•  

    AMANDA KNOX - MORDERCZYNI O TWARZY ANIOŁA?

    W tej historii było wszystko. Seks, narkotyki, zbrodnia i piękna morderczyni. Czteroletni proces we włoskiej Perugi przykuł uwagę widzów na całym świecie. Amerykanka Amanda Knox, która przyjechała do słonecznej Italii w ramach wymiany studenckiej i jej chłopak Raffaele Sollecito zostali oskarżeni o zamordowanie 21-letniej Brytyjki Meredith Kercher. Na ławie oskarżonych zasiadł również ich znajomy, drobny złodziejaszek Rudy Guede.

    Do zbrodni doszło w 2007 roku. Nikt jednak nie wie, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy. Prokurator Giuliano Mignini wysnuł teorię, że w trakcie seksualnej orgii, Kercher została zbiorowo zgwałcona i zamordowana po tym, jak odmówiła udziału w trójkącie. Niedługo potem policja odkryła zwłoki Brytyjki w mieszkaniu, które wynajmowała wspólnie z Amandą. Ofiara była naga i miała podcięte gardło. Policja aresztowała Amerykankę i jej włoskiego chłopaka.

    Wszystko świadczyło o winie oskarżonych. Próbki DNA oraz ślady krwi znalezione na nożu i zapięciu od stanika Meredith dowodziły winy Amandy i Raffaele’a. Sąsiadka dziewczyn zeznała, że w noc morderstwa zobaczyła sylwetki dwóch uciekających osób, podobnych do tej pary.

    Na podstawie tych dowodów sąd skazał Amandę Knox za napaść i morderstwo na 26 lat więzienia. Sollecito usłyszał wyrok o rok mniejszy. Dwa lata później doszło do apelacji. Ponowne śledztwo wykazało, że podczas zabezpieczania dowodów popełniono kilkadziesiąt błędów. Parę uniewinniono, ale wolnością nie cieszyli się zbyt długo…

    W 2014 roku wyrok sądu został uchylony. Amerykanka ponownie stała się morderczynią, a karę zwiększono o dwa i pół roku. Właśnie wtedy rodzice Amandy wynajęli firmę w celu poprawy medialnego wizerunki ich córki. Wydane na ten cel pieniądze przyniosły zamierzony skutek – 27 marca 2015 roku oskarżonych ostatecznie uniewinniono od wszelkich zarzucanych im czynów. Rudy Guede został skazany na 16 lat.

    Nie wszyscy uwierzyli, że Knox jest tylko ofiarą włoskiego wymiaru sprawiedliwości. Media głośno spekulowały, że Amanda tak naprawdę ma dwa anielskie oblicza. Potrafiła być zarówno "dziewczyną o twarzy anioła", jak i bezlitosnym "aniołem śmierci"…

    Na zdjęciu:
    Amerykanka Amanda Knox oskarżona o współudział w morderstwie podczas swojego pobytu we Włoszech. W tle pokój, w którym doszło do tajemniczej zbrodni.

    #wmrokuhistorii #historia #zbrodnia #usa #wlochy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #kryminalne
    pokaż całość

    źródło: Amanda Knox.jpg

  •  

    #polskiepato

    • • •

    Sprawa z 2015 roku, bardzo medialna, może pamiętacie.

    15to letnia Wiktoria Cichocka z Krapkowic (opolskie) zaginęła na początku marca. (link) Po spotkaniu z koleżanką wracała do domu ścieżką pod lasem - to popularny skrót wśród okolicznych mieszkańców. Jednak nastolatka nie czuła się do końca bezpiecznie i podczas drogi pisała smsy do przyjaciółki, w których relacjonowała, że idzie za nią jakiś dresiarz. (link do artykułu z ich konwersacją) Kontakt nagle się urywał, a Wiktoria nie wróciła na noc do domu. Następnego dnia rodzice zgłosili jej zaginięcie. W szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej wzięli udział strażacy ze specjalnej grupy, policja przeczesywała teren z przeszkolonymi psami, a okoliczni mieszkańcy, znajomi i rodzina dziewczyny przeszukiwali okoliczne lasy na własną rękę. Nie zabrakło także najjasniejszejj gwiazdy polskiej sceny detektywistycznej - Krzysia Rutkowskiego.

    I, jak się później okazało - w poszukiwaniach brał udział także morderca zaginionej.

    Po 10ciu dniach w przepompowni ścieków (w miejscu oddalonym zaledwie kilkaset metrów od bloku, w którym mieszkała Wiktoria) pracownicy wodociągów odnajdują zwłoki młodej kobiety. Były w fatalnym stanie i choć wyłowiona ze studzienki dziewczyna miała na sobie rzeczy zaginionej nastolatki, rodzice Wiktorii nie rozpoznali swojej jedynej córki i konieczne były badania DNA, które jednoznacznie potwierdziły ich najgorsze przeczucia. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa.

    Wiktoria została pochowana w maju, w rodzinnych stronach swojej mamy. (zdjęcia) (link)

    Dopiero dwa miesiące po odnalezieniu zwłok policji udaje się zatrzymać niespełna 17to letniego Artura W. z Gogolina. (zdjęcie)
    Dresiarz śledził dziewczynę z zamiarem kradzieży telefonu, doszło do szarpaniny, w wyniku której dziewczyna uderzyła głową o beton i straciła przytomność. Młody patus widząc, że ofiara ataku się nie rusza, przeniósł nieprzytomną (ale wciąż żywą!) dziewczynę na teren przepompowni, a następnie wrzucił ją do kolektora ściekowego. Wiktoria się utopiła. (link)

    Artur W. nie przyznał się do zamiaru zabójstwa. W chwili zdarzenia był nieletni, jednak postanowieniem sądu odpowiadał jak dorosły.

    W 2016roku zapadł wyrok 14tu lat pozbawienia wolności i karze pieniężnej po 100 tys. złotych zadośćuczynienia rodzicom nastolatki. (link) Prokuratura i rodzina zamordowanej wnioskowali jednak o zaostrzenie kary i w 2017 została podniesiona do 25 lat. (link) W styczniu 2018 roku Sąd Najwyższy odrzucił kasację wyroku. (link)

    Argumenty obrońcy Artura W. nie przekonały sądu. W jego opinii ktoś, kto stawał przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich aż sześć razy nie rokuje możliwości resocjalizacji, dlatego należy Artura W. izolować jak najdłużej.

    • • •

    Pod tagiem #polskiepato będę opisywała współczesne, polskie sprawy kryminalne.

    A pod tagiem #rejestrzboczencow będę przedstawiała sylwetki gwałcicieli i pedofilów z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyslkować.

    pokaż spoiler #polskiepato #kryminalne #patologiazewsi #patologiazmiasta #krapkowice #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    2-tygodniowa zielonka @SlugaVelesa wrzuca fejka z WordPressowej strony internetowej, a po 8 godzinach mamy prawie 3k wykopów, ja pierdolę wy naprawdę jesteście debilami XD

    https://www.wykop.pl/link/4538205/masakra-w-rpa-biala-3-latka-ukrzyzowana-i-zgwalcona/

    #4konserwy #neuropa #imigranci #rpa #kryminalne #zbrodnia #redpill
    pokaż całość

  •  

    HISTORIA WIĘZIENNYCH "PASIAKÓW"

    Odzież w paski to słynny i już legendarny styl ubioru więźniów. Swoje istnienie zawdzięcza dwóm przyczynom. Pierwsza jest chyba najbardziej oczywista – tak ubranego więźnia łatwo zauważyć, jeśli uda mu się jakoś uciec z więzienia, a miejscowi szybko rozpoznają, że mają do czynienia właśnie z groźnym uciekinierem, a nie np. z turystą z innego kręgu kulturowego lub wędrownym artystą. Drugą przyczyną jest efekt psychologiczny – przymus noszenia jednakowego ubrania miał osłabiać wolę uwięzionego do życia, a tym samym chęci ucieczki, i oddzielał go od świata wolnych ludzi. Historia więziennego ubrania sięga europejskiego średniowiecza i pełna jest śmierci oraz religijnego fanatyzmu...

    W 1310 roku we francuskim Rouen pewien szewc został skazany na karę śmierci za noszenie ubrania w paski. Ten precedens świetnie oddaje średniowieczne podejście do paskowanych ubrań.

    Historyk Michel Pastoureau we wstępie do swojej książki "Diabelska materia: historia pasków i tkanin w paski" pisze: "Począwszy od XII i XIII-wieku zachowała się obszerna dokumentacja świadcząca o tym, że paskowana odzież była uważana za haniebną, poniżającą i po prostu diabelską".

    Takie ubrania nosili kaci i prostytutki, a oprócz tego cała masa osób wykluczonych ze społeczeństwa – cyrkowcy, błaźni, trędowaci, kalecy, heretycy i dzieci urodzone z nieprawego łoża.

    W XIII wieku karmelici w Palestynie, wymyślili, że wprowadzą nowy wzór habitu - brązowy w białe paski. Znaleźli do tego nawet biblijną aluzję - starotestamentowy prorok Eliasz zniknął na niebie jadąc w ognistym rydwanie i pozostawiając za sobą wypalone na białym obłoku brązowe ślady kół. Nowe habity nie spodobały się pierwszym spotkanym Europejczykom - karmelitów obrzucano kamieniami i wygwizdywano.

    Konflikt dotarł do uszu samego papieża Aleksandra VI, który zakazał zakonnikom noszenia habitów w paski. Ci jednak nie chcieli się podporządkować i jeszcze przez ćwierć wieku brylowali w swoich paskowanych strojach. Sprawę ostatecznie zakończyła bulla Bonifacego VIII całkowicie i bez wyjątku zakazująca noszenia pasków przez wszystkich katolickich zakonników.

    Diabelski charakter pasków rozprzestrzenił się również na zwierzęta – za pomocników diabła uważano nie tylko czarne, ale i paskowane koty, tygrysy, żmije i hieny. Zebry, o istnieniu których w średniowieczu wiedzieli nieliczni, również zostały zakwalifikowane przez katolickich naturalistów do kategorii diabelskich zwierząt, gdzie pozostawały aż do czasów reformacji włącznie.

    Finał diabelskiego etapu w historii pasków nadszedł pod koniec XVIII wieku. Do rewolucji doszło nie tylko we Francji i w Nowym Świecie, ale i też w świadomości obywateli świata. Paski nie były już traktowane jak tabu. Wręcz przeciwnie – zapanowała moda na taki wzór w ubraniach, obiciach mebli i ścianach. Właśnie w tym okresie na arenę dziejów wkracza flaga Stanów Zjednoczonych…

    Strach przed paskami znalazł swoje odbicie w kombinezonach dla więźniów. Taki wzór dotarł do USA w XIX wieku wraz z powstaniem dwóch systemów więziennictwa. Pensylwański był opracowany przez kwakrów i zakładał zmuszenie więźniów do życia i pracy w pojedynczych celach. System z Auburn organizował specjalne gałęzie przemysłu, pozwalając pracować w nich więźniom, ale z jednoczesnym zakazem rozmawiania z innymi więźniami. Każdy ich ruch był reglamentowany, włosy miały być jednakowo krótko ścięte, a całość uzupełniał słynny kombinezon w paski.

    Ten strój obowiązywał przez około 100 lat i ostatnimi, którzy go nosili (nie licząc ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych) byli angielscy więźniowie (kobiety do 1971 roku, mężczyźni do 1991). Gdy zniesiono obowiązek noszenia jednakowych pasiaków i pozwolono skazanym nosić zwykłe ubrania, wielu z nich wolało kontynuować tradycję i zamawiało dla siebie... ubrania w paski!

    Na zdjęciu:
    Więźniowie z Utah (USA) w swoich "pasiakach". Fotografia z roku 1885.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #usa #wiezienie #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia #europa
    pokaż całość

    źródło: Utah.1885.jpg

    •  

      Ten strój obowiązywał przez około 100 lat i ostatnimi, którzy go nosili (nie licząc ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych) byli angielscy więźniowie (kobiety do 1971 roku, mężczyźni do 1991).

      @w-mroku-historii: 100 lat kiedy? 100 lat od czego? obozów koncentracyjnych z IIWŚ? czy obozów z 1991 roku ?

      wszystko spoko i fajna ciekawostka, ale "zakończenie" opisu to jest dramat pokaż całość

    •  

      @w-mroku-historii:

      W 1310 roku we francuskim Rouen pewien szewc został skazany na karę śmierci za noszenie ubrania w paski. Ten precedens świetnie oddaje średniowieczne podejście do paskowanych ubrań.

      Jak dla mnie to obrazuje podejscie we sredniowiecznej Francji, a nie w calym sredniowieczu. Wstydz sie takich manipulacji.

      Wkurza mnie to, ze wybryki w poszczegolnych krajach zachodbich usilujecsie rozzezac na całą Europe. Nakie uproszczenia są szkodliwe.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Zbrodnia bez kary Sąd uznał ostatecznie, że ksiądz jest winny samobójstwa 13-letniego Bartka z Hłudna i skazał go na... 2 lata w zawieszeniu na pięć, dodatkowo obecnie wyroki powyżej roku nie mogą być zawieszane, ale wspaniałomyślnie sąd zastosował przepisy obowiązujące 11 lat temu w chwili gdy doszło do tragedii. Ksiądz Stanisław K. obecnie skończył 70 lat i cieszy się emeryturą z naszych podatków... (╯°□°)╯_______︵ ┻━┻

    #bekazkatoli #zbrodnia #kosciol #katolicyzm
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: zbrodnia bez kary.jpg

  •  

    Wczoraj pojawil sie na mikro ten wpis. Jest z nim kilka problemow. Mianowicie:

    1 - krotki komentarz autora, czyli @3n3bl0:

    Przypominam - tak właśnie działa wolny rynek w chyba najbardziej liberalnym wśród znaczących państw I świata. Ludzie zamarzający każdego roku na ulicy to jak najbardziej ofiary kapitalizmu.

    - ciezko mowic o wolnym rynku w USA jesli chodzi o budownictwo -> klik. Pomijam to czy stany sa najbardziej liberalne i co to slowo oznacza oraz to ktore kraje sa znaczace, bo to nie istotne.

    - ludzie zamarazajacy na ulicy kazdego roku to w przewazajacej wiekszosci ofiary wlasnego spierdolenia(klik), bo w krajach ktore autor zapewne wymienilby jak kapitalistyczne nie ma problemow z bezdomnoscia -> klik . Prawie na 100% stopa bezdomnosci jest odwrotnie skorelowana z np. Indeksem Wolnosci Gospodarczej, ale nie chce mi sie tego udowadniac, bo dla ludzi ktorzy maja co do tego watpliwosci generalnie nie ma juz nadziei i szkoda mi na to czasu.

    2 - infografika

    - zrodlem informacji jest Amnesty International, zapewne ten artykul.

    - brak podania jakichkolwiek informacji skad wzieli takie a nie inne liczby, zapewne dla tego, ze:

    - liczba bezdomnych jest z dupy. Jesli komus nie zapalila jeszcze lampka przy ostatnich danych z wiki, albo łudzi sie, ze w 2011 bylo ok 5 razy wiecej bezdomnych niz obecnie, to tutaj ma dane z ostatnich 11 lat.

    - brak defnicji tego co to jest pusty dom i jaki jest stan takiego domu. Jesli np ja, czyli osoba ze sporym kapitalem, posiada 2 domy i spedza wakacje w jednym a reszte roku w drugim, to czy statystycznie daje to jeden pusty dom? Nie wiadomo. Czy jesli dom jest w oplakanym stanie to sie kwalifukuje? Nie wiadomo. Czy jesli jest przeznaczony to rozbiorki to sie kwalifiukuje? Nie wiadomo.

    - warto miec na uwadze fakt, ze 2011 to chwila od pekniecia bodaj najwiekszej banki na rynku nieruchomosci w USA i kryzysu od prawie 100 lat, wiec "moze" miec to "delikatny wplyw" na liczbe pustych domow.

    - ale nawet gdyby bylo ich miliard, a bezdomnych 100 milionow, to nic im sie za darmo nie nalezy. Nic.

    3. Democucki

    - zdecydowana wiekszosc bezdomych mieszka w stanach ktore sa rzadzone przez partie democucktyczna(zazwyczaj od dluzszego czasu) -> klik i klik. Wspominam o tym, bo zakladam, ze autorowi oraz osobom plusajacym tamten wpis, blizej jest do oslow niz sloni(symbole obydwu partii, ale w tym wypadku ta symbolika nie jest potrzebna).

    TL;DR: nieprawdziwe dane, brak rozeznania w temacie, strzal w kolano - jednym slowem nic nowego, klasyka lewicowcow.

    #antykapitalizm - zapraszam do obserwowania i prychania
    #usa #neuropa #lewica #prawackalogika vs #lewackalogika #lewactwo #socdem #socjalizm #anarchizm #bekazprawakow #bekazlibertarian #kapitalizm #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia #liberalizm #libertarianizm #4konserwy #bekazlewactwa
    pokaż całość

  •  
    3n3bl0

    +120

    Przypominam - tak właśnie działa wolny rynek w chyba najbardziej liberalnym wśród znaczących państw I świata. Ludzie zamarzający każdego roku na ulicy to jak najbardziej ofiary kapitalizmu.
    #antykapitalizm - zapraszam do obserwowania i pisania
    #usa #neuropa #lewica #prawackalogika vs #lewackalogika #lewactwo #socdem #socjalizm #anarchizm #bekazprawakow #bekazlibertarian #kapitalizm #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia #liberalizm #libertarianizm pokaż całość

  •  

    ZBRODNIA W STARYM CIEPIELOWIE

    6 grudnia 1942 roku, w Starym Ciepielowie i Rekówce na Mazowszu niemieccy żandarmi z miejscowego posterunku spalili żywcem 31 osób z czterech polskich rodzin: Kowalskich, Kosiorów, Skoczylasów i Obuchiewiczów. Wszyscy zostali oskarżeni o pomoc w ukrywaniu Żydów. Zginęło także dwóch żydowskich uciekinierów. Większość ofiar stanowiły dzieci. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców na Polakach, którzy w czasie II wojny światowej udzielali pomocy Żydom.

    Tego dnia rano, oddziały żandarmerii niemieckiej, stacjonujące w opustoszałym folwarku w Ciepielowie, otoczyły znajdujące się w tej samej wsi gospodarstwa Kowalskich i Obuchiewiczów oraz dom Skoczylasów zamieszkujących pobliską wieś Rekówka. W domu tych ostatnich mieszkali także Stanisław i Marianna Kosiorowie z dziećmi.

    Żandarmi zaprowadzili mieszkańców do drewnianej chaty rodziny Obuchiewiczów. Siłą wepchnięto wszystkich do środka, zaryglowano drzwi i podłożono ogień. Z płonącego domu udało się wybiec poparzonej dziewczynce, 14-letniej Janinie Kowalskiej. Wtedy Niemcy otworzyli ogień, a ciało martwego dziecka wrzucili z powrotem do środka.

    Tuż po dokonaniu tej makabrycznej zbrodni, Niemcy kazali innym mieszkańcom wsi zakopać w jednym zbiorowym dole zwęglone szczątki sąsiadów. Po wojnie szczątki zamordowanych zostały ekshumowane i przeniesione do masowego grobu ofiar niemieckiego terroru, znajdującego się w Starym Ciepielowie.

    W 1992 roku (w 50. rocznicę mordu) odbyły się w Ciepielowie uroczystości, w czasie których wmurowano w miejscowym parku kamień węgielny pod przyszły pomnik.

    W 2009 roku nakręcony został dokument fabularyzowany opowiadający o wydarzeniach z Ciepielowa pt. „Historia Kowalskich”. Po premierze filmu (20 października 2009 roku), ówczesna pierwsza dama Maria Kaczyńska odznaczyła pośmiertnie zamordowanych Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Na zdjęciu:
    Bronisława i Adam Kowalscy wraz z dziećmi - Janiną (14l.), Zosią (12l.), Stefanem (7l.) i Heniem (4l.).

    #wmrokuhistorii #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #niemcy #wojna #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu #polska
    pokaż całość

    źródło: wmh.jpg

  •  
    3n3bl0

    +175

    Wg danych ONZ w ubiegłym roku mogło umrzeć z głodu nawet 20 milionów ludzi. Statystyki UNICEFu pokazują, że wśród nich było nawet 7,5 miliona dzieci. Piszę o śmierci głodowej, gdybym pisał o niedożywieniu wyglądałoby to jeszcze bardziej dramatycznie. Co tymczasem dzieje się w I świecie będącym beneficjentem wielowiekowego imperialistycznego wyzysku i stolicą kapitalizmu? Czy system, który do tego doprowadza nie zasługuje na miano zbrodniczego?

    #antykapitalizm - obserwujcie i publikujcie
    #neuropa #socdem #socjalizm #anarchizm #bekazlibertarian #bekazprawakow #kapitalizm #ciekawostki #lewica #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    62 lata temu…

    30 sierpnia 1956 roku w Krakowie skazał na karę śmierci Władysława Mazurkiewicza, pierwszego seryjnego mordercę w powojennej Polsce. Ówcześni dziennikarze nazwali go „Eleganckim mordercą”, jednak milicjanci woleli mówić o nim „Upiór krakowski”.

    Mazurkiewicz był człowiekiem niezwykle bogatym i powszechnie szanowanym. Jeździł luksusowym samochodem i pachniał drogimi, zachodnimi perfumami. Zabawny, przystojny, dobrze wychowany i zawsze elegancki, wzbudzał podziw wśród mężczyzn i zachwyt kobiet. Nikt nie domyślał się, że przez 15 lat „dorabiał” sobie jako seryjny morderca. Nie zabijał, aby wyładować swoje frustracje. Nie chodziło mu o zaspokajanie swoich seksualnych potrzeb. Był na to wszystko zbyt dumny. On po prostu zabijał dla zysku.

    Już w czasie wojny, dzięki dobrym układom z gestapo, czuł się bezkarny. Pierwszej zbrodni dokonał w roku 1940. Swoje ofiary truł cyjankiem potasu. Truciznę podawał w herbacie lub w kanapkach z szynką. Po zabójstwie zabierał pieniądze i biżuterię, a ciała topił w Wiśle. Wyjątek zrobił tylko dla swoich dwóch sąsiadek, których ciała zamurował w podłodze swojego garażu.

    Wkrótce Mazurkiewicz zamienił truciznę na pistolet. Swoim ofiarą strzelał w głowę. Uważał, że tak było prościej i szybciej. We wrześniu 1955 roku popełnił jednak błąd, który zaprowadził go na szubienicę. Podczas podróży samochodem z Zakopanego do Warszawy, jego współpasażer zasnął. Mazurkiewicz postanowił to wykorzystać. Zatrzymał się i strzelił do niego.

    Kula utkwiła w czaszce ofiary, ta jednak nieświadoma niczego nadal żyła. Wystraszony hukiem wystrzału biznesmen uciekł. Po kilku dniach zgłosił się do lekarza z bólem głowy. Podczas badania znaleziono w jego głowie kulę, a oskarżenia padły na Mazurkiewicza.

    W toku śledztwa odkryto, czym naprawdę zajmował się szanowany dżentelmen, który latem 1956 roku stanął przed sądem. Najpierw Mazurkiewicz nie przyznał się do winy, jednak po przedstawieniu niepodważalnych dowodów zmienił nastawienie. Od tego momentu z dumą opowiadał o swoich morderstwach. Przyznał się do zabójstwa 30 osób, w większości kobiet.

    Udowodniono mu jedynie 6 zabójstw. To jednak wystarczyło, aby skazać go na śmierć. W sądzie podczas procesu Mazurkiewicz zachowywał się dostojnie. Był dumny ze swoich czynów, uśmiechnięty, grzeczny i elegancki. Taki sam też podszedł do szubienicy, pod koniec stycznia 1957 roku.

    Historia pierwszego polskiego seryjnego mordercy ma swoje barwne zakończenie. Zapytany o ostatnie słowo, „Elegancki morderca” uśmiechnął się i ukłonił wszystkim, po czym powiedział:

    „Do widzenia panowie! Niedługo spotkamy się tam wszyscy!”

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #seryjnimordercy #polska #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #kryminalne #kryminalistyka #kalendarium #historiajednejfotografii
    pokaż całość

  •  

    W odniesieniu do tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/34776795/kurwa-co-za-pojebana-akcja-w-hotelu-gdzie-pracuje-/
    @bamoos, @Jarmuzyd, @BajerOp, @Blackwood, @nesteax, @komodus91, @shelkofy, @krytyk_naczelny, @turbojez, @MyVibe, @balbezaur, @Kuduaty1, @oskar_15, @Svoher, @pheroni, @tuttifruttis, @akNe, @KHOT, @takafaza, @chaberr, @szymon2020 , cos mi mirkolista nie działa dlatego wolam tak... sa nowe informacje i niestety tragiczne, dziewczyna została znaleziona wczoraj rano przez jednego wioslarza w kanale wodnym w lesie dosyc daleko od hotelu, lezala podobno kilka dni w wodzie, rodzice jej przyjechali i zidentyfikowali ciało...teraz trwa dochodzenie przez policje polska, holenderska i niemiecka, ale najciekawsze w tej sprawie jest to, ze jeszcze jak ta para w tym hotelu tutaj pracowala, to ta dziewczyna zwierzyla sie jednemu pracownikowi hotelu(polakowi), ze byla bita i duszona przez swojego chlopaka, ten pracownik zglosil to do menadzerki tego hotelu (straszna idiotka) i ona mu na to powedziala, ze UWAGA("to nie jej sprawa, niech zalatwiaja to miedzy soba"), nie zaregowala kompletnie na te zgloszenie, ze dziewczyna jest przez swojego chlopaka bita, no i niestety dziewczyna nie zyje. W hotelu zostala wywieszona kartka, aby w ogole o tym nie rozmawiac, nie kontakotwac sie z mediami, ani nie mowic o tym miedzy soba i do gosci hotelowych, wiec moim zdaniem probuja zamiesc to pod dywan, bo ta menadzerka powinna miec przez to jakies konsekwencje, ze w ogole nie zaregowala na zgloszenie i nie powiadomila policji.
    Na potwierdzenie moich słow, wklejam pare postow o tym, dodam, ze nigdzie nie ma gdzie pracowali, jest tylko, ze pracowali w tej miejscowiosci:
    https://www.moz.de/nachrichten/brandenburg/artikel-ansicht/dg/0/1/1677631/
    https://www.tag24.de/nachrichten/frau-tot-havelkanal-rostock-brandenburg-wustermark-leiche-gefunden-identitaet-unklar-mann-festgenommen-754391
    PS: Tresc listu napisanego przez szefowa hotelu postaram sie wam jutro przedstawic, bo jest to jakis dramat. W ogole co o tym wszystkim mysliscie, co dalej z ta sprawa robic? Beda was informaowal o nowych faktach..
    #niemcy #zbrodnia #wiadomosci #wiadomoscizniemiec #kurwamac
    pokaż całość

  •  
    3n3bl0

    +13

    Dużo mówi się o zbrodniach reżimów powołujących się na #komunizm. Ale co ze zbrodniami popełnionymi w imię antykomunizmu? Polecam gorąco przeczytać ten artykuł o przemilczanej zbrodni w Indonezji by uzupełnić wiedzę na temat, o którym świat milczał.

    ...odbyła się polska premiera filmu dokumentalnego „Scena zbrodni” autorstwa Joshuy Oppenheimera. Jest to dokument o jednej z największych zbrodni XX wieku – wymordowaniu około 2 milionów komunistów podczas przewrotu w Indonezji. Po jego światowej premierze, pierwszy raz po pół wieku milczenia, rozpoczęła się poważna debata na temat odpowiedzialności za to ludobójstwo.

    Widzimy Indonezję w 1965–66 roku, w latach zamachu stanu. To był czas, kiedy nie było żadnych publicznych egzekucji. Nie chciano świadków. Mordowano całe wsie, wywożono ludzi w nieznane miejsca i dopiero tam ich zabijano. Chodziło o to, żeby nikt nie wiedział, co się stało – czy ktoś się do czegoś przyznał w czasie tortur, czy doniósł na kogoś, czy w ogóle przeżył. Ofiarom obcinano głowy, ręce, nogi i porzucano zwłoki w lasach lub wrzucano do rzek. Później w złowionych rybach okoliczni mieszkańcy znajdowali ludzkie szczątki.

    W tym przypadku zabrakło wsparcia i głosu opinii międzynarodowej. Wszyscy krzyczeli o ludobójstwie Czerwonych Khmerów w Kambodży, powołano międzynarodowy trybunał do rozliczenia tych zbrodni. A czy ktokolwiek chociaż słyszał o tym, co dziesięć lat wcześniej wydarzyło się w Indonezji? Czy którekolwiek mocarstwo próbowało interweniować? A pisano o tym wówczas, pojawiały się notatki prasowe. I nic. Świat zapomniał. Na lekcjach historii w liceum pojawia się chyba wzmianka o Kambodży, co i tak jest już ogromnym osiągnięciem, bo polska edukacja na poziomie szkolnym nie uwzględnia istnienia większej części świata i jej historii. O Indonezji natomiast cisza.

    Mordowano wszystkich, którzy mieli coś wspólnego z komunizmem, bez wyjątków?

    Poza eksterminacją, stworzono również obozy koncentracyjne. Setki tysięcy ludzi, którzy uniknęli czystek, zesłanych zostało do obozu na wyspie Buru, w zachodniej części Moluków. Pośród nich były również dzieci w wieku przedszkolnym, wzięte w zastępstwie osób, które ukryły się przed pogromem. Zresztą w tych obozach również zginęło później wielu więźniów, ci zaś, którym udało się w nich przeżyć trzynaście lat, zostali w 1979 roku zwolnieni.

    #antykapitalizm #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #indonezja #historia #gruparatowaniapoziomu #film #zbrodnia #swiat
    pokaż całość

  •  

    Kurwa co za pojebana akcja, w hotelu gdzie pracuje w Niemczech jeden z pracowników z Polski pobił swoja dziewczynę i uciekł w strone Holandi, ona tez gdzies zniknela, z ostatnich donies policj krymimalnej wynika, ze dziewczyna moze leżeć nieżywa w lasie koło hotelu w którym pracuję. Bede pisał jak czegoś wiecej sie dowiem. #niemcy #zbrodnia #wiadomosci #wiadomoscizniemiec #kurwamac pokaż całość

  •  

    ION RIMARU – WAMPIR Z BUKARESZTU

    Urodził się w rumuńskim mieście Corabia, w roku 1946. Nie miał łatwego dzieciństwa. Jego ojciec (Florea Rimaru) regularnie bił matkę, a w roku 1956 opuścił rodzinę i wyjechał do Bukaresztu. Ion od najmłodszych lat sprawiał problemy wychowawcze. W szkole wywołał skandal obyczajowy, gdy okazało się, że miał romans z młodszą córką swojego nauczyciela.

    Pierwszy raz skazany został (za kradzież) w wieku 18 lat. Niedługo potem rozpoczął studia na wydziale weterynarii uniwersytetu rolniczego w Bukareszcie. Jeden z jego profesorów opisał go jako nieśmiałego półanalfabetę z małym zasobem słownictwa i wąskim zakresem zainteresowań.

    Koledzy unikali go, ponieważ ich zdaniem, zachowywał się dziwnie. Gdy wpadał w szał, dokonywał samookaleczenia. Miał niekontrolowany popęd seksualny. Jeden ze studentów zeznał, że Rimaru całą noc czatował pod drzwiami innego studenta, wiedząc, że przyszła do niego koleżanka. W 1967 lekarze stwierdzili u niego problemy ze zdrowiem i to zarówno fizycznym jak i psychicznym.

    Na przełomie 1970 i 1971 w Bukareszcie doszło do kilkunastu napadów na kobiety. Sprawca śledził je, a następnie atakował i pozbawiał przytomności za pomocą młotka, siekiery, metalowego pręta lub noża. Wiele z ofiar zostało zgwałconych, często brutalnie. Cztery ofiary zmarły. Sprawca często odrywał kawałki ubrań, a nawet obnażał całe ciała. Dochodziło również do aktów kanibalizmu, ponieważ sprawca odgryzał fragmenty piersi bądź genitaliów, a jednej z ofiar wypił krew. Można również mówić o elementach nekrofilii, ponieważ gwałcił ofiary, gdy te już zmarły. Sprawca dokonywał swoich czynów w trudnych warunkach atmosferycznych jak burza, śnieżyca, mgła bądź silne wiatry.

    Wieść o przestępstwach rozeszła się lotem błyskawicy. Kobiety bały się same wychodzić z domu. Niechęć władz do ujawniania informacji spowodowała rozprzestrzenianie się plotek, często absurdalnych. Po kilku przestępstwach władze zauważyły, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Zmobilizowano tysiące policjantów, agentów Securitate, a także lekarzy, kierowców autobusów, motorniczych, kelnerów i recepcjonistów. Przełom nastąpił w maju 1971, gdy przy trzeciej ofierze znaleziono ślady włosów sprawcy i diagnozę choroby, która stwierdzała okresową epilepsję. Dokument był zamoczony i jedyne co było widoczne to nagłówek. Wystawiono go w studenckim szpitalu.

    Po kilku dniach udało się odczytać dokument. Okazało się, że wystawił go dr Octavian Ienişte w marcu tego samego roku. Lekarz zeznał że badał 83 studentów, a 15 nie złożyło dokumentów władzom uniwersytetu. Rimaru był jednym z nich. Policja zaczęła obserwację podejrzanych. 27 maja policja weszła do akademika i zaczęła przeszukanie. Wtedy Rimaru wrócił i został aresztowany, po tym jak odkryto w jego torbie siekierę i nóż. Jego włosy i uzębienie zostało porównane z tymi znalezionymi na miejscu zbrodni. Były identyczne.

    Po aresztowaniu, podejrzany nie rozmawiał z nikim, a podczas przesłuchania jedynie wpatrywał się w ścianę. Gdy do jego celi wprowadzono policjanta udającego złodzieja, zaczął mówić. Przyznał się do popełnienia 23 czynów. Był podejrzany o popełnienie trzech morderstw, a do reszty (1 zabójstwo, 6 usiłowań, 5 gwałtów i 7 kradzieży) przyznawał się albo on, albo jego ojciec. Podczas okazania, wszystkie jego ofiary były przerażone widząc go. W czasie śledztwa albo przyznawał się do winy, domagając się zawiezienia na miejsce zbrodni, albo starał się przekonać funkcjonariuszy do swej niepoczytalności. Przed sądem odmówił składania zeznań, gdy dowiedział się, że lekarze uznali go za poczytalnego. Nie odpowiadał nawet na pytania zadawane przez swojego obrońcę. Wycofał też swoje przyznanie się do winy.

    Sąd skazał Rimaru na śmierć, co zostało przyjęte oklaskami przez widzów na sali sądowej. Odwołał się od wyroku, ale sąd odwoławczy podtrzymał wyrok. 23 października 1971 został przewieziony do więzienia w Jilavie i tam stracony. Jego zwłoki pochowano na cmentarzu miejskim w nieoznakowanym grobie. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział przed śmiercią brzmiały:
    „Zadzwońcie po mojego ojca! Niech przyjedzie i zobaczy co się ze mną dzieje! To on jest winny! Tylko on! Ja chcę żyć!”

    Ojciec Rîmaru, Florea, wiedział o zbrodniach swojego syna. Policja podejrzewała, że podżegał go do popełnienia przestępstw. Po napadzie na kasjera, ojciec zmusił syna do powrotu na miejsce przestępstwa i pokazania mu co zrobił. Następnie ukrył pieniądze oraz zabrał siekierę i nóż, z którymi Ion wrócił w momencie aresztowania. Był trzykrotnie aresztowany, ale wypuszczano go, ponieważ zgodnie z rumuńskim prawem nie można zmusić członków rodziny do zeznawania przeciwko sobie.

    Florea Rîmaru zmarł rok po swoim synu. Oficjalnie wypadł z pociągu, choć istnieje podejrzenie, że został wypchnięty przez agentów Securitate. Jego ciało przewieziono do instytutu medycyny sądowej i poddano badaniom podczas których m.in. zdjęto odciski palców i zmierzono stopy. Okazało się, że pasują idealnie do sprawcy czterech zabójstw popełnionych latem 1944 w Bukareszcie. Ofiary tych zbrodni były również kobietami, a zabójstw dokonano podczas burzy i za pomocą tępego narzędzia. Pasowały nawet imiona pierwszych ofiar. Pierwszą ofiarą Florei była Elena Udrea, Iona - Elena Oprea.

    #wmrokuhistorii #historia #kryminalne #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #seryjnimordercy #rumunia #zbrodnia #wampir #ciekawostkihistoryczne #mordercy
    pokaż całość

    źródło: Ion Rimaru.png

  •  

    Taki napis na nagrobku w województwie dolnośląskim, przy niemieckiej i czeskiej granicy w sumie. Aż mnie dreszcz przeszedł, nagrobki z lat 90tych, tyle lat, tyle kilometrów dalej a jednak było to tak ważne, że chcieli napisać na grobie.
    #ukraina #upa #bandera #wolyn #zbrodnia

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20180818_175057.jpg

  •  

    GEORGE REEVES - TAJEMNICZA ŚMIERĆ SUPERMANA

    Postać Supermana znana jest z komiksów, filmów animowanych i seriali telewizyjnych. Bohatera spopularyzował na świecie aktor George Reeves (1914-1959), który w roku 1951 podpisał niezbyt opłacalny, wieloletni kontrakt na serial „Przygody Supermana”.

    37-letni aktor, mający za sobą występ w przeboju „Przeminęło z wiatrem”, doskonale zdawał sobie sprawę, że występy w telewizji maja niższy prestiż niż gra w kinowych hitach. Jednak status światowej gwiazdy, jaki zapewniła mu postać Clarka Kenta, zrekompensowała mu spadek (jak sam uważał) do hollywoodzkiej „drugiej ligi”.

    Reeves spędził na planie serialu kilka następnych lat. U szczytu sławy aktor nawiązał romans z Toni Lanier, żoną Eddiego Mannixa, jednego z szefów wielkiego studia MGM. Wierzył, że w Hollywood jest nietykalny i zupełnie zignorował fakt, że mąż jego kochanki to były gangster z New Jersey. Mannix był zamieszany w kilka spraw o morderstwo i wciąż utrzymywał kontakty z mafią.

    Romans Toni i Supermana stał się tajemnicą poliszynela. Niby nikt nic nie wiedział, ale całe Los Angeles aż huczało od plotek. Wcześniej czy później pogłoski o małżeńskiej zdradzie musiały dojść do uszu Eddiego. I doszły w roku 1959.

    Kontrakt telewizyjny Reevesa wygasł, a on nie otrzymywał żadnych nowych angaży. Aktor zaczął pić i popadł w depresję. 16 czerwca 1959 roku ciało George’a znaleziono w jego rezydencji. Zginął od strzału w głowę z bliskiej odległości.

    Oficjalnie uznano to za samobójstwo - mimo, że w domu Reevesa nie znaleziono broni, z której padł strzał, a w ścianie sypialni, w której zginął, znaleziono dwie kolejne kule, pochodzące z tej samej broni, co kula z głowy Reevesa.

    Choć policja uznała sprawę za nierozwiązaną, nieoficjalnie w całym Los Angeles mówiono, że aktora zabiła mafia. Nie wiedziano tylko, kto wynajął zabójcę – zdradzony Mannix, czy porzucona Toni…

    Na zdjęciu:
    George Reeves w swojej najsłynniejszej roli - jako Suparman.

    #wmrokuhistorii #historia #ameryka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #hollywood #mordercy #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: Reeves.jpg

  •  

    CHARLES CALDWELL - PIERWSZY "CZARNY" UNIEWINNIONY ZA ZABÓJSTWO "BIAŁEGO"

    Pod koniec lat 60. XIX wieku w USA narastała przemoc na tle rasowym. Ku Klux Klan każdego niemal dnia organizował liczne napady, pobicia, lincze i podpalenia. W samym tylko stanie Kentucky (w roku 1867) archiwa odnotowują 116 aktów przemocy, które zakończyły się śmiercią osób czarnoskórych z rąk członków Ku Klux Klanu.

    Rok później postrzelony został czarnoskóry kowal Charles Caldwell, który urodził się jako niewolnik. Później został wybrany do Senatu w stanie Missisipi i cieszył się wśród białych złą sławą "buntowniczego i pyskatego Murzyna". Zaatakował go syn miejscowego białego sędziego. W samoobronie Charles odpowiedział ogniem i zabił napastnika. Za swój czyn stanął przed sądem, a ława przysięgłych złożona była wyłącznie z białych ławników.

    Podczas swojego procesu Charles bronił się mówiąc, że został zaatakowany pierwszy i działał jedynie w samoobronie. Ku wielkiemu zaskoczeniu miejscowej białej ludności, czarny kowal został uniewinniony. Był to pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych, kiedy "czarny" oskarżony o zabójstwo "białego" nie tylko nie został powieszony, ale nawet wyszedł na wolność.

    Historia ta jednak nie skończyła się dobrze... Ku Klux Klan nie zapomniał o czarnym kowalu i 7 lat później, w Boże Narodzenie 1875 roku Caldwell padł ofiarą grupy kilku członków klanu. Pobity do nieprzytomności, wkrótce zmarł na skutek odniesionych ran. Żaden biały, biorący udział w tej "egzekucji" nie został aresztowany. Był to oczywisty znak, że do zniesienia segregacji rasowej w USA jeszcze daleka droga. Zwłaszcza na amerykańskim południu...

    Na zdjęciu:
    Dwóch zamaskowanych członków Ku Klux Klanu w roku 1870.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #usa #ameryka #zbrodnia #xixwiek #ciekawostkihistoryczne stkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: KKK.1870.jpg

  •  

    Czyżby większość wykopków miała zadatki na Kubę Rozpruwacza? ( ಠ_ಠ) #kryminalistyka #profilowanie #zbrodnia #przegryw #psychologia

  •  

    Każdy rozmawia o ofiarach inserukcjonizmu. Których, zgodnie z prawdą, było za dużo. A właściwie w ogóle nie powinno ich być. Lecz nie w tym rzecz i pozwólmy sobie odbić piłeczkę i porozmawiać o ofiarach kapitalizmu, które cały czas rosną. Od siebie dorzucę, iż brakuje paru "spraw". Między innymi War on Drugs, która na pewno zabrała wiele żyć w imie kapitalistycznej, rasistowskiej prohibicji (czemu rasistowskiej? Polecam zapoznać sie od czego w ogóle zaczęła sie prohibicja) która zabrała wiele żyć w wojnie gangów oraz wojnach opiumowych, a życie jeszcze większej liczbie osób zniszczyła. Czy uznawanie socjalizmu, komunizmu, jako zbrodniczej idei w porównaniu do kapitalizmu jest słuszne? Sami sobie odpowiedzcie. #neuropa #4konserwy #antykapitalizm #komunizm #socjalizm #socdem #polityka #prohibicja #warondrugs #zbrodnia pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    +: 3n3bl0, Baleburg +6 innych
  •  

    „Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do wydarzeń, których bestialstwo nie ma równych sobie w całej wojnie, powinniśmy uwzględnić kontekst historyczny.”

    Wołyń 1943

    „Hipokryzja Poroszenki, który z troską pochyla się na rzekomym zagrożeniem wolności badań w Polsce mimo tego, że na Ukrainie od kilku lat jest ona zakazana, powinna skutkować co najmniej zawezwaniem polskiego ambasadora w Kijowie do kraju. W Kijowie muszą pamiętać, że nie istnieje pojęcie sojuszy za wszelką cenę. Przynajmniej my, Polacy, jego nie znamy. Polska bez Ukrainy przetrwa. Ukraina skłócona z Polską stanie się łupem Rosji, ewentualnie podzieli się na kilka walczących ze sobą państewek szukających protekcji u sąsiadów.”

    #polska #historia #wolyn #iiwojnaswiatowa #2wojnaswiatowa #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: eastbook.eu

  •  

    #historia #ukraina #upa #wolyn #zbrodnia #eksploracja #urbex #urbanexploration
    Na naszych eksploracyjnych szlakach trafiamy niekiedy na miejsca "naznaczone złem" nad którymi wisi cień dawnych zbrodni, tak było również tym razem gdy w ponury listopadowy dzień przedzieraliśmy się przez zamieć śnieżna na bezludnym pograniczu Podkarpacia i Lubelszczyzny. Naszym celem była opuszczona wieś i górujące nad nią ruiny monastyru które pochłonął już las. Postanowiliśmy odnaleźć je aby na własne oczy przekonać się o tym czy przy ruinach starej świątyni znajduje się szokujący pomnik... W pewnym momencie musimy zostawić samochód i naszą podróż kontynuować pieszo, przedzierając się zaśnieżonymi leśnymi duktami. Gęsto padający śnieg i dokuczliwy wiatr nie ułatwiały nam wędrówki jednak byliśmy zdecydowani by dotrzeć do celu i poznać mroczną tajemnicę starego monastyru. Musieliśmy się nieustanne spieszyć ponieważ śnieg i szybko zapadający zmrok sprawiały ze nawigacja była bardzo trudna i łatwo można zabłądzić w gęstym lesie porastającym te wzgórza. W czasie wędrówki mimo warstwy śniegu napotykamy na liczne ślady opuszczonej wsi, stare krzyże i kapliczki ukryte w lesie. Tuż przed zmrokiem docieramy do ruin monastyru, na jego terenie znajduje się pomnik na pierwszy rzut oka niepozorny, ktoś pomalował krzyż w biało czerwone barwy. Można by powiedzieć pomnik jak tysiące innych... Jednak kiedy podchodzimy bliżej na krzyżu ukazuje nam się tryzub, zasypana tablica jeszcze nic nam nie mówi, jednak kiedy ją odśnieżyliśmy naszym ukazały się wypisane na niej nazwiska członków sotni UPA która działała na tych terenach w czasie wojny i po jej zakończeniu... Pomnik wprawia nas w prawdziwe osłupienie... Czy to możliwe ze w naszym kraju istnieje miejsce upamiętnienia członków organizacji która wymordowała na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej około 100000 Polaków?! W tym miejscu cały czas trwa kult UPA świadczą o tym świeżo wypalone znicze i wiązanki kwiatów w żółto niebieskich barwach... Zszokowani znaleziskiem tylko pobieżnie badamy ruiny monastyru, odnaleźliśmy wejścia do krypt i stary jeszcze I wojenny cmentarz. Wczoraj 11 lipca była rocznica zbrodni Wołyńskiej. Nie chcemy wdawać się w polityczne spory, ale niech każdy odpowie sobie na pytanie czy sprawiedliwym jest istnienie w naszym kraju pomnika tej zbrodniczej organizacji w czasie gdy wiele jej ofiar nie doczekało się nawet godnego pochówku leżąc gdzieś w zbiorowych mogiłach na Ukrainie. Czy to sprawiedliwe dla historii? pokaż całość

    •  

      @Malopolska_Grupa:

      @Prokurator1990: Ten pomnik jest najprawdopodobniej legalny. Co więcej możliwe, że wybudowany przez polską stronę w miejsce nielegalnego. Wskazuje na to opis w jednym z biuletynów IPN.
      Także prezes IPN niedawno deklarował gotowośc do rozmów w sprawie jego odnowienia.

      czy sprawiedliwym jest istnienie w naszym kraju pomnika tej zbrodniczej organizacji
      No jezeli sa tam szczątki to jest to pomnik organizacji? Nie mam tam jej symboliki.
      Czy nagrobki żołnierzy niemieckich z nazwiskami to pomniki nagrobne czy pomniki Wehrmachtu itd?
      pokaż całość

    •  

      @Malopolska_Grupa: @Prokurator1990: Sprawdziłem w tym biuletynie IPN. Z tego co pisza wynika, że pomnik został urządzony przez polską Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Obecnie wchłoniętą przez IPN.
      Wczesniej był pomnik w innym kształcie i został usunięty jako nielegalny , a ten w obecnej formie spełniał zalecenia polskiej strony co do pomników poległych w walkach.
      Czyli wychodzi na to, że był zalegalizowany.
      Polska strona daje prawo do pochówku wszystkim zmarłym i także Kościół podobną opinię wyrażał.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Mirki, zrobiłem to...
    Jezu, cały się trzęsę...
    To nie mogło dłużej trwać!
    Więc stało się i...

    pokaż spoiler wydrylowałem 1 kilogram wiśni...

    #gownowpis #zbrodnia

    +: Vereor, Wodolanka +5 innych
  •  

    Zbrodnia w szkole

    Przenosimy się do 2001 roku, właśnie wtedy wydarzyło się morderstwo, które wstrząsnęło całą Polską.

    Mariola Myszkiewicz była nauczycielką szkoły podstawowej z kilkunastoletnim stażem. W życiu zawodowym kobieta cieszyła się opinią bardzo dobrego pedagoga, która poświęcała się całkowicie pracy. Stale podnosiła swoje kwalifikacje, była bardzo inteligentna i przede wszystkim ambitna. Ponoć znała kilka języków obcych. Mimo że była atrakcyjną blondynką o miłym usposobieniu, kobieta przez długi czas żyła samotnie.

    W 1997 r. jej życie zmieniło się całkowicie za sprawą Jerzego, żonatego mężczyzny i ojca trójki dzieci. Mariola poznała Jerzego podczas zajęć sportowych w szkole. Jerzy był przewodniczącym rady rodziców, a jego najmłodszy syn, 7-letni Piotr, uczęszczał do pierwszej klasy.

    Obydwoje ukrywali łączące ich uczucie, jednak z czasem o romansie dowiedziała się rodzina Jerzego. Niektórzy mieszkańcy miasteczka zaczęli plotkować o związku nauczycielki i biznesmena. Mariola była nękana głuchymi telefonami, szykanowana listami z pogróżkami. Ktoś wypisywał wulgarne napisy na drzwiach jej mieszkania. Do zerwania tego związku nawiała ją również matka, ale kobieta nie chciała o tym słyszeć, Jerzy był jej całym światem. Mężczyzna zapewniał Mariolę, że ją kocha i że zamierza z nią budować nowe życie. Mówił, że pozostaje w związku z żoną tylko ze względu na Piotrusia, który był jego oczkiem w głowie. I właśnie za względu na syna prosił Mariolę o cierpliwość. Kobieta wierzyła jego obietnicom, ufała mu bezgranicznie. Nieoczekiwanie po czterech latach romansu Jerzy postanowił odejść od Marioli. Kobieta przeżyła gigantyczny szok.

    Po rozstaniu jest przygnębiona, zaczyna popadać w głęboką depresję. W dość krótkim czasie nauczycielka dwukrotnie próbuje odebrać sobie życie. Kilka tygodni później dochodzi do tragedii.

    25 kwietnia, Mariola przyszła do pracy rano, pomimo że lekcje zaczynała dopiero po południu. Około godziny 9.30 Myszkiewicz poleciła dwóm uczniom, aby przekazali Piotrkowi, że ma stawić się w gabinecie lekarskim, bo wzywa go pielęgniarka. Wyproszony z lekcji plastyki chłopak, uczeń klasy IV, udał się prosto do gabinetu. Ku jego zdziwieniu nie zastał tam pielęgniarki ani lekarza (w tym dniu nie dyżurowali). W gabinecie czekała na niego tylko Mariola (nauczycielka wcześniej poprosiła sekretarkę szkolną o klucz od gabinetu, wyjaśniając, że chce się zważyć). W pewnej chwili nauczycielka wyciągnęła introligatorski nóż i zaczęła zadawać ciosy Piotrkowi. Chłopiec próbował się bronić, ale nie miał żadnych szans. Kobieta najprawdopodobniej działała w furii, zadając całą serię ciosów głównie w głowę i szyję chłopca. Piotruś krzyczał i próbował się wydostać z gabinetu, co skutecznie uniemożliwiała mu kobieta. 11 latek miał na swoim ciele ponad trzydzieści ran kłutych.

    Szkolnym korytarzem przechodziły właśnie nauczycielki. Spod drzwi gabinetu lekarskiego wypłynęły strugi krwi. Z wnętrza dochodziły odgłosy uderzeń. Nauczycielki zaczęły krzyczeć, walić pięściami w drzwi. Wyważył je dopiero wuefista. Ze środka wybiegła Mariola. Wszyscy byli zdezorientowani. Nikt jej nie zatrzymał. Dopiero po kilku sekundach nauczyciele dostrzegli makabryczny widok. Za Mariolą ruszyła policyjna obława.

    Wiadomość szybko obiegła media. Dla przykładu artykuł z wirtualnej polski, dzień po morderstwie - klik

    Na swoją kryjówkę wybrała pobliską Puszczę Knyszyńską. Nie przebywała tam jednak długo. Później dotarła do miasta Marki pod Warszawą. Tam udało jej się zadzwonić do siostry. Prosiła o radę. Ucieczka nie trwała jednak długo, w drugi dzień od popełnienia morderstwa została zatrzymana.

    W czasie śledztwa Mariola została poddana badaniom psychiatrycznym, które wykazały, że kobieta była poczytalna w momencie dokonywania czynu. Proces ruszył mniej więcej trzy miesiące po morderstwie. Obrona robiła wszystko, aby przekonać sąd do tego, że oskarżona działała w afekcie. Mariola tłumaczyła, że nie planowała morderstwa. Chciała porozmawiać z Piotrkiem. Jedenastolatek jednak miał ją bardzo wulgarnie zwyzywać (pamiętajmy, że oskarżona mogła powiedzieć wszystko, ciężko w ogóle ustalić czy ze sobą rozmawiali). Straciła panowanie nad sobą i zabiła Piotrka.

    Sędzia prowadząca sprawę stwierdziła, że niemal wszystkie dowody świadczą o tym, że Mariola Myszkiewicz całą zbrodnię wcześniej zaplanowała. Wywołując 11-letniego Piotra do gabinetu lekarskiego w plecaku miała przygotowany nóż z wysuniętym ostrzem. Również miała ze sobą paszport. Mogło to świadczyć o tym, że po dokonaniu przestępstwa Mariola chciała zbiec za granicę.

    Komentatorzy procesu podkreślali zdumiewające opanowanie w zachowaniu oskarżonej. Na twarzy kobiety nie było widać żadnych uczuć. Dla obserwatorów był to spory szok.
    Czy zauważyliśmy wysoki sądzie na tej sali choć cień skruchy ze strony oskarżonej, choć jedną łzę w jej oczach. Czy usłyszeliśmy: "Wybaczcie mi". Ja tego nie słyszałem i sąd również - uważali oskarżyciele.

    Myszkiewicz została uznana winną zarzucanych jej czynów i skazana na 25 pozbawienia wolności.

    Czy słyszeliście o tej sprawie wcześniej? Czy kara dożywocia byłaby bardziej sprawiedliwa? Zapraszam do dyskusji.

    Obserwuj tag → #kryminalnyaz

    #kryminalistyka #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła:

    pokaż spoiler - https://knyszynska.eu/czarna-bialostocka/20420-tego-nikt-sie-nie-spodziewal-zbrodnia-ktora-wstrzasnela-cala-polska
    - https://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/zbrodnia-nauczycielki/xmxyl
    - https://fakty.interia.pl/polska/news-25-lat-wiezienia-dla-nauczycielki-z-czarnej-bialostockiej,nId,789201
    pokaż całość

    źródło: myszkiewicz.jpg

  •  

    Cześć. Wielkie dzięki za dobre przyjęcie ostatniego wpisu. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do drugiego wpisu z serii #kryminalneaz. Sprawa jest mocno smutna i zdaje sobie sprawę, że będzie trochę wulgaryzmów w komentarzach. Mimo wszystko proszę o kulturalne dyskusje.

    Wampir z Byczyny

    Tragedia rozegrała się w Byczynie, małym miasteczku w województwie opolskim, otoczonym niemal w całości ceglanymi murami miejskimi.

    3 października 1996 roku, 9-letnia Kasia wyszła z domu o 7:40 do szkoły. Była jedynaczką, oczkiem w głowie rodziców. Lubiła się uczyć, w pierwszej klasie podstawówki nie opuściła ani jednego dnia.

    Około godziny 16 matka zaniepokoiła się, że córka nie wróciła jeszcze do domu. Matka miała nadzieję, że może odebrał ją maż i pojechali w odwiedziny do jego chorej siostry (pamiętajmy, że wtedy telefony nie były tak popularne). Niestety mąż wrócił do domu sam. Pod wieczór dziewczynki szukała już cała Byczyna. Kasia niestety już od wielu godzin nie żyła…

    Krzysztof Pańków był najbliższym sąsiadem Kasi i jego rodziców. Mieszkali drzwi w drzwi. Swego czasu zamienili się mieszkaniami. Pańków wiedział, że sąsiedzi szukają większego lokum i po śmierci ojca złożył im propozycję. Transakcja doszła do skutku. Mama Kasi od czasu do czasu zaglądała do mężczyzny z poczęstunkiem, np. po komunii dziewczynki. Choć nie byli żadnymi większymi przyjaciółmi, żyli w dobrych relacjach sąsiedzkich.

    Miał skłonności do nadużywania alkoholu i wyroki na karku. Miesiąc przed tragedią został mu odwieszony wyrok 8 miesięcy pozbawienia wolności. Mężczyzna pracował w zakładzie pogrzebowym.

    Pańków spotkał dziewczynkę kiedy szła do szkoły. Mimo wczesnej pory był pijany. Chwycił 9-latkę i wepchnął do swojego mieszkania. Co działo się dalej ciężko jednoznacznie ustalić. W wywiadzie udzielonym w programie „cela nr” (o nim trochę później) tak wspomina morderstwo:
    Pańków: „Śnił się kiedyś panu koszmar?”
    Miszczak: „Czasem ludzie mają koszmarne sny”
    Pańków: „To proszę to pomnożyć przez milion to otrzyma pan obraz tego co tam się stało”

    Udało się ustalić, że na pewno udusił Kasię paskiem po czym ją zgwałcił. Potem zaniósł ciało do łazienki i poćwiartował je w wannie.

    Policja i całe miasto cały czas szukało dziewczynki. Zrozpaczeni rodzice zgłosili się do jasnowidza. – „Została ogłuszona i przeniesiona do piwnicy domu z czerwonej cegły. Leży związana pod kartonami. Widzę długą ulicę... Pośpieszcie się!” - powiedział. Wskazówki jasnowidza zostały wzięte pod uwagę aż za dokładnie. Poszukiwania skoncentrowały się bowiem w okolicach ul. Długiej. Nie dały jednak rezultatu. To nie pierwszy przypadek jasnowidza, który w magiczny sposób widzi gdzieś żyjące dziecko. Choć wlewa nadzieje do serc rodziców, często też bardziej przeszkadza, tak jak w tym przypadku, gdy policja słucha jego tropów.

    Na drugi dzień od zaginięcia dziewczynki, trójka ochotników w godzinach popołudniowych przyszła w okolice dzikiego wysypiska śmieci. Między chaszczami zobaczyli reklamówki poplamione krwią. Jeden z nich podszedł do siatek, zajrzał do środka i momentalnie zasłabł. W jednej reklamówce była głowa Kasi, w drugiej ręce i nogi. Wiadomość o makabrycznym odkryciu szybko obiegła miasto.

    Policja błyskawicznie aresztowała mordercę. Musieli szybko wepchnąć go do radiowozu, bo spory tłum, który zebrał się pod kamienicą, chciał go zlinczować. Dziewięciolatki wcześniej szukano także i u niego, jednak nikt nie zwrócił uwagi na reklamówki za szafą ani na krwawe ślady w łazience, w której było ciemno, bo nie zapłacił rachunków i odcięto mu prąd.

    Przyznał się do morderstwa i powiedział, że resztę zwłok zakopał w pobliżu silosów (budowla przeznaczona do składowania materiałów sypkich) w Jaśkowicach.
    Tak wspominał tamten czas:
    „Kiedy tam szedłem, zmęczyłem się, podszedłem do kiosku i kupiłem sobie piwo. Obok mnie stali inni ludzie, spokojnie piłem, mając przy nodze torbę z kawałkami zwłok”.

    Na cmentarz w Byczynie w ostatniej drodze dziewięcioletniej Kasi towarzyszyło trzy tysiące osób.

    Mieszkańcy chcieli kary śmierci dla mężczyzny. On sam także chciał dla siebie takiego wyroku.
    W swoim ostatnim słowie Krzysztof Pańków powiedział: - „Nie mogę prosić ludzi o cokolwiek dla siebie, więc zwracam się do sądu o sprawiedliwy wyrok. Proszę o wymierzenie kary śmierci.” Publiczność na sądowej sali zaczęła wtedy bić brawo.
    Rozstrzygnięcie zapadło w sierpniu 1997 roku. Morderca usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Był pierwszą osobą na Opolszczyźnie skazaną na karę dożywotniego pozbawienia wolności odkąd w Polsce zniesiono karę śmierci.

    Mama Kasi po ogłoszeniu wyroku powiedziała:
    „Jedna rzecz mnie tylko pociesza, że jego ręka nie dotknie już żadnego dziecka”.

    Krzysztof Pańków odsiaduje swój wyrok w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich. Znajdziemy go w „Rejestrze Sprawców Przestępstw na tle seksualnym” - klik

    Jeszcze kilka słów o wywiadzie o którym już wcześniej wspominałem. Sprawę znam już kilka lat, przygotowując się do tego wpisu znów obejrzałem tą rozmowę. Bije z tego dialogu taki „chłód”, ciężko mi nawet to jakoś jednoznacznie nazwać. Uważam, że to najlepszy wywiad ze wszystkich jakie powstały w „cela nr” (mocny był jeszcze o mordercy rodziców, o tym może kiedy indziej). Mimo wszystko prowadzący Edward Miszczak mógł wycisnąć z tej rozmowy jeszcze więcej. Choć ciężko nie podchodzić do tej sprawy emocjonalnie, to jako prowadzący powinien wysłuchać swojego rozmówcę i wejść z nim w jakiś szerszy dialog, a często kończyło się to słownymi atakami i wyciąganiem słabych wniosków. Zostawiam link do wywiadu, sami oceńcie - klik

    #kryminalnyaz #kryminalistyka #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła:

    pokaż spoiler - Magazyn Detektyw – marzec 2018
    - http://www.nto.pl/wiadomosci/kluczbork/art/4109829,wampir-z-byczyny-bestialskie-zabojstwo-ktore-wstrzasnelo-opolszczyzna,id,t.html
    - http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,255711,19970829RP-DGW,Prosze_o_smierc,.html
    pokaż całość

    źródło: pańków.png

    •  

      . Jeżeli nie ma absolutnie żadnych śladów, tropów, ale jest "widzenie" jasnowidza to co robić? Lepiej siedzieć z założonymi rękoma i czekać na to, że znajdzie się jakiś świadek czy sprawdzić?
      @MarMac: To równie i dobrze niech sobie wróżą z fusów po herbacie, albo leją wosk jak na Andrzejki. Wyjdzie taniej dla budżetu. Co to w ogóle za logika? Zawierzać szarlatanom, żerujacym na cudzym nieszczęściu, bo sami są niekompetentni w kwestii prowadzenia śledztwa i szukania śladów? Litości. pokaż całość

    •  

      @grubson234567: A myślisz, że czym jest przeczucie jak nie wróżeniem? Jak policjant ma przeczucie i zajrzy pod jakiś krzak i tam znajdzie dowód to "ma nosa" itp. Może powinienem napisać odwrotnie. Czym jest wróżenie jak nie przeczuciem. Są ludzie, którzy mają nosa - do giełdy, do ludzi itd. i to często są świetni maklerzy czy śledczy. Nie zaprzeczysz chyba, że są takie osoby. No więc jasnowidz też może być (podkreślam, że może być) taką osobą.
      Czasami dowodów nie ma, a wtedy ludzie chwytają się każdej możliwości. Taka jest natura ludzka, że nadzieja umiera ostatnia i podsycają ją nawet tak wątpliwe rzeczy jak jasnowidztwo. A co gdyby jasnowidz miał rację (bo np. sam był mordercą i jakieś chore powody sprawiły, że chciał nakierować śledczych na trop), a jego zdanie by olano? To, że posłuchano jasnowidza samo w sobie błędem nie jest, bo tak jak napisałem - to może morderca, który pogrywa z policją, a może gość serio ma jakieś przeczucie, które okaże się prawdą. Błędem jest to, że skupia się całą uwagę na tak wątpliwym zeznaniu, ale sprawdzenie go nie jest.
      Braku dowodów nie zwalałbym też na niekompetencje. Jakie dowody mogły być w tej sprawie bez wchodzenia do mieszkań losowych osób? O ślady na chodniku czy klatce mogło być trudno (na betonie ciężko o ślady stóp czy butów, walki raczej nie było, wszelkie włókna czy włosy ofiary i napastnika były w tym miejscu "naturalne", a i też nie było pewności, że to w tym miejscu doszło do porwania), o świadków jeszcze trudniej.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Witam serdecznie. Rozpoczynam serię #kryminalnyaz w której będę starał się w jak najbardziej ciekawej i przejrzystej formie przedstawiać kryminalne sprawy z Polski (zabójstwa, niewyjaśnione zbrodnie, zagadkowe zaginięcia itd.). Jeśli ktoś ma jakieś ciekawe informacje o danej sprawie, wie coś więcej, będę bardzo wdzięczny jeśli się z nimi podzieli.

    Morderstwo w pociągu

    Powiedzmy na początku kilka słów o osobie, której życie zostało w brutalny sposób odebrane. 21-letnia Ania mieszkała w niewielkim Jarkowie pod Kołobrzegiem. Udało się jej ukończyć Studium Medyczne w Łomży z bardzo dobrymi ocenami, otrzymała dyplom technika farmacji i planowała dalszą edukację w tym kierunku. W przyszłości chciała zostać farmaceutką i prowadzić własną aptekę. Była osobą spokojną i niesamowicie pracowitą. Pracowała w smażalniach ryb, w barach, przy grillach. Lubili ją wszyscy. Zawsze chętnie pomagała innym. Była honorowym dawcą krwi, a także zarejestrowała się w banku dawców szpiku kostnego.

    Tragedia rozpoczęła się w 1 lipca 2004 roku. Ania pojechała zdawać egzaminy wstępne na warszawską Akademię Medyczną. Przez wiele miesięcy przygotowywała się do trudnych egzaminów i mocno wierzyła, że uda jej się dostać na wymarzony kierunek. Na stacji w Kołobrzegu o godzinie 22 wsiadła do pociągu. Znalazła dużo wolnego miejsca w ostatnim wagonie. Mogła zacząć spokojnie powtarzać materiał.

    Około godziny trzeciej wsiedli na dworcu kolejowym w Toruniu 22 letni Artur F. i 23 letni Dariusz M. Pierwszy z nich był drobnym przestępcą, raz został ukarany za włamanie. Nie stronił od narkotyków i wódki, po pijaku lubił się bić z byle powodu. Jego starszy kolega również nie był aniołem. Wyrzucony z domu za nieustanne kradzieże, przemieszkiwał w poczekalni Dworca Głównego w Toruniu bądź u kolegów „po fachu”. Naukę zakończył na szkole specjalnej.

    Artur miał właśnie urodziny, więc oboje planowali je "uczcić" w specjalny sposób - chcieli obrabować kogoś, zabić, a potem udać się na imprezę alkoholową. Przysiedli się do Ani. Jej telefon komórkowy leżał na stoliku, na palcach miała kilka pierścionków. Żeby uspokoić czujność Ani, zagadnęli ją - skłamali, że są studentami. Po ich sposobie mówienia oraz zachowania Ania szybko wywnioskowała, że nie są studentami. Próbowała wydostać się z przedziału, siłą ją zatrzymali. Gdy zaczęła krzyczeć, zatkali jej usta. Potem zamknęli drzwi, zasłonili okna, skrępowali i zakneblowali ofiarę. Bili i dusili. Koszmar Ani miała jeszcze potrwać pięć godzin.

    Za część pieniędzy ukradzionych od dziewczyny oprawcy kupili bilet u konduktora. Na chwilę zajrzał do przedziału, w którym przebywała Ania. Nie krzyczała, nie wzywała pomocy, nie próbowała uciekać - nawet wówczas kiedy Artur z Dariuszem wyszli na korytarz na papierosa. Sparaliżowana lękiem cały czas dygotała i błagała, żeby nie robić jej krzywdy. - Zabiję cię, jeśli będziesz krzyczała - powtarzał co jakiś czas Artur.

    Około godziny szóstej wysiedli na dworcu Warszawa Zachodnia i poszli w trójkę do poczekalni. Tam usiedli na ławce. Obok nich przechodzili ludzie. Ania mogła krzyczeć, mogła podbiec kogoś - żaden z nich nie trzymał jej wtedy za ręce. Nie skorzystała z tego. Na zawsze pozostanie to tajemnicą, dlaczego w ostatnich godzinach życia nie walczyła.

    Około siódmej rano zmusili ją, aby wsiadła z nimi do pociągu pospiesznego do Torunia, do ostatniego wagonu. Artur uznał, że przyszła pora na finał urodzin. Powiedział Ani, że wygląda jakby płakała i kazał jej iść do ubikacji i umyć sobie twarz. Wszedł tam razem z nią i zamknął drzwi. Tak wspominał moment morderstwa:
    "Wcisnąłem jej papierowe ręczniki do ust i kiedy to robiłem poleciały jej łzy. Potem Darek dał sygnał, że już wszystko gotowe. Ponoć złapałem ją za ramiona, wyciągnąłem z łazienki i popchnąłem ją w stronę otwartych drzwi wagonu."

    W pobliżu torów kolejowych w miejscowości Zduny koło Łowicza zmasakrowane ciało Ani zauważył jeden z konduktorów. Było straszliwie zmasakrowane – wyrzucona z pociągu Ania uderzyła w betonowy słup trakcyjny. Lekarz dokonujący sekcji zwłok, stwierdził, że Ania jeszcze żyła kiedy została wyrzucona z pociągu. Jej serce biło jeszcze przez trzy minuty.

    W Toruniu mordercy w lombardzie sprzedali ukradzione rzeczy Ani. Potem podzielili między sobą łupy. Za dwa złote pierścionki ściągnięte z palców ofiary, Artur F. dostał u jubilera 42 zł. Za dwa telefony komórkowe, które Dariusz M. zastawił w lombardzie (jeden należał do Ani, drugi ukradli innemu pasażerowi), otrzymał 65 zł. Potem wrócili do domów. Życie ludzkie w tym przypadku było warte ponad 100 złotych.

    Policja szybko ustaliła sprawców bestialskiego morderstwa Ani. Po tygodniu zostali aresztowani.

    Dariusz M. (na zdjęciu po lewej) został skazany na 25 lat więzienia, Artura F. (na zdjęciu po prawej) - na dożywocie (z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 35 latach.). Obaj przyjęli wyrok bez okazania żadnych emocji.

    #kryminalnyaz #kryminalistyka #zbrodnia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła:

    pokaż spoiler Większość informacji zaczerpnąłem z poniższych stron:
    - https://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/nocny-koszmar-ani-w-ostatnim-wagonie/gzdwv
    - http://www.gp24.pl/magazyn/art/4247115,spojrzec-w-oczy-diablu,id,t.html
    - http://www.gk24.pl/wiadomosci/kolobrzeg/art/4178711,nie-ma-litosci-dla-zabojcow,id,t.html
    pokaż całość

    źródło: az.jpg

  •  

    Istnieje miejsce "skąd nie ma już powrotu". Wielu trafiło tam z przyczyn naturalnych, w przypadku niektórych była to wina dziwnego, bądź niezwykłego zbiegu okoliczności. Są jednak osoby, które do tego miejsca przybyły przez niepozorny biały proszek, dosypany do jedzenia lub napoju przez fałszywych przyjaciół i jawnych wrogów. Mała szczypta alkaloidu ma ogromną moc naprawiania, jak i przecinania nici życia. Dostrzegli to mordercy, którzy wykorzystywali roślinne substancje aktywne w jak najgorszy sposób.

    60. wpis do Manuału Zielarskiego opisuje trzy niezwykłe zabójstwa. Każde zostało popełnione przy użyciu innego alkaloidu: akonityny, strychniny i morfiny. Historie mrożą krew w żyłach oraz skłaniają do głębokich refleksji nad ulotnością życia ludzkiego i wielkości podłości, do której zdolny jest człowiek. Pragnąłem, aby tekst miał mocny wydźwięk edukacyjny - wydaje mi się, że opisywanie toksycznych właściwości tych substancji "na sucho" jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Dlatego znalazłem prawdziwe przypadki morderstw z tych trucizn, przez co lepiej zrozumiecie ich siłę działania i niebezpieczeństwa z nimi związane.

    LINK do wpisu: http://www.manualzielarski.pl/2018/06/skad-nie-ma-juz-powrotu.html
    ŚLEDŹ MÓJ TAG: #manualzielarski

    #ziola #farmacja #fitoterapia #zbrodnia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Dla odmiany, dziś sprawa Pizza Bombera.

    Przebieg wydarzeń:

    28 sierpnia 2003 roku jest kolejnym gorącym dniem w Erie w Pensylwanii. Brian Wells (46 lat), który przez prawie 30 lat pracował w pizzerii Mama Mia, dostaje zlecenie na dowóz 2óch pizz na Peach Street 8631. Pózniej okaże się, że adres w rzeczywistości jest miejscem, w którym stoi wieża transmisyjna lokalnego oddziału CBS: WSEE-TV.

    Na miejscu Wells spotyka swoich wspólników, którzy planują wraz z nim, napad na bank. Plan zakładał założenie Wellsowi na pierś, sztucznej bomby. W razie jakichkolwiek pytań Wells miał powiedzieć, że 3ech czarnych ludzi zmusiło go do bycia żywą bombą i przetrzymywało go, jako zakładnika. Jednak plan się zmienia, w momencie gdy Wells dowiaduje się na miejscu, że bomba jest prawdziwa. Wells zostaje obezwładniony, a na szyję zostaje mu założona obroża z zapalnikiem. Na klatkę piersiową zostaje mu założona bomba, a na nią koszulka z napisem: GUESS WHO? (Zgadnij kto?). Do ręki dostaje zrobiony domowym sposobem shotgun, który wygląda podobnie do zwykłej laski, oraz 2 strony ręcznie napisanych instrukcji.

    Instrukcje, które dotyczą „bombowego zakładnika”, wymieniają listę ściśle określonych zadań na czas, które mogą opóźnić detonację i ostatecznie rozbroić bombę. Notatki informują również, że Wells jest pod stałą obserwacją i jakikolwiek kontakt z władzami, spowoduje detonację. „DZIAŁAJ TERAZ, MYŚL PÓŹNIEJ ALBO ZGINIESZ!” jest napisane na końcu notatek.

    Pierwszym zadaniem jest wejście do banku PNC i podanie kasjerowi notatki z żądaniem wydania 250 000$. Shotgun miał zostać użyty w przypadku braku współpracy, lub gdyby ktoś próbowałby uciec. Na wydanie całej kwoty, kasjer ma 15 minut, lub nastąpi eksplozja. Kasjerka, która w tamtym momencie nie miała dostępu do skarbca, daje Wellsowi torbę, w której znajduje się 8 702$ i z którymi Wells opuszcza bank. Kasjerka natychmiast dzwoni na plicję.

    15 minut później, policja zauważa Wellsa, który stoi koło swojego auta i od razu go aresztuje. Wells mówi, że trzy nieznane osoby umieściły bombę na jego szyi, dały mu shotgun i kazały ukraść pieniądze z banku oraz wykonać parę innych zadań, inaczej go zabiją.

    Policjanci na początku nie przystąpili do rozbrojenia bomby. Zostali wezwani saperzy, którzy przyjechali pół godziny po pierwszym telefonie na 911. 3 minuty zanim pojawili się saperzy, bomba eksploduje, wybijając dziurę wielkości pięści w klatce piersiowej Wellsa, który ginie na miejscu. Całe zdarzenie jest transmitowane na żywo w telewizji.

    Po zamachu, w trakcie sekcji, głowa Wellsa musiała zostać odcięta, żeby dokładnie zbadać bombę, której zapalnik znajdował się na jego szyi.

    Motyw:

    Wells do całej sprawy został wciągnięty przez Kena Barnesa, który był jego dilerem i u którego w domu, Wells spotykał się z prostytutką Jessicą Hoopsick. Barnes został wynajęty przez Marjorie Diehl-Armstrong do zabicia jej ojca. Marjorie po śmierci ojca, miała w spadku odziedziczyć 2 mln $. Niestety, jej ojciec rozdawał pieniądze znajomym i rodzinie, bo jak sam twierdził, jemu nie były potrzebne. Do jego śmierci w 2014 roku, z majątku zostało mniej niż 200 000$. Na dodatek, ojciec nigdy nie miał zamiaru zostawić córce czegokolwiek w spadku ze względu na jej różne zaburzenia psychiczne, przestępczość oraz nieumiejętność samodzielnego utrzymania się.

    Kolejni podejrzani:

    31 sierpnia, kolega z pracy Wellsa, Rob Pinetti, zostaje znaleziony martwy w swoim domu. Nigdy nie został bezpośrednio połączony ze napadem, ale prowadzący śledztwo zauważyli, że jego zachowanie radykalnie zmieniło się po śmierci Wellsa i stał się paranoikiem. Miał zostać przesłuchany w poniedziałek po swojej śmierci. Okazało się, że przedawkował narkotyki.

    20go sierpnia , Bill Rothstein, który mieszkał w domu w pobliżu wieży WSEE, zadzwonił na policję i poinformował, że ciało Jamesa Rodena jest schowane w zamrażarce w jego garażu. Rothstein został od razu aresztowany. Zaraz po jego telefonie na policję, ale przed jego ujęciem, Bill napisał notatkę, z której wynikało, że planował samobójstwo, ale nie ma ono nic wspólnego z Brianem Wellsem, chociaż sam Rothstein nigdy nie próbował popełnić samobójstwa. W areszcie powiedział, że Marjorie, z którą randkował i nawet był zaręczony na przełomie późnych lat 60' do wczesnych 70', zamordowała swojego ówczesnego chłopaka Rodena strzelając do niego sześć razy z shotgunu podczas gdy Roden spał na jej kanapie u niej w domu. Bill twierdził, że kobieta dała mu 2 000$, żeby ten pomógł jej posprzątać mieszkanie oraz wynieść ciało. Stwierdził, że zadzwonił na policję ze strachu, a sama Marj jest niebezpieczną manipulantką. Jeszcze tego samego dnia, została aresztowana.

    Marjorie:

    Muzyczny geniusz z najlepszymi ocenami w liceum. Ukończyła socjologię z wyróżnieniem. Jako dorosła została zdiagnozowana z postępującą chorobą dwubiegunową. Zdawała sobie sprawę ze swojej choroby. Była ponadprzeciętnie inteligentna. Była wcześniej znana policji ze względu na niewyjaśnione okoliczności śmierci swojego męża oraz kolejnych partnerów. W 1984 roku została aresztowana za zabicie ówczesnego partnera Roberta Thomasa, ale zostało uznane to za samoobronę.

    Podsumowanie:

    Ze sprawą związany był także Floyd Stockton, który mieszkał z Rothsteinem w czasie planowania napadu. Zostało mu odpuszczone 23 lata od wyroku za gwałt na nieletniej ze względu na zeznania obarczające Billa.

    Bill Rothstein zmarł na chłoniaka 30go czerwca 2004 roku, zanim zostały mu przedstawione zarzuty. Marjorie została skazana na dożywocie plus 30 lat. Zmarła w więzieniu na raka piersi 4go kwietnia 2017 roku. Do końca nie przyznała się, że miała cokolwiek wspólnego ze śmiercią Wellsa. W ten sposób, uniknęła kary śmierci.

    Mózgiem i prowodyrem operacji okazała się Marj, która do samej śmierci wszystkiego się wypierała. Cała wina miała leżeć po stronie Rothsteina, który pisał notatki oraz skonstruował bombę. Ken wciągnął Wellsa, a Floyd pomagał w planowaniu.

    W 2018 roku, Jessica Hoopsick przyznała się do brania udziału w całym przedsięwzięciu. W 2003 roku, kiedy była uzależnioną od narkotyków prostytutką, jej stałymi klientami byli Wells i Barnes. Wiedziała, że Marj, Bill, Ken i Floyd szukają kogoś, kto jako zakładnik z bombą pójdzie obrabować bank. Za podanie „frajera” na tacy miała dostać 5 000$, za które kupiła heroinę. Według Hoopsick, Wells od samego początku nie miał nic wspólnego ze sprawą, a jedynie został do wszystkiego zmuszony. Przyjaźnił się z Jessicą i jej rodziną. Był zwykłym, niezbyt rozgarniętym rozwozicielem pizzy, który został wplątany w napad, w którym ostatecznie zginął.

    Polecam serial na #netfilx: Evil Genius: The True Story of America's Most Diabolical Bank Heist.

    Oraz czarną komedię: 30 Minutes or Less z 2011 roku.

    #zbrodniczeumysly #ciekawostki #zbrodnia #kryminalistyka #kryminalne
    pokaż całość

    źródło: liveleak.com 18+

  •  

    "Łotry i zbóje" (odc. 3)

    ION RIMARU – WAMPIR Z BUKARESZTU

    Urodził się w rumuńskim mieście Corabia, w roku 1946. Nie miał łatwego dzieciństwa. Jego ojciec (Florea Rimaru) regularnie bił matkę, a w roku 1956 opuścił rodzinę i wyjechał do Bukaresztu. Ion od najmłodszych lat sprawiał problemy wychowawcze. W szkole wywołał skandal obyczajowy, gdy okazało się, że miał romans z młodszą córką swojego nauczyciela.

    Pierwszy raz skazany został (za kradzież) w wieku 18 lat. Niedługo potem rozpoczął studia na wydziale weterynarii uniwersytetu rolniczego w Bukareszcie. Jeden z jego profesorów opisał go jako nieśmiałego półanalfabetę z małym zasobem słownictwa i wąskim zakresem zainteresowań.

    Koledzy unikali go, ponieważ ich zdaniem, zachowywał się dziwnie. Gdy wpadał w szał, dokonywał samookaleczenia. Miał niekontrolowany popęd seksualny. Jeden ze studentów zeznał, że Rimaru całą noc czatował pod drzwiami innego studenta, wiedząc, że przyszła do niego koleżanka. W 1967 lekarze stwierdzili u niego problemy ze zdrowiem i to zarówno fizycznym jak i psychicznym.

    Na przełomie 1970 i 1971 w Bukareszcie doszło do kilkunastu napadów na kobiety. Sprawca śledził je, a następnie atakował i pozbawiał przytomności za pomocą młotka, siekiery, metalowego pręta lub noża. Wiele z ofiar zostało zgwałconych, często brutalnie. Cztery ofiary zmarły. Sprawca często odrywał kawałki ubrań, a nawet obnażał całe ciała. Dochodziło również do aktów kanibalizmu, ponieważ sprawca odgryzał fragmenty piersi bądź genitaliów, a jednej z ofiar wypił krew. Można również mówić o elementach nekrofilii, ponieważ gwałcił ofiary, gdy te już zmarły. Sprawca dokonywał swoich czynów w trudnych warunkach atmosferycznych jak burza, śnieżyca, mgła bądź silne wiatry.

    Wieść o przestępstwach rozeszła się lotem błyskawicy. Kobiety bały się same wychodzić z domu. Niechęć władz do ujawniania informacji spowodowała rozprzestrzenianie się plotek, często absurdalnych. Po kilku przestępstwach władze zauważyły, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Zmobilizowano tysiące policjantów, agentów Securitate, a także lekarzy, kierowców autobusów, motorniczych, kelnerów i recepcjonistów. Przełom nastąpił w maju 1971, gdy przy trzeciej ofierze znaleziono ślady włosów sprawcy i diagnozę choroby, która stwierdzała okresową epilepsję. Dokument był zamoczony i jedyne co było widoczne to nagłówek. Wystawiono go w studenckim szpitalu.

    Po kilku dniach udało się odczytać dokument. Okazało się, że wystawił go dr Octavian Ienişte w marcu tego samego roku. Lekarz zeznał że badał 83 studentów, a 15 nie złożyło dokumentów władzom uniwersytetu. Rimaru był jednym z nich. Policja zaczęła obserwację podejrzanych. 27 maja policja weszła do akademika i zaczęła przeszukanie. Wtedy Rimaru wrócił i został aresztowany, po tym jak odkryto w jego torbie siekierę i nóż. Jego włosy i uzębienie zostało porównane z tymi znalezionymi na miejscu zbrodni. Były identyczne.

    Po aresztowaniu, podejrzany nie rozmawiał z nikim, a podczas przesłuchania jedynie wpatrywał się w ścianę. Gdy do jego celi wprowadzono policjanta udającego złodzieja, zaczął mówić. Przyznał się do popełnienia 23 czynów. Był podejrzany o popełnienie trzech morderstw, a do reszty (1 zabójstwo, 6 usiłowań, 5 gwałtów i 7 kradzieży) przyznawał się albo on, albo jego ojciec. Podczas okazania, wszystkie jego ofiary były przerażone widząc go. W czasie śledztwa albo przyznawał się do winy, domagając się zawiezienia na miejsce zbrodni, albo starał się przekonać funkcjonariuszy do swej niepoczytalności. Przed sądem odmówił składania zeznań, gdy dowiedział się, że lekarze uznali go za poczytalnego. Nie odpowiadał nawet na pytania zadawane przez swojego obrońcę. Wycofał też swoje przyznanie się do winy.

    Sąd skazał Rimaru na śmierć, co zostało przyjęte oklaskami przez widzów na sali sądowej. Odwołał się od wyroku, ale sąd odwoławczy podtrzymał wyrok. 23 października 1971 został przewieziony do więzienia w Jilavie i tam stracony. Jego zwłoki pochowano na cmentarzu miejskim w nieoznakowanym grobie. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział przed śmiercią brzmiały:

    „Zadzwońcie po mojego ojca! Niech przyjedzie i zobaczy co się ze mną dzieje! To on jest winny! Tylko on! Ja chcę żyć!”

    Ojciec Rîmaru, Florea, wiedział o zbrodniach swojego syna. Policja podejrzewała, że podżegał go do popełnienia przestępstw. Po napadzie na kasjera, ojciec zmusił syna do powrotu na miejsce przestępstwa i pokazania mu co zrobił. Następnie ukrył pieniądze oraz zabrał siekierę i nóż, z którymi Ion wrócił w momencie aresztowania. Był trzykrotnie aresztowany, ale wypuszczano go, ponieważ zgodnie z rumuńskim prawem nie można zmusić członków rodziny do zeznawania przeciwko sobie.

    Florea Rîmaru zmarł rok po swoim synu. Oficjalnie wypadł z pociągu, choć istnieje podejrzenie, że został wypchnięty przez agentów Securitate. Jego ciało przewieziono do instytutu medycyny sądowej i poddano badaniom podczas których m.in. zdjęto odciski palców i zmierzono stopy. Okazało się, że pasują idealnie do sprawcy czterech zabójstw popełnionych latem 1944 w Bukareszcie. Ofiary tych zbrodni były również kobietami, a zabójstw dokonano podczas burzy i za pomocą tępego narzędzia. Pasowały nawet imiona pierwszych ofiar. Pierwszą ofiarą Florei była Elena Udrea, Iona - Elena Oprea.

    "Łotry i zbóje" (poprzednie części):

    1. Władysław Mazurkiewicz - elegancki morderca
    2. Leszek Pękalski - Wampir z Bytowa

    #wmrokuhistorii #historia #lotryizboje #rumunia #seryjnimordercy #gruparatowaniapoziomu #zbrodnia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    LESZEK PĘKALSKI - WAMPIR Z BYTOWA

    Leszek Pękalski został skazany tylko za jedno morderstwo. Mimo to, media okrzyknęły go seryjnym mordercą. Dlaczego? Otóż on sam przyznał się do ponad 70 morderstw, które podczas wizji lokalnych opisał z wieloma szczegółami. Prokuratura nie znalazła jednak wystarczających dowodów, by go obciążyć.

    Od urodzenia lekko upośledzony, był uważany za niegroźnego wariata przez współmieszkańców Borzytuchomia, kaszubskiej wsi niedaleko Bytowa. Ile kobiet zamordował tak naprawdę, wie tylko on. Twierdził, że zabijał, gdyż tylko tak mógł zaspokoić swój popęd seksualny. Wcześniej proponował swoim ofiarom seks, jednak zawsze spotykał się z odmową. Jak sam zeznał: „Gdy były martwe, już nie odmawiały”.

    Po ataku rozbierał kobiety, by potem bawić się ich narządami płciowymi. Czasami dochodziło do penetracji, zwykle jednak wystarczała mu masturbacja. Najbardziej podniecało go to, że one mu już nie odmawiały, bo nie żyły. Nie śmiały się z niego. Mógł więc w spokoju robić to, co sobie wymyślił w swojej chorej wyobraźni. Gdy go aresztowano w roku 1992, zaczął przyznawać się do wszystkich nierozwiązanych morderstw w Polsce, popełnionych w ciągu kilkunastu ostatnich lat. Potem wycofał swoje zeznania, twierdząc, ze policjanci go oszukali obiecując „załatwienie kobiety na seks” w zamian za przyznanie się do niewykrytych zbrodni.

    Po nieudolnie przeprowadzonym śledztwie postanowiono oskarżyć go o 17 zabójstw. Udowodniono mu tylko jedno i skazano na karę 25 lat pozbawienia wolności.

    W więzieniu Pękalski stał się gwiazdą mediów. Chętnie udzielał wywiadów, podczas których z wielką dumą opowiadał o swoich zbrodniach. Takie zachowanie sprawiło, że nadano mu przydomek „Wampir z Bytowa”. W niektórych publikacjach można się również spotkać z określeniem „Hurtownik śmierci”, którego Pękalski nie lubił.

    Tuż przed wyjściem na wolność nie było już jednak tego Pękalskiego, którego wszyscy znali z prasowych artykułów. Brał udział w specjalnym programie resocjalizacyjnym, nie udzielał wywiadów i nie chciał, by prasa cokolwiek pisała na jego temat. Karę odbywał w Areszcie Śledczym w Starogardzie Gdańskim - zakończył ją 11 grudnia 2017 i od razu został umieszczony w zamkniętym ośrodku w Gostyninie.

    Są tacy, który twierdzą wprost, że Pękalski nikogo nie zabił. Że tylko został wrobiony przez policję, jako idealny kozioł ofiarny. Twierdzi się nawet, że jako upośledzony mężczyzna o umyśle dziecka do wszystkiego się przyznał, bo polubił swoją sławę seryjnego mordercy. Jaka jest prawda o „Wampirze z Bytowa”? To dzisiaj wie tylko Leszek Pękalski…

    #wmrokuhistorii #historia #zbrodnia #kryminalistyka #polska #xxwiek #ciekawostki
    pokaż całość

    +: strielali, p..................i +18 innych
  •  

    Z cyklu: "Łotry i zbóje"

    WŁADYSŁAW MAZURKIEWICZ - ELEGANCKI MORDERCA

    Był człowiekiem bogatym i szanowanym. W trudnych, powojennych czasach wyróżniał się tym, że jeździł luksusowym samochodem i pachniał drogimi, zachodnimi perfumami. Zabawny, przystojny, dobrze wychowany i zawsze elegancki, wzbudzał podziw wśród mężczyzn i zachwyt kobiet. Nikt nawet przez chwilę nie domyślał się, że jest on okrutnym seryjnym mordercą. Tym pierwszym w powojennej Polsce.

    Zabijał swoje ofiary przez 15 lat. Nie dlatego, żeby wyładować swoje frustracje lub zaspokoić się seksualnie. Na to byłby zbyt dumny. On po prostu mordował dla zysku.

    Już w czasie wojny, dzięki dobrym układom z gestapo, czuł się bezkarny. Pierwszej zbrodni dokonał w roku 1940. Swoje ofiary truł cyjankiem potasu. Truciznę podawał w herbacie lub w kanapkach z szynką. Po zabójstwie zabierał pieniądze i biżuterię, a ciała topił w Wiśle. Wyjątek zrobił tylko dla swoich dwóch sąsiadek, których ciała zamurował w podłodze swojego garażu.

    Wkrótce Mazurkiewicz zamienił truciznę na pistolet. Swoim ofiarą strzelał w głowę. Uważał, że tak było prościej i szybciej. We wrześniu 1955 roku popełnił jednak błąd, który zaprowadził go na szubienicę. Podczas podróży samochodem z Zakopanego do Warszawy, jego współpasażer zasnął. Mazurkiewicz postanowił to wykorzystać. Zatrzymał się i strzelił do niego.

    Kula utkwiła w czaszce ofiary, ta jednak nieświadoma niczego nadal żyła. Wystraszony hukiem wystrzału biznesmen uciekł. Po kilku dniach zgłosił się do lekarza z bólem głowy. Podczas badania znaleziono w jego głowie kulę, a oskarżenia padły na Mazurkiewicza.

    W toku śledztwa odkryto, czym naprawdę zajmował się szanowany dżentelmen, który latem 1956 roku stanął przed sądem. Najpierw Mazurkiewicz nie przyznał się do winy, jednak po przedstawieniu niepodważalnych dowodów zmienił nastawienie. Od tego momentu z dumą opowiadał o swoich morderstwach. Przyznał się do zabójstwa 30 osób, w większości kobiet.

    Opinia publiczna bardzo interesowała się jego procesem, a media relacjonowały każdy szczegół rozprawy. Prasa szybko nadała mu przydomki „Eleganckiego mordercy” i „Mordercy-dżentelmena”. Milicjanci woleli nazywać go jednak „Upiorem Krakowskim”.

    Udowodniono mu jedynie 6 zabójstw. To jednak wystarczyło, aby skazać go na śmierć. W sądzie podczas procesu Mazurkiewicz zachowywał się dostojnie. Był dumny ze swoich czynów, uśmiechnięty, grzeczny i elegancki. Taki sam też podszedł do szubienicy, pod koniec stycznia 1957 roku.

    Historia pierwszego polskiego seryjnego mordercy ma swoje barwne zakończenie. Zapytany o ostatnie słowo, „Elegancki morderca” uśmiechnął się i ukłonił wszystkim, po czym powiedział: „Do widzenia panowie! Niedługo spotkamy się tam wszyscy!”

    #wmrokuhistorii #historia #lotryizboje #ciekawostki #xxwiek #zbrodnia #kryminalistyka
    pokaż całość

  •  

    Jest taki były policjant/milicjant Janusz Bartkiewicz który kiedyś łapał morderców, a dzisiaj opisuje w internecie różne wspomnienia z tych wszystkich śledztw jakie prowadził. O słynnym zabójstwie studentów w Górach Stołowych w 1997 pisze nawet książke i opublikował już kilka rozdziałów http://janusz-bartkiewicz.eu/index.php/kryminalia/naroznik-1997
    A tutaj opisał np. różne przypadki zabójstw i porwań małych dzieci z lat 80 http://www.mojemiasto.swidnica.pl/?p=1267
    http://www.mojemiasto.swidnica.pl/?tag=janusz-bartkiewicz tutaj inne takie historie.
    Jeśli kogoś interesują takie rzeczy to polecam tego milicjanta ( ͡° ͜ʖ ͡°) #kryminalistyka #mordercy #zbrodnia #ciekawostki #seryjnimordercy #policja
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów