bardzo duża. Odpaliłam więc audiobooka ponownie, aby przypomnieć sobie, jak z własnym nałogiem zerwać.

    Uzależnienie ma w pop-kulturze specyficzną prasę - myśląc o nałogowcach, widzimy przed oczami raczej dającego sobie w żyłę hipstera na squacie - niekoniecznie nas samych, trzymających telefon przed monitorem w pracy, sprawdzających co 5 minut Instagramowy feed. Jedna z psychologicznych definicji uzależnienia brzmi natomiast tak:

    “Addiction is a condition in which a person engages in use of a substance or in a behavior for which the rewarding effects provide a compelling incentive to repeatedly pursue the behavior despite detrimental consequences.”
    Yikes. Brzmi to już dużo bardziej “swojsko” - na tyle, że moglibyśmy dopasować tę definicję do naszych codziennych zachowań.

    Jak większość książek w stylu self-help (a przynajmniej jak inna książka Newporta, “Praca głęboka”), i ta ma część teoretyczną i praktyczną. W teoretycznej znajdują się na przykład opisy tego, w jaki sposób i z wykorzystaniem jakich technik (również tych używanych np. w kasynach) są projektowane aplikacje, aby na jak najwięcej czasu nas do nich “przykleić”. Wiedza o tym to jedno, ale praktyka oderwania się od uzależnienia to drugie - stąd skupię się raczej na polecanych przez autora zmianach do wprowadzenia w naszym życiu:

    Wróć do swoich pasji - albo je sobie wymyśl
    Wracając do teorii z początku posta - gdyby nagle, z dnia na dzień zabrakło na świecie smartfonów i aplikacji, od których jesteś uzależniony-a - co byś robił-a? Istnieje spora szansa, że Twoje życie byłoby tak samo nudne, jak jest teraz, bo w zasadzie nie miał-a-byś do czego wracać. Problemem też jest to, że nawet chcąc się czymś zająć często okazuje się, że niewiele rzeczy poza scrollowaniem sprawia nam przyjemność - granie na gitarze, gotowanie, nauka języków czy majsterkowanie są dużo trudniejsze, niż swipe right, a my nauczyliśmy się bardzo szybko nudzić nowymi rzeczami. Sama wielokrotnie wpadałam w pułapkę oczekiwania, że aktywność “offline” da mi tego samego rodzaju bodźce i przyjemność, co korzystanie z telefonu. Uświadomienie sobie tego i przejście przez początkową ścianę jest tu kluczowe - mogą minąć tygodnie, zanim rzeczywiście zaczniesz czerpać przyjemność nawet nie tyle z jakiegoś hobby, co z pracy nad czymś w skupieniu. Nie jest to z drugiej strony aż tak dziwne, będąc świadomym lat spędzonych nad bezmyślnym scrollowaniem - dlaczego więc niby mielibyśmy od razu cieszyć się czymkolwiek innym? Chcąc znaleźć swoją alternatywę do spędzania czasu z urządzeniami weź pod uwagę to, co kiedyś lubiłeś - ale rób to nawet, jeżeli początkowo w ogóle nie sprawia Ci to przyjemności - szanse, że po jakimś czasie jednak zacznie, są całkiem spore.

    Naucz się ponownie spędzać czas samotnie.
    Dlaczego to właśnie pod prysznicem często wpadamy na ciekawe pomysły? Prawdopodobnie dlatego, że jest to jeden z niewielu momentów, gdzie rzeczywiście jesteśmy sami. Nawet nie tyle sami w kontekście braku drugiej osoby obok nas, co w kontekście wolności od pomysłów serwowanych nam przez innych ludzi. Patrząc na samotność według tej drugiej definicji, idąc na spacer do parku ze słuchawkami i podcastem w uszach de facto nie jesteśmy “sami” - bo karmimy mózg materiałami serwowanymi przez kogoś innego. O istotności samotności czytałam już w wielu innych książkach. “Problem” z samotnością pojmowaną w ten sposób jest taki, że ona “boli” - ja nie wiem już, nie pamiętam jak to jest, kiedy w moim mózgu jest cicho. Stojąc w kolejce przy kasie czy czekając na wizytę w Luxmedzie bronię się przed chwilami nudy jak tylko mogę, bo po tylu latach zapychania tej pustki cisza w mózgu zwyczajnie “boli”. Jak w każdym nawyku, tak i tutaj pójście “all in” raczej nie pomoże - zaczynam więc od powstrzymania chęci sięgnięcia po telefon we wspomnianych przeze mnie sytuacjach, zanim będę umiała “nie robić nic” lub medytować przez dłuższą chwilę.

    Skup się na wartościowych konwersacjach
    Wyświechtany, powtarzany w wielu nagłówkach popularnych serwisów frazes jest taki, że chociaż mamy mnóstwo znajomych na Facebooku, to przyjaciół mamy coraz mniej. W “Cyfrowym minimalizmie” autor poświęca cały rozdział temu, jak poprawić jakość swoich relacji z ludźmi - okazuje się, że czas, jakiego potrzebujemy na pogłębienie tych kontaktów, które rzeczywiście coś dla nas znaczą jest krótszy, niż czas, który spędzamy na różnego rodzaju platformach utrzymując te relacje, które pozostają dla nas nieistotne. Zamiast lajkowania zdjęć bombelka kuzynki na fejsie możemy do niej zadzwonić - albo wysłać jej paczkę z odręcznie napisaną kartką. Zamiast wysyłać memy przyjaciółce od czasu do czasu możemy do niej zadzwonić - pół godziny spędzone na takiej rozmowie zbliży nas bardziej, niż kawałki przesyłanych sobie co jakiś czas informacji. Zamiast udzielać się na facebookowych grupach możemy gdzieś dołączyć - i żeby pokonać początkowy marazm, powinniśmy takiej proaktywności się nauczyć nawet, jeżeli nie każda z tych prób zakończy się sukcesem. Półtorej godziny spędzonej tygodniowo na kontaktach z tymi, na których nam rzeczywiście zależy zazwyczaj wniesie do naszego życia więcej, niż pięć godzin spędzonych na lajkowaniu aktualizacji czy angażowaniu się w płytkie wymiany informacji.

    Ponieważ post zbliża się do górnego pułapu akceptowanej przez przeciętnego wykopka ściany tekstu, wymienię jeszcze kilka rzeczy, które zrobiłam po pierwszym przesłuchaniu tej książki, a które pomogły mi ograniczyć obecność w mediach społecznościowych:
    - Odfollowałam praktycznie wszystkich moich znajomych na fejsie, aktualizacje ze wszystkich grup i stron. Można sobie feeda wyłączyć wtyczką w Chrome, ale dwie godziny spędzone na przeklikiwaniu stron dalekich znajomych i wybieraniu “przestań obserwować” skuteczniej zablokują nam dostęp do informacji.
    - Odinstalowałam mobilne aplikacje platform, z których korzystam. Jak wspomina sam autor, ponieważ olbrzymia część dochodu z reklam pochodzi obecnie ze źródeł mobilnych, często twórcy skupiają się na “uzależniającej” optymalizacji apek mobilnych, a niekoniecznie samych stron. Wersje mobilne stron są często dość toporne i uboższe w funkcjonalności, stąd korzystanie z nich nie jest już tak atrakcyjne.
    - Wykorzystałam w moim telefonie dostępny tryb “higiena cyfrowa” - jedynie część aplikacji ustawiłam na “dostępne zawsze”, na resztę nałożyłam ograniczenie czasowe. Zmieniłam też wyświetlacz na odcienie szarości i różnica, jaką to robi, jest naprawdę kolosalna.
    - Skupiłam się na najważniejszych kontaktach i uniezależniłam te kontakty od mediów społecznościowych. Na tyle ile się da, dzwonię do przyjaciół i rodziny regularnie. Tych, z którymi nadal często rozmawiam, namówiłam na przejście na Signal.

    “Cyfrowy minimalizm” podobna jest w swym odbiorze do innych książek traktujących na przykład o nawykach - jeżeli nie masz problemu z ilością czasu, jaką spędzasz z telefonem, znajdziesz w niej same oczywistości i szansa, że Ci się spodoba, jest nikła. Te same oczywistości mogą u kogoś, kto zmaga się z uzależnieniem od smartfona urosnąć jednak do rangi “zmieniających życie”. Jakiś czas temu rzucił mi się w oczy taki film - czy nie wygląda on przerażająco znajomo? Mam wrażenie, że za 50 lat to czas spędzony na mediach społecznościowych może być elementem, którego ludzie w swej starości najbardziej będą żałować - taka millenialska wersja “Janusz Pawlacz, lat 70 - nic w życiu nie osiągnął, nigdzie nie był, wszystko widział na Facebooku, nigdy nie żył”.

    ------------------------

    ---> Piszę o książkach, z których się uczę pod tagiem #nonfiction - zapraszam do obserwowania!

    ---> Mój blog o uczeniu się: Początkująca - można zapisać się na powiadomienia mailowe o nowych postach

    #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #gruparatowaniapoziomu #rozwojosobisty #ciekawostki #zainteresowania #hobby #internet #socialmedia #psychologia #uzaleznienie #produktywnosc #prokrastynacja #motywacja
    pokaż całość

    źródło: digitalminimalism.jpg

    •  

      @Snuffkin: przestałaś mnie obserwować a ja wczoraj rozdawałem 16 iphonów bez folii ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      Stojąc w kolejce przy kasie czy czekając na wizytę w Luxmedzie bronię się przed chwilami nudy jak tylko mogę, bo po tylu latach zapychania tej pustki cisza w mózgu zwyczajnie “boli”.

      @Snuffkin: przy okazji nudy na początku pandemii ( ͡° ͜ʖ ͡°) trafiłem na ciekawy artykuł

      W świecie, w którym niemal wszystko można kupić, w którym występuje raczej nadmiar wrażeń niż ich niedobór, celowe uciekanie od przesytu, wielości, stymulacji, konsumpcji na pokaz wydaje się niezwykle cenne i godne szacunku. Typ nudziarza z wyboru wykazuje pewne podobieństwa do koncepcji „klasy próżniaczej” Veblena (2008): „bycie nudnym” realizowane jest na pokaz, wybór „nudnego” staje się kryterium standardu życia, zaś współzawodnictwo majątkowe zamienia się we współzawodnictwo o „jakość” świadomego doświadczania rzeczy- wistości.
      polecam całość: https://stanrzeczy.edu.pl/index.php/srz/article/download/339/293/+&cd=2&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    Czytamy naturę #83 | Gruby, ale zdrowy? - Psychodelik na uzależnienie - Hiperszybki strzał

    Tu film: https://www.youtube.com/watch?v=-ZlwuwG527M
    A tu nie od razu: https://www.wykop.pl/link/5933173/czytamy-nature-83-gruby-ale-zdrowy-psychodelik-na-heroine-szybki-strzal/

    W 83. odcinku "Czytamy naturę" opowiem o:

    1) 00:59 badaniach statystycznych na grupie ponad pół miliona uczestników, z których wynika jednoznacznie, że nie da się ćwiczeniami fizycznymi zrównoważyć otyłości: nawet najbardziej aktywne osoby otyłe są wyraźnie silniej narażone na choroby układu krążenia niż zupełnie nieaktywne osoby o zdrowej wadze; #chudnijzwykopem #medycyna

    2) 09:28 opracowaniu niepsychoaktywnej wersji psychodelika ibogainy, która ma obiecujące działanie terapeutyczne u osób wychodzących z alkoholizmu i heroinizmu; #narkotykizawszespoko #uzaleznienie

    3) 24:07 strzelaniu w blok stalowy maleńkim okruszkiem kamienia, ale za to z prędkością wielu kilometrów na sekundę. #fizyka

    Źródła:

    1) Valenzuela, P. L., Santos-Lozano, A., Barrán, A. T., Fernández-Navarro, P., Castillo-García, A., Ruilope, L. M., ... & Lucia, A. (2021). Joint association of physical activity and body mass index with cardiovascular risk: a nationwide population-based cross-sectional study. European Journal of Preventive Cardiology; https://academic.oup.com/eurjpc/advance-article/doi/10.1093/eurjpc/zwaa151/6105192
    2) Cameron, L. P., Tombari, R. J., Lu, J., Pell, A. J., Hurley, Z. Q., Ehinger, Y., ... & Olson, D. E. (2020). A non-hallucinogenic psychedelic analogue with therapeutic potential. Nature, 589, 474–479(2021); https://www.nature.com/articles/s41586-020-3008-z
    3) Nishizawa, M., Matsui, Y., Suda, K., Saito, T., Shibuya, T., Takai, K., ... & Yano, H. (2020). Experimental Simulations of Hypervelocity Impact Penetration of Asteroids into the Terrestrial Ocean and Benthic Cratering. Journal of Geophysical Research: Planets, 125(12), e2019JE006291; https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2019JE006291

    #nauka #zainteresowania #gruparatowaniapoziomu #swiatnauki #conowegownejczer
    pokaż całość

    źródło: maxresdefault.jpg

  •  

    Wczoraj zrobiłem eksperyment. Co bardziej uzależnia: cukier, czy alkohol? Cały dzień powstrzymałem się od obu.
    Pod wieczór o wiele bardziej brakowało mi cukru, tak w proporcjach 85 do 15 dla alkoholu.

    Więc nalałem sobie do szklanki 60% soku pomarańczowego i 40% wódki. Głód minął jak ręką odjął

    Mogę w 100% potwierdzić że cukier uzależnia o wiele bardziej.
    #eksperyment #alkohol #cukier #uzaleznienie
    pokaż całość

    źródło: csm_cukier_uzależnienie_Fotolia_nedim_b_3d0d908ba9.jpg

  •  

    Z roku na rok coraz bardziej udaje mi się wychodzić z pracocholizmu z czego jestem dumny
    Od 16 roku życia pracowałem po 8-16 h dziennie bez urlopów/wakacji/weekendów; obecnie udaje mi się wypić z żoną 1 piwo w tygodniu i popatrzeć na netflixa z 1-2 godziny, 3-5 razy wyjść z nią i dzieckiem na spacer i 15-30 minut dziennie pograć sobie w coś na konsoli sam lub z pociechą; zagrać z córką partię dziennie w szachy lub tysiąca/makao; niech jeszcze ten pierdolony COVID się skończy to tylko zabrać żonę na balety czy do hotelu/spa. Nigdy nie miałem jakiś problemów depresyjnych i zawsze byłem nawet bedąc w dupie optymistą; jednak teraz zaczynam być jeszcze bardziej szczęśliwy.

    Byłem na tyle zjebany, że przez prawie 30 lat nigdzie nie byłem, nic nie widziałem i zawsze przekształcałem swoje pasje w pracę/firmę - co jeszcze bardziej uzależnia od pracy, bo dodatkowo dochodzi przyjemność z jej realizacji. Dopiero po 30stce uczę się odpoczywać czy się odpierdalać chwile i nie robić nic. To śmieszne ale nigdy nie zapaliłem trawki, przez całe życie wypiłem mniej jak 1 l wódki czy 12 piw, nigdy nie byłem na dyskotece ani nic <piwniczak hard> nie chodzi o to, ze mam jakis kompleks z tego powodu; bo niczego nie żałuje; ale powoli znajduję przyjemność w odpoczynku. Ogólnie był ze mnie w mindsecie punk/anarchista, no ale wychowywany na grzecznego chłopca mamusi; pewnie dlatego teraz mi odpierdoliło z tą dziarą i tak dalej - a zresztą mało kto wie ale zajmowałem się dużo występowaniem na slamach pisaniem dramatów, wierszy, prozy z dużymi sukcesami jako nastolatek, nawet kminie czy do tego nie wrócić.

    Spowodowane to (pracoholizm) było zarówno nawykami osób, które mnie wychowywały i miały podobną tendencje - dlatego są kłębkiem nerwów ze wrzodami oraz tym, że w wieku 16 lat już się odłączyłem od rodziny i zacząłem się utrzymywać; gdzie na początku tyle pracy było niezbędne aby się utrzymać w większym mieście. Później chcialem się dorobić szybko samochodu, mieszkania; no i udawało; później doszedłem do pułapu zarobków, gdzie nie było dla mnie zmiany w komforcie życie gdybym zarabiał więcej, co chciałem to miałem; a nie jestem jakiś "wybredny"; podchodzę z polski B; także trochę ten zajob w pewnym momencie zaczynał wychodzić bokiem.

    Takie zwierzenie z dupy, moze ktoś miał/ma podobny problem.

    #pracochlizm #zwiazki #rodzicielstwo #dziecko #uzaleznienie #fullborsukworkout
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu 2021-01-26 o 17.48.27.png

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #uzaleznienie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów