•  

    Byłem ostatnio na zewnątrz (wiem, niewiarygodne) na wycieczce rowerowej i widziałem takiego dzieciaka kilkanaście lat otyłego i tak sobie pomyślałem, że rodzice niszczą swoje dzieci złą dietą i potem produkują grubasów, którzy są odpadem ludzkim dla reszty społeczeństwa. Że nie wspomnę o licznych chorobach związanych z otyłością. Kurde, za takie coś powinna się nimi interesować opieka społeczna. Szkoła też nie pomaga, z resztą. Sklepiki szkolne, gdzie można wszelakie słodycze kupować (chyba, że to się zmieniło) i zniechęcanie do aktywności fizycznej.
    #przegryw #otylosc #wychowanie
    pokaż całość

    •  

      @blargotron: podobno była tam jakaś ustawa, że słodyczy nie można w sklepikach, ale u mnie na luzie i słodycze, bułki z czekoladą, pizzerki. A szkoła robiła jakieś rozmowy z dietetykami, dni, że trzeba było OWOC na śniadanie przynieść XD Ale każdy wyjebane miał, i tak kto miał wpierdzielać to wpierdzielał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Rzwk: Oni są pojebani ci wszyscy w resorcie edukacji. Tych sklepików w ogóle nie powinno być. Jakieś podstawowe przybory jak ci się zeszyt skończył czy długopis powinny być dostępne za darmo (przecież to są grosze), podobnie z owocami i warzywami, a najlepiej jakby pełnowartościowe posiłki można było zjeść na stołówce (również śniadania).

  •  

    - Co, obraziłeś się?
    - Ty tu mi nie będziesz rządził.
    - Jedna łezka dla mnie druga dla ciebie.
    - Już, foch?

    Ehh... Skąd u rodziców to głupie kurwa przekonanie, że dziecko nie ma prawa okazywać złości? I czasem jeszcze to obracanie złości ze strony dziecka w żart żeby pokazać jak bardzo to co myśli dziecko jest nieważne.

    I nie mówię tutaj o patusach, a o "normalnych" domach.

    #psychologia #gownowpis #zalesie #rodzice #wychowanie #przegryw #depresja
    pokaż całość

    źródło: 3592582_print_1.png

  •  

    Zostałem wczoraj wyrzucony z domu znajomych bo ośmieliłem się skomentować metody wychowacze.

    Do rzeczy
    Siedzę wczoraj u znajomych. Podchodzi ich syn z 6 lat. I coś do mnie zagaduje. Ojciec dzieciaka mówi żeby ten spadał i nie przeszkadzał bo zarobi w łeb. Ja w szoku pytam się czy uważa, że to normalne tak się odzywać do kogokolwiek. On, że to jego dziecko. Pytam czy do znajomych i pracowników też takie teksty puszcza. Oczywiście odpowiedź była taka, że to jego dziecko i żebym się nie wpierdalał. Po krótkiej wymianie zdań zostałem wyproszony.

    Od wczoraj gadałem z kilkoma osobami i wszystkie twierdzą, że nie miałem prawa i nie powinieniem zwracać uwagi. Co jest dla mnie jeszcze bardziej szokujące niż zaistniała sytuacja.

    Tak z ciekawości chciałbym wiedzieć jaka jest wasza opinia na ten temat.

    #trustory #zalesie #wychowanie
    pokaż całość

    •  

      @NeuroTC: życie to nie internet że musisz zabierać stanowisko w każdej sprawie co się nie zgadzasz. Wygodnienie dzieciaka to nie zbrodnia zwłaszcza jak chciał pogadać z dorosłym.

    •  

      @NeuroTC: dobrze zrobiłeś, ja kiedyś też byłem świadkiem jak facet w sklepie walił do małej dziewczynki tekstami "głupia jesteś? Odłóż to", itp. Spytałem go, czy to jego normalny sposób komunikowania się z ludźmi i czy nie uważa, że przesadza. Coś tam się do mnie spurtał, ale potem jakoś normalniej zaczął do tego dziecka mówić. Trzeba zwracać na takie rzeczy uwagę, bo nawet jeśli w pierwszej chwili ktoś zareaguje agresywnie, to jakaś tam myśl może mu we łbie zakiełkuje i w przyszłości będzie bardziej ważył słowa. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  
    sun_belt via Android

    +44

    Ostatnio świeżo upieczona matka dziecka z mojej rodziny zwróciła mi uwagę że źle się odzywam do jej dziecka i nie mam tak robić.

    O co dokładnie chodzi? O to, że do półrocznego dziecka mówię jak do małego dziecka. No wiecie o co chodzi: głos zmieniony jak jakaś postać z kreskówki, przyciąganie wyrazów, zabawny ton itd. Tak się mówi do dziecka nie? XD a ona że tak się nie mówi bo takie dzieci zaczynają później mówić niż inne i mam normalnym tonem i głosem się do dziecka zwracać.

    Kilka razy próbowałem, ale nie potrafię. Widzę takie małe i słodkie dziecko to tak samo jakoś zaczyna mi się głos zmieniać, a dziecko się śmieje z tych wygłupów i je to bawi. Normalnie mam głos gruby i donośny. Nie wyobrażam sobie tak na poważnie do niego mówić. Ona, że tak mam robić.

    Dla mnie to pojebane, przecież to mały brzdąc i dopiero ma 6 miesięcy, przed nim pełno czasu na naukę, a pierwszy raz też słyszę że takie mówienie szkodzi dziecku.

    Prawda to czy nie? Kto ma racje?

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #kobiety #dzieci #rodzina #wychowanie #edukacja
    pokaż całość

  •  

    Starzec spotyka młodego mężczyznę, który pyta:
    "Czy mnie Pan pamięta ?"
    Starzec zaprzecza. Wówczas młody człowiek mówi mu, że był jego uczniem, a nauczyciel pyta:
    „Co robisz? Czym zajmujesz się w życiu?”
    Młody człowiek odpowiada:
    „Cóż... zostałem nauczycielem”.
    „Ach, jak dobrze, to zupełnie jak ja, nieprawdaż?” pyta staruszek.
    "No tak. Właściwie, to zostałem nauczycielem dzięki Panu. Zainspirował mnie Pan swoją osobą ”.
    Zaciekawiony starzec pyta młodego człowieka, kiedy zdecydował się zostać nauczycielem a on opowiada mu następującą historię:
    „Pewnego dnia mój szkolny kolega przyszedł do szkoły z nowym, super zegarkiem, którego zapragnąłem.
    Ukradłem go więc, zwyczajnie wyjąłem z jego kieszeni.
    Niedługo potem kolega zauważył, że jego zegarek zaginął i natychmiast poskarżył się naszemu nauczycielowi, czyli panu.
    Wówczas zwrócił się Pan do klasy, mówiąc: „Zegarek tego ucznia został dziś skradziony podczas zajęć. Kto go ukradł, proszę go zwrócić ”.
    Nie zwróciłem go wtedy, nie chciałem tego zrobić.
    Wówczas zamknął Pan drzwi i powiedział nam wszystkim, żebyśmy wstali i stanęli w kręgu.
    Zamierzał pan przeszukać nasze kieszenie, jedną po drugiej, po kolei, aż zegarek zostanie znaleziony.
    Dodatkowo jeszcze kazał nam pan zamknąć oczy, ponieważ życzył Pan sobie odnaleźć zegarek tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy mieli zamknięte oczy.
    Tak też uczyniliśmy.
    Chodził Pan od kieszeni do kieszeni, od ucznia do ucznia a kiedy przeszukiwał Pan moją kieszeń i znalazł zegarek, wyjął go Pan i mimo to, kontynuował Pan przeszukiwanie wszystkich kieszeni, a kiedy pan skończył, powiedział pan: „Otwórzcie oczy. Zegarek się odnalazł. ”
    Nikomu Pan o tym nie powiedział. Nigdy więcej Pan o tym nie wspomniał. Nigdy też nikt się nie dowiedział, kto ukradł zegarek.

    Tego dnia na zawsze ocalił pan moją godność.

    To był najbardziej haniebny dzień w moim życiu.
    Lecz był to także dzień, w którym postanowiłem nie zostać złodziejem czy też złym człowiekiem w szerokim tego słowa pojęciu. Nigdy nic mi Pan nie powiedział, ani nawet nie skarcił mnie Pan, nie wziął na stronę, aby dać mi lekcję moralną. Nigdy.
    Mimo tego, otrzymałem jasne przesłanie, odczytałem pana wiadomość bardzo wyraźnie.
    Dzięki Panu zrozumiałam, jak powinien postępować prawdziwy pedagog.
    Pamięta to Pan, profesorze?
    Stary profesor przytaknął: „Tak, pamiętam tą sytuację ze skradzionym zegarkiem, którego szukałem w kieszeniach wszystkich uczniów. Nie pamiętałem Ciebie, ponieważ wówczas, szukając zguby, również miałem zamknięte oczy”.
    To jest istota, esencja nauczania:
    "Jeżeli musisz kogoś poniżyć, by wzbudzić w nim chęć poprawy, nie masz pojęcia o nauczaniu".

    #ciekawostki #psychologia #edukacja #szkola #wychowanie #dzieci
    pokaż całość

    źródło: 192790904_2047695438703994_3078269104628178814_n.jpg

  •  

    Przypomniał mi się jeden reportaż, a mianowicie kobieta miała dziecko - dziewczynkę i od samego początku jej życia mówiła jej "Nigdy nie będziesz kobietą dopóki nie urodzisz dziecka" i taka mała dziewczynka rosła z tym przekonaniem w sobie. Po ok 20 latach była to już dorosła kobieta i okazało się, że ma chorobę, która uniemożliwia jej posiadanie dziecka. W reportażu płakała i była nieszczęśliwa.
    Moje pytanie... Jak bardzo zjebanym trzeba być, aby takie coś dziecku zrobić??
    #wychowanie #dzieci #childfree #gownowpis

    pokaż spoiler Nie wiedziałam za bardzo jak otagować, więc otagowałam tak.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Z jakimi najgłupszymi, najbardziej irytującymi i najbardziej szkodliwymi stwierdzeniami spotkaliście się w dzieciństwie i na etapie edukacji szkolnej?

    Ja zacznę: "Nie interesuje mnie, kto zaczął. Proszę się przeprosić".

    Przecież za takie teksty powinno się trafiać do łagru ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #przemyslenia #szkola #wychowanie #rodzice #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60a2c7a91e7e7f000be5fe5f
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    TFW masz starych, którzy cię wspierają i pompują poczucie własnej wartości, więc nie krępujesz się robić tego, co lubisz, tylko robisz wywiad z Grzegorzem Krychowiakiem

    #pilkanozna #takaprawda #feels #smutnazaba #dziecinstwo #wychowanie #truestory

    źródło: puu.sh

  •  

    Ostatni mój wpis w temacie klapsów/bicia dzieci.

    Dziękuję wszystkim za komentarze, dyskusje oraz wiadomości na priv. Dzięki wam zrozumiałem, dlaczego tak bardzo nienawidzę klapsów i ludzi, którzy je stosują. Było to dla mnie bardzo odkrywcze i dało do myślenia. Na tyle, że musiałem jeden dzień poświęcić na odpoczynek od pisania, żeby poukładać to sobie w głowie i móc zakończyć ten temat na moim tagu. Odpowiedź jest prosta:

    Nienawidzę ludzi, którzy mając nad kimś władzę wykorzystują ją, dlatego że po prostu mogą.

    Dzieci i bicie ich zalicza się do tego. Nie ma człowieka bardziej bezbronnego i tak ufającego ci bezgranicznie jak twoje własne dziecko. Mimo że jesteś alkusem, patusem i bijesz je. To ono nadal jest przy to tobie i cię kocha (oczywiście do pewnego momentu). Mając taką kontrolę nad dzieckiem i zaufanie, którym cię ono darzy, uważam za najgorsze świństwo bicie go (przemoc psychiczna też się liczy, ale nie o tym tutaj). Niektórzy mnie przekonali do uderzenia otwartą dłonią w pośladek dziecka, ale były to sytuacje skrajne, niebezpieczne, albo takie, w których sam bym nie wiedział co robić. Najbardziej mnie ruszył komentarz pewnego rodzica, który w życiu nie podniósł ręki na swoje dziecko, a potem dowiedział się, że jego syn znęca się nad innym uczniem.

    To kiedy można dać klapsa, a kiedy nie, jest tematem na inny wpis. Granica jest cienka i bardzo łatwo ją przekroczyć. Moja dziewczyna czytając niektóre komentarze i na podstawie swoich spostrzeżeń, a także po przeczytaniu pewnej książki doszła do bardzo ciekawego wniosku, który mi dał do myślenia:

    Osoby, które są za biciem, zawsze pamiętają za co dostali i im to na dobre wyszło, z kolei przeciwnicy pamiętali tylko przemoc, a za co dostali to już niekoniecznie.

    I faktycznie jest to prawda. Ja sam również tego nie pamiętam, przeciwnicy pobieżnie, bo oceny, bo zachowanie itp. A ci, którzy byli za biciem opisywali dokładnie każdą sytuację i dlaczego się z tym zgadzają. Co samo w sobie kazało mi się zastanowić czy klapsy same w sobie są problemem, czy może ich częstotliwość, okoliczności i podejście rodzica do tego.

    Granica jednak jest cienka, a podejście do każdego dziecka jest indywidualne, a to jak rodzice wymierzają karę, też ma znaczenie. Złożony temat. Bo co to znaczy to wszystko co do tej pory napisałem? Kiedy klaps można stosować? Co to znaczy od czasu do czasu i za jakie przewiny, ile klapsów, jak ma się rodzic zachować? To jest temat do dłuższej debaty. Myślę jednak, że jeśli spędzając czas ze swoim dzieckiem, widząc jak się rozwija, o czym mówi, co myśli, jak się zachowuje ty nadal nie wiesz jakie kary są dla niego proporcjonalne, na czym mu zależy i jak można je zmotywować. To poległeś na każdym kroku jako rodzic, a bicie/klapsy inne formy przemocy, są nie dla ciebie. Bo jeśli spędzasz z tym dzieckiem tyle czasu, lub olewasz je na tyle, że tego nie wiesz to bicie będzie dla ciebie najlepszym rozwiązaniem. Proste rozwiązanie dla prostego umysłu. Dziecko dostało klapsy i cyk pora na cs-a. Jak nadal jest problem to wystarczy zwiększyć częstotliwość, albo ilość klapsów, zawsze działa. Możesz dojść do momentu, że będziesz tłukł dziecko tyle razy, że powiesz że cię ręka boli i dasz sobie spokój (pozdrawiam tatę).

    Dlatego bezpieczniej będzie jeśli zostanę przy swoim, żadne formy przemocy fizycznej i psychicznej nie powinny się znajdować w wychowywaniu dziecka, bo małe umysły, czytając to co napisałem akapit wyżej, stwierdzą że mają przyzwolenie na bicie, bo nie dają sobie rady.

    Nie dajecie sobie rady, bo mieliście w dupie swoje dziecko, albo byliście za głupi, by je zrozumieć. W tym drugim przypadku, jeszcze wam wybaczę, ale nie pozwolę na bicie. W pierwszym przypadku będę wami gardził, bo jesteście dla mnie małymi podłymi istotami, które nic nie znaczą i muszą odreagowywać na kimś kto jest niżej, bo nikt was nie szanuje i gardzi wami, więc znęcacie się nad istotą najbardziej niewinną i która wam najbardziej ufa.

    W obu przypadkach są opisane skrajności. Można to jakoś wypośrodkować, jednak wiem, że większość ludzi jest na to za głupich i trzeba myśleć za nich i nic dziwnego, że w Polsce jest to już nielegalne od długiego czasu, bo przecież powiesz Januszowi, że klaps od czasu do czasu nie jest niczym zły, a on pójdzie i będzie bił dzieci kablem od żelazka codziennie, bo przecież HEHE ktoś powiedział, że od czasu do czasu to nie jest złe, a on wraca do domu, da trochę ,,klapsów” i może piwko w spokoju wypić i meczyk obejrzeć :DDD i gites majones. I patrz Halynka jakie te dzieci rozbestwione przez beztresowe wychowanie, a u nas nie ma problemu.

    Odniosę się teraz do kilku sytuacji z komentarzy. Jeden użytkownik napisał, a co mam zrobić jak mi dziecko próbuje wbiec na ulicę, podczas sporego ruchu? No nie wiem, a co robisz z psem? Trzymasz na smyczy, pilnujesz. Czasami mnie śmieszą te fikołki, bo niektórzy stwierdzą, że zwierząt się nie bije, bo nie zrozumieją. Psa trzymasz krótko na smyczy, żeby ci nie wbiegł na ulicę. Dziecko puszczasz samopass? Przykład z komentarza dotyczył 4-latka, a ja nawet 7-latka pilnuje, bo nigdy nie wiesz co mu odbije. Możesz iść, tłumaczyć, a on któregoś dnia tak się podnieci, że widzi tatę po tygodniu, że nie będzie myślał tylko wbiegnie na ulicę, bo się stęsknił. W ten sposób to równie dobrze mężowie powinni bić żony, bo one też reagują czasami zbyt emocjonalnie i odwalają głupoty. Dziecko to dziecko, pilnuj je.

    Jeden komentarz, który mnie ruszył. Opiszę sytuację po swojemu z pamięci, jak użytkownik będzie chciał się ujawnić to bez problemu.
    Ojciec miał syna, nic mu nie brakowało, nie bił, nie wyzywał. Poświęcał mu czas i uwagę. Wychowywał na dobrego człowieka. Któregoś dnia został wezwany na rozmowę do szkoły i dowiedział się, że jego syn razem z kilkoma innymi chłopakami, znęcali się nad jednym uczniem. W ojcu coś pękło i po powrocie do domu, pierwszy raz w życiu go uderzył (klapsy).

    I tutaj mnie zatkało, bo starałem się wczuć w tę sytuację i doszedłem do wniosków, dlaczego tego ojca usprawiedliwiłem za to co zrobił. On nigdy nie wykorzystał swojej pozycji i władzy nad dzieckiem, aby wymierzyć mu najprostszą karę, jednak gdy jego syn wykorzystał swoją władzę i znęcał się nad kolegą to coś w nim pękło i zastosował karę adekwatną do tego co zrobił jego syn. Nie wierzę, że w takiej sytuacji dziecko by zrozumiało to w inny sposób. I myślę że klapsy były i tak łagodniejsze od tego co serwował temu koledze, a sam ojciec miał tak olbrzymi kac moralny za to co zrobił, że aż mu współczułem.

    Jeden komentarz dał mi tak wiele do myślenia. Czy wasi rodzice mieli jakieś rozterki moralne po takim biciu? Czy jednak uważali to za dobre i że kiedyś im za to podziękujecie? Myślę że dla jednej i drugiej strony odpowiedź jest tak samo oczywista. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. I bez namysłu jedna strona powie tak, a druga nie. I jedna i druga strona nie potrafi zrozumieć drugiej. I jedna i druga strona może zrobić dziecku krzywdę, jeśli nie zachowa balansu. Bo bicie dziecka zniszczy je tak samo gdy pozwolisz mu na wszystko, bez żadnych konsekwencji.

    Jakby co, to nadal jestem przeciwnikiem bicia/klapsów/przemocy psychicznej itd. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i czasem nie daje sobie rady. Mogę to wybaczyć.
    Jednak jak ktoś regularnie bije swoje dzieci i uważa to za podstawę wychowania to serdeczny członek w końcówkę układu pokarmowego.

    PS. Nikt ze zwolenników mi nie odpowiedział na moje ostatnie pytanie:
    Dlaczego w pierwszych klasach szkoły podstawowej, byłem nieznośny, dokuczałem i przeszkadzałem na lekcji, a byłem bity regularnie? A nauczyciele mówili, że mi brakuje ojcowskiej ręki?

    #smiecizglowy epizod 40

    #wychowanie #rodzice #przegryw #depresja #nerwica #zaburzeniaosobowosci #przemyslenia #przemocdomowa
    pokaż całość

    źródło: comment_1619443151tntE5TycyqGLZoPQ20FVrm,w400.jpg

    •  

      @kamil150794:

      Nie powiedziałbym, że klapsy przesądzają o przegrywie. Brat cioteczny za młodu był urwisem, non stop miał pasek na tyłku, a wyrósł na dynamiczniaka. Wyrósł...? A może miał to w genach?

      Nie wysunąłem takich wniosków, chociaż to ciekawe o czym piszesz ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przez 3 wpisy to bardziej wyrażałem dezaprobatę wobec klapsów i bicia dzieci. Chociaż jest pewna zależność w tym co napisałem, a twój przykład to chyba wyjątek od reguły w tej kwestii, bo ilu znasz takich jak on? pokaż całość

    •  

      @Garztam: W zasadzie w okolicach większość dostawała pasem, ale wyrosła na normików. Oczywiście nie jest to wiarygodny wyznacznik, ale jako równoważnik mogę dodać, że znam wiele przegrywów, choćby stąd, które w młodosci nie były bite, a i tak są spierdoleni.

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Polityka pro rodzinna, zawsze mnie triggeruje to wyrażenie. Jeśli kogoś trzeba namawiać, albo zachęcać do zakładania rodziny, to nie powinien jej zakładać. Jeśli masz choćby minimum niepewności, czy powinieneś zakładać rodzinę, to po prostu nie powinieneś tego robić. Posiadanie dziecka, to nie jest kupno nowego telefonu, że nie jesteś pewny czy ci się spodoba. Dla społeczeństwa lepiej będzie, jak rodziny będą zakładać ludzie inteligentni ze stabilną sytuacją finansową, którzy zapewnią dziecku odpowiednią stymulację intelektualną i bezpieczeństwo ekonomiczne, a nie kolejni potomkowie klasy robotniczej, którzy wiążą koniec z koncem tylko dzięki socjalowi, a i przez swoje możliwości intelektualne, będą dziecku wpajać niewłaściwe wzorce.

    #patologiazewsi #bekazpodludzi #dzieci #neuropa #4konserwy #rodzina #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: IMG_4832.JPG

  •  

    W nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/57051907/klapsy-czyli-jak-bedac-glupszym-od-swojego-dziecka/

    Jestem trochę w szoku, że klapsy (co w sumie brzmi zbyt łagodnie i od teraz będę używał słowa bicie, a dowiecie się dlaczego w dalszej części) są nadal tak popularne i popierane przez wielu ludzi. Rzadko mnie coś zaskakuje, zwłaszcza że mamy dostęp do badań, historie ludzi, którzy to przeżyli itp. A mimo to nadal jest na to przyzwolenie i akceptacja społeczeństwa.

    Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym w skrócie podzielić się pewną zasłyszaną historią:

    Był w szkole chłopak, który codziennie przed pierwszą lekcją wywalał wszystkim dzieciakom jedzenie z plecaków. Nieważne czy kanapki, batony czy napoje. Wywalał wszystko. Nauczyciele nie mogli sobie z nim poradzić. Rodzice mieli to gdzieś, a skargi leciały od innych rodziców, na jego zachowanie. Pewnego dnia, dzieciak zamiast znowu rozwalić innym drugie śniadanie poleciał do łazienki i się rozpłakał. Nauczycielka, której RiGcz się uruchomił dopiero jak zobaczyła płaczące dziecko, poszła do niego i zapytała o co chodzi. Ten jej odpowiedział: Bo ja nigdy nie mam drugiego śniadania.

    Do historii tej wrócę później, jednak zapamiętajcie ją na ten moment, a nawet chwilę się zastanówcie nad sensem tej historii. Spłyciłem i skróciłem historię maksymalnie, żeby wpis nie był zbyt długi.

     bardzo ważny wpis, najgorsze jest to że każdy psycholog wie to co napisałeś, to jest powszechna wiedza i nie tylko powszechna ale sami bijący dzieci wiedzą że to temat tabu. Dlaczego? A dlatego bo nigdy tego wpierdolu nie spuszczają przy ludziach, gdyby uważali że to w porządku i normalne tak jak mycie rąk przed jedzeniem to nie czekali by z tym do powrotu do domu.

    Ładnie to zostało tutaj opisane. Może rodzice boją się kary? Że to nielegalne i można za to dostać karę? Skoro uważacie to za naturalne i się z tym zgadzacie to czemu tego nie robicie przy ludziach? Klaps w końcu to szybka kara, akcja, reakcja. Po co czekać z tym do powrotu do domu? Skoro uważacie, że nie warto z dzieckiem rozmawiać, bo i tak nie zrozumie to jaki ma sens tłuczenie go po czasie? Przecież to bez sensu. Psa też byście uderzyli po czasie? Przecież on już w ogóle nie zrozumie za co dostał. Dziecko zrozumie? Skoro tak to widzę tutaj pewną nieprawidłowość.

    zwierząt w życiu bym nie uderzył, bo zwierze nie zrozumie agresji. Gówniaka kaszojada bym lał ile wlezie bo mnie wkurwiają.

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Dziecko oczywiście rozumie agresję i jest to usprawiedliwione, bo przecież mnie denerwuje, więc mam prawo do tego, żeby je uderzyć. Super podejście! Jesteś moim ojcem? Jak ci się podoba spędzanie kolejnych świąt samemu? Dobrze? Przynajmniej nikt cię nie wkurwia.

    Podczas normalnej tresury nie bije się psów, bo nawet jeśli uzyskasz efekt którego oczekwiałeś to pies ci nie zaufa, a po jakimś czasie może się nawet dorobić chorób psychicznych.

    Ilu tutaj skończyło z chorobami psychicznymi? Człowiek jakoś inaczej reaguje na takie bodźce? Przecież dziecko jest tak samo bezbronne i nie jest w stanie się chronić. Można je bić? Ono chorób psychicznych się nie dorobi?

    porównywanie wychowania zwierząt do ludzi. Brawo, jest coraz śmieszniej

    Zwierzęta wywołują większe współczucie… Dramat, że musiałem komuś to tak tłumaczyć.

    Skonczylem czytać na „gdybym miał kiedyś dziecko”

    No ta, bo trzeba mieć dzieci, wychować je i dopiero wtedy można się wypowiadać na ten temat. Przecież przemoc ma swoje uzasadnienie w określonych przypadkach.
    Kiedyś przeczytałem, że jeśli przynajmniej raz w tygodniu nie chcesz zamordować swojego dziecka to znaczy, że masz coś nierówno z głową. Nie wiem czy to prawda czy nie. Jednak uzmysławia to każdemu jak dziecko daje w kość i jaki jest to obowiązek.

    No i o to chodzi. W nagrodę się klapsa nie dostaje, tylko żeby skutecznie zniechęcić do określonych czynności.

    Podczas czytania komentarzy zostałem przekonany do jednego jedynego uzasadnienia użycia klapsa a było to:

    Ja klapsa dostałem np. w wieku 3-4 lat po którejś akcji typu wejście na 2 metrową szafę z zamiarem skoczenia z niej. Raz to zrobiłem, rozbiłem łeb, krew się lała, ale nie żałowałem niczego i następnego dnia już szykowałem się do kolejnego skoku xD. Po tym faktycznie dostałem serię klapsów. Czym miała być nauczka? Skręceniem karku? Potem rzeczywiście hamowała mnie przed tym jedynie wizja klapsa. Po kilku latach sam zrozumiałem dlaczego skakanie z 2 metrów na betonową posadzkę to zły pomysł.

    I tutaj to było całkowicie wytłumaczone i zrozumiałem. Rozmowy i rozbita głowa niczego nie nauczyły. W takim wypadku jest to uzasadnione i działanie z troską o dobro dziecka. Po tym moim wpisie zmieniłem podejście i teraz klaps uważam za ostateczność, gdy dziecko zagraża sobie, lub innym, ale tylko jeśli inne metody zawiodły. Odniosę się do tego w następnym komentarzu:

    Faktem jest to że dostałem tylko jak mocno, mocno przegiąłem jako dziecko, np. pamiętam że po dupie ostro dostałem jak jako 7 letni smark powiedziałem kuzynce coś typu ty szmato, bo ktoś mnie tak w grze nazwał.

    Ja jako dziecko zasłyszałem od dorosłego powiedzenie: krzyżyk na drogę. Żegnał się tak z każdym i ze mną też. Gdy ja powiedziałem to komuś to potem były wielkie pretensje do mnie, ale pamiętam, że dopiero wtedy ktoś mi wytłumaczył co to znaczy i przestałem tak mówić. Z tego co zrozumiałem tutaj, to sam nie wiedziałeś co te słowo znaczy i użyłeś go, za co dostałeś lanie. Dla rodziców to było naturalne, jednak dla ciebie niezrozumiałe. Uważasz że dobrym było rozwiązaniem od razu dostać pasem? Przecież miałeś prawo tego nie wiedzieć, jesteś dzieckiem. Zadziałało by coś innego, ale lepiej było iść na łatwiznę i uznać, że wiedziałeś co mówisz.

    Bo dzieci myślą inaczej i nie rozumieją zasad działania świata, ja byłem wściekły na moją matkę, przez długi czas. Bo gdy jechaliśmy do szkoły to było zimno w aucie i prosiłem, żeby włączyła ogrzewanie. Na co ona stwierdziła: Najpierw silnik musi się nagrzać.
    I siedziałem obrażony pół roku, za każdym razem jak wsiadałem do auta, bo przecież dla matki ważniejsze jest to, żeby silnikowi było ciepło, a ja mogę marznąć! Taka była moja logika i tak działa logika dzieci. Nie ma sensu, ale jest. Skąd miałem wiedzieć jak działa ogrzewanie w samochodzie?

    Polecam powiedzieć zwolennikowi bicia dzieci, ze należy tez bić starszych ludzi którzy już nie ogarniają rzeczywistości. No bo skoro dziecko - słabsze, co nie rozumie, nie wie jak się zachować, można tak „uświadamiać” - to czemu nie zastosować tego wobec starszych? Tak samo są bezbronni i zależni od nas. Prowokacyjne i daje do myślenia. Jedyna różnica to to, ze dziecko się na tobie zemści. Albo poprzez przemoc, albo poprzez zwyczajne opuszczenie rodzica.

    Zostawię to bez komentarza i czekam na odpowiedź zwolenników bicia dzieci.

    uważam że guwniak czasem potrafi tak odpierdalać że już tylko kabel/klapek do przywracania ustawień fabrycznych może zadziałać.

    Ciekawe tylko co do tego doprowadziło? Nie mylić braku przemocy, z brakiem wychowania, bo jak dziecko zostawisz samopas to nic dziwnego, że odwala. Bicie złe, olewanie dziecka też.
    Jak pozwalasz dziecku na wszystko, nie interesujesz się i nie masz żadnych wymagań to nie dziw się, że potem robi co mu się tylko podoba, skoro nie odczuwa konsekwencji.
    Zastanówcie się. Gdybyście nie mieli żadnych konsekwencji swoich działań to co by was zatrzymywało przed dokonaniem przestępstwa?

    Powiedzieć ci jak wygląda dzisiaj lekcja w podstawówce? 2-3 dzieciaki które najbardziej nie potrafią się zachować rozwalają całą lekcję bieganiem po klasie i krzykami nawet jak 25 jest grzecznych. I to jest wina jednego nauczyciela, że nad dziećmi którymi rodzice nie chcą czy nie potrafią zapanować on nie może dać rady gdy ma ich dwadzieścia parę w klasie? I przez tę parę osób traci reszta. Być może właśnie tym 3 przydałaby się ojcowska ręka?

    Uważam, że nie jest to wina nauczyciela, że ktoś mu odwala na lekcji, a rodziców. Co nauczyciel ma zrobić w takiej sytuacji? Nie wiem. Nie ponosi odpowiedzialności i nie odpowiada za zachowanie tego ucznia. Jednak znam takich, którzy potrafili samą postawą, mową i gestami doprowadzić do pionu całą klasę. Kwestia charakteru, bo dzieci są okropne!

    Nasunęło mi się jedno pytanie po tym. Jedno ważne pytanie. Bo ja byłem takim dzieckiem w wczesnej podstawówce. Odwalałem, przeszkadzałem na lekcji itd. A wtedy byłem tłuczony za byle gówno, a nauczyciele i tak twierdzili, że mi ojcowska ręka potrzebna. Wytłumaczcie mi więc. Dlaczego tak odwalałem mimo regularnego bicia w domu? Jest to dla mnie bardzo ważne pytanie i chciałbym zapytać wszystkich zwolenników klapsów, jako podstawy wychowawczej. Dlaczego mimo takiej tresury (zwierząt się nie bije, to nie była tresura) miałem problemy z zachowaniem, a zachować się umiałem tylko przy rodzicach, którzy mieli pasek?

    Historie na koniec z komentarzy:

    o człowieku. Ja mialem straszne dzieciństwo, kary za wszystko, najbardziej upokarzające to stanie nago przez pare godzin. Dzis jestem lekko pojebany ale staram sobie radzić.
    a i najlepsze bylo gdy mialem juz z 14-15 lat i zaczalem podczas napierdalania mnie krzyczeć ratunku, pomocy XD
    Moi bracia ktorzy dzis siedza w wiezieniu do mnje ze jestem pizda bo nawet wpierdolu nie umiem dostac XD
    Swoja droga to jak brat wracal pijany to stawalem w obronie rodzicow bo ich chcial napierdalac, i koniec koncow to ja sie z nim bilem.
    Dzis zero kontaktow i jestem szczęśliwy


    ciężko mi się to czytało, bo rozumiem z własnego doświadczenia, przez co przeszedłeś. Moja matka przestała mnie katować (nawet biciem nie można było tego nazwać) jak miałam 14 lat. Uciekłam wtedy z domu, pierwszy raz (było tego więcej), z zamiarem zabicia się. Dobra, nie jestem w stanie więcej napisać, już i tak się zdenerwowałam. Dziś mam 28 lat i jednym z powodów, dlaczego rezygnuję z rodzicielstwa, jest właśnie moje stracone dzieciństwo, strach przed krzywdą potencjalnego dziecka, bo nie tylko w domu miałam piekło, ale i w szkole. Nawet gdybym miała dziecko, to nigdy, przenigdy, nie zostawiłabym go pod opieką moich starych.

    W przedszkolu nie chcialem jeść jakiejś kaszki czy innego chujostwa. Babka autentycznie brała mnie do kibla między nogi trzymając i na siłę wpychala mi to do buzi aż dzwonilo po zębach od łyżki. No to po takiej akcji rozpierduche robiłem w przedszkolu. Oczywiście ojciec przyjechał A ja w podwójnym strachu bo nie powiem że nie chcialem jeść bo już za to dostałem od przedszkolaniki. Jakby to oczywiście był powód do wpierdolu ale w zastraszonym umyśle 5 latka to oczywiste. No i oczywiście wpierdol od ojca za złe zachowanie.
    Ogólnie sposób wpierdolu od ojca też ciekawy, wywozka do lasu wpierdol i proba zostawienia w lesie. W życiu tak mocno się drzwi od malucha nie trzymałem kiedy ojciec chciał mnie oderwać od nich. Byłem przerażony. Ojciec się jeszcze śmiał po drodze jak to tych drzwi trzymałem.


    W sumie historie, trochę hardcorowe i nie pasuje do nich ,,klaps” jednak od niego wszystko się zaczyna, a jak zobaczysz jak łatwo to przychodzi i jak łatwo możesz dziecko ustawić tym do pionu to nagle życie staje się o wiele prostsze. Tylko, że zazwyczaj w przyszłości dziecka już nie masz, ale po powrocie do domku, chociaż masz spokój.

    #smiecizglowy epizod 39

    #wychowanie #rodzice #psychologia #przemyslenia #zaburzeniaosobowosci #depresja #przegryw
    pokaż całość

    źródło: unnamed.jpg

    +: a................w, Zgrywajac_twardziela +270 innych
    •  

      @Garztam: Też dostawałem lanie, nie w wersji hardcore ale jednak. Najgorzej wspominam jak dostałem od ojca z otwartej ręki w plecy, przez pewien czas miałem ją odbitą i wielkiego siniaka. Najlepsze że dostałem za to, bo bardzo chciałem trenować z kolegami piłkę i strasznie męczyłem o to rodziców, żeby mnie zapisali. Czy to coś złego? Chyba nie zwłaszcza, że w późniejszych latach słyszałem tylko jak to nic nie robię, a inni mają pasje, umiejętności itp. I tak sobie wpoiłem że najlepiej nie robić starszym żadnych problemów, nie wysuwać się przed szereg. Całą młodość spędziłem w samotności przed kompem, przykro. Pewnie większość rzeczy nie pamiętam ale wiem, że było mi bardzo smutno jak byłem traktowany. Obiecałem sobie wtedy że nigdy swoich dzieci nie będę bić ani stosować żadnej przemocy (psychicznej również) i będę je bardzo kochał, wspierał i doceniał wszystkie ich życiowe wybory. Może kiedyś będą (。◕‿‿◕。) pokaż całość

    •  

      @Garztam Ja niby miałem normalną rodzinę, ale jak się głębiej zastanowić...
      Jedynka w dzienniku? Pas.
      Brzydkie słowo? Pas.
      "Bawiłem się" strzelając z pistoletu na strzałki w telewizor? Połamane zabawki.

      pokaż spoiler i pas


      Efekty? Zniechęcenie do nauki, nadpobudliwość, agresja. W dorosłym życiu jest mi teraz ciężko, bo wyuczyłem zawód, który Co prawda jest moją pasją (gotowanie), ale nienawidzę tego robić zawodowo. W efekcie pracuję na magazynie za 2,5k netto i w wieku 26 lat zbieram pieniądze, żeby się jakoś przebranżowić. Agresja przeszła ze mną również do życia dorosłego. Mimo, że jestem kochającym chłopakiem, to potrafię wybuchnąć w stosunku do mojego różowego. Na szczęście nie podnoszę ręki, tego bym nie zrobił. Ale walczę z tymi przeciwnościami, staram się codziennie być lepszy.
      A rodzice? Nie mam pretensji do nich. Oni byli wychowani tak samo. Przeszło to na ich dorosłe życie i mnie próbowali wychować w ten sam sposób. Dzisiaj ja z dostępem do wiedzy i własnym bagażem doświadczeń wiem, że kiedyś zapewnię moim dzieciom warunki, żeby miały lepszy stary w życie. :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (97)

  •  

    Program Down the road miał pokazywać, że ludzie z downem to normalni ludzie. No ale chyba nie wyszło. Oglądam "z doskoku" już drugą serię.

    W programie występują ludzie z lekkim spektrum zespołu downa, poddawani terapiom, niektórzy na tyle "zdrowi", że są w stanie chociaż częściowo mieszkać samemu.

    Mimo to nadal główne ich zainteresowania i tematy, na które najchętniej rozmawiają to używki (w obu seriach ochoczo pytają prowadzącego o alkohol i narkotyki) i seks. Tu w zasadzie nie ma innej tematyki niż miłość przechodząca po dwóch zdaniach w seks.

    To miało pokazać, że też mają potrzeby? Ok. Wyszło tak, że mają wyłącznie potrzeby bzykania się. Jeden mówi o tym jak to mu się chce, inna pisze wiersze erotyczne, ty kolejni po godzinie są "parą" i się kochają.

    Zajebiste życie muszą mieć ich rodzice.

    #zespoldowna #down #zd #downtheroad #ttv #telewizja #tv #niepopularnaopinia #zdrowie #przemyslenia #rodzice #dzieci #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: bi.im-g.pl

  •  

    Klapsy. Czyli jak będąc głupszym od swojego dziecka, nadal mieć nad nim władzę.

    Nienawidzę tej metody tresury swoich dzieci. Jest wyraźna różnica między tresurą, a wychowaniem. Zwierzęta się tresuje, bo nie mają takich zdolności poznawczych jak ludzie i raczej nie przetłumaczysz psu, że to nieładnie sikać na dywan i pańcia musi potem sprzątać, albo jak cię ugryzie to cię boli. Z psem sprawa wygląda krótko. Dajesz mu smakołyki, nagradzasz go, albo co bardziej agresywnie, bijesz go, gdy zrobi coś co nie powinien. Mniejsza z tym. Gdy są dwa małe pieski i oba się nawzajem gryzą to uczą się, że jednak jak zrobią to za mocno to drugi psiak odda i samemu czują ten ból. Uczą się wtedy, by nie przesadzać, albo zaprzestają tej formy zabawy.

    Do psa możesz podejść miłością i dobrocią, a i tak się wszystkiego nauczy. Jeśli używasz siły, to znaczy, że nie potrafisz podejść do zwierzęcia, które w teorii jest głupsze od ciebie, albo brak ci cierpliwości i żądasz szybkich efektów.

    Z dziećmi jest inaczej i cała moja wypowiedź jest czysto subiektywną opinią, opartą na moich doświadczeniach.

    To jak się podchodzi do wychowania dzieci to kwestia indywidualna. Są osoby, traktujące je jako swoją maskotkę, niektórzy jako balast, niektórzy widzą w nim człowieka i wiele, wiele innych. Nie skupiam się na tym. Gdybym miał kiedyś dziecko, to starałbym się nigdy nie podnieść na niego ręki. Uważam to za tchórzostwo, niemoc w stosunku do niego, oraz chodzeniem na łatwiznę w wychowywaniu. Co ja mogę wiedzieć, skoro nigdy nie miałem dzieci? Mogę tylko opowiedzieć się po jednej stronie barykady, gdy była stosowana na mnie tresura i na doświadczeniach innych osób.

    Dzieci nie mają wyrobionych schematów, opinii i moralności. Wszystkie te słowa są niezrozumiałe i zachowania, jakie w młodej osobie się wykształcają, trwają latami na podstawie doświadczeń i obserwacji najbliższego otoczenia. Dziecko nie staje się tym o czym ględzą rodzice, a tym kim oni są. Jeśli bluźnisz w jego obecności to potem niech cię nie łapie zdziwienie, że robi to samo.

    Kiedyś przeczytałem fajne zdanie. Dlaczego dzieci płaczą na początku z byle powodu? Bo każdy, nawet najmniejszy dyskomfort jest bólem jakiego nigdy w życiu nie doświadczyły. Gdy się urodzi to napływa do niego tyle bodźców, że nie jest w stanie tego ogarnąć i płacze. Płacze bo temperatura spadła o 1 stopień i nigdy wcześniej nie czuło, aż tak wielkiego zimna. Temperatura skoczy o 2 stopnie w górę? Płacze, bo nigdy nie było jej aż tak gorąco. Płacze bo jest głodne, płacze bo chce spać, płacze bo oddało się defekacji itp. Itd. Będzie płakać często i gęsto, samemu tego nie rozumiejąc i pierwsze lata to jest katorga dla rodziców.

    Posiadanie potomka to olbrzymia odpowiedzialność i wysiłek. Praca na pełen etat, jak to niektórzy się nabijają z mamusiek. Z jednej strony się zgadzam, z drugiej niekoniecznie. Zazwyczaj cechuje takie osoby hipokryzja i chodzenie na łatwiznę, a osoby zajmujące się prawdziwym wychowaniem nie mają czasu na takie wpisy, bo dziecko zajmuje 100% wolnego czasu. Jest zachłanne i będzie tego wymagać, chyba że dasz mu telefon, telewizję, konsolę i masz spokój. Tylko że w przyszłości będziesz zbierać tego żniwo.

    Ja w swoi życiu byłem tyle razy tłuczony pasem, że nie pamiętam za co dostawałem. Po prostu mogłem wrócić od spotkania rodzinnego, gdzie bawiłem się z kuzynami i dostać ,,wpierdol” (pieszczotliwie nazywany przez mojego rodziciela) i usłyszeć żebym się domyślił, za co. Raz dostałem za powiedzenie kurwa, drugim razem za zabranie zabawki kuzynowi itd. Jednak połowy nawet nie pamiętam za co dostałem, aż w końcu na imprezach rodzinnych wolałem usiąść i siedzieć parę godzin, bo czego mógłbym nie zrobić to bym dostał ,,wpierdol”.

    Wpierdol dostawałem za uwagę w dzienniku, za ocenę poniżej 4 (3+ też się kwalifikowało), za to że nie pilnowałem limitu gry na komputerze i zamiast grać 2 godziny siedziałem 2 godziny i 10 minut. Za nieprzestrzeganie szlabanów, które były dodatkiem do wpierdolu. Za zachowanie, za przeklinanie, za pyskowanie, za chęci do życia (dosłownie, dzisiaj wiem, że to było domyśl się), raz dostałem wpierdol, bo zamiast uczyć się do sprawdzianu z angielskiego czytałem książkę! Wpierdol to był bat, a mój rodziciel był katem. Chodziłem jak w szwajcarskim zegarku, bojąc się robić cokolwiek, bo nigdy nie wiedziałem za co dostanę. Skuteczna tresura, rodzice sobie wyhodowali pieska.

    Rodzice sami skończyli zawodówkę, jednak ja miałem iść na studia. Rodzice wolny czas spędzali przed telewizorem i odpoczywając. Ja miałem się uczyć. Kurwili i darli na siebie mordę. Ja miałem być grzeczny. Itp. Itd.

    Wszystko oczywiście dla mojego dobra!

    Dla ich dobra! Czułem się jak maskotka, którą można się pochwalić i która ma utrzymywać rodziców i podać szklankę wody, gdy już nie będą w stanie pracować. Miałem dać im wnuki, miałem mieć pieniądze, miałem być kimś. Bo sami nic nie osiągnęli, więc ambicje wylali na mnie.

    Kiedy pozbyłem się kata nad głową to wszystko i tak szlag trafił. Bo przestałem się uczyć, jak całe życie nie mogłem grać na komputerze, tak teraz poświęcałem 100% mojego wolnego czasu na to. Zdawałem z klasy do klasy, wcale nie ledwo, ale nie robiłem nic ponadto co musiałem zrobić. I zrobiłem wszystko na przekór rodzicom, żyłem i korzystałem z życia. Oczywiście na sposób wytresowanego psa, które było tłuczone za byle co. Czyli komputer i internet, bo byłem pozbawiony jakichkolwiek relacji z innymi ludźmi, a teraz chociaż nie byłem przywiązany do książek.

    To i tak łagodna historia. Bywają gorsze.

    Jednak można ze swoim dzieckiem rozmawiać, tłumaczyć i dawać kary adekwatne do popełnionych czynów. Jak twój syn, mówi babci Helenie, że jest gruba, to możesz mu wytłumaczyć, żeby tak nie robił. Jeśli nie dociera, to możesz ewentualnie wskazać mu jakąś wadę w nim, a ty masz odstające uszy. Obrazi się? Rozpłacze? No to pomyśl jak babcia Helenka się czuje. Jak mimo to i tak nie dotrze, to możesz powiedzieć, że dostanie karę na coś, przez określony czas. Znów babci to powie? Dajesz karę i informujesz dlaczego. Możesz wtedy dziecko nauczyć, że:
    1. Kogoś to boli tak samo jak i jego by bolało (coś jak przykład z psiakami na początku).
    2. Za swoje czyny ponosisz konsekwencje.

    To tylko przykład wymyślony przeze mnie. Jest mnóstwo książek, albo porad w internecie jak wychowywać swoje dziecko i co możesz zrobić, bo mimo dobrych chęci, możesz odwalić coś co nie przyniesie dobrego skutku.

    ,,No dobra! Ale jak gówniarz tak odwala i nie jestem w stanie nic z tym zrobić i tylko bicie mi zostało?”
    ,,A ile dziecko ma lat?”
    ,,16”
    ,,xD”

    Fajną ciekawostką, którą dowiedziałem się na terapii, było to, że dziecko wychowuje się maksymalnie do 15 roku życia, a potem to już machina rusza i nie jest się w stanie nic zrobić, bo zdobyło już doświadczenia potrzebne do ruszenia w świat, a wiek po tym jest weryfikacją wszystkiego czego do tego pory się nauczyło i poznało. Jak ktoś się budzi po tylu latach i zdaje sobie nagle sprawę, że ma przed sobą człowieka, a nie maskotkę, to już za dużo nie zrobi. Bo gdy był czas na wychowywanie to robiło się tresurę, albo olało się całkowicie sprawę. Jeśli się tresowało to teraz odczuwa się bunt na wszystkie zasady, które były wpajane na siłę, a jeśli się olewało to brało wzorzec z innych źródeł. Koledzy, koleżanki inne autorytety. Internet jest w tym względzie też okropnym miejscem, gdzie wpaja się młodym osobom jakieś wzorce. Jeśli ty się nie wziąłeś za wychowanie, to wziął się ktoś inny.

    Można teraz dalej stosować tresurę, ale im później dziecko przeżyje bunt, tym gorzej. Można dalej olewać i nie wiesz jakie skutki tego to za sobą poniesie, albo próbować działać. Tylko, że ta ostatnia opcja będzie najbardziej czasochłonna i będzie kosztować więcej wysiłku niż to co by się robiło przez okres dziecięcy, gdy jeszcze się miało realny wpływ i autorytet w oczach dziecka.

    Wracając do tematu. Mamy XXI wiek dostęp do internetu, psychologów, książek. Mamy więcej wiedzy niż mieliśmy kiedykolwiek wcześniej, a mimo to, ludzie nadal nie są gotowi na rodzicielstwo i idą na łatwiznę. Jesteś dorosły, masz doświadczenie życiowe i nie potrafisz sobie poradzić? Jesteś na każdym kroku lepszy od tego dziecka, a mimo to, uważasz klapsy za dobre wyjście? Masz człowieka przed sobą, a nie zwierzę.

    #smiecizglowy epizod 38

    #wychowanie #rodzice #rodzicielstwo #przemyslenia #tresura #depresja #zaburzeniaosobowosci #przegryw
    pokaż całość

    źródło: z25627322V,Bicie-dzieci.jpg

    +: D......s, trapist_e +399 innych
    •  

      @PiccoloGrande:

      któregoś razu ojciec przylał mi pasem w tyłek
      Ale klaps to nie jest bicie

      To ja już nie rozumiem, oberwałeś pasem, czy dostałeś klapsa? Bo dla mnie klaps to uderzenie w tyłek otwartą dłonią, a nie bicie pasem ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      Tez wiele razy dostałam po dupie czy książka w glowe, jak coś zrobiłam źle. Najwiecej za oceny, bo resztę rzeczy raczej byłam grzeczna. Czasem jak wyszłam z domu o 6 rano, a wracałam o 21 bez informacji (telefonow jeszcze wtedy tak nie było) z pasa dostałam raz w zyciu i pamietam, ze to było od ojca, kiedy w dniu komunii wyszłam w białej sukience po obiedzie, zostawiajac gości w domu i sama zniszczylam ją na dworze xD ale ojciec uderzył wtedy w nerki, także nawet nie bolało. Za to mam wielki uraz do niego, gdy odpowiedziałam „No” zamiast „tak”, a on potrafił ścisnąć mnie za szyje i przenieść z kuchni do salonu. Mama tez zreszta wtedy uważała, ze przesadził. A teraz mam 20 lat i nawet kontaktu z nim nie mam xD znaczy on probuje, ale wchodził mi na banie jaki nastolatce i miałam tego dosyć, więc teraz pozostało mu pisanie do mnie na msg pokaż całość

    • więcej komentarzy (118)

  •  

    Czytając wpisy z tagu #przegryw naszły mnie takie refleksje. jeżeli jesteśmy introwertykami spędzającymi więcej czasu ze znanym sobie gronem rodzinnym (mamy/babcie/ciocie), i nie mamy wyrobionego myślenia krytycznego, to wierzymy w te pierdoły, które nam wmawiają. Miałem tak ale nie uważam się za przegrywa (o tym niżej). Miałem charakter spokojny, byłem ułożony i grzeczny, wierzący w to co mówi mama. Długo nie miałem dziewczyny, nieszczęśliwie się zakochiwalem/podkochiwalem itp. Jedną z moich obserwacji ale to w wieku 20-tu paru lat była analiza, dlaczego taki jestem. Jedna rzecz to osobowość ale druga to właśnie wychowanie. I to drugie w połączeniu z tym pierwszym niejako mnie "wykastrowało" z odwagi, samodzielności i krytyczności. Miałem/mam to szczęście, że poprzez zrządzenia losu (nie napiszę przypadki, bo uważam, że w życiu przypadków nie ma ale to zupełnie inny temat) moje życie poukładało się w taki sposób, w jak sam bym chyba nie był w stanie sobie go ułożyć. Ot, moimi najlepszymi przyjaciółmi (mam ich dwóch) zostali najwięksi hiper ekstrawertycy, dla których chyba stanowiłem "równoważnię". Nigdy nie byłem dusza towarzystwa ale oni ogarniali imprezy, na które mnie ciągnęli ze sobą a co za tym idzie byłem zmuszony do przebywania z masą ludzi, wśród których byłem chyba najbardziej introwrtyczną osobą. I, o dziwo, to ściągało na mnie uwagę innych ale taką pozytywną (w tym jakichś lasek) i w sumie śmieszną: jedni myśleli, że handluje dragami i siedzę tak, bo cały czas czuwam, aby towar mi się zgadzał, inni uważali, że jestem ponad to, bo to enty melanż w tym dniu itp a ja po prostu już chciałem iść do domu spać (wiem, głupie ale tak było xd). Reasumując, teraz w wieku 40 lat, mając dwójkę dzieci, wiedząc, że jeden z nich ma charakter taki jak ja, pilnuje, aby babcie/ciocie/mama nie pitoliły młodemu głupot, jaki to on piękny/wspaniały, tylko zmuszam go do samodzielnego podejmowania decyzji, realnego spojrzenia na to co go otacza i tego, że jak coś jest nie halo, to można ogarnąć to na kilka sposobów ale pod warunkiem, że umie na to spojrzeć z dystansem. Po //uj to piszę? Nie wiem, może dlatego, że treści na tagu przypomniały mi o moich przemyśleniach i tym jak to było w przeszłości. Nie jestem jakimś mega ogarniaczem/dynamiczniakiem teraz. Dalej mam charakter jaki miałem ale umiem odciąć się od wychowania/spojrzeć na to krytycznie, szkoda, że nie wcześniej ale czasu się nie cofnie. Powodzenia. #przegryw #wychowanie pokaż całość

    +: jadewtrzyzer0cztery, 77023 +8 innych
  •  

    Gdybym miał córkę i wychowywał wedle własnych przekonań, to prawdopodobnie popełniłaby seppuku widząc jak dobrze mają inne dziewczęta. Imprezowanie, spacery z koleżankami, makijaże, szpilki, krótkie spódniczki, social media, dostęp do wolnego seksu - to wszystko miałyby jej rówieśniczki, a ona nie.

    Ona byłaby królikiem doświadczalnym w moich rękach, któremu chciałbym wyrobić męskie zainteresowania, męski charakter i męskie spojrzenie na świat. Bo brzydzi mnie szeroko pojęta kobiecość.
    #przegryw #rozowepaski #dzieci #wychowanie #psychologia
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Zapraszam na kolejny wpis z serii #korwinwychowuje.

    Siedzę właśnie przy łóżeczku mojej dwuletniej córeczki (lubi jak się ją głaszcze przy zasypianiu) i przeglądam, co Janusz Korwin-Mikke ma do zaoferowania osobom takim jak ja. Wiemy o nim, że ma trzy córki i poradnik o tytule “Vademecum Ojca” na pewno zagwarantuje, że osoba która go przeczyta, nie wychowa swojej małej dziewczynki na narkomankę czy złodziejkę.

    Nagle ogarnia mnie rozczarowanie. Nasz guru pisze bowiem:

    “w wychowanie córki nie powinien się Pan zanadto wtrącać, pomijając, rzecz jasna, generalia. Kobiety mają swój świat, w który może i można by wejść, ale szkoda czasu (trzeba by przejść proces kobiecego wychowania)”

    Czy zatem powinienem dać sobie spokój i zacząć ignorować obecność mojej córki? (Poza okazjonalnym laniem) Na szczęście zaraz dodaje:

    “Dziś kobieta ma bardzo trudną rolę do spełnienia i powinien Pan jej w tym pomagać. Przede wszystkim nie powinna pracować w domu ani poza domem. Wyedukowana do pracy poza domem, do pracy w domu nadaje się źle i — na odwrót. “

    Czyli wystarczy, że znajdę córce godne zajęcie (godne kobiety oczywiście). Tylko co mam zrobić, żeby moja córka nie marnowała lat, na naukę bezsensownych przedmiotów takich jak matematyka:

    “…dziewczęta wchodzą w życie bardzo późno (…) z bagażem wiedzy zupełnie zbędnej (vide MATEMATYKA), którą to wiedzę mądra Natura w ciągu miesiąca od zdania matury usuwa z ich główek. “

    Korwin proponuje kilka kierunków kształcenia dla dziewczynek: języki, rysunek, muzyka, taniec, szycie, psychologia dziecka oraz:

    “— Technologia żywienia. Sądzę, że bez ujmy dla smaku, nasze wydatki na żywność mogłyby ulec dwukrotnemu zmniejszeniu, gdyby polskie dziewczyny były fachowczyniami. I proszę tu mi nie mówić, że zapędzam kobiety do garów! One i tak będą zapędzone do garów — tyle że będą się przy nich męczyły jako amatorki. “

    Twierdzisz, że zalatuje to wszystko seksizmem? Mylisz się i to bardzo, można to bardzo łatwo udowodnić anegdotycznie:

    “Dziewczynki wolą zabawy konkretne — w dom, w sklep; proszę zwrócić uwagę, jak fakt ten potwierdza rozważania zawarte w tej książeczce.”

    Chciałbym mieć kiedyś wnuki. Na szczęście istnieje metoda, która w prosty sposób wpłynie na przyszłe chęci córki do spłodzenia potomstwa:

    “Otóż, widać wyraźnie, że spokojne zabawy dziewczynek mają na celu nie wyrobienie w nich żywości, inteligencji itp., które to cechy w przyszłości mogłyby narazić je na konflikt rodzinny (bo matka inteligentna gorzej znosi dziecko!). Te zabawy, np. przewijanie przez godzinę lalki, w gruncie rzeczy otępiają. I tak to, niestety, powinno być... Próby ingerencji w naturalny mechanizm doprowadzą do tego, że będzie Pan miał inteligentną córkę, ale nie będzie Pan miał wnuków. “

    Nigdy nie powinniśmy rozmawiać z córką o seksie i związkach. Mogłoby to spowodować nieodwracalne uszkodzenia w mózgu i popchnąć ją ku zepsuciu homoseksualizmu. Jeżeli jednak matka w jakiś sposób nie jest w stanie z nią porozmawiać, przypomnijmy sobie ten krótki fragment:

    “Uświadomienie (sexualne, oczwiście) córki nie należy do Pana, lecz do żony. A także do przyszłego córki ukochanego. Gdyby z jakichś powodów spadło to na mnie, jedyną wskazówką byłoby: „Ty musisz pamiętać, że się mężczyźnie oddajesz — i do tego człowieka musisz mieć pełne zaufanie!". “

    Jest to spójne z pewną odpowiedzią Janusza, na kontrowersje związane ze skandalami pedofilskimi:

    "Wolę, jak pedofil poklepie córkę po pupie, niż jak córka pójdzie na lekcję wychowania seksualnego”

    W następnym wpisie odejdziemy trochę od nudnego tematu dzieci i skupimy się na chwile na wychowaniu.. żony.

    #korwinwychowuje #bekazkorwina #wychowanie #polityka
    pokaż całość

    źródło: koryna.jpeg

  •  

    Jesteśmy jednym z pierwszych pokoleń które pomyślało: ej może przemoc to nie jest najlepsze narzędzie do wychowania wlasnych dzieci XD

    #rozkminy #antynatalizm #dzieci #wychowanie

  •  

    Zastanawiałeś się może kiedyś, jakim cudem dalej jesteś przegrywem, skoro rodzice używali sprawdzonej metody wychowawczej jaką są klapsy? Dlaczego widok kabla od prodiża wywołuje raczej uczucia niepokoju i lęku, zamiast przyjemnego odprężenia towarzyszącemu przekonaniu, o byciu dobrze wychowanym dorosłym człowiekiem?

    Na to pytanie, znajdziesz odpowiedź w klasycznym poradniku Janusza Korwin-Mikkego, "Vademecum Ojca". Jest ona bardzo prosta - liczy się jakość a nie ilość. Lekkie klapsy nie mają żadnego sensu - zamiast tego, należy raz na półtora roku pobić własne dziecko (dla jego dobra).

    "Rozkaz (nie musi paść to słowo) ma mieć formę ustaloną w wieku czterech-pięciu lat, gdy dziecko zdolne jest do przyswojenia i zapamiętania zrytualizowanej formuły. Gdy — wobec bezskuteczności polecenia — stosuje ją Pan po raz pierwszy, należy wyraźnie, bez podnoszenia głosu, ale z niezwykłym naciskiem, powtórzyć, np.: „To jest rozkaz!". W 99 wypadkach na 100 nie zostanie on wykonany (dziecko zacina się) i — wówczas musi Pan syna sprać. Nie ma rady. Sprać stanowczo i boleśnie, pamiętając że dzięki temu będzie to najprawdopodobniej jedyna kara cielesna w jego życiu (jeśli nie liczyć klapsów matki, które z biegiem czasu są bagatelizowane).Jeśli Pan tego nie zrobi — będzie Pan w sytuacji zmuszającej do wykonania tej operacji 100 razy, a i to zapewne już nie pomoże.

    W żadnym wypadku egzekucja nie może się przytrafić częściej niż raz na półtora roku. Konieczność taka świadczyłaby albo o zbyt delikatnym wykonaniu (tu trzeba być mężczyzną, półśrodki w postaci lekkiego przetrzepania skóry są gorsze od całkowitej pobłażliwości!), albo o wadliwej pamięci dziecka."

    #korwinwychowuje #bekazkorwina #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: 1496875324_blmkol_600.jpg

  •  

    Jakiś czas temu, z ciekawości zajrzałem do sławetnego poradnika "Vademecum Ojca" Janusza Korwin-Mikkego, jako że sam staram się poważnie podchodzić do kwestii dobrego wychowania dzieci. Ponieważ Janusz znany jest ze swoich specyficznych wypowiedzi, byłem ciekaw jakie to rady zaoferował on swoim czytelnikom.
    To co tam znalazłem przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Tak wielkiego zbioru szkodliwych i niebezpiecznych dla dziecka bredni, nie spotkałem jeszcze nigdy w swoim życiu.

    Jeżeli będą chętni, będę wrzucał fragmenty na tag #korwinwychowuje

    Jako pierwsza, rada Janusza co zrobić gdy dziecko nie chce jeść, a raczej "jak popchnąć dziecko ku niezdrowym nawykom żywieniowym":

    "Podstawowym błędem - na przykład - w karmieniu dziecka jest wmuszanie mu jedzenia na siłę. Jeśli dziecko nie chce jeść (zakładam, że chodzi o zdrowe dziecko; w przeciwnym przypadku trzeba iść do lekarza), należy je przegłodzić! Co więcej - kiedy dziecko zgłodnieje i zadeklaruje chęć jedzenia, należy mu odmówić. Ta chęć jedzenia będzie początkowo bardzo słaba. Potem (czasem mogą to być dwa dni, trzeba je przetrzymać) dziecko zacznie się domagać jedzenia (w czym powinna pomóc żona, przygotowując coś dobrze pachnącego). W tym momencie należy stawić słaby opór... Chodzi o to, by nie nasycić dziecka, tylko wywołać stały ciąg w kierunku jedzenia. Dziecko powinno nieustannie chcieć jeść!"

    #korwin #neuropa #bekazkorwina #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: 17f4e3874e118769f763bc597883.jpeg

  •  

    To wiele mówi o naszym społeczeństwie #rodzice #wychowanie #chinskiebajki #anime #heheszki

    źródło: FB_IMG_1613915016889.jpg

  •  

    #pierwszaparanoja - tag, na którym opisuję odcinki serialu #pierwszamilosc, ze szczególnym uwzględnieniem paranoi i absurdów, które serwują nam scenarzyści (a dokładniej scenarzystki).
    Dziś piątek, więc powinna być bomba. Chociaż pytanie czy uda im się wymyślić coś większego niż środowy gwałt na Kalinie? Według zapowiedzi, Tomek będzie miał jakieś wąty do matki, więc wraca temat Julki, tj. Jolki.
    Kalina wraca do pracy, ledwo chodzi, smutna, bez mocy, smutna melodia. Sabina dostrzega problem. Zgwałcona kobieta ewidentnie cierpi. Jest nieobecna, tępo patrzy w okno. Weksler wzywa ją do siebie. Spodziewa się nieprzyjemnej rozmowy.
    W Wadlewie listonosz dostarcza Kulasowi paczkę na nazwisko Wanda Kulas. A wczoraj ruszyły poszukiwania Wandy. Zamożny bezrobotny alkoholik płaci stówkę za paczkę i wymyśla, że jedna z jego cór ma na imię tak, jak odbiorca paczki. No nic. Nikt nie skojarzył.
    O, już chyba wiem co to za problem Kingi będzie. Otóż matka młodego Amaro nie może znaleźć swoich perfum i stwierdziła od razu, że Jolka je buchnęła xD Janek ofc znowu jest mądrzejszy od Kingi i mówi, że trzeba to zrobić subtelnie a nie pytać łebka czy jego dupa ukradła perfumy.
    Weksler ciśnie Kalinie, bo ta schrzaniła umowę. Kalina się rozbeczała, ale nikomu dalej nie daje znać w czym problem. Przejebana sprawa.
    Wanda odbieraa przesyłkę, wyciąga skądś portfel pełen banknotów. Odzywa się na tyle dziwnie, że chyba jednak wie, że jest Wandą milionerką. Ale potem z kolei nie mówi tak.
    Młodsza siostra mówi do Antka (syna Pameli, którego zrobił jej policjant, któremu dala doopy żeby Sylwek z pierdla wyszedł), że chyba jest adoptowany, bo gada jakby nie był z ich rodziny.
    xD
    Pan Janex idzie do TV na pierwszy dzień pracy, czy raczej na spotkanie w sprawie tejże, Kinga zaprasza Jolkę na obiad i chce ją subtelnie zjebać za kradzież.
    Janka przyjmują w siedzibie "Fajna TV". Pytają go jak zrobić materiał na temat fantazji seksualnych Polaków. Powiedział, że nie podoba mu się rozpiska programów i mówi, że osoba bez doświadczenia to robiła. A to pani profesor, która z nim rozmawia xD
    Zaczynają jechać tam po ramówce.
    Kalina przyszła do wrocławskiego centrum kultury, czyli do BAR BARIANA. Wiolka sobie żartuje z Kaliny, że jest w ciąży, wkurwiona Kalina się burzy i mówi jej, że zerwali z Alejandro, ale też nie przyznaje się, że została zgwałcona. Coś czuję, że trochę czasu minie, zanim o tym komuś opowie.
    Kulasy se jedzą, Sylwek zakazuje jej używać internetu. Wanda nazywa go "wadlewskim Rosseau", bo też neguje postęp. Oho, Wanda dostaje styków w mózgu, że zaczyna coś pamiętać. I ciągle mówi do Kulasa per "mężu":|
    #logikarozowychpaskow #zwiazki #wychowanie #rodzicielstwo #dzieci
    I nagle Tomek z #julka są z Kingą i gotują sobie. Jolka mówi, że Kinga ma 30 lat doświadczenia w kuchni, Tomek wychodzi do sklepu a Kinga, przypominam - z wykształcenia psycholog - mówi: "Musimy porozmawiać o perfumach, które mi zginęły. Zrobimy tak: pójdziesz do łazienki, odłożysz je na miejsce i zapomnimy o temacie." No ja kurwa nie wiem, ale ludzie z tagu #psychologia - czy w ten sposób się rozmawia z osobą, którą widziało się raz w życiu? No i z osobą, na którą leci syn tej osoby? xD
    Potem napierdala na młodą, że przehandlowała te perfumy. Jolka się przyznaje, że raz się nimi psiknęła i odłożyła na miejsce. Kinga mówi "czyli gdzie, do siebie do domu?" xDDD
    Jolka się obraziła i mówi, że pójdzie do domu, jak Kinga jej nie lubi xDxD
    Jakaś lekko pierdolnięta ta Kinga i pokazuje to kolejny raz.
    Ja jako osoba bez wykształcenia psychologicznego i bez dzieci raczej zapytałbym po prostu, czy Julka ich nie używała, a nie czy podjebała i oddała na handel.
    Kalinę odwiedza jakiś typ z kancelarii i mówi, że to w sprawie Alejandro. Przychodzi z ugodą w sprawie gwałtu, zapłaci jej jak nie pójdzie do sądu. Prawnik przyniósł paczkę hajsu. Kalina porwała ugodę. Widać myśli podobnie jak Bartek.
    BTW za duża suma to nie była, zmieściła się w papierowym woreczku
    Wanda daje stówę dzieciom, żeby poszły sobie na lody i zaczyna kusić Sylwka tańcząc w bieliźnie na ogrodzie. Chce się z nim gździć na sianie, ale Sylwek mówi, że ma bloka, jak myśli o kolejnych dzieciach. Wanda nazywa go pijakiem, leniem i impotentem i nie wie, dlaczego z nim jeszcze jest.
    O, Jolka z zawodówki chwali się bogatym ojcem, który dorobił się na giełdzie, obiecał, że kupi jej restaurację i przywozi jej perfumy z Paryża. Mówi to, patrząc co chwilę na Kingę. Jolanta mówi, że spierdala, bo Kinga jest przyjebana. No i słusznie, bo jest :| Kinga to #p0lka po całości.
    Kalina se śpi i się jej śni, że Alejandro siedzi i na nią patrzy. 0/10 Trza to zgłosić pani Domańska na psiarnię a nie.
    Tymczasem mądra baba dzwoni do ślusarza, żeby wymienił jej zamki xD
    Wchodzi Tomek i jebie Kingę, że jej nienawidzi i w ogóle jak mogła. No i chuj bombki strzelił.
    A tu w Wadlewie Malwina zobaczyła Wandę. Olaboga, pierwszy raz po X tygodniach ktoś zerknął co u Kulasów się dzieje na podwórku xD
    To by było na tyle.

    Zastanawiam się, czy nie lepiej wrzucać wpisy następnego dnia w "prime time", może więcej osób zainteresuje się naszym ukochanym #seriale
    Stay tuned

    #pierwszaparanoja no i może trochę #ladnapani ale w sumie to tak nie za bardzo. No ale baba w bieliźnie...
    pokaż całość

    źródło: i.postimg.cc

  •  

    Cześć Wszystkim!

    Nawiązując do wcześniejszego wpisu tutaj

    Pozwoliłem sobie wyciąć najbardziej konkretne rady Mirków i Mirabelek (bez bądź dobrym ojcem i dobrze wychowuj)

    Lista porad dla obecnych i przyszłych Mirków-Ojców:
    -dotrzymuj danego słowa i mów prawdę
    -nie siedź z telefonem przy dziecku
    -rozmawiaj i słuchaj
    -bezwzględnie codziennie mów jej ze ja kochasz, przytulaj i całuj (moje ulubione)
    -nie daj sobie wejść na głowę i nie ucz, że płacz rozwiązuje wszelkie problemy
    -interesuj się życiem dziecka, zadawaj pytania w stylu "co tam u ciebie córeczko?" "Nie biją cię w szkole?" itd.
    -nie strasz, że świat na każdym kroku jest przerażający, tylko pokazuj, co jest w nim fajnego
    -nie przelewaj na dziecko swoich lęków
    -pokazuj na czym polegają emocje, jak stawiać granice
    -ucz dziecko, że nie ma złych emocji (emocje same w sobie są neutralne), jedynie czyny pod wpływem emocji mogą być złe lub dobre
    -ucz dziecko odpowiedzialności
    -pozwól dziecku być sobą, a nie małą kopią Ciebie
    -trzeba próbować zachęcać do rozwoju, ale najlepiej własnym przykładem
    -nie wolno zmuszać dziecka, ze względu na niespełnione ambicje
    -bądź cierpliwy, nie wkurzaj się przy niej na nią (przyp, jak już się denerwujesz to nie okazuj tego przy niej)
    -róbcie rzeczy RAZEM. Obojętnie czy jest to zabawa, gotowanie, czy nawet w przyszłości film/gra
    -nigdy nie odpowiadają "bo tak", "bo ja tak mówię" itp. Zawsze wyjaśniaj i tłumacz powód i odpowiadaj na KAZDE pytanie
    -od maleńkości rozwijaj w niej własne zdanie i licz się z opinią.
    -bądź konsekwentny. NIGDY nie zmieniaj zdania, jeśli podjąłeś decyzję bo ci tak wygodnie, ALE daj się przekonać jeśli będzie miała dobre argumenty. Nie bądź upartym "dla zasady"

    Kolejne pytanie, czego nauczyłeś / chciałbyś nauczyć swoje dziecko. Przykładowo mam cel nauczyć dziecko szacunku do pieniądza oraz robienia dobrej pizzy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kichiochpyta #wychowanie #tatacontent
    pokaż całość

  •  

    Uprzedzam, że podczas czytania tego może się co wrażliwszym zrobić niedobrze.

    #patologiazewsi #patologiazmiasta #dzieci #wychowanie #adopcja #prawo

    tl;dr : sądy w Polsce nie mają problemu z tym, że rodzice przez wiele lat znęcają się nad dziećmi, bo najważniejsza jest rodzina biologiczna i co najwyżej zasądzają nadzór kuratorski

    Post oryginalnie stąd: https://www.facebook.com/anna.krawczak.7/posts/3468057099930177

    Nie umiem powiedzieć, jakie algorytmy internetowe, osobiste skojarzenia i złośliwe kocie bóstwa machające łapkami doprowadziły mnie do tego momentu w życiu, w którym zaczęłam przeglądać protokoły polustracyjne sądów rodzinnych i zespołów kuratorskich, ale fakt jest faktem: od dwóch dni przedzieram się przez te dokumenty, a ich treść jest tak przerażająca, że chyba zaproponuję Wam zabawę.
    Oto Koło Dziecięcej Fortuny: dopasuj opis sytuacji rodziny do prawdopodobnego orzeczenia sądowego - pozbawienie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej? Dziecko zostaje w rodzinie czy jest z niej interwencyjnie zabezpieczone?
    Dalej, ruszcie głowami i orzekajcie jako samozwańczy sędziowie rodzinni mając do dyspozycji jedynie własne wyobrażenie o tym, czym powinno być dobro dziecka.
    Definiujcie bezpieczeństwo.
    Dziś możecie. Dziś wam wolno. Na końcu może będzie nagroda.
    Razem z nami bawią się uczestnicy, których serdecznie witamy: sąd w Kutnie, sąd w Pabianicach, sąd w Zgierzu oraz sędzia z Warszawy. Typowe, reprezentatywne sprawy z dokumentów zalinkowanych w pierwszym komentarzu pod wpisem.
    Wprawiamy Koło w ruch i na tapetę bierzemy pierwszą sprawę, zacznijmy może od czegoś błahego:
    1. "(...) – z urzędu na wniosek kuratora zawodowego z dnia (…);
    (matka cierpi na zbieractwo, ojciec stosuje przemoc fizyczną i
    psychiczną, miał podjąć leczenie psychiatryczne); rodzina korzysta z pomocy MOPS, w rodzinie przebywa trójka małoletnich dzieci"
    *
    No i jak tam, gracze i graczki? Jaki interes dzieci tu rozpoznajecie? Bo chyba zgadzamy się, że przemoc fizyczna i psychiczna, odmowa leczenia psychiatrycznego i zbieractwo to nie są podstawy do odebrania dzieci?
    Wyśmienicie, sąd w Pabianicach był dokładnie tego samego zdania, dlatego jedynie ograniczył rodzicom władzę i zobowiązał kuratora do nadzoru. Dzieci zostały w rodzinie. Kurator wpadnie, przeprowadzi wywiady, sporządzi notatki służbowe.
    Spytacie, co z tą przemocą wobec trójki dzieci? Ustanie od wizyt kuratorskich? Może niektórzy zaniepokoją się, że rodzice zakatowanego miesięcznego niemowlęcia, które w lipcu 2020 r. w Rudzie Śląskiej zmarło od obrażeń, również mieli nadzór kuratorski i nie ocaliło to dziecka (dla porządku: rodzice mieli również starszą córkę, zabraną im wcześniej z powodu pobicia i umieszczoną w pieczy zastępczej, ale ostatecznie prokuratura umorzyła sprawę, a sąd zdecydował o powrocie dziecka do rodziców ustanawiając właśnie nadzór kuratorski)?
    Słuchajcie, nie wiem, ale sąd chyba wie, co robi, c’nie? Ten w Rudzie Śląskiej też.
    *
    2. "z urzędu wniosek kuratora z dnia (…..), który uzyskał anonimowy
    telefon o możliwych zaniedbaniach małoletniego dziecka przebywającego w mieszkaniu, gdzie odbywają się libacje alkoholowe; wywiad środowiskowy przeprowadzono (…..), który potwierdził zagrożenie dla dziecka (pijani rodzice, straszny brud w mieszkaniu, obce osoby pod wpływem alkoholu,
    dziecko brudne, na dłoni ślad przypalania papierosem, dziecko chore na cukrzycę samo robi sobie zastrzyki);"
    *
    O, ta sprawa jest bardzo ciekawa. Pojawia nam się w niej bohater/ka drugiego planu czyli przejęta sąsiadka, przechodzień, może członek dalszej rodziny. Ta miła osoba najwyraźniej uwierzyła w medialne przekazy, że "widzisz krzywdę dziecka? Reaguj!". No i zareagowała. Zadzwoniła do kuratora, opowiedziała o swoich wątpliwościach.
    Wywiad kuratorski potwierdził obawy.
    Co zdecydował sąd, jak uważacie?
    Ale poważnie, sądzę, że stoimy tu na wspólnym stanowisku, że ślady przypaleń na dłoni dziecka, zaniedbania zdrowotne i pijani rodzice to nie są podstawy do interwencyjnego zabezpieczenia dziecka w trybie natychmiastowym, prawda?
    Bez przesady, chyba dzieciak umie sobie podać zastrzyk z insuliny, nie? Nawet poparzoną dłonią. A jak nie umie to może podejść do sąsiadów i poprosić - tak czy nie?
    Zachodnia cywilizacja śmierci i gender mogą Wam próbować wmówić, że zachodzi tu jakaś, hehe, "przemoc" wobec dziecka, ale PAMIĘTAJCIE, MYŚLCIE NIEZALEŻNIE!111! i nie ulegajcie tym podszeptom: miejsce dziecka jest w rodzinie biologicznej.
    Dlatego tez sąd w Kutnie zdecydował, że jedynie ograniczy rodzicom władzę, dziecko pozostanie w rodzinie, a do rodziny od czasu do czasu wpadnie kurator. Miejmy nadzieję, że będzie mieć ze sobą plasterki z Kubusiem Puchatkiem, przydadzą się do opatrywania ran po kiepowaniu papierosów na rękach dziecka.
    *
    3. Teraz będzie grubo, więc skalibrujcie radary czujności, bo przenosimy się do Zgierza:
    "- z urzędu wniosek GOPS z (…..) (oboje rodzice nadużywają alkoholu, ojciec pozbawiony władzy rodzicielskiej z powodu nadużywania alkoholu i stosowania przemocy w rodzinie, matka urodziła 15 dzieci, dwoje zmarło, reszta dzieci w placówkach opiekuńczo – wychowawczych albo rodzinach zastępczych, kolejne dziecko urodziło się (…..)); (…..) wpływa akt urodzenia
    małoletniej; (…..) wywiad środowiskowy (dziecko ma niezbędne ubrania, pampersy, mleko, matka nieporadna wychowawczo, nie interesuje się swoimi dziećmi umieszczonymi w placówkach opiekuńczo – wychowawczych, w mieszkaniu ciepło)."
    Podsumujmy: jest sobie szczęśliwa i płodna rodzina, już piętnaścioro ptasząt przybyło w tym gnieździe. Niestety żadne z nich nie mieszka z matką/rodzicami, albowiem mieszkają w domach dziecka lub w rodzinach zastępczych (minus dwoje, bo dwoje piskląt już zmarło, ale nie róbmy afery - każdemu z nas umierają dzieci i naszym znajomym też, normalne sprawy, ludzka rzecz).
    Co jest w tej sprawie kluczowe: dziecko ma pieluchy, ubrania i mleko. Na chuj drążyć, że starszą czternastkę (minus martwą dwójkę) już z tego domu wcześniej zabrano? Sąd w Zgierzu postanawia więc ograniczyć rodzicom władzę rodzicielską, zostawić dziecko w rodzinie i ustanowić - tak, zgadliście! - kuratora.
    Widzicie, kurator to jest taki kit szklarski, że kiedy okno się Wam już rozsypie w drobiazgi i zaczyna w głowie kiełkować niebezpieczna myśl o konieczności wstawienia nowej szyby, polskie sądy wychodzą naprzeciw z ekologicznym postulatem: po co wymieniać szybę, skoro można użyć kitu i posklejać szklane drzazgi? Że się nie da? Że nic nie będzie widać? Że to bez sensu?
    Od razu widać, że nie macie w sobie żadnej wiary w drugiego człowieka i lecicie konsumpcyjnymi stereotypami, zamiast pomyśleć o środowisku naturalnym.
    Tak samo jest z rodzinami biologicznymi. Po co zabierać z rodziny dzieci i dawać im szansę na bezpieczeństwo oraz normalność, skoro można wstawić kuratorski kit i łatać wychowawczą ruderę?
    Poza tym kto byłby tak arogancki i zadufany w sobie, aby stwierdzić, ze jeśli rodzice już skrzywdzili czternaścioro swoich dzieci, to piętnaste też na pewno skrzywdzą (statystycy, socjolożki, pracownicy społeczni, psycholożki, specjaliści traumy wczesnodziecięcej morda w kubeł, Was nie pytam)?
    Dlatego tę rundę wygrywa sąd w Zgierzu i jego niezachwiana wiara w dawanie piętnastej szansy rodzicom, którzy wprawdzie nie odwiedzają żadnego ze swoich dzieci umieszczonych w pieczy zastępczej, ale W MIESZKANIU MAJĄ CIEPŁO.
    *
    4. A teraz osłodzę Wam tę herbatę i zajmiemy się dla odmiany czymś lżejszym. Zaledwie świerzbem.
    "z urzędu wniosek z dnia (…..) pedagoga szkolnego o wgląd w sytuację rodzinną (absencja szkolna, nieprzygotowani do lekcji, do szkoły dzieci przychodzą głodne i w brudnej odzieży, chorują na świerzb); wywiad środowiskowy z dnia (…..) potwierdził opisane zaniedbania, mieszkanie brudne wymagające remontu"
    Myślę, że pod koniec rundy czwartej wszyscy już rozumiemy, że coś tak nieistotnego jak świerzb (nie mówiąc o głodzie dzieci, absencji szkolnej i brudnej odzieży) nie zasługuje w rozpoznaniu sądu na odebranie władzy rodzicielskiej ani zabranie z rodziny. Zatem owszem, zgadliście: nadzór kuratora.
    Możemy się jeszcze wspólnie pośmiać nad naiwnością tego szkolnego pedagoga lub pedagożki, którym się wydawało, że ich wrażliwość i interwencja będą mieć moc zmiany dziecięcej biografii na lepszą.
    *
    5. Na ostatnią rundę zachowałam coś bardzo specjalnego. Naszą piątą uczestniczkę, sędzię rodzinną z Warszawy, nazwę panią "Sursum Corda". Niesie ona nam pokrzepienie i przywraca wiarę w mądrość sędziowską, ponieważ jest to sprawa zakończona postanowieniem o odebraniu władzy rodzicielskiej.
    Zreferuję pokrótce sytuację:
    trzy małe dziewczynki. Rodzice piją, matka okalecza się w obecności córek, usiłuje wyskakiwać przez okno na widok policji. Rodzice zaniedbują dzieci (wypisują ze szpitala na żądanie pomimo rozległego oparzenia dzieci, nie kontynuują leczenia). Regularnie wzywana jest policja z powodu awantur domowych. Żłobek, do którego uczęszcza najmłodsza, informuje, że w mleku przygotowywanym przez rodziców znajdował się 'tynk ze ściany'. Rodzice mają - a jakże - nadzór kuratorski, ale są wobec kuratora agresywni i odmawiają współpracy. O proponowanych im terapiach i kursach podniesienia umiejętności rodzicielskich twierdzą, ze to "strata czasu". Rezygnują z asystenta rodziny. Mieszkanie jest brudne i zanieczyszczone psimi odchodami, jest także zapluskwione. Rodzice mają Niebieską Kartę za stosowanie przemocy wobec dzieci, jedna z córek ma podrażnienia okolicy sromu, ale matka odmawia wyjaśnień.
    Po 5 latach sąd podejmuje jakże pochopną i nieprzemyślaną decyzję zabrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej.
    To ja może napiszę jeszcze raz: PO PIĘCIU LATACH.
    Dziękuję, że zwróciliście uwagę na to szalone tempo i oszałamiającą reaktywność systemu.
    Potem mijają lata, nic się nie zmienia (a nie, przepraszam, zmienia się, bo matka rodzi kolejną córkę), rodzice nie realizują planu pracy, opinie biegłych są miażdżące i już po kolejnych dwóch latach (łącznie praca z rodziną zajęła 7 lat) sąd postanawia wreszcie wydać wyrok.
    I teraz wkleję fragment tego wyroku, abyście ogrzali swoje serca i unieśli je w górę [pisownia oryginalna]:
    "Należy tu podkreślić, iż pomoc rodzinie uczestników udzielana jest przez powołane do tego instytucje od połowy 2013 r. Jest to bardzo długi okres czasu, który niestety nie spowodował w ocenie Sądu zmian na lepsze w funkcjonowaniu uczestników w roli rodziców. (...) Zdaniem Sądu nadal funkcjonują jako osoby niesamodzielne, niedojrzałe i nie odpowiedzialne. Ocena ta wynika z kilkuletniej obserwacji ich zachowań oraz ich sytuacji bytowej i życiowej.(...)
    Równie "niestresujące" mają podejście do zadłużenia lokalu, w którym od wielu lat mieszkają. Beztrosko nie płacą za ten lokal korzystając z niego, nie obchodzi ich to jakie będą tego konsekwencje. Konsekwencje są zaś takie, że dług urósł do 60.000 zł, a lokal nadal nie jest opłacany. W końcu zakończy się to wyrzuceniem ich z tego lokalu. (...) Dochodzi do awantur, wzywana jest Policja, co doraźnie pomaga, ale na dłuższą metę niczego nie zmienia. [M]ieszkają w bardzo ciasnym, czasami zarobaczonym lokalu korzystając z pomocy opieki społecznej, zasiłków, pomocy asystenta rodziny i kuratora sądowego. Zdaniem Sądu jest to taki "wygodny" tryb życia, którego W. K. (1) i M. K. nie chcą zmienić. (...)
    W tej sytuacji i przy takim podejściu do życia zdaniem Sądu uczestnicy nie są zdolni do przejęcia opieki nad trójką starszych córek, co oznacza że dzieci te spędzą całe swoje dzieciństwo w domu dziecka. Nie jest to zgodne z dobrem małoletnich, które potrzebują normalnych rodziców, to jest takich którzy zapewnią im dobrą opiekę, własny dach nad głową, własne łóżko, własne biurko i mieszkanie do którego można będzie zaprosić choć raz na jakiś czas kolegę czy koleżankę z klasy. Tkwienie przez całe życie w jednym 8 metrowym pokoju przez 6- cio osobową rodzinę jest niemożliwe, nie są to ludzkie warunki bytowania. Dzieci nie powinny być także skazane na stały dom dziecka z tego powodu, że ich rodzice mają dysfunkcje zdrowotne, umysłowe i emocjonalne o których pisali biegli w swojej opinii. Opinia ta oparta jest o stan faktyczny w okresie prawie 5 lat, gdy był prowadzony nadzór nad rodziną i wniosku z niej wynikające nie są wcale zaskakujące.
    Mając na uwadze też, że jest to czwarta sprawa dotycząca opieki nad dziećmi w przeciągu 5 lat należało zdaniem Sądu Rejonowego w końcu podjąć stanowczą decyzję o pozbawieniu uczestników władzy rodzicielskiej, ponieważ mieli już kilka szans na poprawę swojej sytuacji życiowej, czego nie uczynili"
    No i co, sędzia zareagowała odważnie? Tak jest. Nazwała rzeczy po imieniu? A jakże! Pojechała rodzicom po rajtach z tekstem o ‘normalnych rodzicach i że ‘dzieci nie powinny być skazane na stały dom dziecka’? Totalnie stanowcza decyzja! Stanowcza!
    Z tym że najmłodsza, czwarta dziewczynka oczywiście pozostała z rodzicami i ustanowiono - zgadnijcie – tak jest! Kuratora!
    Gdyż - no wiecie, to, że rodzice przez siedem lat zawodzili z trójką niczego jeszcze nie przesądza dla czwartego dziecka, no nie? I w ogóle to nie bądźmy tacy hop do przodu z tym zabieraniem dzieci i stanowczością, pożaru nie ma.
    *
    Co mogę od siebie dodać na koniec:
    - po pierwsze to, że ten wybór reprezentatywnych spraw pokazuje dość wyraźnie, co trzeba - i jak długo - czynić dziecku, aby doprowadzić do zabrania go z rodziny. I jak często się tego jednak i tak nie zrobi;
    - równocześnie pamiętajcie jednak, że rodzina biologiczna jest jedynym właściwym środowiskiem wychowawczym dla dzieci, więc system będzie walczyć o nią do krwi i ustalać nadzory kuratorskie, byleby tylko nie dać dzieciom szansy na normalną rodzinę zastępczą/adopcyjną kosztem pozbawienia biologicznych rodziców siedemdziesiątej ósmej szansy na poprawę;
    - wynik analizy polustracyjnej przywołanych wyżej spraw sądowych jest taki, ze były prowadzone prawidłowo. Serio. Nie kłamię. Możecie sobie przeczytać cały ten dokument (linkuję w komentarzu niżej):
    - jeśli sądzicie, że to, co zacytowałam, to sądowy hardcore to najwidoczniej nie czytaliście raportów polustracyjnych z pracy zespołów kuratorskich. Tak, jeszcze bardziej wysadzają mózgi, a piętnastoletnia praca z nierokującą rodziną, w której cały czas zachodzi przemoc wobec dzieci, nie jest niczym niespotykanym w Polsce;
    - średni czas pobytu dziecka w rodzinie zastępczej wynosi 3 lata i 7 miesięcy (śmieszny żart: nazywamy to w Polsce ‘pieczą TYMCZASOWĄ’), o ile w ogóle dojdzie do arcy-odważnej decyzji, aby dziecko zabezpieczyć poza rodziną. Bo zasadniczo zapiszcie w kajecikach i wykujcie na pamięć: nadzór kuratorski. Jeszcze asystent rodziny i szafa gra, można bachora odhaczyć z wokandy i zapomnieć na kolejne lata;
    - średni czas oczekiwania w Polsce na adopcję dziecka wynosi 2-5 lat (im młodsze dziecko tym dłużej się czeka, bo coraz mniej małych dzieci trafia do adopcji. Większość z nich zdąży podrosnąć nim sądy zakończą postępowanie i zdecydują, czy śmierć dwójki rodzeństwa to wystarczająco mocna przesłanka na rzecz zagrożenia dobra żyjącego jeszcze brata/siostry)
    - średni czas pracy asystenta rodziny z rodziną biologiczną przed odebraniem dziecka z rodziny wyniósł w 2019 roku 22 miesiące. Dużo można zrobić z dzieckiem przez 22 miesiące, nie? Perspektywy zapierają dech w piersiach;
    - pamiętajcie też (to dla mnie nowa wiedza, dowiedziałam się tego wczoraj w jednej z dyskusji), że „tzw. prawa dziecka” zajmują zbyt wiele naszej uwagi i ogólnie dzieci mają za dużo praw. Myślę, że to dziecko robiące zastrzyki z insuliny poparzoną dłonią podpisałoby się pod tym oburącz (kolejny śmieszny żart, bo wcale nie: przecież rodzice gasili na nim papierosy. No ale nogą by się mogło podpisać, ostatecznie życie w polskiej rodzinie uczy nas ważnych umiejętności survivalowych, to się nazywa „kapitał społeczny”).
    Obiecałam jednak wcześniej nagrodę i chciałabym się wywiązać. Widzicie, kiedy następnym razem wdacie się w dyskusję z osobami krzyczącymi, że aborcja to morderstwo, a Trybunał Konstytucyjny – Pany! chciałabym Was prosić o postawienie na stole jednej kwestii. Nie bądźcie złośliwi, nie bądźcie agresywni, spytajcie spokojnie:
    „powiedz mi, Kaju, dlaczego tak ci zależy na tym, aby w Polsce rodziły się kolejne dzieci? Ale tak szczerze. Po co nam dzieci? Czy nie wydaje ci się, że w tym przerażającym, bezwzględnym, sadystycznym społeczeństwie zupełnie jawnie legitymizującym krzywdzenie dzieci, gwałcenie dzieci, przypalanie dzieci papierosami, systemową głuchotę i ślepotę wobec wieloletniego niszczenia urodzonych już dzieci – nie zasługujemy na ani jedno dziecko?
    Ani jedno.
    ANI. KURWA. JEDNO.
    A te, które już są, powinniśmy oddać na wychowanie dowolnym społeczeństwom, które nauczyły się szanować dzieci i widzieć w nich ludzi posiadających prawa. Tak, zasranemu Barnevernet i Jugendamtowi.”

    (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    pokaż całość

    +: katarzynkaN, Detonae +10 innych
  •  

    #psy #zwierzeta #dzieci #wychowanie #zonabijealewolnobiega #psychologia posiadanie malego psa ma zajebisty plus. Mloda nauczyla sie odkladac zabawki na swoje miejsce inaczej sa pogryzione xD

  •  
    K...........y via Android

    +71

    Jedną z najważniejszych rzeczy w macierzyństwie jest to, żeby nie pozwolić swoim dzieciom wejść sobie na głowę. Ten jegomość niestety nie podołał temu zadaniu ( ͡º ͜ʖ͡º).

    #grzyby #grzybobranie #mykopsychologia #heheszki #humorobrazkowy #rodzina #dzieci #wychowanie pokaż całość

    źródło: 1602902964560.jpg

  •  

    "Dziecko jest własnością rodziców i musi ich słuchać, bo są starsi, a przez to nieomylni."

    Co myślę o takim stwierdzeniu jako kwestionujący otaczający mnie świat 24-latek? Skompilowałem tu sporo swoich poprzednich wypowiedzi - niech wszystko będzie w jednym miejscu. Chyba, że o czymś zapomniałem, a zrobi się remake.

    Rodzina w teorii powinna być podstawową komórką społeczną, miniaturową społecznością, gdzie wszyscy się wspierają i działają żeby było dobrze. Rodzice wychowują dziecko, przekazując mu prawdę, ucząc ważnych rzeczy, jak np. jak działa ekonomia, dlaczego warto inwestować i się rozwijać, dlaczego nie warto ufać autorytetom i je kwestionować - nawet ich samych, bo każdy człowiek popełnia błędy, a warto nie zakłamywać rzeczywistości, że jest inaczej, tylko nauczyć się, jak je eliminować i działać ku lepszemu.
    No właśnie: w teorii...
    Obecnie to, co się dzieje, uznaję za współczesne, poprawne politycznie niewolnictwo. Jedno z rodziców jest w stanie zmanipulować drugie do spędzenia z tą osobą reszty życia. Ludzie się potrafią związać bez miłości, a później są rozwody, płacz, wymuszone alimenty. Tacy ludzie potrafią jeszcze spłodzić dziecko, "bo natura wzywa". Czyli sprawić, że na świecie będzie człowiek, który sam nie jest w stanie przeżyć, tak po prostu. Równie dobrze mogliby jakiegoś obcego dorosłego człowieka tak okaleczyć, że by był sparaliżowany i zależny od tych dwóch "rodziców". Jeszcze mają czelność twierdzić, że "dziecko jest własnością rodziców"! Że oni mają prawo zdecydować, jak pokierować człowiekiem aż do 18. roku życia, "bo prawo tak ustala" (a nieraz i dłużej stosując groźby, przemoc ekonomiczną, manipulację uczuciami, itp.). Niektórzy potrafią bić swoje dzieci, no bo przecież to jest "nasz człowiek" i nam nie odda! Obcy człowiek może oddać, gdyby na ulicy mu spuścić łomot; może zgłosić to na policję. Nie jest w żaden sposób uzależniony od oprawcy. Dziecko z kolei jest z prawnego punktu widzenia prywatnym niewolnikiem rodzica, jest wychowywane "aby bezwzględnie szanować rodziców" i jest słabe. Nie odda, nie zadzwoni na policję, tylko będzie musiało cierpliwie znosić krzywdy. Dla takiego rodzica liczy się tylko to aby na kimś mógł się wyżywać bez konsekwencji. Pranie mózgu też zrobi swoje i większość się z tego nie wyłamie, tylko będzie przekazywać to dalej z pokolenia na pokolenie: argumenty takie same jak w kwestiach wyznawanej religii: "Moi przodkowie robili tak samo, więc ja będę wyznawał te same wartości.". Będzie to uznawać za normalność i popierać, że samemu było się tak wychowywanym.
    Skoro o religii mowa, to może na dokładkę wspomnę o przemocy na jej tle i narzucaniu swoim dzieciom, w co mają wierzyć i jakie wartości wyznawać, a dominację na jej tle okazywać np. przez głodzenie, narażanie na udar słoneczny, grożenie zniszczeniem życia przez bezdomność i inne metody pośrednie, jak wspieranie partii, które chcą stworzyć państwo wyznaniowe aby przemoc przeszła na kolejne pokolenia ludzi kompletnie niepowiązanych "więzami krwi".
    Uważam, że ci, którzy płodzą dzieci, powinni mieć prawny obowiązek zapewnienia takiemu dziecku najgodniejszych warunków, jakie tylko się da, bo nawet nie wiedzą, czy to dziecko chce przyjść na świat. Popatrzmy na mnie: gdyby ta kobieta, która mnie spłodziła, dokonała aborcji, to teraz by nie musiała płakać, "bo syn się mnie wyrzekł!". Skoro była tak nieodpowiedzialna, że zainicjowała przemoc, sprowadzając mnie na ten świat i nie potrafiąc dobrze wychować, to sama jest sobie winna. Ale na zakuty łeb nic się nie poradzi - lepiej przecież obwiniać cały świat, tylko nie siebie. Zamiast spojrzeć sobie w oczy przed lustrem i mnie przeprosić, to lepiej stwierdzić, że to ze mną jest coś nie tak. Klasyczny przykład osobowości spod tytułu "rozpieszczony jedynak": Winni wszyscy oprócz mnie!
    Niby z prawnego punktu widzenia, to rodzina decyduje, jak wychować dziecko przy uwzględnieniu jego wieku, a w praktyce sam się wychowywałem i moja chęć do chłonięcia wiedzy, ciągłego samodoskonalenia i dokonania zemsty się bardzo opłaciła. Uznaję, że prawnie powinien być zapis, że gdy nastolatek stwierdzi, że biologiczna rodzina go źle wychowuje, to powinien mieć prawną możliwość się od nich odłączyć i wybrać sobie taką, którą chce (i gdzie tamci rodzice też chcą). Gdyby ci ludzie tylko wiedzieli, że można legalnie nie posyłać swojego dziecka do szkoły, tylko kształcić je indywidualnie, czy w społeczności fajnych ludzi, którzy będą je wspierać w pasjach, zamiast narzucania oderwanego od rzeczywistości materiału do zdawania "pod klucz" i narażania na ciągły stres. Szkoda, że niektórzy "dorośli" zatrzymali się w rozwoju w XIX wieku i mają mentalność "Skoro ja byłem przymuszony do modelu pruskiego, to moje dzieci też będą. Nie można pozwolić żeby kolejne pokolenie miało lepiej!". Ale nie ma się co dziwić - niektórzy pewnie wiedzą doskonale, że gdyby nauczyli swoje dzieci samodzielnego myślenia, niezależności i rozwijania pasji, to takiego człowieka nie można by było później szantażować m.in. ekonomicznie, bo by sobie poradził bez swoich oprawców. Słuchałem marudzenia (delikatnie mówiąc), że dobre oceny na świadectwie szkolnym, dobrze napisana matura i uzyskanie stopnia naukowego to jedyny sposób żeby coś osiągnąć; mieć dobrą pracę i nie męczyć się do końca życia. Skoro ludzie, którzy powinni mi przekazać prawdę, jak działa świat, postanowili żyć w swoim świecie, to sami się prosili o to, co dostają - teksty, że "nie podam im szklanki wody na starość" i inne, które wywołują płacz i nerwy, czyli to, co sam dostawałem. Oceny miałem średnie, maturę zdałem jako nonkonformista, przychodząc ubrany w normalne, codzienne ubrania na egzamin, zamiast garnituru; stopnia naukowego nie mam. Pracowałem w swojej ukochanej branży, wiedzę i doświadczenie zdobywam na własną rękę. A jak już mam pracę, to słyszę komentarze typu: "No taaak, masz, ale już za chwilę... już za chwilę rząd zakaże zatrudniania ludzi bez wyższego wykształcenia! Dlatego musisz je mieć!" i standardowo je wyśmiewam.

    Czy będę miał rodzinę? Najwcześniej dopiero gdy pozałatwiam sporo ważnych prywatnych spraw. Wcześniej wiedząc, że udało się skutecznie zemścić na tych, którzy mi szkodzili; że wiem, jak działa świat aby móc przekazać tę wiedzę dalej swojemu potomstwu. Nauczyłbym je: jak zainwestować aby im zapewnić finansową niezależność; jak się dobrze uczyć i mieć otwarty umysł; żeby nie dali się nabrać na sztuczki sekt, a zamiast tego celebrowali racjonalizm i kochali siebie takich, jakimi są - wspaniałymi ludźmi.
    Wolę wyciągnąć wnioski z tych przeżyć, które spotkały mnie (propaganda dot. modelu pruskiego) oraz innych (np. bicie) w myśl "Kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie" i działać żeby kolejne pokolenie miało lepiej.
    Trzymajcie kciuki żeby mi się udało prędzej niż później!

    #camaro96masakruje

    pokaż spoiler #wychowanie #rodzice #przemocdomowa #szkola #edukacja #nauka #matura #studbaza #patologiazewsi #patologiazmiasta
    Mniej powiązane, ale pojawiła się wzmianka, więc dodaję: #bekazkatoli #konfederacja #polityka #ekonomia
    pokaż całość

    źródło: cdn.pixabay.com

    +: Ordo_Publius, S.......d +5 innych
  •  

    #dzieci #wychowanie #patologia

    Też tak macie, że nie chcecie mieć dzieci bo boicie się, że je źle wychowacie? Nie boję się nie wiem porodu, śmierdzących kup czy innych dziwnych rzeczy związanych z macierzyństwem, ale tego że swoim wychowaniem wyrządzę im ogromną krzywdę.

    Przykład, który nie dość, że mnie wkurwił, to utrzymał mnie w przekonaniu, że nie wszyscy powinni się rozmnażać.

    Moj tata Janusz (tak typowy Janusz z wąsem) jest dość wysoki, grubawy, ogólnie kawał chłopa. Mam też wujka i ciocię, którzy swojemu pierworodnemu, przy każdym problemie z nim mówili "Bo wujek Janusz przyjdzie". Nie chciał jeść obiadu: "zaraz zadzwonię do wujka Janusza to zobaczysz"; nie chciało mu się posprzątać zabawek? "sprzątaj szybko bo wujek Janusz przyjdzie i ci zabierze wszystko". Mogłabym znacznie więcej sytuacji wymienić.

    No i teraz mając 5 lat, to od jakiś trzech lat za każdym razem jak kuzyn widzi Janusza to dostaje ataku płaczu, paniki i ucieka jak najdalej. Oczywiście rodzice mu wtedy mówią "przecież wujek ci nic nie zrobi, wujek jest fajny, nie masz się czego bać", ostatnio słyszałam też "przecież już jesteś taki duży". Przy tym heheszki. Wiele razy czy to ja, moja mama czy babcia mu powtarzałyśmy, że Janusz jest spoko, ale przez to ciągle straszenie wykreował sobie jego obraz jako jakiegoś potwora. Serce mnie boli jak go widzę w takim stanie. Dodam że Janusz mu nic nigdy nie zrobił, rzadko nawet się widują, może 2 razy na pół roku.

    Ehhh musiałam to gdzieś z siebie wyrzucić.
    pokaż całość

  •  

    Przy okazji nowego roku szkolnego:
    Jedną z najbardziej niedocenianych powszechnie dziedzin edukacji zwłaszcza w Polsce jest psychologia.
    Pewność siebie, asertywność, produktywność lub zachowania patologiczne, depresja, samobójstwa - te dwa odmienne stany zależą od wychowania już od najmłodszych lat.
    Drobne zmiany w trywialnych codziennych relacjach mają ogromne znaczenie.
    Udostępniam to ponieważ jest mi przykro że tak wielu ludzi z wielkim potencjałem marnuje się przez problemy psychologiczne.
    Co robić, by dziecku chciało się chcieć?
    #psychologia #charaktery #edukacja #wychowanie #patologia #dzieci
    pokaż całość

    źródło: slowa.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 12 letniego syna którego staram się wychować jak najlepiej potrafię i poświęcam mu ( tak mi się wydaje) sporo uwagi. No ogólnie robię wszystko, aby bawił się z kolegami na wolnym powietrzu, a nie grał całymi dniami

    Do sedna: sytuacja jest taka, że syn od ponad roku skarży się, że koledzy mu dokuczają (nie tylko w szkole ale i na podwórku ale o tym zaraz), albo że się z kimś poszarpał w szkole i ewidentnie chce żebym zainterweniował. W październiku ubiegłego roku rozmawiałem z wychowawczynią, ale według jej relacji to syn po prostu przesadza i nie ma żadnych bójek, tylko się przepychają, lekko dokuczają ale wszyscy po równo włącznie z synem. Po drugim czy trzecim razie na wywiadówce rozmawiałem z rodzicami tych dzieciaków no i tamci z kolei stwierdzili jednogłośnie, że to syn ich prowokuje np. targa ich za plecaki i potem ucieka i podobno straszy ich mną, czyli ojcem

    Z synem porozmawiałem i w skrócie powiedziałem mu tak, że tak się nie powinien zachowywać obojętnie czy w szkole czy na podwórku. I żeby w takich sytuacjach nie przychodził do mnie ze skargami, ani nawet do nauczycieli, bo to wszystko co robi źle świadczy o nim jako małym mężczyźnie

    Był spokój bo wiadomo jesień/zima to zabawy na zewnątrz ograniczone, potem lockdown. Pod koniec czerwca zaczęło się na nowo, znowu zaczął się skarżyć że ktoś go tam gonił na osiedlu, że ktoś w niego rzucił kamieniami, oblał napojem, spuścił mu powietrze z hulajnogi. No ogólnie wniosek taki że znowu wszyscy przeciwko niemu. Pracuję obecnie zdalnie, więc pracę przeniosłem na taras i zacząłem obserwować wszystko co się dzieje na podwórku aby w końcu zobaczyć jak dochodzi do tego wszystkiego

    Sytuacja z wczoraj, chłopak z trzema kolegami jeżdżą na hulajnogach i coś tam śpiewają przy muzyce z głośników, w pewnym momencie podjechali pod klatkę na ławkę i zaczęli wyzywać (od cweli frajerów itd) starszych chłopaków co jeżdżą BMXami po murkach, no też dzieciaki ale ok 14-17 lat. Tamci na BMX niby nie reagowali i pozornie odjechali, ale tak naprawdę to objechali blok dookoła, żeby złapać syna i resztę dzieciaków. Dzieciaki nie zdążyły uciec do klatki i wielki ryk i płacz na całą klatkę, więc zszedłem na dół. Tamci na rowerach zwiali, a syn z kolegami oczywiście płacz, bo poszarpali im ciuchy i ukradli głośnik jednemu dzieciakowi. Syna wziąłem za rękę do domu bez słowa no i zrobiłem mu kazanie, a ryczał przy tym jakby dostał wyrok do końca życia bez komputera

    Wytłumaczyłem mu dość dosadnie i chyba pierwszy raz byłem tak wkurwiony że po prostu przy nim przeklinałem i świerzbiło mnie, żeby go zlać po dupie. Powiedziałem mu wprost, że od tej chwili wszystko się zmienia. Że zapisuję go na sztuki walk /btw. jutro po południu będziemy wspólnie wybierać/ i od dnia dzisiejszego będzie sobie z takimi problemami radził sam, będzie ponosił konsekwencje wszystkich swoich słów i czynów. Że nauczy się jak ludzie potrafią zareagować na obrazę dumy czy honoru, a jak będzie chciał kogoś wyzywać to będzie się z nim napierdalał /w tym momencie to płacz osiągnął zenit.../

    To pierwsza część. Druga część to oczywiście „Ona”, pt. "ale jak tak mogłeś mu powiedzieć?!", "jak mogłeś go nie obronić?!" (jakbym był batmanem i mógł zlecieć z 4 piętra w 10 sekund), "jak mogłeś do tego doprowadzić!!!", "nie było mnie kilka godzin!". Dzisiaj mamy ciche dni, bo ja już zadecydowałem i decyzji nie zmienię, jestem z niej bardzo zadowolony i czuję pewien rodzaj dumy bo czuję, że to poskutkuje

    pokaż spoiler Wychowywałem się bez ojca, ale dziadek uczył mnie właśnie tak jak ja chcę uczyć syna, że moje czyny to moje konsekwencje i teraz dopiero widzę, jak duża wartość mają te słowa jak sam je wypowiedziałem. Mnie szczególnie prowadziła zasada którą wpoił mi dziadek, że za swoje porażki odpowiadam ja sam, nawet jak ktoś inny je spowodował, to ja do tego dopuściłem


    Nie wiem co wy o tym sądzicie, ja się dzisiaj czuję jakbym przekroczył pewien etap w życiu. Kobieta obrażona, syn też cały dzień milczy grając w pokoju. Ciekaw jestem tylko czy wie, że ta decyzja była ostateczna i będzie chodził do klubu walki nawet jak nie będzie miał ochoty (postawiłem, że przynajmniej jeden rok). Mam nadzieje że taka solidna lekcja mu pomoże w przyszłości

    #wychowanie #dzieci i chyba #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f440092e17b553ed4d37907
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    [======..................................] 15% (36zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

    +: S.................e, BurakSuchodolski +48 innych
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: czyli chcesz żeby napierdolił ty od bmx-ów po to aby bezkarnie mógł ich wyzywać
      gówno Cie ten dziadek nauczył( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: pomysł sam w sobie nie jest zły, ale tylko w przypadku, gdy nauczyciele sztuki walki podejdą do tego profesjonalnie i na zajęciach będą też mu wpajali, że nie napierdala się bez powodu z innymi tylko dlatego, że komuś coś nie pasuje.

      W Twoim podejściu zabrakło podstawowej sprawy - rozmowy. A darcie ryja, przeklinanie i ogólne wkurwienie podczas tłumaczenia dzieciakowi w czym tkwi problem, rozmową absolutnie nie jest. Ty masz z nim porozmawiać, wyjaśnić skąd pojawia się chęć dołożenia starszym dzieciakom, jakie jest tego źródło i wyjaśnić, że nie należy napierdalać innych bez powodu, a bicie się powinno być jedynie czynem w obronie własnej i słabszych. A Ty wywaliłeś lachę na wychowanie, wydarłeś się na dzieciaka i zmuszasz go do zapisania się na być może na coś na co nie chce. Lepiej porozmawiaj z nim szczerze, uczciwie, wyjaśnij co zaszło i co źle zrobił. Możesz odwołać się do jakiegoś superbohatera, powiedzieć, że oni nie zaczepiają innych i bronią słabszych. pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    Dzieciak autystyczny, łaknie internetowej atencji, co robi madka p0lka?
    Nabija mu ją i to w sztuczny sposób.

    Jej wypowiedź:

    Żebyście widzieli, jak chodzi po mieszkaniu i przeżywa, że mu licznik rośnie :D Wielkie dzięki! <3

    Dziecko ma problem z rówieśnikami, ucieka w komputer, gry i YT, to matka go jeszcze karmi subami, brawo, super wychowanie!
    W sumie czego się spodziewać po madce co ma bordo na wykopie... Szkoda tylko dziecka, przydałoby się to gdzieś zgłosić.

    https://www.wykop.pl/link/5617315/mily-gest-dla-autystycznego-chlopaka/

    #madka #p0lka #przegryw #wychowanie #dzieci #logikarozowychpaskow #atencyjnyrozowypasek
    pokaż całość

    źródło: zrzut.JPG

    +: LonNon, M..............m +48 innych
  •  

    Pamiętajcie, że błędy w wychowaniu dziecka rzutują na całe jego życie
    #libertarianizm #akap #korwin #4konserwy #bekazlewactwa #wychowanie

    źródło: IMG_20200705_175504.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Historia z dzieciństwa cichego dzieciaka.
    Ostatnio trafiłem na kilka różnych wątków i dyskusji związanych z wychowaniem dzieci i radzeniem sobie z gnębieniem. Nie będę tu dawał żadnych rad, nie znam też realiów obecnych szkół. Mogę się jedynie podzielić historią sprzed dwóch dekad. Może najdzie kogoś jakaś refleksja.

    Wiele dzieci jest gnębionych w szkole, nauczyciele nie reagują, dzieci boją się powiedzieć rodzicom. Czasem nie mówią rodzicom z obawy przed konfrontacją, czasem zdążą się nauczyć od innych dzieciaków, że załatwianie "spraw" przez rodziców jest złe i będą w ten sposób gorzej oceniane. Rodzice nie zawsze są pod ręką, a jak nauczyciele nie reagują, to prędzej czy później taki dzieciak zostanie sam na sam z gnębicielem. Wtedy nikt nie stanie w jego obronie, a on potulnie znowu oberwie i tak w kółko. Uczenie dzieci dobrego zachowania nie jest równoznaczne z uczeniem potulności. Najczęściej ofiarami są właśnie te ciche i miłe dzieciaki, które nie oddają i zamykają się w sobie. Może w młodym wieku interwencja rodziców jeszcze przejdzie, ale z wiekiem rodzic nie zapewni dziecku stałej "ochrony" i to będzie już ważyło swoje akcje. Widząc nieskuteczność działań nauczycieli najczęściej zdecyduje się nikomu nie mówić. Z tym jest jak z oskarżeniem polityków czy przedstawicieli prawa. Szansa na ukaranie i poprawienie sytuacji nikła, a za to możesz narobić sobie więcej kłopotów.

    Doskonale pamiętam swoje problemy szkolne i sposób myślenia. Nadal też uważam, że było to uzasadnione. Kilku największych gnębicieli nic sobie nie robiło z ocen czy reprymendy, a były to już czasy postępowego i bezstresowego wychowania, więc po dupie mało który dostał. Większość była też z biednych rodzin, więc jaką karę mogli dostać? Śniadania nie dostaną? Nie mieli nic do stracenia, nie mieli ani dobrych ocen, ani jakichkolwiek udogodnień, które by im rodzice zabrali. Z resztą rodzice sami chyba byli nic nie warci, bo nie słyszałem nigdy aby byli w jakikolwiek skuteczny sposób ukarani. Jedyną metodą było puszczenie "nauk" rodziców w las i "rozmowa" w języku, który taka recydywa zrozumie. Paradoksalnie najbardziej jako dzieciak bałem się odpowiedzialności, bo w przeciwieństwie do tamtych, ja ryzykowałem gorszymi ocenami i karami. Właściwie wybrnąłem z tego tylko przez to, że nikt nie uwierzył, że taki miły, cichy i bezproblemowy dzieciak mógł coś zrobić. To z pewnością wina tych, co zawsze. Sami się pewnie wygłupiali i któryś z nich wyleciał przez zamknięte okno. Rozumiem (niestety) też tych, którzy podkradną komuś broń i przerzedzą liczebność wychowanków szkoły. Byłem kiedyś na takim etapie emocjonalnym i właśnie doprowadziła do tego różnica sposobu wychowania. Zareaguję - źle, nie tak mnie wychowano i będę ukarany. Powiem komuś - źle, później w pięciu mi wklepią po lekcjach. Nic nie zrobię - będę gnębiony jeszcze przez ileś lat nauki. Ile to razy wychodziło się gdzieś tylnymi drzwiami wiedząc, że już ekipa czeka przy głównej bramie, bo dwa dni temu się komuś poskarżyłem. W takiej sytuacji niektóre dzieciaki zamykają się w sobie i próbują to przetrwać ucząc się, że są ofiarą i tak musi być. Niektóre dzieciaki nie wytrzymują i przez to mamy więcej nieletnich samobójstw niż kiedykolwiek w historii. No i co jakiś czas ktoś wyładuje się w inny sposób robiąc komuś krzywdę. Czasem wyjdzie na dobre, czasem kończy się nagłówkami w gazetach.
    Nie róbcie z dzieci wychowanych ofiar. Dobre maniery i wychowanie to jedno, zaradność to całkiem inna sprawa. Rodzice niestety często pomijają tą drugą kwestię przez co dzieciak nie wie, że ma prawo się bronić gdy nikt inny nie reaguje.

    #wychowanie #gnebienie #szkola

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ed4990e1487ee2d07aa7c30
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  
      f.........y via iOS

      +1

      @AnonimoweMirkoWyznania: zamknęłam się w sobie na 3 lata po takim gnębieniu dopiero alkohol mnie otworzył jak byłam pełnoletnia, ale nie uważam aby to było dobre wyjście z sytuacji, jakbym była z większego miasta może zmusiłabym rodziców aby zapisali mnie na sztuki walki

      trochę żałuję, że nie spuściłam manta tym osobom, nie wygarnęłam nauczycielce jaką jest prukwą, nie zdemolowałam klasy i nie trzasnęłam drzwiami krzycząc, że nigdy tam nie wrócę, może bym zmieniła szkole i było by lepiej albo bym miała indywidualne nauczanie i nie musiałabym leczyć psychiki z tamtego okresu :3 pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Wszystkie te teksty rodziców w stylu:
    -bądź mądrzejszy,
    -nie zniżaj się do jego poziomu,
    -mądrzejszy ustępuje,
    -nie ważne kto zaczął,
    -nie warto się kłócić,
    -bądź grzeczny,
    - tak się nie robi,
    -pogodzcie się.

    W 99,9% nie miały na celu wychować nas na dobrych ludzi. Chodziło tylko żebyśmy skończyli i nie zawracali im więcej dupy swoimi problemami.

    To, że będziemy zachowywać się jak mądrzy i dojrzali ludzie nie sprawi cudownie że nimi się staniemy.

    O i bycie grzecznym. Największa cnota. Tak wychwalana przez rodziców, i straszenie co się dzieje z niegrzecznymi dziećmi. Że nie dostaną prezentów. Chwilę wcześniej ucząc, że prezenty taki ważne. Zmanipulujmy niedojrzały umysł żeby tańczył jak mu zagramy i przynosił nam spełnienie i szczęście. O i nazwijmy to najwyższym uczuciem, miłością. Zalatajmy jeszcze backdoor w razie co - rodziców trzeba kochać i szanować.

    Piękne dzieło, cierpi ale nie jakoś mocno. My mieliśmy podobnie więc luz.

    Dziadkowie mieli słabych rodziców, i tacy sami byli dla dzieci. Starzy robili dokładnie to samo.
    Zrobię sobie dzieci, zalatam pustkę, wyleczę pokoleniową traumę dokładając do niej kolejną cegiełkę. Niech się toczy koło. Może to ktoś kiedyś przerwie...

    #przemysleniazdupy #wychowanie #antynatalizm
    pokaż całość

  •  

    Wynik mojej ankiety sprzed 8 miesięcy. Najlepsze jest to, że typowy wykopek to kolo, który mega szanuje badania naukowe, opinie ekspertów itd. Pod warunkiem jednak, że chodzi o nauki ścisłe, tymczasem w kwestii pedagogiki liczy się dla niego bardziej ten słynny chłopski rozum XD Gdyby jednak poszukać pozytywnych opinii o biciu dzieci wśród artykułów naukowych, to nic sensownego się nie znajdzie, żaden poważny pegagog, psycholog, tego nie popiera. Setki artykułów, prac profesorów, ale wykopek i tak wie lepiej. Nie dociera do niego, że znaczna część kryminalistów, to osoby bite w dzieciństwie nauczone, że przemoc jest sposobem załatwiania spraw i "normalnej" komunikacji. Powiecie, że klapsy to nie bicie? Każde bicie to bicie! Kiedy klaps ręką już nie działa w ruch idzie przecież pas, kabel i inna broń.

    Ps. Wynik ankiety jak na wykop jest i tak budujący.

    Link do rzeczonego wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/43570455/czy-uwazasz-dawanie-klapsow-za-dobra-metode-wychow/

    #oswiadczenie #dzieci #rodzina #polska #rodzice #wychowanie #pedagogika #psychologia #patologiazewsi #patologiazmiasta
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20200524-081138_Wykop Mobilny.jpg

  •  

    Hej moj dzieciak próbuje w #youtube wiem ze ogólnie cienkie, ale ogarnia to absolutnie sam na telefonie i tablecie. Jak na 10 latka to tak to wyglada. dajcie łapkę w górę na zachętę :) elo #ojcostwo #rodzina #wychowanie #smiesznypiesek #internet #koniecinternetow #szkola #covid19 #koronawirus pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Pani specjalistka powołuje się na badania i podkreśla, że między kobietami a mężczyznami są różnice w hormonach i mózgu, przez co chłopcy lubią co innego i reagują inaczej niż dziewczęta. To sprawia, że mężczyźni bywają bardziej wybuchowi i lubią na przykład samochody (chłopcy wyrażają zainteresowanie zabawakmi ruchomymi). Ponadto chłopcy oczekują innych komunikatów i innego tłumaczenia rzeczy - prostych, krótkich komunikatów, gdzie dziewczętom bardziej służy długie tłumaczenie.
    Prowadząca: NO CZYLI STEREOTYPY. WSZYSCY SA RÓWNI I NIE WOLNO DZIEWCZYNKOM NARZUCAĆ RÓL

    pokaż spoiler #logikarozowychpaskow #bekazpodludzi #pytanienasniadanie #marzenarogalska #tvpis #telewizja #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200516_090912.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem w zwiazku z dziewczyna ktora uznaje siebie za chrzescijanke
    Jestem ateista. Kocham ja bardzo ale nie potrafie szanowac jej przekonan. Potrafie zrozumiec ze wiara pozwala przejsc przez ciezki okres w zyciu zapewniajac poczucie opieki ale to w dalszym ciagu stek bzdur. Mamy corke ktora ma 7 lat i zaczyna interesowac sie tematami religijnymi. Sytuacja wyglada tak ze mala zadaje pytanie np co sie dzieje po smierci i w tym momencie uzyskuje dwie sprzeczne odpowiedzi. Rodzi sie konflikt i walka o przekonania dziecka. Co powinienem zrobic?
    #ateizm #religia #wychowanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Dodatek wspierany przez: Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań, wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Mirki chciałbym się was zapytać czy to nie przesada ze strony matki kupować 8 letniemu dziecku plecak do szkoły firmy GUESS? Ja rozumiem kogo stać to stać i chu... mnie to obchodzi, ale wiadomo jak teraz w szkole jest, kto nie ma ajfona 11 pro to jest nikim i w sumie od zawsze tak było, tylko za moich czasów to dziecko mówiło matce i ojcu że chce nowego Siemensa, czy Nokie, albo plecak Nike czy adidas i jeżeli kogoś było na to stać to ok chociaż 20 lat temu mało kogo, natomiast dziś to matka sama mówi dziecku że ma nosić guess, a nie guccii i jeszcze specjalnie wrzuca to na insta żeby wszyscy wiedzieli.

    #szkola #p0lka #wychowanie #moda #dzieci #matka #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20200307_164428.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wychowanie

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów