•  

    GEORGE STINNEY - NASTOLATEK NA KRZEŚLE ELEKTRYCZNYM

    16 czerwca 1944 roku wykonano egzekucję na 14-letnim czarnoskórym chłopcu. George Junius Stinney został skazany na krzesło elektryczne za domniemane zabójstwo dwóch białych dziewczynek: 11-letniej Betty June Binnicker i 8-letniej Mary Emmy Thames.

    Po procesie trwającym 3 godziny, George'a skazano na karę śmierci. Zarówno werdykt, jak i przebieg procesu wzbudził spore kontrowersje. Dziewczynki zmarły w wyniku uderzenia ciężką belką. Wiele osób miało wątpliwości, czy mizerny, ważący 40 kg, chłopak byłby w stanie w ogóle ją podnieść. Sekcja zwłok wykazała co najmniej sześć uderzeń u Mary i siedem u Betty.

    Jedynym dowodem w procesie były zeznania George'a (prawdopodobnie wymuszone torturami). Stinney zeznał, że dziewczynki spytały go, gdzie mogą zerwać kwiaty, zaczęły go bić, przez co młodsza spadła do rowu, drugą natomiast uderzył w obronie własnej.

    12 białym mężczyznom z ławy przysięgłych wydanie werdyktu zajęło niespełna 10 minut. Chłopiec był tak mały, że - aby móc przeprowadzić egzekucję na krześle elektrycznym - posadzono go na grubej książce.

    18 grudnia 2014 sąd w Karolinie Południowej uznał, że Stinney został skazany niesłusznie oraz nie miał zapewnionych podstawowych praw gwarantowanych przez konstytucję.

    Na zdjęciu:
    14-letni George Junius Stinney po aresztowaniu.

    #wmrokuhistorii #historia #usa #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #egzekucja #swiat #dzieci #zbrodnia #ciekawostkihistoryczne #sadowehistorie
    pokaż całość

  •  

    76 lat temu...

    6 grudnia 1942 roku, w Starym Ciepielowie i Rekówce na Mazowszu, niemieccy żandarmi z miejscowego posterunku spalili żywcem 31 osób z czterech polskich rodzin: Kowalskich, Kosiorów, Skoczylasów i Obuchiewiczów. Wszyscy zostali oskarżeni o pomoc w ukrywaniu Żydów. Zginęło także dwóch żydowskich uciekinierów. Większość ofiar stanowiły dzieci. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców na Polakach, którzy w czasie II wojny światowej udzielali pomocy Żydom.

    Tego dnia rano, oddziały żandarmerii niemieckiej, stacjonujące w opustoszałym folwarku w Ciepielowie, otoczyły znajdujące się w tej samej wsi gospodarstwa Kowalskich i Obuchiewiczów oraz dom Skoczylasów zamieszkujących pobliską wieś Rekówka. W domu tych ostatnich mieszkali także Stanisław i Marianna Kosiorowie z dziećmi.

    Żandarmi zaprowadzili mieszkańców do drewnianej chaty rodziny Obuchiewiczów. Siłą wepchnięto wszystkich do środka, zaryglowano drzwi i podłożono ogień. Z płonącego domu udało się wybiec poparzonej dziewczynce, 14-letniej Janinie Kowalskiej. Wtedy Niemcy otworzyli ogień, a ciało martwego dziecka wrzucili z powrotem do środka.

    Tuż po dokonaniu tej makabrycznej zbrodni, Niemcy kazali innym mieszkańcom wsi zakopać w jednym zbiorowym dole zwęglone szczątki sąsiadów. Po wojnie szczątki zamordowanych zostały ekshumowane i przeniesione do masowego grobu ofiar niemieckiego terroru, znajdującego się w Starym Ciepielowie.

    W 1992 roku (w 50. rocznicę mordu) odbyły się w Ciepielowie uroczystości, w czasie których wmurowano w miejscowym parku kamień węgielny pod przyszły pomnik.

    W 2009 roku nakręcony został dokument fabularyzowany opowiadający o wydarzeniach z Ciepielowa pt. „Historia Kowalskich”. Po premierze filmu (20 października 2009 roku), ówczesna pierwsza dama Maria Kaczyńska odznaczyła pośmiertnie zamordowanych Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Na zdjęciu:
    Bronisława i Adam Kowalscy wraz z dziećmi - Janiną (14l.), Zosią (12l.), Stefanem (7l.) i Heniem (4l.).

    #wmrokuhistorii #historia #iiwojnaswiatowa #niemcy #gruparatowaniapoziomu #polska #zbrodnia #ciekawostki #kalendarium #rocznica #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Kowalscy.jpg

  •  

    "Urodziłem się z diabłem we mnie. Nie mogłem zdusić w sobie potrzeby mordowania, tak jak poeta nie może powstrzymać w sobie inspiracji do tworzenia"

    -H.H.Holmes - Zbudował 3-piętrowy hotel, robiąc z niego labirynt tortur, pełen morderczych pułapek dla gości. Niektóre pokoje miały wbudowane w ściany lampy lutownicze, które służyły do podpalania ofiar, inne zamieniały się w komory gazowe. W większości znajdowały się również specjalne zsuwnie prowadzące do piwnic… prosto do sali tortur, krematorium i dwóch pieców, gdzie Holmes palił zwłoki. Prymitywne dzwonki alarmowe natychmiast informowały właściciela o próbach wymknięcia się z pokoju. Uciekający w pośpiechu goście natrafiali na schody prowadzące donikąd, ukryte przejścia, zapadnie i fałszywe windy, które prowadziły tylko w jedno miejsce - do piwnicy.
    Dokładna liczba ofiar nie jest znana, lecz podejrzewa się, że mogło ich być nawet ponad 200.

    Po więcej tego typu wypowiedzi i historii zapraszam na mój fanpage "Cytaty moderców" (。◕‿‿◕。)

    #reklama #ciekawostki #kryminalne #mordercy #cytaty #zbrodnia #ciekawerzeczy #zapraszam
    pokaż całość

  •  

    Dziś w nocy niemiecka policja znalazła w ośrodku dla uchodźców w mieście Sankt Augustin zwłoki 17 letniej dziewczyny.
    Dziewczyna zaginęła w piątek ,była poszukiwana przez policję i straż pożarną. Wedlug nieoficjalnych informacji policja zatrzymała podejrzanego o popełnienie tej zbrodni.
    Więcej szczegółów w południe na konferencji prasowej
    policji.

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    https://www.abendblatt.de/vermischtes/article215926423/Vermisste-17-Jaehrige-tot-in-Fluechtlingsunterkunft-gefunden.html

    #4konserwyn #uchodzcy #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    Parę dni temu w Kielcach w sortowni odzieży znaleziono zwłoki noworodka. Wstępnie ustalono, że zwłoki przyjechały z Niemiec z używaną odzieżą.
    Dziś prasa niemiecka podała, że w domu 35 letniej kobiety w mieście Duisburg znaleziono jeszcze jedne zwłoki noworodka. Prawdopodobnie noworodek znaleziony w Kielcach jest dzieckiem kobiety.

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    http://www.spiegel.de/panorama/justiz/duisburg-ermittler-finden-mutter-und-eine-weitere-babyleiche-a-1241536.html

    #polska #dzieci #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    MORD UPA POD BEŁŻCEM

    16 czerwca 1944 roku siły Ukraińskiej Powstańczej Armii z zimną krwią zamordowały kilkudziesięciu Polaków jadących pociągiem osobowym z miejscowości Bełżec do Rawy Ruskiej.

    Do masakry doszło w okolicach wsi Zatyle (dziś województwo lubelskie). Banda ukraińskich zbrodniarzy dowodzonych najprawdopodobniej przez Dmytra Karpenkę ps. „Jastrub” około godziny 7 rano zatrzymała jadący pociąg. Ukraińcy przebrani w niemieckie mundury weszli na tory, a będący z nimi w zmowie ukraiński maszynista Zachariasz Procyk, zatrzymał skład.

    Zbrodniarze wtargnęli do pociągu. Najpierw legitymowali wszystkich pasażerów, aby oddzielić Polaków od Ukraińców. Tych pierwszych w bestialski sposób zamordowali nie oszczędzając nawet kobiet i dzieci. Drugich wypuścili. Z zachowanych relacji wynika, że przed dokonaniem mordu Polaków bito kolbami karabinów i okradano ich z posiadanych rzeczy. W swoim morderczym amoku jedną z Polek, która była w ciąży, przybili bagnetami do ziemi, a następnie rozpruli jej brzuch. Zaledwie kilku osobom udało się jakimś cudem przeżyć.

    Po masakrze ciała zamordowanych zostały przewiezione drezyną do Bełżca. Tam dokonano identyfikacji części z nich. Kilka dni później odbył się w Tomaszowie Lubelskim pogrzeb części ofiar ukraińskich bestii, który ze względu na ogrom bestialstwa i jego skalę, zamienił się w patriotyczną manifestację.

    Historycy spierają się dziś o liczbę zamordowanych wówczas Polaków. Ich szacunki wahają się od 41 do 70 osób.

    Na zdjęciu:
    Polacy zamordowani przez ludobójców z OUN-UPA w Bełżcu. Las przy torze kolejowym.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #ukraina #upa #mordercy #zbrodnia #iiwojnaswiatowa #kresy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #smierc #wojna
    pokaż całość

    źródło: Mord w Belzcu.jpg 18+

  •  

    Tzw. "maski hańby" ze stalej wystawy muzeum w Nysie o nazwie “Procesy czarownic na pogranoczu Nysko Jasennickim”. Katolicka inkwizycja w postaci nowych biskupow Habsburskich, jak Ferdynand Waza wprowadzila na Slask, przesladowania i terror wobec Slowianskiej ludnosci. Slazaczki musialy nosic maski hańby publicznie na czas procesu o czary, po tym gdy zlapano je na nyskim szczycie Hexenberg. W tym miejscu znajdowala sie kiedys swiatynia, a slowianie odprawiali tam swoje rytulaly juz od poczatkow osadnictwa Nyskiego, siegajacego nawet 50-90 tys lat wstecz. Proces zazwyczaj konczyl sie wyrokiem skazujacym na spalenie zywcem na stosie lub w piecu krematoryjnym. To z tych nyskich procesow o czary, pochodzi polskie slowo czarownica (czarow-Nica), Nica to poprostu jedna z wielu nazw miasta Nysa, uzyta przy tworzeniu bardzo wielu nazw rzek, miast, panstw, po pasy planetoid.
    #katolicyzm #slask #slowianie #nysa #polska #historiapolski #ciekawostkihistoryczne #wiara #religia #kosciol #chrzescijanstwo #rodzimowierstwo #epokavilka #watykan #krzyzacy #inkwizycja #genocide #zbrodnia #fotohistoria
    pokaż całość

  •  

    Widzę, że zrobiło się głośno w polskich mediach o sprawie Chrisa Whattsa. Oczywiście redaktorzy mają problemy z tłumaczeniem i nie raz wypisują różne głupoty. Mną ta sprawa wyjątkowo wstrząsnęła, więc poczytałam trochę anglojęzycznych artykułów i komentarzy. Postanowiłam opisać jak to wyglądało, ostrzegam, że znajdą się tu drastyczne treści więc nie radzę jeść ani czytać osobom wybitnie wrażliwym.

    Tło:
    Shanann Whatts (34 lata) i Chris Whatts (33 lata) byli małżeństwem od sześciu lat. Mieli dwie córki: Belle (4 lata) i Celeste (3 latka). Shanann była w 15 tygodniu ciąży z ich trzecim dzieckiem, chłopcem. Mieli go nazwać Nico. Chris pracował w firmie zajmującej się wydobyciem ropy i gazu, jego żona pracowała firmie zajmującej się sprzedażą bezpośrednią. Rodzina kupiła w 2015 roku duży sześciopokojowy dom na kredyt w mieście Fredric, w stanie Colorado. Mieli też dwa samochody na kredyt. Łącznie co miesiąc musieli spłacać ok 4000$. Było to więcej niż zarabiali. Zresztą wcześniej już raz ogłosili bankructwo konsumenckie, niestety chyba nie wyciągnęli z tego wniosków.

    W mediach społecznościowych widzimy oczywiście szczęśliwą rodzinę. Ale za zamkniętymi drzwiami nie było tak kolorowo. Poza problemami finansowymi, Chris miał romans ze swoją koleżanką z pracy. Rozważał separacje. Koleżance nakłamał, że jest po rozwodzie, nie miała pojęcia, że jego żona jest w ciąży. Shanann próbowała ratować małżeństwo, podarowała mężowi książki o pracy nad związkiem. Znaleziono je później w koszu na śmieci.

    Zagnięcie:
    13 śierpnia 2018 roku Shanann wróciła do domu z delegacji. Nie było jej kilka dni, w tym czasie mąż miał się zajmować dziećmi. Koleżanka z pracy Shanann, Nicole odwiozła ją pod drzwi ok 1.40 w nocy, to był ostatni raz kiedy ją widziano.

    O 10 rano Shanann miała umówioną wizytę u lekarza, na której się nie zjawiła. Później miała mieć spotkanie biznesowe, które również opuściła. Zaniepokojona koleżanka Nicole próbowała się do niej dodzwonić, a gdy to się nie udało pojechała do niej do domu. Na miejscu odkryła, że nikogo nie ma, więc przerażona zadzwoniła do Chrisa i na policję.

    Chris twierdził, że wyszedł do pracy nad ranem kiedy jego żona i dzieci spały. Wpuścił policję do domu. Dom był pusty, ale policja znalazła torebkę, portfel i wyłączony telefon Shanann. Jej samochód i foteliki samochodowe dziewczynek były pod domem.

    Chris dał tego dnia wywiad na ganku swojego domu. Mówił, że nie ma pojęcia gdzie jest jego żona i dzieci, prosił o pomoc. Prosił, żeby wróciły, a jeśli ktoś je porwał to żeby je oddał. Mówił, że jedyne czego pragnie to jego dzieci wbiegające do domu. Mówił, że są całym jego światem i, że ich puste pokoje to jego najgorszy koszmar. Powiedział między innymi jedną istotną rzecz "moja córka zaczęłaby dziś przedszkole". Użył tutaj czasu przeszłego, jak by już wiedział, że ona nie żyje.

    Śledztwo i aresztowanie:
    Policja uważała za podejrzane, że kobieta z dziećmi tak nagle zniknęła, zostawiając auto i torebkę. Oczywiście mąż był pierwszym podejrzanym. Sprawdzono jego telefon. Rano po zagięciu poszedł do pracy jak gdyby nigdy nic, zadzwonił do przedszkola, żeby zawiadomić, że nie będzie jego córek (mimo, że twierdził, że rano były całe i zdrowe w domu). Dzwonił i pisał też do swojej kochanki jak gdyby nigdy nic. Wykonał również telefon do agencji nieruchomości bo chciał sprzedać dom. Policja dostała też nagrania z kamery sąsiadów. Widać na niej jak Chriss ok 5 nad ranem trzy razy wychodzi z domu i pakuje duże pakunki do bagażnika swojej półciężarówki.

    15 sierpinia Chriss zostaje zwolniony z pracy, później tego samego dnia zostaje aresztowany pod zarzutem potrójnego morderstwa i bezprawnego zakończenia ciąży.
    Chriss przyznał się do zamordowania żony. Według niego po jej powrocie zaczęli rozmawiać o rozwodzie, przyznał się do romansu. Kilka minut później zobaczył na monitorze baby cam, że jego żona ściska szyję jednej córki, a druga leży obok "niebieska". Jest to o tyle dziwne, że ich monitor ma czarno-biały ekran, więc ciężko zobaczyć jakiś kolor. Chriss twierdzi, że wpadł w szał i pobiegł bronić córek. Według niego wywiązała się walka między nim, a kobietą i przypadkiem ją zabił. A obie dziewczynki były już martwe. Jednak policja zrobiła mu obdukcję i nie miał żadnych ran ani siniaków. Trzeba zaznaczyć, że był bardzo silnym mężczyzną, przez ostatni rok mocno trenował na siłowni.

    Przez zeznanie Chrissa niektórzy ludzie zaczęli obwiniać Shanann. Wyciągano z jej filmików w mediach fragmenty kiedy z niego żartowała i mówiono, że sama się o to prosiła. Matka Chrissa również ją obwiniała w wywiadach i twierdziła, że jej synek był dobrym człowiekiem, dopóki jej nie poznał. Ta farsa trwała do ogłoszenia wyroku.

    Wyrok i motyw
    19 listopada 2018 zapadł wyrok w sprawie. Chriss wskazał miejsce gdzie przebywały ciała kilka dni po aresztowaniu. Głównym materiałem dowodowym były wyniki sekcji zwłok, które opublikowano. Są one dosyć drastyczne!.

    Chriss wywiózł martwe ciała na teren swojego zakładu pracy. Żonę zakopał w płytkim grobie. Miał miejsce tak zwany "coffin birth", czyli jej ciało wydaliło po śmierci małego Nico. Dwie córeczki Chriss wepchał do beczek z ropą, zrobił to z użyciem siły, bo otwór w beczce ma tylko 20 cm. Obie miały zadrapania, jedna miała wyłamaną rączkę. Te rany powstały pośmiertnie bo otwór w beczce był za mały.

    Przyczyną śmieci dziewczynek było uduszenie, ale w języku angielskim mamy różne słowa na różne rodzaje uduszenia. "Strangulation" to uduszenie przez ściskanie szyi, a "smothering" to uduszenie przez zatkanie nosa i ust. Chriss zamordował swoje córki gołymi rękami, zatykając im ręką nosek i usta. Młodsza córeczka nie stawiała oporu, ale starsza walczyła o życie. Pogryzła sobie język i miała siniaki w okół ust, czyli była przytomna jak to się działo i próbowała się bronić. Żona została również "uduszona" ale specjalnym chwytem który polega na ściskaniu aorty i odcięciu dopływu krwi do mózgu. To zabija dużo szybciej niż duszenie. Żona miała tylko jeden siniak na szyi w okolicy aorty, nie miała innych ran, więc nie broniła się. Albo Chriss ją przygniótł i obezwładnił, albo zamordował w czasie snu i nie zdążyła się obudzić.

    Jak widać jego wersja była kłamstwem, bo nie ma śladów rzekomej walki, a dziewczynki nie mają ran na szyi, tylko na twarzy.

    Chiss został uznany winnym zabójstwa, podwójnego zabójstwa z pozycji zaufania oraz bezprawnego przerwania ciąży oraz bezczeszczenia ciał. Dostał dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Przyznał się do winy żeby uniknąć kary śmierci.

    Motyw zbriodni:
    Criss jest prawdopodobnie socjopatą, nie odczuwa emocji, robi tylko to co jest dla niego wygodne. Znalazł sobie kochankę, chciał z nią ułożyć nowe życie, więc zabił żonę i dzieci które mu w tym przeszkadzały, po czym wyrzucił je jak śmieci. Było to dla niego wygodniejsze niż rozwód, bo nie musiałby płacić alimentów i mógłby sprzedać dom, który prawdopodobnie po rozwodzie z jego winy dostałaby żona.

    #zbrodnia #morderstwo #afera #gruparatowaniapoziomu?
    pokaż całość

    •  

      @hyoideum: tak, masz rację oczywiście :)

    •  

      @KapturekTermokurczliwy: to jest chyba coś czego normalnie myślący i czujący ludzie nie są w stanie zrozumieć. Po prostu jest całe spektrum, od socjopaty który nie ma żadnych uczuć i tylko udaje, po wrażliwców którzy płaczą nad psią łapką (np. ja). Tacy ludzie bez uczuć są o tyle niebezpieczni, że świetnie manipulują otoczeniem, potrafią udawać to czego się od nich wymaga, kłamać bez mrugnięcia okiem. Zwłaszcza ten wywiad na ganku...koleś zabił swoją rodzinę kilka godzin wcześniej i bez zająknięcia opowiada jak mu ich brakuje i jak bardzo chce żeby wróciły. Creepy. Według badań 1 osoba na 25 jest socjopatą, więc prawdopodobnie każdy z nas kogoś takiego ma w otoczeniu. pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    LIZZIE BORDEN - DZIEWCZYNA Z SIEKIERĄ

    4 sierpnia 1892 roku Andrew Borden i jego druga żona zostali zamordowani w swoim domu, w Fall River (stan Massachusetts, USA). Pierwsza zginęła Abby. Podczas sprzątania salonu kobieta otrzymała dziewiętnaście ciosów toporem w głowę. Dwie godziny później podobny los spotkał jej męża. Śpiącemu mężczyźnie zadano jedenaście ciosów tym samym narzędziem. Połowa jego czaszki została odcięta, a jedno z uderzeń rozpłatało oko na dwie części.

    O morderstwa oskarżono 32-letnią Lizzie Borden, która jako jedyna miała powód, by zabić swojego ojca i macochę. Dowody jednoznacznie wskazywały na nią. W piwnicy domu znaleziono topór, a Lizzie krótko po morderstwach spaliła jedną ze swoich sukni, którą rzekomo pobrudziła czerwoną farbą. Mimo, że pierwsza odkryła zwłoki, jej zachowanie nie zdradzało oznak szoku lub zdenerwowania. W swoich zeznaniach często podawała sprzeczne informacje i wielokrotnie zmieniała wersje wydarzeń.

    Motyw był jasny. 70-latek zapisał połowę ogromnego majątku swojej żonie. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem Lizzie i jej siostry Emmy. Kobiety obawiały się utraty majątku. W dzień morderstwa Andrew zamierzał przepisać swojej żonie resztę dobytku, a bezrobotnym córkom pozostawić jedynie skromną rentę. Nie zdążył…

    Jako, że Emma w tym dniu przebywała poza miastem, dla policjantów stało się jasne, że morderczynią jest Lizzie. Kobieta została aresztowana. Nie przyznała się jednak do winy. Jej proces przeszedł do legendy i już na zawsze stał się częścią amerykańskiego folkloru. Nawet w dziecięcych wierszykach kobieta wciąż nazywana jest „dziewczyną z siekierą”.

    Rozprawą morderczyni żyła połowa Ameryki, a opinia publiczna od razu wydała wyrok skazujący. Wszyscy przeżyli szok, gdy ława przysięgłych uniewinniła kobietę z powodu niewystarczających dowodów.

    Lizzie Borden była wolna, jednak wszyscy jej bliscy odsunęli się od niej. Zmarła samotnie w roku 1927. Raz tylko odwiedziła ją siostra. Kobiety rozmawiały krótką chwilę. O czym? Nie wiadomo. Jednak kilka dni później Emma popełniła samobójstwo. Podobno w ostatniej rozmowie Lizzie opowiedziała co tak naprawdę wydarzyło się w ich domu przy 92 Second Street w Fall River…

    #wmrokuhistorii #historia #usa #zbrodnia #ciekawostki #kobiety #gruparatowaniapoziomu #swiat #ciekawostkihistoryczne #xixwiek
    pokaż całość

  •  

    GWAŁCICIELKA ZE SZTUCZNYM PENISEM - HISTORIA KATHERINY HETZELDORFER

    Do niemieckiego miasta Speyer przybyła w roku 1475 pewna kobieta. Od razu wywołała spore zaciekawienie wśród mieszkańców. Katherina Hetzeldorfer była bowiem ubrana jak mężczyzna i tak samo się zachowywała. Oprócz tego była niemiła, wulgarna i konfliktowa. Towarzyszyła jej druga kobieta, którą przybyszka nazywała swoją siostrą. Obie kobiety pochodziły z Norymbergi, a do Speyer zawitały z okazji miejscowego karnawału.

    Kobietom tak bardzo spodobało się miasteczko, że postanowiły zostać tam trochę dłużej. I nie wyszło to mieszkańcom na dobre. W ciągu następnych dwóch lat Katherina stała się postrachem okolicznych dziewcząt. Pierwsze oskarżenia pod adresem kobiety pojawiły się na początku roku 1476, kiedy do miejscowych władz kościelnych zaczęły napływać skargi na to, że Katherina Hetzeldorfer żyje ze swoją siostrą jak mąż z żoną. Po interwencji władz miasta, siostra Katheriny została siłą wydalona poza lokalną społeczność.

    I choć o siostrze nigdy więcej nie usłyszano, to kłopoty mieszkańców Speyer z panią Hetzeldorfer tak naprawdę dopiero się zaczęły. Podczas kolejnego karnawału Katherina miała dopuszczać się wszelkich okropności wobec młodych dziewcząt. Napadała na nie, biła, a na koniec brutalnie gwałciła, często również analnie. Specjalnie do tego celu Katherina wykonała sobie sztucznego penisa, którego opis zachował się w aktach procesowych – sztuczne przyrodzenie kolor miało czerwony i wykonane było ze skóry. W środku znajdował się drewniany patyk, obłożony bawełną. Do ciała kobiety przymocowany był za pomocą czerwonego skórzanego pasa.

    Podczas procesu sądowego z roku 1477 poszkodowane ofiary zgodnie zeznały, że nie były wstanie odróżnić sztucznego penisa Katheriny od prawdziwego męskiego członka. Cały czas były przekonane, że kobieta ta była mężczyzną. Miało to potwierdzać zarówno zachowanie Katheriny, jak i jej ogromna siła fizyczna. Oskarżona przyznała się wyłącznie do stosunków homoseksualnych z własną siostrą. Po kilku torturach przyznała się również do serii gwałtów na młodych kobietach.

    Katherinę Hetzeldorfer oskarżono o sodomię oraz herezję. Wyrok za takie zbrodnie mógł być tylko jeden – w roku 1477 kobieta została skazana na śmierć przez utopienie. Kilka dni później kobietę skrępowano, a do jej ciała przywiązano ciężki kamień. Następnie, wśród okrzyków wiwatującego tłumu gapiów, Katherina została wrzucona do Renu.

    Proces Katheriny Hetzeldorfer w Speyer był pierwszym odnotowanym w naszej historii przypadkiem, kiedy to kobietę oskarżono i stracono za przestępstwa homoseksualne. Do roku 1477 takie oskarżenia pojawiały się wyłącznie w odniesieniu do mężczyzn.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #niemcy #sredniowiecze #kobiety #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    JOACHIM KNYCHAŁA - WAMPIR Z BYTOMIA

    Urodzony w roku 1952 Joachim Knychała nienawidził kobiet. Wychowywany przez matkę i babkę, doświadczył z ich strony wielu upokorzeń. Poczucie krzywd, których doznał kazało mu się mścić. Czarę goryczy przelało niesłuszne oskarżenie o gwałt na koleżance, którego nie popełnił.

    Pierwszy raz zaatakował w Bytomiu. Był rok 1974. Jego ataki przypominały te, których dokonał jego idol – „Wampir z Zagłębia”. Knychała grasował zawsze nocą. Śledził ofiarę, potem uderzał. Zawsze od tyłu, blisko jej miejsca zamieszkania.

    Pierwsze dwie zaatakowane kobiety przeżyły. Trzecia już nie miała tyle szczęścia, a każda kolejna zbrodnia wyzwalała w nim jeszcze większe pokłady nienawiści do płci pięknej. Uważał się za „łowcę”, a swoich ofiar szukał w tramwaju linii 6. Dało to nazwę grupie operacyjnej milicji („Szóstka”), która postanowiła schwytać psychopatę. Nadano mu przydomek „Wampir z Bytomia”, choć ze względów na obrażenia ciała jakie odnosiły zamordowane kobiety częściej mówiono o Knychale „Frankenstein”.

    Wiek i wygląd kobiet, które atakował nie miały dla niego żadnego znaczenia. Zwłoki kobiet porzucał w ustronnych miejscach. Zawsze były rozebrane, a sekcja zwłok wykazała, że gwałtu dokonywano już po ich śmierci.

    Szanował tylko swoją żonę Halinę. Wracał do niej po każdym morderstwie. Był wtedy spokojnym, czułym i kochającym mężem. Nikt nie wiedział, że Knychała miał także drugie, mordercze oblicze.

    W czerwcu 1979 roku zaatakował dwie małe dziewczynki. Zmasakrowane nagie ciała znaleziono w rowie. Ku zaskoczeniu funkcjonariuszy, jedna z nich cudem przeżyła. Nie potrafiła jednak wskazać swojego oprawcy.

    Zawsze bezbłędny Knychała sam „wystawił się” swoim łowcom. Po morderstwie kilofem swojej siedemnastoletniej szwagierki Bogusi, zawiadomił milicję o nieszczęśliwym wypadku. Lekarze stwierdzili jednak, że z całą pewnością był to zaplanowany atak.

    „Wampira z Bytomia” aresztowano podczas pogrzebu ostatniej ofiary. Znajdujący się potrzasku Knychała, po badaniu wariografem, szybko przyznał się do wszystkich morderstw i ze szczegółami opowiedział o swoich czynach. Każdy detal zgadzał się z milicyjnymi ustaleniami. Był dumny ze swoich dokonań. Zeznał, że miał jeden cel – chciał być najlepszy w mordowaniu kobiet. Przez kilka lat dążył do tego, aby stać się największym mordercą w powojennej Polsce.

    Knychała został skazany na śmierć za zabójstwo 5 kobiet i ataki na 7, które przeżyły. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski i „Wampira z Bytomia” powieszono 28 października 1985 roku w więzieniu Montelupich w Krakowie. Była to przedostatnia egzekucja w historii Polski.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #zbrodnia #seryjnimordercy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #smierc #kryminalne #kryminalistyka
    pokaż całość

    źródło: Knychała.jpg

  •  

    PUBLICZNE EGZEKUCJE W RADOMIU. DOKONANE PRZEZ NIEMCÓW NA POLAKACH...

    Kradzież broni z radomskiego zakładu była jedną z najważniejszych form działalności Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej w Radomiu. Głównym celem konspiratorów stał się jeden z najlepszych wówczas pistoletów na świecie – legendarny Vis.

    We wrześniu 1942 roku miało miejsce starcie niemieckich policjantów z żołnierzami Armii Krajowej na stacji kolejowej w miejscowości Rożki pod Radomiem. Przy polskich żołnierzach znaleziono pistolety Vis, co doprowadziło do dekonspiracji działalności pracowników Fabryki.

    12 października 1942 roku, niemieccy okupanci rozpoczęli w Radomiu serię publicznych egzekucji, w trakcie których powieszono 50 osób. Większość ofiar związana była z radomską Fabryką Broni, z której wykradano pistolety Vis, wykorzystywane następnie w działalności konspiracyjnej. Przy stacji kolejowej zbudowano szubienice i powieszono pierwszych 10 skazanych. Ciała straconych wisiały tam przez cały dzień. Każdy przejeżdżający pociąg osobowy zatrzymywał się w tym miejscu na kilkanaście minut, by pasażerowie mogli przyjrzeć się przerażającemu widokowi.

    Dzień później druga szubienica stanęła przy tzw. szosie kieleckiej, kolejnego dnia – następna przed jedną z hal Fabryki Broni. 15 października, w czwartek – będącym w Radomiu dniem targowym – egzekucję wykonano przy szosie warszawskiej. Okupantowi zależało na tym, by straceńców zobaczyli także podążający na targowisko mieszkańcy podradomskich wsi.

    W sumie stracono 50 osób. Byli to mężczyźni i kobiety w różnym wieku, w większości zaangażowane w działalność konspiracyjną. Ogromne straty poniosły wówczas rodziny m.in. Winczewskich, Kiełbowskich i Graboszów. Reszta z aresztowanych została w przeważającej większości deportowana większości do obozów koncentracyjnych i tam poniosła śmierć.

    Po 16 latach od tych tragicznych wydarzeń (19 października 1958 roku) w pobliżu miejsca egzekucji został odsłonięty pomnik upamiętniający pracowników pomordowanych podczas niemieckiej okupacji.

    Na zdjęciu:
    Egzekucja na stacji kolejowej w Rożkach koło Radomia dokonana przez Niemców 12 października 1942 roku.

    #wmrokuhistorii #polska #iiwojnaswiatowa #historia #gruparatowaniapoziomu #niemcy #zbrodnia #smierc #ciekawostkihistoryczne #wojna #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: Radom.jpg

  •  

    429 lat temu...

    31 października 1589 roku w niemieckim Bedburgu, odbyła się egzekucja Petera Stübbe, oskarżonego o zamordowanie 18 osób (głównie dzieci). W trakcie tortur Stübbe przyznał się do wszystkich zbrodni. Potwierdził również, że morderstw dokonywał pod postacią wilka...

    Egzekucja "wilkołaka" zgromadziła ponad 400 osób, chcących na własne oczy zobaczyć jak w męczarniach umiera "bestia z Bedburga", która przez 25 lat terroryzowała okolicznych mieszkańców. Wśród świadków kaźni byli również książęta i możnowładcy z okolicznych miast. Kat w sposób szczegółowy wykonał wszystkie postanowienia sądu.

    Najpierw połamano go kołem, by chwilę później wyrwać mu kawałki ciała z dziesięciu różnych miejsc. obcięto mu genitalia, nogi i ręce. Kiedy uznano, że Stübbe wycierpiał się już wystarczająco, kat jednym uderzeniem ściął mu głowę. Następnie bezgłowy korpus skazańca wrzucono na rozpalony stos, gdzie płonęły już dwie oskarżone o współudział kobiety.

    Dziś wielu twierdzi coraz śmielej, że Stübbe był niewinny zarzucanych mu czynów. Miał po prostu ogromnego pecha, że znalazł się na drodze pościgu zdesperowanych wieśniaków za wilkiem, którego początkowo obwiniano za wszystkie zbrodnie. Wilk uciekł, Stübbe takiej możliwości już nie miał. To doprowadziło do błędnego przekonania, że nastąpiła przemiana wilka w człowieka...

    Więcej o bestii z Bedburga:
    "Peter Stübbe - bestia z Bedburga"

    Na zdjęciu:
    Peter Stübbe stał się bohaterem figurek dla turystów.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #niemcy #mordercy #zbrodnia #kalendarium
    pokaż całość

    źródło: Stubbe Peter.jpg

  •  

    Haarmann Fritz, rzeźnik z Hanoveru

    Pierwsze odkrycia

    Zaraz po zbrodniach dokonanych w czasie Pierwszej Wojny Światowej cały świat wszedł w „wiek przestępstw seksualnych.” Po raz pierwszy tego typu przestępstwa dokonano w Niemczech. Panował tam wszechobecny głód, gospodarka była zżerana przez ogromną inflację. To właśnie Fritz Haarmann, mieszkaniec Hannoveru, został uznany pierwszym seryjnym mordercą na tle seksualnym.

    17 maja 1924 roku, dzieci bawiące się w okolicach zamku Herrenhausen znalazły ludzką czaszkę. 29 maja tego samego roku w tej okolicy znaleziono jeszcze jedną czaszkę. Kolejnego makabrycznego odkrycia dokonano 13 czerwca. Nad brzegiem rzeki Leine znaleziono dwie ludzkie czaszki. Po zbadaniu wiadomo było, że pierwsze dwie czaszki były męskie. Mężczyźni byli w wieku między 18 a 20 lat. Ostatnia czaszka należała do chłopca w wieku około 12 lat. We wszystkich przypadkach użyto ostrego narzędzia by oddzielić głowę od reszty ciała. Czaszki pozbawione były jakichkolwiek pozostałości mięsa czy skóry.

    Na początku wszyscy sądzili, że ludzkie resztki pochodzą z Instytutu Anatomii w Gottingen. Być może te czaszki wrzucili do rzeki złodzieje okradający groby. Nikt nie potwierdził tych domysłów. Wkrótce dzieci bawiące się nad rzeką wykopały worek pełen ludzkich kości. Władze nie były w stanie utrzymać tego wszystkiego w tajemnicy. Cały czas ginęli młodzi chłopcy, ich liczba w 1923 roku sięgała prawie 600. Mieszkańcy Hannoveru byli przerażeni. Dochodzenie w tej sprawie ujawniło, że większość zaginionych chłopców była w wieku miedzy 14 a 18 lat. Mówiono także, że na rynku pojawiło się ludzkie mięso.

    W zielonoświątkową niedzielę 1924 roku większość ludności Hannoveru brała udział w przeszukiwaniu okolic miasta. Szukano ludzkich szczątków. Były to największe poszukiwania jakie dotychczas miały miejsce na terenie Niemiec. Znaleziono mnóstwo ludzkich kości. Na rzece Leine zbudowano tamę. Rzeka była dokładnie badana przez policjantów. Odkrycia były przerażające. Znaleziono ponad 500 części ciała, które należały do minimum 22 osób między 15 a 22 rokiem życia. Mniej więcej połowa z nich była w wodzie od jakiegoś czasu. Niektóre kości były całkiem świeże, miały gładko ucięte krawędzie.

    Rozpoczęto przesłuchiwania wszystkich złodziei i dewiantów seksualnych działających na terenie Hannoveru. Głównie dzięki ciężkiej pracy i serii zbiegów okoliczności wytypowano głównego podejrzanego, był nim Friedrich Haarmann. Fritz był już znany policji. Był notowany za nielegalny handel odzieżą i mięsem. Znany był również ze swoich homoseksualnych skłonności. Jego pojawienie się i specyficzne zachowanie zmieniły konwencjonalne spojrzenie na morderstwo i mordercę.

    Haarmann był bardzo sympatycznym, prostym człowiekiem o przyjaznym usposobieniu. Był średniego wzrostu i silnej budowie ciała. Miał pełną, okrągłą twarz i radosne spojrzenie. Jego osobowość odpowiadała jego wyglądowi, była zwyczajna. Nosił ładne i zadbane brązowe wąsy. Pierwsze wrażenie nieco się rozmyło gdy tylko detektywi zaczęli dokładniej przyglądać się Fritzowi. Pojawiły się pierwsze przeciwieństwa i kontrasty. Fritz raz był wyrachowany i nieszczery, innym razem był bardzo rozmowny i niezwykle aktywny. Ciągle szukał oznak sympatii i uwagi. Jego delikatne dłonie poruszały się nerwowo, często wyginał i wyłamywał sobie palce.

    Podczas gdy ciało Fritza było silne i męskie, jego głos był bardzo kobiecy. Często przypominał „zrzędliwy głos starszej kobiety”. Ciągle było widać jego wielkie zakłopotanie i chęć obrony. Kręcił się na krześle, oblizywał wargi, często mrugał oczami. Haarmann lubił „typowo kobiece” zajęcia, takie jak pieczenie i gotowanie, ale jednocześnie palił bardzo mocne papierosy. Fritz Haarmann, mimo swojego zachowania i wrażenia jakie wywierał na ludziach, był pierwszym niemieckim seryjnym mordercą.

    Początki

    Haarmann rozpoczął swoją zbrodniczą działalność we wrześniu 1918 roku. W Niemczech panowały wtedy wielki kryzys i wielki głód. 25 września zaginął młody chłopak, Friedel Roth. W domu zostawił list, w którym pisał, że wróci dopiero wtedy gdy jego matka będzie dla niego milsza. Wielu znajomych chłopaka domyślało się, że młody chłopak został uwiedziony przez starszego mężczyznę. Wskazali policjantom dom przy Cellerstrasse. Detektywi zaskoczyli młodego chłopaka w łóżku z Fritzem Haarmannem. Fritz został za to skazany na 9 miesięcy. Nie przeszukano domu. Haarmann później zeznał, ze wtedy w domu, za piecem, leżała zawinięta w gazety głowa młodego chłopca.

    Pod koniec 1919 roku, Fritz poznał na dworcu kolejowym w Hannoverze młodego chłopaka, Hansa Gransa. Hans był drobnym złodziejaszkiem, uciekł z domu i utrzymywał się ze sprzedaży używanych ciuchów na swoim stoisku na dworcu. Grans podszedł do Haarmanna i otwarcie zaproponował seks w zamian za pieniądze. Ich znajomość wkrótce bardzo się rozwinęła, Hans nawet zamieszkał u Fritza. Z czasem łączyło ich coś więcej niż tylko spełnianie swoich, często dziwnych, fantazji seksualnych.

    Haarmann przebywał w więzieniu od marca do grudnia 1920 roku. W tym czasie jego młody kochanek podróżował po Niemczech. Wrócił na Boże Narodzenie 1920 roku. Od tego czasu mężczyźni żyli razem w spokoju aż do sierpnia 1921 roku. Obaj panowie wśród lokalnej społeczności mieli opinię dobrze ubranych i dobrze wychowanych zamożnych mężczyzn. Nikt nie wiedział, że Fritz i Hans okradali pralnie i zrabowane tam ubranie później sprzedawali.

    Na początku 1922 roku obaj panowie przenieśli się na Neuestrasse nr 8. Była to nieciekawa okolica. Haarmannowi nadal dobrze się powodziło. Nadal sprzedawał skradzione ubrania, dodatkowo dostawał też rentę. Uznano go za inwalidę i wypłacano zasiłek. Dodatkowo Haarmann był informatorem policji. Był w tej roli bezwzględny, nie pominął żadnego przestępstwa o którym wiedział. Co ciekawe, niektóre ze skradzionych ubrań Haarmann po prostu rozdawał, dzięki czemu zyskał sobie miano „darczyńcy dla bezdomnych”. W styczniu 1923 roku Fritz ponownie zaatakował.

    Na dworcu w Hannoverze Fritz zatrzymał dwóch młodych chłopców. Przedstawił się jako policjant pracujący w ukryciu. Mniej atrakcyjnego chłopca wypuścił. Bardziej atrakcyjny, Fritz Franke, poszedł z nim do domu. Chłopiec myślał, że policjant chce go przesłuchać na posterunku.
    Haarmann zeznał później, że wtedy do domu niespodziewanie wrócił Grans. Zwłoki Fritza Franke leżały jeszcze w pokoju. Wstrząśnięty Grans przez chwilę patrzył pustym wzrokiem na Fritza i zapytał: „Za ile czasu mam wrócić?”

    Czas Terroru

    Fritz się rozkręcił. W ciągu kolejnych 9 miesięcy zginęło 12 młodych mężczyzn. Prawie zawsze Fritz poznawał swoją ofiarę na dworcu, proponował jej pracę. Często przedstawiał się jako oficer policji. W jednym przypadku Fritz przegryzł tętnicę młodemu chłopcu. Oczywiście morderstwa były powiązane z handlem mięsem. Fritz wycinał co lepsze kawałki i sprzedawał na czarnym rynku. Resztę zwłok wrzucał do rzeki Leine.

    Rok później, gdy udostępniono przedmioty znalezione w domu Haarmanna, wiele rzeczy zostało rozpoznane przez rodziny jego ofiar. Wiele osób rozpoznało jego samego. Widzieli jak pojawiał się w różnych miejscach, często z Gransem. Metoda była zawsze podobna: Fritz poznawał młodego chłopca i razem szli do jego domu.

    Morderstwa trwały do początku 1924 roku. Jako że ofiarami byli młodzi chłopcy, którzy często uciekli z domu, ich rodziny z pewnym opóźnieniem zgłaszały zaginięcie. W tym czasie ubranie i mięso z zaginionych młodych mężczyzn już krążyły na czarnym rynku w Hannoverze. Tylko w jednym przypadku porcja mięsa trafiła w ręce policji. Kupiec był przekonany, że to ludzkie mięso i zgłosił sprawę. Policyjni detektywi stwierdzili, że to wieprzowina.

    14 czerwca 1924 roku zaginął Erich de Vries. Wszystko przebiegało w podobny sposób. Chłopiec poznał na dworcu mężczyznę który zaoferował mu sprzedaż papierosów. Obaj udali się do domu starszego mężczyzny. Do tej pory Fritz zamordował 27 młodych mężczyzn. Dokonał tego w ciągu 16 miesięcy. Prawie dwa zabójstwa w ciągu miesiąca.

    W Hannoverze od jakiegoś czas panowało ogromne przerażenie. Policja, mimo bardzo szeroko zakrojonej akcji nie była w stanie złapać mordercy. „Wilkołak” ciągle był na wolności.

    Pojmanie

    Oczywiście Fritz był jednym z wielu podejrzanych. Miał już w swojej kartotece przestępstwo na tle seksualnym. Policjanci przesłuchiwali go w maju i czerwcu 1924 roku jednak nie znaleziono żadnych konkretnych dowodów przeciwko niemu. W tym czasie media rozpoczęły kampanię informacyjną na temat ofiar mordercy z Hannoveru. Niemieckie społeczeństwo było wstrząśnięte ilością ofiar. Policja zdecydowanie traciła zaufanie.

    W końcu ktoś wpadł na pewien pomysł. Dwóch młodych policjantów przyjechało z Berlina do Hannoveru. Mężczyźni mieli udawać, że uciekli z domu i nie wiedzą co ze sobą zrobić. Mieli nadzieję, że złapią mordercę na gorącym uczynku. W tym samym czasie policjanci zauważyli jak Fritz nerwowo dyskutuje z 15-letniem Karlem Frommem. Karl przebywał u Fritza od kilku dni. Haarmann zgłosił policjantom, że chłopiec podróżuje z fałszywymi dokumentami. Na komisariacie Karl oskarżył Fritza o napaść na tle seksualnym. Policjanci skojarzyli fakty i bezzwłocznie aresztowali Haarmanna.

    W areszcie Fritz przyznał się, że wyszedł z Karlem z mieszkania tylko dlatego, że narastała w nim chęć zabicia chłopca. Gdyby spędzili jeszcze chwilę w mieszkaniu prawdopodobnie chłopiec straciłby życie. Gdyby to była prawda, okazałoby się że Fritz ma jednak jakieś uczucia i że często prowadził walkę z samym sobą. Równie często te walki przegrywał.

    Podczas rewizji jego mieszkania znaleziono bardzo wiele ubrań należących do ofiar. Fritz powiedział, że zajmuje się handlem używanymi ubraniami i to normalne, że trzyma w domu ubrania należące do różnych osób. Stwierdził także, że z niektórymi z tych chłopców utrzymywał stosunki seksualne. Twierdził, że nie wie gdzie obecnie przebywają te dzieciaki, a także skąd jest krew na części z ubrań.

    Fritz doskonale wiedział, że bycie homoseksualistą to nie jest powód do dumy. Dzięki temu właśnie tak ciężko było uzyskać jakieś ważne zeznania od rodzin ofiar. Ludzie obawiali się, że społeczeństwo dowie się że ich dzieci uczestniczyły w aktach homoseksualnych.

    #seryjnimordercy
    #zbrodnia
    http://killer.radom.net/~sermord/wordpress/?page_id=907
    pokaż całość

    źródło: i.wpimg.pl

  •  

    tytuł: Mindhunter ( Mindhunter )
    liczba odc.: 10 (10/sezon)
    czas trwania odc.: ~50 min
    sezony: 1
    platforma: Netflix
    data premiery: 13.10.2017
    #serialezkr

    "Mindhunter"- jest dziesięcio odcinkowym serialem, opowiadającym o pracy dwóch agentów FBI- Holdena Forda i Billa Tencha, którzy rozpoczynają pracę naukową bazującą na rozmowach z więźniami skazanymi za brutalne morderstwa na tle seksualnym, analizie ich motywacji i sposobu działania w celu opracowania podręcznika na temat metod wykrywania i ścigania psychopatycznych morderców.

    W czasie oglądania pierwszego odcinka, a oglądałem go późną nocą, byłem naprawdę zmęczony i zastanawiałem się, czy dam radę obejrzeć kolejny. Jednak postanowiłem obejrzeć następny i gdy skończyłem oglądać drugi epizod, mimo naprawdę późnej pory miałem ochotę na trzeci i tak mnie wciągnął ten serial, że całkowicie przestałem być senny.

    Gdyby ktoś mnie zapytał
    -Królu Ragnarze, o czym jest ten serial?
    Odpowiedziałbym:
    - O ludziach, którzy rozmawiają.
    Bo faktycznie cały serial jest zbudowany na bohaterach, którzy ze sobą rozmawiają w różnych miejscach. Fenomenalne jest to, że można oglądać przez godzinę takie rozmowy i w ogóle nie być znużonym. Nawet kiedy agenci wyruszają na jakąś akcję, to tylko po to, żeby z kimś rozmawiać. Nie ma strzelania, nie ma biegania i innych fajerwerków, tylko rozmowa, a jednak całość jest tak ciekawa, że gdy kończy się odcinek to jedyne, na co ma się ochotę to kolejny epizod tego fenomenalnego serialu, a muszę przyznać, że chociaż odcinki trwają prawie godzinę, to ten czas ucieka naprawdę szybko i nie raz byłem zdziwiony, że to już pora na napisy końcowe.

    Od pierwszego ujęcia wiedziałem, że to będzie świetny serial, ponieważ czuć było klimat filmów nakręconych w podobny sposób. Technicznie, nie można się przyczepić do niczego. Zdjęcia wyglądają świetnie, scenografia super i klimat, który zawsze jest budowany tak, że trudno jest oderwać oczy od tej produkcji.

    Każda rozmowa z kolejnym psychopatą to najlepsze części serialu. Oglądając aktorów wcielających się w rolę morderców, byłem w stanie uwierzyć, że każdy z nich miał na sumieniu zbrodnie, o których opowiadał. Do tego momenty budowania napięcia i oczekiwania na to, co może się wydarzyć w czasie tych rozmów, jeszcze bardziej budowały wiarygodność szaleństwa i tego, jak bardzo niebezpieczni, mimo że skuci są ludzie, z którymi agenci federalni przeprowadzali rozmowę.

    Jedyne, do czego mogę się przyczepić to jakiś brak celu w tym serialu. Wygląda jak świetne kino kryminalne, ale brakuje w nim poczucia podążania bohaterów do jakiegoś celu. Ciągle się wydaje, że zaczyna się jedna sprawa i później się kończy, rozmawiają z jednym psychopatą i później z następnym i to poczucie, że tak można sobie ciągnąć serial bez końca i bez żadnego wpływu na fabułę, gryzło mnie aż do samego finału serialu.

    Na pewno produkcja jest przeznaczona na kolejne sezony i myślę, że z każdym sezonem poziom będzie równie wysoki, a nawet wyższy. Nie wiem, jak bardzo twórcy odejdą od pierwowzorów postaci i czy w ogóle to zrobią, ale już na przestrzeni jednego sezonu, możemy obserwować powolną przemianę bohaterów i to jaki ona będzie miała przebieg i skutek w kolejnych sezonach, na pewno jest czymś, na co warto czekać.

    Pierwszy sezon jest w mojej opinii rewelacyjny, jednak nie każdemu taki sposób opowiadania historii może przypaść do gustu. Dojrzalsi widzowie powinni być zadowoleni.

    #netflix #serialezkr #mindhunter #serial #seriale #kryminal #fbi #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    Jeden z pracowników dosypywał swoim trzem kolegą z pracy trucizne do jedzenia które spożywali podczas przerwy w pracy.Jedna z ofiar była sześć razy w szpitalu jako diagnozę stwierdzono zawsze ostre zatrucie.Podejrzany został nagrany przez monitoring jak dosypuję kanapki kolegi z pracy trucizna.Teraz prokuratura sprawdza 10 przypadków gdzie pracownicy w owej firmie zmarli ,mają uszkodzone nerki lub są w śpiączce.

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    https://www1.wdr.de/nachrichten/westfalen-lippe/gift-pausenbrot-anklage-zehn-faellen-100.amp

    #zbrodnia #trucizna
    pokaż całość

  •  

    Zbliża się listopad. Przyroda przygotowuje się do zimowego snu. Noce stają się coraz dłuższe, a w mroku czai się zło. Zapraszam do podróży w czasie i przestrzeni do bawarskiej wioski z początków ubiegłego wieku.

    Na początku lat dwudziestych XX wieku, w piątkową noc pod koniec marca, niemiecka rodzina i ich nowa pokojówka zostali brutalnie zabici w swoim wiejskim i odizolowanym domu. Przedstawiciele organów ścigania przeprowadzili wywiady z kilkoma osobami - zarówno miejscowymi, jak i przyjezdnymi - starając się znaleźć osobę lub osoby odpowiedzialne za szokujące morderstwo sześciu osób. Jednak niemal sto lat później, nikt nigdy nie został oskarżony o przerażające zabójstwa, które miały miejsce na farmie w Hinterkaifeck, małym bawarskim gospodarstwie. W związku z tym, morderstwa pozostają nierozwiązane, co czyni dziką i krwawą masakrę, jednym z najstarszych nierozwiązanych niemieckich morderstw.

    Wiele osób badało brutalne morderstwa wykorzystujące narzędzia rolnicze i opracowywało własne teorie na temat tego, co się wydarzyło. Mimo to świat pozostaje pod wrażeniem tożsamości mordercy, co czyni Hinterkaifeck jedną z najczęściej komentowanych spraw w Niemczech. W masakrze zginęło czworo dorosłych i dwoje małych dzieci.

    W nocy 31 marca 1922 r. zabójca (lub grupa zabójców) zamordował Andreasa i Cäzilię Gruber, ich córkę Viktorię, dzieci Viktorii: Josefa i Cäzilię oraz gospodynię: Marię Baumgartner. Rodzina mieszkała na farmie o nazwie Hinterkaifeck, która znajduje się teraz w Waidhofen w Bawarii, Lekarz przeprowadził sekcję zwłok na sześciu ofiarach i stwierdził, że prawdopodobnie zostały zabite gracą, ręcznym narzędziem stosowanym w rolnictwie, mającym długi uchwyt i szeroką główkę z dłutem na jednym końcu i ostrzem z drugiej.

    Pokojówka została zamordowana w swojej sypialni, a Josef został zabity w łóżeczku w pokoju jego matki. Jednak pozostali członkowie rodziny zostali zamordowani w stodole, co doprowadziło władze do opracowania niepokojącej teorii.

    Ciała Andreasa, Cäzilii, Viktorii i ich wnuczki, małej Cäzilii, zostały odkryte w stodole, podczas gdy zwłoki Josefa i pokojówki, Marii, znaleziono w pomieszczeniach mieszkalnych. W związku z tym śledczy doszli do wniosku, że zabójca zwabił cztery ofiary do stodoły, po jednej na raz, i systematycznie atakował je gracą. Po zamordowaniu starszej pary, ich córki i wnuczki, sprawca ułożył krwawe zwłoki jedne na drugich i przykrył je sianem.

    Badacze odkryli, że młoda Cäzilia miała kępki włosów w dłoniach i łyse łatki na całej głowie, co doprowadziło ich do wniosku, że wyrwała sobie włosy. Władze teoretyzują, że dziewczynka prawdopodobnie nie umarła od razu. Cäzilia mogła wyrywać własne włosy, gdy leżała przez kilka godzin przerażona i umierająca, obok ciał matki i dziadków w stodole.

    Według policji, gdy 7-letnia dziewczynka, która była żywa, ale śmiertelnie ranna, umierała w stodole, otoczona martwymi ciałami swojej rodziny, mordercy weszli do domu i zamordowali gospodynię oraz Josefa. Następnie, zamiast uciekać, władze - na podstawie zeznań sąsiadów i dowodów znalezionych w domu - doszły do wniosku, że sprawca lub sprawcy nie od razu opuścili gospodarstwo Hinterkaifeck.

    Zabójstwa pozostały niezauważone przez cztery dni, do 4 kwietnia 1922 roku. Stało się tak w dużej mierze dlatego, że w kilka dni po morderstwach, sąsiedzi Gruberów zobaczyli dym z komina domu, wskazujący, że ktoś korzysta z kominka. Tak więc wydawało się, że rodzina żyje i ma się dobrze. Ponadto zwierzęta domowe i zwierzęta hodowlane były karmione, a ktoś nawet doił krowy.

    Policja odkryła również, że ktoś niedawno spożywał posiłek, co doprowadziło ich do wniosku, że zabójca nie tylko mieszkał w domu po zamordowaniu sześciu osób, ale także wykonywał codzienne rutynowe czynności, takie jak przygotowywanie posiłków i prowadzenie gospodarstwa.

    Ponieważ sprawca karmił zwierzęta i korzystał z kominka kilka dni po morderstwach, sąsiedzi rodziny nie byli szczególnie zaniepokojeni, gdy mała Cäzilia nie pojawiła się w szkolę w sobotę 1go kwietnia, lub gdy cała rodzina nie pojawiła się w kościele w niedzielę. Kiedy jednak Cäzilia nie pojawiła się w poniedziałek w szkole, a listonosz zauważył, że nikt nie odebrał listów, które dostarczył w ciągu weekendu, sąsiedzi Gruberów zaczęli martwić się o rodzinę.

    W rezultacie trzy osoby, które mieszkały w pobliżu domu Gruberów, odwiedziły gospodarstwo i odkryły zwłoki w stodole i w domu. Policja natychmiast została powiadomiona o zabójstwach. Powiadomiono także organy ścigania z Monachium. W trakcie śledztwa zostało przesłuchanych ponad 100 podejrzanych.

    W miesiącach poprzedzających masakrę na farmie Hinterkaifeck, miało miejsce wiele dziwnych zdarzeń. Niestety, Maria Baumgartner została zamordowana podczas pierwszej nocy pracując dla rodziny ponieważ poprzednia gosposia skończyła pracę około sześć miesięcy wcześniej twierdząc, że dom Gruberów był nawiedzony.

    Sąsiedzi powiedzieli policji, że patriarcha rodziny zgłosił kilka dziwnych incydentów, w tym niewyjaśnione ślady na śniegu prowadzące na farmę (bez żadnych prowadzących w drugą stronę) i na strych. Ludzie spekulują, że zabójca mógł ukrywać się w domu przez długi czas przed zamordowaniem sześciu mieszkańców. Andreas powiedział także swoim sąsiadom, że zaginął jego klucz i znalazł w domu dziwną gazetę, która nie była lokalna. Odmówił pożyczenia broni od jednego z sąsiadów, aby chronić siebie i swoją rodzinę.

    Choć niewyjaśnione ślady i brakujące klucze są nieco przerażające, nie są tak niepokojące jak domniemany kazirodczy związek między Andreasem Gruberem i jego córką, Viktorią Wygląda na to, że siedem lat przed zamordowaniem mieszkańców Hinterkaifeck, Andreas i Viktoria zostali skazani za kazirodztwo w 1915 roku. Victoria spędziła w więzieniu miesiąc, natomiast jej ojciec – cały rok.

    Podczas gdy wielu ludzi wierzyło, że dwuletni syn Viktorii, Josef, był dzieckiem Lorenza Schlittenbauera, człowieka, który mieszkał w pobliżu rodziny, niektórzy z sąsiadów Grubersa uważali, że dziecko jest owocem kazirodczego związku Andreasa z córką. Oznaczałoby to, że ojciec i córka kontynuowali współżycie ze sobą po latach skazania za kazirodztwo. Prawdziwa tożsamość ojca Josefa pozostaje tajemnicą po dziś dzień.

    Po odkryciu ciał rodziny Gruber i ich gospodyni, lekarz wykonał autopsje w stodole, w której czterech z nich zostało zamordowanych. Następnie lekarz sądowy usunął głowy wszystkich sześciu ofiar, które rzekomo wysłał do Monachium w celu dalszego zbadania. Podobno czaszki Gruberów i ich pokojówki również zostały przekazane jasnowidzom, prawdopodobnie w celu dowiedzenia się więcej o sprawcy lub sprawcach, którzy popełnili brutalną masakrę.

    Z nieznanych powodów, czaszki ofiar zatrzymano w Monachium. Tak więc rodzina Gruberów i ich służąca, Maria Baumgartner, zostali pochowani bez głowy. Według władz, czaszki zaginęły w czasie II WŚ i nigdy nie zostały odzyskane.

    Po przesłuchaniu ponad stu podejrzanych, nikogo nie aresztowano. Ludzie opracowali szereg teorii na temat tego, kto popełnił zabójstwa. Jedna z teorii głosiła, że rodzina Gruberów i ich gosposia zostali zabici przez Lorenza Schlittenbauera, sąsiada, którego wielu uważało za ojca syna Viktorii, Josefa. Był także człowiekiem, który rzekomo proponował pożyczenie Andreasowi broni, gdy ten wspomniał o dziwnych zdarzeniach, które miały miejsce na farmie przed morderstwem.

    Inną popularną teorią jest to, że Grubers i Maria Baumgartner zostali zabici przez Karla Gabriela, męża Viktorii. Gabriel podobno zginął w 1914 roku podczas służby w czasie I WŚ. Zwolennicy tej teorii uważają, że Gabriel faktycznie nie zginął w walce. Spekulują, że mąż Viktorii wrócił na farmę Hinterkaifeck po kilku latach, a kiedy uświadomił sobie, że jego żona była w związku z innym mężczyzną (w wyniku którego urodził się Josef), zamordował wszystkich sześciu mieszkańców w przypływie wściekłości.

    W 1923 roku, zaledwie rok po tym, jak rodzina Gruberów i ich pokojówka zostali brutalnie zamordowani, gospodarstwo Hinterkaifeck zostało zrównane z ziemią, a na jego miejscu umieszczono pomnik ofiar. Oprócz prostego betonowego sanktuarium na cmentarzu Waidhofen, znajduje się pomnik ku czci ofiar, w którym Gruberowie i ich gospodyni spoczywają bez czaszek.

    W 1999 roku starsza kobieta skontaktowała się z władzami, twierdząc, że były właściciel jej domu przyznał się do posiadania informacji o zabójstwach w Hinterkaifeck. Urzędnicy zbadali tę wskazówkę i dowiedzieli się, że właściciel rzekomo złożył zawiadomienie w 1935 roku. Było już jednak za późno, ponieważ potencjalny podejrzany był już martwy.

    W 2007 roku, ponad 80 lat po śmierci rodziny Gruber i ich służącej, uczniowie niemieckiej akademii policyjnej wykorzystali nowoczesne techniki do zbadania nierozwiązanej sprawy. Studenci wykluczyli wszystkich poza jednym podejrzanym, który ich zdaniem popełnił morderstwa na farmie Hinterkaifeck. Jednak podejrzany zabójca nie żyje, więc nie opublikowano danych osoby, która ich zdaniem jest odpowiedzialna za masakrę, z szacunku dla krewnych podejrzanego, którzy wciąż żyją.

    #zbrodniczeumysly #julacontent #ciekawostki #kryminalne #kryminalistyka #zbrodnia #creepy
    pokaż całość

  •  

    Przed 25 laty w pobliżu miasta Brema zaginęła kobieta. Policja podejrzewa że były partner kobiety ma coś wspólnego z jej zniknięciem.Policja ma podejrzenie że w jednym z jezior mogą się znajdować dowodu w sprawie.Co robi policja ?Postanowili wypompować cała wodę z tego jeziora . Jezioro ma 260 metrów długości i 86 metrów szerokości.Prace przygotowawcze się rozpoczęły
    Mają rozmach ...

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    https://www.t-online.de/nachrichten/panorama/kriminalitaet/id_84571874/suche-nach-frauenleiche-polizei-in-bremen-laesst-ganzen-see-leerpumpen.html

    #zbrodnia #niewiemjaktootagowac #policja
    pokaż całość

    +: JezdziecApokalipsy, takafaza +289 innych
  •  

    Lokalny układ powiązań rodzinno-biznesowych, łączący policję, prokuraturę, sądy, mafię i zwykłych bandytów w okolicach Tarnowa i Szczucina, blisko 30 lat po upadku systemu nadal funkcjonuje i ma się bardzo dobrze.

    W głośnym procesie zabójców Iwony Cygan najpierw sąd zakazał mediom przekazywania tego, co na jawnych rozprawach zeznają oskarżeni i świadkowie. Opinia publiczna pozna zatem wyłącznie akt oskarżenia i wyrok. Oczywiście nie wolno także podawać danych personalnych oskarżonych i świadków ani ujawniać ich wizerunków.

    Następnie wobec 14 z 17 oskarżonych w sprawie głośnego zabójstwa sprzed 20 lat uchylono areszt ze skutkiem natychmiastowym. Sąd uznał, że nie zachodzi już groźba matactwa, mimo, że oskarżeni mają zarzuty m.in. utrudniania śledztwa, mataczenia, niszczenia i ukrywania dowodów i składania fałszywych zeznań. Na wolność wyszła koleżanka Iwony Cygan, kluczowa postać w sprawie, która fatalnego dnia 13 sierpnia 1998 roku przyprowadziła ofiarę na rynek w Szczucinie, skąd została zabrana samochodem zabójców. Renata G.-D. długi czas mieszkała za granicą i, mimo wydanego za nią międzynarodowego listu gończego, została aresztowana wyłącznie dlatego, że zdecydowała się przekroczyć polską granicę.

    Oskarżonych w procesie bronią największe prawnicze sławy w Polsce, m.in. Piotr Kruszyński (był jednym z obrońców głównego oskarżonego Pawła K.), Jan Widacki (były poseł SLD, którego klientem był m.in. Jan Kulczyk), Tadeusz Wolfowicz, Jakub Wende i Władysław Pociej. Można sobie wyobrazić, jaki jest koszt wynajęcia tak znanych adwokatów w tak głośnym i skomplikowanym procesie o zabójstwo.

    Część zarzutów uległa już przedawnieniu, a większość oskarżonych prawdopodobnie odsiedziała już swoje wyroki w czasie przebywania w areszcie. W ciągu 20 lat od zabójstwa Iwony Cygan dołożono wszelkich starań, aby zlikwidować jak najwięcej dowodów i świadków. Zapowiadany jako pokazowy proces zakończy się więc zapewne wyjątkowo łagodnymi wyrokami.

    #iwonacygan #policja #szczucin #tarnow #sadowehistorie #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    ŚMIERĆ W HOLLYWOOD - HISTORIA RONNI CHASEN

    Ronni Chasen była jedną z najlepszych hollywoodzkich specjalistek od wizerunku gwiazd. Mogła wszystko – załatwić rolę, z nieznanego statysty zrobić idola, zatuszować każdy skandal. Wśród jej klientów była cała rzesza najpopularniejszych aktorów i aktorek.

    Pochodząca z żydowskiej rodziny Cohen, w swoim środowisku nazywana była jedną z najpotężniejszych osób w wytwórni MGM. Wielokrotnie ratowała kariery takim gwiazdom jak John Travolta, Morgan Freeman czy Michael Douglas, gdy prasa rozpisywała się o ich niecnych występkach.

    16 listopada 2010 roku, tuż premierze filmu „Burlesque”, podczas której odpowiadała za wizerunki Cher i Christiny Aguilery, została zastrzelona w swoim samochodzie. 64-letnią Ronni znaleziono w Beverly Hills. W jej klatce piersiowej tkwiło aż pięć kul. Kobieta zmarła w drodze do szpitala…

    Hollywood było wstrząśnięte tą makabryczną zbrodnią. Przyjaciele zamordowanej rzeczniczki robili wszystko, by znaleźć zabójcę. Ogłoszono nawet, że osoba, która wskaże winnego, otrzyma nagrodę w wysokości 125 tysięcy dolarów. Na odzew nie trzeba było długo czekać.

    Jeden z mężczyzn poinformował policję, że jego sąsiad przechwalał się przy nim, że zabił Ronni Chasen. Dodatkowo morderca ogłaszał wszystkim, że dostał za jej zabicie 10 tysięcy dolarów. Nie od dziś wiadomo było, że studio MGM miała na swoim koncie niechlubne kontakty z przedstawicielami mafijnych struktur.

    Mordercą okazał się Harold Martin Smith. Wielokrotnie notowany, znany policji z racji swojej przynależności do mafii. Nie wyjawił śledczym nazwiska zleceniodawcy. W momencie, gdy policja zapukała do drzwi jego mieszkania, mężczyzna popełnił samobójstwo.

    Okazało się, że zastrzelił się z tej samej broni, z której strzelał do Chasen. Policja mogła w końcu zamknąć dochodzenie i ogłosić, że kobieta została zamordowana przez mafię. Ku zaskoczeniu jej rodziny, tak nie zrobiono…

    Według oficjalnej wersji wydarzeń Ronni była przypadkową ofiarą, a Smith zwykłym złodziejem. Podczas próby napadu rabunkowego, broniąca się kobieta została zastrzelona. Zupełnie pominięto fakt, że morderca oddał strzały w trakcie, gdy Chasen jechała samochodem, a dopiero po postrzale uderzyła w uliczną latarnię.

    A jaka była wersja nieoficjalna? W Hollywood pojawiły się plotki, że kobieta zginęła, bo nie chciała współpracować z lokalnymi mafiosami. Zainwestowali oni ogromne pieniądze w produkcje filmowe i domagali się zysków, nawet gdy filmy przynosiły straty. Ronni Chasen była jedną z tych osób w Hollywood, które mogły im te zyski „załatwić” u szefów MGM. Odmówiła i zapłaciła za to najwyższą cenę…

    Na zdjęciu:
    Ronni Chasen z aktorem Morganem Freemanem, któremu dwa razy uratowała hollywoodzką karierę. Po prawej zabójca Harold Martin Smith. W tle samochód, w którym Ronni została pięciokrotnie postrzelona.

    #wmrokuhistorii #historia #usa #ameryka #hollywood #smierc #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #mafia #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: Ronni Chasen.jpg

  •  

    AMANDA KNOX - MORDERCZYNI O TWARZY ANIOŁA?

    W tej historii było wszystko. Seks, narkotyki, zbrodnia i piękna morderczyni. Czteroletni proces we włoskiej Perugi przykuł uwagę widzów na całym świecie. Amerykanka Amanda Knox, która przyjechała do słonecznej Italii w ramach wymiany studenckiej i jej chłopak Raffaele Sollecito zostali oskarżeni o zamordowanie 21-letniej Brytyjki Meredith Kercher. Na ławie oskarżonych zasiadł również ich znajomy, drobny złodziejaszek Rudy Guede.

    Do zbrodni doszło w 2007 roku. Nikt jednak nie wie, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy. Prokurator Giuliano Mignini wysnuł teorię, że w trakcie seksualnej orgii, Kercher została zbiorowo zgwałcona i zamordowana po tym, jak odmówiła udziału w trójkącie. Niedługo potem policja odkryła zwłoki Brytyjki w mieszkaniu, które wynajmowała wspólnie z Amandą. Ofiara była naga i miała podcięte gardło. Policja aresztowała Amerykankę i jej włoskiego chłopaka.

    Wszystko świadczyło o winie oskarżonych. Próbki DNA oraz ślady krwi znalezione na nożu i zapięciu od stanika Meredith dowodziły winy Amandy i Raffaele’a. Sąsiadka dziewczyn zeznała, że w noc morderstwa zobaczyła sylwetki dwóch uciekających osób, podobnych do tej pary.

    Na podstawie tych dowodów sąd skazał Amandę Knox za napaść i morderstwo na 26 lat więzienia. Sollecito usłyszał wyrok o rok mniejszy. Dwa lata później doszło do apelacji. Ponowne śledztwo wykazało, że podczas zabezpieczania dowodów popełniono kilkadziesiąt błędów. Parę uniewinniono, ale wolnością nie cieszyli się zbyt długo…

    W 2014 roku wyrok sądu został uchylony. Amerykanka ponownie stała się morderczynią, a karę zwiększono o dwa i pół roku. Właśnie wtedy rodzice Amandy wynajęli firmę w celu poprawy medialnego wizerunki ich córki. Wydane na ten cel pieniądze przyniosły zamierzony skutek – 27 marca 2015 roku oskarżonych ostatecznie uniewinniono od wszelkich zarzucanych im czynów. Rudy Guede został skazany na 16 lat.

    Nie wszyscy uwierzyli, że Knox jest tylko ofiarą włoskiego wymiaru sprawiedliwości. Media głośno spekulowały, że Amanda tak naprawdę ma dwa anielskie oblicza. Potrafiła być zarówno "dziewczyną o twarzy anioła", jak i bezlitosnym "aniołem śmierci"…

    Na zdjęciu:
    Amerykanka Amanda Knox oskarżona o współudział w morderstwie podczas swojego pobytu we Włoszech. W tle pokój, w którym doszło do tajemniczej zbrodni.

    #wmrokuhistorii #historia #zbrodnia #usa #wlochy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #kryminalne
    pokaż całość

    źródło: Amanda Knox.jpg

  •  

    #polskiepato

    • • •

    Sprawa z 2015 roku, bardzo medialna, może pamiętacie.

    15to letnia Wiktoria Cichocka z Krapkowic (opolskie) zaginęła na początku marca. (link) Po spotkaniu z koleżanką wracała do domu ścieżką pod lasem - to popularny skrót wśród okolicznych mieszkańców. Jednak nastolatka nie czuła się do końca bezpiecznie i podczas drogi pisała smsy do przyjaciółki, w których relacjonowała, że idzie za nią jakiś dresiarz. (link do artykułu z ich konwersacją) Kontakt nagle się urywał, a Wiktoria nie wróciła na noc do domu. Następnego dnia rodzice zgłosili jej zaginięcie. W szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej wzięli udział strażacy ze specjalnej grupy, policja przeczesywała teren z przeszkolonymi psami, a okoliczni mieszkańcy, znajomi i rodzina dziewczyny przeszukiwali okoliczne lasy na własną rękę. Nie zabrakło także najjasniejszejj gwiazdy polskiej sceny detektywistycznej - Krzysia Rutkowskiego.

    I, jak się później okazało - w poszukiwaniach brał udział także morderca zaginionej.

    Po 10ciu dniach w przepompowni ścieków (w miejscu oddalonym zaledwie kilkaset metrów od bloku, w którym mieszkała Wiktoria) pracownicy wodociągów odnajdują zwłoki młodej kobiety. Były w fatalnym stanie i choć wyłowiona ze studzienki dziewczyna miała na sobie rzeczy zaginionej nastolatki, rodzice Wiktorii nie rozpoznali swojej jedynej córki i konieczne były badania DNA, które jednoznacznie potwierdziły ich najgorsze przeczucia. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa.

    Wiktoria została pochowana w maju, w rodzinnych stronach swojej mamy. (zdjęcia) (link)

    Dopiero dwa miesiące po odnalezieniu zwłok policji udaje się zatrzymać niespełna 17to letniego Artura W. z Gogolina. (zdjęcie)
    Dresiarz śledził dziewczynę z zamiarem kradzieży telefonu, doszło do szarpaniny, w wyniku której dziewczyna uderzyła głową o beton i straciła przytomność. Młody patus widząc, że ofiara ataku się nie rusza, przeniósł nieprzytomną (ale wciąż żywą!) dziewczynę na teren przepompowni, a następnie wrzucił ją do kolektora ściekowego. Wiktoria się utopiła. (link)

    Artur W. nie przyznał się do zamiaru zabójstwa. W chwili zdarzenia był nieletni, jednak postanowieniem sądu odpowiadał jak dorosły.

    W 2016roku zapadł wyrok 14tu lat pozbawienia wolności i karze pieniężnej po 100 tys. złotych zadośćuczynienia rodzicom nastolatki. (link) Prokuratura i rodzina zamordowanej wnioskowali jednak o zaostrzenie kary i w 2017 została podniesiona do 25 lat. (link) W styczniu 2018 roku Sąd Najwyższy odrzucił kasację wyroku. (link)

    Argumenty obrońcy Artura W. nie przekonały sądu. W jego opinii ktoś, kto stawał przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich aż sześć razy nie rokuje możliwości resocjalizacji, dlatego należy Artura W. izolować jak najdłużej.

    • • •

    Pod tagiem #polskiepato będę opisywała współczesne, polskie sprawy kryminalne.

    A pod tagiem #rejestrzboczencow będę przedstawiała sylwetki gwałcicieli i pedofilów z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyslkować.

    pokaż spoiler #polskiepato #kryminalne #patologiazewsi #patologiazmiasta #krapkowice #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    2-tygodniowa zielonka @SlugaVelesa wrzuca fejka z WordPressowej strony internetowej, a po 8 godzinach mamy prawie 3k wykopów, ja pierdolę wy naprawdę jesteście debilami XD

    https://www.wykop.pl/link/4538205/masakra-w-rpa-biala-3-latka-ukrzyzowana-i-zgwalcona/

    #4konserwy #neuropa #imigranci #rpa #kryminalne #zbrodnia #redpill
    pokaż całość

    +: J..............................s, lewackie_japko +17 innych
  •  

    HISTORIA WIĘZIENNYCH "PASIAKÓW"

    Odzież w paski to słynny i już legendarny styl ubioru więźniów. Swoje istnienie zawdzięcza dwóm przyczynom. Pierwsza jest chyba najbardziej oczywista – tak ubranego więźnia łatwo zauważyć, jeśli uda mu się jakoś uciec z więzienia, a miejscowi szybko rozpoznają, że mają do czynienia właśnie z groźnym uciekinierem, a nie np. z turystą z innego kręgu kulturowego lub wędrownym artystą. Drugą przyczyną jest efekt psychologiczny – przymus noszenia jednakowego ubrania miał osłabiać wolę uwięzionego do życia, a tym samym chęci ucieczki, i oddzielał go od świata wolnych ludzi. Historia więziennego ubrania sięga europejskiego średniowiecza i pełna jest śmierci oraz religijnego fanatyzmu...

    W 1310 roku we francuskim Rouen pewien szewc został skazany na karę śmierci za noszenie ubrania w paski. Ten precedens świetnie oddaje średniowieczne podejście do paskowanych ubrań.

    Historyk Michel Pastoureau we wstępie do swojej książki "Diabelska materia: historia pasków i tkanin w paski" pisze: "Począwszy od XII i XIII-wieku zachowała się obszerna dokumentacja świadcząca o tym, że paskowana odzież była uważana za haniebną, poniżającą i po prostu diabelską".

    Takie ubrania nosili kaci i prostytutki, a oprócz tego cała masa osób wykluczonych ze społeczeństwa – cyrkowcy, błaźni, trędowaci, kalecy, heretycy i dzieci urodzone z nieprawego łoża.

    W XIII wieku karmelici w Palestynie, wymyślili, że wprowadzą nowy wzór habitu - brązowy w białe paski. Znaleźli do tego nawet biblijną aluzję - starotestamentowy prorok Eliasz zniknął na niebie jadąc w ognistym rydwanie i pozostawiając za sobą wypalone na białym obłoku brązowe ślady kół. Nowe habity nie spodobały się pierwszym spotkanym Europejczykom - karmelitów obrzucano kamieniami i wygwizdywano.

    Konflikt dotarł do uszu samego papieża Aleksandra VI, który zakazał zakonnikom noszenia habitów w paski. Ci jednak nie chcieli się podporządkować i jeszcze przez ćwierć wieku brylowali w swoich paskowanych strojach. Sprawę ostatecznie zakończyła bulla Bonifacego VIII całkowicie i bez wyjątku zakazująca noszenia pasków przez wszystkich katolickich zakonników.

    Diabelski charakter pasków rozprzestrzenił się również na zwierzęta – za pomocników diabła uważano nie tylko czarne, ale i paskowane koty, tygrysy, żmije i hieny. Zebry, o istnieniu których w średniowieczu wiedzieli nieliczni, również zostały zakwalifikowane przez katolickich naturalistów do kategorii diabelskich zwierząt, gdzie pozostawały aż do czasów reformacji włącznie.

    Finał diabelskiego etapu w historii pasków nadszedł pod koniec XVIII wieku. Do rewolucji doszło nie tylko we Francji i w Nowym Świecie, ale i też w świadomości obywateli świata. Paski nie były już traktowane jak tabu. Wręcz przeciwnie – zapanowała moda na taki wzór w ubraniach, obiciach mebli i ścianach. Właśnie w tym okresie na arenę dziejów wkracza flaga Stanów Zjednoczonych…

    Strach przed paskami znalazł swoje odbicie w kombinezonach dla więźniów. Taki wzór dotarł do USA w XIX wieku wraz z powstaniem dwóch systemów więziennictwa. Pensylwański był opracowany przez kwakrów i zakładał zmuszenie więźniów do życia i pracy w pojedynczych celach. System z Auburn organizował specjalne gałęzie przemysłu, pozwalając pracować w nich więźniom, ale z jednoczesnym zakazem rozmawiania z innymi więźniami. Każdy ich ruch był reglamentowany, włosy miały być jednakowo krótko ścięte, a całość uzupełniał słynny kombinezon w paski.

    Ten strój obowiązywał przez około 100 lat i ostatnimi, którzy go nosili (nie licząc ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych) byli angielscy więźniowie (kobiety do 1971 roku, mężczyźni do 1991). Gdy zniesiono obowiązek noszenia jednakowych pasiaków i pozwolono skazanym nosić zwykłe ubrania, wielu z nich wolało kontynuować tradycję i zamawiało dla siebie... ubrania w paski!

    Na zdjęciu:
    Więźniowie z Utah (USA) w swoich "pasiakach". Fotografia z roku 1885.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #usa #wiezienie #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia #europa
    pokaż całość

    źródło: Utah.1885.jpg

    •  

      Ten strój obowiązywał przez około 100 lat i ostatnimi, którzy go nosili (nie licząc ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych) byli angielscy więźniowie (kobiety do 1971 roku, mężczyźni do 1991).

      @w-mroku-historii: 100 lat kiedy? 100 lat od czego? obozów koncentracyjnych z IIWŚ? czy obozów z 1991 roku ?

      wszystko spoko i fajna ciekawostka, ale "zakończenie" opisu to jest dramat pokaż całość

    •  

      @w-mroku-historii:

      W 1310 roku we francuskim Rouen pewien szewc został skazany na karę śmierci za noszenie ubrania w paski. Ten precedens świetnie oddaje średniowieczne podejście do paskowanych ubrań.

      Jak dla mnie to obrazuje podejscie we sredniowiecznej Francji, a nie w calym sredniowieczu. Wstydz sie takich manipulacji.

      Wkurza mnie to, ze wybryki w poszczegolnych krajach zachodbich usilujecsie rozzezac na całą Europe. Nakie uproszczenia są szkodliwe.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Zbrodnia bez kary Sąd uznał ostatecznie, że ksiądz jest winny samobójstwa 13-letniego Bartka z Hłudna i skazał go na... 2 lata w zawieszeniu na pięć, dodatkowo obecnie wyroki powyżej roku nie mogą być zawieszane, ale wspaniałomyślnie sąd zastosował przepisy obowiązujące 11 lat temu w chwili gdy doszło do tragedii. Ksiądz Stanisław K. obecnie skończył 70 lat i cieszy się emeryturą z naszych podatków... (╯°□°)╯_______︵ ┻━┻

    #bekazkatoli #zbrodnia #kosciol #katolicyzm
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: zbrodnia bez kary.jpg

  •  

    Wczoraj pojawil sie na mikro ten wpis. Jest z nim kilka problemow. Mianowicie:

    1 - krotki komentarz autora, czyli @3n3bl0:

    Przypominam - tak właśnie działa wolny rynek w chyba najbardziej liberalnym wśród znaczących państw I świata. Ludzie zamarzający każdego roku na ulicy to jak najbardziej ofiary kapitalizmu.

    - ciezko mowic o wolnym rynku w USA jesli chodzi o budownictwo -> klik. Pomijam to czy stany sa najbardziej liberalne i co to slowo oznacza oraz to ktore kraje sa znaczace, bo to nie istotne.

    - ludzie zamarazajacy na ulicy kazdego roku to w przewazajacej wiekszosci ofiary wlasnego spierdolenia(klik), bo w krajach ktore autor zapewne wymienilby jak kapitalistyczne nie ma problemow z bezdomnoscia -> klik . Prawie na 100% stopa bezdomnosci jest odwrotnie skorelowana z np. Indeksem Wolnosci Gospodarczej, ale nie chce mi sie tego udowadniac, bo dla ludzi ktorzy maja co do tego watpliwosci generalnie nie ma juz nadziei i szkoda mi na to czasu.

    2 - infografika

    - zrodlem informacji jest Amnesty International, zapewne ten artykul.

    - brak podania jakichkolwiek informacji skad wzieli takie a nie inne liczby, zapewne dla tego, ze:

    - liczba bezdomnych jest z dupy. Jesli komus nie zapalila jeszcze lampka przy ostatnich danych z wiki, albo łudzi sie, ze w 2011 bylo ok 5 razy wiecej bezdomnych niz obecnie, to tutaj ma dane z ostatnich 11 lat.

    - brak defnicji tego co to jest pusty dom i jaki jest stan takiego domu. Jesli np ja, czyli osoba ze sporym kapitalem, posiada 2 domy i spedza wakacje w jednym a reszte roku w drugim, to czy statystycznie daje to jeden pusty dom? Nie wiadomo. Czy jesli dom jest w oplakanym stanie to sie kwalifukuje? Nie wiadomo. Czy jesli jest przeznaczony to rozbiorki to sie kwalifiukuje? Nie wiadomo.

    - warto miec na uwadze fakt, ze 2011 to chwila od pekniecia bodaj najwiekszej banki na rynku nieruchomosci w USA i kryzysu od prawie 100 lat, wiec "moze" miec to "delikatny wplyw" na liczbe pustych domow.

    - ale nawet gdyby bylo ich miliard, a bezdomnych 100 milionow, to nic im sie za darmo nie nalezy. Nic.

    3. Democucki

    - zdecydowana wiekszosc bezdomych mieszka w stanach ktore sa rzadzone przez partie democucktyczna(zazwyczaj od dluzszego czasu) -> klik i klik. Wspominam o tym, bo zakladam, ze autorowi oraz osobom plusajacym tamten wpis, blizej jest do oslow niz sloni(symbole obydwu partii, ale w tym wypadku ta symbolika nie jest potrzebna).

    TL;DR: nieprawdziwe dane, brak rozeznania w temacie, strzal w kolano - jednym slowem nic nowego, klasyka lewicowcow.

    #antykapitalizm - zapraszam do obserwowania i prychania
    #usa #neuropa #lewica #prawackalogika vs #lewackalogika #lewactwo #socdem #socjalizm #anarchizm #bekazprawakow #bekazlibertarian #kapitalizm #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia #liberalizm #libertarianizm #4konserwy #bekazlewactwa
    pokaż całość

  •  
    3....0

    +122

    Przypominam - tak właśnie działa wolny rynek w chyba najbardziej liberalnym wśród znaczących państw I świata. Ludzie zamarzający każdego roku na ulicy to jak najbardziej ofiary kapitalizmu.
    #antykapitalizm - zapraszam do obserwowania i pisania
    #usa #neuropa #lewica #prawackalogika vs #lewackalogika #lewactwo #socdem #socjalizm #anarchizm #bekazprawakow #bekazlibertarian #kapitalizm #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia #liberalizm #libertarianizm pokaż całość

  •  

    ZBRODNIA W STARYM CIEPIELOWIE

    6 grudnia 1942 roku, w Starym Ciepielowie i Rekówce na Mazowszu niemieccy żandarmi z miejscowego posterunku spalili żywcem 31 osób z czterech polskich rodzin: Kowalskich, Kosiorów, Skoczylasów i Obuchiewiczów. Wszyscy zostali oskarżeni o pomoc w ukrywaniu Żydów. Zginęło także dwóch żydowskich uciekinierów. Większość ofiar stanowiły dzieci. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców na Polakach, którzy w czasie II wojny światowej udzielali pomocy Żydom.

    Tego dnia rano, oddziały żandarmerii niemieckiej, stacjonujące w opustoszałym folwarku w Ciepielowie, otoczyły znajdujące się w tej samej wsi gospodarstwa Kowalskich i Obuchiewiczów oraz dom Skoczylasów zamieszkujących pobliską wieś Rekówka. W domu tych ostatnich mieszkali także Stanisław i Marianna Kosiorowie z dziećmi.

    Żandarmi zaprowadzili mieszkańców do drewnianej chaty rodziny Obuchiewiczów. Siłą wepchnięto wszystkich do środka, zaryglowano drzwi i podłożono ogień. Z płonącego domu udało się wybiec poparzonej dziewczynce, 14-letniej Janinie Kowalskiej. Wtedy Niemcy otworzyli ogień, a ciało martwego dziecka wrzucili z powrotem do środka.

    Tuż po dokonaniu tej makabrycznej zbrodni, Niemcy kazali innym mieszkańcom wsi zakopać w jednym zbiorowym dole zwęglone szczątki sąsiadów. Po wojnie szczątki zamordowanych zostały ekshumowane i przeniesione do masowego grobu ofiar niemieckiego terroru, znajdującego się w Starym Ciepielowie.

    W 1992 roku (w 50. rocznicę mordu) odbyły się w Ciepielowie uroczystości, w czasie których wmurowano w miejscowym parku kamień węgielny pod przyszły pomnik.

    W 2009 roku nakręcony został dokument fabularyzowany opowiadający o wydarzeniach z Ciepielowa pt. „Historia Kowalskich”. Po premierze filmu (20 października 2009 roku), ówczesna pierwsza dama Maria Kaczyńska odznaczyła pośmiertnie zamordowanych Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Na zdjęciu:
    Bronisława i Adam Kowalscy wraz z dziećmi - Janiną (14l.), Zosią (12l.), Stefanem (7l.) i Heniem (4l.).

    #wmrokuhistorii #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #niemcy #wojna #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu #polska
    pokaż całość

    źródło: wmh.jpg

  •  
    3....0

    +176

    Wg danych ONZ w ubiegłym roku mogło umrzeć z głodu nawet 20 milionów ludzi. Statystyki UNICEFu pokazują, że wśród nich było nawet 7,5 miliona dzieci. Piszę o śmierci głodowej, gdybym pisał o niedożywieniu wyglądałoby to jeszcze bardziej dramatycznie. Co tymczasem dzieje się w I świecie będącym beneficjentem wielowiekowego imperialistycznego wyzysku i stolicą kapitalizmu? Czy system, który do tego doprowadza nie zasługuje na miano zbrodniczego?

    #antykapitalizm - obserwujcie i publikujcie
    #neuropa #socdem #socjalizm #anarchizm #bekazlibertarian #bekazprawakow #kapitalizm #ciekawostki #lewica #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    62 lata temu…

    30 sierpnia 1956 roku w Krakowie skazał na karę śmierci Władysława Mazurkiewicza, pierwszego seryjnego mordercę w powojennej Polsce. Ówcześni dziennikarze nazwali go „Eleganckim mordercą”, jednak milicjanci woleli mówić o nim „Upiór krakowski”.

    Mazurkiewicz był człowiekiem niezwykle bogatym i powszechnie szanowanym. Jeździł luksusowym samochodem i pachniał drogimi, zachodnimi perfumami. Zabawny, przystojny, dobrze wychowany i zawsze elegancki, wzbudzał podziw wśród mężczyzn i zachwyt kobiet. Nikt nie domyślał się, że przez 15 lat „dorabiał” sobie jako seryjny morderca. Nie zabijał, aby wyładować swoje frustracje. Nie chodziło mu o zaspokajanie swoich seksualnych potrzeb. Był na to wszystko zbyt dumny. On po prostu zabijał dla zysku.

    Już w czasie wojny, dzięki dobrym układom z gestapo, czuł się bezkarny. Pierwszej zbrodni dokonał w roku 1940. Swoje ofiary truł cyjankiem potasu. Truciznę podawał w herbacie lub w kanapkach z szynką. Po zabójstwie zabierał pieniądze i biżuterię, a ciała topił w Wiśle. Wyjątek zrobił tylko dla swoich dwóch sąsiadek, których ciała zamurował w podłodze swojego garażu.

    Wkrótce Mazurkiewicz zamienił truciznę na pistolet. Swoim ofiarą strzelał w głowę. Uważał, że tak było prościej i szybciej. We wrześniu 1955 roku popełnił jednak błąd, który zaprowadził go na szubienicę. Podczas podróży samochodem z Zakopanego do Warszawy, jego współpasażer zasnął. Mazurkiewicz postanowił to wykorzystać. Zatrzymał się i strzelił do niego.

    Kula utkwiła w czaszce ofiary, ta jednak nieświadoma niczego nadal żyła. Wystraszony hukiem wystrzału biznesmen uciekł. Po kilku dniach zgłosił się do lekarza z bólem głowy. Podczas badania znaleziono w jego głowie kulę, a oskarżenia padły na Mazurkiewicza.

    W toku śledztwa odkryto, czym naprawdę zajmował się szanowany dżentelmen, który latem 1956 roku stanął przed sądem. Najpierw Mazurkiewicz nie przyznał się do winy, jednak po przedstawieniu niepodważalnych dowodów zmienił nastawienie. Od tego momentu z dumą opowiadał o swoich morderstwach. Przyznał się do zabójstwa 30 osób, w większości kobiet.

    Udowodniono mu jedynie 6 zabójstw. To jednak wystarczyło, aby skazać go na śmierć. W sądzie podczas procesu Mazurkiewicz zachowywał się dostojnie. Był dumny ze swoich czynów, uśmiechnięty, grzeczny i elegancki. Taki sam też podszedł do szubienicy, pod koniec stycznia 1957 roku.

    Historia pierwszego polskiego seryjnego mordercy ma swoje barwne zakończenie. Zapytany o ostatnie słowo, „Elegancki morderca” uśmiechnął się i ukłonił wszystkim, po czym powiedział:

    „Do widzenia panowie! Niedługo spotkamy się tam wszyscy!”

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #seryjnimordercy #polska #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #kryminalne #kryminalistyka #kalendarium #historiajednejfotografii
    pokaż całość

  •  

    W odniesieniu do tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/34776795/kurwa-co-za-pojebana-akcja-w-hotelu-gdzie-pracuje-/
    @bamoos, @Jarmuzyd, @BajerOp, @Blackwood, @nesteax, @komodus91, @shelkofy, @krytyk_naczelny, @turbojez, @MyVibe, @balbezaur, @Kuduaty1, @oskar_15, @Svoher, @pheroni, @tuttifruttis, @akNe, @KHOT, @takafaza, @chaberr, @szymon2020 , cos mi mirkolista nie działa dlatego wolam tak... sa nowe informacje i niestety tragiczne, dziewczyna została znaleziona wczoraj rano przez jednego wioslarza w kanale wodnym w lesie dosyc daleko od hotelu, lezala podobno kilka dni w wodzie, rodzice jej przyjechali i zidentyfikowali ciało...teraz trwa dochodzenie przez policje polska, holenderska i niemiecka, ale najciekawsze w tej sprawie jest to, ze jeszcze jak ta para w tym hotelu tutaj pracowala, to ta dziewczyna zwierzyla sie jednemu pracownikowi hotelu(polakowi), ze byla bita i duszona przez swojego chlopaka, ten pracownik zglosil to do menadzerki tego hotelu (straszna idiotka) i ona mu na to powedziala, ze UWAGA("to nie jej sprawa, niech zalatwiaja to miedzy soba"), nie zaregowala kompletnie na te zgloszenie, ze dziewczyna jest przez swojego chlopaka bita, no i niestety dziewczyna nie zyje. W hotelu zostala wywieszona kartka, aby w ogole o tym nie rozmawiac, nie kontakotwac sie z mediami, ani nie mowic o tym miedzy soba i do gosci hotelowych, wiec moim zdaniem probuja zamiesc to pod dywan, bo ta menadzerka powinna miec przez to jakies konsekwencje, ze w ogole nie zaregowala na zgloszenie i nie powiadomila policji.
    Na potwierdzenie moich słow, wklejam pare postow o tym, dodam, ze nigdzie nie ma gdzie pracowali, jest tylko, ze pracowali w tej miejscowiosci:
    https://www.moz.de/nachrichten/brandenburg/artikel-ansicht/dg/0/1/1677631/
    https://www.tag24.de/nachrichten/frau-tot-havelkanal-rostock-brandenburg-wustermark-leiche-gefunden-identitaet-unklar-mann-festgenommen-754391
    PS: Tresc listu napisanego przez szefowa hotelu postaram sie wam jutro przedstawic, bo jest to jakis dramat. W ogole co o tym wszystkim mysliscie, co dalej z ta sprawa robic? Beda was informaowal o nowych faktach..
    #niemcy #zbrodnia #wiadomosci #wiadomoscizniemiec #kurwamac
    pokaż całość

  •  
    3....0

    +15

    Dużo mówi się o zbrodniach reżimów powołujących się na #komunizm. Ale co ze zbrodniami popełnionymi w imię antykomunizmu? Polecam gorąco przeczytać ten artykuł o przemilczanej zbrodni w Indonezji by uzupełnić wiedzę na temat, o którym świat milczał.

    ...odbyła się polska premiera filmu dokumentalnego „Scena zbrodni” autorstwa Joshuy Oppenheimera. Jest to dokument o jednej z największych zbrodni XX wieku – wymordowaniu około 2 milionów komunistów podczas przewrotu w Indonezji. Po jego światowej premierze, pierwszy raz po pół wieku milczenia, rozpoczęła się poważna debata na temat odpowiedzialności za to ludobójstwo.

    Widzimy Indonezję w 1965–66 roku, w latach zamachu stanu. To był czas, kiedy nie było żadnych publicznych egzekucji. Nie chciano świadków. Mordowano całe wsie, wywożono ludzi w nieznane miejsca i dopiero tam ich zabijano. Chodziło o to, żeby nikt nie wiedział, co się stało – czy ktoś się do czegoś przyznał w czasie tortur, czy doniósł na kogoś, czy w ogóle przeżył. Ofiarom obcinano głowy, ręce, nogi i porzucano zwłoki w lasach lub wrzucano do rzek. Później w złowionych rybach okoliczni mieszkańcy znajdowali ludzkie szczątki.

    W tym przypadku zabrakło wsparcia i głosu opinii międzynarodowej. Wszyscy krzyczeli o ludobójstwie Czerwonych Khmerów w Kambodży, powołano międzynarodowy trybunał do rozliczenia tych zbrodni. A czy ktokolwiek chociaż słyszał o tym, co dziesięć lat wcześniej wydarzyło się w Indonezji? Czy którekolwiek mocarstwo próbowało interweniować? A pisano o tym wówczas, pojawiały się notatki prasowe. I nic. Świat zapomniał. Na lekcjach historii w liceum pojawia się chyba wzmianka o Kambodży, co i tak jest już ogromnym osiągnięciem, bo polska edukacja na poziomie szkolnym nie uwzględnia istnienia większej części świata i jej historii. O Indonezji natomiast cisza.

    Mordowano wszystkich, którzy mieli coś wspólnego z komunizmem, bez wyjątków?

    Poza eksterminacją, stworzono również obozy koncentracyjne. Setki tysięcy ludzi, którzy uniknęli czystek, zesłanych zostało do obozu na wyspie Buru, w zachodniej części Moluków. Pośród nich były również dzieci w wieku przedszkolnym, wzięte w zastępstwie osób, które ukryły się przed pogromem. Zresztą w tych obozach również zginęło później wielu więźniów, ci zaś, którym udało się w nich przeżyć trzynaście lat, zostali w 1979 roku zwolnieni.

    #antykapitalizm #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #indonezja #historia #gruparatowaniapoziomu #film #zbrodnia #swiat
    pokaż całość

  •  

    Kurwa co za pojebana akcja, w hotelu gdzie pracuje w Niemczech jeden z pracowników z Polski pobił swoja dziewczynę i uciekł w strone Holandi, ona tez gdzies zniknela, z ostatnich donies policj krymimalnej wynika, ze dziewczyna moze leżeć nieżywa w lasie koło hotelu w którym pracuję. Bede pisał jak czegoś wiecej sie dowiem. #niemcy #zbrodnia #wiadomosci #wiadomoscizniemiec #kurwamac pokaż całość

  •  

    ION RIMARU – WAMPIR Z BUKARESZTU

    Urodził się w rumuńskim mieście Corabia, w roku 1946. Nie miał łatwego dzieciństwa. Jego ojciec (Florea Rimaru) regularnie bił matkę, a w roku 1956 opuścił rodzinę i wyjechał do Bukaresztu. Ion od najmłodszych lat sprawiał problemy wychowawcze. W szkole wywołał skandal obyczajowy, gdy okazało się, że miał romans z młodszą córką swojego nauczyciela.

    Pierwszy raz skazany został (za kradzież) w wieku 18 lat. Niedługo potem rozpoczął studia na wydziale weterynarii uniwersytetu rolniczego w Bukareszcie. Jeden z jego profesorów opisał go jako nieśmiałego półanalfabetę z małym zasobem słownictwa i wąskim zakresem zainteresowań.

    Koledzy unikali go, ponieważ ich zdaniem, zachowywał się dziwnie. Gdy wpadał w szał, dokonywał samookaleczenia. Miał niekontrolowany popęd seksualny. Jeden ze studentów zeznał, że Rimaru całą noc czatował pod drzwiami innego studenta, wiedząc, że przyszła do niego koleżanka. W 1967 lekarze stwierdzili u niego problemy ze zdrowiem i to zarówno fizycznym jak i psychicznym.

    Na przełomie 1970 i 1971 w Bukareszcie doszło do kilkunastu napadów na kobiety. Sprawca śledził je, a następnie atakował i pozbawiał przytomności za pomocą młotka, siekiery, metalowego pręta lub noża. Wiele z ofiar zostało zgwałconych, często brutalnie. Cztery ofiary zmarły. Sprawca często odrywał kawałki ubrań, a nawet obnażał całe ciała. Dochodziło również do aktów kanibalizmu, ponieważ sprawca odgryzał fragmenty piersi bądź genitaliów, a jednej z ofiar wypił krew. Można również mówić o elementach nekrofilii, ponieważ gwałcił ofiary, gdy te już zmarły. Sprawca dokonywał swoich czynów w trudnych warunkach atmosferycznych jak burza, śnieżyca, mgła bądź silne wiatry.

    Wieść o przestępstwach rozeszła się lotem błyskawicy. Kobiety bały się same wychodzić z domu. Niechęć władz do ujawniania informacji spowodowała rozprzestrzenianie się plotek, często absurdalnych. Po kilku przestępstwach władze zauważyły, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Zmobilizowano tysiące policjantów, agentów Securitate, a także lekarzy, kierowców autobusów, motorniczych, kelnerów i recepcjonistów. Przełom nastąpił w maju 1971, gdy przy trzeciej ofierze znaleziono ślady włosów sprawcy i diagnozę choroby, która stwierdzała okresową epilepsję. Dokument był zamoczony i jedyne co było widoczne to nagłówek. Wystawiono go w studenckim szpitalu.

    Po kilku dniach udało się odczytać dokument. Okazało się, że wystawił go dr Octavian Ienişte w marcu tego samego roku. Lekarz zeznał że badał 83 studentów, a 15 nie złożyło dokumentów władzom uniwersytetu. Rimaru był jednym z nich. Policja zaczęła obserwację podejrzanych. 27 maja policja weszła do akademika i zaczęła przeszukanie. Wtedy Rimaru wrócił i został aresztowany, po tym jak odkryto w jego torbie siekierę i nóż. Jego włosy i uzębienie zostało porównane z tymi znalezionymi na miejscu zbrodni. Były identyczne.

    Po aresztowaniu, podejrzany nie rozmawiał z nikim, a podczas przesłuchania jedynie wpatrywał się w ścianę. Gdy do jego celi wprowadzono policjanta udającego złodzieja, zaczął mówić. Przyznał się do popełnienia 23 czynów. Był podejrzany o popełnienie trzech morderstw, a do reszty (1 zabójstwo, 6 usiłowań, 5 gwałtów i 7 kradzieży) przyznawał się albo on, albo jego ojciec. Podczas okazania, wszystkie jego ofiary były przerażone widząc go. W czasie śledztwa albo przyznawał się do winy, domagając się zawiezienia na miejsce zbrodni, albo starał się przekonać funkcjonariuszy do swej niepoczytalności. Przed sądem odmówił składania zeznań, gdy dowiedział się, że lekarze uznali go za poczytalnego. Nie odpowiadał nawet na pytania zadawane przez swojego obrońcę. Wycofał też swoje przyznanie się do winy.

    Sąd skazał Rimaru na śmierć, co zostało przyjęte oklaskami przez widzów na sali sądowej. Odwołał się od wyroku, ale sąd odwoławczy podtrzymał wyrok. 23 października 1971 został przewieziony do więzienia w Jilavie i tam stracony. Jego zwłoki pochowano na cmentarzu miejskim w nieoznakowanym grobie. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział przed śmiercią brzmiały:
    „Zadzwońcie po mojego ojca! Niech przyjedzie i zobaczy co się ze mną dzieje! To on jest winny! Tylko on! Ja chcę żyć!”

    Ojciec Rîmaru, Florea, wiedział o zbrodniach swojego syna. Policja podejrzewała, że podżegał go do popełnienia przestępstw. Po napadzie na kasjera, ojciec zmusił syna do powrotu na miejsce przestępstwa i pokazania mu co zrobił. Następnie ukrył pieniądze oraz zabrał siekierę i nóż, z którymi Ion wrócił w momencie aresztowania. Był trzykrotnie aresztowany, ale wypuszczano go, ponieważ zgodnie z rumuńskim prawem nie można zmusić członków rodziny do zeznawania przeciwko sobie.

    Florea Rîmaru zmarł rok po swoim synu. Oficjalnie wypadł z pociągu, choć istnieje podejrzenie, że został wypchnięty przez agentów Securitate. Jego ciało przewieziono do instytutu medycyny sądowej i poddano badaniom podczas których m.in. zdjęto odciski palców i zmierzono stopy. Okazało się, że pasują idealnie do sprawcy czterech zabójstw popełnionych latem 1944 w Bukareszcie. Ofiary tych zbrodni były również kobietami, a zabójstw dokonano podczas burzy i za pomocą tępego narzędzia. Pasowały nawet imiona pierwszych ofiar. Pierwszą ofiarą Florei była Elena Udrea, Iona - Elena Oprea.

    #wmrokuhistorii #historia #kryminalne #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #seryjnimordercy #rumunia #zbrodnia #wampir #ciekawostkihistoryczne #mordercy
    pokaż całość

    źródło: Ion Rimaru.png

  •  

    Taki napis na nagrobku w województwie dolnośląskim, przy niemieckiej i czeskiej granicy w sumie. Aż mnie dreszcz przeszedł, nagrobki z lat 90tych, tyle lat, tyle kilometrów dalej a jednak było to tak ważne, że chcieli napisać na grobie.
    #ukraina #upa #bandera #wolyn #zbrodnia

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20180818_175057.jpg

  •  

    GEORGE REEVES - TAJEMNICZA ŚMIERĆ SUPERMANA

    Postać Supermana znana jest z komiksów, filmów animowanych i seriali telewizyjnych. Bohatera spopularyzował na świecie aktor George Reeves (1914-1959), który w roku 1951 podpisał niezbyt opłacalny, wieloletni kontrakt na serial „Przygody Supermana”.

    37-letni aktor, mający za sobą występ w przeboju „Przeminęło z wiatrem”, doskonale zdawał sobie sprawę, że występy w telewizji maja niższy prestiż niż gra w kinowych hitach. Jednak status światowej gwiazdy, jaki zapewniła mu postać Clarka Kenta, zrekompensowała mu spadek (jak sam uważał) do hollywoodzkiej „drugiej ligi”.

    Reeves spędził na planie serialu kilka następnych lat. U szczytu sławy aktor nawiązał romans z Toni Lanier, żoną Eddiego Mannixa, jednego z szefów wielkiego studia MGM. Wierzył, że w Hollywood jest nietykalny i zupełnie zignorował fakt, że mąż jego kochanki to były gangster z New Jersey. Mannix był zamieszany w kilka spraw o morderstwo i wciąż utrzymywał kontakty z mafią.

    Romans Toni i Supermana stał się tajemnicą poliszynela. Niby nikt nic nie wiedział, ale całe Los Angeles aż huczało od plotek. Wcześniej czy później pogłoski o małżeńskiej zdradzie musiały dojść do uszu Eddiego. I doszły w roku 1959.

    Kontrakt telewizyjny Reevesa wygasł, a on nie otrzymywał żadnych nowych angaży. Aktor zaczął pić i popadł w depresję. 16 czerwca 1959 roku ciało George’a znaleziono w jego rezydencji. Zginął od strzału w głowę z bliskiej odległości.

    Oficjalnie uznano to za samobójstwo - mimo, że w domu Reevesa nie znaleziono broni, z której padł strzał, a w ścianie sypialni, w której zginął, znaleziono dwie kolejne kule, pochodzące z tej samej broni, co kula z głowy Reevesa.

    Choć policja uznała sprawę za nierozwiązaną, nieoficjalnie w całym Los Angeles mówiono, że aktora zabiła mafia. Nie wiedziano tylko, kto wynajął zabójcę – zdradzony Mannix, czy porzucona Toni…

    Na zdjęciu:
    George Reeves w swojej najsłynniejszej roli - jako Suparman.

    #wmrokuhistorii #historia #ameryka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #hollywood #mordercy #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: Reeves.jpg

  •  

    CHARLES CALDWELL - PIERWSZY "CZARNY" UNIEWINNIONY ZA ZABÓJSTWO "BIAŁEGO"

    Pod koniec lat 60. XIX wieku w USA narastała przemoc na tle rasowym. Ku Klux Klan każdego niemal dnia organizował liczne napady, pobicia, lincze i podpalenia. W samym tylko stanie Kentucky (w roku 1867) archiwa odnotowują 116 aktów przemocy, które zakończyły się śmiercią osób czarnoskórych z rąk członków Ku Klux Klanu.

    Rok później postrzelony został czarnoskóry kowal Charles Caldwell, który urodził się jako niewolnik. Później został wybrany do Senatu w stanie Missisipi i cieszył się wśród białych złą sławą "buntowniczego i pyskatego Murzyna". Zaatakował go syn miejscowego białego sędziego. W samoobronie Charles odpowiedział ogniem i zabił napastnika. Za swój czyn stanął przed sądem, a ława przysięgłych złożona była wyłącznie z białych ławników.

    Podczas swojego procesu Charles bronił się mówiąc, że został zaatakowany pierwszy i działał jedynie w samoobronie. Ku wielkiemu zaskoczeniu miejscowej białej ludności, czarny kowal został uniewinniony. Był to pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych, kiedy "czarny" oskarżony o zabójstwo "białego" nie tylko nie został powieszony, ale nawet wyszedł na wolność.

    Historia ta jednak nie skończyła się dobrze... Ku Klux Klan nie zapomniał o czarnym kowalu i 7 lat później, w Boże Narodzenie 1875 roku Caldwell padł ofiarą grupy kilku członków klanu. Pobity do nieprzytomności, wkrótce zmarł na skutek odniesionych ran. Żaden biały, biorący udział w tej "egzekucji" nie został aresztowany. Był to oczywisty znak, że do zniesienia segregacji rasowej w USA jeszcze daleka droga. Zwłaszcza na amerykańskim południu...

    Na zdjęciu:
    Dwóch zamaskowanych członków Ku Klux Klanu w roku 1870.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #usa #ameryka #zbrodnia #xixwiek #ciekawostkihistoryczne stkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: KKK.1870.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #zbrodnia

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:1,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów