•  

    Achtung, będzie długo. Małe #chwalesie. Trochę #pokazmorde ale raz się żyje. TL:DR na dole.

    W sobotę brałem udział w swoim drugim wyścigu kolarskim w życiu. Był to wyścig serii Shanghai Heros i miał miejsce w Shaowu w prowincji Fujian.

    Ze względu na zawirowania pogodowe organizatorzy zdecydowali, że z planowanych 120km zrobimy tylko 105. Później okazało się, że z tych 105 utną jeszcze 25km dość stromego zjazdu bo nie chcą, żeby ktoś się zabił (większość dróg nie miała żadnych barierek). Cały wyścig został podzielony więc na 3 odcinki.
    1. ~37km, 7km płasko, 30km pod gorke - łącznie około 1000m przewyższenia.
    2. ~25km zjazdu, stromo po betonowej drodze (cały wyścig był po betonie).
    3. ~42km z jednym, krótkim ale stromym podjazdem, reszta to pagórki, głównie w dół. Około 260m przewyższenia.

    Startowałem w grupie Gran Fondo z ponad 100 innymi zawodnikami. Zaczęło się spokojnie. Pierwsze 7km to głównie przetasowania w peletonie. Wszystko zaczęło się zmieniać już na pierwszym podjezdzie. Tu peleton rozbił się na mniejsze grupki i po paru metrach było wiadomo, że łatwo nie będzie... Starałem się trzymać w miarę sensowne tempo ale tego dnia miałem alu kółka, w których nie mam miernika mocy (Powertap G3) więc musiałem się skupić na innych parametrach (HR, kadencja, etc) ale było tak pięknie, że po prostu pedałowałem ;) Z każdym kilometrem robiło się też ciężej...

    Po dojechaniu do mety pierwszego odcinka chciałem iść do domu... Byłem praktycznie zabity, na dodatek nie było wody (a moja była na wyczerpaniu) bo całą wypiła elita, która przyjechała dużo wcześniej niż my oczywiście. No nic... wrzuciłem do głowy Pudziana i postanowiłem, że tanio skóry nie sprzedam. Odcinek zneutralizowany faktycznie był ciężki, zjazd cały czas na hamplach, 25km zajeło mi ponad godzinę. Ale się udało i byłem na starcie trzeciego odcinka czekając na resztę moich znajomych.

    Trzeci odcinek zaczynał się w małym miasteczku, którego główną atrakcją byli śpiący policjanci. Oczywiscie zdemontowano większość ale w wielu miejscach zostawili wystające śruby, a część z policjantów była tylko zdemontowana połowicznie. No nic, trzeba było uważać i tyle. Jako, że odcinek ten był raczej z tych płaskich to grupa wrzuciła wysoki bieg od samego początku. Trzeba było walczyć o to, zeby nie zostać w tyle. Starałem trzymać się środka peletonu, do czasu kiedy trafiliśmy na jeden krótki, ale bardzo stromy (bardzo stromy dla mnie przynajmniej - 36T+29T i miałem problemy). Walka z samym sobą. Dojechanie do wierzchołka tego podjazdu zajeło mi sporo czasu, zostałem wyprzedony przez paru bardzo mocnych gości na MTB. Po minięciu szczytu było już tylko w dół więc postanowiłem sprawdzić czy pójdzie mi lepiej niż w pierwzsym wyścigu gdzie miałem pełne portki zjeżdzając... teoretycznie wiem jak atakować zakręty przy dużych prędkościach ale parktyka to jednak zupełnie inny świat ;) miałem za plecami swojego ziomka, który jest jednym z mocniejszych kolarzy w Szanghaju więc musiałem jechać na tyle szybko, żeby mnie nie wyprzedził ;) Takie ciśnienie za plecami chyba wpłyneło pozytywnie na mój performens bo leciałem całkiem nieźle jak na swoje umiejętności. Niestety 10km przed metą w miare sensowny beton zamienił się w sajgon, w który wjechałem mając na budziku jakieś 45kph. Od telepacji spadł mi łańcuch na zewnatrz i zatrzymał się na ośce pedału (gdyby spadł do środka to nie ma problemu - chain catcher by uratował sytuację). Trzeba było się zatrzymać, użyć ręki i wrzucić łańcuch na blat. W tym samym czasie zostałem wyprzedony przez mojego ziomka i paru innych... powrót na rower i ognia ale nie było sił więc starałem się doturlaćdo mety nie bedąc więcej wyprzedzonym...

    Rezultaty - ostateczny czas był sumą odcinka pierwszego i trzeciego:
    22. w swojej grupie (na ponad 100 biorących udział), 16min za liderem, najszybszy obcokrajowiec w grupie (7min przed drugim). Jechałem przeziębiony, co miało jakiś tam wpływ na moje dokonania (ale nie szukam wymówek), aktualnie siedzę z zapaleniem oskrzeli. Trzeba będzie odpocząć tydzień czy coś i ognia bo niedługo kolejne wyzwania!

    TL:DR
    Drugi wyścig w życiu. 22. miejsce+najszybszy obcokrajowiec w grupie. Wspaniała przygoda, piękne tereny, jeden z najcięższych wyjazdów rowerowych w moim życiu ale było warto.

    Zdjecia tutaj jakby ktos chcial.
    http://www.shanghaicycling.org/heros-2016-wuyishan-gran-fondo-16th-july-2016/

    Moja Strava (każdy stejdż zapisany osobno):
    1. https://www.strava.com/activities/642365421
    2. https://www.strava.com/activities/642365405
    3. https://www.strava.com/activities/642365422

    #rower #chiny #azja #szanghaj #shanghai #rowerowyszanghaj #kolarstwo #zawody #sport #rowery #rowerowywroclaw

    źródło: Image_45_16th_July_Marcin_Urbaniak.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jeśli znasz tę piosenkę zaplusuj
    #cs #cs16 #gry #kiedystobylo #takaprawda #heheszki #muzyka

    odpowiedzi (18)

  • odpowiedzi (22)

  • avatar

    Was p0laczków to trzeba ruchać jak przykazał Stonoga.
    OP zrobił wpis, że nie ma urlopu, doszło do sytuacji losowej, nie będzie w stanie przyjść do pracy przez tydzień, bo różowa w szpitalu. Pyta jak to rozegrać.
    A co w komentarzach?
    Hurr durr jak to pod koniec września nie masz żadnego urlopu, jesteś nieodpowiedzialny, nikogo to nie obchodzi - won do roboty.
    I to mnóstwo takich komentarzy.
    Ha tfu
    W normalnym kraju rozmawiasz z przełożonym, przedstawiasz mu w jakiej jesteś sytuacji, dostajesz wolne na czas ogarnięcia sytuacji.
    Pracownik zadowolony, szef również, bo pracownik czuje się zobowiązany wobec firmy.
    A urlop służy do wypoczynku, szczególnie w okresie letnim, a nie kiszenia na sytuacje losowe, do tego służy bezpłatny.
    W tym chlewie nic się nie zmieni, byłbym w stanie zrozumieć takie zachowanie wśród kierowników, ale jeśli społeczeństwo ma identyczne podejście, to trzeba was gnoić ile wlezie.
    #pracbaza #patologiazewsi #takaprawda
    pokaż całość

    odpowiedzi (182)

Advertisement