•  

    Kojarzycie takie żele pod prysznic, że lodowe orzeźwienie albo wbieg w hałdę śniegu nago? Taka wiecie świeżość, że aż sterczo suty c'nie? I że to takie cool dla facetów, że wychodzisz spod prysznica i jeszcze całemu autobusu jeszcze zimno, taki świeży jesteś. I zimne prysznice to od razu więcej testosteronu jak pan Wim Hof powiedział.

    No, to ja się pytam po co to spłukujecie z siebie ciepłą wodą? Przecież w ten sposób niszczycie cały zamysł producenta. Hej mamy dla ciebie lodowe orzeźwienie, ale jesteś męską ciotopusią to se spłuczesz cieplutką wodą, żeby przypadkiem się nie ochłodzić. No co to jest za #logikaniebieskichpaskow - nie czaję tego 乁(⫑ᴥ⫒)ㄏ

    Takie żele to się powinno spłukiwać tylko wodą o temperaturze poniżej zera. Wtedy czujesz się jak legitny niedźwiedź polarny i nie jakiś mizerny na krze tylko król lodowej dżungli.

    Jeśli spłukujesz z siebie żele typu "ice" ciepłą wodą, to wiedz, że prawdziwi mężczyźni się z ciebie śmieją tak, że im woda z przerębla się wylewa. elo.
    #gownowpis #niepopularnaopinia #cipeusz #redpill #wimhof #morsy
    pokaż całość

    źródło: proxy.duckduckgo.com

  •  

    Pozdrawiam cieplutko wszystkich fanów Wima :)

    Ja ten z lewej (tak, nie wzięliśmy Rutinoscorbinu - 100% natural ;))
    #wimhof

    źródło: wim-wykop.jpg

  •  

    Miałem dzisiaj nie pisać przez brak ochoty, ale na koniec dnia jednak mnie coś naszło.

    Rozmowy z prezesem nie miałem, był zajęty. Sprawa jest odłożona w czasie.

    Cieszę się na myśl o tym jak rozwija się moja zdolność do planowania. Kiedyś myślałem, że wystarczy spisać listę. I tak długo robiłem i następnie odpuszczałem, bo mało z tego wynikało.

    Dopiero jak nauczyłem się, że zadania warto jeszcze wstępnie opracować i przeanalizować i dopiero zapisać, a następnie nanieść na kalendarz to zaczęło się coś dziać. Jednak za nim zaczęło to trybić to musiałem nabrać wyczucia na ile mnie stać.

    Nadal nie jest idealnie, ale w końcu potrafię realizować założenia w większym procencie. To naprawdę daje frajdę :)

    A przebijałem się przez masę aplikacji, list, programów i sposobów zapisywania takich spraw. Najbliższy spełnienia moich oczekiwań był excel i onenote + outlookowy kalendarz. Jednak i z nich zrezygnowałem na rzecz długopisu, bloczka z kartkami i grubego, dużego kuta xD kalendarza. xDD

    Jest jeszcze jedna sprawa - jeśli coś nie zostało zrealizowane to trzeba to wciągnąć na listę i znów zaplanować. A jeszcze lepiej jest (i do tego aktualnie dążę) starać się zamykać temat za jednym razem i nie pozwalać sobie na ucieczkę w maile, telefony, rozmowy, sprawdzanie czegokolwiek. Jeśli mnie takie rzeczy atakują to biorę długopis, bloczek i spisuje te "sprawy". Po kilkunastu dniach praktyki weszło mi to w nawyk i szybko mogę wrócić do skupienia na wyznaczonym zadaniu.

    Fascynujące jest to, że zawsze mogłem tylko o tym czytać, a teraz jakoś naturalną drogą do tego dotarłem. Z tego, co zauważyłem to ważne jest praktykowanie i nie poddawanie się. To po prostu musi wejść w krew, a mózg musi się przestawić do nowego trybu działania. Trzeba ujarzmić skurczybyka (mimo potężnych sabotaży).

    Aktualnie potrafię spędzić 2 godziny na samym wypisywaniu rzeczy do ogarnięcia, a następnie ich opracowywania i nanoszenia na kalendarz. Zdarza mi się to kilka razy w tygodniu.

    Trapi mnie to, że działam tak tylko w pracy i na dzień dzisiejszy dążę do tego, żeby zamiast myśleć o różnych sprawach prywatnych do załatwienia to zacząć je spisywać i planować. Mam kilka spraw takich jak te:

    - chce mieć aparat na zęby (od 2 lat tylko o tym myślę) więc czas zaplanować przejrzenie informacji w tym zakresie, wybranie specjalisty i umówienie się na wizytę. Wejście w temat jest dla mnie niezwykle ważne jeśli chodzi o złapanie bakcyla do załatwienia tematu.

    - samochód - kilka msc. mam "check engine" codziennie myślę o tym jakie to ważne, a nadal nie mam umówionej wizyty u mechanika (mimo, że mam łatwy dostęp). Nie będę już pisać o jeżdżeniu na letnich (przez brak planu).

    - angielski - tu przypomina mi się dzień świra :D ile razy chciałem go posiąść... tym razem czuję sporą motywację (zawodowo i prywanie - chodzi o zdobywanie wiedzy i poznanie poglądów ludzi z za granicy).

    To są takie mocne przykłady, które jakby nie było są banalne do załatwienia, ale jednocześnie nie są załatwione, ponieważ sam oszukuje siebie i swój mózg mówiąc sobie, że za tyle i tyle, albo, że musiałbym to i to i na tym się kończy, a mózg zadowolony, bo energia zachowana.

    Ouuhhh, ale przypomniał mi się temat. Słyszeliście o pętli dopaminowej? Chłopaki z #nofapchallenge pewnie dobrze wiedzą o co chodzi, ale warto dodać, że takie pętle są na każdym kroku. Telewizor, internet, gry. Wszystkie memy, przeglądanie wiadomości, przeglądanie facebooka, instagrama itd. To wszystko daje zastrzyk dopaminy w formie pustej jak cukier - pusta kaloria. Mózg zaspokojony, ale nic poza tym. Brakuje nam poczucia realizacji, szczęścia, ale jednocześnie nie możemy po nie sięgnąć, ponieważ na poziomie nagrody jesteśmy zaspokojeni przez te codzienne (i bardzo nie pozorne sprawy) dlatego trudno przed samym sobą zebrać się za osiągnięcie celu, załatwienia sprawy itd.

    Sam długo o tym wiedziałem i to bagatelizowałem - do czasu aż zacząłem ograniczać moje, co 5 minutowe wyskoki do internetu, tv itd. Nadal mam ogromny kłopot, ale odkąd zacząłem takie rzeczy regulować to nagle pojawiły się chęci do zagospodarowania. Jeśli ktoś ma problem z motywacją, ma ogromne chęci na różne rzeczy, a jednocześnie nie może się mobilizować to polecam wejść w temat. Na pewno warto też zainteresować się wtedy #medytacja i #wimhof.

    Na pewno dorzuciłbym też temat zaburzeń odżywiania i układu pokarmowego, ale to hmm. Myślę, że nie ma, co zaczynać od rewolucji, a złapać się czegokolwiek, co kieruje do tych zmian.

    Myślę o swoim wpisie i widzę jak niższy poziom energii ma wpływ na jego jakość + moją satysfakcje z tego, co napisałem. Mam wrażenie, że tak trochę pierdolę :D, ale jednocześnie ciesze się, że mogę pokazać jak doszedłem do niektórych spraw.

    Sam jako młodszy typ byłem wielu rzeczy nie świadomy i wiedziałem tylko tyle ile przeczytałem. A ta wiedza okrojona z doświadczenia i praktyki jednak nie pozwalała za bardzo łączyć kropek. Wiecie kiedy praktycznie przestałem czytać książki? Jak stwierdziłem, że albo będę stosować się do tego, co się dowiedziałem, albo przestaje czytać i się oszukiwać, że coś rozwiązuje.

    Niestety, ale długo tkwiłem w pkt., którym gromadziłem wiedzę myśląc, że coś zmieniam, a tak na prawdę mógłbym ruszyć dużo bardziej do przodu stosując proste rady niż opierając się tylko o zdobywanie wiedzy.

    To jak z mięśniami #mikrokoksy - od czytania o treningach, dietach, suplach i nawet dopingu nie rośniemy. Nabywamy wiedzy, ale jak jej nie wykorzystamy to z naszym ciałem się kompletnie nic nie stanie. BTW. uwielbiam temat treningów / formy / zdrowia itd. <3

    Wracając do planowania xD - chciałem się też podzielić tym, że czasem zaskakuje jak realizacja małych zmian może poprawić jakość życia. Banalnie prosty przykład - zostawiałem sobie na wyjście do pracy sporo spraw. Od przygotowania jedzenia, po ciuchy, golenie, mycie itd. Odkąd stwierdziłem, że lepiej robić to wieczorem, gdy jestem zmęczony, ale zdolny do takich spraw, mogę spać dłużej, wstaje spokojniejszy, nie gonię po całym mieszkaniu i na luzie jadę sobie do pracy, a co najważniejsze z rozluźnionym umysłem.

    Tak więc czasem na prawdę warto się zmusić by wieczorem naszykować ubranie, jedzenie i się ogarnąć, a jak nie to chociaż to zaplanować, bo

    raz - wstaje się w lepszym nastroju, a więc łatwiej o dobry dzień
    dwa - nie marnujemy energii i miejsca w głowie na myśleniu o takich sprawach
    trzy - tworzy się przestrzeń na inne zajęcia - konkretnie mam na myśli to, że przez przesunięcie tych rzeczy na wieczór, zyskałem czas rano. Rano to moment, w którym mam świeże pokłady energii i warto ją zainwestować w kreowanie nawyku, na którym nam zależy. Ja np. w ten sposób napisałem pracę inż. postawiłem stronę firmową, czytałem, medytowałem, joga, bieganie itd. Oczywiście nie wszystko razem, ale pojedynczo.

    Zauważyłem po prostu, że jest to czas,w którym łatwo zasiać w sobie coś dobrego. I teraz, co dalej.

    Medytowałeś przez dwa tygodnie z rana? Super, masz już to dosyć mocno zagnieżdżone w sobie. Śmiało, przesuń to na popołudnie, teraz będzie Ci łatwiej to przyatakować. A rano? Dodaj coś nowego, co chciałbyś w sobie zainstalować.

    Jest to taki mój prywatny mechanizm, który fajnie się sprawdza w zaszczepianiu sobie nowych spraw.

    I teraz, żeby było jasne - ja nie działam tak 365 dni w roku - nawet nie 180, może 90. Tylko, że ja już nie oczekuje od siebie 365 dni doskonałości.

    Oczekuje, że z każdym rokiem będę dłużej utrzymywać drogę, którą w głebi siebie chce podążąć. Więc jeśli każdego roku to 90 będzie zwiększać się o 3 dni czy 5 dni to będę szczęśliwy. Łyżeczką, a nie chochlą czy jakoś tak ^^.

    --

    Mam strasznie zmieszane uczucia odnośnie tego, co napisałem, ale w najgorszym przypadku przypomniałem sobie, co robię, dlaczego to robię i dlaczego czasem jest źle :) (✌ ゚ ∀ ゚)☞(ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง( ಠ_ಠ)(-‸ლ)

    #rozwojosobisty #tldr #motywacja #psychologia #przegryw #wygryw
    pokaż całość

    •  

      @drhab: @Vonsatch: okazało sie, ze za glebokie wdechy robiłem, takie do granic mozliwosci. Dzisiaj staralem sie robic glebokie, ale do takiego stopnia, który nie bedzie napinac calego ciala i mialem duzo lepsze odczucia. Zimny prysznic tez juz za mna :)

      Btw. Macie moze jakies informacje odnosnie tego, co za ruchy Wim wykonuje z ekipa przed wejscia do zimnej wody? I w jaki sposob przywracaja kontakt z cialem pod katem nauczenia sie jego regulowania? pokaż całość

    •  

      winie

      @Niepatrz: nie pamiętam jak się ta pozycja nazywa. ugięte kolana i walą rękami raz na lewo raz na prawo. chodzi o to że taka pozycja angażuje bardzo dużo mięśni więc robi się człowiekowi po prostu ciepło ;-) taka pozycja jak na tej stronie na drugim zdjęciu
      http://www.blog.dunajewski.pl/metoda-wima-hofa/metoda-wima-hofa-podstawy/

      pytanie raczej nie kierował bym na reddit tylko na stronę wima hofa bodajże wimhofmethod.com

      no właśnie kontakt z ciałem jest niby przez to świadome oddychanie ale obawiam się żeby poznać szczegóły techniczne to trzeba by się zapisać na kurs który kosztuje kilka tys. dolców bo w żadnych jutubowych filmikach tego nie znalazłem
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    "Atakowali Śnieżkę w szortach i bikini. Z objawami hipotermii ściągali ich ratownicy"
    No to zrobili niezły PR dla Wima Hofa. Dziś kolejni chcieli tak zdobywać, Karkonoski Park Narodowy zabronił wejścia.
    Jutro kolejni chcą wchodzić, już jest zakaz.

    Te barany chyba nie ogarniają, że trzeba mieć na to przygotowanie. Wim Hof zanim wejdzie na Śnieżkę ze swoimi padawanami, przez kilka tygodni ich szkoli. Mimo to, w plecakach niosą ubranie termiczne i termosy z gorącym napojem.

    #gory #sniezka #karpacz #wimhof
    pokaż całość

  •  

    #morsowanie #wimhof #sport
    10 miesięcy temu rozpocząłem przygodę z metodą wima hoffa
    https://www.wykop.pl/wpis/29358067/zainspirowany-ostatnim-znaleziskiem-o-wimie-hofie-/

    Przez te 10 miesięcy hartowałem się lodowatymi prysznicami i kąpielami z lodem.
    Od 3 tygodniu morsuje na dworzu- za mną już około 10 sesji morsowania.
    Na pierwsze morsowanie poszedłem z grupą doświadczonych morsów którzy nie stosują metody Wima Hoffa.
    Różnica między nimi a mną wyglądała tak, że oni podczas morsowania cały czas w tej wodzie skakali i stanowiła dla nich wyraźny dyskomfort przy czym dla po pierwszy lekkim szoku lodowata woda nie stanowiła żadnego problemu- uklękłem sobie i zanurzony od głowy w dół oddychałem powoli przeponą przez 10 minut prawie się przy tym nie ruszając. W zasadzie wszyscy byli mocno zdziwieni.

    Morsowanie w porównaniu do prysznicy czy nawet lodowatych kąpieli w wannie to jak porównywanie masturbacji do stosunku z seks bombą. Niby podobne ale ostateczny efekt zgoła inny.
    Niesamowita jest fala endrofin która zalewa człowieka gdy wychodzi z wody. Osobiście gdy pierwszy raz wyszedłem z wody lodowatej czułem się jakbym dotknął szczęścia.
    Morsowanie bardzo wycisza- dla mnie to taka forma idealnej medytacji, myśli się wyłączają, przestają biec. Jestem tylko ja, oddech i lodowata woda.

    Metoda Wima Hofa, a zdrowie

    Jestem od dziecka alergikiem. Okresy ktiwnięcia roślin to dla mnie często piekło.
    Czerwone oczy, łzawienie i smarkanie. Od kiedy stosuje MWH objawy nie znikneły ale stanowczo się zmniejszyły.

    Znaczny spadek tkanki tłuszczowej- nigdy nie bylem w lepszej formie (oczywiście uprawiam sport- ale mam uprawiałem go wcześniej i mam wrażenie że w wielu aspektach MWH pozwoliła mi się rozwinąć sportowo)

    Znacznie wyższe libido- na to nigdy nie narzekałem, ale odnosze wrażenie że w wieku 27 lat jest znacznie wyższe niż w 18.

    Sytuacje stresowe- znacznie lepiej odnajduje się w sytuacjach stresowych. Skoro umiem wejść do lodowatej wody to czemu miałbym nie zagadać do nowego klienta, nie wystąpić przed ludźmi czy podejść do nieznajomej kobiety?

    Lód, zimno i chłód sprawiają mi radość. Teraz nie mogę doczekać się siarczystych mrozów i morsowania w przeręblu ʕ•ᴥ•ʔ
    pokaż całość

    źródło: wim-hof.jpg

  •  

    Miesiąc z metodą #wimhof za mną.

    Postęp niesamowity.
    Tkanka tłuszczowa wyraźnie w dół.
    Pod lodowatym prysznicem najdłużej stałem 3 minuty przy czym bez problemu wytrzymałbym dłużej. Zacząłem się pod takim prysznicem normalnie myć- na początku brałem dwa prysznice, jeden lodowaty a drugi letni pod którym używałek szamponu i żelu.
    15 pompek na jednym wdechu.
    Wstrzymywanie powietrza- okolo 1,5 minuty.
    W środowisku którym przebywam mnóstwo osób z katarem, kaszlacych i chorych a ja jak młody bóg.
    Zwiększyła mi się odporność na zimno, w zasadzie na spokojnie moge wyjść w kurtce i podkoszulce a nie jak zwykle- kurtka, bluza, koszulka.
    Skóra na twarzy- jedrna jak pupcia niemowlęcia.
    Mocny przyrost siły w innych ćwiczeniach.
    O libido to nawet nie wspominam- w gore i to wyraźnie (chociaż nigdy nie miałem z tym problemu).

    Teraz miesiąc jeszcze będę brał te prysznice a po miesiącu spróbuje sobie zrobić lodową kąpiel (。◕‿‿◕。)

    Poprzednie wpisy
    https://www.wykop.pl/wpis/29358067/zainspirowany-ostatnim-znaleziskiem-o-wimie-hofie-/

    https://www.wykop.pl/wpis/29545245/pierwszy-tydzien-z-metoda-wima-hoffa-za-mna-tuta-p/

    #morsowanie #mirkokoksy #zdrowie #keto
    pokaż całość

    źródło: dobrewiadomosci.net.pl

  •  

    Pierwszy tydzień z metodą Wima Hoffa za mną.
    Tuta pierwszy wpis jak zaczynałem
    https://www.wykop.pl/wpis/29358067/zainspirowany-ostatnim-znaleziskiem-o-wimie-hofie-/
    1. Progresja- w pierwszym wpisie napisałem nie wiem czemu że stałem pod prysznicem minute- a tak naprawdę było to tylko pół minuty, błąd popełniony niespecjalnie. Po 8 dniach doszedłem z tą metodą do 45 sekund lodowatego prysznica- przy czym nie wybiegam spod niego gdy moj czasomierz się zalacza i stoje jeszcze chwile- mysle że spokojnie wytrzymałbym pod takim prysznicem z 1,5 minuty ale wole się cieszyć powolnym przyrostem czasu.
    Wstrzymywanie powietrza- z 30 sekund do 90 sekund.
    Cwiczenia- nigdy wczesniej nie mogłem wykonać tylu pompek na jednym wdechu.
    2. Zdrowie
    Tkanka tluszczowa- na oko wydaje mi się że oponka trochę spadła, ale nie mierzyłem się przed więc to tylko obserwacja wzrokowa.
    Odetkany nos- przed przystąpieniem do tej metody mialem taki lekko zatkany nos- teraz oddycham nosem bez problemu.
    Skóra- przez pierwsze dni zaczeła schodzić mi stara skóra na twarzy i plecach. Moja skóra jest wyraźnie delikatniejsza.
    "zimno" opryszczka- przed przystąpieniem do metody w końciku ust miałem opryszczkę- zeszła ekspresowo szybko bez stosowania czegokolwiek po 2-3 dniach. Wiem, że zawsze miałem problem z tego typu opryszczkami i ich obecność potrafiła dać mi się we znaki.
    Odporność na zimno na dworzu- zwiększona.
    Libido- i tak miałem wysokie xD

    3. Teraz powiem o tym co mi się nie podoba, a mianowicie parareligijność tego ruchu. Z jednej strony Wim Hoff odrzegnuje się od relgii z drugiej jednak strony czerpie mocno z praktyk wschodnich, nazywa zimno swoim bogiem, gada o otwieraniu czakr w ciele i widzeniu aury a podczas swoich kursów w Polsce odpietdala jakieś dzikie rytuały. Ponadto ludzie którzy go naśladują to często jacyś nawiedzone białasy które lubią waliç w indyjskie gongi.
    Dla mnie wszystko to dosyć kontrowersyjne i wiem, że dorzucanie do tych praktyk duchowości może skończyć się otworzeniem na złego.
    Tak więc pozostaje przy samych zimnych prysznicach bez otwierania sobie czakr i dążeniu do oświecenia ;V
    #wimhof
    Pozwole sobie jeszcze otagować #keto bo jak wiadomo morsowanie jest dosyc popularne wśród ketonowców i pozwala wejść w ketoze.
    #zimno #morsowanie
    pokaż całość

    źródło: edlatimore.com

  •  

    Zainspirowany ostatnim znaleziskiem o Wimie Hofie (nie wiem jak to się odmienia) i jego metodzie postanowiłem sprawdzić to co ma on do zaoferowania.
    A wiec szybki rekonensans na czym to polega i do dziela.
    Na początek są cwiczenia polegajace na oddychaniu przeponą i wstrzymywaniu oddechu. Oddychanie przeponą cwiczyłem i praktykuje od czasu lektury "Nagiego wojownika" wiec nie sprawiło mi to żadnej trudnosci. Sama idea tego oddychania polega na wpompowaniu do organizmu jak najwiekszej ilosci tlenu i wypompowaniu CO2 z ciała oraz pobudzeniu reakcji odpowiedzialnych za przetrwanie. Aha, oddech dalem rade wstrzymac na zenujace 30-40 sekund a powinno być około 2 minut- przy czym wydaje mi się że wraz z praktyką te 2 minuty przyjdą.
    Potem cwiczenia- pompki i rozciaganie i powiem szczerze ze jak sie zrobi punkt pierwszy to ćwiczenia wychodza znacznie lepiej.
    No i zimny prysznic. Wszedłem na jedna minutę pod lodowaty prysznic i wytrzymalem- było ciężko, minuta sie ciagneła ale woda lata sie caly czas na mnie- wytrzymałem (kiedyś probowalem zimnych prysznicy ale nigdy nie moglem pod taki wejsc na dluzej niz kilka sekund). Chwile po wyjsciu spod prysznica- w glowie mrowienie i intesywne uczucie przyjemności- jak po czekoladzie tylko że intensywniejsze.
    Bede to kontynuował a za jakis czas opisze dalszy progres i czy cos sie zmieniło w moim ciele.
    #wimhof
    pokaż całość

    źródło: static.highexistence.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów