•  

    Halo jak śmiecie wystawiać #p0lka przez was nie mogą znaleźć #chad ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #tinder #badoo #zwiazki

    źródło: Screenshot_20210725-222618_Facebook.jpg

  •  

    nie mogę się pogodzić z tym, że żeby mieć dziewczynę trzeba rozmawiać z dziewczynami. Niedawno zdałem sobie z tego sprawę. Brutalne, It's ovER
    #blackpill #przegryw #incel #zwiazki #seks #podrywajzwykopem #tinder

    źródło: a603e2e9378ee6b687f8153f9ac9.1000.jpg

  •  

    Opowiem Wam Mirki swoją historie, która serio nie jest baitem, choć trochę tak wyglada. Może to Was zainspiruje. Ogólnie jestem taki 5/10 (w butach wysokich). Ludzie nie wytykają mnie palcami, ale ładny na pewno nie jestem xD Do tego lekka nadwaga, duża nieśmiałość i intelekt taki se. No i oczywiście zero dziewczyn. No ale do rzeczy. Zawsze przed robotą chodzę do tej samej żabki. Często pracowała tam taka fajna kasjerka. Oczywiście nic poza proszę i dziękuje z siebie nie mogłem wykrztusić, ale ponieważ często ja widywałem to pomyślałem ze małymi kroczkami spróbuje zagadać. Wszystko miałem z góry przemyślane. Pierwszy tekst to było „znowu na rano w pracy?” - dopiero za trzecim razem odważyłem się go powiedzieć, ale się opłacało bo się uśmiechnęła i powiedziała ze tak i ze nawet lubi od rana bo spokojniej. Potem rzucałem teksty coraz częściej typu ze mały ruch na drodze, albo mało ludzi, albo ze gorąco na dworze. I tak to trwało dosłownie z pół roku. Już się wyrobiłem i byłem wyluzowany. No i nadszedł ten moment gdy bylem gotowy na mój mega dialog. Mowie któregoś dnia ze mnie kumpel wystawił i nie idzie ze mną na męskie granie a mam dwie wejściówki. Laska to podchwyciła i mówi ze oooo męskie granie uwielbia, podsiadlo i tak dalej. No to mowie chodź ze mną. Na co ona widac ze się lekko zawstydziła i zaskoczyła ale mowi, ze z klientem to nie wypada, no to mowie, ze mogę przestać tu kupować, a ona ze hehe nie trzeba bo i tak jej się nie podobam i by był trochę obciach ze mną iść a tak w ogole to wymyślam oczywiste zarzutki bo w życiu bym się w realu do dziewczyny nie odezwał. W sumie miała racje. Ale zostaliśmy przyjaciółmi i nadal chodzę do tej żabki przed praca. Tylko ze od zawsze jestem bezrobotny. Co myślicie, może coś jeszcze z tego być? #coolstory #zwiazki #chwalesie i nie wiem czy #przegryw czy #wygryw ? pokaż całość

    źródło: IMG_1295.JPG

  •  

    Dobra Mirki kto jest pojebany bo nie wiem

    Sytuacja taka, że narzeczona z córką od tygodnia jest na wakacjach a ja do nich dzisiaj dojechałem.

    No i wczoraj musiałem się spakować. W mieszkaniu nie znalazłem żadnej torby podróżnej, a nie chciałem pakować się w reklamówkę.

    No i wtedy patrzę. Zajebiste wiadro na ubrania. No i władowałem tam rzeczy. Wiadomo drobne na dół, na górę grubsze żeby się nie wysypało.

    Zmieściłem jeszcze laptopa i klapki. No moim zdaniem IQ over 999999 w tym momencie jak ogarnąłem to wiadro.

    OTÓŻ KURWA NIE. Różowy ma za mnie bekę. Mówi, że jestem dziad i że jak można spakować się w wiadro. To jej tłumaczę że drobne na dół, grube na górę, klapki i laptop trzymają żeby się nie wyjebalo na boki. No ale jej zdaniem jestem pojebany. Torba podobno jest w innej szafie... I mogłem zajrzeć i się spakować jak człowiek.

    Mirko pomosz.

    #wakacje #podroze #mirkopomusz #zwiazki #modameska
    pokaż całość

    źródło: rSaved3855444590163808747.0

  •  

    Słyszeliście co mówiła Wieczorkiewicz i ta druga w audycji tok.fm? To wina środowiska w którym dorastaliście że nie macie par na tinderze. Także czas tworzyć określenia typu zakolopozytywność, manletopozytywność i zmienić dyskryminujacę wzorce w kulturze odnośnie postrzegania piękna( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #blackpill #przegryw #zwiazki

    źródło: fiaexz1S_400x400.jpg

  •  

    To będzie długa historia na długi niedzielny wieczór.

    To było w czasach, kiedy imię #julka nie było jeszcze tak popularne, Wypok stawiał dopiero pierwsze kroki, a złote czasy tagu #przegryw były pieśnią przyszłości. Miałem całkiem szczęśliwe dzieciństwo w nieco dysfunkcyjnej rodzinie z klasy średniej-niższej z matką, która była jednocześnie nadopiekuńcza i chłodna - jakkolwiek to brzmi - oraz z ojcem, który choć był postawnym chłopem i wyglądał kiedyś całkiem nieźle, to w domu był zdecydowanie drugi w hierarchii. Brzmi źle? Czytajcie dalej.

    W podstawówce i na początku gimnazjum miałem przez kilka lat przyjaciółkę o imieniu Patrycja - coś w rodzaju dziewczyny, która jak po latach się dowiedziałem w rozmowie przez Naszą-Klasę, mnie kochała - podobnie jak ja ją. Chociaż była to miłość platoniczna dwóch małolatów. Mieszkaliśmy na wsi w północnej Polsce w poniemieckich domach stojących obok siebie. Mieliśmy pokoje okno w okno. Byliśmy nierozłączni. Trzymaliśmy się za ręce, wysiadywaliśmy razem na drzewach, szabrując czereśnie, jeździliśmy na rowerach oraz na komarku (jak udało się wyżebrać trochę paliwa od ojca, a komarek to taki motorower) i słuchaliśmy hitów puszczanych na cały regulator z zestawu hifi stereo z okna przez mojego wujka - memicznego chada grającego na gitarze, klawiszach i perkusji, mającego kwadratową szczękę, szerokie barki, ponad 2 metry wzrostu i niski głos (tak, zdradzał ciocę na lewo i prawo z połową żeńskiej populacji gminy, jak się ostatnio okazało w rodzinnej aferze CHADgate) i audiofila ("Children" Roberta Milesa to utwór, który dziś przypomina mi tamte czasy). To kilka lat można to nazwać złotym okresem mojego życia. To była pierwsza kobieta, o której fantazjowałem. Zastanawiacie się pewnie - co robię na tagu?

    Idylla się skończyła wraz z przeprowadzką do wojewódzkiego miasta w zachodniej Polsce. Nasze drogi się rozeszły. Straciliśmy kontakt. Jednak w liceum wciąż prowadziłem całkiem fajne życie normika - miałem fajnych kolegów, razem piliśmy, rozwijaliśmy nasze pasje, odwalaliśmy różne zwariowane akcje. Miałem też koleżanki. To były jeszcze czasy, kiedy słowo #p0lka oznaczało porządną i skromną kobietę. Pod koniec liceum w jednej się kompletnie zakochałem. Miała na imię Magda. Wszystko rozwijało się dobrym kierunku. Pewnego dnia się pokłóciliśmy. Dzisiaj już nie pamiętam o co (pewnie oblałem jakiś shit-test), ale pamiętam dobrze swoją wściekłość - gdy wracałem do domu rzuciłem podręcznikiem od historii, z którego zakuwałem na maturę, tak że ślizgał się po jezdni przez kilka metrów zanim zatrzymał się na krawężniku. Dzisiaj leży w piwnicy gdzieś w domu rodzinnym, a poszarpane strony przypominają o tym wydarzeniu. Strzeliłem focha, wyłączyłem telefon i do następnego wieczora nie łączyłem się z Internetem. Cały dzień grałem sobie w Arcanum oraz nap***** black metal. Gdy postanowiłem w końcu włączyć telefon zacząłem się zastanawiać nad tym dlaczego tyle osób próbowało się do mnie dodzwonić, w czasie gdy był on wyłączony. Prawie jednocześnie zalogowałem się na gg i wszystko było już jasne. Z pierwszej wiadomości, którą odczytałem wynikało, że Magda zginęła na pasach w pobliżu domu, rozjechana razem ze swoim psem. Nie żyje. Wypadek z winy kierowcy, jakich co roku w Polsce wiele. Ot tak. Przez pierwsze 2-3 sekundy wiadomość wysłana przez gg wydawała mi się abstrakcyjna - wydawało mi się, ze to jakiś żart. Przecież to niemożliwe - takie rzeczy się nie zdarzają. Jednak nietrudno było połączyć fakty i po chwili dotarlo do mnie, że to prawda. Zanim ukończyłem 18 lat, skończył się mój okres srebrny.

    I właśnie wtedy się zaczęło. Popadłem w #depresja. Przez pewien czas nic mnie nie cieszyło. Straciłem motywację do czegokolwiek. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie czułem takiego smutku i beznadziei. Fantazjowałem o swojej śmierci. Chciałem umrzeć. Znajomi mnie przez pewien czas wspierali, ale ile czasu można wspierać kogoś kto może zaoferować tylko pesymizm, #spierdolenie i smutek? Zresztą szkoła się skończyła i paczka zaczęła się powoli rozłazić. Wtedy to słowo jeszcze nie istniało, a w każdym razie nie było tak popularne, ale stałem się #przegryw. Powoli przestałem mieć jakiekolwiek życie. Tylko komputer, alkohol i książki. Po pewnym czasie czarne myśli zaczęły się powoli rozwiewać i smutek ustąpił miejsca obojętności. Myślałem, ze wracam do normalności. Może nie czułem się dobrze, ale nie było też źle. Jednak w pewnym momencie coś się zaczęło psuć. Zacząłem miec problemy ze snem - raz to nie mogłem zasnąć, potem zacząłem się szybko męczyć, a senność stała się nadmierna. Coraz częściej bolała mnie głowa i czułem wyczerpanie fizyczne, mimo że nie robiłem nic męczącego. Przez pewien czas miałem problem z oddechem - dusiłem się. Czasem w oczach pojawiły się błyski, gwiazdki i śnieg. Pojawił się także lęk i strach. Dzisiaj już wiem, ze to były klasyczne objawy nerwicy, które same w sobie nie oznaczają w większości nic groźnego Niestety wtedy nie wiedziałem, że to tylko/aż nerwica. Nie powiedział mi też tego żaden z tuzina lekarzy, do których chodziłem w panice z każdym nowym objawem podejrzewając jaskrę, POCHP (u niepalącego nastolatka), raka mózgu albo coś równie strasznego. Jedynie wysyłali mnie na różne badania (prześwietlenia, rezonans, morofologie itd.), z których wynikało, ze jestem zdrowy, mózg czysty, płuca czyste, krew idealna, nie ma się o co martwić i mogę śmiało wracać do domu. Ja jednak byłem przekonany, że jestem ciężko chory na jakąś chorobę, której nie da się na razie wykryć, ale wkrótce mnie przykuje do łóżka albo zabije (co w sumie okazało się prawdą - bo od tego czasu większość czasu spędziłem w łóżku przed komputerem, nawet dziś jeszcze nie wstałem).

    Starałem się jakoś funkcjonować. Dostałem się nawet na wymarzony kierunek studiów. Znalazłem sobie nawet nowych znajomych i miałem jakieś tam życie towarzyskie - trudno tego nie mieć na studiach dziennych, gdy się nie pracuje. Momentami było naprawdę przyjemnie i fajnie. Nie byłem już na dnie, ale na pewno bardzo blisko dna - gotowy na to, aby w każdej chwili na nie z powrotem opaść. Wiedziałem jednak, że coś jest ze mną nie tak. Objawy bowiem wciąż występowały, chociaż ich nasilenie się zmniejszyło tak, ze dało się żyć.

    I wtedy stało się coś dziwnego. Coś co chyba dzisiaj byłoby już niemożliwe i w co do dzisiaj trudno mi uwierzyć. Pojawiła się ona tj. #szaramyszkadlaanonka - Monika. Poznałem ją przez Internet - braliśmy udział po jednej stronie w pewnym internetowym flejmie. Nic tak nie łaczy jak wspólne hejtowanie przeciwników politycznych (być może doceniła mój niewątpliwy talent w tej dziedzinie?). Była 5 lata młodsza i chodziła jeszcze do liceum. Była całkiem ładna - obiektywnie takie 7 albo 8/10 - chociaż dla mnie 10. Zagadałem na pw w swoim najlepszym stylu i tak zaczęliśmy sobie rozmawiać całymi wieczorami i nocami. To były najlepsze rozmowy, jakie przeprowadziłem przez Internet. Zakochałem się. Ona chciała się ze mną spotkać - naciskała na to. Było to dla mnie niekomfortowe, ponieważ musiałbym wyjść ze swojej piwnicy, a to było ryzykowne bo czar mógłby prysnąć. Zastanawiałem się w panice - co robić? W końcu będąc pod presją zgodziłem się. I tak nie miałem wyboru. Pamiętam, jak ją po raz pierwszy zobaczyłem. Wyglądała wspaniale. Randka była taka sobie według mnie, bo nie byłem w najlepszej formie. Myślałem, że it's over. Ale nie. To nie był koniec. To był dopiero początek bo #rozowypasek przyczepił się do mnie jeszcze bardziej. Naciskała na kolejne spotkania, sprawiała wrażenie kompletnie zabujanej i ewidetnie chciała zostać moją dziewczyną. Chciałem jej powiedzieć coś w stylu:

    - "kobieto opanuj się, czy ty masz w ogóle rozum i godność człowieka? Co Ty sobie myślisz? Chcesz być z takim przegrywem jak ja? Przecież nasz związek nie będzie miał żadnej przyszłości. Ja tu jestem ciężko chory na jakąś tajemniczą i ciężką chorobę - ledwo mam siłę na studiowanie (a i tak opuszczałem połowę zajęć) i wylegiwanie się całymi dniami w łóżku z kompem na kolanach, wychodząc raz na jakiś czas do ludzi na jakieś domówki, imprezy, a Ty chcesz abym był Twoim facetem? To nie jest dobry pomysł. Znajdź sobie kogoś kto będzie Ciebie wart, z kim założysz normalną rodzinę itd."

    Jednak oczywiście nic takiego nie powiedziałem, bo nie chciałem jej dosłownie mówić jak bardzo ze mną jest źle. Zamiast tego byłem po prostu zdystansowany do jej oczekiwań i niechętny do wchodzenia w bliższą relację - czułem, ze nie dam jej szczęścia, bo coś jest ze mną nie tak, chociaż nie wiedziałem dokładnie co. Wtedy byłem bardzo mocno na #bluepill. Kochałem ją bardzo mocno i miłość nakazywała mi, aby nie angażować się w relację, skoro wiedziałem, że prawie na pewno ją skrzywdzę przez swoje spierdo***. Zwłaszcza, że miała wtedy mocno zdeterminowanego betaorbitera, który krążył w okół niej i był bardzo cierpliwy, a ja uważałem, że powinna skorzystać z tej właśnie możliwości, bo gość wydawał się w porządku, chociaż z wyglądu był taki sobie (po latach zrobił bardzo fajną karierę w pewnej znanej firmie). Wtedy nie rozumiałem #logikarozowychpaskow, ale dzisiaj dzięki #redpill już wiem że mój opór tylko zwiększał moją wartość w jej oczach, bo ona sobie myslała, że skoro ją odtrącam to pewnie mam duży wybór i uważam, ze jest mniej wartościowa od domniemanych, w rzeczywistości nieistniejących, konkurentek (i co ciekawe także później była zazdrosna o każdą z moich koleżanek - co stanowiło źródło nieporozumień i kłótni).

    #p0lka to jednak bardzo uparta istota. Im bardziej mówiłem "nie", tym bardziej ona była zdeterminowana na "tak". W końcu mój opór został złamany. To nie był szczęśliwy związek, mimo kilku pięknych chwil. Jednych z najpiękniejszych w moim życiu. Spacerowaliśmy trzymając się za ręce, całowaliśmy, leżeliśmy razem na stogu siana obserwując gwiazdy, siedzieliśmy na plaży w deszczu wtuleni w siebie i opatuleni mokrym kocem. Uwielbiałem jej rodzinę - jej mamę, tatę, siostrę, psy, a nawet kota - mimo, że były to totalnie rozpuszczone zwierzaki, którym przydałby się behawiorysta zwierzęcy. Niestety moje spier***** szybko dało o sobie znać. Przez tajemniczą chorobę tj. przez nerwicę, miałem głowę czarnych myśli i pesymistycznych scenariuszy, że to niebędzie trwało wiecznie, ze przecież ona mnie prędzej czy później zostawi, że ja jak ona mnie nie zostawi to ja ją kiedyś zostawię bo się odkocham (tak, tego też się bałem), że umrze w wypadku, że zachoruje na coś groźnego (to miało podstawy - bo miała pewne objawy chorobowe), że mi się coś stanie (tego akurat byłem pewien - w końcu byłem w swoim mniemaniu poważnie chory), bałem się wpadki i dziecka, bałem się że ewentualne dziecko urodzi się niepełnosprawne, że po studiach będę bezrobotny i nie zarobię na rodzinę itd. Rozkminiłem wszystkie możliwe czarne scenariusze tworzące wielkie drzewo czarnych scenariuszy z kolejnymi rozgałęzieniami. Objawy, które na początku relacji (jak było jeszcze dobrze i miło) się wycofały i zminimalizowały, po pewnym czasie znowu dawały o sobie znać. Nasza znajomość popadła przez to w kryzys (w sensie kryzys się zaczął od samego początku i stopniowo narastał), bo miałem coraz mniej sił fizycznych na to, aby ją kontyuować. Im większy był kryzys, tym większe moje czarnowidztwo i jeszcze mniej sił fizycznych. W końcu nie miałem sił nawet na to, aby odpisywać na jej wiadomości przez Internet. Każda kłótnia, sprawiała, że byłem coraz bardziej wyczerpany fizycznie i psychicznie. Kłóciliśmy się, a ja szedłem spać. #rozowypasek popadł w depresję. Jej ojciec mnie znienawidził - bałem się u niej pojawiać, aby go nie spotkać bo ja na jego miejscu skopałbym sobie dupsko (zakładałem, ze będzie rozumował tak jak ja). W końcu celowo obraziłem ją, aby dać jej pretekst do zerwania. Trwało to 3 lata. Pewnie nie zdziwi was, że nie minąl miesiąc, a okazało się, ze już miała kogoś na moje miejsce? To był już drugi betaorbiter krążący w okół niej. Ale nie mam do niej pretensji, o to że już miała przygotowaną gałąź. Rozsądna decyzja. Obiektywnie to był dobry chop o ciekawych zainteresowaniach i chętnie bym się z nim zakumplował w innych okolicznościach. Sporo czasu minęło zanim doszła do siebie.

    I wtedy tj. dekadę temu porzuciłem resztki #normictwo i popadłem ostatecznie i nieodwołalnie w #przegryw. Wróciłem do rodziców, całe dnie spędzałem przed komputerem, neetowałem jak wielu z was. Potraciłem resztki znajomych. Przepiłem w samotności oszczędności. Tzn. przez pewien czas dostawałem jakieś tam zaproszenia od dawnych znajomych, ale albo nie miałem sił, aby z nich skorzystać albo za bardzo wstydziłem sie swojej sytuacji, aby pojawić się w towarzystwie. Już ich nie otrzymuję i nie mam życia, więc problem rozwiązany. Zresztą ludzie pozakładali rodziny, porobili sobie dzieci i już nie mają tyle czasu co kiedyś, aby się spotykać - chyba że z innymi znajomymi, którzy też mają dzieci, z którymi ich dzieci mogą się kumplować.
    Po kilku latach neetowania (nie tak do końca bo dużo czytałem, a jak nie miałem sił to chociaż słuchałem audiobooków), obroniłem w końcu pracę magisterską, zrobiłem doktorat, zdobyłem pracę, założyłem własną firmę, wyprowadziłem się od rodziców. Czy to postęp? Niby tak. Ale mam wrażenie, że jedyna różnica jest taka, ze teraz nie pasożytuje na rodzicach, mieszkam w fajnym miejscu, ma spoko pracę, jakiś tam skromny majątek, trzy średnie krajowe co miesiąc i stać mnie praktycznie na wszystko, ale nic z tego co kupię nie sprawia mi radości. Kiedyś neetowałem, dziś jestem pracoholikiem. Jedną patologię, zamieniłem w drugą. Dzisiaj przeleżałem cały dzień, ale chyba pójdę do biura na wieczór.

    Nawiasem mówiąc według mnie teoria, że heteroseksualny mężczyzna może rozwijać sobie własne pasje gdzieś na marginesie społeczeństwa tj. #mgtow, nie zakładając rodziny to jakaś bzdura. Nasze DNA nam na to nie pozwala. Pasje dają radość wtedy, gdy jesteśmy młodzi albo mamy u boku partnerkę i dorastające dzieci. Bez tego gnijemy, popadamy w apatię i problemy psychiczne, narkomanię, alkoholizm ew. ruszamy na wojnę, aby podpalić Świat i zdobyć siłą to czego chcemy. Mężczyźni mogą iść własną drogą co najwyżej na wojnę.

    Cofając się trochę w czasie, w tamtym okresie zalogowałem się na naszą-klasę i złapałem kontakt z Patrycją - miłością z dzieciństwa - pogadaliśmy sobie. Okazało się, ze ma już męża i córkę. Powiedziała mi wtedy, że byłem jej pierwszą miłością. Było mi miło. To było dla mnie ważne. Umówiliśmy się na spotkanie, aby przypomnieć sobie stare czasy. Miałem dojechać w jej okolicę i przy okazji odwiedzić babcię i resztę dalszej rodziny. Nie ustaliliśmy jednak szczegółów, bo przestała się odzywać po pierwszej rozmowie. Bardzo się zdenerwowałem, bo zniknęła sobie ot tak bez słowa i już nigdy się nie odezwała. Myślałem sobie, że mogła chociaż napisać, ze zmieniła zdanie - zrozumiałbym, że mąż mógł być przeciw. Dopiero po kilku miesiącach dowiedziałem się pośrednio poprzez moich dalszych krewnych i moją mamę, że zmarła, ale pominę na co. Prawdopodobnie tego samego dnia, w którym rozmawialiśmy. Dlatego przestała się odzywać. Chciałbym napisać, że poczułem smutek, ale w rzeczywistości wtedy nie przejąłem się tym, bo byłem zajęty sobą.

    Jakiś czas poźniej pojechałem do miejscowości, w której mieszkałem, gdy się znaliśmy aby odwiedzić babcię, ciocie, wujków, kuzynki i kuzynów. Pojechałem tak ot, aby pokazać że wciąż żyję mimo "tymczasowych trudności". Babcia też ma już swoje lata i pewnego dnia uznałem, że nie ma co tego odwlekać. Zjawiłem się rano. Wzbudziłem spore zaskoczenie na spokojnej wsi swoim nagłym przyjazdem, bo nie zapowiedziałem go. Do południa cała dalsza rodzina się zjechała z okolicy, aby zobaczyć na własne oczy jak wygląda #przegryw i wykopek (no dobra - to były jeszcze czasy, kiedy hejtowałem wykopków i nawet nie miałem tu konta). Cały dzień spędziłem z babcią i ciociami, zjadłem dwa śniadania i trzy obiady i jedną kolację. Nocą w końcu zostałem sam w swoim starym pokoju. Spojrzałem za okno w sąsiednim domu - tam był jej pokój, zerknąłem na ulicę w dole, gdzie spędziliśmy dziesiątki godzin na zabawie. Włączyłem sobie na słuchawkach Barbie Girl "Aqua" i zacząłem wyszukiwać na Youtube inne kawałki, których słuchaliśmy w dzieciństwie. To było proste, bo aplikacja sama sugerowała piosenki z tamtego okresu. Wyszedłem na spacer po okolicy. Miejsca, w których się bawiliśmy wydawały mi się puste (była noc - więc w sumie nic dziwnego, ze były puste). Poczułem dojmujący smutek. W końcu popłakałem się jak dziecko. Jednak nie z jej powodu. W rzeczywistości ubolewałem nad własnym losem, a nie jej. Bo co by nie mówić, to my jesteśmy dla siebie najważniejsi. Zawsze tak jest.

    Rano się ogarnąłem i wyskoczyłem do sklepu po browary, bo miało przyjechać paru kuzynów (też chcieli zobaczyć jak wygląda Wykopek z tagu #przegryw). Po drodze spotkałem jej córkę. Domyśliłem się, ze to ona bo wyglądała z twarzy niemal identycznie jak jej matka, w czasach gdy się poznaliśmy. Pewnie też przyjechała odwiedzić rodzinę. Jestem pewien, że wyrośnie z niej typowa #julka, a z tego co słyszałem o jej owdowiałym meżu to nie zdziwiłbym się gdyby siedział z nami na tagu.

    W międzyczasie domyśliłem się, też że choruję na nerwicę (lepiej późno niż wcale) i udaje mi się funkcjonować w delikatnej równowadze, minimalizując objawy prowadząc odpowiedni tryb życia. Czasem jednak bywa ciężko, bo nie zawsze utrzymanie równowagi jest możliwe. Kilka miesięcy temu miałem kryzys, spowodowany nadmiarem pracy i jednym błędem, który popełnilem podczas jej wykonywania. Chociaż udało się go naprawić, machina spierdo**a w mojej głowie już ruszyła i było za późno, aby ją zatrzymać - lęki atakowały mnie ze wszystkich stron. Gdy zniknął jeden, pojawiały się dwa kolejne. Odłączałem wszystkie urządzenia w domu z gniazdka, bo bałem się spięcia, które wywoła pożar. Przed wyjściem do biura cztery razy wracałem do domu, aby upewnić się, ze wszystko odłączyłem i nie pozostawiłem niczego na włączonej płycie grzewczej. A potem jeszcze trzy razy, aby sprawdzić czy na pewno zamknąłem drzwi. Cztery dni z rzędu bolała mnie głowa. Musiałem zamawiać zarcie, aby nie umrzeć z głodu, bo nie miałem siły na gotowanie. Nie zastanawiałem się nad tym czy tylko raczej w jaki sposób ze sobą skończyć. Pomyślałem sobie, że to jest już game over.

    Poszedłem do lekarza rodzinnego - popłakałem się przed kobietą i dostałem zwolnienie na tydzień (dziękować ZUS za zasiłek).

    W ciszy krzyczałem o pomoc, ale znikąd żadnej pomocy. Ale mogłem sobie chociaż spokojnie poneetować.

    Marzyłem o tym, aby ktoś mnie przytulił, ale najwyraźniej wyczerpałem limit cudów w swoim życiu.

    Chciałbym napisać, że spędziłem ten czas w jakiś konstruktywny sposób, ale w sumie całymi dniami leżałem i słuchałem muzyki, uprzykrzając sąsiadom życie. Niech też trochę pocierpią.

    Chciałem nawet pójść do psychiatry, aby dostać jakieś tabletki dla takich zjebów jak ja. Dzwoniłem w różne miejsca i mówiłem że to poważna i pilna sprawa, ale najszybsze terminy to 1 miesiąc, a ja tak długoterminowych planów na życie wtedy nie miałem, bo resztki życia waliły mi się tu i teraz, więc zrezygnowałem z usług NFZ. Niestety rynek prywatny również oferował terminy, które wydawały mi się zbyt odległe.

    Chciałbym napisać, że zrobiłem przez ten tydzień coś konstruktywnego np. uderzyłem pięscią w stół, wziąłem zimny prysznic i poszedłem pobiegać, ale niestety zmarnowałem ten tydzień leżąc w łóżku i myśląc sobie "a więc tak wygląda koniec". Koniec jednak nie nadszedł. Zwolnienie się skończyło, wstałem rano i z uśmiechem pojawiłem się w biurze.

    Mam wrażenie, że po tym ostatnim kryzysie jestem silniejszy. Trochę jakbym umarł i narodził się na nowo. Bo właściwie dlaczego miałbym się czegokolwiek obawiać, skoro i tak chciałbym umrzeć? Czego właściwie miałbym się obawiać, skoro mam niewiele do stracenia, a najgorszy scenariusz jest tym, który czasem wydaje mi się najlepszym?

    Ostatnio znowu gram w Arcanum - kupiłem w promocji za 5 zł, a córka Patrycji pojawiła mi się w sugestiach znajomych na facebooku.

    I tak się żyje na tej wsi. Jeśli można z tej historii wyciągnąć jakiś wniosek to przegrałem dlatego, że żaden z lekarzy nie zdiagnozował mi w wieku tych 19-20 lat nerwicy lękowej, mimo książkowych objawów, a sam też na to nie wpadłem, bo nie miałem świadomości, że moje lęki to w ogóle objaw i to związany z objawami fizycznymi. Poza tym mój lekarz rodzinny zawsze powtarzał, aby nie diagnozować się przez google tylko pozostawić to "specjalistom" - i tak na tym właśnie wyszedłem. Świadomość tego problemu dekadę wcześniej dużo by mi dała. Myślę, ze zrobiłaby różnicę, bo wiedziałbym z czym walczę i jak z tym walczyć w okresie, gdy miałem jeszcze życie prywatne i przyjaciół, którzy by mnie w tej batalii wsparli. Gdyby do tego doszła profesjonalna opieka psychoterapeutyczna i psychiatryczna, jakieś systemowe wsparcie, to dzisiaj pewnie doglądałbym dzieci w posesji gdzieś pod miastem. A tak? It's over.

    Zabawne. Nigdy się tak nikomu nie zwierzyłem.

    #przegryw #blackpill #redpill #julka #p0lka #anonimowemirkowyznania #szaramyszkadlaanonka #przegryw #przegrywpo30tce #samotnosc #rozowepaski #logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #zwiazki #milosc #depresja #samobojstwo #spierdolenie #rodzina #chadowezycie #chadgate
    pokaż całość

    •  

      @Blackmore: pasta 5/10 głównie za wysiłek i ścianę tekstu

    •  

      @juliusz-slowacki: Tak. Mógłbym to rozwinąć to pamiętnika. Mógłbym opisać jak leżałem całymi dniami w łóżku, a mama codziennie rano przychodziła i pytała mnie "kiedy wstanę z łożka"? "kiedy znajdę pracę", jeszcze bardziej mnie pogrążając. Mógłbym jeszcze napisać o swojej starszej siostrze, która miała czas na to, aby puszczać się na lewo i prawo, zmieniając partnerów jak rękawiczki, podróżować po calym Świecie, ale nie miała czasu na to aby pomóc bratu - a miała taką możliwość. Miała i ma bardzo wysokie zarobki - mogła mi ogarnąć i opłacić psychoterapię, gdy byłem w kryzysie, bez środków. Na tym chyba polega bycie rodziną?

      Ale to byłoby już nudne. Poza tym wtedy już kompletnie nikt by tego nie przeczytał. I tak moje wynurzenia są zbyt długie.

      Jeśli napiszę kiedyś jakąś książkę to będzie to raczej książka o Blackpillu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Myślicie, że dużo łatwiej było przeciętnemu facetowi w latach 80? Nie ograniczamy się do Polski. Pomyślmy. Nie było niżu demograficznego, mokebe/pajeetów podbierających witaminki, nie było tinderów.

    #przegryw #zwiazki

    •  

      @laphroig W Polsce zdecydowanie tak, wystarczyło nie pić, mieć w miarę wszystkie zęby by wyrwać jakąś dziewczynę, Kalibabka dzisiaj byłby manletem a nie podrywaczem. W USA i krajach Europy Zachodniej myślę że również było łatwiej.

      Trudniej za to było w wielu krajach muzułmańskich bo spora część państw kultury muzułmańskiej była o wiele bardziej liberalna niż jest dziś. Kobiety były bardziej frywolne i czuły swobodę, nie chodziły w burkach jak dziś, wiedziały że stać ich na więcej niż rola którą sugeruje im bardzo antyfeministyczna natura islamu. Tam przeciętny facet nigdy nie ma łatwo ale wówczas było jeszcze ciężej niż zwykle. pokaż całość

      +: karrelo
    •  

      @laphroig: nie byłeś alkoholikiem i miałeś pracę to już byłeś dobra partia

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Wrażliwi mężczyźni its ovER. Kobiety lubią zimnych badboyów a nie romantycznych mężczyzn.
    #logikarozowychpaskow #zwiazki #seks #blackpill #przegryw #rozowepaski

    źródło: IMG_20210725_173318.jpg

  •  

    #zwiazki #seks

    Siema Mirki. Pytanie do tych co mają życie poza wykopem, a dokładnie tych co miewali związki albo chociaż ruchali. Jak sprawić mężczyźnie przyjemność? Co robić a czego nie robić? Jestem w szczęśliwym związku od kilku miesięcy, ale niestety nie mam doświadczeń zbytnio. Mimo to jestem chętna i staram się, ale już mnie frustracja dotyka.

    Podobno większość mężczyzn ma problem ze zbyt szybkim dochodzeniem. Tutaj problem jest odwrotny. Stosunek może trwać nawet kilka godzin (i żeby nie było, nie tylko waginalny, ale też oral czy handjob i generalnie wszystko na co wpadnę), a i tak za każdym razem musi kończyć ręką, sam. Nie mam już totalnie pomysłu co robić. Zawsze do tego podchodziłam z dużym entuzjazmem, ale powoli go tracę kiedy wiem, że i tak nie dojdzie, niezależnie od tego co zrobię. Tak, próbowałam go pytać co mam robić, ale zawsze mówi że jest dobrze jak jest i że mam kontynuować to co robię.

    Myślałam, że może po prostu go nie podniecam, ale to akurat mało prawdopodobne, bo raczej brzydka nie jestem (uprzedzając, tak, jestem szczupła), zresztą no ewidentnie jest chłop zakochany i sam inicjuje stosunki, tylko dojść nie może, nigdy. Nie ma problemu z masturbacją, twierdzi że tego prawie nigdy nie robi, bo jak sam tłumaczy, nie ma aż tak wysokiego libido, a widujemy się co drugi dzień, więc wtedy się zaspokaja.
    pokaż całość

  •  

    Wybaczcie koledzy, że nie udzielam się ostatnio na tagu i nie odpisuje na wasze wiadomości dotyczące rozmiaru khutasa, ale siedzę od piątku do przyszłego czwartku u mojej 20 letniej szarej myszki, bo jej rodzice pojechali na wakacje. Jej mama sama mnie poprosiła bym pomógł dziewczynie przy domu pod jej nieobecność. Naprawdę super czas, tak sobie razem mieszkać. Po 5 razach dziennie ten dla was mityczny seks naprawdę powszechnieje . Znaczy wiadomo to coś niesamowitego, ale bez przesady- po kokainie jest odrobinę lepiej. Pozdrawiam.
    #przegryw #blackpill #p0lka #seks #narkotykizawszespoko #szaramyszkadlaanonka #zwiazki #chad
    pokaż całość

  •  

    Kobiety są głupie i nadają się tylko do seksu.

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki

    źródło: 0D8C0855-A0BA-4650-B9A5-F27675FB3B0A.jpeg

  •  

    hejka!

    ile musze jezdzic na rowerku zeby miec taki lekki zarys miesni?
    co do diety to bede jadl wiecej warzywek

    dzieki za pomoc z gory

    #mikrokoksy #tinder #przegryw #logikarozowychpaskow #zwiazki #podrywajzwykopem #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Chad się nie pyta #plodnajulka o zdanie i bierze co jego. Ma w głębokim poważaniu beciaka Leszka.

    A wy co? Dalej myślicie że będąc tamponem emocjonalnym coś zdziałacie?

    pokaż spoiler #p0lka #p0lki #blackpill #przegryw #logikarozowychpaskow #tinder #badoo #seks #zwiazki #chadowezycie
    pokaż całość

    źródło: streamable.com 18+

  •  

    No cóż, 2 miesiące urabiania 16 latki 05 rocznik na fwb spełzły na niczym, bo gdy już byliśmy umówieni na stosunek wróciła od tak do byłego. Jedyny plus tej znajomości to to że chociaż sie lizalismy i pomacałem jej młodą srakę i cycki. Dodatkowo moge jej odsprzedać książki z liceum, wiec pare dyszek wpadnie. Chociaż jakiś zarobek z tego będzie.
    #rozowepaski #seks #licbaza #fwb #zwiazki pokaż całość

  •  

    Ja pierdole. Wysłałam screena do kolesia na którym widać zakładki z wykopu. It's over for baba #zwiazki #logikarozowychpaskow #japierdole

  •  

    Tak dzisiaj nad ranem wyglądała typowa #plodnajulka po imprezie na mieście i afterku u Oskara.
    A wy co? Dalej tanie piwo i wykop?

    pokaż spoiler #p0lka #p0lki #blackpill #przegryw #logikarozowychpaskow #tinder #badoo #seks #zwiazki
    pokaż całość

    źródło: gf-yYiT-oRKu-tWZK_sanah-664x442-nocrop.png

  •  

    https://www.wykop.pl/wpis/59307787/anonimowemirkowyznania-pisze-to-w-sumie-nie-wiem-c/
    no tak... normik miał żonę, dziecko, wielką miłość a teraz został zmasakrowany przez p0lkę i kolegę kukoldzika. A ja jestem khhv prawiczkiem co nawet nie dotykał ale mnie nie ciągali po sądach o alimenty. Pan Bóg jest bardzo dobry

    #blackpill #redpill #mgtow #p0lka #pieklokobiet #pieklomezczyzn #zwiazki #seks #tinder #przegryw
    pokaż całość

    źródło: consent.youtube.com

  •  

    Zdrada powinna być penalizowana. Człowiek zdradzony nie dość że cierpi psychicznie to traci czas i pieniadze które poświęcił kurwiszonowi. Powinno normalnie być zadośćuczynienie finansowe za taki czyn. Oczywiście to powinno działać niezależnie od płci. Teraz wychodzi na to że bez żadnych konsekwencji można komuś zdeptać dusze, a kobiety jeszcze zwykle wychodzą na tym z korzyścią materiałową i społeczeństwo akceptuje fakt ograniczenia kontaktu z dzieciakami. Chora sytuacja. Tutaj jakoś nikt kurwa nie walczy o równouprawnienie, chyba że mnie zaraz wyprowadzicie z błędu.
    #zwiazki #zdrada
    pokaż całość

    •  

      @TenTypZez: nie zalezy mi na statystykach, zalezy mi by byla mozliwosc by taka osoba nie zostala na totalnym lodzie. Rozwód a ta kara finansowa na rzecz osoby poszkodowanej były by osobnymi rzeczami. Aczkolwiek tak myśle że w 90% przypadków jedno z drugim by było powiązane, ale bez przymusu. Zdrada po prostu nie powinna być traktowana tak jak obecnie tak samo jak gwałt czy wykorzystywanie nieletnich.

    •  

      zalezy mi by byla mozliwosc by taka osoba nie zostala na totalnym lodzie

      @Wilkudemoner: Przecież jakby to było penalizowane, to raczej dostałoby państwo, a nie ta druga osoba. Z resztą już takie transfery majątku się odbywają, właśnie podczas rozwodu. I ponownie, widzisz sytuację, w której dochodzi do takiej zdrady, że jest z tego proces i nie ma w konsekwencji rozwodu?

      Rozwód a ta kara finansowa na rzecz osoby poszkodowanej były by osobnymi rzeczami.

      No i wtedy z rozwodu musiałbyś wyjąć orzeczenie winy i wszystko musiałoby być dzielone po równo, z opieką nad dziećmi łącznie. Bo inaczej karał byś dwa razy za to samo.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Moja największa życiowa porażka:

    Każdy pewnie przechodził okres podstawowo-gimnazjalny te czasy, które były bardzo okrutne, ale także szczęśliwe dla części osób, w moim przypadku przechodziłem małe piekiełko w tych czasach, nie byłem lubiany przez większość rówieśników, znacie pewnie osobę z takich czasów, która zawsze gździła się po ostatnich ławkach, mało się odzywała, z ryja nie wyglądała wyjściowo, niska i bardzo mocno ulana, tak to byłem ja, od początków byłem skrytą, flegmatyczną, zamkniętą w swoim świecie, mało mówną niską kluchą, która była uważana przez większość klasy za "freaka", i tak byłem traktowany, zero szacunku i zero godności, gdy koledzy i koleżanki z przymusu do mnie się odzywali czuć w powietrzu było pogardę.
    Kiedyś miałem nieprzyjemną czelność zakochać się raz (mam nadzieję, że ostatni) w dziewczynie, która najbardziej ze wszystkich mną gardziła i poniżała, bawiła się tym, zmniejszała moją samoocenę, a wartość mojej osoby wgniatała w błoto;
    Nie w tym było najgorsze, bo gdy czegoś panicznie potrzebowała wiedząc o moim skrytym uczuciu, ponieważ kiedyś w akcie desperacji powiedziałem jej o tym między wierszami przez co się domyśliła o tym, potem rozpowiedziała to całej klasie i każdy się ze mnie naśmiewał i szydził z tego, a ona się tym bawiła, ale starała się dawać iluzję nadzieji, że jak coś dla niej zrobię to może będzie coś więcej (aktualnie wydaję się to bardzo absurdalnie śmieszne, jak bym widział kogoś innego naiwniaka niż mnie) i wykorzystywała moje uczucie, aby się wyręczać, jak idiota kompletny dawałem jej np. spisać prace domowe które nie potrafiła rozwiązać, pomagać w sprawdzianach jak czegoś nie umiała, ba! pożyczałem jej nawet pieniądze, które nie oddawała, bo przecież to "klucz" do jej serca i ona nie musi, a jak chcę ją zdobyć to mam się poświęcać, kiedyś zabrakło jej na bilet na wycieczce, aby się przemieszczać po mieście, wiecie kto dał jej pieniądze na to? pytanie retoryczne: JA.
    Jak pewnie się domyślacie nie było szczęśliwego zakończenia, gdy kończył się rok szkolny w końcu pękłem i całe moje uczucie jej wyznałem i wyżaliłem się z całego mojego bólu, zwieńczyła to śmiechem i obrażaniem mnie "Nigdy bym z takim mieciem nie chciała być, prędzej była bym w związku z psem niż z tobą." kompletnie mi to serce złamało, ale paradoksalnie ten wstrząs wyrobił we mnie hart ducha, siłę woli i zdolność do nie dawania się dyać, to było trochę takie rzucenie na głęboką wodę, aby nauczyć kogoś pływać, od tego momentu nic nie było takie same, wszystko we mnie zamarzło nawet jak o tym opowiadam komukolwiek to nie czuję smutku, ani żadnego negatywnego samopoczucia, tak jakby ktoś inny to przeżył i była by to inna historia niż moja, może po latach się rany zagoiły i nie czuję tego tak samo jak kiedyś, gdy wychodziłem z tego gimnazjum ze złamanym sercem obiecałem sobie, że po takim ciosie stanę na nogi i wyrobie się, co przez lata mi się po części udało poukładać sobie życie do kupy.

    PS: Po co dzielę się tą historią? Po to, aby wszystkim przekazać, abyście się nie dawali wykorzystywać, żebyście nie uzależniali swojej wartości, samooceny, a w szczególności życia na drugiej osobie, bo możecie się sporo zawieść, nawet jeśli nie jesteście "bardzo wartościowym materiałem genetycznym" nie dajcie sobie wmówić, że jesteście nikim, nie dawajcie się nikomu, szanujcie swój czas, swoje pieniądze, swoją wartość i siebie samego, to wy jesteście najważniejszymi osobami w swoim życiu;
    Wszem wobec nie bądźcie takimi przegranymi simpami jak ja kiedyś, bo taki facet jest na samym dole i nikt nie traktuję go nawet z podstawowym szacunkiem.
    Gdy patrzę na starą wersję siebie, na samo to mnie mdli i czuję żałość takiej postawy, a gorzej się z tym czuję, że takie zachowanie przejawiałem kiedyś ja, aktualnie czuję jakby to była inna osoba, niż ja aktualny..

    Cieplutkie pozdrówki dla wszystkich, którzy przebrnęli przez te moje wypociny chlip, chlip, trzymajcie się mocno.

    #przegryw #blackpill #redpill #bluepill #whitepill #wykopek #zwiazki #seks #p0lka #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #spierdolenie #wspomnienia #przemyslenia #oswiadczenie #simp

    pokaż spoiler @Jarkendarion
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

    •  

      @feegloo:

      skoro po tych doświadczeniach żyjesz i potrafisz o tym pisać na chłodno, to gratuluję.
      Przez parę lat mnie to męczyło i gryzło w środku, dopiero z 6-7 lat temu sobie z tym poradziłem, nie omieszkałem także szukać pomocy od psychoterapeuty.

      Takie traumy i niemiłe słowa zostają w nas na zawsze i czasem odpalają się w głowie niczym krótki film.
      To w tym wszystkim najgorsze.

      A czytając o tych błędach w imię "miłości" - niech ten co poczuł motyle w brzuchu jako gówniarz i nie odpierdalał głupot, pierwszy rzuci kamień.
      Niestety są to błędy młodości, a co za tym idzie miłości, dzisiaj, kiedy jestem bogatszy o nowe doświadczenie, wiem, że to tylko pierdoły, tym bardziej miłość i robienie dla tej chemii w mózgu głupich rzeczy.
      Nigdy więcej, krótko mówiąc, miłość jako chemia nie jest warta nikogo starań.
      pokaż całość

    •  

      @feegloo:

      "Jesteś brzydki i nigdy nie będziesz miał dziewczyny" - takie coś usłyszałem podczas kłótni od współlokatorki.
      Słowa potrafiące mocno boleć i poważnie naruszyć samoocenie, a także poczucie własnej wartości, tym gorzej jeśli mówi ci to dziewczyna do której czujesz chemie, ciężko się po tym pozbierać.

      +: feegloo
    • więcej komentarzy (25)

  •  

    #niebieskiepaski zapamiętajcie to sobie! Odwalanie normickich fryzur i kupowanie przepłaconych ciuchów Gucci gówno wam, jeśli macie zakola i kartoflaną mordę, a nawet możecie pogorszyć swoją sytuację, bo staniecie się wtedy klaunami dla Oskarków i Julek. Oskar wygląda dobrze nie dlatego, że ma pędzel na łbie albo łachmany za pół tysiąca, tylko bo ma dobrą mordę i tak naprawdę może chodzić w zapierdzianych dresach, a i tak będzie miał powodzenie.

    #zwiazki #takaprawda #rozowepaski #przegryw #blackpill
    pokaż całość

    źródło: 1B5D4A6D-9498-4C8C-BF0E-289B55F553BC.jpeg

    •  

      @NVX78: pierdolisz głupoty. wiadomo, że jak masz kartoflany ryj to będzie ciężej ale dobre ciuchy, dobra fryzura, higiena (paznokcie, brwi też ogarnięte) i ładny zapaszek i nawet jak jesteś przeciętny to masz spokojnie +2 do aparycji
      do tego sport i serio można być o wiele atrakcyjniejszym
      a poza tym prawiczku nie wszystko w życiu kręci się wokół cipy i mitycznych oskarków i juleczek
      zresztą słuchanie rad takich ludzi jak ty z pewnością wam drogie przegrywy nie pomoże
      pokaż całość

    •  

      Od zawsze rozpierdalały mnie te wykrzywione wsiowe japy z modną fryzurą. Jeszcze brakowało łapci clowna do ideału XD

      +: NVX78
    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Ja szczerze zaczynam jednego nie rozumieć, co jakiś czas widzę reportaż o tym że kobieta była tak źle traktowana przez byłego partnera, była bita, ogólnie krzywdzona i ten wątek się bardzo często pojawia w programach typu u Jaworowicz lub w Uwaga TVN, przestaje mi już być żal takich kobiet, jak jakiś normik zagada do dziewczyny to sobie z niego beke cisną, odrzucają go i jeszcze za plecami wyśmiewają że "pewnie siedzi całymi dniami w piwnicy" i jest nudny, za to facet który jest badboyem, wyrywa dziewczyny na jedną noc żeby je zliczyć a w praktyce ma je w dupie to kobiety pędzą do niego jak muchy do gówna żeby złożyć jaja i potem w programach typu które podałem wyżej słyszysz "zostałam samotną matką, bił mnie, znęcał się" ...

    No do kurwy nędzy że tak brzydko napiszę wybieracie sobie badboyów myśląc że z nimi będziecie mieć życie zajebiste i będziecie skakać po niebieskich chmurkach a zwykły facet któremu bardziej zależy na spokoju, ciszy i stabilizacji życiowej często nie może liczyć nawet na dziewczynę przez to kretyńskie podejście kobiet do związku i ich logikę myśląc potem że faceta którego odrzuciły nagle się rzuci im na szyję po paru latach kiedy się zostaje samotną mamusią z podbitym okiem bo jednak ten cichy i spokojny facet nie jest taki zły... #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #niebieskiepaski
    pokaż całość

    •  

      DDD

      @Medel1n_: Dorosłe Dziecko Debili? Czekaj bo może to mam.

    •  

      Ja szczerze zaczynam jednego nie rozumieć, co jakiś czas widzę reportaż o tym że kobieta była tak źle traktowana przez byłego partnera, była bita, ogólnie krzywdzona

      @wakxam: ja bym im dawał wyrok za współudział ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ogólnie z automatu, jeśli jeden rodzic jest agresywny, zabierałbym dzieci do domów dziecka czy rodzin zastępczych. Taki totalny reżim, jak w Norwegii.

      Przez takich agresywnych patusow i głupie idiotki, które z nimi są, jedynym pokrzywdzony są, nie ta biedna, głupia, żałosna baba, tylko dzieci.

      Bo to dzieci wychowują się w rodzinie gdzie stary chleje i napierdala stara.
      Niestety, ludzie nie radzą sobie z podejmowanie tak prostych decyzji, jak odejście od przemocowego partnera.
      Więc trzeba państwo do tego zatrudnić. Tylko tak można walczyć z patologia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Byłam w ciąży z przegrywam z wykopu, z którym kiedyś randkowałam. To było przed poznaniem mojego obecnego narzeczonego.

    Mam umowę zlecenie. Bałam się, że nie mogę iść na macierzyńskie i nie będę mieć pieniędzy. Zamieszkałam z rodzicami, matka jak zwykle dramatyzowała i psuła mi humor, a ojciec na chillku.

    W pewnej chwili myślałam też o aborcji. Przecież nie dam rady sama wychować dziecka. Nie byłam na to gotowa.

    Nie chciałam być w związku z ojcem dziecka, tylko dlatego, że mamy dziecko. Przypomniało mi się, że pracuje w dziale IT, więc stać go będzie na nasze utrzymanie.

    Nawet nie wiem, kiedy to się stało, nie pamiętam (!!!) żadnego zbliżenia z nim. Martwiłam się też o to, że dziecko będzie mieć taki szkaradny ryj, jak po mocnym liftingu szczura.

    Pomimo ciąży, znalazłam swoją prawdziwą miłość - obecny narzeczony. Powiedział, że damy sobie radę, przecież dziecko jest jeszcze wielkości kartofelka xD

    #zwiazki #seks #dzieci #dziecko #randkujzwykopem #logikarozowychpaskow #sen #logikaniebieskichpaskow
    #rozowepaski #niebieskiepaski #przegryw #aborcja
    pokaż całość

  •  

    #zwiazki #dzieci #madki #logikarozowychpaskow #rozowepaski

    Sam mam 6 miesięczna córkę. Ja chodzę do pracy dziennie a moja siedzi z małą 24/7. I ja mam czasem problem ze zapierdalam fizycznie a ona ogląda seriale i bajki dla dzieci.

    Leci w chuja i jedyne co musi to dać małej mleko co kilka h i pampersa przebrać.

    Wczoraj zostałem z małą na 6h sam. Spacer, pampersy, mleko oraz żeby przeżyło do powrotu matki.

    Już kurwa wolę fizycznie zapierdalać.
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20210725-023357_Wykop Mobilny.jpg

  •  

    Dziś po 8 miesiącach od zerwania napisała do mnie moja była, zaproponowała spotkanie i rozmowę.
    Byliśmy ze sobą 5 lat, znaliśmy się od gimnazjum, wielka pierwsza miłość, była dla mnie całym światem i tak dalej. Miałem się jej oświadczać ale zdradziła mnie z żonatym facetem. Generalnie to jest długa i bolesna historia ale nie będę sie rozpisywał. Była doprowadziła mnie do skrajnego wyczerpania psychicznego. Chodziłem do psychologa przez pół roku (swoją drogą bardzo polecam) i dziś jest już zajebiście. Osiągnąłem spokój ale tym smsem zaburzyła mi go. Jak myślicie co ona ode mnie chcę? Czy powinienem się z nią spotkać, czy olać ją?
    #zwiazki #rozowepaski #zdrada
    pokaż całość

  •  

    POV, masz córkę, przychodzi jakiś szczyl 17 lvl który nigdy nie pracował, jest normickim przygłupem i wiesz co będzie robił twojej córce zaraz ale NIC nie możesz powiedzieć bo jest 2021 rok

    #przegryw #zwiazki #rozowepaski

  •  

    Chciałbym mieć kiedyś tak zażyłą relacje jak ta dwójka.
    #fumo #randomanimeshit #zwiazki

    źródło: consent.youtube.com

  •  

    ciekawe by było gdybym wziął ślub z pierwsza lepsza kobietą i był nieszcześliwy do tego jeszcze rozwod to czy rodzina dała by mi spokój czy powiedzieliby żebym se znalazł jeszcze kogoś innego i dalej się napierdalali że jak chlop po 30 może się nie ożenić? Znacie jakieś historie takie z waszej rodziny lub kogokolwiek?
    #przegryw #zwiazki #rozwod

  •  

    Plusujących zawołam równo za rok, żeby oznajmić czy przez ten czas udało mi się znaleźć dziewczynę. #zwiazki #tfwnogf

  •  

    Zauważyliście że jak ktoś drze morde na dziecko to zazwyczaj jest to matka? Jak widzę jakieś dziecko z ojcem to w 90% przypadków ono jest szczęśliwe ojciec bierze dzieciaka pod pachę i wszystko jest fajnie. Za to jak widzę dziecko z matką to w 90% oni się kłócą, płaczą bądź chodzą obrażone. Kobiety mają tylko jedno zadanie urodzenie i wychowywanie dzieci a nawet to robią gorzej od mężczyzn XD
    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #zwiazki #dzieci #madki
    pokaż całość

  •  

    spotykam się z chłopakiem, który mi powiedział, że nie wie czy dobrze, że studiuje medycyne bo i tak informatyka zastąpi lekarzy (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    nie dość, że mnie wkurzył, to nawet informatyke nie studiuje na politechnice ale na uniwersytecie, kiedy zapytałam ile zna języków programowania: powiedział, że żadnego... wyśmiałam, go, że z takim podejsciem nie napisze zadnego programu który zastąpi chociaz ułamek lekarza i minka mu zbledła.

    szok, zwłaszcza, że myślałam, że ma troche oleju w głowie a ja właśnie siadam do nauki bo ona chociaz ma efekty (ʘ‿ʘ)

    #informatyka #studbaza #tinder #zwiazki #programowanie
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @GienekZFabrykiOkienek: w usg bardzo ważny jest sposób obsługi sondy, wiele dodatkowych informacji mogę wyciągnąć z reakcji tkanek na moje ruchy, ze współpracy z pacjentem, odpowiedniej biernej albo czynnej ruchomości w stawie, ze zmian w ułożeniu pacjenta. Obraz który oglądam i jego interpretacja jest nieodzownie skorelowana z tymi dodatkowymi informacjami.

      Mogę się tylko domyślać jakie są możliwości teraz i jakie będą w kolejnych latach, doświadczenia mam takie jak opisałem wcześniej. Wydaje mi się, że jest dosyć duże niezrozumienie niuansów analizy radiologicznej, a z tego niezrozumienia wynika uproszczenie i założenie że sprowadza się to do wyszukiwania kropek na obrazkach, czy robieniu pomiarów. Jest to oczywiście jakaś niewielka część tej pracy, ta najmniej lubiana i jednocześnie ta w której pomoc komputerów będzie przez nas bardzo mile widziana. Można wręcz założyć że przy stale rosnącej liczbie badań będzie to pomoc niezbędna. Nie zmienia to faktu że jestem spokojny o pracę w radiologii jeszcze przez długie dziesięciolecia :)
      pokaż całość

    •  

      w usg bardzo ważny jest sposób obsługi sondy, wiele dodatkowych informacji mogę wyciągnąć z reakcji tkanek na moje ruchy, ze współpracy z pacjentem, odpowiedniej biernej albo czynnej ruchomości w stawie, ze zmian w ułożeniu pacjenta. Obraz który oglądam i jego interpretacja jest nieodzownie skorelowana z tymi dodatkowymi informacjami.

      @yanbar: Ciekawe, ja akurat miałem do czynienia tylko z RTG gdzie takich problemów nie ma. Zwraca to natomiast uwagę na inną kwestię - wszystkie dzisiejsze metody obrazowania są przystosowane i udoskonalane pod kątem analizy przez człowieka - tak jak wcześniej wspomniałeś dla ciebie dobry obraz to taki bez artefaktów czy szumów i na tym skupiają się producenci urządzeń. Jeżeli dojdzie do tego, że zaczną powstawać techniki obrazowania z góry dedykowane analizie przez AI sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Większość kwestii o których wspomniałeś apropo USG maszyna była by w stanie przeanalizować - ale na pewno nie na współczesnym aparacie.

      Wydaje mi się, że jest dosyć duże niezrozumienie niuansów analizy radiologicznej, a z tego niezrozumienia wynika uproszczenie i założenie że sprowadza się to do wyszukiwania kropek na obrazkach, czy robieniu pomiarów.

      Być może, ale z drugiej ze strony środowiska medycznego jest kolosalne niezrozumienie technologii i jej możliwości. To co robią aktualnie modele ML jest bardzo dalekie od łączenia kropek - tak naprawdę sami często do końca nie wiemy co one robią, ale robią to zajebiście ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jako anegdotka mogę powiedzieć, że jako projekt inżynierski pisałem program analizujący zdjęcia perfuzji serca. Zrobiony był raczej na odpierdol, a wciąż stawiał lepsze diagnozy niż połowa lekarzy wziętych jako grupa kontrolna.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (70)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Piszę to, w sumie nie wiem czemu, po prostu potrzebuję się wygadać, a nie mam do kogo więc pozostaje wygadanie się do ludzi w Internecie?

    Moje życie upadło, skończyło się. Straciłem wszystkie chęci do życia, nie widzę powodu ciągnąć tego wszystkiego dalej. Ale od początku...

    Mam 35 lat, z moją byłą już żoną byliśmy razem od bardzo długiego czasu, jeszcze od czasów technikum. Co mogę powiedzieć, miłość od pierwszego wejrzenia, coś w co nigdy nie wierzyłem a stało się to właśnie między nami. Początkowe miłe spotkania, jakieś spacery przerodziły się w końcu w prawdziwy związek. W wieku 21 lat pobraliśmy się. Świata poza nią nie widziałem. Była przy mnie w trudnych chwilach, ja byłem przy niej w jej trudnych chwilach. W oczach jej i moich znajomych uchodziliśmy za wręcz idealną parę. I tak było. Właśnie - było... Nazwijmy moją żonę na potrzeby tego wyznania jako "X".
    Nie mam zbyt wielu znajomych, są to głównie "koledzy", ale wśród nich - "Y", mój przyjaciel z którym znam się od dzieciaka, notorycznie się z nim spotykam, tu coś popijamy, tu coś pogadamy. Zapewne po tej wzmiance każdy z was domyśla się już, do czego to zmierza.

    Kiedy skończyliśmy z X studia, znaleźliśmy odpowiednie podłoże finansowe (pracę), zdecydowaliśmy się na kolejny krok - chcieliśmy mieć dziecko toteż tak się stało. Na przełomie naszego wieku 26 - 27 lat udało nam się, X zaszła w ciążę, nasz synek - Maciek - ma aktualnie 8 lat.

    Ostatnimi czasy nie układało nam się z X za bardzo. Zarówno ona i ja byliśmy dość zmęczeni, a to pracą, a to wychowaniem dziecka - oczywiście wiedzieliśmy, no a przynajmniej ja wiedziałem - że nie będzie to spacerek, że to będzie najcięższy okres naszego życia wymagający wielu poświęceń. Zaczęliśmy kłócić się o głupoty, mało ze sobą rozmawiać. Kiedy próbowałem coś zainicjować, spotykałem się z odmową. O wszystkim opowiedziałem któremuś razu mojemu przyjacielowi Y. Oni byli ze sobą dość "blisko", od początku jak go poznała to złapali ze sobą całkiem fajny kontakt, co mnie bardzo cieszyło, bo do momentu poznania X, był on dla mnie jedyną bliską mi osobą. Nie sądziłem jednak, że są ze sobą aż tak blisko.

    Tak - tak jak się spodziewaliście od początku - spali ze sobą. Nie wiem ile razy, nie wiem jak często, nie wiem kiedy to się zaczęło. Ale wiem, że to zrobili i to niejeden raz.
    Dowiedziałem się o tym w sumie przypadkowo, bo ich nakrywając. Jednej soboty musiałem iść do firmy dokończyć pewną rzecz. Była to moja osobista decyzja, chciałem po prostu być na czysto przed oddaniem rzeczy szefowi - powiedziałem X, że wrócę do domu mniej więcej tak jak zwykle. Udało mi się załatwić wszystkie sprawy dość szybko, przedzwoniłem wtedy do Y czy nie ma ochoty wyskoczyć się napić, pogadać - no ale nie odbierał. Pomyślałem, że wrócę więc do domu, może zrobię żonie niespodziankę? Kupiłem więc kwiaty, po drodze zahaczyłem też po butelkę szampana. Wróciłem do domu i nie mogłem uwierzyć własnym uszom, a potem oczom. X i Y razem, w naszym łóżku, zabawiali się ze sobą. Poniosło mnie wtedy niesamowicie, zacząłem się drzeć, przeklinać w niebogłosy, w pewnym momencie rzuciłem się na Y, ale X mnie powstrzymała. Kazałem im wynosić się z mojego domu. Próbowali mnie jeszcze przepraszać, mówić, że to nie to co myślę - ale co ja miałem myśleć? Przyłapałem ich bzykających się w moim własnym łóżku. Po bardzo długiej awanturze, krzykach wynieśli się oboje. X zabrała swoje rzeczy, mówiąc, że jeszcze tego pożałuję i wyjechała do matki (Maćka akurat nie było w domu - mama Y zaproponowała nam, że zabierze go na weekend do siebie do domu na "wieś" - niedaleko poza miasto, dojeżdżają tam pociągi - , żeby chłopak pooddychał trochę innym powietrzem - zgodziliśmy się, nieraz już tak robiła, żeby nas odciążyć).

    Przez długi czas nie widziałem co ze sobą zrobić. Nie miałem ochoty siedzieć w tym domu, w pracy poprosiłem o urlop, większość tego urlopu piłem i płakałem. Próbowałem się kontaktować z Maćkiem, ale nie miałem możliwości. Właśnie wtedy zaczął się koszmar numer 2 - utrudnianie kontaktu z dzieckiem.
    Nie wiedziałem co się dzieje. Przez tyle lat szczęśliwa para, potem małżeństwo, aż w końcu, w ciągu jednej chwili straciłem żonę, przyjaciela a potem miałem mieć utrudniane kontakty z dzieckiem? Niestety popełniłem tu błąd. Lekko upity wsiadłem do najbliższego pociągu zabrać stamtąd Maćka. Wszcząłem awanturę, kłóciłem się naprzemiennie z nią i z jej matką, a mój syn z okna się temu przyglądał. W końcu matka zadzwoniła na policję, a policjanci nakazali mi stamtąd odjechać. Próbowałem, wiele razy próbowałem kontaktować się z synem, z X, z jej matką, ale za każdym razem nie miałem takiej możliwości - zero jakiegokolwiek odzewu.

    Nie wiedziałem co mam robić, byłem kompletnie zakłopotany. Po drodze Y próbował mnie jeszcze przepraszać, ale kazałem mu spadać, jednocześnie kasując i blokując jego numer. Wiele dni upłynęło pod znakiem zapytania - co się u nich dzieje, co się dzieje u mojego syna, co mam robić dalej? Aż w końcu rozwiązanie przyszło do mnie samo w postaci pozwu o rozwód z uwzględnieniem mojej winy i zachowaniem opieki nad dzieckiem. Kolejny telefon, który tym razem odebrała, skończył się awanturą, że to ona mnie zdradziła, że to jest tylko i wyłącznie jej wina, że nie oddam jej syna bez walki.

    I wtedy zaczęła się walka, która była z góry przegrana. Adwokat, wymuszone bolesne spotkania z dzieckiem, które było już przekabacone przez X i jej matkę i nie chciało ze mną rozmawiać, aż w końcu rozprawa sądowa, którą przegrałem. Podczas rozprawy wyrzuciła na stół moje kłótnie przez telefon, kłótnię po pijaku, zabranie przez policję i - uważajcie - zdradę. Nie muszę wam mówić, że coś we mnie pękło i zostałem ukarany w międzyczasie karą porządkową od sądu. Oprócz tego "zeznania" składał również nie kto inny jak Y, który nie chciał się zrehabilitować tylko najwidoczniej udupić mnie jeszcze bardziej - bo jak się potem okazało, zostali parą i planowali już wspólne życie. Jej matka też nagadała, że ciągle pracuję i nie mam czasu dla rodziny i cóż... przegrałem.

    Rozwiązanie małżeństwa z wytyczeniem winnego jako mnie. Kontakt z dzieckiem przynajmniej raz na dwa tygodnie, przy czym dziecko... nie traktuje mnie już jak ojca tylko jak wroga.

    Rozprawa była około tydzień temu. Od tego tygodnia nie wiem co mam ze sobą zrobić. W jednej chwili straciłem najlepszego przyjaciela, żonę i dziecko. Całe moje życie się posypało, nie widzę kompletnie sensu, żeby ciągnąć tę farsę dalej. Nie wiem czy nie rzeczywiście nie popadłem w alkoholizm, bo pije praktycznie dzień w dzień. Nie cieszy mnie już nic, ani powrót do domu, ani ładna pogoda, ani praca. Nic. Umarłem w środku.

    Co mam robić? Nie widzę sensu żeby ciągnąć te życie dalej, ale jednocześnie tak bardzo, cholernie się boję, żeby sobie je odebrać...
    Co mam robić...

    Nie wiem, ale dziękuje wam za przeczytanie. Może te wygadanie się przed wami jakoś mi pomoże.

    #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #milosc #depresja #samobojstwo #utratasensuzycia #rodzina #zona #przyjaciele #dzieci

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60fc3f0ca36c0b000a9ba8e0
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Co dzisiaj mamy? Piękne sobotnie popołudnie drugiej połowy lipca 2021 roku.

    Właśnie, mamy 2021 rok, a przegrywy i incele dalej żyją w bańce, w której uważa się że kobieta która miała więcej partnerów seksualnych od swojego partnera nie nadaje się do związku. Wielu z was mogłoby spokojnie znaleźć dziewczynę gdyby nie wasze zaściankowe incelskie poglądy.

    Nie ma nic złego w tym że twoja dziewczyna miała kilku przed tobą!

    Sami robicie sobie krzywdę, na własne życzenie wykluczając się z rynku matrymonialnego w imię jakiejś męskiej godności. Taki jakby wasze podczłowiecze geny mogły mieć jakąś godność w pierwszej kolejności (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Moglibyście przy takiej dziewczynie rozwinąć się jako ludzie, poznać swoje emocje, słabe i mocne strony ale zamiast tego wolicie żeby życie was omijało w imię chorej ideologii.

    #tinder #incel #przegryw #niebieskiepaski #rozowepaski #bekazpodludzi #podrywajzwykopem #wychodzimyzprzegrywu #logikaniebieskichpaskow #zwiazki
    pokaż całość

    •  

      @Eugenique: nie ma znaczenia? To czemu kobiety zawsze ją zaniżają? Haha hipokryzja, piszecie tak bo chcecie żeby nie miała znaczenia i tu macie pecha bo to sie nigdy nie zmieni. Nawet jak znajdziesz partnera który zaakceptuje twój 3 cyfrowy licznik to będąc z nim sama będziesz wiedziała, że jesteś z frajerem który nie ma do siebie szacunku i jest z tobą z braku lepszych opcji.

    •  

      @Eugenique: generalnie nie mam nic przeciw przyszłości.

      Problem tylko jest w tym, że taka dziewczyna jak ty w przyszłości szła z facetem na 1 czy 2 randce i oferowała mu film pakiet, zabawy itd.

      A potem jak się wybawi to facet ma się starać o seks 2 miesiące, żeby z litości laska z nim zrobiła to na pieska czy misjonarza.

      A i faceci mają wyjebane w to czy laska miała 3, 4 czy 5 partnerów. Nikogo to nie obchodzi

      Ale najgłośniej o przeszłości mówią te co miały 30 gości a mają 25 lat, pochwał się ilu miałaś
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (41)

  •  

    Heteroseksualizm( aka spermiarzym) to największa patologia, degeneracja i choroba psychiczna jaka dotknęła ludzkość. Należy ją wyplenić. Jego jedynym rezultatem jest przeludnienie, hipergamia, incelizm, brak ambicji w innych kierunkach, brak trzeźwego myślenia, oraz inne patologie
    #heteroseksualizm #bekazhetero #spermiarzalert #incel #przegryw #blackpill #zwiazki pokaż całość

    źródło: b19.jpg

  •  

    miej ponad 20 cm w knadze
    obwód 16 cm, czyli więcej niż nadgarstek przeciętnej Julki
    kilkanaście cm w zwisie, co jest w chuj (xD) niewygodne
    laski chętne do oglądania kutacza, bo circus freak
    poza tym wtf anon taki obwód jest fizycznie niemożliwy, pic or didn't happen
    połowa z nich: wow anon, no wygląda zajebiście, ale sorry, too big, no way, chcę żyć
    chyba na pocieszenie sugerują karierę w porno, bo sylwetka też nienajgorsza (z naciskiem na to, że "oglądałyby")
    studentki medycyny i lekarki stażystki pytają czy na pewno jesteś zdrowy, nie masz chorób, zaburzeń?
    ej anon a nie mdlejesz jak ci staje??? xDDD
    żadna z odważnych nie jest w stanie zrobić pełnego deep throatu, choć podanie aktualnego rekordu budzi zmysł rywalizacji
    waginalnie większość daje radę całemu jak już spróbuje, ale też nie każda
    tfw no anal, anon, chcesz mnie zabić?
    większość relacji to ONS lub FwB, bo laski po prostu chcą zaliczyć didżeja wielką pałę
    z połowa ma już stabilne związki z beciakami, o których jakoś przypadkiem zapomina ci wspomnieć
    z taką opinią trudno o żonę i dzieci


    Takie moje życie xDDD

    #problemypierwszegoswiata #zwiazki #seks #takaprawda #gorzkiezale #tinder #badoo #blackpill #redpill #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #wyznanie #rozowepaski #ama
    pokaż całość

  •  

    bylbym wspanialym i troskliwym partnerem, ale zadna nie chce do mnie zagadac

    #zwiazki

    +: Permanentna_Zielonka, lrllrlrr +4 innych
  •  

    Powiem wam szczerze że nie rozumiem tej presji w byciu w związku przez facetów za wszelką cenę. Poznałem koleżankę z netu co ma silną fobie społeczną nie wychodzi z domu praktycznie od trzech lat a wcześniej tylko do sklepu i z powrotem wychodziła. Rozmawiam z nią czasem przez telefon albo pisze. Jej już trzej faceci proponowali związek że do niej będą przyjeżdzać z nią wychodzić itp. Z czego tylko jeden ją widział na żywo. jeden to gosciu 13 lat starszy od niej drugi młodszy o 7 lat. Kij że ona nie jest w stanie i że potrzebuje leczenia a nie związku. Także przy okazji wyszło że faktycznie kobiet niewiele musi zrobić by sobie kogoś znaleść. Ale nie o to mi chodzi tylko o tą presje bycia w związku która kiedyś była silna u kobiet a teraz u facetów. Teraz jest odwrotnie
    #blackpill #tfwnogf #fobiaspoleczna #zwiazki #przegryw
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #zwiazki

0:0,0:5,0:1,0:3,0:7,0:4,0:12,0:6,0:1,0:9,0:4,0:9,0:5,0:4

Archiwum tagów