•  
    g........d

    +6

    Nie wiem czy dam radę. Jestem w połowie i mam powoli dość, ale przy Martinie Edenie też tak miałem, zrezygnowałem w połowie i teraz szkoda mi że nie wiem jak się skończyło.
    Ogólnie książka sztampowa, postacie to geje, Old Shatterhand to pedał. Nosz przecież jak można napisać książkę, w której dwie główne postacie są wyidealizowane tak, że nawet ich gówno pachnie fiołkami? Tylko oni są mądrzy, tylko oni inteligentni. Białas potrafi wszystko. Strzela jak nikt inny (serio), ujeżdża konie najlepiej na świecie (serio), pobije gołymi pięściami każdego (serio serio), nożem też, tomahawkiem też, jest odważny do skraju głupoty, obelg nie znosi, mówi językami, wszyscy go kochają. Winnetou to samo, tylko jeszcze jest piękny i ma dużego.
    Przeciwnicy to kretyni (zawsze), przesiąknięci złem do szpiku (zawsze), nikczemni i głupi (zawsze zawsze). Coś w stylu najgorszego amerykańskiego kina. Główny bohater może zabić Hitlera tylko jak Hitler będzie 4 razy próbował wbić nóż w plecy po kolejnym darowaniu życia. Ogólnie wszystkie postacie są drętwe i sztampowe.
    Książkę ratuje język i fabuła. Język to mistrzostwo swoich czasów. Czyta się równie dobrze co Dumasa. A fabuła jest po prostu fajna. Przygoda, przygoda, przygoda. Teraz już się takich książek nie pisze. U Maya bohaterowie wpadają z deszczu pod rynnę, po czym spłukuje ich do rzeki. Nie ma czasu usiąść, bo trzeba zapierdzielać.
    Spróbuję dokończyć, ale może zrobię sobie przerwę po drugim tomie.
    #ksiazki #karolmay #winnetou #oldshatterhand
    pokaż całość

    źródło: 150597036.r.cdn77.net

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów