Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    W poszukiwaniu własnej wartości – przekonania na swój temat
    Hejka! Dzisiaj zapraszam Was na pierwszy dzień ćwiczeń. To bardzo popularne metody pracy psycho- i socjoterapeutycznej. Można je także znaleźć w książkach, tytuły, z których korzystałam jak zawsze na końcu :) Jak obiecałam, dzisiaj nie wołam. Dołączam karty pracy – można wydrukować lub po prostu się wzorować. Zalecam jednak zapisanie odpowiedzi na te pytania, zajmie to Wam może do pół godziny, ale będzie to zdecydowanie bardziej efektywne, niż jedynie pomyślenie o tych odpowiedziach. Poza tym odpowiedzi przydadzą się w kolejnych ćwiczeniach. Staraj się nie pomijać ćwiczeń.
    #zdrowyduch ← Koniecznie obserwuj, jeśli nie chcesz pominąć wszystkich treści!

    Jak pisałam wczoraj, na początku naszego życia największy wpływ na nasz rozwój odgrywają opiekunowie, a następnie nauczyciele oraz grupa rówieśnicza. Z tymi wpływami wiążą się przekonania, jakie nabieramy na temat siebie w relacjach z sobą samym, rówieśnikami i dorosłymi – w tym rodzicami. Nie zawsze są one uświadomione, ale zazwyczaj stanowią automatyczną reakcję na bodźce. Przykładowo w reakcji na niepowodzenia szkolne możemy nabyć przekonania, że do niczego się nie nadajemy – jest to interpretacja rzeczywistości, nie fakt.
    Dzisiaj postaramy się rozpoznać świadomie przekonania, które w nas żyją oraz poznamy metodę, co zrobić, gdy jak bumerang wracają te negatywne.

    Ćwiczenie 1
    Na karcie pracy nr 1 umieszczono trzy tabele. W tabeli oznaczonej numerem jeden i dwa i spróbuj znaleźć przekonania na swój temat. Co zazwyczaj myślisz o sobie w relacjach z: samym sobą, bliskimi oraz z innymi osobami? Co pojawia się w Twojej głowie, gdy mierzysz się z jakimś wyzwaniem (w relacjach społecznych, w pracy, w życiu prywatnym)?
    Nie przejmuj się, jeśli tych odpowiedzi nie będzie dużo lub będzie więcej jednych lub drugich przekonań – to nie sprawdzian na ocenę. Dla ułatwienia podałam przykłady pod tabelą.

    Ćwiczenie 2
    Pochylmy się teraz nad przekonaniami negatywnymi. Spójrz na swoje negatywne przekonania i/lub na te przykładowe. Zauważ, że te przykłady są ściśle powiązane z lękami: lękiem przed odrzuceniem lub porażką (np. “muszę spełniać oczekiwania innych” wiąże się z lękiem przed odrzuceniem, natomiast “nie dam sobie rady” – z lękiem przed porażką). W trakcie dorastania mogłeś_aś doświadczyć wiele trudnych sytuacji, które odcisnęły na Tobie piętno.
    Jak już pisałam, przekonania są automatyczne, nie są świadomą i rzetelną oceną rzeczywistości. Są podyktowane emocjami, bo dzięki tym spontanicznym reakcjom emocjonalnym wyewoluowaliśmy lub przeżyliśmy. Stanowią swoistą reakcję obronną. Jeśli zmory dzieciństwa/okresu dorastania są już za Tobą, to jest o wiele łatwiej. Dlaczego? Bo jesteś dorosłym człowiekiem, odpowiedzialnym za swoje życie. Rodzice, babcie, nianie, źli nauczyciele czy złośliwi koledzy z klasy nie są już Twoim utrapieniem, a więc nie musisz się już przed nimi bronić. Stresor odszedł lub zmienił swoje nasilenie, ale reakcja pozostała.

    W związku z tym nauczymy się dzisiaj metody TPS: Trudność – Przekonanie – Skutek, którą opracował A. Ellis.
    Weźmy na warsztat jedno z przekonań negatywnych. Spróbuj sobie przypomnieć sytuację, gdy to przekonanie bardzo silnie w Tobie rezonowało. Postaraj się poczuć emocje z tamtych chwil oraz to, jak zachowywało się Twoje ciało. Weź kilka wdechów i postaraj się spojrzeć na to wydarzenie z dystansu, jak badacz. Do odpowiednich rubryk w tabeli w karcie pracy 2 wpisz:
    → Trudność: co się stało, fakt, bez żadnego zabarwienia emocjonalnego
    → Przekonanie: co pomyślałeś, jakie negatywne przekonanie się pojawiło
    → Skutek: określ swoje emocje w związku z tym wydarzeniem. Nie oceniaj się, po prostu spróbuj nazwać te emocje
    → Analiza: Spróbuj zanalizować z perspektywy zewnętrznego badacza, co się właściwie stało, poszukaj odpowiedzi, dlaczego się tak poczułeśaś i skąd pochodzi to przekonanie, może czułeśaś się już tak wcześniej? Z czego wynika to przekonanie? Może pamiętasz początki tego przekonania? Kto/co wywołuje w Tobie to przekonanie zazwyczaj? O jakich konsekwencjach pomyślałeś automatycznie? A jakie konsekwencje są realne? Czy to przekonanie słyszysz w głowie czyimś głosem (np. ojca, babci, nauczyciela, etc.)? Zastanów się, czy są jakieś racjonalne przesłanki, dowody na to, że jest rzeczywiście tak, jak pomyślałeś.
    Pod tabelą umieściłam przykładową analizę jednego z problemów.
    Zauważ, że realną przyczyną pojawienia się w przykładzie przekonania “jestem beznadziejny” była nie rzeczywista beznadziejność, a potrzeba sprostania surowym oczekiwaniom rodziców.
    Spójrz na swoją analizę. Wróć do pozycji uczestnika sytuacji i zastanów się, czy nadal tak samo intensywnie odczuwasz tamte emocje.

    Ćwiczenie 3
    Mam nadzieję, że widzisz teraz, że przekonania – zarówno negatywne, jak i pozytywne – mają odzwierciedlenie w Twojej historii. Są automatyczne. I o ile pozytywne przekonania (np. “jestem mile widziany”, gdy po odwiedzinach u rodziców wychodzisz z pełnym brzuchem, dobrymi historiami i miłym wspomnieniem ciepła i miłości ostatnich chwil) nie sprawiają w życiu trudności, wręcz przeciwnie – pozwalają sobie z nimi radzić, tak negatywne stają się często utrapieniem, są demotywujące, obniżają naszą wartość w naszych oczach. Przez nie nie żyjemy pełnią życia.

    Spróbuj przekształcić negatywne myśli w pozytywne – tak, jak chcesz, by kreowały Twoją rzeczywistość. Nie chodzi o zakłamywanie siebie. Jeśli Twoim przekonaniem jest “jestem brzydki jak noc listopadowa”, to nie uwierzysz w przekonanie “jestem piękny”. Postaraj się znaleźć coś, co będzie Cię motywowało. Skoro “jestem piękny” nie pasuje, może idź w stronę “jestem wystarczająco ładny. podobają mi się moje oczy/uszy/nos/ręce”. Jeśli Twoim negatywnym przekazem jest “nie mogę się bronić przed rodzicami”, uświadom sobie, że masz do tego prawo. W przeformułowywaniu przekazów używaj takich słów jak: “mogę”, “mam prawo”. Przykłady pozytywnych transformacji podałam pod tabelą.

    Od tej chwili, gdy uświadomiłeśaś sobie, że przekonania w Tobie żyją, możesz wziąć odpowiedzialność za to, czy i w jakim stopniu kierują Twoim życiem. Przypomnij sobie poprzednie ćwiczenie, gdy czułeśaś całym ciałem swoje emocje. Od teraz, gdy znów to poczujesz, postaraj się świadomie zatrzymać i zgodnie z metodą TPS wyjaśnić sobie, co się właściwie dzieje. Daj sobie prawo do czucia tego, co czujesz – nie musisz nikomu o tym mówić, przyznaj się tylko przed samym sobą.

    Zwłaszcza mężczyznom – z racji kulturowego wychowania do bycia silnym – bardzo trudno jest przeżywać emocje takie jak smutek, zachwyt, lęk, radość czy bezradność. Jeśli teraz czujesz, że potrzebujesz zapisać w tabeli pożądanych przekonań, że masz prawo czuć i nie ma nic złego w takich uczuciach – zrób to.
    Jeśli w sytuacji przeżywania takich emocji, np. w czasie analizy sytuacji, przyjdzie Ci do głowy automatyczna myśl w stylu “ale ze mnie miękka faja”, postaraj się taką myśl również zanalizować metodą TPS: co się wydarzyło, gdy o tym pomyślałeś, co pomyślałeś, jak się poczułeś, itd.

    #terapia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #psychologia
    _____________________________________________
    Nie jestem ani lekarzem, ani terapeutą. Informacje zawarte w poście są oparte na moich doświadczeniach i poniższych źródłach.

    Źrodła:
    Belmont J., Odkryj swoją wartość, Wyd. Levyz, Gdańsk 2020
    Stahl S., Kochaj najlepiej jak potrafisz. O sztuce bycia razem. Wyd. Otwarte, Kraków 2020
    Stahl S., Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Wyd. Otwarte, Kraków 2019
    Stankowska I., Roszak M., Machaj-Szczerek A., Kształtowanie optymizmu młodzieży podlegającej oddziaływaniom socjoterapeutycznym. w: Socjoterapia jako forma pomocy psychologiczno‐pedagogicznej pod red. B. Jankowiak, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Poznań 2013. Seria Psychologia i Pedagogika nr 195
    Kaczmarek Ł., Psychologia pozytywna w socjoterapii: rozwijanie sił charakteru, w: Socjoterapia jako forma pomocy psychologiczno‐pedagogicznej pod red. B. Jankowiak, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Poznań 2013. Seria Psychologia i Pedagogika nr 195
    pokaż całość

    •  

      @Tryt_on: Dzięki za radę, może tak zrobię, tylko że nie mam już nic z tych notatek, a scenariusz pisałem tak dla siebie, nie myślałem wtedy o terapii, tylko o produkcji filmów. Po prostu widzę, że zachodzi tu korelacja tych schematów rujnowania własnej pracy.
      Jestem w nurcie psychodynamicznym, w CBT już kiedyś byłem i uznałem, że to nie jest dla mnie właśnie ze względu konieczności ciągłego zapisywania swoich lęków czy kompulsji i stopniowania tego. Czułem się jakby terapeutka była nauczycielką, a ja miałem dosłownie zadania domowe. Wiem, że ten nurt na tym polega, ale mój perfekcjonizm rozwinął się właśnie przez system edukacji i presję ze strony rodziców. Ale myślę, że moja terapeutka będzie chętna, żeby to przegadać. pokaż całość

    •  

      Skoro masz dobry kontakt z terapeutką to spróbuj. Powodzenia.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    W poszukiwaniu własnej wartości

    Hejo! Chciałabym przybliżyć Wam koncepcję poczucia wartości. To temat, moim zdaniem, bardzo istotny zarówno w terapii, jak i w codziennym funkcjonowaniu człowieka. Dzięki świadomości na temat poczucia wartości jesteśmy w stanie skutecznie się samorealizować i po prostu żyć szczęśliwiej.
    Dzisiaj mam dla Was wpis teoretyczny, a w tym tygodniu będę umieszczać również ćwiczenia. Koniecznie obserwujcie tag #zdrowyduch, bo do samych ćwiczeń wołać nie będę, żeby Was tymi wołaniami nie męczyć :) Chyba że jednogłośnie będziecie chcieli! Zapraszam do czytania!
    ________________________

    Poczucie własnej wartości i samoocena, choć często są stosowane jako synonimy, nie są pojęciami bliskoznacznymi. Samoocena to zbiór sądów i opinii na własny temat, co daje możliwość oceny swoich osiągnięć czy znaczenia. Łączy się z potrzebą społecznej aprobaty oraz ogólnym zadowoleniem z życia. Adekwatna samoocena tworzona jest na podstawie analizy własnych sukcesów i porażek oraz opinii innych osób na własny temat, a czasem pod wpływem porównywania się z innymi. Tutaj znajdziemy swoje opinie na temat własnej atrakcyjności, pozycji w społeczeństwie czy też sądy na temat tego, co się człowiekowi od innych należy. Dzięki pozytywnej samoocenie stawiamy sobie nowe wyzwania i dążymy do rozwoju, natomiast sposób, w jaki to osiągamy, zależy od innej składowej, a mianowicie poczucia własnej wartości.

    Poczucie wartości jest pojęciem szerszym od samooceny, zawiera ją w sobie. Składają się na nie poczucie własnej godności, szacunku wobec siebie oraz pewność siebie, dzięki czemu wierzymy, że podołamy wyzwaniom oraz potrafimy funkcjonować społecznie. To przekonanie jest niezależne od naszych osiągnięć. Doskonale opisuje to Ewelina Adamczyk w artykule dla portalu dziecisawazne.pl: “Jestem wartościowy, dlatego że jestem. Lubię siebie i akceptuję siebie takiego, jakim jestem. Mam swoje miejsce w świecie, mam mu wiele do zaoferowania. Mam swoją drogę do przejścia, nikt inny nie przemierzy jej tak, jak ja. Mam swoje zadanie do wykonania, nikt nie zrobi tego lepiej lub gorzej, jedynie inaczej. Znam swoje mocne i słabe strony i cieszy mnie ta różnorodność. Jestem jedyny i niepowtarzalny.” To, w jaki sposób postrzegamy siebie, wpływa na sposób wyrażania siebie, a to z kolei oddziałuje na funkcjonowanie w społeczeństwie, relację z samym sobą.

    Według polskiej psycholożki, Iwony Majewskiej-Opiełki, na poczucie wartości składa się z jednej strony szacunek i miłość do siebie oraz szacunek do własnej i cudzej godności, z drugiej strony jest to świadomość swoich zasobów - pozytywnych cech, mocnych stron, talentów i wartości. Tą drugą częścią chciałabym zająć się w szczególności w części ćwiczeniowej. :)

    Zanim jednak ćwiczenia, chciałabym Wam pokrótce opowiedzieć, czemu w ogóle bywa tak, że poczucie wartości czy samoocena są nieadekwatne, zachwiane, a u innych prawidłowe. Aspekty, o których dzisiaj piszę, kształtują się już w dzieciństwie poprzez działania wychowawcze rodziców i wychowawców oraz poprzez środowisko rówieśnicze. Badacze tematu wymieniają trzy warunki, kształtujące adekwatne poczucie wartości dziecka: bezwarunkowa akceptacja dziecka przez rodziców, jasno określone i przestrzegane granice, szacunek i tolerancja wobec dziecięcych inicjatyw. Bezwarunkowa miłość i akceptacja, a także empatia oraz poprawne relacje w całej rodzinie, wpływają na poczucie bezpieczeństwa dziecka. W takich warunkach - bezpiecznych - rozwija się wiara w siebie i swoje możliwości oraz szacunek do własnej osoby. Dziecko znacznie łatwiej i pewniej wchodzi w kontakty społeczne oraz podtrzymuje te relacje.

    Aby kształtować wysokie, ale adekwatne, poczucie wartości rodzic za wszelką cenę powinien wystrzegać się używania przemocy, jak np. ośmieszania, wskazania wyłącznie zagrożeń.. Konieczne są natomiast czułość, zrozumienie, aktywne słuchanie, zaufanie oraz stawianie granic w poszanowaniu dziecięcej godności. Dzięki prawidłowemu poczuciu własnej wartości, człowiek reaguje adekwatnie do sytuacji, jest spokojny i pewny siebie oraz swoich możliwości, nawet w sytuacji stresowej.

    Logicznym jest, że odwrotność tych zachowań przyczyni się do niskiego poczucia wartości. Do listy należy dodać takie metody (nie)wychowawcze jak: ciągła krytyka i wytykanie błędów, stawianie zbyt wysokich wymagań, porównywanie z innymi dziećmi, karanie nieadekwatnie do przewinień. Podobnie wyręczanie i nadopiekuńczość niszczą zdrowe poczucie wartości bo degradują dziecięcą samodzielność i poczucie sprawstwa. Istotną rolę w kształtowaniu zaniżonej samooceny odgrywa warunkowanie miłości, tj. dawanie dziecku do zrozumienia, że zasługuje na miłość, zaufanie i czułość tylko wtedy, gdy spełni oczekiwania (np. jeśli matka przestaje się odzywać do swojego kilkulatka, dając mu do zrozumienia, że to z powodu nieposprzątanego pokoju). Prowadzi to bardzo często do rozwoju z jednej strony perfekcjonizmu, z drugiej do życia w ciągłym poczuciu winy i obowiązku wobec innych, co wpływa druzgocąco na kształtowanie wiary we własne możliwości. Pewna doza poczucia winy jest naturalnym regulatorem zachowań i moralności. Andrzej Jakubik pisze jednak, że “im silniejsze poczucie winy, tym bardziej obniżone poczucie własnej wartości, do poczucia bezwartościowości włącznie”. Niskie poczucie wzmaga w człowieku potrzebę aprobaty ze strony społeczeństwa.

    Oprócz działań wychowawczych rodziców, wpływ na dziecko odgrywa nauczyciel, gdy dziecko pójdzie do szkoły, a następnie w wieku dorastania coraz większą rolę odgrywa grupa rówieśnicza.

    W związku z tymi działaniami nabieramy różnych przekonań na swój temat - zarówno uświadomionych, jak i tych nie do końca świadomych. Jeśli rodzice byli niesprzyjający, często jesteśmy przekonani o swojej niemocy, negatywnie się wartościujemy. Mamy problem z dostrzeżeniem własnych talentów i mocnych stron. W nadchodzącym tygodniu chciałabym przeprowadzić Was przez kilka ćwiczeń, dzięki którym określicie, jakie są Wasze zasoby. Po tych dołujących wpisach nt toksycznych relacji z rodzicami i przemocy chcę zwrócić się ku czemuś pozytywnemu. Mam nadzieję, że do mnie dołączycie :) Do ćwiczeń przygotowałam również karty pracy tak, by każdy mógł sobie je wydrukować lub po prostu się na nich wzorować. Zarezerwujcie więc sobie kilkanaście minut na samorozwój przez najbliższe trzy popołudnia :)

    pokaż spoiler Nie chcę wrzucać wszystkiego razem, bo po prostu tych treści byłoby zbyt wiele, a same ćwiczenia fajnie jest sobie dawkować, aby mieć czas na przetrawienie tego wszystkiego :)


    #terapia #psychologia #psychiatria #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

    Źródła:
    Adamczyk E., Czym samoocena różni się od poczucia własnej wartości?, https://dziecisawazne.pl/czym-samoocena-rozni-sie-od-poczucia-wlasnej-wartosci/
    Biernat R., Troska o poczucie własnej wartości dzieci w rzeczywistości szkolnej – wymiar
    teoretyczny i praktyczne implikacje. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Płocku
    Borys B., Zasoby zdrowotne w psychice człowieka, w: Forum Medycyny Rodzinnej 2010, tom 4, nr 1, 44–52
    Jakubik A., Zaburzenia osobowości, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 1997
    Jankowska M., Godność osoby w aspekcie rozwoju “Ja” i poczucia własnej wartości, w: Nauka – Etyka – Wiara 2011, s. 195–208
    Ryś M., Kształtowanie się poczucia własnej wartości i relacji z innymi w różnych systemach rodziny. Kwartalnik Naukowy Towarzystwa Uniwersyteckiego FIDES ET RATIO nr 2
    pokaż całość

    •  

      @nicari: wspomniałaś w swoim wpisie o bezwarunkowej akceptacji nie miłości. To choć bliskie nie zawsze tożsame pojęcia. Sugerowanie też, że do dwulatka, który przejawia nadpobudliwość i agresję można przemówić słowami, które przytoczyłaś jest trochę naiwne. Dzieci w tym wieku testują otoczenie na ile mogą sobie pozwolić, jeżeli takie dziecko, przejawiające agresję, nie poczuje konsekwencji nieodpowiedniego zachowania, może w sobie zakodować, że jest to normalne i następnym razem spróbuje przesunąć granicę jeszcze dalej. Żeby było jasne, ja nie jestem za jakąkolwiek przemocą, fizyczną czy psychiczną, trzeba jednak ustanowić pewne zasady, tak aby dziecko wiedziało co może a za co spotka go kara. Kara adekwatna do przewinienia.
      Najtrudniejsze jest właśnie ustanowienie tego zbioru zasad i kar tak aby były one adekwatne.
      Według mnie też ważniejszym od karania jest nagradzanie za dobre sprawowanie. Dzięki temu kształtuje się u dziecka zmysł konkurowania i samorozwoju. Tak jak w drugim przytoczonym przykładzie, ważnym jest aby utrzymać u dziecka motywację, dostało jedynkę - skutek, przyczyna może być różna. Jeżeli jedynka zdarzyła się nagle, kiedy normalnie dziecko ma 4,5 to pewnie miało miejsce coś co wybiło je z rytmu. Można wtedy spróbować lekko naprostować, na przykład poświęcając mu trochę więcej czasu i obserwować bliżej zachowanie.

      Podsumowywując, w mojej opinii nie należy generalizować podejścia do budowania własnej wartości u dzieci i zawsze szukać tego co najlepsze w każdym przypadku indywidualnie. Na przykład za bardzo niedobrą praktykę uważam stosowanie tego samego podejścia do każdego dziecka w domu. Łatwo wtedy stłamsić jedno albo zostawić za dużo wolnego pola dla drugiego.
      pokaż całość

    •  

      @nicari: Czy zgadzasz się z koncepcją Erika Eriksona dot. epigenezy ludzkiej tożsamości?

    • więcej komentarzy (69)

  •  

    Właśnie skończyłam czytać kolejną rozwojową książkę :3 nie mogę się doczekać, aż Wam o niej opowiem, bo to naprawdę petarda :) może nawet przy okazji recenzji zrobię jakieś rozdajo? Chcielibyście takie eventy na tym tagu? #zdrowyduch

    Moje notatki z tej książki zajęły 30 stron xd

    #rozwojosobisty #ksiazki

  •  

    Przemoc w rodzinie wobec dzieci – definicje, badania

    Dzisiaj będzie naukowo! Wychodzę z założenia, że aby pisać Wam, jak radzić sobie z bagażem emocjonalnym z przeszłości, trzeba najpierw zrozumieć, co to za bagaż. Dlatego właśnie dzisiejszy wpis będzie dość naukowy - poznamy definicję przemocy, jej rodzaje oraz zobaczymy, jak to drzewiej z tą przemocą bywało. Skupiam się dzisiaj na przemocy wobec dzieci. Wszelkie źródła pojawią się na dole wpisu. Zapraszam!

    Bardzo trudno jest zdefiniować pojęcie przemocy, aby ta definicja była uniwersalna i dotykała każdego aspektu. Według niektórych badaczy jest to o tyle trudniejsze, że zjawisko przemocy zmienia się wraz z sytuacją społeczną - to, co wczoraj było normą, dzisiaj się patologizuje (jak np. klapsy).
    Wyróżnia się trzy kryteria przemocy: rodzaj zachowania, intencje i jej skutki. Na podstawie tychże Irena Pospiszyl, polska pedagożka resocjalizacyjna, wyłania taką definicję: “wszelkie nieprzypadkowe akty godzące w osobistą wolność jednostki lub przyczyniające się do fizycznej i psychicznej szkody osoby, wykraczające poza społeczne zasady wzajemnych relacji”. Czyli innymi słowy, przemoc jest intencjonalnym działaniem. Przemoc w rodzinie może mieć rożny charakter: instrumentalny, czyli przemoc służy jako środek do realizacji celu (wywarcie wpływu, np. wymuszenie pożądanego zachowania lub zaniechanie tego niepożądanego); bezinteresowny, jako zadowolenie ze znęcania się; indywidualny; zbiorowy.

    Jakie wyróżniamy formy przemocy?

    → Przemoc fizyczna
    Co widzisz, kiedy słyszysz słowo “przemoc”? Najpewniej właśnie fizyczną demonstrację siły. Przemocą fizyczną nazywamy, według Komitetu Praw Dziecka ONZ: „jakiekolwiek karanie z użyciem siły fizycznej, które ma na celu spowodowanie pewnego bólu lub dyskomfortu”. Wyróżniamy przemoc fizyczną czynną, czyli bicie, zmuszanie do wykonywania czynności, kopanie, szarpanie, ciągnięcie za uszy/włosy, wykonywanie bolesnych czynności (takich jak mycie twarzy na siłę, karmienie na siłę) oraz te brutalne formy jak przypalanie, przywiązywanie do sprzętów, rany cięte, zabójstwa. Istnieje jeszcze przemoc fizyczna bierna, czyli wszelakie zakazy jak zakaz mówienia, chodzenia, załatwiania potrzeb fizjologicznych czy też areszt domowy, często pod groźbą przemocy fizycznej czynnej (czyli: marsz do kąta na 15 minut, jak z niego wyjdziesz wcześniej to ci spiorę dupsko).

    → Przemoc psychiczna
    Ta forma przemocy jest z jednej strony najtrudniejszą do wychwycenia, z drugiej istnieje często problem z przypisaniem złych intencji. O ile pobite, posiniaczone dziecko zawsze będzie budziło głośny społeczny sprzeciw i będzie powodem nauczycielskiej interwencji, tak przemoc psychiczna uchodzi często za normalność. W jakich przypadkach? Czy narzucanie własnych sądów jest przemocą psychiczną? Czy zmuszanie swojego agnostycznego nastolatka do chodzenia do Kościoła jest psychiczną przemocą czy może obroną jego moralności?
    Amnesty International wyróżnia takie formy psychicznej przemocy: izolacja, ograniczanie snu, ograniczanie pożywienia, narzucanie własnych sądów, werbalna degradacja (czyli poniżanie, wyzywanie, upokarzanie, deprecjacja tzn. obniżanie czyjejś wartości), narkotyzowanie oraz groźby zabójstwa/samobójstwa. Jak możemy przeczytać w raporcie Rzecznika Praw Dziecka z 2012 “Dzieci-ofiary przemocy w rodzinie”, to także szantażowanie dziecka czymś, czego się boi, nadmierne wymagania, nieliczenie się z możliwościami rozwojowymi dziecka, nadmierna kontrola, nadmierne ograniczanie swobody, wzbudzanie poczucia winy, stałe obwinianie i krytykowanie, czynienie z dziecka kozła ofiarnego, upokarzanie, stawianie w sytuacji sprzecznych wymagań, emocjonalne odrzucenie i zaniedbywanie jego potrzeb emocjonalnych, korumpowanie.
    Ostatnio mówi się dużo o takiej formie przemocy psychicznej jaką jest gaslighting, czyli próba destabilizacji psychicznej swojej ofiary poprzez kłamstwa, wmawianie, zaprzeczanie, wprowadzanie w błąd (np. “przestań histeryzować, ciągle przeinaczasz fakty i źle to pamiętasz, uspokój się, już do reszty ci odbiło”).

    → Przemoc ekonomiczna
    Dla wielu badaczy to jeden z rodzajów przemocy psychicznej. Sprawca tejże używa pieniędy jako elementu sprawowania władzy nad ofiarą. Najczęściej dzieje się między dorosłymi ludźmi, zwłaszcza w stosunku do kobiet. Na ten rodzaj przemocy składają się takie działania jak: pozbawianie środków do życia lub ograniczanie do nich dostępu, okradanie rodziny, kontrolowanie wydatków, zastraszanie, przekupywanie, uzależnianie od pieniędzy.

    → Wiktymizacja pośrednia
    To nic innego jak bycie świadkiem przemocy wobec kogoś innego, np. wobec rodzeństwa czy jednego z rodziców. Choć osoba nie doświadcza przemocy sama, to już samo jej obserwowanie może być wysoce traumatycznym doświadczeniem, które wpłynie destrukcyjnie na postrzeganie rodzica i rodzicielstwa, bliskości czy idei miłości.

    → Przemoc seksualna
    Wykorzystywanie seksualne dzieci zawsze budzi ogromny sprzeciw naszego zachodnioeuropejskiego świata. Nie ma w nas zgody na małżeństwa z małoletnimi ani na kazirodcze związki. Jednak definicja tego rodzaju przemocy obejmuje znacznie więcej.
    Przemocą seksualną wobec dzieci nazwiemy wszelkie działania seksualne wymierzone w dzieci mające na celu satysfakcję osoby dorosłej. Z jednej strony są to akty pozbawione kontaktu fizycznego, jak np. ekshibicjonizm, podglądanie czy seksualizacja dzieci (np. wyzywający ubiór, makijaż itd). Z drugiej to wszelkie formy związane już z kontaktem fizycznym, czyli dotykanie, pieszczoty, masturbacja oraz działania noszące znamiona gwałtu.
    Prawnie dziecko nigdy nie może wyrazić zgody na takie działania, gdyż nie jest świadome znaczenia i skutków działalności seksualnej osoby dorosłej.

    → Zaniedbywanie
    To szczególny rodzaj przemocy polegający na niezapewnieniu odpowiednich warunków egzystencjalnych. Z jednej strony będzie to niezapewnianie (odpowiedniego) pożywienia, środków higieny, odzieży, ale także zaniedbania edukacyjne, medyczne czy wychowawcze. Zaniedbywanie może się odbywać również na gruncie emocjonalnym, gdy opiekun jest obojętny na dziecko, nie zwraca uwagi na nie, nie reaguje na jego problemy. Niektórzy badacze wyróżniają także zaniedbanie prenatalne, czyli nieodpowiednie prowadzenie się kobiety ciężarnej.

    Trochę statystyk
    Sięgnęłam po statystyki z lat 90 nie bez powodu – myślę, że to czasy, gdy większość wykopków była dziećmi lub nastolatkami i to właśnie wtedy przemoc wobec nich mogła mieć miejsce. Porównamy potem te statystyki ze współczesnymi liczbami.

    W 1991 roku Anna Piekarska opublikowała wyniki badań nt przemocy wobec dzieci. Badała ponad 100 warszawskich rodzin. Nie była to grupa reprezentatywna, ale warto wspomnieć, że były to pionierskie w Polsce badania na ten temat.
    Ponad 80% badanych przyznało się do stosowania klapsów, 70% do bicia ręką, zaś 44% do bicia pasem. Jeśli chodzi o częstotliwość: 50% z nich podało, że bije swoje dzieci rzadko, 25%, że “dość często”, zaś 5% opisało ten proceder jako regularny. ⅓ badanych stosowała również szarpanie, potrząsanie lub ciągnięcie za ucho/włosy jako metody wychowawcze.
    Do stosowania przemocy psychicznej przyznało się aż… 97% respondentów. Wymieniali takie czyny jak: groźby, ostrzeżenia, krzyki, ośmieszanie, przeklinanie, szydzenie.

    W 2008 roku statystyka wyglądała już nieco inaczej. W badaniach przeprowadzonych przez Fundację Dzieci Niczyje można wyczytać, że 47% badanych przyznało się do uderzenia swojego dziecka co najmniej raz ręką, a 19% pasem.

    Współcześnie dyskusyjną kwestią w sprawie ochrony przed przemocą w rodzinie wzbudzała kwestie klapsów. Z pomocą znowu przychodzą statystyki z Fundacji Dzieci Niczyje, tym razem jest to porównanie stosunku respondentów do stosowania kar fizycznych w latach 2005, 2009, 2010, 2013 i 2017. Po szczegóły zapraszam Was do pierwszego komentarza do źródeł :)
    Respondenci mieli do wyboru takie odpowiedzi: “Może być stosowana za każdym razem, gdy rodzic uzna, że może być skuteczna”, “Zasadniczo nie powinna być stosowana, ale są sytuacje, kiedy jest usprawiedliwiona”, “Nigdy nie powinna być stosowana” oraz “Trudno powiedzieć”
    W roku 2005 procenty układały się tak: 13% – 50% – 35% – 2%
    W roku 2010 procenty układały się tak: 16% – 49% – 38% – 2%
    W roku 2017 procenty układały się tak: 2% – 46% – 49% – 3%

    Jak widać, drastycznie spadł procent osób, które są za dowolnością stosowania kar fizycznych. I dobrze!

    Nie ma korzyści ze stosowania kar fizycznych, chyba że pod uwagę bierzemy korzyści rodzica, tj. jego święty anielski spokój tu i teraz. W perspektywie lat stosowana przemoc doprowadza do degradacji rodziny, więc, jeśli mamy tu rodziców stosujących przemoc, nie zdziwcie się. jeśli za 15 lat dzieci odwdzięczą się Wam brakiem kontaktu ;)
    Ale już merytorycznie: przemoc powoduje wielorakie zaburzenia, jak np zaburzenia depresyjne, zaburzenia odżywiania, zaburzenia w relacjach z rówieśnikami, zachowania agresywne i destrukcyjne, w tym autoagresywne, nadpobudliwość psychoruchową, zaburzenia koncentracji, zaburzenia rozwoju, PTSD.
    Dobra dobra, ale co to znaczy?
    Takie dziecko, nawet w wieku dorosłym, będzie odczuwało bezsilność i bezradność, będzie przekonane o swojej niskiej wartości, będzie żyło w poczuciu winy, będzie czuło stale zagrożenie ze strony świata (czyli stres, a wysoki poziom stresu zwiększa ryzyko chorób, np. autoimmunologicznych!), będzie pesymistycznie nastawione, będzie czuło lęk i strach. Także będzie uczyło się, że przemoc jest rozwiązaniem, więc zacznie ją stosować.
    Nie będzie potrafiło stworzyć trwałej dobrej relacji, czy to przyjacielskiej, czy romantycznej. Istnieje szansa, że będzie podejmować ryzykowne zachowania seksualne. Nie będzie potrafiło wyrazić swoich potrzeb, bo jego mechanizmy obronne odetną go od jego myśli i emocji. Przemoc może doprowadzić również nawet do przyszłej bezdomności oraz uzależnień dziecka. Może spowodować anoreksję, bulimię, przyszłą otyłość.

    pokaż spoiler pewnie wsadzę kij w mrowisko, ale stawiam na to, że popularne na wykopie zjawisko "przegrywu" to również skutek jakiejś przemocy doświadczonej w okresie dorastania. Jak sądzicie?


    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Informacje zawarte w poście są oparte na poniższych źródłach:
    Jarosz E., Nowak A., Dzieci ofiary przemocy w rodzinie. Raport Rzecznika Praw Dziecka, Warszawa 2012
    Jedlecka W., Formy i rodzaje przemocy, Uniwersytet Wrocławski
    Piekarska A., Przemoc, kary cielesne i krzywdzenie dzieci, z: dzieckokrzywdzone.pl
    Pospiszyl I., Przemoc w rodzinie, WSiP, Warszawa 1994
    Włodarczyk J., Klaps za karę. Wyniki badania postaw i stosowania kar fizycznych w Polsce, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, w: Dziecko Krzywdzone. Teoria, badania, praktyka Vol. 16 Nr 4 (2017)
    Włodarczyk J., Przemoc wobec dzieci, w: Dzieci się liczą. Raport o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, 2017
    Wójcik S., Przemoc w rodzinie, zaniedbanie, wiktymizacja pośrednia. Wyniki Ogólnopolskiej diagnozy problemu przemocy wobec dzieci, Fundacja Dzieci Niczyje, Uniwersytet Warszawski, 2012 (http://www.dzieckokrzywdzone.fdn.pl/)

    #depresja #terapia #psychoterapia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

    Mój tag: #zdrowyduch
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: PRZEMOC W RODZINIE.png

  •  

    “Toksyczni rodzice” autorstwa Susan Forward i Craiga Bucka

    Nie potrafię pisać recenzji, bo nigdy też tego nie robiłam, więc mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali ;) Czuję, że koniecznie muszę zacząć swoje “poważne mikroblogowanie” właśnie od tej pozycji, bo ta książka namieszała trochę w moim życiu i rozpoczęła moją drogę ku ozdrowieniu. Zapraszam!

    Rodziców się nie wybiera - to powiedzenie pewnie jest stare jak świat i jest przy tym bardzo prawdziwe. Jedni trafiają do doskonałych rodzin, pełnych ciepła, miłości i zrozumienia. Inni natomiast wzrastają w ciągłym bólu, jak roślina rosnąca wśród cierni. Jasne, wiem, co myślisz - nie ma rodziców idealnych i prędzej czy później każdy popełni jakiś trudny do wybaczenia błąd. Błądzić jest rzeczą ludzką! Ważna jest natomiast proporcja pomiędzy czasem miłości i zrozumienia a czasem utraty kontroli, złości, agresji. Jeśli więcej jest tych negatywnych momentów, wówczas mówimy o relacji toksycznej.

    Czyż jest lepsze słowo niż toksyczni, którym można by się posłużyć do opisu rodziców, którzy zaszczepiają dziecku wieczną traumę, poczucie znieważenia, poniżenia i nie przestają tego robić, kiedy dzieci są już dorosłe?
    - pytają autorzy. Trudno się nie zgodzić.

    Jakie są skutki wzrastania w nieodpowiednich warunkach? To wchodzenie w destrukcyjne związki, niskie poczucie własnej wartości, poczucie bycia niekochanym, niewystarczającym, to potrzeba stałego udowadniania swojej wartości, to życie z poczuciem winy albo wręcz przeciwnie - wyjątkowo buntownicze nastawienie i obrona swojej autonomii.

    W pierwszym rozdziale autorzy rozprawiają się z mitem rodzica doskonałego. Wyjaśnia, w jaki sposób toksyczny rodzic łamie autonomiczne dążenia dziecka tak, aby przejęło odpowiedzialność za kłótnie, niepowodzenia i niedoskonałość całej rodziny. Wykorzystują przy tym ewolucyjny mechanizm, przez który dziecko musi wierzyć w dobro swojego rodzica, bo tylko dzięki temu jest w stanie przeżyć. Oczywiście, ono nie zdaje sobie z tego sprawy nawet później, w wieku dorastania czy często już jako dorosły - a to wszystko dzięki magii wyparcia, które Susan Forward i Craig Buck również szeroko omawiają. Nie brzmi optymistycznie? To co powiecie na to: bardzo często jest tak, śmierć rodzica nie kończy spirali przemocy - jego obraz stale pracuje w dziecku, podobnie jak głos, który wciąż grzmi.

    Autorzy poruszają temat z wielu stron - posługując się licznymi przykładami swoich pacjentów, przedstawiają problem przemocy psychicznej, fizycznej, ekonomicznej czy też seksualnej. Poświęcają duży rozdział na problemy alkoholowe w rodzinie. Pokazują wiele różnych typów toksycznego rodzica - rodzic-kontroler, rodzic-opiekun, rodzic-manipulant, rodzic-bezradny lub też… brak rodzica.

    Książka jest podzielona więc na dwie części - teoretyczną, w której czytelnik poznaje rodzaje przemocy, uczucia, jakie ona wyzwala, oraz praktyczną, z ćwiczeniami. Dzięki nim można poznać siebie - najpierw przepracujesz swoje przekonania, emocje i zachowania dotyczące relacji z rodzicami, by następnie poznać różne strategie radzenia sobie ze złością, żalem po utraconym dzieciństwie i nie tylko.

    Ta książka nie należy do tych przyjemnych. Jest ciekawa, to prawda, ale dzięki niej można pozbyć się złudzeń, a to bywa naprawdę bolesne. Co istotne, autorzy nie zostawiają tych dorosłych dzieci z poczuciem ogromnej krzywdy, a dzieli się także technikami, które pozwolą zmniejszyć siłę oddziaływania traum na dorosłe życie. Podaje również strategie, dzięki którym można pozostać w relacji z rodzicami. Bo jak rozmawiać z nimi, kiedy człowiek uświadomi sobie, ile było zła w ich życiu rodzinnym? Jak rozmawiać z rodzicem, który wciąż obraża swoje dorosłe dziecko?

    Susan Forward, bo w zasadzie omawiani są jej pacjenci i doświadczenia, ostatecznie zachęca do konfrontacji z rodzicami. Mam co do tego mieszane uczucia. Zważ na to, że to TY bierzesz udział w procesie terapii (lub autoterapii), a nie Twoi rodzice. Ty łamiesz swoje bariery wyparcia i zaczynasz dostrzegać, jak wiele nie grało w Twoim domu rodzinnym, a nie Twoi rodzice - oni są ciągle w tym samym miejscu i nie ma innej siły, by to się zmieniło, niż ich wewnętrzna. Na pewno wszystko jest kwestią indywidualną, może warto skonfrontować się tylko z jednym z rodziców? Na pewno jest to ciekawy rozdział i nie warto go pomijać, nawet gdy sytuacja z rodzicami jest tak beznadziejna, że żadna konfrontacja nie wchodzi w grę. Autorka rozważa nie tylko różne scenariusze konfrontacji i reakcji rodziców, ale i pozostalych członków rodziny - bliższej i dalszej. Przedstawia również trzy warianty dalszej relacji z rodzicami, w zależności od ich nastawienia wobec nowego porządku. Dlaczego nowego porządku? Odkąd czytelnik uświadamia sobie, że był ofiarą patologicznego traktowania, powinien zacząć stawiać własne granice i stanowić o tym, jak ma być traktowany. Są rodzice, którzy zaakceptują ten stan rzeczy i dostosują się, a są tacy, którym będzie trudno.

    Ostatnie rozdziały stanowią różne techniki terapeutyczne, dzięki którym czytelnikowi łatwiej jest znaleźć i zrozumieć swoje emocje. Co prawda rozdział dotyczy ofiar kazirodztwa, ale sama znalazłam w nim wiele dobrych wskazówek, mimo że takiej przemocy nie doświadczyłam nigdy. Terapeutka zwraca też uwagę na to, jak ważne jest przerwanie kręgu przemocy - jakakolwiek by ona nie była - oraz wzięcie życia we własne ręce.

    Moje wrażenia: to była dla mnie ważna książka, pokazała mi, czym jest tak naprawdę przemoc, a swoje beznadziejne wówczas położenie zrozumiałam dzięki licznym przykładom. Myślę, że to właśnie one stanowią o sile tej pozycji: przywołały one również głęboko zakopane uczucia, jakie towarzyszyły mi w dzieciństwie, otworzyły mi wrota do przepracowania tego problemu. Ostatecznie to właśnie dzięki tej książce poszłam na terapię. Przeczytałam ją już po tym, jak moja rodzina się rozpadła, ale dzięki niej mogłam zacząć przeżywać żałobę po rodzinie bez samobiczowania się, że to moja wina. Z perspektywy czasu brakuje mi w niej odpowiedzi na pytanie, dlaczego ktoś krzywdzi swoje dziecko, ale wtedy, gdy sobie uświadomiłam problem, wcale mi nie zależało na odpowiedzi, bardziej oczekiwałam porady, jak mam teraz zacząć żyć jako dorosła osoba. Ta książka jest trudna, wyzwala sporo emocji, warto ją czytać partiami, aby mogła pracować w głowie. Polecam ją nie tylko dlatego, że warto rozprawić się ze swoimi własnymi demonami i zacząć oddychać pełną piersią, ale również po to, by nie powielać swoich schematów rodzinnych w relacjach zarówno z partnerem, jak i z dziećmi.

    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Nie jestem ani lekarzem, ani terapeutą. Informacje zawarte w poście są oparte na moich doświadczeniach.

    #psychologia #depresja #terapia #psychoterapia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

    Mój tag: #zdrowyduch (no wiem, cringe whui ale miałam totalnie zero pomysłów na tę nazwę, a wołanie Was wszystkich dwa razy w tygodniu do każdego wpisu stanie się męczące zarówno dla mnie jak i dla Was ;) )
    pokaż całość

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów