Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Dwadzieścia plusów i odpalam granat dymny xD

    plusuj a zawołam

    odpowiedzi (14)

  • avatar

    To jest Witek (ten po lewej). Witek to połączenie człowieka z cyborgiem-jest niesmiertelny. Historia miała miejce na jednym z wielu wesel gdzie mamy przyjemność poznać bardzo wielu ludzi-lecz Witek długo zostanie nam w pamieci. Więc moze przybliże jego postać w postaci harmonogramu:-)
    godz. 17.40 Witek zjawia sie na weselu niczym dźin z magicznej lampy
    17.45 Witek otwiera pierwsza butelke wódki
    18.00 ciepłe danie-Witek nakłada każdemu 18.20 Witek kończy rozlewac 3-cią butelke wódki
    18.30 Po co mi ta marynarka?
    19.00 Jego towarzysze kieliszka zaczynają odmawiać picia-on sie nie poddaje
    19.30 Pierwszy taniec-ale zaraz, gdzie sie podział Witek?!?
    19.35 Nasz cyborg wychodzi z kuchni- pił tam już ze wszystkimi
    20.00 Huczna zabawa-król parkietu obraca wszystkie ciocie
    21.00 A teraz idziemy na jednego- mocno widoczne znaki dzialania alkoholu, ale nie poddaje sie
    21.45 Witek wypił juz z kazdym gosciem obecnym na weselu
    22.30 Witek tanczy na krześle
    22.32 o przepraszam-zaczyna wchodzić na stół
    23.00 jego kompani sasiedzi przy stole mówią ze maja juz dość

    23.10 Witek zaczyna pić na drugą nogę z każdym gościem po kolei
    00.00 OCZEPINY!!! Witek gwiazdą wieczoru-zespół nie może wyjść z podziwu
    00.50 Witek pomaga roznosić tort---polejcie jak juz u Was jestem

    01.30 Witek przekroczył "DAWKĘ ŚMIERTELNĄ" trzykrotnie
    02.00 Nieśmiertelnego przyprowadzaja do naszego baru;-) Co Ci podac?- www.... wwyyy.... wóóód....-czystej mi polejcie! ale nie w kieliszek-w ta dużą szklanke. - nasz klient nasz Pan! Prosze bardzo Panie Witku, tu są jeszcze owoce na zakąske. (ilość wódki widoczna na zdjeciu-poszło wszystko)
    02.30 miło bylo z Wami ale musze iść jeszcze napić sie z zespołem-tak przynajmniej sobie to przetlumaczyłem z jezyka marsjańskiego
    03.00 wszyscy kompani Witka śpią juz od 2 godzin w samochodach
    03.20 Witek ponownie wkracza na parkiet-prawa fizyki zostały obalone
    04.30 zaczynamy sie powoli zbierać z barem- Witek osusza stół wiejski
    05.10 Koniec wesela-Witek pomaga obsłudze sprzątać... Na moje oko 13 promili... Nie wiem-nie umiem wytłumaczyć jak jest to możliwe, ale jednak- Witek przepił wódke;-)

    #heheszki #pasta #klasyk
    pokaż całość

    odpowiedzi (40)

  • avatar

    #zdrowie #rak #nowotwory

    Minął już ponad tydzień od mojego przyjazdu do szpitala. Skończyłem właśnie komplet badań i wypisują mnie do domu.

    Zanim jednak napiszę co u mnie, chciałem żebyście przeczytali o moim sąsiedzie z sali. Starszy pan, JB, był już kiedy przyjęli mnie na oddział (wtorek). Mało chodził, był przygłuchy, przyjmował tlen i kontaktował (nawet ograniał obsługę telefonu). Na początku nawet zagadywał. A już w sobotę, czekałem na korytarzu 2h, aż zgodnie z procedurami mogli wywieźć jego ciało. Kto z Was jest wierzący i ma ochotę, niech zmówi za niego "Wieczny odpoczynek" (lub odpowiednik). Wiem, że to szpital i takie rzeczy się dzieją, jednak obcowanie tak bezpośrednio z kostuchą mrozi krew w żyłach (zmarł obok mnie, kiedy ze słuchawkami na uszach oglądałem film w łóżku obok, dopiero pielęgniarka która przyszła zmienić kroplówkę się zorientowała).

    A jak moje zdrowie? Mam komplet badań (bez kolonoskopii bo ta okazała się niepotrzebna):
    USG jąder - czysto
    Gastroskopia - pobrane próbki wrzodu przełyku do badania
    Tomografia od szyi do miednicy - wniosek z opisu: rozsiana chorobą nowotworową że startem w przełyku (zajęta wątroba i prawa nerka).

    Tak, czeka mnie najprawdopodobniej dłuższa napierdalanka z rakiem (czy czymkolwiek to jest). Lekarz w szpitalu, mówił, że to stadium już nieuleczalne, ale po szybkich konsultacjach z onkologami wiem, że w szpitalu muszą nastawić cię na najgorsze, żeby potem było lepiej. Czekamy na histopatologię i opinię specjalistów od leczenia. Dzięki mojej kochanej żonie od jutra zaczynam maraton konsultacji z uznanymi profesorami i chirurgami specjalizującymi się w takich przypadkach. Mamy też kontakt do Wieliszewa, w którym pewnie będziemy chcieli mnie leczyć (chyba że któryś z profesorów weźmie mnie na Banacha lub Wawelską). Na razie psychicznie się trzymam, choć pewnie pójdę na konsultację do psychologa, żeby upewnił mnie w przekonaniu, że powinienem iść z podniesioną przyłbicą i pieśnią bojową na ustach.

    A jaka to pieśń bojową? Pamiętam te wszystkie artykuły o puszczaniu muzyki klasycznej dzieciom w brzuchu matki. Zastanawiałem się czy nie pierdolnąć rakowi sesji z Judas Priest, żeby się wziął i zawinął xD

    Będę dalej pisał jak wygląda moja walka (a zamierzam ją wygrać jak trener Złotek Andrzej Niemczyk: "to rak nie wytrzymał ze mną"; chociaż może nie będę na wszelki wypadek palił tyle cygar i pił tyle whisky). Do dalszych wpisów dodam swój tag, który możecie wybrać w ankiecie, także zawołam jeszcze raz (chyba że chcecie być też wołani).
    pokaż całość

    odpowiedzi (129)