•  

    Hej Astromirki,

    Z przyjemnością przedstawiam Wam kolejny odcinek dwutygodnika astronomicznego #astronomiaodkuchni! Tak jak zapowiadałem, dziś napiszę o obiektach, które aspirują do bycia prawdziwą gwiazdą.

    W poniższym tekście zapoznam Was z młodymi gwiazdami, protowiazdami, brązowymi karłami, a także... z przerośniętymi planetami. Podróż zaczniemy od mgławic, które są gwiazdowym żłobkiem. Następnie, wspólnie przejdziemy przez różne stadia protogwiazdowego rozwoju i przedstawię Wam kilka znanych obiektów, które dopiero stają się gwiazdami. Wpis zakończymy wtargnięciem na grząski teren: zestawimy ze sobą brązowe karły i planety. Zapnijcie pasy ;). Startujemy.

    I - Na początku był Obłok

    Wszystkie obiekty w Galaktyce, które wymarzyły sobie zostać gwiazdą, rozpoczynają wędrówkę z podobnego miejsca: z obłoku molekularnego. Ośrodek międzygwiazdowy, czyli to, co siedzi w Galaktyce między gwiazdami i obłokami, jest niezwykle rzadki. W każdym centymetrze sześciennym siedzi statystycznie pół atomu wodoru (czyli pół protonu i pół elektronu). Gdyby wziąć wiaderko ośrodka międzygwiazdowego, to siedziałoby w nim jakieś 30'000 atomów wodoru. Czy to dużo? Jeden gram pomieści około 600'000'000'000'000'000'000'000 atomów wodoru. W samej sferze o promieniu Ziemi zbierze się mniej niż 2 kilogramy wodoru z ośrodka międzygwiazdowego! Można więc taki ośrodek międzygwiazdowy uważać za całkiem niezłą próżnię. W taki rozrzedzonym ośrodku międzygwiazdowym znajdują się gęstsze wyspy materii: obłoki wodoru neutralnego, zjonizowanego oraz obłoki molekularne (jakieś 1000 cząstek wodoru na centymetr sześcienny). Te ostatnie są dziś szczególnie interesujące, bowiem to w nich dochodzi do produkcji gwiazd.

    Obłok molekularny krążyłyby sobie spokojnie po galaktyce, nikomu nie wadząc, gdyby nie sir James Jeans. Brytyjski astronom na początku XX wieku pokazał, że jeśli w odpowiednio dużej objętości zmieści się dostatecznie dużo masy obłoku molekularnego, to ta część obłoku zacznie się grawitacyjnie zapadać. To miał być pierwszy krok do formowania się gwiazd. Obłoki molekularne nie miały wiele do dodania i do dziś z szacunku do Sir Jeansa poddają się jego prawu. W astronomii operujemy teraz takimi wielkościami jak: masa Jeansa lub długość Jeansa, które wyznaczają górną granicę wymiarów stabilnego obłoku molekularnego. Wszystko powyżej długości lub masy Jeansa zacznie się w sobie grawitacyjnie zapadać. Mniej więcej. Sir Jeans wyliczył to dla obłoków izolowanych od wszystkiego dookoła, co jest zupełnie nierealne. Niemniej, w pewnym przybliżeniu, jego prawo działa. Czyli zakładamy nieco nierealne warunki, aplikujemy do... realnych warunków i mamy realne wyniki. W półświatku astronomicznym nazywamy to szwindlem Jeansa. My astronomy nazywamy wszystko otwarcie, po imieniu. A co. Działa.

    Obłoki molekularne są duże. Zajmują kilkanaście, a nawet kilkaset lat świetlnych. Ich temperatura wynosi jakieś 10 Kelwinów (-263 stopnie Celsjusza)i składają się z molekuł (jak nazwa wskazuje). Najwięcej jest tam cząsteczek wodoru (H_2). W dzisiejszym Wszechświecie znajdziemy tam też cząsteczki CO oraz sporo innych. Jeśli fragment takiego obłoku ulegnie zagęszczeniu, to zacznie on podlegać prawu Jeansa i grawitacja rozpocznie bezlitosny kolaps. Fragment obłoku zacznie się sam w sobie zapadać, gęstniejąc i gęstniejąc. Coś takiego ma typowo miejsce, gdy obłok molekularny wdryfuje na ramię spiralne galaktyki. Zaczyna się produkcja protogwiazd.

    II - Przez trud do gwiazd

    Fragment obłoku molekularnego zapada się grawitacyjnie, przez co jego gęstość i temperatura rosną. To jest pierwszy etap powstawania gwiazdy. Jeśli uzbiera się odpowiednia ilość materii, w ostatecznym rozrachunku będziemy mieli gwiazdę. Jeśli nie... To powstanie coś, co dziś nazywamy brązowym karłem. W każdym razie, droga rozwoju na tym etapie jest podobna: w obłoku molekularnym formuje się molekularny rdzeń, na który opada coraz więcej okolicznej masy. W trakcie grawitacyjnego kolapsu rdzeń się zagęszcza, przez co rośnie jego temperatura. W tym samym czasie opada jeszcze wiecej materii, więc kolaps przyspiesza i produkcja energi wzrasta coraz szybciej. Rdzeń w krótkim czasie staje się w pełni konwektywny, a cała energia nagromadzona przez grawitacyjny kolaps oddawana jest przez mieszanie się wewnętrznych warstw materii i wyświecana dookoła w postaci ciepła. Kiedy rdzeń posiądzie już temperaturę powierzchniową między 1'500-2'500 Kelwinów, cały obiekt może być śmiało nazwany protogwiazdą. Protogwiazdy podążają Ścieżką Hayashiego.

    Ścieżka Hayashiego to etap, w którym protogwiazda zapada się grawitacyjnie, ale utrzymuje stałą temperaturę powierzchniową. W tym czasie temperatura wewnątrz protogwiazdy sięga miliona kelwinów, a to umożliwia jej syntezę helu z deuteru. Protogwiazdy spalają deuter. Co więcej, po osiągnięciu pewnej temperatury, protogwiazdy zużywają też lit, z którego powstaje jeszcze więcej helu. Z czasem, wewnątrz protogwiazdy zaczyna panować taka temperatura i ciśnienie, że w jej środku formuje się promienisty rdzeń. Wraz z jego się pojawieniem, protogwiazda kurczy się coraz wolniej, a jej powierzchnia staje się coraz gorętsza. Ten etap nazywany jest ścieżką Henyeya. Wraz z jego ukończeniem, osiągając w rdzeniu temperaturę kilku milionów Kelwinów, obiekt posiada wystarczające warunku do spalania jąder wodoru i produkcji helu. Ten moment to narodziny gwiazdy.

    Rozwój protogwiazdy zależy niemal wyłącznie od jej masy. Protogwiazda o masie podobnej do Słońca będzie formowała się przez kilkadziesiąt milionów lat, przy czym na ścieżce Hayashiego spędzi zaledwie kilkanaście tysięcy lat. Protogwiazda o masie kilkunastu mas Słońca uformuje się w gwiazdę w ciągu najwyżej miliona lat, a po drodze nawet nie zdąży spalić deuteru i litu. Z kolei protogwiazdy o masach mniejszych od połowy masy Słońca, nigdy nie wytworzą rdzenia promienistego, spalą cały deuter, cały lit i w ciągu stu milionów lat rozpoczną spalanie wodoru jako normalne, mało masywne gwiazdy (zwane czerwonymi karłami).

    III - Niby gwiazdy, ale nie gwiazdy

    Często, ze względu na brak ujednoliconej nomenklatury, ciężko jest obracać się w literaturze astronomicznej. Najlepszym przykładem są "gwiazdy" typu T Tauri. Gdziekolwiek nie sięgniecie, będą one nazywane gwiazdami i jednocześnie... Protogwiazdami. Wzięło się to stąd, że zanim się zorientowaliśmy, że te obiekty są protogwiazdami, widzieliśmy w nich zwykłe gwiazdy. Obserwując je przez różne teleskopy, na przykład przez Hubble'a, dostrzegamy gęste dyski materii, które, w przyszłości, staną się planetami okrążającymi te, w przyszłości, gwiazdy. Gwiazdy typu T Tauri mają masy od połowy do około dwóch mas Słońca. Cięższe obiekty nazwane zostały gwiazdami Herbiga typu Ae lub Be. Chociaż i one są zaledwie protogwiazdami.

    Innym, jeszcze ciekawszym tworem, są tzw. Obiekty Herbiga-Haro, które w skrócie nazywamy obiektami H-H, to pozornie dziwaczne kłębki obłoków molekularnych, z których wystają strugi materii. Od jakiegoś czasu już wiemy, że w tych kłębkach obłoków skryte są pojedyncze protogwiazdy o silnym polu magnetycznym, na które opada materia dookoła. Gwiazda nie jest w stanie przyjąć całej opadającej materii, więc z pomocą pola magnetycznego wystrzeliwuje ze swoich biegunów strugi materii. Obiekty H-H wyglądają jak miniaturowe radiogalaktyki!

    IV - Brązowe karły: protogwiazdy, którym nie wyszło

    Jeśli protogwiazda nie zebrała co najmniej 0.072 masy Słońca, nigdy nie będzie jej dane rozpocząć przemiany wodoru w hel. Nigdy nie będzie gwiazdą. Taki obiekt proto-gwiazdowy nazywany jest brązowym karłem. Mogą one przeprowadzać syntezę termojądrową deuteru, litu, ale nie wodoru. Te dwie pierwsze wystarczą im na około 100 milionów lat biednego świecenia. Po tym czasie, jedynym źródłem energii będzie ciepło z ciśnienia grawitacyjnego nagromadzone w czasie tworzenia się protogwiazdy. Co ciekawe, brązowe karły zawsze mają podobny rozmiar: bez względu na masę, są tylko nieco większe od Jowisza i nigdy bardziej nie urosną. Mechanizm, który za tym stoi, związany jest z zakazem Pauliego i gęsto upakowanymi elektronami.

    Ciężko jest rozróżnić brązowego karła od masywnej planety. W literaturze znajdziemy planety pozasłoneczne o masach sięgających kilkunastu mas Jowisza oraz brązowe karły o masie zaledwie kilku Jowiszów. Co w takim razie stanowi o nazewnictwie?

    Po pierwsze, masa. Gwiazdy to obiekty o masie pozwalającej na spalanie wodoru (od 75 mas Jowisza). Logiczne więc będzie, że niedoszłe gwiazdy, czyli brązowe karły, to te obiekty, które już potrafią spalać cokolwiek (deuter najprościej). Ta graniczna masa potrzebna do zebrania żeby spalać deuter, to 13 mas Jowisza. To bardzo kuszące, żeby wszystko, co ma masę pomiędzy 13 a 75 mas Jowisza nazywać brązowym karłem.

    Z drugiej strony, protogwiazdy mogą tworzyć się samodzielnie, z autonomicznych zapadających się fragmentów obłoków molekularnych. Planety, z tego co nam wiadomo, mogą być uformowane wyłącznie w warunkach panujących w dyskach protoplanetarnych znajdujących się wokół młodych gwiazd i protogwiazd. Nie wiemy dokładnie, jak tworzą się planety, ale znamy dwa procesy, które mogą prowadzić do ich formacji: miejscowe, grawitacyjne zapadanie się małych obszarów dysku (niestabilność dysku) oraz wzajemne oddziaływanie grawitacyjne drobinek (akrecja). Ten pierwszy proces jest bardzo podobny do genezy protogwiazd. Czy jest prawdziwy? Jeszcze nie wiemy na 100%. Poza tym, planeta z definicji jest takim ciałem niebieskim, które okrąża gwiazdę. To automatycznie skreśla brązowe karły, które się uformowały samodzielnie, ale mają masę poniżej 13 mas Jowisza, z listy planet.

    Pozostajemy z problemem: czy gwiazdy i masywne planety to, w esencji, te same obiekty, tylko o różnych masach początkowych? A może są to obiekty o zupełnie różnej naturze, a rozdzielanie ich po masie nie ma sensu? Ja osobiście skłaniam się ku pierwszemu rozwiązaniu, bo znamy brązowe karły ciasno krążące wokół innych gwiazd, co mi sugeruje, że zostały one uformowane w dysku protoplanetarnym. Jako że nie jestem specjalistą w dziedzinie brązowych karłów, nie będę forsował żadnego rozwiązania. Niech zajmą się tym odpowiedni ludzie.

    --------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    --------------------------------------------------------------------------
    Na obrazku: Mgławica M42 w Orionie, gwiazdowy żłobek, który w zimie jest widoczny gołym okiem
    --------------------------------------------------------------------------
    O czym będzie następny odcinek? Decyzja należy do Ciebie! Zagłosuj na jeden z trzech tematów poniżej plusując!
    --------------------------------------------------------------------------
    #astronomia #kosmos #ciekawostki #mirkokosmos #liganauki #ligamozgow

    źródło: starrywonders.com

    •  

      1. Drabina odległości
      (skąd wiemy, że coś jest daleko?)

      +: flager, k....t +72 innych
    •  

      2. Czarne dziury i wirująca czasoprzestrzeń
      (o wyciąganiu energii wiaderkiem z czarnych dziur)

      +: R......4, dzangyl +127 innych
    •  

      3. Odwiedziny na planetach pozasłonecznych
      (skąd wiemy, co się znajduje na Drugiej Ziemi?)

      +: d..........4, iancurtis +59 innych
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      k....t

      +44

      @Al_Ganonim: Jak zwykle mega wpis. Dzięki!

      źródło: x3.cdn03.imgwykop.pl

    •  

      Gwiazda nie jest w stanie przyjąć całej opadającej materii, więc z pomocą pola magnetycznego wystrzeliwuje ze swoich biegunów strugi materii.

      @Al_Ganonim: Dlaczego gwiazda nie może przyjąć całej opadającej materii? Zawsze myślałem, że każdy obiekt zmierzający w kierunku gwiazdy jest przez nią wchłaniany.

    •  

      @Al_Ganonim: wszystko ładnie, a skąd się w ogóle wziął ten wodór? I 2gie pytanie, czy jest możliwość, że za miliardy, miliardy lat tego wodoru na nowe gwiazdy po prostu zabraknie?

    •  

      @Al_Ganonim: świetny wpis :) a co do trzech tematów to zaplusowałem każdy bo wszystkie zapowiadają się ciekawie :)

    •  

      @pp14sr: Wodór wziął się z wielkiego wybuchu. To właśnie głównie ten pierwiastek powstał podczas tego zdarzenia.

    •  

      @flager: Bardzo dobre pytanie.
      Zobacz na obrazek poniżej. Materia w obiektach przed-gwiazdowych opada na nie podobnie do wodospadu w pobliżu biegunów gwiazdy. Taki ruch materii jest wymuszony przez silne pole magnetyczne protogwiazdy. Materia opadając na wybrane fragmenty obiektu podgrzewa go, a powstała energia odpycha część opadającej materii od gwiazdy. Dodatkowo, w tym stadium materia spływając na protogwiazdę uderza w nią zamiast powoli opadać. W miejscu uderzenia część materii odbija się. Odepchnięte i odbije fragmenty materii mogą być porwane przez skręcone pole magnetyczne i w ten sposób materia może być wystrzelona z okolicy biegunów gwiazdy pod postacią skolimowanej strugi.

      Alternatywnie, strugi materii mogą być po prostu wiatrem gwiazdowym, który został skolimowany przez ciasno otaczający protogwiazdę torus pyłu.

      pokaż spoiler kursor był już na oryginalnym obrazku :P


      @pp14sr:

      1) Wodór atomowy to nic innego jak proton i elektron. To są podstawowe cząsteczki, które zostały utworzone tuż po Wielkim Wybuchu.

      2) W skrócie, tak.

      źródło: byk.oa.uj.edu.pl

    •  

      Beka z takich planet jak Jowisz "o jaki kurwa będę wielka gwiazda" elo, elo drugie Słońce, albo inny Altair, czy Vega. A nie mają nawet tyle wodoru, żeby być brązowymi karłami. Przede wszystkim zwiększ masę cioto.

    •  

      @Al_Ganonim: Pytanie: Na cykl wodorowy gwiazdy składa się kilka reakcji, czy żadna z nich nie nastąpi w wnętrzu karła czy może po prostu wypada jedno ogniwo łańcucha?
      Swoją droga chętnie bym poczytał dobry wykład o typach spektralnych gwiazd:P R136a1 <3

    •  

      @Kukabura: Pytanie jak strzał w dziesiątkę ;). W brązowych karłach następuje spalanie deuteru, które polega na przechwyceniu przez jądro deuteru jednego protonu. W efekcie powstaje jądro helu 3. To jest dokładnie drugi etap w cyklu p-p!

      A co do typów spektralnych: ciekawa propozycja. Dopiszę do listy tematów :). Dzięki!

    •  

      @Al_Ganonim: Co stoi za tym że obiekty H-H nie mogą przyjąć całej opadającej materii?

    •  

      @Querios: jeden z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy opisałem dwa komentarze wyżej.

      +: Querios
    •  

      Zrobię sobie kawę i zasiądę do lektury ;)

    •  

      @Al_Ganonim: Spoko tekst, ale przyczepię się do dwóch rzeczy:

      Jeden gram pomieści około 600'000'000'000'000'000'000'000 atomów wodoru

      Gram nie jest jednostka objętości. O wiele lepszym zdaniem byłoby:Dla porównania - 600'000'000'000'000'000'000'000 atomów wodoru ma masę równą zaledwie 2 gramom!

      To jest pierwszy etap powstawania gwiazdy. Jeśli uzbiera się odpowiednia ilość materii, w ostatecznym rozrachunku będziemy mieli gwiazdę. Jeśli nie... To powstanie coś, co dziś nazywamy brązowym karłem.

      To wtrącenie dałbym na koniec wyjaśnienia powstawania gwiazdy, inaczej nagle przeskakujesz do końca wywodu i wracasz. Aby utrzymać czytelnika w ciągu przyczynowo-skutkowym, unikałbym na przyszłość takich zabiegów, zwłaszcza, że tekst kierujesz do laików.

    •  

      @Al_Ganonim: Ja miałbym sugestię/prośbę dotyczącą ostatnich tematów. Wiem, że istnieją różne typy gwiazd i obiektów które w gwiazdy się zamienią lub z gwiazd powstały. Wiem, że gwiazdy świecą różnymi kolorami (w różnych przedziałach fal EM). Czy nie miałbyś jakiegoś grafu z szeregiem gwiezdnym albo czymś takim? Z zaznaczonymi drogami rozwoju itp?

      Czy będzie jeszcze kiedyś grill w obserwatorium? Strasznie się napaliłem na ten wtorek, a okazało się, że z delegacji wysiadłem z samochodu o 20. I totalnie zmęczony. Ja bym się bardzo pisał na wizytę w obserwatorium.

      I mam też pytanie bardziej prywatne: co sądzisz o różnych filmach i serialach SF traktujących o tematyce, o której piszesz? Dla przykładu Stargate jako całość. Tam wrzucali różne teorie, przy czym nie wiem czy bliżej im było do Science czy Fiction przy okazji ich wyjaśniania.

    •  

      @Al_Ganonim: Ciekawy wpis, zwłaszcza część o brązowych karłach i planetach. Napisałeś, że pozostajemy z problemem: czy gwiazdy i masywne planety to, w esencji, te same obiekty, tylko o różnych masach początkowych? Według mnie gwiazdy a planety/brązowe karły to zdecydowanie różne obiekty ze względu na proces syntezy i wytwarzanie energii przez gwiazdy. Rozróżnienie brązowy karzeł - masywna planeta to rzeczywiście "grząski teren". Rozróżnienie na podstawie procesu formowania wg mnie nie ma specjalnie sensu, praktycznie w prawie żadnym wypadku nie możemy obserwacyjnie stwierdzić jak się taki obiekt uformował. Dodatkowo, nie da się jak narazie wykluczyć, że i brązowe karły i masywne planety mogą formować się na różne sposoby, wg mnie jest to bardzo prawdopodobne. Rozróżnienie na podstawie masy też bywa niejednoznaczne. A może to tylko kwestia nomenklatury i takie wrzucanie obiektów do danej kategorii przeszkadza w szerszym zrozumieniu ich natury.

    •  

      W astronomii operujemy teraz takimi wielkościami jak: masa Jeansa lub długość Jeansa, które wyznaczają górną granicę wymiarów stabilnego obłoku molekularnego.

      @Al_Ganonim: ja to mam zawsze problem żeby w sklepie dobrać długość dżinsa( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @Al_Ganonim: A można prosić o porównanie gęstości wodoru w obłoku molekularnym do gęstości wodoru w przestrzeni naszego układu słonecznego?

    •  

      @Skrzypibut: Cieszę się, że napisałeś komentarz. Fakt, rozróżnienie między gwiazdami (obiektami, które raz weszły na ciąg główny) a brązowymi karłami i masywnymi planetami jest dość silne: całościowe spalanie wodoru w tych pierwszych. Pisałem o podobieństwie mając na myśli to, że jedynym czynnikiem definiującym końcowy produkt będzie masa początkowa źródłowego obłoku. Może, rzeczywiście, nie jest to podobieństwo, a przynależenie do jednej rodziny obiektów.
      Co do reszty komentarza, myślę dokładnie tak jak napisałeś.

      @Zhai: Dzięki za komentarz. Zwrócę w przyszłości uwagę na takie rzeczy.

      @raFFcio:

      Czy nie miałbyś jakiegoś grafu z szeregiem gwiezdnym albo czymś takim? Z zaznaczonymi drogami rozwoju itp?

      Rozwój gwiazd w zależności od masy i składu chemicznego jest przedstawiony przez tzw. "ścieżki ewolucyjne" na diagramie Herzsprunga-Russela. Ponieważ są one twardymi diagramami i wymagają wyobraźni solidnie ugruntowanej w modelowaniu gwiazd, nie przenikają one do tekstów popularnonaukowych. Najczęściej spotyka się taki obrazek, jak ten poniżej. Na nim, w zależności od masy początkowej, przedstawiona jest w formie obrazkowej "ewolucja gwiazd". Masa zapadającego się fragmentu obłoku molekularnego (na obrazku z lewej) rośnie z dołu do góry. Najmniej masywne protogwiazdy uformują brązowego karła, a najbardziej masywne uformują błękitnego superolbrzyma.

      Dla mnie jednak, więcej informacji jest zawarte w diagramach ścieżek ewolucyjnych ;). [Tu przykład]. Na osi poziomej jest temperatura powierzchniowa (bardziej gorące, niebieskie w lewo, bardziej chłodne, czerwone, w prawo). Na osi pionowej jest jasność obiektu (jaśniejsze w górę). Te ścieżki w żaden sposób nie uwzględniają czasu, miej to na uwadze. Wszystkie gwiazdy zaczynają od ciągu głównego, czyli tej kreski przechodzącej po przekątnej obrazu. Jak gwiazda kończy zużywać wodór w rdzeniu, gwiazdy odchodzą od tej kreski i zaczynają wędrować po diagramie. Mogę zrobić kiedyś osobny wpis na ten temat.

      Czy będzie jeszcze kiedyś grill w obserwatorium?

      Jeśli dyrekcja mnie nie wywali, to będzie :P

      I mam też pytanie bardziej prywatne: co sądzisz o różnych filmach i serialach SF traktujących o tematyce, o której piszesz? Dla przykładu Stargate jako całość.

      Nie miałem okazji oglądać SG :< Ale cały czas sobie mówię, że trzeba zacząć.
      Co do filmów i seriali SF, to traktuję je jako rozrywkę w czystej postaci. To bardzo fajnie, że w niektórych serialach przemycane są nowinki astrofizyczne i ciekawe hipotezy (np. tunel czasoprzestrzenny w DS9), ale trzeba traktować je tam jako artystyczne wyobrażenie faktycznych fizycznych bytów lub wielkości. Gdybym miał się przejmować bzdurami z Interstellar, to nigdy bym nie był w stanie czerpać przyjemności z oglądania dobrze zrobionego filmu ;).

      @LDevil:

      A można prosić o porównanie gęstości wodoru w obłoku molekularnym do gęstości wodoru w przestrzeni naszego układu słonecznego?

      Układ Słoneczny jest "wypełniony" wiatrem słonecznym, przez który skład chemiczny naszego otoczenia jest nieco inny niż skład chemiczny obłoku molekularnego. Sam ten fakt powoduje, że porównanie gęstości wodoru tych dwóch ośrodków to dość śliski temat. Niemniej, w okolicy Ziemi gęstość "próżni" wynosi kilka cząstek na centymetr sześcienny. W obłokach molekularnych gęstość wynosi od 100 do 10'000 cząstek na centymetr sześcienny.

      źródło: jpl.nasa.gov

    •  

      @Al_Ganonim: Szefie, jak już wspominasz o narodzinach gwiazd, to szybkie pytanko pisałeś coś już o narodzinach wszechświata? Kilka stron wpisów sprawdziłem i nic mi się w oczy nie rzuciło. Jeśli nie to może byś wziął to na warsztat. Bo mnie od zawsze zastanawia jak to miało działać. Przede wszystkim co wybuchło i skąd to się wzięło i od kiedy wybuch jest w stanie coś tworzyć i takie tam różne ( ͡° ͜ʖ ͡°).
      Także jakbyś miał za dużo czasu to wiesz ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      coś już o narodzinach wszechświata?

      @majsterkong: Na mirko? Jeszcze nic. Ale tekst mam już gotowy ( ͡° ͜ʖ ͡°) mogę sformatować i wrzucić kiedyś pod tag. Nie ma sprawy.

    •  

      @Al_Ganonim: To by było super, bo w necie to albo supernaukowa gadka albo jakieś rozmyślania na portalach typu zapytaj onet. A Tobie to całe mirko ufa ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      @Al_Ganonim: "W każdym centymetrze sześciennym siedzi statystycznie pół atomu wodoru (czyli pół protonu i pół elektronu). Gdyby wziąć wiaderko ośrodka międzygwiazdowego, to siedziałoby w nim jakieś 30'000 atomów wodoru."
      60 litrowe "wiaderko"... chyba wiadrzysko( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @paticool: wziąłem "wiaderko" o średnicy 40 cm i wysokości 50 cm ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Al_Ganonim: A to przepraszam, 62,8L i 31400 atomów wodoru( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Al_Ganonim: Ja mam pytanie nie do końca w temacie. (Może być spokojnie odłożone na później).
      A zastanawiam się jak powstawały te supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk? (Może istnieć galaktyka bez CD w środku?).
      Czy przechodziły one taką samą ścieżką jak zwykłe CD, czy mogło dojść do tego, że ilość materii podczas tworzenia była tak duża, że ciśnienie i temperatura wewnątrz pozwoliła na tworzenie neutronów i prostą drogą do CD?

    •  

      jak powstawały te supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk?

      @Ucik: To ja moge odpowiedzieć na to pytanie już w tym momencie :). Uwaga, odpowiadam: nikt tego nie wie.

      Serio. To jest wielki problem. Jest kilka teorii, ale wciąż nie mamy pewności, jak one powstały. Mogę przygotować kiedyś wpis ze spekulacjami oraz proponowanymi teoriami, ale to będzie tylko tyle.

      +: Ucik
    •  

      @Al_Ganonim: Dzięki, tak po prawdzie to mnie uspokoiłeś. Jak nikt tego nie wie, to nie muszę się wstydzić, że ja też ;)

    •  

      @Al_Ganonim: Dokładnie o coś takiego mi chodziło. Wielkie dzięki.
      Ja się amatorsko interesuję takimi rzeczami. Stąd czytanie Twoich wpisów jest znacznie ciekawsze i łatwiejsze w przyswojeniu niż jakaś książka w tym temacie jak sądzę. Wielkie dzięki za to. W ogóle, będąc pracownikiem naukowym szkoda pewnie trochę, że Mirko nie znajduje się na liście filadelfijskiej :P

      A jakie bzdury są w Interstellar?

      I opisz kiedyś teorie o czarnych dziurach w sercach galaktyk. Chętnie poczytam.

    •  

      Mirko nie znajduje się na liście filadelfijskiej

      @raFFcio:

      Haha :D Już widzę system cytacji ;).

      [1] P. I. Nionszek, MiRKo, 2015, Raz na sto lat, 66, 123
      [2] D. D. Leszke, MiRKo, 2014, Dd a sprawa polska, 879, 473
      [3] T. Roll, MiRKo, 2013, Dyskurs o ilości groszy za wpis, 60, 52
      [4] H. H. Szek, MiRKo, 2015, Bądź mną, 12, 356

      A jakie bzdury są w Interstellar?

      Czepiałbym się zbliżania do gwiazdowej czarnej dziury oraz efektów przechodzenia przez horyzont zdarzeń. Tam, gdzie fizyka dawała ciekawe obrazki, reżyser (scenarzysta?) trzymał się rzeczywistości (i Kipa Thorne'a :D). A tam, gdzie mu pasowało, o rzeczywistości zapominał.

      pokaż spoiler coś Ty zrobił najlepszego... Teraz siedzę i nadrabiam SG1 od pierwszego sezonu ;)

    •  

      @Al_Ganonim: A to tak jak się spodziewałem. Czyli do zbliżenia się do czarnej dziury było w miarę ok. Mnie się wydaje, że ten manewr z wejściem na orbitę planety, dzięki któremu czas tak szybko nie biegnie to też bzdura. Tak mała odległość robiłaby różnicę?

      Dobrze, że oglądasz, fajnie się to ogląda :D A wiesz, że to film, 10 sezonów SG1, 5 sezonów SGA, 2 filmy, 2 sezony SGU? :D

    •  

      @raFFcio:

      Mnie się wydaje, że ten manewr z wejściem na orbitę planety, dzięki któremu czas tak szybko nie biegnie to też bzdura. Tak mała odległość robiłaby różnicę?

      Trzebaby to policzyć. Nawet nie będzie to trudne, bo dylatacja czasu z różnicy krzywizn czasoprzestrzeni może posłużyć od razu za wskaźnik sił pływowych, które działają na planetę. Jeszcze inna rzecz, która mi przyszła teraz do głowy, to problem z rotacją planety. Nie pamiętam, gdzie znajdował się pojazd, w którym czekał ten jeden członek załogi. Na orbicie? Gdzieś dalej? Jest to o tyle ważne, że planeta, rotując, jedną stroną jest bliżej czarnej dziury, a drugą stroną - dalej od niej. Wraz z rotacją, dylatacja czasu dla wszystkiego na powierzchni planety będzie zmieniała się cykloidalnie. Ciekawy problem do policzenia ;).

      Dobrze, że oglądasz, fajnie się to ogląda :D A wiesz, że to film, 10 sezonów SG1, 5 sezonów SGA, 2 filmy, 2 sezony SGU? :D

      Właśnie wczoraj mnie o tym poinformowało Stargate Wiki. Heh. Damy rade ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    •  

      @Al_Ganonim: Daj znać jak skończysz, albo jakoś w trakcie. Mój chyba ulubiony serial.

      Mnie się wydaje, że nie byłoby tak dalekiej różnicy na tak małej odległości tj. skoro na planecie byli godzinę, to na orbicie nie minęłoby tyle lat co na ziemi (23 chyba). Tylko raczej na ziemi 23, na orbicie 15 a na planecie 1 godzina.

    •  
      S..........o

      +2

      I 2gie pytanie, czy jest możliwość, że za miliardy, miliardy lat tego wodoru na nowe gwiazdy po prostu zabraknie?
      @pp14sr:
      @Al_Ganonim: W skrócie... nie.

      pokaż spoiler Bo rozpad pierwiastków i czarne dziury.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    1980 rok. WIelka Brytania Na zdjęciu trzech chłopaków ze subkultur: punk, rudeboy i skinhead.

    Rudeboys to subkultura, która ubiera się w garnitury, brogue i charakterystyczny kapelusz pork pie , ich częstym dodatkiem są przyciemniane okulary, klasyczne kurtki „harringtonki” lub crombie. Była mocno powiązana z muzyką ska, rocksteady oraz dancehall, early reggae/skinhead reggae. Pierwsi Rudeboys pochodzili prawdopodobnie z Kingston, stolicy Jamajki, gdzie ska oraz rocksteady należały do najbardziej popularnych form muzycznych. Dzięki jamajskim imigrantom w tych samych latach, subkultura rudeboys dotarła również do Wielkiej Brytanii, gdzie z biegiem czasu, zapoczątkowała również ruch skinheads.

    Z kolei kultura skinhead powstała w robotniczych dzielnicach Anglii, gdzie białe i czarnoskóre dzieci bawiły się ze soba i spędzały ze sobą czas. Było połączeniem dwóch subkultur modsów i rudeboys. Zakładali spodnie marki Wrangler, polówki, kraciaste koszule, kurtki typu Harrington, baranie kożuchy oraz płaszcze typu Crombie. Nosili krótko obcięte włosy, jednak nie do gołej skóry. Pierwsi skini nie mieli nic wspólnego z rasizmem i z neonazizmem oraz byli antysystemowi. Później powstały cześć grup odwołujacych sie do rasizmu i neonazizmu, którę nazwano boneheadami.

    https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2021/05/25/punk-rudeboy-i-skin-1980-r/

    Z czasem, gdy już słowo "skinhead" stało się właściwie synonimem rasisty, ideologiczni potomkowie oryginalnych skinheadów zaczęli określać się mianem SHARPów, of SkinHeads Against Racial Prejudice, a niektórzy RASH - Red & Anarchist SkinHeads.

    #nocnazmiana #antykapitalizm #ciekawostkihistoryczne #punk #rudeboy #skinhead #anarchizm
    pokaż całość

    odpowiedzi (36)

  • avatar

    Witam robie obiad. Czym wypełnić kurczaka ?

    odpowiedzi (22)

  • avatar

    Pożyczyłem starszej siostrze najpierw 2000 a potem za miesiąc kolejne 2000 więc łącznie 4000£ na 1 rok z tym że powiedziałem że jak spłaci w 1,5 roku to nic się nie stanie bo szwagier miał problemy finansowe przez częściowa utratę pracy przez lockdown w UK.
    Ustaliliśmy że odda z 5% bonusem. Czyli łącznie 4200£
    Sama inflacja to ponad 1% więc wydawało mi się to rozsądne, tym bardziej że już jej kilka lat temu powiedziałem żeby robiła roczną poduszkę finansowa z szczerej chęci pomocy rodzinie bo będzie kryzys za kilka lat, i wtedy jej pożyczę na %, a wcześniej pożyczałem na kilka miesięcy bez żadnych %.

    Kasa została zwrócona tak jak było umuwione, ale pytała czy podaruje te 5%, to powiedziałem że przypominałem jej o tym jak ważna jest poduszka finansowa a ta olala temat a wiem że nie mieli większych wydatków przez ostatnie kilka lat,
    To wyjechała mi z argumentem że szwagra koledzy pożyczali im za darmo a ja rodzina chce jakieś %.

    Czy postąpiłem właściwie ? Nigdy takiej kwoty nikomu nie pożyczałem wcześniej i nie chciałem się zgodzić przez tydzień na początku ale presją rodziny sprawiła że pożyczyłem.
    #uk
    #finanse
    #oszczedzanie
    #pieniadze
    #logikarozowychpaskow
    #pytanie
    pokaż całość

    odpowiedzi (87)