•  

    Patologia rozwoju osobistego to temat dzisiejszego wpisu. Miało być o czymś zupełnie innym, ale jak zobaczyłem Julianka, to już wiedziałem, że "nie wytrzymie" i napiszę tu pojazd po środowisku rozwoju osobistego, żeby wam pokazać co się z czym je oraz ostrzec przed takimi idiotami jak on! Będzie ściana tekstu, ale muszę to z siebie wyrzucić ;P! Gotowi? No to jedziemy!

    ***

    PATOLOGIA 1
    NA WSZYSTKICH MA TO DZIAŁAĆ, A JAK NIE DZIAŁA TO "JEST Z TOBĄ COŚ NIE-TAK"
    Zazwyczaj ze szkoleniami w stylu "zostań samcem alfa" są prezentowane określone metody, które - według prowadzących - mają zapewnić skuteczność w osiąganiu danego celu. Niestety - większość z tych prowadzących nie w ogóle pojęcia o czym mówi! Doprowadzają w ten sposób do popełniania błędu centracji, a po drodze projekcji - jeśli sprawdziło się u mnie, ma się sprawdzić u wszystkich! Nie sprawdza się? "JESTEŚ IDIOTĄ!", "CZEMU MARNUJESZ MÓJ CZAS I CZAS GRUPY?!", "TOBIE JUŻ NIC NIE POMOŻE!" itd.

    ***

    PATOLOGIA 2
    ZAMIENIAMY LUDZI W ROBOTY
    Jeśli nie zdarzyło nam się być osobami, które bezpośrednio doświadczyły Patologii 1, to idziemy w tej maszynie dalej i staram się zastosować proponowane "narzędzia" we własnym życiu. I się zaczyna!

    Wyobraźcie sobie, że zapisujecie się do ~30sto osobowej grupy na zajęcia pt. "Podstawy treningu siłowego". Wchodzicie na salę i widzicie mnóstwo sztang, ławeczek itd. - robi to na was wrażenie... a jeszcze większe wrażenie robi na was gość, który do was przychodzi, czyli trener. Facet w średnim wieku, świetnie zbudowany, zadbany, rewelacyjna prezencja. I ten człowiek mówi wam coś w stylu:
    - Teraz dobieramy się w grupy 5cio osobowe i znajdujemy sobie ławeczkę, a następnie na sztangę zakładamy dodatkowe 50kg obciążenia i ćwiczymy. Każdy z was musi zrobić w przedziale 8-12 powtórzeń. JEDZIEMY!

    Przecież to jest obłęd! Część z tych ludzi może bez problemu sobie z tym poradzić! A co z tymi, którzy dadzą radę zrobić taką jedną serię, ale dalej już sobie nie poradzą? A co z tymi, którzy są na tyle początkujący, że mogą mieć problemy z wyciśnięciem samej sztangi? Kto ich będzie asekurował? Przecież oni mogą sobie zrobić krzywdę!!!

    To jest obłęd, owszem, ale nie na niektórych szkoleniach! Na niektórych szkoleniach to norma. I potem się dziwić ludziom, że mają jeszcze większe problemy niż mieli! No ale w końcu hajs musi się zgadzać, prawda?

    ***

    PATOLOGIA 3
    JEDNO WIELKIE PRANIE MÓZGU
    Niestety - ludzie, którzy będą na takich szkoleniach, będą poddawani permanentnemu praniu mózgu. Tu już nie można mówić o tym, że "niechcący" się zastosowało socjotechnikę, której się nawet nie znało (a większość z nas nieświadomie wykorzystuje je każdego dnia)! Tu trzeba powiedzieć jasno - te szkolenia/spotkania są tak konstruowane W OPARCIU o te techniki. Jeśli ktoś z was czytał "Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka" R. Cialdiniego (bardzo polecam, rewelacyjna książka) i był na takim spotkaniu/szkoleniu, to doskonale wie o czym mówię. Efekt? Osoby, które są nastawione do szkolenia/szkoleniowca negatywnie są odsuwane od grupy i mają taką sieczkę w głowie, że boją się o tym mówić nawet po szkoleniu... a osoby, które są nieświadome zaczynają mieć drenowane portfele.

    ***

    PATOLOGIA 4
    UZALEŻNIENIE OD SZKOLEŃ
    Jak ktoś już wpadnie w pętle szkoleniową, to ciężko tej osobie będzie z tego wyjść. Lecą kredyciki i nagle jesteście na minusie np. -20 000tys. zł! A to dopiero początek. Bo widzicie - tu nie chodzi o to, żeby kogoś PRZESZKOLIĆ, ale o to, żeby kogoś SZKOLIĆ (bo po co komuś pomóc lub kogoś wyleczyć, skoro można pomagać i leczyć... a przy okazji czerpać z tego niesamowite profity?). Jest taki blog https://diligito.wordpress.com/ na którym piszą osoby, które miały szansę szkolić się u Grzesiaka i opowiadają historię w stylu "Poszedłem rozwiązać jeden problem za 4h spotkania, które kosztowało mnie 3 000tys.zł... problemu nie rozwiązałem, ale mam 3 nowe". Jest to "przeramowanie" problemu, standard.

    Człowiek ma w głowę wbudowany mechanizm uwagi. I ta w środowisku naturalnym kierowana jest też na nowe bodźce. Np. jesteście w sali na lekcji/zajęciach/w pracy i do tej sali nikt nie wchodzi przez określony czas... a potem nagle uchylają się drzwi i ktoś wpada do pomieszczenia. Wasza uwaga zostanie skierowana w tamtym kierunku, żeby zbadać czy nowy bodziec zagraża waszemu życiu i zdrowiu (poczujecie np. że podniosą wam się uszy ^_^). Jeśli bodziec nie będzie problemem, wracacie do dalszych zajęć. Jednak jeśli taki bodziec powtarzałby się co 20-30s, to przyzwyczaicie się do niego i uznacie, że tak właśnie wygląda dane środowisko w stanie naturalnym - jest to habituacja. To samo dzieje się z wypłatą! Na początku dostajecie te 15k na konto i jest ogromna radość. W następnym miesiącu to samo i to samo... ale już po kilku miesiącach będziecie wręcz oczekiwali tej wypłaty, a po paru latach okaże się ona za mała - przyzwyczailiście się. Jednak, gdy pierwszy raz dostajecie taką wypłatę, to macie ogromny skok dopaminy - i na tym opierają się szkolenia.

    Takie spotkania nie chcą was zmieniać, one mają na celu "być zajebistymi". To ma być zajebiste spotkanie prowadzone przez zajebistego trenera, gdzie poznacie zajebistych ludzi, dowiecie się zajebistych rzeczy, nauczycie się zajebistych umiejętności i ogólnie zajebiście spędzicie czas. A przecież chcecie się czuć zajebiście, prawda? No i kiedy ten "hype" poszkoleniowy zacznie opadać - chcecie go poczuć znowu, więc idziecie na kolejne, oczywiście zajebiste, szkolenie. Kilka szkoleń i już wpadacie w uzależnienie.

    PS
    Te jednorazowe skoki "radości" to tzw. "gratyfikacja" i nie ma ona nic wspólnego ze szczęściem. Szczęście to permanentny stan, a jeśli chcecie poczytać o tym więcej, to odsyłam do światowej klasy psychologa Martina Seligmana i jego książki "Prawdziwe szczęście" oraz do książki "Przepływ", której autorem jest Mihály Csíkszentmihályi.

    ***

    PATOLOGIA 5
    PIJARY I MARKETYNGY, A NIE WARTOŚCIOWA TREŚĆ
    Większość szkoleń i książek to nie szkolenia i książki. Nie, nie, nie. To "produkty szkoleniowe" ;). Nazwa fajna, chwytliwa... i też pokazująca jak to wszystko działa. Kiedyś kupowało się przedmiot i on był na lata, dzisiaj kupuje się jakieś urządzenie i dziwnym zbiegiem okoliczności psuje się ono tuż po zakończeniu okresu gwarancyjnego. Co za pech. I masz ci los - musisz iść i kupić nowe. W naszych czasach nie opłaca się sprzedawać aut - opłaca się je serwisować. Nie inaczej jest w światku rozwoju osobistego.

    Co rusz, powstają nowe i wspaniałe produkty szkoleniowe. Poprzednie się dezaktualizują, więc musimy kupić coś nowego. Zapętlamy się w kupowaniu i byciu "rozwojowym", ale tak naprawdę nie rozwijamy siebie w ogóle. A produkty mają świetny marketing! Są ładnie opakowane, mają ciekawe logotypy, są kolorowe, zawierają trudne słowa w języku angielskim - cuda na kiju. Łatwo jest dać się zwieźć błyskotkom i ludzie to robią. Idą do księgarni, bo chcieliby coś poczytać i co kupują? To, co znają! A co znają? To, co jest popularne! A co jest popularne? To, czego wszędzie jest pełno... A że znają Grzesiaka z telewizji śniadaniowej TVN, to kupują jego książki. I co z tego, że obok może leżeć rewelacyjna książka "7 nawyków skutecznego działania", która jest klasyką gatunku, jeśli nie jest popularna?

    ***

    Było trochę o szkoleniach, to teraz skupimy się na autorytetach tego świata, a więc naszych ukochanych "coachach" ^_^

    ***

    PATOLOGIA 6
    SAM(A) NIE UMIEM I DLATEGO POMAGAM
    Brutalna prawda - większość osób, która prowadzi szkolenia, sama ma problemy ze zrozumieniem siebie i tematyki. Często dzieje się tak, bo chcemy podzielić się jakąś wiedzą z innymi i dlatego wybieramy ten sposób przekazywania informacji. W tym nie ma nic złego - jedni piszą blogi o kodowaniu, inni prowadzą kanały na yt o gotowaniu, a jeszcze inni robią szkolenia np. z motywacji.

    Złe jest stawianie się w roli autorytetu i zgarnianie grubego hasjsu od innych ludzi, gdy tak naprawdę autorytetem jest się żadnym. Wyobrażacie sobie, że jest organizowane spotkanie dla młodych rodziców o tym jak wychowywać dziecko... i prowadzi je osoba, która nie ma dziecka? Albo spotkanie o dietetyce, sporcie i zdrowym żywieniu prowadzone przez osobę z nadwagą? Bo ja nie. ALE w świecie rozwoju wszystko jest możliwe, bo przecież "każdego dnia możesz wszystko" (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Powtarzam - nie ma nic złego w organizowaniu takich spotkań pro bono. Np. jeśli ktoś ma wadę wymowy i będzie robił spotkania z zakresu komunikacji, autoprezentacji itd. to jest to spoko, nawet uważam, że jest to szlachetne. ALE NA BOGA! Wyprowadźcie najpierw SIEBIE na prostą, a później dopiero nauczajcie za pieniądze!

    Najlepszym przykładem obrazującym powyższą patologię jest "inteligencja finansowa" - dziedzina rozwoju osobistego zajmująca się pieniędzmi, ogarnianiem domowego budżetu, przychodami pasywnymi itd. Dlaczego? Dlatego, że większość spotkań "jak zostać milionerem" jest prowadzona przez osoby, które groszem nie śmierdzą... a wręcz toną w kredytach (pewnie zaciągnięte na szkolenia ;P).

    ***

    PATOLOGIA 7
    NIE ZNAM SIĘ TO SIĘ WYPOWIEM
    Kolejna potężna patologia to kompletny brak ELEMENTARNEJ wiedzy na tematy, na które się dana osoba wypowiada. Już zresztą "pal sześć" z wiedzą tematyczną, ale ci ludzie w ogóle(!) nie mają kompetencji dydaktycznych! Nie wiedzą jak prowadzić szkolenia, jakich narzędzi używać, by wszyscy mieli szansę się rozwijać oraz aby nikomu nie zrobić krzywdy.

    Z tym również jest związane pewne "tabu" szkoleniowe. Jakbyście poszli na jakiś warsztat np. z zakresu zarządzania sobą w czasie, jest bardzo prawdopodobne, że w ogóle nie zostaną wam podane źródła, na podstawach których to szkolenie zostało opracowane! Sam kiedyś na takim byłem i laska przez 5 godzin robiła ćwiczenia z zakresu tej właśnie tematyki (zarządzanie sobą w czasie) - szkolenie było oparte na "Macierzy Eisenhowera" spopularyzowanej przez wspominaną już książkę "7 nawyków skutecznego działania". Przez tych kilka godzin nie pojawił się ani jeden slajd, który mówiłby o źródle wiedzy. Inny przykład? Szkolenie na temat typologii osobowości (tzw. "kolory klienta" opracowane na podstawie typologii temperamentów Hipokratesa). Pod koniec szkolenia spytałem się o bibliografię i zostałem poproszony o odezwanie się na fanpage'u tego szkoleniowca. Napisałem. Odpowiedzi nigdy nie dostałem.

    Uważam, że to fajne, że zna się GTD i się stosuje to w życiu... ale jak robi się szkolenie z zarządzania sobą w czasie, to trzeba mieć w cholerę większą wiedzę i doświadczenie niż tylko znajomość jednego systemu! Dodatkowo - fajnie byłoby się podczas prezentacji pochwalić wynikami BADAŃ NAUKOWYCH, które wyjaśniają dane zjawisko, a nie tylko własnymi insynuacjami. OK - rozumiem, że sypanie statystykami przez 1,5h będzie nudne, bo nie po to robi się wykład lub szkolenie... ale należy zadbać o to, by pokazać, że wiedza, którą prezentujemy nie jest wyssana z palca, a w konsekwencji - wskazać konkretne źródła, które będą bogatsze w te dane (w razie, gdyby ktoś chciał sobie poszperać).

    ***

    PATOLOGIA 8
    NIE JESTEM POTRZEBNY, TO ZROBIĘ TAK, ŻEBY LUDZIE MYŚLELI, ŻE JESTEM
    Dla mnie sprawdzenie czy ktoś jest dobrym szkoleniowcem to sprawdzenie czy jego szkoleniami mogłaby być zainteresowana jakaś firma. Dlaczego? Bo to jest prosty układ - żadna rozsądna i szanująca się firma nie zatrudni za gruby hajs konsultanta zewnętrznego, który pomoże im rozwiązać jakiś problem... jeśli nie będzie miała pewności, że tak będzie (chyba, że zatrudniają Grzesiakopodobych ludzi, żeby był lans).

    Większość szkoleniowców ucieka od takich wyzwań daleko i prowadzi szkolenia "coachingowe" dla pojedynczych osób, które w ilości kilkudziesięciu sprowadzane są do jednej sali na - jak już wiadomo - zajebiste szkolenie. Takie osoby nie będą w stanie zrobić krzywdy takiemu szkoleniowcowi, jeśli okaże się, że spotkanie było do dupy. Wpisy na fb się usunie, oburzonych się zbanuje i pozamiatane. Ale z firmą już tak łatwo nie pójdzie. O nie! Firmy mają kontakty i znajomości, markę i opinię... i jeśli coś im się nie spodoba, nie zawahają się użyć tego wszystkiego, żeby takiemu "szkoleniowcowi" wejść w pięty. Poczta pantoflowa nadal ma się świetnie i dlatego kiepscy trenerzy omijają dobre firmy jak ognia.

    A co z certyfikatami? Powiem wam tak - jak będziecie chcieli mieć certyfikat, to załóżcie sobie startup, przygotujcie ładną graficzkę i sobie go wydrukujcie ;). CO WIĘCEJ! TERAZ SAMI MOŻECIE ROBIĆ SZKOLENIA CERTYFIKOWANE ;D! Rada ode mnie - nazwijcie certyfikat jakoś po angielsku, żeby lepiej brzmiał (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    ***

    PATOLOGIA 9
    COACH DOBRY NA WSZYSTKO
    Najbardziej irytująca mnie patologia tego środowiska! Wyobraźcie sobie skalę od -10 przez 0 do +10. Skala ta obrazuje ogólny stan zdrowia psychicznego danej osoby. Osoby z zakresu -10 do 0 to osoby, które są chore. One potrzebują fachowej pomocy. Rola trenera może się zacząć od momentu 0 i prowadzić do +10 (byłoby super). Czyli mówiąc prościej - jak trenujecie piłkę nożną i (nie daj Boże) złamiecie sobie na treningu nogę, to nie idziecie do trenera, żeby was naprawił. Idziecie do lekarza. Za to jak już wyzdrowiejecie, to nie idziecie do lekarza, żeby was trenował, ale do trenera (oczywiście - fajnie jest jak lekarz i trener to jedna osoba ^_^). Nie jest tak w środowisku rozwoju osobistego. O nie!

    Jak ktoś jest z przedziału -10 do 0 to - jak już mówiłem - potrzebuje fachowej pomocy! FACHOWEJ! Potrzebuje psychologa, psychoanalityka, psychiatry, a więc osoby, która ma WARSZTAT oraz DOŚWIADCZENIE w pracy z takimi osobami... a nie trenera. I tu jest zonk! Otóż osoby z przedziału -10 do 0 często zamiast do psychologa trafiają do trenera! Dlaczego? Bo ludziom dookoła lepiej mówić, że ma się "personalnego trenera" niż, że "chodzi się do psychologa". Inna sprawa jest związana z "czarem" tych osób.

    I taki trener zaczyna "pomagać" takim ludziom z depresją. Nie ma w ogóle żadnego warsztatu, ale ciśnie! Tutaj trzeba nadmienić, że narzędzia coachingowe różnią się od narzędzi psychologa. To trochę tak jak z gospodarkami światowymi i gospodarką Polski - te same mechanizmy, które sprawdzą się w USA, Anglii lub Francji, w Polsce mogą okazać się tymi, które jeszcze bardziej pogłębią ekonomiczny stan naszego kraju. To, co sprawdza się w pracy z ludzi z przedziału 0 do +10 (narzędzia coachingowe) mogą komuś z depresją wyrządzić poważną krzywdę!!! No ale jak już mówiliśmy sobie wcześniej - hajs musi się zgadzać!

    ***

    PATOLOGIA 10
    FAŁSZYWE INTENCJE
    No i na sam koniec moje ulubione - fałszywość intencji.

    Wyobraźcie sobie, że siedzimy sobie na ławce nieopodal waszego domu i wy stwierdzacie, że jesteście głodni. Ja wyciągam z torby jabłko i daję je wam mówiąc:
    - Jedz śmiało, ja nie nie jestem głodny i mam w domu.
    I teraz! Mogę w tym przypadku być manipulatorem albo osobą szczerą w zależności od moich intencji (pragnę podkreślić fakt, że sytuacja się nie zmienia - działanie jest takie samo w obu przypadkach... zmienne są intencje i motywacja).

    Manipulatorem będę wtedy, gdy sam będę bardzo głodny, ale wiem o tym, że mogę za 30min pójść do was do domu i sobie coś zjeść od was. W końcu dałem wam jabłko - mój gest był szlachetny... tyle, że w waszym domu nażrę się tyle, że moglibyście sobie za to kupić ciężarówkę jabłek ;). Szczerą osobą będę wtedy, gdy sam jestem autentycznie najedzony, a posiłek u was w domu to sprawa opcjonalna.

    Tak samo jest ze szkoleniowcami! Większość z nich mówi, że chce wam pomóc, że chce waszego dobra i żebyście się rozwijali (wartości deklarowane). Wykonuje w stosunku do was mnóstwo dobrych gestów - poświęci wam czas, porozmawia, "zrozumie". Czujecie, że tak dobrej osobie wypadałoby się zrewanżować... i zapisujecie się do nich na coachingi.

    Z intencjami jest też związany ogromny problem autorytetów szkoleniowych - oni zawsze chcą być dla ludzi prawidłową odpowiedzią. Zawsze wszystko wiedzą najlepiej, na wszystkim się znają, zero pokory. Dlatego m.in. postanowiłem, że na swojej drodze życiowej wolę być dla ludzi prawidłowym pytaniem.

    ***

    I tym oto punktem oraz wnioskami zamykamy naszą listę patologii rozwoju osobistego. Teraz będzie trochę właśnie o rozwoju osobistym, szkoleniach i coachingu w ogóle, żeby wam trochę pokazać o co w tym wszystkim chodzi, byście mieli większą świadomość ;).

    ***

    COACHING A SZKOLENIA, PSYCHOLOGIA A SOCJOLOGIA - RÓŻNICE
    Wyobraźcie sobie, że macie różne pliki na komputerze pochowane w różnych folderach na różnych partycjach. I teraz - jeśli część z tych plików wrzucicie w jedno miejsce, to one zaczną ze sobą pracować i stworzą większą, działającą całość. Tym jest coaching - zajmuje się tym, co już macie w waszych głowach i "zrzucaniem" tego w jedno miejsce po to, aby zwiększyć waszą efektywność. Coaching to zazwyczaj pytania i dochodzenie do pewnych wniosków, odkrywanie siebie.

    A teraz wyobraźcie sobie, że instalujecie na waszym komputerze kompletnie nowe oprogramowanie - tym zajmują się szkolenia. Nie wiecie czegoś, nie znacie się na czym, więc idziecie na szkolenie i (teoretycznie) macie podstawy umiejętności.

    Psychologia klasyczna zajmuje się waszym systemem operacyjnym... a żeby być bardziej precyzyjnym - jak postawić system na nogi, gdy się zjebie ( ͡º ͜ʖ͡º). Psychologia pozytywna zajmuje się czymś a'la "podkręcanie procesora i uprawnianiem działania danego systemu". Jeśli zaś zaczynacie egzystować w jakiejś sieci (LAN, Internet), to owa sieć to domena badań socjologii. Jest jeszcze psychologia społeczna, która bada wpływ tej sieci na wasz komputer.

    Mówiąc wprost - psychologia bada człowieka. Psychologia społeczna - wpływ otoczenia na człowieka. Socjologia bada to otoczenie. Zaznaczam tutaj, że jest to uproszczenie.

    ***

    CZYM JEST PATOLOGIA ROZWOJU OSOBISTEGO
    Tacy ludzi jak nasz Julianek to właśnie ta patologia. Szkoleniowcy tego typu są dla rozwoju osobistego mniej więcej tym, czym MLMy są dla biznesu i przedsiębiorczości.

    Sam rozwój osobisty nie jest zły, tak samo szkolenia. Co więcej - to jest bardzo fajna sprawa! W końcu bowiem znalazły się bardzo ciekawe możliwości dla zastosowania w praktyce osiągnięć nauk humanistycznych (co zaczęło się w zasadzie od Efektu Hawthorne w latach 1927-1932, gdy przedsiębiorcy skumali, że na efektywność pracowników mają wpływ czynniki miękkie (np. relacje), a nie tylko twarde (stan oświetlenia).

    Niestety dla rozwoju osobistego przeżywa on w Polsce teraz swój drugi "boom". Pierwszym boomem były szkolenia z zakresu wyrywania różowych pasków. Już w 2011 mówiłem, że za chwilę ci wszyscy trenerzy będą śpiewali w stylu "Przepraszam CIĘ za te szkolenia! Popełniłem straszny błąd! Tak naprawdę nie MUSISZ być samcem alfa, żeby być mężczyzną! Ale żeby być mężczyzną - MUSISZ się rozwijać... i dlatego chciałbym CIEBIE zaprosić na najnowsze szkolenie bla, bla, bla (...)"

    Taki stan rzeczy to naturalna kwestia związana z inkubacją kulturową danego zjawiska. Najpierw jest ziarenko, które zaczyna kiełkować. Nikt się nim nie interesuje, ale w momencie, gdy zaczyna być coraz bardziej popularne, zlatuje się coraz więcej osób. W końcu dochodzi do apogeum możliwości i zaczyna się wypaczanie danego zjawiska. Osoby odpowiedzialne za jego rozwój od podstaw są marginalizowane, a na forpocztę wychodzą "piękni, młodzi, popularni, wygadani". Przykład z życia? Rozprzestrzenianie się kultury hiphopowej w Polsce. W momencie boomu koło ~2000r. hip hop robił każdy... później nawet Kaja Paschalska miała swoje 5 minut (prawilnie przypominam - klik).

    Oczywiście po jakimś czasie dane zjawisko przestaje przynosić profity i ci, którzy to drenują, przenoszą się w inne miejsce... pozostawiając po sobie zgliszcza. Zgliszcza te następnie są sprzątane i porządkowane przez osoby prawdziwie kochające dane zjawisko, a w wyniku tych wydarzeń dany świat społeczny się umacnia na tyle, że już nie pozwala na rozkwitanie patologii (przynajmniej w takim zakresie, jakim to miało miejsce wcześniej). I tu również polski hip hop jest świetnym przykładem. Boom na niego minął i zostali tylko ci, którzy prawdziwie kochali tę subkulturę. Doprowadzili do uporządkowania świata, opracowania mocnych standardów, a to przełożyło się na jakość produkowanej muzyki, która wciąż się rozwija.

    ***

    CO Z TYM ZROBIĆ?
    Co zrobić z patologią rozwoju osobistego? Można chcieć to przeczekać - jest to jakiś sposób. Szkoda tylko tych, którzy polegną w tej nierównej walce. Chcąc być zrozumianym, mieć z kim porozmawiać, móc zrozumieć siebie... skończą z wypaczoną głową i/lub długami.

    Powiem wam co ja zrobiłem i jak ja zadziałałem - może to będzie inspiracja :). Ja po prostu, najzwyczajniej w świecie, powiedziałem "pierdolę to" i zabrałem swoje zabawki z tej piaskownicy. Jednak daleko mi do osoby, która będzie tylko siedziała i wytykała palcami co jest złe. Nie. Ja postanowiłem stworzyć swoją własną piaskownicę! Zebrało się grono takich osób i sami sobie założyliśmy forum. I nie ma tam żadnych głupich coachy, nie ma reklam i nikt nam nie wciska (zajebistych) produktów szkoleniowych, a forum jest autentycznie po to, żeby pomagać sobie i - jeśli ma się siły - innym ;). Jak zobaczyłem, że to działa, to postanowiłem, że w Łodzi (stąd jestem) stworzę też swoją organizację opartą o taką właśnie ideę - szczerego rozwoju. Zrobiłem ją za darmo i za darmo ją prowadzę. Nie chcę za to pieniędzy, po prostu cieszy mnie to, że ludzie się w niej rozwijają, że mam(y) z kim fajnie i aktywnie spędzać czas. Mam też spokojną głowę, że ludzie ci będą czytać właściwe książki i nie zepsują sobie jakiegoś fragmentu swojego życia przez jakiegoś kretyna albo innego zbawcę ludzkości.

    Co ja teraz robię? Mentalnie jestem w stanie wojny. Prowadzą swoją krucjatę przeciwko takim debilom jak ten idiota od patologii rozwoju osobistego na SGH. Czy szkolę? Tak, szkolę - głównie w ramach promocji naszej organizacji oraz hobbystycznie. Zawodowo zajmuję się nauczaniem komunikacji w języku angielskim i mam aspiracje do prowadzenia swojej własnej działalności gospodarczej (bardzo ciągnie mnie w stronę produkcji odzieży). Miałem nawet w swoim życiu bardzo krótki epizod, gdzie tytułowałem się "trenerem rozwoju osobistego i biznesu" (miałem doświadczenie i umiejętności w kwestii rozwoju osobistego jak i np. zarządzania zasobami ludzkimi - żeby nie było ;P), ale jak tylko skumałem o co w tym wszystkim chodzi (wtedy nie byłem tego w pełni świadomy), to bardzo szybko się z tego wycofałem i już się tak nie tytułuję (i nigdy nie będę). Bardzo tego żałuję i do dzisiaj jest mi z tego powodu bardzo głupio. Nagrywam też na yt swoje filmiki/wykłady, ale staram się je opierać na nauce (jestem doktorantem socjologii na UŁ)... No i piszę pod tagiem #wychodzimyzprzegrywu , żeby dawać ludziom możliwości rozwoju. Wojna trwa.

    Czy certyfikaty coś zmienią? Czy wydawanie uprawnień przez instytucje państwowe coś zmieni? Czy należy to zdelegalizować? Nie - to nic nie zmieni. Niestety - wolny rynek ma swoje blaski, ale też ma swoje cienie. Jednym z tych cieni jest cykliczność powtarzania się procesu popularyzacji wartościowego społecznie zjawiska... oraz jego patologizacji w pewnym okresie jego trwania. I nie ważne czy będzie to hip hop czy rozwój osobisty. Trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem, słuchać serducha i uświadamiać innych.

    ***

    ROZWÓJ OSOBISTY - WARTO CZY NIE WARTO?
    Mam nadzieję, że ten giga wpis trochę otworzył wam o czy na to jak wygląda cały ten świat rozwoju osobistego. Nie jest to świat czarno-biały i uwierzcie mi - rozwój osobisty ma naprawdę wiele do zaoferowania.

    ALE!

    Gdyby ktoś zadał mi pytanie: "Damian. Odpowiedz mi zero-jedynkowo na pytanie: czy warto wejść w rozwój osobisty?" odpowiedziałbym: "Nie". Dlaczego? Dlatego, że obecnie ta dziedzina życia jest zapchana taką ilością gówna, że jak ktoś w to wejdzie, to ma 90% szans na to, że zostanie skrzywdzony i poniesie z tego faktu koszty finansowe i psychiczne bardziej srogie niż piguły Sebastiana.

    Rozwój osobisty w obecnej formie? Nie, dziękuję.

    Mówię szczerze - lepiej się do tego zjawiska nastawić na "anty". Popatrzcie chociaż na zawartość takich fanpage'y jak Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty (z którym nota bene zapoznałem się dzięki temu znalezisku). Ci ludzie to naprawdę potężny content rakowy! Oni mają wyprane mózgi! W życiu nie widziałem ludzi z tak wypaczonymi łbami. Najbardziej rozwalił mnie ten filmik - https://www.youtube.com/watch?v=SNqaeURBw8w . Co to w ogóle, kurwa, jest? Jakie emocje? Gdzie nazwiska badaczy, gdzie definicje, gdzie w emocjach ujęcie typologii osobowości i temperamentu (bo różni ludzie mają różne zdolności do rozpędzania i hamowania emocjonalności)? Siedzę i nie dowierzam! On tak na serio, czy kręci sobie jakieś jaja? Bo mam wrażenie, że to po prostu jest jakiś troll. Zresztą nie ważne - takich ludzi, którzy naprawdę tacy są, jest na pęczki... i to przeraża! Pytanie - co z tym zrobimy?

    ***

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty , bo chcieliście być na spamliście ;). A jak ktoś z was to czyta, to zapraszam do obserwowania tagu #wychodzimyzprzegrywu - jest naprawdę fajnie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    ***

    PS

    pokaż spoiler Julian Chwalewski myśli, że wyszedł z przegrywu. A ty :)? Czy zrozumiałeś "o co kaman" :)?


    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #psychologia #coaching #samiecalfacontent

    źródło: julianek.png

    •  

      Mam nadzieję, że ten giga wpis trochę otworzył wam o czy na to jak wygląda cały ten świat rozwoju osobistego. Nie jest to świat czarno-biały i uwierzcie mi - rozwój osobisty ma naprawdę wiele do zaoferowania.
      ALE!
      Gdyby ktoś zadał mi pytanie: "Damian. Odpowiedz mi zero-jedynkowo na pytanie: czy warto wejść w rozwój osobisty?" odpowiedziałbym: "Nie". Dlaczego? Dlatego, że obecnie ta dziedzina życia jest zapchana taką ilością gówna, że jak ktoś w to wejdzie, to ma 90% szans na to, że zostanie skrzywdzony i poniesie z tego faktu koszty finansowe i psychiczne bardziej srogie niż piguły Sebastiana.


      @thus: zależy jeszcze co ma na myśli mówiąc "rozwój osobisty". Jeśli ma na myśli pójście na jakieś szkolenie oszołoma, który się kreuje na takiego co osiągnął sukces w życiu i zrobi z Ciebie wygrywa, no to niech się lepiej ogarnie. xD Ale niektórzy mówiąc "rozwój osobisty" mają na myśli samodzielną pracę nad sobą, ewentualnie przeczytanie jakiejś dobrej książki która może być związana z tematem (nawet nie książka wprost o rozwoju, ale coś typu np. "Siła nawyku"), stawianie sobie celów, pracę nad charakterem, chodzenie na siłkę blabla. W takim wypadku nie widzę problemu.

    •  

      @JakisTakiNick: W tym przypadku bardziej chodzi mi o pracę nad sobą. Ze szkoleniami jest tak, że one mogą pomóc, ale nie zrobią roboty. To może być dodatek - spoko, ale trzeba działać samemu. Jeśli wierzy się w to, że osiągnie się efekty dzięki szkoleniom, to jesteśmy w błędzie :(

    •  

      @thus: Zamiast się bawić w rozwój osobisty chyba lepiej iść na psychologię. Wyjdzie taniej, wchłoniemy konkretną wiedzę, poznamy ludzi i można coś konkretnego sobie wpisać w CV.

    •  

      @AntyBohater: To ja ci powiem z doświadczenia, że osoby idące na psychologię liczą właśnie na to, że będą się uczyły o tym jak praktycznie wykorzystać wiedzę, aby np. rozwijać siebie i innych. Chcą jakby takiego dobrego jakościowo rozwoju osobistego osadzonego w nurcie naukowym... i niestety zazwyczaj jest wielki zawód, bo się okazuje, że uczą się zupełnie innych rzeczy :(

    •  

      @thus: ciesze się, że są tacy ludzie jak Ty na mirko :)

    •  

      @thus: Bardzo dobry wpis, i trochę w sumie dałeś mi tym do myślenia, odnośnie rozwoju osobistego.

      czy warto wejść w rozwój osobisty?" odpowiedziałbym: "Nie".
      Tutaj rodzi się pytanie - dlaczego? Ja sądzę że każdy powinien przynajmniej spróbować, bo stojąc w miejscu tak naprawdę cofamy się względem tych, którzy się rozwijają. Oczywiście łykając wszystko jak pelikany nie wyjdziemy na tym na dobre, ale wystarczy trochę ogarnięcia, zdolności łączenia faktów i naprawdę rozwój osobisty to jest coś, co robi robotę. Nie twierdzę że to dla każdego, ale że każdy powinien spróbować - jak najbardziej.
      Druga sprawa - jak odróżnić ten dobry rozwój osobisty, od tego złego? Czym się kierować, żeby nie wjebać się na minę? :) Oczywiście mówię o konkretnych przesłankach, a nei ogólnikach jak sam napisałem w pierwszej części mojego komentarza?

      Aaa i jeszcze jedno - możesz podać linka do tego forum o którym pisałeś? :)

    •  

      @AntyBohater: na psychologii uczysz się teorii. Po praktykę zapraszam do szkół psychoterapii/książek/na staże itd. Po studiach wiesz, że nic nie wiesz.

      +: thus, Nozyce
    •  

      @Dawidinho8: Zgadzam się z tym, co napisałeś. Ja sam uprawiam rozwój osobisty od 2008 roku i mi to pomogło wyjść z przegrywu :). Czy każdy powinien spróbować? Tak - każdy powinien choć przez 3-6 miesięcy pobawić się z jakimś aspektem rozwoju osobistego, komunikacji czy zarządzania projektem. Pisałem, że "nie polecam" z tego względu, że teraz łatwiej jest wejść na minę i zrobić sobie krzywdę.

      Jak tego uniknąć? Najprostszy sposób - sprawdzić "background" danej osoby/organizacji ze szczególnym naciskiem na literaturę przedmiotu. Trzeba wiedzieć co się czyta w danej organizacji lub jakimi autorytetami wspiera się prowadzący. Jakie badania mu pomagają coś opisać itd. No i najważniejsze - co dana osoba osiągnęła w tej dziedzinie, o której mowa?

      Link do forum poszedł na PW ;)

    •  

      @thus: nie uważasz, że z tym "20 000tys. zł" przesadziłeś? no bo poważnie- 20000000 zł? 20 mln zł?

    •  

      @thus: a ja mam wrażenie, że...

      pokaż spoiler wszystko cie denerwuje, wszystko, naawet liscie cie denerwujom (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      a w ogóle to fajny wpis

      +: thus
    •  

      @thus: Kiedyś się zainteresowałem tym całym rozwojem osobistym i coaching (straszne słowo, od tej nazwy dostaję raka) ale po obejrzeniu kilku filmów uznałem, że to takie same bzdury, pranie mózgów i zarabianie na naiwniakach jak pua i mlm.

      Ja nie wiem jak ludzie są w stanie uwierzyć w takie bzdury i za to płacić, to zwyczajnie mi się w baniaku nie mieści.

    •  

      @thus: Świetny wpis :) Sam mam podobne przemyślenia odnośnie tematu coachingu. Dawniej przeglądałem strony różnych coachów i wszystko o czym pisali wydawało się zbyt proste i idealne. Na szczęście mam w sobie nawyk sprawdzania informacji z którymi mam styczność, więc nie straciłem na tym czasu. Moim zdaniem zamiast angażować się w tego typu programy coachingowe, lepiej sięgnąć po sprawdzoną literaturę, jak m.in. wspomniane przez Ciebie "Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka" i "7 Nawyków skutecznego działania". A jeżeli już ktoś koniecznie upiera się, że potrzebuje coacha to powinien sprawdzić jego kompetencje i sprawdzić poziom merytoryczny kilku jego tekstów, zanim postanowi wydać pieniądze na jego szkolenia.

    •  

      @thus: Dobre przemyślenia, czy moge prosić o link do forum?

    •  

      ma ktoś streszczenie? :|

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Do wszystkich, który interesują szkolenia z "rozwoju osobisty" a nie wiedzą od czego zacząć.

      W pierwszej kolejności jak chcesz "się rozwijać" to warto wiedzieć jakim się jest. Szeroka profesjonalna diagnoza psychologiczna (nie psychozabawy na stronach www) pozwala zapoznać się ze swoimi zasobami i ograniczeniami.

      W drugiej kolejności warto sobie postawić racjonalne i osiągalne cele. Adekwatne do ograniczeń.

      W kolejnym kroku wybrać szkolenie, dzięki którem możesz zrealizować cel. Im konkretniejsza tematyka, tym większe szanse na realizacje swojego celu. Pozwala to unikać szkoleń z ogólną tematyką (rozwój osobisty, jak osiągnąć sukces zawodowy i osobisty, itp.), które są najcześciej prowadzone przez niekompetentnych i niebezpiecznych szarlatanów.

      Ostatni punkt jest zbiorem czterech podstawowych zasad. Bądź aktywny na szkoleniach. Bądź krytyczny, nie przyjmuj wszystkiego na szkoleniach za prawdę objawioną (sprawdzaj źródła). Pamiętaj, że prawdziwe życie jest poza szkoleniami. Szkolenia oceniaj po pewnym czasie.

      @thus: gratuluje prostych analogii. To jest zawsze klucz do sukces w takich tekstach.

    •  

      @thus: jakie ksiazki polecasz dla osob zainteresowanych tematem rozwoju osobistego. Dale Carnegi?

    •  

      @urs6: z jego posta: "Poprzestawszy studia rozpocząłem pracę w sprzedaży gdzie przeszło 2 razy w tygodniu prowadziłem warsztatowe szkolenia z umiejętności miękkich"

      ciekawe czemu już nie studiuje aktorstwa

    •  

      @RoHunter: No tak - przegiąłem. Dobrze, że zwróciłeś mi na to uwagę ;P! Dzięki.

      @Gaki1992: Też nienawidzę tego słowa. Strasznie mnie wkurwia. A co do samego rozwoju, to fakt - w internetach ciężko znaleźć wartościowe materiały.

      @Olek_Grom_Jr: Wiesz co? Ciężko mi powiedzieć, bo kilkanaście fot tylko obejrzałem. Nie chcę się wypowiadać, bo nie znam gościa.

      @Ja-qb: Dale Carnagie to klasyk, ale to są książki sprzed II wojny światowej :). Nie wiem ile masz lat, ale jak chcesz się bawić tak naprawdę w poznawanie siebie, to zacznij od wspominanych w tekście "7 nawyków". Uważaj jednak, bo książka jest dla osób raczej dojrzałych... więc jak masz mniej niż ~22/23 to możesz nie poczuć jej mocy. Warto też przeczytać "Siłę nawyku" Ch. Duhigga - też świetna książka. Obczaj sobie tag #ponadprzecietni - bo tam "spamuję" moimi rzeczami (obiecałem Mirkom, że nie będę dawał linków do żadnych swoich wypocin). Pod tym tagiem znajdź filmik z serii "Konkretne Pytania - Konkretne Odpowiedzi" pt. "Co warto czytać"... i już na starcie masz 13 pozycji ;)

    •  

      @thus: ten wpis powedrowal do ulubionych, z pewnosci jeszcze nie raz do niego wroce, dzieki wielkie!

      +: thus
    •  

      Po cholere w ogole brac udzial w jakichs szkoleniach tego typu? W sensie nlp, rozwoj osobisty i inne pierdoly.

    •  

      @thus: Daj mnie to forum. Czemu go po prostu nie zalinkujesz tutaj?

    •  

      @thus: czytalem kilka ksiazek Dale Carnagie i chwale je sobie. Bardzo duzo ciekawych historii z zycia wzietych. Troche wyidealizowane, ale przyjemnie sie to czyta. Dla mnie uroku dodawalo to, ze to bylo przed II ww. Ceny za ksiazki bardzo niskie jak na ilosc tresci, bez marketingowego belkotu, prania mozgu. Polecam

      +: thus
    •  

      @thus: pod koniec twojego wpisu załączyła mi się głupawka (nie wytrzymałem po pigułach Sebastiana)- przypominam nie mogę się za dużo śmiać, bo jestem dość świeżo po operacji wyrostka robaczkowego, więc jeżeli coś mi się stanie to będziesz mnie miał na sumieniu

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @korynt: Podejrzewam, że rozmaite śmieszki z mikrobloga mogłyby zaniżyć poziom tego forum, który pewnie teraz jest na pewnym poziomie - może autor myśli podobnie, stąd nie daje wszystkim linka

    •  

      @Waaldo: Racja, ale mogą przecież ograniczyć rejestrację.

    •  

      @korynt: Ogólnie nie podaję na wypoku w komentarzach różnych swoich inicjatyw, bo sam wiesz jakie jest nastawienie na rozwój osobisty. Jest on tu postrzegany bardziej jako coś w stylu "Juliana i patologii rozwoju osobistego" :). Zaraz by się zaczął lincz i by było. Jak ktoś chce, odezwie się na PW i też spoko. Inna sprawa, że nie chcę mieć na forum zalewu "śmieciem ludzkim", który będzie pisał jakieś gównoposty, bo po tym zawsze trzeba sprzątać :(.

      @Tr4sk: Jego książki są naprawdę dobre i też je polecam. Po prostu stwierdzam, że są jeszcze inne, równie ciekawe. Jak się czyta Carnagiego, to trzeba mieć po prostu świadomość kiedy on to pisał :)

      @b0lec: HAHA! Oja, to musiał być ogień. Powiem ci szczerze, że ja też strasznie śmiechłem, jak to wymyśliłem i napisałem ;P

      @wladzien: Oglądałem jego filmiki i wydaje się naprawdę spoko. Zawsze daje konkrety, fajne informacje, wartościowe + sam człowiek wydaje się być ogarniętym chłopakiem. Polecasz jakiś konkretny jego filmik :)?

      @Waaldo i @korynt: Też racja, możemy ograniczyć rejestrację... ale prowadzę to forum od 2011 roku i powiem ci, że chodzi o to, żeby jak najmniej siły wydawać na porządkowanie, bo wtedy masz siłę na pisanie wartościowych postów. To naprawdę głupie ciągle banować jakichś idiotów za reklamy. Chciałbym, żeby tego nie było, ale na tym etapie jest to niemożliwe (jeszcze). W późniejszym momencie rozwoju forum zrobi się je tylko na zaproszenie i pozamiatane ;)

      +: k....t
    •  

      @Ja-qb: 7 nawyków skutecznego działania też Ci Polsce motzno ;)
      @thus:

    •  

      @sorek: ło sorek już najebany ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @korynt: chyba niedojebany mózgowo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @sorek: nooo jak wolisz (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      Artur Król - rozbój osobisty. Polecam wszystkim, dużo jeżdżenia po kołczach i innych tego typu wynalazkach.

    •  

      @thus: Wołaj, taktyk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @thus: Jesteś w stanie podać książki które skupiają się na nurcie psychodynamicznym, tz. od czego warto byłoby zacząć? Interesuje mnie ten temat, ale kompletnie nie orientuję się w literaturze.

    •  

      @arct2: a skąd zainteresowanie nurtem psychodynamicznym?

    •  

      @arct2: Powiem szczerze, że z hasłem nurtu psychodynamicznego mnie zaskoczyłeś i dopiero teraz zapoznałem się z tym hasłem na wikipedii, więc nie będę zgrywał ważniaka. Z tego, co wyczytałem, wychodzi na to, że ów nurt skupia się na tym jak być wewnętrznie spójnym człowiekiem, zgadza się? Jeśli tak, to w tym przypadku śmiało mogę polecić "7 nawyków skutecznego działania", bo książka ta traktuje m.in. o tym jak wejść wgłąb siebie i sprawić, aby życie było pełne harmonii wewnętrznej.

    •  

      @www_h: przechodziłem terapię w tym nurcie i siłą rzeczy się trochę dowiedziałem, i mnie to zainteresowało.

    •  

      @arct2: psychologia psychodynamiczna nie poświęca uwagi "rozwojowi osobistemu". Chyba że potraktujemy rozwój osobisty jako uświadamianie tego co nieświadome ale to według mnie jest naciągane.

    •  

      @www_h: Dokładnie, chodzi mi mechanizmy obronne itd. Dlaczego uważasz że to jest naciągane?

    •  

      @arct2: Mechanizmy obronę pierwotnie wywodzą się z psychoanalizy Freud'a.
      Naciągane jest to dla tego, że przedstawiciele nurtów psychodynamicznych nie zajmowali się bezpośrednio rozwojem osobistym a nieuwiadomioną struktura osobowości, popędami, wewnętrznymi konfliktami itp. Ich uwaga głównie była nakierowana na jednostki chore(psychicznie) niż zdrowe. Sam rozwój osobisty wywodzi się ze szkoły psychologi humanistycznej (głownie Rogers i Maslow).
      Jak chcesz połączyć mechanizmy obronne z rozwojem osobistym?

    •  

      Wyobraźcie sobie skalę od -10 przez 0 do +10. Skala ta obrazuje ogólny stan zdrowia psychicznego danej osoby. Osoby z zakresu -10 do 0 to osoby, które są chore. One potrzebują fachowej pomocy. Rola trenera może się zacząć od momentu 0 i prowadzić do +10 (byłoby super).

      @thus: Moim skromnym zdaniem, osobom z przedziału od 0 wzwyż poleciłbym raczej wzięcie się za solidną praktykę medytacyjną w jakiejś uznanej tradycji, co da im rzetelny, solidny wgląd w siebie, w oparciu o który będą mogli cos zmienić, niż oddawanie się w ręce wątpliwych trenerów :)
      Swoją drogą, w przypadku osób z zakresu od -10 do 0 praktyka medytacji też może być wskazana (sam mam takie osoby w pewnym sensie pod moją "opieką" w ośrodku, w którym praktykuję), ale oczywiście taka osoba przede wszystkim musi być pod opieką lekarza...

    •  

      @thus: szkoda że musisz tłumaczyć takie rzeczy, to świadczy tylko o tym jak nierozgarnięte jest społeczeństwo.
      Ciągle rodzą się nowi, bez prawidłowych wzorców, bo zamiast wziąć książkę i zweryfikować swoje poglądy, to siedzą przed telewizorami i utrwalają w swoich ciasnych łebkach wypaczoną wizję rzeczywistości, zupełnie nieprzydatną w rzeczywistym świecie.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Byłem dzisiaj na poczcie, w okienku obok babka na oko tak 110 lat chciała wysłać listy. Pani w okienku mówi że nie może przyjąć jej znaczków bo są nieważne. Babka na to oburzona, że jak to przecież były kupione na poczcie.
    A kasjerka mówi że teraz znaczki nie kosztują już 700zł bo była denominacja XD
    Babka po chwili ogarnęła że pojebała się o jakieś 22 lata i grzecznie kupiła nowe xD
    #coolstory #truestory #heheszki
    pokaż całość

    odpowiedzi (21)

  • odpowiedzi (9)

  • avatar

    Może mi ktoś wytłumaczyć po co są te modelki puls size, które już nawet człowieka nie przypominają? Ja rozumiem, że modelki plus size takie jak Ashley Graham czy Iskra Lawrence to jeszcze spoko bo one są ładne zadbane i ważą max 90 kg. Ale no kuźwa ta Tess Holliday z obrazka to jest jakiś żart. Typiara się wywyższa bo ona waży 200 kg i jest modelką. Ale po co?! Dla kogo to ma być? Dla bab które też ważą 200 kg? I taka grażyna sobie pomyśli 'o Boże po co ja mam się odchudzać, jestem piękna bo mi sie tłuszcz wylewa wszedzie, uo Matko, ale jestem super, ide na McZestaw powiększony bo przecież piękno nie zna wagi!'. No przecież to jest choroba do jasnej cholery. To sie powinno leczyć a nie wysławiać. Ta 'modelka' ze zdjęcia jest matką i żoną! A z taką wagą to ile ona przeżyje jeszcze? Może max do 45. Świat zwariował już. Najśmieszniejsze jest to, że ona wstawia na #instagram jak 'ćwiczy' XD przecież ona wygląda jak kulka xD ja rozumiem, że może ma ładną twarz itd ale bez przesady..to jest przecież chore co oni wbijają do mózgu innym ludziom. I potem inne grube laski też wstawiają te zdjęcia że niby są piękne, seksowne i uo Jezu w ogole zajebiste. Co sądzicie o tym? #bekazgrubasow #logikarozowychpaskow #oswiadczenie #przemyslenia pokaż całość

    odpowiedzi (87)