•  

    Mireczek @arkibozka_1993 opublikował ciekawy wpis - https://www.wykop.pl/wpis/29428629/. Pozwoliłem sobie go skopiować - na wypadek, gdyby postanowił go usunąć.

    Wprowadziłem kilka zmian: usunąłem wołanie mirków, poprawiłem kilka drobnych błędów (literówki), usunąłem zagwiazdkowanie słowa "spierdolenie", nie zachowałem formatowania tekstu (pogrubienia i pochylenia).

    #feels #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #zycie #wychodzimyzprzegrywu #psychologia #fobiaspoleczna #depresja #spierdolenie

    Poniżej kopia wpisu:

    PREZENTOWANE TUTAJ SPOSTRZEŻENIA NIE MAJĄ GENERALNIE POKRYCIA W AKADEMICKIEJ WIEDZY Z ZAKRESU PSYCHOLOGII, JEŚLI MASZ PROBLEM, UDAJ SIĘ DO PSYCHOLOGA LUB TERAPEUTY, A NIE BIERZ ZA PEWNIK RADY Z STRONY ZE ŚMIESZNYMI OBRAZKAMI. SĄ TO TYLKO PRYWATNE SPOSTRZEŻENIA.

    Do poczytania do poduszki

    Z kompetencjami socjalnymi nie jest tak, jak z nabywaniem języka. Jeżeli dziecko, z różnych przyczyn, nie będzie wystawione lub eksponowane na język naturalny do 7 roku życia, nigdy nie będzie jego rodzimym użytkownikiem (nativem). Kompetencje socjalne nie należą jednak do gramatyki uniwersalnej – czyli nie rodzimy się z gotowymi, genetycznie wgranymi schematami zachowań, jednakże mamy wrodzone predyspozycje co do ich nabywania. Co to oznacza? Mniej więcej to, że osoba która ma jakieś braki w kompetencjach społecznych, może je nadrobić bez względu na wiek, bez większych trudności. To, co tu opisałem, zostało mi przedstawione przez znajomą doktorantkę psychologii, więc na pewno w jakimś stopniu należy do kanonu wiedzy akademickiej.

    Jeżeli ktoś w wieku 30 lat, dalej ma problemy z podstawowymi kompetencjami społecznymi, niewynikającymi z pewnych traum (choroba, śmierć bliskiej osoby), chodzenie do psychologa i branie leków niestety nie pomoże. Taka osoba zapewne ma pewne zaburzenia neurologiczne, tudzież nieprawidłową budowę płata skroniowego – co mogło wynikać, także z niedotlenienie w czasie porodu. Leki są tylko środkiem doraźnym, ale nie zwalczą prawdziwej przyczyny. Możesz odbyć najbardziej elokwentne rozmowy w historii psychologii, chodzić na niesamowitą terapię, a i tak po krótkim czasie, wrócisz do wcześniejszego stanu. Radziłbym zrobienie badań w tym kierunku np. elektroencefalografię, nie wrócisz do „normalnego” stanu, ale przynajmniej będziesz wiedzieć, że twoje zaburzenia nie wynikają z twojej osobowości, tudzież zaniedbań kompetencji społecznych z dzieciństwa. Tyczy się do też osób z fobią społeczną, mających przewlekłą depresję. Prawdopodobnie, winne jest tu nierozwinięte ciało migdałowate.

    Natura wyposażyła nas w pewne skoki jakościowe, czyli duże zmiany w obrębie naszych osobowości, które mają na celu pomóc nam „przetrawić” lub „wyrosnąć” z pewnych nieprawidłowych wzorców zachować, uniemożliwiających przetrwanie (w dzisiejszych czasach – przetrwanie przemianowane jest na egzystencję) na własną rękę. Pierwszy duża zmiana osobowości (nie licząc stadium do lat 5) według mojej znajomej, ma miejsce w wieku 12 lat. Kończymy wtedy typowo dziecięce zachowania. Druga w wieku 16-17 lat, a ta najważniejsza w wieku 21 lat. To wtedy definitywnie kończymy z typowo dziecięcym stylem bycia. Ta zamiana utrzymuje się do około 24-25 lat i po tym okresie (21-25) powinniśmy mieć już w miarę w pełni ukształtowaną osobowość i poukładane kompetencje społeczne – czyli nasze odczucia i postawę wobec nich. Następna duża zmiana ma miejsce w wieku 33-35 lat, choć u niektórych może mieć miejsce już w wieku 30 lat. Po tej zmianie, osobowość nie powinna zmieniać się aż do śmierci. Oczywiście są różne opracowania na ten temat i wielu autorów podaje swoje własne „skoki”.

    To tyle, jeżeli chodzi o wiedzę akademicką.

    Co do użytkownika: @wyjzprz2. Na twoim miejscu nie podrywałbym dziewczyn w miejscach do tego nie przeznaczonych. Dziewczyna przebywa w pewnych miejscach w domyśle z daną intencją. Pracująca na kasie dziewczyna, nawet spotkawszy super przystojnego chłopaka, może potraktować go chłodnie, bo w danej chwili poziom stresu np. spowodowany hałasem lub wzorkiem innych osób, nie pozwala jej na grzeczną odpowiedź. Tak samo jest z twoim podejściem do podrywania na spotkaniach studenckich. Dziewczyna przychodzi na nie, z domyślną intencją czucia się bezpiecznie, na luzie. Może nie jest ona przyzwyczajona na podryw, na oczach swoich dobrych znajomych. Podrywając taką osobę, wybijasz ją z domyślnego stylu bycia, z jakim tam przyszła.

    Pisałeś, że miałeś pewne wyobrażenia co do mieszkania z dziewczynami. Wyobrażałeś sobie wspólne wieczory przy winie, długie rozmowy o życiu i podnoszenie swoich kompetencji społecznych. Uwierz mi, że w twoim wieku, dziewczyny nie zgodziłyby się na takie igraszki. Mając po dwadzieścia kilka lat, w domyśle, uznawałyby cię, za kogoś, stojącego wyżej na drabinie kompetencji społecznych. Proponując takie igraszki i przytulanki, zniżyłbyś się w ich mniemaniu, do poziomu studenta drugiego roku. Po trzecim wspólnym seansie, spytałyby się, dlaczego miziasz się do nich, a nie do swojej dziewczyny, dlaczego tak bardzo chcesz rozmawiać o życiu i sprawach zupełnie dla nich oczywistych. Straciłbyś tylko w ich oczach.

    Często publikujesz książki, lub artykuły à la couchingowe lub z zakresu psychologii o podnoszeniu swoich kompetencji społecznych, radzeniu sobie z opinią innych i tak dalej. Popełniasz ten sam błąd co 99% ludzi. Wpadłeś w pewną spiralę. Chcesz zostać ekspertem od stylu życia, relacji międzyludzkich, sypiąc tylko definicjami i złotymi myślami, sam ich nie wdrażając. W skrócie – chcesz być ekspertem np. od prowadzenia bloga, bez bloga.

    ♣ ♣ ♣ ♣ ♣ ♣ ♣ ♣

    Owszem, wszelkiego rodzaju materiały są pomocne i pomagają poukładać sobie pewne rzeczy, ale trzeba mieć jedną rzecz na uwadze. Ile takich artykułów, książek, złotych myśli musicie przeczytać, by pewnego dnia powiedzieć: „To koniec, jestem kompletny! Wiem już wszystko!”. Czytając wszelkie materiały, waszą domyślną intencją nie jest przerabianie ich do końca życia, ale osiągnięcie takiego poziomu, w którym nie będą wam już one potrzebne. Zapewniam was, że taki stan nigdy nie nadejdzie. Cały czas będziemy targani rozterkami i problemami interakcji międzyludzkich. Ważne, by nauczyć się zobojętniać, te mało ważne, od tych ważnych. Po której z rzędu książce będziesz w 100% pewny swoich kompetencji socjalnych? Ile takich wieczorów z dziewczynami przy winie musielibyście odbyć, by któryś z nich był waszym ostatnim? Chyba nikt z was nie dopuszcza do siebie myśli, że na łożu śmierci, będziesz jeszcze rozkminiał jakiś problem z swoim życiem, i czekał na kolejny numer „przeglądu psychologicznego”, który po tylu latach wreszcie pozwoli przejrzeć ci na oczy.

    @wyjzprz2 - Mając te trzydzieści kilka lat, w jakim wieku będziesz definitywnie zadowolony z twojego stylu bycia? Ile lat jeszcze będziesz musiał układać sobie w głowie pewne rzeczy? Do czterdziestki? Do pięćdziesiątki? Mając czterdzieści lat, podrywając dziewczyny, też będziesz zastanawiał się, czy powiedziałeś każde słowo z sensem, czy dziewczyna na ciebie krzywo nie spojrzała? Będąc w końcu w upragnionym związku, będzie on dla ciebie katorgą, bo w czasie każdego porannego wyjścia po bułki, będziesz rozkminiał ostatnie 24 godziny, dokładnie analizował każde słowo, i zastanawiał się, czy ONA przypadkiem nie odkryła w którejś minucie twojego spierdolenia.

    Couching jak i w większości psychologia żeruje na zasadzie pustych frazesów. „Być sobą, weź się w garść, znajdź wewnętrzną motywację, nie przejmuj się opinią innych”. To tylko puste frazesy jakich wiele, to od nas zależy, czy jakimś sposobem nabiorą dla nas sensu i znaczenia – czy wcielimy je w życie. Tak zarabiają kołczowie. Jeżeli na szkolenie, przyjdzie 1000 osób, i z tych tysiąca - dwudziestu wcieli w życie te puste frazesy - to jest to dla niego duży sukces.

    Zamiast uczyć neuroprogramowania, rozkładać na czynniki pierwsze typowe ludzie zachowania według wiedzy akademickiej, w gabinecie Pani psycholog (po 2 rozwodach i z kochankiem na boku), będziecie słuchać jej siorbania kawy i pustych wywodów. Darujcie sobie, serio, lepiej samemu jest się dokształcić.

    Zauważcie, że większość ludzi olewa te dojrzewanie do czegoś. Zwykły zjadacz chleba, pracujący po 10 godzin na budowie, nie będzie czytał książek o dojrzewaniu do roli ojca, bo podświadomie wie, że na każdym etapie życia dziecka, musiałby się uczyć czegoś nowego, do śmierci przyswajać wiedzę, a on nie ma na to czasu i chęci. Z przegrywami jest inaczej. Chcą chodzić na psychoterapię, dokształcać się w rzeczach dla innych oczywistych, nie widząc w tym końca. Podam taki przykład, w jednej książce z zakresu psychologii, którą kiedyś przeglądałem, były analizowane na czynniki pierwsze typowe rozmowy międzyludzkie, sposoby zawierania przyjaźni itp. Dana osoba, może czytać je, przerabiać i tak dalej, ale w prawdziwym życiu, są miliony różnych czynników, decydujących o interakcjach socjalnych – gestykulacja, mimika twarzy, kontekst sytuacji itp. Po iluś tam takich artykułach powiesz, że wiesz już bardzo dużo, a gdy przyjdzie co do czego, nie będziesz rozumiał, co poszło źle.

    Moja rada jest taka, nie próbuj, po prostu bądź, działaj. Ile będziesz musiał razy próbować? Powiesz, że normalni ludzie posiadają pewną wiedzę, która umożliwia im dowolną interakcje socjalną. Oni też nie wiedzą wiele. Po prostu olewają to, co myślą o nich inni, bo mają duże poczucie własnej wartości.

    Mam dla was dwie rady, które z powodzeniem wcieliłem w życie, i które mam nadzieję, pomogą i wam zdobyć to poczucie.

    Jest taka powieść Hermanna Hesse Siddhartha, oprócz typowo filozoficznego bełkotu, jaki można znaleźć np. w Alchemiku Coleho, jest tam jedna ważna kwestia. Główny bohater, tytułowy Siddhartha, nie przyjmuje wiedzy od najbardziej oświeconego męża w Indiach, a może nawet na ziemi. Przybywa do niego, w sumie po to, by powiedzieć mu, że nie przyłączy się do niego. Dlaczego? Ma wielką wiedzę, na wyciągnięcie ręki, może przecież z niej czerpać, tyle, ile chce? Siddhartha zauważa jedną ważną rzecz, mianowicie, to, że ten wielki mędrzec został oświecony, to wyłącznie jego zasługa. Nikt nie wie, co działo się w jego głowie w momencie oświecenia, było to coś jednorazowego i tylko jemu znajome. Nie może on, tak po prostu wyrazić tej zdobytej wiedzy za pomocą słów. Słowa są tylko dodatkiem, marną kopią tego, czego doznał ów mędrzec. Siddhartha nie przyjmuje tej wiedzy, bo zauważył, że woli do niej dojść samemu.

    Tak samo jest z psychologami i książkami o rozwoju. Dostajesz tylko marną kopię tego, co sam musisz sobie uświadomić. Sam musisz dojść do tego, że nie warto przejmować się innymi. Moją „marną kopią” będzie stwierdzenie: niezależnie od tego, jak będziesz się zachowywał, kim jesteś, będziesz zawsze przybliżał lub oddalał się w jakąś stronę. Nigdy nie będziesz pośrodku, czyli nigdy nie będziesz pasował 100% ludziom, których spotkasz. Z grupy 100 osób, zawsze znajdzie się kilku takich, co naplułoby Ci na but, albo ukradło portfel. Zawsze znajdzie się kilku takich, co spojrzą na ciebie krzywo lub odwrotnie. Ludzi jest za dużo, by przejmować się tą lub tamtą osobą. Moja rada: jeśli siedzisz w piwnicy – nie wychodź z niej. Nie wychodź na siłę do ludzi żeby za chwilę powiedzieć, że do nich nie pasujesz. Wyjdź wtedy, gdy uświadomisz sobie, że jeśli 100% ludzi cię odrzuciło, nie są ciebie warci, bo od początku historii świata nie pojawił się nikt podobny do ciebie, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych cech tego, kim jesteś, jak inni mają cię szanować?

    Druga rada: jeżeli jesteś spierdolony, a szukasz dziewczyny, i masz problemy z relacją z drugim człowiekiem, powiedz jej, że ludzie są dla ciebie tylko dodatkiem i masz na nich wyrąbane. Taka czy siaka impreza - co to dla ciebie znaczy – nic. Uwierz, że zyskasz w jej oczach a nie - stracisz. Zrozumcie wreszcie, że laski szukają przede wszystkim kogoś, przed którym nie będą musiały się wstydzić, jednak jeżeli masz wyrąbane na ludzi, ona podświadomie czuje, że masz duże poczucie własnej wartości.

    to takie moje rady dla was :-)
    pokaż całość

  •  

    Pomocy chyba zakochałem się w takim Olegu z ukrainy co z nim pracuje ciągle o nim myśle... a mam dziewczynę... co robić?
    #pytanie #kiciochpyta #rozowepaski #zwiazki #przegryw #zycie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wielu z was szczególnie pod tagiem #tfwnogf płacze ze samotność jest zła, że im tak źle bo są sami to wam opowiem jak wygląda 2 letni związek z dziewczyną 8/10 (w makijażu).
    Budzisz się i pierwsze co widzisz to jej czerwona napuchnięta twarz od wczorajszego energiczne zmywania makijażu. Widzisz każdy defekt, każda kroste i nieuczesane włosy sterczące w każda stronę. Własnie przypominasz sobie jak fajnie i seksownie wyglądała wczoraj w tej obcisłej sukience, teraz już tego nie doświadczysz bo spi w starym poobdzieranym dresie. Aby nie doszło do gastrycznego nieszczęścia wstajesz i idziesz do łazienki walczyć o życie. Walczyć o życie aby nie wywalić się o lezące szwedzie jej ubrania, poślizgnąć się na podpasce która nie mieszcząc się wypadła ze śmietnika i gdy dochodzisz do zlewu i odkręcasz wodę aby się napić właśnie ubrudziłeś sobie ręce w 15 kolorach podkładów i pudrach. Nawet nie zdążysz dobrze zakląć gdy drzwi łazienki się otwierają i niemrawym krokiem wchodzi ona skorzystać z ubikacji. Nie przywitasz się bo symfonia pierdów i plusków zagłusza wszystkie inne dźwięki. Więc pozostaje ci tylko stać przygarbiony nad umywalką i patrzeć na to osobliwe cudo natury i zastanawiać się gdzie jest ta 8/10 laska którą z takim trudem poderwałeś przy barze, gdzie ta laska z która bzykałeś się 2h myśląc że wygrałeś w życie. I na koniec i tak usłyszysz "na co sie kurwa patrzysz, znów ci coś nie pasuje?!"

    #zwiazki #rozowe #zycie #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    Jak to jest, że w jednym mieście są przestronne, czyste Biedronki i ciasne, błotniste a la targowisko PRL zaraz obok?
    #biedronka #zycie #pytanie

  •  

    #feels #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #zycie

    █████ WOŁAM DOBRYCH MIRECZKÓW, TUDZIEŻ ANONKÓW█████
    @RiverStyx
    @SmutnyRopuch
    @eks_de
    @bez_marcin_sensu
    @wyjde_z_przegrywu
    @wyjzprz2
    @alh3
    @lucer
    @turek44
    @Patologiczny_Klamca
    @Ubotek
    @gadatos
    @bez_marcin_sensu
    @sd32ds3eew23
    @PomidorovaLova
    @NowyRokNowyJa
    @comer123
    @Inconsistent

    PREZENTOWANE TUTAJ SPOSTRZEŻENIA NIE MAJĄ GENERALNIE POKRYCIA W AKADEMICKIEJ WIEDZY Z ZAKRESU PSYCHOLOGII, JEŚLI MASZ PROBLEM, UDAJ SIĘ DO PSYCHOLOGA LUB TERAPEUTY, A NIE BIERZ ZA PEWNIK RADY Z STRONY ZE ŚMIESZNYMI OBRAZKAMI. SĄ TO TYLKO PRYWATNE SPOSTRZEŻENIA.

    Do poczytania do poduszki


    Z kompetencjami socjalnymi nie jest tak, jak z nabywaniem języka. Jeżeli dziecko, z różnych przyczyn, nie będzie wystawione lub eksponowane na język naturalny do 7 roku życia, nigdy nie będzie jego rodzimym użytkownikiem (nativem). Kompetencje socjalne nie należą jednak do gramatyki uniwersalnej – czyli nie rodzimy się z gotowymi, genetycznie wgranymi schematami zachowań, jednakże mamy wrodzone predyspozycje co do ich nabywania. Co to oznacza? Mniej więcej to, że osoba która ma jakieś braki w kompetencjach społecznych, może je nadrobić bez względu na wiek, bez większych trudności. To, co tu opisałem, zostało mi przedstawione przez znajomą doktorantkę psychologii, więc na pewno w jakimś stopniu należy do kanonu wiedzy akademickiej.

    Jeżeli ktoś w wieku 30 lat, dalej ma problemy z podstawowymi kompetencjami społecznymi, niewynikającymi z pewnych traum (choroba, śmierć bliskiej osoby), chodzenie do psychologa i branie leków niestety nie pomoże. Taka osoba zapewne ma pewne zaburzenia neurologiczne, tudzież nieprawidłową budowę płata skroniowego – co mogło wynikać, także z niedotlenienie w czasie porodu. Leki są tylko środkiem doraźnym, ale nie zwalczą prawdziwej przyczyny. Możesz odbyć najbardziej elokwentne rozmowy w historii psychologii, chodzić na niesamowitą terapię, a i tak po krótkim czasie, wrócisz do wcześniejszego stanu. Radziłbym zrobienie badań w tym kierunku np.elektroencefalografię, nie wrócisz do „normalnego” stanu, ale przynajmniej będziesz wiedzieć, że twoje zaburzenia nie wynikają z twojej osobowości tudzież zaniedbań kompetencji społecznych z dzieciństwa. Tyczy się do też osób z fobią społeczną, mających przewlekłą depresję. Prawdopodobnie, winne jest tu nierozwinięte ciało migdałowate.

    Natura wyposażyła nas w pewne skoki jakościowe, czyli duże zmiany w obrębie naszych osobowości, które mają na celu pomóc nam „przetrawić” lub „wyrosnąć” z pewnych nieprawidłowych wzorców zachować, uniemożliwiających przetrwanie (w dzisiejszych czasach – przetrwanie przemianowane jest na egzystencję) na własną rękę. Pierwszy duża zmiana osobowości (nie licząc stadium do lat 5) według mojej znajomej, ma miejsce w wieku 12 lat. Kończymy wtedy typowo dziecięce zachowania. Druga w wieku 16-17 lat, a ta najważniejsza w wieku 21 lat. To wtedy definitywnie kończymy z typowo dziecięcym stylem bycia. Ta zamiana utrzymuje się do około 24-25 lat i po tym okresie (21-25) powinniśmy mieć już w miarę w pełni ukształtowaną osobowość i poukładane kompetencje społeczne – czyli nasze odczucia i postawę wobec nich. Następna duża zmiana ma miejsce w wieku 33-35 lat, choć u niektórych może mieć miejsce już w wieku 30 lat. Po tej zmianie, osobowość nie powinna zmieniać się aż do śmierci. Oczywiście są różne opracowania na ten temat i wielu autorów podaje swoje własne „skoki”.

    To tyle, jeżeli chodzi o wiedzę akademicką.

    Co do użytkownika: @wyjzprz2. Na twoim miejscu nie podrywałbym dziewczyn w miejscach do tego nie przeznaczonych. Dziewczyna przebywa w pewnych miejscach w domyśle z daną intencją. Pracująca na kasie dziewczyna, nawet spotkawszy super przystojnego chłopaka, może potraktować go chłodnie, bo w danej chwili poziom stresu np. spowodowany hałasem lub wzorkiem innych osób, nie pozwala jej na grzeczną odpowiedź. Tak samo jest z twoim podejściem do podrywania na spotkaniach studenckich. Dziewczyna przychodzi na nie, z domyślną intencją czucia się bezpiecznie, na luzie. Może nie jest ona przyzwyczajona na podryw, na oczach swoich dobrych znajomych. Podrywając taką osobę, wybijasz ją z domyślnego stylu bycia, z jakim tam przyszła.

    Pisałeś, że miałeś pewne wyobrażenia co do mieszkania z dziewczynami. Wyobrażałeś sobie wspólne wieczory przy winie, długie rozmowy o życiu i podnoszenie swoich kompetencji społecznych. Uwierz mi, że w twoim wieku, dziewczyny nie zgodziłyby się na takie igraszki. Mając po dwadzieścia kilka lat, w domyśle, uznawałyby cię, za kogoś, stojącego wyżej na drabinie kompetencji społecznych. Proponując takie igraszki i przytulanki, zniżyłbyś się w ich mniemaniu, do poziomu studenta drugiego roku. Po trzecim wspólnym seansie, spytałyby się, dlaczego miziasz się do nich, a nie do swojej dziewczyny, dlaczego tak bardzo chcesz rozmawiać o życiu i sprawach zupełnie dla nich oczywistych. Straciłbyś tylko w ich oczach.

    Często publikujesz książki, lub artykuły à la couchingowe lub z zakresu psychologii o podnoszeniu swoich kompetencji społecznych, radzeniu sobie z opinią innych i tak dalej. Popełniasz ten sam błąd co 99% ludzi. Wpadłeś w pewną spiralę. Chcesz zostać ekspertem od stylu życia, relacji międzyludzkich, sypiąc tylko definicjami i złotymi myślami, sam ich nie wdrażając. W skrócie – chcesz być ekspertem np. od prowadzenia bloga, bez bloga.

    ♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣
    Owszem, wszelkiego rodzaju materiały są pomocne i pomagają poukładać sobie pewne rzeczy, ale trzeba mieć jedną rzecz na uwadze. Ile takich artykułów, książek, złotych myśli musicie przeczytać, by pewnego dnia powiedzieć: „To koniec, jestem kompletny! Wiem już wszystko!”. Czytając wszelkie materiały, waszą domyślną intencją nie jest przerabianie ich do końca życia, ale osiągnięcie takiego poziomu, w którym nie będą wam już one potrzebne. Zapewniam was, że taki stan nigdy nie nadejdzie. Cały czas będziemy targani rozterkami i problemami interakcji międzyludzkich. Ważne, by nauczyć się zobojętniać, te mało ważne, od tych ważnych. Po której z rzędu książce będziesz w 100% pewny swoich kompetencji socjalnych? Ile takich wieczorów z dziewczynami przy winie musielibyście odbyć, by któryś z nich był waszym ostatnim? Chyba nikt z was nie dopuszcza do siebie myśli, że na łożu śmierci, będziesz jeszcze rozkminiałjakiś problem z swoim życiem, i czekał na kolejny numer „przeglądu psychologicznego”, który po tylu latach wreszcie pozwoli przejrzeć ci na oczy.

    @wyjzprz2 - Mając te trzydzieści kilka lat, w jakim wieku będziesz definitywnie zadowolony z twojego stylu bycia? Ile lat jeszcze będziesz musiał układać sobie w głowie pewne rzeczy? Do czterdziestki? Do pięćdziesiątki? Mając czterdzieści lat, podrywając dziewczyny, też będziesz zastanawiał się, czy powiedziałeś każde słowo z sensem, czy dziewczyna na ciebie krzywo nie spojrzała? Będąc w końcu w upragnionym związku, będzie on dla ciebie katorgą, bo w czasie każdego porannego wyjścia po bułki, będziesz rozkminiał ostatnie 24 godziny, dokładnie analizował każde słowo, i zastanawiał się, czy ONA przypadkiem nie odkryła w którejś minucie twojego spierdo*****.

    Couching jak i w większości psychologia żeruje na zasadzie pustych frazesów. „Być sobą, weź się w garść, znajdź wewnętrzną motywację, nie przejmuj się opinią innych” To tylko puste frazesy jakich wiele, to od nas zależy, czy jakimś sposobem nabiorą dla nas sensu i znaczenia – czy wcielimy je w życie. Tak zarabiają kołczowie. Jeżeli na szkolenie, przyjdzie 1000 osób, i z tych tysiąca - dwudziestu wcieli w życie te puste frazesy - to jest to dla niego duży sukces.

    Zamiast uczyć neuroprogramowania, rozkładać na czynniki pierwsze typowe ludzie zachowania według wiedzy akademickiej, w gabinecie Pani psycholog (po 2 rozwodach i z kochankiem na boku), będziecie słuchać jej siorbania kawy i pustych wywodów. Darujcie sobie, serio, lepiej samemu jest się dokształcić.

    Zauważcie, że większość ludzi olewate dojrzewanie do czegoś. Zwykły zjadacz chleba, pracujący po 10 godzin na budowie, nie będzie czytał książek o dojrzewaniu do roli ojca, bo podświadomie wie, że na każdym etapie życia dziecka, musiałby się uczyć czegoś nowego, do śmierci przyswajać wiedzę, a on nie ma na to czasu i chęci. Z przegrywami jest inaczej. Chcą chodzić na pchychoterapię, dokształcać się w rzeczach dla innych oczywistych, nie widząc w tym końca. Podam taki przykład, w jednej książce z zakresu psychologii, którą kiedyś przeglądałem, były analizowane na czynniki pierwsze typowe rozmowy międzyludzkie, sposoby zawierania przyjaźni itp. Dana osoba, może czytać je, przerabiać i tak dalej, ale w prawdziwym życiu, są miliony różnych czynników, decydujących o interakcjach socjalnych – gestykulacja, mimika twarzy, kontekst sytuacji itp. Po iluś tam takich artykułach powiesz, że wiesz już bardzo dużo, a gdy przyjdzie co do czego, nie będziesz rozumiał, co poszło źle.

    Moja rada jest taka, nie próbuj, po prostu bądź, działaj. Ile będziesz musiał razy próbować? Powiesz, że normalni ludzie posiadają pewną wiedzę, która umożliwia im dowolną interakcje socjalną. Oni też nie wiedzą wiele. Po prostu olewają to, co myślą o nich inni, bo mają duże poczucie własnej wartości.

    Mam dla was dwie rady, które z powodzeniem wcieliłem w życie, i które mam nadzieję, pomogą i wam zdobyć to poczucie.

    Jest taka powieść Hermanna Hesse Siddhartha, oprócz typowo filozoficznego bełkotu, jaki można znaleźć np. w Alchemiku Coleho, jest tam jedna ważna kwestia. Główny bohater, tytułowy Siddhartha, nie przyjmuje wiedzy od najbardziej oświeconego męża w Indiach, a może nawet na ziemi. Przybywa do niego, w sumie po to, by powiedzieć mu, że nie przyłączy się do niego. Dlaczego? Ma wielką wiedzę, na wyciągnięcie ręki, może przecież z niej czerpać, tyle, ile chce? Siddhartha zauważa jedną ważną rzecz, mianowicie, to, że ten wielki mędrzec został oświecony, to wyłącznie jego zasługa. Nikt nie wie, co działo się w jego głowie w momencie oświecenia, było to coś jednorazowego i tylko jemu znajome. Nie może on, tak po prostu wyrazić tej zdobytej wiedzy za pomocą słów. Słowa są tylko dodatkiem, marną kopiątego, czego doznał ów mędrzec. Siddhartha nie przyjmuje tej wiedzy, bo zauważył, że woli do niej dojść samemu.

    Tak samo jest z psychologami i książkami o rozwoju. Dostajesz tylko marną kopię tego, co sam musisz sobie uświadomić. Sam musisz dojść do tego, że nie warto przejmować się innymi. Moją „marną kopią” będzie stwierdzenie: niezależnie od tego, jak będziesz się zachowywał, kim jesteś, będziesz zawsze przybliżał lub oddalał się w jakąś stronę. Nigdy nie będziesz pośrodku, czyli nigdy nie będziesz pasował 100% ludziom, których spotkasz. Z grupy 100 osób, zawsze znajdzie się kilku takich, co naplułoby Ci na but, albo ukradło portfel. Zawsze znajdzie się kilku takich, co spojrzą na ciebie krzywo lub odwrotnie. Ludzi jest za dużo, by przejmować się tą lub tamtą osobą. Moja rada: jeśli siedzisz w piwnicy – nie wychodź z niej. Nie wychodź na siłę do ludzi żeby za chwilę powiedzieć, że do nich nie pasujesz. Wyjdź wtedy, gdy uświadomisz sobie, że jeśli 100% ludzi cię odrzuciło, nie są ciebie warci, bo od początku historii świata nie pojawił się nikt podobny do ciebie, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych cech tego, kim jesteś, jak inni mają cię szanować?

    Druga rada: jeżeli jesteś spierdo****, a szukasz dziewczyny, i masz problemy z relacją z drugim człowiekiem, powiedz jej, że ludzie są dla ciebie tylko dodatkiem i masz na nich wyrąbane. Taka czy siaka impreza - co to dla ciebie znaczy – nic. Uwierz, że zyskasz w jej oczach a nie - stracisz. Zrozumcie wreszcie, że laski szukają przede wszystkim kogoś, przed którym nie będą musiały się wstydzić, jednak jeżeli masz wyrąbane na ludzi, ona podświadomie czuje, że masz duże poczucie własnej wartości.

    to takie moje rady dla was :-)
    pokaż całość

  •  

    Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką z pracy o weekendach. Powiedziałam, że czasami w soboty śpię do 15 i cały dzień chodzę w szlafroku. Stwierdziła, że jej by było szkoda życia na takie coś.
    No cóż. Mnie się najlepiej żyje kiedy śpię ¯\_(ツ)_/¯
    #gownowpis #zycie #takaprawda

    źródło: echh.jpg

  •  

    #praca
    #poszukiwaniepracy
    #pasja
    #zycie
    #rekrutacja
    #korporacje

    Witam serdecznie,
    chciałem wszystkich serdecznie pozdrowić i napisać parę słów o poszukiwaniu pracy. Mam wyższe wykształcenie, spore doświadczenie w pracy - księgowość zagraniczna, projektowanie baz danych w księgowości, itp.
    Przez ostatni rok tak wyszło szukałem pracy. Rozważałem wiele lokalizacji - głównie dużych miast w Polsce.
    Chciałem napisać parę słów na ten temat.
    Jest dużo pracy na rynku w Polsce. Jednak żeby dostać tą dobrą pracę, jest to jak znalezienie diamentu na pustyni lub jak wygranie w toto lotka.
    Nawet nie chodzi o pieniądze, myślę że one zajmują dopiero, drugą lub trzecią pozycję w rankingu rzeczy ważnych i najważniejszych w poszukiwaniu pracy.

    Najważniejszy czynnik w pracy jak widzę jest to towarzystwo z którym się pracuje. Jeśli to jest praca zbiorowa, np. jeden proces, ale musi być przekazany jednej osobie od drugiej, jednak zawsze najważniejszy będzie współpracownik.

    Widzę po paru latach pracy, że ludzie w większości przypadków jakich się spotyka w pracy nie są skłonni do pomocy. Często powód jest prosty - to nie moja sprawa, nie moje problemu, nie mój interes.
    Osoby chętne do pomocy, które spotkałem w pracy byli to głównie Irlandczycy, Belgowie, Amerykanie (choć nie wszyscy - najbardziej pomocni są ci z niższą pozycją, managerowie tak średnio wypadają), Hindusi. Polaków słabo oceniam.

    Dzisiaj wiem, że jeśli Polak ma przekazać wiedzę, trzeba go "przycisnąć" i nie patrzeć czy ma dzieci, dom, czy musi wyjść, będzie robił tak żeby ci nie pomóc i żeby się prześlizgnąć. Jest to generalizacja, i ktoś powie, że miałem pecha, jednak sorki, 9/10 przypadków tak było nie tylko w 1 firmie. Trzeba robić notatki lub zrzuty ekranów z procesów, opisywać dokładnie i trzymać takiego gościa tak długo jak się dopiero będzie wiedzieć. Pytać, pytać i jeszcze raz pytać. Nie przejmować się komentarzami, one zawsze będą.

    Druga osoba nie jest zainteresowana przekazaniem wiedzy. Mówię to o swoich byłych przełożonych i współpracownikach. Jest to bardzo przykre. Dziewczyny są złośliwe, niemiłe, chłopacy olewają temat, ignorują problem. Każdy z płci przeciwnej inaczej reaguje. Nie można patrzeć czy to kolega, czy koleżanka, czy inny powód, robota musi być zrobiona i trzeba za wszelką cenę perfekcyjnie to wykonać. Nie oberwie osoba, która nie przekazała wiedzy ale ta która się nie nauczyła lub nie nauczyli jej odpowiednio.

    Ja sobie powiedziałem, że jeśli ktoś do mnie przyjdzie, zawsze mu pomogę i tak robiłem i robię, mam czyste sumienie i poczucie że wielu osobom pomogłem w życiu i dzięki mnie mają lżej i łatwiej w pracy i więcej rozumieją niż ja na samym starcie. Jednej osobie nawet 3 razy to samo tłumaczyłem i się nie denerwowałem jak inni. Uważam to za część pracy i podnosi to standard i jakość pracy.

    Dodam też że byłem chyba na 20 rozmowach o pracę i ktoś może różne rzeczy powiedzieć, ale jak jedna osoba powiedziała: wszystko zależy czy ktoś cię polubi i czy komuś się spodobasz. Mniej liczą się wykształcenie i doświadczenie a najbardziej liczy się pierwsze wrażenie. Trzeba zawsze być miłym, konkretnym, nie za dużo mówić, uprzejmym, mieć pokorę i pozytywnie się wyrażać, nawet o trudnych sytuacjach z przeszłości.

    Nigdy nie można się poddawać i zawsze jest jakieś wyjście. Ja mam trzy dyplomy, z różnych dziedzin, nie gwarantuje to od razu 10 tyś zł brutto. Nawet nie mam 5 tyś brutto jednak to co mam, da mi przeżyć i w miarę odłożyć kasy na przyszłość, na kolejny wyjazd.

    Czego bym życzył wszystkim na polskim rynku pracy to tego żeby pracodawcy oddzwaniali lub pisali email jak się złoży cv i żeby proces rekrutacji był szybszy. Jednak jest to duża udręka. Ci którzy nie przechodzą dalej, na samym końcu są obsługiwani i wysyłany jest email że nie przeszeli dalej.

    Rekruterom życzyłbym większego poświęcenia i czytania cv przed spotkaniem a nie w trakcie spotkania. Żeby nie mylili imion osób bo tak też mi się zdarzyło. Żeby nie zadawali banalnych pytań i patrzyli na całokształt doświadczenia osoby, a nie na wyrywkowe informacje. Żeby widzieli ile człowiek poświęcił pracy itp.

    Generalnie widzę, że rekruterzy patrzą negatywnie na człowieka i jest to wszystko "skopane" od samego początku, biorąc pod uwagę później jak wygląda wejście do firmy.

    Najgorsze jest to że przełożeni nie patrzą na człowieka jak na osobę ale jako na część procesu, ważniejsza jest praca od człowieka. Trudno, jest dużo minusów, jednak wiem, że są normalne środowiska pracy.

    Jednak wiem na pewno że w pracy nie ma przyjaźni i relacje, które tam są, tam zostaną i nie wyjdą poza pracę, mam kontakt tylko z 1 osobą z jednej firmy i to wszystko. Jesteśmy dobrymi znajomymi, i tyle. Na parę lat pracy jest to kiepskie ale jest to jedyna relacja, która nie była fałszywa i nie była oparta na zasadzie - tylko praca. Dzwonimy do siebie raz na dwa tygodnie lub miesiąc.

    Właśnie chciałem napisać, że najgorsze jest to że 7/10 polaków (przełożonych) z którymi pracowałem byli fałszywi. Brak widzenia człowieka, a tylko proces. Później to idzie na zespół i ludzie są tak fałszywi jak przełożeni. Myślę, że fałsz jest najgorszy. Dziewczyny obgadują się nawzajem i innych. Robią się stronnictwa. Ludzie dzisiaj nie umieją być dobrzy dla siebie. Relacje są sztuczne, nieprawdziwe, fałszywe.

    Czego życzę wszystkim, żeby silniejsi i doświadczeni pomagali słabszym i niedoświadczonym, żeby była zasada trzech muszkieterów: trzech za jednego, jeden za wszystkich. Żeby nie było pośpiechu i żeby ludzi tłumaczyli dokładnie, krok po kroku. Zazwyczaj jest tak że jeśli nawet ktoś zna proces, zna go pobieżnie, i niedokładnie, wykonuje zadania mechanicznie i nie do końca umie wytłumaczyć dlaczego tak jest. Nie można się dziwić zatem że tłumaczy chaotycznie.

    Mogę poradzić tak: Jak zmieniać pracę, to pójść na parę rozmów, i wybrać tą firmę gdzie czuje się że klimat, przełożeni są w porządku. Jeśli czuje się jakąś szczyptę niechęci, fałszu, sztuczności, podziękować i szukać dalej. Im większa firma, to wynik wygląda tak: 5/10 - 5 osób w porządku, 5 osób beznadziejnych. Wybierać znajomości i się nie trzymać z wszystkimi. Nie ma to sensu, traci się czas i energię, tych relacji nie przeniesie się do prawdziwego życia.

    Lepiej czasami odczekać, rok, dwa nawet, rynek się mocno zmienia, jest ciągle dynamiczny, wchodzą nowe firmy do Polski i ciągle jest świeży dopływ pracy do rynku. Jest to bardzo fajne, jeszcze 10 lat temu tak nie było na rynku.

    Najgorsze jest to jeśli główny senior management, zarząd, główny szef, są/jest beznadziejny, będzie katastrofa i dramat. Miałem tak w 2 firmach i było totalnie beznadziejnie. Jeśli szeryf jest człowiekiem i jest w porządku wszystko będzie dobrze.

    Muszę przyznać że i kobieta potrafi być w pełni fałszywa, złośliwa, zła, okropna i podobnie mężczyzna, nie ma reguły, poziom kultury osobistej bardzo się obniżył w pracy, ludzie nie wierzą w ideały, wartości, dzisiaj liczy się tylko kasa, osobisty czas, nikt nie jest zainteresowany drugą osobą.

    Powiem tak, jak widzę wypadek i nikt nie zatrzymał się, to się zatrzymuję, wiem że zawsze mogę się znaleźć w podobnej sytuacji. Mam takich znajomych, z którymi trzymam się od lat, jest między nami duża różnica wieku, jednak jesteśmy dobrymi znajomymi i możemy na siebie zawsze liczyć choć dzielą nas wiele kilometrów. Dużo sobie pomagamy. Na pewno są to moi przyjaciele, którym odpalę milion jak wygram w toto lotka.

    Na koniec dodam, że warto czytać gowork, opinie na glassdoor, linkedin, goldenline, ludzie na prawdę dużo piszą na temat pracy i warunków, czasami warto sobie odpuścić firmę jeśli komentarze są złe. Taki tam jest zły klimat pracy.
    pokaż całość

    •  

      Na koniec dodam, że warto czytać gowork, opinie na glassdoor, linkedin, goldenline, ludzie na prawdę dużo piszą na temat pracy i warunków, czasami warto sobie odpuścić firmę jeśli komentarze są złe. Taki tam jest zły klimat pracy.

      @adam-stadnicki: z tym czytaniem opinii bym uważał, pracowałem w korpo w którym każdy team był oddzielną komórką i atmosfera która panowała w jednym pokoju, mogłabyć zupełnie inna niż w zespole za ścianą.
      Sam chodziłem piętro niżej w przerwie obiadowej, i znałem z 1/4 osób stamtąd, a na swoim piętrze czułem się jak obcy, bo ludzie byli takimi spierdolinami, że szkoda było na nich czasu.

      A cala reszta Twojej wypowiedzi powinna być drukowana i rozdawana młodym, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Jak nie pracuję to mam rozkminy o życiu i wtedy dostaję depresji, a czasami mam nawet myśli samobójcze... Gdy pracuję, to tak nie mam. Mam nawet lepszy humor. Ale jednocześnie wtedy pozbawia mnie to jakiejkolwiek refleksji nad swoim życiem, bo jestem tym bezmózgim automatem w trybiku. Tak źle i tak nie dobrze. Czemu tak mam? Czemu człowiek dostaje myśli samobójczych gdy nie pracuje? Czy to już podchodzi pod niewolnictwo pracy, że twoje życie ma zależeć wyłącznie od pracy?
    Czy może to ja mam tak niskie ambicje i potrzeby, że wychodzenie do pracy za 1500 poprawia mi nastrój w przeciwieństwie do siedzenia w domu całymi dniami. Bo wtedy "coś" robię. Ale jak siedzę w domu i czytam książki to już nie mam tego samego wrażenia że robię "coś". Czyli stawiam pracę wyżej niż rozwój intelektualny? Czy jestem zmanipulowanym wyrobnikiem? Trochę namieszane, ale mam nadzieję, że wiecie o co mniej więcej chodzi.
    #praca #pracbaza #depresja #samobojstwo #zycie #matrix
    pokaż całość

  •  

    jak byłem kiedyś ministrantem(8lvl) i łaziłem po kolędzie to w jednym z domów spytałem się czy mogę skorzystać z toalety. Zrobiłem sroga dwójkę a że każdy kibel inny to napchałem tyle papieru co u się. Zacząłem panikować kiedy zobaczyłem że podczas spłukania cała zawartość kibla zaczęła niebezpiecznie podnosić się do góry XD nie myśląc ani chwili dłużej uciekłem stamtąd w podskokach XDDD #zycie #koleda #gownowpis #truestory pokaż całość

  •  

    O kurwa Mirki jakie to prawdziwe...
    Tak na 90% pokrywa się z tym jak moje życie wygląda xD

    #zycie #bolistnienia #zalesie #logikaniebieskichpaskow #korposwiat #programista15k #przegryw #tinder

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i1.jbzdy.pl

  •  

    Pewien rolnik i jego syn mieli konia, dzięki któremu zarabiali na chleb. Któregoś dnia koń uciekł w siną dal - a sąsiedzi wołali: "Rolniku, Twój koń uciekł! Co za tragedia!". Rolnik odpowiedział na to "Może faktycznie tragedia, a może nie. Zobaczymy".

    Kilka dni później, koń wrócił do stajni, przyprowadzając kilka klaczy ze sobą. Sąsiedzi zawołali: "Rolniku, Twój koń wrócił, i przyprowadził kilka innych koni ze sobą! Co za szczęście!". Rolnik odpowiedział na to "Może faktycznie szczęście, a może nie. Zobaczymy".

    Później, w tym samym tygodniu, syn rolnika starał się oswoić jedną z klaczy - jednak ta zrzuciła go z siodła, przez co chłopak złamał nogę. Mieszkańcy wioski zawołali: "Rolniku, Twój syn złamał nogę! Co za tragedia!". Rolnik odpowiedział na to "Może faktycznie tragedia, a może nie. Zobaczymy".

    Kilka tygodni później wojsko przechodziło przez wioskę, biorąc ze sobą wszystkich zdrowych, młodych mężczyzn, aby dołączyli do walki. Nie wzięli ze sobą syna rolnika, który wciąż dochodził do siebie po wypadku. Przyjaciele rolnika mówili: "Twój chłopak uchronił się od niechybnej śmierci w bitwie, co za niebywałe szczęście!". Rolnik odpowiedział na to: "Może faktycznie szczęście, a może nie. Zobaczymy".

    Morał z tej historii jest taki, że - cokolwiek by się nie działo w naszym życiu - trudno jest to jednoznacznie ocenić jako "dobre" czy "złe", "szczęście" czy "tragedię"; jedynie z perspektywy czasu można mieć pełen obraz sytuacji. Warto jednak pamiętać o tym, że nikt z nas - tak naprawdę - nigdy nie będzie żył dostatecznie długo, by "mieć pełen obraz", więc na dobrą sprawę jest niebywałą stratą czasu zarówno uznawanie chwilowych niedogodności jako "wielkie tragedie" przez które wpadamy w depresję, jak i wkładanie wysiłku w coś, co na zewnątrz wygląda niesamowicie dobrze, ale w ogólnym rozrachunku może okazać się po prostu klapą.

    Mądrą rzeczą jest żyć w umiarkowaniu, starać się nie wychylać ani w jedną, ani w drugą stronę. Przyjmować to, co nas spotyka na klatę, niezależnie od tego, czy wydają się nam na pierwszy rzut oka "dobre" czy "złe". Życie, któro mamy, jest dużo przyjemniejsze jeśli akceptujemy to, czym nas obdarowuje, i staramy się wykorzystać to, co mamy, w najlepszy, możliwy sposób. Zamiast z góry oceniać to, co nas spotyka, jako "dobre" albo "złe", lepiej jest podejść do tego z rezerwą, mówiąc sobie: "Ciekawe, co z tego kiedyś wyniknie".

    #pasta #motywacja #takasytuacja #coolstory #mirko #przemyslenia #zycie
    pokaż całość

  •  

    Czy mając wykształcenie podstawowe przez idiotów że szkoły mam szanse znaleźć pracę przy biurze ?

    #przegryw #kiciochpyta #spierdolenie #praca #korposwiat #zycie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, płakać mi się chce nad losem, nawet nie wiem jak to przedstawić, ale jest niezwykle ciężko, tak się nie da żyć, niby okłamuje się, że będzie lepiej, ale dobrze wiem, że nie ma na to szans, chciałbym już, przecież klika lat temu to samo mówiłem a nie wiedziałem w jakim bagnie jestem, dla kogoś takiego jak ja jest tylko jedno wyjście i to już bardzo dawno powinienem. Od początku jak właśnie nie wcześniej byłem na taki los skazany #zycie #przegryw #tfwnogf #depresja #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    24 lata i brak bierzmowania i nie byłem w kościele od komunii..jutro mam księdza po koledzie
    Co robić?

    #przegryw #pytanie #spierdolenie #kosciol #zalesie #zycie

  •  

    Wkurwia mnie to jak internet opanował całe życie i teraz jest odpowiedzią na wszystko.
    Chcesz posłuchać muzyki? YouTube/Spotify/Tidal Chcesz ogladnąć film? CDA/Netflix/co tam jeszcze jest. Poczytać książkę? Chomikuj czy księgarnie internetowe. Wiadomości? Multum portali informacyjnych (w tym wykop). Nie można już skontaktować się z niektórymi osobami inaczej niż przez spierdolonego messengera który wymaga posiadania smartfona (nie mówiąc już o tym że jak masz zwykły telefon to jesteś kosmitą bo wielki świecący prostokąt jest już chyba tak niezbędny jak buty czy majtki).
    Są ludzie z którymi nie da się pogadać normalnie bo muszą być podłączeni do internetowej kroplówki cały czas i co 5 minut wgapiają się w smartfona czy 500 znajomych nie wrzuciło kolejnego selfie czy śmiesznego obrazka.
    To jest jakaś choroba czy coś? Dzisiaj nawet laski częściej podają profil na facegównie niż normalny numer telefonu.
    Jeszcze dojdzie do tego że dzieciom będą zakładać profile na tym ścierwie od razu po urodzeniu.

    Mnie to teoretycznie nie powinno nic obchodzić ale to utrudnia normalną komunikację z ludźmi i powoduje że zamiast robić coś to człowiek przychodzi do domu i ślęczy przed ekranem komputera, przedtem spędzając godziny nad ekranem smartfona. Dlatego pomyślałem żeby pierdolić wszystkie newsy, imigrantów, rząd czy inne pierdoły które NIC nie wnoszą do mojego życia, włączać komputer tylko wtedy kiedy mi jest potrzebny, zamiast siedzieć nad ekranem poczytać książkę, posłuchać muzyki, iść porobić zdjęcia... Cokolwiek jest lepsze niż siedzenie i marnowanie czasu na te bzdury. Nie korzystać z internetu poza komputerem i nie więcej niz jest mi potrzebne.

    Niby jestem z młodego pokolenia ale przeraża mnie że internet, twarzoksiążka i memy są wszędzie i jeszcze się rozpychają. Taka refleksja z mojej strony.

    #zalesie #internet #komputery #smartfon #technologia #technologie #zycie #facebook #youtube #spotify #netflix
    pokaż całość

  •  

    Mirki pamiętajcie, życie nie ma sensu jeśli w ciągu ostatnich 15 minut nikt nie dał Wam smakołyka...

    #pies #pokazpsa #zycie #rozkminy

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Witam. Na początku zaznaczam że mam trochę ponad 19 lat. Mam teraz taką rozkminę. Wczoraj byłem na spacerze z psem i przez około 10 minut stałem i patrzyłem na zachód słonca. Zdarza się mi to dość często i poprostu zachwycam się tym momentem i naprawdę doceniam życie. Czy ja jestem jakiś inny bo moji rówieśnicy jakoś mają takie rzeczy w dupie i raczej myślą jak zrobić żeby nawalić się jak najtańszym kosztem xd #zachodslonca #wschodslonca #zycie #pytanie #gownowpis pokaż całość

  •  

    Jedna z teorii powstania życia na ziemi. Dość ciekawe

    W latach 20. XX wieku Oparin w Rosji i Haldane w Anglii rozwijając ideę samorództwa zaproponowali model, w którym związki organiczne niezbędne do wytworzenia organizmu powstały w pierwotnej atmosferze Ziemi przy udziale światła słonecznego. Obaj przyjęli, że pierwotny skład ziemskiej atmosfery był zbliżony do składu atmosfery zewnętrznych planet Układu Słonecznego. Atmosfera taka zawierała znaczne ilości wodoru, amoniaku oraz metanu a niewiele tlenu. W efekcie licznych reakcji syntezy oceany zawierały znaczne ilości związków organicznych, co Oparin określił jako zupa pierwotna. Pomysł Oparina i Haldana zweryfikowali w doświadczeniu Stanley Miller i Harold Urey w roku 1953. Badacze składniki potencjalnej pierwotnej atmosfery Ziemi poddali działaniu światła oraz wyładowań elektrycznych, a następnie zbadali skład roztworu wodnego, będącego odpowiednikiem praoceanu. W prostej symulacji warunków panujących na Ziemi 4-5 mld lat temu w pierwszych doświadczeniach Miller uzyskał przynajmniej 5 aminokwasów, a w kolejnych doświadczeniach uzyskano ich ponad 20.

    #ciekawostki #kosmos #zycie #nauka
    pokaż całość

    źródło: milspch.jpg

  •  

    ja pierdole jaki przegryw w nowy rok, moja dziewczyna śpi zarzygana a ja oglądam motomyszy z marsa...
    #przegryw #oswiadczenie #stulejacontent #zycie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pochodzę z bardzo biednej rodziny z rozwiedzionymi rodzicami. W podstawówce i gimnazjum prześladowany z bardzo niskim poczuciem swojej wartości. Od 16 roku życia mieszkałem sam, maturę zdałem bez problemów i dostałem się na polibudę. Na studiach przestałem ciągnąć kasę od rodziców, praca w każde wakacje po 3 miesiące, za granicą (czasem po 19 godzin na dobę) tylko po to, aby przeżyć przez 9 miesięcy studiów. Często kolegom opowiadałem, że dużo też podróżowałem, bo każdy opowiadał, gdzie był co zwiedział. Tak studia minęły i od razu pierwsza praca.... całe 1300zł na rękę. Praca na budowie po dwóch latach podwyżka do 1500zł, były miesiące, bez ani jednego dnia wolnego (soboty i niedziele robiłem zaległości) .... Ledwo ciągnąłem koniec z końcem, ale nigdy się nie poddawałem. Jak firma upadła i przez 3 miesiące nikt nie dostawał wypłaty to ostatni schodziłem z placu budowy... Nie miałem wtedy nawet za co jedzenie kupić. Na szczęście zauważyły mnie inne firmy. Przeszedłem do zagranicznej korporacji, zarobki rosły 2krotnie, 3krotnie itp. Poznałem obecną żonę. Pochodziła z biednej rodziny, ale zawsze była bardzo pracowita. Można powiedzieć, że wyrwałem ją ze szponów "slumsów". Jak sobie przypomnę w jakich warunkach mieszkała na stancjach to aż mnie ciarki przechodzą... Firma wysłała mnie na szkolenie 6 miesięcy za granicę do "gorących" krajów, poleciałem już tam z żoną. Po szkoleniach zarobki wzrosły znowu i znowu. Jednak nigdy nie siadłem na laurach, pracowałem jeszcze ciężej i ciężej. Po pewnym czasie dostałem propozycje stanowiska managerskiego z zarobkami 20 krotnie wyższymi. W tym roku skończyłem 30 lat. Największym sukcesem w tym roku to zakup mieszkania bez kredytu dla ojca (wynajmował i mógł je stracić), oraz to że zawsze potrafiłem wspierać finansowo również i mamę jak była w poważnym dołku finansowym. Pomaganie najbliższym i ciężka praca to jest chyba nasz cel w życiu. Nigdy nie było łatwo, zawsze były wzloty i upadki, ale to chyba te upadki wzmacniają nasz charakter. Czy to jest ten słynny #sukces, nie wiem, ale im ciężej pracuje i im więcej pomagam to #czujedobrzeczlowiek. Mogę też z czystym sumieniem powiedzieć, że do wszystkiego doszedłem sam, niektórzy w gronie znajomych mając 30 lat dalej są na garnuszku rodziców... ale co oni sobą reprezentują....
    #marzenia #przemyslenia #zycie #dreamscometrue #anonimowemirkowyznania #nevergiveup !!!!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: gratuluje ale widzę w Tobie fiksacje na punkcie swojego pochodzenia. To nie ma znaczenia dla nikogo poza Tobą. Dziwie się ze to dla Ciebie tak istotne.
      Ważne jest żebyś pamiętał skąd przyszedłeś i dokąd zmierzasz, to cholernie ważne, ale to pierwsze jest istotne tylko dla Ciebie.

      Dla znajomych, podwładnych i otoczenia ważne jest tu i teraz. Skup się na tym co będzie a nie na tym co było. Sam bardzo długo skupiałem się na tym jaka drogę pokonałem, ale to nie ma znaczenia. Ważne jest to co przed Tobą. Usiądź i zastanów się co jest dla Ciebie istotne, rodzina, pieniądze, kariera?
      Zbuduj swój system wartości na tym co masz, co przeszedłeś i co chcesz osiągnąć. Nie chodzi o gonienie króliczka, czymkolwiek by on nie był.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pisze z anonimowych, bo jeszcze mnie ktoś rozpozna XD
    Zrobiło mi się jakoś smutno przy piątku. Wszyscy planują sylwestry, imprezy piątkowe, a ja byłem jedynie raz na imprezie gdzie było 5 osób XD
    Nigdy jakoś nie miałem kolegów/koleżanek. Przez internet? Mnóstwo. Ale w rzeczywistości praktycznie nikogo.

    Zaraz mi stuknie 25l, skończyłem studia. zarabiam jak człowiek z dużymi perspektywami rozwoju i zwiększenia zarobku (3 podwyżki w ciagu roku ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Wyglądam chyba całkiem spoko, ubieram się nie najgorzej. Miałem różową kilka lat i wszystkie jej koleżanki zazdrosciły jej takiego 'faceta'.

    No ale chuj z tego XD Nie mam żadnych znajomych, nie mam gdzie wyjść a żyje w największym mieście w Polsce. Jak ktoś mnie bliżej pozna, to nawet da się mnie lubić, ale potem i tak wszyscy znikają. Nie mam problemu z poznawaniem nowych osób, nie mam depresji, nie boje się ludzi.

    Nawet na tinderze jak sobie siedze, to nie łapie mi zadnych par XD Myślicie, ze nie zmienianie swojej lokalizacji wplywa na to? Pracuje z domu, więc nie poruszam się za bardzo. Jak wychodzę się przejść, to czasem coś złapie. Nie wierze, ze żadnej się nie podobam XD

    Wkurwia mnie to wszystko, czuje, ze cała młodość mi uciekła, bo zawsze byłem sam i nie bardzo wiem jak to zmienić.
    Za 2 tygodnie będę znów w mieście, to pójdę na jakikolwiek wolontariat. Może tam mnie ktoś polubi (・へ・)

    #przemyslenia #zycie #niebieskiepaski #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      OP: @DerMirker: Nic mnie w Polsce nie trzyma. Znajomych przez internet nadal mogę mieć będąc w innym kraju. Do rodziców raz na rok moge wpaść i tyle.

      @Kadej: u mnie wystarcza kilka godzin poza 'standardową lokalizacją". No ale za często to nie bywam poza nią XD

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @booYa_CTD
      pokaż całość

    •  

      Ktoś mógł stracić starych znajomych a z różnych względów a nie bardzo zyskać nowych. Ja co prawda mam znajomych, ale więcej mi ich ostatnio ubyło niż przybyło.

      @Kadej: Jasne, to przecież napisałam że znajomości się urywają z czasem ale naprawdę wsród tylu osób (3 szkoły, studia, firmy, imprezy, wszystkie zajęcia poza szkolne, hobby, pasje) nie znalazł ludzi którzy zostali na dłużej? Nie nawiązał żadnej głębszej przyjaźni?

      Problem jest taki, ze w tym momencie nie poznaje wcale nowych osób. NIe mam gdzie tego robić.
      Co do pracy.. praca zdalna to moje marzenie XD Jeszcze ze 2 lata takiej pracy i szukam czegoś zza granicy. Wtedy po prostu wyjade stąd i będę samotnie zwiedzał świat.


      @AnonimoweMirkoWyznania: Rozumiem że praca zdalna to marzenie, ale nie poznasz nowych osób siedząc przed kompem całe dnie, niestety nikt nie zapuka do Twoich drzwi i nie powie "hej, zostań moim przyjacielem" a w Twoim wieku miejsce pracy jest najlepszym miejscem do integracji. Możesz liczyć, że poznasz dziewczynę z dużą ilością znajomych, ale to będą zawsze jej znajomi, po rozstaniu zostaną z nią. Ale w sumie jak za 2 lata masz zamiar samotnie podróżować, to nie wiem czy jest sens się starać o coś co i tak za niedługo zaprzepaścisz na własne życzenie. I dlaczego tych swoich licznych e-znajomości nie przenosisz do prawdziwego życia?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  
    hektor21

    +11

    < bądź mną level 18
    < impreza na rozpoczęcie roku akademickiego
    < godzina już poranna
    < piosenka księżycowa
    < stoisz przy ścianie ona podchodzi
    < zatańczysz?
    < obejmuje Cię
    < jesteście blisko
    < "kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart"
    < wychodzicie na zewnątrz już jasno
    < o mój boże jaka ona jest śliczna
    < drobna brunetka w turkusowej, zwiewnej sukience pod kolor oczu
    < odprowadzasz ją
    < spotykacie się
    < kochacie się szczerze
    < wzajemne wprowadzanie into seksy
    < miłość kwitnie
    < 3 levele później
    < wyjdziesz za mnie?
    < ... przyjmij tę obrączke jako dowód...
    < jesteście najszczęśliwszymi ludźmi na świecie
    < zło tego świata was nie dotyka
    < miłość nadal kwitnie, uczucie się umacnia
    < level 25 i dwie kreski
    < córeczka imię Agnieszka
    < level 26 dziwne zachowanie ukochanej
    < bóle głowy, wymioty, gdzie ja jestem?
    < ona mdleje
    < szpital, badania
    < nowotwór: pozytywny, glejak
    < o ja pierdole
    < chemia
    < przerzuty
    < "zostało jej kilka tygodni"
    < odwiedzasz ukochaną Ci osobę z córką
    < "kim jesteś"
    < w samochodzie płaczesz
    < odeszła do lepszego świata
    < załamanie, depresja
    < level 28
    < straciłeś prace dobrą prace
    < zapierdalasz na budowie, nocami w piekarni
    < 15 października 2014
    < włączasz radio w kuchni
    < gotujesz kolacje dla gości
    < kaczka do piekarnika
    < piosenka księżycowa w radiu
    < siadasz na sofie
    < dotyk jej rąk na twoich barkach... policzka i włosów na torsie...
    < nostalgia
    < płaczesz
    < przychodzi mała
    < tatę czemu płaczesz?
    < taka podobna do matki...
    < pukanie do drzwi
    < mała otwiera
    < teściu z teściową
    < obejmują Cię i płączą z Tobą
    < kaczka pyszna
    < zjedli w milczeniu
    < ogladanie zdjęć ze studiów
    < płaczecie
    < 15 października - wtedy odeszła
    < na zawsze zachowasz ją w pamięci
    < dodaj wpis na mirko

    #przegryw #praca #zycie #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    Czasem siedzac przed monitorem ciezko jest zobaczyc, ze po drugiej stronie sa nie tylko bity, ale prawdziwi ludzie ze swoimi problemami. Dzis skontaktowala sie z nami policja po wpisie jednego z uzytkownikow, ktory opisywal chec samobojstwa. Czesto tego rodzaju wpisy sa fake’iem, ale w tym wypadku, dzieki czujnosci Wykopowiczow (ogromne podziekowania!), po ustaleniu adresu na podstawie podanego przez nas IP, patrol policji zdiagnozowal, ze rzeczywiscie istnialo duze zagrozenie zycia...

    #wykop #zycie #wykoppomaga #policja
    pokaż całość

  •  

    Od Nowego Roku u mnie wchodzi filozofia XD, bo mnie wykończą ci mali, głupi ludzie. Mam prawo być szczęśliwa.
    #zycie #filozofiaxd

  •  

    #glupiewykopowezabawy #pracbaza #zycie #praca Po świętach jestem bardziej zmęczony niż po robocie. Kto jutro pracuje ten plusuje !!

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Czasami mam wrażenie, że ludzie traktują mnie jak taką prostytutkę od spraw emocjonalnych. Czyli ja, zamiast dawać dupy, daję "uszy". Ludzie mi gadają o swoich problemach, a ja tego słucham. Potem słyszę tylko, jaki to jestem fajny, pomocny. Zero empatii z ich strony, żeby zapytać co u mnie. Nawet jak zapytają, to wypowiem ledwo jedno zdanie, a potem i tak wracają do swoich spraw. Niestety to moja wina. Chciałem jakoś "wyjść do ludzi" i przeczytałem w pewnej książce, że najlepszym sposobem to słuchać ludzi, zadawać pytania. Bo ludzie uwielbiają o sobie gadać. Szkoda tylko, że nie zdawałem sobie wtedy sprawy z tego, jak to jest kurewsko uciążliwe i męczące dla psychiki. I oczywiście oni nigdy nie zechcą pogadać o czymś pozytywnym, albo chociaż o czymś neutralnym. Bo chętnie bym mógł słuchać kogoś, jeśli by gadał o czymś pozytywnym, ale tak? Zawsze jest to pesymizm, którym też się potem zarażam. A może to ja robię wymówki, bo najwygodniej mi, gdy spędzam samotnie czas przed laptopem w internecie? Nie umiem u siebie tego rozróżnić, czy komfort mojej samotności wynika z mojej "natury", czy po prostu już to jakoś podświadomie zaakceptowałem i nie mam ochoty na kontakt z innymi ludźmi. Nie pomaga też fakt, że jestem małomówny.
    #zalesie #samotnosc #przegryw #zycie
    pokaż całość

  •  

    Kto poszedł na pasterkę?

    pokaż spoiler No ja....

    Kogo napadło 12 cyganów?

    pokaż spoiler No mnie....

    Kto ma zjebane święta?

    pokaż spoiler Nawet nie pytajcie....


    Mirki dajcie kilka plusów na zregenerowanie obitego ryja ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #swieta #wigilia #japierdole #zycie #smutnazaba
    pokaż całość

  •  

    Nie ma jak to najebany ojciec w wigilie nawet zjeść sie nie dało ,jeszcze matka nie kupiła mi prezentów ja pier..nienawidze świąt

    #przegryw #oswiadczenie #spierdolenie #patologia #zalesie #swieta #zycie

    źródło: MjVR8sV.png

  •  

    Mirabelki i Mirki uważajcie na siebie w czasie drogi na wspólne święta do rodzin, aby wam tego radosnego i ciepłego czasu nic nie zabrało. Naprawdę wystarczy chwila nieuwagi, pośpiech, a ten radosny czas może się przemienić w najgorszy okres w życiu. Dziś dostałem kolejne zlecenie do wypadku w którym śmierć poniosło małe dziecko, powiem wam, że mimo kilku lat doświadczeń nadal widok zabieranego ciała szczególnie dziecka po wypadku, widok rozpaczającej rodziny w szczególności w tym okresie wywołuje u mnie spore emocje. Często odwiedzający nas klienci ( ci żyjący) mają potrzebę wyżalenia się, gdy się ich wysłuchuje człowiekowi zmieniają się życiowe priorytety, gdyż często mając wszystko, można w jednej chwili to wszystko stracić, cały sens istnienia. Nie polecam tego doświadczenia ani wam, ani waszym bliskim. Czasem warto zwolnić, trochę się spóźnić, ale dotrzeć cało i bezpiecznie do celu.

    Z okazji Świąt Bożego Narodzenia pragniemy złożyć Wam życzenia tego, co najważniejsze – zdrowia, szczęścia, pomyślności oraz miłości. Niech ten okres świąteczny będzie dla Was okazją do rodzinnych spotkań, chwil radości i zadumy

    #pracbaza #zycie #smierc #swieta #bozenarodzenie #zyczenia #wigilia
    pokaż całość

  •  

    Znalazłem konkretną dziewczynę i myślicie że ma dobre zamiary, czy jestem zbyt naiwny?
    #randki trochę #heheszki a trochę #zycie

    źródło: haczyk.png

    Gdzie jest haczyk?

    • 301 głosów (14.77%)
      To trans
    • 685 głosów (33.61%)
      Ma długi i będzie żebrać o pieniądzę
    • 157 głosów (7.70%)
      Ukrywa, że jest samotną matką
    • 216 głosów (10.60%)
      Jest w ciąży i chce mie wrobić w ojcostwo
    • 172 głosy (8.44%)
      Ma nie swoje zdjęcia i naprawdę jest 1/10
    • 217 głosów (10.65%)
      Robi sobie ze mnie jaja i nawet nie zadzwoni
    • 290 głosów (14.23%)
      inne, napisz w komenarzu
  •  

    Często trafiam na pewnego pana, który rozdaje ulotki. Ma ok. 50-60 lat, smutek w oczach, wydaje się być w zupełnie innym świecie. Ilekroć przechodzę w pobliżu i go widzę, specjalnie przechodzę na jego stronę i biorę ulotkę. Może to głupie, ale myślę sobie, że jak je rozda, to będzie miał fajrant i nie będzie musiał łazić na zimnie i wciskać ludziom tych papierków. Niestety jakieś 95% osób go omija, odpycha dłoń jak podaje ulotkę, krzywo patrzy.

    Zawsze smuci mnie taki widok.

    #smuteczek #zycie #oswiaczeczenie
    pokaż całość

  •  

    Jesteś zbyteczny. Świat nie dba o ciebie (cywilizacja jest usłana kośćmi mężczyzn)

    Mężczyźni zawsze byli zbyteczną płcią. Jest to biologiczna prawda naszego gatunku. Liczba macic plemienia stanowiła jego najważniejszy zasób: zdolność rozmnażania.

    Jeden bardzo szczęśliwy mężczyzna mógł wygenerować wystarczającą ilość nasienia, aby zapłodnić kobiety z całego plemienia. A co z innymi mężczyznami? Mają właściwie ZEROWĄ wartość reprodukcyjną. Ich jedyną wartością jest to, co mogą "dostarczyć" dla plemienia.

    Właśnie dlatego kobiety są uprzedmiotowione ze względu na swoje piękno, a mężczyźni są uprzedmiotowieni ze względu na swoje zasoby. Jest to najbardziej podstawowy wkład każdej z płci w przetrwanie naszego gatunku.

    Co to oznacza? Twoje życie jest właściwie bezwartościowe. Na tym świecie są tylko dwie osoby, którym naprawdę na tobie zależy: twoja mama i twój tato - jeśli jeszcze są w pobliżu. SPOŁECZEŃSTWO MA CIĘ GDZIEŚ. Beznadziejne, ale taka jest nasza biologiczna tendencja.

    Mężczyźni ryzykowali swoje życie, aby odkrywać świat, wykonywać niebezpieczne prace i walczyć na wojnach. Miliony mężczyzn zostało zmielonych w pył pod butem współczesnej machiny wojennej. I w imię czego? Zasobów.

    Zostało po nich JEDYNIE WSPOMNIENIE w postaci nagrobków na cmentarzach i smutku ich matek, od kiedy otrzymały maszynowe pismo z wojska.

    Cywilizacja jest usłana kośćmi mężczyzn.

    Jesteś zbyteczny. Społeczeństwo nie dba o ciebie. DBAJ O SIEBIE W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI. ZAWSZE. Ponieważ poza twoją matką, nikt inny nie będzie.

    Przełożyłem z r/TRP od leftajar - treści tłumaczeń taguję #redpillhandbook (* to dodatkowy tag, #redpill jest głównym)

    #redpill #theredpill #historia #wojna #logikaniebieskichpaskow #rozwojosobisty #zycie
    pokaż całość

    •  

      taki dobrobyt, że żaden mężczyzna nie musi dostarczać zasobów drugiemu. Tak, to wciąż ma miejsce w skali makro

      @Flypho: tym bardziej, nie neguje to zbyteczności mężczyzn w kontekście społeczeństwa, ta mentalność dawnych czasów przetrwała do dziś (i jest namacalna, choćby w statystykach i konformizmie społeczeństwa), poza tym twoim zadaniem nadal jest dostarczanie zasobów (patrz system podatkowy, oraz 4 poziom mgtow - wycofanie gospodarcze) pokaż całość

    •  

      poza tym twoim zadaniem nadal jest dostarczanie zasobów (patrz system podatkowy, oraz 4 poziom mgtow - wycofanie gospodarcze)

      @krazben:
      To jest część zapłaty za życie w społeczeństwie. A w Polsce praca też nie jest obowiązkowa.

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Moje życie może być scenariuszem tudnych spraw. W niedziele powiesił się znajomy z pracy, w środę umarła babcia, przejechali mi kota,a dzisiaj dowiedziałem się że babcia mojego szwagra umarła i pogrzeby babć będą w moje urodziny. Święta tak fajnie rozjebane
    XD
    #zycie #cosieodjebalo #wtf #toniejestzarzutka #zalesie #gorzkiezale pokaż całość

  •  

    SkoñczyøemPamiętam jak za gówniarza rodzice mi
    mówili, żebym się uczył, bo skończę jak
    ci panowie, którzy jeżdżą śmierciarką.

    - Skończyłem najlepsze liceum w mieście.
    - Skończyłem studia ze średnią 4,5.

    Ostatnio jadę z moimi rodziczami zawieźć ich na jakąś imprezę.

    Nagle śmierciarka, a ja rzucam komentarz:

    - Zobaczcie. Skończyłem najlepsze liceum w mieście, skończyłem studia z niezłym wynikiem, a nadal zarabiam mniej niż ten na śmieciarce. (╯︵╰,)

    POLSKA!

    #takbylo #takaprawda #zalisie #polska #zycie #pieniadze #heheszki
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #zycie

0:0,0:1,0:0,0:1,1:1,0:2,0:2,0:1,0:1,0:1,0:2,1:4,0:2,0:2,1:0

Archiwum tagów