Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    TL;RD: zaprosiłem kasjerkę na kawę jako przegryw

    Pijcie ze mną mirki bo właśnie wychodzę z przegrywu. W dniu dzisiejszym udałem się do biedronki bo jest tam taka kasjerka, która mi się podoba od jakiegoś czasu, myślę sobie, że ją zaprosze gdzieś i chuj, przełamie się w końcu. wchodzę do sklepu i widzę, że układa towar na półkę no sytuacja idealna plus dodatkowo nikogo nie ma w pobliżu. Podchodzę, standardowa gatka o dupie marysi i rzucam czy by nie chciała wyskoczyć na kawę, odpowiedziała, że chętnie i dała mi swój numer od tak. Pewnie teraz napiszecie, że się zesrałem i żebym się obudził, no i kurwa macie rację bo w cale tak to nie wyglądało. Podchodzę do nie i gatka o dupie marysi i pytam się jej czy nie chcę wyskoczyć na kawę, odpowiedziała mi, że jest zajęta myślę spoko nie ma tematu w takim razie, żegnam się i tyle. Potem chciałem się cofnąć i spytać się o jej wiek z czystej ciekawości, byłem za półką sklepową i widzę jak koleżaneczka mimowolnie podchodzi do niej i zaczynają się śmiać dosłownie 30s jak odszedłem od niej, zwłaszcza słyszałem jak śmieje się tamta kasjerka. Tak mi się przykro zrobiło z tego powodu, że aż coś zabolało mnie w środku. O takiej odwadze ludzie z #przegryw mogą tylko pomarzyć a ja jednak się odważyłem mimo tego a spotkało mnie coś takiego, te śmiechy najbardziej mnie zasmuciły no i to że taka fajna dziewczyna już jest zajęta. Chuj dupa i kamieni kupa tyle wam powiem, jak człowiek chce wyjść z przegrywu to jest wyśmiewany. Jak sobie pomyślę, że taki @Szpiller podszedł by do niej i nie minęło by 30s a oni już by się dupczyli na zapleczu to, aż mi się przykro robi. No nic wracam do smutnej rzeczywistości. Swoją drogą to był mój pierwszy raz kiedy sam zagadałem do dziewczyny a to na plus, że się przełamałem. Dajcie chociaż plusika na pocieszenie (╥﹏╥)
    #podrywajzwykopem #depresja #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #wychodzimyzprzegrywu #wygryw #spierdolenie #szaramyszkadlaanonka
    pokaż całość

    odpowiedzi (60)

  • avatar

    TL;DR Zrobiłem projekt za całą grupę i to mi się oberwało...

    Mirki, nawet nie wiecie jaki jestem zdenerwowany. Jeśli myślicie, że tylko na polskich uczelniach są jaja z projektami grupowymi to się mylicie. Od dwóch miesięcy studiuję w UK magisterkę z robotyki na Uniwerku top 100 na świecie. Przez 3 tygodnie miałem projekt grupowy z czterema osobami (3 laski i 1 facet). Niestety okazało się, że ich poziom jest niski, a dwóch dziewczyn wręcz tragiczny. Starałem im się pomagać, ale mieli niesamowite braki (obstawiam, że zdawali na ściągach). Praca z nimi wyglądała tak, że albo im tłumaczyłem jakieś podstawy albo pisałem kod i tłumaczyłem jak działa. Dałem im parę prostych zadań, ale nic z tego nie udało im się zrobić i musiałem to zrobić sam.

    Po pierwszym tygodniu powiedziałem, że zrobię to sam, bo bez tłumaczenia co jak działa pójdzie mi szybciej, a oni i tak mi nie pomagali. Zgodzili się. W dwa tygodnie straciłem po 3 dni wolne (nie mamy zajęć w środę), ale udało mi się. Oni mi wtedy podziękowali i zaproponowali, że napiszą raport. Ja się zgodziłem. Oczekiwałem, że dostanę masę pytań co jak działa (kod był nieco chaotyczny i było mało komentarzy), ale oni nic nie odpisali. 2 dni przed oddaniem dali mi raport, którego poziom był tragiczny. 1.5 godziny spędziłem na facebook'u tłumacząc co trzeba poprawić, a dostałem odpowiedź "I just think it would be more efficient for you to modify it directly" (wydaję mi się jak sam go poprawisz to będzie efektywniej). Oczywiście skończyło się na tym, że sam go napisałem od zera.

    I byłoby w porządku, ale dowiedziałem się wczoraj, że teraz zaczynamy kolejny projekt w tych samych grupach. Przeraziłem się, bo materiału jest dużo więcej, więc poszedłem do prowadzącej i zapytałem się czy mogę zmienić grupę (było dużo grup 4-osobowych), bo z moją się nie dogaduję. Ona powiedziała, że chce się spotkać z moją grupą w takim razie. Ja, że po co, ale powiedziała, że tak ma być. Właśnie wróciłem z tego spotkania, które było 2-godzinną terapią.

    Na spotkaniu zabrałem głos i powiedziałem co się stało. Wtedy te 2 słabsze laski zaczęły odwracać kota ogonem:
    - Śmieję się z nich (co było kłamstwem, czasami dawałem jakieś żarty, ale nic osobistego )
    - Uważam resztę zespołu za głupich (niby prawda, ale jak ktoś na magisterce nie wie co to funkcja czy ma problem z pętlami to słabo)
    - Rządzę się (też niby prawda, ale oni nigdy mi nic nie mówili, że się nie zgadzają, a zwłaszcza jak powiedziałem, że zrobię projekt za nich).
    - Nie odpowiadam na ich pytania (co też było kłamstwem, bo np, tamtemu chłopakowi jak pytał to zawsze odpowiadałem. One po prostu miały projekt w dupie).
    - Podczas zajęć tylko jak używam laptopa i programuje robota (nigdy o niego nie prosiły i zazwyczaj pisały sms)
    - Ignoruje je jak piszę kod (prawda, ale nie specjalnie, często jestem nad nim zbyt skupiony po prostu)
    - Trochę tego jeszcze było...

    Przez następną godzinę prowadząca mi tłumaczyła, że to moja wina, bo to wszystko to mowa nienawiści i przeniesienie grupy mi nie pomoże. W pewnym momencie zacząłem się wkurzać, a ona na to, że widzi, że mam problem z komunikacją. Powiedziała, że mamy się dogadać, a ona będzie patrzyła na naszą robotę podczas labek.

    Mirki napiszcie mi czy ja jestem jakiś dziwny i co powinienem zrobić, bo boję się, że znowu będę musiał zmarnować w ogrom czasu.

    #studia #uk #programowanie #logikarozowychpaskow #studbaza
    pokaż całość

    odpowiedzi (167)

  • avatar

    Mam lekcje z matematyki z takimi dwoma śmieszkami z siódmej klasy. Ogólnie bardzo zdolni, ale przez to gaduły obrzydliwe i co chwilę słyszę dowcipy o żydach i oglądam memy z korwinem. Dzisiaj coś chłopaki popłynęli i pojawiły się w tych żartach nie do końca cenzuralne słowa. Powiedziałam więc im coś w stylu, żeby przestali tak mówić, bo na lekcjach używamy tylko matematycznego języka. Na co oni:
    -Piii, piii.

    xD #korepetycje #matematyka #heheszki
    pokaż całość

    odpowiedzi (6)