•  

    Mirki, często pojawia się tu info, że wasz #rozowypasek ma koleżankę, która na nią wpływa. Ja mam gorzej. Moja ma ciotkę
    Ciotka to typowa królowa #emigracja. Wyjechała do Holandii po studiach, dybała fizycznie ale jak raz w roku pojawiła się w Polsce to istna królowa życia, która gardzi Polakami i tym smrodem i zacofaniem. Oczywiście w Holandii wszyscy Polacy to jej zdaniem pijacy i złodzieje, prowadziła nawet bloga na ten temat (xD serio). Niedawno rzuciła męża dla jakiegoś ciapaka, który ją bije i zamyka w domu, ale grunt, że nie Polak. #logikarozowychpaskow
    Do tego jest gruba i zamiast schudnąć robila sobie tatuaże. No i jest silną i niezależną kobietą ofc.
    I ile razy nie spotyka się z moją partnerką, tyle razy tej drugiej nie mogę poznać. Zaczyna gardzić moim trybem życia, moim podejściem do większości spraw, nawet moim samochodem (tak, zgadliście, nie zna się na motoryzacji, ale chętnie się na ten temat wypowiada i mówi mi ile mój samochód jest wart). Zawsze zaczyna się sprzeciw wobec każdego mojego słowa i spoglądanie z góry jakbym był bezdomnym. Jest jakiś termin w #psychologia który określa takie przejmowanie cudzego światopoglądu na dany czas? Mam nadzieję, może da jej to do myślenia, bo nie mogę wytrzymać tego, że gdy czytam smsa od niej, to mam wrażenie że to nasza holenderska królowa zabrała jej telefon i pluje na mnie, bo sama ma służbowe auto xD
    A jeśli nie to nie wiem co mam robić xD to już ich kolejne spotkanie w ciągu paru lat i zawsze to samo. Czasem na miesiąc, czasem na 3 mój różowy staje się swoją ciotką w wersji light, bo dużo chudsza
    #zwiazki #patologiazmiasta #zalesie
    pokaż całość

    źródło: pobierak.jeja.pl

    •  

      @kthgg różowa właśnie szuka samochodu taniego i mówię że jej sprzedam mój, bo chcę kuoic cis nieco młodszego a mój jest sprawny 100%, ale chcę 300 złotych więcej niż ona sobie dzisiaj założyła i mówi mi co jest złego.
      W 24 letnim aucie. Szpachla. Sama jeździ trupem który kupiła od mojego brata za tysiąc złotych, bo był sprawny mechanicznie xD

    •  

      @getin ona w zeszłym roku latem robiła nowe tatuaże a dwa miesiące później zaczęła się katowac dietą. Jej anioł na plecach teraz pewnie lekko podupadł

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    no i dołączyłem do grona rogaczy
    a niby w świeżych związkach to się nie zdarza

    eh, dajcie ze dwa przekleństwa dla otuchy
    #zwiazki

  •  

    Miło kiedy idziesz z niebieskim na targ po zakupy
    Stoisz między ziemniakami a ogórkami a on dalej widzi w Tobie kobietę ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski

    pokaż spoiler Trzeba chwalić naszych niebieskich

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Spotkałem się przy piwie z bardzo dobrym kumplem, któremu ostatnio poleciłem tindera.

    Kumpel mówiąc wprost jest bardzo przystojny. Jakieś 195cm, ciemna karnacja, siłownia czasami wjedzie, dobra praca. Ogólnie spokojnie 8/10, pewnie nawet więcej.

    Na tinderze cztery zdjęcia, twarzowe, siłownia, jakieś wakacje. Pokazał mi jak mu idzie. Przez kilkanaście dni uzbierał.. 300 par z hakiem. Pokazał mi rozmowy z laskami. Startował do nich z tekstami w stylu 'Cześć, spotkajmy się, ja, Ty i wino u mnie jutro? ;)' Część nie odpisywała, część sugerowała spotkanie na neutralnym gruncie, ale dalej oczywiscie mocno zainteresowane. Spora część się zgadzała od razu, bo przecież to 'kusząca propozycja' albo 'wino, nie potrafię odmówić' i tego typu teksty. Czasami od razu wjeżdżał temat seksu, na początek jakiś dwuznaczny tekst, a później już z górki, że ona jest na to zdecydowana. Od soboty miał na chacie trzy laski, oczywiście zakończyło się to bzykaniem. Jedna to nawet bez wina i kolacji, ot spędzili noc.

    Gdyby miał na to ochotę to mógłby spokojnie mieć codziennie inną przez najbliższe tygodnie, bo chętnych jest naprawdę sporo.

    Nie piszę tego z jakieś zazdrości, kumpel jest mega spoko, także niech mu się wiedzie. Nie jestem żadnym przegrywem, ale jednak na takie szaleństwa szans bym nie miał.

    Coś dla jednych jest sufitem, dla innych podłogą. Ktoś będzie musiał się o te laski starać, spotykać się i czekać aż 'będzie gotowa', on to ma od razu po paru godzinach.

    Żeby nie było, nie oceniam tych lasek, każdy robi to na co ma ochotę. Ot taki sobie wpis.

    #tinder #zwiazki #seks #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw
    pokaż całość

  •  

    jejku mirki ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że gdyby nie to, że jak byłam młodsza to byłam jebaną biedaczką i miałam nadopiekuńczą rodzinę, to byłabym z moim niebieskim kilka lat więcej, niż teraz jesteśmy.

    poznaliśmy się przez znajomych na jakimś grillu, obydwoje się sobie spodobaliśmy, ale nic z tym nie zrobiliśmy. sama nic nie zaproponowałam, bo byłam wtedy bardzo nieśmiała w stosunku do płci przeciwnej, totalny brak pewności siebie, wiecie jak to jest. w dodatku wiedziałam, że jak będę chciała się z nim umówić, to rodzice mi nie pozwolą, bo hurr durr masz myśleć o szkole, a nie o chłopakach, jeszcze będziesz mieć na to czas ( ͡° ʖ̯ ͡°) więc spotykaliśmy się tylko na jakichś imprezach organizowanych przez wspólnych znajomych, ale i na te nie uczęszczałam zbyt często, bo rodzice nie pozwalali, bo jak to na imprezę wieczorem?!, to się w dzień umawia, a nie! kto to widział po nocy siedzieć u kogoś w domu. i co z tego, że miałam te 19 czy tam 20 lat, a znajoma, u której zazwyczaj ów imprezy miały miejsce mieszkała sama. mieszkasz z nami to jesteśmy za ciebie odpowiedzialni, jak ci nie pasuje to się wyprowadź xD potem jeszcze doszedł genialny argument na takie imprezy to się chodzi żeby się kurwić dzięki za zaufanie kurwa xD nigdy nie dałam jakiegokolwiek sygnału, że mam w planach kurwienie się, nie umawiałam się co tydzień z innym facetem, ale już wiecie, że idę dawać dupy, jakbym równie dobrze nie mogła jej dać, nie wiem, w szkole w kiblu jakbym była wystarczająco zdesperowana, bo przecież ruchanie występuje tylko nocą pod kołderką xDD tak więc chodząc na imprezy do znajomych, jak już udało mi się wywalczyć pozwolenie, nie pokazywałam niebieskiemu jak bardzo mi się podoba, bo było mi wstyd, że prawdopodobnie nic nie będę mogła z tym zrobić dzięki mojej rodzinie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    raz niebieski postanowił spróbować zaprosić mnie do kina, a że nie chciałam żeby on za mnie płacił, a sama byłam, jak już wcześniej wspomniałam, biedna jak gówno i nie było mnie stać na głupi bilet za kilkanaście złotych, to mu odmówiłam. wolałam się unieść jakimś głupim honorem niż iść z nim na randkę, o czym tak marzyłam, odkąd go poznałam. cóż, trzeba przyznać, że nawet jakbym miała te pieniądze to i tak pozostałaby jeszcze kwestia rodziny: albo okłamać, że idę gdzieś z jakąś koleżanką, albo wybłagać matkę o pozwolenie na wyjście przy wysłuchiwaniu od ojca, że idę się kurwić :')
    ale gdybym nie odmówiła wtedy niebieskiemu, gdybym pomimo braku pieniędzy załatwiła jakoś możliwość wyjścia i poszła z nim, pozwalając mu za siebie zapłacić, wszystko wyglądałoby inaczej. zobaczyłby, że też mi się podoba, ja nabrałabym pewności siebie, doszłoby do kolejnych randek i bylibyśmy razem kilka lat więcej, a wszystko to co mamy teraz, osiągnęlibyśmy wcześniej. nie tracilibyśmy czasu na inne związki, które czasem były kompletnymi porażkami. i tak, wiem, że dzięki poprzednim związkom jesteśmy tym, kim teraz jesteśmy, nasze oczekiwania co do partnera mogły się ukształtować itd., ale mam takie straszne poczucie zmarnowania czasu, bo kocham go i żałuję wszystkich lat spędzonych bez niego, nawet jak go jeszcze w ogóle nie znałam. czy to ma sens? cóż, dla mnie jakiś tam ma.

    po ponad 20 latach życia pod kloszem, zdążyłam się postawić rodzinie i wyprowadzić z domu bez ich pomocy, ale znów nie mogliśmy być razem, bo albo to niebieski był za granicą, albo miał kogoś, albo ja poznałam kogoś w międzyczasie. a potem byłam w kilkuletnim związku, w którym byłam traktowana jak gówno, choć sama nie pozwalałam sobie w to uwierzyć.
    kiedy kilka lat temu znów zeszły się nasze drogi byłam mega szczęśliwa, wiedziałam, że nie popełnię znów żadnego błędu, które popełniałam z innymi niebieskimi (no coś tam te inne związki jednak dały no). dałam mu delikatny sygnał, że jestem zainteresowana, starając się jednak nie pokazać całości mojego entuzjazmu (może uznacie, że to trochę #logikarozowychpaskow no, ale mój entuzjazm był naprawdę tak duży, że mógłby go przytłoczyć, przy całym jego entuzjazmie do mnie xD). teraz jesteśmy ze sobą już kilka lat, mamy gówniaka, a ja tak samo jak na początku związku każdego dnia cieszę się, że go mam, a idąc z nim ulicą i trzymając go za rękę mam ochotę krzyczeć "zobaczcie jaki on jest cudowny, i jest mój!"

    #przemyslenia #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    WIELKI SLOWNIK DAMSKO-MESKI:
    1. powinnismy zrobic sobie przerwe - chce sie jeszcze wyszalec
    2. chcialabym faceta takiego jak ty - lubie cie z charakteru, ale kompletnie nie pociagasz mnie fizycznie
    3. to tylko kolega - musze zbadac czy nie bylby dla mnie lepsza opcja - ale spokojnie, jak nie bedzie to wroce
    4. poszukuje madrego i odpowiedzialnego faceta - ja juz sie wybawilam, teraz potrzebna mi kasa na mnie i dziecko
    5. ale ten gosc mnie wkurza! - kreci mnie

    Nie dziekujcie.

    Wpisujcie co Wam przetlumaczyc - jesli bedzie zainteresowanie, zrobie II-ga czesc.
    #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

  •  

    Chlopak, w którym się kocham, właśnie opowiada mi o swoim gejowskim życiu miłosnym. Zabijcie mnie. #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #przegryw

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 26 lat i bardzo dziwaczny #fetysz (w sumie pasuje też #bdsm ). Nie jakieś tam #stopy tylko coś naprawdę nietypowego. Żeby znaleźć różową do jego realizacji musiałbym najpierw zbudować poważny związek, bo jeśli wyskoczę z tym za szybko, to każdą po prostu wystraszę/zniechęcę (a przynajmniej tak mi się wydaje). Udało mi się to tylko raz, przyznałem się po 2 latach związku (chociaż wiem, że robiła to tylko dla mnie i nie sprawiało jej to raczej przyjemności, a i tak dla moich potrzeb było tego zdecydowanie za mało i źle czułem się za każdym razem ją o to prosząc), ale od jakiegoś czasu znowu jestem singlem. Jedyny sposób, żeby zaspokoić moje pragnienia to porno, ale wiadomo, że po jakimś czasie przestaje to wystarczać. Nie wiem czy jestem w stanie stworzyć związek na tyle poważny żeby to się udało (może jestem w złym miejscu swojego życia, a może boję się, że angażuje się w osobę, która nie akceptuje moich upodobań/będzie z nimi nieszczęśliwa, bo nie ukrywam, że z ich powodu #seks sprawia mi mniejszą radość niż większości z was i do pełni satysfakcji potrzebuję czegoś więcej więc byłbym raczej kiepskim partnerem dla większości normalnych #rozowepaski .

    Zawsze brzydziły mnie dziewczyny z #roksa . Boję się chorób wenerycznych i mam poważne opory moralne, których większość #niebieskiepaski ewidentnie tu nie podziela. Ale ostatnimi czasy dochodzę do wniosku, że to może być moje jedyne wyjście, żeby zaspokoić swoje fantazje. Ostatnio nakręciłem się do tego stopnia, że zadzwoniłem pod kilka numerów, większość odmówiła ale dwie były gotowe spróbować. Czyli się da. Jest nawet kilka kobiet w Polsce, które specjalizują się w bdsm i oferują to wprost więc muszą mieć klientów.

    Powinienem to zrobić skoro mam aż takie ciśnienie? Jak bardzo dziwne byłoby pójście na #divyzwykopem na fetysze, które nie wymagają nawet bycia nagim? Czy gdybym się przyznał to dla różowych miałoby to jakiekolwiek znaczenie, że nie było normalnego seksu czy i tak będę dziwkarzem? Czy takie coś to też byłaby waszym zdaniem zdrada, nawet gdyby "finisz" nie był w planach i nie miał miejsca (jestem singlem ale pytam hipotetycznie)?

    Zdecydować się i zapłacić ryzykując, że strace do siebie szacunek? Może ktoś z was miał podobną sytuację? Macie jakieś rady jak żyć z dziwnymi fetyszami i czy da się to jakoś połączyć ze #zwiazki ?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #tfwnogf #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #stulejacontent #przemyslenia #redpill #psychologia #logikarozowychpaskow #zwiazki #tinder

    Jako, że temat inceli przenika do polskiej blogosfery i już nie jest ograniczony tylko do wykopu - pisał o tym ostatnio chociażby pewien ułomny coach (jakiś tam król czy ktoś taki) udający kogoś, kto demaskuje złych coachów - pan @Veritas_liberabit_vos postanowił wyrazić kilka swoich luźnych przemyśleń na ten temat, z uwzględnieniem podejścia do niego w wykonaniu pewnych opcji politycznych, przyczyn i skutków tego zjawiska.

    Jednym z najciekawszych aspektów internetowej dyskusji na temat inceli jest podejście do nich całej, szeroko pojętej lewicy. Na pewno nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że inceli można nazwać mniejszością, a przede wszystkim grupą wykluczoną. Takie grupy w teorii są obiektem zainteresowania lewicy, i powinny spotykać się z empatią z jej strony, jednak tak się nie dzieje. Oczywiste jest, że postulaty inceli są nie do zaakceptowania dla lewicy, lecz gdyby lewica była konsekwentna, próbowałaby wykazać zrozumienie dla nich lub np. poszukać dla nich wsparcia psychologicznego. Jednak histeryczna lewica i feministki ograniczają się do wyzywania grupy wykluczonych inceli od mizoginów i propagandy swoich wartości skierowanej w ich kierunku. Dlaczego tak jest? Otóż incele zaliczają się w większości do grupy białych, heteroseksualnych mężczyzn, która w myśli lewicowej zajmuje apriorycznie uprzywilejowaną pozycję. Lewak nie identyfikuje się z białymi, heteroseksualnymi mężczyznami, bo kojarzy tę grupę z siłą (co opisywał m.in. Ted Kaczynski w swoim manifeście), co w przypadku inceli jest kuriozalnym nadużyciem, ale uniemożliwia lewicowcom współodczuwanie z tą grupą. Zresztą widać to w argumentach lewicy, która zarzuca incelom, że nie podoba im się, że jako mężczyźni utracili totalną władzę nad kobietami.

    Wszyscy przeciwnicy inceli, włącznie z lewicowcami, o których mowa, nie do końca zdają sobie sprawę z przyczyn istnienia takich mężczyzn, a w szczególności ich coraz większej liczebności. Po zapoznaniu się z badaniami dotyczącymi występowania "starych" prawiczków (takich w wieku powyżej 21 lat) w społeczeństwie amerykańskim przekonamy się, że jeszcze w 2007 roku było to poniżej 10%, natomiast obecnie jest to więcej niż 15%. Takie zmiany muszą naturalnie poskutkować wzrostem ogólnie odczuwalnej w życiu codziennym i internecie frustracji młodych mężczyzn. A wzrost liczby aktywnych inceli jest tego naturalną konsekwencją. Jakie są przyczyny tych zmian? Nie zaobserwowano podobnego wzrostu liczebności "starych" dziewic, więc należy uznać, że przyczyną jest coraz większa nierówność w dostępie do seksu wśród mężczyzn, najprawdopodobniej spowodowana brakiem ograniczeń społecznych dla hipergamii kobiet, każącej im wybierać najlepszych dostępnych samców, a także coraz łatwiejszym dostępem do tych samców dzięki globalizacji i technologii (m. in. tinder).

    Oczywiście istnieją czynniki wewnętrzne, które zwiększają szansę na zostanie incelem (w ogólności wpływające na brak sukcesu reprodukcyjnego): nieatrakcyjny dla kobiet wygląd zewnętrzny (z uwzględnieniem wzrostu, twarzy i sylwetki), introwersja, markery autyzmu, niskie zarobki, niski status społeczny (pozycja w określonych grupach, brak bogactwa) , ograniczona sieć znajomych itd.

    I tutaj dochodzimy do ulubionego argumentu przeciwników wszystkich inceli: wśród czynników wewnętrznych, o których wspominałem, za najważniejsze uznaje się ich podejście i mizoginię. Wspomniał też o tym ułomek, o którym wspomniałem w pierwszym akapicie ("wypaczony obraz relacji"). Popularne jest również ograniczanie się do wskazywania braku kompetencji społecznych, ignorując wszystkie pozostałe przyczyny.

    Ludzie wskazujący "mizoginię" i ogólne podejście inceli do związków i kobiet popełniają częsty błąd w sztuce dyskusji - mylenie przyczyn ze skutkami. Większość inceli stała się "mizoginami" pod wpływem swoich incelskich doświadczeń, więc nie można doszukiwać się w tym wiarygodnej przyczyny takiego stanu rzeczy. Poza tym brakuje wiarygodnych dowodów na temat negatywnego wpływu "mizoginistycznego podejścia" na sukces reprodukcyjny.

    Ważnym pytaniem jest: czy jest możliwość uniknięcia coraz większej agresji inceli wraz ze wzrostem ich liczby? Jako, że niezaspokojenie potrzeb może prowadzić do stanu "braku czegokolwiek do stracenia", jest to bardzo niebezpieczne zjawisko. Są dwie możliwości przekonania takiej osoby z niezaspokojonymi, istotnymi potrzebami, do rezygnacji z agresji, albo jej uniemożliwienia. Pierwszą jest obserwacja i izolacja (przymusowa) - co jest absolutnie niewykonalne z powodu braku możliwości wykrycia znaczącej liczby takich osobników i pewnych ograniczeń możliwości działania organów państwowych funkcjonujących w społeczeństwie obywatelskim. Drugą jest propaganda - z wykorzystaniem psychologii, autorytetów i mechanizmów medialnych. W dobie powszechnej ateizacji (brak możliwości propagandy poprzez religię) i powszechnego internetu ta metoda również jest skazana na niepowodzenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontrariańskie podejście inceli.

    Porównałbym sytuację inceli do sytuacji biedoty. Lewica podaje argumenty typu "sprawiedliwości społecznej" jako uzasadnienie istnienia redystrybucji i państwowych usług, które te problemy mają ograniczyć. Prawica nie traktuje tych argumentów poważnie, ale w większości przypadków (dotyczy tych rozsądnych prawicowców) godzi się na istnienie redystrybucji ze względu na konieczność uniknięcia poważnych niepokojów społecznych i chaosu. Wysokie podatki są ceną za spokój, którego nie da się już tak łatwo zaprowadzić jak kiedyś za pomocą propagandy religijnej. Tak samo jest z frustracją seksualną - pewne rozwiązania proponowane przez inceli są nie do pogodzenia z zasadami cywilizacji zachodniej, natomiast w interesie tej cywilizacji jest doprowadzenie do takiego zmniejszenia liczebności tej grupy, by ponownie była ona niegroźna.

    Zastanówmy się: jaki jest próg liczebności dwudziestokilkuletnich prawiczków, przy którym Polska zamieniłaby się we front wojenny? Warto zauważyć, że w sytuacji, gdy w USA jest to tylko 15 do 20%, incele stają się poważnym problemem społecznym i zagrożeniem terrorystycznym, chociaż według prześmiewców są to największe fajtłapy i nieudacznicy. Co się stanie, gdy ta wartość przekroczy 20% (zauważmy, że w takim przypadku do grona będą dołączać coraz większe "wygrywy")? Co będzie przy 30%?

    Jak poradzić sobie w racjonalny sposób z problemem inceli? Często nie zgadzam się z Jordanem Petersonem, ale w tym przypadku to on podał jedyne rozsądne ze społecznego punktu widzenia wyjście (oczywiście niezrozumiane przez lewicowych idiotów, w tym i coacha ułomka, o którym tu dzisiaj pisałem): "enforced monogamy". Nie chodzi o karanie przez aparat państwowy, ale o promowanie monogamii i powrót do konserwatywnego podejścia do związków, do takich znakomitych praktyk jak ostracyzm społeczny i "slut shaming", które kazałyby się kobietom trzy razy zastanowić, zanim oleją zwykłych chłopaków na rzecz krótkoterminowych przygód z najbardziej atrakcyjnymi samcami. Takie rozwiązanie pomogłoby zmniejszyć liczebność inceli do zaniedbywalnych poziomów.

    Oczywiście takie rozwiązanie nie spodoba się samcom alfa, którzy nigdy nie mieli w relacjach z kobietami tak łatwo, jak teraz, jak i samym kobietom, które wolałyby zakrzyczeć pozbawionych seksu mężczyzn za pomocą feministycznej propagandy, aby sami zrezygnowali ze swojej agresji. Niestety dla nich, ta propaganda nie ma szans zadziałać w dzisiejszych czasach z powodów, które wymieniłem w tym wpisie. Ale to jedyny sposób na odwrócenie trendu wzrostu odsetka inceli w społeczeństwie.

    W sytuacji, gdy dwudziestokilkuletnie prawiczki stanowią nieco poniżej 20% mężczyzn w USA w tym przedziale wiekowym, feministki i lewica trzęsą portkami przed potencjalnymi zamachami terrorystycznymi w wykonaniu tych rzekomych "nieudaczników". Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by się działo, gdyby pozwolono kobiecej hipergamii na zwiększenie tej liczby do np. 30%. Polecam sobie przemyśleć ten temat.
    pokaż całość

    •  

      @throwaway6102: Ta definicja została napisana przez obrzydliwego ułomka. To jest wręcz mowa nienawiści skierowana w kierunku inceli i niektóre tezy z tej definicji obaliłem w moim wpisie.

      @janeeyrie: Owszem, "samiec alfa", który w starych, dobrych czasach wyruchał komuś żonę, też musiał liczyć się z konsekwencjami, więc powrót do monogamii wiąże się również po części z konsekwencjami dla ruchaczy. Ale dla społeczeństwa bardziej naturalne jest piętnowanie kobiet wykazujących takie zachowania. Poza tym mężczyźni, którzy dużo ruchają, to zazwyczaj mężczyźni znakomicie wyglądający, wpływowi i bogaci - wyciąganie odczuwalnych konsekwencji wobec takich osób jest trudne. pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    Strasznie wczoraj zachlałam, paliłam blanty do 5 rano, film mi się urwał jak leżałam w rurze, teraz mnie krzyż napierdala.
    Trochę się przespałam, ale musiałam wstać rano, bo mam obowiązki, mam psa. Niektórzy mówią, że nie można chlać jak ma się psa, ale to nieprawda, można tylko trzeba wstać rano, na tym polega odpowiedzialność... Mam kaca, ale staram się być dobrą panią.
    #oswiadczenie #zwiazki #psy #pasta #gownowpis pokaż całość

  •  

    Ale mam ochotę dać plaskuna na otrzeźwienie idiotom którzy łączą #redpill z #przegryw ୧(ಠ益ಠ)୨

    Kiedy zrozumiecie, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Redpill to psychologia tworzenia związków, szczególnie w dzisiejszym postępującym feminizmie. Powiedziałbym, że to taki męski odpowiednik feminimzu

    #gownowpis #psychologia #bekazignorantow #zwiazki pokaż całość

  •  

    wspieranie kostaryki przez #wykop przypomina mi te tłumaczenie #przegryw ze liczy sie charakter, seks nie jest ważny.
    Jestescie jak Kostaryka i tlumaczycie, ze tacy są kim, bo walczą. I to samo sobie mowicie w swoim spierdoleniu xD
    #zwiazki #mecz #bekazniebieskichpaskow

    źródło: wykop.pl

  •  

    Czeski rząd za legalizacją małżeństw homoseksulanych

    Czeski rząd premiera Andreja Babisza zadecydował w piątek o udzieleniu poparcia projektowi grupy deputowanych do Izby Poselskiej, według którego małżeństwo mogłyby zawierać także osoby tej samej płci - poinformowało biuro prasowe rządu.

    Według projektu, ludzie tej samej płci mieliby w małżeństwie te same prawa i obowiązki, jakie mają w małżeństwie mąż i żona. Chodzi na przykład o używanie wspólnego nazwiska, prawo do renty wdowiej oraz o prawa i obowiązki wobec wychowywanych wspólnie dzieci.

    http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-czeski-rzad-za-legalizacja-malzenstw-homoseksulanych,nId,2597490

    #lgbt #homoseksualizm #zwiazki

    pokaż spoiler #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

    •  

      @k1fl0w: coraz bardziej sie przwkonuje do emigracji do czech. Jak tak patrze to same plusy: bardziej wyluzowani i liberalni, zarcie i jezyk podobne, blisko do starzejacych sie rodzicow, a do tego mniej ryzykowna i bardziej pragmatyczna polityka ogolnie. Trzeba to porzadnie przemyslec

    •  

      @DepresyjnaKomoda: Udało ci się wzbudzić we mnie naprawdę gorące uczucie Mireczku, rzadko mi się zdarza pójść w takie płomienne fantazje jak czytam jakiegoś niebieskiego w internecie.

      Mam płomienną ochotę wywalić ci lepę z ucha w pysk na ryj. Co to w ogóle za pierdolamento, że jak ktoś adoptuje dziecko to ono nie jest jego, tylko dalej "czyjeś"? W domu wszyscy zdrowi? Moi starsi mnie adoptowali jak miałam kilka miesięcy i to jest dla mnie najprostrza rzecz na świecie, że oni są moi a ja ich i że mamę mam jedną, tatę też, a kobieta która mnie urodziła jest dla mnie dużo, dużo mniej interesująca niż zeszłoroczny śnieg. Śnieg przynajmniej wzbudził we mnie jakieś emocje. I tak mi się wydaje, że to nie tylko moje subiektywne oddczucia, ale i obiektywny stan faktyczny, bo wszelkie prawne organy mówiąc o mnie do mojej mamy mówią "pani córka" i obowiązki i prawa mojej mamy nigdy się niczym nie różniły od praw i obowiązków jakiejś innej mamy, która wypchneła sobie na świat swoją własną, genetyczną spuściznę.

      Wiesz, jak wyglądają niektóre domy dziecka, nie? Od czasu do czasu słychać jakieś niewiarygodne, dramatyczne historie. Nie mówie, że wszystkie takie są, ale niektóre to po prostu miejsca gdzie nic dobrego tych dzieciaków nie czeka i po czym nic dobrego z tych dzieciaków nie wyjdzie. Ludzie, którzy uważają, że to lepsza perspektywa niż, może nienormalna według przestarzałych definicji, ale kochająca rodzina złożona z dwóch kolesi czy dwóch babek, mają coś nie tak z wartościowaniem. Własne uprzedzenia przemawiają do was głośniej niż empatia, niż chwila refleksji nad sytuacją i losem drugiego, całkiem małego i bezbronnego człowieka.

      Ps. Mój tata to spoko facet, myśle, że całkiem męski, z włosami na klacie i w ogóle, nawet nosi spodnie, ale i tak wyrosłam na kogoś, kto może jest heteroromantyczny, ale fizycznie zdecydowanie bardziej zainteresowany kobietami niż facetami. Taka loteria.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (50)

  •  

    Mój niebieski wie jak mnie uszczęśliwić (。◕‿‿◕。)
    #zwiazki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Czytając tag przegryw (nie jestem przegrywem, ale kobiety nie mam) mam wrażenie, że 90% wpisów to tylko "nigdy nie dadzą mi seksów" ( ͡° ͜ʖ ͡°) Panowie, seks to tylko dodatek, owszem naturalna potrzeba też, ale nie stawiajcie jej na pierwszym miejscu jeśli chcecie stworzyć związek. Miałem kiedyś krótką przygode z jedną różową i dla mnie sam fakt, że mogłem się do kogoś przytulić, opowiedzieć co robiłem, obejrzeć razem film wiele znaczył i cholernie mi tego teraz brakuje a tego nie zastąpisz niczym innym. Także moja rada, chcecie seksu to na rokse ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    #przegryw #zwiazki #rozowepaski
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nawiążę do tego wpisu o tym, że chłopak rzucił dziewczynę, bo ona w przeszłości była w związku FWB.
    Link: https://www.wykop.pl/wpis/32923901/anonimowemirkowyznania-ehh-nie-wiem-co-robic-moj-c/

    Jest to dla mnie smutne, że większość, szczególnie różowych zaczęła jechać po chłopaku. Ja byłem w bardzo podobnej sytuacji. Miałem 23 lata, byłem zakochany po uszy w dziewczynie, też miała 23 lata. Spotykaliśmy się ze sobą miesiąc, potem uznaliśmy że pasujemy do siebie i oficjalnie byliśmy w związku. Ja byłem prawiczkiem, a ona była w jednym długim związku. Przynajmniej tak mówiła...
    Gdzieś po 2 miesiącach od rozpoczęcia znajomości zaczęliśmy uprawiać seks.
    Psuć się zaczęło po tym jak kiedyś poszliśmy razem do klubu i tam zauważyli ją jacyś znajomi. Jeden chłopak się przywitał w stylu "O, dawno Cię [imię mojej dziewczyny] nie widziałem tutaj, już chyba nie imprezujesz tak jak dawniej, co?"
    Była zmieszana wtedy. Wcześniej uznawałem ją za szarą myszkę, nigdy nie piła alkoholu, nie chodziła na imprezy. Była taka sama jak ja, a tu nagle okazuje się że ona dużo imprezowała. Zacząłem się wtedy zastanawiać czy ona naprawdę jest taka jaka jest czy tylko udawała, żeby mnie "zdobyć". Wiedziała od początku, że jestem typem nieimprezującego introwertyka, z małą liczbą znajomych.

    Raz kiedyś nie wylogowała się z facebooka na moim kompie. Wiem, że to było złe, ale przejrzałem wiadomości sprzed ok. roku.
    W przeciągu pół roku wysyłała nudesy 4 facetom. Niektóre z tych nudesów miałem również ja, a ja głupi myślałem że były one spejclanie dla mnie. Ci faceci byli dużo przystojniejsi niż ja, typowe przypakowane "Oskarki" z klubów, a ja przeciętny Mirek programista.
    Z pewnością uprawiała seks co najmniej z trzema facetami i to w niedługich odstępach czasu.
    Jednej koleżance napisała, że "ona już się wyszalała i teraz szuka kogoś na poważnie". I wtedy właśnie znalazła mnie.
    Poczułem się oszukany w chuj. Powiedziałem jej o wszystkim i że z nią zrywam. Ona płakała, że to wcale nie tak, że związek ze mną był najlepszy jaki miała. Na szczęście nie dałem się i skończyłem znajomość.

    Dlatego moim zdaniem to, że facet zrezygnował ze związku dlateog, że dziewczyna była w fwb nie jest niczym złym. Nie ma co jechać po facecie. To, że patrzył na wiadomości.. może miał jakieś podejrzenia, że ona go oszukuje.
    Druga sprawa, ja musiałem za seksem gonić z kwiatkami, randkami i innym szajsem, a Oskarek miał to na zasadzie "umówienia się". Czy to jest fair, że przystojnemu facetowi "dajesz" na pierwszym spotkaniu, a ten nieatrakcyjny facet "na poważnie" musi nadrabiać wycieczkami, randkami, kwiatkami, żeby jaśnie pani rozchyliła nogi?

    Nie jestem typem faceta, który musi od razu ruchać. Z moją narzeczoną czekaliśmy 6 miesięcy, ale ona była dziewicą i trochę zajęło, aby była gotowa na pierwszy raz. Ale jeśli rozkładasz nogi przed randomowym ziomkiem na imprezie w klubie, a facetowi (na którym niby Ci zależy XD) każesz czekać 2 miesiące to coś jest kurwa nie tak.
    A serio starałem się z nią, tym bardziej że jako prawiczek chciałem poznać jak to jest. To za każdym razem: "a ja nie jestem jeszcze gotowa, musimy się lepiej poznać".
    Na szczęście jest sporo kobiet, które uprawiają seks tylko w związkach i jak widać facet z tamtego wpisu uznał, że lepiej takiej szukać. I NIE MA NIC W TYM ZŁEGO.

    Kobiety mają wymagania na zasadzie: >180cm, dobra praca, zaradny
    A faceci mogą mieć wymagania na zasadzie: porządna kobieta, która nie uprawia niezobowiązującego seksu z randomami. Potencjalna matka moich dzieci :)

    Pozdro :)

    #seks #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #fwb

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Patrząc na Przegrywów i Stulejarzy oraz Wykopowe RedFujary, to zaczynam powoli wierzyć w to, że są ludzie, których przeznaczeniem jest być całe życie bez kobiety u boku.

    To tak jakby natura chroniła samą siebie przed powielającym się spierdoleniem.
    Tak jak nasz organizm zwalcza bakterie i wirusy.

    Fascynujące jak ten świat działa, jak błędy tego świata są usuwane.

    #przegryw #stulejacontent #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

    •  

      @TaoHosts Taki już jest los większości. Nie masz na niektóre rzeczy wpływu. Sam mam 173 cm wzrostu i wiem, że miłość czy seks nie będzie mi dany.
      "Jak masz mniej niż 180 cm wzrostu to nawet nie pisz" Tinder
      "Mam 165 cm wzrostu, podobają mi się tylko tacy powyżej 180 cm. Mój chłopak ma 185 cm i jest idealnie" Mirabelka

      Gdybym jeszcze miał gadkę lub twarz to byłaby szansa nawet przy niższym wzroście, a tak nie ma nadziei. pokaż całość

      +: klush
    •  

      @trv61866: ale w przypadku naszych stulejmanow brak kobiety laczy sie z brakiem wyczucia w kontaktach spolecznych, mizoginia, marazmem i ogolnie sa spierdoleni i pelni jadu.

      Kolega dobrze łaczy, spokojnie

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Ale mój różowy wymyśla problemy xD
    Wrzuciłem sobie fote na insta, a mój różowy napiął się jak plandeka od żuka ...

    i teraz pisze mi " po co ci to" idz se do tych typiar co Ci lajkują, wysyła mi screeny lajków i pyta kto kto xD
    Jak ja bym chciał miec takie problemy xD
    #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #iksde pokaż całość

  •  

    wczoraj #gigachad z mojej uczelni wyslal mi zaproszenie na fejsie. wyczuwam dobry #bolecnaboku. #zwiazki #seks #wygryw

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #niebieskiepaski #rozowepaski #zwiazki
    #niebieskipasek lvl 26
    Nie wiem juz co robic z rozowa, z ktora sie spotykam. Ona jest 2 lata mlodsza, z wygladu mocne 8/10. Pierwsza randka zajebista. Okazalo sie, ze mamy duzo wspolnych tematow, chcialem przegadac z nia cala noc. Na 3 randce zaprosilem ją do siebie ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale dla niej to za szybko wiec ok, spoko. Po 2 tygodniach wpadla na film i juz zaczelismy sie spotykac co 2 dzien. Oboje napaleni na siebie i czesto bylo tak, ze zaczynalo sie na zwyklym buziaku zeby zaraz sie calowac, macac i zdejmowac koszulki ale konczylo sie na tym, ze robila mi dobrze ręka. Pytalem dlaczego nie chce czegos wiecej to mowila ze za szybko, potrzebuje troche czasu. Nie wiem juz jak odczytywac to co robi. Powiedziala mi dlaczego jest taka wycofana i wiem ze miala troche przerwe w randkach ale jeden powazny zwiazek za soba. Zaczalem sie zastanawiac czy moze jednak jest dziewica? Ona sama inicjuje ale zawsze konczy sie tak ze robi ręką. Pytalem czy mam cos zrobic zeby szybciej mi zaufala to mowila ze nie wie. Malo piszemy ze soba w ciagu dnia, moze to jest problem? Myslalem ze moze ma wyjebane i nie odzywalem sie to sama zaczela pisac i proponowac spotkania ale w ciagu dnia mamy slaby kontakt. Widujemy sie co 2 dzien wiec jesli np jest ten dzien w ktorym sie nie widzimy to ja pisze co bede robil i ona tez i koniec kontaktu. Nastepnego dnia juz przy spotkaniu opowiada np co ogladala albo czy poszla spac. Nie wiem juz w koncu o co jej chodzi i czy moze wszystko jest ok a ja cos sobie wymyslam? Chodzi o to, ze mam powodzenie i wiem, ze jesli nie ta to inna.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania 2,5 miesiąca razem, ona regularnie ci obciąga, a ty tylko dwa razy PRÓBOWAŁEŚ zrobić jej dobrze? XD Może w tym problem, nie chce seksu bo nie chce się rozczarować.
      Też tak miałam z niebieskim na początku, względnie przystojny, bogaty, no wg siebie ideał.. I w wieku 26 lat był przekonany, że wystarczy mieć wielkiego penisa i się trochę poruszać. Porozmawiaj z nią szczerze, daj jej powiedzieć co jej leży na sercu. U mnie takie rozmowy inicjowałam ja, ale tu widocznie ty musisz. Jak już się dogadacie to oboje będziecie szczęśliwsi pokaż całość

    •  

      OP: Pogadalismy. Najpierw oczywiscie uslyszalem, ze chce mnie lepiej poznac i sama nie wie co ja moge wiecej zrobic ale drążyłem temat, nie dałem spokoju, tak jak zazwyczaj kiedy tak mowila. Chyba sam nigdy bym na to nie wpadl ale jednak rozowe tutaj mialy racje. Powiedziala, ze nie wie po co ja sie z nią spotykam, ze z jednej strony widzi ze sie staram i mowie o stalym zwiazku, chęci ustatkowania sie a z drugiej strony ciagle wtrącam cos o bylych albo robie jakies aluzje co do tego co robilem wczesniej w łóżku. Tak naprawde to nie widzialem, ze to jest az takie dziwnie jak np ostatnio rozmawialem z nia o jakims wyjezdzie wakacyjnym i zacząłem pytac ją o to czy umie robic szpagat bo są fajne pozycje z tym związane. Powiedziala, ze ona miala jednego faceta i na pewno nie spełni moich oczekiwan bo pewnie robila jakis 1% tego co ja. Powiedziala, ze troche trudno jej zaufac po tym jak sie skonczyl jej ostatni związek i nie interesuje ją przygodny seks, ktory nic nie znaczy.
      Wyszedlem przed nia na jakiegos ruchacza, ktorym nie jestem bo az tylu kobiet nie mialem. Uznalismy, ze jeszcze troche zaczekamy. Ja przestane naciskac na seks i ciagle o tym gadac i moze to wszystko wyjdzie jakos naturalnie.

      Zaakceptował: Zkropkao_Na}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (98)

  •  

    Ehhhh, moja dziewczyna jest tak ladna, ze dochodze maks w 2 minuty... Divy 9/10 to moglem pol godziny posuwac a moja rozowa zazwyczaj kolo poltora minuty... Przegrywowi zawsze wiatr w oczy...
    #przegryw #seks #zwiazki

  •  

    Wy myślicie, że szczęście to jest wtedy jak macie milion martwych króli na papierkach w portfelu? Szczęście to jest wtedy jak jesteście powodem uśmiechu na twarzy osoby, którą kochacie.

    #przemyslenia #zycie #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski

  •  

    Różowa chce przejść na tabletki gdy tylko zamieszkamy razem. Ja się natomiast zastanawiam czy wymagać od niej żeby tabletkę brała zawsze w mojej obecności żeby uniknąć wałków na bahora. Pilnować czy ufać na słowo? Trochę za dużo się naczytalem o #logikarozowychpaskow więc się waham.
    #zwiazki #antykoncepcja

  •  

    Byłem dzisiaj u ludzi. Rano zapierdoliłem sobie zajebistą fryzurę, ubrałem jasnoniebieską koszulę lnianą, ciemnoniebieskie chinosy oraz białe trampki. Do tego miałem skórzaną teczkę na ramieniu. Snułem się po mieście 6-7 godzin. Starałem się chodzić wyprostowany z głową uniesioną do góry. Żadna loszka jakoś do mnie nie zagadała, jak zapewniają normiki. Jedynie ekspedientka w Hilgigerze ze mną pogadała i była miła, ale płacą jej za to. Dowiedziała się ode mnie, że P&K i Van graaf oraz Media Markt i Saturn mają tego samego właściciela i nie podała mi swojego numeru telefonu. Normictwo zapewnia, że różowym imponuje inteligencja. Co z tego mi przyszło? Przemokłem do suchej nitki. Teraz siedzę przed kompem i słucham muzyki. Przez mordę przegrałem życie.

    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #normictwo #wychodzimyzprzegrywu #rozowepaski #logikarozowychpaskow #rozwojosobistyznormikami #zwiazki #tinder #psychologia #modameska #ubierajsiezwykopem
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Spotykałem się przez miesiąc z fajną dziewczyną. Wszystko ekstra, zajawiliśmy się na siebie strasznie, codziennie spotkania, a w międzyczasie non stop fb i smsy. Wyznała mi, że cierpi na dosyć ciężką, nieuleczalną chorobę, która przeszkadza w życiu codziennym, a im bliższa byłaby znajomość tym gorzej dla nas obu. Spytała się czy pomimo tego chce się z nią spotykać i wejść w bliższą relację. Nie zawahałem się i powiedziałem, że nie skreślę jej przez to, bo zbyt mi się podoba. Po jakimś czasie przyszła pora na seks i niestety się nie popisałem. Nie spałem z żadną dziewczyną od ponad roku, plus byłem zestresowany i długo nie wytrzymałem. Doszedłem po dosłownie 5 ruchach. To zaważyło o naszej relacji... Tłumaczyłem, że to poprostu przypadek, że wcześniej byłem w dwóch związkach i sypiałem regularnie przez 2 lata, ale przerwa + stres spowodowały, że tak słabo to wyszło. Niby wszystko okej, powiedziała, że się zdarza. Rano wróciłem do domu i od tamtej pory zaczęła mi odpisywać po jednym słowie albo wogóle. Od 4 dni nie rozmawialiśmy, bo mi nie odpisywała, a ja nie chciałem się już narzucać.
    Czuje się w chuj głupio z faktem, że zostałem olany przez taką głupią wpadkę i nawet nie dostałem szansy zaprezentowania się w normalnej formie. Ja jej nie skreśliłem wiedząc, że jest nieuleczalnie chora i każdy dzień przy niej wymaga dużych poświęceń...

    #seks #rozowepaski #zwiazki #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    @Nightlov to pijak i menda społeczna, przepija mi 500plus i jeszcze zmusza mnie żebym się tym chwaliła. Ale i tak go kocham bo bywa uroczy. Np jak spuszcza mi wpier**ol
    Myślę że każda szanująca się różowa wie o czym piszę (ʘ‿ʘ)
    #gownowpis #zwiazki #patologia #heheszki

  •  

    Mirki, pijcie ze mno kompot, moja różowa zaskoczyła mnie totalnie i oświadczyła mi się w niedzielę. I jeszcze się nie rozmyśliła!!!

    Pytanie, czy ktoś z Was ma może doświadczenie lub wiedzę na temat tego, gdzie najłatwiej i najszybciej udzielą ślubu parze jednopłciowej?
    Jak wygląda cała procedura?

    #homoseksualizm #slub #rozowepaski #malzenstwo #zagranico #zareczyny #pijciezemnokompot #chwalesie #zwiazki #lgbt pokaż całość

  •  

    Zaprosiłem dzisiaj różowa do domu i zaczynam tego żałować, bo od wejścia mój stary już robił jakieś podsmiechujki i szukał albumu z zdjęciami po całym mieszkaniu.

    To w ogóle dziwne bo normalnie rzadko odchodzi od komputera ale dzisiaj uznał że to super okazja by coś zmienić w swoim życiu.

    Szkoda tylko że teraz słyszę jak siedzi pod drzwiami i mówi coś do siebie o wyłączonych korkach i oliwieniu drzwi śmiejąc się przy tym jak mały świniak.

    Mirki, pomocy, co robić? Przecież ona zaraz mnie wyśmieje przez ten jego cyrk.

    #kiciochpyta #zwiazki #tatabordowiecniebiega #pdk
    pokaż całość

  •  

    Czy jesli #seks z moim chłopakiem jest słaby to mam pełne prawo znaleźć sobie #bolecnaboku? #zwiazki

    •  

      @Alyy: Pewnie zarzutka, ale jak nie ma chemii, to albo to zaakceptujesz, albo będzie spirala w dół.

      Z dnia na dzień emocjonalnie będziesz się oddalać, bo seks to jedna z podstaw związku. W końcu dojdzie do etapu, gdzie będziesz kochała osobę, ale patrzyła ze ślinką w ustach na dupcie tego fajnego z HR.

      Wtedy, albo w końcu jebnie, albo Ty przywykniesz do tempa niebieskiego.

      Tylko powiem Ci, bo sam jestem w środku tej walki, że tak naprawdę ona nie ma końca. Przygotuj się, że serce będzie na zawsze walczyć z namiętnością, a ostatecznie - jeśli się nie dogadacie - będziesz wiecznie nieszczęśliwa i kwaśna.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (72)

  •  

    ostatnio różowa grała w jakąś tam gówno gierkę online typu cookie clicker, w sensie musisz klikać żeby zdobywać punkty/pieniądze, które wydajesz na ulepszenia, które dają więcej pieniędzy, które wydajesz na ulepszenia i tak się kółko kręci

    no i z racji tego, że moja różowa nie jest osobą, która lubi monotonne rzeczy, ale jednocześnie lubi wygrywać to chciała, żebym jej zrobił tak, żeby się samo klikało
    jestem "kreatywny", więc na początku pobrałem jakieś AutoClickery, ale po 10 minutach uświadomiliśmy sobie, że w sumie nie można nic wtedy innego na tym kompie robić
    no to odpaliłem jakiś gównoporadnik typu "How to make autoclicker in Google Chrome" gówno, zero wyników, hmm.... ktoś tam kiedyś coś mówił, że w tej chromowej konsoli działa javascript, no to szukam jak zrobić autoklikera w js, znalazłem ale oczywiście to jakiś poradnik dla tych, co już tam chociaż wiedzą czym jest javascript czy inny język, a ja to debil i wiem jedynie, że ctrl+shift+j odpala konsolę w Chromie, ale o dziwo to było wystarczające, przepisałem formułkę dostosowując do tamtej strony, potem ID buttona, które sprawdziłem klikając prawym i "zbadaj element", ustalić co ile będzie kliknięcie liczone w milisekundach, wkleić do tej konsolki i co? kurwa działa
    gierka nabija 999999 punktów na sekundę, różowa może przeglądać internet i w międzyczasie kupić ulepszenia xD

    oczywiście nie muszę mówić, że różowej znudziło się po godzinie, ale co nauczone podstawowych podstaw js to moje xD

    już wiem, jakie to uczucie jak jakiś #programista15k zrobi swój działający program czy cokolwiek co działa xD
    taguję #programowanie pomimo, że to gówno a nie programowanie, bo to były nędzne 4 czy tam 5 linijek kodu, no ale cóż xD

    pokaż spoiler tak, było ruchane

    #wygryw #zwiazki trochę #logikarozowychpaskow

    pokaż spoiler mam nadzieję, że na tym tagu nie zostanę zjedzony przez poważnych programistów z elektrody xD
    pokaż całość

  •  

    Wysiadłem 3km wcześniej żeby pobiegać jako rozgrzewka przed siłownią. Biegłem przez pole bez koszulki bo gorąco.
    Siłownia też już zrobiona. #wychodzimyzprzegrywu
    Czy jakaś kobieta mnie kiedyś pokocha?

    #wygryw #przegryw #mirkokoksy #zwiazki #rozowepaski

  •  

    Po przeczytaniu bzdur @niepokonany_baklazan aka pseudiio przegryw co w zwiazku byl od licbazy (nie ma znaczenia czy ma border czy AIDS) napisze wam jak wyjsc z przegrywu majac 25 lat, siedzac cale zycie w piwnicy.
    1. Idz na dziwki.
    2. Zaloz konto na wykopie
    3. Pisz wszedzie gdzie sie da, zeby stuleje chodzily na dziwki, walcz z bialymi rycerzami i normikami, dobrze obadaj stanowisko naukowe, najlepiej z psychiatra pogadaj, jak niszczyc normicka glupote to calkowicie, to ma byc hattrick a nie wyzebrane zwyciestwo.
    4.Stan sie fejmem na przegranych tagach.
    5.Pisz jeszcze wiecej.
    6. Narzekaj, ze nie masz rozowego.
    7. Podwazaj wszystkie normickie madrosci. Ustal zasady lamiace kanon gownoslowia i pustoslowia Tomkow lat 22 co w gimbazie podobno byl przegrywem.
    8.Nigdy nie daj sie zbanowac, a jak dasz sie to zadnego multi, twoje konto to marka. Multi=jestes nikim.
    9.Pisz systematycznie, codziennie co najmniej 5 watkow plus 10 postow w innych tematach, badz kontrowersyjny, wybijajacy sie posrod innych. Pisze do Ciebie normik to nie ukrywaj dla niego pogardy. Walnij mu ,,piszesz do Tarczy Stulejgrodu chloptasiu wiec waz slowa''. Niech ma zakodowane, ze masz go za totalne zero a jego zdanie dla Ciebie nic nie znaczy.
    10.Rozowe zaczynaja do Ciebie pisac.
    11.Piszesz z wieloma rozowymi, gadacie i w ogole.
    12.Dalej dzialaj na wypoku.
    13. Robisz to tak dlugo az w koncu poznajesz ta jedyna.

    Od razu uprzedzam, ze to nie byl zaden plan, to same wyszlo z siebie. Pisze co jest skuteczne. A nie jakies bycie soba czy robienie z siebie pajaca i zagadywanie do rozowych. Praktycznie kazdy wykopowy fejm stulejarski cieszy sie zainteresowaniem. Zostan wiec celebryta.
    #przegryw #tfwnogf #wychodzimyzprzegrywu #podrywajzwykopem #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Zapamiętajcie sobie jedno - kobieta nie szuka partnera, czyli kogoś na równi z nią, tylko kogoś lepszego - figury ojcowskiej, który będzie dla niej kimś takim, jak kiedyś wasi rodzice dla was. Pamiętacie to poczucie bezpieczeństwa? To poczucie, że wy jesteście malutcy, głupiutcy, a oni wiedzą wszystko, o cokolwiek by ich nie spytać. Poczucie, że nie musicie podejmować żadnych ważnych decyzji, bo rodzice będą wiedzieć co robić?

    Czegoś takiego szuka kobieta, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że pomimo życia w 21 wieku gdzie kobiety mają takie samo albo i lepsze możliwości zarobkowe, nadal wymaga się od faceta, by on zarabiał więcej, a kobiety tracą szacunek do mężczyzn którzy zarabiają mniej od nich.
    (+ kobiety ktore same przyznaja, ze ich mezczyzna musi byc madrzejszy od nich/miec lepsze wyksztalcenie)
    #stulejacontent
    #zwiazki
    #rozowepaski
    pokaż całość

    •  

      @Malorne młode dziewczęta może nie mają włosów na nogach jak mają 10 lat xd nastolatki normalnie maja włosy na nogach i golą. Wydaje mi się, że to bardziej że kobieta jest kojarzona z gładką i czystą skórą i jest to moda jak wszystko inne. Kiedyś nikt się nie golił i nikt nie narzekał. Przez mężczyzn jest pożądane wszystko, a głupie kobiety się do tego dostosowują. Nie mówię, że kobiety powinny przestać się golic, bo jest to już głęboko w kulturze, ale np robienie sobie operacji cycków czy coś takiego, to już przesada. pokaż całość

    •  

      @Malorne instynktownie kobieta szuka faceta, o którym wie, że będzie zdolny do opieki nad potomstwem. Nie ma tutaj żadnych innych fetyszy. Zaradność, to jest jedyna rzecz dzięki której możesz przyciągnąć kobietę jak nie masz kasy. Wtedy kobieta może być z tobą na równi z zarobkami, ale wie, że ty zawsze dasz radę utrzymać rodzinę.

      +: Faveola
    • więcej komentarzy (35)

  •  

    W weekend bylem z dziewczyną na miescie, pilismy sobie piwo w jednym barze i bylo fajnie.
    W pewnym momencie musialem wyjsc do lazienki wiadomo jak to jest jak duzo pijesz. Wracam do stolika a na moim miejscu siedzi jakis koleś i sobie smieszkuje z nazwijmy ja Jolka. No niby ok może się znaja ze studiów czy cos podbilem na luzie, przywitalem sie i mowie ze sorry ale ja tu siedzialem. Typek na mnie popatrzyl usmiechnal sie i poszedl rzucajac jeszcze "To będziemy w kontakcie". Zapytalem ja kto to i uslyszalem ze to jakistam znajomy ale wiesz nie przejmuj się.
    Wlasnie, nie przejmuj się.
    Od tamtego czasu praktycznie zero kontaktu, ciagle wisi na telefonie i z kimś pisze (muszę zgadywać z kim?). Jak ja o cos pytam to albo mi odpowiada półsłówkami albo jest pretensja bo co ja sie czepiam i czego od niej chce. Dzisiaj doszlo to do takiego stanu ze od godziny 12 sierze u kumpla i pije browary bo nue chce o tym myśleć.
    Tak, koles byl lepszy odemnie, napewno przystojniejszy no i lepiej zbudowany. Czuje że 2 lata wspolnego związku ida w pizdu. Chyba skoncze to pierwszy aby nie wyjsc na porzuconego.
    #zwiazki #logikarozowychpaskow #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć. Poznałem na #tinder pewna dziewczyne, dość dynamiczną. Sam nie jestem specjalnie dynamiczny, ot spokojny, normalny chłopak, z zainteresowaniami bardziej zbliżonymi do nauki, astronomii, majsterkowania itp. niż bujania się po klubach. Jedno z moich zdjęć przedstawia mnie na plaży z książką w ręku. Dziewczyna zapytała co to za książka, to jej odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że to podręcznik Feynmana do fizyki (z wykształcenia i zawodu jestem #programista15k ale lubię sobie poszerzać wiedzę). Ta zaczęła się śmiać, że muszę być takim "przynudnym kujonem" i nic dziwnego, że nie miałem wcześniej dziewczyny jeśli zanudzam je takimi rzeczami xD Oczywiście nie byłem jej dłużny i napisałem co myślę o malowaniu paznokci i he he podróżach do Kędzieżyna Koźle autostopem (do obu tych rzeczy nic nie mam ale wkurzyła mnie). Potem się zastanowiłem i w sumie jakby nie patrzeć największe powodzenie mają faceci z prostymi zainteresowaniami typu klabing czy alkoholing pod skleping. Mam zmienic zainteresowania zeby miec jakies szanse u "normalnych" dziewczyn? #logikarozowychpaskow #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    No iz związek w pizdu. Kumpel wygadał się, że na trzecim roku studiów (27lvl obecnie) byłem z nim na dziwkach lub divach jak ktoś woli. Wtedy nie stanąłem na wysokości zadania. Z zakochanej we mnie po uszy osoby zamieniła się w milczącą personifikacje obrzydzenia. Byłem na divach tylko dwa razy (drugi raz na 25 urodziny). Wstydze się tego. Nie da się cofnąć czasu, a na różowej mi bardzo zależy. Jest moją najlepszą różową do tej pory, jest jak trafiony los na loterii i nie chcę jej stracić. Obecnie się do mnie nie odzywa i nie odbiera telefonu. #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #seks

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Mirki, mam problem. Powiedzcie co o tym sądzicie. Chodzi o #zwiazki. Jestem ze swoim #niebieskipasek już dobre kilka miesięcy, czasami było lepiej, czasami gorzej, wiadomo. On studiuje, ja jestem w liceum. Przez ostatnie 2 tygodnie, kiedy niebieski miał sesje nie rozmawialiśmy prawie wcale, żadnych spotkań, średnio wymienialiśmy 2 słowa dziennie i to przez messengera. Powiedziałam mu dzisiaj ze czuje się jakbym była singielka a nasz związek znika, że to żart żeby nie znaleźć 5 minut na rozmowę przez telefon. On stwierdził że ostrzegał mnie że nie będzie mieć czasu. To prawda, jednak nie przypuszczałam że będziemy bez jakiegokolwiek kontaktu. Chyba nie na tym polegają związki. Stwierdził że jak chce kogoś kto będzie miał czas to żebym szukała w liceum albo w gimnazjum. (╥﹏╥)Dodam, ze zawsze jest tak ze jak mu coś powiem ze coś mi przeszkadza to jego zdaniem robię niepotrzebny problem i czepiam się o byle głupotę. Kto z nas ma racje, a kto przesadza? Czy jestem wariatka, bo niepotrzebnie go denerwuje jednocześnie czując się tak cholernie samotnie w tym związku? ( ͡° ʖ̯ ͡°) #pytanie pokaż całość

  •  

    @tagged:

    Kiedyś byłem z niezłą wariatką ( ͡° ͜ʖ ͡°) miałem taką #pracbaza , że nie mogłem wziąć urlopu kiedy brał #rozowypasek . Więc pojechała z matką i siostrą do Francji do ciotki prawie na miesiąc a ja zostałem w Polszy. Wróciły wszystko loozik, dostałem urlop więc oświadczam, że lecę z kolegami na tydzień do Amsterdamu i przy okazji odwiedzić kilku znajomych z osiedla którzy tam mieszkają a nie widzieliśmy się ponad 2 lata. #logikarozowychpaskow podpowiedziała jej że chyba mnie popierdoliło ostro i że jak pojadę to mogę już skasować jej numer po 2 latach związku. Zgadnijcie co zrobiłem? ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Całe szczęście, że już nie jesteśmy razem bo byłem winny nawet za to, że dostała mandat jak prowadziła samochód i rozmawiała przez telefon. Bo to moja wina bo do mnie dzwoniła wtedy i nie użyła słuchawek ani funkcji głośnomówiącej ¯_(ツ)_/¯ A jak tam u was Mirki wyglądają plany na wakacje? wspólnie? osobno a może ogródki działkowe z teściową ( ͡° ͜ʖ ͡°) #niebieskiepaski #zwiazki #wakacje
    pokaż całość

    źródło: cdn.pbrd.co

  •  

    Muszę się Wam z czegoś wyżalić Mireczki... #milosc #zwiazki

    Miłość nie wybiera. Uderza w nas z nienacka i nie pyta o konsekwencje.
    Masz poukładane życie, wydaje się że przepełnione miłością, a tu trach!
    Zakochany jesteś po uszy i chcesz być tylko z tą, którą wszyscy teraz będą nazywać Twoją kochanką, a to przecież ta osoba, która patrzy z Tobą w jednym kierunku. Tak było z nami. Postanowiliśmy pozostawić swoje rodziny i uciec jak najdalej. Żona płakała, mówiła porzuć te mrzonki, przecież jesteśmy szczęśliwi, nie zostawiaj nas. Jej mąż także próbował ją zatrzymać. Nic z tego. Nie było siły, która mogłaby nas teraz powstrzymać. Chcieliśmy być sami, cieszyć się naszą miłością, z daleka od wszystkich i wszystkiego. Wyjechaliśmy tak daleko, że nikt nie mógł nam przeszkodzić w zatracaniu się w szaleńczej pasji kochania. Tylko tu i tylko razem mogliśmy być szczęśliwi.
    Co jakiś czas wysyłaliśmy tylko krótkie filmy i zdjęcia, żeby z daleka chwalić się światu, jak bardzo jesteśmy spełnieni. Może nawet nie robiliśmy tego dla innych, ale czuliśmy, że trzeba uwieczniać te wspólne chwile, w jakimś okropnym strachu przed tym, że to może za chwilę się skończyć i ze spuszczonymi głowami wrócimy do starego życia, starych spraw, ludzi od których właśnie uciekamy.
    Była taka piękna kiedy tak stała w promieniach słońca. W jej okularach odbijałem się ja, uśmiechnięty i taki szczęśliwy, zakochany we wszystkim co mnie otacza, kiedy tylko była przy mnie. Kochałem te nasze wspólne spacery, na które wychodziliśmy codziennie, w przeciwieństwie tych ludzi, których zostawiliśmy w ich zabieganiu i zatraceniu w sprawach nieważnych.
    To było to. Znacie to uczucie, gdy jesteście tak zakochani, że brakuje wam powietrza? Mnie go przy niej brakowało z każdym niemal krokiem. Byłem obezwładniony tą miłością. Życzę Wam wszystkim, żebyscie poznali taką osobę, z którą czujecie się tak, że możecie wszystko, że niestraszna żadna przeszkoda, z którą możecie sięgać szczytów.
    Każdy kto kiedyś kochał, wie że po pierwszym tsunami ekscytacji przychodzą pierwsze małe kryzysy.
    Nie ominęło nas to. Nie potrafiła dotrzymać mi kroku, oszczędzała słowa, jakby męczyło ją każde zdanie. Paraliżowało mnie to, czułem się coraz gorzej. Nie czułem rąk, którymi mógłbym ją objąć, by razem przetrwać tę zawieruchę.
    Coś się kończyło, czułem się potwornie, nie miałem już sił.
    Bez niej już nie potrafiłem, bez niej byłem jak ślepy kret, niezdolny powrócić tam skąd pamiętnego dnia odszedłem. Ona też nie miała już siły o nas walczyć. Zostawiła mnie.
    Odeszła sobie spokojnie, mówiła że jeszcze wróci, choć wiedziała dobrze, że to już nie ma się prawa udać. Zostawiła mnie samego, samemu wpadając w ramiona jakiegoś Krzyśka i Denisa i razem odlecieli sobie śmigłowcem.
    Moja droga Elisabeth Revol, dlaczego kurwa zostawiłaś mnie, swojego partnera, Tomka Mackiewicza, przecież tak bardzo razem kochaliśmy góry. Teraz opowiadasz jak każda kobieta, że coś cudownego nas łączyło, ale jak każda odeszłaś żeby ratować siebie. Opowiadasz, że było nam tak cudownie, że nie miałaś nigdy lepszego partnera, który doprowadził Cię na szczyt. Mnie tam chuja było dobrze. Ja, tam na K2 nie szczytowałem...

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witajcie, Czwarta część emocjonujących przygód kobiety bez rozumu i idioty bez oczu, zaczynamy.
    Poprzedni wpis. https://www.wykop.pl/wpis/32896209/anonimowemirkowyznania-w-nawiazaniu-do-tego-wpisu-/

    Wołam plusujących poprzedni wpis:

    pokaż spoiler @Tuptol, @Pawelvk, @kryienox, @hortu, @Centuri0n, @RR_Woda, @skybot, @monstergagarin, @Sehee, @helga-von-klusken, @zeus92, @golip, @Ow3n, @Prospero88, @NiebieskiePomarancze, @Bolczewski, @Jasiu780, @freejah, @neo_1995, @agio2010, @Djodak, @Arciszek, @Pojebion, @siemando, @lau_, @Operator_Pieca_Kaflowego, @File_not_found, @Ixiliam, @notoniewiem, @Greensie, @adriszy, @grzegorz-bak-104, @czerwona_herbata, @WybuchowyCzajnik, @Micho13, @Fin4l, @SirYabol, @kepa0, @Marcinox, @Lupusisko, @Tata_Dealera, @amidala, @Pisq, @mycat, @Majki93, @troglo_patol, @To-masz, @Leshak, @Pettev, @neskaaa7, @TenTemuATamtenTamtemu, @Boros, @psychku, @surival, @HighlandCattle, @kkk240, @Bart96, @Xurius, @Crea, @tempname0626, @Snejki, @Kris515, @ricco93, @TheAryX, @Bogdan23, @rs87, @alicjaxoxo, @Izaack, @tomekg0, @serilek, @eze_von_chiel, @Scyzorro83, @utlv_, @Arcziii, @ElManiure, @Jelonke, @wybrzeze_klatki_schodowej, @Reniferus, @Reezu, @danielolbrychski, @ogrim, @Male_kitku, @Shadou, @Goritz, @Major-Kajor-00jor, @Aiseq, @barto00, @bukem, @czuczek, @seriwreck, @Seamaster, @janek137, @Balack, @stolpin, @good_veneer, @gasu_kurobikari, @100piwdlapiotsza, @danek01, @tomzaw83, @Zihzy, @M2M6, @wilk132, @cwksfizu, @Peperoo, @SzlachcicPolny, @lubie_spac, @szuchal, @depmod, @witekwg, @MazurMD, @3ricCar7man, @alien256, @sakara, @qbiszon8, @Nowa-ja, @Esth, @czasem_troche_mi_sie_nudzi, @sypazrw, @nrtab, @dalkus1988, @krzysztoww, @Dol_Guldur, @Worsley, @m1a87z, @Madragor, @shenlon, @hipeq, @maffbuc, @reason, @PanFlips, @BenitoM, @Najzsuiram, @Wojtassw, @czarny288, @pelson96, @xxxxxxxxD, @mmws, @iRickGrimes, @Scare3byk, @arturb1922, @lukas2401, @kot2202, @sqim, @ku_bek, @WarsDman, @chkm8te, @Rruuddaa, @underworld, @KaenKania, @asadfd, @PeteGlorious, @FATHER_TIME, @Winry_Rockbell, @gryzli6, @Stefaniak91, @apanonar, @jaReckii4, @Limek, @Zooltan, @tellet, @papabless, @CzarnkowskiePiwo, @sebczan93, @kere, @jumbson, @Leorio3_3, @kumkumrere, @Pinek, @wykorro, @skiskap, @antonio09712, @Joze, @karolhh, @djbbl, @monox12, @rezyserzycia, @Apollo_Vermouth, @Siepa, @kacperlol11, @4rtu, @cale_zycie_drugi, @Krado, @karol-ligeza, @HaroRakeshHere, @pawliuczenko, @KrzyzaczeQ, @ciezkiprzekaz, @Lokharam, @Kocimir, @BladyJestem, @Haseoh, @Bobowicz, @Mobby, @EchoVirus, @AshesOfTheSun, @lol_cat, @Shmit, @kolekcjonerblaszanychszyb, @Paaai, @KIruko, @GeTxReZ, @marcin110987, @MatiHanys, @Paparappa, @pmichallo98, @Drzemka_w_cieniu_drzew, @raafiki, @arktos_na_plazy, @lsxol123, @notoriousmcgregor, @ippawel, @tieto, @Domisz, @sernik333, @BeznogiKastrat, @PanG, @Bulosiek, @szklarnik, @zjedzarbuza, @Cryolite, @granczos, @Mr_Swistak, @evilcozord, @Loren, @xVolR, @rosomaczysko, @far_away, @zajo22, @Wooferek, @nataliaby91, @lekkonieobecny, @brnek, @Tomaszowy, @poratujPan, @LokiLu, @ffly, @kurazjajami, @arcctgx, @RakNaWspak, @MAC-ias, @Anarchia96, @typowywykopek, @i_am_a_doctor, @wlochatybart, @dariaf93, @BulaGaming, @drrryn_drrryn, @fidel, @NiSziq, @MarkJ, @Mk19, @kaceha, @dzaku, @Owghard13, @Waffenek, @Azumix, @Laskolnikov, @drukarka, @Bichow, @Gr4barz, @grzelu666, @SlothPL, @rtg_, @Asgarddd, @kareneus, @LastSeason, @Blizz4rd, @hehehehempgru, @Minister_Braku_Kultury, @JasnahKholin, @admin_admin, @piaskun87, @SpawaczPolimeru, @calydzienkucam, @zdupydomordyzaur997, @atay, @kosmaty92, @Freddy_dilla, @ronbii, @alonsoxx, @aras-ilestam, @Politoksykoman, @Dzbanan, @Naiken, @Pawel4freak, @hiszpanski_konkwistador, @Anty_Chryst, @Kozak475, @Rang3r, @ananasowyFiflak, @ZaklinaczPomaranczy, @Leithain, @iRoX, @SpokojnyLudzik, @Century, @arkadiusz-siecinski, @biegne_bo_nogi_bolom, @zamore, @oscarus, @malinq, @samFTW, @Paula04, @QWRtaW5pV3lrb3B1VG9DaW90YUlDaHVq, @Mazuro26, @Wobbuffet, @WillyJamess, @mirko_KroKop, @efedrina, @KrowkaAtomowka, @MechanicznaPitaja, @aleks0814, @koniec1mprezy, @BeepBeep, @pieczarrek, @LarsOnsanger, @Kedarpl, @grzylen, @michalo1219, @fallenjudge, @Kabonn, @wagus1, @afe1, @zielu33, @Dapson, @kierv, @phalaenopsis, @PlackiChaosu, @Domis08

    Będzie trochę brudów z życia i aktualizacja sytuacji. Dziś spałem najgorzej od początku tej historii, może dlatego, że to się wreszcie dostaje do mojej świadomości. Namacalny brak jej obecności w moim życiu staje się faktem a wspólne mieszkanie nie ułatwia tego rozstania. Ale decyzja zapadła nie ma powrotu. Szczególnie gdy wczoraj wieczorem przygotowując się na kolejny wpis zacząłem sobie przypominać jej wszystkie debilizmy. Nie odezwała się od wczoraj, być może przyjedzie dziś o 19:00 z minionem...znaczy kolegą.

    Ledwo miesiąc po rozstaniu z poprzednią byłą, poznałem obecną antagonistkę historii mojego życia, miła przebojowa i uśmiechnięta no i do tego w pakiecie uroda. Czego więcej oczekiwać, wtedy jeszcze nie wiedziałem,że rozumu.
    Wiecie ten typ, szalona ale z uśmiechem, to tak na prawdę w jej przypadku definicja idiotki bez rozumu, teraz to wiem. W jej życiu nie było refleksji. Skończyła gównostudia, nie mam zamiaru pisać jaki kierunek, bo instant shitstorm, ale tam się dostaje papierek, że się było a potem nikt nic nie umie, z resztą niech o poziomie jej inteligencji świadczy fakt, że kiedyś mieliśmy "drobną" sprzeczkę o to, że słońce jest gwiazdą, znaczy się ja wiem ale ona się upierała, że nie. Przy tym tak broniła swojego stanowiska a ja nie ustępowałem, że doszło do kłótni. Dlaczego nie odpuściłem zapytacie, bo chciałem wlać trochę rozumu to tej durnej pały, żeby potem nie otwarła paszczy z takimi mądrościami wśród ludzi. Do dziś nie wiem czy wytłumaczyłem czy nie. A wiecie od czego strefa gazy nosi swoją nazwę? Bo tam gazują ludzi (badum tsss).

    Rok życia z nią był zajebisty, no jak prawie w każdym związku, wiecie: poznawanie swoich ciał, swoich zainteresowań, rozmowy, pitu pitu. Tyle, że jeszcze nie mieszkaliśmy razem bo ja wynajmowałem kawalerczynę inaczej tego nazwać nie można, gdyby mi nie zależało na godności karton na jakimś chodniku miałby podobny metraż. Postanowiłem coś zmienić w swoim, życiu i z głupa wysłałem CV do innej oddalonej o 90km firmy. Dostałem odpowiedź zaproszenie na rozmowę i dostałem pracę.
    Jak się mój status zmienił, zaproponowałem wspólne zamieszkanie bo mogłem coś wynająć. Wtedy z jej ust padło, że ona nie chce się tak daleko przeprowadzać. No więc wynająłem mieszkanie w obecnym miejscu i tak mieszkaliśmy razem rok a ja dojeżdżałem 90km dzień w dzień, 5 dni w tygodniu czasem 6. Zaczęło mi to doskwierać.
    Na moją propozycję by zmienić miejsce zamieszkania, wtedy już wiedziałem, że trzeba z nią delikatnie. Wpadła w euforię, no jasne przeprowadźmy się ale 40 kilometrów w drugą stronę, bliżej jej rodziców. Zacząłem się rozglądać po pokoju, czy nie ma gdzieś ukrytej kamery. Zacząłem podejrzewać, że w ciągu tego roku miała jakiś wylew i ośrodki w mózgu mają trudności w komunikacji stąd niedobory rozumu na większa niż zwykle skalę. No ale nie, gdzie tam jak ja się myliłem ona zaargumentowała to faktem takim: że ja przecież i tak dojeżdżam 90km do pracy to przecież 40 więcej nie zrobi mi różnicy. Jeszcze nagonkę zaczęła u swoich rodziców i u znajomych, że możemy przecież ale ja nie chcę prawie wyszło na to, że ja się chciałem przeprowadzić ale jak się dowiedziałem, że bliżej jej rodziców to odmówiłem czyli, że nie lubię przyszłych teściów.

    I tak dla spokoju ducha stwierdziłem, że pierdolę, zostajemy tu gdzie jesteśmy i będzie przynajmniej spokój, jej za to puściłem ściemnioną informację o niepewnej sytuacji firmy i że muszę się wstrzymać z wydatkami bo nie wiadomo jak się potoczy, łyknęła na szczęście i temat został wpieprzony do szuflady z nalepką "nie ruszać"

    Patelnie rozpierdolu. Tak mógłbym zatytułować opowiadanie o tym jak nieodpowiedni człowiek na nieodpowiednim miejscu z nieodpowiednimi narzędziami i z nieodpowiednim mózgiem napędza sprzedaż patelni teflonowych na świecie. Wiecie co jest głównym "know how" w używaniu patelni z teflonem? No, nie można na niej używać nieodpowiednich narzędzi czyli metalowych sztućców, noży widelców itp. No jakoś jej zakuta aczkolwiek ładna pała nie potrafiła tego zakodować. Powtarzałem tłumaczyłem, kupiłem zestaw szpatułek drewnianych, ni chuja. Ta patelnia więcej od niej rozumiała. Im więcej zdzierała teflonu tym więcej oleju trzeba było lać. Czara się przelała jak się jej coś przypaliło na patelni i dopierdoliła jej myjką metalową szorując jak by dostała wścieklizny. No to tego samego dnia pojechaliśmy po patelnię, ah byłbym zapomniał obraziła się jak się zapytałem, po co ją myła myjką metalową przecież to jest teflon (w głowie komentarz narratora "do kurwy nędzy"), a bo coś tam a bo nie schodziło a bo......

    Kupiliśmy nową patelnię, dostała instrukcję jak się obchodzić. Z tym, ze ja ponad 11 godzin dziennie spędzałem poza domem, to i rzadko jadałem obiady w domu, w tym czasie ona mogła się dowolnie pastwić nad AGD. Wracam po pracy do domu, robię herbatę otwieram szafkę by wyjąć kubek, widzę, że nowa patelnia ocieka na suszarce i rzuca mi się w oczy, że patelnia, która ma raptem 24 godziny, ma rysy i to nie tam jedną czy dwie, no kurwa jak by ktoś szlifierką drift po patelni robił, no miedzioryt polskich rzek i autostrad.
    Jak mnie kurwica wzięła, no ale jej rany po wczorajszym opierdolu jeszcze świeże, zagryzłem zęby kazałem jej się zbierać pojechaliśmy do sklepu. Cały czas miała wyraz twarzy ryby próbującej znaleźć wzór na liczby pierwsze, ja się nie odzywałem bo otwarcie ust skutkowałby wylaniem się takiej ilości gówna, że nie ma na świecie szambowozu który by to potem pozbierał. Wręczyłem jej i powiedziałem, masz to jest prezent dbaj o niego. W tym momencie była definicją "WTF" na wikipedii. Jej rozum nie łączył faktów nic a nic.

    2 patelnie w 24 godziny Mój życiowy rekord.

    Skaza na życiu, rysa na samochodzie. Pożyczanie jej samochodu powodowało u mnie nadciśnienie i syndrom niespokojnych nóg. Cokolwiek się stało ona niewinna, ale szantaż emocjonalny robił swoje, więc schemat się powtarzał. Odkryłem na samochodzie rysę, nie wróć, odkryłem na samochodzie ślad jakby pies z kolcami w dupie tarł nią o bok mojego auta. Jak myślicie winna czy nie, no oczywiście, że niewinna. Ona w tej scenie schodzi w obłoku mgły na chmurze ubrana w światło. Z uśmiechem gdy ptaki niosą jej wianek i mówi: " jam niewinna ". Nic w tym jej planie nie grało, nic a nic, no jeszcze się broniła tym, że to się mogło stać na parkingu w nocy. Taaaaaa samochód stał tuż obok chodnika stroną od której była rysa no i pies z kolcami w dupie musiałby mieć ją w kolorze błękitnym, bo taki lakier został na rysach. Ona wtedy cały dzień korzystała z samochodu a jak wróciła do domu to miała ten taki dziwny styl bycia, taki: co tam u ciebie, jak ci minął dzień mam ochotę na jakiś film "MOŻE BYĆ SCIENCE FICTION" Słowo klucz, bo nienawidziła tego gatunku. Mój wewnętrzny Rutkowski od razy połączył fakty, winna jak Komorowski zbrodni na języku Polskim. Ciche dni mode On. Nie uczyło to mojej pani odpowiedzialności za to uczyłem ją, że z wszystkiego można się w życiu wykręcić: płaczem, zaprzeczaniem, proszeniem i ostatecznie fochem o zamykaniu przeprawy przez cipin dolny nie wspominam nawet.

    Fly Away- Lenny Dronitz. Żona znajomemu sprawiła zajebisty prezent, mianowicie drona, dziś sobie nie jestem w stanie przypomnieć nazwy, zbyt traumatyczne przeżycie. No ale utkwiła mi cena w głowie bo to ważne było z punktu widzenia mojego portfela. I dłuższej kwarantanny w cipinie dolnym. No więc znajomy testował drona i uczył się nim latać już przed swoimi urodzinami, bo jako zapalony fotograf hobbysta chciał się nam nie tylko pochwalić na urodzinach ale też zrobić jakieś fajne ujęcia i użyć sprzętu zgodnie z przeznaczeniem. Pokazał nam jakie dron ma funkcje oraz, że zaprogramował mu szybki start. Po wciśnięciu guzika dron dosłownie strzelał w powietrze na wysokość ponad 3m a potem ustawiał się na wysokości 2m i tak wisiał gotowy do innych poleceń. Porobił zdjęcia odłożył drona i sobie siedzimy, alkohol szumi, my pijemy kobiety piją. Wtem słychać wziuu! jeb! dup! trzask! i krzyki kobiet. No atak terrorystyczny jak nic, tylko jakie znaczenie strategiczne może mieć ogródek mojego znajomego? Zaraz się wszystko klaruje moja rzuca pilota na ziemię, co się stało jak się stało? Milion pytań . Ta zaczyna ryczeć, zanosi się, ona nie chciała, nie wiedziała. To po ch...j to brałaś do ręki pomyślałem w pierwszym odruchu, no tak alkohol zrobił swoje to i odwaga się znalazła. Natomiast co się stało przedstawię wam niczym Wołoszański w sensacjach XX wieku.
    Tego dnia tuż po zachodzie słońca, ludzie siedzący na ogródku znajdującym się tuż obok domu właściciela drona jeszcze nie wiedzieli, że dzisiejszy dzień będzie tym w którym większość z nich nabierze lęku przed dronami a przede wszystkim stracą nadzieję na istnienie rozumu u kobiety OPa.
    Włączyła drona wzięła pilota w łapę i wcisnęła szybki start tak to w skrócie, no a że dron siedział sobie grzecznie pod namiotem altanki, to wykurwił w niego z impetem od razu stracił na stelażu dwa śmigła a pozostałe na pełnym ciągu rzuciły nim w stolik roznosząc imprezę w drobny pył. Teraz pewnie powiecie, że nie wiedziała, że tak się stanie. No jasne, że nie wiedziała. Przyszła jak znajomy prezentował drona bo jak coś kosztuje 5k no to już jest godne uwagi. Ale poszła pierdolić z innymi różowymi zanim znajomy doszedł do opcji szybkiego startu bo się tym zwyczajnie znudziła. Taka tam zabawka dla facetów. Więc zapamiętała jak włączyć i myślała, że już ma koncesję na latanie dronem.

    Oddawałem znajomemu w ratach, wstyd mi było, żeby naprawiał drona i narażał się, że rzęch będzie niesprawny mimo wielu napraw i inwestycji, więc kazałem mu kupić nowego. A ha obraziła się, że postanowiłem oddać koledze za "zabawkę" I przez 3 miesiące nie dostawała ani grosza. Bo "kto jest dla mnie ważniejszy, kolega czy ona"

    Wystarczy tego, jak będzie zainteresowanie to opowiem jeszcze resztę smaczków. Bo te wpisy robią się za długie.
    Na pytanie jak z nią tak długo wytrzymywałem sam się zastanawiam ale istnieje nieoficjalna teoria, że nie wchodziliśmy sobie w drogę, tzn pomagało nam w związku nie bycie razem przez większość czasu, czyli moje dojazdy i odległość pozwalająca choć trochę oczyścić umysł z toksyczności. Wiecie jak się jest na wsi to wkurwia zapach gnoju ale jak się wróci do miasta to zaczyna się i za tym tęsknić. Tak to sobie sam teraz tłumaczę.

    Oczywiście różowe tutaj, nie wszystkie ale część prezentuje dokładnie ten sam schemat myślenia, albo nie wyłożę wszystkiego na ławę, albo znajdą rzeczy do których można się dojebać i bronić mojej byłej. Ona też tak odwracała winę.
    Ale ja nie mam miejsca we wpisach, by były dla was klarowne do ostatniej litery, inaczej musiałbym zrobić rozpiskę na encyklopedię powszechnego spierdolenia.

    W następnym odcinku: Jak kot sąsiadki dostał przez nią sraczki i osrał dwa mieszkania, wrócimy do sprawy gówna na samochodzie, jak zatrzasnęła kluczyki w samochodzie oraz jak przejebała je w zaspie. Jak się zmieszczę.

    #zwiazki #zalesie #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Odnoszę się do tej wypowiedzi użytkownika @CzystyPrzegryw. Jak na bywalca tego tagu facet wydaje się być całkiem ogarnięty, a do tego inteligentny, a więc z chęcią wdam się w polemikę, o ile będzie tego chciał.

    Wpierw przedstawię siebie. Jestem @niepokonany_baklazan, kiedyś przegryw, obecnie normik któremu wciąż sporo przegrywowego myślenia w głowie zostało (z czym walczę, a co potwierdzić może @stefeczka ;), która zna mnie już całkiem nieźle ). Dlaczego przegryw? Cóż, jeszcze rok temu praktycznie zero znajomych, fobia społeczna, nieleczona choroba afektywna dwubiegunowa (ta depresja z naprzemiennymi dołkami i stanami manii), 168 cm wzrostu, strach przed kobietami, no i zjebany kawał życia (praktycznie całe studia i połowa LO) 6-letnim związkiem z borderką (tak wiem, dla niektórych z Was to, że miałem dziewczynę to już wygryw, ale uwierzcie, że związek z tak chorą osobą jest od tego strasznie daleki), która rozpierdzielała mi każdy aspekt życia. Do tego dochodziła do dupy praca, fatalne relacje z rodziną, otyłość, no i generalnie fatalny stan zdrowia.

    OK, wyszedłem z tego, nawet kiedyś starałem się przekazać Wam kilka porad, ale przez większość zostałem wyśmiany jako farbowany przegryw, albo normicki troll, pomimo iż dawałem bardzo konkretne rady. Zorientowałem się, że Wy często nie chcecie wyjść z żadnego przegrywu, bo to Wasza wygodna strefa. Jednakże kilka osób się do mnie odezwało i zaczęło odmieniać swoje życie. Mam nadzieję, że Ty jesteś podobny do nich. Dam Ci, @CzystyPrzegryw, kilka konkretnych porad dotyczących problemów które zamieściłeś. Oczywiście nie możesz ich przyjmować 1:1, gdyż każdy ma inne doświadczenia życiowe i jest nieco inny, ale jesteś inteligentny, więc z pewnością dostosujesz to do swojego życia.
    Piszę to publicznie, gdyż może pomoże to też innym.

    A więc po kolei.

    To jest najlepsze podsumowanie tego, czego większość normików dających tutaj "złote rady" dla przegrywów nie może zrozumieć. Że niektórzy po prostu już tak mają, że swoją osobą nie wiedzieć czemu szybko zrażają innych.

    To prawda, sam tak miałem. Da się to odmienić, nawet jak masz totalną fobię społeczną. Brak skilla socjalnego, to po prostu brak tego skilla. Da się go nadrobić, chociaż jest dużo trudniej niż w dzieciństwie i wymaga sporego wysiłku. Nikt się z tym nie urodził, każdy to kiedyś wypracowywał. Większość gdy była dzieciakami, jeżeli Ty byłeś tego pozbawiony, to musisz pracować teraz. Jest trudniej, dużo trudniej, ale jest to wykonalne.

    I nie ważne, gdzie będą, z kim będą, jak będą wyglądać, jak zajebiste pasje mieć i ile wysiłku włożą w interakcję, i tak jest w nich coś co sprawia, że inni nie są zainteresowani kontaktem.

    Tyle nieprawdy w jednym zdaniu. To GDZIE nawiązujesz interakcje jest mega ważne. Np. pub jest znacznie bardziej naturalnym miejscem niż park do nawiązywania relacji z nieznajomymi (ale i w parku się to da robić dobrze, na pewno nie na takim etapie na którym Ty jesteś - ale to też jest do wypracowania).
    To z KIM jesteś również jest mega ważne. Dobre towarzystwo daje świetny dowód społeczny. Jak Twoi znajomi pokazują, że Cię lubią, jesteś godny zaufania i cieszysz się szacunkiem, to obcy ludzie zareagują na Ciebie znacznie bardziej pozytywnie. To JAK WYGLĄDASZ jest chyba najważniejsze. Przez pierwszych kilka sekund oceniamy ludzi po wyglądzie i podświadomie przypisujemy im pewne cechy. Można to później odwrócić, ale jest to baaardzo trudne. Zadbany wygląd daje Ci większe szanse na pozytywne reakcje innych ludzi. Jak masz poważne defekty fizyczne, to musisz je przykryć jeszcze większą zajebistością w innych aspektach wyglądu.
    Twoje PASJE to tylko tematy do rozmowy, mające przy okazji pokazać jak zajebistym człowiekiem jesteś i nic więcej. Sam fakt posiadania pasji jest kompletnie bezwartościowy dla innych. Trzeba jeszcze umieć dobrze je zareklamować, bo powiedzenie ,,Noo, czasem skaczę na spadochronie" nic nie mówi. Przekaż do cholery emocje jakie wtedy czujesz, opowiedz czemu się na to zdecydowałeś, co Cię w tym pociąga. Naucz się opowiadać historie. Oglądaj stand-uperów, patrz się jak oni to robią. Oglądaj przemówienia charyzmatycznych mówców, jak np. Steve Jobs i analizuj co sprawia, że ludzie słuchają go z taką uwagą. To wszystko da się wypracować, nikt się z tym nie urodził.

    A dlaczego niektórzy zrażają swoją osobą? Gdyż ta tzw. energia społeczna idzie zawsze od strony osoby z wyższą energią, do osoby z niższą. To moja prywatna obserwacja. Jak mam masę energii, to wkrótce inni ludzie zaczynają się nią zarażać, poprawia się im humor, stają się dużo weselsi i bardziej otwarci. Z kolei jak mam beznadziejny humor, to również zaczynam zarażać tym innych ludzi i Ci zaczynają uciekać od interakcji społecznych, odsuwać się i tak dalej, gdyż wysysam z nich radość. Ja tak samo reaguję na ludzi.
    Często wydaje Wam się, że świetne ukrywacie swój przegryw, co jest totalną nieprawdą. Nie potraficie tego robić i wychodzi z Was to na każdym kroku. Spotkałem się z kilkoma osobami z tego tagu we Wrocławiu i doskonale to widziałem. Zamulali, ich mowa ciała była zamknięta, interakcje ograniczały się do narzekania, bądź też gadania o polityce/programowaniu/tego co na obiad jedli/i innych takich rzeczy, ale byli święcie przekonani, że znakomicie ukrywają swoje spierdolenie społeczne, gdyż w ogóle czasem twarz otworzą. Dopiero jak im to tłumaczyłem krok po kroku, to zrozumieli gdzie są błędy. Mogę podrzucić Ci zarąbistą literaturę na te tematy.

    Ktoś może powiedzieć "no to zróbcie z tym coś zamiast narzekać", ale jak coś z tym zrobić, skoro nawet nie sposób stwierdzić, o co tak naprawdę chodzi i co niby trzeba zmieniać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    OK, to co konkretnie zmieniać. A więc po kolei Ci to wypunktuję.
    1. Mowa ciała. Na początku trzeba się jej wyuczyć. Będzie sztuczna, ale z czasem stanie się naturalna. Przede wszystkim pozycja wypięta. Ramiona lekko do tyłu, klatka piersiowa wyprostowana, głowa lekko uniesiona w górę. Ręce swobodne, luźne i otwarte. Nogi luźne, jak stoisz to zawsze na wysokości barków. Dużo gestykuluj, ale powyżej pasa. Pokazuj rękoma to co mówisz. To postawa dominacji, ale nie dyktatorskiej, a otwartej. Jesteś pewny siebie, zajmujesz swoją przestrzeń, ale nie naruszasz przestrzeni innych ludzi, gdyż ich szanujesz.
    2. Dotyk. Musisz przestać się go bać. Dotykaj innych ludzi. Przytulaj na powitanie dziewczyny, a facetów klep po ramionach przy podaniu dłoni. Oczywiście rób to z wyczuciem. Na początku trzeba być beznadziejnym, aby stać się w tym dobrym. Nie wytłumaczę tego szczegółowo, bo sam rozumiem to bardzo podświadomie i nauczyłem się tego na serii idiotycznych i żenujących błędów.
    3. Tematy do rozmów. ABSOLUTNIE odpadają tematy zabijające luźną i ciekawą dyskusję. Nie gada się o polityce, religii, historii (chyba, że potrafisz to robić ciekawie), pracy (no, chyba że robisz coś co większość uzna za ciekawe, albo potrafisz o tym ekstra opowiadać), Twoim stosunku do topniejących lodowców, czy też opinii na temat przyrostu naturalnego w Etiopii. To nie są ciekawe tematy do rozpoczynania interakcji, o takich sprawach gada się przy piwie z dobrymi znajomymi, a i to tylko czasem. O czym więc mówić? Skupić się na drugiej osobie, to przede wszystkim. Niemal każdy uwielbia o sobie opowiadać. Więc słuchaj, dopytuj, interesuj się. Ludzie bardziej Cię polubią i zaczną też interesować się Tobą. Odnajduj wasze wspólne cechy/podobne przeżycia, to bardzo zbliża, bo rodzi się w głowie drugiej osoby myślenie ,,Ten zarąbisty facet jest taki sam jak ja!", a ludzie lubią ludzi do siebie podobnych.
    Z innych tematów, to jak najbardziej super są Twoje oryginalne pasje. Niezależnie jakie, ale dobrze abyś miał przynajmniej po jednym ze sfery sportowej, intelektualnej i duchowej (kulturowej). Super są jeszcze podróże, zabawne anegdotki z Twojego życia, a także wiele, wiele, wiele innych. Czasu nie starczy, aby wszystko opisać.
    4. Jak mówić. EMOCJE, EMOCJE i jeszcze raz EMOCJE. Dużo emocji. Ludzi nie interesują nudne fakty, a właśnie to jak się czułeś, co wtedy myślałeś, jak zareagowałeś, jakie przemyślenia z danej historii/wydarzenia wyciągnąłeś. Na privie mogę pokazać na przykładzie historii ze swojego życia jak dobrze budować opowieść, tak aby całe towarzystwo słuchało zafascynowane i jeszcze się dopytywało o konkretne szczegóły.
    5. Energia. Powinieneś emanować olbrzymią ilością energii. Tak, aby ludzie się zarażali. Nie masz tej energii? Naucz się ją udawać. Ja robię to już dobrze do tego stopnia, że nikt nie orientuje się kiedy jestem w dołku, a kiedy nie. Nawet najbliżsi. To wymaga ciężkiej pracy, ale znów jest osiągalne. Jak doładowywać się endorfinami? Zawsze dobrym rozwiązaniem jest sport, odłożenie używek, zdrowa dieta (to działa z czasem, ale efekty są znaczne), praca nad sobą (większość ludzi widząc pierwsze efekty swojej ciężkiej pracy zaczyna czuć dumę i radość). Polecam jeszcze medytację i afirmacje.

    Wątek wyszedł bardzo długi, bo jest strasznie dużo do opisania. Każdy temat został ledwie zaczęty, gdyż dałoby się opisać o nim każdym rozdział bardzo grubej książki. Z chęcią odpowiem na każde pytanie, zarówno pod wątkiem jak i na priv. Każdy kto czuje taką potrzebę może do mnie napisać, pomagania ludziom naprawdę sprawia mi radość.

    Jeżeli dobrze Cię oceniam, to wykorzystaj drzemiący w Tobie potencjał, zamiast marudzić na wypoku. Analizuj siebie i innych ludzi, zapisuj obserwacje, twórz plany, twórz scenariusze, rozważaj za i przeciw różnych podejść, po prostu przejmij stery swojego życia. To jest ciężka i niewdzięczna praca. Efektów długo nie widać (u mnie zaczęły być widoczne dopiero po pół roku). Nikt, poza Tobą, tego nie doceni. Tylko, że jak już pierwsze efekty w Ciebie uderzą, to Twoje życie wywróci się do góry nogami. Mówię to z własnego doświadczenia.

    Powodzenia Tobie i wszystkim innym przegrywom, którzy chcą z tego wyjść! To jest możliwe, jestem na to żywym dowodem.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #zwiazki #wygryw #przemyslenia #depresja #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @niepokonany_baklazan: Bardzo cieszę się, że pozytywnie odebrałeś mój wpis. Mówiąc szczerze, gdzieś pod koniec pisania, przeszło mi przez myśl, że może to brzmieć trochę jak próby desperackiego usprawiedliwiania się kogoś, kto wypisywał jakieś brednie na nie do końca poważnym tagu, a teraz próbuje się z tego wycofać przedstawiając siebie jako zwykłego faceta, który tylko trochę śmieszkował. Ale jak się okazuje, na szczęście nie brzmiało tak, i bardzo dobrze, bo w tym, jak do tej pory najdłuższym, swoim wpisie na mirko byłem akurat stuprocentowo szczery. Przy okazji wypowiem się jeszcze na kilka tematów poruszonych przez Ciebie w twojej odpowiedzi na moją.

      Do strony, to mam masę dystansu i w sumie pogardy. Co do tagu, to jednak żywię tylko i wyłącznie pogardę
      W sumie to Cię rozumiem, sam też zauważyłem problemy, o których piszesz, jednak nie zwracałem na nie jakiejś wielkiej uwagi, może ze względu na świadomość, że przecież i tak nie mógłbym nic z nimi zrobić. Liczne baity tutaj są niestety faktem, choć bardzo bym chciał, żeby było inaczej, bo ktoś bardzo realnie może przez to ucierpieć - zresztą sam napisałeś, że znasz ludzi, których już to spotkało, co bardzo mnie smuci. Co do licznych psycholi, to też nie jest to z pewnością pozytyw tego tagu, sam nigdy nie przykładałem ręki do takich zachowań, a nawet jeśli było inaczej, to zrobiłem to nieświadomie. Jednak myśl o tym, że i tak nic z tym nie zrobię, jakoś sprawiała, że nie zwracałem na to większej uwagi. Ale mimo wszystko dobrze, że są ludzie, którzy, tak jak Ty, trzeźwo oceniają problemy tego tagu.

      jak i jawne obstawanie po jednej ze stron tego śmiesznego sporu. :)
      To jest w sumie spowodowane tym, że w pewnym sensie odczuwałem solidarność z użytkownikami tagu. Z pewnych względów jestem bardzo uwrażliwiony na sytuację w której istnieje konflikt (nawet tak błahy jak wymiana sprzecznych opinii) między silniejszymi/uprzywilejowanymi a słabszymi/poszkodowanymi i o wiele większą moją sympatię w takich chwilach mają Ci drudzy. A z perspektywy wykopu to własnie użytkownicy udzielający się w przegrywowych tematach bardziej kojarzyli mi się z tą grupą, bo jednak Ci z nich, którzy serio są tu przez swoje problemy, a nie dla trollowania czy śmieszkowania, mają zwykle sytuację nie do pozazdroszczenia w życiu - nieraz brak/minimum znajomych, czasami traumatyczne przeżycia z lat szkolnych typu np, wyśmiewanie, czy nawet zwykły fakt, że bardzo wiele razy niestety spotkali się z niechęcią i odrzuceniem przez innych, nie zawsze do końca uzasadnionymi. Zresztą nie mówię tu tyko o ludziach z tej strony, a generalnie o wszystkich, którzy mają podobne problemy, bo przecież poza wykopem też tacy są. Więc w sytuacji jakiejś kłótni/dyskusji jakoś w naturalny sposób przychodziło mi stawanie właśnie po ich stronie. Pewnie też dlatego, że, jak już wspomniałem, sam posiadam kilka cech, które można by uznać za typowo "przegrywowe".

      To prawda. Problem jest jednak taki, że jak dasz ludziom konkretne porady, to większość i tak je zignoruje. (...)
      Dlatego ja po prostu uważam, że wykop nie jest miejscem na żadne porady, chyba że ktoś wyraźnie o to poprosi.
      Może to zabrzmieć tak, że ja sprzeciwiam się próbom pomocy osobom z problemami, ale jednak dostrzegam, że takimi wpisami nikt nikomu nie pomoże, a negatywne emocje wywołać już może. Więc jestem raczej zwolennikiem po prostu uwolnienia tego tagu od porad, bo nie uważam, żeby było to na nie odpowiednie miejsce. Jak w takim razie próbować skłonić osoby z problemami do ich rozwiązywania? To już bardzo dobre pytanie, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć w uniwersajny sposób, tu raczej jest potrzebna aktywność osób z bezpośredniego otoczenia, a nie internautów, chyba, że ktoś sam faktycznie będzie tego oczekiwał. Bo prawda jest taka, że udzielanie porad na wypoku z pewnych względów przypominać będzie zawsze wkładanie kija w mrowisko, więc jak dla mnie nie ma najmniejszego sensu tego robić.

      Te złote rady, jak to ująłeś, często powstają dlatego, że ludzie naprawdę chcą pomóc innym (ok, czasem po prosty wywyższyć). (...)
      Co do ludzi, którzy serio chcą pomóc, to doceniam ich intencję, choć, jak juz wspomniałem przed chwilą, nie jestem zwolennikiem wrzucania porad na ten tag. Ale słusznie zauważyłeś, że wiele osób chce po prostu swoimi radami pokzać, jakimi to oni wielkimi znawcami życia nie są, jak to świenie wszystko ogarniają, a chęć pomocy innym na wykopie jest tylko przykrywką do tego. Najbardziej jednak drażni mnie w wielu tych wypowiedziach ich przesłania, które zakłada, że wszystko to wina tylko i wyłącznie "przegrywów" i to oni sami zjebali sobie życie, bo są tacy a tacy pojebani. A w większości przypadków jednak tak nie było i niechęć do zaakceptowania tego bardzo mnie drażni.

      Cóż, ja to wszystko robiłem sam. Nikogo nie chciałem wtajemniczać w swoje problemy. (...)
      Tym, co tutaj napisałeś, to naprawdę szczerze mnie zaskoczyłeś i bardzo zaimponowałeś, historia niemal jak z filmu - w pozytywnym sensie :). Ale jednak ja swoją wcześniejszą wypowiedź pisałem z myślą o "przeciętnym łebku", a umówmy się, znaczna większość osób nie ma aż takiego uporu i konsekwencji w dążeniu do bardzo odległego celu i aż takiej zdolności samopoznania. Tu akurat istnieją duże różnice indywidualne, których obejście kosztowałoby to niemal tyle wysiłku, ile dojście do tego celu. Dlatego założyłem, że raczej potrzebna jest druga osoba, która pomoże Ci się wziąć za siebie i uświadomi kilka rzeczy. Bo jednak większości właśnie coś takiego będzie potrzebne, raczej nie ma co liczyć, że każdy będzie w stanie powtórzyć historię Twojego ciężkiego, acz skutecznego i samowystarczalnego rozwoju. Choć wiadomo, wyjątki mogą się zdarzać, czego od początku nie negowałem, jednak wersja, gdzie ktoś pomaga Ci pracowac nad sobą, wydała mi się znacznie bardziej uniwersalna i praktyczna w większości przypadków.

      Niestety się wyłaniał. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony Twoją wypowiedzią, jak i Twoją osobą. :)
      Cóż, w internecie każdy może być kim chce, to ja na wykopie zostałem "piwniczakiem". Ale tak mówiąc całkiem serio, to w żaden sposób nie próbowałem robić tu żadnej "kreacji wizerunku" pod tym kątem ani odgrywać z góry założonej roli. Dopiero twój wpis uświadomił mi, że całokształt mojej aktywności na tej stronie faktycznie dawał taki obraz :).

      Co do wyczucia mody, to poczytaj po prostu trochę blogów modowych (...)
      A dziękuję za radę, czasem zdaża się, że wpadnę na jakiś blog modowy, bywa nawet że coś mi wpadnie w oko i szukam czegoś podobnego dla siebie. Choc o kopiowaniu całych stylizacji nie ma w moim przypadku mowy, bo jednak jestem przywiązany do posiadania "własnego stylu" - który może wybitnie oryginalny i odkrywczy w moim przypadku nie jest, ale jednak "własny" :). Zresztą biorąc pod uwagę opinie osób ze środowiska, w którym przebywam na co dzień (chodzi mi o ludzi z uczelni, bo, jak już wspomnialem, obecnie studiuję) to tragedii nie ma i rewolucji nie potrzeba. Choć to może byc akurat zasługa tego, że w moim środowisku bardzo luźno podchodzi się do kwestii ubioru i jest duża swoboda w tym zakresie, co w sumie osobiście cenię. Ale jednak rad modowych nie zdecydowałbym się udzielać.

      @Don_Martinio_De_La_San_Escobar: Dzięki za komplement, tak szczerze to nie spodziewałem się, że komuś będzie chciało się przez to przebrnąć (no, może za wyjątkiem autora wątku).
      pokaż całość

    •  

      @CzystyPrzegryw:
      Liczne baity tutaj są niestety faktem, choć bardzo bym chciał, żeby było inaczej, bo ktoś bardzo realnie może przez to ucierpieć - zresztą sam napisałeś, że znasz ludzi, których już to spotkało, co bardzo mnie smuci.

      Znam ich nawet z bezpośredniego otoczenia. Piszesz z jednym z nich. Ja np. przez te wpisy dość długo wierzyłem w to, że ze swoim wzrostem, to w ogóle najlepiej jakbym się zabił, bo i tak nie mam na nic szans. Uwierzyłem w to do tego stopnia, że kompletnie ignorowałem to, że przecież czymś przez 6 lat przy sobie ładną dziewczynę trzymałem. I rozpierdoliłem sobie przez to szanse na inny, dużo lepszy związek, bo zacząłem lasce walić smutami w stylu ,,Znajdź sobie kogoś lepszego niż ja, po co Ci taki konus?" xD Widziała, że się od niej odsuwam, to w końcu dała sobie spokój.
      Z kolei mój znajomy z tego tagu z którym nawiązałem kontakt po tym jak po moim jednym wpisie wysłał mi PW uwierzył, że jak ma 24 lata i jest prawiczkiem, to już przegrał życie i żadna dziewczyna nie będzie chciała z nim być. Obecnie od pół roku jest w szczęśliwym związku. Jedyne co mu doskwierało to lęk przed kobietami i fatalny wygląd (był strasznie zaniedbany). A wcześniej przesiadywał tu godzinami i wypisywał jaki to on nie jest spierdolony genetycznie i to wina jego rodziców, a także otoczenia xD
      Inny uwierzył w to całe redpillowe gówno, popadł w jakąś mizoginię, nienawidził szczerze kobiet (też prawiczek, ale 21-letni). Pomogłem mu to ogarnąć, długo gadaliśmy o piwie i analizowaliśmy jego problemy. Okazało się, że nienawidził kobiet, bo kilka razy dostał kosza przez co bardzo wzmógł się w nim lęk przed nimi. To była ciężka praca, w pewnych momentach miałem faceta już dość, bo małe niepowodzenie, a ten zaraz popadał w niezdrowe stany i powtarzał te gówniane teorie. Praca z nim polegała głównie na wypierdalaniu mu z głowy tych idiotyzmów, a także analizie jego problemów, tak aby móc je skutecznie rozwiązać. Po kilku miesiącach wreszcie zapoznał się z 19-letnią dziewczyną, do tego dziewicą. I on autentycznie w to nie wierzył, pisał i mówił mi później jeszcze, że myślał o kobietach jak o szmatach i, że wszystkie tracą dziewictwo w wieku 14-16 lat z alfa chadami xD
      Z kolei trzeci i ostatni ziomek z którym spotkałem się na żywo był przypadkiem beznadziejnym. Nawet mógłby być przystojny, gdyby wziął się za siebie, ogarnął tłuste włosy, zrzucił kilkanaście kilo, więcej się uśmiechał, no i ubierał się inaczej niż ,,bo tak mi wygodnie" (czyli za duże ciuchy w stylu na synka mamusi). To był mój zmarnowany czas. Cztery miesiące się z typem spotykałem, pracowałem z nim, w końcu zacząłem polecać psychoterapeutę, ale jak krew w piach. Ziomek łykał te wszystkie baity i uważał, że jak nie jest chadem, to nie ma szans na seks, a co dopiero związek xD Jawne dowody, że jest inaczej odrzucał. W końcu zerwał kontakt i do dzisiaj siedzi tutaj na tagu i wypisuje różne wysrywy.

      Także szkody jakie powodują ci wszyscy trolle-debile są ogromne. To wiele zniszczonych ludzkich żyć.

      To jest w sumie spowodowane tym, że w pewnym sensie odczuwałem solidarność z użytkownikami tagu. Z pewnych względów jestem bardzo uwrażliwiony na sytuację w której istnieje konflikt (nawet tak błahy jak wymiana sprzecznych opinii) między silniejszymi/uprzywilejowanymi a słabszymi/poszkodowanymi i o wiele większą moją sympatię w takich chwilach mają Ci drudzy.

      Tak, tylko zauważ, że konflikt wywołują tutaj ci ,,słabsi", którzy piszą posty obrażające ,,normictwo i ich gówniane rady". A rady czasem nie są złe, tylko trafiają jak w ścianę. ,,Normictwo" zazwyczaj ma wyrąbane, a ,,przegrywy" są sfrustrowane, więc wylewają żale w internetach.

      Pewnie też dlatego, że, jak już wspomniałem, sam posiadam kilka cech, które można by uznać za typowo "przegrywowe".

      Jak większość. Nikt nie jest idealny, bo i nikt nie musi. Jak Ci przeszkadzają, to można je zmienić. Jak nie, to nie ma problemu.

      Dlatego ja po prostu uważam, że wykop nie jest miejscem na żadne porady, chyba że ktoś wyraźnie o to poprosi.

      Zawsze starałem się, aby moje wpisy były maksymalnie obiektywne i na tyle szerokie zakresem materiału, aby każdy mógł odnaleźć w nich coś dla siebie, a także napisać do mnie wiadomość, jakby był zainteresowany. Cóż, odzew zawsze jakiś był, nawet po tym wpisie odezwało się kilka osób na pw.
      Masz jednak rację, że to nie jest odpowiednie miejsce. To kółko wzajemnej adoracji nie jest gotowe na jakiekolwiek zmiany w swoim życiu, a nieliczne wyjątki tylko to potwierdzają (a konkretnie to, że są właśnie nieliczne). Już wcześniej uznałem, że dam sobie z tym spokój, teraz się tylko w tym utwierdzam.

      To już bardzo dobre pytanie, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć w uniwersajny sposób, tu raczej jest potrzebna aktywność osób z bezpośredniego otoczenia, a nie internautów, chyba, że ktoś sam faktycznie będzie tego oczekiwał.

      Człowiek którego uważam za swojego życiowego mentora powiedział kiedyś takie zdanie:

      Jeżeli uczeń szuka wiedzy, to nauczyciel go znajdzie.
      Coś w tym jest.

      Tym, co tutaj napisałeś, to naprawdę szczerze mnie zaskoczyłeś i bardzo zaimponowałeś, historia niemal jak z filmu - w pozytywnym sensie :).

      Jeszcze daleko do zakończenia, miejmy nadzieję! :)

      Ale jednak ja swoją wcześniejszą wypowiedź pisałem z myślą o "przeciętnym łebku", a umówmy się, znaczna większość osób nie ma aż takiego uporu i konsekwencji w dążeniu do bardzo odległego celu i aż takiej zdolności samopoznania.

      Myślisz, że ja miałem? Człowieku, jeszcze rok temu byłem tak pogrążony w stanach depresyjnych, że z łóżka się wcale nie ruszałem! W pewnym momencie, w stanie hipomanii akurat, uznałem że albo będę tak dalej tkwić i w końcu odbiorę sobie życie (do tego już bardzo mocno zmierzało, dalej się tych myśli do końca nie pozbyłem), albo zacznę ciężko nad sobą pracować. Usiadłem więc jednego dnia i zapisałem wszystko. Co się mi w sobie nie podoba, jaki chciałbym być, co mi w tym przeszkadza, jakie mogą być przyczyny tego, że jestem jaki jestem. Zacząłem też opisywać swoje emocje. Rozbijać je na czynniki pierwsze. Następnie zacząłem wypisywać swoje mocne strony i osiągnięcia które je udowadniały. Minimum po pięć przy każdym, jak nie byłem w stanie tyle wypisać, to skreślałem mocną stronę, uznając, że jej nie posiadam.
      Następnie opracowałem konkretny plan i sumiennie krok po kroku go realizowałem. Z biegiem czasu uczyłem się, że plan powinien być bardziej elastyczny. Przechodziłem załamania w których leżałem zwinięty w kłębek i ryczałem, że jestem beznadziejny i lepiej już nie będzie. Później jednak się podnosiłem i ze łzami w oczach pracowałem dalej i dalej. Realizowałem kolejne założenia. Zrzuciłem na wadze 14 kilo. Przełamywałem się i zagadywałem do obcych ludzi, aby pokonać fobie społeczne. Zapisałem się na terapię, aby ogarnąć depresję (nie wiedziałem wtedy jeszcze, że mam dwubiegunówkę, tak naprawdę ostatnio się o tym dowiedziałem). Zacząłem uczyć się angielskiego i programowania. Odłożyłem pieniądze i rzuciłem gównianą pracę. Z dnia na dzień, bo i tak byłem na zleceniu. Przyłożyłem się i ukończyłem studia, pomimo że prawie je zawaliłem leżąc wcześniej i rycząc. Zacząłem poznawać ludzi. Początkowo tylko przez internet, później zapisałem się do schroniska, następnie w pubach, lokalach, później nawet w parkach i na ulicy. Poprawiłem swój styl, swoją fryzurę. Nauczyłem się prawidłowej mowy ciała i normalnej rozmowy. Następnie ulepszyłem każdą z tych kwestii. Siedziałem i godzinami oglądałem mówców i zastanawiałem się co sprawia, że ludzie tak chętnie ich słuchają. Wypisywałem po kolei to co robiło na mnie wrażenie. Analizowałem dlaczego tak jest. Wtedy przeżyłem kolejne załamanie i ryczałem chyba kilka godzin, że nigdy taki nie będę. Z łóżka nie podniosłem się przez dokładnie 15 dni. Po tym wstałem i powróciłem do realizowania planu. Próbowałem, próbowałem i próbowałem. Stałem przed lustrem i nawijałem jak durny. Nagrywałem swój głos, aby uczyć się odpowiedniej modulacji. Efekty przychodziły bardzo powoli, ale przychodziły.
      Później zapisałem się do następnych organizacji, aby poznać więcej ludzi. Przestawałem się bać, zaczynałem wierzyć w to, że zajebisty ze mnie ziomek. Poznałem też kilka fajnych dziewczyn, z częścią się przespałem, jednakże z żadną ,,to nie było to", dalej się wtedy nie wyleczyłem po związku z ex.
      Teraz minął rok od tego jak wstałem i postanowiłem wszystko zmienić. Rok. Tyle potrzeba było, aby osiągnąć poziom ,,normika", a następnie ,,dynamicznego normika". Ale się dało.
      Dlatego wkurwia mnie strasznie jak ktoś pisze ,,nie da się, to niemożliwe". Opowieść jak z filmu? Być może. Ja tego tak nie postrzegam, bo wiem jaka to była walka ze sobą. To ile przepłakałem, ile razy chciałem się w tym czasie zabić, to tylko ja wiem. Raz przed powieszeniem się w ostatniej chwili powstrzymał mnie przyjaciel, który wyważył drzwi od mieszkania, gdy napisałem mu pożegnalną wiadomość. Jak to ciężkie było, to wiem tylko ja.

      Trzymaj za mnie kciuki bym napisał wkrótce ,,Dwa lata. Tyle było potrzeba, aby z ,,przegrywa" stać się ,,wygrywem", gdyż plany mam ambitne. Wiem, że je zrealizuję, cały ostatni rok jest dowodem na to, że potrafię bardzo ciężko pracować i realizować założenia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ehh nie wiem co robić. Mój chłopak dowiedział się, że miałam kolege fbw zanim go poznałam. Dowiedział się tego, czytając rozmowy w moim telefonie jak się kąpałam. Nagle wielka miłość przerodziła się w obrzydzenie z jego strony. Spotkałam się z tamtym tylko 2 razy, i tylko raz doszło do czegoś więcej. (╯︵╰,). Popelniłam wielki błąd i wstydze się tego, że dopuściłam seks bez związku w swoim życiu... Nie wiem co mam na to poradzić :( Nie chcę go tracić. Da się to jakoś załagodzić? Mówiłam mu to, co tu napisałam, ale coś czuję, że właśnie zniszczyłam mój najlepszy związek. #zwiazki zki #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy bylibyście w stanie wejść w związek ponownie z osobą, która was wcześniej rzuciła, a teraz deklaruje chęć powrotu? Czy bylibyście gotowi na wielką niewiadomą czy to wyjdzie czy nie, mając wcześniej sygnały, że z waszej relacji nic nigdy nie będzie?

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Przepraszam. Chodziło mi o żal i zawiedzenie. Jakie są powody?

      Pisząc to miałam na myśli naturalne uczucia towarzyszące zerwaniu znajomości. Ludzie nawiązując relację miłosną angażują się, zarówno uczuciowo jak i czasowo, planują niejednokrotnie przyszłość (czy to dalszą czy bliższą), a więc normalnym jest to, że kiedy nie wychodzi relacja to czują zawód i żal, że pomimo inwestycji aby to się rozwinęło i trwało, relacja się kończy. Czy znajomość kończy się w złym czy dobrym tonie to myślę że takie uczucia towarzyszą ludziom w takich sytuacjach zawsze. Oczywiście jest też ogrom innych uczuć, które występują i reakcji pomagających się z tym uporać jest wiele, ale myślę, że żal i zawód to takie sztandarowe uczucia w sytuacji gdy czegoś bardzo chcieliśmy, a nie wyszło. Dalej takie uczucia mogą iść różnie, bo ludzie w wieloraki sposób sobie z tymi uczuciami radzą. Chyba najczęściej starają się jak najbardziej skupić na negatywach tej drugiej osoby aby jak najskuteczniej utwierdzić się w przekonaniu, że to nie miało sensu, nie udałoby się. Jeśli jednak ktoś się rozchodzi we względnym spokoju, a niektórzy jak widać u autora - z nadal trwającym uczuciem, to ono nie zniknie ot tak nawet jeśli ten żal i zawód z powodu rozstania był. To jest mniejszość, ale zdrowa mniejszość, że nie ma tej pielęgnacji nienawiści, bo nie są razem. Wydaje mi się, że jest to mniejszość dlatego, że rozstanie bez degradacji wartości tej drugiej osoby jest bardzo obciążające psychicznie, "nienaturalne". Bo przecież kto się rozstaje, bo to był dobry człowiek, ale po prostu inny niż my i każde poszło w swoją stronę? Ile osób tak mówi? Nie mówię, że takich ludzi nie ma, bo są ale zazwyczaj to ludzie dorośli, którzy przeżyli trochę, doświadczyli i nie kierują się skrajnymi emocjami. Wiedza, że życie nie jest zero-jedynkowe. Standardem jest raczej uwypuklanie wad expartnera/expartnerki i to nawet nie dlatego aby go/ją oczernić w czyiś oczach, ale własnych. Gdyby tak się nie działo to trzeba by było mocniej żałować, moze nawet przyznać sie, że w wielu przypadkach my zawiniliśmy, a tego nikt nie lubi. Człowiek widzi to, co chce widzieć.

      Jak nie ma jednoznacznych odpowiedzi? Czy ty w kochaniu się zastanawiasz czy kochasz, czy chciałabyś widzieć tą osobę?

      Przy rozstaniach nie ma. Ja tak uważam. Nie wiadomo czy autorowi chodziło o widywanie się. Nie widzę nigdzie takiej informacji. Czy to związek rozpadł się przez odległość czy przez nieakceptacje ze strony rodziny, a może nałogi, chorobę, wyprowadzkę, niedojrzałość czy cokolwiek innego. Każda relacja rządzi się swoimi prawami i swoimi problemami. Ale nie neguję podejścia w myśl którego pali się dawne mosty. Ma to swoje plusy, bo idzie się twardo dalej, szybciej być może podnosi się z porażek, ma się określone zasady i zero odstępstw, ale niejednokrotnie myślę zawęża perspektywę aby cokolwiek zrozumieć albo nauczyć się na błędach a być może być szczęśliwym? Chociaż twarde zasady też mogą dawać jako takie szczęście poprzez poczucie stabilności. Taki temat pod rozważanie właściwie.
      pokaż całość

      +: mar0uk
    • więcej komentarzy (56)

  •  

    Mam najlepszą żonę na świecie. Picrel prezent na 3 rocznicę ślubu. Panowie, wybierajcie mądrze partnerki, są na tym świecie wspaniałe istoty, z którymi będziecie chcieli spędzić całe życie. #ps4 #zwiazki #chwalesie

    źródło: embed.jpg

  •  

    Mam wyrzuty sumienia nie wiem czy dobrze zrobiłem. Jestem w zwiazku z dziewczyną od jakiegoś pół roku. Układa się nam dobrze i w sumie nie mam jakichś powodow do narzekania. Ale ostatnio wydarzyło się coś co nie daje mi spać.
    Miałem dobrą przyjaciółkę, która ciężko zachorowała. Nie bede rozpisywał się na temat historii choroby, lekarze dawali jej kilka tygodni. Odwiedzałem ją czasami u niej w domu, moja dziewczyna wiedziala o tym. Pewnego razu jak byłem w odwiedzinach ona zaczęła mi się zwierzać, że zawsze patrzyła na mnie wiecej niz na przyjaciela i wie, że dużo czasu mi nie zostało i chciałaby to ze mną zrobić zanim umrze. Nie wiedziałem co powiedzieć więc odmówiłem ale miałem straszne wyrzuty sumienia, że nie powinienem odmawiać i przy następnej wizycie zrobiliśmy to.
    Dla mnie było to dziwne ale ona płakała i dziękowała mi. Potem nie rozmawialiśmy już na ten temat a teraz mam przypal bo ona nie umarła. Nie moge przestać od tego czasu myśleć o tym. Wiem, że jak powiem mojej dziewczynie o tym to bedzie koniec bo ona tego nie zrozumie a z drugiej strony nie mogłem jej odmówić (znaliśmy się od podstawowki praktycznie i zawsze moglismy na siebie liczyc). Sam nie wiem juz co mam robic bo zalezy mi na tym związku.

    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zdrada #rozowepaski
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #zwiazki

0:5,0:5,0:4,0:1,0:4,0:5,0:4,0:5,1:7,0:3,0:11,1:5,0:2,2:6

Archiwum tagów