•  

    6 860 - 3 = 6 857

    Tytuł: Pierwsze Prawo: Księga pierwsza. Samo Ostrze.
    Autor: Joe Abercrombie
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★★☆☆☆

    Tytuł: Pierwsze Prawo: Księga druga. Nim zawisną na szubienicy.
    Autor: Joe Abercrombie
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★★★☆☆

    Tytuł: Pierwsze Prawo: Księga trzecia. Ostateczny argument królów.
    Autor: Joe Abercrombie
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★★☆☆☆

    Mireczki polecały, mówiły "Dawaj, fajne". Czy Mireczki mogą kłamać? Czy Mireczki się mylą? Zobaczymy!

    O czym to jest?
    Ano można powiedzieć że klasyka aż do bólu. Na Północy piździ jak cholera i zabijają się tam w ciągłych waśniach twarde, umięśnione maszyny do zabijania. W środkowej części świata Unia - nazwa mówi wszystko. Król, arystokracja, motłoch. Do tego Inkwizycja, która tym razem nie broni wiary, bo jej nie ma, a zajmuję się interesem króla. Na Południu jak łatwo się domyślić zadomowili się czarnoskórzy wyznawcy Imperatora. Do worka należy jeszcze dołożyć nieistniejące już Stare Imperium i wielki spór Magów, który to napędza całą fabułę. W skrócie: Pan Dobry próbuje powstrzymać Pana Złego. Tyle tylko że całość nie jest aż tak czarno-biała, jak wydawało się na początku.

    Jak się czytało?
    Szybko, bezboleśnie i bardzo miło. Abercrombie w żaden sposób nie ociąga się w dochodzeniu do kluczowych momentów historii. Nie da się tu uświadczyć przydługich, nic nie wnoszących opisów przyrody czy kwiecistych, pełnych patosu opisów walk. Całość jest pod tymi względami mocno surowa, co niektórych może odrzucić. Najciekawsze jest jednak tempo fabuły. Cele naszych bohaterów zmieniają się jak w kalejdoskopie, a "wielkie wędrówki" nie zawsze kończą się szczęśliwie.

    Jak wrażenia?
    Trzy razy tak. Uprzedzam jednak że całość jest gorzka w odbiorze. I mam przez to na myśli przestrogę dla fanów rycerzy w lśniących zbrojach. Tutaj często i gęsto rycerz okaże się sadystycznym oprawcą, a jego zbroja po dłuższej chwili zacznie śmierdzieć fekaliami.

    Czy Mireczki miały rację?
    Miały. Książka godna polecenia. Szczególnie Mireczką. Tutaj po wielkich zwycięstwach wśród żywych zostają prawie sami przegrani ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dla fanów fantastyki może służyć jako bardzo miły i pożyteczny przystanek między ambitniejszymi tytułami.

    #bookmeter

    +: W..........a, MorDrakka +7 innych
    •  

      @Torak28: A jaka fantastyka jest ambitniejsza? Tutaj nie jest źle, dostajemy zabawę z formą, czyli coś niespotykanego wśród fantastów.

      Skoro podobała się trylogia to obowiązkowo musisz przeczytać powieści osadzone w tym świecie. Czytaj w kolejności wydania, gdyż niektóre wątki są kontynuowane w kolejnych książkach.

      +: Torak28
    •  

      I mam przez to na myśli przestrogę dla fanów rycerzy w lśniących zbrojach. Tutaj często i gęsto rycerz okaże się sadystycznym oprawcą, a jego zbroja po dłuższej chwili zacznie śmierdzieć fekaliami.

      @Torak28: Przekonałeś mnie :D

      +: Torak28
    •  

      @Mike_Ainsel: W żadnym wypadku nie mówię że jest źle. Całość jest naprawdę mocno spójna i pozbawiona bohaterów działający "tak, bo tak". Tutaj za wszystkim stoi motyw i całość w przepiękny sposób otwiera się przed czytelnikiem.

      A co do powieści to powoli się do nich przymierzam. I dzięki za podpowiedź! :)

    •  

      @Mike_Ainsel: Ambitniejsza fantastyka to coś z s-f np. Nie wiem też gdzie Abercrombie sie bawi formą, dla mnie to standardowy standard ^ ^

      +: Torak28
    •  

      @bezmozgiezombie: S-f ciągle jest mało ambitne, zwykła rozrywka dla zabicia czasu. Przekonanie fanów s-f o wyższości ich książek na fantasy to urojenie.
      A co do zabawy formą. Dostajemy najbardziej standardowe motywy, postacie i historie jakie można wymyślić. Po kilku stronach na tym obrazie pojawiają się pęknięcia, a na koniec wszystko jest strzaskane. Rzekłbym, że Abercrombie zakpił z Tolkiena i całej armii jego naśladowców, tworzących "czarno-białe" historie.

    •  

      @Mike_Ainsel: Sceptycznemu koledze polecam "Doskonałą Próżnię" Lema. Ambitna zabawa formą :)

    •  

      @Mike_Ainsel: Nie ukrywam, że lubię myśleć o sf jako o czymś ambitniejszym niż fantasy (mimo że lubię oba) ale jednak przy tym pierwszym trzeba coraz częściej nieco pomyśleć, Dukaj, jakkolwiek oklepany przykład, to jednak bawi się formą całkiem wyraźnie, Dick umieścił 3 rzeczywistosci w jednej, Lem daje radę jak kolega wyżej podaje, a takich przykładów jest więcej.
      Te zabawy o których mówisz stosował już Ziemianski w Achai, Piekara w Ani słowa prawdy itd. Pierwsza cześć Pierwszego Prawa jest faktycznie dobra, ale później zamiast strzaskać to raczej lepi on dość przewidywalny, oklepany koniec. Aha i wiadomo, książki są przede wszystkim rozrywką, ale jednak wydaje mi się że zasiadając do Samego Ostrza trzeba trochę mniej zaangażowania niż przy Ślepowidzeniu.

      +: Torak28
    •  

      @bezmozgiezombie: @Mike_Ainsel: nie rozumiem jak można porównywać sf i fantasy, rpzecież to odrębne gatunki. To tak jakby porównywać romans i kryminał albo reportaż z horrorem.

    •  

      @Torak28: @bezmozgiezombie: Lem jest pisarzem sf, ale to nie znaczy że każda jego książka to sf. "Doskonała próżnia" to zdaję się nie jest sf(nie czytałem mogę się mylić).
      Może jeszcze nie trafiłem na odpowiednią książkę sf. Może kiedyś trafie na coś co mnie poruszy, ale do tego czasu sf traktuje jako zwykle czytadła. Ot, takie książki czytane dla zabicia czasu. Tak samo traktuję niemal cała fantastykę. Baa całą literaturę popularną.
      Oczywiście są wyjątki. I tak w sf dorobił się całego poddziału o antyutopiach. (Swoją drogą dlaczego nie ma antyutopii fantasy? Przecież aż się prosi o stworzenie królestwa "szczęśliwości" dzięki wszechobecnej magii.)

      A fantasy? Czasami mam wrażenie że jest to gatunek traktowany z pogardą. (Ludzie mają jakiś limit fikcji którą mogą zaakceptować? W światach sf jest często jej równie dużo, więc to chyba nie to. Może technologia zajeła miejsce magi w umysłach ludzi? I teraz można im sprzedać każdą bzdurę jeżeli się ją nazwie technologią futurystyczną?) A jak się zdarzy jakieś fantasy oceniane jako ambitniejsze, to krytycy nie nazywają tego fantasy. Nie, to będzie, powieść historyczna z elementami fantasy - w najlepszym wypadku. Fantasy posiadał cały podgatunek który jest tak ceniony że nikomu nie przejdzie przez usta: "to fantasy!". A piszę tu o realizmie magicznym. Bardziej kochany brat urban fantasy!

      Tak, że będzie kłopot z tą formą, wiedziałem od pierwszego postu! Oczywiście nie chodziło o te najbardziej podstawowe cegiełki z jakiś się tworzy książki. Słownictwo, konstrukcja zdań - tu Abercrombie leży. Zabawa czasami, też porażka. Poruszane tematy, nie najlepiej. Chodziło mi o to co jest charakterystyczne dla fantasy. Wykreowany świat jego historia i przedstawieni bohaterowie. Wszystko to jest boleśnie standardowe, a do tego uproszczone. To co autor z tym zrobił, sprawiło mi przyjemność.
      Nie odniosę się do Ziemianskiego i Piekary. Pierwszego nie znam, a drugiego nie chce znać lepiej.

      @szaloneneutrino: wszystko można ze sobą porównywać. Przecież to książki. Różne gatunki, ale też pisane dla rozrywki

    •  

      @Mike_Ainsel: no pewnie, że wszystko można, ale porównywanie samolotu z samochodem zwykle jest bez sensu

    •  

      @szaloneneutrino: dlaczego? Mamy dwie maszyny służące do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Można porównywać; czas jaki nam zajmie podróż, komfort podróży, widoki, czy ewentualną frajdę z prowadzenia/pilotowania.

    •  

      @Mike_Ainsel: ale to nie ma sensu, wybierasz transport, który bardziej odpowiada w danej sytuacji i tyle

    •  

      @szaloneneutrino: żeby o tym zdecydować, najpierw musisz je porównać.