•  

    Podatki - ja sie pytam za co? A moglem oszukać na Vacie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    To był dobry tydzień (ʘ‿ʘ)

    #januszebiznesu #polska #firma #pieniadze #gospodarka #vat #podatki

  •  

    Polityk PIS, były wiceprezes Lotosu zatrzymany przez CBA w związku z kradzieżą pieniędzy z VAT na 7 mln zł ale tego nie dowiecie się z Dziennika Telewizyjnego #tvpis. Owszem materiał o tym był bo wiadomo propaganda sukcesu ale o przynależności partyjnej ani słowa.

    "Zatrzymano prezesa i dyrektorów podkarpackiej spółki oraz dwie inne osoby"

    https://wiadomosci.tvp.pl/38104415/podejrzewani-o-wyludzenie-vat

    No i nara no i cześć. Następny materiał proszę xdddd

    #polityka #dobrazmiana #bekazpisu #vat #propaganda
    pokaż całość

  •  

    Po wyliczeniu dochodowego i VAT-u za czerwiec tak sobie myślę... czy oni chcą nas zarżnąć, czy jaki jest ich cel... (╯︵╰,) #dzialalnoscgospodarcza #vat #zalesie

  •  

    Te obrazki już przestają smieszyć... niestety coraz czesciej odzwierciedlają rzeczywistość :(

    #morawieckisings #vat #polska #gospodarka #bekazpisu

    •  

      @PfefferWerfer: no błagam - ciągle zakładasz żeby wypełniać większość punktów które wymieniłeś PL musi być w EU ?
      otóż nie - przykładem choćby układ miedzy RFN a RUS w wielu gałęziach gospodarki, najbardziej spektakularny Norststream 2, ale są też Chiny itp, dalej piszesz :

      Otoczenie to się zmienia z powodu Brexitu i drżenia całej UE w posadach, bo lata drukowania pieniędzy przez EBC dały mierne efekty, a południe Europy jest w stanie agonii od 10 lat. A nie dlatego, że w Polsce ktoś przepycha ustawę o sądach xD

      - zauważ że to pozwoliło uniknąć im mega kryzysu, który jeśliby się wydarzył dostalibyśmy w dupę, żeby kogoś się pozbyć wystarczy szczegół użyteczny politycznie w tym sensie ustawa o sądach i cała reszta jest wytrychem który może być użyty. Czy nie słyszysz co mówią Państwa EU, jeśli jeździsz po świecie i czytasz coś więcej niż prasę polska to widać jak na dłoni, jesteśmy krytykowani, jeszcze miękko, ale jeśli to się nie zmieni będzie coraz twardziej ...

      Na pewno nie z Niemiec, dla których jesteśmy ważniejszym partnerem handlowym niż Szwajcaria, Belgia czy Rosja której tak bardzo boją się wykopki.k

      - żeby nadal produkować komponenty, półprodukty, być montownią, kopalnią taniej siły roboczej, rynkiem zbytu zubożałych produktów dla nich możemy być i Senegalem, ważne żeby rachunek się zgadzał. Nie rozumiem takiego myślenia które reprezentujesz jakbyś żył w oderwaniu od otaczającego świata, nie musimy być w EU żeby produkować dla nich, wręcz odwrotnie wtedy jakbyśmy byli poza łatwiej im będzie manipulować naszą gospodarką, spekulować walutą itp ...

      Nie nawet na dole drabiny społecznej, a jedynie na dole drabiny społecznej. Każdy inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo imigranci z UE wspomagają ich gospodarki, za to klasa robotnicza wyłapuje ból dupska bo musi konkurować o posadę w fabryce z Polakami i Rumunami.

      - mam inne zdanie, porozmawiaj z włochami, czy grekami itp jak ich establishment reaguje na nasze wypięcie się na nich choćby przez pryzmat zalewu imigrantów, zobacz co Francja mówi na o Polsce - choćby rynek usług transportowych, przecież ostatnie głosowania w parlamencie EU to potwierdzają, albo co o nas sadzi biznes w Holandii czy Danii itp, odczytuje Twoje stanowisko jako "wishfully thinking" którego nie zderzasz z rzeczywistością EU, zostaliśmy pariasami EU ...

      Jak wyżej, nasza wymiana handlowa z Niemcami jest o wiele większa niż unijne dotacje. Rocznie dostajemy od 5 do 15 mld € więcej niż wpłacamy, a same Niemcy eksportują do nas towary za 55 mld € rocznie (2016).

      - wymiana handlowa to nie jest rachunek zysków (inwestujesz - produkujesz - sprzedasz - marża), dotacje to czysty zysk, tak jak wyżej pisałem, my nie mamy wyjścia, oni mogą zmieniać dostawców, to my wynosimy nocnik, jakbyśmy wypadli z EU też będą z nas korzystać ale jeszcze bardziej niewolniczo bo nie będziemy tak chronieni ...

      Tak, na pewno jak obłożą nas cłami WTO, odprawami na granicach i kontyngentami na transport po UE to wymiana handlowa będzie wyglądała tak samo xD

      - czemu zakładasz scenariusz niekorzystny dla nich, oni sobie w nogę nie strzelą tak jak my, zostaniemy białymi murzynami klepiącymi puszki młotkiem ku chwale starej EU mając z tego dużo mniej niż będąc wewnątrz EU

      Jesteśmy w NATO niezależnym od UE.

      - to przypomnij sobie że przyjęli nas tylko dlatego że zgodziła się na tylko Rosja, bez jej zgody nic by nie zrobili, prawda jest taka że Jelcyn głównie dzięki zakrapianej imprezie noc wcześniej z Lechem Wałęsą zgodził sie na to, wtedy pojawią się dodatkowy punkty w umowie dwustronnej. Nie zadajesz sobie pytania czemu nie ma tu stałej bazy - bo nikt nie che być zakładnikiem, dlatego USA nie zbuduje tu stałej bazy mówią o tym otwarcie. Jesteśmy odczytywani jako oszołom szczególnie przez pryzmat ostatniej ekipy, tracimy wiarygodność, krytykujemy koalicjantów, milczymy w sprawie Rosji ...

      Ta sama Rosja, która ma PKB takie samo jak Hiszpania? (1,283 biliona $ vs. 1,232 biliona $) W jaki sposób mieliby nas przydeptać?

      - nie myśl w kategoriach subtelnych wpływów a zacznij myśleć w kategoriach brutalnej siły, Czeczenia, Gruzja, Ukraina to mało, zobacz jaka szczęśliwość ekonomiczna jest na Białorusi, tego chcesz dla Polski.
      Plujemy od trzech lat zachodniej Europie w twarz, ile można, a jak dorowadzą do wyjścia PL z EU dlaczego niby mieliby się za nami ująć ? bo co ?

      Myśląc o geopolityce o której przez pryzmat PL tak naprawdę tu piszemy musimy przyjmować szeroki horyzont, nie osadzać się na kalkach, wyciągać wnioski i spodziewać się "czarnego łabędzia" którego tu jeszcze nie dotknęliśmy. Być może wynika to z braku własnych doświadczeń i opieraniu się na opiniach innych.
      Wydaje mi się że jeśli prowadziłbyś firmę która ma kontrahentów w PL i całej EU rozumiałbyś te zależności doskonale, widziałbyś to, odczuł spekulację na złotym, czy też wpływ niekonstytucyjnych zmian w prawie. odwołam sie do naszej historii ile jest warta "duma" Rydza Śmigłego i Józefa Becka, do czego doprowadziły i jak sie skończyła dla naszej ojczyzny. Niestety Twoją próbę nawiązania polemiki odbieram jako płytką i raczej niepoważną, prześmiewczą (ciągle XD), charakteryzującą się płytka analizą zależności i mielizną intelektualną, w tym sensie odpisywałem z bólem i raczej nie będę kontynuował dyskusji z Tobą.

      Pozdrawiam
      pokaż całość

      +: Andreth
    •  

      przykładem choćby układ miedzy RFN a RUS w wielu gałęziach gospodarki, najbardziej spektakularny Norststream 2

      Świetny przykład, Rosja mająca 4x więcej obywateli niż Polska przy porównywalnym PKB per capita eksportuje do Niemiec 1/3 tego co Polska, z czego większość to ropa naftowa i gaz. Bycie poza UE wcale nie spowoduje zmniejszenia eksportu, nic a nic. PS. Nordstream*

      zauważ że to pozwoliło uniknąć im mega kryzysu, który jeśliby się wydarzył dostalibyśmy w dupę

      @ssmerda: Nie rozwiązał problemu tylko przesunął go w czasie zwiększając podaż kredytu bez pokrycia i sztucznie obniżając stopy procentowe.

      Czy nie słyszysz co mówią Państwa EU, jeśli jeździsz po świecie i czytasz coś więcej niż prasę polska to widać jak na dłoni, jesteśmy krytykowani, jeszcze miękko, ale jeśli to się nie zmieni będzie coraz twardziej

      1) Węgry przechodziły przez taką samą krytykę kilka lat wcześniej, a stawiały się jeszcze bardziej od Polski. Opinia opinią, a wymiana handlowa kwitnie jak zawsze.
      2) Ad personam jaki to ja nie jestem zamknięty w swoim światku polskiej prasy, ale to nie ja nie potrafię napisać po angielsku dwóch słów bez błędu.

      żeby nadal produkować komponenty, półprodukty, być montownią, kopalnią taniej siły roboczej, rynkiem zbytu zubożałych produktów dla nich możemy być i Senegalem, ważne żeby rachunek się zgadzał.

      Niemieckie inwestycje już spowodowały, że w Polsce Zachodniej zarabia się znacznie więcej niż w Polsce Wschodniej, a Polscy kierowcy wywożący towar do Niemiec zarabiają podobnie jak Niemcy ze wschodnich landów. Jak oni śmią tak wykorzystywać biednych Polaków.

      Nie rozumiem takiego myślenia które reprezentujesz jakbyś żył w oderwaniu od otaczającego świata, nie musimy być w EU żeby produkować dla nich

      Powiedz to Serbii, Maroko, czy Turcji. Też produkują dla UE ale skala jest nieporównywalna ze względu na ograniczenia natury biurokratycznej.

      porozmawiaj z włochami, czy grekami itp jak ich establishment reaguje na nasze wypięcie się na nich choćby przez pryzmat zalewu imigrantów

      1) Mówiłeś o oklepie za bycie Polakiem - Grecja i Włochy to nie jest żaden cel polskiej emigracji.
      2) Kraje zalewane śmieciem ludzkim oczywiście są oburzone postawą Polski, Węgier, czy Austrii. Do tego stopnia, że wybrali sobie we Włoszech partię rządzącą która obiecała wydalić 500.000 nielegalnych imigrantów w ciągu 5 lat.

      zobacz co Francja mówi na o Polsce - choćby rynek usług transportowych

      To samo mówi o Litwinach, Rumunach, Bułgarach, Czechach, Słowakach i Węgrach. Rozumiem, że oni też sobie przeskrobali podskakiwaniem do UE? Francja jest znana ze swojego protekcjonistycznego spierdolenia i płaci za to cenę zostając w tyle za Niemcami, które takiego zacięcia nie mają.

      odczytuje Twoje stanowisko jako "wishfully thinking" którego nie zderzasz z rzeczywistością EU

      Nie zderzam go z wielką falą wzrostów partii antyimigranckich? Nie zderzam go z tak samo podłym traktowaniem krajów UE, które dołączyły w 2004 bez względu na aktualną sytuację polityczną w tych krajach? PS. "wishful"

      wymiana handlowa to nie jest rachunek zysków

      Trochę jednak jest biorąc pod uwagę, że mają dodatni bilans handlowy o ponad 9 mld € eksportując głównie produkty wysokoprzetworzone z dużym wkładem patentowanego know-how, a nie brutalnych nakładów roboczogodzin.

      oni mogą zmieniać dostawców

      Gdzie znajdziesz drugi 40 milionowy rynek pracy dostarczający towary do niemieckich fabryk w 4 godziny i za ułamek kosztów niemieckich? Produkcja just-in-time, zamrażanie kapitału w zapasach, koszty transportu to również ogromne oszczędności dla Niemców.

      jakbyśmy wypadli z EU też będą z nas korzystać ale jeszcze bardziej niewolniczo bo nie będziemy tak chronieni

      ??? Najpierw mówisz, że mogą zmienić dostawców, żeby nas ukarać za konstytucję. Teraz mówisz, że będą nas jeszcze bardziej wykorzystywać po wyrzuceniu nas z UE przez konstytucję. Zdecyduj się.

      zostaniemy białymi murzynami klepiącymi puszki młotkiem ku chwale starej EU mając z tego dużo mniej niż będąc wewnątrz EU

      Od kiedy to ceny na rynku globalnym zależą od UE? Tona mąki, czy drewna nie jest aż tak różna w Szanghaju, Londynie i Nowym Jorku.

      bo nikt nie che być zakładnikiem, dlatego USA nie zbuduje tu stałej bazy mówią o tym otwarcie.

      Nikt nie chce być zakładnikiem i jest to zrozumiałe, że nie będą budować stałych baz w zasięgu okręgu kaliningradzkiego. Nijak to się jednak ma do udzielenia pomocy w razie konfliktu - jeśli jej zabraknie to sojusz obronny traci jakąkolwiek wiarygodność i USA straci światowy prymat jako żandarm. To nie jakaś Ukraina, której nic nie obiecywano.

      nie myśl w kategoriach subtelnych wpływów a zacznij myśleć w kategoriach brutalnej siły, Czeczenia, Gruzja, Ukraina to mało,

      Wszystkie 3 kraje nie były w NATO i leżały w bezpośrednim sąsiedztwie Rosji właściwej, miały również gigantyczne ilości rosyjskojęzycznych obywateli mające większość na konfliktowych obszarach. Jak to się przekłada na naszą sytuację?

      zobacz jaka szczęśliwość ekonomiczna jest na Białorusi, tego chcesz dla Polski.

      Wystarczy nie być zapyziałym protekcjonistycznym karłem i można żyć w miarę normalnie. Białoruś ma 108. miejsce w rankingu wolności gospodarczej.

      ile można, a jak dorowadzą do wyjścia PL z EU dlaczego niby mieliby się za nami ująć ? bo co ?

      1) Nikt w rządzie nie mówi o Polexicie.
      2) No popatrz, UK samo chce się wypisać i zajmie im to ponad 2 lata, no ale Polskę to pewnie wyrzucą w ciągu roku wbrew naszej woli.
      3) Poza tym nie ma oficjalnej drogi do wyrzucenia członka UE, można go jedynie zawiesić w jego prawach do np. otrzymywania dotacji, zasiadania w parlamencie etc. ale do tego potrzebna jest jednomyślność, a więc wystarczy jedno państwo jak Węgry, Czechy, Litwa czy Estonia żeby zablokować całą inicjatywę.
      4) Węgry plują UE w twarz znacznie dłużej i żadna kara ich nie spotyka.

      Być może wynika to z braku własnych doświadczeń i opieraniu się na opiniach innych.

      Hurrdurr Rosja jako wzór niezależnego myślenia? No nieźle, wcale żaden geopolityk przy świątecznym bigosie nie wpadł na to.

      Wydaje mi się że jeśli prowadziłbyś firmę która ma kontrahentów w PL i całej EU rozumiałbyś te zależności doskonale, widziałbyś to, odczuł spekulację na złotym

      Niespodzianka dla ciebie, prowadzę firmę transportową działającą w UE i spekulacja na złotym mi jakoś nie przeszkadza. Słaby złoty to większy zarobek dla mnie.

      czy też wpływ niekonstytucyjnych zmian w prawie

      Konstytucja i tak nie ma żadnego wpływu na prowadzenie firmy w Polsce. System sądowniczy jest w Polsce patologicznie niewydolny i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - sprawy o mandaty ciągną się po dwa lata, mam sądowy nakaz zapłaty (3 lata trwało wydanie prostego werdyktu) na nieuczciwego kontrahenta i nie da się nic z tym zrobić, bo majątek ma przepisany na osobę trzecią.

      I ja mam się przejmować konstytucją? Gdy podstawowe aspekty prawne nie działają od lat?

      odwołam sie do naszej historii ile jest warta "duma" Rydza Śmigłego i Józefa Becka, do czego doprowadziły i jak sie skończyła dla naszej ojczyzny

      ??? Co ta wrzutka ma z tym wspólnego? NATO zrzesza zarówno Polskę, Niemcy jak i USA, a jedyny potencjalny wróg jest na kolanach po latach niskich cen ropy naftowej. Negocjacje gospodarcze wewnątrz wspólnoty ekonomicznej to normalna sprawa. Mam wrażenie, że traktujesz NATO jak Ligę Narodów a geopolitykę jakbyśmy dalej byli w 1913 i można było kogoś straszyć bagnetami.

      Twoją próbę nawiązania polemiki odbieram jako płytką i raczej niepoważną, prześmiewczą (ciągle XD)

      ĄĘ Panie inteligent, treść jest ważniejsza od formy

      charakteryzującą się płytka analizą zależności i mielizną intelektualną

      Zanim uderzysz w takie pompatyczne tony to weź może najpierw przemyśl te swoje kocopoły - wyrzucenie Polski z UE jest niemożliwe, NATO to najpotężniejsza siła militarna na globie i nawet bez USA w Europie są w niej zrzeszone wszystkie poważne państwa, więzi gospodarcze działają w obie strony i im większe tym mniej opłaca się je zrywać, Rosja jest cieniem samej siebie sprzed lat, a drukowanie pieniędzy przez EBC to nie rozwiązanie problemu bańki 2008.

      @ssmerda:
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Właśnie trwa festiwal spierdolenia w znaleziskach:

    https://www.wykop.pl/link/4361519/koniec-leasingu-w-dotychczasowej-formie/

    https://www.wykop.pl/link/4361103/leasing-aut-stanie-sie-nieoplacalny/

    Pojawiły się dwie propozycje zmian w odliczaniu podatku przy leasingu, z których jedna dotyczy aut powyżej 150 tys. zł. No i festiwal się zaczął, jednocześnie przykrywając drugą propozycję, o wiele bardziej niebezpieczną.

    Resort finansów chce ograniczyć możliwość odliczania wydatków, gdy samochód osobowy jest wykorzystywany do celów mieszanych (czyli zarówno w działalności gospodarczej, jak i prywatnie). W takiej sytuacji będzie można pomniejszyć przychody tylko o 50 proc. poniesionych wydatków.

    Tak więc wykorzystując auto do celów mieszanych, gdzie obecnie odlicza się 50% VAT, teraz będzie można odliczyć tylko 50% jako koszt uzyskania przychodów.

    Kto na tym straci?
    1. Mali przedsiębiorcy. Podniesie im to znacznie koszty prowadzenia biznesu.
    2. Pracownicy firm. Duże firmy z dużą flotą zaczną rozliczać auta w trybie 100% wykorzystania firmowego i biada tym, którzy skoczą w czasie pracy po bułki.

    Jeszcze odnośnie festiwalu. Trolle przytakują propozycji, bo przecież dowali się tym znienawidzonym cwaniakom, którzy kupili BMW. Tylko, że z listy TOP tylko jedno auto ma szansę przekroczyć wartość 150 tys. netto (poz 14, przeciętna cena netto to ~155 tys).

    Źródło:
    https://www.fmleasing.pl/aktualnosci/20-najczesciej-leasingowanych-samochodow-osobowych

    #firma #podatki #vat #dzialalnoscgospodarcza
    pokaż całość

    •  

      @michau6211: Ja pierdole, jebane pisiorki, najgorsze jest to, że to gówno pewnie wygra następne wybory.

    •  

      @rav33 wygra, bo kupuje sobie właśnie głosy kolejnych biednych ludzi. Przecież lepiej dowalić bogatym i udawać Robin Hooda przed idiotami bez ambicji niż tak naprawdę dać tą przysłowiową wędkę żeby co bardziej inteligentni mogli do czegoś dojść i budować tą pieprzoną klasę średnią.
      Najgorsze jest w tym wszystkim to, że Ci durnie znajdują sobie poklask wśród biedoty, bo w Polsce ciągle jak lesie gdzie każdy to pies ogrodnika.
      Można jeszcze napisać, że w Polsce i tak koszt leasingu jest stosunkowo wysoki, nie można odprowadzić 100 % vatu, a teraz jeszcze siądą na racie leasingowej...ale kogo to obchodzi. Zobacz że nawet tutaj dla niektórych mieć leasing to wstyd i lepiej kupić 10 letnie auto PREMIUM... ech :-\
      pokaż całość

      +: rav33
    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Oto Mirki przykład jak działa przyjazne państwo i rozwój przedsiębiorczości w tym kraju. 2018 rok, XXI wiek. Zarejestrowałem firmę (zwykła DG). Pominę fakt ile musiałem się napracować i namęczyć, żeby jakąkolwiek fakturę sprzedażową wystawić. Cóż, państwo ma to w dupie. Zakasałem rękawy, ogarnąłem, założyłem firmę jak ten PRL'owski mityczny prywaciarz. Parę dni przed wystawieniem pierwszej faktury rejestruję się jako podatnik VAT. Wysyłam kwit do skarbówki, wszystko cacy. Faktura wystawiona, podatk dowalony przez państwo - z bólem kilka tysięcy opłacone. I tak mijają miesiące. Po kilku miesiącach nagle dostaję PISMO z urzędu skarbowego - wniosek o rejestrację VAT ODRZUCONY. Powód? Nie, nie poznasz powodu - musisz się zjawić w urzędzie. Musisz. 7 dni na stawienie. XXI wiek. Nie masz czasu jechać, inne miasto, godziny otwarcia 8-16. Przecież wiedziałem, że wniosek mam wypełniony poprawnie...

    Wreszcie przyjeżdżam do skarbówki, musiałem wziąć dzień wolny, baba mi tłumaczy, że kolejka (pytam się wszystkich na sali czy ktoś do niej czeka - okazało się, że jestem jedyny). Mówi, że wniosek odrzucony i to moja wina, bo źle wypełniłem datę w deklaracji H-UJ-WIE-07. Pytam o co chodzi, bo nie znam ich systemu deklaracji. Księgowość wszystko za mnie robi, ja nie znam się na przepisach. Okazało się, że data rejestracji VAT EU musi być inna, niż VAT normalna i cały wniosek odrzucili. Tylko data. Kilka miesięcy po fakcie każe mi wypełniać ten sam wniosek z wsteczną datą. Nie zgadzam się w pierwszej chwili, normalny odruch obronny. Call z księgowością, call z prawnikiem, znowu call z księgowością - wszystko na głośnym, siedząc z biurwą ze skarbówki przy biurku, za mną dziesiątki ludzi w kolejce, wszystko słyszą. Wypełniam za wskazówkami doradców, podpisałem, złożyłem.

    Okazuje się, że cały czas nie byłem zarejestrowany jako podatnik VAT. Kontrahenci mają odmowę rozliczenia moich faktur ze skarbówki. Pipa z mojego urzędu dopiero zakończyła postępowanie i zarejestrowała mnie po kilku miesiącach. MIMO TEGO, ŻE DEKLARACJA VAT POLSKIEGO BYŁA WYPEŁNIONA POPRAWNIE. Przyczepiła się do daty VAT EU, którą i tak nie potrzebowałem rejestrować od razu. Mam numery do urzędniczek skarbowych od kontrahentów z innych miast, które odrzuciły przyjęcia moich faktur. Dzwonię do nich. Dwie od razu z mordą. Ochrona danych osobowych, wreszcie mówi, że data rejestracji VAT jest z teraz, nie wcześniej - jak to!? Przecież miałem być zarejestrowany z datą wsteczną! Biurwa z mojej skarbówki mnie zapewnia przez telefon, że jestem u niej zarejestrowany z datą wsteczną. Ten sam system. Integracja. Innowacyjne państwo. Wreszcie po kilku miesiącach jestem on-line widoczny jako płatnik VAT w Portalu Podatkowym - ale co z tego, skoro nie ma daty rejestracji, więc nie można się tym podeprzeć. Biurwy z innych skarbówek dalej w systemie mają mnie z datą bieżącą. Dzwonię do swojej skarbówki - PRZECIEŻ POSTĘPOWANIE ZAKOŃCZONE, PAN JEST ZAREJESTROWANY Z USTALONĄ DATĄ. Biurwa zaczyna mi mówić po imieniu.

    Tymczasem kontrahenci żądają zwrotu. Mają odmowy rozliczenia moich faktur, dostają pisma ze skarbówek, żądają ode mnie zwrotu zapłaconego VAT. VAT, który już zapłaciłem. Mój VAT już kilka miesięcy temu zgodnie z terminem zapłacony, teraz kontrahentom mam zapłacić drugie tyle rzekomego zwrotu. Grube pieniądze. Absurd. Dopiero co zacząłem działalność - tak przecież zwlekałem z jej otwarciem, czy w Polsce, czy warto... W końcu lecę znowu do urzędu, kolejny dzień wolny, kolejne sprawy, picza ze skarbówki, która mnie nie zarejestrowała już mnie kojarzy - mówi, że to nie jej sprawa - postępowanie z jej strony zakończone i jestem zarejestrowany. Mam dostać zaświadczenie, że byłem płatnikiem VAT na dzień wystawienia faktury. Do koleżanki. Wypełniam druczek. XXI wiek. 23,99 zł do zapłaty w urzędzie skarbowym. Nosz ku*wa. Płacę.

    Obecnie czekam na zaświadczenie ze skarbówki. XXI wiek. Tak wygląda innowacja, przedsiębiorczość i przyjazne państwo w Stolicy oraz powiecie bezpośrednio sąsiadującym ze stolicą.

    Planuję wyjazd z tego kraju. Nie żartuję. Załatwiałem już sprawy biurowe we Włoszech, UK czy Estonii (Estonia najlepsza, ale to mały kraj). To jest absurd, stracone nerwy i szarpanina. Układ zamknięty, z wciąż żywą mentalnością PRL'u na tych polskich mordach. Brak sił. I teraz myśl o rozwoju biznesu...

    #polska #firma #podatki #przedsiebiorczosc #biznes #vat #urzadskarbowy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    źródło: podatnik.info

  •  

    Krótka historia uszczelniania systemu podatkowego - co zrobił rząd PO, a co PiS
    Walka z nadużyciami podatkowymi zaczęła się jeszcze za rządów poprzedniej ekipy – przyznaje MF w odpowiedzi na interpelację poselską.

    znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4265425/krotka-historia-uszczelniania-systemu-podatkowego-co-zrobil-rzad-po-a-co-pis/

    #polska #polityka #vat #finanse #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Historia szwagra sprzed chwili
    1. Znajduje samochód za 33k
    2. Targuje się do 29k
    3. Accepted
    4. Jadę na oględziny, serwis wszystko w porządku parę rzeczy do roboty ale ogólnie zadowolenie max
    5. Dzień później dzwonię z decyzją- Grażyna biorę go
    6. Jadę po auto, Grażyna wyjeżdża autem wysiada z gabloty i mówi
    7. Piszemy na fakturze że auto uszkodzone i że za 5 tyś sprzedaje bo auto na firmę i NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ PŁACIĆ VATu dzięki mnie
    8. Ja xDDDDD
    9. Grażyna mówi że jestem nienormalny bo wszyscy tak robią
    10. ojapierdole.jpg
    11. Grażyna proponuje UMOWĘ na 29k nie mająca żadnej mocy prawnej, jedynie potwierdzajaca że jest oszustka
    11. Brak akceptacji, profitu, stracone 100zl na wahe, 300 na serwis
    12. Grażyna dzwoni w drodze powrotnej że ja poniosło i może zejść do 28 tyś ale dalej na fakturę 5 tyś xDD

    Czy to ja ze szwagrem jesteśmy nienormalni, że nie chcemy robić wałka, czy Grażyna jest perfidną oszustką i warto udostępnić dane jej firmy, ogłoszenia do aukcji samochodu, wyniki oględzin i zgłosić ja do skarbówki? #gownoburza

    #grazynacore #vatowcy #vat
    pokaż całość

    •  

      Kupowanie po zaniżanej ceny to abstrahując od innych sensownych argumentów to zwyczajne kręcenie bata na samego siebie. Możesz auto sprawdzić wszędzie a i tak nigdy pewności nie ma że auto nie ma wad ukrytych. Co jeśli się okaże, że w skrzyni biegów są trociny? Oddajesz auto i domagasz się zwrotu kasy? Babka mówi ok, ale oddaje tyle co na fakturze... Koniec historii.
      Dla własnego dobra warto czasem 500zł drożej kupić i spać spokojnie. To nie bułki w sklepie. pokaż całość

    •  

      @Wojciech_Skupien: Mireczku prowadzę www.autoprawo.pl i mam od groma takich przypadków. Da się to później odkręcać, ale ciężko. A handlarz po pierwszym telefonie mówi, że z chęcią zwróci pieniądze, ale tyle ile na fakturze.

      +: qhardyq
    • więcej komentarzy (95)

  •  

    Beka z wykopków co wysoko wyplusowali wpis o Januszu co chce mieć inny numer rejestracyjny na fakturze.
    Od 2013 roku nie ma obowiązku umieszczania nr rej. pojazdu na fakturze za paliwo. Nadal jest to powszechne, ale dlatego, że niektórzy mają w działalności pojazdy z prawem do odliczenia VAT w różnych kwotach (standardowo 50%, ale można i 100%) w pewnych przypadkach i zwyczajnie robią to dla swojej księgowej. A jak ktoś jest informatykiem na samozatrudnieniu to zazwyczaj jest obsrany na punkcie wszystkiego co związane z podatkami i podaje ten numer rejestracyjny z własnej woli.

    Nie ma już żadnego patrzenia przez kamery na stacji kto do jakiego samochodu tankował xD większość faktur za paliwo nie ma numeru rej. w ogóle, a jak chcesz go mieć to po prostu dyktujesz przy kasie jaki chcesz. Możesz podyktować wszystko, np. "KANISTER" albo "KOSIARKA". Przeszły mi kontrolę vatowską papiery firmy transportowej gdzie był sryliard samochodów, a każdy z innym prawem do odliczenia i pani kontrolująca nie miała uwag, że faktury paliwowe są tylko z tyłu opisane długopisem - jakiego samochodu dotyczą.
    #januszebiznesu #vat #podatki
    pokaż całość

  •  

    Zdajemy sobie sprawę jaki ogrom pieniędzy wyrzucamy w błoto? Wyobraź sobie, że masz prostą działalność gospodarczą, czyli klepiesz tak samo etat albo jesteś tym sterem, żeglarzem i ciułasz z kombinowaniem komu i jak najwięcej sprzedać. Generalnie taki prywaciarz, Janusz-pol-ex.

    Powiedzmy, że łącznie w miesiącu wystawisz wreszcie te 15k na fakturze netto. Brutto Ci wyjdzie 18450 zł. Bogacz, powie każdy! I złodziej - bo każdy bogacz to złodziej!

    Wtedy przychodzi 10. lub 15. każdego miesiąca - płacisz 1232,16 zł na ZUS (lub więcej, jeśli masz pracowników) - i nie ma przebacz czy cokolwiek sprzedałeś czy nie. Hehe, na biednego nie trafiło - powiedzą.

    Mija kilka dni i mamy 20. kolejnego miesiąca. No to płacisz 3506,00 zł na państwo. Bo tak. A w zasadzie dlatego, bo zarobiłeś, to musisz oddać. Hehe i tak nie zbiedniejesz, złodzieju - powie większość. No, ale szybko leci pięć dni i się robi 25. miesiąca. Teraz kolejna kasa idzie w błoto. Tym razem to tylko 3450,00 zł do zapłaty. VAT. Mówi Ci to coś?

    Wyrzuciłeś już 8188,16 zł.

    Nie zapłacisz? Idziesz do pierdla. Spóźnisz się? Będzie dodatkowa kara do zapłaty.

    Wkurwiony jedziesz do sklepu, kupić coś na bigos i browar na uspokojenie. Tankujesz po drodze za 50 zł. Tylko 9,70 zł to znowu podatki, ale przecież o tym nie wiesz. No bo zawsze tankujesz za 50.

    Bierzesz tę kapustę na bigos i browary za 100 zł, gdzie 18,70 zł to nie to co kupiłeś, tylko datek, na coś co się nazywa państwo. Kapusta i browary kosztowały 81,30 zł. Reszta to kasa wyrzucona w błoto...

    Wyobraź sobie, że po prostu musisz płacić 1232,16 zł co miesiąc. Niezależnie czy coś robisz, czy nie. A jeszcze jakieś 42% jakiejkolwiek zarobionej kasy Ci zabiorę. I później biorę po 23% (ew. 8%) od wszystkich zakupów, jakie robisz. I to cokolwiek nie weźmiesz.

    Chłop pańszczyźniany miał większą wolność. Dziesięcina, to był max tego, co można było zapłacić. A teraz średnio ponad połowę kasy wyrzucasz w błoto - i ludzie się na to godzą.

    #firma #podatki #vat #vatowcy #dzialalnoscgospodarcza #januszebiznesu
    pokaż całość

    •  

      @Tino: zrób wykopalisko w tym temacie/AMA, bo na zwykłym tagowaniu się marnujesz...

    •  

      @Basteq: Zakładam, że ironizujesz? Jakie AMA? Masz płacić i tyle w temacie. Ludzie świadomie się na to godzą, czasem narzekają, ale wciąż płacą - czyli się godzą. Argumentują, że nie mają wyjścia. Za komuny też nie było wyjścia, pod okupacją również, za zaborów czy w innych sytuacjach to samo. A jakiekolwiek głosy sprzeciwu nazywają krzykiem frustratów.

      Polecam zapoznać się z syndromem gotowanej żaby. Albo to moja buntownicza natura albo zwykły zdrowy rozsądek, że nie zgadzam się na takie działanie - bo ktoś z góry ustanowił, że tak musi być. To ja odpowiem: nie musi. pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #vatowcy #podatki #aferaptakowa #ptak #vat #januszebiznesu

    Chciałbym napisać, że denerwują mnie wypowiedzi niektórych tu komentujących, którzy jako argumentu używają, że po tych właśnie Januszach biznesu widać, że jakby nie było podatków to każdy byłby bogaty. Otóż drodzy Państwo - ludzie handlujący w ten sposób bogacą się nie dlatego że nie płacą podatków, ale dlatego że są bardziej konkurencyjni od uczciwych firm. Ich towar na tle uczciwej konkurencji wygląda jak wygrana w totolotka i schodzi zapewne jak ciepłe bułki. Niepłacenie podatków nie jest przyczyną bezpośrednią bogacenia się, ale większej konkurencyjności. Problem polega na tym, że jakby nie było żadnych podatków i takich firm powstałoby nawet tysiące to zapchanie rynku i wszechobecna konkurencja zeszłaby do takich marż, że wszystko stałoby się nieopłacalne. Znam to ze swojego miasta w którym kiedyś mieliśmy prawie 140 szwalni. W latach 90-tych każdy sąsiad patrzył na swojego i jak tylko komuś jakiś biznes poszedł to otwierał identyczny. W ten sposób moje miasto miało falę szycia po czym wszystkie te szwalnie poza drobnymi wyjątkami padły, później nadeszła fala cukiernictwa, wulkanizacji i cholera wie czego jeszcze. Wszystkie te biznesy powyzdychały. Myślę, że w całej tej awanturze chodzi o fakt, że jeśli są jakieś podatki, normy lub nakazy i każdy uczciwie by ich przestrzegał to konkurowanie między firmami polegałoby zupełnie na czymś innym (szukaniu atrakcyjniejszej oferty/tworzenia lepszych produktów/usług), a tak... konkurencja polega na wydymaniu uczciwych i szczyceniu się, że się jest przebiegłym. Ot tyle. Pozdrawiam serdecznie ;) Nadmuchany przedsiębiorca z portalu ze śmiesznymi obrazkami ;)

    Poza tym wszystkim, żyjemy w jakiejś tam społeczności. Fajnej/niefajnej - nie mnie to oceniać. Korzystamy jednak z dróg, szkół, chodników, służby zdrowia, sądów, policji i czego tam jeszcze dusza zapragnie. Więc albo razem to wszystko finansujemy, albo robimy anarchię, wybieramy Korwina i każdy sobie kasę skrobie ;)
    pokaż całość

  •  

    na Węgrzech spore cięcia VAT, żywność z 27% na 5%
    podobnie z podatkiem na internet mobilny, też tylko 5%
    #4konserwy #vat #podatki #wegry

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Napoje energetyczne vs VAT vol 1

    Temat bliski memu sercu z racji tego, że działałem w tej branży kilka ładnych lat (oczywiście zgodnie z prawem, nie inaczej). No i faktycznie, do niedawna jeszcze energetyki były to jedne z ulubionych towarów w karuzelach. Co więcej, takie "energole karuzelowe" znajdziecie czasem na półkach sklepów – głównie tych mniejszych, niezrzeszonych w żadnej sieci. Jak jednak rozpoznać potencjalne napoje VAT-owców? Jest kilka punktów charakterystycznych.

    Po pierwsze niska cena – ok. 1 PLN na półce. Zamówienie w rozlewni = 250 tys. puszek (minimum produkcyjne Ball Packaging, producenta tychże puszek) i jest to koszt rzędu 62-65 groszy netto, w zależności od kursu Euro i danej rozlewni. Przy zamówieniu 1 miliona puszek zapewne da się zbić do 50-kilku groszy netto. Przyjąłem ten 1 milion jako maksymalną wartość, ponieważ nikt o zdrowych zmysłach nie mający własnej rozlewni i/lub rozbudowanej sieci dystrybucji (o tym więcej później) nie wypuszczałby większych ilości na start – za duże ryzyko po prostu. Ok, a wiesz po ile musisz sprzedać, żeby Janusz sklepikarz wziął to od ciebie i postawił na półce za ok. 1 zeta? Otóż jakieś 65 groszy netto/80 groszy brutto to max. Za więcej sklepikarz nie weźmie niewypromowanego brandu, bo za mały zysk, żeby blokować sobie czymś takim półkę. Masz więc jakieś 15 groszy wrzuty. Ale teraz odejmij od tego koszty transportu i magazynowania. Odejmij koszty dotarcia bezpośredniego do sklepów (handlowiec + paliwo). Odejmij dochodowy (litościwie mały nawet, ale jednak). Ile Tobie zostanie w kieszeni? Grosz, dwa, trzy od puszki? A to przy dobrych wiatrach! Czyli jakieś 10 – 30 k od zainwestowanych 500 tys. PLN. A myślisz, że to taka prosta sprawa rozprowadzić 1 milion puszek przez +- 1,5 roku (potem termin przydatności zacznie wychodzić z mody) po małych sklepach bez posiadania dużej, sprawnie zorganizowanej dystrybucji? No pewnie, że nie! A czy wiesz, ile zamawia na początek, tak na próbę, przeciętny Janusz – sklepikarz? 2 zgrzewki (dane z kilkuset punktów sprzedaży). Potem, jak pójdzie dobrze, to weźmie może średnio 3-4 zgrzewki w miesiącu. No i teraz sobie podziel 1 milion zamówionych napojów na 24 (tyle jest w zgrzewce) i co wyjdzie? Jakieś 40 tys. transakcji sprzedaży! Tyle wystawionych faktur i dostaw - ogarnij i męcz się z tym wiedząc, że zarobisz na tym litościwe 20-30 kawałków, heh. A jeszcze Janusze biznesu żądają gratisów, opłat „półkowych”, prezentów i całowania po dupie nawet (to ostatnie to żart akurat, chociaż kto tam wie, nie znam wszystkich Januszy). O hurtownikach możesz zapomnieć – są tak zawaleni ofertami znanych napojów w cenach +-70 groszy netto, że mają w dupie jakiś energetyk no-name, co to im tylko będzie zajmował przestrzeń na magazynie, a nie wiadomo, czy zejdzie. No a poza tym boją się, że mają do czynienia z VAT-owcami, bo już się nacięli i mieli potem kontrolę ze skarbówki, więc wolą sprawdzone firmy. Czyli co, biznes dla debili nie umiejących liczyć? Skąd to zwątpienie - bardzo możliwe, że napoje tak naprawdę zarobiły już wcześniej, bo krążyły i krążyły w karuzeli, a więc ktoś zwrócił już sobie za nie VAT-y i teraz może je pchnąć po kosztach (a raczej poniżej nich). Ktoś powie: ale zaraz, zaraz, przecież są tanie brandy obecne także w marketach, to do nich też dopłacają i to VAT-owcy są? Otóż niekoniecznie – słowo klucz to skala. Tanie napoje będące np. markami własnymi firm posiadających rozlewnie, pchane przez markety wykorzystują efekt skali – sprzedają się w milionach puszek, więc mogą być przystępne cenowo i da się na nich zarobić przy małych wrzutach (zwłaszcza, gdy dana rozlewnia ma kilka brandów). Ale napoje produkowane w krótkich seriach (a 250 tys. – 1 milion puszek to krótka seria) nie pchane przez markety tylko przez małe sklepy, to nie jest do ogrania i nie zarobisz jeśli stoją po 1 zeta na półce. No ok, chyba, że ktoś ma wielką hurtownię zaopatrującą setki sklepów i sprzedaje te napoje niejako przy okazji, to jeszcze, jeszcze, ale tu dochodzimy do punktu drugiego.

    Po drugie: spójrz na etykietę - cóż to za firma wypuściła na rynek takie napoje? Wygugluj: może jest to duży gracz z branży, posiadający własną rozlewnię? Ok. A może to duża hurtownia/sieć hurtowni, która ma już zbudowaną sieć dystrybucji i oprócz tych napojów ma w ofercie jeszcze inne rzeczy z FMCG? Też ok. A może jest to spółka z o.o. z kapitałem zakładowym 5 tys. PLN, o której w zasadzie nic nie wiadomo, nie prowadziła większej (albo żadnej) sprzedaży czegokolwiek, a w zarządzie są wyłącznie osoby nie związane z jakąś większą rozlewnią/firmą zajmującą się dystrybucją? No to już troszkę podejrzane. A jeszcze bardziej podejrzane jest to, jeśli spółka – właściciel danego brandu zmienia się średnio 2-3 razy w roku (znam takie przypadki, ale nie będę wskazywał konkretnych brandów z wiadomych względów). A w ogóle najbardziej podejrzane jest to, jeśli na puszcze widnieje napis w stylu „wyprodukowano w EU dla Janusz-VAT s.r.o.” czyli Czechy czy tam Słowacja – no lepsze symptomy przygotowania do karuzeli ciężko sobie wyobrazić. Oczywiście, może zdarzyć się i tak, że gnębiony przez polskie służby uczciwy przedsiębiorca zdecydował się przenieść działalność do Czech i stamtąd atakować polski rynek, ale bajkowe historie tylko czasem okazują się prawdą, choćby w części. Jak by tak jeszcze dodać do tego angielskie napisy na puszce napoju o swojskiej nazwie typu Mocarz czy inny Piorun, wypuszczonej przez firmę „5 tys. kapitału zakładowego”, to już kombo w ogóle. Bo tak szczerze to mało kto znający realia tego biznesu uwierzy, że skoro nie potrafią ogarnąć dobrej dystrybucji na polskim rynku, to uda im się z sukcesem podbić zagranicę dysponując brandem, którego nazwy zagraniczny konsument nie będzie nawet w stanie odczytać, więc po co te angielskie napisy? Chyba nikt nie uwierzy, chociaż… Chociaż w sumie urzędnik ze skarbówki może w to uwierzyć (szczególnie jak otrzyma dodatkowo faktury), a takie napisy ENG w pewien sposób uprawdopodabniają możliwość wystąpienia rzeczywistej transakcji. I to po to one właśnie są – aby WDT wyglądała bardziej wiarygodnie.

    Reasumując: co zrobiłbym, gdybym był kontrolerem z KAS albo innej instytucji? Po prostu poszedłbym do kilkunastu osiedlowych sklepów w różnych miastach i kupił po puszce mało znanych napojów (tzn. nie Red Bull, Tiger, Black czy inny Rockstar) kosztujących mniej niż 1,60-1,80 PLN. Zapewne byłoby ich +- kilkanaście. Następnie sprawdziłbym, które z nich są dystrybuowane przez firmy posiadające własne rozlewnie lub duże hurtownie posiadające własną rozbudowaną sieć dystrybucji, a w przypadku nowych, nieznanych spółek, czy w ich zarządzie są osoby związane z wcześniej wymienionymi firmami – te bym odrzucił. Pozostałe Januszexy wrzuciłbym na tzw. bęben, a już w szczególności wszelkie zagraniczne s.r.o. oraz spółki zarejestrowane na adres w bloku mieszkalnym czy w wirtualnym biurze – wszelkie zwroty VATu wstrzymane i kontrola krzyżowa do 6 albo i 7 firmy w łańcuchu sprzedaży, czy towar rzeczywiście istnieje w zadeklarowanej ilości i czy stany magazynowe się zgadzają + kilka innych rzeczy jeszcze. Gwarantuję, że kilku VAT-owców by się trafiło. CDN – ciąg dalszy nastąpi. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #vatowcy #energetyki #vat #podatki #pieniadze #firma #dzialalnoscgospodarcza
    pokaż całość

  •  

    Dziś lub jutro do Ministerstwa Sprawiedliwości RP pójdzie projekt oparty na mojej koncepcji, jaką jest zorganizowanie ogólnopolskiej wystawy majątku zarekwirowanego VAT-owcom - przykładem słynny Mercedes Mansory za 3 miliony PLN. Wystawa ta w założeniu byłaby bezpłatna i każdy mógłby tam zobaczyć, jakie fanty kupowały sobie Mirki od VAT-u za pieniądze zajumane fiskusowi (i obywatelom of kors). W końcu suche liczby w mediach tak nie działają na wyobraźnię, jak zobaczenie na żywo kilku fajnych zabawek, heh. Angażuję się w ten projekt, więc trzymajcie kciuki, aby był pozytywny odzew ze strony Ministerstwa – poparcie dla tej koncepcji jakieś tam jest (o szczegółach nie będę opowiadał na razie), więc mam nadzieję, że jeszcze w tym roku się uda. Na pewno będę informował na bieżąco jakby co. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #vatowcy #podatki #vat #ciekawostki pokaż całość

  •  

    Komentowałem wczoraj wpis nt. odliczania VAT, a teraz tak sobie siedzę i zastanawiam się... Dlaczego kiedy idę kupić laptopa do sklepu to płacę normalnie, a gość z działalnością kupuje go o prawie 1/4 taniej? (bo to tak działa, nie?)
    Dlaczego ma znaczenie czy tankuję benzynę jako osoba prywatna czy "służbowo"? Jakie było uzasadnienie stworzenia tego kretyńskiego systemu, który aż prosi się o wyłudzanie z niego pieniędzy? Brzmi to jak jakaś absurdalna niesprawiedliwość - bykowe, tyle że dla tych, którzy nie mają działalności.
    Sprawdzanie czy papierem toaletowym podcierana jest dupa "firmowa" czy "prywatna" w każdej jednej firmie jest niewykonalne, podobnie jak zweryfikowanie czy samochodem kupionym na przedsiębiorstwo na pewno nie rozwozi się zupełnie prywatnie prywatnych gówniaków. Z punktu widzenia aparatu kontroli ten system jest bez sensu.

    Niech mi ktoś wyjaśni o co w tym chodzi, bo jakiś element tej układanki najwidoczniej do mnie nie dotarł.

    #dzialalnoscgospodarcza #podatki #vat wołam też #neuropa #4konserwy i kolegę od karuzeli @grafikulus

    pokaż spoiler Dla bardziej podejrzliwych lub mniej lotnych - nie mam bólu dupy o to, że ktoś płaci mniej. Zastanawiam się, dlaczego skoro jedna grupa społeczna może systemowo płacić mniej to nie mogą płacić mniej wszyscy?
    pokaż całość

    •  

      @kkk___: Weź napisz to po polsku, bo nie rozumiem co chcesz przekazać. Nie mam bólu dupy - jeśli to tak opłacalne jak mi się wydaje to sam założę działalność. Nie mój problem, że czujesz się złodziejem ("uderz w stół..."( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

    •  

      @instalacja: tak działa wolny rynek, bogaci i korporacje są w stanie opłacić polityków poprzez lobbing by płacić niższe podatki. Pracujący na umowie o pracę oczekują socjalizmu tj że politycy za darmo wprowadzą korzystne dla nich prawo, w ramach misji, ideałów itd - wiadomo jak to się kończy obietnice, sztuczki PR-owe, ale na końcu efekt jest taki sam, odpowiednią ustawę i prawo dostaje ten kto zapłaci więcej - potem się tylko odpowiednio to zakręca by dobrze się prezentowało albo się o tym nie mówi. Albo po prostu przez ich obniżenie, albo dodanie odpowiednich luk w prawie by można było płacić niższe podatki gdzieś indziej. Dzięki czemu politycy mogą mówić że podwyższy się podatki bogatym ku uciesze klasy średniej / niższej. Tak samo robi się np. mówiąc, że zamknie się jakąś lukę w prawie podatkowym, ale zaraz otwiera się kolejną, bo polityk został za to opłacony. Opodatkowanie działalności gospodarczej to pochodna tego systemu po prostu, dzięki czemu jednostki które są bardziej zaradne i pro aktywne się nie buntują, a większość (pracująca na etacie it) która jest reaktywna i oczekuje bezpieczeństwa i jest nieskłonna do ryzyka i buntu... no cóż płaci. Taka jest moja opinia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Od stycznia 2018 roku dużo łatwiej rozpoznać januszy biznesu w handlu.
    Rząd wprowadził obowiązek opłaty recyklingowej dotyczących foliówek do 50 mikrometrów. Opłata ta wynosi 0,20 zł + VAT, co daje jakieś 0,25 zł.
    Nie wiem jak w innych częściach Polski, ale #wroclaw zazwyczaj opłata za folióweczkę to 0,40 zł ( ͡º ͜ʖ͡º). Co więcej niektórzy sprzedają te powyżej 50 mikrometrów więc zasadniczo nie muszą kazać klientowi za nie płacić, a jednak piniondz jest!

    pokaż spoiler Najlepsze widziałam jednak w pewnej dużej sieci piekarni. Za foliówkę karzą płacić 0,40 zł, ale nie nabijają tego na kasę, bo UWAGA - nie mają takiej pozycji na kasie fiskalnej XD


    #takietam #ciekawostki #ksiegowosc #zyciecodzienne #vat #prawo #dobrazmiana #januszebiznesu
    pokaż całość

  •  

    Jakie zarzutki robią VATowcy starając się pozyskać uczciwe firmy do karuzeli?

    Czasami do otrzymania „intratnej propozycji” wystarczy tylko obecność firmy w sieci - przykładem jest pewna prawdziwa historia przedsiębiorcy, który sprzedawał hurtowo towar kilkuset sklepom spożywczym (słodycze, kawę, napoje itd.). Któregoś dnia dostał taką oto ofertę: Kupisz Pan czekoladę za cenę niższą od rynkowej, a na tę czekoladę jest już kupiec za tyle i tyle, więc szybko Pan zarobisz i się nie narobisz. I teraz towar mógłby oczywiście przyjechać do Pana na magazyn, gdzie zostałby rozładowany – tylko po co…? Prościej będzie, jak my wyślemy tę czekoladę prosto do tego kupującego, a Pan tylko wystawisz faktury – zaoszczędzi się na kosztach transportu, rozładunku itd. Będzie Pan zadowolony, zobaczy Pan!

    Deal życia, w którym ktoś odwala za nas czarną robotę sprzedażową? Nic z tych rzeczy. VATowcy w ten sposób uzyskują faktury od wiarygodnej spółki, działającej od lat na rynku i z taką fakturą występują potem o zwrot VATu. A chciwy przedsiębiorca, który poszedłby na podobny układ? Cóż, wiele ryzykuje, ponieważ w sytuacji, w której według „skarbówki” dochodzi do pozornej transakcji, wszyscy z łańcucha, którzy wystawili faktury, muszą zapłacić podatek wraz z odsetkami w wysokości 200%. A jak już sprawa się wyda, to nie jest łatwo się z tego wybronić – generalnie z praktyki wynika, że wystarczy, iż firma podejrzanego kontrahenta działa na rynku krócej niż 12 miesięcy, a w zasadzie jest już pozamiatane i ciężko jest przedsiębiorcy udowodnić tzw. dochowanie należytej staranności. Tak w ogóle częstą zarzutką VATowców w podobnych sytuacjach, jak opisana powyżej, jest podszywanie się pod jakąś dużą i znaną firmę – bywa, że mają tam swoich ludzi (odpowiedzialnych np. za księgowość czy obrót dokumentami), którzy otrzymują profity za potwierdzenie fikcyjnej transakcji. Tak więc jeśli kiedyś dostaniecie ofertę zakupu np. Nutelli po podejrzanie niskiej cenie i ktoś będzie Wam wmawiał, że ma już na nią kupca i towar nawet nie musi wjeżdżać na Wasz magazyn, to wiedzcie, że na 99% rozmawia z Wami Mirek-VATowiec. Albo służby robiące prowokację. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #vatowcy #vat #podatki #firma #dzialalnoscgospodarcza #pieniadze
    pokaż całość

    źródło: biznesoferty.pl

    •  

      @grafikulus: jak mam kuźwa pytanie, jako że znam kogoś kto ma firmę transportową ( ͡° ͜ʖ ͡°) i często gęsto zdarzało się w poprzedniej spedycji, że towar jechał np z niemczech Z Hamburga na CMR wbity Hamburg powiedzmy docelowo Paryż, są pieczątki tego co wysyłał do firmy Amba, ale spedytor mówi te chopie schowaj te CMR wypisz nową że towar już jedzie z AMBY do Firanki, tylko tak żeby Firanka nie widziała, że towar z Hamburga leci jasne? czy to jest typowy taki przekręt xd? oni to nazywali w tej spedycji " neutralizacją papierów" ale z tego co piszesz to dla mnie właśnie tak wygląda? pokaż całość

    •  

      @Urban944: Trochę nieprecyzyjnie podane dane, ale na potrzeby wyłudzeń VAT-owskich fałszuje się także dokumentację transportową. Nie pracowałem jednak nigdy w spedycji, więc nie wiem, czy fałszowanie dokumentacji przydaje się także w przekrętach innego rodzaju.

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Historie VATowców vol 3

    Dziś, dla odmiany, nie będzie historii VATowców - wygrywów, ale historia prezesa - słupa, którą znam z racji tego, że sam niejednokrotnie z nim rozmawiałem, a poza tym swego czasu kumplowałem się dobrze z jego kuzynem. Tak więc B. był zwykłym chłopakiem z małej wioski, który pracował w pobliskiej fermie kurczaków. Praca w tygodniu, a w weekendy popijawy i dyskoteka – tak wyglądało jego życie do ok. 30., żadnych lepszych perspektyw, po prostu szara, nudna egzystencja.

    Sytuacja jednak zmieniła się w 2010 roku, kiedy to B. poznał kilku kolegów z tzw. szemranych kręgów. Ci po pewnym czasie zaproponowali mu wejście w biznes – miał zostać prezesem jakiejś spółki w Poznaniu, rzekomo dlatego, że jej poprzedni właściciel miał problemy z komornikiem i potrzebował kogoś „czystego”. Obowiązki? Podpisywanie faktur i to w sumie wszystko, więc nic trudnego ani szczególnie męczącego. Wynagrodzenie? 4000 PLN co miesiąc na rękę za kilka godzin pracy w miesiącu – świetny deal, zwłaszcza, że B. za ciężką harówę na fermie po kilkadziesiąt godzin tygodniowo nie otrzymywał nawet połowy tego. Czy B. wiedział w co się pakuje? Prawdopodobnie nie, to był prosty chłopak i dla niego jakikolwiek biznes to było coś z pogranicza czarnej magii (przynajmniej ja miałem o nim takie właśnie zdanie).

    Dla B. zaczął się okres prosperity życiowej – rzucił pracę na fermie i stał się częstym bywalcem barów w Inowrocławiu, w których przesiadywał całe dnie grając w bilard i pijąc piwo. Znalazł też sobie dziewczynę, z którą balował praktycznie codziennie, wiodąc lekką i przyjemną egzystencję (szczególnie w porównaniu do życia, które miał wcześniej). Stopniowo jednak piwo przestało przynosić oczekiwane wrażenia i B. zaczął próbować narkotyków – amfetamina, extasy, bywało, że nie spał po 2-3 noce z rzędu. Do tego doszły jeszcze automaty do gier (których w tamtych czasach nie brakowało w barach), na których B. zaczął przegrywać coraz większą część swojej kasy z VATu. Zaczynało dochodzić do tego, że B. musiał pożyczać pieniądze od różnych szemranych typów, ale ponieważ miał dochody i poparcie swoich „pracodawców”, to udawało mu się uniknąć większych kłopotów, nawet jeśli spóźnił się z oddaniem pożyczki.

    Taki stan rzeczy trwał jakieś 3 lata, aż w końcu nastąpił dzień, w którym skarbówka upomniała się o ogromną dla B. kwotę niezapłaconego podatku (z relacji jego kuzyna pamiętam, że to było coś powyżej 500 tys. PLN). B. co prawda zachował wolność, ale został z ogromnym długiem, a co gorsza zaczęli go też atakować szemrani wierzyciele żądając zwrotu pożyczonych pieniędzy, które stracił podczas gry na automatach. Wiele tego nie było - kilka tys. podobno - ale odsetki od takich długów rosną w zastraszająco szybkim tempie. Byli „pracodawcy” B. naturalnie olali go całkowicie i urwali kontakt, bo przestał im być potrzebny do czegokolwiek. Sytuacja się pogarszała, więc B. nękany przez wierzycieli i obarczony długami postanowił uciec za granicę, a konkretnie do UK do swojego kuzyna. Tam podobno przez jakiś czas jakoś się trzymał i normalnie pracował, ale nie trwało to długo, ponieważ zaczął pić i wrócił do hazardu – ostatnia informacja, jaką miałem na jego temat była taka, że kuzyn wyrzucił go z domu po tym, jak B. ukradł mu pieniądze, które potem przegrał w kasynie. I tak z prezesa spółki stał się spłukanym gościem, którego wywalił z mieszkania własny kuzyn. Co się z nim dzieje dzisiaj nie wiem, od kilku lat nic już o nim nie słyszałem.

    Na fotce wejście do nieistniejącego już pubu 2 plus 1 w #inowroclaw w którym najczęściej przesiadywał B. i gdzie przetracił wartość niezłego auta ( ͡° ͜ʖ ͡°) #vatowcy #vat #podatki #pieniadze #policja
    pokaż całość

    +: paszczur, M.............u +460 innych
  •  

    Czy #vatowcy stosują zarzutki, aby zmylić kontrolę skarbową?

    Oczywiście, że stosują. Jednym z popularniejszych i dość powszechnie znanych zagrań (dlatego mogę o tym napisać) jest spreparowanie kilku łatwych do wykrycia „błędów” w księgowości - ale takich, które są zagrożone niezbyt wysokimi mandatami. Nieprawidłowości takie są oczywiście w treści w pełni prawdziwych faktur, wystawionych za rzeczywiście przeprowadzone transakcje - dzięki temu ich późniejsza weryfikacja przez kontrolerów potwierdza zgodność zdarzenia z prawdą. Takie zagrania mają na celu nie tylko odwrócenie uwagi, ale także mają symulować nieporadność przedsiębiorcy, który sprawia wrażenie zagubionego w gąszczach przepisów podatkowych. Pośrednio ma to wskazywać na jego uczciwość i odsuwać podejrzenia - w końcu który profesjonalny oszust myliłby się w takich drobnostkach, jak np. zaksięgowanie faktury proforma jako pełnoprawnej faktury VAT, brak podpisu na innej fakturze lub pomylony numer NIP...? A kontroler z pełną satysfakcją może pochwalić się przed przełożonymi wykryciem nieprawidłowości – bo w kontroli skarbowej chodzi często o to, żeby w ogóle wykazać i ukarać uchybienia oraz podbić statystyki, a nie rozwiązać rzeczywisty problem. Na szczęście takie podejście się powoli zmienia, chociażby dlatego, że przy US działają lub zaczynają działać kilku - kilkunastoosobowe komórki "młodych wilków" w wieku 25-35 lat, którzy są szkoleni w zakresie zwalczania przestępstw związanych z VATem i znają podobne numery. BTW po okresie świąteczno - noworocznym będę rozmawiał z szefem jednej z takich komórek - na AMA namówić się pewnie nie da, ale jeśli opowie coś ciekawego, co nadaje się do publikacji, to obiecuję, że wrzucę na Wypok. #vat #podatki #prawo #urzadskarbowy #pieniadze pokaż całość

  •  

    Ile jest realizmu w temacie VATowców w filmie Pitbull – niebezpieczne kobiety?

    Tak sobie spoglądałem ostatnio na Pitbulla z wątkiem mafii paliwowej - znany reżyser Patryk Vega, aka Papryk Vege, przedstawił tam historię Cukra, który przejmuje prezesa jednej ze spółek karuzeli i tym samym kładzie łapę na kilkudziesięciu milionach PLNów należących do VATowców. Czy taka sytuacja byłaby możliwa w prawdziwym życiu i ile jest w niej realizmu? Teoretycznie tak mogło się stać, ale byłoby to bardzo mało prawdopodobne – dlaczego, to wyjaśnię pokrótce w kilku punktach.

    1. W filmie była przedstawiona sytuacja, w której z konta spółki należącej do prezesa – żula idzie duży przelew na kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów PLN. Mało prawdopodobny scenariusz zważywszy na to, że przestępcy tak dużych transakcji raczej nie dokonują z kont spółek – krzaków (a prezes – menel daje podstawy aby domniemywać, że to był właśnie taki podmiot), lecz z kont nie budzących podejrzeń wiarygodnych firm, które mogą się wykazać dużymi obrotami z zagranicznymi kontrahentami, posiadaniem prawdziwych zakładów itd. – ogólnie nie budzą podejrzeń służb. A takie czyste podmioty nie mają żuli za prezesów.

    2. Sama kwota transakcji – system bankowy jest monitorowany, banki mają obowiązek zgłaszać duże transakcje do GIIF i jednorazowe przesyłanie takich kwot stwarza dość duże niebezpieczeństwo, że ktoś się podobną transakcją zainteresuje, a to raczej nie jest do szczęścia potrzebne szefom karuzeli. W przypadku transferowanie zysków z karuzeli za granicę stosuje się więc metodę tzw. zamglenia ścieżki transferu, czyli rozbicia przelewów na kilkanaście mniejszych realizowanych przez różne podmioty, dodatkowo pomieszanych z transferami pieniędzy w 100% legalnych, jak np. zapłaty za rzeczywiste kontrakty handlowe. Wszystko to ma zmylić ewentualne dochodzenie służb, więc mało prawdopodobne, aby zawodowcy (a tylko tacy obracają milionami) ot tak wystawiali się na strzał puszczając przelewy na olbrzymie kwoty, do tego z firmy-krzak.

    3. O ile dobrze pamiętam, to przelewy szły do jakiegoś zadupia typu Gruzja czy inne państwo WNP. I znowu mamy fail, ponieważ służby bardzo interesują się wielomilionowymi transferami skierowanymi w tamte rejony, bądź co bądź dość dzikie, mówiąc kolokwialnie. Profesjonalni przestępcy stosują więc bufory w postaci wcześniejszych przelewów z Polski do spółek zarejestrowanych w krajach o małym stopniu kontrowersji, jak np. Wielka Brytania, Austria, Holandia itd. Dopiero z tamtych krajów brudna kasa trafia na konto na Kajmanach albo do innego Uzbekistanu.

    4. Po czwarte - i chyba najważniejsze – żadna, ale to żadna szanująca się mafia VATowska nie zostawi bez opieki prezesa spółki, przez którego konto idą transfery na grube miliony! Alkoholik to tylko alkoholik, może narobić dużo biedy i jest kompletnie niewiarygodny, a w tym biznesie nie ma miejsca na niepotrzebne ryzyko. Profesjonalni VATowcy rozwiązują to w ten sposób, że bierze się takiego prezesa na wynajęte mieszkanie, tam dostaje wódę + prostytutki do zabawy i siedzi sobie pod kontrolą kilka – kilkanaście dni, aż nie zrobi się porządku na kontach jego spółki. Relatywnie tanie i bezpieczne rozwiązanie, dość powszechnie stosowane zresztą.

    I to w sumie najważniejsze przesłanki. Szanse na akcję wykonaną przez filmowego Cukra oceniam więc na jakieś kilka % i jeśli by mu się to udało to nie znaczyłoby bynajmniej, że jest tak zajebisty, ale że ta mafia VATowska, którą wywiódł w pole, to przysłowiowe dupy wołowe, a nie zawodowi VATowcy kręcący grubą karuzelę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #vatowcy #vat #podatki #pieniadze #film #pitbull #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: d-tm.ppstatic.pl

  •  

    Słuchajcie no Miraski, temat VATowców widzę cały czas budzi zaciekawienie i sporo kontrowersji, więc potencjał na coś więcej jest. I teraz wpadałem na pewien pomysł - otóż mógłbym się postarać zorganizować prawdziwego eksperta w sprawach wyłudzeń VATu, z którym można by zrobić oficjalne AMA na #wykop Co sądzicie o tym pomyśle, byłoby zainteresowanie większej grupy Mirasków, czy nie bardzo? Jeśli zainteresowanie byłoby spore, to mógłbym poświęcić trochę swojego czasu i znajomości na namówienie takiej osoby do AMA, a #moderacja myślę, że by się zgodziła. Dajcie znać w komentarzach. #vatowcy #vat #podatki #prawo #ama pokaż całość

  •  

    Dlaczego ostatnio cieszą się ogromną popularnością fałszywe historyjki o tym jakie miliony zarabia się na wyłudzeń VATu gdzie przy okazji autor podaje link do swojej strony gdzie można przejść "kurs wyłudzania VATu" za jedynie 10 tysięcy złotych?

    Ładnie wam resztki trocin z głowy wysypało.

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #pieniadze #przestepczosc #highlife pokaż całość

  •  

    Historie VATowców vol 2

    D. był niczym niewyróżniającym się chłopakiem – typowy przeciętniak, od urodzenia mieszkający na wsi kilkanaście kilometrów od większego miasta. Z wykształcenia dekarz, pracował przez kilka lat w zawodzie, ale nie było to coś, co chciałby robić w życiu. Bardzo imponował mu wujek, który był przestępcą liczącym się w mieście X. Drogie auta, piękne dziewczyny, „rządzenie” na dyskotekach, narkotyki – to był świat dalece odległy od szarego życia dekarza, jakim żył D.

    Swoją karierę przestępczą D. zaczął od brania telefonów na tzw. łochów – temat bardzo prosty, fałszowało się świadectwo zatrudnienia, łoch szedł do salonów różnych operatorów i brał w każdym po telefonie na abonament. W ten sam dzień telefony zanosiło się do komisów, łochowi odpalało parę groszy, a resztę zostawiało dla siebie. Rachunków oczywiście nikt nie zamierzał płacić. Tak właśnie robił D. – udało mu się kilkanaście takich oszustw, ale w końcu został zatrzymany i poszedł siedzieć do sprawy na kilka miesięcy (o ile dobrze pamiętam, a było to kilkanaście lat temu, nie odpowiadał z wolnej stopy ponieważ zastraszał świadków).

    W areszcie śledczym D. znalazł się w jednej celi z jednym z bossów przestępczego półświatka w X i to był pierwszy poważny przełom w jego przestępczej karierze. Panowie chyba się polubili, ponieważ boss zaproponował D. pracę u niego po wyjściu z więzienia. I tak D. został „asystentem” bossa, wykonując dla niego różne prace przestępcze, o których nie będę tutaj pisał w szczegółach. D. okazał się całkiem dobry w tej robocie, a do tego na skutek zażywania sterydów znacznie się rozrósł i zaczął mieć szacunek w półświatku. Został więc prawą ręką bossa i za jego pozwoleniem miał swoje własne biznesy – kilka burdeli w X i komis samochodowy. Pożyczał też pieniądze na lichwiarski %. To wszystko jednak było za mało, aby awansować do tzw. pierwszej ligi.

    W okolicach 2010 roku boss D. wkręcił się w karuzelę VATowską (o czym wiedział chyba każdy na mieście, oprócz skarbówki i policji) i zaczął zarabiać naprawdę potężne pieniądze. D. patrzył na niego z zazdrością, ale niestety był za chudy w uszach (czyt. zbyt biedny), aby wejść w ten biznes jako liczący się gracz – co najwyżej mógł dostarczać „prezesów” i zadowalać się małym udziałem w zyskach. I tak też robił, czekając na dobrą okazję. No i okazja się wreszcie trafiła, do tego w osobie całkiem ładnej dziewczyny - roboczo nazwę ją Karyna. Karyna miała pewną, bardzo poważną zaletę: jej rodzice byli naprawdę zamożni. Dość powiedzieć, że przepisali na nią dom wart ponad 1 milion PLN, kupili nowe auto z salonu, sponsorowali wyjazdy zagraniczne itd. D. miał więc dobre podejście do uzyskania kapitału. I wykorzystał je – nie pamiętam już, jak dokładnie to rozegrał, ale udało mu się przejąć na własność dom Karyny, z którą zresztą wkrótce się rozstał. I to okazało się być drugim przełomem w jego przestępczym życiu.

    Mając do dyspozycji spore pieniądze ze sprzedaży domu wyłudzonego od Karyny D. wszedł w karuzelę VATowską (paliwa) jako poważny partner i zaczął energicznie działać – z powodzeniem. Do jego majątku można zaliczyć: kilka drogich aut (w tym jeden z najszybszych w Polsce Mercedesów CLS 63 AMG podkręcony na ok. 800 koni), kilka mieszkań w X. oraz zakupioną niedawno willę o powierzchni kilkuset m2, oczywiście z krytym basenem. O skali luksusu może świadczyć fakt, że sam sprzęt audio kosztował D. ponad 150 tys. PLN. Jak na bogatego gangstera przystało, D. wiedzie rozrywkowe życie – dość powiedzieć, że często urządza przyjęcia, na których prostytutki roznoszą pomiędzy gośćmi tacę z kokainą o wartości kilkudziesięciu tys. PLN. Przez pewien czas spotykał się także z dziewczyną podającą wodę w pewnym znanym programie TV. D. podobno od niedawna ma też sporo udziałów w dużej firmie budowlanej wykonującej roboty na terenie Niemiec, ale jest to niepotwierdzona do końca informacja. Jako ciekawostkę na koniec dodam jeszcze, że D. w piwnicy swojej willi ma… wierną kopię celi z zakładu karnego (pisałem o tym w jednym ze swoich wpisów kiedyś). Po co mu ta cela, nie wiem – może chce przywołać wspomnienia, może ma fantazję zabawiać się tam z panienkami, a może zwyczajnie się oswaja z możliwością odsiadki, ciężko powiedzieć…

    Spodobała Ci się ta historia i chcesz przeczytać więcej? Dodaj do obserwowanych mój hasztag #vatowcy ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i przy okazji wszystkich zainteresowanych tematem VATu zapraszam do obserwowania profilu na FB, na którym coś napiszę od czasu do czasu:
    https://www.facebook.com/PolskaAkademiaVAT/

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #pieniadze #przestepczosc #highlife
    pokaż całość

    źródło: gtspirit.com

    •  
      d......k

      0

      @zw_ierz: dobrze to podsumowałeś. Do oszustw na VAT nie potrzeba wielkiego kapitału, tylko dojść, powiązań i sieci kontaktów, żeby w tej sieci obracać fikcyjnymi fakturami i trzepać pieniądze z niczego.

      nie wiem na co potrzebny byłby 1 milion złotych żeby wystawiać puste faktury przez jakiegoś wsiowego "gangstera"

    •  
      d......k

      0

      i to by był dobry scenariusz do konkretnego filmu o mafii, a nie to co odpierdala Vega...

      @onechaos: przecież w Niebezpiecznych kobietach był wątek wyłudzania VAT-u, przedstawiony równie prymitywnie co w tej śmiesznej historyjce.

    • więcej komentarzy (123)

  •  

    Jak to jest z tym VATem w elektronice – krótki przegląd A.D. 2017

    Obrót B2B – grube ryby
    Odkąd w 2015 roku minister Morawiecki wprowadził odwrócony VAT na elektronikę, możemy obserwować odpływ dużych oszustów VAT-owskich do innych branż. Na dzień dzisiejszy „hurtowe” wyłudzanie VATu zostało mocno ograniczone - jak wynika z monitoringu wybranych podmiotów prowadzonego przez Urząd Kontroli Skarbowej w Olsztynie (który specjalizuje się właśnie w elektronice), w 2016 r. wyniosły one ok. 257 mln zł, czyli 2,5 razy mniej niż w 2015 r. i aż 3,4 razy mniej niż w 2014 r. Znacznie spadł też eksport telefonów komórkowych do krajów UE, który wcześnie był sztucznie pompowany dla potrzeb wyłudzeń VAT – o ok. 70 %. Nieco mniejszy spadek widać w sprzedaży na unijne rynki konsoli do gier – o 40 % i laptopów – o 40 %.

    Obrót B2C - płotki
    Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej i pomimo wprowadzenia odwróconego VAT nadal istnieje bardzo zagrożenie wyłudzeniami w transakcjach między przedsiębiorcą a klientem końcowym – zwłaszcza, że mechanizm odwrotnego obciążenia ma zastosowanie dopiero w przypadku, gdy łączna wartość towarów w ramach jednolitej gospodarczo transakcji obejmującej te towary – bez kwoty podatku – przekroczy 20 000 zł. Jest więc tutaj kilka sposobów, aby ugrać coś na podatkach.

    Fałszywy przedsiębiorca
    Jak mieć towar taniej jeśli nie jest się płatnikiem VAT? Oszuści domagają się zakupu w cenie netto, podając się za płatników VAT lub ich reprezentantów (np. niby kupują coś w imieniu firmy X), a detalista nie jest w stanie tego szybko zweryfikować (a czasem nie przyjdzie mu to nawet do głowy). Niektórzy eksperci uważają, że nie pomoże tutaj nawet dostępny online rejestr płatników VAT czynnych (tylko tacy mogą kupować w cenie netto towar objęty odwrotnym obciążeniem), który uruchamia Ministerstwo Finansów. A to dlatego, że oszust może podać dane uczciwej firmy figurującej w rejestrze, informując np. że jest jej pracownikiem. Szybkie sprawdzenie tego w każdym przypadku praktycznie nie będzie możliwe.

    Faktura VAT-marża
    Faktura VAT – marża lub paragon na którym widnieje pozycja „marża” lub „telefon marża” teoretycznie oznacza, że towar został skupiony z rynku, czyli np. od klientów indywidualnych nie będących płatnikami VATu lub podatników podatku VAT, jeżeli dostawa tych towarów była zwolniona z VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 2 lub art. 113. Marża oznacza dokładnie to, że sprzedawca odprowadza podatek tylko od tej kwoty, którą dołożył do ceny sprzętu, czyli do swojej marży. Nie musi więc płacić VATu od pełnej ceny zakupu = ma towar sporo taniej. Przykładowe wyliczenie:
    Kupujemy używany telefon od Kowalskiego za 500 zł i sprzedajemy go Nowakowi za 600 zł. Dzięki VAT- marży podatek zapłacimy od 81,13 zł, czyli całe 18,70 zł. Skąd takie kwoty? Otóż od tego, co otrzymaliśmy za telefon odejmujemy kwotę, którą musieliśmy zapłacić poprzedniemu właścicielowi. Otrzymujemy zatem równe 100 zł, które jest naszą marżą, ale uwaga - już z podatkiem VAT. Należy zatem z niej wyodrębnić wartość netto oraz VAT. Przy stawce 23% (a taka ma zastosowanie w przypadku elektroniki) wychodzą nam powyższe wartości. Gdyby opodatkować transakcję na zasadach ogólnych, to wartość podatku wyniosłaby 112,20 zł.
    Różnica jest zatem znaczna – szczególnie na tak drogich sprzętach, jak np. nowy iPhone. Tylko jak tu w krótkim czasie kupić od ludzi czy innych podmiotów dużą ilość nowych-używanych telefonów - z ogłoszenia…? Otóż nie trzeba: VATowcy-płotki fałszują umowy kupna – sprzedaży zawarte z osobami prywatnymi i taka sfałszowana umowa jest podstawą do wystawienia VAT-marży, a nie zwykłej faktury VAT (oczywiście jeśli taki sprzedawca w ogóle bierze pod uwagę możliwość kontroli, bo jeśli ma zamiar szybko zniknąć, to szkoda mu na to czasu). Taki oszust ma więc sporą przewagę cenową nad sprzedawcą rzetelnie rozliczającym się z VATu.

    Niezaksięgowany obrót
    Oszust najczęściej sprzedaje towar poprzez platformy aukcyjne i po prostu nie księguje przychodów wskazując towar jako stan na magazynie. I tak sprzedając bez podatku może spokojnie oferować towar w detalu taniej o kilkanaście %. A ewentualna kontrola? Firma często zamknięta po 3 miesiącach, albo zarejestrowana jako sp. z o.o. na słupa i co pan zrobisz, jak nic nie zrobisz - przecież nie będziesz ściągać VATu od końcowych nabywców detalicznych. Niektórzy też księgują towar w sprzedaży dopiero po np. 2 latach, kiedy jego cena spadnie o ponad 50% co jest normalne w elektronice = można wykazać stratę i "zbić" dochodowy (w przypadku spółek z o.o. do 50% straty z lat ubiegłych), no bo skoro kupił w 2015 iPhone po cenie rynkowej +- 3000 PLN, a sprzedał go dopiero w 2017 najwyżej za 2000 PLN, to przecież poniósł stratę, bidulek – przynajmniej na papierze.

    Przy okazji jeszcze chciałbym polecić fanpage Polskiej Akademii VAT: https://www.facebook.com/PolskaAkademiaVAT/ gdzie coś napiszę od czasu do czasu, a poza tym może niedługo odpalimy z chłopakami z Akademii ciekawy projekt związany z VATem (o którym na pewno napiszę na Wypoku, o ile dojdzie do skutku). ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #vatowcy #vat #podatki #elektronika #telefony #biznes #pieniadze
    pokaż całość

    źródło: newsweek.pl

    •  

      @grafikulus: to tylko pokazuje jak głupie jest ściąganie podatków z pracy i usług, istnieje nieskończona liczba obejść i tyle samo rozwiązań zamykających obejścia, taki system generuje mnóstwo kosztów i sprowadza się do kontroli nad każdą sprzedaną garścią orzeszków w biedronce generując w chuj niepotrzebnej infrastruktury i pustej pracy. Jak gatunek ludzki w 2017r. może stosować tak ciężki i niewydajny system? Pitekantrop się w grobie przewraca (╯°□°)╯︵ ┻━┻ pokaż całość

      źródło: demotywatory.pl

    •  

      Stały, bezzwrotny i nieodliczalny podatek obrotowy na poziomie ok. 3%

      @grafikulus: ale wiesz, że taki podatek wspiera gospodarkę kartoflową, ale tłumi rozwiniętą - technologiczną.
      Zanim do klienta trafi końcowy, nowoczesny produkt, przewija się setki procesów i przedsiębiorstw. Dolicz na każdym etapie 3%. 3*100 = 300% podatku

      Po to powstał VAT, żeby go przerzucać i w tej chwili nie ważne jak przebiegał proces, konsument płaci 23%
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Jak to jest z tymi zwrotami VATu
    Wiele osób dziwi się jak to jest, że skarbówka zwraca potężne kwoty VATu na konta dopiero co powstałych firm. Otóż nie do końca tak to wygląda. Oszust z lipną firmą bardzo rzadko bowiem występuje o zwrot VATu – no chyba, że jest takim durniem, jak goście od słynnych obrazów za 2 miliardy PLN. On przywłaszcza VAT od swoich klientów sprzedając im hurtowe ilości towarów w zaniżonych cenach. A ceny może zaniżać, ponieważ zarabia nie na marży, ale na przywłaszczonym, nieodprowadzonym VAT, który jest jego faktycznym zyskiem. Do tego oszust zwykle zwija działalność po 1-2 miesiącach i tyle go widzieli. Natomiast o zwrot VATu występuje zazwyczaj czysta firma, dość długo istniejąca na rynku i regularnie się rozliczająca z poważnych obrotów, a więc znana skarbówce i wiarygodna w jej oczach – źródłem zwrotu jest tutaj fikcyjna transakcja z firmą oszusta. A w razie kontroli okazuje się, że lipna firma już nie istnieje i nie ma dostępu do jej dokumentacji księgowej, a w związku z tym ciężko jest podważyć wiarygodność faktury = szach – mat skarbówko.
    #vatowcy #vat #podatki #pieniadze #firma #dzialalnoscgospodarcza
    pokaż całość

    •  

      @nowik: mi się wydaje, że sęk właśnie w tym, że 99% osób tego nie robi bo to nieuczciwe. System wcale nie jest tak trudno oszukać jak niektórym ludziom się wydaje.

    •  

      @kulturystyka-online:
      @nowik: to chyba działa bardziej na zasadzie bezczelności. Tak samo jak łatwo zajebac rower z wypożyczalni rowerów i go potem sprzedać za małą kasę. robisz tak 100 razy i masz dużą kasę ;) wystarczy dowód kolekcjonerski. nie jest to przecież takie trudne, a jednak nie robi tego wiele osób, bo:

      1) jest to nieuczciwe i boimy się ostracyzmu społecznego, zderzenia z systemem karnym, utraty dotychczasowego życia itp.

      2) wymaga jednak wykonania jakichs tam czynnosci, szczególnie jak trzeba coś wiele razy robić, żeby się dochrapac jakiejś konkretnej kwoty, a normalny człowiek zapierdalajacy na etacie nie ma czasu na to

      dlatego takimi rzeczami zajmują się osoby bezczelne, pozbawione skrupułów i mające dużo czasu (bez.stalego zajęcia, wiecznie kombinujacy, utrzymujący się z kradzieży itd itd, często nie mający rodziny, nie mający nic do stracenia - mogą zrezygnować z dotychczasowego życia, bo i tak jest chuja warte.

      oczywiście jak już się nakradna odpowiednio dużo, to rządzą, stać ich na profesjonalnych doradców i zaczynają kraść na większą skalę, dają łapówki, kradną w białych rękawiczkach.

      trzeba tylko zacząć od babrania się w drobnym gównie.... a na to mało kto ma czas i chec.

      poza tym z tyłu głowy zawsze siedzi, że łatwa/szybka kasa obciążona jest ryzykiem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (57)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów