•  

      No widzę, potwierdź mi tylko to że funkcją dodatnią tego jest to, że podaję adres a tam na stronce z czasem może się zmieniać adres, ale zawsze będzie trafiało na moje konto?

      @cyberpunkbtc: nie pytaj mnie o szczegóły techniczne, polecają odpowiedni ludzie, więc nie powinno być źle. Na konto zawsze trafi a to są jednorazowe faktury, które tracą ważność po wykonaniu przelewu albo po 3600 sekundach czyli godzinie, musisz popracować nad LN i dowiedzieć się więcej jak to działa.

      Mnie się zawsze podobało w tipowaniu ludzi na zwykłe adresy co innego. Taki adres zawsze jest aktualny, nie jak adres do LN, który przepada jak zamkniesz kanał. I zajebiste było to że każdy miał wgląd w historię, widział ile ludzi wpłaciło. Nieraz na takim adresie widać było że ktoś dostawał tipy od wielu lat i nie ruszył tych BTC nigdy, tylko cały czas hodl. Z LN to przepada :/

      @cyberpunkbtc: to jest straszne. każdy zna twoje adresy i ma Cię jak na widelcu. Nie na darmo Samuraj rozwija PayNyms właśnie dlatego, że to wielki problem w bitcoinie, brak anonimowości. A LN ma to od razu. Jestem bardziej podekscytowany LN niż starym bitcoinem bo bez ruszania protokołu idziemy do przodu a nasze pieniądze są dalej bezpieczne onchain.
      pokaż całość

    •  

      @cyberpunkbtc: ten koleś i jego instrukcje są świetne, polecam implementację LND.

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    2 dni temu Ned Scott (CEO of Steemit Inc) umieścił na swoim profilu update mówiący m.in. o tym, że z powodu m.in. bearmarketu w ostatniom czasie Steemit Inc. zwolniło ok 70% swoich pracowników.

    I jeżeli jesteście jak ten gość, to pewnie jesteście już w chórze krzyczącym, że Steem pada.

    To może pozwólcie, że nieco was oświecę jak wyglada sytuacja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po pierwsze... jeżeli ktoś nadal nie rozumie jaka jest różnia pomiędzy Steemit Inc. a Steem, to bardzo serdecznie polecam przeczytać mój artykuł sprzed roku: "Dlaczego niedziałający Steemit nie jest problemem oraz dlaczego fundusze użytkowników nie są zagrożone, nawet jak steemit.com padnie"

    TL;DR: Steemit.com to jeden z kilkudziesięciu interfejsów. W analogii do Bitcoina, Steemit.com jest jak blockexplorer, który stara się w przystępny sposób wyświetlać informacje zaciągane z blockchaina. Dodatkowo Steemit.com ma wbudowany javascriptowy wallet, który działa po stronie przeglądarki, a który jest w stanie zarządzać Twoimi środkami na blockchainie, tak jak wiele innych walletów Steemowych.

    W jeszcze jednym skrócie: sieć Steem nie potrzebuje Steemit Inc. Steem do działania wymaga nodeów sieci Steem, oraz nodeów produkujacych bloki (tzw. witnessów). A to wszystko było, jest i nie widzę powodu by przestało być.

    No ale jak to... mieli tylę tokenów i wszystko przejedli?

    Proponuję następnym razem byście najpierw sprawdzili to co jest transparetne na blockchainie, tj. zawartość portfeli.

    To co się w uproszczeniu dzieje, to Steemit Inc. nie wypłaciło sobie podczas hossy wystarczająco dużo FIATów na trudne czasy i teraz nie chcą dumpować milionów STEEMów które nadal mają, tylko wolą odchudzić zespół na trudniejsze czasy. A po co im FIATy? Okazuje się, że nie wszyscy chcą przyjmować płatności w crypto ;)

    Steemit Inc. nadal ma kilkadzisiat milionów dollarów w STEEM:

    https://steemit.com/@steemit/transfers
    https://steemit.com/@steem/transfers
    https://steemit.com/@misterdelegation/transfers

    Steemit posiadał w szczytowym momencie 42 pracowników (to ja się pytam, po cholerę aż tyle!), a po redukcji jest to 12 osób. Część developerów, którzy zajmowali się rozwojem narzędzi została jakiś czas temu zatrudniona przez Steemit, co miało pomóc skupić się tym programistom na jeszcze szybszym dowiezieniu tych projektów. To co się w tym momencie dzieje, to część osób zamiast być fundowana z prywatnych funduszy Steemit Inc, będzie (co zapowiedzieli) dalej rozwijać swoje projekty i finansować je z puli nagród, tak jak robili to dotychczas przez ponad 2 lata.

    Wołam @tptak @dpc8 @cyberpunkbtc @pawlo74, którzy już zaczeli obwieszczać światu ze blockchain Steem pada :)

    Jak to mówi pewien internetowy jegomość: Nic bardziej mylnego ;)

    #steemit #steem #kryptowaluty
    pokaż całość

  •  

    Lubicie podróże? Specjalnie dla Was mamy artykuł to tym jak wynająć dogodną i luksusową piwnicę w każdym miejscu na ziemi Oczywiście nie obędzie się bez #rozdajo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zachęcamy do polubienia naszej strony na Facebook

    Oraz obserwacji tagu: #blogczejn

    Rozdajo Zasady znane, mirkorandom i zielonki out ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Do wygrania: Ziggurat

    Holy Potatoes! We're in Space?!

    A także darmowy kodzik dla najszybszych

    pokaż spoiler GAMCJ-P0HEA-K6HW Dodać na końcu pierwszą literę imienia żony Janusza ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #rozdajo #blogczejn #podroze #protip #gruparatowaniapoziomu #oszukujo #gry #steam #steem #steemit
    pokaż całość

  •  

    Czołem! W ten zimowy poranek przybywamy do Was z kolejnym rozdajo! Zasady wszystkim znane, mirkorandom, 24h, zielonki mogą plusować ale nic nie wygrają ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Ale zanim przejdziemy do nagród, to przygotowaliśmy dla Was ciekawy artykuł na temat smogu autorstwa lekarza. Wiedzieliście, że pierwsze prawo regulujące jakość powietrza pochodzi ze średniowiecza i karało za palenie węglem, ścięciem głowy? No to teraz już wiecie, a resztę przeczytacie tutaj: Łatwe, trudne oddychanie

    Zachęcamy też do odwiedzenia naszej strony: Blogczejn.pl i obserwacji tagu #blogczejn

    A co do rozdajo to tym razem mamy gry takie jak:

    Overlord II

    Dungeons II

    Oprócz tego dla najszybszych:

    Gra niespodzianka

    pokaż spoiler A0NLW-F29K4-77KP Trzeba dodać na końcu pierwszą literę popularnego hiszpańskiego tańca.


    #blogczejn #rozdajo #zdrowie #smog #medycyna #nauka #gruparatowaniapoziomu #steem #steemit #gry #steam
    pokaż całość

  •  

    Cześć wszystkim Mirkom i Węgierkom! Na początek wypadałoby się przedstawić i zorganizować #rozdajo (spokojnie nie będziemy potrzebować danych zwycięzców ( ͡~ ͜ʖ ͡°) ) To drugie za chwilę, a teraz kilka słów o nas.

    Jesteśmy redakcją-agregatorem wartościowych treści pisanych przez polskich blogerów. Składamy się w większości z innych Wykopowiczów którzy prowadzą teraz blogi na steemit.com. na naszej stronie Blogczejn.pl znajdziecie ponad 1500 ciekawych artykułów podzielonych tematycznie.

    Chcemy przedstawić Wam pierwszy ciekawy artykuł, a mianowicie: Dlaczego wszystko w Japonii jest animowane?

    Zachęcamy też do obserwacji tagu #blogczejn pod którym będziemy wrzucać zajawki ciekawych artykułów.

    Obiecane rozdajo

    Do wygrania są 3 gry: Batman Arkham Origins

    Scribblenauts Unlimited

    Zeno Clash 2

    Dodatkowo wrzucamy 2 kody do gry Original War dla najszybszych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler LYHWK-W72VY-C4T5G Zamienić Y i L miejscami


    pokaż spoiler LE8A7-72RPY-XKAHJ Zamienić J i H miejscami


    #rozdajo #blogczejn #gruparatowaniapoziomu #japonia #smiesznypiesek #mangowpis #steem #steemit #gry #steam
    pokaż całość

  •  

    Czy ktoś chciałby się spotkać 20tego listopada w Krakowie z ciekawym, bardzo doświadczonym podróżnikiem? Chodzi o zupełnie niezobowiazujace spotkanie, wyjscie na piwo albo pochodzenie po Krakowie wczesniej.

    Chodzi o jednego gościa z bloga http://for91days.com/, którzy od niedawna są także na Steemie (oparte o blockchain social media/platforma blogowa na której można coś tam zarobić pisząc) - https://steemit.com/@for91days

    for91days od wielu lat przeprowadzają się w inne miejsce na ziemi na 91 dni i mieszkają tam, zwiedzają i piszą codziennie o 1 rzeczy. Z tego co widze byli w 19 krajach. Był z nimi nawet wywiad w wysokich obcasach: http://for91days.com/photos/Press/Polish%20Lifestyle%20Magazine.pdf?fbclid=IwAR17NLiBOJgktYcV3oFNfSxKxAobHPWZPD3hKeeEPD9WDasZbDffODwOod0

    Jurgen chciałby sie spotkac i na luzie pogadać z podróznikami, może troche opowiedzieć o Steemie i o jego projektach na platformie (jest założycielem największej społeczności podróżniczej travelfeed https://steemit.com/@travelfeed i niedługo będą rozwijali własną stronę i apkę).

    Na spotkaniu będzie też dość ciekawa osoba, podróżnik i muzyk https://steemit.com/@hallmann

    Wiem że poważnie to wszystko brzmi, ale to serio ma być luźne spotkanie ciekawych ludzi. Nie musicie nic ogarniać z krypto/Steemem, ale jeżeli podróżujecie to fajnie. Poznałem niedawno Jurgena i po prostu spytał czy jak znam jakiś podróżników to chętnie wyskoczy na piwko.

    Jak są pytania to walcie, jak ktos chcialby sie spotkac to was skontaktuje (mnie niestety nie bedzie)

    #podroze #steem #kryptowaluty #krakow #steemit
    pokaż całość

  •  

    Czasem tyranie po nocach by wspierać Polską społeczność popłaca - Bilecik na SteemFest za free (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

    #steem #steemit #strimi

  •  

    W SteemMonsters rozegrano już ponad 100k meczów!

    Niedawno na #steem pojawiła się gra karciana i od razu spodobała się wielu graczom, sprawiając, że 10% transakcji należy właśnie do niej. Zebrałem te transakcje i stworzyłem statystyki: https://steemit.com/steemmonsters/@rafalski/steem-monsters-statistics

    #kryptowaluty #steemit
    pokaż całość

  •  

    Czy pod koniec roku Bitcoin zanotuje znaczący wzrost ceny?

    • 17 głosów (26.56%)
      Tak
    • 40 głosów (62.50%)
      Nie
    • 7 głosów (10.94%)
      Kupuję tylko shitcoiny
  •  

    Chciałem podać dalej pewnego newsa z ekosystemu blockchaina Steem. Dlatego, że sam o tym projekcie wiem bardzo mało, to posłużę się słowami użytkownika @imperfect-one, który rozwój tej gry śledzi od dłuższego czasu.

    SteemMonsters jest to cyfrowa zdecentralizowana kolekcjonerska gra karciana, którą osadzono na blockchainie Steem. Oznacza to mniej więcej tyle, że w przeciwieństwie do innych gier tego typu, gracz jest posiadaczem każdej zdobytej karty, a wszystkie transakcje związane z grą są w 100% transparetne.

    Tutaj muszę przyznać, że pomimo tego, że temat kompletnie mi nie pasuje (bardzo mało gram w gry, a komputerowe karcianki to już w ogóle...) jednak jako programista musze jednak przyznać, że jakość wykonania ich gry pod względem graficznym i animacyjnym... jest moim skromnym zdaniem na naprawdę bardzo wysokim poziomie (a przynajmniej jak na branżę blochchain).

    @imperfect-one nagrał kilka filmików na ten temat, dwa z nich linkuje poniżej:
    - Steemmonsters - kilka słów o projekcie, odliczanie do rozpoczęcia gry
    - Steemmonsters - prezentacja bitwy testowej wraz z prostą analizą

    Jakoś dzisiaj/jutro mają włączyć możliwość odgrywania bitew pomiędzy graczami.

    Tutaj chciałbym zaznaczyć, że w tę grę nie grałem i prawdopodobnie nie będę. Przydało by się, by ktoś zrecenzował tę gre bardziej obiektywnie. Czy jest fair? Czy wszystko jest takie jak twórcy mówią? Fajnie by było mieć pewność co do tego, zatem podkreślam: zrób swój własny research przed podjęciem jakichkolwiek ewentualnych działań.

    #steem #steemit #steemmonsters #gry #gwint #karcianki #kryptowaluty
    pokaż całość

  •  

    Wiele osób pytało co z tą kavą? Gdzie kupować, jak rozpoznać dobrą kavę? Wasze prośby zostały wysłuchane, stworzyłem dla was mały przewodnik. Dobra #kavakava i najlepsi sprzedawcy - dzielcie się tą dobrą nowiną z rodziną i bliskimi, niechaj szlachetna kava zagości na polskich stołach tuż obok wigilijnego barszczu zamiast wódeczki! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Szlachetna kava kava - gdzie kupić dobrą kavę?

    Wołam zainteresowanych:

    @Kakaoibulkazserem
    @PanEdzio
    @elderflower
    @Fjkjarek
    @Bl4cky
    @Hiczkax

    #ziola #narkotykizawszespoko #steemit
    pokaż całość

    Czy próbowałeś już kava kava?

    • 8 głosów (6.45%)
      Tak
    • 36 głosów (29.03%)
      Nie
    • 80 głosów (64.52%)
      Chciałbym
  •  

    Abadi musi odejść!

    Protesty na południu Iraku, które rozpoczęły się w lipcu, nadal trwają i nabierają coraz bardziej na sile. Ataki na budynki rządowe stały się normą. Coraz częściej siły bezpieczeństwa odpowiadają ostrą amunicją. Tymczasem w Bagdadzie nadal trwa walka o to kto zostanie nowym premierem. Siły pro-irańskie podejmują coraz śmielsze działania, które mają na celu odsunięcie premiera Abadiego od władzy. Jednocześnie Muktada as-Sadr widząc, że Abadi nie radzi sobie z sytuacją, zaczyna szukać nowych sojuszników. Sojusz, który początkowo wydawał się niemożliwy, zdaje się coraz bardziej prawdopodobny.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Samowolka

    Podczas gdy oczy całego Iraku zwrócone były na protesty w Basrze, 12 sierpnia pojawiła się niespodziewana informacja. Jednostki – zdominowanej przez szyitów – PMU (Popular Mobilization Forces) zaczęły wycofywać się z, położonych na północy kraju, prowincji Salah al-Din, Niniwa i Al-Anbar, które są zamieszkałe w większości przez sunnitów. Ewakuacja PMU, rzekomo zarządzona przez premiera Abadiego, miała doprowadzić do zmniejszenia napięć na północy kraju między szyickimi milicjami a sunnicką ludnością. W ciagu zaledwie kilku dni PMU wycofała większość swoich jednostek z prowincji Salah al-Din i Niniwa. Na miejscu pozostały w zasadzie tylko oddziały PMU złożone z jazydów, chrześcijan i Turkmenów.

    Wkrótce okazało się, że relokacja sił PMU były samowolką ze strony jej dowództwa. Premier Abadi wcale nie wydał rozkazu do ewakuacji. Mało tego, premier nawet nie wiedział że taka ewakuacja ma zostać przeprowadzona i dowiedziała się o niej dopiero wtedy, gdy PMU opuściło swoje bazy w prowincji Salah al-Din i Niniwa.

    Abadi zaczął poszukiwać winnego całej sytuacji – o ile sytuacja w przedmiotowych prowincjach jest dość spokojna, to nagły odwrót PMU mógł doprowadzić do próżni w sektorze bezpieczeństwa, która szybko mogłaby zostać wykorzystana przez siły wrogie Bagdadowi, w tym bojowników IS, którzy stale infiltrują Irak z terytorium Syrii.

    Wkrótce okazało się, że rozkaz odwrotu został wydany przez Abu Mahdiego al-Muhandisa – wiceszefa PMU, a prywatnie bliskiego przyjaciela generała Ghasemem Solejmaniego (wysoko postawionego członka irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej). Wściekły Abadi 21 sierpnia anulował rozkazy Muhandisa i kazał PMU z powrotem obsadzić opuszczone posterunki – takie uprawnienie daje mu prawo przyjęte przez parlament w 2016 roku. Mało tego – według niepotwierdzonych raportów Abadi zawiesił Muhandisa i zaczął szukać jego następcy.

    O ile rozkaz Abadiego z 21 sierpnia zatrzymał odwrót sił PMU z prowincji Anbar to ciężko powiedzieć jak wpłynął na sytuację w prowincjach Salah ad Din i Niniwa. W tych ostatnich dwóch regionach dochodziło do sytuacji, w których, po odwrocie PMU, ich posterunki były obsadzane przez improwizowane sunnickie milicje. Wątpliwe, żeby te oddziały zgodziły się teraz na powrót PMU. Nadal, prawie dwa tygodnie od opisywanych wydarzeń, brakuje rzetelnych informacji czy oddziały PMU wróciły do Niniwy i Salah ad Din czy też nie.

    Bez wątpienia samowolka Muhandisa musiała zwiększyć czujność premiera Abadiego. Gdy 21 sierpnia rozkazał on PMU powrót do zajmowanych wcześniej baz, zdecydowanie musiał być z siebie dumny. Z jednej strony udało mu się stłumić „bunt” ze strony Muhandisa a z drugiej polepszyć swój wizerunek wśród „szarych” członków PMU, których przedstawił jako gwarantów bezpieczeństwa w północnym Iraku. Jednak, jak niedługo później się okazało, sprawa Muhandisa była zaledwie czubkiem góry lodowej.

    Spotkanie dowódców PMU z Irańczykami, na zdjęciu widoczni: Amiri (1), Solejmani (2) i Muhandis (3), źródło: PMU

    I ty, Brutusie, przeciw mnie?

    30 sierpnia premier Abadi zwolnił szefa PMU – Faliha Alfayyadha. Uzasadniając swoją decyzję, Abadi stwierdził, że Alfayyadh zaczął angażować się w sprawy polityczne czego nie da się pogodzić z zajmowaniem tak wysokiego stanowiska w strukturach bezpieczeństwa. Sprawa była o tyle ciekawa, że kilka miesięcy wcześniej, gdy podczas majowych wyborów Alfayyadh (wraz ze swoim „Ruchem Ataa”) startował w wyborach z list „partii” Nasr, na czele której stoi Abadi, to Premier nie dostrzegał żadnego konfliktu interesów.

    Teraz już sprawy potoczyły się szybko. Jeszcze tego samego dnia część członków bloku Nasr zaczęła nawoływać do mianowania Alfayyadha kandydatem na nowego premiera. Cała sytuacja jeszcze bardziej się zagmatwała, gdy członkowie pro-irańskiego Fatahu stwierdzili, że Alfayyadh przeszedł na ich stronę.

    Tym samym premier Abadi znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Przypomnijmy – 30 sierpnia Alfayyadh został zwolniony. Tego samego dnia część członków Nasr zaczęła popierać jego kandydaturę na nowego premiera. Tymczasem, zaledwie 4 dni później, 3 września, miało odbyć się pierwsze posiedzenie nowego parlamentu, podczas którego miano wybrać spikera i zdecydować komu zostanie powierzona misja stworzenia przyszłego rządu.

    Nie było czasu do stracenia. Premier od razu przystąpił do działania. W niedzielę Abadi spotkał się z Sadrem, Allawim, Hakimem i przedstawicielami 12 mniejszych ugrupowań. Tego samego dnia Panowie ogłosili zawarcie sojuszu, który miałby łącznie 177 parlamentarzystów i tym samym, jako największe ugrupowanie parlamentarne, miałby pierwszeństwo w tworzeniu nowego rządu – zgodnie z wyrokiem irackiego SN z 2010 roku pierwszeństwo w tworzeniu rządu ma ten blok wyborczy, który po wyborach skupi najwięcej mandatów parlamentarnych a nie ten kto wygra wybory.

    W kilka godzin później pro-irańska koalicja, na czele której stoją Maliki i Amiri, stwierdziła że to oni – a nie Abadi – posiadają największy blok parlamentarny. Dlaczego? Zdaniem pro-irańskiego duetu wkrótce będziemy świadkami zdrady w partii Nasr, której członkowie – podobnie jak wcześniej Alfayyadh – odwrócą się od Abadiego i przejdą na stronę pro-irańskiego sojuszu.

    Wkrótce pojawiła się także bardzo ciekawa informacja, która do tej pory nie została jednak potwierdzona. Według irackiej prasy Muhandis, rozkazując oddziałom PMU wycofać się z północy kraju, działał na polecenie Alfayyadha, który ruch ten miał uzgodnić z lokalnymi politykami. Zdaniem irackich dziennikarzy Alfayyadh zawarł z sunnickimi politykami z północy kraju sojusz – PMU wycofa się z 3 w/w prowincji a w zamian za to parlamentarzyści z tych prowincji poprą blok Malikiego i Amiriego.

    Premier Haider Al-Abadi, źródło: foreignoffice, flickr.com

    Jak wybrać speakera?

    W końcu, 3 września, odbyło się pierwsze posiedzenie nowego irackiego parlamentu. Tego dnia miały jednak miejsce tylko formalne uroczystości – głównie odebrano przysięgę od nowych parlamentarzystów. Dopiero następnego dnia, tj. 4 września, parlament rozpoczął pracę „merytoryczną”.

    Tutaj jednak pojawiły się problemy. Zgodnie z iracką konstytucją przed powierzeniem danemu blokowi misji utworzenia nowego rządu należy wcześniej wybrać speakera parlamentu. Co prawda zebrani parlamentarzyści przedstawili kilka kandydatur – w tym Alfayyadha. Jednak żaden z kandydatów nie miał najmniejszych szans na zdobycie tego stanowiska, i to z bardzo banalnego powodu – podczas wtorkowych obrad w parlamencie zjawiło się zaledwie 85 parlamentarzystów z wszystkich 329.

    W tej sytuacji zebrani rozeszli się do domów nie podejmując żadnej decyzji. Obrady Parlamentu zostały odroczone do 15 września.

    Sala obrad irackiego parlamentu , źródło: commons.wikimedia.org

    Basra w płomieniach

    Tymczasem nie tylko walka o fotel premiera osiągnęła moment kulminacyjny. Gorąco jest także w Basrze na południu kraju. Od lipca nieprzerwanie trwają tam protesty. W artykule z 23 lipca opisałem powody, dla których protestujący wyszli na ulice.

    Od mojego ostatniego artykułu na temat Basry sytuacja jeszcze się zaogniła. Protestujący nie chcą ustąpić ani na krok a siły bezpieczeństwa wyraźnie nie radzą sobie z całą sytuacją. Co prawda rządzący zapowiadają reformy, dzięki którym mieszkańcom Basry zapewniony zostanie dostęp do bieżącej wody czy podstawowych usług publicznych, lecz protestujący nie chcą już słuchać ani rządu w Bagdadzie ani lokalnych władz. Mieszkańcy chcą reform „tu” i „teraz”. Natomiast Abadi i jego rząd traktują Basrę jako problem, którym powinien zająć się przyszły rząd- natomiast oni („Abadi i spółka”) mogą co najwyżej próbować rozładować napięcie.

    Ten przedłużający się impas doprowadził ostatecznie do eskalacji. Przełomowym momentem był 4 września. Tego dnia protestujący wdarli się do jednego z rządowych budynków w Basrze. Według dość prawdopodobnej wersji wydarzeń na jednym z pięter zabarykadowało się kilku członków irackich sił bezpieczeństwa. Gdy protestujący obrzucili ich koktajlami Mołotowa i fajerwerkami ci otworzyli ogień – wbrew odgórnemu zakazowi. W rezultacie aż 6 osób miało ponieść śmierć. Szczegóły zajścia nie są znane. Premier Abadi zapowiedział stworzenie specjalnej komisji, która ma szczegółowo zbadać tę tragedię. Tego samego dnia w Basrze wprowadzono godzinę policyjną, co – przynajmniej w założeniu – miało zapobiec dalszej eskalacji.

    Jednak nikt z mieszkańców Basry nie chciał już słuchać zapewnień premiera. Rubikon został przekroczony. Po wydarzeniach z 4 września protestujący wpadli w szał i zaczęli niszczyć wszystko wokół. 6 września demonstranci podpalili siedzibę pro-irańskiej milicji Asaib Ahl al-Haq. Następnego dnia posunęli się jeszcze dalej i obrzucali butelkami z płynem zapalającym irański konsulat w Basrze. Odpowiedź Teheranu była natychmiastowa – jeszcze tego samego dnia zamknięto przejście graniczne w Shalamjah, które jest często wykorzystywane przez mieszkańców Basry z uwagi na niskie ceny żywności po irańskiej stronie granicy.

    Sytuacja w Basrze osiągnęła apogeum. Podczas piątkowych modlitw do sytuacji w mieście odniósł się ajatollah Sistani – duchowy przywódca irackich szyitów. Z jednej strony skrytykował rząd, który nie jest w stanie opanować sytuacji a z drugiej strony wezwał protestujących do rezygnacji z przemocy na rzecz pokojowych środków protestu.

    Prowincja Basra na tle mapy Iraku, źródło: Zirguezi, commons.wikimedia.org

    Nadzwyczajne posiedzenie parlamentu

    Eskalacja walk w Basrze nie uszła także uwadze Muktady as-Sadra, którego ugrupowanie wygrało majowe wybory. Sadr wezwał wszystkie ugrupowania parlamentarne do zebrania się na nadzwyczajnym posiedzeniu, które miało zostać poświęcone sytuacji w Basrze. Termin obrad wyznaczono na sobotę 8 września.

    Specjalne posiedzenie parlamentu odbyło się w bardzo napiętej atmosferze. Prawie każde ugrupowanie oskarżało Abadiego o niekompetencję i niezdolność do polepszenia sytuacji w Basrze. Premier nie odpowiedział w jaki sposób rząd chce położyć kres protestom – zamiast tego zarzucił parlamentarzystom, że wykorzystują dramat mieszkańców Basry dla własnych celów politycznych. Dyskusja trwała przez kilka godzin w bardzo ostrej atmosferze. Pod koniec spotkania nastąpiło to czego premier obawiał się najbardziej – Hassan Al-Aqouli, rzecznik partii Sairun, której przewodzi Sadr, wezwał Abadiego do złożenia rezygnacji.

    Słowa Al-Aqouliego były szokiem dla wielu obserwatorów – jak już wspomniano, to właśnie Sadr i Abadi mieli połączyć siły i stworzyć nowy rząd. Wzywając Abadiego do ustąpienia ze stanowiska Sadryści zerwali wcześniejsze porozumienia. Bardzo wątpliwe, aby sojusz Sairun-Nasr przetrwał bez Abadiego jako wspólnego kandydata na premiera – jest to tym mniej prawdopodobne, że – po wezwaniu premiera do ustąpienia – przed Sadrystami otworzyły się pewne nowe możliwości.

    [Muktada as-Sadr (po lewej) i Ali Taliqani – źródło: مالهوترا, commons.wikimedia.org](https://steemitimages.com/0x0/https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/19/سماحته_مع_سماحة_حجة_الاسلام_والمسلمين_السيد_القائد_مقتدى_الصدر%28دام_عزه%29_في_الحنانة.jpg)

    Iracki triumwirat?

    Sobotnie obrady parlamentu, a w szczególności słowa Al-Aqouliego, zdają się wskazywać, że Sadr szykuje się do zmiany stron. Wydarzenia ostatniego tygodnia wyraźnie pokazały, że Abadi nie jest w stanie poradzić sobie z zapewnieniem podstawowych usług mieszkańcom Basry. Wejście z takim politykiem w sojusz może wywołać ogromne komplikacje w przyszłości. Ponadto nie wiadomo czy Abadi nadal faktycznie posiada 42 mandaty parlamentarne – ostatnie zamieszkanie, które wywołał Alfayyadh wskazuje, że w partii Nasr doszło do „puczu” i, na obecnym etapie, nie można rozróżnić kto jest „człowiekiem Abadiego” a kto ukrytym stronnikiem duetu „Maliki-Amiri”.

    Dołączenie Sadra do stronnictwa pro-irańskiego i stworzenie triumwiratu Sadr-Maliki-Amiri nie jest wcale nieprawdopodobne. Już wcześniej, na początku czerwca 2018 roku, Sadr i Amiri ogłosili stworzenie koalicji, która miała utworzyć nowy rząd. Potem jednak drogi obu panów się rozeszły. Sadr stanął po stronie Abadiego a Amiri po stronie Malikiego.

    Sadr wielokrotnie zapowiadał, że dla dobra Iraku jest w stanie zgodzić się na współpracę z każdym ugrupowaniem. Pytanie tylko czy na pewno?

    Główną przeszkodą w utworzeniu wspomnianego triumwiratu może być Maliki, za którym Sadr nie przepada. W oczach Sadrystów to właśnie Maliki jest głównym winowajcą porażek irackiej armii z początkowego okresu walk z bojownikami IS. Ponadto Sadr ma także osobiste powody, aby nie lubić Malikiego – to właśnie Maliki, wówczas premier Iraku, doprowadził w 2008 roku do całkowitej likwidacji Armii Mahdiego, na czele której stał Sadr. Mimo, że od tamtych wydarzeń minęło już 10 lat, Sadr nadal żywi urazę do Malikiego – tak dużą, że już w czerwcu zapowiedział, że nie zgodzi się na wejście w sojusz z żadnym blokiem, w którym obecny będzie Maliki.

    Przeciągnięcie na swoją stronę Sadra byłoby bardzo korzystne dla Amiriego. Obecnie nie posiada on większości i musi liczyć, że kolejni członkowie Nasr podążą krokami Alfayyadha. Co prawda dużo w ostatnim czasie mówiło się o tym, że stronnictwu pro-irańskiemu uda się przeciągnąć na swoją stronę Kurdów i dzięki temu uzyskać większość – jednak wydaje się że ta opcja jest obecnie mało prawdopodobna.

    Dwie największe kurdyjskie partie – KDP i PUK – zapowiedziały, że dołączą tylko i wyłącznie do tego sojuszu, który spełni długą listę ich żądań. Bardzo istotnym punktem na tej liście jest uregulowanie statusu terytoriów spornych między Bagdadem a Irbilem (stolicą Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego) – w szczególności chodzi o wieloetniczny Kirkuk. Na takie żądanie nie mogą się zgodzić ani Abadi ani obóz pro-irański.

    W związku z tym Amari liczy prawdopodobnie, że uda mu się przeciągnąć na swoją stronę Sadra – to pozwoli mu natomiast zrezygnować z prób ułożenia się z Kurdami. Jednak mandaty Sadra nie wystarczą do otrzymania misji utworzenia nowego rządu. Sadrowi i Amiriemu potrzebne będą jeszcze głosy Malikiego. Jednak, jak już wcześniej wspomnieliśmy, Sadr nie jest skłonny do nawiązania jakiejkolwiek formy współpracy z Malikim. Zatem co teraz?
    Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie znajduje się w Teheranie. Władze irańskie utrzymują bardzo bliskie stosunki z przedstawicielami partii Fateh (Amiri) i Państwo Prawa (Maliki). Łącznikiem między obiema partiami a Iranem jest, wspomniany już, generał Solejmani. Teheran mógłby spróbować wpłynąć na Malikiego, aby ten poświęcił się na rzecz sojuszu Sadra ze stronnictwem pro-irańskim i złożył mandat. W tej sytuacji niemal pewne jest, że Sadr skusiłby się na ofertę współpracy z Amirim.

    Pytanie tylko czy Maliki byłby w stanie zrezygnować z osobistych ambicji na rzecz dobra Iraku? Ponadto otwartą kwestią pozostaje sprawa „puczu” w partii Nasr. Być może Alfayyadh nie jest jednym zdrajcą. W takim wypadku Amari i Maliki byliby w stanie uzyskać odpowiednią liczbę mandatów, aby objąć samodzielne rządy. Tym samym Sadr zostałby zepchnięty do opozycji. Jednak póki co nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te pytania. Jedno jest jednak pewne – iracki spektakl pod tytułem „nowy rząd” wkroczył w swoją decydującą fazę. Najbliższe dni, a zwłaszcza 15 września (kolejne posiedzenie parlamentu), powinny wyklarować całą sytuację. Zachęcam do śledzenia „Pulsu Lewantu”, bo z pewnością będziemy relacjonować wydarzenia z Bagdadu na bieżąco.

    Hadi Al-Amiri, szef Fatahu, źródło: Farsnews.com

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #irak #iran #geopolityka #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

    +: Liesbaum, R............7 +55 innych
  •  

    Hej. Pamiętacie mój wpis z mikrobloga sprzed 2 tygodniu o FoodTrucku, który będzie przyjmował płatności w crypto? Widać, mediom ten temat się sposobał - powstał artykuł na SpidersWeb:

    - Polak startuje z food truckiem, w którym zapłacisz kryptowalutami. Co na to US?
    Marcin Wójcik tworzy coś wyjątkowego. W jego food trucku zapłacisz kryptowalutami. Na rozpoczęcie działalności daje sobie rok.

    Fajnie by było, by takich miejsc powstawało wiecej :)

    #kryptowaluty #mikroreklama #steemit #bitcoin #foodtruck #jedzenie #gotujzwykopem

    Wołam osoby plusujące poprzedni wpis: @ralfek, @cruc, @wzasadzie, @Emperor616, @nicniezgrublem, @MysGG, @wojcir, @Tomciox, @fluxy, @BishKopt, @Luszian, @sorek, @losBamberos88, @Glovvacz, @pafcyk, @UrwisPan, @woodoo, @kooliber, @JacekBalcerzak, @Zgerio, @zwora
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Witajcie Mirki i Mirableki!

    Dzisiaj mam dla Was artykuł o modelu sprzedażowym Marvela
    Kilka słów o tym jak zarabiają i które strategie możecie przełożyć na swoje projekty

    KLIK

    Zapraszam do czytania.

    ---------------------------------------------------

    Do tej pory mogliście u mnie przeczytać m.in

    Jak dwa lata powstała marka odzieżowa warka miliony dolarów
    KLIK

    Jak otworzyć własne stoisko w galerii i nie zbankrutować?
    KLIK

    Po co Wam patron i jak go zdobyć do waszego biznesu?
    KLIK

    ---------------------------------------------------

    Obserwujcie #zbudujprojekt jeżeli interesują was podobne materiały
    Jeśli wam jednak przeszkadzają to wystarczy czarnolisto #zbudujprojekt i po kłopocie.

    Pozdrawiam i życzę miłej soboty!

    #biznes
    #steemit
    #tworczoscwlasna
    #pracbaza
    #marketing
    #marvel
    pokaż całość

    źródło: MARVEL.jpg

  •  

    Wczoraj miałem przyjemność spotkać się z organizatorem konferencji SteemFest 3 w Krakowie. Został powitany chlebem i solą (no, prawie). Przy okazji podaję przepis, bo wyszedł smaczny chleb.
    https://steemit.com/polish/@breadcentric/the-beauty-of-getting-together-and-bread-piekno-spotkan-i-chleb-en-pl

    #bojowkapiekarska #chleb #gotujzwykopem #pieczzwykopem #steemit #krakow
    pokaż całość

  •  

    Pozytywnie zakręcony polak (a.k.a. @foodini), tworzy Food Trucka, który będzie przyjmował płatności w BTC/LTC/ETH/STEEM... i być może jeszcze w innych krypto...

    Koleś jest naprawdę pozytywnie zakręcony. Pewnego dnia dla przykładu wraz z dziewczyną po prostu postanowili... spakować się, kupić bilety w jedną stronę do Malezji.. i teraz stamtąd robią relacje podróżniczo-kulinarne :)

    Daje znać, bo będzie podróżował głównie po polsce... a w zamian za wsparcie jego projektu (przygotował fajnie rozpisany business plan), na swoim Food Trucku oferuje m.in. przestrzeń reklamową.

    Więcej info: https://fundition.io/#!/@the.foodini/lxd4v8jk7

    #kryptowaluty #bitcoin #ethereum #steem #steemit
    pokaż całość

  •  

    Zakwas się zepsuł mojej Mamie. Próbowałem go naprawić, a na wszelki wypadek zrobiłem i nowy. Przy okazji upiekłem kilka chlebów.
    https://steemit.com/pl-kuchnia/@breadcentric/bo-zakwas-byl-zly

    Zachęcam do obserwowania #bojowkapiekarska #chleb #gotujzwykopem #pieczzwykopem #steemit i trochę #pokazmorde pokaż całość

  •  

    Cała prawda o przemyśle ASIC. Nikt nie zagrozi Bitmainowi. Czym jest Bitfury?

    Macie tu dokładnie opisany rynek ASIC do Bitcoinów. Postarałem się opisać najistotniejsze fakty o których większość ludzi nie ma pojęcia. Również poruszony temat Bitfurego, który kontroluje 25-30% rynku. Mam nadzieję że się spodoba.

    Cała prawda o przemyśle ASIC. Nikt nie zagrozi Bitmainowi. Czym jest Bitfury?

    #kryptowaluty #bitcoin #mining #steem #steemit #cybertag
    pokaż całość

  •  

    Idlib, czyli ostatnia twierdza rebelii

    Syryjska armia mobilizuje swoje siły pod Hamą i Aleppo. Wszyscy z niecierpliwością czekają na nadchodzącą ofensywę lojalistów, którzy już wkrótce mają wedrzeć się do prowincji Idlib. Jednocześnie Turcja zastanawia się jak zatrzymać wojska rządowe. Moskwa wydaje się oferować Turkom pomocną dłoń, ale czy Ankara zdecyduje się ją przyjąć? Jak podziały wewnątrz rebelii i Damaszek szachują próby zawarcia rosyjsko-tureckiego porozumienia? Zapraszam na „Idlib, czyli ostatnią twierdzę rebelii” – trzeci artykuł z serii Idlibistan pełnen ciekawych opisów i kontrowersyjnych tez.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Przed zapoznaniem się z tym artykułem polecam przeczytanie dwóch wcześniejszych części "Idlibistanu":
    1. Al-Julani – ojciec chrzestny syryjskiej rebelii
    2. Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Upadek Króla?

    HTS, mimo utraty swojej dawnej potęgi, nadal jest dominującym ugrupowaniem syryjskiej rebelii. W momencie swojego powstania, tj. w styczniu 2017 roku, grupa liczyła ok. 30 000 mudżahedinów – z czego 20 000 było członkami ex-Nusry. W lipcu 2017 roku Ruch Zenki, liczący ok. 7000 ludzi, odłączył się od HTS-u i wkrótce potem przeszedł na stronę Turcji. Zmiana stron przez Zenki była ogromnym ciosem dla Julaniego. Chcąc utrzymać dominującą rolę w prowincji, HTS rozpoczął, zakrojoną na szeroką skalę, akcję rekrutacyjną wśród lokalnej ludności. Jednocześnie szeregi ugrupowania były stale zasilane małymi grupami mudżahedinów napływających do Idlib dzięki rządowym ewakuacjom.

    Obecnie liczba członków HTS-u jest bardzo trudna do ustalenia, ale wydaje się że wynosi ok. 30-40 tysięcy. Jest to liczba dużo niższa niż szacunkowa liczebność pro-tureckiego NFL-u – ok. 50-60 tysięcy. Jednak potęga HTS-u nie leży w liczbie jego bojowników, lecz w ich świetnym wyszkoleniu, dyscyplinie i ekstremalnym fanatyzmie.

    Bojownicy Nusry/JFS, źródło: al-Manarah al-Bayda

    Ładunki wybuchowe, samobójcy i sabotaż

    Ludzie Julaniego powszechnie wykorzystują niekonwencjonalne sposoby walki np. SVBIEDy czy bojowników inghimasi. SVBIEDy to samochody wyładowane po brzegi ładunkami wybuchowymi, za kółkiem których siedzi samobójca. Samochody te są często mocno opancerzone, co ma ułatwić im dojechanie do linii frontu. SVBIEDy są wykorzystywane w Syrii bardzo często. Mają służyć jako element zaskoczenia i wprowadzać zamieszanie w szeregach wroga, co ma pozwalać na szybkie przełamywanie linii frontu. SVBIEDy to bardzo prymitywny rodzaj broni, ale zabójczo skuteczny. Rebeliantom, przy pomocy SVBIEDów, wielokrotnie udawało się przełamać linie obronne wojsk rządowych np. podczas bitwy o Aleppo to właśnie SVBIEDy umożliwiły rebeliantom przebicie się przez dzielnicę Ramouseh. Co ciekawe Ahrar, czyli główny przeciwnik HTS-u bardzo rzadko korzysta z SVBIEDów. Zamiast tego wykorzystują oni VBIEDy, czyli zdalnie sterowane auta.

    Natomiast inghimasi to samobójcze oddziały szturmowe. Są to małe grupy, które stanowią szpicę natarcia i najczęściej atakują zaraz po eksplozji SVBIEDa. Inghimasi mają wprowadzić jak największe zamieszanie w szeregach wroga. W momencie gdy zabraknie im amunicji, wysadzają się przy pomocy ładunków wybuchowych przytwierdzonych do ciała. Z zasady są to misje samobójcze, jednak czasami bywa i tak, że już sam atak inghimasi kończy się zdobyciem danej pozycji i grupa, zamiast do „dżanna”, wraca do bazy. Oddziały inghimasi są bardzo niebezpieczne i są w stanie wprowadzić ogromne zamieszanie w szeregach wroga – na własnej skórze przekonały się o tym rządowe garnizony broniące np. bazy lotniczej w Deir Ezzor czy bazy artylerii w Aleppo.

    Od marca 2018 roku taktyka walki HTS-u ulegała ogromnej zmianie. Julani uznał walki z początku 2018 roku za osobistą porażkę i nakazał reorganizację podległych mu wojsk – tak przynajmniej wynika z nieoficjalnych informacji docierających z Idlib. Mudżahedini HTS-u mają obecnie trenować w małych grupkach i szkolić się w akcjach sabotażowych i dywersyjnych. Grupy te mają służyć jako „Piąta Kolumna HTS-u” – w sytuacji gdy dojdzie do kolejnych walk ze „skrzydłem pro-tureckim” zaczną oni atakować posterunki, magazyny i kwatery wroga. Taka taktyka była stosowana przez HTS już wcześniej, jednak obecnie wygląda na to, że Julani chce ją zastosować na niespotykaną dotąd skalę. Jaki jest tego powód? Po powstaniu SLF-u, siły pro-tureckie są liczniejsze od HTS-u. Mimo, że HTS dysponuje lepszą taktyką i fanatyzmem (który na polu bitwy czyni ogromną różnicę), to jednak właśnie SLF dysponuje lepszym sprzętem, który może być na bieżąco uzupełniany z Turcji. W tej sytuacji odniesienie zwycięstwa przez HTS w otwartej walce jest mało prawdopodobne. Dlatego też Julani uznał, że za pomocą małych grup, będzie w stanie wprowadzić na tyłach wroga tak duże zamieszanie, że uda mu się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

    Atak SVBIEDa Nusry w Sheik Miskeen, Dara, źródło: al-Manarah al-Bayda

    Magazyny emiratu

    HTS wykorzystuje dużo nowoczesnego uzbrojenia przejętego od wojsk rządowych, jak i pro-tureckich bojówek. W lipcu 2017 roku, gdy Ahrar i HTS skoczyły sobie do gardeł, ludzie Julaniego niemal całkowicie rozbroili jednostki FSA stacjonujące pod Aleppo. W ten sposób dzihadyści przejęli tony nowoczesnego sprzętu, który wcześniej został dostarczony FSA przez Zachód. W ręce HTS-u wpadły m.in. znaczne ilości wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW. Ponadto dzihadyści, w poszukiwaniu sprzętu wojskowego, często zapuszczają się na tereny kontrolowane przez wojska rządowe.

    W rezultacie HTS posiada dość duże zasoby broni lekkiej. Jednak w ich magazynach brakuje ciężkiego sprzętu, niezbędnego do przeprowadzania akcji ofensywnych. Od upadku Aleppo w 2016 roku, liczba czołgów i pojazdów opancerzonych HTS-u, systemie zmniejsza się. Moskwa oraz Damaszek regularnie bombardują obozy i magazyny ugrupowania. Obecnie HTS dysponuje prawie wyłącznie starymi modelami czołgów np. T-55 czy T-62, które i tak są w opłakanym stanie. Czasami uda im się przejąć nowszy sprzęt, lecz z powodu braku zaplecza technicznego, jest on następnie porzucany. Podobnie wygląda sytuacja z transporterami opancerzonymi.

    Zatem jeśli idzie o wyposażenie, to HTS wypada blado w porównaniu z pro-tureckimi bojówkami, które dysponują tonami nowego sprzętu dostarczonego przez Turcję np. wielozadaniowymi wozami bojowymi Otokar Cobra czy opancerzone transportowce Ejder Yalçın 4X4 . Ludzie Julaniego od czasu do czasu atakują magazyny pro-tureckich bojówek, ale póki co nie udało im się przejąć żadnych większych ilości nowoczesnego sprzętu.

    Bojownicy Nusry/JFS podczas ataku na południowe Aleppo, źródło: al-Manarah al-Bayda

    Strategiczne terytorium

    Jednocześnie jednak, mimo braków materiałowych, HTS jest nadal bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Obecnie to właśnie ludzie Julaniego kontrolują większość Idlib, w tym najważniejsze punkty na mapie prowincji:
    - Bab Al Hawa – przejście graniczne z Turcją, HTS pobiera tutaj opłaty celne, które mają bardzo duży udział w budżecie organizacji
    - miasto Saraqib – bardzo strategiczna lokacja położona obok autostrady M5, łączącej Aleppo z Hamą. Kontrola nad Saraqib pozwala szybko przerzucać siły między różnymi częściami prowincji. Za każdym razem, gdy wybuchają walki o Idlib, to okolice Saraqib są miejscem jednych z najkrwawszych starć
    - miasto Idlib – największe miasto regionu i strategiczny węzeł transportowy.

    Jednak kontrola nad strategicznymi pozycjami to nie wszystko. Julani ma jeszcze jednego asa w kieszeni – w przypadku ostatecznej konfrontacji z NLF-em może liczyć na pomoc ze strony bardzo „egzotycznego” ugrupowania.

    Tereny kontrolowane przez HTS w Idlib (kolor szary), źródło: Suriye Gündemi

    Mudżahedini made in China

    Jedną z najciekawszych rzeczy w Idlib jest fakt, że znajduje się tam wielu cudzoziemców, którzy przyjechali do Syrii, aby wziąć udział w „świętej wojnie” (dzihadzie). Część z nich dołączyła do już istniejących ugrupowań – głównie do Nusry i IS. Jednak z niektórych regionów przybyło tak dużo mudżahedinów, że zaczęli oni powoływać własne ugrupowania.

    Największą cudzoziemską formacją w Idlib jest Islamska Partia Turkiestanu (TIP). Jej członkowie są Ujgurami i wywodzą się z chińskiej prowincji Sinciang. TIP kontroluje miasto Dżisr al Szogur oraz Karkur w południowym Idlib. Nikt dokładnie nie wie co dzieje się na terenach kontrolowanych przez Ujgurów, gdyż jedyne informacje, które docierają stamtąd, pochodzą od Islam Avazi – mediów kontrolowanych przez samą TIP.

    Niekiedy tylko w sieci pojawiają się zapisy rozmów z uchodźcami z Dżisr al Szogur, którym udało się przedrzeć na tereny kontrolowane przez rząd. Według ich relacji, bojownicy TIP-u sprowadzili do Dzisr swoje rodziny i zamienili miasto w ujgurską kolonię. Te zeznania wydają się prawdziwe, gdyż na zdjęciach kolportowanych przez Islam Avazi często można dostrzec młodych chłopców, pozujących z bronią lub naszywkami TIP-u.

    Liczba bojowników TIP-u nie jest znana. Niektóre źródła mówią o ok. 2000 bojowników. Moim zdaniem ta liczba jest nieco zaniżona lub uwzględnia wyłącznie stan czynny TIP i pomija jej możliwości mobilizacyjne.

    Bojownicy TIP-u, źródło: Islam Avazi

    Alarm w Pekinie

    TIP odegrało dużą rolę w syryjskiej rebelii. Jej członkowie brali udział w walkach o Aleppo czy Hamę. Świetnie wyszkoleni, dobrze zorganizowani, fanatyczni, odważni – tak Ujgurzy są określani zarówno przez żołnierzy SAA, jak i rebeliantów. Bitna postawa TIP-u zyskała jej sławę nie tylko w Idlib, ale także wśród dzihadystów z całego świata. Aktywność TIP nie uszła także uwadze Pekinu. Chińczycy zaczęli się obawiać, że Ujgurzy zamienią Dżisr w bazę szkoleniową, gdzie zaczną przygotowywać plany ataków terrorystycznych na zagraniczne placówki Pekinu.

    Chińczycy postanowili działać. Pierwsi wojskowi z Państwa Środka pojawili się w Syrii prawdopodobnie w 2015/2016 roku, a przynajmniej wtedy ich obecność została uwieczniona na fotografiach. W 2016 roku prezydent Xi Jinping powołał do życia urząd Specjalnego Wysłannika Rządu Chińskiego ds. Syrii, którym został Xie Xiaoyan. Oficjalnie Xiaoyan miał zajmować się wyłącznie monitorowaniem lokalnych rozejmów i wspieraniem działalności humanitarnej. Jednak, według źródeł nieoficjalnych, jego misja wygląda zupełnie inaczej – Xie ma koordynować z Rosją i Iranem działania wymierzone w TIP.

    „Specjalny wysłannik” to nie jedyny dowód na obecności Kraju Środka w Syrii. Damaszek kupuje od Pekinu ogromne ilości sprzętu wojskowego, razem z którym do Syrii przypływają chińscy instruktorzy. Jednak to też tylko przykrywka dla zupełnie innej działalności. Część z tych instruktorów nie jest „zwykłymi wojskowymi”, lecz oficerami chińskiego wywiadu. Zajmują się oni przesłuchiwaniem ujgurskich jeńców pojmanych przez SAA, co ma pozwolić na rozpracowanie schematu organizacyjnego TIP-u, odkrycie ich kanałów komunikacyjnych z Sinciangiem i ustalenie przyszłych celów.

    Prowincja Sinciang zaznaczona na mapie Chin, źródło: Joowwww, wikipedia.org

    Czeczeni

    Kolejną bardzo ciekawą grupą jest Ajnad al Kawkaz. Jest to nieliczna grupa czeczeńskich mudżahedinów, licząca łącznie ok. 200-300 osób. Jej członkowie to w większości weterani wojen czeczeńskich. Po upadku Groznego i nasileniu represji ze strony Moskwy, postanowili oni uciekać m.in. do Syrii. Tutaj znaleźli oni względny spokój w górach Latakii, które – sami Czeczeni – nazywają „syryjskim Kaukazem”. Tajemnicą poliszynela pozostaje to, że samo GRU pomagało Czeczeńcom wyjeżdżać z Rosji.

    Ajnad al Kawkaz, podobnie jak TIP, jest uważane za jedną z najlepiej wyszkolonych grup zbrojnych w Idlib. Główny zrąb ugrupowania tworzą mudżahedini, którzy zdobywali swoje doświadczenie wojenne podczas walk z Rosjanami na Kaukazie. Jednocześnie Czeczeni, w odróżnieniu od Ujgurów, są grupą dużo mniej medialną. Po części wynika to z tego, że Ajnad al Kawkaz sam usunął się w cień, gdyż nie chciał przykładać ręki do wewnętrznych walk w Idlib.

    Na marginesie można dodać, że Ajnad al Kawkaz to nie jedyne ugrupowanie w Syrii, w którym można spotkać Czeczenów. Swojego czasu było ich sporo w Nusrze, a jeszcze więcej w IS np. Abu Umar asz-Sziszani, z pochodzenia Czeczen, był „numerem 2” w IS.

    Bojownicy Ajnad al-Kawkaz, źródło: AaK

    As w rękawie

    W przypadku gdy w Idlib dojdzie do ostatecznej konfrontacji między HTS-em a NFL-em, TIP oraz Ajnad al Kawkaz będą musiały opowiedzieć się po którejś ze stron. O ile Czeczeni pozostaną raczej neutralni, to TIP może sporo namieszać. Przez wiele lat ujgurscy dzihadyści utrzymywali przyjazne kontakty z Turcją. Ankara postrzegała ich przede wszystkim jako lud turecki, a dopiero potem jako organizację terrorystyczną. Według chińskiej prasy to właśnie Turcy mieli dostarczać Ujgurom paszporty, dzięki którym opuszczali oni Chiny i wyjeżdżali na dżihad. Dopiero w sierpniu 2017 roku, pod presją Pekinu, Ankara uznała TIP za organizację terrorystyczną – co jednak nie pociągnęło za sobą żadnych stanowczych posunięć.

    Póki co TIP prawie nie angażowała się w konflikty wewnętrzne w Idlib. Co prawda w niektórych okresach dochodziło do starć Ujgurów i pro-tureckich bojowników, lecz były to raczej lokalne starcia, które nigdy nie przybrały takiej skali jak walki HTS-u z Ahrarem. Wkrótce jednak TIP będzie musiała bardziej zaangażować się w walkę o wpływy w Idlib. Jeśli pro-tureckim bojówkom uda się opanować Idlib to – w najlepszym przypadku – Ankara zmusi Ujgurów do rozwiązania TIP-u i emigracji.

    TIP nie może się na to zgodzić. Idlib jest dla nich spokojną przystanią, gdzie mogą przygotowywać się do konfrontacji z Pekinem. Dlatego też w interesie Ujgurów leży, aby obecny status quo w prowincji utrzymać tak długo jak to możliwe. Jeśli HTS zacznie walczyć z NFL-em i szala zwycięstwa zacznie przechylać się na stronę Turków, to bardzo prawdopodobne, że TIP przyjdzie Julaniemu z pomocą. Biorąc pod uwagę strategiczne położenie Dżisr al Szogur oraz doświadczenie ujgurskich bojowników, TIP może stanowić bardzo potężnego sojusznika, który co prawda nie da Julaniemu zwycięstwa, ale z pewnością uchroni go przed porażką.

    Ujgurscy mudżahedini, źródło: Islam Avazi

    Götterdämmerung

    W ciągu ostatnich miesięcy wojska rządowe odniosły spektakularne sukcesy, najpierw opanowały wschodnią Gutę, a następnie – niczym walec – przetoczyły się przez południe kraju i zabezpieczyły granicę z Jordanią. Te sukcesy tylko zaostrzyły apetyt Assada. Zdaniem niemal wszystkich mediów kolejnym celem SAA będzie Idlib. Pro-rządowi aktywiści przechwalają się, że już za kilka tygodni lojaliści będą organizować parady zwycięstwa na głównych ulicach Idlib. Wiele osób uważa, że pomysł ofensywy na ostatnią twierdzę rebeliantów jest popierany przez Moskwę i Teheran. Cała sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana.

    Assad chce zająć Idlib, gdyż położyłoby to kres długoletniej wojnie domowej. Nikt nie mógłby wówczas kwestionować jego legitymacji do rządzenia Syrią. Po upadku Idlib na drodze do zjednoczenia kraju staliby już tylko Kurdowie, z którymi i tak prowadzone są już dyskusje na temat pojednania. Co prawda pod kontrolą turecką pozostawałby jeszcze teren od Afrin po Jarabulus, ale zagrażałoby to wyłącznie syryjskiej integralności terytorialnej, ale nie samej władzy klanu Assadów.

    Jednak cele prestiżowe to nie wszystko. Pozycje SAA w okolicy Aleppo i Hamy są słabe i stale narażone na ataki ze strony rebeliantów. Aleppo nie ma żadnego buforu bezpieczeństwa, który chroniłby miasto przed ostrzałem rebelianckiej artylerii. W nieco lepszej sytuacji znajduje się Hama, która co prawda znajduje się poza zasięgiem wrogiej artylerii, ale nadal przed miastem brakuje barier naturalnych (poza górami Zayn al-Abdeen i Kafraa), o które mogłaby rozbić się ofensywa przeciwnika. Dlatego też przesuniecie frontu w głąb Idlib o kilkanaście kilometrów jest koniecznością, bez której garnizony Aleppo i Hamy nie będą mogły czuć się bezpiecznie.

    Ponadto zdobycie Idlib przez wojska rządowe podkopałoby podstawy tureckiej obecności w północnej Syrii. Prowincja Idlib jest powszechnie uważana za turecki protektorat – działają tutaj pro-tureckie ugrupowania, a nawet stacjonuje tu regularna turecka armia. Gdyby SAA zaatakowała Idlib i odniosła zwycięstwo, podczas gdy Turcy biernie przyglądaliby się pochodowi wojsk rządowych, to już wkrótce Damaszek zaatakowałby także Afrin i Al Bab, gdzie także stacjonują tureckie wojska okupacyjne.

    Członkowie pro-rządowego NDF-u, źródło: NDF

    Każda armia musi jeść

    Zdobycie Idlib jest ważne dla Damaszku nie tylko ze względów prestiżowych i wojskowych, lecz także ze względów gospodarczych. Syryjska gospodarka znajduje się w ruinie. Aleppo i Damaszek, które przed wojną stanowiły centra przemysłowe kraju, zostały w dużym stopniu zniszczone – zwłaszcza Aleppo. Jednocześnie ogromnym problemem jest stan syryjskiego rolnictwa. W wyniku działań wojennych wydajność upraw znacznie zmalała. Każda z walczących stron cierpi z powodu braku odpowiedniej ilości żywności. W szczególnie złej sytuacji znajduje się rząd w Damaszku. Mimo, że to na kontrolowanych przez niego terenach znajduje się najwięcej ludności, to kontroluje on bardzo mało terenów nadających się pod uprawę. Rządowe uprawy istnieją w zasadzie wyłącznie w okolicach Deir Hafer, Hamy, Homs, Damaszku i na południu kraju. Tereny te nie wystarczają, aby wyżywić wszystkich obywateli. Tymczasem „wielkie spichlerze” Syrii znajdują się na północy kraju i są kontrolowane przez Turków i Kurdów. Idlib jest jednym z tych spichlerzy. To właśnie tutaj znajduje się m.in. żyzna równina Al-Ghab czy ogrody oliwne pod Saraqib.

    Damaszek, mówiąc o Idlib, często twierdzi, że odzyskanie tej prowincji to kwestia honoru i konsekwentna realizacja polityki Assada, który w jednym z wywiadów powiedział, że „każdy cal syryjskiej ziemi wróci pod kontrolę władzy w Damaszku”. Jednak kwestia żywności jest dla rządu równie ważna, a być może nawet ważniejsza. Obecnie, gdy idzie o wyżywienie, Syria jest zdana na łaskę Rosji i Iranu oraz – w mniejszym stopniu – innych krajów, które przysyłają ją do Syrii w ramach pomocy humanitarnej. Jednak taki model, w perspektywie długoterminowej, jest nie do utrzymania. Ponadto stoi on w sprzeczności z polityką Assada, który chce zachować jak największą niezależność – zarówno od Moskwy, jak i Teheranu. Co prawda realizacja tej polityki nie zawsze się udaje, ale Damaszek wyraźnie stara się balansować i nie stawać jednoznacznie po żadnej ze stron.

    Tereny syryjskie nadające się pod uprawę, źródło: USDA Foreign Agriculture Service

    Niezdecydowany Teheran

    Ciężko określić jakie jest stanowisko Teheranu względem ofensywy na Idlib. Przez wiele lat Iran był zwolennikiem krwawego rozprawienia się zarówno z rebeliantami, jak i Kurdami. Jednak obecnie reżim Ajatollahów spuścił z tonu. Co prawda nie krytykują oni planów ataku na Idlib, ale także otwarcie ich nie popierają. Jest to w dużym stopniu spowodowane stanowiskiem Turcji względem amerykańskich sankcji, które w sierpniu mają z powrotem zostać nałożone na Iran. Ankara twierdzi, że nie będzie przestrzegać tych sankcji i nadal będzie handlować z Teheranem.

    Tymczasem Iran znajduje się w bardzo słabej sytuacji. Cena riala leci w dół, ceny żywności szybują w górę, coraz więcej ludzi protestuje przeciwko rządowi a amerykańska pętla zaciska się. Dlatego też Iran robi wszystko, aby utrzymać korzystne relacje z państwami, które – chociażby w najmniejszym stopniu – mogą zniwelować wpływ sankcji na irańską gospodarkę.

    Tymczasem powodzenie inwazji na Idlib zależy w dużym stopniu od błogosławieństwa Iranu. To właśnie pod kontrolą Teheranu pozostają liczne milicje szyickie stacjonujące w południowym Aleppo np. Liwa Fatemiyoun czy Harakat Hezbollah al-Nujaba. Co prawda milicje te nie są świetnie wyszkolone, ale mają na stanie bardzo nowoczesne uzbrojenie np. rosyjskie czołgi T-90. SAA wie, że atak na Idlib, które zostało zamienione w jeden wielki obóz wojskowy, wymaga dużych sił i próbuje przekonać Teheran, aby ten wspomógł Syryjczyków swoimi milicjami. Jednak pomoc Teheranu nie jest wcale taka oczywista. Irańczycy mają teraz na głowie dużo większe problemy niż syryjska rebelia. Ponadto Ankara niespodziewanie poparła Teheran w sporze z Waszyngtonem. Wydaje się, że Teheran ma trudny orzech do zgryzienia i póki co nadal nie zajął ostatecznego stanowiska w sprawie ofensywy.

    Bojownicy Liwa Fatemiyoun na T-90, źródło: LaF

    Niedźwiedź

    Moskwa podchodzi do sprawy z bardzo dużym dystansem. Z jednej strony najchętniej przesunęłaby rządowe linie o kilkanaście kilometrów w głąb Idlib i tym samym zabezpieczyła Hamę, Aleppo oraz własną bazę lotniczą w Hmejmim, która ostatnio jest nieustannie ostrzeliwana przez rebeliancką artylerię oraz uzbrojone drony – tylko w sierpniu br. baza była 16 razy atakowana z powietrza.

    Jednak z drugiej strony Rosja rozumie, że pełnoskalowa ofensywa na Idlib oznaczać będzie koniec „paktu przyjaźni” z Turcją. Relacje rosyjsko-tureckie są obecnie w najlepszej kondycji od wielu lat. Jeśli Rosja poprze ofensywę na Idlib to znowu może pchnąć Turcję w objęcia Zachodu. Dlatego bardzo mało prawdopodobne, aby Moskwa uznała, że kilka tysięcy km2 syryjskiej ziemi jest warte więcej niż przyjazne relacje rosyjsko-tureckie.

    Poparcie przez Moskwę ofensywy na Idlib jest tym mniej prawdopodobne, że Rosja wielokrotnie szła na ustępstwa wobec Turcji. Wiele wskazuje, że operacja „Gałązka Oliwna”, czyli turecki atak na Afrin, odbyła się za błogosławieństwem Rosji, która na kilka dni przed ofensywą wycofała swój kontyngent z kantonu.

    Prezydent Putin, źródło: kremlin.ru

    Smok

    Co ciekawe w sprawę Idlib zaangażowało się także Państwo Środka. Jak już wspomniano, Chiny przywiązują dużą wagę do zagrożenia ze strony TIP-u. O ile wcześniej Pekin ograniczał się do monitorowania działań Ujgurów i przejmowania pojmanych członków TIP, to obecnie postanowił podjąć aktywniejszą politykę. Widząc toczącą się dyskusję na temat przyszłości Idlib, Chiny zaczęły nakłaniać Rosję i Turcję do wspólnej operacji wojskowej przeciwko Ujgurom. Zarówno Moskwa, jak i Ankara powinny być zainteresowane tą propozycją. Rosji pozwoliłoby to zabezpieczyć północną Latakię, a Turcji pozbyć się „nieproszonych lokatorów”.

    Jakkolwiek, otwarta akcja Turków przeciwko TIP nie wchodzi w grę, gdyż byłoby to niezgodne z polityką panturkizmu promowaną przez Erdogana. Jednocześnie jednak bardzo prawdopodobne, że Ankara dałaby Rosjanom zielone światło na operację w regionie Dżisr Al-Szogur, gdzie stacjonuje TIP. W ten sposób Turcja, bez strat własnych, pozbyłaby się najpotężniejszego sojusznika HTS-u i jednocześnie nie zniszczyła swojego wizerunku obrońcy świata tureckiego.

    Prezydent Xi, źródło: kremlin.ru

    Damaszek odzyskuje podmiotowość?

    Balansowanie Damaszku między Moskwą i Teheranem jest kluczem do zrozumienia przyszłej ofensywy na Idlib. Póki co Damaszek kurczowo trzymał się rosyjskiego i irańskiego wsparcia. Jednak im więcej terenu odzyskuje syryjska armia, tym bardziej niezależną politykę próbuje prowadzić Assad. Jednocześnie rozdźwięk między Rosją a Iranem staje się coraz większy. Dla Assada jest to idealny moment do prowadzenia polityki balansu, która ostatecznie ma doprowadzić do odzyskania przez Syrię podmiotowości na arenie międzynarodowej.

    Damaszek świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że Moskwa nie zaryzykuje pogorszenia relacji rosyjsko-tureckich, które są najlepsze od wielu lat, i nie poprze operacji w Idlib dopóki nie zostanie ona uzgodniona z Ankarą. Jednocześnie jednak Damaszek liczy, że – jeśli nie Rosja – to Iran poprze ofensywę na Idlib. Co prawda Teheran raczej niechętnie pochodzi obecnie do operacji anty-tureckich. Z drugiej jednak strony, popierając Assada w sprawie Idlib, Teheran mógłby znacznie poprawić swoje stosunki z sojusznikiem z Damaszku – stosunki, które od kilku miesięcy przeżywają widoczny kryzys.
    Assad doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że atak na Idlib bez rosyjskiego i irańskiego wsparcia może zakończyć się katastrofą. Jednocześnie jednak gdyby SAA odniosła sukces, to wyraźnie pokazałaby, że Syria nie jest już tylko przedmiotem, lecz podmiotem stosunków międzynarodowych. Wydatnie poprawiłoby to wizerunek Syrii w regionie i mogłoby doprowadzić do nieoczekiwanych przetasowań. Wydaje się, że Assad jest gotów postawić wszystko na jedną kartę i spróbować ataku na Idlib, nawet jeśli jego armia miałaby ponieść tam ogromną klęskę.

    Prezydent Assad, źródło: kremlin.ru

    W mieście jest nowy szeryf

    Jednak to czy dojdzie w ogóle do ataku na prowincję Idlib w dużym stopniu zależy nie od Damaszku, co od Ankary. Erdogan, dzięki konsekwentnej polityce prowadzonej od początku 2017 roku, podkopał wpływy Julaniego. Pro-tureckie NFL coraz bardziej wybija się na rolę lidera rebelii. Według szacunków autora, NFL utrzymuje pod bronią ok. 50-60 tysięcy mudżahedinów, czekających na rozkaz Ankary do ataku na HTS. Ponadto w Idlib znajduje się 12 tureckich posterunków obsadzonych przez 1300 żołnierzy regularnej armii tureckiej. Jakby tego było mało, w Afrin stacjonują tureckie siły okupacyjne a NFL kontroluje przełęcze na granicy Afrin i Idlib, którymi Ankara może zaopatrywać swoje bojówki.

    [Prezydenci Rouhani, Putin, Erdogan, źródło: kremlin.ru](https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e2/Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg)

    Kulisy ataku na Afrin

    Warto w tym miejscu zastanowić się jakie motywy stały za wkroczeniem Turków do Afrin. Turecka propaganda państwowa twierdziła, że celem operacji „Gałązka Oliwna” było zniszczenie komórek PKK (kurdyjska organizacja terrorystyczna) przenikających z Afrin do południowej Turcji. Co prawda Kurdowie z Afrin sympatyzowali z bojownikami PKK i być może udzielali im jakiejś pomocy, ale nigdy nie stanowiło to realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa Turcji. Siły kurdyjskie stacjonujące w Afrin były bardzo źle uzbrojone – lokalna YPG posiadała minimalne zapasy broni ciężkiej i zaledwie 3 czołgi. Bardzo wątpliwe, że Kurdowie z Afrin mogliby przekazywać PKK dostawy sprzętu, które w zauważalny sposób zmieniłyby oblicze wojny partyzanckiej w południowej Turcji. Ponadto, w styczniu 2018 roku, gdy Turcy wkraczali do Afrin, nie istniało już ryzyko stworzenia kurdyjskiego kordonu wzdłuż syryjsko-tureckiej granicy.

    Moim zdaniem Ankara zdecydowała się zaatakować Afrin nie po to, aby zlikwidować zagrożenie ze strony PKK, lecz po to aby zdobyć dogodne pozycje wyjściowe do ataku na Idlib. Od lipca 2017 roku niemal cała granica Idlib z Turcją znajduje się pod kontrolą HTS-u. Tylko kawałek granicy w północnej Latakii pozostaje pod kontrolą pro-tureckich bojówek. W rezultacie Turcy nie mogli jawnie przerzucać sprzętu dla swoich stronników przez granicę, gdyż szybko zostałby on przejęty przez HTS. Turcja musiała skupić się na szmuglowaniu, co jednak jest o tyle trudne, że uniemożliwia przerzut dużej ilości sprzętu. Ponadto na terenach „Tarczy Eufratu” utknęły tysiące pro-tureckich bojowników, którzy w żaden sposób nie mogli wrócić do Idlib.

    Zdobywając Afrin, Turcy znów uzyskali bezpośrednie połączenie ze swoimi bojówkami w Idlib. Od teraz tureckie zaopatrzenie może płynąć do Idlib szerokim strumieniem przez przełęcze na wysokości Darat Izza, które zostały przejęte przez NFL w czasie walk z HTS-em w marcu 2018 roku. Jednocześnie jednostki, które uczestniczyły w „Tarczy Eufratu” mogą teraz bezpiecznie dostać się do Idlib i tam dołączyć do oddziałów NFL-u.

    Turecka operacja „Gałązka Oliwna” źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, openstreetmap.org

    Tureckie plany wobec Idlib

    Turcja nie chce odrywać kontrolowanych przez siebie terenów od Syrii i tworzyć z nich czegoś na miarę Cypru Północnego. Taki scenariusz byłby dla Ankary bardzo nieopłacalny. Obecnie w Turcji przebywa ok. 3,5 mln syryjskich uchodźców. Taka ilość ludzi generuje ogromne koszty, których Ankara nie jest w stanie pokryć sama – zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie bolączki tureckiej gospodarki. Co prawda Turcja otrzymuje pomoc międzynarodową, która ma iść na utrzymanie uchodźców, jednak kwoty te nie są na tyle duże, aby Ankara nie musiała wykładać pieniędzy z własnej sakiewki. To właśnie ze względu na ogromne koszty Turcja zdecydowała się zamknąć granicę przed emigrantami napływającymi z Syrii.

    Gdyby Ankara postanowiła przekształcić obszar od Idlib po Jarabulus w coś na kształt „Tureckiej Republiki Północnej Syrii”, to pod jej władzą znalazłyby się tereny niewyobrażalnie zniszczone wojną, zamieszkiwane przez ok. 3-3,5 mln osób – w tym duży odsetek radykalnych islamistów, o różnych niebezpiecznych powiązaniach.

    Wydaje się, że Ankara widzi sytuację z dużo szerszej perspektywy. Turcy prawdopodobne będą chcieli wykorzystać kontrolowane przez siebie tereny jako kartę przetargową podczas rozmów pokojowych w Astanie. Biorąc pod uwagę wypowiedzi tureckich oficjeli, Ankara jest zdecydowana zwrócić północną Syrię Damaszkowi, lecz nie za darmo. Ciężko jednak powiedzieć co Turcja będzie chciała w zamian. Z pewnością Erdogan zażąda od Damaszku anty-kurdyjskich gwarancji. Ponadto Turcja może także chcieć większej decentralizacji władzy, co wydatnie osłabiłoby rządy Assada.

    Flagi Turcji i FSA zawieszone na górze Basraya, źródło: Qasioun News Agency

    NFL,czyli dziadek do orzechów

    Jednak, zanim Turcy zaczną stawiać warunki w Astanie, najpierw muszą przejąć pełnię władzy w Idlib. Mimo teoretycznej przewagi NFL-u porażka HTS-u nie jest wcale taka pewna. Jeśli dojdzie do decydującej walki o Idlib to Julani rzucili do walki wszystko: bojowników inghimasi, SVBIEDy, grupy sabotażowe, Ujgurów. Ludzie Julaniego to fanatycy, a ci lubią być nieobliczalni. Dlatego obstawianie zwycięstwa NFL-u to bardzo ryzykowny zakład.

    Sytuacja jest o tyle niepewna, że ciężko przewidzieć czy – w sytuacji starć z HTS-em – Ankara zdecydowałaby się skierować do walki armię, która obsadza posterunki obserwacyjne w Idlib. Turcy konsekwentnie unikają angażowania dużych grup regularnej armii do walki ze swoimi przeciwnikami w Syrii. Zarówno w trakcie operacji „Tarcza Eufratu”, jak i „Gałązka Oliwna”, główny ciężar walki został zrzucony na barki rebeliantów. Armia zajmowała się głównie koordynowaniem całej operacji, a do bezpośredniej walki angażowała się tylko w miejscach o strategicznym znaczeniu, gdzie wcześniej rebelianci ponieśli sromotne porażki np. na górze Basraya.

    Użycie tureckiego wojska w Idlib byłoby ponadto o tyle trudne, że jest to obecnie jedna z najgęściej zaludnionych prowincji w kraju. Wejście Turków oznaczałoby potencjalnie duże straty wśród cywilów, co mogłoby negatywnie odbić się na wizerunku Turcji. Pod Al-Bab czy w Afrin sytuacja była o wiele łatwiejsza, gdyż albo były to tereny słabo zaludnione („Tarcza Eufratu”) albo Turcja nie musiała liczyć się stratami po stronie cywilów („Gałązka Oliwna”) – działania tureckie podczas inwazji na Afrin były nastawione na arabizację tych ziem.

    Ponadto pojawia się jeszcze kwestia propagandy. Dwie poprzednie operacje Turcji w Syrii spotkały się z bardzo dużym poparciem społeczeństwa, gdyż – w powszechnym mniemaniu Turków – zarówno IS, jak i YPG, są organizacjami terrorystycznymi. Bardzo wątpliwe, że atak regularnej armii na Idlib spotkałby się z tak ciepłym przyjęciem jak operacja „Gałązka Oliwna”. Tureckie media, co prawda uznają HTS za grupę powiązaną z Al-Kaidą, lecz nie piętnują jej tak jak media zachodnie. Gdyby armia wkroczyła do Idlib, to operacja ta spotkałaby się, co najmniej, z niezrozumieniem ze strony większości Turków. Ponadto turecka operacja mogłaby spowodować trudne do przewidzenia skutki – takie jak np. zamachy terrorystyczne HTS-u i TIP-u w Turcji.

    Bojownik NFL-u na pozycji, źródło: NFL

    cz. II w komentarzu - wykop nie ogarnia aż tak długich tekstów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #turcja #rosja #iran #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Obecnie Turcja jest jednym z najważniejszych graczy biorących udział w syryjskiej wojnie domowej. Każda operacja rebeliantów w północno-zachodniej Syrii, która ma mieć szanse powodzenia, najpierw musi zostać uzgodniona z Ankarą. Jednak nie zawsze tak było. Dzisiaj postaram się przybliżyć jak turecka polityka względem rebelii ewoluowała i jak to się stało, że Ankarze udało się zyskać tak duże poparcie ze strony rebelii. Zapraszam na „Sen o Halep, czyli o tym jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią” - drugi artykuł z serii Idlibistan.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Al-Assad musi odejść
    W początkowym okresie syryjskiej wojny domowej głównym celem Turcji było obalenie Assada i ustanowienie w jego miejsce rządu sunnickiego, który zostałby wciągnięty w turecką strefę wpływów. W tym okresie Ankara prowadziła iście makiawelistyczną politykę i zgodnie z zasadą „cel uświęca środki” współpracowała z niemal każdym ugrupowaniem rebelianckim – w tym z Nusrą. Ankara liczyła, że dzięki bliskiej współpracy z rebeliantami i dostarczaniu im ton sprzętu wojennego, ostatecznie uda jej się przejąć kontrolę nad całą rebelią. Wkrótce jednak okazało się, że tureckie plany są zupełnie oderwane od rzeczywistości.

    Gdy 28 marca 2015 roku Armia Podboju dumnie wkroczyła do Idlib w Ankarze strzelały korki od szampanów. Turcy uważali, że upadek Idlib to pierwszy, duży krok na drodze do zwycięstwa. Kolejnym celem rebelii miało być Halep (turecka nazwa miasta Aleppo) i marsz, przez Hamę i Homs, na Damaszek. Jednak tureckie plany nigdy nie doczekały się realizacji. Po wypędzeniu armii rządowej z prowincji Idlib, rebelianci skoczyli sobie do gardeł i zaczęli walczyć między sobą o rolę lidera. Nikt nie chciał już słuchać Ankary i jej wezwań do zachowania jedności.

    Konflikty wewnętrzne rebelii świadczyły o porażce ówczesnej polityki Ankary wobec Syrii. Dotychczas Turcy skupiali się na formowaniu jak największych sojuszy powstańczych, które tworzono z ugrupowań zarówno umiarkowanych, jak i radykalnych. Turcy byli świadomi, że takie działanie jest obarczone ogromnym ryzykiem, ale liczyli że uda im się zachować jedność rebelii poprzez skupienie jej na walce z Assadem. Jednak wydarzenia, które rozegrały się po upadku Idlib pokazały, że tureckie stanowisko było błędne.

    Prezydent Syrii, Baszszar al-Asad, źródło: kremlin.ru

    Podpatrzone w Arabii Saudyjskiej, aby Turcja rosła w siłę
    Pod koniec 2015 roku Turcja znalazła się w bardzo złej sytuacji. Nusra i Ahrar, czyli dwa bardzo radykalne ugrupowania, nad którymi Turcja nie miała zbyt dużej kontroli wybiły się na liderów rebelii w północnej Syrii. Jednocześnie na południu kraju coraz większe wpływy zyskiwała Armia Islamu (Jaish al Islam) – wspierana finansowo i materiałowo przez Arabię Saudyjską. Jaish al Islam była bardzo ciekawym przypadkiem. Z jednej strony JaI było potężnym ugrupowaniem, które siało postrach we wschodniej Gucie pod Damaszkiem – ich defilada wojskowa przeszła do historii syryjskiej wojny domowej jako jeden z największych pokazów siły ze strony rebeliantów. Z drugiej jednak strony JaI działało zgodnie z wytycznymi otrzymywanymi od mocodawców z Rijadu.

    Wydaje się, że to właśnie działalność Armii Islamu doprowadziła do rewizji tureckiej polityki względem Syrii. Ankara odrzuciła ideę tworzenia szerokiej koalicji, która objęłaby całą rebelię na rzecz stworzenia własnej wersji Armii Islamu. Zadanie to było o tyle łatwe, że Turcja – w odróżnieniu od Saudów – bezpośrednio graniczyła z terenami kontrolowanymi przez rebeliantów.

    Parada Armii Islamu w Gucie, 2015 rok, źródło: JaI

    Początki pro-tureckiego stronnictwa
    Zimą 2015 roku Turcy zaczęli wprowadzać swój plan w życie. Zamiast tworzyć „frakcję pro-turecką” od zera, postanowiono stworzyć ją na kanwie mniejszych, bardziej umiarkowanych ugrupowań, które zostały zmarginalizowane przez Nusrę i Ahrar. Ugrupowania te, czując zagrożenie ze strony Nusry, szybko przyjęły pomocną dłoń wyciągniętą przez Ankarę. Pierwszym ugrupowaniem, które Turcy zaczęli przeciągać na swoją stronę było FSA, które dotychczas podchodziło do sąsiada z północny ze stosunkowo dużym dystansem. Jednocześnie Turcy zacieśnili jeszcze – i tak już szeroką – współpracę z tzw. Brygadami Syryjskich Turkmenów – głównym i najbardziej znanym członkiem BST była Dywizja Sułtana Murada.

    W efekcie, w Idlib, w cieniu Nusry i Ahraru, zaczęły tworzyć się zaczątki frakcji „pro-tureckiej”. Ankara podeszła do tego sojuszu bardzo poważnie. Wkrótce szeroki strumień zaopatrzenia płynącego z Turcji dla rebelii został skierowany do grup pro-tureckich. W rezultacie oddziały lojalne Ankarze, mimo że mało liczne i rozbite rozbita na wiele drobnych ugrupowań, stały się jedną z najlepiej uzbrojonych grup w północnej Syrii.

    Już wówczas – tj. pod koniec 2015 roku – Turcja zaczęła wykazywać duże zaangażowanie sojuszem z Ahrarem. Porozumienie się z tym ugrupowaniem było o tyle istotne, że była to druga – po Nusrze – najpotężniejsza grupa w Idlib. Ponadto to Ahrar kontrolował przejścia graniczne, przez które Turcja chciała przerzucać sprzęt dla FSA i Turkmenów. Jednak Ahrar odrzucił sojusz z Turcją. Póki co grupa nr 2 w Idlib wykazywała dużą niezależność i starała się balansować między Ankarą a Rijadem – swoimi głównymi sponsorami. Jednocześnie jednak Ahrar miał wyrazić duże zrozumienie dla tureckich działań i zagwarantować Turcji swobodny transport broni przez granicę.

    Przejście graniczne Bab al-Hawa przed wojną, źródło: Patrickneil, wikimedia.org

    Niespodziewani goście
    Rosnąca rola Nusry i walka o wpływy z Suadami nie były jedynymi trudnościami, z którymi w 2015 roku musiała zmierzyć się Turcja. 30 września 2015 roku Rosjanie weszli do Syrii a tureckie możliwości działania zostały znacznie ograniczone. Wejście Rosjan wywróciło do góry nogami turecką politykę względem Syrii. Wcześniejszy cel Ankary, czyli wyeliminowanie Assada i instalacja w jego miejsce pro-tureckiego rządu, stał się niemożliwy do osiągnięcia. Nic też dziwnego, że napięcie na linii Ankara-Moskwa zaczęło rosnąć, czego kulminacyjnym punktem było zestrzelenie przez Turków rosyjskiego bombowca Su-24M 24 listopada 2015 roku.

    Trudno przewidzieć do czego doprowadziłyby dalsze turecko-rosyjskie tarcia, gdyby nie noc z 15 na 16 lipca 2016 roku, gdy w Turcji doszło do nieudanego zamachu stanu. Do tej pory trwają ostre dyskusje czy zamach ten był zainscenizowany/sprowokowany przez stronnictwo pro-erdoganowskie w armii. W każdym razie jedno jest pewne. Od lipca 2016 roku pozycja prezydenta została znacznie wzmocniona a sama Turcja zaczęła coraz bardziej przypominać państwo autorytarne. Przemiany w Turcji wywołały stanowczą krytykę ze strony krajów członkowskich NATO i UE. Odpowiedź Turcji była równie ostra – Ankara zaczęła oskarżać rządy państw europejskich i USA o wspieranie spisku Gulena. Jednocześnie jeden człowiek dostrzegł w tym całym zamieszaniu okazję – Władimir Putin. Prezydent Erdogan uznał, że chwilowy sojusz z Putinem to idealna odpowiedź na zaostrzającą się krytykę ze strony zachodnich sojuszników. W ten sposób Ankara rozpoczęła niebezpieczną grę, w której stara się balansować między Moskwą a Waszyngtonem. Wkrótce ta gra miała doprowadzić do turecko-rosyjskiej współpracy w Syrii.

    Opancerzone transportowce Ejder Yalçın 4X4 przekazane przez Turcję Legionowi Szamu, źródło: SL

    Kwestia kurdyjska
    Jednak póki co, Turcy musieli sami zmierzyć się z zagrożeniem, które zaczęło zbliżać się do ich południowych granic. W sierpniu 2016 roku Kurdowie, z amerykańską pomocą, zaczęli dążyć do połączenia swoich sił stacjonujących pod Afrin i Manbij. Gdyby im się udało cała północna granica syryjsko-turecka zostałaby opanowana przez Kurdów. Turcja musiała działać. W ciągu kilku dni tysiące członków „tureckiego skrzydła” zostało ewakuowanych z Idlib do południowej Turcji. 24 sierpnia 2016 roku rozpoczęła się operacja „Tarcza Eufratu”. Mimo wielu błędów w sztuce wojennej, turecka operacja zakończyła się ogromnym politycznym sukcesem – ryzyko połączenia się sił kurdyjskich zostało zażegnane.

    Jednocześnie jednak Turcja wygrywając w Al Bab, przegrała w Idlib. Większość mudżahedinów z „tureckiego skrzydła” wzięła udział w „Tarczy Eufratu” a w Idlib pozostały tylko oddziały rezerwowe. Po zakończeniu operacji duża część bojowników nie chciała wracać do Idlib, gdyż przebywając pod opieką Turków nie musieli martwić się rosyjskimi bombardowaniami, walkami wewnętrznymi i uśpionymi komórkami IS. Ci którzy zdecydowali się na powrót nie mogli liczyć na ciepłe przyjęcie, gdyż zaraz po przekroczeniu granic Idlib byli rozbrajani przez JFS/HTS. Turcja była świadoma utraty wpływów w Idlib i, nie mogąc liczyć na powrót swoich sojuszników do Idlib, postanowiła zacieśnić stosunki z Ahrarem, który z coraz większym przerażeniem patrzył na, rosnącą w siłę, ex-Nusrę.

    Początkowa faza operacji „Tarcza Eufratu”, źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, openstreetmap.org

    Astana, czyli nowe rozdanie
    Tymczasem Rosja – widząc, że Turcja bardziej niż Assadem jest zainteresowana pacyfikacją Kurdów – zaproponowała Ankarze współpracę. Tak właśnie, w grudniu 2016 roku, powstał tzw. „format astański”, w skład którego weszły Rosja, Iran i Turcja. To właśnie Astana ma być miejscem, gdzie zostanie uzgodniony status powojennej Syrii.

    Zgadzając się na współpracę z Moskwą i Teheranem, Ankara zrezygnowała z obalenia Assada za pomocą siły. Od teraz Turcja postanowiła dążyć do uzyskania jak największego wpływu na losy powojennej Syrii – to czy Assad zostanie w Damaszku stało się kwestią drugoplanową. Jednak cel ten miał zostać osiągnięty nie tylko przy pomocy zręcznej dyplomacji, ale także – a może i przede wszystkim – siły zbrojnej.

    Po ogłoszeniu powstania „formatu astańskiego”, rebelianckie ugrupowania z Idlib zrozumiały, że jeśli chcą przetrwać to muszą zacząć bliżej współpracować z jednym z 3 partnerów z Astany. Nie mogąc liczyć na pomoc ze strony Rosji czy Iranu, rebelianci zwrócili się o pomoc do Ankary. Tym samym Turcy powrócili do gry o Idlib i tym razem to oni rozdawali karty. Dzięki Astanie, Turcja nie musiała już starać się o poparcie ze strony rebeliantów – teraz to oni musieli starać się o poparcie Turcji.

    Turcja postanowiła nie zaprzepaścić swojej szansy na objęcie dowództwa nad rebelią. Na swojego głównego sojusznika w Idlib Turcy wybrali Ahrar. O ile wcześniej Ahrar i Ankara współdziałały w ramach układu partnerskiego, to po powstaniu „formatu astańskiego”, Ahrar całkowicie uzależnił się od tureckiego sojusznika.

    Widząc zbliżenie swojego największego rywala z Turcją, Nusra/JFS postanowiła działać. 20 stycznia 2017 roku, na 2 dni przed rozpoczęciem pierwszej tury rozmów w Astanie, Julani wydał rozkaz do rozpoczęcia prewencyjnego ataku. Tego samego dnia bojownicy JFS zaatakowali posterunki oraz magazyny Ahraru i jego sojuszników. Ahrar odpowiedział ogniem. Od tamtej pory Ahrar i Nusra cały czas pozostają w stanie wojny, który przeplatany jest krótkimi okresami rozejmu. Szala zwycięstwa przechyla się to na jedną, to na drugą stronę, lecz żadna z grup nie jest na tyle silna, aby całkowicie wyeliminować przeciwnika. Strategiczne lokacje, jak np. Saraqib, przechodzą z rąk do rąk. Obok regularnych walk między HTS-em a Ahrarem, nieustannie dochodzi do zamachów bombowych organizowanych prawdopodobnie przez IS, co wprowadza jeszcze większe zamieszanie w prowincji.

    [Prezydenci: Rouhani, Putin i Erdogan, źródło: kremlin.ru](https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e2/Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg/1280px-Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg)

    Idlib, czyli rebeliancki kurort
    Przed wojną prowincję Idlib zamieszkiwało ok. 1,5 mln osób. Na skutek działań wojennych i ucieczek cywilów z terenów kontrolowanych przez rząd liczba ta znacznie zwiększyła się i według szacunków wynosi obecnie od 2,5 do nawet 3,3 mln osób. Większość z tych „nowych mieszkańców” Idlib to uchodźcy wojenni, ale nie wszyscy. Część trafiła tu za pomocą rządu z Damaszku i „zielonych busów”.

    Po zdobyciu Aleppo w 2016 roku, SAA przystąpiła do likwidacji „rebelianckich worków” istniejących w różnych częściach kraju. Część z tych kotłów znajdowała się w terenie mocno zurbanizowanym (tak było np. w Damaszku) – tym samym atak na nie oznaczałoby ogromne straty po stronie atakujących. Dlatego też armia wpadła na ciekawy pomysł. Przystępując do likwidacji każdego z kotłów, siły rządowe dawały rebeliantom wybór – poddajcie się i jedźcie do Idlib albo walczcie i gińcie. Zdecydowana większość rebeliantów wybierała tę pierwszą opcję. W ten sposób armii udało się odzyskać wiele strategicznych pozycji – czasami nawet bez strat własnych. Jednak likwidacja kotłów nie była jedynym celem jakim kierowała się armia oferując „wywózki” do Idlib. Przede wszystkim liczono, że „zielone busy” doprowadzą do eskalacji napięć istniejących w Idlib.

    Wkrótce ewakuacje stały się powszechne. Worek za workiem poddawał się a jego obrońcy, wraz z całymi rodzinami, wyjeżdżali do Idlib. Ewakuacje prowadzone były w charakterystycznych busach koloru zielonego, co szybko stało się obiektem żartów ze strony armii i pro-rządowych aktywistów np. gwiazdy na flagach FSA zaczęto zamieniać na zielone busy.

    Początkowo ewakuowani rebelianci byli witani w Idlib jak bohaterowie. Jednak gdy liczba ewakuacji zaczęła gwałtownie wzrastać, szybko się to zmieniło. Ugrupowania rebelianckie z Idlib zaczęły dostrzegać, że napływ bojowników z różnych części kraju prowadzi do zachwiania równowagi sił panujących w prowincji. Najbardziej na „zielonym procederze” traciła Nusra/JFS, gdyż jej bojownicy, stanowiący i tak mniejszość poza Idlib, najczęściej odrzucali układy z armią i wybierali walkę do końca. Dlatego też po kilku „wywózkach”, Nusra zaczęła rozbrajać rebeliantów przybywających do Idlib (armia pozwala wywożonym zatrzymać broń osobistą). Ponadto duża część ewakuowanych oficerów „zaginęła” po przybyciu do Idlib – prawdopodobnie trafili oni do więzień Nusry.

    „Zielone ewakuacje” jeszcze bardziej zaogniły już i tak napiętą sytuację w prowincji. HTS stara się uniemożliwić ewakuowanym dołączanie do Ahraru czy tworzenie nowych frakcji., jednak ludzie Julaniego działają na oślep. W efekcie represje dotykają nawet tych, którzy nie mają negatywnego stosunku do HTS-u. Tymczasem część ewakuowanych zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Często przyjeżdżający do Idlib przeżywają szok kulturowy (dotyczy to zwłaszcza bojowników FSA z południa kraju) – myślą, że po ewakuacji znajdą się w jedynej wolnej prowincji w kraju, lecz w rzeczywistości trafiają do samozwańczego „emiratu” rządzonego prawem szariatu. Mówiąc o ewakuacjach do Idlib warto wspomnieć o ciekawym kazusie Jaish al Islam (Armii Islamu). Jej głównym regionem działania była wschodnia Guta. Gdy na początku 2018 roku armia rządowa przystąpiła to likwidacji tego kotła, JaI rozpoczęło negocjacje dotyczące ewakuacji. Początkowo rebelianci zgodzili się na warunki zaproponowane im przez armię, jednak gdy usłyszeli że jadą do Idlib odrzucili umowę. W Idlib struktury Armii Islamu prawie nie istnieją – lokalna filia była bardzo mała i została wchłonięta przez Ahrar. Ponadto w Gucie wielokrotnie dochodziło do walk między Nusrą a Armia Islamu. Dlatego też JaI zaproponowała rządowi, aby – zamiast do Idlib – wywieziono ich na tereny kontrolowane przez wojska „Tarczy Eufratu”. Na to jednak armia nie chciała się zgodzić, gdyż dałoby to Armii Islamu szansę na dołączenie do stronnictwa „pro-tureckiego” i reorganizację pod tureckim nadzorem. Cała sprawa zaczęła wyglądać jak niskobudżetowy czeski film, gdyż przez około 1 tydzień armia i JaI w kółko ogłaszały rozejmy i wznowienia walk. Ostatecznie Armia Islamu została wywieziona do Idlib. Tam potwierdziły się ich obawy – jej szeregowi członkowie zostali rozbrojeni przez HTS a dowódcy osadzeni w więzieniach. W efekcie, trzęsąca niegdyś wschodnim Damaszkiem, JaI przestała istnieć.

    Tymczasem Ankara nie oceniała „zielonych ewakuacji” w tak jednoznacznie negatywny sposób jak HTS. Turcy zaczęli dostrzegać plusy całej sytuacji. Julani zupełnie nie wiedział jak radzić sobie z masami ludzi napływającymi do Idlib. Fala aresztowań, która miała chronić HTS, doprowadziła do serii protestów ludności cywilnej. Rządy Nusry zaczęły tracić społeczne poparcie i w coraz większym stopniu opierać się na terrorze. Ankara postanowiła wykorzystać tę sytuację i zachęcać napływających bojowników do wstępowania w szeregi pro-tureckich bojówek. W rezultacie „zielone busy” stały się kolejnym punktem zapalnym w stosunkach HTS-u i frakcji pro-tureckiej.

    Ewakuacja rebeliantów z Aleppo, źródło: Ruptly, youtube.com

    Nusra wobec rosnących wpływów Turcji

    Tureckie plany przejęcia kontroli nad rebelią nie uszły uwadze HTS-u. Wcześniej Julani nie postrzegał Turcji jako swojego wroga. Mało tego, HTS wielokrotnie zgadzał się na ograniczoną współpracę wojskową z Turcją przeciwko wojskom rządowym. Jednak Astana zmieniła wszystko. Od pierwszego spotkania przedstawicieli Moskwy, Ankary i Teheranu, wiadome jest, że konfrontacja HTS-u z siłami pro-tureckimi jest tylko kwestią czasu.

    Julani próbuje grać na czas. Z jednej strony stara się pomagać Turkom np. to bojownicy HTS-u eskortowali tureckie konwoje gdy te wjeżdżały do Idlib, aby założyć tu – zgodnie z postanowieniami z Astany – 12 posterunków monitorujących zawieszenie broni. Z drugiej strony – gdy tylko jest ku temu dogodna okazja – HTS atakuje ugrupowania pro-tureckie. Ciężko powiedzieć na co liczy Julani – niemal w każdym scenariuszu końca wojny w Syrii nie ma miejsca na dalszą obecność HTS-u.

    Według różnych niepotwierdzonych informacji Julian wysyła do krajów europejskich i arabskich tajnych wysłanników, którzy mają wystarać się o protekcję tych krajów. Jeśli to prawda, to jest to bardzo ciekawa inicjatywa, lecz – moim zdaniem – od początku zdana na klęskę. Nikt nie będzie chciał negocjować z ugrupowaniem dowodzonym przez mężczyznę wpisanego na listę poszukiwanych terrorystów przez USA i Rosję. Jeśli HTS chce zachować jakiekolwiek szanse na przetrwanie to – moim zdaniem – musi skupić się na utrzymaniu status quo i liczyć na kolejne – podobne do tego z Astany – przetasowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie.

    Abu Mohammad al-Julani, źródło: JFS

    Marsz na Idlib

    W lipcu 2017 roku Ankara poczuła się bardzo pewnie. Od kilku miesięcy tureckie ciężarówki, wyładowane sprzętem wojennym, codziennie przekraczały przejście graniczne Bab al-Hawa. Dwa miesiące wcześniej, w maju 2017 roku, w Astanie, uzgodniono, że Idlib będzie jedną z 4 stref deeskalacji, które nie będą już dłużej atakowane przez siły pro-rządowe.

    Turcja uznała, że jest to idealny moment na konfrontację z HTS-em i zaczęła coraz mocniej naciskać na Ahrar, wówczas już bardzo mocno związany z Ankarą, aby ten w końcu podjął zdecydowaną akcję przeciwko ugrupowaniu Julaniego. Jeśli Ahrar odniosłoby sukces to Turcja mogłaby zaprezentować się w Astanie jako jedyny legalny przedstawiciel rebelii. 14 lipca 2017 roku Brygady Suqour al-Sham (część Ahraru) zaatakowały posterunki HTS-u w okolicy Saraqib i w górach Zawiya. HTS dało się zaskoczyć, lecz sukcesy Ahraru nie trwały długo. W ciągu kilku kolejnych dni HTS zmobilizował setki bojowników i przeprowadził szeroką kontrofensywę przeciwko Ahrarowi w różnych częściach Idlib. W rezultacie, po zaledwie 9 dniach walki, HTS przejęło kontrolę nad: całym miastem Idlib, przejściem granicznym Bab al-Hawa, którym Turcy zaopatrywali swoje bojówki, strategicznymi miastami Saraqib oraz Atarib oraz niemal całą granicą Idlib z Turcją.

    Porażka z lipca 2017 roku była bardzo dotkliwa, nie tylko dla Ahraru, ale dla całego stronnictwa pro-tureckiego, które utraciło dogodne pozycje w północnym Idlib i zostało niemal całkowicie zepchnięte na równinę al-Ghab. Oddziały, którym udało się utrzymać na północy, schroniły się w trudno dostępnych miejscach np. w górach Zawiya. Porażka uświadomiła Turkom, że póki co jej bojówki są zbyt słabe, aby stanąć do walki z HTS-em jak równy z równym. Ponadto zauważono, że jednym z powodów porażki były chaotyczne działania Ahraru i FSA, które nie potrafiły skoordynować swoich natarć. W żadnym wypadku tureckie bojówki nie mogły mierzyć się ze dyscyplinowanym i świetnie zorganizowanym HTS-em. W związku z tym Ankara zdecydowała się przeprowadzić radykalne zmiany i przekształcić skrzydło pro-tureckie w jednolitą formację z centralnym systemem dowodzenia.

    Walki w Idlib w lipcu 2017 roku, wersja HD, źródło: archiwum autora

    Syryjski Front Wyzwolenia

    Plany Ankary zmaterializowały się 18 lutego 2018 roku. Tego dnia Ahrar oraz Nour ad Din Zenki powołały do życia Syryjski Front Wyzwolenia (SLF). Zenki była wówczas trzecią, pod względem liczebności, grupą w Idlib – ok. 7000 bojowników. Ruch Zenki odznacza się daleko idącą radykalizacją ideologiczną, co zresztą widać w działaniach grupy – pierwotnie Zenki weszło w skład HTSu. Ponadto Zenki posiada też wiele rys na swoim wizerunku – chyba najbardziej znanym „incydentem” z ich udziałem było morderstwo, którego dopuścili się w 2016 roku w Aleppo – ich bojownicy ucięli głowę ok. 12-letniemu chłopcu oskarżonemu o członkostwo w Liwa Al. Quds, pro-rządowej milicji, werbowanej z palestyńskich uchodźców.

    Powstanie SLF było przełomowym momentem w historii Idlib. Po raz pierwszy Zenki tak wyraźnie opowiedziało się po stronie Turcji. Co prawda już wcześniej członkowie tego ugrupowania wykazywali pewną dozę sympatii względem Ankary np. brali udział w operacji Tarcza Eufratu, lecz ich współpraca z Turcją był luźna. Jednocześnie sformowanie SLF-u spotkało się z ostrą reakcją ze strony HTS-u – nota bene Zenki było członkiem HTS-u do lipca 2017 roku. O ile wcześniej ex-Nusra nie postrzegała tureckich bojówek w kategorii zagrożenia dla swojego istnienia, to po powstaniu SLF-u musiała zrewidować swoje stanowisko.

    Logo Syryjskiego Frontu Wyzwolenia, źródło: SLF

    Gdy kosa trafi na kamień

    Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli Julani postanowił działać. 19 lutego 2018 roku bojownicy HTS-u zaczęli atakować posterunki SLF w całym Idlib. Pretekstem do rozpoczęcia walk było zabójstwo wysoko postawionego członka HTS, Abu Aymana al-Masriego (nie mylić z Ahmedem Hassanem Abu al-Khayrą al-Masrim, który był bohaterem poprzedniej części), o które oskarżono Ruch Zinki. Walki trwały ponad 2 miesiące – do 24 kwietnia 2018 roku. Szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą z wojujących stron. Niektóre miasta kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk a siedziby walczących nieustannie nękane były zamachami bombowymi.

    Ostatecznie walki zostały uznane za nierozstrzygnięte. Jednak moim zdaniem ten epizod walk o Idlib zakończył się strategicznym zwycięstwem SLF-u. Co prawda Ahrarowi i Zenki nie udało się rozbić HTSu, lecz w końcu – po wielu wcześniejszych porażkach – „skrzydło pro-tureckie” pokazało, że jest w stanie walczyć z ex. Nusrą jak równy z równym.

    Na początku starć wydawało się, że HTS odniesie łatwe zwycięstwo nad rozproszonymi siłami SLF-u, które na wielu odcinkach musiały działać samotnie, odcięte o kilkadziesiąt kilometrów od swoich głównych sił. Jednak SLF wykazało się nadzwyczajnymi zdolnościami koordynacji swoich działań, co wyraźnie zaskoczyło ludzi Julaniego. Ponadto Ahrar i Zinki nie ograniczały się wyłącznie do obrony przed HTS-em. W wielu miejscach podjęły one ambitne działania zaczepne, a prawdziwym popisem stało się przebicie rebeliantów z równiny Al-Ghab do oblężonych gór Zawiya i odblokowanie walczących tam mudżahedinów, a następnie wspólny atak na Marat al-Numan zakończony zdobyciem miasta.

    Wynik wspomnianych walk odbił się szerokim echem w całym Idlib. SLF postanowiło maksymalnie wykorzystać swój sukces i rozpoczęło akcję propagandową wśród innych ugrupowań, która miała zachęcić je do stworzenia wspólnego bloku rebelianckiego, który będzie w stanie przejąć władzę w Idlib. W ten sposób 28 maja 2018 roku, z inicjatywy SLF, powstał Narodowy Front Wyzwolenia (NFL). W jego skład weszły m.in.: Legion Szamu, Wolna Armia Idlib, 1. Dywizja Przybrzeżna, Jaysh al-Nasr, 23. Dywizja. 1 sierpnia 2018 roku dotychczasowi członkowie SLF – Ahrar oraz Zinki – także dołączyli do NFL.

    Obecnie Narodowy Front Wyzwolenia liczy ok. 50-60 tysięcy mudżahedinów (szacunki autora). Taka siła jest w stanie nie tylko stanąć do walki z HTS-em jak równy z równym, lecz także zniszczyć ugrupowanie Julaniego. NFL stworzyło ramy organizacyjne, w które wciągnięte zostały niemal wszystkie liczące się ugrupowania rebelianckie, które nie zostały jeszcze wchłonięte przez HTS. Narodowy Front Wyzwolenia jest potężnym narzędziem, które – w odpowiednich rękach – jest w stanie zniszczyć dotychczasowe Idlib i zaprowadzić nowe porządki. Jak? O tym w kolejnej części.

    Walki w Idlib w styczniu-marcu 2018 roku, źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, SuriyakMaps, openstreetmap.org

    -----------------------------------------------

    Dzisiejszy artykuł miał pojawić się wczoraj, ale zabrakło mi mocy przerobowych - za co przepraszam tych, którzy czekali na post (m.in. kolega @Liesbaum). Jutro jest święto, także trzecia część pojawi się już terminowo. Jutro zajmiemy się podsumowaniem obecnej sytuacji w Idlib i porozmawiamy na temat ewentualnej ofensywy wojsk rządowych na Idlib. Prośba @Martwiak o źródła także zostanie spełniona - wrzucę wszystkie źródła jutro i przyporządkuję je do poszczególnych artykułów. Miałem to zrobić dzisiaj, ale to jeszcze bardziej opóźniłoby wstawienie tekstu. Grafika przypięta do posta pochodzi z kremlin.ru
    -----------------------------------------------

    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #turcja #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Mirkoprojekt odbyty :>

    BitInfoBot to projekt, który ma Wam pomóc określić jak macie grać na giełdzie. Oczywiście sam niczego nie podpowiada, ale na podstawie waszych przeczuć i tych danych być może uda Wam się zrozumieć ideę HODL ( ͡° ͜ʖ ͡°) Projekt obsługuje ogólne informacje o krypto, Hard Forki, Halvingi, Oceny newsów i parę innych rzeczy.

    GDZIE JEST MOJE ZŁOTE LAMBO?! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://steemit.com/bitcoin/@bitinfobot/2018-08-13
    https://steemit.com/@bitinfobot

    #bitcoin #kryptowaluty #steem #steemit
    pokaż całość

  •  

    Al-Julani - ojciec chrzestny syryjskiej rebelii
    Od dwóch tygodni trwają medialne spekulacje na temat nadchodzącej ofensywy syryjskiej armii na prowincję Idlib – „twierdzę” syryjskiej rebelii. Pro-rządowi aktywiści twierdzą, że będzie to największa operacja od czasów zajęcia Aleppo w 2016 roku. Niestety często artykuły poświęcone planowanemu atakowi na Idlib zupełnie pomijają skomplikowane podziały wewnętrzne istniejące wśród rebeliantów z Idlib, a także fakt że Idlib pozostaje tureckim protektoratem. Właśnie dlatego zdecydowałem się na publikację serii „Idlibistan", czyli trzech artykułów poświęconych rywalizacji wewnętrznej w obozie rebeliantów, roli Turków w Idlib i wpływie tych czynników na przyszłą ofensywę wojsk rządowych. Nie przedłużając, zapraszam na pierwszy odcinek z serii poświęcony najważniejszemu rebelianckiemu ugrupowaniu - Hay'at Tahrir al-Sham.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Armia Podboju
    Aby zrozumieć obecną sytuację w północnej Syrii należy cofnąć się do 2015 roku, gdy syryjska rebelia święciła największe sukcesy. Był marzec 2015 roku. Damaszek kontrolował prowincję Idlib ostatkami sił. Większość miast i baz wojskowych w regionie została już opanowana przez rebeliantów. Siły pro-rządowe (SAA) kontrolowały już tylko dwa miasta – Idlib oraz Dżisr asz-Szughur – oraz wąski korytarz zaopatrzeniowy łączący rządową część Idlib z resztą kraju.
    24 marca 2015 roku ugrupowania rebelianckie powołały do życia Armię Podboju (Jaish al-Fatah), która miała położyć kres władzy Damaszku w prowincji Idlib. W skład ugrupowania weszły zarówno „umiarkowany” Ahrar asz-Szam, jak i – powiązany z Al Kaidą – Dżabhat an-Nusra, a także wiele innych, mniejszych ugrupowań (np. Legion Szamu). Nowa formacja nawiązała także ścisłą współpracę z Wolną Armią Syrii, która dysponowała nowoczesnym uzbrojeniem dostarczonym przez Zachód. Ta niebywała – jak na warunki syryjskie – solidarność legła u podstaw sukcesów, które już wkrótce miała odnieść Armia Podboju.

    28 marca, zaledwie 4 dni po jej utworzeniu, Armia Podboju wyparła siły rządowe z Idlib – w tym elitarną 11 Dywizję Pancerną. Rebelianci nie spoczęli na laurach i rzucili się w pościg za wycofującym się wrogiem. Kolejnym celem rebeliantów stało się miasto Dżisr asz-Szughur. Tutaj także siły rządowe nie potrafiły stawić rebeliantom zorganizowanego oporu i wkrótce zostały zepchnięte aż w góry północnej Latakii. Wśród wycofujących się kolumn wojsk rządowych znajdował się – wówczas jeszcze niemal nieznany – pułkownik Suheil al-Hassan, który uznał porażkę w Dżisr za swoją osobistą klęskę.

    Solidarność rebeliantów nie trwała jednak długo. Zaraz po wyparciu sił rządowych, poszczególne ugrupowania zaczęły walczyć o rolę lidera w prowincji Idlib. Początkowo wewnątrz rebeliancka rywalizacja przybierała wyłącznie formy lokalnych potyczek, lecz w końcówce 2016 roku zaczęło dochodzić do pełnoskalowych bitew, które przetoczyły się niemal przez całą prowincję. Od tamtej pory krwawe walki wewnętrzne w Idlib to standard, który powtarza się średnio co kilka miesięcy.
    Głównym powodem tak dużych napięć między rebeliantami jest fakt, że pozostają oni rozbici na różne ugrupowania, których ideologia i cele polityczne diametralnie się od siebie różnią. W Idlib istnieją zarówno umiarkowane ugrupowania np. niedobitki FSA, jak i grupy ekstremistyczne np. HTS. Ponadto działają tutaj także grupy „pośrednie” np. Ahrar czy Zenki. Obok tego wszystkiego mamy jeszcze grupy zagranicznych mudżahedinów np. Ajnad al Kawkaz czy Islamska Partia Turkiestanu. Jeśli ktoś chce zrozumieć Idlib, to musi – przynajmniej w ograniczonym stopniu – znać te ugrupowania i ich cele – i właśnie tym teraz się zajmiemy. Zapraszam Państwa w podróż po światowej stolicy terroryzmu – Idlib.

    Członkowie Jaish al-Fatah, od lewej flagi: Ahraru, FSA a i Nusry, źródło: Jaish al-Fatah

    Dzihadysta z Dary

    Od lat najbardziej wpływowym człowiekiem w Idlib jest Ahmed Hussein al-Shar’a – Syryjczyk, urodzony w Darze na południu kraju. Shar'a rozpoczął swój dżihad jeszcze w 2003 roku, gdy dołączył do tzw. Irackiej al-Kaidy dowodzonej przez Abu Musaba al-Zarqawiego. Wtedy też przyjął pseudonim Abu Mohammad al-Julani, który miał nawiązywać do – okupowanych przez Izrael – Wzgórz Golan. Julani świetnie odnalazł się w świecie światowego dżihadu i stopniowo awansował na coraz wyższe stanowiska w organizacji.

    W 2011 roku Zarqawi już nie żył, a „iracka al-Kaida” przybrała nazwę „Państwa Islamskiego w Iraku” (ISI), na którego czele stanął emir Abu Bakr al-Baghdadi. Jednym z jego zaufanych współpracowników był 27-letni Julani. To właśnie 2011 rok miał być przełomem w karierze Julaniego.

    Julani podczas narady wojskowej, okres walk o Hamę, 2017 rok – źródło: Ebaa News

    Tajna misja

    Pod koniec 2011 roku Abu Bakr al-Baghdadi, ówczesny emir ISI, polecił Julaniemu udać się do Syrii i tam stworzyć filię Państwa Islamskiego. Między październikiem 2011 a styczniem 2012 roku Julani odbył kilka spotkań z syryjskimi ekstremistami, którzy zostali niedawno zwolnieni z więzień w ramach wielkiej akcji amnestyjnej przeprowadzonej przez rząd Assada. Rezultatem tych spotkań było ogłoszenie 24 stycznia 2012 roku powstania Dżabhat an-Nusry. Już w manifeście Nusra jasno określiła swoje cele: obalenie rządu Assada i przekształcenie Syrii w islamski emirat.

    Jako Syryjczyk, Julani bardzo szybko odnalazł się w nowych realiach. Nusra, zacieśniając współpracę z syryjskimi radykałami i otrzymując wydatne wsparcie z Iraku od ISI, szybko rosła w siłę i zaczęła wybijać się na najsilniejszą grupę rebeliancką w Syrii.

    W 2013 roku Baghdadi postanowił utworzyć ISIS („Państwo Islamskie w Iraku i Syrii”), które miało wchłonąć, wykazującą coraz większą niezależność, Nusrę. Julani odmówił podporządkowania się Baghdadiemu. Jednocześnie szef Nusry złożył bezpośrednią przysięgę (bay'a) na wierność Zawahiriemu – przywódcy Al Kaidy. Zawahiri przyjął przysięgę Julaniego i skrytykował Baghdadiego (formalnie nadal podległego Al-Kaidzie) za przekształcenie ISI w ISIS. Już wkrótce Al-Kaida całkowicie odcięła się od ISIS a Jolani i Baghdadi stali się największymi wrogami.

    Po zerwaniu kontaktów z ISI/ISIS, Nusra nadal rosła w siłę i zdobywała coraz większe wpływy. Na początku 2015 roku, gdy Armia Podboju wkraczała do Idlib, Julani był już powszechnie znany jako jeden z liderów rebelii.

    Bojownicy Dżabhat an-Nusry, źródło: Agencja al-Manarah al-Bayda

    Czarne chmury nad Idlib
    Po wyrzuceniu lojalistów z Idlib, rebelianci zaczęli planować kolejne duże ofensywy. Jednak wraz z pojawieniem się rosyjskiego kontyngentu w Syrii, szanse rebelii na ostateczne zwycięstwo znacznie zmalały. Spośród wszystkich ugrupowań rebelianckich, sytuacja Nusry była szczególnie niekorzystna, gdyż – szukając wspólnego mianownika – USA i Rosja zaczęły rozważać wspólne operacje przeciwko ugrupowaniom terrorystycznym, do których zaliczono nie tylko ISIS, ale także i Nusrę.

    W efekcie inne grupy rebelianckie zaczęły jeszcze z większą rezerwą podchodzić do Julaniego, któremu i tak cały czas wypomniano powiązania z Al Kaidą. Ponadto wewnątrz samej Nusry zaczęło dochodzić do pierwszych sporów. Saleh al-Hamawi – bliski współpracownik Julaniego – zaczął wzywać kierownictwo Nusry do zerwania kontaktów z Al Kaidą i zbudowania własnej, niezależnej organizacji. Co prawda Hamawi został za swoje stanowisko wydalony z Nusry, ale jego poglądy stawały się coraz popularniejsze. „Reformatorzy” uważali, że odcinając się od Al-Kaidy, Nusra będzie mogła bardziej wtopić się w środowisko rebelianckie i tym samym będzie trudniejsza do zidentyfikowania dla Rosjan i Amerykanów.

    Problemy syryjskiej przybudówki nie uszły uwadze kierownictwu Al Kaidy. Prawdopodobnie w końcówce 2015 roku rozpoczęły się dyskusje, co jeśli Nusra zerwałaby z Al Kaidą i rozpoczęła działać jako samodzielna organizacja – przynajmniej oficjalnie. Cała sprawa nabrała tempa, gdy w maju 2016 roku ukazało się nagranie Zawahiriego zatytułowane „Go forth to al-Sham”. Jeden z fragmentów tego przemówienia zasługuje na szczególną uwagę: „al-Qa`ida is not seeking authority, but rather seeks “the rule of sharia … We do not wish to rule the Muslims, but rather we wish to be ruled as Muslims by Islam”. Julani uznał te słowa za zielone światło dla odcięcia się od Al Kaidy i stworzenia niezależnej organizacji.

    Teraz już wszystko potoczyło się szybko. 28 lipca 2016 roku al-Manara al-Bayda – „agencja prasowa” Nusry – opublikowała nagranie zastępcy Zawahiriego – Ahmeda Hassana Abu al-Khayra al-Masriego. „Numer Dwa” Al-Kaidy wezwał Julaniego do ochrony dzieła dżihadu, wskazując, że solidarność mudżahedinów jest ważniejsza niż jakiekolwiek polityczne powiązania. W kilka godzin później Julani ogłosił likwidację Nusry i powstanie w jej miejsce Jabhat Fatah al-Sham – organizacji, która miała być pozbawiona jakichkolwiek związków z zewnętrznymi organizacjami.

    Powołanie JFS spotkało się ze stosunkowo ciepłym przyjęciem ze strony pozostałych grup rebelianckich. Nawet Ahrar – jak się później okaże główny rywal Julaniego – pochwalił ruch Nusry, a nawet stwierdził, że od tej pory USA i Rosja nie mogą bombardować bojowników JFS pod pretekstem walki z Al Kaidą. Jednocześnie rebranding nie wpłynął na zmianę nastawienia mocarstw w stosunku do JFS – zarówno Rosja, jak i USA, ogłosiły, że JFS to tylko zmiana nazwy a ugrupowanie nadal ma silne związki z Al Kaidą.

    Jednocześnie rebranding wydatnie poprawił wizerunek Nusry w samej Syrii. Julani przestał być postrzegany wyłącznie jako człowiek Al-Kaidy i zaczęto w nim dostrzegać Syryjczyka walczącego z Damaszkiem, dzięki czemu zyskał dużo większą legitymację w oczach mieszkańców Syrii. Tym samym „zerwanie” z Al-Kaidą wydatnie wpłynęło na możliwości werbunkowe dzihadystów. O ile pod koniec 2015 roku Nusra liczyła około 10 000 członków, to pod koniec 2016 roku, już po rebrandingu, liczba ta miała wzrosnąć do około 20 000.

    Ogłoszenie powstania Jabhat Fatah al-Sham, od lewej Abu Faraj al-Masri, Abu Mohammad al-Julani i Abu Abdullah Al Shami- źródło: JFS

    Rebranding nie każdemu smakuje

    Powołanie JFS nie spodobało się wielu członkom Nusry – w tym części ścisłego dowództwa. O ile wcześniej Julani miał problem z „reformatorami” takimi jak np. Hamawi, to teraz musiał rozprawić się z „radykałami”, którzy zaczęli oskarżać Julaniego o pogwałcenie zasad Al Kaidy. W sprawie wypowiedział się nawet sam Zawahiri i stwierdził, że nigdy nie udzielił błogosławieństwa powołaniu JFS, a jego słowa z przemówienia „Go forth to al-Sham” zostały mylnie zinterpretowane.

    W efekcie, w zaledwie kilka tygodni po rebrandingu, członkowie Nusry/JFS wdali się w ideologiczną dysputę czy Julani sprzeciwił się Zawahiriemu czy też nie. Spór był ostry i nie dotyczył tylko napięć na linii Julani-Zawahiri, ale także podziałów wewnątrz samej organizacji. W efekcie JFS stanęła przed perspektywą walk wewnętrznych.

    Osama bin Laden i Ayman al-Zawahiri, listopada 2001 roku - źródło: Hamid Mir, centralasiaonline.com

    „Garnizon Jerozolimy”
    Tymczasem sytuacja w Idlib stawała się coraz trudniejsza. Ugrupowania rebelianckie, po początkowym entuzjazmie, coraz mniej przychylnie patrzyły na JFS, twierdząc że nadal utrzymuje ona zbyt bliskie kontakty z Al Kaidą. Jednocześnie, widząc wewnętrzne problemy JFS, rebelianci rozpoczęli konsolidację władzy w Idlib.

    To właśnie w takiej atmosferze doszło do pierwszych pełnoskalowych walk w obozie rebeliantów z Idlib. W październiku 2016 roku Ahrar asz Szam oskarżył Dżund al Aksę („Garnizon Jerozolimy”) o współpracę z IS i rozpoczął aresztowania jej członków. Aksa była wówczas małym – liczącym około 1000 członków – ugrupowaniem, znanym ze swojego radykalizmu i fanatyzmu. Aksa stawiła zażarty opór, lecz – na dłuższą metę – nie była w stanie samodzielnie obronić się przed Ahrarem. Chcąc uniknąć niechybnej porażki, bojownicy Aksy złożyli przysięgę na wierność JFS. W ten sposób Aksa została wchłonięta przez ugrupowanie Julaniego a ataki ze strony Ahraru ustały.

    Ruch Julaniego szybko okazał się błędem. Aksa faktycznie miała powiązania z IS i prawdopodobnie współpracowała z emisariuszami Baghdadiego przy organizowaniu zamachów bombowych na siedziby Ahraru i JFS w Idlib. Ponadto wchłonięcie Aksy znacznie pogorszyło stosunki JFS-u z Ahrarem, który zaczął oskarżać Julaniego o udzielanie schronienia terrorystom.

    Sprawa wchłonięcia Aksy jest o tyle istotna, że już w kilka miesięcy później – na przełomie stycznia i lutego 2017 roku – doszło do walk między członkami Aksy a JFS. Ugrupowaniu Julaniego nie udało się całkowicie zniszczyć Aksy – po części ze względu na to, że część jej członków działa w ukryciu. W lutym 2018 roku resztki Aksy przegrupowały się i stworzyły nowe ugrupowanie – Organizację Strażników Religii (OSR). Ugrupowanie ma liczyć ok. 3 tysiące członków, którzy pochodzą nie tylko z Aksy, ale także z innych radykalnych ugrupowań np. JFS. OSR głosi wierność ideałom Al Kaidy i uważa Julaniego za zdrajcę. OSR jest co prawda małą grupą, lecz bardzo niebezpieczną – ze względu na, zaczerpnięte od Aksy, umiejętności działania w konspiracji. Istnienie resztek Aksy jest szczególnie groźne dla JFS/HTS, gdyż OSR deklaruje wierność Al-Kaidzie i tym samym zachęca „radykałów” z ugrupowania Julaniego do przechodzenia na swoją stronę.

    Czołg Jund al-Aksy, zdjęcie pochodzi z okresu gdy Aksa działała jeszcze w ramach Armii Podboju, 2015 rok - źródło: JaF

    Rebrandingowa recydywa
    Wróćmy jednak do przemian, jakie na przełomie 2016 i 2017 roku przechodziła syryjska przybudówka Al-Kaidy. Jak już wspomniano, w lipcu 2016 roku doszło do rozwiązania Nusry i powołania JFS-u, co jednak spotkało się z ostrym protestem ze strony „radykałów”. Julani, widząc że jego ugrupowanie znajduje się na krawędzi rozpadu a rywale rosną w siłę, postanowił działać. W styczniu 2017 roku utworzono nowe ugrupowanie - Hayʼat Tahrir al-Sham. HTS powstało z połączenia JFS-u a także innych grup o równie radykalnej ideologii.

    Powołanie nowego ugrupowania było niezbędne dla przetrwania JFS-u. Po połączeniu z ugrupowaniami, które nie miały tak bliskich związków z Al Kaidą, Julaniemu udało się stłumić radykalne skrzydło wewnątrz organizacji. Jednocześnie przywództwo HTS-u zaczęło bardzo mocno akcentować zerwanie relacji z Al Kaidą – nawet pierwszym liderem ugrupowania został nie Julani, lecz Hashim al-Shaykh (Abu Jaber), szef Ahraru w latach 2014-2015.

    Co prawda jeszcze przez pewien czas w Idlib toczyła się dysputa ideologiczna na temat legalności działań Julaniego, lecz ostatecznie Abdurraheem Atun (Abu Abdullah Al Shami), główny ideolog Nusry/JFS, położył jej kres. W grudniu 2017 roku opublikowano przemówienie Atuna, w którym stwierdził on, że o ile wcześniej mogły być wątpliwości co do tego czy JFS jest nadal częścią Al Kaidy czy też nie, to po utworzeniu HTS takie dyskusje są już bezprzedmiotowe, gdyż JFS nie odłączyło się od Al Kaidy aby działać samodzielnie, lecz aby wejść w szerszy sojusz (jakim jest HTS) z innymi frakcjami syryjskiej rebelii – tu znowu odwołano się do przemówienia Zawahiriego „Go forth to al-Sham”, w którym postawił on solidarność mudżahedinów nad politycznymi powiązaniami.

    Odchodząc od tych ideologicznych rozważań, trzeba przyznać że ostatecznie Julani osiągnął swój cel i zapanował nad radykałami z JFS-u – chociaż ciężko powiedzieć, czy wpływ na ich postawę miało przemówienie Atuna czy może marginalizacja ich stronnictwa po dołączeniu do HTSu innych ugrupowań – często równie radykalnych, ale niemających powiązań z Al Kaidą.

    Na marginesie trzeba zaznaczyć, że posunięcia Julaniego nadal spotykają się z ostrą krytyką ze strony Zawahiriego. Ciężko także stwierdzić czy HTS faktycznie nie utrzymuje już żadnych kontaktów z Al Kaidą.

    Julani ogłaszający powstnaie HTS - źródło: HTS

    Królowie Idlib
    W tym miejscu warto zastanowić się jak to się stało, że w ciągu zaledwie kilku lat Jualniemu udało się stworzyć jedną z najbardziej niebezpiecznych grup dzihadystycznych na świecie.

    Przede wszystkim Nusra, i jej następcy, przywiązują ogromną wagę do wyszkolenia swoich mudżahedinów. Świetnie wyszkolone i odnoszące ogromne sukcesy skrzydło zbrojne było siłą napędową organizacji i przyczyniło się do wciągnięcia w swoje szeregi tysięcy nowych rekrutów. Co istotne Julani zawsze chciał przedstawiać swoje ugrupowanie jakie "syryjskie" a nie „kosmopolityczne” – około 70-80% bojowników Nusry było pochodzenia syryjskiego. Skład narodowy organizacji wydatnie wpłynął na postrzeganie jej przez lokalną ludność.

    Jednocześnie Julani nigdy nie stronił – w przeciwieństwie np. do IS – od współpracy z innymi organizacjami. Sojusznicy, którzy razem przelewali krew z mudżahedinami Nusry, później często sami przechodzili na stronę Julaniego.
    Jednak siły zbrojne to nie jedyny aspekt, na którym skupia się Nusra. Organizacja przywiązuje bardzo istotną rolę do religii. Każdy rekrut – przed przystąpieniem do sił Nusry – musi przejść specjalne szkolenie ideologiczne – dopiero potem jest kierowany na szkolenie wojskowe. Teren kontrolowany przez Nusrę dzieli się na dystrykty, na czele których stoją: komendant, dowodzący wojskiem, oraz szejk – nadzorujący przestrzeganie pryncypiów religijnych przez komendanta. Na czele organizacji stoi emir a obok niego działa Rada Szury, która jest organem konsultacyjnym, w którym często zasiadają duchowni.

    Ponadto Nusra prowadzi na terenie Idlib szkoły, w których przygotowuje dzieci do przyszłej walki w imię islamu. Jednocześnie ludzie Julaniego wprowadzają w północnej Syrii prawo Koranu. Wszelkie przejawy opozycji są natychmiastowo i brutalnie tłumione przez służby porządkowe. Do więzień Nusry trafiają nawet powiązani z FSA czy Ahrarem aktywiści, którzy publikują w sieci komentarze nieprzychylne Julaniemu lub jego organizacji. Wszystko to sprawia, że tereny kontrolowane przez Nusrę stały się islamskim emiratem rządzonym terrorem i strachem.

    Czołg T-90 przejęty przez HTS podczas walk w Hamie w 2017 roku, źródło: Ebaa news

    -----------------------------------------------

    Na dzisiaj to wszystko. W kolejnym artykule, który pojawi się już jutro, skupimy się na wpływie Turcji na syryjską rebelię i rywalizacji między HTS-em a ugrupowaniami pro-tureckimi.

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  
    O....Y

    +42

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Posiadanie broni w przestrzeni kosmicznej nie wydaje się być dobrym pomysłem. O ile broń masowego rażenia jest z logicznych względów zakazana, o tyle strzelba czy karabin do takich nie należą i żaden traktat nie zabrania ich posiadania na orbicie. Do 2007 roku, Rosjanie latali w kosmos wyposażeni w pistolety. Mieli ku temu całkiem poważne i zrozumiałe powody.

    Link do znaleziska: O tym, jak Rosjanie latali z bronią w kosmos

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #eksploracjakomosu #historia #ciekawostki #rosja #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  
    O....Y

    +28

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Elon Musk poinformował za pomocą mediów społecznościowych oraz wystosowanego do pracowników Tesli maila, że planuje poddać pod głosowanie procedurę wycofania Tesli z giełdy, co może kosztować do 70 miliardów dolarów. Zależy to od tego jak wielu drobnych inwestorów zdecyduje się sprzedać akcje.

    Link do znaleziska: Elon Musk planuje wycofać Teslę z giełdy

    #tesla #technologia #motoryzacja #elonmusk #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: cdn3.spiegel.de

  •  
    O....Y

    +55

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wyniki badań opublikowane 1 sierpnia w czasopiśmie Science Advances sugerują, że ilość promieniowania ultrafioletowego docierającego na planetę może być kluczowa dla powstania życia. Badania wykazały, że odpowiednio duża ilość promieniowania UV może inicjować reakcje chemiczne niezbędne do powstania RNA - składnika, który jak się uważa, zapoczątkował życie na Ziemi.

    Link do znaleziska: Promieniowanie ultrafioletowe kluczem do powstania życia

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #nauka #eksploracjakomosu #ciekawostki #kosmos #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    +: s............e, navcrace +53 innych
  •  

    Jak kogoś interesują statystyki polskiej społeczności #steem to zapraszam na steemweb.pl - nowa aktualizacja dodająca narzędzie do rysowania wykresów popularności tagów:
    https://steemit.com/polish/@rafalski/steemweb-pl-zobacz-wykresy-popularnosci-twoich-ulubionych-polskich-tagow-aktualizacja
    #steemit #kryptowaluty
    pokaż całość

    źródło: indeks.png

  •  

    Dzisiaj dla Bitcoinnowych maksymalistów, przygotowałem listę kilku profili na Steemit, należących do polaków, które być może warto śledzić:

    Rafał Kiełbus (cieszący sie najwyższą reputacją moderator na forum.bitcoin.pl):
    - https://steemit.com/@rav3npl (konto polskie)
    - https://steemit.com/@rav3n (konto zagraniczne)

    Szczepan Bentyn (jest ktoś kto nie zna Szczepana? CEO - Pracownii Nowych Technologii, YouTuber, twórca własnego personalnego tokena, autor książki "Kryptowaluty")
    - https://steemit.com/@szczepan

    Krzysztof Piech (doktor habilitowany nauk ekonomicznych, osoba dzięki której powstał Polski Strumień Blockchain przy Ministerstwie Cyfryzacji, Prezes Polskiego Akceleratora Technologii Blockchain)
    - https://steemit.com/@bax

    Patryk Bigaj (administrator największej polskojęzycznej grupy na Facebooku o tematyce kryptowalut: BitcoinPolska)
    - https://steemit.com/@k0dlaty

    #kryptowaluty #bitcoin #steemit #steem
    pokaż całość

    •  

      @fervi: no są ważne. Tak jak na forach kiedyś była ważna reputacja, jak na wykopie ważne jest, by nie być zielonką, a na fejsie żeby Ci sąsiad zazdrościł.

      Ja chcę mieć dużą moc, ale nie będę o niej myślał w formie monetyzacji dopóki nie będzie dla mnie miała ona realnej wartości. Póki co ma tylko wartość wewnętrzną, jak nieco bardziej praktyczne eurogąbki.

    •  

      Tak jak na forach kiedyś była ważna reputacja, jak na wykopie ważne jest, by nie być zielonką, a na fejsie żeby Ci sąsiad zazdrościł.

      @tptak: Oczywiście, ale na Steem oprócz eurogąbek masz faktyczną reputację.

      będzie dla mnie miała ona realnej wartości

      @tptak: Zależy o jakiej realnej wartości mówisz. Większa ilość SP to większe twoje zarobki, więc masz przykład zwiększenia monetyzacji swoich treści, którą każdy lubi :P

      A żeby pokazać jak bardzo steem jest ogarnięty rządzą monetyzacji pokażę statystyki. W sensie ja uważam, że coraz mniejsza ilość pisarzy na polish jest spowodowana wieloma kwestiami - od zarobków (które spadają) po cenzurę, ale niektórzy i tak uważają, że tylko zarobki, a cenzury nie ma ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      https://steemweb.pl/statistics/activity

      Chociaż zarobki mocno wzrosły w porównaniu z okresem sprzed miesiąca do dwóch.

      Moje podsumowanie: Zarobki są bardzo ważne i chociaż co prawda nie najważniejsze dla niektórych, o tyle podejrzewam, że jakby się skończyły to by nikt nie pisał
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Dzisiaj opowiem o moim innym bocie - DiosBot. Ogólnie wpis ten miał nie powstać, ale ogólnie historia tego bota jest moim zdaniem ciekawa, chociaż to raczej historia niż opis projektu. Dodatkowo będzie dużo ogólnych informacji, które mogą się ludziom nie spodobać, chociaż uważam, że historia ciekawa.

    Ogólnie wiele razy pisałem o mkcafe. Według śledztwa jednego z wykopowiczów jest to osoba, która raczej powinna siedzieć ... na pewno nie w tak przytulnym miejscu ( ͡° ͜ʖ ͡°) (jeśli rozumiecie o co chodzi). No, ale jakoś tak wyszło, że tak się nie stało i zawitał na steem. Pierwsza aktywność tego konta to oczywiście flagowanie innych osób, bo jak to inaczej (potem się wypierał, że nie i wiele osób mu uwierzyło - także jakby ktoś pytał czy Blockchain jest weryfikowalny to tak - ale raczej dla komputerów przede wszystkim [w sensie nikt nie kontroluje co się dzieje, tylko w pewien sposób ufa]).

    No to jak narzucić komuś swoją wolę, szczególnie mając pieniądze? Kupuj Steem. Wtedy z hmm ... stajesz się szanowanym inwestorem, więc inaczej wiele osób na ciebie patrzy. Więc możesz dalej robić co chcesz, obrażać, flagować, zastraszać ale teraz nikt ciebie nie tknie.

    DiosBot pierwotnie jako koncept miał służyć efektowi "wyzerowania SP". Chodzi o to, że mając głos za np. 5 dolarów robisz konto, które też ma 5 dolarów. Jak ktoś da flagę, to bot daje upvote i ostatecznie rezultat wychodzi na zero - twój głos nie ma znaczenia (jest wyzerowywany)

    Oczywiście plan z góry był skazany na porażkę, bo ogólnie w sieci jest powszechnie stosowana zasada neutralności do problemów wszelakich. Oznacza to, że wszystkie problemy musisz rozwiązać sam. Tutaj wspomnę o serwisie zwanym Dmanią, w której goście wręcz prali brudne Steemy ( ͡° ͜ʖ ͡°) [No prawie, generowali je dla siebie] Napisał o tym taki wieloryb bernie (ten co walczył z mk przy okazji) i nic. Ja musiałem napisać bota do wykrywania plagiatów i fartem się udało. Fartem, bo to jedyna skuteczna akcja, która mi się udała w związku z oszustwami. Mimo, że znalazłem 3 oszustwa przy użyciu środków firmy Steemit Inc. (ci od Steemita)

    No cóż, zgromadzenie środków na obronę nie miały sensu, bo (nie opowiedziałem na czym polega na neutralność) nie ważne czy polish będzie, czy padnie - czy fervi będzie czy zostanie zniszczony - ważne by ostatecznie kurs leciał to the moon. Kiedyś byłem na takie odpowiedzi zły, ale tłumacząc filmik Andreasa o Delegated Proof of Stake zrozumiałem o co chodzi w tym systemie.

    No to powstało konto, które nie miało celu. No to zróbmy coś innego - nie można przejrzeć wszystkich wpisów ludzi na Polish, szczególnie odkąd patostreamerzy się pojawili i wspólnymi siłami zaczęli spamować masowo razem ze swoimi widzami dziećmi. Postanowiłem razem z kolegą Markiem stworzyć bota, który wyręczy nas w upvotowaniu wpisów osób, których jesteśmy pewni, a których nie ma w nowym tagu pl-artykuly. Wiadomo - obskoczyć 150 osób jest ciężko. Wiadomo, że taki bot jest słabą formą wsparcia (bo nie sprawdzi czy wpis jest ładny i tak dalej), ale uważałem, że lepszy taki niż żaden.

    Oczywiście projekt się rozwijał na ile mógł (bo nie każdy problem sieci steem człowiek przewidzi) aż do dziś. Ostatecznie czekam na protokół Wise stworzony przez pewną osobę, pod którą podepnę bota. Problem jest prosty. Oczywiście DiosBot to bot otwarty, więc wiadomo np. kto jest na liście. A głosując przed innym kontem masz szanse na zebranie nagrody kuratorskiej (jeśli post ma zarobić 10 dolarów, to zarabia 7.5 dla twórcy i 2.5 dla plusujących - w skrócie wielkim). Więc coraz więcej osób postanowiło pasożytować (czego nie przewidziałem), bo zawsze coś wpadnie :D Nawet sam mk zrobił pod to swojego bota :P

    Ostatecznie cóż - podejrzewam, że sieć zależna od ludzi, których celem (niektórych) nie jest chciwość jest problemem. Bitcoina napędza chciwość - chcesz być lepszym minerem? To siedzisz np. parę dni nad optymalizacjami komponentów, lepszym sprzęcie, niższych cenach prądu - by zarobić jak najwięcej.

    W sieciach, w których nie ma tego czynnika pojawia się moim zdaniem problem. Pieniadze w Steem (z lajków) są rozdawane ze wspólnej puli. I powiedzmy, że 9 osób uważa, że nie należy oszukiwać, to zawsze pojawi się ta 1, która lepiej wyjdzie jak będzie oszukiwać. Bo co jej można zrobić? Tak, potencjalnie mogą te osoby się wkurzyć na tą 1 i coś zrobić, ale w systemie DPoS (jak w każdym PoS) bogata osoba staje się bogatsza. Więc moim zdaniem bardziej prawdopodobne, że to nie 9 osób będzie walczyć o lepsze jutro, a 1 zniszczy pozostałe 9.

    Co doprowadza mnie do jednej kwestii - polityka. W Steem jest ona przerażająco silna. Jeśli chcesz coś osiągnąć to musisz mieć plecy, trochę boli mnie to z prostego powodu. Wszyscy chyba (użytkownicy Steem) są pewnego rodzaju politykami, nawet jak o sobie tak nie myślą. Raz jedna osoba się wkurzyła na mnie, bo nie dość, że nie namawiam nikogo na kupno Steem (ani sam tego nie robię) [a nawet odradzam] to jeszcze mam negatywne zdanie i czy nie chcę czasem dumpować kursu xd (Poczekajcie, Bogdanoff dzwoni)

    No i problem z kontaktem z ludźmi ze Steemit, praktyczny brak kontaktu (mając nawet maile czy kontakt na chat). Podobno wielorybi nie mają tego problemu, ale wiadomo xD Oni są 1000 razy bogatsi. A wiecie jak poznałem Luke Dashjr? Wszedłem sobie kiedyś na IRC o Ethereum i tam był. Nie jest to co prawda Roger Ver ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale nie ma problemów z poznaniem przynajmniej sporej części deweloperów Bitcoina - albo są na IRCach Bitcoinowych albo poszczególnych projektów (jak Lightning Network).

    Co będzie dalej z Polish? Podejrzewam, że będzie trochę osób przymusowo internowanych - trudno (co się dziwić jak osoba, która jest negatywnie nastawiona do niego ma 20 razy mniej Steem power xd). Nikt nie powiedział, że wszystko co dobre będzie wiecznie działać. Jedyne co to smutno mi, że załatwiałem jak największe upvote osobom, dostaliśmy wsparcia od wielorybów (by rozruszać społeczność), a to wiele osób mkcafe robi jakieś medale XD Podejrzewam, że dlatego, że ma siłę przebicia (jak mu fikniesz to możesz kiedyś gorzko pożałować). Bywa. W razie czego się spienięży Steem i zawsze więcej Bitcoinów będzie i będzie można robić konkurenta Steem na Bitcoinie (jak ktoś chce do portfolio to znajdę zajęcie XD). Zresztą zauważyłem, że wiele osób już traktuje Steem nie jako platformę do blogowania, a do wyciągania szmalu. Pogodzili się ze stanem rzeczy.

    Oczywiście jak ktoś uważa, że tekst zasługuje na dotację to wrzucam kod QR ;)

    #kryptowaluty #steem #steemit #strimi #ferviworld #bitcoin
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Ostatnio opowiadaliśmy o SteemNova, czyli dość dużym projekcie. Teraz opowiem o moim fajnym bocie. Fajnym, bo jest fajny, ale zarazem milionów dolarów nie zarobi nigdy :D

    Wstajemy rano często, odpalamy mirko, czytamy. Odpalamy jakieś TVN24 czy coś (o ile nas interesuje sytuacja na świecie) i czytamy - w skrócie robimy taką małą prasówkę.

    To było przyczyną stworzenia bota do STEEM zwanego Hellobot (jest podobny na vikop, w sensie był, bo michaił białkov zrobił nocną zmianę z API i ubił projekt z tego co pamiętam). Codziennie (jeśli nic się nie spierdzieli xD) pobiera informacje i wyświetla w wpisie.

    - Pobiera 5 najlepiej zarabiających (trending - mieszanka zarobków, ale z czasem spadają jak na głównej vikop) wpisów z polish
    - Pobiera 5 najlepiej zarabiających z pl-artykuly (Tag, który stworzyłem po tym jak trolle zniszczyły polish xd)
    - Imieniny. Zrobiłem lokalną bazę danych na podstawie danych z Wikipedii
    - Kawał. Ogólnie wpisy pochodzą z fortunes, jest to Linuksowy program, który wyświetla formułkę jakąś tekstu. Można troszkę to przyrównać do wróżby z ciasteczek. W sensie zawiera w swojej bazie kawały, cytaty, rozmowy z IRC itd. Zostawiłem same kawały i je wrzuca.

    Często są to sprośne kawały, więc polecam ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niestety Fortune był projektowany pod konsole Linuksową i w dziwnych miejscach ucina tekst. Myślę by zmniejszyć czcionkę kawałów na Steem :/

    - Odliczanie do dat specjalnych - wiadomo, wakacje, święta, nowy rok. Oparte o funkcje czasu z PHP

    - Pogoda działa na OpenWeatherMap, pobiera dane.

    - Kryptowaluty - pobiera dane z CoinMarketCap dla 5 kryptowalut.

    I tak codziennie. Oczywiście mogę dodać więcej funkcji o ile będę wiedział co chcecie. Musi być to jednak otwarta baza, bo wiadomo - licencje potrafią zabić ;) Kiedyś chciałem dodać dominację Bitcoina, ale takich danych nie przechowuje Coinmarketcap :/

    Ogólnie bot o 6 rano przygotowuje sobie wpis, który próbuje wysłać do blockchain. Cały hajs zgromadzony idzie do innego bota, który upvotuje wpisy ludzi (ostatecznie chcę by bot był podpięty pod Wise - chociaż ludzie mogą narzekać). Jest to mój ulubiony bot jaki zrobiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ma namiastkę człowieczeństwa.

    https://steemit.com/@hellobot

    #bitcoin #kryptowaluty #steem #steemit #strimi #ogame #ferviworld
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: MysGG, f...k +6 innych
  •  

    Ludzie chcieli bym opisał swoje projekty, które prowadzę na Steem. Ogólnie mam ich chyba z 4, jeden odrzucę, bo nie jest przydatny wykopowiczom w żaden sposób.

    SteemNova - kiedyś o tej grze pisaliśmy. Naszym celem było stworzenie silnika gry na bazie 2Moons, ale na zasadach bazujących w Ogame. Oczywiście kod źródłowy Ogame jest zamknięty, więc nigdy pełnej kompatybilności nie będzie, ale wiele elementów, które były dodane w "oryginalnym" silniku 2Moons zostało usunięte (jakieś DM Collectory itd).

    Oczywiście jako, że jest to podpięte pod kryptowaluty, to w grze można zarabiać wspomniane krypto, ale są to bardzo małe sumy - raczej dodatek, z 30 groszy jak się jest dobrym, może więcej (musiałbym każdą transakcję przejrzeć).

    W grę gra 857 osób, jeśli ktoś się nie zaloguje przez X czasu to jest usuwany, więc powiedzmy, że w miarę to pewna liczba.

    Jaka jest przyszłość gry? Ciężko powiedzieć. Chodzi o to, że gracze już doszli do granic ostatecznych, stracili cel rozbudowy itd. Po prostu im dłużej się gra, tym gra staje się mniej ciekawsza (co kiedyś napisał @wytrzzeszcz). Można rzucać sztabki złota czy gry (o tym niebawem XD), ale myślę, że ciężko wyciągnąć coś więcej z tej gry.

    Jedyne na co na razie wpadliśmy (możecie proponować) to zrobienie restartu serwera i stworzenie "Hardcore SteemNova server", gdzie ceny będą wysokie wszystkiego i długi czas budowania. Co oznacza mozolny rozwój na każdym etapie gry, ale potencjalnie (?) grać się będzie bardzo długo. Gra, w której zbudowanie owieczki będzie świętem narodowym zapisanym w konstytucji ( ͡° ͜ʖ ͡°). Oczywiście bez przesady, ale np. ceny 10 razy większe niż normalnie. Możecie napisać co sądzicie o tym

    https://steemnova.intinte.org/

    #bitcoin #kryptowaluty #steem #steemit #strimi #ogame #ferviworld
    pokaż całość

  •  

    @fervi kiedyś mnie nakręcił żebym na tym steemie zarejestrował konto. Że gówno tam zarobię to doskonale wiem. Po prostu potrzebowałem jakiegoś bloga, z większymi możliwościami niż mirko. Społeczność kumająca krypto, też była na plus. Obecnie za wpis mogę liczyć co najwyżej na ochłap który nie wystarczyłby nawet na fee przy wypłacie tych groszy z bittrexa. W dupie to mam... I tak robię tam wpisy bardzo rzadko. Zarejestrowałem się po ponad dwóch latach od startu, więc jestem tam nikim...

    Siłą rzeczy obserwuję jednak tą społeczność i platformę... No i poza skazaną na porażkę ekonomią, tam jest masa miejsc do nadużyć. Wieloryby, kółka wzajemnej adoracji, jakieś wojenki, boty, kradzieże kontentu, sprzedawanie upvotów itp.
    Mnie to w sumie nie dotyczy, mam wyjebane.

    Chodzi mi jednak o @fervi Człowiek w miarę szybko tam założył konto, niedawno miał rocznicę Cały czas tam tworzy kontent, wrzuca coś bez przerwy. Stara się. Ostatnio zrobił zautomatyzowany sklep z grami na steemie.
    Wielu pewnie kojarzy jak, pisał u nas na mirko o swoich żalach i temu co mu się tam nie podoba...
    Generalnie on jest przeciw wszystkim nadużyciom na jakie pozwala steem. Sprzeciw stawia się temu, nie wiem po co bo to walka ze scamerami (idealista ;P) Ostatnio był anty doładowywaniu sobie na boku kont tym steem powerem, czy coś. Nieistotne. Tam możesz za siano być wielorybem i zyskać aprobatę wielorybów...

    No i tak. Mimo tego że założył stosunkowo szybko konto i bez przerwy wrzuca kontent (1524 obserwujących, 4072 wpisów) to jest nikim. Planktonem. Jego siła głosu jest warta 0,1$ gdzie niektóre wieloryby mają kilkaset $...
    Nieraz widać jak byle gówno jakiś grubas tam wrzuci to ma ogromne głosy. Ewidentnie nie liczy się jakość kontentu, tylko jak gruby jesteś. Dodatkowo, przez te swoje nastawienie przeciw oszustwom innych jest znienawidzony przez cwaniaczków. Człowiek chce żeby platforma działała na jakichś zdrowych zasadach to dostaje jeszcze za to po dupie. Widać że cwaniaczki się na niego wyjebały. Teraz już kompletnie zmalały mu głosy za wpisy.
    Co nam wszystkim do tego? @fervi tłumaczy bez przerwy filmy Andreasa Antonopoulos. Przetłumaczył ich kilkadziesiąt.
    Po co to robi? Za jakąś nędzną jałmużnę z litości od scamerów???

    Za ostatni filmik dostał $1.88 To jest po prostu kpina z jego pracy. Dobrego kontentu o krypoto w Polsce nie mamy w ogóle... Ja od dawna przyznaję że jego kanał ManyMore (https://www.youtube.com/channel/UC3UtPTRB-pF_ExCGi6AndBg/videos) to najlepszy kanał o krypto w Polsce... No, kurwa. Człowiek poświęca czas żeby robić to dla nas, dla polaków. Te filmiki zostaną na zawsze i wielu będzie z nich czerpało wiedzę. Ja sam uwielbiam nimi linkować zielonkom na wypoku. Masa wiedzy w dobrej formie. No i co on za to ma? Kurwa 1,88$ ??? Gdzie codziennie setki grubasów jednym kliknięciem dodają innym grubasom za byle gówno które wrzucą po kilkadziesiąt, kilkaste $?
    Jak widać platforma i społeczność jest po prostu żałosna. Pierdolę , jebanych scamerów. Nie się udławią tym chajsem prostaki. Jednak ten kontent jest kurwa dla nas. Poważnie, zastanówcie się czy jakieś gówno portale, kanały na YT czy cokolwiek tworzy coś na poziomie choć ułamka jego tłumaczeń? Według mnie nie.

    Dlatego pierdolę patologię na tym scamchainie. Proszę was, żebyście kurwa wyjęli telefon. Kliknęli na portfel. Wycelowali w bidnego zawszonego kotka i wysłali mu cokolwiek. Pierdolone grubasy mogą go nie doceniać, ale my chyba możemy?!?!?! Sprawdziłem jego portfel na donejty to zajebiści człowiek jest doceniany. 0,0022 BTC. 3 x wpłaty.
    Weźcie kurwa telefon. Jak 30 osób wyśle po 2-5$ to coś mu tam wpadnie. Nawet jak masz mniej to mniej. Cokolwiek. Fee jest teraz symboliczne. Nawet jakieś resztki...

    Ja się kurwa dziwię że on i tak tym nie pierdolnął i nadal ciśnie. Dla nas ciśnie, bo nie dla siebie. Ale wszystko ma swoje granice i w końcu się wyjebie na to. Wrzuć mu coś. Nie musi być skazany na łaskę tych skurwieli poklepujących się po jajach wzajemni.

    (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞ 37X3wakVYG1L22g4c7fePzxfj4apxW8MkB <--- TU NAPIERDALASZ, NAPIERDALASZ!!!

    #kryptowaluty #bitcoin #btc #steem #steemit #gorzkiezale #linux
    pokaż całość

    źródło: fervi.jpg

  •  

    Fala protestów w Iraku! - wieczorny ekspres Pulsu Lewantu! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przez południe Iraku przelewa się obecnie fala protestów. Manifestanci oskarżają rządzących o korupcję, wznoszą anty-irańskie okrzyki i atakują rafinerie ropy naftowej. W wyniku starć z policją i wojskiem zginęło już ponad 16 osób, a ok. 500 zostało aresztowanych. Tymczasem, 2 miesiące po wyborach, Irak nadal nie ma nowego rządu. Mało tego, iracki parlament rozwiązał się 30 czerwca a komisja wyborcza zarządziła ponowne liczenie głosów. O co chodzi protestującym? Czy Irak jest w stanie przezwyciężyć kryzys? O tym wszystkim w dzisiejszym „wieczornym” wydaniu „Pulsu Lewantu”.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Gdzie jest prąd?
    Obecnie temperatura w Iraku dochodzi do blisko 50 stopni Celsjusza – nawet dla Arabów jest to zbyt gorąco. Wyższe temperatury oznaczają większe zapotrzebowanie na energię elektryczną, która w Iraku uważana jest za „towar deficytowy”.

    Aby zaspokoić krajowe zapotrzebowanie na energię Irak musiałby produkować ok. 23,000 MW prądu na godzinę. Obecnie jednak jest w stanie wyprodukować tylko ok. 15,700 MW. W związku z tym Irak pozostaje uzależniony od importu energii – w głównej mierze od Iranu. Duży wpływ na irackie problemy z energią ma system dystrybucji. Według irackiego ministerstwa energetyki aż 65% krajowej produkcji jest zużywane przez osoby nielegalnie przyłączone do sieci. Ponadto sytuację pogarsza przestarzała infrastruktura energetyczna. W Iraku zawodzi także pobór opłat – w 2015 roku ministerstwo szacowało, że udaje mu się pobrać tylko 12% należności. Problem dostaw energii staje się jeszcze poważniejszy latem – wtedy zapotrzebowanie na energię jeszcze rośnie.

    Jak już wspomniano, to Iran jest głównym dostawcą energii elektrycznej do Iraku. Na początku lipca Iran przestał wysyłać energię do Iraku. W kilka dni później, 9 lipca, mieszkańcy miasta Basra (południowy Irak) wyszli na ulice, aby zamanifestować swoje niezadowolenie. Jedynym postulatem protestujących w Basrze nie jest energia elektryczna, ale z pewnością braki w dostawach prądu były iskrą, która doprowadziła do wybuchu protestów w Basrze.

    9 lipca, w dniu rozpoczęcia protestów, premier Abadi stwierdził, że problemy z dostawami energii są spowodowane wysokimi temperaturami, które wywołały większe zapotrzebowanie na energię także po irańskiej stronie granicy. Jednocześnie premier stwierdził, że Irańczycy pracują nad rozwiązaniem problemu i w ciągu kilku dni import energii zostanie wznowiony. Jednak dzień wcześniej, 8 lipca, rzecznik irackiego ministerstwa energetyki stwierdził, że problemy z dostawami wynikają z zaległości Bagdadu w płatnościach. Według danych, do których dotarł Al-Monitor, Irak jest winien Iranowi ponad 1 miliard dolarów z tytułu dostaw energii elektrycznej.

    Czy to oznacza, że Premier albo Ministerstwo kłamią? Nie, ich wersje się wzajemnie nie wykluczają. W przeszłości wielokrotnie dochodziło do sytuacji, gdy Irańczycy wstrzymywali dostawy energii do Iraku, żądając chociaż częściowej zapłaty zaległości. Jednocześnie Abadi ma rację, że kryzys – przynajmniej po części – jest wywołany wysokimi temperaturami, które obecnie dochodzą na południu Iraku do 50 stopni Celsjusza. Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka innych problemów, o których nie wspomniał ani Premier, ani Ministerstwo.

    Wysokie temperatury odbiły się także na irańskim zapotrzebowaniu na energię. W niektórych miejscowościach Iranu zaczęło dochodzić do przerw w dostawie prądu. Rząd w Teheranie obawia się, że kryzys energetyczny może doprowadzić do protestów – irańskie społeczeństwo i tak jest już mocno niezadowolone z rządzących. Od momentu wycofania się Trumpa z umowy nuklearnej irański rial spada mocno w dół a ceny żywności szybują w górę. Dlatego też Irańczycy skupiają się na swoich własnych problemach. Dostawy energii do Iraku zostaną wznowione dopiero wtedy, gdy Teheran poradzi sobie z własnym kryzysem energetycznym. Na marginesie warto zauważyć, że irańskie problemy nie wynikają ze zbyt małej produkcji, lecz z przestarzałej infrastruktury, która nie jest w stanie uciągnąć tak dużej produkcji.

    Okres oczekiwania na prąd z Iranu może się jeszcze wydłużyć. Jak donoszą nieoficjalne źródła, obecnie prowadzone są dyskusje w jaki sposób płacić Iranowi za energię, aby ominąć amerykańskie sankcje wymierzone w Teheran.

    Elektrownia w Bayji, prowincja Salah Ad Din - źródło: USACE, commons.wikimedia.org

    Bezrobocie

    Kolejnym problemem, który jest podnoszony przez protestujących jest bezrobocie. Według oficjalnych danych ok. 10,8% Irakijczyków nie ma pracy. Ten odsetek jest jeszcze większy wśród osób poniżej 24 roku życia (stanowią one blisko 60% populacji Iraku) – w tej grupie pracy nie ma aż ok. 22%. Jednocześnie ok. 25% mieszkańców kraju żyje poniżej minimum egzystencji (w niektórych prowincjach jest to nawet 45%).

    Szczególne napięcia powoduje eksport ropy naftowej. Irakijczycy uważają, że rządzący zagrabiają dla siebie wszystkie dochody pochodzące z handlu ropą. Aż ok. 89% PKB Iraku pochodzi z eksportu ropy naftowej. Jednocześnie w przemyśle naftowym zatrudniony jest tylko ok. 1% mieszkańców Iraku – z czego bardzo dużo osób to zagraniczni eksperci. Tymczasem „szarzy” obywatele nie mają żadnych korzyści z eksportu ropy – w przeciwieństwo np. do krajów Zatoki Perskiej, gdzie część dochodów z ropy jest redystrybuowana wśród obywateli.

    Szczególnie mocno widać ten kontrast – między biedotą lokalnej ludności a ogromnym eksportem ropy naftowej – w Basrze. To właśnie w regionie Basry wydobywane jest ok. 3,5 miliona baryłek ropy dziennie. Jednocześnie jednak Basra – dawniej nazywana „Wenecją Bliskiego Wschodu” jest jednym z najbiedniejszych miast w Iraku. Prąd, bieżąca woda to towary luksusowe dla mieszkańców miasta. Podstawowe potrzeby Basry są lekceważone przez rządzących od lat.

    Nic też dziwnego, że już od początków protestów, Irakijczycy organizują manifestacje przed polami naftowymi. Rządzący obawiają się, że dalsza eskalacja protestów może doprowadzić do przerw w wydobyciu ropy. Aby temu zapobiec na południe kraju wysłano armię, która ma zająć się ochroną pól naftowych. Póki co protestującym nie udało się opanować żadnego z pól naftowych, lecz zagraniczne firmy wolą chuchać na zimne i – według nieoficjalnych źródeł – miały ewakuować część swoich pracowników z terenów gdzie protesty są największe.

    Premier Haider al-Abadi, źródło: foreignoffice, flickr.com

    Problemy w rolnictwie

    Warto także wspomnieć o bolączkach irackich rolników. Na początku lipca Ministerstwo Zasobów Wodnych zakazało rolnikom sadzenia nowych roślin. Jest to spowodowane rekordowo niskim poziomem wód Tygrysu w tym roku. Sytuacje pogarsza jeszcze fakt, że iracki system melioracyjny jest bardzo niewydajny, co powoduje że duża część wody jest marnowana. Ministerialny zakaz odbił się dużym echem w irackim społeczeństwie. Sam ajatollah Sistani interweniował w tej sprawie w Bagdadzie. Dopiero w wyniku nacisków ministerstwo zdecydowało złagodzić zakaz co do uprawy ryżu – pozwolono na jego uprawę na ok. 1.236 akrów. To jednak tylko ok. 3% powierzchni uprawnej ryżu z zeszłego roku.

    W relacjach jakie docierają z południa Iraku nie ma mowy o protestujących rolnikach, ale bardzo możliwe, że już uczestniczą oni w protestach lub właśnie planują przyłączenie się do nich. Biorąc pod uwagę, że aż ok. 1/5 Irakijczyków utrzymuje się z rolnictwa, to farmerzy mogą powiększyć szeregi manifestantów o tysiące osób niezadowolonych z polityki Bagdadu.

    Susza - źródło: Hydrosami, commons.wikimedia.org

    Wsparcie z Nadżafu

    13 lipca protestujący zyskali potężnego sojusznika. Tego dnia szejk Abdel Mehdi al-Karbalai, odprawiał piątkowe modły w Karbali. Szejk wyraził swoją solidarność z protestującymi i stwierdził: „to niesprawiedliwe i nieakceptowalne, że ta wspaniała prowincja (Basra) jest najbardziej ubogą w całym Iraku”. Al-Karbalai to prawa ręka ajatollaha Sistaniego – duchowego przywódcy szyickich Irakijczyków. To właśnie Al-Karbalai, gdy wojska IS zbliżały się do Bagdadu, odczytał fatwę Sistatniego, w której ajatollah wzywał Irakijczyków do zakończenia sporów i stawienia islamistom zjednoczonego oporu.
    Po piątkowym ogłoszeniu Al-Karbalaiego protesty nabrały na sile i zaczęły rozszerzać się na kolejne miasta. Jeszcze tego samego dnia protestujący zablokowali wjazd do portu Umm Qasr, z którego eksportowana jest iracka ropa naftowa. Rozpoczęły się także ataki na budynki rządowe. Protestujący wdarli się do lotniska w Nadżaf i otoczyli dom gubernatora w Nasiriyah. Zablokowano także przejście graniczne z Iranem w Shalamjah.

    Ajatollah Ali Sistani - źródło: IsaKazimi, commons.wikimedia.org

    „Wyjdź do nas, Ty tchórzu”.

    Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Pod wieczór, 13 lipca, do Basry – prosto ze spotkania w Brukseli – przyleciał premier Abadi. Gdy jego samolot lądował na lotnisku, do miasta weszły siły antyterrorystyczne, które miały zabezpieczyć budynki rządowe i pola naftowe. Abadi liczył, że jego wizyta i ściągnięcie dużej liczby wojska doprowadzi do załagodzenia sytuacji – tak się jednak nie stało. Na wieść o przybyciu Abadiego protesty wezbrały tylko na sile. Protestujący zebrali się pod hotelem, w którym się zatrzymał i zaczęli wykrzykiwać „Wyjdź do nas, Ty tchórzu”.

    Jednak Abadi nie wyszedł do tłumu. Premier spotkał się wyłącznie z przywódcami lokalnych plemion, którzy stali się liderami protestujących – spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Abadi obiecał przeznaczyć 2 miliardy dolarów na rozbudowę wodociągów w Basrze oraz zwiększyć dostawy energii do miasta. Jednocześnie obiecano stworzenie 10 000 miejsc pracy dla mieszkańców Basry. Obietnice te nie maja jednak żadnego pokrycia. Obecnie w Iraku nie działa żaden ośrodek władzy politycznej, który byłaby w stanie je spełnić.

    Sala obrad irackiego parlamentu

    „Bezkrólewie”

    12 maja w Iraku miały miejsce wybory parlamentarne. W ich toku stwierdzono ponad 1000 naruszeń prawa wyborczego. W efekcie 6 czerwca Parlament zdecydował o ponownym, ręcznym przeliczeniu głosów. W kilka dni później zaczęło dochodzić do ataków na magazyny, w których składowane są karty wyborcze. Tymczasem 30 czerwca skończyła się kadencja dotychczasowego parlamentu. Co prawda parlament chciał wydłużyć swoją kadencję, lecz iracki Sąd Najwyższy stwierdził, że taka decyzja byłaby niezgodna z obowiązującą konstytucją.

    Ręczne przeliczanie głosów rozpoczęło się 3 lipca i nadal nie wiadomo kiedy się zakończy – być może w połowie sierpnia. Tym samym jedynym ośrodkiem władzy politycznej w Iraku jest obecnie rząd, z Abadim na czele. Aby przeznaczyć jakiekolwiek kwoty na ulżenie ludności Basry należy wpierw zmienić ustawę budżetową, a to może zrobić tylko parlament. W tej sytuacji wszystkie obietnice Abadiego z Basry są bezwartościowe. Mieszkańcy Basry są tego świadomi i dlatego nie zaprzestali protestować.

    14 lipca protesty rozpoczęły się w stolicy – Bagdadzie. Rząd obawiał się zamieszek i odciął stolicę od internetu. Jednak wkrótce okazało się, że obawy te były nieuzasadnione. Protesty w Bagdadzie są dużo mniejsze niż te w Basrze - głównie dlatego, że nie poparł ich Muktada as-Sadr.

    Muktada as-Sadr to syn ajatollaha Muhammada Sadika as-Sadra. Po inwazji USA na Irak, Sadr powołał tzw. armię Mahdiego, która prowadziła wojnę partyzancką z wojskami koalicji – to właśnie ludzie Sadra atakowali polski garnizon w Karbali w 2004 roku. Obecnie Sadr porzucił ideę walki zbrojnej i skupił się na walce politycznej. Ruch Sadrystowski wykorzystuje hasła nacjonalistyczne i odrzuca podziały religijne (np. na szyitów i sunnitów). Sadr głosi także potrzebę ukrócenia wpływów amerykańskich i irańskich w Iraku. Sadryści są popularni zwłaszcza wśród biedoty. Na Sadra patrzy przychylnie sam ajatollah Sistatni, który poparł Sadrystów w tegorocznych wyborach.

    Wpływy Sadra są tak duże, że można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby Sadr chciał to mógłby wykorzystać obecne protesty, obalić Abadiego i przejąć władzę. Jednak potencjalnie mogłoby to doprowadzić do wojny domowej. Sadr jest świadomy, że protesty mogą doprowadzić tylko do dalszego pogorszenia się sytuacji w kraju i dlatego, póki co, stara się trzymać na uboczu.

    Sadr ani nie wezwał swoich stronników do udziału w protestach, ani nie potępił protestujących. Póki co ograniczył się on do wygłoszenia krótkiego komunikatu, w którym stwierdził, że dopóki żądania mieszkańców Basry nie zostaną spełnione, dopóty nie może być mowy o stworzeniu nowego rządu.

    [Muktada as-Sadr (po lewej) i Ali Taliqani - źródło: مالهوترا, commons.wikimedia.org](https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/19/سماحته_مع_سماحة_حجة_الاسلام_والمسلمين_السيد_القائد_مقتدى_الصدر%28دام_عزه%29_في_الحنانة.jpg)

    Barwy walki

    Warto zwrócić uwagę, że protesty w Basrze są dobrze zorganizowane. Na czele protestujących stoją liderzy lokalnych plemion. Obecnie protesty rozlewają się na kolejne miejscowości południowego Iraku. Co ciekawe protesty maja silne zabarwienie antyirańskie. W kilku miastach doszło nawet do spalenia portretów ajatollaha Chameneiego i wznoszenia okrzyków typu „precz z Iranem”.

    W niektórych miejscowościach doszło także do protestów przed bazami szyickich milicji, które – mimo oficjalnego rozwiązania PMU – nadal utrzymują bliskie kontakty z Iranem. Niechęć do wpływów irańskich jest na tyle duża, że spalono biura niektórych milicji np. Kata’ibu Hezbollah i Asaib Ahl al-Haq. Odpowiedź bojowników była bardzo ostra. Przedstawiciel Asaib Ahl al-Haq, niczym iracki Cyrankiewicz, powiedział, że jeśli ktoś podniesie rękę na budynek należący do jego milicji, to może być pewien, że milicjanci mu tę rękę odrobią („any hand that approaches our offices and the headquarters of Asaib Ahl al-Haq will be cut off”).

    Członkowie pro-irańskich milicji - źródło: Mahmoud Hosseini, asnim News Agency

    Depesza z Rijadu

    Według nieoficjalnych informacji, rząd Iraku prowadzi rozmowy z Saudami dotyczące importu energii elektrycznej z Królestwa. Jednak póki co niewiele wiadomo o tych negocjacjach. Moim zdaniem, jeśli takie rozmowy faktycznie są prowadzone, to Saudowie będą grali na czas. Nic nie wskazuje na to, aby Iran w najbliższym czasie wznowił dostawy prądu do Iraku. Im dłużej protesty trwają, tym ich wymiar jest bardziej antyirański. Saudom jest to na rękę i będą pewnie czekać na eskalację protestów. Dopiero gdy protesty będą dostatecznie duże, i skrajnie anty-irańskie, Saudowie zawrą umowę z Irakiem, czym odniosą ogromne propagandowe zwycięstwo.

    MBS - saudyjski następca tronu - źródło: The White House, flickr.com

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    Dzisiaj tekst wrzucam później niż zwykle, ale - tak jak zaznaczyłem - to jest wieczorne wydanie. Poza tym komunikacja miejska w Bagdadzie to jakaś pomyłka. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #geopolityka #bliskiwschod #irak #iran #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Okazuje się, że jedną z największych imprez blockchainowych w Polsce w tym roku będzie zapewne SteemFests³.

    https://steemfest.com/

    Największa Steemowa impreza będzie organizowana w Krakowie w dniach 7-11 listopada.

    Poprzednie dwie edycje realizowane w Amsterdamie i Lizbonie gościły kolejno ponad 200 i 300 osób. Według mnie z powodu znacznie lepszej lokalizacji, większej społeczności i niższych kosztów... jest duża szansa, że w tym roku ta liczba wzrośnie do 500.

    Pomimo tego, że będzie to konferencja blockchainowa, to jednak powinna być ona dość lekkostrawna w formie. Steemianie to bowiem społeczność przede wszystkim blogerska. Warto też przypomnieć, że w poprzednich edycjach średnio 1/3 osób stanowiły kobiety, a poruszane na scenach i w kuluarach tematy były naprawdę bardzo różnorodne.

    Więcej info jak to wszystko może wyglądać, w moim filmiku :)

    #steemit #steem #krakow #bitcoin #blog
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Oto ostatnio wszystkie media obiegła piękna nowina – rząd postanowił walczyć z złymi, krwiożerczymi prywaciarzami i postanowił stworzyć Narodowy Holding spożywczy, mający skupować płody ziemi od rolników za jakieś trzy razy tyle co kapitaliści z cygarami, jak nie więcej.

    https://twitter.com/PremierRP/status/1019580578201522176
    Nie, to nie fake – to wrzucił oficjalny twitter Kancelarii Premiera

    W końcu zapanuje Sprawiedliwość (z małym udziałem Prawa) i wszyscy będą szczęśliwi, prawda?

    Prawda?

    Niestety rzeczywistość jest odrobinkę mniej kolorowa.

    Wszystko sprowadza się do tego, że wartość jest zmienna i subiektywna – więc trudno wyznaczyć ją za pomocą algorytmów czy w sposób planistyczny. Kiedy masz odgórny organ który zarządza redystrybucją dóbr, samodzielnie ustalając ich cenę, to jest on oderwany od realiów rynkowych i przez to skrajnie nieefektywny. W każdym systemie (tak, w Windowsie też!) niezbędna jest kalkulacja ekonomiczna, czyli mechanizm wyjaśniający jakie dobra i jak pilnie są potrzebne. bez kalkulacji ekonomicznej system byłby skrajnie nieefektywny, tj. nie spełniałby zapotrzebowania ludzi w możliwie najlepszy sposób wykorzystując rzadkie zasoby.

    W przypadku odgórnego, oderwanego od rzeczywistości organu niemożliwa jest skuteczna kalkulacja ekonomiczna, co wynika z tego że jest oderwany od systemu cen który pozwala przekazywać informacje o preferencjach konsumentów, w tym o tym jak pilnie potrzebują danego dobra, informację tworzoną ad hoc przy wyborze konsumenta, niemożliwą do całkowitego odtworzenia z wymyślnych algorytmów modelujących preferencje konsumenckie.

    Czy żeby być nieco bardziej precyzyjnym – nie tyle jest od niego oderwany, co postanawia go ignorować.

    Nie twierdzę, że pośrednicy byli krystalicznie uczciwi względem rolników. Jednakże pomijając ich uczciwość bądź jej brak, wciąż mamy do czynienia z tworem POLITYCZNYM, a nie RYNKOWYM. Twór taki z założenia nie będzie analizował sprawy tak, by być opłacalnym, uczciwym i utylitarnym – głównym argumentem jest zapewnienie sobie głosów rolników. Sól tej ziemi, filar rządowego elektoratu – oddadzą chętnie narodowemu holdingowi swoje płody ziemi w zamian za parę kropli łez podatników.

    A rolnictwo dobrze może radzić sobie i bez dopłat – że przypomnę tylko casus Nowej Zelandii.

    Dla rolników kalkulacja ekonomiczna będzie prosta – opchną wszystko w Narodowym Holdingu Spożywczym, bo ten nie dość, że zapłaci najwięcej, to jeszcze weźmie ile tylko może – nawet jeśli żywność ma się psuć i gnić. Do tego jako twór polityczny będzie wyjątkowo podatny na naciski – trudno przejmować się sytuacją na rynku kiedy człowiek za oknem widzi jak jego wyborcy ulatniają się wzorem dymu z palonych opon... a w końcu i tak zapłacą na to inni ludzie, prawda?

    Innymi słowy – wszystko skończy się tak, że będziemy płacić – za pośrednictwem jakieś narodowościowej daniny – rolnikom za to, że sprzedają oni państwu swoje produkty, które z kolei będzie nimi nieefektywnie zarządzać i marnotrawić jeszcze więcej pieniędzy. Sama pomoc rolnikom dołączy obok kopalń i 500+ do Rzeczy Których Nie Można Ruszyć – rząd który wkurwi dużą, aktywną grupę wyborców będzie rządem który rządzi ostatnią kadencję.
    Najgorsze jest to, że państwo tworząc NARODOWY Holding spożywczy sprawia, że całe ryzyko za rolników w przyszłości ponoszą podatnicy, a nie sami zainteresowani – którzy i tak mogliby częściowo zabezpieczać się kontraktami forward.

    I to jest właśnie Narodowy Holding Spożywczy – może i podwyżka jest bardziej motywująca niż chłosta, ale po co się ograniczać, skoro można dać obie? Podwyżka dla wyborców, danina solidarnościowa dla wszystkich innych – i jakoś się to będzie kręcić!

    ----

    Linki:
    wspomniany casus NZ: https://static1.squarespace.com/static/53506678e4b0337f7ff65f95/t/5629684de4b055f1797d92b0/1445554253108/New+Zealands+Far+Reaching+Reforms+PDF.pdf

    https://www.premier.gov.pl/mobile/wydarzenia/aktualnosci/premier-mateusz-morawiecki-rolnictwo-moze-byc-lokomotywa-wzrostu.html

    Tekst pierwotnie został opublikowany na #steemithttps://steemit.com/pl-artykuly/@yavinlecretin/dyktatura-mniejszosci-pare-slow-o-narodowym-holdingu-spozywczym

    #gruparatowaniapoziomu #ekonomia #polityka #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Arabowie i nowy jedwabny szlak, czyli jak wykoleić lokomotywę

    10 lipca w Pekinie odbył się szczyt Chińsko-Arabskiego Forum Współpracy Międzypaństwowej. Podczas rozmów dyskutowano nad zaciśnięciem wzajemnej współpracy i budowie nowego jedwabnego szlaku. Prezydent Xi obiecał przeznaczyć 21 miliardów dolarów na pożyczki dla arabskich partnerów oraz 106 milionów dolarów na bezzwrotną pomoc. Pekiński szczyt pokazał, że Chiny przywiązują coraz większą wagę do Bliskiego Wschodu. Dlaczego te region jest dla Chin tak ważny? Jak Arabowie podchodzą do Chińczyków? Kto zagraża chińskim planom względem Bliskiego Wschodu? Na wszystkie te pytania odpowiemy w dzisiejszym wydaniu „Pulsu Lewantu”.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Wojna o surowce
    Ropa naftowa odgrywa ogromną rolę we współczesnej gospodarce Państwa Środka. Do lat 90. XX wieku Chińczycy byli w stanie samodzielnie zaspokoić swoje zapotrzebowanie na ten surowiec. Jednak w 1992 roku chińskie zapotrzebowanie na ropę naftową przekroczyło krajowe możliwości produkcyjne. W związku z tym Pekin zaczął poszukiwać zagranicznych dostawców i bardzo szybko ich znalazł. W efekcie chiński import ropy naftowej zaczął rosnąć w ekspresowym tempie. W 1989 roku Chiny importowały zaledwie 3.3 miliony ton ropy rocznie. W 1999 roku było to już 36.6 milionów. W 2017 roku Chiny importowały aż 429 milionów ton ropy naftowej – tym samym Państwo Środka wyprzedziło USA i stało się największym na świecie importerem ropy naftowej.

    Lata 90. Chińczycy spędzili na poszukiwaniu odpowiednich dostawców ropy. Początkowo próbowano zaopatrywać się „bliżej domu” np. w Indonezji, Malezji, lecz zasoby ropy naftowej były zbyt małe w tych krajach, aby zaspokoić chińskie potrzeby. Dlatego też ostatecznie zdecydowano, że to kraje arabskie powinny zostać głównymi dostawcami ropy na rynek chiński. W związku z tym w 2004 roku utworzono Chińsko-Arabskie Forum Współpracy Międzypaństwowej. W jej skład weszły Chiny oraz 22 państw członkowskich Ligi Państwa Arabskich. Początkowo ta współpraca była bardzo luźna, lecz – w miarę wzrostu chińskiego zapotrzebowania na ropę naftową – wzajemne relacje nabierały coraz wyraźniejszych kształtów.

    Porównanie importu i eksportu ropy naftowej przez USA i Chiny (w mln baryłek) - źródło: U.S. Energy Information Administration, flickr.com

    Arab policy paper
    Prawdziwym przełomem był rok 2016. Wtedy prezydent Chin Xi Jinping po raz pierwszy odwiedził Bliski Wschód. W tym samym roku chiński rząd opublikował tzw. „Arab policy paper” – dokument strategiczny określający cele chińsko-arabskiej współpracy. Zgodnie z tym dokumentem wzajemne relacje mają skupić się na 3 sektorach:
    1) współpracy energetycznej – to ma być podstawa,
    2) infrastruktura, handel i inwestycje
    3) współpraca w zakresie nowych źródeł energii (w tym energii atomowej) oraz eksploracji kosmosu.

    Punkt 1 jest realizowany już od lat. Enigmatycznie brzmiący punkt 2 oznacza w praktyce budowę nowego szlaku jedwabnego, w którym Bliski Wschód odgrywa bardzo ważną rolę. Punkt 3 jest obecnie w fazie konsultacji.

    Chińczycy nie skupiają się jednak jedynie na umysłach Arabów, ale także na ich sercach. Od lat prowadzona jest międzypaństwowa wymiana najzdolniejszych studentów, lekarzy, inżynierów, oficerów itd. Chińczycy nie szczędzą pieniędzy na ten projekt. Uważają, oni że ci zdolni młodzi ludzie za kilka, kilkanaście lat będą stanowić elitę w swoich krajach i mieć duże wpływy w kręgach rządzących. W związku z tym Chińczycy już teraz próbują zaskarbić sobie ich sympatię. Jednocześnie Chińczycy próbują docierać także do mas. W 2009 roku założono stację telewizyjną CGTN Arabic, której filia znajduje się w Dubaju. Stacja ta jest nadawana satelitarnie i dzięki temu dostępna w każdym z arabskich krajów. Cała ramówka tego kanału jest w języku arabskim. Oficjalnie CGTN Arabic ma przybliżyć Arabom chińską kulturę, zwyczaje i politykę.

    W „Arab Policy Paper” Chińczycy mocno podkreślają swoją neutralność względem arabskich konfliktów na Bliskim Wschodzie i potrzebę ich rozwiązywania w sposób pokojowy. Chińska praktyka nie różni się zbytnio od teorii zarysowanej na kartach „APP”. Chiny starają się przede wszystkim zachęcić Arabów do współpracy obietnicami szybkiego rozwoju gospodarczego. Jednocześnie faktycznie nie angażują się w arabskie spory. Dobrze pokazała to już pierwsza wizyta Xi Jinpinga na Bliskim Wschodzie w 2016 roku. Prezydent Chin odwiedził wtedy Egipt oraz dwóch arcywrogów – Arabię Saudyjską i Iran. Tym samym Xi dobitnie pokazał, że Chiny nie zaangażują się w konflikt KSA-Iran. Wydaje się, że Chińczycy wybrali bardzo słuszną taktykę. Jednocześnie jednak, takie stanowisko – w perspektywie długofalowej – jest bardzo trudne do utrzymania, zwłaszcza w obecnych czasach.

    Szczyt APEC, 2014 rok, Pekin - źródło: presidenciamx, flickr.com

    Błędy Obamy i „korekty” Trumpa
    Podczas prezydentury Obamy, USA ogłosiły pivot na Azję. Tym samym amerykańskie zainteresowanie Bliskim Wschodem znacznie zmalało. Przesłanie Obamy dla Arabów było jasne – „musicie sami zająć się swoimi problemami, my (Amerykanie) mamy na głowie Chiny”. Tymczasem polityczne próżnie nigdy nie istnieją długo, a zwłaszcza w przypadku Bliskiego Wschodu – który zawsze będzie zainteresowany współpracą z państwami G7, ich technologiami i inwestycjami. Tym samym próżnia stworzona przez Amerykanów została momentalnie wypełniona przez Rosję i Chiny. Oczywiście obecność Rosji na Bliskim Wschodzie jest znacznie bardziej widoczna – głównie ze względu na wojnę w Syrii – jednak nie można nie dostrzegać chińskich zakusów w tym regionie, które stają się coraz śmielsze.

    „Błędy” administracji Obamy próbował naprawić Trump. Widzi on wyraźnie, że Arabowie wcale nie zajęli się sami swoimi sprawami, lecz zajmują się flirtowaniem – raz z USA a innym razem z Rosją lub Chinami. Próbując zatrzymać wzrost wpływów chińsko-rosyjskich w regionie, Trump postanowił zacieśnić więzi Waszyngtonu z jednym z państw arabskich, które – jako ścisły sojusznik USA – stałoby się hegemonem w regionie i tym samym umocniło amerykańskie wpływy na Bliskim Wschodzie. Trump, jak można się było tego spodziewać, na swojego głównego sojusznika namaścił Arabię Saudyjską. Wybór ten był ogromnym błędem. Saudowie postanowili skupić wokół siebie kraje Zatoki nie dzięki skrzętnej dyplomacji, lecz za pomocą siły – na to natomiast sąsiednie kraje nie chcą się zgodzić. Saudyjska polityka doprowadziła do – trwającego już ponad rok – kryzysu katarskiego i niemal całkowitego paraliżu Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Na to wszystko nakłada się jeszcze rywalizacja saudyjsko-irańska.

    Amerykańsko-saudyjskie wybryki nie pozostają bez znaczenia na relacje chińsko-arabskie. Zarówno obóz saudyjski, jak i irański, chcą przeciągnąć Chińczyków na swoją stronę, co sprzeczne jest z założeniami, które legły u podstaw „Arab policy paper”. Póki, co Chińczykom udaje się balansować między tymi wrogimi obozami, jednak nie wiadomo jak długo będzie to nadal możliwe.

    Saudyjski następca tronu - źródło: kremlin.ru

    Byleby tylko „somsiad” się nie wzbogacił, czyli modlitwa Araba

    Bliski Wschód jest istotny dla Pekinu nie tylko ze względu na uzależnienie chińskiego przemysłu od ropy naftowej, ale także ze względu na rolę jaką ten region ma odegrać w stworzeniu nowoczesnej wersji szlaku jedwabnego. Główne połączenie lądowe, w ramach tego projektu, ma przebiegać przez Iran i Turcję. Natomiast połączenie morskie ma przechodzić przez cieśninę Bab al-Mandab, która oddziela Afrykę od Azji. Dlatego też Chińczykom ogromnie zależy na rozwoju infrastruktury Bliskiego Wschodu oraz zakończeniu arabskich wojen, które od lat ciągną region w dół.

    Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Arabowie bardzo przychylnie patrzą na chiński projekt, gdyż związane z nim korzyści ekonomiczne będą ogromne. Jednak w rzeczywistości arabscy liderzy podchodzą do projektu z odrobiną rezerwy. Co prawda nie kwestionują oni zysków jakie otrzymają ich kraje po dołączeniu do projektu, jednak nie podoba im się to, że jednym z beneficjentów chińskiej inicjatywy będzie także Iran. Takie głosy stały jeszcze liczniejsze po ogłoszeniu przez Trumpa powrotu anty-irańskich sankcji. Arabowie uważają, że Iran tym razem nie wytrzyma ekonomicznej presji i „reżim Ajatollahów” #pdk ( ͡° ͜ʖ ͡°) upadnie – taki scenariusz jest stosunkowo prawdopodobny, co podkreślają nawet sami irańscy ekonomiści.

    Jeśli ktoś może uchronić Iran przed upadkiem to jest to następująca trójka: UE, Rosja i Chiny. Unia co prawda deklarowała chęć pomocy, lecz w praktyce okazała się niezdolna do jakichkolwiek działań, które faktycznie mogłyby zabezpieczyć irańską gospodarkę. Rosja natomiast postanowiła wykorzystać irański kryzys dla własnych korzyści. W efekcie jedynym liczącym się graczem, na którego Iran może nadal liczyć są Chiny. To właśnie Państwo Środka nie boi się amerykańskich sankcji i przejmuje – po uciekających europejskich firmach – kontrakty na realizację strategicznych projektów np. Chińczycy mają przejąć kontrakt francuskiego Total S.A. na obsługę South Pars – największego pola gazu ziemnego na świecie.

    W związku z powyższym Arabowie postrzegają Chiny jako wybawiciela Iranu i dlatego sceptycznie podchodzą do współpracy nad nowym szlakiem jedwabnym, który jeszcze bardziej umocni gospodarczą pozycję ich arcywroga.

    Prezydent Iranu, Hassan Rouhani - źródło: Tasnim News Agency

    Rozładować napięcie
    Chińczycy dostrzegają te obawy i dlatego postanowili zorganizować szczyt Chińsko-Arabskiego Forum Współpracy – głównym celem było ostateczne przekonanie Arabów do inicjatywy „pasa i drogi”. Dyplomaci z Pekinu bardzo dobrze przygotowali się do tego spotkania. Dzień przed szczytem – 9 lipca – doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych Chin i KSA. Podczas tego spotkania Wang Yi – szef chińskiego MSZ-u – nazwał Saudów „głównymi” partnerami w budowie nowego szlaku jedwabnego. Chińczycy obiecali pomóc Królestwu w realizacji programu „Saudi Vision 2030”, który stanowi oczko w głowie saudyjskiego następcy tronu i jednocześnie cierpi na brak wystarczających źródeł finansowania. Jednocześnie Saudowie i Chińczycy mieli rozmawiać na temat wspólnego stanowiska w kwestii protekcjonistycznej polityki USA. Do niedawna polityka gospodarcza Trumpa przeszkadzała głównie Chińczykom. Jednak kilka tygodni temu Kongres zaczął pracować nad NOPEC („No Oil Producing and Exporting Cartels Act”). Zgodnie z tą ustawą OPEC może zostać uznany za kartel, który narusza amerykańskie przepisy antymonopolowe i będzie mógł być pozywany przed amerykańskie sądy. W efekcie Arabowie nie mogli by – tak jak robią to obecnie – dogadywać się co do zmiany poziomu wydobycia ropy, co ma bezposrendie przełożenie na ceny tego surowca. Chińczycy mieli obiecać Saudom całkowite poparcie w lobbyingu na rzecz odrzucenia NOPEC. Co prawda arabskie sterowanie ceną ropy nie jest korzystne dla Chin, ale zdecydowanie większym zagrożeniem dla nich jest protekcjonistyczna polityka USA niż monopolistyczny OPEC.

    Wydaje się, że chińsko-saudyjskie spotkanie było bardzo owocne, gdyż dzień później – podczas chińsko-arabskiego forum – wszyscy arabscy liderzy mówili o „konieczności” współpracy z Chińczykami.

    Ahmed Al-Jubeir, saudyjski minister spraw zagranicznych - źródło: U.S. Department of State, flickr.com

    Wytrawny gracz

    Pekiński szczyt pokazał jak wytrawnym i niebezpiecznym graczem jest Państwo Środka. Chińczycy dobrze wiedzą kto rozdaje karty w Zatoce Perskiej. Doskonale zdawali sobie sprawę, z tego że jeśli Saudowie ich poprą to tak samo postąpi także reszta państw Ligi Arabskiej. Jednak nie tylko to świadczy o kunszcie Chińczyków. Najbardziej zdumiewające jest to, że Chińczykom udało się sprowadzić do Pekinu także delegację z Kataru i nie spotkało się to z żadnymi szykanami ze strony KSA. Co prawda nie może być mowy o żadnym przełomie w katarskim kryzysie, ale warto odnotować że Chińczykom udało się zebrać w jednej sali przedstawicieli tych zwaśnionych nacji. Wydaje się, że rywalizacja w obrębie krajów Zatoki potencjalnie może mieć bardzo duży wpływ na chińską inicjatywę „pasa i drogi” – o czym poniżej.

    Prexydent Xi Jinping - źródło: kremlin.ru

    Brama łez
    Chiński jedwabny szlak to nie tylko droga lądowa, ale także droga morska. Szlak morski ma przechodzić przez cieśninę Bab al-Mandab („Brama łez”) leżącą między Jemenem a Dżibuti. Cieśnina ta jest bardzo wąska – w najwęższym miejscu jej szerokość wynosi zaledwie 26 km. W efekcie Bab al-Mandab jest jednym z najbardziej newralgicznych miejsc na mapie chińskiego szlaku. Pekinowi zależy, aby region ten był stabilny i nic nie zakłócało przepływu towarów przez cieśninę. Dlatego też Chińczycy porozumieli się z władzami Dżibuti i założyli w tym kraju bazę wojskową, która ma ochraniać chińską flotę handlową.

    Cieśnina Bab al-Mandab - źródło: NASA

    Róg Afryki

    Jednocześnie jednak zabezpieczenie cieśniny Bab al-Mandab jest o tyle trudne, że leży ona w bezpośrednim sąsiedztwie Somalii. Co prawda nie ma tu już piratów, ale nadal jest to jeden z najbardziej zapalnych regionów świata, który obecnie stał się polem walki Zjednoczonych Emiratów Arabskich i, wspieranego przez Turcję, Kataru.

    Na wstępie trzeba podkreślić, że rząd federalny Somalii nie panuje nad całością swojego terytorium. Na północy, u wybrzeży Zatoki Adeńskiej, znajduje się Somaliland, który w zasadzie stanowi odrębne państwo – jednak nie jest uznawany przez społeczność międzynarodową. Tymczasem na południowym wybrzeżu władzę przejęli islamscy bojownicy – głównie z organizacji Asz Szabab. Pozostały teren pozostaje pod kontrolą rządu federalnego, ale jest to raczej luźna kontrola, bo Somalia posiada kilka regionów autonomicznych np. Puntland i Jubaland.

    Mimo tego rozdarcia wewnętrznego Somalia nadal stanowi region o bardzo istotnym znaczeniu strategicznym. Dla Krajów Zatoki Perskiej region ten ma szczególne znaczenie, bo leży w bezpośrednim sąsiedztwie szlaku morskiego, którym eksportują ropę na zachód. Dlatego też kraje te coraz częściej mieszają się w sprawy wewnętrzne Somalii. Jednocześnie jednak kraje arabskie nie prowadzą wobec Somali ujednoliconej polityki i wspierają różnych somalijskich graczy.

    Katar oraz Turcja wspierają prezydenta rządu federalnego. Natomiast ZEA wspierają Somaliland, który nie chce podporządkować się władzy centralnej. Co istotne Somaliland poparł Saudów w ich konflikcie z Katarem. Jednocześnie Turcja oraz ZEA posiadają – odpowiedni w Somalii i Somalilandzie – stałe bazy wojskowe, w których trenują lokalne milicje. Póki co walka Kataru i ZEA ma wymiar ekonomiczny, ale ciężko powiedzieć czy w dalszej perspektywie to się nie zmieni. W efekcie Somalia stała się krajem rozdartym nie tylko ze względu na podziały wewnętrzne, ale także ze względu na wpływy zagranicznych „mocarstw”.

    Obecna sytuacja w Somalii - źródło: Ingoman, commons.wikimedia.org

    Chińczycy na ratunek

    Dobrze, dobrze panie Laguna, gadasz pan tu o jakichś Somalijczykach, ale co to ma wspólnego z Chińczykami? Już przechodzę do meritum. Rosnące napięcie w Rogu Afryki w żadnym wypadku nie leży w interesie Chin. Przedłużanie się regionalnej rywalizacji między Katarem a ZEA tylko powiększa ryzyko militarnej konfrontacji Somalilandu z rządem centralnym. Jeśli do takich walk dojdzie to będzie to oznaczało poważne zagrożenie dla nowego jedwabnego szlaku, a już na pewno zwiększy koszty jego budowy. Dlatego też Chińczycy próbują zbliżyć do siebie zwaśnione kraje Zatoki Perskiej. Jednocześnie jednak Chiny chcą pozostać neutralne i nie stawać jednoznacznie po żadnej ze stron. Prawdopodobnie Pekin liczył na to, że saudyjska koalicja i Katar mogą wykorzystać pekiński szczyt jako platformę, która w przyszłości zostanie wykorzystana do rozwiązania katarskiego kryzysu. O ile możliwe, że jednym z chińskich celów podczas forum było wpłynięcie na katarski kryzys to dyskutowanie na temat efektów tej akcji byłoby czystą spekulacją – dlatego w tym miejscu autor musi uciąć wątek.

    Doha, stolica Kataru - autor: jchoate7, pixabay.com

    Podsumowanie

    Chiny i kraje arabskie łączy coraz więcej. Początkowo chodziło wyłącznie o ropę naftową, lecz teraz Bliski Wschód może odegrać decydującą rolę w chińskim projekcie stulecia. Pytanie tylko czy Arabowie będą chcieli w końcu zrezygnować z wyniszczających wojenek na rzecz wspólnego bogacenia się. Stawką, o którą toczy się tu gra nie jest tylko to czy Arabowie będą się bogacić z Chińczykami czy też nie. Stawka jest dużo większa. W najgorszym wypadku to Arabowie, swoją emocjonalnością, nieprzewidywalnością i odwiecznymi wojenkami mogą sami wykoleić chińską lokomotywę o nazwie „nowy jedwabny szlak”.

    Zachód słońca nad meczetem - autor: xegxef, pixabay.com

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #geopolityka #bliskiwschod #rosja #chiny #iran #somalia #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Trump i Putin razem przeciwko Iranowi?

    16 lipca w Helsinkach spotka się dwóch potężnych liderów – Donald Trump i Władimir Putin. Wśród przewidywanych tematów rozmów przewijają się: sytuacja na Ukrainie, relacje na linii Moskwa-Waszyngton, a także – co ciekawe – irańskie wpływy w Syrii. Wiele wskazuje na to, że sytuacja w kraju rządzonym przez klan Assadów wkrótce może zmienić się o 180 stopni. Po długiej przerwie, zapraszam wreszcie na kolejny odcinek "Pulsu Lewantu". ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Iran out
    Amerykańskie i rosyjskie źródła twierdzą, że jednym z głównych tematów rozmów w Helsinkach ma być sytuacja w Syrii. Jak twierdzą anonimowi członkowie administracji Trumpa, prezydent USA ma zaproponować Putinowi bardzo lukratywną ofertę współpracy. USA zakończyłoby wsparcie dla rebelii, wycofało swoje wojska z Syrii i zgodziłoby się na zatrzymanie władzy przez Assada. Jednak nie ma nic za darmo. W zamian za te amerykańskie ustępstwa, Rosjanie musieliby "wyrzucić" z Syrii Irańczyków. Jeśli te doniesienia są prawdziwe, a wiele na to wskazuje, to już wkrótce może nas czekać kolejne wielkie przetasowanie na Bliskim Wschodzie. Co ciekawe, te rewelacje zostały pośrednio potwierdzone przez Mike'a Pompeo, amerykańskiego sekretarza stanu, który na ostatniej konferencji prasowej powiedział „jeśli Rosjanie będą w stanie wyrzucić Irańczyków z Syrii, to z chęcią im przyklasnę”.

    Szczegółowe propozycje nie są znane, ale najprawdopodobniej Amerykanie będą naciskać na całkowite wyrzucenie Iranu z Syrii. W zamian Amerykanie mają być gotowi na wiele – mówi się nawet o całkowitym wycofaniu wojsk US Army z Syrii i poparciu dla Assada. Otwartą kwestią ma pozostawać nawet wycofanie się Amerykanów z północnej Syrii, a dokładnie z terenów opanowanych przez SDF. Co prawda jest to nieco szokujące, ale administracja Trumpa przyzwyczaiła nas już do takich spektakularnych zmian sytuacji. Według arabskiej prasa Damaszek i Kurdowie już rozpoczęli tajne rokowania, w ramach których ma być ustalony przyszły status północnej Syrii. Inni twierdzą natomiast, że taka umowa już została wynegocjowana – niestety, obecnie nie jest możliwe sprawdzenie prawdziwości tych informacji.

    Według części źródeł, zwłaszcza arabskich, w Helsinkach ma być omawiana jeszcze kwestia sankcji nałożonych na Rosję po inwazji na Ukrainę. Według arabskich dziennikarzy jeśli Rosja zgodzi się na wyrzucenie „Irańczyków” z Syrii, to USA zniesie cześć antyrosyjskich sankcji. Moim zdaniem te rewelacje są dużo mniej prawdopodobne niż informacje o wycofaniu się Amerykanów z Syrii. Jednak z drugiej strony administracja Trumpa wiele razy zaskakiwała – być może zrobi to i tym razem.

    Bye, bye Iran - źródło: kremlin.ru

    Gest dobrej woli
    Warto także zaznaczyć, że Amerykanie wykazali już dużo dobrej woli dla potencjalnego antyirańskiego porozumienia z Rosją. Obecnie na południu Syrii trwa rządowa operacja wojskowa. Po jej zakończeniu Syria odzyska kontrolę nad swoją północną granicą (oczywiście z wyjątkiem okupowanych Wzgórz Golan). Operacja ta nie byłaby możliwa, gdyby nie poparcie jej przez USA i Izrael. Jednym z warunków tego porozumienia było zagwarantowanie przez Rosjan, że z operacji zostanie wykluczony Iran. Sami rebelianci z Frontu Południowego przyznali, że skontaktował się z nimi amerykański emisariusz, który dał im wyraźnie do zrozumienia, że rebelia z południa Syrii nie może już dłużej liczyć na militarne wsparcie Ameryki.

    USA chcą za wszelką cenę ukrócić wpływy Iranu na całym Bliskim Wschodzie i doprowadzić do jak największej izolacji Iranu. „Wyrzucenie” Irańczyków z Syrii byłoby ogromnym ciosem dla Teheranu, który – według de Mistury – wydaje około 6 miliardów dolarów rocznie na wsparcie dla klanu Assadów. Iran liczył, że w zamian za wsparcie dla Damaszku, otrzyma zgodę na utworzenie na terenie Syrii stałych baz, co przypieczętuje wciągnięcie Syrii do strefy irańskich wpływów. Jednocześnie Syria działałaby jako kanał przerzutowy „z” i „do” Libanu. Ponadto irańskie bazy w Syrii miałyby działać jako środki nacisku na Tel Awiw.

    Amerykańskie propozycje to woda na młyn Władimira Putina. Prezydent Rosji robi wszystko, aby wyciągnąć swój kraj z izolacji politycznej, w której znalazł się po kryzysie ukraińskim. Putin uważa, że właśnie teraz – w dobie ogromnych napięć na linii UE-USA – jest idealny moment, aby dogadać się z Amerykanami. Ponadto sytuacja, w której Rosjanie pozostają jedynym liczącym się mocarstwem w Syrii jest dla Kremla bardzo kusząca. Nie jest żadnym sekretem, że rosyjska i irańska wizja przyszłej Syrii znaczenie się od siebie różnią.

    Ponadto zgrzyty między Rosją a Iranem na innych płaszczyznach także stają się coraz wyraźniejsze – szczególnie widać to w związku z wystąpieniem USA z irańskiej umowy nuklearnej. Początkowo rosyjska dyplomacja twierdziła, że jest gotowa wziąć czynny udział w uratowaniu umowy. Jednak w praktyce Rosjanie pozostali całkowicie bierni i przyglądali się europejskim i amerykańskim umizgom wobec siebie, czekając kto zaoferuje im więcej. Mało tego, Rosjanie dogadali się z Saudami co do zwiększenia wydobycia ropy naftowej – co jest policzkiem dla Teheranu.

    Prezydenci Putin i Rouhani - źródło: kremlin.ru

    Rosja gwarantem izraelskiego bezpieczeństwa
    Także bliskowschodni sojusznicy USA bardzo przychylnie patrzą na wspominane rewelacje. Głównym zainteresowanym jest tutaj Izrael, dla którego "wyrzucenie" Irańczyków z Syrii staje się coraz bardziej palącą kwestią – zwłaszcza, że wojna coraz szybciej zbliża się ku końcowi. Izrael nie uważa się za wroga Assada i rządów Baath. Głównym zagrożeniem dla Tel Awiwu jest przede wszystkim obecność Irańczyków w Syrii. Dopóki w Syrii panował chaos i żadna z walczących stron nie mogła zdobyć znaczącej przewagi, Izrael pozostawał stosunkowo bierny. Jednak gdy w zeszłym roku szala zwycięstwa zaczęła coraz wyraźniej przechylać się na stronę Assada, Irańczycy zaczęli działać w Syrii dużo swobodniej. Sprzęt wojskowy, który wcześniej był dostarczany przez Iran prawie wyłącznie na bieżące potrzeby Assada, teraz zaczął być wysyłany do Libanu – a Syria została przekształcona w kanał przerzutowy. Nie mogąc liczyć na interwencję zbrojną ze strony USA, Izrael wziął sprawy we własne ręce. Od 2017 roku izraelskie lotnictwo regularnie bombarduje irańskie cele w Syrii. W ten sposób Tel Awiw chce „wykurzyć” Irańczyków z południowej Syrii, lecz póki co rezultaty tych działań są dość marne. Izrael potrzebuje w Syrii, i w dodatku po stronie rządowej, stronnika, który „zaatakuje” Irańczyków od wewnątrz.

    Co ciekawe, Rosja – mimo dysponowania przez rosyjski kontyngent nowoczesną obroną przeciwlotniczą – od samego początku nie reagowała na izraelskie naloty. Ponadto Rosja wielokrotnie zapewniała władze z Tel Awiwu, że nie będzie wspierać sprzętowo Hezbollahu, którego elementy stacjonują w Syrii. W efekcie doprowadziło to do sytuacji, gdy Izrael stosunkowo przychylnie patrzy na rosyjską obecność w Syrii i postrzega ją bardziej w kategorii gwaranta izraelskiego bezpieczeństwa narodowego niż zagrożenia. Zwłaszcza w ostatnim czasie stosunki między Rosją a Izraelem uległy wyraźniej poprawie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że Putin i Netanyahu spotkali się w 2018 roku już 2-krotnie. Co ciekawe, kolejne spotkanie tych przywódców wyznaczone zostało na 11 lipca (dzisiaj) – zaledwie kilka dni przed wspomnianym spotkaniem w Helsinkach. Nic też dziwnego, że – jak twierdzą anonimowe źródła w Białym Domu – plan Trumpa został w całości zaakceptowany przez Tel Awiw.

    Prezydent Netanyahu podczas Parady Zwycięstwa w Moskwie w 2018 roku - źródło: kremlin.ru

    Tymczasem w „Zatoce Majętności”
    Izrael nie jest jedynym krajem z regionu Bliskiego Wschodu, który przychylnie patrzy na „wyrzucenie” Irańczyków z Syrii. Według nieoficjalnych informacji plan był wstępnie omawiany z krajami Zatoki i spotkał się z ich aprobatą. O ile kraje Zatoki, w odróżnieniu od Izraela, już w 2011 roku bardzo mocno zaangażowały się w wojnę w Syrii, to ich celem w samym sobie nie było nigdy odsunięcie od władzy Assada. Kraje Zatoki chciałby przede wszystkim zlikwidować irańskie wpływy w Syrii. Assad był i nadal jest postrzegany przez te kraje bardziej jako narzędzie w rękach Teheranu niż samodzielny przywódca. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, kraje Zatoki wyraziły nawet chęć zainwestowania dużych sum pieniędzy w odbudowę Syrii – pod warunkiem, że wpływy Iranu zostaną ukrócone.

    Warto także zaznaczyć, że według informacji, do których dotarli dziennikarze gazety New Yorker, plan antyirańskiej umowy Trump-Putin został opracowany właśnie przez kraje Zatoki i Izrael. Według tych rewelacji ZEA, KSA i Izrael już od 2016 roku nakłaniały Trumpa do dogadania się z Rosją kosztem Iranu.

    Mike Pompeo podczas wizyty w Rijadzie - źródło: U.S. Department of State, flickr.com

    Co na to Baszszar?
    Co ciekawe wiele wskazuje na to, że nawet sam Damaszek jest zainteresowany pogłębieniem sojuszu z Rosją i ukróceniem wpływów Iranu. Co prawda Iran odegrał ogromną rolę w utrzymaniu Assada przy władzy, lecz obecnie Iran jest dla Syrii ciężarem a nie wsparciem. W ostatnim czasie, zwłaszcza po ogłoszeniu przez Trumpa wycofania się z umowy nuklearnej, Iran nie ma „dobrej prasy”. Jednocześnie Syria jest traktowana przez Zachód jako "przybudówka" Iranu, co bardzo utrudnia jej aktywny powrót na arenę międzynarodową. Damaszek prawdopodobnie obawia się, że gdy amerykańskie sankcje względem Iranu zostaną przywrócone, Teheran znajdzie się w tragicznej sytuacji ekonomicznej – w takiej sytuacji Syria nie będzie już mogła liczyć na wsparcie z Teheranu w takich rozmiarach jak wcześniej, a tym samym sojusz z Iranem stanie się bezużyteczny. Co prawda obeznani obserwatorzy mogą zauważyć, że do 2015 roku Iran był obłożony dolegliwymi sankcjami a i tak nadal wspierał Assada. To prawda. Jednak obecnie wiele wskazuje na to, że – paradoksalnie – obecnej irańskiej gospodarce będzie dużo ciężej "przeżyć" amerykańskie sankcje. Nie chodzi wcale o ich dolegliwość, lecz o fakt, że Irańczycy – po zniesieniu części sankcji – w dużym stopniu zadłużyli się licząc na szybki wzrost gospodarczy. Tym samym lokalna gospodarka stała się bardzo wrażliwa na jakiekolwiek zawirowania.

    W związku z powyższym Assad próbuje zmienić stronę i dogadać się z Rosjanami – co zresztą zauważyli już irańscy dziennikarze. W interesie prezydenta Syrii jest, aby zrobić to jak najszybciej, póki jeszcze dysponuje jakimikolwiek atutami. Momentem krytycznym, do którego Assad ma czas na „zmianę obozu”, jest powrót amerykańskich sankcji przeciwko Iranowi. Później będzie już za późno i Syria będzie zdana na łaskę Rosjan.

    Prezydent Syrii - Baszszar al Assad - źródło: kremlin.ru

    Jak pozbyć się irańskiego lokatora?
    Czy pozycja Rosji w Syrii jest na tyle silna, aby wprowadzić w życie ewentualne porozumienie z Helsinek? Część osób twierdzi, że nie np. Michael McFaul – były amerykański ambasador w Moskwie. Podkreślić należy, że wpływy Iranu w Syrii są ogromne. Stacjonuje tam wiele ugrupowań, które są ściśle powiązane z reżimem ajatollahów. Harakat al Nujaba (tzw. Iracki Hezbollah), Liwa Fatemiyoun (Beygady Fatymidzkie), czy Hezbollah to tylko niektóre z tych grup. Jednocześnie Irańczycy, de facto, posiadają w Syrii stałe bazy wojskowe np. pod Damaszkiem, w okolicach granicy z Libanem, na Pustyni Syryjskiej, pod Aleppo i w okolicach Deir Ezzor. Ponadto, jak wskazują nieoficjalne informacje, Irańczycy przekazują członkom swoich stronnictw pieniądze na zakup ziemi w Syrii.

    Z drugiej strony wpływy rosyjskie w Syrii rosną z dnia na dzień. Obecnie można zaryzykować stwierdzenie, że to Rosjanie stali się stroną dominującą w obozie rządowym. Od czasów ofensywy na Pustyni Syryjskiej, Irańczycy zostali wykluczeni z większych operacji wojskowych, które przeprowadzane są wyłącznie pod nadzorem Rosjan. Ponadto Rosja coraz bardziej wybija się na wyłącznego "adwokata" Syrii na arenie międzynarodowej.

    Rosyjski kontyngent stacjonujący w bazie Humajmim (Syria) - źródło: kremlin.ru

    Podsumowanie
    Pytanie tylko czy rosyjskie wpływy są na tyle silne, aby doprowadzić do całkowitego „wyrzucenia” Iranu z Syrii. Moim zdaniem nie. Reżim Ajatollahów owinął Syrię swoimi mackami i za nic w świecie nie będzie chciał jej puścić. Jeśli Rosjanie będą chcieli pozbyć się Iranu to będą musieli wpierw porozumieć się w tej kwestii z Assadem. Bez błogosławieństwa Damaszku cała operacja jest – moim zdaniem – zdana na porażkę. Zagadką pozostaje tylko jak silne wpływy posiada Iran w syryjskich kręgach rządowych. Nie wybiegajmy jednak zbyt daleko w przyszłość – póki co musimy poczekać na wynik rozmów Putina i Trumpa.

    Rosjanie w Aleppo - źródło: mil.ru

    Po ponad miesiącu przerwy wracam na wykop - co prawda wpadałem tu od czasu do czasu i widziałem, że spamowaliście na "moim tagu" pewnym cudem francuskiej motoryzacji. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Najpierw zajmowałem się sesją a potem odpoczywałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Od tej pory będę regularnie wstawiał artykuł - myślę, że minimum 1 na tydzień. We wrześniu moja aktywność prawdopodobnie zwiększy się, może będą wtedy jakieś "super ekstra materiały". ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #geopolityka #bliskiwschod #syria #rosja #iran #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Ator na steemit? Kolejny uwierzył w bajeczkę o milionie w 7 dni? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #steemit #ator #kryptowaluty #steem #rafonix

    +: AASAPP, L.......n +4 innych
    •  

      Nawet nie można zainwestować w bota promującego bo zaraz ciebie zakrzyczą że to złe
      @Maziar1337: a kto mówi, że nie można, można. Każdy robi to co uważa za najkorzystniejsze dla siebie.

      Nikt nie będzie się zastanawiał skąd się wzięły pieniądze.

      a widzisz... a kilka osób się zainteresowało i dzięki temu polska społeczność jednak coś ma. Jeżeli ktoś sam się nie chce zastanowić, skąd inni maja, to według Ciebie "skazany jest na łaskę innych".

      A fakt jest taki, że polska społeczność harowała i nadal haruje od ponad 2 lat. Każdy ma wybór, albo stać się częścią tej społeczności i grać według zasad, które do tej pory działały i działają bardzo dobrze... albo może sobie założyć własną społeczność z własnymi regułami.

      Szkoda marnować czasu na takie portale typu futurenet.

      Bardzo śmieszne ;)
      pokaż całość

    •  
      S......l

      +1

      @Maziar1337: Utopi kolejne hajsy jak w swoj portal w temacie24.pl xD Steemit to już całkowita porażka.

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Skoro nie ma co ogladać to polece wam https://www.youtube.com/watch?v=c3YPNeAOit0 , live z wycieczki z usa autostopem , miło sie go słucha i wgl co to lubi( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #danielmagical #patostreamy #boxdel #usa #heheszki #ciekawostki #steemit #ameryka pokaż całość

  •  
    O....Y

    +108

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wszystkie organizmy żywe na naszej planecie poddawane są nieustannej ewolucji, która doprowadziła do powstania dość inteligentnego gatunku Homo Sapiens Sapiens zdolnego do poznawania tajemnic Wszechświata. Co zaskakujące, naukowcy uważają, iż przedstawiciele tego gatunku ewoluują szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

    Link do znaleziska: Ludzie ewoluują szybciej niż kiedykolwiek wcześniej

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #nauka #genetyka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: dna.jpg

  •  

    Hejterzy powtarzają, że kryptowaluty to bańka, bowiem pomimo takiego hype'u rzekomo nie mają żadnego realnego zastosowania. Czas najwyższy rozprawić się z tym twierdzeniem!

    Powstał projekt o nazwie https://steemwhale.io/, który pozwala kupić wytrysk wieloryba! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) (tak to się nazywa?)

    Płacąc 1 STEEM albo 1 SBD można kupić i zobaczyć na livesteamie jak wieloryb wypuszcza wodę na dobre kilka metrów :) I to zaledwie w kilka sekund, bo blocki są generowane co 3 sekundy. To się nazywa innowacja! ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Szach Mach no-coinerzy!

    pokaż spoiler demo w pierwszym komentarzu


    #kryptowaluty #steem #steemit #humor #technologia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  
    O....Y

    +78

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) poinformowało o uzyskaniu pierwszego potwierdzonego obrazu planety będącej w trakcie formowania się w dysku pyłowym otaczającym młodą gwiazdę PDS 70. Fotografie zostały wykonane za pomocą instrumentu SPHERE, który zamontowany jest na teleskopie Very Large Telescope (VLT) w Chile. Wyniki przeprowadzonych obserwacji sugerują, że młoda planeta posiada atmosferę bogatą w chmury.

    Link do znaleziska: Pierwsze w historii zdjęcie narodzin planety

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #kosmicznapropaganda #eksploracjakomosu #ciekawostki #nauka #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    +: nihilista_memiarz, siema13 +76 innych
  •  
    O....Y

    +35

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Elon Musk potwierdził za pomocą mediów społecznościowych oraz wystosowanego do pracowników maila, że Tesla osiągnęła w ostatnim tygodniu czerwca zakładane cele i wyprodukowała 5031 egzemplarzy Modelu 3. Dodatkowo, w ciągu ostatniego tygodnia z taśm produkcyjnych zjechało 2000 egzemplarzy Modeli S oraz X, co daje łączną liczbę 7000 aut wyprodukowanych w przeciągu jednego tygodnia - rekordowa ilość w historii Tesli.

    Link do znaleziska: Tesla wyprodukowała ponad 5000 Modeli 3 w ciągu ostatniego tygodnia

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #tesla #technologia #elonmusk #samochody #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  
    O....Y

    +23

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Węgorze europejskie są niezwykle wrażliwe na kokainę

    Przeprowadzone w ostatnim czasie badania wykazały, iż zagrożone wyginięciem węgorze europejskie mogą mieć problem z pokonaniem długiej na tysiące kilometrów drogi w celu reprodukcji. Dzieje się tak, ponieważ węgorze są dosłownie naćpane znajdującą się w wodzie kokainą.

    Link do znaleziska: Węgorze europejskie są niezwykle wrażliwe na kokainę

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #nauka #zwierzaczki #ryby #ciekawostki #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Postanowiłem opisać STEEM - jednak nie jako kryptowalutę (oczywiście), a jako sposób do rozmów bez cenzury. Dokładne informacje macie w środku (mam nadzieję, że wszystkie) bez poruszania coina.

    https://steemit.com/polish/@fervi/steem-nowy-lepszy-internet
    albo
    https://busy.org/polish/@fervi/steem-nowy-lepszy-internet
    albo (usuńcie spacje - cenzura XD)
    https://str imi.pl/polish/@fervi/steem-nowy-lepszy-internet

    Zachęcam do dotacji w BTC: 37X3wakVYG1L22g4c7fePzxfj4apxW8MkB

    #nowylepszyinternet #antyart13 #wolnosc #libertarianizm #steem #strimi #steemit
    pokaż całość

  •  
    O....Y

    +55

    Wykopiecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dlaczego dziki królik ucieka, gdy się do niego zbliżysz, a udomowiony nie odczuwa strachu przed człowiekiem? Dość prostą odpowiedzią na to pytanie jest to, że zwierzę jest przyzwyczajone do kontaktu z inną osobą i niejako zdaje sobie sprawę, iż nie grozi mu niebezpieczeństwo. Pytaniem pozostaje, w jaki sposób udomowienie wpływa na mózgi zwierząt, a w tym przypadku królików.

    Link do znaleziska: Jak udomowienie królików wpływa na ich mózgi

    Obserwuj Głodnych Wiedzy na:

    Stronie Internetowej
    Facebooku
    Steemit
    Oraz na Wykopie - @glodniwiedzy_pl

    #nauka #ciekawostki #zwierzaczki #natura #steemit #mikroreklama
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #steemit

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów