•  

    @tankabott: Czym to coś zwane leopold 2 różni się od gówna?Gówno nie ma pomniku przed europarlamentem.

    #4konserwy #belgia #mordercy #kongo #zbrodniarzewojny

  •  

    Willa Odilo Globocnika, niemieckiego generała, zbrodniarza wojennego, stacjonującego w Lublinie. Boczna Lubomelskiej 4/6 Lublin

    Pozwolę sobie użyć tagu #zbrodniarzewojny oraz #lublin

  •  

    Irma Ilse Ida Grese (ur. 7 października 1923 w Wrechen pod Pasewalkiem w Meklemburgii, stracona 13 grudnia 1945 w Hameln) – w czasie II wojny światowej nadzorczyni SS (SS-Aufseherin) w niemieckich obozach koncentracyjnych, członkini personelu pomocniczego SS (niem. Hilfspersonal der SS) i obozowej załogi SS (niem. SS-Gefolge)

    "Po nieudanej próbie zdobycia zawodu pielęgniarki, zgłosiła się jako ochotniczka do służby pomocniczej SS. Późnym latem 1942 została skierowana do obozu dla kobiet w Ravensbrück celem przeszkolenia na nadzorczynię SS (niem. SS-Aufseherin). Kształcenie zakończone egzaminem ukończyła w marcu 1943"

    "Na własna prośbę została skierowana do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Początkowo pracowała jako telefonistka w Obozie A i Obozie B, później pilnowała komanda budowy dróg oraz ogrodowego. Pod koniec 1943 została awansowana na stanowisko SS-Oberaufseherin, funkcjonując jako zastępczyni głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. W maju 1944 roku została nadzorczynią w Obozie C (odcinek BIIc), następnie kierowniczką komanda więźniarek karnej kompanii kobiet, której członkinie musiały wykonywać najcięższe prace ziemne. W grudniu 1944 roku została raportową w obozie dla kobiet Birkenau"

    " Była biseksualistką, utrzymywała kontakty intymne między innymi z komendantem obozu w Brzezince Josefem Kramerem oraz Marią Mandl, a także z więźniarkami i więźniami. Irma Grese w trakcie trzyletniej służby na stanowisku obozowej strażniczki zdobyła przydomek "Pięknej Bestii".
    1 czerwca 1942 roku, gdy rozpoczęła szkolenie w obozie Ravensbrück, miała zaledwie osiemnaście lat"

    "Irma Grese była najbardziej okrutną i zdemoralizowaną osobą, jaką spotkałam", wspominała doktor Gisella Perl, była więźniarka, która pracowała w obozie jako lekarka. Mroczna kariera Irmy rozkwitła w Auschwitz, gdzie trafiały najbardziej brutalne strażniczki - awansowała na SS-Oberaufseherin, starszą nadzorczynię"
    Stanisława Rachwałowa, więźniarka 26281, zeznała na procesie Rudolfa Hessa: "Była lesbijką. Gustowała w młodych, ładnych dziewczętach, specjalnie Polkach". "Gdy przechodziła przez obóz, roztaczała zapach drogich perfum", wspominała inna więźniarka Olga Lengyel. "Wszyscy się na nią gapili, wśród więźniarek rozchodził się szept: 'Jaka ona piękna'".
    "Jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie widziałam. Miała czystą, anielską twarz i niebieskie, najbardziej błyszczące i niewinne oczy, jakie można sobie wyobrazić"

    "Irma Grese była prawdopodobnie najbardziej zwyrodniałą zbrodniarką w szeregach personelu pomocniczego SS. Nie wykazywała się choćby odrobiną litości dla osadzonych w obozach koncentracyjnych więźniarek. Jak wykazują dane statystyczne, Grese potrafiła zabić nawet 30 więźniarek dziennie, przy czym nie odczuwała najmniejszych wyrzutów sumienia. Po drugie natomiast, jakby na przekór jej zbrodniczym skłonnościom, ta psychopatyczna morderczyni była przepiękną kobietą, zawsze zadbaną, w nienagannej fryzurze i czystym ubraniu.
    Irma Grese pilnowała 30 baraków, w których mieszkało ponad 30 tysięcy kobiet. W Auschwitz, z psem u boku, nadzorowała pracę więźniarek układających kamienie w sięgającym kostek błocie. Te, które pracowały zbyt wolno, były szczute, kopane i zabijane. Strzelała również do więźniów. Nie nosiła munduru, tylko błękitny, obcisły żakiet, który miał podkreślać kolor oczu. Zamiast skórzanego pejcza − celofanowy, obłożony perłami, wzmocniony stalą.
    Bicie było dla niej rutyną. Z radością uczestniczyła w selekcjach i patrzyła na nieludzkie cierpienia rodzących kobiet, którym związywała nogi. Być może to właśnie skłonność do okrucieństwa połączyła ją z jej obozowym kochankiem, którym był nie kto inny, tylko sam doktor Josef Mengele, słynny nazistowski doktor-śmierć. To on przeprowadzał brutalne eksperymenty medyczne na więźniach, szczególnie na bliźniętach. Często okaleczał jednego, po czym zabijał go i natychmiast uśmiercał drugiego. Dzięki temu zdobywał „idealny materiał porównawczy”. To on przeprowadzał tzw. selekcje – decydował, którzy więźniowie zostaną natychmiast wysłani na śmierć w komorach gazowych, a którym daruje jeszcze parę tygodni czy miesięcy życia.
    Irmie najwyraźniej to imponowało. Często w trakcie selekcji stała u boku „mistrza”. Uwielbiała widok setek ludzi wysyłanych na śmierć, a Mengele wyjątkowo jej imponował"

    "Po wojnie była sądzona za ludobójstwo i zbrodnie przeciw ludzkości. Na pytanie angielskiego dziennikarza: "Dlaczego robiłaś te wszystkie okropne rzeczy?", Irma odpowiedziała: "Oczyszczenie Niemiec z elementów antysocjalistycznych było naszym zadaniem. Chodziło o zapewnienie przyszłości narodowi". W toczącym się przed sądem w dolnosaksońskim Lüneburgu procesie została skazana na śmierć. "Szybko", powiedziała, gdy kat zakładał jej na głowę biały kaptur. Była najmłodszą skazaną kobietą powieszoną przez brytyjski wymiar sprawiedliwości"
    #2wojnaswiatowa #zbrodniarzewojny #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: irmagrese..jpg

  •  

    Zadziwiające jest ile wśród tych ludzi było Austriakami.
    Amon Leopold Göth (ur. 11 grudnia 1908 w Wiedniu, stracony 13 września 1946 w Krakowie) – austriacki zbrodniarz wojenny, Hauptsturmführer SS nr 43 673, nr NSDAP 510 764, w czasie II wojny światowej m.in. komendant obozu koncentracyjnego Płaszów oraz likwidator gett żydowskich w Krakowie i Tarnowie.

    "11 lutego 1943 powierzono mu budowę i organizację obozu dla Żydów krakowskich i małopolskich w Płaszowie, którego następnie został komendantem. Obóz w Płaszowie został wybudowany na żydowskich cmentarzach. Na zniszczonych grobach postawiono baraki, a ulice wybrukowano kamiennymi macewami. Początkowo był to obóz pracy (do jesieni 1943). Później zarządcy z SS postanowili zmienić ostatni istniejący obóz pracy przymusowej w obóz koncentracyjny. Obóz rozrastał się, a więźniowie nie przychodzili już jedynie z krakowskiego getta. Ostatecznie obóz miał 80 hektarów i okresowo znajdowało się w nim dwadzieścia tysięcy więźniów. Około sto osiemdziesiąt baraków otaczał płot z drutu kolczastego. Göth mieszkał w willi na terenie obozu. Miał kilka koni i samochodów. Lubił przejażdżki po obozie na swoim siwku, a swoim bmw jeździł z ogromną prędkością, przyśpieszając dodatkowo na zakrętach. Swoje dwa psy – doga i mieszańca z owczarkiem niemieckim o imionach Rolf i Ralf – szkolił tak, by na komendę rzucały się na ludzi. Ofiarą obozu padło około 8 tysięcy osób, w ogromnej większości Żydów, jak również nieliczna grupa Polaków. Göth nie tylko administrował obozem, sam również mordował więźniów w sposób okrutny, wykorzystując każdą sytuację do zabicia człowieka. Według zachowanych relacji, np. zastrzelił wygłodzoną więźniarkę, gdy zauważył, że wybiera ziemniaki z paszy dla świń. Znane są przypadki, gdy Göth kazał rozstrzeliwać całe grupy robocze tylko za to, że znajdowano przy nich pozaobozowe pożywienie. Swoim ofiarom zadawał wyszukane tortury. Göth często osobiście dokonywał egzekucji ludzi niezdolnych do pracy. Lubił także ćwiczyć swoje umiejętności strzeleckie, np. strzelając do więźniów z okien samochodu lub balkonu willi. Spośród innych jego pokroju, wyróżniała go muzyka grana na jego rozkaz podczas egzekucji oraz szale, kapelusze, białe rękawiczki, które wkładał jako swoiste rekwizyty potrzebne mu do zabijania. Oblicza się, że w obozie Göth osobiście zabił około 500 osób. Obóz w Płaszowie stanowił punkt tranzytowy przede wszystkim dla Żydów krakowskich i małopolskich do dalszej deportacji, której celem był zwykle obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau"

    "7 sierpnia 1946 roku przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Krakowie stanął Amon Göth, jeden z największych zbrodniarzy hitlerowskich, oficer SS, komendant obozu koncentracyjnego w Płaszowie pod Krakowem oraz likwidator gett w Krakowie i Tarnowie.

    Jego oskarżycielem z ramienia rządu polskiego był prawnik prof. Mieczysław Siewierski.
    - Amon Göth był stosunkowo niedużym kółkiem w tej całej maszynie hitlerowskiej. Jeżeli zasiadł w plejadzie oskarżonych, odpowiadających przed najwyższym Trybunałem Narodowym, to dlatego, że to był jedyny oskarżony, któremu my oskarżyciele zarzucaliśmy akty osobistego bestialstwa - opowiada prof. Siewierski.

    Obóz koncentracyjny w Płaszowie miał charakter obozu przejściowego. Trafiali do niego Żydzi z gett podkrakowskich miast. Ofiarą obozu padło około 8 tys. Polaków i Żydów.
    Nieludzkie obchodzenie się z więźniami w Płaszowie było na porządku dziennym. Wystarczyło nie zdjąć czapki przed komendantem lub spojrzeć mu w oczy, żeby zginąć. Göth lubił prowokować więźniów, by następnie znęcać się nad nimi. Osobiście przeprowadzał egzekucje, mordował pod byle pretekstem.
    Mimo że oskarżony był tylko komendantem obozu w Płaszowie, sam zgłaszał się na ochotnika do likwidacji wszystkich okolicznych gett m.in. w Tarnowie i Krakowie.

    Amon Göth nie tylko mordował więźniów obozu, ale również ich okradał. W bardzo precyzyjny sposób obrabowywał wszystkich nowo przybyłych więźniów z ich dobytku. Cały ten majątek traktował jako swoją osobistą zdobycz wojenną, której nie kwapił się odprowadzać do kas hitlerowskich. Mimo nieformalnego przyzwolenia na bogacenie się kosztem ofiar obozów, skala tego zjawiska była tak duża, że w 1944 Göth został aresztowany przez władze niemieckie.
    - Ta chęć zysku była, obok osobistej satysfakcji z uśmiercania ludzi, takim drugim bodźcem w całej jego działalności – mówi prof. Mieczysław Siewierski.
    Nadchodząca klęska nazistów nie pozwoliła go osądzić. Göth trafił do sanatorium. To dzięki wcześniejszemu znalezieniu wielkiego magazynu z kosztownościami natrafiono na jego trop. Został aresztowany w maju 1945 roku przez wojska amerykańskie.

    Proces odbył się w dniach od 27 sierpnia do 5 września 1946 roku. Göth został skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 13 września 1946 roku w krakowskim więzieniu przy ul. Montelupich. Dopiero trzecia próba egzekucji zakończyła się śmiercią Götha, jego ostatnie słowa przed śmiercią brzmiały: "Heil Hitler”.

    Postać komendanta obozu w Płaszowie pojawia się w filmie Stevena Spielberga “Lista Schindlera”
    #zbrodniarzewojny #2wojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #historia
    pokaż całość

  •  

    Aribert Heim

    "Aribert Heim (ur. 28 czerwca 1914 w Bad Radkersburg, zm. 10 sierpnia 1992 w Kairze[1][2]) – austriacki lekarz, członek SA i SS działający w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen i jeden z najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy hitlerowskich. Ze względu na swój sadyzm nazywany był przez więźniów „Doktorem Śmierć”.

    Urodził się w austriackiej miejscowości Bad Radkersburg jako syn inspektora okręgu żandarmerii i gospodyni domowej. Studiował medycynę w Grazu. Doktorat z medycyny uzyskał na Uniwersytecie w Wiedniu w styczniu 1940. Już w 1935 Heim był członkiem Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP), partii wówczas w Austrii nielegalnej, i wstąpił do SA. Po anszlusie Austrii do Rzeszy został 1 października 1938 członkiem SS, w której to organizacji osiągnął w 1944 stopień SS-Hauptsturmführera. W kwietniu 1940 zgłosił się ochotniczo do Waffen-SS i w tymże roku został lekarzem w KZ-Sachsenhausen, przeniesiony w czerwcu i lipcu 1941 do KZ-Buchenwald, a od kwietnia 1941 Heima powołano do inspektoratu obozów koncentracyjnych.

    Pobyt i zbrodnie w Mauthausen

    Od 1 października 1941 był lekarzem obozowym w KZ-Mauthausen. Mimo że przebywał tam jedynie przez 2 miesiące (do grudnia 1941), Heim został zapamiętany przez więźniów jako jeden z najokrutniejszych lekarzy SS w tym obozie.

    Przedmiotem jego zbrodniczych eksperymentów było badanie skuteczności różnorakich trucizn na więźniach obozu. Według zeznań pisarza rewiru i pracowników pomocniczych, przy operacjach Heim razem z aptekarzem obozowym Erichem Wasickym wstrzykiwał zabójcze substancje w serce bez stosowania narkozy, chcąc sprawdzić, która z trucizn jest najtańsza i najszybsza w użyciu. Tym sposobem zabił kilkuset ludzi. Usuwał bez narkozy organy (dla wprawy, z nudów lub sadyzmu), po czym mierzył czas do zgonu ludzi, którzy konali z krzykiem. Raz wedle świadków rozciął człowiekowi brzuch, pozbawił jelit i wątroby i czekał na zgon. Więźniowie bali się go jak śmierci (stąd jego pseudonim).

    Od lutego do października 1942 służył w 6 Dywizji Górskiej SS „Nord” w południowej Finlandii. Po służbie w Mauthausen był także lekarzem w szpitalu polowym SS w Wiedniu. 15 marca 1945 został schwytany przez Amerykanów i umieszczony w obozie dla jeńców wojennych w Ludwigsburgu. Po zwolnieniu z obozu, pracował w 1947 w szpitalu we Friedbergu w Hesji. W tym czasie grał w klubie sportowym w hokeja na lodzie w Nauheim. Ożenił się i w 1949 osiedlił się w Mannheim. Kilkakrotnie bezskutecznie starał się zrzec obywatelstwa austriackiego na rzecz niemieckiego. Od 1954 do 1962 wykonywał zawód ginekologa w Baden-Baden.

    Wiedząc, że austriacka policja rozpoczęła przeciw niemu śledztwo, postanowił się ukryć. Wydano międzynarodowy nakaz aresztowania Heima, który obowiązuje do dziś. W 1979 sąd w Berlinie skazał go na karę pieniężną w wysokości 510 tys. marek jako szczególnie popierającego nazizm swymi mordami w Mauthausen, na podstawie szczególnych przepisów drugiej ustawy o denazyfikacji, obowiązujących wówczas tylko w Berlinie. Na pokrycie kary zlicytowano dom w berlińskiej dzielnicy Moabit będący od 1958 własnością Heima, z którego czynsze dotąd zasilały konto poszukiwanego. Ukrywał się potem m.in. w Południowej Ameryce, na Bałkanach i w Danii.

    W październiku 2005 hiszpańska gazeta „El Mundo” odkryła, że Heim od 1985 ukrywał się w miejscowości Denia na hiszpańskim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Władze niemieckie ustaliły nagrodę 130 000 € za informację prowadzącą do schwytania Heima. Policja hiszpańska bezskutecznie próbowała aresztować zbrodniarza, ten jednak albo zmienił miejsce zamieszkania w obrębie Hiszpanii, albo zbiegł do Danii...

    ...4 lutego 2009 niemiecka telewizja ZDF i „New York Times” poinformowały o rezultatach wspólnych poszukiwań Heima. Według nich Heim ukrywał się w Egipcie. Na początku 1980 przeszedł na islam, zmienił nazwisko na Tarek Farid Hussein. Syn Heima potwierdza, że jego ojciec zmarł w Kairze 10 sierpnia 1992 roku na skutek nowotworu jelit. Część badaczy i poszukujących Heima powątpiewało w jego śmierć, bowiem nie odnaleziono ciała zbrodniarza. 21 września 2012 sąd w Baden-Baden orzekł, że ciało znalezione w 1992 roku w Egipcie należy do zwodzącego władze i organa ścigania przez kilkadziesiąt lat Heima, rzeczywiście zmarłego na raka w Kairze w 1992 roku.

    Przedstawione przez prawnika reprezentującego Heima dokumenty potwierdzające oryginalność certyfikatu przejścia na islam, egipskie prawo jazdy ze zdjęciem oraz akt zgonu na nazwisko Tarek Hussein Farid, a także zeznania świadków, tj. Egipcjan znających Heima, jak też zeznania syna Rudigera Heima pozwalają sądzić, że Tarek Hussein Farid, zmarły w Kairze na raka w 1992 roku to poszukiwany Aribert Heim"
    #wikipedia
    #zbrodniarzewojny
    #iiwojnaswiatowa #drugawojnaswiatowa
    pokaż całość

  •  

    W starym mieście Uxul, które znajduje się w Meksyku, archeolodzy z Uniwersytetu w Bonn odkryli wykonaną przez ludzi jaskinię, służącą wcześniej jako zbiornik wodny. W jej wnętrzu natknęli się na 24 szkielety ludzkie, a każdy z nich pozbawiony głowy i rozczłonkowany – niestety jak się okazało po badaniach, nie ma tu mowy o tzw. drugim pochówku, bo szczątki nosiły ślady brutalnej śmierci. Na kościach znaleźć można było ślady po uderzeniach toporkiem, a także dekapitacji, więc wszystko staje się jasne – Majowe potrafili traktować swoich wrogów w bardzo brutalny sposób. Zagadką pozostaje jednak tożsamość ofiar i przyczyna ich śmierci, wiadomo tylko, że część cieszyła się wysokim statusem społecznym, bo w ich zębach odnaleziono ozdobne wstawki z jadeitu.

    #zbrodniarzewojny #historiajednejfotografii #historia #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: 22857914750.jpg

  •  

    Baldur von Schirach (przywódca Hitlerjugend)

    Urodzony 9 maja 1907 roku w Weimarze. Pochodził z bardzo zamożnej i dużo znaczącej rodziny. Miał trzech synów i córkę. Jego ojciec piastował wysokie urzędnicze stanowisko w rodzinnym mieście, ponadto był uznanym reżyserem teatralnym. Matka była Amerykanką, dlatego w domu mówiono równie często po angielsku, jak i po niemiecku.

    Baldur po ukończeniu osiemnastego roku życia wstąpił do NSDAP. Niedługo potem wyjechał do Monachium na studia. Studiował historie sztuki, gdzie został przywódcą młodych socjalistów. W 1933 roku objął dowodzenie nad całym Hitlerjugend otrzymując najwyższy, w tej organizacji, wojskowy stopień - Reichsjugendführera, rownocześnie rezygnując z nauki.

    Baldur był wzorem do naśladowania dla niemieckiej młodzieży, rownocześnie był znakomitym manipulatorem. Na siłę próbował przypodobać się Hitlerowi, pisał wiersze i poematy na jego cześć. Jego postawa, prezencja i głoszone hasła sprawiły, że pomimo braku obowiązku do Hitlerjugend zgłosiło się około 8 milionów młodych chłopców w wieku od 10 do 18 lat. Przed rządami Baldura Hitlerjugend liczyło zaledwie 22 tysiące chłopców.

    W 1940 roku wstąpił do armii i walczył w kampanii francuskiej, jednocześnie został pozbawiony swojego wcześniejszego stanowiska, zostając gauleiterem Wiednia. Za jego rozkazem wysłano około 185 tysięcy austriackich Żydów do obozów, nazywał to "wkładem do kultury europejskiej". Pod koniec wojny Baldur próbował przemówić Hitlerowi do rozsądku i ograniczyć wywózkę Żydów, czym stracił w jego oczach.

    Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Wiednia słuch o nim zaginął. Oficjalnie uznano go za zamarłego. Nie informując nikogo Baldur pod przybranym nazwiskiem 'Richard Falk' uciekł z Wiednia do małej mieściny Schwaz. Chciał rozpocząć nowe życie pracując jako tłumacz w placówce amerykańskiej. Tam też pisał swoją powieść "Tajemnica Myrny Loy", której nie dokończył.

    5 czerwca 1945 roku Baldur przyznał się władzom amerykańskim kim jest, twierdził, że poddanie się karze w rozprawie Hitlerjugend to jego obowiązek, ponieważ on stał na ich czele i pozostanie do końca.

    W 1946 Baldur von Schirach został skazany w procesie Norymberskim na 20 lat pozbawienia wolności za zbrodnie przeciw pokojowi tzn. zarządzanie Hitlerjugend i zbrodnie przeciw ludzkości. Tak mówił na temat Hitlerjugend:
    "Mojej moralności nauczyłem się u boku Fuhrera, była to zła wiara. Brałem udział w tej akcji. Nie mogę tego cofnąć".
    W 1966 roku wyszedł na wolność. Po wyjściu opublikował wspomnienia "Wierzyłem w Hitlera". Zmarł 8 sierpnia 1974 roku z powodu choroby oczu.

    Jego wnuk, Ferdinand von Schirach, jest autorem wielu książek.
    Baldur von Schirach skomponował muzykę do propagandowego filmu "Hitlerjuge Quex".

    #historiajednejfotografii #iiwojnaswiatowa #fotohistoria

    #zbrodniarzewojny - zapraszam
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Sprawa mydła produkowanego z tłuszczu ludzkiego co jakiś czas pojawia się na łamach prasy prawie od 70 lat, ale do tej pory nikt nie wyjaśnił jej do końca. Nikt też nie odpowiedział na pytanie, czy opisany w "Medalionach" Z. Nałkowskiej proces produkcji dokonywany przez prof. Spannera pozostał tylko w fazie eksperymentu, czy też rozwinął się do rozmiarów produkcji masowej. Wzmiankę o mydle produkowanym z tłuszczu ludzkiego już w Iwojnie światowej znajdujemy w książce Krzysztofa Kąkolewskiego "Co u pana słychać" (Warszawy, Iskry 1975, s. 109, Iskry 1986, s. 84) . Jeden z rozmówców Kąkolewskiego, Aleksander Dolezalek, członek kierownictwa Ośrodka Studiów Ogólnoeuropejskich we Vlotho, powiedział: "Powiem panu z całą otwartością: ja znałem informację z radia angielskiego, ale nie wierzyłem w nią. Pamiętam, że w czasie pierwszej wojny światowej alianci twierdzili, że Niemcy robią mydło z ludzi, i to okazało się kłamstwem (. .. )". Oskarżenia o próby robienia mydła z ludzi pojawiają się więc już na wiele lat przed II wojną światową i nie są odkryciem ostatniego 50-lecia. Z czasów II wojny światowej wiadomo jedynie o laboratorium prof. Spannera, a to dzięki opisom Zofii Nałkowskiej, która była członkiem Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. O gdańskim laboratorium mówił też Artur Bliss-Lane ("Widziałem Polskę zdradzoną" w rozdziale: "Pomoc amerykańska. .. ", MOPSR, New York, Indianapolis 1948) : "Przybyłem do Polski z I misją 6 września 1945 r. W Gdańsku pokazano nam najbardziej dramatyczne dowody -- fabrykę mydła. W kadziach znajdowały się tam jeszcze szczątki ludzkie, z których tłuszcz przerabiano w laboratorium. Nadal suszyły się ludzkie skóry. Był to widok tak okropny i wstrząsający, że nie chciałem go oglądać". O sprawie prof. Spannera pisał też wielokrotnie na łamach "Prawa i Życia" znany historyk Jacek Wilczur. Przypomnijmy fakty dotyczące eksperymentu: Instytut Anatomii w Gdańsku mieścił się przy Adolf Hitler Strasse. Po wyzwoleniu, w marcu--kwietniu 1945 r. , został tam umieszczony Zakład Higieny kierowany przez dr. Lachowicza. Po lustracji budynku odkrył on zakonspirowane pomieszczenia ze zwłokami i kadziami. Powołano Komisję Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i Zakładu Medycyny Sądowej. W trakcie przeprowadzonej 4 maja 1945 r. wizji lokalnej znaleziono 350 zwłok. W czasie wojny Instytutem kierował prof. Spanner, jego zastępcą był doc. Wohlman. Produkcję rozpoczęto 17 stycznia 1941 r. Laborantami byli gdańszczanie: Zygmunt Mazur, pomagający zbierać materiały do książki Spannera, Aleksy Opiński oraz jeniec o nieznanym nazwisku. Preparatorem był von Bargen, a asystentką Keuteck (Koitek) . W lutym 1944 r. z 75 kg tłuszczu pierwszej partii wytopiono 20 funtów czystego mydła. W styczniu 1945 r. prof. Spanner wyjechał z Gdańska, zalecając dalsze badania. Listy kazał kierować do: Halle au der Saale Anatomisches Institut. Koitek wyprowadziła się natomiast do Berlina. Z akt procesu Forstera (tom XIII/ 280) wynika, że w Instytucie pracowało najpierw 15 studentów, a później 400. Początkowo nie byli dopuszczani do eksperymentu. O mydle w pierwszej fazie wiedzieli tylko wspomniani wcześniej oraz feldfebel Herbert Labusch i robotnicy: Heinz Bortner i Reichert. Aleksy Opiński stwierdził, że istniały trzy receptury i trzy gatunki mydła: żółte, białe i brązowe (żółte miało być rzekomo mydłem z dodatkiem tłuszczu ludzkiego) . Zły zapach poprawiano olejkiem migdałowym. Do Spannera przyjeżdżali często Conti i Russ -- ministrowie oświaty i zdrowia. O produkcji mydła wiedział też na pewno prof. Grosmann, rektor Akademii Medycznej. 17 i 18 maja 1945 r. prof. Grzywno-Dąbrowski dokonał oględzin i sekcji zwłok leżących w Instytucie Anatomii. Konkretne wyniki przedstawiono 17 października 1945 r. w NTN w trakcie procesu przeciwko Albertowi Forsterowi (tom XVIII, sygn. 280/ 2, s. 3730--3732) . Eksperci: dr Jan Robel z Instytutu Ekspertyz Sądowych Ministerstwa Sprawiedliwości, doc. dr Jadwiga Ackerman z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz mgr Maria Paszkowska, opisali typ próbek pobranych w Instytucie Anatomii, ich zawartość oraz odczytali swoje orzeczenie. Stwierdzono w nim: "Substancje zawarte w dwóch nadesłanych do badania słoikach zidentyfikowano jako mydło. Jedna próbka przedstawiała produkt wykończony prawdopodobnie przez wysolenie, druga zaś była mydłem surowym silnie alkalizowanym. Badania przedłożonych próbek mydła w kierunku obecności białka ludzkiego nie wykonano, jako bezcelowe, a to z następujących powodów: Białka są związkami niezmiernie wrażliwymi na działanie alkaliów, nawet w temperaturze pokojowej. Podczas długotrwałego gotowania z alkaliami żrącymi, a więc w warunkach fabrykacji mydła, białka ulegają całkowitemu zniszczeniu i rozkładowi na bardzo proste składniki. Dlatego też mydło nie może w ogóle zawierać białka pochodzącego z tłuszczu użytego do fabrykacji tegoż mydła. Stwierdzenie, czy dane mydło nie zostało wytworzone z tłuszczu ludzkiego, jest również niemożliwe na zasadzie badania kwasów tłuszczowych wchodzących w skład mydła. Kwasy te bowiem nie posiadają jakościowych ani ilościowych cech odróżniających je od kwasów tłuszczowych lądowych zwierząt ssących". Tyle danych historycznych. W 1985 r. otrzymałam informację, że w jednej z białostockich miejscowości znajdują się duże obszary leśne, w których zakopane są olbrzymie ilości właśnie takiego mydła. Po przekopaniu terenu znalazłam kostki oznaczone symbolami RF II; RIF 0043, 0091; 00256; 0509; 0045; 0429; 0081; 0048; 0559; 0041; 0042, a także troszkę większe kawałki, tyle że koloru ciemnoczerwonego. Znajdowała się tu nasycalnia podkładów kolejowych. Po wzniesieniach oraz wgłębieniach terenu można było wywnioskować, że był pilnie strzeżony przez wojsko. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że nikt nie miał dostępu do fabryki, a wjeżdżające do niej transporty ludności żydowskiej wyjeżdżały puste. Trudno z pozostałych dokumentów i relacji uzyskać informację, czy było to kolejne laboratorium, w którym przeprowadzano eksperymenty podobne do tych prof. Spannera. Nikt też nie wie, co mogą oznaczać symbole umieszczone na mydle. Na pewno, według relacji różnych historyków, skrót nie oznaczał "Czysty Żydowski Tłuszcz", ponieważ hitlerowcy każdą tajną działalność opatrywali kryptonimami, które nie były tak łatwe do rozszyfrowania. Skłaniać się więc należy do twierdzenia, że RIF to "Przemysł Tłuszczowy Rzeszy", a numery oznaczają bądź miejsce produkcji mydła, bądź terytorium, na jakie kierowano daną serię. Ilości znalezionego przeze mnie mydła wskazują, że gdyby było ono rzeczywiście produkowane z tłuszczu ludzkiego, musiałaby to być produkcja masowa. Szczegółowo na temat znaleziska pisałam w "Sztandarze Młodych" w lipcu 1985 r. Znalezionym mydłem próbowałam zainteresować różne instytucje naukowe w Polsce i za granicą. Niektóre instytucje polskie potwierdzały brak możliwości rozpoznania tłuszczy ludzkich i innych tłuszczy zwierzęcych, co jest zgodne z tezą orzeczenia wydanego przez ekspertów sądowych (Zakłady Pollena Uroda, Instytut Chemii Przemysłowej, naczelnik KG MO). Kostki znalezione w woj. białostockim dzięki prof. Arturowi Sandauerowi przekazałam do zbadania w Instytucie Yad Vashem, skąd otrzymałam informację, że na pewno nie jest to mydło pochodzenia ludzkiego. Wszystkie informacje, które posiadam, dotyczą końca lat 80. Być może obecnie można już znaleźć instytucję, w kraju lub za granicą, która będzie potrafiła przeprowadzić skuteczne badanie. Wyjaśnienia wymaga też rozwinięcie symboli cyfrowych. I na zakończenie problem moralnoprawny. W Gdańsku pojawił się sprzedawca tego mydła. Padają stwierdzenia, że będzie odpowiadał przed sądem, jeżeli okaże się, że jest to rzeczywiście mydło pochodzenia ludzkiego. Chyba nie na tym polega problem. Niezależnie od tego, jakiego jest pochodzenia, było świadomie sprzedawane jako mydło z tłuszczu ludzkiego

    http://archiwum.rp.pl/artykul/64597_Mydlo_z_tluszczu_ludzkiego.html
    #iiwojnaswiatowa #ludobojstwo #niemcy #zbrodniarzewojny
    pokaż całość

  •  

    Oskar Dirlewanger (SS-Oberführer)

    Urodzony 26 września 1895 roku w Würzburgu. W wieku 18 lat przerwał edukację i dobrowolnie wstąpił do niemieckiej armii, gdzie walczył na zachodnim froncie podczas I wojny światowej. Oskar posiadał bardzo ciężki charakter, był awanturnikiem, lubił zaglądać do kieliszka i sprawować władze nad innymi. Został niejednokrotnie ranny, wykazywał się odwagą za którą, po wojnie, został odznaczony Krzyżem Żelaznym I stopnia. W 1918 roku Oskar stacjonował na terytorium Rumunii gdzie groził mu areszt w obozie dla jeńcow i postawienie przed sądem wojennym przez aliantów. Oskar się nie poddał i wraz z grupą około 600 żołnierzy wrócił na piechotę do swojej ojczyzny.

    Po powrocie do Niemiec, w 1919 roku, Oskar rozpoczął studia. Uzyskał tytuł doktora politologi na uniwersytecie we Frankfurcie. Następnie wstąpił do NSDAP, Oskar posiadał wiele kontaktów z ludźmi na wysokich szczeblach, dzięki czemu pracował na dyrektorskich stanowiskach niekoniecznie powiązanych z jego wykształceniem. Często dokonywał malwersacji pieniędzy na rzecz partii. Oskar piął się w górę i czuł się nietykalny. W latach 30. jego zainteresowanie skupiła żeńska organizacja Hitlerjugend - BDM. Miał skłonności pedofilskie. Oskar został posądzony o gwałt na 14-latce, stracił tytuł doktora i odbył tylko dwuletnią karę pozbawienia wolności. Po wyjściu jeszcze dwukrotnie zgwałcił małoletnie dziewczyny za co został umieszczony w obozie koncentracyjnym w Welzheim. Podczas pobytu w obozie Oskar pisał listy do Himmlera z prośbą o przyłączenie do SS, Himmler odrzucał te prośby, ponieważ SS nie mogła być kojarzona z pedofilami i alkoholikami. Jednak partia o nim nie zapomniała i niespełna pół roku pózniej za sprawą kolegi z czasów I wojny światowej Gottloba Bergera, Oskar został uwolniony i mianowany oficerem.

    Berger wysłał Oskara do Hiszpanii, gdzie szkolił tamtejsze bojówki. Oskarowi został przywrócony tytuł doktora.

    W 1940 roku, po ponownej prośbie, Oskar został przyjęty do SS. Oskar stworzył specjalną brygadę zrzeszającą samych niemieckich kryminalistów, od złodziei po morderców, która miała za zadanie...łapać złodziei i osoby, które wydawały się podejrzane dla bezpieczeństwa III Rzeszy. Na moment Oskar zmienił pracę i został przeniesiony do obozu w Dzikowie Starym, jednak ta praca nie była dla niego, więc za zgodą dowództwa powrócił do zarządzania swoim oddziałem. Sami naziści bali się tego oddziału, skargi na brutalność i brak dyscypliny spływały bardzo często. Oskar kierował się zasadą- amunicji może zabraknąć, ale alkohol musi być. Siłą oddziału było to, że żołnierze, pod presją, atakowali całą grupą, bo odmowa, nawet nieracjonalnego rozkazu oznaczałaby smierć.

    Oskar czuł się panem świata. Gdy maszerował ze swoimi żołnierzami, strzelał w plecy tym, którzy szli za wolno, uważał swoich ludzi za ludzkie śmieci i tak ich traktował. Każde, choćby małe przewinienie kończyło się egzekucją.

    W 1942 roku dowództwo wysłało cały oddział na Białoruś, gdzie miało zajmować się walką z partyzantką radziecką. Jednak nie w głowie Oskara były walki, oddział maszerował ze wsi na wieś mordując, gwałcąc i rabując co popadnie. Sielanka trwała dwa lata po czym Oskar wraz ze swoim oddziałem dołączył do walk w okolicach Warszawy, gdzie rownież dochodziło do zabijania cywilów i gwałtów. Oddział Oskara w ostatnich dniach walk nie posiadał amunicji, żeby przypodobać się dowództwu weszli do szpitala na warszawskiej Woli i pozabijali kolbami noworodki i personel szpitala. Relacja Mathiasa Schencka: "(...)Dirlewanger stał ze swoimi ludźmi i się śmiał(...). Za nimi ciągnęli lekarza z pętlą na szyi(...)Miał na sobie kawałek szmaty czerwonej od krwi i kolczastą koronę na głowie. Szli pod szubienice. Kiedy wieszali jedną z sióstr Dirlewanger kopnął cegły spod jej nóg.(...)"

    Hans Frank wyprawił uroczysty obiad dla Oskara, a od Himmlera spływały gratulacje za "likwidacje bandytów".

    Oskar za swoje zasługi otrzymał kolejne odznaczenia, a z dowództwa spływały same pochwały za oddanie się dla ojczyzny. Na cześć Oskara utworzono 36 Dywizje Grenadierów SS „Dirlewanger”, jednak sam Oskar ku zaskoczeniu odszedł w cień i nie przejął dowództwa tej dywizji.

    W 1945 Oskar został pojmany we francuskiej strefie okupacyjnej. 7 czerwca 1945 roku znaleziono w celi jego zwłoki. Prawdopodobnie polscy żołnierze stacjonujący we Francji skatowali go na smierć. W latach 50. na światło dziennie wyszła plotka jakoby Oskar żył i był widziany w Egipcie, jednak w 1960 roku ekshumacja jego zwłok potwierdziła zgon jednego z największych zbrodniarzy wojennych.

    Oddział Oskara Dirlewangera nigdy nie był uznawany za jednostkę wojskową, byli to "niemieccy najemnicy" z mundurami III Rzeszy, cechujący się brutalnością, pijaństwem i niechlujstwem. Nikt z około 2500 członków oddziału nigdy nie został postawiony przed sądem.

    #historiajednejfotografii #iiwojnaswiatowa #fotohistoria

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia taguj
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Stefan Baretzki (SS Rottenführer)

    Urodzony 24 marca 1919 roku w Czerniowcach na terenie Rumunii. Jego rodzice byli narodowości niemieckiej, dlatego w 1939 roku, jako volksdeutsch, został przesiedlony do III Rzeszy. Stefan z zawodu był krawcem. Gdy nastała wojna nie walczył na froncie, a pracował w fabryce odzieży, gdzie szył mundury dla żołnierzy. W 1942 roku Stefan otrzymał powołanie do Waffen-SS w Oświęcimiu. Szybko awansował na stanowisko szefa bloku więzienia w obozie Auschwitz II-Birkenau. Pełnił tę funkcję do stycznia 1945 roku.

    Stefan dał się poznać jako sadysta. Z chęcią przyglądał się egzekucją, niejednokrotnie sam je wykonywał. Zawsze dzierżył w ręce kij, którym tłukł swoje ofiary. Posiadał zamiłowanie do przemocy. Na terenie obozu organizował walki więźniów, które zazwyczaj kończyły się śmiercią jednego z uczestników takiej walki. W kwietniu 1944 roku zatłukł na smierć młodego mężczyznę, ponieważ ten 'nie przywitał się z nim prawidłowo'. Stefan nadzorował też akcje transportu nowych więźniów do obozu, relacja jednego z więźniów, który pomagał przy transporcie: "Raz pociąg przyjechał z 3000 ludźmi, wszyscy chorzy. Baretzki rozkazał w 10 minut wyładować całe wagony. Pewna kobieta bardzo głośno krzyczała, właśnie rodziła. Wyciągnąłem dziecko po czym owinąłem je w koc, gdy nagle podszedł wściekły Baretzki i zaczął tłuc mnie i kobietę kijem, a dziecko kopnął niczym piłkę. Rozkazał 'Przynieś to gówno tutaj!'. Dziecko było martwe, matka też"

    W styczniu 1945 roku Bartezki został przydzielony do 32 Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS "30 stycznia", gdzie brał udział w bitwie o Berlin. W maju tego samego roku Stefan został ujęty przez radzieckie wojska i osadzony w niewoli z której wyszedł już po trzech miesiącach.

    Bartezki wyjechał do Bochum w RFN, tam zatrudnił się w miejscowej kopalni i pracował do 1960 roku.

    W 1959 roku prokurator generalny Hesji Fritz Bauer doprowadził do sporządzenia listy i nakazów aresztowania wszystkich zbrodniarzy SS z obozu Auschwitz-Birkenau. Stefan Baretzki został aresztowany w kwietniu 1960 roku. 20 sierpnia 1965 roku w drugim procesie oświęcimskim we Frankfurcie nad Menem, Stefan usłyszał wyrok dożywotniego więzienia plus dodatkowe osiem lat pozbawienia wolności. Był to drugi najcięższy wyrok tego procesu. Na sali sądowej mówił: "(...)Powiedziano nam, że zagłada Żydów jest konieczna. Pytaliśmy 'Co Ci ludzie zrobili?' Powiedziano nam, że zatruli studnie i uprawiali sabotaż. (...)rozkazy były święte. Jeśli przełożony powiedział 'to jest czarne' to było to czarne choćby było białe." W 1969 roku Bartezki odwołał się od decyzji sądu, jednak bezskutecznie.

    W roku 1988 Stefan Beretzki został przeniesiony do szpitala w Bad Nauheim ze względu na zły stan zdrowia. Tam, 21 czerwca 1988 roku, popełnił samobójstwo.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Ławrientij Beria wraz ze Swietłaną Alliłujewą - córką Stalina. W tle Józef Stalin.

    Ławrientij Beria

    Urodzony 29 marca 1899 roku w Mercheuli w Gruzji. Pochodził z rodziny chłopskiej, jednak rozpoczął studia na politechnice w Baku, został architektem. Jako 18 latek zapisał się do partii bolszewickiej, był zafascynowany ideologią komunistyczną. Zaledwie cztery lata pózniej, w 1921 roku wstąpił do Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej do Walki z Kontrrewolucją, Spekulacją i Nadużyciami Władzy (CZeKa), a dwa lata pózniej został szefem służb specjalnych OGPU. Gdy w 1924 roku wybuchło powstanie gruzińskie Beria pokazał swoją prawdziwą naturę i stłumił rewolucjonistów doprowadzając do śmierci około 5 tysięcy z nich. W zasłudze został mianowany szefem tajnego politycznego wydziału OGPU i otrzymał Order Czerwonej Gwiazdy. W 1926 Beria został sekretarzem partii w Gruzji, a 6 lat pózniej w całym Zakaukaziu. Wtedy też pierwszy raz spotkał się ze Stalinem co, jak się pózniej okazało, zaowocowało wielką sympatią.

    W 1934 roku na terenach ZSRR rozpoczęła się 'wielka czystka', która miała za zadanie likwidowanie wrogów komunistycznych. Na skutek sytuacji jaka miała miejsce w Europie Stalin w obawie przed chaosem jaki mógł zapanować w państwie, odsunął od władzy obecnego szefa NKWD Nikołaja Jeżowa i skazał go na smierć, a na jego miejsce obsadził Ławrientija Berie. Beria miał za zadanie uporządkować struktury NKWD, a w jej szeregi wprowadzić dyscyplinę, stał się najbardziej zaufanym człowiekiem Stalina wykonując posłusznie jego każdy rozkaz.

    10 lutego 1941 roku Beria nadzorował deportacje ludności polskiej na Sybir. W sumie we wszystkich czterech deportacjach wywieziono około 300 tysięcy ludzi. Rownież na wniosek Beri zapoczątkowano masowe rozstrzelania polskich oficerów w Katyniu czy 'czystki' wsród polskiej inteligencji. NKWD pod rządami Beri terroryzowało żołnierzy Armii Czerwonej, zabijano rodziny dezerterów czy tych czerwonoarmistów, którzy trafiali do niewoli niemieckiej.

    W 1941 roku Beria został mianowany na stanowisko wicepremiera ZSRR. Pełnił tę funkcje do śmierci Stalina. W 1944 roku Beria został szefem sowieckiego programu atomowego, a rok pózniej został marszałkiem ZSRR.

    Od 1952 roku Beria posiadając coraz to większe wpływy i władze odbiegał od ideologii komunistycznej. Wypuścił z aresztów osoby chore i stare, ubiegał o dialog z zachodem i chciał wycofania wojsk radzieckich z NRD. Krytykował łagry i tortury, przekształcił państwową gospodarkę. Beria dążył do zostania następcą Stalina, jednak zdawał sobie sprawę, że drugi Gruzin nie może rządzić Związkiem Radzieckim, dlatego też szukał radzieckich wspołpracowników, aby przy najbliższej okazji przejąć i zbudować nowy rząd.

    Jednak władza Beri nie trwała zbyt długo, ponieważ po śmierci Stalina w 1953 roku Chruszczow czując zagrożenie ze strony Berii zawiązał spisek z Malenkowem i Mołotowem. Cała czwórka pod pretekstem narady spotkała się na Kremlu i tam oskarżyli oni Berie o zamach na byłego przywódce partii bolszewickiej, chęć obalenia ustroju komunistycznego i szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych. Beria słysząc zarzuty wyciągnął pistolet i o mało co nie doszło do strzelaniny, jednak spiskowcy udaremnili atak. Beria pod osłoną nocy został wywieziony z Kremla.

    Został skazany na karę śmierci, prawdopodobnie proces w ogóle się nie odbył. Egzekucje wykonano 23 grudnia 1953 roku w Moskwie w bunkrze przeciwlotniczym.

    Istnieją przesłanki, że faktycznie to Beria stoi za zabójstwem Józefa Stalina. Faktem jest, że Beria nie zrobił nic by pomóc konającemu Stalinowi i zakazał wezwania lekarza twierdząc, że Stalin tylko śpi. Podobno słysząc o jego śmierci był szczęśliwy.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Hermine Braunsteiner (z lewej) Szwajcaria, 1962

    Urodzona 16 lipca 1919 roku w Wiedniu. Jej rodzice byli ortodoksyjnymi katolikami, a w domu panowały surowe zasady. Hermine chciała zostać pielęgniarką jednak nie posiadała odpowiedniego wykształcenia, próbowała rownież bezskutecznie zostać opiekunką. Była wysoką i dobrze zbudowaną kobietą. Po aneksji Austrii do III Rzeszy podjęła prace w zakładach lotniczych Heinkla nieopodal Berlina. W 1940 roku otrzymała posadę nadzorczyni obozu w Ravensbrücku.

    W Ravensbrücku pracowała do 1942 roku po czym przeniesiono ją do obozu na Majdanku. Hermine została jedną z asystentek Elsy Ehrich - głównej nadzorczyni obozu kobiecego na Majdanku. Otrzymała tu przydomek "Kobyła" ze względu na swoją siłę, potrafiła roztrzaskiwać jednym uderzeniem kija czaszkę lub łapać dzieci za włosy i wrzucać do komór gazowych. Nazywano ją rownież "Tratująca klacz", ponieważ nosiła specjalne buty z podbiciem ze stali, którymi niejednokrotnie kopała kobiety lub wręcz skakała po nich doprowadzając tym samym do ich śmierci. Zawsze chodziła ze swoim pejczem, którym biła więźniarki. W 1944 roku po ewakuacji Majdanka została znowu przeniesiona do Ravensbrücku. Tam awansowała na kierowniczkę nadzoru pracy i dozorczynię podobozu. Rok pózniej uciekła z obozu przed Armia Czerwoną, jednak kilka miesięcy pózniej została aresztowana i więziona do 1947 roku. Hermine została dwukrotnie postawiona przed sąd austriacki. Z braku jakikolwiek dowodów Hermine została wypuszczona na wolność i objęta amnestią.

    Pracowała jako sprzątaczka w hotelu do 1959, wtedy to Hermine wyszła za mąż za amerykańskiego żołnierza Russella Ryana z którym wyjechała do Stanów Zjednoczonych ukrywając swą przeszłość. W 1963 roku otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Wiodła spokojne życie w Nowym Jorku, pracowała jako niania. W 1968 roku najbardziej znany łowca nazistów Szymon Wiesenthal odkrył karty przeszłości Hermine Braunsteiner i znalazł jej miejsce zamieszkania, tym samym składając zawiadomienie do Amerykańskiego Ministerstwa Emigracyjnego. Dopiero po trzech latach Ministerstwo pozbawiło Hermine obywatelstwa uznając ją za obywatela podejrzanej kategorii. Rok pózniej uczestniczyła w procesie w USA, wynikiem sądu w 1973 roku Hermina została przetransportowana do Niemiec Zachodnich, gdzie odbywały się procesy przeciwko byłej załodze obozu na Majdanku.

    Sąd uznał ją za winną zamordowania 80 ludzi i współudział 1000. Hermine nie okazywała skruchy, twierdziła, że była małym trybikiem w maszynie. 30 maja 1981 roku została skazana na dożywocie, był to najwyższy wymiar kary w tym procesie.

    W 1996 roku Hermine została zwolniona z więzienia ze względu na zły stan zdrowia. Mąż był z nią do końca i nie wierzył w wine swojej małżonki. Zmarła 3 lata pózniej 19 kwietnia 1999 roku w Bochum.

    W 1995 roku w Niemczech została wydana książka "Lektor" Bernarda Schlika opowiadająca o romansie 15 letniego Michaela z Hanna, która po latach zostaje oskarżona o zbrodnie nazistowskie. Większość twierdzi, że inspiracją do napisania tej książki była Hermine Braunsteiner, jednak sam autor zdecydowanie zaprzecza. W 2008 na ekrany kin wchodzi adaptacja książki.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      @Mobby:

      Oprócz tego, po co ktoś ma się zniżać do poziomu tej kurwy i traktować jej gorzej niż człowieka, skoro można
      pokazać, że jest się od niej lepszym człowiekiem.

      Bo nie jest de facto człowiekiem. Dlatego powinna dożywać swoich dni w więzieniu, nie ma tu nic niehumanitarnego - jednostka ta nie jest zdolna do życia w społeczeństwie, poza tym powinna odbyć karę do końca ze swe zbrodnie. Zniżaniem się do jej poziomu byłoby traktowanie jej tak jak ona traktowała więźniów, czego nikt nie proponuje. Ale nie można w imię źle pojmowanej sprawiedliwości uwalniać takich osobników od kary.
      W szerszym kontekście to że prawo na coś pozwala to jeszcze o niczym nie świadczy. Generalnie rzecz ujmując ponad prawem powinna stać moralność, a samo prawo z niej wynikać. Dla mnie (i chya dla większości ludzi w naszym kręgu kulturowym) udzielanie łaski takim zwierzętom jest zwykłą niesprawiedliwością.
      pokaż całość

    •  

      @Valg: Znam temat i eksperyment ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (34)

  •  

    Wytrawny kolekcjoner złotych zębów, czyli rzecz o aptekarzu z Auschwitz

    http://www.wykop.pl/link/3639563/wytrawny-kolekcjoner-zlotych-zebow-czyli-rzecz-o-aptekarzu-z-auschwitz/ Kopniesz?

    Na strychu apteki należącej do niejakiego Victora Capesiusa było co najmniej piętnaście walizek, pękających w szwach od wyłamanych zębów, przy których wisiały jeszcze kawałki ciał ofiar.

    #europa #historia #ciekawostkihistoryczne #zbrodniarzewojny #germandeathcamps #niemcy #ciekawostki #zainteresowania
    pokaż całość

  •  

    Odilo Globocnik (SS-Gruppenführer/dowódca policji i SS na dystrykt lubelski)

    Urodzony 21 kwietnia 1904 roku w Trieście. Rodzice mieli austriacko-słoweńskie korzenie, jednak w domu posługiwano się tylko językiem niemieckim. Odilo jako młody chłopak nie chciał zostać wojskowym jak jego ojciec, bardziej ciągnęło go do polityki. W 1931 roku wstąpił do NSDAP, a trzy lata pózniej wszedł w szeregi austriackiej SS. Był ambitny, szybko awansował w hierarchii. Miał bardzo duży udział w aneksji Austrii do III Rzeszy. W 1938 roku został mianowany przez Hitlera na gauleitera Wiednia. Gauleiterzy mieli bardzo duże wpływy i władze w danym okręgu politycznym.

    Odilo wykorzystując swoje wysokie stanowisko doprowadzał do rożnych malwersacji, szczególnie finansowych. Dwa miesiące przed rozpoczęciem II wojny światowej za sprawą Hermanna Göringa, Odilo Globocnik zostaje zdegradowany ze stanowiska gauleitera. Jednak Odilo nie daje za wygraną i zgłasza się na ochotnika do Wafen SS, gdzie uczestniczy w napadzie na Polskę wykazując się niezwykłą odwagą, która zostaje nagrodzona licznymi medalami.

    9 listopada 1939 roku Himmler powołał Globocnika na stanowisko dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim Generalnego Gubernatorstwa. Siedziba Globocnika znajdowała się przy dzisiejszej ulicy Bocznej Lubomelskiej w Lublinie. Odilo już rok po objęciu stanowiska utworzył obóz pracy znajdujący się przy ulicy Lipowej w Lublinie, jak i dokonał czystek inteligencji polskiej na terenie dystryktu. Globocnik był odpowiedzialny za budowę "placówek SS i policji na nowych obszarach wschodnich", bardzo sobie cenił ziemie lubelskie, marzył o kolonizacji Lubelszczyzny. Na rozkaz Globocnika wysiedlono dwa tysiące ludzi z powiatu zamojskiego, a na ich miejsce sprowadzono volksdeutschów. W 1941 roku Himmler osobiście rozkazał Globocnikowi budowę pierwszego obozu zagłady, który miał pomieścić około 50 tysięcy więźniów.

    Na początku 1942 roku rozpoczęto akcje o kryptonimie "Reinhardt". Sztab znajdował się w dzisiejszym budynku Collegium Iuridicum KUL w Lublinie, a nadzorował nim Odilo Globocnik. Akcja zakładała masową zagładę Żydów w trzech obozach: Bełżcu, Sobiborze i Treblince. Łącznie pod nadzorem Odilo Globocnika wymordowano około 2 miliony ludzi pochodzenia żydowskiego. Po całej akcji do Globocnika napisał Himmler: "Wyrażam Panu moje podziękowanie i uznanie za Pańskie wielkie i jedyne w swoim rodzaju zasługi położone dla całego narodu niemieckiego przy wykonaniu "operacji Reinhardt"

    W 1943 roku Niemcy postanowili całkowicie "oczyścić" tereny Zamojszczyzny z Polaków. Wysiedlono około 300 tysięcy osób. W sierpniu tego samego roku miejscowa ludność zaczęła się buntować i doszło do powstania zamojskiego. Wtedy też wezwano oddziały Wermachtu, którymi dowodził Globocnik. Akcja nosiła kryptonim "Wilkołak". Podczas akcji wymordowano 8 tysięcy osób, nie licząc grabieży, gwałtów i podpaleń dokonywanych przez jednostki Globocnika.

    We wrześniu 1943 Odilo Globocnik został przeniesiony do regionu Friuli-Venezia Giulia w niemieckiej strefie okupacyjnej we Włoszech. W swoim rodzinnym mieście został mianowany Wyższym Dowódcą SS i policji. Jego zadaniem była walka z partyzantką, jednak bardziej niż partyzantki nienawidził Żydów i to ich prześladował nadużywając swojego stanowiska. Gdy siły alianckie zdobywały Włochy uciekł do austriackiej Karyntii, gdzie ukrywał się w górach niedaleko Weissensee.

    31 maja 1945 roku został schwytany przez Brytyjczyków. Zostawiony sam popełnił samobójstwo rozgryzając kapsułkę z cyjankiem.

    Po Globocniku została "Teczka Globocnika", która posłużyła jako dowód w procesach przeciwko SS-manom. Czytamy w niej, że wszystkie instytucje niemieckie, łącznie z Bankiem Rzeszy i Ministerstwem Gospodarki korzystały finansowo i materialne z "Akcji Reinhardt".
    Sprawozdanie Globocnika do Hansa Franka z 4 listopada 1943 roku mówi o rzeczach zrabowanych pomordowanym, a wartość łączna zrabowanych rzeczy podana jest w 178 milionach marek.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Bronisław Kamiński (trzeci od lewej)

    (nie mylić z majorem piechoty Wojska Polskiego)

    Urodzony 16 czerwca 1899 roku w Witebsku. Ojciec był Polakiem mieszkającym na terytorium Rosji, a matka podobno Niemką, jednak Bronisław uważał się za Rosjanina. W wieku 18 lat wstąpił w szeregi Armii Czerwonej i walczył na froncie w wojnie domowej. Po zakończeniu wojny w roku 1923 rozpoczął studia na kierunku metalurgi na Politechnice Piotrogradzkiej. Uzyskał tytuł inżyniera. Na studiach wstąpił do partii bolszewickiej z której to po kilku latach został wyrzucony, a w roku 1937 aresztowany za rzekomą współpracę ze służbami polskimi i niemieckimi. Osadzony w łagrze. Po odsiedzeniu 4 lat wyszedł na wolność i wyjechał do Briańska, gdzie pracował w miejscowej gorzelni.

    Gdy wojska niemieckie zajmowały kolejne terytoria na wschodzie Bronisław wraz z wysoko postawionym pułkownikiem Wermachtu Heinzem Guderianem i Konstantinem Woskobojnikiem utworzyli oddziały milicji, które miały na celu zwalczanie radzieckiej partyzantki w obwodzie orłowskim. W 1942 roku na czele milicji, która przybrała nazwę Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa staje Bronisław Kamiński, który uzyskuje stopień generała brygady. RONA liczy sobie około 12 tysięcy ludzi, współpracuje z oddziałami SS, ma świetne uzbrojenie i pojazdy pancerne, a nawet dwa czołgi. Uznanie wsród Niemców rośnie.

    W 1944 roku Bronisław Kamiński wraz z oddziałem RONA przenosi się do miejscowości Zdzięcioł. Dowództwo nad całą formacja przejmuje sam Heinrich Himmler, który część oddziału wysyła na Węgry na szkolenie, a pozostałych, w tym Bronisława Kamińskiego, w rejony Ochoty, aby stłumić powstanie warszawskie. W tym czasie RONA liczy tylko 1,5 tysiąca członków, brakuje jej jedzenie, a morale są na niskim poziomie.

    Dowództwo nie jest zadowolone z walki oddziału RONA. Bronisław Kamiński widząc sytuacje w okupowanej Warszawie unika walk na froncie przeciwko partyzantom, pozwala swoim żołnierzom na wszystko. W dniach 4-25 sierpnia 1944 oddział RONA dokonuje rzezi na cywilach w budynku Instytutu Radowego, domów przy ulicy Grójeckiej i Opaczewskiej, a także w obozie przejściowym na Zieleniaku i kolonii Sztasica. Oddział z rozkazów Bronisława Kamińskiego zabija około 800 niewinnych osób, a ocalałych zabiera do obozu przejściowego, gdzie kobiety niejednokrotnie były gwałcone. Członkowie RONA nie stronili od alkoholu po którym rabowali, gwałcili, podpalali, torturowali i zabijali.

    We wrześniu 1944 roku Bronisław Kamiński został wezwany do głównego dowództwa Rzeszy w Łodzi skąd nie wrócił. Generał Erich von dem Bach-Zalewski na procesie norymberskim twierdził, że na Bronisławie Kamińskim został wykonany wyrok śmierci za niesubordynacje i rabunki. Wyrok wykonano 4 października 1944 roku. Ciało zostało pochowane na łódzkim cmentarzu jako NN. Inna wersja mówi, że Bronisław Kamiński został zabity przez polskich partyzantów w drodze do Łodzi.

    Podobno Bronisław Kamiński podczas pobytu w Warszawie zrabował dwie duże walizki złota i kamienie szlachetne, które miał przewieźć do Łodzi. Do dziś nie wiadomo co się stało z "walizkami Kamińskiego".

    #historiajednejfotografii #iiwojnaswiatowa #fotohistoria

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Tuwja Bielski

    Urodzony 8 maja 1906 roku w Stankiewiczach na terenie ówczesnej II Rzeczypospolitej. Pochodził z żydowskiej rodziny, był żonaty i miał trójkę braci. Posiadał polskie obywatelstwo, dlatego biegle posługiwał się polskim językiem, w domu mówił językiem jidysz. Bardzo kontrowersyjna postać, niektórzy uważają go za bohatera - inni za zbrodniarza.

    W wieku 20 lat zaciągnął się do 30 Pułku Strzelców Kaniowskich Wojska Polskiego, gdzie służył dwa lata. Dorobił się stopnia kaprala. Do czasu wybuchu II wojny światowej wraz z żoną prowadził własny sklep w Subotnikach.

    W 1941 roku Bielski wspólnie z braćmi, ze względu na narastający antysemityzm, ucieka na północny-zachód Białorusi do Puszczy Nalibockiej i tam tworzą oddział partyzancki pod nazwą Otriad Bielskich. Oddział ten konspirował z partyzantką radziecką i pomagał ratować Żydów z getta, przez których był finansowany. W szczytowym okresie oddział liczył około 1200 osób, głownie Żydów w wieku od 12 do 85 lat. Oddział zamienił się w małe "miasto" nazywane Jerozolimą, miało własny sąd, więzienie czy zakład szewski. W 1944 roku, pomimo współpracy, Armia Czerwona zaczęła podejrzewać braci Bielskich o ukrywanie wielkiego majątku i nie idealizowanie poglądów socjalistycznych. Oddział po trzech latach spędzonych w lesie przeniósł się do Nowogródka skąd członkowie Jerozolimy rozjechali się po świecie, a sam Tuwja Bielski udał się do Wilna gdzie zdobył fałszywe dokumenty i wyjechał do Palestyny. W 1955 roku wyjechał do Nowego Jorku, gdzie do końca życia pracował jako taksówkarz. Zmarł w wieku 81 lat. Ciało zostało pochowane w Jerozolimie.

    Pogłoski dotyczące oddziału Bielskich mówiły o nadużywaniu alkoholu, wielu gwałtach i biciu w obozie, którzy dokonywali sami bracia. Polska społeczność zamieszkująca tereny Puszczy Nalibockiej była wielokrotnie rabowana. Oto wspomnienie jednego z nich:
    "To była banda zwyrodniałych bandytów, a nie żadni partyzanci. Ich głównym zajęciem były grabieże i mordy. Bardzo często dopuszczali się również gwałtów. Zgwałcili jedną z moich sąsiadek. Ojcu, któremu pod pistoletem kazali na to patrzeć, powiedzieli: "Nie martwcie się po wojnie przyjdziemy i się ożenimy"

    8 maja 1943 roku partyzantka Bielskiego we współpracy z partyzantką radziecką dokonało rzezi we wsi Naliboki, nieopodal Puszczy Nalibockiej, mordując około 128 polskich mężczyzn, kobiet i dzieci za rzekomą współpracę z AK, cała wieś została spalona i zrównana z ziemią. Wspomina Wacław Nowicki:
    "Dla młodego chłopaka, jakim wówczas byłem, to był prawdziwy szok. Nie zapomnę tego widoku do końca życia. To Żydzi, którzy przed wojną mieszkali wśród nas, brylowali wśród napastników. Doskonale wiedzieli, kto, gdzie mieszka, kto jest kim"

    Śledztwo IPN w tej sprawie trwa o 2001 roku. Do tej pory przesłuchano około 80 świadków, którzy potwierdzają, że w rzezi uczestniczyły osoby narodowości żydowskiej.

    W 2008 roku powstał film "Opór" inspirowany oddziałem partyzanckim Bielskiego. W rolę Tewjego Biejlskiego wcielił się Daniel Craig.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Otto Skorzeny (Obersturmbannführer)

    Urodzony 12 czerwca 1908 roku w Wiedniu. Jego nazwisko ma pochodzenie słowiańskie, czyta się je "Skożeny", co było wielkim problemem dla Niemców. Jego ojciec prowadził własne przedsiębiorstwo, lecz nie była to zamożna rodzina. W 1926 Otto rozpoczął studia na Uniwersytecie Wiedeńskim, dzięki którym został inżynierem. Na studiach trenował szermierkę - z sukcesami. Pamiątka po tym sporcie pozostała mu do końca życia na własnej twarzy. W 1931 wstąpił do NSDAP, a po studiach przejął działalność po ojcu, jednak firma nie dawała wielkich zysków, dlatego po kilku latach wszedł w szeregi SS. Gdy wybuchła II wojna światowa wstąpił do niemieckich sił powietrznych Luftwaffe. Otrzymał Krzyż Zelazny I stopnia.

    Otto Skorzeny nie był znakomitym pilotem, ani nawigatorem. Bardzo szybko został oddelegowany do wojsk lądowych, tam postanowił wstąpić do jednostek specjalnych SS Leibstandarte, które były odpowiedzialne za tajne operacje za linią wroga i zrzeszały najlepszych żołnierzy. Przeszedł kilkumiesięczne szkolenie, walczył na froncie, między innymi na Bałkanach. Wykazywał się sadyzmem i niezwykłą odwagą, nie było dla niego żadnych granic. Otto kilkunastokrotnie był raniony przez pociski w rożne części ciała, najciężej w głowę, jednak nie pozwalał sobie na dłuższy odpoczynek: "Wystarczał mu kieliszek wódki i papieros".

    18 kwietnia 1943 Otto Skorzeny przejmuje dowództwo nad SS Jagdverbande 502, ulubioną i najgroźniejszą jednostką III Rzeszy. Od tej chwili Otto uważany jest za najniebezpieczniejszego człowieka w Europie. 26 lipca 1943 na osobiste polecenie Adolfa Hitlera, Otto Skorzeny ma poprowadzić akcję uwolnienia Benito Mussoliniego z więzienia we Włoszech. Otto opracował plan, zbadał teren i już we wrześniu z najlepszymi komandosami uwolnił Mussoliniego doprowadzając go wprost przed Hitlera w Wilczym Szańcu
    "Hauptsturmführer Otto Skorzeny melduje się. Rozkaz wykonany. Mussolini został uwolniony." Skorzeny do końca wojny dokonał wielu operacji miedzy innymi: "Operacja Mickey Mouse", "Panzerfaust" czy "Rosselsprung".

    Po wojnie w 1947 roku Otto zeznawał jako świadek i oskarżony w Dachau, jednak oskarżenie oddalono. W 1948 roku znów aresztowany i osadzony w więzieniu dla jeńcow, z którego uciekł.

    Otto Skorzeny dzięki organizacji ODESSA zbiegł do Argentyny, a pózniej w roku 1950 wrócił do Europy i zamieszkał w Madrycie, gdzie pod zmienionym nazwiskiem prowadził własna firmę. Tutaj w 1962 roku został zwerbowany przez Mossad. Izraelski wywiad chciał pozbycia się inżyniera wojskowego Heinza Kruga, który był odpowiedzialny za budowę rakiet bliskiego zasięgu w Egipcie. Mossad wiedział, że Skorzeny jest idealny do tego zadania, bo tylko on może się zbliżyć do byłego kolegi. Otto zgodził się na zabicie Kruga w zamian za wykreślenie go z listy poszukiwanych zbrodniarzy wojennych. Mossad przystaje na tą umowę i podpisuje pakt z diabłem.

    11 września 1962 roku, pod przykrywką ochrony, Otto spotyka się z Heinzem Krug i posyła śmiertelny strzał w głowę, po czym zwłoki polewa kwasem i zakopuje w lesie. Zadanie wykonane, Mossad spełnia warunki umowy, a Otto nie chce za zabójstwo pieniędzy i zostaje w Madrycie.

    W 1971 lekarze wykrywają u Otto śmiertelnego raka, pomimo starań Otto umiera w Madrycie w 1975 roku, pogrzeb odbywa się w Austrii.

    W 1989 roku światowa prasa wyjawia informacje o współpracy byłego nazisty Otto Skorzennego z Mossadem.
    Mossad przyznaje się do tego dopiero w 2016 roku.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Od lewej: Richard Baer, Josef Mengele i Rudolf Höss(na pierwszym planie). Inspektorat Obozów Koncentracyjnych, 1944

    Josef Mengele (Hauptsturmführer/kapitan/lekarz obozowy w Auschwitz)
    Urodzony 16 marca 1911 w Gunzburgu. Żonaty, miał syna. Już jako dziecko Josef wykazywał zainteresowanie biologią i fizyką, był niezwykle uzdolniony. Studiował medycynę i filozofię w Monachium, gdzie uzyskał tytuł doktora. Jego mentorem i zarazem nauczycielem był Ernst Rudin, który jawnie głosił poglądy faszystowskie. Za jego radą w 1937 Josef wstąpił do NSDAP i do SS. Dwa lata wcześniej uzyskał tytuł lekarza za pracę "Badania rasowo-morfologiczne żuchwy u czterech grup rasowych". W 1936 podjął pracę jako rezydent w klinice dziecięcej Uniwersytetu Lipskiego. Rok pózniej dołączył do zespołu badającego czystość rasową Trzeciej Rzeszy. Otrzymał Krzyż Żelazny II i I stopnia.

    W czasie wojny walczył na froncie, między innymi na Ukrainie. 24 maja 1943 Josef Mengele został wysłany do obozu Auschwitz, gdzie pełnił funkcje głównego lekarza do zakończenia wojny.

    Kilka dni po objęciu stanowiska lekarza rozkazał wysłać do komór gazowych wszystkich chorych na tyfus. Zawsze uczestniczył przy transporcie nowych więźniów, gdzie selekcjonował nowo przybyłych do obozów zdatnych do pracy, odrzucał starców, niepełnosprawnych i ciężarne kobiety które od razu po przekroczeniu bramy obozu wysyłał na smierć. Zyskał miano "Anioła Śmierci". Jego główne zainteresowanie budziły bliźnięta i karły na których dokonywał eksperymentów. Wszczepiał swoim ofiarom rożne bakterie, wirusy, dokonywał punkcji kręgosłupa czy transfuzji krwi. Polskie zakonnice poddawał ogromnym dawkom promieni X. Przełożeni chwalili Josefa za cenny wkład w antropologię. Liczba osób zabitych przez Mengele jest niezliczona. Notatki z badań doktora Mengele zostały zniszczone przez Armie Czerwoną.

    W 1945 Mengele widząc zbliżający się koniec wojny ukrył swój mundur SS zamieniając na zwykły niemiecki. Został schwytany i umieszczony w obozie dla jeńcow, jednak został z niego zwolniony, bo nie wiedziano kim jest. Josef wstępując do SS nie chciał tatuażu SS pod lewą pachą, co było obowiązkiem, to go uratowało. Po procesie norymberskim wypłynęło nazwisko Mengele i tak rozpoczeły się poszukiwania najbardziej znanego doktora na świecie.

    W 1949 Mengele uciekł do Ameryki Południowej, dzięki pomocy włoskiego biskupa Aloisa Hudala, zwerbowanego wcześniej do hitlerowskiego wywiadu. Z raportu Biura Dochodzeń Specjalnych w Niemczech z 1992 roku czytamy "Mengele uciekł z Europy bez amerykańskiej pomocy ani wiedzy. Nie ma dowodów by miał związki z amerykańskim wywiadem". Mengele mieszkał w Buenos Aires i pracował jako robotnik rolny pod przybranym nazwiskiem. Szef Mosadu Isser Harel twierdził, że znał miejsce pobytu Mengele, zastanawiano się nad możliwością jego ujęcia, jednak główna uwaga Mossadu skupiła się na Adolfie Eichmannie, który mieszkał zaledwie kilka kilometrów od Mengele i było to zbyt duże ryzyko. W 1962 Mengele udał się do Paragwaju i przybrał imię Wolfgang Gerhard. Mossad znowu był na jego tropie, jednak zainteresowanie jego osobą spadło, ponieważ Izrael był zajęty wojną sześciodniową.

    W 1979 Mengele utonął podczas kąpieli w Bertioga w Brazylii. Opinia publiczna dowiedziała się o jego śmierci w 1985 po tym jak znalezione zostało jego ciało. Siedem lat pózniej grupa ekspertów sądowych potwierdziła smierć Mengele dzięki badaniom DNA. Został pochowany pod São Paulo. Miał 67 lat.

    Jak się pózniej okazało cała rodzina Josefa pomagała mu w ukrywaniu się i nie współpracowała ze służbami. Syn Josefa Rolf twierdził, że służby nie interesowały się jego ojcem, a za niepowodzenie w ujęcie jego ojca uważa: "(...)szukali człowieka mieszkajacego w białej willi nad morzem, jeżdżącego mercedesem i posiadającego armie ochroniarzy z psami. (...) tymczasem jego dom był mały i niezwykle ubogi."

    W 1985 roku, gdy jeszcze nie wiedziano o śmierci doktora Josefa Mengele, nagroda za jego ujęcie wynosiła 3,4 miliona dolarów. Liczba donosów od osób, które rzekomo widziały doktora liczyła kilkadziesiąt tysięcy stron, żaden nie był właściwy.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      @ascendant: Nie posądziłem cię nigdzie o psychopatą (psychopatką? - #rozowypasek), więc spokojnie ;)

      Ale jednak jest różnica między odpornymi na widok flaków lekarzami, którzy ratują ludzkie życia, a gościem, który traktuje ich jak szczury laboratoryjne. Kiedy idę do lekarza, internisty, chirurga, dentysty, obojętne, to mam do niego jakieś elementarne zaufanie i wiem, że nie przeprowadzi na mnie eksperymentu i nie wstrzyknie leku, który mógłby mi zaszkodzić tylko "z ciekawości". pokaż całość

    •  

      @Patrizio: Doskonale zdajesz sobie sprawe, ze gdybys tu publikowal informacje o ofiarach nazizmu to nikt by tego nie plusowal. Za epatowanie bohaterami lll Rzeszy natomiast zbierasz plusy od takich samych polglowkow, ktorzy kupuja koszulki z cheguevarra i to cie kreci. Przyczyniasz sie do wdrukowania nazizmu w popkulture i to mnie oburza, bo za 20 lat to beda dzieki ludziom takim jak ty i cala banda debili ci tu pomagajacych nie nazisci tylko po prostu fajni bohaterowie w ciekawych stylowkach. pokaż całość

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    Shirō Ishii (Dowódca Jednostki 731 Cesarskiej Armii Japońskiej)
    Urodzony 25 czerwca 1893 w Chiyoda. Miał dwójkę dzieci. Studiował medycynę na Cesarskim Uniwersytecie w Kioto. Walczył na froncie podczas I wojny światowej. Po wojnie pracował w szpitalu wojskowym, spisywał się znakomicie dzięki czemu został skierowany na studia podyplomowe w Kioto. Był uznanym mikrobiologiem z zamożnej rodziny.

    Shiro interesował się działaniem broni biologicznej, sporządził plan teoretyczny swoich eksperymentów, który zaakceptował ówczesny japoński minister wojny. Japonia chciała wykorzystać broń biologiczną do ataku na USA. W 1932 Shiro rozpoczął swoje eksperymenty, a trzy lata pózniej na terenie Mandżurii stworzył tajne laboratorium, które w teorii zajmowało się sposobami uzdatniania wody. Praktyki tam odbywane były jednak zgoła inne. Shiro dostał do dyspozycji mnóstwo jeńcow wojennych, którzy byli jego królikami doświadczalnymi. Określano ich "Jednostka Togo". Więźniowie byli bardzo dobrze karmieni i mieli dobre warunki mieszkalne, ponieważ dr Shiro dokonywał eksperymentów tylko na zdrowych pacjentach.

    Pierwsze lata istnienia laboratorium skupiały się na badaniu działalności chorób zakaźnych na organizm człowieka. Wszczepiano ofiarom między innymi pałeczki dżumy czy tyfus, gdy ofiara wykazywała się niezwykłą odpornością dokonywano na takiej osobie wiwisekcje. Szczególną uwagę dowództwo poświęcało badaniom odporności na mróz. Jeden z eksperymentów polegał na wystawieniu nagiego człowieka na siarczysty mróz po czym wkładano zamrożone kończyny do ciepłej wody, którą podgrzewano. Mięso odchodziło od kości, a sama ofiara cała czas była przytomna, widząc to na własne oczy. W 1939 roku więźniowie dokonali ucieczki z laboratorium, dr Shiro został oddalony od badań. Obóz został przeniesiony do prowincji Pingfan, aby tam kontynuować eksperymenty. Nowym dowódcą został Masaji Kitano. "Jednostkę Togo" zamieniono na "Jednostkę 731".

    Nowy obóz był większy, otoczony drutem kolczastym pod napięciem, a strefa kilku kilometrów dalej była zamknięta i strzeżona przez japońskie Gestapo - Kempeitai. W 1942 roku obóz zaczął w pełni funkcjonować. Kitano jednak nie wypełniał dobrze swoich obowiązków, doprowadził do zabicia 1700 swoich żołnierzy poprzez rozpuszczenie tyfusu. W 1944 na stanowisko dowódcy został przywrócony Shiro Ishii. Shiro wymyślał coraz to nowsze eksperymenty. Swoim ofiarom wstrzykiwał powietrze do żył, dokonywał transfuzji krwi. Masowo amputowano kończyny, zarażano chorobami zakaźnymi czy wycinano organy wewnętrze po czym zamieniano je miejscami. Więźniów rażono prądem, zakopywano żywcem, podtruwało gazem, testowano działalność promieni X czy wieszano głową do dołu i odliczano czas do śmierci. Wszystkie te eksperymenty były skrupulatnie opisywane.

    Gdy 6 sierpnia 1945 wojska Stanów Zjednoczonych Ameryki zrzuciły bombę atomową na Hiroszimę i Armia Czerwona wkroczyła do Mandżurii zapadła decyzja o natychmiastowym zamknięciu obozu Jednostki 731. Dowództwo kazało ratować tylko dokumenty, cała reszta, wraz z jeńcami została wysadzona w powietrze, a ocalałych dobijano. Cała załoga została przetransportowana do Japonii, gdzie mieli zapomnieć o tym co się tu działo.

    Miesiąc pózniej zaczęły się aresztowania załogi obozu, wtedy też amerykański generał Douglas McArthur złożył propozycje: nietykalność dla załogi i utrzymanie w tajemnicy za wszystkie dokumenty z obozu. Podpisano pakt milczenia. Dr Shiro wyrażał chęć współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, chciał dalej dokonywać eksperymentów, jednak zgłosił się do walki na froncie w wojnie koreańskiej. Kilku z członków załogi obozu po latach objęło ważne stanowiska w rządzie Japonii w MSZ czy Ministerstwie Zdrowia. Sprawa o Jednostce 731 stała się sekretem, a rząd USA zwrócił wszystkie dokumenty z obozu Japonii.

    Dr Shiro Ishii zmarł 9 sierpnia 1959 w swoim domu na raka gardła.

    Prawda o Jednostce 731 wyszła na jaw w 1989 roku, gdy dokonując prac budowlanych w jednej dzielnic Tokio znaleziono ciała więźniów. Z biegiem lat wypływało coraz więcej dokumentów, w 1993 sekretarz obrony USA William Perry potwierdził, że Jednostka 731 istniała.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Erich Priebke (z prawej) ze swoim adwokatem Paolo Giachini. Włochy, Rzym, październik 2010.

    Erich Priebke (Hauptsturmführer/kapitan/szef Gestapo w Brescii)
    Urodzony 29 lipca 1913 w Hennigsdorf. Żonaty, miał dwóch synów. Jako 20 latek wstąpił do NSDAP i do SS. Podczas wojny służył głównie we Włoszech, gdzie stacjonował w Rzymie.

    Priebke, jako szef Gestapo w Brescii, torturował więźniów politycznych. Za jego zgodą wywieziono około 7 tysięcy włoskich Żydów do obozów. 24 marca 1944 Priebke wraz z oddziałem żołnierzy SS dokonał egzekucji na 335 mężczyznach w wieku od 14 do 75 lat. Egzekucji dokonano w Grotach Ardeatyńskich na przedmieściach Rzymu. Miał to być odwet za wykonany dzień wcześniej zamach bombowy na kolumnę policji niemieckiej przez komunistyczną bojówkę 'Grupy Czynu Patriotycznego'. Zginęły 42 osoby, w tym 33 funkcjonariuszy SS. Za każdego zabitego żołnierza dowództwo wydało rozkaz, aby zabić 10 osób. Ofiarami byli głównie Żydzi, więźniowie polityczni i więźniowie czekający na wyrok śmierci. Na miejscu zorientowano się, że zamiast 330 jest 335 osób, co nie powstrzymało Priebke dokonywać egzekucji. Żołnierze dokonujący egzekucji byli pijani, pozwalając ofiarom umierać w męczarniach. Egzekucje trwały 15 godzin, po czym wysadzono grotę. Tylko garstka osób tego wydarzenia została osądzona.

    Pod koniec roku 1944 Erich Priebke został aresztowany przez alianckich żołnierzy i umieszczony w więzieniu z którego uciekł dwa lata pózniej. Przedostał się do Watykanu, gdzie przekupił jednego z kardynałów, który pomógł mu przepłynąć statkiem wraz z rodziną do Argentyny. Żył spokojnie w malowniczym kurorcie San Carlos de Bariloche. Władze RNF znały jego miejsce pobytu, jednak nie próbowali nic zrobić.

    Świat prawie o nim zapomniał, gdy w roku 1994 reporter telewizji ABC Sam Donalds z kamerą zaczepił Ericha na ulicy, by przeprowadzić z nim krótki wywiad. Priebke ubrany jak niemiecki turysta będący na wczasach nie wyglądał na zaskoczonego i starannie odpowiadał na pytania "Pan żyje dzisiaj, a my żyliśmy w 1933. Czy potrafi pan to zrozumieć? Całe Niemcy były nazistowskie. My nie popełniliśmy zbrodni. Robiliśmy to co nam rozkazano. To nie jest przestępstwo." Ten krótki wywiad był wyemitowany na całym świecie, co w 1995 roku doprowadziło do ekstradycji Priebke z Argentyny do Włoch. Priebke nie przyznał się do winy, twierdząc, że wykonywał tyko rozkazy, dzięki czemu został zwolniony z aresztu. Prokuratura odwołała się od wyroku i w 1998 roku Priebke otrzymał wyrok dożywocia. Z powodu wieku przebywał w Rzymie w areszcie domowym. Priebke zyskał wielu neonazistowskich sympatyków, od 2009 roku Erich Priebke prowadził swój wideo blog na YouTube. Zmarł w 2013 roku w wieku 100 lat.

    Problemem było pochowanie Ericha Priebke. Kościół katolicki odmówił publicznego pogrzebu w Rzymie, Argentynie i Niemczech, co wywołało strajki i zamieszki faszystowskich bojówek. Pogrzeb ostatecznie odprawiło Towarzystwo Piusa X, które wyraża wątpliwość co do Holokaustu. Pogrzeb odbył się na południu Rzymu w Albano Laziale. Policja musiała zastosować wzmocnione środki, aby odpędzić protestujących.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Plakat informujący o locie Herberta Cukursa do Gambii. 23.02.1934

    Herbert Cukurs (łotewski lotnik/kapitan)
    Urodzony 17 maja 1900 w Lipawie. Miał czwórkę dzieci. Ojciec był mechanikiem. Jako 18 latek walczył o niepodległość swojego kraju. Po wojnie został wyrzucony z armii za skłonności terrorystyczne.

    W 1926 zaczął konstruować samoloty, aby w 1934 zostać bohaterem narodowym, po tym jak przeleciał własnym niewielkim dwupłatowcem z Rygi do Gambii, na zachodnim wybrzeżu Afryki. Posiadał jeszcze trzy własnoręcznie skonstruowane samoloty. Następnie poleciał do Japonii i Palestyny. Okrzyknięty "bałtyckimi Lindberghiem". Naród łotewski był tak z niego dumny, że został przywrócony do armii jako kapitan.

    Cukrus rownież był nacjonalistą, w 1938 roku wstąpił do faszystowskiej organizacji 'Krzyż Gromu', kierowanej przez Victorsa Aräjsa. Cukurs był jego prawą ręką. W czasie II wojny światowej Victorsa zorganizował oddział 'Komanda Aräjsa', który współpracował z niemieckimi oddziałami SS na terenie Łotwy. Rozpoczęła się masowa czystka łotewskich Żydów. Cukurs był odpowiedzialny, między innymi, za maskarę Żydów w Synagodze. Rozkazał trzystu Żydom wejść do synagogi, po czym ją spalił. W 1941 Niemcy wraz z łotewskimi kolaborantami rozstrzelali około 25 tysięcy Żydów w lesie, nieopodal miasta Rumbuli, świadkowie tego zdarzenia twierdzą, że Cukurs, był widziany podczas tych egzekucji. Relacja Dawida Fiszkina: "Gdy mały chłopczyk zaczął płakać, Cukurs wyrwał go z objęć matki i zastrzelił. Na własne oczy widziałem jak zastrzelił dziesięcioro dzieci i niemowląt".

    Po wojnie uciekł do Sao Paulo w Brazylii, był tak pogodzony z przeszłością, że nawet nie zmienił nazwiska. Otworzył tam biznes związany z hydroplanami. ZSRR żądało ekstradycji Cukursa i postawienia go przed sąd jako łotewskiego zbrodniarza wojennego, jednak Brazylia nie chciała wydać Cukursa, bo jak twierdziła nie istnieje takie państwo jak Łotwa.

    W 1965 izraelskie służby specjalne Mossad zaczęły planować operacje ujęcia Cukursa, aby wymierzyć mu sprawiedliwość. Po odnalezienie adresu Cukursa, co było dość proste, plan był prosty; agent mosadu udający bogatego biznesmena z Niemiec przybrał nazwisko Anton Kunzl, miał za zadanie zdobyć zaufanie Cukursa pod przykrywką wspólnych interesów w Europie. Cukurs był bardzo nieufny w stosunku do obcych dlatego z początku na spotkania nie przychodził. Umawiał się zawsze w publicznych miejscach i nosił broń. Mossad był ostrożny i nieraz chciano przerwać misje z powodu ewentualnego zdemaskowania, co wywołałoby skandal na terenie Brazylii. Jednak relacja przyjacielska miedzy Cukursem a Kunzlem zacieśniała się coraz mocniej. 23 lutego 1965, po kilku miesiącach wspólnych spotkań, Cukurs przyjął zaproszenie Kunzla i przybył do Montevideo w Urugwaju by spotkać się z nim w celach negocjacyjnych. Kunzl zaprosił Cukursa do swojego specjalnie wynajętego na tą misje domu. W domu na Cukursa czekało czterech agentów Mossadu, którzy mieli za zadanie obezwładnić Cukursa. Gdy Cukurs przekroczył próg Ci rzucili się na niego, walka trwała kilka minut. Jeden z agentów wspomina: "Walczył jak dzikie, zranione zwierzę. Strach przed śmiercią napawał go niezwykła siłą." W końcu Cukurs został uderzony z wielką siłą w skroń, przestał oddychać i stwierdzono jego zgon.

    Mossad ulotnił się tego samego dnia do Izraela, zostawiając Cukursa w przygotowanej wcześniej trumnie z listem:
    "Zważywszy na ciężar zbrodni, o które oskarżony jest Herbert Cukurs, zwłaszcza jego osobista odpowiedzialność za zabicie 30 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci i zważywszy na straszliwe okrucieństwo, jakim wykazał się Herbert Cukurs dokonując swych zbrodni, skazujemy Herberta Cukursa na smierć. Wyrok wykonano 23 lutego 1965.
    'Ci którzy nigdy nie zapominają'".
    Opinia publiczna i rodzina dowiedziała się o śmierci Cukursa dopiero po kilkunastu dniach, ciało było w rozkładzie. Gdyby nie anonimowy telefon agenta Mossadu o śmierci Cukursa i jego lokalizacji, prawdopodobnie nigdy by go nie odnaleziono.

    Była to jedyna w historii egzekucja zbrodniarza wojennego, dokonana bezpośrednio przez Mossad, bez wcześniejszego procesu. Mossad przez kilkadziesiąt lat utrzymywał tę misję w tajemnicy.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      Nie rozumiem dlaczego taki list im teraz szkodzi, raczej budzi szacunek i do tego respekt wobec Izraela,

      @klaun-szyderca: bo to bezprawne działanie, a szczycenie się tym nie zjednuje im przyjaciół, sama siła nie jest powodem do szacunku, inaczej Izrael byłby szanowany za okupację Palestyny, a Rosja za inwazję na Ukrainę

    •  

      @darco3: zależy jak patrzeć - u mnie wzbudza to szacunek za to że potrafią zadbać o swoje interesy, w polityce koniec końców liczy się tak naprawdę siła.

      Jakby nie patrzeć Żydzi to bardzo mądry naród który szybko wyciągnął wnioski ze swojej historii i nie dadzą sobie zrobić powtórki z rozrywki.

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Aribert Heim z synem Rudigerem. Niemcy, około roku 1949.

    Aribert Heim (Hauptsturmführer/kapitan/lekarz obozowy w Mauthausen-Gusen)
    Urodzony 28 czerwca 1914 w Bad Radkersburg. Żonaty, miał dwóch synów - Alberta i Rudigera. Studiował medycynę, uzyskał tytuł doktora na Uniwersytecie w Wiedniu. W 1935 zapisał się do NSDAP. Przed wojną pracował jako ginekolog, miał znakomitą reputacje wsród pacjentek. Gdy Hitler dochodził do władzy, SS potrzebowało lekarzy, tak Heim znalazł się w jej szeregach. Był to, zaraz po Adolfie Eichmannie, najbardziej poszukiwany nazista.

    W 1941 Aribert Heim, jako lekarz, został umieszczony w obozie Mauthausen-Gusen. Tam pokazał swoją prawdziwą twarz. Nazywany był 'Doktorem Śmierci'. Jeden z więźniów wspominał:
    „Lekarz obozowy doktor Heim miał w zwyczaju zaglądać do ust więźniów, aby ocenić stan ich uzębienia. Jeśli zęby były w doskonałym stanie, zabijał więźnia za pomocą zastrzyku, odcinał mu głowę, którą później gotował godzinami, aż odchodziło od niej całe mięso, po czym gołą czaszkę preparował jako ozdobę na biurko dla siebie lub swoich kolegów". Aribert Heim prowadził sadystyczne eksperymenty medyczne, w tym operacje na zdrowych więźniach celem wycięcia narządów. Żydów zabijał zastrzykami dosercowymi z benzyny, po czym odliczał czas do zgonu ofiary.

    W 1942 został wysłany na front w Finlandii. Tam pozostał do końca wojny. W grudniu 1945 Heim został aresztowany przez Amerykanów i umieszczony w obozie dla jeńcow wojennych, gdzie rownież pracował jako lekarz. Aribert Heim nie był wpisany na listę CROWCASS (lista zbrodniarzy wojennych), ani nie figurował w żadnych dokumentach z obozu, dlatego nie został aresztowany i już w 1947 roku cieszył się wolnością. Aribert żył spokojnie w Niemczech i nadal prowadził praktyki lekarskie, inwestując w nieruchomości. Kilka lat pózniej po relacjach ocalałych i świadków, świat poznał historie o 'Doktorze Śmierci', natychmiast wydano nakaz aresztowania. Aribert Heim został ostrzeżony i uciekł. Poszukiwania Ariberta ruszyły na dobre. W tropienie Heima włączył się nawet Efraim Zuroff, ostatni łowca nazistów.

    Aribert Heim podróżował przez całą Europę kpiąc z wymiaru sprawiedliwości. Ukrywał się we Francji, Hiszpanii i Grecji. Rodzina Heima nie współpracowała z organami ścigania. W 1962 roku ukazała się informacja, że kamienice w centrum Berlina należy do Heima, a najemcy tych kamienic wpłacają pieniądze na konto Ariberta Heima. Doszło do strajków. Dopiero po 17 latach doszło do procesu Heima, pod jego nieobecność, został skazany na grzywnę 510 tysięcy marek za wspieranie systemu narodowosocjalistycznego, dodatkowo państwo zawłaszczyło kamienice Ariberta Heima, pozbawiając go finansowania. Jednak Heim znowu przechytrzył władze uciekając najpierw do Maroko, a pózniej do Egiptu, świadkowie widywali go w Kairze. Przeszedł tam na islam. Przybrał imię Tarek Hussein Farid. Zgodnie z relacją syna Heima - Rudigera, w 1985 roku pojechał on do Egiptu odwiedzić ojca, który już wtedy czuł się bardzo źle, a 10 sierpnia 1992 Aribert zmarł w Kairze na skutek nowotworu jelit, istnieją informacje, że syn chciał dorobić się na śmierci ojca, dlatego skłamał o jego śmierci. Dodatkowo teczka lekarska znaleziona w Kairze na nazwisko Farid nie zgadza się z wersją Rudigera. W 2012 roku sąd w Baden-Baden potwierdził relacje syna Heima, lecz do dziś nie ma ciała Ariberta Heima, DNA czy jakiegokolwiek innego dowodu jego śmierci, oprócz aktu zgonu wydanego w Kairze na imię Tarek Hussain Farid.

    Inną wersje przedstawia książka pułkownika izraelskiego lotnictwa - Danyego Baza z 2011 „Tajni egzekutorzy: polowanie na Ariberta Heima". Dany Baz twierdzi, że był członkiem tajnego żydowskiego oddziału, finansowany przez bogate osoby ocalałe z Holocaustu, które żądały odwetu na nazistach. Baz pisze: "Niechaj nazwiska moich towarzyszy broni pozostaną nieznane, jak i wielkie tajemnice tej organizacji, dysponującej budżetem, którego mogłyby pozazdrościć najważniejsze tajne służby na świecie".
    Według Baza, Aribert Heim ukrywał się w Stanach Zjednoczonych w stanie Nowy Jork i tam specjalny oddział o kryptonimie "Sowa" uprowadził, postawił przed trybunał ocalałych z Holocaustu w Kalifornii i skazał Ariberta Heima na smierć. Człowiek "Sowy" mówił: "Chcemy aby przed śmiercią te szczury musiały stanąć twarzą z twarz ze swoimi ofiarami". Egzekucje wykonano w 1982 roku, czyli gdy poszukiwania Heima nie ustawały.

    Która wersja o śmierci Ariberta Heima jest prawdziwa nie dowiemy się prawdopodobnie nigdy.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Klaus Barbie na sali sądowej. Lyon, Francja, maj 1987.

    Klaus Barbie (Hauptsturmführer/kapitan/szef Gestapo w Lyonie)
    Urodzony 25 października 1913 w Bad Godesberg. Miał córkę. Jego ojciec podczas I wojny światowej został cieżko ranny przez Francuzów, stąd nienawiść Klausa do Francji. Chciał studiować teologie, jednak w wieku 24 lat zapisał się do NSDAP i wstąpił do SD. W maju 1942 roku został szefem Gestapo w Lyonie. Swoje biuro miał w apartamencie 68 w hotelu Terminus, który zasłynął jako miejsce orgii seksualnych. Był to nazista z krwi i kości.

    Zajmował się głównie zwalczaniem francuskiego ruchu oporu, jak i deportacją francuskich Żydów do obozów. Nazywany "Rzeźnikiem Lyonu". Tortury sprawiały mu przyjemność. Zawsze chodził z gumową pałką, którą wybijał zęby przesłuchującym. Swoje ofiary raził prądem lub podtapiał, kobiety były gwałcone. Torturował i zamordował Jeana Moulina, jednego z czołowych członków francuskiego ruchu oporu. 6 kwietnia 1944 roku oddział Gestapo za rozkazem Klausa wkroczył do domu dziecka w wiosce Izieu, gdzie małżeństwo Zlatinów ukrywało 44 żydowskich dzieci w wieku od 3 do 13 lat. Aresztowano wszystkich, łącznie 51 osób, i wysłano do obozów pracy. Przeżyła tylko Lei Felblum, ówczesna opiekunka. Odpowiedzialny za smierć około 10 tysięcy Żydów. Barbie był na tym stanowisku do końca wojny.

    W 1945 roku amerykański kontrwywiad wojskowy (CIC) werbuje Klausa Barbiego na agenta w Amerykańskim Korpusie Kontrwywiadu Wojsk Lądowych i jest pod jego ochroną. Dzięki swoim dawnym kontaktom Barbie dostarcza kontrwywiadowi ważne informacje na temat francuskich komunistów. Kontrwywiad miał wielkie zaufanie do Barbiego pomimo zawiadomień, że to były nazista. Miał być chroniony póki będzie pomocny. Jednak presja publiczna naciskała na wyjawienie lokalizacji Barbiego, stąd kontrwywiad zerwał z nim stosunki, wręczył fałszywe dokumenty na nazwisko 'Altmann' i pomógł Barbiemu przedostać się do Boliwii, gdzie zamieszkał z rodziną w La Paz. W 1966 roku do Barbiego zwrócił się wywiad RFN (BND) i go zwerbował. Klaus zajmował się zbieraniem informacji na temat działań komunistycznych na terenie Boliwii. Otrzymał pseudonim 'Adler', przesyłał około 30 raportów tygodniowo do Zachodnich Niemiec, za które dostawał od 500 do 1000 Marek. Przyczynił się do złapania Che Guevary. Po około roku wywiad RFN zakończył współpracę z Klausem, ze względu na strach przed wywiadem ZSRR i upublicznieniem tej współpracy. Klaus w Boliwii miał rownież bardzo dobre stosunki z wojskowym dyktatorem Hugo Banzerem, dzięki czemu był nietykalny przez władze.

    We Francji Klaus Barbie dwukrotnie, w 1947 i 1954, został skazany zaocznie na smierć.

    W 1971 roku sąd w Monachium chciał umorzyć dochodzenie w sprawie Barbiego, dlatego Beata Klarsfeld (łowczyni nazistów) wraz z mężem Sergem zaczęli tropić go na własna rękę. Beata rok pózniej dzięki wielkiemu szumowi wokół Barbiego, odnalazła jego prawdziwą tożsamość i lokalizacje, była dwukrotnie wyrzucana z Boliwii za dokonywanie strajków. Informowała światową prasę, aby doszło do rozprawy, niestety Boliwia nie chciała wydać Barbiego, a Minister Spraw Zewnętrznych Boliwii powiedział, że wszystko co Barbie uczynił w przeszłości uległo przedawnieniu. W 1979 roku Klaus Barbie udzielił krótkiego wywiadu w którym to powiedział: "(...)żałuje, że nie zabiłem więcej Żydów".
    Małżeństwo Klarsfed przymierzało się do porwania Klausa Barbiego, bezskutecznie. W końcu 25 stycznia 1983 po upadku reżimu Hugo Banzara, Barbie stracił ochronę i został aresztowany za defraudacje pieniędzy. Nowe władze Boliwii chciały się czym prędzej pozbyć Barbiego. Niemcy go nie przyjęli, tak w 1987 roku trafił przed francuski sąd w Lyonie gdzie twierdził, że proces jest nielegalny bo on jest obywatelem Boliwii i został bezpodstawnie porwany, mówił: "(..)Walczyłem z ruchem oporu. To była wojna, a wojna się już skończyła. Dziękuję.(...)ja o tych zbrodniach zapomniałem. Jeśli oni nie zapomnieli, to ich sprawa".
    Odczytanie wszystkich zarzutów wobec Klausa Barbiego zajęło sześć godzin. 4 lipca 1987 usłyszał wyrok dożywotniego więzienia za zbrodnie przeciwko ludzkości.

    Zmarł z powodu białaczki we francuskim więzieniu 25 września 1991 roku. Miał 77 lat.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      Ja nie wiem, może jestem jakiś dziwny ale nie czuje sprawiedliwości kiedy się osądza w cywilizowany sposób takich ludzi. Dla nich chyba lepszą karą były by tortury do momentu aż by błagał by go zabić. A potem torturować dalej do skutku, w sensie aż zdechnie. Przecież oni swoimi działaniami pozbyli się prawa do tytułowania ich ludźmi ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Patatajec: Z jednej strony racja...ale z drugiej strony - gdybyśmy tak robili, również tracilibyśmy miano ludzi. W żadnym z przypadków nie ma tak naprawdę sprawiedliwości, nawet najgorsza z możliwych kar dla tych bestii nie przywróci życia niewinnych ludzi, którzy przez nich zginęli...

      +: izycka
    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Maria Mandl w więzieniu Montelupich. Kraków, rok 1947.

    Maria Mandl (SS-Aufseherin/główna nadzorczyni żeńskiego obozu Ravensbrück)
    Urodzona 10 stycznia 1912 w Münzkirchen(Austria). Nie miała dzieci, niezamężna. Skończyła tylko 4 klasy szkoły zawodowej, pracowała na poczcie. Gdy Niemcy zajęli Austrię, Maria ze względu na nie przynależność do NSDAP straciła pracę. W 1938 z pomocą wujka wstąpiła do SS, a zaledwie pół roku pózniej ze względów finansowych przyjęła posadę dozorczyni w obozie w Lichtenburgu. Pełniła straż w 'Bunkrze', rygorystycznym więzieniu, gdzie poddawano więźniarki okropnym torturom. Rok pózniej przeniesiona do obozu Ravensbrück. W październiku 1942 awansowała na stanowisko kierownicze żeńskiego obozu Auschwitz-Birkenau. Odznaczona Krzyżem Zasługi II stopnia.

    Tak ją pamięta Rozalia Juraszek:
    "(...)Widziało się ją zawsze w rękawiczkach, zawsze bijącą, kopiącą, obrzucającą więźniarki ordynarnymi wyzwiskami. Pokrzywdzonych przez nią więźniarek było tak dużo, że trudno mi przytoczyć nazwiska, które więźniarki zostały pobite okrutnie."

    Pojawienie się Marii Mendl w pobliżu budziło panikę, a spojrzenie oko w oko kończyło sie kalectwem. Więźniarki opisywały, że Maria katowała tylko w białych rękawiczkach. Była nazywana "Tygrysicą". Nienawidziła dzieci i kobiet w ciąży. Noworodki rzucała na pożarcie szczurom lub osobiście wsadzała do komory gazowej. Doszła do perfekcji w wymierzaniu kar. Pewnego dnia nakazała osadzonym wysypać na alejki drobny żwir i spacerować po nim przez kilka godzin boso. To ona selekcjonowała kobiety do badań lekarzy SS. Gustowała w młodych, zdrowych Polkach. Kobiety te powracały zdeformowane lub kalekie, pózniej twierdziła, że o badaniach nic nie wiedziała. Była ponura i nieprzyjemna, biła nawet swoje podwładne.
    "(...)Cicho i powoli objeżdżała obóz na rowerze (...)Systematycznie, powoli wyjmowała z kieszeni białe zamszowe rękawiczki, wciągała je bez pośpiechu na ręce (Mandel była wielką higienistką i elegantką) i zaczynała walić.
    Uderzenie Mandel w tył głowy nad karkiem, albo poziomą dłonią w nos między oczy, mało kto wytrzymał stojąc, nierzadko krew trysnęła na białe rękawiczki. Aufseherki bały się Mandel niemniej od nas, biła je także po twarzy". Przyjaźniła się tylko z nadzorczynią obozową - Irmą Grese. Prawdopodobnie była biseksualna i utrzymywały ze sobą kontakt płciowy. Uważała się za melomankę, wielbiła muzykę poważna. Nadużywała alkoholu. W obozie prowadziła dom publiczny i posiadała własną orkiestrę.

    W październiku 1942 dostała rozkaz przenosin do Auschwitz, jednak się nie zgodziła, bo jak mówiła "obóz jest wylęgarnią wszy i tam panuje tyfus". Po groźbie więzienia, opuściła Ravensbrück. W Auschwitz pracowała do 30 listopada 1944, Maria narzekała na warunki mieszkalne i choroby, pisała bezskuteczne apelacje. Tak o Mandl pisał Rudolf Hoss: "W obozie kobiecym panowały pod każdym względem najgorsze warunki. Wkrótce przybyły dozorczynie do Auschwitz - żadna dobrowolnie (...) Już w pierwszym tygodniu większość z nich chciała uciec z powrotem do spokojnego, przyjemnego i wygodnego życia w Ravensbruck."
    Po 2 latach Maria Mandl przeniosła się do obozu Mühldorf. W maju 1945 widząc sytuację w kraju, Maria uciekła i 'ukrywała' się w Bawarii. Zwracając się do ojca - ten jej nie pomógł. Już po 3 miesiącach ujęta przez Amerykanów, pół roku pózniej przekazana do Polski. Podczas procesu oświęcimskiego twierdziła: "(...)przed podjęciem pracy w obozie nie wiedziałam do czego służą te obozy. (...)Gdyby mnie nie przyjęto zostałabym lekarką(...)"
    22 grudnia 1947 roku skazana na smierć poprzez powieszenie. Wyrok wykonano miesiąc pózniej w więzieniu przy ulicy Montelupich w Krakowie, razem z trzema innymi nazistami.

    Przed śmiercią powiedziała:
    "Gdybym mogła urodzić się ponownie, zrobiłabym to samo"

    Ciało Marii Mandl zostało przekazane do Uniwersytetu Jagielońskiego, gdzie służyło studentom jako preparat do nauki anatomii.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Otto Ohlendorf podczas przesłuchania na sali sądowej w Norymberdze, październik 1947 rok.

    Otto Ohlendorf (SS-Gruppenführer/Generał-Porucznik Policji/Dowódca Einsatzgruppe D)
    Urodzony 4 lutego 1907 w Hoheneggelsen. Niektóre źrodła mówią, że miał piątkę nieślubnych dzieci. Już jako 18-latek wstąpił do NSDAP, a rok pózniej został przyjęty do SS, równocześnie studiował ekonomię i prawo - uzyskał tytuł doktora. Był to jeden z najbardziej wykształconych nazistów, jego IQ wynosiło 138. Joseph Goebbels nazywał go "wzorem młodego nazisty". Po studiach był konsultantem do spraw ekonomicznych, a w 1939 roku został szefem urzędu III Rzeszy w RSHA.

    W 1941 na rozkaz Himmlera każdy wysoki rangą oficer miał spędzić wojnę 'w terenie', tak powstało Einsatzgruppe D, którym dowodził 34-letni Otto. Einsatzgruppen było złożone z 500- 1000 żołnierzy SS, którzy każdego dnia dokonywali około 1000 morderstw. Dywizjon D był jednym z najostrzejszych oddziałow śmierci, stacjonował głownie na terenach Związku Radzieckiego, zajmował się masowym mordowaniem Żydów(i nie tylko). Otto, jak sam przyznał, nie lubił bezpośredniego rozstrzeliwania, dbał o morale swoich podwładnych, jego ulubionym narzędziem mordu była 'przenośna komora gazowa'. Często rozkazywał upychać ofiary do samochodu i wpuszczał do niego gaz. Twierdził: "Z mojego rozkazu zginęło około 100 tysięcy ludzi". W 1943 gdy obozy śmierci zaczęły 'działać' na wielką skalę, Otto został przeniesiony do Ministerstwa Gospodarki Rzeszy, był doradcą do spraw ekonomii. Otrzymał wiele medali i odznaczeń za zasługi dla Rzeszy. W 1945 roku schwytany przez amerykańskich żołnierzy, przewieziony do Norymbergi.

    W Norymberdze zeznawał jako świadek opisując dokładnie działalność Einsatzgruppe. Na przesłuchaniach wydawał się być wściekły, zestresowany, jednak był znakomitym mówcą, posiadał wysoką kulturę osobistą i nie pozwolił sobie na przekroczenie pewnej granicy, choć był prowokowany przez przesłuchujących. Główny oskarżyciel Benjamin Ferencz miał zaledwie 158 cm wzrostu, za to Otto był wysoki i postawny. Opinia publiczna opisywała ten proces jako 'walka Dawida z Goliatem'. Otto Ohlendorf zapytany wprost:
    "Żołnierz idący do walki wie, że musi zabijać(...)chodzi tu o walkę z uzbrojonym przeciwnikiem. Załóżmy, że otrzymałby pan rozkaz zabicia własnej siostry. Czy nie zastanawiałby sie pan na jego słusznością z punktu widzenia sumienia, sprawiedliwości, humanitaryzmu?" Otto zacisnął pieści i ze spokojem odpowiedział: "Wysoki Sądzie, nie jestem władny oddzielić tego wydarzenia od innych". Otto twierdził, że mordowanie było obroną własną, ponieważ "Niemcy byli zagrożeni komunizmem. Żydzi byli znani ze sprzyjania bolszewizmowi, a Cyganom nie można było ufać". To była jego jedyna obrona.
    Przemówienie oskarżyciela Benjamina Ferencza z 1948 roku: "(...)winny świadomego wymordowania niewinnych i bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci wynikające nie z konieczności, lecz z tej największej umysłowej perwersji - z nazistowskiej teorii wyższości rasowej".

    Po przesłuchaniach został przewieziony przed amerykański trybunał wojskowy i tam 10 kwietnia 1948 roku usłyszał wyrok śmierci. Był to tylko 4 wyrok śmierci członka Einsatzgruppe, reszta wyroków została złagodzona do dożywocia lub 25 lat pozbawienia wolności, niektórzy nie zostali skazani wcale. 7 czerwca 1951 roku Otto Ohlendorf został powieszony w więzieniu w Landsberg, był to ostatni wyrok śmierci wykonany na terytorium Republiki Federalnej Niemiec.

    Otto Ohlendorf nigdy nie okazał skruchy.

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Rudolf Höss przed wykonaniem wyroku śmierci, Oświęcim 16.04.1947

    Rudolf Franz Ferdinand Höss
    Urodzony 25 listopada 1900 w Baden. Żonaty, miał 5 dzieci. Rudolf wychowywany był w radykalnej katolickiej rodzinie, ojciec Xavier chciał posłać syna do seminarium, gdy ten umarł Höss na złość ojcu wstąpił do wojska. Walczył na Bliskim Wschodzie w czasie I wojny światowej. Rudolf był niezwykle ambitny i pracowity, służba była ponad wszystkim, odznaczony wieloma medalami, w tym Krzyżem Walecznym II stopnia.

    Dzięki wojsku poznał Himmlera. To właśnie on w 1934 roku namówił młodego Hössa do wstąpienia w szeregi SS. W przeciągu niespełna 6 lat Rudolf awansował na stanowisko komendanta nowo powstałego obozu w pobliżu Oświęcimia. Dostał zadanie wybudowania tego obozu, jak wiadomo był to największy niemiecki obóz w Europie. Höss praktycznie zawsze był obecny przy mordowaniu w komorach gazowych. Jak pisał "Trzeba było tych ludzi wabić. Mowić, że maja być odwszeni".
    Pełnił tą funkcje od 1940 do 1943 roku po czym został przeniesiony do Inspektoratu Obozów. 8 maja 1944 roku wrócił do Auschwitz aby osobiście nadzorować zagładę Żydów przywiezionych z Węgier. Zginęło wtedy ponad 400 tysięcy Żydów, przełożeni byli tak zachwyceni, że nazwali tą operacje "Aktion Hoss". W kwietniu 1945 gdy Hitler popełnił samobójstwo i cała Rzesza upadała, Höss chciał rownież popełnić samobójstwo, jednak uciekł na północ.

    Rudolf Höss zbiegł do wsi Gottrupel, nieopodal granicy Danii. Przybrał nazwisko Franz Lang, tam pracował i ukrywał się przez 8 miesięcy. Żona z dziećmi mieszkali 100 kilometrów dalej, pisali do siebie listy, co zdradziło Hössa. Żona Hössa, szantażowana, zdradziła kryjówkę męża i 11 marca 1946 został pojmany. Opisy sugerują, że oddział aresztujący Hössa przed przywiezieniem do Niemiec skatował go.

    W Norymbergi podczas długich przesłuchań Höss współpracował, był spokojny, opowiadał o mordowaniu bez emocji, twierdził:
    "Sadziłem, że czynie słusznie. Wykonywałem rozkazy(...) przecież ja nikogo nie zamordowałem. Ja byłem tylko dyrektorem programu eksterminacji w Auschwitz. To Hitler wydawał rozkazy poprzez Himmlera(...)"

    Po przesłuchaniach w 1947 wysłany do warszawskiego więzienia w oczekiwaniu na proces. Tam sędzia Jan Sehn namówił Hössa do spisania pamiętnika. We wspomnieniach Hössa można czytać: "Nie mogłem sobie pozwolić na sąd o tym czy masowe mordy Żydów były konieczne czy nie. Tak daleko patrzeć nie mogłem". "Samo zabijanie zabierało najmniej czasu. Można było się pozbyć dwóch tysięcy ludzi w pół godziny, ale palenie zwłok zajmowało cały pozostały czas"
    Pełno też w nich użalania się nad sobą i humanitaryzmu. W więzieniu jego strażnikami byli więźniowie obozów, spodziewał sie najgorszego jednak jak pisał "czym jest człowieczeństwo dowiedziałem sie tu w polskim więzieniu" nawrócił sie i przystąpił do spowiedzi, podobno płakał jak dziecko i dostał rozgrzeszenie.

    Procesy odbywały się w sali Związku Nauczycielstwa Polskiego przy ul. Smulikowskiego 6/8 w Warszawie. Trwały miesiąc. Na sali było ponad tysiąc osób. 2 kwietnia 1947 roku został skazany na karę śmierci poprzez powieszenie. Wyrok wykonano w obozie Auschwitz, przed "blokiem śmierci", tam gdzie zginęło najwiecej ofiar Hossa, 16 kwietnia 1947 roku, dzień przed oficjalną datą, ponieważ ludzie chcieli dokonać samosądu.
    Szubienica stoi do dziś.

    Höss nie wypowiedział ostatniego słowa, przed egzekucją dał list Janowi Sehnowi, który kazał po jego śmierci opublikować, pisze w nim:
    "Jako komendant obozu zagłady w Oświęcimiu urzeczywistniałem część straszliwych planów 'Trzeciej Rzeszy' - ludobójstwa. W ten sposób wyrządziłem ludzkości i człowieczeństwu najcięższe szkody. Szczególnie narodowi polskiemu zgotowałem niewysłowione cierpienia. Za odpowiedzialność moją płacę życiem. Oby mi Bóg wybaczył kiedyś moje czyny. Naród polski proszę o przebaczenie".

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam do śledzenia tagu, w miarę możliwości będę publikował historie zbrodniarzy II wojny światowej
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg 18+

  •  

    Margarete Ilse Koch podczas procesu w Dachau rok 1947.

    Urodzona w Dreźnie 22 września 1906 roku. W 1932 wstąpiła do NSDAP, a od 1936 roku żona komendanta Buchenwaldu Karla Otto Kocha. Mieli razem trójkę dzieci, ale nie było to udane małżeństwo, Ilse Koch miała kochanka - obozowego lekarza. Awansowała na główną nadzorczynie obozu kobiecego. 30 czerwca 1945 roku ujęta przez wojska amerykańskie.

    Podczas procesów w Dachau nazywana była "Suką z Buchenwaldu". Zeznania ocalałych więźniów były niezwykle pikantne. Słynęła z prowokowania więźniów seksualnie po czym kazała ich zabijać lub bić. Niektórzy więźniowie zeznawali, że kazała robić abażury, okładki książek, rękawiczki z ludzkiej skóry. Podobno najbardziej ceniła skórę wytatuowaną, jednak z braku dowodów obalono te opowieści. Jeden z członków podkomisji Dachau, Senator John McClellan powiedział: "Na podstawie tego co wiemy, tej kobiecie należałoby skręcić kark"

    Tak ją wspominał były więzień Buchenwaldu Kurt Froboess:
    "Kopaliśmy rowy. Miała na sobie krótką spódniczkę, a stała okrakiem po obu stronach rowu. Nie miała majtek. Koch zapytała więźniów na co patrzą po czym zaczęła ich bić"

    Wiosną 1947 roku odbył się główny proces, Ilse Koch była w ciąży mimo, że od ujęcia w 1945 roku przebywała w więzieniu, co wzbudziło sensacje. Urodziła syna Uwe, który odwiedzał ją regularnie w więzieniu jako 14-latek. Z braku dowodów i ze względu na ciąże została skazana tylko na 4 lata co wywołało protesty w wielu miastach jak i podzieliło członków komisji. Po 4 latach już sąd w Augsburgu skazał Ilse Koch na dożywocie.

    Powiesiła się we własnej celi 2 września 1967 roku, zostawiajac list:
    "Nie mogę postąpić inaczej. Smierć jest dla mnie wyzwoleniem."

    #historiajednejfotografii #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

    #zbrodniarzewojny - zapraszam pod tag, w miarę możliwości będę publikował historie zbrodniarzy II wojny światowej
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów