•  

    Tym razem o Chińskiej tandecie, podróbkach, oszustwach i podejściu władz do tego wszystkiego.

    Dobrze pamiętając stare polskie targowiska mamy skojarzenia z chińskim badziewiem, zwykle sprzedawanym przez naszych braci ze wschodu. Teraz od sopockiego Monciaka, po zakopiańskie Krupówki mamy tego pełno, jak to jednak wygląda w kraju samego producenta?
    Aliexpress dało dostępność do takich towarów dla każdego kto potrafi zrobić zakupy przez internet, na miejscu jest jednak dużo ciekawiej. Co jest warte uwagi, czego się trzeba wystrzegać:

    Pierwsza zasada, robiąc zakupy w Chinach często dostajemy propozycję wydania reszty w dolarach amerykańskich. Sprzedawca oferuje więcej pieniędzy, niż byśmy otrzymali w lokalnej walucie czyli juanach. Brzmi dobrze dla obcokrajowców, niestety pieniądze będą fałszywe. Chytry traci dwa razy, więc trzeba unikać wymian gotówki poza bankami i oficjalnymi kantorami.

    Oryginalna elektronika jest droższa niż u nas w kraju, nie dostaniemy niczego w atrakcyjnej cenie wybierając miejscowych sprzedawców. Możemy się natknąć na różnej jakości atrapy całkiem dobrze imitujące popularny sprzęt. Aparaty, dyski twarde, smartphony, nawet laptopy to spore pole do popisu dla "przedsiębiorczych” Chińczyków.

    Ciuchy uchodzące za markowe ubrania to wielki rynek zbytu, nikt się nie kryje z zamiarem sprzedaży odzieży, niby od Armianiego, D&G, czasem Tommy Hilfiger. Co zaskakuje t-shirty, koszule i bluzy nie odbiegają jakością od oryginałów, można zakupić takie rzeczy za 1/5-1/10 ceny europejskiej. Oczywiście mamy świadomość, że przykładowy napis na metce „Made in Italy” dodano parę ulic obok, ale są to idealne podróbki. Gorsze jakościowo są jeansy, buty i bielizna, towar do użytku na 2-3 miesiące.

    Zegarki, okulary i torebki to kolejna ciekawa grupa produktów. Każdy szanujący się sklep ma swój dział z takim towarem, a jak czegoś brakuje to pomocny tubylec przyniesie odpowiednią torbę. Wszelakie czasomierze są średniej jakości, po sekundzie porównywania ze zdjęciem oryginału widzimy 10 różnic. Spore wrażenie robi człowiek przynoszący parę walizek pełnych Rolexów i Omeg dla potencjalnego klienta. Wstyd to nosić, ale sprzedają się świetnie.
    Z drugiej strony okulary są bardzo dobre, identyczne materiały wykorzystane do produkcji jak w oryginałach, najczęściej ta sama linia produkcyjna tylko sprzedawane bez logo. Po latach świetnie się trzymają.
    Damskie torebki; to co dostępne w sklepach to tandeta, w szemranych miejscach (tylko z zaufaną osobą można trafić) są sprzedawane oryginały kradzione z fabryk, lub szyte w małych zakładach, ale z materiału przywłaszczonego od dostawców. Wtedy jest problem, bo lokalna produkcja przykłada się do pracy solidniej od dużej wytwórni i widać, że to podróbka z powodu lepszej jakości wykonania.

    Biżuteria to nie jest temat dla laika, a nawet osoby nieźle obeznanej w temacie. Złoto może się okazać pozłacanym wolframem, srebrne rzeczy czy perły, też będą fałszywe. Znaki, stemple, certyfikaty nic nie znaczą, nie ma co liczyć na powrót do kraju z paroma drobiazgami, która miały być inwestycją i niezłym zarobkiem. Małe sztabki "złota” czy srebrne "monety” już docierają do Europy, więc i tutaj trzeba zacząć uważać.

    Scenka uliczna: sprzedawca z walizką zegarków, okularami i również podrabianymi koszulami siedzi sobie spokojnie na jednym z miejskich turystycznych szlaków, obok człowiek na jakimś prześcieradle ma rozłożone gadżety z nadchodzącego Expo 2010. Zbliżają się mundurowi, sprzedawca, który chce sprzedawać podróbki z prestiżowej, państwowej imprezy, musi się zwinąć w ułamku sekundy i uciekać. Nikt oprócz turystów nie reaguje, życie toczy się spokojnie. To co zagraniczne można kopiować, przerabiać, sprzedawać, miejscowych rzeczy i pieniędzy ruszać nie wolno.

    Druga zasada, nie jesteśmy na przegranej pozycji przy targowaniu się o ceny. Jak wcześniej wspominałem w większości sklepów cen nie ma na produktach i kupowanie to świetna zabawa. Bez znajomości języka komunikacja przebiega przy użyciu kalkulatora. Dajemy stertę rzeczy, a w zamian słyszymy parę niezrozumiałych słów, a w naszej dłoni ląduje kalkulator z ceną do zapłaty. Kalkulator trzeba oddać dzieląc całą kwotę przez 8-10. Usłyszymy oburzenia i pojawi się nowa, niewiele niższa od pierwszej wartość. Tak parę razy się przepychamy i pora wyjść ze sklepu, za każdym razem sprzedawca nas wciągnie z powrotem za rękę, żeby kontynuować targi. Dla Chińczyka będzie ujmą, jeżeli obcokrajowiec wyjdzie bez towaru, straci też szacunek wśród znajomych sprzedawców. Jak cena będzie dla nas satysfakcjonująca (6-8 razy mniej niż pierwotna) to możemy zapłacić.

    Ciekawostka: kiedy wiemy, że zrobiliśmy opłacalny zakup? Sprzedawca gniewnie nas wygania ze sklepu. Jeżeli żegna nas kłaniając się z uśmiechem, to znaczy, że sporo przepłaciliśmy.

    Mini rada: warto mieć w portfelu oprócz lokalnych monet kilka polskich 2-5zł, bardzo podobają się miejscowym i chcą takie mieć u siebie na widoku. Możemy dostać towar kilkukrotnie droższy za taki bilon uczciwie mówiąc (przez kalkulator) ile to jest warte.

    Zainteresowanych zachęcam do zadawania pytań, albo wyboru kolejnego tematu. Dużo łatwiej jest mi pisać, gdy mam jakiś punkt zaczepienia.
    #ciekawostkizchin #chiny

    +: ppawel, B....h +9 innych