•  

    Dwa grosze starego belfra a propos tego: http://www.wykop.pl/link/3316023/ranking-najlepszych-uczelni-swiata-polskie-uczelnie-coraz-gorsze/

    Uczelnie polskie rujnuje:
    1. Finansowanie per capita - co roku progi punktowe są na żenującym poziomie więc na studia trafiają naprawdę słabi studenci. Znam doktorantkę, która ma spore problemy z ułamkami dziesiętnymi. Nie sądzę aby to była wina studentów - raczej poziom liceów jest drastycznie niski - są to praktycznie pralnie umysłów - w obecnej sytuacji wolałabym mieć studentów tuż po podstawówce - myślę, że efekty nauczania byłyby dużo lepsze - w końcu i tak musimy cały I albo I i II semestr poświęcać na wykładanie tego co powinni mieć w liceum.
    2. Biurokracja, a przede wszystkim PKA z ich idiotycznymi wytycznymi, ostatecznym ciosem dla programów studiów były tzw. Krajowe Ramy Kwalifikacji.
    3. Wynikające z powyższych wprowadzenie tzw. modułów wybieralnych (taka nowomowa polegająca na zmianie nazwy "przedmiot" na "moduł"). To chyba najgłupsza implementacja przedmiotów do wyboru jaką znam. Faworyzowane są przedmioty o długich, chwytliwych nazwach, które są o dupie Maryni oraz wypełniacze, których na żadnym wydziale, na którym wykładałam, nigdy nie było (np. przedmiot obowiązkowy "kreatywność i przedsiębiorczość" - podobno na tym przedmiocie studenci rysują komiksy, a na innym tworzą gry edukacyjne dla dzieci - chodzi o to by łatwo było zaliczyć).Gdy wprowadzano przedmioty wybieralne myślałam, że wrócimy do starej idei kursów małych i dużych, które zadowoliły by obie strony - zarówno nauczycieli, którzy chcą by studenci mieli wiedzę ogólną jak i studentów, którzy chcą poszerzać wiedzę najbardziej w tych rzeczach, które ich interesują. Przez takie postępowanie wielu studentów zniechęca się do studiów i odchodzi - bo studia nie dają żadnej realnej wiedzy (tak, dotyczy to również pierwszych lat studiów medycznych).
    4. Rozliczanie naukowców - bardziej opłaca się mieć 11 publikacji czasopismach typu Ziemniak Polski niż jedną w Science. Naukowcom płaci się za dydaktykę ale rozlicza z nauki. Dobra dydaktyka nie jest w żaden sposób wspierana. Etaty wykładowców zostały zlikwidowane a starszych wykładowców jest niewielu. Godziny są obcinane, obecnie na jednym z wydziałów, na którym wykładam, biolodzy mają 15 wykładów, na których mają poznać chemię ORAZ fizykę.
    5. Likwidacja asystentur, które umożliwiały doktorantom uzyskanie statusu normalnego pracownika, oraz etatów technicznych, co za tym idzie doktor czy doktorant musi tracić czas na robienie rzeczy, które powinni robić techniczni. Chcę zatrudnić moją doktorantkę jako asystentkę - nadal się nie poddaję. Z drugiej strony - trudniej zwolnić adiunkta niż technicznego.
    6. Nie tylko studentów jest zbyt wielu, doktorantów również i mają oni coraz niższy poziom. Jest nacisk na samodzielnych pracowników naukowych by mieli jak najwięcej doktorantów. Ich duża liczba ma wpływ np. na wysokość stypendiów, co za tym idzie mierni zabierają czas promotorów i pieniądze najlepszym.
    7. Konkursy i przetargi - szkoda strzępić język - to siódmy krąg piekła patologii - jeśli na dane stanowisko zgłosi się jeden mierny kandydat, który minimalne spełnia warunki, to trzeba go przyjąć, a jeśli nie przyjmiesz to może on pozwać do sądu uczelnię. Stąd pisanie tych warunków to jak chodzenie po polu minowym.
    8. Obecna adiunktura to jakiś absurd - w skrócie: wspieranie miernych oportunistów - jeśli nie zrobisz habilitacji w terminie to wylecisz - i zostaniesz bez zawodu i bez pracy, więc nikt normalny nie bierze sobie trudnych czy niszowych tematów do badań. Najlepiej brać odtwórcze, techniczne tematy, gdzie prawdopodobieństwo wpadki jest niewielkie np. naukowcy z jakiegoś cywilizowanego kraju odkryją białko X u zwierząt (i opublikują to w Science), to weźmy temat, który będzie opisywał różne rodzaje tego białka u jakiejś grupy zwierząt - stąd brak nagród Nobla i przełomowych odkryć.

    #gorzkiezale #boldupy #studbaza #polska #uczelnie #nauka

    •  
      v......z

      +2

      @fiziaa: Dla doktoranta jaki jest większy sens zatrudniania się na asystenturze? Stypendium doktoranckie + dodatki = 2500zł. Godzin do wyrobienia w roku akademickim: 90. Asystent - 1500-1700zł na wejściu i 240h w roku do zrobienia. Gdzie ma w tym wszystkim się znaleźć czas na badania ja się pytam, no i...gdzie tu logika?
      Dane prosto z PWr.

    •  

      @velaskez: Obecnie stypendium doktoranckie wynosi 1470 zł + stypendium projakościowe to jakieś 700 zł. Z czego można dostać obniżenie pensum na wniosek. Z czego na V roku doktoratu nie przysługują żadne stypendia, nawet wnioski o stypendium ministra są opiniowane negatywnie - co też jest absurdem bo przez to wielu dobrych doktorantów odpada. Będąc asystentem masz płacone składki emerytalne, prawo do wczasów pod gruszą czy urlopu macierzyńskiego.

    •  
      v......z

      0

      @fiziaa: No nie dziwota, skoro doktorat ma trwać 4 lata. Zawsze można starać się o grant badawczy i z tego się finansować.

    •  

      @velaskez: jest możliwość przedłużenia o rok to powinno być to respektowane albo zlikwidowane.

    •  

      @fiziaa: Mozna zgodzić się ze przetargi to jest jakaś porażka w Polsce ale tego z konkursami to nie rozumiem. Skoro spełnia się minimalne wymagania, a nie ma innej kandydatury to dlaczego takiego człowieka nie przyjąć. Bez przesady w nauce nie muszą sami geniusze pracować. A co ze zmarnowanym czasem takiego człowieka, który zobaczył jakie są wymagania i złożył swoja kandydaturę? Jak się chce mieć samych najlepszych to można ustalić wysokie wymagania i czekać latami aż ktoś te lukę wypełni. Poza tym czasami tak jest, że ktoś na papierze i w rozmowie może się dobrze prezentować, a w labie to już nie idzie tak dobrze.

    •  
      v......z

      0

      @fiziaa: Powiem tak jako ciekawostkę. Anglia, studia doktoranckie trwają 3 lata. Obecnie stypendium wynosi 1250 funtów netto + fees. Jak chcesz przedłużać to możesz. Ale nie dostajesz stypendium i jeszcze musisz zapłacić za ten rok nauki ( ͡° ͜ʖ ͡°). I co? Respektować czy likwidować?

      Na V roku jak ktoś potrzebuje przedłużenia to i tak już badań nie robi, powinien je mieć zrobione. Jedyne na co ma czas to kończenie pisania. Bo potem z pół roku na recenzje i obronę trzeba zostawić (bo nie oszukujmy się, nikt ustawowych 3 miesięcy się nie trzyma). Czyli na tym V roku przez pół roku piszesz i pół roku czekasz. Za co tu płacić stypendium? Pracy można w tym czasie szukać.

    •  

      @velaskez: Tylko, że w Anglii nie ma tyle obowiązków dydaktycznych i egzaminów. Biorąc pod uwagę, że co roku muszą jeszcze raport napisać, który później ładnie można do pracy skopiować ich viva jest jednak inna (nie piszę, że łatwiejsza niż nasza obrona) to te 3 lata są w sam raz.

    •  
      D.......r

      +1

      4. Rozliczanie naukowców - bardziej opłaca się mieć 11 publikacji czasopismach typu Ziemniak Polski niż jedną w Science.

      @fiziaa: Jesteś pewna? Nie będę się wykłócał, ale impact factor jest tutaj nieporównywalny.

      +: urma303
    •  

      @Defecator: Tak - naukowcy są rozliczani na podstawie punktów ministerialnych, ZP ma 5 punktów (5x11=55), a Science 50.

Gorące dyskusje ostatnie 12h