•  

    Obejrzałem właśnie Szybcy i wściekli 7 boże co ja żenadłem...Ja rozumiem, że to blockbuster i mają tam być wybuchy i niewiarygodna akcja, ale bez przesady...

    Przymknąłem oko jak w którejś części ukradli sejf, przymocowali go do auta i spierdolili przed całą policją razem z kilkutonowym sejfem który obijał się o bloki, auta a zachowywał się jak kartonowe pudełko. Przymknąłem oko na 20 minutową scenę jak startuje samolot i wystartować nie może chociaż ciągle nabiera prędkości, przymknąłem oko na czołg.

    Ale kurde skakanie autem z jednego budynku na drugi w dubaju, a później na jeszcze większej piździe przeskoczenie na trzeci budynek a to wszystko na wysokości kilkuset metrów to już przegięcie. Przegięcie też jest wwalenie się w kilkuset metrowe urwisko autem które zostaje kompletnie rozjebane i wyjście z tego bez ani jednego złamania.

    Film który w swoich początkach miał proste założenie, szybkie auta, ładne panie, dobry tuning i wyścigi. Przerodził się w jakąś parodie dżejmsa bonda. Z międzynarodowym spiskiem na poziomie megasupertajnych żołnierzy, i oczywiście tylko grupa kierowców jest w stanie ich pokonać.

    Zacytuje jeszcze komentarz z filmwebu bo ostro mnie rozwalił. KILK

    Nasa ma tajną bazę na Księżycu, atakują ją rosjanie, rząd USA prosi Toretto o pomoc. Ten tam leci, zostaje zrzucony od razu w księżycowym łaziku i zaczyna się mega-moon-fight-race:) Byłoby trochę wybuchów, sporo ognia (kogo obchodzi, że do ognia potrzeba tlenu a tego na księżycu nie ma:) )...

    Już to nawet widzę... jakaś skarpa, na pełnej kurffie wjeżdża na nią Dominic w swoim łaziku, wybija się i korzystając z obniżonej grawitacji leeeeeeeeeeci leeeeeeci... przelatuje na tle Ziemi (jak ET na tle Księżyca kiedyś) aż w końcu spada na jakiś ruski łazik... Wszystko się rozwala w piz.u i publika w kinach już prawie płacze że Toretto się poświęcił dla Ameryki... ale nie... okazuje się że wyskoczył w ostatniej chwili i unosi się na orbicie... wiatr słoneczny powoli odrywa go od Księżyca w stronę przestrzeni kosmicznej... On żegna się ze swoją ukochaną na Ziemi... wali banały, ale za to mega ckliwe... teraz już wszyscy płaczą... ale nagle pojawia się zza jego pleców rakieta, ratuje go Ludacris:) Pada tekst "Bo rodziny się nie zostawia" albo jakiś inny banał, który fanboye Furious zawsze kupią i zmierzamy z wolna w stronę napisów końcowych :

    #film #heheszki #fastandfurious

    źródło: sky-gate.ae