•  

    Sa trzy rzeczy ktore jako jedyne moga sprawic ze wyjscie z przegrywu stanie sie mozliwe.

    1. Eliminacja nadmiaru mezczyzn, fizyczna(np przez wojne) albo psychiczna przez wmowienie im ze nie warto robic niczego(albo ta slynna homopropagande xD)
    2. Walka z zmianani cywilizacyjnymi poprzez ostracyzm i slutshameing
    3. Ulepszanie siebie i pogodzenie sie z tym ze gra jest niesprawiedliwa i zawsze bedzie sie smieciem na dole drabiny, za alphą.

    #przegryw #wygryw #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #przemyslenia #autyzm #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Ok, kilka osób jest zainteresowanych, bardzo mi miło, to jedziemy!
    Na początek się przedstawię. Na imię mam Michał, jestem lekarzem, interesuję się psychologią ewolucyjną i inteligencją emocjonalną. Oczywiście to nie znaczy od razu, że wiem o czym mówię xD. Postaram się do tego przekonać. Swoje rady będę zamieszczał w punktach.
    1. Miej przy sobie kartkę papieru i długopis. Jeśli uznasz, że coś, co mówię, przekonało Cię, zapisz to sobie. Po swojemu, a potem dodaj do tego swoje sytuacje z życia, czy przemyślenia. To łatwiej pozwoli sobie coś nowego przyswoić, by na zawsze mieć to gdzieś dostępne w mózgu, do użycia. Samo czytanie zwykle takich rad zwykle sprawia, że zapominamy o nich zaraz, nawet jeśli nam się spodobały.
    2. Czego pragną kobiety? Chciałem inaczej rozpocząć ale komentarz z poprzedniego wpisu skłonił mnie do takiego startu. Mnóstwa rzeczy, one same nie mają poczęcia czego. Cofnijmy się jednak w czasie o 30k.
    Wtedy to facet walczył by spłodzić jak najwięcej dzieci, a wielu nie miało żadnego potomka. Kobieta natomiast mogła mieć max kilka, które musiała potem odchować.. Dla kobiety najważniejsze było by ten facet jej potem nie opuścił i obronił przed niebezpieczeństwem. Kobieta potrzebowała bezpieczeństwa. To jest najważniejszy filar relacji damsko-męskich dla nich, większość zachowań mniej lub bardziej bezpośrednio można tym wytłumaczyć. Jednym z najmocniejszych komplementów, które można usłyszeć, to „czuję się bezpiecznie”. Nie zmieniliśmy się emocjonalnie od tego czasu, nasz układ limbiczny, który odpowiada za emocje, ewoluje bardzo powoli. Tylko kora nowa się szybko rozwija.
    Dlaczego kobiety lubią pewnych siebie? Bo to zwiększa szansę, że poradzą sobie w życiu, że będą miały z nimi zabezpieczone życie, że znajdą w nich oparcie? O pewności siebie opowiem więcej w przyszłości.
    Dlaczego lecą na pozycję? Bo osoby na wysokich pozycjach gwarantują stabilizacje, hajs na bezpieczne życie i inne?
    Dlaczego imponują im dżentelmeni? Bo od początku pokazują, że się potrafią zatroszczyć i zaopiekować, sprawić, że laska poczuje się kobieco.
    Dlaczego kobiety lubią dobrze ubranych, zadbanych mężczyzn? Tu wcale nie chodzi jedynie o posiadanie ślicznej buźki! Tinder zaburza ten obraz, bo tam się ocenia tylko po okładce ale w życiu realnym tak nie jest! W nim rozpoznaje się zarówno po twarzy, po kondycji fizycznej, na którą mamy pełen wpływ, jak i po cechach charakteru, które też możemy zmieniać :)
    Bo pokazują swoją dobrą prezencją swoją wartość, pewność, instyktownie pokazują wyższą pozycję w społeczeństwie.
    3. To niesamowicie ważny punkt, ja poznając w podrywie, czy potem poznając lepiej dziewczyne, mam zawsze go z tyłu głowy. Staram się zrobić wszystko, by kobieta mogła poczuć się przy mnie bezpiecznie ;)
    4. To daje nam ogromne bonusy. W ten sposób nawet szare myszki możemy rozkręcić, sprawić, by poczuły się kobieco. By chciały robić nami pojebane rzeczy w łóżku, miały przejebane orgazmy i by czuły się z nami szczęśliwe. A my z nimi. W zdrowy sposób, nie na zasadzie pierdolonego lamusa i jego kobiety. To znacznie zmniejsza szansę, że laska w związku zacznie szukać innego. Ja w pewnym momencie się zapomniałęm, miałem też pecha trafić na laskę, która miała fatalne wzorce z domu – jej matka zdradzała ojca przez całe życie, dzięku temu jednak wiem gdzie był błąd (jak zwykle pośrodku) i że nie zawsze tak w życiu będzie. Mam niesamowite szczęście, że moi rodzice tworzą taką relacje – mój ojciec nosi spodnie, czasami nakrzyczy, zdominuje ale jest przy tym dobrym człowiekiem – to sprawia, że moi rodzice są ze sobą szczęsliwi od 30 lat.
    Jeśli sam miałeś fatalne wzorce, to często je powielasz ale da się to zmienić. Większość z nas jest na tyle inteligentnych, że może to zmienić, potrzebna jest tylko praca, praca i ktoś, kto nakieruje na coś, co sam zaczniesz odkrywać. Staąd też pkt 1. Na tym polega, bardzo z grubsza, psychoterapia :)

    To tyle na dziś, jeśłi komuś się spodoba będę kontynuować. Liczę na feedback :)

    #wychodzimyzprzegrywu #zwiazki #tfwnogf #mesariocontent
    pokaż całość

    •  

      @agaja: Dokładnie, nawet więcej - to jedna z najważniejszych cech w drodze do bycia szczęśliwym, niezależnie od tego czy się jest w związku, czy nie.
      Poświęcę temu cały następny wpis

    •  

      @Mesario: O 30k to za daleko, max 10k - bo wraz z pojawieniem sie osiadlego trybu zycia pojawila sie wlasnosc, ktora mozna bylo dziedziczyc. Wtedy dla kobiety stalo sie problemem utrzymanie ojca dzieci przy dzieciach, zeby mialy zapewniany byt, z kolei dla mezczyzn zwiazek zwiekszal po prostu stan posiadania o kobiete i jej dzieci.
      We wczesniejszych, zbieracko-lowieckich czasach, dzieci duzo czesciej byly wspolne, wiec dziecmi po prostu opiekowalo sie plemie. Wiele plemien mialo przekonanie, ze np. dziecko bierze sie z akumulacji nasienia w lonie kobiety, kultura seksualna byla duzo bardziej wieziotworcza w kontekscie calego plemienia. Cos jak bonobo. Dopiero wprowadzenie stanu posiadania przesunelo zachowania seksualne w stone goryli w niewili (warto podkreslic, ze wlasnie w niewoli, a nie na wolnosci, gdzie te zachowania sa inne), czyli dominujacy samiec etc.

      Przejscie z zycia zbieracko-lowieckiego z punktu widzenia seksualnego wcale dla mezczyzn dobre nie bylo, bo nagle kobieta stala sie zasobem, o ktory nalezy rywalizowac, a stad juz krok do stworzenia klasy przegrywow.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Dzisiaj wyjątkowo mam wesołą historię zamiast żalenia się.

    Pierwszy dzień w nowej pracy, chodzę i wyciągam worki ze śmieciami z koszy i wkładam nowe, myję podłogi itp. Jest około dwunastej, robię swoje, kątem oka dostrzegam kadrową - pierwszą osobę, którą tutaj poznałem, ponieważ to jej zostawiłem CV i list motywacyjny. Idzie z jakimiś dokumentami i jak nagle jej ten cały majdan nie wypadnie z rąk... No nic, mama uczyła, że ludziom trzeba pomagać, więc zostawiam to co robię i podchodzę do kadrowej i pomagam jej zbierać to co jej wypadło, daję jej ostatnią teczkę do ręki, a ona patrzy mi w oczy, odkłada wszystko na stolik, łapie mnie za dłoń i prowadzi gdzieś, pytam się gdzie idziemy, a ona mówi, że zaraz się wszystkiego dowiem. Nie lubię niespodzianek, no ale głupio tak się szarpać z dziewczyną. W końcu stajemy przed drzwiami do mojego kantorka z mopami, środkami czystości, małym stolikiem, wersalką itp, do którego tylko ja mam dostęp, patrzymy przez chwilę na siebie, ja stoję jak wryty z pokerową twarzą, bo nie wiem co się dzieje, a ona zniecierpliwiona wkłada rękę do mojej kieszeni (trochę wtedy poczułem jak coś się dzieje z moim prąciem), wyciąga pęczek kluczy, otwiera drzwi i wpycha mnie do środka, po czym wchodzi za mną i zamyka za sobą drzwi na klucz. Pot już się ze mnie leje, czuję, że jestem czerwony na buzi ze stresu, ale ostatkiem sił pytam jąkając się "c-c-co my tu robimy?" Ona podchodzi, swoimi mocno czerwonymi paznokciami drapie mnie po szyi, patrzy mi na okolice intymne i powoli podnosząc wzrok mówi "
    -zamierzam ci wynagrodzić to, że jesteś taki miły i uczynny - pamiętaj, karma wraca...
    -W-w-w jaki sposób zamierza to pani z-z-zrobić?
    -Poprzez odbycie stosunku płciowego rumaku...
    -A-a-ale ja nigdy nie odbywałem stosunków płciowych, niestety nie posiadam wiedzy w jaki sposób się je wykonuje..
    Po tym zdaniu Weronika - bo tak miała ta niewiasta na imię - jakby uległa jeszcze większemu podnieceniu i odrzekła
    -Co? Nigdy tego nie robiłeś? Nie wierzę, że taka łaska na mnie spadła... Jak każda kobieta, uwielbiam prawiczków... ahhh, jestem już taka mokra po tym co powiedziałeś.. Zerżnij mnie już teraz, błagam!
    Ponieważ nie zostałem nauczony asertywności i aby nie wyjść na chama, zacząłem ściągać ubranie, jednak ze względu na to, że nie przywykłem do chodzenia w tym śmiesznym kombinezonie z szelkami, całkowicie się zaplątałem i ze wstydem patrzałem w podłogę, czekając na wyrok. Jednak zostałem zaskoczony tym jak postąpiła moja koleżanka z pracy - zamiast mnie wyśmiać, delikatnie obróciła sytuację w żart.
    - Ale jesteś uroczy i taki bezradny hihi, chodź pomogę ci. Wiesz, muszę ci coś powiedzieć - nie zliczę ile razy robiłam sobie dobrze patrząc na twoje świadectwo ze szkoły średniej - to, że dobrze się uczyłeś kręciło mnie od samego początku.
    I nawet się nie zorientowałem, a już stałem nagi. Weronika położyła się na małej wersalce, kazała mi się na sobie położyć, po czym nakierowała mój członek i przycisnęła mnie za pośladki w swoją stronę, przez co prącie znalazło się w takiej jakby dziwnej, śliskiej i ciepłej przestrzeni, trochę jakby jakaś jama obcych, jednak mimo wszystko było przyjemnie. Teraz już fizjologia wzięła górę i ciało samo wiedziało co trzeba robić. Po dłuższej chwili czując, że zbliżam się piku przyjemności oznajmiłem:
    -Już dłużej nie mogę, zbliża się wydobycie ejakulatu z fallusa.
    Ona na to spokojnie odpowiedziała
    -Przyjęcie nasienia takiego wspaniałego człowieka jak ty, to nie tylko przyjemność ale i obowiązek. Szkoda tylko, że mam akurat dni bezpłodne, mieć potomka chociaż w połowie z twoimi cechami to marzenie każdej kobiety....
    Po tych słowach doszło do wprowadzenia życiodajnego płynu do waginy i opadłem z sił. Weronika wysunęła się spode mnie, wpisała siebie w fejsbuku na moim telefonie i dodała do znajomych, po czym dała soczystego całusa w usta i wychodząc powiedziała rzuciła zalotnie uśmiechając się
    - do zobaczenia... nie mogę się doczekać, aż znowu będziemy sami....

    pokaż spoiler #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #oswiadczenie #zwykladziewczyna


    pokaż spoiler #heheszki #pdk
    pokaż całość

    źródło: DSC_0421.jpg

  •  

    Ciekawostka na dziś

    To nie działa tak, że jak sobie nie będziesz walił to będziesz fajny, albo jak wyłączysz komputer to nagle zajmiesz się czymś produktywnym. Musisz najpierw się zająć czymś tak interesującym, że siedzenie przed komputerem będzie gorsze od tego zajęcia, a jak będziesz miał dużo ciekawych rzeczy do zrobienia to też będziesz mało walił. Proste?

    #ciekawostki #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #protip pokaż całość

  •  

    Nie wiem, czy komuś oprócz @intothewildlife brakuje lub będzie brakować moich wpisów, ale zdecydowałem się zrobić dwutygodniową przerwę. Jeśli pamiętasz listę moich celów długoterminowych, to wiesz, że sporo z nich kręci się wokół podróży. To jest właśnie mój rozwój osobisty, to jest moje wychodzenie z przegrywu. I tak też, właśnie nadszedł czas na wyprawę na krańce Europy. Plecaki spakowane, bilet kupiony, czas ruszać ku przygodzie! (ʘ‿ʘ)

    Nie chcę zaprzątać sobie głowy wpisami, szczególnie będąc pozbawionym dostępu do internetu innego, niż Wi-Fi, którego będzie jak na lekarstwo. Dlatego też przechodzę w tryb offline i cóż, do zobaczenia w październiku (。◕‿‿◕。)

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    Hej, podzielę się z wami historią z mojego życia.

    Dwa miesiące temu zostałem zostawiony przez dziewczynę. Byliśmy ze sobą 4 lata, zaczęliśmy się niedawno starać o dziecko, postanowiłem więc jej się oświadczyć iii... powiedziała nie xD. Okazało się potem, ze od dwóch miesięcy planowała sobie życie ze swoim przyjacielem.
    Przykra sprawa, niesamowicie ją kochałem i z początku nie wyobrażałem sobie przyszłego życia bez niej. Udało mi się jednak w ciągu tego czasu poukładać sobie cegiełki w głowie na tyle, by odzyskać szczęście w sobie. To pozwoliło mi otworzyć się na nowe znajomosci i poznać kilka nowych kobiet, a z ostatnia z nich zacząć się spotykać na więcej, niż tylko seks.

    Mam sporo technicznych rad odnośnie:
    - jak w szybki sposób otrząsnąć się z nawet najcięższego rozstania
    - Jak spodobać się samemu sobie, a dzięki temu innym dziewczynom
    - Co dla lasek stanowi prawdziwą wartość, jakie potrzeby nimi kierują

    Wiadomo, że każdy z nas jest inny, jednak pewne mechanizmy radzenia sobie z problemami są dość uniwersalne.
    Z chęcią podzielę się swoją wiedzą, jeśli przynajmniej jedna osoba będzie zainteresowana :)

    #zwiazki #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf
    pokaż całość

    •  

      ątku nie wyobrażałem sobie przyszłego życia bez niej. Udało mi się jednak w ciągu tego czasu poukładać sobie cegiełki w głowie na tyle, by odzyskać szczęście w sobie. To pozwoliło mi otworzyć się na nowe znajomosci i poznać kilka nowych kobiet, a z ostatnia z nich zacząć się spotykać na więcej, niż tylko seks.

      Mam sporo technicznych rad odnośnie:
      - jak w szybki sposób otrząsnąć się z nawet najcięższego rozstania
      - Jak spodobać się samemu sobie, a dzięki temu innym dziewczynom
      - Co dla lasek stanowi prawdziwą wartość, jakie potrzeby nimi kierują


      @Mesario: Gościu, każde zdanie które napisałeś, dosłownie K A Ż D E jest zaprzeczeniem tego tagu. Chciałeś nas zdołować, czy się dowartościować? A może jedno i drugie?
      pokaż całość

    •  

      @Habnur: Nie, zupełnie nie, mam nadzieję, że moim dzisiejszym wpisem Cię przekonam.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #tfwnogf #przegryw #zwiazki #seks #logikarozowychpaskow #samotnosc #spoleczenstwo #przemyslenia #wychodzimyzprzegrywu #podrywajzwykopem

    Ostatnio trochę rzadziej odczuwam smutek i #feels z powodu braku dziewczyny i seksu nie za pieniądze przez całe 28 lat mojego życia, te uczucia ustępują miejsca irytacji i wkurwieniu.

    Im częściej analizuję to, co dzieje się dookoła mnie, tym bardziej się wkurzam i tym bardziej agresywny się staję.

    Wkurwia mnie pieprzenie ludzi, czego to nie powinienem zrobić, gdzie się nie udać, by poznawać wolne dziewczyny. Próbowałem poznawać dziewczyny w różnych dziwnych miejscach i nic z tego nie wyszło, mimo moich starań.

    Ostatnio dowiedziałem się, jak wygląda poznawanie kobiet w przypadku chadów. Miałem okazję poznać pewnego przystojnego gościa, który rok temu przeprowadził się do mojego miasta, nie znając stąd prawie nikogo. Jego znajomy z pracy zabrał go gdzieś ze sobą wieczorem, gdzie spotkali koleżanki tego znajomego. Już następnego dnia kilka z nich prosiło tego znajomego, aby dały mu kontakt do tego przystojniaka, bo chciały się z nim umówić! Oczywiście w ciągu roku mężczyzna, o którym mowa, poznał bardzo dużo kobiet, ma nowe ekipy znajomych (w tym wiele koleżanek), z którymi jeździ na wspólne wakacje, i bez problemów wyruchał kilka dziewczyn, a wszystko to będąc co najwyżej przeciętnie wygadanym!

    Tak właśnie wygląda życie przystojniaka, i to niekoniecznie takiego 10/10 - to jest życie na easy mode, taki gość wcale nie ma trudniej od w miarę ładnej kobiety. Nie musi robić nic, by poznawać dziewczyny, podczas gdy mi nic nie dały nawet jakieś tam gównokursy tańca i speed datingi. Jeszcze jakiś czas temu byłbym bliski płaczu na myśl o takich sytuacjach, teraz mnie to po prostu wkurwia i wywołuje we mnie agresję.

    Wkurwiają mnie też księżniczki z tindera, które rozpoznały mojego znanego instagramowego chada z eksperymentu na tinderze, a w odpowiedzi na moje wyjaśnienia, dlaczego się w to bawię, bajdurzyły, że nie mam prawa wyładowywać moich porażek i problemów na innych.

    MOICH PORAŻEK? MOICH PROBLEMÓW? Dość tego, kurwa! Powtarzam po raz kolejny - to nie są moje porażki i moje problemy, a przynajmniej nie tylko moje. To, że zarabiając więcej niż ponad 95% Polaków, robiąc rzeczy przydatne dla społeczeństwa, płacąc wysokie podatki (czyli generalnie będąc dla społeczeństwa pożyteczną osobą), a przy tym będąc normalną osobą w rozmowie, interakcji, nadal nie zaruchałem nie za pieniądze i nie miałem dziewczyny, jest porażką i problemem SPOŁECZEŃSTWA, a nie tylko moim.

    Wyjaśniam to dokładnie, bo nigdy nie rozumiecie, o co mi chodzi, gdy mówię, że to wasza porażka i problem. Nie chodzi o was jako o indywidualne osoby, tylko o SPOŁECZEŃSTWO.

    I nie chodzi tylko o mnie. W cywilizacji o zdrowych zasadach liczba mężczyzn, którzy nie mają partnerek, jest ograniczona do minimum poprzez m.in. forsowanie monogamii. W takich społeczeństwach tylko bezrobotni i totalnie zapuszczeni mężczyźni mają szanse nie mieć kobiety. Obecnie cywilizacja zachodnia pozwala kobiecej hipergamii na zbyt wiele, co w połączeniu ze zmianami demograficznymi prowadzi do wzrostu liczby starych prawiczków, a wymagania coraz bardziej rosną. Te zmiany są złe, będą prowadzić do wzrostu przestępczości i niepokojów społecznych i należy je powstrzymać!

    Oczywiście zaraz zlecą się jakieś cucki uważające się za chadów (na wykopie prawdziwych chadów nie ma), które będą pierdolić, że to dobrze, bo "słabe geny są eliminowane". W takim pierdoleniu przoduje zwłaszcza pewien charakterystyczny spierdox z Warszawy podniecający się klubami, imprezowaniem nad Wisełką, Hiszpanią i Barceloną, a który sam ma potężne zakola i żuchwę wyglądającą tak, jakby w dzieciństwie oddychał przez usta, zamiast przez nos. Ten gość nie rozumie, że ruchanie nawalonych, półprzytomnych lasek w klubach nie jest czymś, co bawi normalnych ludzi, więc zostawmy go samemu sobie (dlatego go nie wołam).

    Wróćmy do "eliminowania słabych genów". Otóż mózgi karyn nie łapią, które geny są wartościowe, bo ewolucja nie nadąża za bardzo szybkimi zmianami cywilizacyjnymi, które powodują, że mocna szczęka i wzrost nie są już tak istotne, jak kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Efekt jest taki, że problemów z rozmnażaniem nie mają bezużyteczni troglodyci zajmujący się głównie marnowaniem zasobów, natomiast geny np. naukowców nerdów mogą być eliminowane z puli. Trzeba być idiotą, by w takiej sytuacji pisać o "eliminacji słabych genów".

    Społeczeństwo, które na to pozwala, musi ponieść konsekwencje. Niezależnie od tego, na czym dokładnie będą one polegały, pewne jest, że prędzej czy później dosięgną upadłą cywilizację.

    A ja sram na to, że w wieku 28 lat nadal nie dostałem tego, co mi się należy, podjąłem odpowiednie kroki w celu zrobienia na siłowni formy Chada, co poprawi także wygląd mojej mordy, i wierzę, że dzięki temu w końcu zarucham nie za pieniądze i może znajdę dziewczynę. A jeśli nawet to mi nie pomoże i nie zarucham? No cóż, w takim przypadku...
    pokaż całość

  •  

    Czolem Mirasy. Oto kolejny wpis dotyczacy mojego wyjscia z przegrywu. Zaczne moze od pracy, bo tam najwiecej czasu spedzam w ciagu doby.
    Tak wiec pracuje na budowie. Stawka jest niezla jak na Polske D, dlatego mam zamiar sie jej trzymac pare miesiecy. Ucze sie wielu przydatnych umiejetnosci m.in. elewacje, tynkowanie, malowanie. Czasami mam niezly zapierdol, ale nie przeszkadza mi to, bo #redukcja. Poniekad siedze jeszcze w tej pracy z tego powodu. W pracy spedzam okolo 11h dziennie lacznie z dojazdami (1h w jedna strone). Podczas transportu do celu lurkuje swoje ulubione tagi, poniewaz tylko wtedy mam na to czas. W drodze powrotnej staram sie ucinac kilkuminutowa drzemke, aby odpoczac przed treningiem silowym. Ostatnio nie zapialem pasow i bagiety nas zlapaly. Na szczescie, dzieki mojej charyzmie uniknalem mandatu. Od tego czasu janusz smieje sie, gdy zapinam pasy. Jezeli chodzi o szefostwo to nie jest zle; nikt na mnie nie krzyczy, nie pogania (przynajmniej na razie).
    Kolejna kwestia jest trening silowy. Trenuje 5x w tygodniu planem push/pull/legs. Trening lacznie z rozgrzewka zajmuje mi okolo poltorej godziny. Ze wzgledu aktywnosci fizycznej ucialem objetosc kazdego cwiczenia o jedna serie. Trening zaczynam wieczorem w okolicy godziny 19:30-20:00. Tak wiec czesto wracam do domu po 21 i jedynie mam czas na przygotowanie posilkow na kolejny dzien i niewielka pielegnacje. Aktualnie jem 2800kcal i spozywam sporo suplementow np. witaminy, yohimbina, syneferyna. Tluszcz schodzi az milo ( ͡° ͜ʖ ͡°) Czy taki zalatany tryb mi przeszkadza? Jak na razie czuje sie swietnie. Mimo wielkich pizd pod oczami nie czuje zbytnio zmeczenia, byc moze jest to zasluga kofeiny. Kolejnym plusem takiego stylu zycia jest brak czasu na depresyjne mysli.
    Wyzej wspomnialem o pielegnacji. Mialem na mysli; wyciskanie wagrow, mycie sie szarym mydlem, nitkowanie zebow, uzywanie pomadki do ust, poniewaz mam popekane. Ogolnie przez prace moja skora strasznie sie wysuszyla, lecz nie przeszkadza mi to. Uwazam, ze przez to stalem sie bardziej meski xD
    Kolejna dobra nowina jest odnowienie znajomosci. Kilka lat temu chodzilem z dynamicznym kolega na silownie. Dzieki temu zapraszal mnie na wieczorne wyjscia ze swoimi znajomymi. Oczywiscie ja za kazdym razem odmawialem, bo #fobiaspoleczna. Od jutra zaczynam uczeszczenie na silownie wlasnie z tym osobnikiem. Szczerze mowiac nie chodzi o potencjalne wyjscia (choc jezeli mnie zaprosi to na pewno nie odmowie), lecz o jakiekolwiek kontakt z rowiesnikiem w celu skillowania small talku.
    W sprawie rozowych to niewiele sie zmienilo. Kompletnie nie mam czasu, okazji na poznawanie tych istot. Choc ostatnio rozowa poznana na #tinder sama sie do mnie odezwala (mozecie o niej poczytac w moich poprzednich wpisach). Jutro da mi znac, czy odbedzie sie czwartkowanie spotkanie. Lecz szczerze powiedziawszy sie na to nie nastawiam. Uwazam ze potrzebowana troche atencji (oczywiscie jej tego nie dalem. bo betacuckow nienawidze), dlatego ja troche dystansowalem w rozmowie.
    To na tyle. Niedlugo powinny pojawic sie kolejne wpisy. Stay tuned (づ•﹏•)づ
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #stulejacontent #tfwnogf #samotnosc #depresja #spierdolenie #podrywajzwykopem #randkujzwykopem #silownia #mikrokoksy #oswiadczenie #pracbaza #budowadomu
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: budowlanka.jpg

  •  

    W świetle gówna zalewającego ostatnio ten tag, myślę, że warto otworzyć jakąś wartościową dyskusję (jak to czasami miało miejsce w przeszłości). Uwaga, długi wpis.

    Sporo myślałem na temat zjawiska przegrywu i doszedłem do wniosku, iż największą przyczyną spierdolenia jest najzwyczajniejsze niskie poczucie własnej wartości.

    Spójrzcie choćby na porównanie cech osób z niskim i wysokim poczuciem własnej wartości (wzięte z jakiejś tam książki i przetłumaczone przeze mnie).

    Wysokie:
    -ma zasady, których się trzyma i są dla niego niepodważalne,
    -robi to, co uważa za stosowne, nie przejmując się krytyką innych osób i nie czując wstydu z tego powodu,
    -nie zamartwia się chujową przeszłością ani nie obawia się przyszłości, uczy się z błędów z przeszłości i planuje przyszłość,
    -wierzy swoim umiejętnościom dotyczącym rozwiązywania problemów, nie przejmuje się błędami i niepowodzeniami, nie wstydzi się pytać innych o pomoc, kiedy tego potrzebuje,
    -myśli o sobie jako osoba równa innym, nie czuje się lepszym/gorszym od innych ludzi, akceptuje różnice w umiejętnościach, finansach itp.,
    -postrzega siebie jako osobę interesującą i mającą wiele do zaoferowania,
    -unika manipulacji, współpracuje z innymi jeśli uważa to za odpowiednie,
    -potrafi cieszyć się z wielu różnych rzeczy,
    -jest wrażliwy na uczucia i potrzeby innych osób, szanuje ogólnie przyjęte normy społeczne, nie czuje potrzeby, żeby bogacić się kosztem innych,
    -potrafi dążyć do rozwiązania problemu bez ubliżania sobie/innym, kiedy pojawiają się trudności.

    To teraz niskie (99% z tego tagu, ze mną włącznie niestety):
    -samokrytyka i niezadowolenie z życia,
    -uczucie bycia atakowanym i duża wrażliwość co do krytyki, atakowanie osoby krytykującej,
    -niezdecydowanie i przesadzony lęk przed popełnieniem błędu,
    -przesadna chęć spodobania się innym,
    -perfekcjonizm, który często prowadzi do marazmu (nie próbowania robienia czegoś, skoro nie będzie doskonałe),
    -przejmowanie się i wyolbrzymianie chujowej przeszłości,
    -gotowość do wrogości i drażliwość bez przyczyny,
    -pesymizm i negatywne spojrzenie na świat,
    -zazdrość i uczucie urazy,
    -widzi tymczasowe niepowodzenia jako stałe, niezmienne zjawiska.

    Poczucie własnej wartości "zbiera" się od urodzenia, jako dzieci/młodzież praktycznie nie mamy na nie wpływu i to czysta loteria czy dochodząc do pełnoletniego wieku będziemy mieli je niskie czy wysokie.
    Na przykład ja byłem przez lata gnębiony w szkole, naśmiewano się ze mnie w domu, nie lubiłem swojego wyglądu, do tego mocna fobia społeczna i -2/10 self-esteem gotowe.
    Większość osób oczywiście jest w normie (tak jak ze wszystkim), ludzie z #przegryw to ta dolna granica, górna granica to zazwyczaj 20-letni milionerzy, sportowcy, celebryci, ludzie sukcesu itp.

    Ogólnie w życiu są dwa poziomy: albo się idzie do góry albo do dołu (stojąc w miejscu idziesz do dołu, bo czas mija bez względu na ciebie). Poczucie własnej wartości dyktuje więc kierunek, w którym będzie szło twoje życie.
    Niestety łatwo zauważyć, iż niskie poczucie własnej wartości i przegryw w ogóle to błędne koło np.:
    -nie potrafisz się zdyscyplinować, nie masz dziewczyny, znajomych, dobrej pracy, itp. itd., bo masz niskie poczucie własnej wartości <-> masz niskie poczucie własnej wartości, bo nie potrafisz się zdyscyplinować, nie masz dziewczyny, znajomych, dobrej pracy, itp. itd.

    Wniosek jest prosty - z przegrywu NIE DA się samodzielnie wyjść, bo to samonapędzające się koło spierdolenia. ALE - wierzę, że z czyjąś pomocą wyjście z przegrywu, a co za tym idzie podniesienie poczucia własnej wartości jest wykonalne.
    Wydaje się to jednak bardzo trudne, bo wymaga pomocy osoby, która byłaby chętna ci pomóc. A ludzie nie mają w zwyczaju pomagać jeśli nic w tym dla nich nie ma. Więc w takim przypadku np. #tfwnogf morda/wzrost są ważnymi rzeczami, bo jeśli jesteś spierdolony, ale przystojny to różowa może cię "adoptować" (znam przypadki osób bardziej spierdolonych ode mnie, ale mających drugą połówkę ze względu na swój wygląd).
    Brzydki spierdox nie ma takiej możliwości. Gorzej mają się sprawy z samodyscypliną, znajomymi, pracą itp. rzecz jasna (np. pracodawca ma wyjebane na twój wygląd).

    Zapraszam do dyskusji, zwłaszcza jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby na podniesienie swojego poczucia własnej wartości.

    TL;DR: przegryw = niskie poczucie własnej wartości.

    #psychologia #depresja #fobiaspoleczna #wychodzimyzprzegrywu #takaprawda #przemyslenia #przegryw #tfwnogf #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Wiem że macie to w dupie, ale na długi czas odstawiam mirko. Dlaczego? Powodów jest kilka

    1. Poziom tagu sięga aktualnie dna (tak, wiem że jest w tym i moja zasługa). Coraz więcej osób okazuje się trolami, ciągle jest powtarzany jeden przeruchany mem. Brakuje mi też wyróżniających się osobowości, np @Piasqun @Polkopsky @LajfIsBjutiful czy @Rewolucjonista_przegrywu publikują coraz rzadziej, a brak ich godnych następców. Wpisy robią się coraz bardziej powtarzalne.

    2. Wypok pochłania sporo mojego czasu nawet gdy na nim nie siedzę, już parę razy miałem tak, że zastanawiałem się nad kolejnym wpisem będąc np w pracy. Teraz w semestrze będę go miał jeszcze mniej, zamierzam też bardziej otworzyć się na wszelakie imprezy

    3. Już chyba nie potrzebuję wsparcia psychicznego od ludzi z tagu, wszystkie swoje największe lęki i traumy już z siebie wyrzuciłem. Obawiam się też, że jeżeli zacznę pisać znów o tym samym po popadnę w manię. Niedługo też wprowadzi się do mnie współlokator, bardzo dobry znajomy z LO, będę więc mieć towarzystwo.

    4. Dzięki temu portalowi sporo się dowiedziałem, jednak myślę, że wiem już dostatecznie dużo na tematy które są mi potrzebne do wyjścia z przegrywu.

    5. Ideologia black pilla zaczyna ryć mi banie, ostatnio widząc ludzi na mieście klasyfikuję ich sobie jako np chad czy normik. Powoli zaczynam gardzić i traktować przedmiotowo #rozowepaski , co mi na pewno nie pomoże. Dostaję też lekkiej obsesji na punkcie poprawy swojego wyglądu, zamiast spróbować zagadać do dziewczyny oceniam czy jestem dla niej dosyć atrakcyjny.

    Dlaczego nie usuwam konta? Poznałem tu paru ciekawych ludzi z którymi chciałbym utrzymać kontakt lub nawet przenieść go do reala.
    Pozostaje mi tylko podziękować tym wszystkim, którzy mnie pocieszali i dawali rady, w szczególności @151minecraft , @Zniwiarz-Ponury , @pijekubusplay , @niepokonany_baklazan , @kowal61 i nieobecny już Konnabiegunach.

    Życzę wszystkim prawdziwym przegrywom wyjścia z przegrywu.
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    źródło: zcmf1o0k3h9y.png

  •  

    Jak rozpoznać prawdziwego przyjaciela?
    Jak poznać, że ktoś jest Twoim prawdziwym przyjacielem? Jordan B Peterson o przyjaźni i otaczaniu się ludźmi, którzy chcą dla Ciebie jak najlepiej. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4531887/jak-rozpoznac-prawdziwego-przyjaciela/

    #wojnaidei #ciekawostki #psychologia #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kurdebele nie dość że dziś ograniczyłem fajki, pouczylem się angielskiego to jeszcze zacząłem czytać książkę, i to popularno naukową. Czuję dobrze czlowieku
    #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    Czołem Mirki.
    To mój pierwszy post tutaj, przeglądałem sobie wcześniej wykop, ale nie chciało mi się zakładać konta. Ostatnio na Reddicie widziałem temat, w którym gościu opublikował list, który napisał do samego siebie sprzed kilku lat. Zainspirowało mnie to, jako, że sam kiedyś byłem przegrywem(25 lvl here) , to uznałem, że może akurat komuś tutaj pomogę, może chociaż jednej osobie - i to wystarczy ;)

    Nie, nie będzie tutaj coachowego pie*dolenia, że „możesz wszystko”, „wystarczy, że będziesz sobą” i inne bzdety. Jak całe życie ponosisz porażkę za porażką, to poklepywanie po plecach nie jest Ci potrzebne. Potrzebna jest ci skuteczność, zwycięstwa. Wtedy nabierzesz szacunku do samego siebie, wyrobisz sobie kręgosłup, charakter.

    Pamiętaj, dla społeczeństwa nie ma bardziej wartościowej rzeczy niż młoda kobieta, i nie ma niczego bardziej bezwartościowego niż młody mężczyzna. Skup się na swoim procesie, kobiety z czasem same przyjdą, a Ty będziesz mógł wybierać, bo nie goni cię zegar biologiczny.

    Jak to zrobić? Po pierwsze musisz zacząć robić rzeczy trudne, przerażające – dla ciebie. Nie będziesz miał szacunku do siebie, jeśli nie zrobisz rzeczy, z których będziesz dumny. Jak w grze, jak zadania są za łatwe to się nudzisz i wyłączasz grę. Jak się natrudzisz i je zrobisz – czujesz satysfakcję i się wkręcasz.

    Czy to ci się podoba czy nie, cierpienia się nie pozbędziesz. Jesteśmy małymi istotkami, nie wiadomo na jak długo w przerażającym i skomplikowanym świecie. Możesz jedynie nadać cierpieniu sens. Bo właśnie o to chodzi w życiu – o pobudzanie swojej waleczności POMIMO tego, że jest ku*wa ciężko i trudno. Tak się osiąga cokolwiek w życiu – POMIMO tego, że było trudno i były przeszkody, a nie dlatego, że ich nie było. Pamiętaj, porażka wchodzi w grę, ona jest jej częścią. Chodzi o to, że wybierasz swoją ścieżkę w życiu, ruszasz pomimo tego, że jest przerażająco i podążasz nią jak najdłużej potrafisz. Potem z niej schodzisz, łapiesz się na tym i znowu wracasz na nią. Nie wiesz kogo spotkasz w swoim życiu, ale wiedz, że spotkasz kogoś, komu będziesz mógł pomóc, dzięki temu, że jesteś „na swojej ścieżce”, bo jak chcesz komuś pomóc, skoro sam nie wiesz dokąd idziesz?

    No dobra, ale ja nie wiem kim chcę być ani co chcę robić. W porządku, dam ci wskazówkę, po pierwsze – zacznij redukować cierpienie w swoim życiu, a potem w życiu innych ludzi/zwierząt.
    Po drugie - zostań wojownikiem. Dlaczego? Będziesz zdyscyplinowany, jak będziesz czuł strach, to zamiast się kulić, będziesz mu z dumą patrzył w oczy, a jak poniesiesz porażkę ( a to jest pewne na 100%) to się podniesiesz, zobaczysz co źle zrobiłeś i zaatakujesz znowu.

    Pamiętaj, odwaga to nie: strach+odwaga = działanie.

    strach+działanie = odwaga.

    Potrzebujesz dyscypliny do kuwy nędzy. Nie mów mi tutaj, że przecież wstajesz i chodzisz do szkoły i pracy. Mówię tutaj o innej dyscyplinie. Masz w głowie piedolnik, pełno rozpraszaczy dookoła Ciebie, a twój mózg, niczym 10 latek, będzie chciał natychmiastowej przyjemności, a dzisiejsza technologia ci to umożliwia na 1000 różnych sposobów. Potrzebujesz celów, żeby przestać być targanym przez życie jak szmata . Jak je określisz, to skup się na procesie. Twój proces to 5 zadań, które będziesz wykonywać każdego dnia.

    Masz wykonywać 5 zadań dziennie. 5 zadań, które przybliżą cię do twojego celu. Jakiego? To już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Może być nauka nowego języka obcego, zrzucenie kilku kg, nauka gotowania, poprawienie ocen, wyników w pracy, nawet mycie zębów trzy razy dziennie. Coś, co będzie sprawiało, że będziesz szedł do przodu, a Ty dobrze wiesz, co trzeba zrobić, żeby twoje życie było mniej bolesne.

    Wiesz dlaczego ich potrzebujesz? Bo nie masz żadnych zwycięstw, nie masz ani szacunku ani zaufania do samego siebie. Jak jesteś bezużytecznym workiem gówna, to jak masz mieć szacunek do samego siebie? Całe życie inni rzucali Ci kłody pod nogi, nie miałeś farta w genetyce, w miejscu urodzenia, cokolwiek. Czas wziąć sprawy w swoje ręce, bo jeśli myślisz, że pewnego dnia przyjdzie jakaś komisja do Ciebie i oni powiedzą, że oni wiedzą kim jesteś, znają twój ból i przez co musiałeś przejść i będą chcieli, żebyś zajął jakąś wysoką pozycję, to przykro mi, ale „zbawienie” nie nadejdzie.

    Chodzi o to, że wypisujesz sobie 5 rzeczy do zrobienia w ciągu dnia – i dajesz sobie słowo, że choćby się srało to je zrobisz. Masz wyuczyć się robić rzeczy POMIMO tego, że ci się nie chce. Jak się tego wyuczysz, to uwierz mi, że będziesz już przed 50% społeczeństwa, któremu się nic nie chce robić, a jak jest ciężko, to wysypują się po 5 minutach. Tak czasami będziesz przytłoczony innymi obowiązkami i po prostu ich nie wykonasz – takie jest życie, ale tu chodzi o czas kiedy nie jesteś zawalony innymi obowiązkami.

    W moim przypadku celem była nauka angielskiego do poziomu c1, niemieckiego do stopnia komunikatywnego i zrobienie dobrej sylwetki , nofap + kilka pomniejszych rzeczy. Dlatego na kartce A4 wypisałem sobie 5 zadań w 30 dniowym okresie, które mam wykonywać TYLKO DZISIAJ. Nie ku*wa jutro, pojutrze – dzisiaj. I tak każdego dnia. W moim przypadku to była nauka 7 nowych słówek (fiszki), zrobienie rozdziału z kursu, zrobienie treningu siłowego albo aerobowego, trzymanie odpowiednich kalorii i NoFap challenge. Jak zrobiłem co miałem zrobić, stawiałem ptaszka w kratce i dzień był „wygrany”.

    Zapytasz po cholerę takie pajacowanie? A właśnie po to, żeby twój mózg dostał porcję dopaminy każdego dnia, kiedy odhaczysz twoje NIEZBĘDNE zadania do wykonania. Tak jak w grze komputerowej, jest zadanie do wykonania – robisz je i czujesz swego rodzaju „radość” i się wkręcasz coraz bardziej. Tutaj masz się wkręcić w swoją własną grę. Nie masz się zarzynać, na początku obniż nawet poprzeczkę. Po wykonaniu 5 zadań rób co chcesz, oglądaj seriale itp., ale robota ma być wykonana. Po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę, że możesz sam sobie zaufać, że jesteś mirkiem, który jak powie, że coś zrobi, to ku*wa to robi.

    Masz już cele i 5 zadań? Świetnie. Czas wyrobić sobie nawyk optymizmu. Tak, NAWYK. Przez lata dostawałeś po dupie ze wszystkich stron, nic dziwnego, że nie patrzysz z nadzieją w przyszłość. Dlatego wyrób sobie nawyk optymizmu. Pod koniec każdego dnia, wypisz 5 pozytywnych rzeczy z danego dnia. Szukaj ich kuwa z premedytacją. Jak już nie możesz nic wymyślić, wpisz, że masz dwie ręce i nogi, że nie ma wojny, nie masz HIVa, cokolwiek. Po co? Bo twoja droga rozwoju będzie kurewsko trudna. Ciężka, pełna porażek, zwątpienia, pełna krwi, potu i łez. W tych chuowych chwilach masz doszukiwać się z premedytacją pozytywów. Zamiast myśleć o tym czego chcesz uniknąć, myśl o tym co chcesz osiągnąć.

    To ma być twój kolejny nawyk, przez te 30 dni.

    Kolejną ważną rzeczą jest ucinanie dowalania sobie w myślach. Zacznij się łapać na tym ile razy w ciągu dnia napier*alasz w siebie samego w myślach. Nie chodzi o to, żeby być cały czas pozytywnym, bo tak się nie da. Masz być po prostu NIENEGATYWNYM. Przestań sam siebie kopać w dupe, inni zrobią to za Ciebie, o to się nie bój. Ilekroć złapiesz się na tzw „szczekaniu” - przestań. Z początku będzie to wręcz niemożliwe (zależy w jakiej sytuacji życiowej jesteś). Po pewnym czasie będziesz zdumiony ile razy w ciągu DNIA sam sobie podcinasz skrzydła. Po miesiącu będzie już tego mniej.

    Pamiętaj, każdego dnia, jak wstajesz, musisz na nowo upier*olić głowę hydrze. Nie ma cudów, miliony przed tobą i miliony po tobie będzie tego doświadczać.

    Masz wybór: albo ból dyscypliny, albo ból rozgoryczenia.

    Trochę długo wyszło ,a to i tak czubek góry lodowej. Jakby ktoś chciał wincyj to plusować/pisać na PW (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #stulejacontent #przegryw
    pokaż całość

    •  

      @Carlos8: nigdy nie byłeś przegrywem. prawdziwy przegryw w życiu by nie coachował innych tylko dlatego, że udało mu się nauczyć kilku słówek i powstrzymać się od walenia konia XD

    •  

      @pani_wytrysku: Rozumiem, że tylko Ty znasz prawdziwą definicję "przegrywa", trollu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Napisałem, że to tylko wierzchołek góry lodowej, nie były to tylko te dwie rzeczy które wymieniłeś. Sporo mi to dało i zacząłem robić rzeczy, które niektóre "przegrywy" by chciały osiągnąć, jak chodzenie na randki, słynne segzy czy wyprowadzka od rodziców. Czy są/były większe przegrywy ode mnie? Pewnie tak, ale co to zmienia?

      Z drugiej strony ciężko zmierzyć "pewność siebie", wstyd, nieśmiałość albo inny "kompleks niższości", a jest to również praca, która musi zostać wykonana. Nie widać tego gołym okiem tak jak zrzucenie zbędnych kg czy zarobienie konkretnej liczby pieniędzy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Jak odzyskać równowagę zarówno fizyczną jak i mentalną?

    Całe życie stres, siedzenie przy kompie, fobia społeczna, walenie konia do pornhuba, wykop i tracenie czasu, non stop zaśmiecanie mózgu gównocontentem, śmiesznymi obrazkami, wiadomościami i ogólnie informacjami które nie są nam do niczego potrzebne... Jak wyjść na prostą? Dziś poczułem że potrzebuję jakiegoś detoxu, że potrzebuję odetchnąć, przestać szukać kolejnych sposobów by uciec od przytłaczającej rzeczywistości. Jadę do pracy i czekam aż wrócę do domu, w domu zabijam czas, unikam ludzi bo wszystko jest męczące, nic mi się nie chce. Wolę zamówić pizzę niż cokolwiek sobie ugotować bo nie mam siły i motywacji.

    Ktoś jeszcze ma podobnie? Jakieś pomysły co zrobić żeby było lepiej?

    Narazie postanowiłem że spróbuję #nofapchallenge oraz #nopornchallenge, zaraz też będę planował jakieś treningi czy ćwiczenia, narazie w domu, bo i tak nie poszedłbym na siłkę. Do tego kilka km dziennie spaceru na początek. Chciałbym też ograniczyć siedzenie przy kompie, muszę zająć czymś czas, co mi przychodzi do głowy to książki, czytam średnio jedną na 3 miesiące, to tyle co nic, za to non stop czytam coś w internecie, co wcale nie jest lepsze.

    Podsumowywowując:
    1. nofap, noporn
    2. wiecej ruchu, cwiczenia
    3. pomysle jak lepiej spedzac czas, mniej komputera

    #przegryw #uzaleznienie #uzaleznienia #wychodzimyzprzegrywu #detoks
    pokaż całość

    źródło: img.memecdn.com

    •  

      @Dziczek3000: IMHO pomagają dwie rzeczy na które na co dzień niby czasu brak.

      Raz. Wyjechać gdzieś, najlepiej w góry. Tak by samotnie przechodzić mnóstwo szlaków, samotnie pokonywać złą pogodę, samotnie pokonywać niebezpieczne krawędzie, samotnie zyskać ponowną wrażliwość na piękno natury które się dzieje nawet podczas złej pogody (jeśli byś takową miał podczas całego wyjazdu, ale nigdy tak na 100% nie jest).

      Dwa. Nauczyć się ponownie żyć dla innych. Dla rodziny, dla znajomych ale też dla siebie. Tzn. tak że znamy ten balans. Robimy co chcemy ale szybko wpadamy i pogadamy i z dziadkiem, rodzicami, wujkami, ciociami, znajomymi, takie ad hoc wpadnięcie na kawę, herbatę, bez zobowiązań, ot nawet piwo pod blokiem, bez zbędnego ogóra w dupie i umawiania się szczególnego na długie seanse w kawiarniach, restauracjach czy kolacjach rodzinnych. Nie, ma być otwarcie, frywolnie, miło, bez wzajemnego wchodzenia sobie na głowę, tak by czuć się naturalnie.|

      Gdy znajdziesz balans na nowo, wtedy zaczynasz widzieć co możesz zrobić lepiej, co zacząć. Nie robić rewolucji ale zaczynać od małych kroków. Wielkie ambicje segmentować na małe kroki. Tak nauczysz się dążyć do celu. Poczuj swoją wartość a gdy poczujesz że kontrolujesz swoje życie to albo wyprowadzisz się, albo pojedziesz nawet na emigrację z ciekawości, nawet gdyby to była praca gdzieś na zadupiu w hotelu na Islandii, a gdy poczujesz że kontrolujesz swoje życie, nabierzesz pewności to różowe same się znajdą. Wierz mi. Nawet nie zauważysz kiedy same się znajdą w Twoim życiu.

      pokaż spoiler Tylko nie wpadnij w pułapkę. Różowe owszem szukają takich pewnych siebie, co znają swoją wartość ale ... ich naturalnym odruchem jest tłamszenie takiego zdobytego niebieskiego bo podświadomie boją się że go utracą. Co ciekawe gdy tak go urabiają to same tracą nim zainteresowanie. I tak koniec końców łatwo wpaść w pułapkę i zrobić wielkie koło stając w tym samym miejscu którym jesteś teraz. Ale głowa do góry. Gdy będziesz wystarczająco pewny siebie to albo utemperujesz albo powiesz basta, są następne.


      Powodzeniu w drodze przez życie unikając poczucia wypalenia
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Ostatnio przeprowadziłem eksperyment na Facebooku. Zacząlem zapraszać obce dziewczyny. Wszedłem w proponowanych znajomych i dodawałem wszystkie które mi się spodobały. W jeden wieczór zaakceptowalo mnie około 50 dziewczyn. Jedna tylko zapytała czy się znamy, ale i tak przyjęła. Potem zacząlem pisać do wybranych. Napisałem do 6. 2 nie odpisały (jebane kurwy), jedna napisała że ma chłopaka po wymienieniu 2 zdań (niech spierdala). Z 3 pisałem ale 1 to ściana do rozmowy, 1 przestała odpisywać po jakimś czasie ale trochę popisalismy, a z ostatnia pisałem sporo i miło się nam rozmawiało. Jutro do niej napisze, spróbuję się umówić na sobote na jakieś spotkanie. Jutro może napiszę jeszcze do kilku jakiś innych dziewczyn. Słabo wyglądają perspektywy podrywu przez fb z ryjem 5/10

    #przegryw #tfwnogf #podrywajzwykopem #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Jak znaleźć sens życia?
    Co zrobić gdy nie masz motywacji i brak Ci poczucia sensu życia? Jordan Peterson i Jocko Willink o odpowiedzialności, nihilizmie i sensie życia. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4527241/jak-znalezc-sens-zycia/

    #wojnaidei #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #psychologia #filozofia #kultura pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Twoje życie nikogo nie interesuje?
    Weź chwilówki z bociana, providenta i nie spłacaj.
    Kilka razy w tyg ktoś się będzie tobą interesował.
    #gownowpis #suchar #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami

  •  

    "Oczywiście, że dla kobiet jest najważniejszy wygląd. "Brad Pitt Look" załatwia całe mnóstwo problemów z kobietami, a jak do tego połowa Twojego BMW jest złota to przebierasz w babeczkach jak chcesz. Przestańmy się czarować, że jest inaczej. Dowód? Gdyby było inaczej to zobaczcie ile byłoby "przypadkowo dobranych" wizualnie par - przecież wygląd nie jest najważniejszy. A jak jest na prawdę? Zajebista babka jest z zajebistym facetem, średniak ze średniakiem, a bieda z biedą. Czasami od tej reguły są wyjątki, ale to właśnie wyjątki i najczęściej biorą się one z sytuacji gdzie oboje poznali się - strzelam - w wieku np.: 16 - 17 lat jak wszystko jest wyidealizowane + zakochanie. Wspominasz o kobietach powyżej 24 roku życia, ok, ale jak dla mnie to u takich kobiet jest tylko i wyłącznie matma w związku. To już jest czas kiedy zaczynają być kumate, są świadome siebie. Czy atrakcyjna kobieta +25 lat będzie z "takim se" wizualnie facetem? Przyjmując, że jej poczucie własnej wartości nie jest na poziomie podłogi? Nigdy z nim nie będzie, bo wie, że stać ją na atrakcyjniejszego faceta. I jak wspominałem wcześniej, facet jak ma Brad Pitt Look, to może być prosty jak lufa czołgu, skleić raz na pół roku plastikowy model samolotu i już ma łatkę zajebistego faceta z pasją. 90% kobiet nie potrzebuje nic więcej. Pozostałe 10% to romantyczne humanistki."

    Komentarz z
    https://www.youtube.com/watch?v=3aW8g5iPgMk&lc=Ugw68lOXMLptyUnrLTR4AaABAg

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #zwiazki #pasta
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LajfIsBjutiful:
      Ważniejsze od tego jak postrzegają cię inni jest zawsze to, jak postrzegasz sam siebie. Wiem, że to w gruncie rzeczy są naczynia połączone, ale jeśli nie dostrzegasz w samym sobie nic atrakcyjnego to nigdy też nie będziesz zadowolony z własnych osiągnięć, działań i decyzji - będziesz deprecjonował własną osobę w takim sam sposób jak robią to normiki z tych wszystkich obecnych na tym tagu memów (normik się zesra w pokoju - musiał, nie wytrzymał, - anon się zesrał w pokoju - obrzydliwy kretyn, wiecie o co chodzi). Nielogicznym wydaje mi się doszukiwanie się problemu w świecie dookoła jeszcze zanim wyczerpiesz wszystkie opcje poprawy swojego wyglądu. Przecież sam siebie nie oszukasz, tak długo jak jesteś w stanie podnosić ten poziom własnej atrakcyjności, będziesz miał gdzieś z tyłu głowy świadomość, że nie możesz obwiniać wyłącznie innych, pozostaje jeszcze ten niewykorzystany potencjał twojego zaangażowania w jakieś zmiany. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Mirki z tagu #przegryw, #chwalesie bo w ten weekend mam randkę z prześliczną Ukrainką poznaną na #tinder (。◕‿‿◕。) Trzymajcie kciuki bym wyszedł w końcu z przegrywu. #tfwnogf #rozowepaski #badoo #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    >rady dla normika
    podążaj za głosem serca, rób to co lubisz, dasz sobie radę

    >rady dla przegrywa
    rób wszystko wbrew sobie, obniż standardy, czemu tak wiele wymagasz od życia

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #heheszki #bekaznormictwa #wygryw #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami pokaż całość

  •  

    Eh, zajade sie. Spie po 6h dziennie, mam wielkie pizdy pod oczami od niewyspania. Codziennie pracuje po 10h dziennie targajac worki. Do tego 1h dojazd w jedna strone, wiec 12h poza domem. Na dodatek uczeszczam na silownie w celu zachowania resztek masy miesniowej. Podsumowujac jestem aktywny fizycznie okolo 12 godzin dziennie. Wiele osob pytalo co u mnie slychac. No to wlasnie to. Nie mam czasu nawet dodawac wpisow na vikop.ru. Malo tego, nie mam czasu nawet na dumanie o mojej spierdolonej przyszlosci. Eh, jutro znowu od 5 do 21 w biegu, ja pier.. Na dodatek cos mnie w odcinku ledzwiowym boli. Pewnie przez to OHP, bo mam hiperlordoze, a zbyt mocno dzis dojebalem. Moze #mikrokoksy polecaja jakies cwiczenia na skorygowanie hiperlordozy. Z gory przepraszam, ze pisze bez ladu i skladu ale jestem wyczerpany po calym dniu. Mam zamiar porobic kilka miesiecy u janusza i spierdolic z polski D. Przynajmniej ladnie tluszcz schodzi przez ta aktywnosc w pracy. Ok, ide spac, bo jutro znowu czeka mnie meczarnia. W weekend postaram sie dodac nowy wpis.
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pracbaza #samotnosc #silownia #oswiadczenie #stulejacontent #zmeczenie #januszex #depresja
    pokaż całość

    źródło: nRk4zGy.png

  •  

    41/365

    Jakiś czas temu wpadłem na pomysł przealanizowania tego, co moim zdaniem dobrze byłoby zmienić w swoim życiu, żeby czuć się lepiej. Jakie działania sprawią, że będę miał więcej energii w ciągu dnia, jak poprawić swoje samopoczucie, co czyni mnie szczęśliwszym?

    Wypisałem sobie listę takich rzeczy. Niektóre zmiany wprowadziłem od razu, niektóre z czasem, niektóre zostały tylko na kartce. Natchnieniem była książka "12 zasad życia" Jordana Petersona, a dokładnie pierwsza zasada - bądź wyprostowany. Zrozumiałem, że małe rzeczy mogą naprawdę poprawić komfort życia, nie trzeba od razu chodzić na siłownię, uczyć się języków po godzinie dziennie, czytać książkę tygodniowo, wstawać o 5:30. Na początek warto zacząć od małych rzeczy.

    Nie będę chodzić regularnie na siłownię, jeśli mój plan dnia, tygodnia, miesiąca nie jest uporządkowany i zabraknie mi na nią czasu. Nie będę chodzić na siłownię, jeśli będę mieć energii, by ćwiczyć. Nie będę uczyć się angielskiego regularnie, jeśli mój plan dnia mi na to nie pozwoli. Nie nauczę się mówić w obcym języku, jeśli będę tylko uczyć się gramatyki. Nie będę czytać książki tygodniowo, jeśli znajdę czasu, odpowiedniego miejsca i ciekawych książek. Druga nudna książka skutecznie odciągnie mnie od pochłaniania kolejnych. Wreszcie to na czym mi najbardziej zależy na chwilę obecną. Nie będę wcześnie wstawać, jeśli będę chodzić spać o 1:00 w nocy.

    Wiele małych nawyków wpływa na te większe, wymagające więcej wysiłku, dlatego warto od nich zacząć. To banalne, ale jakże prawdziwe. Ile razy zaczynałem wielkie zmiany, podczas gdy te małe nawet nie drgnęły. Jeśli zobaczysz na moje pierwsze wpisy, heh, przez ponad tydzień prawie nic nie drgnęło, aż napisałem, że gdybym po 10 dniu zaczął od nowa, to nic by się nie stało.

    Przechodząc do rzeczy, to moja lista małych rzeczy, które chcę czynić, by poprawić swój żywot:
    - pić 2 litry wody dziennie
    - przed snem kłaść budzik tak, abym przy wyłączaniu go musiał wstać i przejść na drugą stronę pokoju
    - przewietrzyć pokój przed snem
    - raz w tygodniu zapisać na kartce słówka, które w aplikacji Wordbit uznałem za nieznane i uczyć się ich
    - napisać wieczorem swój plan kolejnego dnia
    - przeglądać internet podczas śniadania, a nie w łóżku przed śniadaniem
    - jeśli idę na autobus na 15:20, to ogarnąć się przed 15:00 i posiedzieć 10 minut, zamknąć laptopa i wyjść spokojnie, a nie dokańczać sprawy, ogarniać się za długo i spóźnić się na autobus
    - jeśli mam na to czas, a zazwyczaj mam, afirmować i wizualizować rano
    - robić zakupy wracając na mieszkanie z pracy, czy ze studiów, a nie specjalnie ubierać sie i wychodzić wieczorem
    - wyprostować się
    - iść spać wcześniej, jeśli pozostało mi tylko przeglądanie internetu

    Co byś dorzucił do tej listy?

    Ilość snu: 8 godzin 45 minut
    Wczesne wstawanie: 22/30 dni
    Ćwiczenia: 24/30 dni
    Afirmacja: 28/30
    Wizualizacja: 28/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 37/1000 godzin
    Nauka języków: 14/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 43/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik #jordanpeterson

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    źródło: kosciolonline.tv

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Byłam dziś na zakupach. Godzinę. I w ciągu tej godziny podeszło do mnie trzech różnych facetów, zastawiając mi drogę, żebym nie mogła szybko uciec, idąc za mną chociaż mówiłam, że nie chcę rozmawiać - ogólnie bardzo niemiłe sytuacje, chociaż chyba mówili miłe rzeczy o byciu uroczą i zapraszaniu na kawę.

    Ledwo wróciłam do domu, bo po tym trzecim Panu dopadł mnie atak paniki, który jakoś przetrwałam w przymierzalni,chociaż do teraz trzęsą mi się ręce.

    Naprawdę, zaczepianie obcych na ulicy, naruszanie ich "przestrzeni osobistej" chociaż mówią "nie" jest bardzo słabe. Nie róbcie tak, błagam.

    #wychodzimyzprzegrywu #podrywajzwykopem #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @cat_skeleton: Hehe, to mi przypomina sytuację, którą ja miałem, tylko z innej perspektywy. Szedłem kiedyś od kumpla w nocy. Lekko wstawiony ale bez przesady. Osiedle, bloki wielka płyta po 12 pięter. Pustka, bo to taka nijaka godzina, około 1:00 więc, ci którzy chcieli wrócić wcześniej z rożnych imprez i spotkań już byli w domu, a ci, którzy imprezowali na pełnej k... jeszcze siedzieli na domówkach i w knajpach. Idę sobie spokojnie wszak znam moje osiedle i nie mam obaw. Z naprzeciwka idzie dziewczyna w miarę szybkim krokiem. Zbliża się. Widzę ją dokładnie, jest ładna, szczupła, gdy mnie mija to widzę, że nawet bardzo ładna.Nagle przypomina mi się, że portfel został u kumpla. "Ja pier... wracam". Obracam się i idę za tą laską, bo co mam innego zrobić. Idę tak 10 m ona przyspiesza, idę dalej, ona znowu szybciej. No nie mam innego wyjścia muszę iść za nią nie będę kluczył po osiedlu. Ona już prawie biegnie. Dopada klatki schodowej, wbija kod i wchodzi do bloku. Jeszcze się obróciła, by sprawdzić czy za nią nie idę. Szkoda mi się jej zrobiło, że ją tak niechcący nastraszyłem. Swoją drogą, jak moja zona gdzieś wychodzi z koleżankami, to zawsze ma ode mnie jeden, twardy nakaz - "wracasz taksówką". pokaż całość

    •  

      @karmajkel-nowak: Ojej, rzeczywiście ostro wystraszyłeś tę dziewczynę...Dopiero jak napisałeś o tych kluczach, to dotarło do mnie, że tamten "Seba" mógł mieć podobną sytuację. Czegoś zapomniał od kumpla i ogarnął, że musi się wrócić. Niemniej wydarzyło się to w momencie, w którym dystans między nami wyraźnie się zmniejszył + byliśmy w takim specyficznym miejscu, za daleko od mojego bloku i jednocześnie za daleko od dużego skrzyżowania, na którym jeszcze toczy się jakiś ruch uliczny.

      Dodam, ze swego czasu mieszkałam w okolicy, która wymagała ode mnie przejścia przez zalesiony kawałek. Dzień w dzień. Nie ma możliwości przejścia tego jakoś naokoło, bo wcale nie byłaby to bezpieczniejsza opcja, a trzeba by nieźle nadganiać kilometry. Także serio jestem przyzwyczajona, że warunki są różne. Mimo to gdzieś z tyłu głowy pozostaje myśl, żeby na siebie uważać.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Pytanie do normików, jeśli wyjście z przegrywu to tylko kwestia chcenia to co by się stało z nadwyżką facetów względem kobiet jeśli wszyscy by z przegrywu wyszli?

    #przegryw #tfwnogf #polska #ciekawostki #statystyka #zagadka #rozwojosobistyznormikami #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Normiki nienawidzą narzekania spierdolin ponieważ nie chcą czuć się z ich powodu winni lub czuć sympatii do nich. Instynktownie są świadomi, że empatia dla spierdolin jedynie ściągnie ich w to bagno, więc szukają sposobu równoczesnego odmówienia spierdoliną pomocy i udowodnienia sobie, że są dobrymi, przyjacielskimi i pełnowartościowymi ludźmi. Jedynym sposobem by to osiągnąć jest wyobrażenie sobie spierdoliny jako łotra odpowiedzialnego za jego własną nędze.

    W przeciwnym wypadku miły, pomocny i tolerancyjny normik będzie musiał zmierzyć się ze scenariuszem w którym taki nie jest.

    #przegryw #rozwojosobistyznormikami #pasta #takaprawda #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    •  

      @Polkopsky: kiedy ruchałem miałem w dupie spierdoliny. Kiedy mam przerwę w związkach... również mm ich gdzieś. Oni nie wiedzą najważniejszego - im się podoba to co robią, a jedyne czego pragną to seks i z tym powinni iść do burdelu.

      +: chad_69
    •  

      @Polkopsky: odmówienia pomocy? W jaki sposób normik anon z wykopu miałby pomóc przegrywowi? Kupić mu prostytutkę? Milion porad było, lepszych i gorszych. Porady dotyczące kariery, pieniędzy, udania się do specjalisty, czy ubioru pewnie zostały w większości olane. Ale pojawi się jeden głupi korwinowy komentarz typu "dzieciaki z biedoty powinny mieć większą motywację" to wszystkie tagi zalane bólem dupy na normiki.

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Spierdox 26 lvl here. Od jakiegoś pół roku mieszkam na stancji z dwoma różowymi, lvl 26 i 29. Poletzam wszystkim przegrywom, bo można dużo się nauczyć jak funkcjonuje #logikarozowychpaskow mając dwie prawie-rówieśniczki pod ręką przez kilkanaście godzin na dobę. O dziwo mamy nawet kumpelskie relacje i dzięki temu wiem jeszcze więcej jak działają różowe. Zaznaczę, że to nie są żadne karyny a fajne niegłupie laski mające powodzenie.
    Ameryki nie odkryję, ale z tego co wywnioskowałem na podstawie rozmów z nimi (o wielu rzeczach gadamy, ale raczej nie robię za przyjaciółkę z penisem) oraz na podstawie mimowolnie podsłuchanych rozmów telefonicznych z psiapsiółkami:
    - facet musi być co najmniej pół głowę wyższy i minimum 180 cm
    - ideałem większości lasek facet typu brunet z kwadratową szczęką i brodą
    - facet nie może być szczupły jak szczypior, lepszy już misiek niż chudzielec
    - loszki na Tinderze mają niewyobrażalne pole do wybrzydzania i z tego korzystają, nawet się z tym nie kryją. Opis praktycznie się nie liczy o ile masz wygląd taki jak opisałem powyżej. BTW ja pierdole - niektórzy spermiarze są tak zdesperowani że aż szkoda słów na to, co wypisują do lasek...
    - facet musi być ogarnięty w takim sensie, czyli musicie ogarnąć swoje życie zanim zaczniecie brać się za loszki
    - facet musi być od początku znajomości dobrym w łóżku, bo różowe 2x lvl mają już swoje wymagania i nie chcą tracić czasu na słaby #seks
    - lepszy rozwodnik w wieku ok. 32+ niż kawaler w tym wieku, bo ten drugi zazwyczaj jest nieogarnięty. Ale samotni ojcowie są traktowani przez płeć przeciwną gorzej niż samotne matki.
    Najlepsze jest to, że te różowe raczej nie wiedzą że jestem spierdolony xD. Nie znają moich znajomych, a sam im się przecież do tego nie przyznam, bo równie dobrze mógłbym się pakować i szukać nowego mieszkania. Dobrze się maskuję; całe szczęście nie wstydzę się różowych dopóki nie jest pora na zrobienie jakiegoś dalszego kroku w celu skierowania znajomości na bardziej intymne tory. Mówią mi, żebym założył Tindera i znalazł sobie dziewczynę, bo rzadko wychodzę wieczorami do ludzi. Nie wiedzą jednak, że to w moim przypadku byłaby syzyfowa praca (o ile z moimi zakolami, polackim ryjem i niskim wzrostem miałbym jakieś sparowania). Wolę im mówić, że teraz skupiam się na samorozwoju i dokształcaniu by znaleźć lepszą pracę (korpośmieć niskiego szczebla here).
    #zwiazki #przegryw #tfwnogf #wychodzimyzprzegrywu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    To jest tak idiotyczne, że aż taguje XD większej głupoty na tym portalu nie widziałem

    #przegryw #rozwojosobistyznormikami #wychodzimyzprzegrywu #dda #ddd

    źródło: fromapp.jpg

    +: Lancetowaty, No_prosze_modziezy +4 innych
  •  

    Witam was moi jedyni przyjaciele.

    Po krótce. Nazywam się Andrzej. Mam 23 lata. Jestem gównem Nie uczę się, nie pracuje - jestem na utrzymaniu matki, którą niestety jest zniedołężniała. Co jakiś czas piszczy czy chuj wie jak to nazwać i muszę karmić ją do ustnie jakimś syfem, który przygotowuje pielęgniarka. Niestety NFZ uznało ze nie ma podstaw by refundować leki dla mojej mame, wiec cala kasa z renty idzie na tą jebaną papkę. Żyjemy jak szczury. Stary był dobrym człowiekiem, jednak straszną życiową pizdą (mam to chyba po nim) Zmarł utopiwszy się w wannie... Mówią, ze człowiek umiera tak jak żył... no cóż, to chyba mówi samo za siebie Nie mam przyjaciół. Prawdopodobnie przez to ze jestem
    a) głupi
    b) aspołeczny
    c) kurewsko brzydki
    Niektórym bozia dała rozum, innym urodę, innym spryt... mi nie dala kurwa nic. Jestem wysoki, bo mam 185 cm wzrostu, ale wychudzony i strasznie blady. Mam ksywę wampir. Moj biały onanistyczny, wydłużony tępy ryj przyciąga uwagę jedynie zwierząt, które niestety syczą albo warczą na mój widok... zależnie od gatunku. Moim ostatnim przyjacielem był Tomek z klatki obok. Lubiliśmy się kiedy mieliśmy po 14 lat, jednak wtedy to zaczął spotykać się z tymi podejrzanymi typami , zaczął pic piwo, palic papierosy. Martwiłem się o niego, wiec poskarżyłem dzielnicowemu żeby cos zrobił. Tak nasze drogi rozeszły się. Zrozumiałem, ze postąpiłem mało rozsądnie, kiedy idąc do pobliskiej Biedronki w celu zakupienia mitycznego gęsiwa, zauważyłem cegłę lecąca wprost na mój pysk. Zemdlałem i obudziłem się cały w dziurach po papierosach. Cóż... nałóg niszczy zdrowie, w tym przypadku jednak nie zniszczył ich zdrowia a moje.
    Niedawno postanowiłem cos zmienić w moim życiu. Ostatnio na mirko było tyle wpisów nawołujących do wygrywania, ze pomyślałem - a co tam, przecież mi tez się może udać. Zacząłem od poszukania pracy. Bez kasy nie ma niczego, wiec to był priorytet. Wertowałem kilka dni ogłoszenia i zaznaczałem co to lepsze propozycje. Spodobało mi się ogłoszenie "łatwa praca dla każdego, nie wymagamy kwalifikacji, 4000 tyś miesięcznie". Pomyślałem, chuj tam raz się żyje. Skleciłem na jednej kartce A4 CV i ruszyłem pod wskazany adres
    Firma znajdowała się w dość dziwnym miejscu. Ubocze miasta, stary dom, trochę przerażający. Mój sflaczały kutas jakby wyczul niebezpieczeństwo, bo kilka kropelek moczu przyozdobiło moje jeansy. No ale nic, zapukałem. Po kilku sekundach otworzył mi drzwi miły facet. Od razu zalał mnie potokiem słów, mówiąc o jakiś dziwnych procesach ekonomicznych, pracy, przyszłości i wszystkim co do tej pory wydawało mi się obce. Słuchałem, jednak zniszczona przez pornografie psycha nie pozwalała mi się skoncentrować. W końcu usiedliśmy. Pan Robert, bo tak się przedstawił, zaczął mnie wypytywać o różne rzeczy - co lubię, co umiem itp. Podał mi sok pomarańczowy, który z chęcią wypiłem. Co później okazało się być błędem.
    Obudziłem się z kurewskim bólem głowy przywiązany do jakiejś rury. Odziany bylem tylko w skórzaną kamizelkę. Moje usta były zakneblowane. Starałem się wyrwać, jednak więzy były mocne. Może i bylem głupi jak but, ale wiedziałem ze mam przejebane...
    Na początku weszło dwóch osiłków. Patrzyli na mnie i śmiali się. Podeszli bliżej i wyjęli swoje fujary. Jedna była naprawdę spora Koleś bez żenady splunął na nią i wsadził mi prosto w mojego anusa. Poczułem przeraźliwy bol, który czuje do tej pory gdy sram. Drugi facet zaczął mnie napierdalać. Bez kurwa przyczyny, lał mnie po mordzie jak worek treningowy, pluł na mnie, kopal... nie wiedziałem dlaczego. Jego kutas rytmicznie obijał moje policzki, podczas gdy z drugiej strony czułem jak moje jelito grube zaczyna być w niebezpieczeństwie. Zostałem przerżnięty jak zwykła szmata, zacząłem płakać i błagać o litość, prosiłem Boga o pomoc, zamiast pomocy niestety spadla na mój pysk jedynie stróżka żółtobiałej spermy Znów zemdlałem.
    Obudziłem się na środku drogi, gdzieś w lesie. Odziany bylem tylko w gacie i koszulkę. Poza bólem głowy czułem również niesamowity bol brzucha no i rzecz jasna anusa... Wstałem nieporadnie, i poczułem rażący bol po prawej stronie. Podniosłem ujebaną koszulkę. Kilka szwów na ciele, bol, chwila refleksji? Moj onanistyczny umysł przypomniał sobie film na Discovery o złodziejach nerek Zostałem brutalnie zgwałcony i pozbawiony jednej z niewielu rzeczy która funkcjonowała w moim ciele całkiem sprawnie. Zamiast dostać pracy stałem się szmatą, dzięki której jakiś jebany francuz kupi sobie nowa nereczkę Z bagażem wspaniałych doświadczeń jakoś dotarłem do domu... Matka napierdalała jakieś ultradźwięki jak szalona, bo nie karmiłem jej pewnie kilka dni. Na szczęście mój kutas jest sprawy, wzrok i ręce jeszcze nie zawodzą. Biorę się wiec za jedyna rzecz, jaka mi w życiu wychodzi - targanie skory.

    #przegryw #praca #historia #stulejacontent #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Spotkałem się z trzecią dziewczyną z drugich szybkich randek. Nie chcę podawać zbyt wielu szczegółów, bo mam nadzieję, że tym razem będzie to dłuższa znajomość.

    Dziewczyna nie ma bardzo ładnej buzi (ok. 5,5 pkt wg tej skali), ale nadrabia uśmiechem i charakterem. Ogólnie więc jest powyżej akceptowanego przeze mnie poziomu atrakcyjności. Jest sporo niższa ode mnie, co bardzo mi się podoba.

    Pierwsza randka trwała około 2 godziny. Nie było problemów z brakiem tematów do rozmowy. Im więcej się o niej dowiadywałem, tym bardziej mi się podobała.

    Druga randka wypadła nieco gorzej. Z jakiegoś powodu nie miałem zbyt wielu pomysłów na rozmowę. Na szczęście ona ratowała sytuację zmieniając tematy. To jednak jeszcze bardziej mnie deprymowało. Obawiam się, że ma trochę zbyt silny charakter i nawet jeśli coś z tego wyjdzie, to będę pod pantoflem. To ja powinienem prezentować się jako silny mężczyzna z inicjatywą.

    W trakcie rozmowy zrobiła małą aluzję dotyczącą seksu. Przypuszczam, że chciała mnie ośmielić, żebym zaczął sobie na więcej pozwalać. Próbowała też chyba wprowadzić nieco luźniejszą atmosferę. Ja jednak nie pociągnąłem tematu, bo seks jest dziedziną, w której nie czuję się pewnie (prawiczek here).

    Za nami dwie randki, ale myślę, że raczej dojdzie do trzeciej. Jeszcze jej nie zaprosiłem, ale piszemy do siebie SMS-y.

    Boję się, że wraz z rosnącymi wymaganiami, będę jeszcze bardziej zablokowany i trzecie spotkanie wyjdzie jeszcze gorzej niż drugie. Jedyną szansą na mój sukces jest to, że szuka właśnie takiego beciaka jak ja. Ona też musi mierzyć siły na zamiary - alfa może wybierać młodsze i ładniejsze.

    #randkujzwykopem #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #przegryw #stulejacontent #samiecbetacontent
    pokaż całość

  •  

    39/365

    Kiedyś o tym pisałem, ale warto przypomnieć, że motywacja to dziwka, w dodatku strasznie kapryśna. Nie warto jej ufać. Jednego razu jest tak cudownie i przyjemnie, że góry mogę przenosić, kolejnym razem burdel mama zaprasza mnie do pokoju, w którym powinna na mnie czekać, a jednak nikogo nie ma. Motywacja na pstrym koniu jeździ. A taka dyscyplina? Wspaniała, rozsądna, nie poddaje się emocjom, po prostu trwa, kiedy tego potrzebuję, choć nie zasługuję.

    Ilość snu: 7 godzin 15 minut
    Wczesne wstawanie: 21/30 dni
    Ćwiczenia: 24/30 dni
    Afirmacja: 27/30
    Wizualizacja: 27/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 32/1000 godzin
    Nauka języków: 13/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 42,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    źródło: md1.libe.com

    •  

      @rbk17: Najłatwiej to nic nie robić. Nawet bieganie to robienie czegoś. A takie siedzenie, oglądanie youtube, przeglądanie Facebooka, spanie, to nie wymaga wysiłku. Pozostałe czynności wymagają dozy zmęczenia i w tym cały kruczek, żeby dzień po dniu wymagać od siebie, nawet jeśli inni nie wymagają :)

      +: rbk17
    •  

      @mojezyciebedzieok: wysiłek nie był problemem, łatwo mi było łamać niechęć. Niestety nie wiedziałem gdzie jest granica i się zajechałem ćwiczeniami: chciałem umieć robić głównie dużo pompek i to mnie dobiło. Zacząłem częściej chorować, byłem osłabiony. Teraz bardzo ostrożnie dobieram ćwiczenia.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #przegryw #tfwnogf #feels #foreveralone #zwiazki #kiciochpyta #depresja #samotnosc #stulejacontent #wychodzimyzprzegrywu #tinder #podrywajzwykopem

    Ciekawi mnie, co kieruje osobami, które w odpowiedzi na moje problemy z brakiem dziewczyny i seksu nie za pieniądze przez całe moje życie piszą, że to przez wygląd i brak dynamiczności lub introwertyzm, i że nic nie da się z tym zrobić. Albo, że skoro w wieku 28 lat nigdy nie miałem dziewczyny i nie uprawiałem seksu nie za pieniądze, to nie mogę oczekiwać, że to się zmieni.

    Czego wy oczekujecie? Co takie stwierdzenia mają dać? Mam się "pogodzić" z moim losem, bo jest on zależny od czegoś, na co nie mam wpływu (morda, introwertyzm itd)? Przestać marzyć o tym, czego nie mogę dostać? Zapomnieć o związkach i udanym seksie nie z roksą? Zarabiać te swoje śmieszne kilkanaście tysięcy na rękę, programować coraz więcej, wskoczyć na pułap 15k i więcej, zajmować się swoimi zainteresowaniami, chodzić czasem na divy (których poziom z roku na rok leci na łeb na szyję i mi się już tego zupełnie odechciewa), a o tym, co jest w tej chwili dla mnie znacznie ważniejsze, zapomnieć? Co mają takie "rady" mi dać?

    W dupie mam takie rady! Podkreślałem już to tysiąc razy: muszę znaleźć dziewczynę i uprawiać seks nie za pieniądze z kobietą, która będzie mnie pożądać. Życie bez seksu i bycia kochanym jest niemożliwe w moim przypadku, mam duże potrzeby seksualne i potrzebę miłości, których nie da się wyeliminować ani usunąć.

    Jeśli zupełnie stracę nadzieję na zaspokojenie moich potrzeb, nie będę już chciał żyć. A co się stanie, jeśli mi odechcę się żyć? Wy już dobrze wiecie co, dawałem to do zrozumienia kilkadziesiąt razy.

    Mam znaleźć dziewczynę, która będzie mi się podobać, będzie mnie pożądać i wejdzie ze mną w związek. Ewentualnie mogę się zgodzić na zostanie ruchaczem, który nie będzie miał dziewczyny na stałe, tylko fwb i inne przygody z wieloma dziewczynami, które będą mnie pożądać, ale to jest jeszcze trudniejsze do osiągnięcia, więc zostańmy przy pierwszej opcji.

    To, o czym piszę, nie podlega negocjacjom. Jak piszecie o hehe wyglądzie i braku dynamiczności, to udzielajcie konstruktywnych rad, co robić (np. jakie operacje na mordzie zrobić i jakie narkotyki brać, by być dynamicznym).
    pokaż całość

  •  

    Pora na kontynuację poprzedniego wpisu i kilka słów spostrzeżeń.

    Pierwszy tydzień

    Pierwsze dwa-trzy dni nie różnią się zasadniczo niczym, do tego czułem straszną potrzebę włączenia porno. Brak ochoty na mniej lub bardziej wymagające obowiązki lub zaplanowane zadania, ponieważ nasz mózg dryfuje sobie zalany nadmierną ilością dopaminy, która zgromadziła się w przypadku wielokrotnej masturbacji i przewijania nagich dziewczyn. Tutaj chcę zwrócić na mega ważną rolę dopy w całym procesie walenia konia, prób no-fapu i ewentualnej naprawy sytuacji. Bez jakiegoś czysto naukowego pierdolenia, po chłopsku.

    Wspomniana dopamina jest nagrodą, jaką dostaje twój mózg w przypadku wykonania czegoś, do czego albo sam cie pcha (zaspokajanie głodu, znalezienie partnerki, jakiekolwiek sukcesy), albo co postanowiłeś sobie tam - tak, nagroda jest uwalniana nawet w przypadkach kiedy chcesz się zmierzyć z nadjeżdżającym autobusem, kiedy jesteś spóźniony wychodząc do pracy, czy poprawiając swój najlepszy wynik w grze komputerowej. W momencie kiedy masturbujesz się widząc dziesiątki pięknych dupeczek twój układ nagrody jest wręcz bombardowany ilościami dopaminy, które go przerastają. W rezultacie, oszukany mózg (dostałeś w cholerę dopy, więc musiałeś zrobić coś wymagającego i ważnego, co?) nie pcha cię w stronę zdobywania i robienia sensownych rzeczy, ponieważ dostarczasz mu wystarczająco jedzonka swoim rytuałem. Przyzwyczajasz się do tego, że satysfakcja i nagroda przychodzi na skinienie palca, kilka ruchów myszką. Właśnie tu leży przyczyna wypalenia o którym pisałem w pierwszym wpisie - pierwsza lepsza przegrana w grze, nudna scena irytowały mnie i nie chciałem kontynuować, próbować dalej, ponieważ doskonale znałem już sto razy łatwiejszy sposób na dostarczenie sobie rozrywki.

    Co się zmieniło? Jak już wspomniałem, praktycznie nic oprócz tego, że czułem się jak najgorszy, wypruty z energii śmieć mimo braku powodów do faktycznego zmęczenia. Zero przyjemności ze wstawania, uśmiechu w komunikacji miejskiej. Spuszczony wzrok i rozleniwione oczy. Około czwartego dnia "brainfog" zaczyna ustępować i myślę trzeźwiej, normalniej. Nadal jednak (szczególnie po obudzeniu się) mózg chce mnie zrobić w chuja i wysyła sygnały przypominające osobę siedzącą mi na ramieniu i mówiącą do ucha TO CHOCIAŻ NA INSTAGRAMIE SPRAWDŹ CZY ULUBIONA AKTORKA COŚ WRZUCIŁA, NA SEKUNDĘ, TYLKO NA CHWILĘ I ZAMKNIESZ. Nie wiem jak pozostali, ale u mnie najgorsze przełamania i streaki walenia konia zdarzały się właśnie kiedy chciałem trochę pofolgować sobie po zaliczonym tygodniu, po udanym dniu i tak dalej. Najpierw zerknę tylko na chwilę, klik, drugi, trzeci, chuj tam już, i tak długiej przerwy nie miałem i dni zaczynają się liczyć od nowa.

    Piję w cholerę wody (czasem mam wrażenie, że za dużo i na siłę) i staram się utrzymywać dwie porcje świeżych owoców dziennie. Cera zdecydowanie poprawiła się i oczekuję 7-10 dnia, gdzie jak wspominałem w pierwszym poście - nasz mózg powoli otrzepuje sie z całej fali dopaminy, a poziom wyrzutu testosteronu wzrasta nawet dwukrotnie. Powoduje to nadmierne wytwarzanie sebum (zatkana skóra > syfy na twarzy) i wahania nastroju.

    Życzę powodzenia wszystkim próbującym zerwać z nałogiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #nofapchallenge #nofap #masturbacja #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    38/365

    Dlaczego to robię? Dlaczego piszę tutaj, dlaczego chcę się zmienić na lepsze, dlaczego jest mi to potrzebne?

    Wydaje mi się, że to wszystko przez świadomość. Zamiast żyć szarym życiem jak moi rodzice i odtworzyć ich losy, chcę więcej od życia. Wiem doskonale, że nie zmieniając swoijego podejścia, swoich przyzwyczajeń i zachowań pójdę tą samą drogą co oni, która umówmy się, nie jest szczytem marzeń. Świadomy swoich poczynań staję się coraz bardziej smutny i przygnębiony, bo nie żyję życiem, którym chciałbym żyć. Lepszej okazji niż teraz, kiedy jestem młody, w przyszłości może po prostu nie być. Za dużo razy coś odpuściłem, czegoś nie dokończyłem, nie przyłożyłem się. Przez efekt motyla do dziś widzę, jak pewne decyzje, działania lub ich brak w przeszłości, wpływają na moją teraźniejszość.

    Dużo czasu już upłynęło od kiedy uświadomiłem sobie, że chcąc:

    - nie być typowym robolem za 2000 zł
    - nie mieć pracy na 3 zmiany
    - podróżować po świecie
    - spędzać pół roku w Polsce i pół roku w podróży
    - zarabiać na podróżach
    - poznawać nowych ludzi z obcych kultur
    - doświadczać innego spojrzenia na świat
    - posługiwać się komunikatywnie angielskim, hiszpańskim i rosyjskim
    - zrealizować punkty z mojej listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią
    - być zadowolonym ze swojego życia
    - wieść życie na przyzwoitym poziomie
    - być szczęśliwym
    - uszczęśliwiać innych
    - kochać i być kochanym

    muszę się wziąć za siebie i po prostu robić rzeczy. Małe, duże, mniejsze rzeczy, większe rzeczy. Robić. Te wypauzowane cele nie są z dupy wzięte. Są na bazie moich doświadczeń, tych dobrych i tych złych. Pracowałem na różne sposoby, podróżowałem na różne sposoby, próbowałem różnych punktów zaczepienia i czuję, co może być dla mnie dobre w przyszłości. Szkoda byłoby to zaprzepaścić ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Ilość snu: 6 godzin 30 minut
    Wczesne wstawanie: 21/30 dni
    Ćwiczenia: 23/30 dni
    Afirmacja: 26/30
    Wizualizacja: 26/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 28/1000 godzin
    Nauka języków: 12,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 41,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    Dzis przy obiedzie powiedzialem dosc i uderzylem piescia w stol. Wyobrazcie sobie jakie bylo moje zaskocznie ze zamiast nowej twarzy i paru cm wzrostu dostalem lepe na ryj od starego...

    Uprzedzam pytania

    pokaż spoiler Nozyce tez siedzialy cicho


    #przegryw #tfwnogf #spierdolenie #zwiazki #tinder #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

  •  

    Kiedy medytuję dłuższy czas, zawsze dociera do mnie nieważność czy bezcelowość pewnych rzeczy. Nie jest to związane z nihilizmem, ale raczej zdrowym podejściem. Nie kłócę się, nie komentuję jakichś informacji, które wzbudzają narodowe dyskusje, nie mam potrzeby stawiania na swoi, marnuję mniej czasu na bezsensowne czynności. Ponadto moja natura samotnicza rozkwita jeszcze bardziej - rozmawiam z ludźmi, utrzymuję kontakt, ale jednocześnie nie czuję się od tego uzależniony, nie warunkuję tym swojego życia, nie mam potrzeby opowiadania o swojej sytuacji. Jeżeli nie miałbym kontaktu, też bym przeżył bez wielkiego uszczerbku.

    Akceptowanie tego, co jest to wielka i przydatna sztuka. W tym stanie działa się dużo przyjemniej i łatwiej, aniżeli negując czy stawiając opór.

    Ponadto, co jest chyba najpiękniejsze, każda chwila może być satysfakcjonująca. Patrzenie na coś, picie herbaty, siedzenie, bycie w sklepie, cokolwiek - wszystko zyskuje jakąś głębię i staje się celem samym w sobie. Wyrasta jakiś spokój z tego że się jest, a nie z tego, co się dzieje.

    Oczywiście to co opisuję, to nie mój stały stan, bo często wraca do mnie zaprzątnięty umysł, ale wszystko to przeżyłem na przestrzeni lat i ciągle przeżywam.

    #medytacja #buddyzm #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Jestem bardzo samotny i mimo ze zarabiam calkiem przyzwoicie to doskwiera mi ogromna samotnosc i brak znajomych. Wpadlem jednak na ciekawy pomysl.

    Czy da sie zostac barmanem np. pracujac tylko 1 dzien tygodniowo, np. w sobote? Czy jest duze zapotrzebowanie na barmanow? Jestem fajtlapa i nie znam sie na drinkach, pewnie mialbym tez problem z nalewaniem drinkow albo nawet i wodki, ale myslalem aby zaczac od kursu na barmana.

    Pieniadze zarobione z tego to kwestia drugorzedna, a jako barman mialbym duzo kontaktow z ludzmi i niektorzy pewnie by sobie ze mna gadali po pijaku, moze kogos bym poznal i by bylo fajnie.

    Co o tym sadzicie?

    #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #samotnosc #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    No i jak tam przegrywy? Może jednak warto iść pobiegać, tak jak wszyscy radzą?

    https://www.wykop.pl/link/4514103/bieganie-a-seks-i-atrakcyjnosc-seksualna/

    Według badań przeprowadzonych w czerwcu 2010 roku przez Pentagon Research na zlecenie firmy Impiger Promotion, kobiety, które amatorsko uprawiają sport, są bardziej atrakcyjne dla 78,5% facetów. Jeszcze lepiej oceniają wysportowanych facetów kobiety, ponieważ aż 86,2% z nich przyznało, że bardziej pociągają ich mężczyźni uprawiający jakąkolwiek dyscyplinę. Badanie przeprowadzono na prawie 300 Polakach, którzy uważali się za aktywnych sportowo (76%), a także wśród ludzi mało aktywnych (24%).
    #zebrowykopki #bieganie #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    •  

      @grypa-grypowska: ej, nie reaguj tak agresywnie, wycziluj :P

      Chyba panowie spotkaliscie jakies raszple, które próbowały panować nad waszymi życiami.

      Tak, rozmawiamy o wszystkim i praca nad związkiem to jest właśnie ta rozmowa, kompromisy, nabywanie zaufania, nauka siebie wzajemnie itd.

      Czil :)

    •  

      @grypa-grypowska: prawda, dlatego obowiązki powinny byc podzielone po równi lub w miare po równi. To chore, zeby chlop niosl sam ciezar calego domu na plecach.

      Dziś sporo kobiet to księżniczki. Najlepiej by siedziała w domu, a chłop żeby zrobił dzieciaka i teraz ma zapierdalać na rodzinę, a one se pójdą na paznokcie. Potem się dziwią, że umiera na zawał w wieku 50 lat.

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    Relacja z pierwszej randki z drugą dziewczyną z drugich szybkich randek.

    Dziewczyna ładna (szczupła brunetka z dużymi ciemnymi oczami) i elegancka (ubrana w granatową sukienkę i baleriny). Spotkaliśmy się w lokalu. Było ciepło, więc zajęliśmy stolik na zewnątrz. Początek był łatwy, bo rozmawialiśmy o szybkich randkach. Gdy ten temat się wyczerpał, dalsza rozmowa była trochę wymuszona. Przypominała przesłuchanie. Nie było naturalnej dyskusji o wszystkim i o niczym. Jedno lub drugie z nas zadawało różne pytania, np. "czym się interesujesz?", "jakie kino lubisz?", "lubisz podróżować?". Po udzieleniu odpowiedzi następowała kilkusekundowa cisza. Sytuacja taka wystąpiła kilkukrotnie.

    Po około godzinie oboje doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu tego kontynuować. Poprosiliśmy o rachunek. Nie był wysoki (25 cebulionów), więc zapłaciłem za nas oboje.

    #randkujzwykopem #tfwnogf #stulejacontent #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kisless virgin 27 lat, rok temu postanowiłem, że wyjdę z przegrywu, dzisiaj straciłem dziewictwo z nieletnią(spokojnie jest legalna xD), która w mojej ocenia jest 8/10 AMA
    Mogę Wam dać porady jak się ogarnąć życiowo ale bez normickiego pierdolenia w stylu wyjdź do ludzi, idź pobiegaj. Sam byłem przegrywem(na własne życzenie ale jednak) więc mam rozeznanie w temacie. #przegryw #wygryw #wychodzimyzprzegrywu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Parkowałem dzisiaj samochodem i obok widziałem dziewczynę, karynkę trochę, ale fajna szczuplutka i sobie powiedziałem "mmm, ale dupcia fajna, ale bym ją zerżnął w cipkę" chcąc zastosować tzw. "prawo przyciągania" (http://www.instytutnoble.pl/prawo-przyciagania/) no i z tego wszystkiego przyjebałem w samochód stojący przede mną, bo nie zauważyłem, że ma hak ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ szczęście w nieszczęściu, że ja mam tylko malutkie wgniecenie, ale najgorzej, że od razu miałem świadkową 1,5m obok.....

    #przegryw #gownowpis #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    dzisiaj w autobusie usiadł obok mnie ładny #rozowypasek, podczas jazdy dotykaliśmy się łokciami a na zakętach kolankami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami

  •  

    Zazdroszczę moim kumplom, którzy mają już dziewczyny i mogą się ubierać tak jak chcą, a nie tak jak nakazują normickie zasady.

    Zamiast w sneakersach New Balance, spodniach slim fit i koszulce z logo Tommy Hilfiger, mogą chodzić w butach Merrell, bojówkach i koszulce z napisem Garmin albo Nikon.

    Moja siostra pracuje w takiej branży, że dostaje mnóstwo różnych koszulek. Kiedyś w nich chodziłem i nie widziałem w tym problemu. Chodziłem też w butach trekingowych, co opisałem we wpisie https://www.wykop.pl/wpis/32236749/. W ramach #wychodzimyzprzegrywu zainteresowałem się #modameska (przeglądam strony o modzie, np. casualism.pl, podlinski.net, obserwuję #normictwo na ulicach) i zmieniłem nieco styl ubierania się. Nie jest to jednak mój naturalny styl, i gdy tak się ubieram, to wydaje mi się, jakbym trochę pajacował.

    Nawet moi znajomi to zauważyli. Gdy jakiś czas temu wracałem z randki, zadzwonili do mnie, żebym z nimi wyszedł. Gdy się spotkaliśmy, wywiązała się taka rozmowa:
    - A co ty tak elegancko ubrany?
    - Właśnie wracam z randki.
    - A która?
    - Druga.
    - To na trzecią lub czwartą pójdziesz już chyba ubrany normalnie?
    - A co to znaczy normalnie?
    - No wiesz, bojówki, bluza z kapturem.

    Pogodziłem się z tym, że muszę odpierdalać ten szajs, żeby mieć jakiekolwiek szanse na zaruchanie. Cały czas jednak zazdroszczę moim kumplom, że oni tego robić nie muszą.

    #stulejacontent #przegryw
    pokaż całość

    źródło: sc02.alicdn.com

    •  

      @Puukko:

      głupio wygląda ubiór trekingowy w centrum dużego miasta.

      A co z laskami chodzącymi po mieście w obuwiu roboczym (które jest przeznaczone raczej dla budowlańców) i flanelowych koszulach w kratę (które jeszcze kilka miesięcy temu nosili wyłącznie robotnicy w fabrykach)? A co z normikami noszącymi sneakersy, które służą do uprawiania lekkiej atletyki, boksu, koszykówki? Teraz nie wyglądają głupio, ale za jakiś czas moda się zmieni i będą wyglądać głupio. pokaż całość

      źródło: bi.gazeta.pl

    •  

      @wyjzprz2 Sam napisałeś, że za jakiś czas modą się zmieni, ale dopóki nie jesteś popularnym celebrytą tylko przegrywowym mirkiem to próby jej wyprzedzania raczej nie będą pozytywnie odbierane.
      Obserwuje Twoje wpisy od jakiegoś czasu i kibicuje Twoim staraniom, nawet momentmi imponuje mi Twoja determinacja i wychodzenie poza komfort, ale za to kompletnie nie rozumiem Twojego bóldupienia o jakieś zupełnie nie istotne sprawy. Jesteś facetem po 30, który nadmiernie interesuje się bluzami i spodniami noszonymi przez nastolatki w wieku 16-20 lat i przeżywa ubieranie koszuli i butów sportowych jakby sprawiało Ci to fizyczny ból. pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Eh, mam dosc. Od kilku dni obzeram sie smieciowym jedzeniem i na wadze +5kg. A to wszystko spowodowane stresem przez prace. Oczywiscie praca okazala sie kompletnym gownem i zrezygnowalem po jednym dniu. Nie warto pracowac dla janusza przy wielkich pilach na czarno za 2 tysiace. Od jutra znowu zaczynam poszukiwanie pracy oraz przestrzeganie diety. Mam nadzieje ze nowe kilogramy to tylko woda i szybko sie ich pozbede. Myslalem nad zakupem clenbuterolu, lecz nie jestem pewien czy gra jest warta swieczki. Ehh, jebana depresja
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pracbaza #januszex #depresja #bezrobocie #samotnosc #mikrokoksy #redukcja #pokazforme i niedlugo #ladnypan :(
    pokaż całość

    źródło: ulanie.jpg

  •  
    wyjde_z_przegrywu

    +29

    4.09.2018 Tarcza Stulejgrodu konczy warte. Pewnie jeszcze kiedys wroce na nowym koncie, ale watpie, zebym przegladal i pisal pod tagiem #przegryw . Stal sie zbyt toksyczny. W 2 lata dokonalem tego co chcialem, wyszedlem z przegrywu. Pozdrawiam wszystkich tych z ktory dane mi bylo pisac na priv przez te dwa lata. Zycze powodzenia tym, ktorzy probuja. Nie poddawajcie sie. Czesc.
    #tfwnogf #stulejacontent #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wychodzimyzprzegrywu

0:0,0:1,0:2,0:0,0:0,0:3,0:1,0:0,0:2,0:0,0:2,0:1,0:2,0:3

Archiwum tagów