Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kurde, jaki sukces. Pamiętam Żabkę jako ten sklep, do którego nikt nie pałał sympatią i po prostu był tym drogim zdzierstwem do którego szło się jakoś tak w ostateczności, albo na osiedlu jak nie chciało się dalej. Później krok po kroku hotdogi, wielosztuki, nowy branding, walki z niedzielą handlową, zabawne reklamy w TV, żappka, obchodzenie systemu polskiego, aż mamy dziś wielkie Żabsko z którym sympatyzuje większość polaków. To jest sukces.

    odpowiedzi (41)

  • odpowiedzi (15)

  • avatar

    Wracając do sprawy z pierwszym dniem pracy, finał jest taki:
    1. Pierwszy dzień - wpad policji i zabranie dokumentów, dysków itp. Po południu zadzwonili czy przyjdzie na następny dzień - bo wszystko wyjaśnią
    2. Dzień drugi - Umowa nie podpisana, bo właścicielki nie było - na l4. Obiecywanie że mąż to podpisze. Ale przepracowane 8h.
    3. Dzień trzeci - cały dzień przepracowany a na koniec informacja że "Sprawa się skomplikowała i nie możemy panią zatrudnić", i że te 3 dni rozliczą na podstawie umowy o dzieło.

    Reasumując: Różowa zrezygnowała z jednej pracy, by podjąć się drugiej - a druga wystawiła ją do wiatru. I finalnie (chwilowo) bezrobocie.

    Ot #polska , aż sam się wkurwiłem.

    #pracbaza
    pokaż całość

    odpowiedzi (41)