Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Dwa miesiące temu postanowiłem zmienić swoje życie. Po pierwsze zacząłem chodzić z kolegą na siłkę regularnie 3 razy w tygodniu. Do tej pory z 63 kg przy 187 cm zrobiłem już 71 kg, z czego jestem ogromnie dumny, bo miałem już wiele podejść do tego aby przytyć, ale dopiero teraz mi się to udało. Po drugie udało mi się rzucić fajki. Pierwszy miesiąc bez fajek za mną. Dziwne uczucie. Mam 24 lata a palę od 9 lat. Doszło do tego, że zaczęła mi iść paczka dziennie. Zacząłem się z tym już źle czuć. Najgorsza jest psychika, bo pociągu do nikotyny już nie ma, ale ta chęć zapalenia w towarzystwie, po piwku, albo po obiedzie jest ogromna. Plany są duże, ale czasami ciężko z motywacją.

    pokaż spoiler #silownia #wyznanie #papierosy #rzucampalenie #rzucaniepalenia
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wiem czy dożyje 30 lat. Mam 23 lata i czuje ze jestem za slaby psychicznie na po prostu zycie. Sądzę że po drodze do trzydziestki walne gdzies samobója bo nie wytrzymam tego co sie dzieje wokol. Jestem po prostu za kruchy i za kazdym razem jak zaliczam porazke mam coraz mniej sily na zycie. Juz teraz jestem czesciej smutny niz wesoly. Taki troche #wysryw ale chcialem to wyrzucić z siebie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Miłego końca tygodnia

    pokaż spoiler #samobojstwo #depresja #wyznanie


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f67a858f49ad326e7b1a7c5
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Nie pamiętam ile lat temu to było, ale raczej miałem mniej niż 10lat, może nie potrafiłem jeszcze czytać(?) Jeździliśmy zawsze maluchem do Tesco na duże zakupy i zawsze ojciec brał takie jasne bułki kajzerki (podobne jak na zdj) Były dobre chociaż takie dziwne w smaku.. no i tak przez kilka lat jedliśmy te kajzerki aż w końcu przeczytałem na opakowaniu, że są to bułki do dalszego wypieku w domu XD Tak, jedliśmy na wpół surowe bułki przez kilka lat XD Po tym jak powiedziałem to tacie, już nigdy więcej ich nie kupił XD

    #wyznanie #zalesie #kuchnia #gotowanie
    pokaż całość

    źródło: 8713906066101.jpg

  •  

    Gęsi są pojebane. Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

    Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

    Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

    Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

    Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

    Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

    Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

    W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

    Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:

    O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

    Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

    Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

    Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

    Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

    Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

    Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

    Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

    Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

    Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

    Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

    Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

    Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

    Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

    Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

    Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.

    #przegryw
    #pasta
    #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jaka jest na to szansa..

    Na początku 2019 mnie wzięło aby odezwać się do swojej ex sprzed 6 lat, bez żadnych podtekstów. Na Fb miała ustawiony status 'in memorian' myslalem ze to jest żart bo ewidentnie w jej stylu, no ale niestety dowiedziałem się od jej znajomych że popełniła samobójstwo 3 lata temu prawdopodobnie przez zdradę męża sądząc po jej wpisach przed śmiercią :(

    W lutym czy marcu tego roku szukałem kontaktu do koleżanki z podwórka z którą nie widziałem się z 8 lat. W trakcie rozpytywania znajomych dowiedziałem się j/w, też popełniła samobójstwo, 5 lat temu

    W piątek dostałem telefon od osoby, która powiedziała, że mój numer znalazła w pamiętniczku który prowadziła moja była z którą rozstałem się w 2018 i że X zabiła się dzień wcześniej i chce zapytać czy przyjadę na pogrzeb. Nie wiem kto dzwonił bo odpowiedzialem tylko że przyjdę i się rozłączyłem, prawdopodobnie jakaś znajoma

    To jakaś masakra. Nie mogę spać od 3 dni, dostalem nadciśnienia i jak patrzę w lustro to sie czuje odrealniony jakbym oglądał kogoś obcego (nie polecam)

    Zawsze sie rozstawałem w dobrych relacjach i związki były dobre, ale kurwa czuje sie jakbym miał jakąś klątwę :( czy ktos mi powie jaka byla szansa, że znalazłem się w takiej sytuacji? 0,01%?

    #wyznanie #truestory #smutek #samobojstwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5422f58679b6c666e7ad25
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Tak racjonalnie na to patrząc, to może masz tendencję do wybierania partnerek o słabej psychice. Może czujesz potrzebę opiekowania się słabszą, bezbronną istotą i stąd takie ciągoty. W mojej rodzinie kuzyn ma podobne przejścia, także to się zdarza.

      Co do klątwy - nie bardzo wierzę w takie rzeczy, ale jeśli chcesz iść w tym kierunku, to zastanów się, kto miałby rzucić na ciebie taką klątwę i dlaczego. Musiałbyś kogoś bardzo zranić, w dodatku wywołać u tej osoby obsesję. I czy ta osoba sprawia wrażenie kogoś, kto interesuje się magią albo satanizmem. Prawdopodobnie nikogo takiego nie było w twoim otoczeniu, więc sprawa rozwiązuje się sama. pokaż całość

      +: tomkowz
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: kurwa chociaz ze mna sie nie kontaktuj

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    #oswiadczenie #wyznanie #teczowepaski #bdsm #dupeczki #religia #milosc #medytacja #duchowosc #pdk
    Skoro już se tak tutaj siedzimy razem, to szczerze się wam przyznam że ja to czasem lubię dostać porządne lanie na gołą dupe. Osobiście uważam że nie ma lepszego sposobu na duchowe i emocjonalne oczyszczenie, no i oczywiście na bycie grzecznym i miłym chłopcem ʕ•ᴥ•ʔ
    Pozdrawiam cieplutko (。◕‿‿◕。)
    pokaż całość

    źródło: 1599337392672.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chcę jedynie przestrzec wszystkich przed czytaniem wpisów na tagach #blackpil #przegryw i #p0lka - strasznie wyolbrzymione i skrzywione te teorie (czytaj urojenia), a zwłaszcza przed wpisami @Blackpill_RAW oraz @ejakulat_w_mordzie.

    Powiem krótko:
    - Nie każda leci na "chada" 190cm z kwadratową szczęką.
    - Nie każda leci na pieniądze
    - Nie każda leci na #mokebe

    Jesteście sami, gdyż kobiety wiedzą, że nie jesteście dobrymi partiami dla nich. Nie macie polotu, pasji czy ambicji, tylko siedzicie całe dnie przed komputerami, lampić się bezmyślnie w monitor i na zmianę przeglądacie wykop, gracie w #gry takie jak fortnite lub cs:go jak dzieci albo oglądacie filmy 18+.
    No właśnie - filmy 18+. Wyprały wam już całkowicie mózgi. Nie każda kobieta zrobi z chęcią, co jest tam pokazywane, więc może przestaniecie patrzeć na kobiety przez ich pryzmat, a skupicie się na budowaniu relacji z drugim człowiekiem?

    Ale nie - wy kobiety oceniacie przez internet, a nie z prawdziwego życia. Potem wiele fajnych dziewczyn jest samych, chce partnera (później męża), ale nie może, bo jest odrzucanych przez mężczyzn, którym wy wtłoczyliście toksyczne bzdury na ich temat, wmówiliście istnienie mitycznych pigułek.

    #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f4d0cf46c849ff6cfff369d
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Nie mogę spać. Leżę w łóżku jak struty. Dziś tj. niedziela zakończył się mój pierwszy prawdziwy związek po 4,5 roku, a od prawie 2 lat mieszkamy razem. Mniejsza o szczegóły - oboje mieliśmy w tym duży udział, chociaż wszelkie próby naprawy i ciągnięcia tego raczej od dawna wychodziły wyłącznie z mojej strony. Około 1 w nocy, gdy przebudziłem się z potrzebą skorzystania z toalety, zaciekawiła mnie mrugająca dioda telefonu już byłej partnerki. Jako że w przeszłości bywały już sytuacje, że nawet całkiem przypadkiem odkrywalem, że potrafi opowiadać o szczegółach związku gachom z którymi widywała się przed naszym poznaniem, rzucilem okiem do wiadomości. Było to coś o spotkaniu, nie widziałem w całości, gdyż wiadomości nie otworzyłem, by choć do rana zachować pozory nieświadomości. Nad ranem doprowadziłem do konfrontacji w wyniku której zakończyliśmy tę farsę, a prawdę mówiąc nie dowiedziałem się niczego poza stekiem kłamstw. Nie mam pojęcia, czy owe "spotkanie" z kimś w niedzielne popołudnie było jednym z wielu i trwało to już od paru tygodni/miesięcy, czy też miałem (nie)szczęście odkryć to w zarodku. Nie ma to już w tym momencie żadnego znaczenia, ponieważ na tę swoją randeczkę się oczywiście wybrała, już jako singielka.

    Czas na przejście do meritum tej opowieści i tego, co sprawia, że jest to wyjątkowo brutalna historia, która otworzyła mi oczy na pewne rzeczy. Wszystko to o czym pisałem nie przeszkadzało jej mówić do mnie "kochanie,, całować mnie ochoczo na pożegnanie przy każdym wyjściu z domu. Nie są to rzeczy nawet w połowie tak przerażające w porównaniu do tego, że 2 dni temu poruszała temat zakupu spodni dla mnie na komunię jej siostrzeńca, która ma odbyć się we wrześniu, a wczoraj temat przyjeżdżania po nią do pracy na jesień i zimę, gdy będzie miała na popołudnie (tak jak w poprzednim takim okresie, gdy teź po nią jeździłem). Może jestem jakiś, nie wiem, ciemny? głupi?, ale nawet nie umiem tego jakoś skwitować. Zastanawiam się nad "xDDDD", ale nijak nie oddaje to natury tego wpisu, a tym bardziej tego co czuję. Wyobrażacie to sobie jak nienawistną, dwulicową, złowrogą, totalnie pozbawioną skrupułów i sumienia osobą może okazać się osoba, którą znacie tyle lat, kochacie, mieszkacie razem, a okazuje się, że tego kogoś nie znacie choć w promilu? To mnie właśnie spotkało - jest to chyba znacznie bardziej dotkliwe niż samo zakończenie związku.

    W przyszłym roku zgodziłem się z nią wyprowadzić z powrotem do jej rodzinnego miasta tj. około 15km, by nie musiała dojeżdżać ciągle do pracy komunikacją miejską. Byliśmy nawet umówieni, że zbieramy już pieniądze na ten cel. Sądząc po jej bestialskim i bezlitosnym zachowaniu, które aktualnie wyszło na jaw, nie zdziwiłbym się wcale, gdybym w przyszłym roku na jesień usłyszał "no sorry gregory, wyprowadzam się sama, bo i tak od x czasu mam nowego faceta na boku" (づ•﹏•)づ

    Blisko 5 lat związku, a dowiadujesz się, że żyjesz z totalnie obcą osobą...
    A wszystko to przez jednego odkrytego smsa...
    Autentycznie rzygać mi się chce.

    #p0lka #zwiazki #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    #sztukadlasprawiedliwych #depresja #uzaleznienie #zycie #walka #pdk #feels #nosaczfeeldajski #nosaczsundajski #sztuka
    #emocje #art (bieda art), #alkoholizm trochę i #wyznanie #poezja #tworzczoscwlasna #muzyka (pdk)

    Życia cud...
    ale jak można mieć tuż do piekła
    gdy jebola jest obok tuż
    zachowuje mnie w swej pamięci
    tylko siebie jest żal
    w niebie dzisiaj wszyscy święci mają bal
    a mi tylko ludzi dookoła żal
    może pora se w łeb pal
    ale nie, jakas osoba zabierze mnie
    na pełnię, oglądanie fal
    olkaforycznych i żadnych pal bo pocałunki zasłonią
    złe myśli i pale
    ja pewnie już ociężale
    poczuje się wspaniale
    dla tego wyjazdu
    trwam mimo wszystko w podstawie (tylko jedna osoba ją zna)
    trwam, trwam w niej wytrwale
    by już wtedy mogło być wspaniale.
    Ja sam z nią, tylko tyle i będzie doskonale.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1.jpg

  •  

    Ten weekend to będzie weekend z F1, mój ulubiony tor Spa ale wiecie co, nie przełączę nawet na minutę bo nie zniosę już tej szopki BLM i tego obłudnika hamiltona. #f1 #wyznanie #nieplakalempofloydzie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Szalom!
    Na początek kilka słów o mnie.
    Dzięki Bogu wychowałem się w dobrej rodzinie, na blokowisku, ale otoczony miłością. Miałem zawsze co jeść, czystą, ciepłą pościel i bezpieczny dach nad głową. Zrobiłem magistra, dostałem świetną pracę, założyłem rodzinę. Mam kochającą żonę i wspaniałe dzieciaki. Będąc małym pacholęciem, miałem okazję wyjechać na tydzień do Włoch. Wróciłem do mej cierpiącej Ojczyzny, która od wieków już ocieka krwią i blizną. To wspomnienie innego świata popchnęło mnie do emigracji, jakieś kilkanaście lat temu.

    Od czasu do czasu wracam do Polski. Odwiedzić groby bliskich, rodzinę, popatrzeć, pogadać z ludźmi i tak dalej.
    Teraz do sedna.

    CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi rodakami, którzy żyjąc w Polsce za 2,5k zł jeszcze nie zwariowali ze zmartwienia, czy będzie za co kupić chleb, zapłacić elektrowni, czy kupić dziecku pampersa.
    CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi, którzy zachowali pogodę ducha i życzliwość dla bliźniego, pomimo agresywnej szczujni z prawa i lewa, dzielącej Polaków na swoich i obcych, na lepszych i gorszych
    CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi, którzy potrafią jeszcze wyrzucać odpadki do koszów na śmieci, nie powiększając syfu zalegającego na brudnych ulicach.
    CHYLĘ CZOŁA przed kulturalnymi kierowcami, którzy nie traktują mnie jak wroga do zabicia oraz przed pomocnymi urzędnikami.
    CHYLĘ CZOŁA przed #niebieskiepaski, którzy nie traktują kobiet jedynie jako zbiór otworów, w które mogą zapchać swego członka, oraz przed #rozowepaski, które potrafią docenić mężczyznę i zobaczyć w nim więcej, niż tylko wypchany banknotami portfel do wyczyszczenia.
    CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi, którzy się nie poddają, zmagając dzielnie ze swą codzienną chujnią potrafią jeszcze kochać, uśmiechać się i dawać innym nadzieję.

    Trzymajcie się i nie utońcie w bagnie zwanym życiem!
    #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f40444b8fce6809e1a68fd7
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    [======..................................] 15% (36zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    Mircy, będzie #przegryw jak stąd do końca internetów ale chyba muszę

    Lvl 24
    Nie mam praktycznie znajomych
    Spierdoliłam życie po całości
    W takim sensie, że #hazard #narkotykizawszespoko #komornikstory #kredyt i takie tam inne fajne (dlatego też rodzina trzyma się ode mnie z daleka bo jeszcze kogoś zepchnę na złą ścieżkę)
    Od 8 lat deprecha, fobia społeczna w opór i border (chociaż podejrzewali też dwubiegunówkę, a jedno się z drugim nie wyklucza) jestem już weteranem jeśli chodzi o wszystkie możliwe pojebaństwa, 25.06 stwierdziłam że dość, najebałam się jak szpadel, zrobiłam sobie własną mieszankę Wedlowską (Xanax/Ketrel/Chlorprothixen) i zasnęłam snem niestety nie wiecznym, bo po dwóch dniach obudziłam się w Szpitalu Praskim na toksykologii
    Tym samym zakończyłam trwający prawie 8 lat związek (który przez ostatnie miesiące był już po prostu mieszkaniem razem pod jednym dachem), zostałam z torbą ciuchów, z którą wyszłam z domu równo miesiąc temu (chyba dlatego wzięło mnie dziś na wyznania)
    Resztę moich gratów radośnie zabrała śmieciarka, sądziłam że moje rzeczy (w tym parę takich, które mogłabym spieniężyć) będę mogła odebrać ale tak się nie stało BO NIE I JUŻ, śmieciarka była szybciej niż ja ( ͡° ͜ʖ ͡°) zostałam goła i wesoła a mój majątek stanowiły: 30 zł w portfelu, iPhone XS oraz nauszne JBLe, ajfon uratował mi dupę, pewien znany mi osobnik lvl27 również bo dzięki temu nie wylądowałam na ulicy, więc jak na razie mam gdzie mieszkać, hajsiwo się skończyło, trochę wpadło z kasynowych bonusów za free (hazard mam już opanowany do tego stopnia, że praktycznie nigdy nie gram za swoje) ale SŁUCHAJCIE
    po miesiącu wysyłania CV do różnych miejsc w których przypuszczam, że będę w stanie pracować z moją fobią społeczną odezwał się do mnie ktoś kto chce mnie zatrudnić (i jutro mam spotkanie!1!1!1) chociaż w CV widnieje moje zdjęcie po obejrzeniu którego żaden zdrowy na umyśle człowiek nie będzie nawet czytał co tam dalej jest napisane (może nawet lepiej), chyba że owe CV składać będę do salonu piercingu lub tatuażu (a nie będę, bo dziaram i kolczykuję tylko sama siebie), ponieważ dla przeciętnego normika wyglądam dość dziwnie
    Jutro spotykam się z człowiekiem który chce dać mi normalną pracę
    MI
    Przegrywowi z piwnicy

    I teraz leżę w łóżku ̶a̶ ̶o̶b̶o̶k̶ ̶ś̶p̶i̶ ̶o̶n̶a̶ i analizuję ten cały miesiąc i boję się jak jasny chuj tego co będzie jutro, tego co będzie w ogóle, tego czy w ogóle coś będzie
    Mam tylko jeden powód dla którego mam ochotę wziąć się w garść i ogarnąć ten życiowy pierdolnik
    Lvl27 o którym wspomniałam wyżej jest w takiej samej życiowej chujni i nie wiem skąd my się urwaliśmy i dlaczego ale poczułam że może uda nam się coś zrobić i (być może) #wychodzimyzprzegrywu
    znaczy jeszcze nie, ale powoli byśmy chcieli chociaż #samobojstwo jemy z chlebem na śniadanie, czy tam jakiś chleb powszedni nasz to jest i w razie czego wszystko mamy przemyślane i spierdalamy razem na tamten świat i nie ma u nas żadnego pierdolenia w stylu „we się nie zabijaj bo warto żyć”
    Po prostu zobaczymy
    Po wyjściu ze szpitala wiedziałam, że prędzej czy później zrobię to ponownie ale tym razem porządnie i w takim miejscu, że nikt mnie nie znajdzie
    Ale później pojawiła się ta ostatnia myśl że może się uda ogarnąć życie

    Jest to tak dziwna sytuacja, że będę chyba szczesliwa z każdego wyjścia
    Jednak trochę bym chciała zobaczyć na własne oczy jak dwa przegrywy wyczołgują się z dołu pełnego gówna

    Możecie hejterzować, pisać zabij się, heheszkować i takie tam
    W tym stanie naprawdę bez różnicy
    Możecie też pisać swoje historie (z dobrym i niedobrym zakończeniem), pytać, radzić, nasrać do szyi

    Chciałam się tylko wypłakać, wyżalić, pochwalić, wystawić kawałek nogi z piwnicy bo nigdy publicznie nie piszę o sobie i nie mówię o sobie i nawet nie mam komu powiedzieć o sobie i w zasadzie to nie czułam takiej potrzeby bo i tak niczego by to nie zmieniło

    Śpijcie spokojnie Wykopki i serio cieszcie się póki jest z czego się cieszyć (sorry za Coelhostyle)

    ___________

    #depresja #fobiaspoleczna #borderline #przemyslenia #wyznanie #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Czasem, jak mi dziwnie w życiu, to na fejsie wyswietlaja mi sie takie krindżowe filmiki, typu do jakiejś muzyczki tańczą pary, potem dołączaja dzieci etc, generalnie około miłosne, słodko pierdzące opcje, i zawsze tak na to patrzę i wzrusza mnie to. #cringe #wyznanie #feels #atencyjnyrozowypasek

  •  

    Jedną z najgłupszych rzeczy jakie w życiu zdarzyło mi się robić, było kupowanie z gazet gier Java na telefon. Tak się w to wkręciłem, że potrafiłem trzy razy dziennie jechać do sklepu po doładowanie za 20 złotych, by mieć za co pobierać kolejne tytuły. Co najlepsze, telefony miały ograniczoną pamięć, więc co jakiś czas trzeba było odinstalować kilka gier żeby zrobić miejsce na nowe. Gdy chciałem wrócić do usuniętego tytułu oczywiście musiałem ponownie go kupić, bo otrzymywane odnośniki były możliwe do zrealizowania tylko raz.

    Stosunkowo szybko załapałem o co chodzi w internecie mobilnym, to było jeszcze w czasach gdy używało się "starych Nokii" i "starych Siemensów", a każdy, kto przypadkiem otworzył w telefonie przeglądarkę, w pośpiechu wyjmował baterię z telefonu, żeby nie daj Boże niczego nie naliczyło do rachunku. Ogarnąłem temat pakietów internetowych, poszukałem najkorzystniejszej oferty i robiłem w telefonie rzeczy o których innym nawet się nie śniło (tym bardziej, że byłem wtedy nastolatkiem i nie miałem jeszcze komputera, więc siłą rzeczy to komórka zaczęła pełnić jego funkcję). Dość szybko zauważyłem, że Motorola V500 z klapką to za słaby sprzęt jak na moje potrzeby, więc zainwestowałem w potężne jak na tamte czasy urządzenie jakim była Nokia E51. Ona pozwoliła mi na rozwinięcie skrzydeł, głównie dzięki pełnemu możliwości systemowi Symbian oraz slotowi na kartę pamięci, która to pozwalała przechowywać pobierane pliki. Również gry Java, które bardzo łatwo można było poszukać w sieci, dopisując jedynie obok nazwy gry "jar download" w wyszukiwarce.

    No i karma wróciła, wydane pieniądze na gry z gazet zwróciły się z nawiązką, ponieważ... operator nie był w stanie rozliczyć mnie za korzystanie z internetu! Nie wiem jak to wytłumaczyć, może po prostu zużywałem zbyt duże ilości danych i ich system ześwirował, tak czy inaczej licznik wykorzystanych kilobajtów po prostu się zaciął. Doładowania robiłem tylko po to, by przedłużyć ważność konta i żeby było za co pisać i dzwonić, internet natomiast stał się całkowicie darmowy! Sielanka trwała grubo ponad pół roku. Pewnego dnia nie mogłem wysłać SMS, a po sprawdzeniu stanu konta ujrzałem informację o tym, że saldo wynosi "poniżej -119 zł". Doładowałem na próbę za 5 zł, ale stan konta nawet nie drgnął, więc wyrzuciłem kartę SIM i kupiłem nową u tego samego operatora. Po kilku miesiącach sytuacja się powtórzyła XD znów zawiesił się licznik zużycia danych i po raz kolejny mogłem korzystać z dobrodziejstw darmowego transferu. W międzyczasie dostałem pierwszy komputer, więc bardzo szybko ogarnąłem tethering (udostępnienie połączenia internetowego z telefonu do komputera). Dzięki temu cieszyłem się prawdziwym no limit na dwóch urządzeniach jednocześnie. Mniej więcej pół roku później operator naprawił błąd, od tamtego momentu nigdy więcej już taka sytuacja nie miała miejsca.

    #wyznanie #telefony #gsm #internet #tldr
    pokaż całość

  •  

    Jezu jak ja kocham grę w szachy;
    kiedyś ojciec nauczył mnie grać jak miałem 5 lat i podniecony cieszył się jak wygrywał podczas gdy ja ryczałem. Matka musiała go pouczać ze jaki przykład dziecku daje, no ale mimo ryku i płaczu dalej grałem.
    Do czasu gdy przyszły turnieje i każdy weekend to był wyjazd na turniej szachowy - a że w domu był ban na komputer poniedziałek-piątek (po szkole można było już grać, wiadomix), to mnie chuj strzelał ze nie mogę pograć na kompie bo nagle ojciec wpada w środę do domu i mówi „w sobotę mamy turniej do wygrania, jedziemy w piątek wieczorem”. Oczywiście „mamy do wygrania” bo jak on wiózł i mi pieniądze na jedzenie dawał to jak puchar dostawałem za turniej to on cieszył ryja i wśród innych rodziców zachowywał się jakby to on to wszystko wygral.

    No wiec tak to się toczyło do końca gimnazjum; w między czasie mistrzostwa miasta, województwa, top15 w mistrzostwach polski (jaralem się jak pajac bo 300 startujących było).

    raz jak wyprosiłem mamę żeby tata pozwolił mi zostać w weekend w domu bez żadnego turnieju, to ten się tak wkurwil ze szok (bo to turniej GrandPrix gdzie punkty zbierasz na turnieju wiec wiadomo opuszczony turniej to już ileś punktów w plecy a przecież Przemek co gorszy ode mnie jest zajmie gowno miejsce ale zawsze jakieś marne punkty nazbiera a ja nie). No ale udało się, pozwolił zostać. Zaczęła się zabawa, bo mama w pracy była a ja sobie dla czillu chciałem w Tibijke pograć z kumplami z osiedla. Ale gdzie, korki wyłączone , przychodzi ojciec i krzyczy ze koniec grania (45min grałem) masz książkę czytać; i rzucił mi lekturę na łóżko, tak bolało go ze do mamusi się poskarżyłem xd

    No i tak znienawidziłem szachy przez niego;
    Teraz potrafię dla czillu odpalić 1minutowe partie do szybkiego rozegrania podczas pracy gdy potrzebuje szybkiej przerwy. A ze w IT robię to żaden problem odpalić szybko chess.com i pyknac 3 meczyki minutowe i za 6min wrócić do pracy.

    Gdy robię to dla siebie dla przyjemności, efekty są mega lepsze. Nie wiem czy to coś Wam powiem ale grając „w realu” miałem ranking 2000 ciagle ucząc się różnych partii z trenerami. Teraz dla czillu gram to mam 2304 na chess.com, a moje największe osiągniecie to pokonanie online Hikaru Nakamura w 3minutowej partyjce. Dodam ze Hikaru jest gdzieś w top3 w szachach szybkich na świecie.

    A teraz w święta do piwka z ojcem zagram czasami, to raz bez patrzenia na szachownice rozjebalem go (tzw. blindfolded chess), i zawsze daje mu fory ze mam 30 sekund a on 10minut na partie. I tak nie może wygrać ze mna jak przyjadę do domu. A najlepsze ze on nie umie przegrywać, wiec jak już widzi ze ni chuja nie da rady, to wstaje i idzie do piwnicy niby do pieca podłożyć i siedzi tam z 20min i 3 szlugi jara z wkurwienia ale nie może mi pokazać ze tak go to rusza.

    Ten się śmieje kto się śmieje ostatni.

    Świruje, nie wiem jaki morał tutaj pasuje, ale na pewno coś z tym ze jak robisz coś z przyjemności a nie przymusu to masz lepsze efekty, albo nie wiem co jeszcze. OjciecPrzegryw czy co.
    #szachy #wyznanie #ojciec
    pokaż całość

    •  

      @Racjonalnie-do-przodu: Może. Teraz są szczęśliwe, Judit wygląda na zajebistą babkę, taką ciepłą ciocię - idealna do pracy z dzieciakami... ale mogę się założyć, że żadna z jej podopiecznych nigdy nie osiągnie tego co ona w szacach. Więc zawsze - coś za coś... ja tam zazdroszczę takich dzieciaków jak Magnus, ojciej nic nie musiał robić - tylko wyłożyć trochę hajsu, ale sam przyznał, że trafiło na zamożnego Norwega, więc nie miał żadnych wyrzeczeń... jak wielu innych szachistów, którzy ciężką pracą dochodzili.

      A wracając do sedna - najprawdopodobniej byłaby szczęśliwsza w dzieciństwie, i najprawdopodobniej nie osiągnęłaby nic w życiu... jak większość ludzi, którzy nic nie robią i nie nabywają żadnej systematyczności i potrzeby pracy nad sobą. W skali wszzechświata, to i tak nie ma znaczenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

    •  

      @Al-3_x: Możecie nalać polaczkowi Don Perignona, albo dobrej whisky 18 letniej. Polaczek wypije duszkiem i powie, że cierpkie i jakieś mdłe. Dacie polakowi trufli to powie, że to jakiś zgniły czosnek. Zaparzycie polaczkowi dobrego espresso z dobrej, ręcznej maszyny, z świeżo mielonych ziaren bardzo dobrej jakości, powie że jakaś mała ta kawa i w ogóle kwaśna i i dziwnie smakuje. Dlatego mnie nie dziwi, że 3/4 z was, biedaki szkaluje HAWAJSKĄ. Nie dziwi mnie to, ponieważ wiem że jesteście tylko biednymi cebulakami i całe życie schabowe z mięsa za 7,99/kg. Nie znacie życia, wasze kubki smakowe są wypalone od podrobionych fajek i chujowej wódki. Nigdy nie mieliście okazji poznać smaków. Na widok pizzy z miodem byście pewnie skakali i darli mordę jak te małpy w zoo. Kompozycja słodko-słone, albo słodko-kwaśne to jedna z najlepszych rzeczy jakie można skonsumować. Prawdziwa eksplozja dla wyrafinowanych smakoszy.
      W cywilizowanej i rozwiniętej Japonii, kiedy córka przyprowadza i przedstawia swojego wybranka rodzicom, ci wykonują test. Podają mu Hawajską. Kiedy chłopak pizzy nie zje, albo powie że mu nie smakuje, to wiadomo że pochodzi z patologicznej rodziny. Test działa z dokładnością 100% i nawet WHO i ONZ przyznali, że u rodzin w których dominuje alkoholizm, narkomaństwo i kazirodztwo zawsze pojawia się niechęć do pizzy z ananasem.
      pokaż całość

    •  

      L
      @Al-3_x: Słodycz ananasa idealnie przeciwstawia się słonosci kurczaka ale ludzie z płaskimi kubkami smakowymi nigdy tego nie zrozumieją.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    czasami lajkuje rzeczy tylko zeby komus bylo milo, bo nikt inny tego nie robi. #wyznanie

  •  

    Hej, Mireczki. Bardzo lubię zimę, a to z powodu że wszyscy zakładają biedackie koła.
    Wiadomo w lato jest ciepło, nikt nie sypie solą, to wszyscy zakładają alumy po 20 cali, czarne, chromowane i ogólnie bogate żeby poszpanować.
    A na zimę to szkoda felg, które kosztowały tyle co Dacia Logan z gazem, więc niektórzy zakładają zwykłe czarne stalaki, i ewentualnie kołpaksy.
    I czasami (bardzo rzadko) można spotkać nowe wypasione auto, typu BMW serii 5, albo Audi A6, albo Merca E klasę, na zwykłych stalówkach, czasami nawet zardzewiałych.
    Sam na własne oczy wydziałem Mercedesa S W222, który sunął sobie w zimę na stalakach z kołpakami XD (ktoś musi mieć fantazję)
    I Mnie właśnie takie konfigurację podobają się najbardziej.
    I to tyle co chciałem powiedzieć, dziękuję za uwagę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A poniżej zdjęcie mojego grzybowego zestawu.
    Mercedes-Benz Klasy S W221 S63 AMG oraz trzyczepka samodział.

    #heheszki #motoryzacja #samochody #mercedes #mercedesizm #gownowpis #wyznanie #modelarstwo #zawszegratem #cytrynigumiak i troszkę #chwalesie #nocnazmiana
    pokaż całość

    źródło: zestaw.JPG

  •  
    ZeZycieMaSens

    +25

    Nie no to nie do wiary... to byc nie może. 23 lata na karku, nigdy nie byłem w związku, lata starań, zmieniania się, pracy nad sobą, ciezkich treningow, pracy zawodowej, skonczone studia z wyróżnieniem... a 13 latka z #6obcy mi pisze, że była już w 3 związkach i uprawiała seks... jakby ktoś dał mi w mordę... ja pierdole kurwaaa. Ja do 20 roku życia nie widziałem nawet kobiety nago, musiałem stracić prawictwo z prostytutką. Teraz mam 23 lata i jestem samotny jak palec, a ta 13 latka probuje mi wmówić, że na pewno kogoś poznam i że to co sie dzieje jest normalne. Ze samotnosc jest spoko i powinienem kupic sobie psa. Co z tego ze mam tego zjebanego psa? W czym mi to ma pomoc do chuja. 13 latka robi rzeczy jakie mi sie nie snilo, prowadzi zycie jak w bajce. A ja musze tyrać u janusza za psie pieniadze a po pracy wegetowac w samotnosci. Naplulbym jej w parszywą mordę, bo gdyby miala prowadzic takie zycie jak ja to juz po paru tygodniach by sie powiesila. A ja musze żyć w tym koszmarze latami i nic nie wskazuje na to ze kiedykolwiek bedzie lepiej, a zawsze moze byc gorzej...
    Ja zamiast przeżywać w jej wieku pierwsze miłości to byłem gnebiony w gimnazjum i przeżywałem piekło... życie jest kurewsko nie sprawiedliwe. Obym sie jutro nie obudził, nie chce dłuzej zyc na tej jebanej planecie.
    #przegryw #seks #rozowepaski #divyzwykopem #podrywajzwykopem #logikarozowychpaskow #samotnosc #psychologia #anonimowemirkowyznania #wyznanie #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Zdecydowanie największym plusem życia na wsi jest dostęp do świeżych owoców i warzyw.
    Masz ochotę na pomidory, albo na koktajl z miętą? Wychodzisz do ogródka i zrywasz. Masz ochotę na borówki? Babeczka z sąsiedniej wsi przywozi je następnego dnia. Świeże, a nie obmacane przez setki starych bab w supermarkecie.
    #wyznanie #wies #jedzzwykopem #owoce #wiejskiezycie #jedzenie pokaż całość

    źródło: 1594218296509.jpg

  •  

    Oglądałem właśnie na Maxtvgo reportaż o zamachach w Paryżu w 2015 roku. Pod koniec filmu aż się popłakałem. Jeśli porównany starego Maksa z tym co jest teraz to patrząc na to zadaje sobie pytanie kto go do tego stanu doprowadził. Służby specjalne za to że mówił jak jest i wzbudzał prawdziwe rewolucyjna nastroje. Jego petycję miały po kilkaset tysięcy podpisów. Ktoś uznał go za zagrożenie i postanowił wykończyć. Dlaczego? Oczywiście dla swoich korzyści politycznych. Żal żal serce płacze już Cię więcej nie zobaczę. Ale może wróci stary dobry Maks a ja w głębi duszy na to czekam. #wyznanie #pijzwykopem #maxkolonko #4konserwy #neuropa pokaż całość

  •  

    Muszę się wam do czegoś przyznać. Cierpię na daltonizm. Ciężko się z tym żyje zwłaszcza przy codziennych czynnościach takich jak dobieranie skarpetek czy nawet oglądanie meczów piłki nożnej.

    Ale z jednego się cieszę niezmiernie. Że mogę się pochwalić byciem bordo na wykopku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wyznanie #zalesie #przegryw #heheszki

  •  

    Kochane Mirki!

    Zbieram się już na napisanie tego wpisu drugi dzień. Najwyższy czas jednak wyrzucić to z siebie, zostawić jakąś spuściznę po sobie...

    Kto z was czyta czasem moje wpisy ten pewnie wie, że jeszcze w marcu tego roku zrobiłem sobie takie postanowienie, że jako prawik 25 lvl już czas w końcu się rozprawiczyć, choćby na roksie. Byłem wielce zdeterminowany by postanowienie to wypełnić, moją determinację pogłębiał fakt, że w tamtym czasie udało mi się uzyskać w moim kołchozie umowę na czas nieokreślony, co zapewniło mi jako taką stabilność finansową.
    Postanowienie to musiałem jednak zarzucić w związku z wiadomymi cyrkami z koronawirusem.
    Dopiero w czerwcu zdecydowałem się znowu wrócić do tematu.
    Przyrzekłem sobie, że jeszcze w czerwcu zejdę z drogi adepta magii, na zawsze zamykając przed sobą drogę czarodzieja.( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    I wiecie co? Niemalże w ostatnim w dniu tego szanownego miesiąca udało mi się to! (。◕‿‿◕。)
    No więc, trochę szkoda ale juz niestety nigdy nie będę w stanie rzucić żadnym fireball'em. (╥﹏╥)

    Ale do rzeczy. Prawictwo straciłem oczywiście za sprawą szanownej Pani Divy z portalu roksa.pl. Moje wyznanie niech będzie swego rodzaju drogowskazem dla zagubionych mirków skoncentrowanych wokół tagu #przegryw. Podzieliłem je na dwa etapy. Pierwszy to opis przygotowań do spotkania oraz sam przebieg spotkania.
    Drugi to refleksje po spotkaniu.
    Piszę bez korzystania z AnonimowychMirkoWyznan. Nieczego się nie wstydze i nie musze ukrywać nick-u.
    Przed samym wywodem chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować dwóm osobom. Pierwsza to @TestoDepot , osoba znana chyba wszystkim diviarzom z wykop.pl. Dzięki ci kolego, w jakiś sposób zachęciłeś mnie do zabawy z divami, dzięki za to.
    Druga osoba, której chciałem podziękować to @Wygramitak za to, że napisał mi bardzo (bardzo!!) szczegółowy tutorial diviarza , za który to jestem bardzo wdzięczny. Również mi to wiele pomogło i zachęciło do tematu. Dzięki Mireczku (。◕‿‿◕。)

    1) No więc do rzeczy.
    Pierwsza rzecz z jaką musiałem sobie poradzić to znalezienie odpowiedniej Pani Divy. Myślę, że każdy w tym miejscu zna portal roksa.pl oraz portal garsoniera.com.
    Na tym pierwszym portalu szukamy numeru telefonu , na tym drugim sprawdzamy opinie.
    Już na tym etapie spotkała mnie pierwsza trudność. Na garso praktycznie nie ma opinii o Divach z mniejszych ośrodków.
    Jeśli chcemy korzystać z garso to musimy się nastawić na szukanie divy w miescie wojewódzkim - w moim przypadku był to Kraków. Z początku chciałem szukać w mniejszych ośrodkach czyli miastach powiatowych w okolicy. Opinii było jednak bardzo mało, większość odnosząca się już do nieaktywnych ogłoszeń sprzed kilku lat.

    Tak więc mirki, rada pierwsza. Szukacie Divy przez garso - zapomnijcie o miastach powiatowych. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    W tym miejscu chciałbym polecić inny , konkurencyjny do garsoniery portal - erometr.pl .
    Opinii jest tam mało, jednak jak juz są to bardzo szczegółowe. W moim odczuciu erometr będzie się w najbliższym czasie upowszechniał, warto o nim pamiętać.

    No więc, tak. Posiłkując się roksą, garso i erometrem spędziłem około kilku godzin na analizowaniu ogłoszeń, zapisywałem sobie dane w excelu , tj. numer tel, imię , opinie, okolica, własny komentarz itd.
    W ten sposób wytypowałem 5 div , które najbardziej mi odpowiadały pod względem całokształtu.
    Z tej piątki wybrałem jedną , co do której zdecydowałem że spróbuje się przejść najpierw do niej.

    Następny etap... cholernie trudny, telefon.
    Siłowałem się ze sobą cały jeden dzień. Od rana do wieczora ślęczałem nad komórką w moim wynajmowanym pokoju i starałem się zadzwonić. Stres zżerał mnie od środka, chodziłem po pokoju, trochę się pociłem, jednym słowem katorga...
    W ten sposób jeden dzień z życia poszedł kompletnie w plecy.
    To był piątek. Cóż, stwierdziłem ze spróbuje następnego dnia. Wstałem w sobotę gdzieś po 09:00... i udało mi się przemóc by zadzwonić gdzieś koło 13:00. Za pierwszym razem nie odebrała. Z jednej strony ulga... z drugiej , sprawa dalej nie załatwiona.
    Spróbowałem znowu , za jakieś 20 minut. Tym razem odebrała...
    I tutaj mirki , pierwsze zdziwienie, wręcz szok. Zastanawialiście się kiedys jak wygląda umawianie się na spotkanie z Divą?
    Ja sobie to tak wyobrażałem, że twoja rozmówczyni jest albo zapita, albo zaćpana, albo jej głos wskazuje na to, że jest z nią coś ostro nie tak. Otóż nie.
    Rozmowa z Panią Divą , przypominała zwykłą i rzeczową rozmowę (tak jakbyś się umawiał do fryzjerki na strzyżenie).
    Jakoś mniej więcej tak to było:

    - Czesć, jestem Arek. Widziałem twoje ogłoszenie na roksie, chciałbym się spotkać, czy to dalej aktualne?
    - Aktualne, aktualne tylko że dzisiaj juz nie pracuje.
    - Myslalem bardziej o poniedzialku, tak po 17:00
    - W poniedziałek to ja tylko do 17:00 pracuje.
    - Hmm, to moze 15:00?
    - Może być 15:00, tylko potwierdź mi proszę o 14:00 w poniedziałek, ok?
    - Ok , no to do zobaczenia
    - No hej.

    Zwykła rzeczowa rozmowa jak sami widzicie.
    No więc jak się domyślacie, między sobotą a poniedziałkiem trochę stresująco było...
    Mój stres dodatkowo pogłębiał fakt, że w poniedziałek o 13:00 miałem (również stresujące) ważne spotkanie w pracy, które miało trwać do 14:00 , a więc w bardzo bliskim czasie miałem tego samego dnia dwa stresujące wydarzenia.
    No ale jakoś udało się przetrwać.
    Więc, dzwonię o 14:00 żeby potwierdzić, dostaję ulicę, upewniam się co do ceny, wybieram się na miejsce.
    W tym momencie stres już trochę zelżał, nie byłem oczywiście odprężony ale już tak jakby mniej mi waliło to serducho. To jest już chyba ten moment kiedy wybierasz się na spotkanie gdy nie przejmujesz się już tak tym wszystkim gdyż masz poczucie że w tym momencie wszystko dzieje się już samo.
    No więc jestem na ulicy pod blokiem. Godzina 15:00, dzwonię. Dostaje klatkę, numer mieszkania.
    Staję przed drzwiami mieszkania....

    Tu jedna wskazówka ode mnie, Mirki jak zbliżacie się drzwi to upewnijcie się ze nie ma przy was żadnej innej osoby.
    Pamiętajcie ze diva liczy raczej na dyskrecje (po co sąsiedzi mają się niepotrzebnie wkurwiać), więc dobrze żebyście przemknęli do jej mieszkania niczym "duch". Sama Diva też jest skąpo ubrana więc otworzy wam tak charakterystycznie, że sama schowa się za drzwiami w ten sposób, żeby podczas otwierania nikt z zewnątrz jej przypadkiem nie zobaczył.

    No więc dobra , wszedłem.
    Pani Diva w pończoszkach samonośnych, bez majteczek, z taką fajną koszuleczką z bardzo dużym dekoltem. Mega seksowna.
    Bardzo sympatyczna (opinie na garso były jednoznaczne). Kładę parasol, zdejmuje buty,daje kasiorkę, gadka szmatka (łatwo było zaparkować? pewnie trochę ciężko trafić bo rozłożenie ulic skomplikowane).
    Daje mi ręcznik, pokazuje pokój, gdzie zostawić ubrania. Idę z ręcznikiem , myje się jakieś 7-8 minut.
    Po umyciu wchodzę do pokoju z łóżkiem. Całkiem nagi. (I tu ciekawa sprawa, myślałem że przekroczenie bariery nagości będzie dużym problemem, jednak wyszło mi to całkowicie naturalnie, nie było problemów).

    Dalsza gadka szmatka (byłeś na wyborach? głosowałes? Jestes stąd czy przyjechałeś spoza Krk?)
    Ogólnie jakieś 5 minut. Pani Diva powolutku już zachęca mnie bym się położył, kłade się wygodnie.
    W tym momencie byłem już odpręzony stresior znikł niemalże całkowicie. Benek jednak prawie w ogóle nie stał.... jeszcze.
    Pani Diva miała cudowne i wielkie piersi, wyciągnęła je spod koszuleczki i zaczęła się nimi ocierać o mojego benka, w tym momencie problem z erekcją znikł już całkowicie. Stopniowo coraz bardziej i intensywniej się ocierała swoim cudownym biustem , ja w tym czasie smyrałem ją lekko po pupie.
    Ok, dalej nie będę się jakoś szczególnie rozpisywał w szczegółach (bo dalszy przebieg jest przecież mocno indywiduwalny) wiec przejde szybko.
    Zaczęło się FBG, jakieś 2 minuty. Potem zaproponowała żebym to ja się nią zajął. Oczywiscie zgodziłem się , bo byłem na nią napalony.
    Wycałowałem jej piersi, sutki, ramiona, pupę (na pupie strasznie dużo się skupiałem ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).
    Ogólnie, trzeba przyznać byłem trochę niezdarny, raz nawet mi się zapytała czy byłem już kiedyś z jakąś kobietą , skłamałem, że z dwoma. Nie ciągnęła dalej, ogólnie było sympatycznie choć podejrzewam , ze mogła się skapnąć ze prawik jestem (ja jej wciskałem że juz od ponad roku nie ruchalem , i ze juz zapomniałem ( ͡~ ͜ʖ ͡°) ).
    W końcu przeszedłem do mojej ulubionej części (tu się posypią gromy na mnie) czyli do minetki.

    Tu mi sprawa chyba dobrze wychodziła. Ogólnie to w trakcie wstępnych zabaw Pani Diva mi wspomniała, że ona jakichś orgazmów udawać nie będzie bo nie umie. Rzeczywiscie, jak robiłem swoje niezdarne pieszczoty, to w ogóle się nie odzywała , nie było jakiegoś sztucznego udawania jak to jej dobrze (i fajnie, szczerość jest ważna).
    Ale jak zabrałem się za minetkę, to kilka razy jęknęła i nawet pochwaliła ("noo, to z językiem to nawet fajnie ci idzie").
    Ogólnie to strasznie się wczułem wtedy (oglądałem swego czasu tutoriale niny hartley, wiedzialem wstępnie jak i gdzie ruszać językiem ( ͡º ͜ʖ͡º)). Możliwe że nawet bym jakieś łagodne szczytowanie jej zafundował gdyby nie to że trochę nas czas gonił, więc jakieś 15 minut minetki i skończyłem.
    Pani Diva zasugerowała wtedy "no to co? moze jaki seksik?"

    Miałem własne kondomy, niepotrzebnie jednak, Pani Diva sama swoje zaproponowała, ma już ponoć doświadczenie i wie które nie pękają.

    No i tu kurde pierwszy zgrzyt....
    Chciałem się kochać na pieska. Nie mogłem jednak trafić.... Mój problem polegał na złym ułożeniu ciała. Pamietajcie Mirki, jak chcecie wejsc na pieska to ustawcie swoje ciało prostopadle do partnerki, ja z początku za bardzo się pochylałem.
    Kłopot jeszcze był taki że zaczął mi powoli benek opadać (chociaz podczas minetki stał na bacznośc).
    Z jej pomocą się udało jakoś wejść ("no rzeczywiscie juz trochę zapomniałeś jak się seksić") , no więc chwyciłem jej cudowną pupę i zacząłem chędozyć.
    I zaczął się drugi problem.....
    Mirki, to co teraz powiem zapamiętajcie sobie dobrze. Ten cały "deathgrip" to nie jest wcale bujda.
    Autentycznie, nie mogłem dojść mimo że dynamicznie ją chędożyłem ("noooo , ale jak się ruszać to nie zapomniałeś" - jej komentarz). Tak bardzo jestem przyzwyczajony do ręki, że nie mogłem w tej pozycji dojść.
    Po jakiś 7 minutach , stwierdziłem że nie mam juz siły. (Tak na prawdę mógłbym jeszcze pewnie 3 razy tyle chędożyć, po prostu wiedziałem ze nie ma to sensu bo i tak nie dojde od takich stymulacji).
    No więc zaproponowała, że dokończy ręką.
    Chyba wyczaiła w czym problem bo chwyciła mnie zaskakująco mocna, ale udało jej się mnie doprowadzić do orgazmu.
    Po wszystkim spytała wprost "ty chyba bardzo dużo doprowadzasz się rączką?".

    Potwierdziłem. Ogólnie to mimo tych wpadek z mojej strony to było bardzo sympatycznie, nie spotkałem się z jakąś złośliwością, albo szyderstwem.
    Przeciwnie, powiedziała mi że miała juz takiego klienta którego "uczyła" na powrót dochodzić od cipki.
    I poradziła bym ograniczył rękę a zamiast tego spróbował sobie radzić używając sztucznej cipki.

    Później gadka szmatka (polityka, sytuacja mieszkaniowa, jaki mam zawód, itd.).
    Ubrałem się , wyszedłem, prawictwo stracone.

    2) Refleksje po spotkaniu.

    No więc tak Mirki. Chciałbym podkreślić, że to co teraz napiszę jest pisane z perspektywy 25-letniego mężczyzny, który już nie jedną stresującą sytuację w swoim życiu musiał przejść (studia, egzaminy, samodzielne znalezienie mieszkania, znalezienie pracy, rozmowa kwalifikacyjna, obowiązki służbowe).
    Jak pewnie sami rozumiecie, mój poziom dojrzałości jest całkowicie inny niż np. uczącego się 22-latka na utrzymaniu rodziców czy jakiegoś pryszczatego i zakompleksionego 18-latka.
    Oczywiście, nie piszę tego by się chwalić, staram się tylko dać do zrozumienia , że opisane wyżej wydarzenie całkowicie inaczej wpłynęłoby na takiego 18-latka a inaczej na starszego gościa. Miejcie to na uwadze młode Mirki i weźcie poprawkę ze względu na ten punkt w stosunku do tego co napiszę poniżej.

    A więc, czy coś się zmieniło? I tak i nie....
    Nie stałem się jakimś innym człowiekiem po wyjściu z mieszkania Pani Divy. Dalej mam w głowie te same sprawy co zawsze (praca, hobby, życie doczesne, gdzieś tam w oddali życie duchowe). Moje otoczenie zupełnie nie zobaczyło różnicy w mojej osobie. Jestem taki sam jak zawsze.
    A jednak coś się zmieniło... Przede wszystkim juz wiem jak to jest. Wiem , jak to jest poznać smak kobiecego ciała, dotknąć piersi, pieścić pusię, poczuć usta na penisie.... Można powiedziec, że nie jest to już coś o czym maniakalnie myślę jak o jakiś tajemnych rytuałach uprawianych jedynie przez wąskie i elitarne grono...
    Zmieniło się też moje podejście do pornoli. Myślę, ze teraz dużo bardziej obojętnie patrze na tego typu rzeczy. Mam niby 1TB starannie wyselekcjonowanych pornosów na dysku a jednocześnie w ogóle jeszcze żadnego nie obejrzałem od wczorajszej wizyty. Bardziej mi staje od wspomnienia Pani Divy niż od moich ulubionych filmików.
    Jestem też teraz świadomy swoich braków i zalet. Wiem, że trzeba ograniczyć fapanie, nauczyć się dochodzić w cipce, jednocześnie wiem, że jestem chyba dobrze rokujący na przyszłość w kwestii oralnych pieszczot (ten fakt podnosi na duchu (。◕‿‿◕。)).
    Jednocześnie nie jestem juz taki opetany tym całym seksem gdyż już wiem czym on jest. To ogromna zaleta tego stanu rzeczy.
    Chciałbym być też dobrze zrozumiany, nie chcę do końca życia płacić za seks.
    Może to zabrzmi dla niektórych dziwnie (chociaż wcale takie nie jest) ale zyskałem teraz trochę pewności siebie, i w dalszej przyszłości zamierzam poszukać sobie jakiejś kobiety ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Teraz przynajmniej mam pewność, że jak już jakąś sobie znajdę to nie zalicze takich wpadek jak nieumiejętność trafienia do cipki albo brak możliwości dojścia. Te kwestie wcześniej przećwiczę z Panią Divą. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Co do samej Pani Divy... bo nie wspomniałem bardziej o niej.
    Trafiłem idealnie. Sympatyczna kobieta, inteligentna. Można było sobie fajne pogadać. Odpowiednio nadawała wszystkiemu rytm , nie spinała się o żadne pieszczoty (przeczytałem na garso, że zdarzają się takie divy które są "niedotykalskie").
    Piękne duże piersi, jędrna pupa, profesjonalistka.
    Dużo starsza ode mnie ale działało to na jej korzyść (nie chciałem stracić prawictwa z jakąś gówniarą albo rówieśniczką, zawsze bardziej ekscytowały mnie dojrzalsze kobiety).
    Kilka razy sprowokowałem nawet śmieszne sytuacje , ale żadnej spiny z jej strony nie było.

    Chciałem też na koniec jedną rzecz zaznaczyć.
    Wielu ludzi ma w zwyczaju "odczłowieczać" sex-workerki i ich klientów. Pewnie nie raz spotkaliście się na wykopie z opiniami typu "no trzeba by chyba byc smieciem zeby chodzic na dziwki" albo "no jak ktoras pracuje jako prostytutka to nie moge sobie wyobrazic jak nisko trzeba upasc".

    Myślę mirki, że sami się przekonacie jak bardzo niesprawiedliwe są te opinie gdy sami zdecydujecie się na diving.
    Zarówno klienci jak i usługo-dawczynie to normalni ludzie, którzy dobrowolnie wybrali to co robią (no chyba ze mowimy o jakims burdelu mafijnym) i nie ma co ich obrażać za ich wybory. W żaden sposób nikogo to nie przekreśla.

    Tak więc, jeśli moje wyznanie będzie dla kogoś wartościowe to będę bardzo usatysfakcjonowany.
    Dziękuje każdemu kto przeczytał w całości moją ścianę tekstu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #divyzwykopem #wyznanie #chadowezycie #przegryw #roksa #divy #seks
    pokaż całość

  •  

    Eh Mircy, byłam w sobotę na treningu (dla zapominalskich trenuję futbol amerykański). Koleżanki Czeszki tak mnie zniszczyły, zwaliły, w glebę wtarły, siniaków nabiły i sturbowały, że mam opory, żeby jutro ruszyć dupę znowu. Defence back here. Nie wiem, czy tam iść, bo znowu mi wpieprzą ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #pamietniczek #wyznanie #sport #czechy

  •  

    #oswiadczenie #wyznanie #teczowepaski #milosc #trap #lateks #miaudowpis #pamietniczek
    W sumie nigdy Wam tego nie mówiłem, ale bardzo lubię przygodny seks z nieznajomymi facetami np. W miejskim szalecie, w parku albo nawet w autokarze. W zeszłe lato miałem dużo takich spotkań. Mmm piękne i romantyczne chwile to były dla mnie (。◕‿‿◕。) pokaż całość

    źródło: 1592940654049.png

  •  

    Nie wiem czy będzie widać ale takie wyznanie miłosne napotkałem na swojej drodze.
    #szczecin #milosc #wyznanie

    źródło: 1592672680154.jpg

  •  

    Ale się cieszę że za trzy tygodnie już będę po maturze i będę mógł się uczyć rzeczy które mnie ciekawią
    #matura #wyznanie #licbaza

  •  

    Gardzę ludźmi którzy uważają, że kobieta ma prawo do kilku NAJWIĘCEJ partnerów seksualnych, bo inaczej jest dziwką/puszczalską.

    Gardzę ludźmi, którzy mną gardzą.

    Do wszystkich tych którzy mnie obrażali: pieprzylam się 2 razy z murzynem i było miło, miejcie to idioci w głowie. Oni, nie wy.

    #seks #zwiazki #wyznanie #przegryw pokaż całość

  •  

    Rok temu wrzuciłem ten wpis, w którym opisywałem moje wrażenia z lektury „12 Rules for life” Jordana Petersona i deklarowałem chęć rozwoju dzięki niej. Miałem dać znać, co się od tego czasu zmieniło, więc daję. A zatem... co się zmieniło?

    Tl;dr
    Dużo dobrego. Zacząłem dbać o moje ciało, psychikę i ludzi wokół mnie. Odpaliło m.in. z siłownią i różowymi, ale programistą 15k nadal nie jestem. Z perspektywy czasu uważam tę książkę za niebywale pomocną, polecam każdemu, choć najlepiej służy osobom zagubionym, w marazmie, stagnacji, bez pomysłu na życie at all.

    Dużo. Bardzo dużo. Już w trakcie lektury zacząłem biegać i schudłem z 84kg do 68kg przy wzroście 182cm (a zaznaczmy – do tamtej pory NIENAWIDZIŁEM biegania, m.in. przez problemy z sercem; umiałem na początku przebiec może 600m i zadyszka, a teraz śmigam 12km w godzinę na raz). Od czerwca zacząłem robić ćwiczenia kalisteniczne, a w październiku poszedłem pierwszy raz na siłkę. Zrobiłem najlepszą sylwetkę, jaką kiedykolwiek miałem (ba! obiektywnie ładną), pierwszy raz w życiu zacząłem dostawać komplementy dotyczące mojego ciała, zwłaszcza że przestałem być abnegatem i odkrywam powoli coś takiego jak ładne ubrania. xD Przebiłem granicę 300kg w trójboju i mega zajarałem się siłownią, chcę poprawiać wyniki i wycisnąć stówkę na klatę. Zacząłem naprawdę dbać o dietę, dzięki czemu O WIELE LEPIEJ się czuję, mam znacznie więcej sił i chęci do wszystkiego. Często myślę o zasadzie numer 4, przez co staram się być lepszy od wczorajszego siebie i nie myśleć za dużo o tym, że inni to są już teraz lepsi i nigdy ich nie dogonię (kiedyś mnie to kompletnie paraliżowało). Ta zasada pomogła mi też w kilku trudniejszych momentach, jakie miałem przez ostatni rok – myśl o tym, że inni ludzie mają inne historie, inne warunki startowe i w ogóle warunki życia pozwalała mi poradzić sobie z tym, że coś mi nie idzie i rozwijać się w swoim tempie.

    Stand up straight with your shoulders back – przestałem przepraszać za to, że żyję. Uwierzcie mi, to jest ogromna różnica, przeogromna. Wcześniej byłem tym kolesiem od żartów o samobójstwie i wstydzenia się tygodniami, jak palnąłem głupotę, a teraz nic z tych rzeczy. Cenię swoje życie, jestem pewny swoich ideałów. Mam wartości, które są dobrze przemyślane, nie boję się ich bronić. Wiem, że są momenty trudne i zawsze będą, ale nie uciekam tchórzliwie w low expectations attitude – próbuję je przebrnąć, bo chcę być silny i dla siebie, i dla bliskich. Zdecydowanie łatwiej odnajduję się w nowych towarzystwach (a w myśl zasady nr 3 przestałem zabiegać o uwagę ludzi, którzy mają mnie w dupie), nie boję się odezwać, a do tego – co łączę z wątkiem towarzyskości – praktycznie nie zdarza mi się przesadzać z alkoholem.

    Staram się więcej słuchać i mówić prawdę. Miałem w zwyczaju stosować takie małe kłamstewka, które stawiały mnie w lepszym świetle i w miarę się ich wyzbyłem – o człowieku, co za ulga. Nie dość, że jest mi z tym łatwiej, bo nie muszę pamiętać, co komu mówiłem, to jeszcze przez tę szczerość w trakcie ostatniego roku odbyłem więcej szczerych, intymnych, poważnych rozmów z różnymi ludźmi niż przez całe życie, co bardzo rozwinęło moje z nimi relacje. Osoby, które znam lepiej lub gorzej, czują, że mogą mi się wyżalić, że ich posłucham, że dam im wsparcie i jestem teraz powiernikiem naprawdę wielu skrytych myśli tych ludzi, z czego jestem niebywale dumny, a i nierzadko mnie za to chwalą, co jest bardzo budujące. Uważam to obecnie za jeden z moich większych atutów.

    Nauczyłem się grać na gitarze!!!!!!111 Wiadomo, że na razie koncertów nie daję, ale przy ognisku już będzie ze mnie pożytek i nawet raz to przetestowałem w górach – kozackie uczucie. Włoskiego też się uczę i choć tu idzie wolniej, to idzie.

    Prawdopodobnie dzięki powyższym upgrade'om wyszedłem z przegrywu w aspekcie relacji romantycznych. Zacząłem się spotykać z dziewczynami, nabrałem sporo śmiałości we flircie, łapałem i odwzajemniałem spojrzenia młodych, ładnych kasjerek, co wcześniej się nie zdarzało. No a teraz od niedawna mam dziewczynę. Oficjalnie. Czaicie? Jak ja przez 20 lat nawet za rękę nie chodził, a tu dziewczynę. MĄDRĄ I Z CYCKAMI. Unbelievable, isn't it? Oczywiście to się może rozpaść, mogę ją głupio zdradzić, bo „się nie wyszalałem” albo ona może się mną znudzić – to wszystko jest możliwe, ale raz, że doszedłem do sytuacji, gdy w ogóle mogłem podjąć ryzyko, a dwa że podjąłem ryzyko i wszedłem w związek, bo nie można całe życie uciekać przed groźbą bycia skrzywdzonym. Btw wyrobiłem sobie to, czego mi zawsze brakowało, czyli zdolność do poświęceń, dzięki czemu jestem w stanie robić znacznie więcej rzeczy, bo rozumiem, że wszystko kosztuje, nie przejdę przez życie flawless i przez to na więcej propozycji odpowiadam „jasne, zróbmy to”, a nie „naaah, mam ważne nic do zrobienia w domu”. Brzmi jak z Grzesiaka? Wyrąbane, działa.

    Okej, ale czy wszystko jest super? No nie do końca. Podjąłem nowe studia, z których jestem całkiem zadowolony, ale nie przykładam się do nich tak, jak powinienem. Z pracą – byłem na jednych pseudo praktykach i na jednym quasistażu, gdzie nauczyłem się raczej nie za dużo, ale przynajmniej podjąłem próbę. Zawodowo nadal mały postęp. Nadal trochę za dużo czasu tracę przy kompie. Chyba najważniejsza zasada – podążaj za tym, co ma znaczenie, a nie za tym, co łatwe – idzie mi połowicznie, bo mógłbym robić więcej, aby uczynić me życie meaningful, lecz jestem dla siebie wyrozumiały i nie karcę się za to. Wiem, w jak fatalnym miejscu byłem jeszcze rok temu i daję sobie czas na rozwój, w moich oczach i tak dużo zrobiłem (i nie tylko w moich, moi bliscy też to zauważają).

    To nie tak, że idolizuję Petersona, bo zdarza mi się z nim nie zgadzać i w ogóle, natomiast stał się dla mnie takim odnośnikiem w sytuacjach trudnego wyboru. Wiem już, że przedstawiona przez niego aksjologia działa w moim wypadku bardzo dobrze, dlatego pytam się czasem „A co JP by doradził w tym momencie...” i to pomaga mi podejmować (w zasadzie obiektywnie) lepsze decyzje. Zacząłem się dzięki tej książce traktować jak traktuję przyjaciół i uważam to za wielką zmianę na lepsze. Czy odnajdziecie w niej sens życia? Pewnie nie, nikomu tego nie zagwarantuję, to byłoby naiwne. Jeżeli jednak jesteście w trudnej sytuacji (jak ja byłem) i chcecie ją naprawić (jak ja chciałem) oraz wiecie, że ani okres „transformacji”, ani okres życia po niej nie będzie łatwy (jak ja wiedziałem), to możecie wynieść z tej lektury całkiem sporo (jak ja wyniosłem) i choć o troszeczkę poprawić swoje życie, swój świat, ergo – świat w ogóle. Podsumowując: chciałem się pochwalić progresem, książkę polecam, dziękuję za uwagę.

    #jordanpeterson #wyznanie #ksiazki #rozwojosobisty #truestory #motywacja #przegryw #depresja
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #alkoholizm #alkohol #depresja #wyznanie

    Kilka lat ostrego picia. Kilkumiesięczne (2-4) ciągi, gdzie dziennie szło około 0,7 czyściocha + 4-5 piw, jak miałem chwile bez mocniejszych alkoholi to 8-10 piw plus jakieś małpki, albo niedopitki z dnia poprzedniego. Godzina na zegarze nie miała najmniejszego znaczenia, potrafiłem się przebudzić o 3:00, walnąć coś i dalej leżakować.
    Samopoczucie na poziomie zero, wieczny kapeć w ustach, poruszałem się jak żywy trup. Paranoje, nerwice, lęki. Wyobcowanie.

    W wieku 27 lat pierdolnęła mi trzustka, ledwo się z tego wyskrobałem. Dosłownie ledwo. Zasadniczo byłem spisany na straty, ale mnie odratowali.

    CRP 726 mg/l przy normie około 5 mg/l.

    Niewydolność wielonarządowa, centralizacja krążenia, tachykardia, woda w płucach.
    Cewnik, rurka w nosie (próby ustabilizowania sondy żołądkowej), trzy wenflony na raz przepinane tylko w te i z powrotem. Pompowali we mnie kilka litrów płynów dziennie (potas, diuretyki, itp.).

    USG i wyniki badań wskazywały na rozpływną (martwiczą) trzustkę. Na szczęście po tomografii wyszło na to, że to jest 'tylko' ostre zapalenie trzustki z ciężkim przebiegiem. Trzustka się nie rozpływa. Lekarze nie wiedzieli jakim cudem.

    Od wyjścia ze szpitala przestawiła mi się jakaś klapka w głowie i nie potrafię nawet popatrzeć na alkohol ze smakiem. Od zapachu mocniejszego alkoholu mnie skręca, a zapach piwa przypomina jedynie ogromny ból.
    Naprawdę chciałem wtedy umrzeć, przez dwa tygodnie jedyny moment kiedy nie czułem bólu to kiedy odpływałem na 15-30 minut po lekach. "Spać", o ile można nazwać to snem, zacząłem dopiero pod koniec pobytu w szpitalu (trzeci tydzień), może 2-3 godziny rozłożone na całą dobę.

    Ten wpis miał być komentarzem do innego wpisu na tym tagu, ale skoro bardziej się rozpisałem to wrzucę w osobnym wpisie. Zasadniczo nie chcę debatować i odpowiadać na pytania, ale jeżeli ktoś jest czegoś ciekaw to śmiało, może odpowiem przy lepszym nastroju.

    Humoru i tak dzisiaj nie miałem, ale po przypomnieniu sobie tego wszystkiego jest tylko gorzej.

    Uważajcie Mireczki na alkohol. To jedna z najbardziej podstępnych kurew. Jeśli czujecie, że macie z nim problem - już dawno go macie. Jeżeli otoczenie mówi wam, że macie problem - na 100% go macie.

    Ratujcie się póki możecie, to gówno wciąga i nie chce wypuścić do końca. 'Kolega' ze szpitalnej sali zmarł miesiąc po moim wyjściu. Był młodszy ode mnie.
    pokaż całość

    •  

      @ArcyPrzegryw: Kłopoty z pamięcią, koncentracją, różne takie standardowe rzeczy. Ciężko jednak definitywnie stwierdzić, że to tylko i wyłącznie od alkoholu.
      Chociaż strzelam, że tak długie nadużywanie alkoholu jest główną przyczyną kłopotów z pamięcią.
      Leczę się też aktualnie SNRI (wenlafaksyna) oraz doraźnie alprazolamem. Czasami nie potrafię zebrać myśli, coś na zasadzie lekkich zawieszek i problemów z wyrażeniem tego o czym myślę. Nie chcialbym tego jednak zrzucać na alkohol, bo po prostu nie mam tej pewności. Mimo wszystko badania naukowe na ten temat są dosyć jednoznaczne...

      Innych trwałych skutków nie odczuwam, albo o nich po prostu nie wiem.

      Narkotyki nie, tzn. nie licząc śladowych ilości marihuany dosłownie raz na kilka lat. Chociaż lubię. Jestem w pełni za legalizacją, ale nie mam zamiaru płacić na mieście za gówniany towar, na którym zarabia cały łańcuszek mniejszych czy większych krętaczy-dilerków. I trochę cykam też przed ew. konsekwencjami prawnymi w razie przypału. W nic się nie wkręciłem w każdym razie.
      Miałem jedynie romans z benzodiazepinami, ale to na legalu, po prostu stosowałem benzo dłużej niż się powinno, ale potrzebowałem tego doraźnie, aby w ogóle funkcjonować i wyjść z domu. A, no i krótka przygoda z tramadolem. Świetnie mi po nim było, jednak znając swoje skłonności do uzależnień uciąłem temat zanim się porządnie rozkręcił.
      pokaż całość

    •  

      @Veuch: Spodziewałem się, że masz jakieś typowo fizyczne objawy, choć w rzeczywistości nawet problemy z psychiką często mają swoje podłoże fizyczne.
      Fajnie, że udało Ci się wygrzebać z tego bagna - teraz tylko wytrwaj w trzeźwości, a pewnie z czasem organizm się zregeneruje. Napisałeś, że tankowałeś kilka lat, więc powrót do normalności może trochę potrwać. Spytałem o inne używki, bo często jak się człowiek oswobodzi z objęć jednego nałogu to wpada w szpony drugiego i tak sobie rotuje latami. pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Eh , 29 lvl , 149 cm , 91 kg , garb , zaawansowana skolioza , wielki wywalony do przodu beben , wielka ginekomastia , szpotawe nogi , watle konczyny , lysina na glowie , zez rozbierzny , cofnieta szczeka , krzywe zeby , lekkie porazenie mozgu , skora po ospie , jakanie sie , wysoki skrzeczacy glos , glupota ,

    Wyksztalcenie mam takie ze kiblowalem najpierw w zawodowce i odeszlem jak mialem 19 lvl , wczesniej mnie w szkole z litosci i dla spokoju przepuszczali dalej , nigdy nie poszedlem do normalnej roboty

    Wychowalem sie z matula i skurwysynem ojcem na wsi katolickiej i konserwatywnej , mielismy maly stary dom drewniany , rodzice chodzili do roboty i dorabiali na roli bo bylo poletko , matula dawala mi pieniadze i pozwala siedziec w domu caly czas ale skurywsyn ojciec duzo pil i plakal ze mu sie zycie nie udalo , ze ma debila syna i debilke zone , bil nas i wyzywal , kazal mi isc do roboty albo sie wynosic ale matula zaslaniala mnie

    Na szczescie ojciec zginal w wypadku na szosie jak bylem 19 lvl i mialem spokoj ale matula charowala 2 razy tyle i rzadko w domu była bo musiala nas utrzymac , w koncu z tej roboty dostala raka i umarla jak mialem 21 lvl

    Szkoda mi bylo troche ale tez sie cieszylem ze bede w koncu na swoim i bede panem ,

    Sasiad emeryt dobry katolik i szanowany pomogl mi sprzedac nasze pola choc nie bylo ich tak duzo , sprzedalem tez jakis zlom gospodarczy co u nas byl np stary traktor , wzial sasiad za pomoc robocizne ale ja dostałem reszte pieniedzy i byłem wtedy w zyciu przez chwile bogaty , byłem szczesliwy jak nigdy

    Wyjechalem wtedy pierwszy raz z powiatu i pojechalem nad polskie morze do Mielna bo w telewizji mówili ze to raj dla mlodych ludzi , zylem jak krol , kupilem sobie drogie koszule i buty z galerii , okulary przeciwsloneczne , 3 zegarki , wynajalem drogi hotel , chodziłem jesc do restauracji ale i tak nie znalazlem kolegow ani dupeczki

    Jak wrocilem do domu rodzinnego to nie wiedzialem co dalej robic i nie umialem zyc , jezdzilem codziennie prawie autobusem do miasta powiatowego , jadlem w restauracji bo nie umialem sobie gotowac , dawalem ciuchy do pralni bo nie umialem sobie uprac , chodzilem do kosmetyczki czasem bo nie umialem sobie obciac paznokci , placilem tez za wyciskanie krost bo wcześniej matula mi to robila , kupilem sobie telefon aple i komputer , czasem tez jezdzilem do wojewodzkiego miasta sie lansowac , sasiad emeryt choc troche sie mnie brzydzil to robil za mnie wszystkie oplaty i dokumenty bo ja sie nic na tym nie znalem , dawalem mu za to robocizne

    W koncu pieniedzy mi zabraklo wiec sprzedalem dom nasz rodzinny i poszedlem na kawalerke do powiatowego i tez pojechalem do zakopanego na wczasy , dobre to bylo zycie ale pieniadzy mi w koncu zabraklo i zostałem z niczym bo nigdzie nie zarabialem a mialem wtedy 23 lvl

    Musze sie tez przyznac ze nie jestem prawikiem , jak mialem jeszcze forse to bylem na dziwkach ale musialem wziac te najtansze bo zadne inne ze mna nie chcialy i jeszcze musialem im zaplacic kilka razy wiecej niz ich najwieksza stawka , ale sam nie wiem czy to byl sex bo nie stanal mi nigdy do konca przy dziwkach i nie do konca byłem w stanie tego zrobic

    Ja niestety wyladowalem w koncu na bruku bo juz nie miałem pieniedzy na zycie , wszystko przetrwonilem bo jadlem najdrozsze rzeczy i pilem whiski , zostalem menelem w mlodym wieku , pilem codziennie byle co byleby z pradem zeby zapomniec i spalem na bruku i w krzakach gdzie popadnie , chodzilem dalej w swoim eleganckim garniturze ktory mi zostal z dobrych czasow i nie chcialem go sprzedawac wiec sie rozwalal i gnil na mnie razem ze mna

    Koledzy menele wyczaili go i zanim caly mi się garnitur rozwalil to mnie pobili , ukradli mi garnitur i zostawili niezywego i golego

    Musialem szukac jakis ciuchow po smietnikach , tez jadlem ze smieci jakies niedojedzone kebaby i pilem nawet z kaluzy czasem wode

    3 lata zylem na ulicy i codziennie plakalem , chcialem odejsc do boga juz do matuli , ale znalazla mnie pani Hania co zbierala takich niedojdow jak ja i sie dowiedzialem ze moge isc dla domu dla bezdomnych i tam mi bedzie dobrze , poszedlem tam , moglem sie pierwszy raz od lat umyc i przebrac ale nie musialem się golic bo mi broda nie rosnie , niestety doktor mnie zbadal i musieli mi uciac wtedy kutasa do polowy bo gangrena sie mi juz wdala ale jaja mam dalej

    Od 26 lvl juz 3 lata zyje w domie pomocy , nie jest tak zle , zaczalem tam pierwszy raz pracowac na robotach publicznych i zarobilem pare groszy ,

    Kupilem sobie telefon xiaomi uzywany z rozbita szybka ale dziala i od 3 lat czytam juz wykop bo mamy w domu internet , juz nie pije tylko czasem piwko , jestem pobozny i dobrze mi nawet , panie prowadzace mnie tutaj chwala , ktos mnie lubi pierwszy raz

    Ale dalej troche przykro ze tak mi sie zycie potoczylo , babe chcialbym jakas miec i rodzine , samotny sie czuje , zycie mi sie nie udalo i to wszystko przez geny eh

    Placze czesto w nocy ze taki szkaradny jestem i nieudany i ze tak to wszystko bylo , ale za zarobione pieniadze kupuje sobie ksiazki , lubie historie i filozofie wiec kupuje z antykwariatu uzywane ksiazki o historii i filozofii i czytam duzo kiedy moge , duzo tez ogladam jutuba i czytam na internecie , dowiaduje sie o roznych rzeczach , o podrozach , o grach , fajne sa te wszystkie rzeczy i zaluje ze nigdy nie bede mogl tego doswiadczyc , jak cos mnie bardziej zainteresuje to sobie odkladam pieniadze i kupuje ksiazke o tym , niestety glupi troche jestem i nie wszystko dobrze rozumiem

    Nie badal mnie nigdy psychiatra doktor ale kazdy kto mnie zna to wie ze ja zawsze jakies problemy z glowa mialem i czasem mialem inne osobowosci i udawalem kogos innego , to konto tez zalozylem jak mialem taki okres , bo ja czasem lubie udawac i sobie myslec ze mam dziewczyne i jestem szczesliwy i ze mam normalne zycie i cos w nim robie i mam jakies hobbi ale to tylko moja wyobraznia , czasem sie nia z wami dziele

    Nawet udaje ateiste czasem mimo ze ja w boga wierze bo ja lubie czytac o Fryderyk Nietzsche bo on taki fajny byl i madry i udaje ze jestem nim

    Trzymajcie sie wszyscy na wykopie , wykop tez mi daje duzo pociechy w zyciu , dziekuje za to , wszystkim zycze duzo szczescia i lepszego zycia niz ja mam , trzymam za wszystkich kciuki i sciskam , niewazne czy jestes stulej czy polka .

    #przegryw #stulejacontent #wyznanie #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Taka historia która przywraca mi wiarę w ludzi

    Jestem gejem od kilku lat jesli mozna tak powiedzieć,. Po prostu spotykam się tylko z mężczyznami od dluzszego czasu.
    Trenuję MMA w jednym z mniejszych klubów na południu Polski, choć wiadomo, teraz wszystko zamknięte

    Klub do którego uczęszczam ma zamkniętą grupę na FB do ogłoszen itp i na tej grupie w piątek ktoś wrzucił mój profil i moje zdjęcia z insta, wyszydzając moją orientację i zdjęcia z przyjacielem, że nie powinienem tam przychodzić i roznosić pedalstwa. Zapewne znalazł mnie po tagu klubu który przypiąłem do jednego ze swoich postów ze zdjęciem z treningu. Nie jestem jakimś aktywistą LGBT, nie całuje sie oscentacyjnie itd, ale miałem jedno zdjęcie z nad morza jak trzymam się z chłopakiem za rękę i gdzieś na zdjeciu znalazła się bransoletka z tęczą

    Post na FB wrzucił jakiś fan CHWDP JP 100% typowy Patol którego nawet nie widziałem na salce ale to nie jest ważne. Ważny jest odzew. Myslalem, że już nie bede miał wstępu do tego klubu bo trenują tam profesjonalni fighterzy ale także mi.n. chłopaki z bramek i kibole. Zdziwilem sie mocno bo pod tym postem pojawiło się kilkanaście komentarzy i WSZYSTKIE osoby wstawiły się za mną, post miał tak samo około 30 reakcji z czego tylko 4-5 były ”lajki” i śmiech, a reszta emoji "angry"

    Na messengera dostałem parę wiadomości, ze jak ktoś mi bedzie problemy robić to mam się zgłosić xd i dopóki nie bede klepał nikogo po tyłku pod prysznicem (xDD) to jestem na równi ze wszystkimi. A ten Seba w ogole podobno nie uczęszcza do klubu

    Post długo nie wisiał, ale naprawdę nie spodziewalem się takiej tolerancji i reakcji. Nawet nie było żadnych podśmiechujek czy niesmacznych żarcików, tylko pojechali po autorze tego posta wszyscy równo

    #teczowepaski #lgbt #truestory #wyznanie #mma w sumie tez

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5eb710bc46fe92d49c8d0205
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    To uczucie, kiedy zrobiłaś dokładnie to o czym inna tylko pomyślała ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #seks #wyznanie #logikarozowychpaskow #szkola

    źródło: Screenshot_20200509-2134272.png

  •  

    Jak byłem mały przeczytałem, że faceci częściej się zabijają, przez co myślałem, że feministki zabijają kobiety by to wyrównać, w końcu równość. Potem w szkole kłóciłem się z jakąś nauczycielką że trzeba zwalczać feministki bo one zabijają ludzi, pamiętam że się wkurwiła mocno
    #przegryw #wyznanie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Niemal 2 lata temu wydarzyła się sytuacja, która uświadomiła mi, że jestem przegrywem i raczej tego nie zmienię. Przez kilka miesięcy po raz pierwszy w życiu spotykałem się z ładną dziewczyną (level 23, ja o 4 więcej), właściwie byliśmy już parą, nawet poznaliśmy swoich rodziców. Różowa całkiem fajna, w miarę ogarnięta życiowo, z wyglądu 7.5/10. Zabierałem ją na krótkie wycieczki, graliśmy w badmintona, spacerowaliśmy chyba po wszystkich parkach w mieście. Ktoś powie sielanka, ale nie było seksów. Z takich czynności było jedynie całowanie z języczkiem, nie powiem przyjemne, ale człowiek liczył na więcej. Ilekroć próbowałem coś dalej to tylko słyszałem "jeszcze za wcześnie", "nie ma się co spieszyć z tym", itd. 5 miesięcy chodzenia i nie zobaczyłem nawet cycka. Po 3 miesiącach zacząłem odczuwać w związku z tym frustrację. Poza tym dziewczyna wyjechała do domu na wakacje, więc widywaliśmy się tylko w weekendy. Wykombinowałem, żeby wziąć kilka dni urlopu i pojechać gdzieś razem. Tak też w końcu się stało, w sierpniu pojechaliśmy na kilka dni w góry. Nie chciałem, żeby myślała, że zależy mi tylko na seksie, więc zarezerwowaliśmy pokój z dwoma pojedynczymi łóżkami. Pierwsze co zrobiła po przyjeździe to odsunęła swoje łóżko o metr od mojego. Od początku wyczuwałem focha, ale oczywiście nie powiedziała o co i kazała się domyślać. Stwierdziłem, że skoro nie chce mówić to nie i olałem temat. Zmierzając do rzeczy podczas pierwszej nocy dostałem polucji. Tak, polucji, podczas wyjazdu wakacyjnego z dziewczyną. Rano obudziłem się w obspermionym prześcieradle. Podczas wyjazdu zaczęły narastać wzajemne pretensje i ostatecznie po powrocie zerwała ze mną. Myślę jednak, że decyzję podjęła już nawet przed powrotem, a może nawet urlopem. Do dziś pozostaję prawiczkiem.
    #przegryw #zalesie #wyznanie #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Macie tak, że jak coś przy kimś robicie to wszystko leci wam z rąk i jesteście ciapowaci, a jak wykonujecie tą samą pracę w.odosobnieniu to robicie to idealnie?

    Ja tak mam z moim ojcem. Matka mnie wychowywała na spółkę z dziadkami, a ojciec połowę mojego dzieciństwa pracował w delegacji i widziałem go tylko w weekendy. Nigdy nie spędzał ze mną czasu, nigdy ze mną nie rozmawiał, nawet jak zaczął pracę na miejscu to traktował mnie jak powietrze. Kiedyś jak matka przyszła z wywiadówki wkurwiona, to słowem się do mnie nie odezwał. Z resztą w ogóle ze mną nie rozmawiał.
    Ogólnie to unikam go jak mogę w domu. Jak on je śniadanie w kuchni, to ja robię sobie kanapki i idę do siebie. Nie potrafię z nim wysiedzieć w małym pomieszczeniu 1na1. Jak jedziemy autem i ja prowadzę to się bardzo stresuje i czuje się jakbym był na egzaminie.

    Po latach widzę, że ma wyrzuty sumienia i robi jakieś kroki, żeby polepszyć nasze relacje, nieraz zacznie rozmowę, ale ja mam bardzo duże opory i sam nie wiem czy świadomie czy podświadomie doprowadzam jak najszybciej rozmowę do końca.

    Po latach dowiedziałem się, że on miał podobną sytuację. Jego ojciec też pracował w delegacji, a jak przyjeżdżał to zajmował się gospodarką, do tego był bardzo narwany. Teraz dziadek jest bardzo nie lubiany w rodzinie i starzeje się w "samotności". Niby jest przy nim babcia, ale reszta rodziny go unika. Mój ojciec się do niego nie odzywa, nawet nie poda mu ręki, z resztą ja staremu też nie podaje. Kiedyś jak przyszedłem z praktyk zawodowych i powiedziałem matce, że jak będę zarabiał na siebie to kupie sobie auto z salonu to ojciec mnie wyśmiał. Dziś mam 27 lat i zarabiam na tyle dobrze, że mógłbym sobie takie kupić, tylko ojciec zawsze uważał mnie za nieudacznika i chyba myślał, że będę wykonywał jakiś gówno zawód i będę zarabiał grosze.

    Po co tacy ludzie zakładają rodziny? Sam nie mam wlasnej, ale mam kontakt z dzieciakami siostry i bardzo lubię spędzać z nimi czas. Chciałbym mieć swoje, ale mam problemy z nawiązywaniem relacji międzyludzkich, przez co nigdy nie byłem w żadnym zwiazku. Nie chcę zwalać wszystkiego na ojca, ale wydaje mi się że po części przez niego jestem taki niedojebany. Mam problemy z wyrażaniem uczuć, a najbardziej komfortowo czuje się z dziećmi mojej siostry.
    #rodzina #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania moim zdaniem nigdy nie dorosłeś bo nigdy nie miałeś wzorca dorosłego faceta. Twój stary był spierdoxem, Ty jesteś spierdoxem bo nikt tego typowo polskiego łańcucha nieszczęść nigdy nie przerwał. To że czujesz się komfortowo tylko z dziećmi które są słabe i zależne od innych a nie radzisz sobie z niezależnymi, samoświadomymi dorosłymi osobami tylko to podkreśla. Nie mam dla Ciebie rozwiązania, sam się musisz rozwinąć ale jak widać starszy już jesteś i chuja zrobiłeś tylko dalej ze starymi mieszkasz, no bo przecież to "oszczędniej", "wygodniej" a prawda jest taka że wolisz jak rodzice życie ogarniają a Ty w tym czasie tylko myślisz o zabawkach fajnych dla Ciebie. Dorosłe życie polega na braniu sprawy w swoje ręce, stary Cię wkurwia to nie mieszkasz z nim i jebać wygodę życia z mamusią, lepiej jest biednie na własnym niż być gościem u kogoś. Mam 28 lat, skończyłem studia wyższe, płacę drugi próg podatkowy, mam żonę i dwie super córki. A ojca nie znoszę i tak samo większość życia był albo w delegacji albo miał w nosie dzieci. A było nas 6. I było biednie, i byłem (jestem nadal?) spierdoxem i na studiach utrzymywałem się ze stypendiów+plus dorywcza praca. I w sumie mój ojciec nie jest patusem/alkoholikiem/przemocowy więc niektórzy pomyślą że jest dobry. Ale jest typowym polskim pisowskim dziadem i już w liceum postanowiłem sobie nigdy być od niego zależny i się nim przejmować. Ot takie smuty Ci napisałem. pokaż całość

    •  

      OP: @karolinana: a jaki jest sens wyprowadzania się z domu, kiedy jestem w nim co drugi weekend, bo pracuję w delegacji?

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: LeVentLeCri

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #wyznanie #jakiezycietakirap #roksa #divyzwykopem #wyjsciezprzegrywu

    Kiedys poszedlem na divy
    Wybralem jakas taka co mi sie jej wlosy podobaly - geste, krecone, scredni cycek, fajnie sterczacy
    Kupilem karte starter na slupa, doladowalem (juz z wlasnego konta - gdyby cos, mialem tlumaczyc, ze ktos na ulicy mnie poprosil, dal mi gotowke, a ja przelalem pare zlotych na doladowanie)
    Zadzwonilem
    Dogadalismy szczegoly
    Poszedlem (w zasadzie poszlem, bo mialem blisko)
    Otworzyla mi drzwi naprawde ladna dzewczyna
    Wszedlem
    Zapytala czy chce zostac
    Chcialem
    Poprosilao zaplate z gory
    Pieniedzy nie dalem jej do reki, mialem wrazenie ze byloby to troche grubianskie
    Polozylem je na stoliku tak by widziala nominaly
    Dostalem recznik i pokazala mi drzwi lazienki
    Umylem sie szybko, bo planujac sekskapade wzialem w domu kapiel
    Wyszedlem z lazienki, zapytala sie czy chce cos do picia, poprosilem o wode z sokiem
    Przygotowala
    Wskazala na lozko i poprosila zebym povzekal , w tym czasie ona sie przygotuje
    Poszla do lazienki wziac prysznic
    Siedzialem chwile, zobaczylem ze pieniadze zniknely ze stolika - schowala je
    Wpadlem na pomysl ze pojde do niej
    Stanalem w drzwiach lazienki
    Grzecznie przeprosilem, zeby sie nie przestraszyla wtargniecia
    Nie miala nic przeciwko tem u ze patrze
    Zapytala czy nie chcialbym sie przylaczyc
    Chcialem
    Bylo fajnie
    Troche ja "mylem" poznajac palcami zakamarki jej ciala
    Mialem wrazenie ze jej sie to podoba (ni zeby mi zalezalo - wiecej: mialem to w nosie)
    Ocierala sie o mnie
    Uwieszala ramionami na mojej szyi, wtulala glowe w moje piersi
    Pod prysznicem doszlo do pierwszego zblizenia
    Piescila mnie ustami (troszke protestoewala bo nie chciala zmoczyc wlosow, ale szybko przestalo jej to przeszkadzac), a potem wzialem ja od tylu
    Bylem delikatny, ale dzialalem zdecydowanie (silnie trzymalem, troche ciagnalem za wlosy)
    Jestem pewien ze bardzo sie jej podobalo - kleila sie do mnie ze nawet dzis, po latach jest mi milo gdy wspominam
    Kiedy zblixal sie koniec pokierowalem jej twarz we wlasciwe okolice i skonczylem w ustach/na twarzy
    Przez chwile jeszcze sie przytulala
    Obmylismy sie szybko
    Wytarlismy
    Poszlismy do pokoju z lozkiem
    Lyk soku
    Kilka chwil rozmowy i panna zaczyna sie we mnie wtulac
    Troszke macanki, ciala jamiaste znowu napelnily sie krwia...
    Do dziela! Wzialem ja znowu od tylu - "na pieska"
    Ladny widok lylka/bioder, mozliwosc przytrzymania za wlosy i dania kilku klapsow (zdaje sie ze lubila to, albo sie jej spodobalo)
    Drugie podejscie bylo dlugie
    Raczej nie jestem szybkostrzelcem (w myslacz dziel e, mnoze, doda je,odejmuje, a czasami przypominam sibie kontrole finanoswa...) ale zawsze przy drugim razie to trwa sporo dluzej
    Zmiana pozycji
    Tym. razem ona na mnie
    Przodem
    Tylem
    ...piekne widokiaż
    Do dzis nie wiem co bylo cc ladniejsze: cycki czy tylek...
    Skonczylem w niej (w prezerwatywie)
    Po szczytowaniu jeszcze chwile bylem w niej
    Pozniej opadla na mnie, troche wycherpana
    Lezelismy tak przez chwile w milczeniu
    Ona bawila sie moimi wlosami na piersiach a ja glaskalem piersi, tylek, a jak sie odwrocila, brzuch i lono
    Bylo nap rawde super
    Ale trzeba bylo sie zbietac i tak bylem sporo dluzej niz godzine
    Szybko do laazienki
    Maly prysznic
    Ubranie
    Ona sie nie ubierala
    Kiedy wrocilem z lazienki ciagle lezala na lozku i szukala wzrokiem moich oczu
    Podziekowalem
    Zapytala czy zechcialbym czaesciej wpadac
    Byla w moim typie wiec powiedzialem ze na pewno
    Odprowadzila mnie naga do drzwi
    Przed ich otwarciem pocalowala w policzek i przytulila sie calym cialem
    Wymknalem sie z mieszkania (przed otwarciem drzwi upewnila sie czy nikogo nie ma na klayce schodowej)
    Wracajac do domu wstapilem do spozywczego kupic pare rzeczy na wieczor i nastepny dzien
    Po drodze wyrzucilem karte sim (zistalo na niej jakies 10 zl)
    Wieczorem, kladac sie spac skladalem do prania ubrania
    Zawsze sprawdzam kieszenie, kilka razy upralem $$$
    Wyobrazcie sobie ze w tylnej kieszeni znalazlem pieniadze ktore jej dalem i jeszcze 100 zl!
    pokaż całość

    +: TestoDepot, stal_nierdzewna +9 innych
  •  

    Astromirki, na swoje ćwierćwiecze postanowiłem że zabiorę się za czytanie książek popularnonaukowych.

    Jestem właśnie po "Astrofizyce dla zabieganych" i powiem tak - czuje się głupszy niż byłem. Ale to nie jest negatywne uczucie, wręcz przeciwnie. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak mało do tej pory wiedziałem, jak wiele jeszcze przede mną nauki. Zwłaszcza że z fizyki jestem kompletnym imbecylem.

    Polecam i zabieram się w nocy za "Kosmiczne zachwyty", a potem w kolejce "Błękitna Kropka" i Hawking czekają... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #astronomia #ksiazki #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    #uk #p0lska #pis #zalesie

    Rodzina się na mnie wkurwila bo powiedziałem im że nie będę pracować w Polsce bo nie chce płacić podatków na PiSowskie przepierdalania.

    Mieszkałem całe życie nastoletnie i studenckie w UK umiem mówić po angielsku i dla tego będę pracować tam. Oni myśleli że skoro skończyłem studia i mówię w dwóch językach to znajdę pracę w PL mówią że jestem hytry i egoistyczny bo tylko o pieniądzach mylse.

    Szczerze to nawet nie chodzi o to że w UK zarabiam więcej, lubię Polskę o Polaków i nie mam problemu pracować tutaj i zarabiać mniej ale za to być na ojczyznie na stałe.

    Ale jak sobie pomyślę że miał bym na bombelki dawać, albo policjant do mnie na ty się zwracać i grozić mandatem albo wiedzieć że jeden mój grosz zarobiony idzie na p0lską służbę zdrowia lub telewizję publiczną lub na ta edukację która nie jest rozpoznawalna gdzie kolwiek indziej na świecie, to mnie chuj strzela. Ani grosza dobrowolnie nie dam.

    Ale to oczywiście ja jestem samolubny. (╯︵╰,)

    #wyznanie

    A i do tego dodałem do kotła bo powiedziałem im że mam konserwatywne poglądy i dla tego wybieram UK bo nie są w Uni europejskiej i większość parlamentarna jest konserwatywna i mam nadzieję że sprywatyzują nhs i zmniejsza podatki dla bogatych.

    To się wkurwili bo konserwatyzm to pałowanie pedałów i muzułmanow a nie wolność ekonomiczna xD co się porobiło
    pokaż całość

  •  

    No i szczelil równy rok na diecie wegańskiej. Nawet nie wiem kiedy to minęło, początki były trudne, ale teraz nie wyobrażam sobie powrotu do jedzenia produktów od zwierzęcych. Przez ten rok zrzuciłem ok 25kg, samopoczucie poszło fest w górę, wyniki badań również. Polecam każdemu. Na plus również zmiana otoczenia, zainteresowania innych osób moja osoba, wyższa pozycja społeczna. Po prostu same plusy.

    Macie pytania? Pytajcie!

    #weganizm #wegetarianizm #dieta #wyznanie #polska #jedzenie #wygryw #niebieskiepaski #rozowepaski #ama
    pokaż całość

    •  

      Na plus również zmiana otoczenia, zainteresowania innych osób moja osoba, wyższa pozycja społeczna.

      @DawajDawaj: U wegan ewidentnie przepala się jakiś zwojeń w mózgu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Ponczka: a wiesz z czego to wynika? To jak porównywać Janusza co wpierdala parówki popija piwem do freaka zafiksowanego na punkcie zdrowej diety.
      Średnio mają wyższy bo średnio porównuję się do nich właśnie typowego Janusza, a nie osobę która czyta składy produktów dobiera te wartościowe i ma pojęcie na temat kompowania zdrowych posiłków. Nie wynika to na pewno z magicznych właściwości niejedzenia mięsa. Człowiek je od zawsze mięso i jest do tego przyzwyczajnony na tyle, że organizm nie odbiera tego jako coś szkodliwego. Szkodliwe jest przejadanie się w niekontrolowany sposób.

      To samo tyczy się kolegi, zaczął wpierdzielać więcej błonnika ergo dostarczać mniej kalorii i mu się schudło, a nie rośliny magicznie odchudzają, albo miłość do świnek i krówek leczy choroby metaboliczne
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (66)

  •  

    Szybką decyzja. Wizyta w gabinecie cztery dni później i ciach! Wczoraj poddałem się wazektomii. Wbrew opinii panującej na wykopie, wybrałem Dr. Siwika. Zabieg przebiegł sprawnie i w miłej atmosferze. Od momentu wejścia do momentu wyjścia z gabinetu minęło 30 minut.
    Po zabiegu nie odczuwałem żadnego bólu. Czułem jedynie "nabrzmiałość" moszny.

    Mam już dwójkę dzieci i nie planujemy więcej. Przez 12 lat związku nie zabezpieczaliśmy się - bazowaliśmy na moim timingu. Po drugim dziecku żona zaczęła brać tabletki ale szybko stwierdziliśmy, że nie będzie się truć, a że o wazektomii myślałem od dawna to proces decyzyjny był krótki.

    Odpowiem na pytania. Co miesiąc będę relacjonował jak się czuje, oraz jak wpłynęło to na relacje i jakość seksu.

    #wazektomia #wyznanie #antykoncepcja #rodzina
    pokaż całość

  •  

    Malo kto wie (w zasadzie na wypoku nikt) ale bedac mlodziencem, 2 czerwca 1989 dokonalem zaboru mienia panstwowego w postaci "koguta" z Milicyjnej Nyski. Dwa dni pozniej skonczyl sie w Polsce komunizm. Przypadek? No nie wydaje sie mnie. Prawdopodobnie byla to kropla, ktora przepelnila czare goryczy i system runą. Oczywiscie dzis o takich bohaterach sie nie pamieta. Na rente, czy skromny medal nie mam co liczyc. A bylem scigany i przesladowany palką sluzbową. Ale koguta nie oddalem! Tworzyl wspaniala atmosfere na nie jednej zabawie tanecznej. Jeszcze ten podswietlany napis na podstawce - Milicja, przerobiony na - Disco ( ͡º ͜ʖ͡º) Ech.. byly czasy walki ideologicznej z komuną. Oczywiscie wszystkie zaslugi zgarną Walesa i Solidarnosc. Mi pozostal szacunek na dzielni, bo niebieski kogut byl swego rodzaju rarytasem. Bardziej ceniony niz te pomaranczowe. Kradzione z traktorow czy innego badziewia ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #wyznanie #ciekawostkihistoryczne #polska #nostalgia #gorzkiezale #komunizm #prl
    pokaż całość

    źródło: 2.bp.blogspot.com

  •  
    M......s via Android

    +8

    Pięknego pieska poznałem spacerując po lesie ;D
    #pokazpsa #pies #wyznanie
    Obroża zalozona juz moja, bedzie jednak miał psina dobre życie 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ

    źródło: 1585052290530.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem prawie pod 30 stką, z osobami z podwórka na którym się wychowywałem nie miałem już kontaktu od ponad 15 lat, ale tak ostatnio zacząłem szukać na FB i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony

    Mieszkałem na typowym pato osiedlu w średnim mieście. Brudne kamienice, brudne podwórka, rozbite rodziny, alkohol. Nie było może jakiejś ekstremalnej patologii typu zabójstwa/gwałty na dzieciach, głównie po prostu bieda i brak perspektyw, ale był też głód i dzieci wychowujące się bez bieżącej wody z matką i jej trzema kochankami. Ogólnie to rzecz która w dzisiejszych czasach zdarza się tylko na zabitych dechami wsiach.

    I tak przeglądam to FB to nie dowierzam. Naprawdę wielu znajomych ze skrajnej patologii, nędzy i nałogów żyje dzisiaj naprawdę nieźle. Większość ma dzieci i normalne rodziny.

    Udało mi się nawiązać kontakt ze znajomym chłopakiem z wielodzietnej rodziny, gdzie matka była alkoholiczką najgorszego sortu. Tam wszystkie dzieci były chude i niestety miały FAS. No człowieka nie byłem w stanie poznać. Gdyby nie charakterystyczna blizna i odstające uszy. Pamiętam go jako brudnego i chudego dzieciaka, który kiblował już podstawówce. Ogólnie taka wschodząca i agresywna patologia z fajeczką w gębie. A tu proszę. Gość od 4 lat prowadzi firmę. Mycie pojazdów, elewacji etc z dojazdem do klienta. Przepracował kilka miesięcy u Niemca i kupił za kilkaset euro zajechany sprzęt w komisie, a dzisiaj ma dwa auta i zatrudnia jedną osobę. Naprawdę ogarnięty i pracowity chłop. Choć w sumie zawsze taki był bo pomimo, że to była patola to pomocy nigdy nie odmówił

    Jego starszy brat który co roku lądował w poprawczaku prowadzi ze swoją żoną mały kebab/pizzerię, ale na co dzień pracuje w Norwegii jako monter monitoringu i w Polsce jest raz w miesiącu

    Koleżanka z równie silnej patoli która też ostro dawała w czajnik i kradła już od małolata robi jakieś rękodzieło. Szyje ubranka dla zwierząt, etui i inne bzdety i też widać, że jest zadowolona z życia. Może taka trochę typowa samotna madka, ale widać, że dzieciakom niczego nie brakuje. Jest czas na wakacje, spacery, znajomych, fitness. Dzieci mają osobne pokoje, nowe ubrania. Mieszkanie bardzo zadbane i czyste pomimo, ze wychowywała się na melinie śmierdzącej moczem, wśród meneli i pijanej matki.

    Z brudu i smutnych twarzy nie zostało nic i mnie to cieszy
    Znalazłem na FB tylko 6 osób spośród tuzina których pamiętam. Wiem, że dwie popełniły samobójstwo, jeden zginął w wypadku, paru wyjechało, dwójka to recydywa przebywająca w odosobnieniu

    Ale tak naprawdę 5 osób mnie kompletnie zaskoczyło. Pamiętam ten syf w którym sie bawilismy, jak głowna rozrywką bylo rzucanie kamieniami po szybach, 'wojny podwórkowe', granie szmacianą piłką w nogę, wagary, alkohol, jaranie fajek albo taniej trawy, łażenie, szukanie zaczepki i kopanie śmietników. Tymczasem ja tych osób nie poznaje

    Ludzie z zainteresowaniami, hobby, przyzwoitymi pracami, z ambicjami, a najważniejsze, że normalnie widać, że się szczerze cieszą

    a i ja sie cieszę też (。◕‿‿◕。)

    #czujedobrzeczlowiek #dziecinstwo #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    pokaż całość

  •  

    Nie zabije mnie koronawirus, ale zawał ze stresu przed przyszłością. Mówię Wam.

    #koronawirus #wyznanie #smutnazaba

  •  

    Z takich życiowych osiągnięć to za gówniaka wpieprzyłem całą tubkę pasty smakowej do zębów xD Dobra była taka truskawkowa. Potem chyba wycofano takie pasty ze sprzedaży, więc przepraszam jeśli to prze ze mnie i mój big brain time
    #pasta #coolstory #wyznanie trochę #heheszki

    źródło: 9396-mieliscie-smakowa-paste-do-zebow.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wyznanie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów