•  
    d.............u

    +38

    Mirki, jestem na rozdrożu, nie wiem sam co robić. Nie szukam tu rady, ale może będzie łatwiej mi to ogarnąć, gdy napiszę jak to wygląda z mojego punktu widzenia i może przeczytam jakieś zewnętrzne opinie. Przemyślę to jeszcze raz.

    TLDR

    pokaż spoiler Jak się nie obrócisz, dupa zawsze z tyłu.


    Ja od ponad 9 lat emigrant. Mówią, że po 10 latach się nie już nie wraca. Ja w tym roku nie wrócę na pewno, ale mam w tym roku do podjęcia kilka decyzji, które na ewentualny powrót będa miały duży wpływ. Mieszkam tu już dosyć długo by wiedzieć, że większość tubylców nigdy nie będzie postrzegać mnie jak człowieka równego sobie. Dla tych wyżej będziesz tanim "mięsem roboczym" do wykorzystania, osoby na twoim stanowisku będą tobą pogardzać, ci pod tobą będą Cię nienawidzić. Kiedyś wierzyłem, że pieniądze potrafią tę niedogodność wynagrodzić. Teraz czuję, że pieniądze mają sens i jakieś znaczenie tylko i wyłącznie, jeśli wrócę do Polski. Tutaj mogę zarabiać lepsze pieniądze, ale faktem jest, że duża część ludzi z którymi pracuję znosi moją obecność tylko z powodu tych właśnie lepszych pieniędzy, które również im płacą. Być może gdybym miał rodzinę, polską żonę i dzieci, byłbym w stanie spojrzeć na to inaczej. Znieść to dla ludzi, których kocham. Obecnie wygląda to tak, że tutaj mam własne mieszkanie, oszczędności i dobrą pracę w korpo, z pensją sporo powyżej tutejszej średniej krajowej. W Polsce za zaoszczędzone tutaj pieniądze już niedługo mógłbym kupić spory dom, założyć małą firmę i jeszcze mieć dość kasy na emeryturę. Od kiedy wyjechałem byłem w zaledwie kilku krótkotrwałych związkach. Od paru lat bardzo mocne #tfwnogf W moim wieku to gorsze niż rak. Brakuje mi sił, by ciągnąć to dalej tylko dla pieniędzy. Sił albo może raczej przekonania, że takie działanie ma sens. Ostatnio pojawiła się szansa na bardziej trwały związek tu gdzie jestem, ale stoi to w bezpośredniej sprzeczności z wszystkim, co do tej pory planowałem. Jakiś czas temu rozplanowałem mój pobyt tutaj i obecnie brakuje mi ok. dwóch lat, może dwóch i pół do powrotu do Polski. Tak, by mieć kasę na wszystko i jeszcze szanse na założenie rodziny. Chociaż miałbym wtedy niestety już bliżej do 40 niż do 30. Taki przełom, można powiedzieć. Z drugiej strony serce nie sługa, a testosteron atakuje ostro, zwłaszcza gdy atrakcyjna kobieta, w której od jakiegoś czasu jesteś zakochany pragnie mieć z tobą dziecko. Dziecko, które mógłbym zrobić, ale którego nie potrafiłbym i nie chciałbym wychować. Które byłoby dla mnie obcą, rozczarowującą i niezrozumiałą istotą. I dla której byłbym ojcem, którego nie było. Staram się być szczery z samym sobą tutaj, choć być może trochę przesadzam, w końcu nigdy nie miałem dzieci, a już na pewno nie dzieci z kobietą z innego kraju, nie wiem do końca jakbym się zachował gdybym jakieś miał. Z drugiej strony chyba większość dzieci staje się obca i rozczarowująca po jakimś czasie, tak samo zresztą jak rodzice, bez względu na ich narodowość.

    Gdy myślę o pozostaniu tutaj, widzę łatwe życie, pozbawione sensu. Widzę człowieka, który przez kolejne trzydzieści kilka lat będzie żył bez większych zmartwień, za to poświęcającego cały wolny czas pracy, której nie lubi i który po 60 nie będzie miał o czym rozmawiać ze swoimi dziećmi innej narodowości (o ile będzie je miał) i w sumie chyba będzie samotny wśród obcych, którzy są jego niby rodziną. Widzę życie, które da się przeżyć, pod warunkiem, że nie jest się go zbyt boleśnie świadomym. Ignorance is bliss indeed, Mr Cypher.

    Gdy myślę o powrocie do Polski, widzę frajera, któremu wydaje się, że z tą realnie rzecz biorąc odrobiną kasy (w porównaniu do prawdziwego biznesu i urzędniczej mafii) będzie w stanie coś zdziałać w Polsce. Pełnego wiary, że nie zostanie, nawet nie tyle okradziony, co bezmyślnie pozbawiony swoich wszystkich ciężko zarobionych pieniędzy przez pierwszego marnego, biernego ale wiernego urzędzniczej klice urzędniczyny. Który skończy jako całkowity bankrut, wracający z podwiniętym ogonem na emigrację, po stanowisko sprzed pięciu lat za połowę stawki sprzed powrotu do Polski.

    Gdy tak rozkminiam te cięzkie tematy późną nocą, dochodzę do wniosku, że jest to problem głębszy od przekleństwa polskości i emigracji. To przekleństwo człowieczeństwa, a w szczególności przekleństwo współczesnie pojmowanej męskości.

    Z jednej strony problem męskości - zalewany hormonalną chemią samiec gotowy zaryzykować dorobek całego życia dla chętnej i dostępnej samicy, co w obliczu odwiecznego zimnego wyrachowania samic czyni go, pomimo całej jego samczej logiki, pragmatyczności i rozsądku, żałośnie beznadziejnym głupcem. Bezbronne, nagie i naiwne dziecko postawione wobec jednej z najbardziej cynicznej i bezlitosnej siły natury - samicy. Rozmnóż sie lub zgiń. Będziesz wykorzystany lub zgnijesz jako bezpotomny i zapomniany korpus.

    Z drugiej strony problem śmiertelnego człowieka, który powołany przez geny jako wehikuł dla zaszczytnej i jedynej misji przedłużenia gatunku, skazany jest na ponurą świadomość bezcelowości (w dłuższej perspektywie) jakichkolwiek innych długoterminowych planów czy marzeń. Ponownie, nieświadomość jest łaską.

    Pożeraj aby przeżyć. Zgiń, choćbyś zabijał. Lokalne zmniejszenie entropii, zawsze kosztem zwiększenia jej całkowitego poziomu. Zimna, beznamiętna śmierć wygasłego wszechświata i nikła, jak zawsze głupia nadzieja na jej pokonanie przez system samodoskonalących się poprzez współzawodniczenie o ograniczone zasoby organizmów. Inteligencja i świadomość jako produkt uboczny, a jednocześnie być może ostateczna odpowiedź na martwą nicość czychającą za rogiem. Może nawet skuteczna, lecz nie na naszym poziomie rozwoju, potępieńców urodzonych zbyt wcześnie. A może nieskuteczna, właśnie przez nas, nie rozmnażającą się ostatnią nadzieję białych.

    Ktokolwiek stworzył ten wszechświat jest chorym skurwysynem.

    #tfwnogf #emigracja #ciezkierozkminy #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #nocnazmiana #narkotykizawszespoko

    +: MarianKolasa, z..........o +36 innych
    •  

      @dylatacja_czasu: Co do podsumowania... Przyjemniej założyć że nikt tego świata nie stworzył. Kto by chciał mieć nad sobą boga skurwysyna. A jeśli już by był taki zły i niedobry to raczej by się nie ukrywał tylko dalej nad nami znęcał. Nie istotne teraz.

      Chciałbym jakoś Ci pomóc ale co taki dzieciak ( student śmieszek ) może wiedzieć na ten temat...
      Jak dziecko wyrośnie Ci inteligentne i sam niegłupiś to temat do rozmowy zawsze się znajdzie. Jak patrzę na mój związek z matką to nie mam pojęcia o czym można by rozmawiać. Teoretycznie brak wspólnych tematów, zainteresowań... A jednak zawsze rozmowa się toczy. Zazwyczaj przerw nie ma, nawet często śmieszkujemy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @dylatacja_czasu: Gdyby tl;dr było lepsze to bym coś napisał. Jest 3 i nie bardzo mi się chce czytać to wszystko, bo zapewne da się streścić w kilka zdań.

    •  

      @owocbananowca:
      Kurcze nacisnął mi się enter :v
      Piszę dalej.

      Nie wiem czy chcesz mieć dziecko. Jest jakaś moda na to. Co to za człowiek jak nie ma dziecka? Jak dla mnie jest to normalny człowiek. Nie każdy musi mieć bachora. Tak samo nie każdy musi mieć rodzinę. Niestety każdy musi mieć czasem jakieś towarzystwo a dość często zastępuje je właśnie rodzina ( dobrze / nie dobrze, niepotrzebne skreślić ).
      O kradziejstwie u nas się nie wypowiem bo nie.

      A z różowym próbuj, może okaże się że to jest właśnie to czego potrzebujesz... Nie wiem jak inni ale masz moje wsparcie!

    •  

      @SzlachcicPolny: Ej no, ładnie napisane jest ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @dylatacja_czasu: może po prostu zmień prace/miasto/kraj, niekoniecznie na Polske?

    •  

      @dylatacja_czasu: Wiesz co w tym jest najsmutniejsze? Że podporządkowałeś swoje życie pracy. Pracy, której nie lubisz w dodatku. Że zamiast zadbać o siebie tu i teraz, to myślisz o jakiejś wyimaginowanej przyszłości w Polsce. Zamiast zmieniać życie, liczysz na ucieczkę, która ma być przełomem w życiu - a tak realnie nie będzie, zmieni się tylko Twój adres. Przeprowadzisz się do Polski, kupisz dom, założysz firmę, żaden urzędnik Cię nie wydyma i wiesz co? Będziesz pracował na rzecz firmy 10 i więcej godzin dziennie, cały czas o tym myśląc. Po roku pomimo sukcesów będziesz znowu płakał w poduszkę.
      Zacznij robić tu i teraz to co Cię uszczęśliwia, zamiast szukać szczęścia w teoretycznej żonie, dziecku, powrocie do Polski, szacunku współpracowników. To tylko filmowa papka. Jeżeli szczęścia będziesz szukał w innych osobach a nie w sobie, to wątpliwe żebyś je znalazł.

    •  

      @dylatacja_czasu: Normalne feelsy emigracyjne. W Polsce jak w lesie, jak w chlewie obsranym gównem (Testoviron miał racje). Nie ma tu do czego wracać. Coraz większe podatki, skurwysyństwo, złodziejstwo itp. PS. Ta twoja 'samica' jakiej jest narodowości?

    •  
      P............P

      +4

      Komentarz usunięty przez autora

      +: k......i, S..........a +2 innych
    •  

      @dylatacja_czasu: Odniosę się tylko do kwestii firmy w Polsce, bo sam taką prowadzę od 10 lat. Człowieku, musisz używać rozsądku przy przyjmowaniu informacji o kraju. Nawet jeśli na Wykopie co tydzień pojawiałaby się informacja o firmie udupionej przez urzędników, to wychodzą 52 firmy w roku, tymczasem firm jest w Polsce założonych około miliona... Ja sam znam osobiście kilkudziesięciu właścicieli firm, wielu z nich też zna wielu innych właścicieli i ani razu osobiście nie słyszałem, żeby którakolwiek upadła z powodu urzędników.

      W Polsce jak w lesie, jak w chlewie obsranym gównem

      @szancik:

      Po pierwsze, nie wracaj do Polski

      @PrawicowiecKNP:

      Ja wróciłem 10 lat temu po dwuletnim pobycie w Belgii, otworzyłem firmę i jestem zadowolony.

      Tyle że większość właścicieli firm nie siedzi na Wykopie, bo w wolnym czasie wolą sobie np. wyjechać na weekend, a w tygodniu dom, dzieci, praca. I stworzyło się tu kółko wzajemnej adoracji ludzi, którzy mają świetną wymówkę żeby nic ze swoim życiem nie zrobić, bo przecież na wykopie było, że firmy urzędnicy zamykają, więc po co je otwierać.

      Więc dlaczego ja nie jestem teraz na wyjeździe weekendowym? Bo ostatnio byłem od 27 grudnia do 11 stycznia, odpocząłem, wkrótce pewnie kolejny wyjazd.

      +: c....-, damian713 +5 innych
    •  
      d.............u

      +1

      @owocbananowca: Dzięki za wsparcie. Obawiam się, że bez dzieci na starość będzie straszna pustka. Miałem wystarczająco samotności w moim życiu i nie jest łatwo tak ciągnąć. Na starość może zabraknąć sił.

      @MarianKolasa: Rzeczywiście, masz rację. Właśnie to robię, uciekam przed pustką w życiu w pracę, próbuję też uciec w związek. Zamiast żyć dniem dzisiejszym skupiam się na tym, co zaplanowałem sobie na najbliższe kilka lat. I tak jest cały czas, za kilka lat nadal będę sobie powtarzał, że teraz potrzebuję ze dwóch lat, żeby rozwinąć firmę, potem będzie jeszcze coś innego, ale zawsze teraźniejszość poświęcana jest przyszłości. Ale nie jest tak, że nie zdaję sobie sprawy, że staram się szukać szczęścia w innych i uciekam w różnego rodzaju iluzje. Jest tak, bo szczęścia w sobie nie udało mi się znaleźć. Gdybym chciał, to nawet jutro mogę kupić jakieś mieszkanie w Polsce, wynająć komuś te które mam tutaj i wygodnie żyć, robiąc to na co mam ochotę. Z wynajmu mieszkania miałbym jakieś 5 tysięcy. Łatwe życie, nawet w Polsce. Emerytura krótko po trzydziestce. Ale wiem jak by się to skończyło - za rok byłbym w pełni dojrzałym alkoholikiem. Albo to albo próbowałbym stworzyć jakiś związek, założyć rodzinę, ale co miałbym wtedy robić zawodowo? Dodatkowa praca na etacie za polską pensję nie wchodzi w grę, jeśli już mam pracować, to wolę sam być swoim szefem. I wracamy do punktu wyjścia.

      @szancik: @PrawicowiecKNP: @Mordeusz: Polska to bez wątpienia kraj potomków niewolników. Co bardziej aktywne jednostki są asymilowane przez inne kraje, pozostali albo pływają w morzu gówna starając się nie utonąć albo są w to gówno zamieniani. Tylko, że to jedyny kraj, w którym czuję się jak u siebie w domu. Od wielu lat łudzę się nadzieją, że gdy wrócę będę jednym z tych, którzy potrafią utrzymać głowę ponad powierzchnią tego syfu. Że jeśli nie trafię na jakąś łajzę w urzędzie albo nie nadepnę przypadkiem na odcisk komuś, kogo należy unikać, to jakoś będzie się to kręcić. Na pewno nie będzie to tak łatwe i wygodne życie jak tutaj, ale z mojego punktu widzenia to taka transakcja - gorsza jakość życia pod względem finansów i pracy, lepsza pod względem życia rodzinnego i poczucia szacunku do samego siebie. Obawiam się, że mógbym podpisać się pod tym zdaniem o polskim gównie w polu i fiołkach w Neapolu.

      +: P............P
    •  
      S..........a

      +2

      @dylatacja_czasu: w jakim kraju mieszkasz? Może być na PW jak nie chcesz publicznie się chwalić.

      +: P............P, damian713
    •  

      @dylatacja_czasu: Prawda. Pieniądze szczęścia nie dają i trzeba żyć tak żeby potem życia nie żałować. Ale ja jednak wole emigrację z tęsknotą za krajem niż mieszkać w Polsce i wpierdalać szczaw dookoła mając mentalną afryke.

    •  

      @dylatacja_czasu: przez ciebie dostalem depresji ;]

      +: dzaku
    •  

      @dylatacja_czasu: Mam czasami podobne feelsy i doskonale Cię rozumiem - chociaż jestem tutaj dopiero drugi rok. Towarzysko cholera mnie bierze bo chociaż Polacy żyją praktycznie w w domu obok to o integracji można zapomnieć - dlatego też wpadam do Wrocławia praktycznie do miesiąc na weekend, żeby trzymać kontakt ze znajomymi :)

      Pozostali znajomi w UK nie dość, że żyją w innym mieście to zaczynają być dzieciaci i zapomnieć można o zrobieniu imprezy, wspólnym wypadzie itd - szczególnie, że akurat do dzieci to mi się nie śpieszy. Niestety życie życie trochę zamienia się w krąg praca-trening-dom-wyjazd turystyczny gdzieś z dziewczyną. Na pewno nie mam zamiaru zostać tutaj na zawsze ani w przyszłości wychowywać tutaj dzieci.

      Nie chodzi o to, że angielska kultura jest zła, raczej o to, że jest na tyle różna od polskiej że ciężko się do niej przyzwyczaić. Osobiście nigdy nie odczułem traktowania mnie jak polskiego wyrobnika a to tylko dlatego, że w większości przypadków przebijałem ludzi z pracy wiedzą i doświadczeniem.

      Mój plan to zdobyć jeszcze rok-dwa doświadczenia, wyjechać do Chin z obecnej firmy na rok a później mogąc kupić chatę za gotówkę mogę sobie spokojnie żyć za oferowane mi w Polsce 7-8k i mieć tak naprawdę spokojne życie bez spiny i kredytów - po to właśnie inwestowałem w swoją wiedzę i doświadczenie. To jednak plan na najbliższe 2-3 lata.

      W końcu lepiej być panem w piekle niż sługą w niebie ;)

      Mimo wszystko uważam, że dwa lata w UK dały mi dużo więcej niż 10 lat w Polsce pod względem rozwoju i tzw. samoświadomości. To co sobie uświadomiłem i co raczej będzie mi przyświecało przez najbliższe lata to walka z pozostałościami "homo sovieticusa" w polskim społeczeństwie :)

      Powodzenia życzę :)