•  

    Dzisiaj w #podrugiejstroniebajora bedzie "Jeden przyklad fortuny z czasow wczesnego kapitalizmu". Mirki i Mirabelki przed wami Frederic Tudor ktory forsy mial jak lodu... i to doslownie.

    Jak ktos liczy na historyjke czlowieka ktory zaczynal od zera i zaczal robic na swojej farmie paroweczki zeby za kilka lat miec fabryke parowek... to mowimy o innym "krulu". Tutaj bedziemy mowic o prawdziwym "Bostonskim Lodowym Krolu" ;)

    Nasz bohater urodzil sie w 1783 roku. W wieku 13 lat porzucil edukacje i zaczal rozkrecac swoja kariere...
    Bynajmniej nie zrobil tego z biedy (porzucana szkola byl Harvard). Jego ojciec byl znanym i bogatym prawnikiem a jego rodzina nalezala do tak zwanych "Bostonskich Braminow" czyli zamknietej, wplywowej grupy arystokratow wywodzacych sie jeszcze z Anglii. Mogl wiec z powodzeniem w rubryce zawod wpisywac: SYN i wiesc wygodne zycie mlodego gentlemana, jednak wybral biznes (i przez wiele lat nie wygladalo to na dobra decyzje).

    Znacie ten motyw kiedy ktos czegos potrzebuje, nie moze tego niegdzie dostac wiec postanawia zaczac to produkowac / handlowac? Podobnie bylo z mlodym Frederickiem.

    Po poczatek XIX wieku. Domy budowane sa tak sobie, nie ma samochodow... generalnie zima w miescie nie nalezy do najprzyjemniejszych rzeczy, wiec kto tylko moze sobie na to pozwolic wyjezdza w jakies cieplejsze miejsce. Nasz bohater stwierdzil ze nie ma sensu siedziec w zimnym Bostonie i udal sie na Karaiby... ale to znowu jak z deszczu pod rynne... Niby grudzien a temperatury podbijaja pod 30.

    Pamietajmy ze nie bylo lodowek a dobre wychowanie zabranialo siedzenia w podkoszulku i szortach ;). Zwykly czlowiek siedzial by przy fontannie w trzy czesciowym garniturze, pil cieple piwo i klal na czym swiat stoi... Ale mlody Tudor stwierdzil ze to swietna okazja do zarobku... Przeciez w Massachusetts lodu jest pod dostatkiem.

    Frederick usiadl i rozpisal biznes plan...
    Lod jest za darmo, trzeba tylko miec go gdzie zbierac (tu z pomoca przychodzi Tate i jego posiadlosc ziemska z jeziorem), trzeba go jakos zabezpieczyc.. ale trociny sa za darmo bo poniewaz w Bostonie kwitl przemysl stoczniowy, wokolo bylo mnostwo tartakow ktore chcialy pozbyc sie odpadu. Sam transport tez byl tani, bo podobnie jak dzisiaj USA glownie importowalo rzeczy a w druga strone statki plywaly prawie puste (cos jak z dzisiejszymi kontenerami z Chin ;) )

    Pozostawalo tylko zebrac lod... no i tu zaczynaja sie schody bo wycinanie lodowych blokow, z tafli jeziora za pomoca recznej pily to czasochlonne (a przez to i drogie) zajecie... ale do tego jeszcze wrocimy. Poki co Frederic ogarnal temat, wzial od ojca pieniadze na wynajecie statku i w lutym 1806 roku poslal pierwszy ladunek w 2500 kilometrowy rejs z Bostonu na Martynike. Wyplyniecie statku z portu bylo szeroko komentowane przez owczesna prase... ktora glownie interesowala sie stanem zdrowia psychicznego mlodego Tudora ( ͡º ͜ʖ͡º)

    chcialo by sie powiedziec "Tak dzial wolny rynek"... otoz nie do konca... zanim Frederick wyslal swoj pierwszy ladunek, wyslal tez swojego brata i kuzyna any mniej lub bardziej oficjalnymi srodkami zalatwic u rzadzacych okolicznymi wyspami monopol na handel lodem (To tak w temacie braku regulacji ;) ).

    Pierwszy transport skonczyl sie czesciowa porazka... podczas 3 tygodniowego rejsu wiekszosc lodu sie stopila, ale to co dotarlo udalo sie sprzedac. Frederic wtopil na pomysle jakies 50 tysiecy dolarow (w przeliczeniu na obecne). nie poddal sie i przez kolejne 3 lata znowu co zime posylal statek z lodem... z podobnym rezultatem. Dodatkowo jego loklani przedstawiciele okazali sie ludzmi "nie do konca uczciwymi" i z ostatniego transportu otrzymal tylko 10% pieniedzy ze sprzedazy.

    W tym momencie nasz bohater byl juz tak zadluzony ze zostal zamkniety w wiezieniu. Po odsiedzeniu roku wychodzi na wolnosc i udaje mu sie znalezc kolejna osobe ktora jest sklonna pozyczyc mu pieniadze i szykuje kolejny transport... 1 listopada 1815 wyrusza w kolejny (piaty) rejs... wyrusza trohe pospiesznie bo goniony do samego nabrzeza przez policje ktora chciala go zatrzymac na wniosek wierzycieli, obawiajacych sie ze to moze byc ostatni raz kiedy widza mlodego Tudora (i swoje pieniadze).

    Tym razem poszlo troche lepiej. Lod udalo sie korzystnie sprzedac, zapasy ulokowac w nowo wybudowanej lodowni i wszyscy byli zadowoleni... az do nastepnego roku.

    Frederick postanowil ze skoro w jedna strone moze wozic lod to w druga moze wozic owoce, wiec zaladowal na statek cytrusy, oblozyl je lodem (zamiast go sprzedac) i sianem i wyruszyl w rejs. Cala wyprawa okazala sie totalna klapa. Wszystkie owoce zgnily a nasz biznesmen zostal z nowymi dlugami (ktore z racji jego zszarganej reputacji byly oprocentowane na 40%)

    Normalny czlowiek dawno by juz sobie odpuscil... ale widocznie Frederick nie byl do konca normalny ;)
    Zaczal otwierac nowe placowki i slac wiecej lodu, eksperymentujac przy tym z nowymi technologiami izolacji... I ten upor przyniosl w koncu pozytywne rezultaty. W 20 lat od wyslania pierwszego statku Tudor posplacal dlugi i byl niezle prosperujacym biznesmenem. Ale prawdziwy boom mial dopiero nadejsc.

    Technologia zostala dopracowana do tego stopnia ze mozna bylo zaczac wozic lod z USA do Indii. Taki rejs trwal 4 miesiace... a mimo wszystko udalo sie dowiezc ponad polowe ladunku. No i tu pojawil sie problem... reczne wycinanie lodu zrobilo sie zbyt wolne, nie nadazano z produkcja.

    Tutaj z pomoca przyszedl inny bostonski biznesmen, wynalazca i podoroznik Nathaniel Jarvis Wyeth ktory stworzyl pile ciagnieta przez konie... Produkcja ruszyla "z kopyta" a wydajnosc niemal natychmiast wzrosla trzykrotnie.

    Tudor oprocz niespotykanego uporu mial tez smykalke do marketingu. Zaczal promowac picie chlodnych napojow, korzystanie z lodowek (wtedy jeszcze bedacych poprostu szafka z duza bryla lodu) i wyrabiajac wlasna marke...

    Udalo mu sie to do tego stopnia ze londynska socjeta nie wyobrazala sobie przyjecia bez lodu "Wenham" ktory mial miec podobno niespotykana nigdzie indziej klarownosc... I tak oto lod poplynal przez Atlantyk z USA do UK :D
    Steve Jobs mogl by sie od niego uczyc ;)

    Nasz bochater dozyl spokojnie sedziwego wieku, otoczony szacunkiem i rodzina. Na starosc zajmujac sie glownie dzialalnoscia charytatywna.
    Jego firme zabily dopiero elektryczne lodowki... ale to kilkadziesiat lat pozniej.

    Ja osobiscie goscia strasznie podziwiam za upor i wytrwalosc w dazeniu do celu.

    Dobra. Sorry za bledy i literowki ale u mnie jest 3 w nocy i nie za bardzo mam sile to wszystko sprawdzac.

    W komentarzach dodatkowe zdjecia.

    #podrugiejstroniebajora <--------- Moj wlasny tag o roznych ciekawostkach zwiazanych ze stanami, polecam dodanie do obserwowanych ;)

    #biznes #kapitalizm #wolnyrynek #historiagospodarcza

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: a........1, M........a +955 innych

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Zimno ze ja pierdole, jeszcze ten jebany deszcz. Lato wróć

    odpowiedzi (39)

  • avatar

    #heheszki #gif #ojciecroku #tatacontent
    jeden więcej w komentarzu

    GIF

    odpowiedzi (28)

  • avatar

    Czterech emerytów pojechało na wakacje do Gdyni. Spacerują po mieście, nagle patrzą: knajpa i napis: "Wszystkie drinki po 10 groszy". Zszokowani tą informacją, wchodzą do środka. Knajpka milutka, czyściutko, dużo miejsca, sporo ludzi. Od progu słyszą głos sympatycznego barmana:
    - Witam panowie! Proszę, tutaj jest miejsce. Cóż wam nalać?
    - Prosimy cztery kieliszki martini.
    - Już podaję... Proszę, 40 groszy.
    Panowie spojrzeli po sobie, zapłacili, wypili, zamówili kolejną kolejkę.
    Znowu zapłacili 40 groszy. Zamówili jeszcze po jednym martini i znów 40 groszy. W końcu jeden nie wytrzymał i pyta barmana:
    - Niech pan nam wytłumaczy, czemu tu jest tak tanio?
    - Wie pan... Sprawa wygląda tak. Przez lata byłem marynarzem, ale zawsze marzyłem aby mieć swoją knajpkę. Gdy wygrałem na loterii 25 milionów dolarów, wróciłem do Polski, kupiłem lokal i ponieważ lubię ludzi, postanowiłem sprzedawać tu tanie drinki. Mając tyle pieniędzy nie muszę zarabiać. Robię to co lubię, poznając przy okazji wiele ciekawych osób.
    Jeden z emerytów jest zachwycony:
    - Co za wspaniała historia! A proszę mi powiedzieć, czemu tamci trzej w kącie siedzą tu od 40 minut, ale nic nie zamawiają?
    - Aaa, ci. Przyjechali z Poznania i teraz czekają, bo od 18-ej wszystko będzie o 50 procent taniej.

    ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    #heheszki #poznan
    pokaż całość

    odpowiedzi (22)

Advertisement