Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Ogółem w #pracbaza #it mam ogarniętych ludzi, ale zdarzy się czasem taki dzban, że witki opadają. Mamy panią sprzątaczkę, która zajmuje się dwa razy dziennie przestrzenią wspólną, tj. kuchnią, koszami na śmieci. Ładuje zmywarkę, ogarnia, potem wyjmuje, wynosi śmieci. Dzisiaj było sporo kartonów. Wbijam do kuchni, oczywiście „dzień dobry” do pani sprzątaczki (co też jest niestety rzadkie). Widzę, że się siłuje z kartonami, bo nieporęczne, źle złożone. Pani zakłopotana prosi o pomoc - żeby jej podać róg kartonu, coby sobie mogła lepiej chwycić. No to bez wahania pomagam, pani dziękuje i wychodzi, tyle. A znajomy pod nosem „no pewnie, najlepiej ich wyręczać... to jest jej praca”. Osłupiałam. Serio? XD taka zwykła bezinteresowna, nie wymagająca wysiłku pomoc jest uwłaczająca? Ludzi poznaje się po tym jacy są dla osób, które uważają za „gorsze”. Pracowałam w gastro 1,5roku i plułam do burgerów ludziom, którzy wykłócali się o 2zł i traktowali mnie jak śmiecia (tak naprawdę nie plułam). Laska, która rozbicie przez siebie piwa skwitowała słowami „hehe ups, to teraz dostanę drugie?”. Normalna ludzka skrucha każe chociaż przeprosić, bo w dużym ruchu narobiła mi roboty, ludzie deptali tą kałużę nie patrząc pod nogi xD to moja praca, wiem, ale jakoś jak wyślesz maila za późno i wstrzymujesz czyjąś pracę to przepraszasz albo podeślesz linka ze stack overflow koledze, mimo że to jego praca. Trochę się odpaliłam tymi flashbackami z gastro, wiem. Ale uważam, że każdy powinien czegoś takiego doświadczyć, jeśli sam nie umie dojrzeć do uprzejmości #zalesie pokaż całość

    odpowiedzi (66)

  • avatar

    Ja i mój ojciec sprzedawaliśmy swoje samochody. Oba w świetnym stanie, z salonu itd. Kupiec ojca spytał o zwyczajowe zejście parę stówek (ojciec się zgodził), ale chwalił samochód, a jak dojechał do domu to zadzwonił, że jeździ się świetnie i dziękuje za taki super samochód z salonu od pierwszego właściciela i że trudno byłoby mu taki drugi znaleźć.
    Mój kupiec cały czas wyrażał swoje niezadowolenie (nie handlarz), choć było widać, że chce kupić. A to ryska na zderzaku, a to kropka na kokpicie. Pojechał na stację diagnostyczną, przegląd zrobił sam na sam z diagnostą. Pytam się, jaki werdykt (choć wiem, że sprzedawałem bardzo dobry samochód). Mówi, że "panie, tragedii nie ma, ale zawsze jest czego się uczepić, ile pan zejdzie z ceny". Pytam, do czego przyczepić, jakie wady. On, że "no tragedii nie ma, ale tak ogólnie zawsze można się przyczepić" (czyli żadnych konkretnych wad diagnosta mu nie przedstawił). Zwyczajowo zszedłem trochę z ceny (w ogłoszeniu była umyślnie zawyżona, żeby obniżyć) i podpisaliśmy umowę. Janusz pyta o opony zimowe: mówię, że nie mam. No to pojechał na letnich i będzie musiał kupić. I teraz mam w garażu niepotrzebne dwuletnie opony zimowe, opchnę za grosze na olx, ale ni chuja, Januszowi nie dam, skoro tak nieładnie mówił o moim ulubionym samochodzie, o który bardzo dbałem przez lata.
    #zalesie #gorzkiezale #januszemotoryzacji
    pokaż całość

    odpowiedzi (75)

  • avatar

    Zapraszam do kolejnego dnia zabawy #mirkoangielski

    Każdy kto zaplusuje ten wpis dostanie następnego dnia nowe słówko do nauki. Osoby które nie chcą być jutro wołane , niech nie plusują tego wpisu.

    Jeżeli ktoś zauważył błędne tłumaczenie lub zbyt proste słowo, proszę o zgłoszenie tego w komentarzu.

    Nawalił mi skrpyt do autmatycznej wysyłki, muszę nad tym spędzić jeszcze trochę czasu, żeby znaleźć przyczynę

    Miłego dnia! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #glupiewykopowezabawy #naukaangielskiego
    pokaż całość

    odpowiedzi (60)