•  

    Cześć Mireczki! Całkiem niedawno użytkownik @Kasia123456789 wspomniał w swoim wpisie to tym, że to m.in. dzięki moim postom wziął się bardziej w garść i wzniósł swoją pracę nad sobą na jeszcze wyższy poziom. Nietrudno się domyślić, że to dodało mi skrzydeł i zmotywowało do tego, aby wrócić do publikacji tekstów. Dziś rozmawiamy o dalszej części serii o męskości, a konkretnie o walce.

    @Kasia123456789: Jeszcze raz wielkie dzięki za Twój wpis. Naprawdę dodał mi otuchy <wstydzioch>

    ---------------------------------------------------------

    WALKA (AKCEPTACJA BÓLU I STRACHU)
    Gdzieś daleko stąd, w Brazylii, żyje plemię Sateré-Mawé. Młodzi chłopcy tego plemienia, aby stać się mężczyznami i wojownikami muszą przejść określony rytuał, którego bohaterami – oprócz nich samych – są również setki owadów. Insekty o których mowa to paraponera clavata potocznie zwane „bullet ants”, czyli „mrówki pociskowe”. Swoją nazwę zawdzięczają jadowi, który wyrządza tak silny ból jak postrzał z broni palnej.

    Mrówki są najpierw usypiane przez szamana, a następnie umieszczane w rękawicach zrobionych z liści. Młodzi chłopcy wsadzają w nie ręce i gdy mrówki się budzą, zaczynają bezlitośnie kąsać. Inni wojownicy tańczą i śpiewają wokół chłopca, który musi wytrzymać w tych rękawicach pełne 5 minut! Po tym wydarzeniu ręce pozostają obolałe przez wiele godzin, a ciało może doświadczać konwulsji przez kolejnych kilka dni. Jaki jest sens tego rytuału, który z perspektywy cywilizacji zachodu może wydawać się barbarzyński?

    ***

    RANY
    Znamienne dla naszej cywilizacji jest wycofywanie się z konfrontacji z problemami przez (wdawałoby się) inteligentnych mężczyzn i jednoczesne sprowadzanie tej konfrontacji tylko i wyłącznie do brutalnej przemocy (przez tych mniej inteligentnych samców). Zarówno pierwsza jak i druga droga prowadzą donikąd, albowiem o ile unikanie konfrontacji z życiowymi wyzwaniami nie pozwala mężczyźnie rozkwitać, o tyle głupia przemoc też niczego go nie uczy. Rozwiązanie znajduje się gdzieś zupełnie indziej.

    Życie mężczyzny to ból.

    Możemy chcieć wypierać ten problem (wycofanie) lub zamienić go „jedyny słuszny” aspekt życia mężczyzny (przemoc). Nie uciekniemy jednak od tego, że każdy z nas, w jakimś stopniu, zranił i rani siebie lub „wewnętrznie krwawi” od ran zadanych przez życie. Rany te nie mają tylko charakteru fizycznego, z którego szybko się wyliżemy. Podobnie jak w przypadku samodzielności – mają też charakter emocjonalny i intelektualny. Po prostu życie czasami nas ugodzi tak przykrym doświadczeniem lub słowem, że żyć się odechce. Ale „karawana jedzie dalej”, więc nadal i trzeba umieć sobie z tym bólem radzić.

    A rany zadane mężczyźnie są czasami bardzo głębokie. Jedną z pierwszych, które otrzymujemy, to rana od ojca. Czasami jest to toksyczna relacja, innym razem jest to emocjonalny brak wsparcia, a jeszcze w innym przypadku może to być kompletny brak ojca w ogóle lub umyślnie zadany ból przez ojca, który szczerze nas kocha, ale musi nas zranić, abyśmy mogli dalej dorastać. Błędne jest jednak myślenie, że tylko ojciec nas skrzywdzi. Krzywd w życiu mężczyzny będzie dużo więcej.

    Ból przyjdzie od strony matki, gdy będzie chciała, abyśmy wreszcie wyprowadzili się z domu i niczym pisklę wyrzucone z gniazda – „nauczyli się latać”. Ból przyjdzie od strony świata, który w naszym wyobrażeniu nie tak powinien wyglądać, a z którym niejednokrotnie przegramy potyczkę o niego samego. Ból przyjdzie od strony kobiet, które złamią nam serce, by w konsekwencji nauczyć nas kochać… a finalnie ból przyjdzie od strony naszych dzieci, które jednym zdaniem „Nienawidzę Cię!!!” zabiorą nam ochotę do dalszej egzystencji i wystawią naszą miłość do nich na próbę.

    ***

    STRACH
    Ból to naturalna część życia mężczyzny i wojownicy z plemienia Sateré-Mawé wiedzą o tym najlepiej. Dlaczego? Albowiem, żeby w pełni stać się w tym plemieniu wojownikiem, omawiany wyżej rytuał należy powtórzyć 20-krotnie. Czasami zajmuje to kilka miesięcy, czasami kilka lat.

    Ale mrówki pociskowe w rękawicach to nie jedyny sposób na pozwolenie młodemu chłopcu przejść z jego świata do świata mężczyzn. Świat pełen jest pomysłów na to jak sprawić, aby chłopca zamienić w mężczyznę lub podtrzymać etos męskości w plenieniu. Podwieszanie się za skórę ma swoje korzenie w Ameryce Północnej, a plemiona żyjące w Vanuatu, państwie Oceanii, praktykuję „land diving”, które stało się prekursorem skoków na bungee. Rytuały te mają jeden cel – uczyć mężczyzn i przypominać, że strach, który pojawia się przed tym rytuałem, jest naturalny i należy się z nim oswoić (oczywiście poza przebłaganiem o dobre plony, co wydaje się oczywiste ;) ). Tylko wtedy będziemy w stanie „sięgać po więcej”.

    Nie unikniemy strachu i bólu z nim związanego. Strach pojawi się za każdym razem, gdy będziemy chcieli sięgnąć dalej niż możemy. Kiedyś strach potencjalnej porażki towarzyszył wyprawie Kolumba, kiedy podróżując po Oceanie Atlantyckim dobił do połowy zapasów żywieniowych, a jeszcze nigdzie nie dopłynął i musiał podjąć decyzję, czy wracać czy płynąć dalej? Dziś strach towarzyszy inżynierom Elona Muska, kiedy ich kolejny projekt ląduje na powierzchni lądowiska, a jutro będzie towarzyszył astronautom, którzy będą frunąć statkiem, aby postawić pierwsze kroki na Marsie.

    Strach będzie z nami zawsze. Czy tego chcemy czy nie. Możemy go wypierać lub omijać lub możemy stwarzać pozory, że go nie ma… albo możemy nauczyć się z nim konfrontować, walczyć i wygrywać.

    ***

    AGRESJA
    Umiejętność walki to nie sprawne robienie krzywdy drugiemu człowiekowi. Ktoś kto potrafi się dobrze bić jest tylko dobrym „fighterem”. Istotą męskości nie jest bycie „fighterem”, ale wojownikiem. Każdy z nas w głębi duszy wie, że największy potwór, z którym kiedykolwiek przyjdzie nam się zmierzyć jest w nas samych, a w tej walce pięści nie pomogą.

    W naszych czasach agresja jest krytykowana i jednoznacznie uznawana za złą, gdyż kojarzy się tylko i wyłącznie z przemocą. I im bardziej jej zakazujemy, tym bardziej jest ona kumulowana i tym bardziej wybucha, gdy ma okazję, tworząc chaos i siejąc śmierć. Ale agresja może być dobra, jeśli zamiast tłumieniq jest prawidłowo ukierunkowana.

    Pamiętam jak byłem w odwiedzinach u mojej siostry i jej synka, a mojego chrześniaka – Bartusia – oraz u mojej mamy, która też ją odwiedzała. Bartek miał wtedy 4 lata i jak na 4-latka przystało, uwielbiał się bawić. Zacząłem z nim grać w piłkę i Bartek za każdym razem starał się ją kopnąć coraz mocniej. Niestety za którymś razem kopnął ją bardzo mocno, ale nie trafił tak jak trzeba i w wyniku tej sytuacji przewrócił się silnie uderzając plecami i głową o podłogę.

    W całym mieszkaniu rozległ się płacz.

    Bartuś pobiegł w ramiona mojej siostry, a moja mama jednoznacznym spojrzeniem dała mi do zrozumienia, że mam natychmiast przestać bawić się z nim w ten sposób. W tym czasie ja nie mówiłem mu, żeby przestał płakać, ale jednocześnie nie „niańczyłem go”. Zamiast tego podszedłem do niego, gdy trochę ochłonął i powiedziałem z troską w głosie:
    - Słuchaj, Bartuś, ja wiem, że Cię teraz boli, dlatego płacz. Płacz ile masz tylko na to ochoty. Wypłacz się ile chcesz, ale potem – gdy będziesz gotowy – wróć do zabawy i graj z wujem dalej.
    Bartek wypłakał, co miał wypłakać, uspokoił się i wrócił do gry, by kopać piłkę jeszcze mocniej i jeszcze lepiej niż wcześniej.

    Kobiety są nadopiekuńcze. Chcą chronić dziecko przed krzywdą, ale tak naprawdę często chowają dzieci pod kloszem, a chłopców (i dzieci w ogóle) się tak nie wychowuje, bo chłopiec nie ma uciekać przed problemami, ale ma się umieć z nimi konfrontować i wygrywać. W momencie, kiedy Bartuś nie miałby obok siebie mnie, najprawdopodobniej nie wróciłby już do gry. To nauczyłoby go, że za każdym razem, gdy dozna w życiu porażki, ma się wycofać. I później obserwujemy efekty takiego wychowania. Najlepiej to widać na przykładzie dziewczynek, które, gdy tylko dochodzi do konfrontacji z partnerem „strzelają focha” i pędzą w ramiona mamy żalić im się przez telefon. Ludzie uciekają od problemów, bo tego zostali nauczeni.

    ***

    RYZYKO I PORAŻKA
    „Żeby wygrać, trzeba grać” – mówi przysłowie, a gdy bokser zadaje cios, jednocześnie odsłania się przeciwnikowi – mówi doświadczenie. Bokser może cały czas walczyć w gardzie i bronić się, ale żeby wygrać mecz, musi zaatakować. A co jeśli akurat podczas tego ataku rywal trafi w odsłonięte miejsce? Bokser musi podejmować ryzyko nawet tak wielkie jak Muhammad Ali w 1974 podczas "The Rumble in the Jungle". Mężczyzna musi podejmować ryzyko. I mężczyzna musi się tego w życiu nauczyć. Ale jak to zrobić?

    Żeby nabrać pewności siebie w tym procesie, musi się nauczyć przegrywać. Tylko gdy pozna gorycz porażki, będzie w stanie oswoić się z uczuciem „dostania od życia wpierdolu”… i tylko wtedy będzie musiał „włączyć światło” i nauczyć sobie z tym radzić. Dzięki temu strach zacznie odgrywać w jego życiu coraz mniejszą rolę, bo będzie coraz bardziej ujarzmiony.

    Ważne jest jednak, żeby gorycz porażki płynęła z konkretnych czynów, które mężczyźni podejmują w trakcie wyzwania, a nie tylko ze słów i przemyśleń. Często na wykopie obserwuje się chłopaków, którzy negatywnie wypowiadają się o kobietach nie mając z nimi żadnego doświadczenia. Swoje opinie kreują tylko w oparciu o teorie i zasłyszane historie, a umówmy się – jest ogromna różnica między przeczytaniem wpisu na blogu o tym jak ktoś skoczył na bungee, a wykonaniem tego skoku samodzielnie.

    Później tacy chłopcy idą z takim nastawieniem w świat i nie podejmują walki o miłość, bo po co? Przecież wszystkie kobiety to kurwy. Robić karierę? Po co, skoro wszyscy przedsiębiorcy to Janusze biznesu i małpy nosacze! Uprawiać sport? Po co, skoro kobiety nie rzucą się na takiego jak oszołomione samice! Najlepiej się położyć i umrzeć. Wszystko jest bez sensu, nie warto walczyć o nic.

    Trudno, żeby chcieli walczyć – przecież nigdy w życiu walczyć nie musieli.

    ***

    PRAWDZIWY WOJOWNIK
    Pod koniec czerwca ubiegłego roku wraz z dużą grupą moich znajomych imprezowaliśmy na działce u jednego z nich. Gdy przyszedł zmierzch i rozpoczął się wieczór my już bawiliśmy się przy ognisku. W jego trakcie rozpoczęła się dyskusja na temat samodzielnej edukacji dzieci i organizator powiedział, że słyszał kiedyś o grupce osób, która była uczona w domach przez rodziców i okazało się, że po latach byli dużo lepiej wyedukowani niż dzieciaki, które uczyły się w tradycyjnych szkołach. Był tylko jeden mankament – nie były obyte z ludźmi i kompletnie nie potrafiły się odnaleźć w relacjach międzyludzkich. Mój inny kolega podsumował to zdaniem, że: „To prawda, bo niestety, ale w szkole trzeba dostać wpierdol, ale i też spuścić wpierdol”.

    Walka towarzyszy życiu mężczyzny. Bardzo często mówi się o tej walce, która jest widoczna, czyli np. bójkach, ale znacznie mniej mówi się o walce wewnętrznej związanej z rozterkami życiowymi, zapewnieniem rodzinie godnego życia czy walce o związek i miłość ukochanej. Tych ostatnich często nie widać, ale to nie znaczy, że mają miejsca w męskiej duszy. I dokładnie to różni „fightera” od „wojownika”. „Fighter” to osoba, która potrafi wygrywać tylko konfrontacje fizyczne. „Wojownik” to mężczyzna, który potrafi przede wszystkim wygrywać siebie oraz bliskich czy serca i umysły innych ludzi.

    Agresywny i pełen przemocy „fighter” przepełniony jest rządzą krwi. Ma zazwyczaj tak niskie poczucie swojej własnej wartości, że musi zrobić krzywdę innym osobom, aby poczuć się lepiej. Niestety z nienawiścią, która nim kieruje, jest tak, że nigdy nie znajdzie się wystarczająca ilość zła, która dałaby mu spełnienie. Mimo to szuka.

    Wojownik nie lubi przemocy, ale nie oznacza to, że nie potrafi jej stosować. Robi to, owszem, ale tylko w chwilach, gdy nie ma innego wyjścia. Każdy normalny facet wie bowiem, że przemoc absolutna (np. mordowanie ludzi) jest zła, bo jest bez sensu. Gdyby w czasach prehistorycznych mężczyźni wciąż się między sobą mordowali, obniżaliby zdolności obronne i łowieckie swojego stada, a to się po prostu nie kalkulowało. Mężczyźni musieli się trzymać razem, ale jednocześnie musieli stale i w miarę bezpiecznie testować siebie i swoją agresję. I m.in. dlatego powstał sport.

    Wojownik nie lubi przemocy, ale nie oznacza to, że nie potrafi jej stosować. W swojej książce „Książę” Niccolo Machiavelli pisze o tym, że lud zawsze obali tyrana, czyli osobę, która stale używa przemocy. Pisze również o tym, że lud osoby łagodnej i roztropnej będzie się słuchał… ale pod jednym warunkiem – będzie wiedział, że ta osoba potrafi być okrutna. Z tego względu Machiavelli radził, aby tuż po objęciu rządów np. w sposób bardzo krwawy rozprawić się wyjątkowo nielubianą postacią lub grupą wichrzycieli. W ten sposób nowy władca pokazywał, że jeśli ludzie nie będą się słuchać, poniosą tego konsekwencje (bardzo podobna akcja ma miejsce w książce „Gra Endera”, którą serdecznie polecam). W ten sposób wyznaczał granice. Jeśli w swojej dalszej karierze posługiwał się charakterem i umysłem, a nie tylko i wyłącznie przemocą, miał zapewniony spokój panowania. Dlaczego? Bo jest ogromna różnica między tym, że jest się okrutnym, a tym, że umie się nim być i decyduje się nim nie być.

    Mężczyzna musi umieć uderzyć, ale to nie oznacza, że ma wciąż szukać zaczepki. Mężczyzna zna siebie, wie kim jest i w głębi siebie woli, aby osoby z jego otoczenia rozkwitały. Te osoby muszą jednak znać granice. I u każdego mężczyzny to widać po oczach – nie pełnych agresji, ale łagodnych i zdeterminowanych. Dzięki świadomości, że mężczyzna uderzy, jeśli będzie trzeba, ale nie bije na co dzień, ludzie czują się bezpiecznie. Z jednej strony wiedzą, że mogą rozwijać się pod jego skrzydłami, a z drugiej czują, że jeśli pojawi się zagrożenie wewnętrzne lub zewnętrzne – wojownik zareaguje i obroni podopiecznych.

    Nasze czasy są niestety zdominowane przez „fighterów”. Ludzi, którzy myślą, że przemoc jest „męska”. I jest ich mnóstwo zarówno wśród osób z lewej jak i prawej części ideologicznej sceny politycznej. Dla nas, mężczyzn, zbliża się czas próby. Prędzej niż później będziemy musieli na nich podnieść rękę, bo ilość stworzonego przez nich zagrożenia na jakie im pozwoliliśmy powoli osiąga granice ostateczne.

    ***

    CZEGO NAS TO UCZY?
    Męskie wnętrze to pole bitwy. Walczymy ze sobą o siebie, ale ta walka musi się odbywać, abyśmy stawali się silniejsi. Silniejsi fizycznie, aby móc się lepiej bić i bronić. Silniejsi charakterologicznie, abyśmy mogli z większą pewnością podejmować inicjatywy i współdziałać z ludźmi. Silniejszy intelektualnie, abyśmy lepiej realizowali swoje cele.

    Jak to robić? Nauczyć się podejmować ryzyko. Pomimo strachu stawiać na swoim, zabierać głos w rozmowach, rzucać światu i ludziom wyzwanie swoją postawą, nie zgadzać się i kłócić jeśli trzeba, nie odpuszczać – walczyć do zwycięstwa. Możliwe, że na początku nikt nie będą nas poważać i nie będą nas słuchać, ale siła tkwi w konsekwencji.

    „Nie jesteś swoim kontem bankowym. Nie jesteś ciuchami, które nosisz. Nie jesteś zawartością swojego portfela. Nie jesteś swoim rakiem jelita. Nie jesteś swoją kawą espresso. Nie jesteś samochodem który prowadzisz. Nie jesteś swoimi pieprzonymi spodniami khaki.”

    Wstań i walcz.

    Walka to nauka konfrontacji. Efektem tej walki zawsze jest ból i strach. Nie ominiemy ich, więc należy się ich uczyć i ujarzmiać. Celem walki w życiu mężczyzny jest nauczenie się radzić sobie ze swoimi słabościami, a więc pokonywać siebie. Wielokrotnie doznamy przy tym porażki i nie należy się tym aż nadto przejmować, ale wyciągnąć z tego lekcję i iść dalej. Dlaczego? Albowiem prawdziwego mężczyznę nie poznajemy tylko i wyłącznie po tym jak walczy, ale przede wszystkim po tym jak szybko podnosi się po porażce.

    Życie mężczyzny to ból.

    ---------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    ---------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp
    15. Męskość - Podróż wgłąb siebie
    16. p0lka

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu @DasAchtung @bihu @Keitashin @blaszcz @Szymp @Stealth
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty (lub się z niej usunąć), piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    #wychodzimyzprzegrywu #wygryw #meskosc #mezczyzna #rozwojosobisty #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #psychologia #przegryw #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: 17 Meskosc - walka.jpg

  •  

    W świetle wpisów na tagu #p0lka oraz innych znaleziska na głownej (jak np. Sekretne życie Simona Mola czuję się zobowiązany napisać kilka słów do #niebieskiepaski ale szczególnie #rozowepaski, żeby rozwiać wątpliwości na temat "wspaniałości" Hiszpanów lub tego jak fantastyczni są murzyni w kontrze do tego, że polskim chłopakom brakuje luzu. Otóż nie brakuje - jest zupełnie na odwrót, a za powodem dla którego #p0lka tak często rzuca się na "egzotyczne mięso" stoi nic innego jak mechanizm zwany dyferencjacją płciową. Na czym polega?

    Kobiety biologicznie są uwarunkowane do tego, aby wydawać na świat potomstwo, które będzie miało jak największe szanse przetrwania w ciągle zmieniającym się środowisku. Z tego względu zależy jej na różnicowaniu genów. Jeśli widzi 10 takich samych facetów, którzy radzą sobie mniej więcej w ten sam sposób, to wybiera między 10 facetami... ALE jeśli wśród tych 10 facetów jest jeden murzyn, to dla takiej kobiety wybór jest jasny. Skoro przecież radzi sobie tak samo jak pozostała 9, ale dodatkowo się wyróżnia, to znaczy że już na starcie będzie miał przewagę... a wraz z nim dzieci tej kobiety. Na tym mechanizmie opiera się praktycznie cały marketing i biznes. Ale dlaczego nas, polskich mężczyzn, to denerwuje?

    Cywilizacja, w której żyjemy, to tzw. "cywilizacja zachodu" i jest to obecnie najbardziej dominująca cywilizacja pod wieloma względami. Nie zbudowali jej Azjaci z Chin, murzyni z Afryki, czerwonoskórzy z Ameryki ani Arabowie z Bliskiego Wschodu. Zbudowali ją konkretnie biali mężczyźni. I teraz dożyliśmy takich czasów, w których słynna poprawność kulturowa i polityczna oraz socjalizm każą nam się tymi zdobyczami dzielić. Jeżeli ja idę do pracy i zarabiam, to dlaczego miałbym się czymś dzielić z człowiekiem, który jest leniem i nie chce mu się pracować? Jeżeli żyjemy w Europie, w której wypracowaliśmy sobie odpowiedni poziom i standard życia własną, ciężką pracą, to dlaczego mam się nią dzielić z przybyszami z innych lądów? A Ci przybysze się tu pojawiają i dzięki tzw. "socjalowi" zrównują status z mężczyznami, którzy na swoje pieniądze musieli ciężko pracować. Myślę, że każdy mężczyzna (jak i kobieta) w głębi duszy chce kochać i być kochanym, więc szuka partnerki. Ale jak ma konkurować z innymi, skoro w szranki musi stawać z facetami, którzy tylko przez to, że inaczej wyglądają, mają przewagę na starcie? I to nas irytuje! To że ktoś zgarnia całą pulę z gry, chociaż cywilizacyjnie nie wnosi żadnej(!) kontrybucji. Czujemy się po prostu oszukani.

    Jeszcze to byłby do przeżycia, gdyby nie fakt, że tacy faceci nakręcają temat "rasizmu" - np. muzułmanie czerpiący z dóbr wypracowanych przez naszą cywilizację ciągle oskarżają nas o rasizm... a już teraz z naprawdę trywialnych powodów. Czyli nie dość, że pasożytują na niewypracowanych przez siebie luksusach, to jeszcze starają się "wyciąć" konkurencję. Ja osobiście mogę powiedzieć, że jestem cięty na typowe #p0lka i w życiu nie będę miał dziewczyny, która wcześniej spałaby np. z murzynem lub była na Erasmusie. I teraz #neuropa nazwałaby mnie rasistą, ale dlaczego? Przecież gdybym był rasistą, to nienawidziłbym czarnoskórych za sam fakt bycia innego koloru skóry, co oznaczałoby, że w życiu nie zechciałbym się przespać z czarnoskórą lub latynoską dziewczyną. A to nie prawda - gdybym mógł i wpadłaby mi w oko, to bym to zrobił. Myślę, że na wykopie dużo jest osób o podobnych poglądach. Mogą mówić negatywnie o murzynach, o tym, że #p0lki im "dają", a sami - gdyby mogli - chętnie wzięliby w obroty jakąś ebony. Nie ma w tym nic nienormalnego. Motorem napędowym takiej postawy nie jest rasizm, ale właśnie mechanizm dyferencjacji płciowej.

    Zwróćmy uwagę jak to działa w USA - kraju, który jest bardzo zróżnicowany pod względem etnicznym. Według #lewackalogika takie sytuacje jak ta opisana powyżej, nie powinny mieć miejsca, bo przecież #roznorodnoscmotzno. Ale mają. Dlaczego? Gdyż mechanizm dyferencjacji płciowej nadal działa. W kraju, w którym normą jest to, że równocześnie obcują ze sobą Azjaci, Biali czy Latynosi, wyznacznikiem odmienności musiałoby być co innego. I jest! Tak samo jak faceci w Polsce nie znoszą typowych studentów z wymiany Erasmus lub innych Simene'ów Molów tak np. amerykańscy "boys" nie lubią jak przyjedzie ktoś z UK lub Australii z "tym swoim akcentem". Ten akcent to właśnie ta przewaga, ta "egzotyka", którą mają tacy mężczyźni nad Amerykanami. Tylko, że akcent nie jest tak wyrazisty jak kolor skóry i na krytykowanie akcentu nie ma teraz politycznego embargo - a na kolor skóry już jest, więc wystarczy, że będziemy krytykować takie zachowania i już mamy przypiętą łatkę rasisty. Dla naszej konkurencji jest to jak najbardziej wygodne, dlatego oskarżają nas o najgorsze tylko dlatego, że walczymy na rynku matrymonialnym, bo to im się opłaca - po prostu przejmują nasz teren.

    Ale to działa też w drugą stronę. Jeśli typowy, przeciętny mężczyzna z Polski pojedzie do krajów Azji, to nie może odpędzić się od Azjatek. Biały facet w Azji ma po prostu łatwiej. Zresztą niedawno ktoś wrzucił tutaj filmik z YT, gdzie typowy przeciętniak z UK w Azji odbijał Azjatkę na oczach jej azjatyckiego chłopaka. Tamten facet (chyba z Japonii) był w szoku tym bardziej, że wyglądał o niebo lepiej niż ten Anglik i był dużo lepiej zbudowany, ubrany i zadbany. No ale co zrobisz z mechanizmem dyferencjacji płciowej? To wszytko by oznaczało, że Azjaci muszą nas tam nie lubić... i to prawda. Tylko, że tamci mężczyźni potrafią walczyć o swoje i jak tylko widzą, że jakaś Azjatka pędzi w kierunku obcokrajowców, to wiedzą, że ta dziewczyna nie znajdzie już chłopaka z Azji, z którym założy szczęśliwą rodzinę. Takie kobiety są tam tak samo szkalowane i "naznaczane" jak nasze #p0lka. Warto poczytać komentarze z tego) wpisu na mirko, żeby poszerzyć swoją opinię w tej materii. Takich przykładów z różnych stron można mnożyć i mnożyć!

    Jeżeli ja, jako facet z Polski, inwestuję w siebie w moim kraju, rozwijam tu karierę i płacę podatki, to chcę z tego czerpać. Kropka. Jaki mam biznes w utrzymywaniu nieswoich dzieci (czyt. genów)? Przecież te głosy o tym, żeby badania genetyczne potwierdzające ojcostwo były obowiązkowe przy narodzinach nie wzięły się znikąd, prawda? Jaki polscy mężczyźni mają biznes w utrzymywaniu nieswoich genów? W Stanach Zjednoczonych ponad 77% czarnych dzieci jest wychowywanych przez samotne matki, a 82% białych kobiet otrzymuje pomoc socjalną (czyt. nie ma ojca, który pomoże). Jaki my, polscy mężczyźni, mamy biznes w tym, że przyjedzie do nas jakiś murzyn lub inny Erasmus, zostawi tu swojego "bąbelka", a my będziemy musieli z naszych podatków składać się na 500+? Głosy sprzeciwu wobec #p0lka są jak najbardziej uzasadnione. Gdyby ich nie było, to byłoby to totalne frajerstwo. Widać - jest jeszcze dla nas nadzieja ;)

    W Polsce nadal trwa "moda na murzyna" lub na "egzotyczną przygodę", ale chyba się już kończy? Czytałem wpis od jednego użytkownika, że w Warszawie ta fala już minęła i bycie z obcokrajowcem już nie jest takie "wow". Może przez to, że stało się to normą i mechanizm dyferencjacji płciowej potrzebuje innych bodźców? A może dlatego, że młodsze dziewczyny widziały jak ich starsze koleżanki zakochiwały się w Hiszpanach lub murzynach, a dziś prowadzą niesatysfakcjonujące życie rodzinne lub są samotnymi matkami i się nauczyły? No bo jak taki Pablo z Włoch przyjeżdża do Polski i otwiera restaurację z "tradycyjnym włoskim jedzeniem" to u nas jest to prawdziwy szał. A teraz odwróćmy sytuację - Piotrek z Polski otwiera we Włoszech pierogarnię. Brzmi egzotycznie ;D? Dla nas nie (dla mnie osobiście nawet troszkę prześmiewczo :P), ale dla dziewczyn z Włoch już niekoniecznie. Oczywiście obecnie olak dla Włoszki może nie być tak atrakcyjny jak Włoch dla Polki ze względu na pieniądze (bo niestety, ale jesteśmy biednym krajem) oraz na "merketing polityczny" (ciągle zewsząd wszyscy przypominają nam, że nie powinniśmy być dumni ze swojej kultury lub ojczyzny). Mimo wszystko sam mechanizm nadal działa.

    My, polscy mężczyźni, stoimy teraz przed trudnym momentem w naszym życiu. Dlaczego #p0lka umawiająca się z obcokrajowcami nas denerwuje? Bo, jak wykazałem wyżej, to nic innego jak oszukiwanie nas, mężczyzn. W świetle rynku matrymonialnego w Polce oraz tego jak on się zmienia musimy przemyśleć naszą "polską gościnność" i usilnie wpychaną nam zewsząd tolerancję. Nie musimy się godzić na wszystko! Czas przestać bawić się w białorycerzy i wielkich wybawicieli Europy, i zacząć myśleć o własnych "czterech literach". Zarówno od strony gospodarczej, ekonomicznej jak i przede wszystkim relacji damsko-męskich.

    Czy w takim razie chwalić te dziewczyny, które mają "dobrze poukładane" pod głową i nie kierują się w swoim życiu tylko prostymi mechanizmami ewolucyjnymi, ale myślą o założeniu rodziny, byciu szczęśliwą w związku i czerpaniu z życia razem z nami w tym samym kręgu kulturowym? Tak - jak najbardziej należy je chwalić. Czy w takim razie szkalować dziewczyny, które kierują się tylko i wyłącznie mechanizmem dyferencjacji płciowej i wybierają facetów zza granicy zarówno do związku, na kochanków jak i do małżeństwa? Tak - jak najbardziej należy je szkalować. Leży to w naszym, męskim, interesie i kuriozalnie - kobiecym również... choć kobiety, póki co, nie do końca muszą to rozumieć.

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp
    15. Męskość - Podróż wgłąb siebie

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @marcuswonder @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty (lub się z niej usunąć), piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    #wychodzimyzprzegrywu #p0lka #przegryw #wygryw #erasmus #meskosc #mezczyzna #rozwojosobisty #psychologia #ewolucja #zyjwiecej #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #logikarozowychpaskow #neuropa #konserwy
    pokaż całość

    źródło: 015 - p0lka.png

  •  

    Cześć Mirki! Szalejemy dalej z tematem męskości i dlatego daję Wam pod rozwagę kolejny felietonik. Tym razem rozmawiamy o podróży wgłąb siebie, odnalezieniu siebie, samodzielności, odpowiedzialności i samotności.

    ---------------------------------------------------------

    PODRÓŻ WGŁĄB SIEBIE (SAMODZIELNOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ)
    Jednym z podstawowych rytuałów, które pozwalają chłopcu stać się mężczyzną jest podróż w głąb siebie. W tym przypadku prawie zawsze oznacza ona wyruszenie w daleką przygodę (niekoniecznie fizyczną), by móc odnaleźć siebie. To, co jest charakterystyczne dla tego wyzwania, to fakt, że w trakcie tej podróży mężczyzna jest zdany sam na siebie. Czego ma to go nauczyć?

    Samodzielności.

    ***

    SAMODZIELNOŚĆ
    Czy kiedykolwiek przyszło Wam organizować wycieczkę dla znajomych? Podczas przygotowań do takich eskapad trzeba się często niemało natrudzić – znaleźć odpowiednie noclegi, obdzwonić wielu ludzi, zgrać terminy, zrobić przelewy… a wszystko to w ciągle zmieniających się warunkach! Wyobraźmy sobie teraz, że ludzie organizujący taką wycieczkę w danej chwili są na tyle lekko obłożeni zadaniami, że dwie osoby spośród tej grupy nic nie robią. Jedna z tych osób to ta, która potrafi organizować takie wydarzenia i nie raz wykazała się w trudnych warunkach, ale z braku zadań nie angażuje się. Druga nie umie zrobić niczego użytecznego więc tylko biernie obserwuje ciąg wydarzeń. Zewnętrzny obserwator stwierdziłby, że obie osoby są na „ławce rezerwowych”, ale grupa doskonale zna powody, dla których te osoby nic nie robą i wie, że są one skrajnie różne. Jedna nie pracuje, bo nie ma dla niej zadań, druga nie pracuje, bo nie umie. Na pierwszą osobę można liczyć, na drugą nie można liczyć wcale. Pierwsza osoba będzie pomocna i będzie się cieszyła szacunkiem do samej siebie oraz szacunkiem grupy. Druga będzie uzależniona od grupy i będzie postrzegana jako „pasożyt”.

    Taki układ nie dotyczy tylko i wyłącznie organizowania wypadu dla znajomych lub imprezy sylwestrowej, ale niemal każdego aspektu życia społecznego. Bo czy wolelibyśmy zostawić swoje dziecko pod opieką kogoś, kto już wychował trójkę szkrabów czy kogoś, kto dzieci nie ma w ogóle? W pracy trudne i pilne zadanie wolimy powierzyć osobie doświadczonej czy świeżakowi? Po radę na temat związku pójdziemy do kogoś, kto żyje szczęśliwie w wieloletniej bliskiej relacji czy do kogoś, kto nigdy związku nie prowadził?

    Wspominany już Jordan Peterson wiele razy wypowiadał się na temat męskiej agresji. Stwierdził m.in., że jest ogromna różnica między umiejętnością bycia okrutnym i nie bycia okrutnym, a po prostu nie byciem okrutnym, gdyż nie potrafi się takim być. Analogicznie – jest ogromna różnica między osobą, która zna angielski, ale nie używa tego języka, a osobą, która nie mówi po angielsku, bo go nie zna. Na pierwszą osobę można liczyć, a na drugą nie można liczyć wcale. Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo.

    Wszystko powyższe jest to związane z doświadczeniem życiowym i im ono jest biedniejsze tym nasza pewność siebie i siła przebicia (np. w grupie) jest słabsza. Dlaczego? Gdyż jeśli nie umiemy zrobić sobie kanapki, nie będziemy jej umieli zrobić dla kogoś. Jeśli nie umiemy pływać, nie będziemy umieli uratować tonącego. Jeśli nie kochamy siebie, nie będziemy umieli kochać innych. Jeśli nie potrafimy zadbać o siebie, nie będziemy potrafili zadbać o innych.

    Nie ma nic gorszego niż facet, który jest niesamodzielny. I nie mam tu na myśli umiejętności sprzątania lub gotowania, ale ogólne uzależnienie od innych. Żyjąc w różnego rodzaju społecznościach jesteśmy przyzwyczajeni, że zawsze możemy na kogoś liczyć, ale jeśli w trudnej chwili nie będziemy umieli poradzić sobie z problemem samodzielnie, jesteśmy zgubieni (a inni ludzie doskonale to czują i rozumieją). Mówiąc wprost – mężczyzna musi umieć o siebie zadbać (by dbać o siebie i o innych), a jeśli tego nie umie, musi się tego nauczyć.

    Ale co konkretnie oznacza bycie samodzielnym?

    Większość ludzi wychodzi z założenia, że samodzielność to ogólnie pojmowana zaradność życiowa. Jeśli chłopak umie zrobić sobie kanapkę i spakować się do szkoły, to przeżyje. Tyle tylko, że te części definicji samodzielności są związane z jej fizycznymi aspektami. A co z emocjonalnymi i intelektualnymi?

    Samodzielność emocjonalna to umiejętność zaspokajania swoich potrzeb uczuciowych. Mężczyzna musi poznać siebie, żeby wiedział co go bawi, smuci, co daje mu nadzieję, a co ją zabiera… właśnie po to, żeby umiał w jak najlepszy sposób radzić sobie z późniejszymi trudami życia.

    Nie mniej ważna jest samodzielność intelektualna, z którą wiąże się podejmowanie decyzji oraz mierzenie się z ich konsekwencjami. Ci, którzy się tego nie nauczyli oddają swoje życie w ręce innych osób, którym pozwalają sobą kierować. Ci, którzy zdecydowali się brać swoje życie w swoje ręce płacą ogromną cenę za mierzenie się ze skutkami tych decyzji, ale jednocześnie otrzymują proporcjonalną do tego nagrodę – wolność.

    Samodzielność daje nam ogromną siłę – uczy życia samego dla siebie. I kuriozalnie to właśnie takie życie jest najbardziej przydatne w grupie, bo jest szczere! Gdy jesteśmy samodzielni, mamy pewność, że umiemy stawiać granice i że w życiu grupy będziemy się realizować na tyle, na ile uznamy za słuszne. Gdy zdarzy nam się oberwać od życia, będziemy umieli sobie z tym poradzić. Samodzielność daje nam naturalność, spokój i przestrzeń do bycia sobą. Samodzielność pozwala nam żyć dla siebie oraz dla ludzi i świata, a nie tylko dla innych. Jeśli żyjąc w określonej społeczności czerpiemy satysfakcję tylko i wyłącznie z faktu naszej przydatności dla grupy, jesteśmy od niej uzależnieni. Jest również duże prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie zaczniemy modyfikować nasze zachowanie (wbrew sobie), aby spełniać potrzeby grupy. Konsekwencją takich działań będzie zawsze jeszcze większe uzależnianie się od innych. Słowem – dzięki samodzielności my realizujemy siebie według własnej wizji, a grupa ma kogoś na kogo zawsze można liczyć – wszyscy wygrywają.

    Niestety podróż życia i nabywanie dzięki niej samodzielności wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami. W jej trakcie możemy znaleźć się w wielu sytuacjach, które zagrożą naszemu zdrowiu lub życiu. W takim razie po co w ogóle ją podejmować? Po co świadomie pakować się w tarapaty?

    ***

    DLACZEGO OD ŻYCIA TRZEBA DOSTAĆ PO TYŁKU?
    Świat od czasu do czasu ogarniają różnego rodzaju dziwne i niczym nieuzasadnione mody (jak np. ruch antyszczepionkowy). Jedna z nich to trzymanie dzieci w sterylnym środowisku, by były zdrowe – w czystym domu bez psa lub kota odgrodzonym od świata zewnętrznego wszystkimi możliwymi barierami. I co? I dzieci nie chorują. Ale nie dlatego, że mają tak silny układ odpornościowy, że świetnie sobie radzą z mikrobami, ale dlatego, że te mikroby nigdy nie miały do dzieci dostępu. Niestety kuriozalnie – im mniejszy kontakt dziecka ze światem zewnętrznym, tym mniejsza szansa układu immunologicznego na wykształcenie przeciwciał. A że człowiek dopasowuje się do środowiska zewnętrznego – które w tym przypadku nie wymagało wzmacniania odporności – to gdy organizm dziecka finalnie trafiał poza „klosz”, w którym był wychowywany, najzwyczajniej w świecie nie był sobie w stanie w takim świecie poradzić… i dzieci wychowywane „pod kloszem” w warunkach naturalnych chorowały najbardziej.

    Analogicznie jest życiem, od którego po prostu trzeba dostać w kość. Im bardziej będziemy się ze sobą „pieścili” tym mniejsza szansa dla nas, że odnajdziemy się w trudnych warunkach otaczającego nas świata. Faceci, którzy nigdy nie musieli postawiać się życiowym wyzwaniom, nie będą potrafili tego robić, więc w późniejszym życiu naturalnie będą takich wyzwań unikać. Matki trzymają swoje dzieci „pod kloszem” wierząc, że chronią je przed złem, a tak naprawdę wyrządzają im krzywdę, bo zabierają młodym chłopcom szansę zbierania życiowych blizn. Efekt? Dorośli faceci popełniają błędy, których spokojnie mogliby uniknąć, gdyby za młodu mieli bogatsze doświadczenia życiowe.

    Jeśli czytając ten tekst za oknem jest u Ciebie jasno, jest duże prawdopodobieństwo, że nie masz w mieszkaniu włączonych żadnych żarówek. To bardzo rozsądne – po co włączać sztuczne światło i za nie płacić, skoro naturalne jest za darmo? Jednak, gdy tylko się ściemni, pstrykniemy włączniki i zapalimy kilka żarówek. Zmieniamy środowisko wewnętrzne naszego miejsca zamieszkania, bo zmieniły się warunki zewnętrzne. Zupełnie jak z życiem – każdy z nas ma w sobie prawdziwy potencjał, ale jeśli nie zdecydujemy się wrzucić siebie w trudne warunki życiowe, jest ogromne prawdopodobieństwo, że ten potencjał nigdy nie rozkwitnie, bo nie będzie miał ku temu sposobności. Podróż życia zmusza mężczyznę do radzenia sobie z warunkami, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, a przez to do odnalezienia w sobie sił, które w nim drzemią, a o których istnieniu nie miał do tej pory nawet bladego pojęcia – zmusza go do „włączenia wewnętrznego światła”.

    Od życia trzeba dostać w kość i jeśli życie nam tego nie da, trzeba się o to upomnieć – dokładnie dlatego należy się udać w podróż w głąb siebie, która będzie próbą nas samych. Dzięki postawieniu się w trudnych warunkach życiowych odnajdujemy siebie i swój potencjał, uczymy się kreatywności w rozwiązywaniu problemów oraz – przede wszystkim – szukania oraz tworzenia własnej drogi życiowej.

    Mężczyźni, którzy odbyli taką podróż, mają często niekonwencjonalne podejście do życia, są bardzo zaradni we wszystkich strefach życia, działają nieszablonowo, nie chadzają wydeptanymi ścieżkami oraz znają swoje ambicje, wartości i zasady.

    ***

    SAMOTNOŚĆ
    W dawnych czasach wychowanie młodego szlachcica znacznie różniło się od tego, jakim ów szlachcic mógłby zostać uraczony dzisiaj. Staropolska szkoła wychowania arystokraty zakładała trzy kroki na drodze jego edukacji:
    - nauka w domu,
    - podróż po Europie,
    - praktyka w kraju.
    To właśnie w trakcie podróży po Europie młody możnowładca miał nauczyć się radzić sobie w życiu, nabrać ogłady na różnych dworach, zyskać kontakty, poznać inne kultury i zdobyć wiedzę od innych, często prestiżowych, uczelni.

    Ludzie, a najczęściej kobiety, często mylą ten etap z rozładowaniem napięcia mówiąc, że „mężczyzna musi się wyszaleć” sugerując tym samym, że istotą kawalerskiego życia jest „zgubienie bagażu”. Nic bardziej mylnego! Istotą podróży w głąb siebie nie jest zgubienie czegokolwiek, ale odnalezienie!

    Odnalezienie siebie.

    I dlatego nie bez powodu małe jednoosobowe mieszkania nazywamy „kawalerkami”. Mieszkanie to ma wystarczać jednemu mężczyźnie, aby mógł żyć sam i nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności za swoje życie. W trakcie podróży życia mężczyźnie przyjdzie niejednokrotnie żyć w małych klitkach lub pod gołym niebem… a nieodłącznym kompanem mężczyzny zawsze będzie samotność. Wielu ludzi uznaje samotność za coś złego, ale tak naprawdę jest ona kojącym lekiem na rany, które w życiowych potyczkach zadawane są mężczyźnie.

    W skrajnych warunkach mężczyzna będzie zawsze zdany sam na siebie. Gdy inni zawiodą, wszyscy będą patrzeć na nas. To od nas zależy czy się wycofamy, czy będziemy potrafili uporać się z wyzwaniami, które nam wtedy rzuci życie, a zrobimy to tym lepiej, im lepiej poradzimy sobie podczas treningu.

    Mieszkanie samemu uczy.

    Wokół nas nie ma żadnej osoby, która znacząco wpływałaby na nasze codzienne życie, więc mamy niemalże nieograniczony wybór w kwestii decydowania o jego przebiegu. Możemy położyć się późno spać, ale rano wstaniemy do pracy niewyspani. Możemy nie przygotować sobie jedzenia, ale będziemy głodni. Możemy nie uprać sobie rzeczy, ale nie będziemy mieli w czym iść do pracy.

    No właśnie. Praca. Przecież za coś trzeba żyć!

    Życie samodzielne to przede wszystkim umiejętność zadbania o siebie „od A do Z”, więc nie warto myśleć, że jeśli wynajmujemy kawalerkę, ale rachunki płacą rodzice, to stajemy się męscy. Będąc zdanymi na ich pieniądze jesteśmy od nich uzależnieni, a to nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością.

    Lekcje, które płyną z faktu, że żyjemy samotnie, wpływają na to jakimi mężczyznami się stajemy. Poznajemy siebie. Znamy źródła naszej mocy i wiemy co nam te siły zabiera. Wiemy, co musimy robić, żeby tej energii przybywało jak najwięcej i aby ubywało jak najmniej. Dzięki temu potrafimy o siebie dbać i stajemy się świetnie przystosowani do życia w zgodnie z samym sobą oraz innymi ludźmi.

    ***

    KONSEKWENCJE I DECYZJE
    „Ci, którzy nie potrafią się bronić, nie są warci bronienia” – powiedział Kapitan Charles Vane w serialu „Black Sails”, a „łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo” – głosi powiedzenie. Dopiero gdy mężczyzna będzie w pełni samodzielny nabierze szacunku do samego siebie, a w konsekwencji inni nabiorą szacunku do niego. Stado oczekuje od mężczyzny, że ten wróci po takiej podróży odmieniony, bo tylko wtedy nabierze pełnej wartości jako człowiek, gdyż będąc odpowiedzialnym za samego siebie, będzie umiał być odpowiedzialnym za innych – za towarzyszy walki, przyjaciół i rodzinę.

    Czym jest podróż wgłęb siebie? To próba samego siebie.

    Podróż w głąb siebie zmienia. Sprawia, że facet ewoluuje w mężczyznę. Staje się nim niezależnie od tego czy „zaruchał” czy nie, czy się „najebał” czy nie lub czy kogoś zabił czy nie. Na ten akt przygody życia składają się takie rytuały jak:
    - poradzenie sobie z bardzo trudnym wyzwaniem (np. z dołkiem psychicznym lub życiowymi problemami),
    - życie w samotni (np. wyprowadzenie się od rodziców, mieszkanie samemu i życie „na swoim”)
    - podróż w nieznane (np. dzika wyprawa do innego kraju lub podróż po świecie),
    a mają one na celu nauczenie mężczyzny bycia samodzielnym.

    Tylko gdy mężczyzna będzie samodzielny, nie będzie „pasożytem”. Jeśli to się nie uda, zawsze będzie poszukiwał kogoś, kto będzie mu wypełniał braki… czy to w robieniu porządków w domu, uczuciach czy matkowaniu. Za te braki będzie w stanie zapłacić najwyższą cenę – wejście pod pantofel. Wystarczy spojrzeć na dużych chłopców, którzy zawsze mieszkali z kimś, ale nigdy samemu. Zawsze żyli z rodziną, współlokatorami, dziewczyną lub żoną, więc nie musieli się uczyć bycia samodzielnymi.

    Mężczyzna staje się mężczyzną w momencie, gdy nie potrzebuje do obsługi siebie żadnej niańki, gdyż jest sam w stanie zaspokoić swoje potrzeby. Dzięki temu zyskuje wolność, gdyż żyje bez strachu, że jeśli coś pójdzie nie-tak, to sobie nie poradzi. W końcu „z niejednego pieca chleb jadł” i dlatego może wszystko, ale nie musi nic. Jeśli nie wybierze tej drogi, zabije siebie. Wystarczy spojrzeć na dużych chłopców, którzy nadal mieszkają z mamusią, która od czasu do czasu postraszy ich hasłem: „bo Ci się każę wyprowadzić i zobaczysz”. Są bez pracy, bez pieniędzy i kompletnie zdani na innych. Myślą, że żyją wygodnie, a tak naprawdę żyją w więzieniu.

    ***

    Björn mieszkał w górach w zimę z dala od swojego plemienia. W trakcie tej próby został wystawiony na ostateczny test – musiał walczyć z niedźwiedziem. Przeżył w samotni, wygrał życie.

    Życie mężczyzny to podróż.

    ---------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    ---------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge, a której recenzję na wykopie zrobiłem tutaj. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @marcuswonder @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    PS
    Kolejny wpis będzie dotyczył walki i będzie poruszał problem bólu oraz strachu. Proszę również o pisanie ewentualnych pytań w komentarzach (a nie na PW), żeby inni też mogli zobaczyć odpowiiedzi (z tego względu odpowiedzi na PW zostaną ograniczone, bo po prostu nie mam czasu Wam wszystkim odpowiadać z osobna :( ).

    #wychodzimyzprzegrywu #meskosc #wygryw #przegryw #niebieskiepaski #rozwojosobisty #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: meskosc.jpg

    +: Doopacuurva, Y...........e +28 innych
    •  

      SAMOTNOŚĆ
      W dawnych czasach wychowanie młodego szlachcica znacznie różniło się od tego, jakim ów szlachcic mógłby zostać uraczony dzisiaj. Staropolska szkoła wychowania arystokraty zakładała trzy kroki na drodze jego edukacji:
      - nauka w domu,
      - podróż po Europie,
      - praktyka w kraju.


      @thus: Ciekawe że, tak samo przebiega fabuła Kordiana .

    •  

      @Keitashin: Ebooka wysyłam na maila, bo nie mam linka. Napisz do mnie na PW, podam Ci maila mojego i się sklikamy ;)

      @AstroBoy: No i bosko :)

      @DasAchtung: A widzisz, tego nie wiedziałem i nie połączyłem faktów. Dobra ciekawostka. Dzieki ;)

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Cześć Mireczki, dzisiaj będzie krótko, bo tematem wpisu jest reklama naszego forum, czyli http://zyjwiecej.pl/ . I żeby nie było, że zalewam spamem, to podkreślę, że działamy już od 2011 roku, a teraz po prostu zdecydowaliśmy się ponownie otworzyć na ludzi (w dalszej części tekstu piszę też dlaczego zdecydowałem się na to, by napisać o tym na mirko).

    TL;DR
    Tutaj macie link do części "O nas", która w skrócie opisuje nasze forum: http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1481.0

    NASZA HISTORIA W WIELKIM SKRÓCIE
    W 2011 roku grupa najbardziej aktywnych użytkowników jednego z polskich for odeszła z niego, gdyż magiczny coach Krzysztof Król kupił je sobie i zamienił w bagno. Utworzyliśmy swoją inicjatywę o nazwie "ŻyjW!ęcej" i oficjalnie wystartowaliśmy 11.11.2011 o 11:11 :).

    NA CZYM SIĘ SKUPIAMY I DLACZEGO WARTO U NAS PISAĆ?
    Daliśmy sobie spokój z wybujałymi teoriami na temat rozwoju osobistego, psychologii itd., a skupiliśmy się na praktyce, czyli na prowadzeniu "Dzienników Rozwoju Osobistego", w których holistycznie opisujemy swoje życie i zmagania o lepsze jutro :). Oprócz Dzienników prowadzimy również Projekty (np. użytkownik Low uczy się programowania, a jako całe forum po raz trzeci będziemy czytać książki, żeby w 2017 wreszcie wspólnie przeczytać ich więcej niż 100) oraz Wyzwania, w których uczymy się nowych nawyków (np. użytkownik Mmefisto uczy się medytacji, a ja zacząłem robić pompki i marszować z Endomondo).

    Dzienniki, Projekty i Wyzwania to główna oś działania naszego forum. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Przede wszystkim działamy, a dopiero później gadamy ;P. Naturalnie rozmawiamy też o tych wszystkich teoriach, ale mamy na to jeden dział i wystarczy. Sami również dzielimy się wiedzą, jeśli taką posiadamy. Ja np. jestem doktorantem i robię badania na temat procesu stawania się przedsiębiorcą, a pierwsze moje wypociny (próba definicji "przedsiębiorcy") możecie poczytać tutaj: http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1471.0 .

    Za to prawdziwą perełką jest nasza społeczność, czyli (forum) ŻyjW!ęcej Polska, gdzie umawiamy się na zloty forumowiczów. Do tej pory od 2011 było ich 7. Robiliśmy je raz do roku, ale okazało się, że to za mało i dlatego w 2016 byliśmy w Sopocie i Łodzi, a w 2017 planujemy odwiedzić Warszawę, Katowice i Lwów. Jesteśmy po prostu fajną ekipą ludzi, którzy chcą od życia czegoś więcej niż standardowo ono oferuje (i tak - są tam dziewczyny... niewiele ich jest, ale są ;) ). A z takich sukcesów, to kiedyś zalogował się u nas Volant, bo - jak sam napisał - był ciekaw czym jest ŻyjW!ęcej, skoro generuje mu taki ruch :P

    DLACZEGO PISZĘ O TYM NA MIRKO?
    Z tego względu, że wykop mi kiedyś baaardzo pomógł i mogę powiedzieć, że gdyby nie ten serwis, nie byłbym tym, kim jestem. Otóż dawno temu, bo w 2008 roku, wpadł na główną ebook, dzięki któremu zrozumiałem, że byłem przegrywem i się za siebie wziąłem. Od tego czasu minęło 8 lat, a dziś ja "odbijam piłeczkę" m.in. pisząc tutaj swoje teksty, bo wierzę w to, że kilka osób może się wreszcie zmobilizuje do działania. I nawet, gdyby to miała być tylko jedna osoba - warto to robić.

    Na wykopie niestety wiele treści ginie ze względu na specyfikę serwisu. Ja znajduję tu mnóstwo ciekawostek, linków do fajnych badań i odkryć naukowych oraz wiele więcej, ale niestety nie znajduję tu stabilizacji smutnazaba.jpg. Tu ciągle coś się dzieje i ugrzać swojego miejsca się nie da (nawet, gdy ma się swój tag). Co innego na forum, które jest swoistym agregatorem informacji - tam działa się zupełnie inaczej. Z tego względu na forum mam spokój, działam, piszę, a po nowości wskakuję na wykopek ;)

    WADY I ZALETY FORUM
    Nie wszystko złoto, co się świeci, więc mamy swoje wady. Zostały mi one wypunktowane przez kilku wykopków, których pytałem się o to, co by ich skłoniło do pisania na forum http://zyjwiecej.pl/ . Napisali, że wygląda ono trochę "staroświecko" :P. Tak, to prawda. Szału nie ma, ale z drugiej strony jest efektywnie, jasno i przejrzyście. Jak zadałem pytanie na temat wyglądu naszym użytkownikom, to napisali, że jest ok i że "idzie się przyzwyczaić" :P. Nie ma tam też wielu użytkowników - kiedyś było ich ponad 400, ale po pewnym czasie nikt się nie logował i forum "zdechło", więc zamknęliśmy je dla ludzi z zewnątrz, ogarnęliśmy, przeżywamy drugą młodość i teraz znów otwieramy się na kolejne osoby. Jest raczej kameralnie (póki co). Poza tym na forum grasuje jeden upierdliwy admin, który bardzo dba o to, żeby ludzie pisali poprawną polszczyzną (i nie jestem to ja) ;P

    Zaletami jest na pewno to, że działamy i mamy możliwość pisania w dziennikach, które tworzą spójne historie użytkowników. Nie piszemy tylko w działach tematycznych, ale głównie w dziale Praktyka Rozwoju (stąd też prowadzenie swojego dziennika jest u nas swoistym przywilejem). Mamy super ekipę z dystansem do życia i atmosferę sprzyjającą rozwijaniu skrzydeł :). Nikt tam nie wyśmiewa kogoś z tego względu, że dana osoba chce się nauczyć programować, rysować (ja zaczynam od stycznia), schudnąć, ogarnąć się w kwestiach damsko-męskich lub zacząć podróżować i pisać o tym bloga.

    Jednak nikogo nie prowadzimy za rączkę i nie bawimy się w jakieś coachingi. Jeśli chcecie ogarnąć swoje życie, to nie zrobi tego za Was nikt oprócz Was samych, ale my - jeśli już zaczniecie to robić - bardzo chętnie Wam pomożemy! Z tego względu, żeby niektóre fora (lub np. shoutbox) były widoczne, trzeba trochę popisać, gdyż jesteśmy przede wszystkim osobami, które faktycznie chcą popchnąć życie do przodu, a nie tylko się nad sobą użalać. Przy tej okazji chciałbym podkreślić, że żaden z nas nie ma uprawnień psychologa, więc nie będziemy Wam w stanie pomóc w depresji i jeśli czujecie/wiecie, że na taką chorobę cierpicie - zalecamy udać się do specjalisty!

    REASUMUJĄC
    Jeśli czujecie, że potrzebujecie miejsca, w którym moglibyście zebrać swoje myśli i zacząć konkretne działania mające na celu poprawę Waszej kariery, zdrowia, relacji, związku itd., to wpadajcie. Zapraszamy też dlatego, że tworzymy inspirujące środowisko, więc nie będziecie co chwila sprowadzani na dno przez januszy życia, a motywowani do działania. Jeśli podzielacie nasze ideały opisane tutaj: http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1481.0 to jest to miejsce dla Was i zapraszamy, żeby móc realizować m.in. to, o czym piszę w swoich wpisach pod tym tagiem :)!

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu

    WOŁAM
    Wołam przede wszystkim @czarnica , która była moją parą na wykopoczcie ;)! @czarnica lubi rysować (więc kupiłem jej m.in. komplet ołówków), czym sama natchnęła mnie do powrotu do mojego hobby - w 2017 chcę znów zacząć bazgrać ołówkami (temat już jest - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1446.0 ). Oprócz tego wołam standardowo ekipę osób, która chciała być informowana, jeśli dodam coś od siebie, a więc @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit . Jeśli chcecie być wołani do kolejnych wpisów (nie robię ich dużo, gdyż raptem średnio jeden na 2-3 miesiące), to śmiało piszcie w komentarzach ;).

    PS
    Mam kilka pomysłów na naprawdę dobre wpisy pod ten tag, ale jeśli mielibyście jakąś sugestię lub chcielibyście się dowiedzieć czegoś konkretnego, to piszcie śmiało ;).

    PYTANIE NA KONIEC

    pokaż spoiler Ostatnie 100 dni - przeżyliście 100 dni czy jeden dzień 100 razy?


    #wychodzimyzprzegrywu #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: 013.png

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów