•  

    Ahh Mirabelki wczoraj mi przyszła paletka Anastasia Beverly Hills Soft Glam i jest cudowna!!! Polecam serdecznie :)
    Zakupiłam tez niedawno Fenty Beuty i nawet nie ma startu do tej z AB
    #makijaz #kosmetyki #wizaz

  •  

    Ufarbowalam sobie sama włosy profesjonalna farba.
    Trzymajcie kciuki żebym nie była łaciata.
    (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #farbujwlosyzwykopem #rozowepaski #kosmetyki #wizaz

  •  

    wizaż na celowniku katoli (-‸ლ)
    #bekazkatoli #wizaz

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent.fpoz1-1.fna.fbcdn.net

  •  

    Pierwszy raz wrzucam oczko (inspirowane kolibrem). Upierzenie tych ptaków zawsze mnie fascynowało. Miesza się tu kolor niebieski z turkusową zielenią, różem i fioletem. Maksymalne zbliżenie jakie udało mi się uzyskać robiąc zdjęcie telefonem.
    #makijaz #makeup #wizaz #rozowepaski troszkę #pokazmorde #pokazoko pokaż całość

    •  

      @Emeraldova: a jaką paletkę, jakiej firmy poleciłabyś kompletnemu laikowi, który dopiero zaczyna uczyć się korzystać z cieni do powiek? Ja nigdy ich nie używałam, ponieważ mam opadającą powiekę i kilka razy zrobiłam sobie plamę na oku więc całkiem zrezygnowałam, jednak ostatnio kupiłam zestaw pędzli i kusi mnie aby się nauczyć. Nie na codzień ale na jakieś większe wyjście dobrze by było umieć coś zmalować na powiece :) nie marzę o takim pięknym makijażu jak ja zdjęciu (raczej dla mnie nieosiągalne) aczkolwiek chociaż jakiś delikatny makijaż powieki chciałabym umieć wykonać:) pokaż całość

    •  

      @kwiati: Nie mów, że nieosiągalne. Wszystko zależy od ilości czasu poświęconego na ćwiczenia. Tak jest ze wszystkim. Im więcej malujesz tym większe są Twoje umiejętności. Na początek polecam Sleek. Zaczynałam od tych palet - można kupić zarówno matowe jak i błyszczące. 12 cieni w cenie 30 paru złotych to nieduży wydatek. Moimi ulubionymi były Rio Rio, Au Naturel, czy Snapshots. Do tego dobry korektor jako baza pod cienie lub sama baza żeby wydobyć jeszcze co najlepsze w pigmentacji i przy okazji utrwalić makijaż oka. W Naturze dostaniesz My Secret, KOBO i Sensique -rodzime marki w niskich cenach, a cienie mają super, do tego znany już INGLOT lub niektóre palety Makeup Revolution. Jak chcesz przeznaczyć więcej pieniędzy (około 70-90 zł) to bardzo polecam palety cieni Zoeva (np Rodeo Bell, Naturally Yours, Cocoa Blend) lub Affect (mało znana, a bardzo dobra polska marka i palety porównywalne jakością do tych najdroższych. Sama mam ich ze 3). Mieszaj maty z błyskiem, cieniuj i na pewno wyjdzie coś ciekawego. Trzymam kciuki :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Zapraszam na konkurs organizowany przez moją żonę: https://www.facebook.com/olamaluje/photos/a.558659570814471.149096.479690695378026/2149977391682673/?type=3&theater

    Do wygrania jest książka Lisy Eldridge "FACE PAINT Historia makijażu" o wartości około 70 złotych.

    Co trzeba zrobić?
    Napiszcie jaki jest dla Was najbardziej inspirujący okres w historii wizażu i dlaczego. Może to starożytność, może czasy Marii Antoniny, może lata 20 lub 50? Wybór należy do Was.Odpowiedzi udzielajcie w komentarzu pod tym postem. Konkurs trwa do przyszłego poniedziałku do godziny 22. Książkę otrzyma osoba, której odpowiedź skradnie moje serce

    #konkurs #rozdajo #makeup #makijaz #rozowepaski #wizaz #ksiazki #facebook
    pokaż całość

  •  

    Święta tuż tuż! Może czas na to by zabawić się w Świętego Mikołaja ( ͡° ͜ʖ ͡°) i zorganizować moje pierwsze w życiu #rozdajo
    Stawką jest bon podarunkowy na #makijaz okolicznościowy w mojej domowej pracowni w #szczecin
    Tak więc #rozowepaski jeśli szykuje Wam się jakaś okazja lub chcecie podarować komuś prezent to plusujcie.
    Losowanie przez #mirkorandom odbędzie się w poniedziałek 4 grudnia 2017 o 21:00. Zielonki tylko zarejestrowane przed 02.12.2017r.

    Bon konkursowy jest ważny do końca roku.

    Ubiegając pytania - #niebieskiepaski też mogą brać udział, ale makijaż jest przeznaczony dla kobiet.

    Bon nie dotyczy makijażu ślubnego.

    #wizaz #makeup #prezent #swieta #rozowypasek #mirabelki
    pokaż całość

  •  

    Witam. Szukałam porządnego forum bez spamu i trolli w celu uzyskania porady, mam nadzieję, że tym razem trafiłam dobrze. W moim życiu sporo i szybko się ostatnio dzieje i ciekawa jestem, jak oceniłybyście podobną sytuację. Wiem, że już po tytule może to zabrzmieć strasznie, ale proszę, przeczytajcie całość zanim wyrazicie opinię.

    Otóż tak właśnie przez wielu oceniany jest mój partner. Z wielu względów słusznie. Kilka lat temu przeprowadziłam się do blokowej dzielnicy Wrocławia. Jako, że jestem nocnym markiem, często korzystam z całodobowego monopola dla zrobienia zwykłych zakupów. I tam właśnie go zobaczyłam. Cholera... miałyście kiedyś coś takiego, że cały świat Wam zawirował na sam widok jednego faceta, że nie mogłyście przestać o nim myśleć przez całe dni, tygodnie, miesiące? Że wszystkie poprzednie miłości i miłostki wydawały się przy tym niczym?

    Wiedziałam, że to kontrowersyjny strzał. Po pierwsze, ma problem z alkoholem. Niby zatrudniony jest w tym całodobowym jako coś w rodzaju pomocy/ochrony (jak się później okazało, sklep po prostu prowadzi jego ciotka i z dobrego serca daje mu zarobić), ale czasami kiedy przychodzi podchmielony, nawet nie wpuszcza go do środka. Stoi wtedy pod sklepem, zagadując się z lokalnymi żulkami. Często sam, kręcąc się w kółko ze świecącymi wiadomo po czym oczkami.

    Ale nie. Nie drze ryja. Nie jest nigdy wulgarny, napastliwy. To chyba najbardziej łagodny i spokojny człowiek, jakiego znam. I nie mówię tego jako 15-letnia siksa zakochana w "łobuzie". Mówię to jako 32-letnia kobieta, magister ekonomii, która zawsze obracała się w sferach typu "ą-ę", która ma w życiu trochę doświadczeń i umie dobrze, często surowo oceniać ludzi. Facet po prostu znalazł się tu gdzie znalazł przez słaby charakter, patologiczną rodzinę i niską inteligencję, ma jednak cholernie dobre serducho.

    Jak to się zaczęło? Kiedy zaczął mnie już kojarzyć, podpity-nie podpity, za każdym razem z daleka krzyczał "dzień dobry", z czasem po prostu "siemanko" i kłaniał się w pół. Nie muszę dodawać że trafiona strzałą amora aż cała w środku podskakiwałam. Zaczęłam się uśmiechać, zagadywać, zawsze po prostu sam jego widok działał na mnie jak balsam. Ale powtarzałam sobie "Daga, do licha ciężkiego, to nie jest facet dla ciebie". I tak przez jakiś rok.

    Kiedyś szłam wieczorem z koleżanką i spotkałyśmy go po drodze. Ja oczywiście, prawie fruwając, krzyknęłam przywitanie i wystosowałam uśmiech numer 8. Podszedł do mnie i powiedział, że ma prośbę. Jąkał się i przepraszał dwie minuty, zanim zachęcony przeze mnie przeszedł do sedna. Cóż, czy mam pożyczyć kilka złotych na piwo.

    Taak, wiem, tragedia, fejspalm i tak dalej. Ale zanim przestaniecie czytać i uznacie mnie za wariatkę, proszę, poczekajcie jeszcze trochę.

    Oczywiście na sam widok jego buźki wyparowały ze mnie jak z bicza strzelił i gotowa byłabym mu oddać cały portfel, ale wygrzebałam jakieś trzy złocisze sama siebie pilnując, żeby totalnie nie zwariować.

    Rzecz jasna, miałam gdzieś, czy mi to odda czy nie odda. Ale już następnego dnia gonił ze mną w deszczu zasapany przez pół ulicy, żeby zwrócić dług. Nie miał drobniej, ja nie miałam rozmienić, chciał mi dać całość, mówię cholera, Wojtek, nie trzeba, sąsiedzi muszą sobie pomagać, może kiedyś ja będę w potrzebie (uśmiech numer 8 wciąż aktywny). Powiedział, że ok i mało się nie rozpłynął w podziękowaniach, aż mi motylki w brzuchu zwariowały. Ale jeszcze następnego dnia dogonił mnie z odliczonymi trzema złotymi i uparł się, żebym wzięła.

    Niedługo później wracałam po zmroku z biura. Zastałam go kołyszącego się pod sklepem, oczywiście rzuciłam jeden ze swoich błyskotliwych tekstów typu co tam Wojtuś taki zamyślony, krótka gadka szmatka... Nagle pada pytanie. Bo on przeprasza, że tak pyta, bo ja pewnie nie mam czasu, bo on nie chce się narzucać, bo właściwie nie powinien pytać, skoro na pewno mam sporo roboty w domu (i 5 kolejnych zdań usprawiedliwień), ale... czy nie napiłabym się z nim piwa.

    I wierzcie lub nie, ale kupiliśmy po dwie puszki i poszłam z nim jak rasowa karyna do najbliższego parku. Ja, odstrzelona milady w markowych ciuchach, ładnych bucikach, itp i on - w dresiku, z błędnymi oczkami i rumianą buzią. Opowiedziałam mu całą historię swojego życia, wylałam wszystkie żale z pracy... Potem spotkaliśmy sie drugi raz w tym samym miejscu. Chyba jeszcze nigdy nie czułam, żeby ktoś słuchał mnie z takim szczerym zainteresowaniem.

    Kolejne spotkania były już u mnie w mieszkaniu. Wiadomo. Dopięłam swego, miałam go. Tylko co dalej, pomyślałam. Uświadomiłam sobie, że cholernie chcę, żeby to trwało, że po prostu potrzebuję tego człowieka i jest dla mnie największym możliwym szczęściem.

    Jest do bólu prostolinijny, plącze się w trudniejszych zdaniach. Ale mnie po prostu wystarczy jak leżymy wtuleni i widzę ten jego pełen miłości wzrok, jak mnie całuje, jak mnie wysłuchuje i stara się na swój sposób radzić (w sprawach biura rachunkowego, które prowadzę i o których to sprawach on nie ma zielonego pojęcia ). Ale wiecie co? Żaden z facetów, których miałam wcześniej, choćby nie wiem z jakiego był dobrego domu i ile miał skończonych szkół, nie traktował mnie z takim szacunkiem, jak on. Nie znam drugiej takiej osoby, która tak często mówiłaby proszę, przepraszam, dziekuję, czy na pewno chcesz, czy nie przeszkadzam, czy jesteś pewna.

    Co ważniejsze. Powiedział, że chce dla mnie ograniczyć alkohol i już po 3 miesiącach widzę naprawdę duże postępy. Widzę, że cholernie się stara. Kiedy poznałam jego matkę, była cała zapłakana i stwierdziła, że jeszcze nigdy nie widziała go tak zmotywowanego, w takim stanie. Ostatnio zaczynam go namawiać, żeby uniezależnił sie od rodziny i spróbował pracować gdzie indziej, niż to pożal sie Boże dorabianie w sklepie (ciotka nawet go na kasę nie wpuszcza, bo uważa, że jest za głupi) plus utrzymywanie się na przemian z zasiłków i emerytury rodziców. Wcześniej próbował pracy na etat w różnych magazynach, no ale nigdy długo sie nie utrzymywał, tylko dawali mu łupnia a to za przychodzenie podpitym, a to za nie stawianie się do pracy, itp. Widzę, że teraz jest bardzo zmotywowany i wierzę, że może się udać. W dalszej perspektywie zastanawiam sie też nad nauczeniem go podstaw w swojej pracy, potrzebnych do pomagania mi w biurze przynajmniej w podstawowych sprawach (a wbrew pozorom, wyszłoby tego sporo). Zresztą, cholera, nie chodzi mi o pieniądze. Sama zarabiam ze swojej działalności tyle, że jestem w stanie utrzymać siebie i jego, a jeśli do tego dojdzie jego mała bo mała pensja z jakiejś pracy na jego pułapie (albo mi odejdzie koszt zatrudnienia pomocy w biurze, gdy firma bardziej mi się rozwinie), to już w ogóle jesteśmy moim zdaniem w stanie żyć naprawdę ok. Poza tym, moim zdaniem nie chodzi o porównywanie zarobków, tylko czy obie strony się starają.

    Kiedy przedstawiłam go swoim rodzicom, oczywiście była rozpacz. Przy nim byli mili, ale potem zaczęły się telefony. Dziewczyno, czy ty masz jakieś kompleksy, dlaczego nie znajdziesz sobie jakiegoś fajnego, inteligentnego, przystojnego (btw, zawsze miałam specyficzny gust i dla mnie rumiany "misiek" z jasnymi oczami jest wszystkim, przy czym chcę się budzić). To jakiś element, patologia, zniszczysz sobie życie, będzie na tobie żerował, itp.

    Cholera, nie! Żadne kompleksy. Moim zdaniem, jestem wręcz osobą zarozumiałą - ciągle mam właśnie przeświadczenie, że gdybym się postarała, znalazłabym sobie faceta z dobrymi zarobkami, wysokim IQ itp. Tyle, że ja po prostu chcę jego. Chcę się nim opiekować, pomóc mu wyjść na prostą, uwierzyć w siebie. I tak, myślę, że go kocham. Od nikogo też wcześniej nie doświadczyłam tyle miłości, szacunku i delikatności, co od niego.

    No, skończyłam. Gratuluję tym, którzy dobrnęli do końca. W sumie nie wiem, czego od Was oczekuję... nie "weryfikacji", bo podjęłam już decyzję. Ale opinii. Może po prostu zrozumienia? W końcu znalazłam się na wątku dla babek, które zwierzają się sobie z miłosnych kolei

    Czy po tym wszystkim, co tu nagryzmoliłam, tak jak 80% mojego otoczenia uważacie mnie za stukniętą wariatkę, która pakuje się w kłopoty, czy chociaż Wy jesteście w stanie mnie zrozumieć?

    #kisielwgaciach #podrywajzwykopem #wizaz #niemoje #pasta #trudnesprawy
    pokaż całość

  •  

    Pierwszy raz używałam naklejek wodnych (niektóre osoby ze snapa widziały "relację" z naklejania na żywo) i jak na pierwszy raz nie jest mocno źle - jest tylko po prostu źle xD ale przecież można ćwiczyć naklejanie. Niepotrzebnie pomalowane paznokcie na biało przed naklejaniem - nie są jednak transparentne, możliwe że na gołej płytce byłaby lepsza przyczepność. Do usuwania nadmiaru naklejki - pędzelek maczany w acetonie - oczywiście wpadłam na to po fakcie xD dlatego brzegi ssą. Długość jaka jest każdy widzi - przy dłuższych rękawiczki "lateksowe" pękały i jak tu gotować/sprzątać :/
    Pisałam już o nich dla @aloszkaniechbedzie - o taki wzór jest, są inne kwiatowe i abstrakcyjne. KillyS, naklejki wodne, 2,85 zł.

    #paznokcie #rozowepaski #rozowypasek #cotahannah #wizaz trochę ale nie taguję mirabelkipolecajo bo tam druga elektroda tylko że babska
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    +: cziastko, B......k +38 innych
  •  

    Temat oszczędzania na studiach, najlepsza na to metoda? Niech chłopak płaci za rozrywki :D http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=767085 #wizaz #logikarozowychpaskow

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: x3.cdn03.imgwykop.pl

    +: s.......c, s....k +67 innych
  •  
    M.............k

    +82

    Mirki, a opowiadanie "Skazani za spierdolenie" autorstwa karachanu znacie? Pasta nad pastami, 235 stron, pełnoprawna książka. Lurkowałem za czasów jej powstawania, nawet skleiłem prototyp ale teraz poszukałem i się okazało że ktoś znacznie ładniej to zrobił.

    Niniejsze dzieło literatury nowoczesnej jest zbiorem utworów, które zostały napisane przez użytkowników forumobrazkowego karachan. Pasty, które znalazły się w tej książce były zbierane od 26 do 31 grudnia 2012 roku w jednym temacie założonym przez OPa. Nieznana jest ilość autorów tego wybitnego tworu, jednak mając stały kontakt z kopiujwklejkami znajdującymi się tutaj, szacuję tę liczbę na około 7-9 anonów. Zbiór „Skazani za spierdolenie” (tytuł wybrany pokilku guwnoburzach) jest podzielony na 7 części uporządkowanych chronologicznie (tj. zgodnie z biegiem wydarzeń),przy czym siódma z nich, zatytułowana„Humoresque: opowieści spod napletka”, zawiera luźne, śmieszne niczym tańczący Popar, historyjki umieszczone w świecie przedstawionym (z drobnymi odchyleniami). Pozostałe 6 części, tak jakwspomniałem, są ułożone, w porozumieniu z innymi anonami, w miarę możliwości zgodnie z przebiegiem wydarzeńw Zonie. Oczywistym jednak jest, że gdy nad treścią pracowało tak wiele osób, możliwe są pewne nieścisłości, któreCzytelnik na pewno wychwyci. Optymistycznie zakładam, że nasza kompilacja znajdzie się u przynajmniej jednego anonka na papierze, a jeślinie, to liczę na to, że ten e-book, który właśnie czytaszw swojej piwnicy, będzie legendą polskich czanów i kolejnepokolenia anonów będą się zaczytywać tymi chłodnymi opowiastkami na burzliwe czasy. Wszystkim anonkom (a może i nie i anony wydadząświatowy bestseller) życzę przyjemnej lektury.

    Osobiście polecam.

    https://drive.google.com/file/d/0B8MtkpGeZqCVVTAzdnQtVWFIWTg/view?usp=sharing

    #ksiazki #literatura #pasta #karachan #chany #tfwnogf (relatywne do treści xD) #wizaz
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Moja dziewczyna to fanatyczka włosomaniactwa. Pół mieszkania zajebane kosmetykami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś się poślizgnie na odżywce pod prysznicem i trzeba łeb szyć w szpitalu.

    W naszym sześcioletnim związku już z dwadzieścia razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania, to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła, to kazała czapkę ściągać xD bo myślała, że znowu łeb do szycia. Na bani mam już więcej szwów niż włosów, ale moja dziewczyna mówi, że to nie problem, że odrośnie, i smaruje mi łeb jakąś śmierdzącą wcierką co wieczór.

    Druga połowa mieszkania zajebana gazetkami z Rossmanna, Hebe, aptek i jeszcze takimi, z których nic nie rozumiem, bo wszystko po rosyjsku, tybetańsku xD itp. Co tydzień moja dziewczyna robi objazd po wszystkich drogeriach i aptekach w mieście, żeby skompletować wszystkie gazetki reklamowe. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na wyprawach po te gazetki, ale teraz nie dosyć, że po nie jeździ, to jeszcze siedzi na jakichś blogach i forach dla włosomaniaczek i kręci gównoburze z innymi włosomaniaczkami o najlepsze szampony itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś jak mnie wkurwiła, to założyłem konto na Wizażu i ją trolowałem, pisząc w jej tematach jakieś losowe głupoty typu „kozieradka śmierdzi rosołem” albo „Kallos ssie”. Moja dziewczyna nie nadążała z wcieraniem sobie w głowę oleju na uspokojenie. Aha, ma już na Wizażu rangę Naczelna Roszpunka za najebanie 10.000 postów.

    Jak jest ciepło, to co weekend zapierdala do fryzjera. Jak jest zimno, to nie, bo jej czapeczka włosy przyklapuje. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę siedzę z nią u jakiegoś fryzjera. Nawet się nie strzyże, tylko doradza i wymądrza niepytana. Do połowy zakładów w mieście ma już zakaz wstępu. Jak dostałem nową pracę, to przez tydzień pierdoliła, że to dzięki temu, że daje mi do picia skrzypokrzywę i od niej mam ładne włosy, paznokcie i jestem bardziej pewny siebie, a ja to świństwo do kwiatka wylewam, jak nie patrzy. Kwiatek usechł.

    Co sobotę budzi ze swoją koleżanką Asią całą kamienicę o 4 w nocy, bo hałasują, kręcąc maseczki, włączając suszarki itp.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o włosach i za każdym razem temat schodzi w końcu na jakiś spór z blogów włosomaniaczek, sama się dziewczyna nakręca i dostaje strasznego bólu dupy, robi się przy tym cała czerwona. Odchodzi od stołu, klnąc, i idzie czytać Wielką Encyklopedię Warkoczy, żeby się uspokoić. Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich blogerek włosowych w Polsce, to bym wziął i wszystkim łby ogolił.
    W tym roku sama sobie kupiła na święta Olaplexa. Oczywiście do Wigilii nie wytrzymała, tylko już wczoraj go rozpakowała i rozłożyła na stole. Ubrała się w ten swój cały strój włosomaniaczy (czyli coś mojego, bo jej ciuchy szkoda kosmetykami uwalić) i siedziała cały dzień na środku mieszkania, i składy porównywała [cool][czesc]

    Jak któregoś razu miałem urodziny, to moja dziewczyna jako prezent wzięła mnie ze sobą na zlot włosomaniaczek. Super prezent, kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu do innego miasta, dochodzimy do jakiegoś budynku, a jej już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecona. Ale nie, zanim poszła się przywitać, to musieliśmy na stację benzynową do kibla iść, żeby włosy jeszcze raz umyła, bo trzy razy przed wyjściem to za mało. Ale w końcu weszliśmy. Wita się, całuje, po prostu 200 przyjaciółek, tylko kurwa widzę, jak na siebie po cichu zerkają z nienawiścią, jedna jak by mogła, to by drugiej włosy w trymiga upierdoliła. No ale siadamy, bo wystąpienia. Jakaś laska zaczyna opowiadać Swoją Włosową Historię. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem spotifaja, to mnie dziewczyna pierdolnęła tangleteezerem po głowie, że dziewczyny słyszą muzykę z moich słuchawek i się denerwują. Jak się chciałem podrapać po dupie, to zaraz krzyczała szeptem, żebym się nie wiercił, bo szeleszczę i pani Anwen widzi, jak się ruszam, i zaraz nas wyrzuci. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i słuchać prania mózgu jak w jakimś kościele. Urodziny mam w lutym, więc jeszcze do tego było zimno i wilgotno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie moja dziewczyna odeszła kilkanaście metrów i się schowała. Wytłumaczyła mi, że trzeba w ukryciu używać lakieru, bo jak się nie użyje, to się włosy przy tej pogodzie skręcają, a jak się użyje i zostanie przyłapanym, to legitymację włosomaniaczki nawet można stracić, bo to grzech i oszustwo.

    Wspomniałem, że moja dziewczyna ma koleżankę Asię, z którą dba o włosy. Kiedyś towarzyszem przygód włosowych była Monia. Kobieta o fryzurze wujka Coś z Adamsów i 365 dni w roku pod parasolką, bo promienie UV na włosy szkodzą. Były z moją dziewczyną prawie jak siostry, przychodziła z narzeczonym Kubą na wigilię do nas itd. Raz moja dziewczyna miała imieniny, więc Monia przyszła na, hehe, jedno winko. Najebały się i oczywiście cały czas gadały o koloryzowaniu i odżywianiu. Ja siedziałem sobie przed konsolą. W pewnym momencie zaczęły drzeć na siebie mordę, czy generalnie silikony i slsy są złe, czy nie.

    – WEŹ MNIE, MONIA, NIE DENERWUJ. WIDZIAŁAŚ TY KIEDYŚ, JAKIE PO SAMYCH NATURALNYCH KOSMETYKACH SIĘ KOŁTUNY ROBIĄ? HAPS I GRZEBIEŃ ZŁAMANY!
    – KURWA, K, NATURALNE KOSMETYKI SĄ NAJLEPSZE, TWOJE DROGERYJNE KONCERNOWE PASKUDZTWO TO IM MOŻE NASKOCZYĆ, OD TYCH PARABENÓW TAK CI SIĘ SKALP PRZERZEDZIŁ!
    – CO TY MI O DROGERYJNYCH KOSMETYKACH PIERDOLISZ, JAK LEDWO WŁOSY POTRAFISZ RÓWNO POFARBOWAĆ!

    No i aż zaczęły nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z kijem je musiałem rozdzielać, bo rękę pomiędzy strach było wsadzić. Od tego czasu zupełnie zerwały kontakt. Jak moja dziewczyna widzi gdzieś jakąś świnię, to mówi „O, Monia”. Tak ją za ten przerzedzony skalp znienawidziła.

    Moja dziewczyna jakoś w zeszłym roku stwierdziła, że koniecznie musi mieć Andreę na porost włosów.
    – Anon, na Andreę to dopiero rosną. Z 10 centymetrów na tydzień, a nie.
    Sama zamawiać nie chciała, bo to aż z Chin idzie, więc się zgadała z koleżankami z forum. Jasno jej powiedziałem, że jak jeszcze jedna butelka się w domu pojawi, to ja się wyprowadzam, więc się umówiła, że u tamtych w akademiku będzie trzymać. Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś ranek moja dziewczyna się rozchorowała i nie mogła do nich iść wetrzeć, i miała o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze te jej koleżanki dzwoniły, że włosy rosną jak pojebane, więc moja dziewczyna tylko leżała czerwona ze złości na kanapie i sapała z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miała na kogo zwalić winy za to, że jest chora, bo sama wyszła z mokrą głową z domu, bo nie chciała nałożyć czapeczki, bo przyklap, ani suszyć, bo to zło, a się bała, że się odżywka z biotyną ostatnia z drogerii sprzeda, bo z rynku wycofują. W końcu doszła do wniosku, że to niesprawiedliwe, że one wcierają bez niej, bo przecież po równo się zrzucały na Andreę, i w niedzielę wieczorem, jak te Karyny już skończyły coweekondowe pidżama & czesanie party, wyszła nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę jej pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz, a tam nasz samochód z bagażnikiem pełnym Andrei. Pytam skąd ona ją wzięła, a ona mówi, że Karynom zajebała z łazienki, bo one ją oszukały, i żebym łapał za karton i wnosił do mieszkania. Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście karton nie zmieścił się w drzwiach do klatki, więc moja dziewczyna stwierdziła, że go w garażu zostawi.
    Za pomocą jakichś łańcuchów, co były w bagażniku, i mojej kłódki od roweru zaryglowała drzwi i zadowolona chce iść wracać do mieszkania, a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z Karynami współwłaścicielkami, które domyśliły się, gdzie ich własność może się znajdować. Zaczęła się nieziemska inba, bo Karyny drą mordy, dlaczego Andreę ukradła i że ma oddawać, a moja dziewczyna się drze, że one ją oszukały i ona 500 zł się składała, a nie wcierała w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby moja dziewczyna od nich nie dostała wpierdolu, bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
    – moja dziewczyna leży na ziemi, kurczowo trzyma się kartonu i krzyczy, że nie odda;
    – Karyny krzyczą, że ma oddawać;
    – jedna Karyna ma rozjebany nos, bo próbowała moją leżącą dziewczynę odciągnąć od kartonu za nogę i dostała drugą nogą z kopa;
    – dwóch policjantów ciągnie moją dziewczynę za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat, bo pobiła człowieka;
    – we wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi;
    – ja płaczę i błagam dziewczynę, żeby zostawiła karton, a policjantów, żeby jej nie aresztowali.

    W końcu policjanci oderwali ją od kartonu, Karyny go wzięły, rzucając wcześniej mojej dziewczynie 500 zł i mówiąc, że nie ma już do Andrei żadnego prawa i lepiej dla niej, żeby się nigdy u fryzjera nie spotkały. Ja ubłagałem policjantów, żeby jej nie aresztowali. Karyna, co dostała w mordę butem, powiedziała, że ona się nie będzie pierdoliła z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie, tylko mojej dziewczyny nie chce więcej widzieć.
    Moja dziewczyna do tej pory robi z Karynami gównoburze na forach dla włosomaniaczek, bo założyły tam specjalny temat, gdzie przestrzegały przed robieniem jakichkolwiek interesów z nią. Obserwowałem ten temat i widziałem jak moja dziewczyna nieudolnie porobiła trollkonta:

    Zapleciona27
    Liczba postów: 1
    Ten temat założyły jakieś idiotki! Znam użytkownika dziewczyna_anona od dawna i to bardzo porządna kobieta i wspaniała włosomaniaczka! Chcą ją oczernić, bo jej zazdroszczą perfekcyjnego blondu!


    Potem jeszcze używała tych trollkont do prześladowania niedawnych koleżanek od Andrei. Jak któraś z nich zakładała jakiś temat, to moja dziewczyna się tam wpierdalała na trollkoncie i np. pisała, że chujowe warkocze plecie i widać, że nie umie czesać xD

    Z tych samych trollkont udzielała się w swoich tematach i jak na przykład wrzucała zdjęcia uczesanych przez siebie włosów, to sama sobie pisała:
    – Noooo, gratuluję koczka! Widać, że doświadczona włosomaniaczka!
    a potem się z tego cieszyła i kazała oglądać mi, jak ją chwalą na forum, a teraz zdjęcia włosów każe sobie robić, bo się fani domagają.

    #pasta #fanatycywedkarstwa #rozowepaski #logikarozowychpaskow #wizaz #wlosyboners
    pokaż całość

  •  
    S......5

    +6

    ,,Moj chlopak czesto stwierdza, że bywam nielogiczna. #logikarozowychpaskow. wykop.pl, wie ktos o co chodzi? Napoczatku mnie to bawiło, tam jest wszytsko takie na wyrost. Ale gdy kilka razy w czasie kłotni moj chlopak uzył takiego argumentu przeciwko mnie, zaczeło mnie to irytowac. Sama przegladam ten portal i czytam najbardziej absurdalne historie spod tego tagu, sama sie torturując. Zawsze byłam inna, nie myslałam jak TYPOWA dziewczyna, nie miałam takich zrytych mysli jak mam obecnie. Im bardziej chce odstawać od tej tzw #logikirozowych, ze im bardziej o tym mysle, tym bardziej taka sie staje. Obłed. zamkniete koło, bo dołuje sie tymi myslami ze je w ogole mam. Tak samo jak z tym alkoholikiem co pije by zapomniec ze pije. To ja myśle by tak nie robic, a boli mnie ze tak w ogole myśle. Zastanawiam sie czasem czy nie wymagam od siebie za duzo, czy nie powinnam wyluzowac, przestac myslec w ogole. Pomocy! Spada mi pewnosc siebie, czuje sie glupia, mało ciekawa. Gubie sie w swoim kłębku czarnych myśli. Czy ktoś w ogole mnie zrozumiał? ten mój bełkot który tak trudno mi samej opisac?"

    Znalezione na wizaz.peel

    No mirki przyznać się, kto różowemu wypominał #logikarozowychpaskow ? Jeśli to nie zarzutka to beka fchuj, że ktoś mówi mirkomową do swojego różowego. W sumie to żenada, a nie beka.

    #heheszki #logikaniebieskichpaskow #bekazpodludzi #wizaz #wizazcontent
    pokaż całość

    +: Krol_Pontaru, a.......e +4 innych
  •  

    To jak ten aktor potrafi się zmienić do roli jest niesamowite

    #bardem #film #wizaz #stylizacja #zdjecia

    źródło: bardem.png

    +: niedowierzanie, g........0 +27 innych
  •  
    n........z

    +9

    http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=441459

    Dziżas, aż cięzko uwierzyć, że istnieją takie tępe jednostki.
    I reszta wizażanek daje dobre rady koleżance, jak gdyby nigdy nic xD
    Chyba będę tam częściej zaglądać, tylko wcześniej zapoznam się z pakietem onkologicznym.

    tl;dr: #rozowypasek popuścił wykładowcy po imprezie w klubie, nie wie jak ma to rozumieć, bo ma chłopaka xD

    #wizaz #wizazcontent #bekazpodludzi #rakinstant #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      Papryka dobrze prawi, nie wszystkie laski takie są. Ja poznałam mojego niebieskiego dość wcześnie bo jeszcze w gimnazjum i pamiętam, że początkowe wyjścia itp dzieliliśmy po połowie. Przypadek z wizażu dobrze pokazuje roszczeniowość niektórych lasek. Zwróćcie uwagę, że nawet nie wzięła ze sobą gotówki bo z góry założyła, że koleś ureguluje cały rachunek. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @SuperSu: z drugiej strony, na szczęście! , już tam zjechało ją kilka lasek. mam nadzieję, że tamten gościu jakimś cudem przeczyta tego posta.( ͡º ͜ʖ͡º)

      +: SuperSu
    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Mireczki co ten mój #rozowypasek mi przesłał, to ja nawet nie. Wykopała to gdzieś z królestwa odwiecznej beki, czyli wizaz.pl. Przedstawiam wam historię Korwinisty XD

    pokaż spoiler Janusz namawiania do głosowania na Janusza


    #pasta #wizaz #logikakorwinisty #korwin #bekazprawactwa pokaż całość

  •  

    kurwa, jak czytam coś takiego to nóż w kieszeni się otwiera. co za #logikarozowychpaskow to ja nie. ta laska ma chyba wióry zamiast mózgu. pewnie w realu jest księżniczką ale pech chciał, że akurat kurwa samotna i nikt jej nie chce. gdzie takie szlaufy się rodzą.

    pokaż spoiler chodzi oczywiscie o laske, która dodała komentarz

    #rozowepaski #wizaz #zwiazki
    pokaż całość

    źródło: kurwamac.png

  •  

    #wizaz #instantrak #pasta #rozowepaski #niemoje

    A jesli chodzi o polykanie, to dos dlugo bronilam sie nawet przed tym, by TZ wytrysnal w moich ustach. Az w koncu sie przemoglam. Za pierwszym razem musialawypluc, bo sperma miala tak slony sma, ze wykrzywialo mnie na wszystkie strony. Za drugin razem polknelam. Ale zanim to zrobilam dlugo trzymalam ja w ustach (zeby bardziej rozrzedzic slina ). TZ sie spytal co mam w ustach. JA jakoze nie moglam nic mowic tylkoe sie usmiechalam. Kazal mi otworzyc usta bym pokazala co mam (wiedzial co mam, ale nie byl tego pewiem na 100%, myslal, ze tylko sline. Dodam jeszcze, ze lezalam na nim ), ja pokrecilam przeczaco glowa. Zaczal mie dalej meczyc i meczyc i meczyc, az w koncu uleglam i otworzylam usta by pokazac.
    On jednak nie widzial i kazal mi przechylic glowe w dol.

    pokaż spoiler No i ja ja przechylilam. I w tym samym momencie... cala zawartosc ust znalzla sie na oku TZ

    Smiechu bylo co nie miara, ale od tamtej pory TZ nie za bardzo chce bym go piescila w ten sposob .
    pokaż całość

  •  

    Polecam stronkę wizaz kropka pe el ze śmiesznymi wpisami oraz ciekawostkami. Jest tam naprawdę bardzo dużo inteligentnych osób z którymi można porozmawiać na wiele życiowych tematów. To miejsce to taki lepszy wykop gdzie nikt nikogo nie obraża a każda kwestia jest jasno wytłumaczona przez grono wyspecjalizowanych kobiet. Przykładem może być wątek który od 9 lat wyjaśnia zagadnienia dotyczące krzywizny męskich penisów, przez co powstaje, jak sobie z tym radzić, czy to pomaga czy nie. Naprawdę jest to wartościowa stronka. W załączniku pokażę obrazek który udowadnia że faceci to świnie i że kobiety potrzebują takich miejsc jak wizaz.pl
    #wizaz #logikarozowychpaskow #rozowepaski #bekazrozowychpaskow #wtfcontent #burzastworzonazgowna
    pokaż całość

    źródło: Bez nazwy-1.jpg

    +: benzdriver, A......s +43 innych
  •  

    Przeciętny człowiek mając dwadzieścia lat cieszy się życiem. Chodzi na imprezy, łapie trypra, odnajduje swoją tożsamość. Dwudziestolatek dyskutowany w tym temacie (ja) jest nieco inny. Jest skrajnie wyobcowany. Aspołeczność w definicji wikipedysty: "Zachowanie aspołeczne – tzw. „wyłączeniowe” formy niedostosowania społecznego charakteryzujące się biernością, izolacją, niechęcią do bycia w grupie, zahamowaniem, brakiem inicjatywy."

    Wyznam szczerze, że opinia kobiet i gejów zawsze wydawała mi się rzeczowsza od opinii mężczyzn a także innych upośledzonych. Stąd pomysł założenia wątku na forum kobiecym.
    Nie chciałbym zostać posądzony o werteryzm (a także gejostwo) i na wstępie zostać uznany dziwadłem. Chciałbym tu zanalizować swoją psychikę. Robię to co jakiś czas, jednak dzisiaj zapraszam inteligentne kobiety do współanalizy. Muszę się przedstawić...

    Mam 20 lat i jestem jednym z wielu obecnie żyjących dwudziestolatków. Dorastałem w jednym z większych miast Polski. Dzieciństwo wspominam beztrosko, jednak już od lat przedszkolnych, co okazuje mi świeża pamięć, pozostawałem inny. Bardzo wcześnie nauczyłem się pisać i liczyć, a także wymądrzać i pyskować. Takie dzieci bywają nazywane rezolutnymi. Byłem więc rezolutnym chłopaczkiem i zanim jeszcze przekroczyłem hobbitowski wzrost 120 cm, dawałem się we znaki opiekunom i moim rodzicom. Znacznie bardziej niż inne dzieci dokazywałem, psułem, biłem się z chłopcami itd. A więc, urwis.Mój paskudny charakterek był solą w oku zakonnicom w przedszkolu prowadzonym przez nie, a dalej, w prawie każdej szkole do której uczęszczałem. Aż po liceum, które ukończyłem ok. rok temu nie byłem aniołkiem. Miałem poważniejsze problemy, jednak udawało mi się (prawie) zawsze unikać konsekwencji swoich rozrób, czasami w iście hollywood'dzki sposób.Byłem raczej dość bystrym uczniakiem i przynosiłem do domu świadectwa z wyróżnieniem. Liceum w klasie sportowej. Tam zmieniłem się nie do poznania. Zawsze uciekałem od uczuć w psoty i sport, jednak właśnie w liceum zakochałem się na amen. Dziewczyna miała już chłopaka. Widziałem tą szczęśliwą parę w uściskach tak wiele razy, że nie zliczę. Nie chciałem inicjować trójkątu miłosnego, więc obserwowałem jej uśmiech. Wyglądała jak pora roku, ale dość z romantyzmem... Doznałem wtedy olśnienia. Pewnego dnia po powrocie ze szkoły do mojego internatu (tak, mieszkałem w kołchozie) spojrzałem na siebie i zacząłem płakać. Wiedziałem, że szczęście tamtej dziewczyny jest ugruntowane każdym jej uśmiechem, a że była uśmiechnięta cały czas, pomyślałem, że wyszedłby ze mnie niezły dupek, jeślibym ją chciał uwieść. Nie miałem przecież pewności, że ona przy mnie byłaby sobą, jaka zachwyca. Wkrótce postanowiłem, że będę kochał ją w ukryciu, bo nie chciałem zepsuć czegoś co tak naturalne i piękne. Choć wiele razy ten anioł przyłapał mnie na bezczelnym uszczęśliwianiu siebie przez obserwację jej, miałem wrażenie, że i ona jest mnie ciekawa, jednak przez pogardę do samego siebie, nie podjąłem próby uobecnienia się w jej życiu. Zamiast tego postanowiłem popracować nad sobą, nie by ją mieć, lecz aby jedynie w swoim mniemaniu być jej chociaż godnym. Zacząłem mordercze treningi, zmieniłem dietę, a nawet nawróciłem się na katolicyzm, kiedy dowiedziałem się, że i ona jest tego wyznania. Zaniedbałem wtedy naukę, ponieważ szkolna wiedza jest jak sądzę, najmniej przydatną ze wszystkich wiedz. Kiedy wypracowałem ciało greckiego półboga i elokwencję. Kiedy zacząłem pisać poezję i stawałem się z każdym dniem bliżej granicy, której człowiek przekroczyć nie zdolny, uznałem że nie oderwę się przecież od ziemi, jednak uczyniłem tyle, by być dumnym z siebie i także godnym obiektu swych westchnień. Wiadomo, że człowiek nie stanie się idealny, jednak wtedy byłem bliżej ideału niż kiedykolwiek wcześniej. Zacząłem dostrzegać zainteresowanie innych dziewcząt. Czasem urocze spojrzenia, walentynki, raz nawet erotyczne gadżety wysłane w paczce bez danych nadawcy. Chociaż każdy chłopak marzy o zainteresowaniu dziewcząt, o spojrzeniach, walentynkach i damskich fatałaszkach w anonimowych paczkach, ja spojrzenia urywałem, walentynki miąłem, listy wyrzucałem, zaś sex shopowy asortyment założyłem i po stwierdzeniu, że stringi nie pasują mi pod kolor oczu, wyrzuciłem. Po dwóch latach nie wytrzymałem swojego platońskiego stanu i zmieniłem szkołę. Z jednej strony marzyłem o jej spojrzeniu, z drugiej chciałem jak najdalej odejść. Choć ta dziewczyna nie podejrzewa, jednak to ona zmieniła całe moje życie uśmiechami. Zwykłymi a jednak magicznymi. Była przyczyną mojej depresji, ale też największego szczęścia. To dzięki niej poniewieram się w poezji, z wyglądu dupy nie urywam, ale czasem wydaje mi się że jest ok.

    To dzięki tej dziewczynie się zmieniłem, jednak bardzo odosobniłem siebie i teraz nie mam nawet znajomych. Żywię pogardę do większości ludzi. Gardzę tchórzami i zakłamaną rodzinką. Jestem szczery do granic bólu. Wyzywająco patrzę na przechodniów, bo lubię widzieć jak opuszczają wzrok. Moje zakochanie zmieniło mnie. Mam wrażenie jakbym całą serdeczność jaką obdziela się ludzi trzymał dla kogoś szczególnego. Jakby miłość była policzalną i w tej postaci mógłbym obdzielić nią tylko swój ideał. Najgorsze jednak jest, że wśród ludzi nie potrafię ukryć swojej, do nich, pogardy. Mam nienawiść wypisaną na twarzy. Dostaję spazmów gdy słyszę ich kolorowe dykteryjki. Ludzie są dla mnie taką masą bez wyrazu. Wsiadając do tramwaju, czy autobusu wpadam w niemą furię. Oddycham głębiej, zaciskam pięści, staję w otwartym oknie i nie mogę znieść tego zaduchu kątem oka dostrzegając, że budzę uwagę pasażerów, a sami oni nie mogą podejrzewać, że właśnie są przyczyną mojego gniewu. Stało się ze mną coś dziwnego. Jest we mnie pewna wyniosłość. Wczoraj uderzyłem kolesia, który przeklnął na swoją kobietę w galerii handlowej. Kazałem mu ją przeprosić i zrobił to. Widziałem strach w jego oczach. Dzisiaj jakieś dziecko mówiło, że idzie zły pan, pokazując mnie palcem. Widzę tyle hipokryzji i tchórzostwa. Ludzie chwalą się zdradą męża, czy żony przez telefon komórkowy... Jakby żadnego z tych tchórzy nie było stać na przyznanie się partnerowi, choćby i było to bolesne, jednak uczciwe i szlachetne. 

    Dzisiaj wysiadłem na przystanku w środku trasy i dosłownie wyrzygałem się na chodnik. Brzydzę się ludźmi do granic. Trochę przerasta mnie to co odczuwam, a raczej w jakim stopniu doświadczam. Nigdy nie chowam emocji, nie ujarzmiam ich i prawdopodobnie one zerwały się z postronków.

    Nie jest też tak, że w tamtej dziewczynie pozostało moje całe oczarowanie światem. Rozkoszuję się przyrodą, zachwycam się wszystkim co naturalne, jednak też zastanawiam, czy człowiek zasługuje na ten cudowny świat w lasach i na łąkach... Jesteśmy kompostem jako ludzie. Czasami odczuwam wstyd, że jestem człowiekiem... Oczywiście brak mi zapędów ala Conchita Wurst, nie jestem też uosobieniem bochemijskiego klauna w najbardziej udziwnionej szacie, tylko by wskazać swą inność, a bardziej zatuszować "takosamość". Dzisiaj oceniam ludzi. Katolicyzm w obecnej postaci wydaje mi się trucizną, rówieśnicy, hałastrą snobistycznych dekli. Rzadko zachwycam się jakąś dziewczęcą twarzą, np. gdy idę leśnymi alejami, ale kiedy na spacerze spotykam wzrokiem tą delikatną kobiecą twarz, w której mógłbym się zakochać, odpuszczam. Chyba ze strachu, że ona, być może także mną zauroczona, pozna mój charakter. Moją czosnkową i nieprzyjazną dla innych osobowość. Pogardę jej przyjaciółmi i znajomymi. Chociaż wszystko odciąga mnie od społeczeństwa tkwię tutaj, bo wierzę, że odnajdę to zgubione zakochanie... Może znajdę jakąś wrażliwą i piękną samotnicę, która wyleczy mnie z obrzydzenia ludźmi, albo razem będziemy kontemplować nienawiść do innych, sami się uwielbiając.Wiem, że sam nie dam rady...

    Chciałbym zapytać się kobiet i gejów jak to wszystko widzicie. Co uważacie wyczytując o takiej alienacji. Bywa, że pragnę kupić bilet do jakiegoś bantustanu w strefie równikowej i zamieszkać w lesie jako owoco i owadożerca. A więc, chyba zdziczałem. 

    pokaż spoiler Nie moje jak coś XD

    #wizaz #tfwngf #wygryw #przegryw
    pokaż całość

    +: W.......................K, Jojne_Zimmerman +7 innych
  •  

    Ja pierdole, Mirki, jakie te laski z #wizaz są pojebane...
    Weszłam sobie dziś tam na forum i kliknęłam w post "rozłąka z ukochanym (..)" akurat tez dlatego że z moim ukochanym nie będę się widzieć 3 tygodnie bo wyjeżdża na delegacje i myślałam że może będą tam pisać coś sensownego co robić, czym sobie zająć "głowę" żeby nie mysleć 24/7 że ukochany jest tak daleko. I wiecie co Mirki? Większość tam pisała że facet wyjechał, nie ma go już tam miesiąc czy ileś a te kurwiszony sie jeszcze chwaliły "NO JA SIĘ DZIŚ WIDZĘ Z KOLEGĄ WIECZOREM, ALE TO TYLKO KOLEGA, ALE WIEM ŻE MU SIĘ PODOBAM" a dzien później pisze "SPOTKANIE SIĘ UDAŁO, ODZYSKAŁAM WIARĘ ŻE MOGĘ SIĘ KOMUS PODOBAĆ"

    NO JA PIERDOLE. Facet jedzie zapierdalać a te idiotki się spotykają z jakimiś typami "żeby się przekonać czy jeszcze się komuś podobają". Co sie dzieje teraz z tymi różowymi paskami to ja nie...
    Myślałam że ktoś coś poradzi normalnego bo sama będę niedługo w podobnej sytuacji a tu takie coś...

    #rozowepaskicontent #wizazcontent
    pokaż całość

  •  
    L........l

    +7

    #pasta #dawnoniebylo #mojchlopakrobiantywirusa #programowanie #wizaz

    Cześć dziewczyny, piszę tego posta bo nie mam już sił do mojego chłopaka. Jesteśmy razem od 2011, ale to co teraz wyrabia nie daje mi spokoju.

    Mój facet postanowił zrobić program antywirusowy. Jest przekonany, iż jego av będzie liderem na rynku, pobije marki jak norton, nod itp.

    Facet nie ma żadnego pojęcia na temat programowania, nie umie tego robić, nie zna się na pisaniu programów, a robi av.

    Całymi dniami siedzi przed komputerem i zbiera wirusy. Gromadzi je z różnych stron, wymienia się wirusami z ludźmi, ma na dysku wiele gb wirusów.

    Płaci pieniądze programistom - nazywa tak ich, a oni piszą mu różne aplikacje, ułatwiające gromadzenie wirusów.

    Jak pytam za co chcesz stworzyć av, słyszę dostanę dofinansowanie od państwa lub unii.

    W co on wierzy, nie mam już sił na tego człowieka. Całymi dniami siedzi przed komputerem, wymienia się wirusami, płaci nawet za paczki wirusów, kupuje większe dyski, by więcej ich mieć.

    Zadłużony jest niesamowicie, od siostry pożyczył kilka tysięcy na jedzenie, internet itd

    Ode mnie też kilka set złotych.

    Nie pójdzie do pracy, tylko mówi, że będzie bogaty dzięki jego pomysłowi

    Liczy również, iż sprzeda wirusy firmom antywirusowym.

    Kiedyś jedna firma płaciła mu 3 tys dolarów co miesiąc, za to by przesyłał wirusy na serwer, po paru miesiącach zrezygnowali.

    Szuka dalej i liczy, iż ktoś będzie chciał płacić mu za wirusy, ale nikt nie chce. On myśli, że będą płacili za wirusy, jest pewien, że ktoś będzie mu płacił za to, że co dziennie wyśle wirusy. Ktoś raz mu płacił za wirusy, a on myśli dalej będzie ktoś mu płacił.

    Nie ma pieniędzy na zatrudnienie programistów, mówi - robię projekt, pokażę go pewnym ludziom i dostanę kasę na program

    Wkurza mnie, że w bajki wierzy. Wydaje mu się, że może ot tak zrobić program antywirusowy, że inni będą pisali mu program, a on dostanie pieniądze. Najgorsze, że pożycza od każdego pieniądze i zadłuża się i nie oddaje.

    Jak przemówić mu do rozsądku
    pokaż całość

  •  

    #rozowepaski #wizaz
    Co myślicie o takiej sytuacji: masz dziewczynę, piszesz bardzo ważną maturę za 2 dni, nie masz wcale czasu, ale postanawiasz przeznaczać te godzinę żeby się z nią spotkać, bo dawno się nie widzieliśmy. Umówieni na "około 20", dzwonię do niej koło tej 20 i się pytam czy jest gotowa. Mówi że nie chce jej się wstawać i czy możemy się spotkać jutro...

    Słusznie się wkurzyłem?
    pokaż całość

  •  

    Witam ten wątek może wydać się niektórym nudny, ale nie mam komu się wygadać, także spadło na Was drogie wizażanki

    Zacznę może od tego, że ogólnie mam niskie libido. Rzadko kiedy czuję, że potrzebuję seksu. Zwykle dopiero w trakcie akcji uświadamiam sobie "tak, tego mi było trzeba". Zmieniło się to jednak trochę kiedy rok temu poznałam swojego obecnego chłopaka. Kocham go bardzo mocno, mamy podobne poczucie humoru, podobne spojrzenie na życie, podobne plany na przyszłość. No i w końcu mam chłopaka na którego patrzę i myślę "O jjejciu, jaki On jest przystojny".

    Na początku bardzo się do siebie kleiliśmy, potrafił z nienacka przypchnąć mnie do ściany i zacząć całować w ten sposób, który mnie pobudzał. Przy okazji wolnego mieszkania zaczynaliśmy w sumie wszędzie. Pod prysznicem, na pralce, na blacie w kuchni... Po pewnym czasie wiadomo, pierwsze zauroczenie chyba minęło, zamieszkaliśmy razem ale nadal czułam i widziałam, że go podniecam. Do czasu aż nie popełniłam WIELKIEGO błędu...

    Pokazałam mu Leauge of Legends bo kiedyś lubiłam w to grać. Myślałam, że od czasu do czasu zagramy sobie jakąś partyjkę. Ale on wkręcił się tak bardzo, że teraz wraca z pracy, leży sobie odpoczywając w łóżku po czym uruchamia LoLa i gra do późnej nocy. Ja muszę się kłaść wcześniej, kiedy wstaję do pracy na rano, ale kiedyś przynajmniej kładł się ze mną, przytulał, chwilkę rozmawiał lub całował i często kończyło się to seksem. Od teraz tego NIE MA. Daje mi tylko jakiegoś całusa w czoło, mówi dobranoc i idzie grać dalej

    Kiedyś działał na niego widok mnie owiniętej szlafrokiem po wyjściu z kąpieli. Próbowałam tego teraz, siadałam na łóżku obok niego i zaczynałam np nakładać na nogi balsam co kiedyś dawno by go zaciekawiło. A teraz spojrzy na mnie co najwyżej W TRAKCIE LADOWANIA SIĘ JEGO POSTACI, po czym za chwilę odwraca wzrok w monitor.

    Zakładam bieliznę którą on sam mi wybrał, po czym słyszę tylko "oo, Ty masz stringi!" i co z tego, skoro to nie jest w stanie odciągnąć go od komputera?!

    Jestem kobietą która lubi o siebie dbać. Zawsze staram się być wydepilowana. WSZĘDZIE (tylko po co, skoro TAM i tak rzadko kiedy zagląda). Myślę, że nie ma we mnie nic odrażającego, ale od jakiegoś czasu w ogólę się czuję się dla niego atrakcyjna Nie ważne jak się ubiorę i umaluję to i tak nie usłyszę od niego komplementu. Tylko coś w stylu "A co Ty, idziesz gdzieś", "czemu się tak odstawiłaś". Na prawdę, już ja mu częściej prawię komplementy niż on mnie

    Aktualnie jako środka antykoncepcyjnego używamy prezerwatyw, w które to on miał w zwyczaju się zaopatrywać. Teraz nawet kiedy to nawet ja chcę je kupić podczas wizyty np w aptece słyszę tylko "eee.... ale poooo cooo? dzisiaj jestem zmęczony" kiedy mówię że na zaś, to jest takie zrezygnowane " dobra, rób jak chcesz". W efekcie ostatnią prezerwatywę zużyliśmy ponad tydzień temu i od tego czasu nie śpieszy mu się do zakupu nowych, no bo po co?

    Kończąc: czy macie jakiś pomysł jak z tego wybrnąć? jak odciągnąć go czasem od tego LoLa? czy to oznaki tego, że on przestaje mnie już kochać, znudził się mną? czy może to ja gdzieś zawiniłam i to ja powinnam nad sobą popracować? Rozmowa nie pomaga. Raz powiedziałam mu co mnie dręczy to usłyszalam tylko ironiczne: "nie, wcale mi się nie podobasz. I dlatego z Tobą jestem..."

    Przepraszam za dość długi post, ale miałam dużo informacji do zawarcia a ładnie pisanie nie jest moją mocną stroną.

    #pasta #wizaz #rozowepaski #leagueoflegends #problemyrozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    tak sobie rozkminiam, a gdyby tak skumać #niebieskiepaski przegrywy z wykop.pl i #rozowepaski przegrywy z forum wizaz.pl to co by to było...

    tutaj masa kolesi piszę o tym jakimi są przegrywami samotnymi, a tam laski na forum seks i intymnie (TAK ŚLEDZE I KRĘCE BECZKE NA CAŁOŚĆ). Na bank znaleźli by się z tych samych miast, miejscowości i okolic i może ktoś by się zakłochał xD

    Jest tylko problem bo stulejarze z mirko by przestraszyli dupeczki z wizazu :C

    #tfwnogf #tfwnobf #wizaz #przegryw #swataniezwykopem
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów