•  

    Właśnie skończyłem pierwszy sezon Gry o Tron Telltale i muszę to z siebie wyrzucić.

    To było kiepskie doświadczenie, naprawdę kiepskie. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio łapałem się za głowę z zażenowania, podczas grania w grę. Ok, parę dobry słów na początek - generalnie podobało mi się to, co działo się w Essos i linia fabularna Ashera. Tam też była jedyna postać z całej gry, która mi naprawdę przypadła do gustu - Beskha. Nawet wiem dlaczego tak ją polubiłem - bo nie była jakąś jawnie skopiowana postacią z serialu. Były też dobre momentu tu i tam, nastrój był nawet niezły i początkowe odcinki generalnie nieźle się prezentowały.

    No, to teraz do rzeczy - w tej grze nie ma prawie żadnych konsekwencji naszych wyborów. Żadnych! Pod koniec twórcy byli tak leniwi, że nawet przestała się pojawiać wiadomość, że jakaś postać 'zapamięta to sobie' przy dokonywaniu wyborów. Żałosne.

    Jest jeszcze gorzej, bowiem fatalnie łączy się to z fabułą gry. W serialu wiele postaci knuje, spiskuje, wygrywa, przegrywa i Starkowie giną. W grze jest tylko to ostanie, tyko zamiast Starków należy wstawić Forresterów. Po co mam się męczyć 6 odcinków, by bohaterowie i tak zginęli, a ja nie mogę nic na to poradzić?! W dodatku w przeciwieństwie do serialu praktycznie nie ma przedstawionego punktu widzenia innych aktorów tego przedstawienia. Patrzymy zatem jak Forresterowie są w złej sytuacji, później ciągle są w złej, później w gorszej, a na końcu znowu część z nich ginie. W serialu przy stracie jednego widzimy zysk drugiego. Tu tego nie ma.

    Kolejny problem to narastający brak logiki w wydarzeniach. Kompletnie rozbroiło mnie zakończenie, gdzie pewne osoby uszły z życiem. One nie miały żadnych szans by przeżyć, a jednak w tym momencie twórcy postanowili, że wszystko się uda. Bo tak.

    pokaż spoiler mam na myśli ocalenie Lorda Forresterów na końcu i ucieczka Beskhi z tym malcem. Jak oni się przedarli przez to całe wojsko?


    Opcje wyboru w dialogach - na początku było dobrze, później już nawet tego nie miałem. Mogłem albo odpowiedzieć po jednej linii, albo milczeć. A przecież dialog to jedyna z interakcja jaką ta gra ma do zaoferowania!. W pewnym momencie nawet nie miałem wyboru, tylko postać mówiła wszystko za mnie. Aż mi się Mass Effect 3 przypomniał. A, są jeszcze QTE, które również są przezabawne, bo przez większość czasu nie można ich popsuć, gra 'zalicza'' je za nas :D

    Jakość produkcji też spadła na łeb, na szyję. W pierwszym epizodzie była ładnie przedstawiona bitwa, w tle działo się wiele rzeczy. Nic takiego później nie miało miejsca. Z wyjątkiem ostatniej bitwy wszystkie większe potyczki wyglądały źle. Ta z ostatniego odcinka wręcz żałośnie, niczym nasi sojusznicy w Oblivionie przy jednej z 'bitew'.

    Gry Telltale są niby przygodówkami. Ja tu niewiele z przygodówek widzę, nie rozwiązujemy zagadek, oprócz paru do bólu prostackich. Gromadzimy przedmioty nie wiadomo po co i tak musimy je wziąć, trudno je przegapić, i gra używa je w odpowiednim miejscu za nas. Nikogo o nic nie musimy pytać, gromadzić wskazówek, przyglądać się lokacjom. Nic tu nie ma. Nic.

    Pewnie mógłbym jeszcze coś napisać, ale mi się już nie chce. To było rozczarowanie. Wciąż nie mogę uwierzyć w lenistwo twórców tej gry.

    #gry #telltalegames #przygodowki