•  

    Odkąd tata kupił fiata.
    Cały czas go biedak łata.
    I choć wierci i maluje
    Spawa, stuka, lakieruje,
    Stan ten wcale się nie zmienia.
    Tata nie ma dość wiercenia,
    Wykręcania, przykręcania,
    Rozbierania i składania.


    Czy tu winny jest mój tata?
    Czy to wina tego grata?
    Że zupełnie bez wyjątku,
    Nie ma świątku, nie ma piątku,
    By go tata nie rozbierał
    I olejem nie nacierał.


    Czasem wspomnę młode lata,
    Nie, nie zmienił się mój tata.
    Zmienił sobie tylko grata:
    Miast syrenki - fiata łata.


    Długo się zastanawiałem
    Jednak gdy już spoważniałem,
    Wreszcie przyszło oświecenie
    Zrozumiałem to wiercenie!
    Gdy zostałem sam już tatą
    Mam ja w końcu radę na to.


    Chcąc być dla swych dzieci wzorem
    Nie siedź przed telewizorem
    Każdy chłopiec marzy przecie
    "Niech mój kakuś w ciałym świecie
    Wsiśtko umie źlepelować
    Śklęcić, źłozić, wyśmelglować."


    Gdy to wczoraj zrozumiałem,
    Rower sam zreperowałem.


    Auto taty - Włodzimierz Gajda

    #wiersz na #dziendobry
    #poezja #gruparatowaniapoziomu
    #majsterkowanie #wychowanie
    pokaż całość

  •  

    To nie jest normalne, że dziecko II SP stresuje się na maksa z powodu lekcji religii. Nie z edukacji wczesnoszkolnej, nie z angielskiego czy informatyki ale z powodu zadań które zadaje Pani z religii. Nie widziałem swojego młodego jeszcze w takim dołku jak w dniu kiedy trzeba było te wszystkie przykazania czy tam jakieś tajemnice wyśpiewać na jakimś sprawdzianie ustnym w ciągu jednej lekcji. W takim stanie była większość klasy a może i wszyscy, kurwa 2/3 klasy nawet tego nie zaliczyło. W przyszłym tyg. jest spotkanie z wychowawcą i zamierzam do podnieść.
    #religia #szkola #dzieci #wychowanie
    pokaż całość

    •  

      @midnight: ja pierdole, bo jak ktoś jest wierzący to jego dziecko idąc do I Komunii te rzeczy zna. Bo UWAGA UWAGA rodzice uczą. A jak rodzice nie chca by znało Prawdy Wiary czy Przykazania Kościelne (tego Kościoła co sa teoretycznie jego częścią) to po co słać na religie a tym bardziej do komunii? Weź się jebnij w czoło, skoro zmuszasz go do nauki "jakichś tajemnic", których sam nie znasz i masz w dupie to wiadomo, że nie idzie. pokaż całość

    •  

      @rafxyz44: Jak ja miałem te 10 zdań to była chyba 3 klasa i wtedy religia jeszcze nie była pomijalna. Nie mam problemu nauczyć się wiersza ale tamto pierdolenie na dwie strony jakoś nie wchodziło. Może jesteś orłem, nie wiem, ja miałem problem.

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Dziś byłem świadkiem odrażającego dla mnie widoku ojca przed 30 na basenie z własnym dzieckiem na oko 6 letnim. co w tym dziwnego, ktoś spyta? otóż ten ojciec nie pływał, tylko chodził obok toru i "motywował" swojego brzdąca, który próbował pływać z deską. jednak słowo motywował w tym sensie bardzo negatywnym. kilka razy przepływałem obok tego chłopczyka, który widać było dopiero się uczył i słyszałem teksty od tego ojca" musisz się nauczyć pływać" dziecko mówi, że już nie chce, a ojciec dalej, że on też nie chciał uczyć się pisać, czytać i pływać, ale jakoś się nauczył, tego każdy musi się nauczyć, tak ma być i kropka. widać było, że często dziecko zatrzymywało się i odpoczywało, a gdy to robiło, ojciec od razu zaczynał swoje mondrości, próbował wszystkiego, wzbudzić w nim żal, że on się tak stara, przywozi synka na basen, a mu się nie chce. po szantaż, że już więcej tutaj nie będą przyjeżdżać. serio, typ jakiś pojebany, za grosz zrozumienia dziecka i jego potrzeb. dobrze, że dzieciak był dość oporny i częste narzucanie woli ojca nie jest mu obce.
    jak widzę takie akcje, to tym bardziej upewniam się, że powinny być jakieś testy na rodzicielstwo
    #basen #bialystok #wychowanie
    pokaż całość

    +: GabWas, FrankVincentino +4 innych
  •  

    Pjoter – miłośnik kolarstwa wyczynowego. Codziennie ciężko ćwiczy z kolegami na swoim składaku za blokami, tudzież świeżo wylanym asfalcie na drodze wiejskiej. W końcu się doczekał, w końcu nie musi jeździć po drodze w której ilość dziur przewyższa ilość kilometrów jej długości.  Wciąż rywalizuje z kolegami o to, kto opanuje najwięcej trików. Codziennie po szkole dzielnie ćwiczy, odreagowując szkolny stres. Jeździ z kolegami do sklepu, po oranżadę, piją ją  oczywiście ,, na spółę’’ – tak jest najlepiej, codziennie płaci ktoś inny a napiją się wszyscy.  Jadą na ,,kwadrat’’ , omówią nowe wypełnione misje w grze komputerowej, pogadają o tym jak babka od matmy przepytała z tabliczki, wstawiając połowie klasy ,,pały’’ i pośmigają na rowerach, osiągając nowe ,,skille’’. Kiedy się ściemni, mama krzyknie przez okno ,,Pjoter do domu’’ , Pjoter pożegna się z kolegami, ,,kajtnie’’ kolegę na ramie roweru pod jego dom i nie siadając na siodełku, przebierając nogami jak najszybciej się da, kołysząc się na boki niczym pełny zaangażowania i determinacji kolaż tuż przed metą – wróci do domu.  To był dzień pełen wrażeń – pomyśli, pójdzie do kuchni na kolacje, przeprosi mamę, że tak długo mu zeszło, otworzy buzię i zaczynie mówić : ,,mame, a wiesz, że z kolegów to tylko ja umiem pivot na przednim kole?’’, dumny z siebie niczym paw. Od jego własnej dumy ważniejsze jest dla niego uznanie mamy, to jej chce zaimponować najbardziej. Chce pokazać, że jest coś, w czym czuje się najlepszy, chce powiedzieć: ,,zobacz, oprócz szkoły i nauki mam też pasję, przyjaciół i fajne relacje’’.  Chłopak chciałby, żeby mama doceniła go w końcu za coś innego, niż piątka ze sprawdzianu z ,,pszyry’’, żeby zapytała o coś więcej niż ,, lekcje odrobione?’’, żeby się zaangażowała, żeby się zainteresowała, albo udawała chociaż, że jej poziom fascynacji tym pivotem jest taki sam jak Pjotera.  To było by dla niego coś wielkiego, gdyby usłyszał ,, A pokażesz mi co to jest ten pivot?’’ albo ,, to rzeczywiście wymaga dużych umiejętności’’ , albo chociaż krótkie, pełne podziwu i dumy ,,woow’’. To by było coś….. Ale Pjoter słyszy to co zawsze, ta nieszczęsna tabliczka, ma ściągę na linijce ale nie powie mamie, bo znowu ona powie, że ją to nie interesuje bo linijką to mu może co najwyżej przyłożyć, jak się tej tabliczki nie nauczy. A jak ojciec wróci to już w ogóle….

    Pjoter pójdzie do swojego pokoju, poudaje, że uczy się tabliczki mnożenia, rysując w zeszycie swój wymarzony rower (prawdziwy, taki z przerzutkami), który rodzice obiecali mu za dobre oceny w szkole. Będzie się ,,cykał’’ kiedy wróci tate ale ma nadzieję, że mama nie powie mu o tej tabliczce. Rzuci jeszcze kilka luźnych myśli w swoją stronę : ,, gdyby tabliczka mnożenia wchodziła mi do głowy z taką łatwością jak nowe triki na moim składaku..’’ , zadając sobie pytanie ,, dlaczego ich interesuje tylko moja szkoła?’’

    Drogie dzieci – bądźcie jak Pjoter, pielęgnujcie pasje i przyjaźnie. Drodzy rodzice- nie bądźcie mamą Pjotera. Znajomość tabliczki mnożenia nie definiuje powodzenia życiowego waszych dzieci.   Mówcie swoim dzieciom ,,wooow’’ kiedy wykonują superultratrudne życiowe tricki, bawcie się razem z nimi, pytajcie o nowe związki, stare przyjaźnie i największe pasje.  Uczcie waszych dzieci najważniejszej zasady mnożenia : miłość to jedyna rzecz, która się mnoży jeśli się ją dzieli.

    #pjoter #janusze #rodzice #rodzina #dziecko #heheszki #memy #smieszneobrazki #zycie #truestory #takaprawda #takbylo #psychologia #wychowanie #dom #relacje #humorobrazkowy
    pokaż całość

    •  

      @KarmazynowyAstrofizyk: a co to ma do ograniczenia autorytarnej roli rodzica i uznania podmiotowości dziecka? O-o

    •  

      @MrocznaKapibara: ten pan jest autorytetem sam dla siebie, był bardzo dumny ze swoich "osiągnięć" i jak powiedział dziennikarzom

      “I felt what I was doing was right".

      Także mama chyba go słabo nauczyła i raczej nie bał się kary. Słusznie, zmarł dopiero w 2017 roku, ze starości.

      (dla jasności, w czasie procesów wielokrotnie obrońcy starali się powołać na niepoczytalność, jednak eksperci po kilkukrotnych badaniach nie stwierdzili choroby psychicznej, on na prawdę uważał, że ma misję i twierdził tak do końca życia, sam też uważał, że jest zdrowy i "oddaje przysługę społeczeństwu")

      Bicie dzieci sam uważam za złe wychowanie, ale nie móc dziecka opierdolić, ani dać szlabanu, tylko tłumaczyć po 100 razy, mimo że dalej puszcza na przerwie rapsy, pisze na plecaku CHWDP i zakłada nauczycielowi kosz na głowę, to jednak bezsens. Sam po swoim pokoleniu widzę, jak skończyli najbardziej bezstresowo wychowani i jest to obraz nędzy i rozpaczy. Najbardziej bezstresowo wychowany gość na moim osiedlu skończył kilka lat temu z kosą pod żebrami, bo się pokłócił ze swoim dilerem, który jak się okazało nie żartował. Nie wyszło na zdrowie, rodzice tym razem nie obronili, jak na wywiadówkach.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Moja siostra chce zainstalować swojemu synowi (lat 5) grę minecraft

    Co myślicie o tym pomyśle? Moim zdaniem minecraft dla 5 latka to stanowczo za wcześnie, tym bardziej, że tą grę kojarzę głównie z rakowych lets playerów na YT (czyli dosyć negatywnie)

    Jaka jest Wasza opinia, odradzić jej ten pomysł czy wręcz przeciwnie?

    #minecraft #gry #wychowanie #dzieci pokaż całość

    •  

      Ja bym bardziej pomyślała o jakieś aktywności fizycznej/zajeciach ruchowych na luzie. Jest w takim wieku że jak będzie miał mało ruchu a bedzie sporo siedział przed kompem to za kilka lat będzie krzywy. Najwięcej skrzywien/skolioz u dzieci tworzy się w dwóch okresach: około 6-8 lat bo dzieci idą do szkoły i o wiele dłużej siedzą w ciągu dnia, 11-13 lat kiedy szybko rosną. Także warto mieć na uwadze że ruch jest bardzo ważny dla takiego dziecka, żeby się dobrze rozwijało. pokaż całość

    •  

      Czy jestem dziwny, jesli nie znam fabuly Minecrafta i fortnite? (ʘ‿ʘ)

    • więcej komentarzy (88)

  •  

    #dzieci #wychowanie #religia #ateizm
    Taka sytuacja jeszcze ze świąt, przypomniałam sobie o niej dzisiaj i chętnie przeczytałabym opinie co wg Was można było zrobić w takiej sytuacji.

    Mam siostrzeńca 4lvl i trzy siostrzenice lvl 8, dwie z nich to bliźniaczki. W czasie świąt Wojtuś i Ola chcieli żebyśmy wszyscy razem pośpiewali kolędy, więc wzięliśmy gitarę, mały próbował brzdąkać i we trójkę śpiewaliśmy wszystkie kolędy jakie nam przyszły do głowy. Dzieci się cieszo, wygłupiamy się, zabawa przednia:)
    Tylko że w pewnym momencie zauważyłam, że bliźniaczki siedzą z obrażonymi minami. A to dlatego, że nie znały żadnych kolęd (rodzice nie chodzą do kościoła i nie zaznajamiają ich ze sprawami związanymi z #katolicyzm ). Ewidentnie było im przykro, że dzieje się coś zabawnego bez ich udziału, a nie chciały się dołączyć mimo mojej nieśmiałej próby namówienia ich żeby do nas dołączyły.
    Czułam się bardzo głupio, no ale z drugiej strony nie odmówię innym dzieciom wspólnego śpiewania kolęd w święta...
    Rodzice bliźniaczek oczywiście nabrali wody w usta i udawali że nie ma problemu.

    Święta już za jakieś 340 dni a ja nie wiem co zrobić następnym razem w takiej sytuacji. Help.
    pokaż całość

  •  

    Czy jak córka przyprowadza do domu chłopca (tzn. to właściwie on ją odwozi, bo kulawa się zrobiła, amatorka łyżwiarstwa) i zamiast normalnie do mnie mówić, przy nim zwraca się "ojcze", "proszę ojca", "czy ojciec mógłby" puszczając oko do mnie niepostrzeżenie to ciśnie bekę ze mną z niego czy bardziej z nim ze mnie? #dzieci #ojcostwo #wychowanie #patologiazewsi pokaż całość

  •  

    Murcy, a może bardziej mirabelki. Tak się zastanawiam. Przede wszystkim - ja swoich dzieci nie mam, nie wiem jak to jest być mamą.
    Moja siostra 6 tygodni temu urodziła córkę. Jest to jej pierwsze dziecko. Czy z dzieckiem naprawdę trzeba być AŻ TAK ostrożnym? Ja rozumiem że to bezbronne maleństwo i potrzebuje dużo opieki, ale mam wrażenie że moja siostra i mama, a już szczególnie ojciec dziecka trochę przesadzają. Dwie czapki na głowę i kombinezon i na to koc - wyprawa 10 metrów do ciepłego samochodu. Na tym nie siadaj, to musi być czyste (co ja dupy nie myję?). Matko bosko jak tu zimno (21,5°), szybko kaloryfery włączać. Mała cały czas w tych bodach długich i grubych, opatulona kocami, mimo że naprawdę nie jest w mieszkaniach zimno. We własnym pokoju sobie nie mogłam lakierem włosów popsikac, bo dziecko leżało na łóżku (oczywiście nie pryskalam w twarz czy coś xD) Drzwi też musiałam zamknąć bo brat się mył i zapach żelu pod prysznic się roznosił. Olaboga dramat bo ona woli ssać z butelki niż z piersi. Maseczka na twarz bo przeziębiona jesteś (gardło mnie bolało)! No mogłabym tak wymieniać i wymieniać, a w sumie spędziłam z nimi może 7 godzin. Czy to już pieluszkowe zapalenie mózgu czy po prostu tak się trzeba zajmować dzieckiem?

    #dzieci #macierzynstwo #wychowanie #pytanie #rodzina #gowniak
    pokaż całość

    •  

      @erln dzięki za wyjaśnienie, chociaż u mojej siostry pokarmu jest bardzo dużo i odciąganie 80 ml zajmuje jej jakieś 10-15 minut.

    •  

      @szzzzzz: pierwsze 3 miesiące życia dziecka określane są jako 4 trymestr ciąży - niemowlę w tym czasie ma szczególną potrzebę bliskości, łatwo je przebodźcować (dźwiękami, zapachami)...
      Co do karmienia - o tym "nic na siłę" mówi się tylko wtedy, gdy się stoi z boku. Rodzice chcą dla dziecka wszystkiego, co najlepsze, dochodzi do tego aktualny terror laktacyjny i poczucie, że jeśli nie matka nie karmi piersią to jest gorsza. I do tego wisienka na torcie - szalejące po porodzie hormony.
      Młodym rodzicom nie jest łatwo, więc trzeba dać im trochę więcej wsparcia i zrozumienia, nawet, jeśli nie wszystko jest dla nas zrozumiałe.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

  •  

    25 lat na karku i przez całe życie mówiono mi co mam robić. Kurwa podstawówka taka i taka, Liceum takie i takie bo najlepsze, bo będziesz kimś, studia takie i takie, będziesz kimś.
    Skończyło się na tym, że wyśnionych studiów rodziców nie skończyłem, bo wpadłem przez to w doła i pracuję teraz za jakieś gównopieniądze w jakiejś gównopracy.
    Jestem sfrustrowany mega, bo przez te ich drogowskazy (w zasadzie w każdym aspekcie życia) nie wykształciłem sobie także kompletnie charakteru i jaj. Ponad to, nie umiem trzymać swojego zdania, bo zawsze mi się włącza mi się moralniak i "bo komuś zrobię tym krzywdę". Także na pierwszym miejscu u mnie każdy, tylko nie ja; a jak coś to potem wyrzuty sumienia, ciągła zmiana zdania i wkurw, że znowu jest jak zawsze. Nie powiem, rodzice jednak mi pomogli bardzo w niektórych sytuacjach (mieszkam ze swoim różowym w wyremontowanym po babci domku pod Warszawą) i jestem im wdzięczny. Nie głodowałem też, zawsze miałem ładne ciuchy, ale ojciec mnie kompletnie olewał i to matka w zasadzie mnie wychowywała i chciała, żebym był tym prawnikiem.

    Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że całe najlepsze lata w piwnicy: kolegów i imprez brak, pasji zero, więc charakteru nie miałem na czym wyszlifować. Mam dziewczynę już chyba 10 rok i z nią jest tak samo (w zasadzie wegetujemy oboje). Z niej jest życiowa pierdoła, do tego jakieś dda/ddd/borderlajny i kurwa moje życie nieraz to piekło. I znowu: sam nie wiem, czy mam ją rzucać czy nie mimo, że jestem nieszczęśliwy, no ale nie chce jej zostawiać samej (różowy przegryw i oboje z rodziców mają ją w dupie- siedzą sobie w UK) jeszcze wpadnie w jakieś histerie i coś odjebie, no i te rozterki, że lata razem, wspomnienia, przyzwyczajenie, może ją kocham, ale na dłuższą meta się nie da. Czyli mimo swojego nieszczęścia, myślę spełnieniu potrzeb innych i ofiarowaniu opieki.

    Poruszyłem tu dużo wątków ale po prostu chciałem się wygadać.
    Aha i jeszcze rada miłosna dla stulejarzy i prawiczków:
    Nie brnijcie kurwa ślepo szukając sobie jakiejkolwiek dziewczyny, bo będziecie podwójnie cierpieć. Skupcie się na sobie, pracujcie nad sobą, obrośnijcie w piórka, a dopiero potem, zabierajcie się za życie.

    #przegryw #depresja #wkurw #spierdolenie #zwiazki #psychologia #charaktery #wychowanie #rodzice #codziennysynbozy
    pokaż całość

  •  

    Dziecko 6lvl przybiega dumne i daje karteczkę. Trochę się zmartwiłem że ma o mnie takie zdanie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    (Drugie zdjęcie w komentarzu)
    #wychowanie #dzieci #coolstory

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1546428957675.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To będzie długi wpis, ale muszę się wyżalić.

    Miałem pokopane dzieciństwo. Większość czasu wychowywała mnie ciotka, rodzice średnio się mną interesowali. Ojciec pracował na budowach w Warszawie, więc w domu był tylko w weekendy. Matka z kolei miała normalną pracę przed porodem, jednak po wychowawczym nie wróciła do starej firmy bo nie było tam dla niej miejsca(trzeba by było dać w łapę, uroki PRL) i została wieczną bezrobotną. Mimo braku pracy w domu jej prawie nie było bo ważniejsze były koleżanki u których przesiadywała większość dnia.

    Jeśli chodzi o kasę i potrzeby dziecka w zakresie materialnym to nie było źle, miałem rower z kółkami bocznymi (REKSIO!), konia na biegunach, nawet klocki LEGO. Ciotka była bardzo fajna, miło wspominam ten czas, nie sprawiałem problemów wychowawczych. Niestety rodzice mieli w zwyczaju odcinać mnie od innych ludzi, w czasie imprez rodzinnych jadłem oddzielnie (w kuchni np) podczas gdy inne dzieci miały miejsce przy stole z dorosłymi. Musiałem dbać o wygląd zewnętrzny, jak graliśmy z kumplami w piłkę to ich rodzice nie robili im awantur za zniszczone spodnie, po prostu mieli ciuch do gry w piłkę, ja musiałem mieć czyste a jak uwaliłem je trawą to dostawałem pasem. Tak samo nie mogłem się wygłupiać z innymi dzieciakami bo był łomot.

    Tak mi zeszło dzieciństwo, szkoła i technikum. W sumie w szkole było spoko, najgorzej jak mi nie szło na matematyce (miałem czwórki), matka wtedy chodziła do nauczycielki i z nią gadała i potem kazała mi poprawiać do skutku, aż nie dostałem 5 lub 6. Tak było do technikum. W sumie samo technikum to też był dym, bo kazali mi iść do liceum ale tutaj się zbuntowałem pierwszy raz i po prostu nie zaniosłem tam papierów, chciałem iść z kumplami do elektryka. Powiedziałem matce potem, że się nie dostałem. Ona poszla do LO wyszło, że nie zaniosłem papierów, dostałem łomot ale już nie mogła tego odkręcić więc mogłem skończyć technikum. Moje 18 urodziny to była cudowna impreza z ojcem, matką, babcią i dziadkiem przy cieście z galaretką i szampanem z biedronki.............
    Po szkole średniej rodzice uznali, że mogę wybrać dowolną szkołę pod warunkiem, że będzie to politechnika w naszym mieście. Złożyłem tam papiery, ale złożyłem też w innym mieście na kierunek inz bo bardziej mi pasował niż mgr z na PB. Dostałem się na obie uczelnie i udało mi się ich przekonać do tej w innym mieście argumentami, że wreszcie dorosnę, będę odpowiadał za siebie, nauczę sie sam robić kanapki itp xD.

    To były cudowne lata, rodziców widywałem co kilka tygodni na weekend a i to często miałem dość. To był czas gdy komórki dopiero się zaczynały, nie było tak fajnie, że można dzwonić/pisać smsy kiedy ma się ochotę, karta była bardzo droga. Jak byłem w domu to było po staremu, musiałem mówić i robić to co im by pasowało. Z kolei na stancji było ekstra, z kumplami złapaliśmy robotę przy roznoszeniu ulotek, potem dorabiałem jako pomocnik elektryka, wpadały mi drobne pieniądze. Nauczyłem się tam relacji z dziewczynami (wcześniej ręce mi się trzęsły i pociły nawet jak chciałem tylko zeszyt pożyczyć by spisać pracę domową i zwykle kumple załatwiali takie rzeczy), nawet zdobyłem kilka przyjaciółek z którymi do dziś mam kontakt. Można powiedzieć, że na stancji byłem dorosły a jak wracałem do domu to musiałem udawać taką kluchę, bo jakiekolwiek próby postawienia na swoim, wyrażenia swojej opinii powodowały docinki ze strony rodziców typu 'nic nie wiesz o życiu, gnój jeszcze jesteś, jak dorośniesz to zobaczysz'. Więc w domu byłem pipą. Tak było łatwiej.

    Pod koniec studiów poznałem cudowną dziewczynę, dogadaliśmy się i było super. Dopóki ona nie wpadła na genialny pomysł, że chce poznać moich starych. Określiłem jej relacje jakie panują miedzy nami i na drodze kompromisu ustaliliśmy, że ona zagra koleżankę, która chce zobaczyć okolicę i nie ma gdzie się zatrzymać to kimnie sobie u nas w wolnym pokoju. Nie byli zadowoleni, bo jak to tak ona nie ma gdzie przekimać, niech sobie w hotelu spi itp. No ale przyjechała, mama dom w miarę ogarnęła, obiad też zrobiła. Oczywiście było sporo docinek, że nie umiem chleba równo posmarować czy coś....Jakoś tam ta wizyta pierwsza minęła. Za miesiąc mieliśmy to powtórzyć tak aby dać do zrozumienia rodzicom moim, że to ktoś więcej niż koleżanka. Ale tu zgrzyt, bo na starcie matka zapytała dziewczynę czemu mnie wykorzystuje i przecież są hotele i akademiki, które mają wolne pokoje i że to ja tu mam pomóc ojcu przy remoncie altanki a nie wozić jakąś jaśnie panią po zabytkach xD. Dziewczyna przesiedziała weekend patrząc jak zapierniczam z taczką. Nikt się z moich rodziców do niej nie odzywał. Odechciało się jej wycieczek w moje strony.

    Nie zerwaliśmy, ja po prostu jeździłem czasem sam. Rodzice nie dzwonili do mnie (chyba, że coś trzeba było pomóc naprawić), nie pytali nigdy co u mnie i tak szło. Po studiach znalazłem robotę w mieście w którym studiowałem, nie było super kasy z tego ale wystarczyło by się usamodzielnić. Nigdy mnie nie odwiedzili, właściwie to nawet nie pytali mnie kiedy przyjadę, po prostu ja dzwoniłem co jakiś czas ze wpadnę na weekend a oni ze OK. Kilka lat temu jak byłem w domu to powiedziałem, że myślę o kupieniu pierścionka zaręczynowego, nie skomentowali tego, nie podjęli tematu. Po roku od tego wydarzenia już przyjechałem z narzeczoną to jakoś tak było sztywno, drętwo nieprzyjemnie, ale powiedziałem im, że planujemy ślub za dwa lata to tylko usłyszałem "no taka kolej rzeczy".

    Nie podejmowali tematu tego przez dwa lata, przy okazji dawania zaproszeń był tylko temat "kogo ze swojej rodziny zapraszam?" No to mowię, że tylko najbliższych, z którymi mam kontakt, bo wesele małe, bo kasy mało mamy i szkoda nam pakować to w imprezę. No i zaczęła się wojna, że to trzeba ciocię A, B, C i D zaprosić bo jak to tak, że oni u nich też byli i jak to wygląda jak ich syn ich nie zaprasza xD. Wyszła wojna, dobrze, że nie rozpakowaliśmy się do końca bo było łatwiej się zabrać. Co ciekawe dzień przed weselem zadzwonił do nas właściciel sali, że dzwonili do niego moi rodzice i domówili 20 krzeseł bo ktoś tam jeszcze z rodziny przyjedzie o.O. To się zgotowałem, powiedziałem, że nie ma żadnego domawiania i ma zostać po staremu. Zadzwoniłem do matki, powiedziałem, żeby się odczepili od mego życia itp wyrzuty.

    Sama impreza była fajna, starzy przyjechali bez nadmiarowych ciotek, udawali, że się dobrze bawią, następnego dnia nie byli na poprawinach "bo niby dużo pracy w domu xD".
    Niestety mimo iż cała akcja miała miejsce kilka lat temu to nadal lubią zadzwonić i zaplanować nam czas i sposób spędzania czasu "np. W te święta przyjeżdżacie do nas i jedziemy do ciotki A, B i C". Do moich teściów się nie odzywają, na wysyłane pocztówki nie odpisują. A część mojej rodziny, z którą mam kontakt mówi, że na imprezach rodzinnych mówią, że zmieniłem się, odwróciłem od rodziny, nie trzymam kontaktu, mam w dupie rodziców swoich itp.
    Nie biorę tego do łba, nie dementuję tego, nawet nie komentuję na forum rodzinnym tych doniesień. Trzymam się z dala od nich, jednak nie da się całkowicie oderwać od rodziny. Obecnie moja żona jest w ciąży i już słyszałem, że powinna rodzić w moim rodzinnym mieście, a chrzciny powinny być dużo większe niż wesele i oni to zorganizują bo ja nie powinienem się mieszać w sprawy dorosłych ludzi przez swoją nieodpowiedzialność i egoizm.

    No i tak się żyje.... nienawidzę ich... I mam stres jak muszę do nich dzwonić lub jechać, już wolę iść do dentysty bez znieczulenia.
    Czasem się tylko zastanawiam kto ma rację...
    No i jak wysłać dziecko na wakacje do takich dziadków.....
    #rodzina #wychowanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    W GAiT-cie niczym w trudnych sprawach. Nie chce mi się pisać tego od nowa więc wkleję co wysłałem koledze (w komentarzach reszta):
    #gdansk #wychowanie #rodzicielstwo

    +: k................a, queenmorrison +12 innych
  •  

    Rzucam w eter tezę mojej prof od pedagogiki:

    najgorszym co może zrobić rodzic to hamować twórczą aktywność dziecka
    #studbaza #pedagogika #edukacja #rozwojduchowy #wychowanie #rodzicielstwo i chyba #gownowpis

  •  

    Raz na jakiś czas robimy sobie wieczorki filmowe, siadam z dziećmi i wnukami i oglądam. Chciałam puścić wnukom jakiś ładny i pouczający serial, coś na czym sama się wychowałam pełnego dobroci, pięknych widoków, marzeń...wybrałam Anię z Netflixa to był błąd. Rany boskie - to jakiś koszmar, wnuki odleciały od razu bo się znudziły, zresztą to w ogóle nie jest film dla dzieci. Dorośli (ja i moje dzieci) obejrzeliśmy kilka odcinków - to jakiś ciężki dramat obyczajowy. Znęcanie psychiczne i fizyczne, ohydne wyzwiska, nauczyciel molestuje uczennicę, Ania wrzeszczy z byle powodu i opowiada jakieś banialuki, Murzyn uczy białego co to przyprawy, zaprasza go na obiad po czym mówi mu, że je owoc niewolniczej pracy mimo iż jego matka z własnej woli została przy państwie, Gilbert rzuca szkołę i szlaja się po świecie, stare, bogate lesbijki, złodzieje kradną znaczną sumę - nikt ich nie goni - "stracone, trudno, to już koniec". Żona, przy dzieciach, podważa autorytet męża i się z nim kłóci, mąż robi co chce w ogóle nie konsultując nic z żoną (mimo iż tradycyjnie, w tym za czasów moich rodziców i dziadków, to żony prowadziły domowe finanse i mąż zawsze konsultował z żoną ważne decyzje). Ania "za karę" będzie się zajmować domem i uważa to za śmierć za życia. Popieprzone z poplątanym. Zgroza, nie polecam czegoś takiego dla dzieci, dla dorosłych też nie polecam bo można wpaść w depresję. #netflix #dzieci #wychowanie #seriale #rozrywka pokaż całość

  •  

    Myślałem, że takie rzeczy to tylko w pastach i #urbanlegend ... Siedzę w poradni, wchodzi babka z dzieckiem. Młodszy biegnie od razu do kącika dla dzieci, matka siada i zaczyna się pierdololo jaka ona to nie jest chora itd. dzieciak w międzyczasie wziął długopis, kartkę i zaczął coś malować a ta nagle
    "BRAJAN W KTOREJ RECE TRZYMASZ DLUGOPIS?! TYLE RAZY CI MOWILAM ZE PISZE SE DRUGĄ RĄCZKĄ!"
    Ja robię oczy jak 5zl a ta dalej
    "NO WEZ TO DO DOBREJ RACZKI, DO PRAWEJ NO WEZ NATYCHMIAST"
    jakaś babcia w kolejce mówi "no ale co w tym złego?"
    A baba na to

    pokaż spoiler Ja nie chcę żeby mój syn był jakimś odmieńcem


    #wtf #truestory #madki #dzieci #wychowanie #leworeczni
    pokaż całość

  •  

    @trwaidentyfikowanie: Wyobraź sobie, że nagle budzisz się zadziwiająco zmęczony, przerażony, obolały i brudny. W tle słyszysz kompletnie nieznane Ci dotąd dźwięki. Gwar, szum i powiew zimnego powietrza tworzy zupełnie inną atmosferę od tej, w jakiej zasypiałeś jeszcze wczoraj. Jak codziennie rano, przecierasz oczy i pozbywasz się z nich resztek ,,śpiochów’’. Przecierasz, przecierasz, przecierasz….. i spostrzegasz że znajdujesz się w całkiem innym miejscu niż dotychczas. W miejscu, w którym nie byłeś nigdy przedtem. Strumienie ostrych i rażących świateł uniemożliwiają Ci dostrzeżenie czegokolwiek o znanych, wyraźnych strukturach. Jedynie, co w tym momencie jesteś w stanie dostrzec to dziwne, owłosione twarze, z ustami poruszającymi się szybciej niż najnowszy model mercedesa. Masz wrażenie, że chcą Cię polać sosem, przegryźć i połknąć. Wymachują czymś na kształt rąk. Część z nich ma na palcach dziwne, błyszczące się metalowe czipy. Na każdym palcu ostrze, zdolne posiekać Cię w sekundę. Te ,,dziwolągi’’ są trzy razy większe od Ciebie, dotykają Cię dziwnymi, zimnymi przedmiotami, robią to z wielką swobodą, targając Tobą z boku na bok. Miejsce, w którym nagle się znalazłeś nie jest ani ciepłe, ani przyjazne. Miękka poduszka, głos ukochanej osoby, który słyszałeś zawsze przed snem, ulubiona muzyka w radio i lekkie kołysanie wodnego łóżka, które kupiłeś za ostatnie pieniądze z wypłaty, w tym momencie są dla Ciebie tak odległe i nieosiągalne, że płaczesz i krzyczysz w niebogłosy z przerażenia. Nikt Cię jednak nie słyszy, nikt Cię nie rozumie. Jakby tego było mało, spostrzegasz, że jesteś nagusieńki. Nie masz na sobie nawet skarpetek, nawet sznurka pełniącego funkcję bielizny niczym w rdzennych plemionach Afrykańskich. Nie masz żadnego koła ratunkowego, telefonu do przyjaciela ani opcji pół na pół. Leżysz nagi, brudny, w zupełnie nieznanym Ci miejscu, w otoczeniu postaci dziesięć razy większych od Ciebie, dla których stajesz się obiektem zainteresowania w zupełnie odmienny sposób niż byś tego chciał. Nikt Cię nie uprzedził, nikt nie powiadomił, nie zadzwonił, nikt nie przygotował. Nie masz zupełnie niczego czego mógłbyś się chwycić, co mógłbyś rozpoznać, za czym mógłbyś podążyć, poza jednym punktem orientacyjnym gwarantującym Ci poczucie bezpieczeństwa – dobrze znanym Ci głosem, który jest dla Ciebie niczym kod do bram ocalenia. Za każdym razem, kiedy słyszysz ten głos, czujesz też ciepło i przyjemne drapanie po pleckach. Czujesz lekkie kołysanie jakby wprost z wodnego łóżka. Czujesz przyjemne ciepełko. Czujesz się otoczony bramą warowną, wysoką, wielką, nie do przebicia. Masz tylko i aż ten głos, ten zapach, to ciepło i tę bliskość. Pośród całej zgrai przerażających ufoludków, masz kogoś kto pomoże Ci poznać ten nowy świat, powoli przekonując Cię, że będzie niesamowicie.
    Mniej więcej tak czuje się noworodek, który przychodzi na świat. Możecie go przewijać i karmić, kupować piękne ubranka, remontować dla niego pokój i kupić najnowsze łóżeczko z ikei, ale jeśli nie dacie mu bliskości, na nic to wszystko się zda.
    Mirki, przytulajcie swoje dzieci już od urodzenia. Nie bójcie się, ,,że przyzwyczaicie'' - przyzwyczajajcie, do bliskości, miłości, poczucia bezpieczeństwa. To najlepsza inwestycja w zdrowie psychiczne waszych dzieci a później dorosłych ( tym samym poniekąd zmniejszacie jednocześnie populację piwniczaków( ͡° ͜ʖ ͡°)).
    #psychologia #dzieci #ciaza #rodzicielstwo #wychowanie no i prawie #nocnazmiana
    pokaż całość

    •  

      nie zawsze wszystko pójdzie po jego myśli a inni mają prawo mieć odmienne zdanie.?

      @trwaidentyfikowanie:
      To nie jest kwestia "inni mają prawo mieć odmienne zdanie". Inne zdanie można mieć w kwestii ulubionego smaku lodów. Ale istnieje obiektywna rzeczywistość, i racja może być tylko jedna.

      Widzisz, ja przez więcej, niż połowę swojego życia uczyłem się matematyki i fizyki. Jeżeli spotkam człowieka, który będzie twierdził, że 2+2=6, to czy to znaczy, że mamy znaleźć kompromis, i ustalić krakowskim targiem, że 2+2=5? Nie. To znaczy, że jeden z nas się myli, a w takiej sytuacji kompromis na pewno będzie błędny.

      A na razie życzę rozmówcom dobrej nocy, bo już sakramencko późno :).
      pokaż całość

    •  

      bo młodszy albo płakał, albo wychodził i musiałem go odprowadzać. Potem już wiedział, że jak tata wychodzi no to znaczy, ze koniec dnia i teraz jest spokój.

      @wnocy: Apropos wypłakiwania: myślę, że w przypadku okrucieństwa wypłakiwania chodzi zazwyczaj o noworodki oraz niemowlęta, a nie dzieciaki, które już chodzą.
      Są badania, które badały poziom stresu (kortyzolu) u dzieci, które były zostawiane na noc i faktycznie, po paru nocach te dzieci nie płakały, ale poziom kortyzolu był na wysokim poziomie.

      Są też badania mówiące, że dzieci zachowują się 'gorzej' przy matkach, ponieważ wiedzą, ze moga sobie na to pozwolić. Czyli np dziecko zachowuje się super w przedszkolu, z ciociami, ale gdzieś te emocje muszą ujść i zazwczaj znajdują wyjście w obecności matki, która jest dla dzieci bezpieczną przystanią.

      Relacja rodzic-dziecko NIE JEST relacją partnerską.

      @RandomowyMirek: Ano nie jest. Są pewne rzeczy, za które ja jestem odpowiedzialna, czyli za bezpieczeństwo i zdrowie, i tu nie ma zmiłuj, trzeba zrobić, aczkolwiek staram się tłumaczyć, dlaczego coś robimy.
      W całej reszcie jest pole do negocjowania i zazwyczaj pozwalam młodemu robić to, co mu się podoba. Dzieci tez uczą się poprzez odkrywania i eksperymentowanie.
      pokaż całość

      +: agaja
    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Naucz dzieci bycia silnym - Jordan B Peterson
    Jak najlepiej przygotować dziecko na spotkanie ze światem? Jordan B Peterson o tym jak motywować dzieci i samego siebie do radzenia sobie z życiem. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4564651/naucz-dzieci-bycia-silnym-jordan-b-peterson/

    #psychologia #wojnaidei #ciekawostki #dzieci #wychowanie #rodzina
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  
    K......n

    +11

    Dziś kumpel w pracy opowiedział mi jak go teściowa wpienila w ten weekend.
    Kumpel ma syna lvl ok 1. Na weekend wpadli tesciowie, żeby trochę z wnukiem posiedzieć. No i w sobotę wpadli na pomysł, że to oni go położą na wieczorne spanie.
    Dzieciak jak to dzieciak, zaczął sobie poplakiwac. A na smoka już nie reagowal Kumpel przyczail, że teściowa co parę minut chodzi do kuchni, wraca do młodego i na te parę minut młody się uspokajal. I tak ze 3, może 4 razy.
    Z ciekawości poszedł sprawdzić o co chodzi.
    Okazało się, że teściowa wpadła na świetny pomysl ja zachęcić młodego do ssania smoka i...

    pokaż spoiler maczala go w cukrze... ( ಠ_ಠ)


    Kumpel jak to przyczail to dostał takiego wkurwia, że kazał teściom wypierdalac :D inba straszna. Teściowa w ryk, że chciała dobrze, że o co te nerwy, że tak się kiedyś zawsze robiło :D

    #madki #dziadkowie #cotusieodpierdala #inba #wychowanie #takasytuacja #kiedystobylo
    pokaż całość

    +: Pixeler, l_Grela_l +9 innych
  •  

    Czy tylko na mnie kary i pasek w dzieciństwie nie działały?
    Dostałem po dupie - xD (to wczesna młodość, do lvl 6)
    Zakazali mi telewizji - xD, wezmę książkę
    Zakazali mi komputerka - xD, jeszcze wycyganie hajs na lekcje gry na instrumencie

    Generalnie w przypadku kar za złe oceny zawsze obracałem sprawę w taki sposób, że nie mogli karać mnie dalej.
    Nie przykładałem się w budzie - moja niska średnia głównie wynikała z tego, że nie robiłem zadań domowych, natomiast te śmieszne podstawówkowe testy, gimbo testy i maturę zawsze pisałem powyżej średniej klasowej.
    Dzięki nie robieniu zasranych zadanek domowych typu policz 50 zadań z iksem oszczędziłem kupę czasu i żadna kara nie była w stanie mnie przekonać, że liczenie tego gówna ma sens.

    A dalej czego mogli mi zakazać? Zakazać czytać? Zakazać grać na gitarze? No kurwa XDDDD
    Dzięki nieodrabianiu zadań, co skutkowało ocenami niedostatecznymi, przeczytałem masę książek, nauczyłem się dodatkowo języka, nauczyłem się grać na tej zafajdanej gitarze.

    A kujony co dzień w dzień liczyły 50 zadań z iksem i pisały interpretacje wierszy na stronę A4 poszły na gównostudia, już je pokończyli i jak ich spotykam to udają hehe, jakie to mają wspaniałe życie.

    #oswiadczenie #szkola #podbaza #gimbaza #techbaza #rodzice #wychowanie
    pokaż całość

    •  

      @ZercaMirkoslaw: a Ty co tam ciekawego robisz, bo widze tag 'techbaza'

    •  

      @farmaceut: Imam się rozmaitych zajęć. Trochę posłużyłem, trochę popracowałem, obecnie wróciłem na tor nauki z którą wiąże swoją dalszą przyszłość. Łącznie jestem jakieś 2,5 roku w plecy jeśli chodzi o studbazę ale nie żałuję. Swoje zarobiłem, opinię o pracy wyrobiłem i dzięki temu dobrze wiem jak dalej kierować swoim życiem. Gdybym zrobił tak jak moi rówieśnicy czyli liceum i pseudo studia to bym teraz myślał że 2200 w ZUSie na okienku to nogi pana Boga i właśnie się ich trzymam.
      Nadal mam full opcji do wyboru, w przeciwieństwie do liców po psychologii/socjologii/lingwistyce którzy już swoje ambicje zamknęli i pozostała im monotonia pracy w urzędach i placówkach wychowawczych.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Jak mnie wpienia, kiedy ludzie niepotrzebnie straszą dzieci. Stoję w przeogromnej kolejce do kasy i widzę, że dziecko przede mną zaczyna się nudzić. Niewiele myśląc przystępuję do akcji. Wypinam język, puszczam oko, uskuteczniam zabawę w chowanego.

    Ja się wygłupiam, dziecko nie marudzi, #madka ma spokój.

    Zadowolona z siebie i z tego, że w końcu moja kolej przy kasie, pakuję zakupy, wyciągam portfel. Słyszę jednak, że mój niedawny towarzysz zabawy zaczyna płakać. Mama nie chce dać mu nowej zabawki. Pewna tego, że sytuacja pod kontrolą (bo to można już wytłumaczyć prawie wszystko takiemu chłopcu lub po prostu dać mu tę zabawkę) z niedowierzaniem słyszę:
    "JAK SIĘ NIE USPOKOISZ TO ODDAM CIĘ TEJ PANI!", czyli mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Zdążyłam jednak tylko podnieść głowę i patrzeć w przerażone oczy dziecka za zamykającymi się drzwiami sklepu.

    Mam nadzieję, że nie będzie przede mną uciekał jak mnie kiedyś spotka na podwórku ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #madki #dzieci #logikarozowychpaskow #wychowanie
    pokaż całość

  •  

    Wpis dla wszystkich bananowców i innych "zawsze i wszędzie możesz wszystko", bo taka mnie wczoraj naszła refleksja podczas popołudniowego spaceru z moimi dziećmi.

    Popołudniami wychodzę często z moimi dziećmi na spacer (2,5 lvl oraz 0,7 lvl) i zachodzimy na pobliskie boisko połączone z małym placem zabaw. Dzieci na osiedlu bardzo mało więc często jesteśmy sami, ale zawsze od wczesnej wiosny do późnej jesieni biega tam taki Bartek. Zawsze uśmiechnięty i wesoły chłopiec z wyglądu 6 lat. Zawsze, ale to zawsze jest sam bez żadnego rodzica jedynie zapijaczona matka raz na jakiś czas z pobliskiej kamienicy się wynurzy i coś się na niego wydrze. Ojca nigdy nie widziałem i chyba go nawet nie ma.

    No więc już przy pierwszym spotkaniu ten wesoły chłopiec jest bardzo natrętny i desperacko domaga się uwagi u innych dzieci i ich rodziców. Jak tylko ktoś nowy przyjdzie na plac zabaw przykleja się do grupki i potrafi być średnio przyjemny na dłuższą metę. Zaczepia, potrafi szturchać, krzyczy, przeciska się, zabiera zabawki. Dzieci przez to nie chcą się z nim bawić, a rodzice tylko wzruszają ramionami i mówią do siebie pod nosem, że ten dzieciak to ma chyba adhd. Zawsze staram się zamienić z nim kilka słów. Mówi niestworzone rzeczy, że mieszka w dużym domu, ma dużo zabawek itp.

    Przez dłuższy czas rozmowy z różnymi ludźmi na tym placu zabaw dowiedziałem się kilku rzeczy. Bartek tak naprawdę ma 9 lub nawet 10 lat mimo, że wygląda na 6 - jest niski i chudy. Chłopak 2 razy nie zdał do drugiej klasy podstawówki ze względu na całkowitą niemożność przyswojenia jakiegokolwiek materiału dydaktycznego. Nie potrafi liczyć, nie zna literek. Matka miała z nim ćwiczyć w domu, ale wiadomo. Piwko i fajeczki ważniejsze. Jakiś czas temu nie było go kilka miesięcy, więc myślałem, że w końcu jakaś instytucja go zabrała, ale wrócił.

    Mimo, że mnie samego jego zachowanie denerwuje często, to jest mi mega przykro jak na niego patrzę. Chłopak ledwo na początku drogi życiowej, a już przegrał wszystkie możliwe konkurencje. Dzieciak nie jest sam w sobie zły, a jego niewłaściwe zachowanie to rozpaczliwe wołanie o czyjąkolwiek uwagę. Najbliższe osoby nie pokazały mu jak powinny wyglądać relacje z innymi ludźmi. Jest opóźniony w rozwoju zarówno fizycznie jak i mentalnie, mimo, że prawdopodobnie urodził się całkowicie zdrowy. Zaniedbania wychowawcze doprowadziły do totalnej przepaści między rówieśnikami i nawet młodszymi dziećmi.

    Dzieciak nie ze swojej winy przegrany na samym starcie. Ale heeej, przecież wystarczy uderzyć pięścią w stół i kroczek po kroczku wychodzić z przegrywu xD.
    Tyle

    #rozwojosobistyznormikami #przegryw #wygryw #dzieci #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: plfoto.com

  •  

    Mam 7 letniego synka i byliśmy dzisiaj w internecie i tam był taki serwis wykop.pl i taki użytkownik szczypior @Helsantonio_Montes

    Syn się go bał i pytał się mnie co się stało temu panowi, wyjaśniłem synowi że to jest patologia, prawdopodobnie jest narkomanem, mitomanem, zarzutkowiczem i wyszedł z piwnicy i żeby się do niego nie zbliżał bo może zrobić krzywdę.

    Trzeba dobrze wychowywać dzieci by nie stało się im nic złego

    #pdk #mirko #zalesie #wychowanie #patologiazinternetu #dzieci
    pokaż całość

  •  

    #dzieci #rodzicielstwo #wychowanie Moje młode lvl17 jedzie ze znajomymi do Czech na weekend. Generalnie nie jestem idiotą, więc wiem co tam będą robić (palić). W ogóle mnie to nie rusza ani nie martwi. Przypomniałem tylko, żeby nie była idiotką próbując przynieść coś do Polski przez most w Cieszynie xD
    Czy jestem, nieodpowiedzialnym złym i patologicznym rodzicem?

  •  

    Mam 7 letniego synka i byliśmy dzisiaj w hipermarkecie i tam był taki szczypior cały wydziarany nawet z tyłu głowy miał dziary,

    Syn się go bał i pytał się mnie co się stało temu panowi, wyjaśniłem synowi że to jest patologia, prawdopodobnie jest narkomanem i wyszedł z więzienia i żeby się do niego nie zbliżał bo może zrobić krzywdę.

    Trzeba dobrze wychowywać dzieci by nie stało się im nic złego

    #tatuaze #zalesie #wychowanie #zwiazki #patologiazmiasta #dzieci
    pokaż całość

  •  
    M.............z

    +13

    Polecam karciankę "Cytadela" do gry ze znajomymi i z dziećmi. Mój synek (4l.) już zapamiętał wszystkie postacie i zna reguły gry ;)
    #recenzja #chwalesie #tatacontent #wychowanie #planszowki

  •  

    Bawię się dzisiaj ze swoim dzieckiem na placu zabaw. Latam, huśtam, kręce itp. Nagle zerkam w stronę naszej spacerówki, i co widzę? Siedzi sobie w niej jakieś około roczne dziecko, przy nim jest jego mama. Mały wierci się, próbuje rozhustać się na resorach. A matka nic, patrzy się na niego od czasu do czasu pomoże zmienić pozycję w wózku. Mówię sobie - odczekam 2 minuty i idę, bo akcja mi się nie podoba. Przez ten czas nic się nie zmieniło, więc podchodzę do nich i mowię "Moje dziecko miało ostatnio jakąś dziwną wysypkę, więc wie Pani, żeby nie było później problemów". Ona przytaknęła, ja odszedłem, bo mysłałem, że po takim zdaniu zwinie się w te pędy. Ale patrzę a ona nic. Coś tam może próbuje przy tym wózku powiedzieć do swojego dziecka, ale nic to nie daje, zabawa trwa w najlepsze... Mówię sobie, odczekam 3 minuty i idę znów. 3 minuty minęły, idę do niej i całkowicie spokojnie mówię "Przepraszam, ale czy mogłaby Pani zabrać swoje dziecko z mojego wózka?" na to ona, że próbuje ale nie chce, żeby on się rozpłakał...no litości myślę sobie...i już mam powiedzieć co myślę na ten temat, jednak w tym momencie zauważył mnie mały i już sam ręce do swojej matki wyciągnął. Uff!
    Przechodząc do meritum tej sytuacji. Myślę sobie, że tak o to powstają tzw. Młodzi Bogowie, którym rodzice pozwalają na wszystko co by tylko dziecka nie urazić. Wychowanie bezstresowe niestety ciągle jest żywe.

    #zalesie #wychowanie #dziecko #madki
    pokaż całość

    +: panisantor, o...........w +18 innych
  •  

    Mirki, żona kazała narąbać mi drobnego drewna na podpałkę do grilla. Dałem młodej siekierkę i na razie sobie radzi.
    #zonabijealewolnobiega #wychowanie

    źródło: fromapp.jpg

    +: W..........c, comehugme +1143 innych
  •  

    Mirki mam problem. Mamy w rodzinie #gowniakgowniak lvl 10. 150 cm w kłębie 55 kg tuszy. Typowy #przegrywprzegryw życiowy. Całymi dniami siedzi przed komputerem i gra a jak mu rodzice zabraniają to leży na podłodze i bawi się palcami. Nic go nie cieszy poza grami. Na każdą propozycję odpowiada: "nie chcę", "na co mi to?". Każdy wyjazd i odcięcie od komputera kończy się: "nudzi mi się, ja tu nie mam co robić, kiedy pojedziemy do domu?" A kiedy nie chcemy wracać jeszcze to zaczyna płakać i bić głową w ścianę. Winni temu są jego rodzice do czego oficjalnie się przyznają że popełnili ogromny błąd wychowawczy. Jak ojciec każe mu coś zrobić to albo jego matka skacze do ojca i mu mówi "sam sobie zrób, daj dziecku spokój" albo on sam się przystawia do ojca "nie i co mi zrobisz? Jak mnie uderzysz to powiem w szkole i ci odbiorą prawo opieki". Sytuacja jest patowa jednak chciałabym jakoś pomóc temu dziecku. Ktoś ma jakieś doświadczenie z pezegrywem w tak młodym wieku? Nie chciałabym żeby młody został niezdatnym do życia stuleją.

    #przegryw #zalesie #wychodzimyzprzegrywu #wychowanie
    pokaż całość

  •  
    T.......2

    +15

    Tak jeszcze odnośnie klaspów i bicia, pytanie dla broniących tej metody.
    Załóżmy sytuacje, w której macie dziecko i zgodnie z swoimi przekonaniami stosujecie kary fizyczne, dzieciak rośnie, ma 3 lata i idzie do przedszkola.
    Po jakimś czasie dostajecie informacje z przedszkola, że Wasz „NaPewnoNieBrajanek” pobił się z kolegą.
    Odbieracie dziecko z przedszkola i pytacie co się wydarzyło:
    „Bo Sebastianek bardzo źle się zachowywał, był niegrzeczny i chciałem mu dać klapsa…i on mnie wtedy kopnął i ja go walnąłem” tu odpowiada już ze łzami i strachem w ochach.
    Co wtedy należy zrobić?

    pokaż spoiler Pozwolę sobie zawołać osoby, które najgorliwiej broniły klapsów jako metody wychowawczej @MangoZjem @GrubyRozowyKot

    #dzieci #wychowanie #tatacontent #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Jak mnie wpienia mówienie dzieciom, że nie będzie ich bolało polanie rany albo otarcia wodą utlenioną. Przecież to zwykłe oszustwo i uczy tylko #dzieci że dorośli kłamio.
    Lepiej chyba wyjaśnić po ludzku, że owszem będzie przez chwilę szczypać, więc lepiej zacisnąć zęby, ale trzeba to zrobić, żeby oczyścić ranę.

    Miałam właśnie taką sytuację w #pracbaza. Z pobliskiego placu zabaw przyleciała babcia z wnuczkiem, który rozbił sobie kolano. Udostępniłam jej więc wodę utlenioną i plaster. No i obserwuję jak babcia mu gada, że to nic a nic nie boli. Poleciała kropla w sam środek rany, a mały w ryk, uciekł i krzyczy "MÓWIŁAŚ ŻE NIE BĘDZIE BOLAŁOOOO". Wybiegł ze szkoły i tyle ich widziałam.

    #wychowanie #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    +: PickolasCage, T.......2 +465 innych
  •  

    Plan życia obozowego:

    1. 5:00- tzw. "grupa pięć", czyli codzienna tradycja Szefa. Zanurzenie się w jeziorze i szybki powrót do ciepłego śpiwora (Dla chętnych. Mnie przez 15 lat jeżdżenia na obóz udało się zmotywować do tego tylko dwa razy).
    2. 8:00- pobudka, czyli piosenka puszczona z głośników na caly obóz. Po piosence Szef liczy do 5 i już trzeba wygramolić się z namiotu i być na placu apelowym.
    3. 8:10- kilka minut gimnastyki a potem poranne mycie w jeziorze (chłopcy bez koszulek).
    4. 9:00- apel. Sprawozdania z wart nocnych czyli opowiadanie o tym, co działo się na obozie w nocy, czy ktoś przyjechał do obozu, czy były jakieś podchody.
    5. 9:30- śniadanie (od 5 w kuchni pracuje dyżur kuchenny przygotowując jadło dla ponad 250 osób, każdy uczestnik obozu ma obowiązek przynajmniej raz być na dyżurze).
    6. do 14 gry i zabawy dla dzieci, rozgrywki sportowe, dziesieciobój, a także kąpiele dla dzieci co jakiś czas z częstotliwością odpowiednią do pogody, czasem kajaki.
    7. 14:00- obiad.
    8. do 15:30- sjesta.
    9. do 19:00- gry, zabawy, rozgrywki itd.
    10. 19:00- kolacja.
    11. 21:00- apel wieczorny; podsumowanie dnia, ew. rozdanie nagród za turnieje, konkursy. Pożegnanie z dniem. I spaćku.

    #wakacje #sport #wychowanie #dzieci
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mircy. Smutna historia. Mój brat molestował seksualnie moja siostrę jak byliśmy mali (jest od niej 8 lat starszy) . Teraz mój brat jest już dorosły (35+) i ma dwójkę córek. Jedna w wieku 2 lat. Gdy ją obserwuje to wydaje mi się, że jest z nią coś nie tak (zachowuje się bardzo nielogiczne, nie potrafi się skupić, często wpatruje się w punkt, trzyma palce w ustach, jest bardzo nerwowa, ma problemy z oddawaniem moczu, a raz gdy narysowałem podobizne mojego brata na tablicy to przyszła i zmazała mu oczy). Obawiam się, że mój brat może również robić jej krzywdę. Ktoś wie w jaki sposób zrobić to delikatnie, by sprawdzić czy coś złego się nie dzieje. Z kim się skontaktować, na co zwracać uwagę? Dziękuję. #psychologia #dzieci #wychowanie #seksuologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #pedagogika #wychowanie #nauka

    Moje luźne spostrzeżenia wskazują, że część ludzi uważa "naukę" za karę i dlatego w wolnym czasie nigdy nie wybiorą filmu dokumentalnego tylko tanią nierozwijającą rozrywkę.
    I teraz ważne pytanie - jak sprawić by moja 4 letnia córka nie zraziła się do nauki, by nauka nie była przykrym obowiązkiem, karą, cierpieniem, ale by poznawanie rzeczywistości było "fajne". Jak sobie pomyślę że za parenaście lat będzie w wolnych chwilach oglądałą patostreamy zamiast ciekawych programów popularnonaukowych rozwijających wiedzę to aż mnie skręca w środku... pokaż całość

    •  

      @MateriaBarionowa: No po sobie patrze i wiem że na pewno jej nie ciśnij na siłe i nie każ bo to nic dobrego nie da, a nawet ją zniechęci. Postaraj się ją tym zaciekawić i niech sama wie że powinna sie uczyć aby wyjść na tym dobrze.

    •  

      @MateriaBarionowa: wywodzę się z pato rodziny, trudne sprawy non stop w telewizji, książek na półkach zero, górnolotną rozrywką był jednorazowy wypad do kina, gdy miałam 9 lat. Ale ponoć wyszłam na ludzi i lubię się uczyć, sama dla siebie.
      Myślę, że dobrym krokiem jest zaszczepienie w córce miłości do książek. Wystarczy czytanie jej od czasu do czasu prostych i przyswajalnych dla dzieci książeczek, stopniowo przechodząc do bardziej skomplikowanych treści. Jeśli będzie miała "głód" książkowy, to można zachęcić ją (jak podrośnie) do nauki czytania. Jednocześnie pomogą zabawki, które do "funkcjonowania" potrzebują trochę wkładu własnego i wyobraźni, np. klocki lego. A jak mała będzie miała smykałkę do konstruowania i trochę podrośnie, to warto dokupić power functions albo mindstorm. Jest tez masa zestawów typu "pierwsze kroki z elektoniką, chemią, fizyką", które poprzez organoleptyczne poznawanie jak coś działa dają najwięcej frajdy i chęci do zasięgania po więcej informacji. Pamiętam jak tylko dowiedziałam się czym jest arduino, to zaszywałam się w pokoju i dłubałam własne dziwne wynalazki, jak np. totalnie dziewczyńską suszarkę do paznokci, stacyjkę pogodową, jakieś bajery na czujniki ruchu i ledowe biżuterie (wtedy odkryłam adafruit i szycie takich bajerów)
      Jednak, jeśli sama nie będzie wykazywała choć minimalnych chęci do poznawania świata, to nic nie poradzisz ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  
    T.......2

    +10

    Historii z placu zabaw ciąg dalszy.
    W poprzedni weekend byłem świadkiem sytuacji, której bohaterami byli Kornelek i jego mama.

    Kornelek to dziecko na oko 2 letnie, jednak trochę szersze niż pozostałe dzieci w jego wieku, będą na placu chciał pokręcić się wraz z innymi dziećmi, w tym moją córką, na karuzeli (takiej jak na zdjęciu). Co ważne mama Kornelka trzymała paczkę słonych paluszków, które z chęcią wcinała jej pociecha.
    Kornel zaczął się kręcić, a mamusia dorwała stojącą obok mamę i zaczęła gadkę o swoich dzieciach.

    Kornelek wszedł na karuzele trzymając w garści sporo paluszków w jednej ręce, drugą ręką wyciągając po jednym, nie miał zatem możliwości trzymania się. Jak łatwo się domyślić, Korlenek co chwilkę tracił równowagę przez co ciężko było mu trafić tym paluszkiem do buzi- w efekcie paluszek się łamał i lądował na ziemi. Jednak dla Kornela nie było paluszków straconych!
    Próbując sięgnąć po paluszka tracił jednak równowagę i efekcie łamał pozostałe paluszki. Kornelek zatrzymywał karuzele.

    Mamusia widząc to zareagowała:
    -Kornelu, ale jeżeli chcesz się kręcić, to nie jedz paluszków.

    Pomysł ten nie bardzo spodobał się Kornelkowi, który reagował na to stanowczym i nieznoszącym sprzeciwu:
    -EEEEeeeeEEE!
    Na co mamusia sru- ładuje Kronelkowi w garść kolejne paluszki.

    Sytuacja ta powtórzyła się kilkukrotnie, zgodnie z schematem:
    -Rozwalone paluszki
    -Stop karuzela
    -"Kornelu, ale jeżeli chcesz się kręcić, to nie jedz paluszków."
    -EEEEeeeeEE!
    -Paluszki

    Jednak tym razem Kornelek próbował sięgnąć po paluszki odrobinę dalej, bo za karuzelę (w końcu było ich tam więcej). Zrobił to jednak tak nie fortunnie, że wpadł głową między oparcie karuzeli a miejsce do siedzenia, zatrzymując się głową na centymetr od ziemi, podczas gdy karuzela cały czas się kręciła. Poprosiłem córkę, żeby zatrzymała karuzela.

    Kornel na całą sytuację zareagował nerwowym:
    -EEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
    Na co jego mama nie odrywając się od rozmowy... wyciągnęła paluszki w stronę przerażonego syna ¯\_(ツ)_/¯

    #tatacontent #dzieci #wychowanie #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Rozpoczął się u mnie w #pracbaza #szkola #sekretariat sezon na wyrabianie kart rowerowych. Po zdanym egzaminie dzieciaki dostają podpis nauczyciela na tzw. arkuszu ucznia ubiegającego się o kartę rowerową. Na tym arkuszu wymagany jest również podpis wychowawcy oraz rodzica. Jak wszystko jest już wypełnione, to arkusz jest do mnie dostarczany (zwykle przez wychowawcę) i mogę wyrobić kartę. Typowa "obiegówka".

    No więc w tym roku postanowiłyśmy, że dzieci same będą załatwiać swoje "urzędowe" sprawy. Co prawda, wiąże się to z pewnymi utrudnieniami, bo każdemu dziecku oddzielnie muszę tłumaczyć, co się teraz dzieje z ich dokumentami i co będzie z nimi dalej- ale myślę, że warto.
    Same wypełniają swoje dane, same zdobywają podpisy, same przynoszą gotowy dokument do sekretariatu i same potem odbierają kartę rowerową. Uznałyśmy, że są już na tyle duże (ok. 10 lat), że warto jest wdrażać je w biurokrację, z którą i tak w końcu będą musiały się zmierzyć i wzbudzać w nich poczucie dbania o swoje sprawy.

    Nie spodziewałam się jednak, że dzieci podejdą do tego tak odpowiedzialnie i z taką powagą :D Grzecznie ustawiają się pod sekretariatem na przerwie, każdy wchodzi oddzielnie, z każdym zamienię kilka słów. A najbardziej patetyczny staje się moment kiedy proszę ich o złożenie podpisu- mają wtedy taką dumną minę :) No aż miło popatrzeć na to, jakie są z siebie dumne, że same sobie wychodziły i załatwiły swoje pierwsze #prawojazdy

    Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że nie ma co traktować dzieci jak małych debili i załatwiać wszystko za nich. Mam też wrażenie, że każde z nich czuje się docenione, że powierzyło mu się tą odpowiedzialność i w związku z tym myślę, że dobrze wpłynęło to na ich poczucie własnej wartości (ale tu to już może trochę filozofowuję :)

    #dzieci #wychowanie #podbaza
    pokaż całość

    źródło: kr.png

    +: T.......2, pucka25 +1091 innych
  •  

    odnosnie tego wpisu

    Ja pierdole, niektorzy z was chyba nigdy nie powinni miec dzieci xD
    Zwolennicy bezstresowego wychowania sie znalezli. hurr durr dziecku trzeba tlumaczyc zeby zrozumialo a nie bic, zeby sie balo xD na gifie jest ewidentnie nastolatka ktorej brak empatii - i jak dobrze byscie jej nie tlumaczyli ona moze (nie musi) miec wyjebane na gadanie rodzicow. zapomnieliscie juz chyba sami jak byliscie nastolatkami. Tlumaczy sie trzyletniemu dziecku ktore ma prawo tego nie rozumiec a nie nastolatce. IMO matka dobrze zrobila, wlosy odrosna w kilka miesiecy - nic zlego sie nie dzieje.
    Najlepiej w ogole nie stosowac zadnych kar bo hurr durr przemoc i nie radzisz sobie z wychowaniem xD A najlepsze są komentarze sugerujace, ze takie zachowanie corka wyniosla z domu bo to rodzic przeciez wychowuje. No tak, bo szkola i otoczenie w ogole nie ma wplywu na rozwoj i zachowanie xD
    jakby tak było to 90% palaczy by nie paliła i troche mniej pijacych alkohol by nie piła bo przecież rodzice nie pokazywali dziecku jak się pali i pije. dziecko (nastolatek) robi to, zeby zablysnac przed znajomymi/pod presja otoczenia. i to nie sa wzorce wyniesione z domu, wiec nie pierdolcie ze matka popelnila blad wychowawczy. to odnosnie komentarza @loczyn

    Zgadnijcie dlaczego sie smiala? No kurwa zgadnijcie, to nie trudne - bo nie zostala poprawnie wychowana, a przez kogo - a no przez te sama matke ktora jak widac cale zycie stosuje gowniane metody.
    w zyciu wiekszej bzdury nie slyszalam.
    Poza tym oceniacie tylko (jak juz ktos w tamtym wpisie wspomnial) na podstawie kilku sekund z gifa. Moze matka probowala tlumaczyc, moze dziecko mialo wyjebane - tego nie wiemy. Ale IMO jest to prawdopodobne biorac pod uwage fakt, ze w wieku nastoletnim przechodzi sie przez cos co sie nazywa buntem mlodzienczym i wtedy w ogole rodzice nie sa autorytetem bo wszystkiego zabraniaja (to tez przemoc? xD) i sa zli i najgorsi.
    Ahh mam nadzieje, ze czesc komentujacych pod tamtym wpisem nie bedzie miala dzieci, przynajmniej dopoki nie zmieni nastawienia. Bo potem wyrastaja roszczeniowe gowniaki ktore byly przez cale zycie pieszczone i rodzice im tylko tlumaczyli. I zetkna sie takie gowniaki z jakimkolwiek objawem agresji i będzie płacz bo jak to agresja? w domu czegos takiego nie mialem.
    Ahh wkurwilam sie

    #oswiadczenie #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #dzieci #wychowanie
    pokaż całość

  •  

    Tak w temacie wpisu o biciu dzieci...
    Przemoc fizyczna to jedno, ale wiele osob popiera tez przemoc psychiczna - i nawet nie mam tu na mysli gnojenia itd, a metody znacznie bardziej subtelne.
    Ile razy mozna zaobserwowac na ulicy metode na "pana'/"pania"?
    Nie placz, bo cie pan zabierze, nie placz, bo sie pani bedzie smiala (i to czasem nawet stosowane przez osoby nie majace nic wspolnego z danym dzieckiem - jakas baba w autobusie leci z tekstem nie placz bo cie mama zostawi).
    Nawet dzisiaj rano jakas starsza pani uznala, ze w ten sposob uspokoi max. poltoraroczna wnuczke, ktora upadla na chodnik i plakala.
    Pokazala na mnie palcem i rzucila nie rycz, bo sie pani bedzie smiala.

    Strasznie nie lubie czegos takiego, wiec powiedzialam, ze wcale nie bede sie smiac.
    O ludzie, zostalam zwyzywana miedzy innymi od durnych gowniar, ktore nic o swiecie jeszcze nie wiedza (swoja droga komplement, widac mlodo wygladam :P), a na informacje, ze mam dziecko i nie uwazam, zeby straszenie i zawstydzanie go obcymi ludzmi bylo dobre, uslyszalam jeszcze wieksza wiazanke oraz ze taka wielka dama jestem i mam sp..... no, isc sobie raz-dwa.

    Kurcze, ja nie uwazam, ze na dziecko trzeba chuchac i dmuchac, chowac w zlotej klatce i panikowac przy kazdym upadku/skaleczeniu, ale tez nie mozna jego uczuc i emocji calkowicie ignorowac.
    No kurde.... ciekawe, czy ta kobita sama bylaby szczesliwa, gdyby ktos jej tak powiedzial, gdy cierpi - bo dla tak malego dziecka liczy sie tu i teraz, a ta dziewuszka ewidentnie byla mocno nieszczesliwa ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #dzieci #wychowanie #przemyslenia #rodzina
    pokaż całość

    •  
      p......a

      0

      @agaja: WIesz co, chętnie bym z tobą podjął teoretyczną rozmowę, bo np uważam że to co się nazywa dzisiaj przemoc, kiedyś była po prostu rozumiana jako pokazanie dziecku gdzie są granice, i nauki że zawsze znajdzie się w życiu ktoś silniejszy, pokazanie miejsca w hierarchii społeczeństwa. Pewnych rzeczy się dziecku nie wytłumaczy, bo jest dzieckiem, a nie 20-30 latkiem.

      Ale zaraz się zlecą harpie, i zostanę zwyzywany.
      pokaż całość

    •  

      @parhelia: dokladnie, dziecko jest dzieckiem i pewnych rzeczy nie rozumie.
      Ale to dziala w dwie strony.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #dziecinstwo #wychowanie #gimbynieznajo urodzeni w latach 80 pewnie nie raz takim od matki/ojca wpierdol dostali

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    http://mumme.pl/2018/05/09/masz-wymagajace-dziecko-wiem-co-czujesz-i-musze-ci-powiedziec-cos-waznego/

    Ale rak.

    Widzę ten wpis na fejsie, bo polubiła go moja koleżanka z pracy, która sama wychowała dzieciaka level 6, że jeżeli on coś mówi, to jest w danym momencie najważniejsze. Nie ważne, że właśnie przerwał służbową rozmowę telefoniczną, bo on kurwa aktualnie ogląda tramwaj i matka musi oglądać go z nim. Spoko, kumam że dzieci są najważniejsze dla rodziców, ale ten wpis tylko pokazuje niedojebanie takich rodziców. Ssanie sobie wspólnie fiutów madek w komentach dało mi przerzuty. Dzieciak ryczy, więc co? Trzeba się nim zająć. Bo pewnie coś go boli, bo pewnie się zesrał, bo pewnie głodny. Ma sucho, jest najedzony i nic go nie boli, a jednak ryczy? To może weź go kurwa połóż do łóżeczka, zmęczy się to przestanie. Im bardziej taki rodzic ulega wymuszaniu, bo mały człowiek doskonale potrafi wymuszać przeróżne rzeczy, tym bardziej dziecku robi krzywdę. Bo wyrasta gówniak przekonany o tym, że jest najważniejszy na świecie. Że zawsze dostanie atencję kiedy mu się spodoba. Bo on jest kimś. Kimś kurwa, a to już się przekłada na dorosłe życie. Taki człowiek zostaje atencyjną kurwą, egoistą i zapatrzonym w siebie dupkiem.

    Jasne, dziecku trzeba poświęcać uwagę, ale nie kurwa swoim kosztem, czy kosztem innych bliskich, którzy tej uwagi też potrzebują.

    Zmęczona, wściekła, głodna i niedbająca o siebie matka, nie będzie dobrą matką! Ale najpierw trzeba odstawić dzieciaka od cycka, ale na to jak widać, niektórych nie stać, bo tłumaczą sobie, że ich dziecko jest wyjątkowe i po prostu potrzebuje max uwagi. No nie, nie jest wyjątkowe. Jest jednym z milionów gówniaków na świecie. Już nie mówiąc, że gdzieś w tym wszystkim rola ojca została zredukowana do zera, bo taka madka myśli, że nikt lepiej gówniakiem się nie zajmie od niej samej.

    #madki #rodzice #wychowanie #bekazpodludzi #opinia #niepopularnaopinia
    pokaż całość

  •  

    Szanuje takich projektantów którzy o tatusiach też trochę pomyśleli( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #heheszki #dzieci #wychowanie #tatusiowie #zonabijealewolnobiega

    źródło: fromapp.jpg

    +: fesaczi, P......l +55 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wychowanie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów