•  

    O zdobywaniu doświadczenia w Underrail i o samej grze kilka słów.

    System oddities bardzo mi się spodobał. Zdobywanie doświadczenia poprzez znajdowanie określonych przedmiotów i wypełnianie questów wreszcie stanowi jakąś odmianę. Nie trzeba tłuc bezmyślnie przeciwników tylko po to, by zdobyć te kilka punktów więcej i wbić kolejny poziom. Oprócz tego buduje świat gry dzięki opisom tym przedmiotów, z czymś takim się jeszcze nie spotkałem. System jest też bardzo prosty i intuicyjny. Bardzo nagradza również eksplorację.

    Skoro o niej mowa to widać, że twórcy gry mocno się skupili na tym elemencie. Brak mapy, kompas, systemy jaskiń, zaginione stacje badawcze, brak magicznych wskaźników, które mówią, gdzie należy iść – wszystko ma swój sens. Ja zaś uwielbiam eksplorację, te zaglądanie w każdy kąt i pod każdy kamień. I muszę powiedzieć, że całkiem przyjemnie chodziło mi się po tych wszystkich obszarach w grze. Oczywiście skutkowało to tym, że zanim ktoś mnie po coś wysłał, to najczęściej już to miałem, bo w danym miejscu już byłem :) Niektóre napotykane w ten sposób lokacje były bardzo ciekawe, jak np. HECATE, czy znajdywanie (i eksterminowanie) baz gangów. Szkoda tylko, że po drodze trzeba było się czasem przebijać przez grupy słabych przeciwników (trash mob) i ze względu na wąskie tunele nie można ich było wymijać w ukryciu. Rysowanie własnej mapy było nawet fajne, ale wstawianie różnych schodów prowadzących na inne poziomy w dość losowy sposób, było trochę irytujące. Skoro każdy musi sobie sam sprawić mapę, to dobrze by było wprowadzić jakieś bardziej klarowne zasady budowania obszaru. Ponowne przejścia gry nie dają już takiej frajdy, ponieważ trzeba łazić po tych samych, często nieciekawych, obszarach.

    System rozwoju postaci jest genialny - prosty, dobrze opisany (z wyjątkiem paru featów) i ma wiele opcji przy wyborze swojej ścieżki. Tak samo crafting. Można ustawić sobie niemal dowolnie skróty klawiszowe, duży plus. Co do walki mam mieszane uczucia. Z jednej strony dobrze się walczyło i zabijać wrogów można na wiele sposobów. Z drugiej strony zbyt często potyczki sprowadzały się do tego, kto wygra inicjatywę i tym samym pierwszy zacznie. Tak samo raz za razem nasza postać jest ogłuszana i przez jakiś czas nie można nic zrobić, co w turowej walce przy prowadzeniu jednej postaci, a nie drużyny, nie jest wcale przyjemne. Brakuje także więcej opcji taktycznych, jak krycie się za przeszkodami, kucanie, czołganie itp. W dodatku pewne buildy pod koniec gry mają wyraźnie pod górkę. No i jeszcze AI nie należy do zbyt inteligentnych. A nie daj żeby walczyć ramię w ramię z jakimiś sojusznikami – słabo to wygląda. W dodatku wszyscy przeciwnicy walczą z nami do samego końca, do ostatniego hp, nikt nie ucieka, bez sensu.

    pokaż spoiler przy obronie magazynu w Core City zastawiłem pułapki i oczywiście moi sojusznicy ochoczo w nie leźli i atakowali przeciwników , którzy mieli przewagę. Sam walczyłem w zwarciu i czekałem, aż wróg sam podejdzie, a te gamonie ładowali się ze swoimi spluwami bezmyślnie pod ostrzał.


    Fabuła nie jest jakaś wybitnie ciekawa, niby jest jakaś intryga, ale wszystko pozostaje jakby w tle. Parę questów zapadło mi w pamięci, zwłaszcza te z Foundry, Instytutu, czy dla pewnego króla :) Generalnie w tym elemencie jest dobrze, o ile komuś nie przeszkadza spora ilość fetch questów.

    Co to otoczki gry – grafika wygląda generalnie dobrze, jest sporo animacji. Muzyka niczym szczególnym się nie wyróżnia (oprócz tej z SGS i Instytutu). Dźwięk – niby jest naprawdę dobrze (odgłosy uruchamiania tarczy, inny dźwięk przy uderzaniu w metalową zbroję itp.), ale brakuje mi odgłosu umierających przeciwników, wszyscy giną jakoś tak cicho.W dodatku brak jest zróżnicowanych animacji śmierci, w tym gore, rodem z Fallouta 1 i 2. Bez tego zabijanie wrogów jest jakieś takie nijakie. Art. Style gry mi się generalnie nie podoba. Wyraźne podzielenie terenu na kwadraty i związany z tym sposób rzucania cieni - jest to takie „growe”, jaskinie wyglądają tak samo i nie sprawiły na mnie dobrego wrażenia, lokacje są jakieś sterylne, mamy jakieś psi, nie pasuje mi to wszystko do klimatu post-apo. Część lokacji przypadła mi jednak do gustu np. Instytut, Foundry, Deep Caverns.

    Gra ma według mnie trzy poważne wady:
    1. Trzeba czekać – serio, marnujemy mnóstwo czasu bez żadnego powodu. Lokacje są raczej małe i ciągle trzeba wędrować między nimi. Przy każdej ich zmianie trzeba czekać, aż będzie można wejść w skradanie. Otwieranie zamka? Czekać. Hakowanie? Czekać. Ładowanie broni/tarczy? Czekać. Ustawianie pułapki? Czekać przy samym ustawianiu, a potem PONOWNIE czekać, aż będzie można ustawić kolejną. Czekać, czekać, czekać, czekać.
    2. Trzeba łazić – wiele miejsc nigdzie nie prowadzi, nie ma w nich nic interesującego i w zasadzie nie wiem po co istnieją. Jak już wspomniałem art style gry mi się nie spodobał i musiałem po nich łazić bez ładu, i składu, i unikać/użerać się z trash mobem. Fast travel na szczęście jest, ale do stacji często trzeba dojść, same Core City to wiele małych lokacji, gdzie trzeba łazić często zmieniając obszary.
    3. Deep Caverns – sama lokacja prezentuje się dobrze, problem w tym, że to końcówka gry, ostatnia prosta, a słabe strony gry nie tylko się tu nagromadziły, irytują one jeszcze bardziej. Trash mob, respawnujący się ciągle przeciwnicy, brak informacji co robić i gdzie iść, a nawet informacje wprowadzające w błąd, odcięcie od zasobów, łażenie, czekanie, przeciwnicy z wysokimi odpornościami i końcowy boss, gdzie walka z nim została dorowadzona do absurdu.

    Na szczęście developer ciężko pracuje nad poprawą gry, dodana została możliwość ustawienia tempa walki, poprawiono czcionkę, usprawniono zarządzanie ekwipunkiem i parę innych rzeczy.

    (TL:DR)

    Generalnie gra mi się podobała i polecam ją wszystkim miłośnikom klasycznych erpegów. Niestety w stanie, w jakim jest w tej chwili, mogę ją polecić tylko im – innym radzę poczekać, aż zostanie dalej usprawniona, dodane mają być też w przyszłości nowe obszary. Kiedyś to będzie naprawdę świetna gra.

    Underraila przeszedłem ‘na ślepo’ z wyłączeniem końcówki deep caverns (serio, jak miałem się domyślić, co zrobić w tym grzybkowym lesie?). Grałem postacią nastawioną na walkę wręcz, pułapki, skradanie, później doszły granaty. Oprócz tego dodge, evasion, hacking, lockpicking, persuasion i trochę metathermics na koniec.

    #underrail #crpg #rpg #gry

    źródło: underrail.com

    •  

      @Lisaros: Deep Caverns ponoć poprawili w patchu - chociaż ja już grę przeszedłem. Automatyczny spam przeciwników nie był groźny, był wkurwiający - tym bardziej, że takie roboty strażnicze nie miały jak zranić mojej postaci (czołg z młotem i PSI), a nie dało się przejść pięciu kratek żeby na jakiegoś nie wpaść. Wkurza też mały wpływ na świat. Brak mapy globalnej to też kpina, gubienie się jest najzwyczajniej w świecie denerwujące (tutaj pomaga internet).

      Na ogłuszanie pomaga dobry hełm + perk który sprawia, że tylko tracisz parę punktów akcji. Kwestia buildu. Walkę z sojusznikami miałem tylko jedną i też była porażką okrutną.

      System craftingu jest boski, więcej takich - jednocześnie piękny i prosty.

      Na czekanie pomaga speedhack.

      Jak sam mówisz - underrail to diament, ale jeszcze nieoszlifowany, jeden z najciekawszych cRPGów skupiających się na siekaniu jakie ostatnio wyszły.

    •  

      Loot is life, life is loot.