•  

    Dziś w nocy ok godz. 3:40 na drodze wojewódzkiej nr 350 znalazłem błąkającego się po drodze psa. Po otwarciu samochodu od razu wskoczył do środka. Podjechałem do najbliższych zabudowań i próbowałem go wypuścić, bo może komuś uciekł i szuka drogi do domu. Krążyłem po drodze ok. 15 minut szukając właściciela. Pies nie zainteresował się żadnymi najbliższymi domami, a gdy tylko wszedłem z powrotem do auta, jęczał że też chce. Zabrałem go ze sobą. Niestety nie może zostać ze mną ze względu na moją sytuację mieszkaniową. Więc w najbliższych dniach czeka go schronisko, jeśli właściciel się nie znajdzie lub ktoś z rodziny nie będzie go chciał.
    Miejsce znalezienia: https://goo.gl/maps/MJ7rshqJkXP2

    Pies reaguje na komendy siad, podaj łapę, głos. Ewentualnie jak właściciel się nie znajdzie może ktoś w okolicy pomógłby stworzyć tymczasowy dom dzięki któremu znalazłby nowych właścicieli.
    Kilka fotek niżej.

    #pokazpsa #zguba #kiciochpyta #psy #pies #beagle ? #zaginieni #zwierzaczki #zwierzeta #pokazmorde

    pokaż spoiler śmieci w tle już wyniesione

    źródło: 20151222_072838.jpg

    •  

      źródło: 20151222_072925.jpg

    •  

      źródło: 20151222_073018.jpg

      +: beaver
    •  

      @j3sion: dodaj tagi okolicznych miast.

    •  

      @j3sion: idz do weta i sprawdz czy ma chipa, jak ostatnio znalazlem labradora to za darmo sprawdzil chipa i skontaktowal sie z wlascicielem. ew. powiedz w jakim miescie mieszkasz

    •  

      @ksiak: jedyne co jest w okolicy to Ruszów i Gozdnica nikt tego nie obserwuje, do weta pojadę dopiero po południu jak się uda, ewentualnie jutro. @paziu:

    •  

      @j3sion: szkoda, gdybyś był na pomorzu, to bym z chęcią go przygarnął (miałem psa przez 12 lat). ale ostatnio (dosłownie tydzień temu) też znalazłem u siebie pod blokiem labradora grzebiącego w śmieciach, właściciela ni widu, śledziłem go przez kawałek, w końcu zabrałem do weta i tak jak mówiłem - sprawdził chipa, zadzwonił do właścicieli i tego samego dnia przyjechali odebrać. beagle często same uciekają, więc bardzo możliwe (graniczące z pewnością), że ktoś go cały czas szuka. mojej dziewczynie też kiedyś uciekł beagle, niestety skończył pod kołami samochodu, także temu się akurat poszczęściło

    •  

      @paziu: Mam nadzieję że właściciel się znajdzie, zaraz naskrobię jakąś ulotkę i porozwieszam w okolicznych miejscowościach. Do weta pojadę pewnie w ciągu kilku godzin, muszę mu znaleźć jakiś azyl dziś, bo właścicielka mieszkania się nie zgadza na psa :/

    •  

      @j3sion: Beagle to także psy myśliwskie, więc może komuś na polowaniu uciekł. Zaraz popytam na fejsie w odpowiednich grupach.

    •  

      @j3sion: z ulotkami uważaj, bo jak porozwieszasz swój nr telefonu, to potem mogą do ciebie jacyś gówniarze dla jaj wydzwaniać. znam taki przypadek i osoba, która podała swój nr na ogłoszeniach, gorzko tego pożałowała

    •  

      @dorotka-wu: Super dzięki za wszelką pomoc. Sam jakby mi pies uciekł to zamartwiałbym się i szukał. Obok domostw do których pojechałem była tabliczka leśnictwa i że uwaga psy(psów nie było), ale nie chciałem budzić właścicieli o takiej porze.

    •  

      @j3sion: leśnictwo to nie myśliwi akurat :-) ale pusciłam wici w eter myśliwski. A psy na polowaniu często uciekają dlatego warto udostępnić. (słyszałam o historiach, że psa znajdowano po kilku latach, kilka wsi dalej bo na polowaniu poszedł za ranną zwierzyną i nie wrócił), mi też nie raz psy ginęły ale zawsze albo wracały albo je znajdowaliśmy w złych miejscach (typu studnia w polu).

    •  

      @j3sion: Mój beagle tak kiedyś zaginał, bo uciekł z posesji i ktoś dla jego dobra prawdopodobnie wziął go ze sobą. :)
      Mój na szczęście się znalazł, bo była akcja z ogłoszeniami itd.
      Co dalej- beagle są bardzo ufne, więc nie dziwię się, że ochoczo wsiadł do Twojego samochodu. Gdybyś miał jeszcze jedzonko to już w ogóle by Cię pokochał. :)
      Zazwyczaj jak uciekał nam (za jakimiś zapachami albo dzikimi zwierzątkami) kończyło się na tym, że gdzieś padał zmęczony od biegania. Z wracaniem to raczej mają problemy, moim zdaniem (nie znam się aż tak na psach, ale to raczej z własnych obserwacji) to niby pies myśliwski, ale jest ogromną... sierotką. Nie sądzę, że np. mój byłby w stanie rozpoznać swoją chałupkę, bo po prostu on jest w stanie wszystko i wszystkich polubić w ciągu kilku minut. Więc chyba trochę mu wszystko jedno ;).
      Z drugiej strony, bardziej wiem po jego ucieczkach, że widać jego reakcje na właściciela, a nie na otoczenie (jest mu głupio, że uciekł i ogólnie wielkie kajanie się i ogon pod siebie).

      Może powinieneś spróbwać za dnia pogadać z ludźmi z tej okolicy- nie jest to typowy burek, bardzo często ludzie kojarzą, że ktoś takiego ma, to może podpowiedzą czy to miejscowy, czy może ktoś go wyrzucił przejeżdzając.

    •  

      @beatha: rozmawiałem dziś już z ludźmi którzy mieszkają najbliżej miejsca gdzie go znalazłem, wieczorem pojadę do tej drugiej miejscowości popytać. Rozmawiałem też z myśliwym, zostawiłem mu kontakt w razie jakby któryś z jego znajomych zgubił psa. Mam nadzieję że się zgubił i właściciel go szuka, a nie że ktoś się pozbył go w środku lasu bo nie miał co z nim zrobić na święta.

    •  

      @j3sion: oby nie było tego czarnego scenariusz. no i weterynarz obowiązkowo żeby chipa sprawdzic. Jak coś będzie wiaodmo to wołaj!

    •  

      @dorotka-wu: Właśnie skończyłem rozmawiać z żoną myśliwego u którego byłem jakąś godzinę temu. Okazało się że pies zaginął w niedzielę na polowaniu, właściciel już jedzie po odbiór psa. Mam nadzieję że to ten właściwy i pies i właściciel.

    •  

      @j3sion: też mam taką nadzieję! i czekam czy to ten pies i ten właściciel.

    •  

      @dorotka-wu: @beatha: @paziu: @ksiak:
      Pies trafił w ręce właściciela. Właściciel wiedział jak piesek wygląda i że ma gulkę na prawej stronie na wysokości przednich łap, co miał na obroży i jak się wabi. Po zobaczeniu właściciela był skruszony, rodzina się pewnie ucieszy że zguba się znalazła.
      Jako znaleźne dostałem trunek plus trochę gotówki. Jako, że za właściciela ręczyły 2 osoby jestem pewien że trafił we właściwe ręce. Historia z happyendem. Piesek był zadbany co widać na fotkach, trochę niesforny. Miał podobno zawieszkę z numerem, ale była odkręcona, albo przez kogoś albo się obluzowała. Taka historia przed świętami od razu nastraja pozytywnie. Fotka ze spaceru:

      źródło: 20151222_105041.jpg

    •  

      @j3sion: zuch z ciebie, pozdrawiam

    •  

      @j3sion: no to super! Od razu czułam, że myśliwski :-) generalnie ciarki mi aż przeszły :-) no i jeszcze znaleźne :-) wypij zdrowie psiaka i moje też :D

      +: Thyrun
    •  

      @j3sion:

      Po zobaczeniu właściciela był skruszony

      Awwww, jakbym o swoim słyszała.
      Super, że się dobrze skończyło. :)

    •  

      @j3sion: jaka miła historia na święta :) Beagle to specyficzna rasa, to są takie koty w ciałach psów - niezależne, chodzą swoimi ścieżkami i mają to co napisano wyżej - tak im trochę "wszystko jedno" ;) Psi znajomi mieli beagle'a który regularnie się gubił, jeżeli od kilku dni nie widziano go na spacerze to znaczyło, że znowu uciekł i właściciele go szukają :D Kiedyś zimą znaleźli go po drugiej stronie miasta (Wrocław). Pies musiał przepłynąć w jakimś miejscu Odrę żeby się tam znaleźć, innej drogi nie było. Niesamowite psy :D