•  

    #anonimowemirkowyznania
    Niedawno skończyłem 30 lat, zona od 4 lat mieszkamy od jakiegoś czasu w USA, tu tez praca na managerskim stanowisku.

    Chce wam po krotce opowiedzieć jak do tego doszedłem SAM bez jakiejkolwiek pomocy.

    Rodzice rozwiedzenie odkąd tylko pamiętam, mieszkałem sam z mama do 17 roku życia wtedy poleciała za chlebem do Angli i musiałem zamieszkać sam. Maturę zdałem nawet dobrze do zakończenia pierwszego roku studiów pieniądze dostawałem od rodziców "na przeżycie". W każde wakacje na 3 miesiące przylatywałem do Angli do pracy na zmywak albo na farmie (plecy do dzisiaj mnie po tym bola) po to aby zarobić na cały przyszły rok akademicki. Miałem tez małe stypendium naukowe i jakoś udało mi sie wiązać koniec z końcem, nawet kupiłem starego passata z 92r. :). Studia mgr-inz skończyłem bez większych problemów, ale tak jak pisałem wcześniej od drugiego roku studiów bylem już samowystarczalny. Zaraz po studiach w 2011r. załapałem sie do pracy w zawodzie jako inżynier na budowie w malej lokalnej firmie w Polsce "B" z zarobkami cale 1300zl na reke.... Po dwóch latach zarobki wzrosły do bagatelnej sumy 1500zl... Praca po 12 godzin (często soboty i niedziele) i tak na jednej budowie jako podwykonawca wielkiej zagranicznej korporacji moja firmeka upadla (nie dostawałem wypłaty przez 3 miesiące). Można powiedzieć ze w tym czasie naprawdę głodowałem :(. Jednak pracowitość została dostrzeżona przez zagranicznego Generalnego Wykonawcę i przejęli mnie pod swoje skrzydła. Na początku dostałem 3000 zl brutto na umowie zlecenie, po kilku miesiącach dostałem 3500 brutto i umowę o prace. Na tym projekcie sprawdziłem sie i wysłali mnie do Warszawy na wielki projekt. Ówczesna dziewczyna (przyszła zona) została w Polsce "B", widywaliśmy sie tylko w weekendy (jak miałem wolne), po roku upper management firmy w końcu mnie zauważył. Tu był przełom, dostałem propozycje wyjazdu do Hiszpanii, były oświadczyny, ślub cywilny i w końcu udało mi sie wyrwać moja żonkę ze szponów Polski "B". Studiowała i mieszkała na stancji w takich warunkach, ze aż mnie do dziś ciarki przechodzą. Stara kamienica, sama musiała palic w zimie i przynosić opal z piwnicy, wszędzie śmierdziało, a płytki odpadały od ściany przez grzyb... jedyny plus było tanio (200zl/mc). Wyjazd do Hiszpanii to było marzenie, bylem tam raczej na stażu i nauce aniżeli normalnej pracy. Firma wykupiła mi intensywny kurs hiszpańskiego za 6000 Euro, dostaliśmy mieszkanie oraz naprawdę dużo dodatków. Na czysto wychodziło mi ok 6000zl na rękę i za nic nie musieliśmy płacić. Zaczęliśmy zwiedzać, przez 6 mcy roku zwiedziliśmy poł Hiszpanii. Po powrocie podwyżka do 5500zl brutto, samochód, mieszkanie i własne mini managerskie stanowisko (kierownik działu gwarancji). Po roku trochę mi sie to znudziło i postanowiłem spróbować czegoś nowego. Dostałem prace w budżetówce jako inspektor. Od zagranicznej korporacji odszedłem w przyjaznych relacjach. Po miesiącu pracy w budżetówce dostałem telefon od byłego szefa, żebym przyszedł pogadać. Zaproponował wyjazd do nowego oddziału w USA. Kasa, mieszkanie, dodatki, emerytura, ubezpieczenia dla mnie i rodziny, opieka prawników oraz typ wizy (managerska dla mnie i dla rodziny) sprawiła ze długo sie nie zastanawialiśmy. Sprawy wizowe trwały poł roku, w tym czasie pozbierałem wszystkie oszczędności i przed wylotem udało mi sie kupić mieszkanie (za gotówkę), w mieszkaniu mieszka teraz ojciec (rencista bez pracy). Trochę już USA zjeździliśmy ale WSZYSTKO DOPIERO PRZED NAMI :)!!!
    Mam znajomych w podobnym wieku którzy maja prace w firmach rodziców, rodzice kupili im mieszkania, auta, opłacają rachunki itp. Ja mieszkanie kupiłem ojcu (chociaż wiem ze kiedyś będzie moje).
    Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, ze do wszystkiego można dojść samemu!!!! Nigdy sie nie poddawajcie!!
    Pozdrawiam!
    #anonimowemirkowyznania #wyznanie #wyznaniezdupy #wyznania #zycie #life #kariera #praca

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Też tak czasem macie, że wspominacie czasy gimnazjum, liceum? Jak np. siedzicie w danej sali czy też na przerwie bądź piszecie sprawdzian czy kartkówkę. Ja czasem jak o tym pomyśle to zbiera mi się na płacz.
    #wyznanie #szkola #liceum #wspomnienia

  •  

    jestem 27-letnim prawiczkiem i jestem z tego dumny

    #wyznanie

  •  

    Mirki wstyd mi za moją rodzinę...
    Czy to już patologia czy jeszcze cebulactwo/głupota ?
    Otóż całe życie słyszałem od nich że do niczego się nie nadaję, nic nie osiągnę, a już szczególnie po tym jak rzuciłem szkołę, teraz zarabiam spoko sumki to zaczęli bóldupić bo znalazłem sobie pracę w której zarabiam więcej niż oni oboje. Ale na tym się nie kończy bo zaczęli zrzucać na mnie swoje rachunki, każą sobie płacić za obiady, za prąd, za internet, za mieszkanie doliczając mi jeszcze do tego taką marżę że co niektórzy dostali by palpitacji serca ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Nie wiem jak oni to robią ale ich pieniądze dosłownie odparowują, może dlatego że wolą kupić 3 pary chińskich najtańszych ciuchów które będą trzymały po parę tygodni zamiast jednej solidnej która wytrzyma rok albo dłużej ale jak to tak że spodnie za więcej niż 5 dych bo #cebulamotzno a jak kupię za więcej niż stówę to "Mnie popierdoliło"...

    Miałem mieć w pokoju remont za który oczywiście zabuliłem z własnej kieszeni a oni mieli znaleźć tylko #majsterka to sprowadzili jakiegoś pochlejmordę który nie dość że podpierdalał materiały, oni serwowali mu obiadki i alkohole a gdzieś mniej więcej po połowie pracy zapłacili mu bo ma "chorom curke" (mimo tego że mówiłem by mu dać co najwyżej 1/5 tego) i tak typ już nie wrócił a ja zostałem z rozpieprzonym ociepleniem na zewnątrz, uszkodzonym plastikowym oknem które wstawił do góry nogami przez co ledwo działa i gołymi cegłami w ramach parapetu... (do poprawek zamierzałem przyprowadzić tego typa, dodatkowo fachowca i pokazać mu jak płacę pieniędzmi za jego pracę za poprawki fachowcowi) oczywiście kto wie czy rodzinka sobie nie potrąciła czegoś od jego wypłaty tytułem wyszukania tak wybitnego "majstra"...

    Od jakichś 2 lat mam problem z siedzeniem przed komputerem przez fotel, a to oparcie w jednym odpadnie a to drugi sam się obniża a to w innym kółka odpadają a to jeden się połamał i prawie przebił mnie w okolicy nerek.
    Aktualny jest metalowy i pękło w nim oparcie na przedramię "przyklejone" było na kropelkę, całe się rozpada przy każdym ruchu i co 15 minut trzeba je poprawiać coby się nie rozpadło. Każde oczywiście załatwione przez mojego ojca, każde kosztowało około 5 dych i żadne nie posłużyło dłużej niż miesiąc.
    Tak więc rocznie średnio na krzesła wydaję około 5 stówek w związku z czym stwierdziłem że kupię nówkę jakąś wygodną i solidną sztukę co potrzyma dłużej więc jako że dziś pracuję a market mam praktycznie pod nosem to przedzwoniłem do rodziciela czy jakoby nie przyjechał odebrać fotela, kwestią nie było czy podjedzie a w pierwszym momencie "A za ile ten fotel ?" (chyba jak byłby tani to miałbym zarzucić go sobie na plecy i rowerkiem popylać 8km do domu z nim) jak usłyszał że 250 złotych za fotel to usłyszałem "Chyba cię popierdoliło, jak ja ci za tyle 5 krzeseł załatwię" i tutaj temat się skończył...

    Tak więc średnio ze 4 razy w miesiacu wygrywam jakieś konkursy na telefony, ubrania, sprzęty coby się nie przypieprzyli, 2x w tygodniu wygrywam klucze csgo albo gierki na steam , co chwila jakiś kumpel za przysługę stawia mi piwo albo flaszkę. Wszystko byle by ukryć przed nimi moje dochody bo jeśli tak mnie wysysają podczas gdy od początku mocno zaniżałem zarobki to co by było dalej...
    P.S
    Nie ma to jak ku*** wyciągnąć od ciebie w ciągu miesiąca ponad 2 tyś złotych kiedy jeszcze częściowo utrzymujesz swojego różowego a na końcu powiedzieć prosto w oczy że jesteś idiotą bo przepier**liłeś całą wypłatę i nic sobie nie odkładasz tylko ładujesz pieniądze w jakąs lafiryndę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Edit.1
    Sorry za wcześniejszy nadmiar tagów, z nawyku stawiałem.

    #cebuladeals #zalesie #przegryw #rodzinaprzestepcza #pasta #wyznaniezdupy #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    #truestory #coolstory #wyznanie
    Powiem wam że nie warto bezinteresownie pomagać.

    Przypomniała mi się jedna historia - po moim osiedlu kiedyś grasował jakiś graficiarz, wszystko było wymalowane, elewacje, drzwi do bloków a nawet śmietniki.
    Administracja powoli zaczęła wszystko odmalowywać ale to i tak nic nie dawało bo co oni w dzień odmalowali to za tydzień było znowu pobazgrane.
    Jako młoda osoba pełna ideaów postanowiłem że wezmę sprawy w swoje ręcei trochę pomogę z tym odmalowywaniem.

    Wydałem więc całe swoje kieszonkowe i nakupiłem kilka puszek sprejów - tak żeby kolory pokrywały się z różnymi kolorami bloków na osiedlu.
    Zacząłem w nocy zamalowywać te napisy nie mogąc się doczekać aż ludzie się o tym dowiedzą i wyjdę na bohatera a tu nagle podszedł do mnie jakiś typ. popsikał mi w twarz gazem i zaczął okładać na ziemi.
    Jestem prawie na 100% pewnien że to ten graficiarz, niestety nie zdążyłem mu się przyjrzeć bo oczy miałem załzawione od gazu a on szybko uciekł. Powiedział mi jednak:

    jak cię zobaczę śmieciu na tym osiedlu to cię zajebie

    Tak jak pisałem nie warto bezinteresownie pomagać - od tego czasu nie wychodzę po zmroku z domu.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #wyznanie

    tl;dr O tym jak spuściłem wpierdol graficiarzowi

    Dodaje z anonimowych, bo ze swojego konta się boję.

    Przypomniała mi się historia a propos ujęcia tego graficiarza z metra. Mieszkałem na osiedlu na którym praktycznie wszędzie na elewacjach budynków było widać bohomazy jakiegoś kretyna który szprajem wypisywał jakieś swojego autorskie teksty - chuj wie czego uczepił się nawet koszy na śmietnik albo wiatrołapów do klatek schodowych. Swego czasu administracja postanowiła odmalować stopniowo te elewacje na osiedlu, jednak i to spełzo na niczym - bo ten kutas nadal wymazywał te swoje 'wrzuty'.

    Zauważyłem jednak pewną zależność - nowe bohomazy pojawiały się zazwyczaj z piątku na sobotę. Musiał więc robić to w nocy - kupiłem gaz, wziąłem telefon żeby się nie nudzić i czaiłem się 3 noce pod rząd w piątkowe wieczory żeby złapać tego śmiecia.

    Stanie po 4-6h na dworze to nic fajnego, ale w trzecim tygodniu los mi to wynagrodził. Z dość daleka zauważyłem gościa z kapturem który mazał sobie elewację sklepu, duży napis, kilka puszek stało na chodniku. Wyczaiłem czy aby na pewno jest sam i ruszyłem, najpierw spokojnie - nie reagował chociaż widział że się zbliżam, potem jak byłem już praktycznie 20m przed nim też nic sobie nie robił, wyciągnął gaz, wyskoczyłem do niego z gazem psikając jakieś 3m przed nim - dobrze że wiatru nie było, bo i tak sam kurwa dostałem takim lekkim oparem tego gazu. Zasłonił się lekko ale i tak dostał po ślepiach - po cirka minucie już się zaczął zwijać, doprawiłem drugi raz gazem, potem już tylko zaczął się ślinić, popatrzyłem tylko czy nie ma kamer przy tym sklepie i czy nikt nie idzie, w euforii powiedziałem że cyt.'jak cię zobaczę śmieciu na tym osiedlu to cię zajebie', doprawiłem kilka razy z buta w brzuch i w dupę, aż mnie palce zabolały ( ͡° ͜ʖ ͡°) i uciekłem.

    Wyrzutów sumienia nie miałem, ale strasznie się bałem że uda się z tym na policję i jeszcze ja będę miał sprawę o pobicie.

    Efekt jednak był taki że pan graficiarz zrezygnował z dekorowania mojego osiedla i do tej pory nie widziałem żeby się pojawiły jakieś grafiti ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Zdałam dzisiaj egzamin państwowy na prawo jazdy za pierwszym
    Wyjechałam łuk na placu przodem i tyłem super wyszło, egzaminator sie drze do mnie przez otwartą szybę w aucie "ile mam czekać żeby wsiąść do tego auta, zdejmie ten bieg w końcu czy nie?" jakbym mu matkę zabiła, zdjęłam bieg, kazał mi jechać na wzniesienie, po czym kazał zatrzymać się jakieś pół metra przez wzniesieniem to się zatrzymałam i stoję. Zapytałam (mój błąd, wiem) czy już mam ruszać, a ten z pyskiem, że na co ja czekam, mówię "na komendę", a on że to on może wysiądzie i po kanapki sobie pójdzieto sobie panienka poczeka. Odpowiadam, że to było tylko pytanie, spokojnie. Dowiedziałam się, że jak mi coś nie pasuje to żebym sobie do zarządu poszła na skargę. Sobie myślę "a pójdę, złamasie". Wyjechałam na miasto, też pretensje miał już nawet nie pamiętam o co, tak mnie denerwował. I uwaga najlepsze
    Po skończeniu miasta i wjechaniu z powrotem do WORDu kazał mi wjechać na plac i na środku placu skręcić w prawo na parking, a że ktoś akirat zdawał na A to pachołki były porozstawiane wszędzie, łącznie z miejscem, gdzie miałam wjechać. Chcąc się ładnie ustawić to przejechania pomiędzy kilkoma słupkami usłyczałam, że prawo to prawo i co ja robię w ogóle, odpowiedziałam, że tak, (kurwa) rozumiem co to znaczy w prawo. Chciałam wycofać kawałeczek bo tyle mi brakowało, a ten po hamulcach i "chyba najwidoczniej panienka nie rozumie". Zdenerwowałam się mocno, zajebałam po gazie i rozjechałam w piździec te wszystkie pachołki jak leciały.
    Odwiozłam złamasa na parking, chwila ciszy i słyszę "wynil egzaminu pozytywny"
    Wysiadł z auta, położył kartkę na masce, pouzupełniał ptaszki, daje kartkę i życzy miłego dnia
    Dziwny facet, w waszych WORDach też tacy są?
    #prawojazdy #wyznanie #gownowpis
    pokaż całość

    •  

      @badf0re: Ja zdawałam w PORDzie i też na takiego buca trafiłam, choć o trochę innych zachowaniach (na przykład stękał na każdej dziurze, a wyjazd z PORDu to jedna wielka dziura, na dodatek jechałam w konkretnej ulewie i nic nie widziałam mimo wycieraczek na maksa, nie dało się ominąć, bo nie było nawet widać nawierzchni xD) też mimo zdanego za pierwszym razem wyszłam wzburzona i z grobową miną. Niebieski jak mnie zobaczył, chyba stwierdził, że mi nie pykło. Mówię do niego "chodź, chodź", on do mnie "opowiadaj", to tylko mu kartkę dałam i powietrze z niego zeszło xD Ewakuacja była natychmiastowa, byle już tam nie być. pokaż całość

    •  

      @catch dziwni ludzie rly

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Może jestem dziwna xD
    Ale każdego roku cieszę się z powrotu na uczelnię, tak samo jak wcześniej cieszyłam się z powrotu do szkoły.
    Mam 22 lata i właśnie skończyłam kompletować piórniczek, który wypełniony jest gumkami do mazania w kształcie jedzenia i długopisami w kwiatki.

    Pozostało mi jeszcze obkleić zeszyty brokatową taśmą.

    #studbaza #wyznanie #oswiadczenie pokaż całość

  •  

    #wyznanie #przegryw #stulejacontent

    Cześć, tu trebeusz. Cóż... to mój ostatni wpis. Przez ostatnie osiem lat życia, odkąd wszedłem w okres dojrzewania, byłem zmuszony wieść egzystencję samotności, odrzucenia i niespełnionych pragnień, wszystko dlatego, że dziewczyny nigdy nie czuły do mnie pociągu. Dziewczyny oddawały swoją czułość i seks, i miłość innym mężczyznom, ale nigdy mnie. Mam 22 lata i jestem wciąż prawiczkiem. Nigdy nawet nie pocałowałem dziewczyny. Byłem na studiach już dwa i pół roku; właściwie to więcej niż tyle, i wciąż jestem prawiczkiem.

    To prawdziwa droga przez mękę. Studia to czas, w którym każdy doświadcza takie rzeczy jak seks i zabawa, i przyjemność. Przez wszystkie te lata musiałem gnić w samotności. To niesprawiedliwe. Wy, dziewczyny, nigdy nie czułyście do mnie pociągu.
    Dziewczyny, jedyne, czego chciałem, to kochać was i być przez was kochanym. Chciałem mieć dziewczynę. Chciałem seksu. Chciałem miłości, czułości, adoracji. Myślicie że nie jestem tego wart. To zbrodnia,

    Nienawidzę was wszystkich. Ludzkość to obrzydliwe, nędzne, zdeprawowane istoty. Gdyby to było w mojej mocy, nie zatrzymałbym się, dopóki nie zamieniłbym was wszystkich w góry czaszek i rzeki krwi, i słusznie. Zasługujecie na unicestwienie . Nigdy nie okazaliście mi żadnej litości. Zmusiliście mnie do cierpienia całe życie, więc teraz wy będziecie cierpieli. Długo na to czekałem. Dam wam dokładnie to, na co zasługujecie, wszyscy, wy, wszystkie dziewczyny, które mnie odrzuciłyście, patrzyłyście na mnie z pogardą, wiecie, traktowałyście jak swołocz, podczas gdy oddawałyście się innym mężczyznom. A także wy, wszyscy mężczyźni, za prowadzenie lepszego życia iż ja, wszyscy seksualnie aktywni. Nienawidzę was. Nienawidzę was wszystkich. I nie mogę się doczekać dania wam tego, na co zasłużyliście. Całkowitego unicestwienia.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Opowiem Wam mirki co mnie spotkało zeszłego tygodnia bo dopiero teraz się pozbierałem.
    Dla odskoczni od tindera zainstalowałem badoo coby gdzieś zamoczyć. Nie chodziło mi o feelsy, związki itd. Interesowała mnie tylko pierdziawa :D
    Po 2 dniach nawinęła się taka loszka (nazwijmy ją roboczo Kasia) lvl 28 7/10 z dwoma dzieciakami. Oczywiście każde ma innego ojca. Mieszka sama, żyje z 500+ i alimentów. Łatwa sprawa. 2 dni gadanki no i padło kiedy się spotkamy. Była 21:00 więc mówię cho na spacer teraz ale ona dzieciaków nie ma z kim zostawić. No to trudno mówię i lekko odpuściłem. Za parę minut dostałem adres i "wpadaj". Szybki prysznic, przegląd frędzla i daję ogień 35km ode mnie.
    Wbijam, otwierają się drzwi a mnie uderza w nos zapach małego dziecka. Oczywiście cicho sza, dzieciaki śpią no i oglądamy film przytuleni przez jakieś 15min. Za chwilę budzi się jedno z dzieciorów lvl2 i beczy. Matka bierze na ręce a małe patrzy się cały czas na mnie tymi czarnymi oczyskami i pewnie se myśli "Chcesz kisić ogóra w mamie? Nie ma kurwa opcji!" Na rękach śpi. Po położeniu do łózka beczy. Po 30 minutach Kasia pyta czy mógłbym już jechać bo nie daje rady. No to pozbierałem manatki i przegrany wracam. Po drodze dostaję przeprosiny smsem, ona się tak nigdy nie zachowywała itd. Mówię no chuj, to tylko dziecko, może innym razem się uda.
    Nie odpuszczałem, przez cały tydzień tak ją rajcowałem że przetrzepanie jej sakwy było już tylko formalnością. Jadę w następną sobotę. Mówię wypali jak nic teraz, będę młócił owies całą noc bo drugiego dzieciaka lvl 8 nie ma. Przyjeżdżam 21:00 i na dzień dobry wita mnie gówniak lvl2. Myślę sobie "No ja pierdolę miał już spać!". Kasia mówi że zaraz go uśpi bo już jest śpiące.
    Taki chuj! Powtórka z rozrywki. Młode najpierw usiadło przy mnie i się spierdoliło w pieluchę. Okna zamknięte bo mieszkanie przy ulicy i musi być cisza. Jebie jak z murzyńskiej chaty. Wymiana pieluchy. Nie minęło 5 minut i kurwa druga fala. Znów zesrane, znów zmiana. Po włożeniu do łóżka tak beczało że mu się ulało. Kaśka wpadła na pomysł że pójdziemy do pokoju drugiego dzieciaka którego nie ma to się uspokoi. Taki chuj! Beczało jakby je ze skóry obdzierać i polewać spirytusem. Miotało nim jak szatan dosłownie po tym kojcu. Nagle zrobiła się cisza więc Kaśka pomyślała że coś się stało. Wchodzimy do pokoju a tu wszystko zarzygane dookoła. Smród kurwa nie do opisania. A widok kurwa jak z filmu Omen. Taktownie się wycofałem i spierdoliłem.
    Odinstalowałem tindera, badoo i inne gówna. Kiedy widzę inne gówniaki to mam przed oczami ten zarzygany flashback. Chyba powinienem iść na terapię...
    #tinder #badoo #podrywajzwykopem #przegryw #wyznanie #logikarozowychpaskow #stulejacontent

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Opowiem Wam mirki co mnie spotkało zeszłego tygodnia bo dopiero teraz się pozbierałem.
    Dla odskoczni od tindera zainstalowałem badoo coby gdzieś zamoczyć. Nie chodziło mi o feelsy, związki itd. Interesowała mnie tylko pierdziawa :D
    Po 2 dniach nawinęła się taka loszka (nazwijmy ją roboczo Kasia) lvl 28 7/10 z dwoma dzieciakami. Oczywiście każde ma innego ojca. Mieszka sama, żyje z 500+ i alimentów. Łatwa sprawa. 2 dni gadanki no i padło kiedy się spotkamy. Była 21:00 więc mówię cho na spacer teraz ale ona dzieciaków nie ma z kim zostawić. No to trudno mówię i lekko odpuściłem. Za parę minut dostałem adres i "wpadaj". Szybki prysznic, przegląd frędzla i daję ogień 35km ode mnie.
    Wbijam, otwierają się drzwi a mnie uderza w nos zapach małego dziecka. Oczywiście cicho sza, dzieciaki śpią no i oglądamy film przytuleni przez jakieś 15min. Za chwilę budzi się jedno z dzieciorów lvl2 i beczy. Matka bierze na ręce a małe patrzy się cały czas na mnie tymi czarnymi oczyskami i pewnie se myśli "Chcesz kisić ogóra w mamie? Nie ma kurwa opcji!" Na rękach śpi. Po położeniu do łózka beczy. Po 30 minutach Kasia pyta czy mógłbym już jechać bo nie daje rady. No to pozbierałem manatki i przegrany wracam. Po drodze dostaję przeprosiny smsem, ona się tak nigdy nie zachowywała itd. Mówię no chuj, to tylko dziecko, może innym razem się uda.
    Nie odpuszczałem, przez cały tydzień tak ją rajcowałem że przetrzepanie jej sakwy było już tylko formalnością. Jadę w następną sobotę. Mówię wypali jak nic teraz, będę młócił owies całą noc bo drugiego dzieciaka lvl 8 nie ma. Przyjeżdżam 21:00 i na dzień dobry wita mnie gówniak lvl2. Myślę sobie "No ja pierdolę miał już spać!". Kasia mówi że zaraz go uśpi bo już jest śpiące.
    Taki chuj! Powtórka z rozrywki. Młode najpierw usiadło przy mnie i się spierdoliło w pieluchę. Okna zamknięte bo mieszkanie przy ulicy i musi być cisza. Jebie jak z murzyńskiej chaty. Wymiana pieluchy. Nie minęło 5 minut i kurwa druga fala. Znów zesrane, znów zmiana. Po włożeniu do łóżka tak beczało że mu się ulało. Kaśka wpadła na pomysł że pójdziemy do pokoju drugiego dzieciaka którego nie ma to się uspokoi. Taki chuj! Beczało jakby je ze skóry obdzierać i polewać spirytusem. Miotało nim jak szatan dosłownie po tym kojcu. Nagle zrobiła się cisza więc Kaśka pomyślała że coś się stało. Wchodzimy do pokoju a tu wszystko zarzygane dookoła. Smród kurwa nie do opisania. A widok kurwa jak z filmu Omen. Taktownie się wycofałem i spierdoliłem.
    Odinstalowałem tindera, badoo i inne gówna. Kiedy widzę inne gówniaki to mam przed oczami ten zarzygany flashback. Chyba powinienem iść na terapię...
    #tinder #badoo #podrywajzwykopem #przegryw #wyznanie #logikarozowychpaskow #stulejacontent

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moje OCD zniszczyło dla mnie internety. Mam tak, że w serwisach, z których korzystam, muszę mieć idealne konta pod tym samym nickiem. Bez spacji, podkreślników, dodatkowych znaków. No i konta muszą być idealne. Niby wiem, że można w tym grzebać, kasować, zmienić dane, ale chodzi o to, że każdy ruch ma być idealny, przemyślany w stu procentach. Nie wiem, czy kumacie temat. Bo ja tych kont miałem pierdyliard, serio. Musi być idealny adres na gmail. Spotify. Twitter. Steam. Niepowtarzalny. Jeśli coś źle wygląda, brzmi, albo jest podobne do innej nazwy, nicku, szukam dalej. Po czym jak znajdę, posiedzę chwilę na takim koncie i po jakimś czasie szukam nowego pseudonimu. Straciłem już rachubę, ile tego było. Jeśli coś przestaje mi się podobać, bo napisałem coś nie tak, cokolwiek, albo nick przestaje brzmieć jak należy, zaczynam świrować i szukam czegoś nowego.
    Z podziwem patrzę na ludzi, którzy na fejsie albo na wypoku, albo gdziekolwiek indziej, mają konta od kilku lat.
    Nie rozumiem, jak ktoś ma w adresie mailowym nazwę x, w nazwie konta na wypoku czy steamie inną, i jeszcze gdzieś inną, ja muszę mieć jednolite. Idealne.

    Jedyna forma kontaktu, niezmienna od lat, to mój numer telefonu, ale tylko dlatego, że to dobry układ cyfr.

    #wyznanie #oswiadczenie #ocd

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Pora na małe #wyznanie. Od ponad 2 miesięcy jestem Ojcem. Przez ten okres miałem bardzo mieszane uczucia, było ciężko, mało snu, dużo pracy przy dziecku, żona wykończona itp. itd. Miałem myśli w stylu "czy to była dobra decyzja?", "nie wiem czy nadaje się na ojca". Teraz po dwóch miesiącach, kiedy malutka zaczęła się do mnie uśmiechać...widok, który mnie pokonał, doszczętnie rozwalił i rozgonił całą złość.. to była zdecydowanie najlepsza rzecz jaka przydarzyła mi się w życiu. Cudowny maluszek, uśmiechający się i patrzący Ci prosto w oczy jest czymś najwspanialszym na świecie. Polecam ten stan każdej Mirabelce i każdemu Mireczkowi! #dzieci #rodzice #szczescie pokaż całość

    •  

      @bird_girl: Podejrzewam, że chodzi o pobudzenie laktacji.
      @Funky666: Hehe w samo sedno!

    •  

      @bird_girl: Doszlismy do wniosku, ze potrafi rozpoznac zapach matki po tym jak żona wchodzila na sale i nagle mała się budziła ;) W takim razie zaraz siadam i szukam Misia Szumisia, zeby radio tez wyeliminowac :) Ja mam różnie - czasami potrzebuję wyciszenia, ale tv przewaźnie włączony mam ;) Ha ha! U nas też jest gotowe miejsce do gry! Czekam, aż będzie w stanie pada utrzymać, a na razie będzie się przyglądać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @limp: Żona odciąga pokarm, bo nasza córeczka jest jeszcze malutka i nie jest w stanie przejeść tego wszystkiego, więc ten nadmiar jest odciągany :) Oprócz tego wzbogacamy pokarm źelazem i witaminami (wg. zaleceń lekarza), więc musi jeść częściowo z butelki :)
      pokaż całość

      +: limp
    • więcej komentarzy (53)

  •  

    Ostatnio lubię przenosić się w czasie.
    Kiedy czytam książkę dziejącą się w danym okresie historycznym, to przez te dni staram się przy każdej okazji zanurzać w epoce - czytam artykuły historyczne by rzucić więcej światła na tło, oglądam filmy przez co wyobrażenie świata staje się bardziej żywe, słucham muzyki, którą mogli słyszeć bohaterowie.
    Polecam lepić taki wehikuł czasu z historii, sztuki i wyobraźni, lepszego nie będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #ksiazki #historia #sztuka #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Po 3 latach w związku niebieski spytał mnie o to co było, a ja tak bardzo nie chciałam wracać myślami, a tym bardziej o tym mówić.
    Otworzyliśmy wino, chipsy, położyliśmy się na podłodze. Chciał opowieść chronologiczną, więc jako tako starałam się mówić po kolei - toksyczna atmosfera w domu od małego, m.in uciekanie po nocach bez butów w zimę do babci razem z rodzeństwem, brak książek przez całą edukację ("bo możesz wziąć od starszej siostry"), brak znajomych, próby samobójstwa, gwałt przed maturą, po której rodzice zresztą stwierdzili, że nie będą kogoś takiego trzymać w domu. Problemy z policją, pierwsze kradzieże, mieszkanie z bezdomnymi, pierwsza praca na zmywaku, mieszkanie socjalne - wyjście na prostą po 4 latach od matury.

    Opowiadając mu to, nie płakałam... za to on płakał, i to bardzo. Przytulił mnie, powiedział, że mnie kocha i żałuje, że tak bardzo naciskał na moją przeszłość.
    Tygodnie mijały, nie rozmawialiśmy o tym, coraz częściej słyszałam "Hej, mam dziś sporo na głowie, nie dam rady przyjść na spotkanie". Zaczęłam podejrzewać zdradę i tym podobne rzeczy. Pewnego wieczoru wyznałam mu swoje obawy, rozmowa wyglądała tak:
    Ja: Mógłbyś mi powiedzieć.. gdyby w twoim życiu pojawiła się jakaś kobieta, dasz mi znać, prawda? Nie chcę ci psuć szczęścia, jeżeli ze mną jest ci źle, masz inną opcję, to idź do niej.
    On: Nie ma innej kobiety i nie będzie. Czuję ogromne wyrzuty sumienia, że nie znalazłem cię wcześniej, że nie mogłem pomóc.
    Zaczął płakać, zapewniał o swoim uczuciu do mnie i powtarzał w kółko "Gorzej nie będzie, może być tylko lepiej". Nie mieszkaliśmy razem - odprowadził mnie na przystanek, pomachał i poszedł.

    Nazajutrz dostałam telefon od jego mamy z płaczem, że to moja wina i przeze mnie to wszystko. Ale co? Zerwałam się z pracy, serce biło jak oszalałe, pojechałam prosto do niej. Na miejscu policja, przy okazji przesłuchali również mnie na komisariacie.
    Okazało się, że tamtego wieczoru słyszał krzyki o pomoc. Dwóch dresów kopało leżącego, wdał się w bójkę, dresy uciekły. Dzwoniąc po karetkę spytał ofiarę o co poszło. Odpowiedział "Miałem ochotę na igraszki z obcą dziewczyną, ona nie bardzo chciała, ale taką spódniczkę krótką miała...". Chłopak słysząc to, zaczął go tłuc, przyjechała karetka, stwierdzono zgon.
    Sprawa w sądzie, wyrok: 12 lat.

    Przez rok chodziłam do niego, czekałam aż wyjdzie. Na każdym spotkaniu na do widzenia mówił "Będzie już tylko lepiej".
    Idąc na kolejne odwiedziny usłyszałam "Hmm... ale on nie żyje, powiesił się w zeszłym tygodniu". Nikt mnie nie poinformował.
    Usiadłam na kafelkach, zaczęłam wyć, czułam jak serce pęka na miliony kawałków.
    Minęło ponad 10 lat, nadal pamiętam te piękne 3 lata związku, pokazał mi nowe życie... A mój obecny mąż właśnie pyta, czemu płaczę pisząc coś na laptopie.

    #depresja #wyznanie #gorzkiezale #melancholia #zwiazki #samobojstwo #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    Wlasnie siedzac na imprezie przypomnialo mi sie pewien #przegryw.
    Mialam 16 lat, bylam brzydka, gruba, zaniedbana i mialam mentalna stuleje. Akurat wyjechalam na wakacje z rodzicami i ich znajomymi, gdzie byly tez ich dzieci w moim wieku. Calkowite przeciwienstwo mnie - sliczni, towarzyscy i wygrywajacy zycie. Oczywiscie balam sie ich i zawsze probowalam spierdalac im z zasiegu wzroku. Nawet nie jadlam gdy na mnie patrzyli, bo wydawalo mi sie to zbyt kompromitujace.
    Oczywiscie moi znajomi-wygrywy codziennie chodzili do plazowego baru na imprezy w ekipie +/-15 osob, mimo niepelnoletniego wieku. A ja w tym czasie wpierdalam czipsy, gralam w makao z mlodszym rodzenstwem i bylam w miare szczesliwa, choc troche mnie uwiero ze cos jest nie tak.
    Niestety, ktoregos dnia padlo haslo:
    "hehe, a wezcie tez Stalkerke na impreze, w koncu w waszym wieku"
    No i mnie wzieli. Zalozylam najlepsze meskie szorty jakie mialam(taka byla moja owczesna stylowa), umalowam sobie oko na niebiesko i wyjatkowo sie uczesalam. Na miejscu zamowilam piwo, zapalam papierosa i probowalam nawet zainteresowac soba przystojnego syna znajomych, ale jedyne co osiagnelam, to lekcje jak robic kolka z dymu papierosowego. W dodatku o 23 bylam juz bardzo spiaca, wyszlam wiec z klubu i ucielam sobie drzemke lawce. Znajomi zastanawiali sie gdzie bylam i chyba uznali ze jestem spierdolona, bo juz wiecej mnie nie zabierali na imprezy, ale profilaktycznie udawalam ze spie zawsze gdy wychodzili.

    pokaż spoiler A tak naprawde gralam w makao i wpieprzalam czipsy

    #mentalnastuleja #stulejacontent #wyznanie #truestroty
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Ciesze się, że pracuję i bardzo często wypłacam z bankomatu pieniądze, które następnie daje mamie aby sobie coś kupiła. Za rentę 900 zł wyzyć się nie da.

    #mirkowyznania #wyznanie #rodzice #mama #oswiadczenie

  •  

    Jacy ludzie są debilni, to przechodzi pojęcie. Jadę rano autem i widzę, że sobie pani idzie z pieskiem na smyczy. Nagle po drugiej stronie ulicy wylatuje inny pies i zaczyna szczekać na tego psa. No spoko, w sumie ani to nie wyglądało niebezpiecznie, ani agresywnie, taka tam pogawędka psów. Nagle właścicielka psa schyla się, bierze w rękę kamienie i zaczyna napieprzać do tego drugiego psa. Nic by w tym może i dziwnego nie było, tylko że robiła to w porannych godzinach szczytu, gdzie obok stały sobie auta, a przez ulicę dość intensywnie kursowały auta. No, że nie jebła tym kamieniem komuś w szybę, chociaż śmiesznie by było.

    #wyznanie #zwierzeta #glupota #gownowpis #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Refleksje zatruwają mój mózg. Skurwysyńsko się czuję w niektórych momentach swojego życia i to jest jeden z nich.

    Zacznę konkretnie. Od kiedy nastąpił taki zwrot w ogólnym myśleniu, że propozycja spędzenia luźnego popołidnka rozpatrywana jest jako coś zobowiązującego? Może coś przeoczyłem w swoim życiu, ale pare lat wstecz zaproszenie Kobiety było czymś zupełnie normalnym, nikt nie wyobrażał sobie, że na pierwszym spotkaniu facet chcę się przespać z panną. Wiadomo, jest to nieodzowna część relacji, ale nikt mi nie wmówi, że żaden ułożony facet nie chciałby stabilnej relacji z partnerką, opartej na szczerości, a nie ciągłym udawaniu i udawadnianiu.

    Może to internet. Duży przepływ informacji i ludzie po prostu powariowali. Spróbuj się odezwać do kogoś w autobusie, pociągu to w 90% zostałeś ochrzczony terrorystą, gwałcicielem, mordercą. Uwaga koncentruję się na wyświetlaczach telefonów i nieustannej pogoni za ideałem. Ludzie nie dostrzegają tego co ludzkie, chcą widzieć urzeczywistnione wyobrażenia i są przeraźliwie rozczarowani, gdy tak nie jest. Nie kieruję tych zarzutów do ogółu, ale ten trend rozrasta się i ewoluuję w złym kierunku.

    Musisz. Musisz. Musisz, bo jak nie będziesz taki, to żadna Cię nie będzie chciała. I vice versa. I potem idziesz na imprezę, wypijesz za dużo. Przypadkowa panna zrobi to samo, chcę odreagować ciężki tydzień w pracy. Chwila rozmowy, zatańczysz, niewinny flirt i budzisz się rano w łóżku z osobą, której nie znasz. Nawet nie trzeba się specjalnie wysilać, a jak chcesz rozpocząć coś na poważnie, spontanicznie wyjdziesz z inicjatyw to w zamian usłyszałem "wiesz co, lepiej nie, bo to obligujące".

    Nieźle. Zamiast postawić na szczerość, ludzkość stawia na poradniki osób, które korzystając z sztuczek psychologicznych, reorganizują naturalny proces poznawczy ludzi. Weźmy takie portale randkowe. Dwie osoby spedzają sporo czasu na wypełnienie informacji o sobie i pewnie 80% nie wie co napisać o sobie. Pozostałe 20% tak bardzo mija się z realiami, że większość kandydatów ze strachu się nie odezwię albo wyśmieje wymagania, bo to teraz modne. Podziwiam tych, którzy potrafią z tego korzystać. Respekt.

    Weźmy kolejny przykład. Zdjęcia na fb. Tragikomedia, jakaś sroga niedorzeczność. Panny potrafią wrzucać po 15 zdjęć tygodniowo, byle tylko ujrzeć kto kliknął "lubię to". Czy to jakiś magiczny eliksir na zajebistość? Co z tego, że jesteś ładna jak oleju w głowie nie ma? I potem wysłuchujesz lamentu, że nikt jej nie szanuje, tylko każdy chcę puknąć. A czego ma oczekiwać facet po dziewczynie wrzucającej zdjęcia w bieliźnie do sieci? "Ooooooo kurwa, ale rozsądna, urodzi mi wspaniałe dzieci, wezmę ją na kolację".

    To nadmiar możliwości wyprał ludziom mózgi. Mój dziadek jak upatrzył sobie partnerkę na żone, to poszedł do jej ojca, dobił z nim targu i była jego. Tak było kurwa, to nic dziwnego. I Kobieta się specjalnie nie buntowała. Generalnie taki proces formalizowania związków był okropnie chujowy, ale co innego budziło mój szacunek. Dziadek z babcią potrafili przeżyć ze sobą 65 lat. I choć nigdy nie widziałem jakichś zażyłych emocji w ich relacji, to uwierzcie mi, że widok staruszka płaczącego nad zmarłą żoną jest kurwa czymś nieprawdopodobnym.

    Dlaczego? Teraz się każdy nienawidzi, obraża, wyzywa. Nie kupiłeś kwiatka, nie pamiętałeś o rocznicy. Kurwa, ludzie nawet nie doceniają tego, że mają obok siebie osobę, która chcę z nimi żyć. Zamiast tego rosną ciągle wymagania i presja, bo Ola ma 150 mkw, a Jacka dupa ma figurę modelki. I się ludzie od siebię oddalają.

    Może to być niespójne, ale chciałem być szczery. Zwolnijcie, zaakceptujcie siebie i nie zamykajcie się na innych.

    #tldr #rozowypasek #niebieskipasek #wyznanie #zycie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    W zeszłym tygodniu pisałam egzamin wstępny na studia magisterskie z położnictwa na swojej uczelni. miejsc:50 (+10 w stosunku do zeszłego roku) , chętnych:81( +38 w stosunku do zeszłego roku, ok 25-30 spoza naszego roku) Spore zainteresowanie dokształceniem wśród praktykujących położnych level 30-50 związane z nadchodzącymi podwyżkami dla zawodów medycznych, ale do meritum. Egzamin - bardzo szczegółowy, dosyć trudny, nawet dla nas- świeżych licencjatek, które zaledwie 3 tygodnie wstecz miały opanowaną całą możliwą wiedzę niemalże do perfekcji. O jakiejkolwiek wymianie informacji podczas egzaminu mogłyśmy zapomnieć, gdyż za każdym razem kończyło się to upomnieniem i groźbą... My- świeżo upieczone licencjatki. Starsze "koleżanki" po fachu nadawały między sobą cały egzamin i nie zostały upomniane ani razu, niektóre nawet bezczelnie zaglądały w nasze arkusze. Wyniki okazały się dosyć słabe, lista zamknęła się na 24/40 pkt, średni wynik dziewczyn z naszego roku to ok 25-30 pkt. Najwyższy wynik jakim do tej pory pochwaliła się jedna z nas to 31 pkt. Jednak na liście sporo kandydatek uzyskało ich 39, 38. Jakim cudem? ! A takim, że w komisji siedziały babeczki pracujące w tym samym szpitalu co kandydatki, które na dodatek znały się z czasów studiów (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Na taką sprawiedliwość możemy dzisiaj liczyć w szanujących się instytucjach
    #wyznanie #sprawiedliwosc #salepsiilepsiejsi
    pokaż całość

    •  

      @Apgar: A ile porodów przyjęłaś, a ile te starsze stażem?

    •  

      @CrazyBaran: położnictwo to nie tylko trakt porodowy. Pracujemy również na ginekologii zachowawczej, ginekologii operacyjnej, położnictwie, patologii ciąży, oddziale noworodkowym, intensywnej terapii neonatologicznej, bloku operacyjnym, w punktach pobrań, przychodniach, w środowisku, szkołach rodzenia i tak dalej i tak dalej. Liczba przyjętych porodów nie ma nic do rzeczy bo egzamin nie sprawdzał umiejętności pracy w zawodzie a wiedzę teoretyczną z całego zakresu położnictwa i ginekologii. Z resztą, jeżeli starsza koleżanka po fachu pracuje od początku kariery na oddziale innym niż trakt porodowy, to mniemam, że odebranych porodów mamy za sobą mniej więcej tyle samo. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Drogie Mirki i Mirabelki (。◕‿‿◕。), pijcie ze mną kompot! Dwa dni temu dotarła do mnie wiadomość, że zostanę OJCEM. Do tej pory chodzę otumaniony i szczęśliwy.
    Życzę wam takiego szczęścia.

    Dziękuję za uwagę.

    #rodzina #ciaza #ojcostwo #spowiedz #wyznanie

    źródło: 840x350.jpg

  •  

    Pragnę wszystkim ogłosiç że kocham ...

    pokaż spoiler Martina gore (ʘ‿ʘ)

    #depechemode #muzyka #wyznanie #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #martingore
    Muzyka tak dobra że aż...

    źródło: youtu.be 18+

  •  

    Właśnie sobie uświadomiłem, że przyszło mi żyć w niesamowitych czasach gdzie rywalizują dwaj najlepsi piłkarze w historii i jako swojego głównego rywala wywołują Polaka #wyznanie #pilkanozna #polska #lewandowski #sport

    źródło: embed.jpg

  •  

    Lubię jesień, bo można być smutną Laną del Rey na legalu #jesien #wyznanie #lanadelrey

  •  

    Mircy, pijcie ze mno kompot bo urodzil mi sie wlasnie #rozowypasek. Dajcie plusa na zachete bo juz nic a nic wolnego czasu mi nie zostanie. Pierwszy gowniak 0.22 lvl wszystko rozwala I rzadzi w domu niczym #kaczynski nasza ojczyzna. Dzieki bracia.

    #oswiadczenie #wyznanie #zebroplusy #zwiazki #rodzina #gownowpis pokaż całość

  •  

    Właśnie założyłam konto na tinderze, przeraża mnie ta aplikacja
    #mirkowyznanie #wyznanie #tinder

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #lgbt #homoseksualizm #wyznanie

    Cześć, tęczowe mirki. Kojarzę, że tu kiedyś takie wpisy były, ale jakoś ostatnio ucichły. Mam nadzieję, że mój gatunek nie wymarł ( ͡° ʖ̯ ͡°) Będzie długo, ale będę niesamowicie wdzięczny osobom, które przez to przebrną - szczególnie, jeśli mają podobne doświadczenia lub problemy (podejrzewam, że tylko tacy dobrną do końca).

    Piszę, bo obawiam się, że z powodu tradycyjnego, wsiowego wychowania i wrodzonego konformizmu zakopałem się w szafie bez możliwości wyjścia. Ale bardzo chciałbym wyjść, choć ta perspektywa wydaje mi się na tę chwilę przerażająca.

    Przez większość życia nie przeszkadzało mi to ani trochę. Byłem typem kujona, który utrzymuje znajomości z nerdami, a reszta go lubi/toleruje, bo dostaje do spisania pracę domową. Miałem najlepszego przyjaciela, którego nie traktowałem w sensie romantycznym ani trochę - ale zawsze miałem z kim porozmawiać na wszystkie tematy, oprócz tego jednego. Ów kolega nagle umarł w wieku dwudziestu kilku lat, a ja zostałem sam w środowisku, który skrycie uważa mnie za podczłowieka.

    Zaczęła odzywać się samotność, która była tłumiona przez lata. Bardzo późno - bo właśnie w wieku dwudziestu paru lat - zacząłem odczuwać tęsknotę za drugą połówką. No i problem w tym, że urodziłem się w naszym pięknym, tolerancyjnym kraju, a kobiety nie interesują mnie wcale a wcale. I nie wiem kompletnie co z tym zrobić, bo nie znajduję w sobie siły na coming out.

    Nigdy nie byłem typem buntownika ani nonkonformisty. Zawsze wzorowy uczeń, dziś po dobrych studiach i z dobrą pracą. Wychowywany w kochającej się rodzinie, no ale właśnie tu jest problem - w rodzinie tradycyjnej. Moi rodzice może nie są przesadnie religijni, no ale jednak trochę są - a babcie to już w ogóle klepią różańce od rana do wieczora. Jestem jedynakiem (kolejny problem), więc włożyli w moje wychowanie mnóstwo serca i wysiłku, co ja odwzajemniłem wzorowym zachowaniem, sukcesami w szkole, potem w pracy. Raczej nie muszą się martwić, że nie będę chciał albo mógł utrzymać ich na starość. Do tego dodajmy gromadkę ciotek, z których każda nie może się doczekać, kiedy anon jakąś dziołchę przyprowadzi :D i rodzinny portret gotowy.

    Wszystko to przyprawia mnie o ogromne, choć doskonale wiem, że niezasłużone, poczucie winy wobec rodziców. Nie miałem wpływu na to, kim jestem, ale nie jestem w stanie samemu założyć tradycyjnej rodziny i kontynuować linię. Gdybym miał rodzeństwo, nie przejmowałbym się tym aż tak bardzo. Ale moi rodzice postawili wszystko na jedną kartę i przegrali. Tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Zawsze powtarzają, że mogę ułożyć sobie życie jak chcę, choć mama zawsze dodaje, że samotne życie jest smutne. Całkowicie się z tym zgadzam. Do tego dodaje, że mogę na nią liczyć o każdej porze i z każdą sprawą. Dzięki, mamo, chyba nie zdajesz sobie sprawy, jaką bombę trzymam w arsenale.

    Mam też znajomych, ze studiów i z pracy. Większość z nich to ludzie bardzo otwarci i tolerancyjni. Na Fb lajkują zdjęcia znajomych-gejów trzymających się za ręce, strony i artykuły o związkach partnerskich i podobnych oraz przeróżne portale o charakterze liberalno-lewicowym. Nawet wobec takich osób nie potrafiłbym się przyznać do homoseksualizmu. Bo w sumie po co? W jakim kontekście? Z wiadomych powodów pozostaję sam, co więc dla nich za różnica, jaką mam orientację. Jakoś nie pytają, dlaczego nie mam dziewczyny, pewnie zakładają, że jestem jakimś stulejarzem. Między programistami takich nie brakuje. Lubię ich i nie narzekam na nich, choć tęsknię za kimś bliższym niż znajomi, którzy odzywają się do mnie tylko przez 8 godzin dziennie.

    No i siedzę sobie tak już dwudziesty szósty rok życia, a jedynymi świadkami mojej małej rozterki jestem ja i osoby czytające ten wpis (dzięki:)). Pracuję nad sobą "na wszelki wypadek" - utrata wszelkiej nadwagi, zdjęcie okularów, trochę siłowni. Czuję się bardziej otwarty, odkąd mieszkam na swoim. Bardzo potrzebuję kogoś całkowicie nowego w swoim życiu - kogoś, przed kim nie musiałbym urządzać coming outów, a kto znałby prawdziwego mnie od pierwszej sekundy. Najchętniej kogoś, kto rozumie, najlepiej kogoś w tej samej sytuacji.

    No i w końcu pytanie - skąd wziąć kogoś takiego? Mam założyć konto na Fellow? Nie zostanę od razu zaklasyfikowany jako osoba z problemami psychicznymi? Przeglądam ten portal i połowa użytkowników to zdjęcia torsów wrzucanych w wiadomym celu. Profili osób siedziących w szafie widziałem może ze dwa, reszta to wyoutowani, normalni goście szukający kolegów lub chłopaków. Wątpię, że ktokolwiek z nich chciałby użerać się z kimś kto nawet członkowi partii Razem nie przyznałby się do orientacji.

    Grindra nie ruszam, kluby to dla mnie za dużo. Nie chcę się przypadkowo wyoutować. Chciałbym po prostu pogadać, przez internet, a potem może iść na piwo czy kawę, jak kto lubi. Nie interesują mnie kompletnie rozmowy zaczynające się od "elo, chodź się ruchacz xD". Nie za bardzo znam się na randkowaniu, wolałbym poznać kogoś tak "po drodze" jak to zazwyczaj robią hetero, ale powodzenia z ~2% szansą na kompatybilność.

    Najłatwiej byłoby pewnie wyjechać do jakiejś Holandii, ale nie chcę uciekać z własnego kraju w pogoni za szczęściem - to też mój kraj, tu mam swoje mieszkanko i fajną pracę. Nie brakuje mi niczego poza tym jednym. Nie chcę porzucać wszystkiego dla niepewności jutra. Poza tym w Polsce też się da, choć z większym trudem.

    Może tutaj? Ktoś taki tu chyba jest, prawda? Być może nie starcza mu jeszcze odwagi na pisanie, nawet anonimowo. Ktoś może chciałby się podzielić doświadczeniami, z kimś, kto chciałby posłuchać?

    Proszę o radę i dzięki osobom, które to przeczytały - nie dałem tl;dr, ale ciężko streścić własne życie. Napisałbym więcej, ale się powstrzymałem :)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:
      jeśli masz czas i ochotę pogadać o tym co na felku itd to zapraszam na priv

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Przechodziłem przez te same etapy i praktycznie pod całością Twojego tekstu mógłbym się sam podpisać. Jestem jednak ten krok do przodu, który pozwala mi powiedzieć, że da się i największa ściana jaką musisz zburzyć to ta w twojej głowie :) Warto ten temat ruszyć, właśnie dla psychicznego spokoju, który jak sam piszesz, trochę został zburzony. Może to zabrzmi banalnie, ale mi bardzo dużo pomogło oglądanie filmów/seriali dotykających takich tematów itd. No i oczywiście rozmowy - najpierw z anonami z neta, potem z przyjaciółmi a na końcu jakieś pierwsze nieśmiałe spotkania z chłopakami z słynnej pomarańczowej strony. Jasne jest tam sporo patoli - ale nie ma co generalizować - równie dużo mega spoko gości można tam znaleźć. Potrzeba czasu i braku ciśnienia. Wiem co mówie - ponad dwa lata szczęśliwego związku stuknęły mi właśnie w czerwcu :)
      Nie mniej, jak poprzednicy - jeśli potrzebujesz pogadać coś więcej, też nie wahaj się napisać na PW :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Pies mieszkal u nas ~10 lat. Ryczalem ze 2 miesiace jak sobie przypominalem o nim. Najlepsze uczucie bylo gdy w zime wskakiwal na lozko pod koldre (sam go nauczylem). -20C na zewnatrz, a taki piesel - prywatny grzejnik. Kurwa przez tego psa najwiecej sie naryczalem w swoim zyciu, za nikim w rodzinie tak nie plakalem jak za nim. "Czester". Jamnik skrzyzowany z kundlem. Moj brat bral go od sasiadki. "Ten jest najglupszy - biore" #wyznanie #zalesie pokaż całość

    źródło: czester.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam Was serdecznie kurwa dość. Kiedyś chciałem napisać na anonimowym o paru swoich problemach - nie chcąc żeby moją osobę z nimi identyfikowano w życiu realnym ale nie mogłem się do tego zebrać, nawet nie wiedziałem gdzie zacząć pisanie tego wszystkiego. Wiecie co? Całkiem dobrze że tego nie zrobiłem. Połowa z Was to gowniaki żyjące w wyidealizowanym świecie, samce kurwa alpha. Wiece co jest najlepszym przykładem? Ostatnio dziewczyna wrzuciła post odnośnie tego, że jest biedna, otworzyła się (choc anonimowo) tylko po to żeby móc się wygadac. A Wy? Pomijam osoby rzetelnie komentujące - ale większość to głupie teksty.

    Przelamala się, chciała się wygadac... A Wy zachowaliscie się wręcz podle. I teraz rozumiecie? Nie mam już ochoty pisać o swoich problemach chociaż bardzo chciałbym się nimi z kimś podzielić bo wiem, że dobilibyscie mnie jeszcze bardziej. Przeglądam Reedita sporo - trochę piekło a niebo, gdyby taka sytuacja miała miejsce tam to sądzę, że sporo osób chciałoby jej zaoferować przelew BEZ PODTEKSTOW. Z resztą, sam czytając jej post - a będąc kiedyś w takiej sytuacji... Chciałbym jej coś pieniędzy przesłać ale zgaduje, że honor nie pozwoliłby jej tego przejąć. Tak czy siak, Mirki... Duża część z Was to umysłowe, egoistyczne dna. #afera #przegryw #mirko #prawda #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co mnie wkurwia? Presja.
    Rodziny, znajomych, oteczenia, kurwa świata.
    -"Musisz mieć studia z magisterką niezależnie co chcesz robić"
    -masz 20 lat i jeszcze sobie nie znalazłeś dziewczyny? NAJWYŻSZY CZAS
    -skończyłeś studia i nadal mieszkasz z rodzicami/nie masz pracy/auta? NAJWYŻSZY CZAS
    -7 lat związku i nie mieszkacie/mieszkacie razem? KTO TO WIDZIAŁ
    -x lat po ślubie i nie macie dzieci? NAJWYŻSZY
    KURWA
    CZAS

    Najgorzej, jak tylko wyjdzie że nikogo nie miałeś to od razy GIGANTYCZNE halo i dociekanie o chuj chodzi, dlaczego, przecież... "jesteś normalny". Sugerowanie że to gorzej, źle. Ważne żeby tylko kogoś mieć. Leje cie chłopak? Nie dogadujecie sie? Bolec na boku? Nieważne, byle by tylko pokazać, że się kogoś ma.

    Przyznam, patrząc na znajomych sam już zaczynałem myśleć czy jest ze mną wszystko w porządku, czy jestem jakiś pojebany? Gorszy??

    Nawet poznając kogoś i nie daj Boże "to" wyjdzie na jaw, to o ile nie jest się już skreślonym na miejscu, to ma się mega - .

    I jak tu żyć panie premierze

    #takaprawda #niepopularnaopinia #wyznanie #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #wkurw #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    #zwierzaczki #wyznanie #feels #nocnazmiana #uczucia
    Opowiem Wam małą historię z mojego życia, jak mały piesek w dużym stopniu ukształtował mnie.

    Wychowywałem się na wsi, więc ze zwierzętami codziennie miałem do czynienia. Po podwróku zawsze biegał pies albo dwa, a nawet i trzy, ale ot po prostu biegały, szczekały, jadły. Dodam też, co istotne w tej historii, że jestem jedynakiem. Jednak pewnego dnia zapadła decyzja, że się przeprowadzamy do bloku. Ja w tym czasie miałem 9 albo 10 lat. Pieski zostały (oczywiście nie same) a my się przeprowadziliśmy. Podstawówka, nowe środowisko, ja byłem nieśmiały i dość zamknięty w sobie i jakiś zakompleksiony. Czasem zdarzały się przykre sytacje w szkole, ponieważ jako bardzo dobry uczeń byłem szykanowany, a wtedy moja wrażliwość była bardzo wyeksponowana i wszystko bolało. Po szkole przychodziłem do domu, robiłem lekcję, potem rozrywka - sam zawsze wymyślałem sobie zabawy (nie potrzebowałem nawet super zabawek, wystarczyły proste rzeczy), wyobraźnia działała, czy kopałem piłkę (samemu) bo nie byłem na tyle dobry, żeby mnie wzięli do drużyny. Dzień po dniu tak leciał. Rodzicom nigdy nic nie mówiłem bo mieli dużo pracy i obowiązków i nie chciałem im zaprzątać głowy. Ale jak długo 10-cio letnie dziecko może samo się bawić. Coraz częściej siedziałem i się po prostu "nudziłem". Po jakimś czasie tata zauważył, że coś jest nie tak. Wiedział też, że kocham psy, zawsze mówiłem, że chce mieć ich 10 jak będę duży. Kupił mi pekińczyka. Wtedy pierwszy raz widziałem takiego psa. Przyzwyczajony do kundli, a tu jakiś rasowy z "płaskim pyszczkiem". Tu pominę proces wychowawczy psa i przejdę do meritum. Przez kolejne lata podstawówki, gimnazjum i liceum wracając do domu już myślałem co u mojego psa. Przez wiele lat żżyłem się z nim niesamowicie i cholernie go kochałem. Gdy miałem problemy w szkole to jemu opowiadałem i wtulałem się w jego puchatą sierść. A ta bestia zawsze wiedziała, kiedy było coś nie tak. Przychodził i zaczepiał, kładł się na klatce piersiowej albo nogach. Był kapryśny jak choler*, ale to było w nim też wyjątkowe. Wychodząc z nim na spacery poznałem wielu kolegów, budził zainteresowanie, dzięki czemu zyskiwałem nowe znajomości. Z czasem okazałem się już "nie być za słabym" do drużyny i grałem z kolegami w piłkę. Na pierwszej randce też byłem z moim psem - chciałem ukryć przed mamą, że idę na spotkanie z dziewczyną i wziąłem ze sobą psa xD 2 gimnazjum - można wybaczyć. Będąc na wakacjach pewnego razu na wsi, mój pies wdał się w bitwę z większym od siebie. Podbiegłem żeby je rozdzielić i zobaczyłem że mojemu psu jedno oko dosłownie wypadło. Rozpłakałem się jak bóbr. Była sobota, żaden weterynarz z okolicy nie chciał się podjąc operacji. Musieliśmy czekać do poniedziałku. Akurat przyjeżdzała jakaś rodzina i kazali mi go schować w stodole bo brzydko wygląda...Wytrzymałem może 10 minut i poszedłem do niego, cieszył się tak mocno, że do niego przyszedłem...i zostałem z nim resztę dnia i długo w nocy aż mama przyszła mnie siłą do łóżka zaprowadzić. W niedzielę to samo. W poniedziałek rano pojechaliśmy do specjalistycznej kliniki - operacja. Zostałem z nim na czas całej operacji, mimo że był w narkozie, to trzymałem go cały czas za łapkę.Weterynarz potem powiedział mamie, że był pod wrażeniem, że mnie nie brzydziło, jak miał usuwane oko. Jedną z najbardziej wzruszających rzeczy, która mnie spotkała, to gdy wracaliśmy do domu, trzymałem go na kolanach (bokiem, bo język musiał wystawać, żeby się nie zadławił) zaczął się budzić i jak go przytuliłem to delikatnie mnie polizał i poszedł spać dalej. Wiedziałem, że to było podziękowanie. Nigdy tego nie zapomnę. Pamiętam też, że kiedyś musieliśmy iść na autobus 2 kilometry, bo zima nas zasypała i widziałem, że nie ma siły iść przez zaspy i go niosłem przez 2 km na ręcach. Przez 2 dni mnie nie odstępował potem na krok. Był ze mną i dla mnie zawsze kiedy go potrzebowałem i ja dla niego byłem zawsze. Gdy wyjechałem na studia do innego miasta, przyjeżdzałem na weekendy, z czasem 2 razy na miesiąc i rzadziej. Wiadomo, dorosłe życie zaczynało pochłaniać. Mama pewnego razu zadzwoniła, że wydaje jej się, że nasz piesek z tęsknoty coraz bardziej się rozchorowuje. Wyprowadziłem się we wrześniu, od listopada zaczął chorować. Zastrzyki, tabletki, kuracja. Skończyłem pierwszy rok studiów, mama zadzwoniła, że nasz piesek zdechł...Mirki jak ja płakałem, 3 dni leżałem w łóżku i płakałem. Najgorsza była myśl, wiedziałem z relacji mamy, że położył się i umierał kilkanaście minut, że nie było mnie przy nim wtedy, że nie mogłem mu okazać jeszcze, jak bardzo był dla mnie ważny. Minęło od tego czasu 6 lat. Do tej pory jak mam jakieś problemy to ten kapryśny skubaniec mi się śni, że ze mną jest. Wiem, że dla wielu z Was może być to śmieszne, wiem też, że wielu z Was ma też takich puchatych przyjaciół. Ja dzięki niemu nauczyłem się odpowiedzialnośći, miłości, troski, pewności siebie, zyskałem znajomych, odważyłem się na randkę i nigdy nie byłem dzięki niemu sam i doświadczyłem, że przyjaźń to najpiękniejsza rzecz na świecie. pokaż całość

  •  

    #wyznanie
    Znowu odwaliłem coś głupiego po pijaku. Myślę, że skoro sobie z tym nie radzę to właściwą decyzją będzie rezygnacja z alkoholu.

    źródło: i.warosu.org

  •  

    Parę lat temu po alkoholu odjebałem taką inbę, że jak o tym myślę, to z zażenowania chciałbym ukryć się pod łóżkiem. Wiele nie wypiłem, więc aż dziwne, bo nawet po większej ilości alko nigdy mi nie odpierdala. Paru znajomych z którymi do tej pory mam kontakt widziało całą akcje, nikt nigdy nie wracał do tematu. Pytanie, jak o tym zapomnieć, bo ostatnio po nocach non stop do mnie wraca co odpierdoliłem i taką żenue czuje.
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #przegryw #oswiadczenie #pytanie #wyznanie #stulejacontent #stuleja #depresja
    pokaż całość

  •  

    Dodaję z zielonki, bo nikt mi tego nie opublikuje inaczej. A minęło już trochę czasu, więc mogę o tym opowiedzieć.

    Obserwowałem na Instagramie kilkadziesiąt dziewczyn, w różnym wieku, z różnych zakątków kraju. Niektóre z nich miały w swoich profilach namiary na facebooki, snapchaty i adresy email. Szybko stworzyłem całą bazę danych.
    Każda z dziewczyn miała swój osobny katalog, gdzie zbierałem ich zdjęcia, zapisywałem wszystkie szczegóły, którymi dzieliły się ze światem. Życie kilku z nich poznałem naprawdę dogłębnie, jednak W. zmieniła wszystko. Jej folder był największy i najdokładniejszy.

    Z instagrama dowiedziałem się gdzie i w jakich godzinach pracuje. Wiedziałem dokładnie do jakiego liceum chodzi, znałem jej plan lekcji i wszystkie najlepsze przyjaciółki. Miała klasyczne nawyki nastolatki, lubiła się malować, robić zakupy i słuchać muzyki do późna w nocy.
    Pewnego dnia na snapchata wrzuciła zdjęcie swojego prawo jazdy, świeżo po odebraniu go z urzędu. Na dokumencie były widoczne wszystkie dane.
    Obserwowałem ją przez ponad pół roku, stopniowo rezygnując z podglądania innych. Z czasem stało się to moją obsesją.
    W lombardzie kupiłem używanego smartfona, założyłem nowe konto na snapchacie i dodałem ją do obserwowanych. Po kilku godzinach ona również mnie zaobserwowała, nie pisząc nawet, czy się znamy. Potem uważnie obserwowałem jak bawi się razem z rodziną na wakacjach w Egipcie.
    W domu zacząłem dokładnie rozpisywać jej plan dnia, nanosząc na mapę miejsca w których najczęściej się pojawiała. Gdy wróciła do kraju, wziąłem wolne w pracy i pojechałem na dwa tygodnie do jej miasta, by móc się jej bliżej przyjrzeć.

    Pracowała w kawiarni, więc, zaraz po przybyciu, skierowałem się tam, by napić się kawy. Dzięki Snapchatowi wiedziałem, że dzisiaj jest jej zmiana i to właśnie ona poda mi kawę do stolika. Gdy wszedłem, natychmiast ją dostrzegłem i dostałem intensywnych dreszczy, zupełnie jak przed pierwszą randką.
    Usiadłem pod ścianą i zacząłem nerwowo przeglądać menu. Minęło kilka chwili i wtedy W. podeszła do mnie i swym słodkim głosem spytała o moje zamówienie. Wybrałem najdroższą pozycję w menu. Zamieniliśmy ze sobą zaledwie kilka słów ale w tym czasie zdążyłem całkowicie oblać się potem.
    Dopiero po chwili, gdy W. podała mi jakąś wysublimowaną kawę w finezyjnym kubku, która smakowała jak gówno, zdołałem się uspokoić. Zostawiłem jej 50 złotych napiwku i wyszedłem. Przez jakiś czas kręciłem się po okolicy, wiedząc, że dziewczyna wkrótce skończy pracę. Gdy wreszcie ruszyła do domu, podążyłem za nią, obserwując jej zgrabny krok i ciało. Wiatr bawił się jej długimi, jasnymi włosami. To był długi i cudowny spacer.

    Przez następny tydzień obserwowałem z oddali jak chodzi do szkoły i wraca do domu. Czasami, podczas przerw, wychodziła do pobliskiego parku z koleżanką i razem paliły papierosy. Strasznie mnie to zirytowało, bo było to czymś, o czym nie wiedziałem, ale jednocześnie czułem ekscytację, bo z dnia na dzień dowiadywałem się mnóstwa nowych rzeczy.
    Pewnego dnia, w drugim tygodniu mojego pobytu, ponownie wyszła z przyjaciółką na fajkę, jednak tym razem nie wszystko przebiegło tak jak wcześniej. Przyłapał je patrol policji i prawdopodobnie wypisał po mandacie. Dziewczyny pośpiesznym krokiem wróciły do szkoły. Kilka chwil później na snapchacie ujrzałem zdjęcie mandatu za zaśmiecanie na 100 złotych. Szybko i bez namysłu, pozostając pod wpływem chwili, napisałem do niej, że mogę go za nią opłacić.

    Odpisała po ponad godzinie. Z dużą i nieukrywaną radością zgodziła się. Poprosiłem ją o dane do przelewu. Podała je po chwili. Wpłaciłem na poczcie gotówką 200 złotych, podając fałszywe dane. Pani w okienku nawet nie miała ochoty mnie sprawdzać. Następnie przesłałem W. na snapchacie zdjęcie potwierdzenia. Bardzo się ucieszyła i spytała jak mogłaby się odwdzięczyć.
    Długo nad tym myślałem, aż nadszedł wieczór i kierując się, poniekąd ciekawością tego co będzie dalej, napisałem, że chciałbym aby wysłała mi na snapie nagie zdjęcie.

    Odczytała moje słowa, ale nie odpowiedziała. Przez myśl przeszło mi, że pewnie się przestraszyła postanowiła, że dobrym wyjściem będzie mnie ignorować. Po około godzinie napisałem, czy coś się stało. Odpisała od razu, że nic się nie stało. Spytałem czy zrobi to o co ją poprosiłem.
    Odpowiedziała, że pomyśli.
    Późnym wieczorem dostałem od niej kilka zdjęć z jej łazienki, na których stopniowo zrzucała z siebie ubrania. Zapisałem wszystkie, konfrontując je z innymi zdjęciami które wrzucała.

    Po wszystkim napisałem jej, że bardzo mi się podoba i spytałem czy byłaby skłonna do nawiązania dłuższej współpracy. Innymi słowy, zaproponowałem jej odpłatność, w zamian za możliwość oglądania jej nagiego ciała.
    Ponownie napisała, że pomyśli. Przez całą noc nie mogłem spać. Zebrałem wszystkie zdjęcia W. jakie udało mi się zgromadzić i dokonałem wnikliwej analizy. Bez wątpienia wysłała mi swoje nagie zdjęcia, choć kompletnie nie wiedziała kim jestem i czy może mi ufać. Może uznała, że jak wrzuci zdjęcie bez twarzy to nikt jej nie pozna. Tylko szkoda, że nie pomyślała, iż kilka miesięcy temu, na Instagramie umieściła zdjęcia z łazienki, gdzie widać kolor płytek i układ kosmetyków na półkach. Do tego, będąc na wakacjach, wielokrotnie zamieszczała zdjęcia w stroju kąpielowym, dzięki czemu wiedziałem o wielu charakterystycznych cechach jej ciała, w tym o pieprzyku nad pępkiem. Wszystko się zgadzało.
    Nazajutrz odpisała mi, że jeśli chcę, to mogę wykonać jej kolejne przelewy na konto, a ona wtedy zastanowi się jak mi się odwdzięczyć. Niewiele myśląc pognałem na tę samą pocztę i wpłaciłem jej kolejne 500 złotych. Wieczorem dziewczyna uraczyła mnie kolejnym, o wiele większym, zestawem zdjęć oraz filmów, na których powoli zdejmuje ubrania, dotyka swoich piersi i pośladków, a następnie się masturbuje. Zapisałem wszystko.

    Zaproponowałem jej, że przekażę jej jeszcze więcej kasy, jeśli zgodzi się ze mną zobaczyć. Ponownie nie odpisała od razu, prawdopodobnie zastanawiając się nad tym, czy nie jest to pójściem za daleko. Mając to na uwadze, napisałem jej, że jedyne czego bym oczekiwał na spotkaniu, to możliwość zobaczenia jej ciała na żywo, obiecałem jej nie dotykać.
    Czekając na jej reakcję przez całą noc. Rano wybrałem się do sklepu i kupiłem drukarkę do zdjęć. Przygotowałem dwa zestawy najbardziej pikantnych zdjęć. Jeden z nich włożyłem do koperty z jej domowym adresem, a drugi do koperty z adresem szkoły. Miałem zamiar wykorzystać je jako kartę przetargową, jeśli dziewczyna nie zgodzi się spotkać.
    Przed południem, będąc w szkole, odpisała mi jednak, że może się zgodzić, ale chce 2000 złotych. Uśmiechnąłem się sam do siebie, pisząc, że mi to pasuje. Ustaliliśmy czas i miejsce spotkania. Jednocześnie pomyślałem, że przedłużę urlop w pracy jeszcze o kilka dni, by zobaczyć jak potoczą się sprawy.
    Nie wiedziałem jak W. zareaguje na mój widok. Na pewno pamiętała mnie z kawiarni, bo zostawiłem jej tak wysoki napiwek. Pochwaliła się nim nawet na snapchacie, więc musiało to być dla niej znaczące.

    Stawiła się punktualnie. Gdy do niej podszedłem, cały drżałem i pociłem się z nerwów. Przedstawiłem się swym zmyślonym imieniem i nazwiskiem, mówiąc że to ze mną pisała. Tak jak się spodziewałem, była bardzo zaskoczona, ale nie powiedziała nic w stylu „hej to ty byłeś wtedy w…”. Najwyraźniej uznała, że właśnie wtedy wpadłem jej w oko i jakimś cudem udało mi się ją znaleźć.
    Starałem się sprawić wrażenie normalnego i rozluźnionego. Ona spytała gdzie to zrobimy, a ja odrzekłem, że w pobliskim hotelu, gdzie już załatwiłem pokój. Ruszyliśmy w jego stronę. Czułem niesamowitą ekscytację, mogąc iść ramie w ramie z nią. Czułem jej powabny, słodki zapach, a jej delikatny i, o dziwo spokojny głos, pobudzał wszystkie moje zmysły.
    Niemal całą drogę milczeliśmy. Powiedziałem jej jedynie, że po wszystkim dam jej pieniądze.

    Weszliśmy do pokoju. Zdjąłem kurtkę, wziąłem jej płaszcz i odwiesiłem na wieszak. Ona usiadła na łóżku i zapanowała całkowita i niezręczna cisza. Wreszcie po chwili, gdy ja stałem na środku pokoju i po prostu się na nią gapiłem, a ona siedziała nieruchoma i pocierała rękę niespokojnie, spytałem czy zaczniemy. Usiadłem na krześle, naprzeciwko niej, a ona powoli wstała.

    Powoli rozebrała się do bielizny, a następnie obróciła wokół własnej osi. Przez moment stała tak, z dłońmi złączonymi na kroczu, z wyrazem zażenowania na twarzy. Wtedy poprosiłem by kontynuowała. Przez dłuższą chwilę miała opory, ale wreszcie zdjęła stanik i majtki. Potem pozwoliłem jej usiąść.

    Była naiwna. Nie wiedziałem czy naprawdę potrzebuje tych pieniędzy, czy po prostu robi to by w jakiś sposób uniezależnić się od rodziców. A może widziała w tym jakąś dziwną formę zabawy? Od początku wydawało mi się, że jest, choćby podświadomie, jakąś cholerną ekshibicjonistką, która zupełnie nie przejmuje się tym, że obcy ludzie wiedzą o niej wszystko.
    Pokazałem jej pieniądze. 2000 złotych zapewne wyglądało imponująco dla siedemnastolatki, szczególnie, że postanowiłem wypłacić je w nominale 50 złotowym. Spytałem ją czy jest dziewicą. Pokręciła głową przecząco, starając się lekko zakryć swoje ciało. Po dłuższej chwili spytała czy chcę czegoś jeszcze od niej, czy może się już ubrać.
    Spytałem czy mogę czegoś jeszcze chcieć. W odpowiedzi wzruszyła bezsilnie ramionami. Wtedy wstałem i zacząłem się powoli rozbierać. Gdy byłem już nagi, podszedłem do niej powoli, ze sterczącym kutasem. Dotknęła go posłusznie.

    Po wszystkim dałem jej pieniądze i pozwoliłem się ubrać. Gdy wyszła, długo leżałem nagi na łóżku, uśmiechając się do siebie. Zapewne już jutro listonosz wrzuci do jej skrzynki awizo z listem poleconym do jej matki. Dyrektor szkoły pewnie zrobi telefonem kopie tych zdjęć, po tym jak przyniesie mu je sekretarka.

    Wyjechałem z jej miasta następnego dnia. W trakcie podróży uznałem, że mimo wszystko moje listy mogą nie dać wystarczającej nauczki, więc gdy wysiadłem, na dworcu, postanowiłem wysłać z telefonu krótkiego, anonimowego maila do kilku jej koleżanek i kolegów z informacją o poczynaniach W. Następnie wyrzuciłem telefon, a wszystkie pliki z nią związane zaszyfrowałem na zewnętrznym dysku.
    Dwa dni później było już po wszystkim. Powiesiła się.
    #anonimowemirkowyznania #wyznanie #logikarozowychpaskow #snapchat
    pokaż całość

  •  

    #truestory #gownowpis #wyznanie

    Czaicie mirki co sie dzisiaj odjebao... xDD Stoje sobie na przystanku jak zawsze rano, mirko na telefonie bo wiadomo. W polu widzenia pojawia sie jakis niebieski i buja sie w moja strone. Nie taki zly nawet xD Podchodzi do mnie i mowi: czesc jestem Anon XD Co kurwa? Anon xD Zobaczyl jak mirkuje i mnie zarywa, w koncu dzisiaj nowa szminka 8/10 jak nic
    To ja do niego "usun konto hehe xD"
    Popatrzyl sie na mnie troche dziwnie, no ale dobra. Tekst stary troche zalosny, zuzyty na poziome typowego bordo stulejki, moze dlatego? Patrze sie w tego jego niebieskie oczy i on mowi: "chcialbym cie zaprosic do galerii sztuki, na otwarcie nowej wystawy "parasolwdupieczycotampowiedzial", w piatek o 18", o chuj bedzie randka z przystojniakiem jak nic xD ( ͡º ͜ʖ͡º) ale w piatek mam zjebane zajecia z niemieckiego no to odpada "A co powiesz na sobotę Anonie? hehehe W piątek jestem zajęta" zalotnie trzepocze rzesami.
    "Oczywicie, wystawa jest mozliwa dwa tygodnie od ogloszenia otwarcia" <anon poker face> Podaje mi ulotke "STUDIO BARON OTWARCIE >POTĘŻNYPARASOLWTWOJEJDUPIE< SUPER WYSTAWA DLA STULEJI" "Zapraszam i do widzenia" odchodzi pospiesznie
    przyjezdza moj autobus
    wsiadam
    nie anon tylko studio baron

    pokaż spoiler ANON BARON


    jednak chujowa ta szminka 2/10( ͡° ʖ̯ ͡°)
    debil roku 2017

    pokaż spoiler #anonimowemirkowyznania
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siedzę i łzy mi lecą, dorosły facet który ma dziecko i żonę, przez chorobę ranię wszystkich wokół, najbardziej moją żonę, raz się czuje dobrze a raz źle, już 2 lata z nią walczę i tracę całkowicie nadzieję jeszcze dziecko mnie trzyma przy życiu, ale już mam dość, teraz jadę na Unidox pojawiły się znowu problemy ze snem, potworne bóle głowy, uczucie zmęczenia jest rarytasem nie docenianym przez was wszystkich ja zamiast zmęczenia odczuwam ból głowy, budzę się rano i nie jestem zaspany i zmęczony tylko budzę się otwieram oczy i czuje ból, pierdolony wielki ból, nie mogę myśleć, wybuchy złości, zmiany zdania i nie panujesz nad tym, bóle mięśni i stawów przy tym wszystkim wydają się marnością.
    Szczerze i ten ból cały jest marnością, najbardziej boli mnie serce, wręcz mi się kraja, widząc jak mocno przez swoje zachowanie nad którym nie mam kontroli ranie moją żonę, wiem że cierpi przeze mnie. Kiedy choroba odpuszcza jestem cudownym mężem(na pewno lepszym niż gdy mnie przydusi choroba), ale już mam dość więcej jest złego niż dobrego.
    Moja żona nie wie jak ma zemną rozmawiać chcę iść do jakiejś poradni rodzinnej, i co mi tam powiedzą czego nie wiem(tak sam kiedyś pomagałem wielu osobą, a psychologia i behawioryzm był moim zainteresowaniem). Nie dziwię się jej wcale, jak bym był na jej miejscu też bym tak kombinował.
    Moja własna matka w szczycie mojej choroby powiedziała że się nie zdziwi jeśli weźmie ze mną rozwód, własna matka, która wczoraj ze mną się licytowała jak powiedziałem że odczuwam zmęczenie i bardzo bym się pragnął położyć spać bo to uczucie jest rarytasem, a ona na to ja zmęczenie odczuwam cały czas, nie położyłem się spać, klika godzin później zmęczenie zamieniło się w ból głowy do nie zniesienia, i tyle z przespanej nocy, boli cały czas. Doceniajcie zmęczenie bo jest rarytasem i wysypiajcie się bo później będzie za późno (jak byłem młodszy mówiłem ,wyśpię się po śmierci i właśnie tego teraz pragnę najbardziej).
    Do tego wszystkiego u mojej małżonki zdiagnozowano miesiąc temu nowotwór złośliwy, a ja nie mogę jej wesprzeć bo odpierdala mi przez chorobę, pragnę bardzo a nie mogę.
    Już kiedyś myślałem i planowałem samobójstwo jako wypadek, nawet wydałem 5tys na ubezpieczenia na 1mln co by jakoś rodzinę zabezpieczyć,......... jednak zamiast w drzewo autem trafiłem między i wylądował w polu.
    Nie ma siły, zrobię ubezpieczenie na 2 mln, mam przyszykowany biznes plan, jak pomnożyć te pieniądze(biznes planów mam wiele różnych[jeśli opis rodzaju biznesu można tak nazwać], które szykowałem sobie zanim mnie choroba zaatakowała, które miałem wykonać później). Mam dość ranienia mojej żony.

    A tak bardzo bym chciał tylko zrozumienia, nie współczucia zrozumienia od strony rodzinny, prawdziwego zrozumienia, no i zdrowia dla mojej małżonki, bo dla siebie nie ma już nadziei, mimo że przez chorobę uwierzyłem w Boga to jestem tylko marnym człowiekiem i po ludzku już nie ma siły.
    Nawet nie wiem po co piszę tutaj,czuje że muszę, i tak to nie ma sensu, może pragnę jakiejś pomocy, liczę na cud, zanim podejmę kroki.

    #wyznanie #samobojstwo #borelioza #mikromodlitwa

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nalewka ze szczeci albo jakis wyciąg (dawkowanie 3 razy łyżka dziennie, nie krople), tak samo warto dodać czystek.
      Antybiotyk niszczy bardziej i osłabia niż borelioza, z reszta stosowany tak długo to się nie dziwie. Prawdopodbnie depresja jest wzmacniana złym stanem układu trawiennego, a kichy wysyłają przekaz do mózgu.
      Można dołożyc jeszcze kilka innych nalewek ziołowych, ale to jest zależne od stanu i postaci choroby. Nie deprecjonuj ich działania i znaczenia, które społeczeństwo ma za nic.
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zostaw doksycykline (unidox) ona zwieksza bezsennosc. poza tym po takim czasie walki nie powinno sie raczej stosowac tego antybiotyku,zwlaszcza jesli zle reagujesz. Zmien lekarza, bo to ktos o marnej wiedzy Ci to przepisal. NAJWAZNIEJSZE TO TRZEBA WZMOCNIC UKLAD TRAWIENNY,a nie go oslabiac antybiotykami. W razie czego mozesz sie normalnie odezwac do mnie na pw. gwarantuje dyskrecje.

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    halo, nagrywa się?
    Cóż, muszę wam wyznać parę rzeczy.
    Zacznijmy od tego, dlaczego wywołałem holocaust
    (Beznadziejna nazwa, swoją drogą)
    Jak wszyscy wiemy, Żydzi niemile pachną czosnkiem
    W latach '30 XX wieku moi astrologowie przewidzieli, że ziemia stanie przed wielkim zagrożeniem
    Wampirami
    Całymi hordami wampirów
    Nie było nadziei, stworzenie tak dużej ilości wody święconej i zebranie tylu wystarczająco wierzących ludzi było zbyt trudne.
    Najprostszym rozwiązaniem było więc wyemitowanie ogromnej ilości woni czosnku
    Musiałem to zrobić w ten sposób, nie mogłem obciążać niemieckich rolników konfiskatą czosnku - wzięliby mnie za wariata, nie uwierzyli
    Dlatego właśnie Żydzi musieli być paleni w Obozach Koncentracyjnych (miały koncentrować zapach czosnku, stąd nazwa)
    Nie miałem czasu na pokojowe zagrania i negocjacje, musiałem zająć ziemie zamieszkiwane przez nich siłą
    Doktor Mengele prowadził badania chcące wyizolować z ich ciał gen odpowiedzialny za zapach czosnku. Niestety jego eksperymenty się nie udały, podobnie jak produkcja masowa święconej wody, nie wymagająca wiary (tak, święconej wody, a nie ciężkiej, panowie z Telemarku!), alianci wysadzili fabrykę
    Mimo to, dużym kosztem, udało nam się.
    Powstrzymaliśmy ich atak. Kosztowało to wiele istnień i sojusz z ruskimi (tymczasowy)
    Niestety, moja ukochana, Ewa, została zarażona i równiez mnie ukąsiła
    Nim przemiana w krwiopijcę dokonała się, zdążyłem otruć ją wodą święconą
    Potem kazałem się przebić kołkiem i spalić. Nie chciałem ryzykować, by Rosjanie nieudolnie próbowali mnie zabić. Teraz właśnie Bohman szykuje osinowy kołek.
    Jestem Adolf Hitler, pierwszy łowca, wódz Świętej Rzeszy, stróż świata i obrońca dnia, a to moja historia, żegnajcie. A właściwie... Szalom.
    #pasta #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #wampiry #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler #byloaledobre #wyznanie #zemsta ! No i w sumie już #pasta Klasyk autorstwa @adamek07, genialny troll oraz świetne opowiadanie, które warto przypomnieć tym co nie znajo, chociaż straci trochę ze swej genialności


    Jestem Maciek, zwykły chłopak wychowany na blokowisku. W zasadzie nic mnie nigdy nie odróżniało od reszty rówieśników, ni to przegryw ni wygryw. Jak na chłopaka całkiem dobrze się uczyłem w szkole. Średnia powyżej 4 czy to podstawówka, gimbaza czy liceum. W czasach podstawówki miałem dobrego kolegę, nawet przyjaciela o imieniu Darek. Uwielbialiśmy razem grać w piłkę na wiosnę, a zimą rzucać dziewczyny z klasy śniegiem po lekcjach. Do tego przynosiliśmy sobie nawzajem takie kwaśnie cukierki shocksy, raz Darek je przynosił, raz ja, w każdym razie zawsze jeden dzielił się z drugim. Fajnie te czasy wspominałem. Potem przyszły lata rozłąki, trafiliśmy do różnych w gimnazjów. Nie wiele o Darku słyszałem bo mieszkał na innym osiedlu, znajomość się poluźniła, w zasadzie po pierwszym roku w gimnazjum już się z nim nie widywałem. Przyszedł czas liceum, oczom nie mogłem uwierzyć, na pierwszych zajęciach powitalnych spotkałem mojego przyjaciela, okazało się że znowu będziemy w jednej klasie. Bylem bardzo szczęśliwy, jednak mój entuzjazm zmienił się wraz z pierwszym po latach kontakcie z Darkiem.

    - Darek siemasz! Kopę lat, już wiem z kim będę siedział w ławce!
    Darek spojrzał na mnie jak Kwaśniewski na Lecha free po czym wypalił :
    - NO, ze swoją starą chyba nie!?

    Łohohoho jak się ucieszyli pozostali, którzy byli obok, już na pierwszych powitalnych zajęciach zrobił ze mnie debila, a to miał być dopiero początek. Podszedłem do niego później jeszcze, sam na sam, pytając o co mu chodzi, to stwierdził że podstawówka to była milion lat temu i żebym się odjebał od niego.
    Aha, dzięki bulwo. Potem się dowiedziałem, że Daro (bo Darek to on był kiedyś) w gimnazjum dołączył do szkolnej szajki Sebixów i pojebów, która ROBIŁA OTRE JAK MACZETA PRZYPAŁY I OBOWIĄZKOWO UPRAWIAŁA SEKS ANALNY Z POLICJĄ
    Nie przejąłem się tym zdarzeniem aż tak, jednak nie wiedziałem co mnie czeka, mój niegdysiejszy przyjaciel miał mi zgotować szkolne piekło.

    Nie będę skupiał się na wszystkich wydarzeniach, wymienię tylko to co się przewijało miesiącami : bicie, ośmieszanie wśród znajomych, wrzucanie odchodów do plecaka, szczanie do picia na wfie, pomalowanie mordy markerem, rzucanie przedmiotami, podpierdalanie jedzenia, ukradł mi mp3 (na tym się kiedyś słuchało muzyki) ale oczywiście palił jana że to nie on, do tego zabierał mi telefon i wydzwaniał na nr w stylu 0-700.
    Piekło trwało. Nie mam pojęcia dlaczego aż tak się zmienił, może to wynikło z tego że nie było ojca dookoła niego. Jego matka zaszła w ciąże mając 15 lat, ojciec wtedy wypierdolił za granice i słuch o nim zaginął. Matka była dobrą kobietą ale syn był najgorsza kurwą jaką można sobie wyobrazić. Udało mi się jednak przetrwać do samego końca.

    Ostatnia klasa liceum, studniówka. Promyk słońca w chmurach licealnej edukacji. Bardzo mi zależało aby zaprosić pewną Anie na studniówkę, która w szkole była uważana za prawdziwą miss. Rok młodsza ale to tylko dodawało jej uroku. Do tego była niezwykle inteligenta, mój były kolega Daro do niej zarywał ale ona nawet na niego nie spojrzała bo widziała w nim to samo co ja, idiotę i matoła. Nie wyznawała zasady że "łobuz kocha najbardziej", miała wspaniały charakter oraz nieziemskie ciało. Wracaliśmy ze szkoły niemal codziennie razem, zaprzyjaźniłem się z nią, kurwa friendzone, no ale co tam myślę, raz się żyje i zapytam

    -Ania będę z Tobą szczery, bardzo dobrze mi się z Tobą rozmawia i do tego jesteś przepiękną dziewczyną, nie wiem jak ty na mnie patrzysz ale chciałem Ci powiedzieć że bardzo mi się podobasz i chciałbym abyś poszła ze mną na studniówkę jako moja osoba towarzysząca.

    Tutaj oczekiwałem w sumie jedynie kubła zimnej wody. Jakże wielkie ogarnęło mnie zdziwienie kiedy odpowiedziała że bardzo chętnie ze mną pójdzie na bal i że czekała aż powiem jej coś w tym stylu.
    Moje życie obróciło się o 180 stopni, jakby zwiędły kwiat nagle ożył i przemienił się w słonecznik zwrócony w stronę słońca. Byłem taki szczęśliwy. Pocałowałem ją w usta tego dnia na do widzenia, studniówka była już za parę dni.
    Rodzice dołożyli mi do moich oszczędności i kupiłem sobie wspaniały garnitur, który idealnie do mnie pasował. Wiecie jak to jest, mama zawsze Ci mówi że wyglądasz super, ale mi faktycznie fitował festten garniak, było zajebiście, czułem się świetnie jak Bond w filmie albo Petru w TVN.
    Studniówka, podjeżdżam mazdą mojego ojca po moją wybrankę, wygląda cudownie, wspaniała suknia, ona jak z bajki.
    Zajeżdżamy na miejsce, zanim zaparkowałem już kontem oka spostrzegłem Darka z innymi Sebixami jak popijają wódę przed salą balową. Myślę olać ich, dzisiaj mój wieczór... nasz wieczór. Kiedy wyszliśmy z samochodu Sebixom oczy wyszły z orbit, nie mogli uwierzyć z kim przyszedłem na studniówkę, krzyczeli coś ale my ich nie słyszeliśmy, weszliśmy na salę. Zapowiadało się wspaniale. I tak było. Jakieś 10 minut przed startem poloneza (tańczyłem na pierwszej parze) przybiegł na salę jeden z kelnerów i zapytał do kogo należy srebrna mazda 6 o numerach W...

    - To moja - oznajmiłem
    - To proszę ze mną zejść

    Okazało się, że mazda miała połamane lusterka boczne. Po raz pierwszy w życiu ogarnęła mnie taka mega złość, spojrzałem na heheszkujacych z boku Darka i Sebixów, wiedziałem że to ich sprawa. Niszczyć moje życie to jedno, ale niszczyć własność mojego ojca na którą ciężką pracą zarobił to drugie. Podszedłem do Darka i wrzasnąłem mu w twarz :

    - I CO KURWA DUMNY JESTEŚ Z SIEBIE JEBANY MATOLE?
    Wszyscy zbystrzeli. Nie spodziewali się takiej reakcji

    - JESTEŚ KURWA ZEREM, NIGDY NIC W ŻYCIU NIE OSIĄGNIESZ, PIJ DALEJ TĄ FLASZKĘ JAK JEBANY ŻUL, ZOSTAŃ ŚMIECIEM I WYPIERDOL ZA GRANICE JAK TWÓJ STARY CO ZOSTAWIŁ TWOJĄ MATKĘ.

    Te ostatnie zdanie było błędem. Nie dość że pojechałem szkolnego Sebe Alfa to jeszcze był on po flaszce, skończyło się źle, dla mnie. Darek złapał za gwint butelki i rozwalił mi ją na głowie, z łba ciekła krew. Przypominałem wulkan po erupcji. Mój cały garniak był upieprzony moją krwią. Darek spierdolił z miejsca zdarzenia a ja straciłem przytomność.

    Obudziłem się 2 dni później. Skończył się mój sen. Ania przeżyła to strasznie i nie chciała się mieszać już w sprawy ze mną. Darek jak się okazało uciekł, a potem wrócił 3h później na bal, jego kumple nie sypnęli że to on mnie załatwił. Żadnych konsekwencji, tylko ja ze wstrząsem mózgu. Coś we mnie wtedy pękło. Postawiłem sobie tylko 2 cele na resztę życia. Zdać dobrze maturę i zniszczyć jego życie.

    To było 7 lat temu. Oba cele jakie sobie postawiłem wypełniłem w 100%

    Dowiecie się jak z normalnego chłopaka stałem się zimnym skurwysynem, którego przeszedł najgorszą z możliwych przemianę wewnętrzną. Wpis jest długi, ostrzegam z góry ale i zapraszam.
    Maj, matury. Poleciało. Zdane wszystko po 90 procent, aż sam się zdziwiłem tak dobrym wynikiem. Studia wymarzone. Robotyka na politechnice. Był październik kiedy sprawy z nauką ustatkowały się na dobre. Mogłem przejść do drugiej fazy moich życiowych aspiracji.

    Zacząłem śledzić obiekt mojej zemsty, wiedziałem kiedy zaczyna a kiedy kończy pracę, z kim się spotyka, co robi w wolnym czasie. Stał się w pewnym sensie moją obsesją. W chwilach spokoju obmyślałem plan mojej zemsty, który potoczył się znacznie bardziej ekstremalnie niż zakładałem.

    Darek jak to standardowy Sebix po maturach poszedł do roboty na magazynie, wyjebali go po 2 tygodniach jak się okazało że wynosił towar z roboty. Potem udało mu się zrobić papiery ratownika i zaczął pracować na basenie oraz akwenach wodnych. Poza robotą ciągle chlał na ławce z kolegami albo przed orlikiem, do tego miał swoją Karyyne z mordą tak opaloną że przypominała Erniego z ulicy sezamkowej. Dowiedziałem się, że w ramach szkoleń robić będą niedługo kurs nurkowania przy jeziorze niedaleko jednostki wopr. Udałem się na miejsce szkolenia, które obserwowałem oczywiście z należytej odległości aby nie wzbudzać podejrzeń, sam kurs trwał blisko 3 tyg więc miałem czas na ustalenie szczegółów. O ile na pierwszych zajęciach (ogólnych) wszyscy uczestnicy kursu znajdowali w tym samym miejscu (a było ich ponad 10 osób) tak w następnych fazach kursu zajęcia były 3 osobowe, tzn 1 nurek który uczył praktyki 2 zdobywających wiedze ratowników. O godzinie 12 robili sobie przerwę obiadową, tzn. dwóch z nich jechało do centrum po coś „do żarcia” dla wszystkich, a trzecia osoba pilnowała sprzętu nad brzegiem. Do tego wszystkiego dwa razy w tygodniu odwiedzały ich wycieczki szkolne, którym opowiadali o pracy ratowników, nurkowaniu oraz pokazywali sprzęt. Jedną z takich wycieczek zacząłem śledzić kiedy wracali z powrotem aby ustalić do jakiej szkoły przynależy dana klasa. Jak to bywa często w podstawówkach, wycieczki takie odbywały się po prostu pieszo, także nie był to dla mnie większym problemem. Nie pomyliłem się. Była to jedna z szarych, niczym nie wyróżniających się warszawskich podstawówek. Wiedziałem, już jaka to szkoła, pozostało ustalenie kiedy jest następna wycieczka.Zadzwoniłem do szkoły i podałem się za jednego z pracowników wopr. Zapytałem kiedy teraz przewidziane są następne odwiedziny przez szkołę naszej jednostki, ponieważ system nam padł i nie mamy wglądu w zapisane dane. Poniedziałek 10:00, wspaniale.

    Koło miejsca gdzie było szkolenie kręci się mnóstwo dzieciaków, które po prostu chodzą na wagary, podszedłem do jednego z nich i zapytałem czy nie chce zarobić sobie kilka dyszek w zamian za parę zdjęć które dla mnie cyknie. Oczywiście zgodził się. Dawid, bo tak miał na imię ten chłopak, dostał ode mnie prosty aparat warty nie więcej niż średniej klasy telefon. Kiedy wycieczka szkolna oglądała sprzęt on sam niczym kameleon wpasował się idealnie w towarzystwo może rok, dwa, młodszych kolegów. Nie przyciągał uwagi i swobodnie cyknął kilka zdjęć sprzętu do nurkowania oraz butli tlenowych. Chwile później wrócił do mnie z aparatem, on dostał obiecaną kasę a ja miałem już wszelkie dane dotyczące sprzętu. W domu zweryfikowałem rozmiar, nazwę i producenta.

    Nadszedł czas na kolejna fazę mojego planu.

    Jak wspominałem Daro miał swoją Karryne herbu spalony heban. W zasadzie pasowali do siebie, taka sama patola, wykształcenie – wyższa szkoła robienia hałasu, zawód – szlachta nie pracuje. Klasyk. Oni sami poznali się w warszawskim klubie Explosion, który jest dość często odwiedzany przez takie towarzystwo. Jeszcze przed całą akcją z wycieczką szkolną stworzyłem fake’owy profil na facebooku. W zasadzie to przerobiłem swój jakiś dawny anonimowy profil, który służył mi do grania w gry typu farmwille czy mafiawars. Wracając do meritum, stworzyłem profil Agi Lewandowskiej, może lekko sebixowej laski (abym trafi w gusta) jednakowo zjawiskowo pięknej dziewczyny, żaden mężczyzna by nie przeszedł obojętnie. Oczywiście użyłem do tego galerii zdjęć jakieś laski z zagranicy która była na wycieczce po Warszawie. Odpowiednio pozmieniałem daty dodania zdjęć, że niby uploadowane wcześniej były, a nie wszystkie jednego dnia. Dodałem również kilka pozycji do lubianych : Explosion Club, Clubers, Legia Warszawa, Ultras polska, po czym napisałem do Darka. Napisałem, że widział(am) go kiedyś w klubie explo i bardzo mi się spodobał.
    Nie musiałem długo czekać na odpowiedź, baa nawet zaproszenie do znajomych. To było to czego chciałem, pisałem z nim przynajmniej raz w tyg aby utrzymać status bycia w znajomych. Wiedziałem, że jego Karryna będzie zazdrosna dlatego czasami zostawiałem mu dwukropek i gwiazdkę na tablicy facebookwej „:*”. Karryna również zareagowała w spodziewany sposób, napisała do mnie wiadomość czy wiem że Darek ma dziewczyna i żebym się odpierdoli(ła).
    Nie odpisywałem, przynajmniej narazie.

    Ostatni tydzień szkolenia, czwartek, wszystko dzieje się zgodnie z planem. Około godziny 10:00 napisałem do Karryny, że ona nic dla niego nie znaczy, że teraz „ja” jestem z nim i jeśli jak nie wierzy to niech wpadnie o 12:00 nad akwen gdzie Daro ma szkolenie bo wtedy się z nim widzę.
    Wiedziałem że dostała kurwicy, ja siedziałem sobie z telefonem około 50 metrów dalej od Darka.
    Według wyliczonych przeze mnie dni, to właśnie na Dara wypadało tym razem pilnowanie sprzętu przy plaży i czekanie na kolegów aż przyjadą z czymś do szamy na obiad. Tak też się stało, chłopaki pojechali, Darek czeka i bawi się telefon. Nie minęło 15 minut i stało się. Wpadla Karryna, rozjuszona jak byk. Tak jak się spodziewałem wybuchła niebywała inba. Daro nie wie co się dzieje, idzie do Karryny i z nią rozmawia co się odpierdala. W tym czasie podchodzę na legalu do jego plecaka ze sprzętem pozostawionym bez opieki, robię co zaplanowałem i pewnym krokiem odchodzę jakby nigdy nic. 20 minut później było po inbie, Karryna się uspokoiła po czym poszła w swoją stronę zapewne na solarium. Koledzy Darka wrócili chwile później z jedzeniem.

    Ja sam, resztę akcji ‘jesienny liść”, obserwowałem z pomostu 50 metrów dalej. Między 13:00-14:00 przyszła kolej Dara na zanurzenie z instruktorem tak też się stało. Obserwowałem wszystko dość nerwowo.
    Darek zakłada sprzęt i zanurza się, chwile później dołącza do niego instruktor. Spokój, cisza, nic się nie dzieje. Jakieś 15 minut później widzę na własne oczy czego dokonałem, wynurza się instruktor i woła nerwowo trzeciego typa który czekał nad brzegiem. Holują Darka do brzegu, tam trwa resuscytacja.

    KURWA, CO JA ODJEBAŁEM - myślę nerowo. CHCIAŁEM GO TYLKO PRZESTRASZYĆ, a w sumie sam zesrałem się w spodnie z tego wszystkiego.

    Słyszę karetkę, spierdalam nerwowo do domu.
    3 dni nie wychodzę na zewnątrz i nie włączam komputera, nic.

    Zapytacie co się tam właściwie odjebało?

    Zakupiłem identyczną butle z tlenem jaką mieli w jednostce, była to niemiecka butla z miernikiem który wskazywał ile tlenu pozostało w środku. Amazone, enter, opłacone z góry, paczka welcome to 5 dni później. Opróżniłem butle z tlenem ze stanu 100% do około 8%, następnie zadrukowałem folie przezroczystą tak abym mógł wyciąć fragment i nakleić na miernik. Folia naklejona, stan 100% chociaż w butli tylko 8%.
    Podmieniłem kurwa... Podmieniłem tą jebaną butle!
    Kurwa tak się bałem, to był horror. Matka myślała że jestem chory i dlatego nie wychodzę z pokoju.

    Czwartego dnia mama pyta czy słyszałem co się stało z moim kolegą Darkiem (za młodu przychodziliśmy do siebie nawzajem i każdy poznał resztę rodziny tego drugiego).
    - Nie - odpowiedziałem - Co się stało?
    - Darek jest w szpitalu.

    Okazało się, że Darek przeżył, trafił do szpitala jednak jego mózg był niedotleniony, obudził się po paru dniach jednak nie może się ruszać, mówić, nic. Jedynie powieki i gałki oczne wskazują na fakt, że jest wszystkiego świadomy.
    Porzygałem się. Kurwa co ja zrobiłem? Co ja odjebałem? Nie mogłem patrzyć na siebie w lustrze, co chwile biegłem na balkon aby wyjść na świeże powietrze bo na dwór się bałem. Podczas jednej z takich wycieczek zaszła we mnie zmiana, potężna zmiana. Zobaczyłem na ławce przed blokiem Anie, tą Anie w której tak się kochałem i z którą mój potencjalny związek zniszczył Darek. Całowała się z jakimś kolesiem z osiedla obok.

    Zamknąłem oczy.
    Przypomniałem sobie wszystko co doprowadziło mnie do tego momentu gdzie wówczas stałem.
    Policzyłem do 10. Otworzyłem
    Byłem spokojny, powiem więcej, nad wyraz spokojny, strach minął. Pomyślałem wówczas, to jeszcze nie koniec.

    Udałem się do szpitala gdzie leżał Darek, zapytałem lekarza prowadzącego co z nim. Powiedział mi w zasadzie to samo co mama, przytomny ale jego ciało jest bezwładne, nie może mówić ani się poruszać ale wszystko kojarzy. Wchodzę do sali, Darek leży przykuty do łózka, jestem w pokoju z nim sam na sam. Podchodzę powolnym krokiem z poważną miną. Darek na mnie patrzy, ślina ścieka mu po poliku, sięgam do kieszeni, wyjmuje chusteczkę velvet i wycieram go. Darek wpatrzony we mnie, po oczach wiedziałem że nie ma pojęcia co się odpierdala, w końcu się odezwałem.

    - Co tam Darek, jak ci czas mija, chujowo chyba co?
    Darek dalej na mnie patrzy.

    - Powiem Ci szczerze, że nigdy bym się nie spodziewał że cię ujrzę w takim stanie. Szkolny gangster, wybitny sportowiec, startowałeś chyba we wszystkich zawodach jakie były organizowane co? Wiem wiem, nie spodziewałeś się mnie tutaj, ale to chyba dobrze zobaczyć znajomego po tylu miesiącach? Mam nawet coś dla ciebie, patrz!

    Wyjąłem cukierek, kwaśnego shocksa które wcinaliśmy za młodu jak głupi. Darek objął wzrokiem cukierek w moich palcach, położyłem go na szafce obok.

    - Wiesz, generalnie nie jestem na ciebie zły, co prawda zniszczyłeś ostatnie 3 lata mojego zycia jednak spójrz na mnie teraz, matura zdana brawurowo, jestem na świetnych studiach, ogólnie daje sobie radę. Szczerze jednak mówiąc, to moja studencka kariera nie jest powodem dlaczego złość mi przeszła, ty zniszczyłeś 3 lata mojego życia...

    Wówczas wziąłem z szafki cukierka, odwinąłem z papierka i ze smakiem wsadziłem do japy, po czym dokończyłem.
    - ty zniszczyłeś 3 lata mojego życia , za to ja zniszczyłem resztę twojego.

    Darek wytrzeszczył oczy. Nachyliłem się nad nim, wyszeptałem mu do ucha co się feralnego dnia stało kiedy odsunąłem głowę zobaczył on na mojej twarzy kurewsko szeroki uśmiech, ja zaś na jego dostrzegłem coś co ostatni raz widziałem ponad 10 lat temu, kiedy Darek wywrócił się na schodach w podstawówce, to były łzy. Chwile później jego matka weszła do pokoju, rozpoznała mnie.

    - Maciek, a co ty tutaj robisz? Chociaż znała mnie od dziecka to wiedziała, że jej syn pastwił się nade mną w szkole.
    - Wie Pani, są takie chwile w życiu każdego człowieka że trzeba odrzucić urazy przeszłości i skupić się na tym co ważne. Pani syn był moim przyjacielem i nawet jeśli były między nami niesnaski, dzisiaj jestem tutaj z nim. I będę już zawsze.

    Oczy matki Darka się zaszkliły, Darek dalej toczył łzy z oczu ale z innego powodu niż matka, ale ona o tym nie wiedziała, myślała że jej syn podziela jej uczucia. Jakże w wielkim była błędzie.

    - Cieszę się że jesteś, Darek cię teraz potrzebuje - wypaliła jego matka. Zapytała czy mogę mu potrzymać tablet z filmami aby mógł sobie coś obejrzeć, zazwyczaj ona to robi ale skoro jestem już..

    Oznajmiłem że oczywiście, chwile później wyszła z pokoju by porozmawiać jeszcze z lekarzem, ja obserwowałem ją bacznie.
    Tak jak wspominałem, mama darka urodziła go gdy ten miał 15 lat, także była cały czas młodą kobietą, do tego zadbaną i atrakcyjną. Darek zauważył jak się na nią patrzę, widziałem w jego oczach chęć mordu. Uśmiechnąłem się i powiedziałem stanowczo.

    -Ale przyznać ci musze Darek że mame to ty masz ekstraklasa, ten jej tyłeczek jest po prostu nierealny.

    Zbliżała się godzina 19:00. Kończyła się pora odwiedzin, razem z Katarzyną - mamą Darka – wyszliśmy przed szpital, odprowadziłem ją jeszcze na przystanek gdzie stwierdziła że uciekł jej autobus i ma plus minus 40 minut czekania. Zaoferowałem się, że ją odwiozę z uwagi że jest mamą mojego „najlepszego przyjaciela”. Serdecznie podziękowała i przystała na moją propozycje. Podrzuciłem Katarzynę pod hacjendę na osiedlu dalej, pożegnałem się i pojechałem w swoją stronę. Rzecz jasna nie był to jedyny raz kiedy spotkaliśmy się w szpitalu u Darka. Powiem szczerze im dalej w las tym bardziej zbudzała ona we mnie fascynacje, było to jakieś zboczenie ale nie mogłem nic tym zrobić. Sytuacja z podwożeniem stała się całkowicie normalna, staliśmy się znajomymi, spotkaliśmy się nawet parę razy na mieście oczywiście wymyślałem ku temu dobre preteksty, np. co kupić Darkowi do szpitala.

    Pewnego dnia po jednym z takich spotkań poszliśmy na pizze, do którego wzięliśmy parę piw. Długo tam siedzieliśmy ale było fajnie, w drodze powrotnej opowiedziałem jej historie o tym jak jej syn doprowadził do tego, że miłość mojego życia mnie nie chciała już znać, o tym jak rozbił mi butelkę na głowie i jak ja sam wylądowałem w szpitalu. Oczywiście co nie co zmieniłem, skłamałem że nie żywię do niego urazy, bo wierze że po prostu zbłądził i wiem że miał trudne dzieciństwo bez ojca i bardzo mi go żal. Katarzynie zaszkliły się oczy i mnie przytuliła, na początku na zasadzie przyjaciel-przyjaciel, jednak uścisk trwał, ja powoli zacząłem prowadzić ręce w górę i w dół po jej plecach, ona chyba całkiem nie świadomie wzięła głęboki oddech, był to sygnał dla mnie że ona też czuje wobec mnie pewne porządnie, zanurzyłem powoli nos w jej kasztanowych włosach. Myślę że sama nie wiedziała czego chce albo co powinna zrobić. Próbowała mnie lekko odepchnąć rękoma ale z drugiej strony nie powiedziała ani słowa. Moje ręce w parę sekund pokonały drogę od ramion do jej tali. Chwyciłem ją zdecydowanie przysunąłem do siebie i pocałowałem po francusku. Nie oponowała. Po jakiś 2-3 minutach, kiedy przestaliśmy stwierdziła że to dla niej zbyt wiele.

    To była kwestia czasu aż pójdziemy do łóżka, stało się to tydzień później od feralnej nocy. Stałem się stałym gościem w domu Dara i Katarzyny. Krążąc po jej mieszkaniu miałem sporo czasu na realizacje ostatniej fazy swojego planu. Przyrządziłem kolacje. Wiecie, świece, spaghetti,wino i te sprawy, następnie romantyczny film, a potem prawdziwa orgia w sypialni. Przerobiliśmy jednej nocy chyba całą kamasutre, to było coś. Następnego dnia umówieni byliśmy u Darka w szpitalu, umówiliśmy się że ja pojadę pierwszy a ona dojedzie pod wieczór.

    Dla mnie to nie był zwykły dzień z Darkiem, zazwyczaj coś mu opowiadałem, drwiłem z niego, jednakowo nic mu nie wspomniałem o mnie i jego matce. Uznałem że to zbędne aby cokolwiek mu mówić. Mówić, dokładnie tak. Dlatego kiedy wyjąłem tablet Darek nie zobaczył kolejnej części władcy pierścieni, tylko filmik z poprzedniej nocy kiedy to razem z Katarzyną robiliśmy mało katolickie rzeczy w domu w którym się wychował i spędził całe życie. W sypialni Katarzyny zamontowałem trzy kamery, które uchwyciły wszystko co potrzeba, potem chwila z Sony Vegas i wuala, nagroda imienia Sashy Gray w kategorii debiut roku. Uśmiechnąłem się do Dara i powiedziałem :

    - Powiem Ci, że twoja matka potrafi dać do pieca, chyba nawet mam lekkie zakwasy od wczorajszej nocy.

    Darek zaczął się trząśc, dostał coś w rodzaju palpitacji. Akurat weszła do sali Katarzyna i widząc co się dzieje zawołała siostry oddziałowe, daro dostał dawke lekow uspokajających. Mineła chwila po czym zostaliśmy sami.
    -Co się stało zapytała?
    -Nie wiem. Po czym oddałem jej tablet i ruszyłem w stronę drzwi. Tablet był wyciszony, ale obraz działał. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Popłyneły łzy, po czym znowu usłyszałem

    -Co to kurwa wszystko znaczy?

    Nie odpowiedziałem nic, złapałem za klamkę, po czym wyszedłem z pokoju szpitalnego Darka. Szedłem bardzo szybkim krokiem w kierunku wyjścia, było to zimą, za oknami mrok, sam korytarz szpitalny który przemierzałem był pusty, słyszałem jedynie stukot szpilek Katarzyny która najwyraźniej stwierdziła że musi mnie dogonić i dowiedzieć się prawdy. Drzwi automatyczne od szpitala otworzyły się, wychodziłem już na parking kiedy złapała mnie za ręke i wykrzyczała jeszcze raz ze łzami w oczach :

    - Co to kurwa było?

    Odwróciłem się do niej i powiedziałem co mi ciążyło.
    - Twój syn to wcielenie skurwysyństwa, jesteś jego matką i płaczesz nad jego losem a nie masz pojęcia jak ja przez niego płakałem. Oczywiście nie opowiedziałem jej wszystkiego, o tym jak jej syn został przeze mnie kaleką, powiedziałem jej tylko że przez ostatni rok motorem napędowym każdej mojej wizyty była moja przeszłość, przeszłość w której to jej syn był katem a ja ofiarą.

    Nie mogła w to uwierzyć. Płakała w ciszy, zaniemówiła jednak płakała. W końcu wypaliła, że to się tak nie skończy, - że pójdę siedzieć za znęcanie się nad jej synem!

    Uśmiechnąłem się, jednak wiedziałem, że przez historię z jej Darem mogę mieć w sumie kłopoty, dlatego dużo wcześniej podjąłem trud i zaplanowałem swój wyjazd a właściwie wylot z kraju.

    pokaż spoiler Pozostało mi już wówczas tylko jedno…
    Wystukałem liczbę pi na moim zegarku, który dostałem od Zordona po czym z przestworzy wyłonił się mój statek kosmiczny Enterprise którego nazwiskiem sygnował sam Elon Musk. Złapałem Katarzynę mocno za ramiona i całując w policzek na do widzenia powiedziałem w moim ojczystym języku:
    -Drodzu Katarzynu, kochaciu Darku bardzie niż ja, odchodzu, zegnajci Maciek
    Machając Kasi na do widzenia, wydałem jednocześnie polecenie komputerowi pokładowemu abyśmy udali na moją rodziną planetę Reptalian z galaktyki Stulejaris 1337.
    **Tak mirki, my isniejemy.
    I nie należy nas wkurwiać, albo odetniemy wam tlen w butli, pukniemy starą, a na koniec będziemy wam puszczać video z tej nocy w pętli z kmp playera na tablecie.**
    _PS.
    Benek jest naszym wodzem._
    pokaż całość

  •  

    Wczoraj pierwszy raz widziałem Murzyna. Byłem w Warszawie i pierwszy raz widziałem Murzyna na żywo, wow, robi wrażenie.
    #warszawa #gownowpis #wyznanie

  •  

    Kocham seler naciowy. Nie ma nic lepszego do chrupania w stresie. Bije na głowę wszystkie paluszki i inne słone/słodkie śmieci. Polecam podjadać, żeby uzupełnić witaminy z grupy B. #wyznanie #oswiadczenie #gownowpis #mirabelkipolecajo

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Pamiętam jak dziś taką sytuację co w super wiarygodny sposób wmówiłem kolegom, że straciłem prawictwo (chociaż nadal nawet za rękę nie trzymałem).
    Jako że w technikum koledzy się śmiali ze mnie że jestem zjebanym prawiczkiem, to postanowiłem stracić prawictwo, żeby zyskać w ich oczach. Pomyślałem sobie, że nawet jakbym poszedł do klubu i wyrwał jakąś narąbaną kobietę, zapłacił jej i obiecał, że bym ruchał w 3 kondonach to i tak by mi nie uwierzyli. Potrzebowałem dowodu, czegoś jednoznacznego.
    Więc poszedłem do klubu, wypiłem kilka piw na odwagę i poszedłem do toalety. Kibel był strasznie zasyfiony. Taki jaki chciałem. Wziąłem kawałek papieru toaletowego, zebrałem cały syf z muszli i zacząłem nacierać tym penisa. Czułem, że to za mało, więc moim chinchinem ocierałem się o krawędź kibla. Musiałem się sporo narozciągać i przy okazji jego przy tym, bo nie jest on wielki w stanie spoczynki. Kiedy uznałem, iż mój przyjaciel jest wystarczająco brudny, wyszedłem z klubu.
    W poniedziałek kolegom opowiadałem, że w klubie w kiblu wyruchałem jakąś loszkę która bajerowałem parę godzin. Oni oczywiście mi nie uwierzyli i śmiali się ze mnie. Po paru dniach jednak miałem pierwsze objawy rzeżączki. Kiedy o tym im powiedziałem, byli w szoku. Poprosili mnie (sic!), żebym im pokazał penisa w szatni. Zrobiłem to. Był lekko czerwony i wylewała się z niego ropa.
    Od tamtej pory nie śmiali się ze mnie, że jestem prawiczkiem, tylko że mam mikropenisa, ale to jednak o wiele lepiej moim zdaniem. Ogólnie polecam wszystkim ten sposób, jest dla mnie najlepszy
    #wyznanie #wyznaniezdupy #oswiadczeniezdupy #oswiadczenie #pasta
    pokaż całość

  •  

    Muszę się wam do czegoś przyznać. Kiedyś sprzedałem mojej ukochanej soczystego sierpowego z piąchy. Nie jestem z tego dumny, ale zanim mnie zjedziecie posłuchajcie jak do tego doszło.
    Byliśmy razem na domówce u kumpla. Zaczęło się standardowo, od piwka, a potem po kolei wchodziły mocniejsze alkohole. Byłem już pijany (PIJANY) gdy postanowiliśmy że idziemy spać. Położyłem się na plecach i dosyć szybko zasnąłem. Co mogła pomyśleć moja ukochana kobieta?

    pokaż spoiler Ale to będzie słodkie jak obudzę go ugryzieniem w nosek XD

    No i wcieliła swój plan w życie XD Niestety, spałem wtedy i zadziałał wyłącznie mój instynkt wojownika. Poczułem mocne ugryzienie w nos, więc wyjebałem sierpowego na oślep, i dopiero po tym się obudziłem.

    pokaż spoiler Miała lekkie limo pod okiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    ŚMIECHU BYŁO CO NIEMIARA XD
    #wyznanie #rozowepaski #logikarozowychpaskow #mma
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...