•  

    #przegryw #wies #samotnikspierdolenia #normictwo #bekaznormictwa @Mescuda #rozwojosobistyznormikami

    Normictwo : to, że jesteś z wiochy na zadupiu i masz słabe dojazdy nie jest usprawiedliwieniem tego, że się nie rozwijasz!

    Komunikacja na wsi : dziadtrans jeżdzący co parę godzin wożący 20+ letnimi rzęchami do miasta powiatowego przez wszystkie wiochy po drodze, ostatni powrotny przed 21.
    pokaż całość

    źródło: comment_1620646283onRKLLUBJ1pw0PtlP4XJXC.jpg

  •  

    Taki kochany skurwol (ma żonkę i dzieci) wyhodowany. Rozmiar nieaktualny, teraz tuszą przypomina już bardziej potężnego indyka. Polecam każdemu kto ma dużo wolnej przestrzeni, naprawdę super sprawa

    Gdyby nie zwirzynta, to by człowiek zgupioł już całkim na tyj wsi zabitej dechami

    #pokazptaka #ptaki #wies

    źródło: embed.jpg

  •  

    Wsi spokojna, wsi wesoła.
    #wies #krowa #krowy #rolnictwo

    źródło: IMG_20210508_153815030_HDR.jpg

  •  

    Orzem jak nożem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wies #rolnictwo #ursus

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved3673856826774618666.0

  •  

    Spotkaliście się kiedyś na żywo z blokiem na wsi?
    Nie mówię o jakiejś satelickiej wiosce 20 km od centrum dużego miasta, tylko o naprawdę głębokiej wiosce, otoczonej innymi małymi wioskami.

    Jak dla mnie to jakiś koszmar, ale pewnie też duża oszczędność vs domek, choćby najmniejszy.
    Wszystkie wady bloku i wszystkie wady mieszkania z dala od cywilizacji jednocześnie.

    Tu pełna galeria pic related, gdyby kogoś ciekawiło

    #mieszkanie #miasto #wies
    pokaż całość

    źródło: ino.online

  •  

    Typowa wielkomiejska Julka z Twittera:

    - Nie używaj m-word bo to mnie rani!

    Typowy małowiejski Seba:

    - Ale wy***ałeś tą WSKą o stodołę! Nie poraniłeś się?
    - Nie, nie, nic mi nie jest, tylko staremu nie mów.


    #heheszki #pasjonaciubogiegozartu #wies #sportyekstremalne #gimbynieznajo #takaprawda pokaż całość

    źródło: streamable.com

  •  

    Sezon na Roundup w warzywach uważam za rozpoczęty( ͡º ͜ʖ͡º)( ͡º ͜ʖ͡º)
    #rolnictwo #wies #traktorboners #maszynyboners #heheszki

    źródło: 1619634417326.jpg

  •  

    Byłem sobie wczoraj pozwiedzać okolice mojej wsi, której notabene historia sięga 800 r.n.e.

    Znalazłem m.in. to wiedzminskie drzewo.

    #fotografia #polska #wies #przyroda #natura

    źródło: IMG_20210424_132721.jpg

  •  

    Z racji tego że coraz więcej maszyn rolniczych wyjeżdża na ulice to chciałem zaapelować o sprawdzenie kierunkowskazów w przyczepach, beczkowozach i innych takich rzeczach które zasłaniają tył traktora. Pozycje bardzo ładnie działają, ale niektórzy mają problem z kierunkami. Zdarzylo mi sie juz wyprzedzać taki traktor, ktory chciał skręcać w lewo, ale wielka przyczepa tego nie sygnalizowała. Dziekuje za uwagę ( ͡° ͜ʖ ͡°) #niewiemjaktootagowac #wies #rolnictwo pokaż całość

  •  

    Wieś zawsze jest ograniczeniem. Na wsi darmowa edukacja to mit. Jak chcesz pójść do szkoły średniej to musisz i tak za płacić za stancję czy bursę. Dla wiejskiej rodziny wysłanie dziecka do miasta do szkoly średniej będzie mocnym nadszarpnięciem budżetu. Dodatkowe zajęcia można sobie wybić z głowy. Dzieciak ze wsi już na starcie jest do tyłu.
    #przegryw #wies

  •  

    Otworzyłem okno na oścież aby przewietrzyć wczorajsze wieczorne bąki po kapuśniaku a tu sąsiad mieszkający 200 metrów dalej wybiera papieża i jego syf z komina wparował mi do pokoju #gorzkiezale #wies
    #przegryw

  •  

    Piję właśnie kawę na dworzu i mam taką kakafonię śpiewu ptaków ze powinniście mi zazdrościć ;>

    #natura #ptaki #wies #dziendobry

  •  

    Dawno nic nie pisałem, mam teraz moment więc poświęcę troszkę czasu dla moich czytelników i obserwatorów! :)

    DREWNO KONSTRUKCYJNE I PŁYTY BUDOWLANE
    Odebrałem oba zamówienia na duże auto ciężarowe (ojciec ma C+E) i przywiozłem na działkę 27'go marca. Wtedy też przeprowadziłem sie do przyczepy i zamieszkaliśmy na działce. Rozłożyłem halę namiotową którą kupiłem na budowę (2700 kosztowała, wymiar 4 x 6m) i leży sobie to wszystko, czeka na swoją kolej.

    FUNDAMENT SŁUPOWY

    Sporo czasu zeszło na przygotowanie gruntu pod fundament. Nie będę robił wymiany ziemi pod domkiem - gdyż domek nie spoczywa na niej, tylko na słupach. Każdy słup ma średnicę 30 cm, zagłębiony jest na około 1,2 metra pod powierzchnię. Na samym dole, otwór jest nieco większy - około 40cm średnicy, co zwiększa powierzchnię rozkładającą cięzar domku niemalże 2 krotnie. Przy fi30, powierzchnia styku słupów z gruntem to 1m2. Przy fi 40, to około 1,88 metra. Obliczenia wskazują mi na to, ze to w zupełności wystarczy na lekką szkieletówkę kanadyjską.

    Całość zalewaliśmy w 3 osoby przez 2 dni.
    Wiercenie otworów pod słupy - 1 dzień w 2 osoby, około 8h roboty.

    Wiem że lubicie liczby, więc postaram się podsumować koszty takiego fundamentu (15 słupków)

    Cement - 22 worki (wziąłem więcej, bo miało być początkowo więcej słupów) - ok 230 pln.
    Żwir frakcja 2/16 - 3 tony - 450 pln
    piasek - miałem na działce, więc nie wiem
    pręty zbrojeniowe + strzemiona + drucik do wiązania - łącznie około 275 PLN
    szalunek wykonany z płyty MFP 12 - poszły 2 płyty - łącznie 120 PLN
    szpilki gwintowane M22, w każdy słupek odcinek po 0,5 metra + nakrętki + podkładki - łącznie około 200 PLN

    SUMA za fundament punktowy / słupowy - 1275 PLN.

    sprzęt użyty do takiego fundamentu :
    wibrator do betonu - najtańszy z allegro - 150 pln
    wiertnica spalinowa - 80 pln / dobę, wypożyczona

    resztę miałem, typu betoniarka od szwagra, czy własne wkrętarki, poziomice laserowe (tania z alliexpress za 250 pln, idealnie robi robotę)

    Poniżej fotka, jak wygląda zalany fundament na którym będzie powstawała konstrukcja.

    KOMFORT ŻYCIA W PRZYCZEPIE

    Powiem tak - myślałem że będzie gorzej. Początkowo, przez pierwszy tydzień użerałem się z wieloma kwestiami "funkcjonalności" przyczepy. A to pompka wody nie działała, a to kabel sie upalił, a to coś tam. Gdy już wymieniłem akumulator, ustawiłem zawór ciśnieniowy by woda normalnie leciała, itp - żyje się bardzo komfortowo. Jest miejsce na spanie, na gotowanie, na odpoczywanie, jest miejsce na kompa do pracy (pracuje zdalnie). Niczego nie brakuje, gdy druga osoba (partner / partnerka) jest kimś, kto nie przyprawia Cię o dreszcze na myśl o spędzeniu wielu godzin w małej przestrzeni. My na szczęście nie mamy tego problemu.

    Jak wygląda kwestia sanitarna?
    W przyczepie jest łazienka z prysznicem. Oczywiście wszystko w wersji mini, więc "łazienka z prysznicem" brzmi bardzo dumnie wobec tego, co jest na żywo. jednak jest gdzie zrobić siku w nocy aby nie lecieć do wychodka, jest gdzie wziąć prysznic po ciężkim dniu pracy.

    Jak wygląda kwestia wody?
    Woda pitna kupna, albo od rodziny gdy jedziemy do miasta. Woda uzytkowa (mycie, zmywanie) - z naszej studni głębinowej. Dlaczego nie pijemy jej? Bo nie ma jeszcze zrobionych badań SANEPID (w tym tygodniu oddajemy próbkę) i nie wiemy, co w niej siedzi. Na pewno trzeba założyć filtr usuwający żelazo, gdyż woda śmierdzi chlorowodorem. To podobno normalne i proste do zniwelowania.

    DALSZE PLANY I AKCJE
    Nauczyłem się już, że takie życie podyktowane jest w rytm pogody. Serio, w mieście o tym się w ogóle nie myśli - jaka będzie pogoda. Miałem to gdzieś. Tutaj - prognozę sprawdzam 2 razy dziennie. Z tego co mówią obecne "notowania", od jutra / środy ma zacząć się znowu zima, więc pewnie robota zwolni. Chcę przygotować w tym czasie drewno na podwaliny fundamentowe (belki biegnące po tych słupkach, na których spoczywa podłoga). Następnie trzeba je osadzić, odizolować fundament od podwaliny papą i działać z konstrukcją drewnianą już.

    #mrowczarobota #budujzwykopem #wies #budowadomu
    pokaż całość

    źródło: 5.jpg

  •  

    #przegryw #spierdolenie #samotnikspierdolenia #wies #januszex #polska #nosaczfeeldajski

    -A pana ojciec kim był?
    - ojciec nie żyje.
    -Ale kim był jak żył?
    -kocmoluchem ze wsi.
    -Ale co robił zawodowo?
    -kołchoz za minimalną krajową każda sobota robocza i bezpłatne nadgodziny.
    -Panie przecież tak się nie da żyć!
    - a mówiłem właśnie, że nie żyje.
    pokaż całość

    źródło: comment_CgTOspWOvgfpvmlgs75SXJqCm4P07PmM.jpg

    •  

      @o__p: no moi starzy to tacy typowi Janusze bez perspektyw- zapierdol całe życie w kołchozie za najniższą a teraz słucham ich pierdolenia że to ich plecy bolą, to nóżka czy inny kutas ehh..

      Potem powrót do domu, fajeczka, kotlety na obiad kurwa od 40 lat i cyk oglądanie Trudnych Spraw i tak kurwa przez 40 lat obsranego gównem życia ehh..
      Żadnych pasji zainteresowań kurwa nic ehh..

      Oczywiście prawa jazdy, samochodu czy lepiej dwóch (nawet jeśli byłyby to jakieś strucle za 2k) brak, więc nie dadzą/pożyczą samochodu synowi co by nie musiał kupować samochodu bo się kurwa na tym nie zna a gdy już kupi to musi płacić drakońskie ubezpieczenie w wysokości 2.5k bo nie ma kogo wziąć na współwłaściciela ehh..

      Słyszałem gdzieś że status społeczny się dziedziczy, ehh..
      pokaż całość

  •  

    684 + 1 = 685

    Tytuł: Bękarty pańszczyzny. Historia buntów chłopskich
    Autor: Rauszer Michał
    Gatunek: historyczna
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆

    Historia Polski jest w większości przedstawiana z perspektywy szlachty. Szlachty, która bogaciła się poprzez wyzysk mas chłopskich, ich niewolniczej pracy. Próżno w podręcznikach szkolnych szukać informacji o tym jak te chłopskie masy reagowały na zmnienszanie ich wolności, przywiązywanie do ziemi, nakładanie nowych powinności. Książka ukazuje właśnie ten aspekt - opór chłopów, nie tylko bierny, lecz także wystąpienia siłowe przeciw "panom". Obala mit pięknej symbiozy pomiędzy dworem a wsią, opieki szlachcica nad poddanyni czy też głupich chłopów, którzy nie potrafili się sprzeciwić utracie praw. Nie zapominajmy, że większość Polaków ma chłopskie korzenie (przed zaborami szlachta i mieszczanie stanowili ok 20 proc ludności Rzeczpospolitej). Warto poznać historię warstwy społecznej, z której się wywodzimy. Może dzięki temu inaczej spojrzymy na rabację galicyjską czy też powstanie Chmielnickiego.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #historia #wies #spoleczenstwo
    pokaż całość

    źródło: i.gr-assets.com

  •  

    Czytałem ostatnie wpisy o mieszkaniu na wsi i gównoburzę pod nimi i zgadzam się po spędzeniu na takiej dziurze 23 lat życia, że wieś to jest dramat dla nastolatka, młodego człowieka ale zasadniczo większość problemów wynika z jednego: komunikacja publiczna a raczej jej brak
    Opiszę wam na przykładzie mojej wioski ale podobnie wygląda to w całej Polsce
    Dojazd z wioski do miasta powiatowego obsługuje od paru lat oczywiście lokalny JanuszBus, u mnie kursów jest kilka w ciągu dnia od poniedziałku do piątku, w weekendy totalna pustka(W ubiegłym roku przy okazji pandemii kilka miesięcy nie kursowali w ogóle przez co dużo ludzi musiało pokupić auta albo pozwalniać się z pracy xD)
    Pierwszy bus z wioski do powiatowego jeździ jakoś po 6 więc do pracy na 1 zmianę nie dojedziecie xD kolejny jest jakoś po 7 i jeździli nim zazwyczaj gówniaki do szkoły, potem jest pustka bodaj do 11/12 więc jak się miało w szkole np na 9 to i tak trzeba było jechać tym o 7 i czekać ponad godzinę xD ostatni bus z wioski do powiatowego jeździ jakoś po 16 więc też lipa jeśli ktoś chciałby dojechać np na nocną zmianę do pracy

    Z powiatowego na wioskę busów powrotnych też jeździ zaledwie kilka z dwugodzinnymi odstępami od 8 do 19 no więc z drugiej zmiany też np nie wrócicie, jak chodziłem do szkoły to nie zliczę ile razy musiałem się włóczyć po powiatowym np przez półtorej godziny czekając na busa, a powiatowe też metropolią nie jest, jedna mała galeria handlowa, parę sklepów, knajp i tyle

    z braku komunikacji publicznej wynikają inne wady mieszkania na wsi czyli bardzo utrudniony dla dziecka/nastolatka udział w jakichś zajęciach dodatkowych, treningach sportowych itp, musi mieć kogoś kto go będzie woził
    wyjście na jakąś imprezę ze znajomymi? załatwiaj sobie transport
    nawet mając prawko przecież najebani jeździć nie będziecie więc musicie sobie załatwić kogoś kto was przywiezie chociażby z głupiego wyjścia po pracy na browara xD

    Studiowałem zaocznie przez pewien czas w Krakowie(nie skonczylem ale to temat na inna opowieść xD) i jak przyjeżdżałem na weekend to z rzeczy, które mnie najbardziej szokowały było to, że tam praktycznie co parę minut nawet w nocy można się dostać z jednego końca miasta na drugi, dla ludzi wyjście po zajęciach do kina, galerii, knajpy było najnormalniejszą rzeczą na świecie, dla mnie przybysza z wioski taki wyjazd to jest wyprawa na cały dzień

    Z innych minusów mieszkania na prowincji to brak sensownej pracy(większość ludzi jebie w lokalnej fabryce za 2,5k netto) i mentalność ludzi, patologia i stare postkomunistyczne janusze opowiadające jak kiedyś to było

    #wies #przegryw #komunikacjapubliczna
    pokaż całość

  •  

    To historia z życia wzięta, a zaczyna się tak
    Od Przegrywa ze wsi, który chciał zdobyć świat
    Wierzył bardzo mocno w swój potencjał
    I obiecał sobie, że spełni swe marzenia
    Talentu i zaplecza to on raczej nie miał
    Ale uparty był jak osioł i w muzyce kochał się
    Stracił dla niej głowę i w świat z nią pojechał
    I od tamtego momentu z nią spędza całe dnie
    Sam podnosił poprzeczkę, łamał wszystkie zakazy

    W chuju miał krytyków, pisząc swe bohomazy
    Nie skończył żadnej szkoły, nie, może był tam ze dwa razy
    Oddał serce muzyce i nawet nie zauważył
    Po piętnastu latach zaczął zarabiać
    I z muzyki zaczęło mu spływać siano
    Mocno wierzył w siebie przez te wszystkie lata
    Tylko na muzyce mu w sumie zależało
    W końcu go zaczęli doceniać ludzie
    Bo ten Przegryw dla nich od serca grał
    Czasem naćpany siedział przy wódzie
    Z muzyką odpływał w siną dal

    Czasem mówią ci, że nie dasz rady
    A ich słowa lecą w dół jak wodospady
    Unieś w górę się ponad swoje wady
    Możesz zdobyć cały świat nie będąc doskonałym

    na pewno tak będzie... na pewno.
    #przegryw #wies
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Kiedy przyjeżdżasz do tate kawalera na święta i trzeba zrobić pranie, posprzątać i wyciągnąć drzazgi.
    #feels #rodzina #rolnictwo #wies
    Tak mój tata ma palce jak troll
    Nie, jest szczupły
    Tak mamy ceratę na stole

    źródło: 93811F8A-6C78-4EBF-9FB0-B3372F9ADFBE.jpeg

    +: zaczarowanykorzen, allesisthelal +25 innych
  •  

    Haha Zetor w ugorze robi bruum ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #rolnictwo #traktorboners #wies

    źródło: 1617452560997.jpg

  •  

    W odniesieniu do ostatniego wpisu odnośnie mieszkania na wsi KLIL. Znowu pojawiło się pod nim mnóstwo komentarzy opisujących niedogodności życia poza miastem. Zrobiłem z nich po raz kolejny kompilacją. Poniższy wpis możecie linkować wszystkim znajomym którzy mają dzieci i planują przeprowadzkę poza miasto. Oczywiście pojawili się entuzjaści polskiej wsi i były to głównie dwie grupy ludzi:
    a) ci którzy taką przeprowadzkę już wykonali i teraz sobie razjonalizują
    b) ci którzy wychowali się na wsi i myślą że dzieci w mieście nie mają dzieciństwa, kolegów, placów zabaw, ścieżek rowerowych, basenów, zorganizowanych zajęć sportowych itd a jedyną ich rozrywką jest siedzenie przed kąkuterem albo trzepak.

    Poniżej kompilacja wypowiedzi opisujących niedogodnośći życia poza miastem do waszego wykorzystania.

    @NPC_358034
    chwalić życie na wsi mogą tylko ci, co tam nigdy nie mieszkali i ci, którzy nie mają styczności z młodzieżą tam żyjącą. Pozdro rok w plecy bo nie ma dostępu do internetu stacjonarnego w okresie nauki zdalnej xD Pozdro problemy z komunikacją które prowadzą do tego że młodzież autentycznie robi sobie nocleg u znajomych bo inaczej nie mogą się nawet spotkać

    @tygryske
    przypomniało mi się jeszcze na przykład ze jako dzieciak moim ogromnym marzeniem było zrobić maturę międzynarodowa ale gdzie tam w mieście 10k mieszkańców czy nawet większym 40k gdzie poszłam do liceum XD ale faktycznie, dojazdy jednak były najgorsze, bo można się przez internet dokształcać, ale to wracanie o 21 z imprezy gdzie impreza na jednym końcu miasta a autobus do tej dziury na drugim... teraz mieszkając w wojewódzkim mieście wychodzę na przystanek nawet nie sprawdzając za ile coś przyjedzie bo max 10 minut będę czekać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @mozgogrdyczka
    wychowałam się na wiosce i zasadniczo nie mogę się z niczym nie zgodzić. Do dzisiaj zasadniczo nie ma nic poza sklepem i pociągiem za pomocą którego można uciekać co godzinę między 4 a 22 xD

    Można iść na spacer, oczywiście, żeby mnie ktoś poza podwórkiem się pozwolił szlajać, przecież droga wojewódzka, i rzeka, umrzesz i się utopisz, i takie tam.

    Okej, w ciągu ostatnich 10 lat pojawila się sala gimnastyczna koło podstawówki, są ze 2x w tygodniu na niej jakieś zajęcia typu zumba czy inny fitness dla pań. Dalej niekoniecznie oferta dla nastolatków.

    Całe życie zapierdalania na ostatni pociąg, w ogóle zapierdalania na pociąg, z pociągu, wszędzie wyjeżdżać godzinę wcześniej albo gnić na dworcach czekając godzinę. No, życie towarzyskie w pociągu niby jakieś jest, przez te 30 minut rano i wieczorem, to chyba tyle, potem wszyscy w swoje strony.

    Doskonale także pamiętam rodziców wożących mnie na zajęcia z języków obcych z wkurwem którego próbowali nie okazywać - gnijących w samochodzie przez 1-1.5h jak akurat miałam grupę taka, że nie dało się dojechać pociągiem.

    Fajnie na wieś jechać na weekend, odpocząć, pospacerować, ale poza tym, to jest katorga pod kątem dojazdów, możliwości rozwoju i socjalizacji, twierdzenie inaczej to zakłamywanie rzeczywistości.

    @chamskocytuje
    mnie niszczyły najbardziej dojazdy do szkoły. Pies by to jebal, cala szkole wstawianie o 5:30 zeby zdazyc na jedyny PKS o 6 rano, no nastepny byl dopiero o 18 xd

    @kumkumrere
    Ludzie którzy bronią wsi albo nie mieszkali jako dzieci na niej albo mieszkali na wsi typu ursus (XD) albo inna miejscowość wchłonięta obecnie przez miasto

    @Flypho
    Jestem synem człowieka który się na takiej wsi wychowa i jak tylko pojawiła się pierwsza okazja - wypierdolil do Warszawy i raczej do końca życia nie wróci na wieś xD. Jedyne wspomnienia jakie mój ojciec ma z tej wsi to ciężka praca i głupi ludzie.

    @lysyzlombardu
    niektórzy mają taki sielankowy obraz wsi, że wioskę widzieli chyba tylko w Ranczu Wilkowyje albo jakimś U Pana Boga za piecem XD Wieś to gówno, wieś to patologia (mówię głównie o starych mieszkańcach, którzy mentalnie żyją w komunie), wieś to stracone szanse i marzenia. Nawet do znajomych wioskę obok nie dojedziesz na piwko, bo - może niektórych to zdziwi - na wsi nie ma pociągów, nie ma autobusów i jak wypijesz sommerka, to już nie wrócisz i musisz nocować albo ogarniać transport. A wyprowadzanie się na wieś z małymi dziećmi, to już w ogóle brak myślenia o ich przyszłości. Zupełne odcięcie ich od jakichkolwiek aktywności.

    @drzewnyzwierz
    A mnie sie jeszcze przypomniało: brat sie wyprowadził na wieś, 30 km od miasta i wiecie co go najbardziej wkurwia? Kurz z polnych dróg, wszędobylskie owady i problem z zakupem rzeczy takich jak rura PCV xD. Do budowlanego ma niespełna 30 minut jazdy autem, ale kto na trzeźwo remonty robi... xD

    @noblacksocks
    Mnie najbardziej śmieszą ludzie, którzy nigdy na wsi nie mieszkali (tacy nowobogaccy) i na coś ich tam stać ale nie na przedmieścia wiec kupują działkę 20km od miasta nie wiedząc nawet co to znaczy.

    Przykładem byli rodzice mojej ex-różowej. Całe życie w mieście i na lvl50 wieś. I to p****e, że spokój, praszki itp. A wewnątrz w****w, że trawa do koszenia, rynny dojazdy do miasta po głupia przyprawę, bo nie ma sklepu.

    Z moja #rozowypasek mamy postanowienie: dom tylko jeśli jest komunikacja miejska i dzieciak będzie mógł sam jeździć. Nie chce dla nich tego co sam miałem.

    @chamskocytuje
    trzeba uswiadamiac ludzi jaka jest prawda o zyciu na wypizdowie, a juz zwłaszcza w biednych regionach. Zawsze myslalem ze to oczywiste dla kazdego, az uslyszalem jedna z piosenek wrszawskiego rapera Sokola z tekstem: "To nie jest wieś gdzie dzieci głaszczą krówki
    Tu dzieci czują syf już od podstawówki"
    Wtedy sobie pomyslalem co on pierdoli za kocopoły. Ile by dalo dziecko z wypizdowa na scianie wschodniej za mozliwosci jakie dawalo miasto. Nie chce mi sie nawet o zyciu na wsi, bo to jest kurwa dramat.
    - brak dobrej jakościowo edukacji, w promieniu 30km masz jedno jako takie liceum i to caly twoj wybor
    - brak mozliwosci jakichkolwiek dodatkowych zajec
    - z rozrywek to jedynie rozgrzebywanie krowiego gowna patykiem, dla starszych picie taniego wina na przystanku pks
    - nikt na kolonie nie jezdzil, kazdy w polu robil w wakacje
    - wszechobecna bieda, alkoholizm i brak perspektyw
    Męczą was smutne polskie twarze? Zapraszam na biedna wies, gdzie ludzie zyja tylko po to żeby nie zepchnąć. Ehh szkoda strzepic ryja

    @send_noodles
    Uwielbiam argumenty mojej babci, która całe życie na jednej wsi mieszkała, ze przecież czyste powietrze tam maja a nie taki smog jak w tym moim mieście. A przecież tak ładnie z widocznie na góry. I nie dociera, ze ja lubię miejski krajobraz z kamieniczkami i wieżowcami. A to czyste powietrze? Tsa... w lecie zapach g*wna, bo rolnicy pola użyźniają a w zimie palą w piecach byle czym ludzie i się od tego dusisz i śmierdzisz dymem. Świeże wiejskie powietrze XDDDDDDD

    @krasparov
    zachwycać się wsią to trzeba mieć na prawdę ćwiek w mózgu. Mówię z perspektywy mieszkańca takowej wsi, z której zbiorkomem do powiatowego dostaniesz się rano skoro świt a wrócisz wieczorem bo jeżdżą 2 autobusy dziennie. Palenie śmieciami na porządku dziennym, nawet przez ludzi pracujących jako strażacy w OSP czy na komendzie policji. Najlepsze jednak jest zderzenie z rzeczywistością ludzi którzy wyobrażali sobie sielskie życie jak w serialu "Ranczo" i się na taką wieś przeprowadzili z miasta w poszukiwaniu ciszy, spokoju, nie wiem, kontaktu z naturą, a jedyne co znajdują to wkurw, stany depresyjne i choroby płuc.

    @DryfWiatrowZachodnich
    Tak podsumowujac krociutko, jesli jakis rodzic probuje znalezc argumenty czemu jego dzieciakowi bedzie na wsi dobrze, widze 2 glowne zalozenia:
    - dzieciak bedzie cierpliwie znosil dojazdy kazdego dnia [no, jesli nie ma zdalnej edukacji xD], a jakby zaproponowac takiemu by sie przesiadl/przesiadla na miesiac w autobus zamiast auta to po 2 tygodniach bedzie placz xD Albo nawet jakby kazdego dnia trzeba bylo jechac dluzsza trase autem i tracic co najmniej 20 minut w jedna strone. A z jakiegos powodu kiedy to dzieci maja tak sie meczyc, to juz ich nie boli. Oczywiscie mozna dowozic, co prowadzi do ich drugiego zalozenia...
    - ... ze dzieci maja im sie spowiadac co gdzie kiedy i z kim robia. Bo nie czarujmy sie - jak dzieciaka trzeba zawiesc, poczekac, odwiezc, to jesli dzieciak chce chwile pogadac ze znajomymi po zajeciach to nie dosc ze czuje presje bo musi juz przeciez isc, to jeszcze potem trzeba rzucic slowo wyjasnienia skad taka obsuwka 5-15 minut. Pojscie oszamac cheeseburgera po angielskim ze znajomymi odpada, trzeba zasuwac bo rodzic w aucie sie juz wkurwia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Taka dygresja - szczegolnie to pierwsze zalozenie dobrze wpasowuje sie w rodzicielstwo po polsku, czyli traktowanie dzieci w taki sposob w jaki by sie nie odwazyli traktowac kogos kto nie jest od nich zalezny, moze sie zbuntowac i odgryzc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @pawelczixd
    jesli ktoś uważa, ze życie dzieci na wsi jest lepsze to naprawdę musi być debilem. Sam się tam wychowywałem i udało mi się gdy dorosłem wyrwać, ale mnóstwo rzeczy mi uciekło jako dziecko. Jednak jak sobie poszukałem paru znajomych z gimnazjum - to duża część została tam albo wyprowadziła sie do okolicznych wsi, umysły tak samo zamknięte (patrzę na to co udostępniają na fejsie), bez żadnych innych pomysłów na cos innego niz praca, zarcie, spanie. Życie tam jest tańsze, ale na pewno nie lepsze. Co innego przedmieścia - tam mnóstwo dzieciaków i jakas tam infrastruktura, a do miasta blisko.

    @ProResHq
    Najlepszy jest brak ścieżek rowerowych i wąskie drogi, gdzie nawet nie można w spokoju pojeździć na rolkach, bo cię rozjadą xD a wieczorami biegasz w oparach siwych dymów i białych sadzy z kominów osób, które palą plastikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Są pewnie wsie, które mają wypasione ścieżki rowerowe, ale to wciąż mniejszość albo trzeba kombinować i najpierw podjechać autobusem do sąsiedniej z rolkami w plecaku.

    Jak jest tak ciepło, to wolę zostać w swoim mieście, gdzie mam kilometry super ścieżek i wieczorami można jeździć i jeździć. Jedyne, co lubię u rodziców, to możliwość wyjścia bosymi stopami z tarasu na trawę, ale to jest dobre na kilka dni, później umieram z nudów

    @I_am_a_freethinker
    Nie widziałem wczorajszego wpisu ale po tym wpisie mam flashbacki z dzieciństwa i okresu dorastania na zadupiu... Teraz mieszkam w mieście wojewódzkim i wiem że jeśli będę miał dzieci to nie będą musiały przeżywać tej chujowizny co ja. Chętnie jeżdżę na wieś do rodziców czy na wycieczki/biwaki do lasu, ale to jest spędzenie wolnego weekendu a nie kurwa siedzenie tam cały rok.

    @kumkumrere
    Ja mieszkam na wiosce pod trojmiastem z busem miejskim ale i tak syf jakich malo bo z imprezy wychodze 21 bo bus odjedzie ostatni a na wiosce tylko psy dupa szczekaja i zwirownia napierdala tirami

    @goracystek
    i co dzieci mają odpowiedzieć? Rodzice opowiadają im jakieś marzenia typu "własny ogródek i piaskownica do zabawy", "lasy do jeżdżenia rowerem", "szczęśliwy piesek w ogrodzie".

    Nikt nie mówi dzieciom, że będą marnować 2h na dojazdy do szkoły dziennie.
    Nikt im nie mówi że w wieku 17 lat nie wyjdą spontanicznie na miasto o 19 na spotkanie ze znajomymi bo już nie będzie jak wrócić i będzie musiał się prosić o jakiś nocleg.

    @Wycu91
    Wieś ma swoje plusy, nie przeczę. Jestem nawet w stanie zrozumieć ludzi co chcą tam mieszkać. Cisza, spokój, latanie boso po trawce, ale jak nie masz dzieci/jesteś na emeryturze.
    Jednak po mieszkaniu 19 lat w mojej wiosce, która nie była aż taka najgorsza, to wolę miasto.
    Wczoraj naszła nas z żoną ochota na burgera. Zamówienie w appce i w 20 minut mamy pyszne żarełko.
    Ej Misiek za pół godziny grają w kinie taki film, idziemy? Idziemy. To samo z teatrem, wyjściem na kawę. Nie muszę rozkminiać zkupów na tydzień jak moi rodzice, bo mam sklep rzut czapką od mieszkania.
    Siłownia pod nosem, fitness pod nosem, basen pod nosem. Karate/mma/śpiewy/tańce chuje muje dzikie węże pod nosem. Mam ochotę to wychodzę i nie musze prosić ojca żeby mnie zawiózł i tracił pół dnia.

    @kobiaszu
    Poprzedni właściciele mojego mieszkania mieli dwie piętnastoletnie córki (bliźniaczki) i po sprzedaniu mieszkania wyprowadzili się na totalne zadupie gdzie nawet autobus nie dojeżdża.

    Miej 15 lat, właśnie otwiera się przed tobą ogrom nowych doświadczeń, znajomych i miejskich rozgrywek - i twoi starzy wywożą cię do chujowic dolnych bo świeże powietrze i cisza xD

    Trzeba nienawidzić swoich dzieci żeby odwalić taki manewr

    @DryfWiatrowZachodnich
    tak siedze i jeszcze jedno mi przyszlo do glowy odnosnie wsi. Co z tym wsiowym domem jak rodzice sie zestarzeja, a dzieci na zadupiu nie zostana?

    W praktyce czesto wyglada to tak ze rodzice siedza wtedy sami na wielkim metrazu, emerytura nizsza niz pensja, a sprobuj to ogrzac... Zaczyna sie odcinanie na zime nieuzywanych pomieszczen oraz taktyka "po co termostat na 22, dam na 18 i drugi sweter ubieramy, albo 16, nikt nie mowil ze w domu nie mozna w kurtce chodzic". I snuja sie tak po niedogrzanej chacie, o ktorej marzyli czesto kiedys ze dzieci zostana i bedzie gwar...

    Dzieciak odwiedzic przyjezdza, to mozna poprosic by cos zrobil bo oni sil nie maja, a jak nie, to trzeba placic aby ktos skosil trawe, przetkal rynny, pomalowal plot by nie zrobil sie syf.

    Rodzice umra i pytanie co z domem. Widze 2 problemy:
    - sama sprzedaz. Sprzedac dom jest ciezej niz mieszkanie, wynajac jeszcze bardziej
    - co jesli chce sie zachowac chate jako miejscowke wakacyjna, ale na stale nikt nie mieszka? Mieszkanie w bloku jak sie zostawia to wystarczy zamknac okna, zostawic grzejniki ledwo odkrecone, i jedynie raz ma miesiac warto by bylo aby ktos wpadl puscic wode, by uszczelki troche wilgoci dostaly i nie cuchnelo z kanalizacji jak syfon wyparuje. Minimalna ilosc opieki i mieszkanie moze stac latami, nie zniszczy sie samo z siebie. A dom? W zime kociol musi trzymac jakas minimalna temperature bo jak nie to zajdzie grzybem wszystko, 2 miesiace bez opieki na wiosne i w ogrodku dzungla, nie bardzo widze by mozna to tak bezpiecznie bez stalej opieki zostawic nawet na glupi rok.

    @salad_fingers
    Świetny wpis. Jako dzieciak spędzałem wakacje na wsi (typowa wieś 3 ulice na krzyż, dwa sklepy, szkoła i stodoły) i o ile w wieku 0-10 lat i tylko przez dwa miesiące było to nawet fajne (byłem z rodzeństwem, plus dzieciakowi w takim wieku nie potrzeba wiele, można pochodzić, zobaczyć krówki, pogonić kurki itp.), tak jako nastolatek szczerze tego czasu nie znosiłem. Totalna, dobijająca nuda i poczucie separacji tym silniejsze, bo jako miastowy dzieciak miałem pełno znajomych z bloku i szkoły, więc to był miesiąc czy dwa, kiedy oni zupełnie znikali. I zamiast popykać sobie z nimi w gałę albo w diablo, mogłem sobie "pochodzić, zobaczyć krówki i pogonić kurki". Super zabawa kurwo. Żyć tak na co dzień sobie nie wyobrażam. Jebać wieś.

    @Jebecca
    Super, że zebrałeś to wszystko w jednym miejscu. Dopisze jeszcze to: nigdzie się tylu meneli nie naoglądałam co pod wiejskim sklepem i nie raz jako dzieciak wracając do domu widziałam ojszczanego i zarzyganego pijaczka gdzieś w rowie (╯︵╰,) A co do znajomych to nie utrzymuje kontaktu z nikim ze swojej wsi mimo że do 16r. Życia miałam z nimi kontakt codziennie - w większości to ludzie o bardzo zamkniętych umysłach, mieszkają w domach rodzinnych, 4 pokolenia w starym poniemieckim domu, zazwyczaj bez pracy, chyba ze sezonowe zbieranie grzybów i jagód. Pożenili się między sobą, moja 300 osobowa podstawówka wygenerowała chyba ze 100 małżeństw xD kradziejstwo straszne, jak jedziesz do powiatowego na zakupy to bądź pewny że ktoś Ci przez płot przejdzie żeby narwać sobie papierówek (ma swoje w ogródku ale kradzione lepiej smakuje), zajebać i przemalować rower (bez krępacji). A cisza i spokój to jakaś kpina, psy na łańcuchach ujadają cały dzień i noc, a jak się jakiś zerwie z łańcucha to jeszcze Cię pogryzie. Ot takie moje wspaniale dzieciństwo.

    @Ignite
    Ja zawsze byłem dobry na bramce, czasem zdarzało się, że grałem z 2 czy 3 lata starszymi i byli pod wrażeniem mojej gry. Ale urodziłem się na wsi kilkadziesiąt kilometrów od najbliższego miasta, więc o jakichkolwiek treningach mogłem zapomnieć. I tak się żyje na tej wsi.

    @mako37
    gówno a nie wieś na starość... Ja miałem ten problem że rodzicom zachciało się wsi kiedy miałem 15 lat... Pamiętam ten wybór na weekend, koniec imprezy o 22 jak ostatni bus jechał albo zapierdalanie z buta 16 km xd ja po zakończeniu edukacji szybko uciekłem a ojciec teraz trochę więcej lat i myśli czy by tego nie sprzedać w pizdu. Lata lecą a w koło domu zawsze jest dużo roboty. Zima węgiel w lecie koszenie i inne pierdoły. Wieś chyba dobra jest w przedziale 30-35 lat xd dzieciaki jeszcze małe to latają po ogródku ty po pracy jakiś grill i piwko na leżaczku później jest coraz gorzej i warto uciekać

    @I_am_a_freethinker
    Na tej samej zasadzie tłumaczyłem mojej różowej jakie miała szczęście że urodziła się i mieszkała w mieście wojewódzkim. Np. jej siostra została zawodowym muzykiem - oczywiście wrodzonego talentu nie można jej odmówić, ale chodziła na różne zajęcia muzyczne praktycznie odkąd nauczyła się chodzić. Potem oczywiście szkoła muzyczna, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. A to wszystko miała w zasięgu jazdy komunikacją miejską bez żadnych przesiadek / odebraniem przez starych wracających furą z pracy. Czasem rozkminiam jak by się potoczyły jej losy gdyby wychowywała się w takiej dziurze jak ja XD

    @leher
    Szkoda, ze tylko raz można zaplusować, sam mieszkając na wsi relatywnie blisko i relatywnie dobrze skomunikowanego do wojewódzkiego i tak tracilem dziennie ponad godzine na dojazd do liceum/na studia w jedna strone. Smutno mi sie robi jak widzę ludzi którzy mając dzieci budują się 20-30 km od większego miasta, ale cóż ich decyzja

    @grademomur
    sama przez prawie 14 lat życia mieszkałam na wsi zabitej dechami. Jeden autobus dziennie- do małego miasteczka o 6 rano i powrotny o 17. Taka właśnie była komunikacja. Podstawówkę miałam niedaleko, jednak dojazd do gimnazjum to była porażka. Jak miałam na późniejszą godzinę, musiałam prosić koleżanki, żebym mogła się u nich zatrzymać, bo nie chciałam kręcić się 5 godzin na dworze. Jedyne aktywności dodatkowe to były spotkania w kościele XD. Wokół mnie nie mieszkało żadne dziecko, z którym mogłabym się bawić. Internetu też nie miałam przez bardzo długi czas, a jak już był to z limitem, 3 filmiki na yt i już było po prędkości. W II klasie gimnazjum przeprowadziłam się do miasta wojewódzkiego, bałam się słabego przyjęcia, miałam kompleks małomiasteczkowego dzieciaka, jednak pomimo wszystkiego nie było aż tak źle. Jednak z perspektywy czasu ciągnie mnie do natury, ciszy i czystego powietrza. Jeśli miałabym wrócić na wieś, to tylko i wyłącznie na starość. Nie chciałabym, żeby moje dzieci przeżywały swoją młodość w samotności, bez dostępu do znajomych czy ciekawych miejsc.

    @krzyu
    W 100% zgadam się oboma wpisami. Sam przez całe dzieciństwo mieszkałem w małej mieścinie (6k mieszkańców) w tak zachwalanej przez niektórych Polsce A, no i fakt jest taki, że pomimo bycia przy drodze krajowej to jest to miasto zapomniane. Technicznie rzecz biorąc dalej tam mieszkam, ale ze względu na pracę w ciągłej delegacji bywam tam na max miesiąc w roku, a i wtedy staram się gdzieś wyskoczyć do znajomych czy pojechać z rodziną z dala od miasta.

    Komunikacja z większymi miejscowościami w zasadzie nie istniała (przed pandemią zaczynało się polepszać, ale wróciło do stanu wyjścia), jedyna sensowna praca dla ludzi była w mieście powiatowym (25km) na lince. W mieście mieliśmy 2 podstawówki i zawodówkę, w której jak sobie nie załatwisz praktyk u miejscowych fryzjerów albo "mechaników" to stracisz 3 lata, bo szkoła nie pomagała w znajdowaniu praktyk. Z tego wynikło, że do 3 gimnazjum żyłem w dość zamkniętym gronie ludzi z miasta i kilku okolicznych wiosek po 200 mieszkańców.

    Do dzisiaj jest tam tylko jedna pizzeria, z plackami odgrzewanymi w mikrofali, bo nic innego przez wiejską mentalność i wyalienowanie tych ludzi nie przetrwało, bo "JAK TO TAK W DOMU JEST ŻARCIE PO CO JEŚĆ NA MIEŚCIE". Większość ludzi tam tworzyło taką hermetyczną społeczność. Teraz oczywiście trochę mniej, ale pamiętam jak będąc w podstawówce czy gimnazjum wielkim przeżyciem był wyjazd do galerii. Większość ludzi nie zdawała sobie sprawy, że zamiast kupować workowate ciuchy u jakiejś pani Jadzi za chore pieniądze (taka typowa moda przełomu lat 90 przeniesiona na 2008), można było kupić o połowę taniej w tej galerii.

    Ludzie tam jebią w jednej fabryce od 10 lat za 3k brutto i nie planują zmian, dopóki ich stamtąd nie zwolnią, nie mają perspektyw w swoim życiu. Ludzie w większych, okolicznych miastach po zachowaniu potrafili rozpoznać, że ktoś jest z mojej miejscowości lub wiosek obok, po prostu dzicz puszczona na "salony". Co do tych wiosek to patola patolą patolę poganiała. Na palcach jednej ręki byłem w stanie w szkole policzyć ogarnięte osoby stamtąd i zazwyczaj były to jakieś bananowe dzieciaki, których starzy jakkolwiek ogarniali życie. Jeśli ktoś w miarę ogarnia, to już dawno stamtąd spierdolił do okolicznych miast i społeczeństwo tam się dość mocno starzeje.

    Dopiero w technikum jak poznałem ludzi z innych miast to się dowiedziałem, że oni się spotykają po szkole na jakieś kręgle czy domówki u znajomych, bo u mnie szczytem było zebrać 5 osób, żeby pójść pokopać w nogę, ale częściej pójść do parku pochlać. Oczywiście nawet w technikum nie można było zostać w piątek i pójść gdzieś ze znajomymi (nie mówiąc o weekendzie, bo nic nie jeździło), bo o 16 ostatni autobus do twojego wypizdowa, a dopóki nie zrobiłem prawka, to właśnie do tego autobusu byłem uziemiony.

    Co do sportu w szkołach (bo większość ludzi w technikum coś trenowała, ale ja nie xD), to do gimnazjum dziewczyny miały drużyny siatkówki w szkole. Zajęcia prowadziła babka, która nawet nie znała zasad. A chłopaki mogli się zapisać do gminnego klubu piłkarskiego, ale haczyk był taki, że jeśli rodzice gwiazd drużyny nie lubili się z twoimi albo z tobą, to chuja się zapisałeś xD Także abstrakcją było dla mnie jak zobaczyłem, że jeden kumpel trenuje sobie boks, a inny grał w piłkę ręczną, którą do pierwszej technikum widziałem co najwyżej w TV.

    Skazywanie dzieci na bezmyślną wegetację w imię własnych wygód tylko pokazuje, że niektórzy nie powinni mieć dzieci, a życie na takim wypizdowie będzie bardziej odczuwalne dla dziecka jako kara, niż jako przyjemność dla rodzica.

    @kumkumrere
    Kurwa najwiecej do powiedzenia w tym temacie maja ludzie z miasta XD a jak ktoś kto wychował się na wsi powie ze to gowno to już ze sie nie zna. I wcale tu nie chodzi ze wieś jest biedniejsza bo akurat mi się dobrze w domu powodzi ale o transport znajomych zajęcia szkoły i rozwój ale ludzie z miasta nie rozumieją tego

    @goracystek
    Najbardziej bawi mnie jak ludzie opowiadają "przecież wsiadasz w auto, 15 min i jesteś w mieście i możesz robić co chcesz".

    Dziecko nie wsiądzie w samochód i nie pojedzie autem.

    Zamiast 15 min przejażdżki ma 30-45 min trasę autobusem podmiejskim (bo autobus musi oblecieć wszystkie wsie po drodze bo inaczej kurs by się nie opłacał). Potem jeszcze 10-15 min komunikacją miejską, a nie liczę nawet czasu na przesiadki które na trasie miasto -> dom mogą trwać nawet i godzinę.

    Oceniają wszystko z perspektywy 25-40 latka, posiadającego samochód, gdzie ich dziecko co najwyżej może ich poprosić o podwózkę za każdym razem, słuchając "dopiero co wróciłem z pracy, pojedź autobusem", "pojedź autobusem bo już piwko do obiadu wypiłem".

    @ignite
    Na wieś jest dobrze przyjechać na wakacje do dziadków. Ale żyć na co dzień jest źle. U mnie nawet sklepu spożywczego nie ma i trzeba jechać do innych miejscowości. Autobusu też nie ma do żadnej sąsiedniej miejscowości, o mieście nie wspominając.
    Pamiętam jak w liceum w powiatowym pytali mnie czy gdzieś trenuję, że tak dobrze gram. Pytanie wydało mi się dziwne, bo na wsi jakbyś coś trenował, to znaczy że jesteś zawodowcem. A w mieście chodzisz na treningi dla przyjemności, co dla mnie było czymś szokującym.

    @milvanb
    bo ludzie generalnie nie znają innego życia. Ograniczenie mentalne i emocjonalne, ograniczenie ekonomiczne. Wieś do 10km od centrum miasta wojewódzkiego jeszcze jako-taki zipie, ale reszta to skazywanie dzieciaków na banicję, brak rozwoju. Niestety w Polsce poza dużymi miastami (kilkoma), to brak perpektyw na otwartych umysł.

    Ludzie chyba mylą polską wieś z wsią w Szwajcarii, gdzie rzeczywiście wszystko działa spox i jest jakaś tam idylla

    a w Polsce wieś to wieczne oczekiwanie na busy, brak pieniędzy, nawet brak chodników. Gnojownik dookoła domu, zacietwierzeni ludzie i brak jakichkolwiek perspektyw.

    @jebecca
    Pomimo że się wychowałam na wsi to myślałam o kupnie działki gdzieś pod miastem i budowa domu bo jednak mieszkanie w bloku mnie meczy. A że działki drogie to „pod miastem” się oddalało :) po przeczytaniu komentarzy widzę że nie ważne czy mieszkasz 50km od miasta czy 15-20km, problemy są podobne. Chyba jednak szukam domu w mieście, choćby szeregowki. Jednak wolność jaka daje miasto jest super!

    @strus
    Wychowałem się w miasteczku 2 tysiące mieszkańców, do większego miasta 50 tys. mieszkańców było prawie 30 km.
    Podstawówka i gimnazjum:
    - brak wyboru szkoły
    - większość szkoły patola (brak sensownych znajomych)
    - brak jakichkolwiek zajęć pozalekcyjnych poza graniem w piłkę, ale to było dla tych co się przygotowywali do zawodów
    - niski poziom nauczania

    Liceum:
    - dojeżdżalem do dużego miasta autobusem który startował o 06:45 (codzienna pobudka 05:45) i czekałem minimum 30 minut na rozpoczęcie zajęć
    - ostatni autobus powrotny na wioskę 20:40, więc jakakolwiek impreza u znajomych odpadała - maks to wyjśce po szkole na coś, ale często wyjście na np. kebsa kończyło się tak, że czekałem 2h na kolejny autobus bo po południu były rzadko - kontakty towarzyskie po szkole z ludźmi z liceum mocno ograniczone
    - jak miałem po południu dodatkowe zajęcia z angielskiego, to rodzice musieli mnie z nich odbierać samochodem, bo bym nie zdążył na ostatni autobus powrotny
    - jakiekolwiek inne zajęcia dodatkowe mnie odrzucały, bo traciłbym w rezultacie cały dzień. Np. kończyłbym lekcje o 15, zajęcia np. od 17, więc 2h czekania, a potem powrót do domu o 20/21 - a tu jeszcze trzeba lekcje odrobić, nauczyć się na sprawdzian, no i wstać następnego dnia o jebanej 05:45...

    @zielonyskoorwiel
    z wioski ok 250 osób przeprowadzka do miasta wojewódzkiego to szok xD do tej pory nienawidzę komunikacji publicznej bo kojarzy mi się z dwugodzinnym powrotem ze szkoły średniej. Jak mieszkałem na wsi i znajomi jeszcze nie poszli w alko to grałem z nimi w piłkę. Ogrywalismy chłopaków z okolicznych wiosek aż miło. Jak pomagałem dziadkom w polu i spóźniałem się na mecze to chłopaki z innych wsi widząc mój rower wsiadali na swoje i kończyli grę. I chuj z tego było skoro do najbliższej szkółki piłkarskiej było 30km a na wsi 2 samochody i autobus co 6h.
    Kółko zainteresowań było jedno. Znajdowało się za sklepem i skupiało amatorów tanich alkoholi.
    Jak ktoś chce wychować dziecko na patusa i alkoholika to polecam cieplutko. Nawet jak się wyrwałem to czuję że muszę pracować nad mindsetem do tej pory.

    @I_am_a_freethinker
    O, teraz jeszcze mi się przypomniało że jednym z momentów szczęścia w okresie życia na zadupiu była wizyta w mieście i pójście do EMPIKU. Możliwość poczytania i kupienia gazet innych niż Bravo, książek, posłuchania muzyki to było przeniesienie się na chwilę do lepszego świata (nie miałem wtedy internetu przez stałe łącze, realnie korzystałem wtedy z neta jakieś pół godziny na tydzień). A potem następował powrót na wiochę gdzie uchodziłem za dziwaka bo miałem jakiekolwiek zainteresowania.

    @niewiemcorobic
    20 min jazdy na basen xD to pisz od razu że mała miejscowość 10 min od miasta, a nie zapadła wieś. Po drugie z zapadłej wsi nie ma dobrych połączeń nigdzie. I teraz jest z tym jeszcze gorzej niż kiedyś. Kiedyś było więcej ludzi na wsiach więc siłą rzeczy wsie były też lepiej skomunikowane. Teraz wszyscy kładą łachę bo się po prostu nie opłaca rozwijać komunikacji do zapadłych wsi, nawet jeśli żyją tam jeszcze jacyś ludzie. Po trzecie już widzę jak będziesz robił zmęczony po pracy za szofera dla dzieciaka. Prawdziwe wsie to nędzna komunikacja.

    @Banek5000
    jak wyjeżdżam do rodzinki na wsi to w zimie mój pies po wyjściu na podwórko jebie jakby z wędzarni uciekł a w lecie to ja sam zwijam się od alergii na zboża gdy sa żniwa. Co ciekawe moja szwagierka ktora tam się wychowała też miała alergie na to. Reakcja rodziców "Przeziębiłaś się", kto by tam myślał o alergologach.

    @Banek5000
    No i zapieprzaj z wypizdowa do lekarza albo jakiegoś specjalisty w większym mieście jak właśnie jesteś stary. Że o zakupach, czy koszeniu, odśnieżaniu, albo ogrzaniu donu nie wspomnę i kosztach z tym związanych. Można napisać że stary to se autko kupi. Niby tak ale to zawsze wyjdzie drożej niż autobus w mieście lub zwyczajny spacerek do przychodniu/sklepu. Więc na starość też to jest złe rozwiązanie. I piszę to jako osoba która lubi wieś, tak tydzien - dwa tygodnie raz, może dwa w roku.

    @drzewnyzwierz
    tak, bo dzieci w mieście absolutnie nie wychodzą na dwór, nie jeżdżą na rowerach czy hulajnogach i nie korzystają z parków, placów zabaw xD mieszczuchy to tylko siedzo, żro cziperki i grajo na kąkuterze

    @milvanb
    A i jeszcze cały temat wałkowany jakoby ludzie w Polsce brali pod uwagę czyjekolwiek potencjalne dobro. Otóż moi państwo - ludzie nie myślą o bonbelkach i to,njak ich wychować. Oni po prostu robią to, co chcą, potem przeklinają życie. A że dziecko może chcieć się rozwijać? Cicho tam siedź, do książek i robota w gminie i będzie spoko. Ważne żeby kościółek blisko i Dino / abc blisko.

    @przegryw_z_00
    bardzo dobry wpis, gniję (GNIJĘ bo nie nazwę tego życiem) na zasranej wiosce w polsce c od małego, z problemów mogę dodać trudność w znalezieniu pracy. W mieście przeważnie jest kilka firm/januszexów i na pewno jest dużo łatwiej jest się gdzieś załapać niż na wypizdowie, gdzie do lokalnego kołchozu wbić się jest bardzo ciężko a jak ci się już uda, to będziesz tam robił do końca za zwykłego śmiecio-robola, bo wyższe stanowiska są obstawione przez janusza i jego rodzinkę

    @elementyzaskoczenia
    mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

    aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

    edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies

    @agresywnykaloryfer
    Aż poszukałem tego wpisu w Google żeby odpisać - wychowywałem się na głębokich przedmieściach i zniszczyło mi to w dzieciństwie łeb, bo przez wakacje i ferie nie miałem w ogóle kontaktu z rówieśnikami.

    Nikomu tego nie życzę, jedyny argument za mieszkaniem poza miastem jest taki że takie mieszkanie/dom jest tańsze i poza tym to nie widzę ani jednej zalety. A i tak jest to płytka zaleta, bo czas to też pieniądz - a dojazdy to tylko marnowanie czasu.

    Nigdy w życiu nie przeprowadzę się na pipidówę. Jestem z Wrocławia i gdybym miał nieograniczony zasób pieniędzy to kupiłbym dom na Krzykach / Grabiszynku bo to najlepiej umiejscowione osiedla i do tego mieszkanie w jakimś Seulu jakbym miał ochotę na konkretniejsze miasto - bo ten Wrocław to taki trochę mały się wydaje w porównaniu z nim ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @soczi
    dodaj do tego wszystkiego zimę i nieodśnieżone drogi o poranku ;) Trzeba wyjechać godzinę wcześniej, aby gdziekolwiek zdążyć. Dom na wsi - spoko, ale nie dla młodych ludzi.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: beka2.PNG

    •  

      @diler_biedy: Polecam Ci wynająć dom/mieszkanie w tej dziurze, korzystanie nawet z auta (bo oczywiście najbardziej miarodajne bylobu korzystanie z autobusu czy pociągu ale niech będzie). Dodaj jeszcze do tego ten potencjalny czas dla dziecka na 2-3x zajęcia dodatkowe. Gwarantuję Tobie, że ten sklep obok domu i życie z dala od miasta spowoduje że docenisz to, że w tygodniu masz jakieś 5-15h czasu więcej w mieście. Możesz nawet oglądać meczyk jako dorosły chłop. Ja wiem, dom, chodzenie w gaciach w weekend, grill itp., ale gwarantuje Tobie że takie komentarze są od osób, które zarówno w mieście jak i w domu pod miastem nic nie robią. W mieście masz parki z grillem itp. a dodaj jeszcze jedno - jak masz znajomych pod miastem którzy się skazali na żywot w TRASIE to Cię odwiedzą, e jak masz takich co żyją w mieście to będą znacznie rzadziejCie odwiedzać. Widzę po sobie. Mieszkam w centrum, a znajomi przenieśli się do miejscowości od razu pod miastem. Wiesz, jak marudzę że muszę wziąć auto i jechać tam 30min? To już wolę jechać do rodziców 45min. I tak się złożyło, że z widywania się co 2-3 tygodnie, zrobiło się co 2-3 miesiące z tendencją na rzadziej. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (53)

  •  

    Kogut zdobyczny, trzeba tylko go naprawić. I rydwan spierdolenia od razu wygląda
    #przegryw #wies #rolnictwo

    źródło: IMG_20210402_104811.jpg

  •  

    ODPAL Z KOPA NO NO KLUCZYK MA BYĆ PRZEKRĘCONY NO WAL (kilkanaście jebnięć bo to komar) TERAZ SŁUCHAJ JEDYNKA W DÓŁ I POWOLUTKU PUSZCZAJ SPRZĘGŁO POWOLUTKUUU GAZU DAJ NO GAZU DAJ NO NO JEST KURVA JEDZIE
    #motocykle #wspomnienia #wies #motoryzacja

  •  

    30 marca. Na wsi właśnie kończy się sezon na palenie śmieciami i trucie sąsiadów (aż mam ściany czarne od tego ścierwa).

    Niestety natura nie lubi próżni. Jednocześnie zaczyna się sezon na nakurwianie kosiarką od rana do wieczora. Każdy sąsiad posiada szeroką gamę różnych kosiarek do żywopłotów, krzewów, trawy niskiej, średniej, wysokiej, ciemnozielonej i jasnozielonej oraz nieskończony arsenał urządzeń elektrycznych i spalinowych do napierdalania nimi od świtu do zmierzchu. A spróbuj tylko zwrócić uwagę, że nie muszą kosić trawy za każdym jebanym razem jak tylko urośnie ona 2 mm. Przecież nie po to kupili sobie dom na wsi, żeby teraz siedzieć cicho, no nie?

    I tak to się żyje na tej wsi.

    #przegryw #wies #zalesie #bekazpodludzi #zwierzeta
    pokaż całość

  •  

    W nawiązaniu do mojego wczorajszego wpisu o tym, że ludzie przeprowadzający się na wieś z miasta są samolubni względem swoich dzieci KLIK. Jak można było się spodziewać w komentarzach została przeprowadzona zmasowana kontrofensywa entuzjastów polskiej wsi. Muszę przyznać że miałem niezłą bekę czytając ich projekcji na temat życia w mieście. Niestety komentarzy było tak wiele, że nie miałem czasu na wszystkie odpisać dlatego między innymi ten wpis. Również żeby oszczędzić czasu komuś kto nie chce się przedzierać przez ponad 200 komentarzy zrobiłem małe podsumowanie jak według nich wygląda typowa wieś a jak miasto wojewódzkie:

    Typowe cechy charakterystyczne polskiej wsi:
    - Doskonale skomunikowana
    - Można z niej się dostać do centrum miasta wojewódzkiego szybciej niż z miejskiego osiedla
    - Mnóstwo dzieci (wręcz jak jeden napisał: "aż czarno od dzieciarni"), dzięki czemu wasze dziecko będzie miało pokaźne grono znajomych
    - Multum różnych rozrywek i zajęć dodatkowych dla dzieciaków
    - Wspaniałe i kulturalne imprezy na wiejskich dyskotekach na które każdy może dojechać swoim oplem kadetem.
    - Na każdej wsi żyje mnóstwo emerytowanych nauczycieli z których część uczyłą w zagranicznych szkołach więc korepetycje dla dziecka u sąsiada to żaden problem
    - Można dzieciom na podwórku zorganizować zajęcia z siatkówki albo judo
    - Spokój, cisza, bezpieczeństwo, brak patologii
    - Dzieci na wsi 100% wolnego czasu spędzają z rówieśnikami na świerzym powietrzu.
    - Wszyscy sąsiedzi są dla siebie mili i pomagają sobie na wzajem

    Typowe cechy charakterystyczne polskiego miasta wojewódzkiego
    - W mieście mieszkają same 5-cio osobowe rodziny na 50m2
    - Mimo, że mieszkają same 5-cio osobowe rodziny to w miastach prawie wcale nie ma dzieci, przez co wasze dziecko będzie odizolowane od rówieśników
    - Słabe skomunikowanie podróż z osiedla do centrum miasta trwa 2 godziny z 3 przesiadkami
    - Brak jakichkolwiek rozrywek i zajęć poza lekcyjnych dla dzeci. Jedynie trzepak.
    - Imprezy w miejskich klubach to patologia w przeciwieństwie do wiejskich dyskotek
    - Pełno patologii i narkomaństwa, za każdym rogiem stoi ćpun ze strzykawką
    - Menele srają do piaskownic
    - Menele srają na klatkach schodowych
    - Menele srają w autobusach
    - Menele srają w windach
    - Menele urywają lusterka na parkingach
    - Dzieci w mieście 100% czasu spędzają przed komputerem
    - Wszyscy sąsiedzi to patologia i zjeby.

    Tak mniej więcej w głowach wiejskich entuzjastów przedstawia się obiektywne porównanie życia na wsi i w mieście. Ogólnie najlepsze perełki jakie się pojawiły to:
    - Kontakt ze znajomymi można mieć internetowo więc nie ważne czy dzieciaki mogą razem spędzać czas IRL
    - Stwierdzenie jednego samca "alfa" (xD) że jeżeli on zdecyduje że jakieś miejsce jest odpowiednie dla jego dziecka to ono będzie odpowiednie - bo rozumiecie już samo stwierdzenie przez niego takiego faktu jest wystarczające to co naprawdę jest istotne dla dziecka nie ma znaczenia.
    No i zdecydowanie najlepszy komentarz "Ja jestem głową rodziny i decyduje gdzie mieszkamy. Nie będę całego życia dostosowywał pod dzieciaka który być może na końcu i tak nie będzie chciał się uczyć. Albo umyśli sobie w główce ogólniak 10km dalej mimo, że inny jest pod nosem i z myślą o tej szkole kupiłem mieszkanie w tej lokalizacji." - Ręce opadają nawet nie skomentuje.

    No nic jak ktoś już zainwestował środki w wyprowadzkę z miasta to oczywiste jest, że nic go nie przekona, ale jeżeli jeszcze rozważacie taki krok to specjalnie dla was zrobiłem kompilację komentarzy z poprzedniego wpisu opisujące co czeka wasze dzieci.

    @bojar :
    Kto mieszkał choć kilka lat za dzieciaka na zadupiu i dojeżdżał na spotkania ze znajomymi PKSm ten się w cyrku nie śmieje. Jak domek to tylko w miejscu gdzie jest bardzo dobra komunikacja publiczna - najlepiej blisko stacji kolejowej albo w zasięgu miejskich autobusów.

    @darthbob
    to o czym mówisz, to jest jeden z głównych powodów, przez który nie wynoszę się poza miasto.
    Mam 3 dzieci, nie wyobrażam sobie ciągłego dowożenia na zajęcia dodatkowe/do znajomych. Nie chcę, żeby miały jak ja, gdzie do liceum do miasta miałem 17km, i dwa autobusy w ciągu dnia. ze znajomymi po lekcjach się spotkać, to była abstrakcja

    @tygryske
    od zawsze mówię ze jak dzieci to tylko w sporym mieście, tak żeby mogły wybrać sobie zajęcia i hobby takie jakie im się podoba a nie jak ja gdzie do wyboru miałam karate i sksy z siatkówki raz w tygodniu

    @valko77
    ok tak byczqu, jak ja zazdrościłem dzieciakom z miasta że moga iść na basen/do kina więcej niż raz na pół roku jak wyjazd jakiś mieliśmy...
    Inna sprawa to sport, u mnie do wyboru jedynie jakieś SKS raz w tygodniu albo sekcja tenisa stołowego xd

    Nigdy dzieciakowi tego nie zrobi, wieś hamuje rozwój strasznie.

    @krs90
    Dziecko na wsi jest towarzysko wykluczone. Jak ja z kumplami szedłem na imprezę, to znajomy wracał do domu ostatnim autobusem. Wychowałem się w miasteczku ~20k mieszkańców i niesamowicie dobrze to wszystko wspominam. W życiu jako dziecko nie chciałbym mieszkać na wsi. Moi znajomi nienawidzili mieszkania poza miastem. Do szkoły musisz zdążyć na autobus, później czekasz na lekcję godzinę, po lekcjach znowu na autobus, czasami zdążysz, czasami czekasz godzinę.
    Gość z klasy z liceum wychodził z domu 6:30, żeby zdążyć do szkoły na 8. Jeżeli siedzieliśmy do 14-15, to powrót do domu był gdzieś powiedzmy 17:00.

    Argumentacja w stylu 'na wsi spokój, cisza, na rowerze można pojeździć' to w ogóle xD, jak jest się młodym to w dupie masz ciszę, liczą się spotkania towarzyskie, znajomi, wypady 'na miasto' do knajpy, na ognisko, na działeczkę.
    Liczy się bycie W GRUPIE/W EKIPIE/Z PRZYJACIÓŁMI.

    @iamts
    kurwa co ja bym dał żeby w czasie kiedy miałem parcie na treningi siatkówki należeć do jakiegoś miejskiego kurwa klubu z prawdziwego zdarzenia, mam warunki. Albo jak jebałem całą szkołę w szachy, zapisano by mnie do klubu, których w dużym mieście było kilka.

    Ale niestety mieszkałem na zadupiu i nie wykorzystałem potencjału. Teraz jest już więcej tych miejsc na zadupiach, ale i tak możliwości rozwoju dla dziecka w mieście to jest kurwa ogromny plus.

    @eugeniusz_zua
    w młodym wieku mieszkanie poza miastem to skazywanie sie na towarzyskie wykluczenie. Na studiach miałem w grupie typków mieszkajacych w róznych mniejszych miejscowościach pod Warszawą, typowych sypialniach i tracili dużo z zycia studenckiego. Wyjście gdzieś na piwko po zajęciach? Fajnie, ale 21 i muszą spadać bo o 22 mają ostatni busik na swoją wioskę. To samo rano przyjeżdżaj godzinę wcześniej na zajęcia bo tak masz busik. Spontaniczne wypadzik na miasto w sobotę o 21? Ej mordy sorry, ale nie mam już jak dojechać, może ubłagam starego, żeby mnie podrzucił a i mogę u któregoś przenocować? No, ale przynajmniej mieli ciszę i mogli sobie robić rowerowe wycieczki po okolicznych lasach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A już podwójne kombo spierdolenia jest wtedy gdy mieszkasz na wsi, a rodzice żyją z rolnictwa...

    @zasilaczkomputerowy
    wieczna beka z tych co musieli się zwijać z imprezy o 21 bo ostatni autobus na wiochę xD. Albo codziennie godzina albo dwie w dupę bo dojazdy. Było kilka takich osób w licbazie, że jak się zajęcia zaczynały o 7:30 to oni już dam od 6:30 siedzieli bo tylko takiego busa mieli o 5:45 xD. A ja elegancko w domku na przedmieściach 4 kilometry od centrum miasta wojewódzkiego. Wszędzie mogłem z buta cisnąć.

    @antarhei
    o kurde opisana moja i braci sytuacja za dzieciaka xD dodatkowo wszyscy zaczynali wakacje, a ja wstawałem o 7 zbierać truskawki na naszym polu, całą robotę kończyliśmy około 19, dzień w dzień, a to czerwiec i początek lipca ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @siergiejlapczydow
    Dzięki temu ze do centrum najbliższego dużego miasta miałem 50min PKS moje życie towarzyskie w liceum praktycznie nie istniało. Klasa umawiała się na domówki a ja bym musiał jeba* 50min w jedna stronę, a gdzie powrót? Jakimś nocnym który dojeżdżał 3km od domu XD rodzicom natomiast nie chciało się mnie wozić po nocy, bo przecież mieli prace. Przez to nigdzie nie chodziłem.
    Z lokalnymi kolegami przestałem się obchodzić bo wyrośli na alkoholików i narkomanów.
    Dzięki wielkie „wieś”!

    @drzewnyzwierz
    ja akurat jestem przypadkiem, gdzie całe dzieciństwo spędziłam na wsi w Polsce A i odczuwałam braki miastowych wygód :) mnie chyba najbardziej boli wizja, że mieszkając na wsi, nie ma za bardzo wyboru co do szkół. Jest jedna podstawówka, jedno liceum czy tam technikum i elo. Wtedy fakt, dziecka nie odwozisz, ale jest ono skazane na jedną formę edukacji. Jakby chciało iść do miasta, to pojawiają się problemy z dojazdem. A najgorzej jak po szkole chce pociecha pójść na glupie frytki z maka ( ͡° ͜ʖ ͡°) albo do galerii ze znajomymi

    @mirekmirkowski
    nigdy nie wybaczę moim rodzicom krzywdy jaką mi zrobili w wieku 17 lat kiedy przeprowadziliśmy się do domku 15km od miasta, 25minut do przystanku do PKS. Po skończeniu 18 lat i zrobieniu prawka (za które sam zapłaciłem) prosiłem o to żeby dali mi parę groszy w miesiącu na utrzymanie izakup chociażby jakiegoś gruchota, ale chuj - siedź w domu synek, po to go zbudowaliśmy. Idź skosić trawę, porąbać drewna, wyrwać chwasty. Masakra - wyprowadziłem się jak tylko mogłem, ale co mi zmarnowałem życia i czasu (szczególnie w klasie kurwa maturalnej), to moje.

    @Proreshq
    Zgadza się. Jako dzieciak brałam udział w sporej ilości zajęć pozalekcyjnych i dojazd zawsze był problemem. W drugiej liceum przeprowadziłam się do internatu w większym mieście i odżyłam - wystarczyło autobusem dojechać kilka przystanków na zajęcia, jakie tylko chciałam. Dodatkowo, miałam więcej czasu po lekcjach, bo nie musiałam się bujać pociągiem, żeby dojechać do szkoły, wstawać bardzo wcześnie, żeby na niego zdążyć + czekać godzinę na pociąg powrotny na stacji, co wiązało się z małą ilością czasu po lekcjach. To była tragedia. A zimą już w ogóle - ciemno rano + późny powrót do domu i od razu ogarnianie lekcji + nauki

    @jezus_z_galileii
    Co poznaje kogoś z miasta, to okazuje się, ze ten ktoś coś w dzieciństwie robił: śpiewał, tańczył, uprawiał sport w jakimś klubie. A ja na tej jebanej wsi (chociaż tez złe nie trafiłem, mieszkałem w miejscowości turystycznej nad morzem) nic nie miałem okazji spróbować bo niczego nie było

    @jebecca
    Totalnie się zgadzam, jeszcze dziecko jak dziecko, w szkołach wiejskich tez są czasami możliwości dodatkowych zajęć, ale nastolatek ma przerąbane bo nawet do głupiego kina ze znajomymi nie może pójść a jak chce pójść do lepszego liceum to cierpi później przez dojazdy gdzie musi się tłuc PKSem

    @kumkumrere
    Ja jestem teraz w 3 liceum i mieszkam na wsi jakies 20km od trojmiasta. Niby blisko ale daleko, bus w tygidni raz na 1,5h w sobity co 3 a niedziele co 4. Ostatni o 21 wiec imprezy tylko jak ktos mnie przenocuje wiec skonczylo sie tak ze mimo ze bylem bardzo socialny to w 2 liceum sie zamknalem w sobie i nie jezdzilem nigdzie bo mega meczylo mnie brak spotanicznisci. Juz nie wspomne ze zwiazki tez sa niemozliwe w takich warunkach. A rodzice teraz wielke zdziwinie czemu ja chce na studia do Warszawy. Zycie na wsi jest zjebane cbyba ze to wies na granicy z miastem ktora jeszcze nie zostala wchlonieta. A prawo jazdy gowno daje bo i tak sie napic nie mozna

    @upupiona
    mieszkając na wsi dojeżdżałam do liceum oddalonego o 60 km. Oczywiście były inne, znacznie bliżej, ale zależało mi na pójściu do dobrego. Mój dzień wyglądał tak: pobudka 4/5, dojazd rowerem do stacji kolejowej oddalonej o 3 km (jeździłam rowerem cały rok, nawet zimą - nie miałam wyboru), pociąg był o 5 lub 6 - zależy czy zajęcia miałam na 7 czy na 8. 45 minut jazdy pociagiem, na miejscu z buta trzeba było iść kolejne 3 km. Cały dzień zajęć, powrót najczęściej 17, rowerek, o 18 byłam w domu. Obiad, prace domowe, nauka. Kładłam się spać o 23, żeby kolejnego dnia znowu wstać o 4/5. Zero czasu na jakieś hobby, na zajęcia dodatkowe, na chociażby zawiązanie znajomości z ludźmi z liceum. Nie mam ani pół znajomego z tego czasu. To był okropny okres w moim życiu. Niedawno kupiliśmy z mężem mieszkanie - w ścisłym centrum Gdańska. Dylemat był spory, bo tęsknię za wsią i spokojem. Ale komfort moich dzieci był istotniejszy. Nie chcę, by przeżywały to co ja

    @miekki_am
    milion procent racji. Mam porównanie, bo od 17 roku życia mieszkałem w domku do czasu rozpoczęcia studiów. Miasto dla dzieci i młodzieży to jedyna opcja.

    @goracystek
    na bardzo dobrze skomunikowanej wsi masz 1 autobus na 30 min (ale zazwyczaj 1 raz na godzinę), w mieście masz 2-3 autobusy jeżdżące od 5 rano do 23, gdzie praktycznie co 5 min coś jedzie.

    @thirtydoorkey
    Poznałem na studiach kilka osób właśnie z takich głębokich wiosek, gdzie w promieniu kilku km nie ma właściwie nic. Wielu z nich ma kompleksy z powodu tego ile atrakcji ominęło ich za dzieciaka. Ja wychowując się w centrum miasta miałem rzut beretem do szkół językowych, zajęć ze sztuk walki, makdonaldów, lodziarni i w ogóle czegokolwiek, podczas gdy oni siedzieli na tych zadupiach i ganiali po polu, a wypad do McD raz na rok to była atrakcja.

    Polecam sobie przez tydzień dojeżdżać taką komunikacją do pracy - otworzy to oczy jak powrót który teoretycznie powinien zająć 1h zajmuje 2h bo trzeba czekać 1h na autobus na wieś.

    @mackacthulu
    ileż ja problemów w życiu dorosłym mam przez to że się wychowałem na wsi, to nawet nie zliczę

    @mescuda
    Święta prawda. Wieś to przekleństwo.
    Nie ma co się kłócić co z niektórymi - adwokatami prowincji.
    Większość na wsi przepada, neetuje, marnuje się zamknięta w kolonii. W mieście mieliby możliwość inaczej spędzić 80 % swojego dzieciństwa, a dzieciństwo determinuje dorosłość

    @goracystek
    Tylko że mieszkając poza miastem życie ustawiasz pod rozkład jazy komunikacji podmiejskiej. Całe życie w biegu i w liczeniu "śpieszyć się bo może zdążę na podmiejski, czy nie bo i tak mam 1h czekania na przystanku".

    Nie zdążysz na autobus mieszkając poza miastem? Czekasz raz 45 min, raz 1,5h aż pojedzie następny.
    Nie zdążysz na autobus mieszkając w mieście? Jedziesz innym, albo czekasz na kolejny za 10-15 min.

    A na koniec rezygnujesz z dodatkowych zajęć pozalekcyjnych bo musisz czekać co tydzień 1h na przystanku bo zajęcia kończą się o 16:00, a autobus odjeżdża o 15:55 i kolejny jest o 17:15.

    @brudne_skarpety
    ja to mieszkając na wsi, żeby dojść do gimnazjum, to 4km w jedną stronę. To 8km z buta dziennie, potem do technikum żeby jechać do 10m oddalonego miasta, to tak samo 4km z buta w jedną stronę na busa, potem droga powrotna 4km z przystanku do domu, no i potem przed maturą jak się chodziło na korepetycje z matematyki, to też 4km w jedną stronę i potem do domu znowu 4km. No i tak 16km dziennie robiło.

    @rico1234
    Aż się udzielę. Uważam się za osobę bardzo socjalną, wręcz spoufalającą się. Wychowałem się na wsi gdzie tak jak mówisz albo było daleko do kolegów, albo po prostu ich nie było. To były inne czasy, przed Internetem. Wiesz co to znaczyło dla umiejętności socjalnych? Kompletne dno dna. I trochę mi z tego zostało. Dlatego teraz miasto i to najlepiej dom w mieście. Wiem że drogo i nie dla każdego, ale to najlepszy kompromis. Dzieciom tego po prostu nie zrobię, co ja miałem za dzieciaka. Serio to naprawdę ma znaczenie. Kontakty społeczne są bardzo ważne. To kształtuje człowieka, charakter i całą gamę zalet, których nigdzie się nie wypracuje.

    @hanja
    rozumiem w 100%, bo jako dziecko i nastolatka mieszkałam na przedmieściach i wszędzie musieli wozić mnie rodzice: angielski, basen, tenis, korepetycje... dramat. Jako nastolatka nie mogłam spotykać się z rówieśnikami, bo nie miałam jak dojechać. Dlatego teraz mieszkam w samym centrum miasta, uraz pozostał

    pamietam jak chodziłam na jakieś korki czy 2 x w tygodniu na tenis, to mama mnie zawoziła i czekała przez godzinę w samochodzie pod salą, bo nie opłacało się jej wracać do domu. Czasami były silne mrozy, czasami upały lub deszcz, a ona czekała. To były czasy jeszcze bez telefonów komórkowych, wiec nie było nawet jak zabić czasu. Dopiero z perspektywy czasu doceniam poświęcenie. Z drugiej strony nie pracowała zawodowo, wiec mogła sobie pozwolić na takie akcje.

    Teraz mam znajomych miastowych, którzy wyprowadzają się na wieś i przedmieścia, a ja w duchu współczuje ich dzieciakom xD

    dodam jeszcze, ze dziecko całkowicie inaczej postrzega odległości i dojeżdżanie nawet kilku czy kilkunastu kilometrów to już dla niego wyzwanie. Do dziś pamietam jak sama pierwszy raz jechałam autobusem :)

    @dsomgi00
    Jak tak czytam co tu niektórzy piszą to mi się śmiać chce. OP ma racje. Wieś strasznie ogranicza możliwości. A to co wy tu wypisujecie jakieś kluby, korepetycje czy środki komunikacji na wsi to niestety, ale nie istnieje. Większość tutaj ma chyba wyobrażenie wsi jako nowoczesne przedmieścia pod Warszawą. No niestety tak nie jest. Stereotypowa wieś wygląda tak, że jest na niej remiza, sklep abc i jedna ulica a wzdłuż niej domy. Nie ma nic do roboty. Piszę to co prawda jako mieszkaniec miasta wojewódzkiego od urodzenia, ale zjeździłem trochę Polski i wiem jak wieś wygląda. No i miałem znajomych w szkole średniej i teraz na studiach ze wsi i też mi opowiadają jak to jest. Brak klubów do poimprezowania, brak jakiegoś kina, restauracji, siłowni, basenu, czegokolwiek.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @marcinpodlas8: mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

      aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

      edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies
      pokaż całość

    •  

      @elementyzaskoczenia: Już niedługo vol2 tego wpisu. Stay tuned.

    • więcej komentarzy (157)

  •  

    Nie ogarniam ludzi, którzy kupują mieszkanie w szeregowcu na obrzeżach/koło miasta. Niby mieszkają na wsi, a:
    - metraż wynosi 80-90m2
    - „ogródek” 30m2 XD
    - maja sąsiada przez ścianę,
    - na jednym podwórku (osiedlu) w c*** ludzi

    Brzmi jak mieszkanie w bloku, a jednak do centrum daleko, dookoła pola, komunikacji miejskiej brak lub słaba. I tak ludzie sobie tam żyją i codziennie dyndają z dziećmi do szkoły, do centrum do pracy, a potem wracają do swojego „domu”.

    Łączy to zarówno minusy miasta jak i wsi.
    Oczywiście są tez fajne szeregowce, ale sam mam znajomych co mieszkają w takich gownach. Ludzie kupią wszystko.

    Zdjęcie jest tylko przykładem.

    #niepopularnaopinia #patodeweloperka #mieszkanie #dom #wies
    pokaż całość

    źródło: IMG_5768.PNG

    •  

      @SiergiejLapczydow: Niby tak ale jednak nie. Pytanie co jest dla ciebie ważne i na jakim etapie życia jesteś. My mieszkamy w takiej gówno szeregówce na około pola i w sumie kochamy to miejsce. Jesteśmy mega heppi. Żona pracuje na Woli do roboty dojeżdża w 25 minut jerozolimskimi ja pracuje we Włochach więc jadę 10-12 minut. Zakupy robimy w biedrze 3 km od domu, jajka kupujemy od rolnika i jakoś tak jest miło. Wcześniej mieliśmy 2 pokoje 45 m2 na Włochach, niby sushi pod blokiem, żabka na każdym rogu ale każdy każdemu siedzi na łbie i z zaparkowaniem tragedia bo deweloper nie przewidział 2 miejsc do takiego mieszkania jak nasze. Podsumowując ja sobie chwalę, znajomi też jakby trochę zazdroszczą jak do nas wpadają na tarasie posiedzieć. Nasze osiedle ma wspólnotę, czynsz, fundusz remontowy więc w sumie nie wiem skąd info że tego nie ma. Ja tam widzę same plusy, a zapłaciliśmy grosze w porównaniu do Warszawy. pokaż całość

    •  

      @SiergiejLapczydow

      Zgadzam się.

      U mnie metraż 20m2 więcej niż podałeś, ogródek 80 + taras 20m. Mam dwóch sąsiadów bo środkowy. Dookoła inne szeregowce i domy jednorodzinne a pól brak bo do centrum miasta są 4 km, w zasadzie to przedłużenie osiedla z blokami. 500m do przystanków gdzie autobus co 5/10 minut. W promieniu 1km 2 biedronki, kilkanaście sklepów osiedlowych sieciowych i innych, 2 żłobki, 2 przedszkola, podstawówka, szkoła średnia, 3 przychodnie, duże centrum handlowe ze znanymi marketami budowlanymi, hipermarketem i mniejszymi sieciówkami. 4km do ekspresówki, 7 do dużego jeziora z zapleczem rozrywkowym w sezonie.
      No i szybki internet.

      Nie wiem w jaki sposób miało by to łączyć wady wsi i miasta, osobna ślepa prywatna droga wiec nikt się obcy nie kręci oraz miejsce w zasięgu każdej knajpy z dowozem bez dopłat, jedynie tłumaczyć trzeba przez jaką ulicę jest wjazd.
      Dla mnie to tylko większe mieszkanie bo nie mogłem kupić nic większego niż 70m2 w nowym budownictwie. Albo domy na wsi 7km obok albo szeregówka w mieście. Cenowo to samo wychodziło. No ale coś za coś.

      @pocomilogin
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Miałem ostatnio pogawędkę ze znajomymi na temat tego czy lepiej jest mieszkać w mieszkaniu w mieście wojewódzkim czy na wsi w domku z ogródkiem. Padło wiele argumentów za i przeciw obu rozwiązaniom, ale wiecie co mnie uderzyło najbardziej. W ogóle nie brali do siebie argumentu o utrudnionej socjalizacji z rówieśnikami dla ich dziecka w wariancie numer 2. Wymieniali całą litanię zalet, a że sąsiedzi się nie tłuką, że na podwórko można wyjść blabla. Ale jak im powiedziałem że jak mieszkacie w mieście to dzieciak będzie miał kumpli z klatki obok z którymi będzie mógł grać w piłkę itd. że będzie miał ułatwiony dostęp do basenów, sekcji sportowej itd to eeee tam przesadzasz. No właśnie nie przesadzam takie rzeczy są dla dzieci bardzo ważne. Co dzieciak ma robić na wsi jak najbliższy kumpel mieszka 5 km dalej. O podwożeniu go codziennie do szkoły już nie wspomnę. Dodatkowo jeżeli będą chcieli dzieciaka wysłać na jakieś zajęcia poza szkolne typu dodatkowy angielski, niemiecki (a umówmy się jeżeli ktoś nie jest zacofanym jaskiniowcem barbarzyńcą to ma obowiązek umożliwienia uczęszczania na zajęcia dodatkowe które umożliwią mu prawidłowy rozwój) to znowu rodzi się problem dojazdów. Jak nie wierzycie to zapytajcie chociażby użytkowników @Mescuda albo @NieTakMialoByc jak mieszkanie na wsi albo na dalekich przedmieściach może skomplikować dziecku proces socjalizacji z rówieśnikami.

    Także jeżeli decydujesz się na przeprowadzkę z dużego miasta na wieś mając na uwadzę tylko własne wygody i kompletnie ignorując potrzeby swojego dziecka to niestety jesteś troglodytą i powinny zostać ci odebrane prawa rodzicielskie. Change my mind.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

  •  

    mozna to gdzies zglosic ze pies biega po wsi luzem i szczeka caly dzien i w nocy tez? kocham zwierzeta ale kurwa sluchac dzien w dzien jak drze pizde to przerasta moja milosc xD + juz byly problemy z tym psem np jak moja siora wychodzila na droge to sie rzucal na nia i szczekal (nic nie zrobil nie ugryzl itp ale to potezny kundel wiec prawie przewrocil gowniarza)
    #psy #wies #patologiazewsi #strazmiejska pokaż całość

  •  

    Smutno mi, bo taki friz ma wszystko, a ja muszę staremu pomagać wyciągać cielaka z dupy jak krowa się cieli na tej jebanej wsi ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #przegryw #wies #feela #smutek #samotnosc

  •  

    Czy ludzie na wsi mogą w końcu, do kurwy nędzy, przestać palić węglem/śmieciami i nakurwiać swoimi piłami i kosiarkami od rana do wieczora? Czy ja na prawdę żeby odetchnąć świeżym powietrzem i zaznać ciszy muszę jechać do miasta?

    #wies #bekazpodludzi #zalesie #gorzkiezale #przegryw

    +: Malvo, UberSoldat +4 innych
  •  

    Współczesnym archetypem wroga klasowego jest Janusz z małej miejscowości ze ściany południowo-wschodniej wiodący żywot prostego człowieka. Nie potrzebuje do szczęścia dostępu do aborcji, praw LPG i innych margotów. Praworządność, konstytucja to dla niego abstrakcyjne pojęcia, którymi nie warto zaprzątać sobie głowy. Janusz podchodzi do życia pragmatycznie - będzie głosował na opcję polityczną, której decyzje przyczynią się do doraźnej poprawy jego sytuacji ekonomicznej. Dlaczego miałyby go niepokoić "zapędy zamordystyczne" obecnej władzy jeżeli nawet w 1981 w jego wsi nikt nie kontrolował godziny policyjnej? Co z tego, że w kraju "wydano wyrok na kobiety" jeżeli niebo nad jego polem nie zmieniło koloru?
    Temu zaplutemu karłowi reakcji szczerze życzą śmierci oświecone twitterowe umysły, bo śmie żyć tak, żeby jemu było dobrze.
    #polityka #wies #przegryw #4konserwy #bekazlewactwa
    pokaż całość

  •  

    Gość specjalnie wykupił reklamę
    #heheszki #humorobrazkowy #dom #wies #budowadomu

    źródło: FireShot Capture 693 - (1) Facebook - www.facebook.com.png

  •  

    Też tak macie że jak ze swojej wsi pojedziecie do większego miasta,nie mówiąc już o #warszawa to czujecie się tak nieswojo/mało znacząco itp...? XD
    Mnie stolica przytłacza..A mieszkam od urodzenia na wsi 800 ludzi w pobliżu miasta 70k.

    #przegryw #wies #rolnictwo

  •  

    Jak @Mescuda umrze na tej wsi, to zrobię mu magiczne piercingi, żeby go ożywić i razem rozdupczymy jego wioskę ukrytą wśród pól za krzywdy, jakie mu wyrządziła:

    #przegryw #heheszki #naruto #wies

    źródło: youtube.com

    •  

      @UberSoldat: Ja nikomu nie wierze na słowo, bo każdy może sobie napisać, co chce, tak było z Typembezoszczędności95 i wszyscy kupowali jego zarzutki, więc zanim uznam kogoś za true przegrywa, musi pokazać dowód na to, co pisze na tagu. Więc jak mnie ktoś pyta, czy troll, czy nie, to nie mogę powiedzieć, że nie troll, bo nie mam dowodów na to, a co do Oskarka, to dla mnie większość typów co mają po 20kilka lat, to Oskarki z racji wieku, bo często jestem od nich 10 lat starszy xD pokaż całość

      źródło: youtube.com

      +: UberSoldat, Ciaztko
    •  

      @UberSoldat @WykopekBordo Wiem że na pierwszym lajcie padło pytanie o mnie, i nie mam żalu że tak odpowiedział. Może mnie nie kojarzył, a wiem że Bordos na odczepnego powiedział szybko że Oskarkek i normik xD

      +: UberSoldat, WykopekBordo
    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Moje życie to jest już w samo w sobie spierdolone, wszyscy tutaj słusznie atakują #wies , a ja marze o gospodarce. Niestety odwieczny konflikt o pole z ojcem, niczym Antek z Maciejem Boryną w chłopach, tylko brakuje jakiejś Hanki, lub Jagny. Ale nigdy mi się taka nie trafi bo jestem zjebany reprezentacyjnie i psychicznie, a po drugie gospodarstwo dla #p0lka to największy minus, chyba że planuje je sprzedać i rozwieść się z połową majątku. Raz mi ojciec dał półtora hektara żebym sobie obsiał, ale miałem lepszy wynik finansowy niż on na 20morgach i mi już więcej nie dał uprawiać, bo się obraził i mimo sędziwego wieku nie chce oddać schedy.
    #przegryw #blackpill #spierdolenie #depresja
    pokaż całość

    źródło: pyrpyrpyr.jpg

  •  

    Fitują takie inspekty do rozsad czy szkoda mojej roboty i lepiej spalić to w piecu? ( ͡º ͜ʖ͡º) jedna z 4 skrzyń( ͡º ͜ʖ͡º) docelowo ma być 8(。◕‿‿◕。)

    #rolnictwo #ogrodnictwo #wies

    źródło: 1615139638063.jpg

  •  

    Ursus. Wersja eksportowa na Podlasie. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #traktorboners #rolnictwo #wies #myslistwo #heheszki

    źródło: IMG_3200.jpg

  •  

    Mieszkam bardzo blisko rezerwatu przyrody, tereny łąkowo-bagienne. Najpiękniejszy odgłos wsi to donośny klangor żurawi. Od kilku dni słychać nawet późnym wieczorem.
    Kilka razy na dzień dolatuje dźwięk przelatującej gęgawy.

    Jest dobrze.

    #ornitologia #wies #ptaki #zuraw

    źródło: youtu.be

  •  
    d........d

    +29

    Mogłeś urodzić się jako jeden z dwóch synów przy gospodarzu wiejskim, teraz żyć sobie spokojnie i patrzeć jak zboże rośnie. Co roku przez zimę mieć urlop, być najbardziej uprzywilejowaną przez władzę grupą społeczną w tym kraju. Brałbyś dopłaty na wszystko, coś by ci nie wyszło, pyk dotacja, zero stresu. W wieku najdalej 20 lat ogarnąłbyś sobie lasencję z pobliskiej wsi, która miałaby kilka hektarów. Sprzedalibyście to i w wieku 27 lat postawilibyście trzypiętrową chawirę obok domu twoich starych. Niestety musiałeś urodzić się w biednej rodzinie miejskiej, która do twojego pokolenia nie miała nawet mieszkania na własność, a rodzice zostawili ci pasek ziemi warty 15 koła pod pcimem dolnym. Byłoby więcej, ale stary sprzedawał las kawałek po kawałku jak mu brakowało na wóde. Po skonczeniu technikum zacząłeś robić w korpo. Teraz nie masz już siły, chęci do życia, a od smogu twoje płuca płaczą gdy wchodzisz na 4 piętro w celu pójścia spać w pokoju 8m2, który wynajmujesz za 1000zł przy 3 innych lokatorach, którzy to są toksycznymi debilami.

    W końcu każdy ma jakąś działkę #pdk

    #miasto #patologiazmiasta #wies #zycie #marzenia #mieszkanie #korposwiat
    pokaż całość

    źródło: comment_1586706062MKaUApQEzYCqZ1WYvQW8cS.jpg

  •  

    Pierwsza Miłość 3180

    To dziś w #pierwszaparanoja wraca nasz ukochany biedny syn milionera Tomek!

    Ale zaczynamy klasycznie, od spisku u Melki na chacie. Ale inny skład. Jest Kinga i ojciec Marysi.

    No i Tomek i Julka, tzn Jolka. #tomekcontent i #julka sobie siedzą w Barbarianie, ulubionej knajpie swoich starych i ich przyjaciół xD
    Tak siedzą i mamy piękną ekspozycję co się dzieje. Tomasz samiec beta mówi "Skoro namówiłaś mnie na ucieczkę z Azkabanu" i proponuje randkie nad Odrą. Julka mówi, że nie może, bo się umówiła na imprezę z kolegą z klasy maturalnej, a Tomka nie zaprosił. I Julka potrzebuje, żeby ktoś ją zawiózł na tę imprezkę. I Tomek kurwa kozak postanowiłpodjebać auto Arturowi i heja. #betabankomat i oczywiście jak zawsze #bluepill - podnóżek dla laski i heja xD

    Pan psychiatra zamyka się z Marysią w sali i wyciąga penisa. Tak naprawdę to nie, ale zamyka się i wyciąga strzykawkę. Chce ją zajebać zapierdolić, żeby nie musieć jej wypuszczać, ale nagle telefon od jej mamy zadzownił. A to nie mama, to Dominika, która u matki była. Pogroziła mu, że ją zajebie.

    Tomek wbija "CZEŚĆ OJCIEC" i chce wziąć 35zł na wycieczkę do muzeum. I podjebał od razu kluczyki. Będzie jazda.

    Michał czeka se na Marysię, cieć nie chce mu pomóc. I se czekają tak. I Marysia wychodzi i jest miło i piękna muzyka. Tylko Marysia ućpana. Ale muzyka piękna. pełno nadizei. Tylko Marysia omdlewa, a że ona waży dobre 80kg to Michał ma co dźwigać.

    Do Bartka przyszła oskarżycielka, żeby go przeprosić za bycie głupią bulwą. Bartek jej dojebał, że przeprosiny nic nie dadzą, a przez jej głupie zeznania to ona zaszkodziła kobietom, bo teraz zmniejszy się wiarygodność ich zeznań.

    Ućpana Marysia przyszła do domu i poszła spać. No i tak nagle cała rodzina sobie poszła i Michał został sam z ućpanąMarysią. Fajne relacjie w rodzinie mają xD

    Artur z Dorotą se hehe hihi no no mmm amniamniam mmm ajajaj fiu fiu. romansują

    Tomek jedzie z Julką autkiem, słucha dobrego amerykańskiego rapu. Zatrzymali się pośród lasu i Tomek myśli o jakimś lodziku, ale skończyło się na cmoknięciu w usta. No i Jolanta mówi, że teraz ona jedzie. Tomek się zgadza, ale przewraca oczami. Zamienili się miejscami, Jolka zapina pasy, Tomek prosi, żeby była ostrożna i mówi, że trzeba delikatnie popuszczać sprzęgło. A Jolka przykurwiła gazu na pełnej i no zdziwiła się.

    No i poszli wszyscy do Melki świętować sukces. Wszyscy dziękują Dominice i są tacy uroczy i w ogóle. Janek poszedł do Marysi no i jeszcze muszą Julkę wyciągnąć.

    A, Jolka przypierdoliła w brzozę i mówi, że rozjebane auto trzeba wyklepać #samochody Tomek w końcu robi z siebie #samiecalfacontent i mówi, że jak chce wyklepać to nich klepie, a ona mówi, że trzba dać do warsztatu xD On mówi, że jak ma czas i hajs to niech odda. No i ona mu mówi, że musi to wziąć na klatę xD No i chuj, Julka się śmieje, auto rozjebane (tak naprawdę nie widać żeby cokolwiek na nim było, nie postarali się) Tomek pizda ma przez nią problemy xD #redpill <- tak nie można robić, słuchajcie redpilla, nie scenarzystek.

    Wanda se grała w tenisa z Vivien. Ta jąchwali za super kondycję itd. Wanda stwierdza, że to dzięki koszeniu kosą i pracy na roli xD No i tam rozmawiają sobie, że Wandzie się co nieco podobało. Koleżanka się śmieje.

    Kulas rozwiązuje w knajpie, tzn świetlicy, matematykae z dzeicmi.

    Ktoś potrzebuje 13 kostek masła, jednorazowo jest w stanie unieść tylko 3, ile razy minimum musi iść do sklepu. Kulas się pyta czy to żart, bo normalnie ludzie są w stanie unieść więcej. No i hehe jak ma przpukline to musi wziąc taczkę heheheheh i to zależy od okoliczności i temperatury.

    Antek mówi Amelce, że odpowiedź do 4,5. Humor na dziś odhaczony.

    Michał spotyka się w siłowni z Kingą i mecenasem łysym, który miałby pomóc uwolnić Julkę od Edwarda. No i w sądzie jeszcze Julka będzie musiała się odezwać teraz.

    Wanda odwiedza Sylwka zbierającego dynie. Pogoda wyraźnie jesienna, wszyscy są w kurteczkach, szaro i ponuro. Co tam się z tym czasem dzieje to ja nie wiem. No i sobie tam gadają, Wanda mówi, że nie lubi swojego luksusowego życia. Hej wszyscy z #przegryw i hejtujący #wies. Milairderka mówi, że wieś lepsza.

    Julka wrzuca kluczyki do płaszcza artura, Tomek jej opowiada, że to oczko w głowie tatusia, silnik 2,5l, 6,5 sekundy do setki, "podgrzewana tapicerka".

    Cały zderzak obdarty i Artur se powiediział tylko "Wiesz co" i się uśmiechnął i pojechali w pizdu xD

    Swoją drogą milioner deweloper trzyma auto tak o luzem a nie na strzeżonych miejscach xD

    Edward gra w golfa i dowiaduje się, że Marysia wyszła z psychiatryka i może przegrać sprawę o Julkę. No niech to się skończy w końcu.

    Wandzia się spowiada co tam gadała jej przyjaciółka. Siedzi se na taczce i mówi, że Vivien jej nie obchodzi. Sylwek się z niej śmieje, że ona ma wszystko i jej problemem jest to, że nie wie co ma zrobić ze swoim bogactwem. No i pokrzyczeli, ale potem się poprzepraszali i pogodzili. Jak tu będzie kurwa wielka miłość między Sylwkiem a Wandą to to już będzie najbardziej absurdalna historia w polskiej telewizji. Wanda mówi, że bardzo lubi jego dzieci i mówi że idzie. Sylwek ją zatrzymuje i pyta czy umie zbierać dynie i czy chce się nauczyć.

    BTW serio ktoś rozsypał dynie i udaje że to pole dyniowe?

    Serio

    Oni tworzą "chemię" między bezrobotnym, głupim alkoholikiem a dziedziczką, miliarderką.

    No i Artur się kłóci z Tomkiem, bo dobrze wie, że Tomek go zabrał i zostawił papierki. Ojciec mówi synu, że ma wobec niego dług wdzięczności i ma go spłacić pomagając mu poderwać Dorotę.

    Edward mówi Julce, że on wyciągnie Marysię ze szpitala. Ale pod jednym warunkiem. Że Julka zostanie z nim dobrowolnie.

    No i to tyle. Jutro będzie napięcie seksualne między Bartkiem a prawniczką, ale nie będzie wpisu, bo będę zajęty, więc pojawi się chyba w sobotę po południu

    Link do poprzedniego odcinka

    #zwiazki #podryw #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #seriale #pierwszamilosc #polsat
    pokaż całość

    źródło: i.postimg.cc

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wies

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów