•  

    Jak to jest z tymi zwrotami VATu
    Wiele osób dziwi się jak to jest, że skarbówka zwraca potężne kwoty VATu na konta dopiero co powstałych firm. Otóż nie do końca tak to wygląda. Oszust z lipną firmą bardzo rzadko bowiem występuje o zwrot VATu – no chyba, że jest takim durniem, jak goście od słynnych obrazów za 2 miliardy PLN. On przywłaszcza VAT od swoich klientów sprzedając im hurtowe ilości towarów w zaniżonych cenach. A ceny może zaniżać, ponieważ zarabia nie na marży, ale na przywłaszczonym, nieodprowadzonym VAT, który jest jego faktycznym zyskiem. Do tego oszust zwykle zwija działalność po 1-2 miesiącach i tyle go widzieli. Natomiast o zwrot VATu występuje zazwyczaj czysta firma, dość długo istniejąca na rynku i regularnie się rozliczająca z poważnych obrotów, a więc znana skarbówce i wiarygodna w jej oczach – źródłem zwrotu jest tutaj fikcyjna transakcja z firmą oszusta. A w razie kontroli okazuje się, że lipna firma już nie istnieje i nie ma dostępu do jej dokumentacji księgowej, a w związku z tym ciężko jest podważyć wiarygodność faktury = szach – mat skarbówko.
    #vatowcy #vat #podatki #pieniadze #firma #dzialalnoscgospodarcza
    pokaż całość

  •  

    Topowa 10 branż, w których robiło się przekręty na VAT w latach 2014-2016

    1. Usługi doradcze, reklamowe, IT itp. Ze względu na brak materialnego wymiaru świadczenia kontrahenci mogli w zasadzie swobodnie określać ich wartość - no bo kto zabroni biznesmenowi zamówić np. logo za 100 tys. PLN, albo kto sprawdzi, ile razy padł serwer w firmie…?

    2. Działalność tzw. agentów sprzedaży, którzy nieraz posiadając jedynie komputer + wirtualne biuro generowali ogromne obroty na fakturach. Jednocześnie nie dysponowali przy tym ani zapleczem technicznym, ani bazą logistyczną (magazyny, place, samochody), które uprawdopodabniały by możliwość prowadzenia przez nich handlu na tak dużą skalę.

    3. Folia stretch – przykładem jest tutaj historia pewnego stretchowego VATowca, nazwijmy go X. Otóż tenże X działa od lat - pojawia się, kupuje towar, sprzedaje w kraju, nie odprowadza VAT i znika, by pojawić się pod inną firmą, często założoną na nazwisko innej osoby. Nazwisko tego oszusta zna cała branża. Problem w tym, że ukrywa się pod wieloma firmami słupami, tworzy całe ich łańcuszki, więc bardzo trudno jest się zorientować, że ma się z nim do czynienia. Informacje o nim wielokrotnie trafiały do odpowiednich służb - bez skutku. Jedyny efekt jest taki, że skarbówka kontroluje uczciwe firmy, które nieświadomie sprzedały coś oszustowi lub coś od niego kupiły, i żąda, by płaciły za niego VAT.

    4. Handel elektroniką – rynek smartfonów, tabletów czy konsoli jest według kontrolerów skarbowych szczególnie mocno narażony na wyłudzanie nienależnego VATu lub też unikanie jego zapłaty (stąd min. często mamy tanie iPhone na Allegro).

    5. Handel odzieżą i obuwiem, w szczególności rzeczami sprowadzanymi z Azji. Najczęściej tworzy się tutaj łańcuch firm oraz wykonuje transakcje z podmiotami nieistniejącymi i lub niezarejestrowanymi jako płatnicy VAT. Podrabia się także faktury.

    6. Produkty spożywcze typu kawa, napoje energetyczne, drogie słodycze, oprócz „spożywki” także tytoń. To tutaj mamy najwięcej karuzel VATowskich typu fikcyjny eksport-import.

    7. Drogie auta – nie bez powodów wielu VATowców jeździ luksusowymi pojazdami na zagranicznych blachach. Popularną metodą unikania płacenia VATu jest tutaj tzw. fikcyjny eksport. Polega on na tym, że nowe auta kupowane w Polsce od dealerów zajmujących się sprzedażą samochodów produkowanych za granicą, rejestrowane są w Polsce, a następnie sprzedawane za granicę. Dzięki polskim dokumentom rejestracyjnym podmiot zagraniczny nabywa je jako pojazd używany w związku z czym nie płaci podatku VAT. Jednocześnie polski podatnik, który nabył pojazd w Polsce i dostarczył go do innego kraju UE, otrzymuje zwrot VAT.

    8. Wyroby metalowe – tutaj nie tyle się wyłudza, co po prostu nie płaci VATu. Myk polegał na przewozie wyrobów stalowych do Polski z innych krajów Unii Europejskiej. Za zakup towaru nie płaci się tam podatku VAT, ale powinno się go rozliczyć w kraju. Do tego jednak nie dochodzi, gdyż towar sprzedaje się od razu w kraju, a firma, która go wprowadziła na rynek polski, znika, oczywiście nie płacąc żadnych podatków, dzięki czemu może zaoferować towar o wiele taniej, niż uczciwi dostawcy.

    9. Rolnictwo. Tutaj do wałków na VATach wykorzystywane są przede wszystkim rzeczy nieoznaczone, masowe i „znikające” w cyklu produkcyjnym, niepodlegające specjalnemu reżimowi dotyczącego transportu. Takimi towarami są m.in. dobra będące przedmiotem obrotu w branży zbożowej, tj. zboża, śruta sojowa, komponenty paszowe, inne produkty rolno-spożywcze.

    10. Deski i materiały do produkcji palet Euro - już kilka lat temu pionierzy zaczęli wykorzystywać te towary do nieczystych zagrywek z VATem, a w 2016 roku wzrosła jeszcze ich popularność.

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #policja #abw #pieniadze
    pokaż całość

    źródło: euro-as.pl

    •  

      no bo kto zabroni biznesmenowi zamówić np. logo za 100 tys. PLN,

      @grafikulus: W tym procederze z logami chodziło o to, że np. mamy firmę matkę z zagranicy, w Polsce jest ich oddział generujący zyski jako "XXX Polska" i żeby uniknąć zapłacenia sporego podatku od zysków to w koszty się wpisuje np. 500k złotych miesięcznie za możliwość użytkowania loga firmy matki. W ten sposób nie płacisz prawie 100k złotych miesięcznie podatku dochodowego i zostaje to w kieszeni.

      A co do samego VATu, powinien być on po prostu dla przedsiębiorców ZEROWY, uniknięto by przelewania z konta na konto US i głuchego telefonu, kto zażądał już zwrotu, a kto odprowadził. No, ale musi być pierdyliard zależności, że to można odliczać tak, to srak, to owak i cierpią na tym uczciwi przedsiębiorcy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (159)

  •  

    Historie VATowców vol 1

    M. poznałem, kiedy zaczynał swoją przestępczą karierę pod koniec lat 90. jako drobny złodziejaszek okradający sklepy, kradnący auta (zwykle Maluchy i Polonezy) oraz radia do nich, za co zresztą odsiadywał wyrok. Na nieco wyższy poziom drabiny przestępczej wbił się kradnąc z grupą kumpli opryski rolnicze i „współpracując” z kolejarzami. Na czym owa współpraca polegała? Otóż kolejarze jeżdżący lokomotywami spalinowymi w umówionym miejscu za miastem zrzucali kilka beczek paliwa, które M. przejmował, a następnie sprzedawał rolnikom, dzieląc się z kolejarzami zyskiem. Biznes ten jednak dość szybko się skończył i M. musiał szukać sobie nowych źródeł dochodu, bo z kasą było u niego kiepsko – dość powiedzieć, że jeździł starym, zdezelowanym Fordem o wartości ok. 2000 PLN. M. zaczął więc na spółkę z kumplem handlować złomem, tzn. jeździł po wioskach i „wyrywał” złom rolnikom, a następnie sprzedawał na skupie. Nie przynosiło to zbyt wielkich dochodów, a do tego M. znowu zaczął mieć problemy z prawem i ostatecznie poszedł siedzieć na ponad rok (nie pamiętam już na jak długo dokładnie).

    Po wyjściu z więzienia M. zatrudnił się u jednego z bossów podziemia w X, wykonując dla niego różne zlecenia, jak np. ogarnianie melin z nielegalnym alkoholem czy windykowanie należności. Takimi mało ambitnymi zajęciami parał się do czasu, dopóki nie otrzymał propozycji uczestnictwa w karuzeli VATowskiej. Jako recydywista nie miał w sumie nic lepszego do roboty, więc wszedł w ten biznes. Dziś jeździ autem najnowszym modelem Audi RS6 za +- 500 tys. PLN. M. poza zajmowaniem się VATem prowadzi też normalną firmę budowlaną i pozuje na legalnego przedsiębiorcę, ale rzeczywistość jest nieco inna. To typowy przykład tego, jak dzięki VATowi można awansować „od zera do milionera” w ciągu zaledwie kilku lat, choć z drugiej strony nie wiadomo, jak długo będzie trwała jego dobra passa. Nie trzeba dodawać, że M. jest doskonale znany miejscowej policji jako recydywista i drobny kryminalista, a jego awans finansowy z pewnością nie uszedł uwagi służb. Nic jednak z tym nie zrobiono i nie zainteresowano się (albo nie chciano interesować), skąd "golas" ze skończoną podstawówką po wyjściu z więzienia wziął fundusze na to, aby rozkręcić biznes i szybko stać się naprawdę zamożnym przedsiębiorcą.

    #vatowcy #vat #pieniadze #prawo #policja #przestepczosc
    pokaż całość

  •  

    Ulica Solankowa w #inowroclaw klub Admiral (wejście do piwnicy). To tutaj wielu VATowców wpadało w szpony hazardu, przegrywając niekiedy spore pieniądze, jak np. pewien prezes-słup, który potrafił wrzucić w maszyny jednego dnia cały swój miesięczny zysk z VATu, czyli 20 tys. PLN, po czym pożyczać od kumpli po 20 złotych "na żarcie", aż do następnej "wypłaty", którą otrzymywał od swoich mocodawców. W tej jaskini hazardu panowała zasada, że jeśli jakiś znaczniejszy VATowiec wrzucił danego dnia w maszynę kilkanaście tysięcy PLN, to przy zamknięciu lokalu "rezerwował" ją w ten sposób, że wyciągał wtyczkę z gniazdka i maszyna czekała do jego powrotu następnego dnia - ktoś inny, kto chciałby ją wcześniej podłączyć i zagrać, ryzykował otrzymaniem przysłowiowego wpierdolu, a może nawet i czegoś więcej zważywszy na fakt, że niejednokrotnie VATowcy siedzieli tam z bronią palną oficjalnie włożoną za pasek spodni. Przegrane po kilkanaście tys. PLN dziennie były tam czymś zwyczajnym - rekordzista podobno potrafił wrzucać w maszyny po 100 tys. PLN miesięcznie i dalej żyć na wysokim poziomie. Złoty interes robili tam także lichwiarze, którzy pożyczali graczom kasę pod zastaw aut, a nawet mieszkań (sumy pożyczek oscylowały w okolicach 30-50% wartości zastawu, więc przebitki były duże). Co ciekawe, pomimo zostawiania w tym lokalu tak dużych sum pieniędzy, bliżej mu było do miana speluny, niż ładnie urządzonego kasyna. Chcesz przeczytać więcej podobnych historii? Dodaj do obserwowanych mój hasztag #vatowcy ( ͡° ͜ʖ ͡°) #vat #hazard #pieniadze pokaż całość

    źródło: admiral ino.png

  •  

    Jakieś 10 lat temu jeden z moich znajomych otworzył skup złomu nieopodal #bydgoszcz na podwórku gospodarstwa swoich rodziców. Po kilku miesiącach działalności tego skupu tak się złożyło, że wpadły mi w ręce faktury tej spółki – każda z nich opiewała na co najmniej 200 tys. PLN. Od razu wydało mi się to podejrzane, że takie obroty wykręca tak szybko, no ale co tam… Kilka tygodni później odwiedziłem ten skup i co się okazało: żadnej tablicy ani oznaczenia, że ten skup w ogóle istnieje, a na podwórku kontener, w którym leżało kilka blaszek i jakichś kątowników – razem może z kilkaset kilo. Pytam się z ciekawości tego znajomego, po ile blachy skupuje, bo wujas ma trochę gratów na sprzedaż, a ten na to, że nie jest na bieżąco z cenami i nie wie ani po ile złom żelazny teraz chodzi, ani aluminium czy miedź. Normalnie parodia – to trochę tak, jakby w sklepiku osiedlowym Janusz miał na półce kilka produktów, nie znał ich cen, a w papierach wykazywał obroty na grubo ponad 1 milion PLN miesięcznie. Pierwsza lepsza kontrola ze skarbówki powinna tam wpaść i pozamiatać, ale tam przez jakieś 2 lat nic takiego się nie stało. Co potem nie wiem, bo kontakt z tym znajomym się urwał. Teraz jednak już tak łatwo nie ma i trzeba choć w minimalnym stopniu uprawdopodobnić, że firma posiada infrastrukturę do wykręcania wysokich obrotów (przynajmniej w niektórych branżach). #vatowcy #vat #podatki #pieniadze #policja #prawo pokaż całość

  •  

    Mafia paliwowa, czyli co wolno wojewodzie, to...

    Szary człowiek z pewnością nie byłby w stanie powołać syndykatu działającego niemal jawnie i obracającego tak wielkimi pieniędzmi. Tutaj nie dość, że przez wiele lat nie dochodziło ani do zatrzymań, ani po ujawnieniu afery do konfiskaty powstałych fortun, to do dzisiaj aparat państwowy skutecznie eliminuje osoby pragnące zająć miejsca dawnych potentatów.

    Idealnym tego przykładem pozostaje nieudana zmiana profesji przez byłego warszawskiego antyterrorystę o pseudonimie „Robson”. Policjant ten, po przejściu na wcześniejszą emeryturę, podjął się z dawnymi kolegami „ochrony” nocnych klubów oraz imprez. Faktycznie tym samym przeszedł na drugą stronę, co staje się powoli normą wśród stołecznych policjantów, zaślepionych blichtrem i pełnym rozmachu dostatnim życiem gangsterów. Jako osoba znana zarówno przez jedną, jak i drugą stronę, stosunkowo szybko wywalczył sobie mocną pozycję na mieście i zgromadził kapitał, na bazie którego postanowił rozkręcić interes w branży biopaliw. Godne pochwały pozostawało innowacyjne podejście świeżo upieczonego przedsiębiorcy: drogą własnych eksperymentów opracował on szereg ciekawych, ekologicznych alternatyw dla ropy naftowej, nie tylko takich jak stosunkowo już spowszedniałe oleje paliwowe z roślin, ale i z tłuszczów zwierzęcych. Całe laboratorium umożliwiające tą niezbyt skomplikowaną technologicznie produkcję Robson umieścił w przydomowych budynkach gospodarczych, również osobiście prowadził cysternę dostarczającą drogocenny płyn. Szybko zawarł kontrakt na dostawy paliwa roślinnego z rafinerią w Trzebini, przy czym łączna wartość zamówienia rozpisanego na kilka rocznych transz oscylowała w granicach 200 milionów zł. Pieniądze te okazały się zbyt duże, aby mogły trafić do osoby z zewnątrz.

    Dziwnym trafem, wkrótce po sprzeczce Robsona z jednym z paliwowych baronów z południowo-wschodniej Polski, urząd skarbowy dokonał niekorzystnej i sprzecznej z powszechną wykładnią interpretacji przepisów dot. podatku VAT w obrocie komponentami do biopaliw. Wbrew praktyce i pozostającej poza sporem interpretacji przepisów, nowego producenta obciążono obowiązkiem zapłaty kilkuset tysięcy zł „zaległego” podatku VAT. Przy ówczesnej kondycji finansowej przedsiębiorstwa, będącego dopiero na etapie rozruchu działalności, oznaczało to faktycznie upadłość. Odwołanie od niekorzystnej decyzji okazało się nieskuteczne, doszło do egzekucji należności i zupełnego pozbawienia przedsiębiorcy kapitału. Nieopłacone należności względem dostawców surowców też skutkowały szybkim wydaniem nakazów zapłaty. Wszelkie tytuły wykonawcze skierowano do egzekucji – niszczącej dla drogiej aparatury. Pod nieobecność Robsona komornik, wraz z lokalnymi policjantami, wyważył bramę jego domu i wkroczył na posesję, a następnie dokonał bardzo nieprofesjonalnego „demontażu” zainstalowanej tam linii produkcyjnej. Z powodu wstrzymania dostaw rafineria zerwała umowę na dostawy biopaliwa i obłożyła niesolidnego kontrahenta kilkumilionową karą umowną. Pomimo późniejszego wzruszenia niesłusznej decyzji dot. podatku VAT przedsiębiorstwo upadło, a sam inwestor powrócić musiał do dawnych metod zarabiania pieniędzy.

    Ostatnio widywany był jednak nie na mieście, a głównie w programie Pani Jaworowicz „Sprawa dla reportera”, gdzie bez większych efektów usiłował pozyskać wsparcie do swych batalii ze Skarbem Państwa, od którego domaga się odszkodowania równego utraconym zyskom i stratom powstałym z tytułu nałożonych kar umownych. Jak widać, nie każdy sposób zarabiania wielkich pieniędzy jest dostępny dla wszystkich chętnych. Nawet tych posiadających potencjalnie silne koneksje – zarówno w świecie przestępczym, jak i wśród oficerów Policji. Tam, gdzie zaczyna się wielki pieniądz, przestają mieć znaczenie odznaki, pięści i pistolety. To, co było dozwolone dla byłego antyterrorysty na warszawskiej ulicy i na co dawni koledzy przymykali oczy, nie zapewniło żadnej ochrony w starciu z biznesmenami operującymi jedynie pozornie niegroźnym papierem, ale także i powiązaniami sięgającymi jeszcze zmierzchu poprzedniego ustroju oraz murów Kremla.

    Fragment książki Kazimierza Turalińskiego "Jak kraść - podręcznik złodzieja".
    #vatowcy #vat #podatki #prawo #mafia #policja #pieniadze
    pokaż całość

  •  

    Na jakie zarobki mogła liczyć mafia paliwowa

    W 2008 roku przeciętny udział podatków w cenie litra paliwa wynosił około 56% – w tej wartości zamykała się akcyza, opłata paliwowa i VAT. Oznacza to, że benzyna w cenie 3,70 zł/l zawierała daninę państwową rzędu 1,96 zł/l, a to wyznacza koszt samego paliwa z marżą rafinerii i stacji benzynowej na poziomie 1,54 zł/l.

    Spadek cen ropy naftowej powoduje, że procentowy udział podatków wzrasta jeszcze bardziej, gdyż zarówno stawka akcyzy, jak i opłata paliwowa, są ustalone kwotowo a nie procentowo. Podatki te dla benzyn wynosiły wówczas odpowiednio 1565 zł i 83,71 zł na każde 1000 litrów, a dla oleju napędowego 1048 zł i 93,69 zł. Zaznaczyć należy, że zarówno od akcyzy, jak i opłaty paliwowej również nalicza się VAT. Daniny publiczne od lat pochłaniają około 60% ceny benzyny i powyżej 50% ceny oleju napędowego.

    Wynika z tego, że w „puli” paliwowych oszustów uszczuplających podatki pozostawała z każdego litra kwota około 2,22 zł. Przeciętna cysterna dowożąca paliwo do stacji benzynowych mieści około 35 – 50 tysięcy litrów, nie trudno więc wyliczyć zyski płynące z jednej tylko nielegalnej dostawy. W skali mikro sama realizacja pomysłu jest nie tylko bardzo prosta, co niemal niewykrywalna dla organów kontroli państwowej. Pionierzy naftowego szwindlu w pierwszym rzucie dokonali importu 120 cystern oleju napędowego, na granicy deklarując jednak transport jako olej opałowy. Nieprzygotowani na tego typu nieuczciwość celnicy nie mieli podstaw do kwestionowania deklarowanej zawartości, zwłaszcza, że barwa, konsystencja, jak i zapach obu produktów petrochemicznych były nie do odróżnienia. Ze względów społecznych paliwa płynne przeznaczone na cele grzewcze obłożono o wiele niższą akcyzą, od tych trafiających na stacje benzynowe. Przy hurtowym obrocie różnica jest szczególnie widoczna.

    Obowiązujące ówcześnie Rozporządzenie Ministra Finansów (Jacek Rostowski, PO) w sprawie podatku akcyzowego ustalało przeciętną stawkę dla celów transportowych na około 1200 zł dla 1000 litrów, podczas gdy dla oleju opałowego taka sama ilość obciążona była jedynie kwotą 100 zł. Zmiana jedynie na papierze zawartości jednej cysterny zapewniała oszczędność do 55 000 zł, a na wszystkich 120 cysternach importerzy na samej tylko akcyzie zarobić mogli dodatkowo 6 600 000 zł. Sprowadzone paliwo trafiło do detalicznej sprzedaży za pośrednictwem należących do tych samych osób stacji benzynowych. Poszczególne stacje dysponowały na wypadek kontroli dokumentacją zakupu paliwa w legalnym obiegu, natomiast określenie, czy w zbiornikach znajduje się to samo paliwo, co na fakturze VAT, przy identycznym jego rodzaju, było niemożliwe. Płyn nie zawiera przecież indywidualnego numeru seryjnego, opakowania, ani znaków szczególnych. Oczywiście sprzedaż dodatkowych ton oleju nie była ewidencjonowana, co umożliwiło uszczuplanie tak podatku dochodowego, jak i VAT.

    Oszustwo zapewniało komfort psychiczny sprawców, gdyż nawet w przypadku wykrycia nie rodziło surowej odpowiedzialności karnej na zasadach ogólnych Kodeksu karnego, a stosunkowo łagodną z Kodeksu karnego skarbowego. Ten zaś przewidywał niskie wyroki, w praktyce zazwyczaj ograniczone jedynie do grzywny. Tymczasem za identycznej wartości klasyczne oszustwo obostrzone przez art. 294 § 1 kk groziło nawet 10 lat więzienia. Również przedawnienie przestępstwa skarbowego następowało o wiele szybciej, niż czynu o charakterze kryminalnym.

    Fragment książki Jak kraść - podręcznik złodzieja Kazimierza Turalińskiego.

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #policja #mafia #pieniadze
    pokaż całość

    źródło: m.wm.pl

  •  

    Ja tam obstawiam, że brat pracuje na stanowisku "prezes karuzeli" ( ͡° ͜ʖ ͡°) #vatowcy #vat #podatki #prawo #policja

  •  

    Jakieś 10 lat temu w mieście #inowroclaw zaczęła się moda na wyłudzanie VATu. Do tamtej pory przestępcy byli zwykłymi Sebixami, którzy żyli z pokątnego handlu narkotykami, sterydami, coś tam pokombinowali z wyłudzeniami telefonu „na łocha”, kradzieżą jakiejś fury na zlecenie itd. – ogólnie raczej bieda, której szczytem możliwości było stare BMW za kilkadziesiąt tysięcy. No, ale potem zaczął się VAT, na początku na złomie. Wtedy to skupy złomu otwierano masowo, praktycznie wszędzie – bywało, że było ich po kilka w jednej wiosce. Na osiedlu Rąbin był nawet blok, w którym zarejestrowanych było 8 czy 9 firm handlujących złomem. Oczywiście walka o rynek przybierała ostre formy – grupy przestępcze rywalizowały o duże skupy złomu, mogące przynieść im milionowe dochody. Dochodziło do ciężkich pobić – np. jednemu z gangsterów strzaskano nogę siekierą tak, że do dziś chodzi o lasce, kilku innych dostało „propozycję nie do odrzucenia” i musieli wyjechać z miasta. Oczywiście policja nie otrzymywała żadnych zgłoszeń o podobnych wydarzeniach.

    Eldorado trwało, chłopcy z miasta się bogacili, kupowali luksusowe auta, domy, niektórzy całe kamienice. Jedna z grup przestępczych planowała nawet zainwestowanie w cały zakład produkcji stali. VAT wyłudzał praktycznie każdy, kto miał choć trochę ogarnięcia – doszło do tego, że zwykli prezesi-figuranci dostawali miesięcznie po 20-30 tys. PLN za samo podpisywanie faktur (nie licząc ryzyka wpadki oczywiście). I tak w ciągu kilku lat zwykłe nakoksowane Sebki kradnące radia z samochodów stały się zamożnymi ludźmi, prowadzącymi często legalne biznesy, sponsorującymi wydarzenia sportowe (np. gale MMA). Ilu z nich złapali? Cóż, z moich informacji zaledwie kilka osób potraciło majątki i odsiedziało nieduże wyroki (po 2-3 lata), a po wyjściu od razu wracali do procederu wyłudzania, szybko się odkuwając. Stan taki miał miejsce aż do +-2015 roku, kiedy jednak zaczęło się to trochę pierdolić, mówiąc kolokwialnie.

    Powstaje pytanie, jak to się stało, że tym Sebkom udało się zorganizować działające struktury i przewalić państwo na grube miliony? Czy nie budziło niczyich podejrzeń, że gościu, który kilka miesięcy wcześniej wyszedł z więzienia za drobne kradzieże, nagle otwiera firmę wystawiającą faktury na setki tysięcy złotych? Czy nikogo nie kłuły w oczy samochody po kilkaset tysięcy, którymi nagle zaczęli jeździć dresiarze? Skoro ja wiedziałem dobrze, kto zajmuje się procederem, to tym bardziej wiedziały to odpowiednie służby, a jednak nic z tym nie zrobiły, choć Inowrocław był znany w całym województwie jako miasto z ogromną ilością przestępstw VATowskich. Nieudolność w działaniu, czy może jednak coś innego...? A w teledysku Waszki G. kilka fur ówczesnych VATowców, wielu z nich znam zresztą osobiście.
    #vatowcy #vat #podatki #pieniadze #prawo #przestepczosc #policja
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #vatowcy

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów