•  

    Fuzja trzech supermasywnych czarnych dziur w pobliskiej (odległość 154 Mpc) grupie sąsiadujących i oddziałujących grawitacyjnie ze sobą galaktyk NGC7733 i NGC 7744.

    Indyjscy badacze, dzięki danym z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO), a dokładniej instrumentu MUSE(Multi Unit Spectroscopic Explorer) będącego częścią teleskopu VLT(Very Large Telescope) w Chile; indyjskiego kosmicznego teleskopu ASTROSAT i znajdującemu się na nim instrumentu UVIT(Ultraviolet Imaging Telescope) oraz obrazom z teleskopu SAAO(South African Astronomical Observatory) odkryli, że w ww. grupie galaktyk dochodzi do niecodziennego i rzadkiego zjawiska łączenia się trzech supermasywnych czarnych dziur (SMBH), które staną się najprawdopodobniej potrójnym aktywnym jądrem galaktycznym - triple-active galactic nucleus (AGN).

    Galaxy interactions and mergers can lead to supermassive black hole (SMBH) binaries, which become active galactic nucleus (AGN) pairs when the SMBHs start accreting mass. If there is a third galaxy involved in the interaction, then a triple-AGN system can form.

    The emission line analysis from the central regions of NGC 7733 and NGC 7734 shows Seyfert and low ionization nuclear emission-line regions type AGN activity. The galaxy pair NGC 7733−34 also shows evidence of a third component, which has Seyfert-like emission. Hence, the galaxy pair NGC 7733−34 forms a triple-AGN system. We also detected an extended narrow-line region associated with the nucleus of NGC 7733.

    Więcej info: https://arxiv.org/pdf/2106.12441.pdf lub https://www.aanda.org/articles/aa/full_html/2021/07/aa41210-21/aa41210-21.html

    #fizycznenowinkifakera -> nowinki fizyczne i nie tylko - do obserwowania lub czarnolistowania.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #nauka #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #astronomia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: l03b8qoerok71.jpg

  •  

    Chodziłem po górach dzisiaj i jak był taki ładny widok rozciągający się po horyzont to sobie pomyślałem, że ta planeta to jest dziwna rzecz. Materia cały czas tu się przeobraża, powstają z niej jakieś dziwne formy życia... Takie drzewo na przykład. Po cholerę coś takiego rośnie? Czy to ma jakiś sens, czy może pytanie o sens nie ma sensu? Może to tak jakby pytać o sens istnienia sił grawitacyjnych - są i już, a dlaczego to nigdy nie będzie wiadomo. Ale nie wiem.

    Poza tym ciekawe czy we Wszechświecie są jakieś inne planety gdzie jest kosmiczne życie i chodzą sobie też kosmiczne przegrywy rozmyślając "ehhh, nigdy nie zapeklowane po same czworościany".

    Chłop się szwenda i myśli o bzdurach zamiast żyć jak normik, śmiechu warte
    #przegryw #wszechswiat #astronomia #gory
    pokaż całość

  •  

    36,400,000. To liczba inteligentnych cywilizacji, których możemy się spodziewać w naszej galaktyce - według słynnego równania Drake’a. Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko, co jest związane z naszą cywilizacją - nasze radio, naszą telewizję, naszą historię, nasze największe odkrycia. Wykrzykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się, czy jesteśmy sami we wszechświecie. 36 milionów potencjalnych cywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.

    Tak mi się wydawało jeszcze około 5 minut temu.

    Transmisja pojawiła się na każdej częstotliwości, którą nasłuchiwałem. Od razy wiedziałem, że taki sygnał nie pojawia się naturalnie - musiał zostać wytworzony sztucznie. Pojawiał się i znikał ze stałą amplitudą; szybko zrozumiałem, że to musi być swego rodzaju kod dwójkowy. Zmierzyłem 1679 impulsów na minutę podczas transmisji. Zaraz po tym nastała cisza.

    Początkowo te liczby nie miały dla mnie żadnego sensu. Wydawały się być pomieszanymi, nic nie znaczącymi zakłóceniami. Jednak sygnał był tak idealnie stały i pojawił się na częstotliwościach, na których do tej pory nie zarejestrowaliśmy żadnej aktywności. Jeszcze raz przyjrzałem się zarejestrowanej przeze mnie transmisji, serce załomotało mi w piersi. 1679 bitów- to dokładna długość wiadomości nazwanej Arecibo, która została wysłana przez ludzkość 40 lat temu. Szybko zacząłem ustawiać częstotliwość i już po odczytaniu połowy informacji moje nadzieje się potwierdziły - to była dokładnie ta sama wiadomość. Liczby od 1 do 10 w zapisie dwójkowym. Liczby atomowe podstawowych pierwiastków z których zbudowane są związki organiczne: wodór, węgiel, azot, tlen i fosfor. Składniki kwasu DNA. Ktoś nas usłyszał i chciał nam odpowiedzieć, że gdzieś tam jest.

    Wtedy do mnie dotarło, że skoro ta wiadomość została nadana 40 lat temu, to życie musi się znajdować najdalej 20 lat świetlnych od nas. To możliwe, obca cywilizacja tak blisko, że można by się z nią kontaktować? To przecież zrewolucjonizowałoby wszystkie dziedziny, w których kiedykolwiek miałem okazję pracować: astrofizykę, astrobiologię, astro...

    Sygnał znów się pojawił.

    Tym razem wolniejszy, jakby bardziej przemyślany. Trwał przez około 5 minut, z nową liczbą bitów, pojawiających się jeden po drugim. Chociaż komputer rejestrował wiadomość, ja też zacząłem ją notować na kartce. 0101 0101... Od razu wiedziałem, że to nie jest ta sama informacja, co przedtem. Miałem gonitwę myśli, umierałem z ciekawości co też mogą zawierać te numery. Transmisja zakończyła się na 248 bitach, zdecydowanie za mało żeby zawierać jakąś znaczącą wiadomość. Co można przesyłać innej, obcej cywilizacji w zaledwie 248 bitach? Na komputerze tak mały plik ograniczałby się tylko do... tekstu.

    Może tak być? Naprawdę obca cywilizacja wysyła do nas wiadomość w naszym własnym języku? Kiedy zacząłem się nad tym zastawiać, uświadomiłem sobie, że to nie było całkiem niemożliwe- przecież przez ponad 70 lat nadaliśmy mnóstwo informacji w całkiem sporej liczbie języków. Zacząłem odszyfrowywać wiadomość pierwszym kodem, który przyszedł mi do głowy: ASCII. 0101 0101. To będzie U... 0100 0011 to C...

    Kiedy skończyłem odszyfrowywanie, poczułem jak żołądek podchodzi mi do gardła. Słowa leżące przede mną wyjaśniały wszystko:

    „UCISZCIE SIĘ, BO INACZEJ WAS USŁYSZĄ”

    #kosmos #galaktyka #wszechswiat #nauka #ciekawostki

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

  •  

    Czasami sobie myślę, że żyjemy na jakimś kosmicznym wypizdowie, totalnym zadupiu i dlatego tak bardzo zastanawiamy się czy gdzieś tam we wszechświecie jest inteligentne życie. Może tak być, że w "normalnym" wszechświecie istnieje cała masa cywilizacji, które ze sobą handlują, toczą wojny itd.
    Tymczasem w naszym kosmicznym ku*widołku cały czas nasze teleskopy skierowane są w kosmiczną otchłań z nadzieją na choćby jeden mały znak, który potwierdziłby ostatecznie nasze przypuszczenia, że nie jesteśmy sami.

    Może być też tak, że tamte cywilizacje wiedzą o nas i cisną z nas kosmiczną bekę xD

    #gownowpis #heheszki #kosmos #wszechswiat #humorobrazkowy #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: mbnmj.jpg

    +: Decode, s......n +23 innych
  •  
    B................a

    +11

    **Carl Sagan - "Pokora"**
    „Jeden filozof twierdził, że zna cały sekret.
    Obejrzał dwóch niebiańskich nieznajomych od stóp do głów, i utrzymywał przed ich twarzami, że ich osoby,
    ich światy, ich słońca i ich gwiazdy,
    zostały stworzone wyłącznie na użytek człowieka.
    Na to stwierdzenie nasi dwaj podróżnicy upadli
    przeciwko sobie, ogarnięci przypływem niezrozumiałego śmiechu. ”


    To z "Micromegas" Voltaire'a z 1752 roku

    W XVII wieku wciąż była nadzieja, że:
    nawet jeśli Ziemia nie była centrum Wszechświata,
    to może być to jedyny „świat”.
    Ale teleskop Galileusza ujawnił że
    „Księżyc z pewnością nie ma gładkiej i wypolerowanej powierzchni”
    i że inne światy mogą wyglądać
    „tak jak twarz samej Ziemi”.

    Księżyc i planety bez wątpienia pokazały,
    tyle samo roszczeń do bycia światami jak Ziemia - z górami, kraterami, atmosferami, czapami polarnymi, chmurami, a w przypadku Saturna olśniewających, niespotykanych pierścieni składających się z cząsteczek lodu.

    Po tysiącleciach filozoficznej debaty problem był następujący, ostatecznie zdecydowano się na paradoks „wielości światów”.
    Mogą być bardzo różne od naszej planety.
    Ale żaden z nich może nie być tak przyjazny dla życia. Jak Ziemia.

    Ale Ziemia nie była jedyna.
    To był następny punkt z serii "Wielkich Zwodzeń"
    poniżające doświadczenie, demonstracja naszej pozornej nieistotności, rany zadane przez naukę w poszukiwaniu faktów Galileusza, zabrały dumę ludzkości.

    Cóż, niektórzy mieli nadzieję, nawet jeśli Ziemia nie znajduje się w centrum Wszechświata,
    To Słońce jest.

    "Słońce jest naszym Słońcem."
    "W takim razie Ziemia jest w przybliżeniu w centrum Wszechświata!"

    Być może część naszej dumy można było w ten sposób uratować.

    Ale w dziewiętnastym wieku astronomia obserwacyjna pokazała, że Słońce jest tylko jedną samotną gwiazdą w wielkim, grawitacyjnym zespole słońc zwanych Galaktyką Drogi Mlecznej.
    Daleko od bycia w centrum Galaktyki, nasze Słońce z otoczeniem ciemnych i małych planet leży w nierozróżnialnym sektorze niejasnego spiralnego ramienia.
    Jesteśmy trzydzieści tysięcy lat świetlnych od Centrum.

    "W takim razie nasza Droga Mleczna jest jedyną galaktyką!"

    Galaktyka Drogi Mlecznej jest jedną z miliardów, a może setek miliardów galaktyk różniących się pod względem masy, jasności, oraz konfiguracji gwiazd
    Niektóre współczesne fotografie głębokiego nieba pokazują więcej galaktyk poza Drogą Mleczną
    niż gwiazd w Drodze Mlecznej.

    Każda z nich jest wyspiarskim wszechświatem zawierającym może sto miliardów słońc.

    Taki obraz jest głębokim kazaniem o pokorze.

    Długoletni pogląd, podsumowany przez filozofa Immanuela Kanta, że „bez człowieka całe stworzenie byłoby zwykłą pustynią, rzeczą na próżno i bez końca” objawia się dziś jako pobłażanie sobie.

    Wydaje się, że zasada przeciętności ma zastosowanie do wszystkich naszych okoliczności.

    Nie mogliśmy wcześniej wiedzieć, że dowody będą, tak wielokrotnie i dokładnie, niezgodne z twierdzeniem, że
    ludzie są w centrum Wszechświata.

    Ale większość debat została rozstrzygnięta zdecydowanie na korzyść stanowiska, które,
    jakkolwiek bolesne, może być zawarte w jednym zdaniu:

    "Nie dostaliśmy wiodącej roli w kosmicznym dramacie.

    Być może ktoś inny ma.

    Być może nikt inny nie ma.

    W obu przypadkach mamy dobry powód do pokory ”.

    #blackpill #redpill #filozofia #astronomia #astrofizyka #nihilizm #ateizm #rozwazania #przegryw #smierc #spierdolenie #tfnogf #incel #nauka #naukowyblackpill #wszechswiat #religia #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #socjologia #spoleczenstwo #antynatalizm #pozytywnynihilizm
    pokaż całość

    źródło: lossy-page1-1200px-Hubble_Extreme_Deep_Field_(full_resolution).tif.jpg

  •  
    B................a

    +139

    Największa iluzja stworzona kiedykolwiek przez zwierzę. Traktat o przekleństwie świadomości swojego istnienia

    Czym jest społeczeństwo? Czemu ludzie lubią gromadzić rzeczy? Czemu tak mocno zależy nam na dzieciach? Czemu tak desperacko próbujemy zostawić coś po sobie. Czemu tak nam zależy na życiu?

    Odpowiedź na te wszystkie pytania jest bardzo prosta - na razie jesteśmy jedynym gatunkiem zwierzęcia z tak rozbudowaną świadomością. A co się wiąże ze świadomością? Strach przed śmiercią. Wiemy, że umrzemy i większość społeczeństwa nie potrafi tego przełknąć, nie myśli o tym, udaje, że wszystko jest w porządku. Nie może pogodzić się z wizją tego, że w ciągu kilku dekad zniknie bezpowrotnie. Na strachu przed śmiercią zbudowano absolutnie wszystko, co dzisiaj znamy. Na strachu przed końcem stoi cała nasza cywilizacja.

    Według Google'a przeciętna długość życia osobnika z gatunku małpy, która ma na tyle wybujałego ego, aby nazwać się "rozumną" wynosi około 84 lata. I rośnie średnio w tempie dwóch lat na dekadę, i przyspiesza.

    84 lata. Co to jest? W perspektywie Wszechświata to jest ułamek czasu porównywalny do mrugnięcia okiem. Od naszego urodzenia do naszej śmierci będzie potrzebne naszej planecie okrążenie naszej dziennej gwiazdy zaledwie 84 razy. Niektórzy szczęśliwcy przeżyją ponad sto takich okrążeń. Ale w perspektywie kosmosu nie zmienia to nic. Nasze życia nie mają żadnego znaczenia, inne zwierzęta nie zawracają sobie tym głowy dlaczego? Bo nie są tak świadome jak my. Przeciętny szympans ma świadomość na poziomie 6-letniego dziecka. Pies na poziomie 2-3-latka.

    Zwierzę podąża swoim instynktem, nie zadaje pytań, rodzi się, żywi, rozmnaża, umiera będąc trybikiem w maszynie. Człowiek nie może się pogodzić, z tym że podobnie jak pies czy pchła nie znaczy nic. Że jest tylko produktem milionów lat brutalnej ewolucji przypadkowego życia na kupce kurzu krążącej wokół gigantycznej i stale rozszerzającej się bomby termojądrowej. Jednej z wielu setek miliardów bomb, które składają się na galaktykę. Jedną z wielu miliardów galaktyk w gigantycznym oceanie ciągle rozszerzającej się zimnej pustki.

    Zgodnie z ogólnie przyjętym konsensusem w świecie astrofizyki nasz Wszechświat jest otwarty, czyli nie wymagał niczego, by powstać. Powstał spontanicznie, sam z siebie, zrodzony z pustki na skutek kilku krótkich fluktuacji na poziomie kwantowym nieskończenie małego punktu osobliwości pierwotnej. Bóg nie musiał sobie tym zawracać głowy. Bo go nie było. Nie była potrzebna żadna "nadświadomość". Nasz Wszechświat po prostu jest produktem przypadkowej niestabilności kwantów.

    A co to oznacza w dalszej perspektywie? Postępującą entropię. Entropia to słowo, które u zdecydowanej większości przedstawicieli naszego gatunku wywołuje panikę. Strach i natychmiastową zmianę tematu. Entropia stale się zwiększa. A Wszechświat cały czas się ochładza. Wodoru do powstawania nowych gwiazd też nie jest nieskończenie wiele. Według obliczeń Stephena Hawkinga i Garego Williama Gibbonsa, za około ćwierć biliona lat (nie mylić z angielskim "billion" - bowiem u nich billion to miliard) Wszechświat ochłodzi się do temperatury Gibbonsa-Hawkinga i od tego momentu stanie się kompletnie niezdatny do życia. Bowiem nasze mózgi i nasze ciała składają się z atomów, te poruszając się oddają energię do otoczenia i ją pobierają. Za około 250 miliardów lat Wszechświat będzie już tak zimny, że życie nie będzie mogło istnieć, ponieważ życie samo z siebie oznacza ruch a do ruchu potrzebna jest energia. Możemy to porównać mniej więcej do agregatu w lodówce. Agregat pobiera ciepło z komory stale utrzymując zimną temperaturę w środku i wydalając ciepło na zewnątrz przez radiatory.

    Za 250 miliardów lat nie będzie gdzie tego ciepła wydalać, bo będzie tak zimno, że nie będzie skąd brać energii. I pomimo że we Wszechświecie wciąż będą świecić gwiazdy i będzie ich wciąż bardzo dużo, umieranie pierwszych masywnych gwiazd rozpocznie się dopiero około 1600-1850 bilionów lat później a ostatnia gwiazda we Wszechświecie, przedstawiciel klasy M czerwony karzeł umrze po około 3000 do 6000 bilionów lat, czyli 3-6 trylionów lat.
    Co z tego, że Wszechświat wciąż będzie bogaty w gwiazdy skoro jego ekspansja ochłodzi go na, tyle że sama jego temperatura nie pozwoli na utrzymanie życia a wszystkie galaktyki oddalą się od siebie poza granicę "horyzontu cząstek" oznacza to, tyle że np. z powierzchni Ziemi (jeśli przeżyje pożarcie przez słońce w fazie czerwonego olbrzyma jakieś 245 miliardów lat wcześniej) za 250 miliardów nie zobaczymy już żadnej galaktyki innej niż Droga Mleczna a właściwie tworu, który powstanie po zderzeniu z Galaktyką andromedy - 247 miliardów lat wcześniej. Wszystkie inne galaktyki opuszczą granice widzialnego Wszechświata.

    Co potem? Po śmierci ostatniej gwiazdy Wszechświat czeka niezmiernie długa epoka ciemności i czarnych dziur. Ale nawet po jakimś czasie i one umrą na skutek efektu Hawkinga, Wszechświat stanie się niczym innym jak wiecznie rozszerzającą się pustką złożoną z zimnych fotonów i neutrin. Materia na skutek zjawiska tunelowego i efektów kwantowych rozpadnie się w ostateczności na promieniowanie cieplne. Oznacza to, tyle że wszystko, co kiedykolwiek istniało i będzie istnieć w ostateczności zniknie w wiecznie rozszerzającej się pustce jako promieniowanie cieple. Od tego momentu we Wszechświecie nie wydarzy się już nic. Nigdy. I tak zostanie na całą wieczność. Czas przestanie płynąć, bo nie będzie ani żadnego obserwatora, który mógłby go odmierzyć ani żadnego zjawiska fizycznego, które nastąpi. Jedynym zjawiskiem fizycznym, jakie wciąż będzie trwać będzie wieczne rozszerzanie się tej pustki, po kres czasu. Co 12 miliardów lat nicość będzie podwajać swoją objętość.

    Przerażające prawda? Pewnie większości z was zaczęło bić mocniej serce i poczuliście niepokój. Nie dziwne. Nikt nie jest w stanie przełknąć gorzkiej prawdy. Ludzie nienawidzą prawdy. Wolą słodkie kłamstwa. Tak właśnie powstała religia. Słodkie kłamstwo powstałe ze względu na naturalny strach przed nicością, mamimy się wizjami Raju, Nieba, reinkarnacji czy wyższych form egzystencji po naszej śmierci, ponieważ nie potrafimy przełknąć brutalnej prawdy, że sen to nic innego jak śmierć, która po prostu się wstydzi i czeka na swoją kolej. Preludium do tego co nieuniknione. Przez większość naszego życia nie śnimy, zatem gdzie trafiamy gdy śpimy? Nigdzie. To jest ten dziwny stan pustki. Przez jakiś czas nie istniejemy, tylko nasz mózg pamięta, aby nas "wskrzesić" każdego ranka. Przy zasypianiu kompletnie wyłączając ośrodek odpowiedzialny za świadomość i poczucie swojego jestestwa. Fundując nam śmierć w wersji demo. Czas mija nam bardzo szybko, kładziemy się spać, zamykamy oczy jest 22 i budzimy się i nagle mamy 6 rano. Niesamowite prawda? Śmierć to to samo, tylko różnica jest taka, że już się nie obudzimy. Ten stan nieistnienia będzie trwał wiecznie.

    Religia powstała po to, aby dać nam pocieszenie i pozwolić nie myśleć o prawdzie która i tak jest nieunikniona.

    A co ze społeczeństwem? Czemu ludzie uwielbiają gromadzić rzeczy. Czemu lubimy się chwalić osiągnięciami? Czemu pragniemy być zapamiętanymi? Właśnie z tego samego powodu. Przez strach przed śmiercią człowiek zaczął nadawać swoim małym i lokalnym osiągnięciom, które nie znaczą nic z perspektywy planety, a co dopiero kosmosu jakąś wartość. Lubimy się chwalić ukończeniem studiów, prawem jazdy, nowym samochodem, mieszkaniem na kredyt itd. Próbujemy nadać rzeczom, które w ogólnym rozrachunku mają taką samą wartość co ser spod napleta czy gówno na chodniku. Na tym powstała cała nasza hierarchia społeczno-ekonomiczna. Na strachu przed śmiercią i rozpaczliwym nadaniem swojej egzystencji jakiegoś większego sensu. Którego nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°). Kiedy umrzesz i tak wszystko, co kiedykolwiek osiągnąłeś zostanie z automatu zniweczone w pył. Każda rzecz, którą zostawisz na Ziemi padnie ofiarą postępujących procesów geologicznych na powierzchni planety oraz starzenia się naszej dziennej gwiazdy, która ostatecznie na skutek pęcznienia i przejścia w fazę czerwonego olbrzyma, która potrwa około 2 miliardy pożre całą naszą planetę. Wszyscy, którzy kiedykolwiek cię poznali umrą w ciągu następnego wieku po tobie. Tak więc każdy z nas i nasze osiągnięcia są ostatecznie skazane na przepadnięcie w pustce.

    Możesz zazdrościć ludziom dobrego życia, wysokiego wykształcenia, bogactwa, wyglądu, wakacji w ciepłych krajach itd. Ale w ogólnym rozrachunku wszyscy jesteśmy równi wobec nicości i wszyscy do niej trafimy. Zarówno ty jak i Maciek milioner jadący teraz nowym Mercedesem. I tak wszystko, co osiągniesz zostawisz tutaj na pastwę entropii. A ta nie zważa na nic. Zarówno materia z twojego Daewoo jak z Mercedesa Maćka padnie ofiarą zjawiska tunelowego i rozpadnie się na promieniowanie cieplne, jeśli nie wpadnie po drodze do czarnej dziury przepadając w osobliwości ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Kiedy już przyjdziemy na ten świat musimy zmagać się z ciężarem świadomości. W szczególności ludzie inteligentni. Nie dziwne czemu przez wielu wysoka inteligencja jest uznawana za kalectwo. Im więcej masz w głowie, tym bardziej zdajesz sobie sprawę z bezsensowności tego całego pierdolnika, że wszystkie nasze osiągnięcia to iluzja, złudzenie stworzone przez nas samych, aby choć na chwilę nadać nam i naszej egzystencji jakaś wartość i sens, której i tak nie ma. I wewnątrz nas każdy wie, że tak jest, ale każdy się łudzi, że jest inaczej. Modlimy się, do których bogów nie ma. A szczególnym przypadkiem i dowodem na to, że bogowie nie istnieją niech będzie pandemia koronawirusa. Która dobitnie nam pokazała, że żadna religia nie chce wziąć odpowiedzialności za to, że to ich bóg stworzył to coś.

    Uciekamy się do filozofii próbując nadać głębszy sens naszej egzystencji, bezskutecznie. Wielkie umysły tego świata jak Platon czy Kartezjusz zarywały noce nad myśleniem nad sensem życia. Zasmuciłby ich pewnie fakt że zmarnowali go niepotrzebnie. Bo go nie ma.
    Człowiek ma usilną chęć nadania sobie jakiegoś wyższego jestestwa i stanu. Podczas kiedy cały Wszechświat ma cie kompletnie w dupie.

    Taaa świadomość to wyjątkowa kurwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeśli miałbym spłentować to jakimś pozytywnym akcentem to może warto powiedzieć żebyście przestali przejmnować się czymkolwiek i parli za społeczeństwem które usilnie próbuje walczyć z kapitanem entropią która i tak po nich przyjdzie. Żyjcie bez stresu, w końcu i tak jesteś tylko nieco bardziej zaawansowanym szympansem który za około 50 okrążeń wokół swojej giwazdy dziennej wróci do stanu pernamentnego niebytu i wszystko co osiągnie i tak przepadnie, więc czym wy się ludzie w ogóle przejmujecie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #blackpill #redpill #filozofia #astronomia #astrofizyka #nihilizm #ateizm #rozwazania #przegryw #smierc #spierdolenie #tfnogf #incel #nauka #naukowyblackpill #wszechswiat #religia #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #socjologia #spoleczenstwo #antynatalizm #pozytywnynihilizm
    pokaż całość

    źródło: HWGGVF6.jpg

    •  

      Welp, cóż, to zwyczajnie nie jest właściwa perspektywa. Instynkt przetrwania, rozmnażania się, cała wynikająca z nich płaszczyzna behawioralno-poznawcza jest o wiele bardziej fundamentalnym, głębszym mechanizmem niż zbudowana na fundamentach abstrahującej samoświadomości perspektywa własnej śmierci. Wyrafinowana struktura socjalno-technologiczna jest co najwyżej zjawiskiem równoległym do wysoko rozwiniętej samoświadomości. Manifestacje mogą być bardzo specyficzne i wydawać się wiązać z wysokopoziomowymi specyfikami, ale są niczym innym jak instancją leżących dużo niżej niż świadome postrzeganie śmierci schematów, np. instynktu wspinania się w drabinie społecznej (którą doskonale postrzegamy np. jako posiadanie drogiego samochodu, wyjazdy do egzotycznych krajów itd).

      @IamHater: dokładnie tak. Zarzucanie strachu przed śmiercią ludziom żyjącym zgodnie z kulturowymi wartościami, jest takim samym mechanizmem obronnym, jak odpowiedź tychże ludzi, na pytanie "dlaczego?", w postaci "żeby coś po mnie pozostało".
      Im bardziej ktoś korzysta i realizuje się w ramach danego ładu, tym mniej go podważa. Obie strony nie wiedzą czemu robią to co robią, niezłą odpowiedzią jest "a skąd miałbym wiedzieć", każda inna jest obarczona (większym) ryzykiem, że naszego ego broni się przed atakiem.
      Jakakolwiek odpowiedź na pytanie czemu coś robimy jest jednak ryzykowna. Kiedyś wielu ludzi powiedziałoby, że bóg ich prowadzi, teraz, że np. są tak uwarunkowani. Skąd jednak to wiemy? Wierzymy po prostu w to co mówimy, opierając się na tym co nam powiedziano i w jaki sposób nauczono kwestionować / szukać dowodów.
      Metoda naukowa, falsyfikowalność hipotez to zajebiste rzeczy, nie próbuję ich zrównywać z teorią płaskiej ziemi, po prostu mechanizm w naszym mózgu jest taki sam, niezależnie, czy wierzymy w jihad, płaską ziemię, czy uważamy się za awangardę technokracji.
      Mi osobiście służy mindfulness. Nie dbam o naturę świadomości. Akceptuję materializm Denetta, nie ma dowodów, że mózg jest kwantowym odbiornikiem czegoś tam, choć może i jest.
      pokaż całość

      +: IamHater, A.......r
    •  

      Obie strony nie wiedzą czemu robią to co robią, niezłą odpowiedzią jest "a skąd miałbym wiedzieć",

      @debug: "Wiedzenie czegoś", a już szczególnie w znaczeniu wyabstrahowanej myśli analitycznej, jest dużo, dużo młodszą i mniej rozwiniętą częścią umysłu, niż te wszystkie, które "robią coś". Kwestię "dlaczego coś robimy" można rozpatrywać na wielu różnych poziomach, podobnie jak pracę silnika można widzieć zarówno jako ruch tłoków, jak i jako taniec na poziomie molekularnym. W przypadku umysłu nie wiemy nawet jaki poziom przyjąć, ba, nie wiemy nawet, gdzie i jak zidentyfikować takie poziomy. Jak we mgle, opierając się na introspekcji, na wewnętrznych wrażeniach, próbujemy budować obiektywny model umysłu. Neurosciences potrafią cośtam powiedzieć na temat aktywności mózgu, a jednak są dalekie od przełożenia tejże aktywności na jej produkt, a to przełożenie może być monstrualnych rozmiarów wielopoziomową plątaniną zjawisk, systemów i mechanizmów.

      Nie dbam o naturę świadomości. Akceptuję materializm Denetta, nie ma dowodów, że mózg jest kwantowym odbiornikiem czegoś tam, choć może i jest.

      Ja tam zastanawiam się, czy świadomość/umysł w ogóle jako system jest pojmowalny w ramach konceptów intelektualnych, które mogą powstać w wyniku jego pracy. Tzn. granice percepcji człowieka (nie tylko zmysłowej, również czysto abstrahującej) z pewnością istnieją i mogą leżeć już na poziomie "zrozumienia" jak działa umysł. Tzn. struktura emergencji może być tak niezrozumiale skomplikowana, że pozostanie blackboxem.

      A w ogóle to uważam że wolna wola powinna zostać zniszcz... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Że wolna wola jest iluzją, w sensie owe "impression of self" nie podejmuje w istocie żadnych decyzji, leży w umyśle "wyżej" niż jego mechanizmy decyzyjne i chociaż może w jakiś sposób wpływać na to, co dzieje się poniżej, to raczej na zasadzie dodatkowego czynnika, nie żadnego decydenta w fotelu. Takie koncepty jak myślenie szybkie i wolne Kahnemana to tylko przybliżenia.

      Ogólnie to jest jeden z tych tematów, które możnaby bardzo długo ciągnąć, ale ni cholery nie wiadomo dokąd prowadzą i od pewnego miejsca ciężko znajdować konkrety, których można się chwytać, bo z powodu natury problemu (wyrywamy sobie żołądek i połykamy go, tylko czym wtedy go trawić?) wszystko grzęźnie w bagnie niewystarczających aksjomatów.
      pokaż całość

      +: debug, A.......r
    • więcej komentarzy (88)

  •  

    Administrator NASA, Bill Nelson, w czasie przemówienia o stanie agencji ogłosił, że w kierunku Wenus polecą dwie misje DAVINCI + i VERITAS. Obie zostały wybrane przez NASA w ramach programu Discovery (konkurencyjne były misje na Io – księżyc Jowisza i Trytona – satelitę Neptuna). Start obu misji zapowiedziany jest na koniec lat 20.

    Po raz pierwszy od 30 lat NASA leci w kierunku Wenus – planety o której wciąż mało wiemy mimo, że znajduje się bliżej Ziemi niż Mars. O ile odległość do Czerwonej Planety waha się między 55 mln kilometrów aż do rekordowych 401 milionów, o tyle „Bliźniaczka Ziemi” (bo tak mówi się o Wenus z uwagi na podobną wielkość), zbliża się do nas na „zaledwie” 24 miliony kilometrów by maksymalnie oddalić się na 40 milionów.

    Jednak to nie Wenus, a Mars był do tej pory głównym polem zainteresowania NASA i innych agencji kosmicznych. Trudno się dziwić, warunki panujące na czwartej planecie od Słońca sprzyjają przyszłej załogowej misji i eksploracji robotami, podczas gdy Wenus – spowita gęstymi chmurami, z rekordową temperaturą i ciśnieniem przy powierzchni – nie zachęca do podobnych misji.

    Dwie misje DAVINCI+ i VERITAS

    Administrator NASA, Bill Nelson, w czasie przemówienia o stanie agencji ogłosił, że w kierunku Wenus polecą dwie misje DAVINCI + i VERITAS. Obie zostały wybrane przez NASA w ramach programu Discovery (konkurencyjne były misje na Io – księżyc Jowisza i Trytona – satelitę Neptuna). Start obu misji zapowiedziany jest na koniec lat 20.

    „Te dwie siostrzane misje mają sprawić, że zrozumiemy, w jaki sposób Wenus stała się światem podobnym do piekła, zdolnym do stopienia ołowiu na swojej powierzchni” – powiedział Nelson. „Zaoferują także całej społeczności naukowej szansę zbadania planety, na której nie byliśmy od ponad 30 lat” – dodał administrator NASA.

    Zadaniem DAVINCI+ (skrót od Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble Gases, Chemistry and Imaging) będzie zbadanie składu atmosfery planety w tym występujących w niej gazów szlachetnych i innych pierwiastków, których analiza będzie mogła pomóc w zrozumieniu gigantycznego efektu cieplarnianego, który występuje na Wenus. Lądownik, którego zadaniem będzie lądowanie na powierzchni planety, dostarczy nie tylko danych naukowych, ale i zdjęć w wysokiej rozdzielczości, które pomogą lepiej zobrazować powierzchnię planety w tym obszarów znanych pod nazwą „tessera”, które są miejscami przecinania się elementów tektonicznych podobnych do ziemskich kontynentów.

    VERITAS (skrót od Venus Emissivity, Radio Science, InSAR, Topography and Spectroscopy) z kolei pozostanie na orbicie Wenus i będzie mapować jej powierzchnię za pomocą systemu radarowego. Jednym z celów sondy będzie poszukiwanie emisji promieni podczerwonych, co ma pozwolić naukowcom na ustalenie, czy na powierzchni istnieje aktywny wulkanizm.

    Pokaz możliwości NASA

    „To zdumiewające, jak mało wiemy o Wenus, ale połączone prace tych dwóch misji powiedzą nam bardzo wiele o tej tajemniczej planecie. Od chmur na jej niebie, przez powierzchnię, aż do samego jądra” – powiedział Tom Wagner, naukowiec programu Discovery NASA. „Będzie tak, jakbyśmy na nowo ją odkryli” – dodał.

    Obie misje – poza domyślnym celem, jakim jest badanie Wenus – będą także pokazem technicznych możliwości amerykanów w Kosmosie. Na pokładzie VERITAS znajdzie się ekstremalnie dokładny zegar atomowy, który pozwoli między innymi na wykonywanie jeszcze dokładniejszych manewrów przy użyciu autonomicznych sond. Wiemy już, że sprzęt ten został oblatany i znalazł się po raz pierwszy na orbicie Ziemi w 2019 roku. DAVINCI+ będzie z kolei zawierał nowy rodzaj spektrometru, który posłuży do obrazowania przestrzeni w ultrafiolecie.

    Jak zauważył Nelson, naukowcy są podekscytowani możliwościami, jakie stawiają przed nimi nowe sondy.

    Inne misje na Wenus?

    Wenus coraz częściej pojawia się w planach innych agencji kosmicznych, a także prywatnych firm z branży. Rosjanie planują misję o nazwie Venera-D, która obejmuje zarówno orbiter jak i lądownik. Indie pracują nad koncepcją misji orbitalnej Shukrayaan, której start zaplanowany jest na 2024 rok. Europejska Agencja Kosmiczna rozwija z kolei orbiter EnVision.

    Prywatna firma Rocket Lab, znana do tej pory z lotów rakietami Electron, które są w stanie wynieść na orbitę Ziemi niewielki ładunek, prowadzi starania, by wystartować w kierunku Wenus z małym satelitą. Pomysł ten inspirowany był głównie doniesieniami sprzed kilku lat, które sugerowały, że w atmosferze planety odkryto fosfinę, gaz, który mógł świadczyć o istnieniu życia. Odkrycie to z czasem zostało zakwestionowane przez część naukowców.

    Peter Beck, dyrektor generalny Rocket Lab, wielokrotnie mówił, że firma pracuje nad misją SmallSat, której celem ma być zanurzenie się w wenusjańskiej atmosferze by poszukiwać tam fosfiny lub innych śladów wskazujących na istnienie życia. Misja miała rozpocząć się w 2023 roku, jednak to ter pory firma nie ujawniła wielu szczegółów na temat projektu.

    Wszystko wskazuje na to, że za kilka lat będziemy ekscytowali się doniesieniami z Wenus tak samo, jak teraz pasjonują nas informacje z Marsa.

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu #wenus #nasa #rocketlab

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    +: Grubyp_qKociamber, Rancor +9 innych
  •  

    Administrator NASA, Bill Nelson, w czasie przemówienia o stanie agencji ogłosił, że w kierunku Wenus polecą dwie misje DAVINCI + i VERITAS. Obie zostały wybrane przez NASA w ramach programu Discovery (konkurencyjne były misje na Io – księżyc Jowisza i Trytona – satelitę Neptuna). Start obu misji zapowiedziany jest na koniec lat 20.

    Po raz pierwszy od 30 lat NASA leci w kierunku Wenus – planety o której wciąż mało wiemy mimo, że znajduje się bliżej Ziemi niż Mars. O ile odległość do Czerwonej Planety waha się między 55 mln kilometrów aż do rekordowych 401 milionów, o tyle „Bliźniaczka Ziemi” (bo tak mówi się o Wenus z uwagi na podobną wielkość), zbliża się do nas na „zaledwie” 24 miliony kilometrów by maksymalnie oddalić się na 40 milionów.

    Jednak to nie Wenus, a Mars był do tej pory głównym polem zainteresowania NASA i innych agencji kosmicznych. Trudno się dziwić, warunki panujące na czwartej planecie od Słońca sprzyjają przyszłej załogowej misji i eksploracji robotami, podczas gdy Wenus – spowita gęstymi chmurami, z rekordową temperaturą i ciśnieniem przy powierzchni – nie zachęca do podobnych misji.

    Dwie misje DAVINCI+ i VERITAS

    Administrator NASA, Bill Nelson, w czasie przemówienia o stanie agencji ogłosił, że w kierunku Wenus polecą dwie misje DAVINCI + i VERITAS. Obie zostały wybrane przez NASA w ramach programu Discovery (konkurencyjne były misje na Io – księżyc Jowisza i Trytona – satelitę Neptuna). Start obu misji zapowiedziany jest na koniec lat 20.

    „Te dwie siostrzane misje mają sprawić, że zrozumiemy, w jaki sposób Wenus stała się światem podobnym do piekła, zdolnym do stopienia ołowiu na swojej powierzchni” – powiedział Nelson. „Zaoferują także całej społeczności naukowej szansę zbadania planety, na której nie byliśmy od ponad 30 lat” – dodał administrator NASA.

    Zadaniem DAVINCI+ (skrót od Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble Gases, Chemistry and Imaging) będzie zbadanie składu atmosfery planety w tym występujących w niej gazów szlachetnych i innych pierwiastków, których analiza będzie mogła pomóc w zrozumieniu gigantycznego efektu cieplarnianego, który występuje na Wenus. Lądownik, którego zadaniem będzie lądowanie na powierzchni planety, dostarczy nie tylko danych naukowych, ale i zdjęć w wysokiej rozdzielczości, które pomogą lepiej zobrazować powierzchnię planety w tym obszarów znanych pod nazwą „tessera”, które są miejscami przecinania się elementów tektonicznych podobnych do ziemskich kontynentów.

    VERITAS (skrót od Venus Emissivity, Radio Science, InSAR, Topography and Spectroscopy) z kolei pozostanie na orbicie Wenus i będzie mapować jej powierzchnię za pomocą systemu radarowego. Jednym z celów sondy będzie poszukiwanie emisji promieni podczerwonych, co ma pozwolić naukowcom na ustalenie, czy na powierzchni istnieje aktywny wulkanizm.

    Pokaz możliwości NASA

    „To zdumiewające, jak mało wiemy o Wenus, ale połączone prace tych dwóch misji powiedzą nam bardzo wiele o tej tajemniczej planecie. Od chmur na jej niebie, przez powierzchnię, aż do samego jądra” – powiedział Tom Wagner, naukowiec programu Discovery NASA. „Będzie tak, jakbyśmy na nowo ją odkryli” – dodał.

    Obie misje – poza domyślnym celem, jakim jest badanie Wenus – będą także pokazem technicznych możliwości amerykanów w Kosmosie. Na pokładzie VERITAS znajdzie się ekstremalnie dokładny zegar atomowy, który pozwoli między innymi na wykonywanie jeszcze dokładniejszych manewrów przy użyciu autonomicznych sond. Wiemy już, że sprzęt ten został oblatany i znalazł się po raz pierwszy na orbicie Ziemi w 2019 roku. DAVINCI+ będzie z kolei zawierał nowy rodzaj spektrometru, który posłuży do obrazowania przestrzeni w ultrafiolecie.

    Jak zauważył Nelson, naukowcy są podekscytowani możliwościami, jakie stawiają przed nimi nowe sondy.

    Inne misje na Wenus?

    Wenus coraz częściej pojawia się w planach innych agencji kosmicznych, a także prywatnych firm z branży. Rosjanie planują misję o nazwie Venera-D, która obejmuje zarówno orbiter jak i lądownik. Indie pracują nad koncepcją misji orbitalnej Shukrayaan, której start zaplanowany jest na 2024 rok. Europejska Agencja Kosmiczna rozwija z kolei orbiter EnVision.

    Prywatna firma Rocket Lab, znana do tej pory z lotów rakietami Electron, które są w stanie wynieść na orbitę Ziemi niewielki ładunek, prowadzi starania, by wystartować w kierunku Wenus z małym satelitą. Pomysł ten inspirowany był głównie doniesieniami sprzed kilku lat, które sugerowały, że w atmosferze planety odkryto fosfinę, gaz, który mógł świadczyć o istnieniu życia. Odkrycie to z czasem zostało zakwestionowane przez część naukowców.

    Peter Beck, dyrektor generalny Rocket Lab, wielokrotnie mówił, że firma pracuje nad misją SmallSat, której celem ma być zanurzenie się w wenusjańskiej atmosferze by poszukiwać tam fosfiny lub innych śladów wskazujących na istnienie życia. Misja miała rozpocząć się w 2023 roku, jednak to ter pory firma nie ujawniła wielu szczegółów na temat projektu.

    Wszystko wskazuje na to, że za kilka lat będziemy ekscytowali się doniesieniami z Wenus tak samo, jak teraz pasjonują nas informacje z Marsa.

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu #wenus #nasa #rocketlab

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: Projekt bez tytułu (4).png

  •  

    Chiński łazik ląduje na Marsie. Przełomowe wydarzenie dzisiaj w nocy

    Jeśli operacja się powiedzie, to Chiny zostaną trzecim państwem po Rosji i USA, które umieszczą na Marsie własny lądownik i drugim (tylko po USA), które będą miały tam swój łazik.

    Kosmiczny wyścig w ostatnich miesiącach przyspiesza, a rywalizacja pomiędzy Chinami i USA zaczyna być coraz bardziej zażarta.

    Od 10 lutego na orbicie Czerwonej Planety znajduje się chińska sonda Tianwen-1. Nie jest to bynajmniej zwykły orbiter, ale struktura, która poza sama sondą składa się z lądownika i łazika. Brzmi znajomo? Trudno się dziwić. W podobny sposób Amerykanie dostarczyli na Marsa łazik Persverenece i niewielki helikopter Ingenuity.

    Czy chińska misja okaże się tak samo skuteczna jak ta prowadzona przez NASA dowiemy się dzisiaj w nocy. O 1.11 czasu przewidziane jest lądowanie chińskiego łazika Zhurong na powierzchni Marsa. Niestety nie możemy spodziewać się transmisji na żywo z tego wydarzenia (tak jak jest to w przypadku misji NASA lub SpaceX).

    Jeśli Chińczykom uda się osadzić na Marsie łazik, będzie to niekwestionowany sukces ich młodego, ale bardzo ambitnego programu kosmicznego (przypomnijmy tylko, że w zeszłym miesiącu Chiny umieściły na ziemskiej orbicie pierwszy moduł własnej stacji kosmicznej).

    Przez kilka ostatnich miesięcy Tianwen-1 fotografował powierzchnię Marsa i szukał odpowiedniego miejsca do lądowania. Wybór padł na równinę o baśniowej nazwie Utopia Planitia. Na tym samym obszarze w 1976 roku wylądował amerykański lądownik Vikig 2.

    Samo lądowanie Zhurong będzie podobne do tego przeprowadzonego przez Persverence, ale nie do końca takie samo. O ile amerykański łazik opuścił się na linach podczepionych do lądownika (który następnie odleciał na bezpieczną odległość od łazika), tak chiński sprzęt opadnie na powierzchnię wraz z lądownikiem. Zhurong po sprawdzeniu czy jego systemy działają w prawidłowy sposób zjedzie z lądownika po specjalnym podjeździe.

    Planowana misja łazika ma trwać około 90 soli (dni marsjańskich).

    Sonda Tianwen-1 wyruszyła z kosmodromu Wenchang na wyspie-prowincji Hajnan w lipcu 2020 roku, a w lutym br., po pokonaniu 475 mln kilometrów, weszła na orbitę Marsa. Obecnie znajduje się „kluczowej fazie lądowania” – podał w piątek chiński dziennik „Global Times”.

    Skomplikowany proces lądowania na Marsie określany bywa jako „siedem minut strachu”, ponieważ trwa krócej niż potrzeba na dotarcie sygnałów radiowych na Ziemię, co oznacza, że komunikacja ze statkiem kosmicznym jest ograniczona.

    AFP przypomina, że w przeszłości kilka prób lądowania na Marsie dokonywanych przez USA, Rosję i kraje europejskie zakończyło się niepowodzeniem. Ostatnia udana próba miała miejsce w lutym, gdy amerykańska agencja kosmiczna NASA umieściła na powierzchni tej planety łazik Perseverance.

    Łazik Zhurong, nazwany tak na cześć bóstwa ognia ze starożytnej chińskiej mitologii, ma napęd słoneczny, sześć kół, 1,85 metra wysokości i waży 240 kilogramów. Ma przemierzać Czerwoną Planetę przez około trzy miesiące, zbierając i analizując próbki skał.

    Jeśli operacja się powiedzie, Chiny staną się pierwszym krajem świata, któremu uda się przeprowadzić orbitowanie, lądowanie i wypuszczenie łazika na Marsa w ramach swojej pierwszej misji marsjańskiej.

    Symulację lądowania Zhurong można zobaczyć tutaj.

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu #mars #zhurong

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: jbZvkwhiGmiW8EGbzUaFff.jpeg

  •  

    14.05.2021 r. - #fizycznenowinkifakera

    Bardzo dawno nie dodawałem już żadnego tłumaczenia więc dzisiaj udało mi się dokończyć jedno, choć z 2020 r., i dzielę się nim z osobami zainteresowanymi. Poza tym, dodaję poniżej kilka krótszych/dłuższych artykułów z ostatnich dni/tygodni we wpisie do poczytania. Zapraszam do lektury ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    1. Dlaczego cząstki materii występują w trzech generacjach? - znalezisko z tłumaczeniem w komentarzach.

    Opis ze znaleziska - Nikt ciągle nie wie dlaczego występują trzy generacje cząstek elementarnych różniące się wyłącznie masami. Steven Weinberg w artykule z 2020 r. poruszył po raz kolejny ten fundamentalny problem, choć z nieudolnym efektem.

    2. Które neutrino jest najmasywniejsze?

    Wydawałoby się, że pytanie jest banalne (przypomnę, że neutrina występują w trzech zapachach - elektronowym, mionowym oraz taonowym), aczkolwiek okazuje się, że obecnie nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć. Wiemy, że neutrina posiadają specyficzną cechę zwaną oscylacjami. Podczas podróży ze Słońca neutrina potrafią zmieniać swój zapach. Zjawisko oscylacji wyjaśnia zatem dlaczego na Ziemi obserwujemy zbyt małą liczbę neutrin pochodzących z fuzji jądrowej ze Słońca. Eskperymenty takiej jak NOvA i DUNE w USA czy T2K w Japonii zajmują się badaniem m.in. zjawiska oscylacji neutrin. Przez najbliższe dziesięciolecie być może uda się zebrać tyle danych eksperymentalnych by ustalić hierarchię masową wśród neutrin. Nie uda się jednak mimo wszystko ustalić ich poszczególnych mas.

    Even then, we will know only the differences between the three neutrino masses—the overall magnitude of the masses will remain a mystery.

    3. A więc myślisz, że udało ci się odkryć nowy stan materii?

    Bardzo ciekawe przemyślenia fizyka eksperymentalnego Sergeya Frolova, specjalisty od fizyki ciała stałego, dotyczące badań nad stanami materii. O tym, że tych stanów jest zdecydowanie więcej niż trzy wiadomo od dawna, niemniej ostatnie lata badań ukazują, że pole do badań jest ciągle bardzo szerokie, aczkolwiek eksperymentalne weryfikowanie niektórych założeń teoretycznych staje się coraz trudniejsze. Tym niemniej, istnieją regiony badań tj. fizyka mezoskopowa, które mogłyby rewolucyjnie wpłynąć na technologie przyszłości, jak nadprzewodnictwo czy technologie kwantowe. Przy tym jednak trzeba zachować zdecydowaną ostrożność, jak zaznacza autor, w analizowaniu danych.

    4. Kwantowy eksperyment z podwójną szczeliną daje możliwość stworzenia teleskopu wielkości Ziemi.

    Pracując nad coraz doskonalszymi teleskopami optycznymi dochodzi się w pewnym momencie do fizycznych granic wielkości lustra (budowane ELT w Chile będzie miał lustro o niemal 40 m średnicy). Dlatego też chcąc udoskonalić obserwacje w zakresie fal światła widzialnego fizycy będą próbowali wykorzystać do poprawienia rozdzielczości obrazów zjawiska kwantowe takie jak np. interferencja. Interferencja w astronomii jest już wykorzystywana w zakresie fal radiowych (np. zdjęcie obrazu czarnej dziury). Teraz badacze będą próbowali skorzystać z podobnych metod w zakresie światła widzialnego. Potrzebne są do tego jednak technologie kwantowe, jak kwantowe twarde dyski czy kwantowy internet, gdyż problemem w przypadku stworzenia sieci tego rodzaju teleskopów światła widzialnego jest przesyłanie informacji na odległości dalsze niż 1 km. Więcej w artykule.

    #fizycznenowinkifakera -> nowinki fizyczne i nie tylko - do obserwowania lub czarnolistowania.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #nauka #fizyka #fizykakwantowa #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #astronomia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: StandardModel_560.jpg

  •  

    Marsjański helikopter miał dzisiaj wykonać kolejny lot, ale coś poszło nie tak.

    Zaplanowany przez NASA na dzisiaj czwarty lot helikoptera Ingenuity nie odbył się. Agencja bada przyczyny problemu i analizuje możliwe rozwiązania.

    Jak wynika z informacji podanych przez NASA, „dane, które otrzymaliśmy z helikoptera Mars Ingenuity w czwartek rano wskazują, że helikopter nie wykonał zaplanowanego czwartego lotu zgodnie z planem. Helikopter jest bezpieczny i nie ma żadnej usterki. Dane, które otrzymaliśmy wskazują, że helikopter nie przeszedł w tryb samolotowy, który jest wymagany do wykonania lotu”.

    W dalszej części oświadczenia agencja kosmiczna wskazuje, że dzisiaj będzie chciała wykonać koleją próbę lotu.

    Już podczas pierwszego lotu Ingenuity doszło do błędu, który uniemożliwił lot.

    „Problem zidentyfikowany na początku tego miesiąca powoduje piętnastoprocentowe prawdopodobieństwo, że za każdym razem, gdy helikopter spróbuje latać, wyłączy się timer nadzorujący procedurę i maszyna nie przejdzie do trybu lotu. Dzisiejsze opóźnienie jest zgodne z tym oczekiwaniem i nie stanowi przeszkody dla przyszłych lotów” – informuje NASA.

    Ingenuity wylądował wraz z łazikiem Perseverance 18 lutego na powierzchni wyschniętego akwenu Jezero (45 kilometrów średnicy). Dawniej w tym miejscu znajdowało się duże jezioro i delta rzeki.

    Ingenuity rozpoczął pracę 3 kwietnia. Jej celem jest między innymi przygotowanie procedury lotniczej, która ma pokazać, że na Marsie możliwa jest eksploracja powietrzna.

    Śmigłowiec wykonał dotychczas trzy loty, po jednym w dniach 19 kwietnia, 22 kwietnia i 25 kwietnia. Loty te stawały się coraz bardziej ambitne, a śmigłowiec zasilany energią słoneczną przeleciał odległość 100 metrów z maksymalną prędkością 7,2 km / h.

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu #mars #mars2020 #ingenuity

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: Mars_Perseverance_ZL0_0058_0672089556_654ECV_N0032046ZCAM05032_110050J.png

    +: s...........n, matkaPewnegoMirka +12 innych
    •  

      @kayo: @severh: Stawiam, że wtedy eksperyment się zakończy. Ingenuity z tego, co pamiętam ma zaplanowane w sumie 10 lotów w tym roku, wykonali już 3, więc można powiedzieć, że za chwilę będą na półmetku eksperymentu. Obstawiam też, że nawet, gdyby okazało się, że to koniec, bo jednak coś zawiedzie w oprogramowaniu albo hardware drona, to ocenią misję Ingenuity jako udaną.

    •  

      @lachimel25: jaki ma maksymalny spodziewany zasięg komunikacji radiowej z łazikiem? Na nowych nagraniach z lotu zmienili mu miejsce lądowania.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #astronomia #gwiazdy #wszechswiat #kosmos #kosmosboners #gwiazdy #apod #ciekawostki #nasa

    SN 1006 - pozostałość supernowej

    Nowa gwiazda, prawdopodobnie najjaśniejsza supernowa znana w historii ludzkości, rozświetliła ziemskie niebo w Roku Pańskim 1006. Rozszerzający się obłok pozostałości po gwiezdnej eksplozji, który można znaleźć w południowym gwiazdozbiorze Wilka (Lupus), ciągle wysyła kosmiczne światło w pełnym zakresie widma elektromagnetycznego. Istotnie pokazana mozaika składa się z danych rentgenowskich (na niebiesko) z Obserwatorium Chandra, optycznych (odcienie żółte) oraz radiowych zaznaczonych czerwienią. Obłok materii, znany obecnie jako pozostałość supernowej SN 1006, zdaje się mieć wielkość 60 lat świetlnych i jest uznawany za szczątki gwiazdy - białego karła. Będąc składnikiem układu podwójnego zwarty biały karzeł stopniowo przechwytywał materię ze swojego gwiazdowego towarzysza. Wynikająca z tego nadwyżka masy doprowadziła ostatecznie do wybuchu termojądrowego, który zniszczył karła. Ponieważ nasza odległość do pozostałości supernowej to około 7000 lat świetlnych, wybuch musiał mieć miejsce 7000 lat przed tym, gdy jego światło dotarło do Ziemi w 1006 roku. Propagujące się w pozostałości fale uderzeniowe przyspieszają cząstki do ogromnych energii i uważane są za źródło tajemniczego promieniowania kosmicznego. pokaż całość

    źródło: SN 1006 - pozostałość supernowej.jpg

    +: Grubyp_qKociamber, lenovo99 +11 innych
  •  

    Chińczycy rozpoczęli budowę własnej stacji kosmicznej na orbicie Ziemi.

    Dzisiaj, wczesnym rankiem czasu polskiego, Chińczycy wystrzelili na orbitę pierwszy moduł stacji kosmicznej, która w założeniu ma być konkurencją dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Będzie to konkurencja niejako oczywista, bo raz - chińskie ambicje rozwoju programu kosmicznego sięgają bardzo daleko, dwa - Państwo Środka nie zostało dopuszczone do współtworzenia i eksploatowania ISS (z powodów politycznych).
    Rakieta Long March 5B wyniosła rano na orbitę pierwszy moduł chińskiej stacji (CSS) o nazwie Tianhe (chin. "harmonia niebios").

    Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w maju do pierwszego modułu stacji dołączy bezzałogowy statek z zaopatrzeniem Tianzhou-2, a w czerwcu na stację ma wyruszyć załogowy statek Shenzhou-12 z trzema astronautami na pokładzie.

    Ambicje chińskiego programu kosmicznego nie kończą się jednak na stacji kosmicznej. Już za kilka tygodni na Marsie wyląduje chiński łazik Zhurong, który odłączy się od orbitującej od kilku miesięcy sondy Tianwen-1.

    Depesza prasowa:

    Historyczny start miał miejsce dzisiaj rano polskiego czasu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do końca 2022 roku będziemy mieli na orbicie nie jedną, ale dwie stacje kosmiczne.

    Z kosmodromu Wenchang na wyspie-prowincji Hajnan wystartowała w czwartek rakieta z kluczowym modułem planowanej chińskiej stacji kosmicznej. Stacja ma zostać zbudowana przed końcem 2022 roku – podała chińska agencja Xinhua.

    Ważący 22,5 tony moduł o nazwie Tianhe (chiń. „harmonia niebios”) jest jedną z trzech kluczowych części planowanej chińskiej stacji kosmicznej. Obecnie na orbicie działa tylko jedna taka stacja, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS).

    ISS wspierana jest między innymi przez Stany Zjednoczone, Rosję i Japonię, ale Chiny zostały wykluczone z udziału w pracach tej stacji przez USA – podkreśla agencja Reutera.

    Moduł Tianhe będzie pełnił funkcję ośrodka zarządzania i kontroli stacji kosmicznej o nazwie Tiangong (chiń. „niebiański pałac”) – powiedział jeden z głównych inżynierów projektu Bai Linhou z Chińskiej Akademii Techniki Kosmicznej (CAST).

    „Oczekujemy, że stacja przyczyni się do pokojowego rozwoju i wykorzystania zasobów kosmicznych na drodze współpracy międzynarodowej, jak również wzbogaci technologię i doświadczenie dla dalszej chińskiej eksploracji odległych rejonów kosmosu” - dodał naukowiec.

    Moduł wynosi w przestrzeń kosmiczną rakieta Długi Marsz 5B, największa chińska rakieta kosmiczna. Wystartowała ona z kosmodromu Wenchang w czwartek o godz. 11.23 czasu miejscowego (godz. 5.23 w Polsce) – poinformowała Xinhua.

    Budowa stacji jest jednym z kilku projektów związanych z przestrzenią kosmiczną, prowadzonych obecnie przez Chiny. Chińscy naukowcy planują też budowę stacji badawczej na Księżycu i wysłanie na niego w ciągu najbliższej dekady szeregu bezzałogowych misji. Długoterminowym celem na 2045 rok jest organizacja tysięcy lotów kosmicznych rocznie, przewożących pasażerów i ładunki.

    Źródło 1
    Źródło 2

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu #rakiety #iss

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: mid-epa09166961.jpg

  •  

    Zdaniem naukowców Mars ma niezbędne składniki by istniało na nim życie.

    Uczeni przeanalizowali skład meteorytów pochodzących z Czerwonej Planety i ustalili, że pod powierzchnią Marsa obecne są substancje, które mogą utrzymywać przy życiu mikroorganizmy. W podobny sposób funkcjonują niektóre mikroby na Ziemi.

    Podczas gdy łazik Perseverance poszukuje śladów dawnego życia na powierzchni Czerwonej Planety, nowe badanie wskazuje, że rejon pod powierzchnią może być dobrym miejscem do szukania organizmów żyjących tam dzisiaj.

    Otóż naukowcy z Brown University przebadali skład chemiczny marsjańskich meteorytów - kawałków skał, które zostały wyrzucone z Marsa i ostatecznie trafiły na Ziemię.

    Analiza wskazała, że w ciągłym kontakcie z wodą skały te mogą produkować chemiczną energię, która umożliwia życie mikroorganizmom, podobnie jak ma to miejsce na dużych głębokościach na Ziemi.

    Przebadane meteoryty mogą zdaniem naukowców stanowić przy tym próbę reprezentatywną dla dużej części skorupy Marsa, co oznacza, że znaczna część obszaru podpowierzchniowego planety nadaje się do podtrzymania życia.

    „Ważne wnioski z punktu widzenia naukowej eksploracji warstw pod powierzchnią są takie, że gdziekolwiek na Marsie znajduje się woda gruntowa, jest duża szansa na dostęp do wystarczających ilości energii chemicznej, aby podtrzymać mikrobiologiczne życie” - mówi dr Jesse Tarnas.

    „Nie wiemy, czy kiedykolwiek życie powstało pod powierzchnią Marsa, ale jeśli tak, uważamy, że miałoby do dyspozycji energię, która pozwoliłaby mu przetrwać do dzisiaj” - dodaje badacz.

    W ciągu ostatnich kilku dekad, odkryto bowiem na Ziemi, że głęboko pod powierzchnią żyją liczne organizmy, które pozbawione dostępu do światła, czerpią energię z produktów chemicznych reakcji zachodzących, gdy woda wejdzie w kontakt ze skałami.

    Jedną z takich reakcji jest radioliza. Zachodzi, gdy radioaktywne pierwiastki skał powodują rozpad cząsteczek wody na wodór i tlen. Uwolniony wodór rozpuszcza się w obecnej na miejscu wodzie, podczas gdy niektóre minerały takie jak piryt pochłaniają tlen, tworząc siarczany.

    Mikroby mogą pochłaniać rozpuszczony w wodzie wodór i używać go jako paliwa w reakcji z tlenem z siarczanów.

    Na przykład w kanadyjskiej kopalni Kidd Creek tego typu mikroby znajdowano na głębokości prawie 2 km w wodzie, do której nie docierało słońce przez ponad miliard lat.

    W marsjańskich meteorytach badacze znaleźli potrzebne do radiolizy składniki w ilościach wystarczających do podtrzymania życia.

    Szczególnie dotyczyło to brekcji regolitowych - pochodzących sprzed 3,6 mld lat fragmentów skorupy Czerwonej Planety.

    Na Marsie nie ma ruchu płyt tektonicznych, więc pradawne tereny, z których pochodzą odłamki pozostały do teraz w dużej mierze nienaruszone.

    Autorzy odkrycia twierdzą, że stanowi ono argument za tym, aby wysłać zorganizować misję szukającą obecnego życia pod powierzchnią Marsa.

    Wcześniejsze badania wskazały już na ślady aktywnych systemów wód gruntowych na planecie. Istnieje przy tym niemałe prawdopodobieństwo, że tego typu systemy istnieją do dzisiaj.

    Jedno z niedawnych badań wskazało np. na możliwość istnienia podziemnego jeziora pod pokrywą lodową.

    Badania pod powierzchniowe będą naturalnie stanowiły większą trudność, niż dotychczasowa eksploracja, ale nie jest to zdaniem autorów pracy tak duże wyzwanie, jak mogłoby się wydawać.

    Według nich zachodzące postępy w technice wiertniczej niedługo umożliwią przedostanie się głęboko pod powierzchnię.

    „Podpowierzchniowe warstwy to jedna z kolejnych granic w badaniu Marsa. Przeprowadziliśmy już analizy atmosfery, wykonaliśmy mapy powierzchni w różnych długościach fal świetlnych i wylądowaliśmy na powierzchni w kilku miejscach. Trwają prace mówiące nam wiele o przeszłości planety” - przypomina jeden z badaczy, prof. Jack Mustard.

    „Jednak, jeśli chcemy myśleć o możliwości dzisiejszej obecności życia, rejon pod powierzchnią to miejsce, w którym najwięcej może się dziać” - dodaje.

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu #mars #mars2020

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: nasa-N3BQHYOVq5E-unsplash.jpg

  •  

    Naukowcy sugerują, że w Drodze Mlecznej mogą istnieć gwiazdy zbudowane z antymaterii

    Nowe badanie wskazuje, że 14 punktów, które naukowcy zaobserwowali podczas obserwacji nieba w zakresie promieniowania gamma, może być gwiazdami zbudowanymi z antymaterii.

    Zdaniem uczonych antygwiazdna, która zbudowana jest z antymaterii emituje promieniowanie gamma wtedy, kiedy styka się ze "standardową" materią. Spotkanie to prowadzi do unicestwienia materii i emisji rzeczonego promieniowania.

    „Jeśli ktoś może udowodnić istnienie "antygiwazd" to byłby to poważny cios dla standardowego modelu kosmologicznego” - mówi Pierre Salati, astrofizyk teoretyczny z Laboratorium Fizyki Teoretycznej w Annecy-le-Vieux we Francji, który był zaangażowany w badania. „Oznaczałoby to naprawdę znaczącą zmianę w naszym rozumieniu tego, co wydarzyło się we wczesnym wszechświecie” - dodaje uczony.

    Powszechnie uważa się, że chociaż w bardzo wczesnym Wszechświecie materia i antymateria były w równowadze, tak z czasem ta pierwsza wyparła swoją odpowiedniczkę i dzisiejszy Kosmos zawiera prawie wyłącznie zwykłą materię. Jednak ostatni eksperyment przeprowadzony na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wykrył ślady jąder atomowych anty-helu. Jeśli okaże się, że wyniki tego badania nie zostały wywołane na przykład przez błąd w aparaturze, to ślad antyatomów może być poszlaką do istnienia anty-gwiazd w których wnętrzach powstały takie anty-pierwiastki.

    Przez 10 lat zespół naukowców analizował dane zaobserwowane za pomocą Fermi Gamma-ray Space Telescope, który został wystrzelony na orbitę w czerwcu 2008 roku. Spośród 5800 źródeł promieniowania gamma, które zostało zaobserwowane przez uczonych, 14 emitowało promieniowanie, które jest charakterystyczne dla anihilacji materii i antymaterii. Naukowcy zauważyli także, że promieniowanie to nie wygląda na pochodzące z pulsarów lub czarnych dziur.

    Opierając się na liczbie potencjalnych kandydatów i biorąc pod uwagę czułość teleskopu Fermiego, zespół obliczył, ile anty-gwiazd może istnieć w sąsiedztwie Słońca. Gdyby anty-gwiazdy istniały w płaszczyźnie Drogi Mlecznej, gdzie mogłyby gromadzić dużo gazu i pyłu składającego się ze zwykłej materii, mogłyby emitować dużo promieni gamma i być łatwe do wykrycia. W rezultacie garstka wykrytych kandydatów sugerowałaby, że na każde 400 000 normalnych gwiazd istnieje tylko jedna anty-gwiazda.

    Z drugiej strony, gdyby anty-gwiazdy istniały poza płaszczyzną galaktyki, miałyby znacznie mniej okazji do kontaktów z normalną materią i byłyby znacznie trudniejsze do znalezienia. W tym scenariuszu na każde 10 normalnych gwiazd może przypadać się maksymalnie jedna anty-gwiazda.

    Jednak mimo tego, że naukowcy są pełni nadziei co do odkrycia tak przełomowego jak anty-gwiazdy, udowodnienie, że takowe istnieją będzie bardzo trudne.

    Poza promieniami gamma, które mogą powstać w wyniku anihilacji materii i antymaterii, oczekuje się, że światło emitowane przez anty-gwiazdy będzie wyglądać tak, jak światło z normalnych gwiazd.

    „Praktycznie niemożliwe byłoby stwierdzenie, że [kandydaci na anty-gwiazdy] są w rzeczywistości anty-gwiazdami” - mówi współautor badań Simon Dupourqué, astrofizyk z Instytutu Badań Astrofizyki i Planetologii w Tuluzie we Francji.

    Astronomowie będą teraz obserwować, jak zarejestrowane promienie gamma lub sygnały radiowe od kandydatów na anty-gwiazdy zmieniają się w czasie. Chcą dokładnie sprawdzić, czy te obiekty nie są tak naprawdę pulsarami lub czarnymi dziurami, które "nadają" promienie gamma na niestandardowych częstotliwościach.

    Istnienie anty-gwiazd oznaczałoby, że znaczne ilości antymaterii w jakiś sposób zdołały przetrwać w izolowanych przestrzeniach kosmicznych. Julian Heeck, fizyk z University of Virginia w Charlottesville wątpi jednak, czy anty-gwiazdy, gdyby istniały, byłyby dostatecznie liczne, aby wyjaśnić teoretycznie całą brakującą antymaterię we wszechświecie. „Nadal potrzebowalibyśmy wyjaśnienia, dlaczego materia ogólnie dominuje nad antymaterią” - skomentował naukowiec.

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: Depositphotos_12385618_l-2015.jpg

  •  

    Dzisiaj Pełnia Różowego Superksiężyca. Czy to oznacza, że zobaczymy dzisiaj różowy Księżyc?

    Dokładnie dzisiaj wieczorem zobaczymy na niebie Księżyc trochę inny niż zwykle. Piszę trochę, bo mimo tego, co sugerują media wielkość naturalnego satelity nie będzie specjalnie większa od tej obserwowanej w czasie "zwyczajnej pełni".
    Fakt, że może wydawać się większy (sporo zależy też od tego o której godzinie i w jakich warunkach będziemy go obserwować), ale jego rzeczywista wielkość na nieboskłonie będzie około 14% wyższa od obserwowanej każdego innego miesiąca.

    Co innego z jasnością, ta może zwiększyć się nawet o 30%, ale tutaj też wszystko zależy od pozycji obserwatora. Ten mieszkający w dużym mieście, które jest zanieczyszczone światłem będzie miał zupełnie inne wrażenia od tego, który ogląda Księżyc poza miastem lub w górach. Do tego dochodzi jeszcze pogoda. Chmury lub duża ilość pyłów zawieszonych z powietrzu mogą zmniejszać wrażenia z obserwacji.

    Wszystko to przez fakt, że nasz naturalny satelita znajdzie się najbliżej Ziemi. Taki punkt jego orbity nazywamy perygeum. Orbita Księżyca nie jest idealnie kulista, tylko eliptyczna, dlatego w jednym punkcie będzie bliżej, w innym dalej.

    O jakich wielkościach mówimy? Średnio Srebrny Glob oddalony jest od Ziemi o 384 400 km. Dzisiaj znajduje się wyjątkowo blisko, bo "tylko" w odległości 357 378 kilometrów.

    No dobrze, ale dlaczego pełnia kwietniowego Księżyca nazywana jest różową?

    W skrócie: nie, Księżyc nie będzie różowy (na marginesie, najbliżej różu Księżyc jest w czasie swojego zaćmienia, ale o tym innym razem).

    Nazwa Różowa Pełnia to nazwa zwyczajowa i nie jest związana jakkolwiek z kolorem naszego satelity.

    Wzięła się prawdopodobnie od Indian, którzy skojarzyli ją z kwitnącymi wtedy roślinami o charakterystycznym kolorze. Czy był to różowy mech, zwany również floksem pełzającym, floksem mchu lub floksem górskim, który jest jednym z najwcześniejszych wiosennych kwiatów pojawiających się w Stanach Zjednoczonych - to wymagało by dogłębnych badań.

    A skoro o zwyczajowych nazwach Księżyca mowa, to jest ich więcej i każda z pełni ma swoje charakterystyczne mino. I tak wyróżniamy:

    Styczeń: Pełnia Wilczego Księżyca
    Luty: Pełnia Śnieżnego Księżyca
    Marzec: Pełnia Robaczego Księżyca
    Kwiecień: Pełnia Różowego Księżyca
    Maj: Pełnia Kwiatowego Księżyca
    Czerwiec: Pełnia Truskawkowego Księżyca
    Lipiec: Pełnia Koźlego Księżyca
    Sierpień: Pełnia Księżyca Jesiotrów
    Wrzesień: Pełnia Księżyca Plonów
    Październik: Pełnia Księżyca Myśliwych
    Listopad: Pełnia Bobrzego Księżyca
    Grudzień: Pełnia Zimnego Księżyca

    Jeśli jednak nie dacie rady dokonać obserwacji dzisiaj, to nic straconego, bo końcem maja czeka nas kolejna pełnia. Wtedy Księżyc będzie już dalej od Ziemi, ale zaledwie o 157 kilometrów, więc zarówno jego wielkość jak i jasność nie będą odbiegały od dzisiejszej.

    #astronomia #astronomiaodkuchni #kosmos #wszechswiat #perseverance #mars #spacex #wszechswiat #gruparatowaniapoziomu

    #cowkosmosiepiszczy - to mój autorski tag pod którym publikuję wiadomości związane z eksploracją Kosmosu i szeroko pojętą astronomią.
    pokaż całość

    źródło: shutterstock_117420550-1.jpg

  •  

    Jak wysoko można skakać na poszczególnych planetach + Księżyc.
    Porównanie do ziemskiego skoku na 50cm.
    W spoilu wersja tekstowa.

    pokaż spoiler merkury 1,2m
    wenus 0,6m
    ziemia 0,5m
    księżyc 2,7m
    mars 1,2m
    jowisz 0,2m
    saturn 0,4m
    uran 0,6m
    neptun 0,4m

    #ciekawostki #wszechswiat #kosmos #astronomia #fizyka
    pokaż całość

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Generalnie zazdroszczę Amerykanom bardzo wielu rzeczy, ale chyba najbardziej możliwości robienia takich zdjęć.

    To co widzicie, to gazy wylotowe rakiety Falcon 9, która wyleciała dzisiaj w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Poza tym, że bezpiecznie dostarczy astronautów na ISS, to jeszcze zostawia na niebie spektakularne widoki.

    No dobrze, ale właściwie, co to jest?

    Startująca rakieta spala dużo paliwa, właściwie bardzo dużo. W dzień nie jest to widoczne, ale spalone paliwo emituje mnóstwo gazów.

    Kiedy rakieta startuje bardzo wczesnym rankiem i leci w kierunku wschodzącego Słońca, te gazy wylotowe zaczynają być oświetlane jego promieniami.

    Na niebie jest jeszcze ciemno, ale tam gdzie doszło do spalania paliwa rakietowego już nie. W dzień taki kontrast nie byłby widoczny, ale nocą to prawdziwa uczta dla oka.

    Ponieważ różne składniki gazów wylotowych w inny sposób odbijają promienie słońca, takie "rakietowe obłoki" mogą mienić się tysiącami barw i zmieniać się z sekundy na sekundę.

    Co ciekawe, podobne zjawisko było zaobserwowane w Polsce 4 lata temu. Na jednym z kazachskich poligonów rakietowych testowano pocisk balistyczny (tak, taki do przenoszenia między innymi broni atomowej).

    Rakieta zostawiła bliźniaczo podobny ślad, który był możliwy do zaobserwowania w Polsce. Nie wiadomo jednak, kiedy takie zjawisko się powtórzy, bo wydarzenie było objęte wojskową tajemnicą, więc raczej nie podają tam planów lotów.

    Obiecuję sobie, że kiedyś zobaczę na żywo takie cuda ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #astronomia #astronomiaodkuchni #kosmos #wszechswiat #perseverance #mars #spacex #wszechswiat #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Projekt bez tytułu (3).png

  •  

    Po raz pierwszy w historii wyprodukowaliśmy tlen na Marsie.

    Znaczenie tego eksperymentu jest niebagatelne. Jeśli kiedykolwiek wylądujemy na Marsie, będziemy potrzebowali tlenu, sporo tlenu. Element łazika Perseverance pozwolił nam wytworzyć tlen po raz pierwszy.

    MOXIE to niewielkie urządzenie wielkości akumulatora, które znajduje się na pokładzie łazika Perseverence. Jego nazwa nawiązuje do angielskich słów i wyrażeń (Mars, oxygen, in situ, experiment - czyli Mars, tlen, na miejscu, eksperyment).

    Celem MOXIE było sprawdzenie, czy można z marsjańskiej atmosfery, która składa się głównie z dwutlenku węgla (CO2) wyprodukować tlen. Eksperyment przeprowadzono 20 kwietnia, w 60 sol (marsjański dzień) od przylotu Perseverance 18 lutego.

    Choć to dopiero eksperyment, to jego konsekwencje mogą dać efekty podobne do tych, które znamy z science-fiction. W perspektywie jest bowiem załogowy lot na Marsa, wytwarzanie na miejscu paliwa do rakiet (ciekły tlen jest składnikiem paliwa rakietowego), czy terraformowania Czerwonej Planety (czyli przekształcenia jej w miejsce podobne do Ziemi, co jednak jest bardziej fiction niż science - przynajmniej na razie).

    Dlaczego potrzebujemy tlenu na Marsie?

    "To krytyczny, ważny przyszły krok do przekształcania dwutlenku węgla na Marsie w tlen" - powiedział Jim Reuter, zastępca administratora NASA’s Space Technology Mission Directorate. "MOXIE ma jeszcze wiele do zrobienia, ale wyniki tego eksperymentu są bardzo obiecujące. Znacząco zbliżyliśmy się tym samym do celu, który pozwaliśmy sobie już dawno - załogowego lotu na Marsa. Tlen to nie tylko składnik, którym oddychamy, ale produkt potrzebny do stworzenia paliwa rakietowego, bez którego przyszli eksploratorzy Marsa nie będą mogli wrócić do domu" - dodał przedstawiciel NASA.

    Takiego samego zdania jest Michael Hecht, naukowiec z Haystack Observatory w Massachusetts Institute of Technology.

    Żeby wrócić z Marsa na Ziemię potrzeba około 7 ton paliwa rakietowego i 25 ton ciekłego tlenu w roli utleniacza. Tlenu potrzebują także astronauci żyjący i pracujący na powierzchni planety, choć w zupełnie innej ilości.

    "Ludzie, którzy spędzą rok na Marsie zużyją około jednej tony tlenu" - powiedział Hecht.

    Przetransportowanie dodatkowych 25 ton tlenu na Marsa byłoby trudnym i kosztownym zadaniem, ale wystrzelenie tam jednotonowego generatora tlenu, który na miejscu wyprodukuje potrzebny gaz to znacznie bardziej ekonomiczny i praktyczny pomysł.

    "Kiedy wyślemy ludzi na Marsa, będziemy chcieli, aby wrócili bezpiecznie, a do tego potrzebują odpowiedniej rakiety, aby wznieść się na orbitę planety. Ciekły tlen to coś, co moglibyśmy tam wytworzyć, a czego nie musielibyśmy zabierać ze sobą. Jednym z pomysłów jest wyposażenie przyszłej misji w zbiornik tlenu i napełnienie go na Marsie” - dodaje Hecht.

    Jak MOXIE wytwarza tlen?

    MOXIE oddziela atomy tlenu od dwutlenku węgla, a produkt uboczny, tlenek węgla, emituje na zewnątrz. Proces produkcji tlenu wymaga wysokich temperatur (rzędu 800 stopni Celsjusza), dlatego jednostka wykonana jest z materiałów odpornych na ciepło (z wykorzystaniem między innymi niklu i aerożelu).

    Podczas eksperymentu MOXIE udało się wytworzyć 5 gramów tlenu. To niewiele, ale nawet taka ilość pozwoliłaby astronaucie na 10 minut bezproblemowego oddychania. Całkowita wydajność sprzętu to 10 gramów tlenu na godzinę. NASA przewiduje jeszcze kolejnych 9 podobnych eksperymentów w czasie jednego marsjańskiego roku (około dwa lata na Ziemi).

    Głównym celem Perseverance jest poszukiwanie śladów życia na Marsie. W tym celu w ciagu najbliższych lat łazik wykona rozmaite testy i eksperymenty. Zajmie się również badaniem geologii planety oraz przeszłości marsjańskiego klimatu. Wszystko po to, by utorować człowiekowi drogę na Czerwoną Planetę.

    Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, misja Mars 2020, której częścią jest praca Perseverance, będzie pierwszym, który zaowocuje pobraniem próbek marsjańskiego gruntu i przywiezienie ich na Ziemię. Żeby dokonać tak skomplikowanej operacji, NASA współpracuje z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA).

    #astronomia #astronomiaodkuchni #kosmos #wszechswiat #perseverance #mars #spacex #wszechswiat #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu 2021-04-23 221147.png

  •  

    Taka ciekawostka astrofizyczna: badacze z Institut de Recherche en Astrophysique et Planétologie we Francji - bazując na danych z eksperymentu Alpha Magnetic Spectrometer 2 (AMS-02) na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, który wykrył prawdopodobnie kilka jąder antyhelu, być może pochodzących z pierwotnej antymaterii i być może wchodzących w skład antygwiazd, a także na podstawie 10 letnich obserwacji Kosmicznego Teleskopu Fermiego, badającego kosmiczne źródła promieni gamma - pokusili się o próbę odnalezienia takich gwiazd w naszym sąsiedztwie oraz wykonanie symulacji szacującej możliwą ich ilość.

    Jak jednak odfiltrować promienie gamma z wielu różnych kosmicznych źródeł od promieniowania pochodzącego z anihilacji antymaterii z materią w procesie akrecji antygwiazdy? Badając geometrię oraz widmo promieniowania w poszukiwaniu źródeł, których wzór przypomina proces anihilacji barionowej.

    Według ich badań, spośród 5787 źródeł promieniowania gamma skatalogowanych przez misję Fermiego, oszacowali, że w naszym "bliskim" sąsiedztwie (o promieniu do kilkuset lat świetlnych) znajdować się może ok. 2,5 antygwiazd na milion zwykłych gwiazd.

    Źródło: https://physics.aps.org/articles/v14/s50

    Jeśli antygwiazdy istniałyby faktycznie to może w ich sąsiedztwie byłaby sobie antyziemia z antyludźmi i z antywykopem? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    P.S. Dla atencji dodaję obraz bodajże najsłynniejszej czarnej dziury z galaktyki M87 w różnych długościach fal świetlnych. Źródło:https://aasnova.org/2021/04/20/a-colorful-image-of-a-black-hole/

    #fizycznenowinkifakera -> nowinki fizyczne i nie tylko - do obserwowania lub czarnolistowania.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #nauka #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #astronomia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: M87_multiwavelength_panel-1024x770-1.jpg

  •  

    Dawno nie dodawałem #fizycznenowinkifakera więc dzisiaj kilka poleceń do poczytania w wolnej chwili. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Niemal magiczna zagadka kwazicząstek. <- znalezisko jak ktoś chce wykopać.

    Kwazicząstka to fragment teorii mający w założeniu służyć do opisu złożonego układu i go upraszczać poprzez zastąpienie "trudniejszej" części układu fizycznego elementem w postaci cząstki. Kwazicząstki zaznaczają swoją obecność najmocniej w fizyce ciała stałego. Najbardziej chyba znanymi kwazicząstkami są dziury elektronowe czy fonony, czasem zwane też kwantami dźwięku. (Lista kwazicząstek). Jednakże, coraz liczniejsze i coraz bardziej egzotyczne grono kwazicząstek wydaje się sprawiać, że o kwazicząstkach można myśleć nieco bardziej fundamentalnie. Gdyby ktoś miał ochotę dowiedzieć się nieco więcej o kwazicząstkach (np. słyszałeś kiedyś o kwazicząstce Majorany?) oraz dlaczego cieszą się one coraz większym zainteresowaniem to zapraszam do bardzo ciekawego artykułu powyżej opisującego kilka z nich.

    Zmniejszenie nacisku na nadprzewodniki.

    Artykuł o trwających pracach teoretycznych dotyczących nadprzewodników. Główny cel jest wiadomy - stworzenie teorii umożliwiającej wytworzenie nadprzewodników o temperaturze otoczenia i nie wymagających ekstremalnych ciśnień. Czy jest na to szansa? Warto zerknąć.

    Czy paradoks informacyjny czarnych dziur wyparował?

    Jakiś czas temu doniesiono o tym, że teoretykom, wśród nich fizyk Don Page, który stworzył tzw. krzywą Page'a (więcej w we wpisie i powiązanym artykule tutaj ), udało się obliczyć, że podczas "parowania" czarnych dziur w procesie Hawkinga nie dochodzi jednak do złamania jednego z głównych postulatów mechaniki kwantowej czyli utraty/zniszczenia informacji. Czy rzeczywiście istniej proces Page'a? Nie wiadomo. Jednakże dzięki postępom teoretycznym paradoks informacyjny wydaje się być bardziej dostępny. Więcej w artykule.

    Sześć fascynujących faktów nt. Modelu Standardowego.

    Skąd się wziął Model Standardowy fizyki cząstek? Co opisuje? Skąd się wzięła nazwa Model Standardowy? Odpowiedź na te pytania i kilka innych można znaleźć w tym bardzo ciekawym i przystępnym artykule.

    Czym jest świetlność w eksperymentach fizyki cząstek?

    Wydaje mi się, że pojęcie świetlności, bardzo ważne w fizyce eksperymentalnej i opisujące coś na wzór poziomu gęstości zderzeń w akceleratorach cząstek na jednostkę czasu, jest często pomijane w literaturze popularnonaukowej o fizyce. Dlatego też warto sobie przeczytać powyższy artykuł.

    CERN zaakceptował dwa kompaktowe eksperymenty dot. antymaterii, które zmieszczą się do małej ciężarówki lub vana

    Krótko o eksperymentach BASE-STEP i PUMA.

    #fizycznenowinkifakera -> nowinki fizyczne i nie tylko - do obserwowania lub czarnolistowania.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #nauka #fizyka #fizykakwantowa #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #gruparatowaniapoziomu #swiatnauki #zainteresowania #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: Polariton_2880x1620_Lede.jpg

  •  

    Najpopularniejszy format papieru A4 w normie ISO 216 - synonim prostoty i idącą za tym łatwością w drukowaniu tego samego w różnych rozmiarach zachowując idealne proporcje. Piękno samo w sobie ale nie o formatach papieru będzie ten materiał. Kartka papieru w formacie A4 jest tu tylko przepustką do pokazania skali wszystkiego.
    Jest to tylko pretekst aby zastanowić się nad wszystkim. Nad skalą, nad tym co małe i nad tym co ogromne.
    Materiał po angielsku ale język użyty jest łatwy i przystępny, tak samo jak pokazanie zagadnienia które autor materiału poruszył.

    #gruparatowaniapoziomu #swiatnauki #cgpgrey #nauka #wszechswiat #mikrobiologia
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Kiedy nawet Wszechświat pokazuje co myśli o ostrym cieniu - nomen omen - mgły ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Mgławica Carina
    Źródło: https://apod.nasa.gov/apod/ap030630.html

    #kosmos #gruparatowaniapoziomu #nauka #wszechswiat

    źródło: Molecular.cloud.arp.750pix.jpg

    +: rob_m85, s...........n +15 innych
  •  

    Nowy teoretyczny projekt napędu warp usuwa barierę "negatywnej energii".

    Astrofizyk z Göttingen University przedstawił nowy projekt teoretyczny, który mógłby umożliwić podróże z prędkością większą niż światło w oparciu o konwencjonalną fizykę. Lenz uważa, że jego rozwiązanie przenosi ten problem ze sfery fizyki teoretycznej "bliżej do konkretnego projektowania".

    Link do znaleziska: (dodałem krótkie tłumaczenie w komentarzu) https://www.wykop.pl/link/5997951/nowy-teoretyczny-projekt-napedu-warp-usuwa-bariere-negatywnej-energii/

    Publikacja na łamach czasopisma newatlas.com

    #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #ciekawostki #qualitycontent #nauka
    #fizyka #fizykakwantowa #kosmos #wszechswiat #eksploracjakomosu
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Satelita PW-Sat2 dzisiaj zdeorbitował po 813 dniach na orbicie

    To dla nas ogromny sukces, bowiem przetestowanie żagla deorbitacyjnego było głównym celem naszej misji.

    Będzie mi miło, jeśli wykopiecie nasz artykuł https://www.wykop.pl/link/5972931/pw-sat2-zdeorbitowal-misja-polskiego-satelity-zakonczona/

    #kosmos #pwsat2 #satelita #wszechswiat #nauka
    pokaż całość

    źródło: pwsat2_maciej_rebisz.jpeg

    +: s...........n, StarszyNabi +7 innych
  •  

    Możliwe że nowy eksperyment wskaże nam jak działa Wszechświat na najbardziej fundamentalnym poziomie.

    Dr Marios Christodoulou z Uniwersytetu w Hong Kongu, który brał udział we współpracy: "Te badania są szczególnie ekscytujące, ponieważ proponowany eksperyment połączyłby się również z bardziej filozoficzną ideą, że wszechświat zachowuje się jak ogromny komputer kwantowy, który sam się oblicza, poprzez wykazanie, że kwantowe fluktuacje czasoprzestrzeni są ogromnym naturalnym zasobem dla obliczeń kwantowych."

    Link do znaleziska: (dodałem krótkie tłumaczenie w komentarzu) https://www.wykop.pl/link/5963875/badanie-wskaze-jak-dziala-wszechswiat-na-najbardziej-fundamentalnym-poziomie/

    Publikacja na łamach czasopisma PRX QUANTUM a Physical Review journal

    #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #ciekawostki #qualitycontent #nauka
    #fizyka #fizykakwantowa #komputery #informatyka #wszechswiat
    pokaż całość

    źródło: 88888888888888.jpg

  •  

    Wszędzie walentynki, sralentynki, a dzisiaj mamy rocznicę fascynującego zdjęcia wykonanego przez sondę Voyager 1. Sonda znajdując się daleko za orbitą Plutona wykonuje zdjęcie ziemi oddalonej o 6 miliardów kilometrów.

    Zdjęcie to staje się znane jako Pale Blue Dot, pokazujące nasze miejsce we wszechświecie.

    Smugi na zdjęciu są efektem odbicia się światła słonecznego od elementów statku, które zostały uchwycone przez optykę.
    Zdjęcie nie mało żadnej wartości naukowej i było zrobione tylko
    po to, aby pokazać ludziom prawdziwą skalę kosmosu.

    "Spójrz ponownie na tę kropkę. To Nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie. To suma naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii naszego gatunku, żył tam. Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Pomyśl o rzekach krwi przelewanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Naszym pozom. Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła."

    #ciekawostki #walentynki #kosmos #wszechswiat
    pokaż całość

    źródło: 149555025_214249903769096_2733133786295792734_n.jpg

  •  

    Dlaczego urodziliśmy się w 21 wieku a nie innym? Np. 20 lat wcześniej bądź później? Co za tym zadecydowało że dana jednostka otrzymała świadomość akurat w tym zakątku świata i danym przedziale czasowym? Mam wrażenie że nasza osobowość jest jednorazowa i po śmierci "logujemy się jako nowy gracz poznający zasady gry" więc będziemy w "nowym ciele" zastanawiać się co się odjebalo i tak bez końca...nicości nie ma i czas nie gra żadnej roli dlatego może upłynąć naprawdę wiele czasu żeby powstał taki świat jak ten tutaj i osoba z wykopu zadaje to pytanie.. staram się to wszystko zrozumieć ale nie potrafię po co to wszystko i dlaczego.. Ten świat jest idealny pod względem fizyki i materii i wszystkiego innego ale pomału wykańcza mnie brak sensu życia..tej pustki..co byś nie zrobił skończymy tak samo..

    #pytanie #kosmos #wszechswiat #zycie #depresja #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Gdy patrzysz w nocne niebo, wydaje Ci się że niewiele się na nim zmienia?
    Masz rację. Wydaje Ci się.

    https://www.wykop.pl/link/5948961/co-sie-wydarzy-gdy-mrugniesz/

    #astronomia #ciekawostki #wszechswiat #muzyka #gruparatowaniapoziomu

    (。◕‿‿◕。)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Czy żyjemy w Wszechświecie który dla osób z zewnątrz wygląda jak czarna dziura?

    Naukowcy z Kavli Institute for the Physics and Mathematics of the Universe użyli teleskopu na Hawajach do badania pierwotnych czarnych dziur.
    Takie czarne dziury mogły powstać na samym początku po narodzinach naszego Wszechświata i mogą być odpowiedzialne za ciemną materię.
    Badanie to podnosi również możliwość, że nasz własny Wszechświat może wyglądać jak czarna dziura dla zewnętrznych obserwatorów.

    Link do znaleziska: (dodałem tłumaczenie w komentarzu) https://www.wykop.pl/link/5903089/czy-zyjemy-w-wszechswiecie-ktory-dla-osob-z-zewnatrz-wyglada-jak-czarna-dziura/

    Publikacja na łamach czasopisma PHYSICAL REVIEW LETTERS

    #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #nauka #ciekawostki #liganauki #ligamozgow #qualitycontent
    #kosmos #astronomia #wszechswiat #czarnedziury
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Po raz pierwszy odebraliśmy sygnał radiowy Ganimedesa, księżyca Jowisza

    W związku z tym bezprecedensowym faktem, Patrick Wiggins, jeden z ambasadorów NASA w stanie Utah, oświadczył, że sygnał nie ma obcego pochodzenia, stwierdzając, że „jest to raczej funkcja naturalna”. Sonda „Juno” podróżowała przez obszar polarny Jowisza, gdzie linie pola magnetycznego łączą się z Ganimedesem, kiedy przecinała źródło radiowe.

    #kosmos #jowisz #jupiter #nauka #obcy #juno #eksploracjakomosu #faleradiowe #nasa #swiat #wszechswiat #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: ganymede.jpg

  •  

    #astronomia #gwiazdy #wszechswiat #kosmos #kosmosboners #gwiazdy #apod #ciekawostki #nasa

    Zbliżenie Wielkiej Czerwonej Plamy

    11 lipca 2017 sonda Juno po raz kolejny przemknęła w pobliżu najwyższych partii chmur Jowisza, podążając po swej 53-dniowej orbicie wokół gazowego giganta. Około 11 minut po osiągnięciu siódmego peryjowium, czyli największego zbliżenia do Jowisza, sonda przeleciała dokładnie ponad Wielką Czerwoną Plamą. Podczas wyczekiwanego przelotu, sonda wykonała to zbliżenie z odległości niecałych 10 tysięcy kilometrów. Bezpośrednie dane z JunoCam zostały przetworzone przez naukowców. Największy w Układzie Słonecznym system burzowy, bardzo długo żyjący, choć ostatnio kurczący się, miał 15 kwietnia rozmiary 16 350 kilometrów. To 1,3 razy więcej, niż średnica Ziemi. pokaż całość

    źródło: Zbliżenie Wielkiej Czerwonej Plamy.jpg

  •  

    #astronomia #gwiazdy #wszechswiat #kosmos #kosmosboners #gwiazdy #apod #ciekawostki #nasa
    Kształt Południowego Kraba
    Symetryczny, wielonogi obraz Mgławicy Południowy Krab jest z pewnością charakterystyczny. Mgławica znajduje się w odległości około 7 tysięcy lat świetlnych, w południowym gwiazdozbiorze Centaura (Centaurus). Jej lśniące kształty klepsydry stworzone zostały przez niezwykłą, podwójną gwiazdę symbiotyczną, znajdującą się w jej środku. Gwiezdny duet mgławicy składa się z gorącego białego karła oraz chłodnego, pulsującego czerwonego olbrzyma, który zrzuca swe zewnętrzne warstwy na mniejszego, znacznie gorętszego towarzysza. Zanurzony w dysku materii biały karzeł gwałtownie odrzuca jej część w postaci wypływów gazu, zarówno powyżej, jak i poniżej dysku, co powoduje dwubiegunowe kształty klepsydry. Jasny, centralny kształt ma rozmiary około połowy roku świetlnego. pokaż całość

    źródło: Kształt Południowego Kraba.jpg

  •  

    #astronomia #gwiazdy #wszechswiat #kosmos #kosmosboners #planety #gwiazdy #apod #ciekawostki

    Sześć księżyców Saturna

    Ile księżyców ma Saturn? Jak dotąd odkryto 82 , najmniejszy ma rozmiar zaledwie ułamka kilometra. Tu natomiast można zobaczyć sześć największych satelitów na wyraźnym portrecie saturnowej rodziny wykonanym 9. marca. Większy od Księżyca Ziemi i nawet trochę większy niż Merkury Tytan o średnicy 5 150 kilometrów rozpoczyna szereg po lewej u dołu. W kolejności na prawo w kadrze znajdują się Mimas, Tetys, [Saturn], Enceladus, Dione i Rea daleko po prawej. Pierwszego znanego naturalnego satelitę Saturna, Tytana, odkrył w 1655 roku holenderski astronom Christiaan Huygens, podczas gdy najnowszy, prowizorycznie oznaczony S/2009 S1 znaleziony został przez Cassini Imaging Science Team w roku 2009 pokaż całość

    źródło: Sześć księżyców Saturna.png

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów