•  

    Siedzę w nocy i się uczę będąc starym dziadem, żeby udowodnić tym którzy mnie nie szanowali z powodu braku wykształcenia wyższego że jednak jestem coś wart

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Może Ameryki nie odkryję, ale coraz częściej dochodzę do wniosku że #przegryw jest w dużej części stanem umysłu. Ale zanim przejdę dalej, może małe przedstawienie mojej osoby - lvl 19, zawsze raczej wycofany z życia towarzyskiego (dlaczego to zaraz przedstawię), wygląd - twarz to w sumie bym tak powiedział że 5, w porywach do 6/10 (ostatnio zauważyłem że, przynajmniej u mnie, duży wpływ ma fryzura), zawsze moim największym atutem był wzrost - 194 cm (wbrew pozorom przekroczenie tych magicznych 180 cm nie gwarantuje instant wyjścia z przegrywu ( ͡° ʖ̯ ͡°)), natomiast największym minusem waga i jej konsekwencje - najwięcej w historii 155 kilogramów, aktualnie dzięki diecie i siłce - 144. Rodzinnie to wychowuje mnie tylko mama, ojciec był chujowym wzorcem i na szczęście od ponad dwóch lat nie mam z nim kontaktu.

    Źródeł swojego przegrywu poszukiwałbym w podstawówce. Niewiele mówiąc byłem ofiarą klasycznego bullyingu. 6 lat po średnio 5-6 godzin dziennie w tak toksycznym środowisku nie mogło mieć oczywiście zerowego wpływu na moją młodą psychikę. Szkoła oczywiście na wszystko miała wywalone, a główny prześladowca był niemal nietykalny ze względu na rodziców. W gimnazjum pierwsze półtorej roku też było różne i z pewną dozą nieciekawych epizodów, ale w ostatecznym rozrachunku wspominam je całkiem dobrze. W każdym razie wspomniana podstawówka wyrobiła u mnie kompletną nieufność wobec obcych, bardzo długie przekonywanie się do nowo poznanych ludzi, a wręcz mogę powiedzieć że paranoję. To wpędziło mnie w nieustanne analizowanie wydarzeń i zachowań innych w celu szukania najdrobniejszych przejawów złych zamiarów. I tak ostatnimi czasy rozmyślając sobie widzę jak taka nieustanna analiza i wyczekiwanie ataku ma okropny wpływ na życie społeczne. Skłonność do analizy powoduje też coś, poznałem takie ładne określenie, jak paraliż analityczny. W skrócie niezdolność do podjęcia żadnej decyzji bo każda ma zły rezultat i bezskuteczne poszukiwanie idealnego rozwiązania. Plus raczej ostrożność w podejmowaniu decyzji i generalnie unikanie ryzyka jeśli na czymś mi zależy. A ta paranoja i nieufność w obce zamiary największy wpływ miała wobec dziewczyn. O ile raczej nie miałem problemów by dogadywać się z nauczycielkami czy generalnie kobietami, tak kontakt z rówieśniczkami był zawsze okraszony ogromną dozą nieufności. Powiedziałbym że wynikało to z tego że byłem praktycznie niemal zawsze przekonany że chcą mnie wyśmiać albo że jestem celem jakiejś zabawy i podśmiechujkowania - głównie ze względu na moja aparycję i raczej ogólny brak tematów do rozmawiania z nimi. Jednakże w tym czasie poznałem taką jedną dziewczynę z innej klasy która mi się bardzo spodobała, wręcz można powiedzieć że podkochiwałem się w niej. Ale wiadomo, zupełnie nie moja liga. Wykształcił się u mnie także mechanizm zajadania stresu. Baton był jak taki papieros jak niektórzy - zjadłem i stres malał. A problem wagi - rósł.

    No dobrze, ale po co tak właściwie o tym piszę? Ano celem wprowadzenia w obecną sytuację. Trafiłem do technikum i generalnie klasa całkowicie męska. Zawód spoko, pieniądze po nim są, nauka mi jakoś idzie, zapatruję się na studia. I muszę przyznać że trafiłem raczej do fajnej klasy, bo chłopaki których generalnie można zaliczyć do wygrywów, starają się też mnie trochę wprowadzić w życie społeczne. Ale w dużej mierze wychodzenie z przegrywu jest zadaniem które wykonać możecie tylko i wyłącznie wy. To naprawdę tylko od was zależy. Zdaję sobie też sprawę że mój przypadek na moje szczęście nie jest tak beznadziejny jak niektóre tutaj opisywane. Ale liczę że ten post może pomóc komuś kto jest w podobnej sytuacji a nie widzi możliwości jakie ma by ją poprawić.

    Może to zabrzmi jakby to mówił typowy normik, ale mi osobiście siłownia bardzo pomogła zdobyć pewność siebie. Jak chodzę od początku czerwca, tak jeszcze ani razu nie trafiłem na kogoś kto by mnie wyśmiewał czy się nabijał ze mnie. Jak już, to podchodzili obcy ludzie z dobrą radą aby pomóc ćwiczyć. To nie jest naprawdę takie straszne miejsce jak się wydaje że może być. I nie uczęszczają tam tylko same napakowane koksy, dużo widzę osób wątłej postury lub grubych jak ja którzy też chcą coś zmienić. Ćwiczę co najmniej 3 razy tygodniowo i nawet jakoś specjalnie diety nie musiałem zmieniać - ot, czipsy raz w miesiącu albo wcale, kebs raz w tygodniu, wyeliminowanie słodyczy i batonów. Wszystko z umiarem. Plus spacery z psem, ale też nie jakieś super długie na wiele kilometrów. Jeśli obawiacie się że nie będziecie wiedzieli jak zacząć, wiem że niektóre sieciówki mają startery w których jest godzina z trenerem. I przynajmniej ja trafiłem na takiego który rzeczywiście chciał mi pokazać co i jak i zachęcić mnie.

    Siłka zwiększyła pewność siebie, ale to tylko część ogólnej pracy jaką muszę wykonać nad swoją psychiką. Poszedłem do psychologa, trochę pogadałem, psycholog uświadomił mi atuty mojej osobowości od strony technicznej. Mi osobiście to pomogło. Pewną pomoc udzielili mi koledzy z klasy - można z nimi normalnie pogadać, raz mnie nawet wyciągnęli do miejsca które wówczas uznawałem za siedlisko zła - klubu. I powiem szczerze, że nawet całkiem dobrze się bawiłem. Żadnej loszki nie wyrwałem, ale co wytańczyłem to moje.

    Zawsze się obawiałem, tak jak wspomniałem, że jak wyznam dziewczynie że coś do niej czuję to ona mnie wyśmieje/zbeszta czy cokolwiek. Że to się obróci przeciwko mnie, ona rozsieje plotki w moim środowisku i potem będą ze mnie śmieszkować że "he he patrzcie jaki przegryw, myślał że z taką laską się umówi". No i generalnie całkowita paranoja i paraliż jeśli chodzi o relacje z płcią przeciwną.

    Jednak jako że moje uczucie do tamtej koleżanki, z którą mimo że nie byliśmy razem w klasie, to się znaliśmy z różnych szkolnych aktywności, wciąż było i jest żywe, stwierdziłem że raz kozie śmierć, przecież teraz i tak nie ma komu nawet ewentualnie rozpowiedzieć, więc najwyżej mnie wybrechta, urwę kontakt i tyle. I napisanie do niej czy chce wyjść na kawę, powiem wam moi drodzy, błędem nie było. Chętnie przywróciła kontakt i od kilku miesięcy tak jakoś się spotykamy. Ale że mentalność przegrywa nadal we mnie jest, to nigdy nie odważyłem się powiedzieć co do niej czuję. Problem stanowi to że mimo iż generalnie jest miła, fajnie nam się rozmawia, raczej chętnie się spotyka ze mną (wyszła nawet z inicjatywa częstszych spacerów) to ja dalej szuka drugiego dna i nie jestem w stanie w 100% uwierzyć że rzeczywiście mnie polubiła mimo że realnych przesłanek ku temu że tak nie jest - nie ma. I tak myślę sobie, że skoro za dwa tygodnie umówieni jesteśmy na wyjście na koncert zespołu który oboje lubimy (i to też była jej inicjatywa), to po koncercie chyba powiem co do niej czuję. Mam nadzieję że jak już z nią będę, to mentalność przegrywa nie weźmie góry. W każdym razie Mirki i Mirabelki, dzierżyjcie kciuki ( ͡° ͜ʖ ͡°) I powodzenia wszystkim którzy także próbują wyjść z przegrywu bądź w nim tkwią.

    #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Dzisiejsza randkę można udać do udanych. Dziewczyna wiadomo że trochę inna niż na zdjęciach ale nadal ładna. Rozmowa też dość ciekawa i śmieszna. Kolejna randka będzie na 95%.
    Jedyny spory minus to to że jest weganka ale mówi że umie gotować nawet mięsne potrawy dla rodziny
    #przegryw #tinder #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    Patrzcie jak to się robi, 6 par w ciągu pierwszej godziny od zainstalowania ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #wygryw #rozwojosobistyznormikami #wychodzimyzprzegrywu #badoo #tinder #przegryw #stulejacontent #tfwnogf

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1542303007530.png

  •  

    Idę dzisiaj na randkę (。◕‿‿◕。). Trzymajcie kciuki. Rozmawiamy od tygodnia i w sumie wydaje się mega spoczko

    #podrywajzwykopem #tinder #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    Ehh czy macie poczucie, że wszyscy są strasznie daleko? Niby masz te 23 lata, ale już inni biorą kredyt z wkładem własnym, albo dostali mieszkanie od rodziców. A ty nadal bawisz się w wynajmowanie. Mieszkasz w pokoju gdzie inni współlokatorzy albo uczą się po 24/h przez co czujesz się jak nikt.
    Jak zmienić siebie? Jakaś literatura? Jak wyrobić dyscyplinę/rutynę?

    Obecny plan dnia na przykładzie dzisiejszego dnia (silownia 3 razy w tygodniu):
    5:00 - 5:40 toaleta
    05:40 - 06:00 śniadanie
    06:00 - 07:00 sprzątanie, a potem słuchanie muzyki leżąc
    07:00 - 08:00 dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 praca
    16:00 - 17:00 dojazd do siłowni blisko domu (korki...)
    17:00 - 18:00 siłownia
    18:00 - 18:10 prysznic na siłowni
    18:10 - 18:30 dojazd do domu
    18:30 - wstawienie prania na pół godziny
    18:35 - 19:10 zrobienie obiadu, rozwieszenie prania
    19:10 - 19:20 zjedzenie obiadu
    19:20 - 20:00 rozmowa z dziewczyną
    20:00 - 21:30 oglądanie vlogów, filmów dokumentalnych:
    21:30 - 22:00 toaleta
    22:00 - 05:00 sen (7h, kiedyś spałem 5-6h, ale odzwyczaiłem się i nie potrafię się przyzwyczaić)
    POWTÓRZ

    Co zazwyczaj oglądam na YT?
    Oglądam mocnyvlog (ma własny dom, ładną dziewczynę, kilka wycieczek w ciągu roku, znajomych), kikiswiat (obecnie wyjazd na jesień z rodziną do ciepłych krajów przyczepą kempingową, własny dom, dzieci, żona). Żadni kołcze typu kto ci ukradł marzenia, raczej ludzie, którzy do czegoś doszli w życiu.
    Filmy dokumentalne: ostatnio - kochanie zabijamy dzieciaki (sam nie mam diety, staram się tylko jeść mało cukru jak i nie tłusto), cały ten cukier.

    Nie mam pomysłu jak zmienić swoje życie i zamienić czas z wygodnego na lepsze. Zarabiam 3k netto. Pracuję jako tester automatyczny (tutaj bym chciał pójść w kierunku dewelopera, ale moje doświadczenie nic nie znaczy - dopiero rok w pracy). 1400 zł studia, za pokój 900 zł, internet 50 zł, jedzenie około 400 zł miesięcznie, komiunikacja 50 zł. Pijam tylko wodę z kranu to napoje odpadają, raz w miesiącu wychodzę z dziewczyną do restauracji gdzie wydaję 40 zł (płacimy po połowie), siłownia 40 zł. Już mam 2880 zł... Do tego trzeba doliczyć chemię do mieszkania na którą wszyscy się składamy, kosmetyki (np. żel, pasta do zębów) i wychodzi, że jestem na granicy. Czasem na minusie.

    Nie chcę takiego życia...

    Jak się rozwijać podczas jazdy komunikacją? Może jakieś audiobooki?

    #rozwojosobisty #motywacja #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    •  

      @Dowisetrepla jak chcesz zostać programista jak nic w tym kierunku nie robisz? Godzinny spędzasz w komunikacji ponad 2 godziny dziennie, zrób cos z tym czasem. Czytaj czy oglądaj właśnie wtedy filmiki na yt. Nie dość że będziesz miał godzinę wolna w mieszkaniu. To nie będzie wrażenia czasu zmarnowanego.

    •  

      @Dowisetrepla: moim zdaniem to oglądanie filmików i vlogów jest czymś zbędnym w twoim planie. Jak tak bardzo chcesz to oglądać to rób to podczas dojazdów. Wtedy od tej 20:00 będziesz miał czas posuwać się do przodu w programowaniu (twój cel).
      Teraz trochę o dyscyplinie: możesz poczytać poradniki, robić to metodą małych kroczków, ale koniecznie musisz wierzyć w to co robisz. W to, że Ci się uda, wiara czyni cuda i jest wiele przykładów, że to prawda. Motywacja pomaga Ci na chwilę, bo przestajesz wierzyć w swój cel i zaczynasz wątpić w to, na początek zapisuj postępy w dzienniku, moim zdaniem to najlepsza metoda. Po miesiącu ciężkiej pracy wydaje Ci się, że stoisz w miejscu, brakuje Ci motywacji. Wtedy otwierasz dziennik i widzisz jakie postępy poczyniłeś. Jeżeli choć trochę pomogłem to się cieszę ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  
    A........1

    +27

    #przegryw #stulejacontent
    PRZECZYTAJCIE PROSZĘ WSZYSCY!

    Miraski, przegrywy, Anony. Staję dziś przed wami, by wygłosić swoje ostatnie oświadczenie jako Szef Sztabu Generalnego Stulejarnej Republiki Kekistanu. Oto bowiem szereg wydarzeń, jakie nastąpiły w ciągu ostatnich dni skłonił mnie do pewnych kroków. Kroków ciężkich, ale koniecznych by osiągnąć cel jakim jest wyjście z przegrywu. Oto dziś, po długich przemyśleniach podjąłem decyzję o usunięciu konta na Wykop.pl. Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, jednak odpowiedzialność, jaka spadła na me ramiona, życzliwość kolegów z tagu, której tak mocno tu doświadczałem, czy też może swego rodzaju autorytet jaki zdobyłem na tym portalu ze śmiesznymi obrazkami sprawiły, że niejako czułem się zobowiązany do trwania w przegrywie.

    Z żalem opuszczam mój ukochany tag #przegryw. Wiem, że wielu zasmucę tą informacją, jednak uznałem, że tak będzie najlepiej. Spróbuję rozpocząć wszystko od nowa. Kto wie, może kiedyś powrócę tu jeszcze jako #wygryw, czego sobie i wam życzę, drodzy przyjaciele.

    Co do sprawy Betapowstania, zwierzchnictwo nad Sztabem Generalnym przekazuję mojemu zastępcy, gen. @Zniwiarz-Ponury, pomimo ostatnich spięć, do jakich doszło między nami. Liczę, iż przyjmiecie tę wiadomość ze spokojem i będziecie trzymali za mnie kciuki w wyjściu z przegrywu. Procedurę usuwania konta zacznę dziś krótko przed północą. Do tego czasu pożegnam się z kolegami z tagu. Proszę, by @marcelinnagontek skopiował ten wpis, lub zrobił jego screena i wrzucił go na mikro, gdy mojego konta już tu nie będzie. Niech przypomina wam o starym koledze Anonciu, który kiedyś wraz z wami próbował wyjść z przegrywu. Trzymajcie się dzielnie chłopaki!(づ•﹏•)づ

    Szef Sztabu Generalnego
    Stulejarnej Republiki Kekistanu
    gen. Antonio211

    pokaż spoiler #betauprising #oswiadczenie ##tfwnogf #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Może z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości 100 dni wychodzenia z przegrywu? Wspaniały katolicki kraj w którym się urodziłem też dołożył cegiełkę do niszczenia mnie - poprzez promowanie katolicyzmu byłem szkalowany i wyśmiewany jako innowierca.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    Parę osób wyraziło chęć to i jest: @nxtp i exodus z #przegryw cz. 1
    Edycja bez specjalnych tasiemców

    Podłoże problematyki było standardowe jak u większości: pape alkoholik, bycie zawsze ostatnim wybranym na wfie, czy nawet bycie leworęcznym czy innowiercą (prawosławie here) już od przedszkola mnie naznaczało. Brak innych wzorców aktywności fizycznej i piłowanie piłki nożnej której kurwa po dziś dzień nienawidzę, jeszcze bardziej kierowało moje moce przerobowe w stronę majsterkowania, a co za tym idzie kąkutera i ciąg dalszy większości pewnie jest znany ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Punktem kulminacyjnym było technikum i moja obecność w orkiestrze szkolnej, gdzie większość jak nie wszyscy na wyjazdach, jak to normiki zachlewały mordę. Ja z racji na przeszłość i ponad 15 lat alkoholizmu mojego ojca picia się po prostu bałem. "Ludzie" orkiestry tego nie potrafili zrozumieć. Kocham muzykę, kochałem saksofon ale po dwóch latach bycia na bieżąco bitym słownie po mordzie za odmienność wiedziałem że:
    - albo ja kogoś zapierdole
    - albo zapierdolę siebie
    - ragequit

    Poszła opcja trzecia, poczułem jakbym wygrał z rakiem (co później okazało się prawdą).

    Szukanie hehe dziewczyny na studiówkę
    Na jakieś półtorej roku przed studniówką zdałem sobie sprawę że jestem w ciemnej dupie z kontaktami międzyludzkimi, jak i relacjami damsko męskimi. Zaczęło się kombinowanie i hehe randki umawiane przez internety. Milion gaf popełnionych po drodze, stresy over 9000, ale po wielu perturbacjach trafiła się w końcu partnerka na studniówkę. To że nie potrafiłem tańczyć i bawić się na tego typu imprezach to już inna para kaloszy, ale udało się przeżyć jakoś ten wieczór.

    Studia i chorobowy plot twist
    Na studiach trafili się jednak już w miarę normalni ludzie, rozbieżności w charakterach w sumie tylko łączyły grupę. Odetchnąłem, do czasu pamiętnego wfu i zdania sobie sprawy że coś jest nie tak z moim brzuchem. Pierwszy rzut, pierwsza myśl - przepuklina, dałem za bardzo na siłowni. USG wskazało że wcale to przepuklina nie jest, a jakiś 6cm kulka. Rodzinna „na wszelki wypadek” wystawiła kartę DILO aby szybciej ruszyć temat. Przez myśl mi nie przeszło że na 23lvlu mógłbym mieć raka.
    Wyszło dokładnie na odwrót. 10 dni w szpitalu były małym piekiełkiem, w którym przekonałem się na własnej skórze, jak wszystko to co mamy może się spierdolić z dnia na dzień. Była jedna akcja kiedy po podaniu złego antybiotyku puls pierdolnął mi pod 200bpm, nikt mnie nie słyszał i już myślałem że to wtedy będzie koniec. Nie wrócę do domu, nie pogram se już w nic, nie przeżyje nic fajnego, bo nie przeżyję tego w ogóle. Cudem dosięgnąłem pilota, wpadła pielęgniarka, ściągnęli po trzeciej w nocy kardiologa, dali mi tlen i jakoś się to ogarnęło. Final z nowotworem - fibromatoza, nie złośliwa, bez konieczności dalszej hospitalizacji czy faszerowania chemią. Kontrole co pół roku i tyle.

    Pamiętne wesele
    Pół roku po zakończeniu moich chorobowych perturbacji jeden z braci ciotecznych się hajtał. Wpadło oczywiście zaproszenie z miejscem dla osoby towarzyszącej. Miałem dość po raz któryśtam z rzędu iść samemu. Ziomek podrzucił mi myśl coby zaprosił fajną dziewczynę od nas z roku. Pomyślałem sobie, nie no kurwa, ona z mną nie pójdzie, nie ma szans. Samoocena poniżej zera rządziła. Jak możecie się domyśleć, zgodziła się. Traktowałem to mimo wszystko koleżeńsko, jednak chciałem tego nie spierdolić chociaż na tyle, abyśmy nie musieli odwracać od siebie wzroku na uczelni.
    Nigdy nie tańczyłem. Została mi taka zaszłość po nietanecznych rodzicach, jako że jest to czynność podstawowa poza chalniem na weselach coś postanowiłem z tym zrobić. Znalazłem pierwszy kurs, gdzie nie trzeba mieć partnerki (pytałem M., ale nie chciała iść) i tam wszystko się zaczęło, dokładnie od tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/17785945/jako-ze-przez-ostatnie-pol-roku-bylem-doslownie-kl/
    Potem powstał tag #tuxtanczy
    Dwa tygodnie i 2h zajęć później było wesele. Ciężko było nazwać to tańcem, ale wystarczyło to aby mieć odblokowaną głowę. Bawiliśmy się świetnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jako że na samych zajęciach atmosfera była spoko, postanowiłem je kontynuować, a czy mam kontynuować historię exodusu z przegrywu dalej, decydujcie sami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #przegryw #wygryw #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #milionowamotywacja

    Wołam @bihu @peoplearestrange

    @technic elo mordo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    Część 2

    • 17 głosów (70.83%)
      Tak
    • 7 głosów (29.17%)
      Nie
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tak mi przyszła do teraz do głowy taka rozmkinka, że problemy, które tak często są poruszane w tagach #zwiazki czy #przegryw związane są tak naprawdę z posiadaniem przez faceta prawdziwych MĘSKICH przyjaciół. Zakładamy, że jeśli jesteśmy sami/samotni, to powinniśmy znaleźć dziewczynę, że ogólnie najbliższą sercu osobą powinna być partnerka. A tu zonk i nowy stres, bo jak już się ją znajdzie i nawet jest fajna nić porozumienia, to zawsze będą różnice w kwestiach podejścia do wielu rzeczy, zrozumienia, reakcji itd.
    Ktoś tu kiedyś napisał, że na przestrzeni lat zmienił się świat facetów między innymi w związku z tym, że większość z nas nie należy do jakichś męskich społeczności które kiedyś funkcjonowały, choćby związanych z obronnością kraju, strzelectwem, polowaniami, albo też sportem, modelarstwem. Gdzie faceci by mogli ze sobą przebywać, konkurować, zabiegać o swoje uznanie, pozycję ale też tworzyć przyjaźnie, czuć męskie oparcie.
    Owszem czasami w pracy ma się męskie towarzystwo, gdzie rodzą się przyjaźnie i można na sobie polegać poza robotą (i nie chodzi tylko o towarzystwo do chlania). Jednak często faceci, z którymi ma się do czynienia - w pracy, w rodzinie, w sąsiedztwie - albo są zamknięci na jakieś relacje oparte na zaufaniu albo nawet trzeba uważać, bo w ramach żartu stracisz przy nich zdrowie.
    Bez takiego męskiego otoczenia, facet zaczyna całą swoją uwagę poświęcać na zdobyciu i utrzymaniu kobiety, robi wszystko aby im/jej zaimponować i potem świat mu się wali i zostaje sam, gdy ona odchodzi.
    Należę do grupy #wychodzimyzprzegrywu, zrobiłem postępy w swoim życiu, wyszedłem do ludzi, poznałem sporo różnych osób i myślę, że szykuje się już związek z fajną kobietą. Ale też postanowiłem sobie być facetem, na którym inni faceci mogą polegać, żebyśmy nie myśleli, że albo kobieta albo samotność.
    Bo czemu ostatni prawdziwy przyjaciel to miałby być ten z podstawówki, szkoły średniej a jak dobrze pójdzie to ze studiów?
    #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: oczywiście, mamy kryzys męskości i męskich wzorców. Polecam "gdzie ci mezczyzni" od zimbardo

    •  

      niewynajdujmykołaodnowa: trochę w tym prawdy, a trochę głupoty. ktokolwiek zakłada, że wystarczy ci partnerka/partner na całe życie jest po prostu głupiutki. ale wiara w to, że możesz być normalny jedynie będąc w MĘSKIM gronie robiącym bardzo MĘSKIE rzeczy (np jedzenie kociołka mięsnego łowicza dla PRAWDZIWYCH MĘŻCZYZN <- serio, sprzedaje się już jedzenie w słoikach z podziałem na płcie), też jest naiwne. Idź na siłkę, znajdź sobie grupę rolkarską, zorganizuj ekipę do sesji rpg. Cokolwiek. Ale nie opieraj całego swojego szczęścia na jednej osobie. Człowiek to zwierzę stadne, jasne, są różni ludzie na skali introwertyk-ekstrawertyk, ale tak jak za dzieciaka nie wystarcza tylko mama/tata (ma się zawsze jakiś znajomych), tak w dorosłym życiu tym bardziej takie relacje są potrzebne, żeby prawidłowo funkcjonować. To nie musi być BARDZO MĘSKIE, BARDZO DAMSKIE, to po prostu musi być ekipa dobranych ziomków, lasek, kolesi, kogokolwiek, którzy są pozytywni, i wnoszą coś dobrego do twojego życia (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    panie mode co mnie zbanował na 2 tygodnie ja panu dziekuje bardzo bo dzieki panu znalazłem sobie bardzo fajną dziewczyne, tak mi sie nudziło że zacząłem pisać z ludźmi i cyk fajna kobieta sie znalazła, dziękuje i pozdrawiam
    #moderacjacontent #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    Czego normik nie rozumie to to że na #wygryw pracuje się pokoleniami.
    Jak to jest że ludzie atrakcyjni fizycznie są też zwykle bogaci?
    Poza efektem aureoli myślę że może to być związane z czymś jeszcze.
    Kiedyś dawno temu facet 3/10 ciężko pracował żeby zostać betabankomatem, poświęcił swoją godność i szczęście żeby mieć możliwość zapłodnienia kobiety lepszej genetycznie niż on sam. Ulepszył przez to swoją linię genetyczną i jego potomstwo było już 5/10.

    Jego synowie 5/10 wykorzystując bogactwo zgromadzone przez rodzinę oraz swoje ulepszone geny zapłodnili kobietę 7/10. Ich potomstwo było już 6/10.

    I tak po wielu latach selektywnej ludzkiej hodowli i ulepszaniu swoich linii genetycznych, ludzie bogaci poza pieniędzmi mają też zwykle dobre geny.

    #przemysleniazdupy #przemyslenia #przegryw #wygryw #wychodzimyzprzegrywu #autyzm
    pokaż całość

  •  

    Jeden z największych wygrywów z czasów liceum którego znałem miał około 173 wzrostu.

    Nie wiem jak można było zmieścić tyle wygrywu w jednym człowieku. Nazwijmy go K.
    Jego stary był jakimś lekarzem, pakerem i fanem pewnego znanego klubu piłkarskiego w warszawie.
    Jego matka była jakąś przedszkolanką na kiju, high estrogen sooka 8/10. Nawet będąc stara była uber jebalna.

    Mieli mini wille pod wawą jak jacyś celebryci.
    K. od dziecka trenował piłkę nożną i inne sporty, jeździł z ojcem na jakieś kibolskie ustawki oraz grał na perkusji od podstawówki.
    Na podwórku swojej willi miał coś w rodzaju schronu atomowego, klapa w ziemi a poniżej pomieszczenie w którym miał swoją siłownię oraz salę prób. Wiem bo czasami z nim grywałem na gitarze(lubił metalcore i klasyczny metal)
    Przez to że grał w rożnych zespołach i był w chuj dobry w nogę był znany przez każdego w całym mieście od dziecka w przedziale wiekowym 6-80.

    Kuce go lubiły bo grał na bębnach i jeździł na koncerty
    Sebki go lubiły bo grał w gałę i był kibolem
    Loszki go lubiły bo poza tym wszystkim dostał od losu jeszcze mordę 8+/10, idealną sylwetkę typu V, miał sixpacka i pełną brodę od I klasy liceum.
    Nauczyciele też go lubili, bo całkiem nieźle się uczył. W ogóle kurwa każdy go kochał xD

    Nie wiem ile dokładnie miał dziewczyn przez okres liceum ale pewnie coś koło 10.
    Mimo że nie był jakiś wielki(ok 173 wzrostu przypominam) to każdy czuł do niego respekt. Nie przypominam sobie żeby ktokolwiek próbował go zgnębić.
    Miał też inne nastawienie do spierdoksów. Nigdy nikogo nie gnębił, nie obgadywał, nie poniżał jak sebki, próbował gadać z klasowymi spierdolinami normalnie.
    Obecnie ma loszkę 9/10 i gra w jakimś średnio znanym zespole na perkusji i jeździ w trasy po europie.

    Nie polecam przeglądania fejsbunia innych ludzi.

    #przegryw #wygryw #wspomnienia #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Jedynie rutyna może pomóc w wychodzeniu z przegrywu. Motywacja = słomiany zapał. Rutyna = dążenie do celu mimo przeciwności losu.
    Macie już opracowane jakieś plany tygodniowe, miesięczne, roczne, 5-letnie? Oczywiście nie można się ich kurczowo trzymać tylko modyfikować w miarę potrzeb. Może jakaś literatura na ten temat? Bez kołczowania typu "kto ci ukradł marzenia" oczywiście.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    cholera albo to atencja albo oszalałem xD nie no serio jestem zjebany. Napiekłem pierniczków i organizuje #rozdajo : nick każdej osoby która zaplusuje ten wpis zostanie umieszczony na pierniczku :) pierniczek z własnym nickiem można odebrać na terenie miasta #wroclaw ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    przy okazji przypominam że piekę w ramach wychodzenia z przegrywu a moje zmagania można śledzić pod tagiem #pedalskipiecze

    pierniczki klasyczne, czerwony lukier wykonałem przy użyciu soku z malin. W pierwszym komentarzu patriotyczny pierniczek.

    #wychodzimyzprzegrywu #chwalesie #gotujzwykopem #pierniczki #przegryw #rozdajo
    pokaż całość

  •  

    Dziś wieczorem jadąc samochodem włączyłem sobię fajną muzyczkę i poruszony wpisami
    https://www.wykop.pl/wpis/36555239/chcialbym-kazdemu-tutaj-zyczyc-imprez-domowek-czy-/
    oraz
    https://www.wykop.pl/wpis/36551839/przegryw-stulejacontent-tfwnogf-feels-wyobrazcie-s/
    wyobrażałem sobie jak jadę z moimi kolegami z tagu i sobie tak jedziemy w milczeniu ciesząc się chwilą nightdrivingu i spełniając swoją potrzebę przynależności oraz wiedząc, że mimo różnych przyczyn przegrywu jedziemy na tym samym wózku i jesteśy akceptowani z wszystkimi swoimi zaletami i wadami. Aż mi się wtedy oczy zaszkliły, takie to było piękne.
    Super by było (ʘ‿ʘ)
    Dziękuję wszystkim miłym przegrywom (tak, to o was myślałem). Nie dajmy się podzielić fałszywym prorokom.

    #przegryw #feels #oswiadczenie #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Dzień 39 - 911/2018 #przecietnapraktyka

    Z takich małych sukcesów to od 32 dni nie jem fast foodów, a od 29 nie pije energetyków.

    Teraz pora na rzucenie jarania.

    #mikrodziennik #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #rozwojosobisty

  •  

    no i to jest życie, w końcu na łbie mi normalnieje, prawdopodobnie znalazłem pracę, upiekłem sobie serniczek

    #przegryw #chwalesie #wychodzimyzprzegrywu

    źródło: wykop.pl

  •  

    dobra robię #pokazsernik

    jak wiecie albo i nie zaczynam bawić się w pieczenie ciast w celu wypieczenia sobie drogi z przegrywu. Moje kulinarne zmagania można obserwować pod tagiem #pedalskipiecze Tym razem czwarte ciasto i padło na serniczek, oczywiście bez rodzynek bo jestem normalny.

    Co do serniczka to standard jedynie w masie serowej pozwoliłem sobie na odrobinę fantazji. Nie chciałem kupować tych gotowych serów w wiaderkach bo to samo gówno więc zrobiłem własny. Kupiłem dwa twarogi rozgniotłem dodałem trochę jogurtu naturalnego żeby miało lepszą formę i dwa banany dla smaku. Tak mój ser miał smak bananów bo mnie stać! Dodałem jeszcze jajka, budyń(chociaż tego żałuje, lepiej bez budyniu) i wyszła mi ładna żółciutka masa serowa(。◕‿‿◕。)

    ciasto to standard, dodałem kakao żeby był ładny kolor, na górze te dziwne to kruszonka którą robiłem na szybko i to ręcznie więc wygląda brzydko. Dodałem też galaretki agrestowej (zdjęcie po prawej) i żałuje, brzydko wygląda i pewnie gorzej smakuje, no i spoko z tym zabawy xD

    ehh, mam nadzieję że znajdę kiedyś różową dla której będę mógł coś upiec(╯︵╰,)

    #pedalskipiecze #gotujzwykopem #pieczzwykopem #chwalesie #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #niebieskiepaski #rozowepaski #sernik
    pokaż całość

  •  

    Rozmowa Anona z psychiatrą. Każdy normik powinien obejrzeć ten kawałek by zrozumieć że z pewnym sytuacji nie da się wyjść.
    Fragment od 38:48
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #tfwnogf

    źródło: youtube.com

  •  

    To już czas by powiedzieć DOŚĆ.

    Te wasze wysrywy na tagu #przegryw jeszcze bardziej zryło mi już zryty depresyjny łeb, przez co zniszczyłem relację z pewną różową na której mi zależało i mogło z tego być coś więcej.

    Bądźcie przeklęci wy i te wasze obsrane tagi.
    Dzisiaj czarnolistuje tagi #przegryw #stulejacontent #tfwnogf i inne depresyjne obsraństwa. Mam już tego dość

    Ta nieudana znajomość dała mi solidnego kopa do działania by zmienić coś w życiu, nie chcę taki być, z kompleksami, myślami samobójczymi i ciągłym użalaniem się nad sobą.

    Kurwa mać, mogłem być z różową która rozumiała i akceptowała moje spierdolenie, pomagała, wspierała mnie, wierzyła we mnie i co najdziwniejsze podobałem się jej, a ja to wszystko zniszczyłem

    Dalej smyrajcie się swoimi pindolkami, na pewno to coś pomoże, ja przynajmniej spróbuję coś zmienić, może się uda a może nie ale nie będę żałował że nie spróbowałem, że nie walczyłem. Żegnam wszystkich przegranych, miłej zabawy

    #depresja #psychologia #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #cytatywielkichludzi
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ok stuleje czas spojrzeć prawdzie w oczy. Też miałem takie problemy jak Wy, mimo zarabiania niezłej kasy, wysokiego wzrostu, laski nigdy za mną nie latały bo byłem gigaspierdoliną. Laski po prostu czuły moje spierdolenie.

    Czuły bo widziały moja niepewność siebie. Przeszedłem nerwicę a potem depresję. W tym czasie idąc przez miasto zgarbiony patrząc na własne buty. Wyglądałem jak siedem nieszczęść więc nie dziwię się że nikt nie brał mnie pod uwagę. Teraz chodzę pewnie niczym gigachad mimo że wygląd typowej IT stulei. Podejście ludzi i kobiet bardzo się zmieniło, naprawdę patrzą na mnie zupełnie inaczej.

    Bieganie, siłownia itd może być tylko dodatkiem do leczenia. Masz problemy? Wypierdalaj do psychiatry po leki, on Cię zdiagnozuje czy masz nerwicę, fobie społeczna czy co. Równocześnie jak leki zaczną działać idziesz na terapię do psychologa.

    Nerwica zmarnowała mi lata nastolatka, zabrała wiele lat. Dopiero teraz czuję że żyję. Polecam iść do lekarza zamiast płakać nad sobą.

    #przegryw #wygryw #wychodzimyzprzegrywu #feels #nerwica #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Idę na siłownie anoni, będę pracował nad charakterem a dokładniej to nad plecami i bicepsem.
    #mirkokoksy #gownowpis #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    #wychodzimyzprzegrywu 38/365

    eh nie chciałem tego już pisać ale skoro się zobowiązałem to trzeba dokończyć. Przez swoje spierdolenie zjebałem pewną ważną dla mnie sprawę i postanowiłem zintensyfikować moje wychodzenie w tym celu:
    - zapisałem się do psychiatry
    - nie wchodzę na tag #przegryw bo to tylko ciągnie w dół
    - dalej piekę ciasta
    - robię 8000 kroków dziennie
    - szukam wolontariatu który nauczy mnie interakcji z ludźmi i sprawi że zacznę robić coś pożytecznego

    w planach:
    - siłownia
    - zagadywanie w parku, wiem że pewnie będą spierdalać ale nie zaszkodzi spróbować
    - przestać kompromitować się na rozmowach o pracę

    no i w sumie wystrzelam się z moich gromadzonych rare pepe pod tym postem. Pora skończyć z zieloną żabą.

    #zalesie #chwalesie #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Mam taką dziwną sytuację że gadałem z laską na badoo okazało się że ona biega podobnie jak ja i związku z tym mamy jakiś wspólny temat do rozmówNo i ona pyta czy m in jak spędzam wolny czas i pisze że ona lubi tańczyć by poszła na dyskotekę. A nie ma z kim. A ja jej piszę że ja bym z chęcią poszedł niestety nie umiem tańczyć :( Ale zaproponowałem jej że może mnie nauczyć i chyba jej się to spodobało . Dalej rozmawiamy a ona potem mnie zaczęła mi prawić komplementy, że jej się podobam itp że dobrze jej się ze mną rozmawia że z charakteru jestem w porządku i że jestem inny niż faceci na tym portalu. Jeszcze mnie się pytała czy z kimś z badoo się spotykałem w realnym świecie i mi napisała że miała jedno spotkanie ale źle je wspomina. Ja jej napisałem że rzadko tu siedzę Ostatnio w niedziele rozmawialiśmy. ma drugą zmianę więc teraz za bardzo nie ma kiedy rozmawiać bo ja na pierwszą robie. I od razu mi odpisuje co jest rzadkością jeśli chodzi o kobiety. Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Mi bardzo rzadko,kto odpisuje i zazwyczaj zdawkowo jeśli jakaś okaże łaskę. Nie przeszkadza jej że jestem niski ona jest mojego wzrostu. Jest starsza ode mnie o 3 lata jest z pobliskiego małego miasteczka. Robię sobie nadzieję chyba zapytam czy się ze mną spotka podczas kolejnej rozmowy.
    #tfwnogf #badoo #wychodzimyzprzegrywu #podrywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    #wychodzimyzprzegrywu #podrywajzwykopem #tinder #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami
    Czołem mireczki, nagrałem nowy film. Wielu z was pisze do mnie na pw z różnorakimi pytaniami począwszy od "kiedy w końcu się zabijesz" czy "gdzie bazyliszek" xD a skończywszy na bardziej konstruktywnych, na które do tej pory odpowiadałem, a obecnie jest tego tyle, że nie jestem w stanie. Dlatego zapraszam na DARMOWE konsultacje w każdy wtorek i środę na skype albo discordzie. Wystarczy, że napiszecie na pw o czym chcecie gadać. Pozdrawiam wraz z rodziną ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Byłem dzisiaj u krwy z Roksy, i po bzyczeniu zostało mi 40 minut, to pomyślałem że nie ma co marnować cennego czasu, to położyłem się na ziemii i zaczełem robić rozpiętki a za hantle posłużyły mi głośniki od jej komputera
    ona do mnie - co ty odperdalasz, zawołam swojego kolege Patrysia i cie wyperdoli
    Krwa nie wiedziała że Patryś to również mój znajomy, i że dzisiaj wykonam do niego telefon żeby ją ustawił do pionu bo jest niemiła dla klienteli, a co do treningu to skończył się z powodzeniem ale mnie troche barek nap*erdala.

    #coolstory #truestory #mirkokoksy #diving #logikarozowychpaskow #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Joł joł #tuxtanczy here, dawno mnie nie było ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Chcecie poczytać o moich perypetiach wyjścia z głębokiego #przegryw, fobii społecznej, zaniżonej samooceny i zerowych relacji z różowymi przez pójście na kursy tańca?

    Miałem naskrobać z marszu ale wolę dopytać bo nie wiem czy moje gadanie nie zginie w zalewie z Mirko, chciałbym być dalej iskierką pozytywnej energii, inspiracją że się da. Dwa lata tanecznej przygody i pracy nad sobą i widać wymierne efekty. Praca trwa dalej jednak przemyśleń zebrało się dość, by je podsumować.

    #wychodzimyzprzegrywu #tuxtanczy #tfwnogf #wygryw #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zazdroszczę uśmiechniętym rodzinom robiącym zakupy w galeriach i tym jedzącym wspólnie w restauracjach. Nigdy czegoś takiego nie zaznałam.
    Pochodzę z głębokiej podlaskiej wsi, gdzie swoje potrzeby fizjologiczne trzeba załatwiać w wychodku lub do wiadra, nie ma łazienki, prysznica, trzeba myć się w misce, a ogrzewanie stanowi piecyk w każdym pokoju, do którego trzeba wrzucać węgiel, nie ma CO. Rodzice myją się tylko raz w tygodniu, na niedzielę. Robią pranie dwa razy w roku. Dom, choć wybudowany w 2010 roku jest zagracony, brudny. Gdy chcę wyrzucić słoiki, puste papierowe opakowania, szmaty, które nie nadają się do niczego czuję się bezsilna, zawsze dostaję za to opierdol, bo to przecież jeszcze się przyda. Dzisiaj w swoim wynajmowany pokoju zawsze mam porządek bez miliona pierdoletów, kurzu.
    Jedzenie zawsze było robione bez zachowania jakichkolwiek zasad higieny, było to bieda jedzenie typu ziemniaki z sosem, pierogi, makaron. Wierzono u mnie w domu też, że picie zimnej wody może spowodować wiele chorób. Najtańszy ser, najgorsza szynka czy konserwa mięsna były u mnie w domu rarytasem. Gdy próbowałam ugotować coś sama byłam wyśmiewana przez moją rodzinę. Kiedy nie chciałam zabrać niczego z tych domowych smakołyków gdy wracałam do miasta, w którym pracuję była wielka obraza. Zaczynając zarabiać i żyć na własną rękę w większym mieście na początku żyłam w euforii, często wychodziłam zjeść coś na mieście lub jadłam same śmieciowe rzeczy, o których zawsze marzyłam gdy mieszkałam w mojej wsi. Jak można się domyślić mieszkając tam byłam grubą (75 kg, 170 cm wzrostu), spasioną świnią z czerwonymi policzkami. W końcu się ogarnęłam. Jem zdrowo, nie jakieś gówno jedzenie, ćwiczę cztery razy w tygodniu, ważę 56 kg.
    Moja mama od zawsze była dla mnie zaprzeczeniem wszelkiej kobiecości i jeszcze zawsze gnębiła mojego ojca, większość czasu spędzała ze swoją matką, którą uznawała za wyrocznię. Nakręcała mnie przeciwko ojcu. Dorastałam w domu pełnym kłótni na zahukaną dziewczynkę. Kiedy szłam do liceum mama powiedziała mi, że lepiej by było gdybym zadawała się tylko z ludźmi ze wsi, bo Ci z miasta na pewno będą się wywyższali. Dopiero w czasie szkoły podstawowej (druga, trzecia klasa) zmieniłam swoje nawyki co do mycia zaczęłam myć się częściej. Kiedy w czasach licealnych zamieszkałam na stancji wszyscy współlokatorzy dziwili się dlaczego tak długo biorę prysznic, a ja nie byłam do tego przyzwyczajona. Dzisiaj mam bzika na punkcie bycia zadbaną, myję ciało, dwa razy dziennie nakładam na ciało balsam, krem, używam pillingów, bardzo dbam o cerę, zęby.
    Przez całe życie towarzyszy mi wstyd, boję się, że ktoś się dowie, że pochodzę z takiej a nie innej rodziny. Kocham swoją rodzinę mimo wszystko. Pracuję i uczę się aby ich odciążyć. Chciałabym wreszcie mieć fundusze na to, by mogli godnie żyć, pomimo swojego nastawienia do życia. Często czuję bezsilność i czasami czuję się źle, tak jakbym nie powinna poświęcać tyle czasu na nakładanie kremów, treningi, gotowanie zdrowo.

    Nie uważam, że teraz jestem tak bardzo zahukaną sierotą, jaką byłam zanim wyprowadziłam się z rodzinnego domu. Jestem zadbana, atrakcyjna, uśmiechnięta, miła, nie boję się odezwać w towarzystwie, mam kochającego chłopaka i przyjaciół. Chciałabym żeby wreszcie i moim rodzicom żyło się lepiej, bez kłótni i w lepszych warunkach. Żebyśmy kiedyś wspólnie wyszli na lody czy zakupy, byli zadowoleni jak Ci ludzie z galerii.
    Trzymajcie kciuki!

    #zalesie #gorzkiezale #chwalesie #p0lka #gownowpis #wychodzimyzprzegrywu #rodzina #polska #podlasie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    w ramach #wychodzimyzprzegrywu zaczynam uczyć się piec, przed państwem moje trzecie ciasto: drożdzowe

    drożdzowe:
    - ciasto: dałem za dużo drożdży i urosło aż nadto, dałem też więcej mąki i jest takie średnie w smaku. Usiadł mi środek ciasta nie wiem czemu. Boki wyrosły wysoko a środek usiadł:(
    - dżem: użyłem dwóch po lewej stronie brzoskwiniowy, po prawej malinowy. Uznałem że użycie tylko jednego będzie nudne
    - kruszonka: 10/10 naprawdę spoko mi wyszła

    ocena: 2/10 nie lubię drożdzowego a przez ciasto nie jest takie smaczne, ciasto upiekłem głównie dlatego że jest to ciasto podstawowe i wypadałoby je upiec. Jak jest ktoś z Wrocławia to zapraszam, sam tego nie zjem( ͡° ͜ʖ ͡°)
    mój tag gdzie wrzucam ciasta: #pedalskipiecze dalej nie potrafię robić zdjęć ciast...

    #goujzwykopem #chwalesie #tworczoscwlasna #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Nie wiem, czy istnieje wśród cech / zachowań ludzi rzecz, której nie szanuję bardziej, niż syndromu ofiary i wyuczonej bezradności.

    Się nie da. Niczego się nie da.

    Wszystkich wina, tylko nie moja.

    To, że w wieku 30 lat nie ogarniam życia to wina moich rodziców, że mnie tak wychowali.

    Odmawiasz mi, bo jestem czarny? / żydem? / gejem? / kobietą? / prawiczkiem? / mam za duże uszy? / cokolwiek?

    Basia dała mi kosza, a już nie daj Boże związała się z kimś bardziej ogarniętym ode mnie, więc wszystkie kobiety to k*rwy.

    No taak, ale czego można się spodziewać po katolach.

    Jako matka biednego niepełnosprawnego dziecka mam biedne niepełnosprawne dziecko, więc rób co ci każę i daj mi czego chcę, gdyż moje biedne niepełnosprawne dziecko jest biednym niepełnosprawnym dzieckiem, czy nie widzisz jakie ono jest biedne i niepełnosprawne, no, Bartuś, powiedz pani jaki jesteś biedny i niepełnosprawny.

    Jestem samotną matką, należy mi się X Y Z Ż Ź, co jeszcze należy się samotnym matkom?

    Nie ma pracy. Więc nie szukam, przecież to głupie szukać czegoś, co nie istnieje.

    Moje bycie przegrywem to dlatego, że jestem gejem! Co prawda nikt nigdy mi z tego powodu nie dokuczał, ale przecież wiadomo, że wszyscy prześladują gejów, dlatego jestem przegrywem.

    Łatwo Ci mówić, bo masz maturę, jakbyś nie skończyła szkoły, tak jak ja, to ciekawe jak byś teraz żyła.

    Proszę o ukaranie Waszego pracownika zwolnieniem z pracy!

    Uprzejmie donoszę, że właściciel firmy XYZ nabył ostatnio nowy samochód, mimo, że wcześniej wywalił na zbity pysk mojego Janka. Mój Janek jest ciężko chory, od lat zmaga się z chorobą alkoholową i z nerwowością, i nie ma teraz za co żyć, a ten prywaciarz złodziej jeden nie wstydzi się jeździć nowym samochodem.

    W Polsce nie ma żadnych możliwości rozwoju. Skończyłam oceanografię, a jedyna oferta pracy w moim Pcimiu Dolnym to kasa w Biedronce.

    Łatwo Ci mówić, dostałeś lepszą ocenę z tego sprawdzianu, a niby też się nie uczyłeś.

    Nie zdałam, bo facet od przyry się na mnie uwziął.

    Taaak, jemu to łatwiej, to Ty nie słyszałeś, że podobno jego stryjeczny brat ma sąsiada, który ma znajomego, którego dziadek cioci męża wujka siostry syna też pracował w wojsku? Z takimi plecami to wiadomo było od razu, że mu dadzą ten awans.

    Gdybym ja miała takiego bogatego męża też bym o siebie zadbała.

    Nauczyciel wstawił mojemu dziecku jedynkę. Wnoszę o przeprowadzenie kontroli kuratorium, wydziału edukacji i Ministerstwa Edukacji. Proszę o zapewnienie anonimowości.

    Uh. #gorzkiezale #zalesie #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Zwiastun dnia trzydziestego #dziambolife
    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #decidingtobebetter

    Ciekawi mnie, kto byłby ciekawy poczytania przemyśleń i postępów ze zmian z permanentnego malkontenta użalającego się nad swoją egzystencją i spierdoleniem do bycia dumnym i szczęśliwym człowiekiem gotowym do pchania swojego życia do przodu z podniesioną głową? Dajcie znać!

    W zbliżającym się wpisie będziecie mogli poczytać o moich wnioskach na tematy:
    - Czy da się przeskoczyć „normictwo”?
    - Czego pragną kobiety – czyli dlaczego żadna normalna kobieta nie chce przyjąć daru spierdolenia?
    - Oczekiwania kontra rzeczywistość - jak zmienić jedno i drugie?
    - Jak zacząłem robić to, co postanowiłem?
    pokaż całość

  •  

    Mirki z tagu #przegryw, nadeszła pora żebym opisał wam moją drogę do wyjścia z przegrywu. Części z was pewnie się nie spodoba to co napiszę, bo będzie to zaprzeczenie tego co radzi "normictwo".

    Zacznę tak: siedziałem tutaj z wami jeszcze zanim założyłem konto na wykopie, a gdy już je miałem - raczej unikałem pisania pod tagiem #przegryw, ponieważ nigdy nie zgadzałem się z waszą nienawiścią do kobiet.

    Ale mniejsza o to, przejdźmy do rzeczy: 25lvl, jestem typem samotnika (introwertyk motzno). Jeśli chodzi o znajomych to zawsze ktoś się znalazł, ale nigdy nie starałem się zacieśniać relacji - nie zależało mi na tym. Zresztą tak naprawdę nie miałem na to czasu, w czasie studiów skupiłem się tym, żeby wyciągnąć z nich jak najwięcej, rozwijałem się też we własnym zakresie, dzięki temu dostałem dobrze płatną pracę (nie będę pisał ile dokładnie, w każdym razie sporo powyżej średniej krajowej), ale nadal byłem samotny.

    Już podczas studiów zacząłem mocno odczuwać samotność, a kolejne niepowodzenia tylko pogłębiały to uczucie. Po pewnym czasie zacząłem odczuwać objawy depresji (nie, nie byłem u lekarza, bo wtedy nie wierzyłem, że to może cokolwiek zmienić) - zamknąłem się w sobie jeszcze bardziej, miałem myśli samobójcze i tak naprawdę nie było nikogo kto mógłby mi pomóc.

    Trafiłem na wykop, mniej więcej w tym samym czasie też na tindera i postanowiłem, że spróbuje zmienić coś w swoim życiu. Stosowałem kolejne rady normików, od czasu do czasu umawiając się z kimś z tindera (nie było tego dużo - kilka razy, bo i par nie było zbyt wiele). Zacząłem wychodzić z domu (z kimś ze studiów albo z pracy), nie zacząłem biegać ( #pdk ), ale chodziłem regularnie na inny sport (nie napiszę co dokładnie), starałem się dbać o siebie, szukałem nowych rzeczy którymi mógłbym się zainteresować. I wiecie co? NIC. Spotykałem się z różowymi i zawsze znajomość kończyła się bez słowa po pierwszej randce.

    Po pewnym czasie byłem już załamany, zrezygnowałem ze wszystkiego na co tak naprawdę nie miałem ochoty: z wyjść z domu, ze sportu, usunąłem konto z tindera i obiecałem sobie, że już nigdy tam nie wrócę. Znów pogrążyłem się w czarnych myślach, starałem się pogodzić z tym, że będę samotny do końca życia, ale nadal chciałem czuć, że jestem komuś potrzebny, dlatego przygarnąłem pewną kotkę, która bardzo mi pomogła.

    Po ponad półrocznej nieobecności na tinderze nadal czułem się źle, ale na tyle dobrze, aby spróbować ponownie - dwa zdjęcia zrobione na szybko + jakiś mem i do dzieła. Następnego dnia sparowało mnie z Nią, była inna niż reszta różowych z tindera - dało się z nią normalnie pogadać, nie odpisywała półsłówkami, miałem wrażenie (zresztą okazało się, że słuszne), że też szuka kogoś na poważnie. Spotkaliśmy się po kilku dniach, wszystko potoczyło się dosyć szybko, no co tu dużo mówić - zaiskrzyło. Jesteśmy razem 2 miesiące, a na pewno będzie dużo więcej, czuję, że to jest ta jedyna.

    Dodaje obrazek, który dokładnie przedstawia moją sytuację. Ktoś kiedyś już to wstawiał na mirko - pamiętam, że było dużo komentarzy w stylu "znalezienie dziewczyny na pewno nie pomoże, to nie usunie czarnych myśli", no cóż... w moim przypadku dokładnie tak się stało - dzięki Niej znów nabrałem motywacji, której zawsze mi brakowało, przestałem czuć samotność, która to wszystko spowodowała, znów zacząłem się uśmiechać, a świat nabrał barw.

    Także jeśli chcecie ode mnie rady, to byłaby ona taka: jeśli macie być samotni to tak będzie, pogódźcie się z tym, żeby to zmienić potrzebne jest szczęście, dużo szczęścia - tylko tyle i aż tyle, rady normików nie są nic warte.

    pokaż spoiler Wpis ten powstał ponieważ moja różowa postanowiła założyć konto na wykopie, także @jestemsabina Skarbie chodź tutaj, raczej niczego nowego się nie dowiesz, ale przeczytaj i pokaż, że istniejesz (。◕‿‿◕。)


    #przegryw #tfwnogf #wychodzimyzprzegrywu #depresja #truestory no i oczywiście #wygryw
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: a.jpg

    •  

      @jej_czarne_oczy: samotność to jest uczucie, ale spowodowane przez coś zewnętrznego, konkretnie przez nie zaspokojenie jednej ze zwykłych ludzkich potrzeb (mam na myśli potrzebę przynależności wg Maslowa), tak naprawdę żadna terapia nie wypełni pustki, którą się wtedy czuje. Wydaje mi się, że proponujesz, żeby taką potrzebę usunąć, tylko że to jest raczej niemożliwe, tak jakby próbować usunąć potrzeby fizjologiczne, pewnie powiesz, że to nie to samo, ale dla mnie - tak, próbując nie jeść - będziesz się czuł źle fizycznie, będąc samotnym - psychicznie, i jedno i drugie wpływa na człowieka.

      Dzięki za propozycje, ale w tej chwili nie czuje, żebym potrzebował terapii :)
      pokaż całość

      +: profumo
    •  

      @diesel_musi_dymic: O kurwa jaki wyszczekany w internecie xD

      pokaż spoiler Na żywo pewnie zacząłbyś się jąkać i bał odezwać xD


      @gr8b8m8: Cóż mogę powiedzieć, wzbudzasz ból dupy u frustratów, czyli jesteś na dobrej drodze w życiu :D Powodzenia (ʘ‿ʘ)

    • więcej komentarzy (90)

  •  

    Dzień 32 - 2/11/2018 #przecietnapraktyka

    Lecimy z tym kurde benc.

    1. wstanie o 4-5 rano ✔ - 4.20
    2. medytacja
    3. rozciąganie
    4. nauka o fotowoltaice
    5. siłownia
    6. rower
    7. sen przed 23

    #mikrodziennik #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #rozwojosobisty pokaż całość

  •  

    31/365 #wychodzimyzprzegrywu

    o hui, jak to szybko zleciało. To już miesiąc mojego wychodzenia. Efekty? no można powiedzieć że ich nie ma:) a właściwie to są ale małe. Startowałem jako totalny przegryw po miesiącu:
    - korzystam z tindera, miałem już nawet swoje "randki" chociaż ciężko to tak nazwać. Z tym moich podbojów i przebojów niewiele wynika. Dalej nie mogę się przekonać do tej apki i całego konceptu stojącego za nią.
    - poprawił mi się small talk; głównie przez randki ale dalej jestem niepewny, dalej wyglądam na spierdoline
    - znalazłem kolegów z którymi się spotykam
    - znalazłem kolegów w internecie z którymi się nie spotykam
    - waga pokazała 89.8 mój życiowy rekord. Już po redukcji, teraz tylko przypakować

    - przy okazji znalazłem nowe hobby: pieczenie ciast. Serio, pieczenie jest zajebiste. Bierzesz składniki mieszasz wstawiasz do piekarnika i wyciągasz ciacho!! MAGIA. Z każdym wypieczonym ciastem czuję jak wyparowuje ze mnie cząstka spierdolenia. Mówię wam wypiekę sobie tymi ciastami drogę do normalności!!!! ciasta te będą deadscarem mojego spierdolenia którymi utoruje sobie drogę przez spierdolenie. Przy okazji zakładam autorski tag #pedalskipiecze na którym będę pokazywać swoje ciasta. Na początek przedstawiam państwu: pleśniaka (po lewej xD) z dżemem z czarnych porzeczek, półkruchym ciastem i bezą oraz tradycyjną szarlotkę w kształcie pizzy (po prawej).

    plan na następny miesiąc? na pewno wywalić wszystkie gierki z komputerka. Te gówna zżerają mi za dużo czas nie oferując nic w zamian. Dodatkowo nauka angielskiego, siłownia i znalezienie pracy. No i większe zaangażowanie na tinderze.

    #przegryw #spierdolenie #chwalesie #zalesie
    pokaż całość

    źródło: ciacha.jpg

  •  

    71/365

    Czuję niepokój w związku z tym, co się dookoła mnie dzieje. Z jednej strony dużo wziąłem na barki, z drugiej przez to zaniedbuje trochę swoje sprawy. Trochę stresu też przy okazji tego, że pewne rzeczy mogą się nie udać i mimo, że zależy to od grona osób, to ja będę obarczony winą za nieudany projekt. Taka rola organizatora ogarniacza. Nie pamiętam, żebym wcześniej miał takie problemy. Właściwie jednak to dobrze, że teraz dzieją się takie rzeczy i kiedy coś nie wyjdzie nie będzie to katastrofa. Mam czas, żeby nauczyć się ogarniać, organizować pewne sprawy o których wcześniej nie miałem pojęcia. To raczej z tych dodatkowcyh, których się podjąłem, np. w kole naukowym. Nie płacą mi za to, więc wszystko z mojej chęci i zaangażowania. Spełniam się, kiedy mogę zrobić coś fajnego. Nawet jeśli coś nie wyjdzie, doświadczenie zostanie. To dobra dewiza na resztę życia?

    Ilość snu: 7 godzin 15 minut
    Napisane teksty: 14/30
    Produktywna praca: 72/1000 godzin
    Nauka języków: 29/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 84,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    Dzień 29 - 30/10/2018 #przecietnapraktyka

    2 dzień "Living Like Casey Neistat".
    1. wstanie o 4-5 rano ✔ - 4.20 #blazeit
    2. medytacja ✔ - 15min
    3. rozciąganie ✔ - 18min
    4. bieg ✔ - 3km w 21’19”
    5. przygotowanie jedzenia do pracy ✔
    6. nauka o fotowoltaice
    7. siłownia
    8. sen przed 23

    A to dopiero 7.50 rano (。◕‿‿◕。) #wygryw

    #mikrodziennik #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Dzień 29 - 30/10/2018 #przecietnapraktyka

    Podsumowanie z 1 dnia "Living Like Casey Neistat".
    1. wstanie o 4-5 rano ✔
    2. medytacja ✔
    3. rozciąganie ✔
    4. bieg 3km ✔
    5. przygotowanie jedzenia do pracy ✔
    6. nauka o fotowoltaice ✔
    7. siłownia X
    8. sen przed 23 ✔

    Jedyne czego nie udało mi się zrobić, to siłownia. Po powrocie do domu usiadłam z książką, poczułam ból w nogach po porannym biegu i wiedziałam, że nie ma opcji, żebym się ruszyła. Zasnęłam o 21.30... ¯\_(ツ)_/¯

    Dzień 2 z mojej próby "Living Like Casey Neistat".
    Plan taki sam jak wczoraj:
    1. wstanie o 4-5 rano ✔
    2. medytacja
    3. rozciąganie
    4. bieg 3km
    5. przygotowanie jedzenia do pracy
    6. nauka o fotowoltaice
    7. siłownia
    8. sen przed 23

    #mikrodziennik #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Charakteru nie da się zmienić.
    Charakter = indywidualne reakcje i wrażliwość mózgu na bodzce zewnętrzne + indywidualna biochemia mózgu + wzorce nabyte podczas wczesnego dzieciństwa + to jak postrzegają nas inni ludzie(czyli wygląd + pozycja społeczna)

    #takaprawda #niepopularnaopinia #psychologia #depresja #przemyslenia #przemysleniazdupy #rozwojosobistyznormikami #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

  •  

    Dzień 28 - 29/10/2018 #przecietnapraktyka
    Dzień 1 z mojej próby "Living Like Casey Neistat".

    I po pracy.
    Zaczęłam sobie o ten kurs z fotowoltaiki, a dokładnie to czytać Solar Energy: The physics and engineering of photovoltaic conversion, technologies and systems, co jest dodatkowym wyzwaniem, bo książka jest po angielsku. eBook do znalezienia za darmo na Amazonie.

    Niezły dzień ( ͡º ͜ʖ͡º) została mi jeszcze siłownia.

    #mikrodziennik #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Dzień 28 - 29/10/2018 #przecietnapraktyka
    Dzień 1 z mojej próby "Living Like Casey Neistat".

    15 minut medytacji, 18 rozciągania i 3 km w 21.5min za mną. Za 1,5h wychodzę do pracy.

    #mikrodziennik #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #rozwojosobisty

  •  

    pokaż spoiler TLDR: #wychodzimyzprzegrywu nie jest proste przy prawie zerowym doświadczeniu z #rozowepaski

    Umówiłem się ostatnio z zapewne znanym większości @Zniwiarz-Ponury na wyjście do pubu. Pomine nasze szukanie odpowiednio mało dynamicznego lokalu, bo to nic ciekawego. Kiedy weszliśmy w końcu do jednego okazało się, że nie ma już normalnych miejsc, więc usiedliśmy przy takiej bocznej ławie.

    Kiedy prawie już wypiliśmy po pierwszym kuflu jakieś 4 metry od nas usiadła różowa (wysoka blondynka z pięknymi oczami). Ja siedziałem tak, że byliśmy zwróceni twarzami do siebie, Ponury siedział pod kątem prostym do mnie. Perfidnie na nas się patrzyła, chyba szły lekkie uśmiechy.

    No i zaczeło się nasze analizowanie sytuacji. Czy patrzy na nas, czy może szuka innego miejsca? Czy una się uśmiechneła? W pewnym momencie dosiadła się do niej jej koleżanka, czarne włosy, zaczeły pić piwo. No i siedzieliśmy tak koło 20 minut i analizowaliśmy sytuację czy warto podejść, czy możemy się jakoś strasznie upokorzyć, jaką przygotować wymówkę aby się dosiąść. Było to o tyle kuriozalne, że obmyślaliśmy nawet czy wpierw brać dolewkę, czy raczej najpierw zagadać i wtedy brać (kufle były już puste, a gdyby się nie udało zagadać to ja bym już wracał do siebie). Różowe oczywiście gadały i się często śmiały.

    W końcu postanowiliśmy, że jednak zagadujemy, tylko nie mogliśmy sie do tego zabrać. Jako, że musiałem iść do kibla (w sumie już wtedy od jakiejś godziny) to wstałem, poszedłem i postanowiliśmy że bierzemy dolewki i zagadujemy. O dziwo zgodziły się, żebyśmy się dosiadli, ja usiadłem koło tej blondynki, Ponury koło mnie (nie miał koło siebie bezpośrednio różowej).

    Z początku rozmową się nie kleiła, jakieś podanie ręki, imię itp, jednak szybko rozmowa nabrała tempa, pare razy padła salwa śmiechu ze strony różowych. Różowe nas nieco wypytywały, udało mi się podroczyć z blondynką i nawet ją delikatnie poszturchać (chyba jej się to spodobało, uśmiechała się (。◕‿‿◕。)). Wcześniej była mowa, że ta blondynka będzie niedługo spadać (jedna z nich już na początku miała wypite piwo, nie pamiętam która, druga kończyła), jednak ta z czarnymi włosami ciągle ją przekonywała, by z nami została (więc zapowiadało się, że ta z czarnymi na pewno z nami zostanie). Tak na marginesie parę razy noga tej blondynki otarła moją.

    Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, ale w końcu blondynka poszła na chwilę do toalety, ta z czarnymi usiadła koło mnie. Potem oczywiście ta 1 wróciła, ale nie siedziała już przy mnie. Rozmowa dalej szła świetnie, blondynka już nie jęczała że musi wracać. Okazało się, że przyjechała na weekend do znajomej.

    No i w tym momencie zniszczyłem całą rozmowę i naszą szansę (sorry Ponury, to była tragedia xD). Po tym, jak blondynka powiedziała jak długo jechała do miasta spotkać się ze znajomą zapytałem się jej po co. I jeszcze powiedziałem do tej czarnej ,,bez obrazy''. Rozmowa szybko zaczeła zamierać, niedługo potem różowe powiedziały (OBIE), że one to muszą się już zbierać i że było miło. Nie mamy do nich żadnego kontaktu.

    Oczywiście, potem nastąpiła gruntowna analiza całej sytuacji. Jeżeli o czymś zapomniałem do dopisz to @Zniwiarz-Ponury. Tak właśnie wygląda walka z przegrywem moi mili.

    #przegryw #bekazpodludzi (ze mnie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ) #zwiazki #feels #rozowypasek
    pokaż całość

    źródło: a38.jpeg

  •  

    To uczucie gdy 25lvl i w końcu masz dziewczynę, spacerowanie za rączkę było, całowanie z języczkiem i leżenie z przytulaniem i macaniem też. Seksu nie było bo za długo się szykowałem a locha musiała już iść do domu. Jutro znowu spotkanie tym razem będzie też sranie. Nie chce mi sie teraz kurwa opisywać całej sytuacji bo nie chce zapeszać, jutro jak będe już po drugiej stronie to zrobie AMA. Jak na to reaguje? Właśnie płaczę bo feelsy ostatni raz miałem tak silne jak udało mi sie zdać w końcu prawko po kilku letniej przerwie za 11 razem, też wtedy płakałem z feelsów jako reakcja na dużą zmianę życiową i wielkie nadzieje na przyszłość. Coś sie kończy coś zaczyna ehh. Nawet nie wiem co sie robi z lochą poza przytulaniem ehh
    #przegryw #tfwnogf #depresja #tinder #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    67/365

    Zjechałem na weekend do swojej rodzinnej miejscowości i wieczorem spotkałem się z paczką znajomych. To jest ten typ ludzi po technikum, którzy nie poszli na studia do wojewódzkiego miasta jak większość licealistów, tylko od razu po szkole do pracy. Dlatego też zwykle widujemy się dwa razy w miesiącu w weekendy. To jest właśnie taki weekend. Do czego zmierzam.

    Po statystykach widać, że całkiem sporo czasu spędzam z ludźmi. Dlatego chciałbym, żeby ten czas był warty swojej ceny. Środowisko mam zróżnicowane i nie można wrzucić moich znajomych do wspólnego worka. Jeśli chodzi o tych, z którymi teraz się spotkałem. Jeden z nich jest spawaczem, drugi elektrykiem, trzeci monterem od internetu. Jak ich lubię, tak w momencie, kiedy zaczną gadkę o zakładaniu gniazdek, spawaniu rur, podpinaniu internetu, to nie wiem o czym do mnie rozmawiają xD Próbowałem im tłumaczyć, że nie wiem o co chodzi, żeby prościej mówili, czy coś, bo nie znam tej nomenklatury, ale nic nie pomogło. Tak też kolejne spotkanie minęło na dwóch piwkach i rozmowach albo o starych czasach, albo o tym co w robocie, albo o tym, że Kaśka już wzięła ślub.

    Nie raz próbowałem podrzucić temat rozważań, czy innych przemyśleń. Że moim zdaniem warto robić więcej rzeczy, niż tylko pić, jeść, spać i do roboty. Że niektórzy młodzi ludzie, są tacy sami jak ci Janusze, z których się śmieją, że cały dzień przed telewizorem, tylko zamiast przed nim, spędzają czas w internecie. Że dobrze jest gdzieś pojechać, odkryć nowe miejsca, poszerzyć horyzonty. Że może dzisiaj spróbowaliby jakieś nowe piwko, a nie tylko żuberki i żuberki. Zwyczajnie chodzi o zmiany, żeby nie było stagnacji w życiu. Wydaje mi się, że to najbardziej niszczy młodych ludzi, którzy mieli być przyszłością narodu.

    Wtedy przypominam sobie o tym, że każdy odzie swoją drogą i to co jest dobre dla mnie, niekoniecznie jest dobre dla innych. To co mi się podoba, im może wydawać się głupie i niepotrzebne i odwrotnie. Nie ma co przekonywać innych na siłę, do swojego sposobu życia. Szkoda tylko, że sporo z nas przestaje wymagać od siebie i otoczenia i przyzwyczaja się do tego, co kiedyś było zupełnie obcym, nawet niechcianym światem. Też się na tym łapię, że z czasem po prostu przestaje zależeć.

    Kiedyś głośno krzyczałem o niektórych sprawach, dziś robię to samo, czemu byłem przeciw. Przykro się robi. Dorastanie miało polegać na zdobywaniu świata, a nie na przyzwyczajaniu się do niego.

    PS. Chyba trochę zboczyłem z tematu, bo mało tu o rozwoju osobistym, a raczej o przemyśleniach, ale ile można pisać o tym, że dzisiaj uczyłem się angielskiego, a wczoraj nie ćwiczyłem. Raz za czas wystarczy.

    Ilość snu: 6 godzin 45 minut
    Napisane teksty: 11/30
    Produktywna praca: 64/1000 godzin
    Nauka języków: 26, 5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 79,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik #przemyslenia #przemysleniazdupy

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    Zobaczycie jaka w przyszłości będzie segregacja.

    Np do supermarketu nie będziecie mieli wstępu bo jesteście creepami zamulaczami. Normicy nie chcą was oglądać bo jesteście brzydcy i jeszcze jakąś strzelaninę zrobicie. Więc supermarkety dla normików będą dla was zamkniętę, będą wymagać karty normika której nie posiadacie. Dla was zostaną tylko creep-markety czyli sklepy dla takich outcastów jak wy.

    Segregacja będzie wszędzie, również w szkołach. Outcasty creepy nie będą w jednej szkole ani klasie wraz z normikami, a aby dostać kartę normika trzeba będzie udowodnić bycie normikiem, trzeba będzie mieć minimum 200 znajomych na facebooku i być co najmniej na 3 imprezach w ostatnim kwartale.

    Bez karty normika nie będziecie mieli wstępu prawie nigdzie, bo jesteście niebezpieczni i możecie zrobić strzelaninę. Nawet jak nie zrobicie to po prostu dziwnie się zachowujecie i patrzycie, wasz wzrok jest dziwny.
    Tak jak dzisiaj z ulic miast i państw sprząta się bezdomnych by ludzi ich nie widzieli, tak następnym krokiem jest sprzątanie miejsc normicznych z creepów.
    Z zakładów pracy już się was wyrzuca, stąd nawet w ogłoszeniach dla kuców jest napisane że creepom wstęp wzbroniony.

    #przegryw #takaprawda #przemyslenia #przemysleniazdupy #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #heheszki
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wychodzimyzprzegrywu

0:0,0:0,0:1,0:0,0:2,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1

Archiwum tagów